<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://digitarium.uksw.edu.pl/items/browse?output=omeka-xml&amp;sort_field=added" accessDate="2026-05-12T23:08:21+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>1</pageNumber>
      <perPage>10</perPage>
      <totalResults>76</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="3" public="1" featured="1">
    <fileContainer>
      <file fileId="7">
        <src>https://digitarium.uksw.edu.pl/files/original/2/3/Rozanski-Wokol-koncepcji-inkulturacji.pdf</src>
        <authentication>fa1e1d0efb3f1ce8c5dde84c6d3f25ee</authentication>
        <elementSetContainer>
          <elementSet elementSetId="5">
            <name>PDF Text</name>
            <description/>
            <elementContainer>
              <element elementId="113">
                <name>Text</name>
                <description/>
                <elementTextContainer>
                  <elementText elementTextId="663">
                    <text>Warszawa 2007

�Stopa redakcyjna

���

Wokół koncepcji inkulturacji

�Wprowadzenie

�

��

Wokół koncepcji inkulturacji

�Wprowadzenie

�

��

Wokół koncepcji inkulturacji

�Część I
Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej
podstawy teologiczne
Jan Paweł II omawiając proces wcielania Ewangelii w kultury narodów w encyklice Redemptoris missio, rozpoczyna od oczywistego,
a jednocześnie bardzo znaczącego stwierdzenia, iż prowadząc działalność misyjną wśród narodów, Kościół spotyka różne kultury i zostaje wciągnięty w proces inkulturacji (RMis 52). Misje bowiem polegają
na „wcielaniu Chrystusa” w danym miejscu i czasie. Chrystus powinien nieustannie rodzić się w sercach konkretnych ludzi. Te powtórne narodziny są zawsze związane z głoszeniem Ewangelii i zakładaniem Kościoła, a zatem z misjami w ścisłym sensie. Ci, którzy po raz
pierwszy usłyszeli Ewangelię, przyjęli ją i łączą się we wspólnotę, czyli
Kościół, integrują to przesłanie ze złożonym kontekstem własnego
życia, łącząc to wszystko w jedną, ukierunkowaną ku Bogu rzeczywistość nazywaną „chrześcijańskim życiem”. Przez to życie należy rozumieć takie zachowanie i myślenie, jakie by obrał Chrystus w tej właśnie rzeczywistości i kontekście kulturowym. Te podstawowe założenia domagają się najpierw spojrzenia na rzeczywistość różnych kultur, a następnie na sam proces inkulturacji, wskazując na jej podstawy teologiczne, eklezjologiczne i na jej zasadnicze dziedziny.

1. Kultura i kultury
Wkraczając w świat pojęć związanych z „inkulturacją”, uwaga każdego skupia się najpierw na sprecyzowaniu pojęcia „kultura”, które

�10

Wokół koncepcji inkulturacji

stało się szczególnie pożyteczne przy określaniu miejsca i roli Kościoła
w świecie współczesnym podczas obrad Soboru Watykańskiego II.
Definiuje on samo pojęcie kultury i na nowo odkrywa jej znaczenie
dla ewangelizacji i życia Kościoła w różnych częściach świata.
1.1. Różnorodność definicji kultury
Pierwsze, dzisiaj już podstawowe znaczenie terminu „kultura”�,
miało swoją długą historię i ukształtowało się dopiero w minionym
stuleciu. Jedną z pionierskich, najbardziej znaczących definicji kultury, zaproponował Edward B. Tylor w 1871 r., stwierdzając, iż „kultura”, czy też „cywilizacja”, jest złożoną całością, obejmującą wiedzę, wiarę, sztukę, morale, prawo, obyczaje i wiele innych nawyków,
zdobywanych przez członków danej społeczności�. Inna definicja
Roberta H. Lowiego określa kulturę jako „totalną sumę tego, co jednostka dostaje od społeczności: przekonania, obyczaje, formy artystyczne, nawyki żywienia, rzemiosła, które przyswaja sobie nie przez
działalność twórczą, lecz przez dziedziczenie przeszłości, przekazywane drogą formalnej czy nieformalnej edukacji”�. Te dwie wybrane definicje techniczne określają właściwy przedmiot badań antropologicznych. Po nich pojawiło się wiele innych. Louis J. Luzbetak
klasyfikuje je według modeli, które sytuują się między abstrakcyjną
teorią a empiryczną obserwacją. Mogą one być obrazem, rysunkiem,
diagramem, mapą, matematycznym symbolem, chemiczną formułą.
Zgodnie ze swymi założeniami wyróżnia on następujące modele:

Termin „kultura” wywodzi się z języka łacińskiego, gdzie czasownik colere (colo, colui,
cultum) oznaczał: „uprawiać”, „obrabiać”, „doglądać”.
�
Mówiąc o pierwszych definicjach antropologicznych, jak i istocie kultury opieram
się przede wszystkim na jednym z podstawowych i ważniejszych dzieł L.J. Luzbetaka,
Kościół a kultury. Nowe perspektywy w antropologii misyjnej. Przeł. Stanisław Kotarski,
Warszawa 1998, s. 149-241.
�
R.H. Lowie, The History of Ethnological Theory, New York 1937, s. 3. Cyt. za: L.J.
Luzbetak, Kościół a kultury, dz.cyt., s. 149.
�

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

11

1) Modele materialistyczne, w których zawierają się koncepcje
ewolucjonizmu kulturowego (Edward B. Tylor i Lewis H. Morgan,
którzy głosili liniowy rozwój kultur, oraz James Frazer, znany z pracy
o rozwoju religii The Golden Bough, 1890�), koncepcje marksistowskie, preferujące czynnik ekonomiczny, który zasadniczo wpływa
na zmianę kultury i decyduje o jej stanie (sowiecki marksizm-leninizm-stalinizm, trockizm, socjaldemokracja, maoizm, neomarksizm,
strukturalizm marksistowski, marksizm „chrześcijański” czyli próba
pogodzenia marksizmu z Ewangelią, np. w niektórych nurtach teologii wyzwolenia), neoewolucjonizm (w tym jego odtwórca Leslie
White) oraz ekologia kulturowa (Andrew Vayda, Roy Rappaport,
Marvin Harris);
2) Antropologię historyczną, zawierającą dyfuzjonizm i etnohistorię;
3) Funkcjonalizm (Bronisław Malinowski);
4) Antropologię psychologiczną (Ruth Benedict);
5) Modele ideacyjne, w których umieszcza nową etnografię,
powstałą w latach 50-tych w USA jako doskonalenie etnograficznych terenowych technik badawczych (etnonauka, etnosemantyka),
strukturalizm (Claude Levi-Strauss i jego kontynuatorzy francuscy,
północnoamerykańscy oraz brytyjscy), antropologię symboliczną
(semiotyczną) oraz antropologię symboliczną o charakterze interdyscyplinarnym, ze szczególną tendencją do lingwistycznych metafor.
Z tych uproszczonych klasyfikacji Louisa J. Luzbetaka nasuwa
się oczywiste stwierdzenie, iż doniosłość znaczenia pojęcia kultury
wpłynęła z pewnością na różnorodność jej definicji�.
„Złota gałąź” – w j. polskim dzieło to doczekało się kilku wydań.
Już w połowie XX w. A.L. Kroeber i C. Kluckhohn zebrali prawie 300 definicji kultury
i przeanalizowali 164 z nich. A.L. Kroeber, C. Kluckhohn, Culture: A Critical Review
of Concepts and Definitions, Cambridge 1952. Por. T. Wróblewski, Wstęp do etnografii.
Cz.1. Etnografia, lud, kultura, Poznań 1969, s. 103-115.
�
�

�12

Wokół koncepcji inkulturacji

1.2. Definicje faworyzowane przez misjologię i inne nauki
teologiczne
Dzisiaj nauki teologiczne, a przede wszystkim misjologia, szukają
i korzystają raczej ze złożonych i pojemnych modeli kultury. W przeszłości, wraz z całą humanistyką, odwoływały się one do klasycznego
grecko-rzymskiego pojęcia kultury, pojmowanej jako intelektualny
i estetyczny wymiar ludzkiej twórczości, a zatem oznaczało ono erudycję, finezję umysłu, twórczość artystyczną i literacką. To elitarne
pojmowanie kultury oddzielało nolens volens grupę osób wykształconych, „kulturalnych” od niewykształconych, czy nawet – w okresie wzmożonej dominacji europejskiej – od ludów „bez kultury” czy
też prymitywnych. Bardzo szybko z dwudziestowiecznych zdobyczy
antropologii zaczęły korzystać nauki teologiczne oraz wyodrębniająca się z nich misjologia�.
Louis J. Luzbetak, przyjmując w dziele swego życia złożony model
kultury, podkreśla, iż kultura zawiera w sobie plan życia, zbiór norm,
standardów oraz związanych z nimi pojęć i wierzeń, zajmowanie się
różnymi wymogami życia, jest wspólnie uznawana przez grupę społeczną, przekazywana jednostkom przez społeczeństwo na drodze
nauki, jest zorganizowana w dynamiczny system kontroli. Kultura
jest zatem raczej planem, projektem, kodem do działania, przetrwania i życiowego sukcesu. Posiada mechanizmy kontroli (zasady,
instrukcje). Tworzy standardy zachowania i dostarcza wielu szczegółów dla poszczególnych dziedzin życia. Jest wytworem umysłu podkreślającym zachowanie. Jest planem unikalnym, wszechstronnym.
Obejmuje wszelkie realia życia: fizyczne, społeczne, ideacyjne. Jest
ona własnością społeczną. Jednostki stają się członkami społecznoUściślonym terminem „kultury” posługują się m.in. archeologia, antropologia kulturowa i socjologia. Każda z tych dyscyplin naukowych podkłada pod ten termin nieco
inną treść.
�

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

13

ści przez proces socjalizacji. Mówi nam, jak społeczeństwo ma się
zachować i postępować, choć tak naprawdę to działa jednostka. Ale
wzorce i standardy przewidziane są dla społeczeństwa, nie dla jednostki. Jednostka rodzi się bez kultury, a nabywa ją przez uczenie się
sposobu życia, w procesie zwanym w antropologii „enkulturacją”. To
uczenie się może być świadomym obserwowaniem i naśladowaniem,
może być świadomym wychowaniem, ale może też być nieświadomym naśladowaniem, mimowolną absorbcją. Jest ona wreszcie zorganizowana w dynamiczny system kontroli. Warto przy tym zaakcentować podstawową relację człowiek – natura oraz dane temu człowiekowi możliwości i dyspozycje. Kultura będzie realizacją tych osobowych możliwości i dyspozycji oraz świadomym i celowym przekształcaniem natury. Będzie zatem humanizacją natury�.
1.3. Soborowa definicja kultury
Dokumenty soborowe przejmują antropologiczną koncepcję kultury, kładącą nacisk na ścisłe relacje między częściami składowymi
danego społeczeństwa. Widać to wyraźnie w najczęściej komentowanej przez teologów Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym. We wprowadzeniu do rozdziału II, zatytułowanego Należyty sposób podnoszenia poziomu kultury, konstytucja podaje ogólną opisową definicję kultury, podkreślając, iż jest ona właściwością osoby ludzkiej, że do prawdziwego i pełnego człowieczeńZ punktu widzenia nauk teologicznych ważne jest podkreślenie, iż „kultura” jest gatunkową cechą wyłącznie człowieka, ku któremu kieruje się działalność misyjna. Koncepcje,
przypisujące tworzenie „kultury” także zwierzętom, pozostają odosobnione i spotykają
się ze zdecydowaną krytyką. Mówiąc o „humanizacji natury”, podkreślono relację
„człowiek – natura”, nie zapominając jednak o relacji odwrotnej: „natura – człowiek”,
uwypuklającej fakt, iż kultura jest także formą adaptacji do środowiska naturalnego, co
podkreślali zwłaszcza zwolennicy ewolucjonizmu. Wydaje się, iż ten element adaptacji
do środowiska naturalnego jest zdecydowanie pomijany w misjologicznej (teologicznej)
refleksji nad kulturą.
�

�14

Wokół koncepcji inkulturacji

stwa osoba ludzka dochodzi nie inaczej jak przez kulturę, to znaczy
przez kultywowanie dóbr i wartości naturalnych (por. KDK 53,1).
Wymienia jej różne składniki, mówiąc, iż mianem „kultury” w sensie ogólnym oznacza się wszystko, czym człowiek doskonali i rozwija
wielorakie uzdolnienia swego ducha i ciała; stara się drogą poznania
i pracy poddać sam świat pod swoją władzę; czyni bardziej ludzkim
życie społeczne tak w rodzinie, jak i w całej społeczności państwowej
przez postęp obyczajów i instytucji; wreszcie w dziełach swoich w ciągu
wieków wyraża, przekazuje i zachowuje wielkie doświadczenia duchowe i dążenia na to, aby służyły one postępowi wielu, a nawet całej
ludzkości (KDK 53,2)�. Pod koniec zaś wspomina, iż „kultura ludzka z konieczności ma aspekt historyczny i społeczny oraz że wyraz
‘kultura’ przybiera nieraz znaczenie socjologiczne oraz etnologiczne;
w tym zaś znaczeniu mówi się o wielości kultur” (KDK 53,3).
To otwarcie się Soboru także na nauki antropologiczne zaowocowało zdecydowanym odejściem od pojmowania kultury jako cultura
animi albo cultura mentis, które podkreślały wykształcenie i wysubtelnienie walorów duchowych, a zaakcentowaniem w praktyce pastoralnej kultury jako całości dorobku osiągnięć ludzkich i uznaniu tym
samym wielości kultur. Z różnego bowiem sposobu używania rzeczy,
wykonywania pracy i wypowiadania się, pielęgnowania religii i kształtowania obyczajów, stanowienia praw i instytucji prawnych, rozwijania nauk i sztuk oraz kultywowania piękna powstają różne, wspólne
warunki życia i różne formy układu dóbr życiowych. Tak z przekazanych instytucji powstaje dziedzictwo swoiste dla każdej ludzkiej wspólnoty. Tak też tworzy się określone i historyczne środowisko, w które włącza się człowiek jakiegokolwiek narodu czy wieku i z którego czerpie
wartości dla doskonalenia kultury osobistej i społecznej (KDK 53).
Cytaty z dokumentów soborowych wzięto z: Sobór Watykański II: Konstytucje, Dekrety,
Deklaracje, Poznań 1968.
�

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

15

2. Religia a kultura
Mówiąc o relacji religii do kultury dotykamy szeregu innych relacji,
takich jak choćby moralność i kultura, wiara i kultura, religie i kultury,
chrześcijaństwo i kultury, Chrystus i kultury, a nawet nauka i kultura,
sztuka i kultura czy też polityka i kultura. Religia bowiem, wraz z całą
bogatą rzeczywistością, którą niesie, ma zasadniczy wpływ nie tylko na
dziedziny ściśle z nią związane, ale także na ludzką twórczość przejawiającej się w literaturze, sztuce, filozofii, organizacji społecznej i politycznej całych ludzkich grup, nauce i ekonomii, itp.
2.1. Różnorodność definicji religii.
Złożoność zjawiska religii wpłynęła na wielość jej interpretacji
i określeń, uzależnionych często od przyjętych wcześniej założeń filozoficznych. W starożytności i średniowieczu preferowano raczej definicje nominalne, starające się wyjaśnić samo słowo religia wywodząc
je od łac. relegere, tzn. „odczytać na nowo” (Cyceron), bądź od religare, tj. „wiązać”, „spajać”, przez co Laktancjusz upatrywał wiązanie
człowieka z Bogiem. Pojawiające się później definicje realne ujmują
istotną treść religii, uzyskaną przez analizę różnych aspektów zjawiska religijnego. Najczęściej wśród nich wyróżnia się definicje strukturalne, genetyczne i funkcjonalne. Pierwsza grupa definicji strukturalnych określa zjawisko religii na podstawie analizy jego struktury,
najczęściej formalnej. Ta grupa definicji zdaje się cechować daleko
idącą fragmentarycznością, chociaż trafiają się także określenia bardziej wszechstronne jak choćby definicja N. Söderbloma, dla którego religia jest stosunkiem między człowiekiem a pozaświatową siłą,
w którą człowiek wierzy i od której czuje się zależny, stosunkiem wyrażającym się w modlitwie, zaufaniu, bojaźni, ofiarach, etycznym postę-

�16

Wokół koncepcji inkulturacji

powaniu�. Definicje genetyczne natomiast określają religię przez
wskazanie źródeł i procesu jej powstawania. Nierzadko redukują one
religię do innych faktów kulturowych, czego przykładem jest ujęcie
Fryderyka Engelsa, który traktuje religię jako fantastyczne odzwierciedlenia w ludzkich głowach tych sił zewnętrznych, które rządzą
codziennym bytem ludzi, odzwierciedleniem, w którym siły ziemskie
przybierają postać sił nadziemskich10. Definicje funkcjonalne wskazują, do czego religia służy i jaką rolę pełni w życiu ludzkim, albo też
opisują religijne zachowanie się człowieka.
Według najbardziej pojemnych definicji możemy religię określić
jako realną i dynamiczną relację człowieka do rzeczywistości transcendentnej. W różnych religiach rzeczywistość ta jest różnie ujmowana, rozumiana czy też wyrażana. Czasem będzie to siła wyższa, coś
ważnego, innego, numinosum, sacrum. W chrześcijaństwie ta rzeczywistość pojmowana jest jako osobowo rozumiany Absolut.
2.2. Powszechność religii i jej dziedziny.
Nie było takiej kultury w przeszłości i – jak się zdaje – nie może
być takiej kultury w przyszłości, która by nie miała religii – stwierdza Erich Fromm11. Tym zdaniem potwierdza on powszechność faktów religijnych, czyli indywidualnych i społecznych relacji człowieka
do rzeczywistości transcendentnej. Te akty i stany mają swoje różne
źródła, które w uproszczeniu można sprowadzić do poczucia egzystencjalnej niewystarczalności osoby ludzkiej. Człowiek doświadcza, iż nie panuje do końca nad swoim życiem i kosmosem, który
go zewsząd otacza. Odczuwa też głęboką potrzebę przekroczenia
�
Cyt. za. Z. Zdybicka, Religia, [hasło w:] Katolicyzm A-Z, [red. Z. Pawlak], Poznań 1982,
s. 326.
10
Tamże.
11
Szkice z psychologii religii, Warszawa 1966, s. 134.

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

17

wszelkich ograniczeń, przekroczenia siebie, wyjścia poza to, co jest
już przeszłością, a nawet poza śmierć. Mówi o tym klasyczny tekst
Platona zamieszczony w Uczcie, w którym przedstawia człowieka
zmierzającego do coraz doskonalszych form piękna i wreszcie odkrywającego piękno samo w sobie, niezmienne i wieczne, a wszystkie inne
przedmioty piękne uczestniczą w nim w ten sposób, że podczas gdy
same powstają i giną, ono się pełniejszym nie staje, ani uboższym, ani
go żadna w ogóle zmiana nie dotyka12. To pragnienie bytu trwałego,
podkreślenie transcendencji przez człowieka, przetrwało do naszych
czasów. Emmanuel Mounier powie, iż człowiek nosi w sobie Boga,
nie mogąc być tym Bogiem13. Rzeczywistość materialna, z którą człowiek jest nierozdzielnie złączony, nie wyczerpuje bowiem bogactwa
osoby, ani nawet nie jest czymś dominującym.
Religia jako taka zawiera w sobie dziedzinę poznania, opartego najczęściej o wiarę nadprzyrodzoną. Ta wiara ujęta jest zwykle w
pisaną lub niepisaną, uświadomioną lub też nie, precyzyjną lub niespójną doktrynę religijną. Jej bezpośrednie pole działania wyraża
się w kulcie, obrzędach i postępowaniu moralnym. Ponieważ religia
wiąże się z gromadzeniem większej ilości osób, pojawiają się w jej
łonie instytucje pomagające członkom wspólnoty religijnej w wyrażaniu, precyzowaniu i nauczaniu doktryny czy wierzeń oraz organizowaniu wspólnych działań religijnych.
2.3. Religia częścią kultury.
W szeroko pojmowanej kulturze najczęściej wyróżnia się „kulturę
materialną”, która obejmuje realizację wartości biologiczno materialnych i użytkowych, „cywilizację”, rozumianą tutaj jako wartości spoPlaton, Uczta. Przeł. W. Wytwicki, Warszawa 1957, s. 117-118.
E. Mounier, Personalizm. Tłum. A. Bukowski, w: E. Mounier, Wprowadzenie do egzystencjalmizmów, Kraków 1964, s. 22.
12
13

�18

Wokół koncepcji inkulturacji

łeczne, kształtujące relacje międzyludzkie oraz „kulturę duchową”, na
którą składa się nauka (dążenie do prawdy), moralność (dążenie do
dobra), sztuka (dążenie do piękna) oraz religia (dążenie do świętości). Chociaż religia w tym ujęciu jest pewnym, dość wąskim działem
kultury, to jednak – jak zauważa Zofia Zdybicka – równocześnie jest
czymś, co kulturę – jeśli rozumie się ją jako działalność pochodną od
człowieka – przekracza przez wniesienie do poglądu na świat i człowieka elementów ponadnaturalnych, pozaludzkich, przez ukazanie kontekstu życia ludzkiego, który przekracza i świat przyrody i świat ludzkich społeczności14. Przez to wyniesienie osoby ludzkiej ponad rzeczywistość materialną i świat religia ukazuje jej godność, wnosząc do
kultury istotną motywację, mającą swoje konkretne odzwierciedlenie
w działalności społecznej, politycznej a nawet technicznej. Owocami
ścierania się immanencji i transcendencji w człowieku są widoczne
w różnych formach zaangażowania osoby, zależne od uwarunkowań
zewnętrznych. Gdyż życie na granicy świata zewnętrznego i świata
wewnętrznego domaga się od osoby uwzględnienia tych światów w
jej życiu i działaniu, domaga się zachowania pomiędzy nimi swoistej
równowagi. Dlatego też relacji religii do innych dziedzin kultury nie
można traktować jednostronnie i statycznie.
Chociaż wiara i kultura nie są tożsame, nie byłoby też rozsądnym
na siłę je rozdzielać. Zauważa to Jan Paweł II i podkreśla, iż wiara,
która nie staje się kulturą, nie jest wiarą w pełni przyjętą, głęboko
przemyślaną i konsekwentnie realizowaną w życiu15. Dostrzegając jak
wielką rolę w głoszeniu Chrystusa odgrywają kultury, 20 maja 1982
Jan Paweł II powołał do życia nową dykasterię w Kurii Rzymskiej –
Papieską Radę ds. Kultury.
14
15

Z. Zdybicka, Religia a kultura, Lublin 2001, s. 169.
Przemówienie do świata kultury w Limie, w Peru, 15 maja 1988 r.

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

19

2.4. Czy istnieje „kultura chrześcijańska”?
Zarysowana na początku refleksja antropologii kulturowej zakłada, iż kultura jest planem, projektem wciąż oczekującym zrealizowania, niedokończonym. Zatem żadna społeczność nie wytwarza kultur doskonałych. Wynika stąd, iż nie ma wzorcowej kultury chrześcijańskiej, gdyż żadna ze wspólnot chrześcijańskich nie jest w stanie
w sposób doskonały wcielić zasad Ewangelii do wszystkich wymiarów swego życia. To przekonanie znalazło swoje odzwierciedlenie w
Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Soboru
Watykańskiego II, która mówiąc o wielorakich powiązaniach dobrej
nowiny Chrystusowej z kulturą ludzką stwierdza iż, pomiędzy orędziem zbawienia a kulturą ludzką istnieją wielorakie powiązania. Bóg
bowiem, objawiając się ludowi swemu aż do pełnego okazania się w
Synu Wcielonym, przemawiał stosownie do stanu kultury właściwego
różnym epokom. Podobnie i Kościół, żyjący w ciągu wieków w różnych
warunkach, posłużył się dorobkiem różnych kultur, ażeby Chrystusowe
orędzie zbawcze rozpowszechniać swym przepowiadaniem wśród
wszystkich narodów oraz wyjaśniać je, badać, głębiej zrozumieć oraz
lepiej wyrazić w odprawianiu liturgii i w życiu wielopostaciowej społeczności wiernych (KDK 58). Zaznacza przy tym wyraźnie, że tenże
Kościół, posłany do wszystkich ludów jakiegokolwiek czasu i miejsca,
nie wiąże się w sposób wyłączny i nierozdzielny z żadną rasą czy narodem, z żadnym partykularnym układem obyczajów, żadnym dawnym
czy nowym zwyczajem. Wierny własnej tradycji i zarazem świadomy
swej uniwersalnej misji, potrafi nawiązać łączność z różnymi formami
kultury, przez co bogacą się zarówno sam Kościół, jak i różne kultury
(KDK 58).
Miało ono także swoje szerokie odzwierciedlenie w nauczaniu papieskim. I tak Jan XXIII zwracał uwagę, iż Kościół nie utoż-

�20

Wokół koncepcji inkulturacji

samia się z żadną konkretną kulturą, ani nawet z kulturą Zachodu,
z którą jego historia jest tak ściśle związana. jego misja należy do innego porządku, do porządku religijnego zbawienia człowiek (Princeps
pastorum 16). To samo stwierdzał i podkreślał Paweł VI w adhortacji O Ewangelizacji w świecie współczesnym mówiąc, iż Ewangelia,
a zatem i ewangelizacja, nie mogą być utożsamiane z jakąś kulturą,
bo niezależne są od wszystkich kultur. Niemniej Królestwo, głoszone
w Ewangelii, wprowadzają w życie ludzie, którzy przynależą do swojej określonej kultury, i w budowaniu tego Królestwa muszą korzystać
z pewnych elementów kul­tury i kultur ludzkich. Chociaż Ewangelia i
ewangelizacja nie należą właściwie do żadnej z kultur, to jednak nie
znaczy, że nie mogą się z nimi łączyć, ale wręcz przeciwnie, zdolne są
je przenikać, nie oddając się w służbę żadnej z nich (EN 20).
W podobnym duchu do relacji kultury i chrześcijaństwa wielokrotnie nawiązuje Jan Paweł II, podkreślając w encyklice Fides et
ratio, że chociaż Ewangelia głoszona w różnych kulturach domaga się
wiary od tych, którzy ją przyjmują, ale nie przeszkadza im zachować
własnej tożsamości kulturowej. Nie prowadzi to do żadnych podziałów,
ponieważ cechą wyróżniającą społeczność ochrzczonych jest powszechność, która potrafi przyjąć każdą kulturę. (...) Wynika stąd, że określona kultura nigdy nie może stać się kryterium oceny, a tym bardziej
ostatecznym kryterium prawdy w odniesieniu do Objawienia Bożego
(FR 71). Tak jak z jednej strony Ewangelia może oczyścić zastaną kulturę z jej złych elementów, tak z drugiej, niekiedy kultura może stać się
„więzieniem” Ewangelii.
Dzięki temu podejściu do relacji kultury i religii Kościół może
odtąd wykazać – nie wyrzekając się swych mocnych związków z kulturą Zachodu, którą współtworzył – iż jest zdolny zapuścić korzenie
w innych kulturach u w innych społecznościach. Udowadnia także,

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

21

iż Ewangelia nie utożsamia się z jakąś kulturą w szczególności. Znak
zapytania postawiono zatem nad spotykanym często w klasycznym
ujęciu kultury terminem „kultura chrześcijańska”, utożsamianym
z elitarną częścią kultury europejskiej. Stąd też kard. Jean-Marie
Lustiger na pytanie, czy istnieje kultura chrześcijańska odpowiada, iż
istnieje chrześcijański sposób patrzenia na kultury, dodając przy tym,
iż jego cechą charakterystyczną jest wizja człowieka16.

3. „Inkulturacja” – próba definicji
By ułatwić zrozumienie znaczenia terminu „inkulturacja”, potrzeba powrotu do jego źródeł i koncepcji, które wyraża. Poszukiwania
terminologii w wielu dziedzinach nauk humanistycznych okazywały
się niepełne i nie wyrażały dostatecznie istoty spotkania chrześcijaństwa z różnorodnymi kulturami. Dlatego też konieczne wydawało się
stworzenie terminu teologicznego, bardziej adekwatnego do skomplikowanego procesu.
3.1. „Adaptacja” i „akomodacja” – określenie długiego procesu
Faktyczne spotkanie różnorodnych kultur z Dobrą Nowiną interpretowane było z perspektywy historycznej – i niekiedy współczesnej – w wielu terminach. Największą popularność zdobyły określenia, które Francis-Vincent Anthony – misjolog z Indii południowych – określa jako zawierające związki pedagogiczne17. Były nimi
„adaptacja” i „akomodacja”. „Adaptacja” to określenie wywodzące się
z jęz. łac. i oznaczające „dostosowanie”, „przystosowanie się” do czegoś nowego. Termin ten używany jest w biologii, naukach społeczJ.M. Lustiger, Przeznaczenie człowieka, OsRomPol 19 (1998) nr 1, s. 57.
Por. F.V. Anthony, Ecclesial Praxis of Inculturation. Toward an Empirical-theological
Theory of Inculturizing Praxis, Roma 1997, s. 32-34.
16
17

�22

Wokół koncepcji inkulturacji

nych i pedagogice. W tych dyscyplinach akomodacja uważana jest za
jeden z etapów procesu adaptacji i jej element konstytutywny, w teologii jednak proces akomodacji polega na dostosowaniu formy przepowiadania Ewangelii oraz naukowej systematyzacji treści objawienia do mentalności odbiorcy w zależności od rozwoju i zmienności
prądów umysłowych w różnych czasach i kulturach18. Akomodacja
dokonywała się już w czasach apostolskich. Jako „akomodacja misyjna” termin ten pojawił się w związku z nowożytnymi odkryciami
geograficznymi i zderzeniem chrześcijaństwa powiązanego z kulturą Zachodu z nowymi religiami i kulturami Wschodu. W tym znaczeniu akomodacja oznaczała przystosowanie sposobów przepowiadania Słowa Bożego, form liturgii i struktur kościelnych do kultury
spotkanych narodów i ludów19.
Oba te terminy nawiązują etymologicznie do żyjących organizmów, stale próbujących przystosować się do otaczającego środowiska.
Chociaż w przeszłości z reguły używano ich jako synonimy, to jednak
autorzy niemieckojęzyczni preferowali termin „akomodacja”, podczas
gdy autorzy piszący po łacinie używali raczej terminu „adaptacja”.
Dokumenty Soboru Watykańskiego II zastosowały dość wyraźnie
rozróżnienie między „adaptacją” i „akomodacją”. Określenie „adaptacja” odnosiły raczej do współczesnych warunków kulturowych i interpretowały jako aggiornamento, czyli „otwarcie się”, „odnowę”, „przystosowanie”, zaś „akomodację” stosowano w odniesieniu do ducha
i charakteru rodzimych kultur. W liturgii „adaptację” rozumiano jako
Encyklopedia Katolicka KUL przytacza termin „adaptacja”, wyjaśniając jego znaczenie
w biologii, naukach społecznych i pedagogice, przy wspomnieniu jednak dyscyplin
teologicznych odsyłając do „akomodacji”, rozumianej jako „przystosowanie”, „przyzwyczajenie”, szczegółowiej jako funkcjonalne przystosowanie się podmiotu do środowiska. Por. Adaptacja, [hasło w:] Encyklopedia Katolicka, t. 1, Lublin 1973, kol. 79-80;
Akomodacja, tamże, kol. 239-253.
19
Por. F. Zapłata, Akomodacja misyjna, [w:] Akomodacja, [hasło w:] Encyklopedia
Katolicka, t. 1, Lublin 1973, kol. 249-250.
18

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

23

zmiany wprowadzone oficjalnie w rytuałach, podczas gdy „akomodację” odnoszono do czasowo wprowadzanych przez celebransa zmian ze
względu na kulturową odrębność zgromadzenia wiernych20.
Z punktu widzenia misjologicznego wydaje się, iż określenie
„adaptacja” skupia się raczej na misjonarzu i na przepowiadaniu:
przystosowaniu stroju, ubrania, aby misjonarz był akceptowany przez
lokalnych ludzi, przystosowania języka, symboli potrzebnych do tego,
aby Ewangelia była bardziej zrozumiała dla mieszkańców, natomiast
określenie „akomodacja” kładzie nacisk na lokalną kulturę, umacnia
potrzebę robienia miejsca dla elementów lokalnej kultury (rytuałów,
ceremonii) w życiu chrześcijan. Akomodacja misyjna jest – zdaniem
Piusa XII – tak stara, jak sam Kościół, który od samego początku aż
po nasze dni dawał wyraz tej mądrej strategii. Jeśli Ewangelię przyjmują za swoją różne rasy, nie niszczy on i nie tłumi niczego dobrego, szacownego i pięknego, co one osiągnęły dzięki miejscowemu geniuszowi
i naturalnym możliwościom (Evangelii praecones, 89).
3.2. Poszukiwanie terminów zawierających konotacje
teologiczne
Znaczenie problematyki związanej ze spotkaniem chrześcijaństwa
z odmiennością kulturową skłoniło teologów, a zwłaszcza misjologów, do poszukiwania terminów bardziej związanych z tradycją teoI tak na przykład Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym
przypomina, że „Kościół zawsze ma obowiązek badać znaki czasów i wyjaśniać je
w świetle Ewangelii, tak aby mógł w sposób dostosowany (accommodato) do mentalności każdego pokolenia odpowiadać ludziom na ich odwieczne pytania dotyczące
sensu życia obecnego i przyszłego oraz wzajemnego ich stosunku do siebie” (KDK 4).
Czy też nieco dalej ta sama konstytucja powołując się na doświadczenie minionych
stuleci mówi, iż „Kościół, od początku swej historii, nauczył się wyrażać Nowinę
Chrystusową przy pomocy pojęć i języka różnych ludów, a ponadto starał się objaśniać
ją z pomocą mądrości filozofów w tym celu, aby w miarę możności dostosować (accomodata) Ewangelię czy to do zdolności rozumienia przez ogół, czy też do wymagań
mędrców” (KDK 44).
20

�24

Wokół koncepcji inkulturacji

logii Zachodu. Jednym z podstawowych i najbardziej naturalnych
odniesień w chrześcijaństwie stało się wcielenie Syna Bożego w ludzką naturę. Dlatego też na związki Dobrej Nowiny Jezusa Chrystusa
z odkrywanymi kulturami szybko przywołano termin „inkarnacja”,
czyli „wcielenie”. Zgodnie z pojęciami fenomenologii religii określenie to mówi o ucieleśnieniu, wcieleniu się bóstwa w ludzką bądź
też nawet zwierzęcą postać, by przez to nawiązać kontakt z ludźmi. W tradycji chrześcijańskiej oznacza ono tajemnicę Słowa, które
stało się Ciałem i zamieszkało pośród nas. Etymologicznie termin
ten nawiązuje do łacińskiego in („w”, „wewnątrz”) i caro („ciało”).
Sprowadza się on do objęcia ludzkiej natury przez Syna Bożego nie
tylko zewnętrznie, ale z całą realnością i całkowitością (oprócz grzechu), przyjmuje nie tylko ludzką naturę w abstrakcji, ale z całą kulturową i historyczną stroną ludzkiej egzystencji. Podkreśla transcendentny i immanentny aspekt przesłania ewangelicznego. Objawienie
– to przesłanie wyrażone na ludzki sposób.
W tekstach Soboru Watykańskiego II wyraźnie zaznacza się tendencja odchodząca od transplantatio ecclesiae – „przeszczepiania”,
„przesadzania” Kościoła, na rzecz plantatio ecclesiae – „zaszczepiania”,
„zasadzania” Kościoła21. Termin ten nawiązuje także do obrazu sadzenia i rozwoju rośliny z przypowieści ewangelicznej, mówiącej o małym
ziarnku gorczycy, które ktoś wziął i posiał w swojej roli, i które stało się
drzewem (Por. Mt 13,31-32; Mk 4,30-34; Łk 13,18-21).
3.3. Określenia zawierające konotacje społeczne
i antropologiczne
Teologiczne określenie „indygenizacja”22 ma korzenie afroazjatyckie. Rozpowszechniło się w Europie tuż po Synodzie Biskupów
21
22

Łac. plantatio – „sadzenie roślin”.
Łac. indigena – „tuziemiec”, „tubylec”; indigenus – „swojski”, „miejscowy”, „krajowy”.

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

25

z 1974 r. W misyjnym kontekście określenie to odnosi się do miejscowego kleru. „Indygenizacja” wyraża to, co jest narodowe, rodzime, to, co wywodzi się i rośnie w kontekście konkretnych warunków
geograficznych.
Jako odnośnik do Kościoła „lokalnego”, „miejscowego” w wielu
językach pojawiło się określenie „lokalizacja”. Jednak termin ten
znalazł dość ograniczone pole używania i odnoszony był do teologii lokalnej, miejscowej (local theology). Jego znaczenie znajdziemy
także w określeniach takich jak „afrykanizacja” czy „indianizacja”23,
wyrażających proces, którego celem było utworzenie miejscowego
kleru i miejscowej hierarchii kościelnej, stanowiących „czołówkę”
lokalnego Kościoła.
W kręgach protestanckich zrodziło się teologiczne określenie
„kontekstualizacji”24, które szybko rozpowszechniło się w kręgach
teologów katolickich. Termin ten zrodził się ze spotkania wiary eklezjalnej z miejscową kulturą. Koncepcje „kontekstualizacji” jako takie
zostały określone i zainicjowane w 1972 r. na zebraniu Światowej
Rady Kościołów przy omawianiu reformy edukacji teologicznej.
Termin „kontekstualizacja” podkreśla potrzebę wzięcia pod uwagę
wszystkich znaczących aspektów konkretnego społecznego kontekstu: religijno-kulturowego, społeczno-politycznego i ekologiczno-ekonomicznego. W węższym znaczeniu skupia się na współczesnym kontekście wiedzy, technologii i sekularyzmu z jednej
strony, a na walce o sprawiedliwość i wyzwolenie z drugiej strony.
„Kontekstualizacja” w wąskim znaczeniu podkreśla czy sugeruje, iż
spotkanie pomiędzy wiarą eklezjalną i kulturą dokonuje się na poziomie zewnętrznym, bardziej społeczno-politycznym i ekonomicznym
Po polsku raczej „hinduizacja”.
Łac. contextus – „pozostający w związku”, „spojony”; contexo – „spleść”, „związać”, tzn.
dobrać odpowiednie formy, pojęcia.
23
24

�26

Wokół koncepcji inkulturacji

niż na głębokim poziomie religijno-kulturowym. W przeciwieństwie
do akomodacji, kontekstualizacji nie traktuje się jako ustępstwa, ale
jako prawo wspólnot miejscowych.
W związku z rozwojem antropologii kulturowej i nowymi realiami rzeczywistości pokolonialnej, do teologii starano się wprowadzić
niektóre terminy ściśle antropologiczne, nadając im znaczenie teologiczne. W ten sposób na krótko do teologii trafiło określenie „akulturacja” podkreślające, że wiara eklezjalna zawsze istnieje w konkretnej kulturze. Kontakt między kulturami jest szerszym kontekstem,
w którym wiara spotyka się z kulturą miejscową. „Transkulturacja”
zwraca naszą uwagę na powstającą globalną kulturę i na potrzebę
międzynarodowego i międzykulturowego spotkania z wiarą eklezjalną. „Interkulturacja” jest koniecznością dla lokalnych Kościołów,
które różnią się kulturowo, lecz dzielą tę samą wiarę, to wzajemne oddziaływanie między kulturami chrześcijańskich wspólnot np.
światopoglądów, fundamentalnych wartości.
3.4. Wprowadzenie pojęcia „inkulturacja”
Hervé Carrier, wykładowca socjologii i rektor Uniwersytetu
Gregoriańskiego, w swoich publikacjach dotyczących inkulturacji wiąże ją z terminem „akulturacja” i jego użyciem przez Roberta
Redfilda w 1936 r. Wskazuje też, iż to określenie było używane przez
teologów katolickich i traktowane jako synonim „inkulturacji” już
w latach trzydziestych25. Powołuje się przy tym na autorytet wybitnego misjologa z Lowanium, Pierre Charlesa, który w 1953 r. stwierdził,
iż termin „inkulturacja” jest używany od lat trzydziestych26. Jednak
Por. H. Carrier, Guide pour l’inculturation de l’Evangile, Roma 1997, s. 31-32; tenże,
Ewangelia i kultury. Od Leona XIII do Jana Pawła II, Przeł. L. Kamińska, RzymWarszawa 1990, s. 176.
26
Tamże. Por. P. Charles, Missiologie et acculturation, Nouvelle Revue Théologique
(1953) nr 75, s. 19.
25

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

27

na poparcie swojego spostrzeżenia P. Charles nie podaje żadnych
odniesień źródłowych. W ten sposób jednak – jak słusznie zauważa
François Guillemette27 – wprowadza on w błąd siebie i swoich czytelników, wiążąc koncepcje inkulturacji z latami trzydziestymi. Ze
zdania przytoczonego przez P. Charlesa wynika, iż mówi on wyraźnie o rzeczywistości wyrażanej w antropologii kulturowej terminem
„enkulturacja” i utożsamia ją z określeniem „inkulturacja”28. Wynika
stąd, że określenie „inkulturacja” pojawiło się najpierw w misjologii jako synonim „enkulturacji”. Ostatecznie ustąpiło jednak miejsca
„enkulturacji” ze względu na prefiks „in”, który wprowadza w języku francuskim i angielskim w pole znaczeniowe nieobecność czegoś,
brak, a zatem mogło ono sugerować proces pozbawiania jednostki kultury, czyli dokładnie zaprzeczać procesowi „enkulturacji”29.
Terminu „inkulturacja” w sensie teologicznym używano w 1959 r.,
podczas Tygodnia Misjologicznego na Uniwersytecie w Lowanium
w Belgii, nie precyzując jednak jego znaczenia. Podczas tejże konferencji Joseph Masson mówił także o inkulturacji, a trzy lata później użył sformułowania catholicisme inculturé – które wśród jezuitów przyjęło się w formie rzeczownikowej – i w taki sposób został on
uznany za ojca tego neologizmu30. Szersze upowszechnienie zyskał
ten termin dzięki XXXII Kapitule Generalnej jezuitów, trwającej od
27
Por. F. Guillemette, L’apparition du concept d’inculturation: Une réception de Vatican II,
Mission – Journal of Mission Studies (1995) z. 1, s. 54.
28
„Le procédé par lequel l’individu est contraint de s’adapter à la discipline de son groupe
a éte appelé depuis d’années l’inculturation”. P. Charles, Missiologie et acculturation,
dz.cyt., s. 19. Ta definicja odpowiada dokładnie rzeczywistości wyrażanej w antropologii
przez określenie „enkulturacja”. Por. choćby L.J. Luzbetak, Kościół a kultury, dz.cyt. s. 7879; A. Shorter, Towards a Theology of Inculturation, dz.cyt., s. 5.
29
Por. F. Guillemette, dz.cyt., s. 54-55; A.A. Roest Crollius, What is so new about
Inculturation, Gregorianum (1978) nr 59, s. 724, przyp. 12.
30
„Aujourd’hui, alors que, tout justement, l’exigence se fait plus urgente d’un „catholicisme inculturé” d’une façon polymorphe”. J. Masson, L’Église ouverte sur le monde,
Nouvelle Revue Théologique (1962) nr 84, s. 1038. Por. F. Guillemette, dz.cyt., s. 55.

�28

Wokół koncepcji inkulturacji

1 grudnia 1974 do 7 kwietnia 1975 r. Jednak kontekst tego terminu
wskazuje raczej na jego rozumienie w sensie wchodzenia chrześcijaństwa do rodzimej kultury, bez rozwiniętych współczesnych konotacji
teologicznych. W 1977 r. Pedro Aruppe, przełożony generalny jezuitów wprowadził ten termin do obrad synodu biskupów31. Dokument
Synodu z 1977 r. Orędzie do Ludu Bożego był pierwszym oficjalnym
dokumentem stosującym to wyrażenie32. W dokumentach papieskich
termin ten pojawił się po raz pierwszy w adhortacji Jana Pawła II
Catechesi tradendae z 1979 r. 33.
Według o. Pedro Aruppe inkulturacja posiada odniesienie do Wcielenia i ma stać się
„zasadą, która animuje, kieruje i jednoczy kulturę, przetwarzając ją i tworząc na nowo, aby
powstało «nowe stworzenie»”. Podkreśla on przy tym potrzebę jej głębi, a zatem dotarcia
do „serca” kultury. „Le principe fondamental et toujours valable est que l’inculturation
signifie l’incarnation de la vie et du message chrétien dans une aire culturelle concrète,
de telle sorte que cette expérience ne parvienne pas seulement à s’exprimer à travers les
éléments spécifiques de la culture en question (ce qui ne serait qu’une adaptation artificielle), mais devienne le principe inspirateur, normatif et unificateur, qui transforme et
recrée cette culture, donnant origine à nouvelle création”. Lettera del P. Arrupe sull’inculturazione (14 maggio 1978), [w:] Inculturazione. Concetti Problemi Orientamenti, Roma
1979, s. 145.
32
Dokument synodalny mówiąc o inkulturacji podkreśla, iż „przesłanie chrześcijańskie
musi zakorzeniać się w ludzkich kulturach, przyjmować je na siebie i zmieniać. W tym
znaczeniu można mówić o katechezie jako aktywnym czynniku inkulturacji: rozwija się
ona i jednocześnie oświeca od wewnątrz sposoby życia tych, do których się zwraca”. „Le
message chrétien doit s’enraciner dans les cultures humaines, les assumer et les transformer. En ce sens, on peut parler de la catéchèse comme d’un facteur actif d’inculturation:
elle fait s’épanouir et, en même temps, elle éclaire du dedans les modes de vie de ceux à
qui elle s’adresse”. Message au peuple de Dieu. „La catéchèse en notre temps, spécialement
pour les enfents et les jeunes”, DC 74 (1977), s. 1018.
33
„Zajmę się obecnie drugą sprawą: jak powiedziałem do członków Komisji Biblijnej,
francuskie słowo acculturation lub inculturation jest wprawdzie słowem nowym, wyraża
jednak znakomicie jeden z elementów wielkiej Tajemnicy Wcielenia. Chcę stwierdzić,
że katecheza, jak i ewangelizacja w ogóle, ma za zadanie wszczepienie siły Ewangelii
w samą istotę jej kultury i ich zasadnicze elementy; dostrzegać to, co je jaśniej wyraża;
szanować ich wartości i bogactwa. W ten sposób będzie mogła doprowadzić ludzi o różnych formach kultury do poznania ukrytej tajemnicy i dopomóc im w wydobywaniu
z ich własnej żywej tradycji oryginalnych znaczeń chrześcijańskiego życia, sprawowania
liturgii i sposobu myślenia” (CTra 53).
31

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

29

3.5. „Inkulturacja” a „akulturacja”
Spór o terminologię pociągał za sobą spór o wiele głębszy, dotyczący relacji między Ewangelią a kulturami. Według omawianych wcześniej, klasycznych ujęć antropologicznych, akulturacja jest procesem
złożonym i obejmuje przemiany kulturowe, wywołane przez konfrontację odmiennych systemów kulturowych. Zwykle przy tym cechy kultury rodzimej zachowują się. Proces ten może zakończyć się modyfikacją jednego z systemów kulturowych lub doprowadzić do powstania
nowego. Według definicji Roberta Redfielda i jego współpracowników
(1936 r.) akulturacja oznacza zjawisko będące wynikiem bezpośredniego kontaktu dwóch grup społecznych o różnych kulturach, w następstwie
czego ulegają zmianom wzory kulturowe jednej lub obydwu grup społecznych34. Termin ten, przeniesiony do misjologii, oznaczał w rzeczywistości także spotkanie dwóch systemów kulturowych, przy czym jeden
z nich nosił miano „kultury chrześcijańskiej”, określanej jako „chrześcijański sposób życia”, w praktyce kultury europejskiej35 czy też nawet
tylko odpowiedniej moralności. Począwszy od roku 1978 określenie
„akulturacja” zostało zdecydowanie wyparte z teologii – z małymi
wyjątkami – na korzyść „inkulturacji”, która zdecydowanie odcinała się
od przekazywania kultury Zachodu ewangelizowanym ludom i koncentrowała się na bardziej bezpośredniej relacji Ewangelii i kultury.
3.6. Idea „akomodacji” i jej krytyka
Rozpatrując podstawy akomodacji, Władysław Kowalak zwraca uwagę na fakt, że dotychczasowe badania teologów i misjologów
Zob. R. Redfield, R. Linton, M.J. Herskovits, Outline for the Study of Acculturation,
American Anthropologist (1936) nr 38, s. 149-152. Jest to memorandum, o które „Social
Research Council” poprosił tych trzech ekspertów w celu określenia zakresu coraz
liczniejszych studiów na temat „akulturacji”. Cyt. za H. Carrier, Ewangelia i kultury. Od
Leona XIII do Jana Pawła II, dz.cyt., s. 175.
35
Por. P. Charles, Missiologie et acculturation, dz.cyt., s. 27. F. Guillemette, dz.cyt., s. 57.
34

�30

Wokół koncepcji inkulturacji

podkreślają jej konieczność w świetle: teologii ukazującej pozytywne
wartości ludzkie, społeczne i religijne istniejące w każdej kulturze,
które winny być ochrzczone i włączone w myśl katolicką; etiologii
i religiologii, które to nauki potwierdzają głód dobra, prawdy, nieśmiertelności tkwiące w naturze ludzkiej; są to nauki będące źródłem informacji o idei Boga, wartościach duchowych różnych ludów;
historii Kościoła, do której uciekali się misjologowie dla uformowania właściwego pojęcia i zadania akomodacji; metodyki misyjnej, której akomodacja stanowi jeden z zasadniczych działów i która
winna uświadamiać, że chrześcijaństwo musi stać się afrykańskie czy
azjatyckie; racji psychologicznych, które wskazują na konieczność
przełożenia treści w duchu lokalnych kultur, zwyczajów i obyczajów.
Podsumowując badania w zakresie akomodacji misyjnej, W. Kowalak
ukazuje różne dziedziny, w których się ona wyraża, wymieniając
sztukę religijną i muzykę, liturgię, nowe struktury filozoficzno-teologiczne, przepisy prawa kanonicznego, które winny uwzględniać
odrębność zwyczajów i obyczajów różnych ludów oraz nowe formy
życia zakonnego, które winny stawać się mocno zakorzenione i wrośnięte w miejscową kulturę.
Koncepcje adaptacji i akomodacji wniosły do historii misji wiele
przemian i oczywistych zasług, pozwalając na zauważenie problemów związanych z pierwszym spotkaniem Dobrej Nowiny Jezusa
Chrystusa, wyrażonej najczęściej w kulturze europejskiej, z miejscową kulturą, niedocenianą w swoim czasie. Jednak dzisiaj, mimo
rozwoju nauk antropologicznych, obydwa terminy ujawniają swoje
wewnętrzne ograniczenia. Obydwa bowiem skupiały się na misjonarzach i misyjnym kontekście, kosztem lokalnych kultur i rodzących
się Kościołów. Ponadto ich nieadekwatność stawała się widoczna,
gdy chodzi o przystosowanie przesłania ewangelicznego do różnych

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

31

kultur, gdyż zawiera w sobie możliwość zniekształcenia, czy też nawet
zakłamania samego przesłania Ewangelii. Wreszcie z punktu widzenia innych tradycji religijnych zarówno adaptacja, jak i akomodacja
mogły się wydawać tylko sprytną taktyką, obliczoną na zdobywanie
adeptów nowej religii.
Między innymi z przytoczonych wyżej powodów określenia te
stopniowo popadały w niełaskę u teologów i misjonarzy. Dlatego też
Louis J. Luzbetak dość surowo ocenia proces akomodacji stwierdzając, iż w praktyce wykazywała ona – naturalnie z dzisiejszego punktu
widzenia nauk społecznych – tendencję do spłycania, sięgając jedynie powierzchni kultury. Ponadto cechowała ją nadmierna ostrożność, paternalizm i nieufność do miejscowych kultur. Rozpatrywana
z dzisiejszego punktu widzenia przypomina bardziej proces „przeszczepiania”, niż „siewu”. Ponadto głównymi jej aktorami byli przybysze z zewnątrz. Konsekwencją tego jest traktowanie akomodacji
jako „ustępstwa” ze strony starszych Kościołów, a nie „uznania” pełni
praw Kościoła miejscowego36.
Najbardziej widoczne różnice między procesem akomodacji
a inkulturacji sprowadzić można do następujących czynników37:
AKOMODACJA

INKULTURACJA

Zasadniczy
sprawca

Misjonarz lub
Kościół, który go
posyła

Chrześcijańska wspólnota
miejscowa pod natchnieniem
i działaniem Ducha Świętego

Cel

Zakładanie Kościoła
Narodziny Kościoła lokalnego,
miejscowego jako
różniącego się i mającego własne
szerzenie Kościoła
cechy charakterystyczne
powszechnego

L.J. Luzbetak, Kościół a kultury, dz.cyt., s. 82-83.
Tabela porównawcza za: L.J. Luzbetak, Kościół a kultury, s. 96-97. Pewne modyfikacje
za: E. Lapointe, Inculturation, [w:] Dictionnaire des Valeurs Oblates, Rome 1996, s. 457.
36
37

�32

Wokół koncepcji inkulturacji

Główne
procesy

Dyfuzja

Integracja z kulturą lokalną

Głębia

Przypadłościowa
i niesystematyczna

Pojęcie kultury jako całości
organiczno-niewidzialnej („do
samych korzeni” – por. EN 53)

Koncesja
Uzasadnienie i przywileje
procesu
nadane Kościołowi
„misyjnemu”

Konieczność wyrażenia i prawo
wyrażenia swej wiary we własnej
kulturze

Korzystający

Wciąż jeszcze
„niedojrzałe”
Kościoły lokalne

Każda wspólnota kulturowa

Akcent

Jedność z pewną
tolerancją dla
różnorodności

Jedność w różnorodności

Podejście

Dobra wola
i zmysł praktyczny
misjonarzy

Trójbiegunowy dialog między
Ewangelią, tradycją Kościoła
powszechnego i lokalną kulturą

3.7. Rozumienie inkulturacji przez Jana Pawła II
Chociaż pojęcie „inkulturacja” trudno zdefiniować za pomocą
prostej formuły, można – za encykliką Redemptoris missio – określić ją jako wewnętrzne przekształcenie autentycznych wartości kulturowych przez ich integrację w chrześcijaństwie i zakorzenienie chrześcijaństwa w różnych kulturach. Jest to zatem proces głęboki i całościowy, który dotyczy zarówno orędzia chrześcijańskiego, jak też refleksji i konkretnej działalności Kościoła. Jest to również proces trudny,
ponieważ nie może w żadnej mierze naruszyć specyfiki i integralności wiary chrześcijańskiej (RMis 52). Podobne ujęcie spotkać można

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

33

w adhortacji posynodalnej Jana Pawła II Ecclesia in Africa, gdzie
papież podkreśla, że inkulturacja ma dwa wymiary: z jednej strony
‘oznacza wewnętrzne przekształcenie autentycznych wartości kulturowych przez ich integrację w chrześcijaństwie’; z drugiej strony jest
‘zakorzenieniem chrześcijaństwa w różnych kulturach’38 (EAfr 59).
Inkulturacja jest postrzegana przez encyklikę jako twórcza wymiana,
przez którą Kościół wciela Ewangelię w różne kultury i jednocześnie
wprowadza narody z ich kulturami do swej własnej wspólnoty. Przez
nią sam Kościół powszechny wzbogaca się o formy wyrazu i wartości w różnych dziedzinach życia chrześcijańskiego, takich jak ewangelizacja, kult, teologia, dzieła miłosierdzia; poznaje i wyraża jeszcze
lepiej tajemnicę Chrystusa, a jednocześnie jest pobudzany do stałej
odnowy (RMis 52).
Tematy te, stale poruszane przez papieża w czasie duszpasterskich odwiedzin młodych Kościołów, są jednymi z najbardziej dyskutowanych tematów, zwłaszcza w teologii afrykańskiej, przekładającej swoje idee na praktykę misyjną, nieraz w kontrowersyjny sposób
zmieniając wiele uświęconych form liturgii, jak np. materię eucharystyczną, obrzędy małżeńskie, uzdrawianie z chorób i wyrzucanie
złych duchów na wzór Chrystusa itp. Wydaje się jednak, że te różne
formy refleksji i praktykowania inkulturacji nie dotykają jej sedna,
czyli narodzin rodzimej teologii, opartej o inne, rodzime systemy
myślenia. Teologia afrykańska nie zrodzi się z adaptacji rytów i tłumaczenia formuł dogmatycznych, ale z pogłębionej znajomości i krytycznej opcji wobec historii chrześcijaństwa – podkreśla afrykański
teolog E. Messi Metogo39. O potrzebie teologii inkulturowanej Jan
Paweł II mówił m.in. w adhortacji Ecclesia in Africa: Synod przypoCyt. z RMis 52.
Religions africaines, christianisme et modernité: quelle thèologie chrétienne pour l’Afrique?, NORAF (1986) nr 2, s. 58.
38
39

�34

Wokół koncepcji inkulturacji

mniał Biskupom i Konferencjom Episkopatów, że inkulturacja obejmuje wszystkie dziedziny życia Kościoła i ewangelizacji: teologię, liturgię,
życie i strukturę Kościoła. Wszystko to wskazuje na potrzebę poznawania kultur afrykańskich w całej ich złożoności (EAfr 62).
3.8. Trzy bieguny inkulturacji
W precyzowaniu koncepcji inkulturacji długo uświadamiano sobie potrzebę zbliżenia Ewangelii i miejscowej kultury, które
w procesie wymiany będą wzbogacać się wzajemnie i przenikać. Jednak, jak słusznie podkreśla wielu teologów, Ewangelia
nigdy nie przedstawia się w formie czystego Objawienia, pozbawionego konkretnej szaty kulturowej40. Dlatego też bardzo szybko pojawił się schemat trójbiegunowy procesu inkulturacji, który
zawierał miejscową kulturę (miejscową wspólnotę), Ewangelię
(Jezusa Chrystusa) oraz głosiciela Ewangelii (Kościół posyłający)41.
Pomiędzy miejscową kulturą a głosicielem Ewangelii zachodzi wzajemne oddziaływanie: głosiciel Ewangelii (czy też wspólnota głosicieli) przenika do miejscowej kultury i równocześnie ta kultura
przenika do głosiciela Ewangelii. Oznacza to w praktyce, iż głosiciel
Ewangelii z pokorą i obumieraniem w sobie własnej kultury wnosi
Ewangelię do kultury sobie nieznanej, poznając ją i przyjmując jej
wartości. W encyklice misyjnej Jan Paweł II naucza o konieczności
dowartościowania bogactw duchowych, jakich Bóg udzielił każdePor. X. Ortegat, L’annonce de l’Evangile aux cultures. Vers une inculturation?, Nouvelle
Revue Théologique 113 (1991), s. 875, przypis 14; E. Alberich, Le catéchisme universel.
Obstacle ou catalyser dans le processus d’inculturation?, Concilium 224 (1989), s. 102; A.
Shorter, Towards a Theology of Inculturation, dz.cyt., s. 12.
41
„Jakkolwiek nie ujęta definicja terminu odsyła nas do złożonego procesu, który
zawiera trzy rzeczywistości: Kościół prowadzący misję (ewangelizacja), Ewangelia sama
w sobie i kultura (lud, grupa ludzka, społeczeństwo”. A. Peelman, L’inculturation. L’Église
et les cultures, Ottawa 1989, s. 111.
40

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

35

mu narodowi (RMis 6) i zaleca, by misjonarze pochodzący z innych
Kościołów i krajów włączyli się w świat społeczno-kulturowy tych,
do których zostali posłani, przezwyciężając uwarunkowania środowiska swego pochodzenia. Tak więc winni nauczyć się języka regionu,
w którym pracują, poznać najbardziej znamienne przejawy tamtejszej kultury, odkrywając jej wartości w bezpośrednim doświadczeniu
(RMis 53). Proces inkulturacji jest podporządkowany podstawowej
relacji, wymianie, która dokonuje się między miejscową kulturą
a Ewangelią. W tej perspektywie łatwiej jest zrozumieć kenotyczny
wymiar posługi Jezusa, która ma stać się relatywnie nieobecną i niewidoczną, by nie hamować procesu inkulturacji Ewangelii. Kościół
głoszący Ewangelię przez swych misjonarzy może dość łatwo zahamować proces inkulturacji lub go nawet powstrzymać przez niesienie wraz ze Słowem Bożym całego bagażu własnych naleciałości
kulturowych. Dlatego też – zdaniem niektórych misjologów – proces inkulturacji dokonuje się głównie między kulturą miejscową
a Ewangelią, pozostawiając samego głosiciela poza nim. Obrazowo
wyraża to René Jaouen, używając postaci ewangelicznego siewcy.
To, co dotyczy misjonarza, sprowadza się do zasiania przez niego
ziarna w ziemi. Czy śpi czy wstaje, w dzień i w nocy, ziarno kiełkuje i rośnie bez jego wiedzy. Ta przypowieść o ziarnie, które rośnie
samo, dobrze ukazuje drugorzędną rolę siewcy. Inkulturacja w ścisłym sensie jest dynamiczną relacją między ziemią (kulturą) a ziarnem (Słowem), doprowadzając do odpowiedzi twórczej, nowej, niepowtarzalnej i nie przewidzianej dla misjonarza, kiedy ten się budzi
ze snu42. Jednak jeśli weźmie się pod uwagę, że kultura miejscowa ma ubogacać Kościół, wtedy zauważymy, iż rola misjonarza jest
niezastąpiona w tym procesie. Przypomina o tym Redemptoris mis42

Przytaczam za: F. Guillemette, dz.cyt., s. 68.

�36

Wokół koncepcji inkulturacji

sio mówiąc, że proces inkulturacji dotyczy tak orędzia chrześcijańskiego, jak też refleksji oraz konkretnej działalności Kościoła. Stale
wzbogaca Kościół o nowe formy wyrazu i wartości oraz pobudza
go do ciągłej odnowy (por. RMis 52). Trzeba pamiętać przy tym,
iż inkulturacja jest procesem powolnym, który towarzyszy całemu
życiu misyjnemu i dotyczy tych wszystkich, którzy w różny sposób
działają na polu misji ad gentes. Jan Paweł II wyraża tutaj przekonanie, iż proces ten nie dokona się szybko, a przypominając wciąż
o potrzebie jedności, zdaje się dostrzegać to, co staje się jego rzeczywistością: zrywanie z tradycją, podziały, odejścia, błędy itp. Z pewnością nie będzie to bowiem proces bezbolesny.

4. Teologiczne podstawy inkulturacji
„Inkulturacja” jako termin teologiczny szukała swojego uzasadnienia w ramach własnej dyscypliny naukowej, odwołując się do najbardziej podstawowych refleksji teologicznych.
4.1. Podstawy chrystologiczne
Liczne teksty soborowe, a w szczególności zaś Dekret o misyjnej
działalności Kościoła, potwierdzają jedyność i wyjątkowość Jezusa
Chrystusa, który jest posłany przez Ojca jako historyczny pośrednik dzieła zbawienia. Posłanie skierowane jest do wszystkich ludzi.
Dla ustalenia pokoju, czyli wspólnoty ze sobą oraz dla braterskiego
zespolenia całej, także „grzesznej” ludzkości, Bóg postanowił wkroczyć w historię ludzką w sposób nowy i ostateczny, posyłając Syna swego
w naszym ciele, aby przez Niego uwolnić ludzi spod władzy ciemności
i szatana oraz pojednać w Nim świat ze sobą (DM 3). W tym posłaniu
odnajdujemy istotne podstawy teologiczne inkulturacji.

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

37

4.1.1. Wcielenie
Wcielenie43 Jezusa w konkretnym momencie historii – najbardziej ludzki sposób obecności Boga w świecie – jest zarówno podstawowym fundamentem, jak i najbardziej klasycznym paradygmatem inkulturacji. Jezus Chrystus został bowiem posłany na świat
jako prawdziwy pośrednik między Bogiem a ludźmi. A ponieważ jest
Bogiem, „zamieszkuje w Nim cała pełność bóstwa cieleśnie”. Według
ludzkiej natury Jezus Chrystus jest, jako nowy Adam, ustanowiony
głową odnowionej ludzkości, „pełen łaski i prawdy” (J 1,14). Dlatego
też soborowy dekret misyjny stwierdza, iż „Syn Boży przyszedł drogą
prawdziwego Wcielenia, aby uczynić ludzi uczestnikami boskiej
natury; będąc bogaty, stał się dla nas ubogi, aby nas ubóstwem swoim
ubogacić” (DM 3). Jezus Chrystus przyjął ludzką naturę, nie przestając być Bogiem. Święty Jan Ewangelista stwierdza, iż „słowo stało się
ciałem” (J 1,14)44, wskazując tym samym, iż Słowo (Syn Boży) stało
się człowiekiem, nie przestając być Bogiem. Nie zachodzi tu zatem
żadna przemiana Boga w człowieka. Podobnie i człowieczeństwo
Jezusa nie jest częściowe.
Wcielenie łączy się ściśle z historią zbawienia. Została ona zapoczątkowana przez Boga, a osiągnęła swój punkt kulminacyjny właśnie we Wcieleniu. Ono ucieleśniło Słowo w konkretnym kontekście kulturowym. Dokumenty Soboru Watykańskiego II podkreślały
wielokrotnie, iż przez swoje człowieczeństwo Syn Boży „zjednoczył
się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękoma pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą, ludzkim sercem kochał,
Podczas wielkich sporów chrystologicznych wprowadzono także inne terminy, wyrażające różne aspekty tego samego misterium. I tak obok Janowego „Wcielenia” pojawiła
się „kenoza” („ogołocenie”, „wyniszczenie”), „przygarnięcie”, „epifania”.
44
Jeśli nie zaznaczono inaczej, w niniejszym studium teksty Pisma Świętego cytowane są
według IV wydania Biblii Tysiąclecia, Pallotinum, Poznań-Warszawa 1984. Skróty sigli
biblijnych wg Biblii Tysiąclecia.
43

�38

Wokół koncepcji inkulturacji

urodzony z Maryi Dziewicy, stał się prawdziwie jednym z nas, we
wszystkim do nas podobny oprócz grzechu” (KDK 22). Ten dialog Boga i człowieka powinien trwać w całej bogatej różnorodności kulturowej, w różnorodnym ludzkim doświadczeniu. Kulturowe
związki Słowa Bożego z jednym, konkretnym narodem, rasą czy
kulturą nie muszą i nie powinny hamować nowych kulturowych
powiązań. Wcielenie Jezusa staje się tutaj wzorem dla Kościoła. Bóg
bowiem, objawiając się ludowi wybranemu aż do pełnego okazania
się w Synu Wcielonym, przemawiał stosownie do stanu kultury właściwego różnym epokom. Podobnie i Kościół, posłany do wszystkich
ludów jakiegokolwiek czasu i miejsca, nie wiąże się w sposób wyłączny i nierozdzielny z żadną rasą czy narodem, z żadnym partykularnym układem obyczajów, żadnym dawnym czy nowym zwyczajem.
Wierny własnej tradycji i zarazem świadomy swej uniwersalnej misji,
potrafi nawiązać łączność z różnymi formami kultury, przez co bogacą się zarówno sam Kościół, jak i różne kultury (KDK 58). To otwarcie Słowa ku przyszłości i nowym kulturom obecne było w Piśmie
Świętym, kiedy mówiło ono m.in. o stworzeniu człowieka na „obraz
i podobieństwo” Boże (Rdz 1,27-28), czy nieco dalej zapewniając błogosławieństwo przez Abrahama i jego potomków „wszystkim ludom
ziemi” (Rdz 12,3; 18,18). Dlatego Sobór Watykański II przekonywał
wiernych chrześcijan, iż Kościół powinien „wrosnąć w te wszystkie
społeczności w taki sam sposób, w jaki Chrystus włączył się przez
swoje Wcielenie w pewne społeczne i kulturalne warunki ludzi,
wśród których przebywał” (DM 10).
Na Wcielenie jako podstawę teologiczną inkulturacji wskazywał
wielokrotnie także Jan Paweł II, mówiąc w Ecclesia in Africa, iż ta
tajemnica, która dokonała się w historii, w ściśle określonym czasie i przestrzeni, w środowisku konkretnego narodu posiadającego

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

39

własną kulturę, ukazuje, co Bóg „zamierza uczynić dla całego rodzaju ludzkiego” (EAfr 61).
4.1.2. Misterium Paschalne
W cytowanej wyżej adhortacji apostolskiej Jan Paweł II wskazuje także na Misterium Paschalne jako podstawę inkulturacji. Mówi,
iż Wcielenie Słowa nie jest wydarzeniem izolowanym, ale prowadzi ku „Godzinie” Jezusa i ku Misterium Paschalnemu. Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale
jeżeli obumrze, przynosi plon obfity (J 12,24). A Ja – mówi Jezus –
gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie
(J 12,32). To unicestwienie samego siebie, ta kenoza jest warunkiem
wywyższenia, jest drogą Jezusa i każdego z Jego uczniów (por. Flp 2,69); jest też światłem prowadzącym kultury na spotkanie z Chrystusem
i Jego Ewangelią. Każda kultura musi zostać przemieniona przez wartości Ewangelii w świetle tajemnicy paschalnej (EAfr 61). Łączenie
Misterium Paschalnego z inkulturacją, z przyjmowaniem przez
Jezusa i Jego Kościół tego, co dobre w każdej kulturze i uzdrawianiem tego, co złe, niesprawiedliwe, pełne przemocy i poniżenia dla
człowieka, ma swoje głębokie zakorzenienie w tekstach Nowego
Testamentu. Wymownie mówi o tym św. Paweł w Liście do Efezjan,
wskazując na to, iż ci, którzy niegdyś byli poganami co do ciała, obcy
względem społeczności Izraela i bez udziału w Bożej obietnicy, teraz
stali się bliscy przez krew Chrystusa. On, który obie części ludzkości uczynił jednością, z dwóch rodzajów ludzi stworzył w sobie jednego nowego człowieka, by tak jednych, jak i drugich znów pojednać
z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż: A więc nie jesteście już obcymi
i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie
kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana

�40

Wokół koncepcji inkulturacji

cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także
wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga
przez Ducha (Ef 2,19-22). W odniesieniu do kultur proces ten jawi
się jako twórcza transformacja, której dokonuje w swoich członkach
Chrystus Zmartwychwstały. Zmartwychwstanie oznacza pełnię cielesnego spotkania Słowa z każdą kulturą i każdym człowiekiem na
świecie. Jest dopełnieniem więzi Wcielonego Słowa ze światem i całą
ludzkością45.
4.1.3. Nakaz misyjny Chrystusa
W całej, długiej tradycji katolickiej, mandat powierzony przez
Jezusa Apostołom po Wniebowstąpieniu, stanowił solidny i jasny
fundament dla podjęcia przedsięwzięć misjonarskich we wszystkich częściach świata. Został on powierzony w okresie między
Zmartwychwstaniem i Wniebowstąpieniem i jasno potwierdził uniwersalny charakter przesłania chrześcijańskiego, podobnie jak i obowiązek jego stopniowego rozpowszechniania po całym świecie46.
Por. R.J. Raja, Inkulturacja orędzia biblijnego, [w:] Międzynarodowy komentarz do
Pisma Świętego. Komentarz katolicki i ekumeniczny na XXI wiek, [red. wyd. oryginalnego] W.R. Farmer, [red. wyd. pol.] W. Chrostowski, Warszawa 2000, s. 1743; F.V. Anthony,
dz.cyt., s. 61-62.
46
Jezus nie chciał przecież przepowiadać w Tyrze i Sydonie, oświadczając, że został
On posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela (Mt 15,21-24; Mk 7,24-27);
podobnie też zabraniał On swoim uczniom przepowiadać wśród pogan, a nawet wśród
Samarytan (Mt 10,5). Te teksty natchnęły niektórych autorów protestanckich do wniosków, iż idea uniwersalizmu i misji nie była obecna u Chrystusa, ale że stała się ona rzeczywistością dopiero w pierwszej wspólnocie uczniów (A. von Harnack; A. Lemaitre).
Nie wskazuje to jednak na sprzeczności w postawie Jezusa, lecz wskazuje na fakt, iż dynamizm uniwersalistyczny zaczyna się dopiero w chwili Zesłania Ducha Świętego oraz na
przekonanie – i to ze słusznego tytułu – o priorytecie przyznanym Izraelowi w wysiłku
nawracania. Dlatego Chrystus deklarował w tym czasie, iż jest posłany tylko do owiec
zaginionych z domu Izraela; posyłał uczniów na głoszenie Ewangelii tylko w Izraelu. Nie
wybiła jeszcze godzina misji wśród narodów, zasłona świątyni jerozolimskiej pozostawała jeszcze nietknięta, co oznaczało jeszcze ważność Prawa Mojżeszowego, przypisanego
głównie ludowi Izraela. I jemu najpierw należało głosić Dobrą Nowinę, gdyż: „zbawienie
45

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

41

W wersji według św. Mateusza Jezus powiedział do swoich uczniów: Została Mi dana wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie
więc i czyńcie uczniów wśród wszystkich narodów, chrzcząc ich w imię
Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie ich zachowywać wszystko, co
wam nakazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do
końca świata (Mt 28,18-20; por. Mk 16,15n; Łk 24,47-49; Dz 1,7n)47.
Mandat ten zawarty był jednak w całym wcześniejszym nauczaniu
Chrystusa. Można tutaj wymienić choćby słowa Jezusa skierowane
do setnika: Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu
z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim (Mt 8,11).
Echo tych słów znajdujemy w przedstawieniu Sądu Ostatecznego:
I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody (Mt 25,32). Znaczące
jest także przesłanie uniwersalne, które Chrystus przypisuje swojemu aktowi zbawienia: Syn Człowieczy przyszedł, aby dać swoje życie
za wielu (Mk 10,45). Zasięg uniwersalizmu jest wzmocniony przez
aluzje, uczynione przez Chrystusa w Modlitwie Arcykapłańskiej, aby
wszyscy stanowili jedno, aby świat uwierzył, że Jezus jest posłany
przez Boga48.
bierze początek od Żydów” – oświadcza Jezus Samarytance (J 4,22); „Dla was w pierwszym rzędzie Bóg wskrzesił swego Sługę i posłał Go” – mówią Dzieje Apostolskie (3,26).
Także św. Paweł był przekonany, że wiara w Chrystusa jest przeznaczona na pierwszym
miejscu dla Żydów (Rz 1,16), wyjaśniając, iż „należało Słowo Boże głosić najpierw wam”
(Dz 13,46) i dając Żydom priorytet w swoich podróżach apostolskich (Dz 13,5.14; 14,1;
16,13; 17,10.17; 18,4.19; 19,8; 28,17) dopóki ich uporczywa odmowa nie skłoniła go do
zwrócenia się do pogan (Dz 13,46; 18,6; 28,28). To wszystko można odnaleźć w mandacie misyjnym Chrystusa, gdzie precyzuje się, iż trzeba zacząć „od Jerozolimy” (Łk
24,37), a następnie stopniowo nieść świadectwo apostolskie „w całej Judei i Samarii, i aż
po krańce ziemi” (Dz 1,8).
47
Cyt. za: Pismo Święte Nowego Testamentu i Psalmy. Przekład ekumeniczny z języków
oryginalnych, Warszawa 2001 [Towarzystwo Biblijne w Polsce]. W Biblii Tysiąclecia
zachowano „idźcie i nauczajcie wszystkie narody”, opatrując tę istotną zmianę tylko
komentarzem w przypisie.
48
Szersze omówienie mandatu misyjnego Jezusa Chrystusa, ze szczególnym uwzględnieniem jego uniwersalizmu, m.in. w: A. Seumois, Théologie missionnaire, t. 5, Dynamisme

�42

Wokół koncepcji inkulturacji

4.2. Podstawy pneumatologiczne
Nie przypadkiem początek ewangelizacji przypadł na dzień
Pięćdziesiątnicy; stało się to właśnie pod tchnieniem Ducha Świętego.
O niezastąpionej roli Ducha Świętego w dziele misyjnym mówi
Dekret o działalności misyjnej Kościoła Soboru Watykańskiego II,
podkreślając to w bardzo precyzyjnej formule: Sam zaś Pan Jezus,
zanim dobrowolnie oddał swe życie za świat, tak urządził apostolskie
posługiwanie i przyrzekł zesłać Ducha Świętego, żeby obaj zespoleni
byli w dziele zbawienia, które wszędzie i zawsze miało być uskuteczniane (DM 4). „Wszędzie i zawsze” oznacza „bez wyjątku w czasie i przestrzeni” i ma zasadnicze znaczenie dla pneumatologicznych podstaw
inkulturacji. Misja wymaga obecności i działania Ducha Świętego.
Bez Niego udział w dziele misyjnym byłby bezowocnym.
4.2.1. Nakaz misyjny pochodzący od Ducha Świętego
Podczas gdy uzasadnienie misyjnej działalności Kościoła, pochodzące z formalnego polecenia Chrystusa, by iść na cały świat
i wszędzie tworzyć wspólnoty ochrzczonych, zawsze było obecne w Kościele, to cudowna interwencja Ducha Świętego w dzień
Pięćdziesiątnicy, nakładająca na Kościół obowiązek zwracania się
do „każdego języka” i otwarcia się na wszystkie narody, przeciwnie, nie przyciągała dostatecznej uwagi. Nie była ona nawet obecna
w Dekrecie misyjnym Ad gentes ostatniego Soboru jako uzasadnienie działalności misyjnej Kościoła. Jednak oprócz uzasadnienia chrystologicznego istnieje także bardzo wyraźne uzasadnienie pneumatologiczne, skłaniające cały Kościół do zdecydowanego zaangażowania się w działalność misyjną w świecie. Dar Pięćdziesiątnicy wyznacza oficjalne ogłoszenie ekonomii nowotestamentalnej, jak również
początek aktywności misyjnej. Ten dar zapoczątkowuje także wejdu Peuple de Dieu, Roma 1981, s. 7-11.

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

43

ście wszystkich narodów do Nowego Przymierza. Nie jest on tylko
symbolem, ale oznacza dla Kościoła obowiązek stopniowego zakorzeniania się w różnorodnych kulturach i ludach. Najbardziej oczywisty jest tutaj dar języków. Duch Święty natchnął całą grupę 120
uczniów zebranych razem, tzn. pierwszy zalążek Kościoła w toku
oficjalnej jego promulgacji, by mówiła różnymi językami, znanymi
słuchaczom żydowskim, wywodzącym się z różnych narodów, które
zbiegły się tłumnie, by słuchać pierwszej kerygmy misyjnej. Ojcowie
Kościoła często odwoływali się do tego obrazu jako do symbolu uniwersalizmu przyszłego Kościoła, ale oprócz tego znaczenia symbolicznego czy profetycznego trzeba tutaj także dostrzec stanowcze
polecenie, nie wypowiedziane w sposób werbalny, ale na zasadzie
przypowieści w konkretnym działaniu lub czytelnego gestu kierującego Kościół ku różnorodności kulturowej świata pogańskiego i do
głoszenia „wielkich dzieł Bożych” (Dz 2,11) w językach „wszystkich
narodów pod słońcem” (Dz 2,5), tzn. ku zwracaniu się z Bożym
posłannictwem mówiącym o Chrystusie do całej ziemi i zakorzenianiu się we wszystkich częściach świata49. O związkach zachodzących między wydarzeniem Pięćdziesiątnicy a inkulturacją mówi
Jan Paweł II w adhortacji Ecclesia in Africa, podkreślając, że dzięki
zesłaniu i działaniu Ducha Świętego wszystkie ludy ziemi, wchodząc
do Kościoła, przeżywają nową Pięćdziesiątnicę, wyznają we własnym języku jedyną wiarę w Jezusa Chrystusa i głoszą wielkie dzieła,
które Bóg dla nich dokonał. Duch, który na płaszczyźnie przyrodzonej jest źródłem mądrości ludów, swoim nadprzyrodzonym światłem
prowadzi Kościół do poznania całej Prawdy. Kościół natomiast, przyswajając sobie wartości różnych kultur, staje się ‘sponsa ornata monilibus suis’ – ‘oblubienicą strojną w swe klejnoty’ (EAfr 61).
Szersze omówienie znaczenia daru Pięćdziesiątnicy dla uniwersalizmu misji chrześcijańskich w: A. Seumois, Théologie missionnaire, t. 5, dz.cyt., s. 11-13.
49

�44

Wokół koncepcji inkulturacji

4.2.2. Obecność Ducha Świętego w Kościele
Jan Paweł II w tytule trzeciego rozdziału encykliki Redemptoris
missio przypomina podstawową prawdę, iż Duch Święty jest „głównym sprawcą misji”. Rozdział ten rozpoczyna cytatem z encykliki Dominum et Vivificantem podkreślającym, iż obecność Ducha
Świętego jest widoczna w pośrodku tajemnicy paschalnej. Duch
Święty ukazuje się jako ten, który sam ma dalej prowadzić zbawcze
dzieło. Bez wątpienia dzieło to zostaje przez Jezusa zlecone ludziom:
Apostołom, Kościołowi. Niemniej – w ludziach i przez ludzi – Duch
Święty pozostaje pierwszym i nadrzędnym podmiotem jego urzeczywistniania w duszy człowieka i w dziejach świata (DViv 42).
W następnym zdaniu komentuje ten cytat mówiąc, iż Duch Święty
jest rzeczywiście nadrzędnym podmiotem całej misji kościelnej: Jego
dzieło rozbłyska znamienicie w działalności misyjnej wśród narodów,
jak to ujawnia się w Kościele pierwotnym w związku z nawróceniem
Korneliusza (por. Dz 10), z decyzjami dotyczącymi wyłaniających się
potrzeb (por. Dz 15), z wyborem terenów i ludów (RMis 21).
Apostołom w ich zadaniu misyjnym towarzyszy zapewnienie
Jezusa, iż w działalności tej nie zostaną sami, ale otrzymają zdolność i środki, by prowadzić swą misję. Urzeczywistniło się to w pełni
w dniu Pięćdziesiątnicy i trwa do dzisiaj. Na kartach Dziejów
Apostolskich często powtarza się prawda, iż bez Ducha Świętego
Apostołowie nie byliby w stanie zrozumieć słów Jezusa, ani też nie
mieliby odwagi iść Jego śladami. Podobnie jak i ich następcy przez
wieki. To dzięki działaniu Ducha Świętego Kościół otwiera szeroko
swe drzwi i staje się domem, do którego wszyscy mogą wejść i czuć
się u siebie, zachowując własną kulturę i własne tradycje, byleby nie
sprzeciwiały się one Ewangelii. Pod wpływem Ducha Świętego wiara
chrześcijańska otwiera się zdecydowanie na ‘narody’ i świadectwo

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

45

o Chrystusie rozszerza się na najważniejsze ośrodki wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, by dotrzeć następnie do Rzymu i na
krańce zachodnie. To Duch pobudza, by iść coraz dalej, nie tylko w sensie geograficznym, ale przekraczając bariery etniczne i religijne z misją
prawdziwie powszechną (RMis 25). Ta sytuacja powtarza się i dzisiaj.
Duch Święty jest podstawowym źródłem działalności misyjnej, działając „w” i „przez” wspólnotę Kościoła.
4.2.3. Działanie Ducha Świętego poza Kościołem
Soborowa Konstytucja dogmatyczna o Objawieniu Bożym podkreśla, że Bóg bez przerwy troszczył się o to, by wszyscy ludzie osiągnęli zbawienie. Wskazuje ona na ciągłość objawienia, na którego podstawie zawsze i wszędzie było możliwe posłuszeństwo wierze (por.
KO 3). Powszechność zbawienia nie oznacza, że otrzymują je tylko ci,
którzy w wyraźny sposób wierzą w Chrystusa i weszli do Kościoła. Jeśli
zbawienie zostało przeznaczone dla wszystkich, musi ono być konkretnie do dyspozycji wszystkich – stwierdza Jan Paweł II w swej encyklice
misyjnej (RMis 10). Kilka lat później, podkreślając po raz kolejny fakt
powszechności zbawienia, nawiązał do formuły św. Cypriana extra
Ecclesiam nulla salus i zaproponował inną: sine Ecclesia nulla salus
– „bez Kościoła nie ma zbawienia”50. Formuła Jana Pawła II wyraźnie
nawiązuje do pojęcia Kościoła jako powszechnego sakramentu zbawienia. Kościół bowiem jest spadkobiercą i dyspozytorem zbawienia.
I każdy, kto dostępuje zbawienia, otrzymuje je dzięki Chrystusowi
i Kościołowi.
O obecności Ducha Świętego działającego w każdym czasie i każdym miejscu, również poza widzialnym ciałem Kościoła, mówiło
przez wieki wielu teologów, podobnie jak i nauczanie Magisterium.
Por. Jan Paweł II, Katecheza podczas audiencji generalnej, OsRomPol 16 (1995) nr 8-9,
s. 53.
50

�46

Wokół koncepcji inkulturacji

Zagadnienie to jest także obecne w encyklice misyjnej Jana Pawła
II, zwłaszcza w trzecim rozdziale. Papież cytuje w nim swoją encyklikę o Duchu Świętym mówiąc, iż Duch objawia się w szczególny sposób w Kościele i w jego członkach; tym niemniej Jego obecność
i działanie są powszechne, bez ograniczeń przestrzennych i czasowych
(RMis 28). To działanie Ducha Świętego poza granicami widzialnego
Kościoła nie może być jednak oddzielone od zbawczego dzieła Jezusa
Chrystusa, ani od misji Kościoła, gdyż zawsze jest to ten sam Duch,
który działa zarówno wtedy, gdy daje życie Kościołowi i pobudza go
do głoszenia Chrystusa, jak i wówczas, gdy rozsiewa i rozwija swe dary
we wszystkich ludziach i narodach, prowadząc Kościół do odkrywania
ich, rozwijania i przyjmowania poprzez dialog (RMis 29). To działanie
Ducha Świętego obejmuje również czasy przed Jezusem Chrystusem,
a zwłaszcza ekonomię Starego Przymierza51.
4.3. Podstawy eklezjologiczne
Natura Kościoła w nauczaniu Vaticanum II jawi się najpierw jako
ukształtowanego – zgodnie z boską ekonomią Nowego Testamentu
– powszechnego sakramentu zbawienia w Chrystusie. Przy czym
akcent położony jest na powszechny charakter Kościoła, który powinien być znakiem i narzędziem zbawienia dla ludzi.
4.3.1. Kościół – sakrament zbawienia
Wyrażeniem najbardziej charakterystycznym na określenie
Kościoła, używanym wielokrotnie przez Sobór Watykański II, było
sformułowanie „powszechny sakrament zbawienia” (KK 1, 9, 48;
KDK 42, 45)52. Zostało ono użyte już na początku Konstytucji dogmaPor. W. Kluj, Pneumatologiczne perspektywy teologii misji w „Redemptoris missio”, CT
(2001) nr 2, s. 59-76; F.V. Anthony, dz.cyt., s. 78-79.
52
Łaciński termin sacramentum pojawił się w II w. jako tłumaczenie greckiego mistèrion
– terminu obecnego już w greckiej wersji Starego Testamentu na określenie tajnego
51

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

47

tycznej o Kościele jako podstawowa idea nowej eklezjologii, promowanej przez Sobór. To wyrażenie zawiera w sobie podstawowy charakter widzialnej wspólnoty (sakrament – znak) oraz pośrednictwo
(sakrament – skuteczne narzędzie), które to cechy są właściwościami Kościoła. W ten sposób połączył się w nim wymiar instytucjonalny i strukturalny z wymiarem duchowym i charyzmatycznym. Takie
ujęcie podkreśla, że podstawowym sakramentem jest Kościół, który
staje się miejscem spotkania interpersonalnego, powiązanego z kulturą. Kościół jawi się zatem jako sakrament podstawowy, z którego
wszystkie inne sakramenty czerpią swój sens i wartość. Bóg chce, by
każdy człowiek miał uczestnictwo w zbawieniu ofiarowanym przez
Jezusa Chrystusa przez pośrednictwo Kościoła, Jego wybranego
ludu, który powołał i ukształtował w porządku Nowego Przymierza.
I Kościół jest postrzegany jako rozszerzenie w czasie i przestrzeni
chwalebnego człowieczeństwa Chrystusa, Jego Ciało (1 Kor 12,27; Rz
12,5). Kościół nie jest tylko organizacją społeczną ochrzczonych, ale
uczestniczy on realnie w uwielbionym człowieczeństwie Chrystusa.
Jest on wezwany do objawiania i rozwijania w świecie aż po wszystkie czasy siebie jako Sakramentu. Mówi o tym soborowy dekret Ad
gentes podkreślając, że Bóg przez misje jawnie realizuje historię zbawienia. Działalność misyjna uobecnia Chrystusa, sprawcę zbawienia, przez słowo Ewangelii i sprawowanie sakramentów (por. DM
9). Kościół jako sakrament jest zatem 4jednocześnie objawieniem,
pośrednictwem, przedłużeniem i wypełnieniem zbawczych planów
planu (Jdt 2,2) czy też tajemnicy Boga w odniesieniu do historii ludzkiej (Dn 2,18-30).
Słowo mistèrion nabiera z czasem znaczeń dość elastycznych w praktyce chrześcijańskiej. Ostateczne uporządkowanie terminu i jego znaczenia w języku łacińskim jest
dziełem Piotra Lombarda, który w XII w. usiłował usystematyzować dziedzinę sakramentalną i oznaczył ściśle poszczególne sakramenty, których było siedem, odróżniając
je od innych obrzędów, zwanych sakramentaliami. Szerzej o znaczeniu Kościoła jako
powszechnego sakramentu zbawienia, uzasadniającego działalność misyjną Kościoła w:
A. Seumois, Théologie missionnaire, t. 5, dz.cyt., s. 17-30.

�48

Wokół koncepcji inkulturacji

realizowanych przez człowieczeństwo Chrystusa, w którym działa
on jako zespolone z Nim narzędzie. To znaczy całe bogactwo pojęcia
sakramentu podstawowego, odnoszonego do Kościoła, który precyzuje swoją naturę jako Lud Boży i Ciało Chrystusa, pozwala na równoważenie w nim wymiaru instytucjonalnego i ludzkiego z wymiarem duchowym i eschatologicznym, kładąc przy tym nacisk na jego
piękną cechę aktywnej działalności i odpowiedzialności skutecznego
narzędzia zbawienia dla całego świata. Soborowa Konstytucja o liturgii, inspirując się tekstem św. Augustyna o Kościele ustanowionym
jako Nowa Ewa wyjęta z ciała Nowego Adama, mówi, że dzieła odkupienia ludzi i doskonałego uwielbienia Boga dokonał Chrystus głównie przez paschalne misterium Męki, Zmartwychwstania i chwalebnego Wniebowstąpienia: Z boku umierającego na krzyżu Chrystusa
zrodził się przedziwny sakrament całego Kościoła (KL 5). Przez
Chrystusa, który w pełni stał się zasadniczym (pierwszym) sakramentem zbawienia, Kościół może istnieć jako sakrament podstawowy, złączony ściśle z uwielbionym człowieczeństwem Jezusa.
Kościół jest także powszechnym sakramentem zbawienia. To
stwierdzenie wyjaśniane było m.in. przez Konstytucję dogmatyczną o Kościele, która stwierdzała, że Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego (por. KK 1).
Bo przecież Chrystus Pan założył jeden jedyny Kościół (DE 1), a zbawienie ofiarowane przez Chrystusa ma wymiar powszechny, skierowany do wszystkich, co jest zgodne z powszechnym, zbawczym
charakterem misji otrzymanej od Ojca. A zatem konsekwentnie
Kościół, kontynuując zbawczą misję Jezusa Chrystusa, ma być dla
wszystkich razem i dla każdego z osobna widzialnym sakramentem
owej zbawczej jedności (KK 9). Stąd też dynamizm misyjny, który

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

49

wypływa z samej natury Kościoła, sprawia, że Kościół pielgrzymujący jest misyjny ze swej natury (DM 2)53. Kościół działa także w sposób niewidzialny przez wpływ zbawczej łaski, która dotyczy nie tylko
wiernych chrześcijan, ale także wszystkich ludzi dobrej woli. Skoro
bowiem za wszystkich umarł Chrystus i skoro ostateczne powołanie
człowieka jest rzeczywiście jedno, to musimy uznać, że Duch Święty
wszystkim ofiaruje możliwość dojścia, w sposób Bogu wiadomy, do
uczestnictwa w tej paschalnej tajemnicy. Ludzie nie znający jeszcze
Chrystusa mogą także korzystać z Jego zbawczej łaski, ale nie na podstawie mocy zbawczej ukrytej w ich religiach, lecz owej niewidzialnej łaski pochodzącej od Kościoła. Mówi o tym także Jan Paweł II
w Redemptoris missio podkreślając, iż powszechność zbawienia nie
oznacza, że otrzymują je tylko ci, którzy w wyraźny sposób wierzą
w Chrystusa i weszli do Kościoła: Jeśli zbawienie zostało przeznaczone dla wszystkich, musi ono być konkretnie do dyspozycji wszystkich
(RMis 10)54.
4.3.2. Katolickość Kościoła
„Katolickość” jest jednym z aspektów wpisanych w powszechny
charakter sakramentu zbawienia, którym jest Kościół. Odwoływanie
się do katolickości stanowi podstawę dla wielu misyjnych refleksji
soborowych. Soborowa Konstytucja dogmatyczna o Kościele przedstawia katolickość jako fundament rozszerzania się Ludu Bożego na
świat cały i przez wszystkie wieki (KK 13). Podobnie Dekret o działalności misyjnej Kościoła potwierdza, iż katolickość stanowi fundament teologiczny dla działalności misyjnej. Kościół posłany przez
Por. także DM 6,35; DE 2.
Podobnie papież mówi w drugim rozdziale tej samej encykliki: „Kościół jest sakramentem
zbawienia dla całej ludzkości i jego działalność nie ogranicza się do tych, którzy przyjmują
jego orędzie. Jest on potężną siłą w drodze ludzkości ku Królestwu eschatologicznemu, jest
znakiem i szerzycielem wartości ewangelicznych pomiędzy ludźmi” (RMis 20).
53
54

�50

Wokół koncepcji inkulturacji

Boga do narodów, aby był powszechnym sakramentem zbawienia, usiłuje głosić Ewangelię wszystkim ludziom z najgłębszej potrzeby własnej
katolickości (DM 1). Jednak motyw ten nie został przez teksty soborowe rozwinięty szerzej.
Kościół uroczyście ogłosił swoje specyficzne przymioty na Soborze
w Konstantynopolu w 381 r. Wśród nich znajduje się „katolickość”,
o której nie mówi się wprost w Nowym Testamencie. Cecha ta jednak była wpisana w naturę Kościoła. Uświadomiono ją sobie z czasem dzięki różnorodności form w jedności Kościoła i dzięki rozwojowi świadomości Kościoła. Od początku znaczenie teologiczne
tego terminu było powiązane ze ścisłym kontekstem teologicznym
i egzystencjalnym. Oznaczało ono różnorodność i organiczność
Kościołów partykularnych rozproszonych po całym świecie chrześcijańskim, tworząc ową „katolickość”. Wraz z geograficznym rozprzestrzenianiem się Kościoły partykularne personalizują się odpowiednio do miejscowych społeczności. Jest to otwarcie się Kościoła na
ową różnorodność ludzką, która zawiera się w pojęciu katolickości.
W ten sposób atrybut katolickości przyczynia się także do jakościowego wzbogacania Kościoła. Ten wysiłek rozprzestrzeniania się jest
też podstawą „macierzyńskości” Kościoła, który jako Oblubienica
Chrystusa przywodzi do Niego swe druhny (por. Ps 45, 15), przywodzi różnorodne ludy i narody z ich bogactwem. Symbol „KościołaMatki” ma swoje korzenie w Nowym Testamencie w bogatych obrazach biblijnych (por. Gal 4, 26-31; Ef 5, 25-27)55.
4.3.3. Kościół jako „zalążek, znak i narzędzie Królestwa”
W centrum całego nauczania i posługi Jezusa wciąż powraca
temat Królestwa Bożego, które rozwija się w czasie. Pierwsza i definitywna realizacja Królestwa Bożego następuje w Jezusie Chrystusie
55

Szerzej w: A. Seumois, Théologie missionnaire, t. 5, dz.cyt., s. 30-46.

�Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne

51

Wcielonym Słowie, a późniejsza jego stopniowa realizacja – w historii ludzi poprzez działalność misyjną Kościoła. Ostatecznym kresem
tego procesu jest osiągnięcie pełni Królestwa na końcu czasów – zbawienie wszystkich ludzi.
Posłannictwo Kościoła starano się od dawna zrozumieć w
o wiele szerszym aspekcie, niż on sam, chociaż najczęściej Kościół
utożsamiany był z Królestwem Bożym – i co więcej – utożsamiany
także z Kościołem rzymskokatolickim. Sobór Watykański II wyraźnie wprowadził tutaj znaczące rozróżnienia, najpierw pomiędzy
Kościołem a Królestwem Bożym obecnym w historii od jego pełnej realizacji na końcu czasów, a także wyszedł poza ścisłe utożsamianie misterium Kościoła z Kościołem rzymskokatolickim.
Królestwo Boże jest wyrazem i urzeczywistnieniem zbawczego
planu Boga w historii. Stary Testament zapoczątkował już wprowadzanie w życie Bożych obietnic, ale dopiero w Jezusie z Nazaretu
ten Boży plan zostaje doprowadzony do spełnienia (por. RMis 13).
Nie ogranicza się on do rzeczywistości ziemskiej, ale kieruje się ku
eschatologicznej pełni. Królestwo Boże urzeczywistni się w pełni,
gdy Chrystus „przekaże królowanie Bogu Ojcu” i Bóg będzie
„wszystkim we wszystkich” (RMis 20). Punktem centralnym tego
Królestwa pozostaje zatem Chrystus. W służbie Królestwa staje
Kościół, który jest „zalążkiem, znakiem i narzędziem Królestwa
Bożego” (RMis 18). Stąd otrzymuje on posłannictwo głoszenia
i krzewienia Królestwa wśród wszystkich narodów. Ważne jest przy
tym papieskie podkreślenie, mówiące, iż rzeczywistość Królestwa
może się znajdować również poza granicami Kościoła. Trzeba jednak od razu dodać, że ten doczesny wymiar Królestwa jest niepełny,
jeśli nie łączy się z Królestwem Chrystusa obecnym w Kościele i kierowanym ku eschatologicznej pełni (RMis 20).

�52

Wokół koncepcji inkulturacji

Kościół jako „zalążek”, „znak” i „narzędzie Królestwa” ma swoją
specyficzną rolę do odegrania w Bożym planie zbawienia. Czyni
to – według Redemptoris missio – przez zakładanie wspólnot
chrześcijańskich oraz Kościołów lokalnych. Ponadto Kościół służy
Królestwu szerząc w świecie „ewangeliczne wartości”, które są wyrazem Królestwa i pomagają ludziom w przyjmowaniu Bożego zamiaru. Przyczynia się on do szerzenia tego Królestwa swym świadectwem i swą działalnością, taką jak „dialog, postęp ludzki, zaangażowanie na rzecz sprawiedliwości i pokoju, wychowanie, opieka nad
chorymi, pomoc dla ubogich i maluczkich, mając zawsze na uwadze
pierwszeństwo rzeczywistości transcendentnych i duchowych, które
leżą u podstaw zbawienia eschato-logicznego” (RMis 20)56.

Por. W. Kluj, Misjologiczne perspektywy teologii królestwa Bożego w nauczaniu encykliki
Jana Pawła II „Redemptoris missio”, CT (2001) nr 4, s. 99-116.
56

�Część II
Główne tematy i dziedziny inkulturacji
1. Główne tematy inkulturacji
Refleksja Soboru Watykańskiego II nad podstawami natury i misji
Kościoła uwypukliła m. in. potrzebę istnienia wolności religijnej,
uznając miejsce innych religii w ekonomii zbawienia oraz akceptując status eklezjalny innych wyznań chrześcijańskich. To wszystko znacznie odbiegało od jednokulturowego i jednowyznaniowego charakteru rozstrzygnięć dwóch poprzednich soborów. Otwarło
także drogę do tworzenia nowej relacji między Kościołem a kulturami. Do najczęściej poruszanych, głównych problemów związanych
z inkulturacją należą m.in. potrzeba poszanowania rodzimych kultur
jako przejaw szacunku do człowieka, podkreślenie wkładu misjonarzy w zachowanie i rozwój miejscowych kultur, podkreślenie wartości rodzimych kultur jako podstawy sposobu wyrażania wiary, rozróżnianie Kościołów lokalnych ze względu na ich kulturę, dialog
Kościoła z kulturą zsekularyzowaną.
1.1.	Poszanowanie rodzimych kultur jako przejaw szacunku
do człowieka
Ponieważ człowiek nie może wyrażać się inaczej jak przez kulturę, w którą wchodzi od dnia swoich narodzin, dlatego też poszanowanie człowieka domaga się poszanowania jego kultury. Stając się
człowiekiem w konkretnej ludzkiej kulturze, Bóg wyraził wobec niej
najgłębszy szacunek. Stwarzając człowieka na swój obraz i podobieństwo, jako ukoronowanie wszelkiego bytu, umieścił go pośrodku róż-

�54

Wokół koncepcji inkulturacji

norodnego świata i widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre
(Rdz 1, 31). Kultura, którą tworzy człowiek, jest wyrazem jego wnętrza, a zatem także wyrazem jego bogactwa, które pochodzi od Boga.
O tych bogactwach, których Bóg udzielił każdemu narodowi, wspomina często w encyklice Redemptoris missio Jan Paweł II i podkreślając,
że misjonarze pochodzący z innych Kościołów i krajów winni włączyć
się w świat społeczno-kulturowy tych, do których zostali posłani, przezwyciężając uwarunkowania środowiska swego pochodzenia. Tak więc
winni nauczyć się języka regionu, w którym pracują, poznać najbardziej
znamienne przejawy tamtejszej kultury, odkrywając jej wartości w bezpośrednim doświadczeniu (RMis 53).
Wielokrotnie w podobnym tonie wypowiadał się Jan Paweł II
podczas licznych podróży apostolskich, jak choćby zwracając się
do wszystkich wspólnot, plemion i ludów tubylczych Ameryki, od
Alaski po Ziemię Ognistą: Jako pierwotni mieszkańcy Ameryki nosicie w sobie bogate dziedzictwo ludzkiej mądrości, a zarazem jesteście
depozytariuszami nadziei waszych ludów na lepszą przyszłość. Kościół
ze swej strony otwarcie głosi prawo każdego chrześcijanina do własnego dziedzictwa kulturowego; jest ono bowiem nieodłącznie związane z jego godnością człowieka i dziecka Bożego. (...) W orędziu, jakie
skierowałem do rdzennej ludności Ameryki z okazji pięćsetlecia pierwszej ewangelizacji tego kontynentu, podkreśliłem, że „prostota, pokora,
umiłowanie wolności, gościnność, solidarność, przywiązanie do rodziny, bliski kontakt z naturą i zmysł kontemplacji – oto wartości, które
przetrwały w pamięci rdzennych mieszkańców Ameryki, a dziś są
ważną częścią wspólnego dziedzictwa latynoamerykańskiego”. Dlatego
papież pragnie zachęcić rdzenne narody Ameryki, aby ze słuszną dumą
zachowywały kulturę swoich przodków”�.
Jan Paweł II, Przemówienie podczas spotkania z przedstawicielami społeczności indiańskich na półwyspie
Jukatan w Izamal, Meksyk, OsRomPol, 14 (1993) nr 11, s. 14.
�

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

55

O pozytywnych wartościach poszczególnych kultur Jan Paweł II
mówił podczas niemal każdej podróży zagranicznej, stwierdzając
wielokrotnie, iż Bóg jest obecny w samym sercu ludzkich kultur, bo jest
obecny w człowieku jako istocie stworzonej na Jego Obraz�.

1.2. Wkład ewangelizacji w zachowanie i wzbogacenie kultur
Sięgając często do przeszłości ewangelizacji, można zauważyć, iż
pomimo zmienności losów i różnych jej koncepcji miała ona zbawienny wpływ na współtworzenie, promowanie i rozwijanie miejscowych
kultur, czasami niekoniecznie w bezpośrednim powiązaniu z ewangelizacją. Można tutaj wymienić wiele wspaniałych dawnych i współczesnych przykładów tworzenia języków literackich z języków funkcjonujących dotąd tylko w formie mówionej, promowanie miejscowej
sztuki przez Kościół, który w historii – nie tylko europejskiej – często
bywał jedynym mecenasem miejscowej sztuki. Często nie była to tylko
sztuka wielka, ale także ta trzecia – ludowa, wyrażana choćby w większych i mniejszych formach narracyjnych, teatrze, rzeźbie, rysunku czy
malarstwie, muzyce, tańcu itd.
Jan Paweł II wspominał o tym niejednokrotnie podczas pielgrzymek
i w wystąpieniach publicznych. Pisząc o Cyrylu i Metodym, świętych
apostołach Słowian, zauważył, iż słowa „kult” i „kultura” mają ten sam
rdzeń. Kult chrześcijański spowodował także wśród Słowian wschodnich
ogromy rozwój kultury we wszystkich jej odmianach”�. Z okazji zaś 500lecia ewangelizacji Ameryki Łacińskiej wspomniał o pracy misjonarzy, której owocem jest 109 prac w językach tubylczych, wydanych tylko
w latach 1524–1572; dodać trzeba, że wiele innych nie zachowało się czy
Jan Paweł II, Homilia podczas Mszy Świętej w Delhi, Indie, OsRomPol 7 (1986) nr 1, s. 19.
Jan Paweł II, Euntes in mundur. List z okazji Tysiąclecia Chrztu Rusi Kijowskiej, OsRomPol 9
(1988) nr 2, s. 4.
�
�

�56

Wokół koncepcji inkulturacji

też nie ukazało się drukiem. Są to słowniki, kazania, katechizmy, książki
do nabożeństwa i inne. Stanowią one niezwykle cenny wkład misjonarzy
do kultury, świadczący o opanowaniu wielu języków tubylczych, o wiedzy w zakresie etnologii i historii, botaniki i geografii, biologii i astronomii, zdobytej w celach misyjnych. Jest to również znak, że po pierwszym
wstrząsie spowodowanym przez zderzenie kultur, ewangelizacja potrafiła przeniknąć do kultur tubylczych i stać się dla nich inspiracją�.

1.3. Wartość rodzimych kultur jako podstawy wyrażania wiary
Pojęcie kultury, które stosuje się szeroko w dokumentach Kościoła,
rozwinęło świadomość jej teologicznego znaczenia. Bóg bowiem
objawił siebie przez wydarzenia historyczne, które z jednej strony są
zawsze zakorzenione w jednej kulturze, z drugiej zaś mają znaczenia
transcendentne. Proces ten można prześledzić w Piśmie Świętym,
które zawiera transcendentne znaczenia wyrażone w konkretnym
języku i kulturze. Jest to depozyt wiary, który nie może być powiększony, aczkolwiek jego interpretacja nie może też wyczerpać się
i osiągnąć doskonałości w jednej kulturze. Zgodnie z wiarą Kościoła,
Duch Święty udziela mu swego natchnienia, prowadząc przez wieki
do interpretacji i reinterpretacji depozytu wiary, co jest wymogiem
tak zmieniającej się konkretnej kultury, jak i różnorodności kultur,
do których przenika Dobra Nowina. Depozyt wiary nie może niejako pozostać „zawieszony” w Tradycji, gdyż jest rzeczywistością żywą.
Zachowuje on swoją obiektywną jedność i tożsamość, ale dopuszcza
możliwość różnorodnego wyrażania się w różnych kulturach oraz
rozpoznawania pewnej hierarchii prawd, uzależnionego od świadomości wiary w danym momencie historycznym. W tym procesie
Jan Paweł II, Przemówienie na rozpoczęcie nowenny 500-lecia” w Santo Domingo, Dominikana,
OsRomPol 5 (1984) nr 10, s. 17.
�

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

57

kultura traktowana jest jako ważny element przekazu prawd wiary.
Proces ten jest możliwy dzięki temu, że działanie Ducha Świętego nie
ogranicza się do jednej kultury czy też jednego kręgu kulturowego,
lecz jest uniwersalne, podobnie jak uniwersalna jest natura ludzka,
pomimo partykularnych jej przejawów. Wszyscy jesteśmy stworzeni
na obraz i podobieństwo Boże, niezależnie od naszych kulturowych
zróżnicowań i uwarunkowań. Zgodnie z nauczaniem soborowym
w każdej kulturze możemy też odnaleźć zarodki słowa (semina verbi).
I chociaż w takim ujęciu wiara, w przeciwieństwie do kultury, pozostaje nadprzyrodzonym darem, to jednak kultura nie jest obojętna ani
wobec niej, ani wobec Bożego planu zbawienia. W konkretnej kulturze właśnie odbywa się przedziwne i tajemnicze spotkanie człowieka
z Bogiem. Wiara i kultura prowadzą zatem ze sobą nieustanny dialog, a jego wyrazem jest Wcielenie Bożego Słowa. Słowo, które stało
się Ciałem w konkretnej kulturze, wyraża swego rodzaju kenozis:
wyniszczenie, obumarcie Chrystusa. Jednocześnie prowadzi też do
swoistego obumarcia kultury, jednak nie poprzez jej zniszczenie, ale
przemienienie, otwarcie na transcendencję, przede wszystkim zaś na
Jezusa Chrystusa, który jest sensem misji Kościoła. Tak przemieniona kultura może pokazać, w jaki sposób Jezus Chrystus może być
Afrykańczykiem, Azjatą, Amerykaninem czy też Europejczykiem.
Ta konkretna kultura, w którą na nowo wciela się Chrystus, staje się
także nośnikiem Jego łaski. W ten sposób dokonuje się ewangelizacja kultury. Wiara staje się kulturą i przez to nabiera charakteru eklezjalnego. Powstaje nowa wspólnota tak eklezjalna, jak i kulturowa,
która żyje wiarą i wyraża ją na nowo w nowej kulturze. Tak zrodzony
Kościół lokalny pozostaje wspólnotą interpretującą wiarę oraz źródłem prawdy o samym Kościele.

�58

Wokół koncepcji inkulturacji

1.4. Rozróżnianie Kościołów lokalnych
ze względu na ich kulturę
Dyskusje nad uniwersalizmem i partykularyzmem wiary i teologii prowadziły także do dyskusji nad związkami pomiędzy Kościołem
powszechnym a Kościołami lokalnymi. Sobór Watykański II nie
wypracował i dobrze nie usystematyzował refleksji teologicznej nad
Kościołem partykularnym. Niektóre elementy refleksji można odnaleźć w rozproszeniu w różnych tekstach soborowych, jednak nie
wypracowano jednoznacznej terminologii obowiązującej w tej dziedzinie. Uwaga Ojców Soboru zdawała się koncentrować bardziej na
kolegialności decyzji dotyczących jej stosunku do kwestii prymatu, a następnie na obecności Kościoła w świecie współczesnym. Te
dwie refleksje zdominowały eklezjologię posoborową, a refleksją nad
Kościołem lokalnym nie zajmowano się szczegółowo.
Odniesienie do Kościoła lokalnego zawierają głównie Konstytucja
o liturgii świętej, Konstytucja dogmatyczna o Kościele oraz dekrety
O działalności misyjnej Kościoła, O Kościołach wschodnich katolickich, O ekumenizmie i O pasterskich zadaniach biskupów w Kościele.
W Konstytucji o liturgii świętej Sobór stwierdza: biskupa należy uważać za arcykapłana jego owczarni. Od niego bowiem w pewnym stopniu pochodzi i zależy chrześcijańskie życie jego wiernych. Dlatego
wszyscy powinni bardzo cenić życie liturgiczne diecezji, skupione
wokół biskupa, zwłaszcza w kościele katedralnym. Powinni być przekonani, że Kościół ujawnia się przede wszystkim w pełnym i czynnym
uczestnictwie całego Ludu Bożego w tych samych obchodach liturgicznych, zwłaszcza w tej samej Eucharystii, w jednej modlitwie, przy
jednym ołtarzu pod przewodnictwem biskupa, otoczonego kapłanami
i sługami ołtarza (KL 41). Tekst ten, pomimo pozornej oczywistości, zawiera podstawowe stwierdzenia dotyczące Kościołów lokal-

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

59

nych. Kościół lokalny ujawnia się przede wszystkim w życiu liturgicznym, w szczególności podczas celebracji Eucharystii. I nie chodzi
tutaj o czystą symbolikę, ale o realną i widzialną obecność. A zatem
Kościół lokalny jest satelitą Kościoła powszechnego, ale to Kościół
Boży, który ujawnia się w każdej celebracji odprawianej w Kościele
lokalnym. Ważne wydaje się nie tyle stwierdzenie dotyczące umiejscowienia Kościoła lokalnego, ale położenie akcentu na strukturę
tego zgromadzenia, w którym cały Lud Boży bierze aktywny udział
w obchodach liturgicznych, otaczając biskupa, prezbiterium i sługi
ołtarza. W paragrafie o katolickości Ludu Bożego Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium czytamy: we wspólnocie kościelnej prawomocnie istnieją partykularne Kościoły, korzystające
z własnej tradycji, przy czym nienaruszony pozostaje prymat Stolicy
Piotrowej, która całemu zgromadzeniu miłości przewodzi, nad prawowitymi odrębnościami sprawuje opiekę, a równocześnie pilnuje, aby
odrębności nie szkodziły jedności, lecz raczej jej służyły. Stąd wreszcie między poszczególnymi częściami Kościoła istnieją więzy głębokiej wspólnoty co do bogactw duchowych, pracowników apostolskich
i doczesnych pomocy (KK 13). Potwierdzona zostaje tutaj jedność
i jedyność tego Ludu, jego powszechność w przestrzeni i czasie oraz
katolickość jako cecha konstytutywna, jego różnorodność i odmienność od Kościołów partykularnych, z którymi pozostaje w komunii. Podkreśla się także charyzmat Biskupa Rzymu, do którego obowiązków należy rozwijanie jedności i różnorodności, tzn. strzeżenie
jedności katolików. W tej samej Konstytucji, w dziale traktującym
o relacjach wewnątrz Kolegium, zaznacza się: Biskup Rzymski, jako
następca Piotra, jest trwałym i widzialnym źródłem i fundamentem
jedności zarówno biskupów, jak rzeszy wiernych. Poszczególni zaś
biskupi są widzialnym źródłem i fundamentem jedności w swoich par-

�60

Wokół koncepcji inkulturacji

tykularnych Kościołach, uformowanych na wzór Kościoła powszechnego, w którym istnieje i z których się składa jeden i jedyny Kościół
katolicki. (...) Wszyscy bowiem biskupi mają obowiązek umacniać
i strzec jedności wiary i wspólnej dyscypliny całego Kościoła, uczyć
wiernych miłości całego mistycznego Ciała Chrystusowego (KK 23).
Ten sam dokument, mówiąc o funkcji uświęcającej biskupów, stwierdza: Kościół Chrystusowy jest prawdziwie obecny we wszystkich prawowitych miejscowych zrzeszeniach wiernych, które trwają przy swoich pasterzach. Natomiast mówiąc o Eucharystii sprawowanej przez
biskupa lub też przez jednego z jego współpracowników, podkreśla:
w każdej wspólnocie ołtarza, przy świętej służbie biskupa, ofiaruje się
symbol owej miłości i „jedności Ciała Mistycznego, bez której nie może
być zbawienia”. W tych wspólnotach, choć nieraz są one szczupłe
i ubogie albo żyją w rozproszeniu, obecny jest Chrystus, którego mocą
gromadzi się jeden, święty, katolicki i apostolski Kościół (KK 26).
W dekrecie Christus Dominus, traktującym o pasterskich zadaniach
biskupów w Kościele, diecezja jest zdefiniowana jako część Ludu
Bożego, powierzona pieczy pasterskiej biskupa i współpracujących
z nim kapłanów, tak by trwająca przy swym pasterzu i zgromadzona przez niego w Duchu Świętym przez Ewangelię i Eucharystię, tworzyła Kościół partykularny, w którym prawdziwie obecny jest i działa
jeden, święty, katolicki i apostolski Kościół Chrystusowy (DB 11). To
wyrażenie: część Ludu Bożego (Populi Dei portio) nie oznacza traktowania diecezji jako swego rodzaju segmentu Kościoła powszechnego, a Kościoła powszechnego jako sumy Kościołów partykularnych czy ich federacji: Kościół powszechny jawi się bowiem jako
rezultat ich komunii. Sobór mówi o portio, nie o pars. Termin pars
sugerowałby, że diecezja jako taka pozbawiona jest najistotniejszej
części Kościoła. A przecież w Kościele lokalnym przejawia się cała

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

61

siła witalna, zbawcza i sakramentalna Kościoła. To całość Kościoła,
która jest obecna i działa w określonym miejscu i środowisku społecznym oraz kulturalnym.
W rozdziale III Dekretu o działalności misyjnej Kościoła omawia
się kwestię zakładania Kościołów partykularnych. Ojcowie Soboru
uświadomili sobie wyraźniej kolegialność Kościoła oraz sens i znaczenie Kościołów partykularnych i lokalnych, których wyrazem ma
być Konferencja biskupów danego obszaru. Kościoły partykularne
czy lokalne nie powinny powstawać przez rozdrobnienie czy rozszczepienie Kościoła powszechnego. Nie mogą też być przesadzane skądinąd. W nich staje się widoczny nowy Lud Boży, dążący do
wypracowania własnej teologii, własnej struktury Kościoła, własnej
liturgii oraz systemu urzędniczego. Kościół powszechny w tym obrazie jawi się jako wspólnota Kościołów lokalnych. Papież Paweł VI
najczęściej mówił o Kościele uniwersalnym, który wyraża się lokalnie. Podobnie mówił i o wierze. Jan Paweł II częściej zdaje się mówić
o Kościele uniwersalnym zbudowanym z i przez Kościoły partykularne. Kościoły partykularne wnoszą pozytywny wkład w życie i rozwój Kościoła uniwersalnego poprzez zachowanie wspólnoty pomiędzy sobą. Każdy Kościół stawia swoje dziedzictwo kulturowe pod
znakiem zapytania, gdy wchodzi w relacje z innymi Kościołami
przez działalność misyjną. Działalność ta prowadzona jest jednak
w ścisłej łączności z uniwersalnym dziedzictwem wiary zagwarantowanej przez Kościół rzymski. Kościół rzymski jednak, jak każdy
Kościół partykularny, ma także zapewnioną możliwość praktykowania własnego sposobu wyrażania wiary. Wiara Kościoła rzymskiego
jest obowiązująca dla wszystkich innych Kościołów; jej partykularny
wydźwięk niekoniecznie jest obowiązujący, ponieważ zależy od relacji między Objawieniem a lokalnym wyrazem wiary.

�62

Wokół koncepcji inkulturacji

W uproszczeniu można powiedzieć, iż te dwa typy eklezjologii różnią się sposobem spojrzenia. Pierwszy jest próbą eklezjologii niejako odgórnej, drugi natomiast wyrazem eklezjologii oddolnej.
Granice różnorodności, dopuszczalnej w Kościołach partykularnych,
określone są tylko przez to, co jest konieczne, aby zachować wspólnotę w wierze. Granice struktur wspólnoty odwołują się do Objawienia,
które jest otwarte dla wszystkich, a nie do uwarunkowań konkretnej
kultury, która dla niektórych może być zamknięta �.
1.5. Dialog z kulturą zsekularyzowaną
Współczesne tendencje w rozwoju kultur – zwłaszcza na Zachodu –
zdecydowanie odrywają je od wiary, a niekiedy nawet od wartości ogólnoludzkich. Ten właśnie rozdźwięk między wiarą i kulturą znalazł się w
często cytowanym zdaniu Pawła VI z Ewangelii nuntiandii, mówiącym
iż jest on bez wątpienia dramatem naszych czasów, jak był nim także
w innych epokach. Dlatego trzeba dołożyć wszelkich starań i zabiegów,
żeby zewangelizować troskliwie ludzką kulturę, czy raczej same kultury.
Jest rzeczą konieczną, żeby się one odrodziły na skutek swego zespolenia
z Dobrą Nowiną. Jednakże to zespolenie nie nastąpi bez głoszenia Dobrej
Nowiny (EN 20). Wydaje się jednak, iż ten rozdźwięk nie ma wymiaru
eklezjalnego, lecz sięga do konfrontacji Ewangelii ze zmieniającym się
życiem człowieka. Niegdyś ten dramat nie był tak widoczny, gdyż między Kościołem a społeczeństwem panowało trwałe przymierze, podobnie jak istniała spójność między kulturą europejską a chrześcijaństwem.
Doceniając i ten wymiar inkulturacji, 20 maja 1982 r. Jan Paweł II utworzył nową dykasterię watykańską: Papieską Radę ds. Kultury�
�
Por. M. Żurawski, Współuczestnictwo kościelne. „Ius ad Communionem”, Kraków 19842,
s. 195-209.
�
M. Filipiak, Kościół wobec współczesnej kultury. Bibliografia wypowiedzi Jana Pawła II z lat 1978–
1995, Ethos 9 (1996) nr 1/2, s. 355-360.

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

63

2. Główne dziedziny inkulturacji
Dzisiaj, kiedy mówi się o inkulturacji, bardzo często przywołuje się obrzędy liturgiczne, a przecież inkulturacja Chrystusa, Słowa,
wiary to rzeczywistość o wiele głębsza od prostej adaptacji rytualnej.
Przepowiadanie Dobrej Nowiny w różnych zakątkach świata łączy się
z nawróceniem i chrztem, które prowadzą do powstawania wspólnoty, czyli do zakładania i formowania miejscowych Kościołów. Kościoły
te nie powinny powstawać przez rozdrobnienie czy rozszczepienie
Kościoła już istniejącego. Nie mogą być przesadzane czy kopiowane skądinąd. Mają stać się wspólnotami rodzimymi, dojrzałymi, co
zawiera w sobie teologiczna koncepcja inkulturacji. Do tej potrzeby
rodzimości nawiązuje choćby deklaracja biskupów Demokratycznej
Republiki Konga (Zairu): Zair nie będzie chrześcijański dopóty,
dopóki nie „zasymiluje” chrześcijaństwa. Inaczej mówiąc, dopóki nie
będzie myślał i wyrażał w języku afrykańskim swojego doświadczenia
Chrystusa (doktryny i życia). Jest to zrozumiałe, iż praca ta może być
wykonana tylko przez Zairczyków. Ta afrykanizacja chrześcijaństwa
dokonuje się na wszystkich poziomach: teologicznym wyrazie przesłania, afrykanizacji struktur zarządzania i sprawowania władzy, afrykańskich rodzajach literackich w przepowiadaniu i kościelnym słownictwie, afrykańskich wyrażeniach i symbolice w liturgii, afrykanizacji
dyscypliny kościelnej, poszukiwaniu wartości afrykańskich (np. solidarności, dzielenia się, życia wspólnego, gościnności, itp.), w sposobie życia
Kościoła zairskiego, we wspólnotowym wyrażaniu wiary”�.
Termin: inkulturacja zawiera ideę wzrostu, dojrzewania, wzajemnego wzbogacania się osób i całych grup w związku ze spotkaniem
się Ewangelii i miejscowego środowiska społecznego. Jest to droga
Conférence épiscopale du Zaïre à la 3e Assemblée générale du Synode des
Evêques, Kinshasa 1977, s. 15.
�

�64

Wokół koncepcji inkulturacji

misji wśród narodów, których celem jest zakładanie wspólnot chrześcijańskich, rozwijanie Kościołów aż do całkowitej dojrzałości (RMis
48). Jednak trudno uchwycić, a tym bardziej ocenić ten złożony proces. Dlatego też konieczne wydaje się zebranie i skoncentrowanie się
na istotnych dziedzinach inkulturacji.
W tekstach soborowych, głównie w Dekrecie o działalności misyjnej Kościoła, można było znaleźć szereg cech wyróżniających dojrzały, rodzimy Kościół. Te cechy, przedstawiane jako wyzwania dla działalności misyjnej, uznać można jako istotne dziedziny inkulturacji.
Wśród nich dekrety soborowe wymieniają odpowiednią liczbę wiernych, rodzimych kapłanów, w tym także rodzimego biskupa, rodzimych zakonników i zakony, własne urzędy i instytucje kościelne,
żywe wspólnoty wiary, liturgii, miłości, zaangażowanych chrześcijan
świeckich, działalność obywatelską i apostolską miejscowej wspólnoty, środki społecznego przekazu, rodziny chrześcijańskie, rodzimą
teologię i liturgię, odpowiednie prawodawstwo kanoniczne, zachowanie łączności z całym Kościołem, samowystarczalność finansową
i pomoc innym, własną działalność misyjną, regularną odnowę biblijną, ascetyczną, teologiczną i pastoralną, prowadzoną w łonie własnego Kościoła oraz troskę o ubogich. Jan Paweł II podkreśla także jeszcze inną cechę inkulturowanej wspólnoty kościelnej: miejscowych
świętych. Bez wątpienia te wszystkie elementy, podane bez wyraźnej systematyzacji oraz ustalenia hierarchii ich ważności, wymagają
interpretacji i rozwinięcia. I tak np. z rodzimą liturgią łączy się ściśle
rodzima architektura świątyń, miejscowa sztuka i muzyka, taniec itp.
Zaś z troską o ubogich trzeba połączyć także rozwiniętą w teologii
pomoc w rozwoju oraz wyzwolenie, czyli promocję ludzką.
Prezentując tak szeroką panoramę działalności misyjnej, rozpatrywanej z punktu widzenia przenikania chrześcijaństwa do miejscowej

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

65

kultury, rozwinięto i usystematyzowano zarysowane wyżej wymiary inkulturacji w zgodzie z najbardziej podstawowymi strukturami
i zadaniami Kościoła, który jest podmiotem i zarazem przedmiotem
inkulturacji. Dlatego najpierw skoncentrowano się na poszczególnych grupach Ludu Bożego wymienianych przez dokumenty soborowe, a następnie na strukturach Kościoła oraz jego najbardziej podstawowych zadaniach, które zgodnie z nauką katolicką pochodzą z jedynego pośrednictwa Chrystusa, obejmującego wymiar kapłański, prorocki i nauczycielski.
2.1. Wymogi inkulturacji w odnowionym
gromadzeniu Ludu Bożego
Sobór Watykański II i jego trudna do przecenienia inspiracja
odnowy misji zapoczątkowały istotne zmiany w sposobie gromadzenia Ludu Bożego, czyli zakładania Kościoła. By Kościół chrześcijaństwo mogło skutecznie przeniknąć do miejscowej kultury, konieczna
jest – według Ad gentes – odpowiednia liczba wiernych, miejscowych
kapłanów, zakonników i zakonnic, rodzime zgromadzenia zakonne
oraz liczne zastępy świeckich współpracowników zaangażowanych
w ewangelizację i dzieła miejscowego Kościoła.
2.1.1. Odpowiednia liczba wiernych świeckich
Numer 19. soborowego Dekretu o działalności misyjnej Kościoła
już w pierwszym zdaniu mówi, iż dzieło zakładania Kościoła w określonej społeczności wtedy osiąga swój pewny kres, gdy zgromadzenie wiernych, zakorzenione już w życiu społecznym i w jakiejś mierze
dostosowane do kultury miejscowej, cieszy się pewną trwałością i siłą.
Jako znaki tej trwałości i siły wymienia własną, chociaż jeszcze niedostateczną liczbę rodzimych kapłanów, osób zakonnych i świeckich
(DM 19). Nie precyzuje jednak, o jaką liczbę, czy o jaki procent całej

�66

Wokół koncepcji inkulturacji

populacji chodzi. Z pewnością można do nich zaliczyć również katechumenów, którzy za sprawą Ducha Świętego z wyraźnej woli swojej
pragną być wcieleni do Kościoła, już dzięki temu pragnieniu są z nim
w łączności” (KK 15).
Z punktu widzenia ewangelizacji kultury można bliżej określić
cechy tej choćby jeszcze niedostatecznej liczby wiernych świeckich.
Najpierw zgromadzenie wiernych powinno być zakorzenione już
w życiu społecznym i w jakiejś mierze dostosowane do kultury miejscowej. Ojcowie Soborowi rozróżniają tutaj życie społeczne i kulturę.
Jednostka staje się członkiem społeczności przez proces socjalizacji.
Owo życie społeczne to przede wszystkim rozbudowana sieć relacji,
pełnione funkcje, systemy poznawcze i komunikowanie się, kontrole społeczne i inne usystematyzowane interakcje. Granice polityczne nie są tu ważne. Natomiast kultura w ścisłym znaczeniu to społeczeństwo mówiące tym samym lub pokrewnym językiem, żyjące
w mniej więcej tym samym systemie ekonomicznym, społecznym
i ideologicznym. Istotny wpływ na te systemy wywiera także religia;
stąd ostrożne rozróżnienie między zakorzenieniem w życiu społecznym i dostosowaniem do miejscowej kultury.
To zdanie zwraca także uwagę na fakt, iż kultura jest ponadindywidualna, nie zamyka się w jakiejś grupie jednorodnej pod względem zawodu, wieku czy płci, ale jest wytworem społecznie akumulowanych wartości i doświadczeń. A zatem ewangelizacja kultury
nie może ograniczać się do jednostek, które pozostają na uboczu,
bez większego wpływu na życie społeczne i kulturę. Nie może także
koncentrować się np. na grupie wiekowej, grupie zawodowej, kobietach czy też dzieciach uczęszczających do szkoły. Ewangelizacja ma
dążyć do nawrócenia całej społeczności i przeobrażenia od wewnątrz
jej kultury. A zatem ta choćby jeszcze niedostateczna liczba wiernych

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

67

świeckich nie może stanowić zamkniętej lub też wyspecjalizowanej grupy (subkultury). Nie może także koncentrować się wyłącznie w społecznościach wiejskich lub w społecznościach miejskich,
obejmować tylko elity i ludzi wykształconych lub też tylko rolników,
kowali czy pasterzy.
A zatem zgodnie z tą kategorią ta „jeszcze niedostateczna liczba”
wiernych świeckich nie może też ograniczać się do jednego rodu, plemienia czy mniejszości narodowej.
To wszystko wymaga grupy ważnej w społeczeństwie, dynamicznej, zdolnej do inicjowania przemian i ich realizacji. I chociaż
wskazania soborowe i założenia antropologiczne koncentrują się na
jakości i różnorodności grupy, to jednak jej liczebność nie jest bez
znaczenia�.
2.1.2. Rodzimi kapłani i ich formacja
Duchowni stanowią integralną część Ludu Bożego. Ich kapłaństwo ma charakter urzędowy i różni się od powszechnego kapłaństwa
wiernych samą istotą. Kapłan urzędowy mianowicie, dzięki władzy
świętej, jaką się cieszy, kształci lud kapłański i kieruje nim, sprawuje w zastępstwie Chrystusa (in persona Christi) Ofiarę eucharystyczną i składa ją Bogu w imieniu całego ludu, podkreśla Konstytucja
dogmatyczna o Kościele Soboru Watykańskiego II (KK 10). Kapłan,
podobnie jak cały Lud Boży, zakorzeniony jest we wszystkich narodach ziemi, nie przynosząc żadnego uszczerbku dobru doczesnemu
Do tego kryterium nawiązuje Jan Paweł II w Redemptoris missio, mówiąc iż mnożenie się młodych Kościołów w ostatnich czasach nie powinno łudzić, gdyż na terytoriach
powierzonych tym Kościołom istnieją rozległe obszary, na których nie przeprowadzono
ewangelizacji. „Istnieją kraje oraz obszary geograficzne i kulturowe, w których brak jest
tubylczych wspólnot chrześcijańskich; gdzie indziej są one tak małe, że nie są rozpoznawalnym znakiem chrześcijańskiej obecności, lub brak tym wspólnotom dynamizmu,
potrzebnego do ewangelizowania własnych społeczeństw, czy też należą one do ludności
będącej mniejszością, nie włączoną w dominującą kulturę narodową” (RMis 37).
�

�68

Wokół koncepcji inkulturacji

jakiegokolwiek narodu, lecz przeciwnie, wspierając i przyswajając
sobie uzdolnienia i zasoby oraz obyczaje narodów, o ile są dobre (KK
13). Te podstawowe założenia dogmatyczne kierowały także twórcom Dekretu o działalności misyjnej Kościoła, którzy wśród istotnych
znaków dojrzałości miejscowego Kościoła wymieniają także choćby
jeszcze niedostateczną liczbę rodzimych kapłanów (DM 19). W innym
miejscu omawia on podstawowe założenia formacji przygotowującej
do kapłaństwa, uwzględniając potrzebę zakorzenienia w miejscowej
kulturze. Rozwijanie tego znaku dojrzałości w praktyce misyjnej było
procesem złożonym i trudnym, domagało się nie tylko przystosowania do miejscowej kultury, ale też zmiany w dotychczasowym, europejskim modelu formacji kapłanów oraz sposobu pełnienia przez
nich posługi. Ten proces jest wyzwanim i stanowi przedmiot refleksji
oraz dyskusji.
Podobnie jak w przypadku liczby wiernych świeckich, tak samo
i przy rodzimych kapłanach numer 19 soborowego dekretu Ad gentes nie podaje, jak wielka ma być ich liczba, ale koncentruje się na
samej potrzebie obecności rodzimych kapłanów. Kapłani także
w swym działaniu mają być zakorzenieni w życiu społecznym i respektować w swym działaniu miejscową kulturę (DM 19). Nieco wcześniej ten sam dekret mówi o nieocenionym darze powołania kapłańskiego, którym Bóg obdarzył tylu młodzieńców wśród ludów niedawno nawróconych do Chrystusa. Silniejsze bowiem korzenie zapuszcza
Kościół w każdej społeczności, kiedy różne wspólnoty wiernych posiadają rekrutujących się spośród ich członków szafarzy zbawienia, jako
biskupów, kapłanów i diakonów posługujących swym własnym braciom (DM 16). Podkreślenie wzrostu liczby miejscowych duchownych
i seminarzystów jako znaku umocnienie się Kościoła znajdujemy także
w adhortacji apostolskiej Jana Pawła II Ecclesia in Africa (EAfr 38),

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

69

a także w innych jego wystąpieniach, m.in. w katechezie z 12 września 1990 r., podczas której nawiązał do wyświęcenia przez siebie 98
kapłanów afrykańskich, co świadczyło o dojrzewaniu miejscowych
Kościołów�.
2.1.3. Rodzimi zakonnicy i zakonnice
Kolejnym znakiem dojrzewania Kościoła lokalnego – wymienionym przez soborowy dekret Ad gentes – są rodzime powołania do
życia konsekrowanego (DM 19). Wskazuje to młodemu Kościołowi
Sobór Watykański II, mówiąc iż tworzenie instytutów życia zakonnego nie tylko służy pomocą, ale nadto jasno wyraża najgłębszą istotę powołania chrześcijańskiego. Oczywiście podkreśla on przy tym,
by zakony na danym obszarze przekazywały mistyczne bogactwa
Kościoła odpowiednio do usposobienia i charakteru poszczególnego
narodu. Różnorodność zakonów ma ukazywać różne rodzaje misji
Chrystusowej i życia Kościoła, a ich międzynarodowość stwarza możliwość zgromadzenia wszystkich w jedno w Chrystusie. Nie może być
mowy o powstaniu Kościoła lokalnego, zakorzenionego w miejscowej kulturze i życiu, bez zakonów (DM 18).
Stan zakonny, wyróżniany zwyczajowo z Ludu Bożego, od początku spełniał funkcję proroczą w Kościele, odpowiadając na potrzebę
wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem, całkowitego wyrzeczenia się
siebie oraz na potrzeby Kościoła i znaki czasu. Stąd wynika tak ogromna różnorodność powstających i zanikających zakonów. Funkcja prorocza wypływa już z samego składu tej grupy, która wykracza poza
ściśle teologiczny i prawny podział wiernych na duchownych i świeckich. Zakonnicy wywodzą się spośród jednych i drugich. Łączą ich
śluby lub inne święte więzy, modlitwa, wspólne życie i praca. W rzeJan Paweł II, Katecheza podczas audiencji generalnej, OsRomPol (1990) nr 9, s. 17. Por.
tenże, Przemówienie do Kongregacji Ewangelizacji Narodów, OsRomPol (1987) nr 8, s. 12.
�

�70

Wokół koncepcji inkulturacji

czywistości Kościoła w środkowej Afryce w te wspólnoty włączeni są
także miejscowi księża i świeccy. I chociaż stan zakonny nie odnosi się do hierarchicznej struktury Kościoła, to jednak należy do jego
życia i świętości. Dzięki różnorodności i otwartości na konkretne
potrzeby miejscowego Kościoła oraz jego wyzwania stanowi swoistą,
niepowtarzalną próbę zakorzenienia w życiu społecznym i lokalnej
kulturze.
Rolę zakonów i ich miejsce w dziele misyjnym Kościoła dzisiaj
omawia szeroko numer 18 Dekretu o działalności misyjnej Kościoła.
Podkreśla on, iż od chwili założenia Kościoła należy gorliwie popierać
życie zakonne, które pracy misyjnej daje nie tylko cenne i ze wszech
miar potrzebne pomoce, lecz przez głębsze oddanie się Bogu, dokonane w Kościele, ukazuje też jasno i wyraża najgłębszą istotę powołania
chrześcijańskiego. Z drugiej zaś strony same instytuty zakonne, pracujące nad założeniem Kościoła, powinny wyrażać i przekazywać
bogactwa zakonnej tradycji Kościoła odpowiednio do usposobienia
i charakteru poszczególnego narodu. Wymaga to wrażliwości na miejscowe tradycje religijne i formy pobożności, których zarodki Bóg złożył jeszcze przed głoszeniem Ewangelii. Dekret podkreśla przy tym,
by w młodych Kościołach pielęgnować rozmaite formy życia zakonnego, a także poświęcić je różnym dziełom duszpasterskim. Dekret zwraca też uwagę na zaszczepianie życia kontemplacyjnego, czy to przez
przenoszenie bogatej tradycji swego zakonu, czy też przez powrót do
prostszych form starożytnego życia monastycznego (DM 18).
Na życie zakonne jako istotny dowód dojrzałości miejscowego Kościoła wskazywano także podczas obrad Synodu Biskupów
poświęconego Afryce, co znalazło wyraz w numerze posynodalnej
adhortacji apostolskiej Ecclesia in Africa. To docenienie roli zakonów
w procesie dojrzewania Kościoła wypływa niewątpliwie z ich charak-

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

71

teru i zasług w przeszłości i dzisiaj. Zakony gwarantują też – dzięki
swej wewnętrznej strukturze, wyrażającej jedność w różnorodności –
uprzywilejowane miejsce dla inkulturacji. Dzięki wezwaniu Bożemu
w jednej wspólnocie spotykają się uczestnicy różnych kultur, przeżywając Ewangelię i rady ewangeliczne oraz charyzmat zakonny zgodnie ze swoją tradycją. Ponadto obecność w jednej wspólnocie osób,
które odebrały nieraz najwyższej klasy wykształcenie teologiczne
i specjalistyczne w różnych dziedzinach wiedzy oraz niekiedy ludzi
niepiśmiennych lub o minimalnym wykształceniu, w różnym wieku
i o różnej mentalności, sprzyja dojrzewaniu i kształtowaniu się wiary
– w Afryce, na sposób afrykański. U początków życia zakonnego było
właśnie przeżywanie wiary przez ludzi prostych, uciekających na
pustynię, gdzie ciągnęły do nich zastępy uczniów i gdzie powstawały
pierwsze, nieprecyzyjne jeszcze reguły.
2.1.4. Powstawanie rodzimych zgromadzeń zakonnych
Szczególnym znakiem wrastania Kościoła w miejscową kulturę
jest powstawanie rodzimych zgromadzeń zakonnych. Najczęściej inicjatorami są obdarzeni charyzmą miejscowi świeccy lub duchowni
współpracujący z misjonarzami. Niekiedy też inicjatywy wychodzą
od samych misjonarzy, najczęściej biskupów.
2.1.5 Katechiści
Do dojrzałości Kościoła i jego zakorzenienia w miejscowej kulturze potrzebna jest nie tylko choćby niedostateczna jeszcze liczba wiernych świeckich, wierzących i oddanych Kościołowi, ale także jakaś
ich część poświęcająca się bardziej bezpośrednio dziełu ewangelizacji. Tak ujmuje to także pierwszy rozdział adhortacji apostolskiej
Ecclesia in Africa, wymieniając katechistów zaraz po rozwoju organizacyjnym Kościoła, wzroście wiernych, duchownych, seminarzy-

�72

Wokół koncepcji inkulturacji

stów i członków zakonów (por. EAfr 38). To podkreślenie jest echem
ujęcia prezentowanego przez Dekret o działalności misyjnej Kościoła,
traktując ten wymóg nawet jako warunek sine qua non zakorzenienia. Kościół nie jest naprawdę założony, nie żyje w pełni ani też nie
jest doskonałym znakiem Chrystusa wśród ludzi, jeżeli wraz z hierarchią nie istnieje i nie pracuje autentyczny laikat. Ewangelia bowiem nie
może zapuścić głębokich korzeni w umysłach, w życiu i pracy jakiegoś
narodu bez czynnego udziału ludzi świeckich (DM 21). Katechista jest
laikiem. Nie ma święceń kapłańskich ni diakonatu, ani nie należy do
żadnego instytutu życia konsekrowanego, traktowanego w tradycji
jako stan pośredni między laikatem i duchowieństwem. A jednak w
działalności misyjnej był on zawsze obecny przy boku misjonarza,
pracując z nim nad głoszeniem Ewangelii, gdyż katecheza misyjna
w wykonaniu tej grupy świeckich miała o wiele więcej cech kerygmatycznych niż informacyjnych. Nawet jeśli nie w treści, to przynajmniej w formie, gdyż była przekazem ich osobistej wiary, wypowiedzianym w sposób zrozumiały i w różnym stopniu dostosowany do
mentalności i kultury słuchaczy. Misjonarz pozostawał zawsze kimś
innym, obcym, nawet jeśli na stałe wpisał się w miejscowy krajobraz.
Katechista natomiast pochodził z wnętrza wspólnoty, otrzymał takie
samo wychowanie, znał miejscowe życie i jego uwarunkowania, jak
każdy. Poza tym mówił zrozumiałym językiem.
Wyodrębnienia katechistów spośród duchownych oraz świeckich
jako oddzielnej grupy, świadczącej o dojrzałości Kościoła, domaga
się specyficzna rola ich posługi, jak również zasługi w ewangelizacji
i wzroście miejscowego Kościoła. Z okazji symbolicznego wręczenia
przedstawicielom katechistów pokojowej nagrody Jana XXIII, papież
Jan Paweł II mówił, iż Kościół uznaje w katechistach ludzi powołanych do wykonywania szczególnego kościelnego zadania, złączonego z

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

73

odpowiedzialnością za rozkrzewianie Ewangelii. Uznając, iż mają oni
szczególne zadanie do spełnienia, papież podkreślił, że Kościół widzi
w nich dobrych pracowników w misji zachowania, rozwijania i umacniania życia chrześcijańskiej wspólnoty. Docenił ich zasługi dla historii misji i odpowiedzialne zadania, które pełnili. Zwrócił także szczególną uwagę na wiele zasług związanych z przekazywaniem wiary w
Chrystusa, wszczepianiem Kościoła i przybliżaniem mocy Ewangelii
do życia swoich braci i sióstr10.
Praca katechistów miała szczególne znaczenie zwłaszcza w Afryce.
Mówił o tym m.in. Synod Biskupów poświęcony Afryce, uznając niezastąpioną rolę świeckich w ewangelizacji Afryki, szczególnie zaś
katechistów (EAfr 53). Bez tego zasłużonego zastępu katechistów
nie powstałoby tyle kwitnących obecnie Kościołów. Oni byli i są bezpośrednimi świadkami wiary, często także pierwszymi w znaczeniu
chronologicznym. Ich posługa włącza się w nośną strukturę ewangelizacji – podkreślał w orędziu misyjnym Jan Paweł II11. Także w czasach nam współczesnych katechiści afrykańscy stanowią ponad połowę robotników ewangelicznych w Afryce i ponad połowę ogólnej
liczby katechistów w świecie12.
2.1.6. Zaangażowani chrześcijanie świeccy
Cytowane już stwierdzenie soborowego dekretu Ad gentes, iż
Kościół nie jest naprawdę założony, nie żyje w pełni ani też nie jest
doskonałym znakiem Chrystusa wśród ludzi, jeżeli wraz z hierarchią
nie istnieje i nie pracuje autentyczny laikat, wskazuje na potrzebę twoHomilia wygłoszona 9 maja 1980 r. podczas Mszy Świętej w Kumasi w Ghanie, NP t. 3,
cz. 1, s. 545.
11
Jan Paweł II, Orędzie do wszystkich chrześcijan z okazji Światowego Dnia Misyjnego (18
października 1987), nr 4.
12
Por. choćby Lineamenta do Synodu Biskupów poświęconego Afryce: L’Église en
Afrique et sa mission évangelisatrice vers l’an 2000, dz.cyt., s. 42.
10

�74

Wokół koncepcji inkulturacji

rzenia wielu grup, gdyż chrześcijanie tylko jako grupa mogą rzeczywiście wpłynąć na miejscową kulturę. Stąd troska, by od początku
przywiązywać jak największą wagę do tworzenia dojrzałego, chrześcijańskiego laikatu. Ten zaangażowany laikat ma być znakiem obecności Bożej w świecie. Obdarzony bogactwem kultury własnego narodu,
powinien głęboko zapuścić korzenie w lud. Dzieje się to przez rodziny chrześcijańskie, a także przez „stowarzyszenia i związki, poprzez
które apostolstwo świeckich mogłoby całą społeczność przepoić
duchem Ewangelii” (DM 15).
Podstawowe znaczenie zaangażowania świeckich w rzeczywistym
zakorzenianiu Kościoła w miejscowych kulturach, przez dzieło ich
ewangelizacji, wypływa niejako z podwójnej natury świeckich. Jak
zauważa Dekret o działalności misyjnej Kościoła wierni świeccy należą w całej pełni równocześnie i do Ludu Bożego, i do społeczności
cywilnej: Należą do swego narodu, w którym się urodzili, w którego
bogactwach kulturalnych zaczęli uczestniczyć przez wychowanie, z którego życiem są połączeni różnorodnymi więzami społecznymi, do którego rozwoju przyczyniają się własnym wysiłkiem. Ale równocześnie
należą do Chrystusa, gdyż odrodzili się w Kościele przez wiarę i przez
chrzest, aby przez nowość życia i działania byli Chrystusowymi, aby
w Chrystusie wszystko poddane było Bogu i by wreszcie Bóg był wszystkim we wszystkim (DM 21). To oczywiste stwierdzenie otwiera przed
świeckimi dwa pola zadań do wykonania, co wynika z tej podwójnej przynależności. Zadania te mogą wypełniać osobiście, w sposób
wewnętrzny, przez uświęcenie siebie; mogą je także uzewnętrzniać
w postaci apostolatu. Apostolat z kolei może przybierać indywidualne i grupowe formy czynu i głoszenia. Może obejmować wioskę, sektor, albo też rozciągać się na misję czy na kraj. Może dotyczyć zaangażowania duchowego, materialnego lub społeczno-politycznego.

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

75

Wreszcie najbardziej widoczny apostolat grupowy może być realizowany w formach zrzeszonych i nie zrzeszonych.
Z punktu widzenia tworzenia Kościoła lokalnego, zakorzenionego
w miejscowej kulturze, oraz z punktu widzenia wpływu na życie społeczne, ważny jest apostolat grupowy. W rzeczywistości wpływ „kulturowy”, będąc źródłem i bodźcem, ale także owocem i znakiem wszelkich innych przemian w środowisku i społeczeństwie, może zaistnieć
tylko dzięki działaniu nie tyle jednostek, co „podmiotu społecznego”, to
jest jakiejś grupy, wspólnoty, zrzeszenia bądź ruchu – podkreślał Jan
Paweł II w adhortacji apostolskiej Christifideles laici (29). Jest to także
głęboko uzasadnione antropologicznie, gdyż człowiek nigdy nie żyje
sam, ale zawsze we wspólnocie z innymi ludźmi. Jego egzystencja jest
z natury wspólnotowa, ukierunkowana na innych. Dlatego też człowiek
prawdziwie żyje, spełnia się, jeżeli pozostaje w międzyosobowych stosunkach z innymi. Ta relacyjność człowieka jest także bardzo mocno
zakorzeniona w kulturze afrykańskiej, gdzie samo istnienie wypływa
z faktu spokrewnienia, bycia z kimś w relacji.
Wymiar grupowy zaangażowania świeckich jest także uzasadniony
teologiczne, gdyż, jak mówi soborowy Dekret o apostolstwie świeckich:
spodobało się Bogu zjednoczyć wierzących w Chrystusa w jeden Lud
Boży (por. 1 P 2, 5–10) i zespolić w jedno ciało (por. 1 Kor 12, 12).
Apostolstwo więc zespołowe odpowiada doskonale zarówno ludzkim,
jak i chrześcijańskim wymogom wiernych, a zarazem ukazuje znak
wspólnoty i jedności Kościoła w Chrystusie (DA 18).
W świadectwie wspólnotowym niezastąpioną rol odgrywa rodzina chrześcijańska. Ona jest bowiem przy samym źródle tworzenia się
miejscowego Kościoła i jego wrastania w kulturę. Dalej – chrześcijanie jako wspólnota powinni wyrażać nową jakośc i charakter swojego życia w obrębie społeczności i kultury rodzimej. Sami powinni

�76

Wokół koncepcji inkulturacji

znać tę kulturę, uszlachetniać ją i zachowywać, rozwijać ją stosownie
do nowych warunków i wreszcie udoskonalać ją w Chrystusie, by dla
społeczeństwa, w którym żyją, wiara Chrystusowa i życie Kościoła nie
były już czymś obcym, ale aby zaczęły je przenikać i przekształcać.
Mają też krzewić wiarę Chrystusową wśród tych, z którymi łączy ich
wspólne życie i praca zawodowa, a tam, gdzie to możliwe, wypełniać
w bardziej bezpośredniej współpracy z hierarchią szczególne posłannictwo głoszenia Ewangelii i przekazywania nauki chrześcijańskiej, by
dodać siły rodzącemu się Kościołowi (DM 21).
W społeczności chrześcijańskiej istotną rolę odgrywają bardziej
wyspecjalizowane grupy chrześcijan, zrzeszających się ze względu na
realizowanie szczególnych charyzmatów, danych przez Boga dla pełnienia służby we wspólnocie lub też realizowania zadań apostolskich,
mających konkretne cele społeczne, modlitewne, apostolskie, związane z wprowadzaniem sprawiedliwości, troską o ubogich, dzieci itp.
2.1.7. Kościelne Wspólnoty Podstawowe
Próbą ścisłego zespolenia działalności charytatywnej, społecznej, politycznej, gospodarczej i zarazem kościelnej, opartej na głębokim życiu chrześcijańskim, była szeroko propagowana i rozwijana idea Kościelnych Wspólnot Podstawowych. Skupiała ona w sobie
cały ideał dobrze uformowanego laikatu nabierającego dojrzałości we
wszystkich dziedzinach życia chrześcijańskiego, odnowionego wedle
wskazań obecnego Soboru. Według nich społeczności wiernych stają się
coraz bardziej świadomie żywymi wspólnotami wiary, liturgii i miłości; ludzie świeccy przez działalność obywatelską i apostolską starają się zaprowadzić w swoim kraju porządek miłości i sprawiedliwości
(DM 19). Założeniem Kościelnych Wspólnot Podstawowych było
odtworzenie chrześcijańskiej tkanki społeczności ludzkiej, a warunkiem i podstawą tego było odtworzenie chrześcijańskiej tkanki samych

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

77

wspólnot kościelnych w konkretnym kraju i narodzie (ChL 34).
Początki Kościelnych Wspólnot Podstawowych, zwanych też niekiedy chrześcijańskimi wspólnotami podstawowymi, żywymi wspólnotami kościelnymi, małymi wspólnotami chrześcijańskimi, wspólnotami podstawowymi itp., łączą się z jedną z metod pracy, stosowaną w ubogich społecznościach brazylijskich. W początkach lat
sześćdziesiątych w północno-wschodnich regionach Brazylii Paulo
Freire zapoczątkował akcję uświadamiająco-alfabetyzacyjną w środowiskach biedaków. Do idei i praktyki tej akcji przeniknęły szybko
założenia programowe Françoisa Perroux oraz o. Lebreta, propagujące nową formę porządku społeczno-ekonomicznego. W ten sposób
powstała akcja zwana Ruchem Kształcenia Podstawowego, związana
z Kościołem oraz kulturą ludową. Inicjatorzy tej akcja szybko znaleźli podstawy teologiczne w nauczaniu Soboru Watykańskiego II
oraz w encyklikach Jana XXIII Mater et Magistra (1961) i Pawła VI
Pacem in terris (1963), a także w Populorum progressio (1967). Ruch
Kształcenia Podstawowego znalazł także poparcie w Episkopacie
Brazylii, co pozwoliło tworzyć struktury diecezjalne w diecezjach
północno-wschodnich. Początkowo akcji tej sprzyjały także koła rządowe, aż do wojskowego zamachu stanu z 30 marca 1964 r. W 1965 r.
Episkopat Brazylii wypracował program duszpasterski na lata 1966–
1970, w którym po raz pierwszy pojawiła się nazwa wspólnoty podstawowe, pojmowane jako części zdecentralizowanej parafii. Idee
te przeniknęły także do ubogich środowisk miejskich. W sierpniu
1968 r. w dokumencie końcowym II Konferencji Episkopatu Ameryki
Łacińskiej pojawiło się sformułowanie chrześcijańskie wspólnoty podstawowe, które oznaczało wspólnotę geograficzną lub socjologiczną,
homogeniczną, opartą na bliskich relacjach wszystkich członków.
W dokumentach Konferencji Episkopatu Latynoamerykańskiego

�78

Wokół koncepcji inkulturacji

z Medellin często w tym samym kontekście używano wyrażenia
wspólnoty kościelne. Trudno odpowiedzieć na pytanie, kiedy i jak
obydwa sformułowania się przeniknęły, jednak już ok. 1973 r. termin
Kościelne Wspólnoty Podstawowe stał się pewnym standardem i szybko przyjął się w całym Kościele, oznaczając konkretną rzeczywistość
duszpasterską i misyjną 13.
Kościelne Wspólnoty Podstawowe zawdzięczają popularność
wypracowaniu kilku elementów istotnych z punktu widzenia zakorzenienia się Kościoła w lokalnym środowisku. Ich charakter oddolny związany był z palącąpotrzebą rozwiązania problemów, z którymi trzeba było sobie poradzić w duchu chrześcijańskim. W ten sposób w środowisku ludzi prostych i ubogich powstał prężny organizm
chrześcijański, który nie koncentrował się tylko na indywidualnym
bądź grupowym uświęceniu przez modlitwę, Słowo Boże i sakramenty, ale wychodząc od tych rzeczywistości dawał przykład zaangażowania w świecie, i to zaangażowania wspólnotowego. To zaangażowanie także przekładało się na życie i struktury Kościoła, gdyż
dawało nową koncepcję pracy parafialnej, w której decydującą rolę
tak pod względem wykonawczym, organizacyjnym, jak i odpowiedzialności mieli świeccy. Dawało to szansę rozwoju wielu Kościołom
partykularnym, przeżywającym niedostatek duszpasterzy, zakonników i zakonnic. Rozwiązywało także wiele problemów materialnych
Kościoła, przy jednoczesnej bardziej efektywnej trosce o ubogich
dzięki integralnej koncepcji rozwoju człowieka.
Por. P. Freire, L’education, pratique de la liberté, Paris 1971; tenże, Pédagogie des opprimés, Paris 1974; CNBB, Plano de Pastoral de Conjunto 1966-1970, Rio de Janeiro 1962,
s. 38-39. W dniach 6–8 stycznia podczas I Krajowego Spotkania Kościelnych Wspólnot
Podstawowych w Vitória w Brazylii wzięli udział przedstawiciele 22 diecezji z 12 stanów,
w tym 7 biskupów. Szerzej na ten temat: M. Azvedo, Communautés ecclésiales de base,
l’enjeu d’une nouvelle manière d’être l’Église, Paris 1983; A. Charles, Genèse des communautés ecclésiales de base, [w:] Amérique latine et initiatives missionnaires (XVI-XXe
siècles). Actes de la XIIIe Session du CREDIC, 1992, Lyon 1994, s. 145-169.
13

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

79

Definicję tych wspólnot i ich miejsce w strukturze kościelnej określa Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej Christifideles laici, wychodząc
od nieodzownej w życiu wspólnoty kościelnej struktury parafialnej,
która jest niejako ostatecznym umiejscowieniem Kościoła, a poniekąd samym Kościołem zamieszkującym pośród swych synów i córek. To
właśnie w parafii można odkryć, czym jest ona naprawdę, choć czasem bywa uboga w ludzi i środki, niekiedy rozproszona na rozległych
obszarach, albo zagubiona w ludnych, pełnych chaosu dzielnicach wielkich metropolii, nigdy nie jest po prostu strukturą, terytorium, budynkiem, ale raczej „rodziną Bożą jako braci ożywionych duchem jedności”,
„domem rodzinnym, braterskim i gościnnym”, „wspólnotą wiernych”.
Parafia wreszcie jest zbudowana na gruncie rzeczywistości teologicznej,
bowiem jest ona wspólnotą eucharystyczną, czyli wspólnotą zdolną do
sprawowania Eucharystii, będącej żywym źródłem jej wzrostu i sakramentalnym węzłem doskonałej komunii z całym Kościołem. Ta zdolność
wynika z tego, że parafia jest wspólnotą wiary oraz wspólnotą organiczną” (ChL 26). W innym miejscu tej samej adhortacji Jan Paweł II podkreśla znaczenie formacyjne Kościelnych Wspólnot Podstawowych
mówiąc, iż parafiom, zwłaszcza gdy są rozległe bądź rozproszone, znaczną pomocą w formacji chrześcijan służą „małe wspólnoty kościelne”,
dzięki którym do wszystkich zakątków dociera z całą mocą świadomość
i doświadczenie kościelnej komunii i misji (ChL 61).
Z uznaniem też o wspólnotach podstawowych mówił Jan Paweł
II w encyklice Redemptoris missio, podkreślając iż dzielą się one
problemami ludzkimi i kościelnymi w perspektywie zaangażowania wspólnotowego. Są one „znakiem żywotności Kościoła, narzędziem formacji i ewangelizacji, ważnym punktem wyjścia dla nowego społeczeństwa zbudowanego na fundamencie ‘cywilizacji miłości’” (RMis 51). Zwracał przy tym uwagę, że dzielą one parafię na

�80

Wokół koncepcji inkulturacji

mniejsze grupy i ożywiają ją, pozostając z nią zawsze w jedności:
Zapuszczają korzenie w miejskie i wiejskie środowiska ludzi prostych,
stają się zaczynem życia chrześcijańskiego, poświęcają uwagę tym, którzy zajmują ostatnie miejsce, angażują się w przekształcanie społeczeństwa. Wreszcie wspólnoty te są narzędziem ewangelizacji i pierwszego
przepowiadania oraz źródłem nowych form posługi, a ożywione miłością Chrystusową dostarczają wskazówek, jak przezwyciężać podziały,
uprzedzenia szczepowe i rasizmy (RMis 51).
2.1.8. Rodziny chrześcijańskie
Podstawowe znaczenie rodziny chrześcijańskiej w dojrzewaniu
miejscowego Kościoła wypływa przede wszystkim z faktu, iż jest
pierwszym miejscem, wktórym wrasta się w kulturę, czyli przechodzi się proces enkulturacji. To zatem coś więcej niż proces wrastania w społeczeństwo, dostosowywania się do jego norm i sposobów
życia. Jest to proces trwający przez całe życie, ale jego pierwsze lata,
przeżywane w rodzinie, mają zasadnicze znaczenie. Od dzieciństwa
przez obserwowanie i naśladowanie, przez mimowolną absorpcję
oraz przez wychowanie dziecko uczy się zasad danej kultury. Staje
się ona jego drugą naturą. Dzięki enkulturacji możliwe jest życie
społeczne, komunikacja, współpraca itd. Od tego zatem, na jakich
podstawach i wartościach budowane jest życie rodziny, zależą postawy jej członków. Zadaniem ewangelizacji jest zatem kształtowanie
nawyków chrześcijańskich, i to już w rodzinie, w konkretnym systemie kulturowym. Wiele jego elementów stanowi przygotowanie do
przyjęcia Ewangelii. Trzeba je odkryć i wzbogacić. Przez wspólnotę
bowiem, a szczególnie przez wspólnotę rodzinną, najpłynniej i najtrwalej przekazywane są wartości.
Z tego też względu dokumenty Magisterium bardzo często podkreślają kluczową rolę rodziny w ewangelizacji i inkulturacji zara-

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

81

zem, zwłaszcza w Afryce, gdzie rodzina jest filarem, na którym opiera się cała budowla społeczna. Dlatego Synod uważa, że ewangelizacja
afrykańskiej rodziny musi stanowić jeden z najważniejszych priorytetów, jeśli pragniemy, by sama rodzina odgrywała z kolei rolę aktywnego podmiotu w procesie ewangelizacji rodzin przez rodziny (EAfr
80). Do zasadniczych zadań rodziny chrześcijańskiej należy zatem
budowanie Królestwa Bożego w dziejach poprzez udział w życiu
i posłannictwie Kościoła14. Jest to możliwe, gdyż rodzina chrześcijańska, jako Kościół domowy, jest naturalną i podstawową szkołą wiary.
W codziennym życiu rodziny prawdziwie chrześcijańskiej dzieci
zdobywają pierwsze doświadczenie Kościoła, które następnie potwierdza się i pogłębia wraz z ich stopniowym, aktywnym i odpowiedzialnym włączaniem się w życie szerszej wspólnoty kościelnej i społeczności
świeckiej. Im większa jest świadomość małżonków i rodziców chrześcijańskich, że ich „Kościół domowy” ma swój udział w życiu i misji
Kościoła powszechnego, tym bardziej w ich dzieciach rozwija się ‘zmysł
Kościoła’ oraz poczucie tego, jak piękną jest rzeczą oddać swoje siły
w służbę Królestwu Bożemu (ChL 62).
Ten proces, zachodzący na szeroką skalę, nie może być dziełem
jednej rodziny czy też niewielkiej grupy rodzin. Wymaga on dość
dużej grupy rodzin chrześcijańskich, zdolnej wpłynąć na gramatykę kultury i życie społeczne, przy czym nie jest to niszczenie dotychczasowych zasad życia społecznego ani sztuczne nadbudowywanie
na nich nowych elementów, lecz ich przejmowanie i uszlachetnianie. Przeprowadzenie zmian postuluje się tylko wówczas, gdy pewne
Przedstawia to szeroko J.B. Ballong-Wen-Mewuda,, opierając się na Africae terrarum
Pawła VI, Familiaris consortio i Ecclesia in Africa Jana Pawła II oraz Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Soboru Watykańskiego II: La famille, sujet
actif de l’évangélisation en Afrique au troisième millénaire, [w:] La missione senza confini.
Ambiti della missione ad gentes. Miscellenea in onore del R.P. Willi Henkel O.M.I. a cura
di Marek Rostkowski O.M.I., Roma 2000, s. 75-83.
14

�82

Wokół koncepcji inkulturacji

zasady czy nawyki stoją w jawnej sprzeczności z zasadami i postawami pozostawionymi przez Chrystusa, przy czym w koncepcji chrześcijańskiej rodzinę w ścisłym znaczeniu tego słowa tworzy małżeństwo, czyli przymierze miłości małżeńskiej zawarte i wybrane świadomie i dobrowolnie przez mężczyznę i kobietę oraz zrodzone z tego
małżeństwa dzieci. Jest to zatem model monogamiczny.
2.1.9. Święci Kościoła partykularnego
Wszyscy chrześcijanie, wyposażeni w tyle i tak potężnych środków zbawienia, powołani są przez Pana do świętości doskonałej, jak i
sam Ojciec doskonały jest (KK 11). Jan Paweł II ściśle łączy powszechne powołanie do świętości z powszechnym powołaniem do działalności misyjnej, gdyż takie było życzenie Soboru, który pragnie gorąco
oświecić wszystkich ludzi blaskiem Chrystusa jaśniejącym na obliczu
Kościoła, głosząc Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (KK 1).
Powołanie do świętości jawi się w dokumentach kościelnych najpierw jako zadanie głoszących Ewangelię, następnie jej odbiorców,
a wśród tych niejako szczególnie dążyć do świętości powinni współpracownicy misjonarza z miejscowej wspólnoty, a zatem katechiści,
liderzy i członkowie ruchów świeckich, nauczyciele itp. Nie wystarczy odnawianie metod duszpasterskich, ani lepsza organizacja i koordynacja działań instytucji kościelnych, albo też bardziej przenikliwe
studiowanie biblijnych i teologicznych podstaw wiary: trzeba wzbudzić nowy „zapał świętości” wśród misjonarzy i w całej wspólnocie
chrześcijańskiej, szczególnie wśród tych, którzy są najbliższymi współpracownikami misjonarzy (RMis 90).
Jako dowód najlepszej skuteczności ewangelizacji poprzez świętość Jan Paweł II przytacza sytuację Apostołów i ówczesnego świata, w którym panowało ubóstwo środków transportu i komunikacji,
a mimo to Ewangelia dotarła w krótkim czasie do krańców ziemi.

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

83

I stwierdza, iż u podstaw takiego dynamizmu misyjnego była świętość pierwszych chrześcijan i pierwszych wspólnot (RMis 90). Dlatego
z zapałem zwraca się do ochrzczonych z młodych wspólnot i młodych Kościołów, by jako pierwsi chrześcijanie promieniowali entuzjazmem i odwagą w wielkodusznym oddaniu Bogu i bliźniemu.
Jednym słowem, kroczyli drogą świętości: Tylko w ten sposób będziecie mogli być znakiem Boga w świecie i przeżywać na nowo w waszych
krajach misyjną epopeję Kościoła pierwotnego (RMis 91). Te same
słowa z encykliki misyjnej papież powtórzył do misjonarzy i do młodych wspólnot chrześcijańskich w Afryce w adhortacji apostolskiej
Ecclesia in Africa (EAfr 136).
Mówiąc o duchowości misyjnej, której owocem jest świętość, Jan
Paweł II podkreśla, iż misjonarz powinien być człowiekiem modlitwy kontemplacyjnej i czynu. Rozwiązanie problemów znajduje on
w świetle słowa Bożego oraz w modlitwie osobistej i wspólnotowej
(RMis 91). Te wskazówki, odczytywane w kontekście miejscowej kultury i życia społecznego, nabierają głębszego znaczenia. A do takiej
interpretacji uprawnia następująca po nich refleksja, iż kontemplacji
można się uczyć z przedstawicielami tradycji duchowych niechrześcijańskich (por. RMis 91). Dążenie do świętości jest bowiem związane z codziennym życiem w konkretnych warunkach społecznych
i kulturowych. Nie można ich zignorować ani uniknąć. Misjonarz
jest człowiekiem błogosławieństw, przeżywanych hic et nunc. Tym
bardziej przeżywanie tych błogosławieństw powiązane jest z miejscową tkanką kulturową i społeczną u tych, którzy przyjmują Dobrą
Nowinę. Dlatego też w późniejszej adhortacji apostolskiej Ecclesia
in Africa papież stwierdza, iż drogą do świętości jest także inkulturacja, bo dzięki niej wiara przenika życie ludzi i społeczności, z których się wywodzą. Te zaskakujące słowa tłumaczy wzorem samego

�84

Wokół koncepcji inkulturacji

Chrystusa, który przez Wcielenie przyjął ludzką naturę we wszystkim
z wyjątkiem grzechu. Podobnie chrześcijańskie orędzie wchłania przez
inkulturację wartości społeczeństwa, któremu jest głoszone, odrzucając
wszystko, co nosi piętno grzechu. W takiej mierze, w jakiej kościelna
wspólnota potrafi przyswoić sobie pozytywne wartości określonej kultury, przyczynia się do jej otwarcia na wymiary chrześcijańskiej świętości. Mądrze przeprowadzona inkulturacja oczyszcza i uszlachetnia
kultury różnych ludów (EAfr 87).
Rozpatrując kulturę jako plan życia, czyli raczej projekt – coś
otwartego, ideacyjnego, podkreślamy jednocześnie możliwośś jej
zaadaptowania się do celów. Celem działalności misyjnej jest świętość, ale ta świętość może być osiągana dzięki wartościom wypracowanym w określonej kulturze. Chrześcijańskie orędzie potrafi
je wchłonąć, odrzucając tylko to, co nosi piętno grzechu. To otwarcie na miejscową kulturę otwiera jednocześnie ją samą na wymiary
chrześcijańskiej świętości. W ten sposób oczyszcza ją i uszlachetnia.
Świętość można – i nawet trzeba – osiągać na drogach duchowych
miejscowej kultury, z którymi młode wspólnoty chrześcijańskie są
zrośnięte. Można budować na ich wartościach duchowych, ich wrażliwości, sposobach modlitwy i życia, pod warunkiem wszakże, że nie
noszą one piętna grzechu.
Niejako sprzężenie zwrotne świętości i inkulturacji podkreślił
podczas obrad Synodu Biskupów poświęconego Afryce bp Laurent
Pasinya Monsengwo, ordynariusz Kasangani. Zwrócił on uwagę na to,
że tam, gdzie panuje grzech indywidualny lub społeczny, jest o wiele
mniej miejsca na inkulturację. Inkulturacja przyjmuje się bardziej
tam, gdzie znajduje się świętość ludzi nawróconych do Chrystusa.
Dlatego też istnieje wielka potrzeba tworzenia przestrzeni ludzkiej
i społecznej, w której rozwiną się wartości Królestwa takie jak spra-

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

85

wiedliwość, pokój, prawda i godność ludzka. Inaczej mówiąc, tam,
gdzie wspólnota chrześcijańska promieniuje świętością i wartościami ewangelicznymi, istnieje większa szansa na powodzenie inkulturacji posłannictwa Kościoła. Krótko mówiąc, inkulturacja wiary jest
wyzwaniem świętości. Nie szuka się inkulturacji przez wprowadzenie
chrześcijaństwa na drodze ustępstwa. Przeciwnie, inkulturacja pozwala zweryfikować stopień świętości danej wspólnoty, poziom penetracji
ewangelicznej i wiary w Chrystusa15.
2.2. Własna i samowystarczalna struktura kościelna
2.2.1. Rozwój struktur Kościoła jako wymóg inkulturacji
Mówiąc o dziele zakładania Kościoła w określonej społeczności,
w Dekrecie o działalności misyjnej Kościoła zaznacza się, że do dojrzałości Kościoła wymagane jest też wyposażenie zgromadzenia wiernych w urzędy i instytucje, które niezbędne są do prowadzenia i rozwoju życia Ludu Bożego pod kierownictwem własnego biskupa (DM 19).
Nawiązuje do tego pierwszy rozdział adhortacji apostolskiej Ecclesia
in Africa, gdzie wylicza się różne znaki umocnienia się Kościoła na
kontynencie, a zwłaszcza takie zjawiska jak wyraźny i szybki rozwój
organizacyjny Kościoła. Istotne znaczenie ma też fakt, że miejscowi
biskupi stanowią wysoki procent hierarchii kościelnej na kontynencie
(EAfr 38).
W aktualnym Kodeksie Prawa Kanonicznego, mówiąc o strukturach Kościoła rzymskiego, stwierdzono, iż Kościoły partykularne, w których istnieje i z których składa się jeden i jedyny Kościół
katolicki, to przede wszystkim diecezje, z którymi są zrównane m.in.
wikariat apostolski i prefektura apostolska, jak również administraL. Pasinya Monsengwo bp, Inculturation, défi de sainteté, [w:] Le Synode africain.
Histoire et textes, dz.cyt., s. 93-95.
15

�86

Wokół koncepcji inkulturacji

tura apostolska erygowana na stałe, prałatura i opactwo terytorialne (Kan. 368). Powierzone są one pasterskiej pieczy biskupa z współpracującym z nim prezbiterium, tak by ta część Ludu Bożego trwając przy swym pasterzu i zgromadzona przez niego w Duchu Świętym
przez Ewangelię i Eucharystię, tworzyła Kościół partykularny, w którym prawdziwie obecny jest i działa jeden, święty, katolicki i apostolski
Kościół Chrystusa (Kan. 369). W zakończeniu tego kanonu wybrzmiewa echo dokumentów soborowych, które miejscowemu zrzeszeniu
wiernych, trwających przy biskupie, zwłaszcza podczas sprawowania Eucharystii, przyznają przymioty jednego, świętego, katolickiego i apostolskiego Kościoła (por. KK 26). Przejawem samodzielności danego obszaru społeczno-kulturowego, czy też – w praktyce –
struktury państwowej, było utworzenie na jej terenie metropolii kościelnej, tj. archidiecezji z podległymi jej sufraganiami. Szczególnym
wyrazem tej odrębności – chociaż prawnie bardzo ograniczonym –
jest konferencja biskupów danego obszaru, szczególnie jeśli jej organizacja jest tożsama ze strukturami społeczno-kulturowymi.
Za ustanowieniem struktury diecezjalnej szły z reguły wymogi tworzenia wewnętrznych, bardziej solidnych struktur diecezjalnych, poprawnie usytuowanych również pod względem prawnym.
Tworzono urzędy wikariuszy generalnych i biskupich, ale i najbardziej podstawowe instytucje, takie jak rada biskupia, rada kapłańska, kolegium konsultorów, rada duszpasterska, komitet finansowy,
komitet diecezjalny ds. rozwoju, rada katechetyczna, rada liturgiczna, rada ds. młodzieży, itp. Ważną instytucją były także synody diecezjalne, które w założeniach, jako zgromadzenie wybranych kapłanów oraz innych wiernych Kościoła partykularnego, miały świadczyć
pomoc biskupowi diecezjalnemu w wypracowywaniu i pogłębianiu
niektórych dziedzin związanych z życiem diecezji.

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

87

Trzeba przy tym zaznaczyć, że struktury kościelne są również
przedmiotem inkulturacji, gdyż pozostają ściśle związane z przekazywanym depozytem wiary.
2.2.2. Samowystarczalność finansowa i pomoc innym
Wśród różnych znaków dojrzewania Kościoła Dekret o działalności misyjnej Kościoła wymienia także jego samowystarczalność
finansową, dlatego wspólnotę chrześcijańską od samego początku
tak należy ukształtować, aby – o ile to możliwe – sama mogła zaradzić swoim potrzebom (DM 15). Podobnie też i Konstytucja dogmatyczna o Kościele podkreśla, iż między poszczególnymi częściami
Kościoła istnieją więzy głębokiej wspólnoty co do bogactw duchowych, pracowników apostolskich i doczesnych pomocy, albowiem
członkowie Ludu Bożego powołani są do wzajemnego udzielania
sobie dóbr (KK 13). Z tekstu Lumen gentium wynika ponadto, iż
każdy Kościół partykularny, nawet ten najbiedniejszy, powinien
dzielić się swoimi zasobami duchowymi, doczesnymi i ludzkimi z
innymi Kościołami partykularnymi. Ten bardzo praktyczny znak
dojrzałości budził wiele kontrowersji, ale jako taki nie był kwestionowany.
Podczas obrad Synodu Biskupów poświęconego Afryce bp Kembo
Gabrie z Matadi w Kongo podał także pastoralne i zbawcze zalety
samowystarczalności finansowej Kościoła w Afryce. Z pastoralnego
punktu widzenia Kościoły afrykańskie nie mogą wiarygodnie głosić
Ewangelii wyzwalającej, jeśli one same w swej organizacji i strukturach wewnętrznych nie są promotorem wyzwolenia i rozwoju całego
człowieka. A to wymaga wzięcia odpowiedzialności za swoją działalność, także pod względem finansowym. Natomiast z punktu widzenia zbawczego ten, który ewangelizuje, zajmuje się także działalnością charytatywną i społeczną, spieszy z pomocą innym i przyczynia

�88

Wokół koncepcji inkulturacji

się do lepszego życia innych. A to domaga się własnych, trwałych
źródeł finansowania16.
Kolejne racje samofinansowania Kościołów wypływają także z założeń teologii misji i teologii człowieka, zawartej m.in. w Populorum
progressio, gdzie papież Paweł VI podkreślił, iż „człowiek nie jest
prawdziwie człowiekiem, jeśli nie jest autorem własnego rozwoju”
(34). Kościół nie może nauczać tych prawd o człowieku, nie stosując
ich do siebie.
Potrzebę samofinansowania podnoszono kilkakrotnie podczas spotkań Konferencji Episkopatu Afryki i Madagaskaru. Już
w 1974 r., w czasie trwania IV Światowego Synodu Biskupów,
Konferencja Episkopatu Afryki i Madagaskaru wydała deklarację,
w której podkreślano obydwie sprawy poruszane w dokumentach
soborowych: poszukiwanie przez Kościoły lokalne autonomii finansowej, co domaga się zaspokojenia potrzeb materialnych Kościoła
przez jego członków, oraz pomocy, która powinna być znakiem
dzielenia się i komunii. Idee te pojawiły się także w Kodeksie Prawa
Kanonicznego z 1983 r., który mówi, iż Kościół misyjny staje się
coraz bardziej samowystarczalny, tzn. wyposażony we własne pomoce (Kan. 786), dzięki którym może zadośćuczynić potrzebom parafii i dać utrzymanie misjonarzom, nawet jeśli z powodu biedy są oni
zdani jeszcze na pomoc misyjną całego Kościoła (AD 19).
2.3. Wymogi inkulturacji w realizacji nauczycielskiego zadania
Kościoła
Z polecenia Jezusa Chrystusa Kościół ma obowiązek przepowiadania Ewangelii wszystkim narodom. Z asystencją Ducha Świętego
strzeże też prawdy objawionej, wnikliwie ją bada, wiernie głosi
Por. G. Kembo, La prise en charge des Églises locales par elles-mêmes, [w:] Le Synode
africain. Histoire et textes, dz.cyt., s. 172-174.
16

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

89

i wykłada. To pełnienie zadania nauczycielskiego przybiera różne
formy, które zdążają ku temu przepowiadaniu (RMis 44), począwszy
od świadectwa życia misjonarzy i całych wspólnot Kościoła, przez
ustne głoszenie Ewangelii prowadzące do nawrócenia, pogłębianie
jej podczas katechumenatu i katechez, wychowywanie dzieci i młodzieży zgodnie z jej duchem w różnego typu szkołach, wyrażanie jej
w miejscowym języku i terminologii, zgodnie z przyjętymi sposobami czy też kategoriami myślenia i kultury w ogólności, wreszcie
używając do tego celu dostępnych środków społecznego przekazu,
w szczególności zaś stacji radiowych, prasy misyjnej i lokalnej, zwłaszcza wydawanej w miejscowych językach, tworzenie form teatru ewangelizacyjnego, nawiązującego do form rodzimych, bliskich i rozwiniętych w wielu kulturach.
Głoszona i przeżywana Ewangelia inspiruje także do gromadzenia
wszystkich chrześcijan w jedno, wzbudzając tym samym różne formy
dialogu ekumenicznego. Uczy ona także szacunku dla odmienności
religijnej i kulturowej, dlatego też prowadzi do dialogu międzyreligijnego. Wreszcie ze swej natury pobudza chrześcijan do dzielenia
się nią z tymi, którzy jeszcze nie znają Chrystusa, w swoim otoczeniu oraz poza granicami swego środowiska, wzbudzając tym samym
ducha misyjnego w lokalnym Kościele.
2.3.1. Inkulturowane przepowiadanie słowa Bożego
Tak jak pierwszym i niezastąpionym środkiem komunikacji
w społeczności ludzkiej jest słowo, tak samo Lud Boży jednoczy
się przede wszystkim przez słowo Boga żywego. Dlatego Dekret
o działalności misyjnej Kościoła podkreśla, iż główną metodą zakładania Kościoła jest głoszenie Ewangelii Jezusa Chrystusa, do której
przepowiadania posłał Pan swoich uczniów na cały świat (DM 6).
Wspomniane przepowiadanie to ewangelizacja dążąca do nawróce-

�90

Wokół koncepcji inkulturacji

nia serca ku Chrystusowi. Przy tym Kościół głosi Dobrą Nowinę nie
tylko przez przepowiadanie słowa, otrzymanego od Pana, ale także
przez świadectwo życia, dzięki któremu uczniowie Chrystusa ukazują
zasadność wiary, nadziei i miłości, która w nich jest (EAfr 55). Te dwie
rzeczywistości splatają się ze sobą i wzajmenie uzupełniają.
Chociaż przepowiadanie słowa Bożego z urzędu jest związane z duchowieństwem, to jednak świeccy przez chrzest i bierzmowanie są także wezwani do apostolstwa i mają ogólny obowiązek
i zarazem prawo współpracować, ażeby Boże przepowiadanie zbawienia było poznane przez wszystkich ludzi. Pozwala to zrozumieć już lektura Dziejów Apostolskich, która pokazuje, że u zarania Kościoła misja wśród narodów prowadzona była nie tylko przez
misjonarzy, ale traktowano ją jako normalny owoc życia chrześcijańskiego, codzienne zadanie dla każdego wierzącego poprzez świadectwo osobiste i wyraźne przepowiadanie tam, gdzie to było możliwe
(RMis 27). Dekret o działalności misyjnej Kościoła wzywa wszystkich chrześcijan do głoszenia Chrystusa swoim życiem oraz słowem. Wszyscy bowiem wyznawcy Chrystusa, gdziekolwiek się znajdują, są zobowiązani tak ukazywać świadectwem słowa i przykładem życia nowego człowieka, przyobleczonego przez chrzest i działanie Ducha Świętego, który umocnił ich w sakramencie bierzmowania, aby inni, widząc ich dobre czyny, chwalili Ojca i pełniej pojęli
prawdziwy sens życia ludzkiego i powszechną więź wspólnoty ludzkiej (DM 11). W poszczególnych punktach wielokrotnie wspomina
o świadectwie życia całego młodego Kościoła (DM 20), misjonarzy
(DM 6), zakonów kontemplacyjnych (DM 40), świeckich, których
świadectwo i słowo nabiera swoistego charakteru i szczególnej skuteczności przez to, że dokonuje się w zwykłych warunkach właściwych światu (DM 36), a nawet katechumenów (DM 15). Dekret ten

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

91

bowiem traktuje ewangelizację jako głoszenie Chrystusa dokonywane zarówno świadectwem życia, jak i słowem (KK 36).
Dlatego też, mówiąc o misyjnych drogach Kościoła, encyklika
Redemptoris missio podkreśla, iż świadectwo życia chrześcijańskiego jest pierwszą i niezastąpioną formą misji (RMis 42). Podobnie
rzecz się ma ze świadectwem świeckich. Szczególnie ważne i aktualne dzisiaj wydaje się podkreślenie aspektu świadectwa wspólnotowego różnorodnych grup chrześcijan, a także międzynarodowych wspólnot zakonnych i kapłańskich. Uczą one życia własną kulturą i jednocześnie otwarcia na innych. Ponadto niekiedy przez jakiś czas nie
można bezpośrednio i od razu głosić nowiny ewangelicznej – wówczas misjonarze mogą i powinni cierpliwie, roztropnie, a równocześnie z wielką ufnością dawać choćby tylko świadectwo miłości i dobroci
Chrystusowej i w ten sposób torować drogę Panu i w pewien sposób Go
uobecniać (DM 6).
Nie można tutaj pominąć także świadectwa całego Kościoła, dawanego na poziomie relacji społecznych i politycznych, gdyż Kościół
wezwany jest do tego, by dawać świadectwo Chrystusowi, zajmując
odważne i profetyczne stanowisko wobec korupcji świata politycznego
czy ekonomicznego, nie szukając dla siebie chwały i dóbr materialnych,
używając własnych dóbr na służbę najuboższym, naśladując prostotę
życia Chrystusa (RMis 43). Szczególnie ważkim polem tej działalności
Kościoła stały się obecnie prawa człowieka. Misjonarze dali w przeszłości liczne dowody troski o człowieka i angażowali się w jego obronę.
Zaangażowanie to i dziś napotyka trudności, doświadczenia i niejednokrotnie wymaga najwyższego świadectwa: daru własnego życia17.
Encyklika Redemptoris missio podkreśla także, iż elementem
tego świadectwa chrześcijan i całych wspólnot chrześcijańskich jest
dogłębne włączenie się w miejscowe życie społeczne, a także wier17

Jan Paweł II, Orędzie na Światowy Dzień Misyjny 22 października 1989 r., nr 4.

�92

Wokół koncepcji inkulturacji

ność swemu narodowi i kulturze narodowej (RMis 43). W tekście
encykliki zostało to podkreślone, a głęboko uzasadnione w dekrecie
Ad gentes, który łączy skuteczne świadectwo o Chrystusie z okazywaniem ludziom miłości i szacunku, utożsamianiem się ze społecznością ludzi, wśród których przyszło żyć misjonarzom czy innym
chrześcijanom, braniem udziału w życiu kulturalnym i społecznym
przez różne życiowe kontakty i zajęcia. Wyzwanie inkulturacji staje
się zatem równocześnie świadectwem. I nie jest to przypadkowe,
gdyż szacunek do człowieka łączy się przecież ściśle z szacunkiem
dla jego kultury.
2.3.2. Przekłady Pisma Świętego
Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa –
przekonywał współczesnych i potomnych św. Hieronim, wskazując
na podstawowe znaczenie tekstów Pisma Świętego w życiu chrześcijanina. Słowo Objawione wraz z Tradycją znajduje się u źródeł
nauczania Kościoła i ma stanowić podstawę wszelkiego przepowiadania. Jest ono przeznaczone nie tylko dla misjonarzy, ale dla każdego chrześcijanina z osobna i dla całych wspólnot. Nim żywi się
modlitwa liturgiczna i osobista, ono podaje rozwiązania codziennych problemów i wskazówki życia, ono też jako jedyne mówi prawdy o Bogu, którego „nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg,
który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył” (J 1, 18).
Dojrzałości miejscowych wspólnot chrześcijańskich nie można
osiągnąć bez przekładów Pisma Świętego i oparcia na nim całego
życia chrześcijańskiego. Dlatego też, by wierni rzeczywiście znali,
kochali, rozważali i zachowywali w sercach słowo Boże, należy pomnożyć wysiłki w celu ułatwienia dostępu do Pisma Świętego, zwłaszcza
przez wydawanie przekładów całości lub części Biblii, przygotowanych
– jeśli to możliwe – we współpracy z innymi Kościołami i Wspólnotami

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

93

kościelnymi i zaopatrzonych we wskazówki dla czytelnika, które ułatwią modlitwę, lekturę w rodzinie czy we wspólnocie (EAfr 58).
Przekład Pisma Świętego kształtuje także najbardziej podstawową
i źródłową terminologię chrześcijańską. Wprowadza do miejscowej
kultury nowy sposób myślenia i wartościowania. Przygotowuje także
drogę do przyjęcia wypracowanej przez wieki Tradycji chrześcijańskiej, na podstawie której powinna się także rozwijać miejscowa teologia. Bez przekładu Pisma Świętego niemożliwy jest rozwój teologii
i szerszy dialog chrześcijaństwa z miejscową kulturą. A zatem proces inkulturacji będzie przebiegał bardzo powierzchownie, dotykając
zaledwie powierzchni kultury, jej podstawowych form kulturowych,
czyli pojedynczych bloków kultury, znaków i symboli.
2.3.3. Katecheza
Już w Nowym Testamencie można wyróżnić dwie różniące się
zasadniczo rzeczywistości, tj. przepowiadanie misyjne (czyli kerygmę) i katechezę. Przepowiadanie misyjne miało za zadanie wzbudzenie wiary i nawrócenie. Charakteryzował je język dostosowany do
słuchaczy i najbardziej podstawowa treść. Katecheza natomiast skierowana była do nawróconych, mając na celu utwierdzenie ich wiary
i jej pogłębienie. Były one zatem wyróżnione, co w historii zostało
skutecznie zatarte, a w ostatnich wiekach cała uwaga skoncentrowała
się jedynie na katechezie. Nawrócenie początkowo jest z reguły jeszcze mało dojrzałe, chociaż wystarczające, by człowiek zrozumiał, iż
zostaje wprowadzony w tajemnicę miłości Boga, który wzywa go do
osobistego przestawania z sobą w Chrystusie. Nowo nawrócony za
łaską Bożą wchodzi na drogę duchową, na której przechodzi ze starego do nowego człowieka doskonałego w Chrystusie. Podczas katechumenatu należy według starodawnego zwyczaju Kościoła badać
motywy nawrócenia, a w razie potrzeby oczyszczać je (DM 13).

�94

Wokół koncepcji inkulturacji

Katecheza w katechumenacie w praktyce misyjnej odróżnia się
zasadniczo od katechezy głoszonej już ochrzczonym czy też dzieciom
chrześcijan, które przyjęły chrzest jako niemowlęta. To rozróżnienie
dotyczy m.in. problemów poruszanych podczas katechez, jak również sposobu ich prowadzenia i częstotliwości.
2.3.4. Wychowanie katolickie
W historii ewangelizacji Afryki początki szkolnictwa związały
się z misjami. Jako religia Księgi, chrześcijaństwo dążyło do nauczenia mieszkańców Afryki czytania i pisania. Dlatego też zakładanie
i rozwijanie szkół było jednym z pierwszych i bardzo konkretnych
wymiarów pracy misyjnej. U podstaw tego zaangażowania leżała troska o przekazanie Bożego słowa – Biblii. W sposób naturalny jednak
troska ta złączyła się z pracą na rzecz rozwoju różnorodnych kultur
oraz rozwoju człowieka w ogólności.
Chociaż u podstaw zakładania przez Kościół szkół leżała troska
ewangelizacyjna, nauczanie w nich miało charakter systematyczny
i całościowy. Kościół katolicki przez szkoły i inne dzieła edukacyjne
uczestniczył w dziele rozwoju całego narodu. Chociaż szkoły katolickie miały też własne, odrębne nieco tradycje i systemy, żywiły się
ideą kształtowania przyszłego społeczeństwa przez wychowanie młodzieży, koncentrując się przy tym na instytucjonalnym wsparciu akcji
ewangelizacyjnej w bliższej lub dalszej perspektywie. Na te cele wskazywał także Dekret o działalności misyjnej, polecając misjonarzom,
by ze szczególną troską poświęcali się wychowaniu dzieci i młodzieży
przez szkoły różnego stopnia, które należy uważać nie tylko za doskonały środek do kształcenia i rozwijania młodzieży chrześcijańskiej, lecz
jednocześnie za najwyższej wagi usługę dla ludzi, a przede wszystkim
dla narodów rozwijających się, oddaną podnoszeniu godności ludzkiej
i przygotowaniu warunków życia bardziej ludzkich (DM 12).

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

95

Specyfika nauczania katolickiego opierała się przede wszystkim
na chrześcijańskiej koncepcji człowieka i jego powołaniu. Ta koncepcja uwzględniała wszystkie wymiary człowieka jako takiego, także
duchowy i religijny. Jako cel i przykład powołania człowieka ukazywała ona przede wszystkim ideał miłości i służby Chrystusa. Nie
było to nauczanie neutralne, co nie oznaczało wcale, że było ideologiczne czy doktrynalne. Brano pod uwagę intelektualny, moralny
i duchowy wymiar człowieka. Bardzo ważnym aspektem wychowania w szkołach katolickich była jego zdolność zaadaptowania się do
rzeczywistości kraju, miejscowych kultur i mentalności. Dlatego też
szkoły katolickie mogły stać się uprzywilejowanym miejscem inkulturacji Ewangelii, nie w sposób bezpośredni, ale jako dobry środek
przygotowawczy. Mogły połączyć dwie odmienne tradycje, wskazując na ich wartości, słabości i zasadnicze różnice. Szkoły te bowiem
z zasady powinny być otwarte na różnorodność kulturową, wyznaniową i religijną.
O roli, jaką mogą odegrać szkoły katolickie w procesie inkulturacji, mówiła adhortacja apostolska Ecclesia in Africa, podkreślając,
iż są one zarazem miejscem ewangelizacji, integralnego wychowania,
inkulturacji i przygotowania do dialogu między młodymi wyznającymi
różne religie i należącymi do różnych środowisk społecznych. Kościół
w Afryce i na Madagaskarze winien zatem wnieść wkład w tworzenie
„szkoły dla wszystkich” w ramach szkoły katolickiej, nie zaniedbując
chrześcijańskiego wychowania uczniów uczęszczających do szkół niekatolickich (EAfr 102). Te wyzwania zachęcały szkołę katolicką, by
starała się powrócić do źródeł, do przywrócenia znaczenia roli eksperymentującej i kulturotwórczej, by nie poprzestawała na powielaniu modelu europejskiego. Jej specyfiką było często inwestowanie
w człowieka, w jego lokalne uwarunkowania, w troskę o sprawied-

�96

Wokół koncepcji inkulturacji

liwość społeczną i promocję lokalnych społeczności, w rozwijanie
więzi między kształceniem i rozwojem.
2.3.5. Regularna odnowa oraz poszukiwania teologiczno-pastoralne
Różnorodne aspekty inkulturacji wiążą się głęboko z Pismem
Świętym, chrystologią, eklezjologią, liturgią, katechezą i różnymi
innymi działami teologii oraz antropologii kulturowej. Ta złożoność
wymaga wszechstronności poszukiwań i badań oraz ich ciągłości.
Dlatego też poszukując metod jak najpełniejszego i jak najgłębszego zakorzenienia Ewangelii w miejscowych kulturach, Dekret o działalności misyjnej Kościoła poleca Konferencjom Biskupów, by troszczyły się o to, aby co pewien czas odbywały się kursy odnowy biblijnej, teologicznej, ascetycznej i pastoralnej, aby kler, wśród różnorodnych i zmieniających się warunków, zdobywał coraz to pełniejszą wiedzę teologiczną i znajomość metod duszpasterskich (DM 20). Dekret
zwraca uwagę właśnie na wszechstronność tej odnowy, a jako powód
podaje różnorodne i zmieniające się warunki. Można tu zauważyć
powtórzenie myśli zawartej w ogłoszonej tego samego dnia co dekret
Ad gentes, soborowej Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie
współczesnym, podkreślającej obowiązek nieustannego badania przez
Kościół znaków czasu, jak również potrzebę rozumienia przemian
społecznych i kulturowych środowiska ludzkiego. Kościół zawsze
ma obowiązek badać znaki czasów i wyjaśniać je w świetle Ewangelii,
tak aby mógł w sposób dostosowany do mentalności każdego pokolenia odpowiadać ludziom na ich odwieczne pytania dotyczące sensu
życia obecnego i przyszłego oraz wzajemnego ich stosunku do siebie.
Należy zatem poznawać i rozumieć świat, w którym żyjemy, a także
jego nieraz dramatyczne oczekiwania, dążenia i właściwości (KDK 4).
Kultura jest rzeczywistością dynamiczną, nieustannie zmienia się,

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

97

wciąż dobiera nowe elementy, a traci inne, wymienia lub miesza się
z innymi. Ten dynamizm jest związany z życiem człowieka – podmiotu i twórcy kultury. Dotyczy to każdej kultury, także niewielkich
kultur środkowego Sudanu oraz całego regionu, pojmowanego jako
szerszy obszar społeczno-kulturowy.
Ta odnowa, zwracająca uwagę na zmieniającą się kulturę, zmierza do powtórzenia ekonomii Wcielenia w młodych Kościołach, co
wyraża poetyckie porównanie w numerze 22 dekretu Ad gentes: ziarno, którym jest słowo Boże, wyrastając z dobrej gleby, zwilżonej rosą
niebieską, czerpie soki, przetwarza je i przyswaja sobie, aby w końcu
przynieść dużo owoców (DM 22). Dekret wskazał tutaj na podstawę
inkulturacji, nie określając jej jednak tym terminem. By ją ukształtować i by przyniosła ona owoce, konieczne jest rozbudzenie na każdym
wielkim obszarze tzw. społeczno-kulturowym badań teologicznych. To
drugi element, którego realizacja powinna przebiegać równolegle do
odnowy biblijnej, teologicznej, ascetycznej i pastoralnej. Dzięki ich
połączeniu można na nowo przebadać w świetle Tradycji Kościoła
powszechne czyny i słowa objawione przez Boga, zapisane w Piśmie
Świętym i wyjaśnione przez Ojców oraz Magisterium Kościoła. Dzięki
temu jaśniej dostrzeże się, jakimi drogami, uwzględniając filozofię
i mądrość ludów, może wiara szukać zrozumienia, i w jaki sposób zwyczaje, światopogląd oraz porządek społeczny można pogodzić z przepisami moralnymi, zawartymi w objawieniu Bożym (DM 22).
Dekret Ad gentes zachęcał kler do odnowy biblijnej, teologicznej,
ascetycznej i pastoralnej oraz do badań większego obszaru społeczno-kulturowego, uznając iż ma on już jakieś podstawy ku temu i te
podstawy należy odnawiać. Zwracał też uwagę biskupom, iż jest rzeczą pożądaną, a nawet bardzo właściwą, aby Konferencje Biskupów
w granicach każdego większego terytorium społeczno-kulturowego tak

�98

Wokół koncepcji inkulturacji

łączyły się z sobą, by mogły zgodnie we wspólnych naradach realizować
ów plan przystosowania (DM 22). Nie wykluczał on jednak w tym
procesie udziału świeckich, a byłby on trudny do realizacji bez nich,
zwłaszcza bez katechistów i innych osób zaangażowanych w życie
miejscowego Kościoła.
Przy tworzeniu rodzimej teologii nie można opierać się jednak
tylko na spontanicznym wyrazie wiary wspólnoty wierzących. Od
wieków teologii towarzyszą określone rygory roumowania, które różnią się zasadniczo od potocznego sposobu myślenia ze względu na
metodyczność, precyzję terminologii i konsekwencję w jej stosowaniu. Dlatego ważna jest wymiana myśli, współpraca z ośrodkami teologicznymi, poszukiwania teologiczno-kulturowe, prace naukowe,
książki, periodyki, sesje i stowarzyszenia. Z tego też powodu Synod
Biskupów poświęcony Afryce, postulując inkulturację teologii, zalecił jednocześnie, aby Konferencje Episkopatów we współpracy z katolickimi uniwersytetami i instytutami powołały komisje studyjne, które
zajmą się przede wszystkim problematyką małżeństwa, kultu przodków
i świata duchów oraz dokonają głębokiej analizy wszystkich kulturowych aspektów problemów, jakie się tu wyłaniają, w perspektywie teologicznej, sakramentalnej, liturgicznej i prawnej (EAfr 64). Konieczność
opracowania tych tematów wydawała się Ojcom Synodalnym najbardziej pilna. Nieco dalej wskazywali oni na ważną rolę, jaką odgrywają uniwersytety katolickie i seminaria duchowne w Afryce, które są
oznaką wzrostu Kościoła, ponieważ swoimi poszukiwaniami obejmują
prawdy i doświadczenia wiary oraz pomagają w ich przyswojeniu. Te
ośrodki studiów służą w ten sposób Kościołowi, dostarczając mu dobrze
przygotowanych pracowników, badając ważne zagadnienia teologiczne
i społeczne, rozwijając afrykańską teologię, wspomagając dzieło inkulturacji zwłaszcza w sferze liturgii, publikując książki i szerząc myśl

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

99

katolicką, podejmując badania zlecone im przez Biskupów, wnosząc
wkład w naukowe studia nad kulturami (EAfr 103).
2.3.6. Środki społecznego przekazu
Pojawienie się i szybki rozwój środków społecznego przekazu we
wszystkich kulturach świata miało z pewnością epokowe znaczenie i wielki wpływ na zmiany kulturowe. Stanowiło to także wyzwanie dla Kościoła, który początkowo traktował je obojętnie i nieufnie,
by następnie przejść do postawy krytycznej i ostrożnej akceptacji,
a następnie zainteresowania się nimi i ich akceptacji jako środków
ewangelizacji. Uświadamiając sobie ich specyfikę i tworzenie przez
nie nowej rzeczywistości kulturowej, Kościół nie traktował ich tylko
jako narzędzi ewangelizacji, ale także jako rzeczywistość, którą trrzeba ewangelizować.
Środki społecznego przekazu zdobywają coraz szersze pole także
w kulturach Afryki, wypierając tradycyjne środki komunikacji i tworząc nową kulturę. Dlatego też znalazły się one w programie Synodu
Biskupów poświęconego Afryce jako jedno ze szczególnych wyzwań
także dla tego kontynentu. Podczas obrad Ojcowie Synodalni uświadomili sobie smutny fakt, że kraje na drodze rozwoju stają się raczej
elementami mechanizmu, trybami wielkiej machiny. Często dotyczy
to również środków społecznego przekazu, które pozostając w gestii
ośrodków Północy świata, nie zawsze należycie uwzględniają priorytety i problemy tych krajów, nie mają poszanowania dla profilu ich kultur i nierzadko narzucając spaczony obraz życia i człowieka, nie służą
wymogom prawdziwego rozwoju (EAfr 52).
2.3.7. Dialog ekumeniczny i międzyreligijny
Podając definicję misji, w dekrecie Ad gentes zaznaczono, iż działalność misyjna wśród narodów różni się tak od działalności dusz-

�100

Wokół koncepcji inkulturacji

pasterskiej wśród wiernych, jak i od przedsięwzięć podejmowanych
w celu przywrócenia jedności wśród chrześcijan. Jednakże te dwie
ostatnie sprawy ściśle łączą się z działalnością misyjną Kościoła: rozłam bowiem między chrześcijanami szkodzi świętej sprawie głoszenia
Ewangelii wszelkiemu stworzeniu i dla wielu zamyka drogę do wiary
(DM 6). Dlatego do wymagań działalności misyjnej należy postawa ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego. W ujęciu soborowym
Kościół dojrzały to Kościół otwarty na innych, Kościół dialogu.
Dlatego też przed misjonarzami i miejscowym duchowieństwem
postawiono wyzwanie, by wśród nowo nawróconych pielęgnować
ducha ekumenizmu. Tę działalność ekumeniczną należy tak rozwijać, aby katolicy po bratersku współpracowali z braćmi odłączonymi, według norm „Dekretu o ekumenizmie”, przez wspólne w danym
razie wyznawanie wobec narodów wiary w Boga i w Jezusa Chrystusa
oraz we współpracę zarówno na polu społecznym i technicznym, jak
też kulturalnym i religijnym, z wykluczeniem jednak wszelkiego pozoru indyferentyzmu i pomieszania pojęć, jak też niezdrowej rywalizacji (DM 15).
Zasady te potwierdzają i rozwijają liczne dokumenty posoborowe, w tym także posynodalna adhortacja Jana Pawła II Ecclesia in
Africa, precyzując przy tym niektóre pola współpracy z chrześcijanami innych wyznań, jak np. ekumeniczne przekłady Biblii, teologiczna
refleksja nad wybranym aspektem wiary chrześcijańskiej, czy wreszcie wspólne ewangeliczne świadectwo na rzecz sprawiedliwości, pokoju
i poszanowania ludzkiej godności (EAfr 65).
Działalność misyjna, która w historii dała poważny impuls działalności ekumenicznej, ma nadal przez współpracę z chrześcijanami
innych wyznań prowadzić miejscowe Kościoły do jedności i katolickości. Wymaga ona jednak wielkiej dojrzałości i woli współpracy,

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

101

gdyż otwarcie ekumeniczne prowadzi do postawienia trudnych pytań
o indywidualne decyzje chrześcijan dotyczące zmiany Kościoła, czy
też działalności misyjnej wśród tej samej społeczności lub w bliskim sąsiedztwie, prowadzonej przez różne Kościoły. W związku
z tym wielokrotnie podnoszono kwestie prozelityzmu, pojmowanego
jako dążenie za wszelką cenę do pozyskania wyznawców danej religii, bez okazania należnego szacunku dla ich dotychczasowej tradycji religijnej. Udzielenie odpowiedzi na te pytania i znalezienie rozwiązań utrudniała dodatkowo historia misji, która do ostatnich dni
dostarczała bardzo wielu przykładów rywalizacji międzykonfesyjnej
o potencjalnych wyznawców18.
2.3.8. Własna działalność misyjna
W Dekrecie o działalności misyjnej Kościoła Sobór Watykański II
poświęca dużo miejsca działalności misyjnej młodych Kościołów.
Nie wystarcza bowiem, żeby lud chrześcijański był obecny i zorganizowany wśród jakiegoś narodu; nie wystarcza też, żeby spełniał apostolstwo dobrego przykładu. Jest on na to ustanowiony i po to obecny, aby współobywatelom niechrześcijanom głosić Chrystusa słowem
i czynem i pomagać im do pełnego przyjęcia Chrystusa (DM 15). Ta
sama myśl została przypomniana w numerze 20., z nawiązaniem do
faktu, iż Kościół partykularny powinien jak najdoskonalej odzwierciedlać Kościół powszechny. To zaś zakłada odpowiedzialność za głoPor. A. Seumois, Oecuménisme missionnaire, Roma 1970; J. Mutiso-Mbinda,
Ekumenizm i ewangelizacja, [w:] Kościół misyjny. Podstawowe studium misjologii,
(red.) S. Karotempler, przeł. R. Dziura, A. Halemba, Warszawa 1997, s. 171-178; E.
Nunnenmacher, K. Müller i dzieło ekumenizmu. Badania misjologiczne w perspektywie
dążenia Kościoła do jedności [w:] W trosce o głoszenie Ewangelii. Karl Müller SVD – warmiński misjolog i ekumenista, (red. J.J. Pawlik, Warszawa 2002, s. 27-35; W. Kowalak,
Misje w świetle ewangelizacji, Verbinum (1975) nr 8, s. 253-272; A. Kurek, Działalność
misyjna w kontekście dialogu ekumenicznego, Novum (1979) nr 9-10, s. 119-134; J.
Schütte, Czy misje są już dojrzałe do ekumenii?, ZMis (1979) t. II, s. 66-75.
18

�102

Wokół koncepcji inkulturacji

szenie Ewangelii tym, którzy w Chrystusa nie wierzą, a żyją razem na
tym samym terytorium. To wezwanie kierowane jest także do miejscowych biskupów i kapłanów, którzy powinni przystąpić z zapałem
do głoszenia Ewangelii, ściśle współpracując z misjonarzami przybyłymi z zagranicy. Są bowiem wezwani nie tylko dla opieki duszpasterskiej nad wiernymi i sprawowania służby Bożej, lecz także celem głoszenia Ewangelii tym, którzy są poza Kościołem. Ten sam zapał powinni okazać zakonnicy i zakonnice, a także świeccy względem swoich
współobywateli, zwłaszcza uboższych (DM 20).
Dekret wskazuje im wszystkim o wiele szersze pole działalności misyjnej niż tylko geograficzne czy społeczne granice wewnątrz
młodych Kościołów. Jest bowiem rzeczą bardzo wskazaną, by młode
Kościoły jak najprędzej czynnie uczestniczyły w powszechnym dziele misyjnym Kościoła, wysyłając od siebie misjonarzy do głoszenia
Ewangelii na całym świecie, chociażby same cierpiały na brak kapłanów. Przez gorliwe bowiem i czynne włączenie się ich w działalność
misyjną wśród innych narodów, łączność z Kościołem powszechnym
znajdzie w pewien sposób swe dopełnienie (DM 20).
Dekret Ad gentes traktuje zatem działalność misyjną jako znak
dojrzałości Kościoła oraz łączności z Kościołem powszechnym.
Tę samą myśl rozwinął Jan Paweł II w orędziu na Światowy Dzień
Misyjny w 1981 r., mówiąc iż młode Kościoły, które same stały się
misyjnymi, dają dowód swej dojrzałości w wierze. Zrozumiały one,
że Kościół lokalny, który nie byłby misyjny, nie jest w pełni katolicki.
Papież odwołał się w orędziu do misyjności Kościoła, która wypływa z jego natury. Kościół, który o tym zapomina, Kościół zamknięty
w sobie, nie posiadający misyjnej otwartości, jest Kościołem jeszcze niedojrzałym albo Kościołem chorym19.
Jan Paweł II, Orędzie do wszystkich chrześcijan z okazji Światowego Dnia Misyjnego (18
października), 7 czerwca 1981, nr 1.
19

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

103

2.4. Wymogi inkulturacji w realizacji uświęcającego zadania
Kościoła
Jednym z najbardziej podstawowych zadań Kościoła jest uświęcenie. Wypływa ono ze świętej i organicznie ukształtowanej natury społeczności kapłańskiej, która uobecnia się przez sakramenty
i przez cnoty. W szczególny sposób to zadanie uświęcania wypełnia Kościół przez świętą liturgię. Jest ona bowiem sprawowaniem
kapłańskiego urzędu Jezusa Chrystusa i w niej, poprzez znaki
widzialne, ukazuje się i w sposób właściwy każdemu dokonuje się
uświęcenie ludzi. W liturgii zaś wyjątkowe miejsce zajmują sakramenty, na czele z Najświętszą Eucharystią jako źródłem i zarazem
szczytem całego życia chrześcijańskiego (KK 11). Zadanie uświęcania
wypełnia Kościół także za pomocą innych środków, takich jak modlitwy czy też dzieła pokuty i miłości.
Wypełnianie tego wzniosłego zadania uświęcenia dokonuje się
w konkretnym okresie historii, w konkretnym miejscu i w konkretnej
kulturze. Jest ono niejako nieustannym wezwaniem do ponownego
wcielania Chrystusa, na wzór ekonomii zbawienia. Chrystus bowiem
ustanowił swój Kościół święty, tę wspólnotę wiary, nadziei i miłości tu
na tej ziemi, jako widzialny organizm, nieustannie go też przy życiu
utrzymuje, prawdę i łaskę rozlewając przez niego na wszystkich (KK
8). To podkreślenie wskazuje na dynamizm Kościoła i jednocześnie
potrzebę jego przemiany.
2.4.1. Inkulturacja liturgii chrześcijańskiej
Troska o przystępność i zrozumiałość liturgii towarzyszyła wskazaniom Soboru Watykańskiego II. Kult liturgiczny bowiem jest wykonywaniem kapłańskiego urzędu Jezusa Chrystusa. Każdy obrzęd
liturgiczny jest czynnością w najwyższym stopniu świętą, której żadna

�104

Wokół koncepcji inkulturacji

inna nie jest w stanie dorównać (KL 7). A zatem wierni powinni
w pełni uczestniczyć w sprawowaniu obchodów liturgicznych, gdyż
w nich dokonuje się uświęcenie człowieka w Chrystusie i uwielbienie
Boga, które jest celem wszystkich innych dzieł Kościoła (KL 10).
To uczestniczenie wiernych zakłada także możliwość wyrażenia
w liturgii siebie przez gesty i postawy, które są zrozumiałe i szczególnie bliskie miejscowej kulturze. Ojcowie Soborowi w Konstytucji
o liturgii świętej zwracają uwagę na to, by wierni starali się uczestniczyć w liturgii, będąc do niej dobrze przygotowanymi, tak by byli
w stanie współpracować z udzielaną im przez Boga łaską. Zauważyć
tutaj można troskę o dwie sprawy: z jednej strony o to, by sprawowano liturgię ważnie i godziwie (KL 11), z drugiej zaś, by uczestnictwo wiernych w niej było świadome, czynne i owocne. Umożliwia
to i zakłada zarazem czerpanie z rodzimej tradycji tego, co jest dobre
i godziwe, gdyż Kościół w sprawach, które nie dotyczą wiary lub
dobra powszechnego, nie chce narzucać sztywnych, jednolitych form
nawet w liturgii. Przeciwnie, otacza opieką i rozwija duchowe zalety i dary różnych plemion i narodów (KL 37). Dlatego też soborowa Konstytucja o liturgii świętej zachęca, by dopuścić uprawnione
różnice i dostosować do rozmaitych ugrupowań, regionów i narodów, zwłaszcza na misjach (KL 38), do czego nawiązuje także Dekret
o działalności misyjnej Kościoła, mówiąc iż prawdy wiary wyraża się
w liturgii zgodnie z wrodzonym odczuciem ludu (DM 19). Konstytucja
ta zatem jednoznacznie opowiada się z jednej strony za zachowaniem
substancjalnym obrzędu rzymskiego, z drugiej zaś strony zachęca do
adaptacji i zróżnicowania regionalnego.
Z historii liturgii oraz zasad inkulturacji wynika, iż Bóg przedkłada znaczenie nad formę: Miłości [znaczenie] pragnę, nie krwawej ofiary [forma] (Oz 6, 6). Bóg bowiem nade wszystko ceni nasze intencje

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

105

i to, co one znaczą. Podobnie Chrystus nie uznaje faryzejskiego formalizmu (por. Mt 23, 13-39): podkreśla, że to szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu (Mk 2, 27). Cytowany
tu kilkakrotnie Louis Luzbetak podkreśla, iż formy same w sobie,
pozbawione znaczenia zamierzonego przez Boga, mają znikomą wartość. Nie jest ważne dla Boga, w jakiej formie kulturowej wyrażamy
owo znaczenie. Dlatego pierwszeństwo należy przyznać symbolom
lokalnym, co stanowi normę w inkulturacji liturgii, a nie wyjątek.
Miejscowe symbole lepiej wyrażają pragnienia i najgłębsze uczucia
ludzi niż symbole importowane20.
Soborowe inspiracje zmian i kreatywności w liturgii wyznaczały jednak pewne ścisłe zasady. Konstytucja Sacrosanctum Concilium
uznaje liturgię za rzeczywistość żywotną i rozwijającą się, a zatem
daleką od stagnacji. Sobór uznał bowiem, że w szczególny sposób
należy zatroszczyć się także o odnowienie i rozwój liturgii (KL 1).
W paragrafie 2. tejże konstytucji Ojcowie Soborowi wyjaśniają, dlaczego potrzebna jest odnowa liturgiczna jako taka: Liturgia bowiem
składa się z części niezmiennej, pochodzącej z ustanowienia Bożego,
i z części podlegającej zmianom, które z biegiem lat mogą lub nawet
powinny być zmienione, jeżeli wkradły się do nich elementy, które niezupełnie dobrze odpowiadają wewnętrznej naturze samej liturgii, albo
NIe negując tej generalnej zasady, twierdzi, że – jego zdaniem – istnieją jednak sytuacje, w których symbole nielokalne mają pierwszeństwo przed lokalnymi. Wpływa na
to przykład Jezusa, który np. kładł nacisk na ceremonie obmycia, zalecając chrzest dla
wszystkich narodów (Mt 28,19; Mk 16,16) oraz rytualny posiłek – Eucharystię (Mk
14,22-24; J 6,51-56; 1 Kor 11,17-34). Fundamentalnymi symbolami są sakramenty święte, Biblia oraz Kościół. Dzieło misyjne nie polega na kulturalizowaniu chrześcijaństwa,
lecz na chrystianizowaniu kultur. Symbolika uniwersalna wypływa także z uniwersalnego charakteru Kościoła, gdzie ważnymi elementami wydają się być podstawowe święta
chrześcijańskie oraz okresy sakralne. Wreszcie na symbolikę zapożyczoną może i powinien mieć wpływ profetyczny charakter Kościoła oraz powszechne zjawisko zapożyczeń
kulturowych. Por. L. Luzbetak, dz.cyt., s. 258-262.
20

�106

Wokół koncepcji inkulturacji

jeżeli te części stały się mniej odpowiednie (KL 21). Nie chodzi zatem
o radykalne zmiany, ale odnowę. To odnowienie ma polegać na takim
układzie tekstów i obrzędów, aby one jaśniej wyrażały święte tajemnice, których są znakiem, i aby lud chrześcijański, o ile to możliwe, łatwo
mógł je zrozumieć i uczestniczyć w nich w sposób pełny, czynny i społeczny (KL 21). Jeśli bowiem liturgia jest działaniem Ludu Bożego,
tenże lud powinien ją rozumieć, zarówno w słowach, jak i w gestach,
by mógł w niej w pełni uczestniczyć, by mu ona służyła. Dlatego
też konstytucja Sacrosanctum Concilium w numerach 37–40 podaje
zasady dostosowania liturgii do charakteru i tradycji narodów.
Sobór Watykański II otacza szacunkiem kultury różnych narodów, dlatego też numer 37. Konstytucji o liturgii świętej można odczytać w świetle nie tylko poszanowania tych wartości, ale ich włączenia do liturgii Kościoła, o ile to odpowiada zasadom prawdziwego
i autentycznego ducha liturgii (KL 37). Ta inkulturacja nie będzie
unicestwieniem jedności substancjalnej obrządku rzymskiego, gdyż
zachowując istotną jedność obrządku rzymskiego, należy dopuścić
uprawnione różnice i dostosowanie do rozmaitych ugrupowań, regionów i narodów, zwłaszcza na misjach, jak również w razie przeglądu
i poprawiania ksiąg liturgicznych. Zasadę tę należy brać pod uwagę
przy układaniu obrzędów i rubryk (KL 38).
W regułach tych powraca zasada wyrażona w numerze 22. niniejszej konstytucji, mówiąca iż na mocy władzy udzielonej przez prawo,
kierowanie sprawami liturgii w ustalonych granicach należy także do
różnych prawnie ustanowionych konferencji biskupów, właściwych
danemu terytorium. Konferencja Biskupów niech dokładnie i roztropnie rozważy, co w tej dziedzinie można przyjąć do kultu Bożego z tradycji i ducha poszczególnych narodów. Przystosowania, które się uzna
za pożyteczne lub konieczne, należy przedłożyć Stolicy Apostolskiej,

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

107

a po uzyskaniu jej zgody – wprowadzić (KL 40,1). Stolica Apostolska
w razie potrzeby udzieli tejże kościelnej władzy terytorialnej uprawnienia do pozwalania na potrzebne próby w odpowiednich do tego grupach przez określony czas oraz kierowania nimi (KL 40,2).
Konstytucja nie podaje szczegółowo, co należy zaakcentować
w tejże odnowie, ale zwraca uwagę, iż poszukiwań i odnowy wymagają przede wszystkim same obrzędy, ponieważ z biegiem wieków do
obrzędów sakramentów i sakramentaliów przedostały się elementy, które
w naszych czasach nie dość jasno wyrażają ich naturę i cel, i ponieważ
nadto niejedno w nich należy dostosować do potrzeb naszych czasów
(KL 62), dlatego domagają się one krytycznego rozpatrzenia. Nieco
wcześniej konstytucja wspominała o tym, iż w różnych miejscach
i okolicznościach nagli potrzeba głębszego dostosowania liturgii (KL
40), to zaś łączy się z przyjęciem do niej elementów kulturowych różnych narodów. Po drugie zachodzi konieczność używania w liturgii
miejscowych języków, a to zadanie wykracza znacznie poza proste
tłumaczenia tekstów, gdyż struktury myślenia, struktury językowe, jak
również bogactwo rodzajów literackich domagają się czegoś więcej.
Biorąc pod uwagę powyższe spostrzeżenia, można stwierdzić,
iż istnieje potrzeba wypracowania tego, co Sobór określa mianem
rytuałów partykularnych w ramach jednego obrządku rzymskiego21. Z pewnością wprowadzanie zmian trzeba zacząć w dziedzinach liturgicznych, które to umożliwiają i gdzie one się sprawdzają.
Najpierw zatem w muzyce i tańcu, następnie w celebrowaniu sakramentów, w szczególności Mszy św., gdzie wierni mogliby wyrazić swoje zaangażowanie w odpowiednich gestach oraz rozumieć
Modlitwy Eucharystyczne dostosowane do ich stylu myślenia i modPor. M. Dularier, Initiative et créativité. L’élaboration des rituels particuliers, Le Calao.
Bulletin trimestriel de la Commission Épiscopale de Catéchèse et Liturgie, Afrique de
l’Ouest (1980) nr 3, s. 11-25.
21

�108

Wokół koncepcji inkulturacji

litwy. W tym rytmie celebracji potrzebna jest przestrzeń na milczenie
i modlitwę spontaniczną. Można także rozbudować błogosławieństwa na różne okazje życiowe, zainteresować się wystrojem kościoła
i wreszcie dostosować do miejscowej mentalności sposób głoszenia
Słowa.
2.4.2. Inkulturacja sakramentaliów
O wiele większe niż sakramenty pole w dziedzinie inkulturacji środków uświęcających mają z pewnością sakramentalia, które,
jako znaki święte, z pewnym podobieństwem do sakramentów oznaczają skutki, przede wszystkim duchowe, a osiągają je przez modlitwę
Kościoła. Przygotowują one ludzi do przyjęcia głównego skutku sakramentów i uświęcają różne okoliczności życia (KL 60). Ze swej natury
niejako są one bardziej niż sakramenty otwarte na lokalną rzeczywistość kulturową i okoliczności życia, gdyż rozpatrywane są w duchu
naczelnej zasady o świadomym, czynnym i łatwym do zrealizowania udziale wiernych i z uwzględnieniem potrzeb współczesnych. Przy
reformowaniu rytuałów zgodnie z art. 63, w miarę potrzeby można
również dodać nowe sakramentalia – a zatem soborowa konstytucja Sacrosanctum Concilium uznaje możliwość dołączenia nowych
sakramentaliów. Ponadto należy przewidzieć możność udzielania niektórych sakramentaliów przez posiadających odpowiednie kwalifikacje
ludzi świeckich (KL 79).
Jednym z bardzo ważnych sakramentaliów obecnych w życiu każdego miejscowego Kościoła jest liturgia pogrzebowa. Przez obrzędy pogrzebowe wspólnota chrześcijańska wyrażała przede wszystkim wiarę w Misterium Paschalne, czyli wiarę w Jezusa, który został
ukrzyżowany i trzeciego dnia zmartwychwstał, który zwyciężył
grzech, śmierć i szatana. Wyrażała jednak także wiarę w życie pozagrobowe razem z tym właśnie Jezusem, Synem Bożym. Już w chwili

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

109

przyjęcia sakramentu chrztu św. chrześcijanin przechodził ze śmierci
(grzechu) do życia dziecka Bożego. Opuszczając ten świat, znajduje
on dopełnienie tegoż życia dziecka Bożego. Drugim motywem zwracającym szczególną uwagę chrześcijan na obrzędy pogrzebowe była
z pewnością modlitwa za zmarłych. Przekonani, iż dla Boga czas nie
istnieje, wierzyli – zgodnie z tradycją biblijną – iż modlitwa za zmarłych jest skuteczna i zmarli jej potrzebują.
2.4.3. Miejsca i czasy święte
Miejsca i czasy święte to cecha charakterystyczna każdej religii.
Miejscami świętymi w chrześcijaństwie są te, które przez poświęcenie
lub błogosławieństwo przeznacza się do kultu Bożego lub na pochowanie zmarłych. Będą nimi zatem przede wszystkim kościoły, sanktuaria, ale także cmentarze. Czasy święte to dni świąteczne oraz dni
pokuty, ustanawiane dla całego Kościoła przez Stolicę Apostolską,
a dodatkowe, dla diecezji, przez ordynariusza miejsca.
Świątynia chrześcijańska ma być miejscem sakralnym z jednej strony i bliskim człowiekowi z drugiej strony. Ma go wprowadzać w świat nadprzyrodzony i nastrajać do modlitwy. Nie może
być zatem czymś obcym, nieznanym. Dlatego też powinna czerpać
wzorce z miejscowej architektury sakralnej, czy też miejsc świętych.
Podobnie jak i jej wystrój. Konstytucja o liturgii świętej mówi, że
Kościół żadnego stylu nie uważał jakby za swój własny, lecz stosownie
do charakteru i warunków narodów oraz potrzeb różnych obrządków
dopuszczał formy artystyczne każdej epoki, tworząc z biegiem wieków skarbiec sztuki, który z całą troską należy zachować. Także sztuka
naszej epoki oraz wszystkich narodów i regionów może się swobodnie
rozwijać w Kościele, byleby z należytą czcią i szacunkiem służyła świątyniom i obrzędom świętym (KL 12). Inkulturacja w budownictwie
sakralnym została zaakceptowana przez Kościół i znalazła wyraz

�110

Wokół koncepcji inkulturacji

także w innych licznych sformułowaniach soborowych (por. KK 8;
KDK 62; DM 20-22).
2.5. Wymogi inkulturacji w realizacji prorockiego zadania
Kościoła
Chrystus Prorok wielki, który zarówno świadectwem życia, jak
mocą słowa ogłosił Królestwo Ojca, pełni swe prorocze zadanie aż do
pełnego objawienia się chwały przez hierarchię, która naucza w Jego
imieniu i Jego władzą oraz przez świeckich, których zadaniem jest
ukazywanie światła i mocy Ewangelii w życiu codziennym, rodzinnym i społecznym. Ta Ewangelia ma znajdować stale wyraz w postępowaniu oraz walce przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw
złym duchom (por. KK 35). Kościół angażuje się w sprawy świata,
wypełniając swoją misję profetyczną. Ma być wiarygodnym świadectwem sprawiedliwości, pojednania, pokoju i miłości oraz traktować te wartości jako część składową swego posłania ewangelicznego. Zaangażowanie Kościoła w kształtowanie relacji międzyludzkich
na poziomie społecznym, ekonomicznym i politycznym jest wyrazem jego dojrzałości. Ma także ścisły związek z zakorzenianiem się
w miejscowej kulturze i kształtowaniem jej właśnie na poziomie tych
relacji.
2.5.1. Podstawy zaangażowania Kościoła w kształtowanie relacji
społecznych, ekonomicznych i politycznych
Pojęcia wolności i wyzwolenia należą do istoty orędzia chrześcijańskiego, które przesunęło ideę wyzwolenia z płaszczyzny filozoficznej,
właściwej myśli greckiej, na religijną, głosząc, że prawdziwe wyzwolenie daje wiara w Jezusa Chrystusa. Św. Paweł oznajmia w Liście do
Galatów: Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie
w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli (Ga 5,1). Jezus

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

111

Chrystus niósł wyzwolenie od grzechu – podstawowego zniewolenia człowieka, prowadził też ku wolności zewnętrznej przez czynienie wszystkich ludzi braćmi i dziećmi jednego Ojca. Miłość ewangeliczna i powołanie do synostwa Bożego wszystkich ludzi domagają się
poszanowania każdej istoty ludzkiej w jej prawach do życia i godności.
Kościół – wspólnota uczniów Chrystusa – ma obowiązek postępować
drogą autentycznego wyzwolenia. Jest to jednak proces złożony, dotykający wielu dziedzin życia społecznego w skali międzynarodowej,
narodowej, rodzinnej, a także życia indywidualnego.
Przyjęcie w definicji soborowej złożonego modelu kultury zawiera w sobie także zbiór norm, standardów zajmujących się różnymi wymogami życia. Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie
współczesnym wymienia różne składniki kultury, między innymi i to
wszystko, co czyni bardziej ludzkim życie społeczne tak w rodzinie,
jak i w całej społeczności państwowej przez postęp obyczajów i instytucji (KDK 53). Obejmuje zatem także kształtowanie relacji międzyludzkich na poziomie społecznym, ekonomicznym i politycznym.
Inkulturacja, jako proces całościowy i złożony, nie może pomijać
również tych niezwykle istotnych aspektów.
Kościół nie jest związany z żadnym systemem społecznym, ekonomicznym czy politycznym. Jednak wypełniając własne zadanie,
tym samym pobudza i nakłania do kultury życia osobistego i społecznego i działalnością swoją, także liturgiczną, wychowuje człowieka do
wewnętrznej wolności (KDK 58). Wyjaśnia to Jan Paweł II w swoim
pierwszym orędziu na Światowy Dzień Misyjny, wskazując, iż działalność ewangelizacyjna ma na celu wewnętrzną przemianę każdej
ludzkiej istoty. Ale przez to wprowadza do sumień zaczyn odnowy,
zdolny z pomocą Ewangelii ogarnąć i jakby doprowadzić do przewrotu
w zakresie kryteriów ocen, w dziedzinie wartości determinujących zain-

�112

Wokół koncepcji inkulturacji

teresowania, w kierunkach myślenia, w źródłach natchnień i we wzorach życia ludzkości, dotychczas przeciwnych Słowu Bożemu i planowi
zbawienia (por. EN 19). Jednostka ludzka pod wpływem tego bodźca
wewnętrznego skłania się do coraz większego uświadomienia sobie swej
rzeczywistości chrześcijanina, czyli godności właściwej jednostce jako
bytowi ludzkiemu, stworzonemu na obraz i podobieństwo Boga22.
Dlatego też dekret Ad gentes zwraca uwagę Kościołom partykularnym, iż chrześcijanie powinni dołożyć starań, aby współpracować
z innymi w należytym układaniu stosunków ekonomicznych i społecznych (DM 12). Jako przykład podaje samego Chrystusa, który obchodził wszystkie miasta i wioski, uzdrawiając wszelkie choroby i niemoce na znak, że nadeszło Królestwo Boże. Naśladując Go, Kościół
podobnie łączy się z ludźmi każdego stanu, szczególnie zaś z biednymi i uciśnionymi, i chętnie poświęca się dla nich. Uczestniczy bowiem
w ich radościach i cierpieniach, zna ich pragnienia i tajniki życia,
współczuje im w śmiertelnych niepokojach. Tym, co szukają pokoju,
pragnie wyjść naprzeciw z braterskim dialogiem, przynosząc im pokój
i światło wypływające z Ewangelii (DM 12). Temat ten podjęto podczas Synodu Biskupów w 1971 r., gdzie mówiono otwarcie, iż słysząc
wołanie tych, którzy cierpią przemoc, uciśnieni przez niesprawiedliwe
systemy i mechanizmy oraz wyzwanie świata, który w swoim zepsuciu
zaprzecza planom Stwórcy, uświadomiliśmy sobie wspólnie, że Kościół
jest powołany do tego, by być obecnym jakby w sercu świata, głosząc
Dobrą Nowinę ubogim, wyzwolenie uciśnionym, radość przygnębionym23, dodając przy tym, iż misja głoszenia Ewangelii w naszych
czasach wymaga zaangażowania na rzecz całkowitego wyzwolenia
człowieka już w czasie życia ziemskiego. Kameruński teolog JeanMarc Ela uważa nawet, iż wyzwolenie uciśnionych jest podstawo22
23

Jan Paweł II, Orędzie na Światowy Dzień Misyjny, 14 czerwca 1979, NP II,1, s. 727.
Synod Biskupów, O sprawiedliwości w świecie (de iustitia in mundo), nr 5.

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

113

wym warunkiem wszelkiej inkulturacji przesłania chrześcijańskiego
i z tego założenia czyni oś, wokół której sytuuje się treść jego głośnej książki Ma foi d’Africain24. To założenie łączy promocję ludzką
z inkulturacją nie tylko w koncepcjach niektórych teologów afrykańskich, ale także pozostaje w zgodzie z logiką zarówno inkulturacji, która obejmuje przecież całokształt życia chrześ-cijańskiego, jak
również nauczania Kościoła.
2.5.2. Ujawnianie i ocena niesprawiedliwości
O roli Kościoła w ujawnianiu niesprawiedliwości mówi Jan Paweł
II w encyklice Redemptoris missio: Kościół wezwany jest, by dawać
świadectwo Chrystusowi, zajmując odważne i profetyczne stanowisko wobec korupcji świata politycznego czy ekonomicznego, nie szukając dla siebie chwały i dóbr materialnych, używając własnych dóbr na
służbę najuboższym, naśladując prostotę życia Chrystusa (RMis 43).
Kościół spełnia także zadanie oceny, odnosząc się otwarcie do każdej niesprawiedliwości i łamania praw człowieka, zarówno na polu
politycznym, jak i ekonomicznym oraz społecznym. Kościół mówi
otwarcie o pogwałconych czy naruszonych podstawowych i niezbywalnych prawach ludzkich, na których bazuje prawdziwa jedność
między ludźmi oraz prawdziwa integralna promocja człowieka. Ten
obowiązek spoczywa przede wszystkim na pasterzach diecezji, ale
także na wszystkich wiernych tworzących Lud Boży.
2.5.3. Działanie inspirujące naprawę państwa i społeczeństwa
Realizując swoją misję prorocką, Kościół spełnia wielką rolę edukacyjną. Kształtuje on świadomość ludzi i upowszechnia humanizm chrześcijański. Wskazuje też drogi rozwiązań problemów.
Narzędziem, jakim Kościół posługuje się, aby osiągnąć ten cel, jest
24

dz.cyt.

�114

Wokół koncepcji inkulturacji

jego nauka społeczna: W obecnej trudnej sytuacji wielką pomocą we
właściwym postawieniu problemów i ich możliwie najlepszym rozwiązaniu może być dokładniejsza znajomość i szersze upowszechnienie całokształtu zasad refleksji, kryteriów ocen i wytycznych działania
podanych w jego nauczaniu (SRS 41). Tę konieczność inspiracji i edukacji podkreślił Jan Paweł II w Ecclesia in Africa, mówiąc: skoro głoszenie sprawiedliwości i pokoju stanowi nieodłączną część misji ewangelizacyjnej, to troska o te wartości winna też być elementem programu
duszpasterskiego każdej chrześcijańskiej wspólnoty. Dlatego tak bardzo
nalegam, aby wszystkie osoby zaangażowane w duszpasterstwo zostały
odpowiednio przygotowane do tego rodzaju apostolatu (EAfr 107).
Problem sprawiedliwości społecznej został wprowadzony do nauki
Kościoła przez encyklikę Piusa XI Quadragesimo anno w 1931 r.
Kościół wcale nie może zrezygnować z obowiązku, który nań Bóg nałożył, a który mu każe występować, wprawdzie nie w sprawach techniki
życia społeczno-gospodarczego, bo do tego nie ma ani środków odpowiednich, ani nie jest powołany, lecz w tych wszystkich sprawach, które
mają związek z moralnością (QA 41). Problem ten został pogłębiony
i rozszerzony już nie tylko do wymiaru jednego społeczeństwa, ale do
wymiaru międzynarodowego, przez Jana XXIII w encyklice Pacem
in terris (1963). Teologię pokoju rozwinął jeszcze bardziej Paweł VI,
dając praktyczne wskazania zwłaszcza w encyklice Populorum progressio (1967). Sprawa krajów Trzeciego Świata wypłynęła na Soborze
Watykańskim II i znalazła odbicie w konstytucji Gaudium et spes,
ogłoszonej 7 grudnia 1965 r. Mając na względzie ogrom utrapień,
które dziś jeszcze dręczą większą część rodu ludzkiego, i chcąc wspierać wszędzie sprawiedliwość, a zarazem miłość Chrystusową względem ubogich, Sobór uważa za rzecz bardzo wskazaną utworzenie
jakiejś organizacji w Kościele powszechnym, której zadaniem byłoby

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

115

pobudzać społeczność katolicką do popierania rozwoju krajów cierpiących niedostatek oraz sprawiedliwości społecznej między narodami – pisali Ojcowie Soborowi w jednym z ostatnich numerów konstytucji (KDK 90). Ten ich postulat już 6 stycznia 1967 r. zrealizował
Paweł VI, powołując na podstawie motu proprio Catholicam Christi
Ecclesiam Papieską Komisję Iustitia et Pax. Zgodnie ze swą nazwą
Komisja Iustitia et Pax miała za zadanie przywracanie sprawiedliwości między narodami, co w konsekwencji domagało się rozwoju krajów zacofanych.
Ważnym wskazaniem dla prac Komisji Iustitia et Pax stał się
dokument Synodu Biskupów z 1971 r. De iustitia in mundo, który
został zaaprobowany przez Pawła VI, stając się przez to oficjalnym
dokumentem Kościoła. Dokument ten wychodził od analizy niesprawiedliwości w świecie, która występuje nie tylko w formach jawnych,
ale także ukrytych, łamiąc podstawowe prawa człowieka i przyczyniając się do dyskryminacji rasowej, narodowej, klasowej, regionalnej, religijnej itp. Wskazywał jednocześnie na potrzebę wychowania
do sprawiedliwości.
Tak szeroko zakreślone zadanie domagało się jednak ustalenia
priorytetów. Na czoło wysunęła się tutaj sytuacja krajów Trzeciego
Świata, w których występowały najbardziej jaskrawe formy naruszania sprawiedliwości społecznej i tym samym zagrożenia dla pokoju
na świecie. Za podstawę swej działalności Komisja przyjęła encyklikę Populorum progressio. W ramach Papieskiej Komisji Iustitia et Pax
działało pięć komitetów: do spraw rozważań teologicznych i nauczania społecznego, współpracy międzynarodowej dla rozwoju, pokoju
i wspólnoty międzynarodowej, współpracy ekumenicznej i promocji
człowieka25.
25

Por. J. Różański, Misje a promocja ludzka, dz.cyt., s. 178-180.

�116

Wokół koncepcji inkulturacji

Rozwój sieci papieskich komisji Iustitia et Pax na szczeblu regionów, państw, diecezji i parafii sprawił, iż stała się ona nie tylko krzewicielem nauczania społecznego Kościoła, ale także jego dostosowania do bardzo zróżnicowanych, miejscowych warunków kulturowych. Przez zakorzenienie w terenie, a jednocześnie międzynarodowy charakter oddziaływania, sieć ta stała się instytucją mającą realny
wpływ na wprowadzanie sprawiedliwości i pokoju w bardzo konkretnych sytuacjach w różnych zakątkach świata.
2.5.4. Troska o pomoc w rozwoju gospodarczym jako przejaw
posługi miłości
Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym wielokrotnie mówi o promocji ludzkiej i rozwoju, podkreślając, iż termin
promocja ludzka jest pojęciem szerszym od ogólnie pojętego postępu
technicznego, ekonomicznego czy też podniesienia standardu życia,
polepszenia całokształtu bytu ludzkiego (KDK 35). Używa go jednak
także w wielu odniesieniach do konkretnych aspektów życia (KDK
42, 44, 52, 53, 66, 76, 84). Podobnie i Dekret o apostolstwie świeckich
stwierdza, iż plan Boży dotyczący świata polega na tym, by ludzie
zgodnym wysiłkiem kształtowali porządek spraw doczesnych i ciągle
go doskonalili (DA 7). Dużo miejsca pomocy w rozwoju poświęcił
Dekret o działalności misyjnej Kościoła. Czytamy w nim m.in.: Jak więc
Chrystus obchodził wszystkie miasta i wioski, uzdrawiając wszelkie choroby i niemoce na znak, że nadeszło Królestwo Boże, tak i Kościół przez
dzieci swoje łączy się z ludźmi każdego stanu, szczególnie zaś z biednymi i uciśnionymi i chętnie poświęca się dla nich. (...) Chrześcijanie
powinni dołożyć starań, aby współpracować z innymi w należytym
układaniu stosunków ekonomicznych i społecznych (DA 12).
Do relacji ewangelizacji i rozwoju nawiązywał często Paweł VI
w orędziach na Światowy Dzień Misyjny. I tak w orędziu z 5 czerwca

�Główne tematy i dziedziny inkulturacji

117

1970 r. obszernie omówił on konfrontację pojęć ewangelizacji i rozwoju. Przy tej okazji stwierdził, iż rozwój oznacza popieranie ludzkiego, obywatelskiego, doczesnego dobrobytu tych ludów, które w zetknięciu z nowoczesnym sposobem życia i korzystając ze środków, których
dostarcza dzisiejsza cywilizacja, zdobywają nową własną świadomość i wznoszą się na wyższy stopień kultury i dobrobytu. Misjonarz
i tym powinien się zająć i uważać to za swój bezwzględny obowiązek26. Mówiąc o relacji ewangelizacji i promocji ludzkiej, Jan Paweł II
nawiązuje do wskazań udzielonych przez Sobór i jego poprzedników
na Stolicy Piotrowej, rozwijając je znacznie i przestrzegając, by troska o wszechstronny rozwój człowieka w wymiarze doczesnym nie
przesłaniała jego powołania do życia z Bogiem w wieczności: Misje
są także ośrodkami rozwoju ludzkiego, gdyż z jednej strony Kościół na
mocy miłości, która go ożywia, nie może pozostać nieczuły na troski
materialne swoich braci, jak również poprzez samo głoszenie Ewangelii
i przez to, że pomaga ludziom zrozumieć siebie w Chrystusie, kształtuje
świadomość obywatelską i przyczynia się do postępu społecznego27.
Działalność misyjna Kościoła od wieków związana była z pracą
na rzecz promocji ludzkiej, chociaż nie zawsze znajdowało to wyraz
w refleksji teologicznej. Najstarsze formy pomocy w rozwoju, aktualne także dzisiaj, wypływały z przykazania miłości oraz – w przypadku szkolnictwa – z troski o zrozumienie i pogłębienie Ewangelii.
O tych odwiecznych formach pomocy w rozwoju, związanych z działalnością misyjną Kościoła, mówi także Jan Paweł II w Redemptoris
missio, podkreślając, iż Kościół i misjonarze są krzewicielami rozwoju
także przez prowadzone przez siebie szkoły, szpitale, drukarnie, uniwersytety, doświadczalne gospodarstwa rolne (RMis 58). W swoim
nauczaniu i praktycznych działaniach Jan Paweł II wskazał także
26
27

Paweł VI, Orędzie z okazji Światowego Dnia Misyjnego, 5 czerwca 1970, nr 5.
Jan Paweł II, Orędzie z okazji Światowego Dnia Misyjnego, 25 maja 1980, nr 2.

�118

Wokół koncepcji inkulturacji

na szereg wyzwań w dziedzinie pomocy w rozwoju i wyzwolenia,
jakie współcześnie stają przez działalnością misyjną. Najczęściej są
to problemy związane z globalizacją gospodarczą oraz łączącym się
z nią zubożeniem Południa. Do ich ukazania przyczynił się zwłaszcza Rok Jubileuszowy, który stał się okazją do poruszenia problemu
zadłużenia międzynarodowego, niesprawiedliwego podziału ziemi,
czy współczesnych form niewolnictwa. W świecie podzielonym, cierpiącym z powodu wojen etnicznych, narodowych czy regionalnych,
Kościół ma się stawać czynnikiem pojednania i nadziei, tym bardziej
że bardzo często jest jedyną instytucją działającą w tzw. terenie, która
ma jeszcze jakiś autorytet i nie jest do końca skorumpowana. Z problemem wojen ściśle związany jest międzynarodowy handel bronią,
który po upadku dwóch wrogich sobie systemów politycznych stał
się nie kontrolowanym przez nikogo źródłem najbardziej bezwzględnego wyzysku, połączonego z niewyobrażalnym ludzkim nieszczęściem. Inne wielkie wyzwania stojące dzisiaj przed pomocą w rozwoju
to m. in. epidemia AIDS, tragiczny los uchodźców i innych migrantów, pornografia, prostytucja i turystyka seksualna, prawa kobiet,
ekologia, handel narkotykami i zjawisko narkomanii.

�Część III
Najważniejsze spotkania
chrześcijaństwa i kultur w historii
Uczniowie Jezusa otrzymali od Zmartwychwstałego Pana wyraźne polecenie rozprzestrzeniania Jego nauki na cały świat (Mt 28,
18-20; Mk 16, 15n; Łk 24, 47-49; Dz 1, 7n). Zostało ono potwierdzone Cudem Pięćdziesiątnicy (Dz 2, 1-41), który dał początek
aktywności misyjnej Kościoła. Dar Ducha Świętego zapoczątkował
wejście wszystkich narodów do Nowego Przymierza. Jednak proces dojrzewania najpierw pierwszej wspólnoty Apostołów, później
ich następców i uczniów okazał się bardzo długi,. Przez dwa tysiące
lat ewangelizacji zauważyć można było swoisty rytm nieustannego przekraczania wciąż nowych barier kulturowych, otwierania się
na nowe i dojrzewania, na które wpływały także czynniki ludzkie.
Można powiedzieć, że wszystkie ważniejsze przemiany, które nastąpiły w świecie, miały także następstwa w teorii i praktyce misyjnej.
Misje bowiem jako pierwsze reagują na najważniejsze przemiany
świata, gdyż są związane z rozwojem Kościoła, jego rodzeniem się
i dojrzewaniem.

1. Od Kościoła-Matki w Jerozolimie do centrum w Rzymie
1.1.	Ewangelizacja świata antycznego (I−V w.)
Dobra Nowina była głoszona najpierw w licznych gminach
żydowskich rozproszonych na wszystkich terenach pozostających
pod panowaniem rzymskim. Później ogarniała coraz to szersze kręgi

�120

Wokół koncepcji inkulturacji

pogan, aż wreszcie ci ostatni zdominowali rozwój chrześcijaństwa,
nadając mu własne oblicze kulturowe.
1.1. Zamknięcie w łonie judaizmu
Chociaż u swoich początków Kościół został wezwany do rozprzestrzeniania się na cały świat nie tylko na podstawie wspomnianego wyżej mandatu misyjnego Chrystusa, ale także działalności
Ducha Świętego (Dz 2, 1-41), to jednak pierwsza gmina jerozolimska
zamknęła się szczelnie w obrębie własnej kultury żydowskiej do tego
stopnia, że początkowo można ją było traktować jako jedną z licznych wówczas sekt istniejących w łonie judaizmu. Judeochrześcijanie
trzymali się ściśle Prawa Mojżeszowego i gorliwie go przestrzegali.
Już po tzw. Soborze Jerozolimskim, kiedy św. Paweł opowiadał judeochrześcijanom z Jerozolimy o cudach dokonanych przez Boga, usłyszał jeszcze od nich w odpowiedzi: Widzisz, bracie, ile tysięcy Żydów
uwierzyło, a wszyscy trzymają się gorliwie Prawa. O tobie jednak
słyszeli, że wszystkich Żydów, mieszkających wśród pogan, nauczasz
odstępstwa od Mojżesza, mówisz, że nie mają obrzezywać swych synów
ani zachowywać zwyczajów (Dz 21, 20-21).
Pierwsze rozdziały Dziejów Apostolskich (Dz 2-5) przedstawiają lud Izraela (Ioudaioi – Żydzi), który entuzjastycznie przyjmował
naukę Apostołów (Dz 4, 1.21; 5, 13.26). Słuchał on nauki głoszonej przez Apostołów. Nie słuchali jej tylko uczeni w Piśmie i wyraźnie byli wrogo nastawienie do apostołów (Dz 4, 1-3; 5, 17-18.33).
Do chrześcijan dołączali nowi wyznawcy: po pierwszym wystąpieniu Piotra około trzech tysięcy dusz (Dz 2, 41), by po drugiej mowie
osiągnąć już stan około pięciu tysięcy mężczyzn (Dz 4, 4). Egzegeza
trzech sumariów (Dz 2, 42-47; 4, 32-35; 5, 12-16) ukazuje także, iż
wspólnota ta jednoczyła się duchowo przez wierność nauce apo-

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

121

stolskiej, na wspólnej modlitwie i podczas uczty, czyli przy łamaniu
chleba. Cechowała ją równość braci wobec Ojca oraz wspominanie
Ostatniej Wieczerzy – uczty Jezusa z uczniami. Charakteryzowało ją
też wspólne posiadanie dóbr. Wspólnota ta ponadto świadczyła gorliwie o Zmartwychwstałym, żyła w bojaźni i podziwie dla Apostołów,
przyjmowała ich naukę i uzdrawiała chorych�. Przy tym chrześcijanie
zachowywali wszystkie praktyki żydowskie oraz gorliwie uczęszczali do synagogi i świątyni jerozolimskiej, gdzie modlili się i nauczali
(por. Dz 3, 1; 5, 21).
Nieporozumienia nastąpiły wówczas, gdy helleniści zaczęli szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy (Dz 6, 1). Przy czym helleniści to także
Żydzi, ale z diaspory, mieszkający poza Palestyną. Byli oni bardziej
liberalni w poglądach religijnych i przychylniej odnosili się do pogan.
Wydarzeniem przełomowym okazała się historia Szczepana, po którego męczeństwie rozpoczęło się prześladowanie Kościoła w Jerozolimie.
To pierwsze prześladowanie nie dotknęło jednak Apostołów, lecz
głównie hellenistów. Wszyscy oni rozproszyli się po okolicach Judei
i Samarii, gdzie wyrosły nowe gminy chrześcijańskie. Wtedy też
Filip, prowadzony przez Ducha Świętego, nawrócił i ochrzcił Etiopa
– urzędnika królowej etiopskiej Kandaki (Dz 8, 25-40).
W opisie sceny chrztu Etiopa św. Łukasz podkreśla rolę Ducha
Świętego w prowadzeniu dzieła misyjnego. To Duch Święty prowadził Filipa: Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi
z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta – powiedział anioł Pański do
Filipa (8, 25); Podejdź i przyłącz się do tego wozu – powiedział Duch
do Filipa (8, 29). Filip był posłuszny tym natchnieniom i kiedy podbiegł do wozu Etiopa, usłyszał, że tamten czyta proroka Izajasza: Czy
Łach J., Rola gminy jerozolimskiej w pierwotnym Kościele, w: Grzybek St. (red.), Scrutamini
Scripturas, s. 84-98.
�

�122

Wokół koncepcji inkulturacji

rozumiesz, co czytasz? – zapytał. A tamten odpowiedział: Jakżeż mogę/
rozumieć/, jeśli mi nikt nie wyjaśni? I zaprosił Filipa, aby wsiadł i spoczął przy nim (Dz 8, 29-31). Etiop czytał fragment proroka Izajasza,
ale pomimo swej pobożności i inteligencji nie rozumiał go. Słowa
Boga wyrażone w języku i kulturze hebrajskiej były dla niego jakby
zapieczętowane. Potrzebował kogoś, kto mu je przełoży, odczyta,
zerwie pieczęć. Od Żydów pochodzi Księga Życia, ale im dalej od
Jerozolimy (Etiop oddala się od miasta), tym bardziej jest ona tajemnicza i niezrozumiała. Potrzeba światła Ducha Świętego i posługi
misjonarza – ucznia Chrystusa, by zerwać pieczęć. I Filip wychodząc z tego/tekstu/Pisma opowiedział mu Dobrą Nowinę o Jezusie (Dz
8, 35). To doprowadziło go do nawrócenia i chrztu. W ten sposób
pierwszy nie-Żyd, przedstawiciel Afryki Czarnej, wszedł do wspólnoty chrześcijańskiej.
Jednak prawdziwy wyłom w łonie młodego Kościoła przyniosło
dopiero przyjęcie do wspólnoty setnika Korneliusza i jego domowników (Dz 10). Całym wydarzeniem – zgodnie z logiką dziejów
Apostolskich – kierował Duch Święty, który polecił Korneliuszowi–
poganinowi: poślij ludzi do Jafy i sprowadź niejakiego Szymona, zwanego Piotrem (Dz 10, 5). Ten sam Duch nawiedził Piotra, gdy ten
odczuwał głód i chciał coś zjeść. Wtedy to Piotr wpadł w zachwycenie
i zobaczył niebo otwarte i jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do
wielkiego płótna czterema końcami opadającego ku ziemi. Były w nim
wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy naziemne i ptaki powietrzne
(Dz 10, 11-13). Tenże Duch w wizji kazał mu zabijać i jeść zwierzęta
nieczyste dla Żyda, na co Piotr oburza się, dając wyraz swemu przywiązaniu do kultury żydowskiej: O nie, Panie! Bo nigdy nie jadłem nic
skażonego i nieczystego (Dz 10, 14). Podkreślił to samo, kiedy przybył do domu Korneliusza, mówiąc: Wiecie, że zabronione jest Żydowi

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

123

przestawać z cudzoziemcem lub przychodzić do niego. Lecz Bóg mi
pokazał, że nie wolno żadnego człowieka uważać za skażonego lub nieczystego (Dz 10, 28). Dopiero u Korneliusza Piotr zrozumiał, że Bóg
naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest
Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie (Dz 10, 34-35).
Jeszcze bardziej zdumiał się wraz ze swymi uczniami, kiedy podczas przemówienia do Korneliusza, jego domowników i przyjaciół,
zobaczył, że Duch Święty zstąpił na wszystkich, którzy słuchali nauki
(Dz 10, 44). Nie byli oni bowiem ani Żydami, ani ochrzczonymi.
Dlatego też doszedł do oczywistej konkluzji stwierdzając: Któż może
odmówić chrztu tym, którzy otrzymali Ducha Świętego tak samo jak
my? I rozkazał ochrzcić ich w imię Jezusa Chrystusa. Potem uprosili go,
aby zabawił/u nich/jeszcze kilka dni (Dz 10, 47-48).
Chrzest ten wywołał duże poruszenie wśród współwyznawców
w Jerozolimie. Dlatego też kiedy Piotr przybył do Jerozolimy, ci, którzy byli pochodzenia żydowskiego, robili mu wymówki:
Wszedłeś do ludzi nieobrzezanych – mówili – i jadłeś z nimi (Dz
11, 1-3). Poczucie więzi kulturowej i narodowej było wtedy o wiele
silniejsze niż więzy wiary w Zmartwychwstałego. Piotr musiał się tłumaczyć i wyjaśniać swe postępowanie. W ten sposób powoli następował proces zrywania więzów Kościoła z synagogą. Proces ten znacznie
przyśpieszyła misyjna wspólnota w Antiochii.
1.2. Misyjna Antiochia i Sobór Jerozolimski
Faktyczne otwarcie się na narody świata nastąpiło w gminie
antiocheńskiej. Tam niektórzy z uczniów Chrystusa zwrócili się
nie tylko do Żydów, ale także do Greków, a zatem do pogan, i opowiadali Dobrą Nowinę o Panu Jezusie. A ręka pańska była z nimi,
bo wielka liczba uwierzyła i nawróciła się do Pana (Dz 11, 20-21).

�124

Wokół koncepcji inkulturacji

Tam też po raz pierwszy uczniów Chrystusa nazwano chrześcijanami. Wspólnota antiocheńska jako pierwsza oficjalnie wysłała misjonarzy – Barnabę i Pawła (Dz 13, 1-3), którzy wyruszyli w pierwszą
podróż misyjną i powrócili do Antiochii. W jej łonie też pojawiły się
pierwsze pytania o wzajemny stosunek wiary i kultury, gdyż Grecy
nie chcieli akceptować niektórych zwyczajów żydowskich, jak choćby obrzezania. Bowiem niektórzy przybysze z Judei nauczali braci:
Jeżeli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie
możecie być zbawieni (Dz 15, 1). Kiedy doszło do niemałych sporów
udano się do Jerozolimy, do Apostołów i starszych. Kłopotliwe kwestie rozstrzygnął tzw. Sobór Jerozolimski (ok. 50 r.), który miał zasadnicze znaczenie z punktu widzenia doktrynalnego, gdyż usankcjonował misję wśród pogan bez konieczności nakładania na nich Prawa
Mojżeszowego. Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne – głosi zasadnicza teza Soboru (Dz 15, 28). W ten sposób nastąpił prawdziwy zwrot
w historii Kościoła: wiara przestała być odtąd związana z jednym
ludem, z jedną kulturą, stawała się uniwersalna, powszechna.
1.2.	Na drogach cesarstwa
Chrześcijaństwo weszło na drogi wokół Morza Śródziemnego. Jak
wyglądały te drogi?
Rozległe Cesarstwo Rzymskie łączyło wiele narodów. Panował
w nim Pax Romana – Pokój Rzymski. Rozpowszechnione było użycie jednego języka, istniała dobrze rozwinięta sieć dróg lądowych
i morskich, co ułatwiało szybką wymianę różnych zdobyczy cywilizacyjnych i kulturalnych. Również warunki życiowe były dość ujednolicone. Jednak w dziedzinie światopoglądowej i moralnej panowało powszechne zamieszanie i upadek. Dawna wiara w bogów osłabła.

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

125

Cesarstwo próbowało odrodzić religijnie narody imperium, rozpowszechniając boski kult cesarza. Ten właśnie państwowy kult stał się
przeszkodą w ewangelizacji i doprowadził do prześladowań.
Początkowy rozwój Kościoła w świecie śródziemnomorskim
przedstawiają Dzieje Apostolskie. W pierwszych 12 rozdziałach
widać wyraźnie, iż kierownikiem całej akcji misyjnej był św. Piotr.
Dzieje szczególnie dużo miejsca poświęcają także św. Pawłowi –
Apostołowi pogan. Jego podróże misyjne wiodą go do wielu miast
cesarstwa. We wszystkich głosił najpierw Ewangelię Żydom, później
zwracał się do pogan. Nauczał w miejscach, gdzie gromadziło się
najwięcej ludzi. Miał wielu współpracowników, w tym także kobiety.
Apokalipsa wspomina o siedmiu Kościołach założonych przez Jana
Ewangelistę. Tomasz Apostoł udał się do kraju Partów, a następnie
do Indii, Andrzej dociera do wybrzeży Morza Czarnego, Mateusz
do Etiopii, Bartłomiej do Armenii i Jemenu, Filip głosił Ewangelię
w Grecji, Juda Tadeusz w Górnej Mezopotamii, Szymon Gorliwy
w Persji, Marek Ewangelista w Aleksandrii Egipskiej.
W próbach dialogu chrześcijaństwa z kulturami niechrześcijańskimi miejsce szczególne trzeba przyznać mowie św. Pawła Apostoła
na Areopagu (Dz 17, 16-34). Św. Paweł znalazł się w sercu greckiej
kultury i myśli, spotkał się z wykształconym światem pogańskim.
W Atenach znajdował się cały panteon greckich bóstw i w swej
mowie św. Paweł nawiązywał do tego, co widział w mieście: do ołtarza z napisem Nieznanemu bogu. Wykorzystał ten fakt jako okazję
do wykładu na temat jedynego Boga i nieznajomości Jego natury.
Paweł Apostoł skrytykował pobożność pogańską w tym, co dotyczyło świątyni, kultu i wizerunków: Ja wam głoszę to, co czcicie, nie znając. Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem
nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką

�126

Wokół koncepcji inkulturacji

i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo
sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko. (...) Będąc więc z rodu
Bożego, nie powinniśmy sądzić, że Bóstwo jest podobne do złota albo
do srebra, albo do kamienia, wytworu rąk i myśli człowieka (Dz 17,
23-24.29). Ale Apostoł wskazał przy tym nie tylko na to, co dzieliło, ale także na to, co łączyło, co było wspólne. Odwołał się on do
filozofii greckiej: On z jednego/człowieka/wyprowadził cały rodzaj
ludzki, aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi. Określił właściwie
czasy i granice ich zamieszkania, aby szukali Boga, czy nie znajdą Go
niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego
z nas. Bo w nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak też powiedzieli
niektórzy z waszych poetów: Jesteśmy bowiem z Jego rodu (Dz 17, 2628). I na tej podstawie wezwał słuchaczy do nawrócenia: Nie zważając na czasy nieświadomości, wzywa Bóg teraz wszędzie i wszystkich ludzi do nawrócenia, dlatego że wyznaczył dzień, w którym sprawiedliwie będzie sądzić świat przez Człowieka, którego na to przeznaczył, po uwierzytelnieniu Go wobec wszystkich przez wskrzeszenie Go
z martwych (Dz 17, 30-31). Jednak wzmianka o zmartwychwstaniu
zbulwersowała racjonalistycznych Greków: Gdy usłyszeli o zmartwychwstaniu, jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli: Posłuchamy
cię o tym innym razem (Dz 17, 32). Niektórzy jednak przyłączyli się
do niego i uwierzyli.
Zawartość i struktura mowy św. Pawła na Areopagu – nawet
w części krytycznej – nawiązywała do myśli greckiej, szczególnie stoickiej. Apostoł starał się zakorzenić przesłanie chrześcijańskie w tym,
co było już przygotowane, uczynić je zrozumiałym i akceptowalnym.
W pierwszych słowach nie odwoływał się też do Boga naszych ojców
czy też Boga Izraela, lecz do Boga (ho theos). Przyjął jako punkt wyjścia i tło przemowy mądrość grecką i w niej starał się zakorzenić

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

127

swoje przesłanie. Usiłował także nadać greckiej mądrości i terminom
nowe znaczenie. Wskazywał przez to, iż potencjalny chrześcijanin,
wywodzący się ze środowiska greckiego, nie musi przechodzić przez
Stary Testament i judaizm. Także styl przemowy, uciekający się do
figur retorycznych, zbliżał ją do stylu greckiego. Można w niej także
zaakcentować fakt, iż Apostoł uznawał uprzednią obecność Boga
wśród słuchaczy i Jego działanie. Chciał budować na tym, wnosząc
coś zasadniczego i podstawowego – osobę Jezusa Chrystusa.
1.3.	Ku różnorodności językowej i narodowej
Pod koniec I w. Ewangelia była głoszona we wszystkich większych miastach śródziemnomorskiego Wschodu. Gminy chrześcijańskie istniały w Azji (6 gmin w Palestynie, 4 w Fenicji, 2 w Syrii, 18
w Azji Mniejszej, 2 na Cyprze oraz w królestwie Omeryckim, Arabii
rzymskiej, w Persji, Bizancjum, zachodnich Indiach), w Afryce
(Aleksandria, delta Nilu, Tebaida, wybrzeże libijskie) i Europie
(we Włoszech, w południowej Hiszpanii, na wybrzeżu Dalmacji,
w Macedonii i Grecji). Trzecim centrum chrześcijaństwa – po
Jerozolimie i Antiochii – stał się zdecydowanie Rzym. Coraz częściej
też uczniom Chrystusa towarzyszyły prześladowania, które pomimo
okrucieństwa stawały się nasieniem chrześcijan – jak podkreśla to
Tertulian. Prześladowanie za cesarza Nerona (64 r.), w którym zginęli Apostołowie Piotr i Paweł pokazało, iż władze rzymskie bez trudu
odróżniały wspólnoty chrześcijańskie od wspólnot judaistycznych.
Ten wyraźny podział zaznaczył się zwłaszcza po zniszczeniu świątyni
jerozolimskiej (70 r.).
Prześladowaniom towarzyszyła także kampania oszczercza w piśmie i w słowie. Zrodziła ona zastęp chrześcijańskich apologetów, którzy precyzowali podstawy wiary w językach i zgodnie z pojęciami

�128

Wokół koncepcji inkulturacji

sobie współczesnych.
Pierwsze gminy chrześcijańskie w Palestynie posługiwały się głównie językiem aramejskim. Jednak mimo to pierwszemu pokoleniu
judeochrześcijan nie udało się zakorzenić wśród Żydów. Znajdowało
to także odbicie w języku Kościoła, którym szybko stała się greka,
umożliwiająca komunikowanie się w całym cesarstwie. W Galii używano języka celtyckiego. Natomiast w Afryce Północnej (dzisiejsza
Tunezja i Algieria) wspólnoty chrześcijańskie posługiwały się łaciną.
Tam też prawdopodobnie dokonano pierwszych przekładów Pisma
Świętego na język łaciński. W Egipcie natomiast pojawiły się liczne
przekłady na język koptyjski.
Głównymi ośrodkami chrześcijaństwa w II i III w. były Rzym,
Azja Mniejsza, dzisiejszy Egipt, Tunezja, Algieria, Hiszpania i Galia.
Bez wątpienia docierało ono także na Wyspy Brytyjskie, gdzie
w 314 r. chrześcijaństwo było już reprezentowane przez trzech biskupów. Pierwszym państwem, w którym chrześcijaństwo stało się oficjalną religią (ok. 200 r.) było Osroene ze stolicą w Edessie (dzisiaj
miasto to nosi nazwę Urfa i leży na terytorium Turcji), gdzie panował
król Abgar IX. Posługiwano się tam językiem syryjskim. Pod koniec
III w. chrześcijaństwo przyjął Tiridate, król Armenii. Św. Grzegorz
Oświeciciel poświęcił się ewangelizacji całego kraju, zostając katolikosem lokalnego Kościoła.
1.5. Edykt Mediolański (313 r.) i umocnienie się
chrześcijaństwa
W cesarstwie rzymskim początkowo chrześcijaństwo szerzyło się
głównie wśród niższych warstw ludności. Zadziwiająco rosła liczba chrześcijan wśród żołnierzy. Z czasem przenikało ono do warstw
wyższych, a także do rodzin cesarskich – głównie przez kobiety.

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

129

Żona i córka cesarza Dioklecjana były chrześcijankami, jak również
Helena – matka cesarza Konstantyna. Ten ostatni doprowadził też
do prawdziwego przełomu w pierwotnym Kościele, wydając słynny
tolerancyjny Edykt Mediolański (313 r.). W 1600 diecezjach ówczesnego Kościoła zapanowała wielka radość. Chrześcijaństwo przestało być religia elitarną. Do Kościoła wchodziły ogromne ilości ludzi.
Budowano liczne świątynie. Chrześcijanie otrzymywali ważne urzędy w cesarstwie, Kościół uzyskiwał także liczne dotacje. Pojawiało
się zatem niebezpieczeństwo, iż pierwotna gorliwość i poświęcenie
ustąpią letniości. Sukces ten łączył się także z niebezpieczeństwem
powiązania z władzą państwową i w konsekwencji podporządkowania się jej. Dla dzieła misyjnego oznaczało to jednak otwarcie drogi
we wszystkich kierunkach. Pozwalało także na większą i bardziej
dogłębną syntezę wiary i dawnych języków oraz kultur.
IV i V wiek to okres spokojnej wewnętrznej konsolidacji i rozrostu chrześcijaństwa. Poganin oznaczał wówczas mieszkańca wsi,
gdyż chrześcijaństwo zakorzenione było przede wszystkim w miastach. Wszystkie kazania i działalność pozostawały w służbie dzieła
misyjnego, nie było bowiem możliwości schrystianizowania wielkich
mas napływających do Kościoła. Wymagało to wielkiej pracy i czasu.
Rozbudowano katechumenat, wznoszono nowe świątynie. IV wiek to
także czas tworzenia się wielkich liturgii, zwłaszcza na Wschodzie.
1.6. Poza granicami Cesarstwa
Chrześcijaństwo poczyniło wielkie postępy poza imperium rzymskim, zwłaszcza na Wschodzie: umocniło się w Armenii, a dzięki
świętej Nino dotarło do Gruzji (wtedy Iberii), gdzie chrzest przyjął
król Minian. Biskup Frymencjusz nawrócił Abisynię. Chrześcijaństwo
przyjęła także Nubia.

�130

Wokół koncepcji inkulturacji

O wiele wolniej chrześcijaństwo rozpowszechniało się na
Zachodzie. Z wyjątkiem celtyckiej Irlandii na Zachodzie nie było
misji katolickich poza granicami imperium. Jedynie wśród Gotów
rozpowszechniło się chrześcijaństwo ariańskie.
Po śmierci cesarza Teodozjusza (395 r.) imperium rzymskie
ostatecznie rozdzieliło się na dwa cesarstwa – wschodnie, ze stolicą w Konstantynopolu i zachodnie, ze stolicą w Rzymie. Cesarstwo
Wschodnie miało przed sobą jeszcze dziesięć wieków istnienia,
chociaż coraz bardziej traciło na znaczeniu. Natomiast Cesarstwo
Zachodnie podupadało już od V w. pod wpływem niszczycielskich
najazdów Hunów, Ostrogotów, Wizygotów, Burgundów, Franków
i wielu innych. Wandalowie spustoszyli jego terytoria w Afryce
Północnej, Anglowie, Jutowie i Sasi przeprowadzili szturm na zromanizowaną Brytanię. Wielu biskupów pełniło w tych niespokojnych
czasach rolę jedynej ostoi dawnych struktur rzymskich. Udzielali
schronienia wygnańcom, dostarczałli pomoc potrzebującym czy też
wprost negocjowali z najeźdźcami – jak papież Leon Wielki z Atyllą
(452 r.) – warunki pokoju lub ich odejścia. Najazdy początkowo
pustoszyły nie tylko struktury państwowe, ale także – w zależności
od regionu – kościelne. Jednak po przeżyciu pierwszego zaskoczenia i swego rodzaju szoku, Kościół zaczął ewangelizować najeźdźców,
dając podwaliny pod kształtowanie się chrześcijańskiej Europy.

2. Chrystianizacja Europy
Ewangelizacja narodów zwanych w Rzymie barbarzyńskimi rozpoczęła się jeszcze w strukturach Cesarstwa Zachodniego. Było
to ogromne zadanie misyjne. Utrudniał je znacznie brak szlaków
komunikacyjnych, zwartości politycznej i narodowościowej, wie-

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

131

lość dialektów i języków, w końcu politeizm. Dlatego też prekursorzy
chrześcijaństwa rozpoczynali najczęściej od zakładania stacji misyjnych jako ośrodków kultury i nowej religii. Wielkie znaczenie mieli
tutaj mnisi i mniszki, którzy głosili Słowo Boże, a jednocześnie nieśli ze sobą oświatę, wiedzę rolniczą i medyczną. Wszędzie też, gdzie
tylko było to możliwe, usiłowano najpierw pozyskać dla Chrystusa
wodzów i naczelników plemion, gdyż po ich ochrzczeniu stosunkowo łatwo nawracano cały lud. Aż do czasów Karola Wielkiego nigdy
nie stosowano przemocy. Nie zawsze jednak zaszczepianie chrześcijaństwa było łatwe i bezkonfliktowe. Niekiedy tu i ówdzie następowały reakcje pogańskie i apostazje już ochrzczonych.
Z pewnością ewangelizacja Europy przyniosła jej narodom nie
tylko Ewangelię, ale także zdobycze kultury grecko-rzymskiej, tworząc jedyną w swoim rodzaju symbiozę, która wraz ze strukturami organizacyjnymi Kościoła oraz z jego instytucjami społecznymi
i naukowo-religijnymi dała podstawy tego, co dzisiaj dumnie nazywamy kulturą europejską. Jest to wielka zasługa misjonarzy wczesnego średniowiecza, głównie mnichów i mniszek.
2.1. Chrystianizacja Germanów
Z chrześcijaństwem zetknęły się najpierw plemiona germańskie, które podczas wielkich wędrówek ludów wdzierały się na terytorium Imperium Rzymskiego. Pierwszymi, którzy przyjęli wiarę
w Chrystusa, byli Wizygoci. W V w. utworzyli własne państwo na
terenie dzisiejszej Hiszpanii, ze stolicą w Tuluzie. Z Ewangelią zetknęli się jednak jeszcze podczas wędrówek po terenach Bizancjum,
nad Morzem Czarnym. W V w. o ich nawrócenie zabiegał św. Jan
Chryzostom, który posłał im misjonarzy i jednego biskupa gockiego. Podobnie jak Wandalowie, Burgundowie i Ostrogoci, przyjęli oni

�132

Wokół koncepcji inkulturacji

chrześcijaństwo w szacie ariańskiej, stąd też ich niechęć do klasztorów i kościołów związanych z Rzymem. Jednak na terenie Hiszpanii
ostatecznie zwyciężyła tradycja rzymska i cały naród został pozyskany dla Kościoła. Powstały liczne klasztory i biskupstwa. Niestety
państwo Wizygotów upadło wskutek wewnętrznych waśni i najazdu
muzułmanów z Afryki Północnej (711 r.), którzy podporządkowali
sobie Półwysep Iberyjski na długie wieki.
Kres Zachodniemu Cesarstwu (476 r.) położyły zastępy germańskich Ostrogotów. Byli oni arianami. W 489 r. do Italii na czele
Ostrogotów wtargnął Teodoryk, zakładając wielkie państwo ze stolicą w Rawennie. Po jego śmierci (526 r.) państwo to rozpadło się.
W VII w. stworzone na tym terenie państwo Longobardów, którzy
przyjęli arianizm. Później zostali oni jednak pozyskani dla Kościoła.
Pierwszym germańskim ludem, który masowo przyjmował katolicyzm, byli Burgundowie. Z nad Morza Bałtyckiego wyruszyli ku
Imperium Rzymskiemu. Założyli swe państwo w dolinie Rodanu.
W VI w. państwo to wchłonęli Frankowie.
2.2. Nawrócenie Franków
Zasadnicze znaczenie dla kształtowania się zachodniej Europy
miało nawrócenie Franków. W III w. zajmowali oni tereny nad środkowym i dolnym Renem, w V w. ich władanie sięgało od Kolonii przez
dzisiejszą Belgię aż po północną Galię. W 496 r. ich król Chlodwig
opowiedział się za Kościołem katolickim. Oznaczało to w praktyce
zwycięstwo katolicyzmu nad arianizmem oraz kultury rzymskiej nad
barbarzyńską. Wielki wpływ na jego decyzję miał z pewnością fakt,
iż wówczas w Galii istniało już wiele ośrodków życia chrześcijańskiego, związanego z Rzymem. Król Chlodwig przyjął chrzest z rąk
św. Remigiusza wraz z 3000 wojowników i notabli frankońskich.

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

133

Stał się on dla Franków i dla Europy tym samym, kim dla Cesarstwa
Rzymskiego był Konstantyn. Stare, często zniszczone diecezje ożywały na nowo, stając się ośrodkami ekspansji misyjnej w Europie.
Rozwinęło się szkolnictwo przyklasztorne i parafialne. Zwoływano
wiele synodów, na których podejmowano konkretne działania duszpasterskie i ewangelizacyjne, likwidując resztki pogaństwa.
2.3. Iroszkocki Kościół mnichów
Dzięki działalności misyjnej św. Patryka, apostoła Irlandii (386–
461), Zielona Wyspa przyjęła chrześcijaństwo. Na jej terenie jednak nie było wielu ośrodków miejskich, dlatego też życie kościelne
kształtowało się nie tyle w stolicach biskupich (hierarchię założono
dopiero w VIII w.), ile w licznych klasztorach. Działalność misyjna mnichów objęła także Szkocję, w której owocnie pracował m. in.
św. Kolumban, opat irlandzki (zm. 597). Z założonego przez niego
klasztoru w Jonie (Hy) przez 100 lat na stały ląd europejski wyruszały zastępy mnichów-misjonarzy docierających do dzisiejszej Francji,
Belgii, Holandii, Niemiec czy Szwajcarii, a być może także – na długo
przed Mieszkiem I – na tereny Polski. Wspólnoty irlandzkich mnichów (zwykle liczące dwunastu) udawały się na tak zwaną pielgrzymkę dla Chrystusa, nie mając sprecyzowanego planu ani miejsca założenia klasztoru. Kierowały nimi powody ascetyczne. Nie tworzyli
jednak silnych ośrodków administracyjnych.
Mnisi iroszkoccy ewangelizowali także Brytów – rodzimych
mieszkańców Wysp Brytyjskich, ale ci ostatni ulegli wkrótce Anglom,
Juttom i Sasom, którzy osiedlili się na wyspie i zniszczyli klasztory
i kościoły. Inicjatywę ewangelizacji Wysp Brytyjskich przejął papież
Grzegorz Wielki, który posłał dwie wielkie wyprawy misyjne i troszczył się o nie. Misja ta osiągnęła wspaniałe wyniki i zaowocowa-

�134

Wokół koncepcji inkulturacji

ła w VII w. licznymi biskupstwami, chociaż powstrzymała ją nieco
reakcja pogańska.
Grzegorz Wielki nie miał wysokiego mniemania o współczesnej sobie kulturze rzymskiej, uważając ją za dekadencką. Nakazywał
natomiast szacunek dla kultury ludów barbarzyńskich, gdyż dostrzega pewne wartości w religiach plemiennych. Znamienna jest zwłaszcza jego rada, dana Mellitusowi, misjonarzowi Wysp Brytyjskich
radę, by burzyć jak najmniej świątyń pogańskich, ale niszczyć w nich
tylko bożki, świątynie poświęcać wodą święconą, zbudować ołtarze
i umieścić relikwie w budynkach, a jeśli świątynie są solidnie wybudowane, zmienić tylko ich przeznaczenie, którym był kult demonów, aby
tam czczono odtąd prawdziwego Boga. W ten sposób lud, widząc, iż
jego miejsca kultu nie są zniszczone, zapomni o swoich błędach i mając
przystęp do poznania prawdziwego Boga, przybędzie czcić go w tych
samych miejscach, w których gromadzili się jego przodkowie. A ponieważ mieli zwyczaj składać w ofierze dużą ilość byków na cześć demonów, nie powinno się nić zmieniać w ich zwyczajowych dniach świątecznych, i tak jak budowali lekkie szałasy z gałęzi dookoła świątyń
pogańskich i celebrowali święta przez uczty religijne, tak niech czynią
w rocznicę poświęcenia kościoła lub w święto świętych męczenników,
których relikwie w nim spoczywają. Ofiary ze zwierząt, które składali niegdyś demonom, niech przybiorą formę chwalenia Boga, niech
dziękują mu za jego dobroć, zabijając byki i jedząc ich mięso podczas
posiłku. I tak pozwalając im uzewnętrznić radość w ten sam sposób,
przywiedzie się ich łatwiej do poznania radości wewnętrznej, gdyż jest
rzeczą niemożliwą – w co nie wątpimy – odjąć wszystko naraz z tych
dusz niekorzesanych. To nie skacząc wspina się górę, ale idąc powolnym krokiem�.
�

Grzegorz I Wielki (590-604), Epistola XI, PL 77, 1215A-1217A

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

135

2.4. Misjonarze anglosascy i Karol Wielki
Misjonarze anglosascy, którzy wkrótce wyruszyli na kontynent
europejski, tworzyli silne ośrodki administracji kościelnej: parafie,
diecezje i archidiecezje. Jednym z najbardziej znanych misjonarzy
anglosaskich był św. Wilibrord, który w 690 r. wraz z 11 towarzyszami rozpoczął pracę apostolską wśród Fryzów. W Utrechcie zbudował
– już jako biskup – swoją katedrę. W dzisiejszym Luksemburgu założył znany klasztor Enternach. Po jego śmierci pracę wśród Fryzów
kontynuowali m. in. św. Bonifacy (męczennik), św. Lebuin oraz św.
Ludgerus. Św. Bonifacego porównuje się niekiedy do św. Pawła, czy
też późniejszego apostoła Wschodu – św. Franciszka Ksawerego.
Dzięki niemu Kościół w krajach germańskich nabrał prężności administracyjnej i rozmachu misyjnego. Założył on biskupstwa w Bawarii,
Hesji i Turyngii oraz męskie opactwa w Fritzlar i Fuldzie. W 732 r.
został mianowany arcybiskupem Niemiec z siedzibą w Moguncji.
Zginął z rąk Fryzów w 754 r.
Zdobycie całych Niemiec dla chrześcijaństwa było dziełem cesarza Karola Wielkiego (768–814). Jego najpowszechniejszą praktyką był najpierw podbój militarny danego ludu, a następnie utrwalenie owego podboju przez chrzest jako znak prawdziwego poddania. Czasem łączyło się to z wyborem: chrzest albo śmierć, jak podczas słynnej kapitulacji Sasów w 785 r. Utworzono nowe biskupstwa
w Münster, Paderborn i Hamburgu (804). Wszyscy Germanowie,
mieszkający na kontynencie, przyjęli chrzest.
2.5. Pierwsza ewangelizacja wśród Słowian
Pod koniec VIII w. i na początku IX w. chrzest przyjmują
także Słowianie mieszkający najbliżej granic Cesarstwa Karolingów:
Chorwaci, Słoweńcy, Słowacy. Lękając się politycznego podboju

�136

Wokół koncepcji inkulturacji

ze strony Franków Rościsław, chrześcijański książę Moraw, zwrócił się z prośbą o misjonarzy do Konstantynopola. Pragnął niepodległości politycznej i niezależności kulturalnej. Na tereny Księstwa
Wielkomorawskiego udali się Cyryl i Metody, święci Apostołowie
Słowian rodem ze starożytnych Tesalonik. Ci współpatronowie
Europy zanieśli Słowianom nie tylko Ewangelię, ale także alfabet
i fundamenty dziedzictwa europejskiego. Dzieło misyjne prowadzili w łączności ze Stolicą Apostolską w Rzymie. Stworzona przez nich
liturgia słowiańska oficjalnie została uznana przez Rzym w 885 r.
Jednak po śmierci Metodego niemiecki biskup Wiching wpłynął na
papieża, by wstrzymał odprawianie liturgii w języku słowiańskim.
Jan Paweł II biorąc pod uwagę pełną wdzięczności cześć, jaką święci
Bracia z Salonik (starożytnej Tesaloniki) cieszą się od wieków, zwłaszcza
pośród narodów słowiańskich, i pomny na ich bezcenny wkład w dzieło
głoszenia Ewangelii wśród tych ludów, oraz w dzieło pojednania, przyjaznego współżycia, ludzkiego rozwoju i poszanowania wrodzonej każdemu narodowi godności (SA 1), ogłosił 31 grudnia 1980 r. świętych
Cyryla i Metodego współpatronami Europy. W ten sposób nawiązał do
Leona XIII, który 30 września 1880 r. rozszerzył kult obu świętych na
cały Kościół przez wydanie encykliki Grande munus. Akt ten podyktowany był żywą nadzieją stopniowego przezwyciężania w Europie
i świecie wszystkiego, co dzieli Kościoły, narody i ludy (SA 2).
Życie św. Metodego i jego brata, św. Cyryla, są z sobą ściśle powiązane. Urodzili się w dzisiejszych Salonikach (w nazewnictwie słowiańskim – Sołuń), które w były wówczas ośrodkiem życia handlowego i politycznego w Cesarstwie bizantyjskim oraz zajmowały
szczególne miejsce w życiu umysłowym. Wydarzeniem, które miało
zadecydować o całym dalszym biegu ich życia, było poselstwo księcia Moraw, Rościsława, wysłane do Cesarza Michała III z prośbą

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

137

o przysłanie jego ludom Biskupa i nauczyciela takiego (...) który by
w (naszym) własnym języku prawdziwą wiarę chrześcijańską wykładał (SA 5). Ok. 863 r. rozpoczęli misję wśród ludów słowiańskich,
której obaj mieli poświęcić resztę życia. Byli do niej dobrze przygotowani, wioząc z sobą najpotrzebniejsze teksty Pisma Świętego przeznaczone do czytania podczas nabożeństw liturgicznych, przetłumaczone przez nich na język starosłowiański i spisane nowym, opracowanym przez Konstantyna alfabetem, przystosowanym do dźwięków
tej mowy. Misyjnej działalności Braci Sołuńskich towarzyszyły jednak znaczne trudności ze strony ościennych Kościołów łacińskich.
Św. Cyryl zmarł 14 lutego 869 r. w Rzymie. Metody pozostał wierny
słowom, które Cyryl skierował do niego na łożu śmierci: Oto, bracie, byliśmy parą w zaprzęgu, jedną bruzdę ciągnąc, a teraz ja padam
u zagrody, dnia swego dokonawszy. Ty zaś bardzo lubisz górę (Olimp),
przecież nie porzucaj dla tej góry nauczania naszego, bo przez nie
możesz jeszcze lepiej osiągnąć zbawienie (CA 6).
Dzięki dalekowzrocznemu działaniu, gorliwości apostolskiej,
lojalności i wielkoduszności Metody stał się niewątpliwie przewodnikiem i prawowitym pasterzem Kościoła, który wówczas zapuszczał wśród tych narodów korzenie, doznając razem ze swoim bratem
Konstantynem powszechnej czci jako zwiastun Ewangelii i Nauczyciel
od Boga i od świętego apostoła Piotra” oraz jako fundament pełnej
jedności między Kościołami nowo założonymi i dawniejszymi (SA 7).
Święci Bracia Sołuńscy niosąc ludom słowiańskim prawdę objawioną
czynili to przy jednoczesnym poszanowaniu ich kulturowej odrębności. Szlachetne dążenie do utożsamienia się z ich [Słowian] życiem
i tradycją, które oczyścili i oświecili prawdą Objawienia, czyni z Cyryla
i Metodego prawdziwe wzory dla wszystkich misjonarzy, podejmujących różnych epokach wezwanie św. Pawła do stania się wszystkim

�138

Wokół koncepcji inkulturacji

dla wszystkich, aby wszystkich pozyskać, a w szczególny sposób dla
misjonarzy, którzy od najdawniejszych czasów po dzień dzisiejszy – od
Europy po Azję, a teraz na wszystkich kontynentach – pracowali i pracują nad przekładem Pisma Świętego i tekstów liturgicznych na żywe
języki różnych ludów, aby mogło w nich rozbrzmiewać jedno Słowo
Boże – wyrażone w formie właściwej dla danej kultury i dzięki temu
dostępne dla wszystkich (SA 11).
2.6. Chrystianizacja Węgier i Polski
Pod koniec IX w. Europa Środkowa przeżywała najazd Madziarów
(Węgrów), którzy siali w niej spustoszenie. Osiedliwszy się nad
Dunajem, coraz bardziej ulegali wpływom chrześcijaństwa, by
w końcu przyjąć je jako własne i zakorzenione w rodzimej kulturze. Przyczynił się do tego zwłaszcza św. Stefan, władca Węgier, który
w 1000 r. otrzymał od papieża tytuł króla apostolskiego. Wcześniej
Mieszko I, książę Polan, ożenił się z Dąbrówką, córką księcia czeskiego Bolesława I i przyjął chrzest z Czech, uniezależniając w ten sposób swoje przyszłe państwo od dominujących wpływów niemieckich.
W pierwszych wiekach ewangelizacji ziem polskich zasadnicze znaczenie odegrała postać i kult św. Wojciecha, biskupa Pragi, który zginął śmiercią męczeńską z rąk pogańskich Prusów. To właśnie do jego
relikwii Otton Wielki przybył na słynny Zjazd Gnieźnieński, który
był jednym z elementów mających współtworzyć przyszłą, zjednoczoną Europę opartą na fundamencie wiary w Jezusa Chrystusa
i Kościół zjednoczony z biskupem Rzymu.
2.7. Chrzest Rusi i ekspansja dalekowschodnia
Ważnym wydarzeniem w historii Europy był także chrzest Rusi,
której ewangelizacja rozpoczęła się z pewnością w I poł. X w. W 957 r.

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

139

księżna kijowska Olga przyjęła chrzest z Konstantynopola, wprowadzając tym samym Ruś w strefę wpływów chrześcijaństwa wschodniego. Jej syn opowiedział się jednak za religią tradycyjną. Dzieło ewangelizacji kraju zostało dokonane za rządów jej wnuka Włodzimierza,
który przyjął chrzest w 989 r. w Kijowie.
Chrześcijaństwo zapuszczało także korzenie na Dalekim
Wschodzie. Zgodnie z ze starą tradycją święci Apostołowie Tomasz
i Bartłomiej, głosząc Ewangelię, dotarli aż do dzisiejszych Indii. Grób
św. Tomasza czczony jest w Maliampur, na wybrzeżu malabarskim
(Indie). Można także znaleźć świadectwa istnienia wspólnot chrześcijańskich na Sri Lance (Cejlonie) w VI w. Liczne biskupstwa istniały
z pewnością na całym wschodnim jedwabnym szlaku, sięgającym aż
do Chin. W większości wspólnoty te były zakładane przez misjonarzy z Mezopotamii i Persji, odciętych od wpływów Bizancjum przez
podbój arabski.
2.8. Normanowie i Duńczycy
Spośród wszystkich ludów skandynawskich najwcześniej chrześcijaństwo przyjęli Normanowie, którzy, jako korsarze, byli postrachem wybrzeży europejskich, zwłaszcza w IX w. Część z nich osiedliła się w dzisiejszej północno-zachodniej Francji (Normandii), gdzie
ich wódz Rollo przyjął chrzest. Osiedli oni także na terenie dzisiejszych północnych Włoch, gdzie stali się z kolei lennikami papieży.
Po podbiciu północnej Albingii (Holstein) przez Karola Wielkiego
otworzyła się droga do ewangelizacji ludów mieszkających jeszcze bardziej na północy Europy. Już w 826 r. w Moguncji przyjął
chrzest Herald I, książę Danii, lecz był to tylko zabieg polityczny,
związany z walką o tron. Gorliwym apostołem Skandynawii okazał
się św. Ansgar, który po dwuletniej działalności misyjnej na terenie

�140

Wokół koncepcji inkulturacji

Danii został wypędzony w okolice Sztokholmu i tam położył fundamenty Kościoła w Szwecji. On to wystarał się u papieża o założenie w Hamburgu biskupstwa, które miało być ośrodkiem ewangelizacyjnym skierowanym ku krajom skandynawskim. Po zniszczeniu Hamburga w napadzie zbójeckim (845 r.) objął biskupstwo
w Bremie, skąd dalej prowadził akcję misyjną. Zmarł w 865 r., nie
dokonawszy dzieła. Ewangelizacja Duńczyków nabrała rozmachu
dopiero po pokonaniu ich przez Ottona I, który postarał się o założenie biskupstw w Schlezwigu, Ripen i Aarhaus (948 r.). W następnych latach powstały nowe, jeszcze bardziej wysunięte na północ (m.
in. Lund-Dalby). W Danii chrześcijaństwo rozszerzyło się i umocniło
za panowania Kanuta Wielkiego (1014–1035), siostrzeńca Bolesława
Chrobrego.
2.9. Chrzest Norwegii, Szwecji i Litwy
Pierwszym władcą norweskim, który przyjął chrzest, był Hakon
Dobry (936–961), syn twórcy państwa. Jednak akcja misyjna
wśród poddanych przyniosła owoce dopiero za panowania Olafa
I Trygwesona (995–1000) i sprowadzonych przez niego misjonarzy
angielskich. Założył on biskupstwo w Trondheim, które w 1152 r.
stało się metropolią z pięcioma sufraganiami, obejmującymi nawet
Hebrydy, Islandię i Grenlandię (1261 r.). W Islandii chrześcijaństwo
stało się religią panującą ok. 1000 r.
Do Szwecji misjonarze docierali z terenów Danii oraz Polski (św.
Brunon z Kwerfurtu – ok. 1008 r.). Pracowali tam także misjonarze
angielscy. Jako pierwszy władca chrzest przyjął Eryk, a jego następca Olaf położył podwaliny pod Kościół w Uppsali. Wpływy pogańskie były tam jednak bardzo silne aż do XII w. Ostatecznie chrześcijaństwo zwyciężyło za panowania Eryka Świętego, który zbudował

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

141

w Uppsali katedrę. W 1163 r. Uppsalę podniesiono do rangi metropolii.
W połowie XII w. Eryk Święty podbił Finlandię i przemocą
zaczął nawracać miejscową ludność na chrześcijaństwo, jednak bez
większych efektów. Pracę misyjną prowadził tam m.in. bp Henryk
z Uppsali, który zginął śmiercią męczeńską w 1159 r. oraz angielski dominikanin Tomasz. Pod koniec średniowiecza pracowało tam
wielu franciszkanów i dominikanów.
Na wschód od Królestwa Polskiego wyrosło rozległe państwo
książąt litewskich, którzy nękali podbojami swoich sąsiadów. Ku
temu księstwu zwróciło się zainteresowanie możnowładców polskich. Doprowadzili oni do ślubu Jadwigi, królowej Polski, z Jagiełłą,
wielkim księciem litewskim. Warunkiem ślubu i koronacji był chrzest
Wielkiego Księcia i chrystianizacja Litwy. Książę Jagiełło przyjął
chrzest 12 lutego 1386 r., a trzy dni później poślubił Jadwigę. Królowa
Jadwiga zatroszczyła się o wypełnienie dalszych zobowiązań, czyli
o doprowadzenie do chrztu całej Litwy. Nie szczędziła środków na
ten cel, otaczając szczególną opieką m.in. kleryków litewskich studiujących w Krakowie oraz otwierając dla nich bursę przy uniwersytecie
w Pradze. Kościół na Litwie utwierdzał się równolegle z coraz większym zespalaniem się instytucji i szlachty tego kraju z ich odpowiednikami w Koronie.
2.10. Starcie Krzyża i Półksiężyca
W średniowieczu dzieło misyjne od początków miało wielkiego
przeciwnika w islamie, który zmiótł Kościół na Wschodzie i w Afryce
oraz głęboko wdarł się do Europy, opanowując Hiszpanię, Sycylię,
a nawet częściowo Włochy. W ten sposób muzułmanie oddzielili
świat chrześcijański od świata pogańskiego. Średniowiecze nazna-

�142

Wokół koncepcji inkulturacji

czone było walką z islamem, w tym także wyprawami krzyżowymi. W Hiszpanii wypychano muzułmanów coraz bardziej na południe, szczególnie po zwycięstwie chrześcijan pod Navas de Tolosa
(1212 r.). W 1492 r. padła ich ostatnia twierdza w Hiszpanii, Granada.
Normanowie wyparli muzułmanów z południowych Włoch i Sycylii.
Ale na Wschodzie, po upadku Konstantynopola, islam rozszerzył się
na Bałkanach i w całej Azji, gdzie Tamerlan (1336−1405) rozciągnął
swe panowanie aż po Indie i Chiny.
Najbardziej znane i do dziś komentowane są wyprawy krzyżowe
Zachodu, mające na celu wyzwolenie Ziemi Świętej spod panowania
islamu. Podjęte z przesłanek idealistycznych i religijnych, z czasem
nabrały charakteru politycznego i kolonialnego, co na długie wieki
położyło cień na relacjach chrześcijańsko-muzułmańskich.
Zorganizowano dziewięć wypraw krzyżowych. Ich duch i metody odbijały się echem w Europie przez długie lata i znalazły naśladowców m.in. w Zakonie Krzyżackim, który usiłował podbić ziemie
pruskie, litewskie i estońskie. W 1099 r. zdobyto Jerozolimę i przez
dwa wieki z wielkim trudem utrzymywano ją we władaniu rycerstwa
zachodniego.
2.11. Działalność ewangelizacyjna i kulturotwórcza zakonów
Ogromny wkład w ewangelizację Europy i tworzenie się cywilizacji
europejskiej miały zakony benedyktynów i cystersów. Zadecydowały
o tym między innymi samowystarczalność każdego opactwa oraz
w przypadku benedyktynów brak w regule ściśle określonego rodzaju
pracy. Klasztory cystersów były m. in. ośrodkami nowoczesnej kultury rolnej. Tylko na terenach Polski w XII i XIII w. cystersi posiadali ponad 30 opactw. Benedyktyni także oddawali się propagowaniu kultury rolnej i hodowlanej (zwłaszcza ryb i pszczół). Ich dome-

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

143

ną była również budowa dróg i mostów, prowadzenie aptek i szpitali
przy każdym niemal opactwie, domów dla podróżnych i leprozoriów.
Położyli wielkie zasługi dla tworzenia i upowszechniania kultury
umysłowej, głównie przez gęstą sieć szkół i skryptoriów.
Jednak od XIV w. obydwa zakony, podobnie jak inne wspólnoty
mnisze, przeżywały poważny kryzys.
Silny impuls działalności misyjnej w Średniowieczu dały szczególnie dwa wielkie zakony żebracze: franciszkanie i dominikanie.
Misyjny wymiar ich życia i pracy znalazł się już w myśli i praktyce założycieli obydwu zakonów. W prostocie serca i w głębokiej
wierze św. Franciszek z Asyżu poświęcał się nawracaniu muzułmanów. Dotarł nawet na dwór sułtana. Dominikanie zasłużyli się
także w działalności misyjnej wśród koczowniczych Komanów, żyjących na stepach na południe i wschód od Kijowa, gdzie działalności
misyjnej patronował król węgierski. Zakony te skierowały także akcję
misyjną na ziemie opanowane przez muzułmanów. Były to wyprawy
pokojowe, podczas których wielu mnichów poniosło śmierć męczeńską. W XIII w. wśród propagatorów tych misji wsławił się szczególnie Riccoldo da Monte Croce. Ich wielkim propagatorem był także
tercjarz franciszkański Rajmond Lullus, który założył szkołę arabską
na Majorce i ubiegał się u papieży o stworzenie instytutów misyjnych
przy uniwersytetach europejskich. Prowadził on działalność także na
Cyprze, w Armenii i Tunisie, gdzie został ukamienowany w 1316 r.
Franciszkanie i dominikanie byli też ambasadorami papieskimi
na dworach wielu władców Dalekiego Wschodu. Docierali do Gruzji
i Armenii, skąd wybierali się na ościenne tereny opanowane przez
muzułmanów.

�144

Wokół koncepcji inkulturacji

2.12. Misje europejskie na Dalekim Wschodzie
Wielkie pole pracy misyjnej dla zakonów żebraczych, odznaczających się wielką ruchliwością i swobodą, otworzyło się w Azji. Tam
też postanowiono szukać sojuszników w walce z saracenami. Myślano
szczególnie o nawróceniu Tatarów, którzy zagrażali Europie ze strony wschodniej. W 1245 r. papież Innocenty IV wysłał poselstwo do
chana Goryuk w Karakorum, a za nim poszły następne. Jednemu
z tych poselstw od Wrocławia towarzyszył Benedykt Polak, któremu
zawdzięczamy opis podróży. Poselstwa te nie odniosły skutków, chociaż zaowocowały m. in. zbudowaniem kościoła i klasztoru w Pekinie,
gdzie w XIII w. urzędował Kubłaj-chan, wnuk Czyngis-chana. Wtedy
przetłumaczono także na mongolski Nowy Testament i Psalmy.
W 1307 r. w Pekinie erygowano arcybiskupstwo z siedmioma sufraganiami. Nadzieje na rozprzestrzenienie się chrześcijaństwa w Chinach
pogrzebało jednak dojście do władzy dynastii Min (1368 r.).
Chrześcijaństwo mogło się rozwijać także w Persji – zachodniej części państwa tatarskiego – przez cały okres panowania
dynastii Hulagidów. W 1318 r. erygowano nawet arcybiskupstwo
w Sulthanyyah, które jednak z czasem upadło. Misje te przetrwały do
okresu panowania Osmanów.
2.13. Zmiana mentalności
W XV w. ewangelizacja niechrześcijan straciła rozmach. Jednak
minione stulecia przyniosły znaczne poszerzenie horyzontów misyjnych chrześcijaństwa zachodniego. Zapuściło on swoje – słabe co
prawda – korzenie na Dalekim i Bliskim Wschodzie, dotarło też
ponownie do Afryki. Spotkało się również bezpośrednio z wieloma Kościołami wschodnimi, dotąd pozostającymi w izolacji, nawiązując z wieloma choćby częściową łączność. Dzięki temu uświado-

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

145

miono sobie powszechność Kościoła, wyrażoną m. in. w wielu ugodach z Kościołami wschodnimi na soborze w Ferrarze-Florencji
(1438−1439 r.). W okresie tym wytworzył się także nowy rodzaj działalności misyjnej, nie powiązany z władzą świecką, lecz z zakonami
żebraczymi i papiestwem, które uświadomiło sobie swoją odpowiedzialność za cały świat pozbawiony Ewangelii. Niestety do realizacji
tych zobowiązań i zadań brakowało papiestwu wystarczających środków oraz wyspecjalizowanych instytucji, koniecznych do tak wielkiego przedsięwzięcia.

3. Podboje i ewangelizacja − misja patronacka
12 października 1492 r. to bez wątpienia jedna z najbardziej symbolicznych i zarazem przełomowych dat w historii świata i historii misji. Odkrycie Ameryki dla Europy przez Krzysztofa Kolumba
oznaczało początek ewangelizacji na niezmierzonych i niezbadanych
wówczas „krańcach świata”. Ewangelizacji, która towarzyszyła podbijaniu tych ziem przez Europę.
3.1. Podział świata i misji
Wyprawy geograficzne, które odkryły przed Europejczykami
nowe horyzonty, miały wiele przyczyn. Ich źródłem była bez wątpienia prowadzona od stulecia wojna Portugalczyków i Hiszpanów
z Arabami i Maurami na Półwyspie Iberyjskim. Zasadnicze znaczenie miało także opanowanie przez Turków najważniejszej drogi
handlowej, łączącej Zachód ze Wschodem. Zwiększały możliwości
także zmiany w nawigacji i budowie okrętów, do czego przyczynił się
zwłaszcza Henryk Żeglarz, władca Portugalii. Wreszcie niebagatelne
znaczenie miało rozpowszechnienie się poglądu, że Ziemia jest okrą-

�146

Wokół koncepcji inkulturacji

gła, a zatem można dopłynąć na wschód kierując się na zachód, czy
wreszcie poszukiwanie legendarnego króla-księdza Jana, który miał
mieć na wschodzie chrześcijańskie państwo i z którym można byłoby
zawrzeć sojusz antymuzułmański.
Wyprawy te początkowo były domeną głównie Portugalczyków,
którzy w XV w. posuwali się coraz niżej wzdłuż zachodnich wybrzeży Afryki, poszukując wschodniej drogi do Indii. Prawdziwym zwrotem stała się jednak droga zachodnia i odkrycie Ameryki pod berłem Korony hiszpańskiej. W ten sposób zarysował się też podział
Nowego Świata, który przypieczętował papież Aleksander VI bullą
Inter caetera (1493). Wyznaczała ona tzw. linię demarkacyjną na
zachód od Azorów: co znajdowało się po jej stronie zachodniej, należało do Hiszpanii, co po wschodniej – do Portugalii. Podział ten wiązał się z monopolem handlowym i wyraźnym poleceniem: Ludom,
które zamieszkują te wyspy i lądy dać przystęp do religii chrześcijańskiej... oraz na wspomniane wyspy i lądy posłać mądrych, prawych,
pobożnych i dzielnych mężów, którzy byliby zdolni pouczyć tubylców
o dobrych obyczajach i wierze katolickiej. W ten sposób rozpoczął się
długi okres tzw. misji patronackiej, której relikty przetrwały do XX
w. Niewątpliwie królowie Hiszpanii i Portugalii mieli znaczne zasługi
w dziele misyjnym. Z czasem jednak ich patronat zamiast być pomocą, stał się przeszkodą w przepowiadaniu Ewangelii.
3.2. Misje w Afryce
Początkowy etap ewangelizacji Afryki związany był z pierwszymi wiekami chrześcijaństwa i ograniczał się do jej północnej części.
Drugi etap objął wybrzeża administrowane przez Portugalczyków.
W 1482 r. Diego Câo dopłynął do ujścia rzeki Kongo. W 1491 r.
ochrzczono króla i królową. Ich syn, król Alfons, prowadził walkę nie

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

147

tylko z praktykami pogańskimi, ale czynił wszystko, co było w jego
mocy, by nawrócić swoje ludy. Jego wnuk zaś, Henryk, przyjął święcenia biskupie. Jednak wielki zapał i dążenie do stworzenia rzeczywistego czarnoafrykańskiego państwa chrześcijańskiego zakończyło się
niepowodzeniem głównie z powodu dominacji interesów gospodarczych i politycznych nad rzeczywistym pragnieniem ewangelizacji
tych terenów i umocnienia na nich Kościoła.
Chrześcijaństwo rozwinęło się także w położonej na południe
od Kongo Angoli. W 1520 r. Portugalczycy nawiązali z tym krajem
stosunki handlowe, jednak pod warunkiem, że lud przyjmie religię
katolicką. Ok. 1590 r. było już tam, według statystyk (zresztą bardzo niepewnych) ok. 20 000 chrześcijan. Najważniejszymi stacjami misyjnymi były Luanda i Massangano, w 1596 r. podniesione do
rangi siedzib biskupich.
Praca misyjna na mniejszą skalę prowadzona była także w Gwinei
oraz w Mozambiku. Takie próby czyniono także na Madagaskarze.
3.3. Indie, Cejlon i Archipelag Malajski
Sześć lat po odkryciu Ameryki przez Kolumba Portugalczyk
Vasco da Gama wylądował na Wybrzeżu Malabarskim w Indiach
(1498). Odkrycie morskiej drogi do Indii otworzyło nowe perspektywy przed zwiastunami wiary. Początkowo pierwsze miejsce wśród
przepowiadających wiarę w tym regionie zajmowali franciszkanie.
W połowie XVI w. mieli oni na Cejlonie 12 kościołów i jedno kolegium w Kolombo. Kwitnącym ośrodkiem chrześcijaństwa w Indiach
stało się Goa, gdzie w 1534 r. ustanowiono biskupstwo, podniesione
wkrótce do rangi arcybiskupstwa.
W 1542 r. do Goa przybył jezuita Franciszek Ksawery, wielki apostoł Dalekiego Wschodu. Znaczne sukcesy ewangelizacyjne odniósł

�148

Wokół koncepcji inkulturacji

w Indiach i Japonii, zmarł u bram Chin, które pragnął ewangelizować. Wyniki starannych badań mówią, że ochrzcił co najmniej 30
000 ludzi. Franciszek Ksawery dokonał pionierskiej pracy. To, co
w misjach azjatyckich zdziałali jezuici, franciszkanie, dominikanie
i karmelici od XVI do XVIII w., było owocem tego, co rozpoczął bądź
przewidział Ksawery.
Innym wielkim misjonarzem Indii okazał się Roberto de Nobili,
z urodzenia rzymski arystokrata, z powołania jezuita. Wzbudził szacunek dla siebie i zainteresowanie dla chrześcijaństwa wśród braminów, studiując miejscowe języki i kulturę oraz dostosowując je do
chrześcijaństwa.
O. Roberto de Nobili SJ zadomowił się w kulturze hinduskiej.
Doskonale opanował język tamilski i całą literaturę. Prowadził nieposzlakowany tryb życia. Za zgodą prowincjała zamienił sutannę
na zwykły ubiór guru. Szybko opanował także sanskryt – język niezbędny do zgłębienia świętych ksiąg hinduizmu. Zrozumiał, że na
ich podstawie można zbudować pomost prowadzący do chrześcijaństwa. Zajął się odpowiednią interpretacją tekstów Wedy w sanskrycie i objaśniając te treści, formułował punkty wyjścia dla głoszenia
wiary chrześcijańskiej. Zarzuty kierowane pod jego adresem przez
współbrata wiele mówią o jego metodzie, zgodnie z którą zachowywał się jak hinduski guru: nosił znaki kastowe, wyrażające symbol Trójcy Świętej i dwie natury w Chrystusie, kąpał się przed każdą
Mszą św., a w sobotę błogosławił i rozdawał wiernym proch z sandałów. Pomimo ataków współbraci o. Roberto de Nobili cieszył się
zaufaniem papieża. W grudniu 1617 r. nadeszła z Rzymu bulla Pawła
V Cum sicut fratemitas, potwierdzająca uznanie Ojca Świętego dla
dzieła o. Roberto. Jednak papież prosił o wyjaśnienia. Miała udzielić
ich trwająca dwa dni konferencja w Goa w Indiach, podczas której

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

149

większość obecnych wypowiedziała się przeciwko metodom pracy
misyjnej o. Roberta de Nobilioego. Jednak 31 stycznia 1623 r. papież
Grzegorz XV w konstytucji Romanae sedis antistes potwierdził słuszność działalności o. de Nobili niemal we wszystkich punktach, na co
niewątpliwy wpływ miała osoba jego doradcy, ks. Petrusa Lombarda,
światłego prymasa Irlandii.
Pod koniec życia o. Roberto de Nobili żył na wpół oślepiony
w biednej chatce niedaleko Madrasu w otoczeniu swoich uczniów,
którym dyktował ostatnie uwagi dotyczące pracy misyjnej, rady
duszpasterskie i przewodnik pomocniczy w osiąganiu duchowej
doskonałości − razem 20 tomów.
3.4. Filipiny i Japonia
Z niezwykłym rozmachem i skutkiem natomiast misje hiszpańskie ogarnęły Filipiny odkryte przez Ferdynanda Magellana. Nie
tylko król Filip II, ale także Karol V uważali za ważny obowiązek
pozyskanie nowo odkrytych terenów dla wiary katolickiej. Wezwali
stare zakony do pracy misyjnej i udzielili temu dziełu królewskiego wsparcia. Wokół kościołów i klasztorów grupowały się kolegia,
szkoły i instytuty charytatywne. Do tego dochodziły inne wielkie
przedsięwzięcia, takie jak budowa mostów, wież, dróg i wodociągów,
które do dzisiaj świadczą o pionierskiej pracy cywilizacyjnej pierwszych misjonarzy. Zgodnie z prawem adaptacji, na ile to było możliwe, misjonarze zachowywali zwyczaje i prawa miejscowej ludności.
Ukształtowano miejscowy język tagal, tak że można było posługiwać się nim przy wyrażaniu pojęć chrześcijańskich. Przetłumaczono
Pismo św. i układano pieśni religijne oraz wiersze w tym języku.
Zmienne dzieje ewangelizacji charakteryzowały natomiast
Japonię. Kiedy św. Franciszek Ksawery opuszczał wyspę, liczba wier-

�150

Wokół koncepcji inkulturacji

nych dochodziła do tysiąca. Praca misyjna obejmowała początkowo zachodnie wybrzeże wyspy Kiusiu, okolice Funai (dziś Oita)
oraz Myako (dziś Kioto). W 1582 r. nastąpiła nagła zmiana w polityce władców japońskich. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. 5 lutego 1597 r. w Nagasaki ukrzyżowano 17 świeckich, 6 franciszkanów i 3 japońskich jezuitów. W latach 1617–1632 przybyło
205 męczenników. Odtąd Kościół w Japonii nie zaznał już spokoju.
3.5. Chiny
Początków myśli o misjach w Chinach trzeba szukać już w XIII
w. Ich nosicielami były nowo powstałe zakony żebracze: dominikanów i franciszkanów. Mówi się niekiedy, że te czasy stanowią drugi
okres misji średniowiecznych. W XVI w. Portugalczycy niejako na
nowo odkryli Chiny dla Europy. O ich podboju przez Portugalię czy
Hiszpanię nie było mowy. By tam się dostać, trzeba było próbować
legalnej drogi. Wielkim pionierem misji chińskiej był niewątpliwie
o. Mateo Ricci SJ, który zasłynął jako naukowiec i twórca akomodacji misyjnej, idei dostosowania przepowiadania i życia chrześcijańskiego do miejscowej kultury. Słusznie chciał on dać Chińczykom
chrześcijaństwo w chińskiej formie. O. Mateo Ricci umarł w 1610 r.
Pozostawił po sobie 200 doborowych chrześcijan. Prawie wszyscy
wywodzili się z wyższych warstw społecznych. Jwdnym z jego najgłośniejszych następców był m.in. o. Adam Schall von Bell, który na
polecenie władcy zreformował kalendarz chiński. W 1657 r. w całym
państwie ogłoszono wolność religijną. Liczono wtedy w Chinach ok.
150 000 chrześcijan.
O. Mateo Ricci nie uznawał chrztów masowych i nie spieszył
się z ich udzielaniem, chcąc najpierw przełamać główne bariery,
które oddzielały Chiny od Chrystusa przekazywanego w europej-

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

151

skiej szacie kulturowej. Nie chciał wnosić do Chin elementów kulturowo obcych czy też lekceważyć wiekowej i wspaniale rozwiniętej kultury. Nauczył się miejscowego języka i początkowo upodobnił
do miejscowych mnichów buddyjskich. Przyjął więc ich strój, sposób odżywiania się i formy życia towarzyskiego. Szybko jednak spostrzegł, iż w przeciwieństwie do życia w Europie mnisi nie cieszyli
się w Chinach wysokim szacunkiem i nie mieli żadnego wpływu na
życie społeczno-polityczne. Postanowił więc przystąpić do klasy intelektualistów, zwanych w Chinach literatami, czy też pisarzami. Z tej
klasy wywodzili się mandaryni, którzy sprawowali faktyczną władzę
w kraju. Ricci przestał więc chodzić pieszo, kazał się nosić w lektyce i opanował język tak dobrze, że jego pisma zaliczono do klasyki
chińskiej. Do miejscowej kultury przystosował również swój strój
oraz zrezygnował z golenia brody i obcinania włosów. Przyjął sposób
mówienia, jedzenia i zachowania się właściwy klasie intelektualistów,
zasłaniając sobie twarz rodzajem woalki, aby europejskimi rysami
nie zrażać przechodniów. Przyjął także chińskie imię: Li Matu Hsifai: Ricci Mateusz, pochodzący z Dalekiego Zachodu.
Jako intelektualista chiński zobowiązany był do okazywania
swej wiedzy otoczeniu. O. Ricci przestudiował klasyczną literaturę
chińską, otrzymując najwyższy stopień szemgu, czyli uczonego lub
też świętego (w kulturze chińskiej pojęć tych używano zamiennie).
Przejął wiele elementów nauczania Konfucjusza i pozostawał lojalny
wobec monarchy chińskiego, nazywając go Huang-Ti − Najwyższy
Monarcha, czy też Tien Tso − Syn Nieba.
O. Mateo Ricci poszedł jeszcze dalej, przyswajając sobie również miejscowy sposób mówienia o Bogu oraz typowy dla kultury
chińskiej szacunek dla rodziców żyjących czy też zmarłych, a także
cześć dla wielkich Chińczyków. Nie uważał nigdy konfucjonizmu za

�152

Wokół koncepcji inkulturacji

pierwotną religię Chin, lecz za ideologię państwa. Nie porównywał
czci Konfucjusza z kultem Boga, lecz z kultem bohaterów narodowych. Ewangelia nie przekreślała zatem u niego konfucjonizmu, lecz
wzbogacała go i nadawała mu pełnię. Przejął on także wiele elementów z chińskiego kultu przodków, jak np. biały strój żałobny, palenie
świec i kadzideł czy też palenie pieniędzy, co miało być symbolem
miłości do zmarłego. Pewne elementy kultury chińskiej wprowadził
Ricci również do katechumenatu. Unikał on także pokazywania krzyża publicznie, gdyż widok obnażonego ciała Ukrzyżowanego gorszył Chińczyków. Zdecydowanie negatywne jednak było stanowisko
Ricciego w sprawie poligamii.
Ricci wprowadził także chińską terminologię teologiczną do katechezy i do modlitw. Boga określano terminami Tien Czu − Pan nieba,
czy Szang-Ti – Najwyższy Władca, albo też Tien-Ti − Władca niebios. Imię: Maryja przetłumaczono jako Matka Pana Niebios, Jezus
jako Zbawiciel świata, pojęcia apostoła jako posłanego, a Kościoła
jako wspólnoty Pana Niebios. O. Ricci nie egzekwował przykazania
kościelnego o poście na sposób europejski, gdyż europejskie potrawy
postne uchodziły w Chinach za wykwintne.
Jego działalność – podobnie jak i kontynuatorów, z których najsławniejszymi byli jezuici Johann Adam von Schall z Kolonii oraz
Flamandczyk Ferdynand Verbiest – spotkała się początkowo z wielką
przychylnością Stolicy Apostolskiej. W 1615 r. papież Paweł V zezwolił jezuitom na odprawianie mszy św. w języku chińskim. Jednak jeszcze za jego życia rozgorzały ostre kłótnie o tzw. ryty chińskie oraz
spory akomodacyjne. Pierwsze dotyczyły kultu Konfucjusza i kultu
przodków, drugie natomiast kwestionowały wprowadzenie elementów kultury chińskiej do obrzędów chrześcijańskich, używania chińskich terminów teologicznych w modlitwie i katechezie, noszenia

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

153

przez katolickich duchownych chińskich strojów, przystosowania
przykazań i przepisów kościelnych do warunków chińskich oraz
ostrożności w publicznym kulcie krzyża.
Po śmierci o. Ricciego wizytator jezuitów o. Palmeiro zakazał
chrześcijanom w 1629 r. uczestnictwa w kulcie przodków, używania chińskich terminów teologicznych oraz nakazał publiczną cześć
krzyża i przestrzeganie praktyk postnych. W 1630 r. jednak generał
jezuitów odwołał rozporządzenie wizytatora.
Sytuacja zaostrzyła się znacznie w latach trzydziestych XVI w.,
po przybyciu do Chin dominikanów i franciszkanów z Formozy.
Ukształtowało się coś na kształt koalicji antyjezuickiej, złożonej
z francuskich wikariuszy apostolskich oraz misjonarzy niejezuickich. W 1635 r. oskarżono jezuitów przed Stolicą Apostolską.
W 1643 r. dominikański inkwizytor Jan Morales – przy poparciu
rządu hiszpańskiego – przedstawił w Rzymie swoje dubia – wątpliwości. 12 września 1645 r. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary oraz
Święte Oficjum wydały wyrok, mocą którego ryty chińskie zostały
potępione jako pogańskie i tym samym zakazane. Papież Innocenty
X zatwierdził wyrok. Spotkało się to z reakcją jezuitów i wysłaniem
przez nich do Rzymu własnego delegata. W wyniku tej interwencji
Stolica Apostolska uznała w 1656 r. świecki i cywilny charakter kultu
Konfucjusza i przodków, a tym samym bezpodstawność nazwania
tych kultów zabobonami. Papież Aleksander VII zatwierdził te decyzje dekretem z 23 marca 1656 r. Jednak zawiść między zgromadzeniami zakonnymi, jak również spór o jurysdykcję między biskupami patronackimi a wikariuszami apostolskimi oraz – a może nawet
przede wszystkim – zatargi polityczne między Portugalczykami
i Hiszpanami, a także między Portugalczykami i Francuzami tylko
podsyciły spór. Zarzucono jezuitom, że ich msza w języku chińskim

�154

Wokół koncepcji inkulturacji

przypomina kult Konfucjusza, że ubierając się w strój mandarynów,
wyparli się kapłaństwa, że zmieniając dyscyplinę postną i sposób
święcenia niedzieli zafałszowali chrześcijaństwo, że wprowadzili do
kazań, katechezy i liturgii pogańską terminologię. Doprowadziło to
do wielkiej dysputy misjonarzy w 1668 r. w Kantonie. Po czterdziestu
dniach obrad osiągnięto ugodę, ale kampania antyjezuicka w Europie
nie ucichła. Chcąc zażegnać spór, papież Klemens IX w 1669 r.
zezwolił na te elementy rytów i akomodacji misyjnej, które miały
charakter cywilny, zakazał natomiast tych, które miały cechy religijne. Jednak dekretem z 26 marca 1693 biskup Karol Maigrot, wikariusz apostolski z Fukien, zabronił w swoim wikariacie kultu przodków i kultu Konfucjusza oraz używania terminów chińskich w obrzędach katolickich. Dekret Stolicy Apostolskiej z 1656 r. został sporządzony, zdaniem tego biskupa, na podstawie fałszywych informacji.
Sprawa powróciła do Rzymu. W 1705 r. jako wizytator i legat apostolski przybył do Chin bp Karol Mailard de Tournon, który publicznie potępił 16 rytów chińskich, a chrześcijan chińskich uważał niemalże za pogan. Po interwencji bp. Karola Maigrota 19 marca 1715 r.
papież Klemens XI ogłosił bullę Ex illa die, która zatwierdzała dekret
legata de Tournona z 1705 r. Papież Klemens XI okazał się bardziej
przychylny i w 1733 r. odwołał niektóre zakazy, a w 1734 r. zezwolił na wprowadzenie niektórych elementów tradycyjnych obrzędów
do rytuału chrztu. Jednak już 1739 r. powrócił do pierwotnej wersji zakazów. Wreszcie papież Benedykt XIV bullą Ex quo singulari
z 1744 r. potwierdził wszystkie dawniejsze potępienia rytów chińskich i akomodacji misyjnej semper et pro semper, gdyż były w istocie swej złe.
Zupełnie inaczej dokonania o. Mateo Ricciego ocenił papież Jan
Paweł II, który wygłosił przemówienie do uczestników sesji zor-

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

155

ganizowanej z okazji 400. rocznicy przybycia Mateo Ricciego do
Chin (1583−1983): Mateusz Ricci byt pierwszym, który potrafił wejść
w żywą kulturę i społeczeństwo chińskie, umożliwiając temu wielkiemu
krajowi poznanie wiedzy i techniki europejskiej, zaś Zachodowi poznanie cywilizacji i bogactw kulturalnych chińskiego narodu.
Prawdziwy humanista, posiadający kulturę filozoficzną, teologiczną i artystyczną, a jednocześnie wyposażony w znaczny zasób wiedzy
matematycznej, astronomicznej i geograficznej oraz znający najnowsze rozwiązania techniczne epoki, ojciec Ricci zdołał wytrwałym a jednocześnie pokornym i pełnym szacunku wysiłkiem zaczerpnąć z klasycznej literatury chińskiej tak wiele i głęboko, ze stał się prawdziwym
„pomostem” między dwiema cywilizacjami: europejską i chińską.
Właśnie dzięki temu niezwykle doniosłemu pośrednictwu naród
chiński przyznał wielkiemu humaniście i mistrzowi z Maceraty ważne
miejsce w swej historii. Wkład tej miary nie byłby możliwy bez długiego i absorbującego przygotowania kulturalnego oraz dogłębnego zakorzenienia w kulturze chińskiej. W tym właśnie celu ojciec Ricci oddał
się z niezwykłym poświęceniem studiowaniu języka, zwyczajów i obyczajów chińskich do tego stopnia, że je sobie prawdziwie przyswoił.
(…) W głoszeniu Ewangelii umiał znaleźć język trafiający do kultury słuchacza. Rozpoczynał od dyskusji na tematy drogie narodowi
chińskiemu, to jest na tematy moralności i zasad życia społecznego
wedle tradycji konfucjańskiej, której wielkie wartości ludzkie i etyczne uznawał. Następnie w sposób dyskretny i nie wprost, wprowadzał
chrześcijański punkt widzenia na różne sprawy, i tak bez narzucania się, kończył doprowadzeniem wielu słuchaczy do poznania wprost
Boga, który jest Najwyższym Dobrem i Jego autentycznego kultu.
(…) Dzięki tej pracy zakorzeniania się w kulturze, ojciec Mateusz
Ricci zdołał z pomocą swych chińskich współpracowników dokonać

�156

Wokół koncepcji inkulturacji

dzieła uchodzącego za niemożliwe, to znaczy wypracować katolicką
terminologię teologiczną i liturgiczną w języku chińskim, i w ten sposób
stworzyć warunki pozwalające na poznanie Chrystusa oraz wcielenie
orędzia ewangelicznego i Kościoła w kontekst chińskiej kultury.
(…) Ojciec Mateusz Ricci pozostał w Chinach także po swojej śmierci. Miejsce gdzie go pochowano, zostało podarowane przez samego
cesarza. Tym, których dziwiła ta decyzja, nigdy wcześniej w historii
Chin nie spotykana, kanclerz cesarstwa odpowiadał: „Nie zdarzyło się
nawet w historii Chin, by przybył tu cudzoziemiec tak wyjątkowej wiedzy i cnoty, jak doktor Ricci �.
3.6. Antyle i Meksyk
Od samego początku hiszpańskich odkrywców ożywiała gorliwość w głoszeniu Ewangelii, ale też od samego początku to zadanie apostolskie było powiązane z polityką. Już przy pierwszej próbie
kolonizowania nowo odkrytego lądu doszło do zerwania rozmów
między tubylcami i przybyszami, a z czasem do nienawistnej wrogości. Bez wątpienia chlubą dominikanów pozostanie fakt, że jako
pierwsi, już w 1510 r., wystąpili przeciw krzywdzie Indian. Ich przełożony, Antonio de Montesino, z apostolską odwagą mówił o takich
nadużyciach w kazaniach głoszonych przed gubernatorem i urzędnikami. Jako największy obrońca Indian zasłynął Bartłomiej de las
Casas, który po dzień dzisiejszy ma swoich wielbicieli i wrogów.
Pierwszym misjonarzem w Meksyku był Bartłomiej de Olmedo,
kapelan Hernána Cortésa. Wielką jego zasługą jest powstrzymywanie przedwczesnego zapału Cortésa, który wyrażał się w niszczeniu
świątyń pogańskich. 31 VII 1923 r. w Vera Cruz wylądowali pierwsi
franciszkanie. W następnym roku przybyło dwunastu franciszkanów,
�

L’Osservatore Romano (wyd. pol.) 1982, nr 10.

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

157

znanych jako los doce (dwunastu). Osiągnięcia chrystianizacji w krótkim czasie okazały się imponujące. Meksyk był wówczas gęsto zaludniony, a Indianie dobrze zorganizowani. Prowadzono apostolstwo
dzieci, misjonarze udawali się w ciągłe podróże, budowano wielkie
dziedzińce kościelne, gdzie było miejsce na dziesiątki tysięcy ludzi.
Wielki wpływ na sukces ewangelizacji miały objawienia Matki Bożej
w Guadalupe, gdzie Maryja ukazała się staremu już Indianinowi, od
czasu chrztu nazywającemu się Juan Diego.
Matka Boża z Guadalupe – patronka Meksyku i obu Ameryk −
stanowi żywy przykład i inspirację inkulturacji wypływającej z nadprzyrodzonych okoliczności. To indiańskie objawienie zaczęło się
w sobotę 9 grudnia 1531 r. na obrzeżach dawnej stolicy Azteków
Tenochtitlan (dzisiejsze miasto Meksyk), na niewielkim wzgórzu
Tepeyac – dawnym miejscu kultowym Azteków, poświęconym bogini urodzajów Tonatzin oraz bogini Ziemi Coatilcue. Jego świadkiem
był Juan Diego, Indianin z pobliskiej wsi. On to usłyszał dobiegający z tego wzgórza śpiew ptaków, który układał się w przedziwną,
pełną piękna melodię. Zdumiony wspiął się na wzgórze i tam usłyszał wezwanie, skierowane do niego w rodzimym języku náhuatal.
Mówiła do niego młoda kobieta o ciemnym, indiańskim odcieniu
skory, otoczona słonecznymi promieniami, pośród kwiatów, z dłońmi złożonymi do modlitwy. Prosiła, by z tym posłaniem udał się do
pierwszego biskupa Meksyku, Juana de Zumarraga, franciszkanina.
Biskup zażądał znaku i ksieżniczka indiańska obiecała dać znak. 12
grudnia Juan Diego na jej polecenie zebrał kwiaty z pozbawionego roślinności wzgórza i owinął je w swoje poncho. Kiedy po długim oczekiwaniu rozwinął poncho przed biskupem, nie było już tam
róż, ale wizerunek jego Pani. Przebieg wydarzeń 14 lat później na
podstawie relacji Juana Diego i innych świadków spisał o. Antonio

�158

Wokół koncepcji inkulturacji

Valeriano w języku náhuatal, rozpoczynając słowami Nican Mopohua
Motecpana.... – Tutaj po kolei zostanie opowiedziane...�.
Podczas objawień na wzgórzu Tepeyac serce Juan Diego pozostawało spokojne, nie lękał się. Czuł się w pełni zadowolony i radosny. Wszystko było dla niego zrozumiałe i bliskie. Maryja miła
ciemne, indiańskie oblicze, mówiła do niego w ojczystym języku. Identyfikowała się z jego osobistymi troskami i troskami ludu.
Obiecywała w tym miejscu wysłuchiwać próśb, wspomagać i uzdrawiać. Chciała stać się ich Matką.
Nie tylko słowa Maryi były odpowiedzią na aktualną sytuację
Indian i towarzyszący jej stan beznadziejności po klęsce militarnej
i upadku ich bogów, lecz także cała jej postać i okoliczności towarzyszące objawieniom były zakorzenione w świecie Indian. Maryja objawiła się od strony wschodzącego słońca – stamtąd spodziewano się
nadejścia Boga. Objawiła się pośród kwiatów i przy śpiewie ptaków.
Kwiat (xóchtial) – to w języku Indian Náhuatal coś więcej niż roślina, to symbol prawdy i wytrwałości. Śpiew (cuicatl) wskazywał zaś na
doskonałość. Dla Juana Diego kwiaty i śpiew oznaczały to, co pewne
i prawdziwe. Wreszcie Maryja objawiła się na wzgórzu – w miejscu,
gdzie niebo zdaje się spotykać z ziemią. Kolor jej płaszcza był kolorem książęcym. Pokryty był nadto gwiazdami, a u jej stóp znajdował się księżyc. Gwiazdy i księżyc walczyły przeciwko matce Ziemi
(Coatlicue). Lecz Słońce, w które odziana była Maryja, było usposobieniem życia, walczyło z siłami ciemności.
Bogini Ziemia poczęła swego Huitzilopochtli, któremu zagrażał zimny i straszny świat ciemności, symbolizowany przez gwiazdy
i księżyc. Huitzilopochtli podjął walkę przeciwko niemu. Aztekowie,
lud Słońca, śpiewu i kwiatów, wspomagali go w tej walce, składaPor. Nican Mopohua, tłum. J. Różański, Misyjne Drogi (1990) nr 4, s. 22-28. Por. także J.
Różański, Matka Meksyku i całej Ameryki Łacińskiej, tamże, s. 18-21.
�

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

159

jąc mu codziennie, przed zapadnięciem ciemności, kosztowności,
które posiadali, oraz ludzkie serca i dającą życie krew. W ten sposób
następnego ranka mogli na powrót oglądać swe wschodzące Słońce.
Ten dualistyczny świat bogów przenikał głęboko ich życie, napawając je ciągłym lękiem przed mocami ciemności. Maryja, w sposób
zgodny z ich mentalnością i wyobrażeniami, mówiła, iż świat władcy ciemności przeminął (obleczona w Słońce, z gwiazdami i księżycem u swych stóp). Jestem pełną łaski Dziewicą Maryją, Matką Boga
jedynej Prawdy, Téotl, Tego, przez którego żyjemy, Stwórcy człowieka,
Tego, który jest władcą wszystkiego, co znajduje się w pobliżu i wszędzie. Pana nieba i ziemi.
Jej słowa i oczy pełne miłości o wiele lepiej przekazywały wszystkie
prawdy wiary, które kaznodzieje misyjni nieudolnie starali się– zgodnie z wyuczoną, europejską teologią i filozofią – przekazywać obcemu sobie światu Indian. Maryja mówiła przez Juana Diego, że nie
ma już miejsca na strach: Chrystus, który jest prawdziwą Światłością,
Słońcem, jest pełen miłości do człowieka. Jest on światłem i ciepłem, Tym, który niesie życie. Maryja wskazywała na Tego, który jest
Bratem człowieka i Synem Coatlaxópeuh (Guadalupe) – Synem Tej,
która starła głowę węża i teraz jako Jutrzenka niesie Indianom nową
nadzieję.
3.7. Ameryka Południowa
W Ameryce Południowej w okresie konkwisty istniały trzy wicekrólestwa: Peru (Nowa Kastylia z Ekwadorem) i Chile – Nowe
Toledo). W ślad za konkwistadorami szli pionierzy cywilizacji
i ewangelizacji. Biskupstwa, które powstawały licznie, świadczą
o kwitnącym osadnictwie hiszpańskim. Ochrzczeni Indianie szybko
ulegali wpływom hiszpańskim. Kontynent południowoamerykański

�160

Wokół koncepcji inkulturacji

otrzymał pierwsze biskupstwo w Darian w 1514 r. Kolejne założono
w Caracas (1531), Santa Marta i Cartagenie (1534), Cuzco (1537),
Santa Fe de Bogota (1538), Limie (1552), Santiago de Chile (1561),
Tucuman (1570), Arequipie (1577). Cechą charakterystyczną ewangelizacji Indian południowoamerykańskich stał się system redukcji. Tak określano osady hiszpańskie, zamieszkałe wyłącznie przez
Indian, a rządzone przez misjonarzy. Przyzwyczajeni do swobody
koczownicy mieli się w ten sposób przyzwyczajać do stałego miejsca zamieszkania, do prawa i jakichś norm postępowania. Zarazem
chciano ich w ten sposób uchronić od negatywnych wpływów, wyzysku i niewolnictwa grożącego ze strony kolonistów.
Brazylia została odkryta przez Alvareza Cabrala 22 kwietnia
1500 r. Kolonizacja Brazylii przez Portugalczyków rozpoczęła się
dopiero ok. 1530 r. Ok. 1600 r. w Brazylii pracowało 63 jezuitów.
Najbardziej znanym misjonarzem był wówczas o. Anchieta SJ, który
przybył do Brazylii jeszcze jako kleryk. Już przed święceniami pracował wśród żołnierzy – kolonistów portugalskich. Doprowadził do
ugody między nimi a dwoma plemionami indiańskimi. Zostawił po
sobie gramatykę i słownik języka tupi. Dzięki jego pracom w 1618 r.
wydano Catesismo Brasilice.

4. Misja papieska (XVII – XVIII w.)
Misja patronacka, prowadzona przez królów Hiszpanii i Portugalii,
z biegiem lat stała się narzędziem w rękach władców, którzy usiłowali
wykorzystać działalność misyjną do ściślejszego zjednoczenia i podporządkowania sobie podbitych terenów. Ustała też znacznie gorliwość misyjna, zwłaszcza Portugalii, która nie była zdolna do jej prowadzenia na rozległych terenach, stanowiących jej strefę wpływów.

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

161

W Kościele natomiast dojrzewała świadomość konieczności stworzenia nowego systemu misyjnego, który pozwalałby uniezależnić się
w jak największym stopniu od patronatu królewskiego. System ten,
zwany misją papieską, obejmował m.in. tworzenie biskupstw, mianowanie przełożonych, wysyłanie i odwoływanie personelu misyjnego bez względu na narodowość, podział diecezji i kierowanie klerem
tubylczym. O tym wszystkim miała odtąd decydować Kongregacja
Rozkrzewiania Wiary.
4.1. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary
Trudno przecenić znaczenie dla rozwoju misji papieskiej konstytucji Inscrutabili divinae Providentiae z 22 czerwca 1622 r.,
która powoływała Congregatio de Propaganda Fide – Kongregację
Rozkrzewiania Wiary, dziś działającą pod nazwą Kongregacji
Ewangelizacji Narodów. Jej powstanie oznaczało nowy okres w historii misji, charakteryzujący się scentralizowaniem działalności misyjnej, która odtąd z Rzymu otrzymywała wytyczne dotyczące zasadniczych kierunków działania, organizacji i zadań do wypełnienia. Idee
powołania podobnej Kongregacji poprzedzały prądy, które chciały dziełu misyjnemu zapewnić ściśle kościelny charakter i podporządkować je Stolicy Apostolskiej. Już pod koniec XIII w. Rajmund
Lullus poddał myśl, by w centrum świata chrześcijańskiego powołać
oficjalną organizację, której zadaniem byłoby rozkrzewianie wiary.
Do założenia pierwszego, papieskiego Instytutu Misyjnego, przyczynił się św. Ignacy z Loyoli w 1543 r. Zasad działania późniejszej
Kongregacji można też było doszukiwać się w memorandach kierowanych do papieży przez Jeana Vendeville’a, profesora prawa na uniwersytecie w Lowanium oraz postulatach hiszpańskiego karmelity
Tomasza od Jezusa (1564–1627).

�162

Wokół koncepcji inkulturacji

Członkowie nowej Kongregacji otrzymali od papieża pełnomocnictwa, aby nadzorować przepowiadanie wiary i naukę religii
we wszystkich misjach, posyłania i odwoływania misjonarzy oraz
wszystkich spraw, które odnoszą się do rozkrzewiania wiary po
całym świecie. Te założenia niweczyła skutecznie szczupłość podstaw
finansowych Kongregacji, z którymi od samego początku były wielkie kłopoty. Mimo to Kongregacja zatroszczyła się o kolegia i ośrodki studiów misyjnych dla różnych narodów. Powstało Kolegium
Rozkrzewiania Wiary, zwane dzisiaj – od imienia założyciela, papieża
Urbana VIII – Collegium Urbanianum. W latach dwudziestych XVII
w. niezależnie od Kongregacji utworzona została Polyglotta, czyli
wielojęzyczna drukarnia, która drukowała dzieła w różnych językach. Stała się ona ważnym ośrodkiem rozkrzewiania wiary.
4.2. Nowy porządek misyjny
By uniezależnić się od władzy świeckiej i nie łamać traktatów z nią
zawartych, Kongregacja Rozkrzewiania Wiary powołała do istnienia instytucję wikariuszy apostolskich. Plany Kongregacji, wnoszącej o niezależność organizacji kościelnej i metod pracy, wydawały się
niebezpieczne dla autorytetów portugalskich, które widziały w nich
znaczne osłabienie swojej władzy i wpływów w Azji, gdzie struktury państwowe były też mocno związane z kościelnymi. Mimo to
w latach trzydziestych XVI w. Kongregacja przygotowała plany tworzenia nowych, niezależnych biskupstw bez pozwolenia Portugalii.
Był to początek reorganizacji hierarchii w krajach misyjnych.
4.3. Nowy personel misyjny
Po okresie wielkich odkryć geograficznych, kiedy to misjonarze
rekrutowali się głównie z Portugalii i Hiszpanii, Stolica Apostolska

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

163

wraz z ograniczaniem prawa patronackiego brała też w swoje ręce
sprawę personelu misyjnego, który nabierał charakteru coraz bardziej kościelnego, katolickiego i ponadnarodowego. Misjonarze
wywodzili się głównie z zakonów augustianów, dominikanów, franciszkanów i jezuitów. Dołączyli do nich także kapucyni, którzy na
kapitule generalnej w 1587 r. postanowili włączyć się także w dzieło misyjne. W ich ślady poszli karmelici, chociaż z trudem umieścili
dzieło misyjne w swych regułach.
W 1622 r. zakupiono w Paryżu budynek przy Rue du Bac,
który stał się domem macierzystym paryskiego Stowarzyszenia Misji
Zagranicznych. W 1663 r. król Ludwik XIV oficjalnie zatwierdził
Seminarium dla nawracania pogan w dalekich krajach. W tym czasie
(1625 r.) powstało także inne jeszcze zgromadzenie misyjne: Księża
Misjonarze, zwani powszechnie lazarystami. W 1645 r. pierwsi lazaryści udali się do Tunisu i Algieru w Afryce Północnej. W 1648 r. otworzyli dwie misje na Madagaskarze, udali się także w kierunku Chin.
Na początku XVIII w. pracę misyjną rozpoczęło Zgromadzenie Ducha
Świętego – duchacze (założone w 1703 r. przez Claude-Françoisa
Poullart des Places). W pierwszej połowie XVII w. pojawiły się również żeńskie zgromadzenia zakonne przeznaczone do służby misjom.
4.4. Indie, Cejlon, Indochiny
W chwili śmierci o. Roberta de Nobiliego (1656 r.) przyjmowanie
chrześcijaństwa przez ludzi wszystkich kast indyjskich było w pełnym rozkwicie. Mimo trwającego cały wiek prześladowania ze strony braminów, a pod ich naciskiem takżę przez władzę państwową,
liczba chrześcijan stale rosła. O wiele większe sukcesy odnotowali
jednak goańscy oratorianie na Cejlonie. Po dwudziestoletniej wojnie
(1638–1658) Holendrzy wyparli z wyspy Portugalczyków i zabronili

�164

Wokół koncepcji inkulturacji

pobytu katolickim misjonarzom, niszcząc systematycznie ich dorobek. W tym ciężkim okresie ratowali sytuację oratorianie z Goa.
Pierwszym był o. Józef Vaz, który jako kulis (członek najniższej kasty
indyjskiej) z narażeniem życia niósł pomoc opuszczonym wiernym;
w jego ślady szedł cały szereg oratorian goańskich. W 1762 r. władze
holenderskie zaczęły tolerować działalność misjonarzy katolickich.
Już w połowie XVI w. portugalscy i hiszpańscy dominikanie i franciszkanie podejmowali pierwsze próby misjonowania w Indochinach.
Niestety bez większego skutku. Znacznie więcej powodzenia mieli
jezuici, którzy przenieśli się tu po wydaleniu z Japonii. Apostołem
Wietnamu stał się Francuz Aleksander de Rhodes. Zastosował tzw.
metodę pionową: zaczął od górnych warstw społecznych i przy ich
pomocy nawracał doły. Stworzył wyborową kadrę katechetów, którzy ślubowali ubóstwo, czystość i posłuszeństwo. Byli oni doskonałą
podporą wiernych w częstych prześladowaniach, a z czasem wyszli od
nich pierwsi kapłani. W połowie XVII w. w Tonkinie (Hanoi, Hajfong)
było ok. 90 000 wiernych, w Kochinchinie (półwysep na południu
Wietnamu) ok. 20 000. Misjonarze w różnych okresach podkreślali
dobrą formację i zaangażowanie tamtejszych chrześcijan.
4.5. Redukcje paragwajskie
Tak zwane redukcje paragwajskie zostały zapoczątkowane przez
franciszkanów i dominikanów, a rozwinięte przez jezuitów. Na ich
zakładanie pozwalał dekret królewski z 1607 r., potwierdzony przez
Filipa III w 1610 r., który dodatkowo zabronił stosowania przymusu wobec Indian przez osoby prywatne i brał ich po wsze czasy pod
bezpośrednią władzę króla. Król sprawował władzę w redukcjach za
pośrednictwem misjonarzy z wykluczeniem jakichkolwiek urzędników. Misjonarzom dodano radę złożoną z Indian.

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

165

Nazwa redukcje paragwajskie nie pokrywa się z dzisiejszym terytorium państwa Paragwaj, lecz rozmieszczone były w dorzeczach
Parany i Urugwaju, a więc części dzisiejszych Paragwaju, Argentyny
i Brazylii. W latach 1610–1626 staraniem hiszpańskiego jezuity Ruiza
de Montoyi powstało na tym obszarze 14 osad indiańskich, w których osiedlało się od 2000 do 3000 mieszkańców. Z powodu licznych
napadów na redukcje w 1641 r. król upoważnił je do wystawiania
oddziałów zbrojnych. W początkach XVIII w. liczba redukcji wzrosła
do 30, a liczba ich mieszkańców wahała się od 2000 do 7000.
Struktura organizacyjna wszystkich redukcji była taka sama: najwyższą władzę sprawowali misjonarze, wszystkie niższe urzędy piastowali Indianie. Europejczyków nie dopuszczano wcale do redukcji. Każda rodzina miała własny dom z działką przyzagrodową. Nic
w redukcjach nie było własnością prywatną, całe życie zaś było przepojone religią. Modlitwa i śpiew wyznaczały rytm dzienny i towarzyszyły pracy. Podział dochodu był tak uregulowany, że nigdzie nie
było zbytku, ale też nikt nie cierpiał jakiegoś braku. Pojawili się jednak nieprzejednani krytycy i wrogowie redukcji, co doprowadziło do
ich likwidacji. W 1768 r., gdy wypędzano jezuitów, Indian osiadłych
w redukcjach było około 90 000, w 1800 r. ostała się już tylko połowa,
a kilkadziesiąt lat później nie było nikogo – Indianie powoli powrócili do dawnego życia w lasach.

5. Czas rozkwitu i przeobrażeń
Kryzys misji w XVIII w. sprawił, iż pod koniec tego stulecia zarówno liczba misjonarzy, jak i wiernych na terenach misyjnych była zastraszająco niska. Następne stulecie przyniosło jednak odrodzenie misji,
w którym wielki udział mieli świeccy. Dzieje misji w XIX w. oraz

�166

Wokół koncepcji inkulturacji

w pierwszej połowie XX w. w wielkim uproszczeniu można podzielić na trzy okresy. Pierwszy z nich obejmuje koniec XVIII w. i sięga do
początku lat osiemdziesiątych XIX w. Jest to czas odrodzenia misji. Po
nim rozpoczyna się okres silnego powiązania z działalnością kolonizacyjną mocarstw zachodnich, zakończony razem z końcem II wojny
światowej. Trzeci okres, przeobrażeń misji i wyzwalania się tzw. państw
Trzeciego Świata spod dominacji politycznej, trwał do lat sześćdziesiątych XX w., a dokładnie do Soboru Watykańskiego II.
5.1. Francja – początek odrodzenia
Koniec XVIII i początek XIX w. to czas wielkiego spustoszenia
Kościoła we Francji. Rewolucja, rządy Napoleona, prześladowania
Kościoła sprawiły, że na Francję możemy patrzeć jako na kraj misyjny
– mówił z goryczą w 1822 r. biskup z Troyes. A jednak to właśnie z tej
Francji przyszło wielkie odrodzenie misyjne. Setki księży wypędzonych z Francji pod koniec XIX w. skierowały się najpierw do krajów
ościennych, głównie do Anglii, a później na nowe tereny misyjne. Już
pod koniec XVIII w. ok. 150 misjonarzy udało się do Kanady i Stanów
Zjednoczonych. Wielu z nich zostało tam pierwszymi biskupami.
W 1802 r. konkordat zawarty miedzy papiestwem i Francją przywrócił pokój. Z licznych kolonii napływały prośby o misjonarzy.
Nasze misje są tutaj – odpowiadali biskupi francuscy (1815 r.). Ale
nie wszyscy się z nimi zgadzali. W 1814 r. ponownie otwarto seminarium misji zagranicznych (MEP) jako odpowiedź na prośbę misji
w Chinach, Tonkinie i Kochinchinie o nowych pracowników. Ten
zapał misyjny rozszerzył się wkrótce na inne kraje, do czego przyczyniły się znacznie liczne publikacje misyjne, m.in. wydawane w 12
językach (również po polsku) Roczniki Dzieła Rozkrzewienia Wiary,
które kształtowały świadomość misyjną w Europie.

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

167

5.2. Nowe zakony misyjne i współpraca świeckich
Należy z satysfakcją odnotować odrodzenie ducha misyjnego w starych zakonach oraz powstanie wielu nowych zgromadzeń
zakonnych w XIX w., których głównym celem (a często nawet jedynym) była działalność misyjna. Odrodzenie to dotyczyło m.in.
przywróconych do istnienia jezuitów. Spośród nowych zgromadzeń zakonnych wymienić można choćby Zgromadzenie Świętych
Serc Jezusa i Maryi (1805), Oblatów Maryi Niepokalanej (1816),
Księży Pallotynów (1835), Zgromadzenie Najświętszego Serca Maryi
(Misjonarzy z Scheut – 1862), Księży Werbistów (1875) i wiele
innych. Na wzór paryskiego seminarium dla misji zagranicznych
powstały inne: w Mediolanie (1850), Lyonie (1856), w Mill Hill
(1866), w Parmie (1895). O wiele mocniej niż dawniej zapał misyjny
ogarnął zgromadzenia braci i sióstr zakonnych, których liczba coraz
częściej przewyższała liczbę misjonarzy-kapłanów.
Troska o zbawienie dusz, ożywiająca misjonarzy oraz ich heroiczny wysiłek, przedstawiany przez liczne publikacje i prelekcje, rozbudziły wielki entuzjazm wśród świeckich. Jego owocem jest zainicjowane w 1882 r. przez Paulinę Jaricot, prostą robotnicę z Lyonu,
Dzieło Rozkrzewienia Wiary, które wkrótce rozpowszechniło się
w wielu innych krajach. Papieże kilkakrotnie udzielili Dziełu zatwierdzenia i poparcia, a z czasem stało się ono najskuteczniejszą pomocą dla misji. W 1843 r. bp Charles de Forbin Janson z Nancy powołał
do życia Dzieło Św. Dziecięctwa. Początkowym zadaniem dzieła było
ratowanie porzuconych przez rodziców dzieci chińskich, później
rozszerzyło ono swą działalność na cały świat i przyjęło się znowu
w wielu krajach. W 1889 r. Stefania Bigard Cottin i jej córka Joanna
z Gaen zainicjowały Dzieło Świętego Piotra Apostoła dla kształcenia
kleru tubylczego w krajach misyjnych.

�168

Wokół koncepcji inkulturacji

Wymieniając świeckich pionierów zaangażowanych w budzenie
świadomości misyjnej trzeba także wspomnieć o matce Afryki, hrabinie Marii Teresie Ledóchowskiej (1863–1922). Godzina jej powołania misyjnego nadeszła w 1888 r., jako echo potężnego wezwania
kard. Lavigerie do walki z hańbą XIX w. – niewolnictwem. Po zasięgnięciu rady swego stryja, kard. Mieczysława Ledóchowskiego (prefekta Kongregacji Rozkrzewiania Wiary), Maria rozpoczęła publikowanie artykułów na tematy misyjne w jednym z pism wiedeńskich.
W 1890 r. rozpoczęła wydawanie osobnego pisemka pt. Echo z Afryki.
W 1894 r. założyła zgromadzenie zakonne Sióstr św. Piotra Klawera,
gorliwie wspomagające misje dzięki szeroko rozwiniętej współpracy
ze świeckimi.
5.3. Rola Stolicy Apostolskiej
Odrodzenie dzieła misyjnego w XIX w. nie byłoby możliwe bez
wielkiego zaangażowania Stolicy Apostolskiej, która coraz bardziej
uświadamiała sobie swoje obowiązki wobec misji. W 1817 r. zreorganizowano Kongregację Rozkrzewiania Wiary. W 1840 r. papież
Grzegorz XVI (1831–1846), były prefekt Kongregacji, ogłosił encyklikę Probe nosti, w której polecił wiernym wspieranie Dzieła
Rozkrzewienia Wiary. W 1845 r. z jego inicjatywy ukazała się instrukcja Neminem profecto, która regulowała m.in. obowiązek troszczenia
się o kler misyjny i dobór przygotowanych katechetów oraz nalegała, by misjonarze trzymali się z dala od polityki oraz częściej organizowali synody. Tenże papież, którego słusznie można nazwać papieżem misyjnym, erygował 70 nowych biskupstw i wikariatów apostolskich. 3 grudnia 1880 r. Leon XIII wydał encyklikę Sancta Dei
Civitas, w której wyłożył zasadniczy obowiązek ludu chrześcijańskiego wobec misji.

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

169

5.4. Powiązanie z kolonizacją
Dziewiętnastowiecznemu odrodzeniu misji towarzyszyła ekspansja
kolonialna mocarstw zachodnich. Kanada, Afryka, Azja stają się terenami walk, kolonizacji i przetargów potęg europejskich. Dobro i interesy
miejscowej ludności nie liczyły się wcale. Europa, zapatrzona w siebie,
uważała się za pionierkę jedynej dobrej cywilizacji w świecie. Deklaracji
Josepha Chamberlaina wierzę w tę rasę towarzyszyły analizy ludzi nauki,
usprawiedliwiające europejską ekspansję właśnie ze względu na wyższość cywilizacji tego kontynentu. Ekspedycji Bonapartego do Egiptu
towarzyszyło kilkudziesięciu naukowców, pokazując, iż w tym przedsięwzięciu nie chodzi o korzyści finansowe czy religię, lecz o cywilizację.
Problemy cywilizowania jako celu kolonizacji zostały szeroko omówione na międzynarodowej konferencji w Brukseli w 1890 r., gdzie 89 na
100 przyjętych artykułów mówiło o problemach cywilizacji: postanowiono wyrugować handel niewolnikami oraz omawiano zasady solidnej organizacji administracyjnej, sądowej, religijnej, wojskowej, rozwoju sieci komunikacyjnej (drogi, koleje, żegluga, telegrafy), dzięki której
ludy prymitywne mogłyby korzystać z dobrodziejstw cywilizacji�.
Teoria i praktyka misji na przełomie XIX i XX w. trafiła niejako na
szczyt powiązania chrześcijaństwa z kulturą europejską i sformalizowaną formą wyznawania tej wiary. Przyczyniły się do tego tendencje
reformatorskie Soboru Trydenckiego. Sobór Watykański I natomiast
umocnił tendencje centralistyczne, traktujące Kościół katolicki jak
jedną wielką diecezję, zarządzaną przez biskupa Rzymu.
Misjonarze najczęściej podzielali panujące wówczas przekonania i oprócz Ewangelii nieśli światło cywilizacji. Mimo to nie zabrakło wśród nich odważnych i rzeczywistych obrońców ludu. Można
Por. E. Kange, La politique dans le système catholique romain en Afrique, Paris 1976, s. 399. Por.
spojrzenie antropologii na kultury Czarnej Afryki w: G. Leclerc, Athropologie et colonialisme,
Paris 1972; E.B. Tylor, La civilisation primitive, Paris 1876.
�

�170

Wokół koncepcji inkulturacji

to zauważyć choćby przy wciąż niedocenianych, a przecież niemałych zasługach misjonarzy, zwłaszcza kard. Charlesa Lavigerie, dla
zniesienia niewolnictwa. Jednak sposób przygotowania misjonarzy
do pracy i najbardziej rozpowszechnione tendencje w ich rodzimych
społeczeństwach znacznie zdominowały praktykę misyjną przełomu stuleci. Znalazły one odzwierciedlenie w koncepcji kulturalnej
tabula rasa, której założeniem było zniszczenie lokalnego pogaństwa– a wraz z nim i miejscowej kultury – w imię niesienia cywilizacji zachodniej i nowości Ewangelii, ale w wydaniu zachodnim.
O. Placide Tempels, belgijski franciszkanin, w swoim przełomowym
dziele La philosophie Bantou jeszcze w 1949 r. wspomina metodę
tabula rasa, mówiąc o tym, iż misjonarze podchodzą do tubylców
jakby mieli do czynienia z nicością.. Myślą, iż wszystko należy oczyścić, by na gołej ziemi położyć zdrowe fundamenty. Są przekonani, iż
trzeba uporać się z niedorzecznymi zwyczajami, śmiesznymi wierzeniami – z gruntu złymi i pozbawionymi wszelkiego sensu. Wydaje im
się, iż trzeba wychowywać dzieci, dorosłe dzieci�.
Pomimo dominującego przekonania o wyższości kultury europejskiej metoda akomodacji nie została zarzucona. Punktem przełomowym w stosunku refleksji teologicznej do miejscowej kultury był
z pewnością okres międzywojenny, kiedy to idee akomodacji podkreślały, iż misjonarz powinien adaptować się do miejscowego sposobu życia, zwyczajów, obyczajów, pokarmu, stroju itd. Postulowano
wykorzystanie tych elementów w sztuce i architekturze sakralnej.
5.6. Działalność papieska
Zasadnicze znaczenie dla rozkwitu misji w XX w. miała działalność papiestwa. I tak Pius X (1903–1914) przeprowadził kolejną
�

Por. P. Tempels, La philosophie bantou, Paris 1949, s. 111-113.

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

171

reformę Kongregacji Rozkrzewiania Wiary, a w breve In Apostolicum
(1904 r.) oświadczył, iż wszyscy są zobowiązani do współdziałania
w apostolskim dziele misyjnym: każdy bowiem na swój sposób ma się
do tego przyczynić, czy to przez modlitwę, czy przez jałmużnę, aby nieskończony skarb wiary św. zaszczepić wśród tych, którzy jeszcze go nie
posiadają. Benedykt XV (1914–1922) wkrótce po wojnie wydał list
apostolski Maximum Illud (30 XI 1919 r.), gdzie przypomniał o obowiązku szerzenia wiary św. w całym świecie i wskazał misjom nowe
drogi. Pius XI (1922–1939) czynem i słowem podkreślał, że głoszenie wiary świętej jest największym i najświętszym dziełem katolickim.
Jego następca Pius XII (1939–1958) wydał aż 5 encyklik, w których
bezpośrednio lub pośrednio mówi o obowiązku głoszenia Ewangelii
całemu światu.
Jan XXIII podczas krótkiego pontyfikatu (1958–1963) wydał również encyklikę misyjną Princeps Pastorum (1959 r.), w której m.in. raz
jeszcze podkreślił znaczenie kleru miejscowego, konieczność istnienia miejscowego episkopatu i rolę tubylczego laikatu.
Podczas pontyfikatu Piusa XII liczba biskupstw i wikariatów na
terenach misyjnych wzrosła z 532 do 702. O 100% także powiększyła się liczba katolików. Duże znaczenia ma także wzrost stanu miejscowego kleru i miejscowych biskupów (z 25 na 125). W ten sposób
papież zapoczątkował istotne dzieło przemian w działalności misyjnej, które zakładało już nie proste dawanie wiary, ale żywy kontakt między Kościołami starymi i młodymi. Gospodarcze, techniczne i polityczne przemiany świata nie pozwalały już nikomu, także
Kościołowi w Europie, żyć w izolacji. Znaczną pomocą w procesie
odeuropeizowania Kościoła i misji, zresztą procesie niekiedy trudnym i bolesnym, okazało się usunięcie kolonializmu i powstanie
młodych, wolnych państw. Zmusiło to prowadzących działalność

�172

Wokół koncepcji inkulturacji

misyjną do poszukiwaniu nowych dróg. Łączyło się to z oddawaniem kierownictwa Kościołem klerowi miejscowemu, często zresztą wymuszonym politycznie. Dlatego też rola misjonarzy europejskich stawała się coraz bardziej służebna. Zrozumiano też szybko, iż
w działalność misyjną w większym jeszcze stopniu muszą się zaangażować świeccy. Zwołany przez Jana XXIII Sobór Watykański II miał
przynieść odpowiedź także na pytanie o zasadność i kierunki działalności misyjnej dzisiaj.
5.7. Przemiany polityczne i gospodarcze
W latach sześćdziesiątych na pierwszy plan wysunął się z pewnością trwający proces dekolonizacji i przemian społecznych w nowo
tworzonych, czy też ponownie niepodległych państwach. Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte to także liczne konflikty zbrojne
i walka o wpływy dwóch bloków politycznych: tzw. bloku kapitalistycznego i komunistycznego. Wiele państw tzw. Trzeciego Świata
pozostaje w raczej teoretycznej neutralności, której towarzyszy
wyraźny regres ekonomiczny. W latach dziewięćdziesiątych termin:
państwa Trzeciego Świata zniknął prawie na dobre, a szybką karierę zrobił inny: państwa Południa lub, bardziej skrótowo, Południe
(kraje biedne) przeciwstawiane Północy (krajom bogatym). Zmiany
te związane były z nowym podziałem świata, dokonywanym już nie
według bloków politycznych, ale obszarów biedy i towarzyszącej jej
niesprawiedliwości społecznej. Jakże prorocze okazały się tutaj słowa
soborowej konstytucji Gaudium et spes, podkreślające, iż ród ludzki
nigdy jeszcze nie obfitował w tak wielkie bogactwa, możliwości i potęgę gospodarczą, a jednak wciąż ogromna część mieszkańców świata
cierpi głód i nędzę i niezliczona jest ilość analfabetów. Nigdy ludzie
nie mieli tak wyczulonego jak dziś poczucia wolności, a tymczasem

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

173

powstają nowe rodzaje niewoli społecznej i psychicznej (KDK 4). Te
lapidarne zdania niejako zawierają w sobie wyliczenia, które wskazują, iż w ciągu 30 lat (od 1962 r.) odległość ekonomiczna między krajami najbogatszymi i najuboższymi podwoiła się. Proces ten pogłębia globalizacja gospodarki i handlu, która niesie z sobą także wiele
przemian kulturowych.
6.2. Przemiany w Kościele i teologii
W latach sześćdziesiątych nastąpiło ostateczne rozejście się dróg
misji i europeizacji. Soborowy dekret misyjny Ad gentes wskazał nowe
rozumienie misji i nowe jej drogi. Towarzyszyła temu także reorganizacja Kurii Rzymskiej, w tym także Kongregacji Rozkrzewiania Wiary,
która w 1967 r. otrzymała nazwę Kongregacji Ewangelizacji Narodów.
Na poszczególnych kontynentach, gdzie od lat sześćdziesiątych systematycznie wzrastała liczba rodzimego kleru i biskupów, pojawiły się specyficzne, lokalne wyzwania. I tak w Ameryce Łacińskiej wskazywano
na problemy społeczne, przede wszystkim wielkie ubóstwo mas i nieograniczone bogactwo wąskich elit. W teologii starano się rozwiązać
te problemy, tworząc różne nurty tzw. teologii wyzwolenia. W Afryce
zmagano się z problemami rodzimości Kościoła i jego inkulturacji, tworząc tzw. czarną teologię, wychodzącą nie tyle od afrykańskości, ile od
murzyńskości. Afrykańska teologia została uwieńczona także w zatwierdzonym przez Stolicę Apostolską tzw. rycie zairskim (kongijskim).
Rok przed otwarciem Soboru Watykańskiego II Episkopat Konga,
zebrany na VI Sesji Plenarnej (20 listopada – 2 grudnia 1961 r.) mówił
o potrzebie wypracowania żywej liturgii afrykańskiej, odpowiadającej
religijnym aspiracjom społeczeństwa�. 3 kwietnia 1969 r. Paweł VI podpisał konstytucję apostolską promulgującą nowy Mszał Rzymski. Jednak
Actes de la Vie Assemblée plénière de l’Episcopat du Congo, Léopoldville 1961 [Editions
du Secrétariat générale] s. 192.
�

�174

Wokół koncepcji inkulturacji

nowy Mszał nie satysfakcjonował członków stałej Komisji ds. Liturgii
przy Episkopacie Kongijskim. Dlatego też poproszono Kongregację
Kultu Bożego o zatwierdzenie poszukiwań nad sposobem sprawowania Mszy św. rzymskiej w rzeczywistości kongijskiej. Kongregacja
zaaprobowała kongijskie poszukiwania 22 czerwca 1970 r.
Droga do zairskiego rytu celebracji eucharystycznej była bardzo
długa. Ostatecznie 30 kwietnia 1988 r. kard. Augustin Mayer, prefekt
Kongregacji Kultu Bożego, po 18 latach pracy, eksperymentów i dyskusji, zatwierdził Mszał Rzymski dla diecezji w Zairze.
Część pierwsza liturgii Eucharystii rozpoczyna się od wezwania
świętych, a zaraz po nich wzywani są przodkowie. W czasie Gloria
wierni tańczą. Każdy z uczestników tańczy w miejscu, w którym stoi,
zaś kapłan sprawujący ofiarę Eucharystii oraz usługujący mu tańczą
wokół ołtarza. Taniec ten wzorowany jest na tańcu wykonywanym
w wioskach kongijskich. W środku tanecznego koła pozostaje ołtarz,
na którym sprawowana jest ofiara Mszy Świętej. Zakończeniem
pierwszej części Mszy Świętej Zairskiej jest tzw. modlitwa wstępna, która stanowi jednocześnie wprowadzenie do liturgii słowa.
Modlitwę odmawia się ze wzniesionymi rękoma.
W Liturgii Słowa czytania z Pisma Świętego czasem poprzedzone
są błogosławieniem lektora przez celebransa. Potem następuje intronizacja Ewangelii. Zanim nastąpi czytanie Ewangelii, kapłan pokazuje ją całemu zgromadzonemu ludowi Bożemu. Podczas proklamacji Ewangelii wierni przyjmują postawę siedzącą. Następnie głoszona jest homilia. Na końcu liturgii Słowa znalazł miejsce ryt pokutny.
Ma to symbolizować fakt, iż Słowo Boże ma moc nie tylko oświecania wiernych, ale i ich sądzenia. Uczestnicy Eucharystii wyrażają
żal za grzechy poprzez postawę pochyloną z rękami skrzyżowanymi
na piersiach. Na zakończenie Liturgii Słowa następuje pokropienie

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

175

wodą święconą wraz z śpiewem pieśni dotyczącej chrztu, przekazaniem znaku pokoju oraz modlitwa wiernych.
Trzecią część Mszy Świętej stanowi liturgia Eucharystii. Rozpoczyna
ją przygotowanie darów ofiarnych i procesja z darami. Najpierw składa się dary przeznaczone na ofiarę dla potrzebujących. Odbierając
je, kapłan klaszcze w dłonie, bądź też w jakiś inny sposób wyraża wielką radość. Następnie wierni przynoszą chleb i wino, a celebrans umieszcza je na ołtarzu. W chrystologicznej części Modlitwy
Eucharystycznej kapłan w imieniu zgromadzonych poprzez Jezusa
Chrystusa wysławia Boga Ojca, który stworzył cały świat, który dał
ludowi rzekę Kongo oraz afrykańskie lasy, rzeki i jeziora oraz wszystkie stworzenia, które je zamieszkują. Tę część modlitwy eucharystycznej kończy się nieco zmienioną modlitwą Sanctus. Podczas
konsekracji usłyszeć można uderzenia w bęben lub gong, a wierni aż trzykrotnie wyznają wiarę. Po raz pierwszy, gdy kapłan unosi
do góry Ciało Chrystusa. Padają wtedy słowa: To jest Twoje Ciało.
My wierzymy. Ponownie, gdy celebrans ukazuje wiernym Jego Krew,
wówczas oni odpowiadając kapłanowi mówią: To jest Twoja Krew. My
wierzymy. I po raz trzeci zdarza się to podczas aklamacji na zakończenie Modlitwy Eucharystycznej. Epikleza pokonsekracyjna jest
w rycie zairskim modlitwą o Ducha Św. Modlitwę Eucharystyczną
kończy modlitwa wstawiennicza, która przybiera tam formę dialogu.
Obejmuje ona najpierw papieża i biskupów, potem rządzących krajem. Następnie otacza się modlitwą tych wszystkich, szczególnie bliskich, którzy opuścili tę ziemię. Na koniec wierni modlą się za siebie,
by mogli kiedyś przebywać w bliskości ze świętymi.
Podczas modlitwy Ojcze nasz wszyscy wierni wraz z celebransem
wznoszą ręce ku górze. Zakończenie Mszy Świętej w rycie zairskim
jest zbliżone do zakończenia w rycie łacińskim.

�176

Wokół koncepcji inkulturacji

Teksty, które zawiera Mszał Rzymski dla diecezji w Zairze, noszą
wyraźne piętno stylu oralnego, charakterystycznej dla Afryki. W ten
sposób jakby nawiązują do pierwszych wieków chrześcijaństwa,
kiedy to nie istniały teksty pisane Mszy św. i dużą część pozostawiano improwizacji celebransa.
Liturgia ta nacechowana jest stylem poetyckim i rytmem. Czasami
ma charakter litanijny. Wiele jest w niej obrazów i metafor, np. Bóg
jest Słońcem, na którym nie można zatrzymać wzroku, grzech zaś
przedstawiony jest jako pijawka: wyjaławia, wysysa, a zarazem jest
odrażający. W rycie tym bardzo istotne miejsce zajmuje mowa ludzkiego ciała: gesty i taniec. Jest to o tyle ważne, że mowa każdego
z członków ciała: głowy, piersi, ramion, nóg, stóp, bioder ma konkretne znaczenie w tradycji afrykańskiej.
Ważne miejsce zajmuje w tej liturgii taniec, szczególnie taniec
wokół ołtarza. W Czarnej Afryce modlitwa jest wysiłkiem nie tylko
umysłu i ducha, ale całego ciała ludzkiego. Nie kładzie się tam akcentu na ćwiczenie intelektualne czy medytacyjne, ale na wzniesienie
całego człowieka do Boga. Ten ryt podkreśla mocno, ze modlitwa ma
także wymiar cielesny. Ja nie posiadam ciała, ja także jestem ciałem.
Azja, najmniej przeniknięta ewangelizacją, zdawała się wciąż
zmagać z problemami typowymi dla mniejszości, często prześladowanej, w której na pierwszy plan wysuwał się dialog międzyreligijny. Skłaniało do niego ogromne bogactwo starych, rodzimych kultur
i religii.
Chociaż u progu XXI w. główne problemy regionalne pozostały
zasadniczo niezmienne, to z pewnością w o wiele większym stopniu
nie są już one tak typowe tylko dla jednego kontynentu, lecz występują wszystkie z całą wyrazistością, chociaż w różnym natężeniu,
w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej. Także idee teologiczne, które

�Najważniejsze spotkania chrześcijaństwa i kultur w historii

177

one zrodziły, wskazują na nieuchronną różnorodność myślenia teologicznego, która w najbliższej przyszłości będzie dotyczyć nie tyle
treści podstawowych prawd wiary chrześcijańskiej, ile sposobu ich
wyrażania i przekazywania. Mówią o tym chociażby zmiany, które
nastąpiły w rozumieniu samego Kościoła, a także w relacjach pomiędzy Kościołami lokalnymi. Widocznym znakiem tych przemian jest
zmiana w składzie Episkopatu świata, który – szczególnie podczas
pontyfikatu Jana Pawła II – stał się bardziej afrykański i azjatycki.
Biskupi Afryki i Azji wraz z biskupami Ameryki Łacińskiej i Oceanii
są liczniejsi od biskupów Europy. Kościół staje się zatem coraz bardziej światowy, powszechny.
Także w wielu dokumentach Kościoła, jak choćby w kontynentalnych adhortacjach posynodalnych, proklamowanych przez Jana
Pawła II, wiele miejsca poświęcono inkulturacji, która po wiekach
doświadczeń stała się drogą misji.

�Część IV
Najważniejsze dokumenty Kościoła z czasów
nowożytnych dotyczące inkulturacji
1. Dokumenty Stolicy Apostolskiej
przed Soborem Watykańskim II
1.1. Aleksander VI, Bulla Inter caetera (4 maja 1493 r.)�
Papież nakłada na katolickich królów Hiszpanii i Portugalii obowiązek głoszenia Ewangelii królom Kastylii i nakazuje im na mocy
świętego posłuszeństwa (zgodnie z waszym przeznaczeniem – nie
wątpimy, że stosownie do waszego największego oddania i królewskiej wielkoduszności je spełnicie): powinniście do wyżej wymienionych lądów i wysp dalekich i nieznanych przeznaczyć mężów uczciwych i bogobojnych, uczonych i doświadczonych i pełnych umiejętności celem nauczania wspomnianej wyżej ludności i mieszkańców wiary
katolickiej i wdrażania ich w dobre obyczaje, dokładając wszelkich
należytych w tym zakresie zadań�.
1.2. Paweł III, Konstytucja Altitudo divini concilii (1 czerwca
1537 r.)�
W kwestii dyscypliny postnej, spowiedzi i Komunii św. oraz
zawierania małżeństw w Nowym Świecie papież nakłada te same
zasady, które obowiązują w Hiszpanii i Portugalii.
�
Breviarium missionum. Wybór dokumentów Kościoła dotyczących dzieła misyjnego.
Oprac. B. Wodecki, F. Wodecki, F. Zapłata, Warszawa 1979, t. 1, s. 21-26. Dalej: BMis, t. 1
�
BMis, t. 1, nr 7, s. 25
�
BMis, t. 1, s. 28-32.

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

179

1.3. Pius V, Konstytucja Romani Pontificis (2 sierpnia 1571 r.)�
Papież podkreśla, iż treść nauk przekazywanych Indianom musi
być jasna. Niedopuszczalne są niedomówienia. Porusza także problem poligamii, gdyż zgodnie z praktyką poganin żyjący w poligamii mógł przy chrzcie zachować tę żonę, która razem z nim przyjęła
chrzest. Ale nie zawsze ta kobieta była jego pierwszą żoną. Zarówno
biskupi, jak i sędziowie mieli wątpliwości, czy ta kobieta jest żoną
według prawa. Papież zwalnia biskupów i duszpasterzy z wyrzutów
sumienia i radzi im, by poszczególne przypadki osądzali z ojcowską
miłością. Podkreśla także, iż poligamista, który przyjął chrzest, może
zachować tę żonę, która wraz z nim przyjęła chrzest lub wkrótce
zamierza go przyjąć. Jest ona jego żoną, a ich związek jest prawnym
małżeństwem.
1.4. Paweł V, Breve Romanae Sedis antistes (27 czerwca 1615 r.)�
Biskup Rzymu po sumiennym zastanowieniu postanawia w związku ze skargami misjonarzy jezuickich z Chin, iż celebrans może mieć
w czasie Mszy św. nakrytą głowę, ale to nakrycie powinno być specjalne dla Mszy św. oraz w kolorze liturgii dnia. Zezwala także na
przetłumaczenie Pisma Św. na język chiński. Nie ma to być jednak
język potoczny, ale mowa literatów i uczonych. Tłumaczenie ma być
wierne. Zezwala także na odprawianie przez kapłanów chińskich
Mszy św. w języku chińskim, odmawianie w tym języku brewiarza
i udzielanie sakramentów, ale zgodnie z rytuałem rzymskim.
W: Summa Pontificia. Lehren und Weisungen des Päpste durch zwei Jahrtausende. Eine
Dokumentation ausgewält und herausgegeben von P. Amand Reuter O.M.I., Abensberg
1978, t. 1, s. 326.
�
W: Summa Pontificia. Lehren und Weisungen des Päpste durch zwei Jahrtausende. Eine
Dokumentation ausgewält und herausgegeben von P. Amand Reuter O.M.I., Abensberg
1978, t. 1, s 337-338.
�

�180

Wokół koncepcji inkulturacji

1.5. Urban VIII, Konstytucja Ex debito (22 lutego 1633 r.)�
Papież podkreśla, iż nauczanie wiary (katechumenat i katecheza)
ma być zawsze zgodne z Katechizmem Rzymskim.
1.6. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary, Dekret z 16
października 1623 r.�
Dekret podkreśla potrzebę poznawania języków. Św. Kongregacja
– zgodnie z postanowieniami Soboru w Vienne – zobowiązuje się
do pielęgnowania studium języków, pragnąc, aby [...] mieć pracowników ewangelicznych znających doskonale języki, takich, których
mogłaby – gdy zajdzie potrzeba – posyłać na niezmiernie rozległe
żniwo Pana.
1.7. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary, Instrukcja dla
wikariuszy apostolskich, udających się do prowincji chińskich:
Tonkinu i Kochinchiny z 1659 r.�
Głównym motywem, który skłonił Kongregację do wysłania was
jako biskupów do tych krajów był ten, abyście wszelkimi sposobami i
środkami starali się tak wychować tamtejszą młodzież, by w jej szeregach znaleźli się kandydaci do kapłaństwa, aby przez was zostali wyświęceni. (...) Dlatego ten cel zawsze miejcie przed oczyma. Ze
zwyczajów krajowych nie należy niczego usuwać i niczym nie gardzić, chyba że chodzi o rzeczy niegodziwe. Nawet gdy chodzi o niegodziwe zwyczaje, należy się wystrzegać ataków wprost, a postępować drogą namowy, rady czy milczenia. Cóż bowiem bardziej absurdalnego niż przeszczepianie Francji, Hiszpanii, Włoch czy jakiejBMis, t. 1, s. 40.
Bmis, t. 1, s. 38-39.
�
BMis, t. 1, s. 41-56.
�
�

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

181

kolwiek części Europy do Chin? Nie to, lecz wiarę wnoście, która
nie odnosi się z pogardą ani nie rani rytów czy zwyczajów żądnego
ludu, jeśli nie są zdrożne, a nawet chce, by były nietknięte. A ponieważ jest w naturze wszystkich niemal ludzi, że to, co jest ich własne, a zwłaszcza własny swój naród przed wszystkimi innymi wyżej
cenią i większą darzą miłością; nic bardziej nie ściąga nienawiści
i nie odstręcza niż zmiana ich zwyczajów ojczystych, tych zwłaszcza, do których ludzie przywykli z dawien dawna, jak dalece sięga
pamięć przodków, tym bardziej zaś, jeżeli w miejsce usuniętych
narzucalibyście i wprowadzali obyczaje swojego narodu. Dlatego
nigdy nie porównujcie ze sobą obyczajów tamtych ludów ze zwyczajami Europejczyków, a nawet sami z wielką pilnością przyzwyczajajcie się do tamtejszych.
Bądźcie pełni podziwu i pochwał dla tego, co na pochwałę zasługuje. To zaś, czego pochwalać nie możecie, jako że nie należy tego sztucznie wynosić na wzór pochlebców, od roztropności waszej będzie zależało, by albo nie wydawać o tym w ogóle sądu, albo przynajmniej nie
potępiać pochopnie ani z przesadą. Te zaś zwyczaje, które są zdrożne,
należy kwestionującymi gestami i przemilczeniem raczej niż słowami wyizolować, wykorzystując stosowną okazję, gdy po odpowiednim
przygotowaniu umysłów na przyjęcie prawdy, stopniowo i w sposób
niezauważalny zostaną usunięte�.
Również tu Kongregacja widzi potrzebę przekazywania wiary
chrześcijańskiej w tubylczym narzeczu: Wszędzie z największą gorliwością i troską zakładajcie szkoły i młodzież tamtejszą uczcie bezpłatnie języka łacińskiego oraz nauki chrześcijańskiej w narzeczu
tubylczym10.
�

BMis, t. 1, s. 52-53.
BMis, t. 1, s. 55.

10

�182

Wokół koncepcji inkulturacji

1.8. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary, Dekret z 22 lutego
1663 r. o ustanowieniu rodzimego kleru11
W zakresie udzielania święceń Indianom należy troszczyć się o to,
aby istniała i powiększała się tam we wszystkich regionach dostateczna
liczba rodzimych kapłanów (...). Dlatego należy wszelkimi sposobami
dbać o to, (...) aby zostało tam założone Seminarium dla miejscowych
alumnów celem przygotowania ich do przyjęcia święceń kapłańskich.
1.9. Benedykt XIV, Konstytucja Ex Quo Singulari (5 [11] lipca
1742 r.)12
Konstytucja dotyczyła sporów akomodacyjnych w Chinach.
Dokument daje przegląd dokumentów ze strony Stolicy Apostolskiej.
Powodem rozbieżności w poglądach pomiędzy misjonarzami były
ceremonie, jakimi Chińczycy oddawali cześć Konfucjuszowi oraz
swym przodkom. Część misjonarzy zezwalała na te ceremonie i zwyczaje, które miały charakter czysty cywilny i pozwalała, aby uczestniczyli w nich ci, którzy porzucili praktyki pogańskie i przyjęli wiarę
chrześcijańską. Inni misjonarze węsząc w nich zabobon twierdzili, że
żadną miarą nie można na nie zezwalać bez poważnej szkody dla religii13. W sprawie tej wydano następujące dokumenty:
1645 – Kongregacja Rozkrzewiania Wiary uznała w nim za słuszne odpowiedzi i decyzje teologów, którzy orzekli, że istotnie ceremonie
te i ryty zakażone są zabobonem
1656 – Kongregacja Św. Inkwizycji – w kwestii ceremonii czysto
cywilnych i politycznych wydała werdykt zezwalający
1669 – Kongregacja Św. Inkwizycji – podtrzymała w mocy
poprzednie dekrety
BMis, t. 1, s. 56.
BMis, t. 1, s. 58-86.
13
BMis, t. 1, s. 59.
11
12

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

183

1704 – papież Klemens XI – zwyczaje chińskie, o ile są przesiąknięte elementami bałwochwalczymi, zostały zakazane
1707 – kard. Karola Tomasz de Tournon, patriarcha antiocheński
– dekret
1710 – papież Klemens XI, dekret Kongregacji Św. Inkwizycji
nakazuje całkowicie i nienaruszalnie przestrzegać odpowiedzi
Kongregacji oraz innych zaleceń zawartych w tym dekrecie
1715 – papież Klemens XI, Konstytucja Ex illa die – potwierdzenie wcześniejszej wypowiedzi z 1710 r., za dokumentem
z 1704 r.: uznaje określenie Boga Tien Chu – Pan Nieba, odrzuca zaś: Niebo – Tien i Najwyższego Władcę – Hang Ti. Zabrania
chrześcijanom przewodniczenia, usługiwania uczestnictwa w uroczystościach ku czci Konfucjusza; zabrania chrześcijanom składania ofiar w domach przodków lub przed ich obrazami; nie zakazuje
innych praktyk, które nie stanowią zabobonu i nie mają znamion
bałwochwalstwa, lecz mieszczą się w ramach zwyczajów cywilnych i politycznych. Decyzja o tym, które praktyki takimi są należy zostawić ocenie aktualnego komisarza i generalnego wizytatora
apostolskiego lub jego zastępcy, oraz biskupów i wikariuszów apostolskich tych terenów. Tych nakazów należało przestrzegać pod
groźbą ekskomuniki, a w przypadku zakonników również pozbawienia prawa głosu czynnego i biernego. Misjonarze mieli złożyć
na ręce swych przełożonych przysięgę o dochowaniu postanowień
tej Konstytucji
1721 – List Patriarchy Aleksandryjskiego, Karola Ambrożego
Mediobarbusa z 4 XI, który daje 8 zezwoleń. Pod groźbą kar zabrania
jednak rozpowszechniania tego listu, chyba że byłoby to konieczne.
Nie można było go tłumaczyć na język mongolski lub chiński i udostępniać go komuś, kto nie był misjonarzem

�184

Wokół koncepcji inkulturacji

1735 – Breve Apostolicae sollicitudinis Klemensa XII potępia
dwa listy biskupa pekińskiego (1733), które nakazywały przestrzegać konstytucji Klemensa XI stosownie do zezwoleń Patriarchy
Apostolskiego. Obecny dokument utrzymuje w mocy Konstytucję
Klemensa XI i nakazuje jej przestrzeganie pod groźbą surowych kar.
Jednocześnie całkowicie unieważnia zezwolenia dane Patriarchy
Apostolskiego jako sprzeczne z Konstytucją14.
1.10. Benedykt XIV, Konstytucja Omnium Sollicitudinum,
(12 września 1744 r.)15
Papież ostatecznie rozstrzyga spory akomodacyjne o obrzędy
malabarskie w Indiach. Stanowi zebranie wszystkich dotychczasowych dokumentów i kończy ogólnym zakazem z małymi złagodzeniami
Wydane dotąd dokumenty
1704 – dekret Inter graviores, wydany przez Patriarchę
Antiocheńskiego, Komisarza w Indiach Wschodnich, Wizytatora
Apostolskiego Karola Tomasza de Tournon 23 czerwca (ogłoszony
8 lipca). Dokument ten zakazuje opuszczania sakramentaliów przy
sakramencie chrztu i nakazuje stosowanie wszystkich: śliny, soli i
tchnienia. Przy chrzcie ma być nadawane imię świętego zapisane
w Martyrologium Rzymskim. Zabrania małżeństw dzieci, zawieranych za zgodą rodziców przez nałożenie Tally – złotej odznaki małżeńskiej. Jeśli zaś chodzi o kobiety zamężne, to aby nie uchodziły za
niezamężne, mogą nosić Tally, ale ozdobione chrześcijańskimi znakami lub wizerunkami. Nie można też stosować sznurka złożonego
ze 108 koralików pomalowanych szafranowym sokiem, na którym
14
15

BMis, t. 1, s. 58-86.
BMis, t. 1, s. 87-135.

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

185

wieszane są owe Tally. Liczba koralików i ich kolor ma bowiem znaczenie zabobonne.
Zwraca uwagę na konieczność usunięcia obyczajów małżeńskich
mających charakter zabobonny, a więc: gałązki drzewa Aresciamora,
ilości misek, przepisanej jakości pokarmu, kółek nad głową oblubieńców, łamania owocu Cocco. Kwestionuje zakazy udzielania
Sakramentu Pokuty kobietom w okresie miesięcznego oczyszczania,
a także zwyczaje związane z pierwszą menstruacją kobiety. Lekarze
duchowni nie mogą odmawiać posługi miłości nawet tym, którzy są
w najniższej kaście. Chrześcijanie nie mogą uczestniczyć w uroczystościach pogańskich. Zabrania obmyć innych niż te, które służą do
zmycia brudu naturalnego lub w celu orzeźwienia ciała. Zabrania
sporządzania popiołu z kału krowy do celów rytualnych, noszenia białych lub czerwonych znaków, nakładanych przez zabobonnych Hindusów. Pochwala wysiłki misjonarzy w tłumaczeniu ksiąg,
zawierających świętą naukę Kościoła katolickiego, czy tworzenie
nowych16.
1706 –Zarządzenie Papieża Klemensa XI w Kongregacji Św.
Oficjum (7 stycznia)
Zatwierdza powyższy dokument oraz dodaje, aby Jan Damasceński
zebrał inne rzeczy, nie ujęte w liście Grzegorza XV z 31 stycznia
1623 r. oraz w dekrecie patriarchy Antiocheńskiego. Te rzeczy trzeba przedyskutować17. Ponieważ jednak w Indiach rozeszła się plotka
o odwołaniu dekretu i przyzwoleniu na niektóre obyczaje:
1712 r. – papież Klemens XI nakazał sporządzenie wyciągu autentycznego egzemplarza dekretu z 1706 r. i polecił go przesłać biskupowi Meliapurskiemu wraz z listem w formie Breve18;
BMis, t. 1, s. 89-96.
BMis, t. 1, s. 97-98.
18
BMis, t. 1, s. 98-99.
16
17

�186

Wokół koncepcji inkulturacji

1714 – taki sam zestaw został wysłany biskupowi Klaudiopolitańskiemu19.
1727 – list apostolski Benedykta XIII w formie breve Ad aures
nostras (12 grudnia). Zatwierdza on dekret kard. Karola Tomasza de
Tournon i poleca, by go przestrzegać20.
Mimo to znów pojawili się tacy, którzy bronili odrzuconych obyczajów. Domagali się od papieża ponownego rozpatrzenia sprawy. Papież
Klemens XII przystał na to i po dwóch latach rozpatrywania wydał
1734 – list apostolski w formie breve Compertum exploratumque
(24 sierpnia). Nakazał i nałożył obowiązek biskupom: madurajskim,
majsurskim i karnateńskim oraz misjonarzom zastosowania się do
wskazań tego dokumentu. Zatwierdza on, łagodzi, wyjaśnia, a nawet
dozwala na sprawowanie niektórych z obrzędów. Wyjaśnienia wątpliwości z okazji wydania dekretu Karola de Tournon w sprawie używana śliny i tchnienia podczas chrztu: kardynałowie orzekli, że należy
doradzić papieżowi udzielenie dyspensy na opuszczenie tych sakramentaliów, ale tylko w przypadku współmiernej potrzeby; w sprawie
nakazu nadawania podczas chrztu imienia świętego: słowo nakaz
zostaje zamienione na zwrot niech się starają, z jednoczesnym zakazem używania imion bożków i ascetów fałszywej religii. W sprawie
tłumaczenia imion świętych, krzyża i rzeczy świętych: podtrzymuje zakaz, dodając, że nie ma on zastosowania, gdy chodzi o imiona
i nazwy ogólne, już przez tradycję misji przyjęte, których jednak deklaracja ta ani nie potwierdza, ani nie odrzuca. W sprawie nakładania
obowiązku na rodziców nie odwlekania chrztu dziecka dekret został
podtrzymany. W sprawie małżeństw zawieranych przez dzieci – podtrzymany. W sprawie znaku Tally –podtrzymany. W sprawie obrzędów małżeńskich –podtrzymany. W sprawie łamania owocu Cocco
19
20

BMis, t. 1, s. 99.
BMis, t. 1, s. 100-101.

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

187

–podtrzymany. W sprawie kobiet w czasie miesiączki i uroczystości
związanych z pierwszą miesiączką –podtrzymany. W sprawie posługi
ludziom z najniższych kast –podtrzymany. W sprawie uczestnictwa
chrześcijan w uroczystościach pogańskich –podtrzymany. W sprawie
obmyć –podtrzymany. W sprawie błogosławienia popiołów sporządzonych z kału krowy i noszenia znaków malowanych przez zabobonnych hindusów – dekret podtrzymany z jednoczesnym zachowaniem Konstytucji Grzegorza XV z 1623 r. Dodano też, że misjonarze
nie mogą zezwalać na własne obrzędy i zwyczaje pogan oraz zamieniać ich na chrześcijańskie bez zasięgania rady Stolicy Apostolskiej.
W sprawie ksiąg pogańskich –podtrzymany21.
Wydawałoby się, że tym razem wszyscy misjonarze dostosują
się do zaleceń Stolicy Apostolskiej, tym bardziej że doszły do Stolicy
Apostolskiej [...] bardzo poważne powody, że list Papieski został już
ogłoszony i przez wszystkich misjonarzy podpisany. Ale wkrótce do
Stolicy Apostolskiej dotarły znów informacje, że misjonarze, nie
mogąc usunąć obyczajów i ceremonii potępionych, zezwalają na ich
praktykowanie. Zatem papież Klemens XII, aby zapewnić posłuszeństwo nakazom papieskim w owej sprawie –13 maja 1739 r. wydał
w formie breve drugi list apostolski Concredita Nobis, w którym
nakładała surowsze kary i poprzez obowiązek przysięgi zobowiązuje
do przestrzegania pierwszego listu22.
1739 – List Klemensa XII, Continere labia nostra, skierowany
szczególnie do biskupów tych krajów, w których toczył się spór o ryty
malabarskie. Stara się on rozbudzić gorliwość i sumienność biskupów skłaniającą do posłuszeństwa w tej sprawie oraz do dawania
przykładu posłuszeństwa innym23.
BMis, t. 1, s. 102-113.
BMis, t. 1, s. 114-119.
23
BMis, t. 1, s. 119-120.
21
22

�188

Wokół koncepcji inkulturacji

Pojawiły się jednak głosy misjonarzy proszących o zwolnienie
z przysięgi i cezur, udzielenia dyspensy na kolejne 10 lat od używania
śliny i tchnienia podczas udzielania sakramentu chrztu, wyjaśnienie
nakazu w sprawie pariasów.
W odpowiedzi na te trzy prośby została wydana konstytucja,
w której to zarządzono, że przysięga jest po to, aby ukrócić swobodę
działania w prawie zakazanych obrzędów i odnieść się do gwałcicieli wcześniejszych rozporządzeń danych w sprawach obrzędów; jeśli
chodzi o dyspensę od używania śliny i świętego tchnienia – wyraża ubolewanie, że nie otrzymano dotąd dowodów świadczących
o wysiłkach w przezwyciężaniu niechęci danych ludów do tych symboli. Stwierdzono też, że należy starać się przezwyciężyć ową niechęć
do używania tych sakramentaliów. W przypadku wstrętu do śliny ze
strony neofitów istnieje bowiem uzasadniona obawa, że ów wstręt
zostanie przeniesiony na cuda Pana Jezusa, czynione przez ślinę, co
w konsekwencji może doprowadzić do odwrócenia się od Sprawcy
cudów i zbawienia. Nie można dopuścić do tego, aby odmawiano posługi pariasom z uwagi na obawę utraty powagi i szlachectwa
oraz z powodu miejscowych praw. U Boga bowiem nie ma względu na osoby. Aby zaś zaradzić problemowi, misjonarze Towarzystwa
Jezusowego ofiarowali się, wyrażając gotowość przeznaczenia pewnych misjonarzy do pracy i posługi pariasom.
Jednocześnie dokument ponownie wyjaśnia potrzebę zachowania
poprzednio wydanych nakazów i zakazów, jednocześnie je podtrzymując24.
Dokument ten stanowi ostateczny zakaz akomodacji misyjnej
w Indiach.
24

BMis, t. 1, s. 124-135.

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

189

1.11. Pius VI, Konstytucja Auctorem fidei (28 sierpnia 1794 r.)25
Konstytucja porusza trudny problem lokalnego Kościoła, uważanego w pewnej epoce za Kościół narodowy. Papież potępia ideę
Kościoła narodowego.
1.12. Grzegorz XVI, Encyklika Probe nostis (18 września 1840 r.)26
Encyklika wydana w obliczu końca starego świata. Dość negatywny stosunek do pogan i innowierców, którzy przebywają w ciemnościach wiary, w niewoli szatana. Dlatego też potrzebne jest wyrywanie
ich z niewoli szatana. Brak zrozumienia miejscowych kultur.
1.13. Grzegorz XVI, Instrukcja Neminem perfecto (23 września
1845 r.)
Instrukcja porusza sprawę rodzimego kleru. Jest to swego
rodzaju testament papieża oddanego misjom. W części pierwszej
podkreśla on, iż ekspansja misyjna miała dwie podstawy: rodzimych biskupów i rodzimy kler. W drugiej, bardziej jurydycznej
części, przypomina on m.in. o potrzebie istnienia seminariów
duchownych dla rodzimego kleru oraz prowadzenia tegoż kleru
aż do godności biskupiej. Kler ten nie pełni roli pomocniczej
wobec europejskiego, lecz jest z nim równouprawniony. Zaznacza
także, by nie faworyzować rytu łacińskiego tam, gdzie istnieją
miejscowe.
W: Summa Pontificia. Lehren und Weisungen des Päpste durch zwei Jahrtausende. Eine
Dokumentation ausgewält und herausgegeben von P. Amand Reuter O.M.I., Abensberg
1978, t. 1, s. 401-404.
26
BMis, t. 1, s. 140-146.
25

�190

Wokół koncepcji inkulturacji

1.14. Leon XIII, Encyklika Catholicae Ecclesiae (20 listopada
1890 r.)27
Tam bowiem, gdzie są w mocy chrześcijańskie obyczaje i prawa, gdzie
religia tak ukształtowała ludzi, że przestrzegają sprawiedliwości i szanują ludzką godność, gdzie rozlał się szeroko duch braterskiej miłości, której
nauczył nas Chrystus, tam nie może istnieć ani niewolnictwo, ani okrucieństwo, ani barbarzyństwo. Zakwitnie tam natomiast łagodność obyczajów i przyozdobiona kulturą wolność chrześcijańska.
1.15. Leon XIII, List Ad Extremas Orientis Oras (24 czerwca
1893 r.)28
Powodzenie […] wiary katolickiej u Hindusów będzie niepewne i rozkrzewianie jej wątpliwe tak długo, dopóki brak będzie kleru
z dobrze do zadań kapłańskich przygotowanych ludzi miejscowych,
którzy będą w stanie nie tylko pomagać obcym kapłanom, lecz będą
mogli sami w swoich krajach należycie zarządzać sprawami chrześcijańskimi.
Papież Leon XIII przywołuje tu postać Franciszka Ksawerego,
który uważał, że religia chrześcijańska nie może mocno zakorzenić się
w Indiach bez wytrwale pracujących, pobożnych i gorliwych kapłanów
urodzonych w Indiach.
Jest bowiem wiele czynników utrudniających pracę misjonarzom przybywającym z Europy. Jednym z najistotniejszych jest nieznajomość miejscowego języka, którego poznanie jest bardzo trudne.
Następnie są: niezwykłość zwyczajów i obyczajów, do których nawet
po długim czasie trudno się przyzwyczaić. Dlatego misjonarz czuje się
obco w takim miejscu, a ponieważ zaś lud z przykrością powierza się
27
28

BMis, t. 1, s. 124-175.
Bmis, t. 1, s. 177-183.

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

191

obcym, jasne jest, że praca kapłanów rodzimych będzie daleko owocniejsza. Znają bowiem dokładnie zamiłowania, wrodzone zdolności
i obyczaje swojego ludu; wiedzą kiedy mówić, a kiedy milczeć. Ponadto
miejscowi kapłani nie są narażeni na podejrzenia.
Innym powodem, dla którego istnieje ogromna konieczność
miejscowych kapłanów, jest niewystarczająca liczba kapłanów zagranicznych.
Trzecim powodem, dla którego należy zadbać o rodzime duchowieństwo jest możliwość zaistnienia sytuacji, w której to obcy kapłani
będą zmuszeni do opuszczenia kraju Indii.
Dokument przypomina, że do takiej sytuacji doszło w Chinach,
Japonii i Etiopii. Gdy z Japonii i Chin podczas działań skierowanych
przeciwko chrześcijaństwu wypędzani byli obcy kapłani, oszczędzano miejscowych, dzięki czemu opierając się na pokrewieństwie i przyjaźni mogli [...] sprawować święte obrzędy i swobodnie wypełniać obowiązki duszpasterskie. Inaczej było w Etiopii, ponieważ tam nie było
rodzimych kapłanów. Po wymordowaniu i wypędzeniu misjonarzy
z Europy dzieło ewangelizacyjne zostało zniszczone.
List ponadto wskazuje konieczność dbania o miejscowy kler, zaś
motywuje to wzorem apostołów, którzy głosząc Ewangelię, udzielali święceń niektórym wybranym z miejscowego luduTo właśnie dla
kształcenia miejscowego kleru, przełożeni misji w Indiach założyli
seminaria duchowne.
1.16. Leon XIII, Encyklika Christi nomen et Regnum (24
grudnia 1894 r.)29
W tym celu, aby wszystkim odłączonym ludom Wschodu utorować
powrót do jedynego Kościoła należy maksymalnie [...] rozpowszech29

BMis, t. 1, s. 183-187.

�192

Wokół koncepcji inkulturacji

niać zasady mądrości i życia katolickiego i przekazywać je w sposób
bardziej odpowiadający właściwemu charakterowi danego narodu.
Dlatego należy dbać o przygotowanie miejscowego kleru, a także o to,
aby [...] każdemu rytowi dano możność sprawowania z godnością jego
własnych obrzędów30.
1.17. Benedykt XV, list apostolski Maximum Illud (30 listopada
1919 r.)31
List apostolski uznawany powszechnie za pierwszą nowoczesną
encyklikę misyjną. Papież widzi wielką potrzebę formacji i kształcenia miejscowych kapłanów, które to dzieła należy objąć szczególną troską. Albowiem kapłan rodzimy jako ten, który pochodzeniem, sposobem myślenia i odczuwania związany jest ze swoimi
współziomkami, w wybitnej mierze zdolny jest wpoić wiarę w ich
serca; o wiele lepiej bowiem niż ktokolwiek wie, w jaki sposób może
ich o czymś przekonać. Tak więc często zdarza się, że ma łatwy
dostęp tam, gdzie kapłanowi obcemu wchodzić nie wolno. Aby jednak kapłani rodzimi mogli przynosić owoce, ich formacja musi być
dogłębna i rzetelna. Ma on tak wykształcony, aby sam dorósłszy do
podjęcia Boskiego posłannictwa, mógł w sposób właściwy przejąć
kierownictwo nad swoim ludem. Bo jak Kościół Boży jest powszechny i nie jest obcy żadnemu ludowi ani narodowi, tak też stosowną
jest rzeczą, aby z każdego ludu wychodzili słudzy ołtarzy, za którymi
jako nauczycielami Prawa Bożego i jego przewodnikami na drodze
zbawienia, szliby ich współziomkowie. To właśnie obecność kleru
rodzimego jest jednym z czynników świadczących o dojrzałości
Kościoła32.
BMis, t. 1, s. 185.
BMis, t. 1, s. 200-216.
32
BMis, t. 1, s. 205.
30
31

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

193

Inną istotą sprawą, którą porusza ten dokument, jest to, że misjonarze mają głosić panowanie Chrystusowe a nie ludzkie, oraz że mają
przysparzać obywateli nie doczesnej, ale Górnej Ojczyźnie. Inne
bowiem działanie spowodowałoby podejrzenia ze strony tubylców,
którzy łatwo ulegną przekonaniu, że religia chrześcijańska jest tylko
religią danego obcego narodu i że przyjmując tę religię, poddaje się ich
w zależność i pod panowanie obcego państwa i będzie się im zdawało,
że wyzbywają się praw własnego narodu33.
Misjonarz katolicki ma tak postępować, aby każdy mógł uznać
w nim sługę religii, która obejmując wszystkich ludzi wielbiących Boga
w duchu i prawdzie, nie jest obca żadnemu narodowi, i w której nie
ma poganina ani Żyda, ani obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy ani Scyty, niewolnika ani wolnego, lecz wszystkim we wszystkich jest
Chrystus.
Dokument zwraca też uwagę na konieczność poznania języka
miejscowej ludności. Znajomość ta nie może być jednak powierzchowna, ale ma umożliwiać płynne i poprawne porozumiewanie się.
Dzięki temu może łatwo zaskarbić sobie życzliwość serc rzesz dzięki
dobremu mówieniu.
1.18. Pius XI, Encyklika Rerum Ecclesiae (28 lutego 1926 r.)34
Papież zwraca uwagę na to, jak ważne jest włączanie tubylców w szeregi duchowieństwa. Inaczej ucierpiałaby na tym [...]
działalność apostolska, a założenie i skrystalizowanie Kościoła na
tych terenach uległoby opóźnieniu i zahamowaniu na dłuższy okres
czasu. Dokument przywołuje tutaj Benedykta XV z jego Encykliką
„Maximum illud”, w której to wyrażona została troska o rodzimych
kapłanów. Jednym z uzasadnień owej troski jest przykład Apostołów,
33
34

BMis, t. 1, s. 207.
BMis, t. 1, s. 235-255.

�194

Wokół koncepcji inkulturacji

którzy na czele wspólnoty stawiali kler dobierany i przyjmowany na
danym obszarze spośród ludności rodzimej. Ponadto kapłan rodzimy,
dzięki związaniu ze swymi ziomkami, wie, jak przekazywać treści
wiary. Dokument uzasadnia tę potrzebę jeszcze innymi czynnikami,
odwołując się do Maximum illud35.
Papież idzie dalej i prócz wyraźnej wskazówki, aby formować kler
rodzimy, zaleca także zakładanie rodzimych zgromadzeń zakonnych,
zakonów kontemplacyjnych oraz przygotowywanie katechetów spośród miejscowej ludności36.
1.19. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary, List Excellentia Vestra
(28 maja 1935 r.)37
Jest to pierwsza – po prawie 200 latach od sporów akomodacyjnych oraz zakazów z 1742 r. – pozytywna odpowiedź ze strony
Kościoła na pytanie o kult Konfucjusza. List Kongregacji odpowiada na pytania o udział katolików w objawach czci przepisanych przez
w władze oraz w innych ceremoniach publicznych w Mandżurii.
Ceremonie odbywane ku czci Konfucjusza absolutnie nie mają żadnego charakteru religijnego, jednocześnie kapłani, którzy złożyli przysięgę odnośnie rytów chińskich, powinni się trzymać ściśle instrukcji
ordynariuszy, unikając kwestii spornych i kontrowersji.
Udzielono odpowiedzi w następujących sprawach:
a. wystawiania obrazu Konfucjusza w szkołach i okazywania mu
czci. List daje przyzwolenie na wystawianie obrazu Konfucjusza
w szkołach misyjnych, nakazywane przez legalne władze okręgu.
Obraz ten można umieszczać w niszy, podobnej do tej, w jakiej poganie umieszczają obrazy swych przodków. List zezwala także na wykoBMis, t. 1, s. 244-247.
BMis, t. 1, s. 249-250.
37
BMis, t. 1, s. 270-274.
35
36

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

195

nywanie ukłonu przed nim, jeśli jest to nakazane przez władze. Nie
można jednak umieszczać przed tym obrazem świec, kadzidełek itp.,
ponieważ ceremonie takie wykazywałyby zbyt duże podobieństwo
do rytów religijnych.
Alumni – chrześcijanie, uczęszczający do szkół pogańskich, przymuszani do uczestnictwa w objawach czci dla Konfucjusza – winni
zadowalać się obecnością bierną, tolerując ukłon;
b. alumni, wojsko, urzędnicy prowadzeni zbiorowo do pagody.
Można tolerować pełnienie służby przez chrześcijanina we władzach,
mających pod sobą składanie ofiar, a także uczestnictwo w ich składaniu, pod warunkiem, że czynności tej nie można odmówić bez wielkiej szkody oraz, że jest to działanie czysto materialne.
Chrześcijaninowi nie wolno śpiewać w momencie składania ofiary. Można natomiast śpiewać pieśni patriotyczne. Zabronione jest
uczestnictwo w obiatach, ale dozwolony jest ukłon po skończeniu
ofiary, nawet jeśli obiaty są jeszcze wystawione;
c. współpraca finansowa przy budowie lub naprawie pagód.
Można finansować lub pomagać w odbudowie lub naprawie budowli ku czci Konfucjusza. Jeśli natomiast chodzi o świątynie przeznaczone do innego kultu – wkład specjalny, nie określony globalnie
w podatkach nie jest dozwolony. Można finansować komedie grane
dla rozbawienia ludności, zabroniona zaś jest pomoc przy urządzaniu komedii o charakterze bałwochwalczym;
d. udział w pogrzebach pogańskich. Można oddawać ukłon zmarłym, ponieważ gest ten zatracił już charakter religijny, stając się wyrazem szacunku dla zmarłego. Dozwolone jest również uczestniczenie
w pogrzebach publicznych, ale odnosi się to jedynie do czysto cywilnych części ceremonii38.
38

BMis, t. 1, s. 270-274.

�196

Wokół koncepcji inkulturacji

1.20. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary, Instrukcja Pluries
Instanterque (26 maja 1936 r.)39
Instrukcja ta, wydana przez Kongregację Rozkrzewiania Wiary
dla Japonii, oświadcza, że katolikom wolno uczestniczyć w uroczystościach na cześć cesarza, uroczystościach pogrzebowych oraz przy
zawieraniu małżeństwa.
Przywołuje ona zasady ustalone przez Św. Kongregację w 1959 r.,
w których przestrzega przed namowami ludów do zmiany ich rytów
i przyzwyczajeń, jeśli nie byłyby one sprzeczne z religią i dobrymi
obyczajami, a także przypominając, że ludzie bardzo sobie cenią swój
naród. Dlatego też zmiana ojczystych obyczajów, zwłaszcza tych, do
których od dawna przywykli, może ściągnąć niechęć danego ludu.
Kongregacja wypowiada się w sprawie aktów, jakimi Japończycy
wyrażają miłość do ojczyzny. Mimo że wywodzą się one pierwotnie
z religii pogańskich, nie są złe ze swej wewnętrznej istoty lecz same
w sobie obojętne i nie są nakazywane jako oznaki religii lecz jedynie
jako akty cywilne dla zamanifestowania i pielęgnowania przywiązania
do ojczyzny.
Na zapytanie arcybiskupa z Tokio z 22 września 1932 r. skierowane do ministra nauczania publicznego, odpowiedział on, że odwiedzanie świątyń narodowych (zwanych Jinja) przez uczniów szkół
nie ma innego celu jak wyraz patriotyzmu i wierności. Kongregacja
w podobny sposób ocenia ceremonie publiczne wobec narodowych
Jinja, odbywające się z inicjatywy władz.
Ostatecznie po zbadaniu tych spraw oraz zasięgnięciu opinii ekspertów postanowiła, iż
a. „Ceremonie odbywane przy pomnikach „Jinja” administrowanych przez rząd na sposób cywilny, pełnione są przez władze cywilne
39

BMis, t. 1, s. 275-279.

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

197

[...] i mają w przekonaniu ludzi kulturalnych znaczenie jedynie wyrażające patriotyzm, dlatego też katolicy mogą w nich uczestniczyć;
b. katolicy mogą uczestniczyć w pogrzebach, zawieraniu małżeństw i innych rytach prywatnych stosowanych w japońskim życiu
prywatnym, które wskutek okoliczności miejsc, osób i na skutek obecnego powszechnego przekonania mają już tylko znaczenie kurtuazyjne
o wzajemnej życzliwości40.
1.21. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary, Instrukcja Non semel
(9 czerwca 1939 r.)41
Dokument ten zaleca, aby misjonarze nie wypowiadali się negatywnie o narodach, wśród których pracują. Krytykowanie jest
bowiem nietaktowne, a często i krzywdzące, może prowadzić do
obrazy prawości i sprawiedliwości, a w konsekwencji do słusznego oburzenia tych ludów. Trzeba też pamiętać, że wiele narodów [...]
wyróżnia się dawną i szlachetną kulturą. Dlatego też należy unikać
takiego postępowania, które może zrodzić fałszywy i krzywdzący dla
misjonarzy, a dla wyników ich posługi zgubny pogląd: [...] że nie podchodzą oni do ludów z tą serdeczną miłością.
1.22. Pius XII, Encyklika Summi Pontificatus (20 października
1939 r.)42
Papież poucza, że Kościół jest rodziną, w której wszyscy znajdą
serdeczne przyjęcie, wraz z całym swoim dziedzictwem kulturowym.
Ludy, które dochodzą do wyższej kultury i zaczynają różnić się między
sobą warunkami i sposobem życia, nie powinny z tego powodu osłabiać
rodziny ludzkiej. Powinny raczej rodzinę tę ubogacać dopuszczając ją
BMis, t. 1, s. 275-279.
BMis, t. 1, s. 279-280.
42
BMis, t. 1, s. 281-282.
40
41

�198

Wokół koncepcji inkulturacji

do udziału w swych dobrach i zaletach ducha a także przez wzajemną
wymianę dóbr.
Encyklika zwraca uwagę na fakt, iż misjonarze od wieków podejmowali badania w celu lepszego poznania publicznych zwyczajów
i obyczajów ludności a także po to, aby własne zalety i dary ducha
[owych ludów] tak pielęgnować i rozwijać, aby łatwiej i pełniej zakorzeniła się wśród nich Ewangelia Jezusa Chrystusa.
Cokolwiek w obyczajach nie łączy się nierozerwalnie z zabobonami
i błędami, jest w każdym czasie uważnie badane i, jeśli to tylko możliwe, jest zachowane nienaruszone i nietknięte.
Na potwierdzenie dążenia Kościoła katolickiego do równości
wybiera się z tubylczych ludów najznakomitszych mężów, aby wśród
swoich ziomków zwiększali stopniowo szeregi kapłanów i biskupów43.
1.23. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary, Instrukcja Plane
Compertum (8 grudnia 1939 r.)44
Jest to kolejny dekret Kongregacji, zezwalający katolikom w Chinach na oddawanie czci Konfucjuszowi oraz zmarłym przodkom.
Kongregacja dostrzega, że niektóre obrzędy w krajach Wschodu,
które były dawniej związane z pogańskimi obrzędami, zachowują
obecnie tylko znaczenie publicznego wyrażania czci wobec przodków
lub miłości ojczyzny albo uprzejmości wobec bliskich; z upływem
wieków zmieniły się bowiem obyczaje i dusze. W związku z tym
oświadcza, iż
a. katolicy w Chinach mogą brać udział w aktach czci, które odbywają się przed obrazem lub tabliczką pamiątkową Konfucjusza, na
pomnikach konfucjańskich lub w szkołach;
43
44

BMis, t. 1, s. 281-282.
BMis, t. 1, s. 283-285.

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

199

b. można umieszczać w szkołach obrazy Konfucjusza oraz tabliczki podpisane jego imieniem. Dopuszczone jest tez pozdrawianie tego
obrazu lub tabliczki;
c. urzędnicy i alumni katoliccy mogą brać udział w obrzędach,
które maja charakter zabobonny, pod warunkiem biernego zachowania i okazywania tylko takiej czci, którą jako czysto cywilną można
słusznie okazywać;
d. dozwolone są ukłony głowy i inne objawy czci cywilnej przed
zmarłymi lub obrazami i tabliczkami wotywnymi zmarłych.
Kongregacja jednocześnie znosi przysięgi dotyczące rytów chińskich, nakazane przez papieża Benedykta XIV Konstytucją Ex quo
singulari45.
1.24. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary, Dekret Super Dubium
(9 kwietnia 1940 r.)46
Dyspensuje on misjonarzy w Indiach Wschodnich od przysięgi
dotyczącej rytów malabarskich.
1.25. Pius XII, Encyklika Evangelii Praecones (czerwca 1951 r.)47
Dokument ten przypomina we wstępie o sprawach poruszonych we wcześniejszych dokumentach i listach Stolicy Apostolskiej:
konieczności poznania języków potrzebnych w pracy apostolskiej,
szerokiej wiedzy, w tym etnograficznej i historycznej, wykształcenia
kleru tubylczego.
W dalszej części mówi: Kościół od samego początku aż do naszych
czasów kierował się zawsze ową zasadą, że mianowicie Ewangelia,
którą przyjęły różne ludy, nie powinna niszczyć ani tłumić tego, co
BMis, t. 1, s. 283-285.
BMis, t. 1, s. 285-286.
47
BMis, t. 1, s. 289-318.
45
46

�200

Wokół koncepcji inkulturacji

każdy z nich, stosownie do swoich wrodzonych przymiotów i zdolności, ma dobrego, szlachetnego i pięknego. Kościół wzywając ludy, pod
przewodem religii chrześcijańskiej, do wyższej cywilizacji i kultury, nie
zachowuje się jak ten, kto bez żadnego rozumnego powodu rąbie, tnie,
niszcz bujnie rosnący las, lecz raczej jak ten, kto na dziczkach zaszczepia szlachetną gałązkę, aby kiedyś rodziły się na nich i dojrzewały milsze i słodsze owoce. Ludzka natura ma w sobie coś chrześcijańskiego
z samej siebie. Jeśli właśnie to zostanie poddane działaniu światłości Bożej i Bożej łaski, może to kiedyś być podniesione do prawdziwej
cnoty i do nadprzyrodzonego życia.
Dlatego też Kościół nigdy nie lekceważył ani nie odrzucał poglądów pogan, ale oczyściwszy je z błędów, udoskonalał i dopełniał
chrześcijańską mądrością. Podobnie też postępował ze sztuką i umiejętnościami, które troskliwie pielęgnował. Kościół doprowadził je do
takiego stopnia piękna, do jakiego może nigdy przedtem nie doszły.
Kościół nie odrzucał też własnych obyczajów ludów oraz instytucji, ale poniekąd je uświęcał. W przypadku uroczystości, zmieniwszy
ich treść i formę – dostosował do wielbienia pamięci męczenników i
świętych tajemnic wiary.
Encyklika przypomina też, że już w dokumencie Summi Pontificatus
pisano, iż głosiciele Słowa Bożego w ciągu wieków poprzez liczna
badania lepiej i dokładniej próbowali poznać kulturę oraz zwyczaje
różnych narodów. Starali się też tak pielęgnować i rozwijać ich zalety i właściwości duchowe, aby łatwiej i wydajniej rozwijała się tam
Ewangelia Chrystusowa.
Wszystko, co nie było związane z zabobonami i błędami, jest życzliwe rozważane i jeśli to było możliwe, zachowane nienaruszone i nietknięte.
W przemówieniu skierowanym do kierowników Papieskich Dzieł
Misyjnych, wygłoszonym w 1944 r. powiedziane zaś zostało, że głosi-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

201

ciel Ewangelii nie musi krzewić w dalekich krajach misyjnych współczesnej kultury europejskiej. Zadanie jego polega raczej na tym, by
nowe narody, które często chlubią się starożytnością i wysoka kulturą,
tak pouczyć i urobić, by stały się zdolne i gotowe do radosnego i skutecznego przejęcia chrześcijańskich obyczajów i zasad chrześcijańskiego
życia. Te zasady zaś mogą łatwo być przystosowane do każdej kultury
świeckiej, byleby tylko była zdrowa i czysta.
Przypominając Wystawę Misyjną zorganizowaną Piusa XI,
wyraża chęć pokazania jak największej liczbie ludziom tych zasług
misji, które w sposób szczególny dotyczą uszlachetniania kultury.
W tym celu zebrano wielką liczbę dokumentów i wystawiono do
oglądania. Dzięki temu ukazano, jak bardzo działalność głosicieli
Ewangelii przyczyniła się do rozwoju szlachetnej sztuki oraz studiów na jej temat. Ukazano również to, że Kościół nie przeszkadza
wrodzonym zdolnościom poszczególnych ludów, ale wręcz je udoskonala48.
1.26. Pius XII, Encyklika Fidei Donum (21 kwietnia 1957 r.)49
Encyklika zwraca uwagę na szybkość przemian w Afryce.
W sytuacji, gdy ludy usiłują wejść na nowe drogi i znaleźć nowy
ład, a niektóre zdają się zbytnio ulegać atrakcyjności tzw. Kultury
technicznej, najświętszym obowiązkiem Kościoła jest użyczać tym
ludom, na ile to tylko możliwe, najznakomitszych dobrodziejstw
swego życia i swojej nauki, z których powinien wyłonić się nowy ład
społeczny, oparty na zasadach chrześcijańskich. Nie można przy
tym ociągać się lub zwlekać, ponieważ Afrykańczycy [...] osiągnęli w ciągu ostatnich dziesięcioleci taki stopień kultury, do jakiego zachodnie ludy Europy doszły dopiero po wielu dziesięcioleciach.
48
49

BMis, t. 1, s. 311-314.
BMis, t. 1, s. 318-339.

�202

Wokół koncepcji inkulturacji

Dlatego też ulegają oni łatwo urokowi wiedzy zarówno teoretycznej,
jak i praktycznej.
Papież dostrzega w tej sytuacji przyczynę podatności tych ludów
na postawy materialistyczne, które to z kolei mogą przeobrazić się
w warunki trudne do naprawienia, które z biegiem czasu mogą być
niemałą przeszkodą dla wzrostu wiary tak u poszczególnych ludzi jak
i w społeczeństwie50.
1.27. Pius XII, Konstytucja Apostolska Exuls familia (1 sierpnia
1952 r.)51
W dokumencie tym papież wyraża przekonanie, iż posługa
duchowa wśród przybyszów i cudzoziemców, jest daleko pożyteczniejsza, jeśli sprawują ją kapłani tej samej narodowości czy języka, szczególnie jeśli chodzi o prostaczków i ludzi mało obeznanych z prawdami wiary.
W związku z powyższym przekonaniem już Sobór Lateraneński
IV w 1215 r. wydał następujące polecenie: ponieważ w różnych częściach tego samego obszaru czy na terenie tej samej diecezji mieszkają razem ludzie o różnych językach, chociaż o tej samej wierze przy
rozmaitych obrzędach i zwyczajach, dlatego stanowczo nakazujemy,
aby biskupi tychże obszarów czy diecezji postarali się o odpowiednich
księży, którzy by sprawowali święte obrzędy i udzielali sakramentów
świętych z uwzględnieniem różnic językowych, nauczając tak słowem, jak i przykładem. Kościół kierował się tym zaleceniem aż do
dzisiejszych czasów, tworząc parafie zależne od języka czy narodowości, a także – ze względu na różnorodność obrządków – erygując diecezje52.
BMis t. 1, s. 323-324.
BMis, t. 2, s. 245-296.
52
BMis, t. 2, s. 248-249.
50
51

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

203

1.28. Jan XXIII, Encyklika Princeps Pastorum (28 listopada
1959 r.)53
Encyklika ta, uznana przez teologów za ostateczne zebranie wszystkich rad i wskazówek od Benedykta XV do Soboru Watykańskiego II,
najlepiej – ich zdaniem – wyraża przedsoborową myśl w odniesieniu
do dzieła misyjnego.
Dokument zauważa, że w jednym z głównych osiągnięć w ciągu
40 lat od czasów Benedykta XV był szybki rozwój hierarchii i
kleru pochodzącego z terenów powierzonych trosce misjonarzy.
Przypomina przy tym, że Stolica Apostolska starała się zawsze
w odpowiednim czasie w sposób dojrzały i w szerokim zakresie [...]
zaradzić w tej dziedzinie, aby ustanowiona była lub przywrócona
hierarchia kościelna na tych obszarach, gdzie istniały sprzyjające
warunki do tworzenia stolic biskupich. I w miarę możliwości zarząd
ich powierzano biskupom rodzimy54. Encyklika ta – za listem apostolskim Maximum illud – potwierdza, że jednym z powodów, dla
których należy dbać o formację rodzimego duchowieństwa, jest to,
że kapłan [...] miejscowy – związany ze swymi rodakami pochodzeniem, mentalnością, skłonnościami i zamiłowaniami bywa w sposób zdumiewający o wiele bardziej uzdolniony do wpajania wiary
w ich umysły55.
To właśnie między innymi z uwagi na potrzeby poszczególnych ludów oraz ich specyficzny sposób odczuwania i postępowania, Stolica Apostolska poleciła klerowi obcemu studiowanie misjologii. Katedrę tej dyscypliny naukowej powołał do życia Papież
Benedykt XV i umieścił ją w Rzymskim Instytucie Rozkrzewiania
Wiary. Natomiast podczas pontyfikatu Piusa XII założono Instytut
BMis, t. 1, s. 339-370.
BMis t. 1, s. 343-344.
55
BMis t. 1, s. 346-347.
53
54

�204

Wokół koncepcji inkulturacji

Misjologiczny przy tej uczelni, a także utworzono w Rzymie oraz
wielu innych miejscach wydziały i katedry misjologiczne.
Wykształcenie, jakie otrzymywali tam miejscowi alumni nie tylko
ma być dostosowane do integralnej i gruntownej nauki Kościoła, ale
również ma tak szeroko otwierać i uwrażliwiać umysły alumnów, żeby
umieli we właściwy sposób oceniać specyficzną kulturę swej własnej
ojczyzny, zwłaszcza w zakresie nauk filozoficznych i teologicznych, jak
również w ich specyficznej relacji do religii chrześcijańskiej. Potwierdza
to stanowisko Kościoła przedstawione w Evangelii Praecones, według
którego Kościół katolicki ani nie pogardzał, ani nie odrzucał nauk
[kultury] rodzimych, lecz raczej uwalniając je od wszelkich błędów czy
skażeń dopełniał je i udoskonalał chrześcijańską mądrością. Tak również poniekąd uświęcał rodzimą ich sztukę i szlachetną kulturę (...),
a także specyficzne zwyczaje ludowe i starodawne instytucje56.
Na temat ten wypowiedział się też Papież Jan XXIII: Kościół
zawsze popiera i wspomaga wysiłki rodzimych talentów, ilekroć przez
swe rozleglejsze a prawdziwe osiągnięcia w dziedzinie sztuki mogą
wzbogacić kulturę rodziny ludzkiej. Kościół bowiem [...] nie uznaje
za własną jednej wyłącznie kultury duchowej, by odrzucać inne [...],
jakkolwiek – jak świadczy o tym historia – jest z nią ściśle związany. Posłannictwo ma bowiem głównie na względzie to, co wiąże się
z religią i wiecznym zbawieniem ludzi. Kościół, który wciąż pozostaje młody i stale odnawia się pod nieustannym tchnieniem Duch Św.,
zawsze aprobuje i chętnie przyjmuje w siebie, a nawet czynnie pobudza
to wszystko, co przynosi zaszczyt myśli i duchowi ludzkiemu, chociażby wywodziło się to z innych części globu, a nie z terenów śródziemnomorskich, które w Planach Opatrzności Bożej były jak gdyby kolebką
jego dzieciństwa57.
56
57

Bmis, t. 1, s. 349-350.
BMis, t. 1, s. 350-351.

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

205

W rozdziale IV encykliki, przy wskazania okazji, w których
wspólnoty chrześcijańskie mogą być ściślej włączane do zadania apostolskiego, wymieniony jest sakrament bierzmowania, stanowiący
przygotowanie duchowe. Jest ono najbardziej potrzebne u tych ludów,
które stosownie do zwyczajów lokalnych urządzają specjalne obrzędy
inicjacyjne, przez które młodzieńcy przygotowują się do prawnego włączenia się w życie [społeczne] swego szczepu58.

2. Dokumenty Soboru Watykańskiego II
Chociaż w tekstach Soboru Watykańskiego II ani razu nie pada
słowo inkulturacja, to jednak często nawiązywały one do rzeczywistości, którą wyraża tan termin. Można w nich odnaleźć wszystkie zasadnicze elementy antropologiczne i teologiczne nawiązujące
do spotkania Ewangelii i kultur, przy czym zainteresowanie ojców
soborowych koncentrowało się na życiu człowieka współczesnego
widzianego przez pryzmat dominującej w chrześcijaństwie kultury
Zachodu. Ta perspektywa jednak może być rozciągnięta i rzeczywiście obejmuje wielość kultur.
2.1. Dekret o działalności misyjnej Kościoła Ad gentes (7
grudnia 1965 r.)
Odczytanie Dekretu o działalności misyjnej Kościoła w kluczu zasad
i postulatów inkulturacji okazuje się jej Wielką Kartą Inkulturacji,
która wymaga ciągłego odczytywania i pogłębiania. Już pierwsze
jego słowa wskazują, iż Kościół ze względu na swoje posłannictwo
i odwieczną działalność misyjna jest wciągnięty w proces inkulturacji: „Kościół posłany przez Boga do narodów, aby był „powszech58

BMis, t. 1, s. 360-361.

�206

Wokół koncepcji inkulturacji

nym sakramentem zbawienia”, usiłuje głosić Ewangelię wszystkim
ludziom z najgłębszej potrzeby własnej katolickości oraz z nakazu
swego Założyciela. Sami bowiem Apostołowie, na których Kościół
został założony, idąc w ślady Chrystusa, „głosili słowo prawdy
i rodzili Kościoły” (DM 1).
Odwieczny plan Boga i jego powszechna wola zbawcza
Głoszenie słowa prawdy i rodzenie Kościołów wypływa „ze źródła
miłości”, czyli z miłości Boga Ojca, który postanowił wkroczyć w historię ludzką w sposób nowy i ostateczny, posyłając Syna swego w naszym
ciele. I w tymże Synu postanowił wszystko naprawić. On to przyszedł drogą prawdziwego Wcielenia, aby uczynić ludzi uczestnikami
boskiej natury. (...) Ojcowie święci stale oświadczają, że nie doznało uzdrowienia to, czego Chrystus nie przyjął. Przyjął zaś całą naturę
ludzką, taką jaka się znajduje w nas nędznych i biednych, z wyłączeniem jednak grzechu (DM 3). Dekret podkreśla także rolę i zadania
Ducha Świętego, posłanego by przeprowadzał zbawcze Jego dzieło od
wewnątrz i pobudzał Kościół do rozszerzania się. Bez wątpienia Duch
Święty działał już na świecie, nim jeszcze Chrystus został uwielbiony. I tak jak działał w sercach ludzi przed przyjściem Chrystusa, tak
samo i po jego uwielbieniu dąży do tego, by zrealizowało się zjednoczenie ludów w powszechnej wierze w Kościele Nowego Przymierza,
mówiącym wszystkimi językami, w miłości rozumiejącym i ogarniającym wszystkie języki i przezwyciężającym w ten sposób rozproszenie
wieży Babel. Tenże Duch niekiedy nawet w sposób widoczny uprzedza
działalność apostolską, tak jak na różny sposób nieprzerwanie jej towarzyszy i nią kieruje (DM 4). Posłannictwo więc Kościoła uskutecznia
się działalnością, przez którą Kościół posłuszny rozkazowi Chrystusa,
poruszony łaską i miłością Ducha Świętego, staje się w pełni obecny
dla wszystkich ludzi czy narodów, aby ich doprowadzić do wiary, wol-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

207

ności i pokoju Chrystusowego przez przykład życia, głoszenie słowa
oraz przez sakramenty święte i inne środki łaski, tak aby stała dla nich
otworem wolna i pewna droga do pełnego uczestnictwa w misterium
Chrystusa (DM 5).
Dekret zauważa także, iż to zadanie Kościoła jest wszędzie i w każdej sytuacji jedno i to samo, chociaż zależnie od okoliczności, jest
w różny sposób wykonywane. Różnice więc, które należy uznać w tej
działalności Kościoła, nie pochodzą z wewnętrznej natury samego
posłannictwa, lecz z warunków, w jakich ono dochodzi do skutku.
Warunki te zależą bądź to od Kościoła, bądź też od ludów, od grup
społecznych lub pojedynczych ludzi, do których kieruje się posłannictwo (DM 6).
Zakładanie dojrzałego Kościoła
Soborowa koncepcja misji podkreśla, iż właściwym celem tej działalności misyjnej jest przepowiadanie Ewangelii i zakładanie Kościoła
wśród ludów i grup, gdzie Kościół nie zapuścił jeszcze korzeni. W ten
sposób z zasiewu słowa Bożego mają rozwijać się rodzime Kościoły
partykularne, zakładane w dostatecznej liczbie na całym świecie,
wyposażone we własne siły i dojrzałe; one to, posiadając własną hierarchię zjednoczoną z wiernym ludem oraz dysponując środkami, prawie że odpowiednimi do prowadzenia pełnego życia chrześcijańskiego,
mają dorzucać własną cząstkę dla dobra całego Kościoła (DM 6).
Zakładanie powszechnego i rodzimego Kościoła
Kościół zakładany przez misjonarzy ma być Kościołem powszechnym, gdyż Chrystus jest dla wszystkich. Chrystus i Kościół, który
daje o Nim świadectwo przez głoszenie Ewangelii, stoją ponad wszelkimi partykularyzmami rasowymi czy narodowościowymi i dlatego nie
mogą przez nikogo i nigdzie być uważani za obcych” (DM 8).

�208

Wokół koncepcji inkulturacji

Zakładając taki właśnie Kościół, misjonarze mają być wrażliwi na
bogactwa miejscowej kultury. Cokolwiek zaś z prawdy i łaski znajdowało się już u narodów, dzięki jakby ukrytej obecności Boga, uwalnia to od zaraźliwych powiązań ze złym i przekazuje na powrót ich
Sprawcy, Chrystusowi, który burzy władztwo szatana i kładzie tamę
wielorakim złościom zbrodni. Dlatego jakikolwiek dobry posiew znajdujący się w sercach i umysłach ludzkich lub we własnych obrządkach
i kulturach narodów, nie tylko nie ginie, lecz doznaje uleczenia, wyniesienia na wyższy poziom i pełnego udoskonalenia na chwałę Bożą, na
zawstydzenie szatana i dla szczęścia człowieka (DM 9).
Chrystus wzorem i prototypem inkulturacji
W rozdziale II, zatytułowanym Dzieło Misyjne, dekret wyraża
świadomość istnienia dwóch miliardów ludzi, którzy tworzą wielkie i określone społeczności, zespolone trwałymi więzami życia kulturalnego, starymi religijnymi tradycjami, silnymi więzami społecznymi, a jednocześnie nie znają Ewangelii. Aby móc ofiarować wszystkim tajemnicę zbawienia i życie przyniesione przez Boga, powinien
Kościół wrosnąć w te wszystkie społeczności w taki sam sposób w jaki
Chrystus włączył się przez swoje wcielenie w pewne społeczne i kulturalne warunki ludzi, wśród których przebywał (DM 10).
Szacunek dla miejscowej kultury
Dekret misyjny podkreśla znaczenie świadectwa życia chrześcijańskiego, które prowadzi chrześcijan nieuchronnie do tego, by tym
ludziom okazywać miłość i szacunek, uważać się za członków społeczności ludzi, wśród których żyją, i brać udział w życiu kulturalnym
i społecznym przez różne życiowe kontakty i zajęcia. Powinni też zżyć
się z ich narodowymi i religijnymi tradycjami; niech z radością i z szacunkiem odkrywają drzemiące w nich zarodki Słowa. Miłość do ludzi

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

209

bowiem wyraża się w miłości do ich kultury. Drogę do tego wskazał
Chrystus, który przenikał serca ludzi i przez prawdziwie ludzkie rozmowy doprowadzał ich do światła Bożego, tak niech i Jego uczniowie,
przejęci głęboko duchem Chrystusowym, poznają ludzi, wśród których
żyją, i niech tak z nimi przestają, aby się oni przez szczery i cierpliwy
dialog dowiedzieli, jakimi bogactwami szczodrobliwy Bóg obdarzył
narody; równocześnie zaś niech usiłują owe bogactwa rozjaśnić światłem Ewangelii, wydobywać na wierzch i oddawać pod władzę Boga
Zbawiciel” (DM 11).
Troska o ubogich
W numerze 12. Dekret przywołuje Chrystusa uzdrawiającego bez
odniesienia do inkulturacji sakramentu chorych. Jednak wydźwięk
tego zdania może nawiązywać zarówno do niego, jak i do fundamentalnej opcji na rzecz ubogich. Jak więc Chrystus obchodził wszystkie miasta i wioski uzdrawiając wszelkie choroby i niemoce na znak,
że nadeszło Królestwo Boże, tak i Kościół przez dzieci swoje łączy
się z ludźmi każdego stanu, szczególnie zaś z biednymi i uciśnionymi i chętnie poświęca się dla nich. Uczestniczy bowiem w ich radościach i cierpieniach, zna ich pragnienia i tajniki życia, współczuje im
w śmiertelnych niepokojach. Do współpracy na rzecz promocji ludzkiej nawiązuje wyraźnie nieco dalej:
Chrześcijanie powinni dołożyć starań, aby współpracować z innymi w należytym układaniu stosunków ekonomicznym i społecznych. Ze
szczególną troską niech poświęcają się wychowaniu dzieci i młodzieży
przez szkoły różnego stopnia, które należy uważać nie tylko za doskonały środek do kształcenia i rozwijania młodzieży chrześcijańskiej, lecz
jednocześnie za najwyższej wagi usługę dla ludzi, a przede wszystkim
dla narodów rozwijających się, oddaną podnoszeniu godności ludzkiej
i przygotowaniu warunków życia bardziej ludzkich. Nadto niech biorą

�210

Wokół koncepcji inkulturacji

udział w wysiłkach tych narodów, które przez walkę z głodem, analfabetyzmem i chorobami dążą do stworzenia lepszych warunków życia i do
umacniania pokoju w świecie. W tej działalności niech wierni starają
się wspomagać roztropnie przedsięwzięcia, których podejmują się prywatne i publiczne instytucje, rządy, organizacje międzynarodowe, różne
wspólnoty chrześcijańskie, jak i religie niechrześcijańskie (DM 12).
Tworzenie społeczności chrześcijańskiej
Misjonarze więc, współpracownicy Boga, niech tworzą takie społeczności wiernych, które, wiodąc życie godne powołania, do jakiego zostały wezwane, wykonywałyby zadanie zlecone im przez Boga,
a mianowicie zadanie kapłańskie, nauczycielskie i pasterskie. W ten
sposób wspólnota chrześcijańska staje się znakiem obecności Bożej
w świecie. (...) Ta społeczność wiernych, obdarzona bogactwem kultury własnego narodu, powinna głęboko zapuścić korzenie w lud: niech
powstaną rodziny przeniknięte duchem Ewangelii, a odpowiednie
szkoły niech je wspomagają; należy tworzyć stowarzyszenia i związki,
poprzez które apostolstwo świeckich mogłoby całą społeczność przepoić
duchem Ewangelii\ (DM 15).
Rodzime powołania kapłańskie
Dekret mówi także o poszanowaniu miejscowych kultur i dojrzewaniu miejscowego Kościoła, przypominając, iż Kościół z wielką
radością dzięki czyni za nieoceniony dar powołania kapłańskiego, którym Bóg obdarzył tylu młodzieńców wśród ludów niedawno nawróconych do Chrystusa. Silniejsze bowiem korzenie zapuszcza Kościół
w każdej społeczności, kiedy różne wspólnoty wiernych posiadają
rekrutujących się spośród ich członków, szafarzy zbawienia, jako biskupów, kapłanów i diakonów posługującym swym własnym braciom.
W ten sposób młode Kościoły uzyskują powoli organizację diecezjal-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

211

ną z własnym klerem. (...) Ogólne te wymagania kapłańskiej formacji,
również duszpasterskiej i praktycznej, należy uzgodnić – w myśl przepisów Soboru – z dążeniem wychodzenia naprzeciw swoistemu sposobowi myślenia i postępowania własnego narodu. Umysły alumnów
zatem należy otworzyć i uwrażliwić na to, aby dobrze poznali i umieli
oceniać kulturę swego narodu. Podczas studium filozofii i teologii niech
dokładnie poznają styczne między tradycjami i religią ojczystą a religią
niechrześcijańską. Formacja kapłańska powinna również uwzględniać
duszpasterskie potrzeby kraju. Alumni zatem mają poznać historię, cel
i metodę działalności misyjnej Kościoła oraz specjalne warunki społeczne, ekonomiczne i kulturalne własnego narodu. Trzeba ich wychowywać w duchu ekumenizmu i należycie przygotować do braterskiego
dialogu z niechrześcijanami. To wszystko wymaga, aby studia przygotowujące do kapłaństwa odbywali, o ile to możliwe, wśród swego narodu i w kręgu rodzimych zwyczajów. Wreszcie trzeba zatroszczyć się
o wyszkolenie w zakresie porządnej administracji kościelnej a nawet
ekonomicznej (DM 16).
Życie zakonne a rodzimość Kościoła
Jedną z cech dojrzałości Kościoła i jego zakorzenienia w miejscowej kulturze jest także życie zakonne. Od chwili założenia Kościoła
należy gorliwie popierać życie zakonne, które pracy misyjnej daje
nie tylko cenne i ze wszech miar potrzebne pomoce, lecz przez głębsze oddanie się Bogu, dokonane w Kościele, ukazuje też jasno i wyraża najgłębszą istotę powołania chrześcijańskiego. (...) W młodych
Kościołach należy pielęgnować rozmaite formy życia zakonnego, aby
przez nie ukazać różne rodzaje misji Chrystusowej i życia Kościoła,
a także poświęcić je różnym dziełom duszpasterskim, swoich zaś członków dobrze do tej pracy przygotować. Konferencje Biskupów niech jednak zważają na to, aby zgromadzeń, mających ten sam cel apostol-

�212

Wokół koncepcji inkulturacji

ski, nie mnożyć ze szkodą dla życia zakonnego i pracy apostolskiej. Na
specjalną wzmiankę zasługują różne przedsięwzięcia podejmowane
w celu zaszczepienia życia kontemplacyjnego, przy czym jedni, zatrzymując podstawowe elementy instytucji zakonnej, starają się przeszczepić bogatą tradycję swego zakonu, inni zaś nawracają do prostszych
form starożytnego życia monastycznego; wszyscy jednak niech pilnie
szukają właściwej formy przystosowania się do miejscowych warunków (DM 18).
Rodzimość jako kryterium dojrzałości
Mówiąc o dojrzałych Kościołach partykularnych, Dekret wymienia pewne cechy charakterystyczne tej dojrzałości, powiązanej
z zakorzenianiem w miejscowej kulturze. Dzieło zakładania Kościoła
w określonej społeczności wtedy osiąga swój pewny kres, gdy zgromadzenie wiernych, zakorzenione już w życiu społecznym i w jakiejś mierze dostosowane do kultury miejscowej, cieszy się pewną trwałością
i siłą, tzn. posiada własną, chociaż jeszcze niedostateczną liczbę rodzimych kapłanów, osób zakonnych i świeckich oraz wyposażone jest
w urzędy i instytucje, które niezbędne są do prowadzenia i rozwoju
życia Ludu Bożego pod kierownictwem własnego biskupa.
W tego rodzaju młodych Kościołach Lud Boży powinien nabierać
dojrzałości we wszystkich dziedzinach życia chrześcijańskiego, odnowionego wedle wskazań obecnego Soboru. Według nich społeczności wiernych stają się coraz bardziej świadomie żywymi wspólnotami
wiary, liturgii i miłości; ludzie świeccy przez działalność obywatelską
i apostolską starają się zaprowadzić w swoim kraju porządek miłości
i sprawiedliwości; odpowiednio i roztropnie korzysta się ze środków
społecznego przekazywania myśli; rodziny przez prawdziwie chrześcijańskie życie stają się źródłem zarówno apostolstwa świeckich jak
i powołań kapłańskich i zakonnych. Na koniec naucza się w stosow-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

213

nej katechezie prawd wiary, wyraża się ją w liturgii zgodnie z wrodzonym odczuciem ludu, a przez odpowiednie prawodawstwo kanonicznie
wprowadza się ją do godziwych organizacji i zwyczajów miejscowych.
Biskupi natomiast wraz ze swoim klerem, coraz bardziej przejęci duchem Chrystusa i Kościoła, winni czuć i żyć w łączności z całym
Kościołem; jego tradycje niech połączą z własną kulturą, aby przez
swego rodzaju wymianę sił pomnażać życie Ciała Mistycznego. Dlatego
należy rozwijać wartości teologiczne, psychologiczne i ogólnoludzkie,
które mogą się przyczynić do wzmocnienia ducha łączności z całym
Kościołem (DM 19).
Działalność misyjna jako znak dojrzałości
Ponieważ Kościół partykularny powinien jak najdoskonalej
odzwierciedlać Kościół powszechny, ma on sobie dobrze uświadomić
fakt, że jest posłany również do tych, którzy w Chrystusa nie wierzą,
a żyją razem z nim na tym samym terytorium, aby przez świadectwo
życia poszczególnych wiernych i całej wspólnoty stać się znakiem ukazującym im Chrystusa. Poza tym konieczna jest posługa słowa, aby
Ewangelia dotarła do wszystkich. Szczególnie biskup powinien być głosicielem wiary i przyprowadzać nowych uczniów do Chrystusa. Aby to
doniosłe zadanie dobrze wypełnić, musi on doskonale znać tak warunki życia swojej owczarni, jak też istotne pojęcia o Bogu swoich rodaków; musi również pilnie uwzględnić te zmiany, jakie wnosi tak zwana
urbanizacja, migracja ludności i zobojętnienie religijne. Niech w młodych Kościołach kapłani miejscowego pochodzenia przystąpią z zapałem do głoszenia Ewangelii, ściśle współpracując z misjonarzami przybyłymi z zagranicy; niech tworzą z nim jedno tylko kolegium kapłańskie, zespolone pod kierownictwem biskupa nie tylko dla opieki duszpasterskiej nad wiernymi i sprawowania służby Bożej, lecz także celem
głoszenia Ewangelii tym, którzy są poza Kościołem. Powinni być goto-

�214

Wokół koncepcji inkulturacji

wi, a przy nadarzającej się sposobności chętni do stawienia się do dyspozycji swego biskupa, by podjąć pracę misyjną w odległych i opuszczonych okręgach własnej diecezji lub w innych diecezjach.
Ten sam zapał powinni okazać zakonnicy i zakonnice, a także świeccy względem swoich współobywateli, zwłaszcza uboższych (DM 20).
Konieczność dojrzałego laikatu
Kościół nie jest naprawdę założony, nie żyje w pełni ani też nie jest
doskonałym znakiem Chrystusa wśród ludzi, jeżeli wraz z hierarchią
nie istnieje i nie pracuje autentyczny laik. Ewangelia bowiem nie może
zapuścić głębokich korzeni w umysłach, w życiu i pracy jakiegoś narodu bez czynnego udziału ludzi świeckich. Dlatego już przy zakładaniu Kościoła należy przywiązywać jak największą wagę do tworzenia
dojrzałego, chrześcijańskiego laikatu. Wierni świeccy bowiem należą
w całej pełni równocześnie i do Ludu Bożego, i do społeczności cywilnej: należą do swego narodu, w którym się urodzili, w którego bogactwach kulturalnych zaczęli uczestniczyć przez wychowanie, z którego
życiem są połączeni różnorodnymi więzami społecznymi, do którego
rozwoju przyczyniają się własnym wysiłkiem w swych zawodach, którego problemy uważają za własne i starają się je rozwiązać; należą
również do Chrystusa, gdyż odrodzili się w Kościele przez wiarę i przez
chrzest, aby przez nowość życia i działania byli Chrystusowymi, aby
w Chrystusie wszystko poddane było Bogu i by wreszcie Bóg był wszystkim we wszystkim (DM 21).
Potrzeba poszukiwań teologicznych w regionach społeczno-kulturowych
Ziarno, którym jest słowo Boże, wyrastając z dobrej gleby, zwilżonej rosą niebieską, czerpie soki, przetwarza je i przyswaja sobie, aby
w końcu przynieść dużo owoców. Otóż na wzór ekonomii Wcielenia

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

215

młode Kościoły, zakorzenione w Chrystusie i zbudowane na fundamencie Apostołów, przyjmują do przedziwnej wymiany wszelkie bogactwo narodów, które oddane jest Chrystusowi w dziedzictwo. Kościoły
te czerpią ze zwyczajów i tradycji, z mądrości i wiedzy, ze sztuki i umiejętności swoich ludów to wszystko, co może się przyczynić do wyznawania chwały Stwórcy, do zobrazowania łaski Zbawiciela i właściwego
ukształtowania życia chrześcijańskiego. Do wypełnienia tego zamierzenia konieczne jest rozbudzenie na każdym wielkim obszarze tzw. społeczno-kulturowym takich badań teologicznych, w których czyny i słowa
objawione przez Boga, zapisane w Piśmie św. i wyjaśnione przez Ojców
oraz Magisterium Kościoła, powinno się na nowo przebadać w świetle Tradycji Kościoła powszechnego. W ten sposób jaśniej dostrzeże się,
jakimi drogami, uwzględniając filozofię i mądrość ludów, może wiara
szukać zrozumienia, i w jaki sposób zwyczaje, światopogląd oraz
porządek społeczny można pogodzić z przepisami moralnymi, zawartymi w objawieniu Bożym. Dzięki temu otworzą się drogi do głębszego
przystosowania w całym zakresie życia chrześcijańskiego. Takim sposobem wykluczy się wszelkie pozory synkretyzmu i fałszywego partykularyzmu, życie chrześcijańskie dostosuje się do ducha i charakteru
poszczególnych kultur, a partykularne tradycje wraz z cechami właściwymi poszczególnym rodzinom ludów, przepojone światłem Ewangelii,
zostaną przyjęte do katolickiej jedności. Nowe wreszcie Kościoły partykularne, wzbogacone swoimi tradycjami, znajdą swe miejsce w kościelnej wspólnocie bez naruszania prymatu Stolicy Piotrowej, która przewodniczy całemu zgromadzeniu miłości (DM 22).
Formacja teologiczna i antropologiczna
Silny akcent inkulturacyjny zawarty jest także w rozdziale IV,
mówiącym o misjonarzach, którzy do swojej kultury powinni podchodzić jak Chrystus, który wyniszczył samego siebie, przyjąwszy

�216

Wokół koncepcji inkulturacji

naturę sługi (Flp 2, 7). Misjonarz powinien zatem być gotowy przez
całe życie trwać przy swym powołaniu, wyrzec się siebie i wszystkiego,
co dotychczas uważał za swoje, i stać się wszystkim dla wszystkich (DM
24). Misjonarz także wspaniałomyślnie dostosuje się także do cudzych
obyczajów narodowych i do zmieniających się warunków (DM 25).
Naukowe przygotowanie misjonarzy już od samego początku powinno się tak ustawić, by uwzględniało zarówno powszechność Kościoła,
jak i różnorodność narodów. Zasada ta odnosi się do wszystkich dyscyplin, które ich przygotowują do wypełnienia zadania, a także do innych
dziedzin wiedzy, które sobie z pożytkiem przyswajają, aby zdobyć ogólne wiadomości o narodach, o ich kulturach i religiach, i to odnośnie nie
tylko do przeszłości, lecz i do czasów obecnych. Ktokolwiek bowiem ma
zamiar udać się do innego narodu, powinien mieć w wielkim poszanowaniu jego spuściznę narodową, jego język i obyczaje. Dla przyszłego
misjonarza szczególnie konieczne są studia misjologiczne, tzn. poznanie
nauki i zasad Kościoła dotyczących działalności misyjnej, prześledzenie dróg, jakimi w ciągu wieków szli zwiastunowie Ewangelii, a także
poznanie obecnego stanu misji i zarazem metod, które teraz uznaje się
za bardziej skuteczne. (...) Te zaś rodzaje formacji tak należy uzupełnić w krajach, do których misjonarze będą wysłani, aby poznali szerzej
historię, struktury społeczne i zwyczaje ludów, aby zgłębili porządek
moralny i nakazy religijne i również najskrytsze pojęcia, jakie ludy te
na podstawie uświęconych tradycji wytworzyły sobie o Bogu, o świecie
i o człowieku. Niech w takim stopniu opanują języki, aby mogli się nimi
posługiwać poprawnie i swobodnie i aby w ten sposób znaleźli łatwiejszy dostęp do umysłów i serc ludzi. Ponadto trzeba ich należycie wprowadzić w specyficzne potrzeby duszpasterskie (DM 26).
W rozdziale V, zatytułowanym Organizacja działalności misyjnej, dekret podkreśla: Poprawa i uporządkowana działalność misyjna

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

217

wymaga, aby ewangeliczni pracownicy byli naukowo przygotowani do
swoich zadań, szczególnie do dialogu z religiami i kulturami niechrześcijańskimi, i aby w jej wykonywaniu otrzymywali skuteczną pomoc; jest
więc rzeczą pożądaną, aby wszystkie instytuty naukowe, które zajmują
się misjologią lub innymi naukami czy umiejętnościami pożytecznymi
dla misji, jak etnologią, lingwistyką, historią, religioznawstwem, socjologią, umiejętnościami pastoralnymi i innymi, współpracowały z sobą
po bratersku i wspaniałomyślnie dla dobra misji (DM 34).
W innym miejscu Dekret zaznacza też, że szczególnej pochwały
godni są ci świeccy, którzy na uniwersytetach lub w instytutach naukowych przyczyniają się swymi badaniami historycznymi lub religioznawczymi do lepszego poznania ludów i religii, pomagając w ten sposób zwiastunom Ewangelii i przygotowując dialog z niechrześcijanami
(DM 41).
2.2. Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie
współczesnym Gaudium et Spes (7 grudnia 1965 r.)
W czwartym rozdziale Konstytucji duszpasterskiej o Kościele
w świecie współczesnym Gaudium et spes znajdujemy podsumowanie soborowego podejścia do kultury i inkulturacji. Już na samym
początku dokumentu poprzedza je analiza sytuacji społeczno-kulturowej świata, wskazująca, iż Kościół chce być obecny w samym środku ludzkiego życia, chce je kształtować, ale bez odrywania się konkretnego środowiska. Tam właśnie dokonuje się inkulturacja, w różnych regionach świata.
Łączność z życiem jednostki i narodów
We wstępie Konstytucja podkreśla ścisłą łączność Kościoła z całą
rodziną narodów i życiem konkretnego człowieka, gdyż radość
i nadzieja, smutek i trwoga ludzi współczesnych, zwłaszcza ubogich

�218

Wokół koncepcji inkulturacji

i wszystkich cierpiących, są też radością i nadzieją, smutkiem i trwogą uczniów Chrystusowych; i nie ma nic prawdziwie ludzkiego, co
nie miałoby oddźwięku w ich sercu. Ich bowiem wspólnota składa
się z ludzi, którzy zespoleni w Chrystusie prowadzeni są przez Ducha
Świętego w swym pielgrzymowaniu do Królestwa Ojca, i przyjęli orędzie zbawienia, aby przedstawiać je wszystkim. Z tego powodu czuje
się ona naprawdę ściśle złączona z rodzajem ludzkim i jego hierarchią
(KDK 1).
Ma więc Sobór przed oczyma świat ludzi, czyli całą rodzinę ludzką
wraz z tym wszystkim, wśród czego ona żyje; świat, będący widownią
historii rodzaju ludzkiego, naznaczony pomnikami jego wysiłków, klęsk
i zwycięstw; świat, który – jak wierzą chrześcijanie – z miłości Stwórcy
powołany do bytu i zachowywany, popadł wprawdzie w niewolę grzechu, lecz został wyzwolony przez Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, po złamaniu potęgi Złego, by wedle zamysłu Bożego
doznał przemiany i doszedł do pełni doskonałości (KDK 2).
Ewangeliczne spojrzenie na współczesną rzeczywistość człowieka
Nieustannym obowiązkiem Kościoła jest wrażliwość na zmiany zachodzące w świecie i ich wpływa na życie ludzkie. Dlatego też
ewangeliczne spojrzenie domaga się ciągłego patrzenia, nacechowane jest dynamizmem i miłością, wchodzi w nieustanny dialog z człowiekiem i kulturą. Zauważa ono, iż za dni naszych rodzaj ludzki przejęty podziwem dla swych wynalazków i swojej potęgi, często jednak
roztrząsa niepokojące kwestie dotyczące dzisiejszych ewolucji świata,
miejsca i zadania człowieka we wszechświecie, sensu jego wysiłku indywidualnego i zbiorowego, a wreszcie ostatecznego celu rzeczy i ludzi.
Dlatego Sobór, zaświadczając i wykładając wiarę całego ludu Bożego,
zebranego w jedno przez Chrystusa, nie potrafi wymowniej okazać swojej solidarności, szacunku i miłości dla całej rodziny ludzkiej, w którą

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

219

jest wszczepiony, jak nawiązując z nią dialog na temat owych różnych
problemów, przynosząc światło czerpane z Ewangelii oraz dostarczając rodzajowi ludzkiemu zbawczych sił, jakie Kościół sam pod przewodnictwem Ducha Świętego otrzymuje od swego Założyciela. Osoba
ludzka bowiem ma być zbawiona, a ludzkie społeczeństwo odnowione.
Tak więc człowiek w swej jedności i całości, z ciałem i duszą, z sercem
i sumieniem, z umysłem i wolą będzie osią całego naszego wywodu.
Przeto Sobór święty, wyznając najszczytniejsze powołanie człowieka i głosząc, że ma on w sobie zasiane pewne boskie ziarno, ofiarowuje rodzajowi ludzkiemu szczerą współpracę Kościoła dla zaprowadzenia odpowiadającego temu powołaniu braterstwa wszystkich. Kościół
nie powoduje się w tym żadną ambicją ziemską, lecz zmierza ku jednemu tylko, a mianowicie, by pod kierownictwem Ducha Świętego
Pocieszyciela prowadzić dalej dzieło samego Chrystusa, który przyszedł
na świat, żeby dać świadectwo prawdzie, żeby zbawiać, a nie sądzić,
żeby służyć, a nie żeby Jemu służono (KDK 3).
Aby sprostać takiemu zadaniu, Kościół zawsze ma obowiązek
badania znaków czasów i wyjaśniania ich w świetle Ewangelii, by trafić do mentalności każdego pokolenia. Pociąga więc to za sobą obowiązek poznawania i rozumienia świata. Niektóre, ważniejsze cechy
dzisiejszego świata Konstytucja szkicuje w następujący sposób: Dziś
rodzaj ludzki przeżywa nowy okres swojej historii, w którym głębokie i szybkie przemiany rozprzestrzeniają się stopniowo na cały świat.
Wywołane inteligencją człowieka i jego twórczymi zabiegami, oddziaływają ze swej strony na samego człowieka, na jego sądy i pragnienia
indywidualne i zbiorowe, na jego sposób myślenia i działania zarówno
w odniesieniu do rzeczy, jak i do ludzi. Tak więc możemy już mówić
o prawdziwej przemianie społecznej i kulturalnej, która wywiera swój
wpływ również na życie religijne.

�220

Wokół koncepcji inkulturacji

Jak to bywa przy każdym kryzysie wzrostu, przemiana ta niesie z sobą niemałe trudności. I tak, rozpościerając tak szeroko swoją
potęgę, człowiek nie zawsze potrafi wprząc ją w swą służbę. Usiłując
wniknąć głębiej w tajniki swego ducha, często okazuje się bardziej niepewnym samego siebie.. Odkrywając krok za krokiem coraz jaśniejsze
prawidła życia społecznego, waha się co do kierunku, jaki należałoby
nadać temu życiu.
Ród ludzki nigdy jeszcze nie obfitował w tak wielkie bogactwa,
możliwości i potęgę gospodarczą, a jednak wciąż ogromna część mieszkańców świata cierpi głód i nędzę i niezliczona jest ilość analfabetów.
Nigdy ludzie nie mieli tak wyczulonego jak dziś poczucia wolności,
a tymczasem powstają nowe rodzaje niewoli społecznej i psychicznej.
W chwili, gdy świat tak żywo odczuwa swoją jedność oraz wzajemną
zależność jednostek w koniecznej solidarności, rozrywany jest on gwałtownie w przeciwne strony przez zwalczające się siły; trwają bowiem
jeszcze ostre rozbieżności natury politycznej, społecznej, gospodarczej,
„rasowej” i ideologicznej, istnieje niebezpieczeństwo wojny, mogącej
zniszczyć wszystko do gruntu. Równocześnie ze wzrostem wzajemnej wymiany poglądów same słowa, którymi wyraża się pojęcia wielkiej wagi, przybierają dość odległe znaczenia w różnych ideologiach.
A wreszcie poszukuje się pilnie doskonalszego porządku doczesnego,
gdy tymczasem nie idzie z nim w parze postęp duchowy.
Wielu współczesnych ludzi, uwikłanych w tak skomplikowane sytuacje, doznaje trudności w trafnym rozeznawaniu odwiecznych wartości i zarazem w należytym godzeniu ich z nowo odkrytymi; stąd gnębi
ich niepokój, gdy miotani to nadzieją, to trwogą, stawiają sobie pytanie
o współczesny bieg spraw. Ten bieg spraw prowokuje, a nawet zmusza
ludzi do odpowiedzi (KDK 4).

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

221

Radykalne, współczesne zmiany kulturowe
Na współczesną kulturę i życie człowieka zasadniczy wpływ mają
nauki ścisłe i humanistyczne. Historia ludzkości tak przyspiesza, że
poszczególni ludzie ledwo mogą dotrzymać jej kroku. Los wspólnoty ludzkiej ujednolica się i już nie rozprasza się między różne niejako
historie (KDK 5). Wskutek tego tradycyjne wspólnoty miejscowe, jak
rodziny patriarchalne, „klany”, szczepy, gminy, różne grupy oraz powiązania społeczne doznają z każdym dniem coraz większych przemian.
Rozpowszechnia się powoli typ społeczeństwa przemysłowego, doprowadzając niektóre narody do bogactwa gospodarczego i zmieniając do głębi
ustalone od wieków pojęcia i warunki życia społecznego. Na wiele społeczeństw coraz większy wpływ wywiera też cywilizacja miejska oraz
środki społecznego przekazu, które przyczyniają się do poznawania
wydarzeń i do bardzo szybkiego i szerokiego rozpowszechniania się sposobów myślenia i odczuwania, wywołując wiele łańcuchowych reakcji.
Powszechne jest także zjawisko migracji, rozluźnienie starych i tworzenie się nowych więzi, które nie zawsze jednak sprzyjają „należytemu dojrzewaniu osobowości oraz stosunkom naprawdę osobowym (KDK 6).
Te zmiany powodują wiele kontestacji, zwłaszcza u młodych,
wpływają także na życie religijne, z jednej strony oczyszczając je
z magicznego pojmowania świata i błąkających się jeszcze zabobonów,
z drugiej zaś strony liczniejsze masy praktycznie odchodzą od religii
(KDK 7). Dokonują się one nieraz bezładnie, prowadząc do wielu
sprzeczności i zakłócenia równowagi. Dotyczy to różnych wymiarów życia człowieka, tak wewnętrznych, jak i społeczno-ekonomicznych. Zwłaszcza rozdźwięki rasowe, społeczne i ekonomiczne rodzą
wzajemne nieufności i wrogości, konflikty i udręki, których sam człowiek jest zarówno przyczyną, jak i ofiarą. Rozdźwięki te dotyczą także
życia rodzinnego. (KDK 8).

�222

Wokół koncepcji inkulturacji

Tymczasem wzrasta przekonanie, że ród ludzki nie tylko może
i powinien coraz bardziej umacniać swoje panowanie nad rzeczami
stworzonymi, lecz że ponadto jego jest rzeczą ustanowić taki porządek
polityczny, społeczny i gospodarczy, który by z każdym dniem coraz
lepiej służył człowiekowi i pomagał tak jednostkom, jak i grupom społecznym w utwierdzaniu i wyrabianiu właściwej sobie godności. (…)
Dlatego bardzo wielu ludzi z całą natarczywością domaga się tych
dóbr, których dotkliwie czują się pozbawieni na skutek niesprawiedliwości lub nierównego ich podziału. (…) Pod tymi wszystkimi roszczeniami kryje się dążność głębsza i powszechniejsza, mianowicie osoby
i grupy ludzkie pragną życia pełnego i wolnego, godnego człowieka,
przy wykorzystywaniu wszystkiego, czego im może dostarczyć tak obficie dzisiejszy świat. Narody poza tym czynią coraz to większe wysiłki,
aby osiągnąć jakąś powszechną wspólnotę (KDK 9).
Odpowiedź Kościoła – troska o wszystkie wymiary życia człowieka
W odpowiedzi na te pytania i dylematy Kościół kieruje się ku człowiekowi, stanowiącemu ich ośrodek i szczyt. W proponowanej antropologii zaakcentowana jest transcendencja, immanencja oraz wymiar
społeczny człowieka jako takiego. Pismo święte uczy bowiem, że człowiek został stworzony „na obraz Boży”, zdolny do poznania i miłowania swego Stwórcy, ustanowiony przez Niego panem wszystkich stworzeń ziemskich, aby rządził i posługiwał się nimi, dając chwałę Bogu.
(…) Lecz Bóg nie stworzył człowieka samotnym: gdyż od początku
„mężczyzną i niewiastą stworzył ich” (Rdz 1, 27); a zespolenie ich stanowi pierwszą formę wspólnoty osób. Człowiek bowiem z głębi swej
natury jest istotą społeczną, toteż bez stosunków z innymi ludźmi nie
może ani żyć, ani rozwinąć swoich uzdolnień (KDK 12).

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

223

Chrystus wzorem człowieka i fundamentem inkulturacji
Cała tajemnica człowieka wyjaśnia się naprawdę dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego. Chrystus objawia w pełni człowieka samemu
człowiekowi i okazuje mu najwyższe jego powołanie. Ten, który jest
„obrazem Boga niewidzialnego” (Kol 1, 15), jest człowiekiem doskonałym, który przywrócił synom Adama podobieństwo Boże, zniekształcone od czasu pierwszego grzechu. Skoro w nim przybrana natura nie
uległa zniszczeniu, tym samym została ona wyniesiona również w nas
do wysokiej godności. Albowiem On, Syn Boży, przez wcielenie swoje
zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękoma pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą, ludzkim sercem
kochał, urodzony z Maryi Dziewicy, stał się prawdziwie jednym z nas,
we wszystkim do nas podobny oprócz grzechu (KDK 22).
Kościół szanujący kultury
Dzięki Chrystusowi Kościół stara się przyjść z pomocą każdemu
społeczeństwu, wychodząc jednocześnie z przekonania o jedności
rodziny synów Bożych w Chrystusie. Dlatego też Kościół zgodnie ze
swoją istotą nie powinien wiązać się z żadną szczególną formą kultury albo systemem politycznym, gospodarczym czy społecznym, może
z racji tej swojej uniwersalności stanowić najmocniejszą więź pomiędzy
ludzkimi wspólnotami i narodami, byleby tylko one mu ufały i w rzeczywistości przyznawały prawdziwą wolność w wypełnianiu tej jego
misji. Z tego powodu Kościół tak swoich synów, jak i wszystkich ludzi
upomina, aby w duchu rodziny synów Bożych przezwyciężali wszelkie spory między narodami i rasami i nadawali wewnętrzną trwałość
godziwym stowarzyszeniom ludzkim (KDK 42).
Doświadczenie minionych stuleci, postęp nauk, bogactwo złożone w różnych formach kultury ludzkiej, w których okazuje się pełniej

�224

Wokół koncepcji inkulturacji

natura samego człowieka i otwierają się nowe drogi do prawdy, przynoszą korzyść także i Kościołowi. Sam bowiem Kościół, od początku
swej historii, nauczył się wyrażać Nowinę Chrystusową przy pomocy
pojęć i języka różnych ludów, a ponadto starał się objaśniać ją z pomocą mądrości filozofów w tym celu, aby w miarę możności dostosować
Ewangelię czy to do zdolności rozumienia przez ogół, czy też do wymagań mędrców. I to właśnie dostosowywanie się w głoszeniu objawionego słowa powinno stać się prawidłem wszelkiej ewangelizacji. Tym
bowiem sposobem rozbudza się w każdym narodzie zdolność wyrażania Chrystusowej Nowiny po swojemu, a zarazem sprzyja się żywemu
obcowaniu Kościoła z różnymi kulturami (KDK 44).
Droga kultury drogą człowieka
Wskazując na poszanowanie kultur, Konstytucja podkreśla, iż
człowiek dochodzi do prawdziwego i pełnego człowieczeństwa przez
kulturę, definiując ją jednocześnie. Mianem „kultury” w sensie ogólnym oznacza się wszystko, czym człowiek doskonali i rozwija wielorakie
uzdolnienia swego ducha i ciała; stara się drogą poznania i pracy poddać sam świat pod swoją władzę; czyni bardziej ludzkim życie społeczne
tak w rodzinie, jak i w całej społeczności państwowej przez postęp obyczajów i instytucji; wreszcie w dziełach swoich w ciągu wieków wyraża,
przekazuje i zachowuje wielkie doświadczenia duchowe i dążenia na to,
aby służyły one postępowi wielu, a nawet całej ludzkości.
Wynika stąd, że kultura ludzka z konieczności ma aspekt historyczny i społeczny oraz że wyraz „kultura” przybiera nieraz znaczenie
socjologiczne oraz etnologiczne; w tym zaś znaczeniu mówi się o wielkości kultur. Z różnego bowiem sposobu używania rzeczy, wykonywania pracy i wypowiadania się, pielęgnowania religii i kształtowania
obyczajów, stanowienia praw i instytucji prawnych, rozwijania nauk
i sztuk oraz kultywowania piękna powstają różne, wspólne warunki

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

225

życia i różne formy układu dóbr życiowych. Tak z przekazanych instytucji powstaje dziedzictwo swoiste dla każdej ludzkiej wspólnoty. Tak
też tworzy się określone i historyczne środowisko, w które włącza się
człowiek jakiegokolwiek narodu czy wieku i z którego czerpie wartości
dla doskonalenia kultury osobistej i społecznej (KDK 53).
Cechy współczesnej kultury
Kultura jest rzeczywistością dynamiczną. W każdym czasie kreuje ona nowe formy życia. Konstytucja dostrzega rozwijającą się globalizację wielu cech kultury. Kulturę dzisiejszą znamionują następujące szczególne cechy: nauki zwane ścisłymi rozwijają ogromnie zmysł
krytyczny; nowsze badania psychologiczne głębiej tłumaczą aktywność
ludzką; dyscypliny historyczne bardzo się przyczyniają do ujmowania
rzeczy pod kątem widzenia ich zmienności i ewolucji; zwyczaje i obyczaje z każdym dniem coraz bardziej się ujednolicają; uprzemysłowienie, urbanizacja i inne przyczyny, rozwijające życie społeczne, tworzą
nowe formy kultury (kulturę masową), z czego rodzą się nowe sposoby
myślenia, działania i spędzania wolnego czasu; równocześnie rozwinięte stosunki między różnymi narodami i zrzeszeniami społecznymi
otwierają wszystkim i każdemu z osobna szerszy dostęp do skarbów
różnych form kultury. W ten sposób przygotowuje się powoli bardziej
powszechna forma ludzkiej kultury, która tym bardziej rozwija i wyraża jedność rodzaju ludzkiego, im lepiej uwzględnia odrębność różnych
kultur (KDK 54).
Nowy typ humanizmu
Konstytucja widzi narodziny nowego humanizmu we współczesności. Sprzyja mu świadomość i odpowiedzialność wielu za tworzenie kultury. Jest to przejaw jednoczenia się świata i dążenie, by był
on coraz lepszy (KDK 55). Ale to jednoczenie nasuwa także niebez-

�226

Wokół koncepcji inkulturacji

pieczeństwa, jak choćby groźba zaburzeń w życiu wspólnot ludzkich, zatracenie mądrości przodków czy też swoistych właściwości
narodowych, zniszczenie tradycji, zagrożenia dla życia duchowego, zwłaszcza kontemplacji i podziwu, które prowadzą do mądrości,
ograniczenie dostępu do coraz bardziej złożonej kultury elit, koncentracja na ziemskim wymiarze humanizmu, co może prowadzić do
wrogości wobec religii. Trzeba, aby kultura ludzka tak się dziś rozwijała wśród tych antynomii, by harmonijnie urabiała całą osobę ludzką
i pomagała ludziom wypełniać te zadania, do których powołani są oni
wszyscy, zwłaszcza zaś chrześcijanie zespoleni po bratersku w jednej
rodzinie ludzkiej KDK 56.
Niektóre zasady należytego rozwoju kultury
Wierność Chrystusowi wymaga, by chrześcijanin odsłaniał pełnię
sensu ludzkiego życia na ziemi, dzięki czemu kultura ludzka mogłaby zająć swoje należne miejsce w całokształcie powołania ludzkiego. To z Bożego powołania bowiem człowiek pracą rąk swoich lub
przy pomocy umiejętności technicznych uprawia ziemię, aby przynosiła plony i stawała się godnym mieszkaniem dla całej rodziny ludzkiej.
Podobnie człowiek przez naukę i sztukę „może w dużym stopniu przyczyniać się do tego, by rodzina ludzka wznosiła się ku wyższym przesłankom prawdy, dobra i piękna. Nie można ulegać złudzeniu, iż dzięki współczesnym wynalazkom i postępowi technicznemu człowiek
stanie się samowystarczalny i nie będzie już szukał wyższych rzeczy.
Z pokorą trzeba kultywować takie wartości jak przykładanie się do
nauk i ścisła wierność prawdzie w dociekaniach naukowych, konieczność współpracy z innymi w zespołach technicznych, zmysł solidarności międzynarodowej, coraz to żywsza świadomość odpowiedzialności fachowców wobec ludzi, którym trzeba pomagać i chronić ich, chęć
tworzenia dla wszystkich pomyślniejszych warunków życia, zwłaszcza

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

227

zaś dla tych, którzy cierpią z braku możliwości decydowania o sobie lub
z niedostatku kultury. To wszystko może stanowić pewne przygotowanie do przyjęcia orędzia ewangelicznego i może być ożywione miłością
Bożą przez Tego, który przyszedł zbawić świat (KDK 57).
Wielorakie powiązanie dobrej nowiny Chrystusowej z kulturą
ludzką
Paragraf 58 stanowi swoistą syntezę inkulturacji Ewangelii w historii i życiu Kościoła. Wskazuje on, iż pomiędzy orędziem zbawienia
a kulturą ludzką istnieją wielorakie powiązania. Bóg bowiem, objawiając się ludowi swemu aż do pełnego okazania się w Synu Wcielonym,
przemawiał stosownie do stanu kultury właściwego różnym epokom.
Podobnie i Kościół, żyjący w ciągu wieków w różnych warunkach, posłużył się dorobkiem różnych kultur, ażeby Chrystusowe orędzie zbawcze rozpowszechniać swym przepowiadaniem wśród wszystkich narodów oraz wyjaśniać je, badać, głębiej zrozumieć oraz lepiej
wyrazić w odprawianiu liturgii i w życiu wielopostaciowej społeczności wiernych. Konstytucja zaznacza przy tym, że ten Kościół, posłany do wszystkich ludów jakiegokolwiek czasu i miejsca, nie wiąże
się w sposób wyłączny i nierozdzielny z żadną rasą czy narodem,
z żadnym partykularnym układem obyczajów, żadnym dawnym czy
nowym zwyczajem. Wierny własnej tradycji i zarazem świadomy
swej uniwersalnej misji, potrafi nawiązać łączność z różnymi formami kultury, przez co bogacą się zarówno sam Kościół, jak i różne
kultury. Dobra Nowina może uszlachetnić kulturę, gdyż odnawia
ustawicznie życie i kulturę upadłego człowieka oraz zwalcza i usuwa
błędy i zło, płynące z ciągle grożącego człowiekowi zwodzenia przez
grzech. Nieustannie oczyszcza i podnosi obyczaje ludów, skarby i przymioty ducha każdego ludu czy wieku niejako użyźnia od wewnątrz
bogactwami z wysoka, umacnia, uzupełnia i naprawia w Chrystusie.

�228

Wokół koncepcji inkulturacji

W ten sposób Kościół wypełniając własne zadanie, tym samym pobudza i nakłania do kultury życia osobistego i społecznego i działalnością
swoją, także liturgiczną, wychowuje człowieka do wewnętrznej wolności (KDK 58).
Rozwój kultury zakłada wolność i dostępność
Kultura jest tworzona przez człowieka, istotę rozumną i społeczną zarazem, a zatem dla jej rozwoju konieczna jest należyta wolność
(KDK 59). Prawo do korzystania z dobrodziejstw kultury ma być
przyznane wszystkim i wprowadzane w życie, dlatego też należy starać się, by tak w dziedzinie gospodarczej, jak i politycznej, tak na arenie narodowej, jak i międzynarodowej wydawano podstawowe orzeczenia, dzięki którym prawo wszystkich do kultury osobistej i społecznej, odpowiadającej godności osoby, bez różnicy rasy, płci, narodowości, religii czy stanowiska społecznego, znajdowałoby wszędzie uznanie i realizację. Przy tym dostępie ważna jest zwłaszcza tzw. kultura
podstawowa, obejmująca naukę czytania i pisania, ważni są rolnicy,
robotnicy i kobiety, gdyż w tych grupach społecznych dochodzi do
największych zaniedbań KDK 60.
Kościół a wiedza i sztuka
Konstytucja podkreśla, iż chrześcijanin swoją twórczość na polu
kultury godzi z zasadami Ewangelii, chociaż niekiedy występowały
trudności. Nowsze bowiem badania i odkrycia w dziedzinie nauk ścisłych oraz historii i filozofii nasuwają nowe zagadnienia, które niosą
ze sobą życiowe konsekwencje, a także domagają się nowych dociekań od teologów. Poza tym zachęca się teologów, żeby przy zachowaniu metod i wymogów właściwych nauce teologicznej, wciąż szukali
coraz to bardziej odpowiedniego sposobu podawania doktryny ludziom
sobie współczesnym; bo czym innym jest sam depozyt wiary, czyli jej

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

229

prawdy, a czym innym sposób jej wyrażania przy zachowaniu jednak
tego samego sensu i znaczenia. Konstytucja docenia pożyteczność
w duszpasterstwie nauk świeckich, zwłaszcza psychologii i socjologii, a także literatury i sztuki, które mają wielkie znaczenie dla życia
Kościoła (KDK 62).
2.3. Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen Gentium
(21 listopada 1964 r.)
Konstytucja dogmatyczna o Kościele pogłębia wielkie tematy
eklezjologiczne, m.in. misterium Kościoła, Lud Boży, hierarchiczny
ustrój Kościoła, rolę świeckich, powszechne powołanie do świętości, zakonnicy, Kościół pielgrzymujący i niebiański, błogosławiona
Maryja dziewica w Tajemnicy Chrystusa i Kościoła. Konstytucja ta,
odczytywana w świetle inkulturacji, ukazuje Lud Boży jako dziedzica
wszystkich kultur świata. Lud ten bowiem, przechodząc przez różne
kultury, tworzy się w nich.
Chrystus – Światłość Narodów, gromadzi wszystkich w jedno
W Konstytucji dogmatycznej o Kościele Chrystus jawi się jako
jedyny Pośrednik działający przez Kościół. Kościół jako sakrament jest widzialnym znakiem niewidzialnej łaski. I ten widzialny znak gromadzi wszystkich, dąży do jedności rodzaju ludzkiego.
Przechodzi przez ludzkie kultury. Ponieważ Chrystus jest światłością
narodów, obecny Sobór święty, w Duchu Świętym zgromadzony, pragnie gorąco oświecić wszystkich ludzi blaskiem Jego jaśniejącym na obliczu Kościoła, głosząc Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (por. Mk 16,
15). A że Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem
i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego, przeto podejmując naukę poprzednich Soborów,
pragnie on wyjaśnić dokładniej swoim wiernym i całemu światu natu-

�230

Wokół koncepcji inkulturacji

rę swoją i powszechne posłannictwo. Warunki naszej epoki nadają
temu zadaniu Kościoła szczególnie pilny charakter, chodzi o to, aby
wszyscy ludzie złączeni dziś ściślej więzami społecznymi, technicznymi,
kulturalnymi, osiągnęli pełną jedność również w Chrystusie (KK 1).
Chrystus wciela się w kultury
Wiele fragmentów Konstytucji można zinterpretować w kluczu
stosunku do miejscowych kultur. Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, wyraża się zawsze w konkretnej ludzkiej kulturze.
Duch Święty przenika każdą kulturę. Jezus wcielił się niegdyś w jedną
z kultur ludzkich i przez wieki powtarza to w różnych miejscach świata w różnym czasie. Do nowego Ludu Bożego, który gromadzi Jezus
Chrystus, powołani są wszyscy ludzie. Toteż Lud ten, pozostając ciągle
jednym i jedynym, winien się rozszerzać na świat cały i przez wszystkie
wieki, aby spełnił się zamiar woli Boga, który naturę ludzką stworzył
na początku jedną i synów swoich, którzy byli rozproszeni, postanowił
w końcu w jedno zgromadzić (por. J 11, 52). Na to bowiem posłał Bóg
Syna swego, którego ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy (por. Hbr
1, 2), aby był Nauczycielem, Królem i Kapłanem wszystkich, Głową
nowego i powszechnego ludu synów Bożych. (…). Wśród wszystkich
tedy narodów ziemi zakorzeniony jest jeden Lud Boży, skoro ze wszystkich narodów przybiera on sobie swoich obywateli, obywateli Królestwa
o charakterze nie ziemskim, lecz niebiańskim. Wszyscy bowiem wierni rozproszeni po świecie mają ze sobą łączność w Duchu Świętym
i w ten sposób mieszkaniec Rzymu wie, że Hindusi są członkami tego
samego co on organizmu (KK 13).
Chrystus jest rzeczywistym Królem ludów ziemi
Chrystus jest królem wszystkich ludów, chociaż Jego Królestwo
nie jest z tego świata i sposób sprawowania władzy nie jest z tego

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

231

świata. Jej podstawą jest miłość i poszanowanie każdego człowieka, a zatem także poszanowanie jego kultury. Ona znajduje swoje
miejsce i wypełnienie w katolickości Kościoła. A ponieważ Królestwo
Chrystusowe nie jest z tego świata (por. J 18, 36), przeto Kościół, czyli
Lud Boży, wprowadzając to Królestwo, nie przynosi żadnego uszczerbku dobru doczesnemu jakiegokolwiek narodu, lecz przeciwnie, wspiera i przyswaja sobie uzdolnienia i zasoby oraz obyczaje narodów,
o ile są dobre, a przyjmując oczyszcza je, umacnia i podnosi. Pamięta
bowiem o tym, że winien zbierać wespół z tym Królem, któremu narody dane zostały w dziedzictwo (por Ps 2, 8) i do którego miasta przynoszą dary i upominki (por Ps 71 (72), 10, Iz 60, 4-7, Ap 21, 24). To
znamię powszechności, które zdobi Lud Boży, jest darem samego Pana,
dzięki temu darowi Kościół katolicki skutecznie i ustawicznie dąży do
zespolenia z powrotem całej ludzkości wraz ze wszystkimi jej dobrami
z Chrystusem – Głową w jedności Ducha Jego (KK 13).
Jedność w różnorodności
Lud Boży gromadzi bardzo różne kultury i różne ludzkie osobowości. Dzisiaj można mówić o swego rodzaju globalizacji Kościoła
i zróżnicowaniu zarazem. To wypływa z pewnością z natury Kościoła
i natury Wcielenia. Jest to wyrazem katolickości Kościoła. Dzięki
temu Lud Boży nie tylko stanowi zgromadzenie rozmaitych ludów,
lecz także sam w sobie składa się z rozmaitych stanów. Istnieje bowiem
wśród jej członków rozmaitość (…). Dlatego we wspólnocie kościelnej
prawomocnie istnieją partykularne Kościoły, korzystające z własnej
tradycji, przy czym nienaruszony pozostaje prymat Stolicy Piotrowej,
która całemu zgromadzeniu miłości przewodzi, nad prawowitymi
odrębnościami sprawuje opiekę, a równocześnie pilnuje, aby odrębności nie szkodziły jedności, lecz raczej jej służyły. Stąd wreszcie między
poszczególnymi częściami Kościoła istnieją więzy głębokiej wspólno-

�232

Wokół koncepcji inkulturacji

ty co do bogactw duchowych, pracowników apostolskich i doczesnych
pomocy. (…) Do tej zatem katolickiej jedności Ludu Bożego, która
jest znakiem przyszłego pokoju powszechnego i do niego się przyczynia, powołani są wszyscy ludzie i w różny sposób do niej należą lub
są jej przyporządkowani zarówno wierni katolicy, jak inni wierzący
w Chrystusa, jak wreszcie wszyscy w ogóle ludzie, z łaski Bożej powołani do zbawienia (KK 13).
Przejmowanie wszelkich wartości i dóbr z ewangelizowanych
kultur
Ewangelizacja różnych ludów ziemi to nie tylko dawanie wartości płynących z Ewangelii, ale także przejmowanie wszelkiego dobra,
które tkwi w kulturach, nawet jeśli tkwi ono tylko w formach mało
czytelnych i widocznych. Głosząc Ewangelię, Kościół sprawia, że
cokolwiek dobrego znajduje się zasiane w sercach i umysłach ludzkich
lub we własnych obrządkach i kulturach narodów, wszystko to nie tylko
nie ginie, lecz doznaje ulepszenia, wyniesienia na wyższy poziom i pełnego udoskonalenia na chwałę Bożą, na zawstydzenie szatana i dla
szczęścia człowieka. Ze swej strony każdy uczeń Chrystusowy ma obowiązek szerzenia wiary. Jeśli jednak każdy może chrzcić tych, którzy
wierzą, to rzeczą kapłana jest budować Ciało Mistyczne przez ofiarę eucharystyczną, wypełniając słowa Boże zapisane u Proroka: „Od
wschodu słońca aż do zachodu wielkie jest imię moje między narodami
i na każdym miejscu poświęcają i składają imieniu memu ofiarę czystą” (Ml 1, 11) (KK 17).
Rola świeckich w tworzeniu kultury na podstawie miłości
Dekret podkreśla, iż świeccy winni uzdrawiać istniejące na świecie warunki, które skłaniają do grzechu, aby wszystko życiu stosowało się do norm sprawiedliwości i sprzyjało praktykowaniu cnót.

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

233

Tak postępując, przepoją kulturę i dzieła ludzkie wartością moralną. To jest istotne zadanie świeckich, którzy dzięki swej kompetencji
w winni wydatnie przyczyniać się do tego, aby dobra stworzone doskonalone były dzięki ludzkiej pracy, technice i cywilizacji społecznej zgodnie z przeznaczeniem, jakie im wyznaczył Stwórca, i z oświeceniem,
jakie przyniosło Słowo Jego, dla powszechnego pożytku wszystkich bez
wyjątku ludzi, aby były między nich bardziej odpowiednio rozdzielane
i aby na swój sposób przyczyniały się do powszechnego postępu w ludzkiej i chrześcijańskiej wolności. W ten sposób Chrystus przez członki
Kościoła oświecać będzie coraz bardziej całą społeczność ludzką zbawiennym swoim światłem (KK 36).
2.4. Konstytucja o liturgii świętej Sacrosanctum Concilium
(4 listopada 1963 r.)
Konstytucja Sacrosanctum Concilium o liturgii świętej została
uchwalona dokładnie 400 lat po zakończenia Soboru Trydenckiego.
Jest to data symboliczna, gdyż tenże sobór w wymiarze duszpasterskim i dogmatycznym był bardzo jurydyczny i skoncentrowany na
Europie.
Otwarcie na miejscowe tradycje i kultury
Konstytucja o liturgii świętej nadaje jednak tej syntezie wiary i teologii – jaką stanowi liturgia – nowy wymiar: otwarcie na kultury. Już
na początku Konstytucja zaznacza, iż święta Matka Kościół uważa za
równe w prawach i godności wszystkie prawnie uznane obrządki i chce
je na przyszłość zachować i zapewnić im wszelki rozwój, pragnie też,
aby tam, gdzie zachodzi potrzeba, zostały one roztropnie i gruntownie rozpatrzone w duchu zdrowej tradycji, oraz aby im nadano nową
żywotność, stosownie do współczesnych warunków i potrzeb (KL 4).

�234

Wokół koncepcji inkulturacji

Zasady dostosowania liturgii do charakteru i tradycji narodów
Ta pierwsza soborowa konstytucja dotyczy serca chrześcijańskiego życia i uświęcenia – liturgii – często niedocenianej podstawy,
która jest najbardziej wdzięczną dziedziną inkulturacji. Zawiera ona
bowiem szereg elementów pobożności ludowej, czy też raczej o zabarwieniu lokalnym, niekiedy nawet pogańskim – w sensie niezgodności
z przesłaniem Ewangelii. Dlatego w sprawach, które nie dotyczą wiary
lub dobra powszechnego, Kościół nie chce narzucać sztywnych, jednolitych form nawet w liturgii. Przeciwnie, otacza opieką i rozwija duchowe zalety i dary różnych plemion i narodów, życzliwie ocenia wszystko
to, co w obyczajach narodowych nie wiąże się w nierozerwalny sposób
z zabobonami i błędami, i jeżeli może, zachowuje to nienaruszone,
a nawet niekiedy przyjmuje do samej liturgii, o ile to odpowiada zasadom prawdziwego i autentycznego ducha liturgii.
I dalej: Zachowując istotną jedność rytu rzymskiego, należy dopuścić uprawnione różnice i dostosowanie do rozmaitych ugrupowań,
regionów i narodów, zwłaszcza na misjach, jak również w razie przeglądu i poprawiania ksiąg liturgicznych. Zasadę tę należy brać pod
uwagę przy układaniu obrzędów i rubryk (KL 38).
A zatem przy zachowaniu istotnej jedności rytu rzymskiego dokument ten dopuszcza uprawnione różnice i dostosowanie do rozmaitych ugrupowań, regionów i narodów, zwłaszcza na misjach a także
w przypadku weryfikacji ksiąg liturgicznych i układania obrzędów
i rubryk.
Użycie miejscowego języka i dostosowanie liturgii
Konstytucja dopuszcza użycie języka ojczystego w odpowiednim
zakresie, zwłaszcza w czytaniach i modlitwie powszechnej, a także
jeżeli warunki miejscowe tego wymagają, w tych także częściach, które

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

235

należą do wiernych”. Bardzo pożyteczne jest użycie języka przy udzielaniu sakramentów i sakramentaliów (KL 36). Język miejscowy może
być też stosowany do odprawianie brewiarza, istotne jest jednak, aby
tekst przekładu był zatwierdzony (KL 101).
Do kompetentnej kościelnej władzy terytorialnej należy określenie sposobu przystosowania liturgii, zwłaszcza gdy chodzi o sakramenty, sakramentalia, procesje, język liturgiczny, muzykę i sztukę
kościelną, zawsze jednak według zasad podstawowych, zawartych
w tej Konstytucji (KL 39).
W numerze 40. Konstytucja podkreśla, iż w różnych miejscach
i okolicznościach konieczne jest głębsze dostosowanie liturgii, za
które odpowiada kompetentna władza kościelna. Ona powinna
dokładnie i roztropnie rozważyć, co w tej dziedzinie można przyjąć do kultu Bożego z tradycji i ducha poszczególnych narodów.
Przystosowania, które się uzna za pożyteczne lub konieczne, należy przedłożyć Stolicy Apostolskiej, a po uzyskaniu jej zgody – wprowadzić. Stolica Apostolska może też udzielić tejże kościelnej pozwolenia na potrzebne próby w odpowiednich do tego grupach przez
określony czas oraz kierowania nimi. Ponieważ przystosowanie praw
liturgicznych jest często połączone ze szczególnymi trudnościami,
zwłaszcza na misjach, przeto do ustanawiania tych praw powinni
dopomagać znawcy danej dziedziny.
Artykuł 65 dopuszcza uznanie różnych elementów inicjacji.
Można jednak dopuścić tylko elementy wtajemniczenia, które są
w użyciu danego narodu i które dadzą się dostosować do obrzędów
chrześcijańskich.
Artykuł 77 zezwala kompetentnej władzy kościelnej na opracowanie własnego obrzędu zawierania małżeństwa, dostosowanego do
zwyczajów miejscowych i narodowych, przy ścisłym jednak zacho-

�236

Wokół koncepcji inkulturacji

waniu przepisu, aby asystujący kapłan żądał od zawierających małżeństwo wyrażenia zgody i tę zgodę przyjął.
Miejscowa muzyka i sztuka
Artykuł 119 zaś zaleca poszanowanie dla tradycji muzycznych
w krajach misyjnych. Chodzi tu o ludy, posiadające własną tradycję
muzyczną, która ma doniosłe znaczenie dla ich życia religijnego i społecznego. Do muzyki tej należy odnieść się z szacunkiem i przyznać
jej odpowiednie miejsce w kształtowaniu zmysłu religijnego tych
ludów oraz w dostosowaniu kultu do ich charakteru.
W rozdziale VII, poświęconym sztuce kościelnej i sprzętom liturgicznym, Konstytucja zaznacza, że Kościół żadnego stylu nie uważał
jakby za swój własny, lecz stosownie do charakteru i warunków narodów oraz potrzeb różnych obrządków dopuszczał formy artystyczne
każdej epoki, tworząc z biegiem wieków skarbiec sztuki, który z całą
troską należy zachować. Także sztuka naszej epoki oraz wszystkich
narodów i regionów może się swobodnie rozwijać w Kościele, byleby
z należytą czcią i szacunkiem służyła świątyniom i obrzędom świętym,
tak aby mogła swój głos dołączyć do tego cudownego hymnu chwały,
który w poprzednich wiekach najwięksi artyści wyśpiewali na cześć
wiary katolickiej (KL 123).
2.5. Deklaracja o stosunku Kościoła do religii
niechrześcijańskich Nostra Aetate (28 października 1965 r.)
Religie związane z rozwojem kultury starają się odpowiedzieć na
pytania dotyczące głębokich tajemnic egzystencji ludzkiej. Kościół
katolicki nie odrzuca w tych religiach niczego, co jest prawdziwe
i święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, [...] nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nie-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

237

rzadko odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi.
Kościół katolicki wzywa synów swoich, aby z roztropnością i miłością
przez rozmowy i współpracę z wyznawcami innych religii, dając świadectwo wiary i życia chrześcijańskiego, uznawali, chronili i wspierali
owo dobro duchowe i moralne, a także wartości społeczno – kulturowe,
które u tamtych się znajdują (DRN 2).
2.6. Dekret o środkach społecznego przekazywania myśli Inter
Mirfica (4 grudnia 1963 r.)
Kościół, zdając sobie sprawę z ważności rozwijających się środków społecznego przekazu i ich wpływu na kształtowanie się kultury,
podkreśla, iż środki te, właściwie użyte, służą ludziom do odprężenia
i ubogacenia ducha oraz szerzenia i umacniania Królestwa Bożego.
W zakresie dbałości o należyte wykorzystanie środków społecznego
przekazu, szczególne zobowiązania ciążą na władzy świeckiej z racji
przeznaczenia tych środków dla dobra społecznego. Władza ta winna
między innymi popierać wartości religijne, kulturalne i sztuki piękne.
Zatroszczyć się również trzeba o szlachetną, dawną sztukę teatralną.
Chodzi o to, by sztuka przyczyniała się do uszlachetniania widzów
oraz kształtowania ich obyczajów.
Aby zadośćuczynić wyżej wskazanym wymogom, trzeba bezzwłocznie przygotować kapłanów, zakonników i ludzi świeckich, którzy
odznaczaliby się odpowiednią wiedzą co do stosowania tych środków
dla celów apostolskich. Przede wszystkim winni świeccy otrzymywać
wykształcenie w dziedzinie sztuki, nauki i obyczajowości. W tym celu
należy zwiększyć liczbę szkół, fakultetów oraz instytutów, w których
dziennikarze, autorzy programów kinowych, radiowych, telewizyjnych
i inni zainteresowani mogliby otrzymać pełną formację w duchu chrześcijańskim, szczególnie gdy chodzi o społeczną naukę Kościoła. Kształcić

�238

Wokół koncepcji inkulturacji

i popierać należy również aktorów teatralnych, by sztuką swą mogli we
właściwy sposób służyć społeczeństwu ludzkiemu. Starannie wreszcie
trzeba przygotować krytyków literackich, kinowych, radiowych, telewizyjnych i innych – tak by doskonale orientowali się w swych dziedzinach oraz nauczyli się i zachęcili do wydawania takich sądów, w których byłyby zawsze uwydatnione zasady moralne (DSP 15).
2.7. Dekret o wschodnich Kościołach katolickich Orientalium
Ecclesiarum (21 listopada 1964 r.)
Docenienie odrębności kulturowej i zarazem uznanie jej głęboko chrześcijańskiego charakteru znajduje się już w pierwszych słowach Dekretu: Kościół katolicki wysoko ceni instytucje, ryty liturgiczne, tradycje kościelne oraz karność życia chrześcijańskiego Kościołów
Wschodnich. W nich bowiem, sławnych czcigodną starożytnością, jaśnieje tradycja, pochodząca od Apostołów poprzez Ojców, która stanowi część przez Boga objawionego i niepodzielnego dziedzictwa Kościoła
powszechnego (DKW 1).
Dlatego święty Sobór to kościelne i duchowe dziedzictwo nie tylko
darzy należnym szacunkiem i słuszną czcią, ale także mocno jest przekonany, że stanowi ono dziedzictwo całego Kościoła Chrystusowego.
Z tego powodu uroczyście oświadcza, że Kościoły Wschodu jak
i Zachodu mają prawo i obowiązek rządzenia się wedle własnych osobnych przepisów, jako że zaleca je czcigodna starodawność oraz że bardziej odpowiadają obyczajom miejscowych wiernych i wydają się być
przydatniejsze do zadbania o dobro dusz (DKW 5).
2.8. Deklaracja o wychowaniu chrześcijańskim Gravissimum
educacionis (28 października 1965 r.)
Podobnie jak Dekret o wschodnich Kościołach katolickich, tak samo
i Deklaracja o wychowaniu chrześcijańskim rozpoczyna się zaakcen-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

239

towaniem prawa do odrębności kulturowej i uznaniem wartości
wszystkich kultur. Wszyscy ludzie jakiejkolwiek rasy, stanu i wieku
mają jako cieszący się godnością osoby nienaruszalne prawo do wychowania, odpowiadającego ich własnemu celowi, dostosowanego do
właściwości wrodzonych, różnicy płci, kultury i ojczystych tradycji,
a równocześnie nastawionego na braterskie z innymi narodami współżycie dla wspierania prawdziwej jedności i pokoju na ziemi. Prawdziwe
zaś wychowanie zdąża do kształtowania osoby ludzkiej w kierunku jej
celu ostatecznego, a równocześnie do dobra społeczności, których człowiek jest członkiem i w których obowiązkach, gdy dorośnie, będzie brał
udział (DWCH 1).

3. Dokumenty Kongregacji Rzymskich
i Komisji Papieskich po Soborze Watykańskim II
3.1. Instrukcja Kongregacji ds. Biskupów De Pastorali
Migratorum Cura (22 sierpnia 1969 r.) 59
Dokument określa działania biskupów i duszpasterzy wobec
migrantów. Zwraca uwagę na liczne niebezpieczeństwa związane
z migracją ludzi. Porusza kwestię niepokojów i konfliktów wynikających między innymi z różnej mentalności i tradycji, które pociągają
za sobą akty nietolerancji i dyskryminacji.
Chrześcijanie na emigracji, żyjący w złych warunkach, na skutek złej formacji, zbytnio podkreślającej wewnętrzny aspekt wiary
– narażeni są na zaniedbania i powolne zaniechanie praktyk chrześcijańskich. Dzieje się to zwykle w sytuacjach, gdy na niebezpieczeństwo narażone jest dziedzictwo ludzkie i kulturowe, z którymi
najczęściej łączy się wiara emigrantów. Migranci mają prawo do
59

BMis, t. 2, 299-333.

�240

Wokół koncepcji inkulturacji

zachowania rodzimej mowy i spuścizny duchowej. Przybywając do
innych miejsc, przynoszą ze sobą własną mentalność, mowę, kulturę, religię. To wszystko stanowi duchowe dziedzictwo myśli, tradycji i kultury trwające poza ojczyzną. Z tej racji powinno być ono
bardzo doceniane. Bardzo ważne miejsce w tym dziedzictwie zajmuje język, przez który migranci wyrażają swe nastawienie, poglądy, kulturę i życie duchowe. Ponieważ elementy te są naturalnym
środkiem i drogą do poznania i dotarcia do wnętrza człowieka, troska o migrantów tylko wtedy będzie owocna, gdy podejmowana
będzie przez osoby, które to wszystko dobrze znają oraz poprawnie
posługują się językiem migrantów. Ordynariusze miejsc, do których przybywają imigranci, powinni przygotować pomieszczenia,
„które mogliby imigranci uważać za swoje, i w których mogliby
m.in. podtrzymywać swoje tradycje”60.
3.2. Kongregacja Ewangelizacji Narodów, Postanowienia
z posiedzenia plenarnego (30 marca – 2 kwietnia 1971 r.)61
Kongregacja podkreśla, by dbać o jedność Kościoła, zachowując jednocześnie jego różnorodność. Dlatego zachęca, aby przed
rozpoczęciem przystosowywania chrześcijaństwa do danej kultury
wskazać jasno na misterium chrześcijaństwa. Konieczne jest dołożenie wszelkich starań, aby wszystkim, którzy pracują jako misjonarze zapewnić na miejscu w terenie wykształcenie, uwzględniające kulturalne wartości i środowisko misyjne. Język miejscowy powinni oni
opanować dobrze. Szczególnym poparciem należy darzyć działania
Kościołów lokalnych oraz prace badawcze, zmierzające do wypracowania nowych metod misyjnych, dostosowanych do miejscowych warun60
61

BMis, t. 2, nr 366, s. 319
BMis, t. 2, s. 108-114.

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

241

ków. „W ten sposób wiara będzie się mogła lepiej włączyć w społeczno
– kulturowe środowisko62.
Plenarne posiedzenie poprosiło Kongregację o popieranie studiów misjologicznych oraz innych specjalistycznych dziedzin nauki
potrzebnych misjom, aby w ten sposób przyjść z pomocą konferencjom biskupów w misjach w prowadzeniu m.in. takich przedsięwzięć
jak: prowadzenie ośrodków badania rodzimych kultur63.
3.3. Papieska Komisja Biblijna, Interpretacja Biblii w życiu
Kościoła (1993 r.)64
Egzegeci, których głównym zadaniem jest interpretacja Biblii, nie
mogą jednak być monopolistami. Biblia zawiera bowiem w sobie
takie rzeczywistości, które nie dadzą się zamknąć w granicach jedynie naukowej analizy tekstu. Biblia jest dla Kościoła Słowem Bożym,
skierowanym właśnie do niego, do Kościoła i do świata całego w jego
dzisiejszej postaci. Następstwem tej prawdy wiary jest praktyka aktualizowania orędzia biblijnego i wprowadzania go do poszczególnych
kultur, a także różne sposoby wykorzystywania tekstów biblijnych
w liturgii, w lectio divina, w posłudze duszpasterskiej i w dialogu ekumenicznym.
Instrukcja stwierdza we wstępie do rozdziału IV, mówiącego
o aktualizacji Biblii, iż już w ramach samej Biblii znajdujemy przykłady aktualizacji: teksty starsze były odczytywane ponownie, w świetle nowych warunków i adaptowane do nowej sytuacji, w jakiej żył lud
Boży. W oparciu o te same zasady proces aktualizacji dokonuje się
nadal w społecznościach ludzi wierzących. (…) Sam proces aktualizacji jest możliwy, ponieważ bogactwo znaczeniowe tekstów biblijnych
BMis, t. 2, nr 339, s. 112
BMis, t. 2, nr 339, s. 113
64
Punkt 4.A i 4 B. Tłum. polskie: Pallotinum.
62
63

�242

Wokół koncepcji inkulturacji

sprawia, że posiadają one swoją wartość we wszystkich epokach i dla
wszystkich kultur (…). Aktualizacja jednak nie odznacza manipulowania tekstami. Nie chodzi o to, żeby w związku z tekstami biblijnymi
ogłaszać jakieś nowe opinie albo prezentować nieznane dotąd ideologie; chodzi o rzetelne poszukiwanie światła, jakie te teksty mogą rzucać
także na nasze czasy. I chociaż istnieje ryzyko pewnych dewiacji przy
aktualizacji tekstu biblijnego, nie należy z niej rezygnować, ale brać
za punkt wyjścia poprawną interpretację tekstu Pisma św. a samą
aktualizację przeprowadzać w nurcie żywej tradycji, korzystając ze
wskazań nauczycielskiego urzędu Kościoła.
Z aktualizacją w ścisłym związku pozostaje inkulturacja, która ma
doprowadzić do zakorzenienia się orędzia biblijnego w bardzo różnych
częściach świata. Instrukcja podaje podstawy teologiczne inkulturacji, a następnie przedstawia etapy inkulturacji biblijnej.
Pierwszy etap inkulturacji polega na przetłumaczeniu natchnionego Pisma św. na inny język. Przy czym tłumaczenie to nigdy nie
jest czymś w rodzaju tylko transkrypcji tekstu oryginalnego. Przejście
od jednego języka do drugiego pociąga za sobą z konieczności zmianę
kontekstu kulturowego: same pojęcia nie są identyczne, odmienne przesłanie zawiera się w poszczególnych symbolach ponieważ pozostaje ono
w nurcie innych tradycji myślowych i w kontekście odmiennych stylów
życia. Nowy Testament, napisany po grecku, w całej swej rozciągłości,
nosi na sobie znamiona dynamizmu inkulturacji. Stanowi on bowiem
swoistą transpozycję palestyńskiego orędzia Jezusa na kategorie kultury
judeohellenistycznej, co oznaczało wyraźną wolę wyjścia poza granice
jednego tylko środowiska kulturowego.
Tłumaczenie powinno następnie znaleźć swoją kontynuację w działaniach interpretacyjnych, dzięki którym orędzie biblijne zostanie wprowadzone w sferę odczuć, sposobów myślenia, stylu życia i wyrażania się

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

243

specyficznego dla danej kultury lokalnej. Od interpretacji powinno się
następnie przejść do kolejnych etapów inkulturacji a cały proces należy
zakończyć ukształtowaniem lokalnej kultury chrześcijańskiej, obejmującej swym zasięgiem wszystkie wymiary ludzkiej egzystencji.
Instrukcja zauważa, iż w procesie inkulturacji nie chodzi o oddziaływanie jednokierunkowe; chodzi o wzbogacenie się nawzajem. Z jednej strony bogactwo zawarte w różnorodności kultur pozwala Słowu
Bożemu wydawać nowe owoce, z drugiej zaś, blask Słowa Bożego
umożliwia dokonywanie się swoistej selekcji wśród elementów tworzących jakąś kulturę po to, aby odrzucić to, co nieużyteczne a wesprzeć
w dalszym rozwoju to, co wartościowe. Całkowita wierność osobie
Chrystusa, dynamizmowi Jego tajemnicy paschalnej oraz miłość do
Kościoła, pozwalają uniknąć dwu rozwiązań błędnych: powierzchownej „adaptacji” orędzia biblijnego oraz jego rozpłynięcia się w synkretycznej kompilacji.
3.4. Międzynarodowa Komisja Teologiczna, Wiara i
inkulturacja (1988 r.) 65
Dokument ten podejmuje pogłębioną i systematyczną refleksję nad
relacjami zachodzącymi między wiarą (orędziem zbawienia) i kulturą. Podstawą źródłową tekstu są dokumenty Soboru Watykańskiego
II, zwłaszcza Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes (7 XII 1965 r.), Dekret misyjny Ad gentes
divinitus (7 XII 1965 r.), Deklaracja o stosunku Kościoła do religii
niechrześcijańskich Nostra aetate (28 X 1965 r.).
Prowadząc refleksję nad inkulturacją wiary, Międzynarodowa
Komisja Teologiczna proponuje chrześcijańską antropologię, która
sytuuje we wzajemnych relacjach naturę, kulturę i łaskę. Przedstawia
Wiara i inkulturacja, [W:] J. Królikowski (red.), Od wiary do teologii. Dokumenty
Międzynarodowej Komisji Teologicznej 1969-1996, Kraków 2000, s. 251-271.
65

�244

Wokół koncepcji inkulturacji

proces zakorzeniania Ewangelii w historii zbawienia: starożytny Izrael
(przymierze Boga z ludzkością – poziom kulturowy i religijny; powołanie do przekazywania błogosławieństw wszystkim ludom ziemi), życie
i dzieło Jezusa (wcielenie Syna [integralne oraz konkretne] – kulturowy charakter; zjednoczenie z każdym człowiekiem; światłość, mądrość
dla wszystkich narodów i kultur [por. Mt 11, 19; Łk 7, 35]), pierwotny Kościół (komunia wiary i miłości ożywiana mocą Ducha Świętego
– międzyludzka wspólnota, diakonia w służbie komunii). Podejmuje
problemy postawione dzisiaj wierze przez spotkanie z pobożnością
ludową (wyraz religijnych uczuć w prostym języku – głębia ewangelizacji oraz zgodność elementów religijnych i kulturowych z chrześcijańską wiarą; wartości: ukazuje pragnienie Boga, uzdalnia do życzliwości
i heroicznej ofiary [świadectwo wiary], zachowuje przenikliwy zmysł
przymiotów Boga [ojcostwo, opatrzność, miłość], rodzi wewnętrzne postawy [cierpliwość, dźwiganie codziennego krzyża]; wkład do
chrześcijańskiej antropologii kulturowej; ograniczenia: uproszczenia
będące źródłem deformacji religii czy przesądów [poziom przejawów
kulturowych bez zaangażowania w wyrażenie treści wiary], powstawanie sekt, manipulacja przez czynniki polityczne lub religijne wrogie
chrześcijaństwu), religiami niechrześcijańskimi, tradycjami kulturowymi młodych Kościołów, różnymi elementami współczesności.
Ludzkość może osiągnąć godność oraz pełnię życia tylko za
pośrednictwem kultury, czyli kultywowania dobra i wartości natury. Kultura to środki, za pomocą których człowiek urzeczywistnia,
a następnie uszlachetnia wielorakie możliwości duszy i ciała. Jest
otwarta na wyższe wartości wspólne wszystkim ludziom. Pluralizm
kulturowy wyraża się jako uczestniczenie w konkrecie rzeczywistości
ukierunkowanych ku uniwersalnym wartościom (wzajemne przenikanie i otwartość kultur).

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

245

Osoba ludzka jest bytem komunijnym (dawanie, otrzymywanie,
więzy społeczne). Naród, lud czy społeczeństwo, z własnym dziedzictwem kulturowym, konstytuują określone historycznie środowisko,
w którym każdy człowiek ma określone miejsce, wpisując się i czerpiąc dobra, pozwalające rozwijać cywilizację. To istota religijna ze
swej natury, otwarta na Absolut (głębia ludzkiego bytu – poszukiwanie Boga). Religia stanowi integralną część kultury.
Wiara chrześcijańska (wolne przylgnięcie do Bożej miłości, objawionej w Jezusie Chrystusie mocą Ducha Świętego) przekracza
porządek natury i kultury. Jej podstawowa funkcja dotyczy przemiany oraz dynamizacji kultur przy odrzuceniu wszystkiego, co jest
sprzeczne z Ewangelią i umocnieniu pozytywnych wartości (elementy dobra, prawdy) na drodze inkulturacji, czyli wysiłku Kościoła
zmierzającego do zakorzenienia chrześcijańskiego orędzia w świecie.
Inkulturacja opiera się na szacunku dla człowieka (godność, prawo
do wolności, tradycja religijna), dialogu (wzajemne ubogacanie się),
idei wzrostu, na mocy spotkania Ewangelii z konkretnym środowiskiem społecznym. Jest wcieleniem Chrystusa w rodzime kultury
oraz wprowadzeniem tych kultur w życie Kościoła.
Każdy Kościół lokalny lub partykularny jest sakramentem (mocą
Ducha Świętego), który objawia ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa w ramach miejscowej kultury (dynamizm kulturowy,
rodzime formy wyrazu [sposoby wyrażania doktryny, symbole liturgiczne, typy świętości, dyspozycje kanoniczne]). Zaszczepiony w niechrześcijańskim środowisku społeczno-kulturowym musi uwzględniać oraz szanować rodzime tradycje religijne, przez co staje się
miarą głębi i żywotności, stróżem duchowych wartości.
Kościół troszczy się o los ludzkich kultur. Pragnie ożywiać od
wewnątrz, ochraniać, wyzwalać od błędu, grzechu bogactwa dobra,

�246

Wokół koncepcji inkulturacji

miłości, ziarna Słowa, nasiona Prawdy (semina Verbi) zaszczepione przez Boga w różnych kulturach. Podstawą jego działalności jest
dialog, tzn. spojrzenie na drugiego człowieka tak, jak sam siebie
widzi, postrzega (jedność w różnorodności, odrębności), słuchanie
i dostrzeganie pozytywnych wartości religijno-kulturowych, które
zawierają elementy świętości. Ten powszechny sakrament zbawienia, znak wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego
rodzaju ludzkiego (por. KK 1), staje się sługą i narzędziem w Jezusie
Chrystusie dla ludzi wszystkich czasów.
Inkulturacja Ewangelii wymaga zarówno wysiłku metodycznego
poszukiwania, jak też skoncentrowanego działania. Kościół podejmuje
wyzwanie zrozumienia współczesnej kultury w jej charakterystycznych
elementach oraz oczekiwaniach i potrzebach w stosunku do zbawienia
przyniesionego przez Jezusa Chrystusa (duchowe oczekiwania, ludzkie
aspiracje – zdolność kulturowej analizy). Wzywa do solidarności, troski
o integralne dobro osoby, popierania sprawiedliwości, pokoju, adoracji Boga. Stara się pojąć głębiej cywilizację, instytucje różnych narodów
oraz kultywować (chronić, popierać) ich wartości i najlepsze dary.
Podstawowym zadaniem Kościoła jest zakorzenienie ewangelicznego orędzia we współczesnym świecie przez dialog z dzisiejszymi
kulturami. Ewangelizować znaczy wcielać Chrystusa w głębię, źródło,
istotę, duszę żywej kultury, odpowiadając na jej oczekiwania i umożliwiając wzrost w wymiarze chrześcijańskiej wiary, nadziei, miłości.
3.5. Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów,
Czwarta instrukcja dla poprawnego wprowadzania soborowej
Konstytucji o liturgii. Art. 37−40 (25 stycznia 1994 r.)

Czwarta instrukcja Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny
Sakramentów dla poprawnego wprowadzania soborowej

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

247

Konstytucji o liturgii odchodzi od przyjętego w Konstytucji liturgicznej terminu przystosowanie liturgiczne i wprowadza termin
inkulturacja. Instrukcja ustala normy w celu dostosowania liturgii do charakteru i tradycji różnych narodów”, zgodnie z postanowieniami art. 37−40 soborowej Konstytucji „Sacrosanctum
Concilium”. Niniejsza Instrukcja bierze pod uwagę bardzo zróżnicowane sytuacje, ale na pierwszym miejscu kraje o tradycji niechrześcijańskiej, w których Ewangelia była głoszona w czasach
nowożytnych przez misjonarzy, którzy jednocześnie przynieśli
Obrządek rzymski (nr 6).
Proces inkulturacji w historii zbawienia (n. 9−20)
Instrukcja wskazuje, iż proces inkulturacji dokonywał się
w historii zbawienia w różnych formach. Izrael przejął od pewne
formy kultu narodów sąsiednich, zachowując jednak wiarę w Boga
Abrahama, Izaaka i Jakuba i wcielając te elementy w swoją praktykę
religijną. Spotkanie świata żydowskiego z mądrością grecką otworzyło nową formę inkulturacji, której owocem był m.in. przekład
Biblii na język grecki.
Syn Boży, stając się człowiekiem, przyjął naród, kraj i epokę, ale na
mocy wspólnej natury ludzkiej zjednoczył się w pewien sposób z każdym człowiekiem. Chrystus przez swoją śmierć chciał obalić mur dzielący ludzi, czyniąc z Izraela i innych narodów jeden lud (nr 10).
Pierwsze wspólnoty chrześcijańskie spontanicznie przejęły formy
i teksty kultu żydowskiego, dostosowując je do wyrażenia radykalnej
nowości kultu chrześcijańskiego. Pod przewodnictwem Ducha Świętego
dokonało się rozróżnienie między tym, co mogło lub musiało czy też
nie musiało być zachowane z żydowskiego dziedzictwa kultowego (nr
15). Rozszerzanie się Ewangelii w świecie doprowadziło do pojawienia się nowych form obrzędowych w Kościołach pochodzących

�248

Wokół koncepcji inkulturacji

z pogaństwa, będących pod wpływem różnych tradycji kulturowych.
Tworzenie się i rozwój form obrzędów chrześcijańskich dokonywało się
stopniowo zgodnie z warunkami lokalnymi, w wielkich środowiskach
kulturowych, w których rozszerzyła się Ewangelia. W ten sposób na
Zachodzie i Wschodzie chrześcijańskim narodziły się różne rodziny
liturgiczne. Ich bogate dziedzictwo zachowuje wiernie pełnię tradycji
chrześcijańskiej (nr 17).
Liturgia, podobnie jak Ewangelia, powinna szanować kultury, ale
równocześnie zachęcać je do oczyszczania się i uświęcania (nr 19).
Wyzwaniem dla pierwszych chrześcijan, odczuwanym w różnym
stopniu i różnie motywowanym w zależności czy pochodzili z narodu
wybranego czy z pogaństwa, było pogodzenie wyrzeczeń nakładanych
przez wiarę w Chrystusa z wiernością kulturze i tradycjom narodu,
do którego należeli. Takie też jest wyzwanie dla chrześcijan wszystkich
czasów (nr 20).
Wymagania i warunki wstępne dla inkulturacji liturgicznej
Według Instrukcji przed wszelką próbą inkulturacji należy
uwzględnić samą naturę Liturgii, która jest uprzywilejowanym miejscem spotkania chrześcijan z Bogiem oraz z Jezusem Chrystusem.
Jest ona jednocześnie działaniem Chrystusa kapłana i działaniem
Kościoła, będącego Jego Ciałem. Kościół, ponieważ jest katolicki,
przekracza bariery dzielące ludzi. Tenże Kościół karmi się Słowem
Bożym utrwalonym na piśmie w Starym i Nowym Testamencie.
Słowo Boże ma więc pierwszorzędne znaczenie w sprawowaniu
Liturgii, tak że Pisma Świętego nie może zastąpić żaden inny tekst, bez
względu jak bardzo byłby czcigodny. Biblia daje Liturgii to, co stanowi
istotę jej języka, znaków i modlitwy, szczególnie w Psalmach (nr 23).
Kult chrześcijański w szczególny sposób znajduje swój najbardziej
podstawowy wyraz, gdy każdej niedzieli, na całym świecie, chrześci-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

249

janie zgromadzeni wokół ołtarza pod przewodnictwem kapłana sprawują Eucharystię, razem słuchają Słowa Bożego oraz upamiętniają
śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa w oczekiwaniu na Jego chwalebne przyjście (nr 24).
Każdy Kościół partykularny powinien zgadzać się z Kościołem uniwersalnym nie tylko odnośnie nauki wiary i znaków sakramentalnych,
lecz także zwyczajów przyjętych powszechnie z nieprzerwanej tradycji apostolskiej. Dotyczy to modlitwy codziennej, świętowania niedzieli, rytmu tygodniowego, Wielkanocy i przedstawiania całej tajemnicy
Chrystusa w ciągu roku liturgicznego, praktyki pokuty i postu, sakramentów inicjacji chrześcijańskiej, obchodzenia pamiątki Pana oraz
związku między Liturgią Słowa i Liturgią Eucharystyczną, odpuszczania grzechów, święceń, małżeństwa i namaszczenia chorych (nr 26).
Instrukcja podkreśla konieczność ewangelizacji ludzi w ich języku. Przekład Biblii, lub przynajmniej tekstów biblijnych używanych
w Liturgii, jest więc z konieczności etapem w procesie inkulturacji liturgicznej (nr 28).
Zasady i normy praktyczne dla inkulturacji obrządku rzymskiego (n. 33-51)
Zgodnie z instrukcją wprowadzanie zmian inkulturacyjnych do
obrządku rzymskiego musi uwzględnić trzy następujące wymogi:
1). celowość związaną z dziełem inkulturacji; 2). istotową jedność
obrządku rzymskiego; 3). kompetentną władzę. Celowość określona
została przez soborową konstytucję Sacrosanctum Concilium, podkreślającą jaśniejsze wyrażanie świętych tajemnic, aby wierni chrześcijanie mogli łatwiej je zrozumieć i uczestniczyć w nich w sposób
pełny, czynny i zbiorowy. Istotowa jedność obrządku jest wyrażona we wzorcowych księgach liturgicznych opublikowanych na mocy
autorytetu Papieża oraz w odpowiadających im księgach liturgicz-

�250

Wokół koncepcji inkulturacji

nych zaaprobowanych przez Konferencje Episkopatu poszczególnych krajów i zatwierdzonych przez Stolicę Apostolską. Poszukiwanie
inkulturacji nie ma na celu tworzenia nowych rodzin obrzędowych;
odpowiadając na potrzeby określonej kultury, prowadzi ona do adaptacji, które zawsze stanowią część obrządku rzymskiego (nr 36).
Kompetentna władza należy do Stolicy Apostolskiej, a także do konferencji episkopatu oraz biskupa diecezjalnego.
Co może być przystosowane? Przede wszystkim na pewno język,
który dla ludzi jest głównym środkiem porozumiewania się, następnie muzyka i śpiew, gesty i postawy liturgiczne, sztuka. Przy gestach
kulturze postawach Instrukcja zwraca uwagę, że z kultury jakiegoś
kraju powinno się wybrać gesty i postawy ciała, które wyrażają pozycję człowieka wobec Boga, nadając im znaczenie chrześcijańskie, o ile
to możliwe, zgodne z gestami i postawami pochodzącymi z Biblii (nr
41). U niektórych ludów śpiewowi w sposób naturalny towarzyszą klaskanie w dłonie, rytmiczny ruch ciała lub taneczne ruchy uczestników. Takie formy ekspresji mogą mieć swoje miejsce w czynnościach
liturgicznych tych narodów pod warunkiem, by zawsze były wyrazem
prawdziwej wspólnotowej modlitwy uwielbienia, chwały, ofiarowania,
prośby, a nie zwyczajnym widowiskiem (nr 42). W sztuce powinno się
dać pierwszeństwo materiałom, formom i kolorom bliskim danemu
krajowi (nr 43).
Instrukcja zaleca w tym przede wszystkim roztropność. Ponieważ
Liturgia stanowi wyraz wiary i życia chrześcijańskiego, należy czuwać, by jej inkulturacja nie została naznaczona, choćby pozornie, synkretyzmem religijnym. Coś takiego mogłoby zdarzyć się, jeśli miejsca,
przedmioty kultu, stroje liturgiczne, gesty i postawy pozwalałyby na
mniemanie, że w celebracjach chrześcijańskich niektóre obrzędy miałyby takie samo znaczenie jak przed ewangelizacją. Synkretyzm byłby

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

251

jeszcze groźniejszy, jeśli próbowanoby zastąpić czytania i śpiewy biblijne lub modlitwy tekstami zapożyczonymi z innych religii, nawet jeśli
posiadałyby one niewątpliwą wartość religijną i moralną (nr 47).
Zakres adaptacji w obrządku rzymskim
Na podstawie soborowej konstytucji liturgicznej (n. 36, 54, 63)
i postanowienia odnowionych ksiąg liturgicznych już pierwsze wydania
krajowe obrzędów sakramentalnych miały być dostosowane do miejscowych potrzeb i warunków. Wydaje się, iż najwięcej możliwości daje
nam Instrukcja w zakresie pewnych zmian odnośnie do roku liturgicznego i kalendarza świętych. Istnieje także możliwość eksperymentów
w liturgii. Zanim rozpoczną się jakiekolwiek eksperymenty, Konferencja
Episkopatu powinna przedstawić projekt Kongregacji (nr 66).

4. Dokumenty papieża Pawła VI
4.1. Paweł VI, Encyklika Ecclesiam Suam (6 sierpnia 1964 r.) 66
W części III pt. Dialogi papież mówi o tym, że należy przyjąć
formy życia tych, którym chce się zwiastować nowinę o Chrystusie.
Chcąc być słuchanym, należy przyjąć obyczaje tych ludzi, pod warunkiem jednak, że są one przyzwoite i godne człowieka. Należy jednak
pamiętać, że prowadzony dialog nie zwalnia z obowiązku zachowania wiary katolickiej.
4.2. Paweł VI, Encyklika Populorum Progressio, (26 marca
1967 r.)67
Wyrażona jest świadomość zderzenia tradycyjnej cywilizacji z cywilizacją uprzemysłowioną. W wyniku tego łamane są struktury, które
66
67

BMis, t. 2, s. 13.
BMis, t. 2, s. 31-69.

�252

Wokół koncepcji inkulturacji

nie dostosowują się do nowych warunków. Prowadzi to do konfliktu
pokoleń, na kształt tragicznego dylematu: zachowanie wiary i instytucji przodków przy jednoczesnej rezygnacji z postępu albo otwarcie
drzwi technice i cywilizacji przychodzącej z zewnątrz przy jednoczesnym odrzuceniu starych tradycji wraz z całym ich humanistycznym
bogactwem. Niestety, często odrzucenie podstaw moralnych, duchowych i religijnych nie zapewnia włączenia w nowy świat.
Mówiąc o stosunku Kościoła do kultury, papież wspomina o podnoszeniu kulturalnym narodów, którym przynosił [Kościół] wiarę
w Chrystusa. Prócz kościołów misjonarze budowali przytułki, szpitale, szkoły, uniwersytety, uczyli ludność, jak lepiej wykorzystywać
bogactwa naturalne. Dzięki temu można zaliczyć ich do pionierów
postępu materialnego i kulturalnego. Przywołuje przy tym postać o.
Charlesa de Foucauld, który ułożył słownik języka Tuaregów68.
Wszystkie kraje mają cywilizację odziedziczoną po przodkach:
instytucje potrzebne do życia na ziemi, a także wyższe przejawy życia
duchowego: artystyczne, intelektualne i religijne. Ponieważ w przejawach tych istnieją prawdziwe wartości ludzkie, poświęcanie ich dla
spraw materialnych byłoby poważnym błędem. Naród, który by się na
to zgodził, utraciłby to, co jest w nim najcenniejsze69. Sytuacja ta często staje się udziałem ludzi młodych, którzy przybywają do bardziej
zaawansowanych krajów w celu zdobycia wiedzy, kwalifikacji i kultury. Jednak nabywając istotnie wykształcenia wysokiej jakości, zbyt
często zatracają szacunek dla własnych wartości duchowych, stanowiących cenne dziedzictwo ich rodzimych cywilizacji70.
Papież wyraża także świadomość, że m.in. różnice kulturowe między narodami wywołują napięcia i spory, zagrażając pokojowi71.
BMis, t. 2, s. 37.
BMis, t. 2, s. 50.
70
BMis, t. 2, s. 62.
71
BMis, t. 2, s. 65.
68
69

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

253

4.3. Paweł VI, Orędzie Africae Terrarum,
(29 października 1967 r.)
W orędziu papież Paweł VI wyraża radość i satysfakcję z pogłębiania i upowszechniania wiedzy o dziejach i tradycjach Afryki. Daje
to bowiem możliwość lepszego zrozumienia i gruntowniejszej oceny
przeszłości oraz aktualnej sytuacji Afryki. Stwierdza, iż najnowsze
badania starożytnych ludów Afryki ukazują wielorakie zależności
i bogactwo cech ich zwyczajów dotyczących dziedziny społecznej
i religijnej. Te oraz inne badania dają możliwość rewaloryzacji zwyczajów i obrzędów, które niegdyś były uważane za prymitywne lub
dziwne. Często stanowią one immanentne składniki osobliwych systemów społecznych, które warto znać i szanować. Z tych względów należy rozpatrzyć niektóre cechy właściwe starym i mającym wyższą kulturę ludom Afryki, ponieważ ich moralny i religijny walor domaga się
[...] niemałej uwagi:
a)	 u podstaw tradycji afrykańskich znajduje się spirytualistyczny pogląd na życie, który jednak należy rozpatrywać w sensie głębszym, szerszym i powszechniejszym, na mocy którego dostrzega się ścisłe powiązania wszystkiego co stworzone i samej widzialnej natury –
z ogółem spraw niewidzialnych i duchowych. Co zaś dotyczy samego
człowieka, to uznaje się w nim istnienie immanentnego pierwiastka
duchowego i twórczego, tak że przyjmuje się związek jego życia doczesnego z życiem, jakie rozpoczyna się po śmierci. Najpoważniejszym zaś
i wspólnym elementem tego zmysłu duchowego jest pojęcie Boga, uważanego za Pierwszą i Ostateczną Przyczynę wszechrzeczy;
b)	 wspólną cechą ludów afrykańskich, jak wynika z przekazanych tradycji, jest poszanowanie godności ludzkiej. Świadczy o tym
sposób wychowywania dzieci, przyjmowania ludzi do społeczności,
życia społecznego i publicznego, a także sposób obcowania z innymi.

�254

Wokół koncepcji inkulturacji

Wprawdzie w Afryce doszło do odchyleń i powstały obrzędy, które
wydają się być sprzeczne z szacunkiem dla godności ludzkiej, ale wiele
z nich już zaginęło albo wkrótce to nastąpi.;
c)	 szczególnym elementem tradycji jest wielkie znaczenie rodziny. Jest ona naturalnym środowiskiem dla Afrykańczyka, w którym
rodzi się, działa, znajduje obronę i pełnię oraz ciągłość ze swymi
przodkami;
d)	 z rodziną związana jest rola ojca jako głównego autorytetu;
e)	 inną cechą będącą rozszerzeniem życia w rodzinie jest wspólnota. Każdy, kto do niej należy, ma prawo i obowiązek uczestniczyć
w jej życiu.
Papież, podobnie jak w Populorum Progressio, dostrzega w Afryce
skłonność szybkiego postępu, który zachęca do przejmowania nowych
form życia. To pragnienie postępu nie stoi jednak w sprzeczności
z zasadniczymi elementami tradycji dotyczącymi obyczajów religii.
Dlatego też nie tylko należy mieć szacunek do wartości, jako spuścizny przekazanej przez wieki minione, ale też należy przywrócić im
walor i znaczenie.
Bardzo ważne jest, aby przyjęcie elementów niesionych przez
cywilizację nie było bezkrytyczne. Konieczny jest wybór, który
pozwoli odrzucić dobra pozorne i przyjąć wartości rzetelne i użyteczne.
Tak więc „Kościół katolicki bardzo ceni moralne i religijne elementy
właściwe starodawnym tradycjom Afryki [...] również z tego względu,
że uważa je za opatrznościowy i nader pożądany podkład, na którym
zasiane będą ziarna głoszonej Ewangelii i zbudowana zostanie nowa
społeczność oparta na Chrystusie.72
Papież ufa, że przyszłość ułoży się w Afryce w sposób właściwy, jeżeli z jednej strony zachowa się zwyczaje wprowadzone od wieków pra72

BMis, t. 2, s. 77-81.

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

255

dawnych, a z drugiej strony zachowa się zwyczaje wprowadzone od
wieków pradawnych, a drugiej strony również czerpać będzie nową
żywotność z praktyki wiary chrześcijańskiej i współczesnej kultury.
W dokumencie poruszono też kwestię stosunku misjonarzy do
kultury w minionych latach. Niejednokrotnie misjonarzom minionych czasów przypisuje się brak dostatecznego zrozumienia wybitnych
i rzeczywistych wartości tkwiących w obyczajach i starodawnych tradycjach. W tej materii otwarcie przyznać trzeba, że misjonarze, choć
powodowali się wyższymi racjami i z nich czerpali siłę do wspaniałomyślnego i na najwyższe uznanie zasługującego wypełniania tego dzieła, to jednak nie zdołali uniknąć przejęcia się w pewnym stopniu właściwą ich czasom mentalnością. Ale pomimo że w minionych czasach
nie zawsze dostrzegali znaczenie obyczajów i nie pisanej historii ludów,
którym głosili Ewangelię, to jednak właśnie ich zasługą było zapoczątkowanie szkolnictwa [...] „a także zwrócenie uwagi na zdrowie ciała,
nawiązanie kontaktów z innymi grupami ludzi, występowanie w obronie rodziny ludzkiej, zapoczątkowanie i rozwinięcie dziedzin nauk,
które dziś uważa się za wspólny element kultury73.
Dziś Kościół, bogatszy o wiedzę z dziedziny inkulturacji, daje polecenie, aby dotychczasowe metody działania [...] odnowić i zrewidować
celem dostosowania ich do zmienionych okoliczności wprowadzonych do
Świętej i Hierarchii i kultury dawnych terytoriów misyjnych74.
Orędzie skierowane do ludzi współczesnego świata mówi: Afryka
potrzebuje Was, Waszych studiów, Waszych badań, Waszej nauki;
nie tylko po to, by przeszłość jej darzono szacunkiem, lecz również
po to, by niejako ze starożytnego pnia wyrastała nowa, jaką się okazuje szlachetna kultura i stawała się podnietę do owocnego szukania
prawdy. Kościół pokłada też wielką nadzieję w pomocniczą współ73
74

BMis, t. 2, s. 88.
BMis, t. 2, s. 90.

�256

Wokół koncepcji inkulturacji

pracę w odnowę i rewaloryzację różnych kultywowanych zwyczajów
Afryki. Dotyczy to [...] reformy liturgii świętej jak również wyrażania
i przekazywania nauki katolickiej w formie dostosowanej do mentalności ludów afrykańskich75.
4.4. Paweł VI, Adhortacja apostolska Marialis cultus (2 lutego
1974 r.) 76
Adhortacja papieża Pawła VI Marialis cultus stanowi obszerny
i zasadniczy wykład na temat kultu maryjnego, dostosowanego do
obecnych czasów, w którym nie brak elementów inkulturacyjnych,
o czym świadczą choćby motywy powstania tego dokumentu: uwrażliwienie na współczesność (obyczaje społeczne; sposób odczuwania
i reagowania; język; sposoby przejawiania się zmysłu religijnego –
modlitwa zachowująca pierwotną naturę i właściwe sobie przymioty (nr 48); wprowadzanie do kalendarzy partykularnych maryjnych
świąt różnych Kościołów miejscowych (nr 9); włączanie w każdą
formę kultu biblijnych myśli i wskazań77; roztropne odnawianie
pobożnych zwyczajów i praktyk nadających się do wyrażenia czci dla
Najświętszej Maryi Panny oraz wspomaganie tych, którzy w szczerej gorliwości i trosce o wiernych pragną wprowadzać nowe formy
pobożności (nr 40), przemiany w przeżywaniu relacji człowiek – Bóg
(poszukiwanie wyrazu doświadczania swojego odniesienia do Boga),
rozwój nauk (reinterpretacja świata, człowieka, jego miejsca, sensu
i celu życia – wpływ na kształt i treść przeżyć religijnych).
Odnowa kultu maryjnego ma na celu ponowne odkrycie prawdy
o wielkości, świętości i wieczności Boga, który w Jezusie Chrystusie,
BMis, t. 2, s. 93.
Paweł VI, Marialis cultus, [w:] Posoborowe prawodawstwo kościelne (dokumenty prawno-liturgiczne) 7 (1977) z. 1.
77
Tamże, s. 130.
75
76

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

257

Słowie Wcielonym, mocą Ducha Świętego dokonał odkupienia ludzkości (nr 20).
Liturgia to forma sprawowania kultu, który domaga się konsekwentnego postępowania w życiu, nakłania do przekształcania czci
Najświętszej Dziewicy w mocną i współczującą miłość Kościoła.
Roztropne działanie ewangelizacyjne i duszpasterskie odróżnia oraz
ukazuje prawdziwą naturę liturgicznych czynności, rozwija i umacnia pobożne praktyki, by przystosować je do potrzeb poszczególnych
wspólnot kościelnych, a także uczynić z nich wartościową pomoc dla
liturgii (nr 31).
Maryja jest Dziewicą nieustannie wielbiącą Boga i wstawiającą się
za zbawienie całego świata, Matką, która przez ewangelizację oraz
chrzest rodzi do nowego życia synów poczętych z Ducha Świętego
i zrodzonych z Boga (nr 18−19). Kościół zaleca naśladowanie Maryi,
ponieważ w określonej sytuacji swego życia całkowicie i z poczuciem
odpowiedzialności przylgnęła do woli Bożej, przyjęła Jego Słowo, stając się Matką oraz pierwszą, najdoskonalszą Uczennicą Chrystusa.
Obwieściła światu, że Bóg jest obrońcą biednych i uciskanych. Jej
działanie kształtowała miłość oraz wola służenia bliźnim, dlatego stanowi powszechną i trwałą wartość wzoru dla ludzi wszystkich czasów (nr 35, 37, 56).

4.5. Paweł VI, Adhortacja apostolska Evangelii nuntiandii
(8 grudnia 1975 r.)
Ewangelizować kulturę
Kościół mocą Ewangelii ma dosięgnąć i jakby przewracać kryteria oceny, hierarchię dóbr, postawy i nawyki myślowe, bodźce postępowania i modele życiowe rodzaju ludzkiego, które stoją w sprzeczności
ze słowem Bożym i planem zbawczym (nr 19). Należy ewangelizować,

�258

Wokół koncepcji inkulturacji

i to nie od zewnątrz, jakby się dodawało jakąś ozdobę czy kolor, ale od
wewnątrz, od centrum życiowego i korzeni życia − czyli należy przepajać Ewangelią kultury, a także kulturę człowieka, w najszerszym i najpełniejszym znaczeniu, jakie te wyrazy mają w konstytucji „Gaudium
et Spes”, gdzie zawsze wychodzi się od osoby ludzkiej i zawsze zwraca się do związków między osobami oraz do ich łączności z Bogiem.
Ewangelia, a zatem i ewangelizacja, nie mogą być utożsamiane z jakąś
kulturą, bo niezależne są od wszystkich kultur. Niemniej Królestwo,
ogłoszone w Ewangelii, wprowadzają w życie ludzie, którzy przynależą do swojej określonej kultury, i w budowaniu tego Królestwa muszą
korzystać z pewnych elementów kultury i kultur ludzkich. Chociaż
Ewangelia i ewangelizacja nie należą właściwie do żadnej z kultur, to
jednak nie znaczy, że nie mogą się z nimi łączyć, ale wręcz przeciwnie,
zdolne są je przenikać, nie oddając się w służbę żadnej z nich.
Rozdźwięk między Ewangelią a kulturą jest bez wątpienia
dramatem naszych czasów, jak był nim także w innych epokach.
Dlatego trzeba dołożyć wszelkich starań i zabiegów, żeby ewangelizować troskliwie ludzką kulturę, czy raczej same kultury. Jest
rzeczą konieczną, żeby się one odrodziły na skutek swego zespolenia z Dobrą Nowiną. Jednakże to zespolenie nie nastąpi bez głoszenia Dobrej Nowiny (nr 20).
Związek ewangelizacji z promocją ludzką

Pomiędzy ewangelizacją i promocją ludzką, czyli rozwojem
i wyzwoleniem, zachodzą wewnętrzne więzy łączności: więzy
natury antropologicznej, jako że człowiek ewangelizowany nie
jest bytem abstrakcyjnym, ale osobą uwikłaną w sprawy społeczne i gospodarcze; także więzy natury teologicznej, gdyż planu
stworzenia nie można oddzielić od planu odkupienia, które sięga
aż do bardzo konkretnych sytuacji, zwalczania krzywdy i zapro-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

259

wadzania sprawiedliwości; są także więzy natury najbardziej
ewangelicznej, mianowicie porządek miłości: bo jak można głosić nowe przykazanie bez popierania razem ze sprawiedliwością
i pokojem prawdziwego i braterskiego postępu człowieka?
To chcieliśmy powiedzieć, gdyśmy upominali, że jest rzeczą
niedopuszczalną, aby w ewangelizacji można było lub należało
lekceważyć najwyższą wagę owych problemów tak dziś nabrzmiałych, które dotyczą sprawiedliwości, wyzwolenia, postępu i pokoju w świecie. Bo gdyby się tak działo, to zapomni się także naukę
Ewangelii o miłości względem bliźniego, cierpiącego i potrzebującego (nr 31).
Troska o kultury Kościołów partykularnych
Kościół powszechny w rzeczywistości zupełnie wciela się
w poszczególne Kościoły partykularne, które posługują się takim
czy innym językiem; które dziedziczą określoną kulturę, swoisty
sposób odczuwania, pamięć odrębnej przeszłości i związane są silnie z tym wszystkim. Strzeżmy się myśli, że Kościół powszechny jest
jakąś sumą, albo, jeśli wolno powiedzieć, federacyjnym związkiem,
mniej lub więcej „zróżnicowanym” Kościołów partykularnych, które
co do swej natury różniłyby się między sobą. Według woli Pana sam
Kościół powszechny w swym powołaniu i misji, skoro zapuszcza
korzenie na terenach o różnych warunkach kulturowych, społecznych i ustrojowych, przybiera w każdej części globu inny wygląd
zewnętrzny i odmienne rysy (nr 62).
Kościoły partykularne powinny przyswoić sobie trzon ewangelizacyjnego orędzia i, bez najmniejszej zmiany zasadniczej jego prawdy, przełożyć je na język zrozumiały dla miejscowych ludzi, a potem
je w tym języku głosić. Przekładu trzeba dokonywać z rozwagą
i powagą, z szacunkiem i znajomością, jak tego samego rzecz wyma-

�260

Wokół koncepcji inkulturacji

ga, przede wszystkim w dziedzinie formuł liturgicznych, katechezy,
określeń teologicznych, drugorzędnych struktur kościelnych i posług
duchowych. „Język”, o jakim tu mowa, należy brać nie tyle w znaczeniu semantycznym czy literackim, ale raczej uwydatniającym sens
antropologiczny i doktrynalny przedmiotu (nr 63).

5. Dokumenty papieża Jana Pawła II
5.1. Jan Paweł II, Nauki biblijne a Magisterium Kościoła (26
kwietnia 1979 r.)
Wielość kultur, przez które przemawiał Bóg
Zwracając się do członków Papieskiej Komisji Biblijnej, Jan Paweł
II podkreślił znaczenie związków kultury z objawieniem, co wyraża się
terminem akulturacja lub – bardziej adekwatnie – inkulturacja. Nawet
samo Boskie Słowo było najpierw ludzka mową, przyjmując sposoby
wyrażania się w ludzkich kulturach, poczynając od Abrahama aż do
Wizjonera Apokalipsy. W ten sposób zbawcza tajemnica Bożej miłości
uzyskała możność, by stać się dostępną i zrozumiałą dla kolejnych pokoleń ludzkich, pomimo wielkiej różnorodności historycznych uwarunkowań. Tak więc „wielokrotnie i na różne sposoby (Hbr 1, 1) Bóg nawiązywał kontakt z ludźmi. W swej dobroci oraz w zdumiewającej łaskawości rozmawiał z ludźmi przez proroków, apostołów, świętych pisarzy
a przede wszystkim przez Syna Człowieczego. Zawsze też udzielał swoich
dobrodziejstw, posługując się ludzka mową i ludzkim doświadczeniem.
Kultura mezopotamska, egipska, kanaańska, perska, helleńska, a dla
Nowego Testamentu – kultura grecko-rzymska i późnożydowska dzień
po dniu oddawały swe usługi objawieniu się niewypowiedzianej tajemnicy zbawienia – jak to ukazuje wasza obecna sesja plenarna.

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

261

Wartość kultur
Papież mówi o wielkiej wartości kultur: jeśli bowiem w historii biblijnej uznane je za zdolne do tego, by być przekazicielami Słowa Bożego,
to stało się tak, ponieważ w nich samych zawiera się coś bardzo pozytywnego – jest to obecność w nich Bożego Logosu. Nawet i dzisiaj przepowiadanie kościelne nie lęka się posługiwać współczesnymi wyrazami
kultury. Pozostaje to w pewnym związku analogii z człowieczeństwem
Chrystusa, które w jakimś sensie uczestniczy w godności samego Słowa
Bożego. Trzeba tu na drugim miejscu zaraz dodać, że w ten sposób uwidacznia się często instrumentalny charakter kultur, które pod wpływem
historycznej ewolucji, i to znacznej, podlegają wielkim zmianom: „Trawa
usycha, więdnie kwiat, lecz Słowo Boga naszego trwa na wieki (Iz 40, 8).
Określenie związków zachodzących między zmianami kulturowymi
a stałością objawienia jest rzeczywiście zadaniem trudnym, ale i wzniosłym, tak dla studiów biblijnych, jak i dla całego życia kościelnego”.
Papież podkreśla znaczenie prac i poszukiwań Komisji i ich użyteczność w tak bardzo trudnych problemach z” dziedziny ewangelizacji, jak np. gdy chodzi o warunki wszczepienia zaczynu ewangelicznego
w prądy umysłowe oraz w nowe kultury.
5.2. Jan Paweł II, Encyklika Redemptoris missio (7 grudnia
1990 r.)
Dowartościować kultury
Już we wstępie encykliki Jan Paweł II zaznacza, iż Ewangelia niczego nie odbiera wolności człowieka, należnemu poszanowaniu kultur,
ani temu, co dobre w każdej religii (nr 3). Przypomina, iż Duch Święty
pobudził Pawła i Barnabę, by zwrócili się ku poganom, co nie odbyło się bez napięć i problemów rozwiązanych na pierwszym Soborze
w Jerozolimie: dla poganina nie jest konieczne poddanie się prawu,

�262

Wokół koncepcji inkulturacji

aby zostać chrześcijaninem. Odtąd Kościół otwiera szeroko swe drzwi
i staje się domem, do którego wszyscy mogą wejść i czuć się u siebie,
zachowując własną kulturę i własne tradycje, byleby nie sprzeciwiały
się one Ewangelii (nr 24). Zaznacza, iż misjonarze szli tą samą drogą,
biorąc pod uwagę oczekiwania i nadzieje, niepokoje i cierpienia oraz
kulturę ludzi, by głosić im zbawienie w Chrystusie. Mowy w Listrze
i w Atenach (por. Dz 14, 15-17; 17, 22-31) są uznawane za wzorce dla
ewangelizacji pogan; w nich 1 Paweł wchodzi w dialog z wartościami
kulturowymi i religijnymi różnych ludów. Mieszkańcom Likaonii, którzy wyznawali religię kosmiczną, przypomina on doświadczenia religijne odnoszące się do kosmosu; z Grekami dyskutuje o filozofii i cytuje ich poetów (por. Dz 17, 18.26-28). Bóg, którego pragnie objawić, jest
już obecny w ich życiu: On to bowiem stworzył ich i w tajemniczy sposób kieruje ludami oraz historią; tym niemniej, by uznać prawdziwego
Boga, winni porzucić bogów fałszywych, których sami sobie uczynili,
i otworzyć się na tego, którego Bóg posłał, by wyprowadzić ich z niewiedzy i odpowiedzieć na oczekiwanie ich serc. Mowy te stanowią przykład inkulturacji Ewangelii (nr 25).
Mówiąc o roli Ducha Świętego w dziele misyjnym, podkreśla, iż
Jego obecność i działanie nie dotyczą tylko jednostek, ale społeczeństwa i historii, narodów, kultur, religii. Duch bowiem znajduje się
u źródła szlachetnych ideałów i skierowanych ku dobru inicjatyw ludzkości będącej w drodze (nr 29).
Kulturowe i geograficzne kryterium misji
Określając misję ad gentes Kościoła, Jan Paweł II podkreśla, iż
chodzi o narody i grupy społeczne jeszcze nie wierzące w Chrystusa,
wśród których Kościół nie zapuścił jeszcze korzeni i których kultura
nie doznała jeszcze wpływów Ewangelii (nr 34). Misja „ad gentes” ma
przed sobą ogromne zadanie, które bynajmniej nie wygasa. Przeciwnie,

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

263

zarówno z punktu widzenia liczebnego ze względu na przyrost demograficzny, jak i z punktu widzenia społeczno-kulturowego (nr 35).
Misję ad gentes wyróżnia jednak ostatecznie według kryterium geograficznego, które choć niezbyt dokładne i zawsze tymczasowe, pozostaje jeszcze miarodajne dla horyzontów, ku którym winna się kierować działalność misyjna. Istnieją kraje oraz obszary geograficzne i kulturowe, w których brak jest tubylczych wspólnot chrześcijańskich; gdzie
indziej są one tak małe, że nie są rozpoznawalnym znakiem chrześcijańskiej obecności, lub brak tym wspólnotom dynamizmu potrzebnego
do ewangelizowania własnych społeczeństw, czy też należą one do ludności będącej mniejszością, nie włączoną w dominującą kulturę narodową (nr 37).
Formować Kościoły lokalne
Celem misji wśród narodów jest zakładanie wspólnot chrześcijańskich, rozwijanie Kościołów aż do całkowitej dojrzałości. To jest
główne, istotne zadanie działalności misyjnej, nie można więc uznać
jej za naprawdę spełnioną, dopóki nie doprowadzi ona do zbudowania
Kościoła partykularnego, zdolnego do normalnego działania w miejscowym środowisku (nr 48).
Wcielać Ewangelię w kulturę narodów
Prowadząc działalność misyjną wśród narodów, Kościół spotyka
różne kultury i zostaje wciągnięty w proces inkulturacji. Jest to potrzeba, która zaznaczyła się w całej jego drodze dziejowej, ale dziś jest
szczególnie żywa i paląca.
Proces włączania Kościoła w kultury narodów wymaga długiego
czasu: nie chodzi tu o dostosowanie czysto zewnętrzne, gdyż inkulturacja „oznacza wewnętrzne przekształcenie autentycznych wartości kulturowych przez ich integrację w chrześcijaństwie i zakorzenie-

�264

Wokół koncepcji inkulturacji

nie chrześcijaństwa w różnych kulturach”. Jest to zatem proces głęboki
i całościowy, który dotyczy zarówno orędzia chrześcijańskiego, jak też
refleksji i konkretnej działalności Kościoła. Jest to również proces trudny, ponieważ nie może w żadnej mierze naruszyć specyfiki i integralności wiary chrześcijańskiej.
Poprzez inkulturację Kościół wciela Ewangelię w różne kultury i jednocześnie wprowadza narody z ich kulturami do swej własnej wspólnoty; przekazuje im własne wartości, przyjmując wszystko to, co jest
w nich dobre, i odnawiając je od wewnątrz. Ze swej strony przez inkulturację Kościół staje się bardziej zrozumiałym znakiem tego, czym jest,
i coraz odpowiedniejszym narzędziem misji.
Sam Kościół powszechny przez inkulturację Kościołów lokalnych
wzbogaca się o formy wyrazu i wartości w różnych dziedzinach życia
chrześcijańskiego, takich jak ewangelizacja, kult, teologia, dzieła miłosierdzia; poznaje i wyraża jeszcze lepiej tajemnicę Chrystusa, a jednocześnie jest pobudzany do stałej odnowy. Tematy te, obecne w wypowiedziach Soboru i posoborowym nauczaniu Kościoła, stale poruszałem w czasie moich duszpasterskich odwiedzin młodych Kościołów.
Inkulturacja jest procesem powolnym, który towarzyszy całemu
życiu misyjnemu i dotyczy tych wszystkich, którzy w różny sposób działają na polu misji ad gentes, wspólnot chrześcijańskich, w miarę jak się
rozwijają, i Pasterzy, którzy są odpowiedzialni za rozeznanie i popieranie jej realizacji (nr 52).
Zadania misjonarzy wobec kultury
Misjonarze pochodzący z innych Kościołów i krajów winni włączyć
się w świat społeczno-kulturowy tych, do których zostali posłani, przezwyciężając uwarunkowania środowiska swego pochodzenia. Tak więc
winni nauczyć się języka regionu, w którym pracują, poznać najbardziej znamienne przejawy tamtejszej kultury, odkrywając jej wartości

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

265

w bezpośrednim doświadczeniu. Jedynie z taką wiedzą mogą oni nieść
tym ludom w sposób wiarygodny i owocny poznanie ukrytej tajemnicy (por. Rz 16, 25-27; Ef 3, 5). W ich przypadku nie chodzi oczywiście
o zaparcie się własnej tożsamości kulturowej, ale o zrozumienie, docenianie, popieranie i ewangelizowanie kultury środowiska, w którym
działają, a zatem o to, by byli w stanie nawiązać z nim rzeczywisty
kontakt, przyjmując styl życia będący znakiem ewangelicznego świadectwa i solidarności z tamtejszymi ludźmi (nr 53).
Współdziałanie Kościołów w dziele inkulturacji
Wspólnoty kościelne, które się dopiero rozwijają, natchnione przez
Ewangelię, będą mogły wyrażać stopniowo własne doświadczenie
chrześcijańskie oryginalnymi sposobami i formami zgodnymi z własnymi tradycjami kulturowymi, zawsze jednak w zgodności z obiektywnymi wymogami samej wiary. W tym celu, zwłaszcza w odniesieniu do
najdelikatniejszych dziedzin inkulturacji, Kościoły partykularne tego
samego terytorium winny działać w łączności pomiędzy sobą i z całym
Kościołem, w przekonaniu, że tylko biorąc pod uwagę racje Kościoła
powszechnego oraz Kościołów lokalnych, będą zdolne do przedstawienia skarbu wiary we właściwym bogactwie form wyrazu. Zatem ewangelizowane grupy dostarczą elementów dla „przekładu” ewangelicznego orędzia, mając na uwadze wkład pozytywny wniesiony w ciągu
wieków, dzięki kontaktowi chrześcijaństwa z różnymi kulturami, nie
zapominając jednak o niebezpieczeństwach zniekształceń, jakie czasem
miały miejsce (nr 53).
Wskazania dla inkulturacji
Właściwy proces inkulturacji winien kierować się podwójną zasadą:
„zgodności z Ewangelią” i „jedności Kościoła powszechnego”. Biskupi,
stróże „depozytu wiary” dbać będą o wierność i przede wszystkim roze-

�266

Wokół koncepcji inkulturacji

znanie, dla którego potrzeba głębokiej równowagi: istnieje bowiem niebezpieczeństwo bezkrytycznego przejścia od pewnej formy alienacji
kulturalnej do przeceniania kultury, która jest wytworem człowieka,
a więc naznaczona jest grzechem. Musi zatem doznawać „ulepszenia,
wyniesienia na wyższy poziom i pełnego udoskonalenia”.
Proces ten wymaga stopniowania, tak aby był naprawdę wyrazem
chrześcijańskiego doświadczenia wspólnoty. „Potrzeba będzie dojrzewania chrześcijańskiego misterium w duszy waszego ludu − mówił
Paweł VI w Kampali − aby jego rodzimy głos, jaśniejszy i śmielszy,
podniósł się harmonijnie w chórze głosów Kościoła powszechnego”.
Wreszcie inkulturacja winna objąć cały Lud Boży, a nie tylko szczupłe
grono ekspertów, wiadomo bowiem, że lud odzwierciedla autentyczny
zmysł wiary, którego nigdy nie należy tracić z oczu. Procesem inkulturacji należy kierować i pobudzać go, ale nie przyspieszać, by nie powodować u chrześcijan reakcji negatywnych; winien on być wyrazem
życia wspólnotowego, to znaczy dojrzewać w łonie wspólnoty, a nie być
wyłącznie owocem uczonych badań. Ochrona wartości tradycyjnych
jest konsekwencją wiary dojrzałej (nr 54).
5.3. Jan Paweł II, Encyklika Slavorum Apostoli
(2 czerwca 1985 r.)
Papież podkreśla w encyklice, iż dzieło świętych Braci po śmierci, ich ewangeliczny posiew misjonarska ich misjonarska postawa,
wyrażająca się w niesieniu nowym ludom prawdy objawionej przy
jednoczesnym poszanowaniu ich kulturowej odrębności, pozostała dla
Kościoła i misjonarzy wszystkich czasów żywym wzorem (nr 7).
Praca nad językiem
Z myślą o ewangelizacji – jak na to wskazuje ich biografia – dwaj
święci Bracia podjęli trudne dzieło przekładu tekstów Pisma Świętego,

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

267

które znali w języku greckim, na język ludów słowiańskich osiadłych
w sąsiedztwie ich kraju i rodzinnego miasta. W wypełnianiu tego trudnego zadania pomagała im dobra znajomość języka greckiego i własnej kultury, równocześnie jednak starali się poznać dogłębnie język,
obyczaje i tradycje ludów słowiańskich, wydobywając wiernie zawarte
w nich ludzkie dążenia i wartości (nr 10).
Przekładając prawdy ewangeliczne na nowy język, musieli sobie
zadać trud zapoznania się z całym wewnętrznym światem tych, którym zamierzali głosić Słowo Boże, posługując się zrozumiałymi dla
nich wyobrażeniami i pojęciami. Poprawne zaszczepienie pojęć Pisma
Świętego i teologii greckiej na gruncie innego doświadczenia historycznego i odmiennego myślenia uznali za niezbędny warunek powodzenia
swojej działalności misjonarskiej. Chodziło o nową metodę katechezy. Aby bronić jej prawowitości i ukazać jej zalety, Metody nie wahał
się, naprzód wspólnie z bratem, a potem sam, udać się z uległością do
Rzymu, czy to w roku 867 na wezwanie Papieża Mikołaja I, czy w roku
879 na wezwanie Jana VIII, którzy chcieli sprawdzić zgodność nauki
głoszonej przez nich na Morawach nauką, którą wraz z chwalebnymi relikwiami pozostawili święci Apostołowie Piotr i Paweł pierwszej
biskupiej Katedrze Kościoła.
Już wcześniej Konstantyn i jego współpracownicy zadali sobie trud
stworzenia nowego alfabetu, by prawdy, które mieli głosić i wyjaśniać,
mogły być spisane w języku słowiańskim i przez to stać się w pełni zrozumiałe i łatwiejsze do przyswojenia dla słuchaczy. Poznanie języka
i umysłowości nowych ludów ewangelizowanych, którym nieśli wiarę
– było trudem zaprawdę godnym ducha misjonarskiego, tak jak przykładna była gotowość do poznania i wyjścia naprzeciw wszystkim
potrzebom i oczekiwaniom ludów słowiańskich (nr 11).

�268

Wokół koncepcji inkulturacji

Przykład dla misjonarzy
Szlachetne dążenie do utożsamienia się z ich życiem i tradycją, które
oczyścili i oświecili prawdą Objawienia, czyni z Cyryla i Metodego
prawdziwe wzory dla wszystkich misjonarzy, podejmujących różnych
epokach wezwanie św. Pawła do stania się wszystkim dla wszystkich,
aby wszystkich pozyskać, a w szczególny sposób dla misjonarzy, którzy
od najdawniejszych czasów po dzień dzisiejszy – od Europy po Azję,
a teraz na wszystkich kontynentach – pracowali i pracują nad przekładem Pisma Świętego i tekstów liturgicznych na żywe języki różnych
ludów, aby mogło w nich rozbrzmiewać jedno Słowo Boże – wyrażone w formie właściwej dla danej kultury i dzięki temu dostępne dla
wszystkich (nr 11).
W złożonym, ówczesnym kontekście wyjątkowy i godny podziwu jest fakt, że święci Bracia, działając w tak złożonych i niepewnych
warunkach, nie usiłowali narzucić ludom, którym głosili Ewangelię,
ani niewątpliwej wyższości języka greckiego i kultury bizantyjskiej, ani
zwyczajów czy sposobu postępowania społeczeństwa bardziej rozwiniętego, w którym wzrośli, i które siłą rzeczy musiały być im bliskie i drogie. Kierowani ideałem zjednoczenia w Chrystusie nowych wierzących
dali językowi słowiańskiemu bogate, piękne teksty liturgii bizantyjskiej
oraz dostosowali do umysłowości i obyczajów nowych ludów subtelne
i złożone przepisy prawa grecko-rzymskiego (….) Przekonanie świętych Braci Sołuńskich, że każdy Kościół lokalny jest powołany do ubogacenia własnymi darami katolickiej pleroma, pozostawało w doskonałej harmonii z ich ewangeliczną intuicją, że różne warunki życia
poszczególnych Kościołów chrześcijańskich nie mogą nigdy usprawiedliwiać rozdźwięków, niezgody czy rozdarcia w wyznawaniu jednej
wiary i w praktykowaniu miłości (nr 13).

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

269

Obrona wartości miejscowych kultur
Nie tylko ewangeliczna treść nauki głoszonej przez świętych Cyryla
i Metodego zasługuje na szczególne podkreślenie. Bardzo wymowna i pouczająca dla współczesnego Kościoła jest ich metoda katechetyczna i duszpasterska, jaką stosowali w swojej działalności apostolskiej pośród ludów, które dotychczas nie uczestniczyły w sprawowaniu
tajemnic Bożych w języku rodzimym ani nie słyszały Słowa Bożego głoszonego w pełnej zgodzie z ich mentalnością i z uwzględnieniem konkretnych warunków, w jakich żyły (nr 16).
Możemy spokojnie powiedzieć, że taka wizja – tradycyjna i zarazem ogromnie aktualna – katolickości Kościoła, jakby jakiejś symfonii różnych liturgii we wszystkich językach świata zespolonych w jednej Liturgii, czy harmonijnego chóru złożonego z głosów niezliczonych
rzesz ludzi, który tysiącami tonów, odcieni i motywów wznosi się ku
chwale Boga z każdego punktu naszego globu, w każdym momencie
historii, odpowiada w szczególny sposób wizji teologicznej i duszpasterskiej, jaka była natchnieniem dla apostolskiego i misyjnego dzieła
Konstantyna Filozofa i Metodego, i która podtrzymywała ich posłannictwo wśród narodów słowiańskich.
W Wenecji, wobec przedstawicieli kultury kościelnej, przeciwnych tej wizji z powodu przywiązania do zawężonej raczej koncepcji rzeczywistości kościelnej, św. Cyryl bronił jej odważnie wskazując, że liczne ludy wprowadziły w przeszłości i były w posiadaniu
liturgii napisanej i sprawowanej we własnym języku, jak Ormianie,
Persowie, Abazgowie, Iberowie, Sugdowie, Gotowie, Awarzy, Tursowie,
Chazarowie, Arabowie, Egipcjanie, Syryjczycy i wiele innych.
Przypominając, że Bóg sprawia, iż słońce Jego wschodzi i deszcz spada
na wszystkich bez wyjątku ludzi (por. Mt 5, 45), mówił: „Czyż nie dychamy wszyscy powietrzem jednakowo? Jakżeż więc nie wstydzicie się uzna-

�270

Wokół koncepcji inkulturacji

wać tylko trzy języki (hebrajski, grecki i łaciński) – a wszystkim innym
ludom i językom kazać być ślepymi i głuchymi? Powiedzcie mi, czy Boga
uważacie za tak słabego, że tego dać nie może, czy za tak zawistnego, że
nie chce?”. Na przeciwstawianą mu argumentację historyczną i dialektyczną Święty odpowiadał uciekając się do natchnionego fundamentu
Pisma Świętego: „i każdy język (niech) głosi, że Panem jest Jezus Chrystus
ku chwale Boga Ojca”; „Wszystka ziemia niech Ci się pokłoni, niech śpiewa Ci, niech wyśpiewuje Imieniu Twojemu, Najwyższy”; „Chwalcie Boga
wszystkie narody, chwalcie Go wszyscy ludzie” (nr 17).
Kościół szanuje kultury
Kościół jest katolicki także dlatego, że potrafi w każdym środowisku
strzeżoną przez siebie Prawdę objawioną, nie skażoną w Boskiej treści,
przedstawić w taki sposób, by mogła spotkać się ze szlachetnymi myślami
i słusznymi oczekiwaniami każdego człowieka i wszystkich ludów. Całe
zresztą dziedzictwo dobra, które każde pokolenie – wraz z nieocenionym
darem życia – przekazuje potomnym, stanowi barwną i nieskończoną
ilość kamyków, składających się na żywą mozaikę Pantokratora, który
pojawi się w pełnym blasku w czasie powtórnego Przyjścia.
Ewangelia nie prowadzi do zubożenia czy zgaszenia tego, co każdy
człowiek, lud i naród, każda kultura w ciągu historii poznają i realizują jako dobro, prawdę i piękno. Zachęca raczej, by te wartości zostały
zasymilowane i rozwijane: by wielkodusznie i z radością były wprowadzane w życie i uzupełniane tajemniczym i wywyższającym światłem
Objawienia (nr 18).
Prototyp inkulturacji
Bracia Sołuńscy byli dziedzicami nie tylko wiary, ale i kultury starożytnej Grecji, kontynuowanej przez Bizancjum. Wiadomo zaś, jakie
znaczenie posiada to dziedzictwo dla całej kultury europejskiej, a bez-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

271

pośrednio czy pośrednio dla kultury ogólnoludzkiej. W dziele ewangelizacji, którego dokonali jako pionierzy na terenie zamieszkałym przez
ludy słowiańskie, zawiera się równocześnie prototyp tego, co dzisiaj
nosi nazwę „inkulturacji „– wcielenia Ewangelii w rodzime kultury –
oraz wprowadzenie tych kultur w życie Kościoła.
Wcielając Ewangelię w rodzimą kulturę ludów ewangelizowanych,
święci Cyryl i Metody położyli szczególne zasługi dla ukształtowania
się i rozwoju tej kultury, a raczej wielu kultur. Wszystkie bowiem kultury narodów słowiańskich zawdzięczają swój „początek” lub własny
rozwój dziełu Braci Sołuńskich. Oni bowiem, tworząc w sposób oryginalny i genialny alfabet języka słowiańskiego, wnieśli zasadniczy wkład
w kulturę i literaturę wszystkich narodów słowiańskich.
Przekład zaś Ksiąg świętych, dokonany następnie przez Cyryla
i Metodego oraz ich uczniów, nadał moc i godność kulturową starocerkiewnosłowiańskiemu językowi liturgicznemu, który na długie wieki
stał się nie tylko językiem kościelnym, ale także urzędowym i literackim, a nawet potocznym językiem warstw oświeconych większej części narodów słowiańskich – zwłaszcza wszystkich Słowian obrządku
wschodniego (nr 21).
W historycznym rozwoju Słowian obrządku wschodniego język ten
odegrał taką rolę, jak na Zachodzie łacina; ponadto utrzymał się dłużej – po części aż do XIX wieku – i na kształtowanie się rodzimych
języków literackich wywarł wpływ bardziej bezpośredni dzięki bliskim
związkom pokrewieństwa.
Te zasługi dla kultury wszystkich ludów i narodów słowiańskich
czynią dzieło ewangelizacji świętych Cyryla i Metodego niejako stale
obecnym w historii i w życiu tych ludów i narodów (nr 22).
Przykład Cyryla i Metodego ma jednak szczególne znaczenie na
specyficznym polu działalności misjonarskiej. Działalność ta bowiem

�272

Wokół koncepcji inkulturacji

jest zasadniczym zadaniem Kościoła, dzisiaj zaś palącym problemem
jest wspomniana już „inkulturacja”. Dwaj Bracia nie tylko rozwijali
swoją misję w pełnym poszanowaniu kultury, którą zastali u ludów słowiańskich, ale wraz z religią wybitnie i nieustannie ją rozwijali i umacniali. Analogicznie dzisiaj Kościoły od dawna chrześcijańskie mogą
i powinny pomagać Kościołom i ludom młodszym w ich dojrzewaniu
we własnej tożsamości i w dalszym jej rozwijaniu” (nr 26).
5.4. Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Ecclesia in Africa (14
września 1995 r.)
Z przygotowań do pierwszego Specjalnego Zgromadzenia Synodu
Biskupów poświęconego Afryce i przebiegu obrad jasno jednak wynikało, iż za pierwszoplanowy cel i najpilniejszą potrzebę Kościołów
partykularnych w Afryce uważano inkulturację. Dlaczego ta właśnie problematyka wysunęła się na pierwszy plan, przesłaniając nawet
w jakiś sposób problemy społeczno-polityczne współczesnej Afryki.
Wypływała ona przede wszystkim z doświadczenia historycznego
ewangelizacji kontynentu oraz jego sytuacji w drugiej połowie XX w.
Docenienie kultury afrykańskiej
Papież Jan Paweł II zauważył i podkreślił wiele wartości, które
tkwią w kulturze afrykańskiej: Afrykanie mają głęboki zmysł religijny,
poczucie sacrum, świadomość istnienia Boga Stwórcy i świata duchowego. Ludy Afryki są też głęboko świadome rzeczywistości grzechu
w jego postaciach indywidualnych i społecznych oraz odczuwają także
potrzebę aktów oczyszczenia i zadośćuczynienia (nr 42).
W afrykańskiej kulturze i tradycji powszechnie uznaje się fundamentalną rolę rodziny. Afrykanin, otwarty na wartość rodziny, miłości i życia, kocha dzieci, które przyjmuje z radością jako dar Boży.
„Synowie i córki Afryki miłują życie”. To właśnie miłość życia każe im

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

273

tak wielką wagę przywiązywać do kultu przodków. Instynktownie wierzą, że ci zmarli żyją nadal, pozostają w obcowaniu z nimi. Czyż nie
jest to jakiś przedsmak wiary w Świętych Obcowanie?
Ludy Afryki szanują życie, które się poczyna i rodzi. Cieszą się tym
życiem. Nie dopuszczają myśli o tym, że można by je unicestwić, nawet
wówczas kiedy ta myśl jest im narzucana ze strony tak zwanych «cywilizacji postępowych». A praktyki wrogie życiu bywają im narzucane
przy pomocy systemów ekonomicznych, służących egoizmowi bogatych. Afrykanie okazują szacunek dla życia aż do jego naturalnego
końca i pozostawiają w swoich rodzinach miejsce dla starców i krewnych (nr 42).
Kultury afrykańskie mają wyostrzony zmysł solidarności i życia
wspólnotowego. W Afryce nie do pomyślenia jest święto, w którym
nie uczestniczy cała wioska. Życie wspólnotowe w Afryce jest bowiem
przejawem istnienia wielkiej rodziny. Modlę się gorąco i proszę innych
o modlitwę, aby Afryka na zawsze zachowała to cenne dziedzictwo
kulturowe i aby nigdy nie uległa pokusom indywidualizmu, tak bardzo
obcego jej najlepszym tradycjom (nr 42).
Konieczność zrównoważonej inkulturacji
Mówiąc o aktualnych problemach Kościoła w Afryce Jan Paweł II
przypomniał, iż Ojcowie Synodalni słusznie stwierdzają, że „poważne podejście do kwestii autentycznej i zrównoważonej inkulturacji
Ewangelii jest konieczne, jeśli chcemy uniknąć kulturowego zamieszania i wyobcowania w naszym szybko zmieniającym się społeczeństwie”. Odwiedzając Malawi w 1989 r. powiedziałem: „Wzywam
was dziś, abyście odrzucili styl życia niezgodny z tym, co najlepsze
w waszych lokalnych tradycjach, i z wiarą chrześcijańską. Wielu mieszkańców Afryki szuka w innej kulturze tak zwanej wolności nowoczesnego stylu życia. Wzywam was dziś, abyście sięgali w głąb własnych

�274

Wokół koncepcji inkulturacji

serc. Zwracajcie się ku bogactwu własnych tradycji, ku wierze, której
dajemy świadectwo przez to spotkanie. W nich znajdziecie prawdziwą wolność, w nich znajdziecie Chrystusa, który was poprowadzi ku
prawdzie (nr 48).
Inkulturacja ma dwa wymiary: z jednej strony „oznacza wewnętrzne przekształcenie autentycznych wartości kulturowych przez ich
integrację w chrześcijaństwie”; z drugiej strony jest „zakorzenianiem
chrześcijaństwa w różnych kulturach. Według Synodu inkulturacja
jest pierwszoplanowym celem i pilną koniecznością w życiu Kościołów
partykularnych, warunkiem prawdziwego zakorzenienia się Ewangelii
w Afryce, „nakazem ewangelizacji, „drogą do pełnej ewangelizacji”,
jednym z największych wyzwań jakie stoją przed Kościołem na kontynencie u progu trzeciego tysiąclecia (nr 59).
Podstawy teologiczne inkulturacji
Mówiąc o inkulturacji, Jan Paweł II wskazał na jej najważniejsze
podstawy teologiczne, na pierwszym miejscu wymieniając Wcielenie:
ta tajemnica dokonała się w historii: w ściśle określonym czasie i przestrzeni, w środowisku konkretnego narodu posiadającego własną kulturę, który Bóg wybrał i któremu towarzyszył w całych dziejach zbawienia, aby ukazać – przez to, czego w nim dokonywał – co zamierza
uczynić dla całego rodzaju ludzkiego. (…) Tak jak „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1, 14), tak też Dobra Nowina, słowo
Jezusa Chrystusa głoszone narodom, musi głęboko przeniknąć środowisko życia tych, którzy go słuchają. Inkulturacja jest właśnie tym wpisywaniem ewangelicznego orędzia w kultury. Wcielenie Syna Bożego
było bowiem – właśnie ze względu na swoją integralność i konkretność
– również wcieleniem w określoną kulturę (nr 60).
Skoro między Jezusem Chrystusem a słowem głoszonym przez
Kościół istnieje ścisła i organiczna więź, to inkulturacja objawionego

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

275

orędzia musi kierować się „logiką” właściwą dla tajemnicy odkupienia.
Wcielenie Słowa nie jest bowiem wydarzeniem izolowanym, ale prowadzi ku „Godzinie” Jezusa i ku misterium paschalnemu: „Jeżeli ziarno
pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli
obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24). A Ja – mówi Jezus – gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12, 32).
To unicestwienie samego siebie, ta kenoza jest warunkiem wywyższenia, jest drogą Jezusa i każdego z Jego uczniów (por. Flp 2, 6-9): jest
też światłem prowadzącym kultury na spotkanie z Chrystusem i Jego
Ewangelia. Każda kultura musi zostać przemieniona przez wartości
Ewangelii w świetle tajemnicy paschalnej.
Dokonując rozeznania wartości i antywartości kultur należy wpatrywać się w tajemnicę wcielenia i odkupienia. Tak jak Słowo Boże stało
się podobne do nas we wszystkim z wyjątkiem grzechu, tak też w procesie inkulturacji Dobra Nowina wchłania wszystkie autentyczne wartości
ludzkie, oczyszczając je z grzechu i przywracając im ich pełne znaczenie.
Inkulturacja jest głęboko zakorzeniona także w tajemnicy
Pięćdziesiątnicy. Dzięki zesłaniu i działaniu Ducha Świętego, który
łączy w jedno różne dary i talenty, wszystkie ludy ziemi, wchodząc
do Kościoła, przeżywają nową Pięćdziesiątnicę, wyznają we własnym
języku jedyną wiarę w Jezusa Chrystusa i głoszą wielkie dzieła, których
Bóg dla nich dokonał. Duch, który na płaszczyźnie przyrodzonej jest
źródłem mądrości ludów, swoim nadprzyrodzonym światłem prowadzi Kościół do poznania całej Prawdy. Kościół natomiast, przyswajając
sobie wartości różnych kultur, staje się” sponsa ornata monilibus suis”
– oblubienicą strojną w swe klejnoty (por. Iz 61, 10) (nr 61).
Główne zasady i dziedziny inkulturacji
Jest to zadanie trudne i delikatne, ponieważ wiąże się z nim kwestia wierności Kościoła wobec Ewangelii i Tradycji apostolskiej w kon-

�276

Wokół koncepcji inkulturacji

tekście nieustannie zmieniających się kultur. Słusznie zatem zauważyli
Ojcowie Synodalni, że „w związku z szybkimi przemianami kulturowymi, społecznymi, gospodarczymi i politycznymi nasze Kościoły lokalne
muszą wciąż na nowo podejmować wysiłek inkulturacji, kierując się
dwiema zasadami – zgodności z orędziem chrześcijańskim i komunii z Kościołem powszechnym. (…) W każdym przypadku należy się
wystrzegać wszelkiego synkretyzmu”. „Jako droga do pełnej ewangelizacji, inkulturacja ma sprawić, aby człowiek mógł przyjąć Jezusa
Chrystusa całym swoim życiem osobowym, kulturowym, ekonomicznym i politycznym, dążąc do pełnej wierności Bogu Ojcu i do świętości
życia dzięki działaniu Ducha Świętego.
Dziękując Bogu za owoce, jakie dzieło inkulturacji przyniosło już
w życiu Kościołów kontynentu, zwłaszcza starożytnych Kościołów
Wschodnich Afryki, Synod przypomniał Biskupom i Konferencjom
Episkopatów, że inkulturacja obejmuje wszystkie dziedziny życia
Kościoła i ewangelizacji: teologię, liturgię, życie i strukturę Kościoła.
Wszystko to wskazuje na potrzebę poznawania kultur afrykańskich
w całej ich złożoności. Dlatego też Synod zachęcił duszpasterzy, aby
w pełni wykorzystywali rozliczne możliwości, jakie stwarza już w tej
dziedzinie obecna dyscyplina Kościoła (nr 62).
W praktyce, która nie może bynajmniej oznaczać negatywnej oceny
rodzimych tradycji Kościoła łacińskiego ani żadnego z Kościołów
wschodnich, „należy dążyć do inkulturacji liturgii, wystrzegając się
wszelkich zmian w tym co istotne, tak aby wiemy lud mógł lepiej
rozumieć i przeżywać liturgiczne obrzędy (…) Synod zalecił, aby
Konferencje Episkopatów we współpracy z katolickimi Uniwersytetami
i Instytutami powołały komisje studyjne, które zajmą się przede wszystkim problematyką małżeństwa, kultu przodków i świata duchów oraz
dokonają głębokiej analizy wszystkich kulturowych aspektów proble-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

277

mów, jakie się tu wyłaniają, w perspektywie teologicznej, sakramentalnej, liturgicznej i prawnej (nr 64).
Kościół jako Rodzina Boża
Synod nie tylko mówił o inkulturacji, ale też zastosował ją w konkretny sposób, uznając wizję Kościoła jako Rodziny Bożej za ideę
przewodnią ewangelizacji Afryki. Ojcowie Synodalni dostrzegli w niej
szczególnie odpowiedni dla Afryki obraz natury Kościoła: kładzie on
bowiem akcent na troskę o bliźniego, solidarność, serdeczność w relacjach między ludźmi, otwartość na innych, dialog i zaufanie (nr 63).
Synteza wiary i kultury niesie nowe bogactwo
Jan Paweł II powtórzył pod wpływem głębokiego przekonania, że
„synteza kultury i wiary jest potrzebna nie tylko kulturze, ale również wierze, ponieważ wiara, która nie staje się kulturą, nie jest wiarą
w pełni przyjętą, głęboko przemyślaną i wiernie przeżywaną. Specjalne
Zgromadzenie Synodu Biskupów poświęcone Afryce uznało inkulturację za pierwszoplanowy cel i pilną potrzebę Kościołów partykularnych w Afryce, nieodzowny warunek trwałego zakorzenienia się
Ewangelii w chrześcijańskich wspólnotach kontynentu. Idąc śladem
Soboru Watykańskiego II, Ojcowie Synodalni określili inkulturację
jako proces obejmujący cały obszar życia chrześcijańskiego – teologię, liturgię, zwyczaje, struktury – oczywiście bez uszczerbku dla
prawa Bożego oraz dyscypliny kościelnej, która na przestrzeni wieków wydała wspaniałe owoce cnoty i heroizmu.
Wyzwanie inkulturacji w Afryce polega na tym, że należy sprawić, aby uczniowie Chrystusa mogli coraz lepiej przyswajać sobie
ewangeliczne orędzie, dochowując równocześnie wierności wszystkim autentycznym wartościom afrykańskim. Inkulturacja wiary
we wszystkich dziedzinach Życia chrześcijańskiego i życia człowie-

�278

Wokół koncepcji inkulturacji

ka jawi się zatem jako trudne zadanie, które można wykonać tylko
z pomocą Ducha Pańskiego, prowadzącego Kościół do całej prawdy
(por. J 16, 13)”. (nr 78).
Inkulturacja drogą do świętości
Drogą do świętości jest także inkulturacja, bo dzięki niej wiara
przenika życie ludzi i społeczności, z których się wywodzą. Przez
wcielenie Chrystus przyjął ludzką naturę we wszystkim z wyjątkiem
grzechu; podobnie, chrześcijańskie orędzie wchłania przez inkulturację wartości społeczeństwa, któremu jest głoszone, odrzucając wszystko, co nosi piętno grzechu. W takiej mierze, w jakiej kościelna wspólnota potrafi przyswoić sobie pozytywne wartości określonej kultury,
przyczynia się do jej otwarcia na wymiary chrześcijańskiej świętości.
Mądrze przeprowadzona inkulturacja oczyszcza i uszlachetnia kultury różnych ludów.
Ważną rolę w tej dziedzinie winna odgrywać liturgia. Jako skuteczny sposób głoszenia i przeżywania tajemnic zbawienia może ona przyczynić się do rzeczywistego uszlachetnienia i wzbogacenia wybranych
elementów kultury danego narodu. Niech zatem kompetentne władze
zadbają o inkulturację – opartą na wzorcach artystycznie wartościowych – tych elementów liturgii, które w świetle obowiązujących przepisów mogą zostać zmodyfikowane (nr 87)
Uniwersytety i seminaria a inkulturacja
Katolickie uniwersytety i uczelnie wyższe odgrywają w Afryce ważną
rolę w głoszeniu zbawczego słowa Bożego. Są oznaką wzrostu Kościoła,
ponieważ swoimi poszukiwaniami obejmują prawdy i doświadczenia
wiary oraz pomagają w ich przyswojeniu. Te ośrodki studiów służą
w ten sposób Kościołowi, dostarczając mu dobrze przygotowanych pracowników, badając ważne zagadnienia teologiczne i społeczne, rozwi-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

279

jając afrykańską teologię, wspomagając dzieło inkulturacji zwłaszcza
w sferze liturgii, publikując książki i szerząc myśl katolicką, podejmując badania zlecone im przez Biskupów, wnosząc wkład w naukowe
studia nad kulturami (nr 103).
5.5. Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Ecclesia in America
(22 stycznia 1999 r.)
Matka Boża z Guadalupe wzorem inkulturacji
Jan Paweł II podkreślił roli Najświętszej Maryi Panny wobec
Kościoła w Ameryce, gdyż w efekcie to Ona w specjalny sposób, złączona jest z narodzeniem Kościoła w historii […] narodów Ameryki,
które poprzez Maryję spotkały się z Panem. We wszystkich częściach
Kontynentu obecność Matki Bożej była bardzo intensywna od czasu
pierwszej ewangelizacji, dzięki pracy misjonarzy. W ich przepowiadaniu, Ewangelia była głoszona ukazując Dziewicę Maryję jako tę, która
najlepiej ją zrealizowała. Od samego początku – pod swoim wezwaniem z Guadalupe – Maryja stanowiła wielki znak macierzyńskiego
i miłosiernego oblicza, bliskości Ojca i Syna, do komunii, z którymi
ona nas zaprasza.
Ukazanie się Maryi Indianinowi Juanowi Diego na wzgórzu
Tepeyac, w roku 1531 miało decydujące znaczenie dla ewangelizacji. Ten wpływ przekracza granice Meksyku rozciągając się na cały
Kontynent. Ameryka, która historycznie była i jest mieszanką narodów, uznała „w obliczu metyskim Dziewicy z Tepeyac, […] w Maryji
z Guadalupe, […] znamienny przykład ewangelizacji doskonale zinkulturowanej”. Dlatego też nie tylko w Centrum i na Południe, lecz
także na Północy Kontynentu, Dziewica z Guadalupe jest czczona jako
Królowa Ameryki (nr 11).

�280

Wokół koncepcji inkulturacji

Pobożność ludowa wyrazem inkulturacji
Jako że w Ameryce pobożność ludowa jest wyrazem inkulturacji
wiary katolickiej i wiele jej przejawów przyjęło tubylcze formy religijne,
potrzeba podkreślić możliwość wyciągnięcia z nich z wielką roztropnością cennych wskazówek dla większej inkulturacji ewangelii. Jest to szczególnie ważne wśród ludności indiańskiej, aby „nasiona Słowa” obecne
w kulturach osiągnęły swą pełnię w Chrystusie. To samo trzeba stwierdzić w odniesieniu do amerykanów pochodzenia afrykańskiego. Kościół
uznaje, że ma obowiązek przybliżenia się do tych amerykanów wychodząc od ich kultury, uważając za dobre bogactwa duchowe i ludzkie tej
kultury, która wyznacza swój sposób celebrowania kultu, swoje poczucie
radości i solidarności, swój język i swoje tradycje (nr 16).
Troska o kulturę Indian
Szczególną uwagę należy zwrócić na powołania spośród tubylców
pochodzenia indiańskiego; istnieje potrzeba dawania formacji inkulturowanej w tychże środowiskach. Ci kandydaci do kapłaństwa, w tym
samym czasie otrzymując adekwatną formację teologiczną i duchową
do swojej przyszłej służby, nie powinni zatracić korzeni swojej własnej
kultury (nr 40).
Trzeba formować kompetentnych duszpasterzy, potrafiących używać metod „zinkuturowanych” w uzasadniony sposób w katechezie
i w liturgii. W ten sposób pozyska się większą liczbę pasterzy, którzy
rozwijaliby swoją działalność duszpasterską wśród Indian, jeśliby się
promowało powołania do kapłaństwa i życia zakonnego spośród tych
ludów (nr 64).
Ewangelizacja kultury
Nowa ewangelizacja domaga się wyraźnego, poważnego i uporządkowanego wysiłku, aby ewangelizować kulturę. Syn Człowieczy, przyj-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

281

mując ludzką naturę, wcielił się w określony naród, pomimo to Jego
odkupieńcza śmierć przynosiła zbawienie dla wszystkich ludzi, jakiejkolwiek kultury, rasy i stanu. Dar Jego Ducha i Jego miłość są skierowane do wszystkich i każdego z narodów i kultur, aby zjednoczyć
ich między sobą na obraz doskonałej jedności, która istnieje w Bogu
jedynym w trzech osobach. Aby to było możliwe należy inkulturować
głoszenie, w ten sposób, aby Ewangelia była głoszona w języku i kulturze tych, którzy ją słuchają. Jednocześnie jednak nie powinno się
zapominać, że tylko misterium paschalne Chrystusa, najdoskonalsza
manifestacja Boga nieskończonego w skończoności historii, może być
wiążącym punktem odniesienia dla całej ludzkości, która pielgrzymuje w poszukiwaniu prawdziwej jedności i pokoju.
Oblicze metyskie Dziewicy z Guadalupe było od początku na
Kontynencie symbolem inkulturacji, ewangelizacji, której ona była
gwiazdą i przewodniczką. Poprzez jej potężne wstawiennictwo ewangelizacja będzie mogła przenikać do serc mężczyzn i kobiet Ameryki
i przeniknąć ich kultury przemieniając je od wewnątrz (nr 70).
„Świat szkolnictwa jest uprzywilejowanym polem, dla promowania
inkulturacji Ewangelii. Jednakże tylko, katolickie ośrodki kształcenia jak
również te, które nie będąc wyznaniowymi posiadające wyraźną orientację katolicką, będą mogły prowadzić prawdziwą działalność ewangelizacyjną, jeśli na wszystkich ich poziomach włącznie z akademickim,
zostanie skrzętnie zachowana ich katolicka orientacja (nr 71).
5.6. Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Ecclesia in Asia
(6 listopada 1999 r.)
Przepowiadania musi być bliskie kulturze
Przepowiadanie Jezusa Chrystusa musi być bliskie konkretnej
kulturze. Nawet sobory powszechne, które ustalały formuły doktry-

�282

Wokół koncepcji inkulturacji

nalne obowiązujące Kościół, musiały używać dostępnych im środków
lingwistycznych, filozoficznych i kulturowych. W ten sposób środki te
stały się także własnością całego Kościoła, który jest w stanie wyrazić
swoją doktrynę chrystologiczną w sposób odpowiedni i powszechny. Są
one częścią dziedzictwa wiary, która musi być przyjmowana i przekazywana w dalszym ciągu w spotkaniu z różnymi kulturami. Tak więc
najważniejsze wyzwanie stanowi zadanie głoszenia Jezusa w sposób,
jaki umożliwi ludom Azji utożsamienie się z Nim, będąc wiernym
zarówno teologicznej doktrynie Kościoła, jak i własnym korzeniom
azjatyckim.
Przedstawienie Jezusa Chrystusa jako jedynego Zbawiciela domaga się następującej po nim pedagogii, która będzie wprowadzała
ludzi, krok po kroku, do pełnego przyswojenia tej tajemnicy. W sposób oczywisty, pierwsza ewangelizacja niechrześcijan oraz dalsze głoszenie Jezusa wierzącym muszą być odmienne w swoim podejściu.
W pierwszym przepowiadaniu, przykładowo, „przedstawienie Jezusa
Chrystusa może być dokonane w kontekście wypełnienia tęsknot wyrażonych w mitologiach i folklorze narodów azjatyckich”. Z reguły należy
dawać pierwszeństwo metodom narracyjnym, bliskim azjatyckim formom kultury. (…) Jak stwierdzili Ojcowie synodalni, Kościół musi być
otwarty na nowe i nieprzewidywalne sposoby przedstawiania oblicza
Jezusa w Azji.
(…) W tej perspektywie Ojcowie synodalni podkreślili wielokrotnie
potrzebę ewangelizowania w sposób pobudzający wrażliwość ludów
Azji i zaproponowali obrazy Jezusa, które byłyby zrozumiałe dla umysłów i kultur azjatyckich, a jednocześnie wierne Pismu Świętemu
i Tradycji. Były wśród nich: „Jezus Chrystus jako Nauczyciel mądrości, Uzdrowiciel, Wyzwoliciel, Przewodnik duchowy, Oświecony, czuły
Przyjaciel ubogich, Dobry Samarytanin, Dobry Pasterz, Posłuszny”.

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

283

Jezus mógłby być przedstawiony jako wcielona Mądrość Boża, której
łaska sprawia, że wydają owoc „nasiona” boskiej Mądrości, już obecnej
w życiu, religiach i ludach Azji. Pośród tak wielkiego cierpienia narodów Azji może On być najlepiej ogłaszany jako Zbawiciel dający sens
tym, którzy doświadczają niewytłumaczalnego bólu i cierpienia.
Wiara, którą Kościół ofiaruje swoim synom i córkom w Azji jako
dar, nie może być ograniczona wymiarami rozumienia i wyrazu jakiejś
jednej kultury ludzkiej. Przekracza ona te ograniczenia i w rzeczy
samej stanowi wyzwanie dla wszystkich kultur, aby wzniosły się na
nowy poziom rozumienia i wyrazu. Jednocześnie jednak Ojcowie synodalni byli w pełni świadomi naglącej potrzeby przedstawiania tajemnicy Chrystusa przez Kościoły lokalne w Azji swoim narodom zgodnie
z ich wzorcami kulturowymi i sposobami myślenia. Wskazali, iż taka
inkulturacja wiary na ich kontynencie wymaga odkrywania na nowo
azjatyckiego oblicza Jezusa i poszukiwania dróg, na których kultury
Azji mogłyby w pełni zrozumieć powszechne zbawcze znaczenie misterium Jezusa i Kościoła (nr 20).
Dynamika kultury i ewangelizacji
Kultura jest przestrzenią życiową, w której człowiek spotyka się
z Ewangelią. Tak jak kultura jest wynikiem życia i działalności grupy
ludzkiej, podobnie osoby wchodzące w skład tej grupy są w dużej mierze ukształtowane przez kulturę, w której żyją. Gdy zmieniają się
ludzie i społeczeństwa, kultura także zmienia się wraz z nimi. Kiedy
przeobraża się kultura, również osoby i społeczności są przez nią przeobrażane. W tej perspektywie staje się jaśniejsze, dlaczego ewangelizacja i inkulturacja w sposób naturalny są ze sobą ściśle związane.
Ewangelia i jej głoszenie nie są oczywiście identyczne z kulturą; są od
niej niezależne. Jednak Królestwo Boże przychodzi do ludzi, którzy są
mocno związani z kulturą, i budowanie tego Królestwa nie może unik-

�284

Wokół koncepcji inkulturacji

nąć zapożyczania pewnych elementów ludzkich kultur. W tym kontekście Paweł VI nazwał rozdział między Ewangelią a kulturą dramatem
naszych czasów, mającym głęboki wpływ zarówno na ewangelizację
jak na kulturę.
Kościół, kiedy spotyka się z różnymi kulturami świata, nie tylko przekazuje swoje prawdy i wartości, odnawiając kultury od wewnątrz, lecz
także czerpie z różnych kultur pozytywne elementy, jakie już się w nich
znajdują. Drogą tą muszą podążać ewangelizatorzy, aby przedstawiać
wiarę chrześcijańską i czynić ją częścią dziedzictwa kulturowego danego
narodu. Różne kultury, na odwrót, oczyszczone i odnowione w świetle
Ewangelii, mogą stać się autentycznym wyrazem jednej wiary chrześcijańskiej. „Ze swej strony przez inkulturację Kościół staje się bardziej
zrozumiałym znakiem tego, czym jest, i coraz odpowiedniejszym narzędziem misji”. To włączanie się w kultury zawsze było częścią pielgrzymowania Kościoła w historii. Jednakże jest ono szczególnie pilne obecnie
w wieloetnicznej, wieloreligijnej i wielokulturowej sytuacji Azji, gdzie
chrześcijaństwo jest nadal zbyt często uważane jako obce (nr 21).
Duch Święty sprawca inkulturacji
Należy w tym miejscu przypomnieć to, co było wielokrotnie zaznaczone podczas Synodu, że Duch Święty jest pierwszym sprawcą inkulturacji wiary chrześcijańskiej w Azji. Ten sam Duch Święty, który prowadzi nas do całej prawdy, sprawia, że możliwy staje się owocny dialog
z kulturowymi i religijnymi wartościami różnych narodów, wśród których w pewnym stopniu jest On obecny, dając ludziom dobrej woli siłę
do pokonywania zła i podstępów Złego oraz rzeczywiście umożliwiając każdemu udział w misterium paschalnym w sposób znany Bogu.
Obecność Ducha zapewnia, że dialog będzie prowadzony w prawdzie,
szczerości, pokorze i wzajemnym poszanowaniu. „Kościół, przekazując innym Dobrą Nowinę o Odkupieniu, stara się rozumieć ich kultu-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

285

rę. Usiłuje poznać umysły i serca swoich słuchaczy, ich wartości i zwyczaje, problemy i trudności, nadzieje i pragnienia. Kiedy już pozna
i zrozumie te różne wymiary kultury, może rozpocząć dialog zbawienia, może zaproponować – z szacunkiem, ale jasno i z przekonaniem
– Dobrą Nowinę o Odkupieniu wszystkim, którzy w sposób wolny chcą
słuchać i odpowiedzieć na nią.” Dlatego mieszkańcy Azji, którzy chcą
przyjąć wiarę chrześcijańską jako swoją własną, mogą być pewni, że
ich nadzieje, oczekiwania, niepokoje i cierpienia nie tylko są ogarnięte
przez Jezusa, lecz stają się także miejscem, w którym dar wiary i moc
Ducha wkraczają w najgłębsze centrum ich życia (nr 21).
Kluczowe obszary inkulturacji
Jedna z pierwszych dziedzin inkulturacji jest teologia. Dlatego
Synod zachęcił teologów, by kontynuowali swoje delikatne zadanie rozwijania inkulturowanej teologii, zwłaszcza w dziedzinie chrystologii.
Stwierdził, iż „tę teologię należy uprawiać z odwagą, wiernością wobec
Pisma Świętego i Tradycji Kościoła, w zgodności z Magisterium i ze
świadomością rzeczywistości duszpasterskich. Również ja nalegam,
aby teologowie działali w duchu jedności z pasterzami i ludem, którzy – w jedności z sobą, nigdy rozdzieleni – odzwierciedlają autentyczny sensus fidei, którego nigdy nie należy tracić z oczu”. Prace teologiczne muszą mieć zawsze na uwadze wrażliwość chrześcijan, tak aby
przez stopniowe wrastanie w inkulturowane formy wyrażania wiary
ludzie nie byli narażeni na niebezpieczeństwo zamętu ani zgorszenia.
W każdym przypadku inkulturacja musi być prowadzona w zgodności z Ewangelią i w jedności z wiarą Kościoła powszechnego, w pełnym
posłuszeństwie kościelnej Tradycji i w perspektywie umacniania wiary
u wiernych. Sprawdzianem prawdziwej inkulturacji jest to, czy osoby
stają się bardziej oddane swojej wierze chrześcijańskiej dzięki wyraźniejszemu jej postrzeganiu oczyma własnej kultury.

�286

Wokół koncepcji inkulturacji

Liturgia jest źródłem oraz szczytem całego życia i misji chrześcijańskiej. Jest ona zasadniczym środkiem ewangelizacji, zwłaszcza w Azji,
gdzie wyznawcy różnych religii są tak przywiązani do kultu, ceremonii religijnych i pobożności ludowej. Liturgia Kościołów Wschodnich
w dużej mierze była owocnie poddawana inkulturacji przez wieki
wzajemnego przenikania się z otaczającą kulturą; trzeba jednak, aby
Kościoły założone bardziej współcześnie były pewne, że liturgia staje
się coraz bardziej znaczącym źródłem pokarmu duchowego ich narodów poprzez mądre i skuteczne użycie elementów zaczerpniętych z kultur lokalnych. Jednak inkulturacja liturgiczna domaga się czegoś więcej
niż tylko koncentracji na tradycyjnych kulturowych wartościach, symbolach i obrzędach. Istnieje potrzeba wzięcia pod uwagę także zmian
w świadomości i postawach, spowodowanych pojawianiem się kultur
sekularystycznych i konsumpcyjnych, które mają wpływ na azjatycką
świadomość religijną i modlitewną. W żadnej autentycznej inkulturacji liturgicznej w Azji nie można również pomijać konkretnych potrzeb
ubogich, migrantów, uchodźców, ludzi młodych oraz kobiet.
(…) Ojcowie synodalni podkreślili szczególnie wagę słowa biblijnego w głoszeniu orędzia o zbawieniu narodom Azji, gdzie przepowiadane słowo odgrywa tak istotną rolę w zachowywaniu i przekazywaniu doświadczenia religijnego. W związku z tym istnieje potrzeba rozwijania skutecznego apostolatu biblijnego, aby zapewnić szersze
upowszechnienie oraz bardziej intensywne, poparte modlitwą, użycie
świętych tekstów wśród wiernych Kościoła w Azji. Ojcowie synodalni
nalegali, aby były one podstawą wszelkich form przepowiadania misyjnego, katechezy, homilii i stylów duchowości. Należy pobudzać i wspierać inicjatywy tłumaczenia Biblii na języki miejscowe. Formację biblijną powinno się uważać za ważny środek wychowania osób w wierze
i przygotowania ich do zadania przepowiadania. Kursy biblijne zorien-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

287

towane duszpastersko, z odpowiednim naciskiem na stosowanie nauki
Pisma Świętego w złożonych rzeczywistościach życia w Azji, winny być
wprowadzone do programów formacyjnych dla duchowieństwa, osób
konsekrowanych i świeckich. Należy również upowszechniać znajomość
Pisma Świętego wśród wyznawców innych religii. Słowo Boże ma naturalną moc dotykania serc ludzkich, ponieważ przez Pismo Duch Święty
objawia Boży plan zbawienia świata. Poza tym występuje podobieństwo między gatunkami narracyjnymi znajdującymi się w wielu księgach biblijnych a tekstami religijnymi typowymi dla Azji.
Innym kluczowym obszarem inkulturacji, od którego w wielkiej
mierze zależy przyszłość tego procesu, jest formacja ewangelizatorów.
W przeszłości formacja często przebiegała zgodnie ze stylem, metodami i programami przyniesionymi z Zachodu. Ojcowie synodalni, doceniając wkład, jaki wniósł ten styl formacji, za właściwy krok
naprzód uznali wysiłki, jakie są podejmowane w ostatnich czasach,
aby przystosować formację głosicieli do kontekstów kulturowych Azji.
Seminarzyści powinni zdobyć, oprócz solidnych podstaw w naukach
biblijnych i patrystycznych, także szczegółowe i pewne rozumienie teologicznego oraz filozoficznego dziedzictwa Kościoła, jak to podkreśliłem w Encyklice Fides et ratio. Na fundamencie tego przygotowania
będą oni mogli czerpać korzyści z kontaktu z azjatyckimi tradycjami
filozoficznymi i religijnymi. Ojcowie synodalni zachęcili też wykładowców i wychowawców seminaryjnych do szukania dogłębnego rozumienia elementów duchowości i modlitwy bliskich duszy azjatyckiej
oraz do większego zaangażowania się w poszukiwanie pełniejszego
życia przez narody Azji. Aby sprostać temu celowi, położono nacisk
na potrzebę zapewnienia właściwej formacji personelu seminaryjnego.
Synod wyraził również troskę o formację zakonników i zakonnic, dając
jasno do zrozumienia, że duchowość oraz styl życia osób konsekrowa-

�288

Wokół koncepcji inkulturacji

nych musi ukazywać wrażliwość na religijne i kulturowe dziedzictwo
ludzi, wśród których one żyją i którym służą, zawsze biorąc pod uwagę
konieczne rozeznanie, co jest zgodne z Ewangelią, a co nie. Ponadto,
jako że inkulturacja Ewangelii dotyczy całego Ludu Bożego, rola świeckich ma znaczenie zasadnicze. To przede wszystkim oni są wezwani,
aby, we współpracy z biskupami, duchowieństwem i osobami konsekrowanymi, przemieniać społeczeństwo przez napełnianie „umysłem
Chrystusa” mentalności, zwyczajów, praw i struktur świata, w którym
żyją. Szersza inkulturacja Ewangelii na każdym poziomie społeczeństwa w Azji będzie w dużej mierze zależeć od odpowiedniej formacji,
jaką Kościoły lokalne będą w stanie dać osobom świeckim (nr 22)
5.5. Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Ecclesia in Oceania (22
listopada 2001 r.)
Misja i kultury Oceanii
Tradycyjne ludy Oceanii tworzą mozaikę wielu różnych kultur:
Aborygenów, Melanezyjczyków, Polinezyjczyków i Mikronezyjczyków.
Od czasów kolonizacji, również kultura zachodnia kształtowała ten
region. W ostatnich zaś latach kultury azjatyckie stały się częścią sceny
kulturowej, zwłaszcza w Australii. Każda grupa kulturowa, różna w rozmiarze i sile, ma swoje własne tradycje i własne doświadczenie integracji na nowej ziemi. Stanowią one szerokie spektrum od społeczeństw
o silnych cechach tradycyjnych i wspólnotowych po te, które w swym
pokroju są zasadniczo zachodnie i zmodernizowane. W Nowej Zelandii,
a jeszcze bardziej w Australii kolonialna i post-kolonialna polityka imigracyjna uczyniły z ludności miejscowej mniejszości w swym własnym
kraju i na różny sposób grupami wydziedziczonymi z własnej kultury.
Jedną z najbardziej znaczących cech ludów Oceanii jest ich przemożne poczucie wspólnoty i solidarności w rodzinie i grupie ple-

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

289

miennej, wiosce lub sąsiedztwie. Znaczy to, że decyzje podejmowane są w porozumieniu osiąganym często przez długi i złożony proces
dialogu. Dotknięte łaską Bożą naturalne poczucie wspólnoty wśród
tych ludów czyni je wrażliwymi na misterium communio ofiarowanego w Chrystusie. Kościół w Oceanii ukazuje prawdziwego ducha
współpracy rozciągającego się na różne wspólnoty chrześcijańskie i na
wszystkich ludzi dobrej woli. Głęboki szacunek dla tradycji i autorytetu stanowi część tradycyjnych kultur Oceanii. Bierze się stąd poczucie
solidarności współczesnego pokolenia z tymi, którzy byli przed nimi
i wyjątkowy autorytet przyznawany rodzicom i tradycyjnym przywódcom (nr 7).
Proces inkulturacji
Proces inkulturacji jest stopniową drogą, na której Ewangelia jest
wcielana w różnych kulturach. Z jednej strony, pewne wartości kulturowe, jeżeli mają znaleźć miejsce w prawdziwie chrześcijańskiej kulturze, muszą być przekształcone i oczyszczone. Z drugiej strony, wartości chrześcijańskie szybko zakorzeniają się w różnych kulturach.
Inkulturacja rodzi się z szacunku zarówno dla Ewangelii, jak i dla
kultury, w której jest głoszona i przyjmowana. Proces inkulturacji rozpoczął się w Oceanii, gdy imigranci przynieśli wiarę chrześcijańską ze
swych ojczyzn. Dla rdzennej ludności Oceanii inkulturacja oznaczała nowy dialog między światem, który znali i wiarą, którą przyjęli.
W rezultacie Oceania podaje wiele przykładów unikalnych kulturowych wyrażeń w dziedzinach teologii, liturgii i stosowania symboli religijnych. Ojcowie Synodu postrzegali dalszą inkulturację wiary chrześcijańskiej, jako drogę wiodącą ku pełni kościelnego communio.
Autentyczna inkulturacja wiary chrześcijańskiej jest zakorzeniona w misterium Wcielenia. „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego
Jednorodzonego dał” (J 3, 16); w szczególnym czasie i miejscu, Syn Boży

�290

Wokół koncepcji inkulturacji

przyjął ciało i „narodził się z niewiasty” (Ga 4, 4). Aby przygotować
to ważne wydarzenie, Bóg wybrał lud ze szczególną kulturą, i pokierował jego historią na drodze ku Wcieleniu. Wszystko, czego Bóg dokonał pośród ludu wybranego ujawnia, co zamierzył wobec całej ludzkości, wobec wszystkich ludów i kultur. Pisma przekazują nam tę historię
Boga działającego pośród swego ludu. Przede wszystkim opowiadają
historię Jezusa Chrystusa, w którym sam Bóg wszedł w świat i jego liczne kultury. (…) Słowo, które stało się Ciałem nie jest obce żadnej kulturze i ma być głoszone wszystkim kulturom. (…) Inkulturacja, „wcielenie”
Ewangelii w różnych kulturach, wpływa na sposób, w jaki Ewangelia jest
głoszona, zrozumiana i przeżywana. Kościół uczy niezmiennej prawdy Boga, skierowanej do historii i kultury konkretnego ludu. Dlatego
w każdej kulturze wiara chrześcijańska będzie przeżywana w wyjątkowy sposób. Ojcowie Synodu byli przekonani, że Kościół w wysiłkach skutecznego przedstawiania Jezusa Chrystusa ludom (…).
Autentyczna inkulturacja Ewangelii ma podwójny aspekt. Z jednej strony kultura oferuje pozytywne wartości i formy, mogące wzbogacić sposoby, w jakich Ewangelia jest głoszona, zrozumiana i przeżywana. Z drugiej strony, Ewangelia stanowi wyzwanie dla kultur
i wymaga, aby niektóre wartości i formy zmieniły się. Jak Syn Boży
stał się podobnym do nas we wszystkim, oprócz grzechu (por. Hbr 4,
15), tak wiara chrześcijańska przyjmuje i afirmuje wszystko, co prawdziwie ludzkie, odrzucając jednak to, co grzeszne. Proces inkulturacji
wciąga Ewangelię i kulturę w „dialog, który zakłada zidentyfikowanie,
co jest, a co nie jest Chrystusowe”. Każda kultura potrzebuje oczyszczenia i przemiany przez wartości, które ujawniły się w Misterium
Paschalnym. W ten sposób pozytywne wartości i formy znajdujące się
w kulturach Oceanii wzbogacą sposoby głoszenia, rozumienia i przeżywania Ewangelii. Ewangelia „stanowi prawdziwą formę wyzwolenia

�Najważniejsze dokumenty Kościoła...

291

od wszelkiego nieładu wprowadzonego przez grzech, a zarazem powołania do pełni prawdy. To spotkanie niczego kulturom nie odbiera,
ale przeciwnie – pobudza je do otwarcia się na nowość ewangelicznej
prawdy, aby mogły zaczerpnąć z niej inspirację do dalszego rozwoju”.
Przekształcone Duchem Chrystusa, kultury te osiągają pełnię życia, ku
której ich najgłębsze wartości zawsze podążały i w której ludzie zawsze
mieli nadzieję. Zaiste, bez Chrystusa żadna ludzka kultura nie może
stać się tym, czym naprawdę jest (nr 16).
Sytuacja obecna w Oceanii
W obecnych czasach Kościół mocno zachęca do inkulturacji wiary
chrześcijańskiej. W tej perspektywie, kiedy papież Paweł VI odwiedził
Oceanię nalegał, że wiara katolicka „daleko od zduszenia tego, co jest
dobre i oryginalne w każdej formie ludzkiej kultury, przyjmuje, respektuje i wykorzystuje geniusz każdego ludu, obdarzając z różnorodnością
i pięknem jedną szatę Kościoła Chrystusowego bez skazy”. Są to słowa,
które przywołałem na spotkaniu z Aborygenami w Australii: „Ewangelia
Jezusa Chrystusa przemawia wszystkimi językami. Szanuje i obejmuje wszystkie kultury. Wspiera je we wszystkim, co ludzkie, a kiedy to
konieczne, oczyszcza je. Zawsze i wszędzie Ewangelia podnosi i wzbogaca kultury objawieniem o miłującym i miłosiernym Bogu”. Ojcowie
Synodu prosili, aby Kościół w Oceanii rozwijał rozumienie i przedstawianie prawdy Chrystusa czerpiąc z tradycji i kultur regionu. Na terenach misyjnych, wszyscy misjonarze są zachęcani do pracy w harmonii
z miejscowymi chrześcijanami, aby wiara i życie Kościoła zostały wyrażone w przyjętych formach odpowiednich do każdej kultury.
Od czasu, gdy przybyli pierwsi imigranci i misjonarze, Kościół
w Oceanii w nieunikniony sposób został włączony w proces inkulturacji z różnymi kulturami regionu, które często istnieją obok siebie.
Uważni na znaki czasu, Ojcowie Synodu „uznali, że różne kultury,

�292

Wokół koncepcji inkulturacji

każda w inny sposób, dostarczają intuicji, które pomagają Kościołowi
lepiej zrozumieć i wyrazić Ewangelię Jezusa Chrystusa.
(…) Ojcowie Synodu wyrazili życzenie, aby przyszli kapłani, diakoni i katechiści byli dokładnie obeznani z kulturą ludzi, którym mają
służyć. Aby stać się dobrymi chrześcijańskimi liderami powinni być formowani w takich samych warunkach, w jakich żyją zwykli ludzie. Są
oni wezwani do posługi inkulturowanej ewangelizacji, poprzez uważną działalność pasterską, która uzdolni wspólnotę chrześcijańską do
przyjęcia wiary, życia nią i przekazywania jej w ich własnej kulturze,
w harmonii z Ewangelią i wspólnotą Kościoła powszechnego (nr 17).

�Spis treści
Wprowadzenie.......................................................................................... 3
Część I........................................................................................................ 9
Znaczenie pojęcia „inkulturacja” i jej podstawy teologiczne............. 9
1. Kultura i kultury............................................................................. 9
1.1. Różnorodność definicji kultury.............................................. 10
1.2. Definicje faworyzowane przez misjologię
i inne nauki teologiczne.................................................................. 12
1.3. Soborowa definicja kultury..................................................... 13

2. Religia a kultura............................................................................15
2.1. Różnorodność definicji religii................................................. 15
2.2. Powszechność religii i jej dziedziny....................................... 16
2.3. Religia częścią kultury.............................................................. 17
2.4. Czy istnieje „kultura chrześcijańska”?................................... 19

3. „Inkulturacja” – próba definicji..................................................21
3.1. „Adaptacja” i „akomodacja”
– określenie długiego procesu........................................................ 21
3.2. Poszukiwanie terminów
zawierających konotacje teologiczne............................................. 23
3.3. Określenia zawierające konotacje społeczne
i antropologiczne.............................................................................. 24
3.4. Wprowadzenie pojęcia „inkulturacja”................................... 26
3.5. „Inkulturacja” a „akulturacja”................................................. 29
3.6. Idea „akomodacji” i jej krytyka.............................................. 30

�3.7. Rozumienie inkulturacji przez Jana Pawła II....................... 32
3.8. Trzy bieguny inkulturacji........................................................ 34

4. Teologiczne podstawy inkulturacji.............................................36
4.1. Podstawy chrystologiczne....................................................... 36
4.1.1. Wcielenie........................................................................... 37
4.1.2. Misterium Paschalne....................................................... 39
4.1.3. Nakaz misyjny Chrystusa............................................... 40
4.2. Podstawy pneumatologiczne................................................... 42
4.2.1. Nakaz misyjny pochodzący od Ducha Świętego......... 42
4.2.2. Obecność Ducha Świętego w Kościele.......................... 44
4.2.3. Działanie Ducha Świętego poza Kościołem................. 45
4.3. Podstawy eklezjologiczne........................................................ 46
4.3.1. Kościół – sakrament zbawienia..................................... 46
4.3.2. Katolickość Kościoła........................................................ 49
4.3.3. Kościół jako „zalążek, znak i narzędzie Królestwa”.... 51

Część II
Główne tematy i dziedziny inkulturacji..............................................53
1. Główne tematy inkulturacji........................................................53
1.1. Poszanowanie rodzimych kultur
jako przejaw szacunku do człowieka............................................. 53

1.2. Wkład ewangelizacji w zachowanie i wzbogacenie kultur..55
1.3. Wartość rodzimych kultur jako podstawy wyrażania wiary	56
1.4. Rozróżnianie Kościołów lokalnych
ze względu na ich kulturę............................................................... 58
1.5. Dialog z kulturą zsekularyzowaną.......................................... 62

�2. Główne dziedziny inkulturacji....................................................63
2.1. Wymogi inkulturacji w odnowionym
gromadzeniu Ludu Bożego............................................................. 65
2.1.1. Odpowiednia liczba wiernych świeckich..................... 65
2.1.2. Rodzimi kapłani i ich formacja...................................... 67
2.1.3. Rodzimi zakonnicy i zakonnice..................................... 69
2.1.4. Powstawanie rodzimych zgromadzeń zakonnych....... 71
2.1.5 Katechiści........................................................................... 71
2.1.6. Zaangażowani chrześcijanie świeccy............................. 73
2.1.7. Kościelne Wspólnoty Podstawowe................................ 76
2.1.8. Rodziny chrześcijańskie.................................................. 80
2.1.9. Święci Kościoła partykularnego..................................... 82
2.2. Własna i samowystarczalna struktura kościelna.................. 85
2.2.1. Rozwój struktur Kościoła jako wymóg inkulturacji... 85
2.2.2. Samowystarczalność finansowa i pomoc innym......... 87
2.3. Wymogi inkulturacji w realizacji
nauczycielskiego zadania Kościoła................................................ 88
2.3.1. Inkulturowane przepowiadanie słowa Bożego............ 89
2.3.2. Przekłady Pisma Świętego.............................................. 92
2.3.3. Katecheza.......................................................................... 93
2.3.4. Wychowanie katolickie.................................................... 94
2.3.5. Regularna odnowa oraz poszukiwania
teologiczno-pastoralne.............................................................. 96
2.3.6. Środki społecznego przekazu......................................... 99
2.3.7. Dialog ekumeniczny i międzyreligijny......................... 99
2.3.8. Własna działalność misyjna......................................... 101
2.4. Wymogi inkulturacji w realizacji
uświęcającego zadania Kościoła................................................... 103

�2.4.1. Inkulturacja liturgii chrześcijańskiej........................... 103
2.4.2. Inkulturacja sakramentaliów........................................ 108
2.4.3. Miejsca i czasy święte.................................................... 109
2.5. Wymogi inkulturacji w realizacji
prorockiego zadania Kościoła...................................................... 110
2.5.1. Podstawy zaangażowania Kościoła w kształtowanie
relacji społecznych, ekonomicznych i politycznych............ 110
2.5.2. Ujawnianie i ocena niesprawiedliwości...................... 113
2.5.3. Działanie inspirujące
naprawę państwa i społeczeństwa.......................................... 113
2.5.4. Troska o pomoc w rozwoju gospodarczym jako przejaw
posługi miłości.......................................................................... 116

Część III
Najważniejsze spotkaniachrześcijaństwa i kultur w historii..........119
1. Od Kościoła-Matki w Jerozolimie do centrum w Rzymie....119
1.1. Ewangelizacja świata antycznego (I−V w.)......................... 119
1.1. Zamknięcie w łonie judaizmu............................................... 120
1.2. Misyjna Antiochia i Sobór Jerozolimski.............................. 123
1.2. Na drogach cesarstwa............................................................. 124
1.3. Ku różnorodności językowej i narodowej........................... 127
1.5. Edykt Mediolański (313 r.)
i umocnienie się chrześcijaństwa................................................. 128
1.6. Poza granicami Cesarstwa..................................................... 129

2. Chrystianizacja Europy..............................................................130
2.1. Chrystianizacja Germanów................................................... 131

�2.2. Nawrócenie Franków............................................................. 132
2.3. Iroszkocki Kościół mnichów................................................. 133
2.4. Misjonarze anglosascy i Karol Wielki.................................. 135
2.5. Pierwsza ewangelizacja wśród Słowian............................... 135
2.6. Chrystianizacja Węgier i Polski............................................ 138
2.7. Chrzest Rusi i ekspansja dalekowschodnia......................... 138
2.8. Normanowie i Duńczycy....................................................... 139
2.9. Chrzest Norwegii, Szwecji i Litwy........................................ 140
2.10. Starcie Krzyża i Półksiężyca................................................ 141
2.11. Działalność ewangelizacyjna i kulturotwórcza zakonów	142
2.12. Misje europejskie na Dalekim Wschodzie........................ 144
2.13. Zmiana mentalności............................................................. 144

3. Podboje i ewangelizacja − misja patronacka..........................145
3.1. Podział świata i misji.............................................................. 145
3.2. Misje w Afryce........................................................................ 146
3.3. Indie, Cejlon i Archipelag Malajski...................................... 147
3.4. Filipiny i Japonia..................................................................... 149
3.5. Chiny........................................................................................ 150
3.6. Antyle i Meksyk...................................................................... 156
3.7. Ameryka Południowa............................................................ 159

4. Misja papieska (XVII – XVIII w.)............................................160
4.1. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary...................................... 161
4.2. Nowy porządek misyjny........................................................ 162
4.3. Nowy personel misyjny.......................................................... 162

�4.4. Indie, Cejlon, Indochiny........................................................ 163
4.5. Redukcje paragwajskie........................................................... 164

5. Czas rozkwitu i przeobrażeń.....................................................165
5.1. Francja – początek odrodzenia............................................. 166
5.2. Nowe zakony misyjne i współpraca świeckich................... 167
5.3. Rola Stolicy Apostolskiej....................................................... 168
5.4. Powiązanie z kolonizacją....................................................... 169
5.6. Działalność papieska.............................................................. 170
5.7. Przemiany polityczne i gospodarcze.................................... 172
6.2. Przemiany w Kościele i teologii............................................ 173

Część IV
Najważniejsze dokumenty Kościoła
z czasów nowożytnych dotyczące inkulturacji.................................178
1. Dokumenty Stolicy Apostolskiej
przed Soborem Watykańskim II...................................................178
1.1. Aleksander VI, Bulla Inter caetera (4 maja 1493 r.)........... 178
1.2. Paweł III, Konstytucja Altitudo divini concilii
(1 czerwca 1537 r.)......................................................................... 178
1.3. Pius V, Konstytucja Romani Pontificis
(2 sierpnia 1571 r.)......................................................................... 179
1.4. Paweł V, Breve Romanae Sedis antistes
(27 czerwca 1615 r.)....................................................................... 179
1.5. Urban VIII, Konstytucja Ex debito (22 lutego 1633 r.)...... 180
1.6. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary,
Dekret z 16 października 1623 r.................................................. 180

�1.7. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary, Instrukcja
dla wikariuszy apostolskich, udających się do prowincji
chińskich: Tonkinu i Kochinchiny z 1659 r................................ 180
1.8. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary,
Dekret z 22 lutego 1663 r. o ustanowieniu
rodzimego kleru............................................................................. 182
1.9. Benedykt XIV, Konstytucja Ex Quo Singulari
(5 [11] lipca 1742 r.)...................................................................... 182
1.10. Benedykt XIV, Konstytucja
Omnium Sollicitudinum, (12 września 1744 r.)......................... 184
Wydane dotąd dokumenty...................................................... 184
1.11. Pius VI, Konstytucja Auctorem fidei
(28 sierpnia 1794 r.)....................................................................... 189
1.12. Grzegorz XVI, Encyklika Probe nostis
(18 września 1840 r.)..................................................................... 189
1.13. Grzegorz XVI, Instrukcja Neminem perfecto
(23 września 1845 r.)..................................................................... 189
1.14. Leon XIII, Encyklika Catholicae Ecclesiae
(20 listopada 1890 r.)..................................................................... 190
1.15. Leon XIII, List Ad Extremas Orientis Oras
(24 czerwca 1893 r.)....................................................................... 190
1.16. Leon XIII, Encyklika Christi nomen et Regnum
(24 grudnia 1894 r.)....................................................................... 191
1.17. Benedykt XV, list apostolski Maximum Illud
(30 listopada 1919 r.)..................................................................... 192
1.18. Pius XI, Encyklika Rerum Ecclesiae
(28 lutego 1926 r.).......................................................................... 193

�1.19. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary,
List Excellentia Vestra (28 maja 1935 r.)..................................... 194
1.20. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary,
Instrukcja Pluries Instanterque (26 maja 1936 r.)...................... 196
1.21. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary,
Instrukcja Non semel (9 czerwca 1939 r.)................................... 197
1.22. Pius XII, Encyklika Summi Pontificatus
(20 października 1939 r.).............................................................. 197
1.23. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary,
Instrukcja Plane Compertum (8 grudnia 1939 r.)...................... 198
1.24. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary,
Dekret Super Dubium (9 kwietnia 1940 r.)................................ 199
1.25. Pius XII, Encyklika Evangelii Praecones
(czerwca 1951 r.)............................................................................ 199
1.26. Pius XII, Encyklika Fidei Donum
(21 kwietnia 1957 r.)...................................................................... 201
1.27. Pius XII, Konstytucja Apostolska
Exuls familia (1 sierpnia 1952 r.)................................................. 202
1.28. Jan XXIII, Encyklika Princeps Pastorum
(28 listopada 1959 r.)..................................................................... 203

2. Dokumenty Soboru Watykańskiego II....................................205
2.1. Dekret o działalności misyjnej Kościoła Ad gentes
(7 grudnia 1965 r.)......................................................................... 205
Odwieczny plan Boga i jego powszechna wola zbawcza.... 206
Zakładanie dojrzałego Kościoła............................................. 207
Zakładanie powszechnego i rodzimego Kościoła................ 207
Chrystus wzorem i prototypem inkulturacji........................ 208

�Szacunek dla miejscowej kultury........................................... 208
Troska o ubogich...................................................................... 209
Tworzenie społeczności chrześcijańskiej.............................. 210
Rodzime powołania kapłańskie.............................................. 210
Życie zakonne a rodzimość Kościoła..................................... 211
Rodzimość jako kryterium dojrzałości................................. 212
Działalność misyjna jako znak dojrzałości........................... 213
Konieczność dojrzałego laikatu.............................................. 214
Potrzeba poszukiwań teologicznych
w regionach społeczno-kulturowych..................................... 214
Formacja teologiczna i antropologiczna............................... 215
2.2. Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie
współczesnym Gaudium et Spes (7 grudnia 1965 r.)................ 217
Łączność z życiem jednostki i narodów................................ 217
Ewangeliczne spojrzenie na współczesną
rzeczywistość człowieka.......................................................... 218
Radykalne, współczesne zmiany kulturowe......................... 221
Odpowiedź Kościoła – troska o wszystkie
wymiary życia człowieka......................................................... 222
Chrystus wzorem człowieka i fundamentem
inkulturacji................................................................................ 223
Kościół szanujący kultury....................................................... 223
Droga kultury drogą człowieka.............................................. 224
Cechy współczesnej kultury.................................................... 225
Nowy typ humanizmu............................................................. 225
Niektóre zasady należytego rozwoju kultury........................ 226
Wielorakie powiązanie dobrej nowiny Chrystusowej
z kulturą ludzką........................................................................ 227
Rozwój kultury zakłada wolność i dostępność.................... 228

�Kościół a wiedza i sztuka......................................................... 228
2.3. Konstytucja dogmatyczna o Kościele
Lumen Gentium (21 listopada 1964 r.)........................................ 229
Chrystus – Światłość Narodów,
gromadzi wszystkich w jedno................................................. 229
Chrystus wciela się w kultury................................................. 230
Chrystus jest rzeczywistym Królem ludów ziemi................ 230
Jedność w różnorodności........................................................ 231
Przejmowanie wszelkich wartości
i dóbr z ewangelizowanych kultur......................................... 232
Rola świeckich w tworzeniu kultury
na podstawie miłości............................................................... 232
2.4. Konstytucja o liturgii świętej
Sacrosanctum Concilium (4 listopada 1963 r.)........................... 233
Otwarcie na miejscowe tradycje i kultury............................ 233
Zasady dostosowania liturgii do charakteru
i tradycji narodów.................................................................... 234
Użycie miejscowego języka i dostosowanie liturgii............. 234
Miejscowa muzyka i sztuka.................................................... 236
2.5. Deklaracja o stosunku Kościoła do religii
niechrześcijańskich Nostra Aetate
(28 października 1965 r.).............................................................. 236
2.6. Dekret o środkach społecznego przekazywania myśli
Inter Mirfica (4 grudnia 1963 r.).................................................. 237
2.7. Dekret o wschodnich Kościołach katolickich
Orientalium Ecclesiarum (21 listopada 1964 r.)......................... 238
2.8. Deklaracja o wychowaniu chrześcijańskim
Gravissimum educacionis (28 października 1965 r.)................. 238

�3. Dokumenty Kongregacji Rzymskich
i Komisji Papieskich po Soborze Watykańskim II.....................239
3.1. Instrukcja Kongregacji ds. Biskupów
De Pastorali Migratorum Cura (22 sierpnia 1969 r.) . .............. 239
3.2. Kongregacja Ewangelizacji Narodów, Postanowienia
z posiedzenia plenarnego (30 marca – 2 kwietnia 1971 r.)...... 240
3.3. Papieska Komisja Biblijna, Interpretacja Biblii
w życiu Kościoła (1993 r.).............................................................. 241
3.4. Międzynarodowa Komisja Teologiczna, Wiara
i inkulturacja (1988 r.) . ................................................................ 243
3.5. Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów,
Czwarta instrukcja dla poprawnego wprowadzania soborowej
Konstytucji o liturgii. Art. 37−40 (25 stycznia 1994 r.)............ 246
Proces inkulturacji w historii zbawienia (n. 9−20)............. 247
Wymagania i warunki wstępne
dla inkulturacji liturgicznej..................................................... 248
Zasady i normy praktyczne dla inkulturacji
obrządku rzymskiego (n. 33-51)...........................................249
Zakres adaptacji w obrządku rzymskim............................... 251

4. Dokumenty papieża Pawła VI..................................................251
4.1. Paweł VI, Encyklika Ecclesiam Suam
(6 sierpnia 1964 r.) . ...................................................................... 251
4.2. Paweł VI, Encyklika Populorum Progressio,
(26 marca 1967 r.).......................................................................... 251
4.3. Paweł VI, Orędzie Africae Terrarum,
(29 października 1967 r.).............................................................. 253

�4.4. Paweł VI, Adhortacja apostolska Marialis cultus
(2 lutego 1974 r.) ........................................................................... 256

4.5. Paweł VI, Adhortacja apostolska
Evangelii nuntiandii (8 grudnia 1975 r.)........................ 257
Ewangelizować kulturę............................................................ 257
Związek ewangelizacji z promocją ludzką............................ 258
Troska o kultury Kościołów partykularnych........................ 259

5. Dokumenty papieża Jana Pawła II...........................................260
5.1. Jan Paweł II, Nauki biblijne
a Magisterium Kościoła (26 kwietnia 1979 r.)........................... 260
Wielość kultur, przez które przemawiał Bóg........................ 260
Wartość kultur.......................................................................... 261
5.2. Jan Paweł II, Encyklika Redemptoris missio
(7 grudnia 1990 r.)......................................................................... 261
Dowartościować kultury......................................................... 261
Kulturowe i geograficzne kryterium misji............................ 262
Formować Kościoły lokalne.................................................... 263
Wcielać Ewangelię w kulturę narodów.................................. 263
Zadania misjonarzy wobec kultury....................................... 264
Współdziałanie Kościołów w dziele inkulturacji................. 265
Wskazania dla inkulturacji..................................................... 265
5.3. Jan Paweł II, Encyklika Slavorum Apostoli
(2 czerwca 1985 r.)......................................................................... 266
Praca nad językiem.................................................................. 266
Kościół szanuje kultury........................................................... 270
Prototyp inkulturacji................................................................ 270

�5.4. Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Ecclesia in Africa
(14 września 1995 r.)..................................................................... 272
Docenienie kultury afrykańskiej............................................ 272
Konieczność zrównoważonej inkulturacji............................ 273
Podstawy teologiczne inkulturacji......................................... 274
Główne zasady i dziedziny inkulturacji................................ 275
Kościół jako Rodzina Boża..................................................... 277
Synteza wiary i kultury niesie nowe bogactwo.................... 277
Inkulturacja drogą do świętości............................................. 278
Uniwersytety i seminaria a inkulturacja............................... 278
5.5. Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Ecclesia in America
(22 stycznia 1999 r.)....................................................................... 279
Matka Boża z Guadalupe wzorem inkulturacji.................... 279
Pobożność ludowa wyrazem inkulturacji............................. 280
Troska o kulturę Indian........................................................... 280
Ewangelizacja kultury.............................................................. 280
5.6. Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Ecclesia in Asia
(6 listopada 1999 r.)....................................................................... 281
Przepowiadania musi być bliskie kulturze............................ 281
Dynamika kultury i ewangelizacji......................................... 283
Duch Święty sprawca inkulturacji.......................................... 284
Kluczowe obszary inkulturacji............................................... 285
5.5. Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Ecclesia in Oceania
(22 listopada 2001 r.)..................................................................... 288
Misja i kultury Oceanii............................................................ 288
Proces inkulturacji................................................................... 289
Sytuacja obecna w Oceanii...................................................... 291

����</text>
                  </elementText>
                </elementTextContainer>
              </element>
            </elementContainer>
          </elementSet>
        </elementSetContainer>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="2">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="6">
                  <text>Misjologiczna</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>książka</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="36">
                <text>Wokół koncepcji inkulturacji</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="37">
                <text>misjologia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="191">
                <text>inkulturacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="38">
                <text>Różański, Jarosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="39">
                <text>Misjologia UKSW: &lt;a title="Wokół koncepcji inkulturacji" href="http://www.misjologia.uksw.edu.pl/sites/default/files/pdf/Rozanski-Wokol-koncepcji-inkulturacji.pdf"&gt;http://www.misjologia.uksw.edu.pl/sites/default/files/pdf/Rozanski-Wokol-koncepcji-inkulturacji.pdf&lt;/a&gt;</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="40">
                <text>Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="41">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="42">
                <text>Niniejszy materiał może być wykorzystywany i cytowany jedynie w granicach dozwolonego użytku.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="43">
                <text>polski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="44">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="14" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="93">
        <src>https://digitarium.uksw.edu.pl/files/original/6/14/WZOR_-_Autorska.2.1.docx</src>
        <authentication>ae2fb652eae3828db78f5ece2b048331</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="48">
                  <text>Wzory umów</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>książka</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="46">
                <text>&lt;strong&gt;Umowa o udzielenie nieodpłatnej licencji do utworu z zobowiązaniem do udzielania sublicencji CC&lt;/strong&gt;</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="47">
                <text>Umowa licencyjna na jeden utwór jednego autora.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="282">
                <text>inny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="2">
        <name>licencja</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="15" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="92">
        <src>https://digitarium.uksw.edu.pl/files/original/6/15/WZOR_-_Na_wiele_utworow.1.docx</src>
        <authentication>a80332e3771c0ecfe5f15de07904a8fd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="48">
                  <text>Wzory umów</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>książka</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="49">
                <text>&lt;strong&gt;Umowa o udzielenie nieodpłatnej licencji do utworów z zobowiązaniem do udzielania sublicencji CC&lt;/strong&gt;</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="50">
                <text>Umowa na kilka utworów tego samego autora.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="217">
                <text>polski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="281">
                <text>inny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="16" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="94">
        <src>https://digitarium.uksw.edu.pl/files/original/6/16/WZOR_-_Wspo_autorska.1.docx</src>
        <authentication>687cbfa51249257e6f7421ed9186ba21</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="48">
                  <text>Wzory umów</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="51">
                <text>&lt;strong&gt;Umowa o udzielenie nieodpłatnej licencji do utworu współautorskiego z zobowiązaniem do udzielania sublicencji CC&lt;/strong&gt;</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="52">
                <text>Stosuje się w przypadku utworów współautorskich.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="53">
                <text>DOCX</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="216">
                <text>polski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="280">
                <text>inny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="2">
        <name>licencja</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="17" public="1" featured="1">
    <fileContainer>
      <file fileId="8">
        <src>https://digitarium.uksw.edu.pl/files/original/2/17/kaplanstwo-w-religiach.pdf</src>
        <authentication>522035622b134704eb31ac992adcc2f4</authentication>
        <elementSetContainer>
          <elementSet elementSetId="5">
            <name>PDF Text</name>
            <description/>
            <elementContainer>
              <element elementId="113">
                <name>Text</name>
                <description/>
                <elementTextContainer>
                  <elementText elementTextId="664">
                    <text>Kapłaństwo w religiach świata

�Priesthood
in the religions of the world
Eds. Waldemar Cisło, Jarosław Różański

�kapłaństwo
w religiach świata
praca pod redakcją
Waldemara Cisło i Jarosława Różańskiego

Instytut Dialogu Kultury i Religii
Wydział Teologiczny UKSW
Warszawa 2013

�© Copyright by Jarosław Różański

Recenzent
Antoni Kurek
Maciej Ząbek

Korekta
Urszula Haśkiewicz

Łamanie
Grzegorz Sztandera

ISBN 978-83-7401-418-2

Druk i oprawa
WDR
ul. Modra 23, 87-807 Włocławek
tel. 54 235 52 61; 518 014 584; tel./fax 54 235 59 65
www.wydawnictwodr.pl • e-mail: wydawnictwo@wydawnictwodr.pl

�Spis treści
anna kuśmirek
Kapłani, rabini i inni  ...........................................................     7
ks. waldemar cisło
Duchowieństwo w Kościele katolickim  ................................   45
ks. andrzej choromański
Duchowieństwo w prawosławiu  ..........................................   63
ks. marek tatar
Duchowieństwo w Kościele anglikańskim  ...........................  109
ks. ignacy bokwa
Duchowieństwo w protestanckim Kościele reformowanym
(kalwinizmie)  . ....................................................................  133
aldona maria piwko
Duchowieństwo w islamie sunnickim  . ................................  141
anna bylińska-naderi
Struktura szyickiego duchowieństwa  ..................................  159
wojciech kluj OMI
Kapłaństwo w najstarszych świętych tekstach Indii –
Wedach  ...............................................................................  173
ks. leonard fic
„Kapłaństwo” w buddyzmie  ................................................  193

�6

Spis treści

wiesław M. macek
O religii i kapłaństwie shinto  . .............................................  203
anna miśkowiec FMM
Kapłaństwo w państwie Inków  ............................................  209
tomasz szyszka svd
Yatiri – andyjski kapłan?  ......................................................  229
jarosław różański omi
Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów
Środkowego Sudanu  ...........................................................  255
grzegorz krzyżostaniak omi
Kapłaństwo w tradycyjnych społeczeństwach malgaskich  .....  285

�Anna Kuśmirek

Kapłani, rabini i inni
W judaizmie kapłani odgrywali istotną rolę w systemie religijnym w czasach biblijnych. Rozmaite funkcje pełnione przez
kapłanów były nierozerwalnie związane z rytuałem świątynnym.
Zburzenie Świątyni w Jerozolimie w 70 roku przez Rzymian miało
wpływ na zmiany w życiu religijnym Żydów. Od tego czasu istotną
rolę w judaizmie odgrywają rabini, którzy są nauczycielami i doradcami, a nie pośrednikami między Bogiem a ludem.
We współczesnym judaizmie każdy dorosły mężczyzna Żyd
może prowadzić modlitwy. Przewodniczący synagogi jest jej liderem. Ponadto w gminie żydowskiej pełnione są różne funkcje.
Obecnie życiem Żydów nie kierują już kapłani. Jednak w judaizmie
ortodoksyjnym nadal uznaje się tradycje kapłańskie związane
z określonym pokoleniem. Korzenie tych tradycji znajdują się
w Biblii hebrajskiej.

1. Instytucja kapłaństwa w Biblii hebrajskiej
Biblia hebrajska używa na określenie kapłana terminu kohen
(l. mn. kohanim)1. Natomiast termin lewi (l. mn. lewijjim), czę Słowo pochodzenia zachodnio-semickiego, jego etymologia jest niepewna.
Wskazuje się na pochodzenie od słowa akadyjskiego kanu (rdzeń k’n) – „kłaniać
się, „oddawać hołd” w formie szafel. Częściej jednak wskazuje się na pochodzenie
od rdzenia kwn – „być w postawie stojącej”, tj. kapłan, jako ktoś stojący przed
Bogiem (Pwt 10, 8) jako sługa. Występuje także w jęz. fenickim i nabatejskim.
1

�8

Anna Kuśmirek

sto jest stosowany jako określenie pewnego rodzaju kapłaństwa,
które w przekładach biblijnych jest oddawane za pomocą terminu
„lewita”.
W Biblii hebrajskiej początki kapłaństwa są związane z czasami Mojżesza2. Pojawia się ono jako bardziej rozwinięte stadium
organizacji społecznej, w której społeczeństwo wskazuje pewne
jednostki do strzeżenia sanktuarium i spełniania w nich rytów.
Te ostatnie były zapewne przejęte z kultury pogańskiej z okresu
przed Mojżeszem, ale kapłaństwo izraelskie wykorzystało je, przekształcając w taki sposób, aby mogło wyrażać zasady nowej religii.
Teksty biblijne podają alternatywne tradycje o historii Izraela3. Zgodnie z pierwszą, zawartą w Torze, zwłaszcza w źródle
Określano tak również kapłanów kultu izraelskiego, jak i pogańskiego (2 Krl 10,
19). W jęz. aramejskim często jest używany rzeczownik od rdzenia kmr – „rozgrzewać” (w Biblii hebrajskiej – 3 razy). W liczbie mnogiej (kemarîm) oznacza
obcych, fałszywych kapłanów (2 Krl 23, 5; Oz 10, 5; So 1, 4). R. d e Va u x,
Instytucje Starego Testamentu, t. 1–2, Poznań 2004, s. 361–362. Szerzej na temat
instytucji kapłaństwa zob. m.in. A. C o d y, A History of Old Testament Priesthood,
Rome 1969 (Analecta Biblica, vol. 38); L. S a b o u r i n, Priesthood: A Comparative
Study, Leiden 1973 (Studies in the History of Religions, vol. 25); B.A. L e v i n e, In
the Presence of the Lord: A Study of Cult and Some Cultic Terms in Ancient Israel,
Leiden 1974 (Studies in Judaism in Late Antiquity, vol. 5); J.  B l e n k i n s o p p,
Sage, Priest, Prophet: Religious and Intellectual Leadership in Ancient Israel,
Louisville 1995 (Library of Ancient Israel).
2
 Hebrajskie plemiona okresu patriarchów nie miały świątyń ani kasty kapłańskiej. Akty kultu, głównie ofiary mógł składać każdy, kto był głową rodziny (Rdz
22; 31, 54; 46, 1). Świadczy o tym określenie „ojciec i kapłan” (zob. Sdz 17, 10;
18, 19). Księga Rodzaju mówi o kapłanach tylko wówczas, gdy chodzi o obce
narody (Rdz 41, 45; 47, 22) i o Melchizedeku, królu Salem (Rdz 14, 18). Tylko
dwa teksty wskazują na posługę kapłanów przy sanktuariach patriarchalnych
(Rdz 25, 22; 28, 22).
3
 Zob. M. H a r a n, Priest and Priesthood, w: Encyclopedia Judaica, red. F. Sokolnik, M. Berenbaum, wyd. 2, t. 16, Detroit 2007, s. 514n; zob. też B.A. L e v i n e,
Priesthood, Jewish Priesthood, w: Encyclopedia of religion, red. L. Jones, wyd. 2,
t. 11, Farmington Hills 2005, s. 7399–7400. Zob. też The Wiley-Blackwell History
of Jews and Judaism, red. A.T. Levenso, Blakwell Publishing 2012, s. 35–52.

�Kapłani, rabini i inni

9

kapłańskim (P), kapłani to pokolenie Lewiego, pochodzące od
jednego z 12 synów Jakuba i nazwane jego imieniem, ale zwykle
prezentowane jako odrębne od pozostałych. Lewici nie posiadali
na własność żadnych ziem4, podczas spisów ludności liczeni byli
osobno, a ich utrzymanie zależało byli od darowizn przekazywanych przy składaniu ofiar, przede wszystkim od dziesięciny.
W okresie poprzedzającym ten etap religii, pokolenie to miało
charakter czysto świecki. W Biblii znajdują się opisy, świadczące o  tym, że lewici zostali konsekrowani grupowo lub zostali
zbiorczo wybrani do pełnienia świętych funkcji ze względu na
wierność okazaną Bogu Izraela w momencie, gdy inni okazali nieposłuszeństwo5. Pokolenie to wywodziło się od samego
Mojżesza, jako pierwsze zastosowało się do jego religijnych
rozporządzeń, a w razie potrzeby do nowej wiary przekonywało
nawet siłą6. Jednak inny fragment biblijny przedstawia sytuację,
kiedy pewnego dnia zostali zdegradowani i sprowadzeni do roli
sprzątających, a tylko jedna rodzina została w charakterze ściśle
kapłanów i była uprawniona do sprawowania kultu: Sadokici
(Ez 44) i Aaronici (Kpł 8–10)7.
4
 O rozproszeniu lewitów wśród innych pokoleń izraelskich wspomina już
błogosławieństwo Jakuba, które kwalifikuje tę sytuację jako przekleństwo (Rdz
49, 7). Rozproszenia to zaitnieć jeszcze przed „uświęceniem” lewitów. Fakt
nieprzydzielenia im terytoriów w Ziemi Obiecanej zacieśniał ich związek z czynnościami kapłańskimi i czynił ich zależnymi od darów ofiarnych.
5
 W epizodzie o złotym cielcu czytamy, że lewici pospieszyli Mojżeszowi
z pomocą i w zbuntowanym obozie porządek przywrócili mieczem, w zamian
otrzymując nagrodę w postaci mianowania do kapłaństwa (Wj 32, 26–29; por.
Pwt 10, 8–9).
6
 W błogosławieństwie Mojżesza, w którym lewici nazwani są „pokoleniem
kapłanów”, pojawia się sformułowanie o ich „przeciwnikach i wrogach” i towarzyszy mu modlitwa o pomieszanie im szyków (Pwt 33, 11).
7
 Na temat Sadokitów i Aaronitów zob. R. d e Va u x, Instytucje Starego
Testamentu, dz. cyt., s. 408.

�Anna Kuśmirek

10

Drugi rodzaj tekstów biblijnych ukazuje grupy kapłanów na
początkowym etapie, jako stowarzyszenie zawodowe. Związane
jest ono ze sobą na gruncie pokrewieństwa rodzinnego lub szczepowego, zgodnie z naturalną tendencją rodzin do mieszkania
blisko siebie (tj. w tych samych miastach i wioskach) i przekazywania ezoterycznych umiejętności jedynie swoim bliskim. Klany
nie zamykały się jednak tylko w gronie swego rodu i ludziom
z zewnątrz też ujawniały swe tajemnice. A po czasie przyjmowały ich do swego grona jako pełnoprawnych członków. Procesy te
doprowadziły ostatecznie do wyłonienia się rodzin uznawanych
jako kapłańskie (lewickie), które zamieszkiwały w każdym zakątku
kraju. Autorzy biblijni mieli więc podstawy, by owych „lewitów”
nazywać „pokoleniem”, niemniej było to pokolenie zdecydowanie
inne niż pozostałe8.
Źródła biblijne pośrednio dają też wyraz napięciu istniejącemu między domem Aarona9 i pokoleniem Lewiego. W epizodzie ze złotym cielcem Aaron jest przedstawiony jako ten,
który stoi na czele buntowników, a ich postępowanie zmusza
Mojżesza i lewitów do podjęcia działań niemalże wojennych.
Jednak w świetle tradycji kapłańskiej (P) lewici nie mają prawa
sprawować czynności kapłańskich, choć to samo źródło przyznaje jednocześnie, że cieszą się dozą świętości i należą do Boga
w zastępstwie pierworodnych (Lb 3, 40–45). W kilku miejscach
 B.A. L e v i n e, Priesthood, Jewish Priesthood, art. cyt., s. 7399.
 Rodzina Aarona jest ukazana jako pierwsza, która przyłączyła się do nowej
religii, uprzedzając całe pokolenie Lewiego. Aaron też jako pierwszy spotkał
Mojżesza po jego zejściu z góry Horeb i był pierwszym, który mu uwierzył (Wj 4,
14–16.27–30). Służył Mojżeszowi jako jego „usta” (Wj 4, 16), występował jako
swego rodzaju „prorok” dla innych (Wj 7, 1–2) i towarzyszył Mojżeszowi przy
większości znaków i cudów na dworze faraona. O rodzinie Helego, którego
prawdopodobnie uważano za potomka Aarona, tekst mówi, że już w Egipcie
i na dworze faraona została wybrana „ze wszystkich pokoleń Izraela” do służby
w kapłaństwie (1 Sm 2, 27–28).
8
9

�Kapłani, rabini i inni

11

tekst mówi o sprzeciwie wszystkich pokoleń wobec kapłanów
Aarona10. Ukazuje to opis incydentu z Korachem, w którym jest
mowa o tym, że niektórzy lewici ubiegając się o kapłaństwo dla
siebie, wystąpili przeciw Aaronowi i Mojżeszowi, ale ten rokosz
przypłacili życiem (Lb 16)11.
Począwszy od podboju historia izraelskiego kapłaństwa wiąże
się z historią sanktuariów. Stopniowo powstawały one na całym
zasiedlonym terytorium od Dan do Beer-Szewy. Funkcje kapłańskie
sprawowały w nich różne rodziny z pokolenia Lewiego. Na początku
rodzina Aarona posługiwała zapewne blisko Arki (Sdz 20, 27–28),
a potem w sanktuarium w Szilo, gdzie ją umieszczono. Tradycja
kapłańska (P) podaje, że Szilo było ostatnim przystankiem na
drodze Arki (Joz 18, 1). W okresie przedmonarchicznym właśnie
to sanktuarium górowało znaczeniem nad pozostałymi, zyskując
status jakby narodowego centrum religijnego pokoleń izraelskich.
Heli jako arcykapłan tej świątyni urósł do rangi sędziego Izraela,
w obrębie jej murów wzrastał też Samuel.
W Izraelu kapłaństwo było oddzielone od najwyższej władzy
świeckiej i powierzone wybranym rodzinom, mimo to królowie
mieli prawo wykonywać niektóre czynności ściśle kapłańskie: mogli
10
 Egipskie brzmienie imion członków rodziny Aarona (Pinchas, teść Eleazara
Putiel z Wj 6, 25, Chofni, krewny Jeremiasza Chananiel z Jr 32, 7nn, a nawet
samego Aarona) wskazuje na ich nie-izraelskie pochodzenie i odrębność genealogiczną rodziny Aarona, które w miarę upływu czasu zanikło, gdy zasymilowała
się ona z pokoleniem Lewiego. Wszystkie źródła biblijne uważają Aarona już za
członka tego pokolenia i brata Mojżesza.
11
 Do grupy buntowników pod wodzą Koracha Izraelici mogli dołączać się
też popierać ich (Lb 16, 2–3.19). Gdy Korach i jego ludzie po próbie z kadzidłem
stracili życie, lud zgromadził się i narzekał na Mojżesza i Aarona, że ci zabili
„lud Boży”, za co Bóg dotknął lud straszliwą plagą, która zdziesiątkowała ich
szeregi (Lb 17, 6–15). Doszło do jeszcze jednej próby, tym razem z udziałem
lasek (kijów pasterskich) należących do przywódców poszczególnych pokoleń,
która miała potwierdzić, że Bóg rzeczywiście wybrał Aarona do pełnienia funkcji
kapłańskich w imieniu i na rzecz całego ludu (Lb 17, 16–26).

�Anna Kuśmirek

12

przystępować do ołtarza na dziedzińcu domu Bożego, skrapiać
go krwią i składać ofiary12. Dawid nosił nawet lniany efod (2 Sm
6, 14), który jednak nie był klasycznym efodem kapłańskim. Błogosławił on także lud, przypuszczalnie spod ołtarza (2 Sm 6, 18),
podobnie czynił Salomon (1 Krl 8, 14–21.54–61).
W czasach monarchii niektóre rodziny kapłańskie, posługujące
w królewskich sanktuariach, miały zagwarantowane zabezpieczenie ekonomiczne i socjalne. Uważano je za urzędników króla
i zaliczano do klasy wysokich funkcjonariuszy państwa.
Na początku okresu monarchicznego wraz z powstaniem Świątyni w Jerozolimie w ważniejszych domach kapłańskich zaszła
istotna zmiana. Rodzina Helego straciła na znaczeniu, a jej miejsce
zajęła rodzina Sadoka, która od tego momentu przejęła służbę
kapłańską w najważniejszym sanktuarium izraelskim, w Jerozolimie13. Podobnie jak rodzina Helego, także ta rodzina wywodziła
się od lewitów, którzy żyli w rozproszeniu w różnych miastach
pokolenia Judy i Beniamina. Joz 21, 9–19 stwierdza, że mieszkali
w 13 miastach i że wszyscy pochodzili od Aarona.
Do kolejnej ważnej zmiany w sytuacji izraelskich kapłanów
doszło za króla Jozjasza w rezultacie przeprowadzonych przez
niego reform liturgicznych (622 r. przed Chr.). Kapłani jerozolimscy
mieli na nie wpływ, a ostatecznym argumentem za ich wprowadzeniem w życie było znalezienie w świątyni księgi Prawa. Reformy
Jozjasza polegały na wyeliminowaniu bałwochwalstwa, zburzeniu
wyżyn i ołtarzy poza świątynią, nawet tych, które znajdowały się
na terenie Jerozolimy. Wszyscy kapłani, mieszkający w miastach
 Zob. 1 Sm 13, 9; 1 Krl 12, 33; 13, 4; 2 Krl 16, 12–13.
 Wpływ kapłanów jerozolimskich widać na przykładzie Jojady, który
zbuntował się przeciw Atalii. W jej miejsce ukoronował on w domu Bożym
Joasza i przez całe życie stał u jego boku jako nauczyciel młodego króla (2 Krl
11, 3 – 12, 3). Sam związał się z rodziną królewską przez własne małżeństwo
(2 Krn 22, 11).
12

13

�Kapłani, rabini i inni

13

Judei, zostali przesiedleni do Jerozolimy (2 Krl 23, 8)14, po czym
dostali zakaz wykonywania funkcji kapłańskich. W ramach reform
miały być także zburzone sanktuaria istniejące poza Jerozolimą.
Możliwe, że kapłanów z tych sanktuariów przyłączono do grupy
jerozolimskiej. Jednak liczba kapłanów przesiedlonych do Jerozolimy, którzy byli uprawnieni do sprawowania służby liturgicznej,
była raczej niewielka15.
W czasie wygnania babilońskiego Ezechiel, prorok-kapłan,
domagał się wprowadzenia fundamentalnych zmian w organizacji i porządku posługi kapłańskiej. Jego kodeks nowych zasad
(Ez 40–48) to rozwinięcie wcześniejszych koncepcji, sformułowanych w tradycji kapłańskiej i dotyczących świętości kultycznej
i istoty kapłaństwa16.
Decydująca zmiana nastąpiła za Ezdrasza17, który przyniósł ze
sobą z Babilonii zwoje, stanowiące bazę źródła tradycji kapłańskiej. Treści w nich zawarte zostały włączone do Tory, która stała
się punktem odniesienia życia całego Izraela. W ten sposób odżyły
dawne koncepcje i zwyczaje kapłańskie, podjęto także próby ich
realizacji. Jednak brakowało też niektórych elementów istotnych
14
 Kapłanom wyżyn sprowadzonym do Jerozolimy zabroniono przystępować
do ołtarza (2 Krl 23, 9), podczas gdy Pwt zezwala każdemu lewicie przyjść
i  sprawować służbę kapłańską na dowolnie wybranym przez niego miejscu
(Pwt  18, 6–8). Sprzeczność ta wydaje się jednak pozorna. Tekst wyraźnie
mówi o  „kapłanach wyżyn”, czyli tych, którzy pełnili służbę przy ołtarzach
odległych od  domów Bożych, a tych nigdy nie uważano za należących do
pokolenia Lewiego.
15
 Poza Jerozolimą na terenie Judei było niewiele świątyń, m.in. w Hebronie.
16
 Wiele zwyczajów kapłańskich opisanych u Ezechiela ogranicza się do
prostych i schematycznych czynności, względnie w ogóle ich tu nie ma. Nie
wiadomo, czy żądania Ezechiela zostały za jego czasów wprowadzone w życie,
czy też spowodowały jakieś zmiany w kapłaństwie.
17
 Wśród pierwszych grup powracających z wygnania (Ezd 2, 36–39, Ne 7, 39–
42) znalazło się 4289 kapłanów, zgrupowanych w czterech rodach. R. d e  Va u x,
Instytucje Starego Testamentu, dz. cyt., s. 402.

�Anna Kuśmirek

14

dla źródła kapłańskiego: w świątyni nie było Arki ani cherubów,
brakowało oleju do namaszczania. Razem z nim zatraciła się koncepcja świętości, którą można było przenieść z jednego obiektu na
drugi. Nie korzystano też już z urim i tummim, nie praktykowano
różnych zwyczajów związanych z nieczystością rytualną. Interpretacja Tory i porównywanie z nią źródła kapłańskiego, a także
dopasowywanie go do Tory sprawiło, że znaczna część tego materiału zaczęła mieć drugorzędne znaczenie.
W okresie Drugiej Świątyni w kapłaństwie mieli udział tylko
ci, których uważano za potomków Aarona, zaś lewici odbywali
służbę jako duchowni niższego rzędu. Zmieniła się też ekonomiczna i społeczna sytuacja kapłanów. Ich liczba zbliżyła się do kilku
tysięcy, stanowili prawie 1/10 całej populacji Judei. Większość
żyła w miejscowościach poza Jerozolimą, podobnie jak wszyscy
mieszkańcy kraju (Ezd 2, 70; 11, 3.20; Ne 7, 72) i utrzymywała
się z pracy na roli. Dary przekazywane kapłanom nie wystarczały,
sami ludzie też nie wywiązywali się skrupulatnie z tego obowiązku18. Lewici jako grupa odrębna od kapłanów wykonywali zadania
pozasakralne związane z utrzymaniem świątyni – późniejsze księgi
biblijne nazywają ich strażnikami (dozorcami) bram oraz śpiewakami i muzykami świątynnymi (m.in. Ne 7, 1). Na tę drugą rolę
wskazują też napisy towarzyszące wielu psalmom i przypisujące
je różnym rodzinom lewickim. Jeden z fragmentów o lewitach
i śpiewakach mówi o tym, że jeśli nie dostawali swych porcji,
uciekali „na swe pola” i dom Boży zostawał pusty (Ne 13, 10–11).
W czasach Nehemiasza wielu kapłanów razem z innymi zamożnymi obywatelami zgłaszało się do budowania murów, a niektórzy
 Był to jeden z warunków Przymierza, którego sygnatariusze zobowiązali
się przestrzegać (Ne 10, 33–40). Jednak sama deklaracja najwyraźniej nie
miała wystarczającej siły nacisku, dlatego Nehemiasz musiał od czasu do czasu
mobilizować ludzi, by wypełniali to, do czego się zobowiązali (Ne 12, 44–47;
13, 10–13.31).
18

�Kapłani, rabini i inni

15

uczestniczyli w sprowadzaniu opału do świątyni (Ne 10, 35). Jednocześnie w Judei, która była pod panowaniem obcych imperiów,
ważną rolę polityczną odgrywali kapłani jerozolimscy, którzy stali
się przywódcami wspólnot żydowskich19.
W epoce hellenistycznej kapłani tworzyli klasę o najwyższym statusie społecznym wśród ludu. Arcykapłan był praktycznie zwierzchnikiem Judei20. Kapłanami była też większość ludzi zajmujących
stanowiska polityczne i administracyjne21. Byli też arcykapłani,
którzy wywarli ważny wpływ na duchowy i religijny rozwój narodu
(np. Szymon syn Oniasza – najprawdopodobniej Szymon Sprawiedliwy). Arcykapłanów łączyły bliskie związki z różnymi instytucjami
poza granicami kraju22. Wśród cudzoziemców arcykapłan uchodził
za zwierzchnika narodu żydowskiego23. Członkowie rodziny arcykapłana nie mieli jednolitych poglądów politycznych i religijnych.
Związek niektórych kapłanów z polityką Antiocha IV spowodował
w narodzie żydowskim obniżenie rangi tej klasy społecznej, kiedy
jednak rządy przejęła dynastia hasmonejska, sytuacja się odwróciła, ponieważ arcykapłan stał się zwierzchnikiem suwerennego
narodu, praktycznie jego królem.
19
 Na ten temat historii Żydów w tym czasie zob. m.in. J. C i e c i e l ą g, Żydzi
w okresie Drugiej Świątyni 538 przed Chr. – 70 po Chr., Kraków 2011.
20
 Na temat arcykapłanów tego okresu zob. R. d e Va u x, Instytucje Starego
Testamentu, dz. cyt., s. 414n.
21
 Wielu obcych pisarzy (np. Hekateusz) uważało Żydów za naród kapłański
i we wszystkich opisach nazywało ich właśnie narodem zdominowanym przez
kapłanów. Kiedy Antioch III przyznał Jerozolimie status miasta greckiego (polis)
i związane z tym specjalne prawa, zwolnił kapłanów z wielu podatków. Hekateusz
oceniał wtedy ich liczbę na 1,5 tys., ale prawdopodobnie miał na myśli tylko
Jerozolimę, bo wielu z nich mieszkało w miasteczkach i wioskach Judei i Samarii,
a do Jerozolimy przychodzili tylko pełnić obowiązki zgodnie z wyznaczoną kolejką.
22
 Np. w przypadku Oniasza II, którego siostra wyszła za mąż za przedstawiciela rodziny Tobiadów w Transjordanii.
23
 Np. Spartanie zwrócili się do arcykapłana, gdy prowadzili negocjacje
z Judeą (1 Mch 12).

�Anna Kuśmirek

16

W tym czasie zaczęła kształtować się nowa grupa, faryzeusze,
specjaliści od Tory, która stopniowo zajmowała miejsce kapłanów
jako przywódców duchowych. Jednak to kapłani byli przywódcami
saduceuszy, którzy stanowili też główny trzon tej grupy, tworząc
silną frakcję w Sanhedrynie. Nawet w ugrupowaniach separatystycznych (esseńczycy, grupa przymierza z Damaszku, grupa
z Pustyni Judzkiej) kapłani zachowywali status uprzywilejowany,
o czym świadczą zachowane dokumenty tych grup. Wraz z objęciem władzy przez Heroda Wielkiego przywództwo polityczne
Judei, pierwszy raz w okresie Drugiej Świątyni, przeszło w ręce
nie-kapłańskie.
Gdy Herod zlikwidował dynastię hasmonejską, stanowisko
arcykapłana powierzył kapłanowi, którego sam wybierał. W ten
sposób wyeliminował związek tego urzędu z konkretną rodziną
i położył kres praktyce zajmowania go do końca życia. Wprawdzie
arcykapłana w dalszym ciągu otaczano szacunkiem, lecz pełnienie
przez niego funkcji kapłańskich, ograniczyło się do liturgii w Dniu
Przebłagania, którą wolno było wykonywać tylko jemu.
Po śmierci Heroda i zdjęciu z urzędu Archelausa arcykapłanów
mianowali rzymscy prokuratorzy. W ostatnim pokoleniu świątynnym prawo to ponownie posiadała dynastia herodiańska (Agryppa I, Herod z Chalkis, Agryppa II). Od początku panowania Heroda,
to jest od 37 r. przed Chr. do zburzenia Jerozolimy w 70 r. po Chr.
było wybranych 28 arcykapłanów, którzy pochodzili z różnych
rodzin kapłańskich24. W końcowej fazie tego okresu utworzyła się
grupa zamożnych rodzin kapłańskich: Boethusa, Fiaba i Anana,
z której pochodziła większość arcykapłanów. Utworzyła się wtedy
arystokracja kapłańska, grupa arcykapłanów25. Arystokrację tę
 R. d e Va u x, Instytucje Starego Testamentu, dz. cyt., s. 416.
 Według traktatów Talmudu Babilońskiego (Joma 18a; Jewamot 61a) arcykapłani kupowali sobie ten urząd i co roku byli zmieniani. Zachowywali oni
nadal przywileje dotyczące ich statusu i godności, grupa ta zaczęła stanowić coś
24
25

�Kapłani, rabini i inni

17

uważano za lojalną względem Rzymu, który ją także ochraniał.
W tym czasie zaznaczają się wielkie różnice ideologiczne i materialne między klasą wyższą arcykapłanów a zwykłymi kapłanami.
Wielu kapłanów nawet nie mieszkało w Jerozolimie, lecz w miastach i wioskach Judei, Galilei, Transjordanii oraz w rozproszeniu.
Wielu z nich nie było w stanie utrzymać się ze świadczeń kapłanów,
dlatego podejmowali pracę lub zajmowali się handlem. Nie cała
klasa kapłanów należała do saduceuszy, wielu było faryzeuszami
lub stało na czele jerozolimskich zelotów (np. Eleazar syn Ananiasza, Eleazar syn Szymona). Podczas obrony wzgórza świątynnego
za Pompejusza i potem przy zdobywaniu świątyni kapłani dawali
przykład heroizmu i poświęcenia (63 r. przed Chr.)26.
Postawa arystokracji arcykapłańskiej budziła jednak nienawiść
ludu, która doszła do głosu w czasie wielkiego powstania (67–70
po Chr.). Gdy zeloci opanowali Jerozolimę, wypędzili wszystkich,
niektórych wymordowali, a na urząd arcykapłana wybrali jednego
ze zwykłych kapłanów, spokrewnionego przez małżeństwo z rodziną Hillela, Pinchasa syna Samuela, kamieniarza z zawodu. On
był ostatnim żydowskim arcykapłanem27.
1.1. Funkcje kapłańskie
Kapłaństwo, ukazane w tekstach hebrajskich nie jest powołaniem, lecz funkcją. Teksty biblijne nigdy nie mówią o wezwaniu
lub wybraniu Bożym na kapłana, jak to ma miejsce w wypadku
proroków. Wprowadzenie w urząd kapłana nazywa się millu’im –
na kształt oligarchii arcykapłanów i ich rodzin (niektóre łączyły się ze sobą przez
małżeństwa), a część z nich była bardzo bogata. Ta arystokracja tyranizowała
lud, czasem dochodziło do walk między samymi rodzinami i ich zwolennikami,
na czym cierpieli mieszkańcy Jerozolimy i okolicznych miejscowości.
26
 Zob. M. S t e r n, Priest and Priesthood. From Beginning of the Hellenistic Era
until the Destruction of the Temple, w: Encyclopedia Judaica, t. 16, dz. cyt., s. 524.
27
 Zob. tamże; zob. też: E. E l a z a r y, Phinehas ben Samuel, w: tamże, s. 117.

�Anna Kuśmirek

18

„napełnianie”. Objęcie funkcji kapłana jest „napełnianiem jego rąk”
(Sdz 17, 5–12; Wj 32, 29; 1 Krl 13, 33). Wyrażenie to oznaczało
danie władzy w ręce kapłana, a jednocześnie udzielenie mu prawa
do części dochodów sanktuarium i ofiar (por. 1 Sm 2, 13). Nie
istniał żaden ryt ordynacji kapłańskiej. Kapłan był konsekrowany
przez samo wypełnianie funkcji przepisanych dla niego. Wypełnianie funkcji kapłańskiej oddzielało konkretną jednostkę od reszty
ludzi i czyniło go „poświęconym” (qiddesz)28.
Główne zadanie kapłanów w okresie Drugiej Świątyni polegało na składaniu ofiar w świątyni, natomiast lewici zajmowali się
śpiewaniem, graniem i pilnowaniem bram. Zachowali oni także
przydzieloną im w Biblii rolę nauczycieli i sędziów w nadziei, że
Sanhedryn będzie się składał z kapłanów i lewitów (Sifre Pwt 153),
ale zburzenie świątyni dokończyło proces, w którym zastąpili ich
uczeni w Piśmie i ich uczniowie.
Funkcje kapłańskie, o których wspomina Biblia, dzieli się na
5 kategorii: (1) kultyczne, (2) prorockie, (3) terapeutyczne, (4) pouczające i sądownicze, (5) administracyjno-polityczne29.
(1) Funkcje k u l t y c z n e. Kapłan pełnił ważną rolę w sprawowaniu liturgii w ramach publicznego składania ofiar. Tylko on był
do tego uprawniony. Do kapłanów należało też przygotowanie
materiałów przeznaczonych na ofiarę, badanie zdatności zwierząt ofiarnych i przypisywanie ich do różnego rodzaju ceremonii.
Wprawdzie błogosławieństwo Mojżesza dla Lewiego wymienia składanie ofiar jako zadanie kapłanów na ostatnim miejscu (Pwt 33, 10),
to jednak w późniejszych czasach było ono uważane za główną
funkcję kapłańską30.
 R. d e Va u x, Instytucje Starego Testamentu, dz. cyt., s. 362n.
 Zob. M. H a r a n, Priest and Priesthood, art. cyt., s. 514n, zob. też. B.A. L e v i n e, Priesthood, Jewish Priesthood, art. cyt., s. 7400.
30
 Por. F i l o n, De vita Moysi 2, 29. We wczesnej historii Izraela składanie
ofiar Bogu należało do ojca rodziny, głowy rodu, naczelnika szczepu lub króla
28
29

�Kapłani, rabini i inni

19

Rola kapłana zaczynała się przy ofierze krwi, która była uważana za najszlachetniejszą część ofiary i wymagała bezpośredniego
kontaktu z ołtarzem (Kpł 17, 11.14).
Składanie ofiar, począwszy od wytoczenia krwi, należało do
kapłanów (bZewachim 2,1; 3,1). Ich ubranie składało się z czterech świętych elementów: tuniki, bielizny, zawoju i przepasania
(u arcykapłana z ośmiu), mieli być wolni od skaz i defektów
fizycznych. Rabini wprowadzili później zasadę, że kapłanom, którzy zawarli niewłaściwe małżeństwo, nie wolno było sprawować
funkcji kapłańskich, póki nie zerwą wszelkich kontaktów z żoną
(Bek. 7, 7). Musieli też mieć „udokumentowane” pochodzenie
(Mid. 5, 4; Kid. 4, 5).
Najważniejszą czynnością kapłana było „przystępowanie do
ołtarza”. Zanosił on do ołtarza krew, części przeznaczone na spalenie i kadzidło31. Do posługi przy ołtarzu kapłani byli specjalnie
wybierani (1 Sm 2, 28).
(2) Funkcje p r o r o c k i e. Błogosławieństwo z Pwt 33, 8–10
wyrocznie synów Lewiego traktuje na pierwszym miejscu przed
nauczaniem Tory i przed służbą ołtarza32. Podobnie jak wczesne
źródła mówią o działalności kapłanów, tak też późniejsza kodyfikacja kapłańska wiele uwagi poświęca zapytaniom prorockim.
Przywilej bezpośredniego „radzenia się Boga” miał Mojżesz (Wj 33,
7–11; Lb 12, 6–8), nie mieli go jednak kapłani (por. Lb 27, 21).
(por. Sdz 6, 25–26; 1 Sm 1, 3.4.21; 2,1 9; 2 Krl 16, 12–16). Dopiero w VIII w.
przed Chr., kiedy nastąpiła redakcja błogosławieństwa Mojżesza dla Lewiego
(Pwt 33, 10), w Królestwie Północnym składanie ofiar zostało zarezerwowane
dla kapłanów. Redaktor Kodeksu Świętości usprawiedliwia ten fakt wymogami
specjalnej czystości rytualnej (Kpł 21, 6).
31
 Jozjasz na znak degradacji zakazał kapłanom wyżyn przystępować do
ołtarza (2 Krl 23, 9).
32
 W starożytnym Izraelu uczęszczano do sanktuarium, aby „poradzić się
Boga”. Kapłan przekazywał wyrocznie Boże. Na pustyni Izraelici zwracają się
do Mojżesza, aby „poradzić się Boga” (Wj 18, 15).

�Anna Kuśmirek

20

Radzili się oni Boga za pośrednictwem efodu, urim i tummim33.
Nie wiadomo jednak dokładnie, na czym polegała ta procedura
wyroczni Bożej. Tego rodzaju działalność prorocka charakteryzowała raczej czasy wcześniejsze, ale jej uwzględnienie w kodeksach
prawnych kapłańskich oraz pewne wzmianki powygnaniowe mogą
sugerować, że praktykowano ją także później (Ezd 2, 63). Urim
i tummim rozstrzygały o winie lub niewinności, a według tradycji
kapłańskiej przy ich pomocy przydzielono terytoria poszczególnym
pokoleniom.
(3) Funkcje t e r a p e u t y c z n e. Kpł 13–15 przypisuje kapłanom
izraelskim rolę w pewien sposób medyczną (leczenie niektórych
chorób skórnych, usuwaniu plam z materiałów, ze skóry i ubrania
oraz pozbywanie się wykwitów na tynku w domach z kamienia)34.
Posługa kapłana obejmowała działania medyczne typu postawienie
diagnozy objawowej, wskazówki co do kwarantanny i obserwację
postępów, a także wykonanie pewnego rodzaju rytów magicznych
i ofiarniczych związanych z leczeniem tych dolegliwości.
(4) Funkcje p o u c z a j ą c o - s ą d o w n i c z e. Inne zadanie kapłanów polegało na kontaktowaniu się z ludem i przekazywaniu
mu torah – „pouczenia”35, czyli zasad postępowania w sprawach
 Efod – pięknie wyszywana szata z kieszenią, w której najprawdopodobniej
trzymano dwa kamienie zw. urim i tummim (Wj 28, 6; Kpł 8, 7).
34
 W innych miejscach Biblia nic więcej nie mówi na ten temat. Materiał
porównawczy z dokumentów mezopotamskich i egipskich potwierdza, że ta
dziedzina rzeczywiście należała do obowiązków kapłanów.
35
 Pod nazwą torah pierwotnie rozumiano krótkie pouczenia dotyczące konkretnego przypadku, praktyczną regułę postępowania, a zwłaszcza instrukcję
odnoszącą się do sposobu wypełniania aktów kultu. Kapłan wydawał decyzje
odnoszące się do tego co czyste i nieczyste, co święte i świeckie (Kpł 10, 10–11;
Ez 22, 26; 44, 23). Ale kompetencja kapłanów rozciągała się także poza sprawy
kultu (por. Oz 4, 6; Jr 2, 8). Dlatego tôrah kapłańska obejmowała całokształt
relacji człowieka do Boga, a kapłani byli nauczycielami moralności i religii. Analogiczną funkcję spełniali prorocy, ale posługiwali się innymi środkami i metodami.
33

�Kapłani, rabini i inni

21

świeckich i religijnych36. Kapłani wykonywali zwykle funkcje
sędziowskie, a w niektórych okresach sąd najwyższy tradycyjnie
znajdował się w kompleksie świątyni jerozolimskiej. To samo
dotyczy Sanhedrynu w czasach hellenistycznych i rzymskich.
Podstawowy termin używany do wyrażania tej działalności kapłanów to hebr. czasownik horah – „nauczać”. Kapłan jako człowiek
Tory był depozytariuszem i interpretatorem wiedzy (da’at), która
niewątpliwie pochodziła od Boga, ale przez objawienie dokonane
w przeszłości; dalej natomiast była przekazywana za pośrednictwem ludzkiej tradycji i praktyki.
(5) Funkcje a d m i n i s t r a c y j n o - p o l i t y c z n e. Kapłana wybierano i instalowano dla konkretnego sanktuarium. Więź kapłana
z sanktuarium była tak silna, że zostawał on przy świątyni nawet
w środowisku obcym, gdy szczep wyemigrował na inne miejsce.
Po śmierci funkcję przejmowali jego synowie i różne sanktuaria
pozostawały pod administracją rodzin kapłańskich37. Kapłani zarządzali funkcjonowaniem świątyni również w sensie rozliczania
i oceniania wartości przekazywanych ofiar, konserwowania urządzeń świątynnych oraz przeprowadzania okresowych inspekcji
i oczyszczeń.
 Wg Pwt 33, 10 kapłani mieli powierzone nauczanie decyzji (miszpatim)
i instrukcji (torot) w Izraelu. Torah należy do kapłanów, jak sąd do króla, rada
do mędrca, a wizja lub słowo do proroka (por. Mi 3, 11; Jr 18, 18; Ez 7, 26).
Prawo jest powierzone kapłanom przez samego Boga, gdyż od Niego pochodzi
(Pwt 31, 9.26). Nauczanie Tory ma miejsce w sanktuarium, do którego kapłan
był przeznaczony. Do czasów wygnania nauczanie jest związane głównie ze
świątynią jerozolimską (por. Iz 2, 3; Mi 4, 2; Pwt 31, 10‑11).
37
 Zob. np. opisy pobytu Izraelitów na pustyni, gdzie lewici obozują wokół
Przybytku (Lb 1, 53) i każdy klan ma ściśle wyznaczone miejsce (Lb 3, 23.29.35).
Aaronidzi mieli rozbijać namioty od strony wschodniej Namiotu Spotkania, a laicy
nie mieli wstępu do niego (Lb 3, 38). Służba w Namiocie nazywa się „strzeżeniem” (Lb 1, 53; 3, 28.32 itp.). Kapłani przenoszą się wraz z Namiotem, który
jest sanktuarium przenośnym (Lb 4, 5; Pwt 10, 8).
36

�22

Anna Kuśmirek

Czasem – zwłaszcza w okresie powygnaniowym, ale chyba też
wcześniej – kapłani pełnili podwójną służbę, zbierając podatki
w placówkach należących do króla i znajdujących się na miejscu,
potem zajmując się również tymi w terenie.
Wiele tradycji biblijnych łączy pogląd, że najważniejszym celem
życia religijnego nie są ceremonie zewnętrzne, ale posłuszeństwo
Bogu we wszystkich sprawach, zwłaszcza w relacjach międzyludzkich. Jednak to właśnie dzięki kapłanom Izraelici jako jednostki i jako
wspólnota mieli możliwość doświadczania bliskości i obecności Boga.
1.2. Hierarchia kapłańska
W Jerozolimie wokół kapłaństwa sadokickiego skupiało się
wielu kapłanów, tak jak to było też w innych sanktuariach38.
Znaczna liczba kapłanów musiała być odpowiednio zorganizowana.
Przedwygnaniowe źródła biblijne mówią o naczelnym kapłanie
(hebr. kohen ha-rosz – dosł. kapłan głowa zob. Jr 52, 24)39. Był
to przełożony kapłanów, choć nie odgrywał on tak ważnej roli,
jak arcykapłana po wygnaniu babilońskim. Naczelny kapłan był
przełożonym tylko nad kapłanami w Jerozolimie i był bezpośrednio
odpowiedzialny za świątynię przed królem.
W źródle kapłańskim (P) funkcjonuje także termin „arcykapłan”
(ha-kohen ha-gadol – Kpł 21, 10), częściej używany w okresie
powygnaniowym40.
Arcykapłani należeli do rodziny Sadoka i do oddziału Jodajasza,
i byli potomkami Jozuego syna Jehosadaka41. Urząd przechodził
38
 Np. w czasach Saula sanktuarium w Nob liczyło 85 kapłanów (1 Sm 22,
16.18).
39
 Zob. 2 Krl 25, 18 paral. Jr 52, 24 i kilkakrotnie w Księgach Kronik.
40
 Na temat organizacji kapłanów m.in. późniejsze księgi biblijne, pisma
Józefa Flawiusza i Miszna.
41
 Zestawienie arcykapłanów od czasów perskich zob. J.C. Va n d e r K a m,
Wprowadzenie do wczesnego judaizmu, Warszawa 2006, s. 203–205.

�Kapłani, rabini i inni

23

z ojca na syna, a jeśli nie było to możliwe, wskazywano jednego
z członków danej rodziny. Arcykapłan piastował urząd aż do
śmierci, ale Antioch IV Epifanes wyeliminował ten zwyczaj. Arcykapłan, razem ze starszymi, reprezentował naród przed królem.
Nadzorował przebieg służby w świątyni, czuwał nad dostawami
materiałów i wody, był odpowiedzialny za pobieranie podatków.
Do niego należało organizowanie duchowych zajęć kulturalnych.
Jedną z poświadczonych funkcji arcykapłana była rola kultowa
podczas Dnia Pojednania, kiedy to wchodził do miejsca Świętego
Świętych i składał w tym dniu wymagane ofiary (Kpł 16).
Zastępcą przełożonego kapłanów był drugi kapłan (kohen miszne)42. Oprócz przełożonego kapłanów i „drugiego kapłana” jest
mowa o „stróżach progów”. Byli oni wyższymi funkcjonariuszami
świątyni, a nie zwykłymi strażnikami (por. 2 Krl 12, 10; 22, 4).
Przed wygnaniem babilońskim w grupie kapłanów jest mowa
jeszcze o „starszych kapłanach” (zikne ha-kohanim)43. Byli to
przypuszczalnie ojcowie rodzin kapłańskich. Z instytucji starszych
kapłanów po niewoli babilońskiej wyłonił się podział kapłanów na
klasy, który autor Księgi Kronik odnosi do czasów Dawida.
W okresie Drugiej Świątyni całkowita centralizacja kultu, zwiększona liczba kapłanów i ich mniejsza zależność od darów świątynnych doprowadziła do uregulowania służby wszystkich kapłanów
(i lewitów). Polegało to na tym, że zostali pogrupowani w oddziały
i podzieleni na zmiany (miszmarot). Każdy miszmar pracował
42
 Zob. 2 Krl 23, 4; 25, 18 = Jr 52, 24. W 586 r. przed Chr. był to Sofoniasz,
który kilkakrotnie występuje w Księdze Jeremiasza (Jr 21, 1; 37, 3, a zwłaszcza
w 29, 24–29). Nosi on tytuł nadzorcy „w domu Pańskim” (Jr 29, 26) i ma czuwać
nad porządkiem w sanktuarium. Zajął on to stanowisko po Jojadzie. Przed Jojadą
nadzorcą świątyni był kapłan Paszchur (Jr 20, 1–2).
43
 Ezechiasz posyła do Izajasza starszych kapłanów wraz z zarządcą pałacu
i pisarzem (2 Krl 19, 2 = Iz 37, 2); Jeremiasz bierze starszych kapłanów na
świadków wraz ze starszymi ludu (Jr 19, 1).

�Anna Kuśmirek

24

w wyznaczonym tygodniu, a gdy kolejka dobiegła końca, zaczynał
od nowa. Źródła mówią o 24 takich oddziałach, a każdemu z nich
przypisane były tylko dwa tygodnie służby w roku. Pełnienie służby w tak krótkim czasie uważano zarówno za przywilej, któremu
towarzyszyły też konkretne korzyści materialne, jak i obowiązek,
by domu Bożego nie zostawiać pustego.
Po raz pierwszy wspominają o tych oddziałach źródła z okresu
Drugiej Świątyni, ale wydaje się, że taki system funkcjonował również pod koniec okresu Pierwszej Świątyni po reformach kultycznych Jozjasza. Kronikarz datuje ich powstanie jeszcze wcześniej,
bo na czasy Dawida (1 Krn 24, 3–19), ale jest to po prostu kolejny
przykład stosowanej przez niego metody przypisywania wszystkich
porządków świątynnych czasom Dawida. Józef Flawiusz twierdzi,
że w jego czasach istniały 24 oddziały (por. Łk 1, 5)44.
Każdy oddział kapłański składał się z kilkunastu rodzin, każda
z nich pełniła dyżur w ustalonym dniu tygodnia (Tosefta Ta’anit
2, 2 i in.). W Talmudzie Babilońskim jest wzmianka o tym, że rabini
zarządzili, żeby w skład każdego oddziału wchodziło sześć rodzin,
po jednej na każdy dzień tygodnia, a w szabat miał dyżurować cały
oddział (por. Menachot 107b). Podczas świąt wszystkie oddziały
miały pełnić służbę wspólnie (Sukkot 55b–56a).
Miszna wymienia urzędników kapłańskich: ha-segan – „przewodniczący” i ha-memunneh – „desygnowany przez kapłana”, którzy
odpowiadali za poszczególne czynności przy sprawowaniu kultu.
1.3. Przywileje i prawa dotyczące kapłanów
Kapłani utrzymywali się z darowizn składanych w świątyni
(wcześniej w świątyniach) i wymagano od nich, by uczestniczyli
 Podzielenie oddziałów na grupy odpowiedzialne za poszczególne dni tygodnia najwyraźniej odzwierciedla rzeczywistość schyłku Drugiej Świątyni, gdy
liczba kapłanów stała się jeszcze większa.
44

�Kapłani, rabini i inni

25

w posiłkach sakralnych w obrębie świątyni. Otrzymywali oni tzw.
„24 dary kapłańskie” (b. Bawa Kamma 10b), z czego 12 to były
części zwierząt i pokarmów składanych w ofierze w świątyni, a na
drugą 12 składały się: pierworodne zwierzęta, pierwsze owoce,
dział w zbiorach rolniczych (terumah), nieraz przekazywany
w dwóch ratach, dział w dziesięcinach oddawanych lewitom, dział
w tym, co pieczone (hallach), cena wykupu (5 sykli) pierworodnego dziecka płci męskiej, czy też owca oddawana jako wykup
pierworodnego osła, wełna z pierwszej strzyży, ramię, dwa pośladki
i żołądek zabijanych zwierząt, grunty przekazywane na rzecz świątyni i odkupywane od kapłanów w roku jubileuszowym, grunty,
które ich właściciele deklarowali jako cherem, rzecz ukradziona
prozelicie, który zmarł, nie zostawiając możliwości rozwiązania
problemu45. Po zburzeniu świątyni składanie niektórych darów
stało się niemożliwe, a praktyka przekazywania innych powoli
zamierała.
Kapłana obowiązywały pewne zakazy związane z zawarciem
małżeństwa. U ich podstaw leżało założenie, że świętość posługi
kapłana wymaga, żeby jego żoną była kobieta bez skaz i wad.
Kapłanom nie wolno było ożenić się z rozwódką ani z nierządnicą
(Kpł 21, 7), rabini dodali jeszcze kobietę oddaloną przez swego
męża lewitę (m. Jewamot 2, 4). Nierządnicą nazywano kobietę,
która utrzymywała z mężczyzną relacje seksualne nie dozwolone
w małżeństwie, z kapłanem, który zaciągnął nieczystość, względnie
z mężczyzną, który przeszedł na judaizm. Arcykapłanowi nie wolno
było ożenić się z wdową. Dzieci pochodzące z takich związków
uważano za „nieczyste” (halal), a dziecko płci żeńskiej nie mogło
potem wyjść za mąż za kapłana. Kapłan nie powinien także brać
za żonę kobiety, której oboje rodzice byli prozelitami, jeśli jednak
się z nią ożenił, nie musiał potem się z nią rozwodzić.
45

 Zob. M. S t e r n, Priest and Priesthood..., art. cyt., s. 525.

�Anna Kuśmirek

26

Kapłanowi nie wolno mieć bezpośredniego kontaktu ze zmarłym.
Nie może wchodzić na teren, gdzie leży zmarły lub jego resztki,
nie może też po takim miejscu chodzić. Nie może dotykać kogokolwiek i czegokolwiek, kto i co miało kontakt ze zwłokami. Może,
a nawet powinien zaciągnąć nieczystość rytualną, gdy zmarła mu
matka, ojciec, syn, córka, brat i niezamężna siostra (Kpł 21, 2–3)
oraz żona (b. Jewamot 22b; zob. Sifre Kpł 21, 2). Gdyby natknął
się na porzucone zwłoki, powinien je pogrzebać (met micwa).

2. Instytucja kapłaństwa we współczesnym judaizmie
Współcześnie wśród Żydów ortodoksyjnych przyjmuje się istnienie tzw. „domniemanych kapłanów”. Roszczenia o Aaronowym
(kapłańskim) pochodzeniu opiera się głównie na domniemaniu
pochodzenia z kapłańskiego pokolenia Aarona, którego wobec
braku rodowodów nie sposób udowodnić. W tym kierunku podjęto
badania genetyczne DNA46. Pewną wskazówką tego pochodzenia jest także noszenie nazwiska Cohen, Kohen (i inne możliwe
warianty). W rodzinach, a także w gminach, jest przekazywana
informacja o pochodzeniu z linii kapłańskiej. W rejestrach i dokumentach dodaje się przy tych osobach uzupełnienie ha-kohen
od stuleci47.
 W 1997 r. grupa badaczy, m.in. Karl Skorecki, uczony z Uniwersytetu w Toronto i Centrum Medycznego w Hajfie, przedstawiła badania genetyczne DNA
prowadzone wśród Żydów, na podstawie których wskazała Haplotyp Kohen Model.
Według nich haplotyp występuje u osób pochodzących z pokolenia Aarona (tj. kapłanów). Na ten temat zob. m.in. M.F. H a m m m e r, K. S k o r e c k i, S.  S e l i g,
S. B l a z e r, B. R a p p a p o r t, R. B r a d m a n, N. B r a d m a n, P.J. Wa b u r t o n,
M. I s m a j l o w i c z, Y Chromosomes of Jewish Priests, „Nature”, 385(1997),
nr 6611, http://www.familytreedna.com/pdf/nature97385.html [15.10.2013],
zob. też na ten temat hasło wikipedii w jęz. ang. Y-chromosomal Aaron, http://
en.wikipedia.org/wiki/Y-chromosomal_Aaron [15.10.2013].
47
 S.P. D e V r i e s, Obrzędy i symbole Żydów, Kraków 1999, s. 60.
46

�Kapłani, rabini i inni

27

Choć współcześnie potomkowie Aarona nie odgrywają istotnej
roli w życiu religijnym Żydów, to jednak przysługują im nadal
niektóre z praw i przywilejów. Na podstawie świętości kapłanów
należy mu się pierwszeństwo: on pierwszy zabiera głos i błogosławi,
dokonuje wyboru i wzywany jest do odczytywania Tory (b. Gittin
59b). Człowiek nie powinien być obsługiwany przez kapłana, chyba
że ten zrzekł się swych przywilejów. Dziesięcinę (dziesiątą część
płodów rolnych) Tora przewidywała dla lewitów. Dzisiaj wyróżnia
się ich w ten sposób, że do odczytywania Tory wzywani są zaraz
po kapłanie i myją jego ręce do kapłańskiego błogosławieństwa.
Kohanim udzielają członkom wspólnoty kapłańskiego błogosławieństwa (Lb 6, 24–26), wypowiadając je w gminach w dni
świąteczne, czasami w szabat. Według zwyczaju po obmyciu rąk
kapłani zajmują swoje miejsce na podeście przed Aaron ha-Kodesz (Święta szafa), zwróceni twarzami do zebranych podnoszą
ręce w charakterystycznym geście błogosławieństwa i odmawiają
błogosławieństwo48.
Podobnie jak w starożytności, tak i obecnie powszechnie praktykuje się wykup pierworodnych (pidjon bechor), ludzi i zwierząt,
z zastrzeżeniem, że skoro jego pochodzenie od Aarona jest tylko
domniemane, pieniądze przekazane za ten wykup po zakończeniu
obrzędu powinny, zdaniem niektórych autorytetów, być oddane
ojcu dziecka lub właścicielowi zwierzęcia.
Nie przestrzega się zasady, że kapłanowi przysługuje przywilej
odmawiania „Błogosławieństwa po posiłku”, ale gdzieniegdzie istnieje zwyczaj, że w obecności kapłana osoba prowadząca modlitwę
może powiedzieć bi-reszut kohen – „za pozwoleniem kapłana”.
Wprawdzie kultowa czystość życia już nie istnieje, jednak wśród
Żydów ortodoksyjnych nadal stosuje się przepisy dotyczące kontaktu ze zmarłym. Kapłana chowa się na końcu rzędu, przejście do
 Tamże, s. 60.

48

�Anna Kuśmirek

28

jego grobu winno mieć co najmniej 8 łokci szerokości, by krewni
mogli go swobodnie nawiedzać i stać 4 łokcie od grobu49.
Zakaz przebywania kapłana pod jednym dachem ze zwłokami – chyba że pomieszczenia, w których znajduje się on i zmarły,
oddzielone są stałym przepierzeniem – oznaczałby praktycznie, że
jeśli nad kostnicą jest ten sam dach co nad szpitalem, kapłani nie
mogliby odwiedzać chorych50. Halacha rozpatruje też zagadnienie
czy kapłan może obecnie być lekarzem, bo wykonując tę profesję,
musi mieć kontakt ze zwłokami.
Obowiązują także przepisy dotyczące małżeństwa, to jest zakaz
zawierania przez kapłanów zakazanych związków małżeńskich,
aby nie żenili się z kobietą nieczystą, prozelitką, rozwódką i wdową, która otrzymała rozwiązanie więzi w związku z małżeństwem
lewirackim (halica). Nawet jeśli takie małżeństwo jest ważne, to
dzieci urodzone z takiego związku nie są kapłanami (halalim)51.
Współcześnie w Izraelu wywierana jest presja, by zezwalać na
takie małżeństwa, ale władze rabinackie stanowczo odmawiają. Niektórzy konserwatywni rabini przyzwalają na małżeństwo
kapłana z rozwódką. Jeśli chodzi o małżeństwo kapłana z córką
prozelitów, opinie są rozbieżne. W tym przypadku mówi się o „skazie, wadzie”, nie o zakazie, i choć tendencją jest raczej kierowanie
się surowością zasad, niektórzy na takie małżeństwa się zgadzają.
Ponieważ kapłanowi nie wolno poślubić po rozwodzie nawet
własnej żony, wręczenie get zwyczajowo odwleka się możliwie jak
najdłużej. Judaizm reformowany nie respektuje żadnych przepisów
o kohanim52.
 Zob. M. S t e r n, Priest and Priesthood..., art. cyt., s. 525.
 Np. w klinice uniwersyteckiej Hadassah w Jerozolimie rozwiązano ten
problem, montując podwójne drzwi, których jedna część jest zamknięta na stałe;
ewentualnie drzwi wahadłowe, które zawsze „pieczętują” wejście. Tamże.
51
 Zob. tamże.
52
 Tamże.
49

50

�Kapłani, rabini i inni

29

3. Początki i rozwój instytucji rabinatu
W wyniku zburzenia przez Rzymian świątyni i Jerozolimy
w 70 r., kiedy to wyginęła prawie całkowicie klasa arcykapłanów
i arystokracji jerozolimskiej, nastąpiły głębokie zmiany w judaizmie. Przywódcami intelektualnymi, duchowymi i religijnymi
społeczności żydowskiej stali się rabini53.
W Biblii hebrajskiej, a także pozostałej literaturze okresu biblijnego, nie ma żadnej wzmianki na temat instytucji rabinatu.
W terminologii misznaickiej raw (w hebr. biblijnym „wielki”,
„wybitny”, „znakomity”) oznacza nauczyciela, który ma zajęcia
ze słuchaczami i takie właśnie jest podstawowe zastosowanie
tego wyrazu w Babilonii okresu talmudycznego. Pochodzące od
niego rabbi (rebbe – „mój mistrz/pan”) to tytuł honorowy, którym
pierwotnie posługiwano się w odniesieniu do mędrców na terenie
Izraela po zburzeniu świątyni54. Za pomocą rabban zwracano się
w tym okresie do ważniejszych nauczycieli. Termin „rabinat” pochodzi prawdopodobnie od tego słowa, o ile nie od jakiejś formy
raw lub rabbi55. Począwszy od średniowiecza słowo rabbi staje się
określeniem osoby, pełniącej funkcję rabiniczną.
 Na temat rabinatu zob. L. I s a a c R a b i n o w i t z, Rabbi, Rabbinate, w: Encyclopedia Judaica, dz. cyt., t. 17 s. 11–19.
54
 Źródła rabiniczne łączą rabbiego Jochanana ben Zakkaja, który uznawany
jest przez późniejsze pokolenia za twórcę judaizmu rabinicznego, z serią decyzji
religijnych (takkanot) na temat przekształcenia praktyk związanych z obchodzeniem świąt czy też ze składaniem ofiar w świątyni. Sprawami zmian liturgicznych
zajmowała się później także Rabban Gamaliel II. Zob. L.I. L e v i n e, The Rabbinic
Class of Roman Palestine in Late Antiquity, New York 2011.
55
 Przed zburzeniem świątyni nawet o największych mędrcach mówiono bez
szczególnej tytulatury. Literatura talmudyczna tytuł „rabbi” stosuje czasem do
wysoko postawionych członków społeczności, który jednak nie miał nic wspólnego
z władzą religijną, np. do ludzi bardzo zamożnych lub przywódców świeckich.
L. I s a a c R a b i n o w i t z, Rabbi, Rabbinate, art. cyt., s. 11.
53

�Anna Kuśmirek

30

Pierwsi rabini byli głównie uczonymi, nauczycielami i interpretatorami Prawa. Dzięki swej znajomości Tory i znajdujących się
w niej praw i przepisów obowiązujących Żyda, sprawowali funkcje
sędziowskie. Mogli je pełnić po wyświęceniu na rabina (semicha lub
minnui), którego dokonywał inny rabin56. Obrzęd ten jest zakorzeniony w biblijnym opisie, gdy Mojżesz włożył ręce na Jozuego. W Izraelu
przez cały okres Drugiej Świątyni o wyświęceniu decydowali mędrcy.
Oni nadającemu się kandydatowi zezwalali lub upoważniali go do
wydawania decyzji i rozstrzygnięć prawnych w różnych sytuacjach
życiowych. Cesarz Hadrian próbował tego zakazać, ale taka praktyka
trwała po zburzeniu świątyni co najmniej do zniesienia patriarchatu
przez cesarza Bizancjum, Teodozjusza, ok. 425 r.57
Rabini okresu talmudycznego byli znani i poważani z powodu
doskonałej znajomości Tory i gorliwości w jej zgłębianiu i przestrzeganiu58. Prowadzili się skromnie, czuwali nad zwyczajami i potrzebami
wspólnoty, np. odpowiednim pochówkiem zmarłych, wspieraniem
sierot i wdów, zdobywaniem środków utrzymania zgodnie z Prawem
żydowskim. Niektórych rabinów wyznaczano jako parnasim: mieli
na tym urzędzie pełnić różne funkcje charytatywne lub bardziej
ogólnie przewodniczyć wspólnocie. Termin parnas pojawia się już
w literaturze z okresu tannaitów (t. Szeqalim 1, 12 i 2, 8; t. Megilla
2 (3), 15, t. Gittin 3, 13; Sifre Deut 162). Mógł być używany na
określenie zarówno funkcji mędrca, lidera religijnego, jak też administratora wspólnoty59. Do rabinów zgłaszano się z wszelkiego rodzaju
 Zob. J. E i s e n b e r g, Judaizm, Warszawa 1999, s. 68.
 Szerzej na temat rozwoju instytucji patriarchatu zob. I. G a f n i, Świat Talmudu od Miszny do podboju arabskiego, w: Chrześcijaństwo a judaizm rabiniczny.
Historia początków oraz wczesnego rozwoju, red. H. Shanks, Warszawa 2013,
s. 361–364 oraz 387–393.
58
 J. E i s e n b e r g, Judaizm, dz. cyt., s. 69.
59
 Zob. C. H e z s e r, The Social Structure of the Rabbinic Movement in Roman
Palestne, Tübingen 1997, s. 270nn (Texts and Studies in Ancient Judaism, vol. 66);
zob. L.I. L e v i n e, The Rabbinic Class of Roman Palestine..., dz. cyt., s. 162–166.
56
57

�Kapłani, rabini i inni

31

pytaniami i kwestiami religijnymi, materialnymi i osobistymi, jak
np. unieważnienie przysięgi, dziedziczenie majątku, zachowywanie
szabatu czy pozwolenie na kontakty z poganami. Między rabinami
a mniej wykształconym członkami wspólnoty (amme ha-arec l.mn.)
panowało napięcie, bo ci pierwsi ganili wszelkie odstępstwa od prawa
religijnego60. Niektórzy rabini zasłynęli jako świetni mówcy, choć
zakres poruszanych tematów był bardzo szeroki. Jednak zwolnienie
od podatków i różne przywileje, z których korzystali uczeni w Piśmie
i rabini, czasem wywoływały gniew wspólnot61.
W okresie talmudycznym większość wspólnot żydowskich widziała w nich autorytety, a oni ze swej strony wywierali trwały
i wymierny wpływ na życie codzienne62.
Za świadczone usługi religijne, sądownicze i przywódcze aż
do średniowiecza rabini nie otrzymywali wynagrodzenia, zgodnie
z rozporządzeniem Miszny, żeby z Tory nie czerpać korzyści ani
zysków. Rabini wykonywali zwykle inne zawody. W literaturze
talmudycznej funkcjonuje pojęcie sekhar batalah dotyczące sytuacji, w której za świadczone usługi rabin lub sędzia może dostać
rekompensatę odpowiadającą sumie, którą by zarobił, gdyby ten
czas poświęcił na wykonywanie swego codziennego zajęcia63.
60
 Wiele tekstów rabinicznych przeciwstawia amme ha-arec ludziom wiernie
przestrzegającym rozporządzeń dotyczących dziesięciny czy zachowującym prawa czystości. Zob. S.J.D. C o h e n, Judaizm do czasu opracowania Miszny (lata
135–220), w: Chrześcijaństwo a judaizm rabiniczny..., dz. cyt., s. 339nn.
61
 L.I. L e v i n e, The Rabbinic Class of Roman Palestine..., dz. cyt., s. 176nn.
62
 M.in. wyświęceni rabini usługiwali swym nauczycielom zarówno w sferze
edukacyjnej, jak i osobistej, i czegoś podobnego oczekiwali od swoich podopiecznych. Nauczyciele rabinaccy wprowadzili praktykę chwalenia zdolnych uczniów
i starali się temperować spory akademickie i personalne. W akademiach tannaitów
i amoraitów dyskusje często przybierały gwałtowny obrót i choć nieraz dochodziło
do ostrych spięć i padały twarde słowa, uczniowie i nauczyciele mieli obowiązek
odnosić się do siebie po przyjacielsku i z szacunkiem. L. I s a a c R a b i n o w i t z,
Rabbi, Rabbinate, art. cyt., s. 12.
63
 Tamże.

�32

Anna Kuśmirek

W okresie potalmudycznym dotychczasowy łańcuch święceń
rabinackich uległ przerwaniu. Majmonides (1135/1138 – 1204)
pisze, że być może ta forma semikhah zostanie przywrócona tuż
przed przyjściem Mesjasza. W okresie gaonów w Palestynie i Babilonii rozwinęły się we wspólnotach inne sposoby wyznaczania
sędziów i zwierzchników religijnych. Uważano jednak, że możliwości tego rodzaju quasi-wyświęcania są bardziej ograniczone
niż faktyczne semikha, poza tym panowała rozbieżność zdań, kto
w ogóle ma prawo ich udzielać.
W średniowieczu muzułmańskim synagoga, sala studiów i sąd
rabinacki mieściły się pod jednym dachem. W tych warunkach
rabini pełniący rolę sędziów na dworze i przewodniczących domów studiów zarządzali liturgią i całym życiem synagogi. Czuwali
nad przechowywaniem środków należących do wspólnoty i rozdzielaniem ich na cele dobroczynne i inne, nieraz nawet kosztem
własnych spraw. Przez cały okres gaonów relację między lokalnymi władzami rabinackimi i akademiami gaonów regulował cały
szereg porozumień i ustaleń. Raz sędziów rabinackich mianował
przewodniczący akademii, kiedy indziej wyznaczała ich miejscowa wspólnota, w której posługiwali. Sędziowie rabinaccy nieraz
rozpatrywali sprawy razem z uczniami, którzy studiowali w ich
beit midrasz, a kiedy nie byli pewni orzeczenia, zwracali się o radę
do gaonów. W okresie genizy kairskiej na Wschodzie wyświęcenie
traktowano jako upoważnienie do wydawania autorytatywnych
rozstrzygnięć prawnych i do sprawowania sądów. Gdy uczony
rabinacki był wyświęcony, nazywano go hawer.
Sądy rabinackie nie rozpatrywały przypadków dotyczących
tylko sporów finansowych i transakcji. Sędziowie sporządzali też
oficjalne dokumenty potrzebne do zawierania różnego rodzaju
umów, wystawiali kwity rozwodowe i nadzorowali rytualne zabijanie zwierząt (szehitah). Zwykle działo się tak, że przez cały
rok od członków wspólnoty dostawali wynagrodzenie, a niektóre

�Kapłani, rabini i inni

33

ze świadczonych przez nich usług wymagały dodatkowej zapłaty.
Średniowieczne autorytety rabinackie żywo spierały się ze sobą,
czy strony muszą stawić się w sądzie na własnym terenie, czy też
jedna ze stron może zmusić drugą, by ich sprawą zajął się sąd na
innym terenie, który np. cieszył się większą reputacją.
W Hiszpanii okresu średniowiecza wyświęcenie uważano za
przejaw władzy rabinackiej wywodzący się z Talmudu. Rabbi Juda
ben Barzillai z Barcelony (ok. 1100 r.) pozostawił opis ceremonii
wyświęcania sprawowanej w jego czasach. Bezpośrednią konsekwencją wyświęcenia (zdaniem Judy był to jedynie skromny ślad
dawnej instytucji) było to, że dana osoba mogła od tej pory nosić
tytuł „rabbi” i zasilała szeregi uczonych w Piśmie. W Hiszpanii
w tamtym czasie mistrzowie rabinaccy czasem wyświęcali swych
szczególnie zdolnych uczniów. Obowiązki rabinów danej wspólnoty nie zawsze były precyzyjnie określone, między poszczególnymi społecznościami zdarzały się różnice, np. w Aragonii oprócz
ogólnego religijnego przewodniczenia wspólnocie rabini pełnili
też rolę kaznodziejów, nauczycieli, kantorów, skrybów, sędziów
i tych, którzy dokonywali rytualnego uboju zwierząt64.
We wspólnotach aszkenazyjskich pojawienie się rabinatu
jako zawodu nastąpiło pod koniec XIII w.65 Miało to związek
z dostępnością zdolnych uczonych rabinackich. W każdej chwili
 Ze wspomnień Rabbiego Izaaka ben Sheshet Perfet (1326–1408), wynika,
że w jego czasach w Hiszpanii semicha w tradycyjnej formie nie było znane,
odmiennie niż we Francji i Niemczech (co najmniej od początku XII w.). W średniowiecznej Hiszpanii urząd rabina zaczął stawać się wynagradzaną profesją
już od XI w. i takim też pozostał, niezależnie od krytyki Majmonidesa, który
ostro sprzeciwiał się płaceniu za jakąkolwiek usługę rabina. Wyznaczenie przez
wspólnotę wynagradzanych przewodniczących akademii, sędziów i mistrzów
na podstawie rekomendacji miejscowych autorytetów uważano za jakąś formę
wyświęcenia. L. I s a a c R a b i n o w i t z, Rabbi, Rabbinate, art. cyt., s. 13.
65
 I. A b r a h a m s, Życie codzienne Żydów w średniowieczu, Warszawa 1996,
s. 45.
64

�Anna Kuśmirek

34

mogli udzielić odpowiedzi na wszelkiego rodzaju pytania i rozwiązać problemy halachiczne, mogli też dobrowolnie podjąć
rozmaite zadania, tradycyjnie wykonywane przez rabinów, jak
np. nadzór nad ubojem rytualnym, pilnowanie obmyć czy ustalanie eruwin wspólnoty. W każdym razie późniejsze powstanie
u Aszkenazyjczyków profesjonalnego rabinatu oznaczało, że
istniało wśród nich  zapotrzebowanie na indywidualnych mistrzów. Mogliby swym studentom dawać semichah i w ten sposób zaświadczać o ich zdatności do posługiwania w charakterze
mistrzów i rabinów66.
O sformalizowaniu semicha u Aszkenazyjczyków, począwszy od
XIV w., świadczy stosowanie tytułu Morenu ha-Raw – „nasz nauczyciel i rabin” wyłącznie w odniesieniu do kogoś, kto został wyświęcony. Tytuł ten uprawniał do nauczania i do rozstrzygania kwestii
związanych z prawem żydowskim. W połowie XV w. certyfikaty
wyświęcenia wystawiali Izrael Bruna i Izrael Isserlein. Dokumenty
te prezentowały tytuł formalny i status zainteresowanego. Dawały
mu prawo otwierania jesziwy, nauczania, sprawowania sądów
i zajmowania się wszystkim, co dotyczyło małżeństwa, rozwodu
i halica. Gdy rozpowszechniła się ta forma semicha, przyjęło się,
że tego rodzaju zaświadczenie kandydat otrzymywał więcej niż
od jednego autorytetu. Doszło do tego, że akceptacja rabina przez
wspólnotę zależała od okazania przez niego formalnego pisma
z semicha. W tym samym czasie zarówno młodszych, jak i bardziej
dojrzałych uczniów i nauczycieli w Niemczech i Austrii, którzy
nie „zasłużyli” sobie na to ani nie otrzymali dokumentu o  wyświęceniu, często nazywano hawerim (lub po prostu lomdim) dla
 Wzmianki o wyznaczaniu rabinów w Niemczech i Austrii przez wybitne
postacie rabinackie występują w responsach z XV w., chodzi o Jakuba Weila
i Izraela Bruny. R. Mojżesza Mintza do uznania wyświęcania udzielanego w jego
czasach za bezpośrednią kontynuację dawnej, pierwotnej instytucji palestyńskiej.
L. I s a a c R a b i n o w i t z, Rabbi, Rabbinate, art. cyt., s. 13.
66

�Kapłani, rabini i inni

35

zaznaczenia, że choć nie nosili tytułu Morenu, mieli wystarczające
wykształcenie i zdolności.
W latach trzydziestych XVI w. w Safed R. Jakub Berab wyświęcił swych czterech najzdolniejszych uczniów (m.in. R. Józefa Karo, autora Shulchan Aruch) z zamiarem przywrócenia
pierwotnego semicha, tak jak udzielali go najwybitniejsi uczeni
w Piśmie w ziemi Izraela. Ten akt mógł utorować drogę ponownemu ukonstytuowaniu się Sanhedrynu, ale Berabowi nie udało
się przekonać rabinów jerozolimskich do swej inicjatywy i pomysł
ostatecznie upadł.
Najpierw w Hiszpanii, a potem we Francji, Niemczech, Włoszech
i Europie Wschodniej, wybory i mianowania rabinów musiały być
zatwierdzone przez królów lub innych władców, którzy często
wskazywali naczelnego rabina. Ci, zwyczajowo w imieniu króla,
pobierali podatki, czasem władcy dawali im prawo rozstrzygania
w sprawach cywilnych i karnych. Gdy miejscowi dajjanim nie
byli w stanie zakończyć procesów sądowych, władcy nieraz sami
zwracali się do wybitnych uczonych, z którymi łączyły ich bliższe
relacje, by w oparciu o ich opinię położyć kres sporom.
W wielu wspólnotach żydowskich rabinat istniał i funkcjonował
podobnie jak we wcześniejszych okresach niezależnie od formalnego nominowania czy to przez samą wspólnotę, czy z zewnątrz67. Bez
 Dokumenty z Werony (1539 r.), Cremony i Padwy mówią o wybieraniu
przez żydowskie wspólnoty rabina dla swoich potrzeb. Rozporządzenie wspólnoty z Ferrary z 1554 r. rozróżnia między „rabinem z miasta” (mieszkającym
w tym mieście) a „rabinem wyznaczonym przez wspólnotę”. Najstarszy, istniejący kontrakt rabinacki (ketaw rabbanut), pochodzi z 1575 r. i został zawarty
między R. Todrosem (Teodorusem) i żydowską wspólnotą z Friedbergu w Hesji
(Niemcy). Jeden egzemplarz umowy przekazano rabinowi, drugi umieszczono
w rejestrze wspólnoty (pinkas). Dokument ten określa czas trwania urzędu
rabina, jego pensję i inne korzyści materialne (np. zapłatę za błogosławienie
małżeństwa, sporządzenie umowy małżeńskiej czy napisanie kwitów rozwodowych), pomoc przewidzianą dla jego uczniów oraz inne prawa i obowiązki.
67

�36

Anna Kuśmirek

względu na formalne wyświęcenie rabini udzielali autorytatywnych
odpowiedzi na pytania dotyczące np. praktyk modlitewnych, przepisów koszerności, spraw materialnych czy prawa małżeńskiego.
W Europie Wschodniej specjalnie wyznaczonym przewodniczącym
jesziwy wspólnoty płaciły wynagrodzenie, by ci mogli wiernie
wypełniać obowiązki związane z nauczaniem, a w wolnym czasie
całkowicie poświęcić się studiowaniu Tory.
Z dokumentów z drugiej połowy XVIII w. wiadomo, że rabina
wyznaczano zwykle na określony czas (3–6 lat)68. Wspólnota
zapewniała jemu i jego rodzinie dom, zwalniała go od podatków,
wyposażała w ubrania potrzebne do wykonywania obowiązków,
a w przypadku jego śmierci wdowie po nim gwarantowała dach
nad głową i utrzymanie. Rabin był jedyną osobą, która mogła
publicznie dawać nauki. W pierwszej kolejności służył przede
wszystkim jako najwyższy sędzia (aw beit din) wspólnoty oraz
„sędzia wdów i strażnik sierot”, czuwając nad ich potrzebami
i dbając o ich interesy. Rabin dawał nauki uczniom miejscowej
jesziwy, wspieranym przez społeczność lokalną, oraz członkom
Poza nadzorowaniem prawidłowości obrzędów małżeństwa i rozwodu oraz
uboju rytualnego rabin miał przewodniczyć sądowi rabinackiemu w mieście,
który rozstrzygał wszelkiego rodzaju spory. Choć rabinom przyznano władzę
wydawania różnych ostrzeżeń i zakazów, musiały one być zatwierdzone przez
radę wspólnoty. Wynagrodzenie wymienione w kontrakcie R. Todrosa wydaje
się raczej niewystarczające, i to niezależnie od wspomnianych opłat za pozostałe usługi rabinackie.
To samo można powiedzieć o sytuacji rabinów we Włoszech pod koniec
XVI w. Niektórzy przewodniczący jesziwa otrzymywali solidne pensje, ale wielu
rabinów musiało mieć jeszcze inne źródła utrzymania. Niektórzy rabini włoscy
dorabiali lekcjami prywatnymi w domach zamożnych obywateli, inni pisali dzieła rabinackie dla uczczenia swych patronów. L. I s a a c R a b i n o w i t z, Rabbi,
Rabbinate, art. cyt., s. 14.
68
 Na podstawie kontraktu rabinackiego R. Aszera Loeba (znanego jako
Sha’agat Aryeh od tytułu jego najbardziej znanego dzieła), wybranego na ten
urząd w Metz w 1765 r.

�Kapłani, rabini i inni

37

wspólnoty. Rabina należało honorować, wzywając go do odczytania
Tory w niektóre szabaty w ciągu roku69.
Współczesny rabinat jest owocem Oświecenia i politycznej emancypacji Żydów w Europie Centralnej i Zachodniej. Pod wpływem
idei oświeceniowych o prawie naturalnym człowieka i pojawienia
się koncepcji państwa narodowego na przełomie XVIII i XIX w. Żydzi
w tych rejonach świata stopniowo emancypowali się ze statusu, jaki
mieli w średniowieczu, stając się partnerami politycznymi swych
chrześcijańskich sąsiadów. We współczesnym świecie rabini są kontynuatorami rabinów talmudycznych, ale nie ich odpowiednikami.
Emancypacja dokonywała się powoli, w poszczególnych ośrodkach różniła się w szczegółach, ale wszędzie w Europie Zachodniej
przebiegała dwutorowo: z jednej strony rządy tych krajów uznały,
że pod względem politycznym Żydzi są równi pozostałym obywatelom, a z drugiej wspólnoty żydowskie przestały funkcjonować
jako „państwo w państwie”, tak jak było w średniowieczu, a rabini utracili władzę prawniczą i sądowniczą. Europejscy przywódcy
oczekiwali od Żydów, że zmienią się w nowoczesnych obywateli: zrezygnują z tradycyjnego stroju, nie będą porozumiewać się
w jidysz, lecz nauczą się języka ojczystego kraju zamieszkania,
i zapoznają się z nowoczesną kulturą europejską. Pod przywództwem takich osób jak Mojżesz Mendelssohn (1729–1786), Naftali
Herz Wessely (1725–1805) czy Izrael Jacobson (1768–1828) Żydzi
zaczęli przyjmować edukacyjne i społeczne standardy Zachodu
 W tym czasie rabinat charakteryzował się nieokreśloną hierarchią, która zakończyła się wraz z wybitnymi rabinami tego pokolenia (gedolei ha-dor). Brak struktury
formalnej przyczyniał się do powstawania napięć między różnymi osobistościami
świata rabinackiego (np. przewodniczącymi akademii i rabinami danej wspólnoty)
oraz między rabinami i przywódcami świeckimi. W ciągle zmieniających się wspólnotach świata żydowskiego dzięki temu możliwe stało się przezwyciężanie różnych
wyzwań i pokonywanie przeszkód w świadczeniu usług liturgicznych, prawnych
i edukacyjnych oraz w sprawowaniu przywództwa duchowego i intelektualnego.
L. I s a a c R a b i n o w i t z, Rabbi, Rabbinate, art. cyt., s. 15.
69

�Anna Kuśmirek

38

i wkrótce dla wszystkich stało się jasne, że potrzebni im są postępowi rabini wykształceni na świeckich uniwersytetach70.
W Stanach Zjednoczonych początek swej wspólnoty Żydzi
datują na 1654 r., to jednak do lat czterdziestych XIX w. nie było
tam wyświęconych rabinów71.
W 1875 r. Wise i jego zwolennicy założyli w Cincinnati Hebrew
Union College, uczelnię, która nadal szkoli rabinów reformowanych.
W odpowiedzi na ten krok tradycjonaliści prowadzeni przez Sabato
Moraisa z Filadelfii, następcę Izaaka Leesera, w 1886 r. utworzyli
w Nowym Jorku Jewish Theological Seminary, które w dalszym ciągu
promuje konserwatywny nurt judaizmu. Tradycyjni ortodoksi, których liczba wzrastała w wyniku emigracji Żydów z Europy Wschodniej, w 1897 r. otworzyli w Nowym Jorku „Seminarium Teologiczne
im. R. Izaaka Elchanana”, które obecnie jest szkołą rabinacką Yeshiva
University. Nurt rekonstrukcjonistyczny w 1968 r. uruchomił w Wyncote w stanie Pennsylwania swój „College Rabinacki”. Wymienione
placówki w połączeniu z wieloma mniejszymi szkołami rabinackimi
 W całej Europie zaczęły powstawać seminaria rabinackie: w Padwie (1829 r.),
w Metz, w Amsterdamie, Londynie i w innych dużych miastach. Najsilniejszy ruch
reformatorski był w Niemczech. Na jego czele stał rabin Abraham Geiger (1810–
1874). Powstały tam też trzy takie seminaria: „Żydowskie Seminarium Teologiczne”
we Wrocławiu, prezentujące teologią konserwatywną, berlińska „Szkoła Wyższa
Studiów nad Judaizmem”, głównie ośrodek teologii reformowanej czy liberalnej,
i „Seminarium Ortodoksyjne” w Hildesheim. Nowe seminaria też uważały Talmud
za najważniejszy przedmiot, jednak poza nim wykładano też jeszcze zagadnienia
z Biblii hebrajskiej, midraszy oraz historię i homiletykę, pedagogikę i inne przedmioty, dotyczące funkcjonowania nowoczesnego rabinatu. Seminaria te żądały
zwykle od swych studentów, by jednocześnie uczęszczali na uniwersytety świeckie.
Zob. np. The Wiley-Blackwell History of Jews and Judaism, dz. cyt., s. 340–342.
71
 W Ameryce doby kolonialnej wszystkie synagogi trzymały się rytu sefardyjskiego (hiszpańskiego i portugalskiego). W związku z masową emigracją Żydów
z Europy Środkowej w latach poprzedzających wojnę domową wyraźniej zarysowała się potrzeba wyświęcania rabinów. Na temat historii judaizmu w Ameryce
zob. m.in. J.D. S a r n a, American Judaism. A History, New Haven, London 1994.
70

�Kapłani, rabini i inni

39

(niektóre nie uwzględniają podziałów w judaizmie) przygotowują
do pracy zdecydowaną większość czynnych rabinów w Stanach
Zjednoczonych. Jest też wiele tradycyjnych jesziwot ortodoksyjnych,
np. Beth Medrash Govoha w Lakewood w stanie New Jersey, ale ich
absolwenci nie są przeznaczeni do posługiwania we wspólnotach.
Na fali ruchu feministycznego i dążenia do zrównania płci,
zapoczątkowanego w latach sześćdziesiątych XX w., bardziej liberalne odłamy judaizmu amerykańskiego zaczęły wzywać do
wyświęcania kobiet na rabinów72.
W czasach poprzedzających emancypację rabini posługiwali całym wspólnotom, a nie pojedynczym synagogom, ale współcześnie
są wynajmowani przez poszczególne zgromadzenia.
Wprawdzie w krajach europejskich (Anglia, Francja) istnieją
naczelni rabini, ale próby wprowadzenia podobnej hierarchii
w Stanach Zjednoczonych spełzły na niczym. W XIX w. rabini
w większości otrzymywali niskie wynagrodzenie i zdani byli na
łaskę i niełaskę przywódców wspólnoty, którzy urząd rabina często traktowali po macoszemu. Natomiast w XX w. rabinat stał się
zawodem poważanym i szanowanym: wynagrodzenie rabinów
wzrosło, korzyści i urlopy stały się normą, powstały też narodowe organizacje rabinackie, które przyczyniły się do podniesienia
prestiżu i statusu zrzeszonych w nich członków.
Od współczesnego rabina amerykańskiego oczekuje się wypełniania wielu zadań: on czy ona często są doradcami małżeńskimi
 Pierwsze wyświęcenia kobiet miały miejsce już o wiele wcześniej. Regina
Jonas (1902–1944), absolwentka berlińskiej Hochschule, została prywatnie wyświęcona w Niemczech w 1935 r. Pierwszą wyświęconą Amerykanką była Sally
Priesand, która w 1972 r. ukończyła Hebrew Union College. Dwa lata później
„Rekonstrukcjonistyczny College Rabinacki” wyświęcił na urząd rabina Sandy
Eisenberg Sasso. Po długich i zaciętych debatach konserwatywne Jewish Theological
Seminary w 1984 r. otworzyło się dla kobiet ubiegających się o tytuł rabinacki
(pierwszą wyświęconą była Amy Eilberg w 1985 r.). Zob. np. The Wiley-Blackwell
History of Jews and Judaism, dz. cyt., s. 482nn.
72

�40

Anna Kuśmirek

i rodzinnymi, zapewniają religijne wykształcenie dorosłych, są
administratorami i dyrektorami szkół, uczestniczą w inicjatywach
międzywyznaniowych. W mniejszych wspólnotach rabin jest często jedyną osobą, która zna się na sprawach religijnych, dlatego
przychodzi mu spełniać funkcje: kantora, odczytującego Torę,
szafarza bar i bat micwah itd. Wielu rabinów nie występuje dzisiaj na ambonie, ale pracują jako instruktorzy, kapelani, szefowie
„Fundacji Hillela” w kampusach uniwersyteckich czy wykonują
jeszcze inne posługi na rzecz wspólnoty.
W Izraelu sytuacja rabinów jest zdecydowanie inna niż w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej i pod wieloma względami przypomina dawną pozycję ich poprzedników. Pieczę nad
sprawami religijnymi sprawuje tam Naczelny Rabinat kraju
z dwoma naczelnymi rabinami: aszkenazyjskim i sefardyjskim.
Z wyjątkiem tradycyjnych rabinów ortodoksyjnych, a także niewielkiej liczby rabinów reformowanych i konserwatywnych,
wszyscy rabini są urzędnikami państwowymi. Większość z nich
kończyła tradycyjne jesziwot, tylko nieliczni są absolwentami
seminariów rabinackich.
Część z nich pracuje w sądach rabinackich, które mają oficjalną
jurysdykcję w sprawach małżeństwa i rozwodu, inni nadzorują
kwestie koszerności czy kąpieli rytualnych, ewentualnie pracują
w instytucjach państwowych. Synagogi finansuje rząd, ich członkowie nie utrzymują ich materialnie tak jak w Stanach Zjednoczonych. Synagogi nieortodoksyjne upodabniają się do tych w Stanach
Zjednoczonych, a ich członkowie ponoszą wydatki na rzecz swych
synagog i utrzymują bliskie kontakty z rabinami.

4. Inni funkcjonariusze tradycyjnej gminy żydowskiej
Struktura liturgii synagogalnej powstała już w czasach starożytnych i została w istocie niezmieniona przez wieki. Najważniejszym

�Kapłani, rabini i inni

41

punktem liturgii było i jest czytanie perykopy z Tory (seder) i Proroków (haftara)73. Czytanie Pisma Świętego było poprzedzone modlitwą Szma Israel („Słuchaj Izraelu”), Szmone esre („Osiemnaście
błogosławieństw”) i zakończone błogosławieństwem. W związku
z czytaniem Pisma Świętego ktoś ze wspólnoty lub gości wygłaszał
homilię. Z tej możliwości korzystał zarówno Jezus, jak i apostołowie, by głosić Ewangelię74.
Do synagogi Żydzi uczęszczali obowiązkowo w szabat i w dni
świąteczne. Z pobudek dewocyjnych uczęszczali także w poniedziałki i czwartki. Przy synagodze skupiało się życie społeczne
gminy żydowskiej. Do synagogi dołączano zazwyczaj szkołę dla
dzieci oraz pomieszczenia dla pielgrzymów i miejsce na posiedzenia radnych gminy.
Opiekę nad synagogą i sprawy związane z zebraniami gminy
sprawował przełożony synagogi – archisynagogos (hebr. ro’sz
ha-keneset). Wyznaczał on kantora, lektora i mówców. Przełożony miał zazwyczaj pomocnika, gr. hyperetes (hebr. chazzan).
Synagoga służyła nie tylko do celów liturgicznych, lecz także do
zebrań  gminy żydowskiej celem ogłaszania czy odczytywania
zarządzeń, do załatwiania spraw sądowych lub manifestacji
politycznych.
Współczesna organizacja synagogi sięga swymi korzeniami
czasów starożytnych. Obecnie synagoga jest całkowicie instytucją
ludzi świeckich i tylko w przypadku odmawiania błogosławieństwa
kapłańskiego jest wymagana obecność kapłana. W synagogach
postępowych nawet w tym przypadku nie jest to konieczne, ponieważ odmawia je rabin.
Większe gminy żydowskie zatrudniały cały zespół oficjalnych
etatowych pełniących funkcje religijne. Zazwyczaj w liczbie sied Por. Dz 13, 15; Łk 4, 7.
 Por. Mt 4, 23; Łk 4, 44; Dz 13, 5n.

73
74

�Anna Kuśmirek

42

miu: sędzia (dajan), kantor (chazan), nauczyciel (melammed),
rzezak rytualny (szochet), pisarz (sofer), woźny (szamasz) i osoba
wykonująca rytuał obrzezania (mohel)75.
Do tradycyjnych głównych funkcjonariuszy należy sędzia (hebr.
dajan). Są to zazwyczaj rabini, którzy zasiadają w sądzie religijnym,
czyli Bejt Din. Mogą oni być zatrudnieni przez członków gminy na
stałe lub zasiadać w sądzie rabinicznym od czasu do czasu. Rozpatrują w nich specjalistyczne kwestie rozwodów i konwersji oraz
różne problemy halachiczne. Pod opiekę takiego sądu rabinackiego
mogą być przekazywane sprawy związane z nadzorem nad ubojem rytualnym i rozstrzygnięcia w kwestii kaszrutu76. W czasach
biblijnych w sprawach cywilnych i obrzędowych orzekali kapłani
i lewici, obecnie jednak w roli dajana może występować każdy
Żyd, który ma odpowiednie kwalifikacje, jednak tradycyjnie nie
mogą tej funkcji pełnić prozelici i kobiety.
We współczesnych synagogach bardzo ważną rolę pełni recytator albo kantor. Dlatego też w większych gminach zatrudnia się
na stałe specjalnie wyszkolonych kantorów zwanych po hebrajsku
chazan77 do prowadzenia modlitw, szczególnie w szabat i święta.
Wprawdzie tytuł ten pojawia się już dla określenia jednego z urzędników synagogi w czasach talmudycznych78, to jednak dopiero
w późniejszych czasach ustanawiano chazana na stałe. Nosi także
inną nazwę, to jest szeliach cibur, to jest „posłaniec społeczności”,
ponieważ odmawia modlitwy w imieniu wiernych, które wymagają
minjanu. To on słowami modlitwy lub przez inne czynności liturgiczne zwraca się do Boga w imieniu danej wspólnoty. Rabin Simon
 I. A b r a h a m s, Życie codzienne Żydów w średniowieczu, dz. cyt., s. 45.
 Tamże.
77
 Określenie to nie występuje w tekstach biblijnych.
78
 Określanie używane m.in. dla wykonawcy kar cielesnych, nauczyciela
młodzieży oraz osoby, która miała utrzymywać porządek w czasie liturgii synagogalnej. S.P. D e V r i e s, Obrzędy i symbole Żydów, dz. cyt., s. 49.
75
76

�Kapłani, rabini i inni

43

Philip De Vries79 zwraca uwagę, że jeśli mówić w ogóle o kimś jako
o „duchowym” w judaizmie, to jest to właśnie przewodniczący
modlitwom w synagodze, który pełni funkcję duchowną. Należy
podkreślić, że nie jest to rabin. Potocznie mówi się o recytatorze,
który umie recytować Torę ze zwoju, zgodnie z melodyką języka,
czy też o kantorze, który śpiewa poszczególne modlitwy, psalmy
i hymny na melodie dostosowane do potrzeb liturgicznych na
określone pory i dni. Może też wykonywać modły według własnych
melodii podczas szabatu czy świąt80. Kodeks liturgiczny dokładnie opisuje cechy charakteru i umysłu oraz wymagania związane
z przeszłością i teraźniejszością kandydata na ten urząd.
Współcześnie przy zatrudnianiu kantora bierze się pod uwagę
jego zdolności muzyczne i dobry, głos choć stawia się także inne
wymagania. Powinien być osobą skromną, cieszyć się dobrą reputacją, mieć uznanie wśród członków gminy i być ich godnym
reprezentantem. Powinien mieć żonę, nosić brodę i odznaczać się
przyjemnym wyglądem. W przypadku, gdyby stracił głos, może
przejść na emeryturę, lecz pozostaje na utrzymaniu gminy81.
Z powodu nakazu spożywania mięsa koszernego większe gminy
zatrudniają rzeźnika, czyli szocheta, który dokonuje uboju według
przepisów rytualnych. Czynność ta ma także charakter liturgiczny.
Osoba ta pełni bowiem żydowską służbę Bożą. Szochet wyciągając
ramię i przygotowując ostry nóż do cięcia poświęca tę czynność,
wznosząc myśl do Boga, wypowiadając święte słowo, a następnie
tnie szyję zwierzęcia. Cięcie za pomocą szybkiego ruchu noża w tę
i z powrotem bez przystanku, ma być wykonane w poprzek szyi,
za pierwszym dużym kręgiem szyjnym, przez tchawicę i przełyk.
W ten sposób z ciała zabitego zwierzęcia ma wypłynąć krew. Po
 Tamże.
 Zbiór takich melodii nosi nazwę chazanut. S.P. D e V r i e s, Obrzędy i symbole Żydów, dz. cyt., s. 51.
81
 A. U n t e r m a n n, Żydzi. Wiara i życie, Łódź 1989, s. 252.
79
80

�Anna Kuśmirek

44

wykonaniu zadania szochet ociera ciało zabitego zwierzęcia z krwi
i poddaje go badaniu82. W przypadku naruszenia jednego z przepisów mięso polega rytualnemu zakazowi spożycia.
Poza trzema głównymi wyżej wymienionymi funkcjami są jeszcze
inne mniej ważne stanowiska. W mniejszych gminach mogła być to
jedna osoba, pełniąca kilka funkcji, nazwana kol-bo-nik83. Wśród tych
funkcji jest woźny lub posługacz w synagodze zwany szamesem,
utrzymujący porządek w synagodze. Może być także pomocnik
kantora tzw. chazan szeni, który czyta fragment Tory wyznaczony
na dany dzień i prowadzi modły w dni powszednie. Ponadto jest
to mohel, który wykonuje rytualny obrzęd obrzezania, nauczyciel,
hebr. melammed, w szkole chederowej, to jest szkole religijnej przy
synagodze oraz pisarz, hebr. sofer, który zajmuje się zwojami Tory,
przepisuje je lub naprawia w przypadku uszkodzenia, a także piszący
pergaminy do mezuzy oraz listy rozwodowe dla Bejt Din84.
Gminy współczesne często pełnią funkcję centrum kulturalnego,
w którym są zatrudnieni także inni pracownicy, np. pracownicy
socjalni, opiekunowie młodzieży.
Bóg, dając Prawo ludowi Izraela, wezwał go zarazem, by stał
się królestwem kapłanów i ludem świętym (Wj 19, 6). Wezwanie
to jest równocześnie aktem wybrania i uświęcenia. Dlatego Izrael
jest zobowiązany do przestrzegania praw i rytuałów, które czynią
go ludem świętym. Z tego względu, że Żydzi są narodem kapłanów, każdy z nich ma prawo kierować obrządkiem. Prawdziwa
rola rabina polega na czuwaniu, by przestrzegać zasad religijnych
i nauczać Prawa. Z przyczyn społecznych nastąpiło przekształcenie
godności w urząd, w ten sposób rabini przejęli pewne obowiązki
związane z liturgią i gminą, co upodobniło ich do osób duchownych.
 S.P. D e V r i e s, Obrzędy i symbole Żydów, dz. cyt., s. 225.
 A. U n t e r m a n n, Żydzi. Wiara i życie, dz. cyt., s. 250.
84
 Tamże, s. 254.
82
83

�Ks. waldemar cisło

duchowieństwo w kościele katolickim
Ujęcie biblijne
Pojęcie kapłaństwa w obrębie katolicyzmu ma długą genezę.
Zawsze było odnoszone do Najwyższego Kapłana Jezusa Chrystusa. Również dziedzictwo Starego Testamentu nie pozostaje
bez wpływu na kształtowanie się, pojmowanie i definiowanie
kapłaństwa. Powszechnie uznaje się, że kult sprawowany przez
Naród Wybrany, szczególnie przez pokolenie Lewitów, musi być
zawsze brany pod uwagę, kiedy omawiamy kapłaństwo Nowego
Testamentu. W odniesieniu do Starego Testamentu możemy mówić o szczególnej kapłańskiej duchowości rozciąganej następnie
na cały naród jako wybrany przez Boga. O jego przygotowaniu
czytamy m.in. w Księdze Wyjścia 19, 61 czy Księdze Izajasza 61, 6.
Ten typ pojmowania kapłaństwa był rozprzestrzeniony zarówno
w judaizmie palestyńskim (2 Mch 2, 17) i aleksandryjskim, jak
również we wspólnotach żydowskich żyjących w diasporze wokół
Morza Martwego2. Z drugiej strony spotykamy wyobrażenia kapłaństwa, rozprzestrzeniające się w świecie helleńskim, które były
zabarwione tak negatywnie, że to, co objawił Jezus o kapłaństwie,
raczej byłoby przez nie zaciemnione, niż wniosłoby jakiś pozytywny
akcent. Również za życia Jezusa kapłaństwo w obrębie judaizmu
przeżywało swoistą dekadencję, co powodowało zdeprecjonowa1 Cytaty biblijne pochodzą z Biblii Tysiąclecia, Poznań 2003.
2
 Por. G. M o l i n, Die Sohne des Lichtes, Wiedeń 1954, s. 143–146.

�ks. Waldemar Cisło

46

ny obraz kasty kapłańskiej. Propozycja Jezusa jest na tyle nowa,
że nie niszczy ona tych struktur, nadaje im zupełnie nową jakość
podnosząc kapłaństwo do rangi sakramentu.
Powołanie i posłanie Dwunastu przez Jezusa staje się symbolem
Kościoła. Podczas swojego ziemskiego życia Jezus w sposób szczególny zwracał uwagę na ich swoiste kształcenie w swojej szkole.
Dawał im również udział w swoim własnym posłaniu, mieli oni
głosić Królestwo Boże, uzdrawiać chorych, wypędzać demony, aby
w ten sposób nawrócić do Boga Jego lud3. Natura tego posłania
jest bardzo zbliżona do misji Jezusa: uczniowie nauczają podobnie
jak On, dokonują podobnych cudów. Jezus objawia się jako wielki
prorok, oni powinni tak, jak czynili to prorocy Starego Testamentu, jak czyni to ich Mistrz, głosić Królestwo Boże. Jezus objawia
się jako Sługa Boży. Według tego wzoru winni oni również się
umniejszać, służyć4. Jest On również Dobrym Pasterzem5. Podobnej postawy oczekuje się od Piotra i innych Apostołów6. Chrystus
będzie cierpiał dla Królestwa Bożego, stąd można oczekiwać, że
również Jego uczniów spotka ten sam los.
Istota powołania polega na tym, że Dwunastu jest posłanych przez
Chrystusa, tak jak On jest posłany przez Ojca mocą Ducha Świętego7.
Kto ich przyjmuje, przyjmuje również Chrystusa8. Było to głębokie
przekonanie pierwotnego Kościoła, którego potwierdzenie znajdujemy w zakończeniu Ewangelii9. Powinni czynić te same znaki
mesjańskie i otrzymają siłę Ducha, aby być świadkami Ewangelii10.
 Por. J 1, 35–51; Mt 9, 9; 10, 1–42; Mk 3, 13–19; Łk 6, 12–16.
 Mt 10, 40–42, Mk 9, 33–37.
5
 Mt 2, 6.
6
 Ef 2, 20, Ga 2, 9.
7
 J 20, 21–23.
8
 Mt 10, 14; Mk 9, 33–37, Łk 10, 48.
9
 Mt 28, 16–20.
10
 Dz 1, 8
3
4

�Duchowieństwo w Kościele katolickim

47

Z tego też powodu nazwano Dwunastu imieniem Apostołów. Chociaż w języku greckim „Apostoł” miał również inne znaczenie, to
w Septuagincie zostaje mu nadany sens religijny i nadaje mu się
znaczenie niemal boskiego posłania11. Pojęcie „Apostołowie” nabiera szczególnego sensu, gdyż stają się oni fundamentem Kościoła
i z tego powodu przypisany jest im szczególny autorytet. Są oni
uprzywilejowanymi świadkami życia i zmartwychwstania Pana12.
Są Apostołami w pełnym tego słowa znaczeniu. Wynika to z bezpośredniej woli Jezusa Chrystusa, darów Ducha Świętego, którą
otrzymali, stają się zaczynem Kościoła13. Widzimy pomiędzy Nimi
głowę Kościoła jerozolimskiego Jakuba, ponieważ był „bratem Pana”
i jest też świadkiem zmartwychwstania14. Prawdopodobnie również
inni „bracia Pana” dzięki specjalnej łasce Bożej, otrzymują tę samą
rangę, co Apostołowie. Barnabas, Sylwanus, Andronicus i Junias
będą nazwani Apostołami, ale w nieco szerszym sensie. Oni będą
posłani przez Pawła z zadaniem głoszenia Ewangelii. Następnie
spotykamy pojęcie „apostoła” w Didache 11, 3–6. Po tym okresie
zanika pojęcie „apostoł” jako związane z instytucją.

Dalsze różnicowanie się autorytetu religijnego
w pierwotnym Kościele
Wydaje się niemożliwym, aby z pewnością zaprezentować rozwój form autorytetów i urzędów kościelnych zarówno w okresie
apostolskim jak i poapostolskim Kościoła pierwotnego. Kościół
powoli zdobywał swoją niezależność od judaizmu. Spowodowane to było m.in. tym, że zarówno Apostołowie, jak i pierwsi
chrześcijanie wywodzili się z judaizmu. Tłumaczy to również
 J 13, 16
 Dz 1, 21; J 15, 27
13
 Mt 19, 28; Łk 22, 30
14
 1 Kor 15, 7
11
12

�ks. Waldemar Cisło

48

fakt wielkich wpływów w początkowej fazie Kościół, organizacji
zaczerpniętych z synagogi czy judaizmu. To, co dla niniejszych
rozważań jest bardzo istotne, to fakt że Apostołowie są świadomi prawa dobierania sobie współpracowników. Ci ostatni byli
świadomi, że tylko w nawiązaniu do autorytetu Apostołów mogą
sprawować swoje urzędy. W kościele pierwotnym było bardzo
mocne przekonanie, że to przekazanie autorytetu dokonuje się
przez Pana poprzez udzielenie charyzmatycznych darów Ducha
Świętego. Jest to nieco zbliżone do posłania siedemdziesięciu dwóch, jakiego opis znajdujemy u Łukasza w rozdziale 10.
Liczba siedemdziesiąt odgrywa bardzo ważną rolę w tradycji
judaistycznej15. Mimo, że Dwunastu nie było jedynymi, którzy
znali osobiście Pana, jednak to im została powierzona jedyna
w swoim rodzaju misja. Tutaj też odnajdujemy uzasadnienie dla
„zastąpienia” Judasza przez Macieja. Judasz nie został zastąpiony
z powodu śmierci, ale dlatego że zdradził. Świadectwo Apostołów
powinno być przekazywane wszystkim narodom. Śmierć jednego
z członków kolegium nic nie zmienia, należy je postrzegać jako
jednorazowe, wyjątkowe posłanie dla całej historii zbawienia16.
Gremium to posiadało zarówno nieprzekazywalne, jak i przekazywalne elementy swojej misji.
Autorytet „starszych” odgrywa bardzo ważną rolę w teologii
Pawłowej. Potwierdzenie tego faktu znajdujemy również w tekście święceń prezbiterów („starszych”). Wzorowane jest ono na
tekście z Księgi Liczb 1, 16nn, które w swoim brzmieniu bardziej
przypomina obrazy Starego Testamentu, niż teksty modlitw konsekracyjnych ze święceń biskupich. Na tej podstawie możemy
przypuszczać, że instytucja „starszych” jako współpracowników
 Lb 11, 16n.
 Por. Ph. M e n o u d, Les additions au groupe des douze apotres d‘apres le livre
des Actes, „Revue d‘histoire et de philosophie religieuses”, 37(1957), s. 71–80.
15
16

�Duchowieństwo w Kościele katolickim

49

Apostołów wywodzi się z tradycji judaizmu i rozumiana była
w świetle wyżej wspomnianego tekstu z Księgi Liczb.
Pojęcie „prezbiter” początkowo odnoszone było również do
Apostołów (Dz 11, 30; 1 P 1, 2). W środowisku jerozolimskim
prezbiterzy wymieniani byli na równi z Apostołami. Odnajdujemy
ich ponownie w gminach zakładanych przez św. Pawła. Kierowali
oni miejscowymi wspólnotami kościelnymi w jego imieniu (por.
Dz 14, 23). W tej instytucji możemy postrzegać mniej zorientowaną misyjnie instytucję, a bardziej dopatrywać się utworzonej
ze wspólnot żyjących w diasporze na wzór synagogalnej instytucji
przełożonego.
We wspólnotach diaspory zauważamy również nazwę „biskup”
(Dz 20, 28). Wywodzi się ona z języka greckiego lub esseńskiego.
Przez długi czasu, co wynika z tekstów biblijnych, był to synonim
nazwy „prezbiter” (por. Dz 20, 17.28). Jednak terminologia Pawłowa nie jest jednoznaczna w tym względzie, o czym świadczą
chociażby teksty: 1 Kor 12, 28; Rz 12, 4.8; 1 Tes 5, 12.
Pojawiają się też inni współpracownicy Apostołów, którzy nie
są związani z poszczególnymi kościołami lokalnymi: prorocy.
Znajdujemy ich w Antiochii (por. Dz 13, 1; Kor 2, 28). Zajmują
oni ważne miejsce w hierarchii, pozwalające im na czynny udział
w liturgii (Dz 13, 3nn). Znajdujemy również opisy proroków,
którzy nie posiadali kościelnego autorytetu (por. 1 Kor 14, 37).
To wyraźne oddzielenie charyzmatu od urzędu sprzeciwiało się
nauczaniu Nowego Testamentu, jednak początki Kościoła i jego
tworzenia domagały się pewnych ustępstw, uporządkowanych
w czasach późniejszych.
W listach pasterskich odnajdujemy kolejne stadium rozwoju
autorytetu kościelnego. Paweł zawraca się do Tytusa i Tymoteusza,
polecając ich trosce liczne Kościoły lokalne, które były już rządzone
przez prezbiterów bądź biskupów – por. Tt 1, 5; 1 Tm 5, 17. Spotykamy w tych opisach również formy święceń (por. 1 Tm 4, 14;

�50

ks. Waldemar Cisło

2 Tm 1, 6): włożenie rąk przez Pawła jak i starszych połączone
z modlitwą. Pojawiają się również w tych opisach wskazania na
interwencję Ducha Świętego (1 Tm 1, 18). Zarówno Tytus jak
i Tymoteusz nie będą już nazywani apostołami, „przełożonymi”,
ale biskupami.
Znajdujemy również trzeci urząd: diakona (siedmiu – Dz 6,
1–7), którzy przypuszczalnie byli pierwszymi prezbiterami dla
greckich wspólnot. W niektórych tekstach wymieniani są na równi
z Apostołami (por. Flp 1, 1; 1 Tm 3, 1). Pojęcie „diakon” jawi się
w tekstach Nowego Testamentu jako zarezerwowane głównie dla
sposobu służby Jezusa i jego uczniów. W początkowej fazie diakonat
miał przypisane znaczenie etyczne. Jako określenie funkcji pojawia
się później. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku kapłaństwa
powszechnego wiernych, używane było pojęcie „diakonat” również
w odniesieniu do wszystkich ochrzczonych. Nie jest to jednak
jakiegoś rodzaju filantropia. Należy wyraźnie odróżnić pomiędzy
posługą każdego ochrzczonego a posługą ucznia i wynikającymi
z tego wybrania obowiązkami (por. 1 Kor 12, 5).
Wszyscy byli żydami, wywodzącymi się z diaspory, czyli dobrze
znającymi kulturę helleńską. Pomimo stwierdzenia autora Dziejów
Apostolskich, że mieli głównie zajmować się „posługą stołów”,
to zauważamy wyraźnie również ich aktywną rolę w głoszeniu
Ewangelii.
Na podstawie tekstów możemy przypuszczać, że we wspólnotach
helleńskich pełnili oni rolę taką, jaką Apostołowie dla „Hebrajczyków”. Wydaje się uprawnionym stwierdzeniem, że wywodzili się
z żydów z diaspory, którzy w czasach apostolskich organizowali
w Jerozolimie swoje struktury. Dlaczego wybrano siedmiu? Według
przepisów żydowskich wspólnota składająca się ze 120 mężów
miała prawo wybrać radę składającą się z siedmiu członków.
Możliwe, że reprezentowali oni grecką synagogę. Nałożenie rąk
ukazywało jedność pomiędzy wspólnotą jerozolimską a chrześci-

�Duchowieństwo w Kościele katolickim

51

janami z całej diaspory. Pokazuje to, że kościół ma jednocześnie
naturę „judaistyczną i helleńską”17.

Struktura urzędu kapłańskiego we wczesnym Kościele
Pod pojęciem „wczesnochrześcijańskie” rozumiemy strukturę
kościelną, istniejącą pod koniec I wieku. Jej opis znajdujemy w listach pasterskich i innych tekstach datowanych na ten okres. Jest
zrozumiałym, że w ramach prezbiterium tworzy się episkopat, składający się z wybranych mężów, którzy często mogą się odwołać do
ścisłego związku z kolegium apostolskim, a przeznacza się dla nich
szczególnie ważne zadania, np. Tytusowi na Krecie, Tymoteuszowi
w Efezie, Klemensowi w Rzymie czy Ignacemu w Antiochii18.
Są to wybrani mężowie, którzy otrzymali szczególną rolę pasterską w Kościele i mają za zadanie strzec depozytu wiary otrzymanego od Apostołów. Posiadają oni oficjalne zadanie „pasienia
stada Bożego”. Mają się troszczyć o zachowanie dyscypliny, zgodnie
z Dz 20, 28–36, mają dbać o czystość doktryny. Jak wspomniano
powyżej, w Pierwszym Liście do Tymoteusza 4, 14 znajdujemy
opis „prezbiterium”, które tworzą starsi jako rodzaj kolegium. To,
że osoba posiadająca tytuł biskupa należy do kolegium, jest tylko
okresem przejściowym, który doprowadzi do zaistnienia episkopatu monarchicznego.

Episkopat monarchiczny
Po zakończeniu posługi Jakuba jako biskupa Jerozolimy, na
Wschodzie obserwujemy powstanie episkopatu monarchicznego.
 Por. G. D i x, Jew and Greek. A study in the primitive Church, New York 1953.
 H. S c h l i e r, Die Ordung der Kirche nach den Pastoralbriefen: Die Zeit der
Kirche, Freiburg in Br., 1956, 127–147.
17

18

�52

ks. Waldemar Cisło

Pod koniec I wieku w obrębie chrześcijaństwa możemy mówić
o ukształtowaniu się dwóch struktur hierarchicznych: antiocheńskiej, obecnej w Kościołach Wschodnich, i rzymskiej spotykanej na
Zachodzie, zbudowanej z kolegiów składających się z prezbiterów
i prezbiterów-biskupów. Nie istniało jedno wyobrażenie roli biskupa dla Wschodu i Zachodu. Kościoły Wschodnie widzą w biskupie
reprezentanta Kościoła lokalnego. Pozycję tę utwierdził okres walki
z gnostycyzmem. W Rzymie i na Zachodzie powoływano się raczej na
obecność Piotra i przypisywano mu wolę przeniesienia uniwersalnego
zadania biskupa Jerozolimy, powiązanego długi czas z Antiochią, do
centrum ówczesnego świata – Rzymu. Rozróżnienie na wschodnie
i zachodnie pojmowanie roli biskupa i urzędów kościelnych jest na
tyle mocne, że również dzisiaj nie można go pomijać19.
Umocnieniu pozycji biskupa sprzyjało rozwinięte pojmowanie tej
funkcji jako misji przypisanej danej osobie, posiadającej charyzmatyczną funkcję, z której nie można jej usunąć. Pierwotnie tekst 1 Kor
2, 15 odnoszony był do wszystkich wierzących. Mówi on o tym, że
wszyscy żyjący w łasce mają za sędziego Ducha Boga. Na Zachodzie interpretowano ten fragment jako prawo pełniących urząd do
władzy nad wiernymi, przyznawany początkowo biskupom, później
zajmującym najwyższe pozycje, a ostatecznie odnoszony do tronu
Piotrowego20. Jeszcze w drugim i trzecim wieku w powszechnie
nauczanej eklezjologii, którą znajdujemy chociażby u św. Cypriana,
prawo to odnosi się do biskupów, jednak widoczna jest tendencja
do rezerwowania tego przywileju jedynie dla Stolicy Piotrowej21.
19
 Por. Y. C o n g a r, Conscience ecclésiologique en Orient et en Occident du VI
au XI siècles, „Istina”, 5(1959), s. 187–236.
20
 Por. A.M. K o e n i g e r, Prima sedes a nemine iudicatur, in: Beiträge zur
Geschichte des christlichen Altertums. Festschrift für Albert Ehrhard, Hrsg. A.M. Koeniger, Bonn – Leipzig 1922, s. 273–300.
21
 Pr. Y. C o n g a r, Orde et juridication dans l’Eglise: Sainte Eglise, Paris 1963,
s. 203–238.

�Duchowieństwo w Kościele katolickim

53

Władza nad całym Kościołem. Biskupi i papież
Władza duchowa, ściśle połączona z urzędem, nie była rozumiana jako identyczna z władzą jurysdykcyjną. Ponieważ misja
pochodzi bezpośrednio od Chrystusa, staje się rzeczywistością
sakramentalną, sakramentem sukcesji apostolskiej22. Jurysdykcja
staje się coraz ściślej zależna od powstających kanonów i powoli
staje się wyrazem sukcesji związanej z biskupstwem.
Na szczycie kościelnego urzędu znajduje się kolegium biskupów, które jest kontynuacją kolegium apostolskiego. Jego zadanie
nie polega już na zakładaniu Kościoła, ale na rządzeniu nim, co
zostało przekazane przez Dwunastu23. Najwyraźniejszy przejaw
tego znajdujemy podczas tzw. Soboru jerozolimskiego w roku 49,
który jest przedstawiamy jako wzór soborów ekumenicznych.
Rozważano tam niezmiernie istotne kwestie dla przyszłości
chrześcijaństwa: czy chrześcijan wywodzących się z judaizmu i z pogaństwa mają obowiązywać te same przepisy? Czy też kierując się
wolnością Kościół powinien wprowadzić nowe przepisy dla chrześcijan wywodzących się spoza judaizmu? Jako znamienną odpowiedź
znajdujemy stwierdzenie: „My i Duch Święty”24. Późniejsze sobory
różniły się, były bardziej soborami skupionymi na kwestiach jurysdykcyjnych, prawnych, gdyż zdominowane były przez chrześcijan
wywodzących się z grecko-rzymskiego środowiska. Zajmowały się
raczej kwestiami właściwego przekazu prawd wiary, niż pytaniami
fundamentalnymi dotyczącymi kwestii Objawienia jak pierwszy sobór. Sobory można traktować jako nadzwyczajne zgromadzenia, na
22
 B. B o t t e, L’Ordre d’après les priéres d’ordination: Etudes sur le sacrement
de l’ Ordre, Paris 1957, s. 33.
23
 Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium (KK),
w: Sobór Watykański II. Konstytucje, dekrety, deklaracje, Poznań 2003, n. 20–23.
24
 K. L a k e, The apostolic Council of Jerusalem: The Begining of Christianity V,
London 1933, s.195–212.

�ks. Waldemar Cisło

54

których Kościół poddaje się osądowi swojego założyciela – Chrystusa
i pyta o wierność i apostolskość. Sobory kontynuują misję Apostołów,
jednocześnie stawiając pytanie o wierność nauce Apostołów, mają
one jednocześnie charakter misyjny i reformatorski. W tym znaczeniu
sobory są wspaniałą możliwością wypełniania funkcji apostolskiej
dla Kościoła. Na soborach ekumenicznych Kościół, który ma misję
głoszenia światu Ewangelii, jest z Ewangelią konfrontowany pod
względem wierności i wiarygodności. Założony przez Chrystusa
Kościół pyta siebie przy tej okazji, czy żyje zgodnie z nakazem Ewangelii, czy nakazy prawa, które ustanawia, odpowiadają głębokiemu
sensowi communio.
Widzimy tutaj wyraźnie, dlaczego sobory tworzą pewną elastyczną w formie i różnorodną instytucję, która nie ma odpowiednika
w cywilnych strukturach epoki. Koncyliaryzm Kościoła nie odnosi
się jedynie do soborów ekumenicznych, spotykamy go również,
choć nie w pełni, we wszystkich formach regionalnych czy lokalnych synodów, na których różne Kościoły spotykały się ze sobą,
przez różne gremia, które o tyle były akceptowane, o ile posiadały
delegację uprawnionych urzędów25.
Skoro uznajemy sobór za przedłużenie misji Apostołów, to
analogicznie Biskup Rzymu jest przedłużeniem misji Piotra dla
całego Kościoła. Nie jest to misja stworzenia Kościoła z chrześcijan
wywodzących się z różnych środowisk, ale jest to prowadzenie
całego Kościoła, który powstał na terenach pogańskich, a których
stolicą był Rzym26.
Funkcja Biskupa Rzymu, jego szczególna pozycja, nie opiera
się jedynie na fakcie historycznym, mającym również wymiar duchowy – pobycie Piotra w Wiecznym Mieście, gdzie krótko przed
 Por. P. G o u y o n, Die Kollegialität in der altkirchlichen Tradition, in: Konzilsreden, Hrsg. Y. Congar, H. Küng, D. O’Hanlon, Einsiedlen 1964, s. 46–49.
26
 Por. Ch. H o f s t e t t e r, La primauté dans l’Eglise dans la perspective de l’histoire du salut, „Istina” 8(1961–1962), s. 333–350.
25

�Duchowieństwo w Kościele katolickim

55

Pawłem został umęczony i zabity. Ta szczególna rola opiera się na
fakcie przekazania mu przez Pana jedynej w swoim rodzaju funkcji, która w pierwotnym Kościele była sprawowana i uznawana,
a która była związana z Biskupem Rzymu, czyli stolicy ówczesnego
świata rzymskiego i helleńskiego27.
W późniejszym czasie nastąpiła pogłębiona refleksja teologiczna nad zakresem władzy biskupa Rzymu, którą Piotr otrzymał od
Pana (por. Mt 16, 44). Ta refleksja, która doprowadziła do uznania
Biskupa Rzymu jako następcy Piotra, nie jest jakąś interpretacją
czysto jurydyczną. Jest to głęboka refleksja wynikająca z interpretacji historii zbawienia, która jest jednocześnie historią obietnicy
i wypełnienia. Kościół pierwotny uznał prymat Jerozolimy. Kiedy
nie mógł być on dalej sprawowany, jak również na podstawie
dyskusji pomiędzy chrześcijanami wywodzącymi się z judaizmu
i ze świata helleńskiego, kiedy osiągnęła ona swój szczytowy moment, władza nad całym Kościołem powierzona Piotrowi, została
przeniesiona z Jerozolimy do Rzymu. Jak podaje św. Ireneusz28, był
to również symbol oznaczający, że po czasie Żydów nastąpił czas
„narodów”29, zanim przy ponownym przyjściu Pana, gdy powróci
do Jerozolimy, Rzym będzie „matką kościołów” i zachowa prymat.
Historycznie jest to może słabo udokumentowane, jednak
osobista interwencja Piotra, który uznał dzieło Pawła, stawia go
jako sprawującego władzę nad całym Kościołem. Na przestrzeni
II i III wieku uniwersalna funkcja Biskupa Rzymu była uzasadniana
przy użyciu tekstów odnoszących się do Piotra (Mt 16, 16–19; Łk
 Por. 1 P 5, 13.
 I r e n e u s z, III Adv. Haer. 3, 2–3: opisuje Kościół w Rzymie jako „największy
i najstarszy, uznawany przez wszystkich; założony i zbudowany w Rzymie przez
dwóch najczcigodniejszych Apostołów, Piotra i Pawła [...]. Z tym Kościołem, z racji
jego najznakomitszego pochodzenia, musi zgadzać się Kościół powszechny, to
znaczy wierni, którzy gdziekolwiek się znajdują”.
29
 Por. Łk 21, 14; Dz 10, 45nn.
27
28

�ks. Waldemar Cisło

56

22, 31–34; J 21, 15–23), a papież nosił tytuł następcy Piotra30. Tę
sukcesję można przedstawić następująco:
–	Piotr Apostoł jest typem każdego chrześcijanina, każdy uczeń
Chrystusa jest powołany, aby go naśladować. W tym sensie
fragmenty Pisma, mówiące o Piotrze, odnoszą się do każdego
ochrzczonego.
–	 W tekstach poznajemy go jako głowę i przewodniczącego kolegium Apostołów. Wszyscy biskupi mogą się uważać za następców
św. Piotra, gdyż on jako pierwszy sprawował władzę, którą oni
teraz wypełniają.
–	Piotr otrzymał i sprawował władzę biskupią nad całym Kościołem, ta szczególna funkcja została przejęta przez biskupów
rzymskich – papież ma władzę cura omnium ecclesiarum. Kościół
katolicki upatruje źródło tej władzy w prawie Bożym.

Początkowe dwie formy święceń
Nie możemy stwierdzić z całą pewnością, w jaki sposób następowało powołanie do służby Kościołowi w starożytności. Nie mamy
zapisów mówiących o tym w Ewangeliach czy pismach Nowego
Testamentu. Stąd wszelkie teorie, mówiące o początkach, mają
charakter hipotetyczny.
Jak możemy wnioskować, starożytny Kościół posiadał dwie
formy ordynacji. W Kościele jerozolimskim Jakub i starsi funkcjonowali na wzór rady. Ta rada ukonstytuowała się, gdy uczniowie
posiedli świadomość, że chcą pozostać wierni strukturom znanym
w ówczesnym Izraelu. Kolegium Starszych, w którym możemy
przypisać rolę najwyższego kapłana Jakubowi, było rodzajem najwyższego autorytetu, na który Kościół się powoływał. Posiadał on
 M. M a c c a r r o n e, L’antico Titolo Vicarius Petri e la concezione del Primato,
„Divinitas” 1(1957), s. 365–371.
30

�Duchowieństwo w Kościele katolickim

57

władzę nad poszczególnymi Kościołami lokalnymi, podobnie jak
Sanhedryn miał władzę nad synagogami w diasporze. Potwierdzają
to już wspominane wcześniej różne formy urzędów w Kościołach
zakładanych przez św. Pawła zbliżone do znanych z ówczesnych
synagog.
Tym dwóm formom sprawowania władzy w Kościele towarzyszą dwie formy udzielania święceń31. W Kościele jerozolimskim
przyjmowanie do grona starszych miało charakter nieco zbliżony
do powołania starszych przez Mojżesza (Lb 11, 16). Poszczególni
członkowie byli powoływani do tego, aby uczestniczyć w gronie
dwunastu czy siedemdziesięciu celem troski o wspólnotę. Ten
rodzaj powołania pozostaje widoczny w liturgii święceń. Podkreślane jest na Wschodzie znaczenie katedry Jakuba w Jerozolimie
i Piotra w Antiochii. Wspólnoty paulińskie natomiast od samego
początku mają ryt włożenia rąk32.
W czterech miejscach Nowego Testamentu spotykamy opis
nałożenia rąk, które oznacza wprowadzenie w urząd pasterski:
–	 w Dz 6, 3.8 Łukasz opisuje ustanowienie siedmiu. Ryt ten wskazuje na fakt, że posługa ta odwzorowuje ustanowienie Jozuego
przez Mojżesza (Lb 27, 18) i w ten sposób go uwiarygodnia.
Gest nałożenia rąk ma również pochodzenie synagogalne,
znajdujemy go przy ustanawianiu nauczycieli prawa;
–	 w Dz 13, 1–4 znajdujemy opis, gdzie prorocy i nauczyciele
nakładają na nich ręce po poście i modlitwie i posyłają ich;
–	 w 1 Tm 4, 13 i 2 Tm 1, 6 Apostoł przypomina Tymoteuszowi
o charyzmacie, który otrzymał poprzez nałożenie rąk przez
prezbiterium.
 Szeroko na ten temat: A. E h r h a r d t, The Apostolic Ministry, Edinburgh
1958.
32
 Por. P. L’ H u i l l i e r, La pluralité des consécrateurs dans les chirotonies
épiscopales, „Messager de l’Exarchat du Patriache russe en Europe occidentale”,
53(1963), s. 112–130.
31

�ks. Waldemar Cisło

58

Obrzęd nakładania rąk pozostał w gminach zakładanych przez
Pawła i po zaniknięciu judaistycznych gmin rozciąga się na cały
Kościół. Obrzęd święceń udzielanych przez nałożenie rąk i po
odbytym poście, pochodzi co prawda z judaizmu, przyjął jednak
w chrześcijaństwie nową formę i nowy sens. Obrzęd święceń
uświadamia i unaocznia, że posiadający różne godności przez
pozostawanie w łączności z nauczaniem Apostołów, pozostają
w łączności z Chrystusem – Głową Kościoła.

Stopnie święceń: biskup, prezbiter, diakon
Trójstopniowa struktura stopni święceń – episkopat, prezbiterat
i diakonat – podobnie jak to miało miejsce w przypadku kanonu czy
liczby sakramentów, należy postrzegać jako ukształtowaną w procesie krzepnięcia struktur33. Chodzi o rozwój, który miał miejsce
w okresie apostolskim. Od samego początku widzimy w Kościele
urząd, który moglibyśmy nazwać „nadzorem”, prezbiteratem czy
diakonatem. Jednak wraz z upływem czasu te struktury ulegały
modyfikacji. Nie istnieje struktura stopni kapłaństwa, która by
istniała od samego początku.
Do momentu ukształtowania się w Kościele trójstopniowej
struktury święceń istniała dyskusja na temat przydziału obowiązków i zadań do poszczególnych stopni. W III w. na terenie Afryki
jedynie biskup był określany mianem sacerdos i sprawował Eucharystie. Prezbiterom przydzielano wówczas jedynie rolę pastoralną.
W wieku IV, po Soborze w Nicei, pojawia się sytuacja odwrotna.
Prezbiterzy reprezentują biskupa w jego diecezji podczas sprawowania Eucharystii i stają się sacerdotes. Biskup – episkopus staje
się głową prezbiterium i troszczy się o uświęcanie powierzonej mu
wspólnoty. Można go nazwać biskupem regionalnym.
 Por. A.M. R a m s e y, The Gospel and the church, London 1936.

33

�Duchowieństwo w Kościele katolickim

59

Funkcja biskupa
Pomimo powyżej opisanych różnych zmian biskup pełni w powierzonym mu Kościele lokalnym funkcję zastępcy Chrystusa, troszczy się o przekaz wiary i jego prawdziwość. Podczas konsekracji
otrzymuje on nie tylko funkcję jurydyczną nad powierzoną sobie
wspólnotą, ale nade wszystko dary duchowe, dzięki którym może
wypełniać zadaną misję. Otrzymuje dary, które mu pozwalają być
przewodnikiem dusz, świadkiem Chrystusa. Dary otrzymane w sakramencie święceń pozwalają mu być żywym obrazem jedynego
najwyższego kapłana – Jezusa Chrystusa. To nie biskup naucza
swój lud, prowadzi i uświęca, to Duch Boży jest tym, który to czyni
przez niego. Początkowo podczas święceń kandydat otrzymywał nie
władzę jurydyczną, ale bardziej koncentrowano się na wymiarze
duchowym tego urzędu34.
W czasach ojców Kościoła biskup to sacerdos jednego lokalnego
Kościoła, gdzie przewodniczy liturgii, niedzielnej Eucharystii, modlitwom, wprowadza nowych chrześcijan w misterium paschalne
Chrystusa poprzez chrzest i bierzmowanie, znajdujące swoją pełnię
przez przyjmowanie Ciała Pańskiego. Jedna z Kościołem grzeszników, wyświęca prezbiterów i diakonów, święci oleje chorych. Biskup
jest także nauczycielem i kaznodzieją. Celem zagwarantowania
sukcesji apostolskiej w Kościele lokalnym koncentrowano uwagę
na wierzących i „katedrze prawdy”, wokół której się gromadzili.
Ostatecznie biskup jest duchową głową Kościoła lokalnego,
który w imieniu Chrystusa został mu powierzony, pozostając w jedności z Rzymem, gdzie następca Piotra ma swój tron. „Charakter
sakramentalny” uzdalnia biskupa lub delegowanego przez niego
prezbitera do udzielania sakramentów, czyniąc z nich podczas ich
udzielania żywymi „zastępcami Chrystusa”. Dlatego też sakra J. L e c u y e r, Orientations de la théologie de l’ Episcopat, w: L’Episcopat et
L’Eglise universelle, Eds. Y. Congar, B.D. Dupuy, Paris 1962, s. 791–792.
34

�ks. Waldemar Cisło

60

menty, których udziela, nie zależą od jego moralnych kwalifikacji
i osobistej wiary, ale od intencji ich sprawowania, tak jak Kościół
je sprawuje.
Podczas święceń nowego biskupa muszą być obecni przynajmniej trzej biskupi. Sam ten akt pokazuje, że od początku istniało
w Kościele przekonanie, że nie jest to jakiś akt, w którym ktoś
sprawujący taki urząd przekazuje go innemu, czy też jakieś pełnomocnictwa, które jemu zostały powierzone, ale jest to akt całego
kolegium biskupów.
Prezbiterat
Funkcja prezbitera jest funkcją, w której każdy wierzący ma
częściowy udział. Prezbiterium wraz z biskupem stara się wypełniać
obowiązki spoczywające na biskupie jako głowie Kościoła lokalnego. Kiedy chcemy doprecyzować znaczenie funkcji prezbitera, to
musimy skierować naszą uwagę na to, co tradycja bardzo mocno
wiąże ze sobą – prezbiterat i sprawowanie Eucharystii – oraz słowa Chrystusa, który powierza tę misję Apostołom: „czyńcie to na
moją pamiątkę” (1 Kor 11, 23nn). Czynić to, co uczynił Mistrz.
Z tego powodu Sobór w Trydencie broni tego aspektu kapłaństwa
z mocą35, w podobnym tonie wypowiada się Sobór Watykański II
w numerze 28 Konstytucji Lumen gentium.
Kapłan jest tym, który pozwala wejść w misterium Chrystusa,
nie tylko Paschy ale całego misterium zbawczego, rozciągniętego od chrztu do zmartwychwstania Pańskiego. Jednak błędnym
byłoby ograniczenie kapłaństwa do jednego sakramentu. Z drugiej strony byłoby to sprzeczne z duchem przekazu i tradycją,
gdybyśmy twierdzili, że funkcja kapłańska ma jedynie charakter
sakramentalny, to jest ogranicza się do sprawowania kultu. To
jest również funkcja polegająca na głoszeniu słowa Bożego. Już
 Sessio 23, can. I (DS. 1771).

35

�Duchowieństwo w Kościele katolickim

61

podczas Ostatniej Wieczerzy, gdy Pan ogłasza swoją krew Krwią
Przymierza, zauważamy, że nie ma żadnego aktu Przymierza, który
nie jest powiązany z głoszeniem Słowa. Przymierze to jednocześnie
czyn i słowo. Odnajdujemy to wyraźnie w słowach Jezusa (por.
1 Kor 11, 26). Głoszenie kazań, udzielanie chrztu, sprawowanie
Eucharystii są funkcjami powiązanymi z prezbiterem.
Posługa diakona
Pomimo, że na przestrzeni wieków diakonat zatracił swoją
pierwotną funkcję, nie stał się jednak nic nie znaczącym stopniem
święceń. Świadectwem tego są stwierdzenia zawarte w  dokumentach Soboru Watykańskiego II mówiące o odnowie urzędów
kościelnych36. W dokumentach tych zauważono, że diakonat jest
tym urzędem kościelnym, który już w swojej nazwie dokładnie
opisuje powierzone mu funkcje. Diakon wykonuje swój urząd,
„posługę”, w świecie, gdzie styka się bardzo blisko z posługą świeckich. W tym kontekście musi on starać się, aby nie zatracić swojego
sakramentalnego charakteru (zlaicyzować się). Należy on do stanu
duchownego, który, aby uzyskać kolejny stopień kapłański, musi
pozostawić. Pokazuje to również rola diakona podczas liturgii,
gdzie zajmuje on miejsce pomiędzy sprawującym ją prezbiterem
a ludem wiernych, jednak funkcja diakona nie może zostać ograniczona jedynie do funkcji liturgii. Z tego punktu widzenia jest on
bardziej związany z lokalną wspólnotą niż kapłan, który może być
przenoszony. Jest to szczególnie widoczne w przypadku diakonów
stałych, którzy przez fakt pracy i posiadania rodziny mają większy
kontakt z problemami wiernych.
Na przestrzeni historii widzimy wielokrotne próby odnowy czy
zmiany w ramach posługi diakona. Możemy jednak stwierdzić, że
realizuje się ona na trzech płaszczyznach: liturgicznej, charytatyw KK, n. 19; P a w e ł VI, Motu proprio Sacrum diaconatus ordinem, 18.06.1967

36

�ks. Waldemar Cisło

62

nej i katechetycznej. W aspekcie liturgicznym: nauczanie wiernych,
którzy przychodzą do kościoła, dbałość o harmonijny przebieg
liturgii, asystowanie przy ślubach i pogrzebach. Obszar działalności charytatywnej jest najbardziej właściwy dla posługi diakona.
Wspólnota parafialna, która nie zajmuje się najbiedniejszymi, nie
może być uważana za autentycznie Chrystusową. Widzieliśmy to
doskonale zarówno w Kościele starożytnym jak i średniowiecznym,
gdzie Kościół rezerwował dla siebie tę posługę gdyż świat, który
był zajęty swoim rozwojem i postępem, nie był w stanie go zastąpić. Wprawdzie aspekt misyjny i nauczania bardziej przypisany
jest posłudze biskupa czy prezbitera, to jest ona również wyraźna
w posłudze diakona37. Trudno jednak oczekiwać, żeby diakon stał
się specjalistą w jednym tylko z wyżej wymienionych aspektów.
W posłudze diakona bardzo ważne jest zachowanie równowagi
pomiędzy tymi trzema zadaniami. Posługa diakona w liturgii jest
niezmiernie istotna, ponieważ samo sprawowanie kultu winno
uświadamiać wiernym, że jest ono formą służby dlatego, że Chrystus uobecniający się w liturgii ukazuje siebie jako Ten, który „nie
przychodzi, aby mu służono, lecz aby służyć”. Tak uobecniający
się Chrystus staje się „Diakonem swojego Kościoła”38.
 Diaconia in Christo, Hrsg. K. Rahner, H. Vorgimler, Freiburg in. Br. 1962, s. 46.
 Por. J. H o r n e f, Kommt der Diakon der frühen Kirche wieder?, Wien 1959.

37

38

�Ks. Andrzej CHOROMAŃSKI

duchowieństwo w prawosławiu
Duchowieństwo stanowi element składowy każdej religii; nie
ma wspólnoty religijnej, która nie miałaby swoich duchownych.
Również Kościół prawosławny posiada w swoich szeregach osoby,
które odróżniają się od wiernych świeckich zarówno specyficznym
stanem życia, jak i wykonywanymi funkcjami. Niniejszy artykuł
stara się opisać specyficzny charakter tych osób oraz przedstawić
ich rolę i zadania w Kościele w perspektywie teologicznej. Z tej
racji nie tylko są opisane poszczególne kategorie duchownych oraz
ich specyficzne zadania, ale również została wyjaśniona i opisana
specyfika stanu duchownego w świetle wiary prawosławnej1.

1. Pojęcie osoby duchownej w Kościele
prawosławnym i podział duchownych
Na początku należy zdefiniować pojęcie duchownego, osoby
duchownej, stanu duchownego czy też po prostu duchowieństwa.
Pytanie więc brzmi, kim jest osoba duchowna?2.
1
 Jako że autor sam nie jest duchownym prawosławnym, lecz katolickim,
i opiera się bardziej na źródłach pisanych niż własnym doświadczeniu, opracowanie może nosić znamiona pewnej „stronniczości”, która z pewnością nie jest
zamierzona, lecz wynika z braku częstych kontaktów z Kościołem prawosławnym
i jego duchownymi.
2
 Polski termin „duchowny” jest tłumaczeniem łacińskiego terminu clerus, który
z kolei jest transkrypcją greckiego kleros (κλήρος) – dosłownie „los”. Pierwotne
znaczenie to „dziedzictwo”; „to, co się otrzymuje przez dziedziczenie”. Termin

�64

ks. Andrzej Choromański

Samo pojęcie osoby duchownej przynależy do dwóch porządków:
z jednej strony świeckiego czyli socjologicznego i prawnego, z drugiej zaś ściśle religijnego i kościelnego. W porządku świeckim, za
duchownego uważa się osobę, która w danej wspólnocie wierzących
sprawuje urząd religijnego lidera powierzony mu przez uprawnioną
do tego władzę. Ogólnie rzecz ujmując, w perspektywie czysto socjologicznej można stwierdzić, że duchowni to ustanowieni urzędowo
liderzy lub przywódcy religijni. Ich rola oraz powierzone im zadania
są różne w różnych tradycjach religijnych, ale zawrzeć je można
w trzech kategoriach: kult, nauczanie, zarządzanie. Normalnie więc
do duchownych należy przewodniczenie modlitwom i sprawowanemu we wspólnocie wierzących kultowi liturgicznemu, nauczanie
prawd wiary i zasad postępowania moralnego oraz czuwanie nad
całokształtem życia danej wspólnoty. Zazwyczaj duchowieństwo
jest zhierarchizowane, to znaczy dzieli się na różne stopnie związane z wykonywaniem określonych funkcji. Dlatego też mówi się,
że duchowni, to przedstawiciele tzw. hierarchii i odróżnia się ich
od pozostałych wyznawców danej religii. Duchowieństwo, to ta
część wyznawców danej religii czy też członków danego Kościoła,
która nie należy do laikatu (od gr. laos – lud). Istotnym zadaniem
duchownych, które w praktyce rozkłada się na różne czynności, jest
posługa ludowi w sprawach odnoszących się do Boga i zbawienia
oraz organizowanie i nadzorowanie życia wspólnoty religijnej.
Tak można by zdefiniować i scharakteryzować duchowieństwo
w perspektywie czysto socjologicznej.
„dziedzictwo” wskazuje na otrzymywanie czegoś drogą specjalnego przekazania
(spadku); czegoś, co się otrzymuje od kogoś innego poprzez dziedziczenie po
nim. Polskie słowo „duchowny” sugeruje natomiast udział w królestwie ducha
w odróżnieniu od królestwa materii oraz skoncentrowanie się na sprawach duchowych w odróżnieniu od spraw ziemskich i światowych. Łącząc te oba znaczenia
etymologiczne można by stwierdzić, że duchowny to osoba, która uczestniczy
w dziedzictwie duchowym na mocy specjalnego aktu dziedziczenia (losu).

�Duchowieństwo w prawosławiu

65

Jednakże definicja ta podlega uszczegółowieniu i doprecyzowaniu, gdy wkraczamy na teren konkretnej religii oraz określonego Kościoła. Dla chrześcijańskiego rozumienia każdego pojęcia
istotną wartość posiada zawsze świadectwo Pisma Świętego.
Trzeba stwierdzić, że pojęcia duchownego, osoby duchownej oraz
duchowieństwa nie występują ani w Starym, ani w Nowym Testamencie. Bez trudu jednak w całej Biblii znajdujemy różne osoby
wypełniające funkcje właściwe osobom duchownym w rozumieniu
wyżej wyjaśnionym. Tak jest również w Kościele czasów Nowego
Testamentu, czyli u samych początków chrześcijaństwa. Spotykamy
w nim osoby nauczające i głoszące Słowo Boże, sprawujące kult
i przewodniczące modlitwom oraz kierujące całokształtem życia
wspólnoty. Czasami jedna osoba sprawuje wszystkie powyższe
funkcje, czego wymownym przykładem jest cała działalność Pawła
Apostoła. Czasami natomiast poszczególne zadania rozdzielone są
pomiędzy różne osoby. W Pierwszym Liście do Tymoteusza, św. Paweł dosyć obszernie mówi o organizacji wspólnoty chrześcijańskiej
w Efezie, gdzie jego wierny współpracownik w pracy apostolskiej
został ustanowiony zwierzchnikiem. Wymienia aż siedem różnych
urzędów i posług: biskup (zob. 3, 1–7), starsi przewodniczący
(zob. 5, 17), starsi (zob. 5, 19–22), diakoni (zob. 3, 8–13), kobiety
posługujące we wspólnocie, które należy utożsamić z diakonisami (zob. 3, 11), wdowy (zob. 5, 3–16) oraz delegaci apostołów
posyłani dla rozwiązywania różnych spraw, którzy pełnią władzę
w imieniu tego, kto ich posyła, w tym konkretnym przypadku –
św. Pawła (zob. 1, 3). Mówiąc o różnych posługach kościelnych,
Apostoł podkreśla wielokrotnie, że osoby wypełniające je mają być
ludźmi prowadzącymi nienaganne życie.
Wśród różnych rodzajów kościelnego posługiwania od samego
początku wyróżniają się pewne urzędy i funkcje, których przekazywanie i obejmowanie związane jest z określonym rytem, a mianowicie nałożeniem rąk. Już w Nowym Testamencie w ten właśnie

�ks. Andrzej Choromański

66

sposób odbywało się ustanowienie biskupa (zob. 1 Tm 4, 14;
2 Tm 1, 5), prezbitera (zob. 1 Tm 5, 22; Tt 1, 5) i diakona (zob.
Dz 6, 6). Ryt ten – nazwany później sakramentem kapłaństwa lub
sakramentem święceń – został zachowany i jest nadal praktykowany w Kościele rzymskokatolickim oraz we wszystkich Kościołach
Wschodnich, w tym w Kościele prawosławnym. Prawo wyświęcania
od czasów apostolskich należało wyłącznie do biskupów, a samo
wyświęcenie nigdy nie było powtarzane. Protestanckie Kościoły
poreformacyjne nie traktują posługi duchownej jako sakramentu,
choć i u nich ordynacja na urząd w Kościele odbywa się poprzez
celebrację podobnych obrzędów. Jednakże z powodu braku sakramentalnego charakteru, w perspektywie teologicznej prawosławnej
czy katolickiej, osoby posługujące w Kościołach protestanckich nie
są osobami duchownymi lecz osobami świeckimi, które niczym
nie różnią się od pozostałych wiernych oprócz sprawowanego
urzędu kościelnego. Objęcie urzędu kościelnego nie wiąże się tu
bowiem z posiadaniem przez osobę odrębnego sakramentu, który
odróżniałby ją od pozostałych wiernych. Inaczej jest w tradycji
katolickiej oraz wschodniej, gdzie stan duchowny związany jest ze
święceniami sakramentalnymi. O ile więc w perspektywie czysto
socjologicznej pastor czy biskup protestancki jest duchownym i za
takiego uważany jest przez prawo państwowe, o tyle w perspektywie teologicznej – prawosławnej czy katolickiej – pozostaje on
osobą świecką.
W Kościele prawosławnym, tak samo zresztą jak w Kościele
katolickim, duchownym w sensie właściwym jest ten, kto przyjął
sakrament święceń, nazywany powszechnie w prawosławiu sakramentem kapłaństwa3. Duchowni tworzą trójstopniową hierarchię,
 W kwestii terminologii warto zauważyć, że w prawosławiu używa się pojęcia
sakrament kapłaństwa, którym obejmuje się biskupstwo (episkopat), kapłaństwo
(prezbiterat) oraz diakonat. W Kościele katolickim natomiast, od czasu Soboru
Watykańskiego II, który przywrócił praktykę diakonatu stałego, mówi się w do3

�Duchowieństwo w prawosławiu

67

na której szczycie stoi biskup, stopniem środkowym jest prezbiter
(ksiądz) i stopniem najniższym – diakon. Hierarchia ta to odrębny
stan w Kościele, który odróżnia się od pozostałych wiernych według kryterium święceń: kto spośród wiernych przyjął święcenia
jest osobą duchowną i przynależy do hierarchii; kto nie przyjął
święceń jest osobą świecką i przynależy do laikatu. Na poziomie
zasad i prawa kościelnego sytuacja jest więc klarowna, jednakże
na poziomie życia kościelnego wyróżnia się pewne kategorie osób,
które wprawdzie nie przynależą do duchowieństwa, lecz są do
niego tradycyjnie przypisane4. Są to w pierwszym rzędzie ci, którzy
otrzymali święcenia niższe (o których poniżej) i przysługują im
pewne przywileje zarezerwowane dla duchownych, jak noszenie
stroju duchownego (sutanny) i wypełnianie określonych funkcji
w liturgii. Z tej racji zostały one ujęte w niniejszym opracowaniu.
Od razu należy podkreślić, że w prawosławiu święcenia oraz związana z nimi przynależność do stanu duchownego zarezerwowane
są wyłącznie dla mężczyzn5.
kumentach kościelnych o sakramencie święceń udzielanym w trzech stopniach:
diakonatu, prezbiteratu i episkopatu. O ile dwa ostatnie uważane są za stopnie
kapłaństwa sakramentalnego, o tyle pierwszy – diakonat – określany jest jako
stopień służby, a nie kapłaństwa. Chociaż diakoni należą do hierarchii kościelnej,
to jednak nie uczestniczą w kapłaństwie Chrystusowym. W prawosławiu diakonat
jest uznawany za najniższy stopień kapłaństwa sakramentalnego. W tradycji
protestanckiej natomiast w ogóle nie ma sakramentu święceń, a wprowadzenie
w posługę duchowną na różnych jej stopniach odbywa się przez obrzęd zwany
ordynacją.
4
 Na temat polemiki wokół podziału duchowni – świeccy w Kościele prawosławnym zob.: K.Ch. Fe l m y, Współczesna teologia prawosławna, Białystok
2005, s. 265–275.
5
 W sytuacji, gdy wiele Kościołów chrześcijańskich wprowadziło w ostatnich
dziesięcioleciach święcenia kobiet, kwestia ta została również podniesiona w Kościele prawosławnym. Zdecydowana większość prawosławnych odrzuca możliwość
udzielania święceń kapłańskich i biskupich kobietom, przytaczając dwa argumenty.
Pierwszym jest stała praktyka Kościoła, sięgająca Chrystusa i czasów apostolskich.

�68

ks. Andrzej Choromański

Należy także odróżnić stan duchowny od stanu zakonnego.
Ani siostry zakonne, ani bracia zakonni, czyli osoby, które złożyły
śluby zakonne (czystości, ubóstwa, posłuszeństwa), ale nie przyjęły
święceń, nie należą do duchowieństwa. Jednakże pod pewnymi
względami się bliżsi duchownym niż świeckim. Noszą bowiem
strój zakonny, odróżniający ich od zwykłych świeckich a upodabniający do duchownych. W czasie nabożeństw w cerkwi zwykle
nie przebywają ze świeckimi, lecz w zarezerwowanym dla nich
odrębnym miejscu, podobnie jak duchowni. Ponadto, przełożona
monasteru ma prawo błogosławienia wiernych, którzy ją o  to
proszą (np. w czasie Całonocnego Czuwania), choć normalnie
błogosławieństwa zarezerwowane są wyłącznie dla biskupa lub
kapłana. Jednakże do duchowieństwa w sensie właściwym należą
tylko ci mnisi, którzy oprócz ślubów przyjęli święcenia sakramentalne. Zatem zakonnik może, ale nie musi być osobą duchowną,
a osoba duchowna może, ale nie musi być zakonnikiem. Z tej racji
w prawosławiu rozróżnia się pomiędzy duchowieństwem białym
(cs. swjaszczenniki), czyli duchownymi, którzy nie są mnichami
i zwykle posiadają żony oraz duchowieństwem czarnym, czyli
duchownymi będącymi jednocześnie mnichami (cs. monachi).
Duchowieństwo białe stanowi większość duchowieństwa parafialnego. Chociaż nie zachowują oni celibatu, obowiązuje ich
Uważają, że gdyby Chrystus pragnął, aby kobiety były biskupami i kapłanami, to
sam włączyłby je do grona Apostołów i wyraźnie pouczyłby Kościół na ten temat.
Skoro tak nie uczynił, to znaczy, że zarezerwował posługę biskupią i kapłańską
wyłącznie dla mężczyzn. Ani Pismo Święte, ani dwutysiącletnia tradycja Kościoła
nie pozwalają na zmianę tej praktyki. Drugi argument ma charakter symboliczny.
Kapłan jest ikoną Chrystusa i uosabia jego obecność w Kościele. Reprezentuje
Chrystusa zarówno w Jego bóstwie jak i człowieczeństwie. Skoro więc Chrystus
był mężczyzną, również kapłani muszą być mężczyznami (K. Wa r e, Kościół
prawosławny, Białystok 2011, s. 324–325). Odrębną sprawą jest diakonat kobiet.
Z racji swojej aktualności w Kościele prawosławnym zagadnienie to jest szerzej
omówione w paragrafie poświęconym diakonatowi.

�Duchowieństwo w prawosławiu

69

jednak starożytna zasada właściwa wszystkim Kościołom Wschodnim, że sakrament małżeństwa nie może być przyjęty po przyjęciu
sakramentu święceń. W praktyce posiada to dwie konsekwencje:
pierwsza jest taka, że małżeństwo musi zostać zawarte przed
przyjęciem pierwszych święceń wyższych czyli sakramentalnego
diakonatu, druga, że owdowiały duchowny – diakon czy kapłan
– nie może ponownie wstąpić w związek małżeński; musi żyć samotnie do końca życia, nawet gdyby żona zmarła tuż po zawarciu
małżeństwa6. Duchowieństwo czarne sprawuje posługę duchowną
w monasterach, głównie dla współbraci mnichów. Wyróżniamy
wśród nich hierodiakonów (gr. ierodiákonos; cs. ierodiakón), czyli
mnichów, którzy posiadają święcenia diakonatu oraz hieromnichów
(gr. ieromonachos, cs. ieromonakh,), czyli tych, którzy posiadają
święcenia prezbiteratu. Zazwyczaj wstąpienie do monasteru i złożenie ślubów zakonnych poprzedza przyjęcie święceń. Czasami
jednak się zdarza, że biały duchowny – diakon lub ksiądz – wstępuje
do monasteru i składa śluby zakonne. W przeszłości monastery
były oddzielone od parafii, obecnie z racji potrzeby duszpasterskiej
zdarza się często, że do klasztorów przypisane są parafie, a mnisi
spełniają funkcję duszpasterzy parafialnych. Tylko hieromnisi mogą
otrzymać święcenia episkopatu.

2. Rola powołania w wyborze stanu duchownego
Dla właściwego rozumienia kim jest osoba duchowna w Kościele, z punktu widzenia teologii prawosławnej, nie można pominąć
kwestii powołania. Powołanie bowiem stanowi istotne kryterium
wyboru stanu duchownego przez konkretną osobę oraz wywiera
 Warto dodać, że osoby, które zawarły związek małżeński po raz drugi, nie są
dopuszczane do posługi kapłańskiej, nawet, gdyby wcześniej otrzymali sakrament
święceń (zob. H. A ł f i e j e w, Misterium wiary. Wprowadzenie do prawosławnej
teologii dogmatycznej, Warszawa 2009, s. 189–190.
6

�ks. Andrzej Choromański

70

wpływ na wykonywanie przez nią posług duchownych7. W świadomości prawosławnej diakonat, kapłaństwo i episkopat nie są
ani zawodami ani zwykłymi urzędami, lecz są rozumiane jako
powołanie. Oznacza to najpierw, że tym, który wybiera danego
kandydata najpierw na diakona a następnie na kolejne stopnie
hierarchii kościelnej jest sam Chrystus, który go powołuje. W najgłębszej swej warstwie zarówno teologicznej jak i psychologicznej
powołanie kapłańskie jest dla samego powołanego misterium, tzn.
tajemnicą ukrytą w samym Bogu, który wybiera i wzywa konkretną
osobę do służby kapłańskiej w Kościele.
Rozumienie stanu duchownego nie jako osobistego wyboru,
lecz jako przyjęcia wyboru dokonanego przez samego Boga, zakorzenione jest w tradycji biblijnej. Teologia prawosławna wyjaśnia
rozumienie powołania na fundamencie Słowa Bożego. Odwołuje
się do powołania takich postaci jak: Abraham (zob. Rdz 12, 1–3),
Mojżesz (zob. Wj 3, 1–4. 17), czy też prorocy Starego Testamentu:
Jeremiasz (zob. Jr 1, 4–7), Izajasz (zob. Iz 6, 9), Amos (zob. Am
7, 15) i inni, aby podkreślić, że tym który powołuje jest sam Bóg.
Z tej racji urząd duchownego nie jest własnością osoby, która go
piastuje, lecz to osoba duchowna jest własnością Boga, który ją
wybiera i powołuje. Bóg nie tylko wzywa danego człowieka do
diakonatu, kapłaństwa czy biskupstwa, ale również posyła go do
wypełnienia określonego zadania. We wszystkich przytoczonych
wyżej przykładach biblijnych występuje wyznaczenie osobie konkretnego zadania oraz posłanie jej do wypełnienia go. Duchowny
prawosławny ma świadomość, że Bóg go osobiście wzywa i oczekuje od niego konkretnej służby wobec ludu, do którego go posyła.
Wzorem odpowiedzi na powołanie jest postawa samego Chrystusa,
który dobrowolnie przyszedł na świat, aby wypełnić wolę Ojca, choć
 R. K o z ł o w s k i, Duszpasterz i jego służba w Kościele prawosławnym, Hajnówka 2008, s. 45–50.
7

�Duchowieństwo w prawosławiu

71

wiedział, że oznaczało to przyjęcie śmierci za zbawienie świata.
Jak sam powiedział: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego,
który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło” (J 4, 34). Duchowny
jako powołany, to sługa Pański do końca posłuszny woli Boga.
Nowy Testament ukazuje wyraźnie, że Jezus, zakładając Kościół,
wybiera dwunastu Apostołów (zob. Mk 3, 13–19,), a następnie
siedemdziesięciu dwóch innych uczniów (zob. Łk 10, 1), których
powołuje do specjalnych zadań i ustanawia swoimi najbliższymi
współpracownikami. Ewangelista Marek podkreśla, że Jezus powołuje tych, których sam chce, a oni przychodzą do Niego. Następnie
przygotowuje ich swym przykładem i nauką do zadań, które dla
nich przewidział, po czym udziela im władzy i pełnomocnictwa,
obdarzając darami Ducha Świętego (zob. J 20, 21–22; Dz 1, 5;
2, 1–4) i posyła z misją głoszenie Dobrej Nowiny o zbawieniu
całemu światu (zob. Mt 28, 18–20). Kościół prawosławny wierzy,
że Pan nie przestał powoływać ludzi do szczególnej współpracy
z Nim w dziele zbawienia i w służbie Kościołowi. Wybór stanu
duchownego to przyjęcie wezwania, które kieruje do człowieka
sam Chrystus – Dobry Pasterz; to On przez posługę duchownych
wciąż kontynuuje swoją misję zbawczą w świecie.
Powołanie do stanu duchownego nie jest jednak narzucone
człowiekowi i wymaga jego osobistej decyzji. Duchownym w prawosławiu nie można zostać przez przynależność do konkretnej
grupy społecznej czy określonego rodu, tak jak było to na przykład
w starożytnym Izraelu. Urzędy duchowne w Kościele prawosławnym nie są dziedziczne, co jednak nie oznacza, że syn nie może
pójść w ślady ojca, zostając duchownym. W tym sensie zdarzają
się nawet rody kapłańskie w Kościele prawosławnym, ale nie na
zasadzie społecznego automatyzmu, lecz z racji odczytania i przyjęcia tego samego powołania przez kolejne pokolenia duchownych.
Obok wymiaru osobistego, czyli subiektywnego, powołanie ma
również wymiar eklezjalny, czyli obiektywny. Aby zostać włączonym

�ks. Andrzej Choromański

72

do stanu duchownego w Kościele prawosławnym nie wystarczy osobiste przeświadczenie i pragnienie ze strony kandydata do święceń.
Potrzeba jeszcze uznania i potwierdzenia tego powołania przez
Kościół. Wymiar eklezjalny powołania posiadał zawsze w tradycji
wschodniej duże znaczenie. W pierwszych wiekach kandydatów na
urzędy kościelne wskazywał lud, który czynnie uczestniczył w zarządzaniu sprawami Kościoła8. Zasada wyboru duchownego przez lud
istniała w różnych formach na chrześcijańskim Wschodzie i w niektórych krajach bałkańskich jeszcze w XIX w. Na Rusi kierowano się
zasadą „kogo wskaże książę i ludzie” (cs. kogo kniaź woschoszczet
i ludije). Z czasem jednak utarł się zwyczaj, że kandydaci zgłaszali
się sami, a o autentyczności ich powołania do stanu duchownego
poczęli decydować biskupi udzielający święceń. W czasach gdy
ukształtowało się seminarium jako forma przygotowania do święceń, pomyślne ukończenie formacji seminaryjnej jest uważane za
znak powołania i stawiane jako warunek dopuszczenia do święceń.
Każdy kandydat do święceń, który przekonany jest wewnętrznie
o powołaniu do stanu duchownego oraz wypełnił stawiane mu
wymagania formacyjne, składa pisemną prośbę do swojego biskupa
o udzielenie mu święceń. Biskup natomiast przed wydaniem decyzji
zasięga opinii przełożonych seminaryjnych oraz innych osób według
uznania. Udział świeckich w uznaniu i potwierdzeniu powołania
danego kandydata wyraża się w liturgii święceń poprzez wspólne
zawołania axios (godzien) w odpowiednim momencie.
Cała kapłańska posługa nie jest wykonywaniem zawodu duchownego, lecz realizacją powołania otrzymanego od Boga, przyjętego przez człowieka, urzędowo uznanego i potwierdzonego
przez Kościół oraz skierowanego ku zbawieniu wiernych. „Kapłan
 Niektórzy wybierani byli nawet wbrew swej woli jak np. Jan Chryzostom,
który został wręcz przymuszony przez lud Konstantynopola do przyjęcia święceń
biskupich (zob. S. S c h o l a s t y k, Historia Kościoła, Warszawa 1986, s. 448–449).
8

�Duchowieństwo w prawosławiu

73

powinien zawsze pamiętać, że jest powołany do budowania tajemnic Bożych, sprawowania św. sakramentów, a Liturgia Św. jest
najmocniejszym narzędziem w pracy duszpasterskiej i środkiem
oddziaływania kapłana na wiernych, przez który odbywa się mistyczne i moralne odrodzenie się człowieka dla Królestwa Bożego”9.

3. Sakramentalny charakter posługi duchownej
i jej hierarchiczne uporządkowanie
Zgodnie z wiarą Kościoła prawosławnego, jak już zostało to
wyżej ukazane, fundamentem stanu duchownego jest sakrament
kapłaństwa. Z racji swojego sakramentalnego charakteru posługa
duchowna w Kościele prawosławnym jest rozumiana jako misterium
czyli element nadprzyrodzony, który przynależy do istoty Kościoła.
Innymi słowy, Kościół nie mógłby ani istnieć, ani wypełniać właściwej sobie misji w świecie bez osób duchownych, którzy stają
się nimi przez przyjęcie sakramentu święceń. Posługa duchowna
w Kościele choć dotyczy ludzi, gdyż służy ludziom i sprawowana
jest przez ludzi, to jednak w swej istocie nie jest sprawą ludzką
lecz boską, gdyż wypływa z sakramentu, który jest źródłem nadprzyrodzonej mocy. „Pojęcie «misterium kapłaństwa» obejmuje
trzy obrzędy, z których każdy w swej istocie jest samodzielnym
misterium – to święcenia biskupie, kapłańskie i diakońskie”10.
Zgodnie z wiarą prawosławną sakrament kapłaństwa został
ustanowionym przez Jezusa Chrystusa i jest udziałem w Jego jedynym kapłaństwie. Sam Chrystus „jest Arcykapłanem, który stoi na
czele hierarchii niebieskich i kapłaństwa ziemskiego”11. Duchowny
jest sługą Chrystusa, który otrzymał od Niego misję pośredniczenia
 R. K o z ł o w s k i, Duszpasterz..., dz. cyt., s. 56.
 H. A ł f i e j e w, Misterium wiary..., dz. cyt., s. 189.
11
 S. B u ł g a k o w, Prawosławie. Zarys nauki Kościoła prawosławnego, Białystok – Warszawa 1992, s. 54.
9

10

�ks. Andrzej Choromański

74

w zbawieniu poprzez szczególny dar Ducha Świętego w sakramencie
święceń. Duchowny jest więc szczególnym przedstawicielem Chrystusa i działa w Jego imieniu a nie we własnym. Posługa duchowna
jest więc kontynuacją misji samego Chrystusa. Poprzez nią sam
Chrystus jest nieustannie obecny i wciąż działa w swoim Kościele. To
Chrystus jest właściwym Kapłanem, a diakoni, prezbiterzy i biskupi
są nimi przez uczestnictwo w różnym stopniu w Jego jedynym kapłaństwie. Skuteczność w przekazywaniu łaski, z jaką działają osoby
wyświęcone nie wynika z objęcia urzędu w Kościele, lecz z mocy
Ducha Świętego, którego otrzymali w sakramencie kapłaństwa12.
Duchowny prawosławny to nie urzędnik, wykonujący określone funkcje na rzecz członków wspólnoty kościelnej, lecz sługa Chrystusowy
i szafarz tajemnic Bożych, którego powołaniem jest „«rodzenie» dusz
ludzkich dla Królestwa Bożego”13. Teologia prawosławna akcentuje
chrystologiczny charakter kapłaństwa sakramentalnego.
Z racji owego sakramentalnego utożsamienia z Chrystusem-Kapłanem osoba duchowna w sposób istotowy różni się od osoby
świeckiej. Nie tyle ze względu na wykonywane funkcje i posługi
we wspólnocie wiernych, ile z powodu przyjętego sakramentu
święceń, który wyciska na jej duszy niezacieralne znamię. Kto raz
otrzymał święcenia, do końca życia pozostaje osobą duchowną,
nawet wówczas, gdy zaprzestał sprawowania posług właściwych
duchownym. Stan ten bowiem nie jest związany z aktualnym wykonywaniem określonych funkcji do których uprawniają kolejne
święcenia, lecz z samym faktem ich przyjęcia. Biskup, kapłan czy
diakon, którzy z różnych racji zaprzestają pełnienia swoich urzędów i przechodzą do życia świeckiego, nie przestają być osobami
duchownymi14. Jeśli po jakimś czasie przywróceni są na urząd
 P. E v d o k i m o v, Prawosławie, Warszawa 2003, s. 174–175.
 R. K o z ł o w s k i, Charyzmat kapłaństwa sakramentalnego, w: Prawosławie.
Światło ze Wschodu, red. K. Leśniewski, Lublin 2009, s. 381.
14
 S. B u ł g a k o w, Prawosławie..., dz. cyt., s. 130.
12
13

�Duchowieństwo w prawosławiu

75

kościelny, nie są ponownie wyświęcani. Kto raz został osobą duchowną, pozostaje nią do końca życia, nawet wówczas, gdy nie
sprawuje właściwych sobie funkcji15. Powierzenie konkretnemu
człowiekowi urzędu duchownego w Kościele prawosławnym możliwe jest dzięki wcześniejszemu przyjęciu przez niego sakramentu
święceń, który wprowadza do stanu duchownego. Osoba, która go
przyjęła, nawet bez urzędu przynależy do duchowieństwa.
Z racji swojego sakramentalnego charakteru posługa duchowna w Kościele ma nie tylko wymiar chrystologiczny, lecz również
apostolski. Sam Jezus Chrystus wybrał Apostołów (zob. Łk 6, 13;
J 15, 16; 20, 21) i ustanowił ich pierwszymi duchownymi w swoim
Kościele. Apostołowie otrzymali misję nauczania (zob. Mk 16, 15, Mt
28, 18–19), sprawowania sakramentów (zob. Mt 28, 18–19; Łk 22,
19; J 20, 23) oraz kierowania Kościołem (zob. Łk 10, 16; Mt 18,
17). Biskupi są następcami Apostołów i kontynuują w świecie misję
apostolską. Dzieje się tak dzięki sukcesji apostolskiej, czyli przekazywaniu następcom charyzmatu i władzy pasterskiej w sakramencie
święceń. Dzięki historycznej sukcesji święceń biskupich, Kościół jest
apostolski zawsze i wszędzie. Apostolskość w swej istocie oznacza
„tożsamość z istotą zarodka ponadhistorycznego powierzonego
apostołom”16. Choć dotyczy ona Kościoła jako takiego, to jednak jest
uwarunkowana osobowo poprzez funkcję biskupa. Tym, co danej
wspólnocie pozwala być apostolską, jest przekazanie jej biskupowi
charyzmatu Chrystusowego w sakramencie święceń. Pełnię tego
15
 Takie rozumienie sakramentalnego charakteru święceń jest charakterystyczne dla wiary prawosławnej i katolickiej i różni się od ujęcia protestanckiego,
w którym osoba duchowna od osoby świeckiej w Kościele różni się wyłącznie
sprawowanymi funkcjami. Ordynacja duchownego protestanckiego polega na
wprowadzeniu go na odpowiedni urząd w Kościele (np. pastora lub biskupa).
Po zakończeniu sprawowania go dana osoba staje się na powrót osobą świecką.
16
 Na temat rozumienia apostolskości w prawosławiu zob.: P. E v d o k i m o v,
Prawosławie, dz. cyt., s. 171–174, cytat: s. 171.

�76

ks. Andrzej Choromański

charyzmatu posiadają tylko biskupi. Jednakże duchowni niższego
stopnia, a więc kapłani i diakoni, uczestniczą w nim również na mocy
sakramentu święceń udzielonego im przez biskupów. Dzięki trwaniu
w sukcesji apostolskiej, duchowni kontynuują posługę Apostołów
poprzez głoszenie Słowa Bożego, celebrowanie świętych misteriów
czyli sakramentów, oraz kierowanie życiem wspólnot powierzonych
ich duszpasterskiej trosce.
Kościół prawosławny jest Kościołem hierarchicznym, czyli takim,
w którym rozróżnia się kilka stopni duchowieństwa. Prawosławna
hierarchia kościelna składa się z trzech stopni wynikających z kolejnych święceń sakramentalnych. Duchownym najniższego stopnia
hierarchii jest diakon, wyżej od niego stoi prezbiter, natomiast na
szczycie hierarchii sakramentalnej znajduje się biskup. Zgodnie
z wiarą prawosławną ta trójstopniowa struktura hierarchii kościelnej jest pochodzenia boskiego, dlatego nie może być zmieniona.
Jej źródeł należy szukać w osobach Apostołów, którzy stanowią
kolebkę wszystkich stopni duchowieństwa.
Nowy Testament świadczy wyraźnie o tym, że sam Jezus wybrał
Dwunastu i ustanowił ich Apostołami. Zadaniem Apostołów było
kontynuowanie misji Chrystusa po Jego wniebowstąpieniu. Do jej
wypełniania niezbędny jest jednak dar Ducha Świętego, dlatego
Apostołowie rozpoczynają swoją publiczną działalność dopiero
w dniu Pięćdziesiątnicy (zob. Dz 2, 1–11). Gdy Duch Święty zstąpił na nich w postaci ognistych języków otrzymali, oni szczególny
charyzmat pasterski dla prowadzenia rodzącego się Kościoła. Charyzmat ten zawierał w sobie nie tylko posługę głoszenia Ewangelii
czy sprawowania Eucharystii, lecz również zadanie zorganizowania
życia nowej wspólnoty wiary. Oznaczało to powołanie do istnienia
różnych posług, urzędów i funkcji, zapewniających Kościołowi
istnienie i rozwój. Dokonali tego Apostołowie, którzy jednak nie
działali pod wpływem subiektywnego natchnienia, lecz pod wpływem łaski działającego przez nich w Kościele Ducha Świętego,

�Duchowieństwo w prawosławiu

77

którego obecność uznawano za obiektywny fakt. Apostołowie są
więc uważani w Kościele prawosławnym za protoplastów aktualnego duchowieństwa17. Na mocy charyzmatu apostolskiego ustanawiali oni w nowo powstających wspólnotach chrześcijańskich
osoby, których rola i odpowiedzialność były zróżnicowane. Jak
zauważa Sergiusz Bułgakow: „Nie można wykazać historycznie,
gdzie, kiedy i jak została przez apostołów ustanowiona hierarchia
w tej postaci, w jakiej istnieje ona obecnie, czyli jako trójstopniowa: biskup, kapłan, diakon”18. Znajdujemy jednak wzmianki, które
wyraźnie mówią o istnieniu tych trzech form posługi duchownej
już w Kościele Nowego Testamentu (zob. Dz 20, 17.28; 1 Tm 3,
2.5.7; 1 P 5, 1–5). Na ich podstawie nie można wątpić w fakt, że
Apostołowie we wspólnotach, które zakładali, ustanawiali biskupów,
prezbiterów i diakonów oraz, że pomiędzy tymi funkcjami istniały
ustalone zależności. Zgodnie z wiarą Kościoła prawosławnego nie
tylko samo pochodzenie powyższych urzędów duchownych, lecz
również ich hierarchiczne uporządkowanie jest pochodzenia boskiego, czyli wynika z woli samego Chrystusa, choć ukształtowało się
dopiero w czasach apostolskich. Trójstopniowa hierarchia kościelna
nie jest jedynie skutkiem naturalnego rozwoju dużej wspólnoty,
która sama sobie tworzy urzędy dla właściwej realizacji swoich
celów i wewnętrznego porządku19. Rozwinęła się ona z zarodka
apostolskiego, ustanowionego przez Chrystusa pod wpływem
działającego w Kościele Ducha Świętego. Oznacza to, że chociaż
Kościół może ustanawiać i likwidować różne urzędy i posługi dla
coraz lepszego wypełniania swojej misji w świecie, to jednak nigdy
nie może podważyć lub zmienić fundamentalnej dla jego tożsamości
trójstopniowej struktury hierarchicznej posługi duchownej.
 Zgodnie z etymologicznym znaczeniem tego słowa od gr. próton plastós –
„najpierw ukształtowany”.
18
 S. B u ł g a k o w, Prawosławie..., dz. cyt., s. 49.
19
 Tamże, s. 46–67.
17

�ks. Andrzej Choromański

78

4. Święcenia niższe
Jak powiedziano wyżej, w sensie ścisłym w Kościele prawosławnym, duchownymi są tylko osoby które otrzymały sakrament
kapłaństwa – chirotonię – w jednym z trzech możliwych stopni:
diakonatu, prezbiteratu lub episkopatu20. Są one określane mianem
święceń wyższych. Jednakże w Cerkwi występują także osoby, które
otrzymały tzw. chirotesję, czyli święcenia niższe uprawniające do
wykonywania określonej funkcji liturgicznej w trakcie nabożeństwa21. Najczęściej święcenia te są kolejnymi stopniami na drodze
formacji seminaryjnej kandydatów do święceń kapłańskich. Z tej
właśnie racji określane się mianem święceń niższych. Kandydaci
do diakonatu i kapłaństwa po przyjęciu chirotesji tworzą poniekąd
stan pośredni pomiędzy laikatem a duchowieństwem, co wyraża
się w prawie noszenia sutanny, która w zewnętrznym aspekcie
upodabnia kandydata już do osoby duchownej. Ci, którzy otrzymali
chirotesję, pomagają w sprawowaniu kultu i posiadają przywilej
wchodzenia za ikonostas wraz z duchownymi, ale Komunię Świętą
przyjmują wraz z laikami poza prezbiterium, co podkreśla, że nie
są jeszcze w sensie właściwym osobami duchownymi i nie należą
do hierarchii kościelnej. Obecnie w Cerkwi praktykowane są tylko dwa święcenia niższe lektoratu i subdiakonatu, choć w przeszło Chirotonia (gr. χειροτονία – „wyciągnąć ręce”, cs. rukopołożenije) – sakrament
święceń wyższych w Kościele prawosławnym udzielany zgodnie z biblijną tradycją
poprzez nałożenie rąk na głowę kandydata, któremu towarzyszą specjalne modlitwy konsekracyjne oraz obrzędy dodatkowe. Chirotonia sprawowana jest zawsze
w trakcie Boskiej Liturgii. W tradycji Kościoła prawosławnego, w trakcie jednej
liturgii chirotonię może otrzymać tylko jeden kandydat. Chirotonii diakońskiej
i kapłańskiej udziela biskup, biskupiej co najmniej dwóch biskupów.
21
 Chirotesja (gr. χειροτεsία – „położyć ręce”) – święcenia niższe, obecnie
lektoratu i subdiakonatu. Chirotesji udziela biskup przez nałożenie ręki na głowę
kandydata, któremu towarzyszy specjalna modlitwa oraz wręczenie przedmiotu,
który symbolizuje daną posługę (np. lektor otrzymuje księgę).
20

�Duchowieństwo w prawosławiu

79

ści bywało ich więcej22. Szafarzem wszystkich święceń jest biskup,
ale w wyjątkowych przypadkach święceń lektoratu może udzielić
delegowany przez niego archimandryta23 lub protoprezbiter24.
Lektor (gr. anagnostis, cs. cztiec) czyta teksty liturgiczne w trakcie
nabożeństw. Ponieważ funkcja ta wymaga znajomości porządku
nabożeństw, jej udzielenie poprzedzone jest odpowiednim przygotowaniem kandydata. Ponadto w Polsce wymagana jest umiejętność
czytania tekstów liturgicznych w języku cerkiewnosłowiańskim.
Lektorzy, którzy posiadają umiejętność śpiewu cerkiewnego, mogą
także wykonywać śpiewy oraz intonować kanony i hymny w czasie
nabożeństw, ci natomiast, którzy są pozbawieni tego talentu, z reguły
nie śpiewają. Obecnie nie praktykuje się odrębnej chirotesji kantorów.
Święcenie lektora odbywa się w cerkwi przed rozpoczęciem Boskiej
Liturgii25. Kandydaci na lektorów stoją w cerkwi i oczekują przybycia
biskupa. W czasie obrzędu biskup czyta modlitwy nad kandydatami
i każdemu z osobna podaje Księgę Apostoła oraz wskazuje wybrany
 K.Ch. Fe l m y, Współczesna teologia prawosławna, dz. cyt., s. 262–263.
 Gr. avρχιμανδρίτης (archimandrìtès – „przełożony owczarni”). Archimandryta
to przełożony większego klasztoru albo kilku klasztorów. Jego odpowiednikiem
w Kościele zachodnim jest opat. W prawosławiu jest to również tytuł honorowy
nadawany czasami przez patriarchów mnichom szczególnie zasłużonym dla
Kościoła. Strój liturgiczny archimandryty to: mantia – płaszcz bez rękawów,
spinany u góry i dołu, mitra – nakrycie głowy (bez krzyża), żezła – pastorał
z czarnym zwieńczeniem.
24
 Od gr. πρw/τον – „pierwszy”. Obecnie jest to tytuł honorowy nadawany przez
biskupa szczególnie zasłużonym księżom. Jest to godność kościelna tuż poniżej
godności biskupiej. Najbliższym jej odpowiednikiem w Kościele katolickim jest
infułat (protonotariusz apostolski). W przeszłości protoprezbiter był kapłanem sprawującym opiekę nad kilkoma parafiami i odpowiadał funkcji dziekana w Kościele
katolickim. W okresie międzywojennym tytuł protoprezbitera przysługiwał duchownemu prawosławnemu, który był kapelanem wojskowym w stopniu pułkownika.
25
 Liturgię święceń lektora podaję na podstawie zwyczaju praktykowanego
w prawosławnym seminarium w Warszawie. W zależności od kraju i tradycji
pewne elementy, jak chociażby język, mogą się różnić, ale zasadnicze elementy
rytu pozostają takie same.
22
23

�80

ks. Andrzej Choromański

przez siebie fragment tekstu, który kandydat ma przeczytać w języku
cerkiewnosłowiańskim na głos. W przypadku gdy chirotesja lektorska
udzielana jest kandydatom przygotowującym się do święceń wyższych, połączona jest z postrzyżynami26, który to obrzęd oznacza
symboliczne włączenie do stanu duchownego oraz z nałożeniem
sutanny i prawem do jej noszenia. Następnie sprawowana jest Boska
Liturgia, w której uczestniczą nowo wyświęceni lektorzy. Zdarza się
czasami, że święcenia lektoratu są udzielane osobom niestudiującym w seminarium i niemającym zamiaru wstępowania do stanu
duchownego. Są to przypadki sporadyczne i sam biskup decyduje
o święceniach takiej osoby. Oprócz znajomości liturgii i języka
cerkiewnosłowiańskiego, warunkiem udzielenia mu chirotesji jest
świadectwo o cnotliwym życiu kandydata. Obowiązkiem lektora jest
codzienne czytanie Pisma Świętego. Obecnie w wielu miejscach,
z racji małej liczby wyświęcanych lektorów także osoba, która nie
otrzymała tego święcenia – zarówno mężczyzna jak i kobieta – może
być dopuszczony do czytania lub śpiewania tekstów liturgicznych
w czasie nabożeństw27.
26
 Postrzyżyny lub tonsura (od łac. strzyżenie) – wygolony krążek włosów na
głowie, który stanowił zewnętrzny znak przyjęcia do stanu duchownego. Została
ustanowiona na synodzie w Toledo w 633 r. jako nawiązanie do czynu św. Pawła,
który „w Kenchrach ostrzygł głowę, bo złożył taki ślub” (zob. Dz 18, 18). Jej
źródeł upatruje się zwyczajach panujących wówczas w królestwach germańskich,
gdzie sposób układania włosów stanowił oznakę przynależności danej osoby
do określonej grupy społecznej (np. mężczyźni należący do rodów królewskich
nosili długie rozpuszczone włosy, ich poddani krótkie, a niewolnicy mieli całą
głowę ogoloną). W symbolicznym sensie duchowny, który przyjął postrzyżyny to
niewolnik Boga i sługa Kościoła. W starożytności tonsura wschodnia polegała na
całkowitym ostrzyżeniu głowy i odróżniała się od rzymskiej, gdzie golono tylko
ciemię oraz celtyckiej, polegającej na ogoleniu przedniej połowy głowy. Obecnie
postrzyżyny w Kościele prawosławnym polegają na wycięciu na głowie kandydata
czterech kosmyków włosów w formie krzyża z jednoczesnym wypowiedzeniem
słów: „w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”.
27
 K.Ch. Fe l m y, Współczesna teologia prawosławna, dz. cyt., s. 262.

�Duchowieństwo w prawosławiu

81

Subdiakon (gr. hypodiakon, cs. ipodiakon) to drugi i najwyższy
stopień święceń niższych (chirotesji). Posługa subdiakonatu ma
głównie charakter liturgiczny. Subdiakon pełni funkcję pomocniczą
przy biskupie w trakcie Boskiej Liturgii i innych nabożeństw liturgicznych: ubiera biskupa, podaje księgi, świece, szaty, naczynia,
etc. Subdiakoni noszą też dikirion i trikirion, czyli specjalne świece
do błogosławieństw. W sytuacjach, gdy nabożeństwu nie przewodzi biskup, subdiakon spełnia rolę akolity, asystując prezbiterowi,
podczas służby wewnątrz świątyni, jak i w prezbiterium. Pełnienie
tej funkcji wymaga bardzo dobrej znajomości liturgii i wszystkich
paramentów, służących do jej sprawowania. Praktyka subdiakonatu ma początki w Kościele starożytnym. Mówią o niej Kanony
Apostolskie, gdzie zabrania się subdiakonowi zawarcia związku
małżeńskiego po otrzymaniu święceń (kanon 26). Normalnie święceń subdiakonatu udziela się kandydatom do święceń wyższych po
odbyciu odpowiedniej formacji w seminarium. Chirotesję tę może
otrzymać również osoba, która nie nosi się z zamiarem przyjmowania święceń wyższych pod warunkiem, że wcześniej powiadomi
o tym biskupa, a ten wyrazi zgodę. Ponadto zarówno akolita jak
i lektor mogą otrzymać od biskupa błogosławieństwo na ubranie
szat subdiakońskich i służenie za każdym razem, w konkretnych
sytuacjach, bądź też na stałe. Subdiakoni istnieli już w pierwszych
wiekach chrześcijaństwa, a ich rola była taka sama jak obecnie28.
 Bogactwo liturgii prawosławnej wymaga udziału jeszcze innych osób, które
czynnie uczestniczą w jej sprawowaniu. Jedną z nich jest paramonarz (cs. prysłużnik) – Odpowiednik ministranta w Kościele katolickim. Jego zadaniem jest
podawanie kadzielnicy, wynoszenie świec, bicie w dzwony oraz wykonywanie
innych czynności w zależności od potrzeby, które nie są zarezerwowane dla
posługujących wyższych stopni. Prysłużnikami mogą być zarówno dorośli mężczyźni jak i młodzi chłopcy. W zależności od sprawowanej posługi mogą oni mieć
różne nazwy, np.: ripidonoscy (noszą ripidy), knigodierżec (podczas nabożeństwa
z biskupem trzyma księgę liturgiczną), swieszczenoscy (noszą świece). Określa się
ich mianem sług cerkiewnych i nie należą oni do kategorii duchownych.
28

�82

ks. Andrzej Choromański

5. Biskup – osobowy fundament
lokalnej wspólnoty Kościoła
„Oto słowo godne wiary: jeśli ktoś pragnie biskupstwa, dąży
do szlachetnej pracy” (1 Tm 3, 1) – takimi słowami św. Paweł
podkreśla godność posługi biskupiej w Kościele. Zgodnie z wiarą
prawosławną, episkopat jest najwyższym stopniem hierarchii kościelnej oraz elementem sine qua non Kościoła: tam, gdzie nie ma
biskupa w strukturze wspólnoty lokalnej, tam nie ma też Kościoła,
nawet jeśli istnieje jakaś wspólnota chrześcijańska. W jednym
z prawosławnych Wyznań wiary czytamy:
„Godność biskupa jest w Kościele niezbędna bowiem bez niego
ani Kościół nie mógłby istnieć, ani słowa chrześcijan wcale nie
mogłyby być wypowiadane... Jest on żywym obrazem Boga na ziemi...
i źródłem wszystkich sakramentów katolickiego Kościoła, przez które
dostępujemy zbawienia”29.

5.1. Wybór i święcenie biskupa
Zgodnie z wiarą prawosławną biskup „wyznaczony jest przez
Boga, aby władał i przewodził powierzonej jego duszpasterskiej
opiece owczarni wiernych”30. Bóg jednak w swoim wyborze posługuje się ludźmi. W prawosławiu istnieją różne tradycje dotyczące
sposobu wyboru kandydata na biskupa. Najczęściej wyboru nowego
biskupa dla wakującej diecezji dokonuje Święty Sobór Biskupów
danego autokefalicznego Kościoła lokalnego31. Często jednak sobór
29
 Wyznanie Wiary Dosyteusza (uznane przez sobór w Jerozolimie w 1672 r.),
Dekret XII.
30
 K. Wa r e, Kościół prawosławny, dz. cyt., s. 275.
31
 W Polsce organem tym jest Święty Sobór Biskupów Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. W jego skład wchodzą wszyscy prawosławni
arcybiskupi i biskupi polscy. Sobór decyduje w sprawach wewnątrzcerkiewnych
w Polsce, m.in. powołuje nowych biskupów, wybiera także metropolitę warszawskiego i całej Polski. Obecnie Sobór liczy 11 hierarchów.

�Duchowieństwo w prawosławiu

83

biskupów wybiera trzech kandydatów. Następnie sobór danego
Kościoła lokalnego, złożony z duchownych i świeckich, dokonuje
ostatecznego wyboru, również na drodze głosowania. Innym
sposobem jest wybór dokonany przez losowanie spośród dwóch
lub trzech wcześniej wyłonionych kandydatów32. Wybór nowego
kandydata lub kandydatów na biskupa odbywa się zawsze w głosowaniu tajnym, które poprzedza modlitwa do Ducha Świętego.
Ma to podkreślić wiarę Kościoła, że biskup jest darem samego
Boga, a ludzie, którzy go wybierają są jedynie narzędziami, którymi się On posługuje dla wskazania nowego pasterza. Kandydat
na biskupa musi też spełniać określone warunki: nie może mieć
żony33, musi być hieromnichem, mieć co najmniej czterdzieści
32
 Jest to tradycja praktykowana nie tylko w prawosławiu, ale i w innych
Kościołach Wschodnich. Sposób ten nawiązuje do pierwotnego Kościoła, kiedy to
Apostołowie, po śmierci Judasza, dokonali wyboru dwunastego członka swojego
kolegium właśnie przez losowanie spośród dwóch przedstawionych kandydatów
(zob. Dz 1, 15–26). Zazwyczaj los ciągnie metropolita, który przewodniczy wyborom, ale np. u Koptów w Egipcie robi to dziecko.
33
 Według nauki apostoła Pawła, „biskupem ma być człowiek bez zarzutu,
mąż jednej żony” (1 Tm 3, 2). W Kościele pierwszych wieków spotykamy zarówno biskupów żonatych jak i celibatariuszy. Z czasem jednak zarówno na
Wschodzie jak i na Zachodzie, ustala się praktyka dopuszczania do święceń
biskupich wyłącznie mężczyzn nieżonatych. Spośród Wielkich Ojców Kościoła
Wschodniego IV w., jedynie św. Grzegorz z Nyssy miał żonę. Wielu innych natomiast, jak np. Atanazy Wielki, Grzegorz Teolog, Jan Chryzostom byli mnichami
(zob. H. A ł f i e j e w, Misterium wiary..., dz. cyt., s. 189). Już Sobór Piąto-szósty,
znany w Kościele łacińskim jako Synod in Trullo, który odbył się w Konstantynopolu w 692 r., wprowadził kanon 12, który zakazywał biskupom pozostawania
w związku małżeńskim po przyjęciu święceń. Oznaczało to, że ci, którzy dotychczas żyli w małżeństwie powinny opuścić swoje żony (najczęściej odsyłając
je do zakonu), oraz wyznaczyło tendencję, aby wybierać na biskupów spośród
kandydatów nieżonatych, czyli w praktyce mnichów. Siódmy Sobór Powszechny
w Nicei (787 r.), w kan. 18., wprowadził zakaz przebywania jakichkolwiek kobiet w domu i posiadłości biskupa oraz w miejscach, gdzie aktualnie przebywał.
Wszystkie kobiety były zobowiązane opuścić miejsce, do którego przybywał
biskup. Zakaz obejmował nie tylko kobiety obce, ale również matkę, siostrę,

�84

ks. Andrzej Choromański

lat, posiadać wykształcenie teologiczne, posiadać doświadczenie
w kierowaniu życiem wspólnoty kościelnej, przestrzegać prawa
kanonicznego i cieszyć się nieskazitelną opinią moralną. Wyłoniony kandydat musi przyjąć dobrowolnie wybór i wyrazić wolę
przyjęcia chirotonii biskupiej.
W przeddzień chirotonii odbywa się obrzęd nominacji biskupiej,
polegający na złożeniu pisemnej przysięgi i podpisaniu odpowiednich dokumentów urzędowych, pozwalających na przyjęcie święceń
i sprawowanie posługi.
Zazwyczaj święceń biskupich udziela trzech lub więcej biskupów;
nie mniej jednak niż dwóch. Powinni to być biskupi sąsiednich
diecezji, co najlepiej symbolizuje włączenie nowego hierarchy
do wspólnoty episkopatu oraz łączność diecezji, którą obejmuje,
z sąsiednimi Kościołami lokalnymi. Chirotonia biskupia ma miejsce zawsze podczas Boskiej Liturgii, co podkreśla eucharystyczny
wymiar posługi biskupiej w Kościele. Celebracja jest wyjątkowo
uroczysta i składa się z kilku aktów34. Najpierw wyświęcany na
biskupa w szatach kapłańskich, staje pośrodku cerkwi, objaśnia cel
swego przybycia i prosi o wyświęcenie. Następnie czyta Symbol
Wiary i składa przyrzeczenie, by strzec czystości wiary, przestrzegać
dogmatów i kanonów cerkiewnych. Następnie jest on wprowadzony
do części ołtarzowej przez Królewskie Wrota i okrąża trzykrotnie
ołtarz (cs. prestoł) składając pocałunek na jego narożnikach. W tym
czasie śpiewane są tropariony o małżeństwie, co podkreśla, że
córkę (jeśli taka istniała) oraz niewolnice. Z pewnością pod wpływem bardzo
dynamicznego w tej epoce rozwoju ruchu monastycznego i związanej z nim
duchowości, według której dziewictwo i celibat uważano za doskonalsze stany
życia niż małżeństwo, od osób wynoszonych na najwyższy urząd w Kościele
oczekiwano również doskonalszego życia, a wprowadzone zakazy kontaktu
z kobietami miały w tym pomagać. Dzięki temu, od końca VIII w., utrwala się na
Wschodzie zwyczaj wybierania biskupów wyłącznie spośród mnichów i z czasem
staje się obowiązującą normą.
34
 H. A ł f i e j e w, Misterium wiary..., dz. cyt., s. 190–191.

�Duchowieństwo w prawosławiu

85

święcenia są zaślubinami biskupa z Kościołem. Po tym obrzędzie,
kandydat klęka przed prestołem, a wszyscy koncelebransi nakładają dłonie na jego głowę; wyraża to prośbę o zstąpienie na niego
specjalnego charyzmatu Ducha Świętego. Najwyższy godnością
hierarcha wypowiada słowa:
„Łaska Boża, zawsze uzdrawiająca to, co niemocą ogarnięte
i napełniająca zubożałe, poświęca ciebie, bogobojnego archimandrytę
(tu wymienia się imię) na biskupa. Pomódlmy się za niego, aby zstąpiła
nań łaska najświętszego Ducha”.

Następuje śpiew Kyrie oraz specjalna modlitwa konsekracyjna,
po czym nowy biskup otrzymuje szaty arcykapłańskie, a lud potwierdza jego wybór wspólnym zawołaniem: aksios! (godzien).
Nowy hierarcha koncelebruje teraz Boską Liturgię innymi biskupami; wyraża to kolegialny charakter episkopatu. Po liturgii
nowo wyświęcony biskup wysłuchuje pouczenia od najstarszego
z uczestniczących w chirotonii biskupów, po czym otrzymuje pastorał (cs. żezł) jako symbol władzy pasterskiej i błogosławi wiernych.
5.2. Władza i zadania biskupa
Podczas chirotonii biskup otrzymuje specjalny charyzmat pasterski – nadprzyrodzony dar Ducha Świętego, dzięki któremu
reprezentuje on samego Chrystusa i działa w Jego imieniu35.
Teologia prawosławna mocno podkreśla charyzmatyczny wymiar
posługi biskupiej, zakorzeniony w sakramencie święceń, który
dominuje nad wymiarem jurydycznym. Charyzmat ten uzdatnia
biskupa sakramentalnie do podjęcia roli pasterza oraz zapewnia
mu stałą asystencję Ducha Świętego w jej wypełnianiu. Zawiera on
 Myśl ta została doskonale zilustrowana w słynnej ikonie Wielkiego Wejścia
z Solwyczegodska, na której przedstawiony jest Chrystus w szatach biskupich, stojący przy ołtarzu i przyjmujący procesję aniołów z darami. Biskup, który sprawuje
liturgię czyni to nie we własnym imieniu, lecz „na wzór i w miejsce Chrystusa”.
35

�ks. Andrzej Choromański

86

potrójną moc niezbędną do przewodniczenia Kościołowi: sprawowania sakramentów, nauczania oraz zarządzania powierzoną mu
wspólnotą. Dar ten nie zmienia wprawdzie ludzkiej natury biskupa,
która pozostaje skłonna do grzechu – biskup również popełnia
grzechy, nawet może zbłądzić w wierze – jednakże zapewnia mu
asystencję Ducha Świętego w wypełnianiu powierzonych zadań.
Z zadaniami pasterskimi wiąże się również odpowiadająca im
władza. W swojej diecezji biskup jest władcą i monarchą, który
posiada pełną władzę jurysdykcyjną i duchową nad wszystkimi
wiernymi, zarówno duchownymi jak i świeckimi. Władza ta jednak
nie może być sprawowana na sposób zewnętrznego, bezosobowego zwierzchnictwa. Z racji swej natury jest to władza ojcowska,
a biskup w jej sprawowaniu ma kierować się prawem miłości. Jest
ona również rozumiana jako władza Kościoła, którego biskup jest
osobową emanacją, zgodnie ze słowami Cypriana z Kartaginy, że
„biskup jest w Kościele, a Kościół w biskupie”36. Biskup bowiem
nie jest kimś ustanowionym ponad Kościołem, ale tym, kto sprawuje swój urząd w Kościele, z Kościołem, w imieniu Kościoła
i dla Kościoła37. Biskup więc musi pielęgnować w sobie poczucie
wspólnoty z Kościołem – sentire cum Ecclesia – którym nie tylko
zarządza, lecz również do niego przynależy.
Terminem, który najtrafniej opisuje rolę biskupa w Kościele
prawosławnym, jest pasterz. Jego zadaniem jest prowadzenie
wiernych do komunii z Bogiem i pomiędzy sobą. Wyraża to dobrze
jedna z modlitw odmawianych w czasie chirotonii:
„Spraw, o Chryste, aby człowiekowi temu, który wyznaczony
został na sługę łaski episkopatu, dane było stać się naśladowcą Ciebie,
prawdziwego Pasterza, poprzez ofiarowanie swego życia za Twoje
owce. Uczyń go przewodnikiem ślepych, światłem pogrążonych
 C y p r i a n, List 66, 12, w: Listy, tł. W. Szołdrski, Warszawa 1969, s. 225.
 K. Wa r e, Kościół prawosławny, dz. cyt., s. 274–280.

36
37

�Duchowieństwo w prawosławiu

87

w ciemności, nauczycielem nierozsądnych, płonącą pochodnią dla
świata, tak, aby doprowadziwszy do doskonałości dusze powierzonych
mu w obecnym życiu, stanąć mógł bez uczucia lęku przed tronem
Twego sądu i otrzymał wspaniałą nagrodę, którą przygotowałeś tym,
którzy znosili cierpienia za głoszenie Twojej Ewangelii”.

W praktyce duszpasterskiej to pasterzowanie rozpisuje się na
konkretne zadania i posługi. Pierwszą i najważniejszą funkcją
biskupa jest przewodniczenie Boskiej Liturgii czyli Wieczerzy
Pańskiej. Wydaje się, że w Kościele pierwotnym, to wyłącznie
biskup przewodniczył zgromadzeniu eucharystycznemu (gr. synaksis) w otoczeniu prezbiterów, diakonów i ludu wiernego.
Z czasem utarł się zwyczaj, że sami kapłani w otoczeniu wiernych
zaczęli sprawować Eucharystię, z zachowaniem jednak żywej
do dziś w prawosławiu świadomości, że robią to w zastępstwie
biskupa, z którego mandatu działają38. Symbolicznie wyraża się
to w fakcie, że Eucharystia może być sprawowana wyłącznie na
antyminsie poświęconym przez biskupa39. Biskup jest najwyższym
kapłanem w Kościele, dlatego może odprawiać każde nabożeństwo i sprawować każdy sakrament. Funkcja eucharystyczna
i sakramentalna nie wyczerpuje jednak misji biskupa w Kościele.
Jest on również zobowiązany do przepowiadania Słowa Bożego,
krzewienia i obrony wiary oraz czuwania nad jej czystością. Ma
on także zapewnić i nadzorować katechizację, czyli nauczanie
wiary prawosławnej wśród dzieci, młodzieży i dorosłych. Poza
tym biskup kieruje całą pracą duszpasterską w swojej diecezji,
nadzorując księży i diakonów oraz wszystkie osoby zaangażowane
 K. Wa r e, Kościół prawosławny, dz. cyt., s. 275.
 Antymins (łac. anti – „zamiast” i minsa – „stół, ołtarz”) – jedwabna chusta
z obrazem składanego do grobu Chrystusa. Symbolizuje ona całun, w który było
owinięte Ciało Chrystusa złożone do grobu. Antymins umieszcza się na ołtarzu
i jest on konieczny do sprawowania Boskiej Liturgii. W antyminsie są zawsze
wszyte relikwie świętych. Na nim w czasie Liturgii spoczywają Święte Dary.
38
39

�ks. Andrzej Choromański

88

w życie Kościoła lokalnego. To on wydaje ostateczne orzeczenia
na terenie diecezji we wszelkich sprawach dotyczących doktryny,
moralności i pobożności. Tylko biskup ma prawo udzielać chirotonii, czyli święceń diakońskich i kapłańskich. Wyłącznie biskup
może poświęcać św. mirro40, antyminsy i ołtarze (cs. prestoły)
w cerkwiach. Biskupowi powierza się jedną diecezję (eparchię),
czyli pewien obszar ze wszystkimi cerkwiami, duchowieństwem
i wiernymi na nim przebywającymi.
Wszyscy biskupi prawosławni są sobie równi święceniami oraz
związaną z nimi władzą. Każdy w swojej diecezji jest niezależny
od pozostałych w sprawowaniu swego urzędu. Jednakże istnieje
wśród nich pewna hierarchia, która nie ma charakteru jurysdykcyjnego, lecz honorowy. Pierwszym spośród biskupów prawosławnych
jest Ekumeniczny Patriarcha Konstantynopola, określany mianem
pierwszego spośród równych (primus inter pares). Po nim honorowe
pierwszeństwo przysługuje biskupom zasiadającym na stolicach
patriarszych, następnie arcybiskupom i metropolitom, po których
następują biskupi diecezjalni i w końcu biskupi pomocniczy. Niezależnie jednak od pełnionej funkcji wszyscy biskupi są sobie równi
pod względem otrzymanej łaski, choć różnią się pod względem
obowiązków, odpowiedzialności i godności kościelnych.

6. Kapłan
Najliczniejszą grupą wśród duchownych prawosławnych są kapłani. Kościół prawosławny przypisuje posłudze kapłana ogromnie
ważne znaczenie i podkreśla wyjątkową godność kapłaństwa. Jeden
z mnichów ze świętej góry Athos pisał w ten sposób o misterium
kapłaństwa:
 Św. mirro lub chryzmo (krzyżmo w Kościele katolickim) – olej używany
w niektórych sakramentach i ceremoniach kościelnych.
40

�Duchowieństwo w prawosławiu

89

„Niezwykle ważną osobą jest kapłan służący przy Ołtarzu Pańskim.
Kto go znieważa, ten znieważa mieszkającego w nim Ducha Świętego...
Gdyby ludzie zobaczyli w jakiej chwale kapłan odprawia Liturgię, to
padliby z wrażenia. I gdyby sam kapłan widział, jak wielką chwałą
niebieską jest otoczony, gdy sprawuje swoją posługę, wówczas zostałby
wielkim ascetą, aby niczym nie obrazić w nim łaski Ducha Świętego”41.

6.1. Terminologia i jej przesłanie
W języku greckim na określenie kapłana znajdujemy dwa słowa, które występują w pismach wczesnochrześcijańskich, także w Nowym Testamencie. Pierwsze z nich to presbýteros (gr.
πρεσβύτερος), które etymologicznie oznacza: starszy (z dwóch),
podeszły w latach, z czasem przełożony. Pierwotnie termin ten
odnosił się do pasterza, który prowadził trzodę idąc na przedzie.
Od razu przychodzi skojarzenie z dusz-pasterską posługą kapłana.
Prawosławny kapłan to ten, którego zadaniem jest prowadzenie
wiernych drogą zbawienia, podążając na ich czele.
Drugim słowem jest termin hiereús (gr. i`ερεύς), który zawiera
w sobie rdzeń hierós (gr. i`ερός) – „święty”. W Liście do Hebrajczyków Jezus Chrystus nazywany jest wielokrotnie hiereús – kapłan
Nowego Przymierza. W odniesieniu do kapłana – osoby duchownej
– termin ten wskazuje na zakorzenienie kapłaństwa służebnego
w Kościele w kapłaństwie Jezusa Chrystusa oraz wyraża wymiar
świętości kapłaństwa, którego źródłem jest świętość samego Chrystusa – Pierwszego i tak naprawdę Jedynego Kapłana Kościoła.
Kapłan-duchowny jako uczestnik kapłaństwa Chrystusowego jest
święty. Nie chodzi tu jednak o świętość moralną w sensie nieskazitelnego postępowania, gdyż kapłan tak jak każdy człowiek podlega
słabościom i popełnia grzechy, lecz o świętość, którą należy nazwać
ontologiczną, czyli taką, która jest uczestnictwem w świętości
Chrystusa na mocy przyjętego sakramentu święceń. W momencie
 S o f r o n i u s z [Sacharow], Święty Sylwan z Athosu, Białystok 2007, s. 280.

41

�ks. Andrzej Choromański

90

święceń świętość ta przenika osobę kapłana i pozostaje w nim ze
względu na jego posługę wypełnianą w imieniu samego Chrystusa,
nawet wówczas gdy kapłan staje się wielkim grzesznikiem.
Świadomość świętości osoby kapłana jest jedną z charakterystycznych cech duchowości i pobożności prawosławnej. Jest ona
głęboko zakorzeniona wśród wiernych prawosławnych, którzy
dziś jeszcze wyrażają ją, chociażby całując kapłańskie dłonie przy
okazji otrzymywania różnych błogosławieństw. Poczucie powagi
stanu kapłańskiego jest tutaj z pewnością wyższe niż w  innych
wyznaniach chrześcijańskich. Szczególnie widać tę różnicę w porównaniu z Kościołami protestanckimi, w których duchowny
pozostaje w swojej istocie osobą świecką a jego odmienność od
wiernych wynika jedynie z przyznanych mu uprawnień przez
wspólnotę, której posługuje. W prawosławiu wierni mają wciąż
mocną świadomość, że kapłan różni się od nich nie tylko wypełnianymi posługami, lecz również szczególną nadprzyrodzoną łaską
związaną z chirotonią kapłańską. Z tej racji w osobie i posłudze
kapłana widzą obecność i działanie samego Chrystusa; uczczenie
kapłana jest w swojej istocie uczczeniem samego Chrystusa w nim.
Jan Klimak w ten sposób uzasadniał, dlaczego na większą cześć
zasługują ojcowie duchowni niż naturalni: „Proszę czcić swoich
duchowych ojców nawet bardziej, niż biologicznych. Jeśli jedni
was rodzą przez ciało do śmierci, to inni – przez ducha do życia
wiecznego”42.
W językach słowiańskich, również w polskim, aż do początków
XX w., zarówno w Cerkwi prawosławnej jak i w Kościołach greckokatolickich, księdza określano terminem pop. Jego źródłosłów
jest niejasny43. Prawdopodobnie wywodzi się ze staroniemiec Cyt. za: http://iereos.wordpress.com/2012/01/03/batiuszka-kim-on-jest/
[14.10.2013].
43
 Pop czy ksiądz?, http://iereos.wordpress.com/2012/01/12/pop-czy-ksiadz/
[14.10.2013].
42

�Duchowieństwo w prawosławiu

91

kiego pfaffo (V w.), które znaczyło tyle co kapłan. Inni wskazują
na wspólny źródłosłów z gr. papas (παππάσ) – ojciec. W języku
staropolskim słowo pop znaczyło tyle, co dzisiejsze ksiądz. Tak
jest np. w Psałterzu floriańskim (XIV w.), czy w Pieśni o Wiklefie
(1449 r.). Jednakże w XX w., w niektórych krajach słowo to nabrało pejoratywnego znaczenia na skutek propagandy bolszewickiej
i komunistycznej dążącej do ośmieszania duchownych i z tej racji
obecnie w środowisku prawosławnym uważane jest powszechnie
za obraźliwe. Zwracając się do kapłanów, wierni prawosławni
w krajach wschodnio-słowiańskich używają określenia batiuszka
(biał. батюшка) lub otiec (ros. отец) z dodaniem imienia. Żona
kapłana nazywana jest matuszka. W regionach, gdzie dominuje
tradycja ukraińska (Łemkowszczyzna, dawna Galicja) spotyka
się czasem określanie księdza tytułem jegomość (ukr. егомость),
a jego żony – jejmość (ukr. їмость). W aktualnym języku polskim
najtrafniejszym określeniem prawosławnego kapłana, do którego
się zwracamy jest słowo ksiądz (gdy chodzi o kapłana diecezjalnego) lub ojciec (w przypadku mnicha).
6.2. Przygotowanie do kapłaństwa
Wybór stanu kapłańskiego w Kościele prawosławnym wiąże
się z odbyciem odpowiedniej formacji duchowej, intelektualnej
i ogólnej44. Wynika to zarówno z godności kapłaństwa sakramentalnego, które upodabnia człowieka do Chrystusa, jak również
z zadań, które stoją przed kapłanem. Jan z Kronsztadu wyraził to
w następujących słowach:
„Jak ze słońcem nierozłączne są światło i ciepło, tak z osobą kapłana
nierozłączne powinny być świętość, pouczanie, miłość, miłosierdzie
do wszystkich, gdyż czyją godność on nosi? Chrystusową. Kogo tak
często przyjmuje? Samego Chrystusa Boga, Jego ciało i krew. Dlatego
44

 R. K o z ł o w s k i, Duszpasterz..., dz. cyt., s. 57–62.

�ks. Andrzej Choromański

92

kapłan powinien także w życiu duchownym, w kręgu swych parafian,
jak słońce w przyrodzie, być światłem dla wszystkich, ożywiającym
ciepłem i duszą wszystkich”45.

Od samego początku osobom posługującym w Kościele stawiano
wysokie wymagania dotyczące nie tylko zasad życia moralnego,
ale również umiejętności duszpasterskich. Św. Paweł w swoich
listach pasterskich wymieniał cechy konieczne do należytego przewodniczenia wspólnocie wiernych. Osoba taka powinna przede
wszystkim trzymać się prawowiernej nauki (zob. Tt 1, 90), posiadać
umiejętność nauczania (zob. 1 Tm 3, 2) oraz gorliwość apostolską
tak, aby głosić naukę w porę i nie w porę, wykazać błąd, pouczać,
podnosić na duchu, a wszystko to czynić z wielką cierpliwością (zob.
2 Tm 4, 2). Mając to na uwadze, Apostoł Paweł, pisząc do biskupa
Tymoteusza, przestrzegał go, aby „na nikogo rąk pospiesznie nie
wkładał” (1 Tm 5, 22), czyli nie ustanawiał pochopnie kapłanów.
Również ojcowie Kościoła podkreślali wagę dobrego przygotowania do posługi kapłańskiej i przestrzegali przed powierzaniem jej osobom nieprzygotowanym. Św. Jan Chrysostom stwierdził: „My wypaczamy kapłaństwo jeśli powierzamy je ludziom
niedoświadczonym”46.
Na przestrzeni dziejów przygotowanie do kapłaństwa przybierało różne formy, zawsze jednak kandydatom do posługi w Kościele
stawiano wysokie wymagania zarówno w sferze osobistej jak
i profesjonalnej. Tak jest i obecnie. Sama formacja różni się także
w zależności od tego czy dany kandydat wybiera kler biały, a więc
czy zamierza zawrzeć związek małżeński czy też kler czarny, czyli
duchowieństwo zakonne. W pierwszym przypadku formacja odbywa się w seminarium duchownym, w drugim w odpowiednim
klasztorze, który również spełnia rolę seminarium.
 Cyt. za: http://iereos.wordpress.com/2012/01/03/ [14.10.2013].
 Cyt. za R. K o z ł o w s k i, Duszpasterz..., dz. cyt., s. 58.

45
46

�Duchowieństwo w prawosławiu

93

Jako przykład formacji przygotowującej do posługi kapłańskiej
może posłużyć Prawosławne Seminarium Duchowne w Warszawie
(Saska Kępa, ul. Paryska 27, 03-945 Warszawa). Formacja seminaryjna trwa tutaj trzy lata, podczas których alumni pozostają na stałe
w siedzibie seminarium i podlegają władzy rektora. Pierwszy rok
jest czasem rozeznania i próby, dlatego alumnom nie są udzielane
żadne święcenia i nie noszą oni sutanny. Alumni na roku drugim
lub trzecim, po rozeznaniu powołania, składają pisemną prośbę
z odpowiednim uzasadnieniem do Metropolity Warszawskiego
i Całej Polski (obecnie Sawy) o udzielenie święceń lektoratu. Odbywają się one co roku w dniu święta seminaryjnego, którym jest
Wprowadzenie Bogarodzicy do Świątyni (21 listopada/4 grudnia).
Od tego czasu mają prawo noszenia stroju duchownego.
Na płaszczyźnie formacji ogólnej od kapłana prawosławnego wymaga się, aby był człowiekiem posiadającym nienaganne maniery
w relacjach z ludźmi, skromnym, wewnętrznie zdyscyplinowanym,
punktualnym, dbającym o swój wygląd zewnętrzny. W  tradycji
prawosławnej duchowni zwykle noszą długie włosy oraz brodę
i wąsy, jednakże nie jet to wymóg przepisów kanonicznych, lecz
kościelnego zwyczaju.
Na płaszczyźnie formacji intelektualnej kandydat do kapłaństwa musi posiąść solidną wiedzę z wielu dyscyplin naukowych
od filozofii, poprzez psychologię, języki, liturgię, Pismo Święte,
nauczania ojców Kościoła, a na teologii skończywszy47. Wymaganym
 A oto szczegółowe zestawienie przedmiotów nauczanych w Prawosławnym Seminarium Duchownym w Warszawie: Pismo Święte Starego Testamentu
(180 godz.); Pismo Święte Nowego Testamentu (180 godz.); Historia Kościoła
(150 godz.); Katechizm (75 godz.); Teologia Dogmatyczna (120 godz.); Teologia
Zasadnicza (90 godz.); Duchowość (30 godz.); Liturgika (120 godz.); Ustaw
Cerkiewny (180 godz.); Teologia Pasterska (120 godz.); Teologia Moralna
(120 godz.); Teologia Porównawcza z Ekumenizmem (120 godz.); Historia
filozofii (60 godz.); Homiletyka (60 godz.); Patrologia (120 godz.); Teksty
patrystyczne – ćwiczenia (30 godz.); Prawo kościelne (60 godz.); Śpiew cer47

�94

ks. Andrzej Choromański

wykształceniem do święceń jest licencjat z teologii, który zwykle
uzyskuje się po ukończeniu sześciu semestrów oraz napisaniu
i obronie pracy dyplomowej z wybranej przez studenta dziedziny.
Obecnie jednak zdecydowana większość kandydatów do stanu
kapłańskiego zdobywa magisterium przed przyjęciem święceń.
Formacja duchowa stanowi serce całej formacji. Kapłan jako
osoba duchowna powinien „przynależeć do Królestwa Ducha, a nie
do królestwa ziemskiego”48. Formacja ta posiada dwa aspekty:
negatywny, polegający na eliminacji z własnego życia wszelkiego
grzechu i przyziemnych motywów wyboru kapłaństwa (np. karierowiczostwo, prestiż społeczny, zabezpieczenie materialne), oraz
pozytywny, polegający na świadomym i gorliwym zdobywaniu
wszystkiego, co służy jak najlepszej realizacji powołania. Wśród
istotnych cech, które powinien kształtować w sobie kandydat do
kapłaństwa wymienia się ukierunkowanie na sprawy duchowe,
brak przywiązania do dóbr materialnych, postawę miłosierdzia
i współczucia wobec innych, umiłowanie modlitwy oraz liturgii.
Kapłan powinien być ponadto człowiekiem pokornym, pozbawionym żądzy sławy oraz egoizmu.
Wśród środków, które prowadzą do ukształtowania takiej duchowości, wymienia się w pierwszym rzędzie modlitwę, zwłaszcza
praktykowanie Modlitwy Jezusowej oraz systematyczny udział
w Boskiej Liturgii, następnie czytanie i rozważanie Pisma Świętego, częstą spowiedź, rozmowy z ludźmi doświadczonymi w życiu
duchowym, lekturę żywotów świętych i pism ascetycznych, rozmykiewny (180 godz.); Pedagogika i dydaktyka (150 godz.); Logika (60 godz.);
Psychologia (75 godz.); Metodologia pracy naukowej (30 godz.); Lektoraty:
jęz. grecki (150 godz.), jęz. łaciński (120 godz.), jęz. rosyjski (270 godz.), jęz.
angielski (120 godz.), jęz. cerkiewno-słowiański (150 godz.), jęz. białoruski lub
ukraiński (120 godz.). Zestawienie na podstawie: http://www.psd.edu.pl/site.
php?s=YzYzNjlkMjcwMDAxMzI= [14.10.2013].
48
 R. K o z ł o w s k i, Duszpasterz..., dz. cyt., s. 59.

�Duchowieństwo w prawosławiu

95

ślanie o życiu pozagrobowym oraz modlitwę przy grobach zmarłych, odwiedzanie chorych i okazywanie pomocy potrzebującym.
Po pomyślnym przebyciu formacji kandydat podejmuje decyzję
o przyjęciu święceń. Bardzo ważną rolę odgrywa w niej ojciec
duchowny, który pełni również funkcję spowiednika kandydata.
Ma on pomóc kandydatowi w rozeznaniu powołania, a jego opinia
jest dla niego zobowiązująca w sumieniu. Obowiązuje tu zasada
synowskiego posłuszeństwa. Kandydatowi, który okazuje skrupuły
i boi się podjąć decyzji z poczucia własnej niegodziwości, ojciec
duchowny może nakazać przyjęcie święceń, natomiast takiemu,
którego uzna za nieodpowiedniego, może nakazać, aby ich nie
przyjmował. Sprzeciw kandydata wobec takiej decyzji równałby
się sprzeciwowi wobec Boga i Kościoła.
Jeżeli kandydat zamierza zawrzeć związek małżeński, musi
to uczynić przed święceniami. Z tej racji większość alumnów nie
przyjmuje święceń wyższych od razu po ukończeniu formacji
seminaryjnej, lecz proszą o nie biskupa dopiero po zawarciu sakramentalnego małżeństwa. Po ślubie kandydat pisze podanie do
biskupa z prośbą o przyjęcie święceń. Biskup natomiast rozpatruje
podanie i jeżeli zgadza się, to przeprowadza rozmowę z kandydatem. Potem może otrzymać święcenia. Niektórzy pastorolodzy
prawosławni zalecają jednak, aby „nieco oddalać moment przyjęcia
święceń od momentu zawarcia małżeństwa, gdyż początkowy etap
życia małżeńskiego nie służy koncentracji duchowej”49.
Bezpośrednie przygotowanie do święceń obejmuje czasowe
odizolowanie się od wszystkiego co świeckie, czyli rekolekcje
(najlepiej w klasztorze), post, modlitwę i specjalną spowiedź
(cs. stawlenniczeskoj). Jest to spowiedź z całego życia u spowiednika
wyznaczonego przez biskupa. On też odnotowuje w aktach kandydata, czy nie ma przeszkód kanonicznych do święceń. Ponadto,
 Tamże, s. 64.

49

�ks. Andrzej Choromański

96

zwykle w przeddzień wyświęcenia, kandydat podpisuje specjalną
przysięgę w kancelarii biskupiej (cs. stawlenniczeskaja prisiaga)
oraz otrzymuje dokumenty uprawniające go do przyjęcia święceń.
6.3. Święcenia kapłańskie
W tradycji prawosławnej, przyjęcie święceń kapłańskich jest
uważane za moment przełomowy w życiu, porównywany z narodzinami nowego człowieka. W akcie święceń kapłan staje się
„nowym stworzeniem” (por. 2 Kor 5, 17); nie jest już „zwykłym”
laikiem, lecz sługą Chrystusa, którego uosabia jako szafarz tajemnic Bożych, głosiciel Słowa i duchowy przewodnik wspólnoty. Jak
pisze ks. Rościsław Kozłowski: „Przyjęcie święceń (konsekracja,
chirotonia) jest najważniejszym, niezapomnianym i najbardziej
uroczystym momentem w życiu każdego kapłana”50. Natomiast
bp Hilarion Ałfiejew porównuje moment święceń do osobistej
Pięćdziesiątnicy kapłana, „kiedy to zstępuje na niego Duch Święty
i obdarza go licznymi darami łaski”51.
Chirotonia kapłańska ma zawsze miejsce w czasie Boskiej
Liturgii, co wskazuje na nierozerwalny związek kapłaństwa z Eucharystią oraz kapłana z liturgicznym zgromadzeniem Kościoła –
Ciała Chrystusa. Święcenia odbywają się po Hymnie Cherubinów
czyli tuż przed rozpoczęciem anafory – modlitwy eucharystycznej.
Najpierw najstarszy prezbiter oprowadza kandydata trzykrotnie
wokół prestołu, czemu towarzyszy ucałowanie jego rogów. Potem
następuje modlitwa mówiąca o Bożej łasce, która leczy chorych
i uzupełnia wszelkie braki. Występuje ona przy wszystkich święceniach wyższych.
Później następują modlitwy konsekracyjne z nałożeniem rąk.
Po konsekracji ma miejsce obrzęd obleczenia w szaty duchowne,
 Tamże, s. 63.
 H. A ł f i e j e w, Misterium wiary..., dz. cyt., s. 192.

50
51

�Duchowieństwo w prawosławiu

97

któremu towarzyszy wspólnotowy śpiew aksios („godzien”), podobnie jak przy święceniu biskupa. Ostatnim aktem jest wręczenie
neoprezbiterowi diskosa – pateny z cząstką świętych Darów z literami XC, któremu towarzyszą słowa: „przyjmij zadatek (cs. załoh
siej), za który będziesz odpowiadał w dniu straszliwej Paruzji
Pana naszego Jezusa Chrystusa”. W czasie święceń otwarte są
wszystkie drzwi ołtarza, co podkreśla związek kapłana z ludem,
któremu ma służyć.
Wyjątkowego wymiaru nabiera uroczyste pierwsze przejście
kapłana przez Wrota Królewskie i zbliżenie się do priestołu, na
którym od tej pory będzie sam sprawował Boską Liturgię. W swoich
zapiskach autobiograficznych Sergiej Bułgakow wspominał ten
moment w sposób następujący:
„Było to podobne do przejścia przez ogień, rozpalające, rozjaśniające
i odradzające człowieka. Było to wstąpienie do innego świata, do
Królestwa Niebieskiego. To było dla mnie początkiem nowego stanu
mojego bytu, w którym do tej pory przebywam”52.

W Kościele prawosławnym kapłan wyświęcany jest dla konkretnej parafii. Podobnie jak w przypadku biskupa i diecezji, tak
i tutaj ryt święceń ma charakter zaślubin kapłana ze wspólnotą
wiernych, co podkreśla śpiew troprionów misterium małżeństwa.
Związek kapłana ze swoją wspólnotą powinien być trwały na wzór
wspólnoty małżeńskiej. Z tej racji, poza wyjątkowymi sytuacjami,
nie praktykuje się służbowego przenoszenia kapłana z jednej
parafii na inną.
6.4. Posługa kapłańska
Kapłan wypełnia swoją posługę w parafii z mandatu biskupa,
który go wyświęcił i urzędowo posłał do określonej wspólnoty.
 Cyt. za: R. K o z ł o w s k i, Duszpasterz..., dz. cyt., s. 66.

52

�98

ks. Andrzej Choromański

Duszpasterska opieka kapłana nad wiernymi obejmuje wiele różnych zadań. Są wśród nich: modlitwa za wiernych i za cały świat,
nauczanie wiernych prawd wiary i zasad postępowania, dawanie
przykładu świętego życia, wychowywanie dzieci i młodzieży, opieka
nad chorymi i potrzebującymi, karcenie grzeszników, wspieranie
upadających. Kapłan ma być po prostu miłosiernym ojcem na wzór
samego Boga oraz pokornym sługą na wzór Chrystusa, który będąc
Mistrzem i Nauczycielem umył nogi swoim uczniom (por. J 13,
1–16). Do najważniejszych zadań kapłańskich należy nauczanie,
sprawowanie sakramentów i innych nabożeństw, przewodniczenie
życiu lokalnej wspólnoty oraz duchowa opieka nad wiernymi.
Posługa Ewangelii jest punktem wyjścia całej działalności duszpasterskiej. Zgodnie z zasadą, że wiara rodzi się ze słuchania (por.
Rz 10, 17), kapłan ma obowiązek głosić i wyjaśniać wiernym
prawdy objawione przez Boga, których źródłem jest Pismo Święte
i święta Tradycja. Poprzez przekazywanie wiernym Objawienia
Bożego, kapłan toruje im drogę do prawdy, która niesie zbawienie. Punktem centralnym całego przepowiadania i nauczania jest
Chrystus. Nauczanie ma przekazywać prawdy wiary oraz wynikające z nich zasady postępowania. Dogmatyka i etyka są ze sobą
ściśle zespolone.
Podstawowymi formami nauczania są homilia i katecheza.
Homilia wygłaszana jest w trakcie Boskiej Liturgii oraz przy okazji
sprawowania innych sakramentów czy nabożeństw. Zwykle katecheza przybiera formę lekcji szkolnych, dokształcania w parafii dla
dzieci, młodzieży i dorosłych czy też prowadzonych przez kapłana
kręgów czytania Pisma Świętego.
Bardzo ważną rolą kapłana w parafii jest sprawowanie sakramentów. Sakramenty w Kościele prawosławnym są uznawane za
ustanowione przez Chrystusa święte czynności, poprzez które
Bóg udziela wiernym szczególnej łaski, nieosiągalnej w inny
sposób i ukierunkowanej na konkretne dobro osoby i wspólnoty.

�Duchowieństwo w prawosławiu

99

Celem sakramentów jest uświęcenie człowieka i zjednoczenie go
z Bogiem. Sakramenty jednoczą również wiernych między sobą,
tworząc z nich żywy, Bosko-ludzki organizm. Z tej racji, w poczuciu odpowiedzialności za dobro duchowe wiernych kapłani mają
przywiązywać wielką wagę do duszpasterstwa sakramentalnego.
Wśród sakramentów miejsce wyjątkowe zajmuje Eucharystia
sprawowana w czasie Boskiej Liturgii. Jest ona znakiem i narzędziem komunii wiernych z Chrystusem i między sobą w łonie
Kościoła. Jest zarazem źródłem i szczytem całego życia chrześcijańskiego i stanowi centrum życia Kościoła. Z tej racji sprawowanie
Boskiej Liturgii stanowi samą istotę służby kapłańskiej, najważniejszą i najdonioślejszą funkcję właściwą kapłanowi. Zarówno
osobiste życie duchowe jak i posługa duszpasterska kapłana powinny zawsze koncentrować się wokół Eucharystii. Kapłan musi
przez całe swe życie pielęgnować „poczucie eucharystyczności,
tj. pragnienie sprawowania najświętszej Eucharystii”53.
Posługa przewodniczenia życiu wspólnoty właściwa dla kapłana
wypływa z jego roli pasterskiej, którą pełni w imieniu Chrystusa
(zob. J 10, 1–18). Jest ona ukierunkowana na zachowanie jedności
wiernych z Chrystusem – Dobrym Pasterzem – i między sobą, jak
owce jednej trzody. Sam Jezus zlecił Apostołom tę funkcję pasterską
(zob. J 21, 15–17), oni zaś przekazali ją swoim następcom. Tak
jak biskup jest pasterzem diecezji, tak kapłan – parafii. W parafiach, gdzie pracuje kilku kapłanów, proboszcz sprawuje funkcję
koordynatora i wyznacza zadania swoim pomocnikom. Kierowanie
wspólnotą musi opierać się na miłości i sprawiedliwości.
6.5. Rola żony duchownego
Warto jeszcze poświęcić nieco uwagi osobie żony duchownego. Wprawdzie sama nie jest ona osobą duchowną, lecz życie we
53

 R. K o z ł o w s k i, Charyzmat kapłaństwa..., art. cyt., s. 390.

�100

ks. Andrzej Choromański

wspólnocie małżeńskiej i rodzinnej z taką osobą nakłada na nią
szczególne zadania54.
Jahwistyczny opis stworzenia ludzi (Rdz 2, 4b–25), mówi, że
kobieta jest dla mężczyzny odpowiednią pomocą, podobną do niego. Św. Paweł natomiast zjednoczenie mężczyzny i kobiety w małżeństwie nazywa misterium, w którym odzwierciedla się misterium
jedności Chrystusa z Kościołem (zob. Ef 5, 21–33). Małżeństwo
kobiety z przyszłym duchownym – diakonem lub kapłanem – zakłada jej wewnętrzną zgodę na przyjęcie i wypełnianie przez niego
powołania pochodzącego od samego Chrystusa. Z tej racji Kościół
wymaga formalnej zgody małżonki na święcenia jej męża. Życie
w małżeństwie z duchownym staje się bowiem szczególnym powołaniem w służbie Kościołowi. Musi ona wewnętrznie godzić się na
to, iż – „w pewnym sensie – jest «własnością» innych”55. Oznacza to,
że żona duchownego przyjmuje na siebie część odpowiedzialności
za owocność jego posługi diakońskiej lub kapłańskiej. Wymaga to
od kobiety podporządkowania własnych życiowych priorytetów
dotyczących życia rodzinnego i zawodowego, służbie duszpasterskiej sprawowanej przez męża. Żona kapłana czy diakona powinna
służyć pomocą mężowi w jego obowiązkach i na miarę swoich
możliwości włączać się aktywnie w życie wspólnoty, do której
oboje należą. Zachęca się, aby żona przodowała w podejmowaniu
inicjatyw służących uaktywnieniu i ożywieniu życia wspólnotowego
w parafii. Tak jak duchowny wypełnia służbę duszpasterską nie
tylko poprzez sprawowanie posług lecz i poprzez przykład życia,
tak samo małżeństwo duchownego powinno być wzorem chrześcijańskiego życia dla innych małżeństw. Z racji na autorytet jaki
duchowny posiada we wspólnocie, żona powinna dbać o swoje
 Zobacz na ten temat: I. K o c h a n, Diakonia żony kapłana, w: Prawosławie.
Światło ze Wschodu, dz. cyt., s. 399–405.
55
 Tamże, s. 404.
54

�Duchowieństwo w prawosławiu

101

dobre imię, aby nie dawać nikomu powodu do zgorszenia lub
krytyki samego duchownego. Istotnym powołaniem każdego małżeństwa jest rodzicielstwo. Małżeństwo duchownego powinno być
otwarte na przyjęcie życia oraz być wzorem dla innych rodziców
w wychowaniu dzieci w duchu wiary prawosławnej. Powołanie
macierzyńskie żony duchownego należy rozszerzyć na jej postawę
względem innych ludzi, szczególnie członków własnej wspólnoty
kościelnej. Matuszka to duchowa „matka” parafii obdarowująca
wszystkich charakterystycznymi dla macierzyństwa wartościami:
poświęceniem, wrażliwością i współczuciem, troskliwością i opiekuńczością, ofiarnością i bezinteresownością, etc. Z powyższych
rozważań widać, że małżeństwo z duchownym nie należy do
łatwych z racji wysokich oczekiwań względem matuszki. Gwarancją należytego przeżywania go jest szczera i głęboka miłość,
zrozumienie, pomoc i troskliwość jakie duchowny ma okazywać
małżonce w każdej życiowej sytuacji, najlepszą zaś gwarancją
mocnej wspólnoty życia, miłości i posługi jest wspólna modlitwa.

7. Diakon
W sensie ogólnym, diakon, to sługa jakiegoś pana56. W sensie
kościelnym, to sługa samego Chrystusa i sługa Boga. Diakoni
występują w Nowym Testamencie. Według Dziejów Apostolskich
ich rola polegała głównie na trosce o ubogich oraz współpracy
z biskupem w zarządzaniu wspólnotą (zob. Dz 6, 1–6). Czasami
wypełniali też funkcję głosicieli Słowa Bożego (zob. Dz 8, 5–13)
oraz udzielali chrztu (zob. Dz 12, 26–40).
W Kościele prawosławnym diakon to najniższy stopień święceń
wyższych, czyli tych, uważanych za sakrament. W hierarchii prawosławnej diakon stoi poniżej kapłana. Kościół prawosławny zachował
56

 Gr. διάκονος (diákonos) – sługa, ale nie niewolnik (gr. σκλάβος – sklavos).

�102

ks. Andrzej Choromański

przez całą swoją historię funkcję diakonatu stałego, która zanikła
na Zachodzie, a do której Kościół rzymskokatolicki powrócił po Vaticanum II. Wielu prawosławnych diakonów nie nosi się z zamiarem
przyjmowania dalszych święceń, a swoje funkcje diakońskie sprawuje
niejako dodatkowo, wykonując przy tym inny, świecki zawód. Sytuacja taka jest szczególnie rozpowszechniona wśród prawosławnych
mieszkających w Ameryce Płn. i Europie Zachodniej.
7.1. Święcenia diakońskie
Święcenia diakona, podobnie jak kapłana i biskupa, odbywają się podczas Boskiej Liturgii, lecz w innym momencie57. Mają
one miejsce po skończonym kanonie eucharystycznym a przed
ektenią błagalną58. Dwóch subdiakonów prowadzi kandydata ze
środka cerkwi do prezbiterium. W otwartych Królewskich Wrotach
przejmuje go protodiakon. Biskup, siedzący po lewej stronie ołtarza, trzykrotnie go błogosławi. Następnie kandydat trzykrotnie
oprowadzany jest wokół ołtarza, całując za każdym razem jego
rogi; potem całuje rękę biskupa, dzięki której otrzyma dar Ducha
Świętego. W tym czasie chór śpiewa odpowiednie pieśni. Po trzykrotnym pokłonie przed ołtarzem wyświęcany klęka, kładąc ręce
na ołtarz, biskup nakrywa jego głowę omoforionem59 i wygłasza
 K. B o n d a r u k, Nauka o nabożeństwach prawosławnych, Białystok 1987.
 Gr. Εκτενής, cs. jektenija – rodzaj litanii używanej w Kościołach Wschodnich.
Składa się z kolejnych wezwań modlitewnych, śpiewanych przez diakona lub
kapłana, a lud (lub chór) odpowiada: „Panie, zmiłuj się” (cs. Hospodi pomiłuj).
W ektenii błagalnej, niektóre wezwania mają odpowiedź: „Racz dać, o Panie”
(cs. Podaj Hospodi). Główne typy ektenii to: Ektenia Wielka: na początku Boskiej
Liturgii i innych nabożeństw, Ektenia żarliwa: po homilii, Ektenia dziękczynna: po
komunii, Ektenia za wiernych: po odesłaniu katechumenów, Ektenia za zmarłych:
w liturgiach za zmarłych.
59
 Omoforion – szata liturgiczna używana w Kościołach wschodnich. Jest
odpowiednikiem paliusza w Kościele łacińskim i ma podkreślić godność biskupią.
Noszony jest tylko w czasie sprawowania funkcji liturgicznych.
57
58

�Duchowieństwo w prawosławiu

103

odpowiednie modlitwy konsekracyjne. Następnie wkłada on na
wyświęcanego szaty diakońskie, czemu towarzyszy wspólnotowe
zawołanie: aksios („godzien”), jak przy innych święceniach. Nowo
wyświęconemu diakonowi wręcza się ripidę60 i aż do czasu komunii
kapłanów wachluje on nią nad Świętymi Darami. Ma to symboliczne znaczenie, gdyż diakoni w liturgii symbolizują obecność
aniołów. Jako że na ikonach przedstawiających liturgię niebiańską
aniołowie występują z ripidami, atrybut ten w liturgii ziemskiej
posiadają właśnie diakoni. Komunię świętą nowo wyświęcony diakon przyjmuje jako pierwszy wśród diakonów i zwykle wygłasza
krótką końcową ektenię.
7.2. Rola diakona
W Kościołach prawosławnych od czasów wczesnochrześcijańskich diakoni pełnili funkcje służebne wobec biskupów oraz wobec
całej społeczności wiernych. Taka sama jest ich funkcja obecnie.
Są oni pomocnikami biskupów i prezbiterów głównie podczas
celebrowania Boskiej Liturgii oraz sprawowania pozostałych sakramentów i innych obrzędów (np. pogrzebów, poświęceń, etc.).
Posługa diakona jest niezbędna dla pełnego sprawowanie Boskiej
Liturgii. Z tej racji, o ile to możliwe, każda parafia prawosławna
powinna mieć swego własnego diakona, który jednocześnie mógłby
zajmować się pełnoetatową świecką pracą, a wspólnocie kościelnej
posługiwać głównie podczas nabożeństw. Niestety, w obecnym
prawosławiu od wielu już dziesięcioleci odczuwa się dokuczliwy
brak diakonów, którzy w niektórych regionach stali się prawdziwą
rzadkością. Z tej racji Kościół prawosławny wszczął proces odnowienia teologii i ożywienia posługi diakonatu.
 Ripida to rodzaj wachlarza liturgicznego z namalowanym wizerunkiem
anioła, który oznacza obecność chórów anielskich w czasie sprawowania Boskiej
Liturgii. Wyraża to wiarę, że nie tylko Kościół ziemski, lecz i niebieski uczestniczy
w liturgii sprawowanej w cerkwi.
60

�104

ks. Andrzej Choromański

Diakon w czasie Boskiej Liturgii czyta Ewangelię, wygłasza ektenie, dokonuje podniesienia Świętych Darów a następnie wachluje
je przy użyciu ripidy. Po komunii spożywa pozostałość Świętych
Darów, czyści naczynia liturgiczne i dokonuje okadzeń. Kościół
prawosławny mocno akcentuje służebną i pomocniczą rolę diakona
w liturgii w stosunku do biskupa i kapłana. Wyraża się to w fakcie,
że diakon, w przeciwieństwie do praktyki rzymskokatolickiej, nie
ma prawa samodzielnego sprawowania żadnego sakramentu ani
nabożeństwa61. Ponadto za każdym razem, gdy posługuje biskupowi lub kapłanowi otrzymuje od niego nowe błogosławieństwo.
Jeśli więc nie ma biskupa lub kapłana, jego rola jest taka sama jak
każdego świeckiego. W wyjątkowych wypadkach, w przypadku
braku prezbitera, diakon, podobnie jak każdy chrześcijanin, może
dokonać chrztu. Za pozwoleniem biskupa lub kapłana diakon może
nauczać zarówno w cerkwi jak i poza nią. Diakon, który przyjął
stan zakonny nazywany jest w prawosławiu hierodiakonem. Starsi spośród diakonów, zwłaszcza przy katedrach biskupich noszą
w prawosławiu miano protodiakonów (spośród kleru diecezjalnego)
oraz archidiakonów (spośród kleru zakonnego).
7.3. Diakonisy
Obok diakonów – mężczyzn – przez długi okres czasu w Kościele posługiwały również diakonisy – kobiety62. Spotykamy je już
w czasach Nowego Testamentu (zob. Rz 16, 1) i później. Funkcja
diakonis przetrwała zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie przez
całe pierwsze tysiąclecie, po czym stosunkowo szybko zaczęła zanikać. W niektórych diecezjach istniały również przełożone diakonis
nazywane prezbiterydami. W pewnym okresie otrzymywały one
 K.Ch. Fe l m y, Współczesna teologia prawosławna, dz. cyt., s. 264.
 H. P a p r o c k i, Posługa diakonis w przeszłości i współcześnie, w: Prawosławie.
Światło ze Wschodu, dz. cyt., s. 407–414.
61
62

�Duchowieństwo w prawosławiu

105

święcenia według odrębnego rytu, co zostało z czasem zakazane,
aby uniknąć wrażenia, że posiadają one podobny status sakramentalny do księży. Po Soborze in Trullo zakazującym biskupom
współżycia małżeńskiego, diakonisami zostawały zwykle żony
kapłanów, których wybierano na biskupów. Ostatnie świadectwa
na Wschodzie, które mówią o diakonisach pochodzą z początków
XIV w., kiedy to występowały one już tylko w klasztorach. Oprócz
wymienionego wyjątku żony biskupa, diakonisą mogła zostać niezamężna kobieta lub wdowa, która ukończyła czterdziesty rok życia.
Przez święcenia przyjmowała zobowiązanie dozgonnego celibatu.
Jeśli następnie zawierała małżeństwo, nie tylko pozbawiana była
swojej funkcji, lecz również ekskomunikowana. Święcenia diakonisy mógł dokonać wyłącznie biskup. Odbywało się ono w czasie
Boskiej Liturgii według schematu właściwego święceniom wyższym.
Należy wyciągnąć z tego wniosek, że diakonisy były uważane za
osoby duchowne. Nigdy jednak nie pozwalano im przyjmować
święceń kapłańskich i biskupich.
Na podstawie dostępnych świadectw trudno stwierdzić, czy diakonisy wchodziły za ikonostas i posługiwały przy ołtarzu w czasie
Boskiej Liturgii. Niektórzy uważają, że taki wniosek można wyciągnąć na podstawie zachowanych rytuałów ich święceń, w których
występują terminy wskazujące na posługiwanie w liturgii. Inni
natomiast są zdania, że diakonisy nie mogły wchodzić za ikonostas,
ani czynnie uczestniczyć w sprawowaniu liturgii eucharystycznej.
Z całą pewnością, miały one za zadanie nauczanie prawd wiary
wśród kobiet, asystowanie przy ich chrzcie i czasami przy chrzcie
dzieci oraz posługę wśród chorych i potrzebujących pomocy. Mogły
również spełniać funkcje służebne przy biskupie lub kapłanie oraz
sprawować opiekę nad świątyniami.
Od lat siedemdziesiątych XX w. powróciła w prawosławiu sprawa
przywrócenia funkcji diakonatu żeńskiego, który nigdy nie został
zniesiony żadnymi przepisami, lecz z trudnych do prześledzenia

�106

ks. Andrzej Choromański

dzisiaj przyczyn samoistnie zaniknął. Kwestia ta postawiona została
już w 1976 r. na panortodoksyjnej konferencji w Agapia w Rumunii
i ciągle jest podnoszona w różnego rodzaju gremiach prawosławnych. Stwierdza się przy tym, że nie istnieją żadne przeszkody
kanoniczne dla przywrócenia diakonatu kobiet. Nie chodzi jednak
o zwykłą rekonstrukcję z odległej przeszłości, dlatego najpierw
konieczne jest dogłębne przestudiowanie, przemyślenie i zredefiniowanie roli diakonis w kontekście czasów współczesnych oraz
aktualnej roli kobiety w świecie i Kościele. Od połowy XX w. w Grecji
istnieje szkoła diakonis, po której ukończeniu kobiety pełnią różne
funkcje społeczne, charytatywne i wychowawcze w Kościele, ale nie
otrzymują święceń. Nie można jednak wykluczyć, że w przyszłości
Kościół prawosławny powróci do udzielania święceń diakonisom,
co by wzbogaciło i urozmaiciło prawosławny stan duchowny.
*  *  *
W każdej wspólnocie religijnej są osoby, które spełniają funkcję religijnych liderów. Ich zasadniczą rolą jest pośredniczenie
w kontaktach członków wspólnoty z Bogiem lub ogólnie ze sferą
nadprzyrodzoną. Jako że posługa ich dotyczy spraw ducha, określa
się im mianem osób duchownych.
Również Kościół prawosławny posiada swoich duchownych.
Są nimi osoby, które przyjęły sakrament kapłaństwa przynajmniej
w jednym z trzech możliwych stopni: diakonatu, prezbiteratu,
episkopatu. Tworzą oni tzw. hierarchię kościelną. Na najwyższym
stopniu hierarchii jest biskup, poniżej kapłan, najniżej stoi diakon.
Każda z tych kategorii osób duchownych posiada określone zadania
w Kościele oraz odpowiadającą im władzę duchową i jurysdykcyjną (prawną).
Zgodnie z wiarą prawosławną, stan duchowny jest pochodzenia
boskiego: ustanowił go sam Chrystus wybierając Apostołów i przeznaczając ich do posługi w Kościele. Swoje zadania Apostołowie

�Duchowieństwo w prawosławiu

107

przekazali biskupom i ich pomocnikom kapłanom i diakonom.
Z tej racji nie można zmienić raz ustalonej w Kościele struktury
hierarchicznej.
Zadaniem hierarchii jest nauczanie prawd wiary i zasad chrześcijańskiego życia, przewodniczenie modlitwom i celebrowanie
nabożeństw liturgicznych w cerkwi oraz kierowanie i zarządzanie
całokształtem życia określonej wspólnoty wiernych. Wszystko to
i inne możliwe zadania duchownych są wypełnianiem ich roli
pasterskiej, polegającej na prowadzeniu wiernych do Boga.
Prawosławie podkreśla z jednej strony służebną rolę duchowieństwa wobec wiernych świeckich, z drugiej zaś wielką godność
osób duchownych, którym należy się cześć ze strony świeckich,
gdyż reprezentują wobec nich samego Boga. W rzeczywistości,
osoba duchowna różni się od osoby świeckiej nie tylko sprawowanym urzędem i wykonywanymi funkcjami, lecz przede wszystkim
sakramentalnym znamieniem, które jest wyciśnięte na jej duszy
w momencie otrzymania chirotonii i pozostaje niezbywalne do końca życia. Duchowny, który zaprzestał spełniania swych funkcji lub
został pozbawiony urzędu, nie przestaje być diakonem, kapłanem
lub biskupem w zależności od święceń, które wcześniej przyjął.
W świadomości prawosławnych wybór stanu duchownego
wiąże się z powołaniem, czyli ze specjalnym wezwaniem, które
Bóg kieruje do człowieka, a ten odczytuje w swoim sercu i na nie
odpowiada. Pragnienie przyjęcia święceń jest oznaką powołania,
ale nie wystarcza, aby wstąpić do duchowieństwa. Potrzeba jeszcze
uznania tego powołania przez Kościół. Dokonuje tego zarówno
biskup, który dopuszcza kandydata do święceń jak i wspólnota
wiernych, która w momencie chirotonii wyraża wobec wyświęcanego swoją aprobatę (aksios). Podkreśla to fakt, że duchowni są
dla Kościoła, a nie Kościół dla duchownych.
Do pełnienia posługi duchownej w Kościele prawosławnym wymagane jest odpowiednie przygotowanie, które obejmuje formację

�108

ks. Andrzej Choromański

duchową, intelektualną i ogólnoludzką kandydata do święceń. Na
przestrzeni wieków istniały różne modele formacji. Również dzisiaj jest ona zróżnicowana w zależności od regionu oraz tego, czy
dana osoba wybiera kler biały (duchowieństwo żonate) czy kler
czarny (mnisi). Zawsze jednak przygotowanie do święceń wiąże
się z ukończeniem trwającego kilka lat seminarium duchownego.
Obecnie w Polsce seminarium trwa trzy lata i kończy się uzyskaniem stopnia licencjatu z teologii.
Obok duchownych, w Kościele prawosławnym istnieją też
osoby, które przyjęły tzw. święcenia niższe (chirotesje) – lektorzy
i subdiakoni. Nie są one wprawdzie duchownymi, lecz posługują
przy duchownych w czasie sprawowania nabożeństw i mają prawo
noszenia stroju duchownego – sutanny.
Kończąc, należy stwierdzić, że rola osób duchownych jest kluczowa dla życia Kościoła prawosławnego. Bez ich posługi nie tylko nie
mógłby on wypełniać swojej misji w świecie, lecz po prostu istnieć.
Rozumiejąc to, prawosławni obdarzają swoich duchownym głębokim szacunkiem i uznają ich autorytet w sprawach kościelnych.

�Ks. Marek Tatar

Duchowieństwo
w Kościele anglikańskim
Pośród wielu wyznań chrześcijańskich znajduje się anglikanizm,
który pośród studiujących jego skomplikowaną historię, tradycję
oraz strukturę, może prowadzić do bardzo zróżnicowanych postaw.
Wielokrotnie, zarówno w publikacjach, jak również wypowiadanych opiniach jest on zaliczany do jednego z wyznań protestanckich1. Sam jednak nigdy nie uważał siebie za jedno z tych, które
powstały w wyniku XVI – wiecznej reformacji. Zawiera w sobie
trendy reformacyjne, a jednocześnie nawiązuje i pragnie podtrzymywać status Ecclesia Anglicana, sięgającą czasów św. Augustyna
z Canterbury2. W całej historii anglikanizmu ukształtowały się
także właściwe mu struktury, które związane są z kapłaństwem.
Solidne potraktowanie zagadnienia domaga się przybliżenia dość
skomplikowanej sytuacji w trakcie formowania się anglikanizmu,
następnie samej istoty rozumienia kapłaństwa i jego struktury oraz
tendencji przeobrażeniowych związanych z jego obecną sytuacją
tego wyznania. Dla właściwego ujęcia konieczne staje się także
odniesienie do jego relacji w stosunku do Kościoła katolickiego.
1
 Por. M. C h a p m a n, Anglicanism, Oxford 2006, s. 4–5; B. K u m o r, Anglikanizm, w: Encyklopedia katolicka (EK), t. 1, Lublin 1995, s. 579.
2
 Por. M. C h a p m a n, Anglicanism, dz. cyt., s. 4; P. J a s k ó ł a, Wspólnota
anglikańska, w: Ku chrześcijaństwu jutra. Wprowadzenie do ekumenizmu, red.
W. Hryniewicz, J.S. Gajk, S.J. Koza, Lublin 1997, s. 178; K. K a r s k i, Anglikanizm,
„Oikoumene. Studia i Dokumenty Ekumeniczne”, 3–4(1998), nr 27–28, s. 51.

�110

ks. Marek Tatar

1. Kontekst historyczny genezy anglikanizmu
Zasadniczy okres związany z powstaniem Anglican Communion
związany jest z czasem panowania króla Henryka VIII. Został on
obdarowany tytułem defensor fidei (defender of the Faith) przez
papieża Leona X w 1521 r. za traktat teologiczny Assertio Septem
Sacramentorum (Defence of the Seven Sacraments), w którym,
broniąc sakramentów św., sprzeciwił się Marcinowi Lutrowi3.
Jak stwierdza P. Jaskóła pewnych elementów wpływających na
genezę anglikanizmu należy dopatrywać się znacznie wcześniej:
„Dzieje Kościoła Anglii na długo przed Reformacją nacechowane
były swoistym napięciem między potrzebą jedności i centralizacji
a potrzebą różnorodności i niezależności. Już w pierwszych wiekach
chrześcijaństwa na Wyspach Brytyjskich celtycki tradycjonalizm
stał w sprzeczności z rzymskimi tendencjami do uniformizacji”4.
Do bardzo istotnych wydarzeń historycznych należy zaliczyć
także dwa ważne dokumenty. Pierwszy z nich to Statute of Provisors (1303 r.), który zabraniał uiszczanie jakichkolwiek opłat
na rzecz instytucji poza Anglią5. Drugi to Statutes of Praemunire (1353 r.) wprowadzający szczególny status, polegający na
traktowaniu jako przestępcę każdego, kto chciałby wprowadzić
jakąkolwiek nową władzę. Tym samym zabroniono apelacji do
Rzymu i wymagana była zgoda króla na ogłaszanie rozporządzeń
papieskich, a także na przyjmowanie beneficjów kościelnych
(zostały wznowione w 1365; 1395 oraz 1529 r.). Na ten właśnie
dokument powoływał się król Henryk VIII w stosunku do kard.
T. Wolsey’a (mianowany w 1515 r. Lordem Kanclerzem przez Henryka VIII, od 1518 r. legat papieski w Anglii) oraz czasie swojego
 Por. Henryk VIII, w: Nowa Encyklopedia Powszechna, t. 3, Warszawa 2004,
s. 556.
4
 Por. P. J a s k ó ł a, Wspólnota anglikańska, art. cyt., s. 178.
5
 Por. B. K u m o r, Anglikanizm, art. cyt., s. 580.
3

�Duchowieństwo w Kościele anglikańskim

111

zrywania jedności z Rzymem. Istotnym elementem, który wpłynął
na powstanie podłoża anglikanizmu było połączenie świadomości
powszechności Kościoła ze swoistym „kultem” i szacunkiem do
monarchii w Anglii6. Jak stwierdza B. Kumor, w okresie późnego
średniowiecza Kościół w Anglii cechowała szeroka autonomia
w stosunku do Rzymu, prowadząca do charakteru Kościoła państwowego. Zaznaczał się także ogromny wpływ świeckich na
życie Kościoła. Mamy tu do czynienia ze wzrastającym antyklerykalizmem wynikającym z feudalistycznej postawy biskupów
oraz osób reprezentujących Kościół w Anglii. Należy podkreślić
znaczącą rolę T. More’a, który od 1929 r. był pierwszym świeckim
kanclerzem Królestwa. Wpływ władzy świeckiej na życie Kościoła
doprowadził do sytuacji, w której król Henryk VIII obsadził dwie
metropolie oraz 28 biskupstw7.
W tym kontekście należy także podkreślić znaczenie wystąpienia
Jana Wiklifa (1320–1384) wykładowcy „realistycznej” szkoły platońskiej w Oxfordzie. Przyjął on tezę, że Kościół jest rzeczywistością
faktycznie niewidzialną, posiadającą pierwowzór w niebiosach. Był
zwolennikiem predestynacjonizmu i dlatego wszelkie zewnętrzne
przejawy pobożności i kultu uważał za niepotrzebne. W sposób
bardzo otwarty sprzeciwiał się nadużyciom ówczesnego Kościoła.
Był autorem przekładu Biblii (1380–1384) w Oxfordzie. Uznaje
się go za jednego z wybitnych zwolenników lollardystów, których
należy uwzględnić, badając genezę anglikanizmu8.
 Por. S. N e i l l, Anglicanism, London 1977, s. 20–25.
 Por. B. K u m o r, Anglikanizm, art. cyt., s. 580.
8
 To społeczność rządzona przez świeckich i nawołująca do reform społecznych.
W roku 1395 powstał manifest, zawierający dwanaście artykułów, który nie akceptował zależności Kościoła w Anglii od Rzymu, odrzucał prawdę o przeistoczeniu,
celibat duchowieństwa, spowiedź wobec duchownego, poświęcenia, modlitwę
za zmarłych, pewne przejawy kultu i pobożności. Cechą charakterystyczną tego
ruchu był pacyfizm, por. P. J a s k ó ł a, Wspólnota anglikańska, art. cyt., s. 179.
6
7

�112

ks. Marek Tatar

Zerwanie jedności z Rzymem związane jest w sposób bezpośredni z osobą króla Henryka VIII (1491–1547). W 1509 r. poślubił on,
uzyskawszy dyspensę papieską, wdowę po swoim bracie Arturze,
Katarzynę Aragońską. Małżeństwo to pozostawiło tylko jedną
z pięciu córek, Marię, ale brak było męskiego następcy tronu. W tej
sytuacji po dziewiętnastu latach małżeństwa Henryk VIII chcąc
poślubić Annę Boleyn, zwrócił się do papieża Klemensa VII o unieważnienie poprzedniego związku. Proces początkowo prowadzony
w Londynie znalazł swój finał w Rzymie (1529 r.). Korzystając
z rady T. Cranmera, król poprosił o ekspertyzę wybitne Uniwersytety. Nastąpił podział opinii: angielskie, francuskie oraz północno-włoskie poparły króla, zaś hiszpańskie, południowo-włoskie oraz
Wittenberga wraz z M. Lutrem utrzymywały ważność pierwszego
małżeństwa. W tej sytuacji król 11 II 1531 r. zwołał generalne zebranie kleru angielskiego, które obwołało go głową Kościoła w Anglii. Był to moment kulminacyjny, stanowiący początek schizmy.
W 1532 r. parlament ponowił zakaz apelacji do Rzymu. T. Cranmer
mianowany prymasem Anglii ogłosił poprzednie małżeństwo
króla za nieważne, zaś z Anną Boleyn za ważne. W reakcji na te
posunięcia papież Klemens VII potwierdził ważność pierwszego
małżeństwa, jednocześnie ekskomunikując króla (11 VII 1533 r.).
Bardzo istotnym wydarzeniem było uchwalenie przez parlament
angielski pięciu ustaw dających królowi autonomię wobec Rzymu, które zawierały między innymi unarodowienie Kościoła oraz
odrzucenie wypowiedzi papieskich. Ostateczne Act of Supremacy
(3 XI 1534 r.) ogłosił króla „jedyną i najwyższą głową Kościoła
angielskiego” i zobowiązywał wszystkich do złożenia przysięgi
na wierność. Sprzeciw traktowano jak zdradę i usankcjonowano
karą śmierci. Ten akt zapoczątkował serie prześladowań Kościoła katolickiego i sukcesywne niszczenie go na terenach Anglii.
W latach 1536–1539 mamy do czynienia z mocnymi wpływami
luteranizmu na nowo powstały anglikanizm, który uwidocznił się

�Duchowieństwo w Kościele anglikańskim

113

w tzw. Anglikańskich artykułach. W odpowiedzi król ogłosił sześć
artykułów („krwawy statut”), w których pod sankcją ciężkich kar
nakazał przyjęcie przeistoczenia, komunii pod jedną postacią,
zachowanie celibatu, ślubów zakonnych i spowiedzi usznej9.
Nowy rozdział w dziejach anglikanizmu otwiera Edward VI,
małoletni syn Henryka VIII, w zastępstwie którego władzę sprawowała rada regencyjna. Można powiedzieć, że jest to czas eksplozji
wpływów protestanckich, którym przewodził kryptoluteranin
T. Cranmer. Wprowadził on do liturgii nowy ryt komunii zbliżony
do luterańskiego. Jak stwierdza K. Karski, Anglia stała się miejscem
azylu dla prześladowanych protestantów (M. Bucer, J. Łaski)10.
W oparciu o Act Uniformity z 1549 r. skasowano ryt rzymski
a wprowadzono do użytku Book of Common Prayer, który stał się
wykładnią, księgą liturgiczną i modlitewnikiem obowiązującym
do dnia dzisiejszego w anglikanizmie. Szczególnie drugie wydanie
zatwierdzone przez parlament z 1552 r. przyjmowało protestanckie zasady dogmatyczne w połączeniu z kalwińskim rozumieniem
Eucharystii. W kontekście podjętego zagadnienia bardzo istotne
jest podkreślenie roku 1550, w którym wprowadzono Ordinal,
czyli księgę zawierającą nowy ryt święceń biskupów, kapłanów
i diakonów. Towarzyszyło temu wydarzeniu wydanie w 1553 r.
przez T. Cranmera 42 artykułów wiary, wykazujących silny związek
anglikanizmu z protestantyzmem11.
Próba odbudowania katolicyzmu związana jest z osobą i panowaniem Marii I (1553–1558). Jednakże metody, które zastosowała
(np. kara ścięcia lub spalenia 273 zwolenników tendencji protestanckich, w tym T. Cranmera), przyniosły raczej skutek odwrotny,
 Por. M. C h a p m a n, Anglicanism, dz. cyt., s. 14–23; B. K u m o r, Anglikanizm, art. cyt., s. 581–582.
10
 Por. K. K a r s k i, Anglikanizm, art. cyt., s. 51.
11
 Por. M. C h a p m a n, Anglicanism, dz. cyt., s. 26–30; B. K u m o r, Anglikanizm, art. cyt., s. 581–582.
9

�ks. Marek Tatar

114

wzbudzając sympatię dla prześladowanych. Podjęto jednak szereg
działań, np. parlament odwołał listę ustaw antypapieskich i wystosował list do Rzymu z prośbą o pojednanie. Jej następczyni, którą
była córka Anny Boleyn, czyli Elżbieta I (1558–1603) wznowiła
Act of Supremacy i przywróciła Book of Common Prayer. Była to
odpowiedź wobec nieprzychylnej postawy w stosunku do niej,
jaką przyjął papież Paweł IV. Działaniom królowej sprzyjał nowy
arcybiskup Canterbury M. Parker. W 1563 roku na Generalnym
Zgromadzeniu kleru przyjęto 39 artykułów wiary, które przybrały
ostateczny kształt w 1571 r. W historii anglikanizmu mamy do
czynienia z próbami restytucji katolicyzmu, ale nie przyniosły one
większych rezultatów12. Wiek XVII zaznaczył się w anglikanizmie
wpływami purytanizmu oraz narastającymi podziałami w zależności od wpływu poszczególnych tendencji i ruchów protestanckich.
Należy podkreślić, że podziały te prowadziły do konfrontacji wewnątrz wyznania. Na tym tle uformowały się trzy frakcje Kościoła
anglikańskiego. Podkreślenie tego faktu jest niezwykle istotne,
ponieważ w sposób jednoznaczny rzutuje na sposób rozumienia
kapłaństwa oraz postrzegania hierarchii duchowieństwa.
Pierwszą z nich jest uformowany w XVI w. High Church (Kościół
Wysoki) nie akceptujący kalwińskiej interpretacji formuł wiary. Jego
rozwój zintensyfikował się w XIX w. (znamienny w tym względzie
jest tzw. Oxford Movement – Ruch oxfordzki)13. Podkreśla autorytet
 Por. K. K a r s k i, Anglikanizm, art. cyt., s. 51–52.
 Jego założycielem był J. Keble, a jako akt początkowy przyjmuje się jego
kazanie w 1833 r., wygłoszone w Oxfordzie na temat narodowej apostazji. Następne istotne wydarzenie to ogłoszenie Tracts for the Times – stąd innym określeniem, którego używano na określenie tego odnowicielsko-reformatorskiego
ruchu to „traktarianie”. Należy podkreślić znaczenie ostatniego traktatu n. 90,
którego autorem jest J.H. Newman. Podjął on próbę syntezy traktatów z nauką
Soboru Trydenckiego. Ostatecznie zarówno on jak również wielu uczestników
tego Ruchu przyjęło katolicyzm. J.H. Newman został beatyfikowany przez papieża
Benedykta XVI 19.09.2010 r. podczas Mszy św. w Cofton Park w Birmingham.
12
13

�Duchowieństwo w Kościele anglikańskim

115

Kościoła, historyczność episkopatu, rolę sakramentów, dąży do
przywrócenia niektórych form liturgicznych, a także życia chrześcijańskiego sprzed rozłamu (np. reaktywacja życia zakonnego).
Wewnątrz niego znajduje się nurt określany jako Anglo-catholic
Church, który podkreśla ciągłość historyczną Kościoła w Anglii,
eksponuje bardzo daleko idące związki z katolicyzmem (szczególnie
w stosunku do postrzegania Eucharystii)14.
Kolejną grupą anglikanów jest tzw. Low Church (Kościół Niski),
który określany jest jako ewangelicy lub purytanie. Sięga on korzeniami do J. Wesley’a. Wyróżnia ich: ewangelicki stosunek do słowa
Bożego, purytański kult religijny. Przyjmują chrzest jako symbol
działania łaski, podobnie jak Eucharystię, którą uważają jedynie
za pamiątkę. Odznaczają się dużym zaangażowaniem i posiadają
bardzo duży wkład w rozwój postawy ekumenicznej15.
Trzeci nurt to Broad Church (Kościół Szeroki), bardzo tolerancyjny,
o ukierunkowaniu liberalnym i modernizującym, niechętny wszelkim
ujęciom doktrynalnym, liturgicznym i organizacyjnym. Najpełniej
realizują charakter określany mianem comprehensivness zarówno
pod względem teologicznym jak również moralno-etycznym16.
Ogólnie należy stwierdzić, że Church of England posiada strukturę
hierarchiczną: biskupi, kapłani, diakoni, z arcybiskupem Canterbury
na czele, który nosi tytuł „prymasa całej Anglii”. Drugie miejsce
zajmuje arcybiskup Yorku z tytułem „prymas Anglii”. Diecezje
dzielą się na archidiakonaty, a te na dekanaty, zaś dekanaty na
parafie. Najwyższą władzą jest The National Assembly of the Church
of England, w skład którego wchodzą biskupi, księża oraz świeccy.
14
 Por. M. C h a p m a n, Anglicanism, dz. cyt., s. 75–81; 90–93; P. J a s k ó ł a,
Wspólnota anglikańska, art. cyt., s. 186–188; B. K u m o r, Anglikanizm, art. cyt.,
s. 582–583.
15
 Por. M. C h a p m a n, Anglicanism, dz. cyt., s. 86–87; P. J a s k ó ł a, Wspólnota
anglikańska, art. cyt., s. 186–188.
16
 Por. M. C h a p m a n, Anglicanism, dz. cyt., s. 130–132.

�116

ks. Marek Tatar

Podobne synody istnieją na poziomie prowincji, archidiakonatów,
diecezji, dekanatów oraz parafii. Ponieważ Kościół anglikański można w pełnym tego słowa znaczeniu określić jako „państwowy”, to
każdorazowy król jest koronowany przez Kościół i jest „najwyższym
rządcą Kościoła” (supreme governor). To on nominuje arcybiskupów,
biskupów, dziekanów oraz kanoników na wniosek premiera. Jest
także najwyższą instancją jurydyczną i liturgiczną. Związek ten
potwierdza przynależność arcybiskupów i biskupów Londynu, Durham oraz Winchester oraz 21 innych według kolejności nominacji
do Izby Lordów. Należy podkreślić, że Church of England nie jest
jedynym, ale pierwszym we Wspólnocie Anglikańskiej (Anglican
Communion). Wspólnota ta uważa się za przynależącą do Kościoła
powszechnego z własną nauką i strukturą. Obejmuje ona Kościoły
narodowe, autonomiczne oraz prowincje kościelne17.

2. Sakramenty, kapłaństwo i hierarchia
w Kościele anglikańskim
Zarys elementów historycznych bardzo klarownie wskazuje na
konieczność uwzględnienia rozumienia sakramentów w podjętym
17
 Wspólnota anglikańska zawiera następujących członków: The Church of England, The Church of Wales, The Church of Ireland, The Episcopal Church of Scotland,
The Protestant Episcopal Church in the USA, The Anglican Church in Canada, The
Church of India, Pakistan, Burma and Ceylon, The Church of England in Australia
and Tasmania, The Church of the Province of New Zealand, The Church of the Province
of South Africa, The Church of the Province of the West Indies (Antyle), Japan Holy
Catholic Church, The Holy Catholic Church of China, The Church of Province of West
Africa, The Church of Province of Central Africa, The Church of Province of Kenya,
The Church of Province of Tansania, The Church of Province of Uganda and Rwanda
– Burundi, The Episcopal Church of Brazil, do jurysdykcji arcybiskupa Canterbury
należą decezje: Seul, Korea, Singapur, Kuching, Jesselton, Bermudy, Gibraltar,
Rangun, Madagaskar, Mauritius, Chile, Boliwia i Peru, diecezja Europy (siedziba
w Brukseli). M. C h a p m a n, Anglicanism, dz. cyt., s. 94–115; B. K u m o r, Anglikanizm, art. cyt., s. 586–587; P. J a s k ó ł a, Wspólnota anglikańska, art. cyt., s. 183.

�Duchowieństwo w Kościele anglikańskim

117

zagadnieniu dotyczącym kapłaństwa, ponieważ one uwypuklają
nie tylko kontekst ale także pewne zależności. Mamy do czynienia z kilkoma paradoksami takimi jak: postawa Henryka VIII
przed schizmą oraz po jej zainicjowaniu, relacja państwowości
angielskiej w stosunku do Rzymu z uwzględnieniem szczególnych
klauzul, wpływy protestanckie (głównie za sprawą T. Cranmera)
oraz świadomość trwania w Kościele powszechnym. Wszystkie te
tendencje posiadały bardzo konkretny wpływ na kształtowanie
się teologii anglikańskiej – w tym teologii sakramentów wraz
z ewolucją rozumienia kapłaństwa. Należy zaznaczyć, że właściwie
nie mamy do czynienia w anglikanizmie ze stworzeniem własnej
konstrukcji dogmatycznej. Jak zaznacza P. Jaskóła, anglikanie
wręcz podkreślają odcięcie się od terminu „teologia anglikańska”18.
Na całokształt tego Kościoła posiada także wpływ decentralizacja
wyznania i brak wyraźnego ośrodka skupiającego władzę jurysdykcyjną oraz nauczycielską. Z tego względu mamy do czynienia
raczej z anglikańską świadomością wiary i chrześcijaństwa.
Nawiązując do tendencji protestanckich, przyjmują zasadę, aby
nie definiować niczego, co nie zostało wyraźnie podkreślone w Piśmie
Świętym, ale nie odrzucać także tego, co nie nosi wyraźnych cech
sprzeciwu wobec Boga. Całość tego zjawiska teologicznego określa
wspomniany już termin, który właściwie w pełnym brzmieniu jest
nieprzetłumaczalny na język polski a brzmi comprehensiveness. Najogólniej należy stwierdzić, że jest to pewna próba skonstruowania
via media, leżącą pomiędzy katolicyzmem a ujęciem ewangelickim.
Obok tego określenia funkcjonuje jeszcze jedno istotne, które posiada
wpływ na kształtowanie się wykładni nauczania i jest nim agreement
(consensus fidelium), oznaczający powszechną zgodę wiernych19.
 Por. P. J a s k ó ł a, Wspólnota anglikańska, art. cyt., s. 183.
 Por. M. C h a p m a n, Anglicanism, dz. cyt., s. 130–132. Autor określając,
czym jest dla Church of England termin comprehensiveness powołuje się na
Konferencję z 1948 r., cytując jej słowa: „We believe it is only through a compre18
19

�118

ks. Marek Tatar

Obok Pisma Świętego istotnym źródłem nauczania i wykładnią życia anglikańskiego jest Common Prayer Book, zawierający
39 artykułów wiary20. Księga ta posiada bardzo bogatą historię
rozwoju, sięgającą początków anglikanizmu. Ostatecznie zawiera
39 Artykułów wiary, będących centrum doktryny anglikańskiej.
Znajdujemy tam doktrynę zawierającą anglikańską naukę o Trójcy
Świętej, Wcieleniu, Duchu Świętym, źródłach wiary, 3 najstarsze
wyznania wiary Kościoła katolickiego, naukę o grzechu i odkupieniu, czyśćcu, odrzucenie nieomylności papieża i przyznanie
jurysdykcji nad Kościołem w Anglii królowi21.
Ze względu na podjęte zagadnienie dotyczące kapłaństwa, bardzo
istotą rzeczą jest pokreślenie sakramentologii anglikańskiej. Sięgając do Common Prayer Book w Art. XXV znajdujemy następujące
określenie sakramentów: „Sacraments ordained of Christ be not
only badges or tokens of Christian men’s profession, but rather they
be certain sure witnesses, and effectual sings of grace, and God’s
good will towards us, by the which he doth work invisibly in us, and
doth not only quicken but also strengthen and confirm our Faith
hensiveness which makes it possible to hold together in the Anglican Communion
understandings of truth which are held in separation in other churches, that the
Anglican Communion is able to reach out in different directions and do to fulfil
its special vocation as one of God’s instruments for the restoration the visible
unity if his whole church”. Z kolei Konferencja w Lambeth z 1968 r. określa ten
termin: „...implies that the apprehension of truth is a growing: we only gradually
succeed in ‘knowing the truth’.... Comprehensiveness implies a willingness to
allow liberty of interpretation, with a certain slowness in arresting or resisting
exploratory thinking”; S. N o w o s a d, Anglikanizm, w: Jan Paweł II. Encyklopedia dialogu i ekumenizmu, red. E. Sakowicz, Radom 2006, s. 33–60; K. K a r s k i,
Anglikanizm, dz. cyt., s. 58–61.
20
 Por. The Book of Common Prayer and Administration the Sacraments and
other Rites and Ceremonies of the Church according to the use of The Church
of England together with the proper lessons for Sundays and other Holy-Days,
London 1899.
21
 Por. R. N i p a r k o, Anglikańskie artykuły, w: EK, t. 1, s. 597.

�Duchowieństwo w Kościele anglikańskim

119

in him”22. Jak możemy zauważyć, anglikanizm bardzo wyraźnie
podkreśla: chrystocentryczne źródło ich pochodzenia, zewnętrzny
wyraz jako znaku, wewnętrzną treść sakramentu będącego sposobem
działania Boga w życiu człowieka. Szczególnie istotny jest ostatni
element, który zaznacza działanie Boga poprzez sakrament, umocnienie ale przede wszystkim należy podkreślić aspekt fideo-twórczy.
Wnikliwe studium anglikańskich Artykułów wiary bardzo wyraźnie wskazuje na przyjmowanie przez nich w sensie ścisłym
tylko dwóch sakramentów, które zostały ustanowione przez Jezusa
Chrystusa i posiadają bardzo wyraźne i oczywiste podstawy w Piśmie Świętym. Należą do nich: chrzest oraz Wieczerza Pańska23.
Pozostałe pięć, tj. bierzmowanie, pokuta, kapłaństwo, małżeństwo
oraz namaszczenie chorych, nie przyjmują jako sakramenty w sensie ścisłym. Uzasadniając taki podział, twierdzą, że pochodzą one
„częściowo” ze „zniekształconego naśladowania Apostołów” (being
such as have grown partly of the corrupt fallowing of the Apostles),
„częściowo” zaś mają one źródło jako „stany życia dopuszczone
przez” Pismo” (partly are states of life allowed in the Scriptures)24.
Nie budzi wątpliwości przyjęcie chrztu, który współbrzmi z nauczaniem Kościoła katolickiego, a także innymi Kościołami protestanckimi. Nie budzi zastrzeżenia zarówno chrzest niemowląt,
jak również dorosłych25.
 Por. The Book of Common Prayer..., dz. cyt. Tekst ten po przetłumaczeniu
na język polski brzmi następująco: „Sakramenty ustanowione przez Chrystusa
są nie tylko symbolami, czy oznakami chrześcijańskiego wyznania, ale raczej są
to pewne, niezawodne świadectwa i skuteczne znaki łaski i dobroci woli Bożej
wobec nas, przez które Bóg nie tylko niewidzialnie działa w nas i nie tylko ożywia,
ale także umacnia i utwierdza naszą wiarę w Niego”.
23
 Por. tamże. Dosłowne brzmienie jest następujące: „There are two Sacraments ordained of Chris tour Lord in the Gospel, that is to say, Baptism and the
Supper of the Lord”.
24
 Tamże.
25
 Por. tamże Art. XXVII.
22

�120

ks. Marek Tatar

Niezwykle interesująca pozostaje analiza relacji, jaka zachodzi
pomiędzy Eucharystią oraz kapłaństwem, która w Kościele katolickim posiada charakter nierozdzielny oraz przyczynowo-skutkowy.
Swój sposób widzenia Wieczerzy Pańskiej ujmuje w Art. XXVIII.
Wynika z niego jasno, że anglikanie przyjmują wino i chleb nie
tylko jako zewnętrzne znaki, które są widzialne i zgodne z nakazem
Jezusa Chrystusa. Jest to rzeczywiste przyjęcie Ciała i Krwi Jezusa
Chrystusa26. Jest to zatem sakrament w sensie ścisłym, ponieważ
Chrystus ustanowił go w sposób bezpośredni. Część teologów anglikańskich przyjmuje tomistyczną teorię przeistoczenia27. Owocami
tego sakramentu jest umocnienie jedności z Chrystusem, Kościołem
i umocnieniem ukierunkowanym na życie wieczne oraz pełnię
zjednoczenia z Bogiem, odpuszczenie grzechów. Od przyjmującego
wymaga się żywej wiary, ufności w miłosierdzie Boże oraz łaskę
Jezusa Chrystusa. Jak twierdzi Katechizm anglikański, konieczne
jest szczere wyznanie grzechów. Przyjmują także, że szafarzem
może być biskup lub kapłan, pozostający w sukcesji apostolskiej28.
W tym kontekście bardzo istotne pozostaje pytanie o sposób
rozumienia w anglikanizmie natury i charakteru kapłaństwa. Jak
zostało wspomniane, nie przyjmują oni kapłaństwa jako sakramentu
w ścisłym znaczeniu. W związku z tym Artykuły wiary nie zajmują się
w sposób bezpośredni naturą kapłaństwa. Art. XXX omawia relację
posługi w stosunku do Kościoła, stwierdzając: „It is no lawful for any
man to take upon him the office of public preaching or ministering
 Por. tamże Art. XXVIII.
 W następujący sposób określa przeistoczenie Art. XVIIII: „Transupstantiation (or the change of the substance of Bread and Wine) in the Supper of the
Lord, cannot be proved by holy Writ; but it is repugnant to the plain words of
Scripture, overthroweth the nature of a Sacrament and hath given occasion to
many superstitions”.
28
 Por. B. K u m o r, Anglikanizm, art. cyt., s. 589; K. K a r s k i, Anglikanizm,
art. cyt., s. 61.
26
27

�Duchowieństwo w Kościele anglikańskim

121

the Sacraments in the Congregation, before he be lawfully called and
sent to execute the same”29. Kolejne punkty dotyczące kapłaństwa
to Art. XXXII, mówiący małżeństwie księży oraz XXXVI, odnoszący
się do konsekracji arcybiskupów, biskupów, księży oraz diakonów
(bardzo mocno nawiązujący do ustaleń króla Edwarda VI)30.
Jak zatem możemy zauważyć, w samej terminologii anglikańskiej mamy do czynienia z pojęciami: archbishop, bishop,
priest deacon. Początkowo ordynacja kapłańska w anglikanizmie
dokonywała się według rytu rzymskokatolickiego. Właściwy ryt
święceń znajduje się we wspomnianej już księdze zwanej Ordinal
wydanej przez T. Cranmera za panowania Edwarda VI (1550 r.),
(zmodyfikowany w latach 1552,1563, 1622 – ta ostatnia modyfikacja obowiązuje do dnia dzisiejszego). To właśnie dlatego każde
wydanie Common Prayer Book w XXXVI Art. do niego się odwołuje.
Anglikanie przyjmują święcenia kapłańskie jako praktykę apostolską, zachowując formę czyli nałożenie rąk oraz modlitwę święceń
związaną z udzieleniem Ducha Świętego oraz władzy adekwatnej
do stopnia święceń. Nałożenie rąk oraz modlitwa święceń stanowią
istotę i są także zewnętrznymi znakami ustanowienia kapłanem dla
posługi wspólnocie wierzących. Ryt namaszczenia oraz wręczenie
naczyń liturgicznych w czasie obrzędów uważają anglikanie za
ryt uzupełniający, ponieważ według ich opinii nie były stosowane
przez Apostołów i ich następców. Jak wykazują W. Hryniewicz
oraz M. Ziółkowski, mamy do czynienia z pewnym paradoksem
polegającym na tym, że Art. XXV odmawia kapłaństwu sakramentalności, natomiast teologowie anglikańscy broniąc sukcesji,
tradycji apostolskiej oraz uczestnictwa w Kościele powszechnym,
bronią sakramentalności święceń31.
 The Book of Common Prayer..., dz. cyt., Art. XXIII.
 Por. tamże, Art. XXXII; XXXVI.
31
 Por. W. H r y n i e w i c z, M. Z i ó ł k o w s k i, Anglikańskie święcenia, w: EK,
t. 1, s. 598.
29
30

�122

ks. Marek Tatar

Od wieku XVII mamy do czynienia z nieustanną dyskusją na
temat ważności święceń anglikańskich. Na gruncie teologicznym
spotykamy się w tym względzie z wieloma rozbieżnościami. Są one
podyktowane, jak to już wcześniej zostało stwierdzone, wieloma
podziałami wewnątrz samego anglikanizmu. Zatem problem sukcesji pozostaje bardzo wątpliwy. Należy pokreślić, że pozostaje on
Kościołem hierarchicznym. Schizma, jaka dokonała się za czasów
Henryka VIII, zachowała taką strukturę Kościoła. Ordinal zaznacza, że Kościół w Anglii zachowuje taką strukturę, nawiązując do
Kościoła pierwszych wieków, ponieważ posiada on bezpośrednie
pochodzenie od Jezusa Chrystusa. Problem hierarchiczności stał
się także podstawą do dyskusji, dotyczącej jej relacji w stosunku
do istoty Kościoła. W związku z tym uformowały się dwa stanowiska: pierwsze mówi, że stanowi ona istotę (esse). Jej zwolennikiem był np. Richard Montague (1577–1641). Drugie uważa, że
raczej jest lepszą formą jego organizacji i Kościół bez hierarchii
jest w pełni Kościołem. Problem ten domaga się wyjaśnienia sposobu rozumienia επισκοπε (episkope), ponieważ stanowi centrum
rozumienia święceń, sukcesji oraz hierarchiczności. Zachowanie
episkopalności w anglikanizmie32 zostało przypieczętowane na Konferencji w Lambeth w 1888 r., zaś arcybiskupi Canterbury i Yorku
w odpowiedzi na bullę Leona XIII Apostolicae curae z 29 III 1897 r.
stwierdzili, że episkopat anglikański nie wywodzi się od M. Parkera i jego konsekratora W. Barlowa, których święcenia nie były
ważne ale od W. Lauda konsekrowanego w łączności sukcesyjnej
z biskupami irlandzkimi i włoskimi33. Bardzo ważny wkład w rozumienie episkopalności wniosły kolejne Konferencje w Lambeth
 Por. R.P.C. H a n s o n, The nature of the Anglican Episcopate, w: Lambeth
Essays on ministry, Essays written for the Lambeth Conference 1968, red. Archbishop
Canterbury, London 1969, s. 79–80.
33
 Por. W. H r y n i e w i c z, M. Z i ó ł k o w s k i, Anglikańskie święcenia, art. cyt.,
s. 598.
32

�Duchowieństwo w Kościele anglikańskim

123

(1948 r., 1968 r.) wskazując na konieczność struktury episkopalnej
(ta pierwsza) oraz przyjmując interpretację jej natury (druga).
Szczególnie druga podkreśliła także jego istotne znaczenie jako
katolickiego dziedzictwa w anglikanizmie34. Z kolei Konferencja
w Lambeth w 1978 r. zaznaczyła, że konsekracja biskupia dokonująca się w wierze apostołów jest kontynuacją ich posłannictwa
i realizacją w obrębie Kościoła35. Do tego posłannictwa należy służba
ludowi Bożemu poprzez nauczanie, strzeżenie doktryny, opiekę
nad powierzonymi wiernymi (oversight). Wszystko to realizuje
w ścisłym powiązaniu z synodem, którego postanowienia biskup
zatwierdza. Należy także podkreślić element, który posiada swoje
mocne historyczne podstawy, tzn. powiązanie episkopalności ze
strukturami państwowymi36.
Ogromnym wyłomem oraz kontrowersją, także w łonie Kościoła
anglikańskiego w kwestii święceń kapłańskich, stała się ordynacja kobiet. Dokonało się to na mocy uchwały Anglikańskiej Rady
Konsultacyjnej z roku 1971, która otwiera możliwość podjęcia
takiej decyzji w sposób wolny w każdej z prowincji i wspólnot
anglikańskich. W 1976 r. udzielono święceń kapłańskich kobiecie
w Kościele episkopalnym w Stanach Zjednoczonych, natomiast Barbara Harris została wyświęcona na biskupa (sufragan). W 1992 r.
święcenia kapłańskie otrzymała pierwsza kobieta w Anglii. W tym
samym czasie Penelope Jamieson (Kościół anglikański w Nowej
Zelandii) została pierwszym biskupem diecezjalnym. W roku 1994
Synod Generalny Kościoła w Anglii podjął uchwałę o święceniu
kobiet (Bristol oraz Canterbury). Równie trudnym problemem jest
zgoda Amerykańskiego Kościoła Episkopalnego (2003 r.) na świę Por. Lambeth Conference 1968. Resolutions and Reports, London 1968.
 Por. tamże.
36
 Por. P. K a n t y k a, Misterium biskupie w dialogu katolicko-anglikańskim,
„Studia Oecumenica”, 2(2002), s. 63–64.
34
35

�124

ks. Marek Tatar

cenia biskupie oraz kapłańskie homoseksualistów37. Z pewnością
te wydarzenie zaciemniają właściwy sposób rozumienia natury
kapłaństwa, a tym samym w sposób bardzo poważny utrudniły
dialog anglikański z innymi wyznaniami (katolicyzm, prawosławie).
Spowodowały także bardzo konkretną reakcję w łonie samego
anglikanizmu, skutkującą licznymi konwersjami do katolicyzmu
oraz reakcją Kościoła katolickiego na te tendencje. Odpowiedzią
na te tendencje jest Konstytucja apostolska Anglicanorum coetibus
Papieża Benedykta XVI (4 XI 2009 r.)38.

3. Relacja Kościoła katolickiego
do kapłaństwa w anglikanizmie
Zerwanie jedności z Kościołem oraz nałożone ekskomuniki
w historii relacji katolicko-anglikańskich zaowocowały, jak na to
wskazują badania historyczne, bardzo krwawymi prześladowaniami ciągnącymi się aż do początków XIX w. Elżbietańskie ustawy
odbierały katolikom prawa cywilne. W końcowej fazie nie mamy
wprawdzie do czynienia z prześladowaniami krwawymi ale społeczno-moralnymi oraz separatystycznymi (dopiero w 1823 r. ogłoszono
zupełną wolność Kościoła katolickiego w Anglii). Wykluczanie
katolików z pełnienia funkcji społecznych, politycznych a także
marginalizowanie ich znaczenia posiadało charakter powszechny.
 Por. K. K a r s k i, Anglikanizm, art. cyt., s. 62.
 Por. B e n e d y k t XVI, Konstytucja apostolska Anglicanorum coetibus, Rzym
04.11.2009 r. Papież, nawiązując do nauki Soboru Watykańskiego II (KK, n. 23),
bardzo jednoznacznie stwierdza we wprowadzeniu do dokumentu: „W ostatnim
czasie Duch Święty pobudził grupy anglikanów, by wiele razy i usilnie prosili
o przyjęcie także grupowe do pełnej komunii katolickiej. Stolica Apostolska na
takie prośby odpowiedziała przychylnie. Istotnie, Następca Piotra, któremu Pan
Jezus zlecił zadanie zapewnienia jedności episkopatu oraz przewodniczenia i gwarantowania powszechnej komunii wszystkich Kościołów, nie może nie zapewnić
środków niezbędnych do realizacji tego świętego pragnienia”.
37
38

�Duchowieństwo w Kościele anglikańskim

125

Sytuacja ta posiadała przełożenie na charakter relacji wewnątrzangielskich. W cały ten nurt włącza się sposób postrzegania Kościoła
anglikańskiego oraz jego duchowieństwa zarówno przez Rzym, jak
również Kościół katolicki w Anglii. Nie bez znaczenia pozostaje
także wpływ Oxford Movement wraz z takimi przedstawicielami
nurtu teologicznego jak bł. John Henry Newman (1801–1890)
oraz Edward Bouverie Pusey (1800–1882).
Sięgając do początków anglikanizmu, należy podkreślić, że posiadamy szereg dokumentów, które problemem kapłaństwa w anglikanizmie zajmują się od początku. Należy wymienić: List Juliusza III do
kardynała legata Regionalda Pole (8 III 1554 r.), List kard. Reginalda
Pole do bpa Norwich (29 I 1555 r.). W 1555 roku papież Paweł IV
bullą Praeclara carissimi uznał święcenia anglikańskie za nieważne
i jednocześnie nakazywał księżom konwertytom przyjmować je powtórnie. Problem ciągle pozostawał niejasny, natomiast anglikanie
pokreślili ciągłość sukcesji i udział w tradycji apostolskiej. Wskutek
zwrócenia się pod koniec XIX w. do papieża takich osób jak: Lord
Halifax, Abbé Portal, Gasparri oraz Duchesne, papież Leon XIII,
przy udziale kard. H.A. Vaughana oraz o. F Portala, powołał komisję, stawiając na jej czele kard. C. Mazzellę. Orzekła ona również
święcenia anglikańskie za nieważne i uzyskała poparcie Świętego
Oficjum. Papież Leon XIII ogłosił końcowe wyniki bullą Apostolicae
curare z 13 IX 1896 r., stwierdzając, że w święceniach kapłańskich
w Kościele anglikańskim brak jest jednoznacznych gestów, przekazujących władzę składania ofiary39. Bardzo istotne są następujące
39
 Breviarium fidei, Poznań 1988, s. 554. Na podkreślenie zasługują szczególnie następujące słowa dokumentu: „Albowiem pewnie zostało stwierdzone, że
faktycznie było tak iż, dwojaki był status tych mężów: ci z nich którzy prawdziwie
otrzymali święcenia kapłańskie, zwłaszcza że to albo jeszcze przed odstępstwem
Henryka, albo jeśli po tym fakcie i od szafarzy chociaż nie wolnych od błędu,
jednak zachowujących zwyczaj rytu katolickiego; z kolei inni, którzy zostali promowani według Rytuału edwardiańskiego, i z tej przyczyny mogliby dopiero zostać

�126

ks. Marek Tatar

słowa dokumentu: „Dlatego w tej właśnie sprawie, wszystkich
Papieży Poprzedników dekrety stosownie do tego stwierdzające,
w pełni je potwierdzając a nawet niejako naszym autorytetem je
ponawiając, z naszej inicjatywy, jako pewną opinię, ogłaszamy
i deklarujemy: święcenia dokonane w rycie anglikańskim, były i są
nieważne i w każdym przypadku są niebyłe”40.
dopuszczeni do święceń, ponieważ przyjęli święcenia nieważne. Nie było także
innego równie jasnego stanowiska Papieży, jak to nadzwyczaj wyraźnie potwierdza
list jego legata, z dnia 29 stycznia 1555 r., który udziela swoich pełnomocnictw
biskupowi Norwich. I to wszakże jeszcze bardziej należy mieć na uwadze, co
ten sam list, który był wydany przez Juliusza III, mówi o swobodnym używaniu
papieskich pełnomocnictw, także i w tej kwestii, co do której urząd konsekracji,
odejmuje z obrządku i nie zachowana jest forma przyjęta w Kościele; a mowa
tu wyraźnie o tych, którzy zostali konsekrowani według rytu edwardiańskiego,
ponieważ prócz tej formy i formy katolickiej nie było wówczas żadnej innej
w Anglii”. Istotne jest stwierdzenie: „Już słowa, które aż do ostatnich czasów
były stosowane u Anglikanów jako forma właściwa święceń kapłańskich, to jest
«Przyjmij Ducha Świętego» (Accipe Spiritum Sanctum), bardzo niewiele znaczą
w określeniu święceń prezbiteratu czy też jego łaski i władzy, która w szczególności jest władzą konsekrowania i składania w ofierze prawdziwego Ciała i Krwi
Pańskiej (Sobór Trydencki, sesja XXIII, O sakramencie święceń, kan. 1), tej ofiary,
która nie jest tylko samym wspomnieniem ofiary dokonanej na Krzyżu (Sobór
Trydencki, sesja XXII, O Ofierze Mszy św., kan. 3.). Forma ta została potem powiększona przez następnie dodane słowa: dla wypełniania urzędu i czynności
prezbitera (ad officium et opus presbyteri): co świadczy bardzo dobrze o tym, że
sami Anglikanie dostrzegli że pierwsza formuła miała braki i była nieodpowiednia.
Dodanie tego, jeżeli nawet mogłoby być uznane za prawomocne znaczenie dla
zaistnienia formy, zostało wprowadzone w czasie późniejszym, już po upływie
wieku od wprowadzenia Ordinale eduardianum, kiedy zniszczona hierarchia nie
posiadała żadnej władzy udzielania święceń”. Ostatecznie papież konkluduje:
„Stąd, ponieważ sakrament święceń kapłańskich i prawdziwe kapłaństwo Chrystusa w rycie anglikańskim zostało wewnętrznie usunięte, także i w udzielaniu
święceń biskupich w tym rycie w żaden sposób kapłaństwo nie jest udzielane,
w żaden sposób też nie jest rzeczywiście i prawnie udzielane biskupstwo, a tym
bardziej to co jest najważniejsze w urzędzie biskupim to jest, wyświęcanie szafarzy
do sprawowania i ofiarowania najświętszej Eucharystii”, tamże.
40
 Tamże.

�Duchowieństwo w Kościele anglikańskim

127

W uzasadnieniu papież powołał się także na poprzednie dokumenty. Problem polega na tym, że wszyscy biskupi Kościoła
anglikańskiego otrzymali święcenia z rąk bp. Mateusza Parkera,
który z kolei przyjął święcenia od bp. Barlowa 17 XII 1559 r. Jest
to czas panowania Elżbiety I, w którym posługiwano się wspomnianym już Ordinal Edwarda VI. Podane tam obrzędy święceń
nie zawierają obrzędu udzielanego przed rozłamem. Jak wynika
z teologii kapłaństwa w ujęciu anglikańskim, nie uważają oni kapłaństwa jako sakramentu dającego władze sprawowania innych
sakramentów. Raczej słaniali się ku luterańskiemu widzeniu go
jako proklamacyjnego posłannictwa, które człowiek otrzymuje
od zwierzchników społeczności. Dokument ten doczekał się odpowiedzi arcybiskupów Canterbury oraz Yorku, która stwierdza,
że w Kościele anglikańskim istnieje intencja udzielania urzędu
kapłańskiego ustanowionego przez Chrystusa ze wszystkim, co
on zawiera. Bardzo ożywiona dyskusja nad tym problemem zaangażowała wielu teologów katolickich, jak również niekatolickich
(G. Dix, W.H. van de Pol, M. Villain, H. Küng). Ostatni z nich
proponował zastosowanie rozszerzenia pragnienia święceń tak
jak w przypadku sakramentu chrztu41.
Kapłaństwo urzędowe oraz zagadnienie święceń było także
przedmiotem obrad Anglican-Roman Catholic International Commission (ARCIC) powołanej do istnienia w 1969 roku. Dwa spotkania
tejże Komisji zostały poświęcone interesującemu nas zagadnieniu,
tj. 30 VIII – 7 IX 1972 w Gazzada oraz 8 VIII – 6 XI 1973 r. w Canterbury. Ich owocem jest wydanie uzgodnionego oświadczenia
Ministry and Ordination zaś po spotkaniu w Salisbury (12–20 I
1979 r. dodano Wyjaśnienie (Elucidations on Ministry). Zasadnicze
treści dokumentu wskazują na miejsce urzędu w Kościele i jego
 Por. W. H r y n i e w i c z, M. Z i ó ł k o w s k i, Anglikańskie święcenia, art. cyt.,
s. 598.
41

�128

ks. Marek Tatar

związek z działaniem Ducha Świętego. Podkreślono znaczenie
tradycji apostolskiej i trójstopniowość urzędu w Kościele. Swoje
odzwierciedlenie znajduje także problem samych święceń, które
posiadają swoje ukierunkowanie na sprawowanie sakramentów
oraz posługę słowa. Biskup jest szafarzem święceń i dokonuje
się to poprzez akt sakramentalny. Wyjaśnienia dotyczą właściwego rozumienia kapłaństwa powszechnego oraz sakramentalnego,
sakramentalności święceń, oraz ponownego rozpatrzenia przez
Kościół katolicki ważności święceń anglikańskich. Równie ważny
jest Końcowy Raport ARCIC I (25 VIII – 3 IX 1981 r. – Windsor),
zawierający A Statement on The Doctrine of Ministry. Odsłania on
istotne różnice dotyczące niejednoznaczności rozumienia kapłaństwa
sakramentalnego w stosunku do charakteru ofiarniczego Eucharystii
(kapłan występuje in persona Christi). W tym kontekście konieczne
jest wyjaśnienie anglikańskiego Art. XXV dotyczącego rozumienia
natury kapłaństwa i pojawiających się anglikańskich tendencji ku
ordynacji kobiet42. Na tym tle warto podkreślić jeszcze jeden istotny
dokument, którym jest Clarifications of certain aspects of the agreed
statements on Euchacharist and Ministry at the first Anglican-Roman
Catholic International Commission (09.1993 r.), w którym Stolica
Apostolska bardzo wyraźnie podkreśla wyżej wyszczególnione kwestie, domagające się wyjaśnienia i doprecyzowania43.
 Por. Ministry and Ordination. The Canterbury Statement. An Agreed Statement by the Anglican-Roman Catholic International Commission, London 1973;
Kongregacja do Spraw Nauki Wiary, Katolicka odpowiedź na Raport końcowy
Międzynarodowej Komisji Anglikańsko-Rzymskokatolickiej 6 grudnia 1991 r., w: Ut
unum. Dokumenty Kościoła katolickiego na temat ekumenizmu 1982–1998, red.
S.C. Napiórkowski, K. Leśniewski, J. Leśniewska, Lublin 2000, s. 125; S.  N o w o s a d, Anglikanizm, art. cyt., s. 47–48.
43
 Należy także podkreślić znaczenie Listu Kongregacji Nauki Wiary do J.E. Biskupa Wschodniej Anglii Alaina C. Clarka w sprawie dialogu ze Wspólnotą anglikańską – 21 marca 1982 r., w: Ut unum, dz. cyt. s. 128–129; W. K a s p e r, Harvesting
the fruits, London 2009, s. 99–110.
42

�Duchowieństwo w Kościele anglikańskim

129

Jak już zostało wspomniane, ogromnym wyłomem jest zaakceptowana ordynacja kobiet. Decyzja ta sprowokowała ogromną
dyskusję nad tym zagadnieniem a jednocześnie stała się trudną
przeszkodą w dialogu anglikańsko-katolickim w powołanej Komisji ARCIC44. Papież Paweł VI wystosował list do abp. Canterbury
F.D. Coggana i jednocześnie poprosił Kongregację Nauki Wiary
o przygotowanie dokumentu wyjaśniającego stanowisko Kościoła rzymsko-katolickiego w tym względzie. Jest nim Deklaracja
Kongregacji Nauki Wiary o dopuszczeniu kobiet do kapłaństwa
urzędowego Inter insignores (15 X 1976 r.). Powołując się na osobę Jezusa Chrystusa, postawę Apostołów oraz głęboką refleksję
teologiczną, dokument konkluduje: „Nie ma więc podstaw, by
proponować dopuszczenie kobiet do święceń w oparciu o równość
praw przysługujących ludziom, a więc i chrześcijanom” [...] „Byłby
w wielkim błędzie co do natury kapłaństwa urzędowego ten, kto
zaliczałby je do praw przysługujących człowiekowi, ponieważ
Chrzest nie daje nikomu prawa posługi publicznej w Kościele. Nie
udziela się bowiem komuś kapłaństwa dla uznania czy osobistej
korzyści, ale by służył Bogu i Kościołowi. Co więcej, stanowi ono
powołanie specyficzne i całkowicie łaskawe: „Nie wyście Mnie
wybrali, ale ja was wybrałem i ustanowiłem” (J 15, 16; Hbr 5, 4)45.
Niezwykle istotnie znaczenie posiada wkład bł. Jana Pawła II,
który uwidacznia się w bezpośrednich spotkaniach i deklaracjach
z przedstawicielami Kościoła anglikańskiego. Jego wizyta w 1982 r.
w Anglii zaowocowała między innymi Wspólną Deklaracją Papieża
Jana Pawła II i Arcybiskupa Canterbury Roberta Runcie46. Z kolei dru44
 Por. P. J a s k ó ł a, Kościół anglikański a ekumenizm, w: Ku chrześcijaństwu
jutra, dz. cyt. s. 323.
45
 Breviarium fidei, red. I. Bokwa, Poznań 2007, s. 1462.
46
 Por. Wspólna Deklaracja Papieża Jana Pawła II i Arcybiskupa Canterbury
Roberta Runcie. Katedra w Canterbury, 29 maja 1982 r., w: Ut unum, dz. cyt.,
s. 351–352.

�130

ks. Marek Tatar

ga podpisana przez tych samych Jana Pawła II oraz abp. R. Runcie
(2 X 1989 r.), podkreśla bardzo wyraźnie rozbieżności i przeszkody w rozumieniu kapłaństwa47. Istotne miejsce zajmuje Wspólna
Deklaracja Papieża Jana Pawła II i Arcybiskupa George’a Leonarda
Careya, w której znajdujemy wyraźne stwierdzenie: „Także udzielanie święceń kapłańskich i biskupich kobietom w niektórych
prowincjach anglikańskich coraz wyraźniej staje się przeszkodą
dla pojednania i stwarza nową sytuację”48. Należy także podkreślić
wkład encykliki Ut unum sint, która poszerza refleksję nad tymi
zagadnieniami, podjętą przez Sobór Watykański II (DE, n. 22)49.
*  *  *
Zagadnienie kapłaństwa w anglikanizmie posiada swoje bardzo
istotne znaczenie. Warto podkreślić, że właściwe jego ujęcie domaga
się umieszczenia go w całości kontekstu historycznego. Historia
rozwijającego się katolicyzmu w Anglii w relacji do władzy świeckiej
a także specyfika tej części Europy stworzyła charakterystyczne
warunki w kontaktach z Rzymem. Jednocześnie należy podkreślić
takie czynniki, jak: ścisły związek władzy duchownej oraz świeckiej,
feudalistyczny charakter duchowieństwa angielskiego, rozwiązłość
47
 Por. Wspólna Deklaracja Papieża Jana Pawła II i Arcybiskupa Canterbury
Roberta Runcie. Katedra w Canterbury, 2 października 1989 r., w: Ut unum,
dz. cyt., s. 359.
48
 Wspólna Deklaracja Papieża Jana Pawła II i Arcybiskupa George’a Leonarda
Careya. Rzym, 5 grudnia 1996 r., w: Ut unum, dz. cyt., s. 365–366.
49
 Por. DE, n. 22. Należy podkreślić następujące słowa nauczania soborowego:
„Pomimo, że odłączonym od nas Wspólnotom kościelnym brakuje pełnej jedności
z nami, wypływającej z chrztu, i choć w naszym przekonaniu nie przechowały
one właściwej i całkowitej rzeczywistości eucharystycznego misterium, głównie
przez brak sakramentu kapłaństwa, to jednak sprawując w Świętej Uczcie pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Pańskiego, wyznają, że oznacza ona życie
w łączności z Chrystusem i oczekują Jego chwalebnego przyjścia. Wobec tego
nauka o Uczcie Pańskiej, o innych sakramentach i kulcie oraz o posługach Kościoła
powinna stanowić przedmiot dialogu”.

�Duchowieństwo w Kościele anglikańskim

131

Henryka VIII połączona z pragnieniem posiadania męskiego następcy tronu oraz wpływy T. Cromwell’a i T. Cranmer’a. Bolesne
rozdarcie, które było zerwaniem łączności pomiędzy Rzymem oraz
Kościołem w Anglii, doprowadziło do ukonstytuowania się Church
of England z własną koncepcją eklezjologii oraz sakramentologii,
nieuznającej kapłaństwa za rzeczywisty sakrament. Utrata jedności
doprowadziła do nieuznawania święceń anglikańskich za ważne
ze strony Kościoła katolickiego. Ważność święceń jest jednym
z istotnych elementów prowadzonego dialogu w ramach ARCIC.
Sytuację utrudnia ordynacja kobiet do prezbiteratu oraz biskupstwa
w Kościele anglikańskim. Jednocześnie ten czynnik spowodował
liczne konwersje anglikanów do Kościoła katolickiego, które zostały
unormowane przez papieża Benedykta XVI Konstytucją apostolską Anglicanorum coetibus. Problem kapłaństwa sakramentalnego
w samym anglikanizmie a także w relacji do Kościoła katolickiego
domaga się dalszej wytężonej pracy.

��Ks. Ignacy Bokwa

Duchowieństwo w protestanckim
Kościele reformowanym
(kalwinizmie)

Termin „duchowny” w naturalny sposób postrzegamy w perspektywie naszych doświadczeń z Kościołem katolickim, jego
organizacją i strukturą osobową. Nie zdajemy sobie jednak najczęściej sprawy z tego, że w przypadku duchowieństwa, a więc
grupy, którą chrześcijański pisarz Tertulian określił mianem ordo,
mamy do czynienia z bardzo specyficzną rzeczywistością, wysoko zorganizowaną i skomplikowaną, odgrywającą znaczącą rolę
w życiu i działaniu tej wspólnoty wiary, jaką jest Kościół Jezusa
Chrystusa. Wynika to z bardzo prostego faktu, mianowicie tego,
że w tym Kościele urodziliśmy się, wychowaliśmy się – słowem:
otrzymaliśmy naszą religijną socjalizację. Dlatego wiele rzeczy
nas nie dziwi, przyjmujemy je bowiem jako tradycyjne, znane,
bliskie. To doświadczenie przenosimy na inne Kościoły i religie,
oczekując niejako, że wszędzie jest podobnie – może z niewielkimi różnicami, które zakładamy. Nie spodziewamy się nawet, że
żyjąc w Kościele katolickim, mamy do czynienia z bardzo bogatą,
zróżnicowaną i zarazem złożoną rzeczywistością, której w takiej –
a nawet zbliżonej postaci – nie znajdziemy w żadnej innej religii,
ba, nawet w żadnej innej denominacji (wyznaniu) chrześcijańskim.
Główną specyfiką bowiem Kościoła katolickiego w odniesieniu do
duchowieństwa jest fakt, że duchowny to osoba, która otrzymała
sakramentalne święcenia, a więc święcenia diakonatu, prezbiteratu

�134

ks. Ignacy Bokwa

czy biskupstwa (rezygnuję tu z logicznie narzucającego się pojęcia
„episkopat”, jako że w języku polskim oznacza on grupę biskupów
z danego regionu czy całego kraju).
W odniesieniu do ewangelickiego Kościoła reformowanego
(kalwińskiego) można mówić o duchowieństwie jedynie w sensie
przenośnym. Wynika to z podstawowej różnicy, jaka nas z tym
Kościołem (czy też religijną wspólnotą wyrosłą z Reformacji, jak
to podkreślał, chroniąc i pogłębiając pojęcie jedności Kościoła
Chrystusowego, papież Benedykt XVI) dzieli, a mianowicie, że
pastorzy (mężczyźni i kobiety) nie otrzymują święceń kapłańskich,
lecz jedynie zostają ustanowieni przez lokalną wspólnotę wiary
(parafię, zbór) do przewodzenia modlitwom, nabożeństwom
i sprawowania dwóch sakramentów, które uznają – chrztu świętego i Wieczerzy Pańskiej (Abendmahl). Mimo woli wkraczamy
tutaj na teren długotrwałych i niejednokrotnie zaciętych dysput
ekumenicznych. Aby właściwie zrozumieć ich przyczyny, istotę
i zajęte stanowiska, należy sięgnąć do historii Kościoła i zobaczyć
to, co stało się zwłaszcza w chrześcijaństwie zachodnim w XVI
wieku. Ujęcie będzie syntetyczne, obrazujące tło procesów, które
zaszły.
Protestantyzm czy Reformacja? Sami ewangelicy wolą z pewnością pojęcie Reformacji, a więc powrotu do ewangelicznych
źródeł niż raczej negatywnie brzmiące pojęcie protestantyzmu,
odwołujące się do „protestacji” w Spirze (Speyer – 19–25 VI
1529  r.), broniącej zasady indywidualnej odpowiedzialności
chrześcijan przed Bogiem. Działania zmierzające ku ewangelicznej odnowie Kościoła zawsze miały swoje odniesienia polityczne, kierując się przeciwko umacniającemu się katolicyzmowi.
Główną osią kontrowersji, jak się wydaje, było starcie dwóch
zasad – katolickiej, rzymskiej monarchiczności z ewangelickim
pryncypium demokratyzacji kościelnych struktur. Luter zwalczał
wizję Kościoła hierarchicznego w wydaniu rzymskim, dążył do

�Duchowieństwo w protestanckim Kościele reformowanym

135

tego, aby protestanckie wspólnoty kościelne zasadniczo różniły się
od ściśle określonego, monarchicznie zarządzanego, widzialnego,
posiadające strukturę Kościoła w wydaniu rzymskim1. Stąd jego
odwołanie się do zasady predestynacji, nieokreśloności tego, kto
do Kościoła przynależy, a zwłaszcza, kto będzie zbawiony i przekazanie tego jedynie w ręce Bożej Opatrzności2. Trudno się więc
dziwić, że dla ewangelickich chrześcijan Kościół instytucjonalny
ma co najwyżej drugorzędne znaczenie. Ta okoliczność znacząco
rzutuje na sposób postrzegania roli duchowieństwa w Kościele
reformowanym. Nie kościelny urząd w wymiarze sakramentalnym
ma dla nich pierwszorzędne znaczenie, ale wspólne kapłaństwo
wszystkich wierzących (ochrzczonych). Oprócz tak podstawowych
zasad jak nauka o usprawiedliwieniu (Rechtfertigungslehre) i absolutny autorytet Pisma Świętego to właśnie nauka o wspólnym
kapłaństwie wszystkich wierzących należy do podstawowego
trzonu doktrynalnego wszystkich chrześcijan ewangelickich,
 „Ewangelicy reformowani uważają, że pojęcie władzy w Kościele nie
odpowiada duchowi Ewangelii, i dlatego wszystkie funkcje powinny mieć charakter służebny (Mt 20, 25–28). W zrębach organizacyjnych Kościoła, w jego
ustroju (który – jak uważamy – nie należy do istoty Kościoła, bowiem Biblia
nie daje na to dostatecznych wskazówek) wyrażać się powinna ewangeliczna
myśl o powszechnym braterstwie (Mt 23,8–10). Przykładem tego jest prezbiterianizm (od presbyteros – starszy), forma ustrojowa Kościoła reformowanego.
Prezbiterzy – starsi (zarówno świeccy jak i duchowni), pełniący swe funkcje
z wyboru, sprawują zwierzchnictwo na czas kadencji” (J. S t a h l, B. Tr a n d a,
Wyznanie ewangelicko-reformowane, w: Porównanie wyznań rzymsko-katolickiego, prawosławnego, ewangelicko-augsburskiego, ewangelicko-reformowanego,
Warszawa 1988, s. 37).
2
 „Kościół chrześcijański stanowią wszyscy wierzący, wybrani przez Jezusa
Chrystusa od początku aż do końca świata i przeznaczeni do życia wiecznego. On
Duchem swoim i Słowem gromadzi go, chroni i utrzymuje w jedności prawdziwej
wiary (Ef 1, 4n). Kościół daje się rozpoznać wszędzie tam, gdzie w zgromadzeniu
wierzących Słowo Boże jest wiernie głoszone, sakramenty są sprawowane zgodnie
z ustanowieniem przez Jezusa, a karność kościelna utrzymywana” (tamże, s. 35).
1

�136

ks. Ignacy Bokwa

w tym i reformowanych3. Na tym opiera się prezbiteriański ustrój
Kościoła ewangelicko-reformowanego: „Wszystkie organy zarządzające składają się ze świeckich i duchownych przedstawicieli
ogółu wiernych. Ustrój prezbiterialny ma podkreślać równość
wszystkich, niezależnie od zajmowanego stanowiska, współodpowiedzialność wszystkich wierzących za sprawy Kościoła. Ma
on wyrażać tę myśl, że w Kościele najwyższą władzę sprawuje
Jezus Chrystus, który swym Słowem i mocą Ducha Świętego
rządzi Kościołem”4.
Ewangelicy reformowani określają swojego duszpasterza mianem „proboszcz” (Pfarrer) – od łacińskiego pojęcia parochus, a więc
gospodarz, opiekun wspólnoty wierzących. O ile w Kościele katolickim proboszcza ustanawia biskup, a u ewangelików luterańsko-augsburskich Landeskirche (struktura polityczna, odpowiedzialna
za organizację życia kościelnego na określonym terenie – Land
– może tu chodzić nawet o konkretne miasto), to u ewangelików
reformowanych wybór dokonany przez wspólnotę wierzących
(zbór, parafię, gminę) stanowi podstawę do podjęcia kierowania
i duchowej pieczy nad najczęściej terytorialną, rzadziej personalną,
parafią. Do obowiązków proboszcza należą przepowiadanie słowa
Bożego i sprawowanie sakramentów świętych, duszpasterstwo,
diakonia, nauczanie religii, jak również wszystkie wynikające
z tego duchowe i administracyjne zadania. Proboszcz wypełnia
je, koordynując podejmowaną aktywność i współdziałając z radą
kościelną (Kirchenrat) i radą parafialną (Pfarreirat). Proboszcz
znajduje się w sytuacji komfortowej, jako że jest on uwolniony
3
 Por. R. v o n T h a d d e n, T. K l i n g e b i e l, Protestantismus, w: Wörterbuch
des Christentums, Hrsg. V. Drehsen [u.A.], Düsseldorf 1988, s. 1007n. Por. także:
K. R a h n e r, Protestantismus, w: Lexikon für Theologie und Kirche, Bd. 8, Hrsg.
J. Höfer, K. Rahner, Freiburg 1963, kol. 817; S. P a w ł o w s k i, Protestantyzm,
w: Encyklopedia katolicka, t. 16, red. E. Gigilewicz, Lublin 2012, kol. 526.
4
 J. S t a h l, B. Tr a n d a, Wyznanie ewangelicko-reformowane, art. cyt., s. 37.

�Duchowieństwo w protestanckim Kościele reformowanym

137

od obowiązku zdobywania środków materialnych na utrzymanie
własne i parafialnej infrastruktury. Otrzymuje on bowiem pensję
miesięczną z podatku kościelnego, płaconego przez każdego członka gminy kościelnej oraz z dodatków z kasy państwowej.
Istnieje ściśle określony system gradacji wynagrodzenia, zależny
przede wszystkim od stażu pracy w charakterze proboszcza. Rada
kościelna zarządza pochodzącymi z tych samych źródeł finansami
parafialnymi, troszcząc się przy tym o zapewnienie zewnętrznych,
materialnych ram dla duchowej działalności proboszcza. Wydawać by się mogło, że jest to sytuacja optymalna, rozwiązanie
pozbawione jakichkolwiek wad. Życie pokazuje niejednokrotnie,
że tak niestety nie jest. O ile proboszcz musi mieć ukończone
studia teologiczne i z reguły dysponuje pewną wizją Kościoła
i duszpasterstwa, o tyle taki wymóg nie jest stawiany członkom
rady kościelnej. Ponieważ są oni organem zatrudniającym i poniekąd sprawdzającym skuteczność proboszczowskich poczynań,
nierzadko dochodzi do sytuacji konfliktowych, w których trudno
oprzeć się wrażeniu, że proboszcz jest traktowany jako najemny
urzędnik, mający spełniać dyrektywy członków rady kościelnej.
W oczywisty sposób wpływa to na obniżenie proboszczowskiego
morale i niechęci do pracy. Proboszcz musi spełniać pewne warunki, aby móc zostać zatrudnionym na tym stanowisku. Chodzi
tu o akademickie studia z filozofii i teologii, kościelno-praktyczne
wykształcenie, zdobyte w seminarium dla kaznodziejów. Poza tym
liczy się uznanie reguł wiary i przestrzeganie ich.
W ewangelickim Kościele reformowanym nie obowiązuje celibat, a urząd proboszczowski pełnią także (i głównie) kobiety.
Niektóre środowiska pietystyczne długo sprzeciwiały się dopuszczeniu kobiet do funkcji proboszcza, obecnie nie notuje się w tym
względzie większych oporów. O ile proboszczem jest mężczyzna,
to jego żona z reguły prowadzi dom i pomaga mężowi w pracach
duszpasterskich, na przykład w prowadzeniu szkółki niedzielnej,

�ks. Ignacy Bokwa

138

będącej rodzajem katechizacji dla dorosłych, jako że dzieci i młodzież mają katechizację w ramach obowiązku szkolnego. Gdy
natomiast proboszczem jest kobieta, mąż raczej rzadko wspiera
ją w działalności stricte duszpasterskiej. Do pewnego czasu źle
była postrzegana działalność męża czy żony proboszcza w innym
zawodzie, niezwiązanym z Kościołem. Proboszczowie zamieszkują
na plebaniach, obowiązuje ich przestrzeganie zasad rezydencji,
a za mieszkanie płacą czynsz taki jak wszyscy inni wynajmujący
mieszkania. Rada kościelna skrupulatnie przestrzega wszystkiego, co wiąże się z odpłatnością za użytkowanie plebanii. Budynki
kościelne i plebania mogą należeć do wspólnoty parafialnej, ale
nierzadko są własnością państwa – w Szwajcarii są one najczęściej
własnością kantonu (głównie w kantonie berneńskim).
Ewangelicy reformowani odwołują się do poglądów Jana Kalwina, wyróżniającego w Kościele cztery urzędy: pasterzy, doktorów,
starszych i diakonów. „Zadanie pasterzy, których Pismo nazywa
też biskupami (episkopoi) albo starszymi (presbyteroi), polega na
głoszeniu Słowa Bożego, nauczaniu, napominaniu, sprawowaniu
sakramentów, wspólnym z innymi starszymi odwiedzaniu wiernych i udzielaniu im braterskich pouczeń. Zadaniem doktorów
jest głoszenie zdrowej nauki, aby czystość Ewangelii nie została
naruszona ani z nieświadomości, ani z powodu niewłaściwych
przekonań. Przede wszystkim zaś powierza się im nauczanie teologii, aby Kościół Boży nie był pozbawiony duchownych. Starsi
mają być w stałym kontakcie z wiernymi, czuwać nad ich życiem,
przyjaźnie ich napominać, służyć radą i pomocą, współpracować
z pastorami. Diakonów powołuje się do sprawowania opieki nad
ubogimi, chorymi, opuszczonymi, sierotami, do funkcji nazywanej dziś opieką społeczną (Jan Kalwin, Porządek kościelny z roku
1541)”5.
 Tamże, s. 38.

5

�Duchowieństwo w protestanckim Kościele reformowanym

139

Te przesłanki pozwalają stwierdzić brak w ewangelickim Kościele
reformowanym odrębnego stanu duchownego (kapłańskiego):
„W Kościele reformowanym nie ma odrębnego stanu kapłańskiego.
Duchowni mają takie same prawa i obowiązki jak świeccy, są oni
jednak przygotowani (kompetentni), powołani i upoważnieni do
głoszenia Ewangelii i usługiwania sakramentami. Wynika to z wyłącznego pośrednictwa Jezusa Chrystusa (J 14, 6; 1 Tm 2, 5; Ef 2,
18, 3, 12; Hbr 12, 24), Jego jedynego kapłaństwa (Hbr 6–10) i zasady powszechnego kapłaństwa wszystkich wierzących – składania
duchowych ofiar (Rz 12, 1; Hbr 13, 15–16; 1 P 2, 5.9). Wszyscy
duchowni są sobie równi z tytułu ordynacji, a powołani przez
wybory do pełnienia różnych funkcji kościelnych, są przełożonymi
w sensie socjologicznym. Przez pełnienie szczególnych funkcji
(biskupa, seniora) urząd ich nie nabiera już nowych, wyższych
wartości, ponieważ pełnię uprawnień duchowych otrzymali przez
ordynację. Duchownych ewangelickich – zgodnie z zaleceniem
apostolskim (1 Tm 3, 2 – 5,12; Tt 1, 5–7) – nie obowiązuje celibat. Nie istnieje stan zakonny, a diakonaty mają jedynie charakter
służebny i egzystują za zasadach pełnej dobrowolności, bez ślubów
zakonnych”6.
Podstawową formą działalności duszpasterskiej ewangelickich
proboszczów reformowanych jest rozmowa z wiernymi, mająca
na celu ukierunkowanie ich życia na zbawienie w konkretnych
uwarunkowaniach ich życia. Nawiązanie do rytuałów, jakimi są
6
 Tamże. Tekst ten został napisany wyraźnie w oparciu o doświadczenia polskiego ewangelickiego Kościoła reformowanego. Ponieważ w Polsce żyje zaledwie
4500 ewangelików reformowanych, Kościół ten nie ma struktury synodalnej (jak
np. w Szwajcarii), lecz ma urząd biskupa, co jest znamienne dla wspólnot ewangelickich żyjących w ścisłej diasporze i odczuwających zagrożenie wchłonięcia
przez inne, dominujące na danym obszarze wyznanie chrześcijańskie. Poza tym
to, co Stahl i Tranda nazywają ordynacją, nosi w Szwajcarii nazwę institutio i jest
obrzędem wprowadzającym w posługę duszpasterza (proboszcza).

�140

ks. Ignacy Bokwa

głoszenie słowa Bożego, sprawowanie sakramentów (chrzest, wieczerza Pańska), pogłębia rozmowę, nadając jej wymiar religijny.
Spotkanie z drugim człowiekiem ma wymiar teologiczny, gdyż
następuje w obecności Boga. Ewangelia nabiera wtedy konkretnego
wymiaru, uwalniając człowieka od jego egzystencjalnych lęków,
ułatwiając dotarcie łaski, przywracającej mu godność, człowieczeństwo i wolność. Rozmowa ma ułatwić człowiekowi podjęcie
decyzji w postawie zaufania względem Boga. Dla Marcina Lutra
duszpasterstwo było nie tyle dodatkiem do teoretycznie pojmowanej i uprawianej teologii, lecz dziełem Bożym w stosunku do
człowieka. Ulrich Zwingli, szwajcarski reformator, podkreślał, że
duszpasterzami mogą być również osoby niebędące duchownymi.
Każdy duszpasterz powinien być jednak świadomy odpowiedzialności wynikającej z faktu głoszenia Ewangelii jako dzieła miłości7.
W warunkach ewangelickiego Kościoła reformowanego w Szwajcarii stwierdza się zaskakujące zjawisko szybkiego zmniejszania
się liczby pastorów. O ile jeszcze 15–20 lat temu na niemal każde
wolne stanowisko proboszczowskie napływało nawet kilkadziesiąt
zgłoszeń, o tyle już za kilka lat nie wszystkie parafie będą miały
swojego duszpasterza. Dzieje się tak pomimo braku obowiązku
celibatu i dopuszczenia do urzędu pastorskiego kobiet, pomimo
atrakcyjnych warunków finansowych. Coraz mniej młodych ludzi jest zainteresowanych studium filozofii i teologii, a później
podjęciem obowiązków duszpasterskich. Kryzys powołań nie jest
więc wyłączną cechą charakterystyczną dla Kościoła katolickiego
na Zachodzie.

 Por. A. K o r c z a g o, Protestanckie duszpasterstwo, w: Encyklopedia katolicka,
t. 16, dz. cyt., kol. 523–526.
7

�Aldona Maria Piwko

Duchowieństwo w islamie sunnickim
Każda społeczność wierzących potrzebuje przewodnika religijnego, który będzie prowadził i wskazywał właściwą drogę do
Boga przez odpowiednie interpretowanie słowa skierowanego
przez Absolut do wiernych oraz prawa objawionego. W niemal
wszystkich religiach świata znana jest funkcja przywódcy religijnego, określanego różnymi terminami: kapłan, rabin, ksiądz,
duchowny, pastor, imam, guru, nauczyciel. Sprawowanie kultu,
zwłaszcza związanego ze składaniem ofiary Najwyższemu, wymagało ustanowienia wyspecjalizowanej, odpowiednio wykształconej, warstwy społeczeństwa. Jej adepci po odbyciu określonych
etapów wtajemniczenia lub odebraniu specjalistycznych nauk,
pod okiem starszeństwa, mogli dostąpić godności kapłańskiej. Tak
ukształtowane formy kapłaństwa znane były od najdawniejszych
czasów, tak wśród tradycyjnych religii plemiennych, jak również
starożytnych religii politeistycznych oraz w wielkich systemach
religijnych: hinduizm, judaizm, chrześcijaństwo1.
Sprawowanie funkcji przewodnika duchowego w społeczności
wierzących wymaga odpowiedniego uzdolnienia, nazywanego często powołaniem do pełnienia woli Boga. Jednak samo powołanie
nie jest wystarczające, bowiem musi zostać uzupełnione o właściwą formację intelektualną, nierzadko bardzo długą. W tradycji
 Por. P. P a r u s e l, Kapłan – ujęcie pozabiblijne, w: Leksykon religii. Zjawiska,
dzieje, idee, red. F. König, H. Waldenfels, Warszawa 1997, s. 181–182.
1

�142

Aldona Maria Piwko

hinduskiej i buddyjskiej kandydat na mistrza duchowego odbiera
wieloletnią edukację u doświadczonego guru, poznając historię oraz studiując pisma religijne. Podobnie w chrześcijaństwie
kandydaci na księży lub pastorów odbywają studia seminaryjne
z zakresu filozofii, teologii oraz historii chrześcijaństwa, połączone
z formacją duchową wyrażoną w rekolekcjach oraz spotkaniach
religijnych. Czas studiów ma przygotować kandydata do pełnienia posługi na płaszczyźnie duchowej, będącej bardzo delikatną
i indywidualną sferą każdego człowieka. Zazwyczaj osoba ta jest
odpowiedzialna za czuwanie nad właściwą formacją duchową
pozostających pod jego opieką osób, zaciągając niekiedy na siebie
obowiązek odpowiedniego ukształtowania postaw etyczno-moralnych w społeczeństwie.
Powszechna definicja duchownego stwierdza, że jest to osoba
publicznie spełniająca czynności sakralne, powoływana do pełnienia tej funkcji przez wybór lub nominację. Zazwyczaj duchowny,
a wraz z nim także ogół duchowieństwa, utożsamiany jest z tradycją kościołów chrześcijańskich, bowiem geneza tegoż stanu
upatrywana jest w tradycji Nowego Testamentu, oznaczając tym
samym człowieka posiadającego Ducha Chrystusowego (Rz 8, 9
i 1 P 2, 5). Również w hinduizmie, buddyzmie, szintoizmie istnieje
społeczność duchownych2. Islam natomiast nie posiada stanu kapłańskiego, w rozumieniu analogicznym do powyższych systemów
religijnych. Aczkolwiek kapłaństwo może być analizowane w różnorodnych aspektach, także w ujęciu instytucjonalnym, zgodnie
z którym kapłan może być postrzegany jako osoba powołana do
przekazywania wiary religijnej wspólnocie. Wobec tego również
w islamie, można wyróżnić osoby szczególnie uzdolnione do pełnienia tej funkcji.
 Por. H. R y b c z y ń s k i, Duchowny, w: Encyklopedia katolicka (EK), t. 4, red.
R. Łukaszyk, L. Bieńkowski, Lublin 1983, kol. 309–311.
2

�Duchowieństwo w islamie sunnickim

143

Kwestia zwierzchnictwa religijnego w tradycji muzułmańskiej
została określona inaczej, aniżeli w pozostałych religiach monoteistycznych. Ujęcie to ma ścisły związek z pojęciem Boga oraz
sprawowaniem kultu w islamie. Zgodnie z jego teologią, Allah
nie oczekuje od człowieka ofiary, lecz wypełniania Jego prawa.
W związku z tym społeczeństwu nie jest potrzebny kapłan, aby
wypełniać zasady religijne, bowiem zgodnie z nauką islamu
wszyscy wierzący w Allaha są równi, każdy posiada te same
obowiązki religijne do wypełnienia względem Najwyższego. Nie
ma rozróżnienia ze względu na płeć, kolor skóry, pochodzenie
i wykształcenie.
Do prawidłowego postępowania drogą Bożą ummie wystarczy
przewodnik duchowy, zazwyczaj będący teologiem oraz pełniący
funkcję sędziego. Jest to istotne ze względu na charakter islamu,
a więc systemu nie tylko religijnego, ale także prawnego. W tym
kontekście nie można mówić o kapłaństwie w islamie. Natomiast
ze względu na obecność przewodników duchowych, odpowiedzialnych za religijną sferę życia społeczeństwa muzułmańskiego,
istnieje duchowieństwo. Niemniej jednak nie funkcjonuje ono
w sposób znany z tradycji chrześcijańskiej. Jednocześnie należy
podkreślić, że obowiązki duchownego w sunnizmie i szyizmie
różnią się między sobą.

Kalif
W tradycji islamu sunnickiego można wyróżnić kilka funkcji
ściśle związanych z religią, często utożsamianych z duchowieństwem. Pierwszym przewodnikiem po sferze religijnej islamu był
sam Mahomet, posiadał pełnię wiedzy o religii i przez swój autorytet w społeczności sprawował połączone funkcje religijne oraz
prawno-administracyjne. Nie określił on jednak sposobu pozyskiwania tej godności, co spowodowało problemy administracyjne. Po

�144

Aldona Maria Piwko

śmierci proroka społeczność wierzących pozostała bez przywódcy
politycznego, a także pozbawiona zwierzchnictwa religijnego.
Koniecznym było ustanowienie następcy po zmarłym Mahomecie,
dlatego powrócono do przedmuzułmańskiego zwyczaju, stosowanego wśród ludności plemiennej, a więc wyboru wodza przez
starszyznę. Następca, namiestnik, w języku arabskim określany
chalifa, od którego to terminu pochodzi tytuł kalif, stając się tym
samym świeckim i religijnym władcą kalifatu3. Z tego względu po
śmierci Mahometa funkcję zwierzchnictwa nad ummą przejęli kalifowie. W początkowym okresie istnienia islamu4 kolejni kalifowie
posiadali pełnię władzy5, tak religijnej jak również państwowej.
Wraz z rozłamem islamu na sunnicki i szyicki w 661 roku, pozycja
kalifów sukcesywnie traciła na znaczeniu politycznym, bowiem
wraz z powiększającym się terytorium Imperium Muzułmańskim,
powstawały mniejsze ośrodki władzy lokalnej6.
W czasach dynastii Abbasydów (750–1258) znacząco wzrosła
istota funkcji kalifa, jako przywódcy nie tylko politycznego, ale także
religijnego. Abbasydzi bowiem uważali siebie za stróżów nauki Ko3
 Por. D. M a d e y s k a, Kalif, w: Mały słownik kultury świata arabskiego, red.
J. Bielawski, Warszawa 1971, s. 268–269.
4
 Początkowy lub też pierwszy okres islamu można określić w ramach czasowych zawierających się między śmiercią Mahometa a początkiem sprawowania
władzy przez Dynastię Umajjadów, a więc był to czas Kalifów Sprawiedliwych
(632–661). Por. R. M a r k o w s k i, Element władzy centralnej w strukturze społeczności muzułmańskiej, „Nurt SVD” 2013 (wyd. specjalne), s. 24–29.
5
 Więcej o klasycznym ustroju politycznym islamu w: S. K i t a b, Wybrane
zagadnienia klasycznego ustroju politycznego w islamie, Bydgoszcz 2003.
6
 W ten sposób powstały alternatywne kalifaty, wśród których były: szyicki
kalifat fatymidzki w Kairze, umajjadzki kalifat w Kordobie, kalifat Almohadów
w Hiszpanii i Maroku. Por. A. D z i u b i ń s k i, Afryka Północna od VII do XVI w.,
w: Historia Afryki. Do początku XIX wieku, red. M. Tymowski, Wrocław – Warszawa – Kraków 1996, s. 378–439; P. C u r t i n, Afryka na północ od strefy leśnej
w początkach ekspansji islamu, w: Historia Afryki, red. P. Curtin, S.Feierman,
L. Thompson, Gdańsk 2003, s. 130–139.

�Duchowieństwo w islamie sunnickim

145

ranu oraz obrońców wiary, a wraz z podbojami ówczesnego świata
stali się jednymi z potężniejszych i bogatszych władców. Intensywne
zmiany polityczne spowodowały utratę władzy państwowej i administracyjnej przez kalifa, pozostawiając w jego władaniu jedynie
sprawy religijne. Jednocześnie kalif nie posiadał nadprzyrodzonej
mocy tworzenia nowych praw, ani ich ogłaszania7. Sunnici uważali, że władza Mahometa przeszła na kalifów wywodzących się
z plemienia Kurajszytów, wobec czego każdorazowy kalif posiadał
władzę sądowniczą oraz wykonawczą. Ponadto kalif jako najwyższy
zwierzchnik społeczności muzułmańskiej przewodniczył modlitwie
oraz wygłaszał piątkowe kazania. Był również zwierzchnikiem wojskowym, pełniąc tym samym najwyższą władzę militarną8. W historii
wielu władców muzułmańskich, a zwłaszcza sułtani w czasach dominacji Imperium osmańskiego, próbowali bezskutecznie przywrócić
pierwotne znaczenie kalifa, jako najwyższego i jedynego przywódcy
religijno-politycznego świata muzułmańskiego.
Niemniej jednak rozproszenie muzułmanów na niemal całą
Europę oraz kolejne wojny z przywódcami potężnych armii azjatyckich, spowodowało stopniowe osłabianie funkcji kalifa, początkowo
jako przywódcy politycznego, a w konsekwencji także religijnego.
Nasilone przeobrażenia polityczne w Europie po zakończeniu
I wojny światowej, spowodowały zniesienie sułtanatu tureckiego,
określanego także jako Imperium Osmańskie, istniejącego w latach
1299–1923, którego konsekwencją było zniesienie także instytucji
kalifatu przez rząd Turcji w 1924 roku9. Od tego wydarzenia nad
7
 Por. W.B. H a l l a q, The Origins and Evolution of Islamic Law, Cambridge
2005, s. 45; M. S a d o w s k i, Powstanie i rozwój islamskiej doktryny prawa,
„Przegląd prawa i administracji”, 54(2003), s. 11.
8
 Por. D. M a d e y s k a, Kalif, art. cyt., s. 268–269.
9
 Por. H. E n a y a t, Modern Islamic Political Thought, Londyn 1982, s. 53;
J. B i e l a w s k i, Islam jako religia światowa, Zarys dziejów religii, red. J. Keller,
Warszawa 1986, s. 797; R. D z i u r a, Kalif, w: EK, t. 8, kol. 378–379.

�146

Aldona Maria Piwko

społecznością muzułmańską nie ma centralnej władzy zwierzchniej, zarówno na płaszczyźnie politycznej, jak również religijnej.
Aczkolwiek do wielowiekowych tradycji kalifatu nawiązuje Liga
Arabska.
Zniesienie centralnej władzy religijnej znacząco utrudniło rozmowy na płaszczyźnie dyplomatycznej i politycznej z przedstawicielami świata islamu, bowiem nie istnieje jeden wspólny autorytet
w wielu kwestiach dotyczących spraw bieżących. Natomiast likwidacja kalifatu, nie zmieniła w znaczącym stopniu organizacji życia
duchowego w podstawowych społecznościach muzułmańskich,
nazywanych gminami.

Imam
Podstawową funkcję religijną wśród społeczności muzułmańskiej
pełni imam. Słowo to oznacza w języku arabskim „stać na czele,
prowadzić” i pochodzi z tradycji przedmuzułmańskiej, bowiem tym
określeniem nazywano przewodnika karawan. Wraz z nastaniem
islamu, termin ten zaczął być stosowany wobec duchowego przywódcy. Imam jest zatem przewodnikiem religijnym oraz świeckim
zwierzchnikiem społeczności muzułmańskiej, a zarazem osobą
nauczającą zasad moralnych, pomagającą i wspierającą odczytywać wolę Bożą oraz wskazującą właściwą drogę postępowania.
Wspólnie ze swoim zastępcą i asystentem zwanym muezzinem
pełni funkcję duchownego w społeczności muzułmańskiej. Obok
imamów i muezzinów, wśród społeczności muzułmańskiej funkcjonuje także mufti.
Funkcja imama wywodzi się z czasów dżahilijji, wówczas terminem tym określano przewodnika karawan. Zapewne z tego powodu
określenie imam zostało przeniesione do islamu na płaszczyznę
religijną. Bowiem Mahomet zanim został powołany na głosiciela doktryny nowej religii monoteistycznej, był przewodnikiem

�Duchowieństwo w islamie sunnickim

147

karawan10. Określenie imam w świętej księdze Koran występuje
12 razy, identyfikując zawsze duchowego przywódcę. Zasadniczo
imam, który jak już podkreślano wcześniej, nie jest kapłanem, nie
posiada zewnętrznych oznak pełnionej funkcji, a także nie musi
legitymować się specjalistyczną wiedzą, potwierdzoną stosownymi
dokumentami. Niemniej jednak bardzo często dla podkreślenia
swojej godności podczas uroczystości modlitewnych lub ważnych
wydarzeń państwowych imam zakłada długą, zazwyczaj czarną
szatę, zwaną dżubie. Mimo braku obowiązku posiadania specjalistycznego wykształcenia przez imama, kandydat do pełnienia tej
godności musi znać język arabski oraz musi umieć odpowiednio
recytować modlitwy. Obowiązek znajomości języka arabskiego jest
naturalny, bowiem tylko modlitwa w języku arabskim uważana
jest za kanoniczną i ważną.
Głównym obowiązkiem imama jest przewodniczenie wspólnotowej modlitwie rytualnej – salat, należącej do jednego z pięciu
obowiązków muzułmanina. Znaczenie przewodnictwa modlitewnego, uwypukla się zwłaszcza w piątek, stanowiący szczególny
dzień w życiu pobożnych muzułmanów. Piątek jest dniem świątecznym11, w meczetach piątkowych, zwanych al-dżuma, odbywają
się uroczyste modlitwy południowe, których centralnym punktem
jest okolicznościowe kazanie chutba, wzorowane na przemówieniach głoszonych przez Mahometa. Idea chutby wywodzi się
z dawnej tradycji oracji, sięgającej czasów przedmuzułmańskich.
Podstawą kazania piątkowego są treści religijne i modlitewne, zaś
 Por. B. R o g e r s o n, Prorok Mahomet. Biografia, Warszawa 2004, s. 60–67.
 Świąteczny charakter dnia postrzegany jest różnie przez znawców islamu.
Janusz Danecki w swoich publikacjach podkreśla świąteczny wymiar piątku, zaś
niemieccy badacze islamu, a wśród nich małżeństwo Tworuschka, uważają, że
piątek nie jest analogiczny w swym wyrazie do żydowskiego szabatu i chrześcijańskiej niedzieli. Por. J. D a n e c k i, Kultura islamu – słownik, Warszawa 1997,
s. 97; R. K i r s t e, U. Tw o r u s c h k a, Święta wielkich religii, Warszawa 1998, s. 70.
10

11

�148

Aldona Maria Piwko

istotnym elementem chutby jest wspólna modlitwa za wszystkich
muzułmanów. W przeszłości podczas tej modlitwy wymawiano
imię panującego władcy, tym samym chutba posiadała również
znaczenie informacyjne dotyczące życia administracyjno-politycznego w imperium muzułmańskim12. Imamami określani są także
wybitni teolodzy.
Zasadniczo imamem może zostać każda pobożna osoba, posiadająca wiedzę w zakresie islamu, a także odznaczająca się
nienaganną postawą moralną oraz poważaniem wśród członków
gminy. Stanowisko to nie jest powiązane ze specjalnym zawodem.
Wyboru odpowiedniej osoby do pełnienia funkcji imama powinno
dokonywać się zgodnie z następującymi słowami Mahometa: „Ten,
kto prowadzi ludzi w modlitwie, powinien być najbardziej zaawansowanym w recytacji Księgi Allaha, jeżeli są w tym równi, ten który
wie więcej o sunnie, jeżeli są w tym równi, ten który uczynił hidżrę
wcześniej. Jeżeli uczynili to w tym samym czasie, wówczas ten,
który jest starszy...”13. Jednocześnie należy podkreślić, że modlitwę może prowadzić inna osoba, posiadająca autorytet w danej
społeczności. Dopuszcza się również wyznaczenie odpowiedniej
osoby, w zastępstwie imama, w przypadku jego nieobecności.
Warto również zaznaczyć, że funkcję imama może w określonych
sytuacjach pełnić kobieta. Zazwyczaj podczas modlitwy w gronie
kobiet, jedna z nich przewodniczy rytuałowi. Konserwatywne
 W ostatniej dekadzie, w wyniku niestabilnej sytuacji politycznej na Bliskim
Wschodzie, często dochodzi do zamachów na meczety piątkowe, właśnie podczas
głównej modlitwy. Przyczyny są co najmniej dwie: po pierwsze znaczna grupa
mężczyzn przebywająca w jednym miejscu, stanowiąca łatwy cel przeciwników,
a po drugie obawy opozycji dotyczące przekazywanych treści podczas piątkowej
chutby, które mogą nawoływać do podejmowania akcji odwetowych lub terrorystycznych. Sytuacje takie zdarzały się głównie podczas wojny w Afganistanie
w 2001 r.
13
 Księga Modlitwy, oprac. Madżida al-Saleh, b.m.w, b.r.w, s. 19.
12

�Duchowieństwo w islamie sunnickim

149

środowiska muzułmańskie często podkreślają, że kobieta nie może
przewodniczyć modlitwie, w której uczestniczą mężczyźni.
Pierwotnie od imama nie wymagano specjalistycznego wykształcenia. Obecnie coraz częściej kandydaci do urzędu przewodnika
religijnego społeczności muzułmańskiej, kształcą się w kolegiach
lub szkołach teologicznych, aby poprzez pogłębianie swojej wiedzy
jeszcze lepiej służyć współbraciom w wierze. Dzieje się tak dlatego,
że obecnie imam nie jest już tylko osobą przewodniczącą modlitwie. Do obowiązków imama należy również prowadzenie ksiąg
gminy muzułmańskiej, a także wprowadzenie nowego członka do
społeczności wierzących. Imam sprawuje zwierzchnictwo duchowe
nad gminą muzułmańską, dbając o jej potrzeby religijne, a także
administracyjne14.
Niemniej jednak należy wyraźnie podkreślić, że mimo braku
wymagań dotyczących specjalistycznego wykształcenia obowiązującego kandydatów na imamów, coraz częściej stosowaną praktyką
jest podejmowanie studiów teologicznych z zakresu islamu, przez
osoby pragnące pełnić tę funkcję w gminach muzułmańskich. Przyczyny tego postępowania są co najmniej dwie: pierwsza niezwykle
pragmatyczna, człowiek XXI wieku dąży do zdobycia wykształcenia
akademickiego, które jest zazwyczaj łatwo osiągalne, tym bardziej
osoba pragnąca w przyszłości przewodniczyć wierzącym i być
ich nauczycielem religii. W tradycji muzułmańskiej nauczyciel
obdarzany jest znacznym poważaniem oraz szacunkiem. Natomiast drugą przyczyną podnoszenia kwalifikacji stanowi wzrost
wymagań społeczności od swojego przewodnika duchowego.
Przeciętny wierzący nierzadko oczekuje dogłębnych wyjaśnień
dotyczących religii, stawiając nurtujące go pytania egzystencjalne.
Wykształcenie teologiczne, często połączone z prawnym sprawia,
 Obowiązki imama określa Statut MZR w RP z 28 lutego 2009 roku w § 43,
http://www.mzr.pl/pl/pliki/statut.pdf. [18.05.2013].
14

�Aldona Maria Piwko

150

że imam posiada znaczne uprawnienia administracyjne w swojej
społeczności.
Ponadto dążenie do pogłębiania wiedzy w tradycji islamu posiada
istotne znaczenie. Człowiek powinien poszerzać swoje umiejętności, zgodnie z pouczeniami zawartymi w Koranie, który w wielu
miejscach przypomina wierzącemu o konieczności podejmowania edukacji: „Panie mój! Pomnóż moją wiedzę!” (20, 114) oraz
„Wywyższy Bóg na różne stopnie tych spośród was, którzy wierzą
i którzy otrzymali wiedzę” (58, 11). Również Mahomet w swoich
wypowiedziach skierowanych do pierwszych muzułmanów, podkreślał znaczenie własnego kształcenia i podnoszenia stopnia swojej
edukacji, mówiąc: „nauka jest obowiązkiem każdego muzułmanina
i muzułmanki”15. Poziom wykształcenia imama, szczególnie obecnie
jest istotny, bowiem funkcja ta nie jest dożywotnia. Imam jest wybierany podczas ogólnych wyborów przez społeczność muzułmańską,
a zatem może być również z tej funkcji odwołany.

Urząd imama na przykładzie Polski
Ludność muzułmańska zazwyczaj organizuje swoje życie społeczno-religijne wokół meczetu, będącego symbolem jedności
wierzących, a zarazem pełniącym funkcję nie tylko miejsca kultu,
ale również centrum kulturalnego. Utworzona w ten sposób gmina wyznaniowa, określana także dżamiatem, stawała się również
ośrodkiem administracji i edukacji, bowiem gminę religijną tworzą
wszyscy wierni zamieszkali na danym terenie. Osoby pełnoletnie
posiadają prawo wyboru imama, dokonywanego podczas zebrań
członków gminy. Właściwy wybór jest istotny, bowiem imamowie
poszczególnych gmin wyznaniowych są przedstawicielami swych
współbraci w wierze, posiadają także prawo do reprezentowania
 H. A b u - Ru b, B. Z a b ż a, Status kobiety w islamie, Wrocław 2002, s. 189.

15

�Duchowieństwo w islamie sunnickim

151

interesów wspólnoty wobec władz zarówno muzułmańskich, jak
również państwowych, zwłaszcza w krajach, gdzie islam stanowi
religię mniejszościową. Ponadto imam miał prawo do reprezentowania Tatarów przed sądami lub urzędami.
Do obowiązków imamów należało również prowadzenie ksiąg
metrykalnych. Imam w społeczności muzułmańskiej cieszył się
dużym autorytetem, co sprawiało, że był rozjemcą w sporach,
często świadkiem spisywania testamentu. Cieszył się zaufaniem
społeczeństwa tak bardzo, że był depozytariuszem ważnych dokumentów oraz cennych przedmiotów lub kosztowności. Współcześnie
imama wybierają członkowie zwyczajni gminy wyznaniowej na
Ogólnym Zebraniu Członków Gminy. Do podstawowych obowiązków każdego imama należy: prowadzenie modlitw oraz nauczanie
religii. Ponadto imam udziela ślubu, a także przewodniczy ceremonii pogrzebowej. Imam odpowiedzialny jest również za sprawy
administracji w swojej parafii, prowadzenie ksiąg metrykalnych
oraz uczestniczy w pracach Zarządu Gminy16.
Zgodnie z obowiązującym prawem w Polsce17, w pracy na rzecz
społeczności wierzących, imama wspiera zastępca i pomocnik,
pełniący funkcję muezzina. Mężczyzna pełniący funkcję muezzina,
również nie jest duchownym, natomiast wypełnia zadania ściśle
związane z religią. Z tego względu podobnie jak imam, powinien
odznaczać się nienaganną opinią wśród społeczności muzułmańskiej, a także charakteryzować się odpowiednim głosem. Bowiem
do jego zadań należy pięciokrotne w ciągu dnia nawoływanie18
 Por. Statut 2004, § 43.
 Prawne funkcjonowanie społeczności muzułmańskiej w Polsce reguluje
Ustawa o Stosunku Państwa do Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP
z 1936 r. Ze względu na czas jej wydania, nie obejmuje ona swoim zakresem
pozostałych związków i stowarzyszeń działających w Polsce, co znacząco utrudnia
funkcjonowanie tychże społeczności w przestrzeni prawnej.
18
 Obecnie powszechnie stosuje się systemy nagłaśniające.
16

17

�152

Aldona Maria Piwko

z minaretu, wiernych do modlitwy. Zaś podczas uroczystości
w meczecie odpowiada na wezwania imama.
Wśród polskich Tatarów przez wiele lat obowiązywał zwyczaj,
samokształcenia kandydata na imama we własnej gminie. Poprzez
odbywanie praktyki przy starszym i doświadczonym imamie oraz
muezzinie, kandydat zdobywał wymagane doświadczenie oraz
wiedzę. Kiedy opiekun uznał, że kandydat posiada odpowiednie
przygotowanie, należało zdać egzamin przed muftim, a następnie to
uprawniało adepta do rozpoczęcia służby na stanowisku muezzina.
Z czasem stwierdzono, że taki sposób zdobywania wiedzy teologicznej, a w konsekwencji kształcenia przewodników duchowych
jest niewystarczający. Zawiązane zostało porozumienie z Królestwem Jugosławii na udzielanie stypendiów naukowych, a  tym
samym umożliwiono kandydatom z Polski podejmowanie nauki
w medresie im. Chusrewa Bekowa w Sarajewie19. Nieudokumentowany dyplomami uznanych medres, poziom wykształcenia wśród
polskich duchownych muzułmańskich, utrzymywał się właściwie
do końca XX wieku. Wraz z przemianami ustrojowymi poszerzyły
się możliwości kształcenia w zakresie teologii islamu dla Polaków,
w zagranicznych ośrodkach naukowych. Ponadto do Polski przyjeżdżali mężczyźni, posiadający odpowiednie przygotowanie do
pełnienia godności imama. Obecnie imamowie, posługujący w polskich meczetach oraz domach modlitwy, reprezentują różne kraje20.

Mufti
Do przewodników lub też zwierzchników religijnych należy
również uczony w prawie muzułmańskim oraz wykształcony
 Do medresy pojechało czterech chłopców, ale ukończył ją tylko jeden. Por.
A. M i ś k i e w i c z, J. K a m o c k i, Tatarzy słowiańszczyzną obłaskawieni, Kraków
2004, s. 114.
20
 Są to: Syryjczyk, Palestyńczyk, obywatele Turcji i Kuwejtu oraz Polacy.
19

�Duchowieństwo w islamie sunnickim

153

w teologii, mufti. Znawca prawa oraz autorytet w sprawach
teologicznych, prawnych i moralnych, zazwyczaj pełni także
funkcję reprezentacyjną wobec lokalnej oraz regionalnej władzy,
będąc przedstawicielem społeczności muzułmańskiej, zwłaszcza
w rejonach, gdzie islam pozostaje mniejszością. Natomiast w krajach o dominacji islamu – mufti sprawuje najwyższą godność
religijną w państwie muzułmańskim, będąc również głową tej
społeczności.
Mufti także nie jest osobą duchowną, ale ze względu na wiedzę
z zakresu religii, często pełni funkcję przewodniczącego modlitwy, a więc imama. Osoba ta, odznaczająca się istotną wiedzą
w zakresie prawa islamu, posiada uprawnienia do wydawania
orzeczeń jurydycznych, zwanych fatwą, w sprawach wątpliwych,
nieposiadających wyjaśnienia w Koranie. Fatwa stanowi opinię
prawną dotyczącą, nowego problemu powstałego w wyniku naturalnego rozwoju prawa. Aktualnie najczęściej kierowane do muftiego sprawy obejmują zakres postępowania w życiu codziennym,
a także pytania związane są z praktykami religijnymi21. Może on
wydawać opinię zarówno w kwestiach państwowych, jak również
indywidualnych.
Zazwyczaj mufti jest również zwierzchnikiem muzułmańskiej
wspólnoty religijnej w danym kraju. Tak jest również w Polsce,
gdzie stanowisko muftiego istnieje od 1925 roku22. Zadaniem
muftiego obok rozstrzygania wątpliwości prawnych, reprezentowanie społeczeństwa muzułmańskiego wobec władz państwowych
oraz przedstawicieli innych Kościołów i związków wyznaniowych.
21
 Szczególne znaczenie posiada fakih, a więc uczony w prawie, w Iranie,
gdzie obowiązuje teoria rządów sprawowanych przez teologów. Por. Arabowie.
Słownik encyklopedyczny, red. M. Dziekan, Warszawa 2001, s. 157.
22
 Urząd muftiego Rzeczpospolitej powołany został podczas Kongresu Muzułmańskiego zorganizowanego 28.12.1925 roku w Wilnie. Por. L. K r y c z y ń s k i,
Organizacja muftiatu w Polsce, „Przegląd Islamski”, 1930, z. 3, s. 7–10.

�154

Aldona Maria Piwko

Dotychczas muftich było trzech: przed wojną Jakub Szynkiewicz23,
zaś w XXI wieku Tomasz Mickiewicz24 z Muzułmańskiego Związku
Religijnego oraz Nidal Abu Tabaq25 z Ligi Muzułmańskiej.
 Jakub Szynkiewicz był doktorem orientalistyki i filozofii, studiował języki
wschodnie w Petersburgu i Berlinie, był również podróżnikiem. W 1925 r. wybrany muftim RP. Doprowadził do uregulowania statusu prawnego wyznawców
islamu w Polsce, czego efektem było uchwalenie w 1936 roku ustawy o stosunku
Państwa do Muzułmańskiego Związku Religijnego w Rzeczpospolitej Polskiej.
Przetłumaczył z arabskiego na język polski niektóre wersety koraniczne opublikowane w: Wersety z Koranu, red. J. Szynkiewicz, Wilno – Sarajewo 1935,
przyczyniły się one do rozpowszechnienia islamu w Polsce. Jakub Szynkiewicz
zmarł w 1966 roku, na emigracji w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej.
Por. A. M i ś k i e w i c z, Mufti na Rzeczpospolitą Polską dr Jakub Szynkiewicz,
„Życie Muzułmańskie”, 1986, nr 1, s. 11–13; J. S z y n k i e w i c z, Sprawozdanie
z podróży muftiego Jakuba Szynkiewicza do Egiptu, Hedżasu, Syrii, Palestyny
18.03.–18.07.1930 r., „Życie Tatarskie”, 1934, nr 12, s. 11–14; t e n ż e, Sprawozdanie z podróży do Syrii, „Życie Tatarskie”, 1934, nr 4, s. 3–5.
24
 Tomasz Mickiewicz (ur. 1978 r.), polski Tatar, w 2004 r. wybrany muftim RP.
Uczył się i studiował w arabskich szkołach teologicznych; otrzymał stypendium
w Syrii, a następnie przebywał w Sudanie i siedem lat w Medynie, gdzie ukończył
studia z tytułem szejka. Posiada wykształcenie szariackie, zaś praca magisterska
dotyczyła elementów sądownictwa szariackiego i była przygotowywana na Uniwersytecie Egipskim al-Azhar. Pełnił funkcję imama gminy białostockiej; pełni funkcję
przewodnika polskiej dużej pielgrzymki do Mekki, w której każdego roku bierze
udział kilka lub kilkadziesiąt osób. Prowadzi także przedstawicielstwo Światowego
Zgromadzenia Młodzieży Muzułmańskiej na Europę Wschodnią oraz fundację na
rzecz budowy kompleksu handlowo-meczetowego w Warszawie. Rozwija agroturystykę w rejonie starych meczetów tatarskich oraz jest odpowiedzialny za ubój
rytualny na terenie Podlasia i jest uprawniony do wydawania certyfikatów na mięso
spełniające wymogi halal. Por. I. M a t j a s i k, Jeden człowiek tygodniowo – rozmowa
z Tomaszem Miśkiewiczem, „Wiadomości KAI”, 2004, nr 4(618), s. 9; M. S z a rn o c k a, Polscy muzułmanie, „Poradnik Domowy”, 2005, nr 5(177), s. 30–35.
25
 Nidal Abu Tabaq, Palestyńczyk, przyjechał do Polski na studia medyczne;
jest lekarzem. Studiował także muzułmańskie nauki teologiczne oraz prawo
islamu we Francji. Jest imamem oraz muftim Ligi Muzułmańskiej w RP. Pełnił
funkcję Dyrektora Centrum Kultury Muzułmańskiej w Lublinie. Por. N. A b u
Ta b a q, Sprawa ducha, „As-Salam”, 2012/1433, nr 1(25), s. 34; G. S z y m a n i k, 10 tysięcy muzułmanów w Warszawie. Jacy są?, http://warszawa.gazeta.pl/
23

�Duchowieństwo w islamie sunnickim

155

Polska społeczność muzułmańska jest pod wieloma względami odmienna od pozostałych wyznawców islamu na świecie.
Przede wszystkim dlatego, że w  Rzeczpospolitej jest niewielka
liczba wyznawców Allaha w porównaniu z innymi krajami europejskimi. Ponadto w Polsce zderzają się dwie podstawowe grupy
muzułmanów: polskich Tatarów wyznających islam, stanowiącą
niemal stu procentową populację muzułmanów w Polsce do lat
osiemdziesiatych XX wieku oraz radykalnych w swych przekonaniach tradycjonalistów pochodzących z ortodoksyjnych krajów
muzułmańskich, wychowanych w odmiennych kulturach, zarówno społecznych jak i politycznych26. Te różnice powodują spory
i konflikty w sprawach dotyczących czystości doktryny religijnej
lub ubioru kobiet. Jednak z powodu ograniczonej liczby miejsc
modlitewnych, jak również niewystarczającej liczby ośrodków
skupiających wyznawców islamu, społeczności te mieszają się,
nierzadko uczestnicząc wspólnie w nabożeństwach27. Ze względu
na brak jednolitej i wspólnej struktury zwierzchnictwa nad społecznością wierzących w Allaha w Polsce, istnieją różne kwestie
dotyczące praktyk religijnych. Kształt praktyk religijnych uzależniony jest od imama, jego wykształcenia, a nierzadko również od
kraju pochodzenia. Im bardziej liberalny imam, tym ujmowanie
kwestii religijnych jest bardziej otwarte lub konserwatywne.
*  *  *
Kapłan w rozmaitych systemach religijnych pełni funkcję pośrednika między Bogiem lub bóstwem a ludźmi. Islam, znając
warszawa/1,34889,8393372,10_tys__muzulmanow_w_Warszawie__Jacy_sa_.
html?as=3 [18.09.2010].
26
 Por. P. K u b i c k i, Społeczność muzułmańska w Polsce, w: Islam i obywatelskość
w Europie, red. K. Górak-Sosnowska, K. Pędziwiatr, Warszawa 2006, s. 130–132.
27
 Por. S. C h a z b i j e w i c z, Tatarzy muzułmanie polscy na Pomorzu Nadwiślańskim po 1945 roku, „Rocznik Tatarów Polskich”, 3(1995), s. 181–194.

�156

Aldona Maria Piwko

zwyczaje ludności plemiennych, nie wprowadził do swojej doktryny
idei pośrednictwa, przyjmując za formę doskonałą osobistą relację
osobową zachodzącą między Allahem i konkretnym człowiekiem.
Obowiązujące w islamie rytuały religijne są prostymi formami,
które powinien wypełniać wierzący, a jednocześnie do ich spełnienia nie jest potrzebny pośrednik. Muzułmańskie obowiązki
religijne podkreślają znaczenie Boga w życiu człowieka, a także
są ukierunkowane na kształtowanie odpowiednich postaw w całej
społeczności. Przez wyznanie wiary, wierzący deklaruje swoją
przynależność do ummy, zaś w pięciokrotnej modlitwie zawarte
jest świadectwo nieustannego pamiętania o Bogu. Również trud
pielgrzymki staje się zewnętrznym znakiem poddaństwa Bogu,
a także dążeniem do jedności całej społeczności muzułmańskiej.
Wierni, w przepisanym prawem czasie, udają się do Mekki, aby
tam, w centrum islamu, wypełnić te same rytuały, które czynił Mahomet. Podejmowanie postu w miesiącu ramadan oraz rozdawanie
jałmużny, oprócz wymiaru religijnego, posiada także znaczenie
społeczne. Owszem człowiek podejmując wyrzeczenia fizyczne
i materialne, wypełnia rytuały religijne, mające na celu wyzbycie
się egoistycznych pobudek, ale jednocześnie uczą one otwartości
na potrzeby innych, kształtując właściwe postawy moralne w ludziach. Zatem pięć rytuałów religijnych, zwanych również filarami
islamu, nie wymagają pośrednika, kapłana i duchownego. Każdy
wierzący jest w stanie wypełnić je sam, postępując zgodnie z zasadami zawartymi w Koranie.
Niemniej jednak, aby wierzący nabył ową umiejętność właściwego postępowania, konieczne jest właściwe ukształtowanie
religijne człowieka, połączone z edukacją. Pierwszą nauczycielką
wiary jest rodzina – matka i ojciec, na których spoczywa obowiązek przekazania dziedzictwa, jakie stanowi wiara. Dogłębne
poznanie islamu, przez dzieci i dorosłych, wymaga gruntownej
edukacji religijnej, prowadzonej przez doświadczonych teolo-

�157

gów i przewodników. Zazwyczaj tym aspektem życia religijnego
zajmują się imamowie.
Podobnie jak w innych systemach religijnych kapłani, także
imamowie bardzo często posiadają istotne znaczenie w dziedzinach pozareligijnych, a społeczność wierzących w sposób
szczególny uznaje ich zdanie w kwestiach moralnych, istotnych
dla życia codziennego i świeckiego28. W historii islamu osobą
pełniącą zarówno władzę polityczną, jak również religijną nad
ummą był kalif.
 Por. B. M i g u t, Kapłan, w: EK, t. 8, kol. 680–681.

28

��Anna Bylińska-Naderi

Struktura szyickiego duchowieństwa
W islamie wiernych obowiązuje zasada poszukiwania wiedzy
(talab al-‘elm)1. Zgodnie z nią każdy muzułmanin powinien dążyć
do jak najlepszego poznania Koranu, tradycji Proroka, hadisów
i podstaw prawa religijnego (fīgh). W przypadku pojawiających się
wątpliwości w kwestiach wiary, wyboru religijnego uzasadnienia
właściwego postępowania w określonych sytuacjach życiowych,
zadaniem wiernego jest zasięgnięcie porady u wyższego autorytetu
religijnego w swoim otoczeniu. Tymi autorytetami są teologowie,
znawcy historii religii i norm etyczno-prawnych, wykładowcy
i nauczyciele w madrasach oraz centrach wiedzy religijnej (houze-je ‘elmīīe), sędziowie religijni (ghāzī). W miejscach odległych od
większych centrów administracyjnych czy naukowych posługę tę
spełniają duchowni, którzy osiągnęli odpowiedni poziom edukacji do głoszenia nauk. W świecie szyickim tych, którzy poświęcili
się studiowaniu nauk religijnych nazywa się wspólnie – ulemami
(dosł. uczeni w religii, od arabskiego rdzenia ‘lm funkcjonującego
zarówno jako „oznaczać”, jak i „wiedzieć”), natomiast sprawujących
posługę religijną określa się mollā (mułła). Inne terminy, którymi
używane w stosunku do ulemów to rūhānī (duchowny), coraz
 W niniejszym artykule do perskich słów, jak też wyrazów zaczerpniętych
z arabskiego i tureckiego, które utrwaliły się w języku perskim, zastosowano
uproszczoną transkrypcję. Dla perskich pojęć i nazw własnych, które na stałe
weszły do języka polskiego zastosowano pisownię przyjętą w literaturze polskiej
(tak jak ulemowie, hadis, mułła).
1

�160

Anna Bylińska-Naderi

rzadziej stosowany modżtahed (dosł. starający się), oraz āchūnd
(duchowny; nauczyciel, belfer). Zarówno niżsi, jak wyżsi rangą
duchowni cieszą się w społeczeństwie szczególnym szacunkiem
i przywilejami.

Szyizm – koncepcja imama jako duchowego
pośrednika i wzoru do naśladowania dla wiernych
Chociaż zgodnie z zasadami wiary oficjalnie nie ma w islamie
hierarchii duchowieństwa, to jednak daje się zauważyć wyraźną
gradację wśród „uczonych w religii”.2 Taki porządek widoczny
jest szczególnie w szyizmie imamickim, tzn. wśród wyznawców
uznających 12-tu imamów wywodzących się z rodu ‘Alego ben Abī
Tāleba i Fatimy – córki Proroka Mohammada. Ta swoista klasyfikacja wynika zarówno z religijnych założeń, jak i historycznego
rozwoju tego kierunku, w którym wszystkie doktrynalne aspekty
i prawdy wiary znalazły ostateczny sens w koncepcji imama – duchowego przewodnika ludzkości wywodzącego się z rodu Proroka3.
Szyizm to historycznie partia ‘Alego ben Abī Tāleba – kuzyna
i zięcia Mohammada, który jako najbliższy męski krewny Proroka,
zdaniem części ówczesnych muzułmanów, był jedynym uprawnionym do przejęcia po nim władzy nad formującą się wspólnotą religijną. Ukształtowane jeszcze za życia Mohammada stronnictwa nie
zamierzały jednak pozostawiać przywództwa w rękach potomków
z „rodu Proroka”. W ten sposób doszło do pierwszego w islamie
podziału na liczebnie większą frakcję sunnicką i szyicką mniej2
 W tym artykule przedstawiono hierarchię duchowieństwa szyitów dwunastkowców (ar. esnā ‘aszarīīa, inaczej imamitów), pomijając nieco prostsze struktury
duchowieństwa zajdyckiego oraz bardzo rozbudowaną i opartą na nieco innych
założeniach gradację duchowieństwa isma’ilickiego. Największy nacisk położono
na charakterystykę teologów imamickich.
3
 Termin imam oznacza dosłownie stojącego na przedzie, przewodniczącego.

�Struktura szyickiego duchowieństwa

161

szość. Oprócz rozbieżności politycznych, między ugrupowaniami
pojawiły się z czasem różnice doktrynalne. Trzy spośród ogólnie
przyjętych pięciu zasad islamu są wspólne dla sunnitów i szyitów
(jedynobóstwo – tauhīd, uznanie proroczej misji Mohammada i jego
poprzedników – nubuwwa, wiara w zmartwychwstanie w dniu Sądu
Ostatecznego i życie wieczne – ma’ad, ghīīama). Istnieją pewne
odrębności w pojmowaniu boskiej sprawiedliwości (‘adl). Natomiast
radykalny rozziew pojawia się w odniesieniu do koncepcji „świętej”
natury i misji imamów, dystansując szyizm od sunnickiej doktryny
zwierzchniej władzy (kalifatu)4. „Boskość” imama i jego nadnaturalne przymioty jako pierwsze zaczęły głosić wczesne skrajne
ugrupowania szyickie działające głównie na terenie Kufy w VIII w.
(przede wszystkim kajsanici, mughiryci, mansuryci, chattabici),
a później także sekty chorramitów i ‘alawitów. W ich mniemaniu
pierwszy imam – ‘Alī stawał się niemal równy Bogu, jako trwały
i nieśmiertelny zajmował w hierarchii pozycję wyższą od proroka
Mohammada, który był tylko „rzecznikiem” Stwórcy w wybranym
okresie. Część ich poglądów w „złagodzonej” formie została następnie przejęta przez umiarkowane ugrupowania szyickie5.
Konwersja na islam w wersji szyickiej części mieszkańców
wschodnich prowincji kalifatu (głównie Persji i znajdujących się
do czasów przedmuzułmańskich w strefie jej wpływów kulturalno-politycznych terytoriów Azji Centralnej), w których rozpowszechnione od dawna było pojęcie boskiej manifestacji, przyczyniła się
 Wczesne źródła teologiczne (X–XV w.) poświęcone szyizmowi najczęściej
wymieniają pięć zasad (trzy pierwsze to zasady religii – osūl ad-dīn, dwie pozostałe znane są jako zasady szkoły – osūl al-mazhab). Pochodzące z okresu
safawidzkiego (XVI–XVIII w.) rozprawy teologiczne pisane zarówno w języku
perskim, jak i arabskim często podają różne zasady. Por. M.A. A m i r- M o e z z ī,
Shi’ite Doctrine, w: Encyclopaedia Iranica, edycja on-line.
5
 Na temat działalności wczesnych sekt szyickich i głoszonych przez nie
poglądów al-H. i b n M . N o u b a c h t ī, Sziitskije sekty, przekład i komentarz
S.M. Prozorowa, Moskwa 1973.
4

�162

Anna Bylińska-Naderi

do utrwalenia przekonania o nadprzyrodzonych cechach i własnościach kolejnych imamów. Logiczną kontynuacją tego poglądu
było odrzucenie przez szyitów możliwości wyboru przywódcy
wspólnoty. Wprowadzenie treści mesjanistycznych, rozbudowanie kultu pierwszego imama ‘Alego, przeniesienie tradycyjnej
czci przedmuzułmańskich męczenników na bohaterów szyizmu
nastąpiło za życia czwartego imama Zajn al-Abedīna (zm. 713 r.),
którego matką miała być córka ostatniego sasanidzkiego szacha
Persji. Ten domniemany rodowód był argumentem na rzecz wczesnych związku szyizmu z Iranem, a wkrótce nawet jego „iranizacji”.
Poniesione w pierwszych wiekach islamu przez frakcję ‘Alego
polityczne porażki (zrzeczenie się praw do władzy przez drugiego
imama na rzecz założyciela dynastii Omajjadów) i militarne klęski
(kaźń trzeciego imama i jego towarzyszy pod Kerbelą 10 października 660 r., pogromy powstań organizowanych na terenie dzisiejszego
Iraku przez Muchtara, bunty w odległym Sisatnie)6 spowodowały,
że przywódcy szyiccy postanowili całą energię skierować na budowę
ideologicznych podstaw ruchu. Na tym p olu szczególne zasługi
położył szósty imam – Dża’far as-Sadegh (702–765), który zaczął
tworzyć szyicką teorię prawa, czyli podstawy imamickiej interpretacji islamu. Mimo wysiłków, po jego śmierci doszło do kolejnego
rozłamu wśród szyitów – wyłoniła się gałąź isma’ilicka uznająca
siedmiu imamów i kończąca ich łańcuch na Muhammadzie ben
Isma’ilu, wnuku Dża’fara as-Sadegha. W kolejnym wieku wewnątrz
ugrupowania szyitów uznających sukcesję dwunastu imamów
zaczęły powoli kształtować się dwie wyraźne frakcje – achbārī
6
 Walki niepodległościowo-wyzwoleńcze Irańczyków prowadzone pod sztandarem szyizmu opisał ‘A. Z a r r ī n k ū b, Dou gharn-e sokūt. Sargozaszt-e hawādes
wa oūzā’-e tārīchī dar dou gharn-e awwal-e eslām az hamle-je ‘Arab tā zohār-e
Tāherīān (Dwa wieki milczenia. Historia wydarzeń i sytuacji historycznych w dwóch
pierwszych wiekach islamu od najazdu Arabów do pojawienia się dynastii Tahirydów), Teheran 1387 [wyd. 9], s. 79–110.

�Struktura szyickiego duchowieństwa

163

i ūsūlī. Achbaryci to tradycjonaliści uznający przekazy i podania
(achbār) o czynach oraz wypowiedziach szyickich imamów za źródła równorzędne z tymi, w których utrwalone zostały słowa i czyny
proroka Mohammada. Działali głównie na terenie dzisiejszego
Iranu (Ghom, Rej). Usulici, aktywni na terenie dzisiejszego Iraku,
to racjonaliści, dopuszczający w kwestiach teologii wnioskowanie
oparte na tekstach objawionych. Przyjmują cztery źródła prawa:
Koran, sunnę, edżmā’ (dosł. zgodność, czyli jednomyślność autorytetów religijnych, co do danej kwestii) i rozum (‘aghl). Wykładnia
ūsūl jest prawniczą szkołą imamitów-dża’farytów.
Te dwie tendencje z czasem przekształciły się w antagonistyczne
szkoły, a spory między nimi, niekiedy przybierające nawet postać
zbrojnych konfliktów, nie kończyły się na przestrzeni całej historii
szyickiego islamu. Przeciwieństwa między stronnikami tych dwóch
kierunków ujawniły się szczególnie po wygaśnięciu łańcucha
imamów wywodzących się z rodu Proroka, w okresie tzw. małego
ukrycia (gheība soghrā), kończącego pierwszy okres formowania
się szyizmu. Wtedy też przed imamitami stanęło pytanie dotyczące
praktycznego przywództwa nad wspólnotą.
Na zrodzoną w środowisku szyickim koncepcję imama wpłynęły
w dużej mierze stare perskie idee (głównie zoroastryjskie, także
manichejskie), hellenistyczno-chrześcijański gnostycyzm, neopitagoreizm. W dojrzałej formie zakłada ona, że zadaniem imamów
jest rozwikłanie odwiecznej tajemnicy istnienia Boga i Jego relacji
ze światem ziemskim oraz ludźmi. W uproszczony sposób można
powiedzieć, że imamowie szyiccy pełnili trzy funkcje. Pierwszą
było przewodniczenie i organizowanie wspólnoty muzułmańskiej
w zastępstwie Proroka. Jako wybitni znawcy Koranu i religijnych
podań (hadis) poświęcali się też nauczaniu, wyjaśnianiu, komentowaniu religijnych tekstów i praw. Te dwie niwy działalności
imamów wiązały się z egzoterycznym (zāher) aspektem ich misji.
Jednakże prawdziwą istotą ich posłannictwa było kształcenie wy-

�164

Anna Bylińska-Naderi

branych, odkrywanie przed nimi wewnętrznych, ezoterycznych
(bāten) prawd i sensu rzeczy, ukrytych pod pozornym poziomem
rzeczywistości, złożonych dodatkowo z innych poziomów, jeszcze
bardziej ukrytych (bāten al-bāten). Przywództwo imamów obejmowało zatem świat doczesny i rozciągało się na świat niewidzialny
(‘alam al-gheīb). Ziemska i kosmiczna funkcja imama wymagały
całkowitego podporządkowania się jemu. Przypuszcza się, że
imamowie nie dysponowali żadnym narzędziem, ani aparatem
przymusu wobec wiernych. Szyici ufali im bezgranicznie, opierając przekonania na autorytecie „rodu Proroka” i przeświadczeniu
o nadnaturalnych cechach duchowych ojców.
Termin imam używany był, i nadal jest nie tylko w odniesieniu
do „dwunastu bezgrzesznych” wywodzących się z rodu Proroka.
Występuje w powszechnym użyciu zarówno u sunnitów, jak i szyitów. Stosowane jest na oznaczenie osoby, niekoniecznie duchownego, prowadzącej modły w meczecie. W pierwszych latach islamu
imamem był sam prorok Mohammad. Po jego śmierci w 632 r.
funkcję tę sprawowali kalifowie. Prowadzącego publiczne modły
w każdy piątek w największym meczecie danego miasta tytułowano
– emām-e dżom’e (piątkowy imam). Obecnie mianem tym określa
się duchownego sprawującego pieczę nad lokalną wspólnotą. Na
przykład zwrot emām dżom’e-je Tebriz odnosi się do duchowego
zwierzchnika szyitów zamieszkujących miasto Tebriz. Z kolei nā’eb
imām (namiestnik imama) to przełożony konkretnego meczetu.
Zdarzyło się też, że najwybitniejsze autorytety religijne honorowano tytułami imama, choć były to tylko zwroty grzecznościowe,
nieprzypisujące im boskiego pochodzenia. W ten sposób zwracano
się do Abū Hanīfy (699–767) – twórcy hanfickiej wykładni islamu,
al-Asz’arīego (873–935) – twórcy asz’aryckiej wykładni islamu,
‘Alego Karakī Mohaghghegh al-Sānī (1464–1533)– wybitnego
szyickiego teologa epoki safawidzkiej, a ostatnio też ajatollaha
Chomeiniego (1902–1989).

�Struktura szyickiego duchowieństwa

165

Wewnętrzna stratyfikacja szyickiego duchowieństwa
Rozpowszechnione wśród szyitów przekonanie, że ulemowie są
dziedzicami proroków sprzyjało rozwijaniu się niezależnej grupy
uczonych. Nie była to jednak grupa jednolita. W jej wnętrzu obowiązywała swoista hierarchia wyrażona zasadą a’lamīīa (od ar.
a’lam, „bardziej uczony”) „klasyfikująca” duchownych szyickich
ze względu na ich wykształcenie, osiągnięcia naukowe. Najważniejsze ośrodki, w których szyiccy ulemowie wykładali teologię
i pokrewne jej nauki znajdowały się na terenie współczesnej Arabii
Saudyjskiej (Mekka, Medyna – późniejsza Kufa), Iraku (Karbala,
Basra, Bagdad, Nadżaf, Samarra), Iranie (Rej, Ghazwin, Ghom,
Maszhad, Isfahan), Jemenie, Libii, a także na pograniczu syryjsko-izraelskim oraz w Hiszpanii7. Na początku małego ukrycia (od
ok. 874 do ok. 941) większość teologicznych szkół szyickich (np.
Ghom, szkoły irackie) została zdominowana przez tradycjonalistów
(achbārīīūn), którzy byli przeciwnikami indywidualnej interpretacji
szari’atu, hadisów oraz argumentacji rozumowej. Wiązało się to
z ciągle żywym autorytetem pierwszych dwunastu imamów. Zwolennicy tej szkoły uważali, że wierzący nie potrzebują duchowych
autorytetów interpretujących prawo – w tym celu wystarczy im
własny rozum i duchowa intuicja wyćwiczona przez modlitwę8.
Koniec dominacji zwolenników wykładni achbāri przyniosła polityka prowadzona przez irańską dynastię Buidów (934–1062), zmierzająca do intensyfikacji życia intelektualnego poprzez wspieranie
i fundowanie nowych centrów naukowo-religijnych. Racjonaliści
(osūlī) włączyli wówczas do doktryny imamickiej odrzucone wcze Szerzej na ten temat: ‘A.A. We l ā ī a t ī, Naghsz-e szī’e dar farhang wa tamaddon-e eslām wa Īrān (Rola szyizmu w kulturze i cywilizacji islamu oraz Iranu), t. 1:
Madāres wa houzehā-je ‘elmīe-je szī’e (Szyickie szkoły i centra naukowe), Teheran,
1389, s. 33–117.
8
 Tamże, s. 25.
7

�Anna Bylińska-Naderi

166

śniej przez tradycjonalistów niezależne wnioskowanie (edżtahād
– dokładanie starań) na podstawie tekstów objawionych. Zasada ta
była znana już za życia proroka Mohammada, w VII– X w. stosowali
ją sunniccy teolodzy, tworzący cztery najważniejsze wykładnie
islamu (szkoły: hanaficką, hanbalicką, mutazylicką, asz’arydzką).
Jej istota polegała na umiejętności wyboru odpowiednich źródeł
(wersetów z Koranu, hadisów, achbārów, komentarzy itp.), ich
oceny, określeniu współzależności między nimi, doborze oraz klasyfikacji argumentów, jak też i metod, rozpatrzenia zagadnienia,
a w końcu wypracowania rozwiązania. Ulemowie, którzy osiągali
taki poziom samodzielności nazywani byli modżtahedami. Mieli
odpowiednią wiedzę do samodzielnej interpretacji Koranu oraz
prawa muzułmańskiego. Idealne wykształcenie, jakie powinien
otrzymać modżtahed scharakteryzował Szahīd Sānī (1509–1558)9:
„Uczeń powinien rozpocząć naukę od zapamiętania Koranu,
następnie opanować nauki języka arabskiego, na które składają się
składnia i morfologia, a następnie logikę, teologię scholastyczną,
podstawy prawoznawstwa, wiedzę i wyposażony w te nauki przystąpić
do czytania hadisów, wyjaśnienia i komentowania wyjątków z orzeczeń
z Koranu, później zwrócić się ku księgom i źródłom [z zakresu]
prawodawstwa a po ich ukończeniu, powinien przyswoić księgi
wiedzy przyrodniczej i matematycznej i wiedzy praktycznej, na którą
składa się etyka, potem przystąpić do prawdziwych nauk, które są
kwintesencją tych wszystkich nauk i rezultatem każdego poznania”.

Zgodnie z szyicką tradycją pierwszymi modżtahedami byli
Īaghūb Kolaīnī (zm. 941 r.), Szeīch Mohammad Mofīd (zm. 1022 r.)
i Szeīch Sadūgh (zm. 1044 r.). Teoretycznie tytuł ten mógł być
przyznany każdemu wiernemu, pod warunkiem opanowania odpowiedniej wiedzy. Wielowiekowa praktyka pokazuje jednak, że
modżtahedami zostawali najczęściej synowie teologów, którzy sami
 Tamże, s. 136.

9

�Struktura szyickiego duchowieństwa

167

osiągnęli ten stopień. Uczniowie w seminariach duchownych po
ukończeniu pierwszego stopnia edżtehādu (daradże al-edżtehād),
dostawali pozwolenie (edżāze) udzielane tylko przez utytułowanych modżtahedów, potwierdzające ich umiejętności teoretyczne
i praktyczne10. Istniały różne pozwolenia odzwierciedlające „zawodowe stopnie” ulemów i ich przygotowanie do pracy naukowej,
w sądownictwie, w charakterze nauczycieli lub wykładowców
madras. Najczęściej spotykanymi certyfikatami były pozwolenia
wydawane na prowadzenie zbiorowych modłów, prowadzenie
spraw finansowych, potwierdzające odbycie kursów z mistycyzmu,
zezwalające na nauczanie modlitw, czytanie Koranu, opowiadanie hadisów, przytaczanie przestudiowanych w madrasach ksiąg,
zajmowanie stanowiska w sprawach teologicznych, a także tzw.
pozwolenie wiersza – rodzaj rozpowszechnionej gry, w której
osoba inicjująca mówi pierwszy wers lub zwrotkę, współgracze
przytaczają następnie resztę utworu11.
Najlepsi z modżtahedów wyłaniani byli w wyniku skomplikowanych procedur. Wyniki wewnętrznej hierarchii potwierdzali
podczas publicznych dyskusji lub rozprawami naukowymi. Wybitnym teologom nadawano uznaniowe tytuły. Do najbardziej
zaszczytnych należały: nā’eb-e emām (namiestnik imama), chātam
al-modżtehedīn (pieczęć modżtahedów), soltān al-‘ulamā (sułtan
ulemów), modżtahed az-zamān (modżtahed [swoich] czasów), ra’īs
al-foghahā wa al-modżtahedīn (przywódca prawników i modżtahedów)12. Te nieformalne określenia nabrały szczególnego znaczenia
w II poł. XIX w., kiedy to po okresie ponownej dominacji wykładni
achbārī, przewagę uzyskali racjonaliści. Wśród szyickich ulemów
pojawiał się wówczas rozłam na sfery religijne i religijno-polityczne.
 D.J. S t e w a r d, Ejāza, w: Encyclopaedia Iranica, t. 8, s. 273–275.
 ‘A.A. We l ā ī a t ī, Naghsz-e szī’e..., dz. cyt., s. 194.
12
 R. B r u n e r, Shi’ite doctrine II. Hierarchy in the Imamiyya, w: Encyclopaedia
Iranica, edycja on-line.
10
11

�168

Anna Bylińska-Naderi

Nadawanie tytułów służyło utwierdzaniu autorytetów i  pozycji
tych duchownych, którzy aktywnie włączyli się do walki przeciw
szachom w trakcie rewolucji konstytucyjnej (1906–1911), a później
rewolucji islamskiej z 1979–1978 r.
Powrót wykładni achbārī, który nastąpił za czasów panowania
dynastii Safawidów (XVI–XVIII w.), wiązał się z uzyskaniem przez tę
grupę silnych wpływów na szachowskim dworze. Safawidzi ustanowili szyizm imamicki religią państwową. Wprowadzili też instytucje
religijne, które w zamierzeniu miały ułatwić i utrwalić konwersję
sunnickiej w większości ludności na szyizm. Na nowe stanowiska
wybierani byli zasłużeni dla ruchu imamickiego ulemowie. Najważniejszym był urząd kanclerza (sadr), administrującego dotacje
religijne (waghf) i sprawującego nadzór nad sądami religijnymi.
Podlegały mu trzy inne stanowiska: szaīch al-eslām, ghāzī’ghozāt
i mollā-bāszī. Do obowiązków pierwszego należało pilnowanie, by
w społeczeństwie przestrzegane były zasady szarī’atu. Ghāzī’ghozāt
częściowo nadzorował sądownictwo, zwłaszcza sektor umów lub
prawa cywilnego. Urząd mollā-bāszī powołano najpóźniej. Miał być
odpowiedzią na wzrastający konflikt między tradycyjnymi uczonymi a nowo powstałą elitą szyickich ulemów, często potomkami
sprowadzonych w pierwszym okresie panowania safawidzkich
szachów teologów sprowadzanych z Libanu i Syrii13.

Najwyższe stopnie duchowieństwa szyickiego
Współczesne użycie tytułów nie zawsze odpowiada ich tradycyjnym konotacjom.
Hodżdzat al-eslām (dosł. dowód islamu) – tytuł ten nawiązuje do
idei mówiącej, że widocznym dowodem boskiej obecności na ziemi
 D. M o r g a n, Rethinking Safavid Shi‘ism, w: The Heritage of Sufism, t. 3:
Late Classical Persian Sufism (1501–1750), eds. L. Lewisohn, D. Morgan,Oxford
1999, s. 19–27; R. B r u n e r, Shi’ite doctrine II..., art. cyt.
13

�Struktura szyickiego duchowieństwa

169

powinien być pośrednik między ludźmi a Stwórcą. Powstał w środowisku sunnickim jako epitet wyrażający cześć wobec sunnickiego
teologa Abū Hamīda Ghazalī (zm. 1111 r.). W okresie safawidzkim
nadawano go najważniejszym modżtahedom. Szerzej zaczęto go
używać dopiero w XIX w., kiedy to nadano go Mohammadowi
Bāgherowi Szaftī (zm. 1844 r.). Jednak współcześnie określa się
nim średnio wykształconego uczonego – absolwenta teologii, który
uzyskał tytuł modżtaheda i przewyższa rangą studentów.
Ajatollah (dosł. znak Boga) – tytuł szyickich autorytetów religijnych (modżtehedów) mających prawo do samodzielnego rozwiązywania zagadnień prawnych. Nadawano go zarówno jeszcze
za życia, na przykład ‘Allāme Hellī (zm. 1327 r.), jak i „wstecz”
by uhonorować autorytety z dawnych wieków. Praktyka ta mogła
być stosowana nawet wobec tych uczonych z przeszłości, którzy
byli zdecydowanymi przeciwnikami metody edżtahād. Tak było
w przypadku byli Īaghūba Kolaīnī (zm. 941 r.) – teologa, którego
zbiór hadisów wszedł na stałe do kanonu szyickich źródeł. W czasach safawidzkich niektórzy uczeni zwracali się tak do swoich
nauczycieli.
Znaczenie tytułu ajatollah wzrosło podczas rewolucji konstytucyjnej (1906–1911), kiedy to zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy
ruchu konstytucyjnego zaczęli nadawać tę godność religijnym
działaczom popierającym jedną ze stron. Coraz częstsze nominacje
ajatollahów przyczyniły się do deprecjacji tego tytułu. W latach
czterdziestych XX w. zastąpiło hodżdżat al-eslām. W konsekwencji
godnych najwyższego szacunku teologów zaczęto wówczas określać ajatollah al-uzma’ (wielki ajatollah). Obecnie wyniesienie do
tej rangi wielkiego ajatollaha równoznaczne jest z uznaniem go
za mardża’ at-taghlīd.
Mardża’ at-taghlīd (źródło [do] naśladowania) – najwyższa
instancja prawa imamickiego, tytuł ustanowiony w XIX w. Jako
pierwsi zostali nim uhonorowani Mohammad-Hasan Nadżafī (zm.

�170

Anna Bylińska-Naderi

1850 r.) i Mortezā Ansamī (1799–1864). Chociaż nie ma żadnych
formalnych procedur promowania ulemów do tej rangi, niepisany
zwyczaj mówi, że musi być on autorem rozprawy dotyczącej konkretnego zastosowania szari’atu. Stanowisko mardża’ at-taghlīd
dostępne jest wyłącznie dla prawników. Wysoko cenieni teologowie, interpretatorzy i komentatorzy Koranu oraz filozofowie są
tej możliwości pozbawieni. Najbardziej godnym tytułu mardża’
al-taghlīd uznano Mohammad-Hoseīna Borudżerdī (1875–1961),
a później Mohsen al-Hīkma (zm. 1970 r.) i Abū’l-Ghāsem al-Cho’ī
(zm. 1992 r.). W XXI w. zasada wyboru nowego mardża’ al-taghlīd
pozostaje nadal raczej niesformalizowana. W chwili obecnej godność ta przysługuje irackiemu uczonemu (irańskiego pochodzenia), ‘Alemu Sīsatānī (ok. 1930 r.). Część Irańczyków uważa go za
najwyższy autorytet religijny.
Rahbar-e enghlāb (przywódca rewolucji) – ten tytuł i stanowisko
wprowadził ajatollah Chomeini (1902–1989), przywódca irańskiej
rewolucji w 1979 r. Był to pierwszy urząd o tak istotnym znaczeniu
od czasów Safawidów. Uzasadniał konieczność ustanowienia władzy
religijnej i zaprowadzenia nowego porządku w Iranie. Podwaliną
tego przekonania stała się ogłoszona przez Chomeiniego w 1970 r.
w Nadżafie teoria welāīat-e faghīh (zwierzchnictwo uczonego religijnego). Przekonywał w niej, że w państwie musi istnieć władza
wykonawcza, która dzięki szerokiej wiedzy religijnej i umiejętności
poprawnej interpretacji tekstów religijnych – praw i nakazów Boga –
będzie w stanie pokierować ludźmi. Przeciętni obywatele nie potrafią
właściwie zrozumieć prawa Bożego, są niezdolni do podejmowania
właściwych decyzji i kierowania sprawami państwa. Na tej drodze
potrzebują przewodnika (rahbar) – szyickiego prawnika zdolnego
do właściwego interpretowania szari’atu, który ich poprowadzi aż
do nadejścia oczekiwanego imama i zakończenia okresu wielkiego
ukrycia. Prawo do rządzenia przysługuje prawnikom także z tego
powodu, że są spadkobiercami Proroka Mohammada, który w swo-

�Struktura szyickiego duchowieństwa

171

ich czasach nadzorował wszystkie instytucje wykonawcze. W rzeczywistości teoria ta daje religijnemu przywódcy nieograniczone
prerogatywy. Zarówno on, jak i towarzysząca mu Rada Strażników
Rewolucji, aprobują wszelkie działania podejmowane przez prezydenta i parlament. W ten sposób w rękach uczonych szyickich znalazły się władza ustawodawcza, wykonawcza, sądownicza a także
kontrola nad środkami masowego przekazu.
Po śmierci Chomeiniego stanowisko przywódcy rewolucji objął hodżdżat al-eslām ‘Alī Hoseīnī Chāmeneī (ur. 1939 r.). Został
wtedy oficjalnie awansowany do stopnia ajatollaha, przyznano mu
prestiżowy tytuł walī-e faghīh, a później także ajatollah al-uzmā’.
Nie otrzymał jednak tytułu mardża’ al-taghlīd.
Bibliografia
Amir-Moezzi M.A., Shi’ite Doctrine, w: Encyclopaedia Iranica, http://www.
iranicaonline.org/articles/shi’te-doctrine [05.03.2012].
Bruner R., Shi’ite doctrine II. Hierarchy in the Imamiyya, w: Encyclopaedia
Iranica, http://www.iranicaonline.org/articles/shi’te-doctrine
[01.03.2012].
Morgan D., Rethinking Safavid Shi‘ism, w: The Heritage of Sufism, t. 3: Late
Classical Persian Sufism (1501–1750), eds. L. Lewisohn, D. Morgan,
Oxford 1999, s. 19–27.
Noubachtī al-H. ibn M., Sziitskije sekty, przekład i komentarz S.M. Prozorowa,
Moskwa 1973.
Steward J.D., Ejāza, w: Encyclopaedia Iranica, t. 8, 1998, s. 273–275.
Welāīatī ‘Alī Akbar, Naghsz-e szī’e dar farhang wa tamaddon-e eslām wa
Īrān, t. 1: Madāres wa houzehā-je ‘elmīe-je szī’e, Teheran, 1389.
Zarrīnkūb ‘A., Dou gharn-e sokūt. Sargozaszt-e hawādes za oūzā’-e tārīchī
dar dou gharn-e awwal-e eslām az hamle-je ‘Arab tā zohar-e Tāherīān,
Teheran 1387 [wyd. 9 ].

��Wojciech Kluj OMI

Kapłaństwo w najstarszych
świętych tekstach Indii – Wedach
1. Kontekst religijny Wed i hinduizmu
Na początku prezentacji powierzonego zagadnienia należy
wyjaśnić dwa pojęcia, które będą pojawiały się w dalszej części.
Po pierwsze, pojęcie „kapłaństwa” oznaczać tu będzie varnę, tzn.
kastę bramińską. Trzeba pamiętać, że zarówno jej rola rytualna
(„liturgiczna”), jak i społeczna różniła się od kapłaństwa w tradycji katolickiej. Po drugie zaś, rozróżnić trzeba dwa pojęcia:
religia wedyjska oraz religia hinduistyczna w formie jaką znamy
współcześnie.
1.1. Wedyzm a współczesny hinduizm
Choć oczywiście hinduizm współczesny odwołuje się do Wed,
to jednak samo pojęcie hinduizmu jako jednej z głównych religii
świata jest raczej współczesne i nie funkcjonowało w czasach powstawania głównej księgi, która nas interesuje, czyli ponad trzy
i pół tysiąca lat temu. Ponadto, jak każda religia, również praktyki ludów mieszkających na subkontynencie Indyjskim w ciągu
kilkudziesięciu wieków zmieniały się dość znacząco, zwłaszcza
w czasach mocnych wpływów muzułmańskich oraz kolonialnych.
Dla przykładu różnic podać można, że najważniejszymi bóstwami wedyjskimi byli Agni (bóg ognia), Indra (władca piorunów),
Rudra (władca duchów natury), Uszas (bogini świtu), Waruna

�Wojciech Kluj OMI

174

(bóg wody), Pradźapati (Pan Wszystkich Stworzeń). W hymnach
spotykamy również takie bóstwa, jak: Djaus (ojciec nieba), Jama
(władca śmierci), Prythiwi (matka ziemia), Soma (bóg księżyca),
Surja (bóg słońca, czczony o wschodzie i zachodzie). Pojawia się
także Wisznu, który później stanie się jednym z głównych bóstw
w tradycjach indyjskich1. Natomiast podstawowymi bóstwami
współczesnego panteonu hinduistycznego są Brahma (stwórca, demiurg, kreator), Wisznu (podtrzymujący życie) oraz Śiwa
(niszczyciel, patron joginów)2. Poza tymi trzema podstawowymi
w wielu miejscach czczeni są Dewi (bogini światłości), Durga,
Kali lub Parwati (różne postaci małżonki Śiwy), Ganeśa (pan mądrości – z głową słonia), Kryszna (inkarnacja Wisznu), Lakszmi
(małżonka Wisznu), Maja (iluzoryczna moc), Śakti (bogini mocy
żeńskiej zasady wszechświata), czy też Śri (bogini dobrobytu,
dostatku i szczęścia)3.
W hymnach Wedy „niebo” było zamieszkane przez „trzydzieści
trzy” bóstwa. Z czasem ich liczba rosła. Dziś niektórzy obliczają
ich liczbę na „trzy miliony i trzysta tysięcy”4. Przyglądając się panteonowi bóstw wedyjskich, można dostrzec liczne podobieństwa
z greckim czy rzymskim, albo też innych krajów Azji Mniejszej.
Widać, że mamy wspólne indoeuropejskie źródło5. Bóstwa wyobrażane są na podobieństwo ludzi, razem z ich wadami i zaletami
(pijaństwo Indry, sprawiedliwość Waruny). W odniesieniu do bóstw
wedyjskich, ciekawy jest fakt, że żaden z nich nie odpowiada za
 Por. J.L. B r o c k i n g t o n, Święta nić hinduizmu, Warszawa, 1990, s. 14–29.
 Tych troje stanowi hinduską „trójcę” – Trimurti.
3
 Por. J. K i e n i e w i c z, Historia Indii, Wrocław – Warszawa – Kraków 2003,
s. 41.
4
 Końcówka „3” zarówno w liczbie „33” jak i „3 300 000” wynika ze sposobu
liczenia w Indiach.
5
 Pokazuje to np. staroindyjskie słowo Agni, agnis oznaczające to co łacińskie
ignis, czyli „ogień”. Podobieństwo nazw widać też m.in. między Djaus i Dzeus.
Analogiczny zakres władzy mają też Surja i Helios.
1

2

�Kapłaństwo w najstarszych świętych tekstach Indii – Wedach

175

stworzenie świata. Tę rolę do pewnego stopnia przejmie później
Purusza Pradźapati.
Oczywiście również dla współczesnych hinduistów Wedy stanowią najwyższy autorytet, do pewnego stopnia również sprawdzian hinduistycznej prawowierności. Fragmentów Wed do dziś
uczy się na pamięć i recytuje przy okazjach religijnych. Niemniej
wiele elementów religijnych ukazywanych w Wedach jest już dziś
nieznanych albo przynajmniej nie odgrywa roli we współczesnym
hinduizmie.
Wyjaśnienie należy się też terminowi „braminizm”. W znaczeniu technicznym określenie to przyjęło się w XIX w. w Europie na
określenie religii indyjskiej między „wedyzmem” a hinduizmem tak
jak go znamy współcześnie. Braminizm w tym znaczeniu obejmuje
okres między X a VI w. przed Chrystusem. Bez wątpienia braminizm
kontynuował tradycje wedyjskie, wprowadził też jednak nowe
elementy zawarte m.in. w brahmanach i upaniszadach.
1.2. Wedy na tle innych starożytnych ksiąg hinduskich
Aby zrozumieć sytuację i rolę kapłana-bramina w perspektywie
Wed, wpierw musimy krótko zaprezentować pozycję tego zbioru
wśród innych. Wedy to najstarszy zbiór (sanhity) świętych ksiąg
hinduskich. Najstarsze z nich są Rigwedy (wiedza hymnów). Zbiór
sanhit uzupełniają jeszcze Samaweda (mądrość pieśni), Jadźurweda (wiedza formuł ofiarnych) i Atharwaweda (mądrość kapłanów
atharwańskich). Z każdą sanhitą wiążą się młodsze teksty: brahmany, aranjaki i upaniszady6.
Jeśli chodzi o R i g w e d ę, to najstarsze jej hymny mogły już
powstać około XV wieku przed Chrystusem a na pewno nie później niż w XIII w. Od strony strukturalnej składają się one z 1028
 Por. np. J.L. B r o c k i n g t o n, Święta nić hinduizmu, dz. cyt., s. 14–31,
J.  K i e n i e w i c z, Historia Indii, dz. cyt., s. 40.
6

�176

Wojciech Kluj OMI

hymnów (sukta), zebranych w 10 kręgach (mandala). Najdłuższy
z hymnów ma 58 strof, najkrótszy tylko jedną. Najstarsze utwory
znajdują się obecnie w mandalach od drugiej do siódmej7. W tych
mandalach hymny kierowane są najpierw do Agniego, kolejne do
Indry, a w końcu do innych bóstw wedyjskich. Hymny ułożone są
podobnie jak w Koranie, tzn. od najdłuższego. Później powstała
druga część pierwszej mandali (od hymnu 51). Składa się ona
z dziewięciu krótkich zbiorów różnych autorów. W dalszej kolejności
powstała pierwsza część pierwszej mandali oraz mandala ósma.
Potem dodana została mandala dziewiąta – wszystkie jej hymny
kierowane są do Somy. Na samym końcu uzupełniono zbiór mandalą dziesiątą. Ta ostatnia różni się dość znacznie od wcześniejszych.
Wiele hymnów skomponowanych jest w formie dialogów. Widać
też, że pojawiają się nowe bóstwa, a także przemyślenia filozoficzne
na temat natury i powstania świata oraz opisy innych rytuałów
niż klasyczne wedyjskie ofiary. Język Wed (staroindoaryjski) różni
się od późniejszego sanskrytu. W tym zbiorze znajdujemy liczne
przykłady bogato rozwiniętej poezji a także tekstów religijnych
i filozoficznych. Do najbardziej znanych, również w języku polskim8, należą hymny ku czci Jutrzenki – Uszas, błagalne pieśni do
Waruny, do Indry, czy też hymn o stworzeniu świata.
W swej treści Rigweda ukazuje się wyraźnie jako księga kapłańska. Widać, że zasadniczo służyła liturgii i celom rytualnym.
Zgodnie z tradycją hymny z tej księgi miał recytować hotar, kapłan
który zapraszał bogów, aby wzięli udział w obrzędach. Większość
z hymnów to peany ku czci poszczególnych bóstw. Głoszą ich
chwałę, wspominając ich imiona, epitety, funkcje czy atrybuty.
Hymny Rigwedy koncentrują się na wychwalaniu głównych bóstw
 Są to tzw. mandale rodzinne. Nazwa wzięła się stąd, że były przypisywane
określonym rodom bramińskim.
8
 Dzięki przekładom Franciszka Michalskiego.
7

�Kapłaństwo w najstarszych świętych tekstach Indii – Wedach

177

i przypodobaniu się im poprzez rytualne ofiary. Tymi głównymi
bóstwami są Indra (bóg wojny, wiatru i deszczu), Agni (ogień
ofiarny), Surga (słońce) i Varuna (kosmiczny porządek). Wedyjscy bogowie rządzą ważnymi problemami życiowymi takimi jak
deszcz, wiatr, ogień czy wojna, ale również wybaczają wykroczenia
i wymierzają sprawiedliwość w życiu pozagrobowym. Według Rigwedy również zmarli przodkowie mogą wpłynąć na życie. Także
ich czci się poszczególnymi rytuałami. Życie pozagrobowe Rigwedy
to wieczne świadome trwanie w domu Yamy (boga świata zmarłych). To bogowie, a nie karma są odpowiedzialni za zapewnienie
sprawiedliwości w życiu i po śmierci9.
J a d ź u r w e d a zwana jest również Wedą formuł ofiarnych,
gdyż recytowana była półgłosem przez kapłanów – adhwarju,
podczas wykonywania czynności manualnych związanych z obrzędem składania ofiary. Stanowi ona zbiór tekstów zarówno
w formie wierszowanej jak i w prozie. Składa się z Jadżurwedy
Białej i Jadżurwedy Czarnej. W skład Czarnej wchodzą cztery
sanhity, w skład Białej tylko dwie. Oczywiście od obydwu z nich
wywodzą się różne brahmany, aranjaki i upaniszady10.
S a m a w e d a to zasadniczo księga melodii dopasowanych
głównie do hymnów Rigwedy11. Pieśni te wykonywał przeważnie
kapłan-kantor określany jako udgatar12. Weda te posiada dwie
części – Arczika (zbiór tekstów) oraz Gana (zbiór melodii). Zbiór
tekstów składa się z „Pierwszego zbioru” (Purwaczika) oraz „Drugiego zbioru” (Uttarczika). W pierwszym na 587 zwrotek, jedy9
 Por. H. E l l i n g e r, Hinduizm, Kraków 1997, s. 44–47; J.L. B r o c k i n g t o n,
Święta nić hinduizmu, dz. cyt., s. 14-27.
10
 Por. H. E l l i n g e r, Hinduizm, dz. cyt., s. 47–49; J.L. B r o c k i n g t o n, Święta
nić hinduizmu, dz. cyt., s. 28–29.
11
 Na prawie 1600 hymnów, jedynie 78 nie pochodzi z Rigwedy. Nazwa zbioru
pochodzi od słowa samana, określającego rytm śpiewu.
12
 Ud-Gaj znaczy „śpiewać”.

�178

Wojciech Kluj OMI

nie 45 nie pochodzi z Rigwedy. W drugim na 1225 zwrotek jest
31 oryginalnych. Hymny ułożone są według bogów, do których są
adresowane13. W obu zbiorach ważniejsze są melodie i rytmy, niż
sam tekst. Purwaczika stanowi zasadniczo zbiór melodii śpiewanych
podczas obrzędów ofiarnych, a Uttarczika zawiera hymny mające
charakter wielbiący bogów. Nie będziemy tu omawiać zbiorów
śpiewników (gana)14. Samaweda zawiera również dwie sanhity.
Od niej też pochodzą dwie brahmany oraz dwie aranjaki tudzież
dwie upaniszady15.
A t h a r w a w e d a jest obecnie uważana za czwartą Wedę, ale
nie zawsze tak było. Pierwotna nazwa wzięła się od dwóch nazwisk – Atharwan (legendarny kapłan-bramin zajmujący się praktykami zmierzającymi do zapewnienia pomyślności) oraz Angiras
(mityczny ród bramiński). Z czasem drugi człon nazwy zaniknął.
Poza tekstami z wcześniejszych Wed, Atharwaweda koncentruje
się na adoracji bogów i sprawowaniu liturgii ofiarnej. Istnieją dwie
wersje tejże Wedy dość znacznie się różniące. Ponieważ jej treść
zawiera różne wierzenia ludowe oraz obrzędy pogrzebowe, weselne, pokutne i magiczne zaklęcia, nazywana jest niekiedy Wedą
zaklęć czarodziejskich, np. przeciw chorobom. Niektóre zaklęcia
były skierowane przeciw klątwom lub w celu naprawienia skutków
złych uczynków, albo pomyłki podczas obrzędów religijnych, czy
też zapobieżenia złym snom. Dość liczne były zaklęcia mające na
celu ochronę korzyści materialnych braminów. Kapłani, znający te
 Pierwszych 120 zwrotek kieruje się do Agni. Następnych 360 poświęconych
jest Indrze, dalej 110 zwraca się do Somy.
14
 Gana składają się z czterech części. Po dwie związane z Purwacziką i z Uttarcziką. Jedne z nich są przeznaczone do użytku wsi, drugie są zalecane do
recytowania w lasach lub na pustyni, jako że z powodu swej ezoteryczności
i niebezpiecznego charakteru ich niewłaściwe wykonanie mogłoby spowodować
znaczną szkodę.
15
 Por. H. E l l i n g e r, Hinduizm, dz. cyt., s. 47; J.L. B r o c k i n g t o n, Święta
nić hinduizmu, dz. cyt., s. 27–28.
13

�Kapłaństwo w najstarszych świętych tekstach Indii – Wedach

179

zaklęcia adhwarju, byli konieczni w czasie większych obrzędów,
np. ceremonii na dworach królewskich. Nad poprawnością wszelkich obrzędów związanych ze składaniem ofiar czuwał główny
brahman. Miał on recytować w myślach zaklęcia Atharwawedy,
aby chronić uczestników przed niebezpieczeństwami wynikającymi
z ewentualnych niedopatrzeń rytualnych16.

2. Składanie ofiary jako główny obrzęd religijny Wed
2.1. Rodzaje ofiar (jadźnia)
Ofiara składana bóstwom zasadniczo miała formę prostą, ale
niekiedy bywała bardzo rozbudowywana. Najczęściej bóstwu
ofiarowywano ofiarę, spalając w ogniu jakiś przedmiot lub produkt np. topione masło (ghi), recytując w tym czasie święte słowa
Wed. W bardziej uroczystych celebracjach składano w ofierze
święty napój (soma). Z czasem składanie ofiar nabrało głębszego
znaczenia i zostało rozbudowane, a reguły jej sprawowania stopniowo stawały się coraz bardziej sztywne. Ofiara miała pewien
aspekt prośby, ale nawet gdy niekiedy przynosiła pewną korzyść
w wymiarze doraźnym, to jednak nade wszystko stanowiła przede
wszystkim reintegrację duchowo-kosmiczną powiązaną z powrotem
do utraconego pierwotnego stanu szczęścia lub dostatku. Ofiara
nie miała charakteru dziękczynnego a jej skuteczność nie zależała
od bóstw, ale od dokładności spełnienia rytuału17.
16
 Por. H. E l l i n g e r, Hinduizm, dz. cyt., s. 49–50; J.L. B r o c k i n g t o n, Święta nić hinduizmu, dz. cyt., s. 29–31. Dobry schemat powiązań poszczególnych
tekstów wedyjskich z poszczególnymi „kapłanami” (ofiarnikami) a także poszczególnymi sanhitami (według szkół), brahmanami, aranjakami oraz upaniszadami
znaleźć można w: A. D e g r a c e s, [Religie Indii] Początki: od religii wedyjskiej do
„Upaniszad”, w: Encyklopedia religii świata, red. F. Lenoir, Y. Tardan-Masquelier,
Warszawa 2002, s. 863.
17
 Por. tamże, s. 874.

�180

Wojciech Kluj OMI

Niektóre obrzędy wedyjskie sprawowane były w domu. Ofiara
składana była wtedy przy jednym ogniu ofiarnym. Inne ofiary
wymagały, aby paliło się kilka ogni a wtedy wykonawcą mógł być
tylko „profesjonalny” bramin. Niekiedy brało udział wręcz kilku lub
kilkunastu braminów, czyli tych którzy wiedzą jak to ma wyglądać.
Najbardziej uroczyste obrzędy wedyjskie, połączone z ofiarą somy
mogły trwać dni, a nawet całe lata. Tytułem przykładu wspomnieć
można kilka rodzajów ofiar.
Klasyczna codzienna, domowa ofiara agnihotra polegała na
wylewaniu masła lub mleka do ognia. W tym czasie recytowane
były hymny Rigwedy18. Wzorcowo sprawowana była codziennie
dwukrotnie, rano i wieczorem. Umiejętność sprawowania takiego rytuału mógł posiąść również członek rodziny, niekoniecznie
„zawodowy” bramin. Te proste ryty obejmowały niewielką grupę
obrzędów. Do dziś są one praktykowane w pobożnych rodzinach.
Potrzebne do niej były jedna lub dwie łyżeczki, parę źdźbeł trawy lub drzazg na podpałkę i trochę wody. Ofiarnik krzesał ogień
pocierając o siebie dwa drewienka. Ryt ten niekiedy łączył się
z „adoracją ogni”19.
Ogień ofiarny stawał się sposobem przekazania bóstwu danej
ofiary. Z początku ofiary składano na ziemi, później na ołtarzach.
W uroczystym obrzędzie trzech ognisk konieczna była obecność
kilku kapłanów-braminów. Najpierw rozniecono ognisko pana domu
w kształcie koła. Służyło ono do pieczenia ofiary i rozpalane było
na wschodzie. Następnie wzniecano ognisko w formie kwadratu.
Były w nim składane pieczone ofiary. W końcu trzeba było jeszcze
stworzyć „ognisko południa” w kształcie półksiężyca.
 Szerzej o modlitwie wedyjskiej por. M. D h a v a m o n y, Classical Hinduism,
Roma 1982, s. 207–216.
19
 Por. A. D e g r a c e s, [Religie Indii] Początki..., dz. cyt., s. 875 i 877; M.  D h a v a m o n y, Classical Hinduism, dz. cyt., s. 159–161 (agnihotra) i s. 174–185
(ofiara domowa).
18

�Kapłaństwo w najstarszych świętych tekstach Indii – Wedach

181

Istniały jednak również obrzędy wykonywane okresowo, a niektóre wykonywane jedynie od czasu do czasu20. Wśród tych pierwszych
wzorcowymi są ofiary związane z somą, trunkiem wywołującym
ekstazę, symbolizującym nieśmiertelność. Wszelkie obrzędy związane
z zakupem, przewozem na rydwanach, wyjmowaniem z wody, czy
wyciskaniem napoju z łodyg służyły jako metafory różnych etapów
związanych z oczyszczeniem lub transformacją. Przejście ujawnia się
symbolicznie w przemianie ze stanu stałego w ciekły (przy tłoczeniu),
ale również ze światła w energię wyzwalającą się ze spożywanego
napoju21. Cały hymn 51 mandali dziewiątej poświęcony jest somie:
„Somę, kamieniem wyciśniętą, / Przepuść, kapłanie, przez cedzidło,
/ Oczyść dla Indry, by ją wypił. / Mleko niebiańskie, jak najlepsze,
/ Dla Indry, co ma piorun w dłoni, / Najsłodszą somę wyciskajcie!
/ Twoim przesłodkim mlekiem, Indu, / Tamci bogowie się radują, /
Maruty, z somy przecedzonej! / Ciebieśmy, Somo, wycisnęli, / Być
sprowadzała szał burzliwy, / Pieśniarzom, silna, ku pomocy! / Płyń,
płyń, o Somo, w dal patrząca, / Strumieniem, w sito wyciśnięta, /
Dla pokrzepienia i dla sławy”22.

Do grupy obrzędów angażujących jeszcze większą grupę kapłanów należały m.in. „ryty królewskie”. Np. namaszczenie królewskie
połączone ze świętowaniem drugich narodzin króla, utożsamianego
z całym światem i Puruszą Pradźapatim. Wiązały się one z ofiarą
somy, ale były o wiele bardziej rozbudowane. Stanowiły cały cykl
rytów powtarzanych przez kolejne dni. W tym przypadku również
nowo namaszczany król należał do grupy ofiarników23.
20
 Np. nowej pełni księżyca albo ofiary kwartalnej – por. M.  D h a v a m o n y,
Classical Hinduism, dz. cyt., s. 161–163, albo też ofiar przebłagalnych – por.
tamże, s. 166–169.
21
 Por. A. D e g r a c e s, [Religie Indii] Początki..., dz. cyt., s. 875–877; M.  D h a v a m o n y, Classical Hinduism, dz. cyt., s. 163–165.
22
 Tłumaczenie za Fr. Michalskim. Tu powtórzone za Religie Wschodu i Zachodu.
Wybór tekstów źródłowych, red. K. Bank, Warszawa 1991, s. 29.
23
 Por. A. D e g r a c e s, [Religie Indii] Początki..., dz. cyt., s. 878–879.

�182

Wojciech Kluj OMI

Do bardzo rzadko sprawowanych obrzędów należała np. „ofiara
z konia”. Może się nam dziś ona wydawać dziwną albo trudną
do zrozumienia. Wykonywana mogła być tylko przez króla, a i to
bardzo rzadko24. Polegała ona na wypuszczeniu białego konia na
przeciąg jednego roku. Koń ten mógł poruszać wszędzie, gdzie
chciał. [...] Po roku koń zostawał schwytany i rytualnie zabijany.
Król, który wykonał taką ofiarę stawał się władcą uniwersalnym.
Oczywiście do wykonania tego obrzędu, zwłaszcza jego ostatniej
części potrzebnych było więcej braminów. Ostatni etap, sama ofiara
opisywana była następująco:
„Konia zabijano drugiego dnia. Najpierw mu pokazywano kobyły,
których widok pobudzał go do rżenia (rżenie to przyrównywano do
śpiewu kapłana, który rytualnie utożsamiał się z koniem ofiarnym).
Następnie zaprzęgano go wraz z trzema innymi rumakami do
kapiącego od złota rydwanu królewskiego, nad którym powiewała
biała chorągiew. Król, bogato przystrojony, przy wtórze bębnów
zasiadał w pojeździe w towarzystwie głównego kapłana-śpiewaka
i jechał w kierunku świętego stawu, znajdującego się na wschód
od placu ofiarnego. Gdy wrócił, królowa wraz z dwiema innymi
małżonkami władcy przystrajała grzywę i ogon konia, odmawiając
święte słowa. Potem do słupów przywiązywano zwierzęta ofiarne
(ogółem było ich 609, z tego 20 przy głównym słupie) i zarzynano
je, z wyjątkiem konia,  którego wyprzęgłszy i zaprowadziwszy
w północny kraniec placu ofiarnego, duszono, wypuszczając dzikie
zwierzęta na swobodę”25.

Jeszcze rzadziej niż ofiara z konia składana była ofiara z człowieka. Obrzędy były podobne. Tak samo dawano ofierze wol24
 Por. M.  D h a v a m o n y, Classical Hinduism, dz. cyt., s. 165–166. Historycznie znane są fakty dokonania takiej ofiary przez Puszjamitra Śunga (około roku
176 przed Chr.), Samudragupta (335–375 po Chr.), Kumaragupta (415–454)
i Aditjasena w VII w.
25
 Za: J. A u b o y e r, Życie codzienne w dawnych Indiach, http://bosmar.
fm.interia.pl/wedy.htm [11.10.2013].

�Kapłaństwo w najstarszych świętych tekstach Indii – Wedach

183

ność na rok. Po upływie roku ofiara, którą był mężczyzna z kast
wojowników lub braminów, dzielił rytualnie łoże z królową. Nie
zawsze obrzędy kończyły się śmiercią człowieka. Niekiedy w jego
miejsce ofiarowano zwierzę. Ta ofiara miała jeszcze większą moc,
niż ofiara z konia.
2.2. Przykłady „liturgicznych” tekstów Wed
W takim to, wyżej wspomnianym kontekście składania ofiar
działali bramini. Jeśli chodzi o świadectwo najstarszych tekstów,
to już pierwszy hymn, pierwszej księgi Rigwedy ukazuje nam perspektywę spojrzenia Wed na rolę i rangę składania ofiar. Kierowany
on jest do bóstwa ognia – Agni:
„Przyzywam Agni purohitę, / Jako boskiego ofiarnika / Hotara,
który skarby daje. / Agni przez dawnych wieszczów czczony /
I teraźniejszych godny chwały / Niechaj nam bogów tu przywiedzie
[...] Bóg Agni, hotar, wieszcz nad wieszcze / Prawdziwy, jasnej sławy
pełen, / Razem z bogami niechaj przybędzie”26.

W tym tekście Agni jest nazwany hotarem, czyli kapłanem
zapraszającym bogów, by wzięli udział w ofierze. Agni (ogień)
staje się jakby bóstwem pośredniczącym, który ofiarę pokarmową,
z tłuszczu, a czasem z somy „przekazuje” pozostałym bóstwom.
W tym znaczeniu bóstwo ognia spełniało kluczową rolę w składaniu
ofiary. Samo słowo „purohita” dosł. oznacza „umieszczonego na
przedzie”. Określało ono kapłanów rodzinnych ważnych domów,
np. domu władcy27. Od jego modlitwy i zaklęć zależała pomyślność
obrzędów a także np. zwycięstwo w walce.
 Religie Wschodu i Zachodu..., dz. cyt., s. 18.
 Kapłanów dworu władcy określano jako „Radźpurohita” albo „Radźguru”.
W dawnych tekstach mamy dwa ideały braminów. Z jednej strony radźpurohitów, a z drugiej riszich, którzy żyli w lasach i dzielili się swoją mądrością z tymi,
którzy do nich przychodzili.
26
27

�184

Wojciech Kluj OMI

Jakie znaczenie ma składanie ofiar? Przede wszystkim zachowanie ładu wszechświata. Ciekawą refleksję na temat powstania
świata i ładu w nim podaje wyżej wspomniany hymn 129 mandali
(księgi) X, traktujący o początku wszech rzeczy. Czytamy w nim
m.in.:
„Niebyt nie istniał wtedy, ani byt nie istniał, / Nie było też
przestworza i nieba u góry, / Co było w ruchu, w czyjej opiece? /
Czym wody były, otchłanne, głębokie? / Była ciemność, ciemnością
od początku okryte / Wszystko było jednym bez cech oceanem, /
Zarodek bytu w pustkowiu zawarty / Stał się tym jednym mocą swego
żaru. // Śmierć nie istniała wówczas, ani nieśmiertelność, / Pomiędzy
dniem a nocą nie było rozłamu, / Przez własną moc to jedno bez tchu
oddychało / I nic innego nigdzie poza nim nie było. [...] / Bogowie
się zjawili, gdy świat się wyłonił, / A więc kto może wiedzieć, skąd
wszystko powstało?”28.

W Rigwedzie znajdujemy też słynny Hymn o pierwotnym człowieku (Purusza)29, w którym czytamy m.in.:
„Tysiącogłowy jest Purusza, tysiącoki, o tysiącu nóg, / [...] Gdy
poćwiartowali Puruszę, na ile części go podzielili? / Co się stało z
jego ustami, co z ramionami, jaką nazwę otrzymały jego biodra,
jego nogi? / Usta jego stały się brahmanem [kapłanem], ramiona
rycerzem, / Biodra to są wajśjowie [rolnicy], z nóg narodził się śudra
[niewolnik]30. / Z jego ducha narodził się księżyc, z oczu narodziło
się słońce, / Z ust Indra i Agni, z oddechu narodził się wiatr. / [...] /
Gdy bogowie dokonali ofiary, związali Puruszę jak owcę. / Przez ofiarę
bogowie złożyli ofiarę ofierze – takie były ustanowienia pierwotne”.
28
 Ten hymn 129, z mandali X, to jeden z najbardziej tajemniczych hymnów
Rigwedy. Najpierw snuje myśl, że nie ma bytu, ale zaraz dodaje, że nie ma również
niebytu. Później, że nie było ani dnia ani nocy, ale była ciemność. Co może być
ciekawe z perspektywy chrześcijańskiej, hymn stwierdza, że bogowie powstali
po stworzeniu świata. Tu za Religie Wschodu i Zachodu..., dz. cyt., s. 32–33.
29
 Hymn 90, mandala X. Tu za Religie Wschodu i Zachodu..., dz. cyt., s. 30–31.
30
 W hymnie nie ma mowy o pozakastowych „niedotykalnych”, czyli Dalitach.

�Kapłaństwo w najstarszych świętych tekstach Indii – Wedach

185

Ta część Rigwedy ukazuje bóstwo bądź bóstwopodobny byt
Purusza, zwany też Pradźapati. Purusza dosłownie znaczy „człowiek” (byt ludzki). Według hymnu ma on tysiąc głów i tysiąc oczu
oraz tysiąc nóg. Może to być wyolbrzymienie bóstwa, ale może też
oznaczać, że jest przedstawicielem ludzkości. Zostaje on złożony
w ofierze, aby mógł być stworzony świat. Spotykamy tu pewną
łamigłówkę. Najpierw to bogowie złożyli w ofierze człowieka,
a potem to on stworzył bogów. Jak to możliwe? Jest to ważna
cecha tej koncepcji Pradźapatiego. Czy sam Pradźapati przetrwał
swoje poćwiartowanie? Ofiara z Puruszy stwarza świat. Ofiara
jednocześnie staje się tworzeniem. Pobieżna lektura daje wrażenie
znaczenia symbolicznego. Specjaliści jednak dostrzegają w tym
tekście coś więcej. Kiedy Purusza tworzy świat, czyni to ze swego
ciała. Składa się w ofierze, a w szczytowym momencie rasa ludzka
powstaje z jego pozostałości. Kulminacyjny moment tego nowego
stworzenia następuje, gdy rodzą się cztery kategorie społeczne
określone przez system kastowy: najwyższa grupa braminów,
następnie kszatrijów, wajśjów oraz siudrów. Na co warto zwrócić
uwagę, Purusza jest nie tylko twórcą, ale jest również istotnym
materiałem tej konstrukcji społecznej. Nie ma jasnej linii podziału
między twórcą i stworzeniem. Nie ma wielkiej przepaści między
nimi. To jakby-boskie ciało zostaje podzielone i przemienione.
Ofiara jest źródłem i narzędziem zarówno honoru, jak i błogosławieństwa. Bycie złożonym w ofierze oznaczało, że osoba składana
w ofierze przemienia cały świat31.
31
 Chrześcijanom ten obraz może nasuwać skojarzenia z ofiarą Jezusa Chrystusa. W celach przybliżenia prawdy chrześcijańskiej w kontekście hinduskim
mogą być stosowane pewne porównania w duchu inkulturacyjnym. Jednak tutaj
pozostajemy w kontekście myśli wedyjskiej. Rozwijała się ona wtedy niezależnie
od możliwych skojarzeń chrześcijańskich. Jako przykład takiej refleksji podać
by można I. D a v i e, Jesus Purusha. A Vedanta based doctrine of Jesus, West
Stockbridge 1985.

�186

Wojciech Kluj OMI

3. Rola „kapłańskiej” kasty braminów
w społeczeństwie okresu Wed
W ostatniej części tej prezentacji zaprezentujemy najpierw
rytualne, a następnie bardziej społeczne funkcje kapłanów bramińskich okresu Wed.
3.1. Obrzędowe funkcje braminów
Jak to już było wcześniej wskazane przy okazji omówienia Wed,
od strony „liturgicznej” mamy cztery zasadnicze rodzaje kapłańskich funkcji wymaganych przy składaniu ofiar. Nie wszystkie były
konieczne przy prostych rytuałach rodzinnych.
H o t a r pełnił rolę recytatora wzywającego bóstwa lub czczącego jego przymioty, albo też wymieniającego litanie. Mogły to być
zarówno pojedyncze wersety, strofy, albo całe hymny zaczerpnięte
z Rigwedy. Ponieważ każdy etap rytuału wymagał takich wezwań,
hotar pełnił więc rolę wiodącą lub też wręcz przewodzącą. Jego
księgą była Rigweda32.
A d h v a r y u był odpowiedzialny za wszystkie fizyczne szczegóły
składania ofiary, zwłaszcza tam gdzie była składana ofiara somy.
Miał on m.in. pomierzyć teren, zbudować ołtarz, przygotować
naczynia ofiarne, potem drewno i wodę, przyprowadzić zwierzę
i zabić je. Każdej z tych czynności towarzyszyły formuły wzywające lub błogosławiące zaczerpnięte z Jadźurwedy. Z czasem rola
adhvaryu rosła i wiele tekstów Rigwedy zostało włączonych do
Jadźurwedy w stanie bądź dosłownym, bądź zaadaptowanym.
U d g a t a r był kantorem hymnów śpiewanych w odpowiednich
melodiach zaczerpniętych z Samawedy. Była to bardzo ważna rola
 Poza wyżej wymienionymi fragmentami do hotara znajdujemy odniesienie
np. w hymnie 25, mandali pierwszej skierowanym do Waruny. Czytamy tam
m.in. „O znowu mówmy razem z sobą, / Bo słodki sok już przyniesiony, / Być go
skosztował jakby hotar”. Za: Religie Wschodu i Zachodu..., dz. cyt., s. 20.
32

�Kapłaństwo w najstarszych świętych tekstach Indii – Wedach

187

w wielkich ofiarach somy. Specyficzną rolą udgatara był śpiew
hymnów uwielbienia i radości z orzeźwiających cech somy, świeżo
wyprodukowanego napoju z wyciśniętych roślin33.
B r a h m a n stanowił rodzaj nadzorującego całe przedsięwzięcie
i odpowiedzialnego za naprawienie ewentualnych błędów poprzez
uzupełniające wezwania.
Ściśle biorąc, w ofierze indywidualnej ofiarnikami mogli być
teoretycznie wszyscy członkowie trzech wyższych stanów. Nie tylko
mężczyźni, podczas składania ofiary mężowi powinna towarzyszyć żona34. Ponieważ jednak niektórzy nie znali się na tym, bądź
nie chcieli się tym zajmować, prosili często o pomoc braminów,
którzy się na tym znali „zawodowo”. Tym bardziej władcę stać
było na profesjonalistę w tych sprawach. Mógł sobie pozwolić na
zatrudnienie swoistego „kapelana” do spraw obrzędów. Taki bramin nosił nazwę purohita35. Oczywiście bardziej skomplikowane
lub też uroczystsze obrzędy sprawowało więcej braminów. Te inne
funkcje tak opisuje A. Degraces:
„Ryg-weda wymienia poza jednym lub trzema śpiewakami
(udgatar), siedmiu oficjantów, z których najważniejszy (hotar)
rozlewał ofiarę i recytował wersety Wedy. Ofiarnik, który wyłącznie
wygłaszał formuły, nosił miano adhwarju („ten, który jest na drogach”).
Odgrywał on aktywną rolę w sprawowaniu obrzędów: wędrował
z miejsca na miejsce, rozpalał ogniska, budował ołtarz, ustawiał
naczynia, przygotowywał pieczoną ofiarę. Agnidh czyści i zapala ognie.
Majtrawaruna, kapłan Mitry i Waruny, przysposabia do śmierci i pełni
funkcję hotara w trakcie składania ofiary ze zwierzęcia. Klarownik
napoju soma nazywa się potar (od PU – „oczyszczać, filtrować”),
33
 O tych trzech funkcjach hotara, adhvaryu i udgatara por. szerzej M.  D h a v a m o n y, Classical Hinduism, dz. cyt., s. 151.
34
 Szerzej o roli kobiet podczas składania ofiar por. M. D h a v a m o n y, The
position of women in Hindu societies, „Studia Missionalia”, 40 (1991), s. 195–223.
35
 Więcej o purochicie por. M.  D h a v a m o n y, Classical Hinduism, dz. cyt.,
s. 149–150.

�188

Wojciech Kluj OMI

a nesztar (od NI – „prowadzić”) wiedzie podczas ofiary z somy żonę
ofiarnika. Brahman nadzoruje całą czynność, czuwając nad precyzją
jej wykonania. Do niego należy skorygowanie błędu w rytuale, jeśli do
niego doszło. Podczas obrzędu siedzi w milczeniu w środku przestrzeni
ofiarnej. Jego zasadnicza rola, strażnika neutralnego brahmana, tzn.
samej zasady, zapewnia mu część honorarium (dakszina)”36.

W czasach wedyjskich nie było sfery sacra publica, więc nie było
też sacerdotes publici, jak to było np. w Rzymie. Ofiara wedyjska
zasadniczo obejmowała ofiary indywidualne. W rozbudowanych
ofiarach musiało być ich jednak więcej. Biorąc pod uwagę, że
każda z czterech zasadniczych grup kapłanów miała w uroczystych obrzędach po trzech pomocników, więc termin ritvij określał
w istocie szesnaście grup ofiarników37.
3.2. Społeczna pozycja kasty braminów
Z początku religia wedyjska była zasadniczo ahierarchiczna
i koncentrowała się wokół rozbudowanego ceremoniału rodzinnego. Ofiara stanowiła podstawę, ponieważ odtwarzała czyn
kosmogoniczny – podtrzymywała istnienie świata. Pomyślność
ludzka była więc uzależniona od prawidłowego składania ofiary.
Świątynie zaczęły powstawać w okresie późniejszym.
Już w Wedach mamy wspomniane trzy wielkie rody kapłańskie,
które są związane z ofiarą ognia. Byli to Angirasowie, Atharwanowie i Bhrygu. Bezpośrednio Agni był powiązany z Angirasami,
a kult Waruny był związany zwłaszcza z rodem Bhrygu. Te trzy
nazwiska rodów kapłańskich są w pewnym sensie deifikowane38.
Ofiary były stale ważne a rytuały związane z ich składaniem
stały się bardziej złożone. Ponieważ podczas składania ofiar stosowano skomplikowane rytuały, a formuły i obrzędy opracowane
 A. D e g r a c e s, [Religie Indii] Początki..., dz. cyt., s. 874.
 Por. M.  D h a v a m o n y, Classical Hinduism, dz. cyt., s. 138 i 142.
38
 Por. A. D e g r a c e s, [Religie Indii] Początki..., dz. cyt., s. 874.
36
37

�Kapłaństwo w najstarszych świętych tekstach Indii – Wedach

189

zostały w szczegółach przez braminów39, więc nic dziwnego, że
jedynie oni potrafili je prowadzić. Wszystkie operacje obrzędowe
zostały ściśle opisane, każde słowo musiało być wypowiedziane
z wielką dokładnością, gdyż inaczej rytuał tracił moc. Doszło do
tego, że każdy gest miał ukryte znaczenie, znane tylko braminom,
będącym łącznikami między światem ziemskim a transcendentnym. Ponieważ większość rytuałów dotyczyła spraw związanych
z bezpieczeństwem i zachowaniem ludzkiego życia, więc nie można
było łatwo z nich rezygnować.
Choć bramini zazwyczaj bywają określani jako kasta kapłańska, nie znaczy to jednak, że wszyscy byli ofiarnikami. Członek
kasty braminów mógł nim być, ale nie musiał. Pozycja braminów
w społeczeństwie nie polegała zasadniczo na ich funkcjach kapłańskich, ale na byciu „specjalistami od sfery sacrum”. Aby zrozumieć
miejsce braminów w społeczeństwie trzeba wyjaśnić co znaczy
termin varna tłumaczony na język polski najczęściej jako „kasta”.
Termin ten, dosłownie określający kolor, określa cztery zasadnicze
grupy społeczności wedyjskiej. Cztery podstawowe kasty zostały
usankcjonowane w hymnie o Puruszy Pradźapatim, znajdującym
się w Rigwedzie. Opis ten wyraźnie wskazuje na dominującą
rolę braminów, którzy zrodzili się z ust, lub jak mówią niektóre
komentarze, z oddechu Puruszy.
Według Wed była to najważniejsza grupa społeczna. Nie jest
jednak pewne, czy tak było w rzeczywistości. Biorąc pod uwagę
historię całego subkontynentu Indyjskiego, z niezliczoną ilością
wojen i różnych przemian, wydaje się, że jednak pierwszoplanową rolę w historii tego regionu odgrywała varna kszatrijów czyli
wojowników i władców. Jeśli przyjąć przekonanie, że literatura
 Z biegiem czasu ofiary stawały się coraz bardziej skomplikowane a bramini
stawali się wysoko wykształconymi specjalistami. Rozwijało się również pojęcie
ofiary. Por. więcej: http://www.infoplease.com/encyclopedia/society/veda-the-gods-vedic-sacrifice.html#ixzz2bMtOIghA [28.09.2013].
39

�190

Wojciech Kluj OMI

historycznoreligijna zostaje spisana z perspektywy grup najbardziej
wpływowych, to w Wedach możemy znaleźć pewne odzwierciedlenie dawnej sytuacji Indii. Być może właśnie z tego powodu
podkreślano tam rolę braminów, aby ją podnieść w relacji do
varny kszatrijów40.
Znajomość sprawowania funkcji bramińskich przekazywana była
dziedzicznie (nie było bezżenności). Czymś naturalnym w takiej
sytuacji było z czasem powstanie opozycji przeciwko braminom,
a także przeciwko rytuałom ofiarnym. Jedną z konsekwencji, która
rozwinęła się z czasem w niezależny ruch, który doprowadził do
powstania nowej religii był ruch zapoczątkowany przez Buddę41.
Sposobem bardziej pozostającym w ramach tradycji hinduskiej były
refleksje Upaniszad. Dziś stanowią one serce hinduskiej filozofii.
Domagały się one porzucenia rytuałów i dojścia do prawdziwej
wiedzy (jnana) zamiast mnożenia ofiarniczych rytuałów. Wedy,
którym poświęcona była ta prezentacja, ukazywały zasadniczo
wierzenia najwyższych warstw społecznych. Przekonania niższych
warstw przetrwały w znacznej mierze w formie mitologii. Na
dłuższą jednak metę to one w kolejnych wiekach zadecydowały
o późniejszym kształcie hinduizmu.

Wnioski
Choć kasta braminów (klasa kapłańska) została dość mocno
i wyraźnie ustanowiona w Indiach wedyjskich, to jednak tradycja
bramińska nie stała się kapłaństwem świątynnym. Jako znający
40
 Por. M.  D h a v a m o n y, Classical Hinduism, dz. cyt., s. 137–145. W polskiej
literaturze np. Kieniewicz (dz. cyt., s. 43) uważa, że wbrew sugestiom hymnu do
Puruszy, kolejność varn była inna: kszatrijowie, bramini, wajśjowie i siudrowie.
41
 W kontekście Indii warto zauważyć, że buddyzm nie przyjął się głębiej. Po
kilkunastu stuleciach stał się religią wielkiej części Azji, ale z Indii praktycznie
zniknął.

�Kapłaństwo w najstarszych świętych tekstach Indii – Wedach

191

się na sprawowaniu obrzędów ofiar, bramini stali się głównym
instrumentem realizacji celu ofiary wedyjskiej, którym było podtrzymanie bóstw i porządku struktury kosmosu. Choć system kast
został w Wedach ściśle określony doktryną o cyklu ponownych narodzin (samsara), nigdy nie stał się instytucją społeczno-polityczną.
Główną funkcją braminów było sprawowanie funkcji ofiarnika na
życzenie kogoś innego. Z tego powodu stawali się oni symbolicznie
punktem odniesienia do strefy sacrum. Z tego wynikały wysokie
standardy moralne im stawiane. Wydaje się, że obraz wedyjski
przedstawiający braminów jako najbardziej wpływową grupę
społeczną, był jednak trochę przejaskrawiony a może był wręcz
próbą wywalczenia pierwszeństwa w społeczeństwie kastowym,
przed kszatrijami.
literatura przedmiotu
Basham A., Indie, Warszawa 1973.
Bolewski J., The meaning of creation as sacrifice in Hinduism and
Christianity against the background of the reflections of R. Girard, „Studia
Bobolanum”, 4(2006), s. 57–71 oraz „Rocznik Orientalistyczny”,
60(2007), z. 2, s. 261–275.
Brockington J.L., Święta nić hinduizmu, Warszawa 1990.
Degraces A., [Religie Indii] Początki: od religii wedyjskiej do „Upaniszad”,
w: Encyklopedia religii świata, red. F. Lenoir, Y. Tardan-Masquelier,
Warszawa 2002, s. 855–891.
Dhavamony M., Classical Hinduism, Roma 1982.
Dhavamony M., The position of women in Hindu societies, „Studia
Missionalia”, 40(1991), s. 195–223.
Ellinger H., Hinduizm, Kraków 1997.
Hymny Rigwedy przełożył z sanskrytu F. Michalski, Wrocław 1972.

�192

Wojciech Kluj OMI

Jakimowicz-Shah M., Jakimowicz A., Mitologia indyjska, Warszawa 1982.
Kieniewicz J., Historia Indii, Wrocław – Warszawa – Kraków 2003.
Knapert J., Mitologia Indii, Poznań 1996.
Radhakrishnan S., Filozofia indyjska, t. 1, Warszawa 1959.
Religie Wschodu i Zachodu. Wybór tekstów źródłowych, red. K. Bank,
Warszawa 1991.
Sacha-Piekło, Małgorzata, Konstrukcja ciała rytualnego w tradycji wedyjskiej
i tantryzmie hinduskim, „Nomos”, 2009, nr 67/68, s. 113–128.
Schayer S., Literatura indyjska, Warszawa, b.m.w., 1936.
Seweryniak H., Hinduizm, „Studia Płockie”, 33(2005), s. 81–105.
Słownik mitologii hinduskiej, Warszawa 1994.
Słuszkiewicz E., Pradzieje i legendy Indii, Warszawa 2001.
Tokarz F., Z filozofii indyjskiej. Kwestie wybrane, Lublin, 1974.

�Ks. Leonard Fic

„Kapłaństwo” w buddyzmie
Buddyzm zawdzięcza swoje soki życiowe hinduizmowi, z którego wyrósł. W przeciwieństwie jednak do hinduizmu, który rozwijał
się stopniowo, religia Buddy pojawiła się nagle jako całkowicie
uformowana. Podobnie jak dżinizm była ona w znacznym stopniu reakcją na proces spłycania istotnych treści indyjskiej tradycji
religijnej oraz dominacji kasty braminów, które cechowały ówczesny hinduizm. W analogii do historii chrześcijaństwa, buddyzm
jest postrzegany jako swojego rodzaju hinduski protestantyzm.
W niniejszym opracowaniu zostanie przedstawiony w zarysie
hinduistyczny kontekst genezy buddyzmu (1), istota jego sprzeciwu wobec hinduizmu (2), struktura buddyjskiej wspólnoty (3),
obrzędowość oraz rytuał i kult sprawowany w tej wspólnocie (4).

1. Hinduistyczny kontekst genezy buddyzmu
Hinduizm w swojej długiej historii przechodził wiele form rozwoju, znacznie różniących się od siebie. Jej początki giną w mrokach czasów przedhistorycznych. Dzieje, jak i samo pochodzenie
ludu indyjskiego, splecione są z przybyciem plemion aryjskich
w dorzecze Indusu. Elementy przedaryjskie religii Hindusów stopiły
się wówczas z aryjskimi formami religijnymi. Hinduizm sprawia
do dziś wrażenie religii ahistorycznej1.
 Por. H. Wa l d e n f e l s, Religie odpowiedzią na pytanie o sens istnienia człowieka, Warszawa 1986, s. 12.
1

�194

ks. Leonard Fic

W religijnej historii Indii wyróżnia się zasadniczo cztery podstawowe okresy: przedaryjski (ok. 2500–1750 przed Chr.), wedyjski
(ok. 1750–1000 przed Chr.), bramiński (ok. 1000–500 przed Chr.)
i hinduistyczny (ok. 500 r. przed Chr. po czasy współczesne). Ortodoksyjny hinduizm opiera się na autorytecie Wed – świętych ksiąg,
którym przypisuje się cechę śruti, to znaczy „objawienia” („to, co
usłyszane”). Wedy stanowią zbiór hymnów powstałych ok. 1200–
500 przed Chrystusem. Wyróżnia się zasadniczo cztery „zbiory”
(samhita) Wed: Rigweda, Samaweda, Jadżurweda i Atharwaweda.
Do każdego z nich dołączone są Brahmany, tj. komentarze i interpretacje, sporządzone przez braminów. Następną grupą tekstów,
noszących cechę śruti, tworzą Aranjaki („teksty leśne”) i Upaniszady
(teksty filozoficzne). Oprócz „literatury objawionej” duże znaczenie,
szczególnie dla dzisiejszej duchowości hinduistycznej, ma w hinduizmie literatura nosząca cechę smryti („to, co się zapamiętało”).
Nie opiera się na objawieniu, ale uważa się ją za autorytatywną
tradycję2. Zalicza się do niej: epopeje narodowe – Mahabharatę
i Ramajanę, Sutry, z których powstały śastry (np. Manusmryti) oraz
Purany (indyjskie mitologie, jak np. Wisznu-Purana, Śiwa-Purana).
Cechą charakterystyczną religii Hindusów jest wiara w reinkarnację czyli w kołowrót narodzin, śmierci i ponownych narodzin. Poddany jest mu każdy człowiek tak długo, jak długo żyje
w niewiedzy i jak długo nie poznał swej tożsamości z brahmanem.
Istota ludzka tkwi bowiem w mocy sansary. Z tym pojęciem łączy
się nierozerwalnie koncepcja karmana, rozumiana jako działanie,
czyn, który dokonany teraz, ma wpływ na przyszłe wcielenie. Jest
to nieubłagane prawo przyczyny i skutku. Nadzieją hinduisty jest
wyzwolenie się z tego niekończącego się „kołowrotu” narodzin
i śmierci, czyli moksza.
 A. T h a n n i p a r a, Smryti, w: Leksykon religii, red. H. Waldenfels, Warszawa
1997, s. 437.
2

�„Kapłaństwo” w buddyzmie

195

Powszechny jest także dla hinduizmu pogląd Upaniszad o tożsamości indywidualnej jaźni, osobowego „ja” (atman), z uniwersalną,
bezosobową jaźnią – brahmanem. O tej ostatecznej rzeczywistości
– brahmana hinduista może powiedzieć jedynie neti neti („nie tak,
nie tak”). Jest ona bowiem niepojęta i nieopisywalna3. Hinduizm
nie przyjmuje istnienia Boga – Stwórcy. Wszystkie istniejące bóstwa
indyjskie są uważane za różnorakie manifestacje jednej i tej samej
bezosobowej przyczyny – brahmana. Politeistyczne tendencje występujące w Rygwedzie i teistyczne w Upaniszadach przekształciły się
jednak w ciągu dziejów tej religii w monoteizm, w którym oddaje
się cześć osobowemu Bogu. Brahma, Wisznu i Śiwa tworzą tzw.
trimurti – triadę bogów, będących aspektami brahmana.
Społeczeństwo indyjskie jest podzielone na cztery podstawowe kasty – warny (dosł. „kolor”). Stanowi to swoisty dogmat
religijny Hindusów. Przynależność do określonej klasy społecznej
uzasadniała nauka o sansarze i karmanie4. Zachowanie człowieka,
moralność i jego obowiązki określało z góry ustalone, panujące we
wszystkim, uniwersalne, bezosobowe prawo moralne – dharma5.
Na szczycie ustroju społecznego, ukształtowanego w epoce
wedyjskiej, stała kasta braminów – kapłanów. Cieszyła się wielkim uznaniem, przede wszystkim ze względu na celebrowany
przez nich rytuał ofiarny, zobowiązujący bogów do wzajemności.
Drugą kastę stanowili kszatrijowie, tj. wojownicy i arystokraci.
Reprezentowali władzę świecką i chronili kraj przed wrogami.
Do kasty trzeciej – wajsiów, należeli chłopi, kupcy i rzemieślnicy. Ich zadaniem było zaopatrywanie pozostałych kast w środki
niezbędne do życia. Ostatnią kastą byli – siudrowie. Składała się
ona ze zdegradowanych społecznie Ariów, robotników i służby.
 Te n ż e, Brahman, w: Leksykon religii, dz. cyt., s. 38.
 G.J. B e r l i n g e r, Leksykon religii świata, Warszawa 1999, s. 45.
5
 A. T h a n n i p p a r a, Dharma, w: Leksykon religii, dz. cyt., s. 87.
3
4

�196

ks. Leonard Fic

Nazywano ich „nieczystymi”. Pełnili rolę służebną wobec trzech
pierwszych kast.

2. Buddyzm hinduskim protestantyzmem
Buddyzm, zdaniem Hustona Smitha, współczesnego wybitnego
znawcy komparatywnej filozofii religii i autorytetu w dziedzinie
historii religii, zanegował istotne religijne aspekty hinduizmu: autorytet, obrzędowość, wymiar metafizyczny, pomoc boga, pierwiastek
nadprzyrodzony6. Określił on Buddę „zbuntowanym świętym”,
który obwieścił światu religię pozbawioną autorytetów7. Ostrze
jego ataku skierowane było przede wszystkim w rytuał i autorytet kasty braminów. Członkowie tej kasty, uważani za wcielenie
brahmana, mieli monopol na świętą wiedzę oraz składanie ofiar
bogom8. Odrzucając dominację braminów, Budda wzywał swoich
wyznawców do osobistego wysiłku w kształtowaniu własnej religii. „Nie przyjmujcie za prawdę wszystkiego, co wam mówią, nie
wierzcie oświadczeniom tylko dlatego, że znajdują się w książkach,
ani dlatego, że zgodne są z waszym przekonaniem, ani wreszcie
dlatego, że wygłasza ją wasz nauczyciel. Bądźcie latarniami sami
dla siebie. Tylko ci, którzy obecnie oraz po mojej śmierci będą polegali wyłącznie na sobie i nie będą szukali pomocy innych – tylko
ci osiągną niebiańskie wyżyny”9.
Logiczną konsekwencją złamania monopolu kasty braminów
w nauczaniu religii, było odrzucenie przez Buddę strony obrzędowej
w religii, którą obwieszczał. Twierdził, że „wiara w skuteczność
 H. S m i t h, Religie świata, Warszawa 1994, s. 99–105.
 Tamże, s. 101.
8
 E. S ł u s z k i e w i c z, Bramini, w: Encyklopedia katolicka, t. 2, red. F. Gryglewicz, R. Łukaszyk, Z. Sułowski, Lublin 1976, s. 1031–1033.
9
 E.A. B u r t t, The Teachings of the Compassionate Budda, Nowy Jork 1955,
s. 49–50, cyt. za: H. S m i t h, Religie świata, dz. cyt., s. 101.
6
7

�„Kapłaństwo” w buddyzmie

197

obrzędu i ceremonii”, jest jednym z „dziesięciu pęt” krępujących
ludzkiego ducha. Obrzędy bramińskie uważał za bezsensowne
i zabobonne. Konsekwentnie odrzucał też każdą pokusę ustanowienia własnej obrzędowości10.
Strona obrzędowa każdej religii związana jest nierozerwalnie
z jej elementem metafizycznym. Nieuchronne pytania: skąd się
wzięliśmy, dokąd idziemy, jaki jest sens naszego życia, czy świat
jest wieczny... domagają się odpowiedzi. Budda zachowywał w tych
kwestiach milczenie. Unikał spekulacji na tego rodzaju tematy.
Nigdy nie wypowiadał się o bogu. Pytany, czy bóg istnieje czy nie,
odpowiadał wymijająco. Tym, co stanowi fundament jego nauki,
są Cztery Szlachetne Prawdy: Prawda o Cierpieniu (Dukkha),
Prawda o Powstawaniu Cierpienia (Samudāya), Prawda o Zniszczeniu Cierpienia (Nirodha) i Prawda o Drodze Prowadzącej do
Zniszczenia Cierpienia (Magga), składająca się z ośmiu kroków,
tzw. Ośmiostopniowa Ścieżka. Jest ona drogą autotransformacji
istoty ludzkiej w jej wymiarze intelektualnym, emocjonalnym
i moralnym. Poprzez poszukiwanie mądrości, koncentrację umysłu
i zdobywanie cnót moralnych człowiek przezwycięża niewiedzę,
egoistyczne pożądanie, usuwa przyczynę powstawania cierpienia. Tym samym osiąga ostateczne i najwyższe dobro, jakim jest
w buddyzmie nirwana11.
Budda głosił religię pozbawioną pierwiastka nadprzyrodzonego,
tak charakterystycznego dla hinduizmu aż po czasy współczesne.
Osądzał surowo wszelkie formy wróżbiarstwa, przepowiadania
przyszłości i cudotwórstwa. Wszystko to bowiem odwraca uwagę
człowieka od trudnych i praktycznych zadań samodoskonalenia12.
 Tamże.
 Por. D. K e o w n, Buddyzm. Bardzo krótkie wprowadzenie, Warszawa 1997,
s. 58–71.
12
 H. S m i t h, Religie świata, dz. cyt., s. 103 n.
10
11

�198

ks. Leonard Fic

Tym, czemu Budda pozostał wierny w indyjskiej tradycji, była
idea gromadzenia wokół siebie uczniów, których nauczał drogi
zbawienia.

3. Wspólnota buddyjska
Budda nie negował wyraźnie przyjętych powszechnie w ówczesnej indyjskiej tradycji form społeczeństwa, jak rodzina, kasta
czy państwo. Jednak uważał je za istotne przeszkody na drodze do
nirwany. Sam, mając 29 lat, po narodzinach syna Rakuli, opuścił
swoją rodzinę i szukał oświecenia (bodhi). Przyjmował również
jako nienaruszalny fakt podział indyjskiego społeczeństwa na kasty, aczkolwiek negował jego znaczenie na poziomie etycznym13.
W dyskusji z pewnym braminem mówił: „Nie z urodzenia jest się
bez kasty, nie z urodzenia jest się braminem. Przez uczynki jest
się bez kasty, przez uczynki jest się braminem”14. Nie znajdujemy
również żadnej wzmianki jakoby sam Budda i buddyzm pierwotny
występował przeciwko władzy króla i innym instytucjom państwowym w ówczesnych Indiach. Przeciwnie, wydaje się czasami,
iż żywi on mniej lub bardziej wyraźną sympatię w stosunku do
kategorii szlachetnie urodzonych, z której początkowo wywodziła
się większość jego adeptów15.
Miejscem, w którym rozpoczyna się i dokonuje pełny duchowy
rozwój wyznawców Buddy jest sangha, czyli wspólnota, założona
przez Buddę. Według buddyjskiej tradycji stanowi ona trzeci drogocenny „klejnot” buddyzmu (Budda, dharma, sangha), będący
obiektem kultu uczniów Buddy. Pomijając jej znaczenie nie sposób
zrozumieć istoty buddyzmu.
 M. D’ O n z a C h i o d o, Buddyzm, Kraków 2002, s. 54.
 Suttanipata 1,7,21[136], cyt. za H. R i n g g r e n, Åke V. S t r ö m, Religie
w przeszłości i dobie współczesnej, Warszawa 1975, s. 381.
15
 M. D’ O n z a C h i o d o, Buddyzm, dz. cyt., s. 54.
13
14

�„Kapłaństwo” w buddyzmie

199

W początkowym okresie buddyzmu sanghę w ścisłym sensie
tworzyli tylko żebrzący mnisi (bhikkhu) i mniszki (bhikkhuni).
Świeccy mężczyźni (upasaka) i świeckie kobiety (upasika) byli
jej członkami jedynie w sensie szerszym. Przyjęcie do sanghy,
gminy, ma charakter aktu prawnego. Musi się ono dokonywać
w obecności świadków i według określonych reguł. Pierwszym
krokiem w życiu mnicha jest wycofanie się ze świata – prawradźja
(dosł. „udanie się na bezdomność”). Oznaczało to opuszczenie
rodziny i zerwanie wszystkich więzów społecznych, aby w samotności wstąpić na drogę ku wyzwoleniu. Po ogoleniu włosów,
brody i  nałożeniu żółtej szaty oraz trzykrotnym odmówieniu
formuły „potrójnego schronienia”: „Przyjmuję Buddę jako moje
schronienie, przyjmuję dharmę jako moje schronienie, przyjmuję
sanghę jako moje schronienie”, adept stawał się nowicjuszem
(śramanera).
Po okresie próby, która może trwać nawet kilka lat, następuje
obrzęd oficjalnego wstąpienia do zakonu (upasampada). Z tą
chwilą nowicjusz staje się mnichem (bhikkhu). Zostaje tym samym
uroczyście włączony do wspólnoty zakonnej, w której jedyną zasadą hierarchiczną jest starszeństwo w porządku święceń. Tytuł
thera (dosł. „starszy”), w sandze nie jest niczym innym, jak tylko
wyrazem szacunku16.
Członkowie buddyjskiej sanghi w ścisłym sensie winni przestrzegać dziesięciu fundamentalnych nakazów, wyrażające podstawowe
zasady buddyzmu: nie zabijać, nie kraść, ściślej – nie brać tego,
czego nie dano, zachowywać czystość, nie kłamać, nie spożywać
napojów odurzających, nie przyjmować posiłków w godzinach
zakazanych (to znaczy od południa do następnego dnia), nie
tańczyć, nie śpiewać ani nie uczestniczyć we wszelkiego rodzaju
spektaklach, nie ozdabiać się girlandami, perfumami i wonno16

 Tamże, s. 56.

�200

ks. Leonard Fic

ściami, nie używać wysokich i szerokich łóżek, nie przyjmować
złota ani srebra17.

4. Rytuał i kult
Codziennym życiem mnichów rządziły drobiazgowe reguły,
które poprzez dyscyplinę zbiorową pozwalały zapewnić dyscyplinę indywidualną. Każdy członek wspólnoty czuwał nad innymi
jak nad samym sobą. Ta wzajemna kontrola służyła utrzymaniu
wysokiego stopnia moralności we wspólnocie. Dwa razy w miesiącu, podczas nowiu i pełni księżyca, z okazji obrzędu uposatha
(dosł. „post”), odbywały się zebrania wspólnoty. Jest to jeden
z najważniejszych dni świątecznych therawady w krajach Azji
Południowo-Wschodnich. Także świeccy poddają się w to święto surowym praktykom ascetycznym i medytacji. Mnichom zaś
w święto uposathy, wygłaszany jest w obecności całej wspólnoty
regulamin zakonny – patimoksza (dosł. „obowiązek” lub „wiążąca
obietnica”). Obejmuje on 227 reguł (niektóre źródła podają 250),
ułożonych w porządku ważności oraz kar, jakie grożą w wypadku
ich przekroczenia. Nie dopuszczano do tej ceremonii świeckich,
nowicjuszy, mniszek i mnichów wykluczonych ze wspólnoty18.
Życie religijne wspólnoty buddyjskiej znacznie różni się od obyczajów przyjętych w krajach Zachodu. Nie ma w nim rytualnych
obrzędów, ślubów czy nabożeństw. Oddaje się natomiast cześć
relikwiom i posągom, podejmuje się pielgrzymki do ważnych miejsc
kultu (głównie do Kapilawasthu, Bodhgaji, Sarnath, Kusinagary),
wygłasza kazania i czyta się wspólnie święte księgi buddyzmu.
Buddyjskie klasztory nie mają charakteru świątyń jak w innych
 Tamże, s. 55; D. G i r a, Budda i narodziny buddyzmu, w: Encyklopedia religii
świata, red. F. Lenoir, Y. Tardan-Masquelier, Warszawa 2002, s. 961.
18
 I. F i s c h e r- S c h r e i b e r, Uposatha, w: Encyklopedia mądrości Wschodu,
red. E. i P. Trzeciakowie, Warszawa 1997, s. 356n.
17

�„Kapłaństwo” w buddyzmie

201

religiach. Wznoszone są z dala od dużych miast, a zarazem blisko
wiosek, w których mnisi zbierali jałmużnę. W przeciwieństwie do
świątyń hinduistycznych budowle te są otwarte dla wszystkich, bez
względu na wyznanie. Mogą wstępować do nich także wyznawcy
innych religii19.
Jedyną formą pracy fizycznej buddyjskiego mnicha jest zbieranie jałmużny. Reguła buddyjska, w odróżnieniu od reguł zakonów
chrześcijańskich, zakazuje mnichowi zarabiania na swoje utrzymanie,
uprawy roli w obrębie klasztoru, prac naprawczych w klasztorze,
przygotowywania posiłków oraz innych form pracy fizycznej. Temu,
czemu mnich winien poświęcić się bez reszty, jest jego osobiste zbawienie. Obowiązkiem zaś wyznawcy świeckiego jest dostarczenie
bhikku wszystkiego, co jest niezbędne do tego, aby mógł ten cel
osiągnąć. Relacja mnich – świecki w buddyzmie w kwestii zbawienia
jest zatem odwrotnością relacji kapłan-świecki w chrześcijaństwie.
Podczas gdy w religii chrześcijańskiej zadaniem kapłana jest sprawowanie sakramentów, które mają pomagać świeckim w osiągnięciu zbawienia, to w buddyzmie obowiązkiem świeckich jest zrobić
wszystko, aby bhikkhu mógł osiągać zbawienie20.
Podsumowując, należy stwierdzić, że mnisi buddyjscy jedynie
w znikomym stopniu zastępują świeckim kapłanów w konwencjonalnym znaczeniu tego słowa. Kult sprawowany jest tak przez
mnichów jak również przez wyznawców świeckich. Bhikkhu nie
jest pośrednikiem między człowiekiem a światem nadprzyrodzonym. Nie udziela sakramentów i nie przewodniczy nabożeństwom
religijnym, aczkolwiek towarzyszy różnego rodzaju ceremoniom,
jak śluby czy pogrzeby. Służy świeckim przede wszystkim jako
nauczyciel, doradca i ten, który daje przykład. Jest „polem zasług”,
jakie mogą zdobywać świeccy przez ofiarowanie bhikkhu darów.
19
20

 Por. G.M. K h â n, Budda Oświecony, Warszawa 2003, s. 48–50.
 Por. M.E. S p i r o, Buddhism and Society, London 1971, s. 279–304.

��Wiesław M. Macek

O religii i kapłaństwie shinto
Religia (łac. religio) jest zjawiskiem powszechnym, choć niezwykle złożonym1. Termin ten wskazuje na pewien rodzaj więzi, choć
jego źródłosłów nie jest do końca jasny. Wedle minimalnej definicji
angielskiego antropologa Edwarda B. Taylora (1832–1917), religia
polega na wierze w jakieś byty duchowe (Taylor, 1920, t. 1, s. 424).
Natomiast, zgodnie z podejściem funkcjonalistycznym (Bronisław
K. Malinowski, 1884–1942), religia opiera się na wierze w istnienie
„pozaludzkich mocy, osobowych i nieosobowych, które działają
w ludziach i otaczającym ich świecie, i od których to mocy człowiek
i świat całkowicie zależą” (Malinowski, 1990).
System religijny uzewnętrznia się w doktrynie religijnej (wiara),
kulcie religijnym (modlitwa, ofiara, liturgia) i organizacji życia
religijnego (wspólnota religijna, gmina, Kościół). Należy odróżnić
religie monoteistyczne od politeistycznych, a także religie naturalne
(kosmiczne) od religii objawionych2. Oprócz religii narodowych
(judaizm, konfucjanizm, shinto) istnieją religie uniwersalistyczne
(chrześcijaństwo, islam, buddyzm). Religie różnią się też sposobem
przekazu religijnego, niektóre mają własne święte księgi (Biblia,
Koran), w innych zaś występuje raczej tradycja ustna. W końcu,
 Niniejszy artykuł powstał na podstawie książki (Macek, 2013, rozdz. 1,
s. 40–48).
2
 Karl Barth (1886–1968), najbardziej wpływowy współczesny teolog ewangelicko-reformowany, zawęża pojęcie religii jedynie do wysiłku człowieka poszukującego Boga o własnych siłach, przeciwstawiając ją Bożemu Objawieniu.
1

�204

Wiesław M. Macek

jak się przekonujemy obecnie, dużą rolę społeczną odgrywają też
nowe ruchy religijne (np. New Age), a nawet rozmaite sekty3.
Zgodnie z tą klasyfikacją shinto jest religią politeistyczną i naturalną; jest rdzenną, najstarszą i narodową religią Japonii. Wierzenia
te, oparte na mitologii japońskiej, charakteryzują się różnorodnością
kultu. Nie mają wspólnego kanonu ksiąg, ale można wyróżnić niektóre święte teksty, m.in. Kojiki czy Nihon-gi (Banek, 2007, s. 275).

1. Podstawy wiary
Etymologicznie słowo shintō (kreska oznacza długie o) można
tłumaczyć jako „drogę bogów” (Katayama, 2003). Istotnie, pierwsza
część tego słowa shin jest używana na określenie „boga” (czy też
„bogów”), natomiast too oznacza nie tylko drogę, ale, tak jak jego
odpowiedniki w innych językach Azji Wschodniej, może oznaczać
sposób postępowania, filozofię lub religię4.
Podstawą wiary tej naturalnej religii jest zatem przekonanie,
że bogowie, czy raczej bóstwa (kami) rządzą wszystkim rzeczami
w przyrodzie, zarówno żywymi, jak i martwymi. Tak więc, według
mitologii shintoo w pierwotnej materii rządziły trzy bóstwa:
Amenominakanushi (Pan Świętego Środka Nieba)
Takamimusubi (Najwyższa Święta Moc Życiodajna)
Kamimusubi (Boska Moc Życiodajna)
Potem zrodziło się osiem par bóstw, a ostatnia z nich, para zaślubionych bogów (rodzeństwo), Izanagi i Izanami (Uśmierzający
i Wzburzająca Szlachetne Łono), dała życie panteonowi japońskich
bóstw; w ten zatem sposób został stworzony znany japoński świat:
 Szacuje się, że na świecie istnieje ok. 10 tysięcy różnych grup wyznaniowych.
 Dokładnie tę samą funkcję co too pełni wywodząca się z języka greckiego
końcówka -izm. Dlatego łączenie obu części w jednej nazwie (sintoizm bądź
szintoizm, a nawet shintoizm) wydaje się więc zbędne.
3

4

�O religii i kapłaństwie shinto

205

osiem wysp japońskich. Zawiłe dzieje mitologiczne kończą się
zstąpieniem na ziemię Ninigi, wnuka bogini słońca Amaterasu,
która obdarzyła nas zdobyczami cywilizacji (rolnictwo, tkactwo,
budownictwo) i objęła nad tą ziemią panowanie.

2. Kult przodków i cesarzy
Od dawnych czasów aż do lat czterdziestych ubiegłego wieku
uważano bogów kami za przodków cesarzy; od połowy XIX wieku
przez sto lat shinto było nawet religią państwową. Po restauracji
Meiji, gdy przywrócono w roku 1868 władzę cesarza, religia ta
stała się więc podstawą agresywnej i szowinistycznej polityki władz
japońskich. W połączeniu z dominacją armii w życiu politycznym
oraz hegemonią potężnych koncernów w gospodarce (zaibatsu),
religia shinto stała się więc jednym z filarów japońskiego militaryzmu aż do klęski Japonii w roku 1945.
Według mitologii Kamuyamatoiwarehiko (no Mikoto)5, potomek
bogini Amaterasu, po latach marszu, dotarł do centralnej Japonii
i w miejscowości Kashihara (11. dnia 2. miesiąca) 660 roku przed
Chr. objął godność pierwszego japońskiego cesarza Jimmu. Panujący w czasie II wojnie światowej cesarz Hirohito (jap. Showa tenno)
miał być zatem 124. potomkiem kami w prostej linii.
Dzięki bezwarunkowej kapitulacji Japonii 2 września 1945 roku
musiał się on jednak publicznie wyrzec wszelkich atrybutów boskości6. Obecnie panujący cesarz Akihito (ur. 23 grudnia 1933 r.),
choć nie przysługują mu już boskie cechy, cieszy się nadal dużym
uznaniem7. Ogłosił on okres swego panowania erą Heisei, czyli
 Po japońsku to imię znaczy: „Syn Słońca, który opuścił siedzibę, odgadując
bierność duchów”.
6
 Zob. http://pl.wikipedia.org/wiki/Shinto.
7
 Akihito jest uznanym ichtiologiem, autorem książki Ryby Archipelagu Japońskiego wydanej w roku 1984.
5

�206

Wiesław M. Macek

po japońsku erą budowania pokoju. Dziś większość Japończyków
odprawia obrzędy shinto równocześnie z buddyjskimi.

3. Miejsca i przedmioty kultu
Rozmaite istoty boskie są czczone w tysiącach kaplic czy chramów (jinja) wzniesionych na wzgórzach oraz przy drogach. Na
przykład w Fushimi-Inari na południe od Kioto znajduje się 30 tysięcy kaplic z charakterystycznymi figurkami lisów, które były
dawniej uważane przez rolników za zwierzęta przyjazne dla ich
gospodarstw. Wierzono bowiem, iż lisy są posłańcami Inari, bóstwa
kojarzonego z bogactwem i obfitymi zbiorami. Dlatego zwracano się
też do nich w modlitwie o pieniądze. Natomiast wielka świątynia
w Ise w prefekturze Mie na wyspie Honsho, poświęcona bogini
słońca Amaterasu, jest największą ze wszystkich świątyń kultu
shinto. Jest też zwana domem dusz wszystkich dawnych cesarzy.
Razem jest około 80 tysięcy świątyń shinto. Na teren świątynny
prowadzi zawsze charakterystyczna brama (tori), co odróżnia
świątynię shinto od buddyjskiej.
W wielu japońskich domach znajdują się ołtarzyki shinto, nazywane półką bogów (kamidana) bądź półką przodków (senzodana).
Znajdować mogą się na niej amulety przyniesione ze świątyń (np.
części roślin poświęconych kami oraz różne inne dewocjonalia,
czy też przedmioty należące do wybitnych przodków i krewnych,
oraz tabliczki z ich imionami).

4. Kapłani
Modlitwa shinto jest bardzo prosta: wystarczy stanąć przed
ołtarzem w kaplicy (chramie) lub przed ołtarzykiem domowym,
ukłonić się, kilka razy klasnąć i wymienić swoje życzenie czy podziękowanie. Do tego celu nie są nawet potrzebne jakieś specjalne

�O religii i kapłaństwie shinto

207

słowa, modlitwę można również „pomyśleć”. Naturalnie, w kaplicy
można też poprosić kapłana o wstawiennictwo w jakiejś sprawie
życiowej.
Kapłani shint o (kannushi, co znaczy – dobry mistrz) wywodzą
się od pokoleń z rodzin związanych ze świątyniami. Byli to często
wodzowie znanych rodów. Początkowo kannushi byli uważani
za świętych pośredników, zdolnych za pomocą cudów czy rytów
przekazywać wolę bóstw swoim wiernym. Obecnie jest on raczej
synonimem shinshoku, który oznacza po prostu pracownika chramu,
odprawiającego w nim religijne ceremonie. Mogą się oni żenić,
a zwyczajowo ich urzędy przechodzą z ojca na syna. Również kobiety mogą zostać kannushi, a wdowy zastąpić zmarłych mężów
w ich pracy. Choć utrzymują się z datków wiernych, mogą łączyć
obowiązki duchowe z pracą świecką, np. urzędnika lub nauczyciela. Aby zostać kapłanem, trzeba odbyć odpowiednie studia lub
zdać egzamin kwalifikacyjny. Spośród wielu uniwersytetów kursy
dające takie uprawnienia są prowadzone tylko w dwu prywatnych
japońskich uczelniach, a mianowicie, w Uniwersytetach Kokugakuin
w tokijskiej dzielnicy Shibuya i Kogakkan w Ise, gdzie znajduje
się sławna świątynia bogini Amaterasu. Ponadto, takie kapłańskie
stanowisko pracy musi być też autoryzowane przez Zrzeszenie
Świątyń Shintó (Jinja Honcho).
Kiedy kapłani wchodzą na teren świątyni, sami muszą najpierw
poddać się odpowiednim kąpielom, aby móc potem odprawiać
rozmaite ceremonie oczyszczenia oraz inne rytuały i modlitwy.
Kannushi noszą na ogół kolorowe (np. biało-pomarańczowe) szaty
wzorowane na stylu dworskim. Mogą to być, na przykład, białe
kimona, plisowane spódnice oraz czarne czapeczki ze spływającą
do tyłu szarfą (eboshi). W pracach świątynnych mogą pomagać
dziewczęta, zwane miko. Jednakże tylko główny kapłan (Guji)
ma uprawnienia, aby wchodzić do miejsca świątyni za zasłoną
zwanego honden, gdzie znajduje się przedmiot (shintai) uważany

�208

Wiesław M. Macek

za mieszkanie tego bóstwa kami, któremu poświęcona jest dana
świątynia. Natomiast sala modlitw i ofiar (haiden) dostępna dla
wiernych jest oddzielona od tego miejsca. Naturalnie, głównym
zadaniem kapłana shintó jest pomagać ludziom w ich relacji z boskimi istotami kami.
*  *  *
Podsumowując, shintó jest naturalną religią politeistyczną,
polegającą na wierze w pewne istoty boskie, które rządzą wszystkimi rzeczami w przyrodzie. Widać jednak, że nawet w religiach
naturalnych istnieją pewne formy kapłaństwa, w pewnym sensie
analogiczne do kapłaństwa w religiach objawionych, takich jak
judaizm czy chrześcijaństwo. Jednak wiara shintó opierając się na
kulcie przodków, a w szczególności na kulcie cesarza, stała się religią państwową Japonii, podporządkowaną polityce zwalczających
się rozmaitych ugrupowań dążących do władzy. Doprowadziło to
do okrutnego prześladowania chrześcijan w okresie od XVII aż do
XIX wieku (Macek, 2013, rozdz. 4).
literatura
Słownik wiedzy o religiach, red. K. Bank, Bielsko-Biała 2007.
K. Fumihiko, What Shinto Means to the Japanese, „Japan Mission Journal”,
57(2003), s. 165–171.
W.M. Macek, Ewangelizacja Japonii, Warszawa 2013.
B. Malinowski, Mit, magia, religia, przeł. z ang. B. Leś, D. Praszałowicz,
Warszawa 1990 (Dzieła, t. 7.).
E.B. Taylor, Primitive Culture, New York, USA, 1920 (1871).

�Anna Miśkowiec FMM

KAPŁAŃSTWO W PAŃSTWIE INKÓW
Państwo Inków o keczuańskiej nazwie Tawantinsuyu, która
„oznacza cztery części wzięte razem”1, było dobrze zorganizowanym państwem teokratycznym o ważnej roli kapłanów2. Kapłan, jak
powszechnie wiadomo (z gr. presbýteros, prezbiter, czyli „najstarszy,
przodek”), oznacza osobę, która sprawuje główne obrzędy religijne
i występuje jako pełnomocnik lub przedstawiciel wspólnoty wiary.
Prowadzi ceremonie kultowe, przewodniczy liturgii, a przekazując
prawdy wiary i udzielając błogosławieństwa, pośredniczy między
Bogiem a ludźmi3.
W państwie Inków kapłani zajmowali w hierarchii społecznej
uprzywilejowaną pozycję, należąc do warstwy arystokratycznej
i pełniąc posługę przy oficjalnym kulcie państwowym, jakim był
kult solarny. Tak jak Inka był pierwszym odpowiedzialnym za rozpowszechnianie kultu solarnego w całym królestwie, tak najwyższy kapłan przewodniczył obrzędom kultowym, spośród których
najważniejszym było Inti Raymi, Święto Słońca. Stan kapłański
w Tawantinsuyu, bardzo rozbudowany i wyspecjalizowany. Kapłani
1
 Por. A. M e t r a u x, Inkowie, Warszawa 1968, s. 8; A. D o r s i n f a n g - S m e t s,
L’Amerique precolombienne, Paris 1964, s. 135; W.H. P r e s c o t t, Podbój Peru,
Warszawa 1969, s. 31; M. R ó ż y c k i, Spotkania peruwiańskie, Warszawa, 1989,
s. 192.
2
 Wysoko rozwinięte kultury Indian, w: Leksykon religii, red. F. König, K. Waldenfels, Warszawa 1997, s. 533.
3
 Por. Wielka Encyklopedia Świata, t. 7, Oxford 2004, s. 8; Kapłan, w: Leksykon
religii, dz. cyt., s. 181.

�210

Anna Miśkowiec FMM

pełnili funkcję integracyjną w społeczeństwie, wzmacniając pozycję
Inki i jednocząc naród wokół obowiązujących rytów i obrzędów.
Celem niniejszego artykułu jest omówienie społecznego i religijnego znaczenia kapłanów poprzez odwołanie się najpierw do
mitu o pochodzeniu solarnym, by ukazać arystokratyczne korzenie
ich pochodzenia. Następny rozdział ukazuje zróżnicowane funkcje
kapłanów oraz znaczenie domu Dziewic Słońca podczas największej uroczystości inkaskiej, jakim było święto Słońca. Punkt trzeci
ukazuje ważną rolę kapłana w rytach agrarnych poprzez spełniany
rytuał, wróżenie i błogosławieństwo.

1. Społeczna i religijna pozycja kapłanów
Znaczenie danej grupy społecznej zależy często od jej pochodzenia, a także od rangi funkcji, które ona pełni i do których została
przeznaczona. Kapłani w państwie inkaskim pochodzili z warstwy
arystokratycznej i pełnili najważniejsze funkcje religijne swoim
kraju, a także podejmowali zadania strategiczne. Jak wiadomo
w Tawantinsuyu niezwykle ważny był kult solarny – mający rangę religii państwowej – i związane z nim ryty agrarne, tak więc
kapłani będący na usługach króla i społeczeństwa, byli powołani,
by strzec i rozpowszechniać kult boga Słońca. Ponadto samo
słońce uchodziło za boskiego przodka dynastii Inków i było ich
szczególnym opiekunem. Kapłani należeli do rodziny królewskiej,
czyli do klasy panującej Inków, panów4. Każdorazowy Wielki Kapłan Willak Uma rezydował w Cusco i był młodszym bratem lub
bliskim krewnym Inki5.
 Inka to tytuł arystokratyczny w państwie Inków, przysługujący mężczyznom
spokrewnionym z dynastią panującą w Cusco. Por. Wielka Encyklopedia Świata,
t. 6, Oxford 2004, s. 69; Inka to także nazwa własna samego władcy – Inki, por.
A. M i ś k o w i e c, Kosmiczny wymiar religii Inków, Warszawa 1991, s. 80.
5
 Wysoko rozwinięte kultury Indian, art. cyt., s. 533.
4

�Kapłaństwo w państwie Inków

211

Inkowie poprzez mity i rytuały wyjaśniali prawa zwyczajowe,
ryty narodzin, inicjacji, kult zwierząt i zjawisk przyrody oraz miejsc
mitycznych. Jest ciekawym, w jaki sposób poprzez opowiadanie
mityczne wyjaśniali kolejnym pokoleniom nadzwyczajne założenie
miasta Cusco, które stanowiło nie tylko stolicę ich państwa, ale
pępek ziemi (Cusco – Qosqo oznacza pępek wszechświata, pępek
ziemi6), a także boskie pochodzenie klasy arystokratycznej, do
której należeli również kapłani. Jeden z mitów o pochodzeniu
solarnym, mit Braci Ayar dowodzi, że pierwszy inkaski władca
Manco Capac był Synem Słońca i od niego rozpoczął się słoneczny
ród7. Mit podkreśla boskie pochodzenie Manco Capaca i jego żony
Mamy Ocllo, którzy dali początek boskiej dynastii Inków i spełnili
funkcje cywilizacyjne, jakimi było założenie miasta Cusco i nauczenie mieszkańców podstawowych czynności. W micie nie występuje
wprawdzie wzmianka wprost o kapłanach, ale skoro Najwyższy
Kapłan był młodszym bratem Inki, to warto się przyjrzeć w owym
micie, co spotkało młodszych braci Manco Capaca.
Owi bracia i ich siostry odegrali także ważne role w kosmizacji,
czyli w porządkowaniu zdobytego terenu, stając się patronami
poszczególnych dziedzin życia religijnego. Trudno rozgraniczyć,
który z tych trzech braci, według mitu, odegrał najważniejszą rolę.
Czyny pierwszego z nich, zdaje się, nie mają jakichś szczególnych
odniesień religijnych, ważnych zwłaszcza dla kapłaństwa inka Por. V.A. Va r g a s, Historia del Cusco Incaico, t. 1, Lima 1988, s. 41; M. C z e rn y, Śladami Inków, Warszawa 1986, s. 20.
7
 R. N o c o ń, Dzieje, kultura i upadek Inków, Wrocław 1958, s. 140n; por.
także W. K r i c k e b e r g, Religion Andine Perou, Bolivie, Nord du Chili et nord-ouest
d l’Argentine, w: W. K r i c k e b e r g, H. Tr i m b o r n, W. M u l l e r, O. Z e r r i e s,
Les religions amerindiennes, Paris 1962, s. 186; F. K a u f f m a n n D o i g, Historia
General de los Peruanos, t. 1, Lima 1986, s. 55n; F. C a s s i o d e l P o m a r, El
Mundo de los Incas, Mexico 1978, s. 17n; W. K r i c k e b e r g, Mitos y leyendas de
los Aztecas, Incas, Mayas y Muiscas, Mexico 1971, s. 194–199; E. L i p s, Księga
Indian, Warszawa 1971, s. 353n.
6

�212

Anna Miśkowiec FMM

skiego. Ayar Cachi wykazywał się niezwykłą siłą. Dobrze władał
procą i z łatwością rozwalał góry, zamieniając je w doliny. Za swoje
niszczycielskie czyny został podstępnie sprowadzony do jaskini,
z której wyszedł, i w niej zamknięty. Jego czyny, zwłaszcza umiejętności władania procą tłumaczy w sposób mityczny powstanie
obecnych dolin i wąwozów.
Kolejny brat o imieniu Ayar Uchu został przeznaczony przez
Manco Capaca, by stać się huaca, czyli symboliczną skałą, odgrywającą ważną rolę w wierzeniach religijnych Inków. Manco Capac
polecił Ayar Uchu wspiąć się na wzgórze Huanacauri i usadowić
się na znajdującej się tam skale, która swym wyglądem odróżniała się od innych. Ayar Uchu z niemałym wysiłkiem dokonał tego
zadania, ale gdy usiadł na skale, nie mógł się już od niej oderwać
i po wielu mękach sam zamienił się w kamień. Przed śmiercią
wyprosił u Manco Capaca, żeby mógł zostać patronem wszystkich
młodzieńców, którzy w rytuale inicjacji na rycerzy będą zdobywać górę Huanacauri. Ten fragment mitu posiada bardzo bogatą
symbolikę: wzgórze Huanacauri jest symbolem sakralnego środka,
gdzie spotyka się immanencja z transcendencją – a każdy kapłan
ma zadanie łączyć człowieka z transcendencją. Następnie Inkowie,
a także inne ludy uważali, że każda społeczność ma swoją świętą
górę, na której przebywają opiekuńcze duchy achachilas, uważane
za ich przodków. Ayar Uchu został patronem inicjacji, której kulminacyjnym punktem był bieg na górę Huanacauri jako do symbolu
środka, który jest miejscem objawienia się sacrum8. W praktykach
inicjacji chłopców do wieku dojrzałego, właśnie kapłani, poprzez
rożne gesty, towarzyszyli chłopcom w tym szczególnym przejściu
poprzez symboliczną śmierć do uzyskania pełnoprawnego miejsca
w społeczeństwie.
 Zob. J.H. Rowe, Inca Religion, w: W. A. L e s s a, E.Z. Vo g t, Reader In Comparative Religion. An Anthropological Approach, New York 1962, s. 544.
8

�Kapłaństwo w państwie Inków

213

Kolejny brat Ayar o imieniu Auca, stał się niejako kamienieniem węgielnym świątyni Słońca Coricanchy. Gdy Manco Capac9
doszedł już do obiecanego miejsca przeznaczonego na założenie
miasta w miejscu Guanaypata, dostrzegł dziwny kamień, który
znajdował się na jednym z okolicznych wzgórz. Wówczas kazał
swemu ostatniemu bratu Auca dotrzeć na to wzgórze i wziąć ów
kamień w posiadanie wraz z przylegającą do niego ziemią. Ayar
Auca wykonał z łatwością to zadanie, gdyż wyrosły mu skrzydła
i następnie – jak to było z poprzednimi braćmi – zamienił się w kamień, który potem stał się opiekunem pól w Cusco. Na tym miejscu
uświęconym przez mitycznego przodka, zbudowano Świątynię
Słońca Coricacnchę10, do której mogli wchodzić tylko najwyżej
urodzeni, w tym kapłani. Umieszczono w niej także podobizny
najważniejszych bóstw czczonych przez Inków.
Podsumowując, kapłani w Państwie Inków, o których arystokratycznym pochodzeniu opowiada wyżej przytoczony mit, jak już
zaznaczono, mieli wielorakie funkcje w społeczeństwie. Przede
wszystkim na czele kapłańskiej hierarchii stał Willak Uma11, który rezydował w Cusco i był bratem lub wujem Inki. Pełnił urząd
najwyższego doradcy, przewodniczył razem z Inkami głównym
świętom Imperium, a zwłaszcza w uroczystości ku czci Słońca
 Manco Capac przed swoją śmiercią wręczył swemu synowi Sinchi Roca
insygnia władzy królewskiej: złotą czarę, białą lamę i ptaka Inti, a na końcu
sam również przemienił się w kamień – huaca, bardzo pilnie strzeżony i będący
najświętszą relikwią wszystkich następnych Inków.
10
 Przypisywanie właściwości nadprzyrodzonych kamieniom strażniczym
wynikało z wierzeń, że legendarny, Ayar Auca, brat Manco Capaca został zamieniony w głaz i stanowił główny kamień strażniczy w Cusco. Por. R. N o c o ń,
Dzieje, kultura i upadek Inków, dz. cyt., s. 252.
11
 Por. F. K a u f f m a n n D o i g, Historia General de los Peruanos, dz. cyt.,
s. 637; V.A. Va r g a s, Historia del Cusco Incaico, dz. cyt., s. 324; W. K r i c k e b e r g,
Religion Andine Perou..., art. cyt., s. 188; S. H u b e r, Państwo Inków, Warszawa
1968, s. 90.
9

�214

Anna Miśkowiec FMM

Inti Raymi, która odbywała się w czerwcu. Willak Uma był najwyższym funkcjonariuszem odpowiedzialnym za kult, a także za
stan obronny kraju. Posiadał cechy doskonałego stratega i eksperta
wojennego. Kapłani mieli także wpływ na wybór nowego władcy
i nawet sukcesja po zmarłym władcy zależała od przyzwolenia
Najwyższego Kapłana Słońca i od przychylności domów-świątyń,
wśród których skupiali się krewni władcy.
Niższą warstwę kapłanów stanowili Tarpuntay, którzy sprawowali kult w świątyniach Słońca, rozmieszczonych w całym
imperium. Do ich obowiązków należało składanie ofiary, modlitwa
i troska o czystość rytów, zachowanie postu i wstrzemięźliwość.
Spełniali także role spowiedników, przepowiadaczy, wróżbiarzy,
czarowników. Mieszkali w świątyniach. Kapłani utrzymywali się
z ofiar i z dochodów ziemi, należącej do Słońca. Należy wyjaśnić,
że w Państwie Inków istniały trzy rodzaje własności ziemskiej:
rozróżniano ziemię należącą do ayllu, podstawowych wspólnot
w społeczności inkaskiej, do władzy i do świątyni. Również ziemie podbite dzielono na trzy części. Plony z ziemi należącej do
Słońca, czyli do świątyni, stanowiły właśnie źródło utrzymania
dla kapłanów i pokrywały koszty kultu.

2. Udział kapłanów i instytucji Ayllawasi
w rytuale solarnym
Spośród wielu ważnych funkcji, które spoczywały na kapłanach,
najważniejszą było przewodniczenie obok Inki, uroczystościom ku
czci Słońca Inti Raymi, które odbywały się w czerwcu w dniach
zimowego przesilenia słonecznego, gdy słońce osiągało swą najniższą pozycję na niebie. Kapłani na czele z Najwyższym Kapłanem Willak Uma, zbierali się najpierw na głównym placu Cusco
Huacaypata, by wraz z Inką i z określoną grupą osób z warstw
arystokratycznych, będącą w ścisłych powiązaniach z Inką, prze-

�Kapłaństwo w państwie Inków

215

wodzić świętom. Przyczyny uroczystości na cześć Słońca wynikały
z wierzeń, że każdy władca i wszyscy możni w Cusco uważali się
za naturalnych synów Słońca, jemu zawdzięczali swoje istnienie
i dlatego powinni mu byli składać dary i ofiary. Należało podziękować Słońcu za udane zbiory kukurydzy zebrane poprzedniego
roku. Jeżeli natomiast zbiory były słabe, należało prosić Słońce,
aby w nadchodzącym roku zaniechało swego gniewu i dało swoim synom obfite plony. Na czerwiec przypadało także przesilenie
zimowe, słońce się oddalało, zimno potęgowało się, a woda zamarzała o świcie. Dlatego należało prosić Słońce, żeby wróciło i nie
oddaliło się całkowicie w stronę północy.
Uroczystości poprzedzały gorączkowe przygotowania w pałacach władców i w Ayllawasi, w instytucji poświęconej kultowi
religijnemu, z której rekrutowały się kapłanki Mamaconas. Warto
tutaj wspomnieć, na czym polegała Instytucja Ayllawasi. Mianowicie przy każdej świątyni Słońca znajdował się dom wybranek
– ayllas12. Wybór i rekrutacja najpiękniejszych dziewcząt i przeznaczenie ich na służbę kultowi musiało mieć miejsce u wielu ludów
w  czasach preinkaskich na terenach południowo-wschodniego
Peru, ale w czasach inkaskich nabrało rangi instytucji, która służyła
również celom politycznym. Przede wszystkim w stolicy państwa
w Cusco znajdował się dom Wybranek o nazwie Ayllawasi13, które
Antonio de la Calancha określa jako „służące kultowi Wiracochy, Słońca i Inków”. Każda z przebywających w nim dziewcząt
była specjalnie wybrana do tego celu i sprowadzona do Cusco
w  bardzo młodym wieku. Dziewczęta Aclla-cunas przebywały
pod nadzorem matek Mama-cunas lub Mamaconas i zdobywały
sztukę kulinarną, malarską, pisarską, tekstylną, śpiewu, muzyki
 Słowo keczuańskie aylla znaczy wybrana, a Hiszpanie uprościli to słowo
tworząc formę l. mn. ayllas, por. V.A. Va r g a s, Historia del Cusco Incaico, dz. cyt.,
s. 66.
13
 M. R ó ż y c k i , Peruwiańskie spotkania, Warszawa 1989, s. 195n.
12

�216

Anna Miśkowiec FMM

i tańca. Przygotowywały pożywienie i napoje dla bogów i arystokracji, wykonywały szaty dla Inki i jego żony. Tylko dziewczęta
przeznaczone dla wyłącznego kultu boga były dziewicami i tylko
one mogły dojść do funkcji Mamacony, prawdziwej kapłanki.
Pozostałe aclla służyły za konkubiny Inki, wychodziły za mąż
za kapitanów, którzy odznaczyli się pewnymi zasługami lub za
cudzoziemców, i w tym wypadku odgrywały rolę w polityce międzynarodowej. Dziewczyny z Ayllawasi podziwiano i wielbiono,
uważając je za córki lub żony Słońca. Niektóre z nich poświęcano
dla chwały bogów, ale tylko z ważnych przyczyn, mających na
celu dobro Inki lub całego imperium. Dziewczęta po śmierci stawały przed obliczem Słońca14. Tak więc w kulcie solarnym obok
kapłanów, miały też swoje miejsce wybrane kobiety, a spośród
nich te o  szczególnej roli kapłanek. Instytucje dziewic Słońca
odnosiły się głównie do kultu solarnego, ale miały także udział
w ogólnym kulcie państwowym.
Święto, które 21 czerwca rozpoczynało się postem od pokarmów i od współżycia małżeńskiego, następnego dnia osiągało
swój kulminacyjny punkt. Już przed świtem dnia 22 czerwca,
Inkowie, kapłani i możni z Cusco zebrani na wspomnianym placu, na boso, trwali w pozycji kucznej, ze wzrokiem utkwionym
w kierunku wschodnim. W oczekiwaniu na wschód Słońca śpiewali
błagalne pieśni, które z chwilą pojawienia się pierwszych promieni słonecznych zamieniały się w lament i zawodzenie. Kiedy
Słońce zaczynało się już ukazywać, klękali, by je wielbić. Potem
trzymając dłonie na wprost twarzy, przesyłali mu w powietrzu
pocałunki „mochadero”, mówiąc, że uważają go za swego Ojca
i Boga15. Znany jest opis ceremonii obrzędowych w lokalnych do Por. V.A. Va r g a s, Historia del Cusco Incaico, dz. cyt., s. 67n; F. K a u f f m a n n D o i g, Historia General de los Peruanos, dz. cyt., s. 638; W. K r i c k e b e r g,
Religion Andine Perou..., art. cyt., s. 188n.
15
 Por. A. M e t r a u x, Inkowie, Warszawa 1968, s. 142.
14

�Kapłaństwo w państwie Inków

217

mach Słońca, kiedy to niższy rangą kapłan Tarpuntay, wykonywał
„mocha”, tzw. latający i akustyczny pocałunek kierowany w stronę
Słońca16. Wznosił ramiona do góry, klękał, przykładając palce do
ust, czynił dźwięczny pocałunek, który po powrocie do postawy
stojącej ulatywał wprost do Słońca. Był on wyrazem dziękczynienia
za łaski i prośby o następne.
Natomiast w samym Cusco wstawał Inka i brał w swoje ręce
dwie złote szklanice akilla wypełnione pobłogosławioną przez kapłanów chichą i wstępował na stopnie ołtarza usnu. Prawy puchar
ofiarowywał Słońcu i wlewał płyn do złotego dzbana połączonego
z kanałem, który wiódł do Świątyni. W ten sposób zapraszał Słońce
do skosztowania chichy. Indianie wierzyli, że Słońce przyjmowało
propozycję i z kolei zapraszało Inkę oraz wszystkich jego krewnych
do wspólnej degustacji, co uważane było za największy dowód
przyjaźni i dobroci. Z drugiej szklanicy władca wypijał jeden łyk
i  przekazywał go dalej szlachcie inkaskiej. Każdy miał prawo
tylko do jednego łyku. Szlachta z prowincji kosztowała chichę
nieuświęconą. Po wykonaniu tej ceremonii, kierowali się według
ustalonego porządku: Inka, Najwyższy Kapłan i pozostali arystokraci rodu Inki, do domu Słońca. Zatrzymywali się w ogrodzie
Tutipampa i na dwieście kroków przed bramą Świątyni zdejmowali buty. Inka czynił to dopiero w samych drzwiach. Następnie
wchodzili do kaplicy Słońca, gdzie czcili Króla Niebiańskiego pod
postacią złotego dysku. Cześć oddawali także mumiom zmarłych
królów, którzy także po śmierci nadal stanowili integralną część
całej społeczności. Ponadto podczas świąt kapłani w specjalnie
oznaczonych miejscach przyjmowali ofiary od curacas, czyli
wodzów przybyłych ze wszystkich miejsc imperium. Powrót na
Plac Główny dokonywał się w takim samym porządku. Tam kapłani czynili ofiarę z lamy. Zwracali ją w kierunku wschodnim,
 V.A. Va r g a s, Historia del Cusco Incaico, dz. cyt., s. 321, 324.

16

�218

Anna Miśkowiec FMM

rytualnym noże tumi otwierali jej lewy bok i wyjmowali jeszcze
bijące serce, płuca i całe wnętrzności. Te organa służyły im do
przepowiadania przyszłości17.
Inną rolą najwyższego Kapłana podczas święta Inti Raymi,
było rozniecenie nowego ognia. To on rozpalał święty ogień, by
z rozpalonego ogniska wziąć ten ogień i zanieść go na wszystkie
strony świata i by wszędzie zapłonęły pochodnie i ogniska domowe. Święty ogień był przechowywany w świątyni Coricancha
nieprzerwanie do wigilii Świąt roku następnego18.
Kapłan przewodniczył także innym rytuałom religijnym, jak
składanie ofiar dla Słońca, głównie lam, wśród których zdecydowanie były preferowane białe lamy. Gdy spalano pożywienie dla
Słońca, kapłan głośno zapowiadał mającą nastąpić ceremonię
i wszyscy, do których dotarła ta wiadomość, powstrzymywali się
od rozmowy i kaszlu, aż do czasu spożycia ofiary przez kapłana19.
Tak mijał główny dzień świąt. Następne dni były połączone
z tańcami, śpiewem, spożywaniem mięsa i piciem piwa z kukurydzy chicha. Na cześć Słońca wykonywano cztery razy dziennie
specjalny taniec Cayo. Ofiarowywano mu także maleńkie złote
posążki lam, które następnie zakopywano w ziemi20. Podczas Święta
rzucało się na drogi dużo kwiatów, panowała powszechna radość
i wesele. Zatem posługa i rola kapłanów podczas Święta, a także
może ukryta, ale równie ważna funkcja Ayllawasi, przyczyniały
 Por. V.A. Va r g a s, Historia del Cusco Incaico, dz. cyt., s. 208n.
 Tamże; zob. Z. K o s i d o w s k i, Królewstwo złotych łez, Warszawa 1960,
s. 250n.
19
 J.H. R o w e, Inca Religion, art. cyt., s. 550, 552; R. N o c o ń, Dzieje, kultura
i upadek Inków, dz. cyt., s. 265. Ogólnie w Cusco częstotliwość składanych ofiar
była duża, dochodziła do stu zwierząt na miesiąc. Codziennie ofiarowywano
Słońcu od trzech do czterech lam według ustalonego rytuału.
20
 M. F r a n k o w s k a, Podstawy gospodarki wiejskiej w Peru w ostatnim okresie
panowania Inków i pierwszym stuleciu po konkwiście. Wiek XVI i pierwsza połowa
XVII w., Poznań 1967, s. 160.
17

18

�Kapłaństwo w państwie Inków

219

się do lepszej integracji społeczeństwa, do wzmocnienia boskiej
pozycji Inki, a także do zabezpieczenia kraju przed kataklizmami
naturalnymi przez pozyskanie przychylności Słońca, od którego
zależały dobre zbiory kukurydzy.
Ponadto należy dodać, że dopełnieniem niejako kultu solarnego
był kult lunarny, kult księżyca, w którym także brali udział kapłani
i kapłanki, by zapewnić płodność matce ziemi. W religii Inków
Księżyc był symbolizowany przez srebrny krąg, który znajdował
się w Coricanchy w kaplicy Księżyca, która przeznaczona była dla
królowej. Były tam także mumie zmarłych żon władców inkaskich,
a zabalsamowane ciało Mamy Ocllo były zwrócone twarzą w stronę
srebrnego dysku21. Jak Inka w porządku ziemskim był Synem Słońca, tak jego żona Coya była Córką Księżyca i w czasie uroczystości
publicznych uosabiała księżyc. Odpowiednikiem ziemskiej pary
króla i królowej była kosmiczna para Słońca i Księżyca, co miało
swoje odzwierciedlenie w kulcie. Na jeziorze Titicaca znajdowały
się obok siebie dwie wyspy: jedna wyspa Słońca – Titicaca i druga
Księżyca – Coati. Świątynia Księżyca na Coati została prawdopodobnie zbudowana w tym celu, by obdarzyć Słońce towarzyszką.
W czasie świąt kapłani i kapłanki obu świątyń organizowali rytualne odwiedziny. Przedstawiciele Słońca i Księżyca pozdrawiali się
wzajemnie, ceremonialnie wymieniali swe prośby, które głównie
dotyczyły zapładniania zasiewów22.
Kolejnym ciekawym zadaniem kapłanów, o ukrytym tajemniczym znaczeniu, podczas święta Inti Raymi, było „przywiązywanie słońca”23. Inkowie posiadali obserwatoria astronomiczne
i w jednym z nich, usytuowanym na Machu Picchu, znajdował
 M. S t i n g l, Indianie bez tomahawków, Katowice 1987, s. 86.
 Te n ż e, Czciciele Gwiazd, Warszawa 1985, s. 165; S. H u b e r, Państwo
Inków, dz. cyt., s. 61n.
23
 M. C z e r n y, Śladami Inków, Warszawa 1986, s. 29.
21

22

�220

Anna Miśkowiec FMM

się kamień Intihuatana24, którego nazwa tłumaczona na sposób
literacki oznacza „pęta słoneczne”25 lub „gdzie się przywiązuje
Słońce”. Prawdopodobnie kapłani na mocy modlitw i zaklęć, nie
chcieli dopuścić, by słońce całkowicie odeszło z ziemi w czasie
przesilenia zimowego.

3. Funkcje kapłanów podczas świąt agrarnych
Nie sposób wymienić wszystkich świąt i omówić wszystkie
płaszczyzny życia, w których udział kapłana był ważny, czy wręcz
nieodzowny. W niniejszym rozdziale zostanie ukazanych kilka
wybranych obrzędów, w których kapłani musieli wykonywać
niezbędne określone czynności, by zapewnić duchową, a nawet
fizyczną – jak wierzono – witalność swego narodu.
Ze świętem solarnym związany był kult kukurydzy i czas jej
zbiorów. Już w marcu, kiedy zawiązywały się pędy kukurydzy,
kapłanów obowiązywał ścisły post, by dojrzewanie kukurydzy
osiągnęło swoją pełnię. Mogli też nawiązać kontakt z duchami
i zjednać sobie ich przychylność26. W miesiącu sierpniu już po
zakończonych zbiorach kukurydzy, świętowano uroczystość Hatun
Raymi, której dokładną relację podaje Cieza de Leon w II części
„Kroniki Peru” w rozdziale pod tytułem: „O tym, jak odbywały
się wielkie uroczystości i ofiary podczas wielkiego i uroczystego
 J.H. Rowe każe usunąć z literatury fachowej wyraz intihuatana używany
na określenie zegara słonecznego. Uhle także twierdzi, że te kamienie nie mogły być zegarami słonecznymi, por. R. N o c o ń, Dzieje, kultura i upadek Inków,
dz. cyt., s. 269.
25
 M. C z e r n y, Śladami Inków, dz. cyt., s. 29.
26
 Istniał rytuał kontaktowania się z duchami, kiedy kapłan siedząc wokół
ogniska, brał do ust kokę i śpiewem oraz płaczem zapraszał duchy do uczestniczenia w uczcie w obecności ziemi, słońca i świętego ognia. Por. R. N o c o ń,
Dzieje, kultura i upadek Inków, dz. cyt., s. 263.
24

�Kapłaństwo w państwie Inków

221

Święta zwanego Hatun Raymi”27. Jak zwykle święto poprzedzał
dziesięcio lub dwunastodniowy post, by potem przez ofiary ze
zwierząt i roślin, przez modlitwę i wspólne celebracje dziękować
Bogu Stworzycielowi Wiracochy, Słońcu, Księżycowi i innym bóstwom za dobry i urodzajny rok. Kapłani brali odpowiedzialność
za przygotowanie darów ofiarnych, którymi były lamy, gołębie,
świnki morskie. Ich krwią naznaczano wyobrażenia bóstw i drzwi
świątyń, natomiast wnętrzności wykorzystywano do wróżb. Na
znak Wielkiego Kapłana spożywano mięso i chichę przygotowaną
specjalnie na ten cel przez dziewice Mamaconas. Potem śpiewem
czczono Boga Ticiviracochę wyobrażonego przez figurę umieszczoną na bogato zdobionym tronie, u podnóża którego znajdowały
się wizerunki Słońca i Księżyca. Cześć oddawano także mumiom
zmarłych Inków, którym ofiarowywano złote posążki bóstw, lam
i kobiet.
Także w sierpniu, aby zapewnić nowy urodzajny rok, na polu
Słońca, które należało do kapłanów, siano kukurydzę. Podczas
trwania wielu obrzędów takich, jak umieszczenie białej lamy na
środku pola, spalanie świnek morskich, których popioły rozsiewano
na polu dla wzmożenia płodności ziemi oraz składania ofiar na
cześć mrozu, powietrza, wody i Słońca i innych sił kosmicznych,
które mogły mieć dodatni lub ujemny wpływ na wzrost roślin,
kapłanów obowiązywał post, dopóki kiełki zasianej kukurydzy
nie wyrosły na wysokość palca28.
Wspomniana wyżej zasada o pozostawianiu wnętrzności ofiarnych zwierząt29, związana jest również z kolejną funkcją kapłanów,
a mianowicie z wróżbiarstwem. Np. we wrześniu, gdy obchodzono
bardzo ważne święto oczyszczenia miasta Cusco z nieczystych sił,
 M. F r a n k o w s k a, Podstawy gospodarki wiejskiej w Peru..., dz. cyt., s. 161n.
 Tamże.
29
 Patrz przypis nr 17.
27

28

�222

Anna Miśkowiec FMM

na zakończenie wszystkich uroczystości, kapłani wróżyli z płuc
czterech lam, czy kolejny rok wegetacyjny będzie pomyślny. Następnie płuca palono, a surowe mięso zabitych zwierząt, uważane za święte, dzielono między uczestników ceremonii. W końcu
września zbierano zwęglone resztki wszystkich ofiar i roztarte na
proszek rozsypywano uroczyście po polach w celu ich użyźnienia30.
Nawet w sytuacji zachwiania równowagi kosmicznej po śmierci
Inki, Najwyższy Kapłan mógł czytać z wnętrzności martwych lam,
czy wróżba jest korzystna czy niepomyślana dla potencjalnych
następców tronu, co oczywiście miało wpływ na dalszy przebieg
wyborów.
Rola kapłana-wróżbity była bardzo przydatna w obrzędach
kultowych Matki-Ziemi, Pachamamy, która stanowiła ważne bóstwo w wierzeniach starożytnych Peruwiańczyków31. Pachamama
symbolizuje płodną naturę ziemi dającą życie, a samo pacha rozumiane jest jako ziemia, która rodzi, ubiera i zawiera historyczne
wydarzenia. By właściwie zrozumieć, na czym polegało karmienie
Matki Ziemi dokonywane przez kapłanów, należy wyjaśnić termin
pacarina i cel karmienia ziemi, gdy jest ona „otwarta”. Słowo
pacarina znaczy rodzić się, świtać, wypuszczać kiełki, wychodzić
z ziemi32 i zawiera przesłanie, że ziemia jest nie tylko symbolem
płodności wegetacyjnej, ale także kolebką ludzi i miejscem ich
powrotu. Stąd pacarina oznacza miejsce, skąd zjawia się po raz
pierwszy życie. Jest wejściem i wyjściem każdego rodzaju nasion,
roślin, zwierząt i ludzi. Takimi miejscami mogły być jaskinie,
góry, źródła, rzeki, groty czy jamy. W nich życie zjawiało się nagle i niespodziewanie33. Mityczni Bracia Ayar z polecenia bóstw
 M. F r a n k o w s k a, Podstawy gospodarki wiejskiej w Peru..., dz. cyt., s. 163n.
 V.A. Va r g a s, Historia del Cusco Incaico, dz. cyt., s. 320.
32
 F. K a u f f m a n n D o i g, Historia General de los Peruanos, dz. cyt., s. 623; por.
J. S z e m i ń s k i, Dzieje Inków przez nich samych opisane, Warszawa 1989, s. 372.
33
 V.A. Va r g a s, Historia del Cusco Incaico, dz. cyt., s. 322.
30

31

�Kapłaństwo w państwie Inków

223

wyszli z jaskini na wzgórze Tampo Toco w miejscowości Pacari
Tampo34. Miejsce pacarina w powiązaniu z kultem Matki Ziemi
pojawia się wtedy, gdy ziemia była „otwarta”, gdy domagała się
przestrzegania pewnych zaostrzeń i wymogów35. Otwarta ziemia
potrzebowała pożywienia i napojów, dlatego właśnie w sierpniu
odbywały się liczne pielgrzymki do tzw. sanktuariów ziemnych,
którymi były niewielkie otwory lub jamy wkopane w ziemi, by
rytualnie nakarmić Pachamamę i w ten sposób zapewnić dobre
plony, dostatek, ogólny dobrobyt i szczęście. W pobliżu sanktuarium zazwyczaj zawsze był ustawiony kopczyk kamieni, na którym Indianie układali kawałki koki, zanim świeże liście włożyli
do wnętrza jamy36. Głównie kapłani-wróżbici składali dla Pachamamy w ofierze rytualne posiłki. Pożywienie rytualne zależało
od sfery ekologicznej, ale zawsze trzy rzeczy podstawowe były
niezmienne: koka symbolizująca wiedzę, tłuszcz – energię oraz
krew symbolizująca witalność. Preferowano krew z lamy. Wróżbita
zawijał pożywienie w wełnę, przywiązywał je do grzbietu płodu
lamy, następnie umieszczał w sanktuarium ziemskim i spalał.
Trzask ognia symbolizował skonsumowanie pożywienia przez
Pachamamę i duchy gór achachilas. Czynność kapłana sprawiała,
że ziemia odzyskiwała swoją witalność, pozostawała otwarta aż
do czasu sadzenia, po czym się ją znowu zamykało37. Aż do dzisiaj
istnieje zwyczaj „płacenia” ziemi, polegający na wylewaniu kropel
chichy przed rozpoczęciem konsumpcji.
34
 Inne nazwy tego miejsca: Pacari Tambo, Pacaritambo, Pacaric Tambo
i Paccarec Tampu, co oznacza pojawienie się z ziemi, por. J. S z e m i ń s k i, Dzieje
Inków..., dz. cyt., s. 372.
35
 M. E l i a d e, L.E. S u l l i v a n, Earth, w: The Encyklopedia of Religion, t. 4,
New York 1986, s. 538.
36
 Por. J.W. B a s t i e n, Quechua Religions, w: The Encyklopedia of Religion,
t. 12, New York 1986, s. 136.
37
 Tamże, s. 136n.

�224

Anna Miśkowiec FMM

Również z rytami agrarnymi ku czci kukurydzy Mamazary,
związana była ważna posługa kapłanów. W każdym miesiącu
obchodzono święto ku czci kukurydzy lub oddziałujących na nią
mocy, jak słońca, wody, płodności. Wierzono w jej nadziemskie
i błogosławione właściwości. W miesiącu maju szczególnie uroczyście obchodzono święto żniw zwane Aymoray. Czczono wówczas
Mamazarę – Matkę Kukurydzę38. Właściwa ceremonia polegała
na tym, że młodzieńcy po inicjacji, ceremonialnie nieśli wybrane
kolby kukurydzy do miejsc, którymi przeszła kiedyś Mama Ocllo,
żona i siostra Manco Capaca, także na pola, na których znajdowały
się huacas poświęcone Słońcu, Księżycowi, Wiracochy i innym bóstwom39. Przy intonowaniu pieśni zwanych araui prosząc o urodzaj,
przynoszono następnie kolby kukurydzy do domu i umieszczano
je w maleńkim spichlerzyku zrobionym z łodyg kukurydzy zwanym pirua. Szczególna rola kapłana polegała w tym obrzędzie na
określeniu czy ziarna mają wystarczającą moc, aby wytrwać do
następnego roku. Jeżeli odpowiedź była negatywna, odnoszono
ją z powrotem na pole, gdzie ze specjalnymi ceremoniami palono
spichlerzyk. Ponownie sporządzano pirua i po raz drugi umieszczano w nim ziarna kukurydzy mówiąc, że odnawia się ją z bojaźnią,
żeby ziarna kukurydzy nie uległy zniszczeniu40. Jeżeli tym razem
odpowiedź kapłana wypadła pozytywnie przechowywano ziarna
do siewów następnego roku. Uroczystości kończyły się piciem
chicha i śpiewem obrzędowych pieśni.
Działania kapłanów dotyczyły każdej sfery kosmicznej, także
akwatycznej. W dokumentach kościelnych z 1656 r., pochodzących
z terenu dawnego państwa inkaskiego, znaleźć można informacje
 F. K a u f f m a n n D o i g, Historia General de los Peruanos, dz. cyt., s. 64;
por. M. F r a n k o w s k a, Podstawy gospodarki wiejskiej w Peru..., dz. cyt., s. 159n;
M. E l i a d e, Traktat o historii religii, Warszawa 1966, s. 332.
39
 V.A. Va r g a s, Historia del Cusco Incaico, dz. cyt., s. 224.
40
 W. K r i c k e b e r g, Religion Andine Perou..., art. cyt., , s. 178.
38

�Kapłaństwo w państwie Inków

225

oburzonego duchownego inspektora o tym, jak tubylczy kapłani
zbierali się wśród pól przed wspólnym czyszczeniem kanałów, aby
duchowym przodkom – malquis, złożyć rytualne ofiary, składające
się z lam, świnek morskich i liści koka41. (L. Huertas Vallejos, Dioses
mayores de Cajatambo, Ayacucho 1978, s. 16.) Patrząc na kalendarz
inkaski, to właśnie w lipcu oddawano cześć huace Tocori, który
był opiekunem wód zasilających miejscowe urządzenia irygacyjne.
Kronikarz Cobo podaje, że zwyczaj ten został ustanowiony przez
Inkę Roca dla upamiętnienia cudownego wytrysku wody z mało
wydajnego źródła42.
Symbolika akwatyczna odgrywała bardzo ważną rolę w życiu
moralnym Inków, zwłaszcza w obrzędzie oczyszczenia się z grzechu, czemu zazwyczaj towarzyszył kapłan. Wszelkie oczyszczenie
z grzechów dokonywało się przy źródłach wód, zwłaszcza wody
bieżącej. Wyrażenie Quispi sutoc uno oznaczało przejrzystą wodę,
która kapie kryształami i wyzwoleniem43. Przez symbolikę zanurzania lub obmycia zwłaszcza w wodzie bieżącej, Inkowie wyzwalali
się od grzechów i chorób. W rytuale odpuszczania grzechów44
penitent po wyznaniu win, po modlitwie i ceremonii pokuty, brał
garść słomy do ręki, którą potem wraz ze śliną kapłana wrzucał
do rzeki, która porywała wszystkie jego nieczystości. Inną formą
 A. P o s e r n - Z i e l i ń s k i, Kraina Inkarrí. Szkice etnologiczne o Peru, Wrocław 1985, s. 202.
42
 M. F r a n k o w s k a, Podstawy gospodarki wiejskiej w Peru..., dz. cyt., s. 160;
por. E. L i p s, Księga Indian, dz. cyt., s. 364.
43
 J. S z e m i ń s k i, Dzieje Inków..., dz. cyt., s. 355.
44
 Inkowie wierzyli, że grzechy gniewają bogów i czynią grzesznika niezdolnym
do uczestnictwa w jakiejkolwiek ceremonii publicznej, po prostu wyłączają go ze
wspólnoty. Sankcją w życiu przyszłym był pobyt w świecie podziemnym. Za grzech
uważano zaniedbania w rytuałach kultowych i udowodnione grzechy osobiste
jak: morderstwo, kradzież, itp. Grzeszne myśli nie były uważane za grzech i nie
wpływały na zmianę relacji do bogów. Chorobę cesarza przypisywano grzeszności
jego poddanych, którzy spowiadali się i oczyszczali, aby przyspieszyć jego kurację.
41

�226

Anna Miśkowiec FMM

oczyszczenia była kąpiel w bieżącej wodzie. W odróżnieniu od reszty społeczeństwa tylko Inka spowiadał się wprost przed Słońcem,
prosząc go, aby się wstawiał za niego u Wiracochy. Po wyznaniu
win kąpał się w rzece na znak oczyszczenia z win.
*  *  *
Kapłani odgrywali bardzo ważną rolę w religii Inków. Dbali i zabiegali o to, by wszelkie uroczystości obchodzono według starych
praw zwyczajowych oraz starodawnej tradycji, które starannie
pielęgnowali. Ich rola i funkcja zależały od struktury kalendarza
inkaskiego, który określał porządek świąt agrarnych, uwzględniając
główne prace rolne, począwszy od zasiewów aż po zbiory45, a także
przebieg rytuałów magicznych i inicjacji. Podtrzymywali porządek
kosmiczny w społeczeństwie i zwłaszcza wtedy, gdy państwo znalazło się w krytycznym momencie jak: narodziny przyszłego króla,
intronizacja, choroby i wojny, sprowadzali do Cusco nakazane
ofiary, a wśród nich także i dzieci. Kapłani lokalni towarzyszyli
swoim ofiarom w drodze do pępka świata, jakim było Cusco. W taki
sposób dysponowano ofiarami, że cały kraj miał w nich swój udział
i każda prowincja otrzymywała dla swoich bóstw część ofiar46.
Religia przesycała i rządziła publiczną działalnością Inków, stąd
kapłani mieli głosy doradcze w podejmowaniu decyzji o wysokiej
randze, pełnili funkcje militarne i strategiczne w swoim państwie.
Naród Tawantinsuyu stanowił integralną cząstkę kosmosu, natury, z którą starał się żyć w harmonii. Kapłani przez sprawowane
ryty i obrzędy liturgiczne podtrzymywali tę jedność i harmonię
z kosmosem i z siłami przyrody, zjednując dla ludu przychylność
mitycznych przodków, bóstw Słońca i Księżyca, prosząc o zdrowie,
 Por. M. F r a n k o w s k a, Podstawy gospodarki wiejskiej w Peru..., dz. cyt.,
s. 21.
46
 Por. C. I t i e r, Religia Inków, w: Encyklopedia religii świata, t. 1, red. F. Lenoir, Y. Tardan-Masquelier, Warszawa 2002, s.1249.
45

�Kapłaństwo w państwie Inków

227

uczestnicząc w rytach odpuszczania win i grzechów. Budowali
i podtrzymywali też jedność całej społeczności z ich władcą Inką,
i wśród całego ludu. Celebrowanie świąt, którym przewodzili,
miało więc charakter wspólnotowy i przyczyniało się do integracji
z całością kosmiczną w porządku wertykalnym i horyzontalnym. Na
płaszczyźnie życia religijnego i wspólnotowego, obok Inki, działali,
jako mediatorzy, zjednując sobie przychylność bóstw, nieznanych
sił kosmicznych i wypraszając dla swego ludu błogosławieństwo.
Bibliografia
Bastien N., Quechua Religions, w: The Encyklopedia of Religion, t. 12,
New York 1986.
Cassio del Pomar F., El Mundo de los Incas, Mexico 1978.
Czerny M., Śladami Inków, Warszawa 1986.
Dorsinfang-Smets A., L’ Ameriqe precolombienne, Paris 1964.
Eliade M., Sullivan L.E., Earth, w: The Encyklopedia of Religion, t. 4, New
York 1986.
Eliade M., Traktat o historii religii, Warszawa 1966.
Frankowska M., Podstawy gospodarki wiejskiej w Peru w ostatnim okresie
panowania Inków i w pierwszym stuleciu po konkwiście. Wiek XVI
i pierwsza poł. XVII w., Poznań 1967.
Huber S., Państwo Inków, Warszawa 1968.
Itier C., Religia Inków, w: Encyklopedia religii świata, t. 1, red. F. Lenoir,
Y. Tardan-Masquelier, Warszawa 2002, s. 1246–1250.
Kapłan, w: Leksykon religii, red. F. König, K. Waldenfels, Warszawa 1997,
s. 5181–183.
Kauffman Doig F., Historia General de los Peruanos, t. 1, Lima 1986.
Kosidowski Z., Królestwo złotych łez, Warszawa 1960.

�228

Anna Miśkowiec FMM

Krickeberg W., Mitos y legendas de los Aztecas, Incas, Mayas y Muiscas,
Mexico 1971.
Krickeberg W., Religion Andine Perou, Bolivie, Nord du Chili et nord-oust
de l’Argentine, w: W. Krickeberg, H. Trimborn, W. Miller, O. Zerries,
Les religions amerindiennes, Paris 1962.
Lips E., Księga Indian, Warszawa 1971.
Metraux A., Inkowie, Warszawa 1968.
Miśkowiec A., Kosmiczny wymiar religii Inków, Warszawa 1991.
Nocoń R., Dzieje, kultura i upadek Inków, Wrocław 1958.
Posern-Zieliński A., Kraina Inkarrí, Szkice etnologiczne o Peru, Wrocław
1985.
Prescott W.H., Podbój Peru, Warszawa 1969.
Rowe J.H., Inca Religion, w: W.A. Lessa, E.Z. Vogt, Reader In Comparative
Religion. An Anthropological Approach, New York 1962.
Różycki M., Peruwiańskie spotkania, Warszawa 1989.
Singl M., Indianie bez tomahawków, Katowice 1987.
Stingl M., Czciciele gwiazd, Warszawa 1985.
Szemiński J., Dzieje Inków przez nich samych opisane, Warszawa 1989.
Wysoko rozwinięte kultury Indian, w: Leksykon religii, red. F. König,
K. Waldenfels, Warszawa 1997, s. 530-534,.
Vargas V. A., Historia del Cusco Incaico, t. 1, Lima 1988.

�Tomasz Szyszka SVD

Yatiri – andyjski kapłan?
Ameryka Łacińska jest postrzegana jako kontynent, na którym
wiara chrześcijańska została mocno zakorzeniona. Wskazują na to
wysokie statystyki, dotyczące wyznawanej wiary chrześcijańskiej
pośród Latynosów, w tym autochtonicznych mieszkańców tych
ziem, jak również żywe ich uczestnictwo w praktykach religijnych.
Widać to chociażby w wielu andyjskich sanktuariach Maryjnych
i Pańskich oraz na poziomie miasteczek, wiosek i parafii. Przywiązanie i utożsamianie się większości Indian andyjskich z basenu
jeziora Titicaca z wiarą chrześcijańską, nie oznacza, że prastare
praktyki i zwyczaje kultów autochtonicznych zostały całkowicie
zapomniane albo wyeliminowane. Przykładem na przetrwanie
i trwanie tychże tradycji andyjskich jest między innymi postać yatiri
(yatiris – w liczbie mnogiej), którego można w wielkim uproszczeniu określić, jako autochtonicznego kapłana kultów andyjskich.

1. Trudność interpretacyjna pojęcia yatiri
Adekwatne przetłumaczenie andyjskiego słowa yatiri na języki
europejskie, w tym na język polski, nastręcza wiele trudności.
Dzieje się tak, ponieważ słowo to jest bardzo mocno zakorzenione w kulturze świata andyjskiego, która to kultura wyróżnia się
swoistym pojmowaniem i opisem rzeczywistości andyjskiej oraz
jej religijną interpretacją. Zasadnicze różnie pomiędzy przejawami
tradycyjnej kultury andyjskiej a kulturą świata zachodniego są

�230

Tomasz Szyszka SVD

tak wielkie, że próby tłumaczenia oraz interpretacji określonych
andyjskich terminów i pojęć stanowią nie lada wyzwanie. Pomimo
zachowania ostrożności w tłumaczeniach, zawsze pojawiają się
bardziej lub mniej zasadnicze błędy interpretacyjne.
Z tą trudnością borykali się już pierwsi kolonizatorzy oraz
misjonarze świata andyjskiego, począwszy od lat trzydziestych
XVI wieku. Dodatkową trudność stanowił fakt, że wiele przejawów i aspektów kultury andyjskiej wydawało się tak bardzo
podobnych, na pozór znanych i zrozumiałych dla Europejczyków.
Dopiero bliższe spojrzenie pozwalało dostrzec zasadnicze różnice
i rozbieżność w opisie, zrozumieniu i interpretacji poszczególnych
pojęć albo zjawisk. Działo się tak w ubiegłych wiekach i dzieje
się również współcześnie, ponieważ badacze świata andyjskiego,
nie do końca przygotowani do swoich zadań, nie zawsze zdają
sobie sprawę z tego, że pojęcia pozornie podobnie brzmiące leżą
zazwyczaj w różnych polach semantycznych języków andyjskich
(ajmara, keczua) oraz europejskich.
Tym samym tłumaczenia, które nie wnikają w głębszy sens
poszczególnych pojęć oraz nie uwzględniają ich kulturowej specyfiki, są tłumaczeniami bardzo powierzchownymi albo błędnymi.
Przykładem z historii ewangelizacji świata andyjskiego była błędna
interpretacja trójpłaszczyznowego podziału świata na: alaj pacha,
aka pacha i manqha pacha, co zostało zinterpretowane jako niebo,
ziemia i piekło. Jednakże bliższe badania wykazały, że dla ludzi
świata andyjskiego pojęcie alaj pacha nie do końca odpowiada
chrześcijańskiemu niebu, ponieważ chodzi w tym przypadku
o andyjski sposób interpretowania niebiańskiej rzeczywistości
czasowo-przestrzennej, która zasadniczo odbiega od chrześcijańskiej koncepcji nieba1. Poza tym, ludność andyjska opierając się na
 F. D o n n a t, El mundo aymara y Jesucristo, Cochabamba 1998, s. 21–25,
44–48.
1

�Yatiri – andyjski kapłan?

231

holistycznym postrzeganiu świata, nie dokonuje jednoznacznego
podziału na „góra i dół”, na „świat dobry i zły” albo sacrum i profanum. To wszystko jest zawarte w andyjskim pojęciu pacha, ale
przetłumaczenie tej andyjskiej kategorii jest bardzo wymagające.
Podobnie termin Pachamama, tłumaczony jako Matka Ziemia, jest
bardzo ważnym elementem religijności andyjskiej, ale w rzeczy
samej jest bardzo trudny do adekwatnego przetłumaczenia na
języki zachodnie2.
Podobna trudność interpretacyjna występuje w przypadku
pojęcia yatiri. Aby przybliżyć się do zrozumienia, kim jest postać
yatiri, oraz na czym polega jego ważkość w obrębie wspólnoty,
należałoby uwzględnić bardzo wiele aspektów kultury andyjskiej
oraz ich wzajemne powiązania. Okazuje się bowiem, że dokonywanie oceny kultury andyjskiej jedynie według kryteriów kultury
zachodniej było i jest z góry skazane na niezrozumienie i niepowodzenie. Konsekwencją takiego stanu rzeczy są nadinterpretacje
albo błędne interpretacje, jak również stany oburzenia i potępienia
albo bezpodstawna fascynacja tym, czego się nie zna i czego się
nie rozumnie.
Na przestrzeni ostatnich wieków postać yatiri była postrzegana
jednoznacznie pejoratywnie, a to za sprawą ówczesnej oceny całej
kultury andyjskiej, którą uważano za prymitywną i bałwochwalczą.
Osobę yatiri określano jako bardzo niebezpieczną, którą należy
eliminować i zwalczać. Posługując się pewnym skrótem myślowym,
przyjmowano, że yatiri potrafi nawiązywać kontakt z diabłem
i z nim rozmawiać. Dlatego też przyjęło się go określać jako ch’amakani – właściciel ciemności3. Z tą nazwą wiążą się dwie ważne
kwestie. Pierwsza dotyczy pory dnia, a właściwie nocy, kiedy to
 F. U n t o j a C h o q u e, A. M a m m a n i E s p e j o, Pacha en el pensamiento
aymara, La Paz 2000, s. 13–88.
3
 Por. R. P a x i, Religión aymara y cristianismo, „Fe y Pueblo”, 13(1988), s. 8–9.
2

�232

Tomasz Szyszka SVD

andyjskie rytuały były odprawiane w okresie kolonialnym. Z obawy
przed władzą kolonialną oraz doctrineros i proboszczami Indianie
zazwyczaj praktykowali swoje tradycyjne rytuały nocą. Druga
kwestia dotyczy ważkiego rozróżnienia pomiędzy różnego rodzaju
opcjami w grupie ogólnie określanej jako yatiris. Otóż ch’amakani
oznacza „właściciel ciemności”, ponieważ działa zawsze nocą albo
w ciemnościach i zajmuje się czarną magią, sprowadzając nieszczęścia, choroby, a nawet śmierć. Taki yatiri jest określany jako laika,
czyli czarownik (brujo), ponieważ zajmuje się właśnie czarną magią.
Indianie andyjscy uważają, że laikas mają specjalne zdolności ku
nawiązywaniu kontaktów z duchami nieprzychylnymi ludziom. We
wspólnotach ludzie stronią od nich i unikają z nim kontaktów. Ich
przeciwieństwem są yatiris, którzy są postrzegani jako „ci dobrzy”,
ponieważ pełnią ważkie i pomocnicze role w obrębie wspólnoty.
W przeszłości wszyscy yatiris byli określani wspólną nazwą
czarownicy (brujos), co swoją drogą znalazło wyraz w języku
hiszpańskim w postaci długiej listy na określenie ich tożsamości
na podstawie tego czym się zajmowali albo też zajmują współcześnie: adivino, brujo, hechisero, ministros tradicionales nativos,
ministros ancestrales andinos. W powszechnym mniemaniu cała ta
grupa była właśnie postrzegana jako niebezpieczna, jako będąca
na usługach diabła.
Bliższe i bardziej precyzyjne spojrzenie pozwoliło jednak dostrzec zasadniczy błąd interpretacyjny, ponieważ utożsamianie
osoby i funkcji yatiri z laika było nadużyciem. W tradycyjnych
strukturach wspólnot andyjskich znane są bowiem bardzo różnorodne tradycyjne „specjalności”, które funkcjonowały i pomagały
przetrwać w trudnych warunkach Altiplano. Jednym z nich był
właśnie yatiri, czyli mędrzec –„ten, który wie”, zaś jego przeciwieństwem był laika, czyli czarownik. Obydwie funkcje są praktykowane
współcześnie, aczkolwiek zmiany społeczne, w tym wielka migracja
z interioru do miast oraz powszechny sekularyzm przyczyniły się

�Yatiri – andyjski kapłan?

233

do nowego rozłożenia akcentów. Tym niemniej, funkcje te są nadal
żywotne, co oznacza, że jest na nie we współczesnym społeczeństwie andyjskim wielkie zapotrzebowanie. Widać to wyraźnie na
tzw. „targu czarownic” we wszystkich większych miastach i miasteczkach świata andyjskiego. Może się to wydawać paradoksem,
ale pomimo coraz wyższego poziomu oświaty i wykształcenia
w świecie andyjskim, wiara w czarną magię oraz związane z nią
praktyki wydają się przybierać w ostatnich dekadach na sile.
Inne „specjalności” ze świata andyjskiego to: paqo – ten, który
składa ofiary, resiri – ten, który się modli do Boga, adivino i surtiyiri
– ci, którzy czytają z liści koki i przepowiadają przyszłość. Jeszcze
inną kategorią stanowią qolliri – medyk, thaliri – chirurg, usuiri
– akuszerka. W przeszłości funkcjonowały też takie funkcje jak:
sacerdotes do la huaca, de los difuntos, del sol, del trueno4. Inkaski
kronikarz Inca Garcilaso de la Vega pozostawił opis składanych
ofiar w świecie andyjskim z okresu prekolumbijskiego. W poniższym
cytacie nie wspomina bezpośrednio o osobach, zajmujących się
składaniem ofiar, ale nie ulega wątpliwości, że były to nieprzypadkowe osoby, ale dobrani kapłani: „prócz innych rzeczy zwykłych,
jak zboża i zwierzęta, ofiarowywali mężczyzn i kobiety wszelkiego
wieku, złowionych w wojnach...; ofiarowali własne dzieci w takiej
czy innej potrzebie. Sposób składania ofiary z mężczyzn, kobiet,
chłopców i dzieci był taki, że żywcem otwierali im pierś i wyrywali
serce wraz z płucami, a ich krwią jeszcze nie ostygłą skraplali bałwana nakazującego takie ofiary, a potem w tych samych płucach
i sercu wypatrywali wróżb, by zobaczyć czy ofiara została przyjęta,
czy nie”5. Na innym miejscu, ten sam autor stwierdza jednoznacz Por. L. J o l i c o e u r, El cristianismo aymara: inculturación o culturización?,
Cochabamba 1994, s. 26–27; E. J o r d á, Teología desde el Titicaca. Cosmovisión
aymara en el diálogo con la fe, Cochabamba 2003, s. 87–90; 199–201; 421.
5
 I n k a G a r c i l a s o d e l a Ve g a, O Inkach uwagi prawdziwe, Warszawa
2000, s. 37–38.
4

�Tomasz Szyszka SVD

234

nie: „Kapłanów mieli do składania ofiar. Wszyscy kapłani domu
Słońca w Cozcu byli Inkami krwi królewskiej, do innych posług
świątynnych służyli Inkowie z mianowania”6. Tak więc, w kulturze
inkaskiej można doszukać się ustabilizowanej warstwy kapłańskiej.
Jednakże wraz z zanikiem imperium Tawantinsuyu funkcja tej
grupy społecznej również zanikła.
Jak to już zostało zauważone wyżej, pomimo zachodzących
wielkich zmian w społeczeństwie i kulturze andyjskiej, yatiris
nadal pełnią ważką rolę w podtrzymywaniu tradycji i tożsamości
kulturowej ludności andyjskiej. Pytaniem otwartym pozostaje
jednak kwestia, czy stoją oni w opozycji do wiary chrześcijańskiej
i nauczania Kościoła oraz czy ich posługa jest zagrożeniem dla
osób wyznających wiarę chrześcijańską? Czy raczej można albo
wręcz należałoby ich traktować jako potencjalnych sprzymierzeńców i współpracowników w procesie inkulturacji w świecie
andyjskim? Jeszcze inną kwestią jest to, czy można o nich mówić
jako o andyjskich kapłanach, nie popełniając przy tym błędu
epistemologicznego?
Poniższe dywagacje będą dotyczyć wyłącznie tej grupy yatiris,
która nie zajmuje się czarną magią i pełni ważne funkcje scalające
wspólnoty andyjskie. Do tej grupy będzie się odnosiło umowne
określenie „andyjscy kapłani”.

2. Funkcje i zadania yatiri
Współczesne zadania yatiris są bardzo liczne i obejmują bodaj większość aspektów życia rodzinnego, wspólnotowego oraz
osobistego. Do ich przywilejów i obowiązków należy złożenie
stosownej ofiary dla Pachamamy z okazji budowy nowego domu
i budynku tak w wiosce jak i w mieście albo innej konstrukcji typu
 Tamże, s. 96.

6

�Yatiri – andyjski kapłan?

235

wieżowiec, most, droga, pas startowy itd. W określonych porach
roku, np. podczas karnawału albo w pierwszych dniach sierpnia
składanie są za ich pośrednictwem specjalne ofiary, mające na
celu zapewnić sobie, rodzinie albo całej wspólnocie przychylność
świata nadprzyrodzonego. Podczas andyjskiego święta alasitas
(święta miniatur), jak również w cieniu boliwijskich sanktuariów,
jak np. Copacabana albo Urkupiñi, yatiris oferują swoje usługi,
dokonując tradycyjnego andyjskiego błogosławieństwa (ch’alla)
wszystkich rzeczy, jakie zostały zakupione jako pamiątki. Wiele
z tych pamiątek zostało nieco wcześniej albo później pobłogosławionych również przez księży wodą święconą w kaplicach.
Większość andyjskich Indian i Latynosów uczestniczących w tych
zdarzeniach nie dostrzega w tym żadnej sprzeczności i uważają
taki stan rzeczy za normalny.
Nie ulega jednak wątpliwości, że powszechność tychże praktyk
jest dumą dla przedstawicieli lewicowych środowisk promujących
kulturę andyjską w opozycji do wiary chrześcijańskiej. Dla Kościoła zaś stanowi swoistego rodzaju papierek lakmusowy, poziomu
pracy ewangelizacyjno-duszpasterskiej w świecie andyjskim, czyli
w północno-zachodniej Argentynie, zachodniej Boliwii oraz w Peru
i Ekwadorze. W poszczególnych regionach świata andyjskiego
oraz w środowiskach zdominowanych przez Indian Colla, Ajmara
albo Keczua, rola i posługa yatiris (nie zawsze są też określani
wszędzie tą samą nazwą) może się nieco różnić, ale główne ich
zadanie pozostaje takie samo: służyć lokalnej wspólnocie poprzez
podtrzymywanie i pielęgnowanie kontaktów z Pachamama oraz
światem nadprzyrodzonym.
Yatiri nie jest osobą, o której by w świecie andyjskim mówiono,
że jest kimś nadzwyczajnym. Jednocześnie jest ona postrzegana
jako osoba niezwyczajna, ponieważ charakteryzuje się pewnymi,
nie tak powszechnie występującymi wśród ludzi, przeżyciami

�236

Tomasz Szyszka SVD

i przymiotami. Funkcję yatiri może pełnić zarówno mężczyzna,
jak i kobieta, ale muszą to być osoby dojrzałe wiekowo.
Yatiri u początków swojej posługi powinien zostać naznaczony w jakiś szczególny sposób. Tradycyjnie, najwymowniejszym
znakiem było rażenie piorunem i przeżycie tego zdarzenia bez
uszczerbku dla zdrowia. Piorun bowiem, jak uważają andyjscy
Indianie ma moc „zapłodnienia” i może wskazać osobę, która po
takim zdarzeniu winna się podjąć specjalnego przygotowania do
pełnienia funkcji yatiri w obrębie wspólnoty. Uważa się bowiem,
że poprzez bezpośredni kontakt z piorunem otrzymuje się moc
i przyzwolenie na komunikowanie się z siłami świata niewidzialnego. Zatem porażenie piorunem jest postrzegane jako znak
wyboru. Piorun jest bowiem postrzegany jako swoistego rodzaju
siła wyższa przynależąca do tzw. świata górnego (alaj pacha),
a jednocześnie do ziemi (aka pacha) czyli świata zamieszkałego
przez człowieka. Tym samym człowiek trafiony piorunem staje
się „pomostem” pomiędzy alaj pacha i aka pacha. Yatiri zaś jest
jakoby osobą z pogranicza tych dwóch światów. Takie wybranie
i naznaczenie pozwala mu to na nawiązywanie kontaktów ze światem niewidzialnym i niezrozumiałym dla przeciętnego człowieka.
Po takim naznaczeniu, kandydat na yatiri był / jest zobowiązany
do nabycia określonych umiejętności i zdobycia adekwatnej wiedzy,
która pozwoliłaby mu w pełni wypełnić swoją funkcję. Należy tutaj
dodać, że jest to funkcja służebna, ponieważ yatiri w tradycyjnym
ujęciu jest zobowiązany do służenia i posługiwania swojej wspólnocie. Jeden z yatiri tak przedstawił swoją posługę: „Kiedy wspólnota
tego potrzebuje, idę na miejsce przebywania duchów opiekuńczych
Achachilas, Awichas, Maranis. Wspólnota robi składkę, a ja kupuję
potrzebne rzeczy i razem przygotowujemy stosowne ofiary. Jestem
sługą szczytów: służę Wayna Jipi i Awki Jipi, młodemu Illimani
i staremu Illimani. W ten sposób służę wszystkim Achachilas. Jeżeli
potrzebujemy deszczu, ch’allamos i prosimy, aby popadało, idziemy

�Yatiri – andyjski kapłan?

237

do bram deszczu i do jego źródeł i tam zdobywamy wodę za pomocą ofiar. [...] Jestem również sługą Pachamama, Ziemi Virgen,
aby dawała nam ziemniaki, fasolę, proso”.
Na marginesie tego, co zostało powiedziane wyżej o służebnej
funkcji yatiris względem swojej wspólnoty, należałoby dodać, że
funkcja yatiri, zwłaszcza w ostatnich dekadach, tj. w środowisku
wielkomiejskim jest bardzo często nadużywana i fałszowana.
W celu w miarę szybkiego i łatwego dorobienia się fortuny wielu
samozwańczo określa się jako yatiris. Instalują się oni w strategicznych miejscach przy kościołach, sanktuariach i na targach,
zwłaszcza w okresach zwiększonego zapotrzebowania, zarabiając
na tym krocie. Ich uznanie w oczach osób proszących o posługę,
zależy zazwyczaj od ich umiejętności spektakularnego zachowania
i efektywności wykonywanych czynności. Z powodu podszywania
się pod funkcję yatiri, zdarzają się słowne a nawet siłowe przepychanki z yatiris cieszącymi się uznanym powszechnie autorytetem
i autentycznością naznaczenia.
Zdobyta z biegiem czasu wiedza, a nade wszystko bogate doświadczenie, pozwalały na określenie yatiri jako mędrca, „tego,
który wie” albo „posiadającego wiedzę”7. Można się też spotkać
z określeniem yatiri jako znawcy tradycji, nośnika tradycji i doświadczenia albo jako kapłana andyjskiego8. Jest on bowiem osobą,
dzięki której kontynuowane są stare andyjskie tradycje. Dlatego też
jest on obecny we wszystkich przejawach życia wspólnotowego,
jest dobrze poinformowany o wszystkim, co się dzieje i co jest
planowane. Jest też tym, który w tradycyjnych strukturach wioski andyjskiej troszczył się o zachowanie i przestrzeganie zasad
 Por. D. L l a n q u e, Sacerdotes y médicos aymaras, „Fe y Pueblo”, 1988, nr 13,
s. 19–22; R. P a x i, Religión aymara..., art. cyt., s. 8–9.13.
8
 Por. Caminos de liberación, red. J. Albó, La Paz 1987, s. 18; G. Fe r n á n d e z
J u á r e z, Yatiris y ch’amakanis del altiplano aymara. Sueños, testimonios y practicas
ceremoniales, La Paz 2004, s. 19–40.
7

�238

Tomasz Szyszka SVD

moralnych etyki andyjskiej. Od niego samego wymagano wysokiego stopnia moralności oraz znajomości i zachowania wszelkich
reguł, które służyły do utrzymania albo przywracania utraconej
równowagi kosmicznej.
W wioskach, a obecnie w miastach, ludzie przychodzą do yatiris
po rady i w ten sposób stają się oni radcami, czy też doradcami
wielu osób, rodzin, całej wioski albo dzielnicy. Jako ważny element
ich posługi ludzie postrzegają jego umiejętności czytania z liści
koki oraz, co się z tym wiąże, umiejętność jasnowidztwa. Dlatego
u yatiris ludzie szukają porad w zakresie planowania przyszłości
albo uporania się z zaszłościami z bliższej lub dalszej historii9. Liście
koki zaś pełnią ważną rolę w andyjskich obrzędach autochtonicznych, ponieważ mają one znaczenie symboliczne. W tychże liściach
bowiem, wg logiki andyjskiej na sposób symboliczno-celebratywny
koncentruje się cały kosmos. Liść koki wprowadza człowieka andyjskiego w kontakt z siłami innego wymiaru. Liść koki jest zatem
andyjskim „medium”. Trzy listki koki sklejone tłuszczem lamy
symbolizują trzy części świata (alaj pacha, aka pacha i manqha
pacha), czyli wyrażają jedność, wzajemne powiązanie i dopełnianie
się całego kosmosu. Yatiri, który „czyta z koki”, rozsypuje garść liści
koki na „pomyślaną” przez siebie płaszczyznę, którą dzieli na cztery
części (góra/dół; przed/po). Jest to symboliczne przedstawienie
holistycznego spojrzenia na pacha. Liście koki w tym wypadku
są rytualno-celebracyjnym pomostem, są źródłem poznania, ale
nie w sensie intelektualnym. W świecie andyjskim bowiem coś
poznać znaczy symbolicznie i celebracyjnie „to coś” ustanowić.
Tym właśnie zajmuje się między innymi yatiri.
Innym zakresem jego posługi jest stawianie diagnozy w wypadku
zachorowań i pomoc w leczeniu chorób. Yatiri jest też określany
 Por. J. E s t e r m a n n, Andine Philosohie. Eine interkulturelle Studie zur autochtonen andinen Weisheit, Frankfurt 1999, s. 186n.
9

�Yatiri – andyjski kapłan?

239

jako duchowny (sacerdote) – w kontekście jego funkcji religijnej.
Jest on znawcą, a zarazem praktykiem wszystkich zachowań religijnych i rytualnych, charakterystycznych dla danego regionu.
Jego obowiązkiem jest składanie wraz z całą wioską ofiar: wilacha
(ofiara z lamy albo barana), aita (ofiara z koki i kadzidła), albo
mesa (mesa de salud – w celu przywrócenia zdrowia)10. Jest też
zobowiązany do posługi na tym polu względem całej wspólnoty.

3. Kontekst geograficzno-kulturowy posługi yatiris
Andyjska wyżyna zwana powszechnie Altiplano jest krainą bardzo wymagającą. Przez wiele stuleci głównym problemem żyjących
tam Indian Ajmara i Keczua było nie tyle zmaganie się z wyzwaniami górzystego terenu i wymagającego wiele trudu terenu, ale
doświadczenie permanentnej niepewności: czy obrodzi ziemia
i czy będzie dosyć pożywienia. Pytania bardziej szczegółowe dotyczyły takich kwestii, jak: czy będzie w porze zasiewów i w okresie
wzrostu roślin odpowiednio dużo wody albo jak uchronić swoje
pola przed niszczycielskim gradobiciem? Szukając odpowiedzi
na te pytania, Indianie odwoływali się swego niepowtarzalnego zmysłu i doświadczenia religijnego, kształtowanego przez to
wysokogórskie środowisko11. Aktywna obserwacja przyrody była
na swój sposób odczytywaniem orędzia naturalnego środowiska,
które było pojmowane jako swoistego rodzaju „medium” do komunikowania się człowieka ze światem nadprzyrodzonym i świata
nadprzyrodzonego z człowiekiem.
Indianie andyjscy przystosowali się bowiem do surowych i wymagających warunków środowiska andyjskiego, ale wypracowali
 G. Fe r n á n d e z J u á r e z, Yatiris y ch’amakanis del Altiplano aymara.
Sueños, testimonios y practicas ceremoniales, La Paz 2004, s. 121–236.
11
 Por. M. M a m a n i, Agricultura a los 4000 metros, w: La cosmovisión aymara,
red. H. Berg, La Paz 1992, s. 99–102.
10

�240

Tomasz Szyszka SVD

też swój własny model aktywnego uczestnictwa w rytmie tego
środowiska12. Konkretnym przejawem ich adaptacji są zręby tzw.
logiki andyjskiej, aczkolwiek należy powiedzieć, że określenie
logika andyjska sprowadza się do zasad i pryncypiów, jakimi kieruje się człowiek andyjski w sposobie poznawania, opisywania czy
rytuałów porządkowania otaczającego go świata. Należy też mieć
na uwadze, że logika andyjska różni się diametralnie od pojęcia
logiki w sensie kultury zachodniej. Człowiek andyjski nie dąży
bowiem do konceptualnego opisania świata, lecz do doświadczenia go i przeżycia na płaszczyźnie symboliczno-rytualnej13. Ludy
andyjskie budują bowiem swoją tożsamość w oparciu o holistyczną
wizję świata. Zakłada ona, że wszystkie elementy tworzące świat
są ze sobą na różne sposoby powiązane i połączone w jedną całość.
W świecie andyjskim człowiek zaś jest pojmowany jako swoistego
rodzaju „pomost”, który we właściwy sobie sposób ma obowiązek
zachowania równowagi kosmicznej (porządku kosmicznego) albo
jeżeli zachodzi taka potrzeba, nowego uporządkowania świata,
czyli przywrócenia zaburzonej równowagi pomiędzy poszczególnymi elementami. Jego zdolnością, a zarazem głównym zadaniem,
jest możliwość rytualno-celebracyjnego przedstawienia kosmosu
za pomocą form symbolicznych, a tym samym porządkowania
świata14. Szczególną rolę odgrywa w tym zakresie właśnie yatiris.
Ich zadaniem jest nie tylko przestrzeganie, ale też nakłanianie
innych (edukowanie i formowanie) do przestrzegania andyjskiego
12
 Por. J. A l b ó, Quechuas y Aymaras. Pueblos Indígenas y Originarios de
Bolivia, La Paz 1998, s. 20–35.
13
 Por. J. E s t e r m a n n, Andine Philosophie..., dz. cyt., s. 105–106; 125–128;
Th.H. M ü l l e r, Cosmovisión y celebraciones del mundo andino, „Allapanchis”,
20(1984), nr 23, s. 163–167; J.  M e d i n a, Que es lo andino?, „Fe y Pueblo”,
1988, nr 13, s. 51–54.
14
 O. H a r r i s, Complementariedad y conflicto. Una visión andina del hombre
y la mujer, „Allpanchis”, 21(1985), nr 25, s. 17–42.

�Yatiri – andyjski kapłan?

241

porządku kosmicznego oraz w podtrzymywaniu go na płaszczyźnie
rytualnej. Indianie andyjscy uważają bowiem, że wszelkie przejawy
arogancji i lekceważenia tychże obowiązków wprowadzają nieład,
a tym samym stają się przyczyną nieszczęść, takich jak susza,
powódź, gradobicie, trzęsienie ziemi itd. Stosowne celebracje,
którym przewodniczą yatiris, mają na celu zabezpieczenie ludzi
przed niepożądanymi skutkami. Tym samym yatiris realizują oraz
mają pieczę nad przestrzeganiem stosownych rytuałów, które swoją
drogą są postrzegane jako akty etyczne, które umożliwią zapewnienie dalszej bezpiecznej egzystencji człowiekowi andyjskiemu.
Konkretnym przykładem jednej ze służebnych funkcji yatiris
jest andyjska ofiara zwana misa15. Ofiara ta jest praktykowana
przez wszystkie rodziny andyjskie w pierwszych dniach miesiąca
sierpnia, kiedy Pachamama „jest otwarta i głodna”. W trakcie tej
cer emonii, w sposób symboliczno-rytualny, uobecniony jest cały
kosmos. Jest to wydarzenie o charakterze wspólnotowym, któremu przewodniczy yatiri, zwany w tym wypadku też pago. Inne
określenie tego rytu to despacho. Nazwa pochodzi od końcowej
części rytu, kiedy to przygotowana ofiara w postaci zawiniątka
jest ofiarowana (spalana) ku czci andyjskich bóstw. Nazwa pago
(zapłata) wskazuje też na charakter swoistej transakcji pomiędzy
człowiekiem andyjskim a bóstwami świata andyjskiego16.
Obrzędy związane z pierwszą dekadą miesiąca sierpnia odbywają się na podwórkach domowych albo na szczytach okolicznych
wzniesień. Rytuał rozpoczyna się od ch’alla, czyli obrzędowego
wylania alkoholu w czterech kierunkach świata. Szczególną mocą
cieszy się ch’alla krwią lamy. Po zabiciu zwierzęcia spuszcza się
krew do specjalnych miseczek. W tym momencie pomocnicy yatiri
 L. J o l i c o e u r, El cristianismo aymara..., dz. cyt., s. 26–27.
 G. Fe r n á n d e z J u á r e z, Medicos y Yatiris. Salud e Interculturalidad en el
Altiplano Aymara, La Paz 1999, s. 125–146; D. L l a n q u e, Sacerdotes y medicos
Aymara, „Boletín del Instituto de Estudios Aymaras”, 1985, nr 20, s. 10–31.
15
16

�242

Tomasz Szyszka SVD

dokonują ch’alla, czyli andyjskiego aktu błogosławieństwa ludzi
i rzeczy, poprzez rozpryskanie krwi po całym domu, po zagrodzie,
polu, zwierzętach i po współuczestniczących w rytuale. Yatiri
w imieniu wspólnoty prosi też o przyzwolenie Pachamamy na
złożenie ofiary. Po tym przygotowaniu, rozpoczyna się właściwa
ceremonia andyjskiej dulce misa.
Yatiri rozkłada na rozłożonym na ziemi kocu białą kartkę papieru
symbolizującą próżnię kosmosu, którą stopniowo będzie wypełniał.
Na tej kartce układa liczne elementy, składające się na ofiarę, czyli:
liście koki, suszone rośliny, płód lamy wysmarowany tłuszczem
i owinięty pasmami różnokolorowej wełny, tzw. misteria (płytki
cukrowe z wytłoczonymi figurami), papierosy, czerwone wino itd.
W dolnej części yatiri kładzie się płód lamy i „owoce” Pachamama,
czyli kukurydzę i ch’uño oraz inne symbole świata zwierzęcego
i roślinnego. Człowieka symbolizują liście koki. W trakcie ofiary
każdy uczestnik wybiera sobie trzy listki koki i składa je ze swoimi
intencjami na papierze. Następnie yatiri dokonuje zroszenia całej
ofiary alkoholem, co nadaje jej charakter sakralny. Kolejnym krokiem jest „spakowanie” przygotowanej ofiary w małą paczkę, którą
yatiri spala w ognisku, aby w ten sposób Pachamama i inne duchy
opiekuńcze mogły ją skonsumować. Po dokonaniu takiej ofiary,
zostaje w oczach Indian andyjskich, przywrócony ład kosmiczny.
Sierpniowa dulce misa jest wypełnieniem andyjskiego obowiązku etycznego. Jest podziękowaniem i jednocześnie rekompensatą
za przychylność (za otrzymane produkty) duchów opiekuńczych.
Praktyka ta jest powszechnie również współcześnie przestrzegana
z dwóch powodów. Do tej pory bardzo wielu Indian andyjskich
wierzy w sensowność i skuteczność tego typu ofiar, którym przewodniczą yatiris. Po drugie, są one praktykowane przez Indian
dla podtrzymania andyjskich tradycji i wzmocnienia odrębności
kulturowej. Wykorzystują to również politycy w celu podkreślenia
kulturowej odmienności i różnorodności, jak na przykład prezydent

�Yatiri – andyjski kapłan?

243

Boliwii Evo Morales. Zaprasza on yatiris do pałacu prezydenckiego
w celu składania tam stosownych ofiar dla Pachamama w kluczowych i trudnych momentach urzędowania. Praktyki te mają na
celu podkreślenie zakorzenienia prezydenta w kulturze andyjskiej
oraz zwrócenie uwagi, że w Boliwii dotychczasowa ważka rola
Kościoła katolickiego przechodzi jakoby do lamusa. Tym samym
yatiris są wciągani w wysiłki rządu w procesie marginalizowania
roli i znaczenia Kościoła oraz wiary chrześcijańskiej. Przejawem
tejże polityki jest pachamamismo, czyli nowy kult lansowany przez
Evo Moralesa w ramach projektu „Odnowionego Katolickiego Kościoła Apostolskiego Wielonarodowego Państwa” (Iglesia Católica
Apostólica Renovada del Estado Plurinacional).

4. Kryteria zwalczania yatiris w okresie kolonialnym
Wraz z rozpoczęciem ewangelizacji na wyżynach andyjskich
w XVI wieku, doszło do konfrontacji kultury zachodniej w tym
chrześcijaństwa z różnorodnymi formami kultury andyjskiej oraz
religijności andyjskiej. Bardzo szybko pojawił się problem dwustronnego niezrozumienia, co przyczyniło się do wytworzenia u Indian
mentalności „dwóch twarzy”. Pod wpływem ówczesnej teologii
oraz stosowanych metod ewangelizacyjnych, wszelkie przejawy
andyjskiej religijności były zazwyczaj jednoznacznie kojarzone
z diabłem i mocami ciemności. Dla Europejczyków bowiem świat
andyjski pełen był egzotycznych wierzeń i religijnych praktyk.
Tym samym przejawów idololatrii dopatrywano się we wszystkich formach życia rodzinnego i społecznego, a nade wszystko
religijnego17. Niepoślednią rolę w tym konglomeracie zależności
kulturowych odgrywała postać yatiris.
 J.J. G r a n a d o s, Bild und Kunst im Prozeß der Christianisierung Lateinamerikas, Magdeburg 2000, s. 46–51.
17

�244

Tomasz Szyszka SVD

Na terenach imperium inkaskiego znana była forma spowiedzi
publicznej18. Spowiadano się w celu wyznania popełnionych „grzechów” czy zaniedbań, jak np. zabicie kogoś, kradzież itd. Yatiris,
w tym wypadku andyjscy spowiednicy, byli zobowiązani do zachowania tajemnicy. Przewidziane były pokuty oraz kary w postaci
postów, dzielenia się dobrami itd. Misjonarze interpretowali owe
podobieństwa różnorodnie. Uważano, że są to stare tradycje, które
– wprawdzie mocno zniekształcone – sięgają być może czasów, gdy
do Ameryki Łacińskiej zawitał któryś z Apostołów i ewangelizował ludy andyjskie. Jednakże o wiele bardziej rozpowszechnioną
interpretacją owych podobieństw było przypisanie ich autorstwa
szatanowi. Powszechnie uważano, że jest to igraszka szatana, który
w ten sposób drwi z sakramentów kościelnych i fałszuje praktyki
chrześcijańskie, przedrzeźniając prawdziwą wiarę katolicką. Skoro
yatiris w ten czy inny sposób w tych i innych rytuałach uczestniczyli,
łatwo było wyciągnąć wniosek, że ich działalność nosi znamiona
wpływów szatana, a tym samym wymaga to interwencji w celu
odsunięcia ich oraz zminimalizowania ich znaczenia.
Z czasem trwania ewangelizacji w świecie andyjskim utwierdził
się pogląd, że chrześcijaństwo i zastane formy religijności andyjskiej
są dwiema wielkościami nie do pogodzenia. Przyczyną tak surowej
oceny była opinia, że wszelkie religie pogańskie i wszelkie przejawy
takiej religijności pochodzą od szatana, czyli przeciwnika Boga i są
przeciwne naturze ludzkiej. Dlatego temat idololatrii poruszany
był wielokrotnie w ustawach królewskich i licznych dokumentach
kościelnych. Poszukiwano rozwiązań na płaszczyźnie rozważań
teologicznych, jak również praktyki duszpasterskiej. Powszechnie
jednak uważano, że wykorzenienie bałwochwalstwa jest dopuszczalne, ponieważ jest ono przeszkodą w głoszeniu i przyjmowaniu
 J.I. S a r a n y a n a, Ritos confesionales incaicos precolombinos, „Scripta Theologica”, 19(1987), s. 795–813.
18

�Yatiri – andyjski kapłan?

245

przez autochtonów Ewangelii. Zwalczanie idololatrii dokonywało
się w czterech dopełniających się płaszczyznach: teoretycznego
wykazywania nicości bałwanów, eliminowania z życia publicznego
hechiceros (yatiris), podważania autorytetu przodków oraz fizycznego niszczenia miejsc i elementów kultów autochtonicznych19.
Najczęstszą przeszkodą w realizacji planu usuwania idololatrii
były osoby z grona yatiris. Nie pozostawali oni obojętni wobec tego
wszystkiego, czego ewangelizatorzy dokonywali na ich terenach
i aktywnie występowali przeciwko religii chrześcijańskiej. Na ile
było to możliwe, zmuszali swoich ziomków do praktykowania
zwyczajów autochtonicznych i namawiali ich do nieuczestniczenia
w praktykach religii chrześcijańskiej. Właśnie ta grupa została
określona w dokumentach I Synodu Limskiego (1551–1552) jako
najbardziej niebezpieczna. Uważano bowiem, że tkwiąc ze swoimi
praktykami autochtonicznymi w starej religijności, przyciągają tym
samym uwagę swoich ziomków, którzy owe praktyki już porzucili. Dlatego właśnie przeciwko nim skierowane były szczególnie
drastyczne środki zapobiegawcze. Dążono do odseparowania ich
i pozbawienia wpływów na pozostałych członków wspólnot.
W tym celu ustalone zostały stosowne normy postępowania,
które przewidywały np. możliwość więzienia w specjalnie ku temu
przygotowanych pomieszczeniach przy kościołach albo kary, takie
jak publiczna chłosta czy odebranie majątku. Przewidywano też
surowe kary dla wszystkich chrześcijan praktykujących jakiekolwiek formy bałwochwalstwa. Przyjmowano, że złapanego na
praktykowaniu bałwochwalstwa yatiris należało najpierw pouczyć
19
 Por. P. B o r g e s, Métodos de persuasión, w: Historia de la Iglesia en Hispanoamérica y Filipinas (siglos XV–XIX), t. 1, red. P. Borges, Madrid 1992, s. 576–578;
M. O l m e d o J i m e n e z, La instrucción de Jerónimo de Loaysa para doctrinar
a los indios en los dos primeros concilios limenses (1545–1567), w: Actas del II
Congreso Internacional sobre los Dominicos y el Nuevo Mundo, red. J. Barrado,
Salamaca 1990, s. 301–354.

�246

Tomasz Szyszka SVD

o błędzie i wymierzyć mu 50 chłost publicznie. Za drugim razem
kara przewidywała 10 dni więzienia i 100 chłost, a w przypadku,
gdyby coś posiadali, należałoby im zabrać trzecią część ich dóbr
na potrzeby kościoła znajdującego się w wiosce. Za trzecim razem
przyłapanego na tym „przestępstwie”, jako osobę zatwardziałą
w swoich praktykach, należałoby oddać w ręce sędziów i biskupa.
Te same kary miały się odnosić do wszystkich Indian, którzy korzystali z posługi yatiris, prosząc o radę, o pomoc, o złożenie ofiar.
Na przełomie XVI i XVII wieku (1590–1630) zorganizowano
kampanię ewangelizacyjną zwaną extripación de idolatría (wykorzenienie bałwochwalstwa). Celem tej akcji było zniszczenie
bałwochwalstwa, wszelkich przejawów religijności autochtonicznej, a jednocześnie wprowadzenie na to miejsce wiary i praktyk
chrześcijańskich. Cechą charakterystyczną dla tego procesu była
przede wszystkim jego spektakularność oraz systematyczność, gdyż
plan ten był realizowany według z góry przyjętego harmonogramu20. Wizyty kościelnych wizytatorów w poszczególnych parafiach
i wioskach przebiegały według z góry ustalonego planu. Rozpoczynano od uroczystego wjazdu na teren parafii (wioski), gdzie
wizytatorów oczekiwali pracujący tam księża, naczelnicy wiosek
oraz mieszkańcy. Wszyscy byli zobowiązani do uczestniczenia we
wszystkich przewidzianych spotkaniach. Po Mszy św., w czasie
której odpowiednio dobrani i wykształceni kaznodzieje głosili
kazania przeciwko bałwochwalstwu, nakazywano autochtonom
wskazanie osób ze swego otoczenia, które zajmują się magią i czarami. Wymagano również wskazania miejsc i innych elementów,
mających jakikolwiek związek z zakazanymi praktykami. Po Mszy
 Por. P a b l o J o s é d e A r r i a g a, Richtlinien zur Ausrottung des Götzendienstes (1621), w: Gott in Lateinamerika. Texte aus fünf Jahrhunderten. Ein Lesebuch
zur Geschichte, Hrsg. M. Delgado, Düsseldorf 1991, s. 221–224; M. M a r z a l,
La cristianización de sistema religioso andino, en Iglesia y religiosidad en América
Latina, Bogotá 1977, s. 113–119.
20

�Yatiri – andyjski kapłan?

247

św. rozpoczynały się przesłuchania. W tym celu w kościele przed
ołtarzem ustawiano stół, na którym stawiano krzyż i rozpoczynano przesłuchania. Po skończonych przesłuchaniach wszystkich
osób, które oskarżone były o praktyki bałwochwalcze, wyruszano
w poszukiwaniu miejsc kultu.
Po zakończeniu tych czynności następowało „potępienie” i ukaranie wszystkich osób, które dopuszczały się bałwochwalstwa. Na
koniec wizyty odprawiano uroczystą Mszę św. Przed jej rozpoczęciem cała wioska gromadziła się w  wyznaczonym miejscu, aby
razem wnieść do kościoła przygotowany uprzednio krzyż albo też
figurę Jezusa. Również wszyscy yatiris musieli wziąć udział w tej
procesji. Nieśli świece, a na szyi mieli założony postronek. Po kazaniu musieli publicznie wyznać i przyznać się wobec wszystkich
tam zgromadzonych, że działali niewłaściwie, pozwolili się zwieść
szatanowi, że wszystko czym się zajmowali, było kłamstwem i że
od tej pory nie będą więcej popełniali tych błędów.
Jak miało pokazać późniejsze doświadczenie, pomimo tak
wielkiego zaangażowania ze strony Kościoła, praktyki autochtoniczne nigdy nie zostały całkowicie wyrugowane ze świadomości
religijnej człowieka andyjskiego. Nie były już tak widoczne dla osób
postronnych, ponieważ zostały utajnione, a bałwany ukryte albo
zręcznie zamaskowane. Paradoksalnie zwiększało się znaczenie
lokalnych yatiris oraz znachorów i wróżbiarzy. Ta właśnie grupa
zdobywała coraz to większy prestiż. Dokonywali oni, w wielu wypadkach nieświadomego aczkolwiek, mającego wielką siłę nośną,
łączenia wierzeń andyjskich z elementami wiary chrześcijańskiej,
co widać chociażby w strukturze i symbolice ofiar dla Pachamamy.
Tym samym kontynuowany był długotrwały proces synkretyzmu
religijnego w świecie andyjskim.
W miarę przybierania na sile walki z bałwochwalstwem i większego impetu w wyplenianiu pogaństwa, tym bardziej rosło zniechęcenie wobec świata białych, a praktykowanie rytuałów autochto-

�248

Tomasz Szyszka SVD

nicznych odbywało się potajemnie w miejscach trudno dostępnych
dla ewangelizatorów. Utrwalił się też pogląd, że chrześcijaństwo
jest religią konkwistadorów, co było wystarczającym powodem
do choćby tylko biernego odrzucania wiary chrześcijańskiej i obstawania przy tradycyjnych wzorcach i praktykach religijności
andyjskiej21. Tak więc konsekwencją, a zarazem efektem ubocznym
podjętej przez Koronę i Kościół walki z idololatrią w XVII wieku,
stał się trwający aż po czasy współczesne dychotomiczny układ,
w którym Indianie andyjscy pielęgnują swoje wierzenia i praktyki autochtoniczne, natomiast Kościół ciągle na nowo poszukuje
adekwatnych metod ewangelizacyjnych w ramach ewangelizacji
inkulturacyjnej.

5. Próby włączenia yatiris w struktury kościelne
W okresie posoborowym zaczęła się zmieniać ocena kultur
autochtonicznych, w tym kultur andyjskich. Zasadniczą rolę odegrały w tym procesie dwa faktory: nauczanie soborowe odnośnie
znaczenia kultury w dziele ewangelizacyjnym i procesach przyjmowania wiary chrześcijańskiej (KDK, n. 56–58) oraz kontynuacja
rozpoczętej nieco wcześniej teologicznej i misjologicznej refleksji na
tematy kultur autochtonicznych i ich roli dla dzieła ewangelizacji.
Jednym z przykładów poszukiwania nowych rozwiązań pastoralnych w świecie andyjskim był projekt pastoralny nazwany
roboczo Proyecto Piloto, zainaugurowany w marcu 1970 roku
w peruwiańskiej prałaturze Juli22. Polegał on między innymi na
21
 E.D. D u s s e l, Historia de la Iglesia en América Latina, Bogotá 1994,
s. 125–130.
22
 Doświadczenia zebrane we wspólnocie Camacani (25 km od Puno) zostały
opublikowane w książeczce Donde está tu pueblo. Por. E. J u d d, La inculturación
en el contexto andino. Rasgos de una presencia pastoral distinta, „Allpanchis”,
25(1989), nr 33, s. 257–261, 268nn.

�Yatiri – andyjski kapłan?

249

tym, że kilkuosobowa ekipa pastoralna poszukiwała form niesienia
pomocy andyjskim wspólnotom indiańskim, ale w oparciu o zasadę współpracy. Za wszelką cenę chciano wyeliminować siłowe
i administracyjne, jak to miało miejsce dotychczas, narzucanie
rozwiązań. Kładziono nacisk na promocję wzajemnego lepszego
poznania się oraz poszanowania swojej odrębności. W praktyce
wyglądało to w ten sposób, że księża proponowali i podejmowali
posługę sakramentalną w jakiejś wspólnocie andyjskiej tylko wtedy,
kiedy prosiła o to cała wspólnota, wysyłając swojego przedstawiciela, np. yatiri z zaproszeniem. Poprzez taką strategię chciano
zaakcentować możliwe formy współpracy oraz wydobyć na światło dzienne mądrość andyjską zawartą w tradycji wspólnotowej,
w której funkcja yatiri odgrywała niebagatelną rolę. Propozycje
współpracy dotyczyły też wypracowania nowych form celebracji
liturgicznych ze szczególnym uwzględnieniem roli osób świeckich,
nie pomijając yatiris. Projekt ten miał stosunkowo niewielki zasięg, ale warty jest odnotowania z powodu wspomnianych prób
„zagospodarowania” yatiris, którzy do tej pory byli całkowicie
wykluczani ze współpracy w dziele ewangelizacji.
W roku 1991 miało miejsce w Tiwanaku spotkanie agentów
pastoralnych z pogranicza Boliwii i Peru, zatytułowane Poszukiwanie andyjskiego oblicza Kościoła. Temat przewodni został
zawarty w pytaniu: „Czy ludy andyjskie są chrześcijańskie?”23.
Na tym spotkaniu dokonano ostrej krytyki dotychczasowych metod misyjnych, co odzwierciedla cytat: „zdecydowana większość
ówczesnych misjonarzy nie była zdolna dostrzec obecności Boga
w kulturze i religijności ludów andyjskich”24. Uczestnicy spotkania
 Comunidad de Trabajo de los Pirineos (CTP), Son o no cristianos los pueblos
andinos? II Encuentro de Agentes de Pastoral Bolivia – Perú, Tiwanaku, La Paz
1991 (mps); CTP, „Boletin informativo”, 8(1994), s. 11–12.
24
 V. O c h o a, Conflictos y relaciones entre la religión aymara y el catolicismo,
„Boletín Ocasional de IDEA”, 1977, nr 49, s. 1–3, 26–31.
23

�250

Tomasz Szyszka SVD

podjęli też refleksję nad możliwościami stworzenia „Kościoła autochtonicznego (lokalnego) z obliczem andyjskim, z własną refleksją
teologiczną i liturgią, które w większym stopniu będą uwzględniały
bogactwo kulturowe i religijne ludów andyjskich”25. Na fali krytyki
Kościoła pojawiły się też pytania, czy Kościół katolicki jest w stanie zaakceptować nowe rozwiązania? Za tym pytaniem kryła się
nieukrywana na spotkaniu wątpliwość, czy Kościół jest w stanie
zaakceptować pewne lekceważone do tej pory aspekty kultury
andyjskiej, jak na przykład posługę yatiris? Pojawił się bowiem
postulat, aby funkcję yatiri uznać w Kościele świata andyjskiego
za funkcję kapłańską z możliwością sprawowania przez niego
sakramentów26. Argumentacja zwolenników takiego rozwiązania
była dosyć prosta. Skoro yatiri pełni w obrębie wspólnoty andyjskiej
funkcje o charakterze religijnym, jest postrzegany przez swoich
współziomków pozytywnie i cieszy się szacunkiem, dlaczego nie
miałby mieć możliwości przyjęcia święceń, aby pełnić również
funkcję kapłańską? Nie zastanawiano się jednak nad bliższymi
i dalszymi konsekwencjami takich propozycji. Pytanie dotyczy bowiem tego, czy tożsamość kulturowa yatiri, postrzeganego przecież
jako ważki nośnik i ostoja autochtonicznych tradycji andyjskich,
przyjmując święcenia kapłańskie, nie musiałby zrezygnować ze
swojej dotychczasowej posługi, ponieważ w gruncie rzeczy większość andyjskich praktyk o charakterze religijnym trudna jest do
pogodzenia z wiarą i kultem o charakterze chrześcijańskim. Sam
fakt, że yatiri pełni funkcję służebną w strukturach wioskowych
oraz cieszy się autorytetem, wydaje się ciekawym punktem wyjścia
ku dalszym rozważaniom w ramach eklezjalnych poszukiwań, ale
 G. G u t i e r r e z, Nueva evangelización con rostro andino quichua y aymara,
w: Memoria I Encuetro ecumenico de cultura andina y teología, Chucuito 1990,
s. 50–57.
26
 Por. E. L a z o, El Yatiri. Ministro del Tercer Milenio?, Cochabamba 1999,
s. 148–166.
25

�Yatiri – andyjski kapłan?

251

z pewnością jest tylko jedną z bardzo wielu części składowych,
które należałoby uwzględnić.
Temat ten był kontynuowany rok później na trzecim spotkaniu
agentów pastoralnych w Juliaca, nad peruwiańskim brzegiem jeziora Titicaca. Rok 1992 niejako sam narzucił temat: 500 lat i Kościół
andyjski27. Uczestnicy spotkania zwrócili między innymi uwagę na
to, że w ich opinii Indianie andyjscy w strukturach kościelnych
nadal nie są traktowani podmiotowo, aczkolwiek powinni w końcu
stać się aktywnymi członkami struktur kościelnych. Odpowiadając
na pytanie: „jak budować Kościół o andyjskim obliczu?” zwrócono
uwagę na konieczność wypracowania nowych modeli liturgicznych. Przypomniano też sugestię sprzed roku, aby wprowadzić
do Kościoła nowe posługi, np. yatiris. Zasugerowano, aby teologia
andyjska opierała się na latynoskiej metodologii „widzieć, ocenić,
zastosować” i w ten sposób spojrzeć na tematy związane z andyjską
eklezjologią, sakramentologią, etyką i moralnością oraz chrystologią. W sposób szczególny podkreślono konieczność „zebrania,
przestudiowania, przeanalizowania i usystematyzowania rytów
andyjskich”, praktykowanych do tej pory w świecie andyjskim oraz
opracowanie „andyjskiego kalendarza liturgicznego”, jako wyraźnego znaku w procesie budowania Kościoła o obliczu andyjskim28.
W tym procesie nie mogło zabraknąć oczywiście yatiris, którzy swoją wiedzą i doświadczeniem mieliby dzielić się z innymi,
aby wspólnie wypracować nowe oblicze Kościoła andyjskiego.
Nie sposób zakwestionować wiedzy yatiris na temat znaczenia
i przebiegu poszczególnych rytuałów andyjskich. Kwestią sporną
pozostawało jednak, na ile ich wiedza dotycząca wyłącznie kultury świata andyjskiego może okazać się kompatybilna z tradycją
 CTP, 500 años e Iglesia Andina. III Encuentro de Agentes de Pastoral Bolivia
– Perú. Juliaca, La Paz 1992.
28
 M.J. M e r c a d o, Reflexiones en voz alta sobre la tarea que nos da Santo
Domingo: Evagelizar las culturas, La Paz 1992 (mps).
27

�252

Tomasz Szyszka SVD

chrześcijańską oraz liturgią Kościoła katolickiego. Uproszczone
interpretacje podobieństw np. rytuału albo aktu pokutnego znanego
z liturgii katolickiej i rytuałów andyjskich, mogły być pomocne,
ale mogły też prowadzić na manowce. W liturgii kościelnej bowiem głównym punktem odniesienia jest przebaczający Bóg oraz
skrucha grzesznika, zaś w rytuale andyjskim głównym punktem
odniesienia zda się być Pachamama oraz przywrócenie utraconej
równowagi kosmicznej. Z powyższymi kwestiami wiąże się też
funkcja kapłana i yatiri, którzy w ramach celebracji odgrywają
diametralnie różne role.
Tym niemniej z wiedzy i doświadczeń yatiris korzystano wiele
razy. W roku 1996 w Laja, miało miejsce bezprecedensowe spotkanie, zatytułowane Primer encuentro intercultural sobre la dimención
celebrativa de la fé del área andina, w którym wzięli udział trzej
biskupi, liczni księża i agenci pastoralni oraz przedstawiciele instytucji kościelnych z 5 diecezji obszaru andyjskiego29. Spotkanie to
było pomyślane jako inicjatywa, zmierzająca do wyjścia naprzeciw
oczekiwaniom agentów pastoralnych, a zarazem wyzwaniom zawartym w dokumentach CELAM z Santo Domingo (z roku 1992)
dotyczącym inkulturacji, czy też ewangelizacji inkulturacyjnej.
Program spotkania przewidywał między innymi udział wszystkich
uczestników w różnorodnych rytuałach andyjskich realizowanych
przez zaproszonych yatiris. Każda taka celebracja była poddana
gruntownej refleksji i dyskusji. Uczestnicy mieli okazję do wypowiedzenia się na temat samopoczucia podczas danego rytuału
czy też celebracji o charakterze andyjskim. Następnie wypowiadali się na temat ich zrozumienia oraz ewentualnych możliwości
włączenia poszczególnych elementów rytuałów andyjskich do
 Conferencia Episcopal Boliviana, Secretariado de Culturas, Primer encuentro intercultural sobre la dimención celebrativa de la fé del área andina, nr 4,
La Paz 1996 (mps).
29

�Yatiri – andyjski kapłan?

253

liturgii Kościoła. Spotkanie rozpoczęło się od rytuału andyjskiego
„prośby Pachamama o pozwolenie na rozpoczęcia spotkania”.
Przewodniczył temu rytuałowi yatiri. Refleksja po zakończeniu
tego rytuału uświadomiła, że wiele osób, które nawet dłuższy
już czas przebywają w świecie andyjskim, nie rozumiało sensu
tak ważnej dla Indian andyjskich celebracji. Wielu nie wiedziało,
jak się zachować, ani nie rozumiało znaczenia bogatej andyjskiej
symboliki.
Problematyka yatiris, związana z ich ewentualną rolą w strukturach kościelnych, była też poruszana na spotkaniach tzw. komisji
inkulturacji, nowo utworzonej diecezji El Alto. Pojawiały się niekiedy bardzo radykalne propozycje, ale nie znalazły one większego
uznania. Tym niemniej zdarzają się intrygujące zachowania niektórych katechistów oraz andyjskich diakonów stałych. Jeden z nich
otwarcie przedstawia się jako „diakon stały Kościoła katolickiego
oraz kapłan religii andyjskiej”. Prowadzi on liczne i różnorodne
kursy i pogadanki oraz celebracje liturgiczne, jak sam to określa,
o charakterze inkulturacyjnym, podczas których wyjaśnia i łączy
elementy liturgii katolickiej z elementami rytuałów andyjskich.
Jest on powszechnie akceptowany w tradycyjnych wspólnotach
andyjskich, ale też kwestionowany przez innych przedstawicieli
Kościoła hierarchicznego.
*  *  *
Czy można zatem określać yatiris jako andyjskich kapłanów?
Nazwa ta jest nieco problematyczna i może być myląca. W tradycyjnych strukturach świata andyjskiego, czyli u Indian Ajmara
i Keczua, nie wykształcił się urząd kapłański ani kapłaństwo
hierarchiczne. Zalążki urzędu kapłańskiego można poszukiwać
jedynie w tradycji inkaskiej. W świecie greckim, pojęcie kapłan
odnosiło się do osoby, „której funkcja polegała na spełnianiu, jako
pełnomocnik lub przedstawiciel wspólnoty religijnej, czynności kul-

�254

Tomasz Szyszka SVD

towych i rytualnych i występowaniu dzięki temu w roli pośrednika
między Bogiem a ludźmi”30. Nawiązując do powyższego określenia,
można pokusić się o przyznanie yatiris tytułu andyjskich kapłanów, ponieważ w swoim środowisku są oni łącznikami wspólnot
andyjskich ze światem nadprzyrodzonym, są uprzywilejowanymi
osobami do składania rytualnych ofiar, są też nośnikami tradycji
i andyjskiej religijności. Cieszą się też uznaniem i szacunkiem,
na który muszą zasłużyć poprzez wierne i adekwatne pełnienie
przyjętych na siebie obowiązków i funkcji.
Określenie ich jako andyjskich kapłanów nie wydaje się zatem
niesłuszne, aczkolwiek poniekąd wypacza ich specyficzny andyjski charakter. Dlatego sensowniej jest używać tradycyjnego,
andyjskiego określenia yatiri, ponieważ jednoznacznie wskazuje
na jego odrębny charakter oraz specyficzny zakres funkcji i zadań.
Współcześni yatiris nie wydają się być zagrożeniem dla dzieła
ewangelizacji świata andyjskiego, ale bezsprzecznie są wyraźnym
znakiem, że bardzo wielu chrześcijan o rodowodzie andyjskim
potrzebuje i poszukuje żywego kontaktu ze światem nadprzyrodzonym. Wymaga to zatem od Kościoła wypracowania nowych
ożywczych impulsów katechetycznych i liturgicznych, tak aby
poszukujący odnajdowali we wspólnotach parafialnych, to czego
poszukują i czego oczekują od yatiris. To zadanie jest realizowane
już od kilku dekad w ramach ewangelizacji inkulturacyjnej, ale
proces ten ciągle jeszcze nie zyskał pełnej aprobaty i adekwatnego wsparcia, dlatego pozostaje wielkim wyzwaniem dla Kościoła
w świecie andyjskim.

 W. B r e u n i n g, Kapłan, w: Leksykon religii, red. H. Waldenfels, Warszawa
1997, s. 181.
30

�Jarosław Różański OMI

Kapłaństwo w tradycyjnych religiach
ludów Środkowego Sudanu
Religioznawcy, klasyfikując religie świata, niekiedy stosują podział na religie skrypturalne oraz religie nieposiadające żadnych
źródeł pisanych. Do religii skrypturalnych, klasycznych, zaliczają
te, które posiadają księgi święte i spisaną tradycję historyczną, jak
np. chrześcijaństwo, islam, buddyzm, hinduizm czy judaizm. Do
drugiej grupy religii zaliczają wiele religii Afryki, Ameryki, Azji czy
Oceanii, wskazując na brak w tychże religiach źródeł pisanych czy
też wysoko rozwiniętych systemów filozoficznych i liturgicznych.
Wierzenia i tradycje w tych religiach są przekazywane z reguły z pokolenia na pokolenie w mitach, zwyczajach i rytuałach. W związku
z dużą liczebnością tych religii, jak również mało zaawansowanymi
badaniami nad nimi, przez wieki zrodziło się szereg wątpliwości
terminologicznych, począwszy od ich nazwy.

Problemy terminologiczne
Przez długi czas tradycyjne religie afrykańskie nazywano
„religiami archaicznymi” lub „religiami prymitywnymi”. Niektórzy socjologowie i religioznawcy używali nazwy „religia ludów
prymitywnych” czy też „religia ludów dzikich” (the savages, les
sauvages, die Wileden)1 albo później „religia ludów pierwotny Por. R.H. L o w i e, Primitive religion, Londyn 1925.

1

�256

Jarosław Różański OMI

ch”2. Była to spuścizna po nawykach badawczych XIX-wiecznego ewolucjonizmu. W ten sposób religie afrykańskie zostały
usytuowane gdzieś u początków rozwoju idei religijnej. Dlatego
też dobrze wpisywał się w te religie „animizm” jako najbardziej
pierwotna forma religii, charakteryzująca się niezliczoną ilością
duchów, a następnie „politeizm”, w którym miejsce małych
duchów zajęły „duchy większe” – bogowie. Według koncepcji
ewolucjonistycznych judaizm, chrześcijaństwo i islam tworzą
szczyty rozwoju religii, gdyż ich wyraźną cechą jest monoteizm.
Jednak perspektywa badawcza ewolucjonizmu nie odpowiada
dzisiejszemu stanowi badań nad tradycyjnymi religiami afrykańskimi, gdyż te wykazują, iż oprócz tych wszystkich elementów
„animistycznych” i „politeistycznych”, religie te zachowują wiarę
w jedynego Boga. Ponadto te określenia dzisiaj interpretuje się
jednoznacznie pejoratywnie3.
Niektórzy zaliczają tradycyjne religie afrykańskie do „religii
naturalnych”. Termin ten wydaje się jednak zbyt wieloznaczny.
I tak np. E. Damian rozumie religię naturalną (Naturreligion) jako
religie „ludów naturalnych” (Naturvölker), przeciwstawiając te
ludy „ludom kulturalnym” (Kulturmenschen)4.
Inni badacze przeciwstawiają „religie naturalne” „religiom
objawionym”. Istniała także grupa badaczy, która opowiadała
się za terminem „pogaństwo” czy też „poganizm”5. Te terminy
w jakiś sposób można było także odnaleźć w dawniejszej teologii,
a zwłaszcza w apologetyce katolickiej. W traktacie De revelatione
czy De vera religione wykazywano, że jedynie religia chrześcijańska jest prawdziwa, ponieważ jest religią objawioną, inne religie
 Por. T. C h o d z i d ł o, Religie ludów pierwotnych, „Znak”, 10(1958), nr 50–51,
s. 939–954,
3
 Por. J. M b i t i, Afrykańskie religie i filozofia, Warszawa 1980, s. 22–23.
4
 Por. E. D a m i a n, Die Religionen Afrikas, Stuttgart 1963, s. 5 i 37.
5
 Por. H. D e s c h a m p s, Les religions de l’Afrique noire, Paris 1977.
2

�Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów Środkowego Sudanu

257

nazywano naturalnymi albo pogańskimi. Podobnie o istnieniu
religii „z dołu i z góry” mówiło wielu teologów, między innymi
K. Barth i H. Kraemer. Z ostrą krytyką pojęcia religii „z dołu
i z góry” wystąpił W. Kasper. Uważał on, że takie podejście do religii pozachrześcijańskich, jako naturalnych, wskazuje, że nie ma
w nich żadnych elementów zbawczych. Wynikiem tego stanowiska
skrajnego ekskluzywizmu chrześcijaństwa byłaby niezdolność do
jakiegokolwiek dialogu i katolickości. Podobne poglądy, krytykujące
ekskluzywizm, reprezentuje H. Waldenfels6.
Wydaje się, iż najczęściej spotykanymi terminami w języku
polskim, odnoszonymi do tradycyjnych religii afrykańskich, są
animizm, kult przodków, politeizm czy fetyszyzm. Terminy te,
podobnie jak i animatyzm, totemizm, dynamizm, witalizm itp., są
typowym zabiegiem, koncentrującym się na uwypukleniu jednego
zjawiska, występującego w tych religiach. A zatem też – typowym
zabiegiem pars pro toto.

Wspólnotowy charakter miejscowych kultur
Wielu religioznawców dzieli tradycyjne religie afrykańskie
według kryterium społeczno-gospodarczego, na religie ludów:
ludów pierwotnych, z zachowanymi wierzeniami totemicznymi,
ludów pasterskich, ludów rolniczych obszarów sawanny oraz
ludów rolniczych obszarów leśnych. Jednak wydaje się, iż dzisiaj
w Afryce trudno jest mówić o czystych typach religii. Z pewnością
ta typologia nie odpowiada do końca współczesnej rzeczywistości
tradycyjnych religii afrykańskich. Niemal wszyscy badacze jednak
podkreślają wspólnotowy charakter afrykańskich religii rodzimych.
 Por. M. Ru s e c k i, Elementy zbawcze w religiach pozachrześcijańskich, w: Odkupienie a dialog międzyreligijny. Materiały z sympozjum w Obrze 20–21 kwietnia
1998 r., red. W. Kluj, Poznań 1999, s. 24–36.
6

�258

Jarosław Różański OMI

W obrzędach i rytuałach uczestniczy wielka patriarchalna rodzina
bądź cała społeczność terytorialna. Odprawia się je w różnych
miejscach, często pod gołym niebem, w małych świątyniach i sanktuariach, w świętych gajach, jaskiniach i grotach, na szczytach
gór i nad brzegami wód. Do wnętrza budowli sakralnych mają na
ogół dostęp kapłani i ich pomocnicy. Okazją do kultu są obrzędy
przejścia, obrzędy agrarne, obrzędy terapeutyczne i inne. Funkcje
kapłańskie sprawuje najczęściej głowa rodziny. Zdarza się w niektórych społecznościach, że kulty publiczne sprawowane są przez
wyodrębniony stan kapłański7.
Wspólnotowy charakter posiadają także tradycyjne religie ludów
Środkowego Sudanu8. Tło społeczno-gospodarcze tych ludów z pewnością opiera się o strukturę rodzinno-terytorialną, którą wyznaczają
7
 Wybrana Polska bibliografia na temat tradycyjnych religii afrykańskich:
A. Z a j ą c z k o w s k i, Pierwotne religie Czarnej Afryki, Warszawa 1965; t e n ż e,
Muntu dzisiaj, Warszawa 1970; A. H a s t i n g s, Kościół i misje w Afryce, Warszawa
1971; F.Z. K a p u ś c i k, Religie Afryki Zachodniej wobec współczesnych przemian,
Warszawa 1979; S. P i ł a s z e w i c z, W cieniu krzyża i półksiężyca, Warszawa
1986; t e n ż e, Religie Afryki. Ewolucja wierzeń rodzimych w kontaktach z islamem
i chrześcijaństwem, Warszawa 1992; J. U r b a n, Doświadczenie Boga u ludów Bantu,
Warszawa 1987; A. K u r e k, Wierzenia i obrzędy Gidarów – ludu północnokameruńskiego. Studium historyczno-hermeneutyczne, Warszawa 1988; B. S z a r e w s k a,
Pierwotne religie Czarnej Afryki, Warszawa 1995; H. Z i m o ń, Sakralność ziemi
u ludu Konkomba z Afryki Zachodniej, Lublin 1998; A. S z y j e w s k i, Religie
Czarnej Afryki, Kraków 2005; R. D z i u r a, Dialog z religijno-społeczną tradycją
ludow Zambii w świetle posoborowej nauki Kościoła, Lublin 2009.
8
 W literaturze Środkowy obejmuje często strefę sawanny na południe od
Sahary, sawannę północnego Kamerunu, tereny południowego Czadu i Republiki
Środkowoafrykańskiej, północno-wschodnie krańce Nigerii oraz skrawki Republiki
Sudanu i Demokratycznej Republiki Kongo. Por. H. D e s c h a m p s, L’Afrique noire
précoloniale, Paris 1962, s. 72–29; L. R a t a j s k i, Region Sudanu, w: Geografia
powszechna, t. 4: Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, Azja, Afryka, red.
A. Zierhoffer, Warszawa 1967, s. 487–496; Z. K o m o r o w s k i, Kultury Czarnej
Afryki, Wrocław 1994, s. 93; B. H a ń c z k a -W r z o s e k, Z. K o m o r o w s k i,
A.  R y b i ń s k i, Ludy Afryki, Warszawa 1985, s. 96–97.

�Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów Środkowego Sudanu

259

granice rodu i wioski, niekiedy tożsamej z rodem. Struktura rodzinna
wyznaczała kierunki rozwoju i granice wszelkiej aktywności społeczno-gospodarczej, a także religijnej. Rodzina składa się z ojca,
matki lub też matek oraz dzieci, które nie są żonate i nie wyszły za
mąż. Pokrewieństwo natomiast nie jest liczone tak jak w systemie
rzymskim, który przejęło prawo kanoniczne, ale w tzw. kategoriach
pokrewieństwa. W jednej kategorii umieszcza się krewnych w linii
prostej oraz w linii bocznej. Kategoria „ojciec” obejmuje stryjów,
dziadków, a nawet stryjenki, kategoria „matka” wujenki, a nawet
wujów. W linii bocznej ich dzieci nawet do kilku pokoleń nazywane
są „braćmi” i „siostrami”. Niekiedy nazewnictwo to wykracza poza
ramy faktycznego pokrewieństwa i przechodzi na całe pokolenia.
Rodzina nigrosudańska mieści się tutaj w schematach tradycyjnych
rodzin afrykańskich, chociaż można zaobserwować niektóre różnice
pomiędzy poszczególnymi grupami etnicznymi9.

Struktury władzy rodowej i wiejskiej
Rodziny paleonigrosudańskie są z reguły patriarchalne i przeważnie patrilokalne, zorganizowane w patrilinearne rody. Najwyższą pozycję w hierarchii rodzinnej zajmuje ojciec, a na szczeblu
rodowym najstarszy potomek założyciela rodu. Obydwaj cieszą się
w podległych im wspólnotach niekwestionowanym autorytetem.
Rody paleonigrosudańskie są z reguły egzogamiczne, z wyjątkiem
rodów kowali w niektórych plemionach. Wiąże się to także z zakazem relacji seksualnych między wszystkimi członkami przynależącymi do danego rodu, bez względu na stopień pokrewieństwa
występujący między nimi. Kazirodztwo jest uważane za jedno
z większych przewinień.
 Por. F.Z. K a p u ś c i k, Grupa rodzinna w Afryce Zachodniej, „Zeszyty Misjologiczne”, 5(1983), s. 142.
9

�260

Jarosław Różański OMI

Plemiona miały wyraźny charakter segmentarny, w którym każdy ród czy wioska stanowiły jednostkę niezależną. Rzadko łączono
się w obliczu zagrożeń w jednostki większe. W tych jednostkach
panowała dość demokratyczna struktura władzy. Liczni autorzy
zauważają i uznają podstawową wyższość wodza rodu w strukturze plemiennej. W rodzie podporządkowywano się autorytetowi
najstarszego, który pełnił funkcję wodza politycznego i religijnego.
W pobliżu jego chaty umieszczony był ołtarz, na którym składano
ofiarę przodkom. Jest to z pewnością najbardziej pierwotna forma
autorytetu wśród ludów paleonigrosudańskich. Towarzyszył jej
szacunek dla starszych rodu, którzy tworzyli tzw. starszyznę, pojmowaną nie tylko jako osiągnięcie pewnego sędziwego wieku, ale
także przejście koniecznych etapów życia społecznego, takich jak
inicjacja, małżeństwo i posiadanie dzieci. Powszechny był także
zwyczaj radzenia się wszystkich dorosłych przez dzieci i młodzież
przed podjęciem ważnej decyzji. Ważne jest błogosławieństwo
starszych, a ich przekleństwo budzi lęk, gdyż może sprowadzić
choroby, śmierć, niepowodzenia czy inne nieszczęścia.
Struktura rodowa uwidoczniona była także w konstrukcji wiosek. W gęsto zaludnionych górach Mandara wioski zajmowały
z reguły jeden z sektorów masywu, ściśle zaznaczony przez granice
naturalne. Mieszkali tam najczęściej członkowie jednego rodu.
W otwartej sawannie zwykle wioskę zamieszkiwali przedstawiciele
kilku rodów. Lokalnymi zwierzchnikami byli w nich zwykle starcy z rodów założycieli wioski. W każdej wiosce przechowywane
są w tradycji ustnej podania o przybyciu tego, który ją zasiedlił.
W tradycji paleonigrosudańskiej wódz wywodzący się z jego rodu
był przede wszystkim tzw. wodzem ziemi. Piastował on też zwykle
funkcje religijne. Wodzowie ci uprawiali ziemię i żyli podobnie jak
inni. Byli bardziej kapłanami i strażnikami tradycji niż wodzami
w sensie politycznym. Ich ciałem doradczym była starszyzna z poszczególnych rodów, wśród której uprzywilejowane miejsce mieli

�Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów Środkowego Sudanu

261

najstarsi rodu. Wódz nie podejmował decyzji bez wysłuchania ich
zdania. W jego obecności, jak również w obecności starszyzny z reguły rozstrzygano konflikty między jednostkami czy rodzinami. Był
to zatem swoisty rodzaj demokracji. Oprócz tego w wielu grupach
istniała także instytucja wodza wioski wybieranego na czas walki
czy wojny. Był nim zwykle sprawny w sztuce walki mężczyzna. Nie
był to jednak wódz wioski we właściwym sensie. Nawet u Gbaya,
pomimo iż są najliczniejszą grupą etniczną i często stawiali opór
w szerzej zorganizowanych społecznościach, walcząc zarówno
z Fulbe, jak i Niemcami oraz Francuzami, nie istniała tego typu
hierarchia władzy. Wprowadzono ją dopiero pod wpływem islamu oraz kolonizacji europejskiej10. Podobnie i u Manja struktura
rodowa o charakterze patriarchalnym stanowiła podstawę władzy.
Nie mieli oni nawet w zasobie słownictwa słowa „wódz” w ścisłym
sensie. Narzucenie przez administrację kolonialną urzędu wodza
wioski w sensie politycznym było wielkim błędem, który pozostawał
w sprzeczności ze zwyczajami przodków. Dlatego też nierzadko
administracja kolonialna zauważała mały wpływ narzuconych
wodzów politycznych na miejscową ludność11.
Każda społeczność wiejska, dążąc do samowystarczalności
także pod względem organizacji i funkcjonowania społeczeństwa,
wykształciła także innych, koniecznych do funkcjonowania grupy
funkcjonariuszy, którzy jednak nie stanowili grupy zawodowej czy
 G. G o s s e l i n, Travail et changement social en pays Gbeya (R.C.A.), Paris
1972, s. 313–314.
11
 Por. A.M. Ve r g i a t, Moeurs et coutumes des Manjas, Paris 1981, s. 31–32;
J. G u i l l a r d, Golonpui. Analise des conditions de modernisation d’un village du
Nord-Cameroun, Paris 1965, s. 144–145; F. D u m a s - C h a m p i o n, Les Masa du
Tchad. Bétail et société, Cambridge-Paris 1983, s. 31–34. Struktury rodowe były
tak dobrze rozwinięte i funkcjonujące, iż większość administratorów kolonialnych
była przekonana, że Gbaya-Gbeya nie mieli w ogóle wodzów tradycyjnych. Por.
G. G o s s e l i n, Travail et changement..., dz. cyt., s. 20.
10

�262

Jarosław Różański OMI

odrębnej klasy. To zwykle tacy sami rolnicy jak inni. Ich autorytet
i wybór miał różnorodne, zindywidualizowane korzenie.
Jednym z funkcjonariuszy o wielkim prestiżu był „wódz deszczu” czy też „zamawiacz deszczu”. Na terenach sahelu i Sudanu,
gdzie znaczne opóźnienie pierwszych deszczów wróżyło słabe
zbiory i zapowiadało klęskę głodu na przednówku, sprowadzenie
deszczu miało istotne znaczenie. Wódz deszczu (Bai van u Daba,
Magi vung u Gisiga, M’z buna u Gidar) wywodzi się najczęściej ze
starego, zasiedziałego na danym terenie rodu. O znaczeniu wodza
deszczu mówi historia osiedlenia się Udlam na szczycie Méouré,
w górach Mandara. W XVI lub XVII w. Edżevindia wykradł „kamienie deszczowe” (akwar i vor) rodowi Mendżeling i sam stał się
wodzem deszczu. Do niego i jego towarzyszy jako przodków wiosek
odwołują się dzisiaj liczne miejscowości, jak również zamawiacz
deszczu z wioski Sama, cieszący się uznaniem nie tylko u Udlam,
ale także u Paduku, Muktele, Mada i Muyeng12.
Ważną funkcję w społeczności wiejskiej pełni także wróżbita
(mipi da’as – w języku gisiga; mbidla w mofaw; we-mbadi – manja;
ata-we-mon – gbaya). Mieszkańcy wioski udają się do niego po
porady w różnych okolicznościach życia oraz wątpliwościach. Do
wróżenia używa on różnych przedmiotów, jak choćby kamieni czy
trawy, z której wyrabia się seko. Bardzo często do wróżenia używa
się kurczaka, któremu nacina się nieco szyję, pozwala się przez
chwilę ulecieć krwi i następnie puszcza się go. Kurczak rzuca się
i znaczy krwią ziemię. Następnie wróżbiarz odczytuje wydarzenia
z ułożenia łap i głowy kurczaka. Wróżbici podobnie jak inni mieszkańcy wioski są rolnikami. Tylko w niektórych społecznościach
 A. H a l l a i r e, Hodogway (Cameroun – Nord). Un village de montagne en
bordure de plaine, Paris-La Haye 1971, s. 13. Por. rolę kapłana i wodza deszczu,
wywodzącego się z rodu założyciela wioski w: J.-P. M a g n a n t, Du grand prêtre
au roi: les origines religieuses des États anciens du Tchad, w: L’invention religieuse
en Afrique. Histoire et religion en Afrique noire, Paris 1993, s. 171–172.
12

�Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów Środkowego Sudanu

263

funkcję tę sprawują wyłącznie kowale. Wróżbiarstwem zajmują
się oni tylko wówczas, kiedy zachodzi potrzeba13.
Inną niezwykle pożyteczną i niezastąpioną funkcją jest leczenie
chorych. Wymaga ono najpierw umiejętności odkrycia przyczyny
choroby, następnie jej leczenia. Pierwsze zadanie przynależy do
wróżbity, drugie do uzdrowiciela. Bardzo często jednak granice
między tymi dwoma funkcjami i osobami nie są ściśle zarysowane. Środkowoafrykański nganga (jęz. sango) łączy raczej w sobie
funkcję wróżbity (widzącego) i uzdrowiciela. Natomiast w języku
gbaya i manja funkcje te – przynajmniej od strony nazewnictwa
– są rozdzielone. Zauważa się tendencje do określania tych funkcji opisowo: „człowiek, który posiada...”. Funkcja uzdrowiciela
może być dziedziczona po ojcu, który czasem doradza dalej jako
przodek, ale można też zdobyć potrzebną wiedzę u innego nganga. Niekiedy odbywa się to przez wielomiesięczne terminowanie
u nganga, poznawanie roślin i lekarstw magicznych, szukanie ich
w buszu, prywatne rozmowy z nganga14. Wróżbita lub uzdrowiciel
szuka najpierw ukrytych przyczyn śmierci, choroby, nieszczęścia.
Następnie stara się odkryć lekarstwo lub skuteczną ochronę, dać
środek na powodzenie. Leczenie uzależnione jest naturalnie od
choroby, stanu pacjenta, przede wszystkim zaś od przyczyn choroby. Może także odkryć czarownika czy tego, kto rzucił zły los.
Jego działanie ma w sobie wiele elementów z „widzącego”, lekarza
i kapłana zarazem. Uzdrowiciel jest dobrze obeznany z wieloma
sprawami i mocami zła, czemu może on także poddać się i ulec,
by wykorzystać to wszystko na czynienie zła. Ta dwuznaczność
13
 Por. J.F. V i n c e n t, Divination et possession chez les Mofu, montagnards
du Nord-Cameroun, „Journal de la Société des Africanistes”, 41(1971), nr 1,
s. 71–132; A. A d l e r, A. Z e m p l e n i, Le bâton de l’aveugle, divination, maladie
et pouvoir chez les Moundang du Tchad, Paris 1972.
14
 Por. A.M. Ve r g i a t, Plantes magiques et médicinales des féticheurs de l’Oubangui, Paris 1970, s. 3–4.

�Jarosław Różański OMI

264

sytuacji uzdrowiciela sprawiła, iż często łączono jego działanie
z działaniem czarownika. W odróżnieniu jednak od uzdrowiciela,
który jest osobą znaną i zwykle powszechnie szanowaną, czarownik
pozostaje w ukryciu i jego działanie jest społecznie napiętnowane.
Czarownik (w jęz. gidar mutfiya; mofaw – madang; gbaya
– widowa) sprowadza na ludzi choroby i nieszczęścia. Wśród
wielu plemion paleonigrosudańskich jego działanie określa się
w kategoriach „jedzenia”. „Zjada” on duszę, więzy braterskie
i przyjacielskie, wychudza, przynosi niemoc seksualną, zjadając
siły życiowe15.
Oskarżenie o czary jest bardzo poważnym zagrożeniem, gdyż
oskarżony może znaleźć się na wygnaniu, poza społecznością,
lub nawet może spotkać go śmierć. Dawniej niekiedy grzebano
go żywcem. Ten, który oskarża, także nie jest bezpieczny, jeżeli
bowiem jego oskarżenie okaże się bezpodstawne, może spotkać
go los przygotowany oskarżonemu.

Rodzina poszerzona
wyznacznikiem prawa i moralności
Akefaliczne społeczności paleonigrosudańskie, jak każda zorganizowana w jakimś stopniu społeczność ludzka, posiadają własne
reguły moralne i prawo. Przekazywane są one dzieciom i młodzieży w długim procesie wychowania, które zawiera w sobie
więcej elementów o charakterze praktycznym, wdrożeniowym niż
dyskursywnym. Tak kształtowana moralna postawa wspólnotowa
bardziej zwraca uwagę na to, co jednostka czyni, niż czym jest. To,
co czyni, ma bowiem z reguły wymiar wspólnotowy i nie pozostaje
obojętne dla wspólnoty. Dlatego i zły, i dobry czyn są związane
z konkretną wspólnotą rodzinną oraz wspólnotą wioski. Dlatego
 Por. W. E g g e n, Peuple d’autrui, Bruxelles 1976, s. 54c.

15

�Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów Środkowego Sudanu

265

też moralność ta jest bardziej rozpatrywana jako złamanie prawa
wspólnoty niż jako grzech, czyli w powszechniejszym rozumieniu
przewinienie jednostki wobec Boga.
Reguły moralne zawarte są nie tylko w praktycznych świadectwach postępowania otoczenia, ale także w licznych przekazach
ustnych, szczególnie w przysłowiach. Wyrażają je także zakazy
tabuiczne, stanowiące także niepisane prawo wspólnoty. Przez nie
przemawia sztuka życia i mądrość, przekazane przez przodków.
Dlatego też zakazy te mają charakter jurydyczny. Traktowane są
one jako środki ochrony życia i pokoju wewnątrz wspólnoty. Zakazy
tabuiczne były najczęściej związane ze sferą żywienia oraz życia
społecznego. Można także podzielić je na zakazy odnoszące się
do dzieci, kobiet i mężczyzn.
Zakazy związane ze sferą żywienia, odnoszące się do dzieci,
nie były związane tyle z ich wiekiem, ile ze stopniem dojrzałości.
Pierwsze z nich dotyczyły najczęściej zaprzestania ssania piersi
kobiety, jedzenia jajek itp. W odniesieniu do kobiet zakazy te
zwracały szczególną uwagę na okres ciąży. Młodzież męska miała
rozbudowane zakazy w okresie inicjacji oraz w okresie pozostawania w stanie bezżennym. Wszystkich natomiast obowiązywały
zakazy spożywania roślin lub mięsa zwierząt, które były traktowane jako totemiczne w rodzie bądź też w plemieniu, pod sankcją
ściągnięcia gniewu przodków.
Zakazy związane z życiem społecznym obejmowały także relacje
do świata przodków, traktowanych jako realna część społeczności
żyjącej na ziemi. W wymiarze horyzontalnym regulowały one
szereg zachowań dzieci wobec dorosłych i odwrotnie, młodzieży,
starszych itp. Wiele z nich związanych było z troską o zachowanie
czystości seksualnej. I tak np. dorośli młodzieńcy nie powinni spać
na tej samej macie z kobietami, nawet jeśli są braćmi i siostrami.
Chłopiec winien trzymać się z dala od kuchni, narzeczony nie
powinien spożywać w samotności posiłku przygotowanego przez

�266

Jarosław Różański OMI

przyszłą narzeczoną, zięć nie mógł jeść u teściów mięsa ryb i kury
itp. Wiele zakazów związanych było także z osobami uważanymi
za nienormalne ze względu na urodzenie czy chorobę. Tak np.
traktowano bliźnięta czy chorych na trąd. Wiele zakazów łączyło
się także z pracami polowymi i polowaniem, a także z kowalstwem
i garncarstwem.
Każdy zakaz związany był z jedną lub też wieloma sankcjami.
Złamanie zakazu budziło gniew przodków i łączyło się z karą
fizyczną lub psychiczną. Przy czym kara ta dotykała nie tylko
jednostki, ale miała swoje konsekwencje także w życiu całej społeczności. By temu zapobiec, potrzebne były obrzędy oczyszczające,
chroniące przed postępem choroby czy nieszczęścia u jednostki
i powstrzymujące ich przejście na pozostałych członków grupy.
Obrzędy terapeutyczne wzmacniały zatem jednostkę i wspólnotę.
Były sprawowane w obrębie rodziny, rodu lub społeczności wsi.
Dotyczyły jednak zawsze całej grupy pokrewieństwa. Obok obrzędów terapeutycznych stosowano także liczne środki prewencyjne,
zarówno indywidualne, jak i wspólnotowe. Do nich należały m.in.
różnego rodzaju amulety noszone na szyi lub przypięte do ubrań.
Zawierały one często sproszkowane kości zwierząt, korę drzew,
ziarna prosa, zioła, metal itp. Środkiem zaradczym były także
zaklęcia.
Przyczyną choroby czy też nieszczęścia nie zawsze było jednak złamanie zakazu tabuicznego. Ich źródło mogło także leżeć
w zaburzeniu relacji rodzinnych, rodowych czy też związanych ze
wspólnotą terytorialną wioski, jak również ze światem przodków.
Mogło też mieć przyczynę naturalną, fizyczną, lub być efektem
działania czarownika lub rzucenia uroku. To wszystko wymagało
wnikliwego rozpoznania.
Na samym początku bezpośredni związek między występkiem
a chorobą nie był oczywisty, chociaż wiele chorób postrzegano
jako zewnętrzny znak naruszenia konkretnych relacji członków

�Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów Środkowego Sudanu

267

wspólnoty. I tak np. Nzakara bezpłodność traktowali jako skutek
naruszenia relacji między żywymi a przodkami16. U Banda ciężkie
przewinienie rodzinne, np. kazirodztwo, mogło spowodować trąd17.
Niektóre choroby dziedziczne mogą być spowodowane złamaniem
zakazów spożywania niektórych pokarmów przez kobietę w ciąży,
np. epilepsja u dziecka to choroba małpy, zbyt długie ręce dziecka
to choroba szympansa, chodzenie na czworakach to choroba węża
itp. Inną grupę chorób, o charakterze bardziej intymnym, osobistym, wywoływały duchy. Powodowały one rodzaj opętania lub też
stany na granicy opętania, powodując trans, jakby współistnienie
ducha w chorym. Dość popularną i budzącą wiele kontrowersji
było zawsze oskarżenie o czary jako przyczynę choroby czy też
nieszczęścia. To rzeczywistość żywa nawet we współczesnych
miastach afrykańskich. Oskarżenie o czary najczęściej pojawia
się w chwilach napięć społecznych, bardzo często nawet w łonie
rodziny czy rodu. U podłoża oskarżenia i samej praktyki czarnej
magii zwykle pozostawała zazdrość czy nawet nienawiść. Oskarżenie to łączyło się zawsze z lękiem i strachem, gdyż godziło ono
w najbardziej podstawowe fundamenty wspólnoty, jakimi była
szeroko pojęta solidarność, sprzeciwiająca się zbyt wybujałemu
indywidualizmowi. Czary spełniały zatem bez wątpienia także
funkcję uspołeczniającą, zwalczały skąpstwo, faworyzowały stosunki dobrosąsiedzkie, tłumiły wybujałe ambicje18.
Przyczynę choroby ustalał wróżbita, leczył uzdrowiciel. Proces
leczenia był uzależniony od choroby i stanu pacjenta. Najpierw
szukano przyczyn choroby. Tym zajmowała się konsultacja u wróżbity. Następnie szukano środków zapobiegawczych, najczęściej nie
tylko lekarstw w pojęciu europejskim, ale także przedmiotów o cha Por. A. R e t e l - L a u r e n t i n, R. B a n g b a z i, Les Nzakara et leurs ancêtres,
„Cahiers d’Etudes Africaines”, 6(1966), nr 23, s. 501–502.
17
 Por. W. E g g e n, Peuple d’autrui, dz. cyt., s. 48d.
18
 Por. tamże, s. 51d.
16

�268

Jarosław Różański OMI

rakterze magiczno-obronnym itp. Ważnym elementem było także
naprawienie relacji z żywymi czy też zmarłymi członkami społeczności. Wiele problemów nastręczało tu zawsze oskarżenie o czary,
które angażowało nie tylko jednostki, ale całe rodziny i rody. Można
było naprawić wyrządzone zło zwykle przez publiczne wyznanie
winnego, obojętnie czy działał on z wolą szkodzenia ofierze czy
też nie, świadomie lub nieświadomie. Był to rodzaj egzorcyzmu,
na który składało się wyrzucenie złych duchów przez obrzędy lub
modlitwę oraz ofiary ze zwierzęcia lub drobiu. Celem tej kuracji
było przede wszystkim przywrócenie porządku w społeczności,
która uległa dezorganizacji. Za ciężkie przewinienia groziło nawet
wykluczenie ze społeczności. Gdy ktoś nie przyznawał się do winy,
a oskarżenie było podtrzymywane, uciekano się do ordaliów, traktowanych nie jako prosta wróżba, ale jako sąd Boży. Ponieważ nie
można było dowieść winy lub niewinności bezpośrednio, próba ta
odwoływała się do pochodzącego z innego świata bądź to osądu
przodków, bądź Boga. Używana była zwykle do nich trucizna.
Ten rodzaj próby ma różne nazewnictwo, u Nzakara, Zande oraz
w sango nazywa się bëngë, u Gbaya bondo, u Banda samba, u Manja
mana, langotolo. Nazwy wiążą się z nazwą kory drzew, z których
produkowano trujący wywar19.
Innym rodzajem dochodzenia winy, praw i przebaczenia była
rozpowszechniona szeroko w całej Afryce palabra. Palabra była
rodzajem dyskusji raczej niż sporu, mediacji, której celem było
 Szerzej o czarach i ordaliach w społecznościach paleonigrosudańskich:
A. R e t e l - L a u r e n t i n, Les techniques de divination par frottement en Afriques
Centrale, „Journal de la Société des Africanistes”, 38(1968), nr 2, s. 137–172;
A.  R e t e l - L a u r e n t i n, Sorcellerie et Ordalies, Paris 1974; A.M. Ve r g i a t, Les
rites secrets des primitifs de l’Oubangui, Paris 1936; J.F. V i n c e n t, Serment-ordalie, justice et pouvoir chez les montagnards mofou-Diamaré (Cameroun du Nord),
w: Le serment. Signes et fonctions, red. R. Verdier, Paris 1991; L. S a l a s c, Une
ordalie en pays Namchi, „Bulletin de la Société d’Etudes camerounaises”, 1943,
nr 3, s. 67–83.
19

�Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów Środkowego Sudanu

269

doprowadzenie do pojednania. Jej istotnym elementem było także
przyznanie się do winy i zwykle jakieś zadośćuczynienie czy też
naprawienie szkody.

Obrzędy przejścia jako konsolidowanie
więzi rodowej i plemiennej
Obrzędy przejścia stanowiły jeden z podstawowych czynników integrujących wspólnotę. Były celebracją więzi ze wspólnotą
rodową i terytorialną, wykazaniem woli poddania się jej prawom, nakazom, zakazom, poszanowania wartości tej wspólnoty i wszystkich jej reguł życia. Dlatego też każdy obrzęd łączył
się z nabyciem stosownych praw oraz przyjęciem wynikających
z nich obowiązków. Dotyczyło to zarówno narodzin, inicjacji,
małżeństwa, jak i obrzędów pogrzebowych, przez które członek
wspólnoty przechodził do członków swego rodu, pozostających
poza światem widzialnym. Cechą charakterystyczną obrzędów
przejścia była ich wieloetapowość. Nie były one jednorazowym
aktem, lecz wydarzeniem przygotowywanym i celebrowanym dłużej
przez odpowiednie gesty, symbole, słowa, wydarzenia. Widoczny
w nich był klasyczny schemat, wyróżniany przez antropologów,
nawet jeśli wszystkie sekwencje nie były dostatecznie czytelne.
Z reguły najpierw następowało potwierdzenie przynależności do
statusu pierwotnego, separacja, czyli wyłączenie z tego statusu,
pozostawanie w stanie zawieszenia, włączenie do stanu nowego
i potwierdzenie przynależności do nowego stanu.
Narodziny dziecka jako akt przypieczętowujący i utrwalający
związek małżeński były wydarzeniem przeżywanym nie tylko przez
rodzinę poszerzoną, ale przez cały ród. Miały one ścisłe powiązania
z przeżyciem religijnym, gdyż dziecko traktowane było jako dar
Boży. W obrzędach narodzinowych można wyróżnić okres ciąży,
narodziny w sensie biologicznym i narodziny w sensie kulturowym.

�270

Jarosław Różański OMI

Pierwszy etap rozpoczyna się w momencie rozpoznania ciąży
i można go przyrównać do wyłączenia ze stanu pierwotnego20.
Drugim etapem obrzędów narodzinowych są narodziny w sensie
biologicznym. Miejsce porodu zależy od tradycji plemiennej. Wszędzie jednak odcięcie pępowiny łączy się z odpowiednim obrzędem.
Trzeci etap obrzędów narodzinowych łączy się z obrzędem wyprowadzenia dziecka z chaty i zagrody. Jest to symboliczne przyjęcie
dziecka do społeczności w obecności wszystkich członków rodu.
Dziecku nadaje się imię i prosi przodków o błogosławieństwo dla
niego. Obrzędy wieńczy świętowanie, połączone z uroczystym
poczęstunkiem.
Tak jak nadanie imienia jest przyjęciem dziecka do wspólnoty,
tak inicjacja jest koniecznym etapem włączenia w społeczność
dorosłych. U plemion paleonigrosudańskich jednak obrzędy te są
mocno zróżnicowane, obowiązkowe dla chłopców, nie wszędzie
obowiązujące dla dziewcząt. Obrzędy inicjacyjne stawiają sobie za
cel z reguły wtajemniczenie społeczne, seksualne i religijne. Łączą
się z wieloma próbami inicjacyjnymi, nie zawsze jednak z obrzezaniem. Są one zarezerwowane tylko dla członków plemienia i okryte
tajemnicą, niezdradzaną obcym. U Tupuri zwane są gounouga lub
laba, podobnie laba lub labi u Masa i Laka, u Ngambay lao, u Sar ndo-baya, u Gbaya bana. W inicjacji uczestniczą chłopcy w wieku 10–17
lat. Miejsce jest zwykle odosobnione i trudno dostępne. Niekiedy
 Por. R. J a o u e n, Le rituel de la naissance au Nord-Cameroun et au Tchad.
Session d’anthropologie, Garoua, 27 juin – 1 juillet 1977, w: Session d’anthropologie, Garoua, 27 juin – 1 juillet 1977, Garoua 1977, s. 1–21 [mps]. René Jaouen dokonał porównania obrzędów narodzinowych u 12 plemion północnokameruńskich,
w tym 11 paleonigrosudańskich (Musey, Gisiga, Durru, Tupuri, Masa, Kapsiki,
Mundang, Muktele, Gidar, Fali i Mafa). Por. K. Z i e l e n d a, Wspólnototwórczy
charakter tradycyjnych religii kirdyjskich, Warszawa 1998, s. 174 [mps]. Schemat
ten także powtarza się na terenie Czadu i Republiki Środkowoafrykańskiej. Por.
O.L. D r a m a n, Symbolisme religieux dans l’ethnie Ngambay. Approche culturelle
de la religion, Ottawa 1975, s. 20–24 [mps].
20

�Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów Środkowego Sudanu

271

inicjowani uczą się tajnego języka, zrozumiałego tylko dla nich. Pod
przewodnictwem mistrza ceremonii i opiekunów inicjowani udają
się na miejsce odosobnienia, gdzie są poddawani próbom odwagi
i wytrzymałości na cierpienie, przechodzą testy na odwagę, uczą
się sztuki walki itp. Tam też nadawane są im nowe imiona, po czym
następuje uroczysty powrót do wioski. Inicjacja najczęściej łączy
się także z obrzezaniem oraz z dochowaniem tajemnicy. U Gbaya
główny obrzęd inicjacji chłopców polegał na przymierzu z Laabi –
duchem (bogiem) inicjacji. Było to przymierze krwi21.
U wielu plemion paleonigrosudańskich brak jest inicjacji dziewcząt, zastąpionej prawdopodobnie obrzędami małżeńskimi. Na
terenie Republiki Środkowoafrykańskiej rozpowszechniona jest
także inicjacja dziewcząt, podobnie jak u niektórych plemion
z grupy Sara w Czadzie.
Małżeństwo paleonigrosudańskie, podobnie jak i inne małżeństwa w Czarnej Afryce, nie są z reguły decyzją młodych, lecz
ich rodziców czy też starszych. Jest to bowiem umowa pomiędzy
dwoma rodami, a zatem ród ma znaczny wpływ na wybór współmałżonka. Wśród plemion paleonigrosudańskich można wyróżnić
zasadniczo cztery rodzaje małżeństwa:
a)	z całym ceremoniałem, który kończy się zapłaceniem ostatniej
raty opłaty matrymonialnej,
 „Teraz spożywasz krew, jeśli zdradzisz kiedykolwiek sekret inicjacji komuś, kto
jej nie przeszedł, niech zabije cię własna krew! Może przebić cię nóż! Może przebić
cię włócznia! Jeśli zdradzisz tajemnice labi, wszystko, co Bóg stworzył, może cię
zabić”. T. C h r i s t e n s e n, La symbolique du salut à travers l’arbe spré chez les
Gbaya, Yaoundé 1998, s. 129. Por. także szczegółowy opis poszczególnych etapów
inicjacji chłopców u Gbaya-Kara: P. V i d a l, Garçon et Filles. Le passage à l’âge
d’homme chez les Gbaya-Kara, Paris 1976, s. 113–180. O inicjacji u Manja i Banda:
A.M. Ve r g i a t, Les rites secrets des primitifs de l’Oubangui, dz. cyt., s. 78–104.
Inne opracowania dotyczące inicjacji w tym regionie: J. G u i l l a r d, Golonpoui, dz.
cyt., s. 138–140; A. K u r e k, Wierzenia i obrzędy Gidarów..., dz. cyt., s. 312–318;
O.L. D r a m a n, Symbolisme religieux dans l’ethnie Ngambay, dz.cyt., s. 24–28.
21

�272

Jarosław Różański OMI

b)	małżeństwo, gdy opłata nie została jeszcze w pełni uiszczona,
c)	 małżeństwo przez porwanie dziewczyny
d)	oraz dziedziczenie wdowy zgodnie z prawem lewiratu.
Pomimo powszechności małżeństw poliginicznych, w wielu
tradycjach plemiennych w obrzędowości mocno podkreślony
jest fakt, iż tak naprawdę związek małżeński zawiera się tylko
z pierwszą żoną.
Podobnie jak inicjacja jest uroczystą celebracją przejścia do
wspólnoty dorosłych, tak samo i obrzędy pogrzebowe są celebracją
przejścia do wspólnoty przodków, rodzajem zbawienia. Bez obrzędów pogrzebowych zmarły narażony jest na pośmiertną tułaczkę,
podczas której może szkodzić żyjącym w ciele, szczególnie zaś
członkom swego rodu. By wejść do wspólnoty, zmarły potrzebuje
celebracji obrzędów pogrzebowych, podobnie jak potrzebuje też
tzw. godnej śmierci, którą warunkują zwykle sędziwy wiek, posiadanie potomstwa i naturalne okoliczności śmierci. Doświadczenie
śmierci wzmacnia solidarność wspólnoty i jeszcze mocniej zacieśnia
więzy z przodkami.
Obrzędy pogrzebowe, podobnie jak i pozostałe obrzędy przejścia, zawierają kilka etapów. Etapy te jednak cechują się dużym
zróżnicowaniem, w zależności od plemienia. Wspólne elementy to
przygotowanie do pochówku, pochówek właściwy oraz tzw. pochówek wtórny, czy też dzień żałoby, wyznaczany zwykle od miesiąca
do roku po pochówku właściwym.

Przodkowie
Tradycyjne religie paleonigrosudańskie pełniły w miejscowych
społecznościach ważne funkcje scalające i sankcjonujące organizacje tak wspólnoty opartej na więzach krwi, jak i wspólnoty
terytorialnej. Ich znaczenie wypływało także ze specyficznej roli,
jaką religia w ogóle pełni w kulturze, przenikając do różnych jej

�Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów Środkowego Sudanu

273

segmentów. W kulturach paleonigrosudańskich jej rola ograniczała
się wybitnie do granic, wyznaczanych przez konkretną wspólnotę
rodową i wiejską22.
Wydaje się, że słowo przodek (Ka w jęz. ngambay) w językach
ludów Środkowego Sudanu nie istnieje bez zaimka wskazującego, to
jest zawsze mój przodek (Ka’m) czy też nasz przodek (Ka’si). Wyraża
to ścisłą więź rodzinną z przodkami, których tak krew, jak i imiona
są obecne w codziennym życiu ziemskiej wspólnoty. Przy różnych
spotkaniach i świętach rodowych, jak choćby podczas inicjacji,
głowa rodu czy rodziny w przemowie wymienia genealogię rodu.
Społeczność ziemska zawdzięcza cały porządek społeczny i religijny
przodkom. Dlatego też nie odwołuje się ona ani do pojęcia narodu,
ani klasy społecznej czy zawodowej, lecz do przodków.
Przodkowie nie są ani zmarłymi, ani duchami. To są byty traktowane jako żyjące, tworzące wspólnotę. Ich moc i oddziaływanie są o wiele potężniejsze od środków, które posiada wspólnota
ziemska. Dlatego też w swej organizacji i całym życiu odwołuje się
ona do wspólnoty przodków. Oni są pośrednikami między Stwórcą,
duchami i wspólnotą żyjącą na ziemi, zjednując jej przychylność
świata niewidzialnego. Przodkowie we wspólnocie ziemskiej:
a)	przywracają zachwianą przez działanie jednostek równowagę,
b)	zapewniają ciągłość życia w rodzie i jego kontynuację,
c)	 pobudzają płodność ziemi podczas obrzędów agrarnych,
d)	pomnażają i podtrzymują kontakty między wspólnotą żyjącą
na ziemi i swoją wspólnotą,
e)	 zapewniają potrzeby materialne i duchowe dla członków swego
rodu, bogactwo zbiorów, zdrowie, bezpieczeństwo, harmonię,
pokój w rodzie i w wiosce.
 O wspólnototwórczej roli religii w północnokameruńskich społecznościach
kirdyjskich mówi obszernie Krzysztof Z i e l e n d a w swojej pracy doktorskiej pt.
Wspólnototwórczy charakter tradycyjnych religii kirdyjskich, dz. cyt.
22

�274

Jarosław Różański OMI

Po śmierci przodkowie przebywają w bliżej niesprecyzowanym
miejscu, zwanym Ja-bao – „wiosce przodków” (Ngambay), w teda,
czyli dosłownie w „krainie szczęścia”, która jest miejscem dla wybranych mężczyzn i kobiet, którzy uczciwie przeszli przez życie,
pracując i żyjąc obyczajnie, kochając rodzinę i zostawiając dzieci
(Gidar), to Mbeli gni kwa hedi – „ludzie z drugiej strony świata”
(Kapsiki). Jednak stamtąd uczestniczą nieprzerwanie w życiu całej
wspólnoty „z tej strony świata”.
Świat istot pozanaturalnych w tradycyjnych religiach afrykańskich jest niezwykle bogaty i zróżnicowany. To uporządkowanie
hierarchii istot pozanaturalnych jest często bardzo trudne do konkretnego zweryfikowania i odróżnienia, tym bardziej jeśli weźmie
się pod uwagę wielość poszczególnych tradycji religijnych paleonigrosudańskich i ograniczoną jeszcze wiedzę o nich. Na podstawie
dotychczasowych obserwacji i badań można jednak potwierdzić
bardziej ogólną dla religii afrykańskich regułę, która mówi, iż świat
przepełniony jest obecnością personifikowanych sił duchowych,
niewchodzących jednak w wyraźne związki pokrewieństwa z Istotą
Najwyższą. Bliżsi są im przodkowie czy też bohaterowie plemienni.
Niekiedy duchami są personifikacje sił natury.
Henryk Zimoń, mówiąc o bóstwach w tradycyjnych religiach
afrykańskich, zalicza do tej kategorii „byty duchowe o względnie
wysokim statusie w panteonie bytów nadnaturalnych, dysponujące dużą autonomią i nieraz spokrewnione z Istotą Najwyższą. Często stanowią one uosobienia ważnych atrybutów, poszczególnych
sfer działalności i funkcji Boga Najwyższego oraz manifestacje
zjawisk natury”23. Świat i codzienne czynności życiowe, przepełnione obecnością duchową, nie mogą wyczerpywać się w jednej
tylko manifestacji Boga Najwyższego. Dlatego też ta koncepcja
 H. Z i m o ń, Religie ludów pierwotnych, w: Religia w świecie współczesnym.
Zarys problematyki religiologicznej, red. H. Zimoń, Lublin 2001, s. 220–221.
23

�Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów Środkowego Sudanu

275

Boga jest rozbudowana, chociaż nie tożsama z politeizmem. I tak
np. u Gbaya z okolic Berbérati termin Sô, którym określa się Boga
Najwyższego, przybiera także wiele innych znaczeń. Oznacza on
także suwerennego władcę, właściciela czegoś niewidzialnego.
Stąd też mówi się Sô-ndong – Bóg źródła; Sô-kombo – Bóg lasu;
Sô-bèlé – Bóg buszu. Chodzi cały czas o Boga, który powraca, by
upomnieć się o jakąś swoją własność. Mówiąc o działaniu Boga,
przytaczają oni wiele elementów, jak np. ślady rąk i stóp wyryte
na źródlanych skałach, przeogromna długość i szerokość rzeki,
pochodzenie wiatru, zmiana pór roku itp.24 Najważniejszym z bogów drugorzędnych jest u Gbaya-Kara Kao – bóg buszu. Właściwie
rządzi on wszystkim, co jest związane z naturą: ziemią, skałami,
wodą, wegetacją, zwierzętami25.
Także Wanto, bohater Gbaya, nazywany jest Sô. Gbaya od
początku pojawienia się zaznali wiele jego dobrodziejstw. Jest on
dla Gbaya herosem cywilizacyjnym, który nauczył ludzi wszystkiego, co tylko potrafią. Nie ma jednak żadnych form kultu Wanto,
chociaż często wysławia się go w opowieściach z pokolenia na
pokolenie26. Odpowiednikiem Wanto dla Mbai z Czadu jest Sou –
pierwszy przodek, bohater cywilizacji, który dał wszystkim Sara
wszelkie użyteczne narzędzia, przekazał im także ogień i tajemnice
inicjacji27.
Nad widzialnym światem ludzkim i materialnym i złączonym
z nim niewidzialnym światem duchowym, w tradycyjnych religiach
afrykańskich dominuje zdecydowanie Istota Najwyższa. System
wierzeń z nią związanych jest jednak wyraźnie zróżnicowany. Ich
24
 Por. G.-E. M ’ B i k a, La connaissance de Dieu chez les Gbaya de Berbérati,
„À l’Écoute de l’Église de Berbérati”, 1993, nr 1, s. 21.
25
 Por. P. V i d a l, Garçon et Filles..., dz.cyt., s. 70–71.
26
 Por. tamże.
27
 Por. L.-V. T h o m a s, R. L u n e a u, Les sages dépossédés. Univers magiques
d’Afrique du Nord, Paris 1977, s. 149–150.

�276

Jarosław Różański OMI

uporządkowanie utrudnia ponadto charakter afrykańskich konstrukcji myślowych, które są bardziej konkretne niż abstrakcyjne.
Bartrand Lembezat, przytaczając szereg imion Boga w plemionach północnokameruńskich, twierdzi, iż u Mofu Erlam oznacza
także „niebo”, Zigile u Matakam, Bâ u Tupuri oznacza „ojciec”,
Boui Mulvung u Gisiga oznacza „Wódz Duchów”. Stwierdza przy
tym, iż Bóg jest uważany za Stwórcę wszystkich rzeczy. Dla Massa
i Tupuri jest on „Stwórcą niestworzonym, który uczynił ziemię
i ludzi, i wszystko, co istnieje”, dla Gisiga „Bytem Najwyższym,
Bogiem Stworzycielem, trudno dostępnym”, dla Mundang „Bogiem
Stworzycielem, wszechmogącym, mistrzem wszystkiego, immanentnym, który przebywa ‘wysoko’”, dla Mbum „Stworzycielem,
niestworzonym, wszechmocnym mistrzem Natury, a w sposób
specjalny ognia, deszczu i sklepienia niebieskiego”28. Dla Mafa
Jigile-Mbiya to Wielki Duch niestworzony, jeden, pomimo iż Jigile
wskazuje na liczbę mnogą. Jigile-hi – to bogowie stworzeni o ograniczonej władzy. Jigile-Mbiya jest istotą duchową, wobec której
unika się przedstawień antropomorficznych, nawet jeśli mówi się
o nim w opowieściach. Unika się też umiejscawiania go, gdyż jest
on wszędzie. Bóg nie ma pochodzenia. Jest jedynym stwórcą. Jest
dobry. Nie wyjaśnia się jednak pochodzenia zła. Pytanie, dlaczego
Bóg stworzył człowieka, nie znajduje większego zainteresowania29.
Badając doświadczenie Boga w życiu religijnym społeczności
Gidar w północnym Kamerunie, Antoni Kurek podkreślał wiarę
w istnienie jednego Boga, Boga jedynego i transcendentnego30.
O monoteizmie górskich Kirdi pisała także J.F. Vincent, która przez
28
 Por. B. L e m b e z a t, Les populations païennes du Nord-Cameroun et de
l’Adamawa, Paris 1961, s. 101–214; t e n ż e, Mukulehe – un clan montagnard du
Nord-Cameroun. Coutumes. Rites. Croyances, Paris 1952, s. 206.
29
 Por. C. M o r i s o t t e, Essai sur la pénétration chrétienne chez les Mafa du
Nord Cameroun, Paris 1966, s. 54–78 [mps].
30
 Por. A. K u r e k, Wierzenia i obrzędy Gidarów..., dz. cyt., s. 193.

�Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów Środkowego Sudanu

277

wiele lat prowadziła badania terenowe w górach Mandara, oraz
wielu innych badaczy i misjonarzy31.
Wśród paleonigryjskich nazw Boga z terenu północnego Kamerunu, podobnie jak i z terenu Czadu oraz Republiki Środkowoafrykańskiej, często pojawia się jego podstawowy przymiot
– Stwórcy świata i człowieka. Ylingu (Banda), Gale (Mandja) – to
przede wszystkim Stwórca ziemi i człowieka. Od Niego pochodzą
wszystkie rośliny i zwierzęta32.
W paleonigryjskich przedstawieniach Boga rysuje się także jego
druga, podstawowa cecha, jaką jest oddalenie od człowieka. Bóg
zamieszkuje niebo i mało interesuje się ludźmi i ich życiem. Wyraża
to szeroko rozpowszechniony protologiczny mit o odejściu Boga.
W wersji Gisiga wygląda on następująco: „Kiedyś, na początku,
Niebo było blisko ziemi. Bumbulvung żył razem z ludźmi. Niebo było
nawet tak blisko, że ludzie musieli chodzić pochyleni. Za to jednak
nie troszczyli się o pożywienie. Wystarczyło podnieść rękę do góry
i urwać strzęp nieba, aby się nim pożywić. Pewnego dnia, młoda
córka wodza, mukuwang33, zamiast żywić się jak inni, wyszukała na
31
 J.F. V i n c e n t, La fête du taureau ou Maray chez les Mofu, w: Les Kirdi du
Nord-Cameroun, red. Y. Schaller, Strasbourg 1973, s. 66; t e n ż e, Dieu chez les
Mofous-Diamaré, Paris 1986, s. 15. C. A u r e n c h e, Tokombéré, au pays des Grands
Prêtres, Paris 1996, s. 19 i 22. Ich poglądy są reprezentatywnie przytoczone
i zebrane w: K. Z i e l e n d a, Wspólnototwórczy charakter tradycyjnych religii
kirdyjskich, dz. cyt., s. 47–50.
32
 Por. A.M. Ve r g i a t, Les rites secrets des primitifs de l’Oubangui, dz. cyt., s. 43.
33
 Mukuwang to zła dziewczyna, która robi wszystko inaczej niż inni. Mu-kuw-ang pochodzi od słowa kuw – robić inaczej, zepsuć, być złym. Por. A.J. G r e i m a s,
Du sens. Essais sémiotiques, Paris 1970, s. 188. W wersji mitu o odejściu Boga u Gidar,
Mundang i Gisiga młoda dziewczyna nosi tytuł ma’ay, który można przetłumaczyć
jako „księżniczka”. Jest ona najstarszym z dzieci wodza, ale według tradycji władzę
po ojcu przejmuje najstarszy z synów. Mukuwang jest więc dziewczyną, która pragnie
objęcia władzy i buntuje się wobec niemożliwości spełnienia swoich marzeń. Stąd
jej dziwne zachowanie, postępowanie odmienne od innych. Por. R. J a o u e n, L’Eucharistie du mil. Langages d’un peuple, expressions de la foi, Paris 1995, s. 28–29.

�278

Jarosław Różański OMI

ziemi ziarno. Zrobiła sobie moździerz i tłuczek, by rozbić znalezione
ziarna. Pracowała, klęcząc na ziemi, lecz za każdym razem, kiedy
unosiła tłuczek, uderzała Bumbulvung prosto w twarz. Ponieważ jej
to przeszkadzało w pracy, powiedziała: «Bumbulvung, nie zechciałbyś
się trochę odsunąć?» Niebo oddaliło się trochę i dziewczyna mogła
się wyprostować. Pracowała dalej, lecz za każdym razem unosiła
tłuczek coraz wyżej. W końcu ponowiła swoją prośbę i Niebo oddaliło się jeszcze dalej. Ta jednak zaczęła podrzucać swój tłuczek.
Na trzecią prośbę, oburzone Niebo poszło sobie daleko, tam gdzie
znajduje się obecnie. Od tej pory nikt nigdy nie zobaczył Bumbulvung. Ludzie mogli chodzić wyprostowani, lecz nie mogli się już
żywić strzępami nieba. Zaczęli więc żywić się prosem. Od tej pory
Bóg już nie ukazywał się ludziom, jak to bywało wcześniej, kiedy
każdego wieczoru przychodził, aby łagodzić ich konflikty. Teraz
ludzie są sami, sami z ich problemami. Jest to czas wojny”34.

Pośredni i bezpośredni kult Boga
Zarówno centralna pozycja człowieka, jak i kult przodków
nie kolidują z przeświadczeniem, że religia osiąga swój szczyt
w Bogu, pojmowanym jako źródło życia czy raczej źródło siły wi Por. tamże, s. 18–19. Tłum. w: K. Z i e l e n d a, Wspólnototwórczy charakter
tradycyjnych religii kirdyjskich, dz. cyt., s. 52–53. Por. także A. K u r e k, Wierzenia
i obrzędy Gidarów..., dz. cyt., s. 224; L.V. T h o m a s, R. L u n e a u, La terre africaine et ses religions, Paris 1986, s. 136; L.V. T h o m a s, Les sages dépossédés...,
dz. cyt., s. 147–149; R. J a o u e n, Le mythe de la retraite de Bumbulvung chez les
Gizigas du Nord-Cameroun, „Afrique et Parole”, 1971, nr 33–34, s. 56–57. Ten
sam mit w przybliżonych wersjach istnieje także u ludów paleonigrosudańskich
w Czadzie i Republice Środkowoafrykańskiej. Por. L.V. T h o m a s, R. L u n e a u,
J.L. D o n e u x, Les religions d’Afrique noire, Paris 1969, s. 91–96. A.M. Ve r g i a t,
Les rites secrets des primitifs de l’Oubangui, dz. cyt., s. 43. Oraz w innych regionach
Afryki: por. S. P i ł a s z e w i c z, Afrykańska Księga Rodzaju. Mity i legendy ludów
Afryki Zachodniej, Warszawa 1978.
34

�Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów Środkowego Sudanu

279

talnej35. Opisując wspólnototwórczy charakter religii kirdyjskich,
Krzysztof Zielenda przedstawił pośredni i bezpośredni kult Boga
u ludów paleonigrosudańskich z północnego Kamerunu. Tzw.
kult przodków traktował on – zgodnie z przyjmowanym dzisiaj
wzorem – jako pośredni kult Boga, gdyż zgodnie z miejscem, jakie przodkowie mają w systemie wierzeń religijnych, nie są oni
przedmiotem kultu, lecz tylko orędownikami u Boga. Kult ten ma
charakter regularny, posiadając cykliczne święta ku czci przodków,
oraz spontaniczny, w przypadku doświadczenia nieszczęścia. Kult
regularny ma charakter wspólnotowy, a spontaniczny jest raczej
indywidualny. Kult regularny u Mofu (góry Mandara) odbywa się
podczas święta Maray, organizowanego co cztery lata. U Muktele,
sąsiadujących z Mofu, odbywa się w odstępach trzech lub nawet
dziesięciu lat, a w społecznościach nizinnych północnego Kamerunu zwykle co roku. Kult indywidualny zwykle poprzedzony jest
konsultacją u wróżbity, wskazującego, któremu z przodków złożyć
ofiarę. Obydwóm formom kultu towarzyszą modlitwy, skierowane
do Boga i do przodków oraz ofiara, krwawa lub bezkrwawa36.
Najczęściej przodkom składa się ofiarę przy ołtarzach domowych. W górach północnokameruńskich wiele głów rodów posiada dzban, który reprezentuje ojca lub dziadka. Często dzban ten
nazywany jest Baba, a zatem tak samo, jak żyjący ojciec. Nie ma
tam grobów, ani czaszek, ale pozostaje czysty symbol. Także i na
rozległych połaciach sawanny Paleonigrosudańczycy sprawują kult
przodków przy ołtarzach domowych, które znajdują się w każdej
zagrodzie37. Modlitwa zaś rzadko przybiera formę zbiorową, chyba
 Por. J. U r b a n, Doświadczenie Boga u ludów Bantu, Warszawa 1987, s. 79–80.
 Por. K. Z i e l e n d a, Wspólnototwórczy charakter tradycyjnych religii kirdyjskich, dz. cyt., s. 150–170.
37
 Por. J.M. E l a, Les ancêtres et la foi chrétienne. Une question africaine,
„Concilium”, 1977 nr 122, s. 49 [wersja francuskojęzyczna]; P. V i d a l, Garçon
et Filles..., dz. cyt., s. 69.
35

36

�280

Jarosław Różański OMI

że podczas dorocznych świąt agrarnych. Zwykle ma ona wymiar
indywidualny, spontaniczny, uzależniony od sytuacji.
Wśród ludów paleonigrosudańskich zaobserwować można liczne
przykłady ofiar i modlitw, kierowanych do duchów oraz do bóstw.
Biorąc pod uwagę miejsce, jakie byty te zajmują w tradycyjnym
systemie religijnym, można je uznać także za bardziej lub mniej
zatarty pośredni kult Boga. Analiza danych, zebranych wśród
Ngambay, Laka, Lele, Mesme, Kabalai i Guali z okolic Moundou
i Doba w Czadzie (Sara) wskazywała, iż rozpowszechniony tzw.
kult drzew jest kultem duchów czy ducha mającego swoją siedzibę
w koronie drzewa. Może też tam mieć siedzibę duch przodka38.
Wśród Gidar z północnego Kamerunu jest wieloznaczny termin
Tuya, który często oznacza siłę wyższą, ducha czy nawet drugorzędne bóstwo. Duch ten może czynić tak dobro, jak i zło. Tuya może
mieszkać na górach, w buszu bądź w wodzie. Nikt nie przechodzi
przez ma tuya – miejsce, gdzie przebywa tuya –w sandałach na
nogach. To miejsce jest nietykalne. Każdy tuya ma inny stopień
mocy, władzy. Dla tuya składa się także ofiarę. Podczas znanego
święta Maray u Mofu z gór Mandara, w obrzędzie mbolom, wyraźnie można zauważyć, iż mbolom, pojmowany jako duch masywu, dzielnicy czy zagrody – również otrzymuje ofiary w postaci
kury czy nawet jagnięcia lub kozy. Jest także obecna modlitwa,
jak choćby przed ofiarą: „Przychodzimy do ciebie, jako naszego
mbolom, aby złożyć ofiarę. Prosiłeś nas za pośrednictwem wróżbity o to piwo i jagnię. Chcemy ci to ofiarować z dobrego serca”,
czy podczas ofiarowania piwa: „Duchu gór, duchu Ngewedey39,
38
 Por. Culte à un élément de la nature. Culte de l’Arbre, w: Univers religieux
africain et foi en Jésus Christ. Stage pastoral, Fort Archambault, 21 Juin – 11 Juillet
1972, [Sarh 1972], s. 29–35. Drzewo w tradycji afrykańskiej sawanny zajmuje
miejsce szczególne. To symbol trwałości, wieczności, nieśmiertelności, odnawiania świata, płodności.
39
 Ngevedey – to miejsce, gdzie jest ołtarz mbolom, ducha dzielnicy.

�Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów Środkowego Sudanu

281

przyszliśmy i przeszkadzamy ci. Dziękujemy ci za cztery minione
lata. Ofiarowujemy ci to, weź tę ofiarę za naszą wieś i pozostaw ją
w zdrowiu i pokoju. Niech powróci potrzebny deszcz! Niech ten,
który chce skrzywdzić drugiego, upadnie na głowę! Zachowaj nas
w pokoju!”40.
Gbaya z terenów Kamerunu i Republiki Środkowoafrykańskiej
składają także ofiary Kao – najważniejszemu bogowi buszu. Składa
mu się ofiarę na początku pory suchej w obecności mężczyzn, po
pierwszym wspólnotowym polowaniu. Jest to zwykle kawałek
dziczyzny, nieco prosa, jajko i tabaka. Czyni się to najczęściej pod
okazałym drzewem. Kao może być groźny dla całej społeczności41.
Ofiarę dla Kao składa się też np. w przypadku nieszczęścia, dotykającego mieszkańców wioski. Wódz wzywa ofiarnika, zwanego Wi
Dafi So Kao, mówiąc mu o chorobach, zgonach, głodzie czy innych
nieszczęściach. Trzeba rozpoznać przyczyny. Ofiarnik wybiera
dużego koguta i bierze mąkę. Rankiem udaje się wraz z członkami wspólnoty do ołtarza Sokao, usytuowanego z dala od wioski,
u stóp wielkiego drzewa lub góry. Po przybyciu na miejsce kapłan
związuje koguta i zabija go, uderzając jego głową o pień drzewa
Nkolo. Następnie rozpala ognisko, by upiec koguta, obracając go
na ogniu kijem z drzewa Sore. Po upieczeniu mięsa rozbiera się,
kładzie na ziemi i modli: „Gba-wan, wielki. Przychodzę do ciebie
w imieniu wioski! Kao de Doofun, jesteśmy tylko termitami w ziemi! Twoje dzieci zebrały się, abym cię mógł uczcić w ich imieniu!
Ofiarowuję ci ich dary i proszę, byś wysłuchał nasze prośby!
Wnieś pokój do naszej wioski! Oddal śmierć i chorobę! Daj nam
pożywienie i pobłogosław zbiorom! Błagam cię, daj nam pokój!
Sokao, jeśli rzeczywiście nas słuchasz, wysłuchaj naszej modlitwy”.
 D. D e n g u e z, Le Maray, sacrifice traditionnel chez les Mofou et l’Eucharistie. Memoire de fin de cycle de theologie, Maroua 1997, s. 34 [mps].
41
 Por. P. V i d a l, Garçon et Filles..., dz. cyt., s. 70–71.
40

�282

Jarosław Różański OMI

Po modlitwie kapłan składa pożywienie pod drzewem lub górą
i ubiera się. Wspólnota uderza w tam-tamy i przy ich dźwięku
powraca do wioski z okrzykami radości i tańcem42.
Antoni Kurek, opisując wierzenia i obrzędy Gidar, opisuje bezpośredni kult Boga, sprawowany podczas kilkudniowego uzlra na
walangla, czyli „święta wioski”. Dzień rozpoczęcia święta wyznacza
wróżbita z Kong-Kong. Trzy dni później sprawowany jest w poszczególnych rodzinach kult przodków. Następnego dnia w wiosce
wodza religijnego rozpoczyna się uda Mangelva – uczta ku czci
Boga. Ofiarę składa się pod świętym drzewem. Ofiarnik odmawia
krótką, improwizowaną modlitwę zaadresowaną do Boga. Wieczorem tego samego dnia rozpoczyna się warzenie piwa, a nad ranem
odprawiane są uzga dogzoyo – egzorcyzmy przy pomocy pochodni
zrobionych z łodyg prosa. Po święcie w Kong-Kong rozpoczynają
się święta wioski w innych miejscowościach. Nie składa się już
jednak ofiar. Dominuje taniec, śpiew, spożywanie piwa43. Kilka
innych przykładów bezpośredniego kultu Boga z gór Mandara
przytacza także Krzysztof Zielenda44.
Oprócz wspólnotowego kultu Boga odnaleźć można także
indywidualną formę kultu, sprawowanego zwykle w sytuacjach
wielkiego zagrożenia, w których może się znaleźć jednostka. Najczęściej kult ten zawiera tylko modlitwę, trudną do uchwycenia,
niekiedy także modlitwy i ofiary.
 Por. T. C h r i s t e n s e n, La symbolique du salut à travers l’arbre sacré chez les
Gbaya, Yaoundé 1998, s. 61–62. Znane jest także składanie ofiar duchom wody
Badagi (u Banda) czy Ndiba (u Mandja). Nocą krążą one po wioskach i jeśli trafią
na samotną kobietę, śpią z nią i płodzą – wtedy ta rodzi albinosa. Wywracają
pirogi. Powodują dyzenterię, biegunkę, czy ogólnie choroby, przy których pojawia
się dużo wody. Składa się im w ofierze białe kury, jajka itp. Por. A.M. Ve r g i a t,
Les rites secrets des primitifs de l’Oubangui, dz.cyt., s. 47.
43
 Por. A. K u r e k, Wierzenia i obrzędy Gidarów..., dz.cyt., s. 229–239.
44
 Por. K. Z i e l e n d a, Wspólnototwórczy charakter tradycyjnych religii kirdyjskich, dz. cyt., s. 151–158.
42

�Kapłaństwo w tradycyjnych religiach ludów Środkowego Sudanu

283

Uogólniając, schemat modlitwy i ofiary w tradycyjnych religiach
paleonigrosudańskich możemy przedstawić następująco:
INTENCJA

PROSZĄCY
Jednostka
Rodzina
O darzenie
Przed wyruszeniem Doroczne
dalszą
w podróż, na połów wspomnienie
przychylnością ryb itp.
przodków,
podczas siewu
i dożynek
By
Choroba, nieudane Choroba
powstrzymać polowanie czy połów w rodzinie,
zaczynające
ryb itp.
bezpłodność,
się nieszczęście
złe zbiory itp.

Ród lub wioska
Doroczne
święto wioski,
dożynki

Przedłużający
się brak opadów
deszczu w okresie
siewów

Pozyskanie siły Potrzeba sukcesu,
dobroczynnej zazdrość
lub nawet
złośliwej
(magia)
OFIARNIK

OFIARA

Kapłan lub wódz
ziemi
Krwawa: kura, koza, baran, wół; sposób ofiarowania:
uduszenie, podcięcie gardła, zabicie
Jednostka

Głowa rodziny

Bezkrwawa: pożywienie, piwo z prosa;
sposób ofiarowania: rozlanie, rozrzucenie
MODLITWA
ADRESACI
MODLITWY
I OFIARY

Jednostka

Głowa rodziny

KULT
Przodkowie
POŚREDNI
KULT
Bóg Jedyny
BEZPOŚREDNI
OSTATECZNY ADRESAT
MODLITWY I OFIARY
BÓG JEDYNY

Kapłan lub wódz
ziemi
Duchy
Bóstwa

��Grzegorz Krzyżostaniak OMI

Kapłaństwo w tradycyjnych
społeczeństwach malgaskich
Malgasze są ludźmi z natury religijnymi. Religia tak bardzo
przenika wszystkie dziedziny życia Malgasza, iż jej wyodrębnienie
nie zawsze jest łatwe lub możliwe. Można z powodzeniem powiedzieć, iż nie ma formalnej granicy między religijną a niereligijną,
między duchową a materialną sferą życia Malgasza1. Wszystkie
czynności, cała aktywność ludzka jest wyznaczona przez zwyczaje
(fomba), przekazane przez przodków (razana)2.
Misjonarze, podróżnicy i badacze, którzy zetknęli się po raz
pierwszy z ludnością, zamieszkującą Madagaskar relacjonowali, iż
chociaż Malgasze wierzą w Boga, to nie ma tam żadnych świątyń,
w których zanosi się modlitwy. E. De Flacourt3 był nawet zdania,
iż Malgasze się nie modlą4. Zaś wybitny badacz Madagaskaru
M.G. Grandidier pisał, że w związku z tym, iż nie ma świątyń, nie
ma też kapłanów we właściwym tego słowa znaczeniu. Funkcje
religijne sprawuje głowa rodziny, która odprawia ceremonie albo
1
 G. K r z y ż o s t a n i a k, Inkulturacja obrzędów przejścia na Madagaskarze,
Warszawa 2009, s. 14 [mps]; por. J.S. M b i t i, Afrykańskie religie i filozofia,
Warszawa 1980, s. 15–16.
2
 P. C o l i n, Aspects de L’Ame malgache, Paris 1959, s. 72.
3
 Etienne de Flacourt (1607–1660) francuski gubernator Madagaskaru,
z zamiłowania etnograf. Po powrocie do Francji napisał dzieło pt.: Histoire de
la Grande Isle Madagascar. Zob. P. V é r i n, Madagascar, Paris 2000, s. 127–134.
4
 E. d e F l a c o u r t, Histoire de la Grande Isle Madagascar, Paris 1661, s. 59.

�286

Grzegorz Krzyżostaniak OMI

w izbie domu albo na zewnątrz, na ołtarzu gdzie składa ofiary
Bogu a szczególnie przodkom prosząc ich o przychylność dla ich
żyjących na ziemi potomków5.

Najważniejsze uwarunkowania religijne
Podejmując zagadnienia związane z kapłaństwem w tradycyjnych społeczeństwach malgaskich, należy najpierw przedstawić
lokalny system wierzeń i zwyczajów.
Malgasze, pomimo że się dzielą się na osiemnaście głównych grup
etnicznych6, zasadniczo mają jednorodny system religijny, który w
zależności od danej grupy może mieć swój własny koloryt. Jednakże
te różnice, wynikające z klanowej czy plemiennej historii, nie są tak
duże, iż z powodzeniem można podjąć tematykę malgaskich wierzeń
tradycyjnych, traktując sumarycznie interesujące nas zagadnienia.
Tak więc Malgasze wierzą w Boga jedynego, na określenie którego stosują trzy wyrazy: Zanahary, Andriamanitra, Andriananahary7.
Bóg ten jawi się w świadomości malgaskiej jako zasada dynamiczna,
początek i koniec, jako synteza wszystkich czasów. Jest on Bogiem
wiecznym (mandrakizay), świętym, dobrym, tajemniczym, sprawiedliwym oraz godnym ofiar i modlitw. Jednocześnie, jako Bóg
wszechmogący, rządzi on całym wszechświatem, jest panem życia
i śmierci i stwórcą wszechświata.
 M.G. G r a n d i d i e r, A Madagascar, anciennes croyances et coutumes, „Journal
de la Société des Africanistes”, 2(1932), nr 2, s. 153.
6
 Na Madagaskarze można wyodrębnić osiemnaście głównych grup etnicznych,
tj. Antefasy, Antemoro, Antesaka, Antankarana, Antambahoaka, Antandroy, Antanosy, Bara, Betsileo, Betsimisaraka, Bezanozano, Mahafaly, Merina, Sakalava,
Sihanaka, Tanala, Tsimihety, Vezo. Zob. P. V é r i n, Madagascar, dz. cyt., s. 52.
Więcej na ten temat zob. M.B. L e p e c k i, Madagaskar. Kraj ludzie kolonizacja,
Warszawa 1938, s. 95–118.
7
 Zob. R. J a o v e l o - D z a o, Mythes, rites et transes à Madagascar. Angano,
joro et tromba sakalava, Antananarivo – Paris 2005, s. 215.
5

�Kapłaństwo w tradycyjnych społeczeństwach malgaskich

287

Oprócz wiary w jedynego Boga Malgasze wierzą w obecność
duchów (Matoatoa, Angatra, Lolo, Vazimba, Klanoro, Zazavavindrano), mieszkających w jaskiniach, w pobliżu grobowców, w źródłach
wody, w pobliżu skał oraz na niektórych drzewach8.
Jednakże to przodkowie i kult przodków zajmuje uprzywilejowane miejsce na Madagaskarze. Fundamentalną zasadą jest
szacunek względem przodków (razana), którym podporządkowuje
się całe, żyjące potomstwo.
W każdej epoce tradycyjne społeczeństwa malgaskie znajdowały
sposoby, aby usatysfakcjonować przodków, zabezpieczając się tym
samym przed ich gniewem i zemstą. Malgasze przykładają zatem
wielką wagę do budowy grobowców dla swoich zmarłych i dotyczy
to zarówno chrześcijan (również katolików), jak i wyznawców
religii tradycyjnych.
Przodkowie są pośrednikami między Bogiem a ludźmi, dlatego
Malgasze zwracają się do nich o pomoc w codziennych sprawach.
Należy mocno podkreślić, iż ta szczególna funkcja pośrednictwa
odnosi się jedynie do ich własnym potomków, więc nie ma tutaj
mowy o uniwersalizmie. Przodkami są zatem jedynie członkowie
rodziny czy klanu. Przodkowie mogą równocześnie chronić i karać. Stąd też kult ten charakteryzuje się swoistą ambiwalencją:
szacunkiem a jednocześnie bojaźnią wobec przodków9.

Kapłani –strażnicy królewskich talizmanów (sampy)
Poruszając zagadnienie kapłaństwa w tradycyjnych społeczeństwa malgaskich, należy najpierw odwołać się do przeszłości, kiedy
to na Płaskowyżu w społeczności Merina oddawano boską cześć
talizmanom (sampy). Nazywano je andriamanikitamaso – bogami
 G. K r z y ż o s t a n i a k, Inkulturacja obrzędów..., dz. cyt., s. 49–50.
 Tamże, s. 50.

8
9

�288

Grzegorz Krzyżostaniak OMI

widzialnymi. Publiczny kult składany sampy celebrowano bądź
w nadzwyczajnych okolicznościach (nieszczęścia, kataklizmy,
wojny), bądź według kalendarza religijnego. Sampy manifestowały
autorytet i obecność władcy. Gwarantowały pokój i dobrobyt w królestwie. Były instrumentami władzy. Na Płaskowyżu, w królestwie
Merina, kult 12 królewskich sampy był dobrze zorganizowany.
Najsławniejsze z nich nosiły nazwy Rakelimalaza, Manjakatsiroa
i Refantaka10.
Każdy z tych talizmanów posiadał swoje sanktuarium. Strażnicy królewskich talizmanów (mpitahiry sampy), jak sama nazwa
wskazuje, opiekowali się nimi, spełniając tym samym funkcję
kapłańską. Zapewniali kult zwyczajny i nadzwyczajny danego
sampy, udzielali wiernym porad, uczestniczyli w ceremoniach królewskich i zazwyczaj mieli obowiązek brać udział w ekspedycjach
militarnych prowadzonych przez króla.
Władca wykorzystywał sampy, aby ugruntować swoją władzę
na nowo podbitych terenach. Strażnicy jako jedyni mogli dotykać
talizmanów. Dlatego też wraz z wojownikami na ekspedycję militarną król wysyłał strażników sampy. Talizmany były pokazywane
nowo podbitej ludności. Miały one za zadanie chronić ludzi, którzy
oddawali im cześć. Jednocześnie królewskie sampy ukazywały
 Król Radama I (1810–1828), który przez podboje militarne rozszerzył
królestwo Merina, nie wierzył w moc królewskich sampy. Szydził z nich, zaś
strażników owych talizmanów nazywał oszustami. Jednakże wstępując na tron,
oddał im cześć. Jednakże królowa Ranavalona II (1867–1883) wprowadzając
w 1869 r. chrześcijaństwo na Madagaskarze, nakazała publicznie spalić królewskie talizmany. R. J a o v e l o - D z a o, Richesses culturelles d’une civilisation de
l’oralité (Zanahary, Sampy, Razana, influence ou rejet de l’Islam), w: Madagascar
et le Christianisme, red. B. Hübsch, Paris – Antananarivo 1993, s. 83–87; R. D e c a r y, Mœurs et coutumes des Malgaches, Paris 1951, s. 217–218; M. U r b a i n - Fa u b l é e, J. Fa u b l é e, Charmes magiques malgaches, „Journal de la Société
des Africanistes”, 39(1969), nr 1, s. 139; M. Lepecki, Madagaskar..., dz. cyt.,
Warszawa 1938, s. 41.
10

�Kapłaństwo w tradycyjnych społeczeństwach malgaskich

289

troskę władcy o swoich poddanych, wskazywały na jego autorytet
i ustawiczną obecność11.
Urząd strażników sampy był zasadniczo dziedziczny. W wyjątkowych przypadkach dany kapłan mógł być pozbawiony przez
króla swojej funkcji. Wówczas jego dzieci nie mogły dziedziczyć
urzędu strażnika królewskiego talizmanu. Warto na tym miejscu
zaznaczyć, iż oprócz głównych strażników, do posługi w sanktuarium zatrudnieni byli pomocnicy strażników oraz niewolnicy,
którzy wykonywali prace domowe, gospodarcze na terenie danego
sanktuarium. Powyższe osoby, wliczając w to strażników, mieszkały
z całymi swoimi rodzinami w obrębie sanktuarium12.
L. Molet, znawca grupy etnicznej Merina, mocno akcentując
funkcję kapłańską strażników sampy, zwraca uwagę na ich godność
i swoistą konsekrację (fahamasinana), której musieli doświadczyć,
aby sprawować kult królewskich talizmanów.
Tak więc aby należycie wypełniać rolę kapłanów, ale również ich
asystentów trzeba było doświadczyć serii nacięć na ciele. Najpierw
nacinano prawą część ciała, robiąc nacięcia na środku kciuka, palcach, na przegubie dłoni, łokciu, w końcu na języku. W trakcie tego
krwawego zabiegu wypowiadano słowa: „Ty będziesz poświęcony,
aby zapewnić długie życie władcy...”13. Nacięcia „uświęcały” rękę
i usta, uzdalniały do posłuszeństwa wobec suwerena, obdarzały
adepta wiedzą, pamięcią oraz elokwencją. Następnie dokonywa L. M o l e t, La conception malgache du monde du surnaturel et de l’homme
en Imerina, t. 1: La conception du monde et du surnaturel, Paris 1979, s. 293;
R.  J a o v e l o - D z a o, Richesses culturelles d’une civilisation de l’oralité..., art. cyt.,
s. 85;87; por. też M.-P. B a l l a r i n, Les reliques royales à Madagascar. Source de légitimation et enjeu de pouvoir (XVIII–XX siècles), Paris 2000, s. 94–95; S. B l a n c h y,
Introduction, w: Les dieux au service du peuple. Itinéraires religieux, médiations,
syncrétisme à Madagascar, Paris 2006, s. 31–32.
12
 L. M o l e t, La conception malgache du monde du surnaturel..., dz. cyt.,
s. 293–294.
13
 Tamże, s. 294.
11

�290

Grzegorz Krzyżostaniak OMI

no dalszych nacięć prawej strony ciała, gdyż ta strona, zwłaszcza
ręka dotyka jest w kontakcie z talizmanem. Nacięcia uświęcały
dane części ciała kapłana. Jednocześnie po nacięciu prawa ręka
posiadała moc, np. uzdrawiania. Należy wspomnieć, iż całkowita
liczba nacięć uzależniona była od talizmanu, któremu służył dany
strażnik (mpitahiry sampy)14.
Sampy były instrumentami władzy królewskiej, zapewniały pokój i dobrobyt w państwie, chroniły osobę władcy. Kapłani, którzy
sprawowali ich kult posiadali szczególne względy suwerena. Najważniejszym z nich był przywilej nietykalności (tsy maty manota).
Strażnicy byli praktycznie poza prawem. Dopuszczając się np. zabójstwa drugiej osoby, nie mogli być ukarani. Z pewnością powyższy
przywilej dotyczył jedynie głównych strażników królewskich sampy.
Jednocześnie strażnicy byli zobligowani do przestrzegania licznych tabu (fady), które wynikały z funkcji przez nich
wykonywanych15.
Strażnicy talizmanów w czasie wykonywania swoich czynności
kapłańskich nosili czerwone szaty (lamba)16.
14
 Nacięcia na ręce, czole, skroniach, czy na innych częściach ludzkiego ciała
praktykowane były również w stosunku do zwykłych wiernych, odwiedzających
sanktuaria królewskich sampy. Jednakże w tym wypadku były one rodzajem
„szczepionki”, która chroniła ludzi przed różnymi chorobami. L. M o l e t, La
conception malgache du monde du surnaturel..., dz. cyt., s. 295.
15
 Różnymi zakazami objęci byli także wszyscy, którzy przekraczali próg
sanktuarium. Zakazane np. było wejście do sanktuarium po uprzednim spożyciu
mięsa koziego czy świńskiego. W takim wypadku należało przeczekać do następnego dnia. Każde pogwałcenie tabu, związane z wstępowaniem do sanktuarium
wywoływało gniew sampy. Obrażone talizmany zsyłały burzę, grad lub trąbę
powietrzną. Osoba, która przekroczyła tabu, musiała publicznie się do tego
przyznać, oskarżyć się a następnie uiścić rodzaj mandatu jako przeprosiny dla
obrażonego, królewskiego sampy. L. M o l e t, La conception malgache du monde
du surnaturel..., dz. cyt., s. 296–298.
16
 Specjalny rodzaj nie szytej tkaniny, w tym wypadku z jedwabiu. Lamba jest
strojem narodowym Malgaszów, zwłaszcza tych, zamieszkujących płaskowyż.

�Kapłaństwo w tradycyjnych społeczeństwach malgaskich

291

W czasie świętowania któregoś z talizmanów (sampy) urządzano procesje, którym towarzyszyły tańce i śpiewy. Główny kapłan
– strażnik sanktuarium „budził” królewski talizman. Brał go do
rąk i z najwyższą powagą kładł go na sakralnym kamieniu, znajdującym się w obrębie sanktuarium. Cała ceremonia odbywała się
przy akompaniamencie muzyki (bębny, grzechotki itp.). Kapłani
tańczyli; dokonywano aspersji wszystkich uczestników; rytualnie
zabijano byki (omby). Kapłani w czasie tańców osiągali stan transu.
Wejście w trans umożliwiało kapłanom bycie poza sobą i pozwalało
mówić i działać w imieniu boga-królewskiego sampy.
W takie święta wierni tłumnie pielgrzymowali do sanktuarium.
Przychodzili, aby otrzymać moc. Kapłani zaś błogosławili amulety,
które wierni zakupili w sanktuarium. Owe święta obarczone były
pewnymi zakazami (fady). Kobiety w takie dni nie mogły spożywać ryżu (vary)17, zaś mężczyźni nie mogli w ogóle pracować18.
Niekiedy kapłani traktowali talizman w nadzwyczajny sposób.
„Kąpali” go (zanurzali go) w wywarze z roślin lub też w płynnym
miodzie. Czasami polewano sampy krwią z koguta19.
Tak więc strażnicy królewskich talizmanów (mpitahiry sampy)
przewodząc ich kultowi, piastowali urząd oficjalnych kapłanów
w królestwie Merina. Przy pomocy pomocników i niewolników dbali
o sanktuarium. Jednocześnie zaopatrywali wiernych w amulety
i lekarstwa20.
Służyła ona również do zawijania zwłok, jako całun pośmiertny, w kolorze czerwonym tzw. Lambamena. Jednakże nie była ona tożsama z lambą noszoną przez
strażników talizmanów królewskich. N. R a j a o n a r i m a n a n a, Dictionnaire du
malgache contemporain. Malgache-français français-malgache, Paris 1995, s. 183.
17
 Ryż jest głównym pożywieniem (pokarmem) na Madagaskarze. Potocznie
mówi się, iż jeśli na stole nie ma ryżu, to nie ma pożywienia.
18
 L. M o l e t, La conception malgache du monde du surnaturel..., dz. cyt.,
s. 299–301.
19
 Tamże, s. 304.
20
 Tamże, s. 323.

�292

Grzegorz Krzyżostaniak OMI

W 1869 roku królowa Ranavalona II, deklarując się jako chrześcijanka, kazała publicznie spalić talizmany królewskie21.

Osoby odpowiedzialne za funkcje religijne
W tradycyjnych społecznościach malgaskich funkcje religijne
zasadniczo sprawuje głowa rodziny22. W literaturze przedmiotu
taką osobę określa się mianem kapłana ancestralnego23. W języku
malgaskim, w zależności od regionu, stosuje się następujące wyrazy w stosunku do takiej osoby: ampijoro (północ Madagaskaru,
Betsimisaraka), mpijoro (północ Madagaskaru) mpisoro (południe
Madagaskaru), mpisaotra (ogólnie na całej Wyspie), mpisaosa
(u Betsileo), mpitoka (Zachód Madagaskaru), mpitata (Południe),
tangalamena (wschodnie Wybrzeże, Betsimisaraka)24.
Przyglądając się poszczególnym słowom, należy zwrócić uwagę
na ich etymologię, która może pomóc w charakterystyce omawianych osób, sprawujących czynności religijne w środowisku malgaskim. Pierwsze dwa wyrazy: ampijoro i mpijoro są ściśle związane
ze słowem joro, które za jednym razem oznacza modlitwy, rytuały,
ceremonie, błogosławieństwa, sprawowanie kultu, inwokacje25.
21
 R. J a o v e l o - D z a o, Richesses culturelles d’une civilisation de l’oralité...,
art. cyt., s. 83.
22
 Głowa rodziny (lohatrano) w każdej rodzinie, jest to mężczyzna najstarszy
wiekiem. Jest to osoba, która rozporządza kolektywnymi dobrami rodzinnymi.
Często bywa, iż lohatrano jest wybierany jednocześnie na kapłana, spełnia funkcje
tangalameny, jak to ma miejsce w społeczności Betsimisraka ze wschodniego
wybrzeża Madagaskaru. J. D e z, Chez les Betsimisaraka de la région de Nosy Varika:
Les Tangalamena „Journal de la Société des Africanistes”, 29(1959), nr 2, s. 237.
23
 Zob. P. O t t i n o, Les champs de l’ancestralité à Madagascar. Parenté, alliance
et patrimoine, Paris 1998, s. 75.
24
 Tamże, s. 633; 649–650; 654.
25
 P. L a h a d y, Le culte betsimisaraka et son système symbolique, Fianarantsoa 1979, s. 63; R. J a o v e l o - D z a o, Mythes, rites et transes à Madagascar...,
dz. cyt., s. 371.

�Kapłaństwo w tradycyjnych społeczeństwach malgaskich

293

Następnie wyraz mpisoro wywodzi się od sorona – ofiara, zaś słowo
mpisaotra pochodzi od saotra – podziękowanie, wdzięczność26. Na
uwagę zasługuję jeszcze wyraz tangalamena, używany przez grupę
etniczną Betsimisaraka, ze wschodniego Wybrzeża. Najbardziej
rozpowszechniona etymologia tego słowa to: tangala – laska; mena
– czerwony. Tangalamena był tradycyjnie w trakcie sprawowania
kultu ubrany na czerwono. W dłoniach zaś w czasie wykonywania
funkcji kapłańskich dzierżył laskę sakralną, kultową27.
Powyższe terminy stosowane na określenie kapłana ancestralnego odzwierciedlają funkcje, jakie pełni on we wspólnocie. Przede
wszystkim będąc pośrednikiem między ludźmi a Bogiem i przodkami
modli się, składa ofiary w imieniu wspólnoty żyjących, sprawuje
funkcje religijne28.
Głowa rodziny spełniająca funkcje kapłańskie, oprócz autorytetu
religijnego, sprawuje również władzę sądowniczą. Szef rodziny czy
klanu jest otaczany bezsprzecznym szacunkiem. Gasi waśnie i spory
rodzinne, klanowe. W okresie dominacji królestwa Merina na Madagaskarze kapłan ancestralny u Betsimisaraka zwany tangalamena był
lokalnym przedstawicielem króla. Sprawiało to, iż władza tangalameny sięgała o wiele dalej, nawet na inne społeczności mieszkające
na terenie powierzonym mu przez suwerena. Jednakże w momencie
kolonizacji Madagaskaru przez Francję, władza tangalemany się
zmniejszyła. Obecnie liczba tangalamenów znacznie wzrosła29.
 F.S. H a l l a n g e r, Diksionera Malagasy – Frantsay, Antananarivo 1974,
s. 79; 82; por. też P. C o l i n, Aspects de L’Ame malgache, dz. cyt., s. 73.
27
 S. R a h a t o k a, Pensée religieuse et rituels betsimisaraka, w: Ny razana tsy
mba maty. Cultures traditionnelles malgaches, red. J.-P. Domenichini, J. Poirier,
D. Raherisoanjato, Antananarivo 1984, s. 41; J. D e z, Chez les Betsimisaraka...,
art. cyt., s. 230. P. Lahady używa terminu „laska kapłańska”. P. L a h a d y, Le culte
betsimisaraka et son système symbolique, dz. cyt., s. 266–267.
28
 Na gruncie malgaskim istnieją również osoby, które wykonują funkcję
wróżbity, wróżbity-uzdrowiciela czy funkcję medium.
29
 J. D e z, Chez les Betsimisaraka..., art. cyt., s. 230.
26

�294

Grzegorz Krzyżostaniak OMI

Kapłan ancestralny jest wybierany przez lokalną społeczność.
Jednakże wybór można anulować, jeśli jest poważna ku temu
przyczyna. W praktyce osoba pełniąca funkcje kapłańskie, sprawuje je do śmierci.
W społeczności Antandroy z południa Madagaskaru gdy umiera
kapłan (mpisoro) wybór nowego kapłana, sukcesora odbywa według starszeństwa. Jednakże przedtem należy pochować zmarłego
kapłana z zachowaniem wszelkich reguł i norm przekazanych
przez przodków. Ogień ancestralny, który palił się w chacie spotkań (anjomba), gaśnie. Słup ofiarniczy (hazomanga), przy którym
dokonywała się większość obrzędów, jest opuszczony, znajduje się
niejako w „żałobie”. Przedmioty kultowe używane przez zmarłego
kapłana, zamknięte w koszyku zanosi się do lasu i umieszcza się
koszyk wraz zawartością na gałęziach tamaryndowca30.
Ciało zmarłego kapłana może być przechowywane przez kilka
miesięcy, zanim odbędą się obrzędy pogrzebowe31. Co zaś dotyczy mianowania nowego kapłana, mogą nawet minąć dwa, trzy
lata zanim to nastąpi. Okres wakatu jest trudnym czasem, podczas którego nie odbywają się większe obrzędy (np. kolektywne
obrzezanie).
Kandydat na nowego kapłana (musi być to mężczyzna żonaty)
obejmuje swój urząd po uprzednim ustaleniu daty instalacji przez
wróżbitę (ombiasa). Kapłan dokonuje erekcji nowego słupa ofiarniczego (hazomanga). Przy pomocy członków wspólnoty wznosi
nowy dom ancestralny (anjomba), na którego ukończenie przewiduje się jeden dzień. W wigilię instalacji nowego kapłana, udaje
się on w towarzystwie starszyzny na grób swojego poprzednika,
 P. O t t i n o, Les champs de l’ancestralité à Madagascar..., dz. cyt., s. 75.
 W tradycyjnych społecznościach malgaskich obrzędy pogrzebowe pozwalają
zmarłym stać się przodkami (razana). Są to najważniejsze obrzędy, wynikające
z faktu, iż całe, doczesne życie Malgasza zmierza do tego, aby zostać zaliczonym
do grona przodków.
30
31

�Kapłaństwo w tradycyjnych społeczeństwach malgaskich

295

prosząc go o opiekę i wstawiennictwo u przodków. Tego samego
wieczora krewni zmarłego kapłana (po mieczu) oraz wdowa po
nim udają się do lasu pod tamaryndowiec, gdzie na gałęziach
uprzednio pozostawiono koszyk z obrzędowymi przedmiotami
zmarłego kapłana. Spędzają tam całą noc, składając na ofiarę byka.
Przedmioty obrzędowe wkładają do nowego koszyka, który został
upleciony przez siostrę lub krewną po mieczu nowego kapłana32.
W wiosce natomiast ludzie spędzają całą noc na śpiewach
i tańcach. Rankiem, dnia następnego siedmiu młodych mężczyzn
i siedem młodych kobiet33 udaje się do lasu, aby przygotować tam
nowy słup ofiarniczy34. Wracają do wioski razem z nowym kapłanem i rodziną zmarłego. Na przedzie korowodu idzie wdowa, która
niesie na głowie koszyk z przedmiotami obrzędowymi. W ręce zaś
trzyma głownie, przy pomocy której zostanie na nowo zapalony
ogień ancestralny. Brat lub syn zmarłego kapłana maszeruje za
wdową, niosąc w dłoniach dwa noże ofiarnicze i dwie osełki do
nich. Gdy orszak dociera do skraju wioski wówczas zarzyna się byki,
nad którymi przejdą ludzie niosący słup ofiarniczy (hazomanga).
Następnie dokonuje się erekcji nowego hazomanga, którego nowy
kapłan przez wzniesieniem nie może zobaczyć. Z tego powodu
zasłania mu się oczy i całego obwiją matą, podobnie jak osobę
zmarłą. Czynności tej dokonują kobiety. W tym samym czasie druga grupa kobiet przyjmuję wdowę po zmarłym kapłanie w nowej
chacie ancestralnej (anjomba). Wdowa zapala nowy ogień ancestralny za pomocą głowni, którą przyniosła z lasu. W momencie
gdy erekcja nowego hazomanga dobiegnie końca, kapłan-sukcesor
wygrzebuje się z maty, rodzi się niejako do nowej funkcji. Udaje
 P. O t t i n o, Les champs de l’ancestralité à Madagascar..., dz. cyt., s. 75.
 Liczba siedem ma znaczenie symboliczne. Jest to najlepsze życzenie pomyślności dla nowego kapłana. por. P. P r o f i t a, Malgaches et malgachitude,
Fianarantsoa 2000, s. 69–72.
34
 Podobnie jak w obrzędach obrzezania.
32
33

�296

Grzegorz Krzyżostaniak OMI

się do anjomba, gdzie zakłada rytualny strój. Następnie składa
swoją pierwszą ofiarę35.
Kapłan ancestralny stoi na straży spuścizny przodków (razana).
Jest głównym, żeby nie powiedzieć jedynym pośrednikiem między
ludźmi a Bogiem i przodkami. Swoje funkcje religijne łączy z dotychczasowym zajęciem36. Aczkolwiek może on liczyć na pomoc
np. w przygotowaniu ryżowiska czy w naprawie chaty spotkań,
którą się z urzędu opiekuje.
Szczyci się niezachwianym autorytetem moralnym wśród pobratymców, np. w społeczności Betsimisaraka widać to szczególnie
w momencie, gdy zostanie wybrany nowy kapłana zwany tutaj
tangalamena. Wówczas cała miejscowa wspólnota buduje mu
chatę, gdzie będzie mieszkał. Chata ta (tzw. tranobe) będzie także
miejscem sprawowania niektórych obrzędów37. Oprócz tego będą
się w niej odbywały obowiązkowe spotkania, podczas których
dyskutuje się, rozstrzyga ważne sprawy wspólnoty klanowej. Na
tych spotkaniach prym wiedzie kapłan (tangalamena). Chata dla
kapłana budowana jest w centralnym miejscu wioski, tuż obok
kultowego słupa (fisokinia, jiro), gdzie tangalamena modli się
i składa ofiary Bogu i przodkom.
Tangalamena komunikuje się z przodkami, którzy objawiają mu
się w czasie snu (torimaso)38. W czasie snu przodkowie udzielają
kapłanowi rad lub zrzutów, w zależności od okoliczności.
 P. O t t i n o, Les champs de l’ancestralité à Madagascar..., dz. cyt., s. 75.
 Por. S. P i ł a s z e w i c z, Religie Afryki, Warszawa 2000, s. 89.
37
 Np. obrzezanie (sambatra), w tranobe przyjmuje się też gości, Mieszkają
tam na czas pobytu w wiosce. Jeśli umrze mężczyzna, wówczas jego ciało zanosi
się do tranobe, gdzie odbywa się czuwanie przy zmarłym. W tym czasie chatę
nazywa się tranondahy – dom mężczyzn. Ciał zmarłych kobiet nie umieszcza się
w tranobe. J. D e z, Chez les Betsimisaraka..., art. cyt., s. 232.
38
 Malgasze wierzą, iż duch (saina) może opuścić ciało (vatana) i podróżować,
spotykając wtedy inne duchy, jak również przodków. L. M o l e t, La conception
malgache du monde du surnaturel..., dz. cyt., s. 331.
35
36

�Kapłaństwo w tradycyjnych społeczeństwach malgaskich

297

Miejsca, gdzie kapłan zanosi modlitwy, to tranobe, tsangambato
i jiro. Modląc się w tranobe kapłan zwrócony jest w kierunku północno-wschodnim chaty39. Natomiast tsangambato40, są kamienne
stele, które są pamiątką osoby zmarłej, spoczywającej daleko, poza
grobowcem rodzinnym i której ciała nie można przetransportować41.
Jednakże wszystkie ważniejsze ceremonie dokonują się w najbliższym sąsiedztwie faditra w centralnym punkcie wioski. Faditra
to ogrodzenie mające 2 m długości i 50 cm szerokości. Wykonane
jest z wikliny lub też z żerdzi rośliny hasina42. Wewnątrz ogrodzenia
znajduje się jeden lub więcej słupów sakralnych tzw. jiro43.
Podczas modlitw (jôro)44 zanoszonych do przodków, kapłan
ofiarowywuje zazwyczaj byka. Czasami mógł to być drób lub ryby,
39
 Tradycyjna malgaska chata zbudowana jest w kształcie czworoboku. Kąt
północno-wschodni był kątem modlitw (zoro firarazana). Malgasze zwracali
się w tym kierunku, zanosząc błagania do Boga i do swoich przodków, którzy
właśnie z tego kierunku przybyli na Madagaskar. Aczkolwiek ściślej rzecz biorąc,
istnieje również pojęcie zoron-drazana, oznaczające kąt przodków. W praktyce
w literaturze przedmiotu wspomnianych pojęć używa się zamiennie. L. M o l e t,
La conception malgache du monde du surnaturel..., dz. cyt., s. 349.
40
 Należy tutaj zaznaczyć, iż niektórzy autorzy, jak np. P. Colin, uważają,
iż omawiane stele, które upamiętniają zmarłych, mają związek z kultem boga
Zanahary. Zob. P. C o l i n, Aspects de l’âme malgache, dz. cyt., s. 75.
41
 J. D e z, Chez les Betsimisaraka..., art. cyt., s. 233.
42
 Jest to roślina święta (Dracoena reflexa Lam.). Liście jej wykorzystuje się do
aspersji. R. J a o v e l o - D z a o, Mythes, rites et transes à Madagascar..., dz. cyt., s. 370;
L. M o l e t, La conception malgache du monde du surnaturel..., dz. cyt., s. 199.
43
 Zwany inaczej fisokinia. Jest to słup ofiarniczy, który służy jednocześnie
jako ołtarz. U góry jest rozwidlony, podobny do litery Y. Zwykle na rozwidlonych
końcach umieszczone są czaszki byków ofiarowanych w ofierze. Słup ofiarniczy
ma wysokość ok. 2 m. Inna nazwa to jiro (dosłownie lampa). Fisokina przedstawia
symbolicznie byka o ostrych rogach. S. R a h a t o k a, Pensée religieuse et rituels
betsimisaraka, art. cyt., s. 48; P.V. C o t t e, Regardons vivre une tribu Malgache:
les Betsimisaraka, Paris 1947, s. 105.
44
 Słowo jôro jest terminem z dialektu Betsimisaraka, ze wschodniego wybrzeża Madagaskaru. Wyraz ten oznacza tradycjonalną modlitwę Betsimisaraka.
P. L a h a d y, Le culte betsimisaraka et son système symbolique, dz. cyt., s. 63.

�298

Grzegorz Krzyżostaniak OMI

ale nigdy nie świnia. Oprócz tego w czasie ofiary kapłan wylewa
kilka kropel rumu (toaka) na ziemię, aby uhonorować przodków.
Resztę zawartości butelki wypiją tangalamena i jego asysta.
Przed zabiciem byka na ofiarę, krępuję się go i powala na ziemię. Łeb byka zwrócony jest w kierunku wschodnim. Następnie
tangalamena uderza trzy razy swoją laską (tangala) po brzuchu
zwierzęcia. Kapłan modli się. Najpierw wzywa boga Zanahary,
później do przodków, wzywając ich wstawiennictwa. Podczas
modlitwy (inwokacja – fijoroana) kapłan znajduje się w pozycji
stojącej. Zaś wszyscy inni kucają.
Gdy inwokacja dobiega końca, tangalamena wlewa trochę
rumu w gardło byka. Po czym przecina szyję zwierzęcia nożem
tzw. antsy45. Martwemu zwierzęciu odcina się ogon, który później
umieszcza się w wschodniej części tranobe. Mięso ćwiartuje się
i rozdziela wśród członków społeczności wioskowej (klanowej).
Jak już to było powiedziane kapłan ancestralny, uczestniczy
w ważnych momentach wspólnoty klanowej. Do takich można
takich zaliczyć obrzędy obrzezania, podczas których chłopcy stają
się mężczyznami w sensie prawnym.
U Betsimisaraka, zresztą na całym Madagaskarze, popularne było zawieranie braterstwa krwi (fatidra), które umożliwiało stwarzanie nierozerwalnych związków, zwłaszcza pomiędzy
niespokrewnionymi ze sobą osobami – zwykle między dwoma
mężczyznami, ale zdarzało się, że między mężczyzną i kobietą.
Ceremonia zawierania braterstwa krwi przewodniczył kapłan46.
Egzystencja Malgaszów jest ściśle związana z tabu (fady) – zakazami, które należy przestrzegać, gdyż pochodzą one od przodków.
Naruszanie rodzinnych czy trybalnych zakazów powoduje gniew
 Nóż antsy jest w powszechnym użytku. Jest zarazem niebezpieczną bronią.
 R. D e c a r y, Mœurs et coutumes des Malgaches, dz. cyt., s. 48–52; S. G o e d e f r o i t, A l’ouest de Madagascar. Les Sakalava du Menabe, Paris 2000, s. 195.
45

46

�Kapłaństwo w tradycyjnych społeczeństwach malgaskich

299

przodków, poza tym wywołuje różne choroby, które dotykają,
zwłaszcza tych, którzy naruszyli dane tabu. Jedynie kapłan, u Betsimisaraka tangalamena ma władzę przeprowadzenia rytuałów
oczyszczających tzw. fafy. Tylko on może ułaskawić przodków,
ostudzić ich gniew. W czasie przeprowadzania fafy zabija się byka.
W przypadku gdy np. winni popełnili akt kazirodczy, wówczas
tangalamena wraz z asystą obrzucają winnych obelgami oraz
byczym łajnem47.
*  *  *
W historii Madagaskaru, w królestwie Merina, istniał urząd
kapłanów-strażników królewskich talizmanów (sampy), które
zapewniały pokój w królestwie. Każdy z talizmanów posiadał
swoje sanktuarium, gdzie kapłani sprawowali ich kult. Wraz ze
spaleniem królewskich talizmanów (1869 r.) zasadniczo zniknął
urząd kapłana-strażnika sampy.
Do czasu obecnego w tradycyjnych społeczeństwach malgaskich
funkcje kapłańskie sprawuje głowa rodziny. Kapłan jest wybierany
przez starszyznę i zwykle pełni swój urząd aż do śmierci. Pełniąc
swe funkcje kapłańskie, sprawuje także władzę sądowniczą. Mimo
nieodwracalnych zmian społeczno-kulturowych i religijnych, jakie
dokonują się na Madagaskarze, funkcja kapłana ancestralnego
wciąż szczyci się niezachwianym szacunkiem w tradycyjnych
społecznościach Madagaskaru.
 J. D e z, Chez les Betsimisaraka..., art. cyt., s. 235–236.

47

��</text>
                  </elementText>
                </elementTextContainer>
              </element>
            </elementContainer>
          </elementSet>
        </elementSetContainer>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="2">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="6">
                  <text>Misjologiczna</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="55">
                <text>Kapłaństwo w religiach świata</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="58">
                <text>Priesthood in the religions of the world&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="56">
                <text>kapłaństwo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="59">
                <text>Cisło, Waldemar (red.)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="60">
                <text>Różański, Jarosław (red.)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="61">
                <text>Kuśmirek, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="62">
                <text>Choromański, Andrzej</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="63">
                <text>Tatar, Marek</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="64">
                <text>Bokwa, Ignacy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="65">
                <text>Piwko, Aldona Maria</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="66">
                <text>Bylińska-Naderi, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="67">
                <text>Kluj, Wojciech</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="68">
                <text>Fic, Leonard</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="69">
                <text>Macek, Wiesław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70">
                <text>Miśkowiec, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71">
                <text>Szyszka, Tomasz</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72">
                <text>Krzyżostaniak, Grzegorz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73">
                <text>Misjologia UKSW: &lt;a href="http://www.misjologia.uksw.edu.pl/sites/default/files/pdf/kaplanstwo-w-religiach.pdf"&gt;http://www.misjologia.uksw.edu.pl/sites/default/files/pdf/kaplanstwo-w-religiach.pdf&lt;/a&gt;</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74">
                <text>Instytut Dialogu Kultury i Religii Wydział Teologiczny UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76">
                <text>Niniejszy materiał może być wykorzystywany i cytowany jedynie w granicach dozwolonego użytku.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77">
                <text>polski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79">
                <text>ISBN: 9788374014182&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="91">
            <name>Rights Holder</name>
            <description>A person or organization owning or managing rights over the resource.</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80">
                <text>Różański, Jarosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="54">
            <name>Table Of Contents</name>
            <description>A list of subunits of the resource.</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="82">
                <text>Anna Kuśmirek - Kapłani, rabini i inni, s. 7-44; Waldemar Cisło - Duchowieństwo w Kościele katolickim, s. 45-62;</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="18" public="1" featured="1">
    <fileContainer>
      <file fileId="11">
        <src>https://digitarium.uksw.edu.pl/files/original/2/18/Dzieci-glodujace-i-bez-imienia.pdf</src>
        <authentication>881466fc8884d8f1c036bf6fe9e8f0e2</authentication>
        <elementSetContainer>
          <elementSet elementSetId="5">
            <name>PDF Text</name>
            <description/>
            <elementContainer>
              <element elementId="113">
                <name>Text</name>
                <description/>
                <elementTextContainer>
                  <elementText elementTextId="665">
                    <text>Dzieci głodujące
i bez imienia

��Dzieci głodujące
i bez imienia

Pod redakcją
Jarosława Różańskiego OMI

Komisja Episkopatu Polski ds. Misji
Missio-Polonia

Warszawa 2007

�Okładka:
Krzysztof Kopania
© Copyright by: Papieskie Dzieła Misyjne w Warszawie

ISBN 978-83-86271-86-3

Missio-Polonia
Wydawnictwo Papieskich Dzieł Misyjnych
Skwer Kard. Stefana Wyszyńskiego 9
01-015 Warszawa
tel. (22) 838 29 44
fax: (22) 838 00 08

�Słowo wstępne
Społeczny brak poszanowania człowieka, a szczególnie dziecka jest
obecnie rażący. Dotyczy to przede wszystkim krajów biednych o niskim
stopniu rozwoju gospodarki i dochodzie narodowym oraz miejsc na
kuli ziemskiej, gdzie łamane są prawa ludzkie i stosuje się wszelkiego
rodzaju przemoc. Pierwszym, odwiecznym i zasadniczym problemem
dzieci w świecie jest ich niedożywienie, albo wprost głód. Dane w tym
względzie są przerażające. Z powodu niedożywienia i chorób codziennie umiera 35 tys. dzieci a 1, 3 miliardom ludzi musi wystarczyć na życie
1 dolar dziennie. Ta liczba 1, 3 mld osób to prawie 1/4 ludności świata,
która żyje poniżej granicy nędzy. 26 mln dzieci w krajach Afryki na południe od Sahary jest niedożywionych. Brak żywności dotyczy 82 krajów, z których 41 znajduje się w części Afryki na południe od Sahary,
19 w Azji i na Pacyfiku, kolejne 6 na północnym zachodzie i zachodzie Afryki i 9 w samej Europie (Albania, Macedonia, Armenia, Azerbejdżan, Gruzja, Kirgistan, Tadżykistan, Turkmenistan i Uzbekistan).
Kraje, w których brak żywności jest poważnym problemem, to Liberia,
Sierra Leone, Czad, Somalia, Sudan, Angola i Irak (ten ostatni z powodu embarga nałożonego na rząd Saddama Huseina, którego pierwszymi
ofiarami są dzieci). Również Indie i Bangladesz znajdują się w krytycznej sytuacji. W Liberii, Sierra Leone i Czadzie wiele istnień ludzkich
musi zadowolić się jedną miską ryżu raz na dwa czy trzy dni. Po drugiej
stronie są kraje europejskie i Ameryka Północna, gdzie podaż przekracza podstawowe potrzeby o 50%. Raport Organizacji d.s. Wyżywienia
i Rolnictwa (FAO), która jest organem ONZ, stwierdza wyraźnie, iż
wielkość światowej produkcji żywności jest bliska osiągnięcia historycznego maksimum, ale jej dystrybucja pozostaje wciąż przerażająco
nierównomierna. Badania prognozują, że Afryka powinna zwiększyć
produkcję żywności o 300%, by móc w roku 2050 zaopatrzyć wszystkich
swoich mieszkańców, podczas gdy Ameryka Łacińska i Karaiby o 80%,
�

�Azja o 69%, zaś Ameryka Północna o 30%. W Europie natomiast spadnie zapotrzebowanie na żywność.
Innym problemem, często nie uświadamianym dostatecznie pozostają liczne w świecie dzieci bez tożsamości. Co roku około 40 mln
dzieci na całym świecie (1/3 tych, które się rodzą) nie trafia do żadnego
rejestru. Od urodzenia pozbawione są prawa do posiadania tożsamości.
Brak zaś tożsamości ma wpływ na życie człowieka, ponieważ oficjalnie
on nie istnieje. Według raportu UNICEF-u w ok. 20 krajach dziecko nie
może być zaszczepione, jeżeli nie przedstawi swojej metryki urodzenia,
a w 30 krajach metryka jest niezbędna, aby otrzymać pomoc lekarską
w ośrodkach zdrowia. Prawie we wszystkich krajach dostęp do nauki
w szkole jest zabroniony dla tych, którzy nie udokumentują swojej tożsamości. W Sierra Leone nie jest zarejestrowane 10% dzieci, w Zimbabwe rejestruje się jedynie trzecią część urodzonych dzieci, a w Boliwii nie
jest uznana połowa ludności.
Niniejsza publikacja ma zasygnalizować te dwa problemy dzieci
w świecie współczesnym, przedstawiając jednocześnie wybrane formy
pomocy dzieciom głodującym i dzieciom bez imienia.
Jarosław Różański OMI

�

�Ks. Jerzy Koperek

PRAWO DZIECI DO WYŻYWIENIA
I WOLNOŚCI OD GŁODU
Prawo dzieci do wyżywienia i wolności od głodu jest jednym z istotnych problemów globalnych we współczesnym świecie. Problematykę
tę można rozważać m. in. z perspektywy ochrony praw dziecka w świetle dokumentów międzynarodowych, z punktu widzenia problematyki
głodu dzieci w kontekście międzynarodowych uwarunkowań gospodarczych oraz w świetle nauczania katolickiej nauki społecznej.
1. Ochrona praw dziecka w dokumentach międzynarodowych
Konwencja Praw Dziecka z 1989 roku w artykule nr 1 definiując
od strony prawnej pojęcie „dziecko” stwierdza: „W rozumieniu niniejszej konwencji „dziecko” oznacza każdą istotę ludzką w wieku poniżej
osiemnastu lat, chyba że zgodnie z prawem odnoszącym się do dziecka
uzyska ono wcześniej pełnoletność”�.
W preambule do tej konwencji odwołano się do licznych dokumentów międzynarodowych, które potwierdzają przynależne dziecku prawa
człowieka. Państwa-Strony, które podpisały Konwencję Praw Dziecka
uzgodniły równocześnie zasady ochrony tychże uprawnień osobowych. Odwołano się m. in. do Karty Narodów Zjednoczonych z 1945�,
w której została uznana wrodzona godność oraz zasada równych i niezbywalnych praw wszystkich członków rodziny ludzkiej jako podstawa wolności, sprawiedliwości oraz pokoju na świecie�. Współbrzmi to
z wypowiedziami Jana Pawła II: „Pokój, który trzeba budować w świecie, w którym ludy i narody, doświadczające wielu różnych trudności,
żywią nadzieję, że rodziny ludzkiej nie będą jednoczyły jedynie interesy
	 „Konwencja o Prawach Dziecka” przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Narodów
Zjednoczonych dnia 20 listopada 1989 r., art. 1., Dz. U. z 23 grudnia 1991 r. Nr 120,
poz. 526.
�
	Karta Narodów Zjednoczonych, San Francisco, 26 VI 1945.
�
	„Konwencja o Prawach Dziecka”..., op. cit., preambuła.
�

�

�ekonomiczne, ale trwały wysiłek na rzecz bardziej sprawiedliwego i solidarnego współistnienia�.
Konwencja Praw Dziecka podkreśla, że „ludy Narodów Zjednoczonych potwierdziły w Karcie/Narodów Zjednoczonych/swą wiarę w podstawowe prawa człowieka oraz w godność i wartość jednostki ludzkiej
i postanowiły sprzyjać postępowi społecznemu oraz osiąganiu lepszego
poziomu życia w warunkach większej wolności”�. Ponadto PaństwaStrony uznały, że: „Narody Zjednoczone w Powszechnej Deklaracji Praw
Człowieka oraz w Międzynarodowych Paktach Praw Człowieka zgodziły się i proklamowały, iż każdy człowiek uprawniony jest do korzystania z zawartych w nich praw i wolności, bez względu na jakiekolwiek
różnice wynikające z przynależności rasowej, koloru skóry, płci, języka,
religii, poglądów politycznych lub innych, narodowego lub społecznego
pochodzenia, cenzusu majątkowego, urodzenia oraz jakichkolwiek innych”�. Konwencja Praw Dziecka stwierdziła również, że: „w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka Narody Zjednoczone proklamowały, iż
dzieci mają prawo do szczególnej troski i pomocy, wyrażając przekonanie, że rodzina jako podstawowa komórka społeczeństwa oraz naturalne
środowisko rozwoju i dobra wszystkich jej członków, a w szczególności
dzieci, powinna być otoczona niezbędną ochroną oraz wsparciem, aby
mogła w pełnym zakresie wypełniać swoje obowiązki w społeczeństwie,
uznając, że dziecko dla pełnego i harmonijnego rozwoju swojej osobowości powinno wychowywać się w środowisku rodzinnym, w atmosferze szczęścia, miłości i zrozumienia, uważając, że dziecko powinno
być w pełni przygotowane do życia w społeczeństwie jako indywidualnie ukształtowana jednostka, wychowana w duchu ideałów zawartych
w Karcie Narodów Zjednoczonych, a w szczególności w duchu pokoju,
godności, tolerancji, wolności, równości i solidarności”�.
W kontekście powyższych stwierdzeń uzasadniono, iż „potrzeba
otoczenia dziecka szczególną troską została wyrażona w Genewskiej
	Jan Paweł II, Orędzie Urbi et Orbi, Boże Narodzenie 2001.
	„Konwencja o Prawach Dziecka”..., op. cit., preambuła.
�
	Tamże.
�
	Tamże.
�
�

�

�Deklaracji Praw Dziecka z 1924 r. oraz Deklaracji Praw Dziecka przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne 20 listopada 1959 r. i uznanej w Ogólnej
Deklaracji Praw Człowieka, w Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych (w szczególności w artykułach 23 i 24), w Międzynarodowym Pakcie Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych
(w szczególności w artykule 10), jak również w statutach i stosownych
dokumentach wyspecjalizowanych agencji i międzynarodowych organizacji zajmujących się zapewnieniem dobrobytu dzieciom”�.
W Karcie Praw Dziecka stwierdzono również, że „dziecko, z uwagi
na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej
opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak
i po urodzeniu”, jak również, że dzieci, które żyją w wyjątkowo trudnych warunkach we wszystkich państwach świata wymagają szczególnej troski, co wymaga międzynarodowej współpracy dla poprawy
warunków życia dzieci w każdym kraju, szczególnie w krajach rozwijających się�.
Natomiast Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Socjalnych
i Kulturalnych z 1966 roku podkreśla w artykule 11 znaczenie współpracy międzynarodowej podejmowanej przez Państwa-Strony w celu
zapewnienia urzeczywistnienia prawa „każdej osoby do dostatecznego
poziomu życia dla niej samej i jej rodziny, w tym do dostatecznego wyżywienia, odzieży i mieszkania, oraz do stałego polepszania warunków bytowych”10. MPPGSiK formułuje to uprawnienie jako „podstawowe prawo
każdej osoby do wolności od głodu”11.
Problematykę wolności od głodu podejmuje również protokół dodatkowy do „Amerykańskiej Konwencji Praw Człowieka” dotyczący
Praw Gospodarczych, Socjalnych i Kulturalnych, tzw. „Protokół z San
Salvador”, który uzasadnia niezbywalne prawo do pożywienia stwierdzając, że „Każda osoba ma prawo do odpowiedniego odżywiania, które
	Tamże.
	Tamże.
10
	Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Socjalnych i Kulturalnych, Nowy Jork, 16
XII 1966), art. 11.
11
	Tamże.
�
�

�

�gwarantowałoby jej możliwość korzystania z najwyższego szczebla rozwoju fizycznego, uczuciowego i umysłowego”12. Ponadto w powyższym
protokole Państwa-Strony zobowiązują się, w celu realizacji tego prawa
i zlikwidowania niedożywienia, doskonalić metody produkcji, zaopatrzenia i dystrybucji żywności oraz zwiększyć współpracę międzynarodową
dla wsparcia odpowiedniej działalności krajowej13.
Na temat ochrony praw dzieci wypowiada się również Europejska Karta
Społeczna w artykule 7 zapewniając specjalną ochronę „przed niebezpieczeństwami fizycznymi i moralnymi, na jakie dzieci i młodzież mogłyby być narażone, a szczególnie przed niebezpieczeństwami wynikającymi
bezpośrednio lub pośrednio z ich pracy”14.
Powyżej przytoczone dokumenty świadczą o międzynarodowej ochronie praw dzieci. Dotyczą one niezbywalnych praw dziecka jako osoby ludzkiej, a w sposób szczególny odnoszą się do fundamentalnego prawa do
wyżywienia i wolności od głodu. Niewątpliwie przytoczone dokumenty stanowią jedynie pewną egzemplifikację ustawodawstwa międzynarodowego
w tym zakresie.
2. Głód dzieci jako problem globalny
Problematyka niedożywienia i głodu dzieci jest istotnym problemem
globalnym. Około 18.000 dzieci każdego dnia umiera z głodu. Przedstawiciele ONZ zwrócili się do kongresu amerykańskiego z apelem dotyczącym eliminacji śmierci głodowej dzieci na świecie. Dyrektorzy WFP
(Światowy Program Żywnościowy) – James Morris i UNICEF (Fundusz
NZ na Rzecz Dzieci) – Ann Veneman przedstawili swoją „Inicjatywę
dotyczącą likwidacji głodu i niedożywienia”. Jej celem jest połączenie
wysiłków organizacji humanitarnych, świata biznesu i rządów. Inicjatywa podjęta przez obie agendy ONZ ma na celu likwidację zagrożenia
śmiercią głodową dzieci na świecie. Powinno to dotyczyć następnego
pokolenia, a wstępnym etapem będzie realizacja pierwszego z Milenij	 Protokół dodatkowy do „Amerykańskiej Konwencji Praw Człowieka” dotyczący Praw
Gospodarczych, Socjalnych i Kulturalnych „Protokół z San Salvador”, San Salvador, 17 XI
1988, art. 12.
13
	Tamże, art. 12.
14
	Europejska Karta Socjalna, Turyn, 18 X 1961, art. 7.
12

10

�nych Celów Rozwoju – do roku 2015 zmniejszenie o połowę liczby ludzi, którzy cierpią głód15.
W ramach przygotowań do Światowego Szczytu Zrównoważonego
Rozwoju, Sekretarz Generalny Narodów Zjednoczonych, Kofi Annan,
opublikował 63-stronicowy raport na temat dotychczasowego przebiegu wdrażania Agendy 21, globalnego planu działań na rzecz zrównoważonego rozwoju, który został przyjęty na Szczycie Ziemi w 1992 roku
w Rio de Janeiro. Raport podsumowuje gospodarcze, społeczne i ekologiczne osiągnięcia ubiegłej dekady i sugeruje międzynarodowej społeczności, w jakim kierunku powinny pójść jej starania, aby zrealizować
cele określone w Agendzie 21. Porozumienie to przyjęte jednogłośnie
na Szczycie Ziemi w 1992 roku w Rio de Janeiro, pozostaje aktualną,
sugestywną i długookresową wizją rozwoju16.
Ostatnia dekada była okresem znaczącego przyrostu ludności
świata. Podczas, gdy w 1950 roku było na świecie 2, 5 miliarda ludzi,
a w 1980 roku 4, 4 miliarda, to w 2000 roku ludność świata sięgnęła
już 6 miliardów. Można oczekiwać, że liczba ludzi na świecie wzrośnie
do około 8 miliardów w 2025 roku i 9, 3 miliardów w 2050 roku, po
czym ustabilizuje się na poziomie 10, 5 – 11 miliardów. Tempo przyrostu ludności, które osiągnęło szczyt w 1965 roku (2%), wykazuje
obecnie tendencję malejącą. 56% światowej konsumpcji przypada na
najzamożniejsze państwa, które zamieszkuje zaledwie 15% populacji
naszego globu. Na biedne kraje, zamieszkałe przez 40% światowej populacji, przypada jedynie 11% globalnej konsumpcji. Chociaż wzrost
konsumpcji jest dziś zjawiskiem powszechnym, przeciętne wydatki
konsumpcyjne afrykańskiego gospodarstwa domowego są obecnie
o 20% niższe niż 25 lat temu. Ogólny wskaźnik ubóstwa w krajach
rozwijających się, który oznacza liczbę ludzi żyjących za mniej niż jednego dolara dziennie, spadł z 29% w 1990 roku do 23% w roku 1998.
Nieznaczny spadek – z 1, 3 miliarda do 1, 2 miliarda – odnotowano
także w ogólnej liczbie ludzi żyjących w ubóstwie. Dzięki dynamicznemu wzrostowi gospodarczemu znaczące sukcesy w ograniczaniu
	„Pomagamy. Nowoczesne Pismo Wolontariuszy”, www.pomagamy.pl
	Tamże.

15
16

11

�skali ubóstwa osiągnęły państwa wschodniej i południowo-wschodniej Azji. Pewien postęp w tej dziedzinie nastąpił w państwach Ameryki Łacińskiej i południowej Azji. Nie zmieniła się natomiast sytuacja
w subsaharyjskiej części Afryki, gdzie w ubóstwie żyje prawie połowa
populacji. Według prognoz, do 2025 roku około 54% populacji państw
rozwijających się będzie zamieszkiwać tereny miejskie. Wraz ze wzrostem liczby ludzi, którzy przenoszą się na tereny zurbanizowane, rośnie liczba ich ubogich mieszkańców. W Afryce w ubóstwie żyje ponad
40% miejskich gospodarstw domowych. Duża część dzieci (ponad
8%) w krajach rozwijających się umiera przed ukończeniem piątego
roku życia. W niektórych najuboższych państwach co 5 dziecko umiera przed pierwszymi urodzinami. W krajach rozwijających się 113 milionów dzieci w wieku szkolnym nie korzysta z żadnych form edukacji. 60% z nich to dziewczęta. Około 815 milionów ludzi na świecie
jest niedożywionych. 777 milionów spośród nich żyje w państwach
rozwijających się, 77 milionów w państwach przechodzących okres
transformacji, a 11 milionów w krajach uprzemysłowionych. W południowej Azji, gdzie liczba osób niedożywionych jest największa, głód
wykazuje tendencję malejącą. W Afryce, na niedożywienie cierpi około 1/3 populacji, a liczba osób niedożywionych stale rośnie. Dziesięć
lat temu podczas Światowego Szczytu Żywieniowego (WFS) ustalono
podjęcie działań mających na celu zmniejszenie o połowę ilości osób
głodujących na świecie do roku 2015. Niestety, liczba głodujących
w krajach rozwijających się nie została zredukowana; wręcz przeciwnie – obecnie zdecydowanie się zwiększyła. Według raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO)
ilość osób które cierpią głód w krajach Południa wzrasta o 4 miliony rocznie. Z 800 milionów w 1996 roku wzrosła do 820 milionów
w chwili obecnej. Raport zaznacza, że przez te dziesięć lat proporcje
ilości osób głodujących w krajach rozwijających się zmniejszyły się
w stosunku do przyrostu demograficznego. W latach 1990 – 1992 głód
cierpiało tam 20 procent ludności Aktualnie liczba niedożywionych
ludzi w biednych krajach wynosi 17 procent. FAO sugeruje, że w ciągu
12

�najbliższych dziewięciu lat można zredukować tę liczbę do 10 procent.
W tym celu należy podjąć konkretne i planowe działania17.
Co roku umiera z głodu, biedy oraz chorób 15 milionów dzieci na
całym świecie. Każdego dnia umiera około 40 tysięcy z nich. Problem
żywnościowy w Trzecim Świecie jest problemem postrzeganym obecnie
jako globalny z powodu konieczności niesienia pomocy żywnościowej
przez państwa bogate krajom rozwijającym się, może zmienić się w niedługim czasie w problem globalny w dosłownym słowa tego znaczeniu i dotknąć bezpośrednio również owe państwa rozwinięte. Już teraz
bowiem można stwierdzić, że problem głodu dotyczy również państw
wysokorozwiniętych, z tą tylko różnicą, że są one na tyle bogate by w ramach własnych środków pieniężnych starać się zmniejszyć bądź całkowicie zniwelować ten problem. Według FAO – Organizacji Narodów
Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa prawie 1/3 ludności
świata głoduje lub niedojada. Do ognisk permanentnego głodu należą
obszary południowo-wschodniej Azji, północno-wschodniej Brazylii,
Honduras, Birma, Burundi, Rwanda i Bliski Wschód. Aż 25% ludności
Afryki jest niedożywione, 18% – Dalekiego Wschodu, 30% – Bliskiego
Wschodu i 13% Ameryki Łacińskiej. Każdego roku umiera w krajach
rozwijających się wskutek głodu ponad 11 milionów dzieci poniżej piątego roku życia, każdego dnia ginie 40 tysięcy z nich18.
Jednym z podstawowych zjawisk, które oskarża się o wywoływanie
zjawiska głodu w krajach Trzeciego Świata jest niekontrolowany przyrost
naturalny, a w konsekwencji przeludnienie i brak lub niedostatek żywności dla wszystkich potrzebujących. Problem eksplozji demograficznej
może być przyczyną głodu w krajach Trzeciego Świata, tym bardziej że
około 40% ludności globu ziemskiego zamieszkuje kraje rozwijające się.
Gęstość zaludnienia i głód nie są jednak skorelowane, a więc przeludnienie nie może być bezpośrednią i jedyną przyczyną głodu w krajach
Trzeciego Świata. Głodujące kraje nie zawsze należą do najbardziej przeludnionych lub tych gdzie się najwięcej spożywa. Są to państwa, w których biedni nie mają dostępu do ziemi lub brakuje im pieniędzy na jej
	Tamże.
	Tamże.

17
18

13

�zakup. W krajach Trzeciego Świata powszechna jest sytuacja, że ziemia
najlepszej klasy jest w posiadaniu kompanii czy ponadnarodowych firm
z krajów wysokouprzemysłowionych. Korporacje te mają potężną władzę, kontrolują produkcję, ceny, surowców, jak również cenę finalnego
produktu. Tak więc, nie brak żywności i przeludnienie prowadzi do głodu, lecz sposób jej dystrybucji, dostęp do pól uprawnych, sprawiedliwy
podział wytworzonych dóbr. Jest bowiem sprawą oczywistą, że wobec
braku żywności i głodu w pewnych rejonach świata, w innych istnieją
duże jej zapasy, nawet niepotrzebne nadwyżki, których kraje głodujące
nie mają za co kupić. Nadwyżki te jednak są niejednokrotnie niszczone
przez samych rolników bądź wielkie multikorporacje by utrzymać wysokie ceny na swoje produkty. Ten paradoks, niedopuszczalna wręcz sytuacja z moralnego punktu widzenia jest rezultatem sprzeczności ustroju
kapitalistycznego, gdzie najważniejszy fiest zysk, a me sprawiedliwy podział dóbr by zaspokoić wszystkich potrzebujących. Potrzeba bezpieczeństwa żywnościowego bowiem może być zaspokojona tylko w przypadku
jednoczesnego zaspokojenia potrzeby bezpieczeństwa ekonomicznego
całego społeczeństwa, zapewnienia bezpieczeństwa socjalnego oraz produkcji ekologicznej żywności o minimalnym stopniu chemizacji, zapewniającej wystarczającą ilość kalorii. By owe bezpieczeństwo mogło być
zapewnione muszą być spełnione warunki fizycznej dostępności żywności – tak by krajowa gospodarka była w stanie choć w minimalnym
stopniu pokryć wewnętrzne zapotrzebowanie żywnościowe oraz ekonomicznej dostępności – by nawet najbiedniejsi byli w stanie zakupić żywność niezbędna jest pomoc finansowa państwa. Można więc stwierdzić,
że powtarzające się klęski głodu nie są skutkiem przeludnienia, lecz tłumienia żądań społecznych, odmowy środków do uprawy lub niezatrzymywania płodów rolnych w kraju, w którym powstały, by mogły one zaspokoić wewnętrzne potrzeby żywnościowe. Jedyną możliwością zmiany
tej sytuacji są reformy gospodarczo-społeczne, które pozwolą na zmianę
struktury własności w krajach Trzeciego Świata, by dać dostęp do ziemi
najbiedniejszym, zmienić zasadę dystrybucji żywności oraz wprowadzić
choćby w minimalnym stopniu opiekę socjalną państwa w celu zapew14

�nienia bezpieczeństwa swoim obywatelom, w tym także bezpieczeństwa
żywnościowego. Bardzo ważną sprawą mogącą zmienić oblicze głodu
w Trzecim Świecie lub nawet go całkowicie zlikwidować jest pomoc
międzynarodowa opierająca się nie tylko na krótkookresowych półśrodkach w postaci pomocy żywnościowej, która tylko likwiduje skutek, a nie
przyczynę głodu, ale na wszechstronnej współpracy i współdziałaniu
z krajami najbiedniejszymi19.
3. Nauczanie społeczne Kościoła na temat głodu w świecie
Problematyka głodu światowego jest jednym z ważnych zagadnień,
które podejmuje nauczanie społeczne Kościoła. Jest to widoczne np.
w wypowiedziach Jana Pawła II. W czerwcu 1991 r. w Białymstoku Papież apelował: „Kto weźmie odpowiedzialność za Trzeci Świat? Dlaczego Trzeci Świat?/.../Dlaczego tylu ludzi żyje w nędzy i ginie z głodu?20.
Na zakończenie Kongresu Eucharystycznego we Wrocławiu w homilii
podczas Mszy św. w dniu 1 czerwca 1997, Papież przypomniał obraz
ludu izraelskiego, który Bóg karmił w czasie wędrówki przez pustynię:
„Ten obraz ludu wędrującego po pustyni [...] przemawia również do nas,
zbliżających się do końca II tysiąclecia od narodzenia Chrystusa. Mieszczą się w tym obrazie wszystkie ludy i narody całej ziemi, a zwłaszcza te,
które cierpią głód.”21.
Jan Paweł II, w tym samym przemówieniu, mówiąc o głodzie światowym, wskazał również na odpowiedzialność za ten dramat polityków
i ekonomistów: „Trzeba koniecznie przywołać na myśl całą „geografię
głodu”, która obejmuje wiele miejsc na ziemi. W tym momencie miliony naszych braci i sióstr cierpi głód, a wielu z nich z głodu umiera
– zwłaszcza dzieci! W epoce niebywałego rozwoju techniki i nowoczesnej technologii dramat głodu jest wielkim wyzwaniem i oskarżeniem! Ziemia jest w stanie wyżywić wszystkich. Dlaczego więc dzisiaj,
pod koniec XX stulecia, tysiące ludzi ginie z głodu? Konieczny jest tutaj
	Tamże.
	Jan Paweł II, Homilia Ojca Świętego podczas beatyfikacji Bolesławy Lament, Białystok,
5 czerwca 1991.
21
	Jan Paweł II, Homilia w czasie Mszy św. odprawionej na zakończenie Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego, Wrocław, 1 czerwca 1997.
19
20

15

�w skali światowej jakiś poważny rachunek sumienia – rachunek sumienia ze sprawiedliwości społecznej, z elementarnej międzyludzkiej solidarności. Wypada przypomnieć prawdę podstawową, że ziemia jest
Boża, a wszystkie jej bogactwa Bóg oddał w ręce człowieka, ażeby on
używał ich w sposób sprawiedliwy, by służyły dobru wszystkich. Takie
jest przeznaczenie dóbr stworzonych. Przemawia za tym samo prawo
natury. W czasie niniejszego Kongresu Eucharystycznego nie może zabraknąć naszego solidarnego wołania o chleb w imieniu tych wszystkich, którzy cierpią głód. Wołanie to kierujemy najpierw do Boga, który
jest Ojcem całej ludzkiej rodziny: „Chleba naszego powszedniego daj
nam dzisiaj!”. Ale kierujemy także do ludzi polityki i ekonomii, na których spoczywa odpowiedzialność za sprawiedliwy rozdział dóbr w skali
światowej i w skali poszczególnych krajów: trzeba wreszcie położyć kres
pladze głodu! Niech solidarność weźmie górę nad niepohamowaną
chęcią zysku i nad stosowaniem tych zasad rynku, które nie biorą pod
uwagę niezbywalnych praw ludzkich. Na każdym z nas ciąży cząstka odpowiedzialności za ten niesprawiedliwy stan. Każdy z nas jakoś o głód
i biedę innych się ociera. Umiejmy dzielić się chlebem z tymi, którzy
go nie mają lub mają go mniej od nas! Umiejmy otwierać nasze serca
na potrzeby braci i sióstr, którzy cierpią z powodu nędzy i niedostatku!
Czasem wstydzą się do tego przyznać, ukrywając swoją biedę. Trzeba
ku nim dyskretnie wyciągnąć bratnią, pomocną dłoń. To także jest lekcja, jaką daje nam Eucharystia, Chleb Życia. Streścił tę lekcję bardzo
wymownie św. Brat Albert, krakowski biedaczyna, który swoje życie
poświęcił służbie najuboższym. Mawiał często: „Trzeba być dobrym jak
chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może dla siebie
kęs ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny”22.
Jan Paweł II powyższą problematykę poruszał także na forum FAO
jako organizacji ds. wyżywienia i rolnictwa. Inaugurując szczyt FAO
Papież wskazał rozwiązanie problemu głodu w świecie wzywając najbogatsze państwa do sprawiedliwej dystrybucji dóbr i żywności oraz do
zredukowania lub całkowitego umorzenia długu międzynarodowego
	Tamże.

22

16

�państw Trzeciego Świata. Stwierdził, że gdy ktoś głoduje, to nie jest brak
pokarmu, ale jest to przede wszystkim brak sprawiedliwości. W przemówieniu do organizacji FAO Jan Paweł II uznał, iż najważniejszym i
najpilniejszym jej zadaniem jest walka z głodem: „Jednakowoż, wśród
wszystkich problemów, które absorbują waszą uwagę i uwagę świata
najważniejszym i najbardziej pilnym jest problem głodu. Istnie­nie milionów ludzi jest zagrożone przez głód; wielu ludzi każdego dnia umiera, ponieważ nie mają minimum koniecznej żywności. Trzeba, niestety,
przyznać – jak to potwierdza z całą surowością obecne doświadczenie
– że głód na świecie nie wywodzi się zawsze i tylko z warunków geograficznych czy klimatycznych, niesprzyjających rolnictwu, które wy stopniowo usiłujecie łagodzić, ale wywodzi się od człowieka, z braków organizacji społecznej, która utrudnia inicjatywę osobistą, albo też niekiedy
jest skutkiem terroru i opresji ze strony systemów ideologicznych oraz
z nieludzkich praktyk. Poszukiwanie sposobów światowego i organicznego rozwoju, którego sobie wszyscy życzą, domaga się, aby obiektywne
rozpoznanie ludzkiej sytuacji oraz potrzeb otrzymało należyte miejsce
w wychowaniu jednostek i grup społecznych, z zachowaniem ducha autentycznej wolności i odpowiedzialności osobistej i zbio­rowej”23.
Przedstawione powyżej wypowiedzi Jana Pawła II na temat głodu
w świecie świadczą dobitnie o zainteresowaniu nauki społecznej Kościoła
tą problematyką. Jest to nie tylko określenie problemu głodu, szczególnie
głodu i niedożywienia dzieci, ale także wskazanie dróg jego rozwiązania.
Skoro problem ukazuje się jako problem globalny, wobec tego próby jego
rozwiązania w świetle nauki społecznej Kościoła są także podejmowane
w skali globalnej. Głównym elementem tego działania jest wskazanie na
konieczność międzynarodowej solidarności i współpracy państw bogatych z krajami najuboższymi. Solidarna współpraca wszystkich państw
także w dziedzinie wymiany handlowej stanowi ważny składnik globalnego ich zaangażowania w rozwiązanie problemu głodu, zwłaszcza głodu i niedożywienia dzieci, w świecie współczesnym.
	Jan Paweł II, Walka z głodem – to problem najważniejszy i najpilniejszy. Przemówienie
do organizacji FAO. Rzym, 12 listopada 1979, n. 10, [w:] Jan Paweł II, Nauczanie Papieskie t. II, 2 (1979), s. 543.
23

17

�Zakończenie
We współczesnym świecie wyraźna jest świadomość, że wszyscy
mają prawo do „chleba powszedniego”, to znaczy do tego, co jest niezbędne do życia. Podobnie odczuwa się także wymóg odpowiedniej
równości i wzajemnej solidarności, która jednoczy wszystkie istoty ludzkie między sobą. Pomimo to bardzo wiele z nich, a szczególnie dzieci,
żyje jeszcze w sposób nie odpowiadający godności osoby ludzkiej. Głód
i niedożywienie dzieci we współczesnym świecie stanowi bardzo ważny
problem w skali globalnej.
Do rozwiązania przedstawionego problemu przyczyniają się organizacje międzynarodowe. W tej dziedzinie podejmuje swoje działania także Kościół, który oferuje zarówno swoją naukę społeczną, jak również
dzieła charytatywne. Z istoty swojej misji wspólnota chrześcijańska jest
powołana do współpracy na rzecz rozwoju i pokoju poprzez nieustanne
demaskowanie wszelkiego rodzaju ucisków i niesprawiedliwości. Misją
Kościoła nie jest jednak działanie bezpośrednio na płaszczyźnie ekonomicznej, technicznej czy politycznej, albo dawanie materialnego wkładu w rozwój. Polega ona natomiast na tym, by ofiarować narodom nie
jak „więcej mieć”, ale jak „bardziej być”. Oznacza to również działanie
na korzyść prawdziwego rozwoju ludzkiego, który uwzględniałby coraz
głębszą ewangelizację, ale również gwarantowałby prawo dzieci do wyżywienia i wolności od głodu.

  	

18

�Wojciech Kluj

Nauczanie Jana Pawła II na temat sytuacji
głodu i niedożywienia w świecie na podstawie
jego „Orędzi na Światowy Dzień Wyżywienia”
Dzień 16 października stał się w naszej polskiej świadomości datą
niemalże symboliczną i skojarzony został z rokiem 1978. Dzień ten
jednak jest również rocznicą innego wydarzenia, które miało miejsce
kilkadziesiąt lat wcześniej, w 1945 r. Wtedy to powstała FAO� – Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa. Jej powstanie zrodziło się z inicjatywy 44 państw koalicji antyhitlerowskiej, które
najpierw uczestniczyły w konferencji poświęconej problemom rolnictwa i wyżywienia. Konferencja ta odbyła się w maju 1943 roku w Hot
Springs. Powołała ona do życia komisję, której celem było opracowanie
projektu umowy założycielskiej FAO. 16 października 1945 roku rozpoczęła się pierwsza sesja konferencji FAO w Quebecu, na której tego samego dnia podpisano umowę założycielską, noszącą nazwę konstytucji.
Weszła ona w życie w dniu jej podpisania.
W 36 rocznicę tego wydarzenia, w roku 1981 (czyli w trzecią rocznicę wyboru Jana Pawła II na Stolicę Piotrową) FAO podjęła niezwykłą inicjatywę i ogłosiła pierwszy Światowy Dzień Wyżywienia. Z tej
to okazji dyrektor generalny FAO poprosił papieża o zabranie głosu na
ten temat. Ponieważ siedzibą FAO jest Rzym, więc wysiłki FAO były
również z tego powodu bliskie papieżowi. Jan Paweł II napisał pierwsze
przesłanie na ten dzień i potem starał się co roku o tej inicjatywie pamiętać. Na watykańskich stronach internetowych� znajdujemy orędzia
papieskie na te dni przez prawie wszystkie lata pontyfikatu�. Niektóre
z nich stanowią osobiste dokumenty papieża stanowiące dłuższy owoc
jego przemyśleń, inne stanowią krótkie słowo w sprawie dotyczącej ha	Z angielskiego Food and Agriculture Organization of the United Nations.
	Por. http://www.vatican.va/holy_father/john_paul_ii/messages/food/index.htm (200702-05)
�
	Brakuje tylko na lata 1984 i 1985.
�
�

19

�sła Światowego Dnia Wyżywienia, jeszcze inne zostały napisane przez
kogoś innego i stanowią jedynie przekazanie pozdrowień lub życzeń papieskich. W tym ostatnim przypadku podpisane były najczęściej przez
Sekretarza Stanu, kard. Sodano.
W orędziach tych Jan Paweł II nie rozwijał szczególnego nauczania
na temat dzieci cierpiących z powodu głodu, ale wiele spraw dotyczyło
również dzieci. Niekiedy papież wspominał dzieci wyraźniej, w innych
przypadkach było to jakby pośrednio.
W pierwszym orędziu, napisanym przez niego osobiście, datowanym
na 14 października 1981 r. papież najpierw pochwalił inicjatywę FAO
ogłoszenia Światowego Dnia Wyżywienia i włączył się w nią całym sercem. Pisał, że taka inicjatywa uświadamia problem głodu i zjawisko niedożywienia nie tylko ekspertom, ale całej opinii publicznej. Ma on mobilizować energię wszystkich ludzi, aby wspólnie zająć się tym problemem.
Papież wyraził wręcz radość, że może się włączyć w to dzieło i może
stać się rzecznikiem tych wszystkich, którzy cierpią na tragedię niedożywienia i których głód stanowi wielki krzyk, który powinien trafić do
świadomości całej ludzkości. Stanowią oni ok. osiemset milionów ludzi,
zwłaszcza kobiet i dzieci żyjących w stanie całkowitej biedy. Wielu z nich
żyje też w sytuacji niepewności, czy zdobędą chleb następnego dnia.
Choć sytuacja ta woła o reakcję całej ludzkości, jest jakby szczególnym wyzwaniem dla chrześcijan, dla których Chrystus sam się utożsami
z tymi, którzy są głodni „byłem głodny …”.
Różne czynniki składają się na tę sytuację. Często są to klęski naturalne, jednak część odpowiedzialności za ten stan ponoszą również ludzie.
W tym miejscu papież przeszedł do analizy sytuacji wskazując, że niekiedy nie docenia się szczególnego charakteru rolnictwa w całościowym
procesie rozwoju. Oczywiście pierwszym i podstawowym problemem jest
tu złe wykorzystanie pieniędzy, które zamiast na pomoc głodującym, kierowane są na kosztowne zbrojenia. Papież podkreślił, że nie potrzebuje
rozwijać tego wątku, bo FAO jest najlepiej zorientowana w tej materii.
Patrząc z drugiej strony papież stwierdził, że zaspokojenie podstawowego prawa każdego człowieka do ukojenia swego głodu nie może
20

�się ograniczać jedynie do międzynarodowej pomocy w poszczególnych
okazyjnych inicjatywach w sytuacjach krytycznych. Oczywiście zdarzają się też takie sytuacje, ale na rozwiązanie tego problemu trzeba patrzeć
szerzej. Papież odwołał się w tym miejscu do swej encykliki Laborem
exercens pisząc, że potrzebne są radykalne zmiany w rolnictwie i poprawa sytuacji rolników.
Aby do tego doszło, konieczny jest wspólny i skoordynowany wysiłek rządów, organizacji pozarządowych oraz różnych wolontariuszy,
w której szczególną rolę odgrywa pomoc organizowana przez Kościoły
i wspólnoty wyznaniowe.
Swoje przesłanie na ten pierwszy światowy dzień wyżywienia papież
zakończył zapewnieniem, że modli się do Boga, którego chrześcijanie
proszą o chleb powszedni, o niezbędny pokarm dla potrzebujących,
oraz o to, aby Bóg natchnął wiele osób do bezinteresownego działania
na rzecz dobra wszystkich głodnych braci i sióstr�.
Na drugi dzień wyżywienia, w 1982 r.�, papież napisał tylko krótką
zachętę i zapewnił o wsparciu dla szlachetnych przedsięwzięć FAO ze
strony zarówno Kościoła, jak i Stolicy Świętej.
W orędziu na trzeci Światowy Dzień Wyżywienia� papież przypomniał, że dokumentacja zebrana przez różne organizacje w ciągu ostatniego dziesięciolecia wykazała, że stopa procentowa światowego wyżywienia była globalnie biorąc odpowiednia, dzięki wzrostowi produkcji
spożywczej, która odpowiadała zwiększaniu się liczby ludności na świecie. Te dane pozwalają ze spokojem patrzeć w przyszłość biorąc pod
uwagę przewidywany wzrost demograficzny.
Po stwierdzeniu tego faktu pozostaje jednak wciąż otwarta kwestia
milionów ludzi, którzy stale cierpią głód i nawet nie widzą szans poprawy swej sytuacji. Jest tak w wielu miejscach Azji, Afryki i Ameryki
Łacińskiej. Tym co szczególnie niepokoiło papieża jest kwestia nierów	Tekst przesłania w polskiej edycji L’Osservatore Romano (dalej cytowane jako OsRomPol) 2 (1981) nr 10, s. 16.
�
	Orędzie datowane jest na 16 października 1982 r. Tekst polski: OsRomPol 3 (1982) nr
10, s. 3.
�
	Datowanym na 12 października 1983 r. Tekst polski: OsRomPol 4 (1983) nr 11, s. 16.
�

21

�nomiernego rozmieszczenia środków spożywczych i niedostatecznej
ich ilości w regionach szczególnie naznaczonych przez ustawiczne ich
zmniejszanie się, przy jednoczesnym, niekiedy gwałtownym, przyroście
naturalnym. Kraje doświadczające takiej sytuacji stają się coraz bardziej
zależne od innych krajów, bardziej rozwiniętych, importujących produkty spożywcze. Zjawisko to stanowi jeden ze skandali współczesnej
epoki. Ta niesprawiedliwa sytuacja nie może się zmienić przez przemoc
i gwałt, ale jedynie przez zmianę międzynarodowego porządku ekonomicznego, na bardziej braterską, zarówno na poziomie produkcji, jak
i rozdzielania dóbr spożywczych.
Dla chrześcijan, podstawowym punktem odniesienia pozostaje
wyzwanie do solidarności ze wszystkimi, którzy cierpią głód, zawarte
w 25 rozdziale Ewangelii według św. Mateusza. Jezus w pewnym sensie
utożsamia się w jakiś sposób z najmniejszymi, mówiąc „byłem głodny”.
W całej historii, wspólnoty chrześcijańskie pomagały biednym i głodnym. Często przynosiło to niezwykłe owoce. Lista ogłoszonych świętych
i instytucji powstałych, aby ulżyć ludzkiej biedzie i głodowi byłaby bardzo długa. Papież przypomniał tylko, że Stolica Apostolska, przez swego przedstawiciela przy FAO, była wśród pierwszych, którzy podpisali
„Manifest” z 14 maja 1963 r., który ogłaszał prawo każdego człowieka
do zaspokojenia głodu, a kościelne organizacje społeczno-charytatywne
był wśród tych, które najliczniej odpowiedziały na apel z 16 października 1965 r. wzywający do mobilizacji młodzieży przeciwko głodowi.
Na stronach watykańskich nie znajdujemy orędzi na IV i V dzień
wyżywienia w latach 1984 i 1985. Albo nie było ich wcale, albo miały
bardzo niską rangę. Być może to było powodem, że na kilka lat przestały one być tłumaczone na język polski i drukowane w polskiej edycji
L’Osservatore Romano.� W 1986 r. tematem tego dnia byli rybacy i ich
wspólnoty. Papież krótko zapewnił o swoim wsparciu i pamięci. W roku
1987 tematem byli rolnicy małorolni. W roku 1988 dzień ten poświęcony był młodzieży wiejskiej. W swym orędziu przekazanym przez swego
	 Przesłanie papieskie na ten dzień zostało opublikowane dopiero w roku 1990, a później, ponownie co roku od wielkiego jubileuszu roku 2000 do końca życia, czyli do roku
2004.
�

22

�przedstawiciela�, papież wspominał szczególnie młodych ze wsi w regionach świata rozwijającego się. Słowo w roku 1989 było bardzo krótkie i ogólne�.
Szerzej napisał papież w roku 1990. Tematem dnia wyżywienia było
wtedy zagadnienie „żywność dla jutra”. Papież wskazał, że aby skutecznie zaspokoić głód, trzeba w miarę możliwości łączyć współczesny problem głodu z zagadnieniem wyżywienia dla całego świata w przyszłości.
Zauważył, że nie trzeba już przywoływać problemu niewystarczalności
pożywienia. W niektórych krajach regionach występuje on szczególnie
jaskrawo. Odwołał się w tym miejscu do swego przemówienia w 10.
rocznicę jego własnego apelu o pomoc dla Sahelu, w którym to rocznicowym przemówieniu wspomniał o „chronicznym niedożywieniu
obejmującym dziesiątki milionów ludzi” i o tym, że „śmierć zbiera zbyt
wiele dzieci”10. Jest to o tyle bolesne, że jak często podkreśla Stolica Apostolska, współuczestnicząc w zakładaniu i we współpracy z ONZ i FAO,
liczba produktów spożywczych wytwarzanych aktualnie na świecie jest
wystarczająca, żeby zaspokoić potrzeby ludzkości na świecie. Nie można więc usprawiedliwiać polityki, która chciałaby z produkcji światowej
żywności uczynić narzędzie nacisku na rozwój demograficzny. Trzeba
raczej zatroszczyć się o sprawiedliwy podział dóbr.
Jako swoistą „metodologię” papież podał zasadę, że najpierw same
narody powinny mieć pewną samowystarczalność spożywczą, a jedynie
jeśli one nie są w stanie zapobiec potrzebom, wtedy można odwołać się
do światowej rezerwy żywnościowej, aby zapobiegać poważnym kryzysom. Zakłada to jednak pewną solidarność międzynarodową i jasne
zasady pomocy międzynarodowej11.
W latach dziewięćdziesiątych przesłanie te znowu były krótkie i często przekazywane przez jakiegoś przedstawiciela. W roku 1991 tematem
były lasy i drzewa. Papież tylko złożył życzenia przez swego przedstawi	Datowanym na 16 października 1988 r.
	Z dnia 10 października 1989 r.
10
	Wygłoszonym w Wagadugu, 29 stycznia 1990 r.
11
	Przesłanie z dnia 10 października 1990 r. Tekst polski: OsRomPol 11 (1990) nr 10-11,
s. 11.
�
�

23

�ciela. Podobnie tylko życzenia przez przedstawiciela przekazane zostały
w kolejnych latach 1992, 1993 – temat: zbierając plony różnorodności
natury, 1994 – ważność wody dla podtrzymania życia jednostek i wspólnot, 1995 – pokarm dla wszystkich, 1998 – kobiety karmią świat, 1999
– młodzi przeciwko głodowi12.
Rok Wielkiego Jubileuszu i zarazem dwudziesta rocznica ustanowienia światowego dnia wyżywienia stały się dla papieża okazją do napisania dłuższego i bardziej osobistego przesłania. Tematem milenijnego
dnia wyżywienia było „tysiąclecie wolne od głodu”. Papież potraktował
to hasło, jako szczególnie inspirujące, zarówno z powodu perspektyw
otwarcia nowego millennium, jak i nośności idei, że istnieje pewien
związek pomiędzy wolnością i zapewnieniem podstawowych ludzkich
potrzeb. Niesie to szczególne przesłanie dla chrześcijan, dla których jubileuszowy rok 2000 jest „rokiem łaski”, w którym ponownie wcielone
Słowo Boże ogłasza „wyzwolenie jeńcom” (por. Łk 4, 18-19). Dla setek milionów ludzi, którzy aktualnie są ofiarami głodu, nie jest to proste zadanie. Najpierw zakłada ono zobowiązanie się do wykorzenienia
przyczyn głodu i niedożywienia w świecie. Myśląc o tym, przywołując
dane z ostatniego rocznego raportu FAO, papież przypomniał, że podstawową przyczyną głodu są wojny i konflikty wewnętrzne. Bolesnym
jest stwierdzenie, że „konflikty wewnętrzne przynoszą ludzkości wiejskiej więcej szkód niż wojny międzynarodowe”. Zagadnienie wolności
i odpowiedzialności ukazuje się tu w całej wyrazistości. O ile w 1984
r. człowiek był winny 10% przypadków kryzysu głodu, to w 1999 r. już
w 50% przypadków. Wolność od głodu oznacza wolność od wojny. Nie
przypadkowo modlimy się w litanii do wszystkich świętych „od powietrza, głodu i wojny wybaw nas, Panie”. Musimy uświadomić sobie, że
pokonanie problemu głodu i niepewności zabezpieczenia pokarmowego nie zależy jedynie od większej produkcji spożywczej. Już teraz wystarczyłoby pożywienia dla wszystkich, gdyby było równo podzielone.
Niestety, tak nie jest. Problem występował już w starożytności. Św. Au	Przesłania te datowane były 16 października 1991 r., 16 października 1992 r. , 15 października 1993 r., 10 października 1994 r., 16 października 1995 r. W latach 1996, 1997,
1998 i 1999 wyraźnie podano, że życzenia w imieniu papieża przekazuje kard. Sodano.
12

24

�gustyn, kiedy zapraszał bogatych chrześcijan, aby dzielili się swymi dobrami, z tymi, którzy nic nie mieli, zauważał: „Ten, który nie potrzebuje
pożywienia pragnął, aby Go karmiono w ubogim” i dodawał „dobrowolne umartwienie niech służy wsparciu ubogiego”13.
Po wielkim jubileuszu papież zaczął sam pisać dłuższe rozważania.
W przesłaniu na XXI dzień wyżywienia w roku 2001 mający za temat
„Walczyć z głodem, aby zmniejszyć ubóstwo” papież napisał, że zdajemy
sobie sprawę z tragicznych warunków życia ponad 800 milionów ludzi
głodujących i niedożywionych, z których 200 milionów stanowią dzieci.
Uznał, że jest to jeden z najpoważniejszych problemów naszych czasów.
Tematem tego dnia było „walczyć z głodem, aby ograniczyć ubóstwo”.
Potrzeba zredukowania ubóstwa łączy się z walką z głodem, ponieważ
stanowi on jedną z przyczyn ubóstwa.
Papież przypomniał, że podczas Światowego Szczytu na temat Wyżywienia, który odbył się w Rzymie w roku 1996 i w którym papież
osobiście uczestniczył, przywódcy państw i rządów podjęli uroczyste
zobowiązanie do poważnego podjęcia problemu zaopatrzenia żywnościowego. Teraz, po pięciu latach, częściowe wypełnienie tych podstawowych zobowiązań, doprowadziło do ukazania potrzeby nowego szczytu,
aby ukazać wolę polityczną i prowadzić ją, aby do roku 2015 zmniejszyć
o połowę liczbę ludzi cierpiących głód.
Papież wyraził życzenie i zachętę dla tych, którzy wezwani są, aby
prowadzić narody, do pracy nad tym szlachetnym przedsięwzięciem,
które trzeba postrzegać, jako konieczne z ludzkiego punktu widzenia
i godne pochwały z perspektywy religijnej. „Ojcze nasz” – modlitwa,
której Jezus nauczył swoich uczniów (por. Mt 6, 9-13; Łk 11, 2-4) może
dać wszystkim wierzącym ważne przesłanie do refleksji i natchnienie
do działań, bez szkody dla jakiejkolwiek tożsamości religijnej. Modlitwa o chleb, centrum Modlitwy Pańskiej, tworzy podwójny cel łącząc
dwie sprawy: najpierw modlitwa o wypełnienie się Bożego planu wobec
ludzkości, a dalej modlitwa o to, co byt ludzki kierujący się ku Bogu,
potrzebuje dla codziennego życie.
	Przesłanie z 4 października 2000 r. Tekst polski: OsRomPol 22 (2001) nr 1, s. 8-9.

13

25

�Po tragicznych atakach terrorystycznych w Stanach Zjednoczonych
które tak poważnie zraniły pokój i społeczne współżycie wśród ludów,
jesteśmy teraz zmuszeni do bardziej zdecydowanego dostrzegania obecności Pana w biednych i głodujących, i do motywowania ludzi do pomocy ubogim. Niech to „pięć lat po Światowym Szczycie Żywności” pożywienia przyniesie owoce, których z nadzieją oczekujemy14. W orędziu
w roku 2002 papież najpierw przypomniał o wnioskach ze spotkania
Pięć lat po Światowym Szczycie na temat Wyżywienia. Zauważył, że temat roku – „woda jako warunek zapewnienia żywności” zaprasza do
refleksji nad ważnością wody, bez których nie mogą żyć ani jednostki,
ani wspólnoty. Woda jest podstawą ludzkiej aktywności, podstawą bezpieczeństwa wyżywieniowego. Myśląc o wodzie, nie można zapomnieć,
że woda jest również symbolem stosowanym w ceremoniach i rytach
wielu religii i kultur, oznaczającym transformację i nawrócenie. Rosnąca świadomość faktu, że woda jest źródłem ograniczonym, ale absolutnie koniecznym dla bezpieczeństwa żywnościowego, prowadzi wielu do
zmiany postawy, zmiany, którą trzeba promować dla przyszłych pokoleń. Trzeba skuteczniej i widoczniej przeciwdziałać jej zanieczyszczeniu.
Sytuacja tylu ludzi, dzieci, rodzin i wspólnot, zwłaszcza żyjących w najbiedniejszych częściach świata wynika z braku wody, jak i z nadużywania przez innych zasobów wodnych na ziemi.
Papież przypomniał, że biblijna mądrość napomina nas, abyśmy nie
opuszczali „źródła wody żywej”, aby tworzyć sobie „cysterny popękane,
które nie utrzymują wody” (Jer 2, 13). Możemy w tym dostrzec prawie
ostrzeżenie dotyczące naszej współczesnej sytuacji. Jesteśmy tym słowem
napomnieni, że rozwiązania techniczne, nie wiadomo jak bardzo rozwinięte, nie są pomocne, jeśli nie biorą pod uwagę centralności osoby ludzkiej, która musi stanowić kryterium przewodnie wszystkich programów
i zasad postępowania. Napisał: „Każdy region geograficzny będzie mógł
cieszyć się odpowiednim poziomem rozwoju tylko wówczas, gdy dostęp
do wody zostanie uznany za prawo poszczególnych ludów i narodów”15.
	 Przesłanie datowane na 16 października 2001 r. Tekst polski: OsRomPol 23 (2002)
nr 3, s. 7-8.
15
	Przesłanie z 13 października 2002 r. Tekst polski: OsRomPol 24 (2003) nr 1, s. 4-5.
14

26

�Temat kolejnego dnia wyżywienia – międzynarodowa współpraca
przeciwko głodowi, jest znaczący dla problemu głodu i napięć wypływających z niego. Sytuacja głodu może być pokonana jedynie przez
szybkie i skuteczne wspólne interwencje i wspólne wysiłki. Jest to również wymóg postawiony przez cele ogłoszone na początku millennium
przez wspólnotę międzynarodową. Jest to pewien substytut zobowiązań
podjętych przez państwa biorące udział w szczycie „Pięć lat po szczycie”.
Ta idea pobudziła papieża, aby z okazji Światowego Dnia Wyżywienia
ponowić apel w sprawie „Przymierza przeciw głodowi”. Aby to „przymierze” mogło być skuteczne musi osadzać się na idei wspólnoty międzynarodowej jako „rodziny narodów” zdecydowanych do dojścia do
wspólnego celu.
Na koniec „dekady światowych miejscowych ludów” ogłoszonej
przez Narody Zjednoczone, papież zwrócił uwagę na konkretne akcje
zmierzające do zabezpieczenia tradycyjnej mądrości pierwszych narodów i na wspieraniu lokalnych wspólnot żyjących w bardzo trudnych
warunkach. Ludzie ci są przyciągani do wielkich centrów miejskich,
a nawet są zachęcani do emigracji16.
Kościół, ze swymi różnymi instytucjami i organizacjami, pragnie
odegrać rolę w tym „Przymierzu przeciw głodowi”. Pragnie czynić to
promując solidarność charakterystyczną dla relacji osobistych i społecznych. Solidarność może stać się podstawą relacji i budowania kultury solidarności i miłości.
Ostatnie przesłanie na Światowy Dzień Wyżywienia papież napisał
w roku 2004. Podkreślił w nim, że bardzo ceni działalność FAO. Temat
tego roku brzmiał „Bioróżnorodność w służbie bezpieczeństwa żywnościowego”. Podkreślał on praktyczne sposoby walki z głodem i niedożywieniem. Papież wyraźnie podkreślił, że wymaga to nie tylko rozważań etycznych i nie tylko technicznych. Narzędziem walki z głodem
i niedożywieniem jest solidarny rozwój. Boleśnie papież napisał, że
„międzynarodowe działania na rzecz ochrony bioróżnorodności natrafiają na liczne przeszkody”. Z perspektywy wiary papież wspomniał,
	Przesłanie z 16 października 2003 r.

16

27

�że zadanie, które Stwórca powierzył ludziom na ziemi i do wykorzystania jej owoców (Rdz 1, 28), postrzegane w świetle cnoty solidarności
zakłada respekt dla planu stworzenia poprzez ludzką działalność17.
Jako swoiste dopowiedzenie do tego przedstawienia warto dodać jeszcze trzy inne podobne wystąpienia papieskie. Podczas wyżej wspomnianej
konferencji z 1996 r., w której papież sam brał udział osobiście18 w swym
przemówieniu najpierw podziękował za zaproszenie do uczestnictwa i zabrania głosu wobec przedstawicieli 194 krajów biorących udział w szczycie. Powiedział, że chce wraz z uczestnikami szczytu dzielić troski, ale
również zachęcać do zwiększenia wysiłków na rzecz pomocy dzieciom,
kobietom, starszym i rodzinom cierpiącym z powodu głodu i niedożywienia. Choć trudno jest znaleźć techniczne rozwiązania tego problemu,
trzeba wspólnie szukać, aby nie było obok nas umierających z głodu i bardzo bogatych, którzy łatwo marnują jedzenie. Taki kontrast to prawdziwa
klęska ludzkości. Aby to jednak zmienić, trzeba zmienić swój styl życia.
Tam też papież przypomniał, że nie możemy popadać w sofizm, że więcej
ludzi oznacza skazanie na biedę. Więcej ludzi może stanowić czynnik rozwoju. Drogą do rozwiązania problemu głodu nie jest ograniczanie przyrostu liczby ludności, ale międzynarodowa solidarność, która pozwoli na
sprawiedliwy rozdział istniejących zasobów żywności.
W „Liście do Dzieci w roku rodziny”19 pochylając się nad Betlejemskim Żłobkiem kierował do dzieci świata wezwanie, aby patrząc na to,
co przydarzyło się Dzieciątku z Betlejem dostrzegały to, co dziś dzieje
się dzieciom na całym świecie. Również dzisiaj wiele dzieci w różnych
częściach świata cierpi i jest źle traktowane: są głodne, biedne i umierają z różnych chorób i niedożywienia, są ofiarami wojen, są opuszczone
przez rodziców i skazane na pozostawanie bez domu, bez ciepła własnej
rodziny, cierpią różne formy gwałtu i arogancji.
Przemawiając w ostatnią uroczystość Objawienia Pańskiego,
w 2005 r., przed modlitwą „Anioł Pański” przypomniał dzieciom, że
	Datowany na 15 października 2004 r. Tekst polski: OsRomPol 26 (2005) nr 1, s. 18-19.
	Konferencja – Szczyt World Food Summit w Rzymie trwał w dniach 13-17 XI 1996 r.
Papież skierował swe słowo do jego uczestników 13 listopada. Tekst wystąpienia papieskiego: OsRomPol 18 (1997) nr 1, s. 37-38.
19
	Z 13 grudnia 1994 r.
17

18

28

�mają do spełnienia ważną rolę jako „mali misjonarze”. Wspomniał
wtedy, że wciąż nie może zapomnieć dzieci – ofiar głodu i chorób
po tsunami w Azji. Dodał do nich ofiary wojny i terroryzmu, a także
dzieci wykorzystane seksualnie oraz te, które zaginęły, albo są eksploatowane w pracy, często będąc ofiarami handlu ludźmi.

29

�DZIECI
ŻYJĄCE NA ULICY
– nowe zjawisko miast afrykańskich

Redaktor:
Jarosław Różański OMI

Komisja Episkopatu Polski ds. Misji
Warszawa 2004

�Paweł Szuppe

Głód – przyczyny i rozmiar zjawiska
Wstęp
Problem głodu to jedno z najistotniejszych i najbardziej ponadczasowych wyzwań oraz zagrożeń, które stoją przed społecznością międzynarodową�. W naukach biologiczno-medycznych oznacza stan
organizmu wywołany brakiem lub niedostatkiem składników pokarmowych, wyrażający się określoną formą psychiczną, dążeniem do
uzyskania pożywienia oraz zmianami ustrojowymi. Jest poczuciem
ogólnym o różnym nasileniu i jakości od umiarkowanego i pozytywnego po bolesne cierpienie wywołane brakiem lub niedoborem pożywienia. Natomiast w znaczeniu społeczno-ekonomicznym charakteryzuje
się deficytem środków żywności, wywołanym brakiem lub niemożnością dysponowania nimi w ilości niezbędnej dla zaspokojenia potrzeb
ludności. Przyjmuje się podział zjawiska głodu ze względu na stopień
nasilenia (niewielki, średni, wielki), czas trwania (incydentalny, chroniczny, długotrwały), zasięg oddziaływania (dotykający niektórych
warstw społecznych, powszechny)�.
Głód jest zjawiskiem globalnym, tzn. występuje w wielu częściach
świata z różnym natężeniem, wywołuje poważne straty osobowe i materialne, może być ograniczany czy niwelowany jedynie poprzez współpracę międzynarodową, w którą angażują się nie tylko państwa, ale także organizacje rządowe i pozarządowe�.
Analizując historię głodu można stwierdzić, że zjawisko to pojawia się w różnych epokach na licznych obszarach kuli ziemskiej. Wielu
	S. Wojciechowski, Problem głodu we współczesnym świecie, Przegląd Zachodni 60(2005)
nr 1, s. 3; por. Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników obrad Międzynarodowej Konferencji Organizacji Narodów Zjednoczonych do Spraw Wyżywienia i Rolnictwa (5 XII
1992), L’Oservatore Romano 3(1993), s. 38-40.
�
	EK V, s. 1143-1144.
�
	S. Wojciechowski, art. cyt., s. 3.
�

31

�znawców problemu mówi jednak o pewnej geograficznej prawidłowości – „geografii (pasie) głodu”, który sytuuje się między trzydziestym
równoleżnikiem szerokości północnej a trzydziestym równoleżnikiem
szerokości południowej�.
We współczesnym świecie wciąż trwa „skandal głodu”, obejmujący
znaczną część Afryki, Azji, Bliskiego Wschodu, Ameryki Łacińskiej,
Karaibów oraz niektóre państwa europejskie (szczególnie byłego bloku
sowieckiego)�.
Według raportów Organizacji Narodów Zjednoczonych do Spraw
Wyżywienia i Rolnictwa (ang. Food and Agriculture Organization of the
United Nations [FAO]) ok. 800 milionów ludzi na świecie cierpi głód
i niedożywienie, a co 3, 5 sekundy umiera z głodu człowiek. Problem
głodu najbardziej dotyka dzieci. Doroczny raport FAO ogłoszony w Rzymie alarmuje, że każdego roku na świecie z powodu głodu i niedożywienia umiera 5 milionów dzieci, większość poniżej piątego roku życia�.
Przyczyny głodu
Zjawisko głodu, dotykającego pewne regiony świata, jest ściśle związane z wieloma czynnikami, wśród których do najważniejszych należy
zaliczyć: zapewnienie wystarczających zasobów wody, uwarunkowania
klimatyczne (ilość opadów, wysokość temperatur), klęski żywiołowe
(huragany, powodzie, trzęsienia ziemi, susze, wybuchy wulkanów), degradacja środowiska naturalnego (zwiększenie poziomu zanieczyszczeń
wody, ziemi, powietrza, skutki efektu cieplarnianego czy dziury ozonowej), odpowiednią proporcję między wielkością areału ziem uprawnych
a liczbą ludności, środki finansowe i technologiczne zainwestowane
w produkcję rolną�. Są to przyczyny geograficzne oraz klimatyczne.
Poważne znaczenie na problem produkcji i dystrybucji żywności
wywierają czynniki polityczne, ideologiczne, ekonomiczno-społeczne.
	 M. Kosewska, Pas głodu, Spotkania 42(1992), s. 30; A. Zwoliński, Głód jako problem
społeczny, Polonia Sacra 9(2005) nr 16, s. 333.
�
	S. Wojciechowski, art. cyt., s. 4; A. Zwoliński, art. cyt., s. 334.
�
	M. Kuźmicz, Świat, który umiera z głodu, Gazeta Wyborcza 208(2005), s. 10; K. Zuchowicz, Jak dziś wygląda świat, Rzeczpospolita 161(2006), s. 6.
�
	S. Wojciechowski, art. cyt., s. 7, 9.
�

32

�Niejednokrotnie historia przypomina klęski głodu wywoływane przez
rządzące elity polityczne, wynikające ze względów ideologicznych lub
błędów w polityce gospodarczej. Głód często wykorzystują określone
siły polityczne jako skuteczny środek presji, nacisku wobec ludności�.
Wśród przyczyn głodu należy wymienić także struktury i przyzwyczajenia prowadzące do nieefektywnego wykorzystania, a nawet
niszczenia zasobów naturalnych danego kraju (monopolizacja wielkich instytucji państwowych lub prywatnych, przeszkody w wymianie
handlowej, źle ukierunkowane stymulatory gospodarcze); niemoralne postępowanie celem zdobycia władzy i prestiżu (dobro jednostki
ponad dobrem ogółu). Zjawiska te powodują zahamowanie rozwoju
społecznego i państwowego. Z tymi czynnikami łączy się zadłużenie
najbiedniejszych państw i uzależnienie od światowych potentatów finansowych (kredyty).�
Jednym z powodów występowania zjawiska głodu są sytuacje kryzysowe, powodujące brak stabilności rodziny, społeczeństwa, państwa
(kryzysy społeczne, polityczne, finansowe). Głód należy traktować jako
przyczynę i skutek sytuacji kryzysowej. Pokrewnym zagadnieniem jest
również wpływ na problem głodu innych zjawisk, jak: wzrost bezrobocia, ograniczenie świadczeń socjalnych, gwałtowny spadek dochodów obywateli należących do najbiedniejszych warstw społecznych10.
Zjawisko głodu interpretowane w kategoriach przyczynowo-skutkowych łączy się również z zagadnieniem konfliktów zbrojnych, wojen,
uchodźstwa11.
Mówiąc o przyczynach głodu nie można pominąć pewnych uwarunkowań społeczno-kulturowo-religijnych, do których należy zaliczyć:
traktowanie niektórych pokarmów jako zakazanych, tabu; status społeczny rodziny i kobiety (rzeczywisty wpływ na rodzinę, niedostateczna
	Tamże, s. 9, 14; por. A. Zwoliński, art. cyt., s. 338.
	 Papieska Rada „Cor Unum”, Głód w świecie. Solidarny rozwój wyzwaniem dla wszystkich, Ząbki 1998, s. 12-14, 21-24; por. A. Zwoliński, art. cyt., s. 336-337.
10
	S. Wojciechowski, art. cyt., s. 11.
11
	 Tamże; por. Światowa Deklaracja i Plan Działania na Rzecz Żywienia (Rzym, grudzień 1992), Warszawa 1996, s. 4-5; A. Zwoliński, art. cyt., s. 337; M. Kosewska, art.
cyt., s. 30-31.
�
�

33

�wiedza matek na temat pożywienia, analfabetyzm, zbyt wczesne bądź
w krótkich odstępach czasu macierzyństwo, niepewne miejsca pracy lub
bezrobocie)12. Do tego należy dodać niewystarczające środki z budżetu
na opiekę medyczną, edukację i inne służby społeczne13.
Głód, mimo wielu przyczyn, posiada jedno najważniejsze źródło,
którym jest bieda, zarówno materialna (fizyczna, cielesna – kraje rozwijające się), jak też duchowa (państwa uprzemysłowione). Prawdziwy powód występowania głodu na świecie czy niedostatecznego rozwoju tkwi
w braku chęci bądź umiejętności bezinteresownego służenia drugiemu
człowiekowi. Umiejętność bycia dla innych powinna przenikać całą rzeczywistość, wszystkie dziedziny techniki, struktury i ustawy oraz sferę
moralności14.
Skutki głodu
Do istotnych elementów życia człowieka należy troska o obecność
codziennego pożywienia. Konieczność zaspokojenia głodu to jeden
z ważniejszych mechanizmów ludzkiego działania oraz społecznej egzystencji, zdeterminowanych fizjologicznymi czynnościami i biochemicznymi procesami organizmu15.
Głód jest swoistym cierpieniem, wzbudza frustrację i złość, a jednocześnie nakazuje poszukiwać żywności. Wszechstronnie aktywizuje
energię psycho-fizyczną człowieka, rodząc gniew przeciwko posiadającym. Z drugiej jednak strony niezadowolenie ludzi głodnych łączy
się z podatnością na choroby i ogólnym osłabieniem, co prowadzi do
postaw rezygnacyjnych wobec życia. Brak właściwej ilości pokarmu
w różny sposób wpływa na stan zdrowia i kondycję poszczególnych
jednostek16.
Problem głodu dotyka wielu milionów ludzi na całym świecie,
ale najbardziej uderza w dzieci. W nim tkwi źródło wielu zaburzeń
	Papieska Rada „Cor Unum”, dz. cyt., s. 18.
	Światowa Deklaracja i Plan Działania na Rzecz Żywienia (Rzym, grudzień 1992), Warszawa 1996, s. 4.
14
	Papieska Rada „Cor Unum”, dz. cyt., s. 12-14.
15
	A. Zwoliński, art. cyt., s. 323.
16
	Tamże, s. 325.
12
13

34

�zdrowotnych, z których liczne przybierają postać przewlekłą. Często
jest podłożem skrajnego wyniszczenia, zahamowania wzrostu, obniżenia odporności na infekcje, a w najgorszym przypadku prowadzi do przedwczesnej śmierci17. Efektem głodu może być niska masa
ciała, zmniejszenie wymiarów głowy dziecka, niedorozwój umysłowy. Częściej występują też choroby zakaźne i pasożytnicze oraz awitaminozy. Głód przyczynia się do powstawania licznych zaburzeń,
głównie wzroku (ślepota), które wynikają z braku witaminy A i jodu.
Wskutek niedostatku witaminy D rozwija się krzywica, osteoporoza.
Niedobory białka, witamin C, A, B oraz ważnych mikroskładników,
w tym żelaza, powodują niedokrwistość, zaburzenia neurologiczne,
zachorowania na anemię, beri-beri, pelagrę, próchnicę zębów, choroby przyzębia, układu pokarmowego (zaburzenia trawienia). Głód
w istotny sposób oddziałuje na zdolności motoryczne i umysłowe
dzieci, prowadząc do nieusuwalnych deficytów poznawczych i ograniczając kontakty społeczne18. Wpływa na wartość biologiczną i stan
zdrowia populacji ludzkiej19.
Zjawisko głodu wyciska niezatarte piętno w sferze życia społecznego, kształtując relacje międzyludzkie. Jego widoczną i niebezpieczną konsekwencją jest silna polaryzacja „my-oni”. Pomiędzy głodnymi, żyjącymi w konkretnym środowisku, a sytymi istnieje przepaść
społeczna, która rodzi codzienny radykalizm odniesień, zazdrości
i pretensji20. Głód pociąga za sobą konflikty, wojny, niekontrolowane
migracje, uchodźstwo, epidemie, degradację środowiska, przestępczość21. Pozostawia trwały uraz na życiu poszczególnych jednostek
i całych społeczeństw22.
	 J.L. Brown, E. Pollitt, Niedożywienie i ubóstwo a rozwój umysłowy, Świat Nauki
4(1996), s. 54.
18
	 A. Zwoliński, art. cyt., s. 325; J.L. Brown, E. Pollitt, art. cyt., s. 55-56, 58; Światowa
Deklaracja i Plan Działania na Rzecz Żywienia (Rzym, grudzień 1992), Warszawa 1996,
s. 3, 7, 9, 44.
19
	A. Zwoliński, art. cyt., s. 325-326.
20
	Tamże, s. 327.
21
	 R. Papini, Prawo do wyżywienia, Społeczeństwo 15(2005) nr 4-5, s. 711; por. S. Wojciechowski, art. cyt., s. 15.
22
	Por. A. Zwoliński, art. cyt., s. 324.
17

35

�Podejmowanie inicjatyw
Lęk przed głodem z jego tragicznymi skutkami skłania ludzi do
podejmowania rozmaitych zabezpieczeń i działań uprzedzających lub
zmniejszających skutki pojawiającej się katastrofy. Formy przedsięwzięć
są różne i zależne od wielu czynników, do których zalicza się: warunki
środowiskowe, społeczne, polityczne, kulturowe, obyczajowość danej
grupy społecznej, poziom wykształcenia, wrażliwość uczuciową. Od
czasów najdawniejszych po współczesność można zaobserwować dwa
sposoby zabezpieczania się przed głodem: bezpośredni, polegający na
podjęciu czynności gromadzenia i konserwacji zapasów żywności; pośredni – w postaci środków materialnych (pieniądze) umożliwiających
zdobycie pożywienia drogą kupna lub wymiany oraz władza, dająca realną szansę wywarcia odpowiedniego nacisku na zależnych ludzi. Ważną rolę odgrywają też różnego rodzaju więzi międzyosobowe, zwłaszcza
znajomość, przyjaźń czy pokrewieństwo. Duże znaczenie ma również
odpowiednia wiedza dotycząca sposobu przetrwania okresu głodu. Pomocne staje się także prawo, określające zakres biedy społecznej i metody jej zwalczania. Jednak najbardziej dalekosiężnym środkiem ochrony
przed głodem jest promowanie nowych technik gospodarowania oraz
propagowanie solidarności międzynarodowej23.
Prawo do wyżywienia i wolności od głodu znajduje potwierdzenie
w Powszechnej deklaracji praw człowieka (1948), Międzynarodowym pakcie praw gospodarczych, społecznych i kulturalnych (1966), Konwencji praw
dziecka (1989), Dyrektywach fakultatywnych odnośnie do stopniowego
urzeczywistniania prawa do właściwego wyżywienia w kontekście krajowego bezpieczeństwa żywnościowego (2004)24. Jest ono realizowane tylko
wtedy, „kiedy każdy człowiek ma w każdej chwili fizyczny i ekonomiczny
dostęp do wystarczającego pożywienia albo sposobów na jego zdobycie”
(Komitet Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych [1999])25 .
Przezwyciężaniem problemu głodu w świecie zajmują się zarówno
instytucje świeckie (Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw
	Tamże, s. 341-343.
	R. Papini, art. cyt., s. 708.
25
	Tamże, s. 710.
23
24

�Wyżywienia i Rolnictwa [Food and Agriculture Organization of the United Nations – FAO], Światowa Rada Żywnościowa [World Food Council
– WFC], Międzynarodowy Fundusz Rozwoju Rolnictwa [Agriculture
Development International Fund – ADIF]), jak też kościelne (Papieska
Rada Cor Unum, Komisja Iustitia et Pax, Caritas)26.
Ze zjawiskiem głodu można skutecznie walczyć jedynie wówczas,
gdy istnieją w państwie niezawodne reguły prawne, właściwie prosperuje administracja publiczna, sądownictwo, szanuje się podstawowe prawa
człowieka, występuje demokracja27. Jeśli te warunki zostaną spełnione,
wtedy finansowanie żywieniowych i bardziej wszechstronnych programów interwencyjnych będzie można uznać za nieodzowną inwestycję
w przyszłość ludzkości28.
Zakończenie
Wbrew obiegowym opiniom głód we współczesnym świecie nie jest
skutkiem niemożliwości wyprodukowania określonej ilości pożywienia,
przyrostu naturalnego bądź zanieczyszczenia środowiska. Jego głównych źródeł należy szukać w nierównomiernej produkcji żywności, nieumiejętności jej dystrybucji, błędach popełnianych podczas przechowywania czy transportu produktów spożywczych, a przede wszystkim
braku odpowiedniego zaangażowania się w rozwiązanie tego problemu
wszystkich podmiotów zainteresowanych tą kwestią29.
Zjawisko głodu należy rozpatrywać w kategoriach moralnych, przewyższających czynniki natury fizycznej, strukturalnej i kulturowej. Jest
to wyzwanie, które może podjąć każdy człowiek uznający istnienie wartości uniwersalnych w obrębie różnych kultur. Zakłada ono zdolność
bezinteresownego daru z siebie, służby na rzecz promocji drugiego
człowieka i całej ludzkości. Ta droga oznacza zmianę sposobu myślenia
i nauczenie się poświęcania własnych interesów dla dobra wspólnego.
Wtedy rozpocznie się właściwy proces rozwoju, oparty na sprawiedli	EK V, s. 1145-1146; J. Różański, Misje a promocja ludzka według dokumentów soborowych i posoborowych oraz praktyki misyjnej Kościoła, Warszawa 2001, s. 140.
27
	R. Papini, art. cyt., s. 711.
28
	J.L. Brown, E. Pollitt, art. cyt., s. 59; por. R. Papini, art. cyt., s. 713.
29
	S. Wojciechowski, art. cyt., s. 16.
26

37

�wości społecznej, dostępie wszystkich ludzi do bogactw naturalnych,
praktykowaniu solidarności, wzajemnej pomocy, pokoju oraz szacunku dla środowiska naturalnego. Oto kierunek, który należy obrać, by
wzbudzać nadzieję i tworzyć świat przyjazny dla przychodzących po nas
pokoleń30.

	Papieska Rada „Cor Unum”, dz. cyt., s. 27-28.

30

38

�Zofia Dulska

UNICEF WOBEC PROBLEMU GŁODUJĄCYCH DZIECI
Problem głodu na świecie
Zdrowie dziecka, jeszcze przed jego narodzinami jest uzależnione od
właściwego odżywiania. Stale niedożywiona matka rodzi dziecko o zbyt
niskiej wadze, słabe i podatne na choroby, dlatego niszczące skutki głodu przechodzą z pokolenia na pokolenie.
Szacuje się, że około 146 milionów dzieci w krajach rozwijających się
jest niedożywia-nych a około 10 milionów dzieci poniżej 5 roku życia
cierpi z powodu ostrego niedożywienia. Każdego roku w krajach rozwijających się umiera 11 milionów dzieci. Połowa z tych zgonów jest
spowodowana niedożywieniem.
Liczba dzieci do 5 r. ż. z niedowagą (mln)
Ameryka Łacińska i Karaiby; 4
Europa Środkowo Wschodnia
oraz kraje CEE/CIS; 1

Środkowy Wschód
i Północna Afryka; 8
Wschodnia i Południowa Afryka; 16

Azja Południowa; 78
Zachodnia i Środkowa Afryka; 17

Wschodnia Azja i Pacyfik; 22

Źródło: Progress for Children, A Report Card on Nutrition, Number 4, May
2006, Published by UNICEF, Division of Communication, 3 United Nations Plaza,
New York, USA.

39

�W tym wypadku termin niedożywienie oznacza „zaburzenie budowy
lub funkcji organizmu spowodowane niedostarczaniem z pożywieniem
potrzebnych ilości energii i/lub składników odżywczych” (Słownik terminów żywieniowych, 2001 r.).
Konsekwencją niedożywienia jest przede wszystkim brak witaminy
A i D oraz tak ważnych dla organizmu składników mineralnych jak żelazo i jod, których niedobór osłabia układ odpornościowy i często przyczynia się do anemii. Niedożywione dzieci są dużo bardziej podatne na
choroby będące bezpośrednim zagrożeniem ich życia, takie jak malaria,
zapalenia płuc oraz biegunki. Dzieci, którym udało się przetrwać głód
mają osłabiony układ odpornościowy a skutki niedożywienia trwale
wpływają na ich zdrowie psychiczne i fizyczne.
Zbyt krótki okres karmienia piersią, ubogie pożywienie oraz choroby to bezpośrednie przyczyny niedożywienia. Jednak wśród ukrytych przyczyn są także: nierówny dostęp do pożywienia w domu, słaba
opieka i praktyki żywieniowe, korzystanie z zanieczyszczonych źródeł
wody i brak higieny a także bak opieki medycznej. Dodatkowo, jako że
skutki niedożywienia przenoszą się z pokolenia na pokolenie, dziecko
chronicznie niedożywionej matki najprawdopodobniej także urodzi się
z niedowagą i symptomami niedożywienia.
Ponad 2 miliardy kobiet i dzieci na całym świecie cierpi z powodu
niedoboru składników odżywczych w organizmie, takich jak witamina
A i kwas foliowy a także minerałów: jodu, żelaza i cynku. Szacuje się, że
niedobór witamin i minerałów mieszkańców niektórych państw stanowi ekwiwalent około 5% ich produktu narodowego brutto, przeliczony na utraconą produktywność spowodowaną zgonami lub ubytkiem
zdrowia.
Niedożywienie to choroba ubóstwa, wykluczenia społecznego, niezdrowego otoczenia oraz braku dostępu do podstawowych usług, takich
jak opieka medyczna. Większość niedożywionych dzieci może być skutecznie leczonych jeśli problem zostanie w porę dostrzeżony. Zapobieganie i walka z tym problemem jest jednak trudnym zadaniem ponieważ działania muszą być prowadzone na wielu polach.
40

�Działania UNICEF
Po II Wojnie Światowej i zapadnięciu Żelaznej Kurtyny powstała potrzeba stworzenia organizacji, która zajęłaby się pomocą dzieciom (najdotkliwiej poszkodowanym ofiarom wojny) niezależnie od ich przynależności narodowej. Postulat ten, wysunięty przez polskiego delegata Ludwika
Rajchmana w 1946 roku, posłużył za podstawę do powołania UNICEF.
Od początku swojego istnienia Fundusz Narodów Zjednoczonych
na Rzecz Dzieci UNICEF walczył z głodem. Pierwsze działania organizacji to prowadzenie programów interwencyjnego dożywiania dzieci
w zrujnowanej Europie.
Szybko jednak okazało się, że potrzeby są znacznie większe i UNICEF
rozszerzył swoje działania niosąc pomoc dzieciom w najuboższych regionach świata, zwalczając biedę i jej ujemny wpływ na najmłodszych.
Walka z głodem i skutkami niedożywienia pozostały jednym z priorytetów organizacji i działania te stanowią dużą część rocznego budżetu
UNICEF. Największe wydatki UNICEF przeznaczane są na: rozwój małego dziecka oraz szczepienia (Wykres 1).
Wykres 1. Wydatki UNICEF wg priorytetów, 2005 r.
inne 3%
HIV/AIDS 8%
ochrona dziecka
przed przemocą
10%

rozwój małego dziecka 38%

szczepienia 19%

edukacja dziewczynek 22%

Źródło: Annual Report 2005, Published by UNICEF, Division of Communication, 3 United Nations Plaza, New York, USA

41

�UNICEF stara się zapobiegać problemowi niedożywienia i głodu
w dwojaki sposób. Z jednej strony dostarcza pomoc dzieciom w sytuacjach kryzysowych, z drugiej – walczy o wprowadzenie długofalowych
rozwiązań, które doprowadzą do wyeliminowania problemu głodu.
Ponadto UNICEF walczy o poprawę odżywiania dzieci i kobiet na
świecie poprzez:
• Promowanie wyłącznego karmienia piersią dzieci przez pierwsze sześć miesięcy życia oraz kontynuowanie karmienia mlekiem
matki przez kolejne dwa lata. W ten sposób, przy niskich kosztach zapewnia się dziecku zdrowe pożywienie.
• Zapobieganie niedoborom składników mineralnych i witamin
u dzieci i matek, w tym witaminy A, jodu i żelaza.
• Zapewnienie opieki i właściwego odżywiania kobiet w ciąży.
• Monitorowanie zdrowia niemowląt i promowanie wśród matek
właściwych nawyków żywieniowych, zwłaszcza przez pierwsze
dwa lata życia dziecka.
• Dostarczanie odżywek i leków w czasie sytuacji kryzysowych,
wspieranie interwencyjnego dożywiania dzieci oraz matek, zapewnienie opieki nad dziećmi osieroconymi i pozbawionymi
opieki.
UNICEF współpracuje z innymi organizacjami oraz społecznościami
lokalnymi na całym świecie by zapobiegać przyczynom niedożywienia.
W Wietnamie, na przykład, dociera do dzieci mieszkających w trudno
dostępnych wioskach, szczepiąc najmłodszych przeciwko najgroźniejszym dla ich życia chorobom oraz dostarczając witaminę A. Dodatkowo
uczy matki jak właściwie opiekować się dziećmi.
Ważnym aspektem programów zapobiegających niedożywieniu
dzieci jest wspieranie lokalnej produkcji wysokoenergetycznych suplementów diety. W niektórych miejscach, na przykład w Nigrze, prowadzone przez lokalne społeczności banki zboża dostarczają rodzinom
tanie ziarno. W krajach, gdzie występuje zagrożenie głodem ta strategia jest skuteczna i zabezpiecza dzieci przed niedożywieniem zwłaszcza
w okresie nieurodzaju.
42

�W Konwencji o Prawach Dziecka jest zapis mówiący o tym, że każde
dziecka ma prawo do odpowiedniego odżywiania. Kiedy światowi liderzy przyjęli Milenijne Cele Rozwoju potwierdzili swoje zobowiązania do
zagwarantowania tego prawa. Wszystkich 189 sygnatariuszy zobligowało
się do wyeliminowania powszechnego ubóstwa i głodu do 2015 roku.
Dzięki dostępnej wiedzy można wyeliminować niedożywienie
i związane z nimi choroby. Nie są to działania kosztochłonne: antybiotyk używany przy leczeniu zapalenia płuc kosztuje 15 centów. Wystarczy
15 dolarów, aby zaszczepić dziecko przeciwko 6 najgroźniejszym chorobom wieku dziecięcego, a jedna dawka witaminy A kosztuje zaledwie
kilka centów. To co jest konieczne to polityczna wola i odpowiednia
strategia działań.
Co roku umiera 11 milionów dzieci, które nie ukończyły jeszcze piątego roku życia. Większość z nich to ofiary chorób, którym można łatwo
zapobiegać. Kolejne 300 milionów dzieci rocznie cierpi z powodu chorób spowodowanych brakiem dostępu do czystej wody, niedożywienia
i braku odpowiedniej opieki medycznej. Każdego dnia, pracując w 155
krajach, UNICEF walczy o to by dzieci dorastały w zdrowym i bezpiecznym otoczeniu, by miały możliwość uczenia się i wykorzystania pełnego potencjału swoich możliwości.
Studium przypadku
– Klęska głodu w Nigrze a działania UNICEF, 2005 r.
Klęska głodu w Nigrze
Niedobory żywności to problem z jakim duży odsetek mieszkańców
Nigru zmaga się każdego roku. Jest to spowodowane powszechnym
ubóstwem, a co się z tym wiąże ciągłym brakiem dostępu do odpowiedniej żywności i podstawowych usług medycznych.
Jednak bardzo niskie opadu podczas pory deszczowej w 2004 roku
oraz plaga szarańczy spowodowały dramatyczne pogorszenie się sytuacji.
Zbiory w 2005 roku były dużo niższe. „Chude” miesiące zaczęły się wcześniej niż zazwyczaj i trwały dłużej. Już na początku 2005 roku kończyły się
zapasy żywności, a w czerwcu banki zboża były zupełnie puste. Wzrost
cen zboża w Zachodniej Afryce pogłębił kryzys. Wiele rodzin nie było
43

�stać na zakup ziarna. Drastycznie wzrosła się liczba dzieci, które wymagały specjalistycznej opieki medycznej i terapii zapobiegającej skrajnemu
niedożywieniu. W połowie czerwca odnotowano dwukrotny wzrost liczby skrajnie niedożywionych dzieci w stosunku do ubiegłego roku.
Odpowiedź UNICEF
Pod koniec 2004 roku UNICEF rozpoczął intensywny monitoring sytuacji w Nigrze, zwłaszcza w dystryktach najbardziej zagrożonych głodem. W kwietniu 2005 roku, już po przeznaczeniu na walkę
z głodem dużej części normalnego budżetu programów prowadzonych
w tym kraju, wystosował apel o dodatkową pomoc wysokości 1 miliona USD. W maju Organizacja Narodów Zjednoczonych zaapelowała
o pomoc wysokości 16 milionów USD, z czego 1, 3 miliona USD miała
być przeznaczona na działania UNICEF. W sierpniu pogarszająca się
sytuacja w Nigrze spowodowała rewizję apelu i jego wzrost do 81 milionów USD, z czego 14, 6 miliona USD przeznaczona była na działania
UNICEF.
Światowy apel w mediach przyniósł pozytywny skutek i odpowiedź
tysięcy darczyńców.
UNICEF zgromadził 19, 7 miliona USD, z czego 92% zostało rozdysponowanych przed końcem 2005 roku.
Rezultat przekazanej pomocy to wzrost liczby ośrodków terapeutycznych dla niedożywionych dzieci z 30 istniejących na początku 2005 roku
do 549 w październiku 2005. UNICEF wsparł także ponad 860 ośrodków prowadzonych wspólnie ze Światową Programem Żywieniowym
(WFP) oraz 24 innymi organizacjami pozarządowymi. Pomoc otrzymało ponad 325 000 dzieci. Zebrane środku zostały także przeznaczone na
stworzenie systemu zabezpieczeń, który pomoże uniknąć takim kryzysom w przyszłości, między innymi na budowę banków zboża.
UNICEF jest jedną z pierwszych organizacji, która dociera z pomocą
w miejsce klęsk żywiołowych. Ze względu na swoją obecność w 155 krajach i terytoriach może na bieżąco monitorować sytuację i alarmować
o zbliżającym się zagrożeniu.
44

�Ks. Zbigniew Sobolewski

CARITAS POLSKA WOBEC GŁODUJĄCYCH DZIECI
Jednym z groźnych zjawisk, rozwijających się we współczesnym
świecie jest narastanie ubóstwa oraz rozdźwięk ekonomiczny, techniczny i kulturowy, jaki pogłębia się pomiędzy bogatą Północą a żyjącym
w nędzy Południem. W skali globalnej obserwujemy fakt, że bogaci stale się bogacą, a ubodzy pogrążają się w nędzy.
Niestety, nie wszyscy mogą cieszyć się owocami postępu technicznego oraz rozwoju medycyny i innych gałęzi wiedzy. W dalszym ciągu
ludzkość boryka się z problemem wojen, głodu i nędzy materialnej oraz
duchowej. Nie przezwyciężono niesprawiedliwości społecznej i nie zapewniono wszystkim ludziom realizacji prawa do godnego życia.
Jednym z poważnych problemów, jak dotąd skutecznie nie rozwiązanym, jest głód i niedożywienie. Klęska głodu dotyka zwłaszcza najbiedniejsze, zacofane gospodarczo i społecznie kraje. Głód wyniszcza
Afrykę, Azję, Amerykę Południową.
Na zorganizowanym przez ONZ Szczycie Milenijnym we wrześniu
2000 roku, 147 przywódców państw z całego świata uzgodniło porozumienie nazywane Milenijnymi Celami Rozwoju. Cele te zostały ponownie ujęte na Konferencji z Monterrey w sprawie finansowania rozwoju.
W czerwcu 2003 roku na szczycie Grupy siedmiu w Evian we Francji
przywódcy powtórzyli swoje poparcie dla Milenijnych Celów Rozwoju.
191 państw członkowskich ONZ zobowiązało się między innymi, że
zredukują o połowę liczbę osób żyjących za mniej niż 1 dolara dziennie
obniżając tym samym procent osób cierpiących głód. Jest to ogromne
wyzwanie, gdyż szacuje się, że ponad miliard ludzi nadal walczy o przeżycie za mniej niż dolara dziennie a blisko 854 milionów ludzi, czyli
15 procent ludności świata, cierpi chroniczny głód. Według Światowej
Organizacji Zdrowia jedna czwarta głodujących to dzieci. Codziennie umiera z głodu 110 000 osób, w ciągu roku zaś 40 milionów ludzi,
w tym 7 milionów dzieci.
45

�Liczba głodujących i niedożywionych nie zmalała od 1990-1992
roku. Według danych FAO, 820 mln ludzi cierpiących głód żyje w państwach rozwijających się, 25 mln w krajach przekształcających się,
a 9 mln w krajach rozwiniętych.
Do 2015 roku liczba głodujących miała zmniejszyć się do 31 milionów, podczas gdy trendem rocznym jest wzrost liczby głodujących
o 4 mln w roku.
W Afryce subsaharyjskiej liczba głodujących skoczyła z 169 mln
w latach 1990-1992 do 209, 2 mln w latach 2001-2003. W 41 krajach
Afryki położonych na południe od Sahary 26 mln dzieci jest niedożywionych. Żywności brakuje także w 6 krajach na północnym zachodzie
i zachodzie Afryki. Wielu mieszkańców Liberii, Sierra Leone lub Czadu
musi zadowolić się jedną miską ryżu raz na dwa a nie kiedy nawet trzy
dni.
Wśród przyczyn wymienia się wzrost AIDS, wojny i katastrofy naturalne, szczególnie w Burundi, Erytrei, Liberii, Sierra Leone i Republice
Demokratycznej Konga.
Kongo budzi najwięcej troski FAO, ponieważ z powodu wojny w latach 1998-2002 liczba głodujących potroiła się z 12 mln do 37 mln, czyli
72% ludności. To paradoks, gdyż ten kraj posiada duże zasoby naturalne. Brakuje tutaj woli politycznej, aby wykorzystać bogactwo naturalne
na korzyść głodujących.
Przytoczone, wyrywkowe dane są zatrważające. Zdumiewają tym
bardziej, gdy uświadomimy sobie fakt, że obecnie wielkość światowej
produkcji żywności jest bliska osiągnięcia historycznego maksimum.
Pomimo, że świat może wyprodukować więcej żywności niż potrzeba do
wykarmienia obecnie żyjących ludzi, statystyki wciąż alarmują danymi
mówiącymi o śmiercionośnym głodzie i chronicznym niedożywieniu.
Dziwić musi fakt, że w wielu krajach kobiety, mężczyźni i dzieci cierpią
głód, pomimo tego, iż mają one odpowiednie możliwości produkcyjne.
Klęska głodu nie bierze się zatem z przeludnienia, czy innych przyczyn
naturalnych, ale uwarunkowana jest przyczynami politycznymi i kalkulacjami ekonomicznymi. Kiedy głodują jedni – jednocześnie niszczy
46

�się żywność celem utrzymania jej wysokiej ceny. Raport FAO wskazuje
jasno, że aby zredukować liczbę głodujących konieczny jest rozwój rolnictwa, przynajmniej w krajach, w których sytuacja jest najgorsza.
W 1984 roku kraje pomagające Afryce przeznaczyły na pomoc dla
rolnictwa 8 mld dolarów. W 2002 roku już tylko 3 mld dol. Kraje bogatej północy poczyniły serię działań ekonomicznych, które hamują produkcję rolniczą oraz eksport w Afryce.
Zwykle, kiedy mówimy o głodzie i niedożywieniu mamy na myśli
kraje trzeciego i czwartego świata. Współczesna nauka rozszerza pojęcie głodu. Mówi się o tzw. „głodzie ukrytym” lub „niedożywieniu”. Są to
stany związane z brakiem jednego lub kilku podstawowych składników
diety takich jak: aminokwasy, sole mineralne lub witaminy. Ten „głód
ukryty” był mało znany wcześniej, gdyż nie posiadano wiedzy na temat
podstawowych składników pożywienia. Obecnie termin „głód ukryty”
(niedożywienie) oznacza brak blisko czterdziestu podstawowych składników niezbędnych do utrzymania zdrowia. Brak pewnych mikroelementów i witamin jest przyczyną anemii. Niedobór tych składników
w organizmie powoduje przedwczesną śmierć, która nie musi być uwarunkowana całkowitym brakiem pożywienia.
Kontynentem szczególnie cierpiącym w wyniku głodu jest Afryka.
Angola, Malawi, Zimbabwe, Leshoto, Mozambik, Suazi i Zambia permanentnie zmagają się z głodem. „Z 63, 3 mln jej mieszkańców, na
chroniczny głód w lipcu 2002 r., skazanych było 8, 5 mln. W marcu
2003 roku liczba głodujących wzrosła do około 14 mln. W samej Afryce Południowej 50 tys. czarnych dzieci walczy tam ze śmiercią każdego dnia, a 136 umiera. Równocześnie należy zauważyć, że Południowa
Afryka ma nadwyżkę eksportu produktów rolnych nad importem. Eksportuje się nawet kukurydzę, która jest podstawowym pokarmem czarnych rodzin. I nie jest to jedyny kraj znajdujący się w podobnej sytuacji
(Etiopia, Kenia, Somalia, Sudan, Tanzania i Uganda)” (ks. Jacek Pawlik
SVD).
Myliłby się jednak ten, kto problem niedożywienia odnosiłby jedynie do Afryki, Ameryki Południowej czy Azji.
47

�Z tym problemem spotykamy się również w Polsce, chociaż jest on
wstydliwie przemilczany. Według badań GUS ok. 58% osób żyje poniżej
minimum socjalnego a 30% ocenia swe dochody jako ledwie wystarczające do zaspokojenia najważniejszych potrzeb życiowych. Wynikiem
trudnej sytuacji ekonomicznej rodzin, zwłaszcza w których jeden lub
oboje rodziców są bezrobotne jest ograniczenie dostępu do pełnowartościowego pożywienia. Rodziny ograniczają środki przeznaczane na
zakup żywności, a to sprawia powstanie zjawiska niedożywienia, a nawet głodu.
Obecnie wiele uwagi poświęca się prawidłowemu odżywianiu. Zwraca się uwagę na to, że niedobory niektórych składników odżywczych lub
stosowanie niezdrowej diety mogą zaburzyć lub zahamować prawidłowy
rozwój fizyczny, emocjonalny i psychiczny. Nieprawidłowe odżywianie
się sprzyja wielu chorobom, a jej ograniczanie może mieć negatywne
skutki psychospołeczne, które mogą doprowadzić do izolacji społecznej
i zaburzenia relacji interpersonalnych.
Problem niedożywienia a nawet głodu dotyczy 650 tysięcy dzieci
w Polsce. Według badań od 30 do 70% dzieci w wieku szkolnym jest
niedożywionych. Trudniejsza sytuacja jawi się na terenach wiejskich,
zaniedbanych gospodarczo i kulturowo, gdzie panuje duże bezrobocie.
Z głodem i niedożywieniem łączą się kompleksy niższości oraz pesymizm życiowy. Dzieci te przeżywają swoją sytuację jako upokarzającą
i beznadziejną.
Caritas Polska w miarę posiadanych możliwości stara się przyjść
z pomocą głodującym dzieciom za równo w kraju jak i za granicą.
W 2006 roku Caritas Polska przeznaczyła na pomoc dla głodującej
Afryki 172 119 dolarów i 414 471 zł.
Projekty dotyczące dożywiania dzieci oraz zapewnienia im wykształcenia i opieki lekarskiej były realizowane przy współpracy z misjonarzami z Polski, w oparciu o ich placówki. Współpraca z nimi wydaje się najlepszym sposobem zagwarantowania, że udzielana pomoc
rzeczywiście dotrze do potrzebujących, a nie zostanie rozgrabiona lub
zmarnowana.
48

�Caritas Polska współpracuje również z Caritas Internationalis, realizując zadania wskazane przez tę organizację i wpłacając środki finansowe na jej konto.
W roku 2006 roku Caritas współpracowała z Księżmi Sercanami
z Kongo (par. św. Klemensa w Kinshasie). Dofinansowała roczną pomoc żywnościową dla 150 dzieci oraz zorganizowała naukę dla 50 dzieci opuszczonych przez rodziców i bezdomnych. Pomoc obejmowała
wydawanie ryżu, mąki kukurydzianej, soli, fasoli, oliwy, mięsa a także
mydła, ubiorów szkolnych, zeszytów i długopisów. W parafii istnieje
prężnie działający zespół charytatywny, który zajmuje się udzielaniem
niezbędnej pomocy. Jej beneficjentami są dorośli, ale również dzieci,
których rodziców nie stać na posyłanie ich do szkoły. Caritas w 2006
roku przekazała dla nich sumę 6 238 dolarów.
Ponadto Caritas Polska dofinansowała pomoc dla sierot – ofiar wojny oraz rodziców chorych na AIDS w diecezji Tsumbe w Kongo. Pomoc
udzielana była również dzieciom chorym na trąd. Opieką objęto 256
sierot chorych na trąd (56 z nich żyje w 2 sierocińcach Caritasu). Są to
dzieci ulicy, pozostawione bez żadnej opieki rodziców.
W miejscowości Lodji jest dożywianych 200 dzieci. Caritas dożywia
także 56 dzieci w regionie Sankur. Są to dzieci – żołnierze, zdemobilizowani z armii rebelianckiej. Otrzymują one żywność, środki czystości,
ubranie oraz możliwość nauki w szkole. Zakupiono również leki służące
do leczenia malarii. Caritas przeznaczyła na ten cel 9 500 dolarów.
Współpracując z Siostrami Pallotynkami w Goma (Kongo) i Masace (Rwanda) Caritas pomogła w odbudowie 2 domów dla sierot, które
zniszczyły ulewne deszcze i burze. Z pomocy skorzystało 11 sierot (5 175
dolarów). W prowadzonym przez Siostry Pallotynki Ośrodku Dożywiania w Keshero Goma przez cały rok trwa akcja dożywiania. Oprócz tego
siostry uczą miejscową ludność uprawiania roli. Caritas przekazała na
dożywianie dzieci 16 206 dolarów.
Księża Pallotyni odbudowują szkołę podstawową w Kibeho (Rwanda), zniszczoną podczas wojny. Caritas Polska wspomogła tę inicjatywę
oraz dożywianie uczęszczających do szkoły dzieci sumą 30 000 dolarów.
49

�W Rwandzie Caritas Polska wspomaga prowadzony przez Siostry
Służki NMP Niepokalanej Ośrodek Medyczny Karama. Na leczenie
i dożywianie dzieci przeznaczono 12 000 dolarów.
Caritas Polska pomagała również ludności Nigru, dotkniętych klęską
suszy. W 2006 roku przeznaczono dla nich 414 471 złotych. Na skutek suszy i plagi szarańczy na przełomie 2004/2005 roku ucierpiało ponad 3 mln
mieszkańców Nigru. Caritas Polska współpracując z Caritas Niemiecką
i innymi Caritas w Europie zaangażowała się w zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego dla ofiar klęski głodu. Pomoc ta polegała na dożywianiu oraz przekazywaniu rolnikom ziarna pod zasiew. Opieką objęto
2 000 rodzin. Prowadzony jest program szkoleniowy dla mieszkańców
wiosek, którego celem jest nauka rozpoznawania niedożywienia dzieci
oraz opieki nad dziećmi niedożywionymi. Tą pomocą objęto 89 wiosek.
W ramach międzynarodowego programu pomocy SOA, koordynowanego przez Caritas Internationalis, Caritas Polska przekazała dla Caritas Kenia 93 000 dolarów. Środki te zostały przeznaczone na pomoc
żywnościową dla najbiedniejszych rodzin.
Oprócz pomocy głodującym dzieciom w Afryce, Caritas Polska dofinansowuje dożywianie dzieci polskiego pochodzenia w dwóch przedszkolach na Litwie (6 497 zł.) i Białorusi (13 218 zł).
W Polsce Caritas zaangażowała się w akcję systematycznego dożywiania dzieci. Codziennie w placówkach Caritas, posiłek otrzymuje 150
tys. Dzieci. Caritas parafialne i diecezjalne dofinansowują obiady szkolne dla 75 tys. dzieci. Dla większości z nich jest to jedyny ciepły posiłek
w ciągu dnia. W świetlicach socjoterapeutycznych codziennie otrzymuje posiłek 37 tys. dzieci. W innych placówkach niż świetlice Caritas,
dożywia 38 tys. dzieci. W ramach „Programu Skrzydła”, kompleksową
opieką otacza ponad 1 000 dzieci ze szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych.
Caritas Polska poprzez kampanie społeczne (Kromka Chleba, Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom) stara się uwrażliwić społeczeństwo polskie na problem niedożywienia dzieci oraz konieczność zapewnienia im
właściwego życiowego startu.
50

�Dzięki ofiarności pracowników i wolontariuszy, zwłaszcza Parafialnych Zespołów Caritas udaje się gromadzić środki na dożywianie dzieci,
leczenie, wypoczynek zimowy i letni oraz kształcenie. Z pewnością jest
jeszcze wiele do zrobienia, gdyż nie wszystkie dzieci, które tego wymagają, mają zapewnioną opiekę ze strony dorosłych. Niemniej jednak nie
można – widząc ogrom potrzeb – popadać w rezygnację. Trzeba rozwijać w sobie i innych „nową wyobraźnię miłosierdzia, do której rozbudzenia wzywał Jan Paweł II, aby żadne dziecko w Polsce i na świecie nie
cierpiało głodu.

51

�ECCLESIA
IN AFRICA
Pojednanie, sprawiedliwość i pokój
– wyzwania dla Kościoła w Afryce
na początku XXI w.

Redaktor:
Jarosław Różański OMI

Missio-Polonia
Warszawa 2006

�Ks. Czesław Noworolnik

IMIĘ A TOŻSAMOŚĆ CZŁOWIEKA
REFLEKSJA ANTROPOLOGICZNO-TEOLOGICZNA
1. Prawa człowieka i prawa dziecka w dokumentach organizacji
międzynarodowych
Wiele dokumentów międzynarodowych gwarantuje równość
wszystkich obywateli wobec prawa. W Powszechnej Deklaracji Praw
Człowieka z 10 grudnia 1948 r. czytamy m.in.: „Wszyscy ludzie rodzą
się wolni i równi w swej godności i w swych prawach. Są oni obdarzeni
rozumem i sumieniem i powinni postępować wobec innych w duchu
braterstwa” (art. 1). „Każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swojej osoby” (art. 3). „Każdy człowiek ma prawo do tego,
by wszędzie uznawano jego osobowość prawną” (art. 6). „Wszyscy są
równi wobec prawa i są uprawnieni, bez jakiejkolwiek dyskryminacji,
do jednakowej ochrony prawnej. Wszyscy są uprawnieni do jednakowej ochrony przed jakąkolwiek dyskryminacją, będącą pogwałceniem
niniejszej Deklaracji, i przed jakimkolwiek podżeganiem do takiej dyskryminacji” (art. 7). Deklaracja Praw Człowieka potwierdza także
równość praw wszystkich ludzi (art. 2), zakazuje niewolnictwa (art. 4),
tortur i nieludzkiego traktowania (art. 5.), występuje w obronie życia
prywatnego (art. 12), wolności myśli, sumienia i religii (art. 18), deklaruje ochronę życia prywatnego (art. 12), podkreśla prawo do pracy (art.
23), prawo do odpowiedniej stopy życiowej (art. 25), specjalną opiekę
dla macierzyństwa i dzieciństwa (art. 25)�.
Bardziej szczegółowe wskazania zawarte zostały w Międzynarodowych Paktach Praw Człowieka z 16 grudnia 1966 roku�. Są to pakty dotyczące praw społecznych, gospodarczych i kulturalnych, a także praw
	Zob. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, [online], [dostęp: 16 lutego 2007], http://
www.hfhrpol.waw.pl/index_pliki/prawo/Powszechna_Deklaracja_Praw_Czlowieka.rtf.
�
	 Międzynarodowe Pakty Praw Człowieka, [online], [dostęp: 16 lutego 2007], http://
www.ms.gov.pl/prawa_czl_onz/prawa_czlow_ICCPR.doc.
�

53

�cywilnych i politycznych. Artykuł 2 tegoż dokumentu gwarantuje wszystkim równe prawa „bez względu na jakiekolwiek różnice, takie jak: rasa,
kolor skóry, płeć, język, religia, poglądy polityczne lub inne, pochodzenie
narodowe lub społeczne, sytuacja majątkowa, urodzenie lub jakiekolwiek
inne okoliczności” (art. 2 pkt 1). Ponadto każde z Państw, które podpisało
Pakt zobowiązało się do zapewnienia każdej osobie skutecznych środków
ochrony prawnej do obrony tych praw (por. art. 2 pkt 3).
Te deklaracje posłużyły innym organizacjom – agendom ONZ do
sformułowania szczegółowych zobowiązań dotyczących różnych grup
ludzi, a także grup wiekowych. Szczególne miejsce mają deklaracje dotyczące praw dzieci. W artykule 13 Paktu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych czytamy, że Państwa – Strony „uznają prawo
każdego do nauki. Są one zgodne, że nauczanie powinno zmierzać do
pełnego rozwoju osobowości i poczucia godności ludzkiej i umacniać
poszanowanie praw człowieka i podstawowych wolności”�. Czterdzieści
pięć artykułów Paktu Praw Cywilnych i Politycznych mówi dość szczegółowo o prawach człowieka do życia, wolności, nauki, udziału w życiu
publicznym, ochrony, rodziny (art. 23), o równości, o wolności myśli,
sumienia i religii (art. 18), obrony praw dziecka (art. 24). Wspomniany
Pakt postanawia (art.24), że każde dziecko bez żadnej dyskryminacji ze
względu na rasę, kolor skóry, płeć, język, religię, pochodzenie narodowe
lub społeczne, sytuację majątkową lub urodzenie, ma prawo do środków ochrony, jakich wymaga status małoletniego, ze strony rodziny,
społeczeństwa i państwa. Każde dziecko powinno być zarejestrowane
niezwłocznie po urodzeniu i posiadać nazwisko. Każde dziecko ma też
prawo do nabycia obywatelstwa”�. Do ochrony tych praw został ustanowiony Komitet Praw Człowieka (art. 28).
Deklaracja Praw Dziecka przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne
ONZ dnia 20 listopada 1959 r. wśród wielu postulatów mających na
celu zapewnienie dzieciom właściwej ochrony ich praw, w art. 3 wy	 Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych, [online], [dostęp: 16 lutego
2007], http://www.ms.gov.pl/prawa_czl_onz/prawa_czlow_14.doc.
�
	 A. Łopatka, Legislacyjne podstawy ochrony praw dziecka – aspekt międzynarodowy,
[online], [dostęp: 16 lutego 2007], http://www.brpd.gov.pl/detail.php?recid=90.
�

54

�raźnie stwierdza, że „z chwilą przyjścia na świat dziecko ma prawo
do nazwiska i obywatelstwa”�. Dokumentem mającym rangę swoistej
„światowej konstytucji praw dziecka”, jak zauważa prof. Adam Łopatka
jest Konwencja Praw Dziecka, przyjęta przez ONZ 20 listopada 1989
roku�. W Preambule tejże Konwencji czytamy m.in.: „każdy człowiek
uprawniony jest do korzystania z zawartych w nich praw i wolności, bez
względu na jakiekolwiek różnice wynikające z przynależności rasowej,
koloru skóry, płci, języka, religii, poglądów politycznych lub innych,
narodowego lub społecznego pochodzenia, cenzusu majątkowego, urodzenia oraz jakichkolwiek innych” oraz „dzieci mają prawo do szczególnej troski i pomocy”. Wychodząc z tych przesłanek Konwencja uznała,
że prawa dziecka wymagają szczególnej ochrony. Dziecko – zaznaczmy
każde dziecko musi być traktowane podmiotowo a nie przedmiotowo.
Chodzi o takie traktowanie dziecka, by skutecznie chronić jego godność
i tożsamość. W wielu punktach Konwencja zwraca uwagę na konieczność zapewnienia dzieciom godziwych warunków materialnych, moralnych, zdrowotnych i prawnych do właściwego rozwoju. Szczególnie
interesującymi dla nas są art. 7 i 8 dlatego przytoczymy je w całości:
Art. 7.
1. Niezwłocznie po urodzeniu dziecka zostanie sporządzony jego akt
urodzenia, a dziecko od momentu urodzenia będzie miało prawo do
otrzymania imienia, uzyskania obywatelstwa oraz, jeśli to możliwe, prawo do poznania swoich rodziców i pozostawania pod ich opieką.
2. Państwa-Strony zapewnią, aby te prawa stały się zgodne z ich prawem wewnętrznym oraz z ich międzynarodowymi zobowiązaniami
w tej dziedzinie, w szczególności w przypadkach, gdyby brak tych uregulowań spowodował, iż dziecko zostałoby bezpaństwowcem.
Art. 8.
1. Państwa-Strony podejmują działania mające na celu poszanowanie prawa dziecka do zachowania jego tożsamości, w tym obywatelstwa,
	 Międzynarodowa Deklaracja Praw Dziecka, [online], [dostęp: 16 lutego 2007], http://
fpd.free.ngo.pl/osrd/akty/deklaracja.html, art. 3.
�
	Por. A. Łopatka, Legislacyjne podstawy ochrony praw dziecka – aspekt międzynarodowy,
art. cyt.
�

55

�nazwiska, stosunków rodzinnych, zgodnych z prawem, z wyłączeniem
bezprawnych ingerencji.
2. W przypadku gdy dziecko zostało bezprawnie pozbawione części lub wszystkich elementów swojej tożsamości, Państwa-Strony okażą
właściwą pomoc i ochronę w celu jak najszybszego przywrócenia jego
tożsamości”�.
Od czasu ogłoszenia już 192 państwa ratyfikowały Konwencję. Wobec powyższego można by mniemać, że prawa dziecka, a wśród nich
gwarantujące uznanie przez państwo dziecka za podmiot prawo do
tożsamości, są zagwarantowane na całym świecie. Rzeczywistość jednak nie napawa optymizmem. Dane zebrane przez UNICEF pokazują, że na świecie ponad 48 mln dzieci poniżej 5 roku życia nie jest po
urodzeniu rejestrowanych. To ponad 1/3 (36%) całej populacji dzieci
poniżej 5 roku życia. Najtrudniejsza sytuacja jest w krajach Południowowschodniej Azji (63% – ponad 23 mln) oraz Afryki Subsaharysjkiej
(55% – ponad 15 mln). Na kolejnych miejscach są kraje Azji Wschodniej i Pacyfiku (19% – prawie 4 mln), Ameryki Południowej i Środkowej
(15% – ponad 1, 7 mln), Środkowowschodniej i Północnej Afryki (16%
– ponad 1, 5 mln). W krajach wysokorozwiniętych odsetek dzieci niezarejestrowanych po urodzeniu sięga 2%, t.j. około 0, 2 mln�.
2. Kampania na rzecz dzieci bez imienia
Anglikański arcybiskup Desmond Tutu, laureat pokojowej Nagrody Nobla z 1984 roku, przy okazji inauguracji szerokiej kampanii
ONZ na rzecz powszechnej rejestracji dzieci powiedział, że w świecie
rozwiniętym naturalną rzeczą jest prawo do dowodu tożsamości. Każde dziecko po urodzeniu i zarejestrowaniu w urzędzie państwowym
uzyskuje status pełnoprawnego obywatela. Mały skrawek papieru potwierdzający kim dziecko jest daje mu prawo do korzystania z praw
	 Konwencja Praw Dziecka, [online], [dostęp: 16 lutego 2007], http://www.brpd.gov.pl/
prawa_dziecka_fr.html.
�
	 Count mi In! The global campaign for universal birth registration. Interim campaign
report 2005-06, [online], [dostęp: 16 lutego 2007], www.plan-international.org/pdfs/
countmein.pdf, s. 5.
�

56

�i przywilejów obywatelskich i socjalnych�. Brak zarejestrowania może
stać się dla dziecka przyczyną utraty podstawowych praw wynikających z obowiązującego systemu prawnego. Dziecko nie zarejestrowane
może mieć utrudniony, czy wręcz uniemożliwiony dostęp do edukacji, opieki zdrowotnej i społecznej. Dziecko bez dowodu tożsamości
właściwie dla państwa nie istnieje i w związku z tym łatwiej może być
skrzywdzone, wykorzystane i dyskryminowane. Takie dziecko łatwiej
można sprzedać, wykorzystać do ciężkiej pracy, zaciągnąć do wojska, wykorzystać seksualnie. Dzieci, o których istnieniu nie wiedzą
instytucje państwowe, czy międzynarodowe, w czasie wydarzeń powodujących masowe migracje bardzo łatwo mogą zostać rozdzielone
od rodziców i paść ofiarą handlarzy organami – nikt przecież o nie
się nie upomni. Dowód tożsamości, świadectwo urodzenia, może być
pierwszym krokiem w kierunku zapewnienia dziecku prawa do życia,
do przeżycia, do opieki ze strony służb publicznych.
UNICEF już od 1998 roku prowadzi szeroko zakrojoną kampanię
na rzecz rejestracji dzieci po urodzeniu. Kampania ta ma na celu wprowadzenie w życie cytowanego już wyżej art. 7 i 8 Międzynarodowej
Konwencji Praw Dziecka.
Problem dzieci bez imienia, dzieci bez tożsamości zauważony został
także przez Papieskie Dzieła Misyjne. W roku 2004 dyrekcje Papieskich Dzieł Misyjnych m.in. z Holandii, Belgii, Luksemburga, Polski,
Francji i Niemiec podjęły inicjatywę, by uświadomić instytucjom Unii
Europejskiej konieczność zaangażowania się w tej dziedzinie. Dzieci
wysyłały specjalnie przygotowane, lub wykonane własnoręcznie kartki z protestami. Kartki te zostały przekazane na ręce p. Jeana Spautz’a,
luksemburskiego członka Parlamentu Europejskiego10. Także Komisja
Episkopatu Polski ds. Misji i Sekcja Misjologii na UKSW w Warszawie postanowiła zająć się tą kwestią i uświadomić skalę problemu oraz
zainteresować nasze polskie środowiska problemem dzieci bez imienia.
	 Por. Desmond Tutu, w: Count mi In! The global campaign for universal birth registration. Interim campaign report 2005-06, dz. cyt., s. 4.
10
	 Por. Dzieci – dzieciom bez imienia, [online], [dostęp: 16 lutego 2007], http://www.
missio.org.pl/PDM/360_swiat.html.
�

57

�W niniejszym artykule będziemy chcieli przyjrzeć się temu zjawisku z teologicznego i antropologicznego punktu widzenia. Spróbujemy
ukazać podstawy konkretnego zaangażowania w pomoc dla dzieci pozostających na marginesie życia tylko dlatego, że nikt nie zadbał o ich
rejestrację. Pozostając jednym z wielu elementów interdyscyplinarnego
spotkania będziemy chcieli przyjrzeć się problemowi dzieci bez imienia
w kontekście fundamentalnych praw człowieka.
Rozpoznanie, uznanie i przestrzeganie przez społeczeństwo oraz instytucje państwowe praw jednostki jest jednym z elementów troski o poszanowanie godności człowieka jako osoby. Obrońcą i promotorem godności
człowieka i wynikających z niej praw człowieka przez cały okres swojego
pontyfikatu był sługa Boży Jan Paweł II, którego bez wątpnienia możemy
nazwać Papieżem Praw Człowieka czy też Papieżem Praw Dziecka. Poczynając od podstawowych tekstów takich jak Adhortacja Familiaris consortio11, w której cały 26 punkt poświęcony jest prawom dziecka, poprzez List
do dzieci całego świata z roku 199412, czy przemówienie na Zgromadzeniu
Ogólnym Narodów Zjednoczonych 2 października 1979 r. i inne przemówienia, Jan Paweł II niestrudzenie stawał w obronie praw dziecka.
W całym swoim nauczaniu Jan Paweł II zwracał uwagę na to, że
człowiek, jako jedyne stworzenie, którego Bóg chciał dla niego samego jest drogą Kościoła13. Im słabszy i bardziej bezbronny jest człowiek
– a takim właśnie jest dziecko, tym większa powinna być o niego troska. W służbie dziecku ważne jest by pochylając się nad człowiekiem
potrzebującym pamiętać, że chrześcijańska caritas każe traktować każdego człowieka z należnym mu szacunkiem. Statystyczne podejście
do problemów, z którymi boryka się współczesny człowiek nie zawsze
	 Zob. Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska „Familiaris consortio”, [online], [dostęp: 16
lutego 2007], http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/adhortacje/familiaris.html, 26.
12
	Zob. Jan Paweł II, List do dzieci „Tra pochi giorni”, [online], [dostęp: 16 lutego 2007],
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/listy/do_dzieci.html.
13
	 Jan Paweł II, List do kobiet, [online], [dostęp: 16 lutego 2007], http://www.mateusz.
pl/dokumenty/jpii-ldk.htm, 10; zob. także, Sobór Watykański II, Konstytucja Duszpasterska „Gaudium et spes”, 24; Jan Paweł II, Encyklika „Redemptor hominis”, [online],
[dostęp: 16 lutego 2007], http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/r_hominis.html, 14.
11

58

�idzie w parze z personalistyczną wizją człowieka. Każdy z milionów
osób pojawiających się w statystykach ma swoje imię. Imię wyróżnia
człowieka. Pozwala go zidentyfikować.
Antoine de Saint-Exupéry w Małym Księciu opisuje scenę spotkania Księcia z lisem. Lis tłumaczy na czym polega proces „oswajania”,
„stwarzania więzów”. Najogólniej chodzić może o to, by ktoś przestał
być jednym z tysięcy anonimowych małych ludzi a stał się tym jedynym
na świecie.
Ten – być może zbyt obszerny wstęp – pokazuje przestrzeń, w której będziemy się poruszać w naszym artykule. Chodzi o tę przestrzeń,
w której człowiek istnieje, rozpoznaje i poznaje samego siebie oraz jest
rozpoznawany przez społeczeństwo. Jednym z elementów pomagających człowiekowi określić kim jest, jest imię pozwalające odróżnić własne „ja” jako różne od innych „ja”.
W antropologii, którą można by nazwać „oddolną” to człowiek decyduje o tym, kim jest, o swojej godności i pozycji w świecie. Żadna
społeczność, żadna struktura nie jest w stanie pozbawić człowieka jego
godności. Zadaniem społeczności jest uznanie i ochrona praw wynikających z tej godności. Człowiek nie jest bezmyślną istotą. Pragnie zrozumieć samego siebie. Szuka odpowiedzi na pytanie: „kim jestem?”. Odkrywa, że jest osobą. Odkrywa swoją godność. Poznaje elementy, które
konstytuują tę godność. Następnie zaczyna patrzeć dalej. Odkrywa swoje relacje do innych, poczynając od najbliższych. Odkrywa, że nie jest
wyizolowaną wyspą, ale członkiem jakiejś większej wspólnoty ludzkiej
– najpierw rodziny, potem jakiejś większej grupy społecznej. Kolejnym
krokiem jest odkrycie relacji do Boga. W tym całym procesie człowiek
nie jest istotą anonimową, statystycznym reprezentantem gatunku ale
osobą wyjątkową i jedyną.
Jednym z elementów pozwalających na odróżnienie od innych jest
imię. Encyklopedia Katolicka stwierdza, że imię jest osobistym mianem
nadawanym człowiekowi zgodnie z zasadami tradycji danego rodu, epoki, itp. Jest ono wyróżnikiem osoby i służy do jej identyfikacji14. Kate	Por. S. Szymik, Imię, w: Encyklopedia Katolicka, t. 7, Lublin 1997, kol. 57.

14

59

�chizm Kościoła Katolickiego, idzie jeszcze dalej, w punkcie wyjaśniającym
znaczenie imienia Boga stwierdza, że imię wyraża istotę, tożsamość osoby i sens jej życia. Katechizm wyjaśnia, że ujawnienie swojego imienia
w przypadku Boga jest równoznaczne z pozwoleniem na to, aby inni mogli Go poznać. Stwierdzenie to można odnieść także do człowieka. Ujawnić imię oznacza w jakimś sensie ujawnić siebie, stając się dostępnym,
możliwym do głębszego poznania i do bycia wzywanym po imieniu15.
3. Personalistyczne podejście do każdego człowieka
Człowiek współczesny odczuwa wielką potrzebę samookreślenia
i dowartościowania swojego własnego „ja”. W świecie, w którym coraz
mocniej oddziaływają efekty globalizacji człowiek stara się za wszelką
cenę wyróżnić z masy, z grupy. Chce być zauważonym i docenionym.
Jan Paweł II w pierwszej i fundamentalnej dla swojego pontyfikatu
encyklice Redemptor Hominis zwrócił uwagę na wiele zagrożeń, jakie
niesie współczesna cywilizacja. Bezkrytyczny i pozbawiony etycznych
odniesień kult techniki, postępu, produkcji i konsumpcji zmierza według naszego wielkiego Papieża do nowych form imperializmu, w których człowiek przestaje być traktowany jako niepowtarzalny, osobowy
byt, posiadający swoją własną tożsamość i godność, a staje się ubezwłasnowolnionym elementem systemów skoncentrowanych na produkcji
i konsumpcji16. Sytuacja taka powoduje, że wielu ludzi za wszelką cenę
próbuje „wyrwać” się z tłumu i zaistnieć jako jednostka. Dokonuje się
to bardzo często według zasady: „za wszelką cenę”. W tym dążeniu do
wyróżnienia się ludzie posuwają się często do czynów łamiących wszelkie normy i zasady przyjęte w społeczeństwie. Zjawisko to obserwujemy
zarówno w świecie kultury i sztuki, w świecie gospodarki i polityki, jak
i w zwyczajnym, codziennym życiu. Ludzie gotowi są poświęcić wszystko i wszystkich tylko po to, by ich nazwisko i imię pojawiło się w prasie,
by – przynajmniej przez krótką chwilę – być na ustach wszystkich.
Człowiek broni się przed anonimowością. Chce odróżnić się od innych. Jednym ze sposobów, które nie uszły uwadze socjologów w ostatnich
	Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 203.
	Por. RH, 41.

15
16

60

�czasach jest moda na nadawanie dzieciom i używanie podwójnych imion.
Coraz powszechniejsze jest zjawisko nadawania podwójnych imion dzieciom na chrzcie św. Coraz więcej ludzi także przypomina sobie o tym, że
na chrzcie lub przy zapisie w Urzędzie Stanu Cywilnego otrzymali dwa
imiona i – czasem nawet po latach – zaczynają się nimi posługiwać. Charakterystyczny jest także fakt, że drugiego imienia zaczynają używać wtedy, gdy albo już osiągnęli jakiś awans społeczny, albo są na drodze do tego
awansu. Posiadanie i używanie podwójnego imienia dla wielu ludzi jest
bowiem wyrazem wyższego statusu społecznego. Jednym słowem – im
więcej imion, tym wyższy status społeczny, a co za tym idzie, wyższa samoocena, wyższa wartość człowieka. Imię spełnia więc ważną rolę.
Wspomniany już wyżej niezwykły rozwój techniki bez ograniczeń
i kontroli ze strony etyki jest dzisiaj źródłem obaw wielu ludzi. Ludzkość
stoi w obliczu nowej formy imperializmu, w którym człowiek wydaje
się coraz bardziej podporządkowany i uzależniony od techniki i ekonomii17. Wszystkie produkty – wytwory ludzkie – mogą, a nawet muszą
być oznaczone odpowiednimi kodami i zarejestrowane. Sprzyja to oczywiście kontroli i ułatwia codzienne życie. To zjawisko przedstawia się
jednakże zupełnie inaczej, kiedy zaczyna dotyczyć człowieka. Technika
wkroczyła z impetem także w dziedzinę kontroli nad człowiekiem. Elektronika opanowała już nie tylko świat maszyn. Coraz bardziej zaawansowane technicznie urządzenia i wszczepione różnego rodzaju identyfikatory pomagają zidentyfikować konkretnego człowieka – zarejestrować
go, a potem sprawować nad nim kontrolę. Takie systemy oznaczania
mogą służyć człowiekowi oraz zastąpić stosy dokumentów. Niestety coraz częściej służą także inwigilacji i panowaniu nad człowiekiem. Mogą
stać się narzędziem zniewolenia. Nieprzypadkowo w apokaliptycznych
wizjach końca świata często przywołuje się obraz z ostatniej księgi Pisma Świętego, gdzie oznaczenie znamieniem jest dowodem ostatecznego
podporządkowania: „I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że
	Zob. Jan Paweł II, Encyklika „Fides et ratio”, [online], [dostęp: 16 lutego 2007], http://
www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/fides_ratio_0.html, 81,
RH, 15.
17

61

�nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii
lub liczby jej imienia” (Ap 13, 16-17). Dla równowagi trzeba dodać, że
także wszyscy, którzy dostąpią zbawienia będą naznaczeni – ale w tym
przypadku znakiem ma być imię Baranka: „I będą oglądać Jego oblicze,
a imię Jego – na ich czołach” (Ap 22, 4).
Dla człowieka jednym z najbardziej charakterystycznych znaków
rozpoznawczych jest, jak już wspominaliśmy imię. Kiedy słyszymy wypowiadane czyjeś imię utożsamiamy je z daną osobą, z jakąś konkretną
ideą, dziełem lub czynem dokonanym przez daną osobę. Imiona sportowców, polityków, gwiazd filmowych, naukowców i innych sławnych
ludzi stają się często także znakiem rozpoznawczym miejsc, instytucji,
przedmiotów, marką handlową.
W wielu kulturach ludzie przywiązywali i do dzisiaj przywiązują do
imienia wielkie znaczenie18. Ludzie wierzyli, że imię ukazuje osobiste cechy człowieka, który je nosi. Imię nadawane dziecku wiązane było często
z okolicznościami, w jakich dziecko przyszło na świat, z miejscem, w którym się narodziło lub czasem przyjścia na świat. Imię wyrażało także często życzenie, oczekiwanie, marzenie rodziców względem ich dziecka.
Oprócz indywidualnego wymiaru imię posiada także duże znaczenie społeczne. Imię wiąże człowieka z grupą – z rodziną, plemieniem,
narodem. Widać to na przykładzie zwyczaju przekazywania imienia
w kolejnych pokoleniach. Przekazywanie przez umierających członków
rodziny lub większej społeczności imienia nowym – przychodzącym
na świat członkom wspólnoty – niejako wszczepiało danego człowieka w konkretny etos i pozwalało na przekazywanie tak materialnych,
jak i duchowych osiągnięć społeczności następnym pokoleniom. Był to
więc jeden z elementów pozwalających na zachowanie tożsamości.
4. Imię – znak przynależności
Biblia może stanowić bardzo bogate źródło do studiów nad znaczeniem imienia. W starożytnym świecie, który reprezentuje Biblia imię
	 Zob. E. Czykwin, Nadawanie imion dzieciom z mniejszości prawosławno-białoruskiej
jako przejaw procesów asymilacyjnych, [online], [dostęp: 16 lutego 2007], http://pip.uwb.
edu.pl/zaklady/czykwin/czykwin_pliki/Imiona.doc, s. 2.
18

62

�miało rzeczywiście istotne znaczenie. Określało tożsamość każdej osoby
w relacji do innych ludzi i do Boga. Nadawanie imienia zawsze było
bardzo ważnym elementem życia. W samym akcie nadania imienia
podkreślona była rola ojca jako tego, który dał życie synowi (zob. Łk
1, 62-63). Bardzo często ojciec przekazywał dziecku swoje własne imię.
Do dzisiaj na Bliskim i Dalekim Wschodzie i w wielu innych miejscach
w imieniu występuje dodatek wskazujący na ojca, który jest równie ważny jak własne imię. „Ben”, „Bin” kogoś oznacza syna kogoś. U naszych
wschodnich sąsiadów, Rosjan, do imienia własnego dodaje się do dzisiaj imię ojca (np. Alosza Aleksiejewicz oznacza Aloszę, syna Aleksieja).
W naszej zachodniej kulturze rolę wiążącą człowieka z rodziną spełnia
nazwisko – rodowe imię – noszone przez wszystkich członków rodziny. Kiedy jeszcze bardziej chce się dziecko związać z rodziną, zaznaczyć
jego prawa do dziedziczenia, pierwszeństwo w tych prawach, przekazuje się – najczęściej pierworodnemu – imię ojca rodziny. Dla odróżnienia
od ojca zwracamy się wtedy do syna o takim samym imieniu dodając
wyrażenie „junior”.
Możliwość nadawania czy też jego zmiany imienia było w starożytnym świecie oznaką panowania nad daną osobą. Król zwycięzca często
nadawał lub zmieniał na nowe imiona pokonanym i wziętym do niewoli przeciwnikom. W Biblii to przede wszystkim Bóg nadaje lub zmienia imiona. Już na początku istnienia świata Adam został przez Boga
nazwany po imieniu – podobnie Ewa. Następnie Bóg nakazał Adamowi, aby nazwał po imieniu wszystkie zwierzęta stworzone przez Boga
(por. Rdz 2, 19n). Imiona pierwszych ludzi wyrażały istotę człowieka.
Adam po hebrajsku znaczy „człowiek”, a ściślej od słowa adamah – pole
uprawne, ziemia, proch. Kobietę Bóg nazwał na początku Iszszah tzn.
niewiasta, kobieta19. Po grzechu pierworodnym kobieta otrzymała nowe
imię – Ewa, to znaczy żyjąca, ponieważ miała się stać matką wszystkich
żyjących (por. Rdz 2, 19. 23; 3, 20).
W Starym Testamencie Bóg zmienia imiona niektórym wybranym
na znak specjalnej misji, jaką ma zamiar im powierzyć, a także na znak
	Por. Encyklopedia biblijna, Warszawa 1999, s. 13.

19

63

�szczególnego błogosławieństwa i opieki nad danym człowiekiem oraz
dla podkreślenia przełomu, zmiany zachodzącej w jego życiu (np. Abraham, Sara, Jozue, Izrael, Piotr). Także w Nowym Testamencie spotykamy się z przykładami zmiany imienia. Jezus zmienił Szymonowi
imię na Piotr – skała (opoka) gdy chciał wskazać na jego rolę w Kościele
(por. Mt 16,17-19). Kiedy Szaweł z prześladowcy Ewangelii stał się jej
najwierniejszym sługą i Apostołem zaczął używać rzymskiego imienia
Paweł w miejsce semickiego Szaweł (por. Dz 13,9).
5. Imię – znak bliskości
W imieniu, które nosimy i które zostało dla nas wybrane przez rodziców nie ma nic tajemniczego, pogańskiego czy też fatalistycznego,
magicznego. Z drugiej strony imienia nie można także zredukować do
czysto funkcjonalnego znaczenia. Imię nie służy tylko do odróżnienia
jednej osoby od drugiej w społeczeństwie, czy do statystycznych celów,
takich jak ewidencja, czy rejestracja. Imię wiąże nas z innymi, a przede
wszystkim wiąże nas z Bogiem.
W dzisiejszych czasach wyborem imienia dla dziecka, które przychodzi na świat często rządzi przypadek, lepszy lub gorszy gust rodziców,
czasem zupełnie nieprzemyślane „widzimisię” rodziców. Współczesny
– nowoczesny człowiek – rzadko już dzisiaj uznaje i wierzy w wartość
życzeniową imienia, a jeszcze mniej uznaje zawierającą się w imieniu
tajemnicę, niepowtarzalną tajemnicę „osoby”. Kiedy już imię zostało
wybrane i nadane, mały człowiek dzięki nazywaniu go po imieniu (jego
własnym imieniem) wychodzi z anonimowości, może być „nazywany”,
może być „wzywany”. Można się do niego zwrócić osobowo, można go
zawołać – jego konkretnego. Taki człowiek – można powiedzieć – zyskuje, nabywa twarz, tożsamość. Możemy powiedzieć, że imię staje się
niejako synonimem osoby, która je nosi. Jan, Maria, Piotr, Julia to nie
„jacyś tam ludzie”, ale konkretni, wyodrębnieni z milionów innych, nawet jeśli takie samo imię nosi wiele innych osób.
Znać imię człowieka albo imię Boga oznaczało w przeszłości i także
dzisiaj – wśród wielu innych znaczeń, że pozostajemy z kimś w szczegól64

�nej zażyłości, że wiąże nas z tym kimś bardziej intymna więź niż z innymi.
Opierając się na tym fakcie specjaliści od pedagogiki radzą by w szkole
zwracać się do uczniów po imieniu. Z tego samego powodu z chwilą, kiedy nawiązujemy bliższą znajomość z drugim człowiekiem przechodzimy
z nim na „ty” i zaczynamy zwracać się do siebie po imieniu.
6. Imię – znak chrześcijanina
W tradycji chrześcijańskiej imię także ma szczególne znaczenie.
W związku z tym nawet tak poważny dokument, jak Kodeks Prawa
Kanonicznego w kanonie 855 przypomina wierzącym, że „rodzice,
chrzestni i proboszcz powinni troszczyć się, by nie nadawać imienia obcego duchowi chrześcijańskiemu”20. Wybór imienia, jakie daje
się dziecku na chrzcie św. jest wyrazem wiary i wspólnoty z całym
mistycznym Ciałem Chrystusa. Chrześcijańskie imię jednoczy żyjących z tymi, którzy już odeszli z tego świata. Jest znakiem przynależności do Kościoła, który jest wspólnotą łączącą w mistyczny sposób
wszystkich Jego członków, tak żywych jak i umarłych. Kościół wierzy
w świętych obcowanie i ich wstawiennictwo. Dzięki imieniu świętego
– kanonizowanego patrona – wytwarza się szczególnego rodzaju więź
pomiędzy chrześcijaninem żyjącym na ziemi, a mieszkańcami nieba.
Imię chrzcielne wybrane przez rodziców, a także imię wybrane już
świadomie w sakramencie bierzmowania, przypomina człowiekowi
o powołaniu do świętości i ostatecznym przeznaczeniu wszystkich do
szczęścia w niebie.
Chrześcijanin korzysta z opieki świętych i jest wezwany do naśladowania cnót świętego patrona. Wydarzeniem, w którym potwierdza się
ten związek ze świętymi jest bierzmowanie, w czasie którego kandydaci obierają sobie – już w sposób świadomy – imię patrona najbardziej
im odpowiadającego. Jeszcze wyraźniej pokazuje to praktyka obierania
i używania nowego – zakonnego imienia. Imię jest więc ciągłym przypomnieniem o drodze, którą człowiek wierzący wybiera. Nic dziwnego,
że w związku z tym Katechizm Kościoła Katolickiego wiąże imię chrześ	Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 855.

20

65

�cijańskie z powołaniem. W punkcie 2158 czytamy, że „Bóg wzywa każdego po imieniu (Por. Iz 43,1; J 10,3)”21.
Imię każdego człowieka jest święte, jest ikoną osoby. Domaga się szacunku ze względu na godność tego, kto je nosi. Fundamentalny związek
imienia z człowiekiem podkreśla p. 2159, w którym czytamy: „Otrzymane
imię pozostaje na zawsze. W Królestwie niebieskim zajaśnieje w pełnym
blasku tajemniczy i niepowtarzalny charakter każdej osoby naznaczonej
Bożym imieniem. „Zwycięzcy dam... biały kamyk, a na kamyku wypisane
imię nowe, którego nikt nie zna oprócz tego, kto [je] otrzymuje” (Ap 2,17).
„A oto Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące, mające imię Jego i imię Jego Ojca wypisane na czołach” (Ap 14,1)”22.
Dotykamy w tym momencie innego znaczenia imienia, które – można tak powiedzieć – dla chrześcijanina jest znakiem przynależności
rodowej, rodzinnej, wspólnotowej. Na chrzcie świętym każdy wierzący otrzymuje fundamentalne dla niego imię – chrześcijanina. Chrzest
dokonywany jest „w imię Trójcy Przenajświętszej”. Człowiek staje się
chrześcijaninem – otrzymuje imię Chrystusa, które będzie go wyróżniało już na zawsze. Jan Paweł II w encyklice Redemptoris Missio mówi na
ten temat następująco: „To nowe życie jest darem Bożym i od człowieka wymaga się, by je przyjął i pozwolił mu w sobie wzrastać, jeśli chce
urzeczywistnić siebie samego na miarę swego integralnego powołania
na podobieństwo Chrystusa”23. W programowej encyklice Redemptor
Hominis, przypominając Soborową prawdę o tym, że człowiek jest drogą Kościoła, Jan Paweł II mówi o powołaniu – losie człowieka, który
właśnie poprzez szczególne Boże wybranie i powołanie w ścisły i nierozerwalny sposób zespolone jest z Chrystusem24. Papież stwierdza, że
drogą Kościoła jest „każdy człowiek na tej planecie – na tej ziemi – którą oddał Stwórca pierwszemu człowiekowi, mężczyźnie i kobiecie, mówiąc: czyńcie ją sobie poddaną (por. Rdz 1, 28). Każdy człowiek w całej
	Katechizm Kościoła Katolickiego, 2158.
	KKK, 2159.
23
	Jan Paweł II, Encyklika „Redemptoris Missio”, [online], [dostęp: 16 lutego 2007], http://
www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/r_missio_1.html, 7.
24
	Por. RH, 14.
21
22

66

�tej niepowtarzalnej rzeczywistości bytu i działania, świadomości i woli,
sumienia i „serca”. Człowiek, który – każdy z osobna (gdyż jest właśnie
„osobą”) – ma swoją własną historię życia, a nade wszystko swoje własne „dzieje duszy”. Człowiek, który zgodnie z wewnętrzną otwartością
swego ducha, a zarazem z tylu i tak różnymi potrzebami ciała, swej doczesnej egzystencji, te swoje osobowe dzieje pisze zawsze poprzez rozliczne więzi, kontakty, układy, kręgi społeczne, jakie łączą go z innymi
ludźmi – i to począwszy już od pierwszej chwili zaistnienia na ziemi, od
chwili poczęcia i narodzin. Człowiek w całej prawdzie swego istnienia
i bycia osobowego i zarazem „wspólnotowego”, i zarazem „społecznego”
– żyjący w obrębie własnej rodziny, w obrębie tylu różnych społeczności, środowisk, w obrębie swojego narodu czy ludu (a może jeszcze tylko
klanu lub szczepu), w obrębie całej ludzkości25.
Chrzest wprowadza człowieka do wspólnoty wierzących otwierając
przed nim prawo do czerpania z dziedzictwa – skarbca łask, które wysłużone przez Jezusa Chrystusa Zbawiciela, Maryję i wszystkich świętych złożone zostały w Kościele i do dyspozycji Kościoła26.
Oprócz praw, które można nazwać „prawami obywatelskimi” Mistycznego Ciała Chrystusa wierzący przyjmuje na siebie odpowiedzialność. Ochrzczony – noszący imię Chrystusa – powołany jest do tego,
aby stawać się coraz bardziej podobnym do Chrystusa. Chrzest daje
człowiekowi godność dziecka Bożego. W tej godności każdy człowiek
jest równy wobec Boga. Zadaniem człowieka jest zachować tę godność
otrzymaną na chrzcie świętym i rozwijając ją dążyć do świętości27. Chodzi o to, by poznać i pokochać Chrystusa i wszystko, co jest Jego. Wypełniając to powołanie wierzący podtrzymuje w sobie nadzieję na to, by
kiedyś stanąć „twarzą w twarz” z Bogiem Stwórcą, by zobaczyć swoje
imię zapisane w Księdze Życia28.
	RH, 14.
	Por. KKK, 2011; zob. także, A. Stopka, Rozdzielanie skarbu Kościoła, [online], [dostęp:
16 lutego 2007], http://www.odnowa-swduch.lowicz.opoka.org.pl/index.php?go= 5odpust.
27
	 Por. Sobór Watykański II, Konstytucja Dogmatyczna o Kościele „Lumen gentium”,
39-42.
28
	Por. Flp 4,3; Ap 20,15.
25
26

67

�6.1 Imię jako podstawa dialogu między osobami
Imię, znajomość imienia – jak to już wielokrotnie stwierdziliśmy – pozwala uniknąć bezosobowego traktowania drugiego człowieka. Bóg nie
zwraca się nigdy do człowieka bezosobowo. Zawsze woła i powołuje po
imieniu. Jest to dowód, że traktuje z największym szacunkiem każdego
człowieka – jak przyjaciela, jak partnera, jak osobę. Sam także nie chce
by traktowano Go bezosobowo. Bóg nie tylko zwraca się do człowieka po
imieniu. Sam objawia swoje imię człowiekowi i pozwala, a nawet nakazuje
zwracać się do siebie po imieniu. W Starym Testamencie spotykamy wiele
imion Boga jeszcze przed objawieniem na Synaju. Generalnie Boga określano imieniem El, które w językach semickich oznaczało generalnie boga,
bóstwo. Dodając nazwę miejsca, w którym Bóg się ukazywał, lub gdzie
było jego sanktuarium, albo określenie jakiegoś Bożego przymiotu Izraelici otrzymywali kolejne imiona (np. El-Betel w Rdz 35, 7). Jednym z najbardziej popularnych imion Boga w Starym Testamencie było Elohim. Ta
forma El w liczbie mnogiej wskazywała na wyjątkową moc i absolutny
charakter Boga Izraela przewyższający jakichkolwiek El pogańskich29. Zawierając przymierze z Abrahamem Bóg sam określa siebie jako El-Szaddaj, „Bóg wszechmogący”. Wszystkie te imiona pozwalały odróżnić Boga
Izraela od innych bóstw, ale koncentrując się na jakimś atrybucie – bardziej lub mniej abstrakcyjnym – nie pozwalały na zbytnie zbliżenie się do
Boga30. Na Synaju dokonał się przełom w relacjach Izraela do Boga. „Kiedy Mojżesz zapytał Boga, jakie imię ma Bóg praojców Izraela, otrzymał
odpowiedź: „Jestem, który jestem! I dodał: Tak powiesz synom Izraela: Jestem posłał mnie do was (…) Jestem, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama,
Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest moje imię na wieki i to
jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia” (por. Wj 3,14n)”31.
Objawienie tego imienia to coś więcej niż tylko przekazanie informacji. Zgodnie z pojmowaniem starożytnych, imię nie było tylko dźwiękiem, ale informowało o istocie tego, który je nosił. Znajomość imienia
	 Por. Bóg, Ojciec Miłosierdzia. Oficjalny dokument Papieskiego Komitetu Obchodów
Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, Katowice 1998, s. 17-18.
30
	Por. tamże, s. 18.
31
	Tamże.
29

68

�pozwalała na nawiązanie relacji osobowej z bóstwem oraz umożliwiała
zwrócenie się do niego. Znajomość imienia pozwalała na nawiązanie
relacji wspólnotowej z Bogiem, na kult. Objawione na Synaju imię stało
się gwarantem bliskości Jahwe i gotowości pomocy z jego strony. Dzięki
znajomości imienia – zaznaczmy jedynego i niepowtarzalnego imienia
– Izrael miał pewność, że może zbliżyć się w każdej chwili do Boga32.
Jeszcze dalej w objawieniu imienia Boga poszedł sam Syn Boży –
Jezus Chrystus. Objawiając imię Boga ostatecznie i bez zasłony Jezus
poleca nazywać Go Ojcem – naszym Ojcem (por. Mt 6, 8-13)33. Jezus
nauczył uczniów prostej modlitwy wyrażającej prawdziwie rodzinną
relację pomiędzy Bogiem, a człowiekiem ale nie poprzestał na tym.
Zachęcał, by zwracając się do Boga człowiek używał określenia „Abba,
Ojcze” co należy tłumaczyć dosłownie przez „tato”, „tatusiu”, jako wyraz
wyjątkowej, intymnej relacji do Boga Ojca34.
Bez wchodzenia w szczegóły możemy podsumować ten fragment
naszej refleksji stwierdzając, że z jednej strony stoimy wobec pragnienia
człowieka poznania imienia Boga. Potrzebne jest to, aby móc Go wzywać, sprawować kult, komunikować się z Nim i doświadczać Jego obecności w życiu. Z drugiej strony mamy do czynienia z pragnieniem samego Boga do objawienia człowiekowi swojego własnego imienia. Możemy
zwracać się do Boga po imieniu, możemy dawać Bogu imię, ponieważ
On sam wcześniej nam go już dał, objawił. Dzięki temu wierzymy nie
w jakiegoś nieokreślonego Boga, który się ukrywa i rozpływa gdzieś
w nieokreślonym, dalekim niebie, czy też w nieosobową ideę. Nasz Bóg
pozwala się wzywać (nazywać) po imieniu ponieważ jest osobą i sam
ma imię. Ten Bóg osobowy i konkretny, z określonym obliczem, powierza się człowiekowi objawiając się i pozwalając nazywać po imieniu. Tak
samo Bóg zwraca się do każdego człowieka po imieniu angażując go
w przestrzeń swojego własnego istnienia i nadając sens istnieniu człowieka ponieważ „Bóg stworzył człowieka na swój obraz, na obraz Boży
go stworzył” (Rdz 1,27).
	Por. G. von Rad, Teologia Starego Testamentu, Warszawa 1986, s. 149.
	Por. Bóg, Ojciec Miłosierdzia, dz. cyt., s. 45.
34
	Por. tamże, s. 44-45.
32
33

69

�6.2 Jezus wzywa po imieniu
Imię jest bardzo ważne dla człowieka, dlatego też Jezus, kiedy zwraca się do człowieka wzywa go po imieniu. Sam Syn Boży ma konkretne imię, które wyraża zarówno Jego powołanie jak i mówi o Jego misji.
Anioł Gabriel zwiastując Maryi dobrą nowinę powiedział: „Nazwiesz go
imieniem Jezus” (Łk 1, 21). Imię „Jezus” znaczy „Zbawiciel”, „Bóg wybawia”, On bowiem miał zbawić swój lud od jego grzechów (por. Mt 1, 21).
Imię Jehoszua nadawano dzieciom w Izraelu gdyż wyrażało ono prawdę,
w którą Naród Wybrany głęboko wierzył. Zgodnie z Bożym planem Jezusowi należało nadać to imię nie tylko dlatego, by wyznać wiarę w moc
Jahwe, ale dlatego, że to właśnie On dokona zbawienia człowieka, czyli
wyzwolenia od zasadniczego zła, jakim jest grzech35. W imieniu Jezusa
zaznaczona jest więc i wypowiedziana Jego misja oraz powołanie.
Jezus do ludzi, którym pragnie zakomunikować swoją szczególną
bliskość zwraca się zawsze po imieniu. W stosunku do faryzeuszy, uczonych w Piśmie i innych, których krytykuje używa określeń ogólnych. Do
przyjaciół zwraca się po imieniu. Widać to zwłaszcza wtedy, gdy pragnie
powierzyć człowiekowi jakąś szczególną misję, obdarzyć jakimś szczególnym powołaniem. Ten sposób zwracania się – po imieniu – sprawia, że
Jezus jest rozpoznany przez Marię po zmartwychwstaniu (zob. J 20, 16).
Analizując opis wyznania wiary i powierzenia prymatu Piotrowi
(por. Mt 16, 13-20) nie trudno zauważyć, że zmiana imienia Piotra wiąże
się z poszukiwaniem odpowiedzi na tożsamość. Jezus oczekuje rozpoznania swojej własnej tożsamości i odpowiada Piotrowi określając jego
nową tożsamość. Kiedy Piotr wyznaje w imieniu uczniów: „Ty jesteś
Chrystus, Syn Boga żywego” (Mt 16, 16), Jezus rewanżuje się nadając
Piotrowi nowe imię wyznaczając mu nową, szczególną misję: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony (…) Ty jesteś Piotr, czyli skała i na
tej skale zbuduję mój Kościół” (Mt 16,17-18).
Szczególna misja czekała dwunastu Apostołów wybranych przez Jezusa. Wiemy, że Jezusowi towarzyszyło wielu innych uczniów – Ewan	Por. Jan Paweł II, Jezus, Syn Boży i Zbawiciel człowieka, [CD-ROM], Nauczanie_Kościoła_Katolickiego/Papieże/Jan_Paweł_II/Katechezy/Jezus_Syn_Boży_i_Zbawiciel_
człowieka, p. 3.
35

70

�gelia mówi o 72 uczniach. Ich imion jednak nie znamy. Kiedy jednak
wybiera najbliższych współpracowników wychodzą oni z cienia i poznajemy ich imiona (por. Mt 10, 1-4; Mk 3, 13-19; Łk 6, 12-16). Wskazuje to na szczególną zażyłość z Apostołami i na traktowanie ich bardzo
indywidualnie. Św. Jan Ewangelista nazwie tę relację przyjaźnią: „Już nie
nazywam was sługami, bo sługa nie wie, co czyni Pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem
i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz
trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie” (J 15,
13-16).
7. Imię – znak przynależności
Rodzice wydają na świat i wychowują dzieci. Dając dziecku imię
wiążą go ze sobą. Zwracając się do dziecka od początku po imieniu, nawet wtedy, kiedy jeszcze ono nie jest w stanie odpowiedzieć, rodzice
budują szczególną więź ze swoim dzieckiem. Trwa nieustanny dialog.
Zawiązuje się w ten sposób komunia osób. Nadanie imienia nie jest więc
i nie powinno być czystą formalnością. Ten akt ma na celu ustanowienie
i zbudowanie relacji opartych na prawach i obowiązkach. Chodzi o wzajemną troskę, uczestnictwo we wspólnym życiu i dzielenie wspólnych
wartości materialnych i duchowych przekazywanych z pokolenia na
pokolenie. Chodzi o budowanie relacji miłość, budowanie wspólnych
planów itd.
Warto zauważyć, że w zdrowych relacjach rodzinnych pewnego rodzaju władza nad imieniem (związana chociażby z możliwością nadania imienia, kiedy jeszcze dziecko nie może wyrazić na ten temat swojej opinii) jest władzą szczególnego rodzaju – jest to władza miłości36.
Wspomniany już wcześniej zwyczaj dodawania do imienia własnego
imienia ojca służy odkrywaniu i budowaniu własnej tożsamości dziecka
poprzez ukazanie ciągłości bytu danej osoby, jej przynależności do określonej grupy, do określonej przestrzeni wartości. Wracając do kontekstu
	Stąd postulat, by przy nadawaniu imienia pomyśleć o przyszłości, a nie tylko o własnych zachciankach i ideach, by nie przyczynić się do zranienia dziecka.
36

71

�biblijnego zauważamy, że genealogie zawsze kończyły się na Bogu, jako
stwórcy człowieka i fundamentu istnienia tak indywidualnego człowieka, jak i całej ludzkości.
Gdyby iść chronologicznie w drugą stronę można powiedzieć, że poznając swoje imię i jego historię człowiek poznaje samego siebie. Jest to
niezbędne do zaplanowania swojego własnego życia, do realizacji swoich planów i zamierzeń oraz do znalezienia swojego własnego miejsca
na ziemi. Poznanie własnej historii wprowadza człowieka w historię
rodzinną, narodową, teologiczną, religijną, dając człowiekowi poczucie
bezpieczeństwa, nadzieję, ukazując jego powołanie i misję, jaką ma do
spełnienia.
8. Imię i tożsamość
Z tego, co do tej pory powiedzieliśmy wnioskować możemy, że imię
nie jest tylko zewnętrzną etykietą, przypadkowym elementem pozwalającym na identyfikację. Jest jednym z istotnych elementów osoby. Imię
wyróżnia, indywidualizuje, oddziela. Ma także funkcję komunikatywną gdyż informuje o przynależności oraz wiąże z konkretną wspólnotą,
z konkretną historią. Zwrócić się do kogoś po imieniu, wypowiedzieć
czyjeś imię oznacza więc w konsekwencji użyć narzędzia, dzięki któremu można zidentyfikować i zostać zidentyfikowanym przez innych.
8.1 Pragnienie tożsamości
Z doświadczenia wiemy, jaką przykrość można sprawić drugiemu
człowiekowi, kiedy pomylimy jego imię. Nawet jeśli w pobliżu nie ma
nikogo innego i jesteśmy pewni, że ktoś zwraca się właśnie do nas, kiedy
nazywa nas innym imieniem nie czujemy się dobrze. Szczególnie wrażliwi na to są młodzi ludzie, będący na etapie budowania własnej tożsamości, osobowości.
Modne w dzisiejszym świecie jest pojęcie kreacji wizerunku. Kreacja
własnego wizerunku, związana jest najczęściej ze stylem ubierania się,
ze stylem życia. Bardzo często elementem tej kreacji jest przybranie sobie jakiegoś nowego imienia czy pseudonimu artystycznego wyrażającego aspiracje, będącego manifestem osobowości. W użyciu są imiona,
72

�zdrobnienia, pseudonimy, przezwiska. Nierzadko ludzie posługują się
innym imieniem w gronie przyjaciół, innym wobec członków rodziny,
innym wobec kolegów z pracy. Imię służy precyzyjniejszemu określeniu drugiej osoby. Podkreśla jej tożsamość. Człowiek świadomy samego
siebie, odpowiedzialny wobec siebie i wobec innych jest protagonistą
swojej własnej historii, jest niepowtarzalny.
8.2 Uznanie tożsamości i godności człowieka przez społeczeństwo
Nadać komuś imię – jak to już zauważyliśmy – oznacza uznać drugiego człowieka, wydobyć go z anonimowości, przestać traktować go
statystycznie, bezosobowo, zbliżyć się do niego, nawiązać z nim relację, stanąć obok konkretnego człowieka, mającego takie same prawa jak
każdy inny. Kiedy dotyczy to człowieka potrzebującego chodzić będzie
o pochylenie się nad jego problemami i konkretną pomoc.
Człowiek żyje w społeczności. Może to być wspólnota lokalna, państwowa, wspólnota międzynarodowa... Człowiek nawiązuje z innymi
ludźmi rożnego rodzaju więzi międzyludzkie, kulturalne, gospodarcze,
społeczne, polityczne, prawne itp. Może on w pełni zrealizować się jedynie w relacji do drugiej osoby. Samotny byłby ontologiczną sprzecznością37. Pierwszą i najbardziej fundamentalną wspólnotą dla człowieka
jest rodzina. Rodzina to nie tylko dwoje kochających się osób. Wspólnota rodzinna nabiera szczególnego wymiaru, kiedy pojawia się w niej
potomstwo, poszerzając w ten sposób krąg osób uczestniczących w tajemnicy miłości. Rodzice zaczynają żyć dla kogoś jeszcze – dla dziecka.
Rodzice nadają dziecku imię i jest to znak, że osoba ta jest im bliska.
Rodzinę łączy przede wszystkim nazwisko. Jest ono znakiem przynależności oraz gwarancją praw – takich samych dla wszystkich członków
danej rodziny takich, jak: prawo dziedziczenia, prawo do całego potencjału duchowego i materialnego rodziny itp.
Personalizm chrześcijański XX wieku bardzo przyczynił się do zrozumienia człowieka. W dziełach takich reprezentantów personalizmu,
jak np. Max Scheller, Martin Buber, Emanuel Mounier, Emanuel Levinas, Paul Ricoeur, Gabriel Marcel, Pierre Teilhard de Chrin, a także
	Por. C. Valverde (SJ), Antropologia filozoficzna, Poznań 1998, s. 353.

37

73

�Józef Tischner i Karol Wojtyła wiele uwagi poświęca się zrozumieniu relacji interpersonalnych oraz odpowiedzialności społeczeństwa i struktur państwowych a także międzynarodowych za każdego człowieka. Do
tematu tego często także powraca w swoim nauczaniu Jan Paweł II38.
Człowiek jest istotą otwartą na cały świat. Odbiera całą otaczającą
go rzeczywistość jako realność odmienną niż on sam. Człowiek jest jedyną istotą na ziemi, która posiada samoświadomość. W naturalnym
porządku człowiek najpierw poznaje samego siebie. Jest jedyną istotą,
która może mówić o sobie „ja” i postrzegać siebie jako „ja”. Natomiast
o świecie może mówić jako o „nie-ja”. Dzieje się to wtedy, gdy nawiązują
się relacje z przedmiotami tego świata, albo innymi podmiotami – innymi ludźmi39. Doświadczenie własnego „ja” jest radykalnym doświadczeniem, które odróżnia człowieka od wszystkich innych bytów – rzeczy
i od wszystkich innych bytów osobowych – ludzi.
8.3 Rola struktur państwowych
Życie współczesnego człowieka w dużej mierze zależy od struktur
państwowych. „Ja” człowieka realizuje się najpełniej w ramach społeczności obywatelskiej40. Człowiek jest świadomy, że bez pomocy innych
trudno jest rozwinąć w pełni swoją własną osobowość i wszystkie swoje
możliwości. Odczuwa stałą naturalną potrzebę jednoczenia się z innymi
ludźmi. Ludzie tworzą społeczności obywateli. Najbardziej podstawową
zorganizowaną wspólnotą jest wioska (osiedle), miasteczko, następnie
gmina, region (prowincja), państwo, federacja (wspólnota państw), aż
wreszcie największe społeczności międzynarodowe jak np. ONZ. Wszyscy w tych wspólnotach są powołani do tego, by realizować i tworzyć
dobro wspólne41. Troska o dobro wspólne najogólniej polega na tym,
że wszystkie osoby danej społeczności razem i każda z osobna współdziałają w integralnym rozwoju. W tym celu mogą korzystać faktycznie
ze wszystkich praw naturalnych i nadanych, jakie im przysługują (jakie
przysługują osobom). Dobro wspólne obejmuje zatem dostatek mate	Por. tamże, s. 344.
	Por. tamże, s. 149.
40
	Por. tamże, s. 367.
41
	Por. tamże.
38
39

74

�rialny, właściwe warunki umożliwiające rozwój duchowy, kulturalny,
religijny i moralny42.
Żadna struktura nie może zapomnieć o tym, że to osoba – każda
osoba ludzka i jej dobro powinno być najważniejszym celem. Osoba
– człowiek nigdy nie może stać się narzędziem do osiągnięcia jakichkolwiek innych celów43. Wiara uczy nas, że człowiek jako najdoskonalsze
stworzenie, które Bóg kocha ze względu na niego samego ukierunkowany jest na Boga – to jego cel ostateczny. Powołaniem człowieka jest stać
się przybranym dzieckiem Boga, przyjacielem i uczestnikiem Bożej natury, co wyraża się w uczestnictwie w wewnętrznym życiu Trójcy Przenajświętszej, w wewnętrznym życiu Boga – Ojca Syna i Ducha Świętego.
Nawet Bóg nie chce traktować człowieka jako środka, narzędzia do innych celów44. Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że ustawodawstwo,
struktury ludzkie – państwowe oraz międzynarodowe – powinny ten
fakt zawsze brać pod uwagę i służyć temu, by każdemu człowiekowi zapewnić odpowiednią ochronę – równą dla wszystkich45.
8.4 Równość wobec prawa
Braterskie współdziałanie na rzecz godnego życia wszystkich ludzi,
wszystkich narodów i wszystkich społeczeństw zależy od właściwego
wychowania i wykształcenia młodego pokolenia. Ludzie muszą wzrastać w przekonaniu, że każdy człowiek ma nienaruszalną godność, którą
należy chronić i że z tej godności wynikają określone prawa i obowiązki.
Chrześcijanie mają jeszcze większą motywację gdyż wierzą, że zostali
stworzeni przez Boga, odkupieni przez Chrystusa i są przeznaczeni do
tego, by uczestniczyć w naturze Boga46.
Każdy człowiek z natury posiada godność, której broni prawo naturalne. Z naturalnej godności człowieka wynika szereg praw i obowiązków. Jan XXIII przypominał, że z godności osoby ludzkiej wynikają
	 Por. tamże, s. 368. O dobru wspólnym i warunkach jego budowania oraz o trosce
o dobro wspólne zob. m.in., GS, 26, 42, 74.
43
	Por. W. Granat, Personalizm chrześcijański, Poznań 1985, s. 524.
44
	Por. tamże.
45
	 Zob. Jan Paweł II, Encyklika „Laborem exercens”, [online], [dostęp: 16 lutego 2007],
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/laborem.html, 8.
46
	Por. LG, 40.
42

75

�prawa dotyczące m.in. równej stopy życiowej, korzystania z wartości
kulturalnych ogólnoludzkich, pracy i płacy itp.47 Człowiekowi należy
się uznanie jego niepowtarzalnej godności przez organizacje i struktury państwowe i międzynarodowe oraz takie ustawodawstwo, by tę
godność chronić. Organizacje międzynarodowe mają za zadanie uznać
i wprowadzić do ustawodawstwa odpowiednie regulacje oraz dążyć do
respektowania tych praw przez wszystkich. Państwa bardziej rozwinięte
powinny współdziałać i pomagać – także materialnie tym, którzy nie
mają wystarczających środków na te cele.
Sobór Watykański II w Konstytucji Gaudium et Spes wskazał na podstawy równości wszystkich ludzi: „Ponieważ wszyscy ludzie posiadają
duszę rozumną i stworzeni są na obraz Boga mają tę samą naturę i ten
sam początek, a odkupieni przez Chrystusa cieszą się tym samym powołaniem i przeznaczeniem, należy coraz bardziej uznawać podstawową
równość między wszystkimi”48. Stąd – stwierdza dalej Sobór Watykański II – „należy przezwyciężać i usuwać wszelką formę dyskryminacji
społecznej czy kulturalnej, czy też ze względu na płeć, rasę, kolor skory,
pozycję społeczną, język, religię, ponieważ ta dyskryminacja sprzeciwia
się zamysłowi Bożemu”49.
Myśl o równym traktowaniu wszystkich i opiece nad najsłabszymi podejmowali także wszyscy papieże ostatnich czasów. Zabierając
głos w kwestiach społecznych wielokrotnie zwracali uwagę, że w wysiłkach tych wymagana jest współpraca wszystkich państw i organizacji międzynarodowych. Jan XXIII w encyklice Pacem in terris
stwierdził, że „poszczególne państwa nie mogą obecnie w oderwaniu
od innych zaspokajać należycie swoich potrzeb i rozwijać się w sposób właściwy”50.
Papież Paweł VI apelował o współpracę międzynarodową w encyklice Populorum progressio. Współpraca międzynarodowa na skalę światową wymaga pewnych instytucji, które przygotują, skoordynują i rzą47
	Por. Jan XXIII, Encyklika „Pacem in terris”, [CD-ROM], Nauczanie_Kościoła_Katolickiego/Papieże/Jan_XXIII/Encykliki_Jana_XXIII/Pacem_in_terris, 34.
48
	GS, 29.
49
	Tamże.
50
	PT, 131.

76

�dzić nią będą aż do ukonstytuowania powszechnie uznanego porządku
prawnego51.
Soborowa Konstytucja Gaudium et Spes wskazuje także na bogatą
problematykę moralną, gospodarczą, społeczną i polityczną jako przestrzeń zainteresowania Kościoła. Na wszystkich tych płaszczyznach
konieczna jest obrona równości i obrona godności każdego człowieka.
Instytucje państwowe i międzynarodowe mają tworzyć takie struktury,
które coraz lepiej służyłyby człowiekowi i pomagały tak jednostkom, jak
i grupom społecznym w utwierdzaniu i wypracowywaniu właściwego
prawa52. Chodzi o promocję takich praw, które zapewniłyby człowiekowi życie pełne i wolne, godne człowieka „przy wykorzystaniu wszystkiego, czego im może dostarczyć tak obficie współczesny świat”53.
W deklaracji o działalności misyjnej Ad gentes Sobór Watykański II
przypomniał także misjonarzom o obowiązku zaangażowania się w promocję godności ludzkiej u ewangelizowanych ludów54.
Papież Paweł VI zabierał głos w imieniu biednych, wydziedziczonych, nieszczęśliwych, aspirujących do godnego życia, wolności, dobrobytu i postępu55. W liście apostolskim Octogesima adveniens Paweł VI
stwierdził: „osoba ludzka ma być podmiotem i celem wszystkich urządzeń społecznych – chodzi o zapewnienie człowiekowi i jego rodzinie
godnego stanu materialnego, społecznego, kulturalnego i duchowego56.
Papież Jan Paweł II wielokrotnie apelował do społeczności i instytucji
międzynarodowych o obronę i respektowanie godności każdego człowieka. Zwracał uwagę na rolę organizacji międzynarodowych w tej dziedzinie: „w każdym razie trudno tutaj nie wspomnieć z uznaniem i głębo51
	Paweł VI, Encyklika „Populorum progressio”, [CD-ROM], Nauczanie_Kościoła_Katolickiego/Papieże/Paweł_VI/Encykliki_Pawła_VI/Populorum_progressio, 78.
52
	Por. GS, 9.
53
	GS, 9.
54
	Por. Sobór Watykański II, Dekret o działalności misyjnej Kościoła „Ad gentes”, 72.
55
	Por. Paweł VI, Przemówienie do Zgromadzenia Ogólnego ONZ 1965, [CD-ROM], Nauczanie_Kościoła_Katolickiego/Papieże/Paweł_VI/Przemówienia_Pawła_VI/Przemówienie_w_ONZ4X1965, akapit 12.
56
	 Por. Paweł VI, List apostolski „Octogesima adveniens”, [CD-ROM], Nauczanie_Kościoła_Katolickiego/Papieże/Paweł_VI/Listy_Apostolskie_Pawła_VI/Octogesima_Adveniens14V1971, p. 14.

77

�ką nadzieją na przyszłość o tym wspaniałym wysiłku, jaki podjęto wraz
z powołaniem do życia Organizacji Narodów Zjednoczonych – o wysiłku
zmierzającym do tego, aby określić i ustalić obiektywne i nienaruszalne
prawa człowieka, zobowiązując się wzajemnie do ich przestrzegania. Zobowiązanie to zostało przyjęte i ratyfikowane przez wszystkie prawie państwa współczesne, co powinno być gwarancją, że prawa człowieka staną
się wszędzie na świecie podstawową zasadą pracy dla dobra człowieka”57.
Kościół – zwłaszcza w ostatnich czasach – podkreślał jak bardzo ta
sprawa wiąże się z jego własnym posłannictwem we współczesnym świecie. Godność człowieka i zasada równości leży u samych podstaw pokoju
społecznego i międzynarodowego58. Pokój w największej mierze zależy od
poszanowania nienaruszalnych praw człowieka. Jest on dziełem sprawiedliwości. Jeśli prawa człowieka są gwałcone w warunkach pokojowych, to
nie ma mowy o żadnym postępie ludzkości, o żadnym humanizmie59. Jan
Paweł II, jako pasterz Kościoła wielokrotnie stawał w obronie praw człowieka a w tym również praw dzieci. Niezmordowanie pokazywał, że Ewangelia, że chrześcijaństwo to właśnie owo głębokie zdumienie wobec wartości i godności człowieka stanowi o posłannictwie Kościoła w świecie60.
Kościół we wszystkich epokach, a w szczególności w naszych czasach
kierował wzrok na człowieka, na ludzkie sprawy i na sprawy dzieci. Według ks. prof. Jerzego Bajdy dokumenty Kościoła zwykle koncentrowały się na kwestiach związanych z prawami i obowiązkami wychowania
dzieci61. Stąd wyprowadzić można także tezę o prawach dzieci do otrzymania należytego wychowania i należytej opieki. Dla wierzącego takie
wychowanie powinno opierać się na tradycji chrześcijańskiej myśli teologicznej, antropologicznej i pedagogicznej zbudowanej na personalistycznej wizji człowieka62.
	RH, 17.
	 Znajdujemy tego wyraz dokumentach Jana XXIII, Soboru Watykańskiego II, Pawła
VI, Jana Pawła II oraz Benedykta XVI.
59
	Por. RH, 17.
60
	Por. RH, 10.
61
	 Zob. GS, 82; zob. Sobór Watykański II, Deklaracja o wychowaniu chrześcijańskim
„Gravissimum educationis”, 1-4.
62
	 Por. J. Bajda, Prawa dziecka, [online], [dostęp: 16 lutego 2007], http://www.isr.org.
pl/teksty/Bajda/dziecko.htm, s. 1.
57
58

78

�Deklaracja podstawowych praw człowieka związana z powstaniem
Organizacji Narodów Zjednoczonych miała na celu stworzenie podstaw
do stałej rewizji programów, systemów, ustrojów pod tym fundamentalnym kątem widzenia. Najważniejsze jest dobro człowieka – osoby
we wspólnocie – które jako podstawowy wyznacznik dobra wspólnego
musi stanowić istotne kryterium wszystkich programów, systemów czy
ustrojów. Jeżeli nie uszanuje się każdego człowieka życie ludzkie – także w warunkach pokojowych – skazane będzie na wielorakie niedole,
człowiek narażony będzie na różne formy przemocy, totalitaryzmu,
neokolonializmu, imperializmu, zagrażające równocześnie współżyciu
narodów. Historia potwierdza, że naruszanie praw pojedynczego człowieka pociąga za sobą gwałcenie praw, rodziny, narodu, czy większej
społeczności, z którymi człowiek jest związany organicznymi więzami.
Nie można więc myśleć o autentycznym i harmonijnym rozwoju, o pokoju społecznym, bez troski o dobro najsłabszych.
9. Zamiast zakończenia
Kiedy zapytamy Masaja ile ma dzieci nigdy nie poda nam liczby. Zamiast tego wymieni wszystkie swoje dzieci po imieniu. Jednym z pierwszych aktów, jakie podejmuje się wobec nowonarodzonego człowieka
jest wybranie dla niego imienia. Dzięki temu wobec najbliższych nowy
członek rodziny przestaje być anonimowym. Trudno jest spotkać dziecko, które nie ma własnego imienia, nawet w najuboższych krajach
Trzeciego Świata. Każde dziecko posiada swoje imię, dzięki któremu jest
rozpoznawalne w rodzinie i w najbliższym otoczeniu. Problem dzieci
bez imienia nie dotyczy w ogóle braku imienia. Nie chodzi więc o to, że
dzieci – miliony dzieci na świecie nie mają, lub nie znają swoich imion.
Chodzi o to, by każde dziecko było rozpoznane i zauważone przez struktury instytucjonalne społeczeństwa i by w związku z tym mogło korzystać ze wszystkich praw i przywilejów obywatelskich gwarantowanych
przez społeczność lokalną i międzynarodową.
Najwyższy czas, by wszystkie państwa i organizacje międzynarodowe
przypomniały sobie o swojej służebnej roli wobec wszystkich – zwłasz79

�cza najsłabszych obywateli i podjęły skuteczną współpracę, by zasada
równości i sprawiedliwości była respektowana w każdym państwie.
Pierwszym aktem - otwierającym drogę do wszystkich innych praw deklarowanych w dokumentach międzynarodowych jest rejestracja dziecka, gdyż jest to uznanie istnienia obywatela. Społeczeństwo i instytucje
państwowe muszą „zauważyć” każdego obywatela, trudno bowiem walczyć o prawa dla kogoś, kto formalnie „nie istnieje”.

80

�Jacek Jan Pawlik SVD

Chrześcijańskie imię
„Powiedz mi, jak się nazywasz, a ja odgadnę, kim jesteś.” Zdanie to
jak gdyby wyjęte z ust astrologa, ale w kontekście kultury afrykańskiej
ma całkiem realne znaczenie. Każde bowiem afrykańskie imię oznacza
coś konkretnego. Przede wszystkim wskazuje ono, z jakiego ludu dana
osoba się wywodzi. To oczywiste – ktoś odpowie. My też potrafimy odróżnić Johna od Ivana czy Jana. Pierwszy pochodzi z Ameryki, drugi
z Rosji, a trzeci jest naszym rodakiem.

Ale to nie wszystko. Afrykańskie imię może znaczyć o wiele
więcej. Na Południu Togo każde dziecko otrzymuje pierwsze imię
w zależności od dnia tygodnia, w którym się urodziło. Kossi – wszyscy wiedzą – urodził się w niedzielę. Na Północy Togo o imionach
dzieci decyduje kolejność narodzin. A więc z imienia można dowiedzieć się, którym z kolei synem lub którą córką jest dana osoba.
Dziewczynka, o której chciałbym opowiedzieć, nazywa się Kayi.
Imię to oznacza, że jest trzecią córką i że należy do ludu Mina żyjącego nad oceanem. Pochodzi ona z rodziny katolickiej, dlatego
została ochrzczona jako niemowlę. Kiedy miała siedem lat, zdarzyło się coś, o czym ze wzruszeniem opowiedzieli mi jej rodzice.
Pewnego dnia po lekcji religii zwróciła się do nich Kayi następującymi słowami: „Ochrzciliście mnie jako niemowlę, nieprawdaż?
Otrzymałam na chrzcie chrześcijańskie imię, nieprawdaż? To
dlaczego nazywacie mnie wciąż Kayi... To nie jest poważne.” Ojciec dziewczynki krótko się zastanowił i odpowiedział: „Tak, masz
rację, a więc od dziś będziesz dla nas Izabelą.” Kiedy usłyszałem
o tym, co zaszło, wezwałem do siebie Kayi zwracając się do niej
jej chrześcijańskim imieniem. Podeszła z roziskrzonymi oczyma,
w których można było odczytać radość i szczęście. Siedmioletnie
dziecko odkryło świadomość przynależenie do Chrystusa, tożsamość bycia chrześcijaninem.
81

�Ktoś może zawyrokować, że imiona chrześcijańskie nie pasują
do afrykańskiej kultury, że brzmią obco, że Afrykańczycy powinni używać własnych imion. A jednak zachowanie Kayi przekonało mnie, że nie powinniśmy przytakiwać podobnym zarzutom.
Imiona chrześcijańskie wskazują bowiem na długowieczną tradycję, odwołują się do świętych patronów w niebie. W mojej afrykańskiej parafii był zwyczaj, że krótko przed chrztem dorosłych
katechumeni wybierali sobie chrześcijańskie imię. Wcześniej jednak zapoznawali się z życiem i dziełem patrona, którego imię będą
nosili, bowiem byli przekonani, że będzie on im towarzyszył przez
całe dalsze życie.
„Powiedz mi twoje imię...” Nie to afrykańskie, ale chrześcijańskie. Nie chcę wiedzieć do jakiego ludu należysz, na jakim
kontynencie mieszkasz, jakie jest twoje przeznaczenie. Dla mnie
najważniejsze jest, że należysz do Chrystusa, tak jak ja i wielu innych.

82

�Ks. Romuald Szczodrowski

PROBLEM DZIECI BEZ IMIENIA W OBLICZU MILENIJNYCH CELÓW ROZWOJU
We wrześniu 2005 roku w Nowym Jorku odbyły się dwie bardzo ważne konferencje Organizacji Narodów Zjednoczonych. Pierwsza z nich
zgromadziła około 3000 przedstawicieli organizacji społecznych z całego świata. Druga, nadzwyczajna sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ,
była Szczytem ponad 150 szefów państw i rządów�. Obie konferencje
skupione były na analizowaniu realizacji Milenijnych Celów Rozwoju
(MDGs – Millennium Development Goals), które zgodnie z zamierzeniami powinny zostać osiągnięte do 2015 roku.
Pośród milionów słów, dotyczących aktualnej sytuacji człowieka na
świecie, które zostały wypowiedziane podczas obydwu spotkań, na uwagę zasługuje jedna, niezwykle trafna wypowiedź. Jeden z przemawiających powiedział, że czyny nie idą w parze z deklarowanymi słowami:
„Wizje, bez wprowadzenia ich w czyn, są jedynie halucynacjami!”�.
Podobnie dzieje się we wszystkich aspektach naszego codziennego
życia: jeżeli tylko dyskutujemy o szlachetnych celach, bez podjęcia jakichkolwiek czynów, najzwyczajniej jedynie marzymy!
Spójrzmy uczciwie na Milenijne Cele Rozwoju, przyjęte z tak wielkim entuzjazmem, i przypatrzmy się, jak wygląda ich realizacja we
współczesnym świecie, by osiągnąć ambitne zamierzenia przed 2015
rokiem. One to w sposób szczególny dotykają problemów najsłabszej
	 Ze strony polskiej w Szczycie ONZ w Nowym Jorku w dniach 14-16 września 2005
roku wziął udział ówczesny prezydent Rzeczpospolitej, Aleksander Kwaśniewski. Swoje
przemówienie w ostatnim dniu Szczytu rozpoczął od słów: „Narody Zjednoczone stoją
dziś przed wielkim wyzwaniem, aby dać ludzkości nową nadzieję. Aby w XXI wieku
budować cywilizację opartą na takich uniwersalnych wartościach jak: wolność, bezpieczeństwo, demokracja i solidarność”. Przemówienie dostępne jest na stronie internetowej ONZ: http://www.unic.un.org.pl/szczyt2005/przemowienie_prezydent.php.
�
	Na podstawie relacji uczestnika wrześniowych konferencji ONZ, ks. Petera J. Henriota
SJ. Por. Visions, implementations and hallucinations: the meaning of the 2005 United Nations summit, [w:] JCTR Bulletin, third quarter, 65/2005, s. 18-20.
�

83

�części społeczeństwa – dzieci, a wśród nich problemów tak bardzo bolesnych – dzieci bez tożsamości.
Czym są milenijne cele rozwoju?
Milenijne Cele Rozwoju zostały przyjęte w Deklaracji Milenijnej
(Millennium Declaration) przez przywódców 189 państw na Szczycie
ONZ we wrześniu 2000 roku�. Osiem Milenijnych Celów stanowi wymierne zobowiązanie społeczności międzynarodowej do redukcji ubóstwa i głodu, zapewnienia równego statusu kobiet i mężczyzn, poprawy
stanu zdrowia i edukacji, walki z AIDS, ochrony środowiska naturalnego, a także zbudowania globalnego partnerstwa między narodami na
rzecz rozwoju. Zobowiązania dotyczą spełnienia wyznaczonych celów
do 2015 roku, zarówno przez kraje rozwijające się, kraje w okresie transformacji, jak i państwa wysoko rozwinięte.
Najprościej Cele te można wyrazić następującymi słowami:
•	 Ubóstwo i głód: zmniejszyć o połowę liczbę ludzi, których dochód nie przekracza 1 dolara dziennie i tych, którzy cierpią głód,
zwłaszcza dzieci.
•	 Edukacja: zapewnić wszystkim dzieciom możliwość ukończenia
pełnego cyklu nauki na poziomie podstawowym.
•	 Dziewczęta: wyeliminować nierówny dostęp dziewcząt do pierwszego i drugiego szczebla edukacyjnego do 2005 roku, a na
wszystkich szczeblach do 2015 roku.
•	 Niemowlęta: zmniejszyć o 2/3 wskaźnik umieralności dzieci
w wieku do lat 5.
•	 Kobiety: zmniejszyć o 3/4 wskaźnik umieralności matek.
•	 Choroby: powstrzymać rozprzestrzenianie się HIV/AIDS, malarii i innych groźnych chorób i ograniczyć ilość nowych zakażeń.
•	 Środowisko: uwzględnić zasady zrównoważonego rozwoju w krajowych strategiach i programach; stosować metody hamujące
zubożenie zasobów środowiska naturalnego; zmniejszyć o połowę liczbę ludzi pozbawionych stałego dostępu do czystej pitnej
	Podczas tego Szczytu prezydent Aleksander Kwaśniewski przewodniczył jednemu
z czterech „okrągłych stołów”, przy których obradowali uczestnicy spotkania.
�

84

�wody; do 2020 roku osiągnąć znaczącą poprawę warunków życia
przynajmniej 100 milionów mieszkańców slumsów.
•	 Globalne partnerstwo: dopracować dostępny dla wszystkich,
oparty na jasnych przepisach, przewidywalny i nikogo nie dyskryminujący system handlowo-finansowy; wyjść naprzeciw
szczególnym potrzebom najsłabiej rozwiniętych państw poprzez
zniesienie ceł i kontyngentów na towary eksportowane przez te
kraje; rozstrzygnąć kwestię zadłużenia krajów rozwijających się
poprzez podjęcie narodowych i międzynarodowych kroków służących utrzymaniu długookresowej zdolności do spłaty zadłużenia; we współpracy z krajami rozwijającymi się stworzyć miejsca godnej i produktywnej pracy dla młodzieży; we współpracy
z sektorem upowszechnić dostęp do nowych technologii, zwłaszcza technologii informacyjnych i komunikacyjnych�.
To bardzo ambitne cele, ale przy silnej politycznej woli światowych
przywódców i przekonywających gospodarczych wskaźnikach, zarówno u rozwijających się, jak i wysoko rozwiniętych państw, z pewnością
mogą być osiągnięte. Analizy specjalistów od globalnej ekonomii to potwierdzają. Potrzeba jedynie konsolidacji całego społeczeństwa świata,
by wspólnie realizować postawione sobie zadania.
Presja społeczna
Od tego ważnego spotkania w 2000 roku mogliśmy doświadczyć silnej presji różnorodnych organizacji i grup społecznych z całego świata,
propagujących polityczną wolę i ekonomiczne działanie dla realizacji
Milenijnych Celów. Powstała po 2000 roku, Światowa Koalicja przeciwko Ubóstwu (GCAP – Global Coalition against Poverty) nazywa siebie
największym ruchem występującym przeciwko ubóstwu świata (liczy
900 organizacji, reprezentujących 150 milionów ludzi i 75 narodowych
ruchów). Prowadzi kampanię, używając białej wstążki jako znaku zaangażowania się w osiągnięcie Milenijnych Celów. Niewielkie białe wstążeczki pojawiły się na piersi tysięcy działaczy ruchu i zwykłych obywa�

	Por. Deklaracja Milenijna Narodów Zjednoczonych, 19-28.

85

�teli, olbrzymie białe wstążki opasały budynki i pomniki, elektroniczne
białe wstążki znalazły się również na ekranach większych stacji telewizyjnych i witryn internetowych, a nawet laserowy obraz białej wstążki
widoczny był wieczorami na budynku ONZ w Nowym Jorku podczas
trwającego tam Szczytu.
W ubiegłym roku, lipcowe spotkanie liderów państw G-8� w Gleneagles w Szkocji poprzedzone było akcjami zbierania podpisów pod
petycjami, ogromnymi wiecami, sesjami modlitewnymi, koncertami
rockowymi, demonstracjami, paradami, warsztatami i spotkaniami
na całym świecie jako znak solidarności w ogólnospołecznej presji
na państwa najbardziej rozwinięte, dla podjęcia koniecznych kroków
do realizacji Milenijnych Celów. Żądania te obejmowały całkowite
anulowanie długów najbiedniejszych krajów, bardziej uczciwych ekonomicznych podziałów oraz poprawienia ilości i jakości udzielanej
pomocy. Nie ulega wątpliwości, że kampanii tej towarzyszyła odrobina euforii, ponieważ wszyscy byli przekonani, że tak silnej presji
przywódcy państw bogatych nie mogą zlekceważyć i pominąć jej milczeniem. Można to było dostrzec również podczas, transmitowanego
przez polską telewizję, koncertu Live-8, zorganizowanego przez Boba
Geldofa�, a odbywającego się w różnych miejscach na świecie: Londynie, Filadelfii, Rzymie, Paryżu, Berlinie, Tokio, Toronto, Johannesburgu oraz w Kornwalii.
Dewiza tego ruchu jest bardzo prosta i przejrzysta: „Uczynić historią ubóstwo” („Make Poverty History!”). Słowa te zostały zaczerpnięte
z przejmującego przemówienia Nelsona Mandeli, wygłoszonego na
początku 2005 roku w Londynie na Trafalgar Square: „Uczyniliśmy hi	 G-8 (Grupa Ośmiu) to koalicja najbogatszych państw świata i Rosji. W skład grupy
wchodzą: Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy, Japonia i Stany Zjednoczone (od
1975 roku), Kanada (od 1976 roku) i Rosja (dołączyła w 1998 roku).
�
	 Bob Geldof (właściwie Robert Frederick Xenon Geldof) to popularny muzyk brytyjski, pochodzący z Irlandii. Urodził się 5 października 1951 roku w Dublinie. W 1975
roku założył zespół The Rats (Szczury). Sławę na całym świecie zdobył organizując na
stadionie Wembley pod Londynem, 13 lipca 1985 roku, wielki koncert charytatywny
„Live Aid”, nadawany przez telewizję na żywo. Za działalność charytatywną na rzecz
głodujących w Afryce dostał nominację do Pokojowej Nagrody Nobla i tytuł szlachecki
od królowej angielskiej, Elżbiety II.
�

86

�storią niewolnictwo! Uczyniliśmy historią rasizm! Uczynimy historią
ubóstwo”�.
Analizy ekonomiczne
To nie tylko organizowane przez ludzi show-biznesu i świata kultury
zrywy solidarności ze światem ubogim, popularne ruchy z chwytliwymi sloganami, które domagają się zmian w gospodarczym i społecznym
statusie świata. Poparte są one głębokimi analizami przeprowadzonymi przez wybitnych specjalistów, którzy zaangażowali się w szukanie
dróg zlikwidowania ubóstwa na świecie. Wszystkie one jednogłośnie
stwierdzały, że potrzeba na świecie więcej sprawiedliwości społecznej,
ekonomicznej i moralnej. A to wymaga od świata ogromnych zmian
strukturalnych.
Jedną z nich jest niewątpliwie Projekt Milenijny ONZ (the UN Millenium Project), przygotowywany pod kierunkiem szanowanego na całym świecie ekonomisty, Jeffreya D. Sachsa, który zgromadził wybitnych
specjalistów w zakresie wielu obszarów rozwoju, zarówno teoretyków,
jak i praktyków, zajmujących się globalną ekonomią świata. Zespół 265
wiodących światowych ekspertów w dziedzinie rozwoju zaproponował światu najpełniejszą w historii strategię walki z ubóstwem, głodem
i chorobami na świecie, zawierającą pakiet wielu wydajnych rozwiązań, których zastosowanie mogłoby do 2015 roku zmniejszyć o połowę
skrajne ubóstwo i radykalnie poprawić warunki życia przynajmniej miliarda ludzi żyjących w biednych krajach rozwijających się. Raport ten
został wydany w styczniu 2005 roku, kiedy kataklizm tsunami w Azji
skupił uwagę świata na potrzebach, skali i skuteczności pomocy dla
osób biednych na świecie. Niezmiernie szczodra reakcja na tragedię
była silnym sygnałem, że zwykli obywatele bogatszych narodów rzeczywiście wspierają taką pomoc, o ile widzą wyraźną potrzebę i jeśli
wierzą, że fundusze, które przekazują, zostaną wykorzystane na pomoc
ludziom w potrzebie. Plan Projektu, w mocnych dziesięciu rekomenda	 Z przemówienia byłego prezydenta Republiki Południowej Afryki, Nelsona Mandeli
na Trafalgar Square w Londynie z 3 lutego 2005 roku: http://www.oxfam.org.uk/what_
you_can_do/campaign/mdg/mandela.htm.
�

87

�cjach, odniósł się do tych uzasadnionych trosk i pokazał, że inwestycje
skierowane na kluczowe usługi publiczne, takie jak ochrona zdrowia,
oświata i infrastruktura sprawiają, że biedne społeczności stają się mniej
bezbronne wobec takich katastrof, chorób, głodu i degradacji środowiska. Zakłada zatem całokształt rozwiązań, od tych bardzo znaczących,
jak np. faworyzowanie rozwoju przemysłu krajów najbiedniejszych, aż
po szczegółowe programy (nazywane „środkami doraźnymi”), jak dostarczanie darmowych obiadów dla dzieci szkolnych i rozprowadzanie
moskitier powstrzymujących malarię.
Sachs rozwinął ten program w swojej nowej książce „The End of Poverty: Economic Possibilities for Our Time” („Koniec ubóstwa: ekonomiczne możliwości dla naszej przyszłości”)�. Jest ona wynikiem jego badań przeprowadzonych na całym świecie i zawiera żarliwy apel o czyny,
które powinny być powzięte, by zapobiec tragedii. W stwierdzeniu, że
„rządy Afryki są biedne, ponieważ Afryka jest biedna” Sachs całkowicie
zaprzeczył powszechnie utrzymywanej opinii, że za cały kryzys w Afryce odpowiedzialne są rządy poszczególnych afrykańskich krajów. „Wg
Sachsa, dzięki odpowiedniej polityce, masowe ubóstwo – 1, 1 miliarda
ludzi żyjących za mniej niż 1$ dziennie – może zostać zwalczone w ciągu 20 lat. Za przykład mogą służyć Chiny i Indie; Chinom w ciągu ostatnich dwóch dekad udało się wydźwignąć z biedy 300 milionów ludzi.
Kluczowym elementem ma być znaczny wzrost pomocy międzynarodowej – z 65 mld USD w roku 2002 do 195 mld USD przed rokiem 2015.
Sachs podkreśla duże znaczenie geografii; Afryka jest słabo rozwinięta
i podatna na rozprzestrzenianie się chorób, lecz te problemy, dzięki odpowiednim środkom, mogą zostać rozwiązane: występowanie chorób,
takich jak malaria, może być kontrolowane, a odpowiednia infrastruktura stworzona. Bez dokładnego określenia celów elity polityczne będą
dalej koncentrować się na rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych, a inwestycje i rozwój pozostaną w sferze marzeń”�.
	 Książka ukazała się w kwietniu 2005 roku w Londynie, wydana przez wydawnictwo
Penguin Books Ltd.
�
	 Por. Hasło: Jeffrey Sachs, Wikipedia. Wolna Encyklopedia: http://pl.wikipedia.org/
wiki/Jeffrey_Sachs.
�

88

�Najsilniejszym jednak akcentem w obronie krajów najuboższych,
przed rozpoczęciem nowojorskiego Szczytu ONZ, był dokument, przygotowany przez samego sekretarza generalnego, Kofi Annana, zatytułowany „In Larger Freedom: Towards Development Security and Human
Rights for All” („W większej wolności: rozwój, bezpieczeństwo i prawa
człowieka dla wszystkich”)10. Kończy go słowami: „Ani przez chwilę
w ludzkiej historii los każdej kobiety, mężczyzny i dziecka nie był tak
spleciony wzdłuż całego świata jak dzisiaj. Jesteśmy zjednoczeni zarówno przez imperatywy moralne, jak i przez obiektywne interesy”11.
Nowojorski szczyt
Z tak mocnymi analizami ekonomicznymi, wspartymi rosnącą presją ze strony społeczeństwa, można było spodziewać się, że Szczyt ONZ
we wrześniu 2005 roku rzeczywiście bardzo stanowczo i sprawiedliwie
oceni aktualną sytuację realizacji Milenijnych Celów Rozwoju i, w konsekwencji, podejmie decyzje, aby je zrealizować, tak jak zaplanowano to
wcześniej, do 2015 roku. Ale, niestety, tak się nie stało. Ostatni dokument
Szczytu, kiedy poczyniono wyraźne postępy w ocenie niektórych bardzo
istotnych spraw, np. aktualnej sytuacji kobiet na świecie oraz zadeklarowano ochronę przed ludobójstwem i zbrodniami wojennymi, czynił jeszcze ku temu nadzieję, ale i tu wszystkich spotkał zawód, bo dokument nie
zajął się wcześniej założonymi celami i przyjętym kalendarzem.
Na 35 stronach ostatniego dokumentu powtarzają się słowa: obiecywać, pragnąć, podkreślać, zauważać, postanawiać, odpowiadać, przyznawać się, wierzyć, chwalić, zapewniać, stale powtarzać, zapraszać itp.
Rzadko jednak występują tam słowa: zdecydować się, żądać, nakazywać,
ustalać. Łącząc ten fakt z ponad 25 godzinami przemówień, wygłoszonymi przez 151 uczestników: prezydentów, premierów, królów i książąt,
okazuje się, że mieliśmy do czynienia jedynie z mnóstwem wypowiedzianych komunałów i pustych frazesów. Rzeczywiście, gdyby problemy
	 Cały dokument sekretarza generalnego ONZ, Kofi Annana dostępny jest na stronie
internetowej ONZ: http://www.un.org/largerfreedom/.
11
	 K. Annan, In Larger Freedom: Towards Development Security and Human Rights for
All, 220.
10

89

�świata mogły być rozwiązywane poprzez deklarowane słowa, niewątpliwie bylibyśmy już w raju!
W jednej z wielu krytycznych analiz, dokonanych po Szczycie
ONZ, przedstawiciel wspomnianej wcześniej koalicji GCAP stwierdził, że „światowi przywódcy przepuścili historyczną okazję, by podjąć stanowcze kroki w walce z ubóstwem i w kierunku zbalansowania
ludzkiego rozwoju, za to przetworzyli, przerobili i ponowili jedynie
stare obietnice”12. Bob Geldof, który wraz z innym wykonawcą muzyki pop, Bono13, był ważną postacią w kampanii przeciwko ubóstwu
świata, powiedział, że daje Szczytowi ocenę „czwórkę w skali dziesięciostopniowej”14.
Jest kilka momentów, które mocno zaznaczyły okres pomiędzy powzięciem Deklaracji Milenijnej przez ONZ a Szczytem z 2005 roku.
One to też stały się przyczyną tak powściągliwej polityki liderów światowych potęg. Jednym ze znaczących był niewątpliwie horror 11 września 2001 roku w USA i w konsekwencji dalsza walka z terroryzmem. To
zmniejszyło idealizm wielu światowych liderów. Drugim było rozdarcie
społeczeństwa na świecie wobec wojny z Irakiem – wykluczając z gry
ONZ i wydając miliardy dolarów na destrukcję, a nie na rozwój. Trzecim była twarda linia USA. Krótko przed Szczytem, prezydent George
Bush mianował ambasadorem USA przy ONZ Johna Boltona, znanego
z bardzo surowej krytyki tej organizacji. Bolton domagał się znacznych
zmian w końcowym dokumencie (w pewnej chwili domagał się nawet
pominięcia słów „Milenijne Cele Rozwoju”), a ustąpił jedynie po wielu
naciskach ze strony innych państw i ostrych negocjacjach. Czwartym
znaczącym momentem była ogromna presja społeczeństwa na nieod	Z refleksji Kumi Naidoo, sekretarza generalnego Civicus i przewodniczącego GCAP:
Reflections on the United Nations Summie: http://www.civicus.org/new/content/deskofthesecretarygeneral20.htm.
13
	 Bono (właściwie Paul David Hewson), urodzony 10 maja 1960 roku w Dublinie,
to lider irlandzkiej grupy rockowej U2, a zarazem aktywny działacz na rzecz pokoju.
W 2005 roku był jednym ze 166 nominowanych do Pokojowej Nagrody Nobla za swoją
pracę ku zmniejszeniu długów państw trzeciego świata oraz za uświadamianie społeczeństwa o problemie AIDS.
14
	Te słowa Boba Geldofa przytacza amerykański „Catholic New Times” z 23 października 2005 roku w artykule „Geldof gives UN summit four out of ten on poverty”.
12

90

�zowną reformę struktury ONZ, a to, paradoksalnie, ta właśnie reforma
miała być przedmiotem obrad Szczytu ONZ.
Jeżeli świat chce osiągnąć Milenijne Cele Rozwoju, tak bardzo szlachetne i niezbędne dla sprawiedliwego rozwoju i ostatecznie wyeliminować biedę, musi dostrzec każdego człowieka, z wszelkimi jego prawami
i w każdym jego wymiarze.
Dzieci bez imienia – problem globalny
Polityka światowa wobec wielkich Milenijnych Celów Rozwoju bardzo
znacząco wpływa na zaangażowanie się świata w rozwiązanie wszelkich
problemów partykularnych, które dotyczą choćby jednej tylko grupy społecznej. Wśród nich bardzo wymownym jest problem dzieci bez imienia.
Już w sprawozdaniu rocznym „The Progress od Nations 1998” wydanym przez UNICEF, jej ówczesna dyrektor generalny Carol Bellamy15,
wśród bardzo pilnych spraw zwracała uwagę na problem dzieci bez imienia jako „jeden z głównych przemilczanych problemów historii naszego
czasu”. Zgodnie z tym raportem, brak rejestracji po urodzeniu pozostawia około 40 milionów dzieci każdego roku bez urzędowego imienia
albo narodowości, pomimo że art. 7 Konwencji Praw Dziecka gwarantuje takie prawo16. Dziecko, które nie ma potwierdzenia tożsamości, jest
w oczach urzędników kimś zupełnie nieznaczącym, jest nikim, a taki
brak dowodu jest szczególnie dotkliwy dla tych, którzy są przemieszczani z powodu wojny, głodu albo masowych katastrof. W wielu krajach
świadectwa są niezbędne dla zapisania się w szkołach, dla korzystania z usług zdrowotnych albo szczepień. Carol Bellamy zaleca rządom
wszystkich krajów, aby „oceniły procedury rejestracji i zapewniły, że ich
	Carol Bellamy była dyrektorem generalnym UNICEF-u przez dwie 5-letnie kadencje
od 1995 do 2005 roku. Od 1 maja 2005 roku nowym dyrektorem generalnym została
Ann M. Veneman.
16
	Artykuł 7 Konwencji Praw Dziecka mówi: 1. Niezwłocznie po urodzeniu dziecka zostanie sporządzony jego akt urodzenia, a dziecko od momentu urodzenia będzie miało
prawo do otrzymania imienia, uzyskania obywatelstwa oraz, jeśli to możliwe, prawo do
poznania swoich rodziców i pozostawania pod ich opieką. 2. Państwa-Strony zapewnią,
aby te prawa stały się zgodne z ich prawem wewnętrznym oraz z ich międzynarodowymi zobowiązaniami w tej dziedzinie, w szczególności w przypadkach, gdyby brak tych
uregulowań spowodował, iż dziecko zostałoby bezpaństwowcem.
15

91

�obywatele dostrzegają wartość świadectwa urodzenia i że mogą łatwo je
zdobyć”17. W wyniku licznych wojen i głodu na świecie liczby te obecnie
wydają się być znacznie większe.
Laureat Pokojowej Nagrody Nobla, anglikański arcybiskup Desmond
Tutu18 wsparł inicjatywę organizacji „Plan”19, która 22 lutego 2005 roku
w Nowym Jorku rozpoczęła globalną kampanię na rzecz rejestracji dzieci20.
Podczas tego spotkania Arcybiskup powiedział: „Jest czas, abyśmy uczynili
z tego priorytetową troskę międzynarodowego społeczeństwa. Co staje się
z człowiekiem, kiedy nie może dowieść swoich narodzin albo swojej narodowości? Tu jest mowa o prawie do tożsamości, a ona przecież daje dostęp
do przywilejów i praw obywatelskich”. A zastępca dyrektora wykonawczego UNICEF-u Rima Salah dodała: „Każde dziecko ma prawo do imienia
i do narodowości. Rządy wszystkich krajów powinny upewnić się, że system rejestracji obejmuje wszystkich ludzi. Co staje się z dziećmi, które nie
są zarejestrowane? One stają się niewidoczne – one nie istnieją!”21.
„Plan” od 10 już lat współpracuje z UNICEF-em nad poprawą systemu rejestracji ludzi, zwłaszcza w Afryce. Według tej organizacji, prawie
milion dzieci urodzonych każdego tygodnia pozbawionych jest świadectwa swego urodzenia, bez czego nie mogą udowodnić swego imienia,
pochodzenia oraz narodowości.
Niewyobrażalnym jest, że według najnowszych danych UNICEF-u22
36% dzieci urodzonych każdego roku (48 milionów!) nie jest zarejestrowanych po urodzeniu – stają się niejako niewidoczni.
17
	Por. Raport UNICEF-u „The Progress od Nations 1998” dostępny na stronach internetowych UNICEF-u www.unicef.org.
18
	 Anglikański arcybiskup Desmond Mpilo Tutu z Republika Południowej Afryki
w 1984 roku otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za walkę z apartheidem.
19
	 Organizacja „Plan” jest częścią wyjątkowego, globalnego przymierza jednostek społecznych, wspólnot, które łączy jeden wspólny społeczny program na rzecz dzieci, gwarantujący im zrównoważony rozwój i dobro, respektowanie prawa wobec nich na całym
świecie.
20
	Program „Universal Birth Registration” zmierza do tego, by każdy rząd, który ratyfikował Konwencję Praw Dziecka (CRC), zobowiązał się, by rzetelnie rejestrować wszystkie
dzieci po urodzeniu.
21
	 Wypowiedzi dostępne są na stronie internetowej UNICEF-u z dnia 14 grudnia 2005
roku. Por. http://www.unicef.org/protection/index_25228.html.
22
	 Dane zaczerpnięte ze strony internetowej „Plan”, promującej kampanię „Universal
Birth Registration”. Por. http://www.writemedown.org/ z dnia 12 grudnia 2005 roku.

92

�Bez dowodu tożsamości dziecko pozbawione jest wszelkich podstawowych praw, gwarantowanych przez Konwencję Praw Dziecka. Na
przykład, w niektórych krajach, dziecku, które nie posiada dokumentu
tożsamości, odmawia się szczepień w ośrodkach zdrowia. Dzieci bez
świadectwa urodzenia są również bardziej narażone na wykorzystywanie i różnego rodzaju nadużycia. Jeśli dziecko takie, na przykład, jest
przedmiotem handlu za granicę do pracy, nie można udowodnić jego
tożsamości, a nawet tego, że jest zbyt młode do podjęcia pracy.
Najczęstszymi przyczynami braku rejestracji dzieci jest brak dobrej
woli ze strony rządu, by uporządkować sprawy rejestracji lub brak środków materialnych, czasem i umiejętności realizacji tego podstawowego
zadania. Ze strony ich rodziców, wielu nie może dokonać opłat rejestracji albo nie rozumie tej kwestii z powodów geograficznych i kulturowych. Wielu dorosłych nigdy nie było zarejestrowanych, będąc tym
samym przyczyną wzrostu generacji bezimiennych rodzin.
W statystyce rejonów świata problem nie zarejestrowanych dzieci
przedstawia się następująco23:
•	 Afryka subsaharyjska 71%
•	 Azja południowa 63%
•	 Bliski Wschód i Afryka północna 31%
•	 Azja pacyficzna 22%
•	 Ameryka Łacińska/Karaiby 14%
•	 kraje Europy Centralnej i Wschodniej, kraje byłego Związku Radzieckiego i państwa bałtyckie 10%
•	 kraje rozwinięte 2%.
Przegląd sytuacji w wybranych częściach świata
W Bangladeszu małżeństwo dziecka poniżej 18 roku życia jest zakazane na mocy obowiązującego prawa. Jednakże, zwykłe oświadczenie
w związku z wiekiem panny młodej jest wystarczające dla rejestracji
małżeństwa. Ogromna liczba nieletnich małżeństw mogłaby być zre	Dane na podstawie raportu organizacji „Plan”: „Birth registration – facts ans figures”. Por.
http://www.planusa.org/stuff/contentmgr/files/86e19ee5569ecd9874a084a34ce023d5/
miscdocs/birth_reg_facts_and_figures.pdf z dnia 12 grudnia 2005 roku.
23

93

�dukowana, gdyby wszyscy urzędnicy stanu cywilnego prosili o metryki
i dowód wieku.
Międzynarodowa Organizacja Pracy24 oblicza, że około 246 milionów dzieci na świecie jest aktualnie wykorzystywanych do pracy, z tego
179 milionów, albo jedno na ośmioro dzieci na świecie, doświadcza
najgorszych form wykorzystywania dzieci w pracy, zagrażających ich
fizycznemu, umysłowemu i moralnemu dobru.
Rejestracja narodzin może odgrywać ważną rolę w procesie zwalczania wykorzystywania dzieci do pracy. Ustalenie wymaganego przez
prawo minimum wieku dla pracowników jest ważnym pierwszym krokiem, ale bez zaangażowania się rządów w realizację systemu rejestracji
narodzin trudno będzie wyeliminować praktyki wykorzystywania dzieci do pracy.
W wielu krajach związki seksualne z dziewczyną poniżej 16 lat, za
albo bez jej zgody, są uważane za gwałt. Bez dowodu tożsamości trudno
jest udowodnić, że dziewczyna jest niepełnoletnia, a zatem trudno jest
uzyskać wyrok skazujący.
Badania przeprowadzone w Nepalu wykryły sytuację, gdzie policja
nie wykazywała nawet dobrej woli, by odnaleźć dziewczynę, która została uprowadzona do Indii w celach prostytucji, ponieważ nie posiadała ona dowodu urodzenia i żadnego dokumentu swej tożsamości. Oznaczało to, że bez dowodu jej tożsamości, a zatem bez ustalenia jej wieku,
narodowości, skazana była na nieistnienie. Jest to powód do niepokoju,
gdyż szacuje się, że około 200 tys. kobiet i dziewczyn uprowadzanych
jest z Nepalu do sąsiednich Indii w celach prostytucji.
Organizacja „Plan” przeprowadziła badania wśród dzieci w wiejskich
szkołach w Ghanie. Wykazały one, że wiele dzieci, nawet tych umiejących czytać i pisać, wyznało, że nie znają swojego wieku. 80% badanych
dzieci, które podały swój wiek, podały go jako różny od tego w rejestrze
szkolnym (który z drugiej strony też jest często niedokładny). W przypadku jednego chłopca, który podał swój wiek jako 10 lat, okazało się,
po dłuższym badaniu, że miał w rzeczywistości 17 lat.
	International Labour Organisation (ILO).

24

94

�W niektórych regionach Burkina Faso istnieje przekonanie, że publiczne podawanie daty urodzenia dziecka może stać się złym omenem
i spowodować nawet jego śmierć. Tak sprecyzowane przekonania nie
mogą być jednak powodem do zaniechania lub zawieszenia systemu rejestracji narodzin dzieci.
W Kamerunie, w niedawnym spisie ludności najwięcej braków rejestracji, szacunkowo około 80%, obejmuje Pigmejów Baka. Według tego
spisu 98% dzieci tego plemienia nie posiada aktów urodzenia. Organizacja „Plan” pracowała z autochtonicznymi populacjami przez ponad
sześć lat, pomagając im zyskiwać formalne rządowe dowody tożsamości. Dzięki tym działaniom władze rozpoznały cztery duże wspólnoty
Baka jako oficjalne miasteczka. „Plan” pomógł również ponad 200 dorosłym osobom Baka zdobyć dowody tożsamości, co z kolei oznacza, że
oni sami mogą teraz zgłaszać swoje dzieci do rejestracji.
Podczas III Regionalnej Konferencji krajów Azji dotyczącej rejestracji urodzeń, a mającej miejsce w styczniu 2003 roku, podano przykład dziecka, które nie osiągnęło jeszcze 18 lat, a zostało skazane na
karę śmierci. Jego prawnicy próbowali odwoływać się do Konwencji
Praw Dziecka, jednakże stanęli przed trudnością w ustaleniu dokładnej daty jego urodzenia z powodu braku jakiegokolwiek dowodu tożsamości.
W Azji organizacja „Plan” zajęła się problemem braku rejestracji narodzin w całości regionu i osiągnęła imponujące rezultaty: zarejestrowano 3, 2 mln dzieci w hinduskim stanie Orissa i ponad 4 mln dzieci
w Bangladeszu. W Kambodży, tylko w październiku 2004 roku, wydano
260 tys. świadectw urodzenia podczas prowadzonej tam dwutygodniowej kampanii. Stanowi to 2% całej populacji kraju. Do dnia dzisiejszego
zarejestrowano tam 2, 4 mln osób. Szacuje się, że plan rejestracji wszystkich w tym kraju powiększy jego populację o 50%.
Kampania na rzecz rejestracji każdego narodzonego dziecka przebiega na świecie pod hasłem: „Write me down, make me real” („Zapisz
mnie, uczyń mnie rzeczywistym”)25.
	Szerzej o kampanii można dowiedzieć się ze strony internetowej http://www.writemedown.org/.
25

95

�Miliony dzieci stały się praktycznie niewidoczne. Są ofiarami nadużycia, wykorzystywania i dyskryminacji, okrada się je z bezpieczeństwa i godności. Odmawia się im najbardziej podstawowych praw,
w tym do prawidłowego rozwoju. Dzieci są najbardziej delikatne i wrażliwe, a przez to najbardziej potrzebujące uwagi. Mimo to one są również
najbardziej zapomniane i zignorowane. Stają się przedmiotem handlu,
zmuszane do pozostania w niewoli, wyrzucane na ulice i przetrzymywane w areszcie.
Najnowszy raport UNICEF o sytuacji dzieci
Raport „The State of the World’s Children 2006. Excluded and Invisible” („Raport o stanie dzieci na świecie w 2006 roku. Wyłączeni i niewidoczni”)26, ogłoszony 14 grudnia 2005 roku, ukazuje ogromny wachlarz zaniedbań wobec najbardziej bezbronnych – dzieci. Daje jasno
do zrozumienia, jak dużo więcej musi być zrobione na całym świecie, by
dzieci mogły korzystać z wszelkich podstawowych praw, zagwarantowanych im przez Konwencję Praw Dziecka.
Raport ten to nawoływanie do zwrócenia uwagi na najbardziej zagrożone dzieci na świecie, te, które zostały wyrzucone poza nawias
społeczeństwa. Dzieci te dorastają poza zasięgiem programów, które
mogłyby poprawić ich sytuację. Są niewidoczne w statystykach i codziennych wiadomościach. Nie bierze się ich pod uwagę ani w publicznych debatach, ani w parlamentach przy uchwalaniu nowych projektów.
„Postęp nie nastąpi, jeśli nadal świat nie będzie zauważał dzieci w największej potrzebie – najuboższych i najbardziej narażonych na przemoc
i wykorzystywanie”, powiedziała dyrektor generalna UNICEF-u Ann M.
Veneman w dniu opublikowania raportu w Londynie.
W przeszłości UNICEF pisał o tym jak bieda, HIV/AIDS, czy konflikty zbrojne zabierają dzieciństwo. W tegorocznym raporcie szczegółowo opisuje jak te czynniki oraz niewydolne rządy państw i dyskryminacja narażają dzieci na przemoc i wykorzystywanie, uniemożliwiają
dostęp do szkoły, opieki medycznej i innych podstawowych usług.
	Raport dostępny na stronach internetowych UNICEF-u: http://www.unicef.org/sowc/
index_30450.html.
26

96

�Raport wskazał na cztery szczególne przypadki, w których dzieci stają się „niewidzialne” i zapomniane: dzieci bez tożsamości, dzieci bez
opieki rodziców, dzieci w roli dorosłych oraz dzieci, które są wykorzystywane.
Dzieci bez formalnych dowodów tożsamości stanowią jedno z najbardziej naglących wyzwań. Co roku ponad połowa wszystkich narodzonych dzieci (55%) w krajach rozwijających się (pomijając Chiny),
przychodzi na świat niezauważona. Tym samym ponad 50 mln dzieci
nie otrzymuje podstawowego prawa, przysługującego im z samego faktu
urodzenia: rozpoznania jako obywatela. Dzieci, które nie są zarejestrowane po urodzeniu, nie pojawiają się w oficjalnej statystyce i nie przyznaje się im prawa jako członkom ich społeczeństwa. Bez zarejestrowanej tożsamości dzieciom nie gwarantuje się edukacji, dobrej troski
o zdrowie oraz innych podstawowych usług, mających wpływ na ich
dzieciństwo i przyszłość. Na przykład, nie zarejestrowane dzieci nie
otrzymują zgody na miejsce w szkole, gdyż wymagane są tam dowody
urodzenia.
Apel do świata
Autorzy Raportu wskazują, że świat musi wzmocnić swoje działania na
rzecz rozwoju, by odmienić sytuację najbardziej zagrożonych dzieci. Odpowiedzialność leży przede wszystkim po stronie rządów państw, które
muszą wzmocnić swoje wysiłki w czterech głównych obszarach działań:
•	 badania, monitoring sytuacji i raportowanie;
•	 prawodawstwo;
•	 finansowanie i budżetowanie;
•	 programy, których celem jest dobro dziecka.
Raport podkreśla także konieczność podjęcia konkretnych działań
na rzecz „niewidzialnych” dzieci przez społeczeństwo obywatelskie,
sektor prywatny, darczyńców i media. Te i inne wysiłki osób i organizacji pomagają budować bezpieczne środowisko – takie, które uchroni
dzieci przed wykorzystywaniem, w taki sam sposób, w jaki szczepienia
i odpowiednie żywienie chroni je przed groźnymi chorobami.
97

�Rządy, rodziny i społeczności muszą robić więcej, by przede wszystkim uchronić dzieci przed wykorzystywaniem i by zapewnić właściwą
opiekę tym, które stały się ofiarami przemocy. Muszą wejść w życie
przepisy, które zabraniają postaw i tradycyjnych zwyczajów, które są
krzywdzące dla dzieci, a same dzieci muszą mieć dostęp do informacji
i posiadać.
Czas pomóc innym. Problem dzieci pozbawionych imienia, a tym
samym swojej tożsamości, dotyka tak wielu ludzi na świecie. Czy zatem
nie nadszedł czas, by złączyć się we wspólnym wołaniu do odpowiedzialnych za losy świata o podjęcie konkretnych czynów? Czy Milenijne
Cele Rozwoju, przyjęte z tak wielkim entuzjazmem w 2000 roku, mają
szansę na realizację? Czy też wciąż będziemy żyli „halucynacjami”?

98

�Jacek Wojciechowicz

Bezimienni-Undocumented
Konspekt wystąpienia
Wprowadzenie
•	 Grupy mniejszościowe, ubodzy, analfabeci i inne grupy ryzyka,
nieświadome lub nie potrafiące skorzystać z regulacji dotyczącej
rejestrów urzędów stanu cywilnego
•	 Osoby bez świadectwa urodzenia oraz dokumentów, które nie figurują w statystykach i formalnie nie istnieją.
•	 Brak dostępu do życia publicznego, ochrony zdrowia, edukacji,
świadczeń społecznych czy formalnego zatrudnienia
•	 Zjawisko powszechne w krajach post-konfliktowych, z podziałami etnicznymi bądź rasowymi
Wybrane przykłady
•	
•	
•	
•	
•	
•	
•	

UNICEF Ameryka Łac 15% dzieci nie istnieje
Republika Dominikany -1 osoba na 9 należy do kategorii „undocumented:.
Problem występuje w” Peru, Nikaraguii, Dominikanie, Kolumbii, Brazylii, Boliwii, etc.
Kuwejt-dzieci Bidun nie otrzymują świadectw urodzenia i innych dokumentów – nie maja prawa do edukacji
Malezja- dzieci uciekinierów z Burmy
Malezja- 1, 3 miliona „undocumented” migrants
Problem dzieci nielegalnych imigrantów w USA: 10, 3 miliona
„undocumented migrants – Marzec 2004 (Meksyk-57%, Ameryka Lac-24%, Azja-9%, Europa&amp;Kanada-6%, Afryka-4%)

* źródło: www.pewhispanic.org March 21, 2005

99

�Nierejestrowane narodziny w Ameryce Łacińskiej (% dzieci do lat 5)
•	
•	
•	
•	
•	
•	

Peru: 			
Nikaragua:		
Dominikana:		
Kolumbia:		
Brazylia;			
Boliwia:			

wieś 10% 	
wieś 24%	
wieś 34%	
wieś 25%	
wieś 30%	
wieś 26%	

miasto 7%
miasto 8%
miasto 23%
miasto 13%
miasto 14%
miasto 21%

* źródło: www.iadb.org/res/publications vol9
Skala zjawiska-Dominikana
•	 Ponad 370 000 osób bez dokumentów (ponad 4% ludności) – oficjalne badania ludności
•	 Prawdziwy obraz (szacunki) – ponad 500 000 osób (ponad 6%
ludności)
•	 Co roku przybywa ok. 30 000 osób
•	 Dodatkowo ok.. 500 000 Haitiańczyków i ich dzieci
	 (transit people- nie uznawani przez rząd Dominikany)
* źródło: Bank Światowy
Pomoc Banku Światowego-Dominikana
Proponowany projekt – Social Protection Investment 2006
370 000 osób ma uzyskać dokumenty, poprzez:
Modernizacja rejestrów ludności
Mechanizm zachęt dla rządu dla wydawania dokumentów osobom ubogim
•	 Kampania informacyjna
•	 Bezpłatna pomoc prawna
•	 Koszt: Ok. 17 milionów dolarów

•	
•	
•	
•	

* źródło: Bank Światowy
100

�Pomoc Banku Światowego-Dominikana oczekiwane wyniki
•	
•	
•	
•	
•	
•	
•	

Dostęp do powszechnego szkolnictwa (z 86 do 95%)
Udział w systemie ubezpieczeń zdrowotnych
Udział w systemie zabezpieczeń społ. (z 72 do 90%)
Udział w programie pomocy finansowej
Uzyskanie paszportu, prawa jazdy
Możliwość otwarcia konta bankowego
Możliwość pracy w sektorze formalnym

Źródła informacji o Banku Światowym
•	
•	
•	
	
•	
•	
•	

www.worldbank.org
www.worldbank.org.pl
Biuro Banku Światowego w Warszawie, ul. E. Plater 53,
tel (22) 520 8000
Małgorzata Dworzyńska mdworzynska@worldbank.org
Jacek Wojciechowicz Jwojciechowicz@worldbank.org
Biblioteka Depozytowa: Centrala NBP, Swietokrzyska 11/21

101

�ECCLESIA
IN AMERICA
Wybrane problemy Kościoła
w Ameryce Południowej w świetle posynodalnej adhortacji Jana Pawła II

Redaktor:
Jarosław Różański OMI

Missio-Polonia
Warszawa 2003

�ks. Jan Piotrowski

Dzieci – dzieciom bez imienia
We współczesnym świecie istnieje wiele problemów, które w sposób
dramatyczny dotykają miliony istnień ludzkich w tym liczne dzieci, nie
tylko w krajach trzeciego świata, ale również w krajach wysoko rozwiniętych. Na co dzień słyszymy o tych problemach, które z trudem znajdują strukturalne i trwałe rozwiązanie. Pomoc wydaje się być tylko doraźna, wybiórcza i czasowa. Jeśli nawet jest ona dobrze zorganizowana,
to ciągle obejmuje ograniczoną liczbę dzieci, które tej pomocy w różnych częściach świata oczekują. Mam jednak przekonanie, że nie wolno
zwalniać biegu i ciągle należy podejmować wysiłki, aby dobra w tych
obszarach dziecięcych dramatów było więcej. Ojciec Święty Benedykt
XVI w encyklice Deus caritas est przypomina, że już teraz osobiście każdy z nas może kształtować i zmieniać oblicze świata (por. DCE 31 b).
Takim problemem są bez wątpienia dzieci ulicy, które można spotkać w wielkich metropoliach jak: Kampala, Kuala Lumpur, Nowy Jork,
Lima, Paryż, Moskwa, Warszawa czy Sao Paulo. Są to również w wielkiej mierze dzieci-żołnierze lub dzieci-robotnicy, a nawet niewolnicy.
W poprzednich latach na tym uniwersytecie poświęciliśmy im wiele
miejsca. Dwie publikacje: „Dzieci żyjące na ulicy - owe zjawisko miast
afrykańskich” oraz „Dzieci – ofiary wojny”– owoc tutejszych sympozjów naukowych – ukazują nader jasno dramat dziecka w zglobalizowanym świecie.
Dochodzą nowe problemy jak głód, powodzie, trzęsienia ziemi. O tym
słyszymy w środkach społecznego przekazu, a dramatyczne fotografie
budzą w nas różne stany uczuciowe, czasami oburzenie pod adresem
rządzących tymi krajami�. Kilka tygodni temu prasa doniosła, że ponad
200 mln ludzi z 27 krajów Afryki znowu cierpi z powodu niedożywienia. Wyjątkowo trudna w tym roku pora deszczowa nie jest jedynym
	Por. A. Leszczyński, Klej, bat i ulica, w: J. Różański (red.), Dzieci żyjące na ulicy - nowe
zjawisko miast afrykańskich, Warszawa 2004, s. 55-65.
�

103

�powodem tragedii. U jej źródła leżą inne przyczyny jak wojny, korupcja,
trybalizm, nepotyzm, epidemia AIDS oraz eksplozja demograficzna.
Paradoksalnie, sytuacje pogarsza niekontrolowany zalew zagranicznej
pomocy. Bogate kraje – zwłaszcza europejskie i północnoamerykańskie
– wysyłając gotowe produkty, skutecznie zniechęcają afrykańskich rolników do uprawy ziemi. „Nie wolno reagować tylko wtedy, gdy ludzie
umierają. Afryka potrzebuje długoterminowego planu ekonomicznego,
który pomoże uniknąć takich sytuacji – tłumaczy Romano Kiome, ekspert z kenijskiego ministerstwa rolnictwa. Jeszcze w latach 60. Afryka
była znaczącym eksporterem produktów żywnościowych�.
1. Dzieci bez imienia
Są jednak i takie problemy związane ze światem dzieci, które umykają uwadze współczesnych społeczeństw. Jednym z nich jest problem
dzieci bez imienia – no name children. O tym, że to zjawisko istnieje,
nie trzeba nikogo przekonywać. W czasach kolonialnych – zwłaszcza
do lat 60. ubiegłego stulecia – istniał obowiązek deklaracji urodzonego
dziecka w urzędach administracji państwowej. Mimo panującego analfabetyzmu i trudności z komunikacją, zwłaszcza w oddalonych wioskach, rodzice musieli dopełnić tego obowiązku. Czasami wpisywano
przybliżone daty urodzenia dziecka, np. w roku, kiedy starostą był ten,
a ten. Rzecz ciekawa, że dzisiaj problem ten nie jest najbardziej rozpowszechniony w Afryce, ale w Azji oraz w Ameryce Południowej. Brak
dokumentu tożsamości w formie aktu urodzenia niesie ze sobą ogromne skutki na przyszłość. Takie dziecko nie idzie do szkoły, nie podlega
opiece medycznej, nie będzie pracownikiem i nigdy nie będzie objęte
świadczeniami socjalnymi. Jednym słowem takie dziecko nie istnieje.
2. Skala problemu
Raport The State of the World’s Children 2006: Excluded and Invisible
to nawoływanie do zwrócenia uwagi na najbardziej zagrożone dzieci na
świecie, te, które zostały wyrzucone poza nawias społeczeństwa. Dzieci
	Por. Czarny głód, „Polityka” 7(2542), 18 lutego 2006, s. 16.

�

104

�te dorastają poza zasięgiem programów, które mogłyby poprawić ich codzienną sytuację. Są niewidoczne w statystykach i codziennych wiadomościach. Nie bierze się ich pod uwagę ani w publicznych debatach, ani
w parlamentach przy uchwalaniu nowych projektów. Postęp nie nastąpi, jeśli nadal świat nie będzie zauważał dzieci w największej potrzebie:
najuboższych i najbardziej narażonych na przemoc i wykorzystywanie
– powiedziała dyrektor generalna UNICEF�, Ann M. Veneman, w dniu
opublikowania raportu w Londynie.
Dlaczego dzieci stają się niewidzialne? W przeszłości UNICEF
pisał o tym, jak bieda, HIV/AIDS czy konflikty zbrojne zabierają dzieciństwo. W raporcie Excluded and Invisible szczegółowo opisuje jak te
czynniki oraz niewydolne rządy państw i dyskryminacja narażają dzieci
na przemoc i wykorzystywanie, uniemożliwiają dostęp do szkoły, opieki medycznej i innych podstawowych usług. Raport wskazał na cztery
szczególne przypadki, w których dzieci stają się „niewidzialne” i zapomniane�. Są wśród nich także „dzieci bez tożsamości”. Każdego dnia,
ponad połowa nowych urodzin w krajach rozwijających się (z wyjątkiem
Chin) jest niezarejestrowanych. Oznacza to, że łamane są podstawowe
prawa ponad 50 milionów dzieci, a tym samym prawo do tożsamości
i obywatelstwa. Bez przypisanej tożsamości – jak już wcześniej podkreślono – dzieci nie mają dostępu do edukacji, opieki medycznej i innych
podstawowych usług. Autorzy raportu The State of the World’s Children
2006 wskazują, że świat musi wzmocnić swoje działania na rzecz rozwoju, by odmienić sytuacje najbardziej zagrożonych dzieci. Odpowiedzialność leży przede wszystkim po stronie rządów państw, które muszą
wzmocnić swoje wysiłki w czterech głównych obszarach działań: badania, monitoring sytuacji i raportowanie, prawodawstwo, finansowanie
i budżetowanie, programy, których celem jest dobro dziecka. Raport
podkreśla także konieczność podjęcia konkretnych działań na rzecz
	UNICEF – Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Dzieci została założona w 1946 r.
Obecnie działa w 157 krajach na całym świecie.
�
	 Są to następujące kategorie dzieci zaliczane do tej grupy: dzieci bez tożsamości, dzieci bez opieki rodziców, dzieci w roli dorosłych jako dzieci-żołnierze i dzieci-robotnicy
oraz dzieci wykorzystywane jako niewolnicy przez swoich pracodawców.
�

105

�„niewidzialnych” dzieci przez społeczeństwo obywatelskie, sektor prywatny, darczyńców i media.
Te oraz inne wysiłki osób i organizacji pomagają budować bezpieczne środowisko – takie, które uchroni dzieci przed wykorzystywaniem,
w taki sam sposób, w jaki szczepienia i odpowiednie żywienie chroni je
przed groźnymi chorobami.
3. Apel Kościoła w Europie
W 2004 r. kilka dyrekcji europejskich Papieskich Dzieł Misyjnych,
m.in. – Holandia, Belgia, Luksemburg, Polska, Francja, Niemcy – zainicjowało walkę przeciw tej tragicznej sytuacji dzieci na świecie. Przedyskutowano ten problem podczas zebrania roboczego biura Europejskiej
Konferencji Dzieła Misyjnego Dzieci (CEME) w Luksemburgu w listopadzie 2004 r. Zwrócono wtedy uwagę na konkretne osoby – zwłaszcza
dziewczynki bez imienia z Tajlandii oraz z innych krajów azjatyckich.
Zaproponowano wtedy wspólny tekst, który został przyjęty i opublikowany w czasopismach misyjnych dla dzieci.
3.1. W Polsce dla dzieci bez imienia
W Polsce akcja „Dzieci – dzieciom bez imienia” ruszyła w styczniu
2005 r. przez publikację na temat tego zjawiska na łamach „Świata Misyjnego”, który jest ogólnopolskim czasopismem misyjnym dla dzieci wydawanym przez sekretariat krajowy PDMD. Publikacja apelu do
polskich dzieci pod hasłem „Dzieci – dzieciom bez imienia” opierała
się na wspólnych informacjach, które przygotowały krajowe dyrekcje
PDM. Krótko ukazano problem, że w wielu krajach świata setki milionów dzieci nie posiadają świadectwa swego urodzenia i corocznie
takich dzieci przybywa ok. 40 mln na całym świecie. Zaprezentowano
przykłady o życiu takich dzieci z plemienia Hmong w Tajlandii. Apel do
polskich dzieci zawarto w następujących słowach: „Drogie dzieci! Macie
wyjątkową okazję, żeby przekazać swój głos w obronie praw „dzieci bez
imienia”! Wewnątrz tego numeru znajduje się pocztówka, którą należy
podpisać i przesłać do nas. Możecie też same przygotować podobną pocztówkę z hasłem „Dzieci – dzieciom bez imienia”, podając swoje imię
106

�i nazwisko, wiek oraz miejsce zamieszkania. Kartki te być może przyczynią się do nadania imion dzieciom z krajów misyjnych”. Do czasopisma dołączono specjalną pocztówkę „Ja też istnieję!”�.
Nie czekając na zakończenie akcji, przypomniano o jej trwaniu w
jednym z kolejnych numerów „Świata Misyjnego”, zamieszczając odpowiedni tekst, który był kolejną zachętą do popierania tego przedsięwzięcia przez polskie dzieci. W tej informacji przekazano również wiadomość, że w czterech pierwszych miesiącach akcji nadeszło ponad 4
tysiące pocztówek�.
3.2. Dynamika i przebieg akcji
Sam problem „Dzieci bez imienia” jest bardzo poważny i jednocześnie
nowy dla polskich dzieci. W okresie od stycznia 2005 r. do końca lutego
2006 r. nadesłano 5 867 pocztówek z podpisami dzieci. Swój „głos” nadsyłały dzieci z całej Polski. Do dziecięcych protestów przyłączali się także
dorośli – nauczyciele, animatorzy, księża (wiek – od 5 lat do 84), głównie
ze szkół podstawowych. Wiele spośród nadesłanych kartek to własnoręczne prace dzieci, w których widać zaangażowanie ich talentów i serc.
Na nasz apel odpowiadały całe szkoły – wraz z gronem pedagogicznym – ogniska misyjne oraz indywidualni czytelnicy „Świata Misyjnego”:
np. Gimnazjum nr 2 w Gnieźnie (424), Zespół Szkół w Koprzywnicy, SP
nr 19 w Rybniku (całe grono pedagogiczne), SP im. Mikołaja Kopernika
w Wierzchosławicach, SP w Mszanie Dolnej, SP nr 5 w Chełmie, SP nr 11
w Jeleniej Górze, SP w Wadowicach, SP w Krakowie, SP w Piątnicy (257),
SP nr 1 w Strykowie (138), Gimnazjum nr 4 w Łodzi (156).
Na apel odpowiadały także dzieci z jednej klasy, które przesyłały kartki
wykonane podczas lekcji pod kierunkiem nauczyciela (np. SP w Lubaniu
– uczniowie kl. VIb). W wielu szkołach przeprowadzono akcję przygotowując pogadankę na temat sytuacji dzieci w świecie, o czym pisali nauczyciele i opiekunowie na przykład z Gniezna, Lubania i Koprzywnicy�.
	Zob. „Świat Misyjny” 1(2005), s. 4.
	 Zob. „Świat Misyjny” 3(2005), s. 6. W czterech pierwszych miesiącach akcji nadeszło
do sekretariatu krajowego PDMD ponad 4 tys. pocztówek.
�
	 W tej korespondencji zawarto informacje o pogadankach, liczbie uczestników akcji
i zasadności tego przedsięwzięcia.
�
�

107

�Zaangażowało się wiele ognisk misyjnych PDMD. Wiele z nich przysłały zbiorowo protesty wszystkich swoich członków, ale także włączały
w tą akcję inne grupy działające w parafii oraz kolegów i koleżanki z klasy.
Przesyłki dostarczyły m.in.: Śrem, Kamionna, Lubań, Goleniów, Łódź,
Elbląg, Czekanowo, Twardogóra, Szczecin, Wola, Koczanów, Trzebinia,
Ostrowo, Karwia, Rybnik, Gniew, Rytele-Olechny, Andrespol, Jastrzębie
Zdrój, Zgniłobłoty, Białystok, Ełk, Mszana Dolna, Kraków, Ruda Śląska,
Chwałkowo Kościelne, Ożarów Mazowiecki, Bronisze, Śmiłowo, Złaków Kościelny, Sandomierz, Rytel, Lisów, Józefów, Sokołów Podlaski,
Urszulin, Lipce Reymontowskie, Pułtusk, Książ Wielkopolski, Wysoka Strzyżowska, Gdańsk, Grajewo, Frysztak, Żerniki, Brzegi, Brzezno,
Bizoręda, Stryków, Majkowice, Chełm, Ostrów, Rychwałdek, Miechów,
Poznań, Łęczna, Żarnowiec, Ostrowite, Warszawa, Tarnów, Wodzisław
Śląski, Zamość i inne.
4. Ocena przebiegu akcji w Polsce
Mimo że apel skierowany był tylko do dzieci, to jednak odpowiedziały na nie różne środowiska osób: dorosłych, nauczycieli, katechetów
i księży. Prawie 6 tys. pocztówek, które nadeszły, jest wielkim znakiem
solidarności z tymi, którym zły i niesprawiedliwy los odbiera prawo do
tożsamości oraz do imienia�. Teraz jednak – jako organizatorzy – zdajemy sobie sprawę, że niestety nie zatroszczyliśmy się zbyt wystarczająco o szersze rozpowszechnienie akcji „Dzieci – dzieciom bez imienia”
w środkach społecznego przekazu, a zwłaszcza w czasopismach dla dzieci.
W najnowszym wydaniu „Świata Misyjnego” dokonaliśmy oceny przebiegu akcji oraz podziękowaliśmy polskim dzieciom za ich solidarność,
twórczość oraz wrażliwość�. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, z jakich
diecezji nadeszły pocztówki, ponieważ nie wymagaliśmy takiej informacji, ale wiemy, że przyszły one z całej Polski. Jest więc to dobry znak,
który świadczy o prawdziwym duchu solidarności, wrażliwości i miłości
polskich dzieci. Sytuacja ta jednocześnie uświadamia nam, że w polskich
	 W tym miejscu pragnę serdecznie podziękować p. Annie Sobiech, pracownikowi sekretariatu krajowego PDMD, za przygotowanie danych do tego wystąpienia.
�
	Zob. „Świat Misyjny” 2(2006), s. 20.
�

108

�dzieciach jest tak wiele dobra, że dynamizm humanitaryzmu i wiary pozwala im na troskę o ich dalekich kolegów i koleżanki. W ten niezwykły
geniusz solidarności dzieci wierzył tak bardzo bp Karol de Forbin-Janson,
założyciel Misyjnego Dzieła Dzieci w 1843 r. Ten talent dzieci podkreślał
wielokrotnie także Jan Paweł II, szczególnie w Przesłaniu z okazji 160.
rocznicy Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci, w którym czytamy m.in.:
„Drodzy chłopcy i dziewczęta, mali misjonarze. Na różne sposoby staracie się pomóc dzieciom przedwcześnie zmuszanym do pracy oraz zaradzić ubóstwu biednych; jesteście solidarni z dziećmi żyjącymi w lęku
i dramatycznej sytuacji, które cierpią wskutek wojen prowadzonych przez
dorosłych i często stają się ofiarami przemocy” (Przesłanie, 2).
5. Finał w Luksemburgu
Cel podpisywania pocztówek i całej akcji na rzecz No name children
był jasny i oczywisty. Zmierzał ku temu, aby skierować oczy świata na
ten problem, który jak dotąd nie znajduje wciąż odpowiedniego rozwiązania. Dyrekcje krajowe PDM, które podjęły ten apel postanowiły, że
podczas kolejnej europejskiej sesji CEME w Luksemburgu w dniach 2427 marca br. przedstawiciele tego zgromadzenia udadzą się do instytucji
europejskich, aby na ręce odpowiednich władz złożyć petycję w sprawie
No name children, dokumentując ją pocztówkowym protestem dzieci
z wielu krajów Europy.
Mamy nadzieję, że nasza akcja będzie miała przynajmniej wymierny
skutek moralny, a może nawet w sposób rzeczywisty przyczyni się do
zmiany losu tych dzieci, które nazywamy No children name. Również
pewne nadzieje należy wiązać z nagłośnieniem tego problemu podczas
II Niedzieli Wielkiego Postu, kiedy w polskich kościołach będzie odczytany list polskich biskupów na temat misji. Sam zaś problem „dzieci bez
imienia” jest głównym tematem tej niedzieli, o czym informuje okolicznościowy plakat przygotowany na tę okazję przez Komisję Episkopatu
Polski ds. Misji.
Nadal jednak jest jakimś niezrozumiałym i bolesnym paradoksem to,
że w epoce lotów kosmicznych oraz coraz bardziej obecnych technologii
109

�trzeciej generacji tyle milionów dzieci jest wykorzystywanych fizycznie
i moralnie, cierpi głód, pozbawionych jest dostępu do szkoły10 i nie ma
wciąż prawnej tożsamości. Kilka lat temu Jan Paweł II pisał, że potrzeby
dzieci na świecie są liczne i złożone i że nie można ich rozwiązać jedynie
gestami solidarności, potrzebna jest w tym również Boża pomoc11. Mam
nadzieję, że nasze sympozjum jest w jakiś sposób hołdem czci i szacunku wobec tak licznych dzieci świata, które nie mają zagwarantowanej
osobistej tożsamości.

	 Por. Progress for Children. Raport UNICEF, 18 kwietnia 2005 r. Raport mówi o powszechnej edukacji, zarówno dziewczynek, jak i chłopców. Wskazuje, że nadal w niektórych regionach dysproporcje pozostają bardzo duże, mimo iż na świecie różnice
w szkolnictwie dziewczynek i chłopców są coraz mniejsze, a do szkoły uczęszcza więcej
dzieci niż kiedykolwiek.
11
	Por. Przesłanie Jana Pawła II z okazji 160. rocznicy Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci, 5.
10

110

�Barbara Uszko

Pigmeje Baka
Baka to jedno z plemion pigmejskich żyjących w tropikalnych lasach
Środkowej Afryki, a dokładnie w południowo-wschodniej części Kamerunu. Ich liczbę w tym regionie ocenia się na ok. 40 000 osób. Naturalnym środowiskiem życia jest dla nich las, nazywany przez nich „matką
żywicielką”, dającą im wszystko, co potrzebne do życia. Życie Pigmejów
Baka w lesie przebiega w pełnej harmonii z naturą, biorą z niego to, co
im do życia potrzebne, nie niszcząc jednocześnie ich naturalnego środowiska życia. Oni sami określają siebie jako „ludzi lasu”, a nazwę swego plemienia wywodzą od nazwy ptaka „bakama”, który zatrzymuje się
tylko na chwilę, po czym leci dalej – co doskonale oddaje ich tradycyjny,
koczowniczy tryb życia.
Na przełomie lat 60-70 XX wieku władze Kamerunu zaczęły zachęcać Baka do osiedlania się w wioskach, co łączyło się ze zmianą ich trybu
życia, z koczowniczego opartego na zbieractwie i łowiectwie na osiadły. Starania rządu kameruńskiego, by otoczyć ich opieką i zintegrować
z resztą społeczeństwa, opierały się na trzech głównych założeniach:
osiadły tryb życia, niezależność, posiadanie własnych plantacji. Te zmiany cywilizacyjne dla Pigmejów Baka wynikają z jeszcze jednego bardzo
ważnego powodu, a mianowicie intensywnej eksploatacji lasów tropikalnych doprowadzającej do zaniku naturalnego środowisko ich życia.
Życie w wioskach, tzw. „życie przy drodze” również przyciąga Pigmejów, którzy na zadane kiedyś pytanie dotyczące ich życia w przyszłości,
powiedzieli mi „że chcieliby żyć jedną nogą w lesie, a drugą w wiosce”.
Co więcej, jest w nich pragnienie, by „być jak inni” – korzystać z tego
wszystkiego, co dostępne jest dla Bantu, czuć się uznanym jako człowiek
i Kameruńczyk. Zresztą, to stwierdzenie powiedziane bp. Lambertowi
van Heygenowi ok. 40 lat temu przez pewnego Pigmeja – zainicjowało
cały szereg działań ewangelizacyjnych i promocyjnych na rzecz Pigmejów we wschodnim Kamerunie.
111

�Przechodzenie Pigmejów Baka na osiadły tryb życia pociąga jednak za sobą sporo problemów, tworzy nieznane im dotychczas sytuacje,
w których trudno im się odnaleźć i funkcjonować. Wymaga ciągłego
pokonywania barier kulturowych prowadzących do ich pełnej integracji
ze społeczeństwem. Wyzwanie to wielkie, przede wszystkim dla nich samych, dla innych plemion traktujących ich obecnie jako plemię gorsze,
dla władz państwowych, dla Kościoła czy organizacji pozarządowych.
Jednym z poważniejszych problemów, związanych z integracją społeczną Pigmejów, jest brak dokumentów tożsamości. Życie w lesie nie
wymagało takich dokumentów, życie w zorganizowanej społeczności,
gdzie zasady życia społecznego określone są także przez prawo stanowione – już tak. Ten, kto nie posiada dokumentów tożsamości, ma
bardzo duże trudności w korzystaniu ze swych praw przynależnych mu
jako człowiekowi, nie wspominając już o korzystaniu z praw obywatelskich. Władze Kamerunu przyznały oficjalnie plemionom pigmejskim
takie same prawa jak każdej innej grupie etnicznej, ale brak dokumentów tożsamości, nieznajomość języka oficjalnego kraju, analfabetyzm
sprawiają, iż ich relacje z administracją państwową są bardzo utrudnione i ciężko im samodzielnie podejmować trud związany z uzyskaniem
brakujących dokumentów.
Misjonarze stykający się na co dzień z takim problemem, starają
się wspierać działania mające pomóc Pigmejom Baka w stawaniu się
pełnoprawnymi obywatelami Kamerunu, służąc przede wszystkim za
pośredników pomiędzy administracją państwową a Pigmejami. Działania te wpisują się w wysiłki Kościoła służące promowaniu człowieka,
tworzeniu społeczeństwa opartego na sprawiedliwości i poszanowaniu
wzajemnych praw.
2. Dowody tożsamości i akty urodzenia
Na terenie misji katolickiej w Salapoumbé (diecezja Yokadouma),
gdzie pracowałam w latach 1995-1999 jako koordynator projektu edukacyjnego dla dzieci pigmejskich, problem aktów urodzenia i dowodów
tożsamości był powszechnie spotykany. Przytłaczająca większość na112

�rodzin w rodzinach pigmejskich nie była zgłaszana w merostwie, co
– po upływie 30 dni od urodzenia dziecka – wiązało się z koniecznością przeprowadzenia długiej, kosztownej i skomplikowanej procedury
związanej z uzyskaniem orzeczenia o wieku. Akt urodzenia dziecka potwierdzał, że ono istnieje w dokumentach urzędowych, że jest uznane
przez państwo – a nie jest jakimś zwierzątkiem z lasu, co pokutowało
w mentalności niektórych ludzi z innych plemion.
Z satysfakcją obserwowaliśmy pozytywne zmiany w tym zakresie,
głównie ze strony młodych rodziców Baka posiadających już swe dowody tożsamości i pragnących uzyskać odpowiednie dokumenty dla
swych dzieci. Oni deklarowali narodzenie swych dzieci w merostwie
i starali się o uzyskanie koniecznych dokumentów. Jednak takie przypadki ciągle jeszcze należały do mniejszości i dotyczyły tych rodziców,
którzy posługiwali się językiem francuskim, potrafili pisać i czytać.
W ośrodkach wychowania podstawowego, za które byłam odpowiedzialna, uczyło się ponad 600 dzieci, w tym ok. 400 z plemienia Baka
w wieku od 6 do 15 lat. W okresie mojej pracy w Salapoumbé tylko kilkanaścioro dzieci pigmejskich posiadało akt urodzenia, z pewnością nie
przekraczało to 3%.
Sytuacja ta bardzo nas martwiła, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że
brak aktu urodzenia sprawia, iż dziecko będzie miało w przyszłości
problemy w szkołach publicznych, a przecież celem naszej pracy było
przygotowanie i ułatwienie tym dzieciom wejścia w państwowy system
szkolny. Problem ten jawił się jako bardzo dotkliwy w odniesieniu do
dzieci pigmejskich, objętych ostatnim cyklem kształcenia w naszych
ośrodkach, które wkrótce miały kontynuować naukę w szkołach publicznych. A skoro zależało nam na zachęcaniu dzieci pigmejskich do
kontynuowania nauki w szkołach podstawowych, to czuliśmy się także w obowiązku pomóc im w spełnianiu wymogów administracyjnych
z tym związanych.
W związku z tym podjęliśmy starania zmierzające do skompletowania dokumentacji pozwalającej w dalszej kolejności na ubieganie się
o akty urodzenia dla dzieci Baka. Uzyskanie urzędowego potwierdze113

�nia daty urodzenia dla dziecka, którego urodzenie nie zostało zgłoszone
w odpowiednim terminie na merostwie, wymaga przeprowadzenia specjalnego postępowania, w które włączony jest sąd, a kończy się ona wydaniem specjalnego orzeczenia, tzw. jugement supplétif. Cała procedura
jest dość uciążliwa i dla osób nie posługujących się językiem urzędowym
kraju, nie potrafiących czytać, ani pisać jest wręcz nie do pokonania.
W pierwszej kolejności zorganizowaliśmy spotkania z rodzicami,
podczas których informowaliśmy ich, dlaczego urodzenie dziecka należy
zgłaszać na merostwie, czemu służy akt urodzenia i w jaki sposób może
on być przydatny w dalszym życiu. Rodzice okazali się bardzo chętni
do współpracy, ze zrozumieniem podchodzili do problemu... czasami
wręcz z przesadnym zrozumieniem. Pamiętam, iż po jednym z takich
spotkań dwóch Pigmejów wybrało się do oddalonej o 140 km Yokadoumy i na targu zakupiło (cena wyniosła 1 500 CFA, tj. równowartość ok.
2, 2 euro) podpisane i opieczętowane akty urodzenia, na których trzeba
było tylko wpisać dane dziecka. Niestety, Kamerun należy do krajów,
gdzie korupcja jest jednym z poważniejszych problemów życia społecznego i wiele spraw załatwia się w taki właśnie sposób. W tej sytuacji nie
pozostało mi nic innego, jak tylko wyjaśnić, jaka jest właściwa droga
załatwienia sprawy.
Na terenie naszej misji od połowy lat siedemdziesiątych działała
przychodnia zdrowia, obejmująca opieką m.in. matki i dzieci. Dzięki
temu sporo dzieci miało założone karty szczepień, w które wpisany był
przynajmniej rok urodzenia dziecka, stąd archiwum przychodni było
świetnym i wiarygodnym źródłem informacji, pozwalającym ustalić rok urodzenia dziecka. Ale archiwa przychodni nie zawierały kart
szczepień dla wszystkich naszych dzieci, dla których przygotowywaliśmy dokumentację. W odniesieniu do tej grupy dzieci przeprowadzone
zostały rozmowy z rodzicami, podczas których próbowaliśmy ustalić
rok urodzenia dziecka. Dla mnie osobiście było to ciekawe doświadczenie postrzegania czasu przez Pigmejów. Moje stwierdzenia, że „to
dziecko mogło urodzić się np. w 1989 r.” wywoływało uśmiech na twarzach matek. Dla nich było wszystko jedno czy będzie to rok 1989 czy
114

�1998... Ważniejsze dla nich było to, że w roku, w którym urodziło się ich
dziecko, był obfity zbiór dzikich mang, że wtedy umarł np. ich kobo albo
że jej mąż wziął sobie drugą żonę. Kobiety dobrze pamiętały fakt narodzenia swego dziecka, ale w kontekście pewnych wydarzeń i rozmowy
o tych wydarzeniach były dla mnie wspaniałą okazją do jeszcze głębszego poznania ich codziennego życia.
Pewną regułą w ustalaniu roku urodzenia dzieci był fakt, że kobiety pigmejskie rodziły zwykle co dwa lata. Zachodziły w kolejną ciążę
po zakończeniu okresu karmienia piersią, który trwał około roku. Czyli
zwykle różnica pomiędzy jednym dzieckiem a drugim wynosiła 2 lata.
Po ustaleniu przybliżonego wieku dzieci, należało następnie wypełnić formularze i uzyskać lekarskie potwierdzenie szacowanego wieku
dziecka (tzw. certificat d’âge apparent). Już na tym etapie Pigmeje nie są
w stanie uporać się ze skomplikowaną procedurą z następujących powodów:
– albo wcale nie znają francuskiego, albo nie znają go na tyle dobrze,
aby wypełniać urzędowe dokumenty;
– rzadko korzystają z przychodni i obecności lekarza. W przypadku
choroby w pierwszej kolejności korzystają z pomocy szamanów, a dopiero w krytycznym momencie choroby zwracają się do lekarza. Zatem
na samodzielną inicjatywę Pigmejów związaną z wizytą u lekarza w celu
ustalenia wieku dziecka długo jeszcze trzeba będzie poczekać.
Po skompletowaniu całej dokumentacji pozostaje wizyta w sądzie,
który po przeprowadzeniu stosownego postępowania wydaje tzw. jugement supplétif, określający wiek dziecka. Aktualnie, gdy bardzo niewielki
procent Pigmejów posiada dowody tożsamości, ich występowanie przed
sądem i w ogóle świadomość możliwości skorzystania z niego jest praktycznie żadna. Ponadto, postępowanie sądowe również kosztuje – więc
są to bariery, które dla Pigmejów są nie do pokonania. Nie bez znaczenia
są również afrykańskie odległości. Sądy znajdują się w miastach, gdzie
znajdują się prefektury, odległości między nimi we wschodniej części
Kamerunu wynoszą ponad 100 km, jest to więc dodatkowe utrudnienie
przy ubieganiu się o załatwienie sprawy.
115

�Podczas mojego pobytu w Salapoumbe przygotowaliśmy w ten sposób ok. 100 dokumentacji do sądu. Tylko kilka z nich zostało zakończone uzyskaniem orzeczenia. Odległości i konieczność udania się do
sądu z każdym dzieckiem, jego rodzicami i świadkami okazała się zbyt
dużym utrudnieniem. Jednak mimo to mieliśmy świadomość, że spora
część pracy została wykonana.
Przedstawiając powyżej problem braku aktów urodzenia dzieci pigmejskich, pragnę podkreślić, że jest to istotny problem z punktu widzenia kontaktów z instytucjami państwa. Dziecko nigdzie nie zarejestrowane nie jest wykazywane w rejestrach szkolnych, nikt się o niego nie
upomni, gdy nie będzie uczęszczać do szkoły. Z kolei posiadanie dokumentów urzędowych jest dla Pigmejów ważną oznaką uznania przez
państwo i społeczeństwo. Bariery związane z uzyskaniem przez nich
brakujących dokumentów są jeszcze zbyt duże i potrzeba kolejnych pokoleń, aby ubieganie się o ich otrzymanie we właściwym czasie stało się
zwyczajem Pigmejów. Na pewno wraz z upowszechnieniem edukacji
wśród Pigmejów, zwyczaj ten będzie coraz bardziej zakorzeniony i powszechny. Należy ponadto podkreślić, iż problem braku dokumentów
tożsamości nie jest tylko specyfiką Pigmejów Baka, problem ten występuję także u innych plemion pigmejskich, np. Bakwele w okolicach Bipindi czy Aka w Republice Środkowoafrykańskiej.
Dzieci bez aktów urodzenia są dziećmi bez imienia dla państwa, natomiast w swoich klanach są jak najbardziej uznane, przyjęte i kochane.

116

�Alicja Kajak

Kartka z Burundi
Temat, jaki mam przedstawić, jest trudny z wielu względów, nade
wszystko, dlatego iż jest to zagadnienie, które przedstawia prawdziwą
sytuację dzieci w XXI wieku. Ich życie codzienne zamienia się tragedię
– jaką sami ludzie przygotowali tym najbardziej bezbronnym.
Jako chrześcijanka wiem, iż nie ma istnienia ludzkiego, które by nie
miało imienia u swojego Stwórcy, dlatego chcę naświetlić sytuację dzieci
w pięknym, małym kraju środkowej Afryki, w Burundi, gdzie od wielu
lat trwa konflikt polityczny.
Temat ten nie dotyczy jednak ani analizy powstania tego ogromnego dramatu, ani też programów poprawy sytuacji, dlatego podjęłam się
w kilku punktach określić położenie tych dzieci, które często nie wiedzą, jak się nazywają, jacy byli ich rodzice oraz dlaczego są sierotami
i nikt ich nie kocha. Burundi położone jest nad jeziorem Tanganika
i przy źródle Nilu. Jest bardzo małym krajem. Jego obszar wynosi 27,
834 km. Zamieszkałe jest przez 6, 8 milionów mieszkańców. Na jeden
metr kwadratowy przypada 258 mieszkańców. Najliczniejsi mieszkańcy
tego kraju to plemię Hutu, którzy stanowią 85% mieszkańców, kolejne
Tutsi 14% i 1% to Pigmeje Twa. Najliczniejsi wśród ludności kraju są
chrześcijanie, których jest 67%, w tym 5% to protestanci, muzułmanów
jest 10%, pozostali to wyznawcy religii tradycyjnych – 23%. Językiem
urzędowym jest język francuski i kirundi, występuje też swahili. Podstawowym sektorem ekonomicznym jest rolnictwo. Na 1000 urodzin żyje
114 dzieci.
Dzieci bez imienia to dzieci, które na różny sposób pozbawione zostały swojej tożsamości przez osierocenie, biedę, brak zainteresowania
i miłości oraz nieludzki sposób ich wykorzystywania – do zabijania. Są
to też dzieci, które od najmłodszych lat zmuszone są walczyć o przetrwanie. Świat tych dzieci to nieustanna walka o życie. To, co w normalnych warunkach zapewniają dzieciom rodzina, instytucje, państwo,
117

�w ich przypadku nie funkcjonuje. Dla nich świat i życie to ciągle wielka niewiadoma. Nie ma przed nimi żadnych perspektyw na lepsze dni,
czy możliwość zmiany w przyszłości. Nie wiadomo, jaka jest liczba tych
dzieci. Bardzo nieliczna grupka tych dzieci objęta jest opieką przez placówki misyjne, parafie, organizacje humanitarne oraz indywidualne rodziny burundyjskie.
Dzieci bez imienia spotykamy w sierocińcach utworzonych przez
Siostry Miłosierdzia Matki Teresy z Kalkuty. W dwóch ich ośrodkach
przebywa około 300 dzieci. Najczęściej dostają się tam noworodki podrzucone przez ojca dziecka w przypadku, kiedy matka umiera podczas
porodu lub przynoszone przez sąsiadów lub przechodniów dzieci znalezione w polu lub na drodze. Często same matki podkładają swoje dzieci
pod bramę klasztoru sióstr, bo wiedzą, że są bardzo chore i niebawem
umrą lub w przypadku, kiedy wiedzą, że dzieci ich są zarażone wirusem
HIV, a one nie są w stanie zapewnić im jedzenia i opieki medycznej.
Dlatego też dzieci już mające swoje imię po chrzcie św. w sierocińcu
umierają godnie, ale w cierpieniu, może jako ofiara za Burundi lub inne
kraje świata...
Sytuacja ta ma miejsce bardzo często, gdyż ojciec rzadko poczuwa się
do obowiązku zatroszczenia się o dzieci, o ich wyżywienie, leczenie, wykształcenie. Jego obowiązki ograniczają się do zapewnienia wielodzietnej rodziny, ale już zadbanie o nią nie należy do jego trosk. Matki umierają najczęściej na AIDS, gruźlicę, malarię, z wycieńczenia częstymi
porodami, z powodu niedożywienia i anemii. Siostry Miłosierdzia, przy
ich skromnych warunkach życia, oprócz jedzenia, ubrania i lekarstw
dają dzieciom przede wszystkim miłość i poczucie bezpieczeństwa.
Kiedy dzieci są już „odchowane”, czasami znajduje się dalsza rodzina,
która zabiera je do siebie. Jaki jest ich dalszy los, nie wiemy. Jest też dużo
adopcji tych dzieci przez małżeństwa białych, którzy pracują w Burundi
i los tych dzieci nie jest im obojętny. Znam osobiście trzy takie wspaniałe rodziny: Hiszpanów, Amerykanów i Włochów.
W Burundi pracuje dużo wolontariuszy, którzy zrzeszeni są w różnych korporacjach lub organizacjach humanitarnych. Organizacje te
118

�tworzą centra terapeutyczne dożywiania. Centra mają swoje ekipy, które
pracują w terenie, poszukując w wioskach, w górach i w miasteczkach
kobiet i dzieci z niedowagą lub objawami złego odżywiania. Oba te objawy powodują ciężkie patologie w organizmie, które prowadzą do zgonu pomimo bardzo troskliwej i profesjonalnej opieki medycznej. Centra
zapewniają opiekę i leczenie ogromnej liczbie kobiet i dzieci, często jest
to od 400 do 600 osób chorych z powodu głodu. Terapia trwa średnio
od 2 do 5 miesięcy. Dlatego kobiety, które przychodzą do centrum terapeutycznego, zabierają do niego wszystkie swoje dzieci. Kiedy matka
umiera, dzieci te staja się dziećmi niczyimi. Mimo poszukiwań przez radio, znajomych rodziny, mieszkańców wioski, nikt się do nich nie przyznaje, nikt po nie nie przychodzi. To kolejna grupa dzieci bez imienia,
które obcych, przypadkowych ludzi spotkanych w centrum uznają za
rodzinę. Bardzo często się zdarza, szczególnie u małych dzieci, że mamy
innych dzieci uważają za swoje, przytulają się do nich, chodzą za nimi
i czasami te obce mamy przygarniają je i wychodząc z centrum, zabierają je do domu jako kolejne swoje dzieci.
Kobieta burundyjska musi sama troszczyć się o ognisko domowe, to
ona musi zdobyć pieniądze na lekarstwa, na szkołę, na ubrania, na jedzenie. Sama musi uprawiać pole, a dochody za sprzedane zbiory często
zabiera mąż. Kobieta wiedząc, że te zbiory, które ma, nie wystarczą do
wykarmienia wszystkich dzieci, „poświęca” jedno, które jest najsłabsze,
by z całą gromadką zostać zakwalifikowana do przyjęcia do centrum
dożywiania. Są to ogromne tragedie kobiet burundyjskich. Często przepłacają to życiem one albo ich dzieci.
Dzieci bez imienia spotykałam bardzo często w stolicy, są to dzieci
ulicy. Żyją pojedynczo lub w grupach często zorganizowanych przestępczo. Dzieci te są w różnym wieku, od 6 do 15 lat i więcej. Spotykałam je
codziennie na rynku, kiedy kupowałam ogromne ilości jedzenia: warzyw, owoców, ryżu i ryb do centrum terapeutycznego. Dzieci te wiedziały, że to jedzenie jest kupowane dla takich samych biednych dzieci
jak one, często bardzo chorych i dlatego ci mali „przestępcy z przymusu” przybiegali do samochodu i oferowali mi swą pomoc w znajdowaniu
119

�niższych cen, dźwiganiu worków i pilnowaniu, żeby nikt mi nie zrobił
krzywdy i nie okradł. Zapamiętanie ich imion było niemożliwe, gdyż
codziennie podawali mi inne, śmiejąc się serdecznie, że to jest ładniejsze od wczorajszego. Kiedy po prawie pół roku zakupy robiłam 20 km
od stolicy na innym mniejszym rynku, by dać możliwość zarobienia ludziom z wiosek, te dzieci po kilku dniach już tam na mnie rano czekały,
by mi pomagać. Jestem przekonana, że ich intencje były właśnie takie,
a nie ze względu na małą jałmużnę, którą im dawałam. A może byli dlatego, że czuli, iż są mi bliscy, że są moimi dziećmi, czuli, że je kocham.
Kolejnym miejscem tragedii dzieci są obozy uchodźców. Rodzice
uciekając z miejsc walk i grabieży, chronią się w obozach uchodźców,
nierzadko w innych państwach. Tutaj bardzo często dzieci rozdzielane
są ze swoimi rodzicami, rodzeństwem. Są również transportowane do
innych obozów. Obozy te są objęte opieką przez organizacje humanitarne, ale bywa i tak, że są w całości niszczone i spalane. Takie zdarzenie miało miejsce w ubiegłym roku w wiosce Gatumba, gdzie w obozie
schroniło się około 150 uchodźców z Kongo, kobiet i dzieci, którzy zostali otoczeni, wystrzelani i spaleni. W czarnych workach w zbiorowej
mogile pochowane zostały kolejne dzieci, których imienia nikt nie znał.
Wiadomo było, że były to dzieci Burundi.
Dzieci trafiają też do obozów rebeliantów i szkolone są do prowadzenia wojny, zabijania, mszczenia się i nienawidzenia bliźniego. Te dzieci
w wieku 6-13 lat często odbierane są rodzicom podczas napadów rabunkowych na ich rodzinne domy. Następnie zabierane są w kryjówki w góry, gdzie przechodzą odpowiednią formację, zmuszane są też do
ciężkiej pracy i usługiwania żołnierzom rebeliantom. Bezwzględność
tego szkolenia można obrazuje jeden przykład, jaki zademonstrowali
w lipcu 2004 roku. W niedzielny poranek, ze śpiewem na ustach dzieci
te maszerowały uzbrojone i obwieszone granatami. Szły środkiem głównej ulicy stolicy, otoczone kordonem uzbrojonych żołnierzy rebeliantów. Na wydany rozkaz musiały wrzucać granaty do zagród i domostw
wyznaczonych przez rebeliantów. Nierzadko były to ich własne rodziny, krewni lub znajomi. Możemy sobie wyobrazić dramat tych dzieci.
120

�Pamiętam relację ks. proboszcza katedry, który wyszedł na ulicę około
10.00 po ustaniu strzałów i wybuchów i zobaczył rebelianta z karabinem
maszynowym sprawdzającego trawy i zarośla na tej ulicy, którą wcześniej rano maszerowali. Znalazł w zaroślach przestraszonego chłopca
w wieku 9 lat, który był w grupie maszerujących chłopców rzucających
granaty. Przypuszczalnie nie chciał tego robić i udało mu się wymknąć
z otoczonego kordonu. Natychmiast został wykonany wyrok na chłopcu. Chłopiec został zastrzelony i zostawiony w zaroślach. Pochowano go
jako jedno z wielu dzieci bez imienia.
Cóż tragiczniejszego można by jeszcze wymyślić, aby stworzyć dzieciom większe piekło na ziemi? Do takich sytuacji doprowadza nienawiść,
brak przebaczenia, głupota, chciwość ludzi dorosłych. Rany zadane na
tej ziemi człowiekowi przez człowieka są bardzo głębokie. Żaden człowiek ani żadna organizacja humanitarna nie jest wstanie tego uzdrowić.
Ale jako ludzie wierzący w Miłość możemy i powinniśmy robić cokolwiek i mieć nadzieję, że miłosierny Ojciec w wiadomym dla Niego terminie ten czas, na tym małym kawałku afrykańskiego lądu odmieni.

121

�Spis treści
Ks. Jerzy Koperek
Prawo dzieci do wyżywienia i wolności od głodu....................................7
Wojciech Kluj
Nauczanie Jana Pawła II na temat
sytuacji głodu i niedożywienia w świecie
na podstawie jego „Orędzi na Światowy Dzień Wyżywienia”............. 19
Paweł Szuppe
Głód – przyczyny i rozmiar zjawiska...................................................... 31
Zofia Dulska
UNICEF wobec problemu głodujących dzieci...................................... 39
Ks. Zbigniew Sobolewski
Caritas Polska wobec głodujących dzieci............................................... 45
Ks. Czesław Noworolnik
Imię a tożsamość człowieka
refleksja antropologiczno-teologiczna.................................................... 53
Jacek Jan Pawlik SVD
Chrześcijańskie imię................................................................................. 81
Ks. Romuald Szczodrowski
Problem dzieci bez imienia w obliczu milenijnych celów rozwoju.... 83
Jacek Wojciechowicz
Bezimienni-Undocumented.................................................................... 99
ks. Jan Piotrowski
Dzieci – dzieciom bez imienia............................................................... 103
Barbara Uszko
Pigmeje Baka............................................................................................ 111
Alicja Kajak
Kartka z Burundi..................................................................................... 117

�</text>
                  </elementText>
                </elementTextContainer>
              </element>
            </elementContainer>
          </elementSet>
        </elementSetContainer>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="2">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="6">
                  <text>Misjologiczna</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85">
                <text>Dzieci głodujące i bez imienia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86">
                <text>głód</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87">
                <text>Różański, Jarosław (red.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89">
                <text>Komisja Episkopatu Polski ds. Misji </text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="90">
                <text>Missio-Polonia Wydawnictwo Papieskich Dzieł Misyjnych</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92">
                <text>Niniejszy materiał może być wykorzystywany i cytowany jedynie w granicach dozwolonego użytku.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93">
                <text>polski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95">
                <text>ISBN: 978-83-86271-86-3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="60">
            <name>Date Issued</name>
            <description>Date of formal issuance (e.g., publication) of the resource.</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="91">
            <name>Rights Holder</name>
            <description>A person or organization owning or managing rights over the resource.</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97">
                <text>Papieskie Dzieła Misyjne w Warszawie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="240">
                <text>Misjologia UKSW: &lt;a href="http://www.misjologia.uksw.edu.pl/sites/default/files/pdf/Dzieci-glodujace-i-bez-imienia.pdf"&gt;http://www.misjologia.uksw.edu.pl/sites/default/files/pdf/Dzieci-glodujace-i-bez-imienia.pdf&lt;/a&gt;</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="19" public="1" featured="1">
    <fileContainer>
      <file fileId="12">
        <src>https://digitarium.uksw.edu.pl/files/original/2/19/Ecclesia-in-America.pdf</src>
        <authentication>9d242c374d3ed9b4406665ca3436678f</authentication>
        <elementSetContainer>
          <elementSet elementSetId="5">
            <name>PDF Text</name>
            <description/>
            <elementContainer>
              <element elementId="113">
                <name>Text</name>
                <description/>
                <elementTextContainer>
                  <elementText elementTextId="666">
                    <text>Ecclesia in America
Wybrane problemy Kościoła w Ameryce Południowej
w świetle posynodalnej adhortacji Jana Pawła II
Pod redakcją
Jarosława Różańskiego OMI

Missio-Polonia
Warszawa 2003

�Korekta:
Olga Ślusarczyk
Skład:
Krzysztof Kopania
© Papieskie Dzieła Misyjne w Warszawie

ISBN 83-86271-57-4

Missio-Polonia
Skwer Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego 9
01-015 Warszawa
tel: (022) 838-29-44; 636-93-28
fax: (022) 838-00-08
e-mail pdm@missio.org.pl

�Spis treści

Jarosław Różański OMI
Słowo wstępne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5
Piotr Artur Sokołowski SVD
Ecclesia in America – przesłanie dla Kościoła na kontynencie amerykańskim oraz dla Kościoła powszechnego. . . . . . . . . . . . . . . . . .11
Ludwik Fąs SVD, Stefan Kukuła SVD
Misyjne kongresy latynoamerykańskie COMLA 7 – CAM 2. . . . .31
Radosław Jaszczuk CSSR
Wybrane aspekty Nowej Ewangelizacji
w świetle posynodalnej adhortacji apostolskiej
Jana Pawła II Ecclesia in America . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .45
Tomasz Szyszka SVD
Wyzwanie do ewangelizacji kultury według adhortacji
Jana Pawła II Ecclesia in America . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .75
Ks. Jan Piotrowski
Maryjne drogi ewangelizacji Ameryki Łacińskiej . . . . . . . . . . . .103
Władysław Kowalak SVD
Nowe ruchy (para)religijne na kontynencie amerykańskim. . . .115
Ks. Piotr Mazurkiewicz
Janusowe oblicze globalizacji. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .155
Ks. Andrzej Franciszek Dziuba
Ku prawom człowieka i demokracji w Ameryce Łacińskiej . . . .171
Jarosław Różański OMI
Potrzeba troski o-ekologię . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .205
Wojciech Kluj OMI
Przewodnie idee adhortacji
Ecclesia in America w-kontekście
jej źródeł i-odnośników . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .223
Adhortacja apostolska Ecclesia in America
(Przekład: Radosław Jaszczuk CSSR) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .243

��Słowo wstępne

„Powiedz biskupowi, że to Maryja Dziewica cię posyła i-powtórz
moje wielkie pragnienie, aby mieć w-tym miejscu kościół” – usłyszał
w-1531 r. Juan Diego, kiedy chciał wymówić się od misji, powierzonej
mu podczas objawień. I-rzeczywiście. W-tym miejscu wyrósł kościół
nie tylko ten materialny, z-wiekami okazalszy, strzegący cudownego
obrazu Pani z-Guadalupe, ale przede wszystkim duchowy, indiański,
mocno zakorzeniony w-miejscowej tradycji. I-w-tym miejscu, w-największym sanktuarium Maryjnym w-Ameryce Łacińskiej, Jan Paweł
II zwrócił się do wszystkich mieszkańców kontynentu z-posynodalną
adhortacją Ecclesia in America.
Ten liczący 147 stron dokument jest owocem Synodu Biskupów
Ameryki Łacińskiej i-stanowi swego rodzaju „streszczenie” działalności misyjnej. Zaraz na początku podkreśla on dar łaski spotkania
z-Chrystusem oraz 500-lecie dziejów ewangelizacji kontynentu, który
gromadzi dzisiaj największa liczbę katolików: prawie połowę ogółu katolików, żyjących w-świecie. Największym darem, jaki Ameryka Łacińska
otrzymała od Pana jest dar wiary, który stanowi o-jej chrześcijańskiej
tożsamości. Owocem ewangelizacji jest także uczynienie Ewangelii własnością Indian, częścią ich kultury, czego największym przykładem jest
właśnie historia objawień Matki Bożej w-Guadalupe. Do tego Kościoła
należą także potomkowie Afrykanów, przywiezionych tutaj jako niewolnicy oraz katolicy z-Kościołów Wschodnich.
Ojciec Święty zwrócił uwagę na potrzebę poszanowania prawa tubylców do własnej ziemi oraz sprzeciwił się marginalizacji imigrantów.
Kościół - jeśli chce być wierny Ewangelii – musi kroczyć drogą solidarności i-zwracać uwagę zwłaszcza na grupy etniczne, będące przedmiotem niesprawiedliwej dyskryminacji. „W-efekcie trzeba wykorzenić
wszelkie próby marginalizacji w-stosunku do ludności indiańskiej”
– stwierdza Papież dodając, że „na pierwszym miejscu zakłada to, że
powinno się respektować ich prawo do ziemi i-pakty zawarte z-nimi;

5

�jednocześnie trzeba zaspokoić ich uzasadnione potrzeby społeczne,
sanitarne i-kulturalne” (EAm 64). Ojciec Święty przypomniał, że „że
Amerykanie pochodzenia afrykańskiego cierpią nadal w-niektórych
miejscach na skutek uprzedzeń etnicznych, które są ważną przeszkodą
do spotkania z-Chrystusem” (EAm 64).
Odnosząc się do problemu imigrantów Jan Paweł II przypomniał,
że w-dziejach kontynentu amerykańskiego było wiele ruchów migracyjnych, w-wyniku których przybywało tam wiele kobiet i-mężczyzn
w-nadziei na lepszą przyszłość. Zjawisko to trwa do dzisiaj dotykając
konkretnie wiele osób i-rodzin, wywodzących się z-różnych narodów
latynoskich tego kontynentu. Osiedliły się one na Północy, tworząc
w-niektórych przypadkach znaczną część ludności. Wobec migrantów
„potrzebna jest postawa gościnności i-troskliwości, która zachęciłaby
ich do integracji w-życie kościelne, bez naruszania ich wolności i-właściwej im tożsamości kulturowej” – głosi dokument (EAm 65).
Mówiąc o-różnych aspektach życia społecznego Jan Paweł II podkreślił, że ewangelizacja Ameryki nie jest rozdziałem zamkniętym, historią
ocenianą różnie w-zależności od opcji politycznej i-sposobu myślenia.
Adhortacja zaznacza, że także dzisiaj Ameryka potrzebuje Ewangelii
i-Kościoła, stawiając przed nim liczne wyzwania. Wśród nich Papież
wymienił naglące wyzwania społeczne, m. in. troskę o-poszanowanie
praw człowieka, zachowywanie reguł demokracji, negatywne skutki
globalizacji oraz zadłużenie zewnętrzne licznych krajów, urbanizacja,
korupcję, handel i-używanie narkotyków, dbałość o-środowisko naturalne. By sprostać tym wszystkim wyzwaniom potrzebna jest odnowa
serca oraz duch tożsamości chrześcijańskiej. Łączy się to zaś z-głębokim
nawróceniem serca.
Uznając złożoność zadłużenia zagranicznego państw biednych,
Papież wskazuje na konieczność znalezienia dróg wyjścia z-tej sytuacji.
Ponawiam moje pragnienie – podkreślał Ojciec Święty –żeby Papieska
Rada Iustitia et Pax, wraz z-innymi kompetentnymi organizmami,
jakim jest sekcja do Stosunków z-Państwami Sekretariatu Stanu, „
szukała, w-studium i-w-dialogu z-reprezentantami Pierwszego Świata

6

�i-z-odpowiedzialnymi za Bank Światowy i-Międzynarodowy Fundusz
Monetarny, sposobów rozwiązania dla problemu długu zagranicznego
i-norm, które uniemożliwiłyby powtarzanie się takich sytuacji w-przypadku przyszłych pożyczek” (EAm 59).
Kościół może także skutecznie pracować na rzecz rozwiązania
poważnego problemu handlu narkotykami, współpracując z-władzami
państwowymi oraz z-przedstawicielami przedsiębiorstw prywatnych
i-organizacji pozarządowych w-celu wprowadzenia w-życie konkretnych projektów, dążących do wyeliminowania tego handlu, który
zagraża narodom Ameryki. Współpraca ta powinna polegać m.in. na
poparciu inicjatyw, które uniemożliwiają „pranie brudnych pieniędzy”
i-ułatwiają kontrolę dóbr osób zamieszanych w-handel narkotykami
(EAm 61).
Papież sprzeciwia się także „kulturze śmierci” jako modelowi społeczeństwa, w-którym dominują silni, marginalizując, a-nawet eliminując
słabych. Wymienia przy tej okazji nienarodzone dzieci, będące bezbronnymi ofiarami aborcji, ludzi starych i-chorych na choroby nieuleczalne,
poddawanych czasami eutanazji oraz „liczne istoty ludzkie zepchnięte
na margines przez konsumpcjonizm i-materializm” (EAm 63).
Adhortacja pokazuje nam także, że wiele uwagi Jana Paweł II poświęca modlitwie oraz potrzebie powołań kontemplacyjnych. I-to wszystko,
by wzmocnić i-ocalić zaangażowanie w-pomoc innym, tak bardzo
potrzebne właśnie tam, gdzie zrodziła się teologia wyzwolenia w-stylu
marksistowskim, gdzie sekty dają znać o-sobie, gdzie jest tyle potrzeb
społecznych: ta duchowość nie sprzeciwia się społecznemu zaangażowaniu chrześcijan. Kapłanów zaś prosi, by więcej uwagi i-czasu poświęcali
celebrowaniu sakramentu pojednania i-w-ten sposób tworzyli pojednane ze sobą wspólnoty, które staną się znakiem w-świecie napiętnowanym przez liczne podziały ideologiczne, etniczne, ekonomiczne
i-kulturalne.
W-adhortacji Jan Paweł II przywołuje także myśl przewodnią Synodu, że kontynent jest jeden i-zarówno biskupi, jak i-wspólnoty chrześcijańskie oraz wszelkie instytucje powinny pracować razem na rzecz tej

7

�jedności, niestrudzenie budować tożsamość chrześcijańską. Znajduje
ona potwierdzenie w-solidarności i-stawianiu czoła najtrudniejszym
wyzwaniom kontynentu. Nieodzownie trzeba tutaj zaczerpnąć – podkreśla Papież – z-nauki społecznej Kościoła, która przeniknięta jest
miłością i-troską o-ubogich. Ta troska o-najbardziej potrzebujących
nie wyklucza jednak z-pola ewangelizacji ludzi bogatych czy będących
u-władzy. Przypomina także o-jednym z-wymagań Synodu, które
mówi, iż Kościół w-Ameryce powinien więcej mówić o-Jezusie Chrystusie, ludzkiej twarzy Boga oraz boskiej twarzy człowieka. Aby to zrealizować i-pogłębić potrzebna jest troska o-katechizację oraz wysiłek
ewangelizacji kultury, w-tym także wzmocnienia ośrodków nauczania
katolickiego. Papież zwrócił się przy tym do rządzących, by w-imię wolności wychowania przyznali prawo do istnienia szkołom katolickim,
gdyż monopol państwa w-tej dziedzinie można uznać za przejaw totalitaryzmu.
Pod koniec adhortacji Papież poświęca wiele miejsca misjom ad gentes. Liczne wyzwania, jakie czekają Kościół w-Ameryce Łacińskiej, nie
zwalniają go z-przywileju i-potrzeby misji poza granicami kontynentu
jak również w-miejscach i-środowiskach, gdzie Jezus Chrystus jest nieznany czy też zapomniany. „Ponadto Kościoły partykularne Ameryki
są powołane, aby rozciągnąć zapał ewangelizacyjny poza granice swego
kontynentu. Nie mogą one zachowywać tylko dla siebie niezmierzonych bogactw swojego chrześcijańskiego dziedzictwa. Powinny nieść je
całemu światu i-przekazywać tym, którzy go jeszcze nie znają” (EAm
74). Papież uznaje za swoją propozycję Ojców Synodalnych, by bardziej
zacieśniać współpracę bliźniaczych Kościołów, posyłać misjonarzy do
pracy na kontynencie i-poza jego granicami, wzmacniać zgromadzenia misyjne oraz nadawać życiu kontemplacyjnemu wymiar misyjny
Kościoła.
W-niniejszej publikacji po raz pierwszy został zaprezentowany polskojęzyczny tekst adhortacji Ecclesia in America. Wprowadzaniem do
publikacji jest przedstawienie głównych idei teologicznych adhortacji
w-kontekście miejscowego Kościoła oraz jej znaczenie dla Kościoła

8

�powszechnego (Piotr Sokołowski). Następnie omówione zostały wybrane problemy Kościoła w-Ameryce Południowej, podkreślone w-adhortacji, a-przedstawione przez polskich misjologów. Poruszono m.
in. historię i-znaczenie misyjnych kongresów latynoamerykańskich
(Ludwik Fąs, Stefan Kukuła), potrzebę nowej ewangelizacji oraz misji
poza granicami kontynentu (Radosław Jaszczuk), wyzwania ewangelizacji kultury (Tomasz Szyszka), Maryjne drogi ewangelizacji (Jan
Piotrowski) oraz wyzwanie, jakim są dla Kościoła nowe ruchy religijne
(Władysław Kowalak). W-bloku problemów społecznych omówiono
także negatywne skutki globalizacji (Piotr Mazurkiewicz), problemy
na kontynencie, związane z-prawami człowieka i-demokracją (Andrzej
Dziuba) oraz problem ekologii (Jarosław Rózański). Całość wieńczy
omówienie aparatu krytycznego adhortacji (Wojciech Kluj) oraz jej
tekst w-języku polskim. Kończąc tę adhortację apostolską Jan Paweł II
polecił wiernym modlitwę za rodziny w-Ameryce prosząc w-niej, m.in.,
by Kościół Chrystusowy w-Ameryce „kwitł i-pomnażał owoce świętości”. Niniejsza publikacja przybliża niektóre aspekty życia tego Kościoła
w-nadziei, iż rozbudzi nieco zainteresowanie nim samym oraz bogactwem kultur, w-które jest on wkorzeniony.

Jarosław Różański OMI

9

��Piotr Artur Sokołowski SVD

ECCLESIA IN AMERICA
– PRZESŁANIE DLA KOŚCIOŁA NA
KONTYNENCIE AMERYKAŃSKIM ORAZ
DLA KOŚCIOŁA POWSZECHNEGO.
Ecclesia in America jest drugą z-„kontynentalnych” adhortacji apostolskich będących pokłosiem kontynentalnych synodów biskupów.
Potrzebę i-główne rysy tematyczne synodu dla całej Ameryki Jan
Paweł II zawarł już w-przemówieniu rozpoczynającym IV Konferencję Generalną Episkopatu latynoamerykańskiego. W-kontekście troski
duszpasterskiej o-te sektory społeczeństwa, które najbardziej cierpią
z-powodu biedy i-nierówności szans stwierdził w-nim, że te nabrzmiałe
problemy będzie można lepiej rozwiązywać dzięki współpracy Kościołów lokalnych obu części kontynentu amerykańskiego. Dlatego zachęcał
biskupów latynoamerykańskich by spotkali się w-ramach synodu wraz
z-biskupami z-Ameryki Północnej1. Pozytywna odpowiedź biskupów
zaowocowała obradami Zgromadzenia Specjalnego Synodu dla Ameryki mającego miejsce w-Watykanie w-dniach 16 XI – 12 XII 1997 r.
Ponad rok od zakończenia obrad Synodu tj. 22 I-1999 r. została ogłoszona adhortacja apostolska.
Swoich adresatów i-temat adhortacja określa słowami: „Do biskupów, prezbiterów i-diakonów, do konsekrowanych mężczyzn i-kobiet,
oraz do wszystkich wiernych świeckich, na temat spotkania z-Jezusem
Chrystusem żywym, będącym drogą nawrócenia, jedności i-solidarności w-Ameryce”. Zwłaszcza dla europejskiego czytelnika ważne jest, by
zauważyć, iż dokument ten nie jest skierowany wyłącznie do wierzących
w-Ameryce, lecz do całego Kościoła na temat spotkania z-Chrystusem
w-rzeczywistości amerykańskiej. To rozróżnienie jest istotne dla szerszego zakresu oddziaływania adhortacji. Jest ona dana całemu Kościołowi.
W-sposób szczególny winna ona zainteresować Kościół w-Ameryce

11

�lecz to, co jest tam powiedziane dotyczy wszystkich Kościołów lokalnych i-mutatis mutandis może być w-nich również zastosowane.
Powyższa uwaga ma również wpływ na metodologię niniejszego
opracowania. Bardzo generalizując można powiedzieć, że możliwe jest
jedno z-dwóch podejść. Można potraktować ten dokument jako wypadkową dyskusji oraz prądów teologicznych i-pastoralnych. Dostrzega
się wtedy historyczną ewolucję pewnych pojęć i-treści, powolne uznanie różnych stosowanych już metod. Oczywiście, w-takim przypadku
łatwiej podkreślić punkt widzenia niezadowolonych, którzy pragnęli,
aby Kościół poszedł dalej. Tych, którzy czują się zawiedzeni, gdyż bronione przez nich idee, albo zostały przemilczane, albo wręcz zaprzeczono im, nieraz bez podejmowania jakiejkolwiek dyskusji.
Drugie podejście bierze dokument taki, jaki jest i-stara się z-niego wyciągnąć wnioski. Brak tu zainteresowania samym dojściem do
skonstruowania danych wskazań, ale stara się zrozumieć, jakie jest ich
znaczenie dla obecnej akcji duszpasterskiej Kościoła. Takie podejście
teologa do dokumentu Kościoła musi zakładać wiarę w-pełną mocy
obecność Ducha Świętego w-Kościele.
Oba te podejścia są uprawnione, choć każde z-nich zawiera w-sobie
pewne niebezpieczeństwa. Droga pierwsza może zagubić się w-negatywizmie i-krytykanctwie. Ponadto może ją charakteryzować duży partykularyzm i-nadmierne ograniczanie horyzontów. Niebezpieczeństwem
dla drugiej drogi jest oportunizm i-lizusostwo, unikające jakiegokolwiek krytycznego spojrzenia. Poza tym grozi jej oderwanie od realiów
i-zbytni aprioryzm.
Pomimo niebezpieczeństw metoda druga wydaje się być lepszą dla
osiągnięcia celu niniejszego opracowania. Jest nim bowiem przybliżenie
czytelnikowi głównych idei zawartych w-adhortacji Ecclesia in America, jako przesłania dla Kościoła w-Ameryce oraz dla całego Kościoła
powszechnego. Aby ten cel osiągnąć autor pragnie na początku ukazać
pokrótce obraz Kościoła na kontynencie amerykańskim w-aspekcie
historycznym, następnie przedstawić syntezę najważniejszych idei
zawartych w-adhortacji, aby na końcu postarać się ukazać ich znaczenie

12

�dla całej Wspólnoty Wierzących.

Kościół w-Ameryce – krótka panorama historyczna
Początki Kościoła na kontynencie amerykańskim wiążą się z-odkryciem przez Krzysztofa Kolumba dnia12 października 1492 r. nowego
lądu. Dziś możemy dodać iż było to wielkie odkrycie przede wszystkim
dla zbiorowej świadomości Europejczyków końca XV w. A-wiec było
to nie tylko odkrycie geograficzne, osiągnięcie technologiczne, ale nade
wszystko wydarzenie kulturowe. Zmieniło ono również diametralnie sposób życia zamieszkujących już tę ziemię ludów. Zastrzeżenie, iż to tzw.
odkrycie jest wydarzeniem kulturowym, pozwala zdystansować się do
bezowocnej dyskusji na temat roli i-znaczenia tego faktu2.
Łącznie z-konkwistadorami i-osadnikami szukającymi polepszenia
swego bytu, do Ameryki przybyli również i-misjonarze pragnący zdobyć dla Chrystusa dusze ludności autochtonicznej. Od samego początku
nastąpiło zderzenie się kultur i-sposobów patrzenia na świat, przybyłych i-autochtonów. Powiązanie działalności misyjnej z-patronatem
władzy królewskiej siłą rzeczy spowodowało, że misjonarze w-dialogu
z-nowymi kulturami występowali nolens volens z-pozycji silniejszego,
a-nie równorzędnego uczestnika dialogu. Pomimo tych mankamentów
należy powiedzieć iż Kościół katolicki dokonał wielkiego dzieła zbliżenia się do ludów Ameryki.
Pierwotna kolonizacja, a-wraz z-nią i-ewangelizacja Ameryki miała
cztery źródła, którymi były: Hiszpania, Portugalia, Francja i-Anglia.
Władze hiszpańskie bardzo poważnie potraktowały obowiązek rozkrzewiania wiary. W-ciągu okresu nieco większego niż jeden wiek utworzono 34 diecezje (pierwsze: Santo Domingo – obecnie Dominikana
– 1511, ostatnie w-tym okresie: Buenos Aires – 1620). Powstały też
uniwersytety umożliwiające kształcenie rodzimego kleru. Niestety 4/5
biskupów pochodziło z-metropolii, trudno więc było nadać własne rysy
tamtejszemu Kościołowi. Właściwie nie było ewangelizacji tylko szybka

13

�chrystianizacja, co sprzyjało różnorodnym synkretyzmom oraz rozkwitowi nie zawsze zdrowej pobożności ludowej3. Hiszpanie byli również
pierwszymi kolonizatorami i-ewangelizatorami południowej części
Ameryki Północnej. Ich akcja ewangelizacyjna objęła tereny obecnego
Meksyku oraz tereny będące pod władaniem USA takie jak: Kalifornia,
Floryda, Teksas, Nowy Meksyk4.
Ewangelizacja Brazylii rozpoczęła się wraz z-przybyciem do portu
Bahía-sześciu jezuitów. Przez prawie sto lat była to jedyna diecezja na
terenie odpowiedzialności portugalskiej. Następne diecezje: Río-de
Janeiro i-Recife, powstają dopiero w-1676 r. Powolność akcji misyjnej
była związana przede wszystkim z-niewielką liczbą misjonarzy. Około
1600 r. w-całej Brazylii było tylko 60 jezuitów, w-tej liczbie oprócz ojców
byli bracia, nowicjusze i-klerycy. Ponadto koloniści za swój główny cel
obrali polowanie na Indian, co u-rodzimych mieszkańców wytworzyło
przekonanie, że bycie chrześcijaninem nie przynosi im żadnych korzyści. Jezuici nie mogli otwarcie występować przeciw niesprawiedliwości,
gdyż to sprowadziłoby na nich prześladowania ze strony władzy, kończące się najczęściej wyrzuceniem, co uniemożliwiałoby jakąkolwiek akcję
misyjną5.
W-pierwszej połowie XVI w. Francuscy eksploratorzy dotarli do
wybrzeży obecnej Kanady. W-pierwszych latach XVII w. świecki misjonarz Marc Lescarbot zaczął dzieło rozkrzewiania wiary wśród tamtejszych autochtonów. Po powrocie do Francji zmobilizował biskupów
do wysłania misjonarzy. Z-powodu mniejszego zainteresowania ekonomicznego niż w-innych częściach Ameryki, ewangelizacja francuska
była bardziej bezinteresowna. Jezuici czasami towarzyszyli Indianom
w-ich wędrówkach, choć zasadniczo starali się ich przyuczyć do osiadłego trybu życia. W-1674 r. powstała diecezja Quebek. Od 1663 r. działało
tam seminarium duchowne. Akcja misyjna została skierowana w-stronę terenów Wielkich Jezior. Francuzi rozpoczęli również zdobywanie
i-ewangelizację terenów obecnego Nowego Orleanu6.
Jeśli chodzi o-Anglików, to trudno mówić tu o-ewangelizacji żyjących tam ludów. Należy raczej mówić o-przybyciu europejskich kolo-

14

�nizatorów. Na początku XVII w. byli to przede wszystkim członkowie
protestanckich grup religijnych, które w-Anglii nie cieszyły się poważaniem, czy wręcz były prześladowane. Ameryka stała się dla nich
miejscem upragnionej wolności. Ich stosunek do ludności tubylczej
był skrajnie negatywny. Nie widzieli sensu ich ewangelizacji, lecz raczej
starali się ich wytępić jako dzieci diabła. Po ogłoszeniu niepodległości
w-1776 r. Stany Zjednoczone zadeklarowały wolność religijną. Pierwsza
diecezja katolicka w-tym kraju powstała w-Baltimore w-1789 r7.
W-wielu krajach Ameryki, a-zwłaszcza w-Brazylii i-na południu
Stanów Zjednoczonych, praktykowano handel niewolnikami z-Afryki.
Pomimo tego, że byli oni chrzczeni przez swoich właścicieli, do rzadkości należała ich ewangelizacja. Ta sytuacja dała początek kultom afrochrześcijańskim.
Wiek XIX i-początek XX związany był z-nasiloną emigracją z-Europy do Ameryki. Do Ameryki Północnej zdominowanej przez protestantów przyjeżdżali katolicy z-Irlandii, Niemiec, Polski, Włoch, Francji
i-innych krajów. Ich przybycie umocniło tamtejszy Kościół katolicki.
Podobne zjawisko emigracji można było zaobserwować w-Ameryce
Południowej, zwłaszcza w-Brazylii i-Argentynie8.
W-wielu krajach Ameryki Łacińskiej do głosu doszły laickie czy
wręcz ateistyczne ideologie, które starały się wyrzucić wiarę i-Kościół
poza margines życia społecznego. Stało się to zwłaszcza w-takich krajach jak Uruguay (XVIII w.) i-Meksyk (XIX w.) i-Kuba (XX w.).
W-1899 r. w-Watykanie został zwołany przez Leona XIII synod
plenarny Ameryki Łacińskiej. Zwrócono na nim uwagę, iż kierowanie
procesami ewangelizacji wymaga kolegialności i-współdziałania Kościołów lokalnych9.
Podczas II wojny światowej większość krajów Ameryki Łacińskiej
zachowała neutralność. Udział innych w-wojnie, np. Meksyku, był
raczej symboliczny. Po wojnie schronienia w-Ameryce poszukiwali
zarówno przedstawiciele państw osi, jak i-narodów dotkniętych agresją.
W-latach 70 i-80 XX w. wiele państw Ameryki Łacińskiej zostało

15

�dotkniętych skutkami tzw. „polityki bezpieczeństwa narodowego”
wypracowanej przez polityków i-wojskowych z-USA, a-propagowanych za pośrednictwem akademii wojskowej w-Panamie. Ta ideologia
dała początek wielu krwawym reżimom wojskowym, łamiącym podstawowe prawa człowieka. Polityka ta miała przeciwstawić się niebezpieczeństwu komunizacji krajów latynoskich.
W-1955 r. papież Pius XII powołał Radę Episkopatów Ameryki
Łacińskiej (CELAM). Organizm ten zebrał się na czterech konferencjach plenarnych. Pierwsza, w-Río-de Janeiro w-1955 r., jest uznawana
za ważny krok przygotowujący reformy Soboru Watykańskiego II. Druga, w-Medellin w-1968 r., starała się wprowadzić reformy soborowe na
kontynencie. Trzecia, w-Puebla w-1979 r., zajęła się tematem ewangelizacji. Czwarta w-Santo Domingo w-1992 r. pragnęła uczcić jubileusz
500-lecia ewangelizacji na kontynencie oraz wypracować nowe drogi
dalszego działania w-tym zakresie.
Kościół latynoamerykański wypracował rodzimą teologię zwaną
– pars pro toto – teologią wyzwolenia. Marksistowska teologia wyzwolenia stanowi tylko część tego zjawiska i-jest raczej czymś schyłkowym
i-marginalnym. Cechą charakterystyczną teologii latynoamerykańskiej
jest jej nastawienie duszpasterskie i-wrażliwość na problemy społeczne.
Kościół katolicki w-Kanadzie i-Stanach Zjednoczonych ma wielkie
zasługi w-dziedzinie edukacji i-wychowania. Jego wierni, oprócz rodowitych amerykanów, najczęściej pochodzenia irlandzkiego, włoskiego
i-polskiego, to także coraz liczniejsza grupa imigrantów z-krajów takich
jak Meksyk i-Filipiny.
Zgodnie z-danymi statystycznymi za 1998 r. z-całej populacji światowej katolików na ponad miliard katolików 28,4% z-nich żyje w-Ameryce Południowej, a-14% w-Ameryce Północnej i-Środkowej, co daje ok.
42,4% ogólnej liczby katolików. W-Europie żyje 27% światowej populacji
katolików, w-Afryce 11,5%, w-Azji 10,4% a-w-Oceanii 0,8%. Liczba ta
ciągle wzrasta na korzyść Ameryki. Jak więc widać z-tego zestawienia
Kościół w-Ameryce już jest najważniejszą siłą w-Kościele katolickim10.
Kościół w-Ameryce jest mieszanką wielu kultur i-tradycji – od indiań-

16

�skich, poprzez murzyńskie, azjatyckie, europejskie, do zupełnie nowych,
wypracowanych już na tym kontynencie. Jest to Kościół młodych, o-dużym
zaangażowaniu ludzi świeckich z-jednej strony, i-z-dużą liczbą katolików
jedynie ex nomine, którzy żyją według swoich własnych zasad. Z-drugiej
strony jest to Kościół pełen wyzwań stykający się ze zjawiskami sekularyzmu, nowej duchowości bez Boga (New Age), ideologiami wrogimi wizji
świata zawartej w-Ewangelii, różnymi problemami społecznymi i-politycznymi związanymi ze zjawiskiem globalizacji ekonomii11.
Choć ten obraz Kościoła w-Ameryce jest skrótowy, uproszczony
i-niepełny, to jednak wydaję się być ważny jako punkt wyjścia do lepszego zrozumienia adhortacji i-odnalezienia w-niej wskazań o-znaczeniu
uniwersalnym.

Droga Kościoła w-Ameryce w-nowe tysiąclecie
– główne idee adhortacji
Aby zapoznać się z-głównymi ideami adhortacji warto spojrzeć na
ten dokument jakby z-dwóch perspektyw. Pierwszą z-nich jest spojrzenie na strukturę. W-taki sposób dokument jawi się czytelnikowi, gdy
spogląda na spis treści. Druga perspektywa, to syntetyczny przegląd
najważniejszych tematów poruszonych w-dokumencie.
Struktura dokumentu
Adhortacja wychodząc od dnia dzisiejszego pragnie być światłem
i-inspiracją na drogę dla Kościoła w-Ameryce w-nowym tysiącleciu
chrześcijaństwa. Stąd jej ukierunkowanie ku przyszłości i-ku zadaniom,
których należy się podjąć. Składa się ona ze wstępu, sześciu rozdziałów
i-zakończenia. Wstęp poświęcony jest wprowadzeniu historycznemu
i-tematycznemu.
Rozdział pierwszy pod tytułem „Spotkanie z-Jezusem Chrystusem
żywym”12 za myśl przewodnią przyjął słowa Ewangelii wg św. Jana:
„Spotkaliśmy Mesjasza” (J-1,41). Ma on charakter biblijno teologiczny

17

�i-jego celem zdaje się być ukazanie realnej możliwości spotkania się
z-Chrystusem również i-dziś, również w-Ameryce.
Rozdział drugi: „Spotkanie z-Jezusem Chrystusem w-teraźniejszości
Ameryki”13 ma charakter socjologiczny. Jego celem jest opisanie uwarunkowań historycznych i-społecznych Kościoła na tym kontynencie.
Bardzo wymowny jest cytat biblijny będący mottem tego rozdziału:
„Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie” (Łk 12,48).
Rozdział trzeci nazwany jest „Droga nawrócenia”14. Temu tytułowi
wtórują słowa św. Piotra zapisane w-Dziejach Apostolskich: „Pokutujcie
więc i-nawróćcie się” (Dz 3,19). Wydaje się, że rozdział ten pragnie ukazać, iż nie można budować lepszego świata bez wewnętrznej przemiany
człowieka. To przemiana, która ma dwa wymiary: indywidualny i-społeczny, gdyż to człowiek zaślepiony grzechem i-egoizmem wprowadza
nieporządek w-życie społeczne. Przemiany tej dokonuje w-człowieku sam
Bóg działający w-sakramencie pojednania. Człowiek zaś współdziałając
z-miłosierdziem Bożym staje się bardziej solidarny wobec bliźnich.
Rozdział czwarty nosi tytuł „Droga prowadząca do wspólnoty
– komunii”15. Pod tym terminem rozumie się najbardziej głęboki i-wewnętrzny wymiar Kościoła, będącego komunią Boga z-ludźmi i-ludzi
między sobą. Najlepiej ideę tę wyjaśnia fragment z-Ewangelii wg św.
Jana będący mottem tego rozdziału: „jak Ty, Ojcze, we Mnie, a-Ja w-Tobie, aby i-oni stanowili w-Nas jedno” (J-17,21).
Rozdział piąty jest zatytułowany „Droga w-stronę solidarności”16
i-tak oddaje to użyty jako myśl przewodnia cytat biblijny „Po tym
wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie
miłowali” (J-13,35). Stara się on ukazać praktyczne konsekwencje bycia
w-komunii z-Jezusem Chrystusem. Odwołując się do katolickiej nauki
społecznej dokument pragnie ukazać chrześcijańską odpowiedź na
naglące problemy społeczne dnia dzisiejszego.
Rozdział szósty nosi tytuł „Misja Kościoła w-Ameryce dzisiaj – Nowa
Ewangelizacja”17. Jego przedmiotem jest wszystko, co dotyczy wprowadzania Ewangelii Jezusowej w-życie w-czasach współczesnych, od osobistego
spotkania z-Chrystusem, poprzez przepajanie wartościami ewangeliczny-

18

�mi całej kultury oraz uprzywilejowanych dla jej tworzenia środowisk, po
misję ad gentes. Samo zresztą pojęcie Nowej Ewangelizacji zostało przez
papieża po raz pierwszy sformułowane na kontynencie amerykańskim
w-1983 r., na konferencji CELAM w-Port-au-Prince na Haiti. Powiedział
on wtedy, że konieczna jest nie tyle reewangelizacja, lecz nowa ewangelizacja – nowa w-swojej gorliwości, w-swoich metodach i-w-swoim wyrazie18. Temu rozdziałowi patronują słowa z-Ewangelii według św. Jana: „Jak
Ojciec Mnie posłał, tak i-Ja was posyłam” (J-20,21).
Krótkie zakończenie zawiera słowa zachęty do nadziei i-wdzięczności oraz modlitwę do Jezusa Chrystusa za rodziny Ameryki. Jest to
pewien ewenement w-dokumentach papieskich, które zwykle kończą
się modlitwą do Maryi. W-taki też sposób, to znaczy modlitwą do
Maryi, kończą się pozostałe adhortacje „kontynentalne”. Można przypuszczać, że fakt ten nie jest bez znaczenia i-jego analiza mogłaby doprowadzić do bardzo ciekawych wniosków.
Niektóre z-ważniejszych tematów
Adhortacja wielokrotnie w-różnych rozdziałach porusza nieraz te
same tematy, ujmując je bądź to w-innym aspekcie, bądź w-innym kontekście. Dlatego, aby zrozumieć lepiej jej przesłanie, warto skupić się na
trzech grupach tematycznych, które w-niej można wyróżnić. Pierwsza
z-nich to tematyka związana z-wewnętrzną odnową Kościoła. Druga
grupa tematów, blisko z-nią związana, dotyczy akcji Kościoła w-sferze
duchowej, takich jak wprowadzanie wartości ewangelicznych w-kulturę, rozkrzewianie wiary i-stosunek do religii niechrześcijańskich. Trzecia grupa tematów wiąże się ze stosunkiem Kościoła do różnych, nieraz
trudnych zjawisk z-dziedziny życia społecznego.
Wewnętrzna odnowa Kościoła
Adhortacja niezwykle mocno podkreśla priorytet duchowości chrześcijańskiej, ponieważ jego pierwszym zadaniem jest prowadzenie ludzi
ku Bogu drogą nawrócenia. Tylko taki odnowiony wewnętrznie Kościół
jest w-stanie być jasnym i-czytelnym znakiem Chrystusa, tylko taki

19

�Kościół może dać odpowiedź na palące problemy współczesności19.
Życiowym celem chrześcijanina jest osiągnięcie świętości, do której
Bóg go zaprasza. Drogą do tej świętości jest Jezus Chrystus, którego
spotyka się na wiele sposobów. Wśród nich najważniejsze to: czytanie
Biblii – lectio divina – pragnące w-modlitewnym skupieniu odkryć Jego
bliskość i-usłyszeć Jego wezwanie, oraz liturgia, a-zwłaszcza głęboko
przeżywana Eucharystia20.
Sposobem osiągnięcia świętości jest nawrócenie rozumiane jako
przemienianie swojego myślenia według tego, co proponuje Ewangelia.
Nieocenionym narzędziem nawrócenia jest sakrament pokuty i-pojednania21.
Nawrócenie i-spotkanie się z-Chrystusem prowadzi do głębokiej
komunii duchowej, która czyni z-Kościoła sakrament jedności dla
świata. Ta komunia wypływa i-wzrasta ze sprawowania sakramentów,
a-zwłaszcza sakramentu Eucharystii, którego celebracji należy nadać
nową moc. Ważne więc jest, by uczestnictwo w-niej było i-żywe i-systematyczne22.
Skuteczność Kościoła, jako sakramentu – zbawczego znaku dla świata, zależy w-dużej mierze od tożsamości chrześcijańskiej każdego spośród jego członków. Ta tożsamość jest ściśle związana z-powołaniem,
a-co za tym idzie z-prawami i-obowiązkami z-niego wypływającymi.
Biskupi, obdarzeni szczególnie ważnym powołaniem we wspólnocie
Kościoła, powinni usilnie zabiegać o-jedność i-ją promować. Szczególnie ważne wydaje się wypracowywanie przez wszystkich biskupów Ameryki, a-także biskupów katolickich Kościołów wschodnich, wspólnego
stanowiska wobec problemów pojawiających się na kontynencie23.
Kapłani, zjednoczeni z-biskupem i-swymi współbraćmi w-prezbiteracie, winni być znakiem i-filarem jedności Kościoła. Choć pole dla ich
pracy wydaje się przeogromne i-bardzo zróżnicowane, to jednak w-jego
centrum zawsze powinno stać to, co się wiąże z-duchowym charakterem ich posługi. Powinni służyć pojednaniu i-przebaczeniu24.
Patrząc na rolę i-wagę kapłanów dla życia Kościoła nie można zapomnieć o-duszpasterstwie powołaniowym. Jego bardzo ważną częścią

20

�jest również wzbudzanie powołań do życia kapłańskiego wśród społeczności pierwotnych mieszkańców Ameryki. Do prowadzenia tego duszpasterstwa powinni być kierowani najzdolniejsi kapłani25.
W-ramach reformy soborowej Kościół łaciński przywrócił stały
diakonat. Doświadczenia Kościoła w-Ameryce z-tą instytucją są zróżnicowane. Adhortacja podkreśla, że niezwykle ważna jest odpowiednia
selekcja i-dobre przygotowanie diakonów26.
Niezwykle istotnym dla życia Kościoła w-Ameryce zawsze było życie
zakonne. Osoby konsekrowane głosiły Ewangelię, broniły praw autochtonów, służyły Ludowi Bożemu na kontynencie. Adhortacja widzi konieczność różnorodnych form życia konsekrowanego w-Ameryce. Podkreśla
też rolę życia kontemplacyjnego – całkowicie oddanego Bogu, które jest
świadectwem tego, iż Bóg jest najwyższą wartością. Oddanie się Bogu
winno być równoznaczne ze służbą na rzecz jedności Kościoła27.
Głębokiej i-duchowej odnowie winno się poddać całą instytucję
parafialną. Powinna ona być przede wszystkim wspólnotą eucharystyczną. W-niej powinny powstawać grupy i-małe wspólnoty, które będą
faworyzowały prawdziwie ludzkie relacje miedzy swoimi członkami.
Dotyczy to zwłaszcza parafii wielkomiejskich, gdzie anonimowość i-samotność są zjawiskami dominującymi28.
Wierni świeccy powinni realizować swoje powołanie do świętości
w-dwóch obszarach. Pierwszym i-właściwszym dla nich jest obszar
rzeczywistości doczesnych, w-którym muszą złożyć świadectwo swojego chrześcijańskiego zaangażowania. Drugi obszar obejmuje posługę
wewnątrzkościelną. W-tym zakresie jednak należy wyraźnie odróżnić
to, co pochodzi z-kapłaństwa wspólnego wszystkich wiernych od tego,
co pochodzi z-kapłaństwa służebnego29.
Własną chrześcijańską tożsamość muszą odkryć także kobiety,
bowiem bez niej Kościół stałby się uboższy o-„kobiecy geniusz”. Bardzo
często ich tożsamość chrześcijańska jest mocno związana z-chrześcijańską tożsamością rodziny, która powinna być prawdziwym Kościołem
domowym pomagającym wzrastać w-wierze i-wychowującym nowe
pokolenie do wiary. Ważne jest by odpowiednią opieką duszpasterską

21

�objąć dzieci i-młodzież30.
Działanie Kościoła w-wymiarze duchowym
Wewnętrznie odnawiający się Kościół stara się być zaczynem przemieniającym świat. Adhortacja wydaje się przyznawać pierwszeństwo
działaniom Kościoła w-sferze idei lub, jak to można inaczej określić,
w-wymiarze duchowym. Pierwszeństwo to zdaje się mieć raczej charakter ontologiczny niż praktyczny. Jego celem wydaje się przezwyciężenie
pewnego horyzontalizmu – skupienia się jedynie na problemach porządku doczesnego, i-przypomnienie również o-wertykalnym charakterze
zaangażowania chrześcijańskiego.
Jednym z-podstawowych działań w-tym zakresie, które wciąż na
nowo powinno być podejmowane przez Kościół, jest wprowadzanie
wartości ewangelicznych w-kulturę współczesnej Ameryki. Wzorem głębokiej inkulturacji Ewangelii jest obraz Matki Bożej z-Tepeyac zwanej
popularnie Matką Bożą z-Guadalupe31.
Chrześcijanie powinni pracować nad tym, by Ewangelia przenikała do
centrów edukacji oraz do środków społecznego przekazu. Należy starać
się szczególnie, by uniwersytety i-szkoły katolickie w-wyraźny sposób
wyróżniały się, nie tylko jakością nauczania, lecz także katolickim charakterem wychowania i-katolickim ujęciem problematyki naukowej32.
Inne działania związane z-wymiarem duchowym można określić
jako rozkrzewianie wiary. Są one organicznie związane z-ewangelizowaniem kultury. Przybierają one różnorodne formy: od pogłębiania wiary
u-ochrzczonych, lecz nie ewangelizowanych, po misję ad gentes, tak
wewnątrz, jak i-poza Kontynentem Amerykańskim33.
Szczególnie ważną sprawą w-ewangelizowaniu ochrzczonych jest
dobra katecheza. Powinna ona objąć zarówno dorosłych, jaki i-dzieci
oraz młodzież. Głębsze poznanie Chrystusa może bowiem pomóc odnaleźć odpowiedź na wiele nurtujących i-życiowych problemów34.
Jeśli chodzi o-misje ad gentes to jej horyzont wydaje się być szczególnie szeroki. Obejmuje on bowiem na samym kontynencie, tak ludy
indiańskie, które jeszcze nie poznały Chrystusa, jak i-imigrantów z-kra-

22

�jów niechrześcijańskich. Adhortacja wzywa też, by Kościół w-Ameryce
czynnie włączył się w-misyjną akcję Kościoła, również poza kontynentem35. Szkoda, że adhortacja nie powtórzyła słów: „dawać z-własnego
ubóstwa”, których, mówiąc o-wysyłaniu misjonarzy, używa dokument
z-Puebla36.
Inną ważną dziedziną działania Kościoła w-wymiarze duchowym
jest dialog, który Kościół winien prowadzić i-pogłębiać, tak z-innymi
ochrzczonymi, jak też i-z-ludźmi innych religii. Podstawą tego dialogu
jest szacunek dla sanktuarium sumienia drugiego człowieka. Dobrym
polem do dialogu ekumenicznego jest podejmowanie w-imię Ewangelii
wspólnych akcji na rzecz potrzebujących. Specjalne miejsce w-dialogu
zajmują wspólnoty żydowskie. W-dialogu z-religiami niechrześcijańskimi należy pamiętać, iż Kościół nie odrzuca niczego, co w-tychże religiach jest prawdziwe i-święte37.
W-kontekście dialogu religijnego ukazuje się jasno wyzwanie, jakie
stawiają przed Kościołem różnego rodzaju sekty i-nowe ruchy religijne.
Odznaczają się one nieraz brakiem poszanowania dla wolności sumienia i-stosują metody, które można określić zbiorczą nazwą „prozelityzmu”. Ich obecność i-wzrost może wskazywać na głód Boga i-spraw
duchowych oraz na konieczność odbiurokratyzowania Kościoła38.
Kościół wobec problemów społecznych
Ameryka to kontynent wielkich kontrastów i-nierówności społecznej. Są miejsca gdzie problematyka społeczna zdaje się wypełniać cały
horyzont ludzkiej egzystencji. Nowe zjawiska społeczne w-zglobalizowanej gospodarce oraz nawarstwione przez dziesiątki lat problemy stwarzają sytuację, wobec której Kościół nie może przejść obojętnie.
Ze szczególnie ostra krytyką spotkał się neoliberalny (w-krajach anglojęzycznych: neokonserwatywny) system gospodarczy. Wielokrotnie ukazywane są problemy, jakie system ten generuje. Jest on też wymieniony
ex nomine w-kontekście „grzechów społecznych wołających o-pomstę
do nieba”, jako usprawiedliwienie ideologiczne dla pewnych postaw i-sposobów działania zarówno na gruncie politycznym, jak i-społecznym,

23

�które powodują pogłębiającą się marginalizację najsłabszych i-wywołują
sytuację niesprawiedliwości i-przemocy39. Jednocześnie adhortacja przypomina, iż tzw. grzechy społeczne nie są czymś abstrakcyjnym, ale są konsekwencją czynów konkretnych jednostek ludzkich40.
Ze zjawiskiem neoliberalizmu związane jest bardzo często zjawisko globalizacji gospodarki, a-z-tym z-kolei zjawisko globalizacji kultury. Kościół
stara się dostrzegać dobre strony tego zjawiska, ale również przestrzega
przed tymi, które niszczą środowisko naturalne i-społeczne oraz kulturowe
człowieka. Odpowiedzią Kościoła na to zjawisko powinno być propagowanie „zglobalizowanej solidarności” pomiędzy społeczeństwami41.
Ta „solidarność globalna” powinna stać się zaczynem do rozwiązywania problemów narosłych w-związku z-zadłużeniem zagranicznym.
Trzeba pamiętać, iż zadłużenie to często samo w-sobie jest niesprawiedliwe, gdyż pożyczki udzielano skorumpowanym rządom, łamiącym
prawa człowieka. Rządy te, często nawet za milczącą wiedzą pożyczkodawców defraudowały fundusze, zostawiając ich spłatę bezbronnemu
społeczeństwu42.
Potępienie pewnych aspektów neoliberalizmu i-wezwanie do globalnej solidarności i-rozwiązania problemu zadłużenia zagranicznego
są zagadnieniami, które uzyskały największy oddźwięk z-całej adhortacji. Jako pars pro toto można przytoczyć tu ostrą krytykę na łamach
„Houston Catholic Worker” w-marcu i-kwietniu 1999 r.43 chrześcijańskiej wizji neoliberalizmu autorstwa Michaela Novaka44. Innym
przykładem może być odezwa wystosowana przez międzynarodowe
kolokwium na temat: „Gospodarka globalna i-synody kontynentalne:
Dialog z-instytucjami finansowymi, przemyślenie naszej odpowiedzialności chrześcijańskiej”, które miało miejsce w-Seminarium Św. Józefa
w-Waszyngtonie w-dniach: 18 – 23 października 1999 roku45.
Adhortacja poświęca również uwagę innym palącym problemom
społecznym, wobec których Kościół powinien powziąć rolę protagonisty
w-ukazywaniu dróg ich rozwiązania lub w-uwrażliwianiu społeczeństwa
na ich istnienie. Są to miedzy innymi: problem korupcji aparatu państwowego46, problem produkcji i-handlu narkotykami47, problem handlu

24

�bronią48, problem bezrobocia i-biedy49, problem ludności autochtonicznej oraz pochodzenia afrykańskiego50, problemy związane z-urbanizacją
i-imigracją51, problemy przestrzegania praw człowieka52, uwrażliwienie
na sytuacje kobiet i-dzieci 53 oraz wiele innych.
Wobec tych problemów Kościół stara się przyjmować postawę umiłowania ubogich i-marginalizowanych, która nikogo nie wyklucza, ale
stara się towarzyszyć tym najsłabszym w-ich bólach i-cierpieniach. To
umiłowanie ubogich można wręcz traktować jako coś w-rodzaju znaku
wiarygodności Kościoła54.
Warto zauważyć, że wypracowany na konferencjach CELAM w-Medellin i-w-Puebla termin „opción preferencial por los pobres”55 – opcja
na rzecz ubogich został użyty w-adhortacji jedynie raz, w-nr 55, w-kontekście globalnej solidarności. W-pozostałych miejscach użyto terminu
umiłowanie ubogich – „amor preferencial por los pobres”. Pozostałe
adhortacje „kontynentalne” używają wyłącznie tego ostatniego terminu. Bardzo interesującym mogłoby być studium tych dwóch terminów
i-określenie ich zakresu pojęciowego. Interesujące byłyby również zbadanie motywów owej substytucji.
Światło dla Kościoła powszechnego
W-zglobalizowanym świecie z-łatwością poruszają się nie tylko
towary, ale i-ludzie i-idee. Pomimo zaś wielu wysiłków antropologów
kulturowych, aby uwidocznić jak bardzo różnią się społeczeństwa między sobą, ludzie dostrzegają dziś jak wiele ich łączy i-jak bardzo od siebie wzajemnie zależą. Szukają u-siebie wzajemnie inspiracji, starają się
przeszczepiać najlepsze rozwiązania, wzorować na sobie budując nowe
zachowania i-instytucje dostosowywane do własnej kultury.
Tak też od dawna dzieje się w-Kościele. Pomimo pewnej tendencji
do jednowzorcowości, zwanej czasami „romanizmem”, Kościół stara
się wzrastać w-różnych kulturach w-dostosowany do nich sposób, nie
tracąc przy tym swojej tożsamości. Różne doświadczenia środowiskowe
pozwalają nieraz Kościołowi odkrywać w-sobie bogactwa, których świadomość już utracił. Patrzenie na kroczących za Chrystusem w-innych

25

�warunkach kulturowych i-społecznych może nam uświadomić coś, czego nie dostrzegaliśmy i-przez to nas ubogacić.
W-kontekście tego, co tu powiedziano, można uznać, iż podkreślenie duchowego charakteru Kościoła i-konieczność budowania tożsamości chrześcijańskiej jest istotne w-podążaniu za Chrystusem nie tylko
na Kontynencie Amerykańskim, lecz również i-poza nim. Świadome
zaś przezwyciężanie tendencji horyzontalistycznych, wzbudzonych
poprzez rażącą niesprawiedliwość i-nieludzki wyzysk, mające na celu
nie zapominanie o-duchowym wymiarze Kościoła, może być też, np.
dla Kościoła w-Europie wezwaniem do przebudzenia. Bowiem wierzący
w-Europie, czasami powinni walczyć z-tendencją do czystego wertykalizmu – zamknięcia życia chrześcijańskiego jedynie w-dziedzinie kultu
(a-czasami i-moralności osobistej). Patrząc na krzyż Chrystusa wszyscy
powinni pamiętać, że jego dwie belki mogą symbolizować, że miłość
Boga i-bliźniego jest nierozdzielna dla każdego chrześcijanina.
Ważne znaczenie dla całego Kościoła ma również uświadomienie
sobie globalnych szans i-zagrożeń płynących z-naszych czasów. Jedynie bowiem harmonijna współpraca wszystkich wierzących na całym
świecie, przy współudziale wszystkich ludzi dobrej woli, może realnie
odmienić świat i-być znakiem zbawczej mocy Chrystusa. Nie da się, np.
odmienić duszącej i-wyniszczającej sytuacji zadłużenia zagranicznego,
zamykając się w-wąskim świecie jednego kontynentu lub jego części.
Stąd wezwanie do globalnej solidarności posiada znaczenie dla całego
Kościoła i-przez cały Kościół powinno być realizowane.
Kilka refleksji końcowych
Opracowanie to nie jest w-stanie wyczerpać ogromnej tematyki poruszanej przez adhortację. Autor ma nadzieję jednak, że będzie, być może,
zachętą do zapoznania się z-tym dokumentem oraz z-sytuacją naszych
braci w-Chrystusie na Kontynencie Amerykańskim. Gdzieś więc, skrywanym w-duszy, celem piszącego te słowa jest wzbudzenie w-czytelniku
„apetytu” na to, aby samemu poznać lepiej. W-tym świetle proszę interpretować wszelkie niedociągnięcia niniejszego opracowania.

26

�Przy tej okazji warto może wspomnieć o-krytycznych uwagach
kierowanych wobec adhortacji. Zwykle mówi się o-tym, że adhortacja
nie wnosi nic nowego, co by już nie zostało powiedziane w-innych
dokumentach. Można by stwierdzić, że bardziej jest pewnym podsumowaniem dotychczasowej refleksji niż inspiracją dla nowej. Zauważa się
również małą recepcję tego dokumentu spowodowaną niewielką popularyzacją na poziomie duszpasterstwa parafialnego, zwłaszcza w-Ameryce Łacińskiej.
Adhortacja w-swej strukturze zrezygnowała ze znanej z-konstytucji soborowej Gaudium et spes, czy dokumentu z-Puebla metody: ver,
juzgar, actuar – widzieć, osądzić, działać. Ta metoda refleksji duszpasterskiej pozwalała na stworzenie dokumentów duszpasterskich o-wiele
łatwiejszych w-recepcji i-bardzo inspirujących. Jest ona bardzo popularna w-Ameryce Łacińskiej. Ponieważ jednak była wykorzystywana,
czy raczej nadużywana również przez skrajnych przedstawicieli tzw.
teologii wyzwolenia, to przez niektóre środowiska kościelne tamtego
kontynentu została odrzucona, czy nawet jest zwalczana. Można jednak
zadać sobie pytanie, czy w-myśl zasady: abusus non tolit usum, nie było
to działanie zbyt pochopne, i-czy nie przyniosło szkody tak dokumentowi, jak i-całemu duszpasterstwu amerykańskiemu. Wymienione wyżej
uwagi krytyczne z-całą pewnością są godne głębszego studium.

Przypisy
1 Por. Discurso inaugural del Santo Padre. Nueva Evangelización, Promoción humana,

Cultura Cristiana, Santo Domingo (Republika Dominikana) 1992, nr. 17 (Tekst oficjalny AAS 85(1993).
2 Chodzi tu o-głośne zwłaszcza w-1992 r. dyskusje prowadzone m. in. na łamach środ-

ków społecznego przekazu, w-których zastanawiano się czy Kolumb odkrył Amerykę,
czy ją najechał, czy Ameryki nie odkryto wcześniej, czy Indianie przybywając do Europy też ją odkrywają itp.
3 Por. J. Comby, Para comprender dos mil años de evangelización. Historia de la expan-

sión cristiana, Estella 1994, s. 88-93.
4 Por. tamże, s. 98.

27

�5 Por. tamże, s. 97-98.
6 Por. tamże, s. 98-100.
7 Por. tamże, s. 101-103.
8 Por. G. L. Escobar Hernan, Dzieje ewangelizacji na kontynencie amerykańskim,
OsRomPol 2 (1998) 40-41.
9 Por. tamże, s. 41.
10 Dane statystyczne o-Kościele, OsRomPol 7-8 (2000) 51; Należy pamietać, iż Meksyk
zaliczany jest do Ameryki Północnej (i-Środkowej).
11 Por. G. L. Escobar Hernan, art. cyt., s. 41-43.

12 „El encuentro con Jesucristo vivo”; Tłumaczenia tytułów poszczególnych rozdziałów
są dziełem autora.
13 „El encuento co Jesucristo en el hoy de América”.
14 „Camino de conversión”.
15 „Camino para la comunión”.
16 „Camino para la solidaridad”.
17 „La misión se la Igelsia hoy en América: la Nueva Evangelización”.
18 Por. Ecclesia in America (EcAm) 6.

Wybór bibliografii:
„Relatio ante disceptationem”, kard. Juana Sandovala Ińigueza, metropolity Guadalajary, Spotkanie z-Jezusem Chrystusem żywym drogą do nawrócenia, komunii i-solidarności w-Ameryce, OsRomPol 2 (1998) 33-39.
Barrett D. B. – Johnson T. M., Annual Statistical Table on Global Mission: 2003, International Bulletin of Missionary Research 27 (2003) 1, 25.
Chavez G.R., Jesucristo, camino para la solidaridad en America latina, „Medellin” 23
(1997) 303-338.
Codina V., Contribution to the Synod of Americas, „Ladoc” 28 (1997/98) nr 3, 1-6.
Conversione, communione, solidarieta. Sinodo per l'America: propositiones e-messaggio, „Il Regno – Documenti” 43 (1998) 10-27.
Couto A., Latin American social contexts, [w:] T. Yamamori (red.), Serving with the
poor in Latin America, Monrovia (CA-USA) 1997
Dossier d'information sur le Synod d'Amerique, „Gia e-non Ancora” 3 (1998) nr 1, 5-23.
Drążek C., Czas łaski dla Kościoła w-Ameryce, OsRomPol 2 (1998) 27-30.
Feister J. B., Synod Understanding the for America, [w:] http://www.americancatholic.

28

�org/Features/Synod/Understanding.asp (15.06.2003).
G. L. Escobar Hernan, Dzieje ewangelizacji na kontynencie amerykańskim, OsRomPol
2 (1998) 39-43.
Garcia Ahumada E., Situacion actual de la catequesis en America Latina, ED 53 (2000)
3, 93-106.
Garcia Gonzales J., Historia del Sinodo de America. Asamblea especial para America,
16 de noviembre – 12 de diciembre de 1997, Mexico (Nueva Ewangelización) 1999.
Garcia J., Rostros de Cristo en el Sinodo de America, „Ecclesia” 11 (1997) 513-545.
Gaudette P., Le Synode pour l'Amerique et les autochtones, „Mission” 5 (1998) 21-30.
Gonzales C. I., Al encuentro con Jesucristo in America, „Medellin” 23 (1997) 221-224.
Gonzalez Fernandez F., Un antecedente del Sinodo de America: el Concilio Plenario
Latinoamericano de 1899, „Ecclesia” 11 (1997) 615-666.
Henn W., La Iglesia como comunión en el Sinodo de America, „Ecclesia” 11 (1997)
575-599.
Hernan Moreno P., La Iglesia en America. Prioridades para un nuevo milenio, „Religión
y-cultura” 45 (1999) 605-620.
Homilia Ojca św. Jana Pawła II na rozpoczęcie synodu, W-duchu kolegialności i-pasterskiej troski o-Kościół, OsRomPol 2 (1998) 31-32
Homilia Ojca św. Jana Pawła II na zakończenie Synodu, Ewangelia łączy wasze kraje,
OsRomPol 2 (1998) 45-46.
Izquierdo A., „Convertios y-creed en la Buena Nueva„ (Mc 1,5). La conversión en el
Sinodo de America, „Ecclesia” 11 (1997) 547-573.
López Amozurrutia J.A., Las responsabilidades de America. Anotaciones sobre „Ecclesia in America", „Libro Annual del ISEE” 1 (1999) 29-50.
López Rosas R., El uso de la biblia en la exhortación apostólica „Ecclesia in America".
A-la memoria de Adolfo Pinto, „Efemerides Mexicana” 17 (1999) 381-402.
Międzynarodowe kolokwium na temat: „Gospodarka globalna i-synody kontynentalne:
Dialog z-instytucjami finansowymi, przemyślenie naszej odpowiedzialności chrześcijańskiej”, Waszyngton, 18 – 23 października 1999 roku, oświadczenie końcowe, brm.
Mifsud T., La Iglesia en America, „Boletin CELAM” 283 (1999) 13-22.
Nieśmy światło Chrystusa wszystkim narodom. Przesłanie Ojca świętego do uczestników VI Kongresu Misyjnego Ameryki Łacińskiej i-I-Amerykańskiego Kongresu Misyjnego, OsRomPol 2 (2000) 6-7.
Orędzie Ojców Synodu do Ludu Bożego, OsRomPol 2 (1998) 47 – 51.
Pontificia Comisión para America Latina, Actas. Realidades, problemas, perspectivas
o-propuestas pastorales en orden a-la nueva ewangelización, a-la luz de la Exhortación

29

�apostolica „Ecclesia in America”, Ciudad del Vaticanao 2001.
Przemówienie Ojca świętego na zakończenie obrad Synodu. W-nowe tysiąclecie chcemy wejść drogą miłości, OsRomPol 2 (1998) 44-45.
Ryan M., Propuestas de solidaridad en el Sinodo de America, „Ecclesia” 11 (1997)
601-613.
Schmiesing K. E., Freedom and Culture in the Americas: Reflections on Ecclesia
in America, [w:] http://www.acton.org/research/pubs/papers/freedom_culture.html
(15.06.2003).
Synod Document: All-American Challenge, [w:] http://www.americancatholic.org/Messenger/Apr1999/Editorial.asp (15.06.2003).
The Gospel and the fate of indigenous people. Special assambly for America of the
Synod of Bishops, „Weltkirche” 1998, 21-23.
Zwick M. i-L., The Economic Religion of Michael Novak: Wealth Creation vs. the
Gospel, as in Using Catholicism to Prop up Neoconservatism, [w:] http://www.cjd.
org/paper/wealth.html (01.09.2003).

�Ludwik Fąs SVD
Stefan Kukuła SVD

MISYJNE KONGRESY LATYNOAMERYKAŃSKIE
COMLA 7 – CAM 2
W-czasie tego wystąpienia chciałbym zwrócić uwagę na pewien
aspekt z-życia Kościoła Ameryki Łacińskiej zwany: Misyjne Kongresy
Ameryki Łacińskiej. Aspekt, który wyznacza pewną rzeczywistość misyjną tego kontynentu, jak również pozwala nam (obserwatorom z-zewnątrz) poznać myśl misjologiczną i-zaangażowanie misyjne Ameryki.
W-dużym skrócie przedstawię historię Misyjnych Kongresów Ameryki
Łacińskiej i-sposób ich przygotowania. Szczególną uwagę zwrócę na
nadchodzący Kongres w-Gwatemali.

1. Zagadnienia wprowadzające
Kongres jest to spotkanie specjalistów z-danej dziedziny, by wymienić informację, wiedzę, przedstawić nowe teorie, określić sytuację,
zaplanować i-podjąć decyzje oraz nakreślić działania. Każde takie spotkanie ma określony temat. Kongres misyjny realizuje się w-wymiarze
misyjnym Kościoła. Pozytywnymi owocami pokongresowymi powinno
być podjęcie odpowiedzialności misyjnej poprzez głoszenie Ewangelii
i-dawanie świadectwa. Nazwa Misyjny Kongres Latynoamerykański
oznacza, że uczestnikami spotkania są wszystkie państwa Ameryki
Łacińskiej1.
Misyjne kongresy latynoamerykańskie powstały z-inspiracji krajowych dyrektorów Papieskich Dzieł Misyjnych i-Przewodniczących Komisji Misyjnych przy poszczególnych episkopatach. Są one organizowane we
współpracy z-Konferencjami Episkopatów, z-aktywnym uczestnictwem
Kościołów partykularnych i-wielu organizacji misyjnych.

31

�Cele, jakie postawiono przed misyjnymi kongresami Ameryki Łacińskiej, są następujące:
1. Pogłębienie misyjnego wymiaru wiary i-odpowiedzialności misyjnej Kościołów lokalnych w-Ameryce Łacińskiej. Pogłębienie wzajemnej
służby pomiędzy Kościołami lokalnymi i-skierowanie uwagi na misje
ad gentes.
2. Dostrzeganie inicjatyw i-koordynowanie na poziomie kontynentalnym działalności misyjnej, którą można realizować poza granicami
konkretnych krajów.
3. Wzięcie odpowiedzialności za ewangelizacyjną misję Kościoła
we wszystkich czasach, w-każdym miejscu i-w-każdej sytuacji, poprzez
odpowiednie przygotowanie misjonarzy.
4. Promowanie animacji, formacji i-organizacji misyjnej.
5. Uczestniczenie w-zapale misyjnym, w-religijności ludowej i-życiu
wielu świadków wiary (wyrażanie żywotności wspólnot chrześcijańskich
Ameryki Łacińskiej w-różnorodnych kontekstach kulturowych)2.

2. Historia misyjnych kongresów latynoamerykańskich
Meksyk był państwem pionierskim, które na poziomie krajowym
zorganizowało 6 kongresów misyjnych. Postanowiono, by na siódmym
kongresie krajowym rozszerzyć horyzonty poza granice Meksyku i-zorganizować Pierwszy Misyjny Kongres Latynoamerykański (kontynentalny). Odbył się on w-1977 roku w-Torreón i-stał się zarazem Pierwszym Kongresem Misyjnym Ameryki Łacińskiej, przybierając nazwę
COMLA 1. Uczestnikiem Kongresu był specjalny wysłannik papieski
Angelo Rosi. Hasło spotkania było: Powszechne zbawienie – zobowiązanie Meksyku.
W-1983 roku w-Tlaxcala miał miejsce COMLA 2 pod hasłem:
Z-Maryją, Misjonarze Chrystusa. Na tym Kongresie ustalono oficjalną
nazwę wraz ze skrótem COMLA. Specjalnym wysłannikiem papieskim
był kard. Luis Aponte. W-okresie od pierwszego do drugiego Kongresu

32

�z-Ameryki Łacińskiej udali się na misje niektórzy misjonarze. Podczas
drugiego Kongresu dokonano posłania 100 misjonarzy poza granice
krajów ich pochodzenia. Jednym z-postulatów drugiego Kongresu było
powołanie seminarium czy instytutu Misiones Extranjeras na poziomie
całego kontynentu, który miał być pod auspicjami Departamentu do
Spraw Misyjnych (DEMIS) przy CELAM oraz pod opieką poszczególnych episkopatów. Z-tej też okazji postulowano, by rozwijać wymiar
misyjny duszpasterstwa wspólnotowego. Postanowiono również, by
kongresy misyjne odbywały się w-różnych krajach Ameryki Łacińskiej.
Wyrażono pragnienie, by w-miarę możliwości były organizowane kongresy diecezjalne, regionalne i-krajowe.
Trzeci Kongres Misyjny Ameryki Łacińskiej (COMLA 3) odbył się
w-stolicy Kolumbii – w-Bogocie w-1987 roku. Wówczas delegatem papieskim był kard. J. Tomko, prefekt Kongregacji Ewangelizacji Narodów.
Hasło przewodnie, jakie skierował papież do uczestników Kongresu,
brzmiało: Ameryko! Nadeszła twoja godzina ewangelizowania. Wskazywano, że Ameryka Łacińska powinna dzielić się swoim ubóstwem. Na wzór
ewangelicznego wdowiego grosza, ubóstwo Ameryki Łacińskiej może
wzbogacić dzieło misyjne Kościoła. We wskazaniach pokongresowych
zwrócono uwagę na konieczność stosowania inkulturacji w-dziele ewangelizacyjnym wśród ludności indiańskiej. Ponadto zaapelowano o-nauczanie misjologii w-seminariach duchownych i-w-zakonnych domach
formacyjnych. Wskazano na potrzebę istnienia Kościołów bratnich tzn.
Kościoły partykularne powinny wymieniać się między sobą personelem:
zarówno księżmi, duchowieństwem, jak i-osobami świeckimi, mającymi
różne kwalifikacje i-charyzmaty. Podczas Kongresu dokonano także posłania grupy misjonarzy na misje ad gentes.
Czwarty Misyjny Kongres Latynoamerykański (COMLA 4) odbył
się w-1991 roku w-Limie, w-przededniu pięćsetnej rocznicy rozpoczęcia ewangelizacji Nowego Kontynentu. Myślą przewodnią Kongresu
było: Z-bogactwa twojej wiary, Ameryko, wysyłaj misjonarzy. Papież Jan
Paweł II w-swoim przesłaniu ukierunkował dyskusje tego Kongresu
na lepsze poznanie swojej ewangelizacyjnej rzeczywistości, by wspól-

33

�noty kościelne znając własne walory, potrafiły być bardziej otwarte na
powszechną misję Kościoła. Specjalny papieski legat, kard. Józef Tomko, zauważył, że tak, jak na poprzednim Kongresie wskazano na ubóstwo, tak teraz należy dostrzec bogactwa, którymi kontynent powinien
się dzielić. Są to: bogactwo latynoamerykańskiej wiary, żywego przeżywania religijności, która jest dogłębna, zwyczajna i-szczera. We wskazaniach na przyszłość zwrócono uwagę na sprawy związane z-misjami
ad intra tzn. wskazano na potrzebę animacji całego Ludu Bożego, by
objęła ona wszystkie sektory życia publicznego, aby każdy mieszkaniec
Ameryki Łacińskiej czuł się odpowiedzialny za misję ad gentes u-siebie, w-domu oraz poza granicami swojego kraju i-kontynentu. Bardzo
wyraźnie wskazano na potrzebę formacji osób świeckich i-zakonnych
w-tej materii oraz potrzebę zorganizowania środków dla tej formacji.
Co do misji ad extra to również podkreślono potrzebę koordynacji
zasobami ludzkimi i-zauważono coraz większy rozwój formacji, która
przygotowuje do posyłania, jak również przyjmowania nowych i-powracających misjonarzy. Na zakończenie Kongresu dokonano posłania 120
misjonarzy ad gentes.
Po raz piąty Misyjny Kongres Latynoamerykański (COMLA 5)
zorganizowano w-dniach 18 – 23 lipca 1995 roku w-Belo Horizonte
w-Brazylii. Hasłem tego Kongresu było: Przyjdźcie, zobaczcie i-głoście,
natomiast tematem przewodnim: Ewangelia w-kulturach, drogą życia
i-nadziei. Kongres charakteryzował się mocnym wpływem treści z-obrad ogólnego posiedzenia Episkopatu Ameryki Łacińskiej w-Santo
Domingo. Jan Paweł II w-swoim przesłaniu do uczestników wskazał,
by dać pozytywną odpowiedź na niedomagania w-ewangelizacji kultur
indiańskich, afroamerykańskich, metyskich itd., realizując wezwania
Nowej Ewangelizacji i-kontynuowania misji ad gentes. Wezwanie papieskie Jezus Chrystus wczoraj, dziś i zawsze stało się długo powtarzanym
zdaniem przez wszystkich katolików na całym świecie. Kard. Józef Tomko w-inauguracyjnym przemówieniu (które odbiło się wielkim echem
podczas Kongresu) wskazał na Amerykę Łacińską jako kontynent
misyjnej nadziei. Równocześnie zauważył, że prawie połowa katolików

34

�zamieszkuje ten kontynent.
Wytyczną na przyszłość stała się potrzeba inkulturowanej ewangelizacji. Również wskazano na istnienie antywalorów w-poszczególnych
kulturach. Uczestnicy Kongresu kładli akcent na nieustanną konieczność
wysyłania misjonarzy ad gentes. Podkreślili potrzebę ugruntowania odpowiedzialności misyjnej Kościołów lokalnych w-świetle fundamentalnej
opcji na rzecz ubogich. Proponowano, by październik był miesiącem
misyjnym w-celu wzmocnienia zasobów misyjnych. Wskazywano na
ogromne walory włączenia młodzieży w-działalność misyjną.
W-1999 roku u-progu nowego tysiąclecia w-Parana, w-Argentynie
świętowano Szósty Misyjny Kongres Latynoamerykański (COMLA 6).
Kongres ten był zarazem Pierwszym Kongresem Misyjnym obu Ameryk (CAM 1). Ojciec Święty Jan Paweł II pragnął, by był to Kongres
obu Ameryk, który otworzy swoje drzwi episkopatom Stanów Zjednoczonych i-Kanady, by mogli włączyć się i-stanowić jedną wspólnotę
misyjną kontynentu amerykańskiego. Stąd przeobrażenie Misyjnego
Kongresu Latynoamerykańskiego (COMLA) w-Misyjny Kongres Ameryki (CAM). Kongres ten odbywał się w-tym samym roku, w-którym
ukazała się posynodalna adhortacja apostolska Ecclesia in America, stąd
wiele tematów poruszanych podczas Kongresu miało swoje odniesienie do wspomnianego dokumentu. Na szczególną uwagę zwraca fakt,
że podczas tego Kongresu specjalne miejsce przeznaczono dla dzieci.
Wskazano na ich pomoc w-rozwijaniu idei misyjnej.
Temat Kongresu brzmiał: Chrystus życiem i-nadzieją dla wszystkich
ludów. Natomiast jako hasło kongresowe zaproponowano: Ameryko,
z-Chrystusem wyjdź z-twojej ziemi. Ogólnym celem Kongresu było
pobudzenie Kościołów Ameryki, by głosiły Chrystusa Zbawiciela
wszystkim ludom, świadcząc, służąc i-dialogując.
Za cele szczegółowe przyjęto:
• wskazać, że pierwsze głoszenie Chrystusa (kerygma) jest podstawą
ewangelizacji,
• wzmocnić ducha misyjnego jako wymóg wiary,
• rozwijać ducha misyjnego w-Kościołach lokalnych, by w-ten spo-

35

�sób odpowiedzieć na współczesne wyzwania misji ad gentes,
• wziąć na siebie odpowiedzialność nowej ewangelizacji, by móc
wyjść z-rodzinnych wspólnot i-dotrzeć do najbardziej oddalonych,
• włączyć animację misyjną jako podstawowy element w-duszpasterstwie zwyczajnym,
• promować i-wzmacniać powołania misyjne ad gentes,
• ugruntowywać potrzebę inkulturowanej ewangelizacji,
• ożywiać ekumenizm i-dialog międzyreligijny,
• celebrować wiarę świadków i-męczenników ewangelizacji,
• uznać i-skorygować błędy w-ewangelizacji Ameryki Łacińskiej,
• wskazać na PDM jako główne narzędzie animacji i-kooperacji
misyjnej.
W-inauguracyjnym wystąpieniu kard. Józef Tomko omówił sytuację
misyjną całego świata według poszczególnych kontynentów, w-kontekście nadchodzącego jubileuszu 2000 lat chrześcijaństwa. Przedstawił
krótką historię misyjnych kongresów w-Ameryce Łacińskiej, a-następnie wskazał na odpowiedzialność całego kontynentu za misje zarówno
w-aspekcie ad intra (zwrócił uwagę na animację, kooperację, formację,
informację itp.), jak również w-aspekcie ad extra – głównie w-formie
personelu misyjnego.
Podczas czterodniowych prac (chociaż kongres trwał sześć dni)
poruszono i-omawiano następujące bloki tematyczne:
1. Przekraczając próg trzeciego tysiąclecia: Ameryko, z-Chrystusem
wyjdź z-twojej ziemi!
2. Misyjne wyzwania w-świecie globalizacji – sekularyzacja i-duchowość misyjna w-aspekcie świętości, misji i-dialogu.
3. Kościół lokalny odpowiedzialny za misje w-aspekcie animacji
misyjnej i-nowych form ewangelizacji.
4. Znaczenie powołania misyjnego, rola kapłanów i-formacji misyjnej.
Uwypuklono wymiar życia konsekrowanego dla misji. Wskazano
na znaczenie laikatu oraz omawiano kwestie związane z-ekumenizmem
i-dialogiem międzyreligijnym. Na zakończenie poczyniono konkretne
zobowiązania misyjne, które przedstawiono w-trojakiej formie jako:

36

�odrzucenie np. pesymizmu misyjnego, indywidualizmu; jako zobowiązanie – rozwijanie swojego kontaktu z-Chrystusem, rozwijanie
dialogu, rozwijanie idei misyjnej w-Kościołach lokalnych, zatroskanie
o-biednych; jako dyspozycyjność – różne stany są otwarte na rozwój
idei misyjnej zarówno jako animacji, jak i-zaangażowania misyjnego
ad gentes. Podczas spotkania wypracowano dekalog misyjny i-dekalog
rodziny misyjnej.

3. COMLA 7 – CAM 2 – Gwatemala 2003
W-tej części, szczególnie na podstawie jednego kongresu kontynentalnego (odwołując się także do COMLA 6 – CAM 1), chciałbym
przedstawić cały proces formacyjny i-przygotowawczy poszczególnych
kongresów organizowanych w-Ameryce.
A. Wybór miejsca Kongresu
Wieczorem, w-dniu zakończenia COMLA 6 – CAM 1 spotkali się
obecni biskupi, dyrektorzy Papieskich Dzieł Misyjnych i-osoby odpowiedzialne za dzieło misyjne w-swoich terytoriach, w-celu wybrania
miejsca kolejnego Misyjnego Kongresu Ameryk. Wśród państw kandydujących znajdowały się: Kanada, Peru, Meksyk, Ekwador, Urugwaj,
Kuba, Gwatemala, Kostaryka, Paragwaj. Po prezentacji poszczególnych
kandydatur i-po przedstawieniu wstępnych ocen zostały jedynie trzy
kraje: Paragwaj, Gwatemala, Ekwador. W-efekcie głosowania zdecydowano, że miejscem zorganizowania kolejnego kongresu będzie Gwatemala, która otrzymała 20 głosów (na drugim miejscu był Ekwador
z-10 głosami). Na zakończenie przewodniczący duszpasterstwa Indian
w-Gwatemali poprosił o-włączenie się wszystkich państw Ameryki
w-proces przygotowawczy COMLA 7 – CAM 2.
Bardzo pozytywnie przyjęła tę propozycję Konferencja Episkopatu
Gwatemali. Rozpoczęły się wówczas konsultacje pomiędzy przewodniczącymi episkopatów Gwatemali i-Argentyny. W-dniach 17 i-18

37

�października 1999 roku Konferencja Episkopatu Gwatemali oficjalnie
zaaprobowała, że następny Kongres COMLA 7 – CAM 2 będzie zorganizowany w-Gwatemali. Następnie w-dniach 22 – 26 listopada odbyło
się posiedzenie episkopatów Ameryki Środkowej w-Hondurasie, gdzie
wszyscy zobowiązali się czynnie uczestniczyć w-przygotowaniu takiego
kongresu.
B. Proces przygotowawczy
W-styczniu 2000 roku biskup Mario Enrique Rios został wybrany
jako odpowiedzialny za bezpośrednie przygotowanie Kongresu. W-tym
okresie pojawił się oficjalny komunikat biskupów Gwatemali, że przyszły Kongres odbędzie się dniach 20 – 30 listopada 2003 roku w-Gwatemali. 17 lutego 2000 roku w-Quito odbyło się spotkanie, zorganizowane
przez DEMIS – przewodniczących Misyjnych Komisji Episkopatów
poszczególnych krajów Ameryki Łacińskiej i-krajowych dyrektorów
Papieskich Dzieł Misyjnych, w-celu dokonania ewaluacji kongresu
COMLA 6 – CAM 1. Dokonano również wskazań, jakie powinno
się realizować w-trakcie procesu przygotowawczego do następnych
COMLA, jak również zwrócono uwagę na formy animacji, formacji
i-wszelkiego zaangażowania misyjnego na kontynencie. Bezpośrednio
po tym spotkaniu powstała Centralna Komisja, która rozsyłała prośby
o-uwagi i-informacje dotyczące tematów, kontekstów historycznych,
kościelnych przyszłego Kongresu. W-maju nadeszła odpowiedź, że
w-dniach 14 – 17 czerwca można było już zrealizować Pierwsze Spotkanie Ameryki Środkowej, gdzie dokonano analizy możliwości przygotowania do Kongresu. W-dniach 10 – 11 sierpnia na spotkaniu w-Tecla
dokonano ostatecznego przygotowania planu pracy i-zarysu Kongresu
oraz wskazano na szereg aktywności przedkongresowych. Na spotkaniu
tym przyjęto hasło i-temat spotkania w-Gwatemali. W-listopadzie 2000
roku biskupom Ameryki Środkowej, zebranym w-Valle de Angeles
w-Hondurasie na Sesji Plenarnej Episkopatu, przedstawiono zarysy planu pracy. Postanowiono utworzyć stronę internetową w-celu ułatwienia
realizacji pracy i-szybszego dotarcia do zainteresowanych osób. Wów-

38

�czas również uchwalono, by każdy kraj utworzył swoją metodę realizacji
planu pracy. W-dniach 5 – 7 lutego w-Salwadorze podczas spotkania
dyrektorów Papieskich Dzieł Misyjnych i-reprezentantów wydziałów
duszpasterskich poszczególnych krajów dokonano rewizji i-ubogacenia
planu pracy. Kolejnym etapem stały się częste zebrania plenarne, seminaria naukowe, spotkania, by w-odpowiednich środowiskach zaistniał
temat COMLA 7 – CAM 2 w-Gwatemali, tak by 19 – 20 marca można
było już zaaprobować ostateczną wersję planu pracy.
C. Plan pracy
Plan pracy przygotowujący kongres, jak również przedstawiający
jego realizacje, składa się z-kilku etapów. Chronologicznie jest on
podzielony na pięć faz.
Pierwszy okres to faza motywacyjna, która przypadła w-roku 2001,
a-w-której zaplanowano następujące aktywności: proces zbierania informacji; wypracowanie subsydiów; spotkania dyrektorów Papieskich
Dzieł Misyjnych, przewodniczących dzieł misyjnych, przełożonych
wydziałów duszpasterskich; przygotowanie materiałów misyjnych do
pracy duszpasterskiej oraz przeprowadzenie jednodniowych dni skupień misyjnych dla biskupów. Odpowiedzialnymi za ten etap byli:
dyrektorzy PDM, przewodniczący poszczególnych komisji i-komisja
koordynacyjna.
W-drugim okresie, tzw. fazy bezpośredniego przygotowania, przypadającym na rok 2002 zrealizowano szereg działalności: przeprowadzono w-Kostaryce Czwarte Spotkanie Papieskiego Dzieła Misyjnego
Dzieci; uformowano komitety wykonawcze w-Gwatemali; przygotowano i-wydano w-Święto Zesłania Ducha Świętego Instrumento de trabajo – materiały do pracy w-wersji ludowej; w-listopadzie rozpoczęto
kampanię informacyjną o-Kongresie oraz zorganizowano Narodowe
Spotkanie Misyjne.
W-trzecim okresie – w-grudniu 2002 roku i-w-2003 roku – ogłoszono Rok Misyjny3. W-szczególny sposób czas ten poświęcono analizowaniu Instrumento de trabajo w-ruchach kościelnych, nowych

39

�wspólnotach, parafiach, diecezjach itd. Obchodzono tygodnie misyjne
w-parafiach i-zorganizowano zorganizowano dzień pogłębionych studiów dla krajowych dyrektorów Papieskich Dzieł Misyjnych.
D. Kongres Misyjny COMLA 7 – CAM 2
COMLA 7 – CAM 2 odbędzie się w-dniach 25 – 30 listopada 2003
roku.
Podstawowym celem Kongresu jest animacja życia Kościołów
partykularnych Ameryki poprzez ewangelizację oraz wzięcie odpowiedzialności za misje. Kongres ma być inspiracją, by być świadkiem Ewangelii życia od dziecięctwa, ubóstwa i-męczeństwa. Pragnie się napisać
dzisiejsze Dzieje Apostolskie obu Ameryk, by umocniła się wspólnota,
która ożywi misje i-zaanimuje świadectwem życia. Poprzez materiały
przygotowawcze (instrumento de base) pragnie się, by idea misyjna była
obecna przed Kongresem, w-czasie Kongresu i-po Kongresie. Oczekuje
się uczestnictwa jak największej liczby Kościołów lokalnych, również
z-Kanady i-Stanów Zjednoczonych.
Hasło Kongresu brzmi: Kościele w-Ameryce, Twoim życiem są misje!,
a-temat: Misje, głoszenie Ewangelii życia – podstawowym zadaniem
Ludu Bożego, który pielgrzymuje w-Ameryce. Kluczowymi słowami
w-przeprowadzonej analizie tematycznej będą: życie, stworzenie, inkulturacja, misje, męczeństwo. Przewidziane są następujące tematy:
1. Spotkanie z-żywym Chrystusem: nawrócenie, wspólnota, solidarność;
2. Nowe drogi głoszenia Ewangelii życiem;
3. Kościół lokalny odpowiedzialny za misje;
4. Misje, życie wspólnoty parafialnej;
5. Rodzina, młodzież i-dzieci jako główni protagoniści misji;
6. Duchowość Ludu Bożego z-misją, w-misji i-dla misji;
7. Misje wobec wyzwań globalizacji, kultur i-emigrantów;
8. Misje wobec wyzwań grup fundamentalitycznych i-nowych
ruchów religijnych.
Kierując uwagę na sprawy organizacyjne, trzeba w-sposób szczegól-

40

�ny zauważyć wszystkie detale związane z: recepcją, przyjmowaniem
gości, komórką informacyjną (telewizja gwatemalska pragnie transmitować Kongres), pomocą medyczną, bezpieczeństwem, komunikacją,
zamieszkaniem, wyżywieniem, liturgią, animacją itd. Wszystkie te kwestie, według opisu i-zapewnień, są zaplanowane. Wielu wolontariuszy,
zwłaszcza młodych, zadeklarowało pomoc.
Swój udział zapowiedziało siedmiu kardynałów, stu dwudziestu
biskupów, siedmiuset kapłanów i-trzy tysiące trzystu delegatów z-całego świata, w-tym dwudziestu pięciu ze Stolicy Apostolskiej. Delegatem
specjalnym reprezentującym Ojca Świętego będzie prefekt Kongregacji
Ewangelizacji Narodów, kard. Crescencio Sepe.
Kongres ma przebiegać według schematu, w-którym zaplanowano
określone działania4:
23 listopada – pielgrzymowanie do wybranych miejsc,
24 listopada – przybycie na miejsce, recepcja,
25 listopada – inauguracja (godz. 14.00),
26 listopada – dzień poświęcony Afryce (wystąpienia – kard. Crescencio Sepe i-kard. Oscar Rodriguez),
27 listopada – dzień poświęcony Azji oraz eucharystia (celebrowana
w-parafiach miasta Gwatemala),
28 listopada – dzień poświecony Oceanii (tematycznie jest też
poświęcony wyzwaniom misyjnym XXI wieku),
29 listopada – dzień poświecony Europie wraz z-nakreśleniem planu misyjnego dla Ameryki Środkowej. W-godzinach popołudniowych
przewidziany jest także festiwal pieśni maryjnych i-misyjnych z-różnych kontynentów,
30 listopada – święto misyjne oraz zakończenie Kongresu. Zaplanowany jest przemarsz z-katedry do centrum sportowego w-celu zaprezentowania gwatemalskich walorów ludowych wyjętych z-obchodów
Wielkiego Tygodnia.
Przewidziano określone czynności pokongresowe. Na pierwszym
miejscu będzie zorganizowanie sympozjum misjologicznego. Następnie zostaną usystematyzowane i-opublikowane materiały kongresowe.

41

�W-dalszej kolejności odbędą się spotkania w-różnych sektorach życia
Ludu Bożego. Na zakończenie zostanie dokonana ewaluacja procesu
przygotowawczego i-przebiegu Kongresu na forum Episkopatu Ameryki Środkowej (SEDAC). Owocem pokongresowym ma być stworzenie informacyjno – formacyjnego centrum dla misji ad gentes, w-celu
wzmocnienia i-ożywienia idei misyjnej.

Podsumowanie
Należy zadać sobie pytanie: dlaczego w-Ameryce Łacińskiej wielokrotnie zdołano przeprowadzić kontynentalne kongresy misyjne, natomiast na innych kontynentach stanowi to wielką trudność, niejednokrotnie niemożliwą do przeskoczenia? Zorganizowanie misyjnego spotkania
– kongresu w-Ameryce Łacińskiej ułatwiają czynniki wewnętrzne tego
kontynentu, który charakteryzuje się dość jednolitym faktorem kulturowym (nie można tego powiedzieć o-Europie, Azji czy Afryce). Także
kwestie językowe są rozwiązane, ponieważ prawie cała Ameryka Łacińska posługuje się hiszpańskim i-portugalskim. Z-wyjątkiem małych
enklaw, cały kontynent włada językami romańskimi. Problemy językowe
i-kulturowe zaczęły się pojawiać w-momencie, gdy COMLA 6 stało się
zarazem CAM 1. Wówczas Kongres objął całą Amerykę, także Północną. Doszły dwa dominujące języki (angielski i-francuski) oraz pojawił
się inny wymiar kultury. Po zakończeniu COMLA 6 spodziewano się, że
w-Ameryce Północnej wzrośnie zainteresowanie ideą misyjną. Wydaje
się, że trochę się przeliczono. Nie tylko kwestie językowe, ale także sprawy kulturowe i-religijne spowodowały, że nie osiągnięto zamierzonych
celów. Może na przyszłych kongresach będzie lepiej.
Uczestnictwo najwyższych hierarchów (delegata Ojca Świętego)
sprawia, że Kongres posiada dużą moc oddziaływania. Idee kongresowe mają reperkusje w-poszczególnych diecezjach. Ważne jest to, że
w-organizację włączone są całe episkopaty, Papieskie Dzieła Misyjne,
DEMIS. W-każdej diecezji w-związku z-tym przynajmniej słyszy się

42

�o-idei misyjnej. Kongres zawsze staje się okazją do zwrócenia uwagi na
tematy misyjne. Misyjne kongresy latynoamerykańskie mają na celu
ożywienie animacji misyjnej i-rozpropagowanie idei misyjnej nie tylko
w-Ameryce, ale także na całym świecie.
Z-powyższej prezentacji widać ogrom wysiłków wkładanych w-zorganizowanie poszczególnych misyjnych kongresów kontynentalnych.
Szczególny nacisk kładzie się na czas przygotowań. Materiały przygotowawcze (w-formie textos de base) stanowią doskonałą bazę animacyjną
i-formacyjną. Teksty te stają się źródłem dalszego promowania idei
misyjnej. Sprawą godną zauważenia jest szczegółowy sposób organizacji każdego kongresu. Analizując tematykę poszczególnych kongresów,
można bardzo łatwo nakreślić przewodnie idee, które mocno oscylują
w-kierunku misyjnego pobudzenia całego kontynentu.
Należy sobie życzyć, by Europa ożywiła się i-zaczęła organizować
podobne kongresy misyjne.
Przypisy
1 Zob. http://www.misiones.catholic.net/camamer.htm; 20.10.2003.
2 Zob. http://www.fides.org/spa/news/2003/0309/03_627.html; 20.10.2003.
3 Zob. List Duszpasterski Konferencji Episkopatu Gwatemali, Nurt SVD 3 (2003),
s. 199–204.
4 http://www.cam2guatemala.org/programa1.htm; 20.10.2003.

Bibliografia
Memorias COMLA VI – CAM I. 6° Congreso Misionero Latinoamericano, 1° Congreso
Americano Misionero, Buenos Aires 2001.
http://www.comla-cam.org/es/ ; 20.10.2003.
http://www.pom.org.br/Agenda/Cam/introduz.htm; 20.10.2003.
http://www.radioestrella.net/cam2/index.php?showcat=boletines.php; 20.10.2003.
http://www.misiones.catholic.net/camamer.htm; 20.10.2003.
http://www.iglesiacatolica.org.gt/agasm2002.htm; 20.10.2003.

43

��Radosław Jaszczuk CSSR

WYBRANE ASPEKTY
NOWEJ EWANGELIZACJI W-ŚWIETLE
POSYNODALNEJ ADHORTACJI APOSTOLSKIEJ
JANA PAWŁA II ECCLESIA IN AMERICA

1. Punkt wyjścia Nowej Ewangelizacji
– spotkanie z-Jezusem Chrystusem żywym
Spotkanie z-Jezusem Chrystusem, żywym, jest punktem wyjścia
do doświadczenia chrześcijańskiego. W-Nim rozpoznajemy „oblicze
ludzkie Boga i-oblicze boskie człowieka”1. Kontemplując jego zbawcze
gesty i-słowa dochodzimy do poznania Boga jako Ojca Miłosiernego.
Kontemplując nasze życie w-świetle Jego tajemnicy jesteśmy w-stanie
zrozumieć całkowicie, kim jest człowiek – mężczyzna i-kobieta – i-jaka
jest wielkość jego powołania, do którego został wezwany. Obietnica, że
nie zostawi nas samych, lecz ześle nam swojego Ducha, umacnia nas
w-tym czasie, w-którym nie oglądamy go twarzą w-twarz (Jan 16,18.2526). Wtedy to, przed Jego chwalebnym przyjściem, doświadczamy Pana
zarówno w-głębi naszego serca, jak również w-wydarzeniach historii
dzięki Duchowi Świętemu, który przypomina nam wszystkie rzeczy
i-prowadzi do wypełnienia Jego dzieła w-świecie (Jan 16,6-13)2.
Spotkanie z-Bogiem jest najbardziej znaczącym wydarzeniem w-życiu człowieka, faktem, który zmienia jego sytuację na ziemi. Wraz z-tym
spotkaniem rozpoczyna się rzeczywista historia każdej istoty ludzkiej.
Zanim Bóg nie wejdzie w-ludzkie życie i-nie skłoni nas do podjęcia
decyzji, aby zająć stanowisko, rzeczywista historia nie ma miejsca. Historia każdego człowieka jest historią zbawienia w-syntezie i-dlatego też

45

�wszystko jest podporządkowane Chrystusowi. Wszystko, co poprzedza
spotkanie z-Chrystusem, jest ukierunkowane na jego przygotowanie;
wszystko, co następuje po nim, jest zdeterminowane przez nie3.
Stwierdzając, że spotkanie z-Jezusem żywym jest drogą do nawrócenia, do komunii i-do solidarności w-Ameryce, Posynodalna Adhortacja
Apostolska przywołuje na pamięć i-podkreśla fundamentalny fakt z-Nowego Testamentu. Chrześcijaństwo narodziło się ze spotkania dwóch
pierwszych uczniów z-Chrystusem. Mimo że nie posiadali oni pełnej
znajomości osoby Jezusa Chrystusa, którą nabyli w-pełni dopiero po
Zmartwychwstaniu poprzez działanie Ducha Świętego, mieli oni za
sprawą Chrystusa doświadczenie zbawienia, które na zawsze naznaczyło ich życie. Przekonanie to odzwierciedlone jest w-słowach Szymona
Piotra: „Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego”
(Jan 6,68).
To doświadczenie zbawczego spotkania z-Jezusem Chrystusem jest
wyjaśniane stopniowo na kartach Nowego Testamentu.
Nasza wiara opiera się na doświadczeniu Boga, który poprzez swojego Ducha uzdalnia nas do uwierzenia Chrystusowi (1Kor. 12,3)4.
Wiara chrześcijańska jest przede wszystkim nawróceniem do Jezusa
Chrystusa, pełnym szczerym przylgnięciem do Jego Osoby oraz decyzją
pójścia za Nim. Wiara jest osobowym spotkaniem z-Jezusem Chrystusem oraz staniem się Jego uczniem. Wymaga to stałego zaangażowania,
by myśleć jak On, sądzić jak On i-żyć jak On żył5.
Owo „tak” powiedziane Jezusowi Chrystusowi, pełni Objawienia
Ojca, zawiera podwójny wymiar: ufne powierzenie się Bogu oraz pełną
miłości zgodę na to wszystko, co On nam objawił. Jest to możliwe tylko
dzięki działaniu Ducha Świętego. Przez wiarę człowiek z-wolnej woli
cały powierza się Bogu, okazując pełną uległość rozumu i-woli wobec
Boga objawiającego i-dobrowolnie uznając objawienie przez niego dane.
Wiara ma podwójne odniesienie: do osoby i-do prawdy; akt wiary odnosi się do prawdy przez zaufanie osobie, która o-niej świadczy6.
Tak pojęta wiara – integralna i-dojrzała – jest celem Nowej Ewangelizacji7.

46

�Ta prawda powinna być brana pod uwagę w-całej działalności
duszpasterskiej Kościoła, który często zajęty jest bardziej formułami
doktrynalnymi, planowaniem pastoralnym, zobowiązaniami społecznymi. To wszystko jest konieczne, lecz bierze swoje uzasadnienie
i-autentyczność a-nawet skuteczność, z-doświadczenia zbawczego
spotkania z-Jezusem, które jest źródłem i-jednym z-pierwszych przejawów chrześcijaństwa.
Możemy i-powinniśmy stwierdzić, że celem ostatecznym misji
Kościoła nie jest głoszenie prawd zbawczych ani nawet głoszenie Chrystusa Zmartwychwstałego. „Ewangelizować znaczy przede wszystkim
doprowadzić współczesnych nam ludzi do spotkania osobistego z-Jezusem Chrystusem”,8 do osobistego doświadczenia zbawienia, które
mieliśmy my sami. To doświadczenie jest fundamentem zaangażowania
chrześcijańskiego, chociażby wyrażało się z-wielką prostotą, jak o-tym
świadczy pobożność ludowa w-Ameryce Łacińskiej. Czasami możemy
skupić naszą uwagę na środkach i-stracić z-oczu cel.
Wynika z-tego, że Kościół instytucjonalny powinien znajdować się
na usługach tego, co zbawienne. Oczywiście nie można zrezygnować
z-nauczania, z-administracji, z-planowania, z-celebracji, z-asystencji,
z-odpowiedzialności za sprawy społeczne, jednak rzeczą fundamentalną jest doświadczenie zbawcze, z-którego wszystkie inne rzeczy się
wywodzą, na czym się opierają i-do czego prowadzą; powinno to być
zawsze żywotne w-świadomości Ludu Bożego9.
Pozwala to sądzić, iż duszpasterstwo powinno mieć charakter mystagogiczny, że katecheza powinna prowadzić „osobę do przyjęcia Jezusa
Chrystusa”,10 aby modlitwa była obecna „w-parafiach, we wspólnotach
i-w-łonie ruchów kościelnych”,11 aby duszpasterstwo młodzieżowe
przygotowywało młodzież „na spotkanie się dzisiaj z-Jezusem Chrystusem żywym”,12 aby „Eucharystia stała się uprzywilejowanym miejscem
spotkania z-Jezusem Chrystusem żywym”,13 i-abyśmy się przede wszystkim przekonali, że w-tym podstawowym doświadczeniu znajduje się
„siła przemieniająca”, która rozpoczyna „autentyczny proces nawrócenia, komunii i-solidarności”14.

47

�To doświadczenie zbawcze Jezusa Chrystusa usprawiedliwia stały
kontakt z-Pismem Świętym, nadaje sens celebracjom liturgicznym i-stanowi fundament opcji preferencyjnej na rzecz ubogich15.
To spotkanie z-Panem „przemienia dogłębnie istotę ludzką, która
go przyjmuje”,16 tak więc przylgnąć do Jezusa oznacza przyjąć Jego istnienie „naśladować go - oznacza żyć tak jak On żył, akceptować jego
orędzie, przyjąć Jego kryteria, przyjąć Jego los, współdzielić z-nim Jego
projekt”17.

2. Potrzeba aktywnego głoszenia kerygmatu
prowadzącego do spotkania z-Chrystusem
Celem Nowej Ewangelizacji na kontynencie amerykańskim powinna
być dojrzała wiara. Założenie to rodzi w-sposób naturalny następujące
pytanie: W-jaki sposób doprowadzić ludzi do dojrzałej wiary rozumianej jako spotkanie osobowe z-Jezusem Chrystusem żywym?
Ojciec Święty Jan Paweł II mówiąc o-potrzebie głoszenia kerygmatu stwierdza, iż nie trzeba bać się głosić, że „człowiek jest kochany
przez Boga! Oto proste, a-jakże przejmujące Orędzie, które Kościół jest
winien człowiekowi. Każdy chrześcijanin może i-musi słowem oraz
życiem głosić: Bóg cię kocha, Chrystus przyszedł dla ciebie, Chrystus
dla ciebie jest „Drogą, i-Prawdą, i-Życiem!” (J-7.4, 6)18.
„Trzeba podkreślić, iż wiara chrześcijańska nie jest i-nie może być
aktem czysto ludzkim, lecz aktem Bosko-ludzkim, aktem, w-którego
zrodzeniu bierze udział nie tylko człowiek wraz ze swoimi władzami
duchowymi, lecz także, a-raczej przede wszystkim, sam Bóg”19.
Działanie Boga stwierdzają apostołowie także w-swoim głoszeniu
Ewangelii, mającym na celu doprowadzenie ludzi do wiary: „Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła” (Dz. 16,14; por. 2
Kor 4,4; 1 J-2,20 i-27). Na ścisły związek między głoszeniem Ewangelii
a-działaniem Ducha Świętego wskazuje św. Paweł, pisząc do Tesaloniczan: „...nasze głoszenie Ewangelii wśród was nie dokonało się przez

48

�samo tylko słowo, lecz przez moc i-przez Ducha Świętego, z-wielką siłą
przekonania” (1 Tes. 1,5)20.
„Otóż Apostoł ten z-wyjątkowo wielkim przekonaniem głosi tezę, że
wiara chrześcijańska rodzi się i-rozwija u-ludzi przede wszystkim przez
głoszenie Ewangelii. Dlatego też uznał on je za swoje pierwszorzędne
i-najważniejsze zadanie apostolskie (por. 1 Kor 1,17). Znaczenie i-konieczność przepowiadania Słowa Bożego dla powstania wiary określił
Apostoł Narodów w-następującym, klasycznym sformułowaniu: „...
wiara rodzi się z-tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy jest słowo Chrystusa (Rz. 10, 12-15. 17)”21.
„W-rzeczywistości trzeba uznać tę formułę za trwałą, ponadczasową
strukturę, gdyż wiara chrześcijańska rodzi się faktycznie ze słuchania,
a-nie – jak np. myśl filozoficzna – z-rozważania refleksyjnego, z-myślenia.”22 Wiarę chrześcijańską charakteryzuje w-istocie to, że „pochodzi
ze słuchania, że jest przyjęciem tego, czego sam nie wymyśliłem, że
myślenie w-wierze jest ostatecznie zawsze przemyśleniem tego, cośmy
usłyszeli i-otrzymali”23. „Wiara nie jest więc w-swej genezie wynikiem
dociekań filozoficznych człowieka, lecz owocem łaski Bożej i-usłyszanego słowa Bożego. Nie rodzi się ona z-samego myślenia człowieka, ale ze
słuchania słowa Bożego, które przychodzi z-zewnątrz, za pośrednictwem
Bożych wysłanników: proroków starotestamentowych, Chrystusa, apostołów i-ich następców w-Kościele, a-ogólniej mówiąc – za pośrednictwem wszystkich, którzy usłyszawszy słowo Boże i-uwierzywszy w-nie
(por. Ef. 1,12; 2 Kor. 4,13; Dz. 9,4 nn) przekazują je innym”24.
„Nie można zakładać wiary, lecz wiara powinna być zaproponowana w-sposób jasny i-bezpośredni w-swojej rozciągłości i-bogactwie”25.
Aktywne głoszenie kerygmatu, „jasnego i-nieomylnego głoszenia osoby
Jezusa Chrystusa”26, jest kluczowym punktem, aby doprowadzić do
głębokiego z-Nim spotkania.27 „Kościół w-Ameryce powinien mówić
coraz więcej o-Jezusie Chrystusie, obliczu ludzkim Boga i-obliczu
boskim człowieka. To orędzie naprawdę wstrząsa ludźmi, budzi i-przemienia ducha, to znaczy nawraca”28.
Spotkanie z-Jezusem Chrystusem żywym prowadzi nas do komuni-

49

�kowania innym zbawczego doświadczenia, które mieliśmy29. Taki jest
„punkt wyjścia tego programu ewangelizacji”30. Głoszenie zbawczego
wydarzenia Jezusa Chrystusa powinno charakteryzować się nowym
zapałem i-entuzjazmem. Przyzwyczajeni do katolicyzmu, który w-przeszłości był hegemoniczny, gdy Kościół - w-szczególności w-Ameryce
Łacińskiej - znajdował silne poparcie w-obowiązującym kontekście społeczno-kulturalnym, straciliśmy trochę tego ducha konkwisty, ten zapał
misyjny, który charakteryzuje wiarę chrześcijańską.
W-rzeczywistości Kościół jest zanurzony w-społeczeństwo pluralistyczne, z-wielorakimi źródłami poglądów, które pojawiają się jako
zwalczające się nawzajem, co relatywizuje i-osłabia orędzie. Ponadto
mapa religijna kontynentu amerykańskiego przedstawia ogromną różnorodność grup religijnych, chrześcijańskich i-niechrześcijańskich,
niektórych o-silnych akcentach prozelitystycznych, które wywierają
wielki wpływ na wielu katolików. Należy również dodać, że wielka
ilość dyskursów etycznych i-religijnych, które się dzisiaj toczy, budzi
głęboką niepewność w-osobach nam współczesnych, którym brakuje
jasnych przekonań, aby uporządkować swoje życie i-uformować własną osobowość.
Stwierdzając, że w-tej sytuacji „nie można zakładać wiary, lecz wiara
powinna być zaproponowana w-sposób jasny i-bezpośredni w-swojej
rozciągłości i-bogactwie”31, Posynodalna Adhortacja Apostolska domaga się poważnego rachunku sumienia od Kościoła w-Ameryce. Nie brakuje nam działań duszpasterskich, dyskursów doktrynalnych, inicjatyw
asystencjalnych, celebracji religijnych, promocji społecznych. Dlatego
też problem nie polega na ilości, lecz na jakości tego, co robimy. Moglibyśmy nawet robić mniej: ważne jest, abyśmy to czynili z-entuzjazmem!
Pierwszą charakterystyką Nowej Ewangelizacji jest zapał, z-którym się
ją realizuje i-jest on owocem osobistego spotkania z-Jezusem Chrystusem żywym!32
Dobrą Nowiną jest Jezus Chrystus, dlatego też „istotą Nowej Ewangelizacji powinno być jasne i-nieomylne głoszenie osoby Jezusa Chrystusa”33. Jezus Chrystus jest zatem „ostateczną odpowiedzią na pytanie

50

�o-sens życia, na podstawowe pytania, które nurtują również dzisiaj tylu
mężczyzn i-tyle kobiet na kontynencie amerykańskim”34.
Stąd też ponaglające słowa adhortacji: „Kościół w-Ameryce powinien
mówić coraz więcej o-Jezusie Chrystusie, obliczu ludzkim Boga i-obliczu
boskim człowieka. To orędzie naprawdę wstrząsa ludźmi, budzi i-przemienia ducha, to znaczy nawraca. Chrystus musi być głoszony z-radością i-z-siłą, lecz głównie poprzez świadectwo własnego życia”35.

3. Ewangelizacja środków społecznego przekazu
Poruszając temat ewangelizacji środków społecznego przekazu Posynodalna Adhortacja Apostolska stwierdza, że: „podstawową rzeczą dla
skuteczności Nowej Ewangelizacji jest głęboka znajomość aktualnej kultury, na którą środki społecznego przekazu wywierają ogromny wpływ.
Jest więc czymś niezbędnym poznawanie i-używanie tych środków,
zarówno w-ich tradycyjnych formach, jak i-w-najnowszych, wprowadzonych jako wynik postępu technologicznego. Ta rzeczywistość wymaga poznania języka, natury i-charakterystyk owych środków. Używanie
ich w-sposób właściwy i-kompetentny może prowadzić do prawdziwej
inkulturacji Ewangelii. Z-drugiej zaś strony, same środki przyczyniają
się do kształtowania kultury i-mentalności mężczyzn i-kobiet nam
współczesnych; z-tego też powodu ci, którzy pracują na polu środków
społecznego przekazu powinni być przedmiotem szczególnej troski
duszpasterskiej”36.
Dzisiejszy świat ze względu na wzajemne połączenia i-oddziaływania przekształcił się w-globalną wioskę.
Środki komunikacji masowej i-sieci przekazu rozprzestrzeniają się
w-zawrotnym tempie dosięgając coraz większej liczby osób. W-ten sposób symboliczne i-kulturowe formy przekazywane coraz częściej przy
ich pomocy są przez nie zdeterminowane i-uwarunkowane. Środki techniczne przekazu form kulturowych wpływają na utrwalenie się znaczeń
i-na ich szerokie powielanie.

51

�Nowoczesność jest globalna, jeśli chodzi o-procesy społeczne, które
zachodzą na skalę międzynarodową, integrując i-łącząc wspólnoty i-organizacje w-nowe kombinacje czasu i-przestrzeni. W-ten sposób świat
staje się wzajemnie połączony. Proces globalizacji odnosi się do intensyfikacji ogólnoświatowych relacji społecznych, które łączą ze sobą różne
miejsca w-taki sposób, że to, co się dzieje w-jednym punkcie, oddziaływuje na to, co się dzieje gdzie indziej i-na odwrót.
Ekspansja środków komunikacji była zasadniczą siłą, która dała
impuls procesom globalizacji. W-związku z-tym wyłania się ogólnoświatowa kultura masowa wpływając nawet na najbardziej oddalone regiony. Formy rozrywki zdominowane zostały przez obrazy elektroniczne,
które są w-stanie przekraczać z-łatwością granice językowe i-kulturowe,
i-które są absorbowane szybciej niż formy pisane. Telewizja kablowa
i-satelitarna jest siłą wiodącą w-tym wymiarze globalizacji.
Ta nowa globalna kultura masowa opiera się na wynalazkach technologicznych rozwiniętych społeczeństw zachodnich, a-w-szczególności
Stanów Zjednoczonych. Dlatego też posiada język uniwersalny, jakim
jest angielski; nie wypierając innych języków, ma nad nimi przewagę
i-używa ich do swoich celów. Przeważającą charakterystyką tej masowej
globalnej formy kulturowej jest szczególny sposób hegemonii, który
nie redukuje wszystkiego do tego, co specyficzne dla kultury północnoamerykańskiej, lecz posiada zdolność uznania i-zaabsorbowania różnic
kulturowych w-ramach ogólnej nortamerykańskiej koncepcji świata.
Podporządkowuje sobie inne kultury nie niszcząc ich, ponieważ operuje poprzez nie; nie niszczy kultur miejscowych, ponieważ używa je jako
środka.
Wraz z-globalizacją kultury związek między kulturą i-obszarem
terytorialnym został zatarty i-powstała nowa elektroniczna przestrzeń
kulturowa nie powiązana ze specyficznym obszarem geograficznym.
Przekazywanie nowoczesnej kultury znajdującej się pod silnym wpływem środków komunikacji ma przewagę nad osobistymi i-lokalnymi
środkami komunikacji i-odseparowuje nadawcę od odbiorcy form symbolicznych. Sposoby wzajemnego oddziaływania nie są już ograniczone

52

�do czasu i-przestrzeni, dlatego też ludzie nawiązują relacje społeczne
i-nabywają form symbolicznych nie dzieląc tego samego czasu ani przestrzeni. Kultura będzie przekraczała coraz bardziej granice narodowe
i-czasowo-przestrzenne.
Kultura nabywa coraz bardziej tendencji do rządzenia się logiką
zysku i-konkurencji ze względu na konsumentów. Taka jest logika międzynarodowych sieci komunikacyjnych i-megakorporacji, które coraz
intensywniej kontrolują światowy rynek komunikacji. Kultura staje się
przemysłem, gdyż stworzyła swój własny rynek i-konkurencję starając
się zdobyć coraz to nowych konsumentów. Z-tego też powodu powinno
się mówić o-merkantylizacji form symbolicznych, które są preparowane, sprzedawane i-nabywane na wysoce konkurencyjnych rynkach.
Mimo postępu globalizacji można jednak zauważyć pojawiający się
w-wielu miejscach opór. Kultury lokalne nabywają nowych wartości
i-wśród wielu osób wzrasta troska, aby pogłębiać ich znajomość i-je
zachowywać. Formy artystyczne (teatr, literatura, muzyka itp.) inspirowane kulturą lokalną zdobywają coraz większą popularność. Fakt ten
nie zaprzecza globalizacji, lecz stanowi reakcję, która współistnieje wraz
z-nią jako jedna z-form obrony tego, co wydaje się być zagrożone.
Konsumowanie wszelkich publikacji nie jest w-zasięgu wszystkich,
którzy tego pragną, z-tego też powodu wyobcowanie i-pesymizm rozprzestrzeniają się coraz bardziej, szczególnie w-grupach społecznych
uważanych za młodsze. Utopia ideałów społecznych została porzucona,
aby dać miejsca pragnieniu konsumowania dóbr materialnych. Projekty społeczne nie mają oddźwięku wobec apatycznego indywidualizmu,
który nie zajmuje się problemami innych. Tak zwana kultura chrześcijańska wydaje się być wyrażeniem bez treści lub wyrazem bezpłodnej
nostalgii w-takim stopniu, w-jakim wartości chrześcijańskie nie są
w-stanie zinkulturować się i-stać się rzeczywistością. Można zaobserwować procesy osłabienia tożsamości wywołane migracją, przemocą
i-kryzysem tradycyjnych instytucji (rodziny, partii politycznych, szkoły,
Kościoła itp.)
Obecność liberalizmu wywiera wpływ nie tylko na sferę ekonomicz-

53

�ną, lecz również na kulturową na tyle, na ile rodzą się nowe formy relacji
z-naturą, ze społeczeństwem, z-instytucjami, a-także między kobietą
i-mężczyzną. Ponadto kryzysowi ulegają zachowania poprzednio uznawane i-aprobowane przez instytucje społeczne, które obecnie są kwestionowane (rodzina, partie polityczne, szkoła, Kościół itd.). Logika rynku
atakuje wszystkie wymiary społeczeństwa.
Nie można zrozumieć zachodzących przemian społecznych nie
biorąc pod uwagę rozwoju środków społecznego przekazu, ponieważ
innowacje w-tej dziedzinie przyczyniły się do procesów sekularyzacji
kultury. W-sposób szczególny dotyczy to tematu religii, która nie odegrała znaczącej roli w-tychże środkach37.
„W-tej kwestii Ojcowie Synodalni wskazali na liczne konkretne inicjatywy, jakie mogą zapewnić skuteczną obecność Ewangelii w-świecie
środków społecznego przekazu:
• formacja dla agentów pastoralnych w-tej dziedzinie;
• popieranie ośrodków produkcji wykwalifikowanej;
• roztropne i-właściwe używanie satelitów i-nowych technologii;
• formacja dla wiernych, aby byli krytycznymi odbiorcami;
• zjednoczenie wysiłków w-celu nabycia i-następnie wspólnego
zarządzania nowymi nadajnikami i-sieciami radia i-telewizji oraz koordynowanie tymi, które już istnieją.
Z-drugiej zaś strony publikacje katolickie zasługują na to, aby je
podtrzymywać, należy zatem dążyć, by osiągnęły wymagany rozwój
ilościowy”38.
Dodają ponadto, że „należy zachęcać przedsiębiorców, aby wspierali
ekonomicznie produkcję dóbr jakościowych, które promują wartości
ludzkie i-chrześcijańskie.
Jednak tak szeroko zakrojony program przekracza znacznie możliwości każdego Kościoła partykularnego na kontynencie amerykańskim. Dlatego też sami Ojcowie Synodalni zaproponowali koordynację
działań odnoszących się do środków społecznego przekazu na poziomie interamerykańskim, aby ożywić wzajemne poznanie i-kooperację
w-przedsięwzięciach, które istnieją w-tej dziedzinie”39.

54

�4. Ewangelizacja kultury
Ewangelizować człowieka oznacza również ewangelizować jego kulturę, jego etykę, jego wartości, jego ideały sprawiedliwości i-prawdy.
Stąd jeden z-najważniejszych celów Nowej Ewangelizacji polega na
transformacji kultury od wewnątrz poprzez wzbogacenie jej wartościami chrześcijańskimi, które wywodzą się z-wiary oraz poprzez troskę,
aby nauczanie Chrystusa przeniknęło sumienie ludzi i-znalazło swój
wyraz w-ethosie ludów40. Ojcowie Synodalni idąc za wskazaniami
Papieża Pawła VI zawartymi w-Adhortacji Apostolskiej Evangelii Nuntiandi, stwierdzają, że „rozdźwięk między Ewangelią a-kulturą jest bez
wątpienia dramatem naszych czasów”41. Ważną rzeczą jest ewangelizowanie osób w-sposób indywidualny, lecz równie ważną jest ewangelizowanie samych kultur, ponieważ celem ewangelizacji jest „przekształcać kryteria oceny, hierarchię dóbr, postawy i-nawyki myślowe,
bodźce postępowania i-modele życiowe rodzaju ludzkiego, które stoją
w-sprzeczności ze słowem Bożym i-planem zbawczym”42. Syntetyzując
„należy przepajać Ewangelią kultury lokalne, a-także kulturę człowieka,
w-najszerszym i-najpełniejszym znaczeniu, jakie te słowa mają w-Konstytucji „Gaudium et Spes”43. W-ten sposób „poprzez inkulturację
Kościół wciela Ewangelię w-różne kultury i-jednocześnie wprowadza
narody z-ich kulturami do swej własnej wspólnoty; przekazuje im własne wartości, przyjmując wszystko to, co jest w-nich dobre i-odnawiając
je od wewnątrz”44.
Pojęcie kultury zawarte w-Konstytucji „Gaudium et Spes” zostało
w-późniejszym czasie pogłębione w-Dokumencie z-III Generalnej Konferencji Episkopatu Latynoamerykańskiego w-Puebla w-następujących
słowach: kultura jest „swoistym sposobem, w-jaki w-określonym narodzie ludzie podtrzymują relacje z-naturą, między sobą oraz z-Bogiem
w-celu osiągnięcia prawdziwie i-całkowicie pełni człowieczeństwa”45.
Kultura jest zatem „stylem wspólnego życia, który charakteryzuje dany
lud i-obejmuje całość jego życia: całość wartości, które ją ożywiają
i-brak wartości, które ją osłabiają(...), a-także formy, poprzez które te

55

�wartości i-ich brak się wyrażają oraz konfigurują, to znaczy: zwyczaje,
język, instytucje i-struktury współżycia społecznego. Jednym słowem
kultura jest życiem ludu”46. Synteza między kulturą i-wiarą nie jest
jedynie wymogiem kultury, lecz również wymogiem wiary, ponieważ
wiara, która nie staje się kulturą, jest wiarą, która nie jest przeżywana
w-pełni47.
Syn Człowieczy przyjmując ludzką naturę wcielił się w-określony
naród, mimo to Jego odkupieńcza śmierć przyniosła zbawienie dla
wszystkich ludzi, jakiejkolwiek są rasy, kultury czy stany. Dar Jego
Ducha i-Jego miłość są skierowane do wszystkich - do każdego z-narodów i-każdej z-kultur, aby zjednoczyć je między sobą na obraz doskonałej jedności, która istnieje w-Bogu jedynym w-trzech osobach. Aby to
było możliwe należy inkulturować głoszenie Ewangelii w-ten sposób,
by była ona przekazywana w-języku i-kulturze tych, którzy jej słuchają.
Jednocześnie jednak nie powinno się zapominać, że tylko misterium
paschalne Chrystusa, najdoskonalsza manifestacja Boga nieskończonego w-skończoności historii, może być wiążącym punktem odniesienia
dla całej ludzkości, która pielgrzymuje w-poszukiwaniu prawdziwej
jedności i-pokoju48.
4.1. Tendencje kulturowe istniejące w-Ameryce
Opierając się na odpowiedziach na pytania, zamieszczonych w-dokumencie Lineamenta, można wyróżnić następujące tendencje kulturowe,
które są wyrazem przemian kulturowych dokonujących się na kontynencie:
• Pluralizm - występuje w-Ameryce w-wielu formach: jako afirmacja
tożsamości różnych grup etnicznych, językowych i-narodowych; jako
różnorodność nurtów myśli i-wyraz wolności wypowiadania się; współistnienie w-tym samym środowisku społecznym różnych tradycji kulturowych i-religijnych; otwarcie poprzez świat komunikacji na informację, która rozszerza w-znaczny sposób horyzonty poznania ludzkiego.
• Sekularyzm - proponuje wizję życia, w-której nieobecne są wartości transcendentne, lecz jednocześnie prowokuje w-sposób pośredni

56

�w-człowieku współczesnym poszukiwanie ostatecznego sensu swojego
istnienia.
• Subiektywizm i-relatywizm moralny powodują we współczesnym
człowieku wielki kryzys i-wątpliwości sumienia, wraz z-towarzyszącą
mu dewaloryzacją obiektywnego porządku moralnego i-przecenianiem
subiektywizmu osobistego. Te czynniki prowadzą do utraty poczucia
grzechu.
• Globalizacja kultury zakłada aspekty pozytywne, o-ile ofiarowuje
możliwość ubogacającej interkomunikacji, lecz jednocześnie ukierunkowuje kultury na jednorodność treści i-wartości, a-w-konsekwencji na
utratę własnej tożsamości. Staje się to przedmiotem szczególnej troski,
jeśli w-grę wchodzi profil chrześcijański i-katolicki kultur lokalnych.
• Świadomość wagi pewnych wartości, a-szczególnie tych, które
pozostają w-ścisłym związku z-godnością osoby ludzkiej, czyli: wolności, życia i-sprawiedliwości, jak również innych powiązanych z-wrodzonym pragnieniem istoty ludzkiej, aby otworzyć się na wartości duchowe
i-transcendentne.
• Urbanizacja stawia nowe wyzwania dla ewangelizacji, nie tylko
dlatego, że wyłaniają się nowe problemy mające swe źródło w-kulturze
miejskiej (ubóstwo, nędza klas wyrzucanych poza margines, wykorzenienie, anonimowość, samotność, niemoralność i-przemoc), lecz
również dlatego, że struktura miasta wymaga od nowych metod pastoralnych, aby posługiwały się one nowoczesnymi środkami i-technikami
komunikacji.
Można stwierdzić, że powyższa charakterystyka jest wspólna dla
całego kontynentu, chociaż ma różne odcienie regionalne i-lokalne.
I-tak na przykład zjawisko urbanizacji jest źródłem marginesu społecznego zarówno w-dzielnicach nędzy i- favelach w-Ameryce Łacińskiej,
jak i-w-sektorach marginalnych wielkich miast Ameryki Północnej.
W-analogiczny sposób świadomość pewnych wartości, takich jak
sprawiedliwość, wolność i-życie, znajduje różny wyraz w-różnych kulturach, zgodnie z-poziomem rozwoju ekonomicznego i-problemami
politycznymi w-poszczególnych społeczeństwach, ale w-rzeczywistości

57

�chodzi o-te same ideały49.
Powyższe tendencje istniejące w-kulturze pogłębiają proces sekularyzacji i-powodują zjawisko zobojętnienia religijnego, które w-Ameryce
Łacińskiej przybiera coraz większe rozmiary. Wydaje się więc rzeczą
pożądaną bliższe przyjrzenie się temu zjawisku.
4.2. Cechy charakterystyczne zobojętnienia religijnego w-Ameryce
Łacińskiej
a) Latynoamerykańska obojętność religijna jest postawą systematycznej ignorancji, to znaczy postawą dobrowolną, mniej lub więcej świadomą, pewnej grupy ludzi przeciwstawiających się wierze, którą żyli
poprzednio lub która przynajmniej przeważa w-środowisku religijnym,
w-jakim żyją; nie chcą oni zajmować się zasadniczymi problemami
życia, jego sensem i-przeznaczeniem. Ludziom tym religia nie ofiarowuje żadnych rozwiązań.
b) Zobojętnienie staje się praktyką życiową, to znaczy takim sposobem zachowania, jakby Bóg nic nie powiedział człowiekowi; człowieka
nie interesuje Bóg w-jego życiu, gdyż rządzi się ono innymi kryteriami,
wartościami i-modelami.
c) Obojętność ta jest oddaleniem i-zdystansowaniem się do wiary
chrześcijańskiej i-będąc owym «oddaleniem się» przybiera różne formy,
które służą do sklasyfikowania typów niewiary latynoamerykańskiej.
Możemy tu wyróżnić trzy zasadnicze grupy:
◊ Pierwszą grupę stanowią ochrzczeni, którzy bez wyrzeczenia
się swojej wiary traktują ją w-sposób marginalny. Mówią, że wierzą
w-Boga, w-Jezusa Chrystusa a-nawet w-Kościół, lecz nigdy lub bardzo
rzadko wypełniają praktyki religijne podtrzymując przy tym, że nie
grzeszą, gdyż nie czynią nikomu niczego złego. W-pewnych trudnych
okolicznościach uciekają się do Boga prywatnie lub w-sposób publiczny i-ze względu na pewną tradycję społeczną chrzczą swoje dzieci oraz
uczestniczą w-ślubach i-pogrzebach.
Według istniejących statystyk zmniejsza się w-znaczny sposób liczba

58

�osób uczestniczących we Mszy niedzielnej i-przystępujących do sakramentów. Jednocześnie obserwuje się zauważalny wzrost uczestnictwa
w-Kościelnych Wspólnotach Podstawowych, w-ruchach i-w-katechezie, która w-wielu krajach przyjęła formę katechezy rodzinnej. Wszystkie te formy zrzeszania się wpłynęły w-pewien sposób na odnowę wiary
wspólnotowej w-Ludzie Bożym.
◊ Druga grupę stanowią ludzie wykorzenieni w-różny sposób ze swojego środowiska religijnego:
• Emigrujący do miast, którzy tworzą dzielnice nędzy w-wielkich
ośrodkach. Opuszczają oni wieś i-żyją wykorzenieni i-odizolowani
w-środowisku, które jest im nieprzyjazne i-obojętne wobec religii, z-którą łączyły ich związki poprzez rodzinę i-społeczność, w-jakiej żyli. Ich
uczucia religijne są bombardowane poprzez idee, zwyczaje i-wartości
cywilizacji zsekularyzowanej, która wstrząsa ich wiarą, nie za bardzo
ugruntowaną. Trzeba jednak zauważyć, że Kościół w-ostatnich latach
zwiększył ilość parafii w-środowiskach ludzi ubogich oraz w-dzielnicach nędzy i-w-ten sposób stara się odpowiedzieć na to wyzwanie pastoralne, chociaż w-sposób niezupełnie wystarczający. Ze względu bowiem
na szybki wzrost demograficzny w-wielu miejscach ludzie pozbawieni
są należytej opieki duszpasterskiej.
• Uciekinierzy, którzy z-powodu przemocy przenoszą się z-jednego
regionu kraju do drugiego lub emigrują za granicę dołączają do grupy wcześniej wymienionej; u-nich zarysowuje się w-sposób ostry wykorzenienie
spowodowane zmianą schematów kulturowych, które uderzają w-religię
przeżywaną i-praktykowaną poprzednio w-kraju, z-którego pochodzą.
• Wykorzenieni ze swojej pierwotnej warstwy społecznej i-ekonomicznej (zjawisko „nowobogackich” czy też zubożałej klasy średniej)
tracą poparcie dla praktyk religijnych, jakie wynieśli ze środowiska,
z-którego się wywodzą; czując się bezbronni powoli je porzucają.
• Wykorzenieni i-pozbawieni swojej pierwszej edukacji religijnej
wskutek napotykania się na instytucje obojętnie lub wrogo nastawione
do religii, gdzie głoszone ideologie rodzą w-nich wątpliwości dotyczące
wiary, które to wątpliwości przenoszą oni na praktykę życia.

59

�W-podobnej sytuacji znajdują się ci, którzy zmieniają miejsce zarobkowania, aby móc pracować w-swoim zawodzie, a-przede wszystkim
ludzie pochodzący z-prowincji.
◊ Trzecią grupę stanowią zsekularyzowani, którzy wykazują cechy
podobne do wyżej wymienionych, lecz zasługują na specjalną uwagę
ze względu na rozmiary, jakie to zjawisko przybiera w-Ameryce Łacińskiej, kontynencie ubogim na skutek niesprawiedliwości społecznej, ekonomicznej i-politycznej oraz procesu przechodzenia od kultury rolnej
do kultury miejsko-przemysłowej.
W-typowym społeczeństwie rolniczym rzeczywistości ziemskie były
ściśle związane z-religijnymi (święta, uprawa ziemi, relacje rodzinne
i-społeczne stanowiły integralną część zwyczajów religijnych). Obecne
zmiany społeczno – kulturowe powodują podział na to, co świeckie i-na
to, co religijne odbierając wartość temu ostatniemu. Do powstania takiego rodzaju mentalności przyczynia się rozwój naukowy, technologiczny
i-przemysłowy, przemieszczanie się wielkich mas ludzkich i-urbanizacja. W-rzeczy samej zjawiska te niekoniecznie muszą prowadzić do
obojętności religijnej, jednakże będąc dość zawikłanymi stanowią niebezpieczeństwo dla wiary. W-ten sposób możemy mówić o-różnych
typach obojętności religijnej:
• Zsekularyzowani w-społeczeństwie konsumpcyjnym wyznają wartości, które dają pierwszeństwo raczej posiadaniu, władzy, przyjemności aniżeli istnieniu. Rodzą się w-ten sposób idole bogactwa, dominacji
i-seksu, stanowiący konkurencję dla tej religii, która nie pozwala dwom
panom służyć. Skutkiem tego jest odchodzenie od praktyk religijnych.
Pozbawienie wartości religijnych stanowi pożywkę dla idei ateizmu
naukowego, psychologicznego, społecznego i-humanizmu świeckiego.
• Sekularyzacja tych, którzy propagują wolną interpretację wiary
jest zagrożeniem dla katolików, którzy często przechodzą do innych
kościołów chrześcijańskich lub do sekt, których prozelityzm wykorzystuje ignorancję i-potrzeby materialne ludzi zdobywając w-ten sposób
licznych adeptów. Ci zaś po pierwszej fazie zapału zostają pozbawieni
iluzji i-kończą stając się całkowicie obojętni religijnie.

60

�• Sekularyzacja, która daje pierwszeństwo powierzchowności i-nieautentyczności oraz pozbawiona jest zupełnie wartości wyższych prowadzi do poszukiwania orientalnych ruchów spirytystycznych, które
propagują metody medytacji w-celu zdobycia spokoju wewnętrznego.
Często jednak zmieszane są z-filozofiami panteistycznymi, które zastępują religię i-nie będąc w-stanie zaspokoić całkowicie serca ludzkiego
prowadzą do zobojętnienia i-ateizmu.
• Ten sam klimat sekularyzujący sprzyja formom para-religijnym
lub praktykom komunikacji z-wyższymi rzeczywistościami, takimi ja
duchy „niewcielone”, duchy dobre i-złe, demony i-siły ukryte w-gwiazdach. Zazwyczaj przedstawia się je szukając poparcia w-Biblii i-głosząc
jednocześnie reinkarnację. W-ten sposób rozprzestrzeniły się w-Ameryce Łacińskiej: spirytyzm, teozofia, gnostycyzm, ruch różanokrzyżowców
itp. W-większości szkoły te wyznają różne formy panteizmu i-zazwyczaj
są przeciwne Kościołowi katolickiemu. Ich adepci pochodzą z-przeróżnych grup społecznych i-chociaż przedstawiają się jako osoby religijne
i-wyznające etykę humanistyczną twierdząc, że ich ruch pozwala na
praktykowanie jakiejkolwiek religii, to relacja ich z-istotą najwyższą
rozmywa się poprzez wyznawanie bóstwa panteistycznego, a-w-konsekwencji prowadzi to także do ich zobojętnienia religijnego.
• Podobne poprzednim, lecz jeszcze bardziej rozpowszechnione są
praktyki okultyzmu, magii czarnej i-białej, czarów itp. Ich wyznawcy
poprzez oszustwa obiecują wyzwolenie od zła, pomyślność w-pracy
i-w-miłości, przepowiadają przyszłość itp. W-ten sposób zastępują religię, która nie służy do tych celów i-fałszują ją, manipulując Bogiem oraz
wierząc, że działa on za sprawą ich praktyk. Posługują się zjawiskami
pozazmysłowymi, które to w-oczach ludzi niewykształconych uważane
są za siły nadprzyrodzone, często uciekają się także do technik parapsychologicznych, takich jak lektura podświadomości, telepatia czy sugestia. W-Ameryce Łacińskiej praktyki te rozprzestrzeniły się znacznie
powodując fanatyzm i-porzucenie własnej religii50.

61

�5. Nowe ruchy religijne i-sekty
wyzwaniem dla Nowej Ewangelizacji
Innym zjawiskiem zasługującym na szczególną uwagę ze względu na
jego rozmiary jest fenomen sekt i-nowych ruchów religijnych.
Wobec tego stosunkowo nowego zjawiska Kościół katolicki początkowo zareagował z-pewną obojętnością. Tradycyjny ludowy katolicyzm,
a-w-szczególności nabożeństwo Maryjne, miały być wystarczającymi
środkami, aby zahamować rozpowszechnianie się jakiejkolwiek innej
religii. Wielu kapłanów myślało w-następujący sposób: te nawrócenia
nie są niczym innym jak zagubieniem ludzi ubogich i-ignorantów.
Indianie pozwalają się chrzcić za kilka funtów kukurydzy lub używane
ubranie, lecz nie wiedzą, co czynią; w-końcu za kilka lat powrócą skruszeni do łona jedynego prawdziwego i-świętego Kościoła. Jednakże ten
sposób myślenia okazał się naiwny i-na dłuższą metę szkodliwy dla
Kościoła, ponieważ chodziło o-poważny problem, jak to dzisiaj uznają episkopaty, a-ignorowanie go nie było rozwiązaniem. W-wyniku
tego w-połowie lat osiemdziesiątych Konferencje Biskupów zgadzają
się coraz bardziej w-stwierdzeniu, że istnieje inwazja sekt i-nowych
ruchów religijnych.
To zatroskanie pochodzi nie tylko od Kościoła, który w-zawrotnym
tempie traci swoje wpływy na kontynencie uważanym za katolicki;
przede wszystkim chodzi o-fakt, że dzieło ewangelizacji, i-tak utrudnione poprzez wiele czynników, spotyka się teraz z-nową i-poważną
przeszkodą.51
Penetracja sekt w-Ameryce Łacińskiej wymaga odpowiedzi w-formie
ewangelizacji. W-tym zjawisku, tak złożonym i-zagmatwanym, zazwyczaj zwraca się uwagę na czynniki zewnętrzne – postrzega się sekty jako
agentów imperialistycznej konspiracji ideologicznej i-nie docenia warunków socjologicznych dla określonego zapotrzebowania religijnego; nie
dostrzega się także dynamiki własnej zjawiska religijnego.52
5.1. Przyczyny zewnętrzne

62

�We współczesnym społeczeństwie dokonała się dezintegracja tradycyjnego stylu życia rodzinnego. Stało się to na skutek głębokich przemian społecznych, które się dokonały tak w-porządku społecznym,
politycznym, ekonomicznym, jak również w-porządku wartości, którymi kieruje się współczesne społeczeństwo. Niezmierna samotność,
w-której pogrążony jest współczesny człowiek oraz brak autentycznej
solidarności stwarzają sytuację, w-której wielu widzi w-sektach i-nowych ruchach religijnych adekwatną przestrzeń, gdzie może odnaleźć
poszukiwaną solidarność, opiekę i-miłość. Dlatego też nie należy upatrywać przyczyn bezpośrednich w-pewnych technikach czy metodach
stosowanych przez te ruchy. Takie działania, jak „pranie mózgu” praktykowane przez niektóre sekty w-stosunku do ich członków, nie są zasadniczym motywem wstąpienia w-ich szeregi. W-większości przypadków
czyni się to w-sposób dobrowolny. Potrzeba ciepła ludzkiego, towarzystwa, troski osobistej, jaką się ofiarowuje przyszłym adeptom, jest tym,
co przyciąga najbardziej.
Inną ważną przyczyną przyłączania się do sekt jest poszukiwanie
transcendencji oraz potrzeba odpowiedzi na zasadnicze pytania ludzkiej egzystencji, takie jak: kim jesteśmy? skąd pochodzimy? dokąd zmierzamy? Grupy te proponują przewodnika duchowego, gotowego zająć
sie indywidualnie, pocieszyć szczególnie tych, którzy żyją zagubieni
w-wielkich miastach, wykorzenieni ze swojego rodzimego środowiska
i-w-wielu wypadkach pozbawieni możliwości. Kryzys rodzinny, materializm, konsumpcja, depersonalizacja instytucji, kryzys struktur stanowią najlepszą pożywkę dla wzrostu sekt53.
Mówiąc o-czynnikach zewnętrznych należy również wspomnieć
o-zbieżności czasowej etapu misyjnego w-Kościele z-ekspansją neokolonialną i-szybkim rozwojem ekonomicznym Stanów Zjednoczonych,
co miało miejsce w-latach poprzedzających pierwszą wojnę światową.
Jednakże prawdziwie znaczący wzrost sekt następuje w-latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Rządy bezpieczeństwa narodowego oskarżają
w-tym czasie Kościół o-infiltrację komunistyczną. W-tych okolicznościach w-roku 1969 zostaje napisany tzw. Raport Rockefellera, który

63

�zaleca intensywną kampanię rozpowszechniania sekt religijnych w-konserwatywnej Ameryce Łacińskiej54.
Dyskutowano wiele na temat roli, jaką odegrały Stany Zjednoczone
w-ekspansji sekt. Istnieją wystarczające dane, aby stwierdzić związki
istniejące między CIA i-rządami dyktatorskimi w-Ameryce Łacińskiej.
Sytuacja ta została przeanalizowana dogłębnie w-Ameryce Środkowej,
która przeżyła w-latach siedemdziesiątych największą w-swej historii
ekspansję sekt ze strony protestantyzmu północnoamerykańskiego.
W-tym też kontekście trzeba widzieć raport ówczesnego gubernatora
Nowego Jorku, Nelsona Rockefellera, który na specjalne polecenie Prezydenta Richarda Nixona odbył podróż po Ameryce Łacińskiej, aby
ocenić sytuację, w-tym zmiany polityczne zagrażające interesom nortamerykanów w-tym regionie. Raport Rockefellera podkreśla, że Kościół
katolicki - jedna z-instytucji o-największym wpływie na proces zmian
- przestał być zaufanym sprzymierzeńcem Stanów Zjednoczonych
i-tym samym gwarancją stabilności na kontynencie. Zaleca wspieranie
fundamentalistycznych grup chrześcijańskich i-kościołów, takich jak
Moon i-Hare Krishna, jako sposób na przeciwdziałanie rodzącej się
teologii wyzwolenia55. W-wyniku tego planu w-ostatnich dekadach do
krajów Ameryki Łacińskiej przybyła wielka liczba misjonarzy, którzy
poprzez swoje orędzie zasiali zamieszanie i-podział wśród ludów całego
kontynentu56.
5.2. Przyczyny wewnętrzne
Wśród przyczyn wewnętrznych należy podkreślić wielki wzrost
demograficzny na kontynencie, który spowodował, że Kościół nie był
w-stanie realizować swojego dzieła ewangelizacyjnego w-sposób skuteczny. Brak kapłanów i-masowe odejścia z-kapłaństwa stworzyły poważne
braki57. Próżnię tę wypełniły po części sekty i-nowe ruchy religijne.
Trzeba również uznać ograniczenia w-samym duszpasterstwie wynikające z-nadmiernego nagromadzenia obowiązków przez kapłanów58.
W-tym samym czasie działalność liderów ewangelizacji nie mogła być
wystarczająco skuteczna, gdyż nie posiadali oni odpowiedniej formacji.

64

�Wielu z-nich przygotowywało się do swej misji przez bardzo krótki
okres. Problem ten staje się poważny zarówno na rozległych obszarach
wiejskich, jak i-w-wielkich miastach. Przygotowanie samych kapłanów
nie było na tyle dostateczne, aby mogli oni stawić czoła nowym problemom kontynentu.
W-takiej rzeczywistości nowe ruchy religijne i-sekty potrafiły skwapliwie wykorzystać słabe punkty Kościoła katolickiego59. Ponadto starały
się odpowiedzieć własnymi metodami na zapotrzebowanie religijne
sektorów społecznie odpychanych. W-nich to nowi adepci znajdują
przestrzeń dla życia wspólnotowego i-braterskiego, miejsce gdzie mogą
celebrować swoją wiarę dając upust uczuciom i-emocjom, gdzie odnajdują wspólnotę, która pomaga im odkryć swoją misję ewangelizacyjną,
a-nawet odgrywać główną rolę na płaszczyźnie religijnej uzasadnionej
Słowem Bożym. Ponadto wspólnota wprowadza ich w-nową relację przynależności i-stara się o-zaspokojenie ich potrzeb materialnych60.
Wśród wewnętrznych czynników socjologicznych należałoby zwrócić uwagę na następujące:
• Wspólnoty braterskie. Powstają z-prostych, pełnych serdeczności
grup braterskich, które nie komplikują życia. W-ten sposób jest łatwo
w-nich uczestniczyć. Takie podejście przyciąga wielu ludzi, którzy
żyjąc w-anonimowości znajdują klimat ciepła ludzkiego i-zrozumienia.
Ponadto są to religie proste, których odpowiedzi są jasne. Oferują zatem
rozwiązania odpowiadające zapotrzebowaniu wiary ludowej i-dostarczają odpowiedniego środowiska, aby wyrazić ją w-sposób pełen emocji.
• Poczucie bezpieczeństwa. W-tego typu grupach zamkniętych członkowie znajdują poczucie bezpieczeństwa. W-pewnym sensie zrywają ze
swoim poprzednim życiem i-w-ten sposób chronią się od świata, który
ich otacza i-często odrzuca.
• Entuzjazm. Jednym z-czynników wzrostu sekt i-nowych ruchów
religijnych jest entuzjazm, jaki okazują. Postrzegają oni kościoły tradycyjne jako uśpione i-przygaszone, zaś sami uważają się za grupy pełne
dynamizmu i-życia.
• Skuteczność duchowa. Sekty przedstawiają się jako oferujące

65

�nowe doświadczenia chrześcijańskie, których ich zdaniem nie można mieć w-kościołach tradycyjnych. Zapewniają, że znajdują się
blisko Pana i-czują się dumni, iż mogli przezwyciężyć takie defekty,
jak alkoholizm czy też uzależnienie od narkotyków. Dzielą uczucie
radości wynikające ze spotkania Chrystusa i-mają poczucie tego,
że zostali zbawieni. Mieszają się tu aspekty ludzkie, psychologiczne
i-duchowe61.
5.3. Sytuacja nowych ruchów religijnych i-sekt
Sytuacja odnosząca się do nowych ruchów religijnych i-sekt jest
bardzo złożona i-zmienia się w-zależności od kontekstu kulturowego.
Wśród wybijających się na pierwszy plan należy wymienić prozelityzm
i-fanatyzm religijny. Te dwie wyżej wymienione postawy sprzeciwiają
się wszelkiemu dialogowi.
„Działalność prozelitystyczna, którą rozwijają sekty i-nowe ruchy
religijne w-wielu częściach Ameryki, jest ciężką przeszkodą utrudniającą dzieło ewangelizacji. Słowo «prozelityzm» ma znaczenie negatywne,
kiedy odzwierciedla sposób zdobywania adeptów pozbawiony szacunku do wolności tych, do których skierowana jest propaganda religijna.
Kościół Katolicki w-Ameryce cenzuruje prozelityzm sekt i-z-tego samego powodu w-swoim działaniu ewangelizacyjnym rezygnuje z-uciekania się do tego typu metod. Proponując Ewangelię Chrystusa w-całej
swej integralności, działalność ewangelizacyjna powinna odnosić się
z-szacunkiem do sanktuarium sumienia każdej indywidualnej osoby,
przez co rozwija się decydujący dialog, całkowicie osobisty między
łaską i-wolnością człowieka”62.
W-rzeczy samej w-postawie prozelitystycznej lub fanatycznej podejmuje się starania, aby skłonić ludzi do zmiany własnych przekonań
przy pomocy pewnych środków, wśród których należałoby wymienić
następujące:
• krytyka i-niesprawiedliwe wyszydzanie Kościoła i-praktyk religijnych;
• używanie przemocy, przede wszystkim przymusu moralnego i-pre-

66

�sji psychologicznej przy pomocy pewnych technik publicystycznych
w-środkach społecznego przekazu;
• wykorzystywanie sił politycznych i-ekonomicznych jako środków
manipulacji w-celu zdobycia nowych członków dla własnej sekty lub
ruchu religijnego;
• bezpośrednie lub pośrednie ofiarowywanie pomocy w-dziedzinach
edukacji, zdrowia, pomocy materialnej i-finansowej jako środków do
pozyskania nowych adeptów;
• postawy i-zachowania, które wykorzystują potrzeby ludzkie,
słabość psychologiczną lub braki w-wychowaniu, szczególnie w-sytuacjach wyczerpania i-desperacji bez szacunku do wolności i-godności
ludzkiej63.
Istnieje ogólna zgodność opinii na całym kontynencie w-kwestii
problemu, jaki stanowią nowe ruchy i-sekty hołdujące postawie prozelityzmu i-fanatyzmu. Zjawisko to przybrało takie rozmiary w-Ameryce Środkowej, na Karaibach i-w-Ameryce Południowej, że używa się
powszechnie terminu „inwazja” biorąc pod uwagę fakt, że większość
z-tych grup pochodzi ze Stanów Zjednoczonych i-posiada obfite środki
ekonomiczne dla przeprowadzenia swoich kampanii. Mówi się ponadto
o-istnieniu „skoordynowanego planu” ze strony sekt usiłujących naruszyć istniejącą tożsamość religijną Ameryki Łacińskiej, która zgodnie ze
słowami Posynodalnej Adhortacji Apostolskiej jest katolicka.
Ogólnie rzecz biorąc nowe ruchy religijne i-sekty opowiadają się
agresywnie przeciwko Kościołowi Katolickiemu. Ponadto kierują swoje
kampanie prozelitystyczne do osób odpychanych przez społeczność,
do emigrantów, do więźniów, do chorych w-szpitalach i-szczególnie
do tych, którzy żyją na peryferiach wielkich miast i-w-rozległych obszarach wiejskich, gdzie obecność Kościoła Katolickiego nie jest w-wielu
wypadkach zbyt widoczna. Niektórzy z-promotorów tych sekt interpretują Biblię w-sposób fundamentalistyczny dając zwięzłe odpowiedzi
dla ludzi, którzy znajdują się w-sytuacjach wielkiej niepewności. Organizują grupy studium Pisma Świętego, a-także wypowiadają dyskursy
na placach i-zapraszają do uczestnictwa w-nabożeństwach organizowa-

67

�nych w-ich miejscach kultu. Częstym zjawiskiem jest odwoływanie się
sekt do powierzchownej uczuciowości w-celu rozwinięcia własnej akcji
propagandowej. W-wielu z-tych grup praktykuje się modlitwę o-uzdrowienia fizyczne i-rozdaje jałmużnę, aby pozyskać nowych adeptów.
Przyciągnięci tego typu motywacjami liczni katolicy zaniechali w-ostatnich latach praktykowania własnej wiary i-przeszli do nowych ruchów
religijnych i-sekt64.
Obok nowych zjawisk religijnych na uwagę zasługuje nurt New Age,
który rozprzestrzenia się w-zawrotnym tempie na całym kontynencie
i-który jest ponadto ruchem ogólnoświatowym. Nurt ten wychodząc
od relatywizmu proponuje przezwyciężenie problematyki osoby jako
podmiotu poprzez ekstatyczny powrót do pewnej formy tańca kosmicznego. W-tym samym czasie ofiarowuje całkowicie nieracjonalną religię, mistykę współczesną, według której Bóg nie jest osobą stojącą na
czele świata, lecz energią duchową, która wszystko przenika. Z-tego
punktu widzenia jest po prostu nie do pomyślenia spotkanie osobowe
z-Bogiem i-o-wiele bardziej niezrozumiała staje się w-tym kontekście
tajemnica Wcielenia Syna Człowieczego. Stąd też Ojcowie Synodalni
wyrażają poważne zaniepokojenie wobec zjawiska New Age, które wpływa negatywnie na tożsamość religijną Ameryki, a-w-szczególny sposób
na wiarę chrześcijańską i-katolicką. Nie chodzi tu „nieprzyjaciela”, którego oblicze można zobaczyć z-łatwością, jak to się dzieje w-przypadku
ruchów religijnych czy sekt prezentujących pewien określony profil.
Chodzi tu o-nurt intelektualny i-duchowy, który przenika w-niezauważalny sposób współczesną kulturę w-wielu jej formach65. Różne są
sugestie, jak należy odpowiedzieć na wyzwanie niesione przez ruchy
religijne, sekty i-New Age. Na IV Konferencji Generalnej Episkopatu
Latynoamerykańskiego w-Santo Domingo zaproponowano całą listę
konkretnych działań, które w-pewien sposób rozpoczęto już wdrażać
w-różnych częściach kontynentu:
• udoskonalenie formacji poprzez katechezę;
• zwrócenie większej uwagi na celebracje liturgiczne, a-przede
wszystkim na przygotowanie homilii;

68

�• większa współpraca między kapłanami i-świeckimi, aby zapewnić
ewangelizację bardziej personalistyczną (szczególnie, jeśli chodzi o-środowisko rodzinne i-młodzieżowe);
• oczyszczanie i-promowanie pobożności ludowej;
• wzmocnienie tożsamości Kościoła poprzez kultywowanie aspektów, które są dla niego charakterystyczne (Eucharystia, nabożeństwa
Maryjne, komunia z-Ojcem Świętym i-z-własnymi biskupami).
Stwierdza się ponadto, że istnieje okazja, aby umocnić wspólnoty katolickie na wszystkich poziomach drogą odnowienia struktury
komunii i-misji oraz podtrzymywania żywej wiary w-Jezusa Chrystusa
poprzez medytację i-refleksję Słowa Bożego, modlitwę (osobistą i-wspólnotową), uczestnictwo w-sakramentach, przede wszystkim w-Eucharystii, oraz poprzez odnowę pobożności ludowej. Skutecznym środkiem
w-przezwyciężeniu tych problemów jest współpraca Pasterzy między
sobą na poziomie Konferencji Episkopalnych i-spotkań regionalnych
arcybiskupów Metropolii z-biskupami sufraganami, aby móc rozwijać
duszpasterstwo organiczne na ten temat i-podejmować konkretne działania zespołowe66.
Postęp prozelitystycznych sekt i-nowych grup religijnych w-Ameryce nie może być obserwowany z-obojętnością. Wymaga od Kościoła
na tym kontynencie głębokiego studium, które powinno się przeprowadzić w-każdym kraju, a-także na poziomie międzynarodowym, w-celu odkrycia motywów, dla których wielu katolików porzuca Kościół.
W-świetle tych konkluzji wydaje się czymś właściwym rewizja stosowanych metod duszpasterskich, aby każdy Kościół partykularny był
w-stanie zaoferować wiernym troskę religijną bardziej personalistyczną.
Należy skonsolidować struktury komunii i-misji oraz używać środków
ewangelizacyjnych, jakie oferuje oczyszczona pobożność ludowa po
to, by ożywić wiarę wszystkich katolików w-Jezusa Chrystusa poprzez
modlitwę i-medytację Słowa Bożego.
Nie ukrywa się przed nikim nagłej potrzeby właściwej działalności
ewangelizacyjnej w-stosunku do tych sektorów Ludu Bożego, które są
narażone na prozelityzm sekt. Chodzi tu przede wszystkim o-emigran-

69

�tów, rodziny ludzi prostych borykające się z-wszelkiego typu trudnościami materialnymi, wreszcie dzielnice peryferyjne miast czy też wioski
pozbawione systematycznej obecności kapłanów i-dlatego charakteryzujące się powszechną ignorancją religijną. Również z-tego punktu
widzenia okazują się bardzo pomocne wspólnoty podstawowe, ruchy,
grupy rodzinne i-inne formy zrzeszania, w-których jest łatwiej o-podtrzymywanie relacji międzyosobowych opartych na wzajemnej pomocy
zarówno duchowej, jak i-ekonomicznej.
Z-drugiej zaś strony, jak zaznaczają Ojcowie Synodalni, trzeba się
zastanowić, czy duszpasterstwo skierowane prawie wyłącznie na potrzeby materialne destynatorów nie zagłuszyło głodu Boga, jaki ci posiadają,
pozostawiając ich w-ten sposób w-sytuacji podatności na jakąkolwiek
ofertę religijną z-założenia. Dlatego „jest niezbędnym, aby wszyscy mieli kontakt z-Chrystusem poprzez radosne i-przemieniające głoszenie
kerygmatyczne, w-sposób szczególny poprzez głoszenie wewnątrz liturgii”. Kościół, który żyje intensywnie wymiarem duchowym i-kontemplacyjnym i-który oddaje się hojnie służbie miłości, stanie się w-sposób
szczególny coraz wyrazistszym, godnym wiary świadkiem Boga dla
mężczyzn i-kobiet poszukujących sensu własnego życia. Dlatego potrzeba, aby wierni przeszli od wiary rutynowej, być może podtrzymywanej
przez środowisko, do wiary świadomej przeżywanej osobiście. Odnowa
w-wierze będzie najlepszym sposobem, aby doprowadzić wszystkich do
Prawdy, jaką jest Chrystus”67.
Gdy się stwierdza, że sekty i-nowe ruchy religijne są zagrożeniem dla
tradycyjnej kultury, a-w-szczególności dla kultury katolickiej na kontynencie i-dla jedności ludu latynoamerykańskiego, ma się na myśli fakt,
że ich działanie nie ogranicza się jedynie do sfery religijnej, lecz że ma
także daleko idące reperkusje kulturowe.
Wyzwaniem dla nowej zinkulturowanej ewangelizacji będzie przyjęcie, zaakceptowanie i-odkupienie w-Chrystusie wartości wszystkich
narodów i-kultur całego kontynentu, wszędzie tam, gdzie tożsamość
narodów okazuje się zagrożona poprzez działalność prozelitystyczną
sekt pochodzących z-zagranicy. Ewangelizacja kultury i-przenikanie

70

�Ewangelii do jądra kultury nie powinno oznaczać sakralizacji kultury.
Zasadniczo powinno oznaczać przyjęcie orędzia zbawienia w-osobie
Jezusa Chrystusa, co wymaga odważnego i-bezpośredniego głoszenia
Słowa, które prowadzi ludzi ku świadomemu przylgnięciu w-wierze do
Jego osoby i-do chrześcijaństwa68.

Przypisy
1 Ecclesia in America, [odtąd: EAm] 67.1.
2 Encuentro con Jesucristo vivo en el horizonte del Tercer Milenio: Plan Global 19992003, CELAM 1999, s.10.
3 D. Grasso S.J., Proclaiming God’s-message: a-study in the theology of preaching,

Notre Dame, Indiana 1965, s.58.
4 Mario de Franca Miranda S.J., La Iglesia en América comunión y-desafío, http://www.
celam.org/asamblea-1999/Ponencia-MarioFranca_Esp.html 10/3/2002.
5 Kongregacja ds. Duchowieństwa, Dyrektorium Ogólne o-Katechizacji nr. 53, Poznań
1998, s. 45.
6 Kongregacja ds. Duchowieństwa, Dyrektorium Ogólne o-Katechizacji nr. 54, Poznań

1998, s. 46.
7 A. Lewek, Nowa Ewangelizacja w-duchu Soboru Watykańskiego II, Tom II, Katowice

1995, s. 159.
8 EAm 68. [9] Mario de Franca Miranda S.J., La Iglesia en América comunión y-desafío,
http://www.celam.org/asamblea-1999/Ponencia-MarioFranca_Esp.html 10/3/2002.
10 EAm 69.
11 EAm 29.
12 EAm 47.
13 EAm 35.
14 EAm 8.
15 EAm 12.
16 EAm 68.
17 EAm 68.
18 Christifideles Laici, nr 34.
19 A. Lewek, Nowa Ewangelizacja w-duchu Soboru Watykańskiego II, Tom II, Katowice

71

�1995, s. 160.
20 A. Lewek, Nowa Ewangelizacja w-duchu Soboru Watykańskiego II, Tom II, Katowice
1995, s. 160-161.
21 A. Lewek, Nowa Ewangelizacja w-duchu Soboru Watykańskiego II, Tom II, Katowice
1995, s. 163.
22 A. Lewek, Nowa Ewangelizacja w-duchu Soboru Watykańskiego II, Tom II, Katowice
1995, s. 163.
23 J. Ratzinger, Wprowadzenie w-chrześcijaństwo, Kraków 1970, s. 51.

24 A. Lewek, Nowa Ewangelizacja w-duchu Soboru Watykańskiego II, Tom II, Katowice
1995, s. 163-164.
25 EAm 69.
26 EAm 66.
27 Encuentro con Jesucristo vivo en el horizonte del Tercer Milenio: Plan Global 19992003, CELAM 1999, s. 27.
28 EAm 67.
29 EAm 68.
30 EAm 3.
31 EAm 69.
32 Mario de Franca Miranda S.J., La Iglesia en América comunión y-desafío, http://
www.celam.org/asamblea-1999/Ponencia-MarioFranca_Esp.html 10/3/2002.
33 EAm 66.
34 EAm 67.
35 EAm 67.
36 EAm 72.
37 CELAM, El Tercer Milenio como Desafío-Pastoral: Informe CELAM 2000, Colección Documentos CELAM No. 154, Bogota 2000, s. 34-37.
38 EAm 72.
39 EAm 72.
40 Jan Paweł II, Discurso inaugural, IV Conferencia General del Episcopado Latinoamericano (12 de octubre de 1992), 20: L’Osservatore Romano, Supl., 16 de octubre de
1992, XIII.
41 EN 20.
42 EN 19.

72

�43 EN 20.
44 RMi 52.
45 Puebla 386.
46 Jan Paweł II, Discurso a-los representantes del mundo de la cultura en la Universidad
Católica de Chile, (3 de abril de 1987), 2.
47 Jan Paweł II, Carta fundacional al Pontificio Consejo de la Cultura, (20 de mayo de
1982); texto original italiano en L’Osservatore Romano, 21-22 de mayo de 1982, 3.
48 EAm 70.
49 Por. Instrumentum Laboris 12.
50 Por. J. Vélez Correa S.J., El encuentro de Dios: Filosofía-de la religión, Colección
de textos básicos para seminarios latinoamericanos, Vol. I, CELAM, Bogota 1992, s.
468-473.
51 Por. F. Galindo C.M., El problema pastoral de las sectas en América Latina, en

Grandes temas de Santo Domingo, Colección Documentos CELAM No.132, CELAM,
Bogota 1994.
52 Por. A. Salvatierra, Retos y-características eclesiales de la Nueva Evangelización, en

Nueva Evangelización: Génesis y-líneas de un proyecto misionero, Colección Documentos CELAM No.115, CELAM, Bogota 1991, s. 89-90.
53 Por. M. A-Huerta, L. Pacheco Pastene, América Latina: Realidad i-perspectivas, Auxiliar No.11 CELAM, CELAM, Bogota 1992, s. 945-946.
54 Por. A. Salvatierra, Retos y-características eclesiales de la Nueva Evangelización, en

Nueva Evangelización: Génesis y-líneas de un proyecto misionero, Colección Documentos CELAM No.115, CELAM, Bogota 1991, s. 89-90.
55 Por. M. A. Huerta, L. Pacheco Pastene, América Latina: Realidad i-perspectivas, Auxiliar No.11 CELAM, CELAM, Bogota 1992 s. 945-946.
56 Por. A. Salvatierra, Retos y-características eclesiales de la Nueva Evangelización, en

Nueva Evangelización: Génesis y-líneas de un proyecto misionero, Colección Documentos CELAM No. 115, CELAM, Bogota 1991, s. 89-90.
57 M. A. Huerta, L. Pacheco Pastene, América Latina: Realidad i-perspectivas, Auxiliar
No. 11 CELAM, CELAM, Bogota 1992 s. 945-946.
58 Por. A. Salvatierra, Retos y-características eclesiales de la Nueva Evangelización, en

Nueva Evangelización: Génesis y-líneas de un proyecto misionero, Colección Documentos CELAM No. 115, CELAM, Bogota 1991, s. 89-90.
59 Por. M. A. Huerta, L. Pacheco Pastene, América Latina: Realidad i-perspectivas, Auxiliar No.11 CELAM, CELAM, Bogota 1992, s. 945-946.
60 Por. A. Salvatierra, Retos y-características eclesiales de la Nueva Evangelización, en

Nueva Evangelización: Génesis y-líneas de un proyecto misionero, Colección Documen-

73

�tos CELAM No. 115, CELAM, Bogota 1991, s. 89-90.
61 Por. F. Sampedro Nieto C.M., Sectas y-Otras Doctrinas en la Actualidad, Colección
Autores No.2, CELAM, Bogota 2001, s. 37-39.
62 EAm 73.
63 Por. Instrumentum Laboris 45.
64 Por. Instrumentum Laboris 46
65 Por. Instrumentum Laboris 47
66 Por. Instrumentum Laboris 48.
67 EAm 73.
68 Por. J.C. Urrea Viera., El fenómeno de las Sectas: Análisis a-partir del Magisterio Latinoamericano, Colección Autores No. 18, CELAM, Bogota 1998, s. 579.

�Tomasz Szyszka SVD

WYZWANIE DO EWANGELIZACJI KULTURY
WEDŁUG ADHORTACJI JANA PAWŁA II
ECCLESIA IN AMERICA

Wstęp
„Misja Kościoła w-dzisiejszej Ameryce: Nowa Ewangelizacja”, to
tytuł szóstego rozdziału adhortacji „Ecclesia in America”, omawiającego
między innymi konieczność podjęcia się „poważnego i-uporządkowanego zadania ewangelizacji kultury” [Eam 70]. Jan Paweł II omawiając
ten temat, odwołuje się do wypowiedzi Pawła VI, który w-„Evangelii
nuntiandi” wskazywał na „rozdźwięk między Ewangelią a-kulturą”, co
zostało określone jako „dramat naszych czasów”1. Stąd też pojawiła się
konieczność skierowania większej uwagi ku zadaniom, jakie wypływają z-priorytetów nowej ewangelizacji, szeroko omówionych na konferencji CELAM w-Santo Domingo w-roku 1992. Jednym z-wiodących
tematów tej konferencji była ewangelizacja kultury, określana też jako
ewangelizacja inkulturacyjna, czy inkulturacja Ewangelii: „Inkulturacja
Ewangelii jest imperatywem naśladowania Chrystusa i-koniecznością
odnowy zniekształconego oblicza świata (...). Jest to zadanie, które się
dokonuje w-kulturze ludzi, wzmacniając jej tożsamość i-uwalniając ją
od sił śmierci”2.
Punktem odniesienia w-rozważaniach na temat ewangelizacji kultur
– jak wskazuje na to dokument a-Santo Domingo oraz adhortacja „Ecclesia in America” - jest osoba Jezusa Chrystusa, który przyjął ludzką naturę. Pomimo faktu wcielenia się w-kulturę konkretnego narodu, „odkupieńcza śmierć Jezusa na krzyżu objęła ludzi wszystkich kultur i-ras”.
Dalej czytamy w-adhortacji: „Dar Jego Ducha i-Jego miłość obejmują

75

�każdy naród z-osobna i-wszystkie razem w-celu połączenia ich w-jedno
na podobieństwo doskonałej jedności, jaka cechuje Trójjedynego Boga.
Aby ten cel można było osiągnąć, konieczne jest podjęcie się zadania
inkulturacji w-przepowiadaniu, tak, aby Ewangelia była głoszona w-języku i-z-uwzględnieniem kultury tych, do których jest skierowana”3.
Powyższe słowa stają się lepiej zrozumiałe, jeżeli spojrzy się na nie
przez pryzmat historycznych doświadczeń ewangelizacji Ameryki Łacińskiej ze szczególnym uwzględnieniem ostatnich dziesięcioleci. Odnosi
się to do refleksji teologicznej, jak i-poszukiwań praktycznych zastosowań w-dziele ewangelizacyjnym. Problematyka ewangelizacji kultur
jest bowiem stosunkowo młodym przedmiotem rozważań w-Kościele.
Okresem przełomowym w-pozytywnym spojrzeniu na kulturę człowieka
był Sobór Watykański II. W-oparciu o-naukę soborową powstały liczne
dokumenty papieskie oraz dokumenty robocze Kościołów lokalnych na
poszczególnych kontynentach. W-Ameryce Łacińskiej temat kultura
został poruszony na konferencjach CELAM-u-w-Medellin, Puebla i-Santo Domingo. Na uwagę zasługują też bardzo liczne opracowania naukowe, propozycje oraz dokumenty wypracowane przez poszczególne instytuty oraz Kościoły lokalne szczególnie z-tych terenów, gdzie Kościół nosi
silne piętno kultur autochtonicznych. Na konferencji CELAM w-Santo
Domingo, która obradowała pod hasłem: „Nowa ewangelizacja w-nowej
kulturze”, biskupi modlili się, prosząc Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza: „Pomóż nam Panie dokładać wszelkich wysiłków w-celu zrealizowania inkulturacji Ewangelii”4. Słowa o-konieczności ewangelizacji kultur
zawarte w-adhortacji „Ecclesia in America” są zatem niejako echem
końcowej modlitwy biskupów w-Santo Domingo oraz streszczeniem
wszystkich passusów poświęconych ewangelizacji kultur z-dokumentu
końcowego IV Konferencji CELAM, gdzie powiedziano, że „inkulturacja
jest procesem prowadzącym od Ewangelii aż do samego wnętrza kultury
i-życia wspólnotowego poprzez pośrednictwo języka i-symboli kompatybilnych i-dostosowanych do osądu Kościoła”5. Jakie są możliwości
osiągnięcia tak określonego celu, czyli ewangelizacji kultur w-oparciu
o-inkulturację Ewangelii?

76

�Aby odpowiedzieć na te pytania, należałoby najpierw prześledzić
podstawy teologiczne, jakie sformułował odnośnie problematyki kultury Sobór Watykański II, a-następnie refleksję posoborową ze szczególnym uwzględnieniem kontekstu Kościoła Latynoskiego. Ze względów
na ograniczoność miejsca nie zostanie szerzej omówiona problematyka
inkulturacji ani historia ewangelizacji kultur autochtonicznych Ameryki. 500 lat ewangelizacji ludów autochtonicznych Ameryki Łacińskiej
to ciekawa, a-zarazem dramatyczna historia spotkań i-konfrontacji
pomiędzy ludami autochtonicznymi o-silnie sprecyzowanym obliczu
kulturowym, a-ewangelizatorami – w-większości przedstawicielami
kultury zachodniej.

I. Sobór Watykański II - nowe spojrzenie na kulturę
Ojcowie Soboru Watykańskiego II poszukiwali odpowiedzi na
pytanie o-nową tożsamość i-miejsce Kościoła we współczesnym świecie. Kościół został zdefiniowany jako powszechny „sakrament zbawienia”6 oraz „Lud Boży”7, który w-swej istocie jest Kościołem misyjnym, tj. Kościołem otwartym względem wszystkich narodów i-kultur:
„(...)Kościół, od początku swej historii, nauczył się wyrażać Nowinę
Chrystusową przy pomocy pojęć i-języka różnych ludów, a-ponadto
starał się objaśnić ją z-pomocą mądrości filozofów w-tym celu, aby
w-miarę możności dostosować Ewangelię do zdolności zrozumienia
przez ogół, (...)Tym bowiem sposobem rozbudza się w-każdym narodzie zdolność wyrażania Chrystusowej Nowiny po swojemu, a-zarazem
sprzyja się żywemu obcowaniu Kościoła z-różnymi kulturami”.
Temat misje dla Ojców soborowych stał się z-czasem trwania obrad
soborowych oczywistą sprawą teologiczną8. Najpełniejszym tego wyrazem jest „Dekret o-działalności misyjnej Kościoła”. Jednakże temat ten
znalazł swe potwierdzenie i-ugruntowanie również w-innych dokumentach soborowych. Wspólnym mianownikiem wszystkich wypowiedzi
soborowych odnośnie misyjności Kościoła jest stwierdzenie, że „Kościół

77

�pielgrzymujący jest misyjny ze swej natury”9, oraz że „Kościół powstał
do życia w-tym celu, aby szerząc Królestwo Boże po całej ziemi ku chwale Ojca, uczynić wszystkich ludzi uczestnikami Odkupienia i-by przez
nich skierować cały świat rzeczywiście do Chrystusa”10. Wynika z-tych
wypowiedzi, że Kościół ma obowiązek dalej prowadzić dzieło rozpoczęte
przez Jezusa Chrystusa: „działalność misyjna nie jest niczym innym i-niczym więcej, jak tylko okazywaniem planu Bożego, czyli Epifanią, i-jego
urzeczywistnieniem w-świecie w-historii świata, w-której Bóg jawnie
przez misje realizuje historię zbawienia”11. Ojcowie soborowi stwierdzili
tym samym, że zadanie głoszenia Dobrej Nowiny, czyli zadanie ewangelizacji, w-naturalny sposób jest wpisane w-samą istotę Kościoła. Sobór
dokonał też nowej oceny wzajemnych powiązań Kościoła z-innymi
religiami światowymi: „Kościół katolicki nic nie odrzuca z-tego, co w-religiach owych prawdziwe jest i-święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi
się do owych sposobów działania i-życia, do owych nakazów i-doktryn,
które chociaż w-wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i-głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy,
która oświeca wszystkich ludzi”12.
Soborowe ujęcie misji wiąże się bezpośrednio z-nowym sposobem
percepcji i-oceny problematyki kultury13. Na nowo zwrócono większą
uwagę na poszanowanie wartości kulturowych ludów ewangelizowanych:
„Jest właściwością osoby ludzkiej, że do prawdziwego i-pełnego człowieczeństwa dochodzi ona nie inaczej jak przez kulturę, to znaczy przez
kultywowanie dóbr i-wartości naturalnych. Gdziekolwiek więc chodzi
o-sprawy życia ludzkiego, tam natura i-kultura jak najściślej wiążą się
z-sobą. (...) Pomiędzy orędziem zbawienia a-kulturą ludzką istnieją wielorakie powiązania. Bóg bowiem, objawiając się ludowi swemu aż do
pełnego okazania się w-Synu Wcielonym, przemawiał stosownie do stanu
kultury właściwego epokom. Podobnie Kościół, żyjący w-ciągu wieków
w-różnych warunkach, posłużył się dorobkiem różnych kultur, ażeby
Chrystusowe orędzie zbawcze rozpowszechniać swym przepowiadaniem
wśród wszystkich narodów oraz wyjaśniać je, badać, głębiej zrozumieć
oraz lepiej wyrazić w-odprawianiu liturgii i-w-życiu wielopostaciowej

78

�społeczności wiernych”14. Tym samym Sobór Watykański II potwierdził
miejsce Kościoła we współczesnym, tj. kulturowo policentrycznym świecie i-określił jego zadania15. Jednocześnie została wyraźnie podkreślona
konieczność integracji Kościoła z-kulturami i-narodami.
Poszukując rozwiązań problemów wynikających z-doświadczeń
przeszłości, takich jak np. hipoteka kolonializmu16, eurocentryczne
spojrzenie na innych, zachodnia zarozumiałość i-pycha, amalgamat
misji i-polityki, czy neokolonializm, Sobór stworzył możliwość wypracowania nowych koncepcji eklezjologicznych (podkreślił znaczenie
Kościołów lokalnych), i-misjologicznych17. Podkreślił też konieczność
pełniejszego zaangażowania się w-dzieło ewangelizacji, jednakże bez
nieumiarkowanej, znieważającej i-gwałtownej żarliwości w-nawracaniu, zniewalaniu innych w-imię przepowiadania im Ewangelii, czy też
pełnego ciężarów sposobu praktykowania miłości Boga i-bliźniego.
Sobór wypracował nową myśl teologiczną, która miała kolosalne
znaczenie dla dzieła misyjnego. Zaprzestano bowiem akcentować i-roztrząsać sprawiedliwe sądy Boże nad poganami, a-uwagę ukierunkowano
na niezgłębione bogactwo Chrystusa - powszechną zbawczą wolę zbawienia wszystkich ludzi oraz dowartościowano na nowo zbawcze misterium paschalne. W-starym ujęciu teologicznym ocena wartości i-przydatności religii niechrześcijańskich była w-wielkim stopniu negatywna.
Nie zastanawiano się głębiej nad sensem i-wartością tychże religii. Na
pogan patrzono jak na dzikusów, czcicieli bożków, którzy nic nie wiedzą
o-Bogu. Uważano też, że jeżeli nie zostaną ochrzczeni, bezpowrotnie
będą skazani na potępienie. Na pogan (ludy ewangelizowane) patrzono
przez pryzmat filozofii i-kultury zachodniej a-przepowiadanie misyjne
prowadzone było przy założeniu, że religie te nie posiadają wartości
zbawczych18.
Jak to już zostało powiedziane wyżej, w-dokumentach soborowych
zaakcentowano konieczność poszanowania dziedzictwa kulturowego
ludów i-narodów. Kościół zdał sobie sprawę z-tego, że pełne zadanie głoszenia ludziom Ewangelii będzie możliwe dopiero wtedy, gdy będzie się
starał dotrzeć do każdego człowieka poprzez jego kulturę. Dlatego ewan-

79

�gelizacja musi się opierać na dążeniu do odnowienia dialogu pomiędzy
kulturami a-wiarą, jak to miało miejsce u-początków Kościoła. Sobór
naucza: „Niech więc wierni żyją w-najściślejszej łączności z-innymi
ludźmi swoich czasów i-starają się dokładnie uchwycić ich sposoby
myślenia i-odczuwania, znajdujące wyraz w-ich kulturze(...)”19 Zadanie to skierowane do wszystkich wiernych w-sposób szczególny dotyczy
misjonarzy, którzy winni być świadomi faktu, że włączając się w-świat
kulturowy danego ludu, stają się poniekąd współtwórcami nowej kultury. Włączenie się bowiem w-świat kultury danego ludu ma na celu
lepsze i-głębsze przekazanie orędzia o-zbawieniu: „Kościół (...) wierny
własnej tradycji i-zarazem świadomy swej uniwersalnej misji, potrafi
nawiązać łączność z-różnymi formami kultury, przez co bogacą się
zarówno sam Kościół, jak i-różne kultury”20.
Również inne cytaty z-nauczania soborowego wskazują na zaakceptowanie faktu pluralizmu kulturowego w-pracy misyjno – ewangelizacyjnej: „Dobra Nowina Chrystusowa odnawia ustawicznie życie
i-kulturę upadłego człowieka oraz zwalcza i-usuwa błędy i-zło, płynące
z-ciągle grożącego człowiekowi zwodzenia przez grzech. Nieustannie
oczyszcza i-podnosi obyczaje ludów, skarby i-przymioty ducha każdego
ludu czy wieku niejako użyźnia od wewnątrz bogactwami z-wysoka,
umacnia, uzupełnia i-naprawia w-Chrystusie”21. W-innym miejscu
czytamy: „Głosząc Ewangelię, Kościół zachęca słuchających do wierzenia i-wyznawania wiary (...). Działalnością swoją sprawia, że cokolwiek
dobrego znajduje się zasiane w-sercach i-umysłach ludzkich lub we
własnych obrządkach i-kulturach narodów, wszystko to nie tylko nie
ginie, lecz doznaje ulepszenia, wyniesienia na wyższy poziom i-pełnego
udoskonalenia na chwałę Bożą (...)”22.
Zastosowanie nauki soborowej w-praktyce misyjno – ewangelizacyjnej nie było takie łatwe i-napotykało wiele trudności. Przykładem
może być tutaj dokument roboczy komisji misyjnej CELAM z-1969
roku23. Odnośnie metod ewangelizacji w-Ameryce Łacińskiej stwierdza się w-nim, że ciągle jeszcze lekceważy się wartości kulturowe ludów
autochtonicznych, wśród których prowadzi się dzieło ewangelizacyjne.

80

�Dokument zwraca uwagę, że nie zaniedbuje się konieczności przeprowadzenia dogłębnej analizy kontekstu kulturowego, w-którym głoszona
jest ewangelia, czyli nie bierze się pod uwagę ani symboliki ani struktur
religijnych ludów ewangelizowanych. Jednocześnie dąży się do tego, aby
kontekst kulturowy życia konkretnej grupy Indian oparty na dotychczasowej religijności pogańskiej zastąpić jak najszybciej kulturą chrześcijańską o-obliczu zachodnim. Dzieje się tak głównie dlatego – stwierdza
dokument - że misjonarze przybywający z-zewnątrz nie znają kultur
autochtonicznych, lekceważą je i-oceniają je w-oparciu o-zachodnie uznane za jedynie słuszne - wartości kulturowe. Ocena dokonana przez
CELAM dotycząca sposobów ewangelizacji pod koniec lat 60-tych XX
wieku była bardzo ostra. Jednocześnie wskazywała ona na konieczność
podjęcia się wysiłku przemian i-wyzwań, przed jakimi stał ówczesny
Kościół w-Ameryce Łacińskiej, aby wejść na drogę pełniejszej realizacji nauczania soborowego: „Aby mogli [misjonarze] dawać skutecznie
świadectwo o-Chrystusie, powinni tym ludziom okazywać miłość i-szacunek, uważać się za członków społeczności ludzi, wśród których żyją,
i-brać udział w-życiu kulturalnym i-społecznym przez różne życiowe
kontakty i-zajęcia. Powinni też zżyć się z-ich narodowymi i-religijnymi tradycjami; niech z-radością i-szacunkiem odkrywają drzemiące
w-nich zarodki Słowa; (...); równocześnie zaś niech usiłują owe bogactwa rozjaśnić światłem Ewangelii, wydobywać na wierzch i-oddawać
pod władzę Boga Zbawiciela”24.

II. Posoborowe ujęcie ewangelizacji kultury
Kamieniem milowym w-rozwoju misyjnej myśli posoborowej stała
się adhortacja Pawła VI o-ewangelizacji w-świecie współczesnym „Evangeli nuntiandi” z-1975 roku. Dokument ten stał się ważnym pomostem
pomiędzy dogmatyczną wymową dekretu misyjnego „Ad gentes”
(z-1965 roku) a-późniejszą encykliką misyjną „Redemptoris missio”
Jana Pawła z-7 grudnia 1990 roku25.

81

�W-porównaniu z-dokumentami soborowymi daje się tu wyraźnie
zauważyć, że akcent został przesunięty z-pojęcia misji ku ewangelizacji26.
Paweł VI tak określił zadanie Kościoła: „Obowiązek ewangelizacji należy
uważać, za łaskę i-właściwe powołanie Kościoła; wyraża on najprawdziwszą jego właściwość. Kościół jest dla ewangelizacji, czyli po to, aby głosił
i-nauczał słowa Bożego”27. Tak więc, ewangelizacja to głoszenie Dobrej
Nowiny o-odkupieniu przez Jezusa Chrystusa, skierowanej do ludzi
dobrej woli, aby mogli w-Niego wierzyć i-aby współtworzyli wspólnotę
z-wszystkimi ludźmi wierzącymi w-Chrystusa. W-„Evangeli nuntiandi” połączona została w-jedną organiczną całość problematyka kultury
z-głównym zadaniem Kościoła, jakim jest ewangelizacja.
Odnośnie problematyki ze styku przeszłości i-przyszłości ewangelizacji, czyli błędów popełnionych w-historii ewangelizacji i-nowych priorytetów oceny i-dowartościowania kultur, adhortacja Pawła VI wskazuje,
że „sposoby ewangelizowania zmieniają się w-zależności od okoliczności czasu, miejsca i-kultury ludzi. Te różnice domagają się od nas ich
odkrycia i-przystosowania”28. W-innym miejscu Paweł VI stwierdza, że
„Ewangelia, a-zatem i-ewangelizacja, nie mogą być utożsamiane z-jakąś
kulturą, bo niezależnie są od wszystkich kultur. Niemniej Królestwo,
głoszone w-Ewangelii, wprowadzają w-życie ludzkie, ci którzy przynależą do swojej określonej kultury, i-w-budowaniu tego Królestwa muszą
korzystać z-pewnych elementów kultury i-kultur ludzkich. Chociaż
Ewangelia i-ewangelizacja nie należą właściwie do żadnej z-kultur, to
jednak nie znaczy, że nie mogą się z-nimi łączyć, ale wręcz przeciwnie,
zdolne są je przenikać, nie oddając się w-służbę żadnej z-nich”29. Jak
bardzo doceniono potrzebę kontekstualizacji Dobrej Nowiny, świadczy
stwierdzenie: „ewangelizacja wiele traci na swej mocy i-wpływie, jeśli nie
uwzględnia charakteru ludzi, do których się zwraca, jeśli nie posługuje
się ich językiem, znakami i-obrazami, jeśli nie odpowiada na stawiane
przez nich pytania, jeśli wreszcie nie dotyczy i-nie porusza ich rzeczywistego sposobu życia”30. Takie właśnie ujęcie tychże problemów jest
odbiciem i-rozwinięciem nauki soborowej, która wskazuje na konieczność adekwatnego przedstawienia nauki o-Objawieniu i-wartościach

82

�chrześcijańskich w-rodzimych tradycjach, w-rodzimym języku, w-oparciu o-wartości kultury danego ludu: „Kościoły partykularne, głęboko
zmieszane nie tylko z-ludźmi, ale także z-ich pragnieniami, bogactwami
i-ograniczeniami, z-ich sposobami modlenia się, kochania, patrzenia na
życie i-świat – co wszystko wyróżnia daną społeczność ludzką – powinny przyswoić sobie trzon ewangelizacyjnego orędzia i-bez najmniejszej
zmiany zasadniczej jego prawdy przełożyć je na język zrozumiały dla
miejscowych ludzi, a-potem je w-tym języku głosić. Przekładu trzeba
dokonywać z-rozwagą i-powagą, z-szacunkiem i-znajomością, jak tego
sama rzecz wymaga, przede wszystkim w-dziedzinie formuł liturgicznych, katechezy, określeń teologicznych, drugorzędnych struktur kościelnych i-posług duchowych. Język, o-jakim tu mowa, należy brać nie tylko
w-znaczeniu semantycznym, czyli literackim, ile raczej uwydatniającym
sens antropologiczny i-doktrynalny przedmiotu”31. Zadanie Kościoła,
czyli ewangelizacja wszystkich kultur i-ludów, nie jest przedsięwzięciem
jednorazowym, ograniczonym przez limit czasowy albo przez cel, który
należałoby względnie szybko osiągnąć, pomijając przez to pewne istotne
dla ewangelizacji poszczególnych kultur etapy: „Należy ewangelizować
– i-to nie od zewnątrz, jakby się dodawało jakąś ozdobę czy kolor, ale
od wewnątrz, od centrum życiowego i-korzeni życia – czyli należy przepajać Ewangelią kultury, a-także kulturę człowieka, w-najszerszym i-najpełniejszym znaczeniu, jakie te wyrazy mają w-Konstytucji Gaudium et
spes, gdzie zawsze wychodzi się od osoby ludzkiej i-zawsze zwraca się do
związków między osobami oraz do ich łączności z-Bogiem”32.

III. Ewangelizacja kultur w nauczaniu Jana Pawła II
Problematyka wzajemnych zależności pomiędzy Ewangelią a-kulturami stała się przedmiotem bardzo bogatej refleksji teologicznej
i-pastoralnej, która znalazła miejsce w-wielu dokumentach Kościoła
z-okresu pontyfikatu Jana Pawła II33. Encyklika „Redemptoris missio” Jana Pawła II jest w-istocie swojej kontynuacją nauki Soboru

83

�Watykańskiego II w-odniesieniu do działalności misyjnej i-jednocześnie dalszym rozwinięciem nauczania Pawła VI34. Papież porusza
tu temat ewangelizacji kultur, formułując swoje przesłanie w-formie
prośby: „Narody wszystkie, otwórzcie drzwi Chrystusowi! Jego Ewangelia niczego nie odbiera wolności człowieka, należnemu poszanowaniu kultur, ani temu, co dobre w-każdej religii”35. Właśnie takie podejście do problematyki na styku ewangelizacji i-kultur stało się możliwe
dopiero po zmianie oceny, jakiej dokonał Sobór Watykański II odnośnie obecności Kościoła we współczesnym świecie, gdzie podniesiono
do rangi priorytetu szacunek dla innych religii: „Kościół zwraca się do
człowieka w-pełnym poszanowaniu jego wolności: misja nie uszczupla wolności, ale działa na jej korzyść. Kościół proponuje, niczego nie
narzuca: szanuje ludzi i-kultury, zatrzymuje się przed sanktuarium
sumienia”36. Ten sam wymóg zawarty jest również w-encyklice
„Redemptor hominis”: „Zbliżamy się równocześnie do wszystkich
kultur, światopoglądów, do wszystkich ludzi dobrej woli. Zbliżamy się
z-tą czcią i-poszanowaniem, jakie od czasów apostolskich stanowiły
o-postawie misyjnej i-misjonarskiej. (...) Postawa misyjna i-misjonarska zaczyna się zawsze w-poczuciu głębokiego szacunku dla tego, co
w-człowieku się kryje (J-2,25), dla tego, co już on sam w-głębi swojego
ducha wypracował z-zakresie spraw najgłębszych i-najważniejszych
– szacunku dla tego, co już w-nim zdziałał ten Duch, który tchnie tam,
gdzie chce (J-3,8). Misja nie jest nigdy burzeniem, ale nawiązywaniem
i-nowym budowaniem, choć praktyka nie zawsze odpowiadała temu
wzniosłemu ideałowi”37.
Przy pozytywnym spojrzeniu na kultury jako takie, stało się możliwe ich dowartościowanie oraz określenie ich miejsca i-roli w-Kościele:
„Odtąd (...) Kościół otwiera szeroko swe drzwi i-staje się domem, do którego wszyscy mogą wejść i-czuć się u-siebie, zachowując własną kulturę
i-własne tradycje, byleby nie sprzeciwiały się one Ewangelii”38. Ewangelizacja winna zmierzać ku promowaniu wolności człowieka, ponieważ:
„Stosunek Kościoła do innych religii określony jest przez podwójny
szacunek: szacunek dla człowieka w-jego poszukiwaniu odpowiedzi

84

�na najgłębsze pytania życia i-szacunek dla działania Ducha w-człowieku”39. Dlatego tak ważnym jest, aby spojrzenie na kultury dokonywało
się według kryteriów Ewangelii. Kultury, pośród których prowadzona
jest ewangelizacja, muszą być poddane krytycznej ocenie w-świetle
wartości ewangelicznych. Efektem takiego krytycznego spojrzenia
– rozróżnienia winna być ocena aksjologiczna aspektów pozytywnych
i-negatywnych danej kultury. Dokument z-Santo Domingo wyraża to
słowami: „(...) dzięki wcieleniu, Chrystus złączył się w-naturalny sposób z-człowiekiem. (...) Jezus Chrystus wchodzi w-samo serce ludzkości
i-zaprasza wszystkie kultury, aby pozwoliły dopełnić i-dowartościować
to wszystko, co w-nich dobre, a-oczyścić to, co w-nich naznaczone jest
grzechem”40.
Ewangelizacja kultur wymusza niejako dogłębne rozeznanie się
w-gamie wartości proponowanych przez poszczególne kultury tak aby,
z-jednej strony okazać szacunek i-wzmocnić to, co w-nich pozytywne,
ale jednocześnie wyeliminować to wszystko, co nie prowadzi ku prawdziwej wolności: „Kościół proponując Dobrą Nowinę, wypomina i-koryguje grzech zawarty w-kulturach, oczyszcza i-usuwa antywartości.
W-ten sposób dochodzi do krytyki kultury. Odwrotną stroną przepowiadania królestwa Bożego jest krytyka idoli, czyli wartości wynoszonych na poziom bałwanów – wartości, które w-gruncie rzeczy nie są
wartościami, ale które kultura przyjmuje jako wartości absolutne”41.
W-innym miejscu, dokument z-Puebla wskazuje, że „Kościół w-Ameryce Łacińskiej pragnie podjąć się na nowo, z-tym większym zapałem
ewangelizacji kultury ludów i-różnorodnych grup etnicznych, aby na
nowo zakiełkowała, odżyła wiara ewangeliczna i-aby stała się fundamentem wspólnoty, była zaczynem ku powstaniu takich nowych form
sprawiedliwości i-integracji, które by respektowały poszczególne nacje
partykularne (...), ale też promowały rozwój własnych kultur, zdolnych
przyjąć na swój własny sposób nowe rysy współczesności”42.
Celem wysiłków Kościoła jest zatem, aby Ewangelia przenikała do
kultury43, co ułatwi każdemu człowiekowi osobiste spotkanie z-Chrystusem i-ukaże mu Go jako wzór życia: „Poprzez radykale włączenie

85

�się w-Chrystusa poprzez chrzest św. wierni zobowiązują się dokonywać
wysiłków, aby wiara w-swej całości przepowiadana, dogłębnie przemyślana, i-przeżywana stała się kulturą. Tak wiec, można mówić o-kulturze
chrześcijańskiej, kiedy poczucie wspólnotowe danego ludu zostało tak
całkowicie przeniknięte, że przekaz ewangeliczny stał się podstawą myślenia, fundamentalnych pryncypiów życiowych, kryteriów oceny i-norm
postępowania”44. Ewangelia bowiem winna przeniknąć wszystkie struktury kulturowe danego ludu, tj. jego sposoby myślenia, normy postępowania, używane środki wyrazu, ekspresji. W-Brazylii, przemawiając
do przedstawicieli świata kultury, Jan Paweł II powiedział: „Kultura,
kształtowanie człowieka we wszystkich jego możliwościach i-formach
wyrazu, nie odnosi się jedynie do jego sposobu myślenia i-działania,
lecz również do świadomości. (...) Tworzyć kulturę znaczy nadać człowiekowi, każdemu z-osobna i-całej wspólnocie ludzkiej, wymiar ludzki
i-Boski oraz proponować i-głosić mu to człowieczeństwo i-tę Boskość,
które promieniują z-Człowieka doskonałego: Odkupiciela, Jezusa Chrystusa”45.
Wobec powyżej przedstawionych aspektów nauczania Kościoła
odnośnie ewangelizacji kultur rodzi się pytanie, jak w-konkretnej rzeczywistości kulturowej danego ludu, czy narodu, miałoby wyglądać
wzajemnie przenikanie się Ewangelii i-kultury tak, aby tajemnica Boga
została w-owym kontekście kulturowym objawiona i-skutecznie przybliżona. Warto w-tym miejscu też przypomnieć słowa Papieża odnośnie wzajemnych zależności Ewangelii i-kultur: „Nie utożsamiając się
z-żadną z-kultur, Ewangelia winna je inspirować, aby w-ten sposób
przekształcać je od wewnątrz i-wzbogacać chrześcijańskimi wartościami, których źródłem jest wiara. W-istocie rzeczy, ewangelizacja kultury
stanowi najgłębszą i-najbardziej integralną formę ewangelizacji społeczeństwa, ponieważ dzięki niej orędzie Chrystusa przenika świadomość
ludzi i-znajduje odzwierciedlenie w-etosie narodu, w-jego postawie
wobec najważniejszych spraw”46. Dokumenty końcowe z-Puebla tak
określają ową zależność: „Kościół przepowiadając Ewangelię wciela się
w-kultury ludów, które przyjmują wiarę. Dochodzi tutaj więc nie tyle

86

�do utożsamiania się z-nimi, ale raczej do ścisłego z-nią powiązania
(...)Kościół nie identyfikuje się z-kulturą, ale jest z-nią mocno związany.
W-efekcie, wiara przekazywana przez Kościół jest przeżywana w-oparciu o-konkretną kulturę”47. Dalej czytamy: „Kultury nie są obszarem
pustym, jakoby pozbawionym jakichkolwiek autentycznych wartości.
Ewangelizacja Kościoła nie jest procesem destrukcyjnym, ale raczej
o-charakterze konsolidacji i-wzmocnienia pozytywnych wartości, czy
uczestniczeniem we wzroście ziaren Słowa obecnych w-kulturze” (EN
20)48. W-Gwatemali Jan Paweł II kierując swoje słowa do ludności
autochtonicznej, zapewnił, że: „Kościół przedstawia wam zbawcze
orędzie Chrystusa w-duchu głębokiego szacunku i-miłości. Jest on
w-pełni świadom tego, iż głosząc Ewangelię, musi wcielać się w-narody
przyjmujące wiarę i-przyjmować ich kultury. Wasze tubylcze kultury są
bogactwem ludów, są skutecznym środkiem przekazywania wiary, wyrazem waszych stosunków z-Bogiem, z-ludźmi i-ze światem. Zasługują
więc na największą cześć, szacunek, sympatię i-poparcie ze strony całej
ludzkości”49.
Jak to już zostało zaznaczone wyżej, dokumenty soborowe podkreślają różnorodność kultur oraz fakt, iż konkretna kultura obejmuje
całego człowieka, jego środowisko życia i-wyraża tym samym jego
niepowtarzalną tożsamość50. Jan Paweł II rozwinął tę myśl w-Brazylii:
„Miejscem spotkania Kościoła i-kultury jest świat, a-w-nim człowiek
– byt-w-świecie, rozwijający się z-jednej strony przez słowo i-łaskę Bożą
dzięki Kościołowi, a-z-drugiej – przez samego człowieka z-jego wszystkimi zasobami duchowymi i-materialnymi dzięki kulturze. (...) Humanizacja, czyli rozwój człowieka, dokonuje się we wszystkich dziedzinach
rzeczywistości, w-której człowiek jest usytuowany i-się sytuuje: w-jego
duchowości i-cielesności, we wszechświecie, w-społeczności ludzkiej
i-Boskiej. Chodzi o-rozwój harmonijny, w-którym wszystkie strefy
składające się na bycie człowiekiem są ze sobą powiązane; kultura dotyczy nie tylko ducha i-nie tylko ciała, podobnie jak nie wiąże się tylko
z-tym, co indywidualne, społeczne czy uniwersalne. (...) Zasadniczym
zadaniem kultury jest kształtować byt człowieka i-dostarczać mu dóbr

87

�niezbędnych do rozwoju jego życia indywidualnego i-społecznego”51.

IV. Nowe określenie kultury
Istnieje wiele definicji w-odniesieniu do kultury. Jedna z-nich charakteryzuje kulturę w-następujący sposób: „Kultura, rzeczywista treść
życia społecznego, przeżywana w-danym środowisku, przedstawia to,
co czym ludzie są, co robią oraz wartości społeczne, które oni w-swoim
świecie cenią”52. Pojecie kultury, jakie zostało wypracowane w-oparciu
o-naukę Soboru Watykańskiego II, opiera się na rozumieniu kultury
nie jako wielkości stałej, niezmiennej, lecz jako rzeczywistości dynamicznej53: „Kultura formuje się i-przemienia na bazie doświadczenia
historycznego i-życiowego ludów. Jest przekazywana za pomocą tradycji. Człowiek rodzi się i-rozwija się na łonie konkretnej społeczności,
uwarunkowanej i-ubogaconej własną kulturą – otrzymuje ją, twórczo
modyfikuje i-przekazuje dalej. Kultura jest rzeczywistością historyczną
i-socjalną”54. Z-takiego ujęcia kultury wynika, że podlega ona ciągłej
transformacji55. W-ogólnym znaczeniu bowiem – według nauki soborowej – „kultura oznacza wszystko, czym człowiek doskonali i-rozwija wielorakie uzdolnienia swego ducha i-ciała. Z-różnego bowiem
sposobu używania rzeczy, wykonywania pracy i-wypowiadania się,
pielęgnowania religii i-kształtowania obyczajów, stanowienia praw
i-instytucji prawnych, rozwijania nauk i-sztuk oraz kultywowania piękna powstają różne, wspólne warunki życia i-różne formy układu dóbr
życiowych”56.
Temat kultur pojawia się wielokrotnie w-dokumentach końcowych
konferencji CELAM w-Puebla: „Kultura jest kreatywną aktywnością
człowieka, który odpowiada na powołanie ze strony Boga, na prośbę,
aby ulepszał całe stworzenia”57. Dokument z-Santo Domingo mówi
natomiast: „Kultura rodzi się z-nakazu Boga: rozmnażajcie się i-czyńcie
sobie ziemie poddaną (Gen 1, 28-30). W-tej formie kultura jest wyrazem gospodarzenia i-tego wszystkiego co ludzkie w-relacji szacunku do

88

�natury i-na poziomie wspólnoty ludów. Jezus Chrystus we wcieleniu
przyjmuje i-wyraża wszystko co ludzkie z-wyjątkiem grzechu. Tak więc
Słowo Boże wchodzi w-kulturę a-Jezus Chrystus jest miarą wszystkiego
co ludzkie, a-przez to też jego kultury. On, który wcielił się w-kulturę
swego narodu, przynosi ze sobą dla każdej kultury dar oczyszczenia
i-dopełnienia. Wszystkie wartości i-wyrazy kulturowe, które są godne
Chrystusa, dowartościowują to, co jest autentycznie ludzkie”58.
Z-tego względu Kościół zwraca uwagę na fakt, że działalność ewangelizacyjno - misyjna winna opierać się na wysiłku ciągłego odkrywania, przyswajania sobie, opracowywania historycznego, etnologicznego
i-teologicznego wszystkich elementów kulturowych konkretnego ludu
ewangelizowanego: „Wynika stąd, że kultura ludzka z-konieczności ma
aspekt historyczny i-społeczny oraz że wyraz kultura przybiera nieraz
znaczenie socjologiczne oraz etnologiczne (...)”59. Kultury mogą się
rozwijać w-różnorodnych środowiskach geograficznych, epokach historycznych. Dlatego każda kultura jest fenomenem o-komponentach historycznych60 i-geograficznych. Kultury nie tworzy pojedynczy człowiek
tylko grupa ludzi, która jest podmiotem kultury: „Kultura formuje się
i-przemienia na bazie doświadczenia historycznego i-życiowego ludów.
Jest przekazywana za pomocą tradycji. Człowiek rodzi się i-rozwija się
na łonie konkretnej społeczności, uwarunkowanej i-ubogaconej własną
kulturą – otrzymuje ją, twórczo modyfikuje i-przekazuje dalej. Kultura
jest rzeczywistością historyczną i-socjalną”61. Każdy naród ma własne
sposoby wyrażania swoich uzdolnień przejawiających się na płaszczyźnie kultury materialnej, duchowej i-umysłowej. Dlatego L. Luzbetak
proponuje dla celów antropologii misyjnej model kultury określony
jako „dynamiczny system społecznie osiągalnych i-społecznie podzielanych idei, zgodnie z-którymi wzajemnie oddziałująca grupa ludzi
adaptuje się do swego fizycznego, społecznego i-ideacyjnego środowiska”62. Ten sam autor pisze, iż „kultury są jak kłębki splątanych nici.
Jedna nić przedstawia wymiar ekonomiczny, inna instytucje społeczne,
jeszcze inna wzorce estetyczne i-religijne. Owe sploty tworzą w-różnych
miejscach węzły, mniej lub bardziej zaciśnięte. By rozsupłać jeden węzeł

89

�i-rozplatać nić, należy dobrze się przyjrzeć całemu kłębkowi. I-jak nie
ma dwóch takich samych kłębków, tak nie ma dwóch takich samych
kultur”63.
Tak więc z-chrześcijańskiego punktu widzenia ważne jest holistyczne spojrzenie na kulturę. Poznać kulturę oznacza świadomie zobaczyć
i-połączyć w-jedną całość poszczególne elementy danej kultury oraz ich
wzajemne relacje. Jest to umiejętność wsłuchiwania się w-pytania i-odpowiedzi, które stawiają i-których udzielają członkowie danej kultury,
a-zarazem dążenie do tego aby zrozumieć nadzieje i-radości, którymi
oni żyją. Kościół ma wykonać „zwrot ku człowiekowi, ku jego rzeczywistym problemom, ku jego nadziejom i-cierpieniom, osiągnięciom
i-upadkom, co sprawia, że Kościół sam jako ciało, jako organizm, jako
jedność społeczna doznaje tych samych Bożych impulsów, tych świateł
i-mocy Ducha, które idą od Chrystusa ukrzyżowanego i-zmartwychwstałego – i-przez to właśnie żyje swoim własnym życiem”64. Każda
grupa tworzy na swoje potrzeby pewne schematy, obrazy, rytuały, które
pomagają członkom danej kultury określić siebie samego i-wyznaczyć
granice swojej tożsamości – odrębności od innych: „Każdy człowiek,
każdy naród, każda kultura i-cywilizacja mają swoją role do wypełnienia i-swoje miejsce w-tajemniczym planie Boga i-w-powszechnej historii zbawienia”65. Wynika z-tego, że kultury trzeba się uczyć. Jest ona
przekazywana z-pokolenia na pokolenia, a-nowi członkowie muszą ją
poznawać, tj. uczyć się odpowiedzi, które daje im ich własna kultura66.
Rodzi się tutaj potrzeba, a-zarazem konieczność hermeneutycznego
poznania kultury.
Dlatego tak ważne w-dziele ewangelizacji wydaje się dogłębne poznanie poszczególnych zwyczajów, praktyk, wartości, norm, wierzeń, praw,
tradycji, instytucji, rytuałów, języka, sztuki, itd.. Uwzględnienie wszystkich tych elementów przybliża do lepszego poznania i-dogłębnego
zrozumienia konkretnego człowieka, któremu głoszona jest Ewangelia:
„Kultura w-pełnym tego słowa znaczeniu jest pojęciem bardzo obszernym: człowiek stanowi zarazem jej centrum, podmiot i-przedmiot.
Obejmuje ona wszystkie jego możliwości i-zdolności w-wymiarze indy-

90

�widualnym i-społecznym”67. Na środowisko życia ludu ewangelizowanego należy spojrzeć w-jego aspekcie historycznym, geograficznym,
socjologicznym, a-nawet politycznym. Są to bowiem wszystkie elementy, które doprowadziły do takiego a-nie innego kształtu kultury, i-ciągle
ją na nowo kształtują i-determinują.
Wyżej zostało już powiedziane, że kultura nie jest tworem statycznym, oraz że Ewangelia winna stawać się kulturą: „Przed całym Kościołem staje zadanie głębokiego przemyślenia i-zaangażowania, by nowa
kultura, która się rodzi, została na wskroś przeniknięta Ewangelią”68.
Oznacza to, że Ewangelia może wpływać na przemiany kulturowe,
a-tym samym nadawać konkretnej kulturze nowy kształt69. W-procesie ewangelizacji kultur chodziłoby o-to, aby z-całym szacunkiem do
wartości kulturowych danego ludu, nie niszcząc tego, co wartościowe
i-zgodne z-Ewangelią, taktownie wyeliminować to wszystko, co jest
nie do pogodzenia z-wartościami ewangelicznymi. W-sposób wyraźny
i-bezpośredni wyraził tę myśl Jan Paweł II, przemawiając do ludności
autochtonicznej w-Gwatemali: „Kościół jednakże nie tylko szanuje
i-ewangelizuje narody i-kultury, ale też bierze na siebie rolę obrońcy
autentycznych wartości kulturowych każdej grupy etnicznej. (...) Dlatego właśnie, spełniając swój obowiązek głoszenia Ewangelii, Kościół
pragnie być przy was i-wyrażać potępienie, gdy gwałcona jest wasza godność istot ludzkich i-dzieci Bożych”70. Na innym miejscu Jan Paweł II
mówi o-konieczności „ewangelicznego rozeznania” w-pracy ewangelizacyjnej: „ewangeliczne rozeznanie najbardziej rozpowszechnionych wartości, postaw i-zachowań, oraz że niezbędne jest dążenie – wspomagane
szczególnego rodzaju wrażliwością - (...) by wartości chrześcijańskie
mogły przenikać różne sfery kultury, oczyszczając je, jeśli to konieczne,
i-przygotowując grunt dla rozwoju kultury chrześcijańskiej, która odnowi, rozszerzy i-uporządkuje tradycyjne wartości (...)”71.
Kroczenie drogą ewangelizacji kultur wymaga pokory – naucza Jan
Paweł II - a-także krytycznego spojrzenia oraz autentycznego zaangażowania: „Nie utożsamiając się z-żadną z-kultur, Ewangelia winna je
inspirować, aby w-ten sposób przekształcać je od wewnątrz i-wzbo-

91

�gacać chrześcijańskimi wartościami, których źródłem jest wiara.
W-istocie rzeczy, ewangelizacja kultur stanowi najgłębszą i-najbardziej
integralną formę ewangelizacji społeczeństwa, ponieważ dzięki niej
orędzie Chrystusa przenika świadomość ludzi i-znajduje odzwierciedlenie w-etosie narodu, w-jego postawie wobec najważniejszych spraw,
w-jego instytucjach i-wszystkich strukturach. (...)Także cały Kościół
poświęca wiele uwagi tej ważnej dziedzinie, jako że nowa ewangelizacja
powinna rzutować na kulturę jutra, na każdą kulturę, w-tym także na
kultury tubylcze (...). Głoszenie Chrystusa we wszystkich kulturach to
najważniejsza troska Kościoła i-przedmiot jego misji. W-naszej epoce
wymaga to przede wszystkim świadomości, że to kultury są rzeczywistością, którą pragniemy ewangelizować, a-następnie stworzenia nowego typu współpracy między wszystkimi odpowiedzialnymi za dzieło
ewangelizacji”72.

V. Miejsce kultur autochtonicznych w Kościele latynoskim
Pięćsetletnią historię ewangelizacji Ameryki Łacińskiej można oceniać według różnorodnych kryteriów. Jednym z-nich jest stosunek
Kościoła do kultur autochtonicznych. Według współczesnej nauki
Kościoła dzieło ewangelizacji winno rozpoczynać się od dogłębnego
poznania danej kultury. Trzeba przebijać się przez otoczkę elementów
folklorystycznych, aby dotrzeć do jądra gnoseologicznego i-aksjologicznego danej kultury. Dlatego Jan Paweł II przypominał wszystkim zaangażowanym w-pracę ewangelizacyjną w-Ameryce Łacińskiej: „szczególną
uwagę musicie tu poświęcić kulturom indiańskim i-afroamerykańskim,
przejmując i-uwypuklając to wszystko, co w-nich jest naprawdę ludzkie
i-co czyni świat bardziej ludzkim. Ich koncepcje życia, uznająca świętość
ludzkiej istoty, ich głęboki szacunek dla natury, pokora i-prostota to
wartości, które powinny pobudzić do wysiłku autentycznego ewangelizowania kultury, tak by sprzyjała ona postępowi i-prowadziła zawsze
do oddawania czci Bogu w-duchu i-w-prawdzie (J-4,23)”73. Natomiast

92

�ludność autochtoniczną Papież zachęca: „Kościół zachęca rdzennych
mieszkańców Ameryki, by w-poczuciu uzasadnionej dumy zachowywali
i-rozwijali kulturę swoich narodów: zdrowe tradycje i-obyczaje, język
i-własny system wartości. Broniąc swojej tożsamości, nie tylko korzystacie z-należnego wam prawa, ale spełniacie też obowiązek przekazania
waszej kultury przyszłym pokoleniom, przez co wzbogacacie całe społeczeństwo. (...) Ochrona i-poszanowanie kultur oraz wykorzystanie ich
pozytywnych wartości nie oznacza oczywiście, ze Kościół wyrzeka się
swej misji, która polega na uszlachetnieniu obyczajów przez odrzucenie
wszystkiego, co się sprzeciwia moralności ewangelicznej”74.
Omawiając pokrótce temat miejsca kultur autochtonicznych w-Kościele w-aspekcie historycznym nie można nie wspomnieć szlachetnych
chęci i-wielkiego wysiłku włożonego przez ewangelizatorów pierwszych
dekad ewangelizacji, tzw. Nowego Świata. Należałoby wspomnieć tutaj
o-wielkim zaangażowaniu misjonarzy z-zakonu Franciszkanów, Dominikanów oraz Jezuitów. W-ich metodach pracy misyjnej akcent został
położony na studiowanie i-poznawanie kultur, naukę języków ludów
autochtonicznych i-posługiwanie się nimi w-pracy ewangelizacyjnej.
Zakładano szkoły językowe z-myślą o-nowych misjonarzach, tłumaczono na języki ludów ewangelizowanych katechizmy, wydawano w-tych
językach pomoce katechetyczne i-homiletyczne. Wspaniałym przykładem umiejętności wykorzystania wartości kulturowych ludności
autochtonicznej jest muzyka baroku misyjnego tworzona w-redukcjach
jezuickich.
Obok wielu wspaniałych osiągnięć na płaszczyźnie ewangelizacji
ludów autochtonicznych trzeba jednak zauważyć, że ludy te ze swoją
wielką różnorodnością kulturową niestety przez długi czas nie były
dla Kościoła wyzwaniem, jakiemu musiałby stawić czoła. Ich miejsce
w-Kościele można określić jako problem, z-którym należałoby się jak
najskuteczniej uporać. Dokonywało się to w-oparciu o-kryteria kolejnych epok historycznych, czego najbardziej drastycznym przykładem
była praktyka zwalczania bałwochwalstwa w-Meksyku i-w-Andach.
Okres konkwisty i-kolonii (XVI – XVIII w.) można by zatem ocenić

93

�jako czas nieobecności kulturowej ludów autochtonicznych w-Kościele. Sytuacja ta zmieniła się radykalnie w-drugiej połowie XX wieku.
Wzrosło zainteresowanie kulturami autochtonicznymi ze strony społeczeństw narodowych, również Kościoła. Z-przemianami tymi wiąże się
też problem mitologizacji i-ideologizacji pewnych wartości lub form
kulturowych ludów autochtonicznych według doraźnych potrzeb lub
zainteresowań.
Zainteresowanie sprawami kultur autochtonicznych ogranicza się
nierzadko do powierzchownego zafascynowania i-podkreślania jedynie pewnych wybranych aspektów kulturowych. Jednocześnie pomija
inne istotne elementy i-uwarunkowania konkretnej kultury. Z-wielką
krytyką spotkała się np. powierzchowna adaptacja, jaka miała miejsce
między innymi w-świecie andyjskim. Często przytaczanym przykładem
jest praktyka z-lat 70-tych XX wieku, kiedy to masowo rezygnowano
z-ornatów rzymskich i-zastępowano je andyjskimi poncho, a-na ołtarze
kładziono wielokolorowe andyjskie koce i-na tym zazwyczaj adaptacja
się kończyła. Inne aspekty kultur andyjskich, np. konieczność poznania
i-posługiwania się językami ludności ewangelizowanej, były pomijane
albo lekceważone.
Innym przykładem wyzwań z-zakresu problematyki ewangelizacji
kultur ostatnich lat jest teología-india. Przedstawiciele nurtu teologii
indiańskiej dążą do odkrycia i-opracowywania teologicznych bogactw
zawartych w-teologiach poszczególnych kultur. Nurt ten wnosi wiele
cennych myśli i-opracowań do nauczania Kościoła. Całemu temu procesowi towarzyszą jednak liczne napięcia. Tak po stronie przedstawicieli
i-orędowników „teologia india”, jak i-po stronie reprezentantów oficjalnej teologii Kościoła. Pojawia się zarzut, że ich refleksja w-sposób mało
adekwatny uwzględnia konkretne wyzwania czasu i-miejsca, że jest ahistoryczna albo jest przeideologizowana. Refleksji „teología-india” można by też zarzucić w-niektórych przypadkach agresywne, gorączkowe,
często zbyt pochopne dążenie do ustalania nowych prawd, zasad postępowania, wprowadzania nowych praw w-moralności i-etyce, czy praktykowania nowych form w-liturgii. Niestety, często brakuje miejsca na

94

�bardziej dogłębną analizę i-wyważoną refleksję, w-której przeważałby
pragmatyzm i-populizm. W-wymiarze ogólnospołecznym namacalnym
przejawem owych tendencji jest komercjalizacja własnego dziedzictwa
kulturowego75.
W-wyniku przemian posoborowych – jak to zostało już powiedziane - Kościół zmienił radykalnie swój stosunek do kultur autochtonicznych. Zaczął je postrzegać jako wyzwanie, a-nie jako zagrożenie. Jan
Paweł II osobiście zaangażował się – jak sam to określił w-Meksyku
– w-udzielenie poparcia ludom autochtonicznym do samostanowienia: „Pragnę, aby moja obecna podróż była przede wszystkim świętem
waszej wiary, by (...) wyrażała uznanie waszej tożsamości kulturowej
i-chrześcijańskiej. Moja obecność wśród was ma też oznaczać zdecydowane poparcie dla waszego prawa do przestrzeni kulturowej, życiowej
i-społecznej – jako jednostek i-jako społeczności etnicznych. Bracia
i-siostry, jako pierwotni mieszkańcy Ameryki nosicie w-sobie bogate
dziedzictwo ludzkiej mądrości, a-zarazem jesteście depozytariuszami
nadziei waszych ludów na lepszą przyszłość. Kościół ze swej strony
otwarcie głosi prawo każdego chrześcijanina do własnego dziedzictwa
kulturowego, jest ono bowiem nieodłącznie związane z-jego godnością
człowieka i-dziecka Bożego. Wasze dziedzictwo, ze względu na zawarte
w-nim autentyczne wartości prawdy, dobra i-piękna, zasługuje na uznanie i-szacunek. Niestety, trzeba jednak stwierdzić, że nie zawsze umiano
w-pełni docenić bogactwa waszych kultur, nie szanowano też waszych
praw jako jednostek i-jako społeczności. Mroki grzechu ogarnęły także
Amerykę, czego przejawem było zniszczenie wielu wytworów waszej
sztuki i-kultury oraz przemoc, której wielokrotnie padaliście ofiarą.
Kościół nie zaprzestaje wysiłków, by wpoić wszystkim swoim synom
umiłowanie różnorodności kulturowej, która jest przejawem prawdziwie katolickiej – co oznacza uniwersalnej – tożsamości Ludu Bożego.
Świadomi tej prawdy biskupi, zgromadzeni w-Santo Domingo na IV
Konferencji Ogólnej Episkopatu Ameryki Łacińskiej, zobowiązali się
do skutecznego przeciwdziałania polityce, która chce doprowadzić do stopniowego zaniku kultur tubylczych poprzez przymusową integrację Indian,

95

�lub przeciwnie – przez ich marginalizację i-zepchnięcie na pobocze życia
narodowego” (n. 251)76.
Tym samym Kościół Latynoski stanął przed trudnym zadaniem samookreślenia się i-wyznaczenia lokalnym kulturom autochtonicznym miejsca w-procesie „indigenizacji Kościoła” - stawania się Kościołem o-obliczu autochtonicznym77. Po długich wiekach ignorowania i-nierzadko
zwalczania tego, co indiańskie jako synonimu tego, co głupie, brudne,
prostackie, niegodne człowieka cywilizowanego itd., zaczęto patrzeć na
kulturę autochtonów inaczej. Ta ogólna tendencja pozytywnego spojrzenia na kultury autochtoniczne spowodowała odważne utożsamianie się
przez wielu autochtonów ze swoją własną tradycją. Konsekwencją tego
procesu jest coraz głośniejsze artykułowanie swoich potrzeb, dążenie do
przemian oraz krytyka historii i-teraźniejszości. Krytyce tej jest poddawany cały system polityczny, ekonomiczny, jak również religijny, w-tym
także rola i-miejsce Kościoła katolickiego.
Odnajdywanie na nowo przez ludy autochtoniczne swojej tożsamości we współczesnym społeczeństwie i-Kościele jest bolesne, ale i-twórcze. Poszczególne Kościoły lokalne uczestniczą w-tych przemianach
w-sposób aktywny. Kierunek tych przemian jest omawiany i-wyznaczany w-dokumentach CELAM-u-dla całego Kościoła Latynoskiego, jak
również w-dokumentach poszczególnych Kościołów lokalnych. W-dokumentach tych podkreśla się konieczność takich przemian i-wypracowania takich metod ewangelizacyjnych, aby autochtoni zachowując
swoją tożsamość kulturową, równocześnie ubogacali swoimi wartościami Kościół lokalny, a-przez to Kościół powszechny. Kościół Latynoski
podjął się wyzwania nowego samookreślenia się w-oparciu o-priorytety
nowej ewangelizacji ze szczególnym uwzględnieniem ewangelizacji kultur oraz inkulturacji. Tym samym wspiera dążenie do tego, aby każdy
człowiek, według kodów własnej kultury, realizował swoje powołanie
do bycia dzieckiem bożym, a-jednocześnie był aktywnym członkiem
lokalnej wspólnoty kościelnej.

96

�VI. Podsumowanie
Ewangelizacja jest wpisana w-naturę Kościoła i-jest jego zadaniem,
które winno być realizowane we wszystkich kontekstach i-środowiskach socjalno – kulturowych. Dokumenty kościoła latynoskiego,
w-tym „Ecclesia in America”, wskazują na fakt, że jedną z-głównych
cech ewangelizacji powinna być ciągła inkulturacja Dobrej Nowiny.
Dzięki temu, Słowo, które stało się ciałem będzie mogło być głoszone
w-sposób zrozumiały dla każdego człowieka. Ewangelizacja kultury jest
bowiem konsekwencją i-aktualizacją tajemnicy wcielenia, a-zarazem
probierzem wierności tradycji Kościoła78. Dokumenty Kościoła zwracają uwagę na konieczność uwzględnienia zmieniających się warunków
kulturowych, poznanie i-posługiwanie się językiem ewangelizowanych
tak, aby przekaz był czytelny, zrozumiały i-nie był przyczyną daleko
idących nieporozumień. Umiejętność odwołania się do języka ewangelizowanych można odczytać jako znak dobrej woli w-kierunku poszanowania dziedzictwa kulturowego.
Aby wyjść z-impasu obciążenia starymi metodami ewangelizacji
– tak bolesnego w-Kościele Latynoskim – imperatyw ewangelizacji
kultur proponuje pełniejsze uwzględnienie kontekstu historycznego
oraz dziedzictwa kulturowego poszczególnych ludów i-narodów. Pojęcie ewangelizacji kultury zwraca też uwagę na konieczność przezwyciężenia bagażu historii np. w-odniesieniu do Indian, których przez
całe wieki traktowano jako ludzi stojących na niższym poziomie kulturowym, określano jako dzikusów, czy jako ludzi niewartościowych
dla społeczeństwa. Wezwanie z-adhortacji „Ecclesia in America” do
„inkulturacji w-przepowiadaniu, tak aby Ewangelia była głoszona
w-języku i-z-uwzględnieniem kultury tych, do których jest skierowana”, jest jakby swoistym memorandum w-odniesieniu do błędów i-zaniedbań Kościoła w-historii ewangelizacji. Jednocześnie jest niejako
wyznaczeniem programu duszpasterskiego, w-którym zaniecha się
nieaktualnych i-krępujących form pracy przy jednoczesnym wypracowaniu i-podjęciu się ewangelizacji w-oparciu o-nowe metody, nowe

97

�cele i-z-nowym zapałem, ponieważ „Nowa ewangelizacja jest wysiłkiem inkulturacji Ewangelii w-aktualnych sytuacjach życia człowieka
i-w-jego kulturach”79.

Przypisy
1 EN 20.
2 SD 13.
3 EAm 70.
4 SD 303.
5 SD 243.
6 KK 48; KDK 40; DM 1.
7 KDK 9-17.
8 K. Müller, Nowe Tendencje w-misjologii w-dwudziestoleciu posoborowym, [w:]
NURT SVD, nr 54-55, 3-4 (1991)7nn; K. Müller, Teologia misji. Wprowadzenie, Warszawa 1989, s. 47-49.
9 DM 2; Na innym miejscu w-dekret stwierdza: Ponieważ cały Kościół jest misyjny
i-dzieło ewangelizacji jest podstawowym zadaniem Ludu Bożego DM 35.
10 DA 2.
11 DM 9.
12 DRN 2.
13 G. Collet, Mission und Kommunikation. Zum Beitrag von Missionswissenchaft fur
die Gegenwartigkeit der Theologie fur J. Glazik, [w:] ZMR 74(1990)1; A. Do Carmo
Cheuiche, Marco de referencia actual sobre la problematica de la inculturacion, [w:]
Medellin, 60 (1989) 439.
14 KDK 58.

15 Por. M. Delgado, Theologie angesichts religioser Vielheit, [w:] ZMR 77(1993)183201; A. Do Carmo Cheuiche, La evangelizacion de la cultura como desafio fundamental
de la Iglesia hoy en America Latina, [w:] Medellin, 58-59(1989)207n.
16 A. Piers, Der Ort der Nichtchristlichen Religionen und Kulturen in der Entwicklung
einer Theologie der Dritten Welt, [w:] ZMR 66(1982)241-270; K. Müller, Christliche
Misiion und Kolonializmus im 19. und 20. Jahrhundert, [w:] ZMR 64(1980)192-207; H.
W. Gensichen, Mission und Kolonializmus, [w:] ZMR 77(1993)25-34.
17 A. Santos, Teologia sistematica de la mision. Progresiva evolucion del concepto de

98

�mision, Estella 1991, s. 309nn; C. Floristan, Para compredner la evangelizacion, Estella,
1993, s. 38nn.
18 F. Zapłata, Spojrzenie na dzieło misyjne w-świetle współczesnych przemian, [w:]
ZMis ATK, t.1, Współczesne dzieło misyjne Kościoła, Warszawa 1974, s. 45; B. Gielata,
Wartość zbawcza religii niechrześcijańskich, [w:] ZMis ATK, t.1, Współczesne dzieło
misyjne Kościoła, Warszawa 1974, s. 98.
19 KDK 62.
20 KDK 58.
21 KDK 58.
22 KK 17.
23 Por. Antropologia y-Evangelizacion, CELAM, nr 1, DMC, Bogota 1969, s. 73.
24 DM 10.
25 K. Müller, Die Enzyklika „Redemptoris Missio”. Prasentation und Kommentar, [w:]
Verbum SVD, 2 (1990) 117-138.
26 P. Hunermann, Evangelium als Grundauftrag der Kirche, [w:] ZMR 59 (1975)
241-254; K. Müller, Eine neue Missionsenzyklika: Redemptoris missio”, [w:] OrdensKorrespondenz, 3 (1991) 304nn.; H. Rzepkowski, Komentarz do adhortacji Evangelii
nuntiandi, [w:] W. Kowalak (red.), Misje po Soborze Watykańskim II, Płock, 1981,
s. 305-309; H. Rzepkowski, Sendung als Weltverantwortung und Verkundigung. Der
umfassende missionarische Auftrag nach „Redemptoris Missio”, [w:] Ordens-Korrespondez, 2 (1992) 148nn;
27 EN 14.
28 EN 40.
29 EN 20.
30 EN 63.
31 EN 63.
32 EN 20.
33 Na uwagę zasługują tutaj następujące encykliki: Redemptoris missio, Fides et ratio,
Redemptoris hominis, Slavorum apostoli; adhortacje: Catechesi tradendae, Ecclesia in
America, Ecclesia in Africa, Pastores dabo vobis; oraz liczne przemówienia i-homilie
wygłoszone podczas kolejnych pielgrzymek Jana Pawła II na wszystkich kontynentach.
34 A. Wolanin, Zbawcze dzieło Chrystusa w-centrum misji Kościoła, [w:] J. Górski

(red.), Misje u-progu trzeciego tysiąclecia. Materiały z-sympozjum, Katowice 2002, s.
13-26.
35 RMis 3; W-innym miejscu czytamy: Odczuwając potrzebę odkrywania i-dowarto-

99

�ściowywania wszelkiego rodzaju darów, przede wszystkim bogactw duchowych, jakich
Bóg udzielił każdemu narodowi, nie możemy rozpatrywać ich oddzielnie od Jezusa
Chrystusa, który stoi w-centrum Bożego planu zbawienia (RMis 6).
36 RMis 43; O-potrzebie szacunku pisał już Paweł VI: Dzieło ewangelizacji wymaga od

tego, kto ewangelizuje, braterskiej coraz większej miłości względem tych, których ewangelizuje. (...) Pierwszą oznaką jest szacunek, a-nie szorstkość względem ewangelizowanych, odnośnie do religii, ducha, sposobu życia, którego nie należy przesadnie obciążać,
co do sumienia i-przekonań (EN 79).
37 RH 12; por. KKK 172.
38 RMis 24; Kościół, zgodnie z-całą swoją tradycją, przyjmuje z-kultur poszczególnych

ludów to wszystko, co może najlepiej wyrazić niezgłębione bogactwa Chrystusowe.
Tylko przy współdziałaniu wszystkich kultur owe bogactwa będą mogły znaleźć coraz
pełniejszy wyraz, a-Kościół z-każdym dniem będzie mógł dochodzić do doskonalszego
i-głębszego poznania tej Prawdy, którą już w-całości otrzymał od Pana (FC 10).
39 RMis 29.
40 SD 13.
41 DP 405.
42 DP 428.
43 Jan Paweł II wskazuje też, że przed całym Kościołem staje zadanie głębokiego prze-

myślenia i-zaangażowania, by nowa kultura, która się rodzi, została na wskroś przeniknięta Ewangelią (FC 8).
44 SD 229.
45 Jan Paweł II, Przemówienie podczas spotkania z-przedstawicielami świata kultury
w-rezydencji Sumare, [Brazylia], 1 lipca 1980, [w:] Jan Paweł II w-Brazylii, 30 VI – 11
VII 1980, Przemówienia, homilie, modlitwy, Warszawa 1985, s. 68.
46 Jan Paweł II, Nowa ewangelizacja, postęp człowieka, kultura chrześcijańska, [w:]
OsRom, 12(1992)28.
47 DP 400.
48 DP 401
49 Jan Paweł II, Przemówienie podczas spotkania z-ludnością tubylczą Gwatemali, [w:]

Jan Paweł II w-Ameryce Środkowej 2 – 10 III 1983. Przemówienia i-homilie. Warszawa
1987, s. 122.
50 Por. KDK 53; DP 386.
51 Z-przemówienia Jana Pawła II w-Brazylii: Jan Paweł II, Przemówienie podczas spo-

tkania z-przedstawicielami świata kultury w-rezydencji Sumare [Brazylia] 1 lipca 1980,
[w:] Jan Paweł II w-Brazylii, 30 VI – 11 VII 1980. Przemówienia, homilie, modlitwy,
Warszawa 1985, s. 66.

100

�52 W. Kowalak, Misje, [w:] Stałem się Sługą Ewangelii, Pieniężno 2001, s.129.
53 KDK 53; Por. J. de Sahagun Lucas, Antropologia cultural y-evangelizacion. Una cul-

tura, muchas culturas?, [w:] Estudios de misionologia Nr 3. La actividad misionera ante
la indigenizacion, Burgos 1978, s. 33 – 65.
54 DP 392.
55 Por. M. Manzanera, Inculturacion, evangelizacion y-liberacion, [w:] Yachay 10
(1989) 83.
56 KDK 53..
57 DP 391; por. DP 387.
58 SD 228.
59 KDK 53; C. Floristan, Para compredner la evangelizacion, Estella 1993, s. 136-138.
60 Historia staje się zatem dziedziną, w-której możemy dostrzec działanie Boga dla
dobra ludzkości. On przemawia do nas przez to, co jest nam najbardziej znane i-łatwo
postrzegalne, ponieważ stanowi rzeczywistość naszego codziennego życia, bez której
nie umielibyśmy się porozumieć (FR 12).
61 DP 392. Por. DP 394-395.
62 L. Luzbetak, Kościół a-kultury. Nowe perspektywy w-antropologii misyjnej, Warszawa 1998, s. 88.
63 L. Luzbetak, dz. cyt., s. 263.
64 RH 18.
65 Sap 19.
66 J. Gregorio Velez, Para entender y-vivir la inculturacion, [w:] Theologica Xaveriana,
78 (1986) 82nn.
67 Jan Paweł II, Potrzeba współpracy między nauką, kulturą i-wiarą, [w:] OsRom 12
(1991) 32.
68 FC 8.
69 Por. FR 71.
70 Jan Paweł II, Przemówienie podczas spotkania z-ludnością tubylczą Gwatemali, [w:]

Jan Paweł II w-Ameryce Środkowej 2 – 10 III 1983. Przemówienia i-homilie, Warszawa
1987, s. 123.
71 Jan Paweł II, Nowa ewangelizacja, dz. cyt., s.28.
72 Jan Paweł II, Nowa ewangelizacja, dz. cyt., s. 28.
73 Jan Paweł II, Nowa ewangelizacja, dz. cyt., s.28.
74 Orędzie Papieża Jana Pawła II do Indian Ameryki, [w:] OsRom 12 (1992) 34.

101

�75 J. Ullan de la Rosa, Kalejdoskop ludów autochtonicznych Ameryki Łacińskiej, [w:]

Nurt 3 (2000) 54-60.
76 Jan Paweł II, W-obronie praw Indian. Izamal [Meksyk], Spotkanie z-przedstawicielami społeczności indiańskich, [w:] OsRom 11 (1993) 14.
77 E. Lopez Hernandez, Współczesne teologie indiańskie, [w:] Nurt 1 (2000) 71-87; J.
F. Gorski, Historia „teologia india” i-jej wkład do inkulturacji Ewangelii, [w:] Nurt 1
(2000) 51-70.
78 GS 22. 32; LG 8. 13; AG 3. 22; P-400.
79 SD 24.

�Ks. Jan Piotrowski

MARYJNE DROGI
EWANGELIZACJI AMERYKI ŁACIŃSKIEJ
Kiedy narodził się Jezus, Magowie ze Wschodu przybyli do Betlejem
„Weszli do domu i-zobaczyli Dziecię z-Matką Jego, Maryją” (Mt 2,11).
Ten fragment Ewangelii św. Mateusza jest pewnego rodzaju otwartą
bramą dla wszystkich ludów i-narodów, aby mogły przyjść i-poznać
Zbawiciela świata. Jednocześnie wskazuje na możliwość innego przebiegu ewangelizacji. To nie my idziemy do Betlejem, ale Betlejem przychodzi do nas Jezus przychodzi do tych, którzy na Niego czekają. Tak,
jak Maryja była obecna w-Betlejem, a-wcześniej zaniosła Jezusa pod
swoim sercem do domu Elżbiety (por. Łk 1,39-45), tak Jej obecność
nadal towarzyszy ewangelizacji w-całej jej historycznej rozciągłości.
W-sposób szczególny doświadcza tego Kościół w-Ameryce Łacińskiej,
dlatego możemy mówić o-maryjnych drogach ewangelizacji na tym
kontynencie.
Biskupi zebrani na IV Konferencji Episkopatów Ameryki Łacińskiej
CELAM w-Santo Domingo w-dokumencie końcowym, podkreślali fakt,
że Maryja kobieta wiary była doskonale zewangelizowana. Była Ona
zarazem uczennicą i-ewangelizatorką (por. J-2,1-12). Z-tego powodu
nazywamy Ją Gwiazdą pierwszej i-nowej ewangelizacji1.

1. Ewangelizacja
Ewangelizacja to proces kompleksowy, który obejmuje przekaz
Ewangelii, jako duchowego dobra w-złożonej rzeczywistości historyczno-politycznej i-religijno-społecznej. Należy rozróżnić teologiczne
i-instytucjonalne użycie wyrażenia ewangelizacja. W-teologii biblijnej
rzeczownik ewangelizacja jest jasny i-poprawnie rozumiany. Jest to

103

�termin stosunkowo niedawny, sięga bowiem XVIII wieku. Pochodzi
od greckiego czasownika euaggelizo ewangelizować to znaczy głosić Ewangelię, Dobrą Nowinę (greckie: euanggelion). Te wyrażenia są
często spotykane w-Nowym Testamencie. Tekst św. Marka rozpoczyna
się słowami: „Początek Ewangelii o-Jezusie Chrystusie” (Mk 1,1). Jest
to Dobra Nowina, którą głosi sam Jezus, domagając się nawrócenia
od swoich słuchaczy (por. Mk 1,15). To przesłanie głoszone ubogim
i-cierpiącym, jest jednocześnie mocą, która leczy i-wyzwala (por. Łk
7,22-23), stając się darem dla wszystkich (por. Łk 9,6). Jezus zanim
przeszedł do Ojca z-tego świata, przekazał swoim uczniom następujące
zadanie: „Idźcie na cały świat i-głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,15).
Termin „ewangelizować” i-„Ewangelia” wielokrotnie powtarza się
w-Dziejach Apostolskich oraz w-listach św. Pawła. Apostołowie głoszą więc Ewangelię o-Jezusie Chrystusie (Dz 5,42). Dla św. Pawła jest
to Ewangelia zbawienia (por. Ef 1,13) oraz Ewangelia pokoju (por. Ef
6,15).
W-sensie biblijnym „ewangelizacja” jest pierwszym głoszeniem
Dobrej Nowiny, tym którzy jeszcze nigdy nie słyszeli o-Jezusie Chrystusie. Jest więc synonimem działalności misyjnej. Ewangelizacja jako
proces dokonuje się w-historii i-wciąż jest nieskończona. Można więc
mówić o-historii ewangelizacji lub o-historii działalności misyjnej
Kościoła 2.

2. Początki działalności misyjnej w-Ameryce Łacińskiej
Kiedy w-XV wieku ewangelizacja napotkała ludy tak różne kulturowo i-cywilizacyjnie, szczególnie po dokonaniu wielkich odkryć geograficznych, zaistniało ryzyko pomieszania ewangelizacji z-niesieniem
cywilizacji chrześcijańskiej pochodzącej z-Europy3. W-konsekwencji
zjawisko to mogło być nawet powodem odrzucenia Ewangelii. Dowody tego dostrzegamy u-początków ewangelizacji wielu ludów4. Z-cza-

104

�sem jednak misjonarze zrozumieli, że w-ewangelizacji należy korzystać z-elementów napotkanych kultur, aby nowi chrześcijanie mogli
określać i-rozumieć przesłanie Ewangelii w-swoich własnych językach
i-wyrażeniach. Pierwsze spotkanie innych cywilizacji ze światem europejskim było bardzo dotkliwe, ponieważ wiązało się z-kolonizacją
i-dało początek socjologicznemu fenomenowi zwanemu metysażem
- el mestizaje, czyli zjawisku pomieszania się kultur i-ras. Dla niektórych wysoko rozwiniętych kultur zakończył się bezpowrotnie okres
rozwoju.
Ewangelizacja, czyli głoszenie i-dawanie świadectwa o-Jezusie Chrystusie, jest także wezwaniem, aby przynależeć do Chrystusa przez wiarę.
Oznacza to pewien proces otwarcia serca, czyli nawrócenie; przyjęcie
chrztu i-formalne wejście do wspólnoty Kościoła. Ewangelizacja jest
więc nieustannym wydarzeniem, które pomaga wspólnocie w-zgłębianiu słowa Bożego, celebracji wydarzeń zbawczych, wzrostu odpowiedzialności za Kościół przy jednoczesnym zbliżaniu się do tajemnicy
Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego i-zmartwychwstałego5.
Ewangelizacja Ameryki Łacińskiej rozpoczęła się od trzech wielkich
centrów Wielkich Antyli, Meksyku oraz miasta Limy w-Peru. Okres ten
ma swoje misyjne drogi pełne problemów przy jednoczesnym postępie ewangelizacji na całym kontynencie6. Rozpoczął się wówczas czas
bardzo szybkiego wzrostu działalności misyjnej. Czas, kiedy przybysze
z-Europy chcieli udowodnić, że głoszenie Ewangelii jest jedynym motywem ich obecności na nowych ziemiach7.
Od XVI wieku, w-momencie rozwoju procesu ewangelizacji Ameryki Łacińskiej pojawiło się głębokie pragnienie wolności wśród Indian,
którzy systematycznie byli poddani prawu encomiedny. Pragnienie to
wskazywało na nowy typ ewangelizacji wynikającej ze spotkania Ewangelii z-innymi kulturami. Konieczny był więc dialog, którego początek
stanowią wydarzenia związane z-objawieniami Matki Bożej na wzgórzu
Tepeyac w-dzisiejszym Meksyku.

105

�3. Maryjne drogi ewangelizacji
Należy zwrócić uwagę na złożony proces, który Maryja rozpoczyna
ze wzgórza Tepeyac. Wydarzenie to implikuje liczne osoby, przesłanie
religijne oraz materialny dowód tego faktu, którym jest istniejący do
dziś wizerunek Matki Bożej w-Guadalupe.
1. Wydarzenie w-Guadalupe
Pomijamy aspekt krytyczny objawień w-Guadalupe, a-zwracamy
uwagę na niebywałe znaczenie tego wydarzenia dla dalszej ewangelizacji ziem kontynentu latynoamerykańskiego tak, jak to oficjalnie akceptuje Kościół.
Dialog, jaki nawiąże się między Ewangelią a-kulturą i-religiami
Indian, nakazuje najpierw spojrzeć na panującą wówczas powszechnie
sytuację przemocy. Dnia 22 kwietnia 1519 roku Ferdynand Cortez na
czele swojego oddziału rozpoczął walkę z-Aztekami, aby ostatecznie
odnieść zwycięstwo 13 sierpnia 1521 roku zdobywając miasto Tenochtitlan. Według wierzeń Azteków porażka ta była jednocześnie przejawem
odejścia bóstw azteckich. Jedna z-pieśni upamiętniających to wydarzenie mówi: „Płaczcie moi przyjaciele, rozumiejcie, że z-tymi wydarzeniami tracimy naród meksykański. Woda stała się gorzka i-gorzka stała się
również żywność. To sprawił Dawca życia”8.
Ważnym wydarzeniem z-tego okresu była misja dwunastu franciszkanów. „Dnia 13 i-14 maja 1524 roku przybyło do Ula dwunastu apostołów Nowej Hiszpanii. Byli to rzeczywiście wspaniali franciszkanie,
dobrze wykształceni, którzy rozpoczęli systematyczną ewangelizację.
Jak wiemy, skierowali się oni do Indian już podbitych przez Corteza”9.
W-tak najkrócej przestawionym kontekście religijno-politycznym dnia
9 grudnia 1531 roku, dziesięć lat po upadku Montezumy, Matka Boża
ukazuje się na wzgórzu Tepeyac na obrzeżach stolicy, gdzie od dawna
oddawano cześć Tonantzin „czcigodnej Matce”. Ukazała się Indianinowi Juanowi Diego, który przechodził tamtędy, spiesząc się na Mszę św.
W-tym momencie nie jest konieczne opisywanie całego wydarzenia,

106

�jest ono bowiem powszechnie znane10. Należy jednak zwrócić uwagę
na to, co jest istotne dla ewangelizacji, jako możliwości spotkania kultur z-Ewangelią wyrażającej się w-dialogu między Ewangelią i-innymi
religiami.
2. Objawienie w-Guadalupe jako droga ewangelizacji
Matka Boże ukazuje się z-twarzą kobiety metyskiej, co symbolizuje
spotkanie Hiszpanów i-Indian. To wydarzenie jest pewnego rodzaju znakiem uprzywilejowania Indian, ponieważ Maryja ukazuje się jednemu
z-ich. Nie mówi po hiszpańsku, ale w-języku nahuatl, języku Azteków.
Forma przekazu orędzia jest zbudowana na wyrażeniach znanych tamtejszej religii i-kulturze: „Jestem Matką jedynego i-prawdziwego Boga,
który daje życie, Stwórcy ludzi, Pana wszystkich rzeczy, Władcy nieba
i-ziemi”11. W-objawieniu Maryi jednoczą się atrybuty męskie i-żeńskie, którymi są słońce oraz księżyc, ponieważ u-Azteków bóstwa były
zarazem rodzaju męskiego i-żeńskiego. Słońce i-księżyc to dwa wielkie
bóstwa azteckie, których aspektami posługuje się Maryja. Jej tunika jest
koloru czerwonego, który symbolizuje życie i-wskazuje na Wschód,
gdzie każdego poranka rodzi się ono, po bolesnych doświadczeniach
nocy. Dla Juana Diego kolor ten był zrozumiały, ponieważ przypominał krew ofiar, które Aztekowie składali każdego poranka, aby ziemia
była urodzajna. Kwiaty, które zdobią tunikę, są kwiatami ze wzgórza
Tepeyac, gdzie od dawna czczono „czcigodną Matkę”. Płaszcz okrywający ramiona Matki Bożej jest koloru niebiesko-zielonego, co zarazem
jest znakiem bóstwa nieba i-ziemi. U-Azteków jedynie król mógł nosić
płaszcz w-tych kolorach. Maryja wydaje się być brzemienna, a-szczegóły uzupełniają dwie czarne wstęgi oraz mały indiański krzyżyk zwany
quicunce, który dla Azteków był symbolem spotkania dróg człowieka
z-drogami bóstw. Ten krzyżyk podobny do róży o-czterech płatkach jest
fundamentalnym symbolem kultury azteckiej. Znajduje się on na brzuchu Maryi, a-to znaczy, że narodzone z-Niej potomstwo będzie „drogą”
do spotkania Boga z-ludźmi. Na szyi Dziewicy Maryi znajduje się krzyż
chrześcijański, który oznacza, że Maryja w-kulturze azteckiej nadal jest

107

�Matką Jezusa ukrzyżowanego dla zbawienia świata. Anioł – towarzyszący Maryi ma skrzydła tropikalnego meksykańskiego ptaka tzinitzcan
i-wskazuje na boskie pochodzenie tego wydarzenia. Maryja z-Guadalupe zapowiada ludom nową erę zbawienia przyniesionego przez Jezusa
i-Ducha Świętego, który sprawił poczęcie Jezusa w-łonie Maryi.
3. Aktualność przesłania z-Guadalupe
Zadziwiający jest fakt, że Maryja nie objawia się Hiszpanom ani też
przedstawicielom ówczesnej hierarchii kościelnej. Ukazuje się prostemu i-ubogiemu Indianinowi, do którego zwraca się z-czułością i-życzliwością: „Juanito, mój synu”. On sam ma niewielkie poczucie swojej
godności i-wartości, ponieważ nazywa siebie ubogim i-prostym Indianinem12. W-tym samym momencie konkwistadorzy odnosili się zgoła
inaczej do podbitych ludów, zarówno jako wspólnot i-jednostek13.
Sama Maryja życzy sobie, aby zawracano się do Niej raczej językiem
afektywnym, nazywając się Dziewicą, Panią czy Mateczką. W-ten sposób umiejscawia się Ona w-świecie ludzi ubogich i-uciśnionych. Tym
samym ujawnia się macierzyństwo społeczne Maryi, ponieważ Jezus
i-Maryja stanowią nie tylko społeczności Syna i-Matki, lecz również
Boga-Zbawiciela i-całej odkupionej ludzkości14.
Miejsce objawienia nie jest miejscem centralnym. Mogłoby to być
przecież ważniejsze miejsce w-stolicy: kościół czy dom biskupa Juana
Zumrragi. Tymczasem przesłanie Maryi pochodzi z-peryferii miasta.
Ubogi Indianin, poddany władzy konkwistadorów, Juan Diego idzie
z-przesłaniem Maryi do biskupa, aby wskazać mu kierunek ewangelizacji. To wydarzenie po 500 latach stało się natchnieniem dla biskupów
zgromadzonych na Konferencji CELAM w-Puebla, aby zwrócić uwagę
na niebywałą siłę ewangelizacyjną ubogich (Puebla, nr 1147). Prośba
Maryi o-wybudowanie świątyni na wzgórzu Tepeyac wskazuje, że
nowym ośrodkiem ewangelizacji staną się dotychczasowe peryferie społeczeństwa, kultury i-religii.
Maryja z-wysokości wzgórza Tepeyac objawia zbawczą wolę swojego Syna wobec ubogich, którzy są godni Ewangelii. Wydarzenie to jest

108

�przypomnieniem, że ewangelizacja instytucjonalna nie jest wystarczająca, konieczne jest budowanie wspólnoty wokół przesłania, które niesie
ze sobą Ewangelia Jezusa Chrystusa. Ludy tego regionu doskonale rozumieją przesłanie Maryi, jak również symbolikę, którą zwiera Jej obraz
z-Guadalupe. Z-nowym obliczem Maryi i-przesłaniem ze wzgórza
Tepeyac nadeszła nadzieja i-odwaga, aby przyjąć Ewangelię jako dar dla
wszystkich. Nadzieja całkowicie nie umarła, od tej pory stała się drogą
ewangelizacji. W-tym okresie pojawiły się liczne nawrócenia, które
ocenia się na ok. 9 milionów nowych chrześcijan spośród Azteków, którzy weszli do wspólnoty Kościoła katolickiego. Wydarzenie, o-którym
mowa, stanie się w-przyszłości wielką katechezą dla ewangelizacji Ameryki, z-innymi licznymi sanktuariami maryjnymi wzdłuż i-wszerz tego
wielkiego kontynentu.
Maryjność ewangelizacji w-Ameryce Łacińskiej nie tworzy innego
Kościoła co do jego substancji, czego gwarantem jest macierzyństwo
Maryi w-ekonomii łaski (por. KK 62). Sama Maryja jest symbolem
sakramentalności Kościoła oraz jego figurą, dlatego pozostaje z-nim
nierozerwalnie związana, co zdecydowanie przypomniał Sobór Watykański II (por. KK 6-65)15.
4. Z-Maryją do Chrystusa na całym kontynencie
Objawiania Maryi w-Guadalupe to początek maryjnych dróg ewangelizacji w-Ameryce Łacińskiej. Przez kolejne lata Maryja w-różnych
miejscach dawała znaki, że dzięki Niej wiele ludów i-narodów przyjdzie
do Chrystusa i-Kościoła.
W-1651 roku na ziemiach zamieszkanych przez Indian Coromotos
(na terenach dzisiejszej Wenezueli) Maryja ukazała się nad wodami rzeki w-Guanare wodzowi tamtejszego szczepu. Objawienie to odczytano
jako wezwanie całej wspólnoty do przyjęcia chrztu św. Z-kolei w-Boliwii, w-Copacabana nad jeziorem Titicaca, zainteresowała swoją osobą
i-nauką Jezusa Chrystusa tamtejszych Indian poprzez cuda, które towarzyszyły figurce Najświętszej Dziewicy wyrzeźbionej na wzór inkaskiej
księżniczki. Rozległe tereny ewangelizowane przez Portugalczyków na

109

�terenach dzisiejszej Brazylii związane są z-kultem Maryi z-Aperecida.
Trzej rybacy podczas połowu ryb w-rzece Paraiba przypadkowo wyłowili niewielka statuetkę, której kult szybko stał się bardzo żywy.
Ruchy narodowo-wyzwoleńcze zrodziły wiele szlachetnych postaw
religijnych i-jednocześnie wzmógł się kult Maryi. W-Argentynie generał Manuel Belgrano swoją kampanię wyzwoleńczą rozpoczął od modlitwy w-narodowym sanktuarium w-Lujan16. Podobnie czynili inni
wielcy synowie tej ziemi. W-Kolumbii generał Simon Boliwar polecał
losy ojczyzny przed obrazem Maryi w-Chiquinquira. Powstanie narodowego sanktuarium maryjnego w-Maip w-Chile związane jest z-osobą
generała Bernarda O’Higginsa. Jest to jego wotum wdzięczności za opiekę Matki Bożej podczas walk niepodległościowych. Sanktuaria maryjne w-Urugwaju, na Kubie i-w-Peru są dowodem, że wiara i-zaufanie
towarzyszyło tym ludom, które przyjmowały Ewangelię pod czujnym
spojrzeniem Maryi. Niezliczone kościoły, piękne bazyliki i-katedry,
a-także niewielkie i-ubogie kaplice poświęcone są Maryi. Ten żywy
kult trwający do dzisiaj jest owocem odpowiedzi, jaką ludy Ameryki
Łacińskiej dały na niezwykłą troskę Maryi o-losy i-ewangelizację tego
kontynentu17.
Wydarzenie w-Guadalupe z-punktu widzenia ewangelizacji jest
szczególnym spotkaniem kultury z-Ewangelią, jak również próbą dialogu Ewangelii z-religią18. Dlatego biskupi latynoamerykańscy w-dokumencie z-Puebla piszą. „Ewangelia wcielona w-ludy naszego kontynentu, gromadzi je we właściwym sobie wymiarze historycznym i-kulturowym, który nazywamy Ameryką Łacińską. Jej tożsamość, w-sposób
szczególny, symbolizowana jest przez oblicze Dziewicy z-Guadalupe,
która ukazała się u-początków ewangelizacji”.
Nie sposób pominąć papieskiego nauczania zwartego w-adhortacji
posynodalnej Ecclesia in America. 11. akapit jest poświęcony pośrednictwu Maryi w-spotkaniu ewangelizowanych ludów z-Jezusem. Pomijając
jednak aspekt historyczny tego papieskiego dokumentu, należy zwrócić
uwagę na teologiczne znacznie osoby Maryi, która stała się wielkim
znakiem, o-obliczu łagodnym i-miłosiernym, przypominającym o-bli-

110

�skości Ojca i-Chrystusa, do których Ona prowadzi nowe ludy drogą
komunii (por. Ecclesia in America, 11).
Jan Paweł II podczas uroczystości kanonizacyjnej Juana Diego wypowiedział bardzo ważne słowa związane z-rolą Maryi w-dziele ewangelizacji: „Guadalupe jak napisali biskupi Meksyku naznaczyło początek
ewangelizacji, której dynamika przeszła wszelkie oczekiwania. Orędzie
Chrystusa, przekazane przez Jego Matkę, przenikało główne elementy
kultury miejscowej, oczyszczało je i-nadawało im ostateczny sens zbawczy”. Tak więc Guadalupe i-Juan Diego mają głębokie znaczenie dla
Kościoła oraz misji i-stanowią wzór ewangelizacji doskonale osadzonej
w-kulturze19.

Zakończenie
Na zakończenie należy stwierdzić, że Kościół w-Ameryce Łacińskiej
nadal kontynuuje katechezę, którą rozpoczęła Maryja w-Guadalupe.
Jako wspolnota potrzebuje on oczyszczenia i-uzdrowienia swoich struktur, a-przede wszystkim odważnego głoszenia Ewangelii we wszystkich
zakątkach tego kontynentu. Wciąż aktualne pozostają maryjne drogi
ewangelizacji, choćby z-racji braku powołań, gdzie wspólnoty katolickie swoją tożsamość określają przede wszystkim przez pobożność
maryjną. Kolejnym źródłem odnowy i-ożywienia ewangelizacji będzie
najbliższy II Amerykański Kongres Misyjny CAM 2 w-Gwatemali,
którego dewizą będą z-pewnością słowa: „Kościele w-Ameryce, twoim
życiem jest misja”.
Wielkim wyzwaniem dla Kościoła na tym kontynencie pozostają
liczne sekty i-nowe ruchy religijne, a-także pełna niesprawiedliwości
sytuacja społeczna wielu ludów. Mimo trudności Kościół południowoamerykański wysyła swoich misjonarzy w-różne zakątki świata w-myśl
zasady zawartej w-nauczaniu Jana Pawła II, aby „dawać nawet ze swego
ubóstwa”. Z-tego kontynentu pochodzi ok. 3 tys. misjonarzy i-misjonarek najliczniejsi są z-Meksyku, Brazylii, Kolumbii i-Argentyny. Mimo

111

�różnych historycznych sprzeczności i-trudności Kościół ten ma poważny
udział w-ewangelizacji współczesnego świata. Owocność tego zaangażowania ma swoje źródło między innymi w-pobożności maryjnej, która
jest jedną z-uprzywilejowanych dróg przezywania Ewangelii.

Przypisy
1 Por. IV Conferencia General Del Episcopado Latinoamericano. Santo Domingo,
Republica Dominicana 12-28 de Octubre de 1992. Nueva evangelización promoción
humana, cultura cristiana. Conclusiones, nr 15.
2 Por. J. Comby, Evanglisation, w: Cent mots pour la mission, (Ion Brias i-inni red.),

Paris 2003, s. 125-129.
3 Bulla papieska Inter cetera, z-dnia 4 maja 1493 roku, wyznaczyła linię demarkacyjną wpływów między dwoma państwami, a-potwierdzili ją monarchowie hiszpańscy
i-portugalscy traktatem w-Tordesillas 7 czerwca 1494 roku. Na bazie podziałów nowo
odkrytych ziem wyrosła instytucja hiszpańskiego patronatu - patronato i-portugalskiego patroado.
4 Por. H. Maurier, Antropologia misyjna. Religie i-cywilizacje w-zderzeniu z-uniwersalizmem, Warszawa 1997, s. 125-147.
5 Por. J. Esquerda Bifet, Diccionario de la evangelización, Madrid 1998, s. 283-285.

6 Por. F. Gonzlez-Fernndez, Historia misji w-Ameryce Łacińskiej, w: S. Karotempler
(red.). Kościół misyjny. Podstawowe studium misiologii, Warszawa 1997, s. 235-247.
7 Por. J. Comby, Deux mille ans d’vanglisation. Histoire de l’expansion chrtienne, Paris

1992, s. 124-126.
8 Por. M. León-Portilla, A-conquista da Amrica Latina vista pelos indios, Petrópolis,
s. 41.
9 E. D. Dussel, Historia de la Iglesia en Amrica Latina. Medio milenio de coloniaje y-liberación (1492-1992), Madrid 1992, s. 93.
10 Popularny opis tej historii znajdziemy w-artykule Objawienia na wzgórzu Tepeyac,

Miłujcie się 1-(2002), s. 8-10. Artykuł nie ma podpisu autora, natomiast wskazana jest
bogata literatura przedmiotu.
11 L. Boff, La nouvelle vanglisation. Perspective des opprims, Paris 1992, s. 151.
12 Por. L. Boff, dz. cyt., s. 153. Juan Diego określa się jako: „soy mecapal, soy parihuela,
soy cola, soy ala, un indito”.
13 Zdecydowane stanowisko w-tej sprawie zajął papież Paweł III, który w-roku 1537
wydał bullę Sublimus Deus, w-której staje w-obronie Indian i-ewangelicznych metod

112

�szerzenia wiary.
14 Por. R. Laurentin, Matka Pana, Warszawa 1989, s. 206-207.
15 Por. J. Esquerda Bifet, Maryja i-ewangelizacja, w: Kościół misyjny. Podstawowe stu-

dium misiologii, dz. cyt., s. 158-159.
16 W-sanktuarium Matki Bożej w-Lujan, w-kościele dolnym, znajdują się liczne kaplice maryjne, które obrazują historyczny rozwój pobożności i-kultu maryjnego na tym
kontynencie.
17 Por. K. Góral, Matka Ameryki Łacińskiej, Misje Dzisiaj 6 (2003), s. 15.

18 Dziś, patrząc w-duchu nauczania Jana Pawła II zawartego w-encyklice Redemptoris

missio, mamy świadomość, ze są różne drogi misji (por. RMis 41-60).
19 Jan Paweł II, Niech będzie waszym wzorem, niech wskazuje drogę do Maryi. Msza św.
i-kanonizacja bł. Juana Diego, Osservatore Romano, wyd. polskie, 10-11 (2002), s. 15.

113

��Władysław Kowalak SVD

NOWE RUCHY (PARA)RELIGIJNE
NA KONTYNENCIE AMERYKAŃSKIM

1. Wśród Indian w-Nowym Świecie
Rozwój cywilizacji Indian północnoamerykańskich został rozchwiany w-efekcie pojawienia się na tym kontynencie białych przybyszów z-Europy i-prowadzonej przez nich kolonizacji, zapoczątkowanej
odkrywczą podróżą Kolumba (1492), chociaż właściwe tego skutki ujawniły się znacznie później. Dla Indian pamięć 500-lecia ma gorzki smak
masowego ludobójstwa, zbiorowych przesiedleń, czystek etnicznych,
pozbawiania ziemi, kalania grobów i-miejsc kultu, gwałcenia praw własności i-godności osobistej oraz setek złamanych i-niedotrzymanych
umów i-traktatów. Nie jest rzeczą łatwą dokonywanie oceny motywów
i-sposobów działań w-owych czasach. Obrońcy Białych twierdzą, że nie
czynili oni w-Ameryce niczego innego niż to, co czynili w-tym samym
czasie w-swoich własnych krajach. Indianie postępowali podobnie u-siebie ze swymi nieprzyjaciółmi i-sąsiadami. Biali postępowali okrutnie,
gdyż tylko tak mogli odpowiedzieć na agresję i-okrucieństwo Indian,
głosili przecież szczytne ideały i-zmierzali do ucywilizowania „dzikusów”. Odkrycie Ameryki nastąpiło w-czasie, gdy w-Europie wygasła blisko 1000-letnia epoka średniowiecza. Narastały trudności gospodarcze,
bliski był głęboki rozłam w-chrześcijaństwie, które wyzwoliło się od
uciążliwej obecności muzułmańskiej w-Hiszpanii. Europa ciągle jeszcze
była ubogą kuzynką bogatej Azji, Persji, Indii i-Chin. Pierwszy impet
odkryć i-kolonizacji dotknął tę część Ameryki, gdzie spodziewano się
osiągnąć Indie.

115

�1.1. Uwarunkowania historyczne
W-ciągu XVI w. trwała penetracja i-kolonizacja hiszpańska od strony
Meksyku, właściwe jednak osadnictwo Białych w-Ameryce Północnej
nastąpiło dopiero w-XVII w. Rozmaite były interesy i-potrzeby przybywania nowych kolonistów, ujawniania się ich własnej polityki wobec
zajmowanych ziem oraz prób narzucania Indianom niezrozumiałych dla
nich systemów prawnych czy obyczajowych. Wiele niedobrego – trzeba
na to zwrócić uwagę – wyrządziła sekta purytanów, która prześladowana
w-Anglii za swe poglądy religijne, przybyła do Ameryki jak Żydzi do Ziemi Obiecanej: to Bóg obiecał im tę ziemię jako swym wybrańcom i-tylko
oni mieli do niej pełne prawo. Indian uważali za „dzieci szatana”, które
z-diabelskiego pomysłu bezprawnie zajmują należną im (purytanom)
ziemię świętą. Purytanom nie byli potrzebni Indianie, lecz ich ziemia.
Kodeks moralny nakazywał im w-pocie oblicza zdobywać pożywienie
(por. Rdz 3,19), a-więc osobiście uprawiać ziemię i-nie uciekać się do
niewolniczej pracy Indian. W-rezultacie rozpowszechniło się sformułowanie, że dobry Indianin to martwy Indianin.
Poważnym źródłem konfliktów była różnica w-pojęciu prawa własności, zwłaszcza w-odniesieniu do ziemi. Anglicy starali się nadać swej
obecności na nowych ziemiach legalny charakter z-punktu widzenia
prawa europejskiego. Indianie go nie rozumieli i-nie byli w-stanie zaakceptować, mimo że podpisywali wiele kontraktów i-umów. W-efekcie
byli usuwani z-ziemi, która (według Indian) nie mogła stanowić niczyjej własności prywatnej i-nie mogła być sprzedawana, jest bowiem własnością przodków i-żadna rekompensata nie mogła ich do końca tych
świętych praw pozbawić.
Odmienne drogi rozwoju kulturowego Indian amerykańskich prowadziły do zjawiska zarówno podobieństw, jak i-różnic z-kulturami
Starego Świata. Wiele ludów pierwotnych używało narkotyków i-środków halucynogennych do celów obrzędowych i-kultowych, nigdzie
jednak ich znajomość i-stopień wykorzystania nie osiągnął takiego
poziomu jak w-Ameryce. Szacuje się, że w-Starym Świecie stosowanych
do tych celów było 10-12 roślin, to w-Ameryce ich liczba przekraczała

116

�100. Wśród nich ogromne znaczenie miała uprawa i-palenie tytoniu,
odgrywające dużą rolę w-obrzędowości prawie wszystkich plemion
indiańskich. Fajki, o-wymyślnych kształtach i-bogato zdobione, należą
do typowych (fajki pokoju), choć nie obce były Indianom także inne
sposoby wprowadzania się w-stan transu lub ekstazy podczas obrzędów
religijnych (tańce sakralne, autohipnoza, umartwianie się, głodówki
i-in.). Nie znane były jednak Indianom napoje alkoholowe, które przynieśli dopiero ze sobą Biali. Alkohol powodował podobne odczucia
i-przeżycia oraz pozwalał osiągnąć podobne stany znacznie łatwiej
i-szybciej. Indianie rychło docenili jego „zalety”, nie dostrzegając wad
zdrowotnych przy nadużywaniu i-łatwości uzależnienia się.
Pierwotne zainteresowanie Indian alkoholem przywiezionym przez
Białych miało za podłoże potrzeby kultowe i-obrzędowe. Wkrótce jednak okazało się, że powoduje on bardzo łatwe uzależnienie, prowadzące
do masowego przejawu alkoholizmu i-pijaństwa. To właśnie alkohol
stał się główną przyczyną degeneracji i-zguby wielu plemion.
Najgroźniejsze jednak skutki dla Indian, gorsze niż wojny z-Białymi czy alkohol, miały przywiezione ze Starego Świata choroby zakaźne
z-ospą na czele. Ludność miejscowa nie znała większości tych chorób,
które od dawna trapiły mieszkańców innych kontynentów. Uważa się
na przykład, że w-Starym Świecie udomowienie zwierząt i-ich hodowla
spowodowały, iż ludzie zaczęli zapadać na choroby przenoszone przez
zwierzynę. Część z-nich umierała, ale inni uodparniali się na wiele szczepów bakterii i-wirusów. W-efekcie europejscy odkrywcy Ameryki byli
nosicielami wielu groźnych chorób, ale sami w-niewielkiej części stawali
się ich ofiarami. Indianie natomiast nie znali i-nie hodowali zwierząt, nie
mogli więc przejść podobnego procesu immunologicznego, jaki od kilku
tysięcy lat był doświadczeniem Europejczyków.
Spośród chorób przywiezionych z-Europy najgroźniejszą okazała
się ospa. W-ślad za ospą obfite pokłosie zbierały w-Ameryce takie choroby, jak odra, żółta febra, dur brzuszny, malaria, tyfus i-syfilis. Żadna
z-tych chorób nie występowała na tym kontynencie przed pojawieniem
się Europejczyków. Już w-XVI w. zwrócili uwagę na rozszerzanie się

117

�epidemii kronikarze i-misjonarze hiszpańscy. W-kolonialnych posiadłościach hiszpańskich zaraza pochłonęła ponad milion Indian. Kolonizatorzy natrafiali na wyniszczone chorobą osiedla i-ich mieszkańców,
często niezdolnych do stawiania oporu. Jedynie misjonarze ubolewali
z-powodu tak wielkich strat w-ludziach, Anglicy natomiast nie wyrażali
żalu z-powodu nasilającej się śmiertelności wśród Indian; uważali niemal zgodnie, że to Pan zesłał Anioła Zemsty, by uwolnić ich od pogan.
Nie mniej groźna była plaga zarazy w-1633 r., tak obrzydliwa i-straszna,
że w-wielu miejscach pozostawiano zmarłych nie pogrzebanych, jak to
wiadomo z-ogromu kości rozrzuconych po całym kraju, gdzie żyło kiedyś najwięcej Indian.
Pierwsze uderzenie zarazy Indianie przyjmowali biernie. Z-czasem,
gdy zaczęli kojarzyć zachorowania z-przybyciem i-obecnością Białych,
przy pierwszych objawach choroby porzucali wszystko i-uciekali jak
najdalej od miejsc zakażonych lub oddalali się od siedzib kolonistów.
W-ten sposób część z-nich zdołała uniknąć zagłady. W-początkach
XVII w. większość wiadomości o-epidemiach pochodzi z-północy dzisiejszych Stanów Zjednoczonych i-Kanady. Po 1667 r. uderzyły one
w-Indian południowo-wschodnich terenów. W-XVIII w. znacznie
zwiększył się zasięg ospy. Plemię Ojibway w-południowej Kanadzie
wyginęło prawie w-90%, a-w-jednym tylko 1738 r. Czirokezi stracili
połowę swego dużego plemienia – z-6 tys. wojowników zostało tylko
3 tys., w-roku zaś 1765 już zaledwie 2 tys. Kolejne natężenie epidemii
chorób zakaźnych przypadło na lata wojen rewolucji amerykańskiej.
Także wojna secesyjna przyczyniła się do nasilenia zachorowań. Dopiero w-początkach XX w. zdołano opanować wiele chorób, szczególnie
tych najgroźniejszych – ospę i-syfilis.
Jeszcze innym czynnikiem przyczyniającym się do wymarcia wielu plemion było oddziaływanie Białych na tak żywotną dla Indian substancję,
jaką była zwierzyna łowna. Rozszerzanie upraw rolniczych na tereny, które były tradycyjnymi obszarami łownymi, powodowało ucieczkę zwierzyny nawet z-ziem nie zajętych jeszcze pod uprawę. Indianie zmuszeni byli
przemieszczać się w-ślad za swoimi stadami i-opuszczać swe odwieczne

118

�siedziby. Jeśliby tego nie uczynili (a-wielu nie uczyniło), musieli się liczyć
z-tym, że albo będą przymierać głodem, albo zostaną siłą czy podstępem
usunięci przez przybyszów. Innym powodem zmniejszania się stad było
wzmożone wybijanie zwierząt przez Białych, zwłaszcza zwierząt futerkowych. Nadmierna eksploatacja myśliwska, spowodowana żądzą wzbogacenia się, przetrzebiła zwierzynę i-doprowadziła do konfliktów między
plemionami, które przestały respektować zwyczajowo ustalone granice
obszarów łownych1.
1.2. Ruchy religijne
Upokorzeni i-ubezwłasnowolnieni Indianie szukali ucieczki i-pocieszenia w-świecie nadnaturalnym i-siłach nadprzyrodzonych. Dla
jednych droga wiodła przez wizje i-halucynacje, inni szukali jej w-narkotykach lub w-próbach tworzenia religii z-dużą dozą idei mesjanistycznych. Wśród Indian Ameryki Północnej na przełomie XIX i-XX w.
rozwinęło się kilka ruchów religijnych: taniec śniących, taniec ducha,
pejotyzm oraz szakeryzm. Religie te objęły swym zasięgiem wielkie
tereny Północnego Zachodu Stanów Zjednoczonych i-Kolumbii Brytyjskiej w-Kanadzie (szakeryzm), stany Nevada, Oregon, Kalifornia
i-obszary Wielkich Równin (taniec ducha) oraz rozległe przestrzenie
Południowego Zachodu w-Stanach Zjednoczonych (pejotyzm). Niektóre z-nich (taniec śniących, taniec ducha), jako ruch upadły, jednak ich
natywistyczne idee przetrwały. Natomiast inne nowe religie (pejotyzm,
szakeryzm) istnieją do dziś, są bardzo prężne i-stanowią poważny czynnik integracyjny wśród plemion indiańskich.
Taniec śniących
Nie można wykluczyć, że idea mesjanizmu w-nowych religiach została Indianom nieświadomie zaszczepiona przez misjonarzy różnych sekt
chrześcijańskich, zwłaszcza protestanckich, które w-większym stopniu
niż katolicyzm odwołują się do Starego Testamentu z-jego tęsknotą do
Mesjasza. Lecz również katolicyzm stał się inspiracją ruchu społecznoreligijnego o-doniosłych skutkach, zwłaszcza w-dzisiejszych stanach

119

�Oregon, Waszyngton, nad dolnym biegiem rzeki Kolumbia, a-wiązało
się to z-ruchem Śniących (Dream Dance)2. Jego twórcą i-propagatorem
był Indianin zwany Smohalla, urodzony w-1820 r. w-Górach Skalistych,
wychowany przez misjonarzy katolickich. Stworzył on religię indiańską,
silnie nasączoną katolicyzmem i-dał się poznać jako potężny szaman
i-skuteczny uzdrowiciel. W-1860 r. rzucił mu wyzwanie inny potężny
szaman, imieniem Mojżesz (Moses). W-wyniku konfliktu między nimi
Smohalla legł na brzegu rzeki i-został uznany za zmarłego. Wezbrane
wody poniosły jego ciało z-biegiem rzeki. Znalazł go pewien biały farmer, odratował i-wyleczył.
Po powrocie do swego plemienia, przekonanego że Smohalla nie
żyje, oznajmił o-swym „zmartwychwstaniu” oraz o-rozmowach, jakie
miał z-Wielkim Duchem, gdy pozostawał martwy. Wielki Duch miał mu
oświadczyć, iż czuje się zawiedziony, gdy widzi, że Indianie porzucają
wiarę przodków na rzecz religii Białych. „Zmartwychwstanie” Smohalli
było dostatecznym dowodem na prawdziwość jego słów. Miał on teraz
liczne wizje transowe (charakterystyczne dla szamanów), stąd nazwano
go Śniącym, a-w-ślad za nim wielu jego zwolenników. W-czasie tych
wizji ujrzał porządek kosmogoniczny świata. Wielki Duch stworzył ziemię, zwierzęta i-ludzi. Pierwszymi stworzonymi ludźmi byli Indianie. Po
nich zostali stworzeni Francuzi, następnie duchowni, Amerykanie, a-na
końcu Murzyni. Skoro pierwszymi właścicielami ziemi byli Indianie, ich
obowiązkiem jest strzec, by ziemia nie była kalana w-sposób, jak to czynią Biali. „Żądacie, bym orał ziemię, wołał Smohalla. Czyż mam zatem
wziąć nóż i-rozciąć łono mej matki? Żądacie, bym ścinał trawy, suszył je
na siano i-sprzedawał, aby być bogatym jak biały człowiek! Ale jakże bym
się odważył ścinać włosy mej matki?” Tego rodzaju nauczanie stanowiło
groźne wyzwanie dla władz Stanów Zjednoczonych, które właśnie forsowały program uczynienia z-Indian farmerów.
Nauki Smohalli wprowadził w-czyn wódz Józef (Joseph) z-plemienia Nez Percé w-Idaho. Stanął na czele buntu w-1877 r. i-skutecznie walczył przeważającymi liczebnie wojskami amerykańskimi na rozległych
obszarach Gór Skalistych. Indianie zachowywali się szlachetnie w-tych

120

�walkach – wódz Józef zabronił swym wojownikom skalpowania i-torturowania schwytanych Białych. Ci ostatni mordowali jednak kobiety
i-dzieci jego plemienia. W-końcu, gdy w-ucieczce do Kanady niedobitki jego wojsk, zdziesiątkowane, wygłodniałe i-przemarznięte zostały
osaczone zaledwie 50 km od granicy, wódz Józef wyszedł naprzeciw
białym oficerom i-podając im na znak kapitulacji swą strzelbę wyrzekł
te słowa: „Jestem zmęczony walką (...). Mój lud żąda ode mnie jedzenia,
a-ja nie mam im nic do dania. Jest zimno, a-my nie mamy koców ani
drewna. Moi ludzie są bliscy śmierci (...). Słuchajcie mnie, dowódcy!
Walczyłem, ale od tego miejsca, gdzie stoi teraz słońce, Józef nigdy już
nie będzie walczył”.
Taniec ducha
Taniec ducha (Ghost Dance) był najpotężniejszym ruchem religijnym
wśród Indian Ameryki Północnej w-XIX w., jednakże spontanicznym
i-relatywnie krótkotrwałym3. Zasięg jego oddziaływania był bardzo rozległy i-mimo że był ruchem stosunkowo nietrwałym, skutki jego były
dalekosiężne zarówno dla rozwoju kultury indiańskiej, jak i-losu Indian
jako społeczności. Pierwsza fala tańca ducha z-lat siedemdziesiątych XIX
w. objęła plemiona indiańskie zachodnich rejonów stanu Nevada, część
stanu Oregon oraz Kalifornię, natomiast druga fala, z-roku 1890, ogarnęła wielkie obszary Równin. Tę drugą falę tańca ducha trzeba uznać
za ostatni etap rozwoju całego łańcucha innych religii podobnego typu,
którego pierwszym ogniwem był taniec proroka (Prophet Dance). Z-niego wzięły początek i-rozwinęły się różne ruchy religijne, takie jak kult
ziemianki (Earth Lodge Cult), kalifornijski kult bolemaru, wspomniany
wyżej taniec śniących (Dream Dance) oraz szakeryzm.
Za twórcę tańca ducha uważa się proroka nazwanego Wodziwob. Był
nim jeden z-wodzów plemienia Pajutów – Tavibo. W-jakiś sposób do
powstania tego kultu przyczyniło się ukończenie Północnej Kolei Pacyficznej. Wódz Tavibo podczas pobytu w-górach miał widzenie, w-którym
ujrzał wielki pociąg przywożący dusze wszystkich zmarłych przodków;
nazwał to chwilą wielkiego wyboru. Gdy ona nastąpi, rozszalałe żywioły

121

�pochłoną wszystkich ludzi (białych), ale Indianie, wyznawcy tańca ducha,
po trzech dniach zostaną przywróceni do życia. Do nich będzie należała ziemia wraz z-wszelkimi dobrami, które pozostaną po wygubionych
Białych. Znów będzie obfitość zwierzyny łownej, ryb i-orzeszków pinon.
Biali najeźdźcy nigdy już nie powrócą. Wielki Duch zstąpi z-zaświatów
i-będzie żył wśród Indian. Spełnienie kultu wymagało odbywania rytualnego tańca sakralnego wokół centralnego słupa i-śpiewania pieśni,
które zostały objawione prorokowi przez Wielkiego Ducha podczas jego
wizji transowych. Brak spełnienia proroctw spowodował prawie zupełne
wygaśnięcie kultu. Trudno było przewidzieć, że w-dwadzieścia lat później
(1890 r.) dokona się jego niezwykłe odrodzenie.
Przyczyniła się do tego w-sposób niezamierzony sekta mormonów,
głosząca powstanie Nowej Jerozolimy na pustyni, gdzie zgromadzą się
wszyscy wierni wraz z-zaginionymi plemionami Izraela. A-potomkami
tych zaginionych plemion izraelskich, wziętych do niewoli przez Asyryjczyków 2500 lat temu, to właśnie Indianie. W-1890 r. pojawił się nowy
prorok indiański imieniem Wovoka. Gdy miał 14 lat, zmarł mu ojciec.
Przyjął go wówczas i-usynowił biały farmer David Wilson, nadając mu
swoje nazwisko i-imię Jack. W-nowym domu wyobraźnię chłopca rozpalały opowieści biblijne, zafascynowany był Bogiem Białych. W-dzień
Nowego Roku 1889 Jack Wilson (Wovoka) z-wysoką gorączką leżał
w-łóżku. Miał wówczas wizję: ujrzał siebie jako zmarłego w-niebie,
gdzie spotkał Boga. Bóg nakazał mu wrócić na ziemię i-przekazać Indianom polecenie, by przestrzegali przykazań i-odprawiali taniec ducha
w-regularnych odstępach czasu. Taniec wyzwala bowiem energię, która
przywraca życie zmarłym. Jeśli to spełnią, szczęście i-dobrobyt zagoszczą wśród Indian.
W-1890 r. Wovoka wrócił do Indian i-rozpoczął objawione mu
nauczanie. Nigdy jednak nie ogłaszał się mesjaszem, ani się za niego nie
uważał; czynili natomiast to powszechnie jego współwyznawcy spośród
plemienia Paiutów. W-taniec ducha było zaangażowanych przeszło 30
plemion, tzn. około 60 tys. osób, z-których najbardziej gorliwe były
plemiona Paiute, Arapaho, Czejenowie, Caddo, Szoszoni i-Pawnisi. Naj-

122

�bardziej oporni wobec tańca ducha okazali się ci, którzy byli już pod
jego wpływem w-latach 1870-tych i-znali nauczanie Wodziwoba, to jest
mieszkańcy Kalifornii i-Oregonu. Także Indianie Pueblo i-Navaho, ze
swym silnym systemem wierzeń tradycyjnych, okazali się nieczuli na
idee głoszone przez taniec ducha.
Centrum doktryny tańca ducha stanowi millenarystyczne proroctwo o-całkowitej, radykalnej i-gwałtownej przemianie świata; według
proroctwa Wovoki kataklizm zniszczy niebawem cały istniejący świat,
a-na jego miejsce powstanie świat nowy, w-którym nie będzie ani
chorób, ani śmierci, a-Indianie powrócą do swego dawnego życia plemiennego i-dawnych obyczajów. Na odnowioną ziemię powrócą również wszyscy Indianie, którzy kiedykolwiek żyli i-złączą się ze swymi
krewnymi i-przyjaciółmi. Biali znikną, a-ich przedmioty codziennego
użytku pozostaną do dyspozycji Indian. Oczekiwano, że lada miesiąc,
lada dzień przemiana ta nastąpi. Wykonywano zalecony przez proroka
taniec oczekując na kataklizm przewidywany na różne terminy.
Taniec ducha charakteryzuje się bogatą obrzędowością. Centrum
działalności tej religii stanowią obrzędy taneczne i-właśnie od rytualnego tańca wykonywanego w-czasie nabożeństw na cześć Wielkiego
Ducha i-zmarłych przodków (a-nie, że Duch tańczy!) pochodzi nazwa
religii: taniec ducha (nieraz też: taniec duchów). Ceremonia taneczna
odbywała się regularnie co kilka tygodni. Taniec rozpoczynało się po
południu lub wieczorem, tańczono przez 4 kolejne noce i-kończono
o-brzasku ranka piątego. Do tańca Indianie ubierali się w-pełny strój tradycyjny. Mężczyźni byli okryci kocami, które zręcznie owiązano wokół
ciała. Kobiety miały długie do ziemi szale, ozdobione frędzlami. Włosy
przystrojone dwoma malowanymi piórami sroki, wrony, pardwy lub
orła, ptaków uważanych w-mitologii indiańskiej za święte. Siuksowie
często zakładali białe, z-niebieskim obramowaniem wokół szyi i-szerokimi rękawami koszule, tzw. koszule duchów, którym przypisywano
specjalną moc. Przed rozpoczęciem tańca kapłan malował na czołach
i-policzkach tancerzy tradycyjnymi farbami różne emblematy, jak koła
(przedstawiały słońce), półkola (księżyc) oraz krzyże (gwiazda poran-

123

�na). Punktem kulminacyjnym obrzędów była taka ekstaza, że wiele osób
wpadało w-trans, padało bez przytomności na ziemię, drżało napiętymi
mięśniami. Trans traktowano jako stan bardzo cenny, gdyż wierzono,
że utrata przytomności powoduje wyzdrowienie lub zabezpieczenie
przed chorobą. Budzący się z-transu od razu przekazywali tańczącym
treść swoich wizji. Były to zwykle spotkania ze zmarłymi krewnymi
i-przyjaciółmi, obrazy z-dawnego życia indiańskiego oraz wydarzenia
zapowiadające nadejście millenarystycznej przemiany. Następnie szli
z-grupą tancerzy do pobliskiego strumienia i-rytualnie obmywali ciało.
W-tańcu mogła brać udział cała wspólnota plemienna: kobiety, mężczyźni, dzieci, starzy i-młodzi, silni i-słabi, zdrowi i-chorzy, wszyscy żyjący
przede wszystkim nadzieją, że pod wpływem tańca sakralnego, a-szczególnie świętego transu, odzyskają zdrowie.
W-tańcu ducha można dostrzec wyraźnie ślady wpływów chrześcijaństwa. Wierzy się w-Boga, który jest identyfikowany z-dawną indiańską
postacią stwórcy świata Wielkiego Ducha. Spotykamy również JezusaZbawcę, litościwego Syna Bożego i-Odkupiciela. Nierzadko prorok Wovoka bywa identyfikowany z-Jezusem, Synem Bożym; został zabity przez
Białych, ale zmartwychwstał i-powrócił na ziemię, by ukarać ich za niegodziwości. Wovoka – Jezus przyszedł najpierw do Białych, lecz oni go nie
przyjęli, dlatego stał się Bogiem Indian i-przyjdzie przy końcu świata, by
ich wprowadzić do nowego życia. Dlatego należy go czcić tańcem i-modlitwą, przygotowując się w-ten sposób na jego przyjście.
Taniec ducha był silnie millenarystyczny. Proroctwo millenarystyczne stanowiło podstawę jego doktryny. Był także typowym ruchem
mesjanistycznym: Wovokę uważano (sam się nie uważał) za proroka
i-mesjasza, zbawcę Indian, którego przyjście było zapowiedzią i-wstępnym etapem nadchodzących przemian. W-poszczególnych plemionach
występowali oprócz mesjasza prorocy, apostołowie nowej religii, otaczani szacunkiem i-czcią. Stąd religię tę można również określić jako
profetyczną. Załamanie nadziei związanych z-upadkiem tańca ducha
oznaczało dla Indian uświadomienie sobie faktu, że Biali pozostaną tu
na zawsze. Konsekwencją tego stały się próby akomodacji Indian do

124

�nowej sytuacji, gdy rozwiały się ostatecznie wszelkie złudzenia i-nadzieje na odejście lub unicestwienie Białych.
Pejotyzm
Konsekwencją upadku tańca ducha było pojawienie się i-gwałtowne
rozprzestrzenienie nowej religii – pejotyzmu4. Stanowił on próbę
pogodzenia głębokiej sprzeczności polegającej na tym, jak współżyć
z-Białymi, zachowując jednocześnie niezależność duchową. Religia ta
zapożyczyła wiele z-kultury świata Białych, zachowując jednocześnie
własną, tradycyjnie indiańską tożsamość kulturową. Jest obecnie najważniejszą indiańską nową religią w-Ameryce Północnej, o-najszerszym
zasięgu społecznym i-geograficznym. Wyznawców pejotyzmu można
spotkać niemal na całym obszarze Stanów Zjednoczonych od Arizony
i-Nowego Meksyku na południu aż do Wielkich Jezior na północy oraz
częściowo w-Kanadzie i-Meksyku. Jedynie plemiona z-Północnego
Zachodu mniej się nim interesują, gdyż od lat osiemdziesiątych XIX w.
należą do indiańskiego Kościoła Szakersów. Pejotyzm narodził się prawdopodobnie w-latach siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych XIX stulecia w-południowej części obszaru Wielkich Równin, a-na przełomie
XIX i-XX w. nastąpiła silna jego dyfuzja, tak że dzisiaj liczbę pejotystów
określa się na ponad 250 tysięcy, co stanowi mniej więcej połowę ogółu
Indian Ameryki Północnej.
Pejotyzm jako religia skupia się wokół kaktusa peyot (też: peyotl),
od którego przejęła nazwę sama religia. Peyot jest rośliną bez kolców,
należącą do rodziny kaktusowatych, którego górną, kulistą część spożywa się dla uzyskania halucynacji. Zawiera ona stymulatory pochodne
od strychniny i-środki uspokajające pochodne od morfiny. Nie zdołano
wykazać, by zażywanie tej halucynogennej rośliny powodowało stany
uzależnienia. Peyot rośnie w-stanie dzikim w-północno-wschodnim
Meksyku, gdzie spożywany był już na długo przed pojawieniem się Hiszpanów. Zażywanie jego wzrastało w-miarę pogarszania się doli tamtejszych Indian; na Preriach zaczęto używać peyotu, gdy nastąpił upadek
i-dezintegracja ich kultury, zapewne też właśnie z-tej przyczyny. W-XX

125

�w. stosowanie rośliny rozprzestrzeniło się ku Wielkim Jeziorom i-równinom Kanady, pojawiło się także na wschód od Missisipi. Mimo zastrzeżeń rządu Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza Biura do Spraw Indian, nie
udało się władzom uzyskać uznania peyotu za narkotyk, ani udowodnić
jego szkodliwości społecznej. Powstające przy jego zażywaniu halucynacje mają charakter barwnych wizji o-wyrazistych kształtach, które podlegają ciągłym zmianom. Czasami występują także halucynacje słuchowe:
niektórzy twierdzili, że słyszą jak słońce wschodzi z-rykiem, a-potem
przetacza się po nieboskłonie przy akompaniamencie bębnów.
Wizje i-halucynacje wywołane przez zawarte w-peyocie alkaloidy,
traktowane są jako kontakty człowieka z-siłami nadprzyrodzonymi.
Rytualne zaś konsumowanie kawałków tej rośliny równoznaczne jest,
w-przekonaniu Indian, z-chrześcijańskim przyjęciem Komunii św. Pejotyzm jest jednym z-bardzo nielicznych ruchów religijnych, który wywalczył sobie prawo oficjalnego uznania jako religii równorzędnej z-innymi w-ramach wyznaniowej struktury Stanów Zjednoczonych. Od 1918
r. posiada swą własną organizację kościelną znaną pod nazwą Rodzimy
Kościół Amerykański (Native American Church). Kościół ten ma luźną
i-nieformalną strukturę wewnętrzną o-charakterze swobodnej federacji lokalnych grup kultowych, sama organizacja zaś nie ma większego
wpływu na spójność ogółu jego wyznawców. Pejotystą, w-przekonaniu
pejotystów, jest ten, kto spożywa peyot.
Większość obrzędów kultowych pejotyzmu przyjęło pod wpływem chrześcijaństwa formę nabożeństw odprawianych periodycznie
w-równych odstępach czasu przez cały rok. Rytuał pejotowy jest nazywany spotkaniem, które zwykle zaczyna się w-sobotę po zachodzie
słońca, około godziny 2100 i-przeciąga się aż do wieczora dnia następnego. Spotkanie odbywa się w-namiocie (tipi), w-budynku specjalnie
na ten cel zbudowanym (hogan), a-nawet w-domu prywatnym lub
wprost na wolnym powietrzu. W-obrzędach kultowych pejotyzmu
można wyróżnić 4 zasadnicze komponenty: modlitwy, śpiewy sakralne, spożywanie peyotu na wzór przyjmowania Komunii św. oraz kontemplację. Najistotniejszym z-nich jest obrzęd przyjmowania i-kon-

126

�sumowania świętej rośliny, będący przejawem zarówno wewnętrznej
łączności wszystkich wiernych, jak i-formą nawiązania kontaktu ze
światem nadprzyrodzonym. Ścisłe przestrzeganie w-czasie komunii
właściwych rytualnych gestów i-formuł gwarantuje zesłanie na nich
odpowiedniego ładunku niematerialnej siły (odpowiednik melanezyjskiej mana), niezbędnej do uzyskania szczęścia, powodzenia i-zapewnienia sobie zdrowia. Siła ta znajduje się w-różnych przedmiotach,
roślinach, zwierzętach, a-także w-zjawiskach przyrody, ale najczęściej,
jak wierzą Indianie, siła ta wciela się w-peyot. Jeden z-mitów głosi, że
Bóg w-trosce o-los ludności lokalnej stworzył specjalną roślinę i-zamknął w-niej część swojej mocy. Spożywanie zatem peyotu umożliwia
wchłonięcie zawartego w-nim sacrum. Inkarnację boskiej siły w-peyocie potwierdzają w-mniemaniu Indian halucynogenne właściwości
rośliny, które sprawiają, że w-organizmie zachodzą te niecodzienne
reakcje. Są one, jak sądzą Indianie, wyrazem łaski Bożej uświęcającej
człowieka.
Jedną z-podstawowych prawd w-pejotyzmie, zaczerpniętą z-chrześcijaństwa, jest wiara w-Trójcę Świętą, pojmowaną jednak politeistycznie, jako jedność trzech osób. Bóg-Ojciec utożsamiony został z-Wielkim Duchem, tajemniczą siłą przenikającą całą przyrodę, aczkolwiek
niektóre plemiona nie uznają jego zasług kreacjonistycznych. Chrystusa
uważa się nie tylko za zbawiciela wszystkich ludzi i-założyciela religii
Białych, lecz także za założyciela pejotyzmu, specjalnie przeznaczonego
dla Indian. W-ten sposób pragnie się podkreślić objawiony charakter
pejotyzmu, stawia się go na jednej płaszczyźnie z-chrześcijaństwem
oraz wskazuje równocześnie wspólne źródło obu tych religii. Niekiedy
Chrystusa utożsamia się z-niektórymi bohaterami mitologii indiańskiej lub z-Wielkim Duchem opiekuńczym, którego Biali unicestwili,
albo też uważa się Go za pewien typ ducha-orędownika, ułatwiającego
kontakty z-nieosiągalnym i-potężnym Bogiem-Ojcem. Ważne miejsce
w-pejotowym panteonie zajmuje Ptak Wodny, utożsamiany często
z-Ptakiem-Grzmotem, nieraz przedstawianym w-postaci gołębia, który
niewątpliwie stanowi przejęte z-chrześcijaństwa upostaciowanie Ducha

127

�Świętego. Również Duch Pejotowy jest często podkreślany i-obdarzany
mianem istoty litościwej, zawsze życzliwej człowiekowi. Możliwość
bezpośredniego obcowania ze światem nadprzyrodzonym zapewnia
peyot. Przyjęcie pejotowej komunii pozwala uwolnić się od doczesnej,
przyziemnej szarzyzny życia i-wznieść się na płaszczyznę duchowej sublimacji, na której nawiązuje się już bezpośredni dialog z-Trójjedynym
Bogiem i-siłami nadprzyrodzonymi.
Obrzęd spożywania peyotu i-atmosfera oczekiwania na cudowne
wizje sprzyja intensywnej kontemplacji. Pejotysta stara się w-pełni
skoncentrować swe myśli na sprawach wyłącznie religijnych, rozważa
nurtujące go problemy, czyni wysiłki, by maksymalnie skupić się na
ukazujących mu się obrazach. Pejotowej komunii towarzyszy zwykle
żarliwa modlitwa, za pomocą której wierny próbuje zwrócić na siebie
uwagę sił nadprzyrodzonych i-zdobyć ich pomoc w-przezwyciężaniu
osobistych bądź plemiennych zmartwień, trudności i-kłopotów. Wywołana przez alkaloidy peyotu skłonność do introspekcji i-mistycyzmu,
budzi również w-pejotyście refleksję nad kolejami własnego życia. Ocena każdego czynu przeprowadzana jest w-oparciu o-pejotowy kodeks
etyczny, który bywa określany mianem Pejotowa Droga, przestrzeganie
zaś wszystkich jego nakazów i-zakazów – kroczeniem po Pejotowej Drodze. Podstawowe normy moralne tej etyki to:
1) głoszenie i-praktykowanie braterskiej miłości bliźniego nie tylko
wśród pejotystów, lecz także wśród wszystkich ludzi bez względu na ich
przynależność narodową czy rasową;
2) konieczność bezwarunkowego opiekowania się rodziną i-zapewnienia jej godziwych warunków życiowych;
3) liczenie tylko na siebie samego bez oglądania się na pomoc materialną z-zewnątrz, przede wszystkim od Białych;
4) całkowita prohibicja, bez względu na rodzaj napoju alkoholowego. Za wykroczenie przeciw obowiązującym pejotystów normom
moralnym uznawano także zdradę małżeńską oraz unikanie uczciwej
pracy zarobkowej.
Duży udział komponentów chrześcijańskich w-pejotyzmie zaznacza

128

�się w-symbolice i-obrzędach kultowych. Przywódca kultowy symbolizuje nowo stworzonego człowieka, a-jego żona Nowe Jeruzalem. Gra na
piszczałce o-północy zapowiada narodziny Chrystusa, a-muzyka poranna symbolizuje grę na trąbie ogłaszającej koniec świata. Czapka z-futra
wydry noszona przez przywódcę kultowego jest symbolem korony cierniowej Chrystusa, który przyjdzie w-dniu sądu ostatecznego. Wzgórek
ziemi pełniący rolę ołtarza – to góra Synaj lub Golgota. Ogólnie można
stwierdzić, że zewnętrzna, wizualna warstwa obrzędowości zachowała
charakter indiański, natomiast warstwa interpretacyjna ma charakter
chrześcijański. Wiele treści Starego i-Nowego Testamentu zakorzeniło
się w-pejotyzmie, przy czym procesy synkretyzacyjne zachodzą przede
wszystkim przez zmianę lub dodanie nowego znaczenia do treści biblijnych. Lektura Biblii wypełnia niekiedy znaczną część nabożeństwa pejotowego. Największą popularnością cieszy się Stary Testament, a-ulubionymi wersetami są te z-Księgi Wyjścia 12, 8 oraz 12, 14: „I-tej samej nocy
spożyją mięso pieczone w-ogniu, spożyją je z-chlebem nie kwaszonym
i-gorzkimi ziołami (12, 8); Dzień ten będzie dla was dniem pamiętnym
i-obchodzić go będziecie jako święto dla uczczenia Pana. Po wszystkie
pokolenia – na zawsze tym dniu świętować będziecie” (12, 14). Tekstami
tymi uzasadnia się konieczność organizowania sakralnych uczt w-porze
nocnej oraz przyjmowania w-czasie ich trwania posiłków („gorzkie zioła” – to właśnie peyot). Do chrześcijańskiej formy chrztu został również
upodobniony obrzęd inicjacyjny, wprowadzający nowo pozyskanego
aspiranta do społeczności pejotowej. Chrztu udziela jeden z-odprawiających nabożeństwo duchownych. Macza palce w-pejotowym wywarze,
namaszcza nim czoło neofity, wypowiadając przy tym formułę: „Chrzczę
cię w-imię Boga, Syna i-Ducha Świętego, który nazywany jest Świątobliwością Boga”. Z-chrześcijańskich komponentów występujących w-obrzędach kultowych pejotyzmu można jeszcze wymienić znak krzyża,
wyznawanie grzechów stanowiące obrzęd odzyskania rytualnej czystości, święcenie niedzieli jako siódmego dnia tygodnia wolnego od zajęć,
pieśni pejotowe (hymny, chorały, psalmy) oraz modlitwy, które co do
treści i-formy mogą nieraz służyć za wzór poprawnej formuły modlitwy

129

�chrześcijańskiej.
Komponenty chrześcijańskie występują nie tylko w-obrzędowej
i-doktrynalnej sferze pejotyzmu, lecz także w-zakresie organizacji przez
stosowanie określenia Kościół dla nazwania nowej religii. W-1909 r. pejotyści przyjęli oficjalną nazwę Union Church, którą w-1914 r. zamienili na
The First Born Church of Christ, a-od 1918 roku, jak już wspomniano,
Native American Church. Zastosowanie do pejotyzmu określenia Kościół
miało zrównać pejotyzm z-wyznaniami chrześcijańskimi, co wynikało
z-dążenia do formalnego przystosowania się do religijnych wzorów obcego społeczeństwa. Indianie świadomie dążą do takiej modyfikacji ich
nowej religii, by nie ustępowała ona chrześcijaństwu ani pod względem
wartości przeżyć duchowych, ani też form obrzędowych i-organizacyjnych. Według licznych sondaży pejotowej elity intelektualnej, pejotyzm
stanowi indiańską, rodzimą wersję chrześcijaństwa.
Szakeryzm
Inną ważną i-trwałą do dziś nową synkretyczną religią Indian Ameryki Północnej jest szakeryzm (ang.: to shake = potrząsać, trząść się,
drżeć)5. Podobnie jak pejotyzm, szakeryzm rozwinął się pod koniec
XIX w. i-rozpowszechnił wśród plemion Północnego Zachodu Yakima,
Puyllup, Nisqually, Squaxin, Umatilla, Wasco-Wishram oraz w-wielu
mniejszych grupach plemiennych znad rzeki Kolumbii. Na tereny te
nie dotarł taniec ducha ani też pejotyzm, który w-północnych stanach
rozpowszechnił się już po ukształtowaniu się szakeryzmu6.
Za datę powstania szakeryzmu można uznać rok 1881, w-którym
młody Indianin John Slocum (ur. 1850) zachorował, popadł w-odrętwienie i-został uznany przez rodzinę i-sąsiadów za zmarłego. W-trakcie
przygotowań do pogrzebu odzyskał przytomność i-zaczął zebranym
opowiadać o-swej „śmierci i-zmartwychwstaniu”. Dusza jego była w-niebie, gdzie otrzymała wiele pouczeń moralnych oraz nakaz, by głosił to
objawienie wśród Indian. Wkrótce potem zbudowano mały kościółek,
w-którym Slocum głosił swe nauki. Zaczęto uważać go za mesjasza, który zbawi Indian.

130

�Nauki głoszone przez proroka uformowały się w-ciągu dziesięcioleci
w-dość spójną doktrynę. Podstawowe treści dotyczą pewnych zasad etycznych. Prorok zakazał picia alkoholu, palenia tytoniu, zakładów na wyścigach konnych oraz uprawiania gier hazardowych7. Odrzucił również
i-potępił tradycyjny indiański szamanizm oraz związane z-nim praktyki
lecznicze. Szakeryzm pozostawał pod wpływem misji katolickich, od których przejął podstawowe treści religijne: wiarę w-Boga Stwórcę świata,
Jezusa Chrystusa, Ducha Świętego, Maryję, aniołów i-diabły. Koncepcja
nieba i-piekła oraz kary za grzechy jest słabo rozwinięta i-niejasna, choć
z-chrześcijaństwa przejęto sakramenty (chrzest, wyznanie grzechów)
oraz idee nagrody pośmiertnej za dobre życie na ziemi. Biblię uznaje
tylko połowa szakersów, reszta zaś odrzuca ją jako niepotrzebną, tak jak
była niepotrzebna Apostołom. W-ogóle idee przejęte z-chrześcijaństwa
są w-szakeryzmie niejasne i-na różne sposoby przez poszczególnych
wyznawców interpretowane, dlatego szakersi dzielą się na grupy i-różne
odłamy lokalne, mniej lub bardziej tradycyjne lub chrześcijańskie. Szakersi rozwinęli koncepcją duszy, choroby i-uzdrawiania. Dusza może opuścić
ciało, gdy człowiek jest chory, gdy trapią go niepowodzenia lub gdy nie
realizują się jego zamiary. Indianie jednak chorują inaczej niż Biali, dlatego potrzebują, jak sądzą, innego leczenia.
Szakeryzm rozwinął bardzo bogate formy obrzędów kultowych.
Można wśród nich wyróżnić obrzędy odprawiane prywatnie w-domu
oraz obrzędy i-nabożeństwa kościelne, wykonywane z-udziałem całej
lokalnej wspólnoty. Budowa kościołów oraz ich wystrój wewnętrzny
i-zewnętrzny ma charakter wyraźnie chrześcijański: ołtarz nakryty białym obrusem, świece, z-tyłu duży krzyż, dzwonki, obrazy wzorowane
na obrazach katolickich, rozstaw ławek – wszystko to sprawia wrażenie
kościołów chrześcijańskich. Centralną częścią nabożeństwa jest rytualne trzęsienie się, podczas którego wszyscy uczestnicy wprowadzają się
w-gwałtowne drgawki, śpiewając specjalne pieśni i-dzwoniąc dzwonkami. Koncepcja rytualnego trzęsienia się pochodzi od Mary Slocum, żony
Johna Slocuma. Gdy jej mąż leżał „martwy”, Mary doznała szoku, który
przejawił się w-spazmatycznych drgawkach. Drżąc konwulsyjnie, zbliży-

131

�ła się do łoża „zmarłego”. Ten odzyskał wówczas przytomność i-wrócił
do życia. „Zmartwychwstanie” Slocuma tłumaczy się jako następstwo
świętej mocy, którą Bóg zesłał na Mary w-postaci drgawek. Trzęsienie
się jest uważane za dar boży, który ma skuteczną moc terapeutyczną.
Znaczna część obrzędów kultowych poświęcona jest uzdrawianiu
chorych. Liczne epidemie ospy, odry, kokluszu, a-także gruźlica dziesiątkowały plemiona Północnego Zachodu. Tradycyjne szamańskie
metody uzdrawiania były wobec tych chorób bezradne. Szakeryzm zaś
dawał rytualne środki ich zwalczania. Moc leczniczą przypisuje się wielu gestom, wykonywanym przez uczestników obrzędu podczas terapeutycznego spotkania. Można je sklasyfikować w-kilka grup: nakładanie
rąk – służy do umiejscowienia choroby lub do przeniesienia boskiej
mocy z-uzdrawiającego na chorego; drapanie – do wydobycia grzechu
z-ciała chorego; dłubanie w-ciele chorego – ma na celu wydobycie
przedmiotu magicznego, będącego przyczyną choroby; klepanie – ma
wprowadzić do ciała chorego moc; wachlowanie przed twarzą chorego
– ma „wywiać” grzechy; przesuwanie świecy – jej płomień ma chronić
przed chorobą i-magią. Szakeryzm zakłada, że uzdrowienie może nastąpić tylko przez zbiorowe działanie całej wspólnoty podczas ekstatycznego rytuału uzdrawiania.

2. W-Ameryce Środkowej i-Południowej
2.1. Styk różnych ras, kultur, ideologii i-religii
Istniejące obecnie w-Ameryce Środkowej i-Południowej nowe religie są efektem rozwoju, który etapami trwał całe stulecia i-bynajmniej nie jest jeszcze zakończony8. W-rozwoju tym zespoliły się
wielowarstwowe praktyki i-wierzenia religijno-magiczne niewolników
murzyńskich z-wyobrażeniami religijnymi lokalnych Indian, ludowego
katolicyzmu, spirytyzmu (kardecyzmu) oraz różnych grup antropozoficzno-ezoterycznych9. Gdy się weźmie pod uwagę fakt, że około 5
milionów Murzynów wniosło do Nowego Świata swoje bardzo różniące

132

�się tradycje plemienne i-że rozrzucone po kontynencie amerykańskim
poszczególne grupy podlegały najróżnorodniejszym wpływom, to stanie się zrozumiałe, że istniejące dziś nowe religie w-Ameryce Środkowej i-Południowej nie mogą stanowić jednolitego i-zwartego schematu
religijnego i-kultowego10. Afrykańskie tradycje jako całość dążą w-procesie synkretyzacyjnym albo do podporządkowania sobie pozostałych
komponentów religijnych, albo też jako całość bywają przez nie odrzucone. Synkretyczne zaś tendencje wewnątrz różnych afrykańskich tradycji, na skutek całkowitego przemieszania się ich członków na rozległych
plantacjach, doprowadziły do identyfikowania, zbliżenia, usunięcia lub
też zsumowania religijnych wyobrażeń.
Kościół katolicki włożył wiele trudu w-chrystianizację stale rosnących rzesz murzyńskich niewolników, ogólnie jednak wpływ misjonarzy na nich bywa przeceniany. W-normalnych stacjach misyjnych niewolnikom nie było wolno brać udziału we mszy św. razem ze swoimi
panami. Na oddalonych od większych ośrodków polach brazylijskich
czy kubańskich feudałów nie było regularnego duszpasterstwa. Kościół
wprawdzie zabraniał odprawiania tradycyjnych obrzędów afrykańskich
i-chrzcił niewolników, uznając ich za chrześcijan, była to jednak przemiana bardzo powierzchowna. Potajemnie wśród niewolników nadal
był uprawiany fetyszyzm i-magia, a-oddawanie czci rodzimym oriszom
wcale nie zostało zaniechane, choć należało się liczyć z-bogami Białych.
To „liczenie się” polegało na przejęciu zewnętrznych przedmiotów kultu katolickiego (medaliki, relikwie, obrazki, woda święcona, wino mszalne) i-identyfikowaniu ich z-przedmiotami magicznymi i-fetyszami
afrykańskimi. Decydującym momentem w-procesie synkretyzacyjnym
była identyfikacja oriszów z-katolickimi świętymi, co przygotowało
grunt także dla innych procesów synkretyzacyjnych. Czarny niewolnik
rozumiał ludowy katolicyzm, charakteryzujący się daleko posuniętym
kultem Świętych, jako świat, do którego może wnieść swoje dawne,
tradycyjne wyobrażenia religijne, nie potrzebując wiele zmieniać poza
nazwą i-formą11.
Do grupy nowych religii afroamerykańskich można zaliczyć wodu

133

�na Haiti12, santeria na Kubie13, szango na Trynidadzie i-Grenadzie14,
szuteryzm na Grenadzie i-Trynidadzie15 oraz umbanda w-Brazylii16.
Są one rezultatem procesu synkretyzacyjnego i-zmieszania się komponentów chrześcijańskich z-tradycyjnymi wierzeniami zasadniczo
zachodnioafrykańskich niewolników murzyńskich. Religie te mają wiele cech wspólnych i-wielce podobnych, różnią się jednak pod względem
ich afrykańskiego pochodzenia. Afrykańskie komponenty synkretyczne
inne są w-kubańskiej santeria, w-której przeważają tradycyjne wierzenia
Jorubów, a-inne w-haitańskim wodu, gdzie dominującą rolę odgrywają
wierzenia Fonów. Oba te komponenty połączyły się w-trynidadzkim
i-grenadaickim szango, choć i-w-nim można dostrzec pewne różnice:
w-szango trynidadzkim występują komponenty indiańskie, natomiast
szango grenadaickie ich nie zawiera17. Pod koniec XIX w. osiadło i-działało na Antylach wiele sekt wywodzących się z-protestantyzmu, szczególnie zaś Spirytualny Kościół Baptystów, znany pod nazwą szutersi.
Sekta ta na przełomie XIX i-XX w. przybyła na Trynidad, nieco później
na Grenadę, wywarła tam poważny wpływ na szango i-sama przejęła
wiele jego komponentów religijnych. Powstała w-ten sposób nowa religia synkretyczna szuteryzm, występująca też pod nazwą Holy Rolles lub
Spiritual Baptist Shouters18. Wszystkie natomiast wyżej wymienione
komponenty zawiera brazylijski umbandyzm (umbanda), który według
samych umbandystów ma stać się religią całej ludzkości.
Religie te tworzą strukturę, których obecną postać można zrozumieć
jedynie w-świetle ogólnej historii religijno-społecznej tego regionu świata. Są bowiem efektem rozwoju, który rozpoczął się na początku XVI
w. wraz z-kolonizacją przez Portugalię i-Hiszpanię, trwał całe stulecia
i-nie jest jeszcze zakończony. Jest to heterogeniczny religijny produkt
procesu, który towarzyszył stopniowemu odafrykanizowaniu Czarnych, odindianizowaniu Czerwonych i-odeuropeizowaniu Białych, co
w-efekcie doprowadziło do powstania nowych struktur kulturowych
i-form religijnych, w-których Murzyni i-Indianie adaptowali europejskie treści kulturowe i-religijne, a-Biali przejmowali komponenty afroindiańskie. Korzenie tych religii tkwią zatem w-styku różnorodności

134

�etnicznej, kulturowej, ideologicznej i-religijnej występującej w-tej części
świata. W-pięćsetletniej historii tego rejonu świata występowały bardzo
zróżnicowane kontakty odmiennych ras, kultur, mentalności oraz form
religijnych, przynoszonych przez różne grupy etniczne mające własne
cywilizacje oraz im właściwą pobożność i-duchowość19. W-ciągu tych
pięciu wieków przenikały się one nawzajem i-warunkowały, tak że dziś
trudno jest nieraz dopatrzyć się ich pochodzenia. Mówiąc o-styku różnych ras nie należy mieć na myśli jedynie krzyżowań w-sensie biologicznym, lecz przede wszystkim religijnym i-duchowym.
Wymieńmy cztery zasadnicze grupy etnokulturowe, które w-tej części Ameryki w-szczególny sposób oddziaływały na siebie i-nawzajem
przenikały; nie należy jednak twierdzić, że ten styk ludów i-kultur był
bezpośrednią przyczyną powstawania synkretyzmu religijnego, lecz że
w-konkretnej sytuacji bardzo go ułatwiał:
1) Indianie, rodzima ludność tego regionu świata, która w-początkach XVI w. liczyła około 2,5 mln mieszkańców;
2) pierwsi koloniści europejscy, przede wszystkim Portugalczycy,
lecz także pomniejsze wspólnoty osadników kolonizacji francuskiej,
hiszpańskiej i-holenderskiej;
3) niewolnicy afrykańscy, wywodzący się głównie (lecz nie tylko)
z-Zatoki Gwinejskiej u-zachodnich wybrzeży Afryki (Sudańczycy) oraz
z-Konga, Angoli i-Mozambiku (Bantusi);
4) imigranci przybyli przede wszystkim z-Europy i-Azji. Są to Hiszpanie, Japończycy, Niemcy, Polacy, Portugalczycy, Włosi, Żydzi i-in.
Tak bardzo zróżnicowane etnicznie i-kulturowo środowisko okazało
się niezwykle chłonne na prądy umysłowe oraz religie i-obyczaje napływające z-innych krajów, szczególnie z-Francji i-świata angloamerykańskiego. Modny i-aktywny stał się w-XIX w. pozytywizm A. Comte’a,
empiryzm J. St. Milla, realizm J.F. Herbarta, naturalizm L. Feuerbacha,
sceptycyzm E. Renana. Ówczesne środki masowego przekazu, czasopisma i-książki, informowały o-religiach, obyczajach i-mentalności
innych ludów i-krajów. Spotkały się więc na tym terenie różnorakie
formy religijne: religie grupy amerindiańskiej, religie niewolników

135

�afrykańskich, religie przywiezione przez kolonizatorów, misjonarzy czy
imigrantów różnych denominacji – protestantów, katolików, prawosławnych, żydów, islamitów, buddystów, hindusów, śintoistów i-in. Religie
te, importowane przez różne grupy etniczne, nie zawsze były przenoszone w-swej autentycznej, oryginalnej formie. W-bardzo wielu przypadkach były skażone elementami zabobonnymi i-magicznymi, przesądami, wierzeniami ludowymi, obyczajami folklorystycznymi i-wielu
innymi czynnikami heterogenicznymi. Wspomnieć również należy
o-prawdziwej inwazji, szczególnie na teren Brazylii, nowoczesnych sekt
protestanckich wywodzących się głównie ze Stanów Zjednoczonych,
a-także o-prężnym oddziaływaniu spirytyzmu skodyfikowanego przez
Allana Kardeca. Działały także sekty okultystyczne szerzące idee błędnie nieraz rozumianych i-niewłaściwie przystosowanych filozofii starożytnych, systemów religijnych Indii, propagujące naukę o-reinkarnacji,
karmie oraz starożytnych europejskich czarach. Wszystkie te prądy
miały niewątpliwy wpływ na kształtowanie się życia religijnego w-tej
części świata.
2.2. Niewolnictwo
Powstanie nowych religii w-Ameryce Środkowej i-Południowej
ściśle łączy się z-czarnym niewolnictwem. Powstanie systemu wielkiej
własności, szczególnie w-Brazylii, tłumaczy się najczęściej argumentami ekonomicznymi. Wielu autorów twierdzi, a-nie jest to opinia nowa,
że uprawa trzciny cukrowej jest ekonomicznie opłacalna wtedy, gdy
jest prowadzona na wielką skalę. Produkcja cukru wymaga pracy wielu
ludzi, obszernych pomieszczeń i-właściwej organizacji szeregu innych
czynników. Pierwszym kolonistom wydawało się, że z-siłą roboczą nie
będą mieli kłopotów. Region wydawał się gęsto zaludniony, a-Indianie
łagodni i-chętni do współpracy. W-początkach XVI w. system niewolnictwa indiańskiego rozpowszechnił się niemal w-całej Brazylii20.
Tymczasem okazało się, że ta część świata była mniej zaludniona, niż
sądzono, a-Indianie mniej wydajni w-pracy, niż początkowo przypuszczano. Okazali się oni niezdolni do wytrzymania rytmu pracy na plan-

136

�tacjach, bardzo intensywnej, stałej, ciężkiej, monotonnej, wykonywanej
pod nadzorem. Nie dawali rady, wymierali. Jako plemiona koczownicze
przebywali tylko przez 5-6 miesięcy w-jednym miejscu, po czym przenosili się gdzie indziej, dezorganizując w-ten sposób okresowość uprawy
trzciny cukrowej. Należeli do innego kręgu cywilizacyjnego, reprezentowali siłę niedostosowaną do systemu pracy zorganizowanej, wymaganej
do produkcji cukru. W-obronie Indian występowały zakony i-misjonarze, szczególnie dominikanie, nieco później jezuici. Nakazywały im to
względy ideologiczne i-teologiczne. Nie można było pogodzić faktu
istnienia niewolnictwa Indian z-ideą chrześcijańskiej miłości bliźniego.
Kwestia ta wywołała długo trwające dyskusje wśród prawników i-teologów. Ostatecznie Korona w-1775 r. wypowiedziała się za wolnością
osobistą Indian21.
Rodzima siła robocza nie spełniła więc stawianych jej w-majątkach
cukrowniczych wymagań. Nie było też kandydatów na białych robotników w-Portugalii i-Hiszpanii, nie wchodziło zatem w-rachubę zastosowanie systemu, którym później, zwłaszcza w-XVIII w., posługiwali się
Francuzi czy Anglicy na Antylach, mianowicie półniewolniczej pracy
Białych, zakontraktowanych na określoną liczbę lat (tzw. engagés, intendured servants). Poszukiwania rozwiązania problemu prowadziły do
Afryki. O-przydatności Murzynów do ciężkiej pracy fizycznej wiedziano już wcześniej. Pod względem fizycznym znacznie przewyższali oni
Indian i-byli bardziej odporni na choroby. Szacowano, że praca jednego
Murzyna równa jest pracy czterech Indian.
Największą liczbę Murzynów (przeszło 3,5 mln) wchłonęła z-biegiem czasu Brazylia. Portugalia zainteresowała się na serio swoją
największą kolonią dopiero od połowy XVI w., kiedy okazało się, że
Brazylii zagrażają próby osadnictwa podejmowane przez Francuzów.
Jednakże uważa się, że pierwszych Murzynów przywieziono do Brazylii bezpośrednio z-Afryki już w-latach trzydziestych XVI w. M. Goulart
mówi o-latach 1516-1526; A. de E. Taunay o-roku 1525; P. Calmon
przesuwa datę, o-której mowa, do 1516 r.; A. Ramos wspomina ogólnikowo o-latach trzydziestych; H. Hauser wymienia lata 1530-1538,

137

�a-N. Rodriguez ostrożnie wskazuje dopiero na połowę wieku jako
początkową datę sprowadzenia czarnych niewolników do tego region
świata22. W-latach siedemdziesiątych zastępowanie czerwonej siły
roboczej przez czarną było w-majątkach cukrowniczych już powszechne. Handel niewolnikami odbywał się według schematu trójkątnego:
z-Portugalii płynęły do Afryki towary europejskie (portugalskie, angielskie) lub azjatyckie (z-Goa); z-Afryki do Nowego Świata niewolnicy,
niekiedy kość słoniowa, a-z-Nowego Świata (Brazylii) do Portugalii
cukier, w-pewnych ilościach także tytoń. Na przełomie XVI i-XVII
w. rozpoczął się szybki rozwój dużych plantacji trzciny cukrowej oraz
młynów służących do produkcji cukru. W-latach 1570-1670 importowano do Brazylii około 400 tys. Murzynów, co znacznie przewyższało
liczbę mieszkających tam Białych. Czarni pracowali przeważnie na
plantacjach.
W-tym właśnie czasie Portugalczycy rozpoczęli podbój Angoli,
głównie w-tym celu, by z-tego wówczas gęsto zaludnionego obszaru
sprowadzać niewolników do Brazylii. Dzięki ich pracy Brazylia mogła
się rozwijać jako wielki producent cukru i-eksportować go na rynki
europejskie, a-potem w-XVIII i-XIX w. jako źródło złota, diamentów
i-kawy. Schwytanych, a-częściej dostarczanych przez lokalnych władców afrykańskich niewolników transportowano do Nowego Świata na
specjalnych statkach niewolniczych. Podróż z-Angoli do Pernambuco
trwała średnio 35 dni, do Bahía-–-40, do Rio de Janeiro – 50. Śmiertelność wynosiła co najmniej 20%. Wśród importowanych przeważali
mężczyźni, jednak dużo było także kobiet, a-nie brakowało również
dzieci. Plantatorzy najchętniej oczywiście kupowali młodych mężczyzn
w-wieku od kilkunastu do trzydziestu lat, ci bowiem nadawali się do
najbardziej do ciężkich prac fizycznych. Takiego niewolnika nazywano
pedaco, tzn. sztuka. Na jedną sztukę mogło przypadać kilku niewolników mniej wartościowych.
Szacunki wielkości importu niewolników w-całym okresie handlu
nimi (do 1850 r.) bardzo się różnią: od 50 mln do 3 mln. J. Calogeras
mówi o-kilkunastu milionach, P. Calmon o-sześciu milionach, L. Viana

138

�Filhio o-4,3 milionach, a-R.C. Simonsen, A, de Taunay i-M. Goulart
o-3,5 milionach. Na XVI w. przypadałoby z-tego około 100 tys., na XVII
w. – 600 tys., na XVIII w. – 1,3 mln i-na XIX wiek 1,6 mln. Są to jednak
liczby jedynie szacunkowe, gdyż dekretem ministra z-14 grudnia 1890 r.
podpisanym przez R. Barbosę, ówczesnego ministra skarbu w-Brazylii,
wszelkie dokumenty dotyczące niewolnictwa w-tym kraju zostały spalone. Wiadomo jednak, że do Ameryki Południowej i-Środkowej przybyły
następujące grupy etniczne i-kulturowe Murzynów afrykańskich:
1) grupy sudańskie – Jorubowie z-Nigerii, Dahomejczycy z-grupy
Gege: Ewe i-Fon, z-Ghany Fanti-Aszanti oraz inne pomniejsze grupy
sudańskie z-Gambii, Sierra Leone, Liberii i-Wybrzeża Kości Słoniowej
(Kru, Agui, Zema, Timini);
2) grupy sudańskie zislamizowane – reprezentowane przez Fulów,
Mandingów i-Haussa z-Nigerii Północnej oraz inne pomniejsze grupy
(Tapa, Bornu, Gurunsi). Te dwie powyższe grupy (1 i-2) wywodzą się
zatem z-tzw. Wybrzeża Niewolniczego i-Zatoki Gwinejskiej w-Afryce
Zachodniej;
3) grupy bantuskie – z-Konga, Angoli (Kassanga, Bangala, Dembo,
Kabinda) oraz z-plemion bantuskich z-Mozambiku (Makua, Angiko).
Już ten pobieżny schemat pozwala spostrzec, że z-Afryki do Ameryki Południowej przybyły plemiona hodowców i-rolników, ludzi z-buszów, lasów i-stepów, przedstawiciele kultur o-gospodarce naturalnej
i-handlu wymiennym, niewolnicy z-kręgu kultur totemistycznych,
matrylinearnych i-patrylinearnych; czarni znający królestwa i-tacy, którzy poza swoją organizacją plemienną niczego nie znali; Murzyni zislamizowani i-animiści; monoteiści, politeiści i-wyznający kult przodków.
Napływ tak dużej liczby ludzi z-Afryki oraz ich skrzyżowanie biologiczne i-styk religijny, miały ogromny wpływ kulturowy na tworzące się społeczeństwa lokalne, nawet jeśli ludzie ci byli niewolnikami. Przybysze
wnieśli wiele elementów z-tradycji afrykańskiej, zwłaszcza w-dziedzinie
obyczajów, wierzeń, obrzędów kultowych i-praktyk religijnych. Weszły
one w-skład kultury Nowego Świata i-wywarły silne piętno na długotrwały proces tworzenia się i-powstawania synkretyzmu religijnego.

139

�Te rozliczne możliwości procesu synkretyzacyjnego można sprowadzić
do czterech głównych typów synkretyzmu religijnego, występującego
(niekoniecznie w-całości i-we wszystkich odmianach) we wszystkich
religiach synkretycznych Nowego Świata:
1) synkretyzm intertrybalny, w-którym występują komponenty
religii afrykańskiej grupy sudańskiej oraz w-nieco mniejszym stopniu
bantuskiej. W-tego typu synkretyzmie religijnym grupy sudańskiej
wyraźnie występują tendencje dość wiernie trzymające się tradycji rodzimie afrykańskiej (głównie Jorubów). Pomimo kontaktu w-Nowym
Świecie z-innymi formami religijnymi pozostał bardzo bliski religiom
grup sudańskich z-Afryki Zachodniej (np. candomblé w-Bahía, szango
w-Récife czy batuque w-Porto Alegre);
2) synkretyzm caboclo-amerindiański, powstały z-komponentów
kultowych rodzimie lokalnych praktykowanych przez ludność żyjącą
w-buszu i-Metysów oraz z-komponentów afrolokalnych (np. catimbo,
encanteria);
3) synkretyzm amerindio-chrześcijański, składający się z-komponentów religii katolickiej (kult Świętych), praktyk religijnych protestantyzmu oraz pierwiastków afroindiańskich;
4) synkretyzm spirytystyczno-amerindiański.
2.3. Synkretyzm religijny i-kultowy
Komponenty afrykańskie
Istotne miejsce w-afroamerykańskich religiach zajmują orisze i-eszu
z-wierzeń Jorubów23. Wyobrażenia jednak o-nich są niejasne. Powiada
się, że jest ich 401 (liczba symbolizująca nieskończoność). Orisza odnosi się również do wyobrażeń osobowych, postaci wyposażonych w-rozliczne funkcje. Orisze i-niezliczona liczba podporządkowanych im istot
mają bardzo ludzkie przymioty: palą cygara, piją wódkę wytwarzaną
z-trzciny cukrowej, lubują się w-jasnych, soczystych kolorach i-ubiorach, mają swoje określone i-ulubione potrawy. Każdy człowiek podlega
jakiemuś oriszy, potrzeba jednak długiego okresu wtajemniczenia, aby

140

�można było złączyć się ze swoim oriszą.
Oszala zajmuje szczególne miejsce wśród oriszów, najwyższy i-najczystszy spośród wszystkich oriszów, syn boga niebios, sprawuje władzę
nad wszystkimi oriszami. Ze względu na jego pozycję i-znaczenie często
jest identyfikowany z-Chrystusem. Jego apetrecho (święty przedmiot,
fetysz) jest laska, ulubionym kolorem – biały lub czerwnono-biały,
a-pokarmem (ważne dla rytuału składania ofiar) ryż, prażona kukurydza, pszczeli miód i-gotowane białko jajka. Poświęcone mu są białe
kozy i-białe koguty. Jego znakiem magicznym jest słońce, a-piątek jego
dniem świętym. Przemawia głosem drżącym i-płaczliwym.
Ogun wymieniany jest na pierwszym miejscu wśród wszystkich
oriszów identyfikowanych z-katolickimi świętymi. Jest to orisza kowali, myśliwych, wojowników, chłopów i-wszystkich tych, którzy mają
coś wspólnego z-metalem, żelazem. Jego symbol to kawałek żelaza,
zwłaszcza zaś nóż, tarcza i-miecz. Uważany jest za brata eszu i-oszosse
(por. niżej), zachowuje się bardzo dziko i-wojowniczo. Jada potrawy
składające się z-fasoli i-pieczonych korzeni rośliny jam. Dniem mu
poświęconym jest wtorek. Według tradycji podlegają mu kozły, buhaje
i-perliczki. Najczęściej jest identyfikowany ze św. Jerzym, rzadziej ze
św. Pawłem i-św. Antonim. Uważa się go za takiego oriszę, który najbardziej odpowiada męskiemu charakterowi. Mężczyźni zwykle szczycą
się, gdy są pod jego opieką, szczególnie ze względu na jego wojowniczy
charakter.
Oszosse jest to orisza lasów i-polowań, dlatego jego symbolem jest
łuk i-strzała, a-ulubione kolory – zielony i-żółty. Dniem jego święta jest
czwartek. Lubi pić jasne pełne piwo i-spożywać gotowaną kukurydzę
oraz orzeszki ziemne. Podlegają mu kogut i-baran. Nieraz bywa identyfikowany ze św. Jerzym, a-czasami ze św. Sebastianem.
Szango to orisza piorunów, burz i-błyskawic. Fetyszem jego są piorunowe strzałki, a-symbolem siekiera o-dwóch ostrzach. Jego święty
dzień to środa, opiekuje się baranem, kogutem i-papugą. Uważany jest
za oriszę sprawiedliwości. Chętnie ubiera się w-czerwone i-różowe szaty. Identyfikowany jest najczęściej ze św. Hieronimem, a-w-niektórych

141

�rejonach ze św. Antonim lub ze św. Michałem.
Omulu – orisza ospy i-zarazy, kuleje na jedną nogę, kuternoga. Jest
lekarzem ubogich, ostrzega we właściwym czasie o-nadchodzącej zarazie i-epidemii, leczy niektóre choroby, sam jednak często choruje. Odżywia się prażoną kukurydzą z-oliwą. Są mu poświęcone kozioł i-wieprz
oraz czarny kogut, a-jego dniem jest poniedziałek. Ofiary składa mu się
na skrzyżowaniach dróg. Najczęściej jest identyfikowany z-Łazarzem.
Jemańdźia to orisza w-postaci kobiecej, Matka wód i-Królowa
morza, dlatego jej symbolami są muszle i-kamyki rzeczne, a-dniem ku
jej czci jest sobota. Chętnie spożywa białą kukurydzę z-oliwą, cebulą
i-solą. Uchodzi za matkę pozostałych oriszów, szczególnie opiekuje się
żonami i-matkami. Ta bardzo popularna i-sympatyczna matka wszystkich oriszów bywa identyfikowana z-Najśw. Maryją Panną, zwykle
z-Nossa Senhora da Conceicao – naszą Panią Niepokalanie Poczętą.
Dlatego jej doroczne święto obchodzone jest 8 grudnia. W-dniu tym na
brzegu morza, nad jeziorami i-rzekami składa się ku jej czci drogocenne dary, rzuca do wody potrawy, kwiaty, a-nieraz i-bardzo drogocenne
klejnoty.
Oszun, podobnie jak Jemańdźia, jest to orisza w-postaci kobiecej.
Czci się ją również nad rzekami, jednak nie nad brzegiem morza. Ryby
morskie są jej fetyszem, a-poświęcone są jej kury i-kozy. Uchodzi za
próżną, lubiącą się stroić, tańczy z-wachlarzem w-ręku, często czesze się
i-przegląda w-lustrze. Uchodzi za drugą żonę Szango. W-synkretycznej
obrzędowości jest stawiana na równi z-Najśw. Maryją Panną. W-wielu
wypadkach trudno jest odróżnić kult Oszuny od kultu Jemańdźi.
Poza tymi siedmioma najważniejszymi oriszami czci się cały szereg
pomniejszych oriszów (orixas minores), które – jak ich bracia – mają
swoje zwyczaje, określone potrawy, kolory i-którym przysługują specjalne rytuały i-obrzędy. Wszystkie zaś orisze dzielą się na grupy (linhas) i-zastępy (falanges). Każda z-siedmiu linhas i-każda z-dwunastu
falanges podlega jakiemuś oriszy. Siedem linhas podlega następującym
oriszom: Oszala, Jemańdźia, Ogun, Oszossi, Szango, Oszun i-Omulu.
Dwanaście natomiast falanges częściowo podlega tym samym oriszom,

142

�a-częściowo innym: Oszala, Nannan, Omulu, Ogun, Oszossi, Oszun,
Ionsi, Jemańdżia, lbeji, Eszu, Szango i-Ifa.
Oprócz oriszów czci się w-religiach afroamerykańskich duchy eszu,
które uważane są za duchy złe i-których wyznawcy religii afro- obawiają
się ze względu na ich moc. Składane im ofiary służą jedynie temu celowi, aby utrzymać te niebezpieczne duchy z-dala od miejsc obrzędowych,
by nie sprowadziły jakiegoś nieszczęścia. Strach przed eszu jest czasem
tak wielki, że żadna ceremonia nie rozpocznie się przed złożeniem eszu
ofiary (zawsze jednak poza ośrodkiem kultu). Fetyszem eszu jest bryłka
gliny ugnieciona z-olejem i-ptasią krwią, przypominająca często kształtem ludzką głowę o-oczach i-ustach zrobionych z-muszli. Podobnie
jak przy oriszach istnieje nieskończona liczba eszu, specjalizujących
się w-różnorakiej działalności destrukcyjnej. Najważniejsze, a-zarazem
najbardziej niebezpieczne eszu są następujące: exu dos ventos (eszu wiatrów), exu des encruzilhadas (eszu rozstajnych dróg), exu dos rios (eszu
rzek), exu quebra galho (eszu łamiący gałęzie), exu pomba gira (eszu
krążących gołębi), exu das sete cachoeiras (eszu siedmiu wodospadów),
exu das sete cruzes (eszu siedmiu krzyży), exu gira mundo (eszu krążący
po świecie), exu das sete portas (eszu siedmiu bram), exu sombra (eszu
cieni), exu tranca tudo (eszu wszystko zamykający), exu maraba (eszu
zagraniczny), exu arranca toco (eszu wyrywający korzenie). Sądząc
z-imion nadawanych eszu przypisuje się tym duchom moc wzniecania
sztormów, sprowadzanie wichur łamiących gałęzie i-wywracających
drzewa z-korzeniami. Ogólnie uważa się eszu za duchy złośliwe, drażliwe, ambitne i-mściwe, przed których złością można się jednak zabezpieczyć, pozdrawiając je na samym początku każdego rozpoczynającego
się obrzędu.

Komponenty katolickie
Na szczególną uwagę zasługują komponenty katolickie występujące
w-religiach afroamerykańskich. Trwająca setki lat symbioza komponentów afrykańskich z-ludowym katolicyzmem, przepojonym kultem

143

�świętych i-relikwii, doprowadziła do powstania bardzo osobliwych i-najróżnorodniejszych form synkretycznych. Już zewnętrzny wystrój ośrodków kultu przypomina kaplice katolickie: płonące świece, obrazy Matki
Boskiej, przedmioty wotywne, ołtarz z-krucyfiksem ozdobiony kwiatami, obrazy świętych, posagi, napisy na ścianach (np. Wolą Bożą było,
aby wszystko spełniło się przez Maryję) i-symbolika religijna, którym
ośrodki kultu zwykle bywają mocno przeładowane, sprawiają na pierwszy rzut oka wrażenie świątyni katolickiej. Leżący u-podstaw synkretyzmu proces identyfikowania afrykańskich oriszów z-katolickimi świętymi jest faktem historyczno-religijnym, ale nie należy go wysuwać na
pierwszy plan w-obrzędach kultowych, gdyż nie jest to nic innego, jak
tylko wybieg propagandowy. Przemawia za tym fakt, że tylko te komponenty zostały uwzględnione w-procesie synkretyzacyjnym, które mają
pewne pokrewieństwo z-magiczno-mitycznym światem wiary w-orisze
lub wykazują względem nich pewne podobieństwo zewnętrzne. Często
bowiem o-upodobnieniu świętego do oriszy decyduje szczegół zupełnie
drugorzędny, przypadkowy, zewnętrzny i-nieistotny, zaczerpnięty z-obrazów świętych, nigdy natomiast nie wchodzi w-rachubę identyfikacja
doktrynalna.
Przyczyn tego jest wiele i-różnorakich, należy jednak zwrócić uwagę
na dwie główne i-zasadnicze: mało prężny, wątły katolicyzm bez dostatecznej liczby księży oraz niewystarczająca i-nie dogłębna ewangelizacja
misyjna niewolników murzyńskich. Procesy synkretyzacyjne dokonywały się niemal wyłącznie w-sytuacji tzw. katolicyzmu ludowego, charakteryzującego się zwracaniem uwagi na komponenty zewnętrzne doktryny
i-kultu. Szczególnie nauka katolicka dotycząca kultu Świętych sprzyjała
synkretyzmowi. Święci, osoby Trójcy Świętej czy obrzędy liturgiczne
(w-odczuciu ludowym zawierające pierwiastki magiczne) sprzyjały interpretacji nauki katolickiej o-kulcie Świętych w-świetle wierzeń magicznoreligijnych Jorubów czy Fonów o-oriszach i-eszu.
Katolicyzm w-okresie trwania niewolnictwa był raczej sanktoralny
niż sakramentalny. W-majątkach ziemskich, na plantacjach znajdowały
się oratoria i-kaplice, w-których odprawiano nabożeństwa i-Msze św.,

144

�przyozdobione licznymi figurami najbardziej znanych i-popularnych
Świętych. Kult świętych był znamienną cechą ludowego katolicyzmu,
był kultem nabożnym, kultem różnych bractw, Świętych czyniących
cuda i-współzawodniczących ze sobą w-pomaganiu człowiekowi. Każda osada miała swego patrona, czczonego raczej emocjonalnie niż racjonalnie. Kult ten przybierał nieraz charakter zabobonu, tyle w-nim było
elementów absurdalnych i-nie dających się pogodzić z-zasadami nauki
Kościoła o-Świętych obcowaniu.
Przyczyn takiego stanu było wiele:
1) niedostateczna liczba księży. Ewangelizacja misyjna w-tym rejonie świata była uzależniona od portugalskiego patronatu (padroado),
Portugalia zaś była zainteresowana raczej koloniami w-Afryce i-na Dalekim Wschodzie (Indie, Chiny, Japonia) i-tam wysyłała większość swych
misjonarzy. Liczba księży jeszcze bardziej zmniejszyła się w-XVIII w. po
kasacie jezuitów. Murzyni nie mieli możliwości studiowania teologii,
nie byli przyjmowani do seminariów duchownych i-nie otrzymywali
święceń kapłańskich. Ludność (katolicka) pozostawała bez szafarzy
sakramentów24;
2) upadek życia kościelnego i-religijnego. Religia klas wyższych,
kolonizatorów, była często obrzędowa i-abstrakcyjna, wiele rodzin
miało nadal feudalną wizję społeczeństwa i-Kościoła, brak zaś księży
sprawił, że sakramentalizacji nie towarzyszyła ewangelizacja, a-to groziło ryzykiem popadnięcia w-rytualizm hagiologiczny. Ksiądz był przywódcą wspólnoty a-nie duszpasterzem, traktował ją paternalistycznie
i-wykraczał poza dziedzinę ściśle religijną, ograniczając się do spraw
doczesnych;
3) dziedzictwo katolicyzmu ludowego (portugalskiego) przepełnione
praktykami religijnymi ludowymi, zabobonami, gusłami, legendami;
4) religia domowa, ukształtowana w-okresie kolonialnym, różna od
katolicyzmu uformowanego wokół katedr i-kościołów parafialnych,
powstała na plantacjach w-prywatnych kaplicach feudałów, praktykowana przez nich, ich rodziny i-podwładnych;
5) bractwa i-konfratrie (Bractwo Różańcowe, Bractwo św. Bene-

145

�dykta, Bractwo Koronkowe św. Franciszka), gorliwie szerzące kult
Świętych25.
Katolicyzm niewolników murzyńskich był płytki. Niewolnicy przywiezieni z-Angoli byli już chrześcijanami; zanim opuścili swą ziemię
byli masowo chrzczeni, a-po przywiezieniu do Nowego Świata uczono
ich jedynie elementarnych prawd wiary i-udostępniano tylko strzępy
wiedzy i-nauki katolickiej. Często na piersi mieli wypalony znak Korony portugalskiej, że są ochrzczeni oraz jaką przedstawiają wartość
pieniężną. Niewolnicy pochodzący z-innych regionów Afryki nie byli
ochrzczeni. Po przybyciu do Nowego Świata przygotowywano ich
pośpiesznie do chrztu (przez 1 rok), uczono niektórych modlitw, podstawowych prawd wiary i-udzielano chrztu. Prawnie przestawali być
poganami, ich katolicki właściciel mógł odnotować w-sprawozdaniu, że
na jego plantacji nie ma pogan, a-niewolnicy czuli się dowartościowani.
Ich przygotowanie do chrztu było jednak żadne lub prawie żadne, praktycznie byli to ochrzczeni poganie. Uważając się jednak za katolików
(i-rzeczywiście nimi będąc) eksponowali te materialne komponenty
kultu katolickiego, które by to przekonanie u-osób postronnych potwierdzały. Z-początkiem XIX w. katolicyzm niewolników afrykańskich był
czysto nominalny, zredukowany do zewnętrznych gestów i-obrzędów,
bez treści i-ducha, co bardzo sprzyjało powstawaniu synkretyzmu religijnego.
Najwięcej podobieństwa do tradycyjnych wierzeń afrykańskich niewolnicy widzieli w-bardzo popularnym i-szeroko rozpowszechnionym
kulcie Świętych, którzy zostali utożsamieni z-afrykańskimi oriszami
i-eszu. Trudno określić czy ta identyfikacja nastąpiła spontanicznie,
czy też była wynikiem metody misyjnej, świadomie nawiązującej do
religijnych wierzeń czarnych niewolników po to, aby je później zastąpić
nauką katolicką, według której istnieje Istota Najwyższa – Bóg, „który
jest w-niebie”, że istnieją byty duchowe pośredniczące między Nim
a-człowiekiem: Jezus Chrystus, Jego Matka Dziewica Maryja, niezliczona armia Świętych oraz „czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych
ze wszystkich pokoleń” (Ap 7, 4), pomagające człowiekowi, gdy się ich

146

�o-coś prosi. Była to idea bardzo bliska wierzeniom tradycyjnym o-bóstwie Olorun (Zambi), który wysłuchuje próśb ludzi dzięki wstawiennictwu oriszów (wodunów). Niewolnicy sądzili bowiem, że ich święci
(orisze) i-święci katoliccy stanowią tę samą kategorię duchów, choć
całkowicie odrębną. Medaliki i-relikwie, które w-katolickiej duchowości i-pobożności ludowej mają zwykle i-tak charakter fetyszystyczny,
stały się prawdziwymi fetyszami, tracąc całkowicie historyczne uwarunkowania religijnej symboliki. Niezrozumiałe słowa liturgii mszalnej,
litanii i-śpiewów kościelnych stały się niezawoalowanymi formułkami
i-zaklęciami magicznymi. Zachodzi też dość ścisła zbieżność między
kalendarzem liturgicznym a-świętami ku czci bóstw afrykańskich.
W-maju, miesiącu Maryjnym, w-wielu rejonach śpiewa się przez 30 dni
litanię na cześć naszej drogiej Panienki Niepokalanie Poczętęj. W-pierwszych dniach czerwca odbywają się 13-dniówki ku czci św. Antoniego. Nierzadko zdarza się, że babalorisza (kierujący ośrodkiem kultu)
nakazuje członkom wspólnoty przed wykonaniem różnych czynności
magicznych pójść na mszę św. lub do spowiedzi do księdza katolickiego, aby wzmóc ich skuteczność. Wyznawcy zatem obu tych systemów
religijnych trwają na płaszczyźnie dwóch nie zachodzących na siebie
kultów religijnych: afrykańskiego i-katolickiego. Ceremonie katolickie
nie mieszają się z-afrykańskimi, ani też afrykańskie z-katolickimi. Istnieją równocześnie i-niemal niezależnie od siebie. W-wielu wypadkach
wyznawcy afroreligii uważają się za katolików: są ochrzczeni, uczęszczają na msze św., przystępują do sakramentów św., równocześnie jednak
biorą udział w-praktykach rytualnych afrykańskiej organizacji kultu,
których związek z-praktykami katolickimi nie zawsze jest jasny. Również materialne komponenty kultu, ze względu na ich charakter, nie stapiają się ze wzorami bóstw czy konkretnych świąt. Istnieją raczej jedne
obok drugich, przy czym materialne komponenty kultu katolickiego zajmują pierwszorzędne i-naczelne miejsce. Tym niemniej w-ceremoniach
obrzędowych odgrywają zupełnie drugorzędną rolę, spełniają niejako
funkcję dekoracji, a-główną cześć kultową odbierają komponenty proweniencji afrykańskiej.

147

�Komponenty indiańskie
Porównując indiańskie komponenty mityczne z-afrykańskimi, można dostrzec wielkie podobieństwo mitologiczne obu tych światów, przepojonych magią i-fetyszyzmem. Afrykańska mitologia oriszów i-eszu
zetknęła się tu z-bardzo podobnymi wyobrażeniami istniejącymi u-Indian. Plemiona Pareci wierzą w-istnienie różnych duchów mieszkających nad rzekami, morzem, przy źródłach, w-lasach i-górach. Niektóre
z-nich są przyjazne człowiekowi, inne zaś wrogie. Mogą przyjąć postać
człowieka lub zwierzęcia. Wśród licznych plemion Tupi-Guarani można zauważyć wyraźny odpowiednik eszu: są to leśne duchy juru-pari
i-anhanga. Przedstawiane jako duchy złe, zamieszkujące opuszczone
osiedla, zostały przez misjonarzy zdemonizowane i-utożsamione z-diabłami. Podobnie gnomy leśne curupira uważane są za niebezpieczne
duchy leśne, które napadają Indian w-szczególnie określonych miejscach, np. na rozstajach dróg. W-ten sposób misjonarze przyczynili się,
choć może nieświadomie, do zidentyfikowania duchów curupira z-duchami eszu. Nie było również specjalnych trudności z-utożsamieniem
indiańskiego Tupa, boga grzmotu i-błyskawic, z-afrykańskim Szango,
bogiem piorunów i-burz, oraz rzecznej nimfy Jara (zwanej też Mae
d’Agua) z-Jemańdźią, duchem mórz i-rzek. Mit o-słońcu i-księżycu, rozpowszechniony wśród plemion Tupi, wywarł wpływ na niektóre obrzędy kultowe umbandy (Brazylia): uroczystość urządzana jest pod gołym
niebem, o-wschodzie słońca lub przy pełni księżyca, co wskazuje na
związek ze starymi indiańskimi obrzędami. Często w-śpiewach pojawia
się słońce (guaraci – matka życia) i-księżyc (jaci – matka roślin).
W-kultach i-opowiadaniach Indian wielką rolę odgrywa zwierzę.
Mitycznych istot zwierzęcych Indianie obawiają się najbardziej, ale również od nich przede wszystkim oczekują pomocy. Wszystkie zjawiska
przyrody są w-jakiś sposób powiązane z-mitycznymi zwierzętami. Nawet
gwiazdy i-konstelacje niebieskie nie są niczym innym, jak rozrzuconymi
po firmamencie niebieskim zwierzętami (Wielka Niedźwiedzica). Ludzie
przemieniają się w-zwierzęta, a-zwierzęta w-ludzi. Zmarłego przedstawia
się jako nadal żyjącego w-postaci zwierzęcia. Te mitologiczne istoty zwie-

148

�rzęce odpowiadają raczej afrykańskim oriszom niż indiańskim bogom,
które pod wpływem katolicyzmu poważnie zmieniły swoją pierwotną
postać. Ponieważ zaś zarówno zmarłych jak i-wszelkie pozaludzkie istoty chętnie przedstawiano w-postaci zwierząt, stąd różnice między tymi
pojęciami stały się płynne. U-podstaw indiańskiego kultu zmarłych i-obrzędów pogrzebowych leży strach przed duszą zmarłego, którą jednak
można sobie zjednać. Praktyka utrzymywania kontaktów ze zmarłymi,
przy zetknięciu się ze spirytyzmem, stanowiła otwarte drzwi dla przyjęcia
ulubionego przez kardecyzm wyobrażenia o-reinkarnacji dusz.
W-indiańskiej tradycji szeroko jest rozpowszechniony zwyczaj rytualnego używania tytoniu, służącego m.in. do obrzędowego uzdrawiania.
Zwyczaje te występują niemal we wszystkich religiach afroamerykańskich. Dym tytoniowy i-wódka z-trzciny cukrowej, zastępująca dawny
indiański napój odurzający z-prażonej kukurydzy lub manioku, są używane do wywołania stanu ekstazy. Upojenie alkoholowe i-oznaki zatrucia nikotyną łączą się z-prawdziwymi stanami transu mediumicznego,
tak że trudno nawet ustalić granicę między nimi.
Komponenty spirytystyczne
Po zetknięciu się kultu oriszów ze spirytyzmem ten ostatni od razu
zajął pozycję
korzystniejszą, ponieważ media spirytystyczne, w-przeciwieństwie
do swoich odpowiedników afrykańskich tkwiących w-irracjonalizmie
i-magii, rozporządzają potężną bronią słowa: mogą mówić i-rzeczywiście mówią. W-konsekwencji logicznie mówiące duchy spirytyzmu uważane są za bardziej wartościowe źródło objawień, aniżeli orisze, eszu
lub inne duchy leśne czy też „prymitywne” indiańskie lub afrykańskie
duchy przodków. Mogą co najwyżej uchodzić za duchy niższego rzędu,
niedorozwinięte, które trzeba stale kształcić i-katechizować. Nauka spirytystyczna o-ciągłym rozwoju duchów stała się koniem trojańskim, który pozwolił komponentom spirytystycznym przeniknąć do obrzędów
kultowych religii afroamerykańskich.
Wielkim poszanowaniem cieszy się Allan Kardec, kodyfikator spiry-

149

�tyzmu i-jego teoretyk26. Kardecyzm dysponuje arsenałem prac teoretycznych i-aparatem naukowym, na który w-razie wątpliwości zawsze
można się powołać. Członkowie afrykańskich wspólnot wyznaniowych
są zarzucani dziełami A. Kardeca, które w-postaci tanich broszur w-niezliczonej liczbie są rozprowadzane i-rozpowszechniane niemal po
całym kontynencie Ameryki Południowej, szczególnie zaś w-Brazylii.
Każdego tygodnia wspólnoty kardecystyczne odbywają w-swoich ośrodkach publiczne zebrania, na których obok nauk głoszonych w-formie
dialogu przez media, wygłaszane są nauki w-formie kazań. Główną
tematyką przemówień jest przede wszystkim zachęta do praktykowania miłości bliźniego i-niesienia pomocy potrzebującym. Misjonarski
zapał kaznodziejów kardecystycznych widoczny jest w-wielu religiach
afroamerykańskich.
Komponenty eklektyczno-ezoteryczne
W-mnogości komponentów synkretyzacyjnych w-religiach afroamerykańskich nie małą rolę odgrywają również komponenty o-charakterze
magicznym. Amerindiańskie praktyki magiczne zostały wzbogacone
praktykami magicznymi, czarami dawnej i-współczesnej Europy i-Azji
oraz spotkały się z-magią afrykańską. Repertuar czynności magicznych
różnych ludów afrykańskich, przyniesiony do Nowego Świata przez niewolników – reprezentantów tych ludów, wzbogacony w-ograniczonym
zakresie pewnymi ideami islamskimi, zetknął się z-zabobonami przywiezionymi przez kolonistów i-kolonizatorów portugalskich i-hiszpańskich oraz z-technikami magicznymi farmakopei hinduskiej i-wszedł
do świata wierzeń imigrantów z-Europy, a-także Bliskiego i-Dalekiego
Wschodu.
Specyficzna warstwa pewnych praktyk czarodziejskich i-o-charakterze magicznym występuje również w-europejskim katolicyzmie
ludowym, przyniesionym do Nowego Świata szczególnie przez literaturę pietystyczną i-misjonarzy. Wśród bardziej znanych opracowań
tego typu można wymienić takie jak: Prawdziwe obojczyki Salomona,
Cudowne tajemnice Alberta Wielkiego i-Małego, Księga czarów, Księga

150

�wiedzy o-gusłach, Brewiarz Nostradamusa, Traktat o-magii okultystycznej, Sennik i-in. Tego rodzaju literatura ekscytuje wyobraźnię wielu,
którzy następnie starają się zaspokoić swoją ciekawość przez stosowanie nowych metod i-tworzenie nowych praktyk bardziej skutecznych,
wzmacnianych jeszcze przez odmawianie modlitw katolickich.
Działają również grupy o-charakterze ezoterycznym, do których
mogą należeć tylko wtajemniczeni, kierując się skomplikowaną filozofią lub pseudofilozofią bazującą na astrologii, kartomancji czy chiromancji. Aktywne są tendencje teozoficzne propagujące idee reinkarnacji, prawo karmy i-inne pierwiastki filozofii hinduskiej. Powstało wiele
form synkretyzmu zabobonnego, zawierającego zmory, upiory, uroki,
talizmany, amulety, modlitwy „krótkie a-skuteczne”. Również niektóre
sekty charyzmatyczne pochodzenia protestanckiego (pentekostalizm,
Zgromadzenie Boga, Armia Zbawienia, Świadkowie Jehowy) propagują
pewne idee religijno-magiczne. Niektórzy przywódcy religii afroamerykańskich przeprowadzając elukubracje pseudonaukowe, fantazjujące,
opierają się na tekstach kabały wschodniej lub przytaczają wypowiedzi
wielkich inicjowanych i-ich ezoteryczną naukę. Cytują pisma (bez podania źródeł) filozofów starożytnej Grecji, Egiptu i-Indii, powołują się na
święte księgi i-kodeksy religii Majów, Inków, bramanizmu, wedyzmu
czy teozofii w-wydaniu wschodnim.

Przypisy
1 J. Gąssowski, Indianie Ameryki Północnej od początku po wiek XIX, Warszawa 1996,
s. 125-137.
2 S.A. Barret, The Dream Dance of the Chippewa and Menominee Indians of North
Wisconsin, Bulletin of the Public Museum of the City of Milwaukee 1(1911)20-31.
3 A-Lesser, The cultural significance of the Ghost Dance, American Anthropologist

35(1933)108-115; J. Mooney, The Ghost Dance religion and the Sioux outbreak of 1890,
Fourteenth Annual Report of the Bureau of Ethnology 1892-1893 2(1896)641-1136.
4 D.F. Aberle, Peyote religion among the Navaho, New York 1966; M. Gusinde, Der Pey-

ote Kult. Entstehung und Verbreitung, w: Festschrift zum 50.Jahrigen Bestandsjubiläum
des Missionshaus St. Gabriel, Wien-Mödling 1939, s. 401-499; M. Posern-Zielińska, Pey-

151

�otyzm. Religia Indian Ameryki Północnej, Wrocław 1972; E. Nowicka, Pejotyzm – rola
religii w-społeczno-kulturowych przemianach Indian Ameryki Północnej, Euhemer.
Przgląd Religioznawczy 20(1972)nr 1 s. 9-21.
5 E.D. Andrews, The people called shakers. A-search for the perfect society, New

York1963; H.B. Barnett, The Shakers. A-messianic cult of the Pacific Northwest, Carbondale 1957; J. Collins, The Indian Shaker Church. A-study of continuity and change in
religion, Southwestern Journal of Anthropology 6(1950)399-411; E. Nowicka, Indiański
shakeryzm, Etnografia Polska 16(1972)z. 2 s. 133-169.
6 Nazwę szakeryzm nosi także pewna sekta działająca wśród ludności białej, założona
w-1747 r. przez Ann Lee w-Anglii, której wyznawcy na skutek prześladowania przenieśli się z-Wielkiej Brytanii do Ameryki i-osiedlili się w-stanie Kentucky. Prawdopodobnie istnieją jakieś genetyczne powiązania między szakeryzmem-sektą, a-szakeryzmem
indiańskim, o-którym mowa.
7 John Slocum sam bardzo często za życia wielce uchybiał pod tym względem w-okresie
przed chorobą.
8 A. Posern-Zieliński, Ruchy społeczne i-religijne Indian Hiszpańskiej Ameryki Południowej (XVI-XX w.), Wrocław 1974.
9 A. Metraux, Religioni e-riti magici nella America Meridionale, Milano 1971.

10 Szacunki liczb Murzynów przywiezionych z-Afryki do Ameryki w-okresie handlu niewolnikami różnią się między sobą ogromnie. J. Calogeras mówi o-kilkunastu
milionach, P. Calmon o-sześciu milionach, L.Viana Filho o-4,3 mln, a-R.C. Simonsen,
A-d`Taunay i-M. Goulart o-3,5 mln. Większość badaczy tego problemu zgadza się jednak na ok. 5-6 mln jako na liczbę obejmującą całość importu czarnych niewolników
do Ameryki; por. R.C. Simonsen, Historia economica no Brasil, Sao Paulo 1957; M.
Goulart, A-escravidao africana no Brasil, Sao Paulo 1949; Według Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN, Warszawa 1966 w-XVIII i-na początku XIX w. „wywieziono
z-Afryki kilka do kilkunastu milionów Murzynów” (WEP VII 781).
11 T. Seppilli, Il sincretismo afro-cattolico in Brasile, Bologna 1955.
12 J. Verschueren, La Republique d`Haiti, vol. III: Le culte du vaudoux, Paris 1948; A.

Metraux, Le vaudou haitien, Paris 1958; J.W. Salgado, Survivance des cultes africains et
syncrétisme en Haiti, w: Devant les sectes non-chrétiennes. Rapports compte rendu de
la XXXIe Semaine de Missiologie, Leuven 1961, s. 225-252; M. Deren., Bogowie haitańskiego vudu, Kraków 2000.
13 R. Lachtańere, El sistema religioso de los lucumis y-otras influencias africanas en

Cuba, Acta del Folklore 1(1961)z. 7.
14 A. Pollak-Eltz, Shango-Kult und Shouter-Kirche auf Trinidad und Grenada, Anthropos 65(1970)829-831; F. Mischel, African `Powers` in Trinidad: The Shango Cult,
Anthropological Quarterly 30(1957)45-59; G.E. Simpson, The Shango Cult in Trinidad,
Puerto Rico 1965.
15 A. Pollak-Eltz, dz. cyt.

152

�16 S. Mombelli, Umbanda. Origini, sviluppi e-significati di una religione popolare brasiliana, Fede e-Civiltá 9-10(1971)1-112; L. Weingärtner, Umbanda, Neuendettelsau 1969;
C.P. Ferreira de Camargo, Kardecismo e-Umbanda, Sao Paulo 1961; H.H. Figge, Geisterkult, Besessenheit und Magie in der Umbanda-Religion Brasiliens, Freiburg-München
1973; W. Kowalak, Umbandyzm. Nowa religia w-Brazylii, Warszawa 1988.
17 B. Walendowska, Afrochrześcijańskie religie Antyli, Poznań 1978; także, Wspólne elementy w-religiach synkretycznych Antyli, Etnografia Polska 16(1972)z. 2 s. 117-132.
18 Por. A. Pollak-Eltz, dz. cyt.
19 R. Bastides, Les religions africaines au Brésil, Paris 1960.
20 Por. I. Bieżuńska-Małowist – M. Małowist, Niewolnictwo, Warszawa 1987.
21 Francisco de Vitoria, O-Indianach, Warszawa 1954; C. Lugon, Chrześcijańska komunistyczna republika Guaranów, Warszawa 1956.
22 M. Goulart, A-escravidao africana no Brasil, Sao Paulo 1949; A. de E. Taunay, Subsi-

dios para a-historia do trafico no Brasil colonial, Sao Paulo 1941; P. Calmon, Historia
social do Brasil, Sao Paulo 1937; A. Ramos, O-Negro no Brasil, México 1948; N. Rodrigues, Os Africanos no Brasil, Sao Paulo 1945.
23 Valdeli Carvalho da Costa, Umbanda. Os `seres superiores` e-os orixas/santos, Sao

Paulo 1983, vol. 1-2; U. Fischer, Zur Liturgie des Umbandakultes, Leiden 1970.
24 J. Specker, Die Missionsmethode in Spanisch-Amerika im 16.Jahrhundert, Schöneck/
Beckenried 1953.
25 Por. St. Turbański, Kolonialna hipoteka misji, Collectanea Theologica 39(1969)fasc.
1 s. 35-55.
26 Allan Kardec, Spirytyzm, Bydgoszcz 1990; tenże, O-livro dos espiritos, Sao Paulo
1995; wyd. polskie: Księga duchów, Warszawa 1993.

153

��Ks. Piotr Mazurkiewicz

JANUSOWE OBLICZE GLOBALIZACJI
Czym jest globalizacja? Istotę znaczenia tego pojęcia oddaje zwięzłe sformułowanie Marshalla McLuhana, zgodnie z-którym „świat jest
globalną wioską”. Biorąc pod uwagę, w-zasadzie nieograniczone, możliwości kontaktowania się ludzi oraz unifikację obowiązujących praw,
zwyczajów i-sposobów bycia można nie bez racji powiedzieć, że żyjemy
niczym na wsi. Cechą wspólną wiejskich osad i-dzisiejszej „globalnej
wioski” jest szybkość przekazu wiadomości, czy plotek oraz świadomość wspólnego losu. Jeżeli przychodzi huragan: trafia we wszystkich;
jeśli powódź: to nie wybiera; ale jeżeli we wsi zdarzy się wesele: na nim
również wszyscy powinni się spotkać. W-globalnym siole nie może
zabraknąć osoby sołtysa. Jego dom jest okazalszy od innych, właściciel
zaś w-większym stopniu niż pozostali mieszkańcy decyduje o-biegu
spraw. Nawet jeśli proces przemiany współczesnego świata w-wielką
wieś jeszcze się nie zakończył, jesteśmy bardzo blisko jego finalizacji.
Paradoksalnie zatem mimo iż świat coraz bardziej się urbanizuje, wyjaśniając zachodzące w-nim zjawiska coraz częściej sięgamy po „wiejską”
terminologię.
Przekształcanie się globu w-wiejską osadę oznacza, że świat coraz
bardziej się „kurczy”. Dotyczy to zarówno czasu, jak i-przestrzeni.
Współczesne środki transportu umożliwiają podróż dookoła ziemi
w-ciągu jednego dnia. Lot z-Europy do Azji Południowo-Wschodniej
czy Ameryki Południowej zajmuje dziś tyle samo czasu i-wymaga tyle
samo trudu, co średniowieczna wyprawa na odległość około 100 kilometrów. Możliwość szybkiego przemieszczania się prowadzi, między
innymi, do częstych kontaktów z-ludźmi należącymi do odmiennych
kultur. Nawet jeśli sami nie wybierzemy się w-daleką drogę, inni i-tak
przyjadą do nas. Co więcej: nikt w-ogóle nie musi nigdzie podróżować,
aby doszło do zetknięcia się alternatywnych wzorców kultury. Wystar-

155

�czy włączyć radio lub telewizor, sięgnąć do wnętrza Internetu, aby zasoby kulturowe pięciu kontynentów natychmiast otworzyły przed nami
swoje podwoje. Ceny biletów lotniczych i-elektronicznych usług spadają na tyle szybko, że można odnieść wrażenie, iż podróż w-przestrzeni
rzeczywistej czy wirtualnej dostępna jest niemal dla każdego.
„Kurczenie się świata” oznacza zanurzenie człowieka w-rzeczywistości pluralistycznej, zetknięcie z-wieloma odmiennymi tradycjami, stylami życia, sposobami myślenia i-wartościowania, które nagle występują
obok siebie, jako rzeczywistości równoprawne i-równie wartościowe.
Rozsypuje się w-pył hierarchia. Stałe punkty odniesienia, używając
metafory Baumana, niczym tablice reklamowe na przemieszczających
się samochodach, znikają zanim zdążymy do końca przeczytać umieszczony na nich napis czy instrukcję1. Szybkość tych zmian powoduje, że
niemal całkowicie traci sens i-przydatność samo pojęcie „stanu spoczynku”. Wszak i-my sami jesteśmy w-ciągłym zewnętrznym i-wewnętrznym
ruchu, zmieniając w-gwałtownym tempie nasze miejsce pobytu i-nasze
poglądy. Ale czy można trwać w-bezruchu na ruchomych pisakach?
U-podstaw procesu globalizacji odnajdujemy jednak procesy gospodarcze, które są niejako jej motorem, czy też „kołem zamachowym”. Nie
tylko nowoczesne środki transportu i-rozwój informatyki powodują,
że dla ludzi zajmujących się biznesem świat również stał się miniaturowy. Podstawowym czynnikiem jest tu zmiana skali działania związana
z-koncentracją i-eksterioryzacją kapitału. W-miejsce tak zwanych firm
narodowych, których kapitał związany był z-jednym państwem, powstają wielkie międzynarodowe struktury organizacyjne. W-latach 70-tych
było zaledwie kilkaset wielkich firm, dzisiaj jest ich około 40 tyś. z-206
tysiącami filii i-obrotami sięgającymi 5 bilionów dolarów, co przewyższa wartość całego światowego eksportu dóbr i-usług. Pierwszych dwadzieścia największych firm sprzedaje więcej aniżeli 80 najuboższych
krajów razem wziętych.2 Ten mechanizm koncentracji ciągle przyspiesza. Nowy podział bogactwa jest jednak coraz bardziej nierównomierny.
Majątek najbogatszych 358 miliarderów świata wynosi tyle, ile łączne
dochody 2,3 miliarda najbiedniejszych, stanowiących 45% ludności

156

�świata. Tylko 22% światowego majątku należy do tak zwanych krajów
rozwijających się, w-których mieszka 80% ludności świata3. Śledząc
rozwój świata w-skali długoterminowej widać powiększające się rozwarstwienie. W-obszarach, gdzie dynamika rozwoju trwa już od dłuższego
czasu, jak na przykład Stany Zjednoczone, zauważa się znaczny wzrost
poziomu życia. Inne kraje, które wystartowały nieco później, jak na
przykład Portugalia, nadrabiają opóźnienie. Istnieje jednak trzecia grupa państw, w-których rozwój jeszcze się w-ogóle nie zaczął, a-nędza jest
w-nich taka sama, jak przed trzystu laty4. Grupa państw biednych stale
się powiększa. W-ostatniej dekadzie ponad 50 narodów stało się jeszcze
uboższych niż byli dziesięć lat wcześniej5.
Wielkie międzynarodowe koncerny nastawione na maksymalizację
zysku nie poczuwają się do lojalności wobec któregokolwiek z-państw
Średni poziom życia
przeciętnego mieszkańca

Wzrost
od roku 1700

Wzrost roczny
w latach 1960-1990

Świat
Stany Zjednoczone
Portugalia
Uganda

6-krotny
25-krotny
11-krotny
zerowy

2,7%
2,0%
4,7%
-0,3%

narodowych. Za pomocą sprytnych strategii logistycznych unikają
wszelkich więzów, zwłaszcza podatkowych, poszukując najdogodniejszych miejsc do prowadzenia swojej działalności. Mają swoją ojczyznę
wszędzie i-nigdzie, są niczym wielki balon wypełniony helem i-unoszący się kilkaset metrów nad ziemią. Ich siedzibą są najczęściej miejsca
zwane „rajami podatkowymi”, to znaczy państwa, w-których obowiązują najniższe opłaty z-tytułu prowadzenia biznesu. Swoją produkcję
zaś umieszczają w-rejonach, gdzie praca jest najtańsza, prawa pracowników najsłabiej chronione, a-normy ekologiczne najmniej restrykcyjne.
Różnice w-cenie pracy w-skali globu są olbrzymie. W-Chinach płaca
wynosi około 30 centów za godzinę, w-Stanach Zjednoczonych - 40
dolarów, a-w-Niemczech - 45 dolarów6. Inną przyjętą przez wielkie firmy strategią jest wspólny akcjonariat, który sprawia, że firmy zamiast

157

�konkurować ze sobą niejako monopolizują rynek, a-następnie dzielą się
między sobą zyskami osiąganymi ze sprzedaży.
Ważną zmianą we współczesnej gospodarce jest jej postępująca
finansjeryzacja. „Dawniej – pisze Totola - kapitał utożsamiał się z-określonymi branżami (stal, chemia, maszyny) albo z-wielkimi sektorami
(przemysł, handel, transport), natomiast obecnie oddziela się coraz
bardziej od wytworów jak i-rynków, a-wiąże się ze znakami (pieniądz,
środki płynne) i-z-dobrami niematerialnymi (znaki firmowe, patenty,
informacja)”7. Ewolucja następuje w-kierunku tak zwanej „czystej”
przedsiębiorczości, nie związanej już z-materialnością. Ten elektroniczny kapitał zapisany w-pamięci setek tysięcy komputerów bardzo łatwo
przemieszcza się z-jednej części globu do drugiej, przerzucając także
związane z-nim problemy. Wielkim kryzysom finansowym na giełdzie
w-Meksyku, Tajlandii, Hongkongu, Seulu, Frankfurcie czy Nowym
Jorku towarzyszy niecierpliwe klikanie komputerowych klawiszy, byle
tylko zdążyć przed zbliżającym się elektronicznym huraganem, pozostawiając tych, którzy są zbyt przywiązani do miejsca na jego pastwę.
Miniaturyzacja świata z-punktu widzenia biznesmena jest także
owocem względnej zmiany wielkości państwa. Z-punktu widzenia realizacji interesów państw narodowych globalna wieś stała się w-pewnym
sensie zbyt duża. Współczesny sołtys niewiele wie na temat tego, co
rzeczywiście robią jego współmieszkańcy. Pełna kontrola czy choćby
dogłębny przegląd sytuacji na terenie jemu podległym, w-chwili, gdy
z-powodu przenikliwości granic traci w-ogóle sens rozróżnienie na to,
co zewnętrzne i-to, co wewnętrzne, wydaje się niemożliwa do przeprowadzenia. Nie dysponuje on stosownymi narzędziami. „W-kabarecie,
jakim jest globalizacja, państwo robi strip-tease, pod koniec występu
pozostaje mu jedynie to, co najniezbędniejsze: władza dająca możliwość
stosowania represji. Materialna podstawa jego bytu uległa zniszczeniu,
suwerenność i-niezależność przestały istnieć, klasa polityczna została
starta w-proch - narodowe państwo sprowadza się jedynie do służb
wywiadowczych działających w-interesie wielkich molochów gospodarczych”8. Nawet jeśli po zamachach z-11 września 2001 roku mówi się

158

�o-„powrocie do państwa”, to jedynie w-tym sensie, że do jego jedynej,
jak się wydawało, funkcji dodano tradycyjne niegdyś zadanie zapewnienia zewnętrznego bezpieczeństwa.
Koncentracja i-eksterioryzacja kapitału oraz słabość władzy państw
narodowych powodują, że siła możliwych nacisków ze strony tego
pierwszego jest nie do przecenienia. To świat wielkiego biznesu stawia
warunki, gdyż w-każdej chwili może zrezygnować z-otworzenia swoich
fabryk czy banków, w-dowolnym momencie może je przenieść do innego państwa, gdzie siła robocza jest tańsza a-podatki niższe. Zwycięskie
państwo pozostanie na placu boju samo, wyłącznie ze swymi bezrobotnymi i-ich słusznymi roszczeniami wobec władzy, których ta nie potrafi
już wypełnić. Państwo, aby choć po części wypełnić swoje zobowiązania wobec obywateli, musi zdobyć zaufanie inwestorów, a-to znaczy
zaprowadzić lokalny porządek, który niejako zwabi wędrowny kapitał
i-chociaż przez chwilę go u-siebie zatrzyma. Zamienia się tym samym
w-wielki komisariat policji, który strzeże bezpieczeństwa bogatych
turystów. Jeśli dzisiaj mówi się o-wyzysku biednych przez bogatych, to
nie w-klasycznym marksistowskim sensie. Rozwój krajów uprzemysłowionych jest w-znacznie większym stopniu związany z-ich wewnętrzną
transformacją technologiczną, niż z-grabieżą krajów ubogich. Jeśli ubodzy skazani są na ubóstwo, to nie dlatego, że coś im zabrano, ale dlatego,
że do czegoś ich nie dopuszczono, że nie zapewniono im równoprawnego dostępu do rynku międzynarodowego. „Całe grupy społeczne, kraje,
rejony, a-nawet kontynenty – pisze Thai Hop – uważane są za «nieużyteczne», skoro nie są ważnymi producentami ani konsumentami, a-to
właśnie liczy się w-tym modelu. W-logice wolnego rynku nie tyle się
je wykorzystuje, co ignoruje, zaniedbuje jako «nieużyteczne odnogi»,
które często są workami bez dna”9. Pojedynczy ludzie, rodziny, grupy
społeczne, a-nawet całe narody potraktowane są jako odpady procesu globalizacji, o-istnieniu których najlepiej zapomnieć. W-pewnym
momencie kapitał się wynosi, śmieci zaś, te ludzkie i-te jak najbardziej
tradycyjne, posprzątają inni lokalni aktorzy globalnej sceny.
W-epoce globalizacji niemal jedynym państwem, które jest jeszcze

159

�zdolne rzeczywiście dbać o-swoje interesy i-zachować silną pozycję
w-pertraktacjach z-potężnymi gospodarczymi podmiotami są Stany
Zjednoczone. One także w-znacznym stopniu decydują o-zasadach
konkurencji gospodarczej. Posiadają wystarczające środki finansowe,
polityczne i-militarne, aby zapewnić protekcję firmom, które wybrały
oferowany przez nie parasol ochronny. Ponieważ zaś państwowe pieniądze wpompowują w-znacznej części w-przemysł zbrojeniowy, nie
narażają się na zarzut nadmiernego interwencjonizmu. Mamy zatem
mechanizm sprzężenia zwrotnego. Najsilniejsi, najbardziej technologicznie zaawansowani, najbogatsi zapewniają najkorzystniejsze warunki najsilniejszym, najbogatszym i-najbardziej zaawansowanym firmom, które
pozostawiają w-nich część swojego dochodu w-postaci podatków. Zgromadzone w-ten sposób środki finansowe przeznaczane są na prowadzenie kolejnych badań naukowych czy rozwój nowoczesnych technologii
mających zapewnić gospodarce tego kraju jeszcze lepszą pozycję na rynku. Zmodernizowana armia stanowi ostateczny argument tam, gdzie
zawiodły naciski ekonomiczne i-polityczne.

***
Globalizacja ma swoich przeciwników oraz tych, którym zależy na
jej przyspieszeniu. W-jaki jednak sposób zjawisko to postrzega Kościół
katolicki? Jeśli sięgniemy, na przykład, do encykliki Centesimus annus,
przeczytamy tam: „Współcześnie dokonuje się proces powstawania
współzależności gospodarczych na skalę światową. Zjawiska tego nie
należy uważać za negatywne, gdyż może stwarzać niezwykłe możliwości
osiągnięcia większego dobrobytu”10. Globalizacja zatem jest procesem
nieuniknionym, który przynosi ludzkości wielką szansę rozwoju, w-tym
także ludom i-krajom najuboższym. Kilkanaście akapitów wcześniej
w-tym samym tekście czytamy: „Jeszcze niedawno głoszono tezę, że
kraje uboższe, aby się rozwijać, muszą się odizolować od rynków światowych i-zaufać jedynie własnym siłom. Doświadczenia ostatnich lat
wykazały, że kraje, które wybrały izolację, zatrzymały się lub cofnęły

160

�w-rozwoju, natomiast posunęły się naprzód te, które umiały się włączyć
w-ogólny system wzajemnych powiązań gospodarczych na poziomie
międzynarodowym”11. Te opinie Ojca Świętego spotykają się z-poglądami ekonomistów takich, jak, na przykład, Jeffrey Sachs: „Gdy przebadaliśmy strukturę gospodarek zamkniętych, okazało się, że wzrost
dochodu na głowę jest taki sam zarówno w-krajach rozwiniętych, jak
i-w-krajach rozwijających się (przeciętnie ok. 0,7% rocznie). Pokazuje
to, że kraje ubogie nie są w-stanie odrobić dystansu w-rozwoju. Natomiast w-krajach rozwijających się o-gospodarce otwartej stwierdza się
wzrost dochodu dwa razy wyższy w-porównaniu z-krajami rozwiniętymi (4,5% wobec 2,3%). Te różnice prowadzą z-czasem do zmniejszenia
nierówności w-dochodzie. Zatem kluczem do przyszłości jest otwarta
polityka handlowa”.12
Poszukując jakiś biblijnych analogii do procesu globalizacji, Komisja Iustitia et Pax Episkopatu Francji w-opublikowanym dokumencie
Maitriser la mondialisation przytacza dwa obrazy pomocne w-uchwyceniu istoty zjawiska13. Oba prezentują odmienne rozumienie powszechnej jedności rodzaju ludzkiego. Pierwszym, pozytywnym symbolem jest
Pięćdziesiątnica. Gdy nad głowami Apostołów spoczęły języki ognia,
okazało się, że potrafią oni zrozumieć innych, nie posługujących się
tym samym językiem, i-mogą być także przez nich rozumiani. Mogą
zatem głosić Ewangelię wszystkim narodom, niezależnie od dzielących
je różnic. Sens tego opisu jest jasny, dokument głosi: „orędzie to skierowane jest do wszystkich, którzy – ażeby je przyjąć – wcale nie muszą być
podobni jedni drugim”14. Odnajdujemy tu wzór katolickiego modelu
uniwersalizmu, jako jedności w-różnorodności. Mamy do czynienia
z-porozumieniem, które nie znosi właściwego ludziom zróżnicowania.
Każdy mówi w-swoim języku, pozostaje przy swojej kulturze, a-mimo
tego jednoczy się ze wszystkimi zgromadzonymi. Sami Apostołowie
są tym faktem zaskoczeni. Im bowiem także właściwy był naturalny
odruch, by uprzywilejowywać własną grupę i-jej kulturę, dbać o-jej
przyszłość i-interesy. Tymczasem Duch Święty, ku zdziwieniu ludzi,
przekracza wszelkie partykularyzmy, objawiając niezmącony pierwotny

161

�zamysł Jahwe.
Niejako odwrotnością Pięćdziesiątnicy jest symbol Wieży Babel,
obraz przywoływany niedawno nad ruinami nowojorskich wież World
Trade Center. Ludzie, którzy chcieli zbudować samodzielnie miasto
i-wieżę sięgającą nieba, zostali ukarani w-dwojaki sposób: przez pomieszanie języków, a-zatem niemożność porozumiewania się, oraz rozproszeniem ich po całej ziemi. Pierwotnie posługiwali się oni jednym
językiem, to znaczy używali tych samych słów i-jednakowo je rozumieli.
Żyli wówczas w-jednym miejscu, w-Babilonie, to znaczy w-kraju bramy
Boga. Przyczyną ukarania mieszkańców tego miasta, w-klasycznej interpretacji, była pycha, która ich ogarnęła. Autorzy wspomnianego dokumentu podsuwają nam jeszcze inną interpretację. Chodzi tu o-odmienną koncepcję jedności. Metafora wieży wskazuje, że mieszkańcy Babilonu nie odróżniają Nieba od Ziemi. Nie odróżniają wymiaru doczesnego
od wiecznego, świeckiego od sakralnego, cielesnego od duchowego.
Stąd ich idea jedności ma charakter totalitarny. Zjednoczyć, w-ich optyce, oznacza: zuniformizować. Wszystko powinno podlegać tej samej
ludzkiej władzy, której zadaniem jest budowanie potęgi będącej celem
samym w-sobie. W-wieży sięgającej, zgodnie z-ich zamiarem, nieba jest
miejsce jedynie dla ludzi, którzy upodobnili się do siebie całkowicie,
stali się identyczni zatracając zupełnie swoją osobowość. Stało się tak,
ponieważ totalnie podporządkowali się logice napędzającej aktywność
tej społeczności, zamienili się „w-śrubki w-maszynie”, według znanego
powiedzenia Stalina.
Dwa obrazy biblijne symbolizują jedność wśród ludzi, ale według
dwóch różnych zasad organizacji. Wieża Babel jest modelem fałszywego zjednoczenia, które kończy się katastrofą będącą wynikiem ogólnoświatowej kłótni. Jeśli próbujemy przenieść tę metaforę w-czasy nam
współczesne, dość wyraźnie odpowiada jej globalizacja rynku finansowego i-absolutny prymat ekonomii w-stosunkach międzyludzkich.
Myślenie wyłącznie w-kategoriach zysku sprzyja postrzeganiu osób,
a-nawet całych narodów i-państw jedynie jako potencjalnych producentów lub konsumentów, którym, ostatecznie, odpowiadają jakieś cyfry

162

�w-księgach rachunkowych przedsiębiorstwa. Ponieważ niemal wszyscy
myślimy o-sobie wzajemnie w-ten sposób, zawieramy różnorakie porozumienia i-umowy w-zakresie warunków i-sposobów realizacji interesów ekonomicznych, wydaje się, że współdziałamy ze sobą i-tworzymy
jedność. W-rzeczywistości jednak globalna gospodarka z-jej hiperkonkurencją jest jedynie nowym typem dżungli, jedność zaś osiągnięta za
sprawą powszechnej żądzy zysku prowadzi w-efekcie do wszechogarniającej kłótni. W-tym kontekście trzeba postrzegać dochodzące z-różnych
stron świata głosy protestu przeciwko tak przeprowadzanej globalizacji.
Sprzeciwiają się jej pracownicy z-krajów bogatych w-obawie przed
utratą pracy, czując podskórnie, że łatwość, z-jaką ludzie biznesu mogą
w-dowolnej chwili przenieść swoje inwestycje tam, gdzie to się im
bardziej opłaca, jest dla nich zagrożeniem. Protestują również ludzie
z-krajów biednych przeczuwając, że nawet jeśli to w-ich rejonie powstaną nowe filie międzynarodowych korporacji, dystans między ubogimi
i-bogatymi państwami i-tak będzie się powiększał. Nawet jeśli ich los
chwilowo się poprawi, to relatywnie (w-stosunku do krajów bogatych)
będzie on coraz gorszy. Powodem licznych sprzeciwów jest wzrastająca
wśród społeczeństw świadomość, że znoszenie barier dla wolnego handlu, czyli ekonomiczna globalizacja powiększa dysproporcje między
tymi, którzy mają się dobrze, a-tymi, którzy żyją na granicy ubóstwa.
Dzieje się tak, gdyż potencjał ludzki mieszkańców tych krajów nie jest
właściwie wykorzystany15.
Nie sama globalizacja jest tym, czego trzeba się obawiać, ale sposób, w-jaki ludzie i-narody uczestniczą w-tym procesie. Globalizacja
jest wszak procesem nieuniknionym. Następować będzie niezależnie
od tego, czy będziemy jej zwolennikami czy przeciwnikami. Postęp na
polu nauki i-techniki będzie się dokonywał w-coraz szybszym tempie,
bariery celne będą topniały, a-międzynarodowe korporacje będą w-przyszłości jeszcze większe. Nieuniknioność samego procesu nie oznacza,
że nie możemy mieć żadnego wpływu na jego kształt, na podstawowe
zasady zgodnie, z-którymi on przebiega. Czy będzie to globalizacja
według modelu Wieży Babel czy Zesłania Ducha Świętego w-dużym

163

�stopniu zależy od nas samych. Zdaniem autorów omawianego raportu,
upowszechnienie środków komunikowania, pozwalających lepiej wyrazić się podmiotom i-sprzyjających rozwojowi różnorodnych kultur i-stylów życia bardziej wpisuje się w-model Pięćdziesiątnicy.
Kościół katolicki nie ma żadnych racji teologicznych, aby globalizacji z-założenia się przeciwstawiać. Co więcej, sam jest pierwszą na
świecie instytucją globalną, czy też globalizującą, skoro z-założenia
jest uniwersalny, a-więc globalny. Jeżeli zatem słowo „katolicki” znaczy
powszechny, wiernym Kościoła powinno zależeć na tym, aby między
ludźmi nie było żadnych barier, podziałów, aby wzrastała wśród nich
świadomość jedności i-przynależności do jednej wielkiej rodziny. Do
takiej właśnie jedności wśród ludzi przyczynia się Kościół, dla którego
- parafrazując słowa św. Pawła - nie ma już Żyda, ani Greka, Niemca,
Polaka czy Francuza, gdyż wszyscy jesteśmy braćmi.
Podstawowe jednak znaczenie ma uznanie, że globalizacja jest procesem, którym można kierować, a-zatem procesem, za który ktoś ponosi
odpowiedzialność, także moralną. Tymczasem wszyscy niemal potencjalni odpowiedzialni poszukują kozła ofiarnego, na którego można by
tę odpowiedzialność zrzucić. Brak transparencji powoduje, że politycy
funkcjonujący na poziomie państwa narodowego, którzy podpisują
międzynarodowe traktaty i-deklaracje, „przed własną publicznością”
krytykują te dokumenty i-próbują zepchnąć całą odpowiedzialność
na anonimowe siły. Za negatywne zjawiska w-ich własnym kraju i-niepopularne decyzje odpowiedzialna jest więc globalizacja, integracja
europejska, czy też wolny rynek, które wymuszają na nich takie, a-nie
inne działania. Oczywiście, jest to po części prawdą, ale procesy te nie
czynią z-polityków bezwolnych marionetek pozbawionych sumienia.
Prawdą jest, że coraz więcej ważnych dla przyszłości państwa i-świata
rozstrzygnięć podejmowanych jest nie przy otwartej kurtynie w-świecie
polityki, ale w-zaciszu gabinetów przedstawicieli wielkiego biznesu. Ci
ludzie jednak również nie są pacynkami. Mają imię i-nazwisko, a-także
twarz, którą mają prawo znać ci, których dotyczą podejmowane przez
nich decyzje.

164

�Upowszechnianiu przekonania o-tym, że polityka i-ekonomia epoki
globalizacji są sferami pozamoralnymi sprzyja prezentacja w-mediach
ludzi ubogich, jako ponoszących pełną odpowiedzialność za swoje
ubóstwo. Strategia medialnego oszustwa, jak na to wskazywał Ryszard
Kapuściński, polega na przedstawianiu problemu głodu w-zestawieniu
z-informacjami o-tych społeczeństwach, którym się udało16. Obrazom
zniekształconych głodem ciał towarzyszy przypomnienie o-„Azjatyckich Tygrysach”, których mieszkańcy okazali się wystarczająco pracowici
i-przedsiębiorczy, aby wykorzystać nadarzającą się szansę wymknięcia się
z-objęć nędzy. Nie wspomina się tylko, że wszystkie „tygrysy”, to zaledwie
1% ludności Azji. Przesłanie jest proste: sami biedni winni są swego losu,
gdyż są głupi, zacofani i-leniwi. Chwyt drugi, zdaniem Kapuścińskiego,
polega na zredukowaniu problemu biedy i-pozbawienia praw do kwestii
samego głodu. W-ten sposób zmniejsza się rzeczywistą skalę nędzy (800
milionów ludzi jest stale niedożywionych, podczas gdy około 4 miliardów
żyje w-biedzie), zarazem sprowadzając problem do znalezienia stosownej
ilości jedzenia dla głodujących. Tymczasem dzieci żebrzą prosząc nie
tylko o-chleb i-wodę, czekoladę czy zabawki, ale także o-długopis, książkę i-możliwość pójścia do szkoły. Bieda to także przeraźliwe warunki
mieszkaniowe, choroby, analfabetyzm, rozpad rodzin, osłabienie więzów
społecznych, brak pracy i-brak perspektyw. Tych problemów nie rozwiążą
paczki z-herbatnikami wzbogaconymi w-proteiny i-mleko w-proszku17.
Trzeci chwyt, zdaniem Kapuścińskiego, to pozostające po charytatywnym
koncercie i-zapakowaniu ciężarówek z-żywnością skojarzenie mieszkańców Trzeciego Świata ze zbrodnią, zarazami i-grabieżą, które powoduje,
że w-efekcie, bez najmniejszego sprzeciwu nawet ze strony tych, którzy
zdobyli się na szlachetny odruch serca, uszczelniamy kordon sanitarny
wokół naszego świata, starając się utrzymać biednych możliwie daleko
od nas. Przepisy wizowe i-graniczne kontrole dla „kolorowych” wciąż się
zaostrzają, a-jeśli już uda im się przedostać do naszego świata, traktowani
są podejrzliwie jako potencjalni przestępcy i-nosiciele niebezpiecznych
chorób.
Jak zatem sprawić, aby globalizacja przebiegała zgodnie z-modelem

165

�Pięćdziesiątnicy? Zdaniem Jana Pawła II chodzi tu o-sprawiedliwość
rozumianą jako uczestnictwo. Stąd hasło: globalizacja bez marginalizacji.
„Największym problemem – zdaniem Papieża - jest uzyskanie (przez kraje biedne) równoprawnego dostępu do rynku międzynarodowego, opartego nie na jednostronnej zasadzie eksploatacji zasobów naturalnych, ale
na lepszym wykorzystaniu potencjału ludzkiego”18. Aby to umożliwić,
potrzebna jest „nowa kultura solidarności” i-ponowne przemyślenie
w-jej kontekście problemu współpracy międzynarodowej. „Współpraca rozumiana jako zasiew pokoju – pisze Jan Paweł II – nie może być
jedynie formą pomocy czy wsparcia, której ukrytym celem jest wręcz
osiągnięcie wtórnych zysków z-udostępnionych środków. Winna natomiast być wyrazem konkretnej i-aktywnej solidarności, która czyni ubogich twórcami własnego rozwoju i-pozwala jak największej liczbie ludzi
realizować – w-konkretnych warunkach ekonomicznych i-politycznych,
w-jakich żyją - właściwe człowiekowi twórcze zdolności, od których
zależy także bogactwo narodów”19. Potrzebne jest zatem w-dziedzinie
globalnej polityki i-ekonomi myślenie w-kategoriach wartości i-zasad,
poszukiwanie rozwiązań światowych problemów w-kontekście globalnego dobra wspólnego. Wszyscy jesteśmy powiązani ze sobą, ale nie są
to jedynie więzy ekonomiczne. Ostatecznie wszyscy jesteśmy braćmi,
dziećmi jednego Boga. Globalizacji zatem we wszystkich jej wymiarach
towarzyszyć musi „globalizacja solidarności wraz ze związanymi z-nią
wartościami: równości, sprawiedliwości i-wolności oraz mocne przekonanie, że rynek «domaga się, by poprzez odpowiednią kontrolę ze strony
sił społecznych i-państwa było zagwarantowane zaspokojenie podstawowych potrzeb całego społeczeństwa»”20.
Jeśli jednak ta globalna solidarność nie ma pozostać tylko daremnym odruchem serca, musi ona znaleźć swój instytucjonalny wymiar na
skalę globalną. Pisał o-tym już Jan XXIII w-Pacem in terris21 i-Paweł
VI w-Populorum progressio22. Owa „powszechna władza publiczna”,
funkcjonująca zgodnie z-zasadą pomocniczości i-obejmująca swoim
działaniem cały świat, nie jest jednak utożsamiana z-ONZ, chociaż
niewątpliwie z-tą właśnie organizacją związane są szczególne nadzieje

166

�Stolicy Apostolskiej. Miałaby się ona stać, po przeprowadzeniu niezbędnej reformy, „ośrodkiem moralnym, w-którym wszystkie narody świata
będą się czuły jak u-siebie w-domu, rozwijając wspólną świadomość
tego, iż stanowią (...) jedną «rodzinę narodów»”23. Obecnie w-refleksji
katolickiej wspomina się także o-potrzebie utworzenia Grupy Globalnego Zarządzania (Global Governance Group), w-skład której wchodzić
mieliby szefowie 24 państw mających swoich Dyrektorów Zarządzających w-Międzynarodowym Funduszu Walutowym i-Banku Światowym. Organizacja ta miałaby być jednak jedynie głównym instytucjonalnym filarem w-„sieci światowego zarządzania”24. W-obu przypadkach
istotą reformy istniejących organizacji miałoby być dowartościowanie
interesów państw ubogich, których głos jest słabo słyszalny w-dotychczasowych strukturach.
Właściwe pokierowanie procesem globalizacji będzie jednak możliwe dopiero wówczas, gdy powstanie coś na kształt światowego społeczeństwa obywatelskiego. Chodzi tu o-nowy rodzaj obywatelstwa, które
nie jest kosmopolityczne, ale obejmuje sobą wiele poziomów identyfikacji: społeczność lokalną, naród, Europę i-świat. Odpowiedzialność za
realizację światowego dobra wspólnego musiałyby wziąć na siebie wspólnie państwa narodowe, organizacje międzynarodowe, Kościoły, związki
zawodowe, korporacje międzynarodowe i-organizacje pozarządowe.
Jedność budowana przez Kościół oznacza globalizację przeprowadzaną zgodnie z-modelem Zielonych Świąt, z-poszanowaniem istniejącej
między ludźmi różnorodności, nie wyłączając wielości kultur i-religii.
Z-chwilą zawarcia Pokoju Westfalskiego w-1648 roku chrześcijaństwo
wyrzekło się szerzenia wiary przy użyciu siły. Dla chrześcijan globalizacja jest zatem szansą uczestniczenia w-realizowaniu wzorca solidarności zobrazowanego w-symbolu Pięćdziesiątnicy. Nie musimy jednak czekać z-założonymi rękami, aż ukształtują się postulowane przez Kościół
instytucje globalne. Zobowiązań wynikających z-solidarności nie wolno odkładać na później, dla wielu bowiem ludzi biednych i-potrzebujących naszej pomocy będzie wtedy już za późno. Dobrym przykładem
działań w-ramach „solidarności globalnej” jest organizowana przez

167

�polskich misjonarzy akcja Adopcji Serca. W-Ruandzie, po straszliwych
zbrodniach ludobójstwa, w-obliczu których świat zachodni pozostał
niemal całkowicie bierny, żyje dzisiaj około 2 milionów sierot. „Dzieci
ulicy” nie brakuje jednak także w-krajach Ameryki Południowej. Akcja
polega na finansowym wsparciu jednego dziecka, znanego z-imienia,
nazwiska i-fotografii, i-zapewnieniu mu niezbędnych środków na wyżywienie i-wykształcenie. Koszt adopcji wynosi 15 dolarów miesięcznie,
co w-Polsce oznacza wydatek rzędu 60 złotych, a-wiem, ze istnieje także
„wersja studencka”. Za tak niewielkie pieniądze możemy pomóc drugiemu człowiekowi i-dać mu szansę na godne życie. Tak niewielka suma
wystarcza, aby powiedzieć drugiej osobie, że to nie pieniądze są najważniejsze w-życiu, ale człowiek. Włączając się w-tak rozumianą globalizację jednoczymy się ze swoimi braćmi, uświadamiamy sobie i-innym, że
ponad granicami państw i-kontynentów, ponad prawami rynku i-żądzą
zysku istnieje jedność, która zobowiązuje do solidarności.

Przypisy
1 Por. Z. Bauman, Globalizacja, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2000, s. 93.
2 Por. M. G. Totola, Ekonomiczno-społeczna problematyka globalizacji, Społeczeństwo,
1/1998, s. 79.
3 Por. Z. Bauman, Globalizacja, s. 85.

4 Por. J. C-des Neves, Ekonomia z-Bogiem, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003, s. 38;

Stamtąd zaczerpnięta jest przedstawiona w-tekście tabela.
5 Por. United Nations Development Program, Human Development Report 2003, http:/
www.undp.org/hdr2003/pdf/hdr03_frontmatter.pdf/03-10-12.
6 Por. M. G. Totola, Ekonomiczno-społeczna problematyka globalizacji, s. 80.
7 Tamże, s. 82.
8 Cyt. za: Z. Bauman, Globalizacja, s. 80.
9 P. N. Thai Hop, Globalizacja: perspektywy i-ryzyko, Społeczeństwo, 1/1998, s. 69.
10 Jan Paweł II, Encyklika Centesimus annus Ojca Świętego Jana Pawła II do czcigod-

nych braci w-episkopacie, do kapłanów i-rodzin zakonnych, do wiernych Kościoła katolickiego i-wszystkich ludzi dobrej woli w-setną rocznicę encykliki Rerum novarum, 58,
w: Jan Paweł II, Encykliki Ojca Świętego Jana Pawła II, Wydawnictwo Znak, Kraków

168

�1998, s. 698.
11 Tamże, 33, s. 665-666.
12 Cytat za: P. N. Thai Hop, Globalizacja: perspektywy i-ryzyko, s. 71-72.
13 Por. Komisja Iustitia et Pax Episkopatu Francji, O-właściwy kształt mundializacji,
1.3. w: Kościół wobec współczesnych problemów życia gospodarczego. Społeczne
dokumenty episkopatów, S. Fel, J. Kupny (red.), Wydawnictwo KUL, Lublin 2002,
s. 312-315.
14 Tamże, s. 313.
15 Por. Jan Paweł II, Encyklika Centesimus annus, 33, s. 666.
16 Por. R. Kapuściński, Lapidarium III, Warszawa 1996, za: Z. Bauman, Globalizacja,
s. 87-91.
17 Por. United Nations Development Program, Human Development Report 2003,
http:/www.undp.org/hdr2003/pdf/hdr03_frontmatter.pdf/03-10-12.
18 Jan Paweł II, Encyklika Centesimus annus, 33, s. 666.

19 Por. Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Ecclesia in Europa do biskupów, do kapłanów i-diakonów, do zakonników i-zakonnic oraz do wszystkich wiernych o-Jezusie
Chrystusie, który żyje w-Kościele jako źródło nadziei dla Europy, 111, Wydawnictwo
„M”, Kraków 2003, s. 103.
20 Tamże, 112, s. 104.

21 Por. Jan XXIII, Encyklika Pacem in terris o-pokoju między wszystkimi narodami
opartym na prawdzie, sprawiedliwości, miłości i-wolności, Société d’Editions Internationales, Paryż 1964, nr 136-140, s. 74-77
22 Por. Paweł VI, Encyklika Populorum progressio, 78. W: Dokumenty nauki spo-

łecznej Kościoła, M. Radwan, L. Dyczewski, L. Kamińska, A. Stanowski (red.), Rzym
– Lublin 1996, t. 2, s. 34.
23 Jan Paweł II, Od praw człowieka do praw narodów. Przemówienie Ojca Świętego do

Zgromadzenia Ogólnego ONZ, Nowy Jork, 5 października 1995 r.”, L’Osservatore Romano, wyd. pol. 11-12 (178) 1995, s. 8.
24 Por. Commission of the Bishops’ Conferences of the European Community, Global
Governance. Our responsibility to make globalisation an opportunity for all, Bruksela
2001, s. 36-37.

169

��Ks. Andrzej Franciszek Dziuba

KU PRAWOM CZŁOWIEKA I-DEMOKRACJI
W-AMERYCE ŁACIŃSKIEJ
Współcześnie dostrzegane coraz lepsze perspektywy demokracji
w-Ameryce Łacińskiej wynikają w-obecnej sytuacji z-istnienia i-rozwoju tam wielu interesujących czynników społecznych, kulturowych
i-ekonomicznych, a-w-pewnym sensie i-religijnych. Generalnie działają
one na rzecz rozwoju, rozszerzania i-umacniania demokracji, a-w-tym
i-praw człowieka, tak indywidualnych jak i-społecznych. Zatem Ameryka Łacińska może mieć coraz bardziej realną nadzieję na konsolidację
i-umocnienie dotychczasowych pozytywnych osiągnięć. Warunkiem
jednak jest zdolność zidentyfikowania owych twórczych czynników
oraz gotowość podjęcia dalszych niezbędnych kroków dla uaktywnienia
ich w-możliwie maksymalnym stopniu, właśnie w-środowisku szeroko
pojętej demokracji.
Wprawdzie dotychczasowe liczne przemiany z-pewnością przyczyniły się do poprawy perspektyw demokracji w-Ameryce Łacińskiej,
to jednak faktem jest, że ich wpływ ograniczany był przez inne mniej
pozytywne czynniki, które nadal utrzymują się w-większej części kontynentu. Dynamika i-żywotność tego kontynentu pozostaje nadal tylko
w-niewielkim stopniu wykorzystana dla jego rozwoju, a-zwłaszcza
dla polepszenia warunków bytowych wszystkich jego mieszkańców,
a-w-tym utrwalania praw człowieka1. Jest ona nadal swoistym tyglem,
w-którym dokonują się liczne procesy, których ostateczny wynik nie
jest do końca przesądzony.
Nie mniej perspektywa dochodzenia do bardziej realnych, a-nie tylko zapisanych, form demokracji jest zróżnicowana w-poszczególnych
państwach. Ogólnie jednak tendencja jest postępująca, mimo dostrzeganych czasem nadal strukturalnych, nawet politycznych oporów, czy
wręcz przeszkód. Te ostatnie zostają powoli, ale systematycznie pokony-

171

�wane. Ważnym jest, że w-te procesy wpisuje się także podstawowy element całokształtu stosunków społecznych, tj. prawa człowieka, pojęte
tak osobowo jak i-społecznie. To z-jednej strony sprzyja tym procesom,
a-z-drugiej inicjuje wiele z-nich.

Dziedzictwo
Wszystkie kraje Ameryki Łacińskiej były kiedyś, często przez wieki
pod obcymi rządami jako kolonie lub części państw-metropolii w-Europie. Ta ostatnia forma była dość specyficzna dla tego kontynentu. Chociaż tradycje kulturowe rdzennej ludności różniły się od tradycji państw
imperialnych, to szerokie kręgi ludności w-tych rejonach były tej samej
rasy i-kultury, co w-europejskich krajach-metropoliach. Ludzie ci byli
przeważnie imigrantami z-tych krajów lub potomkami takich imigrantów. Stąd m.in. tak wielkie procesy asymilacyjne oraz znaczne wymieszanie rasowe. Jednak nawet u-tych, którzy wprost pochodzili z-Europy
i-zachowali swoistą tożsamość, długotrwałe oddzielenie od środowiska
genealogicznego, a-także historii oraz doświadczenia, doprowadziły do
powstania nowej kultury oraz stylów życia, zazwyczaj z-wymieszanym
bogactwem wielu elementów, zwłaszcza kulturowych.
Z-chwilą uzyskania niepodległości władza zazwyczaj przeszła do charyzmatycznych przywódców, którzy kierowali walką o-niepodległość
i-najczęściej nie byli czystymi rdzennymi mieszkańcami tych ziem.
Chociaż władza odziedziczona przez nich była na ogół bardzo szeroka,
pozbawiona realnych ograniczeń, wręcz absolutna, nie budziło to zbyt
wielu obaw, zwłaszcza wobec euforii uzyskanej niepodległości. Szeroko panowało przekonanie, że władza tego typu, ograniczająca prawa
człowieka czy przynajmniej nie respektująca ich, jest wręcz konieczna
w-okresie tworzenia się administracyjnych struktur narodu znaczonego
wieloma zawirowaniami.
Jednak już u-samych początków, ale tylko niewielu sądziło, że ci „ojcowie” narodów będą sprawowali władzę raczej nie w-interesie swoich

172

�nowych państw i-dla dobra ludzi, którym przewodzili w-walce o-prawo
do samostanowienia. Zatem chodziło o-interesy wąskiej grupy towarzyszy walki. Mimo takiego charakteru władza sprawowana przez tych
narodowych przywódców nie było jednak uważana za uwłaczającą dla
ludzkiej godności, jak to miało miejsce w-stosunku do obcej władzy. Tu
w-znacznym stopniu o-konkretnych ocenach decydował wręcz czynnik
psychologiczny, konfrontacji niewoli kolonialnej i-niepodległości.
Jednakże bardzo szybko władza korumpowała tych nowych przywódców, a-ponieważ była to władza absolutna, wręcz dyktatorska,
korumpowała w-sposób absolutny i-to znacznie szybciej oraz głębiej
niż przypuszczano. Zresztą często ułatwiał to ogólny poziom kultury
samych „ojców” narodów oraz ich liczne uwikłania wojskowo-polityczne. Nacjonalistyczni „założyciele” narodów lub ci, którzy przejęli
po nich władzę nie mogli oprzeć się pokusie przywłaszczania sobie jej
w-coraz większym stopniu lub coraz szerszego korzystania z-tego, co
dostępne dla wspierania osobistych interesów lub dla powiększania
korzyści swoich bliskich. Było to krótkowzroczne wykorzystanie chwili, które niekiedy kończyło się dramatycznie, konfliktami, walkami
i-śmiercią.
W-niektórych krajach Ameryki Łacińskiej społeczne i-religijne
(przede wszystkim hierarchia katolicka) elity zmonopolizowały polityczną i-ekonomiczną władzę dla bogacenia się i-utrzymania stylu
życia dalekiego od tego, który był dostępny dla zwykłego człowieka
w-tych krajach, co oznaczało pośrednie naruszenie praw człowieka.
Kościół zaś ma uczestniczyć w-„radości i-nadziei, smutku i-trwodze
ludzi (...), zwłaszcza ubogich i-wszystkich cierpiących”2. W-celu zachowania swej dominującej pozycji, zwłaszcza popartej przesłankami
ekonomicznymi, często sprzymierzali się koniunkturalnie z-międzynarodowymi kręgami biznesu. W-ten sposób uzyskały one możliwości
eksploatowania zasobów tych krajów ze znacznie większym zyskiem
dla siebie, niż byłoby to możliwe w-warunkach rządów stojących na
straży narodowych interesów i-korzyści miejscowej ludności, zwłaszcza najbiedniejszej. Ograniczało to zazwyczaj autentyczne inwestycje

173

�w-kraju, a-tym samym wspieranie faktycznego rozwoju gospodarczego i-kulturalnego.
Nic więc dziwnego, że ludność nowych państw wyjątkowo szybko
rozczarowała się w-końcu do swoich przywódców i-stawała się coraz
bardziej niezadowolona z-politycznych, ekonomicznych i-społecznych
warunków, w-jakich żyła, a-zwłaszcza nie respektowania praw człowieka. Dodatkowo jeszcze w-wielu tych krajach systemy rządów zostały
radykalnie zmienione, także zmanipulowanymi zapisami ustawowymi
tak, aby utrudnić, a-nawet uniemożliwić, wymianę ekipy rządowej
demokratycznymi środkami. Zatem, w-takich okolicznościach, jedyną
drogą dla osiągnięcia oczekiwanych zmian demokratyzacyjnych było
użycie siły3.
Najczęściej użycie siły było możliwe tylko dla armii, która w-prawie
wszystkich przypadkach została utworzona i-podtrzymywana w-tradycjach dawnych władz kolonialnych. One także zazwyczaj utrzymywały
się dzięki armii, mimo wielorakich protestów czy wręcz podejmowanych działań zbrojnych. W-ten sposób w-wielu krajach Ameryki Łacińskiej władza przechodziła zazwyczaj od dawnych elit politycznych do
wyższych sfer wojskowych. Kiedy nieunikniona korupcja nieograniczonej władzy opanowała wyższych oficerów, byli oni usuwani przez tych
znajdujących się na średnim szczeblu, zaś ci z-kolei przez jeszcze młodszych. Tworzyło to swoisty łańcuch zmian wymuszanych korupcją, ale
jednocześnie ją pogłębiających, i-to w-ramach tego samego kręgu władzy, zazwyczaj dalekiego od demokracji.
Zatem z-czasem okazało się, że żadna z-poszczególnych grup rządzących w-tych krajach nie potrafi sama systemowo i-trwale rozwiązać podstawowych problemów narodu. Zorientowano się także, że
nieudane próby wypracowania efektywnego systemu rządów nie wynikają tylko z-postępowania poszczególnych jednostek, lecz są bardziej
skutkiem braku odpowiednich struktur instytucjonalnych. Stało się
bardziej oczywiste, że struktury te mogą powstać tylko w-systemach
politycznych przestrzegających praw wszystkich elementów wspólnoty i-pozwalających im na uczestniczenie w-podejmowaniu – przez

174

�swych przedstawicieli – decyzji, które ich żywotnie dotyczą. Zatem
niezbędne okazały się kompleksowe rozwiązania demokratyzacyjne,
zwłaszcza w-sferze politycznej, może nie od razu w-pełni doskonałe,
ale jednocześnie ze wszelkimi tego skutkami gospodarczymi, społecznymi i-kulturalnymi4.
W-dostrzeganych i-oczekiwanych przemianach społeczno-politycznych okazało się więc, że tym, czego przede wszystkim potrzeba, jest
więcej demokracji. W-praktyce nie chodzi tylko o-przyjęcie konstytucyjnych struktur i-procedur, lecz także przez ogólne uznanie istotnej
zasady, iż władza polityczna ostatecznie pochodzi od ludu. Takie pochodzenie rodzi zaś zobowiązanie praktyczne sprawowania jej dla jego
dobra i-to winno być jej priorytetem. Oczywistym wydaje się zatem, że
ci, którym powierzono władzę, winni być naprawdę odpowiedzialni za
swoje poczynania5.
Z-czasem istniejące wewnętrzne i-międzynarodowe struktury polityczne w-większości krajów Ameryki Łacińskiej zostały utworzone,
a-w-niektórych przypadkach przekształcone tak, aby generalnie odpowiadały tym wymaganiom. Tutaj jawi się jednak swoisty schemat:
demokracja = otwarcie = międzynarodowe zaufanie = nowy ład międzynarodowy6. Najczęściej jednak charakter jak i-ukierunkowanie tych
struktur było podyktowane wielorakimi historycznymi doświadczeniami danego narodu. Zazwyczaj obejmują one także jego kolonialną przeszłość oraz nauki płynące z-sukcesów i-niepowodzeń innych narodów
na drodze wybijania się na demokrację. W-dodatku te nowe czy przekształcone struktury kształtowały się w-warunkach oddziaływania bezpośredniego czy pośredniego wielorakich międzynarodowych struktur
instytucjonalnych, a-niekiedy nawet pozainstytucjonalnych. Ulegały
one oczywiście także wpływom wyzwań i-okoliczności wynikających
z-coraz większej współzależności i-globalizacji kontynentów oraz całego współczesnego świata7.

Bardziej demokratyczne konstytucje
175

�Konstytucje, na mocy których władza kolonialna z-czasem przechodziła niekiedy wręcz pokojowo w-ręce rządów nowo niepodległych państw, generalnie opierała się na demokratycznych zasadach.
Jednocześnie instytucje utworzone na podstawie tych konstytucji
miały zapewnić, by władza była sprawowana zgodnie z-odpowiednimi gwarancjami konstytucyjnymi dla dobra wszystkich obywateli,
zarówno jednostek jak i-grup czy wspólnot. Jednakże okoliczności,
w-jakich niepodległość została osiągnięta lub przyznana poszczególnym państwom sprawiły, że ci, którzy przejmowali władzę, byli
właściwie w-takiej samej sytuacji, jak trwająca wieki administracja
kolonialna i-wręcz trudno im było dostosować się całościowo do
nowszych wymagań demokratyzacyjnych, związanych zwłaszcza z-respektowaniem bogactwa praw człowieka8. Zatem praktycznie nowi
rządzący mogli podobnie oczekiwać, że będą rządzić bez opozycji lub
skutecznej krytyki swoich poczynań. Po prostu brakowało, czy też
utrudniano powstanie, odpowiednich struktur politycznych dla tego
typu działań.
Prawdopodobnie współcześnie najważniejszymi z-sił na rzecz
demokracji są w-tej chwili w-Ameryce Łacińskiej ustawy zasadnicze, tj. odpowiednio zredagowane konstytucje. Faktem jest, że dziś
w-większości krajów po raz pierwszy ustanawiają one prawdziwie
demokratyczne instytucje, i-to na wielu płaszczyznach oraz szczeblach władzy. Co więcej formułują one także odpowiednie zasady
i-procedury zapewniające prawdziwą odpowiedzialność tych, którzy
są w-rządzie centralnym czy na innych jego szczeblach, także znaczoną ewentualnymi sankcjami karnymi. Jednocześnie otwierają się
także wiarygodne drogi dla obywateli, by odpowiedzialnie korzystali
nie tylko z-prawa do udziału w-wyborach przedstawicieli na stanowiska polityczne czy administracyjne, lecz także z-prawa do pociągania
ich do odpowiedzialności za podejmowanie decyzje w-sferze polityki i-gospodarki9.
Poprawne struktury demokratyczne w-szczególności zapewniają
klasyczny podział władz na wykonawczą, ustawodawczą i-sądowni-

176

�czą. Tym samym utwierdzają podstawowe prawa ludzkie, polityczne,
ekonomiczne i-socjalne obywateli w-systemie prawnym oraz tworzą
niezawisłe sądownictwo. Sprzyja to także powstawaniu niezależnych
mechanizmów zapewniających wolne i-sprawiedliwe wybory władz
wykonawczych i-ustawodawczych w-ściśle określonych miejscach oraz
przedziałach czasowych. Ten ostatni element jest szczególnie ważnym,
gdyż świadczy o-współuczestnictwie, a-więc i-jednocześnie o-współodpowiedzialności wszystkich obywateli10.
Prawdą jest, że w-Ameryce Łacińskiej – pomijając bardzo nieliczne
wyjątki – instytucje demokratyczne nadal nie funkcjonują, jak należy – są wyjątkowo ubogie. W-wielu przypadkach sprawujący władzę
starali się, niekiedy otwarcie, niekiedy zaś subtelnymi środkami, zmienić ducha konstytucji przez manipulowanie lub zastraszanie instytucji ustawodawczych i-sądowniczych. Zazwyczaj chodziło o-poparcie
i-wprowadzenie w-życie aktów legislacyjnych i-administracyjnych
jawnie sprzecznych z-literą czy duchem konstytucji narodowej. Niekiedy chodziło jakoby tylko o-milczące przyzwalanie na takie działania,
zaniechanie krytyki, odstępując jednocześnie od odpowiedniego nadzoru i-kontroli przysługującej im na mocy obowiązującej konstytucji.
W-praktyce jednak tam, gdzie sądy lub instancje ustawodawcze ulegały takim groźbom lub pochlebstwom władzy wykonawczej, rezultat
był zawsze taki, że władza ta mogła swobodnie funkcjonować w-całym
bogactwie swych nadużyć oraz manipulacji, bez kontroli ustanowionej
w-konstytucji11.
Niemniej istnienie tych konstytucji w-większości państw Ameryki
Łacińskiej, czasem jeszcze mało dojrzałych, jest istotnym i-ważnym
politycznie oraz społecznie krokiem we właściwym kierunku dla budowania pełnych struktur demokratycznych w-każdym państwie. To
właśnie demokratyczne ustawy zasadnicze w-praktyce dają jasny układ
odniesienia oraz solidną, legalną i-polityczną podstawę do krytykowania działań tych, którzy są u-władzy i-niejednokrotnie sprzeniewierzają
się jej demokratycznej istocie. Jakby z-innej strony wyzwala to także
mobilizację – a-w-pewnych sytuacjach i-działanie – demokratycznych

177

�sił, także międzynarodowych, przeciwko arbitralnym rządom – na różnym szczeblu – czy ich butnym i-aroganckim przedstawicielom12.

Wzrost świadomości społecznej
Innym ważnym czynnikiem wspierającym postęp demokracji w-wielu krajach Ameryki Łacińskiej jest zwiększająca się systematycznie
wśród szerokich warstw społecznych świadomość wartości systemu
demokratycznego oraz praw człowieka i-solidarności na tym kontynencie13. Ta bardzo pożądana tendencja jest wynikiem licznych niedawnych przemian społeczno-politycznych, a-także i-postaw wspólnot
chrześcijańskich, czasem niestety okupionych prześladowaniami, cierpieniem, a-często wręcz śmiercią. Chrześcijaństwo pozostaje tutaj od
wieków jedną z-głównych sił walczących o-prawa człowieka, wypływające z-jego godności, oraz w-ich obronie14.
Niepowodzenia despotycznych przywódców politycznych, wojskowych, czy inne o-podłożu marksistowskim, doprowadziły wielokrotnie,
zwłaszcza poprzez łamanie praw człowieka, do rozczarowania u-części
ludów Ameryki Łacińskiej15. Z-drugiej strony także w-krajach zachodnich, które przedtem zajmowały tolerancyjną postawę wobec tych reżimów, czy to dlatego, że sądziły, iż nie ma dla nich realnej alternatywy,
czy z-powodu cynicznego wyrachowania, że łatwiej prowadzić interesy
z-niedemokratycznym systemem przy stosunkowo nieskomplikowanych wymaganiach proceduralnych niż z-wybranymi parlamentami
i-reprezentatywnymi gabinetami, nastąpiły pewne przewartościowania polityczne. Niestety często nadal tylko zewnętrzne i-kosmetyczne.
W-tych przypadkach faktyczna „istota neokolonializmu polega na tym,
że polityka państwa, które jest w-teorii niepodległe i-dysponuje wszystkimi atrybutami suwerenności, jest kierowana z-zewnątrz”16. Dotychczasowe postawy były w-pewnym sensie brutalnym faryzeizmem politycznym, ukierunkowanym tylko ku egoistycznym interesom wąskich
grup, także międzynarodowych, niejednokrotnie znaczonym również

178

�negacją demokracji i-jej struktur politycznych w-konkretnych krajach
wraz z-odniesieniami m.in. do kultury, czy ekonomii oraz religii.
Jednakże faktycznie skorumpowany wewnętrznie i-praktycznie niewydolny charakter tych administracji państwowych i-politycznych
oraz, co jest jeszcze ważniejsze dla świata biznesu, niebezpieczeństwa
związane wyraźnie z-prowadzeniem działalności w-systemie, którego
stabilność nie może być zapewniona, zmieniły pewne postawy wobec
nich. Wiele rządów i-przedsiębiorców na Zachodzie przekonało się
w-końcu, iż praca z-niereprezentatywnymi rządami i-nie pochodzącymi z-wyborów urzędnikami nie jest tak wskazana lub tak korzystna na
dłuższą metę, jak dawniej zakładano. Opinia taka ostatecznie zafunkcjonowała jednak dopiero po bardzo długim procesie, zwłaszcza politycznych kalkulacji, choć w-płaszczyźnie ekonomicznej często istniała
przez wiele lat, biorąc pod uwagę tylko egoistyczne zasady stosowanego
rachunku, a-pomijając zagadnienia inne np. prawa człowieka17.
Taka sytuacja ostatecznie doprowadziła do zdecydowanego zmniejszenia międzynarodowego poparcia politycznego dla takich rządów
oraz ich wielorakich struktur. Dostrzeżono brak promocji najbardziej
podstawowych praw człowieka, a-wręcz ich łamanie. Co więcej, w-konsekwencji pozbawiło to te rządy możliwości populistycznego twierdzenia na arenie światowej, że tylko one są zdolne przyciągać międzynarodowe inwestycje i-interesy, zwłaszcza ekonomiczne, do swoich państw,
zapewniające ich rozwój.
Ten proces jakby oczyszczania politycznego przedpola został znacznie przyspieszony przez globalizację oraz jej skutki i-jednocześnie swobodny przepływ informacji, idei z-krajów rozwiniętych, do wszystkich
zakątków amerykańskiego kontynentu oraz całego świata18. W-czasie,
gdy w-Ameryce Łacińskiej rządy były w-praktyce jedynym źródłem
informacji dla zwykłych obywateli, rząd mógł drogą propagandy i-cenzury skłaniać ich do przekonania, że warunki w-ich krajach nie są
wiele gorsze niż w-innych, zatem trudno artykułować tu zastrzeżenia
czy oczekiwać zmian. Zwykłych ludzi można też było przekonywać, że
nie ma większego międzynarodowego zainteresowania problemami ich

179

�kraju, ani gotowości pomocy. Dlatego sugerowano, iż rozwiązywanie
takich problemów zależy wyłącznie od uznania lokalnych rządów, które
bardzo często dalekie były od demokratycznych struktur, a-niejednokrotnie i-respektowania praw człowieka.
Przy braku informacji o-tym, w-jakich warunkach żyją ludzie w-innych częściach świata, oraz że wspólnota międzynarodowa interesuje
się sytuacją poszczególnych państw, ludność krajów Ameryki Łacińskiej
można było utrzymywać w-przekonaniu, że jej położenie zależy wyłącznie od aktualnego rządu, a-one były bardzo zróżnicowane. Wobec tego
ci, którzy pragnęli zmian, w-istniejących strukturach, mogli dążyć do
nich tylko za pośrednictwem rządu i-przy użyciu środków, jakie rząd
uznawał za stosowane. W-ten sposób zamykało się jedno z-wielu błędnych kół blokujących strukturalnie demokratyzacyjne procesy walki
o-prawa człowieka.
Jednak współcześnie, wraz z-poprawką globalnego systemu komunikowania się, który wręcz nie zna granic, duża część mieszkańców
Ameryki Łacińskiej uzyskała coraz bardziej kompleksowy dostęp do
znacznie szerszych informacji niżby rządy sobie tego życzyły. To wyzwoliło bardziej pogłębione refleksje społeczne i-polityczne. W-niektórych
krajach pewną rolę odegrała tu także teologia wyzwolenia i-jej dość szerokie odniesienie społeczne, zwłaszcza w-prawdzie opcji preferencyjnej
na rzecz ubogich19. W-ten sposób społeczeństwo dowiedziało się o-wiele więcej tak o-osiągnięciach, jak i-o-niepowodzeniach różnych form
rządów i-systemów ekonomicznych w-innych częściach świata. Jednocześnie wyraźniej ukazał się, niekiedy wręcz kontrastowo, poziom życia
w-krajach o-innym ustroju politycznym i-porządku konstytucyjnym.
Szczególnie dramatycznie wybrzmiał podział Północ – Południe20.
Poszczególne kraje Ameryki Łacińskiej dowiedziały się też z-czasem
o-coraz większym zainteresowaniu wspólnoty międzynarodowej demokratycznymi formami władzy i-prawidłowym zarządzaniem gospodarką w-ramach poszczególnych państw. Dotyczyło to także wielorakiego,
czasem wręcz na kredyt, międzynarodowego poparcia dla proponowanych form demokracji i-praw człowieka na kontynencie amerykańskim

180

�i-na całym świecie, które dalekie były także od poprawnie rozumianej
wolności21. Te przemiany społeczno-polityczne nie tylko podważały
skuteczną przedtem propagandę rządową, lecz także stały się silnym
pozytywnym bodźcem i-zachętą do walki o-pełną demokrację. Dawniej
wyjątkowo łatwo było zniechęcać ludzi do takich działań, zwłaszcza
z-motywów politycznych, które mogły nieść ze sobą prześladowania
czy inne działania represyjne, wskazując na niewielkie poparcie dla nich
w-samym kraju i-małe zainteresowanie na świecie.

Ubóstwo i-analfabetyzm
Jak się wydaje, jednym z-czynników najbardziej powstrzymującym
procesy demokratyzacyjne w-Ameryce Łacińskiej jest ubóstwo, tak
ekonomiczne jak i-kulturalne. To wielki krzyk ubogich. Zatem jednocześnie obok wielu innych zjawisk (np. zacofanie cywilizacyjne, głód,
epidemie) towarzyszy mu stosunkowo często analfabetyzm, choć paradoksalnie już w-1538 r. założony został przez dominikanów w-Santo
Domingo pierwszy uniwersytet w-Nowym Świecie22. Dysproporcje
między jednostkami, grupami społecznymi i-państwami wcale nie maleją, lecz wręcz przeciwnie, dramatycznie narastają. Globalizacja przynosi
ogromne korzyści jedynie najbogatszym i-czyni ich jeszcze bogatszymi,
a-jednocześnie ogromne rzesze spycha na margines społeczny23.
Na wielu terenach tego kontynentu panuje tak wielkie ubóstwo, że
szerokie kręgi ludności w-ogóle minimalnie interesują się sprawami
dotyczącymi formy rządów czy organizacji gospodarki narodowej.
W-tym kontekście jest bowiem faktem naturalnym, gdy ludzie są zajęci
elementarnymi sprawami bytowymi, takimi jak zdobycie pożywienia,
dachu nad głową, pomocy medycznej czy wykształcenia, to nie są w-stanie czytać (jeśli w-ogóle potrafią) i-starać się rozumieć dochodzące
wiadomości o-tym, co dzieje się w-ich kraju, nie mówiąc już o-szerszej
sytuacji międzynarodowej. W-takiej sytuacji trudno więc oczekiwać,
że będą szczególnie zainteresowani czy wręcz poruszeni poczynaniami

181

�urzędników państwowych, operacjami wielkich firm czy akcjami związków zawodowych, może tylko wówczas, gdy dotyka to bezpośrednio ich
praw osobowych.
Mając to na względzie ubóstwo i-analfabetyzm, przynajmniej w-swych pośrednich skutkach, faktycznie osłabiają możliwości nacisku na
rząd i-administrację, aby były one bardziej odpowiedzialne za swoje
decyzje, zwłaszcza polityczne, aby wielorakie skutki tych decyzji aplikowano także osobowo, zwłaszcza wobec ubogich24. Oczywiście, w-jeszcze szerszej perspektywie, wysoki poziom analfabetyzmu sprawia, że
duża część ludności nie jest w-stanie skorzystać z-większego napływu
informacji będącego m.in. skutkiem globalizacji i-nowych technologii
informacyjnych, np. mediów elektronicznych. Poprzez te ograniczenia
nie stają się one ich pełnym udziałem, tak w-wymiarze osobowego jak
i-społecznego rozwoju, a-więc faktycznie nie mają możliwości ich twórczego skonsumowania25.
Bardzo często ubóstwo pozwala także sprawującym władzę na
manipulowanie ludźmi czy grupami społecznymi, a-szczególnie ich
poglądami, wykorzystywanymi zwłaszcza w-kampaniach wyborczych.
Gdy masa ludności jest biedna i-niewykształcona, to rządzącym partiom łatwej zdobywać zdecydowanych zwolenników, niekiedy wręcz
fanatycznych i-agresywnych, spośród tych, którzy nie mają wiele szans
na osiągnięcie czegoś dzięki własnym zasługom. Dla ludzi tego rodzaju
popieranie rządzącej partii staje się niejednokrotnie łatwą drogą awansu, czy kariery, zaś sprawa tego, czy naprawdę zgadzają się wewnętrznie
z-jej linią polityczną staje się coraz mniej istotna i-bez znaczenia26.
W-praktyce konkretnych postaw politycznych obywateli Ameryki
Łacińskiej, im bardziej są bezradni i-potrzebują pomocy, także dla swoich bliskich, tym łatwiej względy uczciwości i-godności osobistej schodzą na dalszy plan, są wręcz tłumione, ich funkcja jest minoryzowana,
nie dostrzega się np. głodu czy niedożywienia27. Tu staje także jeszcze
bardziej ogólny problem troski o-życie28. Niejednokrotnie jednak łączona z-tym ideologia zdaje się przysłaniać nawet świadomość własnych
braków, w-tym materialnych i-kulturalnych, a-nawet wręcz jakby je

182

�wypełnia i-zaspokaja.
W-sytuacji szerokiego ubóstwa rządy i-partie polityczne będące przy
władzy łatwo mogą „kupować” poparcie i-głosy różnych kręgów elektoratu upatrujących w-programach rozwojowych „podarki” rządowe oraz
osobiste korzyści. Wręcz propagandowo artykułuje się je w-programach
wyborczych w-formie oczekiwanej przez dany elektorat. Stąd oferty
takie stają się łatwo słusznym powodem do popierania tych, którzy
czynią takie projekty możliwymi. Oczywiście z-innej strony ubóstwo
elektoratu, zwłaszcza materialne, pozwala kandydatom partii pozostających jeszcze u-władzy na uwodzenie głosujących, także przy pomocy środków pieniężnych, materialnych i-innych gratyfikacji w-czasie
samych wyborów.
Ktoś, kto uczestniczył w-procesie wyborczym jedynie zachodnich
systemów demokratycznych, z-trudem będzie w-stanie obiektywnie ocenić, w-jakim stopniu można wpływać na wyniki wyborów za pomocą
prezentów rozdawanych głosującym przez szefów i-organizatorów kampanii wyborczych. Tu jednak niestety także mogą pojawić się pewne
wątpliwości nawet w-niektórych krajach demokratycznych. Uzyskanie
wiarygodnych informacji w-Ameryce Łacińskiej, właśnie w-tym względzie, jest wręcz niemożliwe.
W-praktyce taki przebieg zmanipulowanych wyborów jest wręcz
ośmieszeniem pojęcia reprezentatywnego rządu, ponieważ prowadzi
tylko do wyboru tego, kto najwięcej daje. Zatem argumentem nie są
praktyczne przesłanki polityczno-społeczne, a-więc prawa człowieka,
prawa obywatelskie, demokracja, pokój na świecie, czy zrównoważony rozwój społeczny, tylko elementy koniunkturalne w-sensie materialnym oraz uzyskanie określonej pozycji w-strukturach władzy.
Niestety funkcjonuje to nadal w-wielu krajach Ameryki Łacińskiej,
właśnie z-powodu powszechnego ubóstwa na większej części tego
kontynentu29.

Szerokie wpływy rządów
183

�Innym niepokojącym aspektem sytuacji politycznej i-ekonomicznej
w-Ameryce Łacińskiej, który przeciwdziała poprawnemu rozwojowi
demokracji, jest wszechogarniająca, wręcz przytłaczająca obecność
rządu, w-bogactwie jego wielorakich struktur, w-życiu ludzi oraz mniejszych społeczności czy wspólnot lokalnych, i-to nawet na najniższych
szczeblach. Jest to wręcz obecność czasem najmniej spodziewana i-konieczna. Na tej płaszczyźnie staje się także ważne szczegółowe i-mimo
wszystko dość szeroko obecne zagadnienie uchodźców i-cały dramatyzm ich sytuacji30.
W-praktyce w-prawie wszystkich krajach tego kontynentu kontrola
rządowa, czasem w-zakamuflowanej formie, rozciąga się od organów
i-instytucji politycznych i-sądowych aż do para-państwowych instytucji, które występują i-działają decyzyjnie zwłaszcza na tzw. „szczeblach
kierowniczych gospodarki”. Znaczy to także w-terenie, że większość
procedur i-układów decydujących o-codziennych sprawach obywateli
jest pod stałą kontrolą, a-przynajmniej w-znacznym stopniu jest uwarunkowana przez działania i-politykę arbitralnego rządu centralnego,
niejednokrotnie od niego zależna. Przybiera to znamiona centralnego
sterowania, znanego już z-innych systemów31.
Jednym z-efektów tego przeogromnego wpływu rządu jest to, że
duża część wykształconej, czasem nawet poza granicami, oraz teoretycznie wrażliwej na demokrację, klasy średniej wchodzi w-skład oficjalnej
lub pół-oficjalnej biurokracji pracującej bezpośrednio dla ministerstw
lub instytucji para-państwowych, z-jednoczesną nadzieją na określone
profity ekonomiczne i-polityczne. W-konsekwencji wszystkie osoby
tego rodzaju będą więc zależne materialnie (wraz z-bliższymi czy dalszymi rodzinami oraz krewnymi) od dochodów „z-rządu”. Co więcej,
szeroki udział rządu w-wielu istotnych dziedzinach handlu i-przemysłu
różnych dziedzin gospodarki jeszcze dodatkowo zwiększa liczbę ludzi,
których sytuacja życiowa leży w-urzędniczych rękach. Wytwarza to
w-codziennej praktyce niezwykłą sytuację wielorakich powiązań, a-faktycznie różnych zależności, wobec których niezwykle trudno znaleźć
drogi wyjścia ku pełnej autonomii32.

184

�Jeśli się zauważy, że rządy stosunkowo często nie wahają się używać
władzy w-wielu dziedzinach do wymuszania lojalności u-zatrudnionych w-sektorze publicznym (a-przynajmniej milczącej zgody), to wielu z-nich nie będzie w-stanie przyczyniać się efektywnie do politycznej
debaty m.in. wokół procesów demokratyzacyjnych, nie tylko w-płaszczyźnie politycznej. Ma to miejsce szczególnie z-powodu stosunkowo
niewielkich możliwości oddziaływania poza sektorem publicznym. Jeśli
ktoś odważy się na wyrażanie opinii nie odpowiadających rządowemu
pracodawcy, to stosunkowo łatwo i-szybko może – poprzez zwolnienie z-pracy, a-nawet represje – przekonać się, że nie ma innych źródeł
dochodu, a-więc utrzymania siebie i-najbliższych33. Zatem jawi się
pytanie o-wybór między „rezygnacją z-działania, akceptowalną z-prawnego punktu widzenia, a-moralnym imperatywem nakazującym zaangażowanie”34.
W-Ameryce Łacińskiej to samo dotyczy również bardzo wielu ludzi
zajmujących się biznesem i-handlem. W-wielu przypadkach zdolność
osiągania zysku może zostać poważnie ograniczona lub całkowicie udaremniona przez oficjalną niechęć lub biurokratyczne przeszkody dyktowane „z-góry” ze względów politycznych. To sprawia, że osiągnięcie
sukcesu w-gospodarce, interesach lub handlu zależy od poprawności
politycznych przekonań przedsiębiorcy lub przynajmniej od jego odpowiednich powiązań z-kimś, kto może i-zechce pociągać za „polityczne
sznurki”, które przełożą się pozytywnie w-sferze ekonomicznej. To zaś
ekonomicznie przekłada się bezpośrednio czy choćby pośrednio na
wszelkie inne sfery życia gospodarczego, niosąc wielorakie negatywne
skutki, i-to długofalowe, choć jednocześnie w-perspektywie krótkofalowej może to przynosić nawet spektakularne pozytywne wyniki, tak
ważne w-płaszczyźnie propagandowej35.
W-swojej najgorszej formie sytuacja taka może tłumić przedsiębiorczość i-pozbawiać w-ten sposób kraj oczekiwanych korzyści dla dobra
wspólnego płynących z-licznych talentów wielu obywateli, czy nawet
różnych grup oraz wspólnot, bynajmniej nie politycznych. Ostatecznie
zmusza to niepotrzebnie ludzi interesu do uwikłania się w-stronniczą

185

�politykę tylko po to, by przetrwać lub zyskać świadczenia, które normalnie winny być na innej drodze dostępne dla wszystkich spełniających
określone warunki, wręcz standardowe i-zapewnione prawem dla danej
dziedziny życia społeczno-ekonomicznego. Takie sytuacje zazwyczaj
osłabiają czy utrudniają pierwotną dynamikę czystego rozwoju ekonomicznego. Wmieszanie się polityczne rządu, zwłaszcza manipulowane
i-koniunkturalne, zazwyczaj wpływa niekorzystnie i-w-konsekwencji
przytłacza normalne procesy typowe dla demokratycznie rozwijającej
się gospodarki i-w-konsekwencji często rodzi sytuacje korupcjogenne.
Biznesmeni, którzy ulegają pokusie wykorzystania politycznych znajomości w-działalności gospodarczej, są oczywiście narażeni na ryzyko,
ponieważ każdy sukces osiągnięty w-ten sposób staje się podejrzany
i-wrażliwy na ataki, zwłaszcza gdy znajomości przestają istnieć po zmianie rządu lub utracie wpływów politycznych przez udzielających poparcia od góry. Potwierdzeniem tego zdają się być niejednokrotnie jawiące
się wówczas różnorodne trudności ekonomiczne czy wręcz bankructwa
lub krachy finansowe. Zdaje się wówczas, że bez wsparcia politycznego
same przesłanki ekonomiczne okazują się niewystarczające i-w-ten sposób odkrywana jest prawda o-prowadzonym biznesie, który uwikłany
był w-dziedziny z-innych sfer życia społecznego36.
Jednak chyba najbardziej niepożądaną konsekwencją rządowej kontroli i-zazwyczaj jednocześnie manipulacji w-handlu i-przemyśle jest
to, że osobom ze świata biznesu i-handlu trudno jest wnieść znaczący
wkład do dyskusji nad polityką ogólną i-gospodarczą. Dzieje się tak,
ponieważ ci ludzie po prostu nie chcą narażać się wszechobecnemu
rządowi, by w-konsekwencji nie ucierpiała przez to ich działalność
ekonomiczna. Będą oni zazwyczaj uważali, w-kontekście swych aktualnych możliwości ekonomicznych, za rozsądne powstrzymywanie się od
wyrażania, zwłaszcza publicznego, swoich poglądów w-istotnych sprawach, jeśli nie jest to zgodne z-oficjalną linią polityczną rządu. W-takiej patologicznej sytuacji kraj jest pozbawiony poglądów jedynych być
może ludzi, którzy – z-racji niezależności ekonomicznej – są w-stanie
wypowiadać się na te tematy z-pozycji ważnego dla tych dziedzin prak-

186

�tycznego doświadczenia i-tym samym przyczyniać się do budowania
i-rozwoju demokracji oraz troski o-prawa człowieka37.

Czynnik etniczny
Nadal można także wymienić negatywny wpływ czynnika etnicznego w-polityce i-administracji prawie wszystkich krajów Ameryki
Łacińskiej, choć współcześnie nie jest on już tak wyraźnie widoczny,
jak np. w-Afryce. Niestety prawie każdy kraj w-Ameryce Łacińskiej
jest naznaczony nadal głębokim podziałami między różnymi grupami
etnicznymi, językowymi czy kulturowymi, które starają się zachować
swoją tożsamość i-grupowe interesy, niejednokrotnie sprzeczne wobec
interesów innych grup lub narodu czy państwa jako całości, nie czują
bowiem i-nie identyfikują się z-tą rzeczywistością życia społecznego38.
W-praktyce zazwyczaj nie oznacza to już dziś działań zbrojnych zakrojonych na szeroką skalę, tak typowych dla tego kontynentu. Natomiast
niekiedy występują jeszcze działania o-charakterze partyzanckim lub
różnych grup paramilitarnych, często o-radykalnym lewicowym zabarwieniu ideologicznym. Dochodzi tu wręcz do narodzin i-kształtowania
się swoistej „etnopolityki”, czego przykładem są między innymi ruchy
indiańskie, jak np. rewolta w-meksykańskim stanie Chiapas39.
Jak można przewidywać, tendencja ta jest szczególnie silna i-żywa
zwłaszcza wśród stosunkowo mało wykształconych kręgach ludności,
nie tylko wśród rdzennych mieszkańców Ameryki Łacińskiej. Co może
być pewnym zaskoczeniem, ale nie brakuje jednak takich postaw także
wśród najlepiej wykształconych i-wyspecjalizowanych środowisk zawodowych, handlowych i-akademickich. Jest to często wykorzystywane
także dla celów politycznych przez cynicznych i-nieodpowiedzialnych
polityków, zwłaszcza w-sensie społecznym, którzy nie mają wiele do
zaoferowania w-zakresie poważnych programów oraz realnych propozycji, czy wiarygodnych osiągnięć w-kwestiach etnicznych, które pozostają wymiarem człowieka godnym jego osoby.

187

�Wyjątkowo częste występowanie czynnika etnicznego czy narodowego w-dyskusji politycznej oraz społecznej jest jedną z-wiodących
przeszkód dla poprawnego rozwoju różnych demokratycznych rządów,
a-następnie i-państw. Faktycznie bowiem utrudnia to polityczną dyskusję opartą na argumentach i-ideach, a-nie na emocjach związanych
z-prawami etnicznymi i-zabiegami o-etniczną reprezentację na kluczowych stanowiskach rządowych40. Z-drugiej strony tam, gdzie zbyt
mocno przeważa czynnik etniczny, jest prawie niemożliwe, by sprawy
politycznej organizacji i-kierowania administracją oraz gospodarką,
zwłaszcza makroekonomiczną, były dyskutowane i-oceniane na podstawie obiektywnych kryteriów lub niezależnej oceny związanych z-tym
osób, a-często i-społeczności oraz wspólnot41.
Zjawiska te w-praktyce wywołują wiele negatywnych efektów, i-to na
różnych poziomach nie tylko życia społecznego. Może to stanowić przeszkodę na drodze rozwoju polityczno-ekonomicznych idei i-ruchów na
prawdziwie narodowej podstawie, która przecież powinna raczej łączyć,
a-nie dzielić, zwłaszcza w-trosce o-dobro wspólne. Utrudnia to, a-niekiedy wręcz uniemożliwia łączenie wielu ludzi rekrutujących się z-różnych odłamów społeczeństwa na podstawie ich wspólnych przekonań
do określonych koncepcji, jako niezgodnych z-ich przynależnością do
danej grupy etnicznej. Zatem negatywne kryterium doboru, które jest
mniej twórcze niż pozytywne.
W-wielu przypadkach osoby należące do danej grupy etnicznej i-nie
podzielające stanowiska politycznego przeważającego w-tej grupie są
uważane za zdrajców etnicznej sprawy, za kosmopolitów i-to za cenę
jakichś własnych, nie do końca jasnych interesów. Jeśli nie są dostatecznie silni, by się przeciwstawić preferowanemu prądowi, „poddają się”,
by uniknąć tym samym piętna izolacji czy marginalizacji. Z-innej strony niejednokrotnie wolą zachowywać wygodne milczenie w-sprawach,
do których mogliby wnieść pożyteczny wkład nie tylko w-swojej grupie,
ale i-w-szerszym zasięgu. Zaangażowanie w-takie sytuacje mogłoby
ewentualnie zdradzić ich wewnętrzne przekonania, odstające od opinii
etnicznej.

188

�Jednym ze skutków nasilenia się etnicznych czynników jest niemożność powstania w-wielu krajach Ameryki Łacińskiej silnych prawdziwie narodowych, a-nie odłamowo etnicznych partii politycznych;
oczywiście nie chodzi tu o-nacjonalizm42. To z-kolei prowadzi do
powstania mnóstwa niewielkich partii politycznych, dla których często
siłą jednoczącą nie jest wspólny program polityczny, lecz wspólna kultura, język czy religia, niekiedy pierwotna, choć oficjalnie skrywana, ale
nadal tkwiąca głęboko w-codziennym życiu indywidualnym oraz społecznym. W-konsekwencji partie takie nie osiągają ani wystarczającej
wielkości, ani odpowiedniej spoistości, by stanowić realną podstawę do
utworzenia trwałego rządu narodowego. Bez bardziej reprezentatywnych partii demokracja nie ma szans na odpowiednie funkcjonowanie.
Wreszcie ograniczanie się w-życiu publicznym niejednokrotnie tylko
do kryteriów etnicznych wywołuje sytuacje, w-których mianowanie na
wysokie stanowiska państwowe i-administracyjne może się opierać bardziej na względach etnicznych niż na kompetencjach i-doświadczeniu.
Taki system nie tylko pozbawia kraj służby ze strony zdolnych i-odpowiedzialnych ludzi, lecz może także doprowadzić nieodpowiednich ludzi
na niewłaściwe stanowiska, co ma niekiedy katastrofalne konsekwencje
dla samej funkcji lub podejmowanych przedsięwzięć. Szczególnie oczekiwanymi w-całym zagadnieniu etniczności są niezwykle subtelne dalsze
działania inkulturacyjne wobec rdzennej ludności indiańskiej oraz Afroamerykanów zamieszkujących w-Ameryce Łacińskiej43.

Korupcja w-życiu publicznym
Inną cechą południowoamerykańskiej sceny politycznej i-ekonomicznej, która szczególnie przeciwdziała postępowi demokracji jest
wysoki stopień korupcji w-rządzie i-zarządzaniu gospodarką narodową oraz na innych niższych szczeblach44. Jakkolwiek występowanie
korupcji w-życiu publicznym nie ogranicza się bynajmniej do Ameryki Łacińskiej, jest ona bowiem jedną z-plag współczesności, to korup-

189

�cja jest nadal niezaprzeczalną cechą życia w-wielu częściach tego
kontynentu i-wywiera wyraźny wpływ na proces rządzenia i-życia
ekonomicznego, co więcej wpisuje się ona także w-działania negujące
prawa człowieka45. Zatem funkcjonują i-są faktycznie akceptowane
mechanizmy dalekie od jasnych reguł życia politycznego oraz gospodarczego, obejmując swym zasięgiem ich negatywne wielopłaszczyznowe realia praktyczne, objawiające się m.in. w-postaci długu zagranicznego46.
Jest wiele przyczyn tego zjawiska zwłaszcza w-formie, w-jakiej
występuje ono w-Ameryce Łacińskiej. Jedną z-pierwszych przyczyn,
nie znaczy najważniejszą, jest stosunkowo niskie wynagrodzenie w-służbach publicznych. To także jakby jednocześnie bardzo praktyczny znak
niedoceniania tych ludzi oraz ich roli w-całości życia społecznego państwa i-jego strukturach lokalnych. W-większości amerykańskich krajów
poziom oficjalnych wynagrodzeń dla osób zajmujących stanowiska
w-rządzie (polityczne lub administracyjne) jest bardzo niski w-porównaniu z-płacami w-sektorze prywatnym. Te dysproporcje wywołują
dodatkowe frustracje, a-także wytwarzają pewną podatność, nie tylko
psychologiczną, na korupcyjne propozycje47.
Przy stałym, i-niejednokrotnie dramatycznym spadku wartości większości krajowych walut Ameryki Łacińskiej, siła nabywcza dochodów
legalnie osiąganych przez urzędników staje się systematycznie coraz
mniejsza. Z-drugiej strony nie zawsze funkcjonuje tu poprawny system
rewaloryzacji płac oraz składników dochodów. W-efekcie niejednokrotnie pracownicy publiczni nie są w-stanie utrzymać się z-dochodów
otrzymywanych na tym stanowisku, Będąc często jedynymi żywicielami
swoich rodzin, starają się zapewnić im godne warunki życia. W-takich
sytuacjach łatwo mogą ulegać pokusom korupcyjnym, właśnie z-powodu wzniosłych motywów życiowych, które wręcz wpisane są w-podstawowe prawa człowieka48.
W-takich sytuacjach wielu pracowników publicznych staje się
łatwym łupem często zakamuflowanych mechanizmów korupcyjnych.
Rzeczywiście dla wielu z-nich zyski z-korupcji oraz wykorzystywanie

190

�swoich stanowisk jak i-związanych z-tym wpływów stają się niezbędną częścią ich dochodów. W-wielu przypadkach jest to ich zasadnicza
część. To rzutuje w-sposób zasadniczy na ogólny budżet i-standard
życia poszczególnych osób, a-często ich rodzin czy najbliższych. Dodatkowo dochodzi tu jeszcze, bardzo aktualne w-Ameryce Łacińskiej, niebezpieczeństwo bezrobocia49.
Inną przyczyną powszechnej korupcji w-życiu publicznym Ameryki
Łacińskiej jest to, że duża część osób wkraczających w-życie polityczne ma niewielki staż w-pracy zawodowej i-niewielkie kwalifikacje do
takich funkcji (m.in. problem wykształcenia i-pewnych predyspozycji
intelektualnych oraz naturalnych). Dla takich ludzi stanowisko polityczne jest szansą (być może pierwszą i-zarazem ostatnią), by zarobić
na własne utrzymanie, a-także, by poprawić poziom życia, swój oraz
najbliższych, czasem nawet na długie lata. Ponieważ trudno im utrzymać się na odpowiednim poziomie w-oparciu o-legalny dochód, czego
wymaga niejednokrotnie ich aktualna pozycja społeczno-polityczna,
więc wkrótce sprawą zasadniczą staje się znalezienie innych źródeł. Są
one wręcz poszukiwane przy jednoczesnym płaceniu bardzo wysokiej
ceny, tak w-godności osobowej jak i-układach społecznych50.
Potrzeba dodatkowego dochodu, który przekłada się m.in. na określony standard życia, staje się jeszcze bardziej pilna z-powodu innych czynników związanych szczególnie z-silnie zakorzenionymi w-tradycję aspektami kultury, czy obyczaju danej społeczności. To również delikatna kwestia własności51. W-większej części Ameryki Łacińskiej klan rodzinny
odgrywa kluczową rolę, w-życiu wszystkich bez wyjątku, w-tym także
tych, którzy przeszli zewnętrznie na zachodni styl życia. Zatem w-praktyce bardzo trudno jest ostatecznie wyzwolić się od tych uwarunkowań
relacyjnych, które przekraczają wymiary czysto antropologiczne.
Ponieważ system klanowy czy rodowy daje na co dzień bardzo
potrzebne poczucie bezpieczeństwa i-oparcie dla mniej obrotnych
w-„rodzinie”, nakłada to jednocześnie wielki ciężar na tych, którzy
osiągnęli pewien sukces życiowy. To jakby oczekiwanie swoistej relacji
zwrotnej, ale w-znakach wymiernych i-konkretnych dóbr, wobec swych

191

�rodzinnych źródeł i-korzeni naturalnego pochodzenia.
Ponieważ stanowisko polityczne zawsze cieszy się uznaniem, więc ci,
którzy do niego dochodzą, zajmują autentycznie wysoki status w-swojej
społeczności, a-z-tym wiąże się wzrost ich odpowiedzialności wobec
członków klanowej rodziny oraz wobec szerszej wspólnoty z-nimi
związanej. Wywołuje to dodatkowy nacisk na nich i-stawia niejednokrotnie w-kłopotliwej sytuacji przy stosunkowo niskich legalnie dostępnych dochodach. Nie mogą się do nich przyznać, gdyż naruszałoby to
powszechnie akceptowaną wizję ich znakomitej sytuacji materialnej.
Wobec tego pokusa poddania się korupcji staje się prawie nie do pokonania i-w-pewnym sensie jest jakby naturalną konsekwencją arbitralnie
określonej w-rodzinie pozycji społecznej.
Warto też pamiętać o-tym, że dla osób poddanych takiemu naciskowi uleganie korupcji z-czasem nie budzi zbytnich skrupułów
sumienia czy wątpliwości etyczno-moralnych. Dość łatwo przechodzi się nad tym do porządku dziennego, zwłaszcza gdy doświadcza
się akceptacji, wręcz zachwytu najbliższych. W-praktyce wyzwala to
niejednokrotnie swoistą lawinę kolejnych wyborów i-postaw, może
już nie do końca wolnych, które jednak wpisują się w-pogłębianie się
drogi zniewalającej korupcji52. Powodem tego jest szczególnie fakt,
że wiele społeczności nie wykazuje wielkiego i-zdecydowanego sprzeciwu wobec wykorzystywania stanowisk publicznych dla osiągania
osobistych korzyści czy też wobec kumoterstwa lub poplecznictwa.
Zaniechanie takich i-podobnych działań odczytywane jest jako swoiste zmarnowanie życiowej szansy uczynienia dobra sobie, najbliższym, a-może i-innym53.
W-wielu społecznościach ten, komu udało się „nabić kabzę”, jest
uważany za „sprytnego” i-godnego pochwały. Stawiany jest w-praktyce
życia jako wzór godny naśladowania, któremu powiodło się w-życiu.
Tutaj także zapomina się zupełnie o-„hipotece społecznej” każdej własności prywatnej54. Natomiast, z-drugiej strony, ten kto poprzestaje
na oficjalnym dochodzie i-nie ma wiele do pokazania po latach sprawowania wysokiego stanowiska, zwłaszcza w-postaci dóbr materialnych,

192

�uchodzi za ograniczonego, mało inteligentnego, a-w-najlepszym razie
za niezbyt obrotnego. W-konsekwencji ten ostatni nie zasługuje, by być
cenionym, zwłaszcza we własnym środowisku, które wiązało z-nimi także pewne nadzieje dla siebie, a-następnie możliwość bycia przykładem
do naśladowania.
Znaczy to, że wbrew publicznym deklaracjom na rzecz uczciwości w-sprawowaniu publicznego urzędu, często szafowanym słownie,
większość ludzi wie, że dorabianie się na stanowisku rządowym czy
ekonomicznym, w-strukturach państwowych nie jest źle widziane przez
społeczeństwo, a-już na pewno nie przez członków bliższej lub dalszej
rodziny czy szerszego klanu. W-sensie szerszym są to wręcz grzechy
społeczne wołające o-pomstę do nieba55. Można zatem zauważyć, że
wobec tego zjawiska jeden z-najważniejszych motywów uczciwości
w-sprawowaniu urzędów politycznych i-administracyjnych jest poważnie zachwiany, a-często wręcz zanegowany przez kulturalne i-ekonomiczne warunki, w-których funkcjonuje wielu polityków i-innych osób
spełniających funkcje publiczne w-Ameryce Łacińskiej56.

Brak niezależności mediów
Innym poważnym ograniczeniem dla poprawnego rozwoju demokracji w-Ameryce Łacińskiej jest oczywiście charakter, a-także jakość
prasy oraz innych środków masowego przekazu. W-wielu częściach kontynentu prasa oraz inne media stanowią własność określonych grup czy
korporacji i-wyjątkowo często podlegają restrykcyjnej kontroli rządu.
Są jego narzędziem, i-to często znaczonym propagandowym charakterem, dalekim od obiektywizmu i-odpowiedzialności oraz posługi na
rzecz prawdy, a-zwłaszcza walki o-prawa człowieka, tak w-wymiarze
osobowym jak i-społecznym57.
Faktycznie dopiero niedawno powstał bardziej rozwinięty odłam
prasy niezależnej od rządu i-politycznych sił dzierżących władzę, zdobytą często w-budzących wątpliwości wyborach. W-wielu wypadkach

193

�ta niezależna prasa, mimo pewnego braku doświadczenia, miała dość
odwagi i-umiejętności, by przedstawić nadużycia i-skandale w-sferach
rządowych oraz by krytykować programy i-działalność rządu oraz
innych oficjalnych czynników, zwłaszcza na niższych szczeblach władzy
Jest to znakomita, może jeszcze nadal mało doceniana, posługa na rzecz
politycznych procesów demokratyzacyjnych oraz ich praktycznych
odniesień do realiów codziennego życia.
Jednakże i-współcześnie prawie wszędzie w-Ameryce Łacińskiej niezależna prasa oraz inne media wciąż spotykają się z-wielkimi oporami
i-wręcz szykanami, nawet w-formach wskazujących na łamanie zasad
demokracji. Jest to często nękanie przez rząd przy pomocy surowych
przepisów, pośrednich barier w-postaci uniemożliwiania korzystania
przez media z-koniecznych usług, a-w-niektórych przypadkach przez
otwarty nacisk polityczny czy działania pozaprawne, nawet znaczone
przemocą. Nie można tu jednak pominąć także faktu, że niejednokrotnie nie dorasta ona ciągle do wyzwań odpowiedzialności społecznej i-politycznej, jakie stawiają procesy demokratyzacyjne, zwłaszcza
w-Ameryce Łacińskiej58.
Prasa oraz inne media w-Ameryce Łacińskiej muszą często zmagać się z-drakońskimi ustawami rządowymi m.in. o-ochronie dóbr
prywatnych, co jest niejednokrotnie wymownym utrudnieniem
dochodzenia do prawdy, oraz działania na rzecz troski o-prawa człowieka. Przy czym, z-innej strony, niektóre z-tych ustaw są pozostałością jeszcze z-czasów kolonialnych administracji, gdy służyły one
do tłumienia niezależnego myślenia oraz przeciwdziałały rodzeniu
się i-ugruntowywaniu procesów niepodległościowych, kierujących
się ku tworzeniu nowych państw oraz ich bardziej demokratycznych
struktur. Większość z-tych ustaw jest dziś już całkowicie nie do
pogodzenia z-demokratycznym systemem rządów uznanym w-konstytucjach tych państw lub z-międzynarodowymi zobowiązaniami
przyjętymi przez te rządy na podstawie ratyfikowanych traktatów
i-konwencji59.
Warto też zauważyć, że niektóre działy prywatnej czy skupio-

194

�nej wokół określonych koncernów zagranicznych prasy oraz innych
mediów mogły ściągnąć na siebie nowe problemy przez sposób, w-jaki
niekiedy funkcjonowały, a-zwłaszcza przez przekazywane treści społeczno-polityczne czy ekonomiczne oraz ich interpretację. W-pewnych
okolicznościach niektóre z-nich ulegały łatwej sensacyjności i-oczekiwaniom odbiorców oraz chęci zwiększenia nakładu za cenę rzetelności
reportażu, czy formy języka. Można zatem sądzić, że wielokrotnie ze
szkodą dla jakości względy ideologiczne czy rachunek ekonomiczny
odgrywały decydującą rolę. Oczywiście wiele z-tych błędów mogło się
także wiązać ze słabym przygotowaniem i-nadmiernym entuzjazmem
ze strony niektórych dziennikarzy, a-niekiedy i-ich pychą, jako tzw.
czwartej władzy, która arbitralnie nie podlega żadnym zewnętrznym
kryteriom oceny.
Niezależnie jednak od konkretnych przyczyn tej sytuacji, a-jest ich
wiele, nie da się zaprzeczyć, że brak poczucia odpowiedzialności ze
strony jakiejkolwiek prasy oraz innych mediów publicznych czy prywatnych wiąże się z-utratą możliwości ich oddziaływania i-w-konsekwencji
pożytku dla danego społeczeństwa. Daje to bowiem niejednokrotnie
podstawy do ingerencji władz państwowych, łącznie z-licznymi sankcjami prawnymi. Dotyczy to także nowo powstającej, w-wielu krajach rozwijającej się bardzo dynamicznie – choć z-trudnościami – niezależnej
prasy w-Ameryce Łacińskiej. Ci, którzy podejmują tę działalność, także
w-innych środkach społecznego przekazu, powinni zdawać sobie sprawę, że ich przydatność i-skuteczność jako śledzących poczynania rządu,
w-znacznym stopniu zależeć będzie od zaufania opinii publicznej. Ten
ostatni czynnik jest zdolny pokonać nawet administracyjne trudności
i-niejednokrotnie szykany politycznych władz.
Wolna i-obiektywna prasa oraz inne media są istotnym i-zarazem
twórczym składnikiem wszelkiej demokracji oraz perspektywą jej
trwania, umacniania się i-poprawnego rozwoju w-służbie integralnego
wyzwolenia każdego człowieka60. Nie może być prawdziwej demokracji, gdy jeden z-odłamów mediów jest nieprzekonujący, mało klarowny
politycznie, bo uchodzi za manipulowany instrument rządu, a-drugi

195

�jednak nie zdobywa uznania, bo ma opinie nieodpowiedzialnego lub
mało obiektywnego w-ocenie sytuacji społeczno-politycznej w-Ameryce Łacińskiej. W-takiej sytuacji w-sumie obydwa nurty obrazu mediów
faktycznie spełniają negatywną funkcję i-w-pewnym sensie podważają
pozytywną istotę swego przeznaczenia społecznego.
Innym poważnym niedostatkiem prasy oraz innych mediów jest
to, że gazety i-czasopisma, a-wielokrotnie i-inne środki przekazu społecznego starają się mieć jasno określony profil polityczny i-są powiązane z-poszczególnymi partiami lub stronnictwami, a-nawet grupami
szeroko pojętych interesów. W-praktyce ogranicza to ich obiektywizm
oraz posługę na rzecz demokracji, a-więc neguje czy choćby osłabia ich
zasadnicze przeznaczenie61. Z-innej zaś strony ogranicza to także ich
wpływ do jednego tylko kręgu odbiorców, a-więc tej samej linii ideowej
oraz politycznej czy jakiejś grupy interesów. Nie są one uważane za
bezstronne źródła informacji przez tych, którzy nie podzielają ich politycznych poglądów.
Współcześnie praktycznie w-wielu krajach Ameryki Łacińskiej trudno wymienić tytuły gazet i-czasopism oraz innych mediów, które uznawane są przez czytelników czy odbiorców za stosunkowo bezstronne
tak wobec rządu jak i-wobec opozycji. W-tym kontekście jednocześnie
jawią się wątpliwości odnośnie do proponowanych wiadomości i-komentarzy, które można byłoby traktować jako oparte na obiektywnej
analizie i-bezstronnej ocenie. Oczywiście, trudno jest być tylko czystym
przekazicielem treści bez jednoczesnego elementu komentatorskiego.
Jeszcze mniej jest czasopism oraz innych środków społecznego przekazu, których głównym celem jest kształcenie i-poszerzanie horyzontów czytelników, ich formacja, zamiast informowania ich tylko o-wydarzeniach z-kraju i-ze świata, choć nie można pomniejszać i-tej funkcji.
Staje to zatem wobec głównego zadania prasy i-innych mediów, którym
jest bez wątpienia dostarczanie ludziom jednak szerokich informacji
pozwalających na rozumienie i-ocenę poczynań zwłaszcza rządów62.
Równocześnie ważną funkcją środków społecznego przekazu winno
być kształcenie i-wychowywanie społeczeństwa oraz poszerzanie jego

196

�zainteresowań, i-to na różnych płaszczyznach oraz w-różnych grupach
czy środowiskach. Media, które nie zwracają dostatecznej uwagi na ten
aspekt swej misji, nie spełniają należycie tego wszystkiego, czego od nich
słusznie się oczekuje, a-co ma o-wiele bardziej znaczące odniesienie do
realiów codziennego życia osobowego oraz społecznego i-wspólnotowego. Odnosi się to szczególnie do wielu państw Ameryki Łacińskiej, gdzie
niejednokrotnie nie ma nadal szeroko dostępnych innych możliwości,
by twórczo korzystać z-tego rodzaju usług informacyjnych, wychowawczych i-formacyjnych63.
Szeroki charakter i-bardziej pogłębiona orientacja wewnętrznych
struktur życia społeczno-politycznego w-Ameryce Łacińskiej, są podyktowane także połączeniem różnorodnych kulturowych tradycji tamtejszych społeczeństw oraz jednocześnie wielorakich historycznych
doświadczeń poszczególnych krajów, czy różnych regionów. W-tę rzeczywistość wpisują się także dość zróżnicowane doświadczenia z-okresu przedkolonialnego, a-więc tego sięgającego najbardziej pierwotnej
prawdy danego miejsca oraz ludzi w-nie wpisanych. W-realiach codziennego życia, z-nielicznymi wyjątkami tradycje tych krajów praktycznie
nie ułatwiały im przystosowywania się i-funkcjonowania w-prawdziwie
demokratycznych strukturach.
Z-tego właśnie powodu większość rządów latynoskich, które działały
bezpośrednio po uzyskaniu narodowej niepodległości, było zasadniczo
niedemokratycznych, jakkolwiek występowały różnice co do stopnia,
w-jakim brak demokracji odbijał się negatywnie na życiu poszczególnych
ludzi, czy wspólnot (np. naturalna rodzina z-darem życia). Zazwyczaj
hasła te były artykułowane w-kampaniach propagandowych, a-nawet
często wypisane były w-licznych dokumentach, które jednak dalekie były
od realiów codziennego życia. Praktyka pokazuje, iż faktycznie stanowiły
one tylko hasła wyborcze oraz ideologiczne, formułowane wyraźnie na
użytek konkretnej i-doraźnej kampanii wyborczej.
Jednakże międzynarodowe trendy w-ostatnich latach, a-szczególnie
do końca zimnej wojny, wywarły znaczący wpływ na rozwój demokratycznych struktur oraz przyjmowanie idei i-zasad demokracji w-wielu

197

�krajach Ameryki Łacińskiej. W-wielu przypadkach proces ten, nie do
końca oficjalnie, wspierały różne międzynarodowe struktury, które
służyły jako modele adaptacji przez te kraje odpowiednich wzorów. Co
więcej dostarczały one niezbędnych obiektywnych mierników dla oceny
dokonań poszczególnych rządów przez ich obywateli, różne społeczności czy wspólnoty, oraz przez wspólnotę międzynarodową.
W-Ameryce Łacińskiej potrzeba demokracji jest nadal szczególnie
pilna oraz wręcz oczekiwana w-szerokich kręgach społeczno-politycznych. Stosunkowo łatwo zauważa się dziś, że oprócz cech wspólnych
dla państw Trzeciego Świata w-Ameryce Łacińskiej, występują tam specyficzne czynniki, które utrudniają na tym kontynencie rozwijanie systemów demokratycznych rządów oraz poprawę warunków życiowych
ludności. To zjawisko ma zazwyczaj wyraźne przełożenie praktyczne.
Warto tu zauważyć, że w-ostatnich latach wystąpiły tu zachęcające oznaki postępu w-tej dziedzinie. Pozostaje jednak nadal wiele do zrobienia.
Przypisy
1 Por. Jan Paweł II, Nowa ewangelizacja, postęp człowieka, kultura chrześcijańska. Przemówienie wygłoszone na otwarcie obrad IV Konferencji Ogólnej Episkopatu Ameryki
Łacińskiej. 12.10.1992, Santo Domingo, „L`Osservatore Romano” 13:1992 nr 12, s. 22.
2 KDK 1;. Por. Jan XXIII, Encyklika „Mater et magistra”, [w:] Dokumenty nauki spo-

łecznej Kościoła, Red. M. Radwan, Cz. 1, Rzym – Lublin 1996, nr 183-184; Jan Paweł
II, Mieć odwagę proroków i-ewangeliczną roztropność pasterzy. Przemówienie inaugurujące III Konferencję Generalną Episkopatu Ameryki Łacińskiej wygłoszone w-auli
Wyższego Seminarium Duchownego w-Puebla de Los Angeles. 28.01.1979, [w:] Jan
Paweł II, Nauczanie papieskie, T. II, Cz. 1 1979, Poznań 1990, s. 91.
3 Por. I. Camacho, Doctrina social de la Iglesia. Una aproximacion historica, San Pablo
1991, s. 534-536, 548-550; Revolucion en America Latina. Vision cristiana, „Mensaje”
1962 nr 115; Reformas revolucionarias en America Latina, „Mensaje” 1963 nr 123;
J. Comblin, El poder militar en America Latina, Salamanca 1978; G. Arroyo, La evolucion economica y-politica de America Latina en los ultimos 10 anos, „Christus” 1979
nr 518, s. 18-31.
4 Por. Juna Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, Citta

del Vaticano 1999 nr 18; Jan Paweł II, Miejcie odwagę proroków i-ewangeliczną roztropność pasterzy, s. 92.
5 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 19;
Jan Pawe? II, List apostolski „motu proprio” o-ogłoszeniu św. Tomasza Morusa Patro-

198

�nem rządzących i-polityków. 31.10.2000, „L`Osservatore Romano” 22:2001 nr 1, s.
9-11; Jan Paweł II, Chrześcijanin jako polityk i-ustawodawca. Jubileusz Parlamentarzystów i-Polityków. 4.11.2000, „L`Osservatore Romano” 22:2001 nr 1, s. 23-25; Kongregacja Nauki Wiary. Nota doktrynalna o-niektórych aspektach działalności i-postępowania katolików w-życiu politycznym. 24.11.2002, „L`Osservatore Romano” 24:2003
nr 2, s. 49-54; P. Nitecki, Ewangelizacja i-polityka, Katowice 1994; A. F. Dziuba, Kościół
i-życie polityczne, „Horyzonty wiary” 10:1999 nr 3, s. 65-74.
6 Por. P. Ziółek, Koniec historii i-polityka zagraniczna końca XX wieku, „Polska w-Europie” 1994, z. 16.
7 Por. R. Artymiak, Polityka globalna – uwarunkowania i-dylematy, [w:] Globalopoli
s. Kosmiczna wioska, szanse i-zagrożenia, Red. R. Borkowski, Warszawa 2003, s. 90-94.
8 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclecia in America”, nr 19; J.
Różański, Misje a-promocja ludzka według dokumentów soborowych i-posoborowych
oraz praktyki misyjnej Kościoła, Warszawa 2001, s. 65-67.
9 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 56.
10 Por. Jan Paweł II, Godność osoby ludzkiej fundamentem sprawiedliwości i-pokoju.

Przemówienie wygłoszone na XXXIX sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. 2.10.1979,
[w:], Jan Paweł II, Nauczanie papieskie, T. II, Cz. 2. 1979, Poznań 1992, s. 264; Jan Paweł
II, Wolność niesienia pomocy w-państwie współczesnym. Do prawników katolickich.
25.11.1978, [w:], Jan Paweł II, Nauczanie papieskie, T. I. 1978, Poznań – Warszawa 1987,
s. 97-99; Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, [w:] Prawa człowieka. Dokumenty
międzynarodowe, Opr. i-przekł. B. Gronowska, T. Jasudowicz, C. Mil, Toruń 1995, nr
16.
11 Por. P. Trigo, Analisis teologico-pastoral de la Iglesia latinoamericana, „Revista Latinoamericana de Teologia” 4:1987, s. 29-61; L. Boff, Lectura del Docummento de Puebla
desde America latina oprimida, [w:] Puebla. El hecho historico y-la significacion teologica, Red. O. Gonzalez de Cardedal, J. L. Ruiz de la Pena, Salamanca 1981, s. 54-57.
12 Por. R. Artymiak, Polityka globalna, s. 74-76.
13 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 19,

52.
14 „To przecież wola głoszenia ideałów Ewangelii skłoniła licznych misjonarzy do pięt-

nowania krzywd wyrządzanych Indianom po przybyciu konkwistadorów. Świadectwem
tego jest apostolska działalność oraz pisma nieustraszonych hiszpańskich głosicieli
Ewangelii, takich jak Bartolome de Las Casas, Antonio de Montesinos, Vasco de Quiroga, Juan del Valle, Julian Garces, Jose de Anchieta, Manuel de Nobrega i-wielu innych,
którzy poświęcili życie dla dobra Indian” (Jan Paweł II, Orędzie do Indian Ameryki,
„L`Osservatore Romano” 13:1992 nr 12, s. 33); Por. Jan Paweł II, Homilia podczas
Mszy świętej w-Xico de Chalco, „L`Osservatore Romano” 11:1990 nr 6, s. 6; Jan XXIII,
Encyklika „Pacem in terris”, [w:] Dokumenty nauki społecznej Kościoła, T. 1, nr 158;
Jan Paweł II, Mieć odwagę proroków i-ewangeliczna roztropność pasterzy, s. 93; Jan
Paweł II, List apostolski „Tertio millennio adveniente”, Citta del Vaticano 1994, nr 37;

199

�Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, s. 19; O. A. Romero, Zamordowany w-obronie
ubogich. Jak Arcybiskup San Salvador głosił Ewangelię, Warszawa 1984, s. 101.
15 Por. J. Comlin, La doctrina de la Seguridad Nacional, [w:] EQUIPO SELADOC,
Panorama de la teologia latinoamericana, T. 4: Iglesia y-Seguridad Nacional, Salamanca
1980, s. 41-60; I. Camacho, Doctrina social de la Iglesia, s. 548-550.
16 Nikrumah, cyt. za: M. Ferro, Historia kolonizacji, Warszawa 1997, s. 362.
17 „Nasi bracia Mbya z-Itapua stracili wszystkie swoje ziemie w-efekcie projektów
rozwoju, finansowanych przez banki międzynarodowe, a-nasi bracia Mbya z-Caazapa
przeżywają w-chwili obecnej to samo” (R. Ramirez, Niech nas szanują jak ludzi, [w:]
„Misyjne Drogi”, 1988 nr 4, s. 30). Por. G. Marc, Rozwój potrzebuje wykonawców, Warszawa 1988, s. 124-126.
18 Por. L. Porębski, Rewolucja informacyjna jako źródło nowych podziałów społecz-

nych, [w:] Globalopolis, s. 146-167; R. Artymiak, Polityka globalna, s. 68-94.
19 Por. Jan Paweł II, Miejcie odwagę proroków i-ewangeliczną roztropność pasterzy,
s. 85, 87; Jan Paweł II, Encyklika „Sollicitudo rei socialis”, Citta del Vaticano 1987, nr
36, 37; Kongregacja Nauki Wiary. Instrukcja o-niektórych aspektach „teologii wyzwolenia”, „Libertatis nuntius”, Citta del Vaticano 1984, wprowadzenie; G. Gutierrez, Teologia wyzwolenia. Historia, polityka i-zbawienie, Warszawa 1976, s. 44-47; A. F. Dziuba,
Wokół opcji preferencyjnej na rzecz ubogich, „Wiadomości Archidiecezji Gnieźnieńskiej” 48:1993, s. 674-682; G. Gutierrez, La evangelizacion de America Latina ante el
ano 2000, „Ciencia Tomista” 80:1989, t. 116, s. 365-378; L. J. Gonzalez Alvarez, Etica
latinoamericana, Bogota 1991, s. 203-257.
20 Por. Jan Paweł II, Encyklika „Sollicitudo rei socialis”, nr 13, 17, 18, 44; Jan Paweł II,

Encyklika „Centesimus annus”, Citta del Vaticano 1991 nr 51, 52; Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 2; J. Różański, Misje a-promocja
ludzka, s. 105-130.
21 Por. KDK 82; Jan XXIII, Encyklika „Pacem in terris”, nr 142-145; Juan Pablo II,
Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 19, 45; R. Rajecki, Stolica
Apostolska wobec rozbrojenia, Warszawa 1989, s. 81-90; L. Kuklińska, Bieda w-czasie
globalnej obfitości, [w:] Globalopolis, s. 150-152.
22 Por. DWCH 1; KDK 60; DM 12; DE 12; Jan Paweł II, Przemówienie na rozpoczęcie

„nowenny 500-lecia”, [w:], Santo Domingo, „L`Osservatore Romano” 5:1984 nr 10,
s. 17; Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 58.
23 Por. E. Ortiz Gonzales, Praca misyjna w-Ameryce Południowej w-kontekście ubó-

stwa. Referat wygłoszony na sympozjum z-okazji 500-lecia odkrycia Ameryki: „Ameryka na nowo odkryta”, Warszawa 22-23.02.1992, (maszynopis); A. Domosławski, Świat
nie na sprzedaż. Rozmowy o-globalizacji i-kontestacji, Warszawa 2002; A. Zwoliński,
Kościół wobec globalizacji, [w:] Globalopolis, s. 52-55; L. Kuklińska, Bieda w-czasie
globalnej obfitości, s. 146-167.
24 Por. Jan Paweł II, Przemówienie do mieszkańców faweli Vidigal w-Rio de Janeiro.

200

�2.07.1980, [w:], Jan Paweł II, Nauczanie papieskie, T. III, Cz. 2. 1980, Poznań – Warszawa 1986, s. 13-16; Jan Paweł II, Encyklika „Redemptoris missio”, Citta del Vaticano
1990, nr 60; Jan Paweł II, Encyklika „Sollicitudo rei socialis”, nr 42.
25 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr

72; J. James, Globalization, Information Technology and Development, London 1999;
L. Porębski, Elektroniczne oblicze polityki. Demokracja, państwo, instytucje polityczne
w-okresie rewolucji informacyjnej, Kraków 2001; M. Porat, The Information Economy.
Definition and Measurement, Washington 1977.
26 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr

18; Jan Paweł II, Nowa ewangelizacja, postęp-człowieka, kultura chrześcijańska, s. 2526.
27 Por. Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników obrad Międzynarodowej Konferencji Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i-Rolnictwa. 5.12.1992,
„L`Osservatore Romano” 14:1993 nr 3, s. 38-40; Jan Paweł II, Walka z-głodem wymaga
wspólnego działania. Przemówienie do uczestników XXVII Konferencji Generalnej
Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i-Rolnictwa (FAO). 11.11.1993,
„L`Osservatore Romano” 15:1994 nr 2, s. 36; Cz. Strzeszewski, Głód – aspekt społeczno-ekonomiczny, [w:], Encyklopedia Katolicka, T. 5, Lublin 1989, kol. 1146.
28 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 19,
63; J. Freire Falcao, Relacje kardynałów na temat zagrożenia życia ludzkiego, „L`Osservatore Romano” 12:1991 nr 7, s. 9.
29 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr

52-65.
30 Por. Jan XXIII, Encyklika „Pacem in terris”, nr 104; Jan Pawe? II, Encyklika „Sollicitudo rei socialis”, nr 24; Jan Paweł II, Adhortacja apostolska „Ecclesia in Africa”, Citta
del Vaticano 1995 nr 112; Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia
in America”, nr 65.
31 Por. Jan Paweł II, Miejcie odwagę proroków i-ewangeliczną roztropność pasterzy,

s. 92-93; Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”,
nr 56.
32 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 20.

33 Por. J. Sobrino, El Vaticano II y-la Iglesia de America Latina, [w:] El Vaticano II, veinte anos despues, Red. C. Floristan, J. J. Tamayo, Madrid 1985, s. 105-134; I. Camacho,
Doctrina social de la Iglesia, s. 540-543.
34 J. Delaporte, cyt. za: A. Smolar, Próba ognia i-wody, „Gazeta Wyborcza” 10-

11.04.1999.
35 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 20;
J. M. Aubert, Jak żyć po chrześcijańsku w-XX wieku, Warszawa, s. 380-384.
36 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 20,

201

�60, 63.
37 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 19,

45, 57, 58; R. Borkowski, Globalizacja, cywilizacja, ponowoczesność, [w:] Globalopolis,
s. 7-28.
38 Por. Jan Paweł II, Mieć odwagę proroków i-ewangeliczną roztropność pasterzy, s.
90-92; Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr
64; Jan Paweł II, Nowa ewangelizacja, postęp człowieka, kultura chrześcijańska, s. 23,
26-27.
39 Por. Jan Paweł II, Rozwój i-solidarność: dwie drogi wiodące do pokoju. Orędzie na

Światowy Dzień Pokoju 1987 r., [w:] Paweł VI, Jan Paweł II, Orędzia papieskie na Światowy Dzień Pokoju, Red. B. Cywiński i-in, Rzym – Lublin 1987, s. 202; Jan Paweł II, Jeśli
pragniesz pokoju, wyjdź naprzeciw ubogim. Orędzie na Światowy Dzień Pokoju 1993,
[w:] „L`Osservatore Romano” 14:1993 nr 1, s. 4; O. A. Romero, Prawda siłą pokoju.
Orędzie noworoczne z-1 stycznia 1980, [w:] O. A. Romero, Zamordowany w-obronie
ubogich, s. 22-25.
40 Por. A. Klosowska, Kultury narodowe u-korzeni, Warszawa 1997; A. Klosowska,
Kultury narodowe wobec globalizacji a-tożsamość jednostki, [w:] „Kultura i-społeczeństwo” 1997 nr 4, s. 4-17.
41 Por. D. Bell, The Coming of Post-Industrial Society, Harmondsworth 1976; M. Porat,
The Information Economy and Meaurement, Washington 1977.
42 Por. S. P. Huntington, Zderzenie cywilizacji i-nowy kształt ładu światowego, Warszawa 1998; Z. Cesarz, E-Stadtmuller, Problemy polityczne współczesnego świata, Wrocław 2000; L. Unger, Polska w-Europie bez złudzeń i-bez zmarszczek, [w:] „Kultura”
1994 nr 9; Świat i-Polska u-progu XXI wieku, Red. J. Fiszer, Wrocław 1994.
43 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 64;

Jan Paweł II, Nowa ewangelizacja, postęp człowieka, kultura chrześcijańska, s. 26-27;
Jan Paweł II, Orędzie do Indian Ameryki. Santo Domingo. 12.10.1992, [w:] „L`Osservatore Romano” 13:1992 nr 12, s. 33-35; Jan Paweł II, Orędzie do społeczności afroameryakańskiej, Santo Domingo. 12.10.1992, [w:] „L`Osservatore Romano” 13:1992 nr 12,
s. 36-37.
44 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 23,
60; Korupcja. Problem społeczno-moralny, Red. A. Marcol, Opole 1992.
45 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 19,

60.
46 Por. Jan Paweł II, Miejcie odwagę proroków i-ewangeliczną roztropność pasterzy,
s. 88-89; Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr
22, 59.
47 Por. Jan Paweł II, Nowa ewangelizacja, postęp człowieka, kultura chrześcijańska,
s. 26-28.

202

�48 „Problem ten pogłębia się wraz ze spadkiem siły nabywczej pieniądza, czego przy-

czyną jest inflacja, czasem niekontrolowana, i-niekorzystne zmiany w-relacjach między
walutami, prowadzące do spadku cen niektórych surowców i-narastania zadłużenia
zagranicznego, co ma bardzo bolesne konsekwencje społeczne” (Jan Paweł II, Nowa
ewangelizacja, postęp człowieka, kultura chrześcijańska, s. 26).
49 „Sytuację pogarsza jeszcze groźne zjawisko rosnącego bezrobocia, jako ze brak pracy
uniemożliwia zdobycie chleba i-zamyka dostęp do innych podstawowych dóbr” (Jan
Paweł II, Nowa ewangelizacja, postęp człowieka, kultura chrześcijańska, s. 26).
50 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 54,
56, 63.
51 Por. Jan Paweł II, Mieć odwagę proroków i-ewangeliczną roztropność pasterzy, s.
92.
52 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 23;

Jan Paweł II, Sprawiedliwość każdego człowieka źródłem pokoju dla wszystkich. Orędzie na XXXI Światowy Dzień Pokoju 1 stycznia 1998 r.,[w:] „L`Osservatore Romano”
19:2998 nr 1, s. 4-8
53 Por. Juan Pablo II, Adhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr
52.
54 „dobra tego świata zostały pierwotnie przeznaczone dla wszystkich, Prawo do wła-

sności prywatnej jest słuszne i-konieczne, ale tej zasady nie niweczy. Ciąży bowiem
na własności «hipoteka społeczna», czyli uznaje się jako jej wewnętrzną właściwość, funkcję społeczną, mającą swoją podstawę i-uzasadnienie właśnie w-zasadzie
powszechnego przeznaczenia dóbr” (Jan Paweł II, Encyklika „Solicitudo rei socialis”,
nr 42); Por. Jan Paweł II, Mieć odwagę proroków i-ewangeliczną roztropność pasterzy,
s. 92-93.
55 Por. Juan Pablo II, Adhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr

56.
56 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr
52-54.
57 „Być może jedna z-najbardziej wyraźnych słabości współczesnej cywilizacji tkwi
w-nieadekwatnej wizji człowieka. Nie ulaga wątpliwości, że to w-naszej epoce napisano
i-powiedziano o-nim najwięcej: to epoka humanizmu i-antropocentryzmu. Jednakże, w-sposób paradoksalny, jest to również epoka głębokich niepokojów człowieka
o-jego tożsamość i-przeznaczenie, epoka poniżenia człowieka w-stopniu przedtem
nie przewidywanym, epoka takiego deptania wartości ludzkich, jakiego jeszcze nigdy
nie było” (Jan Paweł II, Mieć odwagę proroków i-ewangeliczną roztropność pasterzy,
s. 88-89); Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”,
nr 10, 72.
58 Por. Juan Pablo II, Exhortacione Apostolica Postsinodale „Ecclesia in America”, nr
56.

203

�59 Por. R. Rajecki, Stolica Apostolska wobec rozbrojenia, s. 156-158; R. Bierzanek,
Współczesne stosunki międzynarodowe, Warszawa 1980, s. 34-112; J. Bluck, Beyond
Neutrality. A-Christian Critique of the Mass Media, Genova 1969; T. Zasępa, Media,
człowiek, społeczeństwo. Doświadczenie europejsko-amerykańskie, Częstochowa 2000,
s. 38-46: R. Bierzanek, J. Jakubowski, J. Symonides, Prawo międzynarodowe i-stosunki
międzynarodowe, Warszawa 1980, s. 129-148.
60 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 13,
30, 57; I. Camacho, Doctrina social de la Iglesia, s. 561-566.
61 Por. Juan Pablo II, Exhortacion Apostolica Postsinodal „Ecclesia in America”, nr 19.

62 Por. W. Paterek, Zagrożenia dla procesów globalizacyjnych, [w:] Globalopolis,
s. 110-112.
63 Por. Jan Paweł II, Godność osoby ludzkiej fundamentem sprawiedliwości i-pokoju.
Przemówienie wygłoszone na XXXIV sesji Zgromadzia Ogólnego ONZ. 2.10.1979,
Nowy Jork, [w:] Jan Paweł II, Nauczanie papieskie, T. II. Cz. 2, s. 259-261.

�Jarosław Różański OMI

POTRZEBA TROSKI O-EKOLOGIĘ
„Ziemia cierpi na skutek egoizmu człowieka”1 – stwierdził oczywisty fakt kard. Angelo Sodano podczas Konferencji Narodów Zjednoczonych w-sprawie Środowiska Naturalnego i-Rozwoju w-Rio de Janeiro
(12-14 czerwca 1992 r.), na którą przybyło 114 szefów państw i-rządów.
To stwierdzenie pociąga jednak za sobą wiele praktycznych implikacji,
które nie wypływają z-prostych rozwiązań i-zasad. Nie są one także obojętne zasadom chrześcijańskim i-przez swój związek z-sytuacją wielu
państw Południa dotyczą one także zaangażowania misyjnego Kościoła
w-Ameryce Łacińskiej, Afryce i-Azji. Ekologia jest bowiem jednym
z-ważnych czynników warunkujących prace misyjną. Współcześnie
termin ten jest używany najczęściej na określenie relacji człowieka i-jego środowiska naturalnego, a-zwłaszcza przy wskazywaniu zachwiania
naturalnej równowagi środowiska wskutek działalności człowieka i-jego mentalności. Podkreśla się głównie pierwszorzędne dla życia ludzkiego komponenty środowiska naturalnego, jakimi są atmosfera, woda
i-gleba. Dodaje się także często czwarty, ważny element: ludzkiej ciszy.

Źródła zagrożeń środowiska naturalnego
Zagadnieniom skażenia atmosfery, wody i-gleby oraz zakłóceniom
potrzebnej człowiekowi strefy ciszy poświęcono wiele opracowań,
zwłaszcza w-drugiej połowie XX w. Wskazano przy tym na szereg
innych, szczegółowszych zagadnień zanieczyszczeń środowiska naturalnego. Ich źródłem jest z-pewnością działalność człowieka i-jego mentalność. Wzrost liczby ludności, jak również wzrost poziomu konsumpcji,
pociąga za sobą w-wymiarze społecznym coraz większe pragnienie
posiadania i-używania, bardzo często w-nadmiarze i-w-sposób nie

205

�uporządkowany, zasobów ziemi. Przez to człowiek naraża także własne
życie. Ważny jest przy tym aspekt nie tylko gospodarczo-konsumpcyjny, ale także liczne działania wojenne i-związane z-nimi próby wszelkiego rodzaju broni, łącznie z-bronią masowego rażenia. działalność
człowieka jest jednak mocno powiązana z-jego mentalnością. Podkreśla
to Jan Paweł II w-Centisimus annus mówiąc, iż „u-korzeni bezmyślnego
niszczenia środowiska naturalnego tkwi błąd antropologiczny, niestety
rozpowszechniony w-naszych czasach. Człowiek, który odkrywa swą
zdolność przekształcania i-w-pewnym sensie stwarzania świata własną
pracą, zapomina, że zawsze dzieje się to w-oparciu o-pierwszy dar, otrzymany od Boga na początku w-postaci rzeczy przezeń stworzonych. Człowiek mniema, że samowolnie może rozporządzać ziemią, podporządkowując ją bezwzględnie własnej woli, tak jakby nie miała ona własnego
kształtu i-wcześniejszego, wyznaczonego jej przez Boga, przeznaczenia,
które człowiek, owszem, może rozwijać, lecz któremu nie może się
sprzeniewierzać. Zamiast pełnić rolę współpracownika Boga w-dziele
stworzenia, człowiek zajmuje Jego miejsce i-w-końcu prowokuje bunt
natury, raczej przez niego tyranizowanej, niż rządzonej” (CA 37)

Ku powszechnym prawom ekologicznym
Prawie do końca XIX w. tendencje w-ekonomii i-prawodawstwie
kierowały się raczej ku rozluźnieniu wszelkich barier, ograniczających
wolność postępu ekonomicznego, bez należytego uwzględniania dopuszczalności stopnia eksploatacji przyrody. Nacechowana miłością stworzenia, inspirowana religią postawa św. Franciszka z-Asyżu, znajdowała
niewielu naśladowców, zwłaszcza w-sferach ekonomicznych i-politycznych. Z-latami jednak rozwinęła się świadomość, iż świat nie posiada
niewyczerpywalnych zapasów, że przyroda nie może znieść wszystkich
obciążeń bez negatywnych konsekwencji dla zdrowia i-życia człowieka,
że potrzebne jest wyznaczenie minimalnych choćby standardów i-działań koniecznych dla zachowania czy też przywrócenia jej równowagi.

206

�Coraz bardziej ludzkość uświadomiła sobie także, że dotyczy to nie tylko poszczególnych państw czy regionów, ale ma wymiar globalny. Jeśli
ludzkość ma przetrwać, musi to sobie uświadomić i-interweniować.
Ma to także swoje konsekwencje w-koncepcjach współczesnego prawodawstwa, gdzie zaczyna poddawać się w-wątpliwość antropocentryzm
prawa. W-związku z-ekologia pojawiają się nawet głosy, że „trzeba na
nowo napisać prawo”2.
Pierwsze próby współdziałania na skalę międzynarodową podjęły
przede wszystkim państwa Unii Europejskiej oraz Ameryki Północnej
tworząc współczesne standardy praw i-działań ekologicznych. Łączą się
one ściśle z-powszechnymi prawami człowieka. Jednak proponowane
kierunki rozwoju pozostają niekiedy w-sprzeczności z-tymi prawami
i-naruszają integralny rozwój człowieka, za którym opowiada się chrześcijaństwo.

Negatywne tendencje w-świadomości ekologicznej
Emancypacja społeczna i-polityczna zwłaszcza w-kończącym się
stuleciu zaowocowała bez wątpienia upolitycznieniem ogółu ludności.
Katastrofalna sytuacja środowiska naturalnego przestała być przedmiotem debaty i-działań elit, a-nabrała wymiaru ogólnospołecznego,
zwłaszcza w-demokratycznych państwach Północy. Pojawiło się szereg
ruchów społecznych i-partii politycznych, związanych z-ochroną środowiska naturalnego i-racjonalnym wykorzystywaniem zasobów ziemi.
Wśród ruchów ekologicznych można zauważyć charakterystyczna
dwubiegunowość, która wykształciła dwie zupełnie odrębne tendencje.
Jedna z-nich odwołuje się do tradycyjnej myśli europejskiej, wiążącej
zdecydowanie człowieka z-przyrodą, druga zaś wyraźnie odwołuje się
do myśli Wschodu i-radykalnie kwestionuje antropocentryzm świata.
Według ekologii fundamentalistycznej przyroda jest niezależna od człowieka, stanowi wartość samą w-sobie i-za jej zniszczenie odpowiada
głównie cała tradycja judeochrześcijańska, która wyniosła człowieka

207

�ponad przyrodę i-pozwoliła mu działać zgodnie z-zasadą: „Czyńcie
sobie ziemię poddaną” (por. Rdz 1,28).

Oskarżanie państw Południa
Wspomniana konferencja międzynarodowa w-sprawie Środowiska Naturalnego i-Rozwoju odbyła się w-jednym z-państw Południa,
które raport opracowany przez World Resources Institute (WRI)
z-Waszyngtonu umieścił wśród pięciu najbardziej niszczących naturę
państw świata. Dotyczy to wielu dziedzin gospodarki brazylijskiej,
która jest podobna do wielu innych gospodarek państw Południa,
gdzie np. co roku wycina się 17 mln ha lasów tropikalnych. A-jeszcze w-latach osiemdziesiątych liczba ta była-o-6 mln ha mniejsza.
I-tutaj Brazylia, która posiada 1/4 bogactwa leśnego ziemi, zmniejsza
powierzchnić swoich lasów co roku o-0,6%. Wycinanie lasów tropikalnych łączy się ściśle ze zmniejszeniem sić wilgotnoúci, pustynnienia
itp. Co roku pustynnieniu ulega na kuli ziemskiej ponad 50 tys. km2
ziemi. Tragiczna jest także sytuacja gospodarzeniem zasobami wodnymi. Nie kontrolowane przemysłowe połowy ryb, ścieki chemiczne
wpuszczane do wody, wycieki ropy, związane z-katastrofami tankowców, itp. zmniejszają znacznie zasoby ryb, które stanowią ważny element w-gospodarce żywnościowej świata.
Niektórzy winę za stan ekologii przypisują głównie państwom Południa, które prowadza rabunkową gospodarkę zasobami naturalnymi
i-nie liczą się z-wymogami ochrony środowiska. Jako przykład podaje
się choćby zabójczą techniką wypalania lasów pod ziemię uprawna. Ale
tutaj eksperci z-FAO odpowiadają jednoznacznie: „Obarczanie ubogich
odpowiedzialnością za tę sytuację, która wciąż pogarsza się, jest nie
do zaakceptowania ze względu na stan faktyczny i-na poczucie moralne”3. I-tak w-przypadku eksploatacji lasów tropikalnych głównymi
odpowiedzialnymi są konsorcja międzynarodowe i-kraje Północy, gdyż
one właśnie zużywają 85%. W-dobie globalizacji gospodarki w-krajach

208

�Południa umieszcza się także szczególnie szkodliwe dla zdrowia i-środowiska zakłady chemiczne i-przemysłowe, składuje się radioaktywne
odpady, itp. Także zyski czerpane z-rabunkowej gospodarki zasobami
naturalnymi kraju trafiają przede wszystkim do miejscowych elit i-kręgów gospodarczych bogatej Północy, która piętnując kraje Południa za
ich sposób gospodarzenia zdaje się zapominać o-swojej odpowiedzialności i-o-tym, że przez dziesięciolecia bogaciła się właśnie kosztem
dewastowania środowiska naturalnego.

Problem przyrostu naturalnego
W-koncepcjach ochrony środowiska i-zasobów naturalnych ziemi, lansowanych przez bogate państwa Północy, bardzo często dochodzi też do głosu potrzeba ograniczenia przyrostu naturalnego w-skali
świata. Według tych koncepcji zasoby ziemi nie są wystarczające by
wyżywić tak wielką rzeszę ludzi, tym bardziej, że największy przyrost
naturalny odnotowują biedne z-reguły państwa Południa. Dlatego
też bardzo często pomoc gospodarczą i-finansowa uzależnia się od
ograniczenia przez te kraje przyrostu naturalnego, często w-sposób
uwłaczający godności człowieka. Nawiązując do tego zjawiska kard.
Angelo Sodano poruszył ważny problem demograficzny i-potrzebę
sprawiedliwego rozwiązywania tego problemu. Kościół nie lekceważy problemów, które mogłyby być konsekwencją niekontrolowanego
wzrostu ludności świata. „Zdaje on sobie sprawę ze złożonego charakteru problemu. (...) Fakt, że sytuacja wymaga pilnej interwencji,
nie powinien prowadzić do proponowania błędnych rozwiązań. Stosowanie metod niezgodnych z-prawdziwą naturą ludzką powoduje
w-rzeczywistości tragiczne szkody, (...) które poważnie obciążają
najuboższe i-najsłabsze warstwy społeczeństwa, pogłębiając jeszcze
przez to niesprawiedliwość”4. Dlatego też postępowanie tej części
świata, która tak wiele mówi o-prawach człowieka, a-jednocześnie
próbuje deptać prawa ludzi mniej uprzywilejowanych, nie znajduje

209

�moralnego uzasadnienia. Państwa te narzucają państwom biednym
swą „niszczycielską tyranię” określając, „ile mogą mieć dzieci, i-grożąc, że jeśli się nie podporządkują, nie otrzymają pomocy, która
ma służyć rozwojowi”5. Zależność między ubóstwem a-wysokim
przyrostem naturalnym zasługuje oczywiście na głębszą analizę.
Ale też trzeba przy tym zaznaczyć, iż „ziemia i-jej bogactwa wystarczą ludzkości, jeśli będą sprawiedliwie dzielone między wszystkich,
a-nie trwonione przez nielicznych. Z-drugiej strony jest oczywiste,
że zasadniczych przyczyn zanieczyszczenia środowiska i-zagrożenia
ekosystemu nie należy szukać w-najbardziej zaludnionych regionach
planety”6.

Kryzys ekologiczny kryzysem moralnym
W-świetle chrześcijańskiego spojrzenia na naturę, która wspólnie
z-człowiekiem zmierza ku Bogu, współczesny kryzys ekologiczny jawi
się jako jeden z-niepokojących aspektów głębszego kryzysu moralnego oraz skutkiem wypaczonej koncepcji nie kontrolowanego rozwoju,
który nie uwzględnia środowiska naturalnego z-jego ograniczeniami,
jego prawami i-harmonią. Przejawem tego jest zwłaszcza nadużywanie zdobyczy postępu naukowo-technicznego. Kryzys ten nie uwzględnia także dysproporcji w-korzystaniu z-bogactw świata dopuszczając,
by 20% ludności ziemi konsumowało 80% bogactw całego świata.
Jak można na przykład mieszkańcom Salwadoru, nękanego od
lat wojną, w-której brały udział także mocarstwa światowe, zarzucać
brak przestrzegania praw ekologicznych, jeśli weźmie się pod uwagę,
iż:
• jest to jeden z-krajów najgęściej zaludnionych, o-wielkim przyroście
naturalnym i-najmniejszej powierzchni ziemi na całym kontynencie;
• zajmuje on jedno z-pierwszych miejsc w-używaniu zabronionych
środków ochrony roślin i-ilości nawozów sztucznych przy uprawie
ziemi;

210

�• trzy czwarte powierzchni kraju ogarnięte jest niebezpieczną erozja;
• 60% rzek salwadorskich to „rzeki martwe” z-powodu zanieczyszczeń przemysłowych;
• to także kraj, który posiada relatywnie najmniej lasów ze wszystkich państw kontynentu i-ponadto 4-500 ha rocznie wycina się ze względu na urbanizację i-dla celów przemysłowych?.
Starając się o-zachowanie naturalnych rezerw kuli ziemskiej nie
wystarczy występować przeciwko „niszczeniu” bogactw naturalnych,
jak choćby wycinaniu lasów Amazonii, ale spojrzeć na gospodarkę świata i-podział dóbr ziemi w-o-wiele szerszym kontekście.

Ziemia dana na własność całej ludzkości
Podczas przytaczanej już konferencji Narodów Zjednoczonych
w-sprawie Środowiska Naturalnego i-Rozwoju w-Rio de Janeiro kard.
Angelo Sodano, powołując się na soborową konstytucję Gaudium
et spes podkreślił, iż „Bóg przeznaczył ziemię, ze wszystkim, co ona
zawiera, na użytek wszystkich ludzi i-narodów, tak by dobra stworzone
dochodziły do wszystkich w-słusznej mierze w-duchu sprawiedliwości,
której towarzyszy miłość” (69). O-powszechnej solidarności, ogarniającej wszystkich, i-dającej pierwszeństwo narodom mniej uprzywilejowanym mówi także m. in. encyklika Sollicitudo rei socialis (por. SRS
45). Trudno bowiem nie dostrzec pogłębiającej się, a-moralnie niedopuszczalnej i-niesprawiedliwej nierówności między coraz bogatszą Północą planety a-coraz uboższym Południem. Towarzyszą temu często
formy wzrastającej i-egoistycznej izolacji krajów bardziej rozwiniętych.
Widoczne jest to także w-praktycznych koncepcjach rozwiązywania problemów ekologii na poziomie świata, gdzie konkretnemu postępowaniu
nie towarzyszy troska o-odkrycie i-realizację powszechnego braterstwa
ludzi. A-przecież – jak podkreślił kard. Angelo Sodano, powołując się
na słowa Jana Pawła II – „nie sposób ustanowić sprawiedliwej równowagi ekologicznej, jeśli nie podejmie się bezpośrednio problemu struktural-

211

�nych form ubóstwa istniejących w-świecie i-jeśli społeczeństwa bogate
nie dokonają poważnej rewizji swego hedonistycznego i-konsumistycznego stylu życia”7.

Poszanowanie integralności stworzenia
Kościół mówiąc o-ekologii sytuuje ją jednocześnie w-bardzo szerokim kontekście. W-centrum tej perspektywy pozostaje zawsze ścisła
łączność stworzenia i-człowieka, który jest ukoronowaniem wszelkiego stworzenia. Podstawy ekologii w-ujęciu chrześcijańskim bardzo
jasno i-precyzyjnie przedstawia Katechizm Kościoła Katolickiego8.
Odwołuje się on – z-pozoru paradoksalnie – do przykazania Bożego
„nie kradnij” mówiąc o-poszanowaniu integralności stworzenia. To
przykazanie jak również sformułowanie „integralność stworzenia”
mówią o-wspominanym wyżej niesprawiedliwym podziale dóbr
tego świata, konieczności ekologii oraz umieszczeniu jej w-bogatym
kontekście stworzenia, którego szczytem jest człowiek. Zwierzęta
bowiem, jak również rośliny i-byty nieożywione są z-natury przeznaczone dla dobra wspólnego ludzkości. A-zatem obecny podział dóbr
ziemi wymaga głębokiej refleksji i-sprawiedliwych decyzji. Nie tłumaczy go z-pewnością prawo do prywatnej własności dóbr ziemskich
ani swego rodzaju status quo wymagany dla równowagi i-pokoju
w-świecie. Katechizm podkreśla przy tym, iż „korzystanie z-bogactw
naturalnych, roślinnych i-zwierzęcych świata nie może być oderwane
od poszanowania wymagań moralnych”9. Podobnie jak i-panowanie
nad bytami nieożywionymi i-istotami martwymi nie jest absolutne.
I-tak Bóg otacza opatrznościową troską zwierzęta, ptaki i-wszelkie
stworzenie. Wymowne są tutaj słowa Jezusa, który mówi do uczniów:
„Przypatrzcie się ptakom w-powietrzu: nie sieją ani żną i-nie zbierają
do spichlerzy, a-Ojciec wasz niebieski je żywi” (Mt 6,26). Te właśnie
wskazania wcielał w-życie patron ekologów św. Franciszek z-Asyżu
czy też św. Filip Nereusz.

212

�Bóg powierzył także zwierzęta panowaniu człowieka. Stąd też
Katechizm Kościoła Katolickiego podkreśla, że „jest więc uprawnione
wykorzystywanie zwierząt do pokarmu i-do wytwarzania odzieży”10.
Sprzeczne z-godnością ludzką jest natomiast niepotrzebne zadawanie
cierpień zwierzętom lub ich zabijanie. Równie niegodziwe jest wydawanie na nie pieniędzy, które mogłyby w-pierwszej kolejności ulżyć
ludzkiej biedzie. Można kochać zwierzęta; nie powinny one jednak być
przedmiotem uczuć należnych jedynie osobom11.
Powyższe wskazania są bardzo ogólnym a-zarazem konkretnym
drogowskazem dla rozwiązań problemów stawianych przez ekologów
w-kręgach rządowych oraz w-licznych ruchach oddolnych, inspirowanych jednością z-przyrodą.

Potrzeba realistycznej ekologii
W-encyklice Centesimus annus Jan Paweł II stanowczo podkreśla,
iż „oprócz irracjonalnego niszczenia środowiska naturalnego należy tu
przypomnieć bardziej jeszcze niebezpieczne niszczenie środowiska ludzkiego, czemu zresztą bynajmniej nie poświęca się koniecznej uwagi. Podczas gdy słusznie, choć jeszcze nie w-dostatecznej mierze okazuje się
troskę o-zachowanie naturalnego habitat różnych gatunków zwierząt
zagrożonych wymarciem, wiedząc, że każdy z-nich wnosi swój wkład
w-ogólną równowagę ziemi, to zbyt mało wagi przywiązuje się do ochrony warunków moralnych prawdziwej ekologii ludzkiej. Nie tylko ziemia
została dana człowiekowi przez Boga, aby używał jej z-poszanowaniem
pierwotnie zamierzonego dobra, dla którego została mu ona dana, ale
również człowiek jest dla siebie samego darem otrzymanym od Boga
i-dlatego musi respektować naturalną i-moralną strukturę, w-jaką
został wyposażony” (CA 38).

Chrześcijańska wizja środowiska naturalnego i-rozwoju
213

�Człowiek zjednoczony z-naturą
Chrześcijańska koncepcja człowieka potwierdza i-zdecydowanie
akceptuje oczywisty fakt, iż człowiek zjednoczony jest ściśle z-otaczającym go światem zewnętrznym, łączy się z-uznaniem wzajemnego
oddziaływania na siebie człowieka i-świata.
Człowiek, jako społeczność, od wieków przekształca ten świat
i-kształtuje go. Czyni to już przez sam fakt obecności, życia w-tym świecie, w-który osoba jest zaangażowana, wprowadzona, wciągnięta. Dlatego też osoba nie może się zadowolić tylko znoszeniem natury, z-której
wyrasta, podporządkowaniem się jej, ale jednocześnie narzuca jej swe
panowanie, rzeczywistość świata osobowego. Panowanie to jednak nie
polega na prostej zależności natury od osoby, ale polega na wyzwalaniu
świata rzeczy. Mamy tutaj zatem do czynienia z-dialektyczną zależnością wymiany i-podnoszenia, w-której świat rzeczy zespalając się z-ciałem człowieka, zespala się jednocześnie z-jego przeznaczeniem. Dlatego
tez postęp wszechświata nie jest nieokreślony. Przeciwnie, łączy się on
z-postępem człowieka i-jego przeznaczeniem. Ludzkość, a-wraz z-nią
cały świat, została zbawiona przez Chrystusa. I-ten właśnie religijny
i-eschatologiczny postęp chroni świat przed absurdalnością, bezsensownym fatalizmem. Chrześcijaństwo, zapowiadając wniebowzięcie całej
ludzkości, a-wraz z-nią i-całego wszechświata chroni historie przed
niedorzecznością.
Mówiąc o-przeznaczeniu człowieka do chwały św. Paweł podkreśla,
że wraz z-nim do chwały jest przeznaczone także całe stworzenia: „Bo
stworzenie z-upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z-własnej chęci, ale ze
względu na Tego, który je poddał – w-nadziei, że również i-ono zostanie
wyzwolone z-niewoli zepsucia, by uczestniczyć w-wolności i-chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i-wzdycha
w-bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i-my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i-my również całą istotą swoją wzdychamy,
oczekując «przybrania za synów» – odkupienia naszego ciała” (Rz 8, 1923). W-tym samym duchu wyraża się soborowa Konstytucji Lumen gen-

214

�tium, w-której czytamy, iż chrześcijanie powinni „poznawać najgłębszą
naturę całego stworzenia, jego wartość i-przeznaczenie do chwały Bożej,
i-przez świeckie również dzieła dopomagać sobie wzajemnie do bardziej
świętego życia, tak aby świat przepojony został duchem Chrystusowym
i-w-sprawiedliwości, miłości i-pokoju tym skuteczniej swój cel osiągał
(...). Dzięki (...) swej kompetencji w-umiejętnościach świeckich i-przez
swą działalność uwzniośloną wewnętrznie łaską Chrystusową, winni oni
wydatnie przyczyniać się do tego, aby dobra stworzone doskonalone były
dzięki ludzkiej pracy, technice i-cywilizacji społecznej zgodnie z-przeznaczeniem, jakie im wyznaczył Stwórca i-z-oświeceniem, jakie przyniosło
Słowo Jego” (36).
Materialny wszechświat, natura, nie są dla człowieka czymś obojętnym, pozbawionym Boga. Zgodnie z-przekonaniem chrześcijan w-stworzeniu i-w-dziełach zbawienia jest obecny i-działa Duch Święty Można
powiedzieć, iż otacza On kosmos Bożą miłością miłosierdziem i-w-ten
sposób kieruje dzieje ludzkości do ich ostatecznego celu.
Obowiązek humanizacji natury
Pełne partnerstwa spojrzenie na wszechświat pokazuje, że jest on
stworzony przez Boga jako mieszkanie dla człowieka i-scena jego przygody wolności. W-dialogu z-łaską każdy człowiek jest powołany, by przyjąć
w-sposób odpowiedzialny dar Bożego synostwa w-Chrystusie Jezusie.
Dlatego też świat stworzony nabiera swego prawdziwego znaczenia
w-człowieku i-dla człowieka. Z-powyższych założeń i-wskazań wynika
jasno, iż człowiek ma obowiązek przyjęcia i-humanizowania swojego
towarzysza, tj. naturę. „Człowiek nie został umieszczony w-świecie, by
go biernie używać, jak gdyby już przed nim wszystko zostało ukończone. (...) Przez nieskończenie płodny związek mózgu i-ręki, człowiek jest
powołany do kontynuowania dzieła Tego, który go stworzył”12. Mówi
o-tym wyraźnie nakaz Boży, umieszczony Księdze Rodzaju: „Po czym
Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i-rozmnażajcie się,
abyście zaludnili ziemię i-uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali
nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i-nad wszystkimi

215

�zwierzętami pełzającymi po ziemi” (Rdz 1,28).
Zadaniem człowieka jest zatem przekształcanie ziemi ludzką sztuką. Obejmuje to zarazem biologiczna i-społeczną adaptację człowieka
do ciała i-środowiska, jak też bogactwo kultury oraz duchowości (tzn.
życia wewnętrznego osoby). Oczywiście, nie może on rozporządzać
według swojego upodobania kosmosem, w-którym żyje, lecz powinien
wykorzystać swą inteligencję i-wolę, by dopełnić dzieła Stwórcy. „Dla
wierzących – naucza Gaudium et spes – jest pewne, że aktywność ludzka
indywidualna i-zbiorowa, czyli ów ogromny wysiłek, przez który ludzie
starają się w-ciągu wieków poprawić warunki swego bytowania, wzięty
sam w-sobie, odpowiada zamierzeniu Bożemu. Człowiek bowiem, stworzony na obraz Boga, otrzymał zlecenie, żeby rządził światem w-sprawiedliwości i-świętości, podporządkowując sobie ziemię ze wszystkim,
co w-niej jest, oraz żeby, uznając Boga Stwórcą wszystkiego, odnosił do
Niego siebie samego i-wszystkie rzeczy, tak aby przez poddanie człowiekowi wszystkiego przedziwne było po całej ziemi imię Boże”.
Przekształcanie świata przez pracę
Nawiązując do tradycji chrześcijańskiej i-soborowej Konstytucji duszpasterskiej o-Kościele w-świecie współczesnym Jan Paweł II podkreśla
w-encyklice Laborem exercens, iż ta podstawowa prawda, że człowiek,
stworzony na obraz Boga, przez swoją pracę uczestniczy w-dziele swego Stwórcy bardzo głęboko wpisana jest w-Słowo Bożego Objawienia.
Człowiek na miarę swoich możliwości dalej je rozwija i-dopełnia,
postępując wciąż naprzód w-odsłanianiu ukrytych w-całym stworzeniu
zasobów i-wartości „Świadomość, że praca ludzka jest uczestnictwem
w-dziele Boga, winna przenikać – jak uczy Sobór – także do zwykłych,
codziennych zajęć. Mężczyźni bowiem i-kobiety, którzy zdobywając
środki na utrzymanie własne i-rodziny tak wykonują swoje przedsięwzięcia, by należycie służyć społeczeństwu, mogą słusznie uważać, że
swoją pracą rozwijają dzieło Stwórcy, zaradzają potrzebom swoich braci
i-osobistym wkładem przyczyniają się do tego, by w-historii spełniał się
zamysł Boży” (25).

216

�Człowiek ma obowiązek, a-zarazem jest zmuszony, do działania
ekonomicznego, tj. do oddziaływania na rzeczy, na naturę. Widać
to wszędzie tam, gdzie człowiek odkrywa, wyjaśnia i-przekształca
determinizmy przyrody. Obrazem tego jest przede wszystkim szeroko pojęta praca przemysłowa. Ale w-spojrzeniu chrześcijańskim to
przekształcanie przyrody wyzwalające i-wyzwoleńcze zarówno dla
przyrody, jak i-dla człowieka. Humanistyczny stosunek do świata przyrody i-techniki wyklucza zarówno defensywę, jak i-nieumiarkowany
zachwyt. Przyjmuje natomiast równowagę pomiędzy duchowością
a-techniką.
Przekształcanie świata zgodnie z-wolą Bożą
Podkreślona w-pierwszym paragrafie wspólnota losu człowieka
i-wszechświata, której celem i-wypełnieniem jest Jezus Chrystus, nakłada na człowieka konkretne rygory i-wymagania w-przekształcaniu
świata przez pracę. Wymaga ona od niego odnowy i-przemiany serca,
które ostatecznie są darem Ducha Świętego. Elementy te rozwinął Jan
Paweł II podczas Audiencji generalnej 19 sierpnia 1998 r. Bowiem aby
ten Boży plan mógł się urzeczywistnić, człowiek powinien używać swej
wolności zgodnie z-wolą Bożą. A-zatem powinien on przezwyciężać nieporządek, jaki przez grzech zapanował w-jego życiu i-w-życiu świata.
Te dwa przedsięwzięcia są także zamiarem przedmiotem działania samego Boga, co podkreśla wiele tekstów biblijnych. I-tak prorok Ezechiel
mówi o-wielkiej obietnicy Boga: „Dam wam serce nowe i-ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne a-dam
wam serce z-ciała. Ducha swego chcę tchnąć w-was i-sprawić, byście
żyli według mych nakazów i-przestrzegali przykazań, i-według nich
postępowali. (...) I-będziecie moim ludem, a-Ja będę waszym Bogiem”
(Ez 26,28).
Ta głęboka odnowa osobista i-wspólnotowa dokona się przez
Ducha Świętego i-w-pewnej mierze ogarnie cały wszechświat. Mówi
o-tym prorok Izajasz: „Wreszcie zostanie wylany na nas Duch z-wysokości. Wtedy pustynia stanie się sadem, a-sad za las uważany będzie.

217

�Na pustyni osiądzie prawo, a-sprawiedliwość zamieszka w-sadzie.
Dziełem sprawiedliwości będzie pokój, a-owocem prawa – wieczyste
bezpieczeństwo. Lud mój mieszkać będzie w-stolicy pokoju, w-mieszkaniach bezpiecznych, w-zacisznych miejscach wypoczynku” (Iz 32,
15-18).
Według św. Pawła Apostoła obietnica ta wypełnia się w-Chrystusie Jezusie ukrzyżowanym i-zmartwychwstałym. Chrystus bowiem za
pośrednictwem Ducha zbawia i-uświęca tego, kto przyjmuje w-wierze
Jego słowo zbawienia, przemienia jego serce, a-w-konsekwencji jego
relacje społeczne. Również i-wszechświat jest powołany do uczestniczenia, w-sposób tajemniczy, lecz realny, w-tym nowym życiu, polegającym na budowaniu powszechnego pokoju na drodze sprawiedliwości
i-miłości. A-zatem używanie i-korzystanie z-dóbr tego świata ma się
odbywać w-duchu ubóstwa oraz wolności. Człowiek wprowadzając siebie w-prawdziwe posiadanie świata ma pozostawać jakby nic nie mając,
a-wszystko posiadając. „Wszystko bowiem wasze jest: wy zaś Chrystusowi, Chrystus zaś Boży” (1Kor 3, 22).

Wskazania duszpasterskie
Konkretne wskazania duszpasterskie, odnoszące się do ekologii
w-Ameryce Łacińskiej, ale nie tylko na tym kontynencie, przedstawia
także dokument CELAM z-Santo Domingo. Odwołuje się on do nauczania papieskiego i-wskazówek Kościoła podkreślając, iż nie zawsze
rozwiązania globalne, przedstawiane przez zamożne kraje Północy czy
społeczne ruchy ekologiczne są dobre dla ubogiej ludności Południa.
Z-reguły bowiem w-założeniach ekologicznych nie bierze się pod uwagę głosu i-godności biednych warstw ludności.
Dokument CELAM z-Santo Domingo daje konkretne przykłady. Podkreśla na przykład, iż Konferencja Narodów Zjednoczonych
na temat środowiska naturalnego i-rozwoju, która odbyła się w-Rio
de Janeiro uświadomiła powagę kryzysu ekologicznego w-wymiarze

218

�światowym. I-sprawdza się to w-sytuacji Ameryki Łacińskiej i-na Karaibach, gdzie wielkie miasta duszą się w-przeludnionych dzielnicach centralnych, a-przede wszystkim w-dzielnicach ubóstwa. Na wsi, ludność
rdzenna i-rolnicza jest bądź pozbawiona ziemi bądź żyje na obszarach
jałowych zmuszona do ścinania i-palenia lasów Amazonii i-innych
części Kontynentu. Wyjściem z-tego kryzysu mógłby być taki rozwój,
który odpowiadałby potrzebom i-aspiracjom teraźniejszości a-nie
odkładający realizację możliwości na przyszłość. W-ten sposób można
sprawić, by rozwój gospodarczy nie szkodził środowisku. Wobec tej propozycji trzeba jednak zadać sobie pytanie, czy właściwe są wszystkie te
aspiracje a-także kto pokryje koszty wspomnianego rozwoju; poza tym
komu zostaną przeznaczone jego owoce. Nie może bowiem taki rozwój
uprzywilejować zamożnej już mniejszości kosztem ubogiej większości
na całym świecie. Podkreśla także wagę wskazań Magisterium Kościoła
mówiąc, iż propozycje takiego rozwoju winny być podporządkowane
kryteriom etycznym. Etyka ekologiczna powoduje odrzucenie moralności utylitarnej i-indywidualnej. Nawołuje do przyjęcia zasady powszechnej dostępności dóbr stworzenia, a-także promuje sprawiedliwość i-solidarność jako wartości niezbędne.
Z-takich założeń wypływają konkretne zadania duszpasterskie, które mówią, iż:
• Chrześcijanie jako członkowie społeczeństwa nie mogą być zwolnieni od odpowiedzialności za następstwa obecnej klęski ekologicznej
i-sytuacji społecznej.
• Począwszy od dzieci i-młodzieży, rozwijać reedukację wszystkich
na temat wartości życia i-współzależności różnych ekosystemów.
• Krzewić taką duchowość, która podkreśli znaczenie Boga, ciągle
obecnego w-przyrodzie. Objaśniać nowy związek ustanowiony tajemnicą wcielenia, przez którą Chrystus przejął całe dzieło stworzenia.
• Zanalizować nową platformę dialogu, która powstała w-wyniku
kryzysu ekologicznego, a-także podkreślić ujemne strony bogactwa i-dobrobytu oraz marnotrawstwa.
• Uczyć się od ubogich życia we wstrzemięźliwości oraz docenić i-sa-

219

�memu posiąść mądrość ludów rdzennych, z-którą bronią one natury
jako środowiska życia dla wszystkich.
• Zgłębić przesłania Ojca Świętego z-okazji światowego dnia pokoju,
zwłaszcza w-tym, co się tyczy „ekologii człowieka”.
• Pobudzić chrześcijan do podejmowania dialogu z-Północą za
pośrednictwem Kościoła katolickiego oraz innych ruchów ekologicznych i-ekumenicznych.
• Święty Franciszek z-Asyżu, w-swej miłości do ubogich i-do przyrody jest natchnieniem drogi pojednania z-całym dziełem stworzenia,
a-także pojednania wszystkich ludzi między sobą, drogi sprawiedliwości i-pokoju13.
W-posynodalnej adhortacji apostolskiej Ecclesia in America Jan
Paweł II przypomina także potrzebę troski o-ekologię, odwołując się
do Księgi Rodzaju (Rdz. 1,25). Z-faktu, iż Stworzyciel powierzył człowiekowi uwieńczenie dzieła stworzenia przez troskę o-ziemię wynikają
„bardzo konkretne obowiązki każdego człowieka odnośnie ekologii”.
Ta troska zakłada współpracę wszystkich ludzi dobrej woli z-organami
ustawodawczymi i-rządowymi, aby możliwa była skuteczna ochrona środowiska naturalnego. Ma ona dotyczyć wielu regionów Ameryki, które
nękane są niekontrolowaną emisją szkodliwych gazów oraz dramatycznym zjawiskiem pożarów lasów, co może w-konsekwencji doprowadzić
do nędzy i-głodu. „Problem ten staje się szczególnie widoczny w-dżunglach Amazonii, rozległym obszarze, obejmującym obszary wielu krajów: od Brazylii po Gujanę, Surinam, Wenezuelę, Kolumbię, Ekwador,
Peru i-Boliwię. Jest to jeden z-najcenniejszych obszarów naturalnych na
świecie ze względu na swoje urozmaicenie biologiczne, będący zarazem
kluczowym miejscem dla utrzymania równowagi ekologicznej na całej
planecie” (25) – podkreśla Jan Paweł II.
Przypisy
1 Por. Kard. Angelo Sodano, Chrześcijańska wizja środowiska naturalnego i-rozwoju,
OsRomPol 1992 nr 11, s. 24-25.
2 Por. R. Sobański, Wprowadzenie [do] Prawa człowieka w-państwie ekologicznym,

220

�(red.) R. Sobański, Warszawa 1998, s. 18.
3 Cyt. za: E. Lafont, N. Bouttier, Le Jubilé en actes, Paris 2000, s. 55.
4 Jan Paweł II, Przemówienie do Papieskiej Akademii Nauk, 22 listopada 1991, n. 4
i-6.
5 Por. Kard. Angelo Sodano, Chrześcijańska wizja środowiska naturalnego i-rozwoju,

OsRomPol 1992 nr 11, s. 25.
6 Tamże. Por. także Jan Paweł II, Przemówienie do Papieskiej Akademii Nauk, 22 listo-

pada 1991, n. 4.
7 Por. Kard. Angelo Sodano, Chrześcijańska wizja środowiska naturalnego i-rozwoju,
OsRomPol 1992 nr 11, s. 25. Por. także Jan Paweł II, Orędzie na Międzynarodowy Dzień
Pokoju 1990: Pokój z-Bogiem Stwórcą, pokój z-całym stworzeniem, 11.
8 Numery 2415-2418.
9 KKK 2415.
10 KKK 2417.
11 KKK 2417.
12 H. De Lubac, Człowiek przekształca świat, „Życie i-Myśl”, 1962 nr 2, s. 64nn.
13 Numery 169-170 dokumentu końcowego Nowa ewangelizacja, ludzki rozwój, chrześcijańska kultura.

221

��Wojciech Kluj OMI

PRZEWODNIE IDEE ADHORTACJI
ECCLESIA IN AMERICA W-KONTEKŚCIE
JEJ ŹRÓDEŁ I-ODNOŚNIKÓW
W-niniejszej prezentacji pragniemy przyjrzeć się nie tyle źródłom,
na których mógł oprzeć się Papież podczas redagowania tekstu adhortacji (mógł ich mieć bardzo wiele), ile raczej zobaczyć do jakich źródeł
odwoływał się w-tym dokumencie. Właściwie do każdego zagadnienia
i-niemal każdego zdania można by znaleźć wiele odniesień zarówno
w-Piśmie świętym, w-nauczaniu papieskim, soborowym, synodalnym,
czy też biskupów amerykańskich, jak i-pracach różnych teologów. Biorąc jednak pod uwagę, że dokument tej rangi nie jest jakąś „przypadkową” refleksją, fakt odwoływania się do takich a-nie innych źródeł
nabiera ważnego znaczenia. Zostały one wybrane spośród wielu innych
możliwych, a-więc można spróbować odczytać „co autor chciał przez
to powiedzieć”.
W-przedstawieniu tym pragniemy najpierw przeanalizować papieskie odnośniki podane w-adhortacji. W-drugiej zaś części spróbujemy
wyciągnąć pewne wnioski wypływające z-tejże analizy. Referencje pojawiające się w-adhortacji zasadniczo można podzielić na dwie grupy.
Pierwszą z-nich stanowią odwołania do pewnych miejsc biblijnych. Są
one umieszczane w-nawiasach w-tekście głównym adhortacji. Drugą
stanowią pozostałe przypisy umieszczane u-dołu strony. Wśród tych
drugich znaleźć można zarówno odniesienia do nauczania papieskiego,
do nauczania soborów, synodów, czy też różnych konferencji episkopatów, ojców i-doktorów Kościoła, różnych dykasterii watykańskich oraz
Kodeksu Prawa Kanonicznego i-Katechizmu Kościoła Katolickiego.
Tematem synodu było Spotkanie z-żyjącym Jezusem Chrystusem
drogą do nawrócenia, komunii oraz solidarności w-Ameryce. Przewodnie idee adhortacji odzwierciedlają tematy poruszane na Synodzie.

223

�Pierwszy rozdział poświęcony jest biblijnym spotkaniom z-żyjącym
Jezusem Chrystusem1. Drugi rozdział poświęcony jest spotkaniom
z-Jezusem Chrystusem w-dzisiejszej Ameryce. Kolejne trzy rozdziały
podejmują kolejne wątki tematu synodalnego, a-mianowicie, rozdział
trzeci adhortacji traktuje o-drogach nawrócenia, rozdział czwarty
o-drodze komunii i-rozdział piąty o-drodze solidarności. W-końcu
ostatni, szósty, podejmuje papieskie wezwanie do nowej ewangelizacji
jako odpowiedź na aktualne wyzwania Kościoła amerykańskiego. Jak
zwykle, w-zakończeniu Papież modli się w-intencji sprawy jaką omawia
dana adhortacja. W-tym przypadku modli się za Kościół w-Ameryce
i-jej mieszkańców.

I. Analiza przypisów i-referencji
We wprowadzeniu do adhortacji2 łatwo można zauważyć, że jest to
fragment, który pochodzi zasadniczo od samego Papieża. Zaczyna On
od wyrażenia radości z-daru wiary udzielonego Kościołowi w-Ameryce. Po jej wyrażeniu Papież wskazuje, że ewangelizacja Ameryki jest nie
tylko źródłem radości, ale i-odpowiedzialności. Aby nawiązać do kontekstu ewangelizacyjnego całego Kościoła, przywołuje w-tym miejscu
inskrypcję z-baptysterium swej katedry, czyli bazyliki św. Jana na Lateranie. Jest to pierwszy przypis adhortacji. Biorąc pod uwagę nieprzypadkowy dobór przypisów, szczególnego znaczenia nabierają te pierwsze,
rozpoczynające poszczególne fragmenty dokumentu. Nawiązanie do
wspólnego fundamentu chrztu (baptysterium) oraz katedry papieskiej
staje się w-tym kontekście wyraźnym nawiązaniem do jedności Kościoła. Kościół amerykański stanowi ważną cząstkę Kościoła powszechnego, dla którego katedra laterańska stanowi symbol jedności. Jest też
ona nazywana „Matką i-Głową” wszystkich kościołów. Tak więc już
od pierwszej strony możemy się spodziewać wyraźnego podkreślenia
rozwijania się Kościoła w-Ameryce w-łączności z-Kościołem powszechnym. W-tym samym akapicie Jan Paweł II przywołuje słowa św. Pawła

224

�(1 Kor 9,16) oraz św. Marka (Mk 16,15) mówiące o-obowiązku głoszenia Ewangelii. Przypomina, że ewangelizacja Ameryki nie jest tylko
kwestią ludzkich opinii, ale jest obowiązkiem wypływającym z-nakazu
Chrystusa oraz z-samej istoty naszej wiary.
W-kolejnym akapicie pierwszego numeru Jan Paweł II znowu przypomina temat jedności Kościoła przywołując3 wizytę pierwszego papieża w-Ameryce – Pawła VI i-cytując fragment jego homilii wygłoszonej
w-Bogocie 22 sierpnia 1968 r. podczas Mszy świętej w-czasie której
udzielił święceń kapłańskich. W-homilii tej Paweł VI przypomniał
nowo wyświęcanym kapłanom, że mają być sługami tajemnic Bożych.
Następnie Jan Paweł II podejmuje myśl, że dla ucznia Chrystusowego obowiązek ewangelizacji pokrywa się z-obowiązkiem miłowania,
ponieważ „miłość Chrystusa przynagla nas” (2 Kor 5,14) do głoszenia
Dobrej Nowiny. Papież przypomina też, odwołując się do kolejnych
słów (2 Kor 5,14-15), że Chrystus umarł, abyśmy mieli życie nie dla siebie samych, ale dla Niego, który dla nas umarł i-zmartwychwstał.
Trzeci akapit pierwszego numeru uświadamia, że miłość Chrystusa
powinna wzbudzać w-naszych sercach nie tylko głęboką wdzięczność,
ale i-poczucie konieczności głoszenia dzieł Bożych. Tak więc świętując
pięćsetlecie przybycia wiary do Ameryki, Kościół na tym kontynencie
wezwany jest do doprowadzenia całych społeczności oraz każdego człowieka, każdej kobiety i-mężczyzny do pełni bogactwa wiary i-komunii
w-Chrystusie.
W-drugim numerze wstępu Papież krótko informuje jak doszło do
zwołania synodu4, oraz wspomina jubileusz 500-lecia ewangelizacji
Ameryki. Do końca wstępu, tzn. w-numerach 2-7 ośmiokrotnie stosuje przypisy. Wszystkie one przypominają Jego nauczanie. Trzykrotnie
powołuje się na list Tertio Millennio Adveniente5 i-również trzykrotnie na Jego przemówienia do biskupów amerykańskich zgromadzonych w-Santo Domingo w-1992 r. podczas obchodów pięćsetlecia
ewangelizacji Ameryki. Raz powraca do przemówienia do biskupów
latynoamerykańskich zebranych w-1983 r. w-Port-au-Prince i-do
adhortacji o-roli chrześcijan świeckich w-Kościele Christifideles laici.

225

�Nie chcemy tu rozwijać tego wątku, ale łatwo można wyprowadzić
wnioski, jak Papież chce ukierunkować dokument oraz jakich wskazówek chce udzielić Kościołowi amerykańskiemu. Wspomniani się
zarówno biskupi, jak i-chrześcijanie świeccy stanowiący tak wielką siłę
Kościoła amerykańskiego.
Przypisy wstępu dowodzą, że po wprowadzeniu w-kontekst Kościoła
powszechnego oraz przypomnieniu łączności Kościoła amerykańskiego z-Kościołem powszechnym, w-pozostałej części wprowadzenia Jan
Paweł II wspomina o-swojej własnej posłudze w-odniesieniu do Kościoła w-Ameryce.
Pierwszy rozdział ma biblijny podtytuł „Znaleźliśmy Mesjasza”
(J-1,41). Pierwszy jego numer posiada tytuł-nagłówek „Spotkania z-Panem w-Nowym Testamencie”. Papież prezentuje w-nim opisy kilku
nowotestamentalnych spotkań z-Chrystusem. Wprowadzając w-klimat
wewnętrznego dialogu z-Chrystusem Jan Paweł II wspomina w-tym
numerze spotkania z-Samarytanką (J-4,5-42), Zacheuszem (Łk 19,110), Marią Magdaleną (J-20,11-18), uczniami w-drodze do Emaus (Łk
24,13-35) i-w-końcu spotkanie zmartwychwstałego Pana z-Szawłem
pod Damaszkiem (Dz 9,3-30; 22,6-11; 26,12-18). Na bazie tej medytacji przechodzi do spostrzeżenia, że mają one niekiedy charakter indywidualny, a-czasem wspólnotowy. Sugeruje w-ten sposób, że nie tylko
poszczególne jednostki, ale również cały Kościół w-Ameryce ma już
pewne swoje doświadczenia spotkania z-Chrystusem. Dalej Jan Paweł
II pisze o-spotkaniach z-Chrystusem w-czasie Kościoła, kiedy to po
wniebowstąpieniu Jezus działa poprzez moc Ducha Świętego, który przemienia wierzących dając im nowe życie. W-kolejnym numerze Papież
pisze o-spotkaniu Jezusa za pośrednictwem Maryi. Nic w-tym dziwnego,
przecież ten maryjny wątek, tak bliski Janowi Pawłowi II, ma również tak
ważne i-głębokie znaczenie w-Ameryce zarówno w-perspektywie ogólnoamerykańskiego sanktuarium w-Gwadelupe, jak i-tylu sanktuariów
narodowych i-regionalnych. Następnie Jan Paweł II pisze o-„miejscach”
spotkań z-Chrystusem jakimi są Pismo św., liturgia i-inne osoby ludzkie,

226

�zwłaszcza ubodzy.
Znamiennym jest fakt, że o-ile we wstępie wszystkie przypisy, po
wspomnieniu w-pierwszym numerze katedry laterańskiej i-papieża
Pawła VI, odwołują się do nauczania samego Jana Pawła II, to pierwszy
rozdział rozpoczyna się od razu od jednej z-synodalnych Propozycji6.
Jest to jakby danie wyraźnego znaku, że dokument ten, choć skomponowany przez Papieża, jest zasadniczo dokumentem stanowiącym owoc
synodu.
Spoglądając na przypisy pierwszego rozdziału, zauważamy co stanowi główne papieskie punkty odniesienia. W-części „medytacyjnej” Jan
Paweł II bardzo obficie przypomina teksty biblijne7 oraz kilkakrotnie
odwołuje się do biblijnych komentarzy ojców i-doktorów Kościoła,
takich jak św. Augustyn8, św. Rabanus Maurus, św. Piotr z-Cluny, Hugo
z-Cluny oraz św. Tomasz z-Akwinu9. Odwołuje się też do ulubionego
przez Jana Pawła II określenia pochodzącego od Pawła VI „cywilizacja
miłości”10. W-części poświęconej spotkaniu z-Maryją nie mogło oczywiście zabraknąć przywołania encykliki Redemptoris Mater. W-miejscu, gdzie pisze o-objawieniach Matki Bożej w-Gwadelupe, Papież nie
omieszkał wspomnieć dokumentów biskupów amerykańskich na ten
temat. Wspomina dokument Konferencji Biskupów Latynoamerykańskich z-1979 oraz list konferencji biskupów Stanów Zjednoczonych
z-1973 r. poświęcony Maryi – Matce wiary11. Poza tymi referencjami
Papież odwołuje się również do swych własnych przemówień do biskupów amerykańskich z-1992 r. oraz w-części traktującej o-spotkaniach
z-Chrystusem w-Eucharystii do swego listu o-Eucharystii. Korzysta
również z-dorobku Soboru Watykańskiego II12.
Rozdziałowi drugiemu, traktującemu o-spotkaniach z-Chrystusem
w-Ameryce, Jan Paweł II nadaje biblijny podtytuł „Komu więcej dano,
od tego więcej wymagać się będzie” (Łk 12,48). W-pierwszym jego
numerze wprowadza w-klimat sytuacji mieszkańców Ameryki podczas
ich spotkania z-Chrystusem. Podobnie jak wcześniej, pierwszy przypis
ma pewne znaczenie symboliczne. Jest to najpierw odsyłacz biblijny

227

�o-Maryi „pełnej łaski” (Łk 1,28) a-następnie odsyłacz do adhortacji
Jana Pawła II o-pojednaniu i-pokucie13.
W-kolejnym numerze, o-chrześcijańskiej tożsamości Ameryki,
refleksja papieska przywołuje synod wraz z-jedną z-Propozycji. Kolejny numer, piętnasty, jest dość znaczący, mówi bowiem o-owocach
świętości w-Ameryce. Papież stosuje tu aż siedem przypisów. Zaczyna
od jednej z-Propozycji, dalej wspomina bullę papieża Klemensa X-ogłaszającą św. Różę z-Limy „pierwszym owocem świętości nowego świata”.
Następnie podaje najdłuższy przypis całej adhortacji stanowiący listę
28 amerykańskich świętych oraz 18 błogosławionych. Prezentując ją
odwołuje się do Instrumentum laboris synodu. W-tym numerze przywołuje synod wspominając jeszcze trzy razy Propozycje oraz odwołuje
się do nauczania swojego i-soborowego14. Przypomina jednocześnie,
że ci wymieni to nie wszyscy święci Ameryki. Otacza nas bowiem wielu
bezimiennych świętych świadków Chrystusa jak „obłok świadectwa”
(por. Hbr 12,1).
W-dalszej kolejności Jan Paweł II pisze o-pobożności ludowej.
Odwołując się do Ewangelii Mateuszowej (11,25), przypomina tych
wszystkich, którzy w-ubóstwie ducha i-pokoju serca szukają Boga. Ten
numer jest o-tyle ciekawy, że choć posiada aż sześć przypisów, to wszystkie odwołują się do synodalnych Propozycji. Widocznie Papież uznał,
że albo wyczerpują one to, co powinno być napisane w-adhortacji na
ten temat, albo nie chciał cytować innych dokumentów.
Kolejne numery adhortacji dotyczą spraw bardziej szczegółowych.
Tekst podejmuje najpierw zagadnienie obecności Kościołów Wschodnich. Ten punkt, choć też podparty dwoma Propozycjami, odnosi
Papież zasadniczo do nauczania soborowego15 oraz posoborowego
nauczania rzymskiego16 i-w-końcu do swego własnego17. Później przypomina o-zaangażowaniu Kościoła na polu działań edukacyjnych i-społecznych. Przy omawianiu tej sprawy również, poza dwoma odwołaniami biblijnymi, odwołuje się jedynie do Propozycji (za to trzykrotnie).
Pisząc o-wzroście respektu dla praw ludzkich trzykrotnie przywołuje
Propozycje, raz encyklikę Centesimus annus i-raz Synod Biskupów dla

228

�Europy. Omawiając fenomen globalizacji podaje tylko jeden przypis
– do Propozycji 74. Przy rosnącej urbanizacji odsyła do dwóch Propozycji oraz do listu Pawła VI Octogesima Adveniens. Przy kwestii zadłużenia dwukrotnie wspomina Propozycje i-raz odpowiedni dokument
Papieskiej Rady Iustitia et Pax z-1986 r. W-kwestii korupcji pojawia się
referencja do jednej Propozycji oraz do orędzia Jana Pawła II na Światowy Dzień Pokoju z-1998 r. Omawiając handel narkotykami odwołuje
się tylko raz do jednej z-synodalnych Propozycji. Przy kwestii troski
ekologicznej dwukrotnie przypomina Boże dzieło stworzenia z-księgi
Rodzaju oraz dwukrotnie odwołuje się do Propozycji.
Podsumowując drugi rozdział, zauważyć można, że wszystkie sprawy poruszane przez Papieża zostały zaproponowane przez ojców synodalnych. W-niektórych kwestiach Jan Paweł II uznaje, że nie trzeba nic
do tego dodać, w-innych odwołuje się jeszcze do pewnych dokumentów
i-źródeł, które uważa za uzupełniające, bądź też na tyle „klasyczne”, iż
powinny być w-adhortacji wspomniane. W-sumie w-trzydziestu siedmiu przypisach synodalne Propozycje wspomniane są aż dwadzieścia
osiem razy. Sama statystyka już wiele mówi.
Rozdział trzeci poświęcony jest, zgodnie z-tematem synodu, „drodze nawrócenia”. Rozdział ten rozpoczyna się od biblijnego podtytułu
„Nawróćcie się” (Dz 3,19). W-pierwszym numerze, zatytułowanym
„Konieczność wezwania do nawrócenia”, podobnie jak w-poprzednim
rozdziale, Jan Paweł II na początku podaje odniesienia biblijne, które
w-pewien sposób rzucają światło na to, co będzie pisane dalej. Tekstami
wiodącymi są Mk 1,15 („nawracajcie się i-wierzcie w-Ewangelię”), Rz
13,11 („nadeszła dla was godzina powstania ze snu”), Ga 5,6 („wiara,
która działa przez miłość”) i-Mt 7,21 („nie każdy kto mówi Mi «Panie,
Panie!» wejdzie do królestwa niebieskiego”). W-tym pierwszym, wprowadzającym numerze Papież odwołuje się też do dokumentu II Nadzwyczajnego Synodu Biskupów z-1985 r. oraz jednej Propozycji.
Kolejny numer adhortacji poświęcony jest społecznemu wymiarowi
nawrócenia. Poza dwoma odniesieniami biblijnymi, Autor trzykrotnie

229

�przytacza synodalne Propozycje a-także dokumenty soborowe18 i-własną
adhortację19. W-kolejnym numerze Ojciec Święty, pisząc o-stałym nawracaniu się, czterokrotnie przytacza Pismo św. i-dwukrotnie Propozycje.
W-części poświęconej przewodnictwu Ducha Świętego znajdujemy trzy
referencje biblijne oraz osiem odwołań do Propozycji a-także jedną do
innych dokumentów poświęconych życiu zakonnemu20. O-powszechnym
powołaniu do świętości mówi numer 30. W-nim znajduje się pięciokrotne
odwołanie do Pisma św., trzykrotne do Propozycji oraz raz (wspólnie) do
Lumen gentium oraz do II Nadzwyczajnego Synodu Biskupów. Trzydziesty pierwszy numer wnosi, że Jezus jest jedyną drogą do świętości. W-tym
krótkim numerze Papież przywołuje po jednym razie Pismo św., Propozycje i-swój list o-świętowaniu niedzieli. Ostatni numer trzeciego rozdziału
traktuje o-pokucie i-pojednaniu. W-nim refleksja papieska dwukrotnie
odwołuje się do Pisma św., czterokrotnie do Propozycji synodalnych oraz
encykliki Redemptor hominis. W-rozdziale trzecim znowu, poza Pismem
świętym, najczęściej Papież sięga do Propozycji – aż 22 razy.
Rozdział czwarty, zgodnie z-hasłem synodu, poświęcony jest drugiej
„drodze”, wiodącej do komunii. Zgodnie ze zwyczajem rozpoczyna się
on od biblijnego podtytułu. Tym razem brzmi on: „Jak Ty Ojcze we
mnie, a-Ja w-Tobie, aby i-oni stanowili w-Nas jedno” (J-17,21). Ten najdłuższy rozdział rozpoczyna Papież od teologicznej prawdy o-Kościele,
jako sakramencie komunii. Na wstępie znajduje się długi cytat z-Propozycji 40, mówiący o-tajemnicy jedności. Stanowi on w-sumie rozwinięcie prawdy wypowiedzianej już w-soborowej konstytucji Lumen
gentium. Numer ten odwołuje się jeszcze dwukrotnie do Propozycji
40, a-ponadto przypomina list Kongregacji Nauki Wiary na temat pewnych aspektów Kościoła rozumianego jako komunii oraz konstytucję
Pierwszego Soboru Watykańskiego Pastor aeternus. Ponadto Jan Paweł
II czterokrotnie przytacza w-powyższym numerze teksty biblijne, ale co
ciekawe, zawsze tylko je porównując.
Kolejny numer poświęcony jest zagadnieniu chrześcijańskiej inicjacji i-wspólnocie. Choć tekst dwukrotnie odwołuje się do Propozycji,

230

�to jednak wydaje się jakby Papież chciał tę prawdę jakoś „wzmocnić”,
gdyż w-tym przypadku przywołuje Sobór Florencki wraz z-jego bullą
unijną Exultate Deo z-1439 r. Przytacza ponadto dwa dokumenty ostatniego Soboru21. Pisząc o-Eucharystii jako centrum jedności z-Bogiem
i-ze sobą nawzajem, znowu przywołuje naukę dawnych soborów. Tym
razem Soboru Trydenckiego wraz z-jego dekretem o-sakramentach
oraz naukę ostatniego Soboru22. Dwukrotnie korzysta też z-własnego
nauczania23. Wśród tylu ważnych dokumentów pięciokrotnie znalazło
się jednak miejsce dla Propozycji synodalnych.
Kolejny numer poświęcony jest biskupom, którzy są budowniczymi
komunii. Tutaj znowu, oprócz Propozycji (wspomnianych dwa razy)
przywołuje się znów tak poważne miejsca teologiczne, jak soborową
konstytucję Lumen gentium, dekrety Christus Dominus i-Presbyterorum ordinis, motu proprio Ecclesiae Sanctae, a-ponadto Kodeks Prawa
Kanonicznego, Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich oraz list Kongregacji Nauki Wiary na temat pewnych aspektów Kościoła rozumianego jako komunia.
Po tym bardzo głęboko teologicznym numerze następują cztery
kolejne numery, w-których praktycznie poza jednym odwołaniem biblijnym, wszystkie referencje pochodzą z-Propozycji (wielokrotnie). Pierwsza inna referencja pojawia się dopiero w-numerze 41, gdy Papież pisze
o-odnowie parafii. Wiadomo, że w-Ameryce dużo się mówi o-odnowie
parafii albo o-wspólnotach podstawowych. Tak więc temat ten stanowi
na pewno nie tylko motyw zainteresowań Papieża. W-tym miejscu jednak także najwięcej odniesień mają Propozycje – aż siedem. Poza nimi
raz odniesienie prowadzi nas do konferencji CELAM na Santo Domingo z-1992 r. i-raz do encykliki Redemptoris missio. Stali diakoni doczekali się tylko dwukrotnego wspomnienia jednej z-Propozycji a-więcej
wskazań do innych miejsc nauczania Magisterium Kościoła24. Tekst
o-życiu konsekrowanym czterokrotnie odsyła do Propozycji, dwukrotnie do adhortacji Vita consecata oraz konferencji CELAM w-Puebla
z-1979 r. Podobnie obszerny numer 44 na temat świeckich najczęściej
odwołuje się do Propozycji – aż 8 razy. Poza tym dwukrotnie do Lumen

231

�gentium, raz do adhortacji Christifideles laici oraz raz do dokumentu
Kongregacji ds. Duchowieństwa.
Przy omawianiu zagadnienia godności kobiet nie mogło oczywiście
zabraknąć papieskich listów Mulieris dignitatem (dwukrotnie) oraz Listu
do Kobiet z-1995 r. i-adhortacji o-świeckich Christifideles laici. Jednak
również tutaj najczęściej adhortacja odwołuje się do Propozycji – 5 razy.
Kolejny numer poświęcony jest wyzwaniom i-problemom nękającym
rodziny chrześcijańskie. Po dwudziestu stronach25 w-tym punkcie Papież
znowu odwołuje się najpierw do Biblii. Przywołuje opis księgi Rodzaju
(Rdz 1,28) a-potem Dziejów Apostolskich (Dz 1,14 – Maryja na modlitwie przed Pięćdziesiątnicą). Poza tym wśród referencji tego numeru
znajdujemy cztery Propozycje oraz konstytucję Lumen gentium. Kolejną
omawianą grupą jest młodzież. Tym razem tylko trzykrotnie Papież odwołuje się do źródeł i-zawsze są to Propozycje. Pisząc o-dzieciach, już w-tytule przypomina, aby je prowadzić do Chrystusa. Wspomina przy tym
oczywiście o-słowach Pana Jezusa (z-Mt 19,4). Spośród innych referencji
znajdujemy jedynie trzy inne odniesienia do Propozycji.
Po wymienieniu różnych grup społecznych, w-kolejnym numerze
Jan Paweł II pisze o-elementach komunii z-innymi Kościołami oraz
wspólnotami kościelnymi. W-tym fragmencie aż dwukrotnie przywołuje soborowy dekret o-ekumenizmie oraz dwukrotnie Propozycje. Choć
krótko, ale specjalne miejsce w-adhortacji Papież poświęca wspólnotom
żydowskim. W-tym przypadku dwa przypisy odsyłają do Propozycji
a-jeden do Synodu Biskupów dla Europy. Ostatni numer tego rozdziału
Jan Paweł II poświęca religiom niechrześcijańskim. W-tym przypadku
nie mogło zabraknąć odniesienia do soborowej deklaracji Nostra Aetate. Jest też dwukrotne odniesienie do Propozycji.
Piąty rozdział adhortacji jest kontynuacją dwóch poprzednich. Po
„drogach” nawrócenia i-komunii, ten traktuje o-„drogach” solidarności.
Podobnie jak wcześniejsze, również ten rozdział zaczyna się od biblijnego podtytułu: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeżeli
będziecie się wzajemnie miłowali” (J-13,35).

232

�Ten rozdział Papież rozpoczyna od fragmentu poświęconego solidarności, która ma być owocem komunii. Punktem wyjścia jego
refleksji jest tekst biblijny „Wszystko co uczyniliście jednemu z-tych
braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40; por. 25,45).
Wiążąc obecny rozdział z-poprzednimi, Papież pisze, że świadomość
komunii z-Chrystusem oraz naszymi braćmi i-siostrami, która jest
owocem nawrócenia, prowadzi nas do służby bliźnim we wszystkich
ich potrzebach. W-tym miejscu Jan Paweł II dwukrotnie przywołuje
Propozycje. Lektura tego rozdziału, zwłaszcza jego przypisów, sprawia
wrażenie, że Papież wspomniał wszystkie sprawy zasugerowane mu
przez Propozycje. W-numerze 53 traktującym o-nauczaniu Kościoła
na temat wymagań nawrócenia jest jedno odniesienie biblijne i-dwa do
Propozycji. W-kolejnym numerze o-nauczaniu społecznym Kościoła
znajdujemy dwa odniesienia do Propozycji i-jeden duży przypis odwołujący się do końcowego raportu II Nadzwyczajnego Synodu Biskupów z-1985 r.26, do konstytucji Jana Pawła II Fidei depositum oraz
Katechizmu Kościoła Katolickiego. Pisząc o-globalizacji solidarności
Papież trzykrotnie wspomina Propozycje. Podobnie, aż pięciokrotnie
wspomina je, gdy pisze o-grzechach społecznych. Przy kolejnym zagadnieniu – fundamentalnych podstaw praw ludzkich – aż siedmiokrotnie
adhortacja przywołuje Pismo św., raz Propozycje i-Orędzie biskupów
latynoamerykańskich po konferencji w-Puebla w-1979 r. W-zachęcie
do preferencyjnej opcji na rzecz ubogich i-odrzuconych adhortacja
dwukrotnie odwołuje się do Biblii i-Propozycji oraz – jakby na wszelki
wypadek – przypomina słynną instrukcję o-chrześcijańskiej wolności
i-wyzwoleniu z-1987 r. Przy zagadnieniu zadłużenia zagranicznego
pojawia się jedno odniesienie biblijne, jedno do listu Tertio Millennio
Adveniente oraz trzy do Propozycji. W-odniesieniu do walki z-korupcją pojawiają się dwie referencje do Propozycji oraz jedno do nauczania Jana Pawła II27. Problemy z-narkotykami czterokrotnie podparte
są Propozycjami. Nic więcej. Przy okazji omawiania wyścigu zbrojeń
oprócz dwóch Propozycji pojawia się też odsyłacz do dokumentu
Papieskiej Rady Iustitia et Pax28.

233

�Bardzo szeroko, bo aż na trzech stronach, omówione jest zagadnienie kultury śmierci i-społeczeństwa zdominowanego przez „władnych”
tego świata. W-tym numerze oprócz czterech odniesień do Propozycji
znajdujemy jeden przypis odsyłający do Katechizmu Kościoła Katolickiego oraz encykliki Jana Pawła II Evangelium vitae. Kolejną sprawą jest
kwestia dyskryminacji rodzimej ludności pochodzenia amerykańskiego
i-afrykańskiego. Jako że jest to kwestia typowo amerykańska wśród przypisów znajdujemy jedynie trzy odsyłacze do Propozycji. Ostatnią sprawą poruszaną w-tym rozdziale jest kwestia emigrantów. Tutaj oprócz
jednego odniesienia do Propozycji, znajdujemy jeszcze dwa odniesienia
do instrukcji Kongregacji ds. Biskupów oraz do obydwóch kodeksów
prawa kanonicznego.
Ostatni, szósty rozdział, już w-swym tytule wskazuje na ideę nowej
ewangelizacji, a-więc ideę zaproponowaną przez Jana Pawła II. Nic
więc dziwnego, że na początku refleksji pojawia się więcej nawiązań
do nauczania papieskiego. Biblijnym podtytułem tego fragmentu są
słowa „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i-Ja was posyłam” (J-20,21). Papież
rozpoczyna go od przypomnienia podstawowej prawdy, że pierwszym
posyłającym nas do pracy ewangelizacyjnej jest sam Jezus Chrystus.
W-numerze 66 aż pięciokrotnie przypomina się wątki biblijne prezentujące tajemnicę posłania. Nie brak też odwołań do papieskiego nauczania w-adhortacji Christifideles laici (aż czterokrotnie) i-przemówienia
do biskupów CELAM w-Haiti w-1983 r., gdzie znajdujemy definicję
nowej ewangelizacji, oraz adhortacji Pawła VI Evangelii nuntiandi29
i-soborowej konstytucji dogmatycznej o-Kościele. W-powyższym kontekście nie budzi zdziwienia fakt, że ten numer nie ma żadnej referencji
do Propozycji.
Kolejny numer poświęcony prawdzie, że sam Jezus Chrystus jest
Dobrą Nowiną i-pierwszym Ewangelizującym zawiera już oprócz cytatu biblijnego, intuicje adhortacji Evangelii nuntiandi oraz przemówienia Jana Pawła II do CELAM z-1997 r. a-także cztery odniesienia do
Propozycji. Podobnie kolejny numer poświęcony prawdzie, że spotka-

234

�nie z-Jezusem pobudza ewangelizację, nosi znamię biblijnej medytacji.
Poza trzema odwołaniami do Ewangelii Janowej, trzykrotnie przywołuje Propozycje.
Po trzech wprowadzających zagadnieniach, o-profilu teologiczno-medytacyjnym, kolejne numery podejmują już zagadnienia
bardziej konkretne. Najpierw do głosu dochodzi sprawa ważności
katechistów. Chociaż wątek ten Papież zaczyna i-kończy odniesieniami do Propozycji30, to jednak nie zabrakło w-nim odniesień do
końcowego raportu Synodu z-roku 198531. Kolejne zagadnienie,
ewangelizacja kultur, pojawiło się w-nauczaniu Magisterium już za
pontyfikatu Pawła VI. Pisał o-nim w-Evangelii nuntiandi. Nic więc
dziwnego, że od niej zaczyna adhortacja, aby później trzykrotnie
odwołać się do Propozycji. Następnie Jan Paweł II pisze o-ewangelizacji centrów edukacyjnych. Jest to długi, ponad trzystronicowy
tekst, który wydaje się zagadnieniem bardzo bliskim sercu biskupów
obecnych na Synodzie, choć nie ma on tak wielkiego odzewu w-nauczaniu Kościoła. Papież aż dziesięciokrotnie przywołuje Propozycje
i-pisze w-tym numerze stosując zwroty typu: „...łączę się z-ojcami
synodalnymi ...”. Kolejny numer poświęcony jest o-ewangelizacji
przy użyciu środków społecznego przekazu. Jest on krótszy. Wśród
referencji znajdujemy jedynie odniesienia do Propozycji32. W-numerze 73 traktującym o-wyzwaniu, jakie niosą sekty, oprócz czterech
odniesień do Propozycji i-jednego do innego dokumentu synodalnego, jakim jest Instrumentum laboris, znalazły się też inne referencje
– dwie do soborowego dekretu o-ekumenizmie oraz jedna do dokumentu IV Konferencji Generalnej CELAM z-Santo Domingo z-1992
r. Ostatni punkt tego rozdziału dotyczy misji ad gentes. Poza „klasycznym” tekstem wielkiego mandatu misyjnego z-Ewangelii Mateuszowej (28,19-20), Papież przywołuje jeszcze inny werset z-Dziejów
Apostolskich (4,12) oraz dwie Propozycje.
W-zakończeniu znowu nadchodzi pora na watek typowy dla Jana
Pawła II. W-numerze 75 przywołuje on trzy teksty biblijne oraz cztero-

235

�krotnie Propozycje. Ostatni numer – 76 – zawiera słowo zachęty oraz
modlitwę za rodziny Ameryki. Przy okazji Papież odwołuje się do myśli
soborowej33 oraz jednej Propozycji.

II. Wnioski końcowe
Podstawowym źródłem teologicznym, a-więc również pierwszym
źródłem dla adhortacji jest Pismo święte. Jest ono często cytowane.
Również bardzo często spotykamy porównawcze odwoływania się do
niego. Ze względu na rangę teologiczną referencji biblijnych nie są one
podawane w-zestawie przypisów, ale w-tekście głównym dokumentu.
Jest ich bardzo wiele i-nie są ponumerowane.
Adhortacja, już z-samej nazwy jest zachętą. Jest więc dokumentem,
który ma nie tylko wymiar prawno-organizacyjny, ale też duchowy.
Próbując przeanalizować sposób odwoływania się do Pisma świętego
w-adhortacji warto wyróżnić dwie sytuacje. Niekiedy teksty biblijne są
podawane jako przytoczenie „klasycznych” tekstów biblijnych, które
mogą stanowić źródło dla pogłębionych badań danego zagadnienia.
Ciekawszym wydaje się inny sposób korzystania ze skarbca biblijnego. Jest to bardziej medytacyjny sposób odwoływania się do pewnych
miejsc z-perspektywą zachęty do kontemplacji. Chodzi w-sumie o-„drążenie” tematu zawartego w-perykopach biblijnych. Przykładem mogą
służyć opisy biblijne z-numerów 8-10. Próbują one ukazać, że Kościół
rodzi się ze spotkania z-Chrystusem i-że misje prowadzą uczniów do
stale odnawianego spotkania z-ich Panem.
Zresztą Jan Paweł II pisze w-adhortacji, że jednym ze szczególnie
uprzywilejowanych miejsc spotkania z-Chrystusem jest spotkanie
w-Piśmie Świętym34. W-pierwszym numerze rozdziału trzeciego traktującego o-„drodze nawrócenia”, poza przytoczeniem czterech miejsc
biblijnych, Papież mówi wprost o-„modlitewnym czytaniu Pisma
Świętego” (nr 26). Na początku rozdziału czwartego wskazującego na
„drogi wspólnoty-komunii” Papież prezentuje przypowieść o-winnej

236

�latorośli (J-15) ukazując sugestywny obraz jak ta komunia realizuje się
w-ciele Kościoła. Ciekawe, że potem przez prawie dwadzieścia stron nie
znajdujemy referencji biblijnych. W-rozdziale piątym na temat „dróg
solidarności”, na początku spotykamy dwie referencje biblijne, potem
kilka stron bez odniesień biblijnych. Następnie numer poświęcony podstawom praw ludzkich (nr 57), w-którym Papież odwołuje się aż do
siedmiu miejsc biblijnych, w-następnych dwóch numerach odniesienia
biblijne pojawiają się jeszcze trzykrotnie, ale potem już aż do końca rozdziału ich brak35. Podobnie w-rozdziale szóstym poświęconym nowej
ewangelizacji. Na początku, w-numerze o-prawdzie, iż pierwszym
posyłającym jest sam Chrystus mamy pięć referencji biblijnych, w-następnych dwóch numerach jeszcze cztery, potem przez pięć numerów
nic, aż dopiero w-ostatnim numerze (o-misjach) znowu dwa odwołania
biblijne. Zakończenie znowu rozpoczyna się od trzech cytatów i-porównań biblijnych.
Podsumowując sposób odwoływania się adhortacji do Pisma Świętego można zauważyć, że tekstem biblijnym utkane są początki rozdziałów. Pełnią one rolę wprowadzenia w-zagadnienie szczegółowo omawiane w-dalszej części rozdziału. Tam też jest znacznie mniej referencji
biblijnych. Zdarzają się nawet długie passusy bez odniesień do Pisma
świętego.
Adhortacja jest dokumentem papieskim, ale jest także dokumentem
posynodalnym, który zbiera owoce obrad Synodu Biskupów dla Ameryki. Synod pozostawił po sobie kilka dokumentów. Oprócz materiałów
przygotowawczych – Lineamenta, wypracowany został Instrumentum
Laboris a-na koniec Synod pozostawił po sobie orędzie Ojców Synodu
oraz Propositiones służące Papieżowi pomocą w-redagowaniu adhortacji. Przeglądając referencje Ecclesia in America już na pierwszy rzut
oka uderza częstotliwość odwoływania się przez papieża Jana Pawła
II do zagadnień pozostawionych papieżowi przez ojców synodalnych
w-Propositiones. Jest to dokument zdecydowanie najczęściej cytowany.
Biorąc razem dosłowne cytaty oraz odwołania, na 295 przypisów całej

237

�adhortacji, Papież nawiązuje do Propositiones 199 razy – 136 razy je
cytuje oraz 63 razy odwołuje się do nich. Stanowi to ponad 67 % wszystkich przypisów. Ponadto adhortacja dwukrotnie przywołuje Instrumentum laboris. Tak wielka częstotliwość odnoszenia się do dokumentów
synodalnych ukazuje, że dokument ten nie jest tylko dokumentem
papieskim, ale jest również dokumentem posynodalnym.
Ważne miejsce wśród różnych referencji zajmują odwołania do
nauczania papieskiego - zarówno Jana Pawła II, jak i-Jego poprzedników. Stanowią one trzecią grupę, po Piśmie świętym i-Synodzie, pod
względem częstotliwości odwoływania się. W-przypisach Jan Paweł II
odwołuje się 40 razy do swego nauczania. Najczęściej, bo aż osiem razy
odwołuje się do adhortacji o-roli świeckich w-Kościele Christifideles
laici, pięć razy do listu przygotowującego wielki jubileusz Tertio millennio adveniente oraz cztery razy do wystąpienia na konferencji biskupów
amerykańskich w-Santo Domingo w-1992 r. Można tu dodać również
trzy inne przemówienia do konferencji biskupów latynoamerykańskich
(CELAM) w-1983 i-1997 r. Wydaje się więc, że Papież podpowiada, iż
dla spraw Kościoła w-Ameryce szczególną wartość ma jego nauczanie
na temat zaangażowania wiernych świeckich w-Kościele, jego plan duszpasterski przedstawiony w-liście zapowiadającym obchody jubileuszu
drugiego millennium36 oraz jego wcześniejsze nauczanie skierowane do
biskupów amerykańskich. Ciekawym wydaje się fakt, że na kontynencie
nękanym tyloma problemami społeczno-gospodarczymi tyko jeden raz
Papież odwołuje się do swej encykliki społecznej Centesimus annus i-ani
razu nie nawiązuje do pozostałych dwóch encyklik społecznych Laborem exercens oraz Sollicitudo rei socialis.
Wśród swych poprzedników na Stolicy Piotrowej Jan Paweł II dziesięć razy przywołuje Pawła VI, z-tego aż cztery razy nawiązując do
adhortacji o-ewangelizacji w-świecie współczesnym Evangelii nuntiandi. Już na samym wstępie, w-drugim przypisie notuje, że Paweł VI był
pierwszym Namiestnikiem Chrystusowym, który stanął na ziemi amerykańskiej. W-pierwszym rozdziale przywołuje też wyrażenie Pawła VI

238

�„cywilizacja miłości”. Poza Pawłem VI, spośród swych poprzedników
wspomina jedynie bullę Klemensa X-o-św. Róży z-Limy.
Bazą źródłową nauczania papieskiego, jest również nauczanie soborów. Po odwołaniach do własnego nauczania najczęściej cytowanym
kościelnym wydarzeniem jest Sobór Watykański II. Śledząc nauczanie
papieskie ten fakt nie dziwi, gdyż często mówi On o-wierności inspiracjom soborowym, które według niego są głównym drogowskazem dla
Kościoła przełomu drugiego i-trzeciego millennium chrześcijaństwa.
Wśród dokumentów soborowych, wspomnianych w-sumie w-30 przypisach, najczęściej cytowaną jest konstytucja dogmatyczna o-Kościele
Lumen gentium (aż 15 razy). Co drugie odwołanie się do Soboru
Watykańskiego II wiąże Papież z-tym właśnie dokumentem. Ponadto
czterokrotnie wspomina dekret o-ekumenizmie Unitatis redintegratio
a-po dwa razy konstytucję duszpasterską o-Kościele w-świecie współczesnym Gaudium et spes, konstytucję o-liturgii św. Sacrosanctum
Concilium oraz dekret o-posłudze kapłanów Presbyterorum ordinis.
Pewne zdziwienie budzi fakt, że w-Ameryce, na kontynencie, gdzie tyle
mówi się o-nowych próbach duszpasterskich, Papież częściej odwołuje
się do soborowej konstytucji dogmatycznej o-Kościele, niż konstytucji
duszpasterskiej o-Kościele.
Wśród innych soborów Jan Paweł II wspomina po jednym razie
Sobory Watykański I37, Florencki38 oraz Trydencki39. Wszystkie
te trzy przypisy znajdują się na początku rozdziału IV poświęconego
„ścieżce ku komunii”. Wydaje się, że młodemu, bo zaledwie pięciowiekowemu Kościołowi w-Ameryce Papież uświadamia w-ten sposób dłuższą
tradycję wiary chrześcijańskiej.
Jan Paweł II odwołuje się również do nauczania biskupów amerykańskich – Konferencji Biskupów Latynoamerykańskich (CELAM)
i-Narodowej Konferencji Katolickich Biskupów Stanów Zjednoczonych
Ameryki Północnej (NCCB)40. Aż czterokrotnie Jan Paweł II przypomina głos, który zabrała słynna III Konferencja Generalna CELAM

239

�w-Puebla w-1979 r., dwukrotnie przypomina IV Konferencję Generalną
CELAM z-Santo Domingo z-1992 r. oraz dwukrotnie list biskupów Stanów Zjednoczonych.
Spośród innych dokumentów kościelnych aż trzykrotnie Jan Paweł II
odwołuje się do Pierwszego Synodu Biskupów dla Europy z-1991 roku
oraz II Nadzwyczajnego Synodu Biskupów z-1985 roku. Przypomina
też różne dokumenty wydane przez rzymskie dykasterie, zwłaszcza kongregacje. Najczęściej, bo aż czterokrotnie, pojawiają się dokumenty Kongregacji Nauki Wiary41. Ponadto tekst papieski odwołuje się do dokumentów wydanych przez Kongregacje ds. Duchowieństwa (trzy razy),
ds. Nauczania Katolickiego (raz), ds. Biskupów (raz) oraz przez Komisję
Justitia et Pax (raz). Można znaleźć też odnośniki do Kodeksu Prawa
Kanonicznego (trzy razy), Kodeksu Kanonów Kościołów Wschodnich
(trzy razy) i-Katechizmu Kościoła Katolickiego (dwa razy).
W-Ecclesia in America spotykamy jeszcze kilka innych odsyłaczy.
Na samym początku przytacza ona cytat z-inskrypcji na baptysterium
na Lateranie, dalej podaje listę amerykańskich „owoców świętości”. Trzy
razy też odwołuje się do wybitnych teologów przeszłości: św. Augustyna, św. Tomasza z-Akwinu, a-także św. Piotra Damiana, Hugo z-Cluny
i-Rabana Maura.
Podsumowując to spojrzenie na adhortację Ecclesia in America
przez perspektywę źródeł i-odniesień podawanych w-przypisach wyraźnie można zauważyć, że jest to dokument zredagowany przez Jana Pawła II. Jednak zasadniczo stanowi on prezentację prac i-myśli Synodu
Biskupów dla Ameryki. Głos ojców synodalnych jest często sygnalizowany. W-niektórych miejscach został on wzbogacony odniesieniami do
podstawowych dokumentów kościelnych ostatnich lat. Wydaje się, że
tam, gdzie bardziej do głosu dochodzi Jan Paweł II (nagłówki, wstępy
do nowych zagadnień) dokument ten częściej przyjmuje formę medytacji biblijnej.

240

�Przypisy
1 W-tym rozdziale Papież ma możliwość zaprezentować styl tak bardzo przez niego ulubiony i-ukazywany w-różnych dokumentach – styl biblijnej medytacji.
2 Obejmuje ono numery 1 do 7.
3 W-drugim przypisie.
4 Trwał od 16 listopada do 12 grudnia 1997 r.
5 Który zapowiedział serię synodów kontynentalnych.
6 Na zakończenie Synodu, podobnie jak podczas innych synodów Papieżowi przekazane są Propositiones, które mają stanowić pomoc przy redagowaniu tekstu adhortacji.
W-tym krótkim rozdziale będą one wspominane osiem razy.
7 W-całym rozdziale aż 46 razy.
8 Przypisy 12 i-13.
9 Przypis 14.
10 Por. przypis 15.
11 Przypisy 19 i-22.
12 Konstytucje Gaudium et spes oraz Sacrosanctum Concilium.
13 Reconciliatio et paenitentia.
14 Do swego listu Tertio millennio adveniente oraz do soborowej konstytucji Lumen
gentium.
15 Dekret Orientalium Ecclesiarum.
16 Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich, Synod Biskupów dla Europy z-1991 r.
17 Encyklika Redemptoris Mater.
18 Lumen gentium oraz Gaudium et spes.
19 Znowu Christifideles laici.
20 Wspólnie do dekretu Perfectae caritatis oraz do adhortacji Vita consecrata.
21 Konstytucję Lumen gentium oraz dekret Presbyterorum ordinis.
22 Z-konstytucji Lumen gentium (dwukrotnie), Sacrosanctum Concilium, Apostolicam
actuositatem.
23 Encyklika Redemptor hominis oraz list Dies Domini.

241

�24 Jan Paweł II przypomina takie dokumenty, jak konstytucję Lumen gentium (dwukrotnie) oraz motu proprio Sacrum diaconatus ordinem oraz Ratio fundamentalis
institutionis diaconorum permanentium a-także Directorium pro ministerio et vita
diaconorum permanentium.
25 Obejmujących osiem numerów adhortacji.
26 Ecclesia sub Verbo Dei.
27 Do motu proprio Apostolos suos.
28 Zatytułowany „Międzynarodowy handel bronią. Refleksja etyczna” (1 V-1994).
29 Dwukrotnie.
30 W-sumie w-numerze tym spotykamy cztery odniesienia do Propozycji.
31 Który to synod zalecił stworzenie ogólnokościelnego katechizmu. W-odsyłaczu wspomniany jest również list promujący katechizm i-Generalne Dyrektorium Katechetyczne
wydane przez Kongregację ds. Duchowieństwa.
32 Trzy razy.
33 Wspominając koncepcję „kościoła domowego” z-konstytucji Lumen gentium.
34 Innymi „miejscami” spotkania są liturgia i-ludzie, zwłaszcza ubodzy.
35 Jest to sześć numerów obejmujących dziesięć stron tekstu (wydania watykańskiego).
36 Warto tu przypomnieć, że gdy adhortacja ta została podpisana nie było jeszcze listu
Novo millennio ineunte.
37 Przypis nr 101 – konstytucja Pastor Aeternus.
38 Przypis nr 102 – bulla unijna.
39 Przypis nr 107 – dekret o-sakramentach.
40 Nie ma wzmianki o-Konferencji Katolickich Biskupów Kanady (CCCB).
41 Trzykrotnie list o-Kościele jako komunii i-raz list o-chrześcijańskiej wolności i-wyzwoleniu.

�POSYNODALNA
ADHORTACJA APOSTOLSKA
ECCLESIA IN AMERICA
OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II

DO BISKUPÓW DO KAPŁANÓW
I-DIAKONÓW DO ZAKONNIKÓW
I-ZAKONNIC ORAZ DO WSZYSTKICH WIERNYCH O-SPOTKANIU
Z-ŻYWYM CHRYSTUSEM, DROGĄ
NAWRÓCENIA, JEDNOŚCI I-SOLIDARNOŚCI W-AMERYCE

�Wprowadzenie
1. Kościół w-Ameryce, pełen radości z-powodu otrzymanej wiary
i-dziękując Chrystusowi za niezmierzony dar, celebrował niedawno
piąte stulecie początku głoszenia Ewangelii na swych ziemiach. To wspomnienie pomogło katolikom amerykańskim być bardziej świadomymi
pragnienia Chrystusa, aby spotkać się z-mieszkańcami tak zwanego
Nowego Świata, by włączyć ich do swojego Kościoła i-stać się obecnym
w-ten sposób w-historii tego Kontynentu. Ewangelizacja Ameryki nie
jest jedynie darem Pana, lecz także źródłem nowych zobowiązań. Dzięki działaniu ewangelizatorów wzdłuż i-wszerz Kontynentu narodzili się
z-Kościoła i-z-Ducha niezliczeni synowie1.W-ich sercach, tak w-przeszłości jak w-i-w-teraźniejszości, nadal rozbrzmiewają słowa Apostoła:
„Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Biada
mi, bowiem, gdybym nie głosił Ewangelii” (1Kor 9,16). Ten obowiązek
wynika z-posłania Chrystusa Zmartwychwstałego danego Apostołom
przed Wniebowstąpieniem: „Idźcie na cały świat i-głoście Ewangelię
wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15).
To posłanie skierowane jest do całego Kościoła, a-szczególnie-do
Kościoła w-Ameryce, w-tym momencie jego historii, aby przyjął je
i-odpowiedział z-hojną miłością na fundamentalną misję ewangelizacyjną. Podkreślał to w-Bogocie mój poprzednik Paweł VI, pierwszy
papież, który odwiedził Amerykę: „Należy do nas, jako reprezentantów
Twoich, [Panie Jezu] i-administratorów twych boskich tajemnic (1Kor
4,1; 1 P-4,10), rozpowszechnienie skarbów Twojego Słowa, Twojej łaski
i-Twoich przykładów wśród ludzi”2. Obowiązek ewangelizowania jest
wymogiem miłości dla ucznia Chrystusa: „Miłość Chrystusa przynagla
nas” (2Kor 5,14), stwierdza apostoł Paweł, przypominając to, co Syn
Boży uczynił dla nas przez swoją ofiarę odkupienia: „Jeden umarł za
wszystkich (...), abyście nie żyli dla siebie, tylko dla tego, który umarł
i-zmartwychwstał za was” (2Kor 5, 14-15).
Wspomnienie pewnych dat szczególnie przyzywających miłość
Chrystusa za nas wzbudza w-nas z-wdzięcznością, potrzebę „głoszenia

244

�cudów Bożych”, to znaczy, potrzebę ewangelizowania. W-ten sposób,
wspomnienie niedawnej celebracji 500-lecia dotarcia przesłania ewangelicznego do Ameryki, to znaczy chwili, w-której Chrystus wezwał
Amerykę do wiary, i-zbliżający się Jubileusz, poprzez który Kościół
będzie celebrował 2000 lat Wcielenia Syna Bożego, są uprzywilejowanymi okazjami, w-których w-sposób spontaniczny, wypływa z-serca
z-większą siłą nasza wdzięczność w-stosunku do Pana. Świadomy
ogromu otrzymanych darów, Kościół pielgrzymujący w-Ameryce pragnie uczynić uczestnikami bogactw wiary i-komunii w-Chrystusie całe
społeczeństwo,-każdego mężczyznę i-każdą kobietę, którzy zamieszkują
ziemię amerykańską.

Idea celebracji zgromadzenia synodalnego
2. Dokładnie w-tym samym dniu, w-którym celebrowano 500
lat początku ewangelizacji Ameryki, 12 października 1992, pragnąc
otworzyć nowe horyzonty i-dać odnowiony impuls do ewangelizacji,
w-przemówieniu, którym zainaugurowałem prace IV Konferencji
Generalnej Episkopatu Latynoamerykańskiego w-Santo Domingo,
zaproponowałem spotkanie synodalne „w-celu wzmocnienia współpracy między różnymi Kościołami lokalnymi”, aby razem stawić czoło,
w-kontekście Nowej Ewangelizacji i-jako „wyraz solidarności między
wszystkimi Narodami Ameryki”3. Pozytywne przyjęcie tej propozycji
ze strony Episkopatów Amerykańskich, pozwoliło mi na ogłoszenie
w-liście. „Tertio Millenio Adveniente” zamiaru zwołania zgromadzenia
synodalnego „na temat problematyki nowej ewangelizacji w-dwóch częściach tego samego Kontynentu, tak różniących się między sobą, jeśli
chodzi o-ich pochodzenie i-historię, przede wszystkim w-tym, co się
tyczy kwestii sprawiedliwości i-międzynarodowych relacji ekonomicznych, mając na względzie ogromną nierówność między Północą i-Południem”4. Wówczas rozpoczęły się prace przygotowawcze w-ścisłym
tego słowa znaczeniu, aż doszło do Nadzwyczajnego Zgromadzenia

245

�Synodu Biskupów dla Ameryki, który miał miejsce w-Watykanie od
16 listopada do 12 grudnia 1997 roku.

Temat zgromadzenia
3. W-zgodności z-ideą początkowa i-po wysłuchaniu sugestii Rady
Przed-Synodalnej, będącej wyrazicielem opinii wielu Pasterzy Ludu
Bożego na Kontynencie Amerykańskim, ogłosiłem temat Zgromadzenia Synodu dla Ameryki w-następujących słowach: „Spotkanie z-Jezusem Chrystusem żywym, drogą do nawrócenia, do komunii i-do
solidarności w-Ameryce”. Temat w-ten sposób sformułowany wyraża
jasno centralność osoby Jezusa Chrystusa zmartwychwstałego, obecnego w-życiu Kościoła, który zaprasza do nawrócenia, do komunii i-do
solidarności. Punktem wyjścia tego programu ewangelizacyjnego jest
z-całą pewnością spotkanie z-Panem. Duch Święty, dar Chrystusa w-misterium paschalnym, prowadzi nas w-kierunku osiągnięcia celów duszpasterskich, które Kościół w-Ameryce powinien osiągnąć w-trzecim
milenium chrześcijaństwa.

Celebracja zgromadzenia
jako doświadczenie spotkania
4. Doświadczenie przeżyte w-czasie Zgromadzenia miało, bez wątpienia charakter spotkania z-Panem. Z-przyjemnością wspominam,
w-szczególny sposób, dwie uroczyste koncelebry, którym przewodniczyłem w-Bazylice Św. Piotra na rozpoczęcie i-na zakończenie prac zgromadzenia. Spotkanie z-Panem Zmartwychwstałym, prawdziwie, realnie
i-substancjalnie obecnym w-eucharystii, ukształtowało klimat duchowy, który pozwolił, żeby wszyscy Biskupi obecni na Zgromadzeniu
synodalnym poczuli się nie tylko jako bracia w-Panu, lecz również jako
członkowie Kolegium (Biskupiego), chętni aby iść śladami Dobrego
Pasterza, pod przewodnictwem następcy św. Piotra, służąc Kościołowi,

246

�który pielgrzymuje we wszystkich regionach tego Kontynentu. Radość
wszystkich uczestników Zgromadzenia stała się oczywista, gdy odkryli
w-nim nadzwyczajną okazję do spotkania z-Panem, z-Wikariuszem
Chrystusa, z-tyloma Biskupami, kapłanami, osobami konsekrowanymi
i-świeckimi przybyłymi ze wszystkich stron Kontynentu.
Bez wątpienia, pewne czynniki poprzedzające przyczyniły się w-sposób pośredni, ale skuteczny, by zapewnić klimat braterskiego spotkania
na Zgromadzeniu Synodalnym. Na pierwszym miejscu, powinno się
zaznaczyć wspólne doświadczenia przeżyte poprzednio na Zgromadzeniach Generalnych Episkopatu Latynoamerykańskiego w-Rio de Janeiro (1955), Medellin (1968), Puebla (1979) i-Santo Domingo (1992). Na
nich Pasterze Kościoła w-Ameryce Południowej zastanawiali się razem
jako bracia na temat najbardziej naglących problemów duszpasterskich
w-tym regionie Kontynentu. Do tych Zgromadzeń trzeba dodać okresowe spotkania Biskupów z-obu Ameryk, na których uczestnicy mają
możliwość otwarcia się na horyzont całego Kontynentu, dialogując na
temat wspólnych problemów i-wyzwań, które dotykają Kościół w-krajach Ameryki.

Współpracować
dla jedności na kontynencie
5. W-pierwszej propozycji, jaką uczyniłem w-Santo Domingo na
temat możliwości celebrowania Zgromadzenia Nadzwyczajnego Synodu,
zaznaczyłem, że „Kościół, już u-progu trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa i-w-czasach, w-których zostało złamanych wiele barier i-granic
ideologicznych, czuje jako nieunikniony obowiązek zjednoczyć duchowo jeszcze bardziej wszystkie narody, które tworzą ten wielki Kontynent
i-jednocześnie z-punktu widzenia misji religijnej, która jest im właściwa
pobudzić ducha solidarności między nimi”5. Elementy wspólne dla
wszystkich narodów Ameryki, między którymi wyróżnia się ta sama
tożsamość chrześcijańska jak również autentyczne poszukiwanie umoc-

247

�nienia więzów solidarności i-komunii wśród przeróżnych wyrazów bogatego dziedzictwa kulturowego Kontynentu są decydującym motywem
z-powodu, którego chciałem, aby Zgromadzenie Nadzwyczajne Synodu
Biskupów poświęciło swoje rozważania Ameryce jako rzeczywistości
jedynej w-swoim rodzaju. Opcja, aby używać słowo w-liczbie pojedynczej miała na celu wyrazić nie tylko jedność już istniejącą w-wielu aspektach, lecz również ten ścisły związek, do którego dążą narody tego kontynentu, a-które to dążenie Kościół pragnie wspomagać, wewnątrz swojej
misji skierowanej na komunię wszystkich w-Panu.

W-kontekście Nowej Ewangelizacji
6. W-perspektywie Wielkiego Jubileuszu roku 2000 chciałem, aby
miało miejsce Zgromadzenie Nadzwyczajne Synodu Biskupów dla każdego z-pięciu Kontynentów: w-następstwie Synodów poświęconych
Afryce (1994), Ameryce (1997), Azji (1998) i-bardzo niedawno Oceanii
(1998), w-tym roku 1999 z-pomocą Pańską odbędzie się nowe Zgromadzenie Nadzwyczajne dla Europy. W-ten sposób, w-ciągu roku jubileuszowego, będzie możliwe Zgromadzenie Ogólne Zwyczajne, które
dokona syntezy i-wyciągnie wnioski z-bogatych materiałów, które przeróżne Zgromadzenia kontynentalne wniosły jako swój wkład. To będzie
możliwe ze względu na fakt, że na wszystkich tych Synodach pojawiły
się te same troski i-wspólne źródła zainteresowania. W-tym sensie,
odnosząc się do tej serii Zgromadzeń Synodalnych wskazałem jako
„główny temat ewangelizację, a-w-szczególności nową ewangelizację.
Podwaliny dla tego tematu położyła Adhortacja Apostolska Evangelii
nuntiandi Pawła VI”6. Z-tego powodu, tak w-pierwszym wskazaniu na
temat celebracji Zgromadzenia Zwyczajnego Synodu jaki później w-bezpośrednim ogłoszeniu, gdy już wszystkie Episkopaty Ameryki uczyniły
tę ideę swoją własną, wskazałem, że jej rozważania powinny toczyć się
„w-kontekście nowej ewangelizacji”7, stawiając czoło wyróżniającym
się problemom jej samej8.

248

�Ta troska była oczywista, ponieważ ja sam sformułowałem pierwszy
program nowej ewangelizacji na ziemi amerykańskiej. Istotnie, kiedy
Kościół w-całej Ameryce przygotowywał się, aby wspominać pięćset
lat rozpoczęcia ewangelizacji Kontynentu, zwracając się do Rady Episkopatu Latynoamerykańskiego (CELAM) w-Puerto Principe (Haiti)
stwierdziłem: „Wspomnienie połowy tysiąclecia ewangelizacji będzie
miało swoje pełne znaczenie, jeśli jest zobowiązaniem waszym jako
Biskupów, wraz z-waszymi prezbiterami i-wiernymi; zobowiązaniem nie
do reewangelizacji, lecz do nowej ewangelizacji. Nowej w-swoim zapale,
w-metodach, w-wyrazie”9. Nieco później zaprosiłem cały Kościół, aby
odpowiedział na to wezwanie, chociaż program ewangelizacyjny, rozciągając się na wielką różnorodność, jaką prezentuje cały świat w-dniu
dzisiejszym, powinien się zróżnicować według dwóch sytuacji w-sposób
jasny różnych: na tę w-krajach mocno dotkniętych sekularyzmem i-na tę
„w-innych regionach i-narodach, gdzie chrześcijańskie tradycje pobożności i-religijności ludowej pozostały żywe”10. Chodzi, bez wątpienia,
o-dwie rzeczywistości obecne w-różnym stopniu, w-różnych krajach lub,
być może ściślej, w-różnych konkretnych środowiskach wewnątrz tych
samych krajów Kontynentu amerykańskiego.

W-obecności i-z-pomocą Pana
7. Nakazowi ewangelizowania, który Pan zmartwychwstały zostawił
swojemu Kościołowi, towarzyszy pewność, oparta na obietnicy, że On
nadal żyje i-działa wśród nas: „Oto jestem z-wami po wszystkie dni, aż do
skończenia świata” (Mt 28,20). Ta tajemnicza obecność Chrystusa w-swoim Kościele jest gwarancją sukcesu w-realizacji misji, która mu została
powierzona. W-tym samym czasie ta obecność czyni możliwym nasze spotkanie z-Nim, jako Synem wysłanym przez Ojca, jako Panem Życia, który
nam udziela swego Ducha. Odnowione spotkanie z-Chrystusem uczyni
świadomymi wszystkich członków Kościoła w-Ameryce, którzy są wezwani, aby kontynuować misję Odkupiciela na tych ziemiach.

249

�Spotkanie osobiste z-Panem, jeśli jest autentyczne, pociągnie za sobą
także odnowę kościelną: Kościoły lokalne Kontynentu, jak również
bratnie i-pobliskie Kościoły wzmocnią między sobą więzy współpracy
i-solidarności, aby przedłużyć i-uczynić żywym zbawcze dzieło Chrystusa w-historii Ameryki. W-postawie otwartości na jedność, owoc
prawdziwej komunii z-Panem zmartwychwstałym, Kościoły lokalne,
i-w-nich każdy z-ich członków odkryją poprzez własne doświadczenie
duchowe, że „spotkanie z-Jezusem Chrystusem żywym” jest „drogą do
nawrócenia, komunii i-solidarności”. I-w-miarę tego jak te cele będą
osiągane będzie możliwe coraz większe poświęcenie się nowej ewangelizacji w-Ameryce.

ROZDZIAŁ I
Spotkanie z-Jezusem Chrystusem żywym
„Znaleźliśmy Mesjasza” (J-1,41)
Spotkania z-Panem w-Nowym Testamencie
8. Ewangelie opowiadają o-licznych spotkaniach Jezusa ze współczesnymi mu mężczyznami i-kobietami. Wspólną cechą wszystkich tych
wydarzeń jest siła przemiany, którą posiadają i-manifestują spotkania
z-Jezusem, ponieważ „rozpoczynają autentyczny proces nawrócenia,
komunii i-solidarności”11. Wśród najbardziej znaczących znajduje się
spotkanie z-Samarytanką (J-4, 5-42). Jezus powołuje ją, aby zaspokoić
jej pragnienie, które nie było jedynie materialnym, lecz w-rzeczywistości, „ten, który prosił o-napicie się, pragnął wiary tejże kobiety”12.
Prosząc ją „Daj Mi pić” (J-4,7), i-mówiąc jej o-wodzie żywej, Pan prowokuje pytanie Samarytanki, prawie modlitwę, której rzeczywisty zasięg
przekracza to, co była ona w-stanie zrozumieć w-owym momencie:
„Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła” (J-4,15). Samarytanka, pomimo, że „jeszcze nie rozumiała”13, w-rzeczywistości prosiła już o-wodę

250

�żywą, o-której wspomniał jej rozmówca. Skutkiem objawienia się jej
Jezusa jako Mesjasza (J-4, 26), było to, że Samarytanka, poczuła się przynaglona do głoszenia swoim rodakom tego, że odkryła Mesjasza (J-4,
28-30). Podobnie też, w-przypadku spotkania Jezusa z-Zacheuszem (Łk
19, 1-10) najcenniejszym owocem jest jego nawrócenie: świadomy niesprawiedliwości, której się dopuścił, postanawia on wynagrodzić w-nadmiarze – „poczwórnie” – tym, których oszukał. Ponadto, wyrzeka się on
rzeczy materialnych, a-miłość w-stosunku do potrzebujących nakazuje
mu oddanie ubogim połowy swoich dóbr.
Na specjalną uwagę zasługują spotkania z-Chrystusem Zmartwychwstałym, które znajdujemy w-Nowym Testamencie. Dzięki swojemu
spotkaniu ze Zmartwychwstałym, Maria Magdalena przezwycięża swoje zniechęcenie i-smutek spowodowane śmiercią Mistrza (J-20, 11-18).
W-swoim nowym wymiarze paschalnym, Jezus posyła ją, aby oznajmiła
uczniom, że On zmartwychwstał (J-20,17). Z-tego też powodu została
ona nazwana „apostołką apostołów”14. Ze swojej zaś strony, uczniowie z-Emaus, po spotkaniu i-rozpoznaniu Pana zmartwychwstałego,
wracają do Jerozolimy, aby opowiedzieć apostołom i-wszystkim innym
uczniom o-tym, co się wydarzyło (Łk 24,13-35). Jezus, „zaczynając od
Mojżesza, poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich
Pismach odnosiło się do Niego” (Łk 24, 27). Obaj uczniowie uświadomili sobie później, że ich serca płonęły, podczas gdy Pan przemawiał do
nich w-drodze wyjaśniając im Pisma (Łk 24,32). Nie ulega wątpliwości,
że Łukasz opowiadając to wydarzenie, w-sposób szczególny w-kulminacyjnym momencie, w-którym to obaj uczniowie rozpoznają Jezusa,
czyni bezpośrednią aluzję do opowiadań o-ustanowieniu Eucharystii
to znaczy do sposobu, w-który Jezus zachowywał się w-czasie Ostatniej
Wieczerzy (Łk 24, 30). Ewangelista, aby opowiedzieć o-tym, co uczniowie z-Emaus zrelacjonowali jedenastu, używa wyrażenia, które w-rodzącym się Kościele miało ściśle eucharystyczne znaczenie: „poznali Go
przy łamaniu chleba” (Łk 24, 35).
Wśród spotkań ze zmartwychwstałym Panem, które wywarły decydujący wpływ na historię chrześcijaństwa, wyróżnia się niewątpliwie

251

�jedno, nawrócenie Szawła, przyszłego Pawła i-apostoła pogan, w-drodze do Damaszku. Tam też dokonała się radykalna zmiana w-jego życiu,
z-prześladowcy stał się apostołem (Dz 9, 3-30; 22,6-11; 26,12-18).
Sam Paweł opowiada o-nadzwyczajnym doświadczeniu jako o-objawieniu się Syna Bożego, „aby On był głoszony poganom” (Ga. 1,16).
Zaproszenie ze strony Pana szanuje zawsze wolność tych, którzy
są powołani. Istnieją przypadki, w-których człowiek spotykając się
z-Jezusem nie wyraża zgody na zmianę życia, do której zostaje zaproszony. Były liczne przypadki współczesnych Jezusowi, którzy widzieli
i-słuchali a-pomimo to nie przyjęli Jego słowa. Ewangelia św. Jana
wskazuje na grzech jako na przyczynę, która uniemożliwia istocie ludzkiej, aby otworzyła się na światło Chrystusa: „światło przyszło na świat,
lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło; bo złe były ich
uczynki” (J-3,19). Teksty ewangeliczne mówią o-tym, że przywiązanie
do bogactw jest przeszkodą w-zaakceptowaniu powołania do hojnego
i-pełnego naśladowania Jezusa. Charakterystycznym w-tym względzie
jest przypadek bogatego młodzieńca (Mt 19, 16-22; Mk 10, 17-22; Łk
18, 18-23).
Spotkania osobiste i-wspólnotowe
9. Niektóre spotkania, o-których opowiadają Ewangelie, są zdecydowanie osobiste jak na przykład powołania (Mt 4,19; 9,9; Mk 10,21;
Łk 9,59). W-nich Jezus zwraca się w-sposób osobisty do swoich rozmówców: „Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?” (...)
„Chodźcie, a-zobaczycie” (J1, 38-39). Kiedy indziej zaś spotkania
mają charakter wspólnotowy. Takimi są właśnie spotkania z-Apostołami, mające fundamentalne znaczenie dla ustanowienia Kościoła.
W-rzeczy samej Apostołowie, wybrani przez Jezusa spośród szerokiego grona uczniów (Mk 3,13-19; Łk 6,12-16), są przedmiotem
specjalnej formacji i-bardziej intymnej komunikacji. Do tłumów
Jezus przemawia w-przypowieściach, które wyjaśnia tylko Dwunastu: „Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie
dano” (Mt 13,11). Apostołowie są powołani, aby stać się głosicielami

252

�Dobrej Nowiny i-aby wypełnić specjalna misje budowania Kościoła
przy pomocy łaski sakramentalnej. W-tym celu otrzymują konieczną
władzę: udziela im władzy przebaczania grzechów odwołując się do
pełni władzy na ziemi i-na niebie, którą otrzymał od Ojca (Mt 28,18).
Oni będą pierwszymi, którzy otrzymają Ducha Świętego (Dz 2,1-4),
dar, który stanie się później udziałem wszystkich tych, którzy staną się
członkami Kościoła otrzymując sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego (Dz 2,38).
Spotkanie z-Chrystusem w-czasie Kościoła
10. Kościół jest miejscem gdzie ludzie, spotykając Jezusa, mogą
odkryć miłość Ojca: w-rzeczy samej, ten, kto zobaczył Jezusa zobaczył
również Ojca (J-14,9). Jezus, po swoim wstąpieniu do nieba, działa
poprzez Pocieszyciela (J-16,7), który przemienia wierzących dając im
nowe życie. W-ten sposób stają się oni zdolni do miłowania tą sama
miłością Boga, „która została rozlana w-sercach naszych przez Ducha
Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5). Łaska Boża przygotowuje
poza tym chrześcijan, aby byli sprawcami przemiany świata, ustanawiając w-Nim nową cywilizację, która mój poprzednik Paweł VI nazwał
słusznie „cywilizacją miłości”15.
W-efekcie, „Słowo Boże, przyjmując ludzką naturę we wszystkim
oprócz grzechu (Hbr 4,11), objawia plan Ojca, żeby objawić człowiekowi sposób osiągnięcia pełni swojego własnego powołania (...) W-ten
sposób, Jezus nie tylko jedna człowieka z-Bogiem, lecz jedna go również z-samym sobą, objawiając mu jego własną naturę”16. Tymi słowami Ojcowie synodalni, zgodnie z-duchem Soboru Watykańskiego
II, potwierdzili, że Jezus jest drogą, która trzeba kroczyć, aby dojść do
pełnej realizacji osobistej, która kończy się ostatecznym i-wiecznym
spotkaniem z-Bogiem. „Ja jestem Drogą, Prawdą i-Życiem. Nikt nie
przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie” (J-14,6). Bóg nas
„przeznaczył na to, byśmy się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On
był pierworodnym między wielu braćmi” (Rz 8,29). Jezus Chrystus jest,
zatem ostateczną odpowiedzią na pytanie o-sens życia i-na zasadnicze

253

�pytania, które nurtują również dziś tylu mężczyzn i-kobiet zamieszkujących Kontynent amerykański.
Za pośrednictwem Maryji spotykamy Jezusa
11. Gdy narodził się Jezus, królowie ze Wschodu przybyli do Betlejem
i-„zobaczyli Dziecię z-Matką Jego, Maryją” (Mt 2,11). Na początku życia
publicznego, na weselu w-Kanie, gdy Syn Boży uczynił pierwszy ze znaków, budząc wiarę swoich uczniów (J-2,11), Maryja była tą, która zainterweniowała i-skierowała służących do swego Syna następującymi słowami:
„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J-2,5). Na ten temat napisałem
przy innej okazji: „Matka Chrystusa staje się wobec ludzi rzecznikiem
woli Syna, ukazując te wymagania, jakie winny być spełnione, aby
mogła się objawić zbawcza moc Mesjasza”17. Z-tego powodu, Maryja
jest pewna drogą prowadzącą do spotkania z-Chrystusem. Nabożeństwo
do Matki Bożej, gdy jest autentyczne, zachęca do ułożenia własnego życia
zgodnie z-duchem i-wartościami Ewangelii.
Jakże więc nie wspomnieć o-roli, jaką spełnia Dziewica wobec
Kościoła pielgrzymującego w-Ameryce, drogą prowadzącą na spotkanie z-Panem? W-efekcie, Najświętsza Dziewica, „w-specjalny sposób,
złączona jest z-narodzeniem Kościoła w-historii (...) narodów Ameryki,
które poprzez Maryję spotkały się z-Panem”18.
We wszystkich częściach Kontynentu obecność Matki Bożej była
bardzo intensywna od czasu pierwszej ewangelizacji, dzięki pracy misjonarzy. W-ich głoszeniu, „Ewangelia była głoszona ukazując Dziewicę
Maryję jako tę, która najlepiej ją zrealizowała. Od samego początku
– pod swoim wezwaniem z-Guadalupe – Maryja stanowiła wielki znak
macierzyńskiego i-miłosiernego oblicza, bliskości Ojca i-Syna, do komunii, z-którymi ona nas zaprasza”19.
Ukazanie się Maryi Indianinowi Juanowi Diego na wzgórzu Tepeyac,
w-roku 1531 miało decydujące znaczenie dla ewangelizacji20. Ten wpływ
przekracza granice Meksyku rozciągając się na cały Kontynent. Ameryka,
która historycznie była i-jest mieszanką narodów, uznała „w-obliczu metyskim Dziewicy z-Tepeyac, (...) w-Maryji z-Guadalupe, (...) znamienny

254

�przykład ewangelizacji doskonale zinkulturowanej”21. Dlatego też nie
tylko w-Centrum i-na Południe, lecz także na Północy Kontynentu, Dziewica z-Guadalupe jest czczona jako Królowa Ameryki22.
W-przeciągu historii wzrastała coraz bardziej w-Pasterzach i-wiernych świadomość roli spełnianej przez Dziewicę w-ewangelizacji
Kontynentu. W-modlitwie ułożonej na Zgromadzenie Nadzwyczajne
Synodu Biskupów Ameryki, Matka Najświętsza z-Guadalupe wzywana jest jako „Patronka całej Ameryki i-Gwiazda pierwszej i-nowej
ewangelizacji”. W-tym sensie z-radością przyłączam się do propozycji
Ojców synodalnych, żeby 12 grudnia celebrowano na całym Kontynencie święto Naszej Pani z-Guadalupe, Matki i-Ewangelizatorki
Ameryki23. Żywię w-moim sercu głęboka nadzieję, że ona, której
wstawiennictwu zawdzięczamy umocnienie w-wierze pierwszych
uczniów (J-2,11), będzie prowadziła poprzez swoje macierzyńskie
wstawiennictwo Kościół na tym Kontynencie, wypraszając mu zesłanie Ducha Świętego, jak to miało miejsce w-rodzącym się Kościele
(Dz 1,14), aby nowa ewangelizacja doprowadziła do wspaniałego rozkwitu życia chrześcijańskiego.
Miejsce spotkania z-Chrystusem
12. Licząc na pomoc Maryi, Kościół w-Ameryce pragnie prowadzić
mężczyzn i-kobiety tego Kontynentu na spotkanie z-Chrystusem, będącego punktem wyjścia dla autentycznego nawrócenia i-dla odnowionej
komunii i-solidarności. Spotkanie to przyczyni się skutecznie do utwierdzenia w-wierze wielu katolików, przyczyniając się do tego aby dojrzewała w-nich wiara pełna przekonania, żywa i-działająca.
Aby poszukiwanie Chrystusa obecnego w-Kościele nie stało się
jedynie czymś abstrakcyjnym, trzeba wskazać na konkretne miejsca
i-chwile, w-których wewnątrz Kościoła można Go spotkać. Refleksja
Ojców synodalnych w-tym względzie była bardzo bogata w-sugestie
i-obserwacje.
Na pierwszym miejscu zwrócili oni uwagę na, „Pismo Święte odczytywane w-świetle Tradycji, ojców Kościoła i-Magisterium, pogłębione

255

�poprzez medytacje i-modlitwę”24. Zalecono również polepszenie znajomości Ewangelii, w-których głosi się, słowami zrozumiałymi dla wszystkich, sposób, w-jaki Jezus żył wśród ludzi. Lektura tych świętych tekstów,
gdy jest słuchana z-taka samą uwagą z-jaką tłumy słuchały Jezusa na wzgórzu Błogosławieństw, czy na brzegu Jeziora Tyberiadzkiego, podczas gdy
głosił z-barki, rodzi prawdziwe owoce nawrócenia serca.
Drugim miejscem spotkania z-Jezusem jest święta Liturgia25. Soborowi Watykańskiemu II zawdzięczamy bogate nauczanie wielorakości
sposobów obecności Chrystusa w-Liturgii, której waga powinna stać
się przedmiotem ciągłego nauczania: Chrystus jest obecny w-celebransie, który odnawia na ołtarzu tę samą i-jedyną ofiarą krzyżową; jest
obecny w-sakramentach, poprzez które działa skutecznie. Gdy głosi się
Jego słowo, On sam jest tym, który przemawia. Obecny jest ponadto
we wspólnocie na mocy obietnicy: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zgromadzeni w-imię moje, tam ja jestem pośród nich” (Mt 18,20). Jest obecny
„przede wszystkim pod postaciami eucharystycznymi”26. Mój poprzednik Paweł VI uznał za konieczne wyjaśnienie unikalności obecności
Chrystusa w-Eucharystii, którą „nazywa „rzeczywistą” nie poprzez
wyłączenie, jakoby inne obecności nie były „rzeczywiste”, lecz poprzez
przeciwstawienie, dlatego że jest substancjalna”27. Pod postaciami chleba i-wina „Chrystus obecny jest w-pełni w-swojej „rzeczywistości fizycznej” w-sposób cielesny”28.
Pismo Święte i-Eucharystia, jako miejsca spotkania z-Chrystusem,
są sugerowane w-opowiadaniu objawienia się Zmartwychwstałego
uczniom z-Emaus. Ponadto tekst Ewangelii o-sądzie ostatecznym (Mt
25,31-46), w-którym stwierdza się, że będziemy sądzeni z-miłości do
potrzebujących, w-których w-tajemniczy sposób obecny jest Pan Jezus,
wskazuje, że nie można zapomnieć o-trzecim miejscu spotkania z-Chrystusem, jakim są: „Ludzie, szczególnie ubodzy, z-którymi utożsamia
się Chrystus”29. Jak przypominał Papież Paweł VI, zamykając Sobór
Watykański II, „w-obliczu każdego człowieka, szczególnie tam, gdzie
przeźroczyste są jego łzy i-cierpienie, możemy i-powinniśmy rozpoznać
oblicze Chrystusa (Mt 25,40), Syna Człowieczego”30.

256

�ROZDZIAŁ II
Spotkanie z-Jezusem Chrystusem dziś w-Ameryce
„Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie” (Łk 12,48)
Sytuacja mężczyzn i-kobiet Ameryki i-ich spotkanie z-Panem
13. Ewangelie opowiadają historię spotkań Chrystusa z-ludźmi
w-bardzo różnych sytuacjach. Czasami chodzi o-sytuacje grzechu, który pozwala odkryć potrzebę nawrócenia i-przebaczenia ze strony Pana.
W-innych okolicznościach mamy do czynienia z-pozytywnymi postawami poszukiwania prawdy, autentycznego zaufania Jezusowi, które prowadzą do zaprzyjaźnienia się z-Nim, i-pobudzają pragnienie naśladowania
Go. Nie można zapomnieć o-darach, przy pomocy, których Pan przygotowuje niektórych na spotkanie, mające później nastąpić. W-ten sposób
Bóg, czyniąc Maryję „pełną łaski” (Łk 1, 28) od pierwszego momentu
przygotowywał ją, aby miało miejsce najważniejsze spotkanie boskie
z-naturą ludzką: niewypowiedziane misterium Wcielenia.
Jako że grzechy i-cnoty społeczne nie istnieją w-sposób abstrakcyjny, lecz są wynikiem czynów ludzkich31, trzeba mieć na uwadze, że
Ameryka jest dziś złożoną rzeczywistością, owocem dążeń i-sposobów
postępowania mężczyzn i-kobiet, którzy ją zamieszkują. W-tej rzeczywistej i-konkretnej sytuacji powinni spotkać się z-Jezusem.
Chrześcijańska tożsamość Ameryki
14. Największym darem, jaki otrzymała Ameryka od Pana jest wiara,
która kształtowała jej chrześcijańską tożsamość. Od ponad pięciuset lat
głoszone jest imię Chrystusa na tym Kontynencie. Owocem ewangelizacji, która towarzyszyła ruchom migracyjnym z-Europy, jest amerykańska fizjonomia religijna, przesiąknięta wartościami moralnymi, które
choć nie zawsze były przeżywane w-sposób integralny i-czasami były
poddawane pod dyskusję, można w-pewnym sensie uważać za dziedzic-

257

�two wszystkich mieszkańców Ameryki, nawet tych, którzy z-nimi się
nie utożsamiają. Oczywiście tożsamość chrześcijańska Ameryki nie jest
synonimem tożsamości katolickiej. Obecność innych wyznań chrześcijańskich w-większym lub mniejszym stopniu w-różnych częściach Ameryki, wymaga zaangażowania ekumenicznego, w-celu poszukiwania
jedności wszystkich wierzących w-Chrystusa32.
Owoce świętości
15. Wyrazem i-najlepszymi owocami tożsamości chrześcijańskiej
w-Ameryce są jej święci. W-nich, spotkanie z-Chrystusem żywym „jest
głębokie i-pełne zaangażowania, (...) które przekształca się w-ogień,
który ogarnia wszystko i-pobudza do budowania Królestwa, aby On
i-nowe przymierze były sensem i-duszą (...) życia osobistego i-wspólnotowego”33. Ameryka mogła podziwiać rozkwit owoców świętości od
początku swojej ewangelizacji. Świadczy o-tym przypadek świętej Róży
z-Limy (1586 – 1617), „pierwszego kwiatu świętości w-Nowym Świecie”, ogłoszonej główną patronką Ameryki w-roku 1670 przez Papieża
Klemensa X34. Po niej, grono świętych amerykańskich powiększało się
stale aż do osiągnięcia swojego dzisiejszego rozmiaru35. Beatyfikacje
i-kanonizacje, poprzez które liczni synowie i-córki Kontynentu zostali
wyniesieni na ołtarze, są heroicznymi modelami życia chrześcijańskiego
w-różnorodności stanów życia i-środowisk społecznych. Kościół beatyfikując czy kanonizując ich, widzi w-nich potężnych orędowników złączonych z-Jezusem, najwyższym i-wiecznym Kapłanem, pośrednikiem
między Bogiem a-ludźmi. Błogosławieni i-Święci Ameryki towarzyszą
z-braterską troskliwością mężczyznom i-kobietom swojej ziemi, którzy
wśród radości i-cierpień kroczą na ostateczne spotkanie z-Panem36.
Aby zachęcić coraz bardziej do naśladowania Go i-aby wierni korzystali jak najczęściej i-jak najowocniej z-ich wstawiennictwa, uważam, że
jest trafną propozycja Ojców synodalnych, aby przygotować „kolekcję
krótkich biografii Świętych i-Błogosławionych amerykańskich. Może to
oświecić i-pobudzić w-Ameryce do odpowiedzi na powszechne powołanie do świętości”37.

258

�Wśród swoich Świętych, „historia ewangelizacji Ameryki uznaje
wielu męczenników, mężczyzn i-kobiety, zarówno Biskupów jak i-prezbiterów, zakonników i-świeckich, którzy swoja krwią zrosili (...) narody. Oni, jako rzesza świadków (Hbr 12,1), zachęcają nas abyśmy dzisiaj
bez lęku i-z-zapałem podjęli się nowej ewangelizacji”38. Potrzeba, aby
ich przykłady bezgranicznego oddania się sprawie Ewangelii były nie
tylko strzeżone od zapomnienia, lecz aby stawały się coraz bardziej
znane i-rozpowszechnione wśród wiernych Kontynentu. Pisałem na
ten temat w-Tertio millennio adveniente: „Kościoły lokalne, zbierając
konieczną dokumentację, uczyniły wszystko dla zachowania pamięci
tych, którzy ponieśli męczeństwo”39.
Pobożność ludowa
16. Cechą charakterystyczną Ameryki jest istnienie pobożności
ludowej głęboko zakorzenionej w-wielu narodach. Jest ona obecna na
wszystkich poziomach i-we wszystkich grupach społecznych, nabierając szczególnej wagi jako miejsce spotkania z-Chrystusem dla tych
wszystkich, którzy w-duchu ubóstwa i-z-pokorą serca szukają szczerze
Boga (Mt 11, 25). Przejawy tej pobożności są liczne: „Pielgrzymki do
sanktuariów Chrystusa, Najświętszej Dziewicy i-świętych, modlitwa
za dusze w-czyśćcu, używanie sakramentaliów (wody, oleju, świec…).
Te i-inne przejawy pobożności są okazją, aby wierni spotkali się
z-Chrystusem żywym”40. Ojcowi synodalni podkreślali konieczność
odkrycia w-przejawach pobożności ludowej prawdziwych wartości
duchowych, aby ubogacić je elementami prawdziwej doktryny katolickiej, w-celu, aby ta pobożność prowadziła do szczerego nawrócenia
i-do konkretnego doświadczenia miłości41. Pobożność ludowa, jeśli
jest właściwie ukierunkowana pomaga również umacniać w-wiernych
świadomość przynależności do Kościoła, pobudzając ich gorliwość
i-ofiarowując w-ten sposób cenną odpowiedź na aktualne wyzwania
sekularyzacji42.
Jako że w-Ameryce pobożność ludowa jest wyrazem inkulturacji
wiary katolickiej i-wiele jej przejawów przyjęło tubylcze formy religijne,

259

�potrzeba podkreślić możliwość wyciągnięcia z-nich z-wielką roztropnością cennych wskazówek dla większej inkulturacji ewangelii43. Jest to
szczególnie ważne wśród ludności indiańskiej, aby „nasiona Słowa” obecne w-kulturach osiągnęły swą pełnię w-Chrystusie44. To samo trzeba
stwierdzić w-odniesieniu do amerykanów pochodzenia afrykańskiego.
Kościół „uznaje, że ma obowiązek przybliżenia się do tych amerykanów
wychodząc od ich kultury, uważając za dobre bogactwa duchowe i-ludzkie tej kultury, która wyznacza swój sposób celebrowania kultu, swoje
poczucie radości i-solidarności, swój język i-swoje tradycje”45.
Obecność Katolików wschodnich w-Ameryce
17. Emigracja do Ameryki jest prawie ciągła w-jej historii od początków ewangelizacji, aż do dnia dzisiejszego. Wewnątrz tego złożonego zjawiska trzeba zaznaczyć, że w-ostatnich czasach różne regiony
Ameryki dały schronienie licznym członkom Katolickich Kościołów
Wschodnich, którzy z-różnych powodów opuścili miejsca swojego
pochodzenia. Pierwszy ruch migracyjny pochodził przede wszystkim
z-zachodniej Ukrainy; następnie rozciągnął się na narody Bliskiego
Wschodu. W-ten sposób zaistniała potrzeba duszpasterska stworzenia
hierarchii wschodniej katolickiej dla tych wiernych emigrantów i-dla
ich potomków. Normy wydane przez Sobór Watykański II, które przypomnieli Ojcowie synodalni, uznają, że Kościoły wschodnie „mają prawo i-obowiązek kierowania się swoim prawem partykularnym”, jako że
posiadają misję dawania świadectwa starożytnej tradycji doktrynalnej,
liturgicznej i-monastycznej. Z-drugiej zaś strony, wspomniane Kościoły powinny przestrzegać jego własnego porządku, ponieważ „bardziej
odpowiadają obyczajom miejscowych wiernych i-wydają się być przydatniejsze do zadbania o-dobro dusz”46. Jeśli powszechna Wspólnota kościelna potrzebuje synergii między Kościołami partykularnymi
Wschodu i-Zachodu, aby móc oddychać obu płucami w-nadziei osiągnięcia tego, czyni to poprzez doskonałą komunię między Kościołem
katolickim i-Kościołami wschodnimi odłączonymi47, trzeba cieszyć się
niedawną implantacją Kościołów wschodnich razem z-łacińskimi, usta-

260

�nowionymi tam od początku, ponieważ w-ten sposób może objawiać
w-pełniejszy sposób powszechność Kościoła Pańskiego48.
Kościół na polu edukacji i-akcja socjalna
18. Wśród czynników, które sprzyjają wpływowi Kościoła na formację chrześcijańską amerykanów, na uwagę zasługuje jego znacząca
obecność na polu edukacji i-w-szczególny sposób w-środowisku uniwersyteckim. Liczne uniwersytety katolickie rozsiane po kontynencie
są charakterystycznym znakiem życia kościelnego w-Ameryce. W-ten
sam sposób w-nauczaniu początkowym i-średnim wysoka liczba szkół
katolickich ofiarowuje możliwość akcji ewangelizacyjnej o-szerokim
zasięgu, jeśli towarzyszy im zdecydowana wola udzielania edukacji rzeczywiście chrześcijańskiej49.
Innym ważnym polem gdzie obecny jest Kościół jest asystencja charytatywna i-socjalna. Liczne inicjatywy troski o-osoby starsze, chore
i-potrzebujące pomocy w-schroniskach, szpitalach, przychodniach
lekarskich, darmowych stołówkach i-innych centrach socjalnych świadczą w-sposób namacalny o-miłości preferencyjnej na rzecz ubogich,
którą Kościół w-Ameryce prowadzi motywowany miłością do swego
Pana i-świadomy tego, że Jezus utożsamiał się z-nimi (Mt. 25,13-46)50.
W-tym dziele, które nie zna granic, Kościół potrafił stworzyć świadomość konkretnej solidarności między różnymi wspólnotami Kontynentu i-świata całego, manifestując w-ten sposób braterstwo, które powinno charakteryzować chrześcijan wszędzie i-o-każdej porze.
Służba ubogim, aby była ewangeliczną i-ewangelizacyjną, powinna
być wiernym odbiciem postawy Jezusa, który przyszedł, „aby głosić
Dobrą Nowinę ubogim” (Łk 4,18). Realizowana w-tym duchu staje się
przejawem nieskończonej miłości Boga do wszystkich ludzi i-w-jasny
sposób głosi nadzieję zbawienia, którą Chrystus przyniósł na świat
i-promieniuje w-szczególny sposób, gdy jest komunikowana opuszczonym i-odrzuconym przez społeczeństwo.
To stałe poświęcenie się ubogim i-wyrzutkom społeczeństwa znajduje swe odzwierciedlenie w-nauce społecznej Kościoła, który niestru-

261

�dzenie zaprasza wspólnotę chrześcijańską do zaangażowania się w-przezwyciężeniu wszelkich form eksploatacji i-ucisku. W-efekcie, chodzi nie
tylko o-zaspokojenie największych i-najpilniejszych potrzeb poprzez
indywidualne i-sporadyczne akcje, lecz o-wskazanie korzeni zła, proponując działania, które nadałyby strukturom socjalnym, politycznym
i-ekonomicznym bardziej sprawiedliwą i-solidarną formę.
Poprawa w-odniesieniu do praw człowieka
19. W-dziedzinie życia cywilnego, lecz posiadającego bezpośrednie
implikacje moralne, trzeba zwrócić uwagę wśród pozytywnych aspektów
teraźniejszości Ameryki na rosnącą implantację na całym Kontynencie
demokratycznych systemów politycznych i-postępującą redukcję rządów
dyktatorskich. Kościół aprobuje tę ewolucję o-tyle o-ile przyczynia się
ona do wzrostu szacunku dla praw każdego człowieka, włączając w-to
procesowanych i-przestępców w-stosunku, do których nie jest uzasadnione uciekanie się do metod pozbawiania wolności i-przesłuchiwania
– myślę konkretnie o-torturach – uwłaczających godności ludzkiej.
W-efekcie, „Autentyczna demokracja możliwa jest tylko w-Państwie
prawnym i-w-oparciu o-poprawną koncepcję osoby ludzkiej”51.
Z-drugiej zaś strony, istnienie Państwa Prawa wymaga od obywateli i-w-jeszcze większym stopniu od klasy rządzącej przekonania,
że żadna wolność nie może być odłączona od prawdy52. W-efekcie,
„poważne problemy, które zagrażają godności ludzkiej, rodziny,
małżeństwa, edukacji, ekonomii i-warunkom pracy, jakości życia
i-samemu życiu, odwołują się do kwestii Prawa”53. Ojcowie synodalni słusznie podkreślali, że „fundamentalne prawa osoby wpisane są
w-samą naturę, są chciane przez Boga i-z-tego powodu wymagają
ich przestrzegania i-powszechnej akceptacji. Żaden autorytet ludzki nie może ich łamać apelując do większości czy też do uzgodnień
politycznych pod pretekstem, tego, że w-ten sposób przestrzega się
pluralizmu i-demokracji. Dlatego też Kościół powinien zaangażować
się w-formowanie i-towarzyszenie świeckim, którzy obecni w-organach ustawodawczych, w-rządzie i-w-wymiarze sprawiedliwości,

262

�aby prawa były zawsze wyrazem zasad i-wartości moralnych, które
pozostają w-zgodzie ze zdrową antropologią i-które będą miały na
uwadze dobro wspólne”54.
Zjawisko globalizacji
20. Cechą charakterystyczną współczesnego świata jest tendencja
do globalizacji, zjawisko, które nie będąc wyłącznie amerykańskim,
jest dostrzegane i-posiada ogromny oddźwięk w-Ameryce. Chodzi
o-proces, który narzuca się ze względu na większą komunikację
pomiędzy różnymi częściami świata, wprowadzając w-praktykę przezwyciężenie odległości, z-ewidentnymi efektami w-bardzo różnych
dziedzinach.
Z-etycznego punktu widzenia, może być ona oceniona pozytywnie
lub negatywnie. W-rzeczywistości istnieje globalizacja ekonomiczna,
która przynosi pewne konsekwencje pozytywne, takie jak zjawisko
wydajności i-wzrost produkcji, a-które wraz z-rozwojem stosunków
między różnymi krajami, jeśli chodzi o-ekonomię może umacniać proces jedności między narodami i-służyć lepiej rodzinie ludzkiej. Jednakże, jeśli globalizacja kieruje się jedynie prawami rynku stosowanymi dla
korzyści możnych, prowadzi do negatywnych konsekwencji. Takimi są
na przykład przypisywanie ekonomii wartości absolutnej, bezrobocie,
zmniejszenie i-pogorszenie pewnych świadczeń społecznych, destrukcja środowiska i-przyrody, zwiększenie różnic między bogatymi i-ubogimi, oraz-niesprawiedliwa konkurencja, która stawia państwa ubogie
w-coraz bardziej zaznaczającej się niekorzystnej sytuacji55. Kościół,
choć uznaje pozytywne wartości, które wnosi globalizacja, z-troską spogląda na aspekty negatywne wynikające z-niej.
I-cóż dopiero powiedzieć, o-globalizacji kultury spowodowanej siłą
środków społecznego przekazu? One to narzucają nowe skale wartości
we wszystkich częściach świata, często w-sposób arbitralny i-w-rzeczy
samej materialistyczny, wobec których jest bardzo trudno podtrzymać
żywe przywiązanie do wartości ewangelicznych.

263

�Wzrastająca urbanizacja
21. Zjawisko urbanizacji stale wzrasta, również w-Ameryce. Od
jakiegoś już czasu Kontynent przeżywa stały exodus ze wsi do miasta.
Chodzi o-złożone zjawisko, opisane już przez mojego poprzednika
Pawła VI56. Przyczyny tego zjawiska są różnorakie, lecz wśród nich na
pierwszy plan wysuwa się ubóstwo w-środowiskach wiejskich, gdzie
często brakuje świadczeń, komunikacji, struktur edukacyjnych i-sanitarnych. Miasto ponadto wraz ze swymi przeróżnymi charakterystykami
rozrywki i-dobrobytu jak je przedstawiają na ogół środki społecznego
przekazu, staje się szczególnie atrakcyjne dla prostych ludzi ze wsi.
Ciągły brak planowania w-tym procesie jest przyczyną wielkiego
zła. Jak to zaznaczyli Ojcowie synodalni, „w-pewnych przypadkach,
niektóre części miast są jak wyspy, w-których wzmaga się przemoc,
przestępczość młodocianych i-atmosfera desperacji”57. Zjawisko urbanizacji przedstawia tym samym wielkie wyzwanie dla działalności
duszpasterskiej Kościoła, który powinien stawić czoło wykorzenieniu
kulturowemu, utracie zwyczajów rodzinnych i-odchodzeniu od własnych tradycji religijnych, które w-wielu wypadkach prowadzi do utraty wiary pozbawionej tych sposobów jej wyrazu, które pomagały w-jej
podtrzymywaniu.
Ewangelizowanie kultury miejskiej jest więc naglącym wyzwaniem
dla Kościoła, który tak jak potrafił w-ciągu wieków ewangelizować kulturę wiejską, dziś jest wezwany, aby prowadzić ewangelizację miejską
metodyczną i-organiczną poprzez katechezę, liturgię i-własne struktury
duszpasterskie58.
Ciężar długu zagranicznego
22. Ojcowie synodalni wyrazili swoją troskę o-dług zagraniczny,
który dotyka wiele państw amerykańskich, wyrażając tym samym
solidarność z-nimi. Oni to zwracają nie bez przyczyny uwagę opinii
publicznej na złożoność tematu, uznając, „że dług zagraniczny jest niejednokrotnie owocem korupcji i-złej administracji”59. W-duchu reflek-

264

�sji synodalnej to uznanie nie ma na celu zrzucenie odpowiedzialności za
tak wielce złożone w-swojej genezie i-rozwiązaniach zjawisko na tylko
jedną stronę60.
W-efekcie, wśród wielorakich przyczyn, które doprowadziły do przytłaczającego długu zagranicznego należy zaznaczyć wysokie odsetki, owoc
spekulacyjnej polityki finansowej, lecz również nieodpowiedzialność niektórych rządzących, którzy zaciągając dług nie brali przede wszystkim
pod uwagę rzeczywistych możliwości spłaty, co gorsze olbrzymie sumy
uzyskane z-pożyczek międzynarodowych zostawały niejednokrotnie przeznaczane na wzbogacenie się konkretnych osób, a-nie na podtrzymanie
przemian koniecznych dla rozwoju kraju. Z-drugiej zaś strony, byłoby
czymś niesprawiedliwym, gdyby skutki tych nieodpowiedzialnych decyzji
obciążały tych, którzy ich nie podejmowali. Powaga sytuacji jest jeszcze bardziej zrozumiała, jeśli się ma na uwadze, „że spłata samych odsetek jest ciężarem dla ekonomii państw ubogich, który pozbawia władze możliwości
dysponowania funduszami na rozwój społeczny, edukację, służbę zdrowia
i-instytucje, które mogłyby stworzyć miejsca pracy”61.
Korupcja
23. Korupcja będąca niejednokrotnie jedną z-przyczyn przytłaczającego długu zagranicznego, jest poważnym problemem, nad którym trzeba się poważnie zastanowić. Korupcja „nie znająca granic ma wpływ na
osoby, na publiczne i-prywatne struktury władzy i-na klasy rządzące”.
Chodzi o-sytuację, która „sprzyja bezkarności i-bezprawnemu bogaceniu się, brakowi zaufania w-stosunku do instytucji politycznych, przede
wszystkim w-wymierzaniu sprawiedliwości i-w-inwestycjach publicznych, nie zawsze przejrzystych, równych i-skutecznych w-stosunku do
wszystkich”62.
W-tym celu pragnę przypomnieć to, co napisałem w-Orędziu na
Światowy Dzień modlitw o-Pokój w-roku 1998, że szkodliwa korupcja
powinna być denuncjowana i-zwalczana z-odwagą przez tych, którzy
ubiegają się o-władzę i-przy „hojnej współpracy wszystkich obywateli,
kierujących się głosem swojego sumienia”63. Adekwatne organizmy

265

�kontroli i-przejrzystość transakcji ekonomicznych i-finansowych w-wielu wypadkach pomagają zapobiec rozprzestrzenianiu się korupcji,
której konsekwencje ponoszą przed wszystkim najbardziej ubodzy
i-opuszczeni. Gdy wymiar sprawiedliwości jest skorumpowany ubodzy
są pierwszymi, którzy cierpią na skutek opieszałości, niewydajności
i-niewystarczalności struktur.
Handel i-spożycie narkotyków
24. Handel i-spożycie narkotyków są poważnym zagrożeniem dla
struktur społecznych państwa w-Ameryce. „Przyczynia się to do narastania przestępczości i-przemocy, do destrukcji życia rodzinnego, wyniszczenia fizycznego i-emocjonalnego wielu osób i-wspólnot, przed wszystkim
wśród młodzieży. Wyniszcza etyczny wymiar pracy i-przyczynia się do
wzrostu liczby osób w-więzieniach, jednym słowem przyczynia się do
degradacji osoby ludzkiej będącej obrazem Boga”64. Ten zgubny handel
prowadzi ponadto „do destrukcji rządów, zagrażając bezpieczeństwu i-stabilności państw”65. Znajdujemy się wobec jednego z-najbardziej naglących wyzwań, z-którym się zmaga wiele krajów świata. W-rzeczy samej,
jest to wezwanie, które wystawia na próbę wielką część osiągnięć zdobytych w-ciągu ostatnich lat, jeśli chodzi o-rozwój ludzkości. Dla niektórych
państw Ameryki produkcja, przemyt i-spożycie narkotyków są czynnikami, które podważają ich prestiż międzynarodowy, ponieważ zmniejszają
ich wiarygodność i-utrudniają konieczną współpracę z-innymi krajami,
niezbędną w-dniu dzisiejszym dla rozwoju każdego narodu.
Troska o-ekologię
25. „I-widział Bóg, że były dobre” (Rdz. 1,25). Te słowa, które znajdujemy w-pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju ukazują sens dzieła zrealizowanego przez Niego. Stworzyciel powierza człowiekowi, uwieńczenie
tego dzieła, troskę o-ziemię (Rdz. 2,15). Stąd wynikają bardzo konkretne obowiązki każdego człowieka odnośnie ekologii. Wypełnienie ich
zakłada otwarcie się na wymiar duchowy i-etyczny, które przezwyciężyłoby postawy i-„style życia kierujące się egoizmem, który prowadzi do

266

�wyniszczenia środowiska naturalnego”66.
Nawet w-tak aktualnej dziś dziedzinie konieczna jest interwencja
wierzących. Potrzebna jest współpraca wszystkich ludzi dobrej woli z-organami ustawodawczymi i-rządowymi, aby możliwa była skuteczna ochrona środowiska naturalnego, pojmowanego jako dar Boży. Ileż nadużyć
i-szkód ma miejsce w-wielu regionach Ameryki! Wystarczy pomyśleć
o-niekontrolowanej emisji szkodliwych gazów, czy też o-dramatycznym
zjawisku pożarów lasów spowodowanych często intencjonalnie przez
ludzi kierujących się egoistycznymi interesami. Powyższe dewastacje
mogą prowadzić do prawdziwego spustoszenia licznych regionów Ameryki, będącego bezpośrednią przyczyną nieuniknionej nędzy i-głodu.
Problem ten staje się szczególnie widoczny w-dżunglach Amazonii, rozległym obszarze, obejmującym obszary wielu krajów: od Brazylii po Gujanę, Surinam, Wenezuelę, Kolumbię, Ekwador, Peru i-Boliwię67. Jest to
jeden z-najcenniejszych obszarów naturalnych na świecie ze względu na
swoje urozmaicenie biologiczne, będący zarazem kluczowym miejscem
dla utrzymania równowagi ekologicznej na całej planecie.

ROZDZIAŁ III
Droga nawrócenia
„Nawróćcie się i-wierzcie”
Naglące wezwanie do nawrócenia
26. „Czas się wypełnił i-bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie
się i-wierzcie w-Ewangelię!”.(Mk 1,15). Powyższe słowa Jezusa, którymi rozpoczął swoje nauczanie w-Galilei, powinny stale rozbrzmiewać
w-uszach Biskupów, prezbiterów, diakonów, osób konsekrowanych
i-wiernych świeckich całej Ameryki. Zarówno niedawna celebracja
V-Stulecia początku ewangelizacji Ameryki, jak wspomnienie 2000 lat
od Narodzenia Jezusa, Wielki Jubileusz, do którego celebracji się przy-

267

�gotowujemy, są wezwaniem do pogłębienia naszego powołania chrześcijańskiego.
Wielkość wydarzenia Wcielenia i-wdzięczność za dar pierwszego
głoszenia Ewangelii w-Ameryce zapraszają, aby odpowiedzieć Chrystusowi bez ociągania się poprzez nawrócenie osobiste bardziej zdecydowane i-jednocześnie zachęcają do coraz hojniejszej wierności ewangelicznej. Wezwanie Chrystusa do nawrócenia rozbrzmiewa również
w-nauczaniu Apostoła: „teraz nadeszła dla was godzina powstania
ze snu. Teraz, bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdyśmy
uwierzyli”(Rz 13,11). Spotkanie z-Jezusem żywym przynagla nas do
nawrócenia.
Aby mówić o-nawróceniu, Nowy Testament używa słowa metanoia, które oznacza zmianę mentalności. Nie chodzi tylko o-inny sposób
myślenia na poziomie intelektualnym, lecz o-rewizję własnego sposobu
postępowania w-świetle kryteriów ewangelicznych. W-odniesieniu do
tego Święty Paweł mówi, że „wiara działa przez miłość” (Ga 5,6). Dlatego też, autentyczne nawrócenie powinno być przygotowane i-pielęgnowane poprzez lekturę Pisma Świętego i-uczestnictwo w-sakramentach
Pojednania i-Eucharystii. Nawrócenie prowadzi do komunii braterskiej,
ponieważ pomaga zrozumieć, że Chrystus jest głową Kościoła, Swego
Ciała mistycznego; pobudza do solidarności, gdyż uświadamia nam,
że to, co czynimy innym, szczególnie najbardziej potrzebującym czynimy to Chrystusowi. Nawrócenie sprzyja zatem nowemu życiu, w-którym nie istniałby rozdział między wiarą i-czynami w-odpowiedzi na
powszechne wezwanie do świętości. Przezwyciężenie rozdziału między
wiarą a-życiem jest niezbędne, aby można było mówić poważnie o-nawróceniu. W-rzeczywistości, gdy istnieje ten podział, chrześcijaństwo
jest tylko chrześcijaństwem z-imienia. Aby być prawdziwym uczniem
Pana, wierzący powinien być świadkiem własnej wiary, gdyż „świadek
nie daje świadectwa jedynie słowami, lecz także swoim życiem”68.
Powinniśmy mieć w-pamięci słowa Jezusa: „Nie każdy, kto mówi Mi:
«Panie, Panie!», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, który spełnia wolę mojego Ojca, który jest w-niebie” (Mt 7,21). Otwarcie się na

268

�wolę Ojca zakłada całkowita dyspozycyjność, która nie wyklucza nawet
oddania własnego życia: „Najdoskonalszym świadectwem jest męczeństwo”69.
Społeczny wymiar nawrócenia
27. Nawrócenie nie jest kompletne, jeśli brakuje świadomości wymagań życia chrześcijańskiego i-nie czyni się wysiłku, aby wprowadzić
je w-praktykę. Odnośnie tego Ojcowie synodalni zauważyli, że na
nieszczęście, „istnieją wielkie braki w-porządku osobistym i-wspólnotowym w-odniesieniu do głębszego nawrócenia i-w-odniesieniu do relacji
między środowiskami, instytucjami i-grupami w-Kościele”70. „Kto nie
miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie
widzi” (1 J-4,20).
Miłość braterska zakłada troskę o-potrzeby bliźniego. „Jeśliby ktoś
posiadał majętność tego świata i-widział, że brat jego cierpi niedostatek, a-zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w-nim miłość
Boga?”(1 J-3,17). Dlatego nawrócić się na Ewangelię dla ludu chrześcijańskiego, który żyje w-Ameryce, oznacza zrewidować: „wszystkie
środowiska i-wymiary życia, szczególnie te, które należą do porządku
społecznego i-ukierunkowane są na dobro wspólne”71. W-szczególny
sposób należało by „zwrócić uwagę na rosnącą świadomość społeczną o-godności każdej osoby, i-dlatego należy ożywić we wspólnocie
troskę, co do obowiązku uczestniczenia w-działalności politycznej
według Ewangelii”72. Jednakże trzeba będzie pamiętać, że działalność
w-środowisku politycznym jest częścią powołania i-działania świeckich73.
W-tym względzie jednakże, ogromne znaczenie, przede wszystkim
w-społeczeństwie pluralistycznym powinno mieć jasne rozróżnienie
relacji między wspólnotą polityczną a-Kościołem, i-jasne rozróżnienie między indywidualnym czy zrzeszonym działaniem, które wierni realizują z-tytułu osobistego, jako obywatele, zgodnie ze swoim
sumieniem chrześcijańskim, i-działaniami, które realizują w-imię
Kościoła w-jedności z-Pasterzami. „Kościół, który z-racji swego zada-

269

�nia i-kompetencji w-żaden sposób nie utożsamia się ze wspólnotą
polityczną ani nie wiąże się z-żadnym systemem politycznym, jest
zarazem znakiem i-zabezpieczeniem transcendentnego charakteru
osoby ludzkiej”74.
Nawrócenie ciągłe
28. Nawrócenie na tej ziemi nie jest nigdy celem całkowicie osiągniętym: na drodze, na którą uczeń jest powołany, aby ją przebyć naśladując
Jezusa Chrystusa, nawrócenie jest zobowiązaniem, które obejmuje całe
życie. Z-drugiej zaś strony, podczas gdy znajdujemy się na świecie, nasz
zamiar nawrócenia jest nieustannie zagrożony poprzez pokusy. Począwszy od momentu, w-którym „nikt nie może dwom panom służyć” (Mt
6,24), zmiana mentalności polega na wysiłku asymilowania wartości
ewangelicznych, które kontrastują z-tendencjami dominującymi w-świecie. Potrzeba zatem, odnawiać nieustannie „spotkanie z-Jezusem Chrystusem żywym”, drogą, która jak zaznaczyli Ojcowie Synodalni, „prowadzi nas do ciągłego nawrócenia”75.
Powszechne wezwanie do nawrócenia nabywa szczególnego odcienia w-odniesieniu do Kościoła w-Ameryce, zobowiązanej także do
odnowy własnej wiary. Ojcowie Synodalni sformułowali w-następujący
sposób to konkretne i-wymagające zadanie.: „To nawrócenie wymaga
szczególnie od nas Biskupów autentycznego utożsamienia się z-osobistym stylem Jezusa Chrystusa, który wiedzie nas do prostoty, ubóstwa, bliskości, braku korzyści, aby tak jak On bez pokładania nadziei
w-środkach ludzkich, czerpali siły z-Ducha i-ze Słowa całą skuteczność
ewangelii, pozostając otwartymi na tych, którzy są najbardziej oddaleni
i-wykluczeni”76. Dla Pasterzy według serca Bożego (Jr 3,15), jest rzeczą
niezbędną przyjąć sposób życia, który nas upodobni do Tego, który
powiedział o-sobie samym: „Ja jestem Dobrym Pasterzem” (J-10,11),
i-o-czym przypomina święty Paweł pisząc: „Bądźcie naśladowcami
moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa” (1 Kor 11,1).
Prowadzeni przez Ducha Świętego Do nowego stylu życia

270

�29. Propozycja nowego stylu życia nie odnosi się jedynie do Pasterzy, lecz skierowana jest do wszystkich chrześcijan, którzy żyją w-Ameryce. Wszystkich ich prosi się, aby pogłębili i-przyjęli autentyczną
duchowość chrześcijańską. „W-rzeczy samej duchowość jest stylem
lub formą życia według wymagań chrześcijańskich, i-jest „życiem
w-Chrystusie” i-„w-Duchu”, które się akceptuje poprzez wiarę, wyraża
się poprzez miłość i-w-nadziei wiedzie do życia wewnątrz wspólnoty
Kościoła”77 W-tym sensie, poprzez duchowość, która jest celem, do
którgo prowadzi nawrócenie, pojmuje się nie jako „część życia, lecz
jako całe życie kierowane poprzez Ducha Świętego”78. Spośród elementów duchowości, które każdy chrześcijanin powinien uczynić swoimi,
na pierwszy plan wysuwa się modlitwa. Ona to „poprowadzi powoli
do nabycia spojrzenia kontemplacyjnego na rzeczywistość, i-pozwoli
rozpoznać Boga zawsze i-we wszystkich rzeczach; kontemplując go we
wszystkich osobach; szukając Jego woli w-wydarzeniach”79.
Modlitwa osobista jak i-liturgiczna jest obowiązkiem każdego chrześcijanina. „Jezus Chrystus w-Ewangelii Ojca ostrzega nas, że bez Niego
nic nie możemy uczynić (J-15,5). On sam w-decydujących momentach
życia, zanim zaczynał działać oddalał się do miejsc odosobnionych, aby
oddawać się modlitwie i-kontemplacji, i-prosił Apostołów, aby czynili
to samo”80. Swoim uczniom bez wyjątku, Pan przypomina: „Ty zaś,
gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i-módl
się do Ojca twego, który jest w-ukryciu. A-Ojciec twój, który widzi
w-ukryciu, odda tobie” (Mt 6,6). To intensywne życie modlitwy powinno dostosować się do możliwości i-warunków każdego chrześcijanina,
w-ten sposób, aby w-przeróżnych sytuacjach życiowych mógł zawsze
wrócić do „źródła swego spotkania z-Jezusem Chrystusem, aby pić z-Jedynego Ducha (1 Kor 12,13)”81. W-tym sensie wymiar kontemplacyjny
nie jest przywilejem tylko niektórych w-Kościele; wręcz przeciwnie,
w-parafiach, we wspólnotach i-ruchach powinno się promować duchowość otwartą i-ukierunkowaną na kontemplację podstawowych prawd
wiary: tajemnicy Trójcy, Wcielenia Słowa, Odkupienia ludzi, i-innych
wielkich zbawczych dzieł Bożych82.

271

�Mężczyźni i-kobiety oddani wyłącznie kontemplacji posiadają
podstawową misję w-Kościele, który znajduję się w-Ameryce. Oni
są, według wyrażenia Soboru Watykańskiego II, „sławą Kościoła
i-źródłem łask niebieskich”83. Dlatego klasztory rozproszone wzdłuż
i-wszerz Kontynentu, powinny być „przedmiotem szczególnej miłości ze strony Pasterzy, którzy powinni być całkowicie przekonani,
że dusze oddane życiu kontemplacyjnemu uzyskują obfite łaski za
pośrednictwem modlitwy, pokuty i-kontemplacji, którym poświęcają
swoje życie. Osoby kontemplacyjne powinny być świadome, że stanowią integralną część misji Kościoła w-obecnym czasie i-że poprzez
świadectwo własnego życia współpracują na rzecz dobra wspólnego
wiernych pomagając w-ten sposób innym, aby oni poszukiwali oblicza Boga w-codziennym życiu”84.
Duchowość chrześcijańska posila się przede wszystkim gorliwym
życiem sakramentalnym, gdyż Sakramenty są niewyczerpanym źródłem łaski Bożej, potrzebnej, aby podtrzymać wierzącego w-ziemskim pielgrzymowaniu. Życie to powinno być zintegrowane z-wartościami pobożności ludowej, które jednocześnie zostaną ubogacone
poprzez praktykę sakramentalną i-uwolnią się od niebezpieczeństwa
degeneracji poprzez zwykłą rutynę. Z-drugiej zaś strony duchowość
nie przeciwstawia się społecznemu wymiarowi zaangażowania chrześcijańskiego. Wręcz przeciwnie wierzący poprzez drogę modlitwy,
staje się świadomy wymagań ewangelicznych i-swoich obowiązków
w-stosunku do braci, osiągając tym samym siłę łaski niezbędną, aby
wytrwać w-dobru. Aby dojrzewać duchowo chrześcijanin powinien
poszukiwać rady kapłanów i-innych osób doświadczonych w-tej dziedzinie poprzez kierownictwo duchowe, praktykę tradycyjnie obecną
w-Kościele. Ojcowie Synodalni uważali za konieczne zalecić kapłanom służbę o-tak wielkiej wadze85.
Powszechne powołanie do świętości
30. „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!’ ( Kpł
19,2). Zgromadzenie Nadzwyczajne Synodu Biskupów Ameryki chciało

272

�przypomnieć ze szczególna siła wszystkim chrześcijanom wagę nauczania o-powszechnym powołaniu do świętości w-Kościele86. Chodzi
o-jeden z-punktów centralnych Konstytucji dogmatycznej o-Kościele
Soboru Watykańskiego II87.
Świętość jest metą drogi nawrócenia, zatem świętość „nie jest celem
samym w-sobie, procesem prowadzącym ku Bogu, który jest święty. Być
świętymi oznacza imitować Boga i-chwalić Jego imię w-dziełach, które
realizujemy w-naszym życiu (Mt 5, 16)88.
W-drodze do świętości Jezus Chrystus jest punktem odniesienia
i-wzorem do naśladowania: On jest „Świętym Boga i-został uznany za
takiego (Mk 1,24). On sam naucza nas, że sercem świętości jest miłość,
która prowadzi nawet do oddania życia za innych (J-15,13).
Dlatego, imitować świętość Boga, tak jak się ona objawiła w-Jezusie
Chrystusie, Jego Synu, nie jest czymś innym jak przedłużeniem Jego
miłości w-historii, szczególnie w-odniesieniu do ubogich, chorych
i-opuszczonych (Łk 10, 25nn)89.
Jezus jedyną drogą świętości
31. „Ja jestem Drogą, Prawdą i-Życiem” (J-14,6). Tymi słowami Jezus
przedstawia się jako jedyna droga, która prowadzi do świętości. Jednakże konkretne poznanie tej drogi uzyskuje się głównie poprzez Słowo
Boże, które Kościół głosi swoim przepowiadaniem. Dlatego, Kościół
w-Ameryce „powinien dać pierwszeństwo dla rozważania modlitewnego Pisma Świętego, realizowanego przez wszystkich wiernych”90. Ta
lektura Biblii, której towarzyszy modlitwa znana jest w-tradycji Kościoła jako Lectio Divina, której praktykę powinno się promować wśród
wszystkich chrześcijan. Dla kapłanów, powinna ona stanowić zasadniczy element w-przygotowaniu homilii, szczególnie niedzielnych91.
Pokuta i-pojednanie
32. Nawrócenie, do którego jest wezwana każda osoba ludzka prowadzi do akceptacji i-uczynienia własną nowej mentalności zaproponowanej przez Ewangelię. To zakłada pozostawienie starego sposobu myśle-

273

�nia i-światowego sposobu działania, które to niejednokrotnie mają silny
wpływ na egzystencję. Jak nam przypomina Pismo Święte, potrzeba
żeby umarł stary człowiek i-narodził się nowy, to znaczy, żeby cała istota ludzka odnawiała się „ku głębszemu poznaniu /Boga/, według obrazu
Tego, który go stworzył” (Kol 3,10).
Na tej drodze do nawrócenia i-poszukiwania świętości „trzeba dać
należne miejsce środkom ascetycznym, które zawsze istniały w-praktyce Kościoła i-które osiągają swój szczyt w-sakramencie przebaczenia,
przyjmowanym i-sprawowany z-należytymi dyspozycjami”92. Tylko
ten, kto się jedna z-Bogiem jest głównym bohaterem autentycznego
pojednania z-Bogiem i-między ludźmi.
Aktualny kryzys sakramentu Pokuty, od którego nie jest wolny także
Kościół w-Ameryce, i-na temat, którego wyraziłem mojej zatroskanie
od samego początku mojego pontyfikatu93, można będzie przezwyciężyć poprzez ciągłe i-cierpliwe działanie duszpasterskie.
W-tym względzie Ojcowie Synodalni proszą w-sposób uzasadniony,
„aby kapłani poświęcali wystarczającą ilość czasu na sprawowanie sakramentu Pokuty i-aby zapraszali uporczywie i-żarliwie wiernych, aby do
niego przystępowali i-aby duszpasterze nie zaniedbywali swojej własnej
częstej spowiedzi”94. Biskupi i-kapłani doświadczają osobiście tego tajemniczego spotkania z-Chrystusem, który przebacza w-sakramencie Pokuty,
i-są uprzywilejowanymi świadkami Jego miłości miłosiernej.
Kościół katolicki, który obejmuje mężczyzn i-kobiety „z-każdego narodu i-wszystkich pokoleń, ludów i-języków” (Ap 7,9), wezwany jest, aby być
„w-świecie naznaczonym podziałami ideologicznymi, etnicznymi, ekonomicznymi i-kulturowymi”, „żywym znakiem jedności rodziny ludzkiej”95.
Ameryka tak złożona w-rzeczywistości każdego państwa i-różnorodności
grup etnicznych, jak również, jeśli chodzi o-cechy charakterystyczne całego Kontynentu, przedstawia wiele różnic, o-których nie można zapomnieć
i-na które należy zwrócić uwagę. Dzięki skutecznej pracy integracyjnej
między członkami ludu Bożego w-każdym kraju i-między członkami
Kościołów partykularnych różnych państw, różnice istniejące dzisiaj będą
mogły stać się źródłem wzajemnego ubogacenia. Jak to słusznie stwier-

274

�dzają Ojcowie synodalni, „ma ogromne znaczenie, aby Kościół w-Ameryce był żywym znakiem jedności będącej owocem pojednania i-ciągłym
wezwaniem do solidarności, świadectwem zawsze obecnym w-naszych
różniących się systemach politycznych, ekonomicznych i-społecznych”96.
Taki jest właśnie znaczący wkład, który wierzący mogą wnieść do jedności
Kontynentu amerykańskiego.

ROZDZIAŁ IV
Droga do komunii
„Jak Ty, Ojcze we Mnie, a-Ja w-Tobie, aby i-oni stanowili w-Nas jedno” (J-17,21)
Kościół sakramentem komunii
33. „Wobec świata rozbitego i-pragnącego jedności trzeba głosić z-radością i-wiarą w-sposób zdecydowany, że Bóg jest komunią, Ojca, Syna
i-Ducha Świętego, który powołuje wszystkich ludzi do uczestnictwa
w-tej samej komunii trynitarnej. Konieczność głoszenia tej komunii
jest wspaniałym projektem Boga Ojca; że Jezus Chrystus, który stał się
człowiekiem, jest punktem centralnym tejże komunii, i-że Duch Święty
działa nieustannie, aby stwarzać komunię i-odnawiać ją gdyby została
naruszona. Trzeba głosić, że Kościół jest znakiem komunii jakiej pragnie Bóg, zapoczątkowanej w-czasie i-zmierzającej do swej doskonałości w-pełni Królestwa”97. Kościół jest znakiem komunii, ponieważ jego
członkowie, jako winne latorośle uczestniczą w-życiu Chrystusa, prawdziwego krzewu winnego (J-15, 5). W-rzeczy samej, poprzez komunię
z-Chrystusem Głową Ciała Mistycznego, wchodzimy w-żywą komunię
z-wszystkimi wierzącymi.
Ta komunia, istniejąca w-Kościele i-podstawowa dla jego natury98,
powinna ukazywać się poprzez konkretne znaki, „jakimi mogłyby być:
modlitwa wspólna jednych za drugich, impuls do relacji między Kon-

275

�ferencjami Episkopatów, więzy między Biskupami, relacje braterstwa
między diecezją a-parafiami, wzajemna komunikacja duszpasterzy
dla poszczególnych akcji misyjnych”99. Komunia eklezjalna nakazuje
zachowywanie depozytu wiary w-czystości i-integralności, jak również
jedności całego Kolegium Biskupów pod przewodnictwem Następcy
Świętego Piotra. W-tym kontekście, Ojcowie synodalni zaznaczyli, że
„umocnienie urzędu Piotrowego jest fundamentalne dla tożsamości
i-żywotności Kościoła w-Ameryce”100. Na mocy mandatu Pana do
Piotra i-jego następców należy urząd utwierdzania w-wierze swoich
braci (Łk 22,32) i-pasterzowanie całej owczarni Chrystusa (J-21,15-17).
W-podobny sposób Następca księcia Apostołów powołany jest, aby być
kamieniem, na którym zbudowany jest Kościół, i-sprawować służbę,
która wynika z-funkcji posiadania kluczy do Królestwa Bożego (Mt 16,
18-19). Wikariusz Chrystusa jest zatem „nieustanną zasadą (...) jedności i-widzialnym fundamentem” Kościoła101.
Wtajemniczenie chrześcijańskie i-komunia
34. Do wspólnoty życia w-Kościele dochodzi się poprzez sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego: Chrzest, Bierzmowanie i-Eucharystię. Chrzest jest „drzwiami do życia duchowego: ponieważ za jego
pośrednictwem stajemy się członkami Chrystusa i-ciałem Kościoła”102.
Ochrzczeni otrzymując Bierzmowanie „jeszcze ściślej wiążą się z-Kościołem, otrzymują szczególną moc Ducha Świętego i-w-ten sposób
jeszcze mocniej zobowiązani są, jako prawdziwi świadkowie Chrystusowi, do szerzenia wiary słowem i-uczynkiem oraz do bronienia jej”103.
Proces wtajemniczenia chrześcijańskiego doskonali się i-osiąga swój
szczyt wraz z-przyjęciem Eucharystii, poprzez którą ochrzczony zostaje
w-pełni włączony w-Ciało Chrystusa104.
„Sakramenty te są wspaniałą okazją do dobrej ewangelizacji i-katechezy, kiedy przygotowanie do nich prowadzone jest przez osoby
obdarowane wiarą i-kompetencją”105. Pomimo że w-wielu diecezjach
Ameryki uczyniono wielki postęp, jeśli chodzi o-przygotowanie do
sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego, Ojcowie synodalni

276

�lamentowali, że jeszcze „są liczni ci, którzy nie otrzymują wystarczającej
formacji”106. W-przypadku chrztu dzieci nie powinno się szczędzić sił,
aby katechizować rodziców i-chrzestnych.
Eucharystia, centrum komunii z-Bogiem i-z-braćmi
35. Rzeczywistość Eucharystii nie wyczerpuje się w-fakcie bycia
sakramentem, w-którym kulminuje się wtajemniczenie chrześcijańskie.
Podczas gdy Chrzest i-Bierzmowanie mają na celu wtajemniczenie
i-wprowadzenie w-życie Kościoła, będąc niepowtarzalnymi107, Eucharystia kontynuuje będąc stale żywym centrum, wokół którego gromadzi
się cała wspólnota kościelna108. Różnorakie aspekty tego sakramentu
ukazują niewyczerpalne bogactwo: Eucharystia jest jednocześnie, sakramentem-ofiarą, sakramentem-komunią, sakramentem-obecnością109.
Eucharystia jest uprzywilejowanym miejscem spotkania z-Chrystusem żywym. Z-tego powodu Pasterze Ludu Bożego w-Ameryce,
poprzez głoszenie i-katechezę, powinni starać się, aby „celebracjom
niedzielnym Eucharystii dodać nowej siły, jako źródłu i-szczytowi
życia Kościoła, gwarancji komunii w-Ciele Chrystusa i-zaproszenia
do solidarności jako wyraz nakazu Chrystusa: «abyście się wzajemnie miłowali, tak jak ja was umiłowałem» (J-13,34)”110. Tak jak to
sugerują Ojcowie synodalni, powyższy wysiłek powinien mieć na
uwadze różne wymiary fundamentalne. Przede wszystkim potrzeba,
aby wierni byli świadomi tego, że Eucharystia jest ogromnym darem
i-w-tym celu powinni uczynić wszystko co w-ich mocy, aby uczestniczyć w-niej aktywnie i-godnie, przynajmniej w-niedziele i-dni świąteczne. Jednocześnie należy wzmocnić „wszelkie wysiłki kapłanów,
aby uczynić łatwiejszym to uczestnictwo i-umożliwić je we wspólnotach najbardziej oddalonych”111. Należy przypominać wiernym, że
„uczestnictwo w-niej pełne, świadome i-aktywne, chociaż różni się
zasadniczo od sprawowania jej poprzez ministra wyświęconego, jest
uaktualnieniem kapłaństwa powszechnego wiernych otrzymanego na
Chrzcie Świętym”112.
Konieczność tego, by wierni uczestniczyli w-Eucharystii i-trudności,

277

�jakie wynikają z-powodu braku kapłanów, ukazują wyraźnie naglącą
potrzebę pobudzania powołań kapłańskich113. Jest również koniecznym przypomnieć całemu Kościołowi w-Ameryce „związek jaki istnieje
między Eucharystią i-miłością ”114, związek, który pierwotny Kościół
wyrażał łącząc słowo agape z-wieczerzą eucharystyczną115. Uczestnictwo w-Eucharystii powinno prowadzić do coraz intensywniejszej akcji
charytatywnej jako owoc łaski otrzymanej w-tym sakramencie.
Biskupi promotorami komunii
36. Komunia w-Kościele ze względu na to, że jest on znakiem życia
powinna wzrastać nieustannie. W-konsekwencji, Biskupi przypominając, że „są widzialnym źródłem i-fundamentem jedności w-swoich
partykularnych Kościołach”116, powinni się czuć powołani do promowania komunii w-swojej własnej diecezji, aby wysiłek na rzecz nowej
ewangelizacji w-Ameryce był skuteczniejszy. Wysiłek wspólnotowy znajduje swój punkt oparcia w-organizmach przewidzianych przez Sobór
Watykański II jako pomoc dla Biskupa diecezjalnego, które to zostały
zdefiniowane w-sposób bardziej szczegółowy poprzez prawodawstwo
posoborowe117.
„Należy do Biskupa przy współpracy kapłanów i-osób świeckich
(...) realizowanie wspólnego planu duszpasterskiego, który będzie organiczny i-zakładający uczestnictwo wszystkich, aby dotarł do członków
Kościoła i-pobudził jego świadomość misyjną”118.
Każdy Ordynariusz powinien promować u-kapłanów i-wiernych
świadomość tego, że diecezja jest znakiem widzialnym komunii kościelnej, która tworzy się wokół stołu Słowa i-Eucharystii pod przewodnictwem Biskupa w-łączności z-Kolegium biskupim i-pod zwierzchnictwem jego Głowy, papieża. To właśnie Kościół lokalny posiada misję
zapoczątkowywania i-umacniania spotkania wszystkich członków Ludu
Bożego z-Jezusem Chrystusem119, szanując i-promując pluralizm i-różnorodność, które nie są przeszkodą w-osiągnięciu jedności, lecz nadają
mu charakter komunii120.
Głębsze poznanie tego, czym jest Kościół lokalny wzmocni z-pew-

278

�nością ducha zaangażowania i-współuczestnictwa w-życiu organizmów
diecezjalnych121.
Ściślejsza komunia między Kościołami lokalnymi
37. Zgromadzenie specjalne Synodu Biskupów Ameryki po raz
pierwszy w-historii zgromadziło biskupów z-całego Kontynentu, zostało to przyjęte przez wszystkich jako specjalna łaska Boża dla pielgrzymującego Kościoła w-Ameryce. Zgromadzenie to umocniło komunię, która powinna istnieć między wspólnotami kościelnymi na Kontynencie,
ukazując tym samym dalszą potrzebę umacniania jej w-nadchodzącym
czasie. Doświadczenie komunii biskupiej, częstszej przede wszystkim
po Soborze Watykańskim II poprzez konsolidację i-rozpowszechnienie
Konferencji Episkopalnych należy rozumieć jako spotkania z-Chrystusem żywym, obecnym w-braciach, którzy gromadzą się w-Jego imię
(Mt 18,20).
Doświadczenie synodalne ukazało również bogactwo komunii, która
rozciąga się poza granice każdej Konferencji Episkopalnej. Chociaż istnieją
już formy dialogu, które przekraczają takie granice, Ojcowie synodalni proponują potrzebę zwiększania spotkań interamerykańskich promowanych
poprzez Konferencje Episkopalne różnych narodów amerykańskich, jako
wyraz efektywnej solidarności i-miejsce spotkania i-studiowania wspólnych wyzwań dla ewangelizacji Ameryki122. Zaistnieje ponadto potrzeba
dokładnego zdefiniowania charakteru takich spotkań, po to, aby stały
się one w-sposób coraz pełniejszy wyrazem komunii między Pasterzami.
Oprócz tych spotkań masowych, może okazać się użytecznym, w-przypadku gdyby wymagały tego okoliczności, stworzenie specyficznych komisji
dla pogłębienia tematów wspólnych, które dotyczą całej Ameryki. Dziedzinami, w-których wydaje się to być szczególnie konieczne, „aby nadać
impuls współpracy są: wzajemna komunikacja duszpasterska, współpraca
misyjna, edukacja, emigracja, ekumenizm”123.
Biskupi, którzy mają obowiązek utwierdzania komunii między
Kościołami lokalnymi, zachęcą wiernych, aby przeżywali głębiej wymiar
wspólnotowy, ponosząc „odpowiedzialność za utwierdzanie więzów

279

�komunii z-Kościołami lokalnymi w-innych częściach Ameryki poprzez
edukację, wzajemną komunikację, jedność braterską między parafiami
i-diecezjami, plany współpracy i-działania dotyczące tematów o-większej wadze, przede wszystkim w-odniesieniu do ubogich”124.
Komunia braterska z-Kościołami wschodnimi katolickimi
38. Nowy fenomen zakładania i-rozwoju w-Ameryce partykularnych Kościołów katolików wschodnich, posiadających własną hierarchię, zasłużył na specjalną uwagę ze strony Ojców synodalnych. Szczere
pragnienie objęcia w-sposób serdeczny i-efektywny tych braci w-wierze
i-w-komunii hierarchicznej podlegających Następcy Piotra, skłoniło
Zgromadzenie synodalne do zasugerowania konkretnej pomocy braterskiej ze strony partykularnych Kościołów łacińskich katolickim
Kościołom wschodnim istniejącym na Kontynencie. W-ten sposób na
przykład proponuje się kapłanom rytu łacińskiego przede wszystkim
pochodzenia wschodniego, aby mogli zaofiarować współpracę liturgiczną dla wspólnot wschodnich nie posiadających wystarczającej liczby
prezbiterów. W-ten sam sposób, jeśli chodzi o-obiekty religijne wierni
wschodni mogliby używać w-przypadkach, gdy to wydaje się właściwe,
Kościołów rytu łacińskiego.
W-tym duchu komunii wydają się godne rozważenia różne propozycje Ojców synodalnych: aby tam gdzie jest to konieczne istniała, w-Konferencjach Episkopalnych narodowych i-w-międzynarodowych organizmach współpracy episkopalnej, istniała komisja mieszana zajmująca
się studiowaniem wspólnych problemów duszpasterskich; aby katecheza
i-formacja teologiczna dla świeckich i-seminarzystów Kościoła łacińskiego, włączała znajomość żywej tradycji chrześcijańskiego Wschodu; aby
Biskupi katolickich Kościołów wschodnich uczestniczyli w-Konferencjach Episkopalnych łacińskich tychże narodów125. Nie ulega żadnej
wątpliwości, że ta współpraca braterska pomoże nie tylko wspaniałym
Kościołom wschodnim niedawno zaszczepionym w-Ameryce, ale pozwoli także partykularnym Kościołom łacińskim ubogacić się duchowym
dziedzictwem tradycji chrześcijaństwa wschodniego.

280

�Prezbiter znakiem jedności
39. „Jako członek Kościoła partykularnego, każdy kapłan powinien
być znakiem komunii z-Biskupem o-tyle o-ile jest on jego bezpośrednim współpracownikiem, w-łączności ze swymi braćmi w-kapłaństwie.
Wykonuje swoją służbę miłości duszpasterskiej, przede wszystkim we
wspólnocie mu powierzonej, i-prowadzi ją na spotkanie z-Chrystusem
Dobrym Pasterzem. Jego powołanie wymaga, aby był znakiem jedności. Z-tego też powodu powinien unikać jakiegokolwiek uczestnictwa
w-ugrupowaniach politycznych które mogłyby podzielić wspólnotę”126. Jest życzeniem Ojców synodalnych, „aby rozwinęła się akcja
pastoralna na rzecz kleru diecezjalnego, aby uczynić solidniejszą jego
duchowość, jego misję i-tożsamość, której punktem centralnym jest
naśladowanie Jezusa Chrystusa, który jako najwyższy i-wieczny Kapłan
szukał zawsze wypełnienia woli Ojca. On jest przykładem hojnego oddania, życia pełnego wyrzeczeń i-służby aż do śmierci. Kapłan powinien
być świadomy, że otrzymując sakrament kapłaństwa jest nosicielem
łaski, której udziela swoim braciom w-sakramentach. On sam się uświęca poprzez sprawowanie tej służby”127.
Niezmierzone jest pole działalności kapłanów. Potrzeba, zatem
„aby postawili w-centrum swojej działalności to, co jest zasadnicze dla
ich służby: pozwolić przekształcać się w-Chrystusa Głowę i-Pasterza,
źródło miłości duszpasterskiej, ofiarując siebie samych każdego dnia
z-Chrystusem w-Eucharystii, aby dopomóc wiernym by oni spotkali
się osobiście i-wspólnotowo z-żywym Jezusem Chrystusem”128. Jako
świadkowie i-uczniowie Chrystusa miłosiernego kapłani są powołani,
aby byli instrumentami przebaczenia i-pojednania zobowiązując się
hojnie do służby ludziom zgodnie z-duchem Ewangelii.
Prezbiterzy jako pasterze ludu Bożego w-Ameryce, powinni ponadto
zwracać uwagę na wyzwania współczesnego świata i-być wyczulonymi
na utrapienia i-nadzieje swego ludu, dzieląc wraz z-nim przeciwności
losu i-przede wszystkim przyjmując postawę solidarności w-stosunku
do ubogich. Będą się starać rozpoznać charyzmaty i-zdolności wiernych, którzy mogliby przyczynić się do animacji wspólnoty, słuchając

281

�ich i-dialogując z-nimi, aby w-ten sposób pobudzić ich do współuczestnictwa i-współodpowiedzialności. Przyczyni się to do lepszego podziału zadań, co pomoże im „poświęcić się temu, co jest ściśle związane
ze spotkaniem i-głoszeniem Jezusa Chrystusa, aby mogli być w-ten
sposób w-łonie wspólnoty znakiem obecności Jezusa, który gromadzi
swój lud”129.
Dzieło rozeznania charyzmatów osobistych powinno prowadzić
również do dowartościowania tych kapłanów, których się uzna za właściwych do realizacji poszczególnych służb. Wszystkich kapłanów prosi
się ponadto, aby wspomagali się po bratersku w-prezbiterium i-aby uciekali się do niego z-ufnością w-przypadku potrzeby.
Wobec wspaniałej rzeczywistości tylu kapłanów w-Ameryce, którzy z-pomocą łaski Bożej wysilają się, aby stawiać czoło tak wielkim
obowiązkom, czyni własnym życzenie Ojców synodalnych, aby uznać
i-pochwalić „niewyczerpalne oddanie kapłanów jako pasterzy, ewangelizatorów i-animatorów komunii eklezjalnej wyrażając wdzięczność
i-dodając otuchy kapłanom całej Ameryki, którzy dają swoje życie na
służbę Ewangelii”130.
Wspierać duszpasterstwo powołaniowe
40. Nieodzowna rola kapłana we wspólnocie powinna uświadomić
wszystkim dzieciom Kościoła w-Ameryce wagę duszpasterstwa powołaniowego. Kontynent amerykański posiada liczną młodzież bogatą
w-wartości ludzkie i-religijne. Dlatego też powinno się kultywować środowiska, w-których rodzą się powołania do kapłaństwa i-życia zakonnego
i-zaprosić rodziny chrześcijańskie, aby pomogły swym dzieciom, gdy one
czują się powołane, aby obrać tę drogę131. W-rzeczy samej powołania
„są darem Boga” i-„wyłaniają się we wspólnotach wiary, przede wszystkim w-rodzinie, parafii, w-szkołach katolickich i-w-innych organizacjach
kościelnych. Na Biskupach i-prezbiterach spoczywa szczególna odpowiedzialność pobudzania takich powołań poprzez zaproszenie osobiste
i-przede wszystkim poprzez świadectwo życia wiernego, radosnego, pełnego entuzjazmu i-świętości. Odpowiedzialność za zgromadzenie powołań

282

�do kapłaństwa należy do całego ludu Bożego i-znajduje swoje najlepsze
wypełnienie w-ciągłej i-pokornej modlitwie o-powołania”132.
Seminaria jako miejsca wspierania i-formacji powołanych do
kapłaństwa powinny przygotować przyszłych ministrów Kościoła,
aby „żyli solidną duchowością w-komunii z-Chrystusem pasterzem
i-w-posłuszeństwie działaniu Ducha, który uzdolni ich w-specjalny
sposób do rozeznawania oczekiwań ludu Bożego i-różnych charyzmatów oraz wspólnej pracy”133. Dlatego też w-seminariach „powinno
się kłaść szczególny nacisk na formację duchową w-ścisłym tego
słowa znaczeniu tak, aby poprzez ciągłe nawrócenie, postawę modlitwy, uczestnictwo w-sakramentach Eucharystii i-pokuty, kandydaci
formowali się do spotkania z-Panem i-troszczyli się o-wzmocnienie szlachetnej postawy oddania duszpasterskiego”134. Formatorzy
powinni troszczyć się o-towarzyszenie i-prowadzenie seminarzystów
w-kierunku dojrzałości uczuciowej, która uczyni ich zdolnymi do
przyjęcia celibatu kapłańskiego i-zdolnymi do życia we wspólnocie
ze swoimi braćmi w-powołaniu kapłańskim. Powinni też wyrabiać
w-nich ponadto zdolność do krytycznej obserwacji otaczającej ich
rzeczywistości, która pozwoli im rozpoznać wartości i-anty- wartości,
gdyż jest to niezbędny warunek do podjęcia konstruktywnego dialogu
z-dzisiejszym światem.
Szczególną uwagę należy zwrócić na powołania spośród tubylców
pochodzenia indiańskiego; istnieje potrzeba dawania formacji inkulturowanej w-tychże środowiskach. Ci kandydaci do kapłaństwa, w-tym
samym czasie otrzymując adekwatną formację teologiczną i-duchową
do swojej przyszłej służby, nie powinni zatracić korzeni swojej własnej
kultury135.
Ojcowie synodalni chcieli podziękować i-pobłogosławić wszystkim
tym, którzy poświęcają swoje życie formując przyszłych prezbiterów
w-seminariach. Dlatego też wezwali oni Biskupów, aby wyznaczyli
kapłanów najlepiej nadających się do tego zadania po uprzednim
daniu im formacji specyficznej, która przygotowałaby ich do tak delikatnej misji136.

283

�Odnowić instytucję parafialną
41. Parafia jest uprzywilejowanym miejscem, w-którym wierni
mogą mieć konkretne doświadczenie Kościoła137. Dziś w-Ameryce,
jak i-w-innych częściach świata, parafia napotyka czasami na trudności w-realizacji swojej misji. Parafia powinna odnawiać się nieustannie, wychodząc z-podstawowego założenia, że „parafia ma być przede
wszystkim wspólnotą eucharystyczną”138. Ta zasada zakłada, że „parafie są powołane, aby być gościnnym i-solidarnym miejscem wtajemniczenia chrześcijańskiego, wychowania i-celebracji wiary, otwartymi
na różnorodność charyzmatów i-służb, zorganizowanymi w-sposób
wspólnotowy i-odpowiedzialny, integrującymi ruchy apostolskie już istniejące, zwracającymi uwagę na różnorodność kulturową swoich mieszkańców, otwartymi na projekty duszpasterskie także i-te wykraczające
poza jej granice i-na otaczającą je rzeczywistość”139.
Na szczególną uwagę zasługują, ze względu na swoją specyficzną
problematykę, parafie w-wielkich ośrodkach miejskich, gdzie trudności są tak wielkie, że normalne struktury duszpasterskie wydają
się być niewystarczające i-możliwości działalności duszpasterskiej
znacznie ograniczone. Niemniej jednak instytucja parafialna zachowuje swoją wagę i-powinna być podtrzymywana. Aby osiągnąć
ten cel trzeba „kontynuować poszukiwanie środków przy pomocy,
których parafia i-jej struktury duszpasterskie staną się skuteczniejszymi w-środowiskach miejskich”140. Klucz do odnowy parafialnej,
szczególnie naglącej w-parafiach wielkich miast, można odnaleźć być
może widząc parafię jako wspólnotę wspólnot i-ruchów141. Wydaje
się, zatem rzeczą konieczną formacja wspólnot i-grup eklezjalnych
o-takich wymiarach, które umożliwią prawdziwe relacje ludzkie. To
pozwoli przeżywać intensywniej wspólnotę, starając się kultywować
ją nie tylko ad intra, ale także jako wspólnotę parafialną, do której
przynależą te grupy wraz z-całym Kościołem diecezjalnym i-uniwersalnym. W-tym kontekście ludzkim będzie również łatwiej słuchać
Słowa Bożego, aby rozważać w-jego świetle różnorodne problemy
ludzkie i-dojrzewać do odpowiedzialnych wyborów opierających się

284

�na miłości uniwersalnej Chrystusa142. Instytucja parafialna odnowiona w-ten sposób „może wnieść wiele nadziei. Może formować ludzi
we wspólnotach, ofiarować pomoc dla życia rodzinnego, przezwyciężyć anonimowość, przyjąć i-pomóc osobom, aby włączyły się w-życie
sąsiedzkie i-w-życie społeczeństwa”143. W-ten sposób, każda parafia
dzisiaj, a-w-szczególności te należące do środowiska miejskiego,
będzie mogła ożywiać ewangelizację bardziej osobową i-jednocześnie
umacniać pozytywne relacje z-przedstawicielami społecznymi, edukacyjnymi i-wspólnotowymi144.
Ponadto, „ten typ parafii odnowionej wymaga pasterza, który na
pierwszym miejscu będzie miał głębokie doświadczenie Chrystusa
żywego, ducha misyjnego, serca ojcowskiego, który będzie animatorem
życia duchowego i-ewangelizatorem zdolnym do promowania współuczestnictwa. Parafia odnowiona zakłada współpracę świeckich, animatora akcji duszpasterskiej i-zdolność pasterza, aby pracować z-innymi.
Parafie w-Ameryce powinny odznaczać się duchem misyjnym, który
sprawi, że obejmą swą działalnością tych, którzy są oddaleni”145.
Diakoni stali
42. Kierując się poważnymi racjami duszpasterskimi i-teologicznymi Sobór Watykański II przywrócił diakonat jako stały stopień w-hierarchii Kościoła łacińskiego, pozostawiając Konferencjom Episkopalnym za zgodą Papieża ocenę możliwości ustanowienia diakonów stałych i-w-jakich miejscach146. Chodzi o-nowe doświadczenie różniące
się znacznie nie tylko w-różnych częściach Ameryki, lecz nawet między diecezjami tego samego regionu. „Niektóre diecezje uformowały
i-wyświęciły znaczną liczbę diakonów i-są w-pełni zadowolone z-ich
inkorporacji i-służby”147. Tutaj można stwierdzić z-radością jak diakonii, „Umocnieni bowiem łaską sakramentalną, w-posłudze liturgii,
słowa i-miłości służą Ludowi Bożemu w-łączności z-biskupem i-jego
kapłanami”148. Niektóre diecezje nie podjęły tej drogi, podczas gdy
w-innych częściach istnieją trudności dotyczące integracji diakonów
stałych w-strukturę hierarchiczną.

285

�Pozostawiając wolność decyzji Kościołom partykularnym o-przywróceniu czy też nie diakonatu jako stopnia stałego, za zgodą papieża, wydaje się jasne, że trafność tej odnowy zakłada staranny proces selekcji,
poważną formację i-dokładne zwrócenie uwagi na kandydatów, jak również troskliwe towarzyszenie nie tylko tym ministrom wyświęconym,
lecz również w-przypadku diakonów żonatych, także ich rodzinom,
żonie i-dzieciom149.
Życie konsekrowane
43. Historia ewangelizacji Ameryki jest wymownym świadectwem
ogromnego wysiłku misyjnego realizowanego przez tyle osób konsekrowanych, które od początku głosiły Ewangelię, broniły praw tubylców
i-z-heroiczną miłością do Chrystusa, oddawały się służbie ludowi Bożemu na tym Kontynencie150. Wkład osób konsekrowanych w-głoszenie Ewangelii w-Ameryce jest ciągle ogromny; chodzi o-różnorodny
wkład w-zgodzie z-charyzmatami własnymi każdej grupy: „Instytuty
życia kontemplacyjnego, które świadczą o-absolutności Boga. Instytuty apostolskie i-misyjne, które uobecniają Chrystusa w-przeróżnych
dziedzinach życia ludzkiego, Instytuty świeckie, które pomagają rozwiązać napięcie między rzeczywistym otwarciem się na wartości świata
współczesnego a-głębokim oddaniem serca Bogu. Powstają także nowe
Instytuty i-nowe formy życia konsekrowanego, które wymagają ewangelicznego rozeznania”151.
Jako, że „przyszłość nowej ewangelizacji (...) jest nie do pomyślenia
bez udziału kobiet, zwłaszcza kobiet konsekrowanych”152, należy popierać ich uczestnictwo w-różnych sektorach życia kościelnego, uwzględniając procesy, w-których wypracowuje się decyzje, szczególnie w-sprawach, które dotyczą ich bezpośrednio153.
„Również świadectwo życia całkowicie konsekrowanego Bogu jest
wymownym głoszeniem tego, że On wystarcza, aby wypełnić życie
jakiejkolwiek osoby”154. To ofiarowanie się Panu powinno wyrażać się
w-hojnym poświęceniu się sprawie rozprzestrzeniania królestwa Bożego. Dlatego też, u-progu trzeciego tysiąclecia trzeba podjąć starania,

286

�„aby życie konsekrowane było bardziej cenione i-promowane przez
Biskupów, kapłanów i-wspólnoty chrześcijańskie. I-aby konsekrowani,
świadomi radości i-odpowiedzialności swojego powołania, integrowali
się całkowicie w-życie Kościoła partykularnego, do którego należą w-celu umocnienia komunii i-wzajemnej współpracy”155.
Wierni świeccy i-odnowa Kościoła
44. „Nauka Soboru Watykańskiego II o-jedności Kościoła, jako ludu
Bożego zgromadzonego w-jedności Ojca i-Syna i-Ducha Świętego, podkreśla, że są wspólne dla godności wszystkich chrześcijan naśladowanie
Chrystusa i-kroczenie za Nim, wzajemna komunia i-nakaz misyjny”156.
Trzeba więc, aby wierni świeccy byli świadomi swojej godności ochrzczonych. Ze swojej strony Pasterze powinni szanować głęboko „świadectwo i-działanie ewangelizacyjne świeckich, którzy włączeni w-lud Boży
poprzez duchowość komunii prowadzą swych braci na spotkanie z-żywym Jezusem Chrystusem. Odnowa Kościoła w-Ameryce nie będzie
możliwa bez aktywnej obecności świeckich. Dlatego też oni w-znacznej
mierze ponoszą odpowiedzialność za przyszłość Kościoła”157.
Obszary, w-których realizuje się powołanie wiernych świeckich
są dwa. Pierwszy, i-bardziej właściwy dla statusu świeckich to rzeczywistości doczesne, do których uporządkowania według woli Bożej są
powołani158. Istotnie, „poprzez szczególny sposób działania, Ewangelia
jest niesiona do struktur światowych i-działając wszędzie według wymogów świętości konsekrują świat Bogu”159. Dzięki wiernym świeckim,
„obecność i-misja Kościoła w-świecie realizuje się w-szczególny sposób
w-różnorodności charyzmatów i-służb, które posiada laikat. Świeckość
jest oznaką charakterystyczną i-własną laika i-jego duchowości, która
prowadzi go do działania w-życiu rodzinnym, społecznym, zawodowym, kulturalnym i-politycznym, do których ewangelizacji jest powołany. Na Kontynencie, na którym pojawiają się współzawodnictwo
i-skłonność atakowania, nieumiarkowanie w-konsumpcji i-korupcja,
świeccy wezwani są, aby wcielać głęboko ewangeliczne wartości takie
jak miłosierdzie, przebaczenie, uczciwość, przejrzystość serca i-cierpli-

287

�wość w-trudnych warunkach. Oczekuje się od świeckich wielkiej siły
twórczej w-gestach i-dziełach, które byłyby wyrazem życia zgodnego
z-Ewangelią”160.
Ameryka potrzebuje chrześcijan świeckich, którzy mogliby podjąć
się odpowiedzialności za kierowanie społeczeństwem. Należy formować
mężczyzn i-kobiety zdolnych do działania według własnego powołania
w-życiu publicznym, ukierunkowując go na dobro wspólne. W-zaangażowaniu politycznym, widzianym w-swoim najbardziej szlachetnym
i-autentycznym celu jako administracja dobra wspólnego, mogą oni
odnaleźć drogę własnego uświęcenia. W-tym celu trzeba, aby byli formowani zarówno w-zasadach i-wartościach Doktryny społecznej Kościoła,
jak również w-pojęciach fundamentalnych teologii laikatu. Głęboka znajomość zasad etycznych i-wartości chrześcijańskich pozwoli im stać się
głosicielami w-swoim środowisku, głosząc je również wobec tak zwanej
„neutralności państwa”161.
Istnieje również drugie środowisko, w-którym wielu wiernych świeckich jest wezwanych do pracy, a-które można nazwać „wewnątrzkościelnym”. Wielu świeckich w-Ameryce odczuwa uzasadnione pragnienie,
aby wspierać swoimi talentami i-charyzmatami „budowę wspólnoty
kościelnej jako ministrowie Słowa, katechiści, odwiedzający chorych
i-więźniów, animatorzy grup itp”162. Ojcowie synodalni wyrazili pragnienie, aby Kościół uznał niektóre z-tych działań jako posługi świeckie, które mają swoje źródło w-sakramentach Chrztu i-Bierzmowania,
strzegąc specyficznego charakteru posługi właściwej sakramentowi
Kapłaństwa. Chodzi o-temat obszerny i-złożony, dla przestudiowania
którego ustanowiłem już jakiś czas temu specjalną Komisję163 i-odnośnie którego organizmy Stolicy Apostolskiej wskazywały stopniowo na
niektóre wzory postępowania164. Należy promować korzystną współpracę wiernych świeckich dobrze przygotowanych, mężczyzn i-kobiet,
w-różnorodnych działaniach wewnątrz Kościoła, unikając jednakże
możliwego pomieszania z-posługami święconych i-z-działaniami właściwymi sakramentowi Kapłaństwa, aby zachować wyraźną różnicę
między kapłaństwem powszechnym wiernych i-kapłaństwem sakramen-

288

�talnym.
W-tej sprawie, Ojcowie synodalni zasugerowali, aby zadania powierzone osobom świeckim „różniły się od tych, które są etapami do
posługi kapłańskiej”165 i-które kandydaci do kapłaństwa otrzymują
przed otrzymaniem święceń prezbiteratu. Jednocześnie zaobserwowano, że te zadania świeckie „nie powinny być powierzane osobom,
mężczyznom i-kobietom, którzy nie otrzymali należytej formacji
wymaganej, według ustalonych kryteriów: pewna stałość, rzeczywista
dyspozycyjność odnośnie określonej grupy osób, obowiązek zdawania
sprawy swojemu własnemu Pasterzowi”166. Pomimo to, że apostolat
wewnątrzkościelny świeckich powinien być promowany trzeba starać
się, aby ten apostolat współistniał wraz z-działalnością właściwą świeckim, w-której to nie mogą być zastąpieni przez kapłanów: w-zakresie
rzeczywistości doczesnych.
Godność kobiety
45. Na specjalna uwagę zasługuje powołanie kobiety. Już przy innych
okazjach chciałem wyrazić moje wyrazy uznania za szczególny wkład
kobiety w-rozwój ludzkości i-uznać jej uzasadnione aspiracje do uczestniczenia w-sposób pełny w-życiu kościelnym, kulturalnym, społecznym
i-ekonomicznym167. Bez tego wkładu zagubiłyby się pewne bogactwa,
które jedynie „kobieca natura”168 jest w-stanie wnieść w-życie Kościoła
i-społeczeństwa. Nie uznanie tego byłoby historyczną niesprawiedliwością szczególnie w-Ameryce, jeśli się weźmie pod uwagę wkład kobiet
w-rozwój materialny i-kulturalny Kontynentu, jak również w-przekazywanie i-zachowywanie wiary. Istotnie, „jej rola była decydująca
przede wszystkim w-życiu konsekrowanym, w-edukacji, w-służbie zdrowia”169.
W-niektórych regionach Kontynentu amerykańskiego, na nieszczęście, kobieta jest jeszcze przedmiotem dyskryminacji. Dlatego też można
powiedzieć, że oblicze ubogich w-Ameryce jest również obliczem wielu
kobiet. W-tym sensie, Ojcowie synodalni mówili o-„aspekcie kobiecym
ubóstwa”170. Kościół poczuwa się do odpowiedzialności, aby kłaść nacisk

289

�na godność ludzką właściwą dla wszystkich osób. On to „denuncjuje
dyskryminację, nadużycia seksualne i-przewagę męską jako działania
przeciwne planowi Bożemu”171. W-sposób szczególny boleje nad godną
pogardy sterylizacją, czasami programowaną dla kobiet ubogich i-marginalizowanych, która jest praktykowana często w-podstępny sposób, bez
wiedzy zainteresowanych; to jest jeszcze bardziej obciążające, gdy czyni
się to w-celu otrzymania pomocy międzynarodowej.
Kościół na Kontynencie czuje się zobowiązany, aby zintensyfikować
troskę o-kobiety i-bronić je „w-ten sposób, aby społeczeństwo w-Ameryce wspomagało bardziej życie rodzinne oparte na małżeństwie, strzegło bardziej macierzyństwa i-szanowało bardziej godność wszystkich
kobiet”172. Należy pomóc kobietom amerykańskim, aby brały aktywny
i-odpowiedzialny udział w-życiu i-misji Kościoła173, jak również trzeba uznać potrzebę mądrości i-współpracy kobiet w-zadaniach zarządzania społeczeństwem amerykańskim.
Wyzwania dla rodziny chrześcijańskiej
46. Bóg Stwórca, stwarzając pierwszego mężczyznę i-pierwszą kobietę, i-nakazując im, „bądźcie płodni i-rozmnażajcie się” (Rdz 1,28),
w-sposób ostateczny ustanowił rodzinę. Z-tego sanktuarium rodzi się
życie i-jest akceptowane jako dar Boży. Słowo, gorliwie czytane w-rodzinie, buduje ją powoli jako Kościół domowy i-czyni ją płodną, jeśli
chodzi o-humanizm i-cnoty chrześcijańskie; ona też stanowi źródło
powołań. Życie modlitwy rodziny wokół jakiegoś obrazu Dziewicy
Maryi sprawi, że pozostanie ona zawsze zjednoczona wokół Matki, na
podobieństwo uczniów Jezusa (Dz 1,14)174. Istnieje wiele niebezpieczeństw, które zagrażają trwałości instytucji rodzinnej w-większości krajów Ameryki, one to stają się jednocześnie wyzwaniem dla chrześcijan.
Należy tu między innymi wspomnieć, wzrost rozwodów, rozpowszechnianie się aborcji, dzieciobójstwa i-mentalności zapobiegania ciąży.
Wobec tej sytuacji należy podkreślić, „że fundamentem życia ludzkiego
jest związek małżeński między mężczyzną i-kobietą, który zawarty między chrześcijanami jest sakramentem”175.

290

�Naglącą, więc potrzebą jest dogłębna katechizacja dotycząca chrześcijańskiego ideału komunii małżeńskiej i-życia rodzinnego, która brałaby pod uwagę duchowość ojcowską i-macierzyńską. Należy zwrócić
większą uwagę duszpasterska na rolę mężczyzn jako mężów i-ojców,
jak również na odpowiedzialność, którą dzielą z-żonami odnośnie małżeństwa, rodziny i-wychowania dzieci. Nie można pominąć poważnego
przygotowania młodzieży do sakramentu małżeństwa, w-którym przedstawi się w-sposób jasny naukę katolicką, na poziomie teologicznym,
duchowym, antropologicznym na temat tegoż sakramentu. Na Kontynencie charakteryzującym się znacznym rozwojem demograficznym,
jakim jest Ameryka, powinno się nieustannie mnożyć inicjatywy duszpasterskie ukierunkowane na rodzinę.
Aby rodzina chrześcijańska była prawdziwym „kościołem domowym”176, jest powołana, aby być środowiskiem, w-którym rodzice
przekazują wiarę, ponieważ oni „powinni być dla dzieci pierwszymi
głosicielami wiary, poprzez słowo i-przykład”177. W-rodzinie nie może
również zabraknąć zwyczaju modlitwy, w-której zjednoczyliby się zarówno małżonkowie, jak i-ich dzieci. W-tym celu, należy zachęcać do
wspólnych momentów życia duchowego: uczestnictwa w-Eucharystii
w-dni świąteczne, przystępowania do sakramentu Pojednania, modlitwy
codziennej w-rodzinie i-konkretnych dzieł miłosierdzia. W-ten sposób
umocni się wierność w-małżeństwie i-jedność w-rodzinie. W-środowisku
rodzinnym o-powyższych charakterystykach nie będzie trudno o-to i-aby
dzieci odkryły swoje powołanie w-służbie wspólnocie i-Kościołowi, i-aby
nauczyły się szczególnie poprzez przykład swoich własnych rodziców, że
życie rodzinne jest drogą realizacji uniwersalnego powołania do świętości178.
Młodzież nadzieją na przyszłość
47. Młodzi są wielką siłą społeczną i-ewangelizacyjną. „Stanowią
oni najliczniejszą część ludności w-wielu krajach Ameryki. W-ich spotkaniu z-Chrystusem żywym ma swoje źródło nadzieja i-oczekiwania
przyszłości nacechowanej większą komunią i-solidarnością wobec

291

�Kościoła i-społeczeństw Ameryki”179. Znane są wysiłki, które realizują
Kościoły partykularne na Kontynencie, aby towarzyszyć dorastającym
w-procesie katechizacji przed Bierzmowaniem, a-także inne formy
towarzyszenia, które się im ofiarowuje, aby wzrastali w-swoim spotkaniu z-Chrystusem i-w-poznaniu Ewangelii. Proces formacji młodzieży
powinien być ciągły i-dynamiczny, adekwatny, aby pomóc im odnaleźć
swoje miejsce w-Kościele i-w-świecie. Dlatego, też duszpasterstwo młodzieżowe powinno zajmować uprzywilejowane miejsce wśród trosk
Pasterzy i-wspólnot.
Jest rzeczywiście liczna młodzież amerykańska, która szuka prawdziwego sensu życia i-która pragnie Boga, jednakże wielokrotnie brakuje
jej dogodnych warunków, aby mogła ona zrealizować swoje możliwości
i-zaspokoić swoje aspiracje. Niestety brak pracy i-nadziei na przyszłość
wiedzie niektórych do marginalizacji i-przemocy. Poczucie frustracji, którego doświadczają z-tego powodu sprawia, że opuszczają niejednokrotnie
poszukiwanie Boga. Wobec tak złożonej sytuacji, „Kościół zobowiązuje
się podtrzymywać opcję duszpasterską i-misyjną na rzecz młodzieży, aby
ona mogła dzisiaj spotkać się z-Chrystusem żywym”180.
Działalność duszpasterska Kościoła obejmuje wielu z-tych dorastających i-młodych poprzez animację chrześcijańską rodziny, katechezę,
katolickie instytucje edukacyjne i-życie wspólnotowe parafii. Lecz jest
wielu innych, szczególnie pośród tych, którzy cierpią z-powodu różnych
form ubóstwa, którzy pozostają poza zasięgiem działalności duszpasterskiej Kościoła. To właśnie młodzi chrześcijanie uformowani z-dojrzałą
świadomością misyjną powinni być apostołami swoich rówieśników.
Konieczna jest akcja duszpasterska, która dotarłaby do młodych w-ich
własnych środowiskach takich jak szkoła, uniwersytet, świat pracy lub
środowisko wiejskie z-troską dostosowana do ich sposobu odczuwania.
W-środowisku parafialnym i-diecezjalnym wskazane byłoby ponadto
rozwijanie młodzieżowej działalności duszpasterskiej, która brałaby
pod uwagę ewolucję świata ludzi młodych, która szukałaby dialogu z-nimi, która nie przegapiłaby właściwych okazji dla szerszych spotkań, która zachęcała by do inicjatyw lokalnych i-wykorzystywała ponadto to, co

292

�realizuje się w-środowisku międzydiecezjalnym i-międzynarodowym.
Co czynić wobec młodych, którzy manifestują zachowania właściwe
dorastającym nacechowane pewną niestałością i-trudnością, aby podjąć poważne zobowiązania na zawsze? Wobec takiego braku dojrzałości
należy zachęcić młodych, aby byli odważniejsi, pomagając im doceniać
wartość zobowiązania na całe życie, takiego, jakim jest kapłaństwo,
życie konsekrowane i-małżeństwo chrześcijańskie181.
Towarzyszyć dziecku w-jego spotkaniu z-Chrystusem
48. Dzieci są darem i-znakiem obecności Bożej. „Trzeba towarzyszyć
dziecku w-jego spotkaniu z-Chrystusem, od jego Chrztu aż do jego Pierwszej Komunii, ponieważ tworzy ono część wspólnoty żyjącej wiarą, nadzieją i-miłością”182. Kościół wyraża swą wdzięczność za pracę rodzicom,
nauczycielom, działaczom pastoralnym, socjalnym i-sanitarnym i-wszystkim tym, którzy służą rodzinie i-dzieciom z-postawą samego Jezusa, który powiedział: „Dopuście dzieci i-nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie;
do takich, bowiem należy królestwo niebieskie” (Mt. 19,14).
Nie bez powodu Ojcowie synodalni wyrażają swoje ubolewanie i-potępiają bolesne położenie wielu dzieci w-całej Ameryce, pozbawionych
godności i-niewinności, a-nawet życia. „Te warunki obejmują przemoc,
ubóstwo, brak domu, brak właściwej opieki zdrowotnej i-edukacji, szkody wyrządzone przez narkotyki i-alkohol, i-inne stany zaniedbania i-wykorzystywania”183. Wobec tego na synodzie zwrócono szczególną uwagę
na problematykę wykorzystywania seksualnego dzieci i-na prostytucję
dziecięcą i-Ojcowie synodalni skierowali naglące wezwanie „do wszystkich tych, którzy posiadają władzę w-społeczeństwie, aby uczynili swoim
priorytetem czynienie wszystkiego, co jest w-ich mocy, aby złagodzić ból
dzieci w-Ameryce”184.
Elementy komunii z-innymi Kościołami i-wspólnotami kościelnymi
49. Między Kościołem katolickim a-innymi Kościołami i-wspólnotami kościelnymi istnieje dążenie do komunii, które ma swoje korzenie we

293

�Chrzcie udzielanym w-każdej z-nich185. To dążenie posila się modlitwą,
dialogiem, i-wspólnym działaniem. Ojcowie synodalni chcieli wyrazić
wolę szczególnej „współpracy w-dialogu już rozpoczętym z-Kościołem
prawosławnym, z-którym łączy nas wiele wspólnych elementów wiary,
życia sakramentalnego i-pobożności”186. Liczne są konkretne postulaty Zgromadzenia synodalnego dotyczące całości Kościołów i-wspólnot
kościelnych niekatolickich. Proponuje się na pierwszym miejscu, „aby
chrześcijanie katolicy, Pasterze i-wierni, zachęcali do spotkań chrześcijan
różnych wyznań, współpracując w-imię Ewangelii, aby odpowiedzieć na
wołanie ubogich poprzez promowanie sprawiedliwości, modlitwy wspólnotowej o-jedność i-uczestnictwo w-Słowie Bożym i-doświadczenie wiary w-Chrystusa żywego”187. Powinno się również zachęcić o-ile się to
uzna za stosowne i-właściwe do spotkań ekspertów w-różnych Kościołów
i-wspólnot kościelnych, aby umożliwić dialog ekumeniczny. Ekumenizm
powinien stać się przedmiotem refleksji i-wymiany doświadczeń między
różnymi Konferencjami Episkopalnymi Kontynentu.
Jeśli Sobór Watykański II odnosi się do wszystkich ochrzczonych
i-wierzących w-Chrystusa „jako do braci w-Panu”188, należy jasno rozróżnić wspólnoty chrześcijańskie, z-którymi jest możliwe ustanowienie
relacji inspirowanych duchem ekumenizmu, od sekt, kultów i-innych
ruchów pseudo – religijnych.
Relacja Kościoła ze wspólnotami żydowskimi
50. W-społeczeństwie amerykańskim istnieją również wspólnoty
żydowskie, z-którymi Kościół w-ostatnich latach rozwijał rosnącą
współpracę189. W-historii zbawienia jest ewidentna nasza szczególna
relacja z-ludem żydowskim. Z-tego narodu narodził się Jezus, który dal
początek swojemu Kościołowi w-łonie Narodu żydowskiego. Większa
część Pisma Świętego, którą chrześcijanie czytamy jako Słowo Boże,
stanowi wspólne dziedzictwo z-Żydami190. Należy, zatem unikać
względem nich jakichkolwiek, negatywnych postaw, ponieważ „aby
błogosławić świat potrzeba żeby żydzi i-chrześcijanie stali się najpierw
wzajemnym błogosławieństwem jedni dla drugich”191.

294

�Religie niechrześcijańskie
51. Odnośnie religii niechrześcijańskich, Kościół katolicki nie odrzuca nic z-tego, co w-nich jest prawdziwe i-święte192. Dlatego też z-szacunkiem do innych religii, katolicy chcą podkreślić elementy prawdy
gdziekolwiek można je napotkać, lecz zarazem świadczą wyraźnie
o-nowości objawienia Chrystusa, strzeżonej w-swej całości przez
Kościół193. Zgodnie z-tą postawą katolicy odrzucają jako obcą duchowi Chrystusa wszelką dyskryminację czy prześladowanie skierowane
przeciwko osobom ze względu na rasę, kolor, warunki życia czy religię.
Różnica religii nie powinna być nigdy powodem przemocy i-wojny.
Wręcz przeciwnie, osoby różnych wyznań powinny czuć się przynaglone właśnie poprzez swą przynależność do nich, aby pracować razem na
rzecz pokoju i-sprawiedliwości.
„Muzułmanie, tak jak chrześcijanie i-żydzi nazywają Abrahama swoim ojcem. Ten fakt powinien zapewnić, żeby w-całej Ameryce te trzy
wspólnoty żyły harmonijnie i-pracowały razem dla wspólnego dobra.
W-ten sam sposób Kościół w-Ameryce powinien podjąć wysiłek, aby
zwiększyć wzajemny szacunek i-dobre relacje z-rodzimymi religiami
amerykańskimi”194. Tę samą postawę należy mieć wobec grup hinduistycznych i-buddyjskich czy też wobec innych religii, które nowi
imigranci, pochodzący z-krajów wschodu przenieśli na grunt amerykański.

ROZDZIAŁ VDroga do solidarności
„Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się
wzajemnie miłowali” (J-13,35)
Solidarność owocem komunii

295

�52. „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu
z-tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. (Mt 25,40; 25,45).
Świadomość komunii z-Jezusem Chrystusem i-z-braćmi, która jest zarazem owocem nawrócenia, wiedzie do służby bliźniemu we wszystkich
potrzebach zarówno materialnych jak i-duchowych, aby w-każdym człowieku zajaśniało oblicze Chrystusa. Dlatego „solidarność jest owocem
komunii, która ma swoje źródło w-misterium Boga Jednego i-Trójosobowego, i-w-Synu Boga wcielonego i-umarłego za wszystkich. Wyraża
się w-miłości chrześcijańskiej, która szuka dobra innych, szczególnie
najbardziej potrzebujących”195.
Stąd też wynika, dla Kościołów partykularnych Kontynentu amerykańskiego, obowiązek wzajemnej solidarności i-dzielenia się darami
duchowymi i-dobrami materialnymi, którymi Bóg nas pobłogosławił,
wspomagając dyspozycyjność osób, aby pracować tam gdzie zajdzie
potrzeba. Wychodząc z-Ewangelii należy promować kulturę solidarności, która wzbudzi stosowne inicjatywy pomocy ubogim i-marginalizowanym, w-sposób szczególny uciekinierom, którzy zostali
zmuszeni opuścić swoje miejsca zamieszkania i-ziemie, aby uciekać
przed przemocą. Kościół w-Ameryce powinien zachęcać również
organizmy międzynarodowe na Kontynencie do ustanowienia porządku ekonomicznego, w-którym nie będzie dominowało jedynie kryterium zysku, lecz również poszukiwanie dobra wspólnego, narodowego i-międzynarodowego, równomierna dystrybucja dóbr i-promocja
integralna ludów196.
Nauka Kościoła wyrazem wymogów nawrócenia
53. Podczas gdy w-niepokojący sposób na polu nauki moralnej panuje relatywizm i-subiektywizm, Kościół w-Ameryce powołany jest, aby
głosić z-odnowioną siłą, że nawrócenie polega na przylgnięciu do osoby
Jezusa Chrystusa, z-wszystkimi implikacjami teologicznymi i-moralnymi
przedstawionymi przez Magisterium kościelne. Trzeba uznać, „rolę, którą spełniają w-tym względzie teolodzy, katechiści, profesorowie religii,
którzy wykładając naukę Kościoła wierni Magisterium, współpracują bez-

296

�pośrednio we właściwej formacji sumienia wiernych”197. Jeśli wierzymy,
że Jezus jest Prawdą (J14,6) zapragniemy gorąco być świadkami, aby przybliżyć naszych braci do pełnej prawdy, która znajduje się w-Synu Bożym,
który stał się człowiekiem, umarł i-zmartwychwstał za zbawienie rodzaju
ludzkiego. „W-ten sposób będziemy mogli być w-tym świecie żywymi lampami wiary, nadziei i-miłości”198.
Nauka społeczna Kościoła
54. Wobec ogromnych problemów społecznych, które w-różnych
odcieniach istnieją w-całej Ameryce, katolik wie, że może odnaleźć w-nauczaniu społecznym Kościoła odpowiedzi, od których można zacząć
poszukiwanie konkretnych rozwiązań. Rozpowszechnianie tej doktryny
stanowi, zatem prawdziwy priorytet pastoralny. Dlatego też potrzeba,
„aby w-Ameryce przedstawiciele ewangelizacji (Biskupi, kapłani, profesorowie, animatorzy pastoralni itp.) przyswajali ten skarb, którym jest
nauczanie społeczne Kościoła i-oświeceni przez nią potrafili odczytywać
aktualną rzeczywistość i-poszukiwać sposobów działania”199. W-tym
celu należy promować formację wiernych świeckich, zdolnych do pracy
w-imię wiary w-Chrystusa, w-celu przemiany rzeczywistości doczesnych.
Ponadto będzie właściwym promowanie i-popieranie studium nauki
społecznej we wszystkich środowiskach Kościołów partykularnych Ameryki, a-przede wszystkim w-środowisku uniwersyteckim, aby była znana
dogłębnie i-stosowana w-społeczeństwie amerykańskim.
Aby osiągnąć ten cel byłoby bardzo użyteczne kompendium lub
autoryzowana synteza katolickiej nauki społecznej, nawet „katechizm”,
który wskazywałby na relację istniejącą między nią a-nową ewangelizacją. Fragment Katechizmu Kościoła Katolickiego, poświęcony
siódmemu przykazaniu Dekalogu, mógłby być punktem wyjścia dla
„Katechizmu Katolickiej Nauki Społecznej”. Oczywiście tak, jak to
się stało z-Katechizmem Kościoła Katolickiego, ograniczyłby się do
sformułowania generalnych zasad, pozostawiając późniejszym aplikacjom zajmowanie się problemami związanymi z-różnymi sytuacjami

297

�lokalnymi200.
W-nauce społecznej Kościoła ważne miejsce zajmuje prawo do
godnej pracy. Dlatego, wobec wysokiego poziomu bezrobocia, który
dotyka wiele krajów i-wobec trudnych warunków, w-których znajduje
się wielu pracowników przemysłu i-rolników, „należy oceniać pracę
jako wymiar realizacji i-godności osoby ludzkiej. Jest to odpowiedzialność etyczna społeczeństwa zorganizowanego, promować i-popierać
kulturę pracy”201.
Globalizacja solidarności
55. Złożony fenomen globalizacji, jak to przypomniałem wcześniej,
jest jedną z-charakterystyk współczesnego świata, i-jest odczuwalny
szczególnie w-Ameryce. Pośród tej wielowymiarowej rzeczywistości,
wielką rolę odgrywa aspekt ekonomiczny. Swoją nauką społeczną
Kościół wnosi znaczący wkład do problematyki, którą przedstawia aktualna zglobalizowana ekonomia. Jej wizja moralna w-tej sprawie „opiera
się na trzech kamieniach węgielnych: godności ludzkiej, solidarności
i-subwencji”202. Ekonomia zglobalizowana musi być analizowana
w-świetle zasad sprawiedliwości społecznej, zachowując opcję preferencyjną na rzecz ubogich, którzy powinni być przygotowani, aby chronić
się przed ekonomią zglobalizowaną i-przed wymogami wspólnego
dobra międzynarodowego. W-rzeczy samej, „nauka społeczna Kościoła
jest wizją moralną, która stara się towarzyszyć rządom, instytucjom i-organizacjom prywatnym, aby tworzyły przyszłość, mając na względzie
godność każdej osoby. Poprzez ten pryzmat można oceniać kwestie,
które odnoszą się do długu zagranicznego państw, korupcji politycznej wewnętrznej i-dyskryminacji wewnątrz własnego państwa, a-także
wśród narodów”203.
Kościół w-Ameryce wezwany jest do większej integracji między narodami, wnosząc w-ten sposób swój wkład w-tworzenie nie tylko prawdziwej zglobalizowanej kultury solidarności204, lecz również współpracując przy użyciu dozwolonych środków w-redukcji negatywnych
efektów globalizacji, jakimi są dominacja silniejszych nad słabszymi,

298

�szczególnie na polu ekonomii i-utrata lokalnych wartości kulturalnych
na korzyść źle zrozumianej homogenizacji.
Grzechy społeczne, które wołają o-pomstę do nieba
56. W-świetle nauki społecznej Kościoła łatwiej jest dostrzegalny ciężar
„grzechów społecznych wołających o-pomstę do nieba, ponieważ rodzą
one przemoc, łamią pokój i-harmonię między wspólnotami tego samego
państwa, między pastwami i-pomiędzy różnymi częściami Kontynentu”205. Wśród tych grzechów należy wspomnieć, „handel narkotykami,
pranie pieniędzy pochodzących z-nielegalnych źródeł, korupcja w-jakimkolwiek środowisku, groza przemocy, wyścig zbrojeń, dyskryminacja rasowa, nierówności między grupami społecznymi, nieracjonalne niszczenie
przyrody”206. Te grzechy są przejawem głębokiego kryzysu na skutek
utraty poczucia obecności Boga i-nieprzestrzegania zasad moralnych, które powinny rządzić życiem każdego człowieka. Bez odniesienia moralnego
człowiek staje się ofiarą nieograniczonej żądzy bogactw i-władzy, która
zaciemnia całkowicie ewangeliczną wizję rzeczywistości społecznej.
Niejednokrotnie powoduje to, że pewne instancje publiczne nie
przejmują się wcale sytuacją społeczną. Coraz więcej w-wielu krajach
amerykańskich rządzi system znany jako „neoliberalizm”, system, który czyniąc punktem odniesienia ekonomiczną wizję człowieka, uważa
zyski i-prawa rynku za absolutne parametry z-uszczerbkiem dla godności i-szacunku dla osób i-narodów. Tenże system stał się niejednokrotnie uzasadnieniem ideologicznym pewnych zachowań i-sposobów
działania na polu społecznym i-politycznym, które są przyczyną marginalizacji najsłabszych. W-rzeczy samej ubodzy są coraz liczniejszymi
ofiarami określonych polityk i-niesprawiedliwych struktur207.
Najlepszą odpowiedzią z-perspektywy ewangelicznej na tę dramatyczna sytuację jest promowanie solidarności i-pokoju, aby przyczyniały się one w-sposób skuteczny do budowania sprawiedliwości. W-tym
celu należy zachęcać i-wspomagać tych, którzy są wzorem uczciwości
i-sprawiedliwości w-administracji dóbr publicznych. W-ten sam sposób
powinno się wspierać proces demokratyzacji, dokonujący się w-Amery-

299

�ce208, ponieważ w-systemie demokratycznym większe są możliwości
kontroli, które pozwalają unikać nadużyć.
„Państwo Prawa jest koniecznym warunkiem do ustanowienia
prawdziwej demokracji”209. Aby ta mogła się rozwijać, potrzebna jest
edukacja obywatelska jak również umocnienie porządku publicznego
i-pokoju we współżyciu obywatelskim. W-efekcie, „nie istnieje prawdziwa i-stabilna demokracja bez sprawiedliwości społecznej. W-tym celu
potrzeba, aby Kościół zwracał większą uwagę na formowanie sumienia,
przygotowywał przywódców społecznych do życia publicznego na
wszystkich poziomach, promował edukację etyczną, przestrzeganie prawa i-praw człowieka a-także podjął większy wysiłek w-formacji etycznej klasy politycznej”210.
Ostateczny fundament praw człowieka
57. Wydaje się koniecznym przypomnienie, że fundamentem, na którym opierają się prawa człowieka jest godność osoby. W-efekcie, „największe dzieło boskie, człowiek, jest obrazem i-podobieństwem Boga.
Jezus przyjął naszą naturę oprócz grzechu; promował i-bronił godności
każdej osoby ludzkiej bez żadnego wyjątku; umarł za wolność wszystkich. Ewangelia ukazuje nam, w-jaki sposób Jezus podkreślał centralność osoby ludzkiej w-porządku naturalnym (Łk 12,22-29), w-porządku społecznym i-w-porządku religijnym, nawet wobec Prawa (Mt 2,27);
broniąc mężczyzny, ale również kobiety (J-8,11) i-dzieci (Mt 19, 13-15),
którzy w-ówczesnym czasie i-kulturze zajmowali drugorzędne miejsce
w-społeczeństwie. Z-godności człowieka jako dziecka Bożego rodzą się
prawa człowieka i-jego obowiązki”211. Z-tego powodu, „wszelkie naruszenie godności ludzkiej jest zamachem na samego Boga, którego jest
on obrazem”212. Godność ta jest wspólna wszystkim ludziom bez wyjątku, gdyż wszyscy zostali stworzeni na obraz Boga (Rdz 1,26). Odpowiedź Jezusa na pytanie, „Kto jest moim bliźnim?” (Łk 10,29) wymaga
od każdego z-osobna postawy szacunku dla godności drugiego i-troski
o-niego, chociaż by chodziło o-cudzoziemca lub o-nieprzyjaciela (Łk
10,30-37). W-całej Ameryce świadomość potrzeby szanowania praw

300

�człowieka wzrastała w-ostatnich czasach, pomimo to pozostaje jeszcze
wiele do zrobienia, jeśli się weźmie pod uwagę pogwałcenie praw osób
i-grup społecznych, które mają jeszcze miejsce na Kontynencie.
Miłość preferencyjna względem ubogich i-marginalizowanych
58. „Kościół w-Ameryce powinien wcielać w-swe inicjatywy pastoralne solidarność Kościoła powszechnego w-stosunku do ubogich
i-marginalizowanych wszelkiego rodzaju. Jego działalność powinna
obejmować asystencję, promocję, wyzwolenie i-akceptacje braterską.
Kościół stara się, żeby nie było w-ogóle marginalizowanych”213. Wspomnienie ciemnych rozdziałów w-historii Ameryki odnoszących się
do istnienia niewolnictwa i-innych sytuacji dyskryminacji społecznej,
powinno wzbudzić szczere pragnienie nawrócenia, które prowadzi do
pojednania i-do komunii.
Troska o-najbardziej potrzebujących wynika z-opcji, aby kochać
w-sposób uprzywilejowany ubogich. Chodzi tu miłość, która nie jest
wyłączna i-nie może być przez to interpretowana jako znak partykularyzmu czy tez sektaryzmu214; kochając ubogich chrześcijanin naśladuje
postawę Pana, który w-swoim życiu ziemskim oddawał się z-uczuciem
współczucia potrzebom osób duchowo i-materialnie ubogich.
Działalność Kościoła na rzecz ubogich we wszystkich częściach Kontynentu jest ważna; pomimo to trzeba nadal pracować, aby ta linia działalności duszpasterskiej była coraz bardziej droga do spotkania z-Chrystusem, który będąc bogaty, dla nas stał się ubogim, aby nas ubogacić
swoim ubóstwem (2 Kor 8,9). Powinno się zintensyfikować i-poszerzyć
wszystko to, co już czyni się na tym polu, starając się dotrzeć do jak
największej liczby ubogich. Pismo Święte przypomina, że Bóg słucha
wołania ubogich (Ps 34 [33],7) i-że Kościół powinien być wyczulony
na wołanie najbardziej potrzebujących. Słuchając ich głosu, „Kościół
powinien żyć z-ubogimi i-uczestniczyć w-ich bolączkach. (...) Powinien
w-końcu świadczyć swoim stylem życia, że jego priorytety, słowa i-działania i-on sam jest w-komunii z-nimi”215.

301

�Dług zagraniczny
59. Wymagania długu zagranicznego, który przytłacza wiele narodów Kontynentu amerykańskiego jest problemem złożonym. Bez
wchodzenia w-liczne aspekty, Kościół w-swojej trosce duszpasterskiej
nie może ignorować tego problemu, jako że dotyczy życia tylu osób.
Dlatego różne Konferencje Episkopalne Ameryki, świadome powagi
problemu, powinny organizować studia na ten temat i-publikować
dokumenty, aby szukać w-ten sposób skutecznych rozwiązań216. Wyraziłem też przy różnych okazjach moje zatroskanie o-tę sytuację, która
w-niektórych przypadkach stała się nie do zniesienia. W-perspektywie
zbliżającego się już Wielkiego Jubileuszu roku 2000 i-przypominając
sens społeczny, jaki miały Jubileusze w-Starym Testamencie, napisałem; „Dlatego chrześcijanie, nawiązując do zasad zapisanych w-Księdze
Kapłańskiej (25,8-28), powinni stać się rzecznikami wszystkich ubogich
świata, proponując, aby Jubileusz dał, między innymi, sposobność do
przemyślenia sprawy redukcji, jeśli nie całkowitej likwidacji zadłużenia
międzynarodowego, które ciąży na losach wielu narodów”217.
Ponawiam moje pragnienie, czyniąc własnym pragnienie Ojców
synodalnych, żeby Papieska Rada Iustitia et Pax, wraz z-innymi kompetentnymi organizmami, jakim jest sekcja do Stosunków z-Państwami
Sekretariatu Stanu, „szukała, w-studium i-w-dialogu z-reprezentantami
Pierwszego Świata i-z-odpowiedzialnymi za Bank Światowy i-Międzynarodowy Fundusz Monetarny, sposobów rozwiązania dla problemu
długu zagranicznego i-norm, które uniemożliwiłyby powtarzanie się
takich sytuacji w-przypadku przyszłych pożyczek”218. Możliwie w-jak
największym zakresie, byłoby właściwe żeby „eksperci w-ekonomii
i-w-kwestiach finansowych, o-sławie międzynarodowej, dokonali analizy krytycznej światowego porządku ekonomicznego, w-jego aspektach
pozytywnych i-negatywnych, w-taki sposób, aby ulepszyć istniejący
porządek i-zaproponować system i-mechanizmy będące w-stanie promować integralny i-solidarny rozwój osób i-narodów”219.
Walka z-korupcją

302

�60. W-Ameryce zjawisko korupcji jest również szeroko rozpowszechnione. Kościół może przyczynić się w-sposób skuteczny, aby wykorzenić
to zło ze społeczeństwa poprzez „większą obecność chrześcijan świeckich wykwalifikowanych, którzy poprzez swoje pochodzenie rodzinne,
szkolne i-parafialne, będą promować praktykowanie wartości takich jak
prawda, sprawiedliwość, pracowitość i-służba dobru wspólnemu”220.
Aby osiągnąć ten cel i-aby ponadto oświecić wszystkich ludzi dobrej
woli pragnących położyć kres wszelkiemu złu będącemu konsekwencją
korupcji, należy nauczać i-rozpowszechniać jak najwięcej część Katechizmu Kościoła Katolickiego odnoszącą się do tego tematu, zachęcając jednocześnie katolików w-każdym państwie do zapoznawania się z-dokumentami publikowanymi na ten temat przez Konferencje Episkopatów
innych państw221. W-ten sposób uformowani chrześcijanie przyczynią
się w-znaczny sposób do rozwiązania tego problemu, podejmując wysiłek wprowadzenia w-praktykę nauki społecznej Kościoła we wszystkich
aspektach, które dotyczą ich życia i-w-tych innych, na które mogłyby
wywrzeć wpływ.
Problem narkotyków
61. W-odniesieniu do poważnego problemu handlu narkotykami,
Kościół w-Ameryce może skutecznie współpracować z-rządzącymi
państwami, kierownictwem przedsiębiorstw prywatnych, prywatnymi
organizacjami pozarządowymi i-organizmami międzynarodowymi, aby
rozwijać projekty, które wyeliminowałyby handel, który zagraża integralności narodów Ameryki222. Powyższa współpraca powinna rozciągać
się na organy ustawodawcze, popierając inicjatywy, które uniemożliwiłyby „pranie pieniędzy”, pomogłyby w-kontroli dóbr tych, którzy zamieszani są w-przemyt i-nadzorowałyby produkcję i-handel substancji chemicznych służących do produkcji narkotyków, aby realizowała się ona zgodnie z-normami prawa. Pilność i-powaga problemu wymagają wezwania
różnych środowisk i-grup społecznych, do wspólnego zwalczania handlu
narkotykami223. Odnośnie tego, co należy w-sposób szczególny do
Biskupów, potrzeba – według sugestii Ojców synodalnych – aby oni

303

�sami, jako Pasterze ludu Bożego z-odwagą i-z-siłą denuncjowali hedonizm, materializm i-style życia, które wiodą łatwo do narkotyków224.
Trzeba mieć również na względzie, to, że powinno się pomóc ubogim rolnikom, aby nie ulegli pokusie łatwych pieniędzy zarobionych
poprzez uprawianie roślin, z-których można wytwarzać narkotyki.
W-tym względzie organizacje międzynarodowe mogą współpracować
owocnie z-rządami państw promując przy pomocy różnorakich zachęt
alternatywną produkcję rolną. Należy ponadto popierać działania tych,
którzy podejmują wysiłek, aby uwolnić od narkotyków tych, którzy ich
używają, obejmując szczególną troską duszpasterską ofiary uzależnienia. Zasadniczą wagę posiada ofiarowanie prawdziwego „sensu życia”
nowym pokoleniom, które z-powodu jego braku stają się ofiarami przewrotnej spirali środków oszałamiających. Powyższa praca odzyskiwania
i-resocjalizacji może być także prawdziwym i-właściwym zadaniem
ewangelizacji225.
Wyścig zbrojeń
62. Czynnikiem, który paraliżuje w-znaczny sposób rozwój licznych
państw Ameryki jest wyścig zbrojeń. Ze strony Kościołów partykularnych Ameryki powinno wznieść się prorockie wołanie, które denuncjowałoby zarówno zbrojenie jak i-skandaliczny handel bronią, na który
przeznacza się ogromne sumy pieniędzy, które zamiast tego powinny być
przeznaczone na zwalczanie nędzy i-promowanie rozwoju226. Z-drugiej
zaś strony nagromadzenie broni jest czynnikiem niestabilności i-zagrożenia pokoju227. Z-tego względu Kościół jest czujny wobec ryzyka konfliktów zbrojnych nawet pomiędzy zaprzyjaźnionymi państwami. On to,
jako narzędzie pojednania i-pokoju, powinien troszczyć się „przy użyciu
wszystkich możliwych środków, także na drodze mediacji i-arbitrażu,
aby działać na korzyść pokoju i-braterstwa między narodami”228.
Kultura śmierci i-społeczeństwo zdominowane poprzez zamożnych
63. Dziś w-Ameryce, jak i-w-innych częściach świata, wydaje się, że
zarysowuje się model społeczeństwa, w-którym dominują zamożni, spy-

304

�chając na margines, a-nawet eliminując słabszych. Myślę teraz o-dzieciach nienarodzonych, bezbronnych ofiarach aborcji; o-osobach w-podeszłym wieku i-o-nieuleczalnie chorych, będących niejednokrotnie
przedmiotem eutanazji; i-o-tylu innych osobach ludzkich odsuwanych
na margines poprzez konsumizm i-materializm. Nie mogę pominąć
milczeniem uciekania się do kary śmierci, podczas gdy inne „środki
bezkrwawe wystarczają do obrony życia ludzkiego przed napastnikiem
i-do ochrony porządku publicznego oraz bezpieczeństwa osób, władza
powinna stosować te środki, gdyż są bardziej zgodne z-konkretnymi
uwarunkowaniami dobra wspólnego i-bardziej odpowiadają godności
osoby ludzkiej (...) nie powinny sięgać do najwyższego wymiaru, czyli
do odebrania życia przestępcy, poza przypadkami absolutnej konieczności, to znaczy gdy nie ma innych sposobów obrony społeczeństwa.
Dzisiaj jednak, dzięki coraz lepszej organizacji instytucji penitencjarnych, takie przypadki są bardzo rzadkie, a-być może już nie zdarzają się
wcale”229. Powyższy model społeczeństwa charakteryzuje się kulturą
śmierci i-z-tego powodu pozostaje w-niezgodzie z-przesłaniem Ewangelii. Wobec tej smutnej rzeczywistości wspólnota kościelna stara się
w-sposób coraz bardziej zdecydowany stawać w-obronie kultury życia.
Z-tego też powodu, Ojcowie Synodalni, odwołując się do najnowszych dokumentów Magisterium Kościoła, podkreślili z-zapałem bezwzględny szacunek i-całkowite oddanie na rzecz życia ludzkiego od
momentu poczęcia do momentu śmierci naturalnej, i-potępili zło,
jakim jest aborcja i-eutanazja. Aby podtrzymywać doktrynę o-prawie
boskim i-naturalnym, wydaje się koniecznym promowanie znajomości
nauki społecznej Kościoła, i-zajęcie zdecydowanej postawy, aby wartości życia i-rodziny zostały uznane i-obronione w-środowisku społecznym i-w-prawodawstwie państwa230. Oprócz obrony życia powinno
wzmocnić się przy pomocy licznych instytucji duszpasterskich, aktywną promocję adopcji i-stałej asystencji kobiet ciężarnych zarówno przed
jak i-po narodzeniu dziecka. Należy objąć specjalną troska duszpasterską kobiety, które poddały się lub starały się popełnić aborcję231.
Dziękuję Bogu i-przekazuję wyrazy głębokiego uznania tym wszyst-

305

�kim braciom i-siostrom w-Ameryce, zjednoczonych z-innymi chrześcijanami i-niezliczonymi osobami dobrej woli, które przy pomocy
środków prawnych bronią życia i-chronią nienarodzonych i-nieuleczalnie chorych a-także niepełnosprawnych. Ich działanie zasługuje tym
bardziej na pochwałę, jeśli się weźmie pod uwagę obojętność wielu,
nikczemne knowania i-zamachy na życie i-godność ludzką, które mają
miejsce, na co dzień niemal wszędzie232.
Taką samą troskliwością należy otaczać osoby starsze czasami zaniedbane i-opuszczone. One powinny być szanowane jako osoby. Trzeba
wprowadzić w-praktykę inicjatywy gościnności i-asystencji, które broniłyby ich praw i-zapewniały im na ile to możliwe dobrobyt materialny
i-duchowy. Osoby starsze powinny być chronione przed sytuacjami
i-naciskami, które mogłyby doprowadzić ich do samobójstwa; w-szczególny sposób powinny być one bronione przed pokusą samobójstwa
asystowanego i-eutanazji.
Wraz z-Pasterzami ludu Bożego w-Ameryce, kieruje wezwanie do
„katolików, którzy pracują na polu medycyny i-którzy piastują funkcje publiczne, jak również do tych, którzy zajmują się nauczaniem,
aby czynili wszystko to, co w-ich mocy w-obronie życia tych, którym
zagraża większe niebezpieczeństwo, postępując zgodnie z-sumieniem
uformowanym w-zgodzie z-katolickim nauczaniem. Biskupi i-prezbiterzy ponoszą w-tym względzie szczególną odpowiedzialność za
dawanie świadectwa na rzecz Ewangelii życia i-za wzywanie wiernych
do konsekwentnego postępowania”233. Jednocześnie potrzeba, aby
Kościół w-Ameryce rozjaśniał poprzez właściwe interwencje proces
podejmowania decyzji organów ustawodawczych, zachęcając obywateli, zarówno katolików jak i-innych ludzi dobrej woli do tworzenia
organizacji, aby popierać dobre projekty prawne i-w-ten sposób stanąć
na przeszkodzie tym wszystkim, którzy stanowią zagrożenie dla dwóch
nierozerwalnych rzeczywistości, jakimi są rodzina i-życie. W-naszych
czasach trzeba zwracać szczególną uwagę na to wszystko, co się tyczy
doświadczeń z-embrionami, aby w-żaden sposób nie została naruszona godność ludzka.

306

�Ludy indiańskie i-Amerykanie pochodzenia afrykańskiego
64. Jeśli Kościół w-Ameryce, wierny Ewangelii Chrystusa pragnie
kroczyć drogą solidarności, powinien zwracać szczególną uwagę
na te grupy etniczne, które jeszcze dziś są przedmiotem niesprawiedliwej dyskryminacji. W-efekcie trzeba wykorzenić wszelkie próby
marginalizacji w-stosunku do ludności indiańskiej. Na pierwszym
miejscu zakłada to, że powinno się respektować ich prawo do ziemi
i-pakty zawarte z-nimi; jednocześnie trzeba zaspokoić ich uzasadnione potrzeby społeczne, sanitarne i-kulturalne. Nie można zapomnieć
o-potrzebie pojednania między ludami indiańskimi i-społeczeństwami, w-których oni żyją.
Chcę przypomnieć teraz, że Amerykanie pochodzenia afrykańskiego cierpią nadal w-niektórych miejscach na skutek uprzedzeń etnicznych, które są ważną przeszkodą do spotkania z-Chrystusem. Jako że
wszyscy ludzie, jakiejkolwiek rasy i-kondycji zostały stworzone przez
Boga na jego obraz i-podobieństwo, należy promować konkretne
programy w-których nie może zabraknąć modlitwy wspólnotowej,
która pomoże w-zrozumieniu i-pojednaniu między różnymi ludami,
budując między wszystkimi ludźmi mosty miłości, pokoju i-sprawiedliwości234.
Dla osiągnięcia powyższych celów trzeba formować kompetentnych
duszpasterzy, potrafiących używać metod „zinkuturowanych” w-uzasadniony sposób w-katechezie i-w-liturgii. W-ten sposób pozyska się
większą liczbę pasterzy, którzy rozwijaliby swoją działalność duszpasterską wśród Indian, jeśliby się promowało powołania do kapłaństwa
i-życia zakonnego spośród tych ludów235.
Problematyka migrantów
65. Kontynent amerykański w-swojej historii był świadkiem wielu
ruchów migracyjnych, które przywiodły rzesze mężczyzn i-kobiet z-różnych regionów z-nadzieją na lepszą przyszłość. Zjawisko to trwa nadal
również dzisiaj i-dotyka wiele osób i-rodzin pochodzących z-państw

307

�latynoamerykańskich Kontynentu, którzy znaleźli schronienie w-regionach Północnych, stanowiąc w-niektórych przypadkach znaczną część
ludności. Często zabierają z-sobą dziedzictwo kulturowe i-religijne,
bogate w-znaczące elementy chrześcijańskie. Kościół jest świadomy
problemów pojawiających się na wskutek tej sytuacji i-podejmuje wysiłek w-celu rozwinięcia prawdziwej akcji duszpasterskiej wśród tych
migrantów, aby sprzyjać ich osiedlaniu się na tych terenach i-aby stworzyć klimat gościnności ze strony lokalnej ludności, będąc jednocześnie
przekonany, że wzajemne otwarcie się na siebie będzie ubogacające dla
wszystkich.
Wspólnoty kościelne starają się dostrzec w-tym zjawisku szczególne wezwanie do tego, aby wprowadzać w-życie ewangeliczną
wartość braterstwa i-jest ono zarazem zaproszeniem, aby ożywić własną pobożność dla intensywniejszego działania ewangelizacyjnego.
W-tym sensie Ojcowie synodalni uważają, że „Kościół w-Ameryce
powinien być czujnym adwokatem, który broniłby przed niesprawiedliwymi ograniczeniami prawa naturalnego każdej osoby do swobodnego przemieszczania się wewnątrz własnego państwa i-z-jednego
kraju do drugiego. Należy zwracać uwagę na prawa migrantów i-ich
rodzin, i-na szacunek dla ich godności ludzkiej, również w-przypadku
migrantów nielegalnych”236.
Odnośnie migrantów potrzebna jest postawa gościnności i-troskliwości, która zachęciłaby ich do integracji w-życie kościelne, bez naruszania ich wolności i-właściwej im tożsamości kulturowej. W-tym celu
konieczna jest współpraca między diecezjami, z-których oni pochodzą
i-tymi, w-których są przyjmowani, również poprzez specjalne struktury
kościelne przewidziane w-prawodawstwie i-w-praktyce Kościoła237.
W-ten sposób będzie można zapewnić opiekę duszpasterską jak najbardziej adekwatną i-integralną. Kościół w-Ameryce powinien być ożywiany stałą solidarnością, aby nie zabrakło skutecznej ewangelizacji wobec
tych, którzy dopiero, co przybyli i-nie znają jeszcze Chrystusa238.

308

�ROZDZIAŁ VI
Misja Kościoła dziś w-Ameryce: Nowa Ewangelizacja
„Jak Ojciec Mnie posłał, tak i-Ja was posyłam” (J-20,21)
Posłani przez Chrystusa
66. Chrystus Zmartwychwstały, przed swoim wstąpieniem do nieba,
posłał Apostołów, aby głosili Ewangelię całemu światu (Mk 16,15), udzielając im niezbędnych darów do realizacji tej misji. Jest godnym zauważenia,
że przed daniem im ostatniego nakazu misyjnego, Jezus odwołał się do
powszechnej władzy otrzymanej od Ojca (Mt 28,18). W-efekcie Chrystus
przekazał Apostołom misję otrzymaną od Ojca (J-20, 21), udzielając im
w-ten sposób swojej władzy. Lecz również „członkowie Kościoła świeccy
posiadają powołanie i-misję głosicieli Ewangelii. Do wypełniania tej
misji upoważniają ich i-zobowiązują sakramenty chrześcijańskiej inicjacji”239. W-rzeczy samej, oni „uczynieni na swój sposób uczestnikami
kapłańskiego, prorockiego i-królewskiego urzędu Chrystusowego”240.
Z-tego też powodu, „ludzie świeccy, na mocy ich uczestnictwa w-prorockim urzędzie Chrystusa, biorą pełny udział”241 i-dlatego też powinni
czuć się powołani do głoszenia Dobrej Nowiny o-Królestwie. Słowa Jezusa: „Idźcie i-wy do mojej winnicy” (Mt 20,4)242 powinno się uważać za
skierowane nie tylko do Apostołów, lecz również do wszystkich, którzy
pragną być prawdziwymi uczniami Pana.
Zasadniczym zadaniem, do którego Jezus posyła swoich uczniów
jest głoszenie Dobrej Nowiny, to znaczy ewangelizacja (Mk 16, 15-18).
Ponieważ „nakaz głoszenia Ewangelii wszystkim ludziom jest pierwszorzędnym i-naturalnym posłannictwem Kościoła”243. Jak to wyraziłem
przy innych okazjach, niezwykłość i-nowość sytuacji, w-której znajduje
się świat i-Kościół u-progu trzeciego tysiąclecia i-wymagania, które z-tego
wynikają sprawiają, że misja ewangelizacyjna wymaga dziś także nowego
programu, który można zdefiniować w-swej całości jako „nowa ewangeli-

309

�zacja”244. Jako najwyższy Pasterz Kościoła pragnę gorąco zaprosić wszystkich członków ludu Bożego a-w-sposób szczególny tych, którzy żyją na
Kontynencie amerykańskim – gdzie po raz pierwszy skierowałem wezwanie do zaangażowania nowego „w-swoim zapale, metodach i-wyrazie”245
– aby podjąć ten projekt i-współpracować dla jego dobra. Akceptując tę
misję wszyscy powinni mieć w-pamięci, że istotą nowej ewangelizacji
powinno być jasne i-nieomylne głoszenie osoby Jezusa Chrystusa to znaczy głoszenie Jego imienia, doktryny, obietnic i-Królestwa, które On zdobył dla nas poprzez swoje Misterium Paschalne246.
Jezus Chrystus, „Dobra Nowina” i-Pierwszy Ewangelizator
67. Jezus Chrystus jest „Dobra Nowiną” o-zbawieniu przekazywaną
ludziom wczoraj, dziś i-zawsze, lecz jednocześnie jest również pierwszym i-najwyższym Ewangelizatorem247. Kościół powinien skoncentrować swoją działalność duszpasterską i-akcję ewangelizacyjną na osobie
Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego i-zmartwychwstałego. „Wszystko to,
co by się planowało na polu kościelnym powinno mieć swój punkt wyjścia w-Chrystusie i-w-Jego Ewangelii”248. Z-tego też powodu, „Kościół
w-Ameryce powinien mówić coraz więcej o-Jezusie Chrystusie, obliczu
ludzkim Boga i-obliczu boskim człowieka. To jest tym, które rzeczywiście porusza ludzi, budzi i-przemienia ducha to znaczy nawraca. Chrystus powinien być głoszony z-radością i-z-siłą, lecz przede wszystkim
poprzez świadectwo własnego życia”249.
Każdy chrześcijanin będzie mógł zrealizować swoją misję na tyle
na ile przyjmie życie Syna Bożego za doskonały wzór swojego działania ewangelizacyjnego. Prostota Jego stylu i-Jego opcji powinny być
normą dla wszystkich tych, którzy podejmują się dzieła ewangelizacji.
Z-tej perspektywy ubodzy powinni być z-całą pewnością uznani za jednych z-pierwszych destynatariuszy ewangelizacji na obraz Jezusa, który
mówił o-sobie samym: „Duch Pański (...) namaścił i-posłał Mnie, abym
ubogim niósł Dobrą Nowinę” (Łk 4,18)250.
Jak już uprzednio wskazałem, miłość do ubogich powinna być preferencyjna, lecz nie wyłączna. Zaniedbany obowiązek – jak to zaznaczyli

310

�Ojcowie Synodalni – troski duszpasterskiej o-środowiska rządzące społeczeństwem, i-jako skutek tego oddalanie się wielu z-nich, po części
jest skutkiem przedstawiania troski duszpasterskiej o-ubogich z-pewnym ekskluzywizmem251. Szkody wynikające z-sekularyzmu w-powyższych środowiskach zarówno politycznych, jak ekonomicznych, związkowych, wojskowych, społecznych czy kulturalnych, ukazują naglącą
potrzebę ewangelizacji tychże środowisk, która powinna być popierana
i-kierowana poprzez Pasterzy powołanych przez Boga, aby troszczyć się
o-wszystkich. Trzeba ewangelizować rządzących, mężczyzn i-kobiety,
z-odnowionym zapałem i-przy użyciu nowych metod, kładąc przede
wszystkim nacisk na formowanie sumienia poprzez społeczną naukę
Kościoła. Powyższa formacja będzie najlepszym antidotum wobec tylu
przypadków niespoistości i-czasami korupcji, która dotyka struktur społeczno politycznych. Wręcz przeciwnie, jeśli się zaniedba ewangelizację
rządzących, nie powinno nikogo dziwić, że wielu z-nich będzie kierowało się kryteriami obcymi Ewangelii i-niejednokrotnie w-sposób jawny
przeciwstawiającymi się jej. Pomimo wszystko i-w-przeciwieństwie do
tych, którzy nie posiadają mentalności chrześcijańskiej trzeba uznać
„próby wielu (...) rządzących, aby tworzyć społeczeństwo sprawiedliwe
i-solidarne”252.
Spotkanie z-Chrystusem prowadzi do ewangelizacji
68. Spotkanie z-Jezusem powoduje głęboką przemianę w-tych,
którzy nie zamykają się na Niego. Pierwszy impuls, który rodzi się na
skutek tej przemiany to komunikowanie innym bogactwa nabytego
poprzez doświadczenie tego spotkania. Nie chodzi tylko o-nauczanie
tego, co poznaliśmy, lecz również, tak jak Samarytanka pomóc innym,
aby spotkali się osobiście z-Jezusem: „Pójdźcie i-zobaczcie” (J-4,29).
Efekt będzie taki sam jak w-przypadku Samarytan, którzy mówili
kobiecie: „Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy,
bowiem na własne uszy i-wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem
świata”(J-4, 42). Centralną misją Kościoła, który żyje w-nieustannej
i-tajemniczej obecności swego Pana zmartwychwstałego jest „doprowa-

311

�dzenie wszystkich ludzi do spotkania z-Jezusem Chrystusem”253.
To wezwanie do głoszenia, że Chrystus rzeczywiście żyje to znaczy,
że Syn Boży, który stał się człowiekiem, umarł i-zmartwychwstał, jest
jedynym Zbawicielem wszystkich ludzi i-każdego człowieka, i-że jako
Pan historii nadal działa w-Kościele i-w-świecie poprzez Ducha Świętego aż do skończenia świata. Obecność Zmartwychwstałego w-Kościele czyni możliwym nasze spotkanie z-Nim, dzięki niewidocznemu
działaniu Ducha Ożywiciela. Spotkanie to dokonuje się poprzez wiarę
otrzymaną i-przeżywaną w-Kościele, ciele mistycznym Chrystusa. Spotkanie to, posiada, zatem zasadniczo charakter eklezjalny i-prowadzi
do poświęcenia życia. W-efekcie, „spotkanie Chrystusa żywego jest
akceptacją Jego pierwszej miłości, opowiedzeniem się za Nim, wolnym
przylgnięciem do Jego osoby i-projektu, którym jest głoszenie i-realizacja Królestwa Bożego”254.
To wezwanie przynagla do poszukiwania Jezusa: „«Rabbi! – to znaczy
Nauczycielu – gdzie mieszkasz?». Odpowiedział im: ‘Chodźcie, a-zobaczycie’. Poszli, więc i-zobaczyli, gdzie mieszka i-tego dnia pozostali
u-Niego” ( J-1, 38-39). „To pozostanie nie ogranicza się do dnia powołania, lecz rozciąga się na całe życie. Naśladować Go oznacza żyć tak
jak On żył, akceptować Jego naukę, przyjąć Jego kryteria, zaakceptować
Jego los, uczestniczyć w-Jego zamiarze, jakim jest plan Ojca: zaprosić
wszystkich do wspólnoty, trynitarnej i-komunii z-braćmi w-społeczeństwie sprawiedliwym i-solidarnym”255. Gorące pragnienie zaproszenia
innych, do spotkania się z-Tym, któregośmy sami spotkali, jest źródłem
misji ewangelizacyjnej, która należy do całego Kościoła, lecz która staję
się szczególnie nagląca dziś w-Ameryce, po celebracji 500 lat pierwszej
ewangelizacji i-podczas gdy przygotowujemy się, aby wdzięczni wspominać 2000 lat przyjścia Syna Bożego Jednorodzonego na świat.
Ważność katechezy
69. Nowa ewangelizacja, w-która zaangażowany jest cały Kontynent
ukazuje, że nie można założyć wiary jako czegoś oczywistego, lecz że
powinna ona być prezentowana otwarcie w-całej swej rozległości i-bo-

312

�gactwie. To jest głównym celem katechezy, która poprzez swoja naturę,
jest zasadniczym wymiarem nowej ewangelizacji. „Katecheza jest procesem formowania w-wierze, nadziei i-miłości, który informuje rozum
i-dotyka serca, prowadząc osobę, aby przyjęła w-pełni i-całkowicie
Chrystusa. Wprowadza wierzącego w-pełniejszy sposób w-doświadczenie życia chrześcijańskiego, które obejmuje celebracją liturgiczną misterium odkupienia i-służbę chrześcijańską innym”256.
Znając dobrze potrzebę katechizacji, uczyniłem własną propozycję
Ojców Zgromadzenia Nadzwyczajnego Synodu Biskupów z-roku 1985,
aby opracować „katechizm lub kompendium całej doktryny chrześcijańskiej, w-odniesieniu do wiary jak i-do moralności”, który mógłby być
„punktem odniesienia dla katechizmów i-kompendiów, które zostałyby
zredagowane w-różnych regionach”257. Ta propozycja została zrealizowana wraz z-publikacją edycji wzorcowej Caechismus Catholicae Ecclesiae258. Oprócz oficjalnego tekstu Katechizmu, i-w-celu lepszego wykorzystania jego treści zostało opracowane i-opublikowane Dyrektorium
Generalne Katechezy259. Zachęcam gorąco do używania tych narzędzi
o-uniwersalnej wartości wszystkich, którzy w-Ameryce zajmują się katechezą. Byłoby rzeczą pożądaną, aby obydwa dokumenty były używane
„w-przygotowywaniu i-opracowywaniu wszystkich programów parafialnych i-diecezjalnych katechezy, biorąc pod uwagę, że sytuacja religijna
młodzieży i-dorosłych wymaga katechezy bardziej kerygmatycznej i-organicznej w-sposobie przedstawiania treści wiary”260.
Trzeba uznać i-popierać cenną misję, którą realizuje tylu katechistów na całym Kontynencie amerykańskim, jako prawdziwi głosiciele
Królestwa: „Ich wiara i-świadectwo życia są integralnymi częściami
katechezy”261. Pragnę zachęcić coraz więcej wiernych, aby z-odwagą
i-miłością do Pana podjęli tę służbę Kościołowi, poświęcając hojnie
swój czas i-talenty. Do Biskupów należy zapewnienie katechistom właściwej formacji, aby mogli oni realizować to niezbędne dla życia Kościoła zadanie.
W-katechezie należy mieć na uwadze, przed wszystkim na Kontynencie amerykańskim, gdzie kwestia społeczna wybija się na pierwszy

313

�plan, żeby „wzrost i-zrozumienie wiary i-jej wyrażanie w-praktyce życia
społecznego znajdowały się w-ścisłym związku. Trzeba, aby siły, które
zużywają się, aby ugruntować spotkanie z-Chrystusem, zaowocowały
promowaniem dobra wspólnego w-sprawiedliwym społeczeństwie”262.
Ewangelizacja kultury
70. Mój poprzednik Paweł VI, kierując się mądrą inspiracją, uważał,
że „rozdźwięk między Ewangelią a-kulturą jest bez wątpienia dramatem
naszych czasów”263. Dlatego też Ojcowie Synodalni uważali w-sposób
trafny, że „nowa ewangelizacja domaga się wyraźnego, poważnego
i-uporządkowanego wysiłku, aby ewangelizować kulturę”264. Syn
Człowieczy, przyjmując ludzką naturę, wcielił się w-określony naród,
pomimo to Jego odkupieńcza śmierć przynosiła zbawienie dla wszystkich ludzi, jakiejkolwiek kultury, rasy i-stanu. Dar Jego Ducha i-Jego
miłość są skierowane do wszystkich i-każdego z-narodów i-kultur, aby
zjednoczyć ich między sobą na obraz doskonałej jedności, która istnieje
w-Bogu Jedynym w-Trzech Osobach. Aby to było możliwe należy inkulturować głoszenie w-ten sposób, aby Ewangelia była głoszona w-języku
i-kulturze tych, którzy ją słuchają265. Jednocześnie jednak nie powinno
się zapominać, że tylko Misterium Paschalne Chrystusa, najdoskonalsza manifestacja Boga nieskończonego w-skończoności historii, może
być wiążącym punktem odniesienia dla całej ludzkości, która pielgrzymuje w-poszukiwaniu prawdziwej jedności i-pokoju.
Oblicze metyskie Dziewicy z-Guadalupe było od początku na Kontynencie symbolem inkulturacji, ewangelizacji, której ona była gwiazdą
i-przewodniczką. Poprzez jej potężne wstawiennictwo ewangelizacja
będzie mogła przenikać do serc mężczyzn i-kobiet Ameryki i-przeniknąć ich kultury przemieniając je od wewnątrz266.
Ewangelizacja ośrodków kształcenia
71. Świat szkolnictwa jest uprzywilejowanym polem, dla promowania inkulturacji Ewangelii. Jednakże tylko, katolickie ośrodki kształcenia jak również te, które nie będąc wyznaniowymi posiadające wyraź-

314

�ną orientację katolicką, będą mogły prowadzić prawdziwą działalność
ewangelizacyjną, jeśli na wszystkich ich poziomach włącznie z-akademickim, zostanie skrzętnie zachowana ich katolicka orientacja. Treści
projektu edukacyjnego powinny nieustannie wzmiankować Jezusa
Chrystusa i-Jego orędzie, tak jak jest ono prezentowane przez Kościół
w-swoim nauczaniu dogmatycznym i-moralnym. Jedynie w-ten sposób można będzie formować autentycznych liderów chrześcijańskich
w-różnych dziedzinach działalności ludzkiej i-społecznej, szczególnie w-polityce, ekonomii, nauce, sztuce i-refleksji filozoficznej267.
W-tym sensie „jest niezbędne, żeby uniwersytet katolicki był zarazem,
prawdziwie i-rzeczywiście: uniwersytetem i-katolickim. (...) Katolicki
charakter jest elementem konstytutywnym uniwersytetu jako instytucji i-nie zależy od decyzji osób, które kierują w-danym czasie uniwersytetem”268. Z-tegoż względu, działalność duszpasterska na uniwersytecie katolickim powinna być przedmiotem szczególnej troski w-celu
pogłębienia zaangażowania apostolskiego studentów, aby oni sami
stali się ewangelizatorami środowiska uniwersyteckiego269. Ponadto, „powinno się zachęcać do współpracy między uniwersytetami
katolickimi z-całej Ameryki w-celu wzajemnego ubogacania się”270,
przyczyniając się w-ten sposób, aby zasada solidarności i-wymiana
między narodami całego Kontynentu była również realizowana na
poziomie uniwersyteckim.
Podobną rzecz należy również stwierdzić w-odniesieniu do szkół katolickich, szczególnie średnich; „Trzeba podjąć specjalny wysiłek w-celu
umocnienia katolickiej tożsamości szkół, których specyficzny charakter
opiera się na projekcie edukacyjnym, który ma swój początek w-osobie
Chrystusa a-swoje korzenie w-nauczaniu Ewangelii. Szkoły katolickie
powinny nie tylko udzielać edukacji, która byłaby kompletna z-technicznego i-profesjonalnego punktu widzenia, lecz w-szczelny sposób zwracałaby uwagę na integralną formację osoby ludzkiej”271. Ze względu na wagę
dzieła, które realizują nauczyciele katoliccy, przyłączam się do pragnienia
Ojców Synodalnych, aby zachęcić, w-duchu wdzięczności, wszystkich
tych, którzy poświęcają się nauczaniu w-szkołach katolickich: księży,

315

�zakonników i-zakonnice, a-także świeckich, „aby wytrwali w-swojej misji
o-tak wielkiej wadze”272. Należy starać się, aby wpływ tych ośrodków
edukacyjnych dotarł do wszystkich warstw społecznych nie zapominając
o-nikim. Potrzeba dołożyć wszelkich starań, aby szkoły katolickie, pomimo trudności ekonomicznych, kontynuowały „udzielając edukacji katolickiej ubogim i-marginalizowanym przez społeczeństwo”273. Nie będzie
można nigdy wyzwolić ubogich, jeśli się ich nie wyzwoli z-nędzy, która
jest skutkiem braku godziwego wykształcenia.
W-projekcie całościowym nowej ewangelizacji, kształcenie zajmuje
uprzywilejowane miejsce. Z-tego powodu powinno się zachęcić do działania wszystkich nauczycieli katolickich, nawet tych, którzy nauczają
w-szkołach nie wyznaniowych. Tym samym kieruję naglące wezwanie
do osób konsekrowanych, aby nie opuszczały dziedziny tak ważnej dla
nowej ewangelizacji274.
Jako owoc i-wyraz komunii między Kościołami partykularnymi
Ameryki, umocnionej zapewne poprzez duchowe doświadczenie Zgromadzenia synodalnego, należałoby promować kongresy dla nauczycieli
katolickich na poziomie narodowym i-kontynentalnym, starając się
uporządkować i-spotęgować akcje duszpasterską we wszystkich tych
środowiskach275.
Kościół w-Ameryce, aby osiągnąć wszystkie te cele potrzebuje przestrzeni wolności w-tej dziedzinie, jaką jest nauczanie, czego nie należy
rozumieć jako jakiś przywilej, lecz jako prawo, na mocy misji ewangelizacyjnej powierzonej mu przez Pana. Poza tym rodzice mają zasadnicze i-podstawowe prawo decydowania o-wykształceniu swoich dzieci
i-z-tego powodu, rodzice katoliccy powinni mieć możliwość wybrania
sposobu kształcenia zgodnego z-ich przekonaniami religijnymi. Funkcja państwa w-tej dziedzinie jest pomocnicza. Państwo ma obowiązek,
aby „zapewnić wszystkim wykształcenie i-ma obowiązek respektowania
i-obrony wolności nauczania. Należy denuncjować monopol Państwa
jako jedną z-form totalitaryzmu, który narusza fundamentalne prawa,
do których obrony jest zobowiązany, szczególnie prawo rodziców do
religijnego wykształcenia swoich dzieci. Rodzina jest pierwszym miej-

316

�scem kształcenia człowieka”276.
Ewangelizować środki społecznego przekazu
72. Podstawową rzeczą dla skuteczności nowej ewangelizacji jest
głęboka znajomość aktualnej kultury, na którą środki społecznego przekazu wywierają ogromny wpływ. Jest, więc czymś niezbędnym poznawanie i-używanie tych środków, zarówno w-ich tradycjonalnych formach
jak i-najnowszych wprowadzonych jako wynik postępu technologicznego. Ta rzeczywistość wymaga poznania języka, natury i-charakterystyk
owych środków. Używając ich w-sposób właściwy i-kompetentny może
prowadzić do prawdziwej inkulturacji Ewangelii. Z-drugiej zaś strony,
same środki przyczyniają się do kształtowania kultury i-mentalności
mężczyzn i-kobiet nam współczesnych, z-tego też powodu ci, którzy pracują na polu środków społecznego przekazu powinni być przedmiotem
szczególnej troski duszpasterskiej277.
Odnośnie tego Ojcowie Synodalni wskazali na liczne konkretne
inicjatywy, aby zapewnić skuteczną obecność Ewangelii w-świecie środków społecznego przekazu: formacja duszpasterzy w-tej dziedzinie,
popieranie ośrodków produkcji wykwalifikowanej, roztropne i-właściwe używanie satelit i-nowych technolologii; formacja wiernych, aby byli
krytycznymi odbiorcami; zjednoczenie wysiłków, aby nabyć i-następnie
zarządzać wspólnie nowymi nadajnikami i-sieciami radia i-telewizji,
i-koordynowanie tymi, które już istnieją. Z-drugiej zaś strony publikacje katolickie zasługują na to, aby je podtrzymywać i-trzeba, aby osiągnęły wymagany rozwój ilościowy.
Należy zachęcać przedsiębiorców, aby wspierali ekonomicznie
produkcję dobra jakościowo, która promuje wartości ludzkie i-chrześcijańskie278. Pomimo to, tak szeroko zakrojony program przekracza znacznie możliwości każdego Kościoła partykularnego na
Kontynencie amerykańskim. Dlatego też sami Ojcowie Synodalni
zaproponowali koordynację działań odnoszących się do środków
społecznego przekazu na poziomie interamerykańskim, aby ożywić
wzajemne poznanie i-współpracę w-przedsięwzięciach, które istnieją

317

�w-tej dziedzinie279.
Wyzwanie sekt
73. Działalność prozelitystyczna, którą rozwijają sekty i-nowe ruchy
religijne w-wielu częściach Ameryki, jest ciężką przeszkodą utrudniającą dzieło ewangelizacji. Słowo «prozelityzm» ma znaczenie negatywne,
kiedy odzwierciedla sposób zdobywania adeptów pozbawiony szacunku
do wolności tych, do których skierowana jest propaganda religijna280.
Kościół katolicki w-Ameryce cenzuruje prozelityzm sekt i-z-tego samego powodu w-swoim działaniu ewangelizacyjnym rezygnuje z-uciekania się do tego typu metod. Proponując Ewangelię Chrystusa w-całej
swej integralności, działalność ewangelizacyjna powinna odnosić się
z-szacunkiem do sanktuarium sumienia każdej indywidualnej osoby,
poprzez co rozwija się decydujący dialog, całkowicie osobisty między
łaską i-wolnością człowieka.
Powyższe powinno mieć się na względzie w-stosunku do braci chrześcijan z-Kościołów i-wspólnot kościelnych oddzielonych od Kościoła
katolickiego, istniejących już od dłuższego czasu w-określonych regionach. Więzy prawdziwej komunii, chociaż niedoskonałej, która według
Soboru Watykańskiego II281, mają te wspólnoty z-Kościołem katolickim powinny oświecać postawy Kościoła i-wszystkich jego członków
w-stosunku do tych wspólnot282. Pomimo to, te postawy nie powinny
poddawać pod wątpliwość mocnego przekonania, że tylko w-Kościele
katolickim znajduje się pełnia środków zbawienia ustanowionych przez
Jezusa Chrystusa283.
Postęp prozelityzmu sekt i-nowych grup religijnych w-Ameryce
nie może być kontemplowany z-obojętnością. Wymaga od Kościoła na
tym Kontynencie głębokiego studium, które powinno się zrealizować
w-każdym kraju a-także na poziomie międzynarodowym, aby odkryć
motywy z-powodu, których wielu katolików porzuca Kościół. W-świetle tych konkluzji wydaje się czymś właściwym rewizja stosowanych
metod duszpasterskich w-celu, aby każdy Kościół partykularny był
w-stanie zaoferować wiernym troskę religijną bardziej personalistyczną,

318

�aby skonsolidować struktury komunii i-misji, i-używać środków ewangelizacyjnych, jakie oferuje oczyszczona pobożność ludowa po to, aby
ożywić wiarę wszystkich katolików w-Jezusa Chrystusa, poprzez modlitwę i-medytację Słowa Bożego284.
Nie ukrywa się przed nikim nagłej potrzeby właściwej działalności
ewangelizacyjnej w-stosunku do tych sektorów Ludu Bożego, które są
narażone na prozelityzm sekt, jakimi są emigranci, dzielnice peryferyjne miast czy też wioski pozbawione systematycznej obecności kapłanów i-dlatego charakteryzujące się rozprzestrzenioną ignorancją religijną, jak również rodziny ludzi prostych borykające się z-wszelkiego typu
trudnościami materialnymi. Również z-tego punktu widzenia okazują
się bardzo pomocne wspólnoty podstawowe, ruchy, grupy rodzinne i-inne formy zrzeszania się, poprzez, które jest łatwiej o-podtrzymywanie
relacji międzyosobowych wzajemnej pomocy, zarówno duchowej jak
i-ekonomicznej.
Z-drugiej zaś strony, jak zaznaczają Ojcowie Synodalni, trzeba zastanowić się czy duszpasterstwo skierowane prawie wyłącznie na potrzeby
materialne destynatariuszy nie zagłuszyło głodu Boga, jaki posiadają te
ludy, pozostawiając je w-ten sposób w-sytuacji podatności na jakąkolwiek ofertę religijną z-założenia. Dlatego, „jest niezbędnym, aby wszyscy
mieli kontakt z-Chrystusem poprzez radosne i-przemieniające głoszenie kerygmatyczne, w-sposób szczególny poprzez głoszenie wewnątrz
liturgii”285. Kościół, który żyje intensywnie wymiarem duchowym
i-kontemplacyjnym, i-który oddaje się hojnie na służbę miłości, stanie
się w-sposób szczególny coraz wyrazistszym godnym wiary świadkiem
Boga dla mężczyzn i-kobiet poszukujących sensu własnego życia286.
Dlatego potrzeba, aby wierni przeszli od wiary rutynowej być może
podtrzymywanej przez środowisko, do wiary świadomej przeżywanej
osobiście. Odnowa w-wierze będzie najlepszym sposobem, aby doprowadzić wszystkich do Prawdy, jaką jest Chrystus.
Aby odpowiedź na wyzwanie sekt była skuteczna, potrzeba właściwej koordynacji inicjatyw na poziomie ponaddiecezjalnym, w-celu
zrealizowania współpracy poprzez wspólne projekty, które mogłyby dać

319

�większe owoce287.
Misja „ad gentes”
74. Jezus Chrystus powierzył swojemu Kościołowi misję ewangelizowania wszystkich narodów: „Idźcie wiec i-nauczajcie wszystkie
narody, udzielając im chrztu w-imię Ojca i-Syna, i-Ducha Świętego.
Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A-oto Ja jestem
z-wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,19-20).
Świadomość uniwersalności misji ewangelizacyjnej, którą Kościół
otrzymał powinna pozostawać żywa, tak jak to zawsze ukazywała
historia Ludu Bożego, który pielgrzymuje w-Ameryce. Ewangelizacja staje się bardziej przynaglająca w-stosunku do tych, którzy żyjąc
na tym Kontynencie jeszcze nie znają imienia Jezusa, jedynego imienia danego ludziom dla ich zbawienia (Dz 4,12). Niestety, to imię
jest jeszcze nieznane dla wielkiej części ludzkości a-także w-wielu
środowiskach społeczeństwa amerykańskiego. Wystarczy pomyśleć
o-grupach etnicznych Indian jeszcze nie nawróconych na wiarę chrześcijańską czy o-obecności religii niechrześcijańskich, takich jak islam,
buddyzm czy hinduizm, przede wszystkim jeśli chodzi o-emigrantów
pochodzących z-Azji.
To wszystko zobowiązuje Kościół powszechny i-w-szczególności
Kościół w-Ameryce, aby pozostał otwarty na misję ad „gentes”288.
Program nowej ewangelizacji na kontynencie, cel wielu projektów
duszpasterskich nie może się ograniczyć do ożywiania wiary zwykłych
wiernych, lecz należy starać się głosić Chrystusa w-środowiskach gdzie
jest nieznany.
Ponadto Kościoły partykularne Ameryki są powołane, aby rozciągnąć zapał ewangelizacyjny poza granice swego kontynentu. Nie mogą
one zachowywać tylko dla siebie niezmierzonych bogactw swojego
chrześcijańskiego dziedzictwa. Powinny nieść je całemu światu i-przekazywać tym, którzy go jeszcze nie znają. Chodzi o-wiele milionów mężczyzn i-kobiet, którzy nie mając wiary, doznają największego ubóstwa.
Wobec tego ubóstwa byłoby czymś błędnym nie popierać działalności

320

�misyjnej poza Kontynentem pod pretekstem, że jeszcze pozostaje dużo
do zrobienia w-Ameryce lub oczekując utopijnej w-gruncie rzeczy sytuacji pełnej realizacji Kościoła w-Ameryce.
Pragnąc gorąco, aby Kontynent amerykański uczestniczył zgodnie
ze swoją żywotnością chrześcijańską w-wielkim zadaniu misji „ad gentes”, czynię moimi konkretne propozycje, które przedstawili Ojcowie
Synodalni, aby „pobudzić do większej współpracy między siostrzanymi Kościołami; wysyłać misjonarzy (kapłanów, osoby konsekrowane
i-świeckich) wewnątrz i-poza Kontynent; umacniać i-tworzyć instytuty misyjne; ożywiać wymiar misyjny życia zakonnego i-kontemplacyjnego; dać większy impuls dla animacji, formacji i-organizacji
misyjnej”289. Jestem pewien tego, że zapał duszpasterski Biskupów
i-pozostałych dzieci Kościoła w-całej Ameryce będzie w-stanie wynaleźć konkretne inicjatywy, nawet na poziomie międzynarodowym,
które z-wielkim entuzjazmem i-kreatywnością wprowadzą w-praktykę powyższe zamierzenia misyjne.

WNIOSKI
Z-nadzieją i-wdzięcznością
75. „Oto Ja jestem z-wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). Ufając tej obietnicy Pana, Kościół pielgrzymujący na
Kontynencie amerykańskim z-entuzjazmem przygotowuje się, aby
stawić czoło wyzwaniom współczesnego świata i-tym, które może przynieść przyszłość. W-Ewangelii, Dobrej Nowinie o-zmartwychwstaniu
Pańskim towarzyszy zachęta, aby się nie lękać (Mt 28, 5.10). Kościół
w-Ameryce chce kroczyć pełen nadziei jak to wyrazili Ojcowie Synodalni: „Pokładając nadzieję w-Panu historii, Kościół przygotowuje się,
aby przekroczyć próg trzeciego tysiąclecia bez uprzedzeń i-bojaźni, bez

321

�egoizmu, bez lęku i-wątpliwości, przekonany o-pierwszorzędnej wadze
służby, którą spełnia świadcząc o-wierności Bogu i-mężczyznom i-kobietom tego Kontynentu”290.
Ponadto, Kościół w-Ameryce czuje się szczególnie zachęcony, aby
kroczyć w-wierze odpowiadając z-wdzięcznością na miłość Jezusa,
„objawienie wcielenia miłości miłosiernej Boga (J-3, 16)”291. Celebracja początku trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa może być właściwą
okazją dla ludu Bożego w-Ameryce do odnowienia „swojej wdzięczności za wielki dar wiary”292, którą otrzymał po raz pierwszy przed
pięcioma wiekami. Rok 1492, bez wnikania w-aspekty historyczne
i-polityczne, był wielkim rokiem łaski ze względu na wiarę otrzymaną
w-Ameryce, wiarę, która głosi największe dobro Wcielenia Syna Bożego, które miało miejsce 2000 lat temu, jak to przypomnimy w-zbliżającym się już Wielkim Jubileuszu.
To podwójne poczucie wdzięczności i-nadziei powinno towarzyszyć
całej działalności duszpasterskiej Kościoła na Kontynencie, pozwalając,
aby duch jubileuszowy przesiąknął wszelkie inicjatywy diecezji, parafii,
wspólnot życia konsekrowanego, ruchów kościelnych, jak również działania, które mogą być podjęte na poziomie regionalnym i-kontynentalnym293.
Modlitwa za rodziny Ameryki
76. Dlatego też, zapraszam wszystkich katolików Ameryki, aby wzięli udział w-inicjatywach ewangelizacyjnych, do których będzie pobudzał Duch Święty w-całej rozległości tego niezmierzonego Kontynentu,
przepełnionego możliwościami i-nadzieją na przyszłość. W-specjalny
sposób zachęcam rodziny katolickie, aby były „Kościołami domowymi”294, gdzie się żyje i-przekazuje nowym pokoleniom wiarę chrześcijańską jako skarb i-gdzie się modli wspólnie. Jeśli rodziny katolickie
realizują w-sobie samych ideał, do którego zostały powołane z-woli
Bożej, staną się one prawdziwymi zalążkami ewangelizacji.
Kończąc tę Adhortację Apostolską, w-której zebrałem propozycje
Ojców Synodalnych, przyjmuję z-radością sugestię zredagowania modli-

322

�twy za rodziny w-Ameryce295. Zapraszam wszystkich, każdą wspólnotę i-grupę kościelną, gdzie dwóch lub więcej gromadzi się w-imię Pana,
aby poprzez modlitwę wzmocniły się więzy duchowe jedności między
katolikami amerykańskimi. Niech wszyscy przyłączą się do tej prośby
Następcy Piotra, wzywając Jezusa Chrystusa, „drogę do nawrócenia,
komunii i-solidarności w-Ameryce”:
Panie Jezu Chryste, dziękujemy Ci,
ponieważ Ewangelia Miłości Ojca,
za sprawa, której przyszedłeś zbawiać świat,
była powszechnie głoszona w-Ameryce
jako Dar Ducha Świętego,
który sprawia, że rozkwita nasza radość.
Dziękujemy Ci za dar Twojego życia,
który nam ofiarowałeś umiłowawszy nas do końca,
i-czynisz nas dziećmi Bożymi
i-braćmi między nami.
Umocnij Panie naszą wiarę i-naszą miłość ku Tobie,
w-to, że jesteś obecny
w-tylu tabernakulach tego Kontynentu.
Udziel nam łaski bycia wiernymi świadkami Twojego Zmartwychwstania
wobec nowych pokoleń Ameryki,
aby znając Cię naśladowali Cię
i-odnaleźli w-Tobie pokój i-radość.
Tylko w-ten sposób będą mogli czuć się braćmi
wszystkich dzieci Bożych rozproszonych po świecie.
Ty, który stając się człowiekiem
zechciałeś być członkiem rodziny ludzkiej,
naucz rodziny
cnót, którymi promieniował
dom w-Nazarecie.
Spraw, aby były jedno,

323

�tak jak Ty i-Ojciec jesteście Jedno,
i-aby były żywym świadectwem miłości,
sprawiedliwości i-solidarności;
aby były szkołą szacunku,
przebaczenia i-wzajemnej pomocy,
aby świat uwierzył;
żeby były źródłem powołań
do kapłaństwa,
do życia konsekrowanego,
do wszystkich innych form
intensywnego zaangażowania chrześcijańskiego.
Strzeż swojego Kościoła i-Następcy Piotra,
któremu Ty Dobry Pasterzu, powierzyłeś
misję pasienia Twojej trzody.
Spraw, aby Twój Kościół w-Ameryce kwitł
i-pomnażał owoce świętości.
naucz nas miłować Twoja Matkę Maryje,
tak jak Ty ją miłowałeś.
Daj nam siłę do głoszenia z-odwagą Twojego Słowa
w-dziele nowej ewangelizacji,
aby utwierdzić nadzieję w-świecie.
Nasza Pani z-Guadalupe, Matko Ameryki,
módl się za nami!
W-mieście Meksyku 22 stycznia 1999, w-dwudziestym roku mego
Pontyfikatu
Jan Paweł II, papież
Przekład: Radosław Jaszczuk CSSR

Przypisy
1 Inskrypcja z-baptysterium katedry św. Jana na Lateranie: „Virgineo
foetu Genitrix Ecclesia natos quos spirante Deo concipit amne parit”

324

�(E. Diehl, Inscriptiones latinae christianae veteres, n. 1513, I. I: Berolini
1925, p. 289).
2 PAWEŁ VI, Homilia podczas udzielania święceń kapłańskich i-diakońskich w- Bogocie (22 sierpnia1968): AAS 60 (1968), 614-615.
3 N.17: AAS 85 (1993), 820.
4 N.38: AAS 87 (1995), 30.
5 JAN PAWEŁ II, Przemówienie na otwarcie obrad IV Konferencji Ogólnej Episkopatu Ameryki Łacińskiej (12 października 1992), 17: AAS 85
(1993), 820-821.
6 JAN PAWEŁ II, List Apost. Tertio millennio adveniente (10 listopada
1994), 21: AAS 87 (1995), 17.

325

�7 JAN PAWEŁ II, Przemówienie na otwarcie obrad IV Konferencji Ogól-

nej Episkopatu Ameryki Łacińskiej (12 października 1992), 17: AAS 85
(1993), 820.
8 Por. JAN PAWEŁ II, List Apost. Tertio millennio adveniente (10 listopada 1994), 38 : AAS 87 (1995), 30.
9 JAN PAWEŁ II, Przemówienie podczas Zgromadzenia Plenarnego
CELAM (9 marca 1983), III: AAS 75 (1983), 778.
10 JAN PAWEŁ II, Posynodalna Adhort. Apost. Christifideles laici (30
grudnia 1988), 34: AAS 81 (1989), 454.
11 Propositio 3.
12 Św. Augustyn, In Johann.Evang. tract., 15,11: CCL 36, 154.
13 Tamże., 15, 17; l. C., 156.
14 „Salvador... ascensionis suae eam (Mariam Magdalenam) ad apostolos instituit apostolam”. Raban Maur, De vita beatae Mariae Magdalenae, 27: PL 112, 1574. Por. Św. Piotr Damian, Sermo 56: PL 144, 820;
Hugo z-Cluny, Commonitorium: PL 159, 952; Św. Tomasz z-Akwinu, In
Joh. Evang. Expositio, 20,3.
15 PAWEŁ VI, Przemówienie podczas zamknięcia Roku Świętego (25
grudnia 1975): AAS 68 (1976), 145.
16 Propositio 9; por. SOBÓR WAT. II, Konst. duszp. o-Kościele w-świecie współczesnym Gaudium et spes, 22.
17 JAN PAWEŁ II, Enc. Redemptoris Mater (25 marca 1987), 21: AAS
79 (1987), 369.
18 Propositio 5.
19 III Konferencja Ogólna Episkopatu Ameryki Łacińskiej, Orędzie do
ludów Ameryki Łacińskiej, Puebla, luty 1997, 282. Wezwanie do jedności państw Ameryki, por. Narodowa Konferencje Biskupów, Behold
Your Mother Woman of Faith, Waszyngton 1973, 53-55.
20 Por. Propositio 6.
21 JAN PAWEŁ II, Przemówienie na otwarcie obrad IV Konferencji
Ogólnej Episkopatu Ameryki Łacińskiej, Santo Domingo (12 października 1992), 24: AAS 85 (1993), 826.
22 Por. Narodowa Konferencje Biskupów, Behold Your Mother Woman
of Faith, Waszyngton 1973, 37.
23 Por. Propositio 6.
24 Propositio 4.

326

�25 Por.
26

7.

tamże.
SOBÓR WAT. II, Konst. o-liturgii świętej Sacrosanctum Concilium,

27 PAWEŁ

VI, Enc. Mysterium fidei (3 września 1965): AAS 57 (1965),
764.
28 Tamże., l.c., 766.
29 Propositio 4.
30 PAWEŁ VI, Przemówienie podczas ostatniej sesji Soboru Watykańskiego II (7 grudnia 1965): AAS 58 (1966), 58.
31 Por. JAN PAWEŁ II, Adhort. Apost. Reconciliatio et paenitentia (2
grudnia 1984), 16: AAS 77 (1985), 214-217.
32 Por. Propositio 61.
33 Propositio 29.
34 Por. Bulla Sacrosancti apostolatus cura (11 sierpnia 1670), § 3: Bullarium Romanum, 26/VII, 42.
35 Pośród wielu można wymienić: męczenników Juan de Brebeuf i-siedmiu towarzyszy, Roque González i-towarzysze; święci Elizabeth Anna
Seton, Margarita Bourgeoys, Piotr Klawer, Juan del Castillo, Rosa Filipina Duchesne, Małgorzata d’Youville, Francisco Febres Cordero, Teresa
Fernández Solar de los Andes, Juan Macías, Toribio de Mogrovejo, Ezequiel Moreno Díaz, Jan Nepomucen Neumann, María-Ana de Jesús-Paredes Flores, Martin de Porres, Alfonso Rodríguez, Francisco Solano,
Francisca Xavier Cabrini; błogosławieni José de Anchieta, Pedro de San
José Betancurt, Juan Diego, Katerine Drexel, María-Encarnación Rosal,
Rafael Guízar Valencia, Dina Bélanger, Alberto Hurtado Cruchaga,
Elías del Socorro Nieves, María-Francisca de Jesús-Rubatto, Mercedes
de Jesús-Molina, Narcisa de Jesús-Martillo Morán, Miguel Agustín-Pro,
María-de San José Alvarado Cardozo, Junípero Serra, Kateri Tekawitha,
Laura Vicuńa, Antônio de Sant’Anna Galvao i-wielu innych z-wielu
miejsc Ameryki (por. Instrumentum laboris, 17).
36 Por. SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Kościele Lumen gentium, 50.
37 Propositio 31.
38 Propositio 30.
39 N. 37: AAS 87 (1995), 29; por. Propositio 31.
40 Propositio 21.
41 Por. tamże.

327

�42 Por.

tamże.
tamże.
44 Por. Propositio 18.
45 Propositio 19.
46 SOBÓR WAT. II, Dekr. o-Kościołach wschodnich katolickich Orientalium Ecclesiarum, 5; por. Kodeks Prawa Kanonicznego Kościołów
Wschodnich, kan. 28; Propositio 60.
47 Por. JAN PAWEŁ II, Enc. Redemptoris Mater (25 marca 1987), 34:
AAS 79 (1987), 406; SPECJALNE ZGROMADZENIE SYNODU BISKUPÓW poświęcone EUROPIE, Dekl. Ut testes simus Christi qui nos liberavit (13 grudnia 1991), III, 7: Ench. Vat. 13, 647-652.
48 Por. Propositio 60.
49 Por. Propositiones 23 i-24.
50 Propositio 73.
51 Propositio 72; por. JAN PAWEŁ II, Enc. Centesimus annus (1 maja
1991), 46: AAS 83 (1991), 850.
52 Por. SPECJALNE ZGROMADZENIE SYNODU BISKUPÓW poświęcone EUROPIE, Dekl. Ut testes simus Christi qui nos liberavit (13
grudnia 1991), I, 1; II, 4; IV, 10: Ench. Vat. 13, nn. 613-615; 627-633;
660-669.
53 Propositio 72.
54 Tamże.
55 Por. Propositio 74.
56 PAWEŁ VI, List Apost. Octogesima adveniens (14 maja 1971), 8-9:
AAS 63 (1971), 406-408.
57 Propositio 35.
58 Por. tamże.
59 Propositio 75.
60 Por. Papieska Rada ,,IUSTITIA ET PAX”, W służbie na rzecz wspólnoty ludzkiej: etyczne podejście do kwestii zadłużenia międzynarodowego
(27 grudnia 1986): Ench. Vat. 10, 1045-1128.
61 Propositio 75.
62 Propositio 37.
63 N. 5: AAS 90 (1998), 152.
43 Por.

328

�64 Propositio

38.

65 Tamże.
66 Propositio

36.
tamże.
68 II ZGROMADZENIE OGÓLNE NADZWYCZAJNEGO SYNODU
BISKUPÓW, Końcowy dokument Ecclesia sub Verbo Dei mysteria
Christi celebrans pro salute mundi (7 grudnia 1985), II, B, a, 2: Ench.
Vat. 9, 1795.
69 Propositio 30.
70 Propositio 34.
71 Tamże.
72 Tamże.
73 Por. SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Kościele Lumen gentium, 31.
74 Por. id., SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Objawieniu Bożym Gaudium et spes, 76; JAN PAWEŁ II, Posynodalna Adhort. Apost. Christifideles laici (30 grudnia 1988), 42: AAS 81 (1989), 472-474.
75 Propositio 26.
76 Tamże.
77 Propositio 28.
78 Tamże.
79 Tamże.
80 Propositio 27.
81 Tamże.
82 Por. tamże.
83 SOBÓR WAT. II, Dekr. o-przystosowanej odnowie życia zakonnego
Perfectae caritatis, 7; por. JAN PAWEŁ II, Posynodalna Adhort. Apost.
Vita consecrata ( 25 marca 1996), 8: AAS 88 (1996),382.
84 Propositio 27.
85 Por. Propositio 28.
86 Por. Propositio 29.
87 Por. SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Kościele Lumen gentium, V;
II ZGROMADZENIE OGÓLNE NADZWYCZAJNEGO SYNODU
BISKUPÓW, Końcowy dokument Ecclesia sub Verbo Dei mysteria Christi celebrans pro salute mundi (7 grudnia 1985), II, A, 4-5: Ench. Vat.
67 Por.

329

�9, 1791-1793.
88 Propositio 29.
89 Tamże.
90 Propositio 32.
91 Por. JAN PAWEŁ II, List Apost. Dies Domini (31 maja 1998), 40:
AAS 90 (1998), 738.
92 Propositio 33.
93 Por. JAN PAWEŁ II, Enc. Redemptor hominis (4 marca 1979), 20:
AAS 71 (1979), 309-316.
94 Propositio 33.
95 Tamże.
96 Tamże.
97 Propositio 40; por. SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Kościele Lumen
gentium, 2.
98 Por. KONGREGACJA DOKTRYNY WIARY, List do biskupów
o-pewnych aspektach Kościoła jako komunii Communionis notio (28
maja 1992), 3-6: AAS 85 (1993), 839-841.
99 Propositio 40.
100 Tamże.
101 SOBÓR WAT. I, Konst. dogm. o-Kościele Chrystusa Pastores aeternus, Prolog: DS. 3051.
102 SOBÓR FLORENCKI, Bulla o-jedności Exultate Deo (22 listopada
1439): DS 1314.
103 SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Kościele Lumen gentium, 11.
104 Por. SOBÓR WAT. II, Dekr. o-posłudze i-życiu kapłanów Presbyterorum ordinis, 5.
105 Propositio 41.
106 Tamże.
107 Por. SOBÓR TRYDENCKI, Ses. VII, Główny dekret o-sakramentach, kan. 9: DS 1609.
108 Por. SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Kościele Lumen gentium, 26.
109 Por. JAN PAWEŁ II, Enc. Redemptor hominis (4 marca 1979), 20:
AAS 71 (1979), 309-316.
110 Propositio 42; por. JAN PAWEŁ II, List Apost. Dies Domini (31

330

�maja 1998), 69: AAS 90 (1998), 755-756.
111 Propositio 41.
112 Propositio 42; por. SOBÓR WAT. II, Konst. o-liturgii świętej Sacrosanctum Concilium, 14; Konst. dogm. Lumen gentium, 10.
113 Por. Propositio 42.
114 Propositio 41.
115 Por. SOBÓR WAT. II, Dekr. o-apostolstwie świeckich Apostolicam
actuositatem, 8.
116 SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Kościele Lumen gentium, 23.
117 Por. SOBÓR WAT. II, Dekr. o-pasterskich zadaniach biskupów w-Kościele Christus Dominus, 27; Dekr. o-posłudze i-życiu kapłanów Presbyterorum ordinis, 7; PAWEŁ VI, Motu proprio Ecclesiae sanctae, (6
sierpnia 1966), I, 15-17: AAS 58 (1966), 766-767; Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 495, 502 i-511; Kodeks Prawa Kanonicznego Kościołów
Wschodnich, kan. 264, 271 i-272.
118 Propositio 43.
119 Por. Propositio 45.
120 Por. KONGREGACJA NAUKI WIARY, List do biskupów o-pewnych aspektach Kościoła jako komunii Communionis notio (28 maja
1992), 15-16: AAS 85 (1993), 847-848.
121 Por. tamże.
122 Por. Propositio 44.
123 Tamże.
124 Tamże.
125 Por. Propositio 60.
126 Propositio 49.
127 Tamże.
128 Tamże.; por. SOBÓR WAT. II, Dekr. o-posłudze i-życiu kapłanów
Presbyterorum ordinis, 14.
129 Propositio 49.
130 Tamże.
131 Por. Propositio 51.
132 Propositio 48.
133 Propositio 51.
134 Propositio 52.

331

�135 Por.

Tamże.
Tamże.
137 Por. Propositio 46.
138 Tamże.
139 Tamże.
140 Propositio 35.
141 Por. IV Konferencja Ogólna Episkopatu Ameryki Łacińskiej, Santo
Domingo, październik 1992, Nowa ewangelizacja, postęp człowieka
i-kultura chrześcijańska, 58.
142 Por. JAN PAWEŁ II, Enc. Redemptoris missio (7 grudnia 1990), 51:
AAS 83 (1991), 298-299.
143 Propositio 35.
144 Por. Propositio 46.
145 Tamże.
146 Por. SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Kościele Lumen gentium, 29;
PAWEŁ VI, Motu proprio Sacrum Diaconatus Ordinem (18 czerwca
1967), I, 1: AAS 59 (1967), 599.
147 Propositio 50.
148 SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Kościele Lumen gentium, 29.
149 Por. Propositio 50; KONGREGACJA WYCHOWANIA KATOLICKIEGO ORAZ KONGREGACJA DUCHOWIEŃSTWA, Instr. Ratio
fundamentalis institutionis diaconorum permanentium i-Directorium
pro ministerio et vita diaconorum permanentium (22 lutego 1998),
AAS 90 (1998), 843-926.
150 Por. Propositio 53.
151 Tamże.; por. III Konferencja Ogólna Episkopatu Ameryki Łacińskiej, Orędzie dla Ameryki Łacińskiej, Puebla 1979, n. 775.
152 JAN PAWEŁ II, Posynodalna Adhort. Apost. Vita consecrata (25
marca 1996), 57: AAS 88 (1996), 429-430.
153 Por. tamże., 58: l.c., 430.
154 Propositio 53.
155 Tamże.
156 Propositio 54.
157 Tamże.
158 Por. SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Kościele Lumen gentium, 31.
136 Por.

332

�159

Propositio 55; por. SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Kościele
Lumen gentium, 34.
160 Propositio 55.
161 Por. tamże.
162 Propositio 56.
163 Por. JAN PAWEŁ II, Posynodalna Adhort. Apost. Christifideles laici
(30 grudnia 1988), 23: AAS 81 (1989), 429-433.
164 Por. KONGREGACJA DUCHOWIEŃSTWA, Instr. Ecclesiae de
mysterio (15 sierpnia 1997): AAS 89 (1997), 852-877.
165 Propositio 56.
166 Tamże.
167 Por. JAN PAWEŁ II, List Apost. Mulieris dignitatem (15 sierpnia
1988): AAS 80 (1988), 1653-1729 i-List do Kobiet (29 czerwca 1995):
AAS 87 (1995), 803-812; Propositio 11.
168 Por. JAN PAWEŁ II, List Apost. Mulieris dignitatem (15 sierpnia
1988), 31: AAS 80 (1988), 1728.
169 Propositio 11.
170 Tamże.
171 Tamże.
172 Tamże.
173 Por. JAN PAWEŁ II, Posynodalna Adhort. Apost. Christifideles laici
(30 grudnia 1988), 49: AAS 81 (1989), 486-489.
174 Propositio 12.
175 Tamże.
176 Por. SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Kościele Lumen gentium, 11.
177 Tamże.
178 Por. Propositio 12.
179 Propositio 14.
180 Tamże.
181 Tamże.
182 Propositio 15.
183 Tamże.
184 Tamże.

333

�185 Por.

3.

SOBÓR WAT. II, Dekr. O-ekumenizmie Unitatis redintegratio,

186 Propositio

61.

187 Tamże.
188 SOBÓR

WAT. II, Dekr. o-ekumenizmie Unitatis redintegratio, 3.
Propositio 62.
190 Por. SPECJALNE ZGROMADZENIE SYNODU BISKUPÓW
poświęcone EUROPIE, Dekl. Ut testes simus Christi qui nos liberavit
(13 grudnia 1991), III, 8: Ench. Vat. 13, 653-655.
191 Propositio 62.
192 SOBÓR WAT. II, Dekl. o-stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich Nostra aetate, 2.
193 Por. Propositio 63.
194 Tamże.
195 Propositio 67.
196 Por. tamże.
197 Propositio 68.
198 Tamże.
199 Propositio 69.
200 Por. II ZGROMADZENIE OGÓLNE NADZWYCZAJNEGO SYNODU BISKUPÓW, Końcowy dokument Ecclesia sub Verbo Dei mysteria
Christi celebrans pro salute mundi (7 grudnia 1985), II, B, a, 4: Ench.
Vat. 9, 1795; JAN PAWEŁ II, Konst. Apost. Fidei depositum (11 października 1992): AAS 86 (1994), 117; Katechizm Kościoła Katolickiego,
24.
201 Propositio 69.
202 Propositio 74.
203 Tamże.
204 Por. Propositio 67.
205 Propositio 70.
206 Tamże.
207 Por. Propositio 73.
208 Por. Propositio 70.
209 Propositio 72.
189 Por.

334

�210 Tamże.
211 Tamże.
212 III Konferencja Ogólna Episkopatu Ameryki Łacińskiej, Orędzie dla

Ameryki Łacińskiej, Puebla 1979, n. 306.
213 Propositio 73.
214 Por. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis conscientia
(22 marca 1986), 68: AAS 79 (1987), 583-584.
215 Propositio 73.
216 Por. Propositio 75.
217 JAN PAWEŁ II, List Apost. Tertio millennio adveniente (10 listopada 1994), 51: AAS 87 (1995), 36.
218 Propositio 75.
219 Tamże.
220 Propositio 37.
221 Por. tamże. Publikacje dokumentów, JAN PAWEŁ II, Motu proprio
Apostolos suos (21 maja 1998), IV: AAS 90 (1998), 657.
222 Por. Propositio 38.
223 Por. tamże.
224 Por. tamże.
225 Por. tamże.
226 Por. Papieska Rada ,,IUSTITIA ET PAX”, Międzynarodowy handel
bronią – refleksja etyczna (1 maja 1994): Ench. Vat. 14, 1071-1154.
227 Por. Propositio 76.
228 Tamże.
229 Katechizm Kościoła Katolickiego, n. 2267, cytat JAN PAWEŁ II,
Enc. Evangelium vitae (25 marca 1995), 56: AAS 87 (1995), 463-464.
230 Por. Propositio 13.
231 Por. tamże.
232 Por. tamze
233 Tamże.
234 Por. Propositio 19.
235 Por. Propositio 18.
236 Propositio 20.

335

�237

Por. KONGREGACJA BISKUPÓW, Instr. Nemo est (22 sierpnia
1969), 16: AAS 61 (1969), 621-622; Kodeks Prawa Kanonicznego, kan.
294 I-518; Kodeks Prawa Kanonicznego Kościołów Wschodnich, kan
280 par. 1.
238 Por. tamże.
239 JAN PAWEŁ II, Posynodalna Adhort. Apost. Christifideles laici (30
grudnia 1988), 33: AAS 81 (1989), 453.
240 SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Kościele Lumen gentium, 31.
241 JAN PAWEŁ II, Posynodalna Adhort. Apost. Christifideles laici (30
grudnia 1988), 34: AAS 81 (1989), 455.
242 Por. tamże., 2, l.c., 394-397.
243 PAWEŁ VI, Adhort. Apost. Evangelii nuntiandi (8 grudnia 1975),
14: AAS 68 (1976),13.
244 Por. JAN PAWEŁ II, Posynodalna Adhort. Apost. Christifideles laici
(30 grudnia 1988), 34: AAS 81 (1989), 455.
245 JAN PAWEŁ II, Przemówienie podczas Zgromadzenia Plenarnego
CELAM (9 marca 1983), III: AAS 75 (1983), 778.
246 Por. PAWEŁ VI, Adhort. Apost. Evangelii nuntiandi (8 grudnia
1975), 22: AAS 68 (1976), 20.
247 Por. tamże., 7, l. C., 9-10.
248 JAN PAWEŁ II, Orędzie do CELAM (14 września 1997), 6: L’ Osservatore Romano wydanie w-jezyku hiszpańskim, 3 października 1997,
p. 20.
249 Propositio 8.
250 Por. Propositio 57.
251 Por. Propositio 16.
252 Tamże.
253 Propositio 2.
254 Tamże.
255 Tamże.
256 Propositio 10.
257 II ZGROMADZENIE OGÓLNE NADZWYCZAJNEGO SYNODU
BISKUPÓW, Końcowy dokument Ecclesia sub Verbo Dei mysteria Christi celebrans pro salute mundi (7 grudnia 1985), II, B, a, 4: Ench. Vat.
9, 1797.

336

�258 Por.

JAN PAWEŁ II, List Apost. Laetamur magnopere (15 sierpnia
1997),: AAS 89 (1997), 819-821.
259 KONGREGACJA DUCHOWIEŃSTWA, Dyrektorium ogólne dla
katechetów (15 sierpnia 1997),Wydawnictwo Watykańskie, 1997.
260 Propositio 10.
261 Tamże.
262 Tamże.
263 PAWEŁ VI, Adhort. Apost. Evangelii nuntiandi (8 grudnia 1975),
20: AAS 68 (1976), 19.
264 Propositio 17.
265 Por. tamże.
266 Por. tamże.
267 Por. Propositio 22.
268 Propositio 23.
269 Por. tamże.
270 Tamże.
271 Propositio 24.
272 Tamże.
273 Tamże.
274 Por. Propositio 22.
275 Por. tamże.
276 Tamże.
277 Por. Propositio 25.
278 Por. tamże.
279 Por. tamże.
280 Por. Instrumentum laboris, 45.
281 Por. SOBÓR WAT. II, Dekr. o-ekumeniźmie Unitatis redintegratio,
3.
282 Por. Propositio 64.
283 Por. SOBÓR WAT. II, Dekr. o-ekumeniźmie Unitatis redintegratio,
3.
284 Por. Propositio 65.
285 Tamże.

337

�286 Por.

IV Konferencja Ogólna Episkopatu Ameryki Łacińskiej, Santo
Domingo, październik 1992, Nowa ewangelizacja, postęp człowieka
i-kultura chrześcijańska, 58.
287 Por. Propositio 65.
288 Por. Propositio 66.
289 Tamże.
290 Propositio 58.
291 Tamże.
292 Tamże.
293 Por. tamże.
294 SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. o-Kościele Lumen gentium, 11.
295 Por. Propositio 12.

338

�WYBRANA BIBLIOGRAFIA
A. Polskojęzyczna
500 LAT EWANGELIZACJI Ameryki Łacińskiej, Materiały z-sesji misyjno-pastoralnej, Pieniężno, 27-29 października 1992, Pieniężno 1993.
ALFARO J., Teologia postępu ludzkiego, Warszawa 1971.
BASTIDE R., Układ stosunków rasowych w-Brazylii, ZMis (1983)
t. 5, s. 178-198.
BATISTA M., Kościół Ameryki Łacińskiej wobec ubogich, CT 52(1982)
fasc. I, s. 165-167.
BURSKA E. (red.), Jan Paweł II w-Ameryce Łacińskiej. Przemówienia
i-homilie, Warszawa 1980.
CABESTRERO T., U-źródeł teologii wyzwolenia: wywiady przeprowadzone [z] Miguel D'Escoto, Fernando Cardenal, Ernesto Cardenal,
Cabestrero T., Warszawa 1985
DOLA T., Problem komplementarności współczesnych modeli soteriologicznych: rozprawa habilitacyjna, Opole 1994
DOMAŃSKI K., Katechista w-Ameryce Łacińskiej w-nauczaniu Ojca
Świętego Jana Pawła II, Lublin 1990, praca magisterska.
FRĄCEK T., Rola siostry zakonnej w-ośrodkach duszpasterskich w-Brazylii, ZMis (1979) t. II, cz. 1, s. 133-153.
GARDOCKI D., Łaska i-wyzwolenie: łaska podstawą wyzwolenia w-teologii Leonarda Boffa, Łódź, 1999.
GIELATA B. - ZAPŁATA F. (red.), Kościół na drodze spotkania z-Trzecim Światem, Warszawa 1971.
GIELATA B., Ewangelizacja czy rozwój, CT 41(1971) fasc. III, s. 169171.
GÓRSKI J., Ameryka Łacińska - teologia wyzwolenia i-jej reperkusje
w-pracy pastoralnej, CT 62(1992) fasc. IV, s. 133-138.
GROTTI G. M., Misje w-Ameryce Łacińskiej, w: W. Kowalak (red.),
Misje po Soborze Watykańskim II, Płock 1981, s. 114-121.
GURANOWSKI J., SORYCZ M., Teologia wyzwolenia: wybór tekstów,
Warszawa 1986.
GUTIÉRREZ G., Teologia wyzwolenia, Warszawa 1976.
JAN PAWEŁ II, List Apostolski do zakonników i-zakonnic Ameryki

339

�Łacińskiej na 500-lecie ewangelizacji Nowego Świata, Rzym 1990.
JĘCZEK A., Latynoamerykańska teologia wyzwolenia jako inspiracja
do współpracy w-misji Ad gentes na przykładzie kościelnych dzieł
pomocy "Misereor" i-"Adveniat", Kraków 2000.
KELER K., Eklezjalny charakter wspólnot podstawowych według
Leonarda Boffa, CT 54(1984), nr 3, s. 39-54.
KOWALAK W., Kościół Ameryki Łacińskiej wobec ubogich, CT
52(1982) fasc. I, s. 165-169 (tłum.).
KOWALAK W., Umbandyzm. Nowa religia w-Brazylii, Warszawa
1988.
KOWALAK W., ZAPŁATA F. (red.), Kościół w-Ameryce Łacińskiej
i-w-Azji, ZMis (1979) t. 2, cz. 1, s. 1-206; cz. 2, s. 1-246; cz. 3, s. 1-225.
KUDROŃ C., Nasze postawy wobec „Teologii Wyzwolenia”, HD
54(1985), nr 4(...), s. 241-245.
KUREK A., Ewangelizacja Ameryki Łacińskiej, Idźcie na cały świat
(1992) z. 3-4, s. 34-37.
KUREK A., Metody misji latynoamerykańskiej, Idźcie na cały świat
1(1993), s. 16-24.
KUREK A., Nowa ewangelizacja w-świetle Medellinu i-Puebli, w: Sympozjum misyjne z-okazji 500-lecia odkrycia Ameryki „Ameryka na
nowo odkrywana” zorganizowane przez Salezjański Ośrodek Misyjny
w-Warszawie w-dniach 22-23 lutego 1992 r., Warszawa 1992, s. 47-54.
LAURENTIN R., W-Ameryce Łacińskiej po Soborze, Warszawa 1974.
MARCOS S., Misje w-Ameryce Łacińskiej, księgi penitencjarne i-rodzimy erotyzm, PrzRel 2(1995), s. 111-122.
MICEK F., Misja Redemptorystów w-Bahia (Brazylia), Tuchów 1991.
MŁOTEK A., Wśród różnych koncepcji teologii wyzwolenia, ChS
76(1979), s. 33-47.
MONDIN B., Teologowie wyzwolenia, Warszawa 1988
OZDOWSKI J., Przemiany ekonomiczne Ameryki Łacińskiej, ZMis
(1979) t. 2, cz. I, s. 159-173.
PIELAK D., Życie zakonne wśród ubogich (w-"insercji") odpowiedzią
na znaki czasu w-Ameryce Łacińskiej, Pieniężno - Lublin 1995, praca
magisterska.
PODSIAD A., Jan Paweł II w-Brazylii (30 VI - 11 VII 1980). Przemówienia, homilie, modlitwy, Warszawa 1985.

340

�POSERN-ZIELIŃSKI A., Ruchy społeczne i-religijne Indian Hiszpańskiej Ameryki Południowej, Wrocław 1974.
ROMOTOWSKA T., Moja Ameryka Łacińska w-przeddzień 500 - lecia
ewangelizacji, Wrocław 1994.
ROŻAŃSKI J., Misje a-promocja ludzka według dokumentów soborowych i-posoborowych oraz praktyki misyjnej Kościoła, Warszawa
2001.
SANTAGO O. D., Wspólnoty kościelne, niezależne grupy religijne, sekty na przykładzie Ameryki Łacińskiej, Warszawa 1994.
SOBIEPAN J., Jan Paweł II w-Ameryce Środkowej (2-10 III 1983). Przemówienia i-homilie, Warszawa 1987.
STRZESZEWSKI CZ., Ewangelizacja a-rozwój integralny, w: J. Krucina
(red.), Ewangelizacja, Wrocław 1980, s. 339-346.
SZCZYGIEŁ E., Gazeta Polska w-Brazylii, geneza - rozwój - problematyka, Warszawa 1975.
SZLAGA J., Idea wyzwolenia według Ewangelii, ChS 76(1979), s. 2232.
ŚWIADKOWIE wiary Ameryki Łacińskiej: Od wielkich odkryć geograficznych do czasów współczesnych, Lublin 1984.
TEOLOGIA WYZWOLENIA a-szanse dialogu, J. Wołkowski (red.),
Warszawa 1988
TEOLOGOWIE TRZECIEGO ŚWIATA: jedenaście szkiców biograficznych z-Afryki, Azji i-Ameryki Łacińskiej: praca zbiorowa, H. Waldenfels (red.), Warszawa 1987
VITORIA, de F., O-Indianach, Warszawa 1954.
ZAPŁATA F., HOUTART F., PIN E., Kościół w-godzinie Ameryki
Łacińskiej, Warszawa 1972.
ZAPŁATA F., LAURENTIN R., Rozwój a-zbawienie, Warszawa 1972,
CT 43(1973) fasc. III, s. 223 (rec.).
ZWOLIŃSKI A., Oblicza Ameryki Łacińskiej, Kraków 1995.
B. Wybrane artykuły z-watykańskiego studium nt. Kościoła w-Ameryce

341

�PONTIFICIA COMISIÓN PARA AMERICA LATINA, ACTAS. Realidades, problemas, perspectivas o-propuestas pastorales en orden a-la
nueva ewangelización, a-la luz de la Exhortación apostolica „Ecclesia in
America”.Pontificia Comisión para América Latina, Reunión plenaria
Ciudad del Vaticano, 20-23 de marzo = Pontificia Comisión-para América Latina, Reuni?o-plenária, Ciudade do Vaticano, 20-23 marÁo-2001,
Ciudad del Vaticano (Libreria Editrice Vaticana) 2001:
ABASTOFLOR MONTERO E., La pastoral vocacional - los seminarios,
s.241-244.
AGUÉR-H. R., El fenómeno de la globalización, s. 271-276.
AMICO VALLEJO C., La cooperación eclesial con América Latina,
s. 227-230.
CACCIAVILLAN A, Relaciones eclesiales entre los Estados Unidos
y-América Latina, s. 149-153.
CASSIDY E. L., Elementos de comunión con las otras Iglesias y-comunidades eclesiales, s. 131-135.
CASTRILLÓN HOYOS D., Los sacerdotes al servicio del Evangelio, s.
145-148.
CEDEÑO-DELGADO J. D., El amor preferencial por los pobres y-marginados, s.277-280.
CIPRIANI THORNE J. L., La doctrina social de la Iglesia, s. 125-129.
CORDES J., Solidaridad y-comunión, s. 155-157.
COTUGNO FANIZZI N., La dignidad de la mujer y-los desafios para
la familia cristiana, s. 245-269.
ERRÁZURIZ OSSA F.J., Reconciliación y-esperanza, s. 105-113.
FITZGERALD M.L., El diálogo interreligioso en América Latina,
s. 223-225.
GONZÁLEZ ZUMÁRRAGA A., La evangelización de los indígenas
y-de los americanos de origen africano, s. 101-104.
GRAVE F., La ayuda económica a-las Iglesias locales de América Latina, s. 301-303.
HERRANZ CASADO J., Comunión entre las Iglesias particulares. El
Consejo Episcopal Latinoamericano CELAM, s. 177-182.
LÓPEZ TRUJILLO A., Teología-de la liberación. Situación en América
Latina. Perspectivas, s. 59-69.
LOZANO BARRAGÁN-J., La teología-india, s. 159-175.

342

�MARTÍNEZ SOMALO E., Los religiosos y-religiosas en América con
especial relación a-la CLAR, s. 79-83.
MEDINA ESTÉVEZ J. A., El panorama doctrinal en América Latina,
s. 141-144.
MIOT J. S., Haiti - una Iglesia en emergencia, s. 281-285.
MONTERISI F., Los obispos - promotores de comunión eclesial. Los
obispos eméritos, s. 203-208.
OBANDO BRAVO M, El encuentro con Jesucristo vivo en el hoy de
América, s. 71-73.
ORTEGA Y-ALAMINO J. L., La deuda externa, s. 85-90.
PITTAU G., La Iglesia en el campo de la educación, s. 209-216.
PRIGIONE G., Conversión y-santidad, s. 197-202.
QUEZADA TORUÑO-R., La piedad popular, s. 287-291.
RATZINGER J., Jesucristo evangelizador, s. 55-58.
RIVERA CARRERA N., María-primera evangelizadora de América,
s. 95-99.
RODRÍGUEZ MARADIAGA O. A., El desafio de las sectas, s. 115117.
RYŁKO S., Los fieles laicos y-la renovación de la Iglesia, s. 217-221.
SÁENZ LOCALLE F., La defensa de la vida y-los derechos humanos, s.
235-240.
SANDOVAL IÑIGUEZ J., América Latina y-la Exhortación Apostólica
post-sinodal Ecclesia in América, s. 91-94.
SANDRI L., La identidad cristiana de América, s. 183-189.
SCHOTTE J. P., La Asamblea especial del Sinodo de los obispos para
América y-la próxima Asamblea general ordinaria, s. 135-139.
TAURAN J. L., Iglesia y-Estado en los países latinoamericanos, s. 191195.
TOMKO J., La relación entre la Encíclica Redemptoris missio y-la Ecclesia in America, s. 75-78.
VELASCO GARCÍA, Los jóvenes esperanza del futuro, s. 119-123.
VOSE DAILY T., Los inmigrantes de origen latinoamericano en Norteamérica, s. 293-300.
ZÍCO V.J., Inculturação-da evangelização, s. 231-233.

343

�344

�345

�346

�</text>
                  </elementText>
                </elementTextContainer>
              </element>
            </elementContainer>
          </elementSet>
        </elementSetContainer>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="2">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="6">
                  <text>Misjologiczna</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99">
                <text>Ecclesia in America : wybrane problemy Kościoła w Ameryce Południowej w świetle posynodalnej adhortacji Jana Pawła II </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100">
                <text>ewangelizacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101">
                <text>Misjologia UKSW: &lt;a href="http://www.misjologia.uksw.edu.pl/sites/default/files/pdf/Ecclesia-in-America.pdf"&gt;http://www.misjologia.uksw.edu.pl/sites/default/files/pdf/Ecclesia-in-America.pdf&lt;/a&gt;</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102">
                <text>Missio-Polonia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="103">
                <text>Różański, Jarosław (red.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="104">
                <text>Niniejszy materiał może być wykorzystywany i cytowany jedynie w granicach dozwolonego użytku.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="105">
                <text>polski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="106">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="60">
            <name>Date Issued</name>
            <description>Date of formal issuance (e.g., publication) of the resource.</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="107">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="20" public="1" featured="1">
    <fileContainer>
      <file fileId="13">
        <src>https://digitarium.uksw.edu.pl/files/original/2/20/Ojciec-Marian-Zelazek.pdf</src>
        <authentication>c80462bd00fee4b71326b9dd388dfac3</authentication>
        <elementSetContainer>
          <elementSet elementSetId="5">
            <name>PDF Text</name>
            <description/>
            <elementContainer>
              <element elementId="113">
                <name>Text</name>
                <description/>
                <elementTextContainer>
                  <elementText elementTextId="667">
                    <text>OJCIEC MARIAN ŻELAZEK SVD
OJCIEC TRĘDOWATYCH
Father Marian Żelazek SVD
The Father of the Lepers

��Praca zbiorowa pod redakcją

Tomasza Szyszki SVD

OJCIEC MARIAN ŻELAZEK SVD
OJCIEC TRĘDOWATYCH
Father Marian Żelazek SVD
The Father of the Lepers

Warszawa 2008

�©?
Niniejsza publikacja jest przeredagowaną wersją pracy doktorskiej napisanej w Instytucie
Historii Kościoła (Wydział Teologii) Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II
pod kierunkiem ks. prof. dr. hab. Zygmunta Zielińskiego, na seminarium z historii Kościoła
w XIX i XX w. Oryginalny tytuł: Katoliccy misjonarze i ludność rodzima w Kanadzie
w historiografii XIX i XX w.
Autor dziękuje dyrektorowi Archiwum Deschâtelets, o. André Dubois OMI, a także poszczególnym osobom prywatnym, za zgodę na wykorzystanie zamieszczonych w publikacji
zdjęć.
Zdjęcie na okładce: ?
Praca zbiorowa pod redakcją ks. Tomasza Szyszki SVD

Skład i projekt okładki: Krzysztof Kopania

ISBN 978-83-7072-448-1

Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
01-815 Warszawa, ul. Dewajtis 5, tel. (0-22) 561-89-23; fax (0-22) 561-89-11
e-mail: wydawnictwo@uksw.edu.pl
www.wydawnictwo.uksw.edu.pl

�Spis treści
Wprowadzenie  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  7
Introduction . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  8
Eugeniusz Sakowicz
Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej Kościoła w Indiach . . . . . . . . . . . . .  15
Rafał Wiśniewski
Otwarcie sympozjum . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  31
Waldemar Wesoły SVD
Kształtowanie się powołania misyjnego ojca Mariana Żelazka . . . . . . . . . . . . . . . .  35
Raphael Cheenath SVD
Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri  . . .  43
Raphael Cheenath SVD
Fr. Marian Zelazek SVD „Bapa” (Father)
of the Leprosy Patientsand the Poor in Puri . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  59
Eugeniusz Sakowicz
Kontekst kulturowo-religijny posługi misyjnej
ojca Mariana Żelazka w Indiach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  75
Andrzej Danilewicz SVD
Ojciec Marian Żelazek – kandydatem na ołtarze? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  81
Thazhathuveetil Kurian SVD
Kontynuacja wizji i misji ojca Mariana Żelazka SVD . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  85
Thazhathuveetil Kurian SVD
Vision and Mission of Father Marian Żelazek SVD continued . . . . . . . . . . . . . . . .  92
Tomasz Szyszka SVD
Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach . . . . . . . . . .  99
Michał Studnik SVD
Nagrody, wystawy i publikacje o ojcu Marianie Żelazku w Polsce . . . . . . . . . . . .  125
Jacek Wójcik
Kandydatura ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla . . . . . . .  135

�List nominacyjny do Pokojowej Nagrody Nobla 2002 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  145
Nomination Letter for Nobel Peace Prize 2002 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  149
List nominujący do Pokojowej Nagrody Nobla 2003  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  153
Nomination Letter for Nobel Peace Prize 2003 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  155
Uchwała Senatu Rzeczypospolitej Polskiej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  157
Wojciech Góral
Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri” dla ośrodków
prowadzonych przez ojca Mariana Żelazka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  157
Grażyna Marta Dziurok
III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej Rybnik-Żory 2007  . . . . . . . . . . .  175
Noty o autorach  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  195

�Wprowadzenie
Encyklika misyjna Jana Pawła II Redemptoris missio w rozdziale zatytułowanym „Misyjne drogi” zawiera dwie ciekawe myśli. Pierwsza odnosi się do dzieła
misyjnego: „Misje są rzeczywistością stanowiącą jedną całość, ale zarazem złożoną, i są spełniane na różne sposoby…” (RMis 41). Druga myśl oscyluje wokół wartości świadectwa, zwłaszcza w kontekście pracy misyjnej: „Człowiek współczesny
bardziej wierzy świadkom, aniżeli nauczycielom, bardziej doświadczeniu, aniżeli
doktrynie, bardziej życiu i faktom, aniżeli teoriom” (RMis 42). Powyższe myśli
można odnieść do długoletniego zaangażowania misyjnego ojca Mariana Żelazka
SVD w Indiach.
Ojciec Marian Żelazek przepracował w Indiach dwie trzecie swojego długiego
życia. Do Indii – swojej nowej ojczyzny – dotarł w okresie powojennym, a zmarł
dwa lata temu, tj. w 2006 roku. Zmarł na terenie założonego przez siebie leprozorium w Puri. Świadkami jego odejścia z tego świata byli właśnie trędowaci, którzy
nazywali go pieszczotliwie „Bapa”, co oznacza ojciec. Zasłużył sobie na to określenie
długoletnią, wytrwałą i pełną poświęcenia pracą pośród najuboższych i zepchniętych na margines społeczeństwa chorych na trąd. Był pośród nich nade wszystko
świadkiem Ewangelii. O Jezusie Chrystusie nie tyle nauczał chorych na trąd Hindusów, ile świadczył o Nim codzienną posługą i zaangażowaniem wszystkich sił. Sam
mówił, że najważniejsze w pracy misjonarza jest głoszenie Ewangelii słowem, ale też
uczynkami miłosierdzia. Taka właśnie postawa zjednała mu przychylność i uznanie
nie tylko ze strony szukających u niego pomocy trędowatych, ale również hinduskiego otoczenia, na czele z Najwyższym Kapłanem wielkiej świątyni Jagannath.
W życiu ojca Mariana Żelazka widać też bardzo wyraźnie, jak złożoną rzeczywistością są misje oraz na jak wiele różnych sposobów są one realizowane. Dobrze
przemyślana i kompleksowa posługa trędowatym to jeden z aspektów działalności
misyjnej ojca Mariana Żelazka. Po przybyciu do Indii pracował jako misjonarz, zakładał szkoły i przez wiele lat pełnił funkcję dyrektora i inspektora powierzonych
mu szkół. Mając prawie 60 lat został poproszony o przeniesienie się do Puri i podjęcie w tym wyjątkowym miejscu dla hinduistów posługi misyjnej. Można zatem
bez przesady powiedzieć, że posługa misyjna ojca Mariana Żelazka była naprawdę

�ENGLISH VERSION

Introduction
In the second chapter of his encyclical „Redemptoris Missio”, entitled The Paths
of Mission, John Paul II says: „Mission is a single but complex reality, and it develops
in a variety of ways” (RMis 41). Later on, he adds: „People today put more trust in
witnesses than in teachers, in experience than in teaching, and in life and action than
in theories” (RMis 42). It may be safely said that was very much true about the missionary work of Father Marian Żelazek SVD in India.
Fr Marian Żelazek worked in India for two-thirds of his long life. He went
there after the Second World War, and died two years ago, in 2006. He died in
Puri, at the Karulanaya Leprosy Care Centre, which he had founded. The witnesses of his death were the lepers, who used to call him ‘Bapa’, which in Hindu
means: ‘Father’. He fully deserved that name by his long, relentless and committed service to the poorest of the poor: people affected by the leprosy, who were
rejected and chased away from the rest of society. Fr Żelazek was most of all
a witness to the Gospel. For he was not so much teaching the people affected by
the leprosy about Jesus Christ, as giving a witness to Him by everyday service
and commitment. He used to say that the most important thing in a missionary’s
life was preaching the Good News about Christ by words and by deeds of charity.
That attitude won him a favour and recognition of not only the lepers, seeking his
assistance, but of the entire local Hindu community, including the Highest Priest
of the Jagannath Temple.
In the life and work of Fr Marian Żelazek SVD, it can be clearly seen how complex the mission work is, and the multitude and variety of channels it may adopt for
the task of spreading of the Gospel. Well thought-over and holistic service to the
lepers is just one of many examples of Fr Marian’ missionary activities. After arriving
in India he worked as a „bush” missionary. Later on he has set up some schools. For
many years he was a school head-master and an educational school inspector. At the
age of 60 he was asked to start a mission in Puri, a city which holds an exceptional
significance to the Hinduists. There is no exaggeration in a statement forwarded
after his death that by his multifaceted missionary service Fr Żelazek had become an
„icon of the missionaries throughout the whole world”.

�Wprowadzenie

�

wieloaspektowa i wielopłaszczyznowa. Ta prawda kryje się w sformułowaniu użytym
po jego śmierci, że był „ikoną misjonarzy na całym świecie”.
Posługa misyjna w Indiach ojca Mariana Żelazka była tematem przewodnim
międzynarodowego sympozjum misjologicznego „Wkład ojca Mariana Żelazka
SVD w kształtowanie tożsamości misyjnej w Polsce”, zorganizowanego przez sekcję misjologii Wydziału Teologicznego UKSW, Prowincjalny Sekretariat ds. Misji
Księży Werbistów w Polsce wraz z Departamentem Współpracy Rozwojowej MSZ.
Sympozjum to odbyło się 22 maja 2007 roku w auli Jana Pawła II na Uniwersytecie
Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Licznie przybyłych gości powitał ks. prof. dr hab. Ryszard Rumianek, rektor
UKSW, a otwarcia sympozjum i okolicznościowej wystawy dokonał pan Rafał Wiśniewski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Referaty były
rozdzielone na dwie sesje tematyczne. Pierwsza sesja nosiła tytuł „Polski misjonarz
w Indiach”. W pierwszym referacie ks. dr hab. Waldemar Wesoły SVD (UWM)
przedstawił tematykę kształtowania się powołania misyjnego ojca Mariana Żelazka
w okresie przedwojennym i podczas II wojny światowej. Drugi referat wygłosił prof.
dr hab. Eugeniusz Sakowicz (UKSW), który przedstawił kontekst kulturowo-religijny posługi misyjnej ojca Mariana Żelazka w Indiach. Następnie referaty wygłosili
goście przybyli z Indii. Pierwszy zabrał głos arcybiskup Rafael Cheenath SVD (ordynariusz diecezji Cuttack-Bhubaneswar) z Indii. Tytuł jego referatu brzmiał „Fr.
Marian Żelazek, SVD ‘Bapa’ (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri”.
Abp R. Cheenath przedstawił dwie główne fazy posługi misyjnej o. Mariana Żelazka
w Indiach, czyli okres pracy w Sambalpur oraz w Puri (w stanie Orisa), jak również omówił najbardziej charakterystyczne jego zalety ludzkie i duchowe. W dalszej
kolejności referat „Vision and Mission of Father Marian Żelazek SVD continued”
wygłosił ojciec Thazhathuveetil Kurian SVD z Indii, następca i kontynuator dzieła
ojca Mariana Żelazka w Puri. Jak sugeruje tytuł tego referatu, przedstawione zostały
możliwości kontynuowania, a nawet rozwijania projektów, których głównym inicjatorem był ojciec Marian Żelazek.
Po półgodzinnej przerwie rozpoczęła się druga sesja, zatytułowana „Promocja
osoby i dzieła ojca Mariana Żelazka”, podczas której zostało wygłoszonych pięć referatów. Prof. dr hab. Adam Biela (Senat RP) odniósł się do tematu „Ojciec Marian Żelazek SVD. Wzór Polaka przełamującego bariery między ludźmi w duchu chrześci-

�10

Introduction

The missionary service of Fr Marian Żelazek in India was the topic of an International Symposium on „The Contribution of Fr Marian Żelazek Into the Process of
Shaping of the Mission Identity in Poland”, held at the Cardinal Stefan Wyszyński University in Warsaw (UKSW) on May 22, 2007. The symposium was organized jointly
by the Missiology Department of the Faculty of Theology of UKSW, the Mission Secretariat of the Polish Province of the Society of the Divine Word, and the Department
of Cooperation for Development of the Polish Ministry of Foreign Affairs.
The Symposium was divided into two sessions: „The Polish Missionary in India”,
and „Promotion of Life and Work of Father Marian Żelazek”. It was opened by Mr
Rafał Wiśniewski, Under-Secretary of State of the Ministry of Foreign Affairs. The
participants were greeted by Rector of the University, Rev. Fr. Prof. Ryszard Rumianek. The first speaker, Rev. Fr Dr Waldemar Wesoły SVD (University of Warmia),
recalled a history of the missionary vocation of Fr. Marian Żelazek before and during the Second World War. Next, Prof. Eugeniusz Sakowicz (UKSW) drew a broad
sketch of a religious and cultural context of Fr Żelazek’s missionary work in India.
After that, Rt. Revd. Rafael Cheenath SVD, the Archbishop of Cuttack-Bhubaneswar
Diocese in India, delivered a lecture on „Father Marian Żelazek SVD, Bapa (Father)
of the Leprosy Patients and the Poor in Puri.” In it, he outlined two most important
periods in Fr Marian Żelazek’s missionary service in India, which were his work in
Sambalpur and in Puri in Orisa State. He also praised some of the most distinctive
human and spiritual qualities of Fr Żelazek. Fr Thazhathuveetil Kurian SVD, who is
now in charge of the Karunalaya Centre in Puri, gave a talk on „Vision and Mission
of Father Marian Żelazek SVD Continued”. Fr Kurian presented the possibilities of
a continuation and development of various projects initiated by Fr Żelazek in Puri.
In the second part of the Symposium, focused on the promotion of work of Fr
Marian Żelazek, there were five lectures. First speaker, Prof. Senator Adam Biela,
described Fr Żelazek in the light of the award granted to him by the Senate of the
Republic of Poland: „Father Marian Żelazek SVD – A Role Model of a Pole Overcoming the Barriers Between People in the Spirit of Christian Ecumenism and Universalism”.
Next, Dr Jacek Wójcik (PAN), spoke on „Father Marian Żelazek – a Candidate
For the Nobel Peace Prize”. He told the listeners about the history of announcing
Fr Żelazek for the Nobel Peace Prize, and some of the repercussions relating to the

�Wprowadzenie

11

jańskiego ekumenizmu i uniwersalizmu”. Następnie został wygłoszony referat przez
dra hab. Jacka Wójcika (PAN) „Ojciec Marian Żelazek. Kandydat do Pokojowej Nagrody Nobla”, w którym prelegent przedstawił historię i reperkusje związane z procedurami zgłoszenia ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla. Ojciec
Marian Żelazek otrzymał wiele nagród, a o nim samym oraz o jego dziele ukazało się
wiele artykułów prasowych i publikacji książkowych, jak również powstało kilka wystaw oraz audycji radiowych i filmów. Wszystkie dane związane z tą tematyką zostały
zebrane i przedstawione w referacie o. dra Michała Studnika SVD (Wydawnictwo
„Verbinum”) „Nagrody, wystawy i publikacje o ojcu Marianie Żelazku w Polsce”. Kolejny referat „Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach” o.
dra Tomasza Szyszki SVD (UKSW) miał na celu ukazanie wieloaspektowej pomocy,
jaka docierała przez kilka dekad z ojczyzny do ośrodka misyjnego w Puri, na ręce
o. Mariana Żelazka. Po śmierci ojca Mariana pojawiły się sugestie i pytania, czy ten
wielki misjonarz z Indii nie będzie w przyszłości beatyfikowany? Właśnie ta problematyka została poruszona w referacie „Ojciec Marian Żelazek kandydatem na ołtarze?”, prowincjała Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego, ojca Andrzeja
Danilewicza SVD.
Na zakończenie tego sympozjum przewidziana była jeszcze dyskusja panelowa,
zatytułowana „Nie jest trudno być dobrym. Wystarczy tylko chcieć”. Uczestnikami
panelu byli: pani redaktor Anna Pietraszek (TV), pan redaktor Franciszek Kucharczak („Mały Gość Niedzielny”), ojciec Wiesław Dudar SVD (Referat Misyjny w Pieniężnie), pani mgr Marta Dziurok (katechetka), kleryk A. Erragudi SVD (pochodzący z Indii i studiujący w Pieniężnie) oraz Klara Góral (warszawska licealistka). Moderatorem dyskusji był o. dr Tomasz Szyszka SVD (UKSW). Punktem końcowym,
zamykającym sympozjum był pokaz filmu Anny Pietraszek: „Testament Ojca Mariana Żelazka”.
Niniejsza publikacja w głównej mierze opiera się na materiałach z sympozjum
„Wkład ojca Mariana Żelazka SVD w kształtowanie tożsamości misyjnej w Polsce”,
które odbyło się 22 maja 2007 roku na UKSW. Jednakże materiał zamieszczony w tej
publikacji wykracza poza ramy referatów wygłoszonych podczas tego sympozjum.
Pierwsza część, na którą składają się przemowy i referaty z sympozjum ukazujące
osobę ojca Mariana Żelazka SVD, jest poprzedzona tekstem prof. dra hab. Eugeniusza Sakowicza (UKSW), zatytułowanym „Kontekst kulturowy posługi ewangeliza-

�12

Introduction

procedures following his candidacy. During his lifetime, Father Marian Żelazek received many awards. He was a subject of many press articles, books, TV and radio
documentaries and exhibitions. All information related to that was presented by Fr
Michał Studnik SVD (Verbinum Publishing House) in his talk „Awards, Exhibitions
and Publications about Father Marian Żelazek in Poland”. Next speaker, Fr Dr Tomasz Szyszka SVD (UKSW), in his talk „Assistance of the Polish Catholic Church
in the Work of Father Marian Żelazek in India”, spoke of the extensive and sustained
assistance that Fr Żelazek was receiving for many years from his home country. After
Father Marian’s death, many people have put forward an issue of his possible beatification. The matter was taken up by Fr Andrzej Danilewicz SVD, the Provincial Superior of the Society of the Divine Word in Poland, in his lecture on „Father Marian
Żelazek SVD – a Candidate for the Altar?”.
The Symposium ended with a panel discussion „It is not difficult to be good; all it
takes is to want to.”. In the exchange of views, led by Fr Tomasz Szyszka SVD (UKSW),
took part Ms Anna Pietraszek (TVP), Mr Franciszek Kucharczak (a journalist of
Mały Gość Niedzielny), Fr Wiesław Dudar SVD (Mission Procure in Pieniężno), Ms
Marta Dziurok (a catechist), Frt A. Erragudi SVD (an Indian SVD student of theology studying in Pieniężno), and Ms Klara Góral (a student). The last item of the symposium was presentation of a documentary by Anna Pietraszek: „Testament Ojca
Mariana” (Testimony of Father Marian).
The following publication, divided into three parts, is mainly based on lectures
and talks given during the Warsaw symposium, though its scope is much broader. The first part opens with an interesting discourse by Prof. Eugeniusz Sakowicz
(UKSW): „The Cultural Context of the Gospel-like Ministry of the Catholic Church
in India”. His study may help us to acquaint ourselves better with the complex issue
of coexistence of many religious traditions in India, which, in turn, helps to understand the background of the evangelical ministry of Fr Żelazek. After that follow
the texts of lectures and talks from the Symposium about Fr Marian Żelazek. The
second part of the book contains texts dealing with work and missionary service
of Fr Żelazek in India. It also describes various forms of assistance Fr Żelazek was
receiving from his home-country, as well as instances of cooperation and mutual
influence. In the last, the third part of the book there is a collection of documents
relating to the promotion of life and work of Fr Marian Żelazek in his native Poland.

�Wprowadzenie

13

cyjnej Kościoła w Indiach”. Tekst ten pozwala zapoznać się z problematyką współistnienia wielu tradycji religijnych w Indiach, czyli pośrednio z kontekstem posługi
ewangelizacyjnej ojca Mariana Żelazka. W drugiej części publikacji zostały zamieszczone teksty nawiązujące do pracy i posługi misyjnej o. Mariana Żelazka w Indiach.
Zostały przedstawione różnorodne formy pomocy, jaką otrzymywał ojciec Marian
Żelazek z ojczyzny, jak również formy współpracy i wzajemnego oddziaływania.
W trzeciej części znajduje się zebrana dokumentacja związana z promocją osoby
i dzieła ojca Mariana Żelazka w Polsce. Oprócz oficjalnych dokumentów związanych np. z kandydowaniem do Pokojowej Nagrody Nobla, czy też ogłoszeniem ojca
Mariana Żelazka „Człowiekiem Roku” przez Senat RP, zamieszczony jest również
tekst, w którym jest mowa o przygotowaniu i przeprowadzeniu szkolnej olimpiady
misyjnej (wraz z całą dokumentacją), poświęconej ojcu Marianowi Żelazkowi.
Chciałbym wyrazić wdzięczność i skierować słowa podziękowania do wszystkich
osób i instytucji, które przyczyniły się do przygotowania i przeprowadzenia sympozjum oraz opublikowania niniejszego materiału. Podziękowania należą się gospodarzom, czyli władzom Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie,
ks. prof. drowi hab. Romanowi Bartnickiemu, dziekanowi Wydziału Teologicznego
UKSW, prodziekanowi i kierownikowi Sekcji Misjologii tegoż wydziału ks. prof.
UKSW drowi hab. Jarosławowi Różańskiemu, jego współpracownikom oraz studentom Koła Naukowego Misjologów UKSW. Sympozjum to mogło się odbyć dzięki
zainteresowaniu i wsparciu Departamentu Rozwoju Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które współfinansowało zorganizowanie tego sympozjum oraz przygotowało
wielkoformatową wystawę zdjęć „Ojciec Marian Żelazek SVD”, która była prezentowana przez dwa tygodnie w holu przed aulą Jana Pawła II na UKSW. Słowa podziękowania są skierowane również do zarządu Polskiej Prowincji Zgromadzenia
Słowa Bożego – za wsparcie i współpracę w zorganizowaniu tego sympozjum, jak
również wcześniejszej konferencji prasowej z zaproszonymi gośćmi z Indii w siedzibie Konferencji Episkopatu Polski. Słowa wdzięczności są kierowane również
do wszystkich uczestników sympozjum, a zwłaszcza do prelegentów, autorów tekstów zamieszczonych w tej publikacji, jak również tłumaczy oraz korektorki. Podziękowanie należy się również ojcu Wiesławowi Dudarowi SVD, prezesowi Fundacji
Świętego Józefa z Szantungu, za sfinansowanie niniejszej publikacji.
Tomasz Szyszka SVD

�14

Introduction

Readers may find there such official documents like, for example, papers relating to
Fr Żelazek’s candidacy for the Nobel Peace Prize, or a proclamation of Fr Marian
Żelazek by the Polish Senate as „The Man of the Year”. There is also a summary (plus
a whole documentation) of a missionary competition on Fr Marian Żelazek organized in the Polish schools.
I would like to express my gratitude and sincere thanks to all people and institutions who have helped in organizing the Symposium and in publishing this
book. I would like to thank the teaching and managing staff of the Cardinal Stefan
Wyszyński University in Warsaw (CSWU), especially Fr. Prof. Roman Bartnicki,
Dean of the Faculty of Theology, Fr. Prof. Jarosław Różański OMI, Vice-Dean and
Head of the Missiology Department and his co-workers, as well as students of the
Missiology Circle of UKSW. Organization of the symposium was possible due to
its co-financing by the Department of Cooperation for Development of the Polish
Ministry of Foreign Affairs, which also prepared a large-format photo exhibition on
Father Marian Żelazek. I would like to thank the Polish Province of the Society of the
Divine Word for its support and cooperation in organizing both the Symposium and
a press conference with our Indian guests in the Secretariat of the Conference of the
Polish Bishops’ in Warsaw. I am grateful to all participants of the Symposium, especially the speakers, the co-authors of this book, translators and copy editors. I would
like to thank also Fr Wiesław Dudar SVD, the Managing Director of The Joseph of
Shantung Foundation, for his sponsorship of the book.
Fr Tomasz Szyszka SVD
Tłumaczenie z języka polskiego: br. Marek Wojtaś SVD

�Eugeniusz Sakowicz
UKSW

Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej
Kościoła w Indiach
Azja – kolebką wielkich religii�
Kontynent azjatycki jest kolebką wielkich religijnych tradycji ludzkości. Współczesny Europejczyk, czy też ogólnie mówiąc przedstawiciel kultury Zachodu, nie zawsze jest świadomy, iż właśnie na tym kontynencie powstawały i kształtowały swoje
doktrynalne fundamenty oraz struktury instytucjonalne wielkie religie świata.
W Azji wyróżnić można cztery centra religiotwórcze (religiogenetyczne): zachodnioazjatyckie, wschodnioazjatyckie, wschodnioindyjskie oraz zachodnioindyjskie.
W pierwszym z nich, tj. zachodnioazjatyckim, powstały i ukształtowały się trzy religie
monoteistyczne: judaizm, chrześcijaństwo i islam. Każda z nich przypisuje sobie prawo do wyjątkowości i oryginalności na tle wszystkich innych religii świata. Centrum
wschodnioazjatyckie sięga od Chin, poprzez Koreę, aż do Japonii. W Chinach, w jednej z najstarszych cywilizacji świata ukształtował się chiński uniwersyzm, którego integralnymi częściami są: konfucjanizm, taoizm oraz tzw. buddyzm chiński.
Kolejne dwa centra religiotwórcze usytuowane są w Indiach. Należą do nich: centrum zachodnioindyjskie, zajmujące dolinę rzeki Indus (dzisiejszy Pakistan) oraz
centrum wschodnioindyjskie w dolinie Gangesu. Na subkontynencie indyjskim we
wskazanych centrach zrodziły się następujące religie: wedyzm i braminizm (wcześniejsze fazy hinduizmu, dziś nieistniejące, ale określane terminem „hinduizm”, co
ma podkreślać ciągłość tradycji religijnych Indii), hinduizm, buddyzm oraz dżinizm.
W Indiach powstał też sikhizm, bahaizm oraz islam ahmadijja.
Hinduizm zaczął rozwijać się na Półwyspie Indyjskim od ok. 500 r. przed Chrystusem. Dwie pierwsze fazy hinduizmu to wedyzm oraz braminizm. Okres wedyjskiego rytuału przypadał na lata od ok. 1500 do 1000 przed Chrystusem. Od ok.
Zob. E. Sakowicz, Pryncypia dialogu Kościoła katolickiego z religiami Dalekiego Wschodu i Indii,
Warszawa 2006; Jan Paweł II, Posynodalna adhortacja apostolska Ecclesia in Asia, w: J. Różański (red.),
Ecclesia in Asia. Wybrane problemy Kościoła w Azji w świetle posynodalnej adhortacji Jana Pawła II,
Warszawa 2004, s. 9-96.
�

�16

Eugeniusz Sakowicz

1200 r. przed Chr. nastąpił rozwój literatury wedyjskiej. Literatura ta dała światu
najstarsze znane zabytki piśmiennictwa człowieka. Święte księgi – Wedy – stały się
fundamentem doktryny religii subkontynentu indyjskiego. Na lata od 800 przed
Chr. do 500 po Chr. przypadł w Indiach okres medytacji i poznania intuicyjnego
– braminizm, w którym świętymi tekstami były Upaniszady. Od 500 r. przed Chr.
do 500 r. po Chr. powstały i rozwinęły się w Indiach systemy klasycznej filozofii
bramińskiej. Po fazie wedyzmu i braminizmu rozpoczął się Indiach w V w. po Chr.
okres hinduistycznej bhakti, który trwa do czasów obecnych. We wszystkich sprawowanych w hinduizmie kultach odkryto jedną niewzruszoną zasadę – ideę bezinteresownej miłości człowieka do Boga. Ruch bhakti reprezentowany jest od wieków
przez dwa odłamy hinduizmu: śiwaizm (centrum religii to bóg Śiwa) oraz wisznuizm (skoncentrowany na bogu Wisznu). U schyłku panowania Wielkich Mogołów
w Indiach (koniec XVIII w.) w hinduizmie pojawiły się ruchy reformatorskie, które
za cel stawiały również działania polityczne. W II połowie XX w. doktryna hinduizmu zainspirowała formowanie się nowego kształtu społeczno-politycznego Indii.
W XX w. wybitną rolę w wyzwoleniu się państwa spod jarzma kolonializmu odegrał
Mohandas Karamchand Gandhi – „ojciec niepodległych Indii”.
Ekspansja islamu przypadająca na XI-XVIII w. spowodowała zmiany liczbowe
wyznawców hinduizmu. Od końca XVIII w. stosunek procentowy praktykujących tę
religię jest w Indiach stały. Większość ludności to hinduiści; na początku lat 70-tych
stanowili oni ok. 95% społeczności państwa. Pozostałe ok. 5% hinduistów mieszkało w innych państwach azjatyckich oraz w diasporach na całym świecie. Niewielka
społeczność hinduistów zamieszkiwała w Pakistanie, a także na Cejlonie (Sri Lanka).
Hinduiści na Sri Lance to Tamilowie, którzy przybyli z Indii Południowych do tego
państwa oraz ich potomkowie. Hinduistów spotkać można w buddyjskiej Birmie,
na wyspie Bali w Indonezji, w Malezji (gdzie wierzenia hinduistyczne przemieszały
się z wierzeniami religii pierwotnej archipelagu oraz z elementami tamtejszego buddyzmu). Liczna diaspora hinduistów znajduje się w Republice Południowej Afryki
(niewielkie diaspory spotkać można w innych państwach Afryki), a także w Trynidadzie i Tobago w Ameryce. W państwach kultury Zachodu od dziesięcioleci ma
miejsce liczna emigracja ekonomiczna hinduistów.
Na początku XXI w. wyznawcy hinduizmu stanowili ponad 80% ludności Indii
oraz 90% mieszkańców Nepalu – państwa, w którym powstał buddyzm. Cechą cha-

�Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej Kościoła w Indiach

17

rakterystyczną religijności hinduistów są pielgrzymki. Do 150 miejsc pielgrzymkowych hinduizmu w Indiach (święte rzeki, święte miasta, święte gaje i wzniesienia)
pielgrzymuje każdego roku od 50 do 70 mln wiernych.
W tym samym regionie religiogenetycznym, czyli na subkontynencie indyjskim,
powstał i rozwijał się, a następnie „wywędrował” z niego buddyzm – pierwsza w historii kultury religia misyjna. Buddyzm, który powstał w VI w. przed Chr. na terenie dzisiejszego Nepalu, bardzo szybko rozszerzył się na obszar całej Azji. Na VII
i VIII w. po Chr. przypadł szczyt rozwoju buddyzmu w Indiach, po czym religia ta
została zredukowana na korzyść hinduizmu oraz islamu. Buddyzm zakwestionował
wybujały rytualizm hinduizmu oraz podważył autorytet braminów jako jedynych
wiarygodnych nauczycieli życia duchowego. W buddyzmie pierwotnym nie podjęto
refleksji teodycealnej. Problem istnienia czy nieistnienia Boga nie zajmował Buddy;
nie można jednak z braku wypowiedzi o Bogu wnioskować, że Budda był ateistą.
Buddyzm zachował jednak szereg kategorii doktrynalnych właściwych dla hinduizmu (dharma, reinkarnacja). Poprzez zanegowanie porządku doktrynalno-społecznego buddyzm uznany został za nieortodoksyjną religię Indii. Powszechnie uchodzi
za religię niwelacji ludzkiego cierpienia.
Ekspansja buddyzmu to konsekwencja misyjnego charakteru tej religii. Tradycja
przypisuje Buddzie zlecenie wszystkim, którzy wstąpili na ścieżkę tej religii, mandatu misyjnego. Buddyzm jest pierwszą poprzedzającą chrześcijaństwo o kilka wieków
religią misyjną, a zatem również religią uniwersalistyczną.
Ośrodkami kultu buddyjskiego są miejsca w Nepalu i Indiach związane z życiem Buddy. Najważniejszym jest drzewo w Bodhi Gaja w Nepalu, gdzie Budda dostąpił oświecenia oraz „wprawił w ruch koło prawa”, odkrywając zasadę przyczynowości i skutku odnoszącą się wprost do cierpienia wszechobecnego w ludzkim życiu. W Indiach znajdują
się liczne stupy, w których przechowywane są relikwie – doczesne szczątki Buddy. Na
początku lat 70-tych XX w. największe społeczności buddyjskie zamieszkiwały w Tybecie oraz w Kambodży (85% mieszkańców), Laosie (65%) i Nepalu (50%).
W latach 60-tych XX w. w Indiach było mniej niż 1% buddystów na ogólną
liczbę mieszkańców państwa. Wzrost liczby buddystów w Indiach, w porównaniu
z okresem bezpośrednio po uzyskaniu suwerenności przez to państwo, wiązał się ze
społecznym ruchem na rzecz przywrócenia statusu obywatelskiego oraz religijnego
bezkastowcom, czyli „niedotykalnym”, których M.K. Gandhi nazywał „dziećmi Bo-

�18

Eugeniusz Sakowicz

żymi”. Mimo zniesienia systemu kastowego w Indiach, wciąż funkcjonuje on w ramach prawa zwyczajowego.
Inną nieortodoksyjną religią Indii jest dżinizm, który powstał w tym samym
okresie co buddyzm – w VI w. przed Chrystusem. Obecnie około 0,5-1% mieszkańców Indii przyznaje się do wyznawania dżinizmu. Praktykujący tę religię żyją
głównie w północno-wschodnich stanach Indii. Dżinistów spotkać można ponadto
w Bangladeszu, Pakistanie, Birmie, Singapurze i Sri Lance.
W wyniku fuzji elementów hinduizmu i islamu powstał sikhizm. Do tego systemu
wierzeń przyznaje się w Indiach około 2,5% mieszańców. Żyją oni przede wszystkim
w północno-zachodnich stanach tego państwa. Najważniejszym ośrodkiem kultu
sikhów jest ich Złota Świątynia w Amritsar.
Tak więc Azja charakteryzuje się wielkim bogactwem tradycji religijnych. Pluralizm religijny idzie w parze z pluralizmem kulturowym. Historia wielkich religii
świata: chrześcijaństwa, judaizmu, islamu, hinduizmu i buddyzmu, na zawsze związana została z kontynentem azjatyckim. Coraz bardziej dynamiczne religie Dalekiego Wschodu są atrakcyjnymi propozycjami religijności dla mieszkańców Zachodu.
Religie Dalekiego Wschodu przeniknęły na Zachód, „regulując” życie milionów ludzi mieszkających w świecie cywilizacji łacińskiej.
Chrześcijanie stanowią w Azji około 2-3% ogółu ludności. Pierwsze gminy
chrześcijańskie powstały w Azji – w Palestynie i na terytoriach Azji Mniejszej –
w czasach Chrystusa oraz w czasach Apostołów i ich uczniów. W kolejnych wiekach,
chrześcijaństwo dotarło do Persji, Armenii, Gruzji, a w późniejszych wiekach do
Indii, Chin, Japonii, Korei i wielu innych krajów azjatyckich. Chrześcijanie różnych
Kościołów i wspólnot kościelnych stanowią dziś na ogromnym obszarze Azji zdecydowaną mniejszość. Działalność misyjna – głoszenie Ewangelii oraz zakładanie Kościoła – prowadzona jest na wielkich azjatyckich przestrzeniach, pośród wszystkich
azjatyckich religii określanych jako religie Dalekiego Wschodu.

Chrześcijaństwo w Indiach
Według przekazów tradycji chrześcijańskiej, wyznawcy hinduizmu po raz pierwszy
zetknęli się z chrześcijaństwem już na początku istnienia religii Jezusa. Pierwszym głosicielem Ewangelii w Indiach miał być św. Tomasz Apostoł. Od jego imienia wyznaw-

�Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej Kościoła w Indiach

19

ców chrystianizmu w Indiach nazwano Tomatystami, czyli Chrześcijanami Świętego
Tomasza. Po rozproszeniu uczniów Jezusa Chrystusa, jak poświadczają m.in.: Orygenes, św. Klemens Aleksandryjski, Pseudo-Doroteusz oraz św. Hieronim, św. Tomasz
głosił Ewangelię Partom i ewangelizował różne ludy, w tym mieszkańców Indii. Autorzy ci wskazują na Kalaminę jako miejsce śmierci św. Tomasza. Potwierdza to również
rozpowszechniona w VI w. tradycja. Poświadczyć ten fakt mieli wcześniej św. Ambroży, a następnie św. Grzegorz z Nazjanzu oraz Nicefor, a także Paulin z Noli.
Według niektórych autorów św. Tomasz miał działać w państwie króla Gundafara. Śmierć męczeńską miał ponieść natomiast w Mailapur, nieopodal dzisiejszego
Madrasu. Pod koniec lat 70-tych XX w. hipotezę tę uwiarygodniły wykopaliska archeologiczne. W tym czasie nie zidentyfikowano jednak nazwy Kalamina. Być może
Kalamina była położona na szczycie Góry św. Tomasza w Mailapurze lub w jej pobliżu. W 1547 r. na górze tej zbudowany został kościół poświęcony św. Tomaszowi.
W 1547 r. natomiast odkryty został tam krzyż pochodzący z IV-VIII w., na którym
znajdował się napis w języku pahlawi. Jak potwierdza tradycja, aż do II w. relikwie
św. Tomasza znajdowały się w Indiach. Znaczna ich część została w III w. przeniesiona do Edessy, gdzie były przechowywane aż do 1258 r., kiedy to przewieziono je na
wyspę Chios. Późnij dotarły one do Oriony.
Począwszy od IV w. do Indii napływać zaczęli chrześcijanie syryjscy oraz
chrześcijanie perscy. Jako miejsce osiedlania się obrali Wybrzeże Malabarskie. Ich
również nazywano Chrześcijanami Świętego Tomasza. W 512 r. przeszli pod jurysdykcję katolikosa nestoriańskiego. Świadectwa historyczne potwierdzają nieprzerwaną obecność chrześcijan w Indiach od VI w. aż do czasów obecnych. Hindusi uważali Chrześcijan Świętego Tomasza za odrębną kastę. Z tej właśnie racji
kontakty hinduistów z chrześcijanami były raczej poprawne. „Kasta” chrześcijan
harmonijnie wkomponowywała się w strukturę życia społecznego Indii. W miarę
zgodne relacje hinduistów i chrześcijan utrzymywały się aż do XVI w., kiedy to na
Wybrzeże Malabarskie przybyli Portugalczycy, którzy zaczęli latynizować chrześcijan Indii, zwalczając ponadto hinduizm oraz islam. Nawracali przede wszystkim pariasów (czyli niedotykalnych), którzy bardzo często wiązali konwersję na
chrześcijaństwo z poprawą warunków bytu oraz zmianą statusu społecznego. Prozelityzm był przyczyną rozlicznych napięć i konfliktów pomiędzy kolonizatorami
a tubylczą ludnością.

�20

Eugeniusz Sakowicz

Bardzo dynamiczną działalność misyjną w Indiach podjęli jezuici już w czasach
swojego założyciela, św. Ignacego Loyoli. Prowadząc ją, kierowali się dewizą zakonu: „Ad maiorem Dei gloriam” („na większą chwałę Bożą”). W 1542 r. (dwa lata po
zatwierdzeniu zakonu przez Stolicę Apostolską) misje w Indiach zaczął prowadzić
jeden z największych misjonarzy katolickich w dziejach Kościoła – św. Franciszek
Ksawery, patron (wraz ze św. Pawłem Apostołem i św. Teresą od Dzieciątka Jezus)
dzieła misyjnego Kościoła. W 1561 r. blisko 150 misjonarzy jezuickich głosiło Ewangelię w 12 stacjach misyjnych.
Nieliczni misjonarze katoliccy prowadzili w Indiach działalność w oparciu o metodę akomodacji misyjnej. Najbardziej znanym i zasłużonym w propagowaniu tej metody był włoski jezuita Roberto de Nobili (1577-1656). Przyjął on zewnętrzny styl życia
braminów. Wszedł w kontakt z wyższymi kastami hinduistycznymi wywierającymi
wpływ na społeczeństwo hinduistów. Według przekazów tradycji sam miał ochrzcić
około 100 tys. Hindusów. Pod koniec XVII w. jezuici prowadzili w Indiach 4 drukarnie,
gdzie drukowali Biblię oraz katechizmy w tubylczych językach i narzeczach. Odnieśli
szczególne zasługi w dziedzinie językoznawstwa. Pierwszą gramatykę sanskrytu wydał
wspomniany R. de Nobili. Wybitnym znawcą świętych ksiąg Indii był J. Calmette�.
Metoda akomodacyjna podzieliła ówczesnych misjonarzy katolickich. Zyskała oddanych zwolenników oraz zdecydowanych, wręcz zaciekłych wrogów. Spór o sposób
prowadzenia ewangelizacji (czyli tzw. spór akomodacyjny) generowany i podsycany
był przez mocarstwa ówczesnej Europy. Akomodacja misyjna została w XVII w. obwarowana szeregiem ograniczeń. W 1744 r. papież Benedykt XIV całkowicie jej zakazał.
Przez kolejnych 200 lat głosiciele Ewangelii w Indiach nie uwzględniali zasadniczo ani
kulturowych uwarunkowań, ani mentalności mieszkańców subkontynentu. Dzieło
chrystianizacji postrzegane było przez Hindusów jako forma „kolonizowania ducha”
ludów Indii. Stanowiło według nich narzędzie kolonizatorów, którzy chcieli wpierw
ujarzmić, a następnie zniszczyć świat wierzeń i tradycji religijnych Indii. Znalazło to
wyraz w uprzedzeniu Hindusów wobec kolonizatorów i misjonarzy, utrwalonym przez
wieki. Tak jak akomodacja misyjna życzliwie przyjmowana była przez niektórych Hindusów, tak chrystianizacja bez akomodacji wzbudziła powszechny opór miejscowej
ludności. Od XVIII w. jawiła się ona bardziej jako westernizacja, czyli narzucanie, najczęściej siłą i przebiegłością, wartości kultury Zachodu innym kulturom. W okresie
�

E. Sakowicz, Indie, w: Encyklopedia katolicka, t. 7, Lublin 1997, kol. 117-121 (bibliografia).

�Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej Kościoła w Indiach

21

tym utrwalił się stereotyp, według którego chrześcijanami w Indiach są ci, którzy spożywają mięso i piją alkohol. Do rozpowszechnienia się tego stereotypu przyczyniła się
niemoralność licznych kolonizatorów mieniących się jako chrześcijanie, ich nieobyczajność, buta, nieokiełznana żądza władzy i wyzysku. Europeizacja Hindusów była
w gruncie rzeczy antyewangelizacją. Konsekwencje odrzucenia akomodacji odczuwane są w Indiach po dzień dzisiejszy, gdzie nawet w organizacji życia instytucjonalnego
Kościoła obecny jest wciąż obcy dla Indii model kultury Zachodu�.
Odrzucona przez Stolicę Apostolską akomodacja misyjna praktykowana była przez
protestantów. Daleki Wschód, w tym głównie Indie, stanowiły bardzo ważny kierunek
ekspansji misyjnej protestantyzmu różnej proweniencji, rozlicznych wspólnot kościelnych i denominacji. Na początku XVIII w. w działalności ewangelizacyjnej w Trankebarze w Indiach południowo-wschodnich wyróżnili się luteranie. Zaś w Serampurze
w północno-wschodnich Indiach istniał silny ośrodek baptystyczny. Nieocenioną zasługą protestantów było dokonanie przez nich przekładu Biblii na liczne języki tubylcze.
Prozelityzm uznany został przez Hindusów za akt przemocy wymierzony
w mieszkańców Indii. Wspomniana westernizacja społeczności Indii podważała
odwieczny porządek religijno-społeczno-mityczny Indii. Konwersję pobratymców
na chrześcijaństwo oceniano jako: akt zdrady plemienia, odrzucenie dziedzictwa
pokoleń, zerwanie więzi rodzinnych, klanowych, kastowych, pogardę dla odwiecznej dharmy – kosmicznego porządku. I chociaż chrześcijanie rozwinęli w Indiach
ośrodki medyczne oraz szkolnictwo, to jednak rozliczne okoliczności życia rzutowały negatywnie na przybyszów, wręcz intruzów z Zachodu. Co więcej, chrześcijanie
nie brali zasadniczo udziału w działalności na rzecz wyzwolenia się spod jarzma kolonizatorów brytyjskich, a wcześniej – innych narodowości. Fakt ten również utrwalił negatywny stosunek Hindusów do wyznawców Chrystusa.
Do XIX w. hinduiści nie byli zainteresowani chrześcijaństwem jako religią. Odpowiedzią na dynamiczną działalność w XIX w. nowych katolickich zgromadzeń zakonnych, w tym zgromadzeń misyjnych, a także protestanckich towarzystw misyjnych,
było otwarcie się hinduizmu na wartości obcej im religii – chrześcijaństwa. W XIX
i XX w. powstał w Indiach w ramach hinduizmu nurt reformatorski – neohinduizm.
Wybitni przedstawiciele tego nurtu zaczęli interesować się przede wszystkim postacią
Jezusa Chrystusa. Reformatorzy hinduizmu „wkomponowywali” naukę o Jezusie we
�

F. Zapłata, Akomodacyjny spór, w: Encyklopedia katolicka, t. 1, Lublin 1973, kol. 253-254.

�22

Eugeniusz Sakowicz

własny system doktrynalny. Neohinduiści zaakceptowali Jezusa jako awatara, czyli
jedno z licznych wcieleń boskiej rzeczywistości – boga zstępującego na ziemię. Instytucje oraz organizacje misyjne chrześcijan stały się wzorem do powołania do istnienia neohinduistycznych organizacji misyjnych, szerzących tradycję hinduistyczną
w świecie kultury Zachodu – w Europie i Stanach Zjednoczonych.
W dziejach wzajemnych relacji chrześcijaństwa i hinduizmu, ujętych na płaszczyźnie teologicznej oraz w wymiarze chronologicznym, wskazać można na dwie
przestrzenie ich spełniania się. „Środowiskiem naturalnym” spotkania wyznawców
tych religii były Indie (i szerzej – kraje Dalekiego Wschodu). Nie mniej ważną sferą
obustronnych odniesień jest kultura Zachodu, gdzie począwszy od XVIII w. zaczęła
docierać filozoficzna religijna myśl Indii. Wcześniejsze świadectwa podróżników czy
raporty kolonizatorów zasadniczo prezentowały hinduizm z pewną dozą pogardy.
Jezuita francuski Abbe Dubois w dziele pt. Zwyczaje, tradycje i ceremonie Hindusów
(w 1815 r. książka przełożona została na język angielski) podjął próbę obiektywnego zaprezentowania wierzeń hinduistycznych. W epoce romantyzmu pod wpływem
idei religii hinduistycznej pozostawali niektórzy poeci i pisarze.

Przestrzenie dialogu międzyreligijnego
Kościół katolicki w Azji, w tym w Indiach, będący świadkiem Jezusa Chrystusa
i Jego Ewangelii pośród ludzi, którzy ukształtowani zostali przez niechrześcijańskie
tradycje, dostrzega wyraźnie różne przestrzenie dialogu. Żywo uczestniczy w dialogu z kulturami, dialogu z religiami oraz dialogu z ubogimi. Podejmuje trudne dzieło
inkulturacji, czyli wcielania wartości ewangelicznych w świat innych niż chrześcijańska kultur. Chce dziś, spełniając nakaz misyjny dany chrześcijanom przez Jezusa
Chrystusa, być obecnym wszędzie, gdzie żyje, rozwija się i umiera człowiek�.

Dialog z kulturami
Każda kultura będąca sposobem istnienia człowieka jako jednostki w społeczeństwie ma wielką wartość sama w sobie. Chrześcijanin nie może postrzegać kultur Azji
jako sfer hermetycznie zamkniętych na Ewangelię czy wręcz wrogich Dobrej Nowinie.
W. Piwowarski, J. Górski, S. Janeczek, R. Murawski, Inkulturacja, w: Encyklopedia katolicka, t. 7, kol.
234-237.
�

�Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej Kościoła w Indiach

23

Kultury azjatyckiego kontynentu charakteryzują się „dostojeństwem” starożytności. Są one przedchrześcijańskie, czyli czasowo starsze od chrystianizmu. Przepowiadający Chrystusa w Azji powinien mieć świadomość, że spotyka się z autentycznym dziedzictwem kulturowym, które przez wieki było i wciąż jest skarbcem
azjatyckich społeczności. Proces „wchodzenia” w świat kultury i mentalności Dalekiego Wschodu, poznawanie nie tylko zwyczajów, wierzeń i obrzędów, ale i mechanizmów, które nimi kierują, jest długotrwały, „bolesny” i naznaczony rozlicznymi
sytuacjami kryzysowymi.
W dokumentach Kościoła z zakresu misji i dialogu interreligijnego tematem kluczowym jest właśnie kultura, dzięki której człowiek staje się tym, kim jest. Jan Paweł
II wielokrotnie wskazywał i wskazuje na osobę Jezusa Chrystusa jako Odkupiciela człowieka i jego kultury. Świadek Ewangelii Chrystusa, prowadząc dialog z kulturami różnych ludów i narodów Azji, wstępuje na różne areopagi kultury, zawsze
proklamując orędzie odkupienia kultury. Z tej właśnie racji angażuje się w dzieło
dialogu. Opowiadając się za opcją preferencyjną na rzecz kultury wraz z Jezusem
Chrystusem współuczestniczy w dziele odkupienia tychże kultur. Szczytem misyjnego dialogu z kulturą jest inkulturacja, która w Azji, jak zresztą na każdym kontynencie, przebiegać powinna na różnych płaszczyznach: kultyczno-liturgicznej oraz
moralno-obyczajowej.

Dialog z religiami
Świadek Jezusa Chrystusa podejmując dialog z religiami Indii, każdego dnia
uczestniczy w jego różnych formach. Przede wszystkim zaangażowany jest w dialog
życia prowadzony w jego środowisku egzystencji, która zawsze jest koegzystencją.
Dialog ten, realizowany wytrwale we wszelkich okolicznościach życia i w różnym
czasie, uczy wyrozumiałości, współczucia, tolerancji. Jest codzienną lekcją braterstwa, służy pogłębianiu siostrzanych relacji. W dialogu tym świadczy się innym dobro, okazuje radość lub współczucie�.
Dialog społecznego zaangażowania, zwany inaczej dialogiem dzieł, podejmowany
jest w obronie praw człowieka oraz na rzecz sprawiedliwości. Wierni różnych religii
R. Łukaszyk, R. Miś, H. Zimoń, Dialog. IV. z religiami pozachrześcijańskimi, w: Encyklopedia
katolicka, t. 3, Lublin 1979, kol. 1277-1281.
�	

�24

Eugeniusz Sakowicz

azjatyckich żyją w świecie wielorakich społecznych uwarunkowań i zależności. Prawo
człowieka do narodzin i godnego życia, do wolności, szacunku dla człowieczeństwa
i kultury, pokoju są prawami ogólnoludzkimi. Będą one w pełni respektowane, gdy
w ich obronie staną solidarnie wyznawcy różnych religii. W kontekście wierzeń w reinkarnację oraz funkcjonującego systemu kastowego nie będzie to łatwe zadanie.
Przepowiadający Jezusa Chrystusa w Azji powinni żywo uczestniczyć w dialogu
modlitwy, zwanym również dialogiem religijnego doświadczenia. Polega on na solidarnym współuczestnictwie w modlitwie. Dialog ten wskazuje na człowieka jako
istotę z natury ukierunkowaną na Boga. Wyznawcy różnych religii, którzy „są razem, aby się modlić”, świadczą, iż centrum ich życia wyznacza Bóg. Wszechmogący
Stwórca człowieka i świata jest tym, który wzywa ludzi (braci i siostry w człowieczeństwie) do zwrócenia się ku Niemu. Ci, którzy zwracają się do Boga poprzez akty
modlitewnego uwielbienia, czci, adoracji, poświadczają, iż wyłącznie Bóg stanowi
sens ich życia. Jedynie On jest źródłem pokoju, który ma rozliczne odniesienia: pokój z własnym sumieniem, pokój z bliźnimi, pokój z różnymi społecznościami ludzkimi, pokój z przyrodą, pokój z nienarodzonymi, pokój ze zmarłymi. Zbudowanie
przez ludzi zgodnego społeczeństwa będzie możliwe, gdy będą oni zwracać się do
Boga. Pokój między narodami nie zaistnieje dopóty, dopóki nie będzie pokoju między ludźmi różnych religii. Dialog religijnego doświadczenia jest dialogiem ludzi na
rzecz pokoju z Bogiem i między sobą.
Niektórzy chrześcijanie i niechrześcijanie Azji mogą brać udział w tzw. dialogu
doktrynalnym, zwanym też dialogiem ekspertów, dialogiem teologicznym, dialogiem wymiany teologicznej. Ma on szczególne znaczenie z uwagi na tzw. „wnikanie
w głąb”. Chodzi w nim o zrozumienie doktryny, w której wyrażają się istotne treści
każdej religii. Kluczowym tematem podejmowanym w ramach tego dialogu jest tajemnica Boga oraz problematyka relacji człowieka do Niego, przy uwzględnieniu
doczesnego i eschatologicznego wymiaru życia.
Obecni w Indiach świadkowie Ewangelii mają sposobność zaangażowania się
w tzw. dialog intermonastyczny, w którym uczestniczą mnisi różnych tradycji religijnych: katolickiej, hinduistycznej, buddyjskiej i innych. Mnisi katoliccy, świadkowie Boga w świecie, którego pewne przestrzenie całkowicie uległy sekularyzacji,
solidarnie wskazują na najgłębsze i najwyższe źródło prawdy oraz sensu życia – na
Boga. Mnisi niechrześcijanie przekonują partnerów dialogu, iż żaden człowiek ni-

�Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej Kościoła w Indiach

25

gdy nie ucieknie od pytań o sens narodzin, życia, cierpienia i śmierci. Dialog intermonastyczny nie jest tylko okazjonalnym spotkaniem zainteresowanych stron.
Polega na mieszkaniu mnichów różnych tradycji pod jednym dachem, na dzieleniu jednego stołu, na byciu razem w jednej kaplicy czy świątyni, bez względu na
jej charakter. Mnisi niechrześcijańscy, żyjąc przez rok lub dwa lata w klasztorach
chrześcijańskich, chcą znaleźć odpowiedź na pytania: Kim jest Jezus Chrystus dla
chrześcijan? Jaki jest sens krzyża, znaku, któremu tak wielu się sprzeciwia? Mnisi
katoliccy, mieszkając przez pewien czas w klasztorach niechrześcijańskich, mogą
bardziej uświadomić sobie duchowy wymiar życia ludzkiego, podejmując praktyki
duchowe i cielesne, które nie muszą być przeciwne chrześcijańskiej doktrynie. Trapista Thomas Merton oraz benedyktyn-kameduła Bede Griffiths to katoliccy mnisi,
którzy przekroczyli progi klasztorów niechrześcijańskich w Tajlandii i Indiach, by
świadczyć tam, iż sensem ich życia jest Bóg w Trójcy Jedyny, który dał Swojego
Syna – Jezusa Chrystusa – całemu światu jako Boży dar wyzwalający człowieka
z rozmaitych zniewoleń. Żyli oni w aśramach chrześcijańskich, promując duchowe
spotkanie Wschodu i Zachodu.

Dialog z ubogimi
Bardzo ważnym rodzajem dialogu w Indiach jest dialog z ubogimi, przynależącymi do różnych kultur, wyznającymi różne religie. W religiach Dalekiego Wschodu
podejście do ubóstwa jest ambiwalentne. W hinduizmie nie jest ono uważane za
tragedię czy zło. Ten, który żyje w ubóstwie, a w skrajnym przypadku – umiera na
ulicy w przysłowiowym „rynsztoku” (mijany przez przechodniów nie zwracających
na niego uwagi), zasłużył na swój los. Jego kondycja egzystencjalna to konsekwencja
czynów dokonanych w poprzednim wcieleniu. Reinkarnacja kieruje się nieubłaganym prawem. Daje jednak nędzarzowi nadzieję. Jeśli w swoim „podłym życiu” kierował się on dobrem, to ma szansę na ponowne narodzenie w lepszych okolicznościach – bez biedy i niedostatku.
W buddyzmie przywiązanie do materii i w ogóle chęć posiadania stanowi
przeszkodę na drodze do oświecenia, czyli wyzwolenia uszczęśliwiającego człowieka. Pochodzący z książęcego rodu Budda, żyjący w przepychu i zbytkach,
wszystko porzucił, by poznać prawdę o ludzkim istnieniu. Budda twierdził, iż

�26

Eugeniusz Sakowicz

nie tylko ten, kto jest przywiązany do rzeczy (a także do ludzi), ale również ten,
kto ich pragnie czy pożąda, jest pogrążony w niewoli. Ideałem w buddyzmie jest
mnich z żebraczą miską w ręku, gardzący żądzą posiadania. Najważniejsza jest
wyzwalająca człowieka asceza, którą można praktykować jedynie w ubóstwie.
Ascetyczny stosunek do ubóstwa wyróżnia nie tylko buddystów oraz wyznawców innej religii subkontynentu indyjskiego – dżinizmu, ale również mnichów
chrześcijańskich.
Wyznawcy różnych religii uważają, iż ubóstwo przeżywane z myślą o Bogu
oczyszcza ludzkie serce. Czyni je współczującym, otwiera na Boga i potrzeby innych ludzi. Systemy religii świata nie akceptują jednak ubóstwa będącego gorzkim
owocem niesprawiedliwości, przemocy, struktur zła i grzechu. Podejmują działania
mające na celu wyzwolenie człowieka z ubóstwa. Czyni tak np. tzw. buddyzm społecznie zaangażowany.
Ideał ubóstwa charakterystyczny dla kultur Azji konfrontowany jest z rzeczywistością życia. Ubóstwo z wyboru jest dobrodziejstwem, natomiast nędza strukturalna, obok której kwitnie przepych i dostatek nielicznych, jest przekleństwem.
Rzesze Azjatów żyją na granicy uwłaczającej godności człowieka, doświadczając
wielkiej nędzy, która często jest zawiniona przez świat kultury Zachodu. Pozostawione przez kolonializm struktury organizacyjne życia polityczno-społeczno-gospodarczego najczęściej nie przystawały do mentalności określonych ludów.
Niski poziom technologii, eksploatacja złóż naturalnych, będąca właściwie gospodarką rabunkową, infiltracja przeróżnych totalitarnych, antyludzkich ideologii wpędziły liczne społeczności oraz kulturową przestrzeń życia Azjatów w stan
trwałej nędzy.
Niesprawiedliwość społeczna, zinstytucjonalizowana przemoc, wyzysk to powszechna w Azji rzeczywistość. Azjatycki Kościół katolicki chce wyzwalać człowieka
z niezasłużonej nędzy, głosząc konieczność realizacji żywej komunii ludzi z Bogiem.
Jest ona bowiem podstawą ludzkiej komunii braci i sióstr. Zaś symbolem integralnego wyzwolenia człowieka jest zmartwychwstały Jezus Chrystus. Kościół ma być nie
tylko „Kościołem dla ubogich”, ale „Kościołem ubogich i z ubogimi”. Jest to perspektywa niezwykle ważna i potrzebna w kontekście azjatyckim. Powołaniem świadka
Jezusa jest dialog z ubogimi materialnie, którzy często nie mają możliwości spożycia
nawet raz dziennie przysłowiowej „garści ryżu”.

�Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej Kościoła w Indiach

27

Chrześcijanin-Azjata, wierny naśladowca Jezusa-Azjaty, prowadzić ma niezmiernie trudny dialog z nędzarzami moralnymi, niejednokrotnie całkowicie zdemoralizowanymi i upadłymi ludźmi. Ma czynić wolnymi dzieci ulicy, których tysiące błądzi w metropoliach Azji, ma odważnie przeciwstawiać się i piętnować tzw. turystykę
seksualną, której ofiarami stają się liczne kobiety i dziewczynki.
Chrześcijanin, a tym bardziej posłany przez Kościół misjonarz, angażując się
w dialog z ubogimi nie może jawić się wśród nich jako bogacz, któremu niczego
nie brakuje, jako ten, kto żyje ponad stan konsumując dobra, którymi winien
dzielić się z potrzebującymi. Dialog ten będzie owocny, jeśli wyznawca Chrystusa będzie rzeczywiście (a nie jedynie deklaratywnie) biedny, ubogi zgodnie
z duchem Jezusowego Kazania na górze. Ubogi ewangelizator jest świadkiem
ubogiego Kościoła. Kościół, który nie będzie wybierał ubóstwa, który codziennie nie będzie stawał się Kościołem ubogim, nigdy nie zostanie wiarygodnym
świadkiem i heroldem Ewangelii na azjatyckiej ziemi. Kościół misyjny w Azji
i azjatycki Kościół partykularny ma być Kościołem ubogim i jako taki ma równocześnie być wzorcem dla Kościoła bogatego, a nawet bardzo bogatego w wielu
zachodnich państwach.
Chrześcijanie stanowią dziś na ogromnym obszarze Azji, w tym w Indiach,
zdecydowaną mniejszość. Jest to właściwie „śladowa” obecność uczniów Chrystusa na kontynencie Jego narodzenia. Kościół katolicki w Azji, będący świadkiem Chrystusa pośród ludzi, którzy ukształtowani zostali przez niechrześcijańskie tradycje, powołany został do dialogu międzyreligijnego. Kościół podejmuje
trudne dzieło spotkania z drugim człowiekiem w głównych azjatyckich przestrzeniach dialogu, którymi są: dialog z kulturami, dialog z religiami oraz dialog
z ubogimi. Misjonarze katoliccy przybywający do Azji są świadomi, iż nie występują tam jako promotorzy kultury Zachodu, rzekomo lepszej i bardziej doskonałej. Podkreślanie przez niektóre kręgi „oświeconych” Europejczyków, iż kultura Zachodu jest lepsza (bo skoncentrowana na jednostce) od kultury Wschodu
(rzekomo umasowionej, gdzie „ginie” osoba ludzka) jest wielkim aktem niesprawiedliwości.
Posługa dialogu z kulturami oznacza nie tylko zaangażowanie się w „rozmowę” z dziedzictwem duchowym wielkich i mniejszych kręgów społecznych. Jest ona
spotkaniem z człowiekiem, z jego „sposobem bytowania”, z jego „sprawą i sprawa-

�28

Eugeniusz Sakowicz

mi”, które wyznaczane są przez azjatycki kontekst i uwarunkowania. Katolicy azjatyccy – konwertyci – powinni z głębokim szacunkiem odnosić się do kultur, które
ich zrodziły i ukształtowały. Konwertyta, który z pogardą patrzy na swoje kulturowe „gniazdo”, jest człowiekiem koniunktury, a nie osobą nawróconą. Chrześcijaństwo przyjęte przez Azjatów nie jest „religią-wyzwolicielką” z mroku błędów i zagubienia, w których dotychczas mieli być oni rzekomo pogrążeni. Stanowi „pieczęć”
i „dopełnienie” określonej kultury – wszystkich kultur Azji. Jezus Chrystus – Odkupiciel Człowieka – jest równocześnie Odkupicielem kultur Dalekiego Wschodu,
Odkupicielem Indii.
W azjatyckim kontekście katolicy nie mogą nie prowadzić dialogu z wyznawcami różnych tradycji religijnych. Zamknięcie się na dialog oznacza odizolowanie się od rzeczywistości i wpędzenie siebie w świat hermetycznie zamkniętej
ułudy. Prowadząc dialog, Kościół uświadamia jeszcze bardziej, iż duchowy wymiar człowieka, tak bardzo charakterystyczny dla duchowości azjatyckiej, jest
stanem ontycznym każdego człowieka, gdziekolwiek by on żył i umierał. Poprzez
dialog z religiami Indii i w ogóle Dalekiego Wschodu Kościół odkrywa wyraźniej
swoją katolickość, ubogaca nie tylko parterów spotkania, ale czyni bogatszym
duchowo i siebie.
Kościół katolicki, podejmując dialog z kulturami i z religiami Azji, nie może
uciec od odpowiedzialności za los tych, którzy są ich podmiotami, a którzy doświadczają nędzy, ubóstwa, poniżenia godności osobowej. Wierni Kościoła angażują się
w dzieło dialogu z ubogimi. W posłudze tej Kościół nie może jawić się jako „bogacz”
czy triumfator. Dialog z ubogimi Azji będzie owocny, jeśli prowadzony będzie przez
Kościół ubogi. Kościół azjatycki, zresztą tak, jak cały Kościół powszechny, ma być
Kościołem ubogim i Kościołem ubogich. Wówczas całą ufność i nadzieję pokładać
będzie w Bogu, a nie w jakichkolwiek działaniach powodowanych nieszczerymi intencjami. Zapewne jedną z przyczyn braku wyraźnych owoców działalności Kościoła w Azji była jego postawa triumfalizmu, demonstrowana w przeszłości wobec
ludów i narodów tego kontynentu.
Dialog w kontekście azjatyckim (zresztą w każdym kontekście) może być pojmowany tylko i wyłącznie jako posługa Kościoła spełniana w duchu pokory. W najgłębszym sensie dialog w Azji jest i powinien być szukaniem i realizacją Królestwa
Bożego wśród ludów i narodów tego kontynentu.

�SUMMARY

Summary
The Asian continent is a cradle of several great religious traditions. One may distinguish there four big, religion shaping centres. Within one of those centres, three
monotheistic religions have taken their forms. The other two, situated in India, have
given birth to such religions like Vedism, Brahminism, Hinduism, Buddhism, and
Jainism. The Asia is extremely rich in religious traditions, which translates itself into
a religious and cultural pluralism, where Christianity constitutes barely around 2-3
per cent of the population.
According to a long-held tradition, Christianity was brought to India by Saint
Thomas the Apostle. But it took roots only in the fourth century, thanks to the Syrian and Persian Christians, who settled on the Malabar Coast. The sixteenth century
saw a dynamic mission activity of the Jesuits in India. Unlike other missionaries, the
Jesuits, in their pursue of the evangelization, put the main stress on a missionary
accommodation method. An outstanding example of that approach was Roberto
de Nobili SJ. Unfortunately, a process of a westernization was assuming a growing
importance, and the consequences of a so-called accommodation controversy from
that period are still perceptible even in our days. Modern Church is aware of the fact
that a fulfillment of the missionary task, and the grow of the Church in India itself,
must rely on the principles of inculturation. That is why the Church does not evade
a challenge of an intercultural and interreligious dialogue. Especially great importance, in the Indian context, has a dialogue with the poor, particularly when taking
into account some very differing views on poverty in various religions. In the Asian
(Indian) setting, the Catholics cannot afford not to enter into a dialogue with the
adherents of other religious traditions. Doing that would equal to a self-detachment
from reality, and opting to live in a kind of a hermetically closed world of illusion. In
the Gospel-like ministry of the Church in India, taking into consideration a cultural
context, means seeking a genuine dialogue which, in turn, is nothing else but seeking
and building the Kingdom of God among the local cultures and religions.

��Minister Rafał Wiśniewski
Departament Współpracy Rozwojowej MSZ

Szanowny Księże Rektorze,
Szanowni Goście,
Szanowni Państwo�*,
To wielka przyjemność móc otworzyć sympozjum poświęcone osobie i dziełu
ojca Mariana Żelazka. Przyjemność tym większa, że w roku bieżącym zasługi ojca
Mariana Żelazka zostały w sposób szczególny wyróżnione uchwałą Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, uznającą go za wzór Polaka.
Ojciec Marian Żelazek jest postacią szczególną. O jego zasługach zarówno w wymiarze religijnym, jak i szeroko pojętym humanistycznym – z uwagi na działania
podejmowane na rzecz najbardziej potrzebujących w poszanowaniu odmienności
kulturowej i religijnej – usłyszymy zapewne wiele dzisiejszego dnia. Ja chciałbym
wskazać na te elementy jego pracy, które dla polskiej obecności w Indiach są istotne
i które polska służba dyplomatyczna chciałaby otaczać szczególną troską.
Ojciec Marian Żelazek był osobą, której zaangażowanie na rzecz trędowatych,
wyrzuconych na margines społeczeństwa, było w sposób jednoznaczny odbierane
pozytywnie i szanowane, tak w Indiach, jak i poza ich granicami. Dowodem międzynarodowego uznania było czterokrotne poparcie jego kandydatury do Pokojowej
Nagrody Nobla, a w Polsce przyznanie Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia
Polski przez Prezydenta RP w roku 1999 oraz dyplomu Ministra Spraw Zagranicznych za wybitne zasługi dla promocji Polski w świecie w roku 2001.
Dla polskiej dyplomacji ojciec Marian Żelazek jest „twarzą Polski w Indiach”.
Pozytywne skojarzenia łączące się z jego osobą przekładają się na pozytywny stosunek do Polski i budują wizerunek naszego kraju za granicą. Dlatego podtrzymanie
pamięci o polskich korzeniach ojca Mariana poprzez stałe zainteresowanie losami
dzieła, które zainicjował, uważamy za ważną misję stojącą w pierwszym rzędzie
przed polską ambasadą i służbami konsularnymi w New Delhi.
Postać ojca Mariana Żelazka jest dla nas ważna również w innym wymiarze: jego
praca od lat 50. XX wieku to – avant la lettre – praktyczna realizacja zadań stojących
* Tekst przemowy wygłoszonej na sympozjum.

�	

�32

Rafał Wiśniewski

przed polską pomocą zagraniczną, a więc walka z ubóstwem, zapewnienie opieki
zdrowotnej, edukacji i stwarzanie szans na pracę i godny byt.
Pomoc zagraniczna jest nową formą obecności Polski w świecie i instrumentem
polityki zagranicznej, którego znaczenie z roku na rok wzrasta. Jest to instrument
szczególny, gdyż przekłada pragmatyzm materii politycznej, często pozostającej
w sferze słowa, na konkretne dowody międzyludzkiej solidarności: żywność, lekarstwa, pomoce szkolne, ale również działania niematerialne: dzielenie się wiedzą,
umiejętnościami, polskimi doświadczeniami na różnych polach.
Polska pomoc jest więc istotnym elementem budowania międzynarodowej pozycji Polski jako kraju zaangażowanego i aktywnie działającego na rzecz rozwiązania problemów globalnych, a jednocześnie wehikułem przekazywania polskich doświadczeń, promowania polskiego modelu przemian politycznych i ekonomicznych
oraz niesienia pomocy humanitarnej.
Niezależnie od uzupełniania działań pomocowych o nowe użyteczne elementy
wywodzące się z praktyk biznesowych, włączanie kryteriów efektywności i komplementarności, ewaluacji opartej o rezultaty, jej celem pozostaje niezmiennie jak
najlepsze wykorzystanie powierzonych środków publicznych na pomoc ludziom
w różnych częściach świata.
Priorytetowymi obszarami naszego działania są Europa Wschodnia i Azja Centralna. Nasze projekty realizujemy jednak również w Afryce i na Bliskim Wschodzie.
Należy w tym miejscu podkreślić trudną do przecenienia rolę polskich misjonarzy
w realizacji polskich projektów pomocowych.
W jaki więc sposób środki polskiej pomocy zagranicznej będą mogły wspomóc
kontynuację dzieła ojca Mariana Żelazka? Za pośrednictwem ambasady w New Delhi przygotowane zostały projekty wsparcia dla szkoły dla dzieci, których rodzice są
dotknięci trądem, oraz szpitala Centrum Trędowatych w Puri. Projekty te zostaną zrealizowane w ciągu roku bieżącego, jednak będzie możliwa ich kontynuacja
w przyszłości.
Mamy nadzieję, że to początek działań długofalowych. Liczymy jednocześnie na
współpracę z licznymi przyjaciółmi dzieła ojca Żelazka, osobami i instytucjami zaangażowanymi w podtrzymanie działalności Centrum. Jesteśmy otwarci na nowe
inicjatywy, czy to poprzez nasze przedstawicielstwo dyplomatyczne w New Delhi,
czy też Departament Współpracy Rozwojowej MSZ.

�Departament Współpracy Rozwojowej MSZ

33

Przy okazji dzisiejszego sympozjum mamy również przyjemność przedstawić Państwu wystawę poświęconą ojcu Marianowi Żelazkowi, którą Departament Współpracy Rozwojowej przygotował wspólnie ze Zgromadzeniem Księży Werbistów.
Na koniec pozwolę sobie dodać kilka słów o naszej współpracy z ojcami werbistami. Dzieło ojca Żelazka nie jest pierwszą okazją, przy której się spotykamy. Od
2004 r. rozbudowujemy i uzupełniamy wyposażenie szpitala im. Świętego Łukasza
w Kifangondo w Angoli. Wysoko cenimy te kilkuletnie już kontakty, dlatego możliwość ich kontynuacji w innym zakątku świata niezmiernie nas cieszy.
Dziękuję Państwu za uwagę.

�SUMMARY

Summary
Mr Rafał Wiśniewski underlined the fact that Fr Marian Żelazek was a wellknown person with many outstanding achievements. His international reputation
was confirmed by his four-time candidacies for the Nobel Peace Prize. In 1999, the
President of Poland awarded him one of the highest Polish orders, Krzyż Kawalerski
Orderu Odrodzenia Polski. In 2001 he received a award of the Polish Ministry of Foreign Affairs for his extraordinary merits in promoting the image of Poland abroad.
To the Polish diplomacy Fr Żelazek was like a ‘face of Poland in India’. In recognition
of that, the Polish Embassy in New Delhi has supported the school and hospital in
the Leprosy Care Centre in Puri, and it is possible that they will continue to do that
in the future.

�Waldemar Wesoły SVD
UWM

Kształtowanie się powołania misyjnego
ojca Mariana Żelazka�
Ojciec Marian Żelazek to wielce utytułowany człowiek. Polak. Werbista. Misjonarz z Indii. Ojciec trędowatych. W roku 2000 odznaczony Krzyżem Kawalerskim
Orderu Odrodzenia Polski i Medalem im. Karola Marcinkowskiego na Akademii
Medycznej w Poznaniu «za zasługi w niesieniu pomocy charytatywnej i medycznej
trędowatym». W roku 2002 został odznaczony Bursztynowym Orderem Kwiatu Lotosu z Krzyżem za zasługi dla Dzieła Misyjnego, nadanym przez Fundację MisyjnoCharytatywną Księży Werbistów im. św. Józefa z Szantungu w Pieniężnie. W tym
samym roku otrzymał statuetkę „Złotego Hipolita” – nagrodę Towarzystwa im. Hipolita Cegielskiego w Poznaniu. W roku 2002 również był nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla przez Ruch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri”.
W tym samym roku otrzymał medal „Dobro Rzeczypospolitej najwyższym prawem”
nadany przez Senat RP. Zmarł 30 kwietnia 2006 roku i został ogłoszony Człowiekiem Roku 2006. Dnia 23 lutego 2007 roku Senat RP jednogłośnie podjął uchwałę
o uznaniu ojca Mariana Żelazka, werbisty, „za wzór Polaka przełamującego bariery
między ludźmi w duchu chrześcijańskiego ekumenizmu i uniwersalizmu”. W tym
wystąpieniu chcemy się przejrzeć pierwszej części życiorysu ojca Mariana, czyli od
narodzenia do święceń kapłańskich.

Dzieciństwo
Marian Żelazek urodził się 30 stycznia 1918 roku we wsi Palędzie, pod Poznaniem. Palędzie jest dumne, że to właśnie stąd wyszedł najbardziej znany polski misjonarz. „Do tej pory nikt większy w naszej wiosce się nie urodził” – mówi Andrzej
Baranowski, sołtys Palędzia�.
�	
�	

Tekst referatu wygłoszonego na sympozjum.
S. Zasada, Bapa ubogich, Śp. Marian Żelazek SVD, w: Misyjne drogi 4 (2006)10.

�36

Waldemar Wesoły SVD

Dom państwa Żelazków znajdował się kilometr od wioski. Przy domu był wielki
ogród warzywny. Żelazkowie byli właścicielami młyna (wiatraka) oraz 20-hektarowego gospodarstwa rolnego. Marian był siódmym dzieckiem państwa Stanisławy
i Stanisława Żelazków. Rodzina składała się z szesnastu osób: rodziców, ośmiu synów i sześciu córek, a właściwie z osiemnastu, ponieważ rodzice zaadoptowali jeszcze dwoje sierot. Na tak liczną gromadkę ojciec Stanisław musiał ciężko pracować
w młynie i w gospodarstwie. Był nadto przewodniczącym miejscowego Kółka Rolniczego. Niestety, wielka inflacja w połowie lat dwudziestych XX wieku zniszczyła
go finansowo. W roku 1928 rodzina Żelazków przeniosła się do Poznania. Tu zamieszkali w trzypokojowym domu z kuchnią na ulicy Górna Wilda nr 107. Ojciec
prowadził detaliczny sklep spożywczy. Skromne dochody ze sklepu musiały teraz
wystarczyć na wyżywienie i wykształcenie wszystkich dzieci.
W związku ze sklepem w rodzinie Żelazków wydarzył się taki incydent. Było to
w roku 1930. Matki nie było przez całe trzy dni w domu, a jej nieobecność była otoczona tajemnicą, którą wyznała dopiero synowi kapłanowi po wojnie. Otóż pewnego
wieczoru, z powodu sporej liczby klientów, sklep nie został zamknięty o przepisowej
godzinie. Policjant wystawił mandat: karę stu złotych, co było wówczas ogromną
sumą, z zamianą na trzy dni więzienia. I matka poszła do więzienia. Potem powiedziała: „Tak mi było wstyd... przez całe trzy dni nic nie jadłam”. Ojciec Marian wspominał swoją matkę jako dzielną i świętą. Po II wojnie otrzymała nawet medal za
prowadzenie wzorowej rodziny�.
Państwo Żelazkowie mimo różnych przeciwności losu sprostali rodzicielskiemu
zadaniu i dobrze wychowali wszystkie dzieci, a także zaszczepili w nich żywą wiarę
w Boga i umiłowanie Kościoła. W rodzinie tej był głęboko zakorzeniony kult maryjny. Szczególnie w maju i październiku odmawiano wspólnie dłuższe modlitwy.
Marian mile wspomina swoje dziecinne lata i powiada, iż „miał radosne dzieciństwo”�. Swoją edukację rozpoczął w szkole podstawowej w Dopiewie, a Pierwszą
Komunię Świętą przyjął w kościele parafialnym w Skórzewie. Już jako mały chłopiec chciał być księdzem. Gdy rodzina Żelazków przeniosła się do Poznania, Marian
został ministrantem w kościele Zmartwychwstania Pańskiego. Grupa ministrantów
składała się z 200 chłopców. Duszą tej grupy był brat Jan, zmartwychwstaniec, który
�	
�	

Por. J. Krasicki, W świętym mieście Puri, Warszawa 1988, s. 16-17.
M. Żelazek, Indie – moja druga ojczyzna, Pieniężno 2000, s. 139.

�Kształtowanie się powołania misyjnego ojca Mariana Żelazka

37

swoją osobowością wywierał ogromny wpływ na całą gromadkę ministrantów. Efekt
był taki, że ponad dziesięciu chłopców zostało księżmi. Między innymi księdzem,
zmartwychwstańcem i misjonarzem w Brazylii został Stanisław, rodzony brat Mariana. Marian o swoim powołaniu misyjnym pisze tak: „Pewnego dnia w zakrystii
kościoła spotkałem starego misjonarza, emeryta (ojca Mariańskiego SVD), który
przez trzydzieści lat pracował w Argentynie, zanim powrócił na stałe do ojczyzny.
Zostawił on w zakrystii czasopismo misyjne „Nasz Misjonarz”. Przeczytałem w nim,
że chłopców, którzy zamierzaliby zostać misjonarzami, przyjmuje się do gimnazjum
misyjnego w Górnej Grupie. Opłata miesięczna wynosiła sto złotych. Po rozmowie
z rodzicami – zgłosiłem się. Tatuś napisał, że z powodu licznej rodziny może płacić
tylko 15 złotych miesięcznie. Podanie zostało wysłane do Górnej Grupy, a ja spędziłem wiele godzin przed ołtarzem Matki Boskiej w naszym kościele, prosząc Najświętszą Panienkę, aby w Górnej Grupie nie przerazili się tymi piętnastoma złotymi
i mnie przyjęli. Interwencja Matki Bożej okazała się skuteczna. Po dwóch tygodniach
nadeszła wiadomość, że zostałem przyjęty”�.
Pierwsze dwa lata Marian spędził w gimnazjum Marii Magdaleny w Poznaniu,
trzecią klasę rozpoczął już w gimnazjum misyjnym w Górnej Grupie. Był dobrym
uczniem. Z nauką nie miał żadnych problemów. Miał zdolności językowe. Jego hobby były sport i muzyka. Lubił piłkę nożną, tenis stołowy i siatkówkę. Nauczył się
grać na klarnecie. Był członkiem gimnazjalnej orkiestry i chóru. Pięć lat spędzonych
w Górnej Grupie ojciec Marian zawsze wspominał jako czas bardzo szczęśliwy.

Młodość
Dnia 8 września 1937 r. klasa, w której był Marian, rozpoczęła nowicjat w Chludowie pod Poznaniem. Mistrzem nowicjatu i opiekunem nowicjuszy był ojciec
Ludwik Mzyk (wraz z 108 błogosławionymi wyniesiony do godności ołtarzy przez
papieża Jana Pawła II w Warszawie 13 czerwca 1999 r.). W opinii nowicjuszy był
sprawiedliwy, ale i surowy, wymagał wiele od nowicjuszy, ale także od siebie. Marian
w nowicjacie czuł się znakomicie. Lubił śpiewać. Zawsze wiedział, czego chce. Miał
dobre „notowania” u magistra�.
�	
�	

J. Krasicki, dz. cyt., s. 17.
Por. J. Krasicki, A. Sujka, Drogami miłosierdzia, Warszawa 2000, s. 14.

�38

Waldemar Wesoły SVD

W drugim roku nowicjatu kandydaci do kapłaństwa rozpoczęli studia filozoficzne. Wykładowcą był m.in. ojciec Jan Chodzidło, długoletni misjonarz w Brazylii.
Obaj ojcowie (Mzyk i Chodzidło) wywarli wielki wpływ na osobowość Mariana Żelazka. Były to niespokojne czasy. 1 września 1939 r. wybuchła druga wojna światowa.
Z tego powodu 4 września kurs nowicjusza Mariana złożył pierwsze śluby zakonne.
Już następnego dnia cały nowicjat (36 osób) ewakuował się pieszo przez Poznań
w stronę Warszawy. 16 września, ze względu na bezpieczeństwo, uciekinierzy rozbili
się na małe grupy (po siedmiu). Siódemka ojca Mariana przeżyła bombardowanie.
Ale nikomu nic się nie stało. 18 września chludowscy klerycy dostali się do niemieckiej niewoli. Pozwolono im wrócić do domu. Mogli zatem kontynuować drugi rok
studiów filozoficznych. Kleryk Marian zdał egzamin końcowy z filozofii.
Od stycznia 1940 r. Chludowo stało się miejscem internowania okolicznych
księży. Dnia 22 maja 1940 r. nadjechały ciężarówki gestapo i zabrały internowanych
księży wraz z grupą młodych werbistów – nowicjuszy i filozofów – najpierw do
fortu siódmego w Poznaniu, a następnego dnia – po upchaniu w wagonach kolejowych – do Dachau. Ojciec Marian tak opisuje te koszmarne chwile: „Od chwili
zamknięcia się za nami bramy obozu koncentracyjnego staliśmy się cząstką najbardziej znienawidzonej przez gestapo grupy Pfaffów, czyli księży, i tak, za drutami
obozu, zaczął się nasz powtórny nowicjat. Trwał on pięć długich lat. Najdłuższych
w moim życiu. Ale nie były to lata stracone dla przyszłej pracy misyjnej. Tam dojrzewałem, tam zrozumiałem głębię człowieka i życie. Fakt, że ta «szkoła» została opłacona ogromnymi kosztami”�. Spomiędzy dwudziestu sześciu zabranych do
obozu młodych werbistów dwóch zostało zwolnionych, ale czternastu złożyło życie
w całopalnej ofierze za swój ideał kapłana-misjonarza i za Ojczyznę. Ich proces beatyfikacyjny trwa�. Ocalało ich tylko dziesięciu. Tu, w obozie, ojciec Marian obiecał
sobie i Bogu, że jeżeli przeżyje, poświęci się służbie chorym i pokrzywdzonym przez
los. Po latach powiedział: „Jako kleryk w koncentracyjnym obozie Dachau – Gusen
– Dachau, w ciągu długich nie kończących się 5 lat («prawie już nie wierzyłem, że
mogę stąd wyjść»), chciałem zawsze, choćby na czworakach, wyjść z tego grobu
obozowego i zostać misjonarzem. Ile razy jeden z moich kolegów seminaryjnych
H. Włodarczyk, Ojciec trędowatych, Grudziądz 2005, s. 9.
Por. Drugi proces beatyfikacyjny werbistowskich męczenników II wojny światowej, w: Misjonarz 3
(2006)32-33.
�	
�	

�Kształtowanie się powołania misyjnego ojca Mariana Żelazka

39

umarł w obozie (z grupy 26 zginęło czternastu), biorąc za sobą do obozowego krematorium niewypełnione pragnienie zostania kapłanem – misjonarzem, stawałem
się jakby spadkobiercą i jego powołania”�.
Życie obozowe było bardzo ciężkie. Każdego dnia można było zginąć. Każdego
dnia więźniów ogarniało jedno pragnienie – najeść się do syta, ale tego pragnienia
nie można było spełnić. Racje żywnościowe były obliczone na wyniszczenie organizmu: nie dość, żeby żyć i nie za mało, żeby umrzeć. Głód stawał się jakby drugą naturą więźniów. „Szatan zaś czyhał – i w tym pragnieniu i w strachu – aby doprowadzić
do zwątpienia w Opatrzność i Miłosierdzie Boże. Okazuje się jednak, że w piekle
stworzonym przez człowieka można jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga, który nie
pozostaje dłużny i odpłaca człowiekowi skazanemu na nieludzkie cierpienie łaską
niezłomnej wiary i woli służenia innym”10.
Więźniowie obozu wykonywali morderczą pracę w kamieniołomach. „Nosiliśmy
kamienie z kamieniołomu prawie trzy kilometry. Z chwilą, gdy się weszło do obozu,
już się zaczynała gehenna. Bo za każdym zaułkiem ktoś siedział z kijem i uderzał, na
oślep. To pastwienie się nad nami przeszło w ich naturę. Nie odczuwali, że robią źle...
Gdy ktoś był w bardzo biednym stanie, to go brali do ustępu. Przyszedł Blockälteste,
starszy blokowy, niemiecki kryminalista i mówi: «Ty klecho, ty taki czy taki... Pfaffe
– to po niemiecku klecha. Tak czy tak długo nie pożyjesz”11.
W obozie zdarzały się także rzeczy nadzwyczajne. Starania nuncjatury w Berlinie
sprawiły, że pod koniec 1940 roku hitlerowcy zaczęli trochę lepiej traktować wszystkich duchownych uwięzionych w Dachau. W baraku 26 urządzono nawet kaplicę,
w której codziennie odprawiano Mszę świętą. Klerycy mogli w niej uczestniczyć, ale
kosztem snu. Jednak 15 sierpnia 1941 roku polskich księży oddzielono i umieszczono w dwóch blokach (28 i 30). I znów zastosowano wobec nich najgorszy terror oraz
przeznaczano do najtrudniejszych prac12.
Amerykanie wyzwolili obóz koncentracyjny w Dachau w niedzielę 29 kwietnia
1945 roku. Jak się później okazało, hitlerowcy nie zdążyli wykonać osobistego rozA. Labudda, Kalendarium życia o. Mariana Żelazka SVD. Cytat autobiograficzny, Internet: http://
www.seminarium.org.pl/news/news_2006/04/mz/kalendarium.html (25.02.2007).
10	
J. Krasicki, A. Sujka, dz. cyt., s. 17.
11	
A. Pietraszek (red.), Szpital pod niebem. Wywiad z ojcem Marianem Żelazkiem SVD, Warszawa
2002, s. 9-10.
12	
J. Krasicki, A. Sujka, dz. cyt., s. 21.
�	

�40

Waldemar Wesoły SVD

kazu Himmlera – wymordowania wszystkich więźniów. Wśród wyzwolonych więźniów był późniejszy kapłan i misjonarz Marian Żelazek.

Kapłaństwo
Po wyzwoleniu z obozu, młodzi werbiści przebywali w werbistowskim domu
w Ingolstadt i przechodzili niezbędną kwarantannę z powodu epidemii tyfusu. 7
lipca biskup polowy Józef Feliks Gawlina udzielił werbistowskim klerykom tonsury
i niższych święceń. Wszyscy myśleli o kontynuowaniu przerwanych studiów. Sześciu
udało się do Innsbrucka, natomiast Marian Żelazek i Bruno Kozieł do Rzymu, gdzie
miała się realizować ich dalsza formacja do kapłaństwa. W czasie podróży do Włoch
na granicy niemiecko-austriackiej zatrzymano pociąg. Amerykanie przeprowadzali
dokładne sprawdzanie dokumentów. Szukano przestępców wojennych. Nasi klerycy
Żelazek i Kozieł żadnego dokumentu nie mieli. Musieli opuścić pociąg i ze smutkiem wrócić do Ingolstadt.
We wrześniu 1945 r. biskup polowy Gawlina zorganizował dla swoich diecezjalnych kleryków wyjazd do Rzymu. Podstawiono wojskową ciężarówkę, do której
wsiadło 16 kleryków, a wśród nich dwóch werbistów – Marian Żelazek i Bruno Kozieł. Podróż obfitowała w przygody. Pod Florencją samochód uległ wypadkowi, ale
po trzech dniach dojechał do Wiecznego Miasta. Nasi klerycy najpierw zamieszkali
w Instytucie Polskim przy Via Pietro Cavallini 38. Po tygodniu jednak przenieśli
się do werbistowskiego Collegio del Verbo Divino. Sytuacja w Collegio była trudna. Mieszkańcy stanowili środowisko międzynarodowe, ale przeważali Niemcy. Aby
uniknąć drażliwych po wojnie dyskusji i wyładowywania emocji, obowiązywało
ścisłe milczenie, także pewnego rodzaju izolacja. Z biegiem czasu sytuacja zaczęła
się zmieniać. Klerycy Żelazek i Kozieł czuli się w tym środowisku coraz lepiej, byli
akceptowani i rozumiani13.
Dokładnie 12 listopada 1945 r. student Marian Żelazek podjął studia teologiczne na Collegio Anselmiano, które prowadzili benedyktyni. Już na samym początku
trzeba było wykazać się znajomością języka hebrajskiego. Z łaciną nie było żadnych
kłopotów. Po 5 latach przerwy w studiach, wycieńczeniu obozowym, jakoś sobie
w nauce radził. Po miesiącu już imponował pilnością i wiedzą. O swoich studiach
13	

Por. H. Kałuża, Co naprawdę ma sens?, Nysa 2005, s. 60.

�Kształtowanie się powołania misyjnego ojca Mariana Żelazka

41

Marian powiedział: „Studia w Rzymie pogłębiły nie tylko moją wiedzę teologiczną,
ale przede wszystkim to, co Ojcowie Kościoła nazywają sentire cum Ecclesia – czuć
razem z Kościołem”14.
W roku 1948 kleryk Marian Żelazek zaczął się intensywnie przygotowywać do
święceń. Odnawiał śluby czasowe i wreszcie 12 marca złożył śluby wieczyste, natomiast 22 maja tegoż roku otrzymał święcenia diakonatu. Święcenia kapłańskie, wraz
z Brunonem Koziełem, przyjął w kościele San Marcelo al Corso 18 września 1948
roku z rąk ks. bpa Tralia, późniejszego kardynała. Nie było nikogo z rodziny, ani
z bliskich. Była to skromna uroczystość. Obecnych było paru ojców i kilka starszych
kobiet. Zresztą to nie było ważne. Ważne było, iż wreszcie na zawsze należeli do
Chrystusa. To nic, iż była to droga przez mękę, że tyle kosztowała. Tak wielu współbraci nie doczekało chwili święceń kapłańskich, oddało swoje życie konsekrowane
własną krwią. Ojciec Marian doczekał tej chwili. Wraz z ojcem Brunonem Koziełem odprawił Mszę świętą prymicyjną w rzymskiej bazylice Santa Maria Maggiore,
Matki Bożej Większej. Stał przed cudownym obrazem Najświętszej Maryi Panny,
Auxilium Populi Romani, której tak wiele zawdzięczał.
Przez rok po święceniach pracował wśród polskich uchodźców w Bagnoli koło
Neapolu. Kończył także studia, uzyskując licencjat z teologii na Uniwersytecie św.
Anzelma w Rzymie. Z domu otrzymywał listy. W jednym z tych listów matka użalała się: „Jeśli nie przyjedziesz do domu przed odjazdem na misje, już cię nigdy nie
zobaczę”. Pojechał do Poznania na jeden miesiąc. Na tak krótko po dziewięciu latach rozłąki. Odprawił prymicje. Pożegnał matkę i liczną rodzinę. Matka umarła
w następnym roku. Spełniła swoją misję. Ojciec Marian wspomina: „W najbardziej
krytycznych momentach mego życia – a było ich niemało – ona czuwała nade mną,
to przynosiło mojej duszy spokój i przywracało równowagę”15.
W roku 1950 ojciec Marian Żelazek wyjechał na misje do nowej werbistowskiej
stacji misyjnej Sambalpur, w północnej części indyjskiego stanu Orisa. Tu pracował
wśród biednych Adibasów, a od 1975 roku – w Puri, wśród trędowatych. W swej pracy misyjnej okazał się jednym z największych polskich misjonarzy. Pozostawił nam
piękne powiedzenie: „Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć!”.

14	
15	

J. Krasicki, dz. cyt., s. 19.
Tamże, s. 20.

�SUMMARY

Summary
Fr Marian Żelazek was born into a large family. He finished his secondary education in an SVD school in Górna Grupa. In 1937 he entered the SVD novitiate in
Chludowo. A year later he began studies of philosophy. His religious formation was
interrupted by the outbreak of the Second World War. In 1940 he was arrested and
sent into a Nazi concentration camp, first in Dachau, and then in Gusen. He spent
five long years in the concentration camps. After the liberation in 1945, he went to
Rome, where he took continued his studies of theology. He was ordained a priest in
Rome in 1948. The missionary vocation of Fr Żelazek was being moulded during
difficult times, between two world wars, the experience of the concentration camps
and studies in the Eternal City. In 1950 he left Europe for the missions in India.

�Raphael Cheenath SVD
Arcybiskup Cuttack-Bhubaneswar Orisa, Indie

Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec)
trędowatych i ubogich w Puri�*
„Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć”. Te słowa ojca Mariana wyrażały jego postawę i stały się mocnym fundamentem jego życia osobistego i pracy
przez 56 lat misji w Indiach. Te słowa były zaproszeniem, aby czynić dobro, bez
względu na to, gdzie się ktoś urodził i jaką wiarę wyznawał.
Ojciec Marian zawsze chciał czynić dobro. Szczęśliwie przeżył 88 lat, dzieląc się
dobrem ze wszystkimi, a szczególnie z ubogimi i pacjentami leprozorium – jedną
z żyjących najbardziej na marginesie grup społeczeństwa indyjskiego.

Dane biograficzne
Ojciec Marian Żelazek urodził się 30 stycznia 1918 r., w roku zakończenia I wojny
światowej. Przyszedł na świat w zwyczajnej polskiej rodzinie, w której było 17 dzieci,
a z których troje wcześnie zmarło. Rodzina mieszkała na opłotkach wsi Palędzie, ok.
kilometra od centrum wioski. Byli dobrze sytuowani, mieli 20 hektarów uprawnej
ziemi, wiatrak i ogród warzywny. Była to także rodzina głęboko religijna. Długie godziny spędzane na kolanach na modlitwie, szczególnie odmawianie Różańca w maju
i październiku, pozostawiły trwały ślad na wrażliwych umysłach dziecięcych.
Do szkoły podstawowej ojciec Marian chodził w latach 1925-1932. W roku 1932
wstąpił do Gimnazjum Misyjnego Zgromadzenia Słowa Bożego w Górnej Grupie,
z zamiarem pozostania kapłanem zakonnym i misjonarzem. Do nowicjatu w Chludowie wstąpił w roku 1937, a pierwsze śluby zakonne złożył 4 września 1939 roku.
W następnych latach odbywał studia filozoficzne, a już wiele później dokończył studia teologiczne w Kolegium Anzelmianum w Rzymie. Święcenia kapłańskie przyjął
18 września 1948 roku. Już jako kapłan studiował przez kolejne dwa lata, uzyskując
magisterium z teologii.
* Pełna wersja referatu wygłoszonego na sympozjum.

�	

�44

Raphael Cheenath SVD

Czasy obozowe w Dachau
Kapłańska formacja ojca Mariana została przerwana, kiedy wraz z 25 towarzyszami z Domu Misyjnego w Chludowie został uwięziony i zabrany do nazistowskiego
obozu koncentracyjnego w Dachau. Ojciec Marian tak opowiadał o tamtym czasie
próby: „Miałem wtedy 22 lata i byłem studentem teologii w moim kraju w Polsce.
Zawirowania II wojny światowej były odczuwalne wszędzie. Dnia 20 maja 1940
roku, dwie wypełnione gestapowcami ciężarówki, tajną niemiecką policją, zatrzymały się przed domem biorąc nas, 26 młodych studentów, do obozów koncentracyjnych Gusen, Mauthausen i Dachau. Było oczywistym, że nie pasowaliśmy do idei
nazistowskiego systemu zwanego „narodowym socjalizmem”. Dlatego trzeba było
nas wyeliminować. Uwięzienie nas było częścią niemieckiego programu „Rastravad”. Dachau i Gusen były obozami zagłady. Nie trzeba było dużo czasu, byśmy sobie
uzmysłowili, że jesteśmy w obozach śmierci. W okresie półtora roku od uwięzienia,
14 moich kolegów zmarło. Wszyscy byliśmy w grupie wiekowej od 20 do 22 roku
życia. Koledzy nie zmarli od kul czy przemocy, ale z wyczerpania – skutkiem nieludzkich warunków życia w obozie”.
Można powiedzieć, iż czas jego życia obozowego w Dachau w latach 1940-1945
był okresem uczenia się jak radzić sobie w przyszłości, podczas misji w Indiach.
Kiedy „Trust” Fundacji Dra Radhanath nadawała ojcu Marianowi odznaczenie, posłużyła się cytatem: „Cudem ludzkim nie jest to jak mocno ktoś jest przegranym,
ale to jak wspaniale zmartwychwstaje”. Ojciec Marian zmartwychwstał z otchłani
wyzutych z ludzkich praw w Dachau, uzyskując miano człowieka Bożego, ojca trędowatych i ubogich.
Traumatyczne doświadczenia z kamieniołomów, gdzie zmuszano więźniów do
pracy, systematyczne wyniszczanie tysięcy ludzkich istnień, wliczając w to jego towarzyszy, a nawet krewnych, złe traktowanie i upokorzenia, które on sam cierpiał,
nie były w stanie zniszczyć jego niezłomnego ducha ani napełnić go zgorzknieniem.
Im bardziej doświadczał brutalnej destrukcji życia w Dachau, tym większe było jego
zdeterminowanie, by żyć i pomagać innym, jeśli wyjdzie kiedyś z obozu. Wyzwolenie nadeszło dnia 29 kwietnia 1945 roku od armii amerykańskiej.
Jeden z najbardziej ohydnych i okropnych epizodów nienawiści przeciw ludzkości napisało Dachau. Ojciec Marian powstał do życia na nowo, by wieść życie zde-

�Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri

45

cydowanego apostoła, który pomaga tym, co zmagają się i cierpią, aby żyć godnie.
Od tamtego czasu zawsze jakby umniejszał swoje doświadczenie horroru z Dachau.
Zamiast tego, zajmował się tym, co mogło wyeliminować nienawiść, zemstę, przemoc i terror, tym, co było promocją służby, miłości, troski i braku przemocy. Jego
zatroskanie o życie w pełni rozwinęło się w tysiące pięknych kwiatów miłości i służby drugim podczas 56 lat jego misjonarskiego życia w Orisa, w Indiach.

Życie, które rozkwitło w Indiach
Pierwsza faza posługi
Po ukończeniu studiów teologicznych w Rzymie, ojciec Marian został skierowany do młodej misji werbistowskiej w Sambalpur, w stanie Orisa, w Indiach. Tak więc
Orisa, gdzie dotarł 21 marca 1950 roku, stała się jego Ziemią Obiecaną. Wkrótce po
przyjeździe rozpoczął naukę miejscowych języków. Od marca do listopada 1950 roku
mieszkał w parafii Kesramal w diecezji Sambalpur, aby poprawiać znajomość języka
sadri (lingua franca – język powszechnie używany) ludności plemiennej zachodniej Orisy. Następnie od listopada 1950 do maja 1951 roku mieszkał w Bhanjanagar
w diecezji Berhampur, gdzie uczył się języka stanowego oriya. W czerwcu 1951 r.
misję sambalpurską podniesiono do rangi diecezji. Po nauczeniu się – w stopniu
wystarczającym do rozpoczęcia pracy – dwóch języków, rozpoczęła się pierwsza
faza jego pracy misyjnej w diecezji Sambalpur. A był to rok 1951. Z niewyczerpaną
energią pracował w tej diecezji aż do roku 1975. Tam jego ostatnim zadaniem była
praca duszpasterska w parafii Bondamunda na przedmieściach znanego z przemysłu
ciężkiego miasta Rourkela (lata 1968-1975).
Ludność tamtejszej diecezji była w większości ludnością plemienną. Ojciec Marian zastał tam ubogich analfabetów, zacofanych ekonomicznie, uciskanych przez
klasy wyższe tamtego społeczeństwa. Jego gorzkie doświadczenie Dachau, jego
zdecydowanie, aby żyć i pomagać innym żyć godnie, sprawiło, iż bardzo ukochał
tę ludność. Poświęcił się całkowicie sprawie ich kształcenia, poprawie sytuacji ekonomicznej, wyzwoleniu ich ze „szponów” wierzycieli, którzy ich wykorzystywali,
i ciemiężców, którzy ich uciskali i nękali. Wizja i marzenia, które się kształtowały
w nim samym w Dachau, powoli znajdowały swój konkretny wyraz wśród ubogiej
i zmarginalizowanej ludności misji Sambalpur. W taki oto sposób 25 lat jego pracy

�46

Raphael Cheenath SVD

misyjnej w diecezji Sambalpur było realizacją jego pragnienia promocji życia. Robił
to, co najlepsze, aby kochać i świadczyć o życiu.

Ludzkie zalety ojca Mariana
Optymizm
Ze stert ludzkich prochów, wyprodukowanych przez krematoria Dachau, zmartwychwstał ojciec Marian jak Feniks, aby bronić i promować życie. Nigdy też nie
żywił w swoim sercu urazy przeciw komuś, nigdy nie był człowiekiem zgorzkniałym.
Jego postawa, aby widzieć zawsze to, co u kogoś pozytywne, chroniła go przed negatywnym wpływem obozu koncentracyjnego. Jakiekolwiek zwrócenie uwagi na negatywne strony naszego codziennego życia wyciszało go. I faktycznie było tak, że nikt
nie potrafił go rozzłościć czy spowodować jego zgorzknienia. Zawsze był optymistą.
W swojej obecności z zasady nie tolerował destruktywnego krytycyzmu – szczególnie wobec Kościoła, życia zakonnego czy przełożonych. Jeśli takowe rzeczy miały
miejsce, odpowiadał nie wprost lub opowiadał jakąś historię.
Niezłomny duch
Praca ojca Mariana w Indiach nie zmieniła w nim ducha niezłomnego Polaka.
Pełniąc liczne apostolaty, zachowywał zawsze własne zdanie i szybko podejmował
decyzje. Przy swoim głębokim zaangażowaniu w promowanie życia, rozwijał to
dzieło w sposób spójny. Dlatego był niechętny przyjmowaniu pomocy ze źródeł rządowych, czy innych agencji, które mogłyby zakłócić czy mieszać się w jego pracę.
Oczywiście taka polityka miała też swoje słabe strony, których doświadczył Ishopanthi Ashram zaraz po jego śmierci. Ojciec Kurian SVD, który przejął schedę po
ojcu Marianie, boryka się z trudnościami, aby sfinansować wiele dzieł tego centrum
i przychodzi mu to z dużym trudem.
Nauczyciel
Ojciec Marian dobrze wiedział, że kamieniem milowym rozwoju jest wykształcenie. Nie bez powodu wyznaczono go w roku 1951 na dyrektora Hamirpur High
School w Rourkela. Był też odpowiedzialnym za internat w tej szkole. W latach 19641975 był diecezjalnym sekretarzem szkół katolickich w diecezji Sambalpur. Pełniąc
urząd sekretarza, spowodował, że wszystkie szkoły katolickie znalazły się pod jednym kierownictwem i zatroszczył się o to, aby nadać im właściwy kierunek i dyscy-

�Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri

47

plinę. Do dnia dzisiejszego wiele szkół tej diecezji przywołuje w pamięci skuteczność
działania i kierownictwo, jakim cieszyły się w osobie Mariana Żelazka. Był uznanym
pedagogiem, który pozostawił trwały ślad na całym systemie szkolnym w diecezji
Sambalpur.
Popularyzator
Pół wieku temu, kiedy to Sobór Watykański II w dekrecie o środkach społecznego przekazu „Inter mirifica” z roku 1963, pierwszym kiedykolwiek wydanym na
ten temat dokumencie, donośnie wzywał cały Kościół do szerszego wykorzystania
mediów, ojciec Marian miał już przenośny zestaw medialny, na który składał się generator, projektor filmowy itp. Z takim wyposażeniem wędrował od parafii do parafii, od szkoły do szkoły, aby pokazywać filmy, przeźrocza i promować dzieła kultury.
Pierwotną koncepcję Centrum Mediów Katolickich dla stanu Orisa należałoby przypisać więc jemu. Dobrze funkcjonujące Centrum Medialne Arnold Vikas Sanchar
w Jharsuguda to realizacja pierwotnej koncepcji, zaprzątającej już wcześniej myśli
ojca Mariana.
Poliglota
Język jest kluczem, który otwiera serca ludzi. Dlatego każdy misjonarz musi
osiągnąć dużą sprawność posługiwania się językiem tego ludu, wśród którego zamierza głosić Dobrą Nowinę. Ojciec Marian bardzo szybko nauczył się trzech języków: sadri (lingua franca – wspólny język wielu plemion żyjących na zachodzie Orisy), oriya (język urzędowy stanu) i hindi (język narodowy Indii). Zyskiwał uznanie
i wywierał mocne wrażenie na chrześcijanach, jak również na wyznawcach innych
religii i urzędnikach rządowych, kiedy to, ku ich największemu zdumieniu, rozmawiał z nimi, posługując się płynnie trzema ich językami. Rzeczywiście jako poliglota
łatwiej docierał do serc wielu różnych ludzi, którym służył.
Niepunktualny
Ojciec Marian był znany ze spóźniania się na spotkania i zebrania. Denerwowało
to często tych, którzy musieli na niego czekać. Zdarzało się, iż jego spóźnienie było
spowodowane tym, iż zatrzymano go, aby pomógł komuś w nagłej potrzebie. Pewnego razu ojciec Marian dotarł już na sam koniec posiedzenia Rady Diecezjalnej,
której był członkiem. Uczestniczący wyrazili swoje zdenerwowanie z powodu jego

�48

Raphael Cheenath SVD

spóźnienia. Później delikatnie poinformował zebranych o powodach spóźnienia.
Miał już wyjeżdżać na spotkanie, kiedy to wozem ciągniętym przez woły podjechali
ludzie z kobietą w ciąży, prosząc go o pomoc, bo szpital powiatowy odmówił jej
przyjęcia. Dla tej kobiety była to sytuacja życia i śmierci – miała problemy z urodzeniem dziecka. Ojciec Marian zabrał ją do swojego jeepa, zapukał do drzwi kilku
lekarzy, aż w końcu znalazł jednego, który pomógł rodzącej.
Innym razem bp Hermann Westermann SVD, pierwszy biskup Sambalpur, zaprosił na obiad swoich współpracowników. Obiad dobiegał końca, kiedy to zauważono, iż powolnym krokiem zbliża się ojciec Marian. Biskup nakazał, aby sprzątnąć
jedzenie ze stołu, dając tym samym lekcję spóźnialskiemu. Ojciec Marian wszedł do
refektarza, ukląkł przed biskupem, ucałował go w pierścień i prosił, aby wybaczył
spóźnienie. Biskup nie oczekiwał, iż ojciec Marian postąpi w ten sposób i polecił, aby
przyniesiono jedzenie z powrotem.
Promotor jedności
Zgromadzenie Słowa Bożego to wspólnota wielonarodowa, a współbracia pochodzą z różnych krajów. W okresie przyjazdu ojca Mariana Żelazka do Sambalpur, na
tym terytorium misyjnym pracowali misjonarze z Niemiec, Ameryki, Australii, Anglii, Irlandii, Słowacji, Brazylii i Polski. W prowincji było dwóch Polaków: o. Bernard
Bona i o. Marian Żelazek. Kiedy wzrastały napięcia wśród współbraci, jak zwykle
opanowany ojciec Marian zawsze pełnił rolę „pacificusa” – rozjemcy, który nie zważając na płynące stąd własne niedogodności, usiłował wytworzyć atmosferę jedności
i zrozumienia pośród członków prowincji.

Zalety duchowe ojca Mariana
Życie wartościami ewangelicznymi wymaga ofiary, zdyscyplinowania i wyrzeczeń. Ojciec Marian zawsze był gotów poświęcić się jakiejkolwiek pracy na rzecz
Królestwa Bożego, gdyż zawsze ufał Bogu. Dlatego nie zważał na słabości własne czy
innych lub na niepowodzenia, ponieważ najważniejszą dla niego sprawą było Królestwo Boże. Żadne poświęcenie nie było dla niego zbyt wielkie, jeśli była to pomoc
ubogim czy potrzebującym.
56 lat realizowanych w wielkim tempie dzieł misyjnych i głoszenia Słowa Bożego w Indiach, z jego bezgraniczną cierpliwością i sercem otwartym dla wszystkich,

�Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri

49

wyraźnie wskazuje na to, że ojciec Marian był Mężem Bożym, który żył nieustannie
w komunii z Bogiem. Swoją duchową moc czerpał z modlitwy, celebracji Mszy św.
i swego doświadczenia Boga, płynącego z umiłowania posługi ubogim i cierpiącym.
Jego duchowość doprowadziła go do odkrycia oblicza Jezusa w ubogich. Dnia 30
kwietnia 2006 r., kiedy ojciec Marian upadł pośrodku pacjentów leprozorium, niejako sam Pan Jezus podniósł go rękami ludzi, którym służył z tak wielką miłością
i oddaniem.
Wraz z nagłą śmiercią ojca Mariana, Zgromadzenie Słowa Bożego, a szczególnie
Wschodnia Prowincja Indii, a także mieszkańcy Puri utracili wielkiego Bożego człowieka, oddanego misjonarza i „Bapa” – Ojca ubogich i dotkniętych trądem. Także
stan i Kościół w Orisie utraciły heroicznie poświęcającego się misjonarza.
Ojciec Marian bardzo szybko dostrzegł brak miejscowych powołań z terenów
misyjnych, dlatego też zajął się duszpasterstwem powołaniowym. Jako dyrektor ds.
powołań, wkrótce otworzył pierwsze niższe seminarium w Hamirpur, Rourkela, celem rekrutacji i kształcenia lokalnych powołań. Ta jego inicjatywa bogato procentuje, jako że po dziś dzień spora liczba chłopców i dziewcząt idzie do seminariów
i zgromadzeń zakonnych.
Maleńkie ziarno, które zasiał ojciec Marian pół wieku temu, rodzi stokrotny plon.
Trzej biskupi w Orisie: bp Alphonse Bilung SVD (biskup Rourkela), bp Lucas Kerketa SVD (biskup Sambalpur), bp John Barwa SVD (biskup pomocniczy w Rourkela)
– są owocem tej dalekowzrocznej polityki powołaniowej ojca Mariana. Spora liczba
werbistowskich kapłanów pochodzących z Orisy pracuje dziś w całych Indiach oraz
w kilku placówkach misyjnych za granicą kraju. Z Orisy pochodzi też pokaźna liczba
kapłanów diecezjalnych i zakonnych.
Tak więc ojciec Marian jest postrzegany jako skuteczny i gorliwy misjonarz, żarliwy pedagog, skuteczny duszpasterz powołań, w szczególności wśród chrześcijan
pochodzenia plemiennego w zachodniej Orisie.
Doświadczenie obozu Dachau sprawiło, że był zdecydowany, aby bronić życia
i polepszać wszędzie warunki życia ludzi. O swoje życie nie troszczył się jednak wiele. Pewnego dnia upadł w zakrystii klasztoru sióstr adoratorek w Puri. Lekarz zalecił
mu całkowity odpoczynek. Wieczorem jednak można było go widzieć, jak prowadził
swojego jeepa. Zapytany, dlaczego to robi, odpowiedział w typowy dla siebie sposób:
„Ja umarłem wielokrotnie w Dachau, ale Bóg dał 50 lat więcej życia w Indiach, czego

�50

Raphael Cheenath SVD

więc mam się martwić. Chciałbym upaść śmiertelnie podczas pracy na rzecz ubogich i potrzebujących”.
Pomimo swoich dolegliwości fizycznych i słabego zdrowia, zawsze był gotów, aby
pomóc innym, jak „zraniony uzdrowiciel”. Był bardzo znany z powodu umiejętności
wyszukiwania wody zarówno dla studni otwartych, jak i głębinowych. Poproszony, jechał gdziekolwiek i kiedykolwiek, aby pomóc ludziom w znalezieniu wody na
działce, na której proponowali wykopanie studni. Wodę traktował jako źródło życia
i był bardzo zdeterminowany, aby stała się ona dostępna dla potrzebujących.

Drugi okres życia w Orisa: „Bapa” dla ubogich i potrzebujących
Parafia w Puri
Drugi okres życia ojca Mariana w Orisa rozpoczął się na parafii w Puri, w archidiecezji Cuttack-Bhubaneswar. Parafia w Puri została założona w roku 1948,
choć pozostała przez długi czas zwykłą kapelanią z małym kościołem, z nieliczną grupą katolików i kapłanem. Nawet dzisiaj parafia w Puri należy do małych
– liczy raptem 65 rodzin. Przeniesienie ojca Mariana z dniem 1 czerwca 1975
roku do Puri było dla niego podróżą w nieznane. 25 lat jego pasterzowania w tętniącym życiem Kościele diecezji Sambalpur było energiczne, udane i wdzięczne.
Długie obcowanie z ludźmi z plemion diecezji Sambalpur sprawiło, że umiłował ich język, zwyczaje i mentalność. Otrzymał miano, które nadano nielicznym
misjonarzom: „nasz ojciec”, co było znakiem szczególnego związania jego osoby
z życiem mieszkańców.
Sytuacja Puri, jednego z pięciu świętych miast hinduizmu w Indiach, była całkiem odmienna. Puri jest miastem kosmopolitycznym, gdzie żyją wspólnie różne
grupy religijne, takie jak hinduiści, muzułmanie, chrześcijanie. Dlatego, aby rozpocząć pracę w Puri, ojciec Marian potrzebował wielkiego serca i otwartości, a tym się
wyróżniał. Chociaż był tak bardzo zżyty z ludnością plemienną, dzięki autentycznemu przyjęciu nowych wartości potrafił się przystosowywać do mentalności i potrzeb
mieszkańców Puri.
Ojciec Marian bezzwłocznie zaczął budować kościół i umacniać wspólnotę parafialną. Podczas 9 lat swego proboszczowania zorganizował parafię w taki sposób, że
katolicka wspólnota stała się prawdziwie „wspólnotą świadectwa”.

�Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri

51

Wybudował przestronny i piękny kościół, z którego mógł patrzeć na świątynię
Pana Wszechświata (Jagannath). Zwykle pielgrzymi przybywający do Puri zatrzymywali się i przypatrywali kościołowi, niektórzy nawet wchodzili na jego teren. Dlatego ojciec skonstruował werandę, na której odwiedzający mogli usiąść i pomodlić
się, nie wstępując do kościoła. Na terenie przykościelnym zbudował także czytelnię
i bibliotekę. Czytelnia cieszy się popularnością wśród mieszkańców Puri i tych, którzy odwiedzają miasto. Marzeniem ojca Mariana było, aby każdego wieczoru odbywało się w kościele spotkanie modlitewne z muzyką i czytaniem Pisma Świętego.
Miał nadzieję, że ludzie przychodzący do czytelni przyłączą się i do modlitwy, będą
słuchać i radować się muzyką sakralną. Miał nadzieję, iż czytelnia i biblioteka staną
się centrum dialogu międzyreligijnego, gdzie ludzie wszystkich religii mogliby się
wspólnie spotykać i dzielić swoim doświadczeniem Boga. W ten sposób dowodził,
że miłość może stać się trwałym fundamentem wzajemnego zrozumienia i dialogu,
nawet w takim miejscu jak Puri – centrum ortodoksyjnego hinduizmu.
Dystrykt Puri, z racji swego położenia w pasie przybrzeżnym, jest podatny na
klęski naturalne. W sezonie deszczowym powodzie wielokrotnie zalewają tereny niżej położone. Ludzie i zwierzęta muszą szukać schronienia w miejscach wyżej położonych, często na szczytach pagórków otoczonych wodami powodziowymi, które
wyglądają wtedy jak wyspy. Kiedy zdarzały się takie nieszczęścia, ojciec Marian organizował programy pomocy żywieniowej dla pozostawionych na łasce losu ludzi,
uzyskując przedtem wymagane zezwolenie władz cywilnych. Miał w zapasie duże
naczynia do gotowania i inne przybory kuchenne. Kiedy więc takie tragedie się zdarzały, mógł rozpocząć „program pomocy” bez zbędnych uprzednich przygotowań.
Siostry i inni wolontariusze zwykle jechali z nim, aby podjąć pracę na rzecz dotkniętych powodzią. Opinia publiczna bardzo doceniała te szybkie działania pomocowe,
które podejmowano w czasie takich tragedii.
To właśnie na południowych obrzeżach Puri ojciec Marian zorganizował kolonię
dla trędowatych, która była owocem jego wizji ochrony życia i nieutrudzonej pracy,
pełnej miłości dla najbardziej sponiewieranych. Choć sam był obcokrajowcem, ludzie, o których się troszczył, bardzo go szanowali i kochali. Będąc człowiekiem innego wyznania, akceptował ich i szanował inne tradycje religijne wraz z ich rytuałami.
Chciał przez to dowieść, że jest tylko jeden Bóg, a Jego cechą szczególną jest miłość.
Tamtejsi ludzie dobrze rozumieli postawę tego obcego człowieka, który dzięki temu

�52

Raphael Cheenath SVD

stawał się ich bliskim przyjacielem. Uczył ich przykładem swojego życia, że miłość
jednej osoby do drugiej jest jedyną skalą, na której można mierzyć swoją miłość
wobec Boga.
Ojciec Marian skrupulatnie wystrzegał się prozelityzmu, przedkładając nad to
bycie żywym świadkiem wartości ewangelicznych. Sam fakt, że otrzymał wymagane
zezwolenie, aby zbudować kościół pośrodku miasta Puri, jest wystarczającym potwierdzeniem czystości jego intencji i pozytywnej postawy wobec ludzi wszystkich
religii, w szczególności wobec braci i sióstr hinduistów. Okrucieństwa, których doznał w Dachau, nie zgasiły w nim ducha miłości do życia. Dlatego zwykł włączać się
do każdego radosnego jego świętowania i celebrowania, aż do chwili śmierci, która to „uprowadziła” go z jego ziemskiego mieszkania do wiekuistego zamieszkania
u Ojca w niebie.
W kilka miesięcy po przyjeździe do Puri, czuło się już w mieście obecność ojca
Mariana. Zapoznał się z „pandas” – kapłanami świątyni hinduistycznej. Nawiązał
kontakty z wieloma ważnymi osobistościami życia publicznego, przedstawicielami
władz i życia społecznego. Jego otwartość ujmowała wszystkich, a styl życia wytwarzał atmosferę porozumienia pomiędzy wyznawcami różnych religii. Potrafił nawiązać dobre stosunki ze wspólnotą hinduistyczną. Najwyższy Kapłan świątyni Pana
Świata stał się jednym z bliskich jego przyjaciół. Pewnego razu, po Pasterce, Najwyższy Kapłan świątyni Jagannath przyszedł do ojca Mariana i podarował mu bożonarodzeniowy dar. Był to piękny krzyż, który od tamtego Bożego Narodzenia ojciec
Marian dumnie wystawił w swoim biurze. Jednakże sam ojciec Marian nigdy nie
miał sposobności, aby odwiedzić świątynię Pana Świata. Wejście do świątyni jest zastrzeżone tylko dla hinduistów. To zastrzeżenie „tylko dla hinduistów” jest widoczne
na marmurowej płycie przy głównym wejściu. Zapytany, dlaczego nigdy nie usiłował
wejść do świątyni, mając tak wielu w niej przyjaciół, zwykł odpowiadać: „Ja szanuję
ten zakaz i nie chciałbym urazić uczuć religijnych moich braci i sióstr hinduistów,
wchodząc do świątyni i ją profanując, bo nie jestem hinduistą”. Nigdy też nie był
oburzony z tego powodu, że nie dane mu było odwiedzić tej świątyni.
Ojciec Marian w dużym stopniu i z powodzeniem zintegrował wspólnotę pacjentów leprozorium ze wspólnotą lokalną. Szkoła Beatrix jest jednym z tych narzędzi,
które przyczyniły się do integracji. Do szkoły bowiem uczęszczają dzieci rodziców
wolnych od trądu wraz z dziećmi, których rodzice zostali dotknięci trądem.

�Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri

53

Posługa trędowatym
Ishopanthi Ashram
Ojciec Marian przybył do parafii w Puri w roku 1975 i został tam duszpasterzem
Kościoła katolickiego. I właśnie wtedy zaczął się angażować w kolonii trędowatych.
Stopniowo rósł zakres jego pracy w kolonii, a to wymagało więcej czasu i osobistego
zaangażowania. Dlatego w roku 1991, ojciec A. Tom Alexis SVD został mianowany
duszpasterzem parafialnym w Puri. Dzięki temu ojciec Marian mógł zmienić miejsce
zamieszkania i przeniósł się w miejsce zwane Ishopanthi Ashram, które obecnie ma
pieczę nad wszystkimi dziełami, które ojciec Marian tworzył. Nazwa, pod którą Ishopanthi Ashram jest zarejestrowany, brzmi Karunalaya (przedsionek miłosierdzia).
Leprozorium
Pacjentom leprozorium powinno poświęcić się maksimum uwagi i troski. Natomiast z powodu piętna trądu są ze społeczeństwa wykluczani, nawet przez swoich
krewnych, gdyż trąd jest uważany za chorobę nieuleczalną, a nawet przekleństwo.
Jakiekolwiek zbliżenie się do trędowatych traktowane jest przez pacjentów podejrzliwie.
W diecezji Sambalpur ojciec Żelazek pracował tylko z jednowyznaniową ludnością
plemienną, ale w Puri, mieście kosmopolitycznym, istnieją różne grupy religijne: hinduiści, muzułmanie itp. Pomimo tego, iż ojciec Marian był związany z jednowyznaniową ludnością plemienną, potrafił jednak przystosować się do nowych warunków
i był otwarty na inne religie. Ojciec Marian, który przeszedł test w ogniach Dachau,
nie był zaniepokojony nowymi wyzwaniami. Bardzo szybko i jasno nakreślił cel swojej misji w Puri. Jego misja polegała na niesieniu pomocy i przywracaniu godności
trędowatym. Realizował ją z wielką determinacją, mając możliwość służenia setkom
pacjentów w leprozorium, żebrakom i ludziom biednym, których życie było pełne
cierpienia. Dlatego postanowił całkowicie im się poświęcić, gdyż pełnia życia, która
jest darem Bożym należnym każdemu, w brutalny sposób była im odbierana.
Cywilne władze powiatu Puri nie były w stanie poradzić sobie z dużą liczbą pacjentów leprozorium. Dla zdrowych byli oni utrapieniem i zagrożeniem. Pewnego
razu urzędnik powiatowy zwołał spotkanie organizacji pozarządowych działających
w Puri, aby przedyskutować problem trądu. Ojciec Marian był wśród zaproszonych.
Nawet po długiej dyskusji uczestnicy spotkania nie znaleźli żadnego rozwiązania.

�54

Raphael Cheenath SVD

Ojciec Marian podjął wyzwanie, choć nie miał ani przygotowania, ani wiedzy jak
obchodzić się z dotkniętymi trądem. Z pomocą książek odbył stosowne przygotowanie i uczył się w oparciu o doświadczenie innych. Z miską wody i odrobiną środków dezynfekujących rozpoczął swą misję wśród najbardziej wzgardzonych w społeczeństwie. Jego wielkoduszne i bez obaw obcowanie z chorymi na trąd stało się
zaproszeniem dla innych, by wspólnie połączyć ręce w tym dziele. Miejscowe Siostry
Miłosierdzia były pierwszymi, które włączyły się w to dzieło, później dołączyli jego
przyjaciele, następnie administracja cywilna.
Trudne lekcje, które przerobił w obozie koncentracyjnym, przygotowały go do tej
pracy. Wielu innych by się jej nie podjęło chociażby z obawy zarażenia się trądem.
Dla ojca Mariana wydawało się to czymś zwyczajnym i naturalnym, gdyż trudności,
jakich doświadczał w Puri, były niczym w porównaniu z koszmarem, którego doznał
w Dachau.
Ojciec Marian rozpoczynał swój dzień odwiedzinami trędowatych w kolonii. Jednak piętno trądu powodowało, iż kontakty z trędowatymi uważane były za sprawę
wstydliwą. Początkowo pacjenci nie dowierzali, że ojciec Marian przychodzi, aby być
jednym z nich, pracuje dla ich dobra, dąży do przywrócenia im należnej godność, do
której każda istota ludzka ma naturalne prawo. Dlatego domagali się „Prosimy, przychodź i odwiedzaj nas tylko od czasu do czasu”. A wtedy zwykł odpowiadać „Będę
z wami całe moje życie”. I pozostał wśród nich, aż pośród nich umarł. Duch ojca Mariana jest ciągle obecny w kolonii. Ludzie z czułością wspominają swojego „Bapa”.
Już jako duszpasterz w Puri, aby otoczyć opieką chorych na trąd, ojciec Marian
założył klinikę na terenie przykościelnym, gdzie lekarze mogli zdiagnozować chorobę. Klinikę nazwał „Izba przyjęć Arnolda Janssena” na cześć św. Arnolda Janssena, założyciela Zgromadzenia Słowa Bożego, aby uniknąć złej opinii, jaka by nad
nią ciążyła, gdyby nazwano ją „Centrum diagnostyczne trędowatych”. Wiele osób
dobrze sytuowanych i z klasy średniej mogło tam otrzymać pomoc bez zwracania
uwagi opinii publicznej na to, że się zarazili trądem.
Ojciec Marian bardzo szybko zdał sobie sprawę, że cierpiący na trąd są jego braćmi i siostrami, a zostali pozbawieni prawa do życia oraz godności ludzkiej. Dlatego nie tylko im służył, ale ich rzeczywiście kochał. Dla niego ta posługa ubogim
i pacjentom leprozorium była nie tylko aktem dobroczynnym, ale świętym aktem
religijnym, który spełniał z dużym oddaniem i miłością. Dlatego sam regularnie

�Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri

55

przemywał ich rany, choć niektóre z nich były zakaźne i bardzo śmierdzące. Swymi
rękoma zmieniał im bandaże i czyścił je środkami medycznymi. Arcybiskup Henry
D’Souza, który zaprosił ojca Mariana do Puri, tak pisze: „Pewnego dnia ojciec Marian powiedział mi, że odczuwa potrzebę fizycznego dotykania i przemywania ran
na rękach i stopach swoich pacjentów w leprozorium, ponieważ pomaga mu to pogłębiać swoją kapłańską duchowość. To była lekcja, której nigdy nie zapomnę”.
Wynikiem 31-letniej, bezinteresownej i oddanej służby w Puri, tamtejsza wspólnota chorych posiada dzisiaj:
– dobrze zorganizowaną kolonię trędowatych, z ponad tysiącem pacjentów wyleczonych z trądu,
– szkołę Beatrix dla dzieci pacjentów chorych na trąd,
– miniszpital dla pacjentów w kolonii,
– kuchnię miłosierdzia dla tych, którzy nie mogą sobie pomóc sami,
– internat dla dzieci, których rodzice są chorzy na trąd,
– kilka instytucji przynoszących dochody, jak i programy samopomocowe: warsztaty krawieckie, tkackie, produkcji bandaży, wytwarzania sznurów, wytwarzania cegieł, ogród, ferma kur itp.

Szkoła Beatrix i internat
Szkoła Beatrix to jeszcze jeden kamień milowy w działalności misyjnej ojca
Mariana na rzecz pacjentów leprozorium. Celem oddzielenia dzieci pacjentów leprozorium i zapewnienia im wykształcenia, zapoczątkował nauczanie w ich języku
rodzimym oriya, w szkole zwanej Beatrix. Na początku planowano, aby była ona
przeznaczona tylko dla dzieci rodziców trędowatych, jednakże również rodzice nie
chorujący na trąd posyłają swoje dzieci do tej szkoły. W celu całkowitej separacji
dzieci od swoich zarażonych rodziców ojciec Marian założył dla nich internat. Tym
sposobem niebezpieczeństwo zakażenia chorobą trądu zostało zminimalizowane.

Centrum Duchowości
Zapewne ostatnim z marzeń ojca Mariana było Centrum Duchowości w Ishopanthi Ashram. Trzy miesiące przed śmiercią, 21 stycznia 2006 roku, arcybiskup
Raphael Cheenath SVD to Centrum poświęcił, a ojciec Antoni Pernia SVD, przełożony generalny Zgromadzenia Słowa Bożego, uroczyście zainicjował jego działal-

�56

Raphael Cheenath SVD

ność. Obecnie Centrum oferuje dni skupienia, rekolekcje i seminaria. Przewiduje
się, by było miejscem spotkań służących ożywieniu dialogu międzywyznaniowego.
Gesty uznania dla pracy ojca Mariana
22 lutego 2007 roku Senat Rzeczypospolitej Polskiej podjął uchwałę w sprawie
uznania ojca Mariana Żelazka SVD za „wzór Polaka przełamującego bariery między
ludźmi w duchu chrześcijańskiego ekumenizmu i uniwersalizmu”, wyrażając tym
samym wielkie uznanie dla jego wieloletniej posługi ubogim i chorym.
W ciągu ostatnich kilku lat życia ojca Mariana, kilka lokalnych, narodowych
i międzynarodowych organizacji i instytucji oraz środków społecznego przekazu
wyraziło swoje uznanie dla jego humanitarnej służby i uhonorowało go różnymi nagrodami, wyróżnieniami i pismami pochwalnymi, a także nagrodami pieniężnymi.
Kilka lat temu ojciec Marian znalazł się na liście kandydatów do Pokojowej Nagrody Nobla. Wielu urzędników państwowych, a także wybitne osobistości poparły
jego kandydaturę. Także osoby różnych profesji i przynależności religijnej poparły
pisemnie nominację. Choć imię jego ostatecznie nie pojawiło się na liście nagrodzonych, ojciec Marian był zbudowany, widząc akcję tak wielu ludzi różnych religii
i zawodów, którzy podpisali się i poparli rekomendację.
Ojciec Marian został odznaczony za swoje przykładne życie, za wkład w dzieło
misyjne w Indiach, za pełne poświęcenia życie wśród pacjentów leprozorium w Puri
„Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski”, wręczonym przez Krzysztofa
Mroziewicza, Ambasadora RP w Indiach. Uroczystość ta miała miejsce 1 sierpnia
2000 roku. To odznaczenie było najwyższym polskim wyróżnieniem przyznanym
przez rząd Polski w owym roku.
W maju 2001 roku, sieć telewizyjna BBC transmitowała 45-minutowy program
zatytułowany „Nowe oblicze trądu”, który przedstawiał pracę ojca Mariana w Karunalaya i centrum rehabilitacyjne dla chorych na trąd. Również Polska Telewizja
wiele razy transmitowała dokumenty o życiu i pracy ojca Mariana.
5 marca 2003 roku, Instytut Xavier Labour Relation w Jamshedpur nagrodził ojca
Mariana Medalem Sir Jehangir Ghandy przyznanym za „Pracowitość i Pokój Społeczny”. Jest to złoty medal z cytatem pochwalnym.
W Rourkela Szkoła im. Świętego Pawła zorganizowała spotkanie podczas dorocznego święta szkoły 16 listopada 2003 r., dziękując ojcu Marianowi za jego humanitarną służbę.

�Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri

57

W roku 2005 Stanowa Organizacja Społeczno-Kulturalna Neelachakra z Orisa uhonorowała ojca Mariana prestiżowym odznaczeniem „Neelachakra”, na które składało się słowo pochwalne i piękny medal z brązu, wykonane wg wzoru, jaki
znajduje się na wierzchołku Świątyni Pana Świata w Puri. Polski misjonarz otrzymał
to odznaczenie w uznaniu za służbę ludziom dotkniętym trądem w Puri.
Dnia 6 grudnia 2005 roku ojciec Marian przyjmuje kolejne prestiżowe odznaczenie „Dr Radhanath Rath Seva Samman Award” w uznaniu za bezinteresowną
i przekonującą służbę dla dobra pacjentów chorych na trąd w Puri. Otrzymał wtedy
długi szal, dyplom i 10.000.00 rupii.

Ostatnia wola ojca Mariana
Pewnego razu ojciec Marian powiedział arcybiskupowi Raphaelowi Cheenath
SVD: „Pragnąłbym umrzeć podczas pracy na rzecz ubogich i potrzebujących”. Bóg,
jego Ojciec Niebieski, wypełnił to życzenie 30 kwietnia 2006 roku.

Śmierć i pogrzeb
Mieszkańcy Karunalaya – kolonii trędowatych, którą ojciec Marian stworzył,
zorganizowali u siebie w niedzielę 30 kwietnia 2006 roku wielką uroczystość religijną. Ojciec Marian osobiście zajechał samochodem do kolonii, aby wziąć udział
w uroczystości. Tam też ze swymi ukochanymi spożył obiad, w którym również
uczestniczył ojciec Kurian. Krótko przed obiadem przyłączył się jeszcze do ludzi
śpiewających „Kirtan” – powtarzający się tekst pieśni, wykonywanych przez mieszkańców. Około godziny 13.45 ojciec Marian udał się w kierunku swego samochodu,
aby wrócić do Ashramu. W drodze, około 100 stóp od samochodu upadł. Towarzyszący mu trędowaci wszczęli alarm i wezwali ojca Kuriana, który przybył pośpiesznie
i zarządził, aby natychmiast zabrać ojca Mariana do izby przyjęć. Tam stwierdzono,
że ojciec Marian ma bardzo ostre bóle w klatce piersiowej, dlatego też bezzwłocznie
przewieziono go do szpitala powiatowego w Puri. To tam, około godziny 14.00, lekarze stwierdzili jego zgon.
Dnia 1 maja o godz. 7.00 w kościele parafialnym w Puri odprawiono Mszę św. za
spokój duszy ojca Mariana. Po Mszy św. wierni mogli przez kilka godzin oddawać

�58

Raphael Cheenath SVD

hołd swemu zmarłemu „Bapa”. O godz. 10.00 ciało zabrano do domu arcybiskupa do
Bhubaneswar, aby tam mieszkańcy stolicy Orisy mogli złożyć swoje ostatnie uszanowanie temu, który odszedł z tego świata. Stamtąd jego szczątki doczesne przewieziono do werbistowskiego domu prowincjalnego w Jharsuguda. Dnia 2 maja o godz.
9.00 w kościele parafialnym p.w. Św. Arnolda w Jharsuguda odprawiono Mszę św.
pogrzebową. Po Mszy św. ciało ojca Mariana złożono w grobie na werbistowskim
cmentarzu przy domu prowincjalnym w Jharsuguda.
Z pewnością wiemy już obecnie, że w życiu, które przeżywał ojciec Marian po
ocaleniu z obozu koncentracyjnego, jego świętość nie była w żaden sposób mniejsza
niż świętość jego już beatyfikowanych towarzyszy. Dla tych z nas, którzy znali ojca
Mariana, nie ma żadnej wątpliwości, że jest teraz w niebie wraz ze swoimi beatyfikowanymi towarzyszami.
Tłumaczenie: o. Ireneusz Piskorek SVD

�ENGLISH VERSION

Raphael Cheenath, SVD
Archbishop of Cuttack-Bhubaneswar Orisa, India

Fr. Marian Zelazek, SVD
„Bapa” (Father) of the Leprosy Patients
and the Poor in Purii�*
„It is not difficult to be good, provided one wants to be so”. These words of Fr.
Marian Zelazek, SVD, articulated his fundamental attitude to life, and provided
a strong foundation for his own life and work in India for fifty-six years. These words
are also an invitation from him to all „to do good”; irrespective of where they were
born or what religion they professed.
In life, Fr. Marian always wanted „to be good”. He successfully lived that life for
88 years, sharing his goodness with all, especially with the poor and with the leprosy
patients, one of the most ostracized people of the Indian society,

Bio-data
Fr. Marian Zelazek was born on January 30, 1918, the year World War I ended. He
was born in an ordinary Polish family with 17 children, 3 of whom died very young.
The family lived on the outskirts of the village of Paledizie, about a kilometer away
from the center of the village. It was a happy family with a 20-hectare plot of cultivable land, a windmill for grinding the grain and a large vegetable garden – all signs of
a financially sound farming family. The whole family was deeply religious. The long
hours of prayers on their knees, specially praying the rosary during the months of
May and October, left a lasting impression on the tender minds of the children.
He did his elementary schooling from 1925 to 1932. In the year 1932, he joined
the Mission Gymnasium of the Society of the Divine Word (SVD) in Gorna Grupa
with the intention of becoming a religious missionary priest. He joined the SVD Novitiate at Chludowo in 1937 and made his first profession on September 04, 1939. For
the next two years he did his studies in Philosophy. Later, he completed his studies
* Pełna wersja referatu wygłoszonego na sympozjum

�	

�60

Raphael Cheenath SVD

in Theology at Collegio San Anselmo in Rome and was ordained a priest on September 18, 1948. As a priest, he continued his theological studies for two more years in
Rome to obtain a Master’s Degree in Theology.

Life in Dachau
Fr. Marians’ priestly formation was interrupted when he, together with his 25
companions, were taken prisoners and forced into a Nazi Concentration Camp in
Dachau. Fr. Marian himself narrates the ordeal: „I was 22 years old and a student of
Theology in my own country, Poland. The vibrations of the World War were palpable
everywhere. On May 20, 1940, two enclosed trucks of the Gestapo, the German Secret Police, stopped in front of our college building and took us, 26 young students,
to the concentration camps of Gusen, Mauthausen and Dachau. Obviously, we did
not fit into the Nazi system of a „National Socialism”. Therefore, we had to be eliminated. Our imprisonment was the part of a German „Rastravad” program! Dachau
and Gusen were extermination camps. It did not take too long for us to realize that
we were in the death camps. In the first year and a half, 14 of my colleagues died.
They were all in the age group of 20-22. They did not die of bullets or of any violence;
but out of exhaustion due to the harsh and inhuman living conditions in the camp”.
His life in the concentration camp at Dachau from 1940 to 1945 was a time of
learning for him for his future life as a missionary in India. Dr. Radhanath Foundation Trust, while conferring an award on Fr. Marian cited that „the miracle of a man
is not how far he has sunk, but in how magnificently he has risen”. Fr. Marian rose
from the abyss of human deprivation at Dachau to the stature of a man of God, and
a father of leprosy patients and the poor.
The traumatic experience at the stone quarry where the prisoners were forced to
work, the systematic extermination of thousands of persons, including his own companions and even relatives, the ill-treatment and humiliations he himself suffered,
could not destroy his indomitable spirit of hope nor make him embittered. The more
he witnessed the brutal destruction of life at Dachau, the greater was his determination to live on and to help others to survive, if ever he got a chance to come out of
Dachau. He was liberated on April 29, 1945 by the soldiers of the Allied American
Forces.

�Fr. Marian Zelazek, SVD „Bapa” (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri

61

One of hideous and horrifying episodes of hatred against humankind was written
at Dachau. But Fr. Marian emerged from there with the determination to continue to
live and with the spirit of an apostle to help all those who are struggling and suffering
to live with dignity. Since then, wherever he went he declined to highlight the horrors of Dachau. Instead, he pursued the path that could eliminate hatred, revenge,
violence and terror, and promote service, love, care, non-violence and compassion.
His concern for life bloomed endlessly into thousands of beautiful flowers of love
and service to others during the 56 years of his missionary life in Orisa, India.

Life began to bloom in India
After completing his ecclesiastical studies in Rome Fr. Marian was assigned to the
new SVD mission in Sambapur, in the State of Orisa in India. Orisa thus became his
Promised Land, where he arrived on March 21, 1950. Soon after his arrival in Orisa,
he began learning the languages of the people of the place. From March to November 1950 he was at the parish of Kesramal in the diocese of Sambalpur to master
Sadri, the lingua franca of the tribal people in western Orisa. Then from November
1950 to May 1951 he was at Bhanjanagar in the diocese of Berhampur to learn Oriya,
the State language of Orisa. In June 1951, the SVD Mission of Sambalpur was raised
to the status of a diocese. After he had acquired a working knowledge of two languages spoken in Orisa, he began the first phase of his missionary life in the diocese
of Sambalpur in 1951. With his never-fading energy he worked in the diocese of
Sambalpur till 1975. His last assignment in the diocese of Sambalpur was from 1968
to 1975 as pastor of the parish of Bondamunda in the suburb of the steel town of
Rourkela. The people that waited for him in Sambalpur Mission were predominantly
tribal. Fr. Marian found them poor, illiterate, economically backward and oppressed
by the upper caste people of the area. His bitter experience in Dachau and his determination to live on and help others to live on with human dignity made him fall
in love with the tribal population. He dedicated himself totally to educate them, to
make them economically better and liberate them from the clutches of the moneylenders who exploited them and the oppressors who harassed them. The vision
and the dreams that he formulated within himself at Dachau slowly began finding
concrete expressions amidst the poor and the marginalized people of the Mission of

�62

Raphael Cheenath SVD

Sambalpur. Thus 25 years of missionary work in the diocese of Sambalpur was the
realization of his desire for promoting life. He did his best to love and to witness to
life in all its forms.

Human Qualities of Fr. Marian
An Optimist
From the ash-heaps, produced by the gas chambers and crematoriums of Dachau, Fr. Marian rose like a phoenix to defend and promote life. He never entertained
any resentment or bitterness against anyone in his heart. His attitude to see the positive side of anyone or anything always truly spared him from the negative impact of
a concentration camp. Because of this experience, any reference to the negative elements of our everyday life would quieten him down. It was a fact that no one could
ever make him angry or bitter. He was indeed an optimist.
As a rule he did not tolerate destructive criticism in front of him, especially about
the Church, religious life and superiors. If that ever happened in his presence, he
would try to change the topic with an evasive answer or a story.
An indomitable spirit
Fr. Marian’s life in India did not change the indomitable spirit of a Pole in him.
In all his multifarious apostolates he had an independent mind and an aptitude for
making quick decisions. With his deep commitment to fostering of life, he went
ahead with one heart and mind. So, he was reluctant to take help coming from the
government sources and from other agencies, which would interfere with his work.
Of course, such a policy had also its weaknesses, which the Ishopanthi Ashram experienced immediately after his death. Fr. Kurian T.K., SVD, who stepped into the
shoes of Fr. Marian, even though the shoes did not fit him, is now struggling to
maintain the many activities of the center with great difficulty.
Educationist
Fr. Marian knew that education is the stepping-stone to progress. So, he was appointed Headmaster of Hamirpur High School in the town of Rourkela in 1951. He
also took charge of Hamirpur High School hostel. From 1964 to 1975 he was the
Diocesan Secretary of Catholic Schools in the diocese of Sambalpur. In that capacity
as Secretary, he brought all the Catholic-run schools under one management and

�Fr. Marian Zelazek, SVD „Bapa” (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri

63

gave them appropriate orientation and discipline. Even now, many schools in Sambalpur diocese recall the efficiency and direction they received under Fr. Marian. He
was a renowned educationist who left a lasting impression on the whole system of
schools in Sambalpur diocese	
A Communicator
Half a century ago, when the Second Vatican Council was making the clarion call
to the Church at large for greater media involvement with „Inter Mirifica” (1963),
the Church’s first-ever Council document on Communications Media, Fr. Marian
already had a mobile media unit, which consisted of a generator, a film projector and
other facilities. With it he went from parish to parish and from school to school to
show films, slides and to promote other cultural activities. The original concept for
a Catholic Communications Media Center for Orisa should be credited to him. The
well-established media center, Arnold Vikas Sanchar, at Jharsuguda is the fulfillment
of that original concept floated by Fr.Marian.
A Polyglot
Language is the key that opens the hearts of people. Therefore, every missionary
had to master the language of the people to whom he is to preach the Good News.
Fr. Marian was quick enough to learn three languages, Sadri, the lingua franca of
the many tribes (adivasis) living in Western Orisa, Oriya, the official language of
the State of Orisa and Hindi, the national language of India. He gained appreciation from all and made a deep impression on Christians as well as on the people of
other religions and Government officials, when he, to their utter amazement, spoke
to them fluently in three Indian languages. As a polyglot, therefore, he did open the
hearts of all sections of the people that he served.
Notorious Late Comer
Fr. Marian was known for being late for meetings and other common gatherings.
It often annoyed the others who had to wait for him. Often his late arrival used to be
that he was held-up somewhere for rendering some urgent service to a very needy
person.
Once Fr. Marian came almost at the end of a meeting of the Diocesan Council,
of which he was a member. The members present expressed some annoyance at his

�64

Raphael Cheenath SVD

late arrival. Later on, he gave the reason for his late arrival. As he was getting ready
to start his trip to Bishop’s House, some people brought a pregnant woman in a bullock cart asking Fr. Marian to help them because the district hospital had refused to
admit the woman. It was a life or death situation for the woman. She had problem in
delivering the baby. Fr. Marian took the woman in his jeep to several doctors until he
found one doctor who finally helped the woman to deliver the baby safely.
Once Rt. Rev. Hermann Westermann, SVD, the first Bishop of Sambalpur was
having lunch with his staff. As they were about to finish the meal, the Bishop saw
Fr. Marian strolling in. The Bishop told his staff „to remove all food from the table
so that they could teach Fr. Marian a lesson for coming late”. Fr. Marian entered the
refectory, knelt down in front of the Bishop, kissed his ring and asked his pardon for
being late. The Bishop had not expected that Fr. Marian would act in this way. So, the
Bishop told the others „please bring the food back”!
Confrere „Pacificus’
The Society of the Divine Word is an international community having confreres
from many countries. At the time of his arrival in Sambalpur, the mission territory had missionaries from Germany, America, Australia, England, Ireland, Slovakia,
Brazil and Poland. The Province had two Polish missionaries: Fr. Bernard Bona and
Fr. Marian Zelazek. When tensions built up among his confreres, the cool-headed Fr.
Marian always played the role of a ‘pacificus’, a peacemaker, who without minding
the inconveniences to himself, tried to create and foster an atmosphere of unity and
understanding among the members of the Province.

Spiritual Quality of Fr. Marian
Fr. Marian, the man who lived the Gospel values. Living the Gospel values demands sacrifice, discipline and self-surrender. Fr. Marian was always ready to offer
himself for any work for the kingdom of God, for he trusted in God. Therefore, he
was able to ignore his own weaknesses, failures and that of others because for him
the most important thing was God’s Kingdom. „Set your hearts on his kingdom
first and on his righteousness, and all the other things will be given to you as well”
(Mt. 6: 33). Therefore, no sacrifice was too great for him, if it were to help the poor
and needy.

�Fr. Marian Zelazek, SVD „Bapa” (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri

65

Man of God
Fifty-six years of hectic activities and fearless preaching of the Word of God in
India with his limitless patience and open-heartedness towards all, clearly indicate
that Fr. Marian was a man of God who lived continuously in communion with God.
He drew his spiritual strength from prayer, the celebration of the Eucharist and his
experience of God in loving and serving the poor and the suffering. His spirituality
led him to discover the face of Jesus in the poor.
On April 30, 2006, when Fr. Marian collapsed in the midst of leprosy patients,
the same Jesus lifted him up through the people whom he had served with great love
and dedication.
Model
In the sudden demise of Fr. Marian Zelazek, SVD, the Society of the Divine Word
(SVD), especially the members of the INE Province, and the people of Puri, have lost
a great man of God, a dedicated missionary and a „Bapa” (Father) of the poor leprosy
affected people of Puri. Along with it, the State of Orisa and the Church in Orisa too
lost a heroic model of a self-sacrificing missionary in the death of Fr. Marian.
Promoter of Vocations
Fr. Marian was quick to perceive the lack of local vocations in the mission. So, he
began to foster vocations. He was vocation director and soon opened the first-ever
minor seminary in Hamirpur, Rourkela, for recruiting and training local vocations.
His initiative is bearing rich dividends today, as large number of boys and girls are
joining the seminaries and religious congregations these days.
The tiny seed, which Fr. Marian planted half a century ago, is producing a hundred-fold harvest. Three of the Bishops in Orisa, Most Rev. Alphonse Bilung, SVD,
Bishop of Rourkela, Most Rev. Lucas Kerketta, SVD, Bishop of Sambalpur, Most Rev.
John Barwa, SVD, Co-Adjutor of Rourkela, are the fruits of Fr. Marian’s foresight to
recruit local vocations. A large number of SVD priests from Orisa are now working
elsewhere in India and in several mission territories abroad. We also have a large
number of diocesan priests and religious, who are from Orisa, working in Orisa.
Thus Fr. Marian distinguished himself as an efficient and zealous missionary, an ardent educationist, and an efficient vocation promoter, especially among tribal Christians of Western Orisa..

�66

Raphael Cheenath SVD

Death was no threat to Fr. Marian
His experience in Dachau made him determined to save and enhance life everywhere; but he did very little to enrich it in his own case. One day he collapsed in
the sacristy of the convent chapel of Sisters Adorers in Puri. The Doctor advised him
complete rest. But in the evening he was found driving his jeep. When asked why he
did that, his reply was very typical of his attitude:” I died many times in Dachau, but
God gave me 50 years more in India; so why should I worry. I would like to fall dead
while I am still working for the poor and the needy.”
In spite of his physical frailty and ill-health, he would always be ready to help other people in their need, like a „wounded healer”. He was well-known for his skill and
aptitude for divining water for open as well as tube wells. On request, he would go
to any place at any time to help people to divine water in the plot they are proposed
to dig a well. Water was the source of life for him and he was always determined to
make it available to the needy.

Second Phase of his life in Orisa: ‘Bapa’
to the poor and the needy Life in the Parish of Puri
The second phase of his life in Orisa began in the parish of Puri, in the Archdiocese of Cuttack-Bhubaneswar. Puri parish was established in 1948; but it remained
a simple chaplaincy for a long time with a small church, a few Catholics and a resident priest. Even today Puri parish remains a small parish with 65 families.
The transfer of Fr. Marian on June 1, 1975, to Puri was for him like a journey to
the unknown. His 25 years of life with a vibrant tribal Church in the diocese of Sambalpur, was full of life, successful and rewarding. His long association with the tribals
in Sambalpur Diocese had made him fall in love with their language, customs and
mentality. He had in fact, earned the covetous title which very few missionaries are
accorded with, namely „our father” because of one’s closeness to their life.
But the situation in Puri, one of the five Holy Cities of Hindus in India, was quite
different because Puri is a cosmopolitan city where other religious Groups, like Hindus, Muslims, Christians and so on live together. Therefore, in order to begin his life
in Puri, Fr. Marian needed a large heart and openness which he had.

�Fr. Marian Zelazek, SVD „Bapa” (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri

67

Even though he was used to the Tribal population he was able to adjust himself to
the people of Puri by genuinely assuming a new mindset.
Fr. Marian lost no time in building up the parish and strengthening the parish
community. During his life in the parish for nine years, Fr. Marian organized the
parish in such a way that the Catholic Community truly became a witnessing community.

Church, reading room and Library
Fr. Marian constructed a spacious and beautiful church from which he could
see the temple of Lord Jagannath. The pilgrims to Puri would stop and look at the
church; some even entered the church compound. So, around the church he constructed a veranda where visitors could sit and pray without entering the church. He
also constructed a reading room and a library in the church compound. The reading
room is very popular with the residents of Puri and the visitors to Puri. It was his
dream that every evening there would be a prayer session in the church with bhajans,
music and reading from the Scriptures. He had hoped that the people who come to
the reading room would come and join the prayer and the bhajans and listen to and
enjoy the sacred music. He hoped that the reading room and the library would become a centre for inter-religious dialogue.
In this way he wanted to create and promote an atmosphere of inter-religious
dialogue, where people of all religions could come together and share their God experience with each other. Thus, he proved that love for others could become a solid
foundation for mutual understanding and dialogue, even in a place like Puri, a center
of orthodox Hinduism.

Response to Disasters
Puri district being on the coastal belt of Orisa, is a disaster prone area. In the
rainy season, time and again, floods would inundate much of the low-lying areas and
the affected people, cattle and other living creatures would then have to find shelter
on some high ground, which often were hill-tops and surrounded by the flood waters, looked like islands. When such disasters took place, Fr. Marian would organize
a feeding program for the marooned people, after obtaining the required clearance
from the local civil administration. He had a stock of large cooking vessels and other

�68

Raphael Cheenath SVD

kitchen utensils, so that when such disasters struck, he could begin his „relief program” at very short notice. Sisters and other volunteers would go with him to carry
out the work. The general public had a great appreciation for these quick relief programs he carried out in times of such tragedies.

Openness to other religions
It is at the southern outskirts of Puri that Rev. Zelazek organized a leprosy colony,
which is a product of his vision for life and his untiring work filled with love for the
most downtrodden. Although he was a foreigner himself, the people he cared for,
revered and loved him deeply, because, despite his being a man of another faith, he
accepted and respected their religious traditions and rituals. Thus he proved that
there is only one God and love is his attribute. They understood well the attitude of
this stranger, who had become one of their closest friends. He taught them by the
example of his life that one person’s love for another person is the only scale with
which we can measure his love for his God.
Fr. Marian scrupulously abstained from proselytizing, preferring to be a living
witness of the Gospel values. The very fact that he received the required permission
to build a church right in the middle of Puri town was proof enough of his honest
intentions and positive attitude towards the people of all religions, especially towards
his Hindu brothers and sisters in Puri. He never involved himself in proselytizing.
The atrocities that he suffered at Dachau had not extinguished Fr. Marians’ zest
for life. Hence, he was able to join the exuberance of the people at a feast-day celebration, until moments before death snatched him away from his earthly dwelling to the
eternal dwelling place of his Father in heaven.

Fr. Marian and spirit of integration
Within a few months after his arrival in Puri, the town began to feel his presence.
He got acquainted with the „pandas”, the priests of the Hindu temple of Puri. He got
in touch with many important personalities from among the civil authorities and the
general public. His openness embraced all. His life style in the holy city of Lord Jagannath created and fostered an atmosphere of understanding among the followers
of various religions. He was able to build up a good rapport with the Hindu community in Puri. The High Priest of the Temple of Sri Jagannath became one of his close

�Fr. Marian Zelazek, SVD „Bapa” (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri

69

friends in Puri. Once after a Christmas Midnight Mass, the high priest of the temple
came to Fr. Marian and gave him a Christmas present. It was a beautiful crucifix,
which Fr. Marian proudly exhibited in his office since that Christmas.
However, Fr. Marian never had an opportunity to enter the Sri Jagannath Temple
of Puri, as entry into the temple is restricted to the Hindus only. This restriction,
„only Hindus are allowed” is prominently displayed on a marble slab at the main entrance to the Temple. When asked why, he never attempted to enter the temple with
the many friends he had in the temple complex, his response used to be: „I respect
this longstanding restriction and I would not like to hurt the religious sentiments
of my Hindu brothers and sisters by entering the temple and „defiling” it, as I am
a non-Hindu”. Thus he never nurtured any resentment against anyone that he never
got a chance to enter the temple.
Fr. Marian even succeeded to a large extend to integrate the community of leprosy
patients into the local communities. Beatrix School was and is still one of the means
through which he achieved this integration, where children whose parents are not
leprosy patients also attend classes together with the children of leprosy patients.

Life in the institutions
Ishopanthi Ashram
Fr. Marian came to Puri parish in 1975 and his first assignment at Puri was as
the parish priest of Catholic Church, Puri. It was as the pastor of Puri church that he
began to involve himself in the colony of the leprosy patients. Gradually, his workload in the colony increased and it began to demand more of his time and personal
involvement. Therefore, in 1991, another priest, Fr. Thomas R.A, SVD, was appointed
as the new parish priest of Puri. Then Fr. Marian moved to a new place in Puri, called
Ishopanthi Ashram, which now looks after all the activities in which Fr. Marian was
involved. The registered name of Ishopanthi Ashram is „Karunalaya”, ‘hall of mercy’

Life among the Leprosy Patients
Leprosy patients require maximum attention and care from society. Instead they
are ostracized from society even by their own kith and kin because of the stigma
attached to leprosy, as an incurable disease and even as a curse! Any approach to

�70

Raphael Cheenath SVD

them was looked upon with suspicion by the patients. Most of the time the distance
between them and the society was too great to bridge the gap.
In the diocese of Sambalpur he was fully for the tribals; but Puri, one of the five
Holy Cities of Hindu India, was a cosmopolitan town where other religious groups
like Hindus, Muslims etc. existed. Even though Fr. Marian was used to the tribal
populations he was able to adjust himself and be open to all religions by effecting
a total change of mindset. Fr. Marian, who was tested by the fires of Dachau was not
perturbed by the new challenge. Very soon he clearly perceived his mission in Puri.
His mission and his determination to save life, found an opportunity in the lives of
hundreds of leprosy patients, beggars and poor people whose lives were maimed and
tortured. Therefore, he made up his mind to dedicate himself totally to them, because
the fullness of life which is God’s gift to everyone, was brutally denied to them.
The civil administration in Puri district was not able to grapple with the large
population of leprosy patients who were seen all over Puri town. For the well to do
and healthy people, they were a nuisance and a ‘menace’. Once the District Collector
called a meeting of the NGOs (Non-governmental Organization) working in Puri
to discuss how the problem of leprosy could be handled. Fr. Marian was also among
them. Even after lengthy discussion, no proper response came from those invited.
Fr. Marian took up the challenge; but he had neither the training nor expertise to
deal with leprosy patients. So he trained himself by means of books and through the
experience of others. With a basin of water and some disinfectant, he began the mission to the most neglected in the society. His generous and fearless association with
the leprosy patients invited others to join hands with him. The Sisters of Charity in
Puri were the first to join him; then came some of his friends.

Later, the civil administration pitched in.
The hard lessons he leaned in the concentration camp had equipped him for the
job, which many others refused to take up or were afraid to enter in. But for Fr. Marian it was easy and natural, because the difficulties he experienced in Puri were nothing at all compared to the trauma that he had gone through in Dachau.
Fr. Marian began the day with his daily visits to the colony of leprosy patients,
who were ostracized by society. Even the relations of the patients were ashamed to
associate with them for fear of a social stigma attached to such contacts. Initially, the

�Fr. Marian Zelazek, SVD „Bapa” (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri

71

patients did not realize that Fr. Marian had come to be one among them to work for
their well-being and to accord to them the dignity to which every human being had
a natural right. So, they requested him to „please come and visit us occasionally”.
Then he used to respond: „I shall be with you all my life”. He stayed with them till he
died in their midst. The spirit of Fr. Marian is still in the colony. The people fondly
continue to cherish the sweet memories of their ‘Bapa’ (Father).
Even as the parish priest of Puri, in order to assist the leprosy patients he
started a clinic in the church compound, where the doctors could diagnose the
disease. He called it „Arnold Janssen Dispensary”, after St. Arnold Janssen, the
Founder of the Society of the Divine Word, to evade the stigma that would have
been attached to it, if it were called „Leprosy Diagnostic Center”. Several wellplaced and middle class persons were able to get treatment through the Arnold
Janssen Dispensary without drawing the attention of the general public that they
had contracted the disease.
Fr. Marian soon realized that those suffering from leprosy are his own brothers
and sisters, who were deprived of their right to life and to human dignity for no fault
of theirs. So, he was not merely serving them, but really loved them. For him, serving the poor and the leprosy patients was not merely an act of charity, but a sacred
religious act, which he did with much dedication and love. So, he himself would
regularly wash their wounds, some of which were highly infected and foul-smelling.
But he would change their bandages with his own hands and rub on the wounds the
required medication. Archbishop Henry D’Souza who had invited Fr. Marian to Puri
wrote:” One day Fr. Marian shared with me that he needed to physically touch and
wash the wounds on the hands and feet of leprosy patients, so that he might deepen
his spiritual life as a priest. It was a lesson I have never forgotten.
As a result of his selfless and dedicated service of 31 years in Puri the community
of leprosy patients has today:
• A well organized colony with a population of over 1, 000 leprosy patients
• A school, called Beatrix School for the children of leprosy patients. A Mini
hospital for the patients in the colony.
• A „mercy kitchen” for those who cannot help themselves. A hostel for the children of leprosy patients who could be protected from contracting the disease
from living with their parents

�72

Raphael Cheenath SVD

• Several income generating and self-help programs, like weaving, bandage making, rope fabrication, brick making, sewing, gardening, chicken farm, and
so on.

Beatrix School and Hostel
Beatrix School is another important milestone in his mission to the leprosy patients. In order to separate the children of leprosy patients and give them education,
he began a school in the native language, Oriya, called Beatrix School. In the beginning it was meant for the children of the leprosy patients; but children of non-leprosy parents also sent their children to this school. In order to make the separation
of children from their parents total he also started a hostel for them. In this way the
danger of children contracting leprosy was minimized.

Spirituality Center
Perhaps, the last of the dreams of Fr. Marian was the Spirituality Center at Ishopanthi Ashram. On January 21, 2006, three months before he died, His Grace Most
Rev. Raphael Cheenath, SVD, blessed the Center and Very Rev. Fr. Antonio Pernia,
SVD, the Superior General of the Society of the Divine Word inaugurated it on the
same day. The Center is now being used for conducting renewal programs, retreats
and seminars. It is also to be used to organize and foster inter-faith activities for dialogue between people of various religious affiliations.

Fr. Marians’	Life Achievements
On February 22, 2007, the Government of Poland posthumously declared Fr.
Marian as the „Man of the Year” in Poland for his life-long service to the poor and
the sick. That was not the first accolade that Fr. Marian had received. In the last few
years of Fr. Marian’s life, several local, national and international organizations and
media institutions had recognized his humanitarian services and honored him with
awards, tributes, citations and cash prizes.
A few years back, the name of Fr. Marian was proposed for the Nobel Peace
Prize for the year 2001 and 2003. Letters from the State officials and important
personages had recommended his nomination. Many persons of various occupations and religious affiliations had signed up in support of the recommendation.

�Fr. Marian Zelazek, SVD „Bapa” (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri

73

Although his name did not figure in the final list he was very happy to see the
response of so many persons of all faiths and occupations who had signed the
recommendations.
Fr. Marian was aptly rewarded for his exemplary life, contribution to the Indian missions and his self-sacrificing life among leprosy patients in Puri, when Mr.
Krzyszt of Morziewicz, Ambassador of the Republic of Poland to India, conferred on
him the „Chivalry Cross of the Order of the Rebirth of the Republic of Poland” on
August 01, 2000. This honour was the highest national civilian award of the Polish
Government that year.
In May 2001, the British Broadcasting Corporation (BBC) telecasted a 45-minute
video program entitled” „The New Face of Leprosy”, which featured the work of Fr.
Marian at „Karunalaya”, the rehabilitation center for leprosy patients. The Polish
National Television too telecast the life and works of Fr. Marian many times. On
March 5, 2003, the Xavier Labour Relation Institute (XLRI) of Jamshedpur awarded
Fr. Marian with the Sir Jehangir Ghandy Medal for Industrial and Social Peace with
a gold medal and a citation.
St. Paul’s School, Rourkela, felicitated Fr. Marian during the Annual Day of the
school on November 16, 2003, for his humanitarian services.
In 2005, the Neelachakra Socio-Cultural Organization of Orisa, honoured Fr.
Marian with its prestigious award of a” Neelachakra”, consisting of a citation and
a beautiful bronze model of the Neelachakra found on top of Sri Jagannath Temple,
Puri, for his well recognized service to the leprosy-affected people of Puri.
The city council of Poznan in Poland, Fr. Marian’s native town, honoured him
with the „Honoured Citizen of Poznan” award on June 29, 2005.
On December 6, 2005, Fr. Marian received the prestigious „Dr. Radhanath Rath
Seva Samman Award” for his selfless and committed service to the leprosy patients
of Puri. He was honoured with a shawl, a certificate and Rs. 10, 000.00.

Fr. Marian’s Last Wish
Fr. Marian once told his Grace, Most Rev. Raphael Cheenath, SVD: „I would like
to fall dead while I am still working for the poor and needy!” Evidently, God, his
Heavenly Father, granted him his wish on April 30, 2006,

�74

Raphael Cheenath SVD

Death and Funeral
The inmates of „Karunalaya”, the colony for the leprosy patients, which Fr. Marian had built up, had organized a grand religious function on Sunday, April 30, 2006,
in the colony. Fr. Marian had personally driven his jeep to the colony to join them
in their celebrations. He had lunch with them in the colony along with Fr. Kurian
T.K. Before lunch, they had joined the people for the „Kirtan”, repetitive singing of
devotional songs, performed by the inmates of the colony. At about 1.45 pm, as he
was walking back to his jeep to return to his Ashram, Fr. Marian collapsed when
he was just about 100 feet away from the jeep. The inmates of the colony, who had
accompani ed Fr. Marian, alerted Fr. Kurian, who was still in the colony. Fr. Kurian
rushed to the spot and made arrangements to take Fr. Marian to the dispensary of
the colony immediately. Finding that Fr. Marian was suffering from a severe chest
pain, they rushed him to the district hospital at Puri. There the doctors declared him
dead at about 2.00 pm.
At 7.00 am on Monday, May 01, Holy Mass was celebrated at the Catholic Church
in Puri for the repose of the soul of Fr. Marian; then his body was kept in the Church
for a few hours for the public to pay their respects to their „Bapa”. By 10.00 am the
body was taken to Archbishop’s House in Bhubaneswar for the people of the Capital
City to pay their last respects to the departed. Then his mortal remains were taken
to the SVD Provincial House at Jharsuguda. The Funeral Mass was celebrated at St.
Arnold’s Parish Church, Jharsuguda, at 9.00 a. m. on May 2nd and immediately after
that, Fr. Marian’s body was laid to rest at the SVD cemetery in the Provincial House
complex at Jharsuguda.
But we know for certain by now that in the life that Fr. Marian lived after he survived the concentration camp, his holiness was in no way less than the holiness of his
beatified companions. For those of us who have known Fr. Marian, there is also no
doubt that he is now in heaven with his beatified companions.

�Eugeniusz Sakowicz
UKSW­

Kontekst kulturowo-religijny posługi misyjnej
ojca Mariana Żelazka w Indiachi�*
Życie każdego człowieka stanowi w pewnym sensie „tekst” – zapis słów i czynów,
opis działań, inicjatyw, decyzji. „Tekst” egzystencji ludzkiej nie byłby do końca zrozumiały, gdyby nie kontekst stanowiący środowisko generujące, czy też stymulujące
zachowanie, postępowanie, co więcej – kształtujące postawę danego człowieka.
Kontekst w potocznym rozumieniu to tekst, „którego częścią jest dany wyraz
lub wyrażenie”. W tym właśnie sensie mówi się o „kontekście zdaniowym”, czy też
o „zdaniu wyrwanym z kontekstu”.
Ojciec Marian Żelazek spełniał przez całe swoje życie posługę misyjną, począwszy od czasu budzącego się powołania zakonnego w rodzinnym domu (niezwykły
kontekst wielodzietnej rodziny – kilkanaścioro rodzeństwa naturalnego i dwoje rodzeństwa przybranego!), poprzez traumatyczny, graniczny kontekst życia w koncentracyjnych obozach umierania, głównie w Dachau, po liczący kilkadziesiąt lat kontekst indyjski – ziemi szczególnej, cierpiącej, ubogiej materialnie i bogatej duchowo,
ziemi przenikniętej duchem, uduchowionej.
Spójrzmy na ten jeden ze wskazanych kontekstów – Indie. Nazwa tego państwa, w języku polskim wyrażona w liczbie mnogiej, wskazuje na wielość, różnorodność. W języku angielskim India to jedność. Rzeczywiście Indie to India
i India to Indie. W Indiach przeszłość jest teraźniejszością, czas mityczny jest
jak najbardziej czasem realnym, wydarzenia opisane przez wielkie hinduistyczne
epopeje to nie wspominanie czegoś, czego nie było, lecz proklamacja mitu jako
dzisiejszej rzeczywistości. W Indiach urzeczywistnia się „coincidentia oppositorum” – „jedność przeciwieństw”, o której wypowiadał się inny „duchowy obywatel” Indii – Mircea Eliade. Wielki fenomenolog religii w tym państwie uczył się
czytać znaki religii obecne i jawiące się w świecie, również tym zdechrystianizowanym, odreligijnionym.
* Tekst referatu wygłoszonego podczas sympozjum.

�	

�76

Eugeniusz Sakowicz

Wierzenia Indii opisywane w podręcznikach religioznawstwa drukowanych na
zachód od Gangesu (np. w Polsce) przedstawiane bywają jako politeistyczne. Sami
hinduiści – wyznawcy odwiecznej dharmy (niezmiennego ładu kosmicznego i harmonii) mówią o swojej religii jako wiecznotrwałym, nieprzemijającym porządku,
harmonii. Podkreślają nadto bardzo wyraźnie, iż „jeden jest byt, którego wieszcze
(poeci) różnorako zowią”. Politeizm w Indiach jest monoteizmem! Hinduista zrozumie to zdanie bez cienia wątpliwości. Europejczyk – racjonalista, o przerośniętym
intelekcie i skurczonym sercu będzie miał poważną wątpliwość, czy zdanie to jest
prawdziwe. Logika hinduistów jest różna od tej, którą się kierują ludzie Zachodu.
Ważnym kontekstem życia i posługi ojca Mariana Żelazka był kontekst serca.
Hinduiści myślą sercem! W Indiach uwyraźnia się bardzo mocno, dobitnie duchowy
wymiar życia ludzkiego. Cała rzeczywistość przeniknięta jest „duchem”. W Indiach
Duch Święty był zawsze obecny. Jest tajemniczo obecny w sercach i sumieniach
niechrześcijan. Przenikał i przenika niechrześcijański świat religii i kultur subkontynentu indyjskiego. W Indiach obecny był i jest „nieznany Chrystus hinduizmu”
(Raimondo Pannikar), „ukryty Chrystus tej religii” – Zbawiciel i Odkupiciel każdego człowieka, każdej religii i kultury.
W Indiach przetrwać może tylko ten, kto jest pokorny. Kolonialiści brytyjscy
przede wszystkim, ale i francuscy również, byli ludźmi wielkiej buty, pychy. Przybysze z Zachodu – chrześcijanie określani byli przez hinduistów przez dziesiątki lat jako
ci, którzy piją alkohol i jedzą mięso. Skoro tak, to burzą oni nieustannie odwieczną
harmonię kosmosu, świata. Kolonialistów o chrześcijańskim rodowodzie nikt nie
nazywał wyzwolicielami, propagatorami cywilizacyjnych osiągnięć, dobrodziejami,
czy dobroczyńcami. Nawet jeśli zakładali i prowadzili szkoły i szpitale, traktowano ich z nieufnością. Ojciec Marian Żelazek, sługa Słowa Bożego, czynił wszystko
w miłości tego Słowa. Poświadczył swoim życiem wobec całego swojego kontekstu,
iż są wśród chrześcijan również i tacy, którzy co dzień żyją (a nie tylko deklarują) zapisanymi w Ewangelii Ośmioma Błogosławieństwami, tymi Drogowskazami, które
fascynowały Ojca niepodległych Indii – Mahatmę Gandhiego. „Ośmioraka ścieżka”
– jedna ewangeliczna ścieżka!, wyznaczona Ośmioma Jezusowymi Błogosławieństwami z Kazania na górze, kreśliła duchowy kontekst życia i posługi ojca Żelazka.
Indie po latach braku własnej państwowości wyszły z „Europy – domu niewoli”. Po przywróceniu Indiom suwerenności i wyzwoleniu się z europejskiego ujarz-

�Kontekst kulturowo-religijny posługi misyjnej ojca Mariana Żelazka w Indiach

77

mienia, zniesiony został system kastowy. Decyzje polityczno-administracyjne niczego jednak nie zniosły. Kontekst wyznaczony przez warny, kasty, subkasty wciąż
w Indiach jest żywy. W tym właśnie środowisku – kontekście kastowym – posługę
misyjną prowadził bezkastowiec ojciec Żelazek. Wyznawca religii Chrystusa został
jednak zaakceptowany przez członków różnych „narodów”, którymi w gruncie rzeczy są kasty. Nie był ojciec Żelazek niedotykalnym, obcym, nie narzucał bowiem
hinduistom wartości świata Zachodu jako rzekomo wartości uniwersalnych. Pełnił
posługę misyjną wobec Jezusa Azjaty obecnego w hinduistach, Jezusa Hindusa, który będąc jako człowiek Azjatą, upodobnił się w pełni do swoich pobratymców, jak
i wobec wszystkich ludzi. W pokorze służył Chrystusowi Trędowatemu – obecnemu
w twarzach, w dłoniach, w sercach ludzi trędowatych. Jezus Chrystus Trędowaty był
jego patronem i przewodnikiem w posłudze miłości – bezgranicznej i bezwarunkowej afirmacji drugiej osoby ludzkiej.
Jezus poprzez akt Wcielenia upodobnił się w jednakowy sposób do każdego człowieka – bez względu na jego wiarę czy niewiarę. Każdego w równy sposób wyzwolił
poprzez akt Odkupienia! Skoro Jezus upodobnił się do hinduisty, to jest on (hinduista) z natury pro-Chrystusowy. Skoro Jezus obecny jest w chrześcijanach i chrześcijankach, to również żyje On w hinduistach i hinduistkach. Rozumiał to ojciec Żelazek bez cienia wątpliwości. Wiedział, że prawda ta wpisana jest w krzyż misyjny,
będący drogowskazem i laską pasterską każdego misjonarza. W tym rozumieniu
kryje się tajemnica wielkich misjonarzy – wielkich swoją pokorą, skromnością, bezinteresownością. Kontekstem posługi misyjnej ojca Mariana Żelazka w Indiach był
Jezus Chrystus.
Indie szczycą się z tego, iż stanowią najstarszą demokrację świata. Wielość religii,
filozofii, języków, stylów życia, mentalności, rozmaitość ludów i plemion stanowi
różnorodność, która jest jednością. Przez dziesiątki lat kontekst religijno-kulturowy
Indii zagrożony był destrukcyjnym wpływem ideologii sowieckiej, która wdzierała
się do sfer nie tylko rządzących. Co raz w Indiach wykluwały się demony nietolerancji religijnej. Wyznawcy hinduizmu i islamu oraz innych religii burzyli nawzajem
swoje świątynie i budowle sakralne. Tolerancja i nietolerancja również funkcjonowały w Indiach jako „jedność przeciwieństw”.
Liczni hinduiści, którzy szczycą się świętymi pomnikami – dostojnymi księgami
wiedzy, mądrości i ducha – Wedami są dziś niepiśmienni. Z drugiej strony liczni

�78

Eugeniusz Sakowicz

młodzi ludzie żyją pasją nauki, zdobywając wykształcenie wg standardów światowych. W przekonaniu Europejczyków Indie są państwem ubogim. Według analityków ekonomii Indie wraz z Chinami mogą wyznaczyć nową drogę w światowych
ekonomicznych trendach.
Indie – kontekst życia ojca Mariana Żelazka, to rzeczywistość niezwykle brzemienna w doświadczenia ducha, dynamiczna z racji na młodość i płodność, która
jest jej siłą. Państwo to było drugą Ojczyzną ojca Żelazka. Nie raz to przekonanie
z całą mocą wyrażał werbista – sługa Słowa Bożego w kontekście indyjskim. Ojczyzna to miejsce urodzenia i pochodzenia. Ojciec Marian Żelazek pochodził i z Polski,
i z Indii – on sam stał się świadkiem i potwierdzeniem owej „coincidentia oppositorum”. W tym wyraziła się wielkość pokornego i pokora wielkiego.
Ojciec Marian Żelazek urodził się w Indiach! Wszyscy hinduiści, których spotykał ojciec Marian, byli jego najstarszymi braćmi i siostrami w wierze w Boga.
W Indiach chrześcijanie dostępują niezwykłej łaski Boga. Tu uświadamiają sobie, że
oprócz starszych braci w wierze – Żydów i braci młodszych – muzułmanów, mają
jeszcze najstarszych braci – hindustów i hinduistów. Indie są kontekstem, w którym
zrozumieć można prawdę o Bogu Trójjedynym, który stanowi wzór dla wszystkich
ludzkich relacji. Nie ma innej rzeczywistości, jak: ja, ty, on (ona, ono). Ojciec Marian
Żelazek wiedział, że ja ma tylko sens, gdy istnieje dla ty i dla niego (niej). Zrozumiał
w domu rodzinnym, a następnie w obozie koncentracyjnym, wreszcie w indyjskim
kontekście, iż życie ludzkie ma sens jedynie przez swą treść dla innych. Uczył się od
Boga w Trójcy Jedynego czynów miłości.

�SUMMARY

Summary
A very important aspect of life and work of Fr Marian Żelazek was, so to say,
a ‘heart factor’. He understood that the Hinduists ‘think with heart’, or ‘through
heart’, and that in India the spiritual dimension of life plays a much more important role than in Europe. India prouds itself of being the oldest democracy in the
world. Its multiplicity of religions, philosophical systems, languages, styles of life and
mentality, ethnical and tribal variety; all that constitutes – at one and the same time
– diversity and unity. It is a complex and dynamic reality, abounding in spiritual encounters, which draws the strength from its youthfulness and vitality. Such was the
cultural setting of Fr. Marian Żelazek missionary service in India.

��Andrzej Danilewicz SVD
prowincjał

Ojciec Marian Żelazek – kandydatem na ołtarze?�*
Kilka tygodni temu do naszego prowincjalatu wpłynął e-mail z zapytaniem: „Czy
można modlić się za wstawiennictwem ojca Mariana Żelazka?”. W świetle dotychczasowych wystąpień postać ojca Mariana Żelazka jawi się jako wyjątkowa pod
każdym względem. Ową wyjątkowość w języku kościelnym możemy nazwać heroicznością cnót. To właśnie na tej podstawie, potwierdzonej przez cud – najczęściej
uzdrowienia – dostępuje się wyniesienia na ołtarze. Aby tak się stało, należy wykazać
wykraczającą ponad przeciętność miłość Boga i bliźniego danej osoby. Należy także
zwrócić uwagę, czy świętości ontologicznej – pochodzącej z daru łaski Bożej, odpowiada świętość moralna – wynik wysiłków człowieka. Kolejnym kryterium świętości jest doskonałe zjednoczenie z Chrystusem. Choć świętość jest jedna – przybiera
różne formy wyrażania się, zgodnie z warunkami i stanem życia człowieka, gdyż jest
skutkiem działania Ducha Świętego. Ważne, aby z łatwością można było ukazać jej
eklezjalny charakter.
Zgodnie z ustawodawstwem Jana Pawła II wyrażonym w konstytucji Divinus perfectionis Magister proces beatyfikacyjny powinien rozpocząć się między 5 a 30 rokiem od śmierci kandydata na ołtarze. Od tych terminów może istnieć dyspensa lub
prawnie przewidziane wyjątki. Aby rozpoczął się proces, ktoś musi wystąpić w roli
powoda i wnieść do biskupa miejsca śmierci sługi Bożego o rozpoczęcie procesu
beatyfikacyjnego. Po uzyskaniu zgody Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych biskup
wszczyna sprawę. Zostaje powołany postulator – pełnomocnik powoda, odpowiedzialny za zebranie materiału dowodowego, oraz promotor sprawiedliwości, który
stara się, by nikt niegodny nie dostąpił chwały ołtarzy. Powołuje się również biegłych
historyków, teologów, psychologów oraz inne osoby zaangażowane w proces, jak sekretarze i notariusze.
Samo postępowanie przygotowujące ogłoszenie błogosławionym składa się
z trzech głównych etapów. Pierwszym z nich jest dochodzenie diecezjalne, które* Tekst przemowy wygłoszonej podczas sympozjum.

�	

�82

Ks. Andrzej Danilewicz SVD

go celem jest zebranie wszystkich środków dowodowych odnoszących się do życia,
działalności, śmierci, opinii świętości oraz dowodów ewentualnych cudów dokonanych za wstawiennictwem sługi Bożego. Po tym etapie następują dwa dalsze w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie. Są to: studium materiału i przygotowanie wyczerpujących pozycji na temat życia i heroiczności cnót oraz na temat cudów.
Następnie odbywają się dyskusje teologiczne z udziałem członków Kongregacji. Po
zakończeniu tych etapów sprawa zostaje przekazana ojcu świętemu, który po konsultacji z zainteresowanymi wyznacza datę i miejsce beatyfikacji.
Do tego czasu należy powstrzymać się z jakimkolwiek kultem publicznym, który
według Kodeksu Prawa Kanonicznego przysługuje jedynie tym sługom Bożym, którzy
autorytetem Kościoła zostali zaliczeni do grona świętych lub błogosławionych (kan.
1187). Przykładem kultu niewłaściwego byłoby np. powstawanie bractw modlitewnych
pod wezwaniem kandydata na ołtarze, organizowania nowenn, procesji, nabożeństw
itp. Konieczność powstrzymywania się od kultu publicznego nie stoi na przeszkodzie
w szerzeniu kultu prywatnego. Wręcz przeciwnie – szerzenie go jest jednym z zadań
postulatora i powoda w procesie beatyfikacyjnym. Co można więc czynić?
Można zadbać odpowiednio o miejsce pochówku. Wolno wykonywać i rozpowszechniać podobizny sługi Bożego. Nie wolno jednak na nich umieszczać aureoli
lub innych znaków przysługujących osobom kanonizowanym lub beatyfikowanym.
Nie wolno tych podobizn umieszczać na ołtarzu. Do takiej podobizny można dołączyć krótki życiorys i modlitwę o beatyfikację. Można też wystawić księgi z prośbami
i podziękowaniami za łaski otrzymane za wstawiennictwem sługi Bożego. Można
wydawać artykuły i książki dotyczące okoliczności życia, dzieł i charyzmatu kandydata na ołtarze. Można też podawać przykłady z jego życia w kazaniach lub w czasie
katechezy, jednak bez niezdrowej przesady. Publikacje dotyczące sługi Bożego powinny posiadać odpowiednią aprobatę kościelną.
Można rozpowszechniać i odmawiać, nawet zbiorowo, modlitwy zawierające
prośbę o wstawiennictwo kandydata na ołtarze i o pomyślny i szybki przebieg procesu beatyfikacyjnego. Modlitwom takim nie powinien jednak przewodniczyć kapłan
ubrany w strój liturgiczny. Można powoływać stowarzyszenia, fundacje i towarzystwa nazwane imieniem sługi Bożego. Można też urządzać muzea i poświęcone mu
izby pamięci. Można, a wręcz należy, kontynuować dobre dzieła rozpoczęte przez
sługę Bożego.

�Ojciec Marian Żelazek – kandydatem na ołtarze?

83

Na koniec warto zadać sobie pytanie, co konkretnie można zrobić, by przyczynić
się do procesu beatyfikacyjnego ojca Mariana Żelazka oraz kto, jak i kiedy może to
zrobić? Otóż pierwszą sprawą, którą można i należy rozpocząć już dziś, to zebranie
rzetelnego materiału na temat życia i działalności ojca Żelazka. Należałoby zgromadzić wspomnienia różnych osób, które stykały się z ojcem Marianem; unikając
przy tym wszelkiego przesładzania czy zatajania spraw trudnych i niewygodnych.
Należy też rzetelnie zebrać wszystkie materiały pisane i pamiątki po ojcu Żelazku.
Wskazane jest, aby zajęło się tym Zgromadzenie Słowa Bożego. Nie byłoby sprawą
dobrą, gdyby tę akcję przeprowadzały też inne ośrodki bez porozumienia z werbistami. Sprawa ta dotyczy tak Indii, jak i Polski.
Mile widziane byłyby naukowe opracowania, zwłaszcza z zakresu historii, teologii
i religioznawstwa dotyczące osoby ojca Mariana Żelazka. Tu liczymy na współpracę
z ośrodkami akademickimi i możemy służyć materiałem archiwalnym. Pożyteczne
byłoby także podjęcie akcji informacyjnej i popularyzującej osobę i dzieło ojca Mariana Żelazka.
Trzeba też jasno powiedzieć, że można i należy modlić się do Boga, aby wsławił
swe imię przez beatyfikację ojca Mariana, jak również można prosić o potrzebne
łaski za wstawiennictwem tego wielkiego misjonarza. O otrzymanych łaskach należy
powiadomić Zgromadzenie Słowa Bożego.
1 maja 2011 roku można wystąpić z powództwem do biskupa diecezji CuttakBhubaneswar o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. Naturalnym kandydatem na
powoda wydaje się być Zgromadzenie Słowa Bożego. Potem pozostaje mieć nadzieję, że ojciec Marian Żelazek szybko zostanie wyniesiony do chwały ołtarzy, przez
co Kościół da nam go oficjalnie jako wzór do naśladowania i wsparcie w różnych
aspektach naszego życia.

�SUMMARY

Summary
Is Fr. Marian Żelazek a candidate for the altar? Many people believe that he is.
According to the Canon Law, a period of at least 5 years must pass before a beatification process may commence. A beatification process consists of three main
stages: appointment of a postulator; completion of necessary documents; a beatification ceremony itself. What could actually be done to speed a potential beatification
process of Fr. Marian Żelazek? First of all, there should be a collection of all reliable
materials relevant to life and work of Fr. Żelazek, such as his writings and things that
belonged to him, testimonies of those who had any contacts with him, etc. It would
be also good to undertake some steps promoting his cause among a wider public. At
the same time, however, it would be important to beware of all attempts of brightening up his image, or concealing things that might be difficult or inconvenient. It
must be clearly said that it is permissible, even laudable, to pray God to glorify His
name through the beatification of Fr. Marian. One may also already pray through an
intercession of that great missionary.

�O. Thazhathuveetil Kurian SVD

Kontynuacja wizji i misji ojca Mariana Żelazka SVD�*
„Jeśli, z pomocą Bożą, kiedykolwiek wydostanę się z tego piekła na ziemi, zrobię
wszystko, aby dać chleb głodującym i ulżyć ludzkiemu bólowi i cierpieniu”. Ojciec
Marian Żelazek złożył tę obietnicę w obozie koncentracyjnym w Dachau. W Puri
wypełnił ją bardziej, niż przypuszczał.
Poczytuję za błogosławieństwo, iż dane mi było znać o. Mariana na przestrzeni ponad trzydziestu lat, a podczas ostatnich dwóch lat jego życia mieszkać razem
z nim.

Wizja i misja ojca Mariana
Wizją, która prowadziła ojca Mariana, było zdanie z Ewangelii św. Jana: „Aby
mieli życie, i to życie w pełni” (J 10, 10). Dzięki tejże wizji ojciec Marian był pełen
życia i entuzjazmu. Zwykł był opowiadać na różne sposoby, jakim cennym darem
było dla niego życie i jak wdzięczny był Bogu za darowanie mu życia, to znaczy za
niejako powtórne narodzenie po pobycie w obozie koncentracyjnym. Cenił swoje
życie, cieszył się nim i pragnął, by inni również się nim cieszyli.
Na początku swojej misji w Puri ojciec Marian nie miał jasnej wizji ani planu
działania. Gdy przełożeni poprosili go, aby udał się do Puri, nie miał pojęcia, co
go oczekuje. Czuł się jedynie prowadzony słowami Jezusa: „Ja jestem światłością
świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło
życia” (J 8, 12; 14, 6).
Ojciec Marian rozpoczął swoje życie i misję w Puri z otwartością i ufnością
w Boga i w ludzi. Z tej otwartości, ufności i oddania ukształtowała się jego wizja
i potrójna misja, którą ojciec Marian zainicjował pod auspicjami Aszramu Iszopanti
(Ishopanthi Ashram). Ta wizja i misja mają również swoje podstawy w hinduskiej
tradycji trzech dróg: Jnana (znajomość prawdy), Bhakti (pobożność) oraz Karma
(życiodajne działanie).
* Referat wygłoszony podczas sympozjum.

�	

�86

O. Thazhathuveetil Kurian SVD

Ojciec Marian nadał prawdziwie chrześcijański wymiar duchowi i praktyce
dialogu. Wszedł w dialog z ludźmi innych wierzeń poprzez wzajemne dzielenie
się i zgłębianie doświadczenia Boga. Wynikiem owego dialogu były jego stosunki
z wieloma sanyaskimi i hinduskimi kapłanami. Z głębokim szacunkiem do innych
religii i kultur, i we współpracy z nimi, ojciec Marian ofiarował różnorodne posługi
ubogim i odsuniętym na margines mieszkańcom Puri, promując tym samym prawdziwą duchowość. Na początku jego posługiwania pacjentom leprozorium, bliskim
jego współpracownikiem był bramiński lekarz, a główny kapłan świątyni Jagannath
znalazł w nim przyjaciela i mistrza.

Zachować i dawać wyraz chrześcijańskim i ludzkim wartościom,
którymi żył ojciec Marian
Wizja ojca Mariana urzeczywistniała się poprzez takie ewangeliczne wartości,
jak: współczucie, szacunek i miłość do wszystkich ludzi jako dzieci Bożych, otwartość na wszystkich w duchu dialogu.
Jak Dobrego Samarytanina, tak i ojca Mariana przepełniało współczucie dla
wszystkich, którzy do niego przychodzili, i dla każdego cierpiącego. Nie mógł powiedzieć „nie” nikomu, kto cierpiał lub był w potrzebie. Poczynając od życzliwych
słów, ofiarował wszystko, co mógł. Kiedy napotykał chorych i leżących bezsilnie na
ulicy, podnosił ich i udzielał im pomocy, często odprowadzając ich do szpitala. Odnosiło się to szczególnie do ludzi dotkniętych trądem.
Nigdy nikogo nie oskarżał ani nie osądzał. Zawsze znajdował powód do usprawiedliwienia czyjegoś nagannego zachowania, mówiąc, iż osobie znajdującej się
w tak nędznym położeniu trudno byłoby zachować się inaczej. Miał czas dla każdego. Był bardzo cierpliwy. Nigdy nie widziałem go tracącego spokój.
W wiosce dla trędowatych wielu mówiło: „Ojciec uczynił ze mnie istotę ludzką”.
Chorzy na trąd, potępieni przez społeczeństwo i traktowani przez nie z góry, którzy
często żyli w nędzy i w nieludzkich warunkach, zawsze znajdowali przychylność u ojca
Mariana. Podchodził do nich z miłością i szacunkiem. W im bardziej nieludzkich warunkach ktoś żył, tym bardziej ojciec Marian widział w nim podobieństwo Boga. Bóg
Ojciec uczynił swego jedynego Syna osobą ludzką, aby ludzie stali się bardziej ludzcy.
Pewnego razu ojciec Marian dostąpił przywileju zasiadania w Rydwanie Pana
Jagannath (głównego bóstwa słynnej świątyni w Puri). Stało się to dzięki jego do-

�Kontynuacja wizji i misji ojca Mariana Żelazka SVD

87

bremu przyjacielowi, głównemu kapłanowi tejże świątyni. Jego spontaniczną odpowiedzią na ów zaszczyt było objęcie statuy Pana Jagannath. Był otwarty na wszystkich i obejmował wszystkich, niezależnie od przynależności do danej kasty, kultury
czy wyznania. Pośród religijnego fundamentalizmu i nietolerancji, jego doceniająca
i akceptująca postawa i podejście do ludzi innych religii były czymś nadzwyczajnym.
Był uważany za osobę prawdziwie religijną, ludzie zatem oczekiwali jego błogosławieństwa i uzdrawiającego dotyku.
Aby kontynuować wizje i misję ojca Mariana, pierwszą rzeczą, do jakiej musimy
dążyć, jest zachowanie wyżej wymienionych wartości. Każdy i każda z nas, żyjących
i pracujących w Aszramie Iszopanti, musi ich strzec jako jednego z ważnych aspektów swego życia i misji w tym miejscu.

Kontynuacja posług zapoczątkowanych przez ojca Mariana
Centrum Opieki nad Trędowatymi w Karunalaya (leczenie, opieka
i profilaktyka trądu)
W 1976 roku, odpowiadając na prośbę ówczesnego administratora dystryktu
Puri, ojciec Marian założył Centrum Opieki nad Trędowatymi w Karunalaya. Rozpoczął swoją misję, nadając ludzki wymiar niedotykalnym – chorym na trąd – poprzez obmywanie i opatrywanie ich ran gołymi rękoma. Przywrócił ludziom dotkniętym trądem ich godność i poczucie wartości i umożliwił im stanie się częścią
normalnego społeczeństwa.
Obecnie Karunalaya zamieszkuje 225 rodzin (ponad 1000 osób) dotkniętych
trądem. Większość z nich to ludzie odrzuceni przez swoje rodziny i społeczeństwo
z powodu ich choroby. Niektórzy z nich opuścili swoje rodziny dobrowolnie w obawie przed ostracyzmem ze strony lokalnej wspólnoty, z jakim spotkałyby się ich rodziny, gdyby zostali.
Zadaniem dla nas jest zreorganizować i kontynuować:
• Leprozorium: Szpital dla obłożnie chorych, głównie na trąd, niezależnie od ich
pochodzenia kastowego i wyznania (22 łóżka i dziewięcioosobowa obsługa).
• Apteka: Darmowe lekarstwa dla mieszkańców osady i innych potrzebujących.

�88

O. Thazhathuveetil Kurian SVD

• Klinika dentystyczna: Chorzy na trąd nie są przyjmowani w zwyczajnych klinikach dentystycznych. Jedynym zatem sposobem na zapewnienie im leczenia jest posiadanie własnego gabinetu. W naszej klinice pracują dentysta oraz
wolontariusze z Włoch, Polski i innych krajów.
Opieka nad niepełnosprawnymi i osobami w podeszłym wieku
• Kuchnia Miłosierdzia, wydaje posiłki trzy razy dziennie dla ok. 80 osób, które
w żaden sposób, nawet żebrząc, nie są w stanie zapewnić sobie utrzymania.
Oprócz pożywienia ośrodek Karunalaya dba również o ich inne potrzeby, takie jak odzienie, lekarstwa, rzeczy osobiste, aż po godziwą kremację ciała po
śmierci.
• Posiłki dla dzieci: Ponad 200 dzieci w Karunalaya objętych jest szczególną
opieką w postaci różnorodnych programów żywieniowych.
Rehabilitacja
• Rehabilitacja terapeutyczna
✓ Obuwie ortopedyczne – Ośrodek produkuje i zaopatruje chorych na trąd
w buty i sandały wykonane ze specjalnej, mikrokomórkowej gumy, która
absorbuje ucisk wywoływany przez wszelkie szkodliwe obiekty, chroniąc
w ten sposób pozbawione czucia stopy pacjentów.
• Rehabilitacja ekonomiczna i programy zatrudnienia
✓ Uzdalnianie ludzi dotkniętych trądem do maksymalnego wykorzystania
swoich możliwości i umiejętności.
✓ Motywowanie i uwalnianie ich od niewoli żebractwa jako głównego źródła
utrzymania.
✓ Uzdalnianie ich do zarabiania na życie poprzez udział w różnorodnych zadaniach indywidualnych i wspólnych.
• Projekty wspomagające rehabilitację
✓ Mała przedsiębiorczość wytwarzająca takie rzeczy, jak liny i maty przed
drzwi, w której zatrudnionych jest 35 osób.
✓ Zakład krawiecki dla ok. 20 kobiet. Płace pochodzą ze sprzedaży wyrobów.
Ośrodek pomaga w utrzymaniu budynku, narzędzi itp.
✓ Niewielki ogród warzywny oferujący terapeutyczną pracę dla siedmiu osób. Dochód pokrywa ok. 15% całości wydatków. Resztę potrzeb pokrywa ośrodek.

�Kontynuacja wizji i misji ojca Mariana Żelazka SVD

89

✓ Farma drobiu (oczekuje na otwarcie, potrzeba kapitału inwestycyjnego).
✓ Grupy samopomocy dla kobiet (chów zwierząt i ryb, produkty z muszli
morskich itp.).
Nowe wyzwania
✓ Zreorganizować i promować usługi realizowane już przez ojca Mariana, stosownie do aktualnych potrzeb i możliwości.
✓ Poprawiać i wzmocnić wysiłki w zakresie opieki rehabilitacyjno-socjalnej,
psychologicznej i duchowej.
✓ Nadać orientację zawodową i motywować ludzi do większej odpowiedzialności za samych siebie.
✓ Zapewnić większą różnorodność zdobycia kwalifikacji zawodowych.
✓ Promować ducha współpracy i zapewniać większy udział osób w projektach.
✓ Przygotowanie ankiety ewaluacyjnej i planowanie nowych projektów jest
w toku.

Szkoła Beatrix i Dom dla Dzieci Karunalaya
Pracując z ludźmi Karunalaya, ojciec Marian zdawał sobie sprawę, iż dzieci chorych na trąd nie mogły dostać się do żadnej szkoły z powodu socjalnego i religijnego piętna trądu i wynikającej z tego dyskryminacji. Założył zatem Szkołę Beatrix
dla dzieci pacjentów dotkniętych trądem. Niegdyś szkoła dla odrzuconych dzieci
trędowatych, stała się z biegiem czasu centrum integracji między ludźmi dotkniętymi trądem i resztą społeczeństwa. Szkoła jest znana z dobrego poziomu akademickiego i dyscypliny. Obecnie uczy się w niej 621 dzieci, od poziomu przedszkolnego
do klasy VII.
Dom dla Dzieci Karunalaya, który jest częścią naszej szkoły, zapewnia dach
nad głową dla 60 dzieci pacjentów chorych na trąd. Przedział wiekowy wynosi
od 6 do 14 lat. Dzieci pochodzą z różnych osad dla trędowatych, odległych od
Puri nawet o 350 km. Zapewniamy im nie tylko dobre wykształcenie, ale również
opiekę medyczną, wsparcie moralne i emocjonalne, a także możliwości wszechstronnego rozwoju. Staramy się uformować z nich dobrych ludzi i szlachetnych
obywateli świata.

�90

O. Thazhathuveetil Kurian SVD

W przyszłości należałoby nadal dążyć do:
• Pogłębienia świadomości społecznej i rozwijania programów integracyjnych
dla dzieci, wyzwalających je z poniżeń i stygmatów społecznych.
• Rozwijania wspólnych programów edukacyjnych z dziećmi z innych szkół.
• Nawiązywania kontaktów pomiędzy dziećmi ze Szkoły Beatrix i dziećmi
w Polsce, we Włoszech, w Niemczech i innych krajach.

Centrum Dialogu i Duchowości (Ishopanthi Ashram)
Centrum Dialogu i Duchowości, ostatni z wielu snów ojca Mariana, jest owocem
jego wizji prawdziwego dialogu i religijności. Puri jest jednym z najświętszych miejsc
dla Hindusów w Indiach. Ojciec Marian był znany ze swojego dialogu z ubogimi
i marginalizowanymi poprzez swą służbę ludziom dotkniętym trądem. Jednocześnie
utrzymywał bliskie kontakty z wyznawcami innych religii – hinduistami, buddystami, z ich mistrzami (gurus i sayasis), ze świątyniami i aśramami.
Ojciec Marian zdążył ukończyć ponad połowę konstrukcji budynku oraz wyposażył go w meble i ekwipunek. Centrum Dialogu i Duchowości jest blisko związane z Karunalaya, Szkołą Beatrix i pracą duszpasterską wśród ludności miasta Puri. Realizuje
ono programy podkreślające współzależność tych trzech posług. Celem Centrum jest
szeroko pojęta współpraca z innymi aśramami, grupami religijnymi i socjalnymi.
W Centrum organizowane są również różnorodne projekty promujące międzyreligijne zrozumienie i harmonię. W Puri, jako jednym z najważniejszych ośrodków religijnych i kulturalnych regionu Orisa, pragniemy mieć udział w religijnym
i kulturalnym dziedzictwie jego mieszkańców i razem z nimi promować religijne
i kulturalne wartości.
We wszystkich programach i wysiłkach nasze Centrum zawsze będzie się skupiało na rzeczywistości, w której żyją ubodzy i marginalizowani. Uczestnicy różnorodnych programów będą mieli sposobność bezpośredniego kontaktu z pacjentami
dotkniętymi trądem, niepełnosprawnymi fizycznie i psychicznie, oraz innymi podobnymi grupami. Z wyposażenia Centrum będą mogli również korzystać wszyscy
ci, którym bliska jest idea aśramu, jak na przykład wspólnoty religijne, organizacje
pozarządowe i sektor gospodarczy, dla przeprowadzania seminariów, warsztatów,
konferencji itp.

�Kontynuacja wizji i misji ojca Mariana Żelazka SVD

91

Dalsze kroki na drodze
do zachowania i promowania pamięci o ojcu Marianie
Ojciec Marian żyje w sercach tych, którzy go spotkali i doświadczyli jego dobroci.
Oprócz propagowania wartości, którymi żył, i kontynuowania jego posługi, niektóre
znaki i symbole pogłębią jego obecność wśród ludzi. Oto kilka zamierzeń, które poprowadzą nas ku temu celowi:
• Centrum dokumentacyjne na temat trądu w Ishopanthi Ashram, noszące
imię ojca Mariana.
• Szkolenia i kursy podnoszące kwalifikacje zawodowe dla personelu paramedycznego opiekującego się pacjentami chorymi na trąd.
• Przeprowadzanie sympozjów na tematy związane z trądem.
• Przygotowanie ekspozycji prezentującej życie i dzieło ojca Mariana.
• Publikacja biografii ojca Mariana.
• Regularne międzywyznaniowe modlitwy i nabożeństwa w kaplicy aśramu.
• Doroczny dzień wspólnej celebracji.
• Powołanie do życia sekretariatu do promowania jego sprawy.
• Ukończenie budowy i umeblowanie Centrum Dialogu i Duchowości.
• Zakup książek i programów audiowizualnych o tematyce duchowości, o kulturze i o trądzie.

Zakończenie
Ojciec Marian często wspominał doświadczenie skręcającego kiszki głodu w obozie koncentracyjnym. Opowiadał, iż wraz z towarzyszami niedoli zwykli byli trzymać
w kieszeniach mały kawałek chleba, zaoszczędzony z mizernych racji. Kiedy nie mogli
już dłużej znieść bólów głodu, dotykali owego kawałka chleba w kieszeni, przekonując samych siebie, że nie umrą dopóty, dopóki mają kawałek chleba w kieszeni. Ojciec
Marian dotykał w swoim życiu również chleba eucharystycznego i ciał trędowatych
– i w ten sposób odnajdywał życie. Wierzył słowom Jezusa: „W domu mego Ojca jest
wiele mieszkań” oraz że wszyscy są zaproszeni na niebiańską biesiadę. Ojciec Marian
przybył do Indii, aby mieszkańcy, zwłaszcza ci, których dotknął trąd, mieli nowe życie
i aby znaleźli się wśród tych, którzy są godni zaproszenia na tę biesiadę.
Tłumaczenie: br. Marek Wojtaś SVD

�ENGLISH VERSION

O. Thazhathuveetil Kurian SVD
Puri

Vision and Mission of Father Marian Żelazek SVD
continued�*
Introduction
„God willing if ever I come out of this hell on earth I will do everything to give
bread to the hungry and to alleviate human pain and suffering”, by Father Marian
made this promise while he was in the concentration camp at Dachau. He also fulfilled this promise in Puri much more than he had envisaged.
I consider it a blessing to have known Father Marian for over 30 years and to have
lived with him during the last two years of his life.

How to continue the vision/mission of Father Marian?
A. Cherish and give expression to the Christian/human values lived by Father
Marian.
B. Carry on the ministries started by Father Marian, making them relevant to the
present situation, needs and possibilities.
C. Take further Steps to preserve and promote the memory of Father Marian

Vision and Mission of Father Marian
Father Marian began his life and mission in Puri with openness to and trust in
God and the people. From his openness, trust and commitment evolved his vision
and the three fold mission Father Marian initiated under the umbrella of Ishopanthi
Ashram. His vision and mission have their basis also in the Indian traditional three
fold paths of Jnana (Knowledge of the Truth), Bhakti (loving devotion to the Divine)
and Karma (Life giving action) – Dialogue at all levels.
* Referat wygłoszony podczas sympozjum

�	

�Vision and Mission of Father Marian Żelazek SVD continued

93

A. Cherish and give expression to the Christian/human values lived by
Father Marian.
The Values that empowered Father Marian for his mission
Father Marian’s vision was actualized in the following Gospel values:
A. 1. Compassion: Like the Good Samaritan he was filled with compassion for all
those who came to him and anyone he found suffering. He always found an excuse
to justify the misbehavior of others saying the person is in such miserable condition
that it would have been hard for him/her to behave differently. He had time for everyone. He was very patient. I never saw him loosing his cool at any time.
A. 2. Respect and love for all human beings as God’s children: There are many
in the Karunalaya Leprosy Colony who tell me – ‘Father mothe manushya bonayile
– Father made me a human being’. Leprosy patients, condemned and looked down
up on by the Society, who often lived in misery and under inhuman conditions always found favor with Father Marian. He reached out to them with love and respect.
The more inhuman the conditions under which someone lived, the more he saw in
him the image of God. God the Father made his only Son a human person so that
people would become more human.
A. 3. Openness to all in the spirit of Dialogue: His appreciative and accepting attitude and approach to people of other faiths was outstanding in the midst of religious
fundamentalism and intolerance. He was accepted as a genuinely religious person,
and so people sought his blessing and his healing touch.

B. Carry on the ministries started by Father Marian, making them
relevant to the present situation, needs and possibilities.
The three fold mission of Marian and of Ishopanthi Ashram
B. I. Karunalaya leprosy care center – (Cure, care and prevention of leprosy)
Father Marian started the Karunalaya Leprosy Care center in 1976, following an
appeal by the then District Magistrate and Collector (the civil administrator) of Puri.
He began his mission by giving a human touch to the untouchable leprosy patients,
washing their wounds and bandaging them with his bare hands. He restored the
confidence and dignity of leprosy affected people and enabled them to be part of the
normal society.

�94

O. Thazhathuveetil Kurian SVD

Now Karunalaya is home to 225 families (over 1000 individuals) who are affected
by leprosy. Most of them are people rejected by their families and/or society because
of their illness. Some of them left their families voluntarily because they were afraid
that their families would be ostracized by the local community if they continued to
say with their families.

To be reorganized and continued:
1. Leprosy Hospital: A 22 bed hospital with a staff of nine, where serious patients, mainly leprosy patients, irrespective of their caste and creed are cared for.
2. Medical Dispensary: Medicines are given to the inmates of the colony and
other deserving patients free of cost.
3. Dental clinic: Leprosy patients will not normally be admitted to a common
dental clinic. So the only way to provide treatment to the leprosy patients is to have
a separate clinic. Our clinic at the Colony is looked after by a visiting dentist and
volunteers from Italy, Poland and other places.

Care of the disabled people and the retired
1. A Mercy kitchen is run to provide meals three times a day for about 80 people
who are not able to earn their living in any way, not even by begging. Along with the
meals their other needs like clothing, medicine, personal necessities, a respectable
cremation when they die are met by Karunalaya.
2. Nutrition for children: Over 200 children of Karunalaya are given special care
through various nutrition programs.

Rehabilitation
1. Therapeutic rehabilitation
Orthopedic shoes – shoes and sandals made of microcellular rubber which is able
to absorb the pressure of any hurting objects and protect the senseless feet of the
leprosy patients, are manufactured and supplied in the colony.
2. Economic rehabilitation and employment programs
• Enabling the leprosy affected people to maximize their capabilities and skills
• Motivating and freeing them from the slavery of begging as the main source
of earning livelihood

�Vision and Mission of Father Marian Żelazek SVD continued

95

• Enabling them to earn their livelihood through various individual and collective tasks.
3. Some Projects towards Rehabilitation
• Small scale industries (cottage industries) to make coir and jute products like
ropes and door mats, providing employment for about 35 people.
• A tailoring unit (training cum production units) for about 20 ladies.
• Wages are paid from their earnings. Help is given for maintenance of the building, tools etc.
• A small vegetable garden provides therapeutic employment to seven people.
The income covers about 15% of the total expenses. The additional expenses
are met by the center.
• Poultry farm (to be activated, needs capital investment).
• Women’s self-help groups (animal raring, products with sea shells, fish cultivation etc.)

Our challenges
✓ Prioritize and reorganize the services provided by Father Marian, according
to the present needs and possibilities.
✓ Reorganize and strengthen the Rehabilitation efforts – social, psychological
and spiritual.
✓ Job orientation and motivating people to become self reliant.
✓ Creating more job opportunities.
✓ To promote and ensure more and more participation and collaboration of
the people, a survey cum evaluation and planning is under way.

B. II. Beatrix School &amp; Karunalaya Children’s Home
Working with the people of Karunalaya, Father Marian realized that the children
of the leprosy patients could not get admission to any school because of the social
and religious stigma attached to leprosy and the consequent discrimination. So he
started Beatrix School for the children of the leprosy patients. Once a school of segregated children of the leprosy patients, it has now become a center of integration
between leprosy affected people and the rest of the society. The school is known for

�96

O. Thazhathuveetil Kurian SVD

its good academic standard and discipline. The current school year we have 621 children from nursery to class VII.

Karunalaya Children’s Home
Karunalaya Children’s Home attached to our school provides a home for 60 children of leprosy patients. They come under the age group five to fourteen. They hail
from different leper colonies located up to 350 Kilometers from Puri. We provide
them not only good education but also health care, moral and emotional support
and opportunities for over all development. We strive to form them as good human
beings and noble citizens of the world.
✓ Social awareness and integration programs for children so that the children
will be freed from inhibitions and social stigmas.
✓ Joint programs with children of other schools.
✓ Promote Relationship and support between the children of Beatrix School
and the children in Poland, Italy, Germany and elsewhere.

B III. The Center of Dialogue and Spirituality (Ishopanthi Ashram)
The center of Dialogue and Spirituality is the last of the many dreams of Father
Marian. It is the flowering of his vision of genuine dialogue and religiosity. Puri is
one of the most holiest places in India for Hindus. Father Marian has been known
for his dialogue with the poor and marginalized through the holistic welfare services
rendered to the leprosy affected people. Along with it, he also has been in close contact with the people of other faiths – Hindus, Buddhists – their gurus and sanyasis,
temples and Ashrams.
Father Marian completed more than half of the construction of the building, furnishing and equipping of the center. The center of Dialogue and Spirituality is closely
associated with Karunalaya, Beatrix school and the pastoral assistance to the people
in the city. It is an extension of Ishopanthi Ashram and hence a part of the Ashram.
✓ The Center organizes programs to promote the interrelatedness of the three
ministries
✓ The Center aims to offer regular programs in collaboration with other
Ashrams and religious and social groups

�Vision and Mission of Father Marian Żelazek SVD continued

97

Programs of the Center
The Center organizes/offers various programs to promote inter-religious understanding and harmony. Puri being the most important religious and cultural center
of Orisa, we will try to share in the religious and cultural heritage of the people and
join hands with them to promote the religious and cultural values.
The Center, through all its programs and other efforts, will keep in focus the reality of the poor and marginalized. The participants of various programs will have the
opportunity to be directly in touch with the leprosy patients, mentally and physically
challenged people and other similar groups.
The facilities of the Center will be made available to those who concur with the
vision of the Ashram, like religious communities, NGOs and the corporate sector,
for seminars, workshops, conferences etc.

C. Further Steps to preserve and promote the memory of Father Marian
Father Marian is alive in the heart of those people who have met him and those who have experienced his goodness. Along with pursuing the promotion of the
values he lived and the continuation of his services some signs and symbols and
reminders will further his presence among the people. The following are some of the
plans that will lead us to this goal:
Ishopanthi Ashram will develop a documentation center on leprosy in honor of
Father Marian.
Organize training and refresher programs for paramedical persons serving leprosy patients. (Even with the claim of elimination of leprosy there are more than
a 150, 000 new cases every year)
• Conduct occasional symposia on leprosy related concerns.
• Prepare an exhibition to present the life and work of Father Marian.
• Publish a biography of Father Marian.
• Organize regular inter-religious prayer services in the chapel of the ashram.
• Organize an annual day celebration.
• Promote greater participation of the people.
• Set up a secretariat to promote his cause.
• Complete and furnish the centre of Dialogue and Spirituality.

�98

O. Thazhathuveetil Kurian SVD

• Procure Books/Audiovisual programs on spirituality, religions, culture, and
leprosy.

Conclusion
Father Marian used to narrate how in the concentration camp they experienced
excruciating hunger. He and his companions used to preserve a small piece of bread
saved from the meager supply of bread in the pocket of the shorts they wore. When
they could not bear with hunger pangs they would touch the piece of bread in their
pocket and convinced themselves that they will not die as long as they have bread in
their pocket. He touched the Eucharistic bread and the body of the leprosy patients
and found life.
He believed in the words of Jesus: „There are many mansions in my Father house”
and „all are invited to the banquet”. He came to India that the people of India, especially the leprosy patients may have a new life who would be among those invited.

�Tomasz Szyszka SVD
UKSW

Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła
ojca Mariana Żelazka w Indiach
Słowo wstępne
Ojciec Marian Żelazek pracował w Indiach jako misjonarz Zgromadzenia Słowa
Bożego 56 lat (od 1950 do 2006). Jego pobyt na misjach można podzielić na dwa zasadnicze okresy. Pierwszy obejmuje pracę ewangelizacyjną w diecezji Sambalpur, do
roku 1975. Drugi okres to praca w Puri (31 lat), w zupełnie innych niż poprzednio
warunkach kulturowo-społecznych. W ramach swojej działalności misyjnej ojciec
Marian Żelazek zajmował się edukacją, pomocą charytatywną, a później pracą na
rzecz trędowatych oraz dialogu międzyreligijnego�.
Pracując na rzecz ubogich i potrzebujących, korzystał z pomocy otrzymywanej
z różnych krajów. Polska włączyła się w ten szeroki nurt pomocy dla dzieła ojca
Mariana dopiero w latach 70-tych. W tamtym okresie szersza współpraca z dziełem misyjnym była bardzo utrudniona ze względu na sytuację polityczno-gospodarczą w Polsce i miała „tylko duszpasterski charakter”�. Początkowe, nieśmiałe
inicjatywy przybierały jednak coraz bardziej zorganizowane formy, a przekazywana pomoc materialna zyskiwała postać coraz bardziej wymierną. Z tej pomocy
korzystał ojciec Marian i za wszelką otrzymaną pomoc był bardzo wdzięczny, co
pięknie oddają jego listy. W latach 80-tych pisał: „Chcę Was serdecznie pozdro­wić
i podziękować za wszystko, coście dla mnie zrobili w czasie 33 lat pracy misyjnej,
a szczególnie w czasie ostatnich ośmiu lat w Puri, mojej nowej placówce misyjnej. Dziękuję za życzliwość oka­zaną przez listy, paczki, ofiary pieniężne, a przede
wszystkim przez modlitwę”�. Zaś w liście do polskich przyjaciół i dobrodziejów,
SVD Mission 2006, Rome 2006, s. 141-145; K. Keler, Dialogi Ojca Mariana Żelazka, w: 7-8(2006)3-7.
F. Jabłoński, Recepcja idei misyjnej w Polsce po Soborze Watykańskim II, Kraków 2003, s. 78; W.
Kuflewski, Działalność Episkopatu Polski na rzecz misji poprzez Komisję Episkopatu do Spraw Misji,
w: E. Śliwka (red.), Wymiar misyjny Kościoła katolickiego w Polsce (1945-1986), Pieniężno 1992, s.
27-39.
�	
Marian Żelazek, Indie. Moja druga ojczyzna, Pieniężno 2000, s. 96. W roku 1983 lista przyjaciół
i dobrodziejów ojca Żelazka liczyła 139 osób – por. Archiwum, nr 81 / katalog A.
�	

�	

�100

Ks. Tomasz Szyszka SVD

na Boże Narodzenie w roku 2003, pisał o swoich marzeniach „młodego 85-letniego misjonarza” (jak sam się określił): „W 53-letnim życiu misjonarskim wiele
snów stało się rzeczywistością bez wątpienia dzięki Twoim modlitwom i dzięki
Twojej pomocy materialnej”�. Ojciec Marian Żelazek podkreślał nie tylko wartość materialną otrzymywanej pomocy, ale za cenny dar uważał również wsparcie
modlitewne: „Dziękuję Wam też za Wasze modlitwy. Jestem przekonany, że to one
rzeźbią całokształt życia misjonarza i że to im zawdzięczam, że jestem tym, czym
jestem, mimo ludzkich słabości”�.
Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie wieloaspektowej pomocy, jaką
ojciec Marian Żelazek otrzymywał przez wiele lat z Polski od licznych i rozmaitych
środowisk kościelnych (i nie tylko) w Polsce. Użyte w tytule artykułu sformułowanie
„Pomoc Kościoła w Polsce” odnosi się do bardzo szeroko rozumianej grupy ludzi
wierzących, którzy co prawda z różnych powodów, ale współpracowali z dziełem
ojca Mariana Żelazka i bez wątpienia była to pomoc bardzo konkretna. Na uwagę
zasługuje chociażby inicjatywa grupy przyjaciół ojca Mariana, aby zgłosić jego kandydaturę do Pokojowej Nagrody Nobla. Sam ojciec Marian przyznał, że nagroda tej
rangi i wysokości pozwoliłaby na zrealizowanie wielu cennych inicjatyw dla dobra
trędowatych. Inne inicjatywy były podejmowane przez liczne grupy dobrodziejów
i przyjaciół dzieła misyjnego w Puri, przez grupy misyjne i parafialne, przez fundację
„Redemptoris Missio” oraz „Maitri”, jak również przez Miva Polska, Prowincjalny
Sekretariat ds. Misji (SVD) i referaty misyjne Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego w Polsce.
Pomoc, jaką otrzymywał ojciec Marian Żelazek z Polski, była wielowymiarowa
i wielopłaszczyznowa. Były to m.in.: wysyłanie paczek i lekarstw; przekazywanie
ofiar pieniężnych; wysyłanie darów w postaci wyposażenia dla leprozorium i centrum dialogu; zakup samochodów; wolontariat (lekarze, studenci pracujący i pomagający w Puri); realizacja projektów: adopcja na odległość; kubek mleka; wspomaganie szkoły w Puri; wysyłanie intencji mszalnych i innych ofiar; utrzymywanie
struktur pozwalających organizować pomoc w Polsce i przekazywać ją na rzecz dzieła misyjnego w Puri.
Ojciec Marian był świadom ofiarności ludzi w Polsce i był wdzięczny za wszelką
�	
�	

List na gwiazdkę 2003, w: Archiwum Referatu Misyjnego w Pieniężnie [bez sygnatury]
List na gwiazdkę 1994, w: Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 126.

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

101

pomoc otrzymywaną z Ojczyzny. Jak sam to określił, pomoc otrzymywana z Polski
pozwalała mu realizować jego ambitne, zakrojone na szeroką skalę misyjne marzenia i zadania.

Pomoc dla placówki misyjnej w Puri
Ojciec Marian Żelazek pełną poświęcenia i twórczą działalnością misyjną wpisał
się w ducha Soboru Watykańskiego II i innych posoborowych dokumentów misyjnych, które przypominają, że misje pośród niechrześcijan są wciąż aktualne i wymagają autentycznego zaangażowania oraz że „Kościół proponuje, niczego nie narzuca:
szanuje ludzi i kultury, zatrzymuje się przed sanktuarium sumienia” (por. RMis 4;
39). Jednym z ważkich elementów dzieła misyjnego i posługi ewangelizacyjnej Kościoła jest szeroko pojęta promocja ludzka. Nie jest ona żadną „taktyką” Kościoła,
z ukierunkowaniem na pozyskanie jak największej liczby sympatyków dzieła misyjnego w kraju misyjnym. Program promocji ludzkiej wynika z samej istoty przekazu
ewangelicznego, z którego jasno wynika, że nie można koncentrować się wyłącznie
na płaszczyźnie duchowej, z pominięciem warunków socjalno-bytowych, zwłaszcza jeżeli dzieło misyjne jest realizowane pośród ludzi najbiedniejszych�. Wspomina
o tym adhortacja „Ecclesia in Asia”: „Chrześcijanie, którzy mówią o Chrystusie, muszą wcielać w swoje życie orędzie, które głoszą” (EA 23) oraz „Solidarność z ubogimi
staje się bardziej wiarygodna, jeśli sami chrześcijanie żyją prosto, naśladując przykład Jezusa. Prostota życia, głęboka wiara oraz prawdziwa miłość do wszystkich,
szczególnie do ubogich i odrzuconych, są świetlanymi znakami Ewangelii wprowadzonej w czyn” (EA 34)�.
Przedmiotem szczególnej troski Kościoła misyjnego byli zawsze ubodzy. Przypominają o tym liczne kościelne dokumenty, a Sobór Watykański II mówił o nich jako
o przedmiocie chrześcijańskiej caritas�. Pojawia się w tym miejscu ważne pytanie
o adekwatne formy niesienia pomocy biednym i potrzebującym. Ojciec Marian ŻeJ. Różański, Misje a promocja ludzka, Warszawa 2001, s. 22-32; 156nn.
Jan Paweł II, Posynodalna adhortacja apostolska Ecclesia in Asia, w: J. Różański (red.), Ecclesia in
Asia. Wybrane problemy Kościoła w Azji w świetle posynodalnej adhortacji Jana Pawła II, Warszawa
2004, s. 71.
�	
K. Müller, Nowe tendencje w misjologii w dwudziestoleciu posoborowym, w: J Pawlik (red.),
W trosce o głoszenie Ewangelii. Karl Müller SVD – warmiński misjolog i ekumenista, Warszawa 2002,
s. 191-193.
�	
�	

�102

Ks. Tomasz Szyszka SVD

lazek poszukiwał owych adekwatnych form pomocy i wypracowywał stosowne strategie. Konkretnym przykładem jest jego szeroko pojęta posługa trędowatym w Puri.
Od samego początku zdawał sobie sprawę z tego, że zajmowanie się trędowatymi,
jako nieuleczalnie chorymi oraz całkowicie marginalizowanymi w tamtejszym społeczeństwie, musi przybrać kształty rozwiązań kompleksowych. Stąd przekonanie
ojca Mariana o konieczności założenia wioski dla trędowatych, szpitala, warsztatów,
gospodarstwa, a nawet szkoły dla dzieci z rodzin trędowatych. W tym przedsięwzięciu nie chodziło tylko o zabezpieczenie podstawowych warunków egzystencjalnych
dla tych ludzi. Ojcu Marianowi chodziło o coś więcej. Pomoc była tak organizowana,
aby sami potrzebujący zdali sobie sprawę z konieczności współpracy w poszczególnych projektach i aktywnie włączyli się w ich realizację. Sami trędowaci mieli stać się
promotorami swojego rozwoju, rozpoznając swoje potrzeby, a zarazem możliwości
zaradzania im poprzez wypracowywanie środków na ich realizację. Sami trędowaci
mieli zadbać niejako o promocję swojej utraconej godności i tożsamości poprzez
podjęcie konkretnych zadań. Dlatego tak ważnym elementem, promowanym przez
ojca Mariana, było utrzymanie wioski przez samych zainteresowanych. Prowadzone
przez nich warsztaty, mini-zakłady produkcyjne i usługowe pozwoliły wielu trędowatym uwierzyć w siebie i podjąć wyzwania nowego życia. Zamiast prosić o jałmużnę, wielu z nich oferuje swoje fachowe usługi, czym zarabiają na utrzymanie swoich
rodzin. Kreatywna działalność misyjna ojca Mariana odzwierciedla myśl zawartą
w deklaracji Międzynarodowej Konferencji Teologicznej o Ewangelizacji i Dialogu w Indiach: „Nie może być żadnego znormalizowanego wzorca duszpasterskiego i misyjnej działalności. Każdy Kościół lokalny musi przeto pozostając wiernym
Chrystusowi, wypracować swe własne wzorce, aby sprostać wymogom sytuacji”�
oraz „ewangelizacji nie można przeto sprowadzać do kwestii organizacji kościelnej;
musi ona pozostać charyzmatyczną działalnością Kościoła”10. Właśnie ta poniekąd
nowatorska działalność ojca Mariana w Puri była często opisywana w prasie polskiej
oraz pokazywana na filmach11. Bardzo trafnie oddają charakter wieloletniej posługi
Deklaracja Międzynarodowej Konferencji Teologicznej o Ewangelizacji i Dialogu w Indiach, nr 9, w:
M. Dhavamony (red.), Ewangelizacja, dialog i rozwój, Warszawa 1986, s. 15.
10	
Deklaracja Międzynarodowej Konferencji Teologicznej o Ewangelizacji i Dialogu w Indiach, nr 21,
w: M. Dhavamony, dz.cyt., s. 19.
11	
M. Żelazek, Co jest najważniejsze w pracy misjonarza?, w: Misjonarz [numer specjalny] (2002)1113; J. Krasicki, W świętym mieście Puri, Warszawa 1988, s. 98-111, 117-144; Szpital pod niebem.
Rozmowy z ojcem Marianem Żelazkiem SVD, Warszawa 2002, s. 21-25.
�	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

103

ojca Mariana w Indiach dwa tytuły artykułów w „Rzeczypospolitej”: „Apostoł roztropnej dobroci” oraz „Nauczyciel miłosierdzia”12.
W realizacji owych zamierzeń nieodzownym elementem była dla ojca Mariana Żelazka pomoc finansowa, materialna oraz fachowa, przychodząca z zagranicy,
w tym z Polski. Pozwalała ona na rozwijanie kolejnych, ważnych projektów, ale zawsze z przeświadczeniem, że nie projekt sam w sobie jest najważniejszy, ale człowiek, któremu ów projekt ma służyć. Tak więc pomoc napływająca do Puri była
przyjmowana z jednej strony jako środek, który powinien zaradzić aktualnym potrzebom. Służyły temu celowi nadsyłane z Polski lekarstwa i paczki oraz zakup pojazdów, zorganizowanie szpitala i gabinetu dentystycznego, jak również praca licznej siły fachowej w postaci wolontariuszy (lekarzy, dentystów i innych fachowców)
z Polski. Z drugiej strony chodziło o stworzenie możliwości i stosownej przestrzeni
(środowiska) do realizacji programów samopomocy dla trędowatych. Temu celowi
służyło zaś bezpośrednio wysłanie z Polski np. warsztatu stolarskiego i ślusarskiego,
jak również finansowe zabezpieczenie funkcjonowania kuchni miłosierdzia oraz
Szkoły Beatrix.
Dla ojca Mariana Żelazka sprawa kompleksowej pomocy trędowatym odgrywała
kluczową rolę. Dlatego na uwagę zasługuje sam fakt rozłożenia priorytetów w realizacji poszczególnych projektów, ale zarazem sposób, w jaki zostali wciągnięci do
współpracy w ich realizacji dobrodzieje, np. z Polski. Ojciec Marian regularnie przysyłał listy, w których opisywał swoje plany i potrzeby, nie zapominając o corocznym
podziękowaniu dobrodziejom i rozliczeniu się z otrzymanej pomocy. Dobrodzieje
wspierający dzieło misyjne w Puri mieli przez to okazję uczestniczyć w powstawaniu
kolejnych ważnych projektów, a zarazem kształtować (być może korygować) swój
obraz misji i celowość udzielanej pomocy. Wydaje się, że jednym z większych ówczesnych problemów było przezwyciężenie tendencji o charakterze paternalistycznym w odniesieniu do ludzi, tj. do adresatów przekazywanej pomocy13. Postawa
ojca Mariana oraz forma realizacji przez niego poszczególnych projektów w Puri nie
pozwala dostrzec przejawów źle pojętego współczucia, zmierzającego do upokorzenia albo do uzależnienia od siebie potrzebujących osób. Przejawem paternalizmu
E. Misiak, Apostoł roztropnej dobroci, w: Rzeczpospolita 26-28 marca (2005)10; R. Kostrzyński,
Nauczyciel miłosierdzia, w: Rzeczpospolita 2-3 maja (2006)10.
13	
L. Luzbetak, Kościół a kultury. Nowe perspektywy w antropologii misyjnej, Warszawa 1998, s. 7980.
12	

�104

Ks. Tomasz Szyszka SVD

bowiem byłoby przeświadczenie, że potrzebujący trędowaci są tak całkowicie niezaradni, że nie są w stanie sami zatroszczyć się o siebie, ponieważ nie są zdolni do
podjęcia jakiejkolwiek inicjatywy.
Stąd też zaproszenie do współpracy licznych dobrodziejów z Polski w realizacji
projektów w Puri miało bez wątpienia korzyść dwustronną. Potrzebujący w Puri
otrzymywali pomoc materialną, a projekty zyskiwały wsparcie finansowe. Jednocześnie kształtowała się dojrzała świadomość misyjna w Polsce, że w dziele misyjnym chodzi o „dostosowanie zasad wiary do konkretnego życia narodu i o powiązanie wiary z praktyką życia, która musi przetworzyć sytuację antyewangeliczną
w sytuację ewangeliczną”14. Mówiąc jeszcze inaczej, uczestnicząc w dziele misyjnym ojca Mariana, wiele teoretycznych pojęć, jak np. „posługa miłości”, „pomoc
w rozwoju”, „troska o ubogich”, stawało się bardziej zrozumiałych i niejako namacalnie odczuwalnych. Wszyscy, którzy w większym lub mniejszym stopniu włączyli
się w dzieło prowadzone przez ojca Mariana, mieli okazję zanurzyć się w „autentyczną współpracę”, o której mówi „Cooperatio missionalis”: „Cały Kościół jest wezwany
do zaangażowania się w ową misję przez autentyczną współpracę. Każdy bowiem
chrześcijanin na mocy chrztu i bierzmowania włącza się w nurt działania nadprzyrodzonego, w wieczny plan samego Boga dotyczący powszechnego zbawienia. (…)
Nikomu zatem nie można utrudniać uczestnictwa we wzajemnej wymianie miłości
i misyjnego dynamizmu Kościoła”15.
Ten sam motyw akcentuje encyklika misyjna Jana Pawła II „Redemptoris missio”.
W tym ważnym dokumencie omawiającym naturę misyjną Kościoła znajduje się
rozdział zatytułowany „Współpraca w działalności misyjnej”, gdzie jest mowa o materialnych potrzebach misji. W kontekście niniejszych rozważań na uwagę zasługują
dwa zdania: „Liczne są materialne i ekonomiczne potrzeby misji: chodzi nie tylko
o założenie Kościoła z najkonieczniejszymi strukturami, (…) ale także o utrzymanie
dzieł charytatywnych, wychowawczych i popierających rozwój człowieka, co stanowi bardzo szerokie pole działania, zwłaszcza w krajach ubogich. Kościół misyjny
oddaje to, co otrzymuje; rozdaje ubogim to, co jego bogatsi członkowie oddają mu
wielkodusznie do dyspozycji” (RMis 81). Jest tam zatem mowa o materialnych poPor. K. Müller, Teologia misji. Wprowadzenie, s. 154.
Cooperatio missionalis. Instrukcja Kongregacji Ewangelizacji Narodów o współpracy misyjnej,
Warszawa 1999, s. 9; 11.
14	
15	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

105

trzebach misji i o dzieleniu się poprzez przekazywanie tego, co się otrzymało, z ubogimi i potrzebującymi. Kiedy w roku 1990 ukazała się encyklika „Redemptoris missio”, ojciec Marian pracował już 15 lat w Puri, wprowadzając w życie to, o czym jest
mowa w przytoczonym dokumencie papieskim.
Należałoby też wspomnieć pokrótce o znaczeniu Prowincjalnego Sekretariatu ds.
Misji Księży Werbistów (zwanego w przeszłości prokurą misyjną) oraz o roli referatów misyjnych poszczególnych domów werbistowskich w Polsce. Jednym z zadań
tych jednostek jest troska o fundusze na rzecz misji i wspierania misjonarzy w ich
działalności misyjnej. Referaty poszczególnych domów organizowały pomoc dla ojca
Mariana Żelazka albo też pośredniczyły w przekazywaniu zebranych darów. Wiele
w tym zakresie uczyniono w Pieniężnie, w Lublinie, w Chludowie oraz w innych
domach. Referenci organizowali tzw. patronat misyjny i promowali akcje, mające
na celu zebranie funduszy na potrzeby Puri, organizowano wystawy, spotkania i odczyty, uroczystości o charakterze religijnym itd. Ojciec Marian ochoczo włączał się
w te akcje w ramach swoich możliwości. Spotykał się z dobrodziejami oraz grupami
przyjaciół i dobroczyńców, uczestniczył w programach radiowych i telewizyjnych,
przyjmował też wielu gości w Puri oraz chętnie przyjmował zaproszenia do złożenia
rewizyty w Polsce. Z biegiem czasu stało się tradycją, że ojciec Marian jest „do dyspozycji wszystkich” i na ile pozwalały mu siły, nie oszczędzał się. Przyjeżdżając na
urlop albo na leczenie do Polski, z wielką pokorą, ale zarazem z wielkim zaangażowaniem i stanowczością wskazywał na materialne potrzeby dzieła misyjnego, które
rozwijał w Puri z tak wielką determinacją. Mówił o swoich planach, o kolejnych
zrealizowanych projektach, a zarazem prosił o wsparcie i był wdzięczny za wszelką
otrzymaną pomoc. Spotykając się ze swoimi przyjaciółmi i dobrodziejami dziękował
im za wsparcie duchowe oraz za wszelkie złożone i przesłane do Puri ofiary pieniężne i materialne. To samo czynił, pisząc regularnie listy.

Paczki i lekarstwa
Tradycja wysyłania paczek z pomocą dla ojca Mariana Żelazka, to ciekawy
aspekt budzącej się świadomości misyjnej w Polsce. W latach 70-tych Polska nie
była krajem ani bogatym, ani nawet zasobnym. Tym bardziej zasługuje na podkreślenie fakt, że grono przyjaciół ojca Mariana zdobywało wiele cennych rzeczy, które
były wysyłane do Indii w mniejszych i większych paczkach. Dokładne oszacowa-

�106

Ks. Tomasz Szyszka SVD

nie liczby paczek wysłanych z Polski w ostatnich trzech dekadach na potrzeby ojca
Mariana w Indiach jest raczej niemożliwe, ale z pewnością jest to cyfra sięgająca
kilku tysięcy. W roku 1975 ojciec Marian został przeniesiony do Puri. Z tamtego
okresu pochodzi list, w którym wspomina, że już po jego przeniesieniu do Puri,
na jego stary adres przyszło owego roku, w okresie od czerwca do września, prawie
800 paczek z Polski. Była to odpowiedź z Ojczyzny na apel ojca Mariana: „Pomóż
przebrnąć aż do żniw”. Inicjator tej akcji mógł wtedy napisać: „Więcej niż tysiąc
biednych z wdzięcznością wspominać będzie polską hojność”16. W roku 1976 pisał
w swoim sprawozdaniu, że od listopada 1975 roku do końca 1976 roku przyszły
192 paczki. Na uwagę zasługuje skrupulatność ojca Mariana w sprawozdaniach dla
darczyńców17. Innym ciekawym aspektem w tradycji wysyłania paczek do Puri jest
pokonanie kryzysu w Polsce w drugiej połowie lat 80-tych i wysyłanie polskich
przesyłek z Czechosłowacji, w postaci paczek jedno-, dwukilogramowych. W 1986
roku wysłano tą drogą 290 paczek, a w roku następnym z Czechosłowacji do Indii
dotarło 310 paczek. W tym samym okresie z Polski przychodziły nieliczne paczki,
które ojciec Marian określał jako „małe jaskółki” z Ojczyzny i komentował to: „Gdy
w jednym miejscu drzwi możli­wości się nieco więcej przymykają, w drugim się za
to otwierają”18. Na uwagę zasługuje szczególna wysyłka z roku 1987, zorganizowana przez „Maitri”, kiedy to wysłało do Puri wyposażenie gabinetu dentystycznego,
a nieco później warsztat stolarski.
Nie mniej ważnym aspektem w kontekście pomocy w postaci paczek jest również
to, kto wysyłał te paczki i jaka była ich zawartość. Oprócz lekarstw, witamin, środków opatrunkowych były wysyłane do Puri artykuły sportowe, higieniczne, zabawki,
zeszyty, wózki inwalidzkie, gazety i książki (na użytek własny ojca Mariana Żelazka)19. O zawartości przesyłek pisze bardzo ciekawie w swoich listach sam zainteresoMarian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 67-68.
Przykładem sumienności ojca Mariana Żelazka w sporządzaniu sprawozdań jest list z 24 października 1978 roku, w którym czytamy o otrzymanych paczkach: 12.06.78 - 15 paczek; 24.01.78 - jedna
paczka od Ciebie (od Kazika Tomaszewskiego, referenta misyjnego z Lublina); 25.08.78 - jedna paczka; 25.09.78 - dwie paczki; 29.09.78 - jedna paczka; 24.02.78 - 7 paczek na adres Sióstr Miłosierdzia;
18.03.78 - 10 paczek na adres Sióstr Miłosierdzia; 19.04.78 - 20 paczek na adres Sióstr Miłosierdzia;
26.06.78 - 23 paczki na adres Sióstr Miłosierdzia; 28.07.78 - 18 paczek na adres Sióstr Miłosierdzia;
05.08.78 - 6 paczek na adres Sióstr Miłosierdzia. Jak wynika z tego sprawozdania, w roku 1978 nadeszło
do Puri ponad 100 paczek. Por. Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 89.
18	
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 112; Archiwum, nr 153 / katalog A / s. 4.
19	
Archiwum Misyjne w Pieniężnie, 12.02.92, nr 162; 30.12.93, nr 163.
16	
17	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

107

wany. Dlatego zostaną tutaj przytoczone dłuższe cytaty z jego listów, gdzie porusza
ową kwestię.
Z listu datowanego na koniec roku 1976 dowiadujemy się, jakie rzeczy są przydatne, a co jest nieprzydatne. Jest tam bowiem dyskretna, ale jednoznaczna aluzja
wypowiedziana w kierunku dobroczyńców, aby przysyłali mniej rzeczy, ale dobre:
„Jeszcze ważna zasada odnośnie do paczek: niewiele, ale dobre. Z lekarstw najbardziej
są pożyteczne: bandaże, gluconate, calcium, przeciwbólowe, witaminy, lekarstwa na
oczy i dobre maści do czyszczenia cuchnących ran i ich gojenia”20. W liście z 3 lutego 1978 roku, pisze: „Dziękuję za list i składam równocześnie po­dziękowanie za 13
paczek przysłanych na moje nazwisko. Wymie­nione paczki dotarły bez przeszkód.
(…) W paczkach były bardzo pożyteczne rzeczy, za które dziękuję. (…) Dziękuję
za artykuły przesłane dla mnie na adres Sióstr Miłosierdzia w Puri. Gdy te wszystkie wymienione rzeczy nadejdą, będzie wielka radość. Oprócz lekarstw, przydadzą
się bardzo świece, piłki sportowe i mydło. Zegarki, chociaż dozwolone na wywóz
z Polski, łamałyby przepisy celne tutaj w Indiach, dlatego trzeba z nich zrezy­gnować.
Z lekarstw najbardziej obecnie potrzebne są: rondomycina, antybiotyki, sulfamidy
i lekarstwa na kaszel. Ostatnio jak gwiaz­da zabłysło tutaj nowe lekarstwo rifampicin. Jest ono bardzo skuteczne w leczeniu trądu. O ile to możliwe, proszę przysłać
kilka paczek tego lekarstwa, może nawet używając mego adresu. Rów­nież, jeżeli to
możliwe, proszę przesłać pewną ilość pocztą lotniczą. Arechinu mam zapas na dwa
miesiące”21.
W swoich listach ojciec Marian Żelazek wspomina też o trudnościach, jakie napotykały polskie przesyłki w drodze do adresata w Puri. Jedną z nich była niesolidność firm kurierskich, a drugą brak stosownych dokumentów celnych: „Najpierw
dziękuję serdecznie za cztery skrzynie z rzeczami oso­bistymi, które nadeszły do
Bombaju w lutym. Tym razem było dość dużo trudności z ich odebraniem. Dnia
30 marca 1978 r. cztery skrzynie zostały odesłane z Bombaju do Puri. Ktoś w drodze
musiał bardzo się nimi interesować, bo nadeszły do Puri dopiero 30 kwietnia, a więc
jeden miesiąc tylko wędrowały „expressowym transportem drogowym”. Skrzynie
zrobione w Pieniężnie wytrzy­mały wszelką ciekawość przygodnych złodziei i przyszły nienaru­szone, że aż się ucieszyłem. Niestety dwie skrzynie zrobione w Poznaniu
20	
21	

Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 73.
Tamże, s. 82-83.

�108

Ks. Tomasz Szyszka SVD

bardzo ucierpiały i nosiły wyraźne znaki, że ktoś na gwałt je chciał otworzyć. Jeden zamek był sforsowany, drugi poważnie uszkodzony itd., jednak polska stal zdała pięknie egzamin. Ponieważ martwiłem się losem rzeczy, (…) pojechałem przedwczoraj do Kalkuty. Przy pomocy polskiego wicekonsula wpadłem na ślad skrzyni.
(…) Jednakowoż brakuje najważniejszego dokumentu, a mianowicie tak zwanego
„Original Bill of Landing”22. Ten sam motyw, czyli brak stosownego dokumentu
pojawia się też w innych listach. Niefrasobliwość wysyłających albo też złośliwość
urzędników po drodze z Polski do Puri przysparzały wielu kłopotów przy odbiorze
przesyłek z Polski23.
Kilka miesięcy później do Polski dochodzi kolejny list z podziękowaniem, w którym ojciec Marian Żelazek zawiadamia o przesyłkach otrzymanych z Lublina: „Na
mój adres z Lublina nadeszło: 27 stycznia 1978 r. – 13 paczek. Dziękuję za ich zawartość. O ile cho­dzi o lekarstwa, jest dobry dobór. Gdybyście tak mogli przysłać
całą masę Rifampicin. Jest to cudowne lekarstwo na złośliwe reakcje trądu i wielu
ludziom przy­wróciło ludzki wygląd. Isomiasid (I N 4), prothonamide, isoprodian,
thiacetazone, lampren. Dużo potrzeba lekarstw na oczy. (…) Drodzy, mogę tylko
wyrazić moją wdzięczność: „Niech Pan Bóg Wam wynagrodzi!”. Wasza akcja pomaga bardzo wielu w ulżeniu doli biedaków. Jeżeli chodzi jeszcze o lekarstwa, zapotrzebowanie na: witaminy, żelazo, lekarstwa moczopędne, antybiotyki i sulfa jest wielkie.
(…) Dziękuję za książki. Dzisiaj, 27 maja, właśnie przyszły materiały problemowe,
Biblioteka Kaznodziejska, luty-kwiecień. Trochę spóźnione, ale dziękuję. Narzędzia
doszły. Z Bogiem! Wdzięczny za wszystko”24.
Bardzo wymowny jest list z 29 maja 1979 roku: „(…) po l maja otrzymałem znowu dwie paczki. Bardzo Wam za nie dziękuję. Dziękuję szczególnie za Rifampidnę.
Tutaj jest to lekarstwo nieosiągalne z powodu wysokiej ceny. Wyobraź sobie biedną
matkę, która przychodzi ze swoją dorosłą córką do na­szego St. Arnold’s Laboratory.
Panika na twarzy matki, bo u córki coraz widoczniej rozwija się „patches” – białe,
pozbawione czucia plamy na twarzy i ciele. Każdy wie, że to trąd. Jedyne zbawienie
dla matki i córki, by te plamy jak najszybciej zginęły, przynajmniej żeby się zrównały
jako tako z kolorem ciała. Rifampicina robi to w ciągu dwu tygodni... Poza tym zabija
Tamże, s. 83-84.
Tamże, s. 93.
24	
Tamże, s. 84-85.
22	
23	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

109

zakaźne bakterie, usuwając niebez­pieczeństwo zarażenia dla innych. Ojcze Kaziku,
gdybyście tak w każdej paczce mogli przysłać nawet tysiące ryfampiciny, możesz być
pewny, że pójdzie ona do najbiedniejszych i że otrze wiele łez, a jeszcze więcej usunie
gór rozpaczy i lęku z serc zalęknionych cier­piętników”25.
Na uwagę zasługuje tutaj list i inicjatywa ks. bpa J. Kraszewskiego, dotycząca
nowego lekarstwa na trąd, opracowanego w Polsce przez prof. Jana Nowackiego.
W swoim liście do prokuratora misyjnego w Pieniężnie, ks. biskup pisał, iż po przeczytaniu w „Słowie Powszechnym” artykułu „Indyjskie ścieżki Ojca Żelazka”, pomyślał o zorganizowaniu wysyłki do Indii owego nowego leku o nazwie „Novit”, w celu
jego przetestowania26.
Oprócz lekarstw i środków opatrunkowych dochodziły też paczki niespodzianki,
np. z zabawkami: „Wielką niespodziankę sprawiły nam harcerki ze szczepu „Pusz­cza”
z Niepołomic – z nadesłanej paczki (wielkiej) z zabawkami. Paczka przyszła dnia 13
listopada. Właśnie 14 listopada obchodzi­my Dzień Dziecka w Indiach. Urządziliśmy
losowanie. Każde ze 180 dzieci wylosowało jakąś zabawkę. Czegoś podobnego nie
było w naszej szkole. Gdybyście Wy, harcerki z Niepołomic, mogły wi­dzieć tę radość
dzieci, te ich błyszczące oczy” 27.
Jak to zostało już zauważone wyżej, w roku 1987 dotarło do Puri wyposażenie gabinetu stomatologicznego, co napełniło ojca Mariana Żelazka wielką radością. Pisał
o tym w swoim liście: „Najnowszym wydarzeniem po moim powrocie do Puri jest
otwarcie gabinetu dentystycznego w naszej kolonii trędowatych w Puri. Jaki nieprawdopodobny widok: okaleczony, nieraz cuchnący od ran trędowaty, siedzący w fotelu
dentystycznym, a przy nim doktor – dentysta, zaglądający do jego wykrzywionej
buzi i pra­cujący nad jego uzębieniem, przy pomocy nowoczesnego wyposa­żenia.
Wszystko to stało się rzeczywistością, dzięki nieograniczone­mu zaangażowaniu się
w ten plan pana inżyniera Wiesława Sowińskiego i ks. Proboszcza „Małgorzatki”,
obydwaj z Bytomia i dzięki tym licznym ofiarodawcom, których listę przechowują
anieli w niebie”28.
Tamże, s. 92.
Por. Archiwum, nr 103 / katalog A; nr 101 / Katalog A; nr 100 / archiwum A.
27	
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 109.
28	
Tamże, s. 108-109; por. list z Archiwum, nr 118 / Katalog A; Podanie o zwolnienie z opłat przewozowych na lekarstwa i narzędzia stomatologiczne dra Jacka Radda, w: Archiwum, nr 115 / Katalog A;
Do Puri przesyłka dotarła bez większych problemów. Wysłanie turbiny szybkoobrotowej przełożono
na rok następny, czyli 1988, por. list pana Jacka Raddy, w: Archiwum, nr 112 / Katalog A.
25	
26	

�110

Ks. Tomasz Szyszka SVD

Na zakończenie omawiania kwestii wysyłania paczek z Polski dla ojca Mariana
Żelazka należałoby podkreślić zaangażowanie wielu osób i grup, które zajmowały się
organizowaniem tej działalności. Grupa ludzi zaangażowanych w tę działalność była
spora. Bardzo wiele cennych rzeczy zostało przygotowanych i wysłanych przez osoby
prywatne, które miały okazję odwiedzić ojca Mariana w Indiach albo które znały go
jedynie ze spotkań w Polsce. Inną grupą były misyjne koła w seminariach duchownych, Koło Naukowe Teologów z Lublina, parafialne koła misyjne, referaty misyjne
domów werbistowskich w Polsce oraz ruch „Maitri”, harcerze itd. Z większością tych
osób i grup ojciec Marian utrzymywał kontakt listowny, informując i dziękując za
otrzymane paczki, a zarazem sygnalizując nowe potrzeby.

Wdzięczność i zaufanie wobec darczyńców
Motyw wdzięczności, a zarazem próśb o dalsze wsparcie pojawiał się niemal
w każdym liście, w każdej wypowiedzi ojca Mariana Żelazka. Potrafił on zachęcać do aktywnego włączenia się w pomoc, w realizację poszczególnych misyjnych projektów. Owych projektów było wiele, wymieńmy tylko te większe: pomoc medyczna dla trędowatych, wioska dla trędowatych, leprozorium, szkoła dla
dzieci z rodzin trędowatych, ambulans, kuchnia miłosierdzia, kościół NMP, Centrum Poszukiwania Prawdy z biblioteką chrześcijańską, Centrum Duchowości.
Wszystkie wymienione i nie wymienione na tym miejscu projekty były wielokrotnie przez ojca Mariana omawiane, a nade wszystko opisywane w listach. Można
bez większej przesady powiedzieć, że chyba wszystkie proponowane, a następnie
realizowane w Puri projekty znajdowały w Polsce pozytywny oddźwięk. Dlatego
też w różnym stopniu i zakresie były owe projekty wspierane, tak na płaszczyźnie
duchowej, jak i materialnej. Nie sposób określić dzisiaj wartości wysłanych paczek, przekazanej pomocy materialnej oraz przesłanych środków finansowych.
Bez wątpienia jest to cyfra niebagatelna. Przytoczone poniżej cytaty z listów mówiące o konkretnych projektach i trudnościach, pozwalają na wyobrażenie sobie
rozmiaru przekazanej z Polski pomocy. Być może pomoc płynąca do Puri z krajów
Europy Zachodniej albo USA i Kanady procentowo przewyższała pomoc z Polski.
Jednakże należy mieć na uwadze zasadnicze dysproporcje pomiędzy zasobnością
dobrodziejów z Polski i krajów zachodnich w ostatnich trzech dekadach, zwłaszcza w latach 70-tych i 80-tych.

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

111

Bez wątpienia pomoc z ojczyzny była dla ojca Mariana Żelazka zawsze bardzo
cenna. Oddaje to wyraźnie list pisany na Boże Narodzenie w roku 1992: „Piszę
o tych niektórych szczegółach z życia misjonarza szczególnie z myślą o Was, Kochani Współpracownicy misjonarza tam w dalekiej Ojczy­źnie. Nieraz otrzymuję list od
nieznanej osoby z Polski, która z pewną dumą i radością pisze: „Ojcze, donoszę, że
za pośrednic­twem apostolatu misyjnego w Pieniężnie zdecydowałam się wziąć Ojca
za mojego misjonarza i wspomagać go modlitwą i materialny­mi ofiarami”. Obydwie
rzeczy są potrzebne, ażeby misjonarz mógł iść przez Puri, Indie, przez kolonie trędowatych, wszędzie tam, gdzie go Kościół posyła, „czyniąc dobrze”. A może nawet
ci, co wspomagają misjonarza i misje, mają większe zasługi u Boga, bar­dziej się przyczyniają do owoców jego pracy niż on sam”29. Ten sam motyw pojawia się również
w liście na Gwiazdkę dwa lata później: „Zapoznałem się z akcją ‘Patronat misyjny’.
Z zadumą stałem wobec tych licznych znanych mi i nieznanych patronów mi­syjnych
ojca Mariana Żelazka i innych misjonarzy, którzy postawili sobie za cel życia dzielić
się swoim ‘chlebem’ z misjonarzem oraz modlić się i ofiarować się za niego. Chcę Was
zapewnić, że Wasze ofiary pieniężne docierają do misjonarza i Wam za nie składam
ser­deczne Bóg zapłać. Dziękuję Wam też za Wasze modlitwy. Jestem przekonany, że
to one rzeźbią całokształt życia misjonarza i że to im zawdzięczam, że jestem tym,
czym jestem, mimo ludzkich słabości”. W charakterystyczny dla siebie sposób napisał też: „Chciałbym pocałować te wszystkie kochane ręce, które pukają i przysyłają
lekarstwa, bandaże, którymi możemy skutecznie poma­gać biedakom”30.
W roku 1975 ojciec Marian Żelazek, wtedy już 57-letni człowiek, został przeniesiony do Puri. Kilka miesięcy później, w nawiązaniu do wyłaniających się potrzeb,
zwłaszcza wobec trudnej sytuacji trędowatych, pisał: „To małe miasteczko „trędowatych” już teraz apeluje o Waszą pomoc”31. Apele o pomoc i podziękowania za pomoc
z Polski stały się stałym motywem wszystkich listów. Każdy list zawierał wprawdzie
podobne motywy, ale różniły się one w szczegółach tak bardzo, że poszczególne listy
nie były do siebie podobne. Po roku pracy w Puri pisał: „Tutaj w Puri jest szerokie
pole dla chrześcijańskiej pracy charytatywnej... Pełno biedy, moc trędowatych, wśród
których już pra­cuję razem z siostrami. Dla tego apostolatu poproszę i Was o po­moc...
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 124.
Tamże, s. 91.
31	
Tamże, s. 69.
29	
30	

�112

Ks. Tomasz Szyszka SVD

Przecież ten pierwszy obraz, nakreślony powyżej, to moje pierwsze zadanie, prześladuje serce, fascynuje. Dla niego też potrzebna jest pomoc od Was, a jeszcze więcej
pomoc z nieba, o którą razem musimy prosić”32. Pod koniec zaś tego samego roku
(1976) pisał: „Z Waszą pomocą w tym hinduistycznym Rzymie nasza katolicka placówka ma już swoje po­czytne miejsce. Nasza dodatkowa praca w kolonii trędowatych
zjednała nam wiele uznania”33. Tak sformułowane listy do dobrodziejów wzbudzały
u nich świadomość współuczestniczenia w tym rozwijającym się dziele misyjnym,
a zarazem były bodźcem do dalszego wspierania podjętych zadań.
Misjonarz z dalekiego Puri w wielu listach sygnalizował swoje kolejne zamierzenia i plany na przyszłość. W roku 1983 pisał: „Po moim powrocie z wakacji zabiorę
się do budowy nowego kościółka. Ufam, że podobnie jak centrum dialogu, będzie on
przy­ciągał do siebie naszych braci hinduistów. (…) Zapraszam Was wszystkich do
dołożenia choćby jednej cegiełki do jego budo­wy”34. Dwa lata później pisał znowu:
„Tu chcemy wybudować piękny kościół ku czci Najświętszej Maryi Panny, by Ona
skierowała do Chrystusa serca hindusów, którzy tak głęboko odczuwają głód Boga.
(…) Jestem przekonany, że zostanie wypełniony dzięki wspólnym wysiłkom, szczególnie dzięki Waszej materialnej pomocy”35.
Po zakończeniu budowy kościoła, 78-letni wówczas ojciec Marian Żelazek w roku
1996 pisał do ojca Eugeniusza Śliwki, ówczesnego prokuratora misyjnego w Polsce:
„To nie wszystko. Mam pewien plan: Jak wiesz, prowadzimy kuchnię miłosierdzia
dla tych trędowatych, którzy nie mogą nawet żebrać z powodu wieku albo trądu,
który ich zniszczył. Przeciętna liczba członków kuchni miłosierdzia jest: 75 (siedemdziesiąt pięć), miesięcznie na prowadzenie kuchni miłosierdzia wydajemy 25 ty­sięcy
rupii, co wynosi 735 dolarów USA. Moja propozycja: czy nie mógłbyś co miesiąc
wysłać tej sumy przez bank, naturalnie czerpiąc z funduszu patronatu i innego w razie potrzeby. W ten sposób Pol­ska Misyjna byłaby wspomożycielem naszej „Mercy
Kitchen”. (…) Tylko pomyśleć, że w tym planie za 1/3 dolara dziennie utrzymujemy
jedną osobę: herbata rano, o 11 przed południem ryż, dal, jarzyna, o 5 po południu
chlapati, zrobione z 300 g mąki i dalma (dal z jarzyną zmieszany). W miesiącu dwa
razy mięso. Dla chorych jeszcze specjalna dieta. Po­nieważ pieniądze u nas szybko
Tamże, s. 69.
Tamże, s. 71.
34	
Tamże, s. 96-97.
35	
Tamże, s. 102.
32	
33	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

113

się rozchodzą, miesięczny przelew bankowy byłby najlepszy. Jeżeli plan aprobujesz,
możesz zaraz zacząć od miesiąca sierpnia”36. Prostota i głębia tej prośby wydaje się
być godna zauważenia i podkreślenia.
Jedną z form pomocy dla ojca Mariana Żelazka w Puri było odprawianie (misyjnych) intencji mszalnych przez kapłanów w Polsce. Z taką prośbą zwrócił się do
ekonoma Polskiej Prowincji SVD ojciec Marian w liście z 27 kwietnia 1979 roku.
Pisał wówczas: „Centrum dialogu zwróciło się do ojca Skóry o pomoc w postaci
przejęcia tysiąca intencji mszalnych, które nasz Arcybiskup już ma w pogoto­wiu dla
mnie, o ile zielone światełko od was przyjdzie. Moglibyście przejąć nawet dwa razy
tyle i nasze Polskie SVD zapisze się złotymi literami w Puri, dając najpierw jednego
ze swoich, a potem dzielnie go wspierając. Wasza pomoc będzie użyta jak złoto i jako
takie ce­niona”37. Charakterystyczne jest w powyższym cytacie ostatnie zdanie, gdzie
ojciec Marian prosi o szybką odpowiedź i szybie załatwienie sprawy.
Ten sam motyw prośby pojawia się w liście do ks. bp. Wosińskiego w Warszawie (Prezydenta Papieskiej Unii Misyjnej Duchowieństwa) z roku 1984. Ojciec
Marian rozpoczął wtedy budowę nowego kościoła w Puri i poszukiwał środków
finansowych na realizację tego dzieła. Pisał wtedy: „Kościół będzie kosztował ponad 800 tysięcy indyjskich rupii, mniej więcej 80 tys. dolarów. Podczas moich
wakacji w Polsce przyglądałem się naszym nowym, wspaniałym kościołom i tak
sobie marzyłem, aby nasz nowy kościółek w Puri był choćby cząstką tego. Ksiądz
Biskup przy­rzekł przyczynić się częściowo do tego, przyjmując na ten cel dwa
tysiące intencji mszalnych. (…) W niniejszym liście zwracam się oficjalnie do
Waszej Ekscelencji z prośbą o przyjęcie dwóch tysięcy intencji mszalnych „ad
intentionem dantis” na budowę naszego nowego kościoła w Puri. Dołączam rekomendację naszego ks. Biskupa misyjnego”38. Odpowiedź bpa Wosińskiego z
dnia 24 kwietnia 1985 roku na powyższą prośbę ojca Mariana była negatywna39.
W czerwcu tego samego roku, tę samą prośbę skierował ówczesny prokurator
misyjny z Pieniężna do ks. bpa E. Piszcza, przewodniczącego Komisji Misyjnej
Episkopatu. Pytał w nim czy biuro misyjne mogłoby przejąć, względnie sfinansoTamże, s. 132.
Tamże, s. 90-91.
38	
Tamże, s. 98.
39	
Archiwum nr 100 / katalog A.
36	
37	

�114

Ks. Tomasz Szyszka SVD

wać 2 tys. intencji mszalnych na potrzeby ojca Żelazka40. Biskup E. Piszcz odpisał
po kilku tygodniach, jednakże nie udzielił pozytywnej odpowiedzi, wskazując, że
osobą kompetentną w tej sprawie jest ks. bp Wosiński jako dyrektor Papieskich
Dzieł Misyjnych w Polsce41. Z powodu braku zainteresowania wyżej wymienionych gremiów, sprawą zajął się ówczesny prokurator misyjny z Pieniężna, ojciec
Gerard Golla. Korzystając z pomocy współbraci oraz kapłanów zaprzyjaźnionych
z prokurą misyjną, na ile to było możliwe, rozprowadził część przekazanych przez
ojca Mariana intencji42. Ojciec Marian był bardzo wdzięczny za tę pomoc, co też
wyraził w swoich listach43.
Jeszcze inną formą wsparcia była konieczność spłacenia długów, jakie ojciec
Marian Żelazek zaciągnął w związku z realizacją niektórych projektów. W grudniu 1980 roku pisał: „Dnia 19 stycznia mieliśmy inaugu­rację naszego centrum
dialogu religijnego w Puri. Piękna czytelnia z biblioteką, sala wykładowa przyciąga od tego dnia codziennie po­nad stu ludzi. Był to mój sen o Puri, miejscu
pielgrzymkowym, hinduistycznym, z piękną świątynią Dżaganath i 25 tys. hinduistycznych kapłanów, ażeby otworzyć neutralne miejsce, gdzie religie mogą się
spotkać, gdzie razem „rozmawia się” o Bogu i razem się modli. Nowe centrum
jest częściowym wypełnieniem tego snu. Przy tym projekcie nasza misja zadłużyła się. Wiem, że pomożecie, ażeby wybrnąć z długów”44. Na innym miejscu
dowiadujemy się (rok 1985): „Budowaliśmy ten kościół na długach i z głęboką
wiarą w Opatrzność Bożą, że pomoże je spłacić. Jak raz tak i dzisiaj zwracam się
do Was z prośbą o pomoc, abyście dołożyli tej Waszej kochającej ręki do wyposażenia wnętrza kościoła i do spłacania jego długów. Ofiary możecie kierować
do naszych werbistowskich zakładów mi­syjnych”45. Odpowiedź na ten apel znajdujemy w liście z roku 1987: „Korzystając z pobytu w ojczyźnie, zwracam się do
wszystkich moich przyjaciół misji i misjonarzy, z serdecznym podziękowaniem
za hojną pomoc w postaci modlitwy i ofiar pieniężnych dla mojej pracy. Dzięki
nim mogłem rozwijać moją działalność w osiedlu trę­dowatych. Dzięki nim stanął
Archiwum nr 99 / katalog A.
Archiwum nr 92 / katalog A.
42	
Archiwum nr 83 / katalog A.
43	
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 118; Archiwum w Pieniężnie, nr 156 / katalog A.
44	
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 94.
45	
Tamże, s. 104.
40	
41	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

115

też w Puri nowy kościół ku czci Naj­świętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej,
który poświęciliśmy dnia 11 grudnia 1985 r. Czy dzieło skończone? Bynajmniej.
Trędowatych i innych ubo­gich zawsze będziemy mieć z sobą. Nasza praca dla
nich zależeć bę­dzie od Waszej pomocy”46.
Tak więc wdzięczność i prośba, a zarazem wielkie zaufanie względem dobroci
Boga i szczodrobliwości dobrodziejów są motywem większości listów ojca Mariana
Żelazka do ojczyzny. W wielu listach pojawia się sformułowanie „waszej” pomocy,
ale niekiedy występuje „Twojej” (z dużej litery), co pozwalało autorowi listów zwracać się (prosząc i dziękując) niejako osobiście do swoich dobrodziejów. Wydaje się
jednak, że najważniejszym elementem jest to, że bardzo wielu dobrodziejów i darczyńców z Polski utożsamiało się z tym dziełem misyjnym w Puri nad daleką Zatoką
Bengalską i widziało w zróżnicowanych formach pomocy głęboki sens.

Odpowiedź na potrzeby dzieła misyjnego w Puri
Dokument „Misyjny adwent nowego tysiąclecia”, który jest częścią dokumentów
II Polskiego Synodu Plenarnego w Polsce (1991-1999), przypomina, że „współodpowiedzialność za misje jest prawem i obowiązkiem poszczególnych wiernych i całych
wspólnot kościelnych” (nr 23)47. Dla niniejszych rozważań istotny wydaje się ten
passus dokumentu, gdzie omawiana jest bardziej szczegółowo kwestia współpracy
misyjnej: „Wierzący, pozostając w swoim środowisku życia i wiary, może i powinien
modlić się za misje i o powołania misyjne, ofiarować w tej intencji swoje cierpienia,
(…) wspierać je finansowo, a także pomagać misjonarzom (…). Pomoc tę świadczy
się, śledząc z zainteresowaniem ich działalność, korespondując z nimi, odpowiadając
w miarę możliwości na ich potrzeby…” (nr 24)48. Wydaje się, że cytowany powyżej
dokument nie jest w Polsce szerzej znany. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę stopień
zainteresowania i konkretnego wsparcia udzielonego przez Polaków misjonarzom,
w tym ojcu Marianowi Żelazkowi, można odnieść wrażenie, że wielu wierzącym
sprawy misji nie są obojętne. Wyraźnie ukazują to projekty, jakie można było zrealizować dla misji w Puri dzięki ofiarom z Polski.
Tamże, s. 107.
II Polski Synod Plenarny (1991-1999). Poznań 2001, s. 130.
48	
Tamże, s. 131; RMis 77.
46	
47	

�116

Ks. Tomasz Szyszka SVD

Pojazdy dla Puri
W połowie lat 90-tych, ojciec Marian Żelazek zwrócił się z prośbą do ówczesnego prokuratora misyjnego w Polsce, ojca Eugeniusza Śliwki, o pomoc w zakupie
ambulansu dla leprozorium w Puri. Samochód miał spełniać kilka funkcji. Pierwszą
była oczywiście pomoc potrzebującym: „We wrześniu przejechałem ponad 2 tysiące
kilometrów naszym ‘jeepem’-ambulansem, ażeby ‘ratować’ miejscowości, cierpiące
na brak wody do picia... Ciężkie są to nieraz podróże, bo nasze drogi nie są takie
jak w Ojczyźnie (…), nie odmawiam i jadę na te egzotyczne, misjonarskie podróże,
nieraz do miejsc, w których dotąd nie postała stopa misjonarza”49.
Druga funkcja, o której jest mowa w listach, to funkcja propagandowa: „Nasz „Leprosy mobile clinic”, ambu­lans, posuwający się regularnie dwa razy na tydzień w stronę
kolo­nii trędowatych przez najbardziej ruchliwą część miasta, mijając po drodze „Dżaganath temple”, świątynię „Pana Świata”, prawie doty­kając jej, stał się już cząstką życia Puri i najlepszym ‘praecursorem’ tego, co planujemy: „National Dialogue Centre”:
centrum dialogu między hinduizmem a chrześcijaństwem”50. Ten sam motyw pojawia
się w liście na Boże Narodzenie z roku 1976: „Nasz „Leprosy mobile clinic” regularnie
dwa razy w tygodniu posuwa się ruchliwą ulicą Puri, Temple Road, przed samym fron­
tem wielkiej świątyni „Dżaganath” skręca w lewo w stronę kolonii trędowatych. Sama
Opatrzność Boża wyznaczyła tę drogę. Ambu­lans wiezie ulgę dla trędowatych w postaci chrześcijańskiej miłości i lekarstw z dalekiej Ojczyzny przysyłanych w paczkach.
Zaznacza on też obecność Ewangelii i Kościoła katolickiego w tym hinduistycznym
mieście, pozyskując dla nas sympatię i zainteresowanie, tak konieczne dla naszej przyszłej głównej pracy: założenia katolic­kiego centrum dialogu religijnego”51.
Licząc na pomoc z Polski, pisał w liście z 13 kwietnia 1995 roku: „Nasz ambulans
rozlatuje się po pięciu latach. Tutejszy klimat w tym bardzo pomaga, jego utrzymanie staje się już kosztowne. (…) a gdyby tak tym razem Polska Prokura Misyjna
postarała się o nowy ambulans”52. A zaraz potem przypomnienie i ponaglenie: „Ja
już mam za sobą 46 lat pracy misjonarskiej. (…) Nie­zależnie od naszych i Bożych zamiarów pod tym względem, przystępuję teraz do sprawy ambulansu do naszej pracy
List. Gwiazdka 1993, w: Archiwum misyjne, Pieniężno, nr 164, s. 1.
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 71.
51	
Tamże, s. 73.
52	
Tamże, s. 127.
49	
50	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

117

w kolonii trędowa­tych. Ufam, że go jeszcze przez dłuższy czas będę używał. Dnia
19 kwietnia wysłałem fax do Ciebie, że sprawa nagli, bo przy końcu kwietnia mam
wpłacić cenę ambulansu. Muszę się przyznać, że od tego dnia czekałem i czekam na
znak od Ciebie. (…) Przypominam, że pieniądze na ambulans mogą być przekazane
przez ‘Bank transfer na A-c 855-Cuttack Roman Catholic Diocesan Corporation in
Federal Bank Ltd., Bhubaneswar. Orisa, India’”53.
Dzięki zebranym funduszom z „Ogólnopolskiej werbistowskiej akcji pomocy kierowców na rzecz misyjnych środków transportu”, referat misyjny w Pieniężnie mógł
umożliwić ojcu Marianowi zakup ambulansu w roku 1996. Odpowiedź ojca Mariana
była natychmiastowa: „Ukochani Przyjaciele Misji! Spieszę z listem, aby Wam podziękować za wasze ofiary pienię­żne, za które mogłem zakupić nowy ambulans do
naszej pracy mi­syjnej w kolonii trędowatych w Puri. Ambulans został dostarczony
dnia 15 lipca 1996 r., „Biały Anioł” z polskich ofiar nosi napis po polsku i po angielsku: „Dar Przyjaciół misji z Polski, Pieniężno, 15.07.1996 Puri. Polska – Indie”. „Donated by the Friends of the missions from Poland, Pieniężno, 15.07.1996 Puri. Polska
– India”. (…) Podczas olimpiady w Atlanta był zawsze ten przejmujący moment, gdy
grano hymn narodowy kraju zawodnika zwycięzcy. Lubiłem obserwować zmiany na
jego twarzy: radość wyrażona przytłumionym płaczem. Coś podobnego odczuwam,
gdy często nieznajomy człowiek stanie przed nowym ambulansem i stara się przesylabizować, co na nim napisane: „Dar przyjaciół z Polski...”. Odzywa się wtedy jakaś
nieopisana radość i duma ze starego, miłego kraju i wdzięczność dla fundatorów
ambulansu. Ambulans kosztował nas 333 272 rupii. Ofiara z Polski w wy­mianie na
rupie indyjskie była 347 817. Dodatkowe pieniądze użyłem na wyposażenie wnętrza
ambulansu i na jego rejestrację. (…) Gdy usiądę za kierow­nicą, a to się często zdarza,
śpiewam sobie głośno, bo nikomu nie przeszkadzam, piosenkę z młodych lat: „Jak
dobrze nam zdobywać góry i młodą piersią chłonąć wiatr”. A że przy 78 latach jeszcze to wszystko bez większych trudności mogę robić, radosna ma dusza, o Boże! (…)
Serdeczne Bóg zapłać. Wam wszystkim, co nie szczędziliście „wdowiego” grosza na
niego. (…)”54. Cztery dni później został napisany jeszcze jeden list, w którym ojciec
Marian dziękuje ojcu E. Śliwce: „Nie wiem, jak Ci mam dziękować za trud włożony
w realizację zakupu nowego ambulansu. Jest solidny i bardzo wygodny. Gdy usiądę
53	
54	

Tamże, s. 129-130.
Tamże, s. 130-131.

�118

Ks. Tomasz Szyszka SVD

za kierownicą, czuję się jak „radża”. Nigdy tak wygodnie nie podróżowałem. Posyłam Ci list z podziękowaniem dla Ofiarodawców”55.
Sześć lat później również „MIVA Polska” odpowiedziała przychylnie na prośbę
ojca Mariana Żelazka, przekazując w roku 2002 kwotę 14.000 $ na zakup nowego
ambulansu dla kolonii trędowatych. W podziękowaniu, które nadeszło wraz z rozliczeniem (z 2 lutego 2003 roku) ojciec Marian pisał: „Od pierwszego listopada 2002
roku (…) ulice Puri i drogi wokół Puri oglądały nowy samochód-ambulans z napisem: (w tłumaczeniu na polski) ‘Dar polskiej MIVA dla uczczenia pamięci arcybiskupa Alan de Lastic’”56. Zaś kwota przekazana przez referat z Pieniężna w tym
samym roku (2002) została przeznaczona przez ojca Żelazka na remonty oraz na
utrzymanie samochodów w leprozorium57.
Nieco później placówka misyjna w Puri wzbogaciła się o jeszcze jeden samochód
zakupiony dzięki pomocy finansowej, która nadeszła z Polski. Z okazji 55. rocznicy
rozpoczęcia pracy misyjnej przez ojca Mariana Żelazka w Indiach, w roku 2005,
referat misyjny z Pieniężna (dzięki funduszom z Akcji św. Krzysztofa) umożliwił
zakup nowego samochodu dla ośrodka trędowatych w Puri. Kolejna znaczniejsza
kwota na utrzymanie ambulansu w Puri została przekazana w roku 2007. Tak więc
pomoc z Polski dla placówki misyjnej w Puri obejmowała zakup nowych ambulansów oraz częściowe pokrycie kosztów związanych z ich eksploatacją. Wsparcie to
płynęło głównie z dwóch źródeł: Referat Misyjny z Pieniężna oraz MIVA Polska,
a źródłem pieniędzy była coroczna Akcja Świętego Krzysztofa oraz Ogólnopolska
Werbistowska Akcja Pomocy Kierowców na rzecz Misyjnych Środków Transportu.

Miejsce modlitwy i dialogu
Ważnym aspektem posługi misyjnej ojca Mariana Żelazka w Puri był kontakt
z przedstawicielami innych religii. Dlatego tak ważną rolę przypisywał wzajemnemu
i dogłębnemu poznaniu się. Uważał, że chrześcijańskie świadectwo poparte wysiłkiem autentycznego dialogu przyczyni się do zdezaktualizowania z upływem czasu
wielu uprzedzeń i pozwoli na nawiązanie twórczej współpracy. Zdawał sobie sprawę
z tego, że w tak szczególnym miejscu, jakim jest Puri dla hinduistów, ważną rolę
Tamże, s. 131-132.
Por. list i rozliczenie.
57	
Por. Ogólnopolska Werbistowska Akcja Pomocy Kierowców na rzecz Misyjnych Środków Transportu.
Pieniężno 2003.
55	
56	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

119

odgrywa autentyczne świadectwo życia, poparte duchem modlitwy, postu i innych
form ascezy (por. EA 23). Dlatego też tak wielkie znaczenie przypisywał nie tylko
całej infrastrukturze wioski trędowatych, ale również powstaniu i funkcjonowaniu
takich miejsc jak: Centrum Poszukiwania Prawdy, kościół Niepokalanego Poczęcia
NMP oraz Centrum Duchowości św. Arnolda. Kościół miał służyć miejscowym
chrześcijanom oraz sympatykom chrześcijaństwa jako miejsce modlitwy. Natomiast wspomniane centra miałyby służyć przygotowaniu przez dialog adekwatnego
przepowiadania ewangelicznego, w myśl zasady, że kto pozwala się ubogacić przez
innych, sam znajduje posłuch u swoich adwersarzy. W roku 1991 napisał: „w pobliżu naszej kolonii trędowatych, gdzie jak ufam, za pomocą Bożą i Waszą powstanie
ośrodek rekolekcyjny, otwarty również dla nie-chrześcijan”58.
Realizacja tych zamierzeń wymagała jednakże wielkich nakładów i środków finansowych, o które między innymi zwracał się do swoich rodaków w Ojczyźnie: „Tu
chcemy wybudować piękny kościół ku czci Najświętszej Maryi Panny, by Ona skierowała do Chrystusa serca hindusów, którzy tak głęboko odczuwają głód Boga. Oby
błogosławiona Dziewica Maryja zapaliła mnie i Was wszystkich do wykonania tego
prorockiego testamentu. Jestem przekonany, że zostanie wypełniony dzięki wspólnym wysiłkom, szczególnie dzięki Waszej materialnej pomocy”59. Patrząc dzisiaj
z perspektywy czasu należy zauważyć, że wszystkie te dzieła zostały sfinalizowane,
między innymi dzięki wsparciu i pomocy, która napływała z Polski.
Konkretnym przykładem zaangażowania się Polaków było nie tyle wybudowanie, ile wyposażenie nowego kościoła w Puri. Referat misyjny w Pieniężnie zamówił
i wysłał wiele cennych artystycznie, ale też wagowo ciężkich elementów wyposażenia
kościoła (ołtarz, obramowanie do tabernakulum, drzwi, droga krzyżowa, dzwony),
na które z niecierpliwością czekał ojciec Marian Żelazek. Sam zainteresowany tak
opisuje poszczególne etapy: „Zewnętrznie kościół został wykończony i poświęcony
dnia 11 grudnia 1987 r. Teraz chodzi o jego wyposażenie wewnętrzne, nad którym
pracuje p. Ja­nina Karczewska z Gdańska60. W jej pracowni rośnie komplet wypo­
sażenia naszego nowego kościoła: figury i sceny w pozłacanej cera­mice, powoli goList. Gwiazdka 1993, w: Archiwum misyjne, Pieniężno, nr 164, s. 1.
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 102.
60	
Por. Janina Karczewska, Wyposażenie świątyni katolickiej Niepokalanego Poczęcia Najświętszej
Maryi Panny w Puri (Indie), Pieniężno 1989.
58	
59	

�120

Ks. Tomasz Szyszka SVD

tujące się do podróży, do Indii”61. W innym liście pisze: „Co do kościoła już się zaczął
okres wyposa­żania jego wnętrza. W Gdańsku, w pracowni polskiej artystki, pani
Janiny Karczewskiej, tworzącej w ceramice, powstaje panorama drogi krzyżowej,
ołtarz, tabernakulum itd. Złociste płaskorzeźby, jedna za drugą przechodzą próbę
ognia, coraz gęściej zapełniają pracownię artystki, czekając niecierpliwie na skompletowanie i przesyłkę do Indii, do Puri. Jedno jest pewne, że nie dostaną się one tam
bez Waszej pomocy”62.
Nieco zniecierpliwiony pisał do ówczesnego prokuratora misyjnego w Pieniężnie: „Już rok minął, jak rzeczy sakralne do naszego kościoła w Puri zostały poświęcone w Polsce w Gdańsku. Czekam na nie... Nie piszę o nich w moich li­stach, bo
prawie każdego dnia czekam na list, oznajmiający ich wysłanie. Dlaczego nie wysyłacie? Nie ma żadnej wątpliwości, że będą one perłą w naszym kościele i hinduiści
rozpo­znają w nich swoją sztukę: ceramika jest na wskroś hinduska. Bar­dzo ważne,
abyście przygotowali na czas wszystkie dokumenty. Najważniejsze jest pozwolenie z
ministerstwa kultury i cła naszego indyjskiego, że przywóz tych sakralnych rzeczy
jest dozwolony i bez cła. Lista powinna być dokładna”63.
Po kilku miesiącach oczekiwania i niepewności rzeczy dotarły do Indii: „Chcę
się również podzielić z Wami radosną wiadomością, że Wasze dary na sakralne
wyposażenie nowego kościoła w Puri są już w por­cie, w Kalkucie. Przywiózł je statek „Major Sucharski” tak, jakby chciał bronić naszych polskich darów dla misji,
jak kiedyś bronił Westerplatte. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że gdy te dzieła
polskiej sztuki sakralnej zostaną zainstalowane w kościele, staną się „biblią maluczkich” dla naszych hinduistów, wrażliwych na wyra­żenie praw religijnych przez
sztukę”64. Zaś w liście z lutego 1991 roku pisał: „Wszystkie rzeczy nadeszły. Ostatnio
przyszło obramowanie do tabernakulum i drzwi też są w Puri. Nigdy nie myślałem, że te rzeczy mogą być tak ciężkie. Obec­nie kościół wewnątrz jest wykończony.
Pięknie wygląda i przyciąga uwagę. Pan Jezus tak miłościwie patrzy z krzyża na
cały kościół i na całe Puri. Powoli, powoluteńku wszystkich przyciągnie do siebie.
Obramowanie tabernakulum sprawiło nam wiele kłopotu w zain­stalowaniu. Jakie
masywne i ciężkie, że się nie chce wierzyć. A teraz po zainstalowaniu trudno odeMarian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 108.
Tamże, s. 107.
63	
Tamże, s. 117.
64	
Tamże, s. 114.
61	
62	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

121

rwać od niego oczy: płonący krzew działa na mnie jak kiedyś działał na Mojżesza.
Szczególnie pięknie wygląda w godzinach popołudniowych, gdy padają na niego
pro­mienie słońca przez barwne okna z boku. Najważniejsze to, że i obecność Eucharystycznego Jezusa odczuwa się jakoś więcej”65. Pisał też: „Zdaję sobie też dobrze sprawę, jak wielki wkład do tego włożyliście Wy, Kochani Przyjaciele i Dobrodzieje w Polsce. Dzisiaj jeszcze raz chcę Wam ser­decznie podziękować za sakralne
i artystyczne wyposażenie nasze­go kościoła w Puri. Monumentalne płaskorzeźby
w mieniącej się złotem ceramice, wykonane ręką polskiej artystki, pani Janiny Kar­
czewskiej z Gdańska, będą mówiły do hinduistów o Jezusie i Maryi, i o miłości
Boga, nawet gdyby misjonarze przestali albo nie mogli o nich i o niej mówić. Gdy
wielka płaskorzeźba, przedstawiająca Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny,
umocowana na zew­nętrznej, frontowej ścianie kościoła rękami polskich górników,
Ma­riana i Leona, pracujących wówczas w Indiach, została ostatecznie odsłonięta,
nasz doktor, brahmin i hinduista, pracujący z nami w kolonii trędowatych, powiedział w pewnej zadumie: „Ojcze! Tam jest świątynia Dżagannatha, Pana Świata,
a tutaj jest „Dżagat Mata Girdża”, kościół Matki Świata. Dnia 17 lutego tego roku
umocowa­liśmy wielkie, pięciotonowe drzwi, które przyszły z Polski”66. Warto tutaj
dodać, że drzwi do kościoła zostały zamontowane dzięki poświęceniu i fachowości
polskich górników, którzy pracowali wówczas we wschodnich Indiach. Okazało się
bowiem, że te wielkie i ciężkie drzwi nie pasują do konstrukcji i należy wprowadzić
pewne innowacje, aby móc je osadzić na swoim miejscu.
Kolejnym darem i ważnym elementem wyposażenia kościoła w Puri były polskie
dzwony. Dotarcie tego daru przeciągało się, co wystawiało cierpliwość ojca Mariana
na próbę. Wyraźnie wspomina o tym w liście z 1979 roku: „…co się stało z moimi
Tamże, s. 118; Z Gdańska do Kalkuty wysłano przesyłkę (31.07.1989) o wadze 8.170 kg; por. list
z opisem montowania drzwi i tabernakulum, w: Archiwum, nr 151 / Katalog A; Ekspertyza Woj.
Konserwatora Zabytków, w: Archiwum, nr 144-143 / Katalog A; Zlecenie spedycyjne, w: Archiwum, nr
142 / Katalog A; Prośba o zniżkę ceny na transport do Indii, w: Archiwum, nr 140 / Katalog A; Zgoda
na obniżkę PLO (3 tys. kg bezpłatnie), w: Archiwum, nr 132 / katalog A; Protokół odprawy celnej 23
skrzyń dla ojca Mariana Żelazka, w: Archiwum, nr 138 / Katalog A (8 stron). Skrzynie zawierały między innymi: stacje drogi krzyżowej, elementy ołtarza głównego (ceramiczne i inne), elementy ołtarza
Maryjnego, drzwi podwójne, drzwi pojedyncze, rama do drzwi (brąz, stal), tabernakulum, ambona,
chrzcielnica, monstrancja, puszka, kielichy, dzwonek, ornaty, dzwon, ręczniki, alby, komże, obrusy,
dywan, imadło, gwintownice, narzędzia ślusarskie, komplet szewski, narzędzia ogrodnicze, pędzle,
kilof itd.
66	
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 122.
65	

�122

Ks. Tomasz Szyszka SVD

dwoma dzwonami. (…) ja jestem bardzo za dzwonami, (…), gdzie wobec braku liczebnego świadectwa dla Chry­stusa, będą one zwiastowały wszem i wobec „radosną” nowinę. Gdy słyszę każdego dnia głos gongów, dochodzący z każdej strony (Puri
jest przeczulonym miejscem pątniczym hinduistycznym), moja tęsknota za „dzwonami” prawie nie daje mi spokoju. Pisaliś­cie, że one są już gotowe. Co się stało?”67.
Zaś w liście z 28 listopada 1980 roku donosił: „Dzwon ‘Zdrowaś Maryja’ już dzwoni
na całe Puri od dnia 19 września. Drugi zacznie głosić chwałę Bożą w Bhubaneswar,
siedzibie naszego Arcybiskupa, od dnia 8 grudnia. Nie mogę Ci nawet opisać, jak
mnie ten głos dzwonu raduje i podnosi na duchu. Obecnie jest jeszcze na prowi­
zorycznej wieży”68. W liście na Boże Narodzenie opisuje dzwony otrzymane z Polski:
„Dnia 14 września (…) po Mszy św. mie­liśmy poświęcenie naszego polskiego dzwonu, dar polskiej prowin­cji SVD dla Puri. Po poświęceniu dzwon z wyrytym na nim
po polsku imieniem „Zdrowaś Maryja” po raz pierwszy rozdzwonił się na całe Puri,
docierając do tysięcznych rzesz hinduistycznych ze swoją nową pieśnią o miłości
Bożej i o zbawieniu”69.
Na koniec należy jeszcze wspomnieć o ostatnim dziele w Puri, czyli o Centrum
Duchowości, o którym ojciec Marian Żelazek również starał się na bieżąco informować i czynił to bardzo obrazowo. W liście na Boże Narodzenie 2003 pisał: „Podczas
mojego pobytu we wrześniu tego roku w Polsce, miałem okazję dzielić się z Wami
wiadomościami, co się dzieje na misjach u mnie w Puri. W tym liście gwiazdkowym
chcę Was wziąć do budującego się tutaj Centrum Duchowości i coś więcej o nim
powiedzieć. Dzięki Waszej pomocy budowa Centrum miarowo idzie naprzód. Zaplanowane drugie piętro już jest pokryte dachem. Według tutejszego zwyczaju jest to
dach płaski, „taras”, który w przyszłości będzie dodatkowym miejscem spotkań pod
gołym niebem przy szumie fal pobliskiego morza. (…) Zejdźmy teraz z tarasu do
wnętrza budującego się Centrum. 32 dwuosobowe pokoje mają dać okazję bliższego
spotkania się z Bogiem, z Ewangelią i chrześcijanom i niechrześcijanom”.
Uroczyste poświęcenie i otwarcie tego Centrum odbyło 21 stycznia 2006 roku,
czyli na kilka miesięcy przed śmiercią ojca Mariana Żelazka (30 kwietnia w roku
2006). Jak sam wiele razy wspominał, było to zwieńczenie jego pracy w Indiach.
Tamże, s. 91.
Tamże, s. 93.
69	
Tamże, s. 94.
67	
68	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

123

Podsumowanie
W Puri pozostał wyraźny ślad wieloaspektowej działalności ojca Mariana Żelazka. Wiele z tych dzieł, zarządzanych obecnie przez indyjskich werbistów, żyje dalej swoim życiem. Nie ulega jednak wątpliwości, że takie projekty jak leprozorium,
czy szkoła Beatrix ciągle będą potrzebowały wsparcia z zewnątrz. Stąd też nie było
wielkim zaskoczeniem, kiedy następca ojca Mariana w Puri zwrócił się do Polski
(Polskiej Prowincji Księży Werbistów) z prośbą o dalszą współpracę i wspieranie
projektów zainicjowanych przez swojego poprzednika. Wychodząc naprzeciw tej
prośbie, został powołany Sekretariat Ojca Mariana Żelazka w Chludowie70. Do jego
zadań będzie należało utrwalanie przesłania ojca Mariana, dalsza promocja rozpoczętych inicjatyw oraz poszukiwanie możliwości pozyskiwania środków materialnych na rzecz placówki w Puri. Również inne ośrodki aktywnie włączają się w to
dzieło. Po śmierci ojca Mariana zostały zorganizowane zbiórki pieniędzy w kilku
szkołach w Rybniku, w Poznaniu, w Bielsku Białej, podczas których na potrzeby
szkoły Beatrix w Puri zebrano kilkanaście tysięcy złotych. Należy mieć nadzieję, że
dzieło rozpoczęte przez ojca Mariana nadal będzie się rozwijać, a Kościół w Polsce
będzie miał w tym swój udział.
Pomoc udzielana z Polski dla dzieła misyjnego w Puri była od początku bardzo
różnorodna i wieloaspektowa. Ale też oddziaływanie ojca Mariana Żelazka na środowisko przyjaciół misji i dobrodziejów jego dzieła w Polsce było wszechstronne
i głębokie. Pomimo że jako misjonarz pracował całe życie w dalekich Indiach, a do
Ojczyzny przyjeżdżał co kilka lat, był wybitnym propagatorem dzieła misyjnego
w Polsce poprzez swoje listy i okazyjne spotkania. Co najważniejsze, inspirował ludzi do aktywnego włączenia się w to dzieło misyjne, którego nigdy nie traktował
jako czegoś własnego, partykularnego. Dlatego też bardzo wielu ludzi w Polsce było
zainteresowanych nie tylko dzieleniem się dobrami materialnymi, ale jednocześnie
czuli się włączeni w to dzieło i współodpowiedzialni za jego realizację. Takie też było
doświadczenie wielu lekarzy i studentów, którzy byli i pracowali w Puri, z inicjatywy Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” albo „Maitri”. W tym
wszystkim ojciec Marian Żelazek z jednej strony był beneficjentem, ale zarazem też
dobrodziejem dla swoich darczyńców i współpracowników.
70	

polandandpuri@yahoo.com

�SUMMARY

Summary
In his service to the poor and the needy, Fr Marian Żelazek was assisted by the
people of good will from all over the world. Poland joined that stream of help in
the 1970-s. The initial, modest initiatives soon took some better organized forms,
and the material help being sent over to India, was bringing more measurable effects. The assistance that Fr Marian Żelazek was receiving from Poland was multi-dimensional. It was, for example, sending over the parcels and medicaments; financial
help; delivering of equipment for the leprosy hospital and the Centre for a Dialogue;
purchase of cars; volunteers – doctors and students of medicine working in Puri;
realization of different projects; symbolic adoption; a glass of milk action; support
of a school in Puri; sending over of the mass stipends; maintaining of organizational
structures in Poland, facilitating the gathering and passing of all forms of assistance
from Poland to Puri. Fr Marian was aware of the generosity of his compatriots, and
he was always very grateful for it. The paper on „The assistance of the Church in
Poland”, presents a very wide group of people who have cooperated with the work of
Fr Marian Żelazek. Worth noticing is the initiative of some friends of Fr Marian to
present his candidacy for the Nobel Peace Prize. Some other initiatives were being
taken up by the Redemptoris Missio Foundation, Maitri Movement, MIVA Poland,
Mission Secretariat of the Polish Province SVD, mission offices of the various SVD
Houses in Poland, as well as many groups of benefactors and mission and parochial
teams in the whole country.

�Michał Studnik SVD
dyrektor wydawnictwa Verbinum

Nagrody, wystawy i publikacje
o ojcu Marianie Żelazku w Polsce�*
Słowo wstępne
Bardzo owocna i imponująco humanitarna działalność ojca Mariana Żelazka
z czasem zaczęła zwracać uwagę i zyskiwać szacunek wśród coraz szerszych kręgów ludzi. Zaczęto coraz intensywniej interesować się jego pracą i dziełem. Owocem
tego zainteresowania stawały się najpierw doniesienia prasowe, artykuły i wywiady prasowe, później reportaże filmowe i książki oraz coraz liczniejsze odznaczenia,
medale, wystawy fotograficzne i inne formy uhonorowania działalności i wielkości
duchowej ojca Mariana.
W niniejszym artykule ograniczam się merytorycznie do różnych form uhonorowania ojca Mariana w Polsce i przez polskie władze, względnie instytucje samorządowe lub towarzystwa. Zatem świadomie pomijam nagrody i wyróżnienia przyznane ojcu Marianowi poza granicami Polski. Zebrane różnego rodzaju uhonorowania
(jak przypuszczam, niekompletne) zostały pogrupowane według rodzaju, a w obrębie danej kategorii – chronologicznie.

Publikacje
Zanim zaczęto przyznawać ojcu Marianowi odznaczenia i nagrody, starano się
bliżej poznać jego działalność i spopularyzować ją oraz pochwalić się nią przed Polakami. Pierwszymi publikacjami na ten temat były filmy krótkometrażowe współbrata
ojca Mariana – ojca Feliksa Poćwiardowskiego, a potem dokumentalistki TVP Anny
Pietraszek. Kilka lat po pierwszych filmach pojawiły się książki o ojcu Żelazku.
Filmy (wideo i dokumentalne)
• (1980) Film wideo o. Feliksa Poćwiardowskiego SVD Tak niewiele potrzeba do radości. (Indie – ojciec Marian Żelazek) – produkcja: Interpress-Film
(20 min.).
* Referat wygłoszonego podczas sympozjum.

�	

�126

Michał Studnik SVD

• (1987) Film dokumentalny Anny Pietraszek: Misja (30 min.). (W 1990 roku
redaktor Irena Dziedzic, prowadząca program „Tele-echo”, wymusiła na zarządzie TVP emisję tego filmu w połączeniu z wywiadem z ojcem Marianem).
• (1998) Dwa filmy dokumentalne Anny Pietraszek: Głód miłości (30 min.).
Wersja polska i angielska. Produkcja: Redakcja Reportażu TVP 1.
• Ambasador trędowatych (15 min.). Wersja polska, angielska i francuska. Produkcja: TVP.
• (2000) Reportaż filmowy Anny Pietraszek: Boże Narodzenie w wiosce trędowatych. Red. Katolicka TVP.
• (2002) Film Anny Pietraszek Aszirbado Ojca Mariana Żelazka (20 min.). Produkcja: Redakcja Publicystyki TVP 1.
• (15.04.2003) Film dokumentalny w TVP 1: Misjonarz. Realizacja: Ryszard
Piasek i Zespół Filmowy Videonik. Patronat: Fundacja Pomocy Humanitarnej
„Redemptoris Missio”, Komisja Episkopatu Polski ds. Misji.
• (10.06.2004) Film dokumentalny TVP 2: Wyklęci przez bogów. Reż. Alicja Albrecht-Mroziewicz.
• (11.2004) Wywiad z ojcem Marianem dla Redakcji Katolickiej TVP (15 min.),
emitowany w programie „Proboszcz roku”.
• (01.2006) Reportaż filmowy Anny Pietraszek dla Redakcji Katolickiej TVP
z otwarcia i poświęcenia Centrum Dialogu w Puri 21.01.2006 r.: Dialog
(25 min.).
• (1.11.2006) Film Anny Pietraszek w TVP 1: Testament Ojca Mariana
(25 min.).

Publikacje drukowane (książki, broszury)
• (1988) Jerzy Krasicki, W świętym mieście Puri, Wydawnictwo Verbinum,
Warszawa.
• (1988) O. Marian Żelazek SVD misjonarz w Indiach. Broszura wydana przez
Referat Misyjny Seminarium Duchownego Księży Werbistów, Pieniężno.
• (1993) Francois Arnold i inni, Na drogach adwentu, Wydawnictwo Verbinum
(Książka wydana celem wsparcia działalności o. Mariana Żelazka SVD).
• (1998) Wanda Kocięcka, o. Henryk Kałuża SVD, „Namaste”, Ojcze Marianie!
Z okazji 50-lecia kapłaństwa i pracy misyjnej o. Mariana Żelazka SVD, NysaChludowo.

�Nagrody, wystawy i publikacje o ojcu Marianie Żelazku w Polsce

127

• (2000) O. Eugeniusz Śliwka SVD (Red.), Indie moja miłość. Moja druga ojczyzna. Pięćdziesiąt lat pracy dla Chrystusa i Jego braci Hindusów [Listy o. Żelazka
z Indii], Pieniężno.
• (2000) Jerzy Krasicki, Andrzej Sujka, Drogami miłosierdzia. 50 lat posługi misyjnej ojca Mariana Żelazka SVD, Wydawnictwo Verbinum.
• (nr 10 – 2000) Miesięcznik „Misjonarz” poświęcony, niemal w całości, o. Żelazkowi.
• (2002) Szpital pod niebem. Rozmowy z ojcem Marianem Żelazkiem SVD. Rozmowę przeprowadziła Anna Pietraszek, Wydawnictwo Verbinum.
• (2002) Numer specjalny „Misjonarza” poświęcony o. Marianowi.
• (2005) O. Wiesław Dudar SVD (Red.), Na indyjskiej ziemi. Broszura o o. Żelazku towarzysząca wystawie.
• (2005) Hanna Włodarczyk (Oprac.), Ojciec trędowatych. O Ojcu Marianie Żelazku, Grudziądz. Broszura dla dzieci i młodzieży, celem przygotowania się
do konkursu zatytułowanego Ojciec Marian Żelazek – opiekun trędowatych.
• (2006) Aniela Klich, o. Henryk Kałuża, Samotnie w Indiach. Po śladach Matki
Teresy i o. Mariana Żelazka SVD, Poznań – Nysa.
• (I. kw. 2008) Wydanie II, poprawione: Jerzy Krasicki, Andrzej Sujka, Drogami
miłosierdzia. 50 lat posługi misyjnej ojca Mariana Żelazka SVD, Wydawnictwo
Verbinum.
• (II. kw. 2008) Agnieszka Smreczyńska-Gąbka (Oprac.), Album o ojcu Żelazku, który ukaże się nakładem Wydawnictwa Verbinum (ok. 240 stron, w dwu
wersjach językowych: polskiej i angielskiej, z dodaną płytą DVD z filmem o o.
Marianie).
W przyjętym tu zakresie pojęcia „publikacje drukowane” pominięto świadomie
bardzo liczne artykuły i doniesienia katolickiej i świeckiej prasy krajowej. Wyjątkowo dużo pisano o o. Żelazku w okresie, gdy został nominowany do Pokojowej
Nagrody Nobla i z okazji jego śmierci.

Nagrody i odznaczenia
• (22.06.1998) Nadanie medalu „Tym, którzy czynią dobro” przez Fundację Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”, aula UAM w Poznaniu.

�128

Michał Studnik SVD

• (1998) Medal „Bóg Zapłać” nadany przez miesięcznik Powściągliwość i Praca,
wydawany przez księży michaelitów.
• (27.04.1999) Dekret Prezydenta RP o przyznaniu Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski, wręczony przez Ambasadora RP w Indiach 9.04.2000.
• (3.10.2000) Medal im. Karola Marcinkowskiego przyznany przez Akademię

•

•

•
•

•

•

•
•

•

Medyczną w Poznaniu za zasługi w niesieniu pomocy charytatywnej i medycznej trędowatym.
(9.01.2002) Bursztynowy Order Kwiatu Lotosu z Krzyżem za zasługi dla dzieła
misyjnego, nadany przez Fundację Misyjno-Charytatywną Księży Werbistów
im. bł. Józefa z Szantungu, Pieniężno.
(3.08.2002) Statuetka „Złoty Hipolit” oraz Dyplom Honorowy „Wybitnej
Osobistości Pracy Organicznej”, nadane przez Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego oraz Kapitułę Złotego Hipolita 2002, pod przewodnictwem prof.
dra hab. Andrzeja Kwileckiego, Sala Pompejańska Pałacu Arcybiskupiego
w Poznaniu.
(2.09.2002) Dyplom za wybitne zasługi dla promocji Polski w świecie w 2001
roku wręczył minister spraw zagranicznych RP Włodzimierz Cimoszewicz.
(12.12.2002) Nagroda im. św. Brata Alberta Adama Chmielowskiego przyznana „za szczególne poświęcenie służbie miłosierdzia chrześcijańskiego wobec
trędowatych w Indiach”.
(3.05.2003) Dyplom Honorowy Kawalera Orderu Polonia Mater Nostra Est,
przyznany przez Społeczną Fundację Pamięci Narodu Polskiego, za szczególne zasługi dla Narodu i Państwa Polskiego w dziedzinie historii, kultury,
oświaty i wychowania oraz postaw i działań patriotycznych.
(14.06.2003) Order Ecce Homo przyznany za „przeżywanie życia w jego pełni,
za poświęcenie się, by inni ludzie żyli w sposób możliwie najlepszy, za miłość
i rozsiewanie radości”, nadany przez Ośrodek Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych w Tomaszowie Mazowieckim.
(15.08.2003) Medal Serce dla serc w dziedzinie ekumenizmu, Lublin.
(15.09.2003) Złota odznaka Serce Dziecka za charytatywną działalność na rzecz
potrzebujących dzieci, nadana przez Kapitułę Honorowej Odznaki Ośrodka
Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych w Tomaszowie Mazowieckim.
(2004) Nominacja do Nagrody TOTUS za rok 2004 w kategorii „Promocja

�Nagrody, wystawy i publikacje o ojcu Marianie Żelazku w Polsce

129

człowieka, praca charytatywna i edukacyjno-wychowawcza” (Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”).
• (2005) Medal Bonum Respublicae Suprema Lex (Dobro Rzeczypospolitej najwyższym prawem) nadany przez Senat RP.

Wystawy
Wystawy upamiętniające postać ojca Mariana zorganizowano dotąd w wielu
ośrodkach niemal w całej Polsce – nie tylko w wielkich miastach, ale i w powiatowych. Oto przykłady 12 wystaw, które udało się odnotować:
• (16-24.06.1998) Centrum Kultury „Zamek” w Poznaniu: „Na indyjskiej ziemi… 48 lat życia pośród Adibasów i trędowatych”. Wystawa fotograficzna
z okazji 80-tych urodzin i 50-lecia kapłaństwa o. Mariana Żelazka SVD. Wystawę przygotowała Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”.
• (4.09.1998) Wystawa fotograficzna „Misjonarz trędowatych – Ojciec Marian Żelazek SVD” zorganizowana przez Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”
w Domu Polonii w Warszawie.
• (14.06.2002) Podczas Ogólnopolskiego Kongresu Misyjnego w Gdańsku otwarto wystawę poświęconą pracy misyjnej o. Mariana Żelazka.
• (22.04-15.06.2005) Muzeum Misyjno-Etnograficzne Księży Werbistów w Pieniężnie: „Na indyjskiej Ziemi”. Wystawa ze zbiorów Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”.
• (18-21.05.2005) Dom Studencki nr 2 Akademii Medycznej w Lublinie, wystawa fotografii „Na indyjskiej ziemi” przedstawiająca pracę o. Mariana Żelazka
SVD wśród trędowatych.
• (17.06.2005) Otwarcie wystawy w Galerii Azjatyckiej przy ul. Freta 5 w Warszawie: „Ojciec Marian Żelazek SVD – polski kandydat do Pokojowej Nagrody Nobla”, zorganizowana przez Muzeum Azji i Pacyfiku pod honorowym
patronatem Nuncjusza Apostolskiego w Polsce abpa Józefa Kowalczyka.
• (16-17.09.2005) Wystawa „Śladami Ojca Żelazka”, Dom Misyjny św. Krzyża
w Nysie.
• (22.10-29.11.2005) Wystawa „O. Marian Żelazek – na indyjskiej ziemi”, Muzeum w Grudziądzu.

�130

Michał Studnik SVD

• (27.10.2005-28.02.2006) Wystawa „Ojciec Marian Żelazek SVD – polski kandydat do Pokojowej Nagrody Nobla”, Muzeum Okręgowe w Koninie, Zamek
– Gosławice.
• (28.04.2006) Wystawa „Ojciec Marian Żelazek SVD – polski kandydat do Pokojowej Nagrody Nobla”, Muzeum w Bielsku Podlaskim, Oddział Muzeum
Podlaskiego w Białymstoku, Muzeum Azji i Pacyfiku oraz Muzeum MisyjnoEtnograficzne w Pieniężnie.
• (6.03-6.05.2007) Wystawa fotograficzna „Śladami Ojca Trędowatych”, Miejska
Biblioteka Publiczna w Braniewie. Wystawa zorganizowana przez Muzeum
Etnologiczno-Misjologiczne w Pieniężnie.
• (9.05.2007) Otwarcie wystawy zatytułowanej „Indie ojca Mariana Żelazka
w fotografii Krzysztofa Machowskiego”. Galeria Nusantara – Mała Galeria
Nusa Dua.

Inne formy uhonorowania i upamiętnienia
Oprócz różnego rodzaju publikacji, nagród, odznaczeń i wystaw są jeszcze inne
formy uhonorowania osoby i dzieła ojca Mariana – które nie mieszczą się w ww. kategoriach. Oto najważniejsze z nich, ujęte również w porządku chronologicznym:
• (30.01.2002) W Światowy Dzień Trędowatych, w Sali Kongresowej Pałacu
Kultury i Nauki w Warszawie, zorganizowano koncert charytatywny pt. „Dotknij i zrozum. Poznańskie Słowiki śpiewają dla trędowatych”. Organizatorami
koncertu byli: Ruch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata – Maitri oraz
Stowarzyszenie Wymiany i Pojednania z Parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Celem koncertu było między innymi wsparcie finansowe ośrodków
walki z trądem założonych i prowadzonych przez Polaków, a ponadto zbiórka
funduszy na rozbudowę szkoły integracyjnej w Puri oraz promocja osoby ojca
Mariana Żelazka SVD jako kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla.
• (15.06.2002) Zespołowi Szkół w Chludowie koło Poznania nadano imię ojca
Mariana Żelazka.
• (18.01.2005) Honorowe Obywatelstwo Poznania (nadane w ratuszu miasta).
Poznań „wyraża wdzięczność, uznanie i głęboki szacunek za wybitnie humanitarną działalność, podporządkowaną wartości życia ludzkiego i godności

�Nagrody, wystawy i publikacje o ojcu Marianie Żelazku w Polsce

•
•

•
•

•

131

człowieka oraz pomocy chorym, ubogim, w szczególności trędowatym w Indiach”.	
(21.09.2006) Nadanie tytułu Honorowego Obywatela Gminy Suchy Las (k. Poznania).
(22.02.2007) Senat RP przyjmuje jednogłośnie uchwałę uznającą ojca Mariana Żelazka SVD za „Wzór Polaka przełamującego bariery między ludźmi
w duchu chrześcijańskiego ekumenizmu i uniwersalizmu”.
(1.06.2007) Nadanie Gimnazjum nr 20 w Poznaniu imienia ojca Mariana Żelazka.
(9.12.2007) Wielki Koncert Charytatywny w Centrum Kultury w Bielsku-Białej na rzecz szkoły Beatrix w Ishopanthi Ashram w Puri, założonej przez ojca
Mariana dla dzieci pacjentów leprozorium.
Coraz liczniejsze prace magisterskie i doktorskie na polskich uczelniach, poświęcone osobie ojca Żelazka.

Zakończenie
Przytoczone tu liczne przykłady uhonorowania ojca Mariana i jego wielkiego
dzieła dowodzą o nieprzeciętnej, w skali światowej, recepcji wybitnej osobowości,
która zasłynęła przede wszystkim w zakresie heroicznej pomocy humanitarnej. Ojciec Marian, dzięki swym osiągnięciom i bogactwu duchowemu, staje w jednym
rzędzie obok takich postaci, jak: Albert Schweitzer, o. Jan Beyzym SJ, bł. o. Josef
Damian De Veuster (sercanin z Picpus), bł. Matka Teresa z Kalkuty i wielu innych,
duchownych i świeckich, którzy zasłynęli dzięki swej heroicznej służbie człowiekowi
biednemu, choremu i opuszczonemu.
Wielkość osoby ojca Mariana to jedno, ale niezwykle ciekawą rzeczą wydaje się
odbiór i oddziaływanie jego osoby na jednostki, a nawet społeczności. Dlatego byłoby
rzeczą ze wszech miar słuszną opracowanie szeroko zakrojonego studium psychologiczno-socjologicznego, w którym warto byłoby dokonać analizy fenomenu recepcji
osoby – jej wnętrza i heroicznego działania – formatu i gatunku ojca Mariana.
Analizując pokrótce przytoczone wyżej fakty, należy zauważyć, że pierwsze publikacje o działalności ojca Mariana pojawiają się po około 30 latach jego pracy w Indiach. Najwcześniej pojawiły się dokumenty filmowe (1980 r. – filmy o. F. Poćwiar-

�132

Michał Studnik SVD

dowskiego, 1987 r. – pierwszy film red. Anny Pietraszek). Rok później pojawiły się
pierwsze opracowania tekstowe – 1988 r. Jerzy Krasicki „W świętym mieście Puri”
oraz broszura wydana przez Referat Misyjny MSD w Pieniężnie „Ojciec Marian Żelazek SVD misjonarz w Indiach”. Następne publikacje ukazały się w 1993 i 1998 roku.
Pierwsze nagrody i odznaczenia przyznano ojcu Marianowi w 1998 roku, potem,
średnio, każdego roku przyznawano ojcu 1 medal (łącznie przyznano 14 polskich
odznaczeń i nagród). Również pierwsze wystawy poświęcone ojcu Marianowi Żelazkowi zaczęły pojawiać się w 1998 roku (łącznie było ich dotąd co najmniej 12).
Największe nasilenie zainteresowania postacią i działalnością ojca Mariana notuje się od 2002 roku, gdy to nominowano o. Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla.
Do największych i najważniejszych promotorów i propagatorów dzieła ojca Mariana
należy zaliczyć: Referat Misyjny w Pieniężnie (śp. o. Eugeniusz Śliwka, o. Wiesław
Dudar, o. Tomasz Szyszka), red. Annę Pietraszek (reportaże filmowe), o. Feliksa Poćwiardowskiego (reportaże filmowe) i o. Antoniego Koszorza (publikacje w Wydawnictwie Verbinum), panów Jerzego i Jacka Krasickich wraz z Ruchem Maitri (starania związane z nominacją do Pokojowej Nagrody Nobla), sen. prof. Adama Bielę
wraz z Jackiem Wójcikiem (starania związane z uchwałą Senatu RP uznającą ojca
Żelazka za „Wzór Polaka…”).
Wkład ojca Mariana Żelazka w animację misyjną i „chrześcijańsko-humanistyczną” w Polsce był i jest ogromny (o czym świadczą choćby przytoczone fakty będące
wyrazem uznania dla jego działań i roli, jaką pełnił). Dobrze, że mamy takie wzory
osobowe, jak o. Żelazek, które rozświetlają nam kamienistą drogę naszych zmagań
i które dają nam zachętę do śmiałych i jakże pięknych działań „w duchu chrześcijańskiego humanizmu i uniwersalizmu”.

�SUMMARY

Summary
The activities of Fr. Marian Żelazek soon have become noticeable and won him
a widespread interest and recognition. There have started to appear press articles,
interviews, TV reports and books. The first TV documentaries have been made
by Fr. Feliks Poćwiardowski SVD, and Ms Anna Pietraszek. Then have come first
awards, prizes, photo exhibitions and other signs of recognition. The first prizes
Fr. Żelazek won in 1998. After that he was receiving, on average, one award a year
(in total he received 14 Polish awards). The first exhibitions on Fr. Żelazek were
organized in 1998 (so far there have been at least 12 of them). In 2007 the Senate
of the Republic of Poland passed a resolution acknowledging Fr. Marian Żelazek
as „A role model of a Pole overcoming the barriers between people in the spirit of
Christian ecumenism and universalism”.

��Jacek Wójcik

Kandydatura ojca Mariana Żelazka SVD
do Pokojowej Nagrody Nobla
Ojciec Marian Żelazek wielokrotnie nawiązywał do swojego marzenia, które sformułował w formie pytania: Czy przyjdzie kiedyś taki czas, że ludzie będą dobrowolnie dzielić się z innymi?. Nie sposób bowiem mówić o kandydowaniu ojca Mariana
Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla bez odwołania się do tego marzenia. W wypadku ojca Mariana nie było to tylko myślenie życzeniowe. Opierał to marzenie na
solidnym fundamencie własnego, życiowego świadectwa: poświęcenia swojego życia
służbie najuboższym oraz autentycznego dzielenia się z innymi całym swoim życiem.
Ojciec Marian zdawał sobie sprawę z tego, że innych należy zachęcać do dzielenia
się swoimi dobrami oraz że wielu ludzi jest na to gotowych. Ojciec Marian Żelazek
długo się wahał przed kandydowaniem do tej nagrody. Argumentem, który go przekonał, było to, że jego kandydowanie – bez względu na końcowy wynik – przyczyni
się do powiększenia kręgu ludzi dobrej woli o kilkadziesiąt tysięcy osób, które będą
gotowe nieść pomoc ludziom potrzebującym w innych krajach.
Cechą charakterystyczną misyjnej posługi ojca Mariana Żelazka była głęboka
mądrość i harmonia jego działań pomocowych. W swojej posłudze misyjnej w Indiach konsekwentnie dążył do tego, aby tak organizować pomoc potrzebującym, by
ludzie ci jak najszybciej stali się, na ile to możliwe, samowystarczalni. Tej harmonii w pracy towarzyszyła pełna życzliwości afirmacja napotkanego na swojej drodze
człowieka. Inności drugiego człowieka ojciec Marian nie negował, a o wszystkich ludziach potrafił mówić z głębokim szacunkiem. Napotkanego na swojej drodze człowieka starał się zawsze zrozumieć i nawiązać z nim kontakt, czy też dialog. Wydaje
się, że efekty długoletniej pracy ojca Mariana w Indiach są czymś szczególnym, co
bez wątpienia zasługuje na zauważenie i wyróżnienie na płaszczyźnie międzynarodowej. Stąd też pomysł zgłoszenia tego polskiego misjonarza werbisty do Pokojowej
Nagrody Nobla.
Rozmowy z ojcem Marianem Żelazkiem na temat kandydowania do tej nagrody trwały kilka miesięcy na przełomie 2000 i 2001 roku. Początkowo ojciec Marian

�136

Jacek Wójcik

podchodził do tej propozycji z wyczuwalnym dystansem. Podkreślał, że to, co robi,
jest zwykłą pracą misjonarza wypełniającego swoje obowiązki. Nie chciał również
słyszeć o żadnych nagrodach, nie chodziło mu o prestiż, czy też pieniądze. Dopiero
po powrocie z Polski do Puri w roku 2001 zmienił decyzję. Wtedy miała miejsce
bardzo ciekawa wymiana myśli i uwag podczas rozmowy telefonicznej. Inicjator pomysłu zgłoszenia ojca Mariana do tej nagrody – Jacek Wójcik – powiedział wówczas:
Ojcze, teraz 1.0% Polaków deklaruje chęć pomocy ludziom z innych krajów. Jeśli ojciec
się zdecyduje kandydować, to może ten ułamek wzrośnie do 1.2%. Ojciec Marian odpowiedział wtedy: Dobrze, jeśli może się tak stać, to niech będzie. A te pieniążki, jeśli
będą, to przydadzą się moim trędowatym, żeby ulżyć ich losowi.
Po wyrażeniu zgody przez ojca Mariana Żelazka na kandydowanie należało powołać Komitet Inicjujący. Naturalnymi niejako członkami tego Komitetu stali się znajomi i przyjaciele ojca Mariana. Podczas rozmów z poszczególnymi osobami można
było wyczuć bardzo wielkie pozytywne poruszenie i zainteresowanie. Nikt nie odmówił, nikt się nie zawahał, nikt nie miał nawet cienia wątpliwości. Każdy odpowiadał:
Ależ to jasne! To oczywiste! Należy się! itd. Podawano telefony i adresy kolejnych osób,
które należałoby powiadomić i zaprosić do współdziałania. Do powstałego komitetu weszły następujące osoby: Sławomir Ast, dr Wanda Błeńska z poznańskiej fundacji Redemptoris Missio, która wspierała pracę ojca Mariana, ks. Edward Brzostowski
z Kawasaki w Japonii, prof. Krzysztof Byrski – były ambasador RP w Indiach, ks.
Janusz Godzisz z Warszawy, Jerzy Krasicki – pisarz z Krakowa i autor książek o ojcu
Marianie, abp Kazimierz Majdański z Warszawy – towarzysz ojca Mariana z obozu koncentracyjnego, ks. Zdzisław Peszkowski z Warszawy, z którym poznali się po
wojnie w Indiach, Anna Pietraszek – reżyser filmów o ojcu Marianie, prof. Teresa
Rutkowska – pianistka, Andrzej Sujka – współautor jednej z książek o ojcu Marianie
i Piotr Życieński – fotografik, autor wielu zdjęć ojca Mariana, a także Jacek Wójcik.
Jako ciekawostkę można podać, że nigdy nie doszło do spotkania się wszystkich
członków Komitetu, ponieważ był to twór w jakimś stopniu wirtualny, zaś punktem
odniesienia była przyjaźń z ojcem Marianem i gotowość wsparcia jego kandydatury
do Nagrody Nobla. Nieco później do Komitetu dołączyli jeszcze ojciec Konrad Keler
SVD – wicegenerał Zgromadzenia Słowa Bożego z Rzymu, Maurice Kujur – senator
parlamentu indyjskiego oraz abp Raphael Cheenath SVD z Cuttack-Bhubaneswar
w Orisie w Indiach.

�Kandydatura ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla

137

Komitet ukonstytuował się przyjmując, że jego przewodniczącym zostaje prof.
Krzysztof Byrski, a jego sekretarzem Jacek Wójcik. Dzięki uprzejmości ks. proboszcza Janusza Godzisza siedziba Komitetu mieściła się przy parafii św. Stanisława
Biskupa Męczennika przy ul. Bema w Warszawie. Komitet stanął przed zadaniem
podjęcia się kilku wyzwań: ułożenia Listu Nominacyjnego dla ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla na rok 2002, następnie uzyskania koniecznych pod tym listem podpisów osób z grup określonych przez Norweski Komitet
Noblowski oraz dostarczania informacji dotyczących osoby i dzieła ojca Mariana na
ewentualne żądanie sekretarza Komitetu Noblowskiego. Komitet został powołany
do życia w listopadzie 2001 roku, a termin nominacji mijał 31 stycznia 2002 r. Czasu
na zrealizowanie wszystkich koniecznych zadań było bardzo niewiele.
Pierwszą wersję listu nominacyjnego w języku polskim napisał na początku grudnia 2001 roku pan Jerzy Krasicki z Krakowa. Korekty i skrócenia tego pierwowzoru
dokonał prof. Krzysztof Byrski, a następnie przetłumaczył ten tekst na język angielski.
Nad poprawnością wszystkich tłumaczeń na język angielski czuwał lektor z Uniwersytetu Warszawskiego, który chciał pozostać anonimowy. Przygotowany list został
wysłany do ojca Mariana Żelazka do Puri, w celu jego zatwierdzenia przez samego
kandydata. Końcowa edycja listu była gotowa 20 grudnia 2001 roku. Została też opracowana dwujęzyczna informacja, tłumacząca, w jaki sposób należy pozyskiwać podpisy pod listem nominacyjnym. Informacja ta została rozesłana na cały świat.
W tym samym okresie podjęto próbę (jak się później okazało – zupełnie niesłusznie) medialnego nagłośnienia tejże sprawy. Pomysł oscylował wokół zorganizowania wielkiego koncertu na początku 2002 roku. Termin nominacji zbiegł się
z Dniem Walki z Trądem, a zarazem z urodzinami ojca Mariana Żelazka. Postanowiono zatem wykorzystać tę zbieżność terminów i urządzić pod koniec stycznia
2002 roku koncert kolęd „Poznańskich Słowików” w warszawskiej Sali Kongresowej.
Postanowiono również, że uroczystość ta będzie dobrą okazją do zaprezentowania
innych wybitnych polskich misjonarzy, jak np. dr Wanda Błeńska, dr Helena Pyz,
dr Halina Koperska, ojciec Adam Wiśniewski oraz ojciec Jan Beyzym, którzy pracowali albo aktualnie pracują pośród trędowatych. W tym celu zawiązano komitet
honorowy, który miał patronować przygotowaniom do tego koncertu. Do komitetu
zostały zaproszone wszelkie polskie organizacje, które w jakimś stopniu wspomagały
walkę z trądem. Organizatorem formalnym koncertu została warszawska wspólnota

�138

Jacek Wójcik

Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri”. Hasłem koncertu były słowa matki Teresy z Kalkuty Dotknij i zrozum, która prosiła kiedyś: Nie chcę, żebyście
dawali z waszej obfitości. Chcę, żebyście dotknęli, a przez to zrozumieli.
W międzyczasie pojawiła się propozycja, aby pierwszy list nominacyjny został złożony przez Hindusów, tym bardziej, że dwaj wychowankowie ojca Mariana Żelazka –
Rama Chandra Khuntia i Maurice Kujur – byli w tym okresie członkami Parlamentu
Indii. Zrealizowanie tego pomysłu było możliwe dzięki pomocy ówczesnego ambasadora RP w Delhi, dra Krzysztofa Majki, któremu udało się dotrzeć do obu członków
Parlamentu Indii, a potem przekazać podpisany przez nich list do kraju. List nominacyjny ojca Mariana został wysłany do Oslo przez sekretarza Komitetu, w przeddzień ostatecznego terminu zgłoszeń. Tego samego dnia odbył się w Sali Kongresowej
w Warszawie uroczysty koncert, podczas którego Maciej Rayzacher publicznie ogłosił
zgłoszenie kandydatury ojca Mariana Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla. Wygłoszony tekst brzmiał: Szanowni Państwo, mam przyjemność zakomunikować wszystkim
zebranym, że nominacja ojca Mariana Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla 2002 stała
się faktem. Został on do tej nagrody przedstawiony przez 30 posłów i senatorów z Polski
i Indii różnych orientacji politycznych oraz przez 25 profesorów specjalności przewidzianych przez Komitet Norweski. Wśród nich są: pan Bronisław Geremek, pani Hanna
Gronkiewicz-Waltz, pan Karol Myśliwiec, pan Marek Safjan, pan Henryk Samsonowicz, pan Adam Strzembosz. Dodatkowo nominację tę swoim autorytetem wsparli: laureaci Nagród Nobla pan Czesław Miłosz i pani Wisława Szymborska oraz znane osoby
z naszego życia religijnego: abp Damian Zimoń, abp Kazimierz Majdański, bp Gerard
Kusz, z życia kulturalnego: panowie Andrzej Wajda, Wojciech Kilar, Henryk Mikołaj
Górecki. I z życia publicznego: panowie Władysław Bartoszewski, Wojciech Kozak, Tadeusz Mazowiecki. A także szereg rektorów uczelni, dyrektorów instytutów naukowych
i naukowców różnych dziedzin. Gratulujemy ojcu Marianowi i serdecznie dziękujemy
wszystkim, którzy się do tej nominacji przyczynili.
Styczniowy koncert przyniósł oczekiwane rezultaty. Wiadomość o koncercie dotarła do osób reprezentujących różnorodne środowiska w Polsce i stała się w nich
pozytywnym fermentem. W organizację koncertu włączyli się m.in. pani dr Elżbieta
Krukowska z Towarzystwa Przyjaciół Trędowatych imienia o. Beyzyma oraz dr Kazimierz Szałata z Fundacji Raula Follereau. W Warszawie pojawiło się ponad 1500
plakatów z informacjami o koncercie. Ukazało się również nieco artykułów w pra-

�Kandydatura ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla

139

sie oraz wzmianki w wiadomościach radiowych i telewizyjnych. Spośród wszystkich
tekstów prasowych napisanych w tym okresie, na uwagę zasługuje artykuł byłego
ambasadora RP w Indiach, Krzysztofa Mroziewicza, zamieszczony w „Polityce”,
w którym autor porównał osiągnięcia ojca Mariana Żelazka SVD do działań Mahatmy Gandhiego. Organizacja koncertu miała też swoje momenty bardzo krytyczne. Organizatorzy nie mieli większego doświadczenia w organizowaniu tak wielkich
imprez kulturalnych. Okazało się między innymi, że źle został dobrany termin koncertu. Był to okres ferii i koniec okresu kolędowego na parafiach. Dlatego z trudem
udało się zapełnić Salę Kongresową, pomimo że w 50% bilety zostały rozdane za
darmo. Pomimo wielkiego ryzyka finansowego, koncert odbył się, a powstałe długi
udało się spłacić dopiero po dwóch latach.
Koncert przyczynił się jednak do wzrostu zainteresowania sprawą kandydatury
ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla. Zaczęły napływać nowe
podpisy nominujące i wspierające tę kandydaturę. Wysyłane były one do Komitetu
Noblowskiego do Oslo w miesięcznych odstępach. Jeżeli nominacja w roku 2002
opierała się jedynie na podpisach 55 osób nominujących i około 100 osób wspierających, to w kolejnym roku liczba podpisów bardzo wzrosła. Wszystkie listy, które
zostały wysłane po dniu 1 lutego 2002 roku, wspierały automatycznie nominację
z roku 2003. W kolejnych kilku miesiącach po koncercie przez ręce komitetu nominacyjnego w Warszawie przeszło łącznie 1058 listów z podpisami nominujących
lub wspierających. Wśród podpisów, które zostały przesłane do Oslo ze świata nauki
i sztuki, znalazły się podpisy 3 laureatów Nagrody Nobla oraz 27 rektorów wyższych
uczelni, 37 dziekanów, 24 dyrektorów instytutów, 47 członków PAN i PANS oraz
Akademii innych krajów, setki profesorów różnych specjalności. Ze świata polityki
zebrano podpisy co najmniej 33 aktualnych i kilkunastu byłych parlamentarzystów,
4 byłych premierów i 7 byłych ministrów, 2 aktualnych i jednego byłego członka
Trybunału Konstytucyjnego, kilkudziesięciu radnych i prezydentów miast. Z kręgów
kościelnych podpis złożyło 11 biskupów i arcybiskupów, wielu księży i sióstr, a także
duchowieństwo innych wyznań chrześcijańskich. Wśród sygnatariuszy znaleźli się
również członkowie licznych organizacji pozarządowych. Podpisy docierały również
z Indii, Białorusi, Ukrainy, Rosji, Słowacji, Niemiec, Litwy, Luksemburga, USA. Wiele osób wysyłało swoje listy bezpośrednio do Oslo. Tak uczynił np. pan prof. Nickolai
M. Sergeyev z Uniwersytetu Moskiewskiego, czy też dr Horst Frank z Niemieckiego

�140

Jacek Wójcik

Związku Pomocy Trędowatym. Z Polski swoje poparcie przesłał do Oslo prezydent
Aleksander Kwaśniewski i minister MSZ Włodzimierz Cimoszewicz, a także przedstawiciele Kościoła Ewangelicko-Reformowanego, Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego a wśród nich ks. Lech Tranda, bp
Janusz Jagucki, ks. Włodzimierz Nast oraz ks. prof. Zachariasz Łyko. Swój własny
list wysłał także pan Andrzej Wawrzyniak – dyrektor i założyciel Muzeum Azji i Pacyfiku. Wielkim zaskoczeniem była wiadomość, że z Indii został wysłany do Oslo
podpis głównego Kapłana Świątyni Jaganatha, Bitarchhy Madhusudhana Mahapatry
Sebayat.
W Polsce w zbieranie podpisów włączyło się też wiele osób spoza Komitetu Inicjującego, jak np. Jan Kaliszewski – student Wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie, który zebrał wiele podpisów w środowisku lewicy demokratycznej oraz w środowisku muzycznym, pani prof. Krystyna Kamieńska-Trela, która zebrała wiele
podpisów w środowisku naukowym chemików, w tym od prof. Ernsta Fischera,
noblisty w dziedzinie chemii. W Ruchu „Maitri” o podpisy starali się Wojciech Zięba z Gdańska, Teresa Klonowska z Torunia, Danuta Szczepańska z Bytomia oraz
dr Jerzy Margasiński, który zebrał wiele podpisów na uczelniach śląskich, a także
otrzymał podpis rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wspomniana już dr Elżbieta
Krukowska zdobyła kilkadziesiąt podpisów z KUL i Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, w tym dwóch rektorów KUL. Panie Janina Michalska i Barbara Rajczyk
z Sekretariatu Misyjnego Jeevodaya zebrały podpisy kilku biskupów i profesorów
Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Ks. Aleksander Seniuk pomógł zdobyć kilkanaście podpisów bardzo ważnych osób ze świata kultury, jak np. Andrzeja Wajdy,
Wojciecha Kilara, Henryka Góreckiego. Wśród posłów podpisy zbierali posłowie
Jan Rzymełka, Marek Muszyński i Zofia Krasicka-Domka. Wspierający podpis Wisławy Szymborskiej zdobyła pani Urszula Maciejewska-Immamura, właścicielka
Orient-Occident Immamura Art Gallery w Krakowie, a podpis Czesława Miłosza
bez większego problemu otrzymał autor tego artykułu. Łącznie przy zbieraniu podpisów oraz przy organizacji koncertu aktywnie pomagało w różny sposób co najmniej trzydzieści osób.
Ostateczny bilans zbierania podpisów w Polsce przerósł pierwotne oczekiwania. Cennym efektem było również poruszenie tak wielu środowisk politycznych
i naukowych oraz podjęcie wielu działań ponad istniejącymi podziałami. Wbrew

�Kandydatura ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla

141

cichym obawom, że kandydowanie ojca Mariana Żelazka może być odebrane jako
jeszcze jedna inicjatywa białego człowieka na rzecz białego człowieka, okazało się,
że w Orisie czekano na tę nagrodę jako na nagrodę dla ich człowieka, jako nagrodę
dla Indii!
Okres zbierania podpisów nominacyjnych i wspierających zbiegł się z przyjazdem ojca Mariana Żelazka do Polski. Ważnym wydarzeniem stała się konferencja
prasowa (7 czerwca 2001 r.) w warszawskim ratuszu z udziałem ojca Mariana Żelazka, prezydenta miasta oraz byłych ambasadorów RP w Indiach. Ojciec Marian
za namową Komitetu pojechał również na kilka dni do Norwegii (13-21 września
2002 r.). Sam wyjazd wyraźnie krępował ojca Mariana, ale była to okazja do bezpośredniego spotkania się z Norwegami i Polonią oraz za pośrednictwem środków
masowego przekazu z szerszym audytorium. Udzielił wywiadu redaktorowi naczelnemu pisma „Magazine”, jak również redakcji katolickiego tygodnika „Broen” oraz
polonijnego miesięcznika „Kronika”. Odbył także spotkania w fundacji charytatywnej „Caritas Norge” oraz Norweskiego Zrzeszenia Kobiet Katolickich. Został też
przyjęty przez przedstawicieli Norweskiego Komitetu Noblowskiego i Norweskiego
Instytutu Spraw Międzynarodowych oraz spotkał się z katolickim biskupem Oslo
ks. Gerhardem Schwenzerem. Miał też okazję do wygłoszenia kazania na Mszy św.
w języku angielskim dla korpusu dyplomatycznego w katedrze św. Olafa. Z Polonią
spotkał się w parafii Tonsberg na niedzielnej Mszy św. Wraz z ojcem Waldemarem
Kussem SVD byli gośćmi duszpasterza Polonii, ks. Gerarda Filaka, a w przygotowaniu i przebiegu całej wizyty znaczący udział miał ambasador RP w Norwegii, pan
Andrzej Jaroszyński.
Pomimo wielu wysiłków i starań, ojciec Marian Żelazek nie został laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. Zaraz po ogłoszeniu decyzji Komitetu Noblowskiego pojawiło się wiele krytycznych ocen względem tego norweskiego gremium. Należy mieć
jednak na uwadze, że kandydatów w owym roku było aż 157, a w Komitecie Noblowskim zasiadają przedstawiciele różnych opcji, nie zawsze przychylnie nastawionych
do Kościoła katolickiego. Poza tym kandydatura ojca Mariana była w jakimś stopniu
powtórzeniem kandydatury Matki Teresy z Kalkuty. Komitet Warszawski popełnił
też kilka błędów. Najpoważniejszym było nagłaśnianie kandydata do Nagrody Nobla, a jest to właściwie zabronione. Później okazało się również, że należałoby zgłosić
kandydaturę ojca Mariana w połączeniu z kandydaturą głównego Kapłana Świątyni

�142

Jacek Wójcik

Jagannatha z Puri. Być może taka podwójna (dwuosobowa) kandydatura dawałaby
większe szanse na otrzymanie Pokojowej Nagrody Nobla. Na bazie tych doświadczeń oraz poszukiwania nowych pomysłów, w roku 2005 zrodził się pomysł stworzenia tzw. Nagrody Braterstwa, która miałaby objąć obu kapłanów z Puri: katolickiego
i hinduistycznego.
Tymczasem ojciec Marian zgodził się na kolejne kandydowanie do Pokojowej
Nagrody Nobla w roku 2003, 2004 oraz 2005. W tym celu przepracowana została
treść Listu Nominacyjnego. Nowa wersja tego listu w większym stopniu podkreślała praktyczne osiągnięcia ojca Mariana Żelazka SVD na polu przyjaźni między
wyznawcami różnych religii. W tym celu Komitet Inicjujący poszukiwał wsparcia
wśród członków różnorodnych europejskich i międzynarodowych organizacji. Tym
razem wszystko odbywało się bez większego rozgłosu. Wśród nominatorów roku
2004 było między innymi kilku posłów Parlamentu Europejskiego oraz 4 wicemarszałków parlamentów krajowych Estonii, Polski i Węgier. Wszystkie te starania nie
przyniosły jednak oczekiwanego skutku. Z tego powodu w roku 2005 postanowiono
tę inicjatywę zakończyć, a Komitet Inicjujący już w zmienionym składzie przekształcił się w Komitet Nagrody Braterstwa.
W tym kontekście pojawia się pytanie: Czy warto było? Nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Wydaje się jednak, że dzięki tej inicjatywie wzrosła świadomość konieczności niesienia pomocy ludziom w innych krajach. Oceniając ofiarność Polaków w ostatnich latach, odnosi się wrażenie, że ów wzrost gotowości do pomocy o 0,
2%, o którym była rozmowa z ojcem Marianem Żelazkiem w roku 2001, okazał się
o wiele większy. Dla osób zaangażowanych w ten projekt była to też cenna przygoda
z ojcem Marianem, która pozwoliła dowiedzieć się o nim samym znacznie więcej
i lepiej go zrozumieć.
To wszystko, co się wydarzyło wokół nominacji ojca Mariana Żelazka SVD do
Pokojowej Nagrody Nobla, najpełniej podsumowuje list samego kandydata, który
został rozesłany do prawie wszystkich nominatorów: „Szanowni Państwo, z wielkim
wzruszeniem otrzymywałem kolejne informacje o setkach podpisów, które były przekazywane do Komitetu Norweskiego w Oslo. Czuję się zaszczycony poparciem każdej
osoby i dziękuję każdemu za użyczenie osobistego autorytetu dla poparcia mojej kandydatury. Stworzyliście Państwo sytuację dla mnie niezwykłą. Bez względu na ostateczny werdykt Komitetu Norweskiego Wasze, Szanowni Państwo, poparcie jest dla

�Kandydatura ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla

143

mnie wielką nagrodą. Jestem głęboko przekonany, że religia nie może być nigdzie użyta
do wytwarzania napięć między ludźmi. Pozwólcie więc, że odbieram Wasze, Szanowni
Państwo, poparcie dla moich wysiłków w budowaniu międzyreligijnego dialogu jako
wyraz Waszego zaangażowania w budowanie pokoju w Indiach i na świecie. Źródłem
nadziei jest dla mnie fakt, że popierając moją kandydaturę, jednocześnie opowiadacie się, Szanowni Państwo, za promocją ludzi trędowatych i niedotykalnych, którym
z wielką radością oddałem całe swoje życie. (...) Dziękuję w imieniu swoim. Dziękuję
w imieniu Adibasów. Dziękuję w imieniu trędowatych. I dziękuję w imieniu hinduistów, z którymi łączą mnie więzy przyjaźni. O. Marian Żelazek z Puri w Indiach.”

�SUMMARY

Summary
At the end of year 2001 a group of friends of Father Marian Żelazek SVD decided
to start a process for his nomination for the Nobel Peace Prize. After obtaining his
acceptance they formed The Committee for Nominating Fr. Marian Żelazek SVD for
the 2002 Nobel Peace Prize. The Nomination Letter was written and the prominent
people were asked to sign it. In order to gain more publicity for it a special event was
organized in Warsaw on January 30, 2002, which gathered 1, 500 people. The nomination of Fr. Marian was enounced during this event and in a few months more than
1, 000 signatures were collected and sent out to Oslo. Among them were signatures
of the Parliament and Government members, scientists, Catholic and Hindu priests
from several countries, the most being from Poland and from India. The nomination
was repeated in the years of 2003, 2004 and 2005 but without a success. However, it
is believed that the public opinion in Poland was moved with this nomination and it
is possible that as a result of the whole process of nomination, the number of people
sensitized to the needs of the poor people in the Third World has risen by considerably. The undersigned secretary of this committee believes that it is a benefit which
Poland has received from Fr. Marian at the end of his life.

�LIST NOMINACYJNY DO POKOJOWEJ NAGRODY NOBLA 2002
Marian Żelazek
„Nie jest trudno być dobrym – wystarczy tylko chcieć!”
Te słowa Mariana Żelazka, katolickiego księdza pracującego w Indiach od 50 lat,
stanowią nie tylko mocny fundament jego całego życia, ale także wezwanie skierowane do wszystkich ludzi bez względu na to, gdzie się urodzili lub jaką wyznają
wiarę. Dobroć bowiem nie zna granic. Dlatego też takiego świata, który jest nadzieją
ludzkości XXI wieku, a zwłaszcza tych, którzy czują się lub są odpowiedzialni za los
wszystkich mieszkańców naszej planety, nie da się bez dobroci zbudować.
Ojciec Marian Żelazek SVD, członek katolickiego zakonu księży werbistów, przez
całe swoje życie czynił dobro. Wyciąga rękę do wszystkich tych, którzy potrzebują
pomocy, do wszystkich tych, którzy zostali odtrąceni przez silniejszych od siebie, do
chorych, okaleczonych, bezbronnych w swojej samotności, otoczonych powszechną obojętnością. Tacy ludzie zawsze czekają na najdrobniejszy nawet gest czyjegoś
współczucia, czekają na kogoś, kto zauważy ich nieszczęście i zechce pomóc. Ojciec
Marian Żelazek jest właśnie takim człowiekiem, który przez całe swoje życie szukał
ludzi potrzebujących pomocy, a zwłaszcza takich, którzy cierpią w milczeniu.
Urodził się 30 stycznia 1918 roku. On, opiekun i lekarz trędowatych, niezbadanym
wyrokiem Opatrzności przyszedł na świat w tygodniu, którego niedziela obchodzona jest jako Międzynarodowy Dzień Trędowatych. Podobnie jak jego poprzedniczka
– św. pamięci Matka Teresa – obrał Indie jako teren swojej działalności. Być może
tylko ten kraj i jego pełna mistycyzmu filozofia religijna potrafiłaby znaleźć odpowiednie wytłumaczenie takiego zbiegu okoliczności.
Powołanie do stanu kapłańskiego ojca Mariana Żelazka w powiązaniu z działalnością misyjną objawiło się wcześnie, gdy był jeszcze uczniem. W czasie II wojny światowej spędził pięć lat w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Dachau.
Katowany i dręczony, przeżył obóz dzięki swojej determinacji zostania księdzem.
Barbarzyństwo obozu koncentracyjnego nie uczyniło go człowiekiem zgorzkniałym,
a wręcz przeciwnie: obudziło w nim głęboką wiarę w godność każdego człowieka
i niezwykłą chęć naprawy tego świata poprzez czynienie dobra. Po zakończeniu woj-

�146

Ojciec Marian Żelazek SVD Ojciec Trędowatych

ny wyjechał do Rzymu na studia teologiczne. Po otrzymaniu święceń kapłańskich
w 1948 roku udał się do Indii, gdzie swoimi uczynkami pragnął poświadczyć, iż
człowiek dla człowieka musi być człowiekiem.
Pierwsze 25 lat swojego pobytu w Indiach ojciec Żelazek poświęcił pracy nauczycielskiej wśród Adibasów, czyli indyjskich aborygenów. Od 1975 roku do chwili
obecnej swoją działalność misyjną prowadzi w Puri (stan Orisa), które to miasto jest
jednym z najświętszych miejsc dla hinduistów indyjskich. Znajduje się tam słynna świątynia boga Wisznu, Jagannatha, czyli Pana Świata. Codziennie świątynia ta
odwiedzana jest przez rzesze pielgrzymów z całych Indii. Właśnie w Puri, na jego
przedmieściach, ojciec Żelazek zorganizował kolonię trędowatych, która stanowi
dzieło jego życia – życia przepełnionego miłością do najbardziej pokrzywdzonych.
Nie mógł się on nigdy pogodzić ze sposobem, w jaki reszta społeczeństwa traktuje
trędowatych i ich cierpienie. Dlatego też postanowił pomóc tym odtrąconym i pogardzanym ludziom znosić ich straszliwe brzemię. Mimo że sam jest cudzoziemcem,
jest głęboko poważany i kochany przez swoich podopiecznych, zwłaszcza za to, że
wyznając inną wiarę, szanuje i akceptuje ich tradycje i zwyczaje, dowodząc tym samym, iż Bóg jest tylko jeden i Jego głównym atrybutem jest miłość. Oni rozumieją,
na czym polega główna zasada życia tego obcego człowieka, który stał się dla nich
najbliższym przyjacielem. Rozumieją, że miłość człowieka do człowieka jest jedyną
skalą, jaką można mierzyć miłość do jedynego Boga.
Kolonia założona przez ojca Żelazka stale się powiększa, tak jak stale rośnie liczba
ludności Indii. Obecnie kolonia liczy 600 stałych pacjentów, w większości chorych
na trąd. Mają oni rodziny, którym również trzeba zapewnić higieniczne warunki
mieszkaniowe, wyżywienie i ubranie. Tym, którzy mogą pracować, zapewnia się odpowiednie zatrudnienie.
Szczególną opieką otaczane są dzieci. W sąsiedztwie kolonii ojciec Żelazek założył specjalną szkołę dla dzieci trędowatych. Wśród nauczycieli znajdują się także trędowaci, którym udało się pokonać chorobę. Szkoła ma swój własny internat
i plac zabaw. Ideą przewodnią ojca Żelazka było to, aby dzieci nie przebywały cały
czas w towarzystwie chorych i nie czuły się gorsze od innych dzieci. Dla tych dzieci
ojciec Żelazek szuka na całym świecie tzw. rodziców adopcyjnych, którzy pomagają
finansowo w ich wychowywaniu i wykształceniu tak, aby stały się one całkowicie
samodzielne w chwili osiągnięcia pełnoletności.

�List nominacyjny do Pokojowej Nagrody Nobla

147

Kolonia ojca Żelazka ma również swój własny szpital, w którym najbardziej okaleczeni są pod stałą opieką. Mieszkańcy kolonii, którzy są w stanie pracować, zatrudnieni są w warsztacie obuwniczym, który specjalizuje się w szyciu obuwia dla tych
trędowatych, których stopy zostały okaleczone przez chorobę. Jest tam także warsztat produkujący sznurek, tkalnia materiałów, szwalnia i cegielnia. Niedawno ojciec
Żelazek założył też stałą klinikę dentystyczną dla swoich podopiecznych. Kolonia
posiada też swój własny ogród warzywny, sad i fermę kurzą, których produkty służą
nie tylko samym kolonistom, ale również sprzedawane są na pobliskim rynku.
Ojciec Żelazek nie ogranicza się do pracy w swojej kolonii. Służy także innym
ludziom. W czasie powodzi, która zagrażała pobliskiej wiosce, zdołał zorganizować
całą jej społeczność w celu wzniesienia wałów przeciwpowodziowych.
Trzeba podkreślić również to, iż ojciec Żelazek nie namawia nikogo do zmiany
wiary. Poza kościołem katolickim, który wybudował na terenie swojej kolonii, nie
nawraca nikogo na katolicyzm. Jest on szczególnie uczciwy wobec hinduskiej większości. Nie otrzymałby nigdy pozwolenia od władz na wybudowanie tego kościoła,
gdyby było inaczej. Obok kościoła ojciec Żelazek wybudował bibliotekę z czytelnią
i salą konferencyjną, powołując do życia Centrum Dialogu dla ludzi „głodnych Boga”
– jak ich określa ojciec Żelazek. Dowodzi on w ten sposób, że miłość do człowieka
jest możliwym do zbudowania fundamentem wzajemnego zrozumienia, a więc dialogu ekumenicznego, niełatwego do przeprowadzenia wśród hinduistów.
Podczas półwiecza swojej działalności w Indiach ojciec Żelazek zdobył miłość
i popularność nie tylko wśród najbiedniejszych, uciśnionych i odepchniętych, ale
również zdobył uznanie elit. Najwyższy kapłan świątyni Jagannatha odwiedził teren
misji z okazji 50-lecia święceń kapłańskich ojca Żelazka, wygłaszając przemówienie
gratulacyjne. Mimo że ojciec Żelazek pracuje i przebywa wśród trędowatych, którzy należą do tzw. kasty nietykalnych, jest uważany za bramina przez lokalnych kapłanów hinduskich. Ważny krok w celu osiągnięcia lepszego porozumienia między
obiema społecznościami został poczyniony. Tak więc to, co ojciec Żelazek twierdzi,
jest prawdą: wystarczy chcieć być dobrym.
Jednym z najbardziej spektakularnych osiągnięć tego niezwykłego człowieka jest
to, iż zdołał znaleźć wielu pomocników i sponsorów na całym świecie, którzy wspomagają go w jego dziele. Jest to najlepsza ilustracja powiedzenia, iż dobry przykład
czyni cuda.

�148

Ojciec Marian Żelazek SVD Ojciec Trędowatych

Uważamy, iż prawdziwy i trwały pokój zależy w dużej mierze od czynów ludzi
będących natchnieniem dla tych, którzy pragną budować harmonijne światowe
społeczeństwo. Sądzimy, że osiągnięcia ojca Żelazka zasługują na międzynarodowe
uznanie. Z tych to właśnie powodów nominujemy ojca Mariana Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla w roku 2002.

�ENGLISH VERSION

NOMINATION LETTER FOR NOBEL PEACE PRIZE 2002
Marian Żelazek
„It is not difficult to be good – provided one wants to be so.”
These words of Marian Żelazek, the Catholic priest who has worked in India for
fifty years, have become not only a strong foundation of his entire life, but have also
become a call directed to all men irrespective of where they were born or the religion
they profess. For the scope of goodness is unlimited. Therefore such world, which is
the hope of humanity in the twenty-first century and especially which is the hope of
those who feel themselves responsible and indeed are responsible for the fate of all
the inhabitants of our planet, cannot be built without goodness.
Reverend Father Marian Żelazek, SVD, a member of the Catholic Society of
the Divine Word has been a good man. He is stretching out his hand to all those
who need help, either because they have been rejected by those stronger than
themselves or because they have been ailing, maimed, helpless in their loneliness
or lost surrounded by common indifference. Such people always await even a little gesture of somebody’s compassion, they await someone who notices them and
wants to help them. Father Marian Żelazek is precisely such a man who during
his entire life has been looking for people who need help and especially for those
who suffer silently.
He was born on the 30th of January 1918. By some strange working of Providence
he, who dedicated his life to lepers, was born during the week the Sunday of which
later on the world declared an International Lepers’ Day. Similarly to the late Mother
Theresa, his illustrious predecessor, he has chosen India as the field of his activity.
It is perhaps only India, with her commonly professed religious philosophy, which
could find explanation for this coincidence of the date of his birth.
His determination and unwavering conviction to become a priest had already
crystallised during the period of his education both at school and seminary, just
before the outbreak of the World War II. Later on he spent five years in the Nazi
concentration camp at Dachau. He survived despite being brutally treated thanks to
his determination to become a priest. The barbaric experience of the concentration

�150

Father Marian Żelazek SVD The Father of the Lepers

camp did not leave him a bitter man, but awoke in him a deep faith in the dignity
of every human being and a strong desire to make this world good by being himself good. When the war ended he completed his education in Rome and after his
priestly ordination in 1948 he went to India, determined to testify by his deeds that
a man has to be a man for another man!
The first twenty-five years of his stay in India Reverend Żelazek dedicated to
teaching among the aboriginal people called Adivasis. From the year 1975 until today he has been working in Orisa, in the city of Puri, which is one of the holiest
places of the Hindus in India. There is the famous Hindu shrine of Lord Vishnu
known as Jagannath – the Lord of the World there. Every day the shrine is visited by
countless pilgrims from all over India. It is at the southern outskirts of Puri that Rev.
Żelazek organised a lepers’ colony which constitutes his life-work – life filled with
love for the most downtrodden ones.
He could never reconcile himself with the passive way that lepers and their sufferings have been treated by the rest of society. It is for this reason that he decided
to help those rejected, humiliated and scorned people to bear their horrible burden.
Although himself a foreigner, he is deeply revered and loved by his charges, especially because belonging to another faith, he nevertheless accepts and respects their
traditions and rituals, proving in this way that there is one God and love is His attribute. They understand well the principle of this stranger, who has become one of
their closest friends – the principle that love of one man for another is the only scale
with which we can measure love for one God.
The lepers’ colony established by Rev. Żelazek is incessantly growing as fast as the
expanding population of India itself is growing. At present the colony counts 600
permanent inhabitants, who in their majority are also patients treated for leprosy.
They have families which have to be provided with decent hygienic homes, food and
clothes. Besides those among them who can work are provided with suitable jobs.
Children are under his special care. Very close to the colony he established a special school for the children of lepers. Among the teachers there are also lepers who
have recovered. The school has its own dormitories as well as playgrounds. Rev.
Żelazek’s idea has been that the children should not stay round the clock among sick
people and they should not feel inferior to other children. Father Żelazek looks all
over the world for the so-called adoptive parents for his children who help finan-

�Nomination letter for Nobel Peace Prize

151

cially to bring up and educate them so that they may become self-supporting when
they reach adulthood.
Rev. Żelazek’s colony has its own hospital and provides boarding for the most
maimed ones who cannot take care of themselves. Those inhabitants of the colony
who are able-bodied work in a shoemaking unit specialising in making shoes for
those whose feet have become disfigured by the disease. There is also there a ropemanufacturing workshop, a textile-manufacturing unit, a tailoring unit and a brick
manufacturing plant. Not so long ago Rev. Żelazek managed to organise a permanent dental clinic for his friends the inhabitants of the colony. The colony maintains
its own vegetable garden, an orchard and a chicken farm, the produce of which sustains the members of the colony and the surplus is sold at the market.
Rev. Żelazek does not limit himself to the work for the colony itself. He serves
other people as well. So much so that he managed to organise inhabitants of the
neighbouring village for the purpose of constructing an embankment to protect
their houses and field from floods, endemic in the locality.
The fact that doing all this Rev. Żelazek scrupulously abstains from proselytising,
preferring rather to be a living witness of the Gospel values has to be specially noted.
The very fact that he built the church exactly in the middle of the town proves his
honest attitude towards the Hindu majority. For he could never have received permission from the authorities to built the church had he been involved in proselytising activities.
Next to the church Rev. Żelazek has built a library with a reading room and a conference hall. Thus the centre of inter-religious dialogue has been created for the people ‘hungry of God’ – as Rev. Żelazek says – to meet. He proves in this way that love
for others only can become a solid foundation for mutual understanding and for the
ecumenical dialogue, even in the centre of orthodox Hinduism.
During more than half a century of his activity in India Rev. Żelazek earned love
and popularity not only among the poorest, the downtrodden and those rejected
but also gained sincere respect and appreciation among the elite. The Chief Priest of
the temple of Jagannath visited the Church premises on the occasion of the 50th anniversary of Rev. Żelazek’s priestly ordination and delivered a congratulatory speech.
In spite of working with the lepers more often than not belonging to the so-called
Untouchables, Father Żelazek is considered a Brahmin by the local Hindu priests.

�152

Father Marian Żelazek SVD The Father of the Lepers

An important step towards better understanding of the two communities has been
made. Thus it is true – as Father Żelazek insists – that in order to be good it is necessary to want it.
One of the many spectacular achievements of this exceptional man is how he has
found all over the world numerous helpers and sponsors who are ready to go out
of their way to assist him in his stupendous task. Isn’t it the best proof that a good
example does miracles!
We are strongly convinced that real and permanent international peace depends
very much on the lives and actions of individuals who inspire the hearts and minds
of people in order to build up a harmonious world society. Therefore we understand
that Father Żelazek’s achievements deserve international recognition. It is because of
these reasons that we nominate Reverend Father Marian Żelazek for the award of the
Nobel Peace Prize in the year 2002.

�List nominujący do Pokojowej Nagrody Nobla 2003
Marian Żelazek
Wielu ludzi, zbyt wielu ludzi uważa, że różnice pomiędzy religiami stanowić będą
najważniejszą przyczynę nienawiści i wojen w XXI wieku. Według tych ludzi głośne
„zderzenie cywilizacji” będzie miało swoje źródło w istnieniu różnych religii oraz
w nieprzezwyciężalnych trudnościach dialogu międzyreligijnego. Przerażające wydarzenia w Nowym Jorku 11 września 2001 roku wydają się potwierdzać tę przepowiednię oraz utwierdzać wrażenie jej nieuchronności. Czy mamy biernie czekać na
to, co przyszłość nam przyniesie? Czy mamy porzucić nadzieję i zatopić się w bezczynności, akceptując nieuchronność katastrofy?
Odpowiedzią może być tylko stanowcze „nie!”. Dopóki wśród nas są mężczyźni
i kobiety, którzy przez przykład własnego życia udowadniają, że nie zawsze ludzie –
niejako automatycznie – nienawidzą się tylko z powodu przynależności do różnych
wspólnot religijnych, dopóty nie możemy porzucić nadziei i nie możemy oszczędzać
wysiłków w popieraniu sprawy pokoju między wspólnotami. Po pierwsze powinniśmy odszukać tych ludzi i postawić ich przed frontem całej ludzkiej społeczności
jako wzór do naśladowania i dorównywania.
W tym czasie, kiedy zapadały się dwie wyniosłe wieże Światowego Centrum
Handlowego, grzebiąc w swoich szczątkach tysiące osób, daleko od nich na półkuli
wschodniej, w indyjskim mieście Puri, dwie inne mniej strzeliste, ale jakże wiele
znaczące wieże stały obok siebie w doskonałym pokoju. Wieża starożytnej świątyni hinduskiej Jagannatha – Pana Świata i niedaleko od niej wieża kościoła Naszej
Pani zbudowanego tu dzięki bezgranicznej miłości, poświęceniu i niewyczerpanemu
duchowi służby okazywanemu każdemu bliźniemu bez względu na wyznanie przez
wielebnego ojca Mariana Żelazka – skromnego polskiego księdza katolickiego, którego celem życia jest niesienie pokoju najbardziej nieszczęśliwym ludziom na ziemi
– trędowatym.
Dewizą Mariana Żelazka jest szacunek do innych istot ludzkich we wszystkich
ich wymiarach. Taki szacunek i miłość stanowią lekarstwo nie mniej skuteczne niż
medycyna. Ojciec Żelazek przywraca swoim trędowatym przyjaciołom szacunek do
samych siebie i tym samym przywraca ich społeczeństwu, które w wyniku swojej

�154

Ojciec Marian Żelazek SVD Ojciec Trędowatych

ignorancji tak okrutnie ich odrzuciło. Zawsze okazuje pełny szacunek do wiary swoich braci hinduistów. I właśnie tym zjednał sobie większość hinduistów, dla których
Puri jest jednym z najświętszych i najbardziej szanowanych miejsc. Nie odrzucając
niczego ze swojej chrześcijańskiej wiary, potrafił wytworzyć wokół siebie atmosferę
wzajemnej życzliwości. Dzięki takiemu nastawieniu ojciec Marian zdobył przyjaźń
głównego kapłana świątyni Pana Świata, który nawet przybył do kościoła, żeby wziąć
udział w obchodach 50. rocznicy jego święceń kapłańskich.
Ojciec Marian jest mężem pokoju pomiędzy religiami i mężem pokoju społecznego. Dzięki ludziom takim jak on hinduiści szanują chrześcijan i odwrotnie; również trędowaci odzyskują szacunek.
Jesteśmy mocno przekonani, że prawdziwy i trwały międzynarodowy pokój zależy w dużej mierze od życia i działania jednostek, które inspirują serca i umysły ludzi
w budowaniu harmonijnego społeczeństwa światowego. Uważamy, że osiągnięcia
ojca Żelazka zasługują na międzynarodowe uznanie. Z tego powodu nominujemy
wielebnego ojca Mariana Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla 2003.

�ENGLISH VERSION

To
Professor Geir LUNDESTAD
The Director of The Norwegian Nobel Institute
Drammensveien 19
NO – 0255 OSLO
Europe

NOMINATION LETTER
FOR NOBEL PEACE PRIZE 2003
Rev. Marian Żelazek
Many people, too many people believe that differences over religious beliefs will
constitute the most important cause of hatred and wars in the 21st century. According to these people the notorious ‘clash of civilisations’ will have its source in the
existence of different religions and in insurmountable difficulties of inter-religious
dialogue. The gruesome events of the 11th of September 2001 in New York seem
to confirm this foreboding and to bestow upon such predictions semblance of imminence. Should we complacently wait for whatever future will bestow upon us?
Should we abandon hope and sink into inactivity already accepting the inevitability
of disaster?
The answer may only be an emphatic – no! As long as there are among us men
and women who by the example of their individual lives prove that it is not always
that people – as if automatically – hate each other only because they belong to different religious communities, we cannot give up hope and we must spare no effort to
promote the cause of peace among religious communities. What we have to do first
is to find such people and to put them in front of the entire humanity as paragons to
be followed and emulated.
When the two lofty towers of The World Trade Center collapsed burying under
their debris thousands of human beings, far away in the Eastern Hemisphere, in the
Indian city of Puri two other, less lofty but how meaningful towers have been standing side by side in perfect peace. The tower of the ancient Hindu temple of Lord Jagannath – The Lord of the Universe and not far away from it the tower of Our Lady’s
church built there thanks to limitless love, dedication and the inexhaustible spirit of

�156

Father Marian Żelazek SVD The Father of the Lepers

service rendered unto the fellow man of whatever confession by Reverend Father
Marian Żelazek – a humble Polish Catholic priest whose life purpose is to bring
peace to the most miserable people on earth – the lepers.
Marian Żelazek’s device is to respect another human being in his or her entirety. Such respect and love provide not less powerful cure than the pharmacological
medicines. Father Żelazek restores to his leper-friends self respect and by the same
restores them to the society which through ignorance so cruelly rejected them. All
the time he shows utter respect for the religious beliefs of his Hindu brethren. This is
precisely what endeared him to the Hindu majority for which Puri is one of the most
holy and most revered places. Without renouncing even for an iota his own Christian
faith, he managed to create around himself an atmosphere of mutual benevolence.
It is thanks to such an attitude that the chief priest of Lord Jagannath’s temple whose
friendship he won, came to the church to join in celebrations of Father Żelazek’s
anniversary of priesthood.
Father Marian Żelazek is the man of peace among religions and the man of social
peace. Thanks to men like him Hindus respect Christians and vice versa, as well as
lepers regain their self respect.
We are strongly convinced that real and permanent international peace depends
very much on the lives and actions of individuals who inspire the hearts and minds
of people in order to build up harmonius world society. Therefore we understand
that Father Żelazek’s achievements deserve international recognition. It is because of
these reasons that we nominate Reverend Father Marian Żelazek for the award of
the Nobel Peace Prize in the year 2003.

�UCHWAŁA SENATU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
z dnia 22 lutego 2007 r. w sprawie uznania o. Mariana Żelazka SVD za wzór Polaka przełamującego bariery między ludźmi w duchu chrześcijańskiego ekumenizmu
i uniwersalizmu

Dając wyraz wielkiemu szacunkowi dla o. Mariana Żelazka SVD za Jego pełną
poświęcenia 56-letnią pracę w Indiach na rzecz współdziałania i współistnienia społeczeństw, kultur i religii, Senat Rzeczypospolitej Polskiej uznaje Go za godny naśladowania wzór Polaka przełamującego bariery między ludźmi.
Senat Rzeczypospolitej Polskiej pragnie uhonorować i wyróżnić o. Mariana Żelazka SVD za Jego chrześcijański dialog z  hinduizmem, za Jego otwartość,
czynienie dobra i pokoju, za Jego bezinteresowne służenie najsłabszym, ale także
nawiązywanie głębokich i przyjacielskich relacji z elitami wyznającymi hinduizm.
Senat Rzeczypospolitej Polskiej zwraca się z apelem do wszystkich środowisk
twórczych i edukacyjnych w Polsce, ażeby czerpiąc ze szlachetnego wzoru o. Mariana Żelazka SVD, upowszechniały postawę życzliwej otwartości wobec innych kultur
i religii, postawę budowania zgody i zrozumienia w wielkiej rodzinie człowieczej.
Uchwała podlega ogłoszeniu w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej
„Monitor Polski”.
MARSZAŁEK SENATU

Bogdan Borusewicz

��Wojciech Góral

Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi
Trzeciego Świata „Maitri” dla ośrodków
prowadzonych przez ojca Mariana Żelazka
Początki
Pierwsze nasze spotkanie z ojcem Marianem odbyło się w końcu lat siedemdziesiątych w mieszkaniu prywatnym p. Janiny Godziszewskiej z Towarzystwa Przyjaciół Dzieci Hinduskich przy warszawskim KIK-u. W tym samym okresie wspólnie
z p. prof. Teresą Rutkowską członkowie warszawskiej wspólnoty Ruchu „Maitri”
pakowali ogromne skrzynie (200-300 kilogramów każda), które ona wysyłała drogą morską do Puri�. Pakowanie odbywało się w różnych miejscach. Między innymi
w klasztorze oo. Dominikanów na Długiej i w podziemiach kościoła garnizonowego.
Skrzynie zawierały głównie odzież, ale znalazło się też w nich miejsce na przybory
szkolne, zabawki, środki opatrunkowe i lekarstwa.
Chociaż w pierwszych latach istnienia Ruchu pomoc skierowana była głównie do
Matki Teresy, do Kalkuty, to jednak pokaźna część tej pomocy przekazywana była też
do ośrodków prowadzonych w Indiach przez Polaków: ojca Mariana Żelazka SVD,
ojca Adama Wiśniewskiego SAC, siostrę Walentynę Czernik CMW i doktor Halinę
Koperską. Zbiórki darów organizowały głównie ośrodki Ruchu w Bytomiu, GdańRuch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „MAITRI” powstał w roku 1976. Bezpośrednim
impulsem dla powstania Ruchu było spotkanie jego przyszłego założyciela Jacka Wójcika z pracą sióstr
ze Zgromadzenia Misjonarek Miłości, założonego przez Matkę Teresę z Kalkuty. Jej życie i duchowość
inspiruje uczestników Ruchu przy odczytywaniu Ewangelii i poszukiwaniu dróg realizacji zawartej
w niej Bożej nauki. Szczególnym charyzmatem tego Ruchu jest dostrzeganie problemów nędzy, głodu
i braku jedności we współczesnym świecie, odczytywanie w tych znakach czasu Bożego wezwania
oraz przyjęcia tego wezwania i odpowiadanie na nie w duchu wiary. Cele apostolskie Ruchu to:
pomoc najbiedniejszym z biednych w krajach Trzeciego Świata; budzenie wrażliwości serc i sumień
na godność najbiedniejszych oraz ich cierpienie; szukanie dróg przebaczenia, pojednania i zbliżenia
między ludźmi różnych narodów, języków, ras i religii. Dla wielu uczestników Ruchu drugim nauczycielem obok błogosławionej Matki Teresy z Kalkuty jest ojciec Marian Żelazek SVD. Obecnie Ruch
działa w kilkunastu parafiach w całym kraju. Jest członkiem Ogólnopolskiej Rady Ruchów Katolickich,
zatwierdzonej przez Episkopat Polski. Uczestnicy Ruchu prowadzą obecnie kilka różnych projektów pomocy w Afryce i Indiach, przede wszystkim w ramach Adopcji Serca. Łącznie pośredniczą
w opiece adopcyjnej ponad 3500 dzieci. Słowo „maitri” w sanskrycie, języku starożytnych Indii, znaczy
„przyjaźń”.
�	

�160

Wojciech Góral

sku, Raciborzu, Toruniu, Warszawie, Wrocławiu i Zamościu. Dary były wysyłane
w dwudziestokilogramowych paczkach zawierających odzież, lekarstwa, środki opatrunkowe, przybory szkolne, zabawki. Niestety, po latach niemożliwe jest określenie
liczby przekazanych darów, ponieważ zestawienia wysyłanych paczek z pierwszych lat
działalności Ruchu są ogólne i nie zawierają określenia ilości wysyłanych do różnych
ośrodków w Indiach. Poza tym znaczna część archiwum Ruchu została w stanie wojennym skonfiskowana przez Służbę Bezpieczeństwa, co utrudnia analizę. Możemy jedynie szacować, że do Puri Ruch „Maitri” wysyłał kilkaset kilogramów darów rocznie,
a systematyczna wysyłka darów do Puri prowadzona była na pewno już w roku 1980�.
Od roku 1977 grupy uczestników Ruchu wyjeżdżały do Indii, aby pracować
w domach pomocy prowadzonych przez Zgromadzenie Misjonarek Miłości. Grupy
te odwiedzały również ojca Mariana Żelazka w Puri. Pierwsze osoby odwiedziły Puri
w roku 1979. Łącznie na przestrzeni lat 1979-1988 Puri odwiedziło co najmniej 35
uczestników Ruchu. W roku 1989 goszcząca w Puri grupa płetwonurków z Polski,
wśród których był także uczestnik Ruchu „Maitri”, wyremontowała ojcu Marianowi samochód i przeprowadziła remont dachu budynku farmy z kurczakami. Wielu
uczestników Ruchu z różnych stron Polski miało okazję poznać ojca Mariana osobiście. Między innymi kilkadziesiąt osób spotkało go 14 października 1983 roku w siedzibie warszawskiej wspólnoty Ruchu. Opowiadał wtedy o utworzonym niedługo
wcześniej przy parafii w Puri Centrum Dialogu Religijnego, w którym odbywały
się regularne spotkania katolików, muzułmanów, baptystów i hinduistów.� W czasie
jego kolejnych pobytów w Polsce spotkania z uczestnikami Ruchu odbywały się regularnie, dwa razy ojciec Marian uczestniczył w Spotkaniach Krajowych Ruchu.

Realizowane programy
Gabinet dentystyczny
W roku 1986 rozpoczęto realizację programu mającego na celu wyposażenie gabinetu dentystycznego w kolonii trędowatych w Puri. Kompletowanie wyposażenia
ojciec Marian zaczynał praktycznie od zera. Tak opisywał sytuację w sierpniu 1986
Sprawozdania ze Spotkań Krajowych Ruchu Wymiany z Krajami Trzeciego Świata „Maitri” za lata
1976-1984.
�	
J. Wójcik, Ekumeniczny Misjonarz, w: Wspólna Radość, Pismo Ruchu Wymiany z Krajami Trzeciego
Świata „Maitri”, 27(1983)1, 4.
�	

�Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata...

161

roku: „Mam tutaj u siebie tygielki (…) różne haki i haczyki, lusterko dentystyczne
i „obcęgi” do wyrywania zębów. Jednej najważniejszej rzeczy (…) wiertarki nie mam.
W samej naszej szkole jest prawie 30 dzieci z próchnicą zębów (…) z bardzo biednymi
dziąsłami etc. Tak mi się widzi, że najważniejszą pracą będzie usuwanie zębów i plombowanie”.� W tym samym liście ojciec Marian pisze: „(…) ta Pani dentystka, lat 35,
będzie najlepsza na początek. Niech przyjedzie w grudniu czy styczniu 87 r. albo lutym
czy marcu. Później przyjechać już nie jest tak dobrze. Jedna osoba będzie najwięcej pasowała do sytuacji. (…) Jestem gotowy pojechać do Bombaju albo Nowej Delhi, ażeby
przyjąć przyjeżdżającą lekarkę-dentystkę.”� Z tego widać, że uczestnicy Ruchu „wyposażenie” gabinetu potraktowali bardzo poważnie, starając się również o dentystówwolontariuszy, którzy wyjeżdżaliby do pracy w Puri na kilka miesięcy. Co prawda
wskazywana przez ojca Mariana dentystka ostatecznie nie wyjechała do Puri, ale na
apele uczestników Ruchu zgłosił się p. Jacek Radda z Żywca, który w roku 1987 jako
pierwszy wyjechał do ojca Mariana leczyć trędowatych.
Kompletne wyposażenie gabinetu dentystycznego wyleciało samolotem z Warszawy do Delhi 18 listopada 1987 roku. Aby to się stało, konieczne były starania
o stosowne zezwolenia w Urzędzie ds. Wyznań, Głównym Urzędzie Ceł, który
zwolnił wyposażenie i bagaż z opłat celnych. Udało się także uzyskać w Polskich
Liniach Lotniczych LOT 50% zniżki w opłatach za przewóz całego sprzętu oraz
bezpłatny bilet lotniczy do Delhi od amerykańskich linii lotniczych Pan Am dla
pierwszego dentysty�.
Zbieranie pieniędzy na zakup wyposażenia gabinetu dentystycznego było pierwszym tego typu „technicznym” programem realizowanym w Ruchu „Maitri”. Do tej
pory uczestnicy Ruchu, oczywiście w porozumieniu z Matką Teresą czy też z innymi
zgromadzeniami, wysyłali paczki z lekarstwami, środkami opatrunkowymi, odzieżą
itp. Dary te trafiały do ogółu potrzebujących. W Puri po raz pierwszy zrealizowano
coś trwałego, ukierunkowanego na potrzeby konkretnej społeczności, co przez długie lata miało służyć misji ojca Mariana.
Na Boże Narodzenie 1987 r. ojciec Marian pisze w liście prywatnym: „Mogę
Cię jednak zapewnić, że Twój i nasz kochany Pan dentysta Jacek Radda od razu był
List o. Mariana Żelazka do Wiesława Sowińskiego z dnia 27.08.1986 r. – zbiory prywatne Wiesława
Sowińskiego.
�	
Tamże.
�	
W. Sowiński, Bóg zapłać ludziom dobrej woli, w: Gość Niedzielny, 2(1988)7.
�	

�162

Wojciech Góral

wprzęgnięty do pracy. Miałem trochę pieniędzy i zakupiliśmy w Kalkucie co najpotrzebniejsze i robota szła naprzód, chociaż z początku przy pomocy trochę mniej
doskonałego „wiercidełka” (…) ale szła po dentystycznemu. 8 paczek, które przyszły
latem, postawiły nasz gabinet dentystyczny na wysokim poziomie. Wszyscy żałują, że
Jacek odjeżdża. Tak sobie myślę, że następny dentysta mógłby przyjechać w lutym (…)
a potem już pora gorąca”.� I w liście skierowanym do szerszego grona współpracowników: „Najnowszym wydarzeniem po moim powrocie do Puri (po 5-miesięcznych
wakacjach w Polsce w roku 1987 – przypis autora) jest stworzenie gabinetu dentystycznego w naszej kolonii trędowatych w Puri. Jaki nieprawdopodobny widok: okaleczony, nieraz cuchnący od ran trędowaty, siedzący w fotelu dentystycznym, a przy
nim doktor-dentysta zaglądający w jego wykrzywioną buzię i pracujący nad jego
uzębieniem przy pomocy nowoczesnego wyposażenia. Wszystko to stało się rzeczywistością dzięki energicznemu zaangażowaniu się w ten plan Pana Inżyniera Wiesława
Sowińskiego i Ks. Proboszcza „Małgorzatki”, obydwu z Bytomia i dzięki tym licznym
ofiarodawcom, których listę przechowują anieli w niebie. Tym aniołem-dentystą zaglądającym do ust trędowatych dla generalnego remontu uzębienia, jest Pan Jacek
Radda, nie z nieba, ale z Polski”.�
Uczestnicy Ruchu, głównie w Bytomiu, ale także w innych miastach Polski, organizowali pomoc pośród siebie, swoich sympatyków, zwracali się też do wiernych poprzez
spotkania informacyjne w różnych parafiach w całej Polsce. Do akcji systematycznie
włączał się także „Gość Niedzielny”, na którego łamach niejednokrotnie dziękowano za
pomoc jego czytelnikom, a także zwracano się o dalsze dary i wsparcie modlitewne.
Dzięki temu, że uczestnicy Ruchu „Maitri” wyposażyli gabinet dentystyczny,
do Puri mogli przyjeżdżać wolontariusze przysyłani przez inne organizacje�. Jedną
z nich była p. dr Anna Tarajkowska, o której pracy ojciec Marian pisał: „Pani Ania na
pewno z satysfakcją wzięła ze sobą do kraju swój dzienniczek z wynikami 10-dniowej
pracy: liczba badanych pacjentów – 234, ekstrakcja zębów – 212, plombowanie – 81,
zabiegi zewnętrzne w ustach: 15”10.
List o. Mariana Żelazka do Wiesława Sowińskiego z dnia 19.12.1987 r. – zbiory prywatne Wiesława
Sowińskiego.
�	
List o. Mariana Żelazka do uczestników Ruchu „Maitri” z grudnia 1987 r. – zbiory prywatne Wiesława
Sowińskiego.
�	
Listy o. Mariana Żelazka do uczestnika Ruchu „Maitri” z grudnia 2001 r. oraz z grudnia 2002 – zbiory
prywatne Wiesława Sowińskiego.
10	
Wymiennik 5(1993)4 [wewnętrzne pismo Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri”].
�	

�Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata...

163

Uczestnikom Ruchu „Maitri” takie listy wystarczały za potwierdzenie współpracy w Bożym dziele, które realizował ojciec Marian. Nie proszono go o żadne szersze
sprawozdania z wykorzystania naszych darów.

Warsztat stolarski
Mniej więcej w tym samym czasie co program wyposażenia gabinetu dentystycznego, powstała idea wyposażenia warsztatu stolarskiego. Pierwsze „zlecenie” od ojca
Mariana w tej sprawie brzmiało tak: „O które narzędzia chodzi najwięcej odnośnie do
ich liczby? Proszę sobie wyobrazić, że jest 15 chłopaków, którzy się razem uczą stolarstwa
i ktoś tam w Polsce podszepnie, ile instrumentów potrzeba”11. Znaleźli się ludzie, którzy
podszepnęli, jak powinien być wyposażony warsztat stolarski i Ruch „Maitri” rozpoczął realizację kolejnego projektu. W międzyczasie ojciec Marian skorygował liczbę
uczniów do 10, ale poszerzył zapotrzebowanie także na maszyny i urządzenia ślusarskie. Ponieważ w tym czasie wysyłanie paczek z Polski stawało się coraz mniej opłacalne, postawiono na współpracę z Czechosłowacją, w której od końca lat 70-tych także
działały wspólnoty Ruchu „Maitri”. Ojciec Marian mając mnóstwo swojej codziennej
pracy, jakby mimochodem przy życzeniach na Boże Narodzenie 1988 napisał: „W tym
roku moja misja w Puri otrzymała 312 paczek pocztowych z lekarstwami i innymi przydatnymi rzeczami. Paczki i paczuszki jak jaskółki przychodziły z Warszawy i z innych
okolic Polski. Kółko „MAITRI” przy Bazylice Mariackiej w Gdańsku dokonało cudów,
wyposażając drogą pocztową nasz warsztat stolarski i ślusarski. Większość z tych paczek
przyszła z Czechosłowacji. Jak to dziwne w Królestwie Bożym! Gdy w jednym miejscu
drzwi możliwości się nieco więcej przymykają, w drugim się za to otwierają”12.

Kubek mleka
Od początku pracy misyjnej w Puri dla ojca Mariana dużym wyzwaniem była
pomoc dzieciom. W tym celu zorganizował on w końcu lat 80-tych akcję „Kubek
mleka dla dzieci”. Akcja skierowana była do dzieci z rodzin trędowatych z kolonii
w Puri, włączyli się w nią również uczestnicy Ruchu „Maitri”. Otrzymywali podziękowania od ojca Mariana: „Dziękuję tym, co posyłają paczki z odzieżą i lekarstwami.
List o. Mariana Żelazka do Wiesława Sowińskiego z dnia 27.08.1986 r. – zbiory prywatne Wiesława
Sowińskiego.
12	
List o. Mariana Żelazka do uczestników Ruchu „Maitri” z grudnia 1988 r. – zbiory prywatne
Wiesława Sowińskiego.
11	

�164

Wojciech Góral

Bardzo cennym artykułem w takich paczkach jest mleko w proszku. W Indiach, kraju
„świętej krowy”, ogół dzieci nie zna, co to jest mleko do picia, a tak im jest ono potrzebne. Każdej matce w błogosławionym stanie tutaj w kolonii dajemy jednokilową
paczkę mleka w proszku, a gdy dziecko przyjdzie na świat, otrzyma drugą paczkę”13.
W liście rozsyłanym na Boże Narodzenie 1993 do wszystkich swoich współpracowników dopisał: „Drodzy Przyjaciele z Maitri, serdeczne pozdrowienia dla Was z Puri,
Indie. Tym listem gwiazdkowym dziękuję Wam za paczki. 25.10.93 – 1 paczka, 20.09
– 2 paczki, 2.06 – 1 paczka, 22.05 – 2 paczki, 19.05 – 1 paczka. Mydło jest bardzo
użyteczne. Paczuszki z mlekiem w proszku są bardzo cenne i potrzebne tutaj. Paczki są
dobrze opakowane i przychodzą w dobrym stanie.”
Akcja „Kubek mleka” rozwinęła się po roku 1998, kiedy to dnia 25 listopada ojciec Marian otworzył internat dla dzieci pochodzących z rodzin trędowatych spoza
Puri, nie mających szans w swoich miejscowościach na naukę. Na początek przyjęto
23 takich dzieci, razem z nimi liczba dzieci objętych akcją wzrosła w końcu 1998
roku do 12514.
Wysyłkę mleka w proszku dla dzieci z wioski trędowatych i ze szkoły „Beatrix”
w Puri warszawska wspólnota Ruchu postanowiła rozpocząć w drugiej połowie lat
90-tych po naradzie z ojcem Marianem. W 1995 roku wystosowano list do kilkudziesięciu mleczarni w Polsce. Pozytywnie odpowiedziała mleczarnia w Gostyniu.
Na przestrzeni lat 1995-1999 mleczarnia ta nieodpłatnie przekazywała po kilkaset
kilogramów mleka, które było przez warszawską wspólnotę Ruchu wysyłane do Puri.
Podsumowanie sensowności tej akcji niestety nie wypadło pomyślnie. Z jednej strony
mleko było wyśmienite, mleko tej jakości w ogóle nie było na miejscu dostępne. Ojciec
Marian był też szczęśliwy z tego powodu, że mógł codziennie każdemu „swojemu”
dziecku podarować kubek mleka. Były jednak też związane z tym trudności. Mleko było dostarczane do Kalkuty. Ojciec Marian musiał po nie jeździć z Puri 400 km
własnym transportem i pokonywać bierną opieszałość miejscowej biurokracji, żeby
to mleko wydobyć. Tracił za każdym razem po kilka dni. Po kilku wysyłkach (łącznie
wysłano mleko w ilościach rzędu pojedynczych ton) usiedliśmy wspólnie w trakcie
jego pobytu w Polsce i podsumowaliśmy ekonomiczną stronę przedsięwzięcia. Okazało się, że po dodaniu wszystkich wydatków wspólnoty warszawskiej Ruchu oraz
13	
14	

Wymiennik 5(1993)4.
List o. Mariana Żelazka z grudnia 1998 r. – zbiory prywatne Wiesława Sowińskiego.

�Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata...

165

wydatków ojca Mariana łączna suma aż trzykrotnie przekraczała wartość mleka, które można było zakupić na miejscu! Pomimo że jakość miejscowego mleka nie dorównywała polskiemu, to różnica kosztów zdecydowała o tym, że postanowiliśmy wtedy
zaniechać dalszej wysyłki i poprzestać na zbiórce pieniędzy na ten cel. I tak w roku
2000 przekazaliśmy do Puri w ramach akcji „Kubek mleka” ok. 1900 USD. Środki na
ten cel pochodziły od warszawskiej, zamojskiej i olkuskiej wspólnoty Ruchu. Część
środków zebrana została również w nietypowych okolicznościach. Otóż w 2000 roku
ks. Edward Brzostowski, proboszcz z Kawasaki w Japonii, przekazał na ten cel 700
egzemplarzy książki pióra biskupa A. Ancela pod tytułem „Świadek Jezusa”. Książka
traktuje o duchowości wspólnoty „Prado”. Zaryzykowaliśmy i rozesłaliśmy ją do kilkuset parafii w Polsce z prośbą o ofiary. Całkowity dochód z tej akcji, zgodnie z życzeniem ks. Edwarda, przekazaliśmy na akcję „Kubek mleka”.

Studnie (Pompy)
Projekt „Studnie” („Pompy”) został uzgodniony w końcu roku 2000 na spotkaniu
z przedstawicielami wspólnoty olkuskiej i warszawskiej w czasie, gdy ojciec Marian
przebywał na urlopie w Polsce. Celem było zainstalowanie dla każdej rodziny mieszkającej w kolonii trędowatych oddzielnej ręcznej pompy, tak aby zapewnić niezależne ujęcie wody. W wiosce liczącej około 100 rodzin trędowatych jednym z głównych
problemów był brak wody. Wcześniej wioska dysponowała jedynym wspólnym otwartym zbiornikiem na wodę, co powodowało problemy natury higienicznej. Takie głębokie doły napełniane w sposób naturalny wodą przez deszcze monsunowe
znajdują się w wielu wioskach w Indiach. Zbiorniki takie służą także jako kąpielisko
dla ludzi i zwierząt. Ostatecznie ojciec Marian został do tego pomysłu namówiony
przez pewną organizację charytatywną, która obiecała pomoc w dofinansowaniu
kosztów leczenia i wyżywienia mieszkańców kolonii trędowatych, jeśli poprawi się
stan sanitarny. Dlatego chciał, aby każdy domek posiadał swoją pompę. Przy czym
przez domek należy rozumieć jedną izbę mającą 8-12 m2, przykrytą słomianą strzechą. Ojciec Marian zdecydował, że rodziny powinny uczestniczyć finansowo w tym
przedsięwzięciu i zamierzał podzielić koszty na 3 równe części, z których jedną płaciłaby rodzina, a dwie pozostałe misja.15 Wywiercenie studni i zainstalowanie pompy
kosztowało po 100 USD i zapewne na prośbę samych zainteresowanych mieszkań15	

W. Sowiński, Dar dla trędowatych, w: Gość Niedzielny, 5(2001)24.

�166

Wojciech Góral

ców wioski ojciec Marian ustalił, że za każdą pompę 20 USD płaciła rodzina, a 80
USD nasi ofiarodawcy w Polsce.
Jeszcze w tym samym roku (2000) przekazano na ten cel do Puri ponad 400 USD.
W następnym, 2001 roku zebraliśmy 3250 USD, a w roku 2002 i 2003 odpowiednio
3000 i 1000 USD. Łącznie zgromadzono więc i przekazano na ten cel ok. 7650 USD,
co wystarczyło na potrzeby całej wioski dla trędowatych. Pieniądze zebrano głównie
wśród kadry kierowniczej dużych firm, chociaż było też wiele mniejszych i całkiem
małych darowizn.
Akcja zbierania funduszy na studnie trwała więc do roku 2003, ale już na Boże
Narodzenie 2001 roku ojciec Marian pisał: „Rok 2001 był rokiem nadzwyczajnym
dla naszej wioski trędowatych, bo na jej terenie wywierciliśmy 68 studni głębinowych,
średnia głębokość 90 stóp, czyli 30 m. Studnie zostały zaopatrzone w ręczne pompy.
Koszt jednej studni wynosi 5000,- rupii czyli ok. 106 USD. Fundusze na ten projekt
organizowało i organizuje Stowarzyszenie Wymiany i Pojednania (Maitri). Pisał mi
Pan Jacek z Warszawy, że to Ty, Wiesławie, przyczyniłeś się do zbierania funduszów
na studnie dla trędowatych. Bóg ci za to zapłać. Nie mogłeś więcej uszczęśliwić naszych
chorych – trędowatych. Mała studnia za skromnym domeczkiem trędowatego to jak
niebo na ziemi dla niego. Przecież niektórzy z nich zależą od łaski drugiego człowieka,
ażeby przyniósł im wiaderko wody. Chcę się pochwalić, że miejsca do wiercenia studni
wskazywała moja „różdżka”, która wspomożona modlitwą, nie zawodzi.”16 W roku
2002 na Boże Narodzenie ojciec Marian pisał już o 80 studniach z ręczną pompą
i małą platformą do mycia się17.

Centrum dialogu międzyreligijnego
Ostatnim celem życia ojca Mariana i jego obecności w jednym z głównych ośrodków życia duchowego hinduistów było utworzenie Centrum Dialogu. Nad jego rozwojem i utrwaleniem pracował ojciec Marian całymi latami. Jak wiadomo jeszcze
w lutym 2006 roku, tuż przed swoją śmiercią doprowadził do otwarcia wielkiego
budynku, który w marzeniach ojca Mariana miał służyć zbliżaniu ludzi różnych wyznań i religii. Zamiar ten w naszym rozumieniu był bardzo bliski myśli wyrażonej
16	
17	

List o. Mariana Żelazka z grudnia 2001 r. – zbiory prywatne Wiesława Sowińskiego.
List o. Mariana Żelazka z grudnia 2002 r. – zbiory prywatne Wiesława Sowińskiego.

�Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata...

167

wcześniej przez ojca Edwarda Le Joly SJ, kapelana Matki Teresy z Kalkuty. Napisał
on, że Indie po najeździe białego człowieka miały problem z percepcją katolicyzmu.
Pierwszym krokiem zbliżającym było odkrycie, że jezuici potrafią organizować
bardzo dobre szkolnictwo. Potem Matka Teresa pozwoliła Hindusom odkryć, że
chrześcijaństwo stać na miłosierdzie. Ciągle jednak hinduiści nie dostrzegają tego, że
chrześcijaństwo może być także siłą duchową. Odczuwał to również ojciec Marian
i stąd jego marzenie o rozwijaniu dialogu i ukazywaniu sił duchowych chrześcijaństwa. Byliśmy z nim w tych jego marzeniach i dlatego warto podkreślić, że wspólnota gdańska naszego Ruchu wsparła budowę Centrum Dialogu również materialnie.
Miało to miejsce w roku 2004, kiedy to przekazano ojcu Marianowi, z przeznaczeniem na ten właśnie cel, sumę 10,510 USD.

Kandydowanie do Pokojowej Nagrody Nobla
Z inicjatywy warszawskiej wspólnoty Ruchu w 2001 roku rozpoczęto działania
w celu wystawienia kandydatury ojca Mariana Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla. Znalezienie sojuszników do tych działań nie nastręczało najmniejszych trudności.
Wszędzie miał życzliwych przyjaciół. To właśnie z nich wywodziło się samozwańcze ciało o oficjalnej nazwie: Warszawski Komitet Wspierający Kandydaturę ojca
Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla. Komitet ten zgromadził wielu
przyjaciół ojca Mariana z Polski i z Indii. Na jego czele stanął prof. K. Byrski, a cały
ciężar organizacyjny sprawy wzięła na siebie warszawska wspólnota Ruchu. W tym
celu 30 stycznia 2002 roku zorganizowano w Sali Kongresowej w Warszawie z okazji
Światowego Dnia Trędowatych koncert „Dotknij i zrozum”. Wystąpiły na nim „Poznańskie Słowiki” pod dyrekcją prof. Stuligrosza. Koncert poprowadził aktor Maciej
Rayzacher, który ogłosił w tracie koncertu kandydaturę ojca Mariana. Dodatkową
wartością tego spotkania był fakt, że zgromadziło ono przedstawicieli wielu polskich
środowisk działających na rzecz walki z trądem w świecie. W Warszawie w tamtych
dniach można było zobaczyć ojca Mariana i jego podopiecznych na plakatach rozklejonych na słupach ogłoszeniowych i przystankach tramwajowych. Znaczna część
przygotowań do koncertu została wykonana przez różne firmy i osoby nieodpłatnie.
Jednak 90% kosztów koncertu (kilkadziesiąt tysięcy złotych) poniosła warszawska
wspólnota Ruchu. Jesteśmy przekonani, że było warto.

�168

Wojciech Góral

Warszawski Komitet stworzył List Nominacyjny w wersji polskiej i angielskiej i rozpoczął zbieranie podpisów wśród uprawnionych osób w kraju i za granicą. W akcję
zbierania podpisów włączyło się wiele osób spoza Komitetu. W ciągu pierwszego roku
zebrano około 1000 podpisów profesorów, posłów, senatorów, ministrów, biskupów
itp. Efektem pośrednim tych działań było powstanie dziesiątków artykułów prasowych
o pracy ojca Mariana, pojawienie się szeregu stron w Internecie, powstanie nowych
filmów oraz nominowanie ojca Mariana do innych nagród w Indiach i w Polsce.
Ojciec Marian był nominowany za naszym wsparciem organizacyjnym do Pokojowej Nagrody Nobla jeszcze trzykrotnie w latach 2003, 2004 i 2005. Wśród późniejszych nominatorów znalazło się między innymi sześciu wicemarszałków parlamentów różnych krajów europejskich.

Nagroda braterstwa
Wobec braku powodzenia w sprawie Pokojowej Nagrody Nobla Komitet Warszawski zaniechał dalszych działań w tym kierunku i w roku 2006 zawiązał Komitet
Nagrody Braterstwa. Celem tej nagrody było uhonorowanie dwóch osób: ojca Mariana Żelazka SVD oraz głównego kapłana hinduistycznej świątyni Dżaganath w Puri,
Bitarchhy Madhusudhana Mahapatry Sebajata oraz zwrócenie uwagi na przyjaźń,
która łączyła obu tych kapłanów różnych religii. Podjęto w tym celu kilka działań,
z których część udało się już zrealizować, a najważniejsze wciąż czeka na wypełnienie. Powołano Komitet Nagrody, ale ponownie ciężar organizacyjny i finansowy
działań wzięła na siebie warszawska wspólnota Ruchu „Maitri”. Tak o przyjaźni obu
kapłanów pisali twórcy pomysłu tej nagrody: „Przyjaźń ta okazywana sobie wzajemnie przez obydwu wymienionych kapłanów pozwoliła im przekroczyć ludzkie uprzedzenia i nawarstwione błędy we wzajemnych relacjach i może być wzorem dla innych.
Przyjaźń ta, otwarta na działanie Boga, znalazła swój wyraz w postawach wolnych
od prozelityzmu; w otwartości, która pozwoliła na budowę świątyni chrześcijańskiej
u wrót świątyni hinduistycznej; w praktycznym przezwyciężeniu uprzedzeń w stosunku do ludzi chorych na trąd; w przeniknięciu relacji kastowych duchem miłości;
w przyznaniu o. Marianowi tytułu bramina”18.
List do wszystkich Osób Dobrej Woli, podstrony w: http://www.brotherhood.pl (pobrano
9.11.2007).

18	

�Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata...

169

I tak podjęto popularyzację przyjaźni kapłanów dwóch religii poprzez założenie
strony internetowej www.brotherhood.pl. Doprowadzono do przetłumaczenia na język angielski książki „Drogami Miłosierdzia”. Książka ta w obu wersjach językowych
jest do pobrania ze wspomnianej strony. Warto tu wspomnieć, że współautorem tej
książki, obok krakowskiego pisarza Jerzego Krasickiego, jest jeden z założycieli Ruchu „Maitri” – Andrzej Sujka. Na stronach tych dostępna jest również do pobrania
w polskiej wersji językowej druga książka o ojcu Marianie – „Szpital pod niebem”
pióra Anny Pietraszek. Strona internetowa jest poszerzana tak, aby mogła stać się
także pomocą edukacyjną. Między innymi zamieszczone są na niej konspekty do
przeprowadzenia w szkole lekcji z dziećmi i młodzieżą.
Drugim skutecznym działaniem okazało się staranie Komitetu o przyjęcie przez
polski Parlament stosownej uchwały w sprawie ojca Mariana Żelazka. Starania te zaowocowały 22 lutego 2007 roku przyjęciem przez Senat RP Uchwały o uznaniu ojca
Mariana Żelazka SVD za wzór Polaka.
Kolejne zakończone działanie to zaprojektowanie i wykonanie kilkudziesięciu
medali przedstawiających profile obu kapłanów z tekstem łacińskim i sanskryckim
mówiącym o ich zbliżeniu. Przed nami ostatnie działanie: znalezienie sponsorów tej
Nagrody, tak aby dorównała ona wartości Pokojowej Nagrody Nobla.
Oraz działanie, które nie powinno nigdy ustać – propagowanie postawy życzliwej
otwartości wobec innych ludzi, której uczyliśmy się od ojca Mariana.

Adopcja serca
Na przełomie kwietnia i maja 2007 roku razem z żoną i córką wziąłem udział
w Pielgrzymce Grupy Senatorów RP, Przyjaciół i Dobrodziejów Misji do Puri, Jharsugudy i Kalkuty. Pielgrzymka organizowana była w pierwszą rocznicę śmierci ojca
Mariana. Owocem tej podróży było nie tylko poznanie miejsc, gdzie żył i pracował
ojciec Marian, spotkanie ludzi, którymi się opiekował i z którymi współpracował,
ale przede wszystkim chęć zorganizowania stałej pomocy dla dzieła, które stworzył,
a które kontynuują jego następcy, przede wszystkim ojciec Kurian Thazhathuveetil SVD, dyrektor Ishopanthi Asram, wraz z p. Lalitem, sekretarzem o. Mariana.19
Thazhathuveetil Kurian SVD, Ojciec Marian odszedł do nieba, w: My a Trzeci Świat (nr 92), [Pismo
gdańskiego ośrodka Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri”], styczeń-luty (2007) 5.
19	

�170

Wojciech Góral

W maju 2007 roku w czasie wizyty w Polsce o. Kuriana uzgodniono zasady Adopcji
Serca dla dzieci w szkole „Beatrix” w Puri, których jest ponad 600, z czego ok. 400
korzysta z nauki bezpłatnie. Program Adopcji Serca dla dzieci ze szkoły „Beatrix”
prowadzony jest przez warszawską wspólnotę „Maitri”. Akcja polega na objęciu stałą
opieką finansową oraz modlitwą dziecka przez osobę w Polsce. Może to być ktoś
samotny, małżeństwo, klasa w szkole, cała szkoła itp. Osoba podpisująca deklarację
pomocy zobowiązuje się do wpłacania co miesiąc na konto Ruchu „Maitri” kwoty pozwalającej na utrzymanie dziecka w szkole i jego wyżywienie, obecnie jest to
równowartość 20 EUR. Kwota ta pozwala na pokrycie kosztów nauki i wyżywienia
dziecka. Pieniądze raz na kwartał przekazywane są do dyspozycji kierownika Ishopanthi Asram. Po trzech miesiącach wpłat „rodzice adopcyjni” otrzymują zdjęcie
dziecka i podstawowe dane o nim (wiek, sytuacja materialna rodziców, religia, którą
wyznaje). Możliwa jest wymiana listów, które mogą być pisane w języku angielskim
lub tłumaczone przez wolontariuszy ruchu. Listy przesyłane są do Puri, gdzie tłumaczone są na miejscowy język orija. Dzieci mogą też pisać do swoich rodziców
adopcyjnych. Adopcja zakłada, że pieniądze trafiają do kierownictwa szkoły, nie do
rodziców dziecka, podobnie wszelkie nadwyżki w opłatach kierowane są na to samo
konto. Żeby nie wyróżniać żadnych dzieci, nie są praktykowane spotkania rodziców
adopcyjnych z dziećmi. W październiku 2007 r. przekazaliśmy pierwsze 300 EUR
w ramach tego programu.

Łączność duchowa warszawskiej wspólnoty ruchu z ojcem Marianem
Opowiadanie o tych wszystkich działaniach nie byłoby pełne, gdybyśmy nie
wspomnieli o duchowej zażyłości Ruchu „Maitri” z ojcem Marianem. Znakiem tej
zażyłości są dwa przedmioty materialne, które znajdują się w jego kaplicy w Puri.
Są to krzyż franciszkański i ikona Jezusa Chrystusa Króla Przyjaźni. Krzyż franciszkański został namalowany przez uczestnika Ruchu „Maitri”, artystę malarza Lecha
Zadrąga i wręczony ojcu Marianowi w prezencie w Pieniężnie na 50-leciu jego święceń. Ze wzruszeniem zauważyliśmy podczas podróży do Indii, że ten krzyż umieścił
w swojej domowej kaplicy w ogrodzie w Puri.
Ikona jest natomiast jedną z wielu kopii Ikony naszego Ruchu i także została napisana przez Lecha Zadrąga. Warunek przyjaźni wypowiedziany przez Jezusa został

�Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata...

171

na niej zapisany w sanskrycie. Z tyłu był stosowny napis, również w sanskrycie, autorstwa prof. K. Byrskiego, adresowany do głównego kapłana świątyni hinduistycznej w Puri. Ojciec Marian miał mu tę ikonę dać w prezencie w dowód przyjaźni,
jako podobiznę swojego Mistrza. Początkowo zapalił się do tego pomysłu. Potem
przymierzał się kilka lat. Nie naciskaliśmy. Wiedzieliśmy, że sprawa nie jest łatwa.
Po kilku latach powiedział: „To jeszcze nie czas”. I trzymał ją w swoim skromnym
mieszkaniu.
Po śmierci ojca Mariana krzyż franciszkański i ikona zostały na swoich miejscach
– w pokoju, gdzie ojciec Marian mieszkał oraz w kaplicy w ogrodzie.

Kim dla Ruchu „Maitri” jest ojciec Marian?
Powyższy artykuł miał na celu opisanie rodzajów i skali pomocy materialnej
uczestników Ruchu „Maitri” ojcu Marianowi Żelazkowi w jego pracy w Puri. Autorowi w czasie pisania tego artykułu towarzyszył swego rodzaju dysonans: kto komu
bardziej pomagał? Czy my – organizując i wysyłając dary i pieniądze na potrzeby
jego misji, czy on – swoim życiem, swoją postawą wobec ludzi? Szukając odpowiedzi na to pytanie, znalazłem tylko wdzięczność za dar, jaki otrzymaliśmy od Boga
w osobie ojca Mariana. Pomoc dla potrzebujących, która była darem naszych serc,
okazała się dużo mniejsza od tego, co ojciec Marian nam dawał. Wypełniały się słowa Modlitwy Franciszkańskiej odmawianej codziennie przez uczestników Ruchu
„Albowiem dając – otrzymujemy”, realizowała się najgłębiej rozumiana wymiana.
Spotkania z ojcem Marianem zarówno w Puri w Indiach, jak i w czasie jego wizyt
w Polsce formowały też naszą postawę misyjną, w której nie ma miejsca na kupowanie nowych wiernych za dary i pomoc, ale której zasadą jest głoszenie miłości
także poprzez pomoc najbardziej potrzebującym bez względu na ich religię, kulturę
czy kolor skóry. Uczyliśmy się od niego otwartości na ludzi innych religii i uniwersalizmu chrześcijańskiego, który przez miłość Chrystusa ogarnia wszystkich ludzi
na całym świecie. Jego służba była prawdziwym świadectwem miłości Jezusa wobec
ludzi. Dlatego dla wielu uczestników Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri” ojciec Marian jest obok Matki Teresy drugim nauczycielem. Jak Matka
Teresa stawiał znak, a potem każdemu zostawiał możliwość dokonania własnego

�172

Wojciech Góral

wyboru.20 Zmiana myślenia hinduistów w Puri o chrześcijaństwie, zmiana stosunku
do trądu, przyjaźń i szacunek, jakimi otaczano ojca Mariana, świadczy o tym, że jego
dzieło przynosi owoce.
Ojciec Marian uczył nas, czym jest i na czym polega misyjna natura Kościoła.
Tego uczył nas całym swoim życiem. W ostatecznym rozrachunku to ojciec Marian
nam pomagał, dzięki niemu po prostu coraz bardziej chciało się nam być dobrymi.	

20	

F. Zambonini, Teresa z Kalkuty. Ołówek w ręku Boga, Kraków 2001, s. 156.

�SUMMARY

Summary
The Maitri Movement for Solidarity with the Poor of the Third World has been
supporting the work of Fr. Marian Żelazek since the 1970s. Initially, they were sending parcels with clothes, medicines, bandages, school supplies and toys. On average, the Maitri Movement was sending several hundreds kilos of various items each
year. In 1979 several people from the Maitri Movement visited Puri for the first
time. Among the numerous projects the Maitri Movement has undertaken, the following are worth mentioning: Sending over a dentist room equipment; a severalmonths long work contract of a dentist in Puri; sending over a complete carpentry
shop fitting; a ‘glass of milk’ project; digging of a well; supporting the Centre for
Interreligious Dialogue. The Maitri Movement also deserves a credit for presenting
Fr. Marian Żelazek for the Nobel Peace Prize, establishing the „Brotherhood Award’’,
and realization of the project ‘the adoption of the heart’.

��Grażyna Marta Dziurok
Katecheta, historyk Kościoła

III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej
Rybnik-Żory 2007
Projekt „I ty możesz zostać misjonarzem”
Pierwsza rocznica śmierci ojca Mariana Żelazka – nestora polskich misjonarzy,
laureata wielu międzynarodowych nagród, kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla,
była inspiracją do poświęcenia III edycji Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej Rybnik-Żory 2007 temu właśnie wielkiemu polskiemu misjonarzowi werbiście. Była ona
realizacją trwającego od trzech lat szkolnego projektu „I Ty możesz zostać misjonarzem”. Początkowo projekt ten obejmował uczniów Koła Misyjnego (ok. 20 uczniów
z klas IV i V), później zaangażowała się w niego większość uczniów katechizowanych w Szkole Podstawowej nr 19 w Rybniku. Ostatecznie stał się projektem ogólnoszkolnym i rejonowym.
W przypadku Szkoły Podstawowej nr 19, uczniowie zajmowali się problemem
zaangażowania w misyjne dzieło Kościoła, jako obowiązku każdego chrześcijanina wynikającego z faktu przyjęcia sakramentu chrztu, poprzez studium życia osób,
które w sposób szczególny realizowały to powołanie. W roku 2007 była to postać
ojca Mariana Żelazka SVD. „Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć”
– te słowa polskiego werbisty, misjonarza, ojca trędowatych, kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla, Człowieka Roku 2006 były mottem III edycji Międzyszkolnej
Olimpiady Misyjnej�.
Celem tego szkolnego projektu była promocja postaci i dzieła ojca Mariana Żelazka SVD – człowieka, który przeżył piekło hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Dachau, przez 55 lat pracował jako misjonarz w Indiach wśród Adibasów,
indyjskich autochtonów w północnej części stanu Orisa i wśród dotkniętych trądem
w jednym z najświętszych miast hinduskich, Puri. Ojciec Marian dokonał przełomu
w kontaktach świata chrześcijańskiego z hinduizmem poprzez nawiązanie głębo�	

Por. Aneks nr 1

�176

Grażyna Marta Dziurok

kich i przyjacielskich relacji międzyludzkich z przedstawicielami miejscowych elit
wyznających hinduizm. Był człowiekiem pokoju, modlitwy, pełnym dobroci, który
swym życiem uczynił świat bardziej sprawiedliwym, bardziej tolerancyjnym i bardziej wrażliwym na krzywdę najuboższych.
Zdecydowałam się na metodę projektów, ponieważ w systemie klasowo-lekcyjnym i poza nim pełni ona wielorakie funkcje: motywacyjną, poznawczą, kształcącą,
wychowawczą, samokształceniową, integracyjną. Ze swej natury posiada charakter
wybitnie interdyscyplinarny, łączy umiejętności przedmiotowe i kluczowe. Integruje
wiedzę szkolną i pozaszkolną, łączy w spójne całości treści rozbite na poszczególne
przedmioty nauczania. Pracując tą metodą, uczniowie rozwijają w sobie umiejętność współpracy w grupie oraz samorządność. Uczą się obserwować rzeczywistość
i ustosunkowywać się do niej. Rozwijają twórcze myślenie, wdrażają zdobytą wiedzę
do praktycznego działania, rozwijają samoocenę i osiągają większą samodzielność.
Metoda ta posiada znaczące walory wychowawcze. Zalety jej polegają na integrowaniu zespołu, podejmowaniu różnych ról, aktywizowaniu wszystkich uczestników
projektu, przejmowaniu odpowiedzialności za własne uczenie się, korzystaniu z różnych źródeł informacji, planowaniu działań oraz prezentacji wytworów.
Uczniowie SP 19 jako organizatorzy projektu olimpiady zostali podzieleni na
grupy według indywidualnych zainteresowań i predyspozycji.
Pierwszy etap przygotowań w ramach lekcji religii poprzedziło dogłębne studium
życia i działalności misyjnej ojca Mariana Żelazka w Indiach. W ramach lekcji informatyki i koła informatycznego uczniowie przygotowywali prezentacje multimedialne. Koła: dramatyczno-misyjne, taneczne, muzyczne, manualne i języka polskiego
zajęły się przygotowaniem prezentacji scenicznej.
W pierwszym tygodniu stycznia 2007 r. zaproszenie do realizacji projektu zostało
skierowane do wszystkich szkół podstawowych z okręgu szkolnego Rybnika i Żor
oraz do kilku sąsiednich szkół gimnazjalnych. Szkoły, które przyjęły zaproszenie do
wzięcia udziału w Olimpiadzie, otrzymały pakiety edukacyjne. Ich zawartość stanowiły dwa filmy dokumentalne pani Anny Pietraszek, książka „Szpital pod niebem”,
numer „Misjonarza” i adresy stron internetowych, na których można było znaleźć
informacje dotyczące działalności misyjnej ojca Mariana Żelazka. W przygotowanie
drużyn do interdyscyplinarnego przedsięwzięcia zaangażowali się nie tylko katecheci, ale również poloniści, informatycy, historycy i plastycy.

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

177

W Szkole Podstawowej nr 19 w Rybniku-Kłokocinie 15 marca 2007 r. spotkało się
18 trzyosobowych drużyn z Rybnika, Żor, Jejkowic, Radlina. Uczniowie reprezentowali szkoły gimnazjalne, podstawowe i specjalne Ośrodki Szkolno-Wychowawcze.
Olimpiada składała się z czterech etapów: drużynowego testu pisemnego, prezentacji scenicznej, plastycznej i prezentacji multimedialnej�. Ubogaceniem spotkania
konkursowego była prezentacja sceniczna uczniów SP 19 (organizatorów) „Od Dachau do Puri”�.
Wśród zaproszonych gości byli: ks. dr Czesław Noworolnik sekretarz Komisji
Episkopatu Polski ds. Misji, ojciec dr Tomasz Szyszka Prowincjalny Sekretarz ds.
Misji Księży Werbistów w Polsce oraz wykładowca UKSW w Warszawie, red. Franciszek Kucharczak z „Gościa Niedzielnego”, dyrektor Muzeum Miejskiego w Żorach
Lucjan Buchalik, ks. dr Grzegorz Wita z Uniwersytetu Śląskiego, ks. dziekan Stanisław Gańczorz z Żor, ks. Marek Bernacki metodyk ds. nauczania religii, red. Agnieszka Kozłowska z Polskiego Radia, red. Joanna Bieniek z TVP Katowice. Honorowym
gościem spotkania była pani wiceprezydent miasta Rybnika Joanna Kryszczyszyn.

Analiza części pisemnej
Test składał się z części zamkniętej i otwartej�. Uczniowie rozwiązywali go drużynowo. Pytania 1-5 miały trzy odpowiedzi. Prawidłowa mogła być jedna, dwie, bądź
też wszystkie trzy. Drużyna nie otrzymywała punktu, jeżeli zaznaczyła tylko jedną
odpowiedź, gdy prawidłowe były dwie, a także wtedy, jeżeli zaznaczyła wszystkie
trzy odpowiedzi, a prawidłowe były tylko dwie. Ta część testu miała na celu sprawdzenie wiedzy biograficznej o ojcu Marianie Żelazku.

Prezentacje sceniczne
Celem tej części Olimpiady było przybliżenie życia ojca Mariana Żelazka poprzez
wykorzystanie różnych form i metod scenicznych, takich jak drama, pantomima,
taniec, wywiad. Uczniowie sięgnęli do motywów oryginalnej muzyki i tańca indyjskiego, żeby wprowadzić widza w klimat i środowisko misyjnej posługi ojca Mariana
Żelazka.
Por. Aneks nr 2
Por. Aneks nr 3
�	
Por. Aneks nr 4
�	
�	

�178

Grażyna Marta Dziurok

Większość grup wybrała temat pracy ojca Mariana z chorymi na trąd. Jedna drużyna pokusiła się o wywiad z kandydatem do Pokojowej Nagrody Nobla, inna sięgnęła do początków pracy misyjnej wśród pierwotnych plemion Indii Adibasów, była
też grupa, która podjęła bardzo trudny wątek biografii wielkiego misjonarza – okres
wojny i okupacji, pobyt w obozie koncentracyjnym w Dachau.
Uczniowie SP 19 jako gospodarze III edycji Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej
przygotowali dla uczestników i wszystkich przybyłych gości spektakl-misterium zatytułowany „Od Dachau do Puri”. Był to rodzaj podsumowania, zebrania w całość
wszystkich obrazów i dopełnienie brakujących.
Przygotowane przez panią Aleksandrę Greiner ogromne szkice budowli z Puri
(wioska trędowatych, pustelnia ojca Mariana Żelazka, kościół Matki Bożej obok
hinduistycznej świątyni Dżagannatha, Centrum Duchowości i Dialogu) stanowiły
graficzne tło dla olimpiady odbywającej się w sali gimnastycznej.
Podczas przerwy uczestnicy mogli zapoznać się z wystawą, którą stanowiły prace plastyczne osiemnastu drużyn, wykonane pod okiem nauczycieli. Tematem prac
była oczywiście postać ojca Mariana Żelazka. Wśród wybranych technik było malowanie węglem, tradycyjnie farbami i kredkami, wyklejanie plasteliną. Kilka prac
wykonano techniką collage.

Prezentacje multimedialne
Chociaż była to kategoria dodatkowa, wzięło w niej udział 13 spośród 18 drużyn. Niektórzy uczniowie dotarli do ciekawych tekstów i materiałów zdjęciowych.
Zdjęciom towarzyszyły teksty zaczerpnięte z książki „Szpital pod niebem” oraz materiałów zamieszczonych na stronach internetowych i w miesięczniku „Misjonarz”.
Ta część olimpiady była podsumowaniem i utrwaleniem zdobytej wiedzy, czasem
refleksji nad tym, co usłyszeli i zobaczyli w poprzednich etapach.

Nagrody dla uczestników
Oprócz dyplomów, nagród, wyróżnień i upominków – ufundowanych przez
Urząd Miasta w Rybniku, Komisję Misyjną Episkopatu Polski, Prokurę Misyjną
Księży Werbistów, Redakcję „Gościa Niedzielnego” i „Małego Gościa” oraz panią
Magdalenę Witoszek (Żory) – wszyscy uczestnicy otrzymali symboliczne krzyże misyjne i certyfikaty Małych Pomocników Misjonarzy. Uczestnicy spotkania mieli też

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

179

możliwość udzielenia wywiadu dla PR i TVP, co było dla nich dodatkowym przeżyciem.

Podsumowanie
Formuła III edycji Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej przybliżyła postać polskiego misjonarza, werbisty ojca Mariana Żelazka SVD. Pozwoliła zrozumieć złożoność specyfiki pracy misyjnej w Indiach. Uczniowie poszerzyli swoją wiedzę z dziedziny geografii misyjnej, religioznawstwa, kultury Indii, także historii Polski. Mieli
okazję doskonalenia swoich umiejętności informatycznych, aktorskich, plastycznych. Stosując metodę projektu, efekt percepcji wiedzy jest znacznie skuteczniejszy
i trwalszy. Nabyta wiedza z całą pewnością wpłynęła na sferę emocjonalną, kształtując w uczniach pożądane postawy i zachowania.
Celem tej edycji konkursu było przybliżenie postaci ojca Mariana Żelazka, człowieka ogromnej pogody ducha i optymizmu pomimo traumatycznych przeżyć
z obozu koncentracyjnego w Dachau. Dzisiaj, kiedy dla młodego człowieka bardziej
liczy się „mieć niż być” formowanie postawy otwartości na potrzeby drugiego człowieka, akceptacji i odpowiedzialności za innych, tolerancji, szacunku dla drugiego
człowieka bez względu na jego pochodzenie i kolor skóry wydaje się być szczególnie
ważnym. Potrzeba nam takich ludzkich autorytetów, wzorców do naśladowania.
Uczniowie SP 19 odpowiedzialni za przygotowanie Olimpiady, którzy przez kilka
miesięcy przygotowań skoncentrowani byli na osobie ojca Mariana Żelazka, często
w rozmowach wychowawczych stawiali go za wzór: Przeżył obóz koncentracyjny, nie
rozczulał się nad sobą, (...) ciężko pracował, żeby inny poznali Pana Jezusa, zawsze był
uśmiechnięty, nie brzydził się gnijących ran chorych na trąd, nie używał rękawiczek
w swoim szpitalu, żeby nie urazić godności Hindusów, był po prostu dobrym człowiekiem. Dużo się modlił.
„Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć” – to stwierdzenie ojca Mariana Żelazka na trwałe zapisze się w pamięci i sercach uczestników tego projektu
i kiedyś z całą pewnością zaowocuje konkretnymi postawami i pomoże w podejmowaniu małych i tych większych decyzji życiowych.

�180

Grażyna Marta Dziurok

Aneks nr 1. Zagadnienia
Międzyszkolna Olimpiada Misyjna Rybnik-Żory 2007
„Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć” – ojciec Marian Żelazek SVD
Zakres materiału obowiązujący w przygotowaniu drużyn
1. Kalendarium życia o. Mariana Żelazka.
Etap I
ur. 30 stycznia 1918 r. w Palędziu k. Poznania
1932 początek przygody ze Zgromadzeniem Słowa Bożego (księża Werbiści)
nauka w Męskim Gimnazjum Księży Werbistów w Górnej Grupie na Pomorzu
8 września 1937 r. początek nowicjatu w Chludowie k. Poznania
4 września 1939 r. pierwsze śluby zakonne.
Etap II
25 maja 1940 r. – 29 kwietnia 1945 r. obóz koncentracyjny w Dachau i Gusen.
1948 r. śluby wieczyste w Zgromadzeniu SVD i święcenia kapłańskie.
Etap III
1950 r. wyjazd na misje do Sambalpur w Indiach. Praca edukacyjno-formacyjna wśród
pierwotnych szczepów Hindusów – Adibasów.
Etap IV
1 czerwca 1975 r. – 30 kwietnia 2006 r. praca w świętym hinduistycznym mieście Puri nad
Zatoką Bengalską.
1975 r. w listopadzie zakłada Ośrodek Leczenia Trądu
1985 r. Konsekracja Kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP w Puri
Otwarcie Centrum Poszukiwania Prawdy z biblioteką chrześcijańską do dialogu z hinduizmem
1988 r. otwarcie schroniska dla bezdomnych trędowatych „Dharamszala”
1989 r. otwarcie szpitala dla trędowatych w stanie krytycznym
1991 r. rezygnacja z funkcji proboszcza, oddanie się życiu pustelniczemu w aśramie i dalsza opieka nad wioską trędowatych.
21 stycznia 2006 r. otwarcie Centrum Duchowości św. Arnolda, czyli pustelni w stylu indyjskich aśramów.
2. Niektóre z nagród przyznanych o. Marianowi Żelazkowi SVD
• Kandydat (drugi na liście) do Pokojowej Nagrody Nobla za rok 2002 (nagrodę otrzymał
Jimmy Carter – były prezydent USA)
• 2006 r. o. Marian Żelazek SVD i hinduistyczny kapłan otrzymują Nagrodę Braterstwa.
Nagroda jest jednorazowa, a jej wysokość – 4, 5 mln zł. – jest równa Pokojowej Nagrodzie
Nobla

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

181

• 2005 r. nagroda Senatu RP „Dobro Rzeczpospolitej najwyższym prawem”
• 2005 r. nagroda „Neelachakra” za 30 lat pracy wśród trędowatych
• 2000 r. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski

3. Niektóre filmy, reportaże, książki poświęcone tematyce pracy o. Mariana Żelazka SVD wśród trędowatych
Książki
•
•
•
•

Garść ryżu, Bernard Bona SVD, Płock 1981
W świętym mieście Puri, Jerzy Krasicki, Warszawa 1988
Indie moja miłość... (listy z Indii), Marian Żelazek SVD, Pieniężno 2000
Szpital pod niebem. Rozmowy z o. Marianem Żelazkiem SVD, Anna Pietraszek, Warszawa 2002
• Ojciec Trędowatych, oprac. Hanna Włodarczyk, Grudziądz 2005
Filmy
• Tak niewiele potrzeba do radości (video), Feliks Poćwiardowski SVD, 1980
• Głód miłości (dok. TVP), Anna Pietraszek, 1989
• Ambasador trędowatych (dok. TVP), Anna Pietraszek, 1989
• Boże Narodzenie w wiosce trędowatych (reportaż red. kat.), Anna Pietraszek, 2000
• Nowe oblicze trądu (dok. BBC), 2001
• Aszirbado Ojca Mariana Żelazka, Anna Pietraszek, 2002
Krótka charakterystyka hinduizmu (zasadnicze różnice między chrześcijaństwem)
Miasto Puri i świątynia Dżagannatha
Czym jest trąd
Na czym polegała ekumeniczna działalność i dialog międzyreligijny o. Mariana Żelazka SVD
Nominacja do Pokojowej Nagrody Nobla. Jak misjonarz służy pokojowi
więcej informacji można znaleźć między innymi na stronach
www.seminarium.org.pl/news/news_2006/o4/mz/kalendarium.html
www.seminarium.org.pl/klerycy/users/zelazek/list.html (list nominacyjny do pokojowej
Nagrody Nobla)
www.tygodnik.com.pl/numer277941/zelazek.html
www.senat.gov.pl/k6/dok/dr/300/326.pdf.
Na stronie senatu RP znajduje się tekst uzasadnienia dla projektu uznania o. Mariana
Żelazka SVD Człowiekiem Roku 2006
www.lazarus.pl (informacje dotyczące trądu)
Zachęcamy do lektury stron internetowych, wysłuchania i obejrzenia materiałów na nośnikach VCD

�182

Grażyna Marta Dziurok

Aneks nr 2. Plan spotkania i regulamin
MIĘDZYSZKOLNA OLIMPIADA MISYJNA
RYBNIK-ŻORY 15 marca 2007 r.
Szkoła Podstawowa nr 19 Rybnik-Kłokocin
„I TY MOŻESZ ZOSTAĆ MISJONARZEM”
Zapraszamy Was do trzeciego już międzyszkolnego spotkania z MISJAMI
PROGRAM MIĘDZYSZKOLNEJ OLIMPIADY MISYJNEJ
Powitanie i prezentacja drużyn 9.00
Część I – pisemna
Test drużynowy 9.15-10.00
Część II – informatyczna
Prezentacje multimedialne drużyn 10.00-11.00
Część III – prezentacja sceniczna
Prezentacja wybranej sceny z życia o. Mariana Żelazka (max. 7 min. dla drużyny) 11.00-12.30
Część IV – plastyczna
Prezentacja przywiezionych przez drużynę prac plastycznych (wykonane w szkole pod kierunkiem nauczyciela przygotowującego drużynę) 12.30-13.00
Przerwa na posiłek ok. 13.00 (w przerwie można będzie zwiedzić wystawę plastyczną)
Spotkanie z Misjonarzem 13.15
Ogłoszenie wyników 14.30 i wręczenie nagród
ZAŁOŻENIA REGULAMINOWE
1. Celem tegorocznej edycji konkursu jest przybliżenie postaci o. Mariana Żelazka, nestora
polskich misjonarzy, laureata wielu międzynarodowych nagród, kandydata do Pokojowej Nagrody
Nobla, nominowanego nie tylko przez ludzi nauki w Polsce, ale także przez najwyższych kapłanów
hinduskich. Człowieka modlitwy i autentycznego świadka Ewangelii, człowieka ogromnej pogody
ducha i optymizmu pomimo traumatycznych przeżyć z obozu koncentracyjnego w Dachau. Dzisiaj, kiedy dla młodego człowieka bardziej liczy się „mieć niż być”, formowanie postawy otwartości
na potrzeby drugiego człowieka, akceptacji i odpowiedzialności za innych, tolerancji, szacunku
dla drugiego człowieka bez względu na jego pochodzenie i kolor skóry wydaje się być szczególnie
ważnym. Potrzeba nam takich ludzkich autorytetów, wzorców do naśladowania.
2. Uczestnikami Olimpiady Misyjnej mogą być uczniowie z klas I-VI.
3. Szkoła może być reprezentowana przez dwie trzyosobowe drużyny (6 osób z klas IV-VI) i 3
osoby z klas I-III.

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

183

4. Zgłoszenia DRUŻYN do 30 stycznia (według załączonego wzoru) na adres organizatora
(SP 19).
5. Pisemny test rozwiązuje wspólnie cała drużyna.
6. Prezentacja sceniczna ma dotyczyć jednego z etapów życia o. Mariana Żelazka. Czas prezentacji 7 minut (dłuższe prezentacje mogą być ze względów organizacyjnych dyskwalifikowane).
7. Każda drużyna przygotowuje wcześniej pod kierunkiem opiekuna grupy pracę plastyczną
na formacie A1, dowolną techniką, przedstawiając wybraną scenę z życia o. Mariana Żelazka.
Wszystkie prace stanowić będą wystawę poświęconą życiu o. Żelazka.
8. Każda drużyna przygotowuje też wcześniej prezentację multimedialną na ww. temat, składającą się maksymalnie z 8 slajdów, którą przedstawi w czasie konkursu.
UWAGA
W TEGOROCZNEJ EDYCJI MIĘDZYSZKOLNEJ OLIMPIADY MISYJNEJ MOGĄ WZIĄĆ
UDZIAŁ TAKŻE DZIECI Z KLAS INTEGRACYJNYCH. Dla nich proponujemy specjalne kategorie: literacką, muzyczną, dramatyczną (wiersz, piosenka, scenka o tematyce misyjnej do wyboru) oraz plastyczną „Jak żyją moi rówieśnicy w krajach misyjnych”. Dzieci młodszych nie obowiązuje część pisemna.
KRYTERIA OCENY PRACY DRUŻYN z klas IV-VI
1. Organizator powoła jury, które dokona oceny prac pisemnych, prezentacji scenicznych oraz
prac plastycznych.
2. Prace pisemne oceniane będą według ustalonego klucza.
3. Oceniając prezentację sceniczną, jury będzie brało pod uwagę:
Scenariusz: kompozycja, wyrazistość w przedstawieniu problemu.
Wykonanie: oryginalność w doborze metody wykonania (drama, pantomima, taniec, śpiew
etc.), dykcja, emisja głosu (słowo, mimika, gestykulacja).
Ogólne wrażenie estetyczne (również stroje, rekwizyty).
4. Oceniając pracę plastyczną, jury zwróci uwagę na: zastosowaną technikę, zgodność tematyczną.
SPRAWY ORGANIZACYJNE
Międzyszkolna Olimpiada Misyjna odbędzie się w czwartek 15 MARCA 2007 r. w Szkole Podstawowej nr 19 w Rybniku-Kłokocinie. Początek o godz. 9.00.
ADRES ORGANIZATORA
SZKOŁA PODSTAWOWA NR 19
UL. WŁOŚCIAŃSKA 39 D
44-251 RYBNIK-KŁOKOCIN
TEL. 032 42 20 317, FAX 032 43 31 352

�184

Grażyna Marta Dziurok

E-MAIL: sp19rybnik@neostrada.pl
KARTA ZGŁOSZENIA NA MIĘDZYSZKOLNĄ OLIMPIADĘ MISYJNĄ
I. Imię i nazwisko uczestnika, klasa
1..........................................................................
2...................................................................................................
3...................................................................................................
II. Placówka delegująca (adres i telefon)
...........................................................................................................................................
III Imię i nazwisko opiekuna, telefon kontaktowy
...........................................................................................................................................
IV. Scenariusz scenki z podaniem wykorzystanych materiałów źródłowych (może być dostarczony w późniejszym terminie)
Szkoła Podstawowa nr 19 Rybnik, 10 stycznia 2007 r.
Włościańska 39 d
44-251 Rybnik
tel. 032 4220317
fax 032 4331352
e-mail: sp19rybnik@neostrada.pl

Aneks nr 3
Scenariusz Misterium: „Od Dachau do Puri”		
„Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć” – ojciec Marian Żelazek SVD
Na scenie czternaście postaci w obozowych pasiakach u stóp krzyża, otoczonych drutem kolczastym, na krzyżu biały całun z napisem Dachau. Ojciec Marian Żelazek stoi bokiem wpatrzony
w krzyż.
Narratorzy
W Domu Misyjnym Werbistów w Chludowie k. Poznania przebywało w chwili wybuchu II
wojny światowej w 1939 r. trzydziestu trzech nowicjuszy. W dniu 25 stycznia 1940 r. do klasztoru
wkroczyło gestapo. Wszystkich aresztowano i wywieziono do Fortu VII w Poznaniu. Mistrza nowicjatu ojca Ludwika Mzyka rozstrzelano.
Nocą 22 maja 1940 r. wywieziono bydlęcymi wagonami do obozu koncentracyjnego w Dachau tysiąc pięciuset więźniów, a wśród nich trzystu pięćdziesięciu duchownych. Po przebraniu
w pasiaki i nadaniu każdemu numeru odprowadzono jako „przestępców” na bloki.
Po dwóch miesiącach kwarantanny, nieludzkich ćwiczeń, nauki niemieckich piosenek skierowano ich do obozu pracy w Gusen. Pracowali w kamieniołomach. W głodzie, deszczu, mrozie,
wśród coraz większego wyczerpania.

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

185

W jednym dniu zabito sześćdziesięciu więźniów, czterystu odwieziono z powrotem do Dachau
jako niezdolnych do pracy. Z wyczerpania, głodu i chorób zginęło czternastu młodych kleryków
werbistów. Na obozowej kalwarii złożyli Bogu ofiarę ze swego młodego życia. Wiosną 29 kwietnia
1945 r. obóz został wyzwolony przez amerykańskich aliantów. Z dwudziestu sześciu nowicjuszy
i kleryków werbistów ocalało dwunastu, wśród nich ojciec Marian Żelazek.
Ojciec Marian Żelazek
Ile razy jeden z moich kolegów seminaryjnych umierał, biorąc ze sobą do obozowego krematorium niewypełnione pragnienie zostania kapłanem misjonarzem, stawałem się jakby spadkobiercą jego powołania. W obozie mój ideał misjonarza wzrósł jeszcze silniej. Złożyłem ślub: jeśli
Bóg przedłuży moje ziemskie życie ponad czas kacetu, ofiaruję je dla ratowania życia wiecznego
dusz nieśmiertelnych na misjach.
Narrator
Studia teologiczne ukończył w Rzymie i tam przyjął święcenia kapłańskie w 1948 r. Chciał
pojechać do Chin. Jednak tam drzwi dla chrześcijańskich misjonarzy zostały zatrzaśnięte.
Muzyka indyjska
Narrator
Kilka miesięcy później młody polski misjonarz wsiadł w Genui na pokład holenderskiego
frachtowca i popłynął do Indii.
Ojciec Marian Żelazek
Prawie nic nie wiedziałem o tym kraju. Pojechałem tam, żeby po obozowych przeżyciach
świadczyć swoimi czynami, że człowiek dla człowieka musi być człowiekiem.
Na scenie ustawia się drabina kastowa, przedstawiciele kast wypowiadają teksty o hinduizmie
Hinduski bramin
Jak każda ziemska istota pragniemy poznać tajemniczą moc, odwieczną siłę, która rządzi i kieruje tym światem, która jest obecna w wydarzeniach ludzkiego życia.
Hinduska tancerka
W medytacji, ascezie, praktykach religijnych szukamy drogi prowadzącej do wyzwolenia od
udręk naszego losu, od wszechobecnego cierpienia, od konieczności reinkarnacji.
Hinduska tancerka
Naszym najwyższym autorytetem są święte teksty – Wedy. Uznanie podziału na kasty to warunek przynależności do hinduizmu – naszej narodowej religii. Każda kasta, czyli grupa społeczna
ma swoje odrębne prawa i obowiązki, własną grupową drahmę.
Tu pojawia się grupa biedaków, czyścibutów
Narrator
Wszyscy pozostali to pariasi, czyli nietykalni. Nie należą do społeczności hinduskiej. Są nieczyści i mogą wykonywać jedynie nieczyste prace – zamiatają ulice, czyszczą buty. Nieczyści i najbardziej pogardzani przez Hindusów pierwotni mieszkańcy Indii – Adibasi zamieszkują dzikie
tereny indyjskiej dżungli. Ludzie-małpy, tak ich nazywają Hindusi.

�186

Grażyna Marta Dziurok

Ojciec Marian Żelazek
I wśród nich zamieszkałem. Ja, biały misjonarz przemierzałem setki kilometrów dżungli
wpierw pieszo, potem na rowerze, a później na motocyklu, by budować od podstaw parafie i katolickie szkoły.
Narrator
Adibasi przyjęli Chrystusa z otwartymi sercami. Religia niosąca miłość zamiast pogardy,
bezinteresowność i poświęcenie zamiast wyzysku i krzywdy, była niemal rewolucją. Całe wioski
przechodziły na chrześcijaństwo. Poznali Jezusa, ale na tym nie koniec, zaczęli się uczyć czytać
i pisać. Nie była to bynajmniej powierzchowna religijność. Zaowocowała dziesiątkami powołań kapłańskich. Chrześcijaństwo poprawiało ich status społeczny. Niegdyś pogardzani Adibasi,
dzisiaj są wykształconymi, szanowanymi urzędnikami, nauczycielami, lekarzami, księżmi i politykami.
Ojciec Marian Żelazek
Był czas, że prawie wszyscy Adibasi przeszli przez moje ręce. Dwóch nawet zostało biskupami.
Taniec hinduski
Narrator
Wielotysięczny tłum kłębił się od rana przed monumentalną świątynią Dżagannatha – Pana
Wszechświata. Ubrani w tradycyjne dhoti mężczyźni i owinięte w kolorowe sari kobiety przeciskali się, by oddać cześć swojemu bóstwu. Puri, prawie dwustutysięczne miasto nad Zatoką Bengalską, to jedno z najświętszych miejsc hinduizmu, tak jak Jasna Góra dla nas.
Narrator
(w tle tancerki, na pierwszym planie żebracy, trędowaci z metalowymi miskami)
Na peryferiach Puri, z dala od świątynnego zgiełku, od niepamiętnych czasów znajdowała się
kolonia trędowatych. Chorzy mieszkali w nędznych lepiankach i szałasach. Ich jedynym dobytkiem była najczęściej cynowa miska. Nikt zdrowy nie odważył się tam postawić stopy. Trędowaci
budzili zabobonny lęk.
Hinduski bramin
To nietykalni, nieczyści. Nie możesz ich dotknąć ani nawet się do nich zbliżyć, by się nie skalać, a przez to zostać wykluczonym z kasty. On ma taką karmę, takie przeznaczenie, musi cierpieć.
Tej harmonii nie wolno burzyć pod żadnym pozorem!
Narrator
Nietykalnych nie tylko się unika, ale i znieważa, nie dopuszcza do świątyń i domów wyższych
kast. Padają ofiarą podpaleń. Chociaż prawo indyjskie oficjalnie zniosło system kastowy, to wobec
systemu wierzeń, który stworzył nietykalnych, jest ono bezsilne.
Ojciec Marian Żelazek
W obozie w Dachau byłem gorzej niż trędowaty. Wtedy Jezus opiekował się mną. Jestem Jego
żołnierzem – czynię to, co mi każe. A On mówi „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili”.

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

187

Ojciec Marian idzie do trędowatych, opatruje jednemu rany, potem inny misjonarz podaje im
miskę ryżu, grupa dzieci zasiada do szkolnych ławek
Miejscowy poeta hinduski Gagadhar Mishra
Czysta i święta moja Matko
Gdzie biegniesz tak wczesnym rankiem?
Czyż Twój Dżagannath nie jest uniwersalnym?
Czyż mieszka tylko we wnętrzu świątyni?
Czyż nie przebywa w zaścianku biednego człowieka?
Czyż nie można go spotkać w osiedlu trędowatych
Gdzie ojciec Marian z Łaski Jezusa – służy człowieczeństwu (....)
Buduje domki, aby przygarnąć setki trędowatych
Z wielkoduszną myślą, że służyć ludziom znaczy służyć Bogu (...)
„Lokonath” jest w ludziach
Jezus – syn Boga.
„W Bogu nie ma różnicy” –
Niech ta prawda przeniknie do naszych serc.
Ojciec Marian Żelazek
Miłość podbija ludzi. Chrześcijaństwo, które ją niesie, przenika do Hindusów, jakoś ich przemieniając. Kiedyś jeden z wysokich urzędników podszedł do mnie i powiedział.
Hinduski bramin
„Jeżeli nie staniemy się chrześcijanami, nigdy nie będzie postępu, nawet prawo jest bezsilne
wobec naszej religii. Dlaczego nie pomagamy trędowatym? Bo nie możemy się skalać pracą z kimś
z kasty nietykalnych! Szukamy Boga w medytacji, w obrzędach, palimy Mu lampki, kadzidła, a On
jest tuż obok w drugim człowieku.”
O. Marian Żelazek
Udało mi się zbudować kościół Matki Bożej tuż obok Świątyni Dżagannath. Nie jest on dla
Hindusów żadną konkurencją. Kłaniają się nisko przed świątynią Maryi, która dla nich jest matką
Jezusa – jednego z wielu hinduistycznych bóstw. Nie mogą tyko jeszcze przyjąć, że Bóg jest tylko
jeden, że stał się człowiekiem i że zdarzyło się to tylko raz.
Miejscowy hinduski poeta
Myjąc lekarstwem i wodą
Krwawiące nogi, ręce
Trędowatych
Przykłada bandaże
Przywołując do pamięci w swoim sercu
Nogi Boga.
Gdy obsługuje uzdrowionych pacjentów,

�188

Grażyna Marta Dziurok

Nadzieja wytryska w ich sercach;
Gdy daje im specjale obuwie ze skóry,
Czyni ich nogi świętymi.
Bez miary życzliwy,
Kochający ojciec Marian.
Dom dobroci – jego sprzymierzeniec,
Służyć trędowatym – jego religią.
Hinduskie tancerki tańcząc mówią szeptem (echo), w ręku trzymają zapalone świece
Gdzie szukacie Dżagannatha (echo)
On jest tam, gdzie father Marian obwiązuje rany biedaków (echo)
Obmywając nogi trędowatym, obmywa nogi Chrystusa (echo)
Ojciec Marian Żelazek (modli się z Hindusami w języku orija)
Ahu Kiczi Prohbu czahe mo dżibone,
Tume dżodi thao mo kotire.
Dukho dio, sukho dio, Probhu,
Somano mo kotire.
Suho Asa kori
Tumbhonku mu czhari
Bule sina moriczikare.

Robi, soszi tara
Au ki sahora
Bule, bule moro ondhare.
Tume dżodithao kotire,
Tume dżodithao kotire.
Au kiczhi Probu, czahe mo dżibone,
Tume dzdi thao kotire.

O Panie,
Niczego już więcej nie pragnę od życia,
Bo jesteś.
Zniosę największy ból i nie porwie mnie szał radości,
Bo wiem, że Ty mi to dajesz.
Kiedyś w pogoni za namiastką radości
Opuściłem Ciebie.
Pamiętam, jak błąkałem się po bezdrożach.
Nie zgasło słońce. Nadal świecił księżyc i płonęły gwiazdy.
ALE JA, CHOĆ CZUŁEM, ŻE JESTEŚ OBOK, ZGUBIŁEM SIĘ W MROKU.
O JAKA STRASZNA BYŁA TO NOC.
O Panie,
Niczego już więcej nie pragnę od życia
Bo jesteś.
Piosenka
„Wystarczyła ci sutanna uboga”
scenariusz Grażyna Marta Dziurok

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

189

Aneks nr 4. Karta ucznia
Imię i nazwisko
numer drużyny
liczba punktów
miejsce
OLIMPIADA MISYJNA (2006/2007)
„Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć” – ojciec Marian Żelazek SVD
Etap rejonowy RYBNIK-ŻORY
INSTRUKCJA DLA UCZNIA
Zanim zaczniesz rozwiązywać zadania, przeczytaj instrukcję.
Test rozwiązuje cała drużyna.
Zadania nr 1-5 mają trzy odpowiedzi. Prawidłowa może być jedna, dwie, bądź wszystkie trzy.
Zaznaczając odpowiedz właściwą, postaw znak X na a, b lub c. Nie otrzymujesz punktu, jeżeli
zaznaczysz np. tylko jedną odpowiedź, a prawidłowe są dwie odpowiedzi, a także wtedy jeżeli
zaznaczysz np. wszystkie trzy odpowiedzi, a prawidłowe są dwie.
W zadaniach nr 6-15 należy udzielić krótkiej, wyczerpującej odpowiedzi.
Na rozwiązanie zadań drużyna ma 30 min.
Uwaga: Tylko raz możesz się pomylić, wówczas dokładnie zamaż X i postaw go na właściwym
miejscu lub skreśl słowo i wpisz właściwe.
Skróty: 1 p oznacza 1 punkt i odpowiednio 2 punkty, 3 punkty, 4 punkty.
I. Wybierz prawidłową odpowiedź, zaznaczając ją znakiem X
1. O. Marian Żelazek urodził się
a. 30 stycznia 1908
b. 30 stycznia 1918
c. 30 stycznia 1928
2. Wstąpił do zgromadzenia zakonnego
a. Księży Werbistów
b. Misjonarzy Słowa Bożego
c. SVD Societas Verbi Divini
3. Okres wojny i okupacji spędził
a. W Rzymie, studiując filozofię
b. W obozie koncentracyjnym w Dachau
c. W obozie koncentracyjnym w Gusen

�190

Grażyna Marta Dziurok

4. W 1950 r. rozpoczął pracę jako misjonarz w:
a. Chinach
b. Indiach
c. Nepalu
5. Praca wśród pierwotnych szczepów Hindusów – Adibasów polegała na
a. Głoszeniu Ewangelii
b. Prowadzeniu szpitala dla trędowatych
c. Działalności edukacyjnej
6. Wśród Adibasów o. Marian Żelazek pracował
a. 10 lat
b. 25 lat
c. 55 lat
II. Odpowiedz zwięźle na pytania
7. Jaki status społeczny mieli w Indiach Adibasi i trędowaci?
.................................................................................................
.................................................................................................
8. Dlaczego chrześcijaństwo było wśród tych grup popularne?
.................................................................................................
.................................................................................................
9. Jak nazywa się podstawowa religia Indii?
.................................................................................................
10. Dlaczego Hindus nie pomaga biednym, trędowatym?
..................................................................................................
..................................................................................................
11. Czym dla Hindusa jest cierpienie?
..................................................................................................
..................................................................................................
12. Czym dla chrześcijanina jest cierpienie?
...................................................................................................
...................................................................................................
13. Jaką rolę odgrywa dla Hindusów miasto Puri?
...................................................................................................
...................................................................................................
14. W jaki sposób o. Marian Żelazek SVD głosił Hindusom Ewangelię?
....................................................................................................
....................................................................................................

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

191

....................................................................................................
15. Na czym polegała ekumeniczna działalność o. Mariana Żelazka SVD?
....................................................................................................
....................................................................................................
....................................................................................................
16. Czym dla polskiego misjonarza werbisty była nominacja do Pokojowej Nagrody Nobla? Jak misjonarz służy pokojowi?
....................................................................................................
....................................................................................................
....................................................................................................
....................................................................................................

Formularz sprawdzający (prawidłowe odpowiedzi)
Imię i nazwisko
numer drużyny
liczba punktów
miejsce
1. O. Marian Żelazek urodził się
a. 30 stycznia 1908
b. 30 stycznia 1918
c. 30 stycznia 1928
2. Wstąpił do zgromadzenia zakonnego
a. Księży Werbistów
b. Misjonarzy Słowa Bożego
c. SVD Societas Verbi Divini
3. Okres wojny i okupacji spędził
a. W Rzymie, studiując filozofię
b. W obozie koncentracyjnym w Dachau
c. W obozie koncentracyjnym w Gusen
4. W 1950 r. rozpoczął pracę jako misjonarz w:
a. Chinach
b. Indiach
c. Nepalu
5. Praca wśród pierwotnych szczepów Hindusów – Adibasów polegała na
a. Głoszeniu Ewangelii
b. Prowadzeniu szpitala dla trędowatych
c. Działalności edukacyjnej

�192

Grażyna Marta Dziurok

6. Wśród Adibasów o. Marian Żelazek pracował
a. 10 lat
b. 25 lat
c. 55 lat
II. Odpowiedz zwięźle na pytania
7. Jaki status społeczny mieli w Indiach Adibasi i trędowaci?
nietykalni, poza społecznością hinduistyczną
8. Dlaczego chrześcijaństwo było wśród tych grup popularne?
Przywracało im ludzką godność, było szansą na awans społeczny. Jest religią miłości, a nie
rytuałów.
9. Jak nazywa się podstawowa religia Indii?
Hinduizm
10. Dlaczego Hindus nie pomaga biednym, trędowatym?
W hinduizmie cierpienie uważane jest za przekleństwo bogów. Trędowaty musi cierpieć, taki
jest jego los, jego karma, tego porządku Hindus zmienić nie może, inaczej zostanie wykluczony
ze społeczności.
11. Czym dla Hindusa jest cierpienie?
Cierpienie dla Hindusa jest przekleństwem bogów, nie ma żadnej wartości, to coś, co trzeba
przyjąć i znosić.
12. Czym dla chrześcijanina jest cierpienie?
Pan Bóg wybrał drogę cierpienia, krzyża dla zbawienia człowieka. Dla chrześcijanina ma więc
wartość zbawczą. Nie jest bezowocne.
13. Jaką rolę odgrywa dla Hindusów miasto Puri?
Jedno z największych centrów pielgrzymkowych w Indiach, znane z kultu najstarszego hinduistycznego bóstwa Dżagannathy – Pana Świata.
14. W jaki sposób o. Marian Żelazek SVD głosił Hindusom Ewangelię?
Poprzez bezinteresowną miłość do najuboższych, bez nawracania ich, mówił im o Bogu, który
ich kocha i oddał za nich życie.
15. Na czym polegała ekumeniczna działalność o. Mariana Żelazka SVD?
Miłość do najuboższych, szacunek do każdego, praca charytatywna i rozmodlenie pozwoliła
zaakceptować Hindusom chrześcijańskiego kapłana. Nawiązanie życzliwych relacji z hinduskimi kapłanami, akceptacja ich tradycji, zwyczajów zaowocowała powstaniem katolickiej świątyni
i Centrum Dialogu.
16. Czym dla polskiego misjonarza werbisty była nominacja do Pokojowej Nagrody Nobla?
Jak misjonarz służy pokojowi?
Wyróżnieniem dla całej braci misyjnej.
Oferując ludziom wykształcenie, przyczynił się do wzrostu postępu i do pokoju. Jego obecność wśród najbardziej pokrzywdzonych i odtrąconych była dawaniem pokoju.

�NOTY O AUTORACH
Abp Raphael Cheenath SVD (ur. 1934), pochodzi z Kerala w Indiach. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1963 po ukończeniu studiów w seminarium w Pune.
Posługuje się kilkoma językami miejscowymi oraz angielskim i niemieckim. Pełnił funkcję prowincjała prowincji południowej w Indiach oraz radcy generalnego
w Zgromadzeniu Słowa Bożego w Rzymie. W roku 1974 został biskupem w diecezji Sambalpur w Indiach, zaś w roku 1985 został mianowany arcybiskupem diecezji
Cuttack-Bhubaneswar.
Andrzej Danilewicz SVD (ur. 1964), święcenia kapłańskie przyjął w Pieniężnie, w roku 1992. Przez rok pracował duszpastersko na Słowacji, a następnie przez
trzy lata przebywał w Irlandii, gdzie odbył studia podyplomowe z zakresu „Chrześcijańskiej Komunikacji i Rozwoju”. Po powrocie do kraju współpracował z Telewizją
Niepokalanów i przygotowywał cykliczne audycje dla Radia Watykańskiego, Radia
Maryja i innych rozgłośni diecezjalnych. Pełnił urząd Prowincjalnego Koordynatora
do spraw Środków Społecznego Przekazu, a od 2004 roku był rektorem Domu Misyjnego w Laskowicach Pomorskich i radcą prowincjalnym. Od 1 maja 2007 roku
jest prowincjałem Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego w Polsce.
Grażyna Marta Dziurok (ur. 1964), mgr historii, katechetka, absolwentka Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie, Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie oraz Podyplomowego Studium Teologiczno-Katechetycznego Uniwersytetu
Śląskiego. Przez kilka lat pracowała jako nauczycielka religii, historii i języka francuskiego w Państwowej Szkole Muzycznej w Warszawie. W latach 2003-2007 pracowała w Szkole Podstawowej nr 19 w Rybniku (Kłokocinie), gdzie oprócz nauczania
katechezy zajmowała się między innymi prowadzeniem warsztatów teatralnych oraz
organizowaniem międzyszkolnych olimpiad misyjnych. Jest autorką kilku publikacji
z zakresu katechezy.

�194

Ojciec Marian Żelazek SVD Ojciec Trędowatych

Wojciech Góral (ur. 1960), absolwent misjologii na ATK w Warszawie. Od 1977
roku jest uczestnikiem Ruchu „MAITRI”. Ojca Mariana Żelazka SVD poznał osobiście w roku 1983, potem spotykał go wielokrotnie w Polsce, odwiedził go też w Puri
w roku 1985. Podczas pielgrzymki w roku 2007 zorganizowanej w pierwszą rocznicę
śmierci o. Mariana Żelazka SVD, odwiedził Puri, Jharsugudę, Salbampur. Jest odpowiedzialny za projekt „Adopcji Serca”, który obejmuje opieką dzieci ze szkoły Beatrix
w Puri oraz pilotuje projekt zbierania pieniędzy na budowę w Puri szkoły średniej
im. Ojca Mariana Żelazka.
Thazhathuveetil Kurian SVD (ur. 1947), pochodzi z Kerala w Indiach. Po ukończeniu studiów filozoficzno-teologicznych w Poona, przyjął święcenia kapłańskie w roku
1977 oraz uzyskał stopień licencjata z teologii, po studiach licencjackich w Rzymie.
Posługuje się kilkoma językami indyjskimi oraz angielskim, włoskim, niemieckim i indonezyjskim. W latach 1982-1994 pracował jako duszpasterz oraz jako wykładowca
i wychowawca w seminarium, jak również zajmował się formacją braci zakonnych.
Pracował również w generalacie Zgromadzenia Słowa Bożego w Rzymie, gdzie pełnił funkcję sekretarza ds. wykształcenia. Obecnie jest dyrektorem Ishopanthi Ashram
w Puri, czyli następcą ojca Mariana Żelazka – założyciela Ishopanthi Ashram.
Eugeniusz Sakowicz (ur. 1958), prof. dr hab., teolog, religioznawca, encyklopedysta-leksykograf; doktor nauk teologicznych w zakresie teologii fundamentalnej, doktor
habilitowany nauk teologicznych w zakresie teologii religii, a od 2008 profesor zwyczajny. Pracuje jako wykładowca na UKSW w Warszawie, gdzie kieruje Sekcją Religiologii
oraz Katedrą Teologii Religii na Wydziale Teologicznym. Jest również konsultantem
Rady ds. Dialogu Religijnego przy Konferencji Episkopatu Polski, członkiem Komitetu ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi tejże Rady oraz członkiem czynnym
Wydziału Teologicznego Towarzystwa Naukowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Specjalizuje się w zakresie dialogu międzyreligijnego oraz wychowania w religiach świata. Jest autorem ponad 300 publikacji, w tym kilkunastu pozycji
książkowych oraz ponad 1 600 haseł encyklopedycznych.
Michał Studnik SVD (ur. 1944), dr, w latach 1963-1970 odbył studia filozoficzno-teologiczne w Misyjnym Seminarium Duchownym Księży Werbistów w Pienięż-

�Noty o autorach

195

nie, gdzie przyjął święcenia kapłańskie. Po rocznym doświadczeniu duszpasterskim,
rozpoczął studia psychologiczne na KUL. Od 1975 roku jest członkiem Polskiego
Towarzystwa Psychologicznego. Po uzyskaniu magisterium podjął w seminarium
w Pieniężnie pracę dydaktyczną i wychowawczą. W 1983 roku zdobywa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim stopień doktora psychologii z zakresu etnopsycholingwistyki. W latach 1984-1987 prowadzi wykłady zlecone z psycholingwistyki na
macierzystym uniwersytecie, a w latach 1994-2003 wykłady z psychologii ogólnej
w Philosophisch-Theologische Hochschule St. Augustin w Sankt Augustin k. Bonn.
Oprócz działalności dydaktycznej podejmuje równocześnie różne funkcje administracyjne w Zgromadzeniu Słowa Bożego, np. przez 5 lat pełnił, w Mödling k. Wiednia, obowiązki Koordynatora Strefy Europejskiej SVD. Od 2003 roku jest dyrektorem Wydawnictwa Księży Werbistów – Verbinum w Warszawie.
Tomasz Szyszka SVD (ur. 1960), dr, po ukończeniu studiów teologicznych
w Wyższej Szkole Filozoficzno-Teologicznej w Sankt Augustin k. Bonn przyjął święcenia kapłańskie w roku 1990. Po dwuletnich studiach licencjackich z zakresu misjologii w Niemczech, od roku 1992, przez sześć lat pracował w Boliwii, gdzie pełnił
funkcje duszpasterskie, administracyjne i pracował jako wykładowca. Po powrocie
do Polski podjął studia doktoranckie z zakresu misjologii, zakończone w roku 2005.
Przez trzy lata pełnił funkcję prowincjalnego sekretarza ds. misji Zgromadzenia
Słowa Bożego w Polsce. Obecnie jest adiunktem w sekcji misjologii (katedra historii misji) na Wydziale Teologicznym UKSW w Warszawie. Jest członkiem Instytutu
Misjologicznego (Missionswissenschafliches Institut) w Sankt Augustin k. Bonn
oraz członkiem zarządu Stowarzyszenia Misjologów Polskich.
Waldemar Wesoły SVD (ur. 1941), dr hab., absolwent Misyjnego Seminarium
Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie. Święcenia kapłańskie przyjął w roku
1968. W latach 1970-74 odbył studia specjalistyczne na Wydziale Teologicznym
ATK w Warszawie, w zakresie socjologii religii, zwieńczone magisterium w 1974 r.
oraz doktoratem w roku 1980. W latach 1986/1987 realizował studia podyplomowe
na uniwersytecie w Bonn. Od 1974 roku jest wykładowcą socjologii, katolickiej nauki społecznej oraz teologii pastoralnej w MSD w Pieniężnie. Od 1992 roku wykłada
socjologię w Wyższej Szkole Filozoficzno-Teologicznej SVD w St. Augustin k. Bonn.

�196

Ojciec Marian Żelazek SVD Ojciec Trędowatych

Od roku 2000 jest pracownikiem naukowym na Wydziale Teologii UWM w Olsztynie, a habilitację z socjologii otrzymał w 2005 roku. Do problematyki badawczej
autora należą: teologia misji oraz świadomość misyjna młodzieży i dorosłych.
Rafał Wiśniewski (ur. 1965), polski dyplomata, hungarysta, były wiceminister
spraw zagranicznych. Ukończył w 1989 r. studia na Wydziale Neofilologicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Do 1991 r. pracował na tym wydziale, był też wówczas
głównym specjalistą w Kancelarii Senatu. Do 1997 r. pełnił kolejno funkcje II i I sekretarza oraz radcy ambasady RP w Budapeszcie, był też dyrektorem Instytutu Polskiego na Węgrzech. Od 1997 do 2001 r. pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. W latach 2001-2005 sprawował urząd ambasadora Polski w Budapeszcie. Od
listopada 2005 do sierpnia 2007 r. był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw
Zagranicznych. W listopadzie 2007 roku został powołany na stanowisko dyrektora
generalnego służby zagranicznej w tym resorcie.
Jacek Wójcik (ur. 1951), dr hab., biofizyk, żonaty. Jeden z założycieli Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri”, sekretarz Komitetu Inicjującego Kandydaturę Ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla, obecnie przewodniczący Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri”.

�</text>
                  </elementText>
                </elementTextContainer>
              </element>
            </elementContainer>
          </elementSet>
        </elementSetContainer>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="2">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="6">
                  <text>Misjologiczna</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="109">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="110">
                <text>Szyszka, Tomasz (red.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="111">
                <text>Ojciec Marian Żelazek SVD : ojciec trędowatych : praca zbiorowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="52">
            <name>Alternative Title</name>
            <description>An alternative name for the resource. The distinction between titles and alternative titles is application-specific.</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="112">
                <text>Father Marian Żelazek SVD : the father of the lepers</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114">
                <text>Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115">
                <text>ISBN: 9788370725013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116">
                <text>polski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117">
                <text>Niniejsza publikacja jest przeredagowaną wersją pracy doktorskiej napisanej w Instytucie Historii Kościoła (Wydział Teologii) Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II pod kierunkiem ks. prof. dr. hab. Zygmunta Zielińskiego, na seminarium z historii Kościoła w XIX i XX w. Oryginalny tytuł: Katoliccy misjonarze i ludność rodzima w Kanadzie w historiografii XIX i XX w.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118">
                <text>Niniejszy materiał może być wykorzystywany i cytowany jedynie w granicach dozwolonego użytku.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119">
                <text>Seria: Studia i Materiały Misjologiczne ; 15.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="21" public="1" featured="1">
    <fileContainer>
      <file fileId="14">
        <src>https://digitarium.uksw.edu.pl/files/original/2/21/Polscy-OMI-w-sluzbie-polonii-kanadyjskiej.pdf</src>
        <authentication>6787e459564350654c156632f4c7b000</authentication>
        <elementSetContainer>
          <elementSet elementSetId="5">
            <name>PDF Text</name>
            <description/>
            <elementContainer>
              <element elementId="113">
                <name>Text</name>
                <description/>
                <elementTextContainer>
                  <elementText elementTextId="668">
                    <text>Polscy oblaci w s³u¿bie
Polonii kanadyjskiej

OBLACI.P65

1

07-12-01, 21:41

�OBLACI.P65

2

07-12-01, 21:41

�Polscy oblaci w s³u¿bie
Polonii kanadyjskiej
Redakcja
Wojciech Kluj i Jaros³aw Ró¿añski

2007

OBLACI.P65

3

07-12-01, 21:41

�Redakcja:

Wojciech Kluj i Jaros³aw Ró¿añski

Sk³ad:

Anna Maciejewska i Maciej Ostoja-Lniski

© Copyright by Wojciech Kluj and Jaros³aw Ró¿añski, 2007

Wydawnictwo Bernardinum Sp. z o.o.
81-130 Pelplin. ul. Bpa Dominika 11
tel. 058 536 17 57; fax 058 536 17 26
e-mail: bernardinum@bernardinum.com.pl
www.bernardinum.com.pl

ISBN ?????????????????

Druk i oprawa:

Wydawnictwo Bernardinum Sp. z o.o.
81-130 Pelplin. ul. Bpa Dominika 11

OBLACI.P65

4

07-12-01, 21:41

�Spis treci

Jaros³aw Ró¿añski OMI
Droga oblatów do Kanady ........................................................................................ 7
Anna Reczyñska
Polonia kanadyjska: dzieje i problemy wspó³czesne ............................................... 13
Kard Józef Glemp, Prymas Polski
Czcigodni Ksiê¿a Biskupi! Ojcze Prowincjale! Wszyscy oblaci
i wszyscy s³uchacze! ................................................................................................ 35
Wojciech Kluj OMI
Pocz¹tki rozwoju polskich placówek duszpasterskich na preriach Kanady
(18981927) ............................................................................................................ 40
Maciej Michalski OMI
Powstanie i rozwój Prowincji Wniebowziêcia. Studium historyczne w wietle
zasobu archiwalnego Archiwum Generalnego Misjonarzy Oblatów Maryi
Niepokalanej w Rzymie ............................................................................................ 55
Janusz B³a¿ejak OMI
Wspó³czesne zaanga¿owanie duszpasterskie Prowincji Wniebowziêcia NMP
w Kanadzie .............................................................................................................. 74
Pawe³ Zaj¹c OMI
Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy
Oblatów Maryi Niepokalanej, 19562006 .............................................................. 84
Jaros³aw Ró¿añski OMI
Polscy oblaci na dalekiej Pó³nocy ......................................................................... 115
Bp Andrzej Suski z Torunia
Ksiê¿a Biskupi, Ojcze Prowincjale, Drodzy uczestnicy jubileuszowego
spotkania! .............................................................................................................. 133

OBLACI.P65

5

07-12-01, 21:41

�6

OBLACI.P65

Zbigniew????????????????????

6

07-12-01, 21:41

�7

?????????????????????????????

Jaros³aw Ró¿añski OMI

Droga oblatów do Kanady

Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w swoich pocz¹tkach, siêgaj¹cych 1816 r., koncentrowa³o swoje zamierzenia na g³oszeniu misji ludowych i pracy wród biedoty w granicach Prowansji  rodzinnego regionu za³o¿yciela zgromadzenia, w. Eugeniusza de Mazenoda  póniej w granicach ca³ej Francji. Jednak ju¿ w chwili jego aprobaty przez Stolicê Apostolsk¹
w 1826 r. za³o¿yciel zgromadzenia wyjania³ kard. Carlo Maria Pedicini, odpowiedzialnemu za przygotowanie dossier dla Stolicy Apostolskiej, ¿e celem
nowego zgromadzenia zakonnego jest s³u¿ba biednym i opuszczonym w tej
czêci wiata, do której wezwie ich papie¿ lub odpowiedzialny za swój teren
biskup1. Cz³onkowie m³odego zgromadzenia bardzo szybko zaczêli szukaæ
otwarcia na ca³y wiat. W latach 18301833 próbowali za³o¿yæ placówki w
Algierii. Wysi³ek ten zakoñczy³ siê jednak niepowodzeniem. Okazjê do realizacji tych planów stworzy³a wizyta w Marsylii bpa Ignace Bourget, ordynariusza Montrealu, bêd¹cego w drodze do Rzymu. 20 czerwca 1841 r. odwiedzi³
on bpa Eugeniusza de Mazenoda, ordynariusza Marsylii i zarazem prze³o¿onego Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, prosz¹c o pos³anie oblatów na
teren jego diecezji.
Bp Ignace Bourget widzia³ jak wiele dobrego dla o¿ywienia ¿ycia religijnego w jego diecezji wnios³y misje parafialne, g³oszone przez bpa Charles de
Forbin Janson, za³o¿yciela Stowarzyszenia Misjonarzy Francji. Jednak z powodu braku personelu to stowarzyszenie zakonne nie mog³o kontynuowaæ rozpoczêtego dzie³a. Troska ordynariusza Montrealu obejmowa³a tak¿e katoli1

OBLACI.P65

Por. Première approbation pontificale des CC. et RR. des Missionaires Oblats de Marie
Immaculée, [w:] Écrits du Fondateur, fasc. 4, Rome 1962, s. 83.

7

07-12-01, 21:41

�8

Jaros³aw Ró¿añski OMI

ków, ¿yj¹cych poza granicami regularnych parafii, a zw³aszcza pozbawionych
zupe³nie opieki duchowej rolników z tzw. townships2 oraz robotników lenych, którzy zaczêli tworzyæ od 1810 r. coraz to znaczniejsza grupê. Co jesieñ
wiele tysiêcy mê¿czyzn wyrusza³o w g³¹b lasów, by przez piêæ lub szeæ miesiêcy zimowych cinaæ drzewa w dolinach rzecznych i sp³awiaæ je do tartaków. Wydaje mi siê, ¿e jeli s¹ na ziemi ludzie, przedmiot szczególnej troski
waszego Instytutu, prawdziwie rozproszone i zagubione owce Domu Izraela,
to s¹ nimi w³anie ci biedni ludzie z lenych ostêpów  pisa³ o nich do bpa de
Mazenoda bp Ignace Bourget dwa lata po wizycie w Marsylii3. Ordynariusz
Montrealu chcia³ tak¿e zapewniæ opiekê duszpastersk¹ kilkudziesiêciu tysi¹com katolików francuskich, którzy osiedlili siê z drugiej strony granicy, na terenie USA. Wreszcie zamierza³ on tak¿e pos³aæ oblatów do ewangelizacji Indian, którzy zamieszkiwali tereny jego rozleg³ej diecezji, o czym mówi³ biskupowi Eugeniuszowi de Mazenod 4.
Bp Eugeniusz de Mazenod skierowa³ pytanie o przyjêcie misji kanadyjskiej do wszystkich cz³onków zgromadzenia. Odpowied by³a pozytywna, a
nawet entuzjastyczna. Dlatego ju¿ miesi¹c po wizycie bpa Ignace Bourget w
Marsylii, bp Eugeniusz de Mazenod poinformowa³ ordynariusza Montrealu o
decyzji zgromadzenia. Oto otwiera siê przed nami piêkna misja5  zanotowa³ za³o¿yciel oblatów w swoim dzienniku 16 lipca 1941 r., w dniu w którym
wys³a³ pozytywna odpowied do bpa Bourget, przebywaj¹cego w Rzymie. A
pierwszym oblatom, udaj¹cym siê do Kanady, przypomina³ tu¿ przed odjazdem: Waszym zadaniem jest zaszczepienie Zgromadzenia na tych rozleg³ych
terenach, gdy¿ Montreal jest tylko bram¹, która wprowadzi rodzinê na podbój
dusz w wielu krajach6.
29 wrzenia 1841 r., grupa pierwszych szeciu oblatów, czterech kap³anów i dwóch braci, zakonnych, opuci³a Marsyliê i przez Havre i Nowy Jork
2
3

4
5
6

OBLACI.P65

Townships by³y kwadratami 6 x 6 mil, zawieraj¹cymi 36 sekcji  ka¿da o wielkoci
1 mili kwadratowej.
List z 19 padziernika 1843 r. Por. D. Levasseur, La venue des Oblats de Marie Immaculée en Amérique, [w:] Western Oblate Studies, t. 2, Proceedings of the second symposium on the history of the Oblates in Western and Northen Canada, (red.) Raymond Huel,
Lewiston-Qeenston-Lampter 1991, s. 14.
List E. de Mazenod do o. Vincent Mille z 17 lipca 1841 r. [w:] E. de Mazenod, Lettres aux
corespondants dAmérique, 18411850, Rome 1977, s. 2.
Saint E. de Mazenod, Journal 18391849, Rome 2001, s. 242. [Collection Ecrits Oblats,
t. 20].
List E. de Mazenod do J.-B. Honorat z 9 padziernika 1841 r. [w:] E. de Mazenod, Lettres
aux corespondants dAmérique, 18411850, Rome 1977, s. 17.

8

07-12-01, 21:41

�9

Droga oblatów do Kanady

przyby³a 2 grudnia 1841 r. do Montrealu. Otrzymali oni parafiê Saint-Hilaire
w Rouville, z której po kilku miesi¹cach przeprowadz¹ siê do Longeuil, a w
1848 r. do Montrealu.
Pierwsza grupa oblatów powiêci³a siê g³ównie g³oszeniu misji i rekolekcji parafialnych w parafiach w diecezji Montreal. W latach 18411846 wyg³osili oni ponad 120 misji i rekolekcji parafialnych, co stanowi imponuj¹c¹ liczbê i wiadczy o ich wielkiej gorliwoci. W 1844 r. rozpoczêli pracê wród
katolików w diecezji Kingston, w Stanach Zjednoczonych. W tym samym roku
przejêli tak¿e pierwsz¹ misjê wród Indian w diecezji Montreal, a nastêpnie
misje indiañskie w diecezji Quebek, otrzymuj¹c w praktyce od miejscowego
ordynariusza zadanie ewangelizacji rozleg³ej, pó³nocnej czêci diecezji. Baz¹
do niej by³ dom zakonny za³o¿ony w Saint Alexis.
Wiosn¹ 1844 r. bp Norbert Provencher z³o¿y³ oblatom w Longueuil formaln¹ probê o misjonarzy oblatów dla swojego rozleg³ego Wikariatu Apostolskiego Pó³nocnego Zachodu. Wspólnota oblacka przyjê³a j¹ z entuzjazmem.
Odpowiedzialnym za za³o¿enie nowej placówki na brzegami Czerwonej Rzeki
zosta³ o. Pierre Aubert, który 25 czerwca 1845 r. wyruszy³ ku rozleg³ym preriom i lasom w towarzystwie nowicjusza, Alexandre-Antonin Taché. Jednak
pierwsze dowiadczenia pracy z Indianami nie przynios³y rezultatu. O. Pierre
Aubert zrezygnowa³ z misji wród Skoczków w okolicach Wabassimong i Lac-ala-Pluie, podobnie jak i przyby³y na Zachód w 1847 r. o. François-Xavier Bermond. Postêpy jednak osi¹ga³ m³ody Alexandre-Antonin Taché wród Montanów i Krysów na odleg³ej misji Ile-a-la-Crosse, w pó³nocnej czêci dzisiejszej
prowincji Saskatchewan. Stamt¹d uda³ siê on dalej na Pó³nocny-Zachód, docieraj¹c a¿ do Fort Chipewyan, nad jeziorem Athabaska. W 1846 r. do o. Taché
do³¹czy³ Louis Dobé, pierwszy brat zakonny na tych terenach.
W 1850 r. o. Alexandre-Antonin Taché zosta³ mianowany biskupem koadiutorem Wikariatu Apostolskiego Pó³nocnego-Zachodu z prawem nastêpstwa po
biskupie Norbercie Provencher. Eugeniusz de Mazenod, za³o¿yciel Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, upatrywa³ w tej nominacji
wolê Bo¿¹ i z entuzjazmem odniós³ siê do nowego, wielkiego pola ewangelizacji. Nastêpstwem tego by³o pos³anie kolejnych misjonarzy do Kanady.
Po rozpoczêciu misji w zachodniej i pó³nocnej Kanadzie liczba nowicjuszy
w Europie zaczê³a gwa³townie wzrastaæ. Tak¿e w samej Kanadzie zaczê³a
wzrastaæ liczba oblatów. Wzrostowi temu towarzyszy³o powstawanie nowych
misji. Ju¿ w 1853 r. misje oblatów gromadzi³y prawie cztery tysi¹ce katolickich Indian. Wkrótce zaczê³y siê te¿ rozrastaæ kocielne struktury administracyjne: powstawa³y nowe wikariaty misyjne i diecezje. Oblaci znad Rzeki Czerwonej wyruszyli dalej nad Zatokê Hudsona, Morze Beringa, Ziemiê Baffina.

OBLACI.P65

9

07-12-01, 21:41

�10

Jaros³aw Ró¿añski OMI

G³osili Ewangeliê Krysom, Czarnym Stopom, Montanom, ¯ó³tym No¿om,
P³askim Psim Bokom i wielu innym. W 1860 r. o. Henryk Grollier jako pierwsza Czarna Suknia pojawi³ siê wród Eskimosów.
Rozkwit misji kanadyjskich m³odego zgromadzenia by³ rzeczywicie imponuj¹cy. Oblaci z rozmachem budowali nie tylko Królestwo Bo¿e w sercach
powierzonych im ludów, lecz tak¿e tworzyli historiê rozleg³ej Kanady. Wiele
nazw jezior, miast, rzek i regionów nosi imiona misjonarzy. Znaleæ nawet
mo¿na Jezioro de Mazenoda. W chwili jego mierci w 1861 r., Zgromadzenie
liczy³o ju¿ 414 oblatów. Jedna trzecia z nich, pracowa³a na rozleg³ych obszarach Nowego wiata, w tym 95 w ró¿nych regionach Kanady. Osiemdziesi¹t
lat póniej Zgromadzenie bêdzie ju¿ skupia³o w swoich szeregach w Kanadzie
2000 oblatów, których praca wród Indian i Eskimosów przyniesie im zaszczytny tytu³, nadany przez Piusa XI, specjalistów od misji najtrudnieszych. I
rzeczywicie, nie by³y one ³atwe. Mówi o tym choæby sama dedykacja znanej
ksi¹¿ki o. Rogera Buliarda, Inuk: Mojemu bratu, o. Józefowi Buliard OMI,
który zgin¹³ na Ziemi Ja³owej w padzierniku 1956 r., oraz 40 Misjonarzom
Oblatom M.N., którzy zginêli, zostali zabici, zamarzli i utonêli g³osz¹c Ewangeliê na Dalekiej Pó³nocy Kanady7. Wielu oblatów, jak choæby o. Albert Lacombe, bp Witalis Grandin, bp Emil Grouard, przesz³o wprost do legendy.
W tê historiê Kocio³a w Kanadzie, tworzon¹ w du¿ej mierze przez Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, szybko wpisali siê Polacy. Jeszcze pod
koniec XIX w. abp Adelard Langevin OMI z St. Boniface szuka³ w Europie
ksiê¿y mówi¹cych jêzykami licznie przybywaj¹cych imigrantów ze rodkowej i Wschodniej Europy. Oblaci w Kanadzie dostrzegli potrzebê duszpasterstwa prowadzonego w rodzimym jêzyku nowo przyby³ych osiedleñców. Pierwszy polski oblat, brat Antoni Kowalczyk, przyjecha³ do Alberty w 1896 r. Rok
póniej prze³o¿ony generalny Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej obieca³ biskupowi Adelard Langevin OMI dwóch polskich oblatów, którzy koñczyli teologiê w Ottawie. Byli nimi dwaj bracia Jan i Wojciech Kulawi. Tu¿ po
wiêceniach udali siê do Winnipegu, gdzie o. Wojciech Kulawy zosta³ mianowany proboszczem Polaków, S³owaków, Ukraiñców i Niemców w Archidiecezji St. Boniface, ci¹gn¹cej siê od Winnipegu do Gór Skalistych. Ojcowie
Jan i Wojciech Kulawi skoncentrowali siê na pracy w Winnipegu i myleli o
utworzeniu parafii wielonarodowociowej. W 1899 r. obydwaj ojcowie zorganizowali procesjê Bo¿ego Cia³a z udzia³em wówczas ju¿ arcybiskupa Lange7

OBLACI.P65

R. Buliard, Inuk. Misje na krañcu wiata. Prze³. B. H³asko, Poznañ 1985, s. 3. Ta wspania³a ksi¹¿ka  tak¿e pod wzglêdem literackim orygina³u i polskiego przek³adu  by³a
wielokrotnie wznawiana m.in.

10

07-12-01, 21:41

�11

Droga oblatów do Kanady

vin OMI. W tym samym czasie arcybiskup przedstawi³ plan utworzenia nowej
parafii dla S³owian i Niemców. Ju¿ 20 sierpnia tego samego roku powiêcono
kamieñ wêgielny pod budowê kocio³a p.w. wiêtego Ducha. W 1901 r. do
braci Kulawych do³¹czyli kolejni polscy oblaci, o. Karol Greczel OMI i o.
August Forner OMI. Z tej nowej tradycji pracy wród imigrantów wyros³a z
czasem polonijna Prowincja Wniebowziêcia Najwiêtszej Maryi Panny. Za³o¿ycielom naszej Prowincji przywieca³ jeden g³ówny cel: s³u¿yæ jak najlepiej polskim imigrantom, jak to czyni³y pierwsze pokolenia polskich oblatów,
pracuj¹cych od koñca XIX w. wród osadników polskich i pochodz¹cych z
ociennych terenów  napisa³ o tym wydarzeniu o. Janusz B³a¿ejak, prze³o¿ony prowincji  Te pocz¹tki by³y heroiczne ze wzglêdu na ubogie rodki i odleg³oci. Pos³uga ta by³a prawdziwie ewangelizacj¹ ubogich  zgodnie z charyzmatem, który przywieca ca³emu Zgromadzeniu Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Z czasem liczba Polaków w Kanadzie wzros³a jeszcze bardziej
i polscy oblaci  nale¿¹cy do tej pory formalnie do niemieckiej Prowincji Matki
Bo¿ej (ST. Marys)  postanowili utworzyæ niezale¿n¹ prowincjê zakonn¹, by
jeszcze skuteczniej s³u¿yæ imigrantom. Pocz¹tki dzia³alnoci misyjnej nowej
Prowincji  pw. Wniebowziêcia Najwiêtszej Maryi Panny nie nale¿a³y do
³atwych; mo¿na je poniek¹d przyrównaæ do zmagañ braci Kulawych i ich nastêpców u zarania pracy polskich oblatów w Kanadzie. Nie sposób przywo³aæ
tutaj wiele nazwiska wszystkich ojców, którzy przyczynili siê do powstania
naszej prowincji. Jedno z nich wszak¿e pozostaje do dzi wielkim autorytetem
i przyk³adem godnym naladowania  mianowicie nazwisko o. Micha³a Smitha OMI, wspó³za³o¿yciela i pierwszego prowincja³a. Obecnie do Prowincji
Wniebowziêcia Najwiêtszej Maryi Panny nale¿y piêædziesiêciu ojców i braci, w wiêkszoci Polaków, choæ s¹ wród nas tak¿e ojcowie urodzeni w Kanadzie, jak równie¿ W³osi, Niemcy i Wietnamczycy8.
wiêtowanie Jubileuszu Piêædziesiêciolecia Prowincji Wniebowziêcia
Najwiêtszej Maryi w Kanadzie objê³y tak¿e blisko zwi¹zan¹ z t¹ prowincj¹
zakonn¹ Ojczyznê. Uroczystoci odby³y siê 17 padziernika 2006 r. w Uniwersytecie Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego w Warszawie pod patronatem
8

OBLACI.P65

Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej. Pó³ wieku Prowincji Wniebowziêcia NMP
w Kanadzie. Opracowanie: B³a¿eja. B³a¿ejak OMI. Wspó³praca: K. Bukowowska, P. Bulas,
M. Carlton, R. Majek OMI, J. Mazur OMI, Ch. Pulchny OMI, T. &amp; J. Ratajczak, J. Ró¿añski OMI, Ró¿añski. Wojtkowiak OMI, Toronto 2006, s. 11. Ksi¹¿ka dwujêzyczna. Wersja
angielska: A Half Century. The Missionary Oblates of Mary Immaculate Assumption Province In Kanada. Editor: J. B³azejak. In conjunction with: K. Bukowowska, P. Bulas,
M. Carlton, R. Majek OMI, J. Mazur OMI, Ch. Pulchny OMI, T. &amp; J. Ratajczak, J. Rozanski OMI, W. Wojtkowiak OMI,, Toronto 2006, p. 11.

11

07-12-01, 21:41

�12

Jaros³aw Ró¿añski OMI

Jego Eminencji Ks. Kard. Józefa Glempa, Prymasa Polski. W zorganizowanym z tej okazji sympozjum naukowym uczestniczy³o ok. 180 osób. Wród
goci obecnych na auli g³ównej im. Jana Paw³a II obecni byli kard. Józef Glemp,
Prymas Polski, bp Andrzej Suski z Torunia, bp Ryszard Karpiñski z Lublina,
bp Antoni D³ugosz z Czêstochowy, bp Marian Florczyk z Kielc oraz bp Reynald Rouleau z diecezji Churchill  Hudson Bay z pó³nocnej Kanady. Prowincjê Wniebowziêcia NMP reprezentowali prowincja³ o. Janusz B³a¿ejak oraz
dyrektor Katolickiego Studia M³odych z Toronto o. Marian Gil. Polsk¹ prowincjê reprezentowali prowincja³ o. Teodor Jochem oraz wielu oblatów z Polski. Obecny by³ równie¿ wice-genera³ Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, ks. Zbigniew Rakiej oraz przedstawiciele Komisji Episkopatu Polski ds. Misji, na czele z ks. Czes³awem Noworolnikiem, sekretarzem
Komisji, a tak¿e przedstawiciele parafii warszawskich w ró¿ny sposób zwi¹zanych z Misjonarzami Oblatami Maryi Niepokalanej. Byli tak¿e obecni liczni profesorowie uniwersytetu oraz studenci.
Niniejsza publikacja jest owocem sympozjum oraz referatów przygotowanych specjalnie do tej publikacji. Ca³oæ otwiera obszerna analiza prof. Anny
Reczyñskiej z Uniwersytetu Jagielloñskiego w Krakowie, pt. Polonia kanadyjska przed i po II wojnie wiatowej. Autorka zakrela szerok¹ perspektywê
¿ycia Polonii kanadyjskiej w przesz³oci i obecnie. Nastêpnie ks. kard. Józef
Glemp, Prymas Polski, dzieli siê swoimi refleksjami na temat pracy i ¿ycia
oblatów oraz osobistymi zwi¹zkami z tym zgromadzeniem zakonnym. W kolejnym, obszernym tekcie o. Wojciech Kluj z UKSW w Warszawie przedstawia pocz¹tki pracy polskich oblatów wród wychodstwa w Kanadzie. Po nim
pocz¹tki polonijnej Prowincji Wniebowziêcia NMP w Kanadzie na podstawie
archiwum generalnego zgromadzenia omawia o. Maciej Michalski z domu
generalnego zgromadzenia w Rzymie. Wspó³czesnoæ prowincji Wniebowziêcia
NMP i ró¿norodne pola pracy s¹ przedmiotem opracowania o. Janusza B³a¿ejaka, prze³o¿onego prowincji. Omówi³ on wspó³czesne zaanga¿owanie duszpasterskie prowincji, g³ównie parafialne. O. Pawe³ Zaj¹c z Wy¿szego Seminarium Duchownego Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Obrze przedstawi³ bogate relacje i wspó³pracê Prowincji Wniebowziêcia Najwiêtszej Maryi
Panny w Kanadzie oraz Polskiej Prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Pracê i zaanga¿owanie polskich oblatów w Kanadzie, wykraczaj¹ce
daleko poza granice i struktury polonijnej prowincji Wniebowziêcia NMP omawia szeroko o. Jaros³aw Ró¿añski, koncentruj¹c siê na pracy Polaków wród
Indian i Inuit. Publikacjê koñcz¹ osobiste refleksje i spostrze¿enia ks. bpa Andrzeja Suskiego z Torunia.

OBLACI.P65

12

07-12-01, 21:41

�13

Droga oblatów do Kanady

Anna Reczyñska
Uniwersytet Jagielloñski
Kraków

Polonia kanadyjska:
dzieje i problemy wspó³czesne

Kanadyjska czêæ, rozrzuconej po wiecie, diaspory polskiej to polscy
imigranci oraz osoby polskiego pochodzenia, które w Kanadzie okrelane s¹
jako polska grupa etniczna. Wed³ug danych spisu powszechnego z roku 2001,
mieszka³o w tym kraju 260 415 osób okrelaj¹cych swe pochodzenie jako polskie. Kategoria ta uwzglêdnia wy³¹cznie respondentów wymieniaj¹cych identyfikacjê jedynie z grup¹ polsk¹, jako dla nich najwa¿niejsz¹ (Single Response). Pochodzenie polskie obok innych (Multiple Response) deklaruje w Kanadzie 556 665 osób1. Demografowie krytycznie odnosz¹ siê do dodawania
wymienionych wy¿ej wielkoci, wskazuj¹c ¿e nie zawsze s¹ to kategorie roz³¹czne. Suma 817 085 osób polskiego pochodzenia wystêpuje jednak w niektórych kanadyjskich analizach spisowych i jest te¿ najczêciej u¿ywana przez
dzia³aczy i organizacje polonijne. Pamiêtaj¹c o charakterze tych danych, mo¿na przyj¹æ, ¿e w Kanadzie jest oko³o 800 tysiêcy osób posiadaj¹cych polskie
korzenie. Ich iloæ wzros³a w porównaniu z poprzednimi spisami. Zestawienie
danych dotycz¹cych osób wymieniaj¹cych polskie pochodzenie jako jedyne
wykazuje jednak od roku 1991 niewielki spadek2. Wyranie spada równie¿
procentowy udzia³ grupy polskiej w spo³eczeñstwie kanadyjskim. O ile w roku
1961 osoby polskiego pochodzenia stanowi³y 1,77% ludnoci tego kraju, to w
roku 2005 jedynie 0,88%.

1
2

OBLACI.P65

Ethnocultural Portrait of Canada.(2001 Census), www40.statcan.ca/I01/demo11a.httm
(23.11.2005).
A. Reczyñska, Polska Diaspora w Kanadzie, w: A. Walaszek (red.), Diaspora Polska,
Kraków 2001, s. 30.

13

07-12-01, 21:41

�14

Anna Reczyñska

Dla uzupe³nienia obrazu polskiej diaspory ¿yj¹cej w Kanadzie du¿e znaczenie maj¹ statystyki jêzykowe. Z danych spisu z 2001 roku wynika, ¿e 208 375
Kanadyjczyków wymienia³o jêzyk polski jako jêzyk ojczysty (czyli pierwszym
wyuczonym w dzieciñstwie i nadal rozumianym). Stanowi³o to oko³o 80%
grupy deklaruj¹cej pochodzenie polskie jako jedyne. Ponad 175 000 osób nale¿¹cych do tej grupy deklarowa³o, ¿e u¿ywa wy³¹cznie jêzyka angielskiego,
1900  wy³¹cznie francuskiego, ponad 23 000 uwa¿a siê za dwujêzyczne a
7880 nie zna ¿adnego z kanadyjskich jêzyków oficjalnych. W domu jêzykiem
polskim pos³ugiwa³o siê  wed³ug danych z roku 2001  107 370 osób, czyli
41,2% grupy polskiej3. Przytoczone wy¿ej liczby wiadcz¹ wyranie o postêpuj¹cym w grupie polskiej procesie asymilacji.
Najwiêkszym skupiskiem osób polskiego pochodzenia jest na terenie Kanady prowincja Ontario. Mieszka tam prawie 161 000 osób deklaruj¹cych
wy³¹cznie polskie pochodzenie (62,2% ca³ej grupy) i ponad 224 000 osób przyznaj¹cych siê do polskich korzeni. Liczba osób polskiego pochodzenia zamieszkuj¹cych w innych prowincjach jest znacznie mniejsza: w Albercie w pierwszej kategorii 29 000 i w drugiej 108 500, w Kolumbii Brytyjskiej 23 600 i
83 700 a w Quebecu prawie 20 000 oraz 27 000. Porównanie danych statystycznych wykazuje wyranie, ¿e grupa polska koncentruje siê w Kanadzie w
du¿ych miastach i proces ten siê pog³êbia. O ile w roku 1971 prawie 40%
Kanadyjczyków polskiego pochodzenia mieszka³o w 7 najwiêkszych kanadyjskich miastach to w roku 2001, w tych samych miastach mieszka a¿ 74,5%
osób podaj¹cych wy³¹cznie polskie pochodzenie i 44,1% osób o polskich korzeniach4. Stolic¹ kanadyjskiej Polonii jest Toronto. W miecie tym mieszka
ponad 83 000 osób (32% grupy polskiej) podaj¹cych pochodzenie polskie jako
jedyne i drugie tyle osób wymieniaj¹cych pochodzenie polskie jako jedno z
wielu. Od lat 40. XX wieku Toronto przyci¹ga³o i nadal przyci¹ga, najwiêcej
polskich imigrantów. Poza tradycyjnie polsk¹ dzielnic¹, istniej¹c¹ wokó³ ulicy
Roncesvalles (potocznie nazywan¹ Ronceswólk¹), od lat 80. kszta³tuje siê nowe
skupisko polskie w Mississauga, na dalekich przedmieciach Toronto. Wokó³
parafii i wzniesionego w latach 198184 kocio³a w. Maksymiliana Kolbego
powsta³o tam tak¿e, prê¿nie dzia³aj¹ce Polskie Centrum Kultury im. Jana Paw³a II.
Spo³ecznoci polskie w kanadyjskich miastach poza Toronto s¹ znacznie mniej-

3
4

OBLACI.P65

Ethnocultural Portrait of Canada.(2001 Census), www12.statcan.ca/english/census01
(14.11.2006).
Population by Selected Ethnic Origins by Census Metropolitan Areas (2001 Census),
www40.statcan.ca/I01/cst01/demo (10.12.2005).

14

07-12-01, 21:41

�Polonia kanadyjska: dzieje i problemy wspó³czesne

15

sze. Warto jednak zwróciæ uwagê na zmiany zachodz¹ce na licie tych orodków: Do lat 70-tych za drugie co do wielkoci skupisko polskie uchodzi³o
miasto Winnipeg, po³o¿one w preryjnej Manitobie. W latach 80-tych jego miejsce zaj¹³ Montreal. Natomiast wed³ug danych spisu z 2001 roku do rangi drugiego co do wielkoci skupiska polonijnego wyrós³ Vancouver w Kolumbii
Brytyjskiej5. Urbanizacja grupy polskiej, postêpuj¹ca w Kanadzie od II wojny
wiatowej, wi¹za³a siê z wyranym awansem spo³ecznym zarówno polskich
imigrantów jak i osób polskiego pochodzenia. Na prze³omie wieku XX i XXI
zarysowa³ siê proces rozwarstwienia kanadyjskiej Polonii. Jej przedstawiciele
wystêpuj¹ na wszystkich szczeblach drabiny spo³ecznej, reprezentuj¹ wiele
zawodów i w zale¿noci od kwalifikacji oraz wykszta³cenia, nale¿¹ do grupy o
dochodach niskich (w roku 2001  12%), rednich (oko³o 20%) a tak¿e najwy¿szych (11%)6. Analiza danych dotycz¹cych struktury wiekowej polskiej
diaspory w Kanadzie dowodzi, ¿e dominuj¹ w niej osoby w wieku produkcyjnym (z wysokim odsetkiem osób miêdzy 25 a 44 rokiem ¿ycia) oraz ¿e du¿¹
grupê stanowi¹ dzieci i m³odzie¿ poni¿ej 15 roku ¿ycia. Struktura taka ukszta³towana zosta³a g³ównie przez ostatni¹ falê polskiej emigracji, która dotar³a do
Kanady w latach osiemdziesi¹tych i dziewiêædziesi¹tych XX wieku.
Pocz¹tki dziejów emigracji Polaków do Kanady siêgaj¹ koñca wieku siedemnastego. Wed³ug najnowszych badañ pierwszymi Polakami, którzy trafili
na ziemie Nowej Francji byli Gdañszczanie, bracia Józef i Andrzej Loup (Wilk).
Losy Józefa nie s¹ znane, natomiast Andrzej (nosz¹cy przydomek Polak)
osiedli³ siê w miecie Quebec na sta³e i za³o¿y³ tam rodzinê. Pocz¹tkowo pracowa³ jako kamieniarz. W latach 16941695 bra³ udzia³ we francuskiej ekspedycji dIbervillea skierowanej przeciwko Kompanii Zatoki Hudsona a nastêpnie utrzymywa³ siebie i rodzinê jako w³aciciel barki transportowej. Zaton¹³
na Rzece w. Wawrzyñca w roku 1719 maj¹c lat 59 7. Kolejne polskie lady
zwi¹zane s¹ z brytyjskimi lojalistami docieraj¹cymi do Kanady po wojnie o
niepodleg³oæ Stanów Zjednoczonych (znaleli siê wród nich felczer i aptekarz August F. Globenski i kartograf Karol Blaskowitz) oraz polskimi legioni-

5
6

7

OBLACI.P65

Ibidem.
Selected Cultural and Labor Force Characteristics, w: 2001 Census  Statistics Canada
97F0010XCB0142, s. 1.; Selected Income Characteristics w: 2001 Census  Statistics
Canada 97F0010XCB0143, s. 1 (odbitki). Dane udostêpnione dziêki uprzejmoci
dr Edwarda So³tysa z Kanadyjsko  Polskiego Instytutu Badawczego w Toronto.
J. Grabowski, Andrzej Wilk, pierwszy polski osadnik w Kanadzie Polacy w Kanadzie,
w: S³ownik biograficzny. Kto jest kim w Polonii kanadyjskiej 2006, J. Kozak, T. Piwowarem
(red.), Mississauga 2006, s. 51-56.

15

07-12-01, 21:41

�16

Anna Reczyñska

stami walcz¹cymi u boku Napoleona, którzy jako jeñcy brytyjscy trafili do
brytyjskich kolonii w Ameryce Pó³nocnej. Kilkunastu weteranów z tej ostatniej grupy uczestniczy³o tak¿e w prowadzonej w roku 1817 przez Lorda Selkirka, akcji osiedlania szkockich imigrantów na kanadyjskich preriach8.
Kolejna niewielka grupa Polaków dotar³a na ziemie kanadyjskie po upadku powstania listopadowego przez Stany Zjednoczone. By³ wród nich Aleksander Edwin Kierzkowski, z wykszta³cenia in¿ynier, zaanga¿owany w reformê kanadyjskiego systemu rolnego. Inny polski emigrant Kazimierz Gzowski,
jest dzi, dziêki swoim zas³ugom, patronem kanadyjskiej Polonii i postaci¹
niemal symboliczn¹. Gzowski zas³yn¹³ jako jeden z budowniczych pierwszych
linii kolejowych na terach Górnej i Dolnej Kanady. Na pocz¹tku lat 70-tych
XIX wieku wspó³uczestniczy³ w projektowaniu i realizacji budowy International Bridge, mostu nad Niagar¹. Wród dokonañ Gzowskiego warto te¿ wymieniæ organizacjê kanadyjskiej milicji oraz stowarzyszeñ strzeleckich. Nale¿a³ on równie¿ do grona fundatorów i administratorów seminarium duchownego Kocio³a episkopalnego, które da³o pocz¹tek Wycliff College, istniej¹cemu
do dzi przy University of Toronto. Za swe zas³ugi Gzowski otrzyma³ w roku
1890 brytyjski tytu³ szlachecki Sir od królowej Wiktorii9.
Historiê masowej emigracji Polaków do Kanady rozpoczêli w roku 1858
Kaszubi. Agenci linii ¿eglugowych zachêcali ich do podro¿y obietnicami nadania na w³asnoæ ziemi, której brakowa³o w rodzinnych wioskach. Kaszubscy
ch³opi kierowali siê do Kanady szlakiem wychodców niemieckich i osiedlali
siê w ich s¹siedztwie, wzd³u¿ drogi Ottawa  Opeongo. Pierwsi przybysze
pracowali najpierw przy karczowaniu lasów, a nastêpnie obejmowali i zagospodarowywali dzia³ki rolne. W roku 1859, w rejestrach w³acicieli dzia³ek,
odnotowano pierwsze 14 kaszubskich nazwisk, z adnotacjami o przynale¿noci do narodowoci polskiej. W roku 1863 Kaszubi zajmowali ju¿ 38 dzia³ek i
w nastêpnych latach grupa ta siê powiêksza³a: w 1881 r. ród³a wymieniaj¹
144 kaszubskie rodziny, a w roku 1887  200. Szacuje siê, ¿e do lat 90, g³ównie z okolic Bytowa i Kocierzyny, przyby³o do Kanady oko³o 20 000 Kaszubów i innych mieszkañców ziem polskich. Wiêkszoæ z nich osiedli³a siê na
wy¿ynie Madawaska, w okolicy Barrys Bay i Round Lake Center w prowincji
Ontario. Brak rodków finansowych i nieznajomoæ jêzyka utrudnia³y przybyszom kontakt z Kanadyjczykami i sprzyja³y podtrzymywaniu wiêzi rodzin-

8
9

OBLACI.P65

R. K³osowicz, Polacy w szwajcarskich pu³kach na s³u¿bie brytyjskiej w okresie wojen
napoleoñskich, Przegl¹d Polonijny 2002, nr 4, s. 62-73).
L. Kos-Rabcewicz-Zubkowski, W.E. Greening, Sir Gzowski, Warszawa 1984.

16

07-12-01, 21:41

�Polonia kanadyjska: dzieje i problemy wspó³czesne

17

nych oraz s¹siedzkich przeniesionych ze Starego Kraju10. Rejon zasiedlany
przez Kaszubów przypomina³ im tereny ojczyste, ale nie by³ zbyt urodzajny.
Na prze³omie wieku XIX i XX g³ównymi terenami osadnictwa  tak¿e polskiego  sta³y siê w Kanadzie prowincje preryjne, a Kaszubi pozostali przez
kilka pokoleñ spo³ecznoci¹ izolowan¹, pielêgnuj¹c¹ w³asny jêzyk i tradycje.
Od lat dziewiêædziesi¹tych XIX wieku do Kanady nap³ywaæ zaczêli polscy imigranci z Wielkopolski, a póniej g³ównie z Galicji. Fala imigracyjna z
ziem polskich nasili³a siê zw³aszcza przed pierwsz¹ wojn¹ wiatow¹. Jej wielkoæ szacowana jest ³¹cznie na oko³o 60 000 osób. Dzia³ania wojenne zahamowa³y proces wyjazdów, ale zosta³ on wznowiony ju¿ w roku 1919, a nasili³
siê zw³aszcza w latach 20. Wp³ynê³y na to zarówno trudnoci gospodarcze
wystêpuj¹ce w Polsce jak i przyci¹gaj¹ce dzia³anie Kanady oraz ograniczenia
imigracyjne wprowadzone w USA. Ogó³em w okresie miêdzywojennym z
Polski do Kanady dotar³o oko³o 45 tysiêcy emigrantów. Obydwie fale polskich przybyszy, zarówno ta sprzed pierwszej wojny wiatowej jak i z okresu
miêdzywojennego, sk³ada³y siê w wiêkszoci z pozbawionych kwalifikacji osób
pochodz¹cych ze wsi. Ludzie ci równie¿ w Kanadzie znajdowali pracê na najni¿szych szczeblach drabiny spo³ecznej (jako robotnicy rolni, s³u¿ba domowa,
robotnicy pracuj¹cy przy budowie kolei i karczowaniu lasów). Bardzo dotkliwie odczuli te¿ skutki wielkiego kryzysu ekonomicznego. W okresie drugiej
wojny wiatowej Kanada przyjê³a oko³o 800 polskich uchodców. By³y wród
nich rodziny wysokich urzêdników pañstwowych oraz ponad 600 techników,
in¿ynierów i specjalistów przemys³u zbrojeniowego. Uzyskali oni jedynie prawo
pobytu czasowego, ale zmiany wprowadzone na ziemiach polskich po zakoñczeniu wojny sprawi³y, ¿e wiêkszoæ tych wojennych emigrantów pozosta³a w
Kanadzie. Pod koniec 1946 roku Kanada przyjê³a pierwsz¹ grupê by³ych ¿o³nierzy polskich z W³och i Europy Zachodniej. W latach nastêpnych, praktycznie do roku 1952, trafiali tu dalsi zdemobilizowani ¿o³nierze, byli jeñcy i wiêniowie oraz inni tzw. dipisi (DP  displaced persons), którzy zamiast powrotu
do rz¹dzonej przez komunistów Polski, wybrali emigracjê do Ameryki. Fala ta
szacowana jest ³¹cznie na ponad 55 000 osób. Reprezentowa³a ona niemal
wszystkie grupy spo³eczne a oko³o 20% jej sk³adu mia³o wysokie kwalifikacje
zawodowe oraz rednie lub wy¿sze wykszta³cenie. Czêæ dipisów zna³a jeden
z obowi¹zuj¹cych w Kanadzie jêzyków a niektórzy przywozili ze sob¹ pewne
oszczêdnoci. Wszystko to zdecydowanie odró¿nia³o nowych przybyszy od
polskich imigrantów z okresu przedwojennego. Start fali dipisów w Kanadzie,

10

OBLACI.P65

I. Jost, Osadnictwo kaszubskie w Ontario, Lublin 1983.

17

07-12-01, 21:41

�18

Anna Reczyñska

choæ trudny (zw³aszcza dla tych, którzy musieli odpracowaæ dwuletnie lub
roczne kontrakty pracy fizycznej), by³ jednak bez porównania ³atwiejszy ni¿
pionierów z pocz¹tku wieku czy nawet emigracji z lat miêdzywojennych.
Od roku 1955 stopniowo zwiêksza³a siê iloæ polskich imigrantów nap³ywaj¹cych bezporednio z Polski. Statystyki kanadyjskie podaj¹, ¿e w latach
19531971 kraj ten przyj¹³ oko³o 55 tysiêcy Polaków, a do roku 1980 dalsze 8
tysiêcy. W pierwszej po³owie lat 80-tych Polacy docierali do Kanady g³ównie
przez obozy dla uchodców znajduj¹ce siê na terenie Europy Zachodniej. Po
wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego, dziêki znacznym u³atwieniom zastosowanym przez Kanadê, w kraju tym zalegalizowa³o swój sta³y pobyt wiele
osób przebywaj¹cych wczeniej w Ameryce jako turyci. Po roku 1986 ponownie wzros³a natomiast imigracja z Polski. Fala przybyszów z lat 1981
1991, nazywana post-solidarnociow¹, liczy³a ogó³em oko³o 80 tysiêcy osób.
W latach 19911996 Kanada, g³ownie w ramach akcji ³¹czenia rodzin, przyjê³a dalsze 35 tysiêcy polskich imigrantów. Znacz¹cy odsetek ca³ej tej fali imigracyjnej stanowili ludzie m³odzi, posiadaj¹cy wysokie kwalifikacje zawodowe, wy¿sze wykszta³cenie i dobr¹ znajomoæ jednego z kanadyjskich jêzyków
urzêdowych. Znacznie u³atwia³o to tej grupie start i awans w Kanadzie a tak¿e
stosunkowo szybk¹ integracjê ze spo³eczeñstwem kanadyjskim11.
Szacuje siê, ¿e jedynie niewielki odsetek polskiej diaspory ¿yj¹cej w Kanadzie bierze aktywny udzia³ w pracy organizacji polonijnych. Nawet polonijni dzia³acze oceniaj¹ tê grupê na oko³o 4 do 5 %. Relatywnie du¿a, choæ trudna
do oszacowania czêæ najnowszej fali imigracyjnej, nie widzi potrzeby anga¿owania siê a nawet utrzymywania kontaktów ze rodowiskiem polonijnym,
uznaj¹c je za zbyt sk³ócone lub zbyt prowincjonalne.
Powstanie w Kanadzie polonijnych organizacji mia³o cis³y zwi¹zek z
Kocio³em rzymskokatolickim, choæ twierdzenia ¿e niemal wszêdzie i to w
krótkim okresie po przyjedzie imigrantów powstawa³y kaplice i kocio³y lub
komitety budowy wi¹tyñ i ¿e takie dzia³ania doprowadzi³y do stworzenia pierwszych struktur organizacyjnych, wydaje siê zbytnim uproszczeniem. Obraz
utrwalony w dokumentach historycznych jest znacznie bardziej skomplikowany, zró¿nicowany w zale¿noci od regionu osadnictwa, nastawienia lokalnej
hierarchii kocielnej, ale tak¿e sk³adu poszczególnych grup imigranckich oraz
charakteru zajêæ podejmowanych przez polskich przybyszy. Na wschodzie
Kanady, inaczej ni¿ na preriach, od wielu lat istnia³a rozbudowana sieæ parafii
rzymskokatolickich, g³ównie francuskich, ale tak¿e etnicznych, stworzonych

11

OBLACI.P65

A. Reczyñska, op. cit., s. 35.

18

07-12-01, 21:41

�Polonia kanadyjska: dzieje i problemy wspó³czesne

19

przez katolickich imigrantów przyby³ych z Europy Zachodniej. S³owianie, których czêsto  niezale¿nie od przynale¿noci etnicznej  nazywano Pollocks, w
wielu miejscowociach uczêszczali na Msze w. do lokalnych kocio³ów, tam
zawierali te¿ luby, chrzcili dzieci, urz¹dzali pogrzeby.
Pierwszy polski koció³ wybudowali Kaszubi, ale sta³o siê to dopiero po
kilkunastu latach od przyjazdu w okolice Barrys Bay pierwszych osadników.
Pocz¹tkowo korzystali oni z pos³ugi duszpasterskiej w Brudnell, najbli¿szej
osadzie irlandzkiej. Chodzili tam pieszo, polnymi drogami, oko³o 1213 kilometrów. Proboszcz z Brudenell, 65-letni Irlandczyk James McCormac, zacz¹³
siê nawet uczyæ jêzyka polskiego12. Od 1875 r. ksiêdzu temu pomagali dwaj
m³odzi duchowni: Aleksander Michnowski i Franciszek Specht. Ten ostatni
pochodzi³ z Poznañskiego i to jemu przypisuje siê inicjatywê budowy pierwszej kaplicy w Hagarty, w rejonie osadnictwa kaszubskiego. Kaplica powsta³a
w roku 1875 i data ta zosta³a uznana za historyczny moment za³o¿enia parafii
pod wezwaniem w. Stanis³awa. Kaszubów nie by³o jednak staæ na, konieczne
w warunkach kanadyjskich, utrzymywanie ksiêdza i kaplicy przez wiernych.
Sk³adkê, w wysokoci 2 dolarów rocznie, p³aci³y tylko 24 rodziny. Czêæ
chrztów, lubów i pogrzebów musia³a byæ odprawiana nieodp³atnie. W tej sytuacji ks. Korbutowicz, kolejny proboszcz, po czterech latach opuci³ parafiê.
Dopiero po roku jego nastêpca, ks. W³adys³aw Dembski, podj¹³ pracê duszpastersk¹ i przedsiêwzi¹³ inwestycje niezbêdne dla funkcjonowania kaszubskiej
parafii: doprowadzi³ do wybudowania cmentarza, wzniesienia plebani i podjêcia budowy nowego, wiêkszego kocio³a. Parafianie nazwali swoj¹ osadê Wilno, z Wilna bowiem pochodzi³ ks. Dembski13.
Irlandzki koció³ek w Brundenell, a nastêpnie kaplica w Hagarty/Wilnie,
by³y przez d³ugi czas orodkami duszpasterskimi tak¿e dla Kaszubów mieszkaj¹cych w s¹siednich miejscowociach, a póniej równie¿ i dla innych imigrantów polskich osiedlaj¹cych siê wzd³u¿ drogi Ottawa-Opeongo. W latach 80.
XIX w. proboszcz z Wilna odprawia³ te¿ niedzielne Msze w. w domach parafian w okolicy Barrys Bay, oko³o 3 km na po³udnie od swojej parafii. W osadzie, nazwanej przez mieszkañców Syberia, wybudowano w 1895 r. niewielki
koció³ek, wykorzystywany do 1914 r., kiedy mieszkañcy Barrys Bay podjêli
budowê w³asnego kocio³a i uzyskali zgodê na erygowanie w³asnej parafii14.

12
13
14

OBLACI.P65

I. Jost, Osadnictwo kaszubskie w Ontario, Lublin 1983, s. 67.
K. Ickiewicz, Kaszubi w Kanadzie, Gdañsk 1981, s. 49-51.
E. Walewander (red.), Leksykon geograficzno-historyczny parafii i kocio³ów polskich
w Kanadzie, Lublin 1992, t. 1, s. 7778.

19

07-12-01, 21:41

�20

Anna Reczyñska

Opisane wy¿ej przyk³ady  jako jedne z niewielu, jeli nie jedyne  s¹
przynajmniej czêciowo zgodne z obiegowym schematem powstawania polonijnych parafii. Nale¿y jednak pamiêtaæ o specyficznym charakterze migracji
kaszubskiej oraz o tym, ¿e grupa ta stworzy³a w miarê zwarte osady rolnicze,
co w dziejach imigracji polskiej we wschodniej Kanadzie by³o zjawiskiem
raczej wyj¹tkowym. Proces powstawania kaszubskich parafii przebiega³ te¿
stosunkowo wolno: orodek w Wilnie zacz¹³ dobrze funkcjonowaæ dopiero od
1880 r.; misja w Barrys Bay  piêtnacie lat póniej. Opónienie spowodowane by³o przede wszystkim niezwykle trudnymi warunkami, w jakich znaleli
siê osadnicy oraz bied¹, zmuszaj¹c¹ ich do minimalizowania wydatków. Wysi³ki imigrantów kaszubskich, by utworzyæ i utrzymaæ parafiê by³y jednak znacz¹ce. Du¿¹ rolê odegra³o tak¿e zaanga¿owanie pracuj¹cych na kanadyjskich
Kaszubach ksiê¿y. Opinia ta odnosi siê nie tylko do organizatorów parafii, ale
równie¿ duchownych, którzy zupe³nie nie znali jêzyków s³owiañskich. Symbolicznym przyk³adem niech bêdzie opis sposobu prowadzenia w takich warunkach spowiedzi. Wed³ug jednej z relacji ksi¹dz francuski s³ucha³ jej za porednictwem t³umacza. ¯eby zachowaæ tajemnicê spowiedzi t³umacz zadawa³
jedynie pytania z rachunku sumienia. Spowiadaj¹cy trzyma³ rêkê spowiednika
i ciska³ j¹, gdy us³ysza³ pope³niony przez siebie grzech15.
Niezwykle wa¿nym czynnikiem, stymuluj¹cym tworzenie pierwszych
polonijnych organizacji, by³a przychylnoæ hierarchii kocielnej. Nie oznacza³o to jednak wy³¹cznie mobilizacji spo³ecznoci imigranckiej na rzecz budowy kocio³a czy za³o¿enia nowej parafii. Ciekawych przyk³adów dostarcza
historia miejscowoci Berlin, Ont. (dzi Kitchener, Ont.). Pocz¹tki nap³ywu
polskich imigrantów do tego rejonu nie s¹ dok³adnie znane. Pierwsi Polacy 
najprawdopodobniej z Pomorza i Prus Zachodnich  trafili tam za imigrantami
niemieckimi oko³o roku 1860. W osiedlu Berlin (które zyska³o prawa miejskie
w 1864 r.) od 1856 r. istnia³a niemiecka parafia Najwiêtszej Marii Panny.
Du¿e znaczenie mia³ te¿ fakt, ¿e od 1865r. funkcjonowa³ tam równie¿ St. Jeromes College  kolegium teologiczne, prowadzone przez zakon zmartwychwstañców, do którego czasami przyje¿d¿ali na wyk³ady polscy ksiê¿a zmartwychwstañcy z USA. W 1861 r. proboszczem parafii w Berlinie zosta³ ks.
Franciszek Breitkopf, l¹zak pracuj¹cy wród imigrantów niemieckich. Umo¿liwi³ on imigrantom polskim odmawianie ró¿añca i piewanie polskich pieni
religijnych przed i po niedzielnej sumie. W 1888 r. Polacy uzyskali przy niemieckiej parafii pomieszczenie na kaplicê, a od 1899 r. wykorzystywali jako

15

OBLACI.P65

Ickiewicz, Kaszubi, s. 49.

20

07-12-01, 21:41

�Polonia kanadyjska: dzieje i problemy wspó³czesne

21

kaplicê jedn¹ z sal szkolnych. W 1895 r. opiekê duszpastersk¹ nad polskimi
wiernymi zaczêli sprawowaæ ksiê¿a ze wspomnianego kolegium. Inicjatywa
budowy w³asnego kocio³a pojawi³a siê dopiero w 1909 r.16 W roku 1912,
dziêki inicjatywom i zezwoleniu biskupa Thomasa Dawlinga z Hamilton i superiora zmartwychwstañców ksiêdza Andrzeja Spetza, erygowano samodzieln¹,
polsk¹ parafiê pod wezwaniem Najwiêtszego Serca Pana Jezusa. Budowê
kocio³a rozpoczêto jednak dopiero w roku 1916 a ukoñczono w 1918 r.17 Na
wiele lat przed utworzeniem parafii, bo ju¿ w 1872 r., przy wspomnianej wy¿ej parafii niemieckiej, polscy imigranci za³o¿yli natomiast w Berlinie pierwsz¹
organizacjê wieck¹: Towarzystwo Bratniej Pomocy wiêtego Józefa. Inicjatorem powo³ania tej organizacji by³ kleryk Idzi Tarasiewicz, studiuj¹cy w St.
Jeromes College. Towarzystwo uwa¿ane jest za najstarsz¹ polonijn¹ organizacjê w Kanadzie. Dzia³a³o za aprobat¹ w³adz kocielnych, oficjaln¹ rejestracjê otrzyma³o jednak dopiero w 1886 r.18 Organizacja ta stawia³a sobie za cel
gromadzenie rodków na Msze ¿a³obne, pogrzeby cz³onków oraz pomiertn¹
zapomogê dla rodzin osób zmar³ych. Z pewnoci¹ by³o to podyktowane wysokimi kosztami pochówków oraz brakiem systemu pomocy spo³ecznej. Pewien
wp³yw móg³ mieæ tak¿e, panuj¹cy w niemieckiej parafii, zwyczaj urz¹dzania
uroczystych pogrzebów. Dzia³alnoæ Towarzystwa mog³a wiêc dodatkowo stanowiæ formê zabezpieczenia spo³ecznoci polskiej przed pogard¹ ze strony
niemieckich s¹siadów. Hipotezy tej nie da siê jednak udowodniæ.
Dzieje polonijnej parafii w Berlinie mog¹ siê wydawaæ nietypowe, ale
pocz¹tki ¿ycia organizacyjnego Polonii w innych miastach Ontario a tak¿e w
Montrealu na terenie Quebecu, równie¿ odbiegaj¹ od stereotypowego modelu.
Powstanie pierwszych organizacji wieckich o charakterze samopomocowym
i ubezpieczeniowym, zwykle wyprzedza³o tam tworzenie parafii, czasem nawet o wiele lat. Pierwsze kocio³y spo³ecznoæ polska zdobywa³a g³ównie dziêki
pomocy biskupów, zakonów lub lokalnych filantropów. W mniejszych miejscowociach Ontario (jak St. Catherines, Welland, czy Branfford) biskupi popierali raczej tworzenie parafii wieloetnicznych, wspólnych dla Polaków, S³owaków, Ukraiñców a tak¿e W³ochów.
Nieco inaczej, ale tak¿e w sposób odmienny, od uproszczonego schematu,
przebiega³o tworzenie polonijnych parafii w prowincjach preryjnych. Polscy i

16
17
18

OBLACI.P65

Walewander, Leksykon, t. 1, s. 129137.
Ibid., t. 1, s. 13 131.
H. Radecki, Ethnic Organizational Dynamics. The Polish Group in Canada, Waterloo,
Ont. 1979, s. 5657.

21

07-12-01, 21:41

�22

Anna Reczyñska

ukraiñscy ch³opi zak³adali tam farmy i osady, którym nadawali s³owiañskie
nazwy takie jak Dobrowody i Tarnopol na terenie Saskatchewan, Wis³a i Zbara¿ w prowincji Manitoba oraz Kraków, Radwany i Kopernik w prowincji
Alberta19. Osiedlaj¹cy siê na preriach polscy imigranci stanowili niema³y problem dla istniej¹cej w tym rejonie i nastawionej g³ównie na pracê misyjn¹
wród Indian, katolickiej hierarchii kocielnej. Misje duszpasterskie wród
rozproszonych po preriach polskich osadników, robotników rolnych oraz imigrantów zatrudnionych przy wyrêbie lasów i budowie kolei, z ogromnym powiêceniem prowadzili oblaci wywodz¹cy siê z francuskiej Kanady oraz redemptoryci z Belgii. Ju¿ na pocz¹tku lat 90. XIX wieku, wród 30 tysiêcy
mieszkañców Winnipeg, by³o oko³o 1000 Polaków. Adelard Langevin, arcybiskup Winnipeg, wysy³a³ w tym czasie do europejskich zakonów, hierarchii
kocielnej w Stanach Zjednoczonych a nawet do samego cesarza Franciszka
Józefa, proby o duchownych pos³uguj¹cych siê jêzykami s³owiañskimi20.
Dziêki tym staraniom do wybuchu I wojny wiatowej skierowano do Kanady
17 oblatów, w tym 10 Polaków z ziem pruskich i trzech Morawian, znaj¹cych
jêzyk polski. Od 1902 r. na prerie dotarli te¿ bazylianie21. Misjonarze zak³adali wielonarodowociowe parafie przeznaczone dla Polaków, Czechów, S³owaków, Ukraiñców i Niemców. Pierwsza z nich, pod wezwaniem wiêtego Ducha, powsta³a w Winnipeg w prowincji Manitoba w 1898 r. i obejmowa³a obszar a¿ po Góry Skaliste. Pracê duszpastersk¹ podjêli tam dwaj zakonnicy
oblaccy, jednoczenie rodzeni bracia: Wojciech (Adalbert, zwany niekiedy
Albert) i Jan Wilhelm Kulawi. Wojciech pomóg³ w roku 1898 dokoñczyæ budowê kocio³a w Winnipeg i zosta³ pierwszym proboszczem parafii wiêtego
Ducha. Jan Wilhelm Kulawy zosta³ natomiast skierowany do pracy w odleg³ych polskich osiedlach na zachód od Winnipeg. Parafia wiêtego Ducha zosta³a erygowana jako polska dopiero w roku 1912, po stopniowym wydzieleniu siê z niej innych grup narodowych. Ju¿ w roku 1914 w samym Winnipeg
ustanowiona zosta³a natomiast druga polonijna parafia pod wezwaniem w.
Jana Kantego22.

19

20
21
22

OBLACI.P65

Nazwê tê przyjêto w roku 1910 na miejsce wczeniejszego Koperville, z inicjatywy
odwiedzaj¹cego osadê ksiêdza Paw³a Kulawego z zakonu oblatów. Zob. Walewander,
Leksykon, t. 2., s. 435-437.
J. Schulte, Wielki wódz prerii Albert Lacombe (18271916), Warszawa 1988, s. 135-139.
J. Plewko, Duszpasterstwo Polonii w procesie jej integracji ze spo³eczeñstwem kanadyjskim (18751988), Lublin 1995 s. 79, 81.
Walewander, Leksykon..., t.: 2, s. 226-229.

22

07-12-01, 21:41

�Polonia kanadyjska: dzieje i problemy wspó³czesne

23

Ksiê¿a pracuj¹cy w Winnipeg nie ograniczali swej aktywnoci duszpasterskiej do obszaru tego miasta. Odwiedzali te¿ s³owiañskich farmerów i robotników rolnych w ma³ych osiedlach rozrzuconych po preriach. Czasem pokonywali nawet 1500 kilometrów, docieraj¹c do skupisk licz¹cych zaledwie
kilkadziesi¹t osób. Odwiedzali równie¿ osiedla górnicze, rejony budowy kolei
oraz obozy robotników zatrudnionych przy wyrêbie lasu. Ka¿dy misjonarz
przyje¿d¿a³ regularnie do kilku, a nawet kilkunastu miejscowoci; do innych
dociera³ gdy pozwala³y na to warunki atmosferyczne23. W czasie takich podró¿y misyjnych ksiê¿a odprawiali Msze w prywatnych domach lub w pomieszczeniach udostêpnianych przez lokalne zak³ady zatrudniaj¹ce imigrantów. Pracuj¹cy w Albercie ks. Antoni Sylla, z zakonu oblatów, wymieni³ w swym pamiêtniku wiele takich miejsc. W latach 19091910 w Bankhead odprawia³ np.
niedzielne Msze w. w hali nale¿¹cej do kopalni wêgla. Pomieszczenie to na
co dzieñ by³o wykorzystywane jako sto³ówka i sala spotkañ towarzyskich.
Zawsze przed Msz¹ trzeba tam by³o wysprz¹taæ i napaliæ w piecu. Ksi¹dz wspomina³, ze mimo wietrzenia, po sobotnich tañcach pozostawa³a w pomieszczeniu zwykle woñ piwa24. Pierwsze kaplice i niewielkie koció³ki (najczêciej
zawieraj¹ce aneks z mieszkaniem dla misjonarza) powstawa³y na preriach
zwykle dziêki po³¹czeniu funduszy uzyskanych od linii kolejowych, lub lokalnych kompani oraz rodków ofiarowywanych przez biskupa, b¹d który z
zakonów. Z ostatniego z wymienionych róde³ finansowano zwykle brakuj¹ce
elementy wyposa¿enia wi¹tyñ. Prowadzono te¿ zbiórki wród wiernych, ale
ich rezultaty mia³y wymiar raczej symboliczny. Ks. Sylla opisa³ te¿ przyk³ad
niekonwencjonalnej dzia³alnoci jednego z misjonarzy, który w roku 1900 zosta³
wyznaczony do pracy wród Polaków osiad³ych na farmach w Albercie. Ks.
Olszewski obj¹³ mianowicie w okolicach Edmonton dzia³kê ziemi na warunkach oferowanych imigrantom. Wybudowa³ tam du¿y dom, w którym siostry
zakonne prowadzi³y szko³ê. W ten sposób stworzono bazê dla podró¿y misyjnych w rejony zamieszka³e przez S³owian z Galicji, którzy pracowali na preriach oraz w kopalniach i przy naprawie linii kolejowych25.
Zarówno w prowincjach preryjnych jak i na wschodzie Kanady na pocz¹tku XX wieku, powstawa³y liczne polonijne kaplice, parafie i kocio³y.
23

24
25

OBLACI.P65

Plewko, Duszpasterstwo..., s. 113-115; L. G³owacki, Duszpasterstwo polonijne misjonarzy oblatów Maryi Niepokalanej, w: Dzia³alnoæ mêskich zgromadzeñ zakonnych wród
Polonii, Lubin 1982, s. 471-472.
A. Sylla, Memoirs. Sketches on Early Polish Settlements and the Polish Roman Catholic
Church in Western Canada, oprac. A. Kobos, Toronto 1997, s. 42.
Ibid., s. 20.

23

07-12-01, 21:41

�24

Anna Reczyñska

Wiêkszoæ z nich prowadzili ksiê¿a ze zgromadzenia oblatów, ale w rodowisku imigrantów pracowali równie¿ zakonnicy z innych zgromadzeñ (franciszkanie, zmartwychwstañcy, redemptoryci) oraz ksiê¿a diecezjalni. Znacz¹c¹
rolê, zw³aszcza przy prowadzeniu polskich szkó³ek, odgrywa³y te¿ siostry zakonne, g³ównie benedyktynki i felicjanki. W rodowisku polonijnym grono
wyznawców zdoby³ tak¿e Polski Koció³ Narodowy, Cerkiew greckokatolicka
oraz Kocio³y protestanckie, wród nich zw³aszcza baptyci. Wp³yw tych Kocio³ów na ca³¹ grupê polsk¹ nigdy nie dorównywa³ jednak wp³ywom Kocio³a rzymskokatolickiego. Niektóre organizacje wieckie wywodz¹ sw¹ genezê
z dzia³alnoci przy polonijnych parafiach. Czêæ korzysta³a i w ró¿nej formie
do dzi korzysta, z poparcia struktur kocielnych. Inne tworzy³y siê i dzia³a³y
niezale¿nie, niektóre w powi¹zaniu z organizacjami polonijnymi funkcjonuj¹cymi wczeniej w USA. We wszystkich niemal wiêkszych miastach Kanady,
w których istnia³y skupiska polskich emigrantów, powstawa³y polonijne domy,
organizacje i towarzystwa. Ich charakter i cele by³y doæ zró¿nicowane: od
samopomocowych przez kulturalne i sportowe do patriotycznych i socjalizuj¹cych. Wiele z nich ³¹czy³o jednak ró¿ne sfery dzia³alnoci.
Na prze³omie XIX i XX wieku rolê polonijnego centrum odgrywa³o Winnipeg. Znajdowa³o siê tam najwiêksze w Kanadzie skupisko polskich imigrantów, dzia³a³y najwiêksze organizacje i wychodzi³y te¿ polskie czasopisma.
Pierwsze próby wydawania gazety w jêzyku polskim podjêli ojcowie oblaci.
Publikowany przez nich na prze³omie lat 19041905 G³os Kanadyjski okaza³ siê efemeryd¹. Utrzyma³o siê dopiero drugie pismo, tygodnik wydawany
od roku 1908 pod tytu³em Gazeta Katolicka. W roku 1940, po zmianie nazwy na Gazetê Polsk¹ w Kanadzie i po³¹czeniu w 1950 roku z tygodnikiem
G³os Polski, pismo to ukazuje siê w Toronto do dzi pod tytu³em G³os Polski-Gazeta Polska26. Od roku 1915 roku w Winnipegu wydawany by³ tak¿e
niezale¿ny tygodnik nosz¹cy tytu³ Czas, który utrzyma³ siê na rynku do roku
2006, kiedy dokona³ fuzji z torontoñskim pismem Zwi¹zkowiec przekazuj¹c mu swych subskrybentów.
Wydarzenia pierwszej wojny wiatowej, nap³yw fali imigrantów z II Rzeczpospolitej, skutki wielkiego kryzysu ekonomicznego, oraz oddzia³ywanie polskich placówek konsularnych, wszystko to przyczyni³o siê do tworzenia w
Kanadzie nowych polonijnych pism i towarzystw. W latach 30. XX wieku
powsta³y tak¿e polonijne organizacje ponadlokalne. Znacz¹c¹ rolê odgrywa³y
cztery z nich: Utworzone w roku 1931 Zjednoczenie Zrzeszeñ Polskich w

26

OBLACI.P65

Zob. V. Turek, Polish-Language Press in Canada, Toronto 1962.

24

07-12-01, 21:41

�Polonia kanadyjska: dzieje i problemy wspó³czesne

25

Kanadzie, ³¹cz¹ce kilkadziesi¹t organizacji utrzymuj¹cych cis³¹ wspó³pracê
ze wiatpolem (organizacj¹ koordynowan¹ z Warszawy, która mia³a ambicje kierowania ca³a polsk¹ diaspor¹) oraz placówkami konsularnymi. Od roku
1934 na terenie prowincji preryjnych, pod patronatem ksiê¿y oblatów, dzia³a³o Stowarzyszenie Polaków w Kanadzie, ³¹cz¹ce g³ównie polonijne parafie i
organizacje przyparafialne. W wielu skupiskach polonijnych istnia³a te¿ sieæ
towarzystw zwi¹zanych z radykalnym ruchem ludowo-robotniczym. Wiêkszoæ
z nich nale¿a³a do Polskiego Towarzystwa Robotniczo-Farmerskiego, które w
roku 1936 przekszta³ci³o siê w Polskie Towarzystwo Ludowe. Czwartym towarzystwem ponadlokalnym by³, prowadz¹cy dzia³alnoæ ubezpieczeniow¹ i
owiatow¹, Zwi¹zek Polaków w Kanadzie, dzia³aj¹cy wy³¹cznie w prowincji
Ontario.
Kolejny prze³om w ¿yciu kanadyjskiej Polonii przyniós³ okres drugiej
wojny wiatowej. Wydarzenia rozgrywaj¹ce siê w Europie i na ziemiach polskich wywo³a³y wzrost nastrojów patriotycznych, manifestacje, akcje zbiórkowe i szerok¹ aktywizacjê zarówno imigrantów jaki i Kanadyjczyków polskiego pochodzenia. W tej atmosferze, w roku 1944, dosz³o do utworzenia
Kongresu Polonii Kanadyjskiej, który do dzi jest centraln¹ reprezentacj¹ kanadyjskiej Polonii. Trzonem nowej organizacji sta³y siê pocz¹tkowo struktury
Zjednoczenia Zrzeszeñ Polskich w Kanadzie oraz Zwi¹zku Polaków w Kanadzie. Polonijne centrum przesunê³o siê do Toronto a izoluj¹ce siê od KPK
organizacje zwi¹zane z parafiami na preriach zamknê³y siê we w³asnym rodowisku i stopniowo ulega³y marginalizacji. Stosunkowo szybko topnia³o natomiast rodowisko sympatyzuj¹ce z nowymi w³adzami w Warszawie, bojkotowane przez resztê Polonii. Kongres Polonii Kanadyjskiej, od pocz¹tku swego istnienia, próbowa³ oddzia³ywaæ na politykê w³adz Kanady na odcinku
dotycz¹cym spraw grupy polskiej a tak¿e Polski i Polaków. W latach 40. wystêpowa³ w obronie wolnoci w Polsce i zabiega³ o przyjêcie do Kanady polskich dipisów i by³ych ¿o³nierzy. W latach 50. i 60. w³adze KPK wielokrotnie
wystêpowa³y przeciwko polityce rz¹dów komunistycznych w Polsce i w ca³ym bloku sowieckim. Po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce w roku
1981 domagano siê od Kanady nacisków na w³adze polskie na rzecz przywrócenia demokracji a w roku 1998, w zmienionej ju¿ sytuacji, zabiegano o kanadyjskie poparcie dla polskich aspiracji wejcia do NATO. Najwiêcej sukcesów odnosi³ Kongres Polonii Kanadyjskiej w pierwszej po³owie lat 80., interweniuj¹c w sprawach dotycz¹cych przyjmowania do Kanady polskich
imigrantów oraz organizuj¹c akcje pomocy charytatywnej dla Polski.
Od lat 50. decyduj¹c¹ rolê w Kongresie odgrywali przedstawiciele Stowarzyszenia Polskich Kombatantów (SPK), organizacji skupiaj¹cej g³ównie

OBLACI.P65

25

07-12-01, 21:41

�26

Anna Reczyñska

weteranów drugiej wojny wiatowej oraz ich rodziny. Stowarzyszenie to jest
zwi¹zane ze wiatow¹ Federacj¹ SPK maj¹c¹ siedzibê w Londynie. Kombatanci, po³¹czeni wspólnymi, wojennymi losami i podobnymi dowiadczeniami pierwszych lat pobytu na emigracji, przez ca³y okres powojenny pielêgnowali idea³y walki o niepodleg³oæ zmitologizowanej przez nich i odleg³ej Polski. Akcje samopomocowe prowadzone przez kombatantów, ich dzia³alnoæ
kulturalna a nawet spotkania towarzyskie zachowa³y wiele elementów zwi¹zanych z wojenn¹ przesz³oci¹ i wojskow¹ dyscyplin¹. Na takiej bazie powsta³a bardzo skonsolidowana i jak na warunki emigracyjne, sprawnie dzia³aj¹ca organizacja, która w ci¹gu lat 50. i 60. rozbudowa³a sieæ swych kó³ i
domów kombatanckich we wszystkich wiêkszych miastach Kanady. Kombatanci, ju¿ pod koniec lat 40., praktycznie przejêli kierownictwo KPK i utrzymuj¹c pewien dystans w stosunku do pozosta³ych organizacji, prowadzili ró¿norodn¹ dzia³alnoæ od kulturalnej zaczynaj¹c, a na politycznej koñcz¹c. Ta
ostatnia rozwija³a siê szczególnie ¿ywo w okresie PRL-u, kiedy w³adze SPK
konsekwentnie wystêpowa³y przeciwko istniej¹cemu w Polsce systemowi komunistycznemu. Obecnie o specyfice tego Stowarzyszenia, które istnieje do
dzi, decyduj¹ z jednej strony problemy rodowiska kombatanckiego a z drugiej zaawansowany wiek wiêkszoci cz³onków, mimo ¿e SPK przyjmuje tak¿e
cz³onków rodzin by³ych ¿o³nierzy.
Najwiêksz¹ polonijn¹ organizacj¹ o charakterze samopomocowym jest,
siêgaj¹cy histori¹ roku 1907, Zwi¹zek Polaków w Kanadzie (The Polish Alliance in Canada). Zosta³ za³o¿ony jako sieæ wieckich kas ubezpieczeniowych. Od pocz¹tku swego istnienia rozwija³y one jednak znacznie szersz¹ dzia³alnoæ zarówno towarzysk¹, kulturaln¹ i edukacyjn¹ jak i patriotyczn¹. W
ci¹gu 90 lat dzia³alnoci ZPwK jego grupy, funkcjonuj¹ce g³ownie na terenie
prowincji Ontario, zbudowa³y wiele w³asnych domów. Zak³adano przy nich
ko³a Polek, grona m³odzie¿y, kluby sportowe, biblioteki, chóry, amatorskie
zespo³y teatralne, prowadzono  i w niektórych grupach prowadzi siê nadal 
kursy jêzyka angielskiego dla doros³ych i szkó³ki jêzyka polskiego dla dzieci.
Wa¿nymi formami dzia³alnoci ZPwK by³y i s¹ okolicznociowe akademie,
wystêpy grup artystycznych (tak¿e artystów z Polski ), bale, pikniki itp. Przy
organizacji dzia³a te¿ biuro podró¿y, ksiêgarnia oraz wydawnictwo. Jednym z
osi¹gniêæ Zwi¹zku by³a budowa orodka kulturalno-rozrywkowego w Grimsbay, Ont. Na podkrelenie zas³uguje fakt, ¿e cz³onkowie ZPwK ³¹cz¹ troskê o
zachowanie jêzyka polskiego i polskich obyczajów z wysi³kami na rzecz pe³noprawnego udzia³u w spo³eczeñstwie kanadyjskim.
Dzia³alnoæ o podobnym charakterze prowadzi³ Zwi¹zek Narodowy Polski w Kanadzie, szczególnie aktywny w latach 50. i 60. XX wieku. Od mo-

OBLACI.P65

26

07-12-01, 21:41

�Polonia kanadyjska: dzieje i problemy wspó³czesne

27

mentu swego powstania w roku 1937, by³ on jednak zorientowany g³ównie w
stronê Polski, a po II wojnie wiatowej mocno zwi¹za³ siê z rz¹dem polskim
dzia³aj¹cym na emigracji. Organizacj¹ apolityczn¹, skutecznie ³¹cz¹c¹ polskie
tradycje z realiami Kanady jest natomiast, obchodz¹ca w roku 2006 piêædziesiêciolecie swej dzia³alnoci, Federacja Polek w Kanadzie. Tworzy j¹ obecnie
szesnacie ogniw, aktywnych na terenie ca³ego kraju i ³¹cz¹cych kobiety prowadz¹ce dzia³alnoæ samopomocow¹, prace na rzecz spo³ecznoci polonijnej,
akcje charytatywne oraz ró¿ne formy dzia³alnoci kulturalnej i owiatowej27.
Nieco mniejsz¹, ale zas³u¿on¹ i znacz¹c¹ organizacj¹ jest Stowarzyszenie In¿ynierów Polskich (SIP) za³o¿one w roku 1941 przez grupê polskich uchodców wojennych28. Stowarzyszenie ma osiem oddzia³ów, g³ównie w wiêkszych
miastach Kanady. Prowadz¹ one dzia³alnoæ popularno-owiatow¹, ale anga¿uj¹ siê te¿ w wiele akcji na forum polonijnym.
Organizacje polonijne przyci¹gaj¹ stosunkowo niewiele m³odzie¿y. Dotyczy to zarówno rodowiska imigrantów jak i osób urodzonych w Kanadzie.
Mimo licznych prób i wielu deklaracji, stowarzyszenia skupiaj¹ce m³odzie¿,
m³odzie¿owe przybudówki polonijnych towarzystw, czy ró¿nego rodzaju kluby, s¹ zwykle efemerydami, lub utrzymuj¹ siê najwy¿ej kilka lat. Stosunkowo
aktywnie, zw³aszcza na terenie zachodnich prowincji Kanady, dzia³a natomiast
organizacja harcerska, na któr¹ sk³adaj¹ siê organizacje harcerek, harcerzy,
dru¿yny instruktorów i Ko³a Przyjació³ Harcerstwa Polskiego. Organizacja
posiada w³asne orodki wypoczynkowe w rejonie dawnego osadnictwa kaszubskiego w Ontario, który w rodowisku polonijnym nazywany jest kanadyjskimi Kaszubami. ZHP w Kanadzie jest zwi¹zany z organizacjami harcerstwa polskiego dzia³aj¹cymi poza granicami Polski. Jego reprezentanci, tradycyjnie ju¿, wchodz¹ w sk³ad wiatowej Naczelnej Rady Harcerstwa.
Szczególn¹ rolê wród Polonii odgrywa tak¿e Zwi¹zek Nauczycielstwa
Polskiego w Kanadzie skupiaj¹cy nauczycieli ucz¹cych w polskich szkó³kach.
W miarê swoich mo¿liwoci i przy wsparciu innych polonijnych organizacji,
Zwi¹zek Nauczycielstwa Polskiego w Kanadzie organizuje szkolenia i kursy
dla nauczycieli, wydaje w³asny biuletyn Myl, publikuje te¿ podrêczniki,
teksty i pomoce do nauki jêzyka polskiego oraz polskiej historii i geografii. W
Kanadzie dzia³a ponad 50 polskich przedszkoli i oko³o 90 szkó³ podstawowych (czêæ z nich to szko³y sobotnie, a czêæ to wydzielone programy w

27
28

OBLACI.P65

Ogniwa jednego ³añcucha, 50 lat Federacji Polek w Kanadzie, Toronto 2006.
Do roku 1996 nosi³o ono nazwê Stowarzyszenie Techników Polskich w Kanadzie; przyjmuje cz³onków o zawodach technicznych.

27

07-12-01, 21:41

�28

Anna Reczyñska

szko³ach publicznych, do których uczêszczaj¹ dzieci z polskich rodzin). Na 12
kanadyjskich uniwersytetach prowadzone s¹ kursy jêzyka polskiego a od roku
1994 na University of Toronto, w ramach Katedry Studiów Polskich im. Konstantego Reynerta, równie¿ kursy historii Polski.
Kanadyjska Polonia stworzy³a dwie instytucje o charakterze naukowym.
Pierwsza z nich to Polski Instytut Naukowy w Kanadzie za³o¿ony w roku 1943
w Montrealu, w oparciu o Uniwersytet McGill. Do roku 1976, kiedy siê usamodzielni³, funkcjonowa³ on jako filia Polskiego Instytutu Naukowego w
Ameryce. Obecnie, poza Montrealem, instytut posiada filie tak¿e w Ottawie,
Vancouver i Toronto. Dzia³alnoæ instytutu to przede wszystkim odczyty na
temat Polski i polskiej kultury wyg³aszane przez cz³onków oraz zaproszonych
goci (tak¿e z Polski). Organizowane s¹ tak¿e okolicznociowe wystawy i promocje ksi¹¿ek. W Montrealu powsta³a dokumentacyjna monografia polskich
grobów na cmentarzu w Saint Sauveur, gdzie spoczywaj¹ miedzy innymi takie
osobistoci polskiej emigracji jak ministrowie Wac³aw Babiñski i Tadeusz
Romer czy genera³ Antoni Szyling. Za³o¿ona przy Polski Instytucie Naukowym biblioteka (nosz¹ca od niedawna imiê jej d³ugoletniej dyrektorki Wandy
Stachiewiczowej) jest najwiêkszym w Kanadzie zbiorem polskich i polonijnych publikacji. Posiada ksiêgozbiór licz¹cy ponad 44 tysi¹ce wolumenów
(niektóre o unikatowej wartoci); gromadzi te¿ prasê polsk¹ i polonijn¹, równie¿ wydawan¹ poza Kanad¹. Drugie stowarzyszeniem o charakterze naukowym to Kanadyjsko-Polski Instytut Badawczy, utworzony w roku 1956 przy
Kongresie Polonii Kanadyjskiej w Toronto. Jego cele to dokumentowanie historii oraz studia nad spo³ecznoci¹ polsk¹ w Kanadzie. Archiwum instytutu
gromadzi g³ównie polonijn¹ prasê i archiwalia. W ci¹gu 40 lat dzia³alnoci,
mimo problemów finansowych, instytut  dziêki zaanga¿owaniu swych kolejnych prezesów (Wiktora Turka, Rudolfa Koglera, Benedykta Heydenkorna i
Edwarda So³tysa) a tak¿e cz³onków i wspó³pracowników  zdo³a³ opublikowaæ ponad 40 cennych ksi¹¿ek, wród których s¹ wspomnienia imigrantów
oraz opracowania na temat dziejów i problemów wspó³czesnych kanadyjskiej
Polonii29.
Dzia³alnoæ obu wymienionych wy¿ej instytucji o charakterze naukowym
wspierana jest czêciowo z dotacji kanadyjskich, czêciowo ze sk³adek zbieranych wród Polonii a czêciowo przez polonijne fundacje: Fundacjê im. Adama Mickiewicza (dzia³aj¹c¹ od roku 1956), Fundacjê im. W³adys³awa Rey-

29

OBLACI.P65

Najnowsza publikacja to: Parlament na obczynie autorstwa Edwarda So³tysa (Toronto
2006) jest monografi¹ kanadyjskiego oddzia³u Rady Narodowej.

28

07-12-01, 21:41

�Polonia kanadyjska: dzieje i problemy wspó³czesne

29

monta (od 1969 r.), Fundusz Wieczysty Milenium Polski Chrzecijañskiej
(utworzony w roku 1964), Polsk¹ Fundacjê Spo³eczno-Kulturaln¹ (od 1978 r.)
oraz od lat 80. Fundacjê im. W³adys³awa i Nelli Turzañskich i Fundacjê Tadeusza i Zofii Romerów. W zale¿noci od swego statutu przyznaj¹ one nagrody
lub stypendia, udzielaj¹ wsparcia polonijnym szkó³kom, bibliotekom, zespo³om tanecznym i muzycznym oraz autorom ksi¹¿ek pisz¹cym w jêzyku polskim, na temat Polski lub Polonii. Od roku 1977 propagowaniem polskiej kultury zajmuje siê tak¿e Polski Fundusz Wydawniczy. Wielkim osi¹gniêciem
osób skupionych wokó³ Funduszu by³ Tydzieñ Kultury Polskiej zorganizowany w Toronto w roku 1979. W latach nastêpnych rodowisko zwi¹zane z Funduszem przygotowywa³o, g³ównie w Toronto, wystawy ksi¹¿ek i wieczory
autorskie oraz sponsorowa³o wydawanie literatury powstaj¹cej w Kanadzie w
jêzyku polskim. Na licie oko³o 20 pozycji opublikowanych dotychczas przez
Fundusz, s¹ wspomnienia, reporta¿e, eseje (miêdzy innymi Jadwigi JurkszusTomaszewskiej) oraz zbiory poezji (w tym Wac³awa Iwaniuka oraz Floriana
mieji, poetów znanych i cenionych równie¿ w Polsce). Wród innych inicjatyw warto wymieniæ ufundowanie w Kanadzie, ze sk³adek zebranych w rodowisku polonijnym, polskich pomników: Miko³aja Kopernika w Montrealu (w
roku 1966), ofiar Katynia w Toronto (w roku 1980), Czes³awa Mi³osza na
terenie University of Alberta w Edmonton oraz Jana Paw³a II w Toronto.
Instytucj¹ niezwykle wa¿n¹ dla spo³ecznoci polonijnej jest Polska Kasa
Spó³dzielcza (St. Stanislaus  St. Casimirs Parish Credit Union), za³o¿ona w
roku 1945 przy parafii w. Stanis³awa przez ojców oblatów (Stanis³awa Puchniaka i Micha³a Smitha) i ich parafian. Z niewielkiej kasy oszczêdnociowopo¿yczkowej, rozbudowuj¹c swe struktury przy innych polonijnych parafiach,
przekszta³ci³a siê stopniowo w jeden z najwiêkszych etnicznych banków w
Kanadzie. Jego klientami  cz³onkami kasy  jest ponad 30 000 osób, kapita³
Credit Union przekracza 13 milionów dolarów kanadyjskich a jej aktywa oceniane s¹ na ponad 250 miliardów dolarów kanadyjskich, co jest zjawiskiem
wyj¹tkowym nawet jak na warunki Kraju Klonowego Licia.
W latach 80. ubieg³ego stulecia rozpocz¹³ w rodowisku kanadyjskiej
Polonii kolejny proces g³êbokich zmian. Wynika³y one z wielu czynników,
wród których wa¿n¹ grupê stanowi³y wydarzenia zachodz¹ce w Polsce. Powstanie Solidarnoci i wprowadzenie stanu wojennego zaowocowa³y nap³ywem do Kanady kolejnej, du¿ej fali polskich imigrantów. Nast¹pi³ te¿ w Kanadzie znacz¹cy wzrost zainteresowania polskimi problemami. Wszystko to
przyczyni³o siê do wyranej aktywizacji Polaków, osób polskiego pochodzenia i polonijnych organizacji. Grupa Solidarnoæ i Niepodleg³oæ (PolishCanadian Action Group) sk³adaj¹ca siê wy³¹cznie z nowych imigrantów, ini-

OBLACI.P65

29

07-12-01, 21:41

�30

Anna Reczyñska

cjowa³a i przeprowadza³a szereg demonstracji a tak¿e niekonwencjonalnych
akcji protestacyjnych przed polskimi i sowieckimi placówkami dyplomatycznymi. Nast¹pi³a niezwyk³a konsolidacja dzia³añ wszystkich polonijnych organizacji. Zawieszano dawne spory, zapominano o podzia³ach i starych urazach.
Organizowano manifestacje w obronie polskiej Solidarnoci i Polaków nad
Wis³¹, prowadzono zbiórki i wysy³kê pieniêdzy, leków oraz ¿ywnoci30. Kongres Polonii Kanadyjskiej i zrzeszone w nim organizacje sponsorowa³y imigrantów i udziela³y im pomocy. Wielu nowo przybywaj¹cych osiedla³o siê w
Toronto i jego okolicy. Poza tradycyjn¹ dzielnic¹ polsk¹ powsta³o nowe polskie skupisko w miecie Mississauga, w s¹siedztwie Toronto. Wokó³ parafii i
wzniesionego w latach 19811984 kocio³a w. Maksymiliana Kolbego, powsta³o tam prê¿nie dzia³aj¹ce, Polskie Centrum Kultury im. Jana Paw³a II.
Lata 80. przynios³y tak¿e wzrost zainteresowania polonijn¹ prasa. Zwiêksza³a siê liczba jej czytelników, ros³y nak³ady, wydawano tak¿e nowe tytu³y.
Czêæ z nich by³o efemerydami, niektóre funkcjonowa³y przez kilka lat i upada³y, lub ³¹czy³y siê z innymi. Pojawi³a siê te¿ grupa pism utrzymuj¹cych siê
z reklam i rozdawanych za darmo. W roku 1988 ukaza³ siê natomiast w Toronto
pierwszy na terenie Kanady, polskojêzyczny dziennik zatytu³owany Gazeta
a w roku 2000 kolejny pt. Dziennik. Okaza³o siê jednak, ¿e polonijny rynek
jest za ma³y na dwa dzienniki i obecnie wydawana jest jedynie Gazeta31.
Upadek PRL-u, przyjêty w diasporze z entuzjazmem, ale tak¿e z pewn¹ nieufnoci¹, zbieg³ siê ze zmian¹ pokoleniow¹ w gronie polonijnych przywódców.
Wiêkszoæ z nich, zw³aszcza ci z grupy dipisów i kombatantów, w naturalny
sposób odchodzi³o. Nie przygotowali jednak nastêpców. Dla osób urodzonych
w Kanadzie dzia³alnoæ organizacji polonijnych  zw³aszcza po spadku miêdzynarodowego i ogólnokanadyjskiego zainteresowania Polsk¹  nie by³a zbyt
atrakcyjna. M³odych ludzi zra¿a³o uwik³anie pokolenia ich rodziców w skomplikowan¹, polsk¹ historiê i ich przywi¹zanie do polskich tradycji, uwa¿anych przez
m³odzie¿ za anachroniczne. M³ode pokolenie nie rozumie, od¿ywaj¹cych w diasporze, sporów z przesz³oci. Dodatkowo nowi imigranci, przybysze z PRL-u,
byli w wielu przypadkach traktowani w polonijnych organizacjach z jednej
strony patriarchalnie a z drugiej podejrzliwie, jako zbyt roszczeniowi i ska¿eni
komunizmem. Na napiêcia miêdzy starymi a nowymi czêsto nak³ada³y
30

31

OBLACI.P65

W ramach organizacji Help for Poland Fund: Food and Medcines do Polski przekazano
¿ywnoæ i leki wartoci prawie 5,5 miliona dolarów kanadyjskich. Zob. E. So³tys, R.K.
Kogler (red.), Half a Century of Canadian Polish Congress, Toronto 1996, s. 124-127.
W roku 2004 Dziennik najpierw zosta³ przekszta³cony w tygodnik a nastêpnie przesta³
wychodziæ.

30

07-12-01, 21:41

�Polonia kanadyjska: dzieje i problemy wspó³czesne

31

siê tak¿e konflikty pokoleñ oraz skrywana zazdroæ o ³atwiejszy start w Kanadzie tych ostatnich. W efekcie takiej atmosfery znaczny odsetek nowych imigrantów odsun¹³ siê i wiadomie wybiera³ izolacjê od rodowisk i organizacji
polonijnych. Dotyczy³o to zw³aszcza tych, którzy dziêki swym kwalifikacjom
i dobrej znajomoci jêzyka, szybko nawi¹zywali kontakty z Kanadyjczykami.
Czêæ najnowszych przybyszów zra¿a³y polonijne spory, zarówno te odradzaj¹ce siê po latach, jak i przenoszone z Polski i nowe, powstaj¹ce ju¿ na gruncie
kanadyjskim. W takiej sytuacji tylko nieliczni imigranci z lat 80-tych w³¹czyli
siê w dzia³alnoæ istniej¹cych ju¿ polonijnych organizacji, nie stworzyli jednak
¿adnych odrêbnych struktur. Podejmowane w rodowisku polonijnym dyskusje
i próby reform doprowadza³y do dalszych podzia³ów i konfliktów. Nak³ada³y
siê na nie tak¿e ambicje i osobiste interesy osób pretenduj¹cych do stanowisk
liderów, co dodatkowo dzia³a³o zniechêcaj¹co. Rozliczenia finansowe i rozliczenia z przesz³oci¹ przynosi³y na prze³omie wieków, zw³aszcza w polonijnym
rodowisku w Toronto, ostre polemiki i kolejne konflikty, prowadz¹ce nawet
do procesów s¹dowych. Poch³onê³y one wiele energii i znaczne rodki finansowe
oraz wyranie os³abi³y pozycjê Kongresu Polonii Kanadyjskiej jako reprezentanta grupy polskiej na forum kanadyjskim.
W takiej atmosferze na znaczeniu zyskiwa³y inicjatywy podejmowane
w innych orodkach. Dotyczy to zw³aszcza dzia³alnoci Polskiego Instytutu
Naukowego w Kanadzie i Biblioteki Polskiej im. Wandy Stachiewiczowej w Montrealu oraz organizowanych tam odczytów naukowych. Pieczo³owicie wydawane publikacje Instytutu zas³uguj¹ na ogromne uznanie32. Od roku 1988, równie¿ w Montrealu, dzia³a Kanadyjska Fundacja Dziedzictwa Polsko-¯ydowskiego, która ró¿nymi metodami stara siê zwalczaæ uprzedzenia z historii i
propagowaæ dialog. Wysoko cenione s¹ tak¿e festiwale filmów polskich, organizowane w Montrealu od roku 2000. Znaczn¹ popularnoci¹ ciesz¹ siê równie¿ festiwale polskie oraz spotkania z pisarzami organizowane w Ottawie i
dzia³alnoæ (od roku 2004) Kanadyjsko-Polskiego Towarzystwa Historycznego w Edmonton. Brakuje jednak koordynacji i wspó³pracy pomiêdzy poszczególnymi orodkami, a czêsto nawet wymiany podstawowych informacji na
ogólnokanadyjskim forum polonijnym. Wszystko to sprawia, ¿e wiele przedsiêwziêæ ma g³ównie wymiar lokalny.
32

OBLACI.P65

Wród najciekawszych warto wymieniæ albumy: Grafika polska ze zbiorów Biblioteki
Polskiej w Montrealu (19181939), Montreal 1999 i E. I³owiecka (red.), Polskie groby na
cmentarzu w Saint-Sauveur-des-Monts Quebec, Kanada. Przewodnik, Montreal 2002,
oraz K. Bienicki, L. Czerwiñski, Groby ¿o³nierzy Polskich Si³ Zbrojnych na cmentarzu
weteranów Field of Honor w Point Claire, Que., Montreal 2003.

31

07-12-01, 21:41

�32

Anna Reczyñska

W wielu skupiskach polonijnych istniej¹ polskie programy radiowe a w najwiêkszych miastach tak¿e telewizyjne. Stosunkowo nowym, wartym uwagi
zjawiskiem, s¹ polonijne witryny i strony internetowe oraz pisma tworzone
wy³¹cznie w internecie jak Transatlantyk Nadziei powstaj¹cy w Ottawie
(www.tnpolonia.com) oraz wiecie Nasz redagowany w Montrealu (www.
swiecienasz.com). W spo³ecznoci polonijnej dzia³aj¹ polskie sklepy, restauracje, polskie ksiêgarnie, grupy taneczne i teatralne, polonijne biura podró¿y,
wspomniany wczeniej bank (Credit Union) oraz polonijne domy starców33.
Wymienione wy¿ej przyk³ady dowodz¹ wysokiego poziom kompletnoci instytucjonalnej grupy polskiej. Nazwiska wielu Polaków i osób polskiego pochodzenia znaleæ mo¿na wród kanadyjskich naukowców, in¿ynierów, lekarzy,
artystów i sportowców. Stosunkowo szeroka jest te¿ aktywnoæ grupy polskiej
w ró¿nych sferach kanadyjskiej gospodarki. Spo³ecznoæ polonijna jest natomiast wyranie niedoreprezentowana na kanadyjskiej scenie politycznej. Trudno
oceniæ na ile wp³ywaj¹ na to urazy i uprzedzenia przywiezione z Polski a na ile
spory i konflikty tocz¹ce siê w polonijnych organizacjach.. Nie ma jednak
obecnie czynnych polityków polskiego pochodzenia na szczeblu federalnym.
Dzia³acze wspominaj¹ osi¹gniêcia federalnych pos³ów Jesse Flisa, a przede
wszystkim dr Stanleya Haidasza, który w latach 19721974 by³ ministrem do
spraw wielokulturowoci, a od roku 1978 do przejcia na emeryturê, cz³onkiem
kanadyjskiego senatu. Kilka osób o polskich korzeniach, zwykle w dalszym
pokoleniu, mo¿na znaleæ wród polityków na poziomie prowincji. W ostatnich wyborach samorz¹dowych, w listopadzie 2006 roku, na terenie Toronto
grupa polska zdo³a³a jednak wybraæ swego przedstawiciela tylko w jednym
okrêgu (Ethobicoke-Lakeshore) i to poza dzielnicami tradycyjnie polskimi.
W przesz³oci, co wydaje siê swego rodzaju paradoksem, Poloniê jednoczy³y dzia³ania i akcje protestu przeciwko w³adzom PRL. Obecnie brakuje
czynników spajaj¹cych. Atmosfera mobilizacji pojawia siê czasem przy okazji wa¿nych wydarzeñ, jak chocia¿by w roku 2002 w zwi¹zku z wizyt¹ papie¿a
Jana Paw³a II, ale stosunkowo szybko opada. Zmiany, które zachodz¹ce w
Polsce od lat osiemdziesi¹tych zlikwidowa³y bariery w kontaktach z krajem,
które istnia³y wczeniej. Obecnie kontakty u³atwia dodatkowo nowoczesna
technologia: telewizja satelitarna, internet i powszechnoæ telefonów. Tendencje globalizacyjne, naturalne procesy asymilacji oraz zmniejszenie dop³ywu
do Kanady nowych imigrantów z Polski tak¿e warunkuj¹ zmiany sytuacji pol-

33

OBLACI.P65

Najstarsze sporód tych ostatnich to Maria Curie-Sk³odowska Center w Montrealu stworzony w roku 1966 i Copernicus Lodge w Toronto w 1979 r.

32

07-12-01, 21:41

�Polonia kanadyjska: dzieje i problemy wspó³czesne

33

skiej diaspory. Przyjêta w Kanadzie w roku 1971 polityka wielokulturowoci,
stwarza korzystne warunki dla zachowania jêzyka, tradycji i pielêgnowania
kultury przywiezionej z kraju pochodzenia. ¯eby wykorzystaæ te mo¿liwoci
konieczna jest jednak rewizja programów oraz profilu dzia³ania polonijnych
organizacji i dostosowanie ich do nowych realiów. Dotyczy to tak¿e, a mo¿e
przede wszystkim, Kongresu Polonii Kanadyjskie, który dotychczas by³ g³ównie reprezentantem interesów polskich w Kanadzie. Czas poka¿e czy  w zmienionej sytuacji  Kongres potrafi skierowaæ swe dzia³ania bardziej w kierunku
reprezentowania interesów diaspory wobec w³adz kanadyjskich.

Tabela 1

Polska grupa etniczna na tle ludnoci Kanady w latach 19312005
Rok

Osoby polskiego pochodzenia
Liczba
% ludnoci Kanady
145 503
1,40
167 485
1,46
219 845
1,57
323 517
1,77
316 430
1,47
*
254 485
1,05
222 260 *
0,87
272 800 *
1,01
*
265 930
0,93
0,88
260 415 *

1931
1941
1951
1961
1971
1981
1986
1991
1996
2001

* dane dla osób podaj¹cych polskie pochodzenie jako jedyne
ród³o: Statistic Canada. Census Population.
1991 Census of Canada, Catalogue 92-911
www.statcan.ca/english/Pgdb/demoo28a.htm ( 11.07.2004);
Statistic Canada. 2001 Census. Ethnocultural Portrait of Canada.
www40.statcan.ca/I01/cst01/demo 11a.htm ( 23. 11..2005).

Tabela II ( w osobnym za³¹czniku)
brak

OBLACI.P65

33

07-12-01, 21:41

�34

OBLACI.P65

Anna Reczyñska

34

07-12-01, 21:41

�Polonia kanadyjska: dzieje i problemy wspó³czesne

35

Kard Józef Glemp
Prymas Polski

Czcigodni Ksiê¿a Biskupi!
Ojcze Prowincjale!
Wszyscy oblaci i wszyscy s³uchacze!

Pani profesor Anna Reczyñska opowiedzia³a nam o sytuacji polskich emigrantów w Kanadzie bardzo szczegó³owo, na podstawie dokumentów. Jest to
niezwykle cenne i wa¿ne, aby mieæ dobr¹ ocenê tego, jak polscy oblaci w
Kanadzie podtrzymywali i rozwijali ¿ycie religijne naszych rodaków w tych
ciekawych sytuacjach, w realiach nowo rodz¹cego siê kraju. Jeli chodzi o
mnie, to ja bêdê mówi³ nie na podstawie dokumentów, ale z w³asnych dowiadczeñ.
Moje spotkania z oblatami mo¿na geograficznie pogrupowaæ w trzy g³ówne
regiony: Polska, Francja i Kanada. Ju¿ sam ten fakt przestrzennego rozmieszczenia pokazuje, jak szeroki wachlarz pracy podejmuj¹ polscy oblaci, powiêcaj¹c siê zarówno pracy misyjnej, jak i pracuj¹c w duszpasterstwie b¹d to w
Polsce, b¹d te¿ poza granicami w duszpasterstwie polonijnym.
1. Moje pierwsze spotkania z oblatami zaczê³y siê od sanktuarium w Markowicach, gdzie jeszcze jako m³ody ch³opak w latach czterdziestych, po wojnie, do³¹cza³em siê do pielgrzymki, która sz³a z Pakoci do Markowic. Nie
by³o to bardzo daleko. Szlimy oko³o 12-15 km. Tam pozostawalimy na noc,
aby siê modliæ i uczestniczyæ w nabo¿eñstwach, oraz przenocowaæ w stodole.
Z wielkim zainteresowaniem s³ucha³em na odpucie markowickim nauk tematycznych. Wtedy nie mówi³o siê tak jak dzi  homilii. Na tych odpustach
ojcowie g³osili tematyczne S³owo Bo¿e, którego s³ucha³o siê z wielkim zainteresowaniem. Nauki by³y dobrze przygotowane i niebanalne. Urzeka³o mnie to
wtedy, ¿e mo¿na by³o s³uchaæ logicznych nauk dostosowanych do ¿ycia wiary
normalnych ludzi. To wspomnienie pielgrzymowania do Markowic oraz tych
ciekawie przygotowywanych nauk pozosta³o mi po dzi dzieñ.

OBLACI.P65

35

07-12-01, 21:41

�36

Kard. Józef Glemp, Prymas Polski

Oczywicie oblaci prowadz¹ w Polsce nie tylko sanktuarium i parafiê
w Markowicach. Nie bêdê wymienia³ wszystkich. Na sali jest obecny rektor
z Wy¿szego Seminarium Duchownego z Obry, wiêc nie bêdê ju¿ mówi³ o seminarium, ale chcê tu wspomnieæ jeszcze dwa sanktuaria. Najpierw Kodeñ.
Sanktuarium Matki Boskiej Kodeñskiej le¿y tu¿ nad granic¹. Do tego g³ównego
sanktuarium diecezji siedleckiej, czyli podlaskiej pojechalimy kiedy z duchowieñstwem warszawskim na dzieñ skupienia. Ciekawa jest historia tego
sanktuarium a zw³aszcza obrazu Matki Bo¿ej Kodeñskiej, zwi¹zanego z rodem
Sapiehów. Poza sam¹ bazylik¹, sanktuarium jest piêknie po³o¿one nad Bugiem.
Jest piêkna kalwaria z o³tarzem polowym i kocio³em Ducha wiêtego. Pamiêtam, jak wystarczy³o przerzuciæ kamieñ przez rzekê (Bug) i spada³ ju¿ (wtedy)
w Zwi¹zku Radzieckim. Oblaci od dawna s¹ kustoszami tego sanktuarium na
samym pograniczu. Na tych dawnych kresach przedwojennej Rzeczypospolitej
oblaci podejmowali ró¿ne wa¿ne prace. Przed wojn¹, na probê episkopatu
zaanga¿owali siê te¿ w pos³ugê wród katolików obrz¹dku wschodniego.
Po dwóch sanktuariach maryjnych, Markowicach i Kodniu trzeba wspomnieæ szczególnie w tym roku czêsto wspominane sanktuarium  wiêty Krzy¿.
Sanktuarium relikwii drzewa Krzy¿a wiêtego obchodzi w tym roku piêkny
jubileusz tysi¹clecia ¿ycia monastycznego. Wed³ug tradycji, przekazanej przez
Jana D³ugosza, w 1006 r. na tej górze osiedlili siê benedyktyni a póniej istnia³
tam, do czasów carskiej kasaty, jeden z wa¿niejszych klasztorów benedyktyñskich w Polsce. Góry wiêtokrzyskie ze wiêtym Krzy¿em, od którego wziê³y
nazwê, stanowi¹ równie¿ geologicznie wa¿n¹ warstwê tworzywa skorupy europejskiej, kolejn¹ po Alpach, Tatrach i Karpatach. wiêty Krzy¿ jest bardzo
ciekawym sanktuarium. Najwiêkszym skarbem s¹ oczywicie relikwie drzewa
Krzy¿a wiêtego, na którym umar³ Pan Jezus. Piêæ kawa³ków tego drzewa
znajduje siê w przechowywanym tam relikwiarzu. Od strony ludzkiej panuj¹
tam bardzo trudne warunki. Czêsto wiej¹ silne wiatry, a zim¹ bywa naprawdê
zimo. Dziêki pracy oblatów w tym miejscu od blisko siedemdziesiêciu lat,
przychodzi tam znowu coraz wiêcej pielgrzymów. Ta wspó³czesna praca, która bardzo g³êboko czerpie ze s³awnej historii benedyktynów w tym sanktuarium jest równie¿ dzi bardzo wa¿na.
2. Niech tyle wystarczy o Polsce. Jeli chodzi o oblatów we Francji, to
wiadomo, ¿e pracuj¹ oni gównie w regionie pó³nocnym. Kiedy w okolicach
tych dobrze funkcjonowa³o górnictwo, tam najczêciej Polacy szukali pracy.
Choæ warunki mieszkaniowe by³y tam wzglêdnie dobre, to jednak wiadomo,
¿e górnik móg³ tam pracowaæ najwy¿ej kilkanacie lat, bo potem przychodzi³a
pylica i ci polscy górnicy szybko umierali. Tam w³anie, wród innych zgro-

OBLACI.P65

36

07-12-01, 21:41

�Czcigodni Ksiê¿a Biskupi! Ojcze Prowincjale! Wszyscy oblaci i wszyscy s³uchacze!

37

madzeñ mo¿na by³o poznaæ oblatów, którzy utworzyli znany orodek w Vaudricourt. Orodek ten znany jest tak we Francji, jak i poza ni¹. By³ to w pewnym sensie orodek organizacyjny. Tam znajdowa³ siê zarz¹d organizacji polonijnych. By³a tam te¿ szko³a i boisko sportowe. Przyby³y tam tak¿e polskie
siostry zakonne. Doroczne spotkania, które tam siê odbywa³y, by³y wielkim
wydarzeniem dla ca³e miejscowej Polonii. Poza Vaudricourt wspomnieæ trzeba te¿ letni orodek wypoczynkowy Stella Plage. Polscy oblaci podejmowali
tam wiele przeró¿nych inicjatyw, by stworzyæ i prowadziæ dla Polskich emigrantów polonijny i chrzecijañski orodek nad morzem, gdzie emigranci po
pracy mogliby zregenerowaæ si³y fizyczne i duchowe, odpoczywaj¹c w sezonie letnim. Te wielkie dobrodziejstwa powstaj¹ce dla dobra i rozwoju polskich
emigrantów powsta³y z oryginalnych oblackich inicjatyw. Mo¿e tyle niech starczy o Francji.
3. W koñcu trzeba nam trochê d³u¿ej zatrzymaæ siê nad Kanad¹, bo to o
niej jest ta sesja. Mo¿na ni¹ siê zachwycaæ jako krajem pachn¹cym ¿ywic¹.
Rzeczywicie Kanadyjczycy potrafi¹ jako szczególnie ¿yæ blisko przyrody i
j¹ szanowaæ. Gdy powstawa³ ten kraj, tak jak istnieje wspó³czenie, ten olbrzymi teren potrzebowa³ wielu r¹k do pracy. Rz¹d kanadyjski przyjmowa³
ró¿nych emigrantów z wielu krajów Europy, w tym równie¿ i z Polski. Na tych
olbrzymich obszarach, porównywalnych z terytorium ca³ego starego kontynentu, potrzeba by³o nie tylko wielu r¹k do pracy i wielkiego powiêcenia
osadników, ale równie¿ gorliwych polskich duszpasterzy gotowych do wyrzeczenia siê wygód i bêd¹cych w stanie podj¹æ siê w tych warunkach rzetelnej
pracy. Niemo¿liwym by³o podj¹æ siê tego dzie³a w pojedynkê. Poniewa¿ oblatów by³o wtedy na preriach wiêcej, wiêc ³atwiej by³o o powstanie zwarta i
zgrana wspólnoty, zdolnej podo³aæ tym wielkim zadaniom zw³aszcza w pocz¹tkach. Polaków by³o tam i stale jest du¿o. Ksiê¿om do dzi pracy nie brak.
Ale szczególnie widaæ to w pierwszym okresie, pocz¹wszy od koñca XIX w.,
kiedy osiadali siê tam pierwsi polscy osadnicy, co piêknie opisa³a pan Melchior Wañkowicz w swej ksi¹¿ce Tworzywo. Ju¿ wtedy, pod koniec XIX w.,
polscy oblaci zaczêli tam pracowaæ na preriach wród pierwszego pokolenia
polskich osadników. Z czasem przybywa³o emigrantów, przybywa³o te¿ polskich oblatów. Niektórzy z nich, jak chocia¿by o. Franciszek Kowalski, dawny
proboszcz najstarszej polonijnej parafii p.w. Ducha wiêtego w Winnipegu,
tworzy³ póniej zrêby polskiej prowincji oblackiej jako jej prowincja³ we
wskrzeszonej, po zaborach ojczynie. Po II wojnie wiatowej, a dok³adniej w
1956 r., kiedy z powodu skutków wojny trzeba by³o oddzieliæ pracê wród
niemieckich emigrantów, od pracy wród polskich emigrantów, polscy oblaci

OBLACI.P65

37

07-12-01, 21:41

�38

Kard. Józef Glemp, Prymas Polski

utworzyli w Kanadzie odrêbn¹ prowincjê do pracy wród naszych rodaków.
To w³anie jej piêædziesi¹t¹ rocznicê powstania, tej prowincji Wniebowziêcia
Matki Bo¿ej dzi obchodzimy podczas tej sesji.
Dzi oblaci pracuj¹ w ró¿nych miejscach Kanady. Prowadz¹ parafie polonijne w dalekim Vancouver nad Oceanem Spokojnym, pracuj¹ na preriach,
prowadz¹c parafie w Edmontonie, Winnipegu i wielu innych mniejszych miejscowociach. Z czasem jednak wizytówk¹ pracy oblatów wród Polonii kanadyjskiej sta³a siê praca w okolicach Toronto. Co prawda pracuj¹ tam wród
Polonii równie¿ chrystusowcy, michaelici i ksiê¿a diecezjalni, ale do dzi oblatów jest najwiêcej. Pracuj¹ tam poczynaj¹c od najstarszych polonijnych parafii Matki Bo¿ej i w. Stanis³awa a¿ do najwiêkszych, które sami wybudowali
 parafii w. Kazimierza w Toronto oraz w. Maksymiliana Kolbego w Missisauga oraz buduj¹c¹ siê parafiê w. Eugeniusza de Mazenoda w Brampton.
Równie¿ w sto³ecznej Ottawie prowadz¹ polonijn¹ parafiê w. Jacka. Niektóre
z parafii, które stworzyli, przekazali ju¿ do prowadzenia innym, jak np. parafiê
w. Jadwigi w Oshawie. Oblaci za³o¿yli te¿ orodek odnowy duchowej w centrum rekolekcyjnym, nie zamykaj¹c siê tylko na potrzeby Polonii. Dla rodaków za potrzebuj¹cych na pocz¹tku pobytu w Kanadzie pomocy finansowej
za³o¿yli kasê zapomogowo-po¿yczkow¹ Credit Union w. Stanis³awa i w.
Kazimierza.
Do tego przegl¹du dzie³ prowadzonych przez oblatów wród Polonii Kanadyjskiej chcia³bym dodaæ bardziej osobisty w¹tek. Uczestnicz¹c w wiatowym spotkaniu m³odzie¿y z Ojcem wiêtym Janem Paw³em II, my biskupi
polscy bylimy wiadkami zarówno ich wielkiej pracy duszpasterskiej, jak i
wielkiej zdolnoci organizowania ca³ego zaplecza nad tak wielkie obchody.
Moglimy siê wtedy, w tym wielkim miêdzynarodowym t³umie, czuæ dobrze
jako Polacy, licz¹c na zorganizowan¹ pomoc oblatów. Poza tymi wielkimi sprawami duszpasterskimi oblaci okazali siê wtedy bardzo gocinni u¿yczaj¹c nam
wtedy swoich w³asnych mieszkañ. Moglimy te¿ poznaæ z bliska ich prosty
styl ¿ycia.
Doæ czêsto zdarza siê nam, w Polsce traktowaæ emigrantów jako tych,
którzy chc¹ tylko co zarobiæ, którzy chc¹ siê czego dorobiæ i potem, albo
pozostaæ za granic¹, albo dorobek swego ¿ycia przywieæ z powrotem do Polski. Trzeba jednak spojrzeæ na Polaków za granic¹, jako na tych, którzy te¿ co
wiatu daj¹ z tego bogactwa, jakie wynosz¹ z naszej ojczyzny, z bogactwa
polskiego ducha i wiary. Statystyki mówi¹ce o emigracji s¹ bardzo wa¿ne, ale
poza nimi kryje siê jeszcze tak wiele spraw moralno-etycznych, których przy
statystykach nie widaæ. Nasi rodacy na obczynie maj¹ te¿ potrzeby zwi¹zane

OBLACI.P65

38

07-12-01, 21:41

�Czcigodni Ksiê¿a Biskupi! Ojcze Prowincjale! Wszyscy oblaci i wszyscy s³uchacze!

39

z zachowaniem i rozwojem wiary w tak nowych dla siebie warunkach. Te potrzeby trzeba dostrzec i odpowiednio na nie odpowiedzieæ w pracy duszpasterskiej. Osobicie postrzegam oblatów, jako tych, którzy potrafi¹ podejmowaæ
trudne wyzwania i potrafi¹ dostrzec w emigrantach ludzi, którzy nie tylko co
chc¹ zarobiæ, ale te¿ chc¹ ¿yæ wiar¹ i ni¹ siê dzieliæ. Jednak potrzebuj¹ w tym
pomocy.
Podsumowuj¹c chcê siê podzieliæ myl¹, ¿e Polacy i ksiê¿a z Polski wyje¿d¿aj¹ nie tylko z t¹ myl¹, aby tam co zarobiæ, gdy w Polsce jest bieda, ale
równie¿ po to, aby co z siebie daæ. Niech polscy Misjonarze Oblaci Maryi
Niepokalanej daj¹ ca³emu wiatu równie¿ poprzez pracê wród Polonii, wiadectwo wiary i ewangelicznej mi³oci.

OBLACI.P65

39

07-12-01, 21:41

�40

Wojciech Kluj OMI

Wojciech Kluj OMI
Uniwerystet Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego
Warszawa

Pocz¹tki rozwoju polskich placówek
duszpasterskich na preriach Kanady
(18981927)

W innym miejscu napisa³em kiedy o powstaniu i rozwoju najstarszej
polonijnej parafii na kanadyjskich preriach  Ducha wiêtego w Winnipegu i
o jej rozwoju w pierwszych trzydziestu latach jej istnienia1. W niniejszym
artykule chcê zaprezentowaæ stopniowy rozwój duszpasterskiej opieki nad
polskimi emigrantami na preriach Manitoby, Saskatchewanu i Alberty w tym
samym okresie od przybycia pierwszego polskiego kap³ana na prerie  o. Wojciecha Kulawego OMI w 1898 r., a¿ do pewnego okrzepniêcia tej pos³ugi
pod koniec lat dwudziestych dwudziestego wieku (1927). Okres trzydziestu
lat stanowi ju¿ pewien okres, na który mo¿na spojrzeæ z pewnej perspektywy,
jako na czas pocz¹tków.

1. Pierwszy etap  wêdrowna pos³uga
Pierwszym polskim kap³anem na preriach by³ o. Wojciech Kulawy OMI.
Jego zaabsorbowanie budow¹ wspólnego kocio³a dla wszystkich emigrantów
rodkowej Europy w Winnipegu nie uniemo¿liwia³o mu odwiedzania jego
parafian ¿yj¹cych poza miastem. W czasie pierwszego roku pracy w Winnipegu jego parafia liczy³a, nie wspominaj¹c emigrantów innych narodowoci, oko³o tysi¹ca Polaków rozproszonych na preriach. Obejmowa³a ona orodki

1

OBLACI.P65

W. Kluj, Pocz¹tki pracy Misjonarzy Oblatów M.N. wród polskich emigrantów na kanadyjskich preriach  parafia Ducha wiêtego w Winnipeg 18981926, Collectanea Theologica 70 (2000) nr 2, s. 127-151.

40

07-12-01, 21:41

�Pocz¹tki rozwoju polskich placówek duszpasterskich na preriach Kanady...

41

w Manitobie, Saskatchewan i Albercie, na terenach diecezji St. Boniface i St.
Albert2.
Podczas tych pierwszych odwiedzin, choæ móg³ ich odwiedzaæ tylko w
najwa¿niejszych sprawach i bardzo krótko, by³ w stanie oszacowaæ rozmiar
stoj¹cego przed nim wielkiego zadania. Po przybyciu brata  Jana Wilhelma,
obaj zajêli siê odwiedzaniem osad na preriach. By³y to jednak wci¹¿ bardziej
podró¿e i spontaniczne wizyty ni¿ systematyczna praca. Jan Kulawy który przyby³ do Winnipegu w maju, w lipcu i sierpniu uda³ siê na zachód, aby odwiedziæ
polskich osadników w Saskatchewan i Albercie.
By³oby interesuj¹c¹ rzecz¹ opisaæ te podró¿e. Wszystkie one mia³y co
specyficznego, ale ogólne warunki by³y podobne. Dlatego te¿, aby podaæ generalny obraz warunków takiej pracy przedstawiamy tu d³u¿szy cytat jednego
z listów Wojciech Kulawego do arcybiskupa Langevin opisuj¹cego te pierwsze podró¿e:
W dystrykcie Dauphin, odwiedzi³em jedenacie orodków w czasie dwóch tygodni! Jest to najwa¿niejsza misja obejmuj¹ca ponad 40 mil kwadratowych i licz¹ca
oko³o tysi¹ca rodzin, w których jest ponad 6000 dusz... Podczas moich 14 dni tam
spêdzonych nie zaprzestawa³em pos³ugi; codziennie s³ucha³em spowiedzi i chrzci³em. Wys³ucha³em 300 spowiedzi, ochrzci³em 43 dzieci i pob³ogos³awi³em 8 ma³¿eñstw... Podczas miesi¹ca padziernika ochrzci³em w tym samym rejonie 30 dzieci,
co znaczy, ¿e w ci¹gu miesi¹ca ochrzci³em 73 dzieci i udzieli³em Komunii 400
osobom. Niewiele parafii... mo¿e pochlubiæ siê podobnymi liczbami przez ca³y
rok. Podró¿e, które musze podejmowaæ s¹ trudne, poniewa¿ farmy s¹ rozproszone a drogi s¹ w op³akanym stanie. Musia³em stale podró¿owaæ. Gdy koñczy³em
jedn¹ misjê, musia³em rozpoczynaæ nastêpn¹. Czêsto podró¿ujê wieczorami po-

2

OBLACI.P65

Zosta³ on mianowany przez abpa Langevin jako odpowiedzialny nie tylko za Polaków, ale
równie¿ za Niemców, S³owaków i Ukraiñców w ca³ej archidiecezji St. Boniface. Do 27 maja
(przez pierwsze 3 tygodnie) odwiedzi³ ju¿ St. Norbert i Brokenhead. Por. W. Kulawy,
Letter of May 27, 1898 to Archbishop Langevin, w: Archiwum domu generalnego OMI
w Rzymie (Dalej na oznaczenie tego archiwum bêdzie stosowany skrót AGH). W czasie
od 29 grudnia 1898 do 10 stycznia 1899 by³ w dystrykcie Dauphin. 3 lutego 1899 odwiedzi³ Minnedosa. 10 marca by³ w Sifton a 16 marca uda³ siê do Edmontonu i ca³ego tamtejszego dystryktu wracaj¹c do Winnipegu 8 kwietnia. Jego brat Jan przyby³ do Winnipegu
8 maja 1899. Wiêcej szczegó³ów w: W. Kulawy, Rapport sur les colonies Galiciennes
et Polonaises du diocèse de St. Boniface à Mgr. L.P.A. Langevin O.M.I., Archevêque de
St-Boniface, w: Archiwum archidiecezji St. Boniface (Dalej na oznaczenie tego archiwum bêdzie stosowany skrót ASB); S. Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary
Immaculate. Vol. I. Western Canada, w: Archiwum oblackiej Prowincji Wniebowziêcia
w Toronto (dalej na oznaczenie tego archiwum bêdzie stosowany skrót AAP), s. 46-47;
E. Hubicz, Early Polish Priests in Manitoba, w: V. Turek (red.), The Polish Past in Canada.
Contributions to the History of the Poles in Canada and of the Polish-Canadian Relations, Toronto 1960, s. 93-94.

41

07-12-01, 21:41

�42

Wojciech Kluj OMI

wózk¹ konn¹ albo per pedes apostolorum, co we Francji nazywaj¹ samochodem w. Franciszka. Jednej nocy nios³em moj¹ ciê¿k¹ skrzyniê kaplicê 16 mil.
Po tym spa³em w stogu siana, a by³o tak zimne ¿e nie dawa³ on ¿adnego ciep³a.
By³o to Betlejem, prawdziwe Betlejem w Manitobie. Innej noc wieli mnie dwuko³owa powózk¹, która wraz z nami spad³a do rzeki. Jednak Bóg chroni³ swojego
misjonarza! Wasz s³uga przyby³ tam o drugiej w nocy, rano wys³ucha³ 80 spowiedzi, ochrzci³ 13 dzieci i wyg³osi³ 6 kazañ! piewa³em Mszê w. i nie mog³em
wypiæ nawet fili¿anki kawy a¿ do drugiej po po³udniu! Prawie ca³y rok poszczê
i rzadko jem przed pierwsz¹, drug¹, albo i trzeci¹ po po³udniu.... Pewniej niedzieli
jad³em o siódmej wieczorem! Gdy o trzeciej skoñczy³em udzielaæ sakramentów,
wezwali mnie do chorego o 5 mil stamt¹d... Wracaj¹c ksiê¿yc ju¿ wieci³ na niebie
nie rozgrzewaj¹c mojego biednego ¿o³¹dka który by³ pusty, a by³o naprawdê zimno3.

Po tym pierwszym okresie wêdrownej pos³ugi, gdy zaczêli przybywaæ
kolejni oblaci, nadszed³ czas aby zacz¹æ duszpasterstwo bardziej systematyczne i zorganizowane.

3

OBLACI.P65

W. Kulawy, Letter of Dec. 11, 1900 to Archbishop Langevin, w: ASB. List zosta³ napisany
oryginalnie po francusku. Jako ¿e nie by³ to ani pierwszy ani drugi jêzyk o. Kulawego (po
polskim, niemieckim wyniesionym z domu rodzinnego, nowicjacie i seminarium uczy³
siê angielskiego i francuskiego) mo¿na podarowaæ pewne niecis³oci w styku jêzyka.
W oryginale czytamy: «Dans le district de Dauphin, jai visité onze centres dans lespace
de deux semaines! Cest la mission la plus considérable, elle comprend plus de 40 milles
carrés, et compte environ mille familles ce qui doit donner plus de 6000 âmes... Pendant
les 14 jours passés dans cette localité, je nai cessé de faire du ministère; je confessais et je
baptisais tous les jours. Jai entendu 300 confessions, baptisé 43 enfants et béni 8 mariages... Dans le mois doctobre jai baptisé dans cette localité même 30 enfants; de sorte
que, dans lespace dun mois, jai baptisé 73 enfants et jai distribué la sainte communion
à 400 personnes!! Bien peu de paroisses... peuvent présenter les mêmes chiffres pour
toute une année. Les voyages quil me faut enterprendre sont difficiles parceque les fermes sont dispersées et que les chemins sont affreux, impraticables. Or, je voyage constamement. A peigne ai-je fini une mission que je quitte pour en commencer une autre.
Souvent, je voyage pendant la nuit sur une voiture trainée par des beufs à pas lents, ou bien
per pedes apostolorum, ce que lon appelle en France, la voiture de Saint François! Une
nuit jai porté ma boite-chapelle joliment lourde, lespace de 16 milles; puis jai couché
dans un tas de foin! Or, le froid était intense et le foin nétait pas chaud! Cétait Bethléem;
mais Bethléem au Manitoba. Une autre nuit, on ma transporté sur une petite voiture
à deux roues et nous avons failli nous noyer en traversant une rivière! Mais, Dieu garde
son missionnaire! Votre serviteur arrive cette nuit là, à deux heures du matin; aussitôt il
entend 80 confessions, baptise 13 enfants, et prêche six fois! Il a fallu aussi chanter la
messe et je nai pu prendre une tasse de café duaprès deux heures de laprès-midi. Je
jeune presque toute lannée, et il est rare que je mange avant une, deux et même trois
heures de laprès-midi... Un dimanche, jai mangé à sept heures du soir! A trois heures et
demi javais fini ladministration des sacrements, alors on mappelait aux malades à
5 milles de là... En revenant, la lune brillait au firmament sans réchauffer mon pauvre
estomac qui était bien vide, et le froid était grand».

42

07-12-01, 21:42

�Pocz¹tki rozwoju polskich placówek duszpasterskich na preriach Kanady...

43

W niniejszej prezentacji postêpowaæ bêdziemy w porz¹dku geograficznym postêpuj¹c na zachód, przedstawiaj¹c dzie³o oblatów wród Polaków
w prowincjach Manitoba, Saskatchewan i Alberta.

2. Zak³adanie lokalnych wspólnot
a) Manitoba
Obecnoæ Polaków w Manitobie siêga roku 1817, kiedy to grupa polskich
ex-¿o³nierzy z Regimentu De Meurona do³¹czy³ do za³o¿yciela kolonii nad
Rzek¹ Czerwon¹  Lorda Selkirka. Jednak z tej grupy tylko dwie polskie rodziny osiad³y na sta³e w tej kolonii. Wielka fala polskich emigrantów zaczê³a
p³yn¹æ na prerie pod koniec XIX wieku4.
Parafia p.w. Ducha wiêtego w Winnipegu mia³a s³u¿yæ nie tylko Polakom w Winnipegu lecz mia³a byæ baz¹ wypadow¹ dla oblatów, którzy zajêliby
siê duszpasterstwem Polaków na preriach. Podczas weekendów oblaci z kocio³a Ducha wiêtego udawali siê do ró¿nych kocio³ów i kaplice. Pierwsi
misjonarze regularnie odwiedzali okoliczne miejscowoci takie jak St. Norbert, Gonor i Victoria Park zanim jeszcze nawet powsta³y tam kaplice5.
Oblaci z kocio³a p.w. Ducha wiêtego mieli równie¿ odwiedzaæ Polaków ¿yj¹cych w dalszych miejscowociach. Poniewa¿ sytuacje i mo¿liwoci
odwiedzin rodaków zamieszka³ych w poszczególnych regionach znacznie siê
ró¿ni³y, dlatego trzeba tu wyró¿niæ cztery regiony: Wschodni, Pó³nocny, Pó³nocno-Zachodni i Zachodni.

4

5

OBLACI.P65

Spis ludnoci z 1901 r. podaje liczbê Polaków w Manitobie na 1674. W 1911 r. liczba ta
wynosi³a 12 1321. Polskie osady w Saskatchewanie i Albercie, zasadniczo zak³adane by³y
wzd³u¿ linii kolejowej. Por. W.B. Makowski, History and Integration of Poles in Canada,
Niagara Peninsula 1967, s. 50.
Ju¿ Wojciech Kulawy odwiedza³ je i g³osi³ rekolekcje w St. Norbert krótko po swym
przyjedzie do Winnipegu w maju 1898. Wiêcej o tej pracy por. Act of visitation of the
House of the Holy Ghost by the Provincial J. Magnan in October 1907, w Maison du
St-Esprit, Winnipeg. Conseil local et actes de visité du 1er octobre 1907 au 25ème juin
1963, w AAP, zw³aszcza s. 23; Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary Immaculate,
s. 45, 59, 96-97, 100-101; E.M. Hubicz, Polish Churches in Manitoba. A Collection of
Historical Sketches, London, UK 1960, s. 68-82; E. Walewander (red.), Leksykon geograficzno-historyczny parafii i kocio³ów polskich w Kanadzie, vol. II, Lublin 1993,
s. 114-116. Wiele informacji o poszczególnych polskich kocio³ach na preriach zawartych
jest w Gazeta Katolicka, 2 (1909), nr 26 (z 5 wrzenia 1909). Ten numer specjalny powiêcony by³ prezentacji polskich kocio³ów na preriach. Wiele te¿ innych informacji
zawartych by³ow innych numerach Gazety Katolickiej.

43

07-12-01, 21:42

�44

Wojciech Kluj OMI

Region Wschodni
Dwadziecia mil na wschód od Winnipegu le¿y Cooks Creek. Za czasów
Wojciecha Kulawego osadnicy zbudowali tam koció³. Oblaci odwiedzali to
miejsce i w roku 1908 ojcowie Kowalski i Grochowski g³osili tam misje6.
Na pó³nocny wschód od Cooks Creek znajduje siê Beausejour. Oblaci od
czasu do czasu odwiedzali tam polskich osadników i sprawowali Mszê w. w
prywatnych domach7. Od pocz¹tku oblaci odwiedzali te¿ Garson, gdzie odwiedzali osadników i celebrowali Eucharystiê do roku 1924, kiedy to obj¹³ ten
region w swoj¹ opiekê kanadyjski ksi¹dz  Antoine dEschambault, który nauczy³ siê jêzyka polskiego8.
Pierwszymi kap³anami odwiedzaj¹cymi region Brokenhead byli oblaci
ojcowie Allard i Woodcutter oraz franciszkanin  o. wider. Celebrowali oni
Msze w. w prywatnych domach. O. Wojciech Kulawy by³ pierwszym polskim
oblatem, który zacz¹³ odwiedzaæ te okolice bardziej regularnie9.

6

7

8

9

OBLACI.P65

Koció³ w Cooks Creek równie¿ roci sobie pretensje do tytu³u kocio³a Ducha wiêtego,
bycia pierwszym polskim kocio³em na preriach. Ju¿ 3 czerwca 1899 Wojciech Kulawy
odprawia³ tam Mszê w. w nowej kaplicy (a w kociele Ducha wiêtego dopiero kilka
miesiêcy póniej  1 listopada 1899). Niektórzy twierdz¹, ¿e kaplica w Cooks Creek nie
by³a wtedy jeszcze gotowa. Do roku 1913 oblaci tam docierali. Potem w latach 1913
1921 kap³ani diecezjalni byli odpowiedzialni za Cooks Creek, a potem znów od 1921
oblaci.
Nie wszystko sz³o tam tak g³adko. W 1926 r. rada parafialna, z poparciem niektórych
parafian zawiesi³a o. Kosianowi wyp³aty na pó³ roku. Kiedy opuci³ on parafiê, poprosili
abpa Beliveau o nowego proboszcza, ale on odrzuci³ tê propozycjê. W koñcu ust¹pili
i o. Kosian powróci³. Por. Codex Historicus  Cooks Creek, zw³aszcza s. 3-12; F.B. Kowalski, Letter of March 26, 1914 to Archbishop Langevin, w ASB; Hubicz, Polish Churches in Manitoba, s. 87-90; Walewander, Leksykon geograficzno-historyczny , s. 71-74.
Kap³ani albo z Beausejour albo z Winnipegu odprawiali Msze w. w ma³ych koció³kach
w Elma, Hadashville i Whitemouth. Por. W. Kulawy, Letter of December 11, 1900 to the
Archbishop Langevin, w ASB; J.B. Beys, Rapport du R.P. Provincial du Manitoba 1908
à 1920, Missions de la Congregation de Missionnaires Oblats de Marie Immaculée
(dalej cytowane jako Missions) 54 (1920) s. 277-278; Hubicz, Polish Churches in Manitoba, s. 98-112; Walewander, Leksykon geograficzno-historyczny, s. 45-48, 123-126.
Oblaci odwiedzali równie¿ osadników mieszkaj¹cych w okolicach East Selkirk i Narol.
Por. Hubicz, Polish Churches in Manitoba, s. 113-119; Walewander, Leksykon geograficzno-historyczny, s. 81-85, 140-141.
W 1921 r. o. Meissner znalaz³ siê w podobnie trudniej sytuacji z pieniêdzmi, jak o. Kosian
w Cooks Creek ale on, w Brokenhead, ust¹pi³ i w 1924 r. przybyli tam polscy saletyni.
Por. Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary Immaculate, s. 95; Hubicz, Polish
Churches in Manitoba, s. 91-97; Walewander, Leksykon geograficzno-historyczny,
s. 65-67.

44

07-12-01, 21:42

�Pocz¹tki rozwoju polskich placówek duszpasterskich na preriach Kanady...

45

Na po³udniowy wschód od Winnipegu rozci¹ga siê region, który pocz¹tkowo znany by³ jako Stuartburn, póniej Overstone, a w koñcu nazwê przemieniono na Tolstoi. By³a to jedna z pierwszych okolic odwiedzanych przez
o. Wojciecha Kulawego w latach 18981899. Póniej inni oblaci odwiedzali
te okolice. W latach 19121927 bardzo czêsto udawa³ siê tam inny oblat 
o. Bronis³aw Heintze, podczas lat 19121927 10.
Region Pó³nocny (Gimli)
Polacy zaczêli osiedlaæ siê w tych okolicach w roku 1897. Oko³o piêædziesi¹t mil na pó³noc od Winnipegu znalaz³a siê du¿a grupa Polaków w rejonie Gimli. W. Kulawy by³ pierwszym polskim kap³anem, który tam dotar³.
Mo¿na powiedzieæ, ¿e oblaci byli pierwszymi wêdrownymi misjonarzami11
w tym regionie, ale pierwszym który zacz¹³ organizowaæ regularn¹ pracê duszpastersk¹ w tym regionie by³o diecezjalny ksi¹dz Ernest Kostorz, który zosta³
tam pierwszym proboszczem w 1905 r. Gdy opuci³ to miejsce dwa lata póniej, znowu oblaci przejêli opiekê nad tym regionem, a¿ do roku 1910, kiedy
to parafia ta otrzyma³a nowego ksiêdza diecezjalnego12.
Parafia na Camp Morton zaczê³a siê tworzyæ od kaplicy zbudowanej przez
Polaków i Niemców w Haas w 1906 r. Opiekê duszpastersk¹ nad mieszkaj¹cymi tam emigrantami sprawowali polscy i niemieccy oblaci. Nowi emigranci w
1908 r. zbudowali nowy koció³ w Berlo. Kiedy w 1923 r. powsta³o tam obozowisko dla dzieci, abp Sinnott postawi³ tam koció³ i plebaniê, a nastêpnego
roku, wraz z przybyciem Sisters of Service erygowa³ tam parafiê. Oblaci pracowali tam w miêdzyczasie13.
Siostry benedyktynki za³o¿y³y swój dom macierzysty w Arborg. Pierwszy
sta³ym kap³anem na tym miejscu by³ równie¿ oblat, o. Andrzej Stojar, któremu

10

11

12

13

OBLACI.P65

Pochodz¹cy z Tolstoi o. Feliks Kwiatkowski wst¹pi³ do oblatów (wiêcenia kap³añskie
w 1933 r.). Zosta³ on póniej prowincja³em Prowincji Wniebowziêcia. O pierwszych odwiedzinach tej okolicy por. Kulawy, Rapport sur les colonies Galiciennes et Polonaises...;
Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary Immaculate..., s. 98-99; Hubicz, Polish
Churches in Manitoba..., s. 108-112; Walewander, Leksykon geograficzno-historyczny,
s. 215-217.
Wojciech Kulawy ochrzci³ 34 dzieci podczas swego trzydniowego pobytu w lutym 1901 r.
Por. W. Kulawy, Letter of December 11, 1900 to Archbishop Langevin, w ASB; W. Kulawy,
Letter of October 1, 1903 to Fr. Magnan, w ASB.
Wojciech Kulawy odwiedzi³ okolice Pleasant Home w 1899 r. Por. Kulawy, Rapport sur
les colonies Galiciennes et Polonaises...; Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary
Immaculate, s. 99-100; Hubicz, Polish Churches in Manitoba, s. 130-136, 148.
Por. Hubicz, Polish Churches in Manitoba, s. 126-138.

45

07-12-01, 21:42

�46

Wojciech Kluj OMI

w pos³udze w okolicy pomaga³ o. Leonard Nandzik. Póniej oblaci opucili
Arborg14.
Region pó³nocnozachodni
Dystrykt Sifton, na pó³nocny zachód od Winnipegu rozci¹ga³ siê na pó³noc od Dauphin wzd³u¿ linii kolejowej CPR (Canadian Pacific Railway). Pierwszy misjonarzem w tym regionie by³ o. Agapite Page OMI, który nauczy³ siê
jêzyka polskiego na tyle, aby móc pos³ugiwaæ osadnikom najbardziej potrzebnych sprawach. Pierwszym polskim kap³anem, który do nich zawita³ by³ o.
Wojciech Kulawy, który odwiedzi³ ich w ci¹gu pierwszych kilku miesiêcy po
przybyciu na prerie w 1898. Katolicy mieli tam ju¿ swój koció³ek, który póniej zosta³ zniszczony przez po¿ar prerii. Od 1911 r. proboszczami byli tam
kap³ani diecezjalni15.
Region zachodni
Dla ca³oci obrazu, choæ oblaci tam wtedy nie pracowali, wspomnieæ trzeba
równie¿ o tym rejonie. Pierwszy kap³anem, który odwiedza³ polskich osadników w tej okolicy by³ redemptorysta, o. Achilles Delaere, kto nauczyæ siê jêzyka polskiego na tyle, by s³u¿yæ im opiek¹ duszpastersk¹. Pierwszymi, którzy
regularniej zajêli siê duszpasterstwem polskich osadników na tym obszarze
byli redemptoryci z Brandon a póniej z Yorkton, Sask. W 1913 r. Polacy
zbudowali koció³ w Portage la Prairie. Do 1921 miejsce to odwiedzali odwiedzaj¹cy ksiê¿a, zarówno oblaci jak i diecezjalni16.

14
15

16

OBLACI.P65

Por. Hubicz, Polish Churches in Manitoba , s. 152-155; Walewander, Leksykon geograficzno-historyczny , s. 40-42.
Por. W. Kulawy, Letters of March 13, 1899; of December 11, 1900; and of November
1903 to Archbishop Langevin, w ASB; oraz jego Rapport sur les colonies Galiciennes et
Polonaises ; Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary Immaculate , s. 46, 9798; Hubicz, Polish Churches in Manitoba , s. 201-228.
12 czerwca 1898 Wojciech Kulawy odwiedzi³ Huns Valley (Polonia). By³a to chyba jedyna odnotowana wizyta pastoralna oblatów w tym miejscu. Por. Kulawy, Rapport sur les
colonies Galiciennes et Polonaises .... Ks. Finke, który by³ w Oakburn w 19041906 nie
by³ oblatem (jak podaje Hubicz, Polish Churches in Manitoba , s. 171). Por. te¿ Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary Immaculate , s. 98; Hubicz, Polish Churches
in Manitoba , s. 161-187, 193-197.

46

07-12-01, 21:42

�Pocz¹tki rozwoju polskich placówek duszpasterskich na preriach Kanady...

47

b) Saskatchewan
¯yzne ziemie Saskatchewanu przyci¹ga³y grupy polskich osadników którzy stopniowo siê tam osiedlali. Wiêcej Polaków przyby³o do Saskatchewanu
po pierwszej wojnie wiatowej. Na ogó³ osiedlali siê na farmach. Nie by³a to
jednak emigracja masowa. Tereny te sta³y siê kanadyjsk¹ prowincj¹ w 1905 r.
Po³udniowa czêæ prowincji nale¿a³a do diecezji St. Boniface do roku 1910,
podczas gdy jej pó³nocna czêæ tworzy³a diecezjê Prince Albert17.
Oblaci z Fort Pelly, ojcowie Jules Decorby i Agapite Page, odwiedzali
okolice Yorkton na d³ugo wczeniej, zanim jakikolwiek polski kap³an by³ dostêpny. Ten drugi nauczy³ siê jêzyka polskiego na tyle, by byæ zdolnym do
pos³ugiwania polskojêzycznym osadnikom. W 1899 r. wybudowany zosta³ ma³y
koció³ek pod patronatem w. Kingi w Otthon, na po³udniowy wschód od Yorkton. Pierwszym polski misjonarzem w tym regionie by³ Wojciech Kulawy, który
odwiedzi³ te okolice w 1900 r. Od roku 1904 odpowiedzialnoæ za ten region
przejêli redemptoryci18.
Dalej na po³udnie, Polacy osiedlali siê wokó³ Neudorf (Mariahilf), które
sta³o siê katolick¹ enklaw¹ na tym obszarze. Wojciech Kulawy odwiedzi³ tê
okolicê w 1900 r.; póniej inni oblaci tam docierali19. W 1901 ludzie wybudowali
tam koció³. Niemcy, Polacy i Ukraiñcy tworzyli zasadniczy zr¹b tej parafii.
W 1905 r. Wojciech Kulawy zosta³ upowa¿niony, by za³o¿yæ dom dla misjonarzy
w Grayson, który sta³by siê siedzib¹ dla dwóch misjonarzy (podobnie jak dom
w Winnipegu). Odwiedzaliby oni katolików wzd³u¿ linii kolejowej CPR na
zachód. Tego mia³ego przedsiêwziêcia nie uda³o siê wtedy wprowadziæ w ¿ycie.
Pomiêdzy 1905 a 1907 r., znaczna liczba polskich rodzin przyby³a na ten obszar, ale nie pozosta³a na nim na sta³e. Wiêkszoæ katolików stanowili i tak
Niemcy, dlatego nabo¿eñstwa oraz nauki odbywa³y siê po niemiecku20. Polska
17

18

19
20

OBLACI.P65

Dominion Bureau of Statistics odnotowa³o 669 Polaków w Saskatchewanie w 1901 r.;
3922 w 1911 r.; 8161 w 1921 r., i 25 961 w 1931 r. Wzrost by³ znacz¹cy, ale nie tak wielki
jak w pozosta³ych prowincjach. Por. Makowski, History and Integration of Poles in Canada, s. 150.
Por. Kulawy, Rapport sur les colonies Galiciennes et Polonaises...; Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary Immaculate, s. 265; Walewander, Leksykon geograficzno-historyczny, s. 329-330.
Wiêcej o tych wizytach por. W. Kulawy, Letter of September 2, 1900 to Fr. Tatin, w AGH.
Polacy nazwali swoj¹ osadê Lwów, a póniej zosta³a ona zgermanizowana jako Lemberg.
Wszyscy oblaci, którzy wtedy pracowali w Lemberg byli z pochodzenia Niemcami. Por.
F. Gerein, Outline History of the Archdiocese of Regina. Written and compiled on the occasion
of its Golden Jubilee Year 1961, Regina 1961, s. 175-177; Puchniak, Polish Missionary
Oblates of Mary Immaculate, s. 279-280; Makowski, History and Integration of Poles
in Canada, s. 146-147; Walewander, Leksykon geograficzno-historyczny, s. 317-319.

47

07-12-01, 21:42

�48

Wojciech Kluj OMI

parafia w Regina zosta³a za³o¿ona dopiero w 1930 r. Wczeniej Polaków odwiedzali niektórzy oblaci (Groetschel, Sylla i inni)21.
Pó³nocna czêæ Saskatechewanu nale¿a³a do diecezji Prince Albert. W te
okolice pierwsi polscy osadnicy przybyli w 1900 r. (okolice Batoche). Niemiecki oblat, o. Brück z Prince Albert, kilkakrotnie odwiedza³ tych Polaków i
sprawowa³ dla nich eucharystiê. Inny oblat niemieckiego pochodzenia, o. Forner, przyszed³ do tej diecezji w 1901 r. Nauczy³ siê polskiego i przez wiele lat
by³ jedynym kap³anem w diecezji mówi¹cym po polsku. Za³o¿y³ swoj¹ siedzibê w Fish Creek, gdzie pozosta³ do roku 1908. Wtedy to polski oblat, o. Teofil
Nandzik, zosta³ mianowany proboszczem wszystkich polskich osad w diecezji
Prince Albert. Po jego wyjedzie do Polski w 1921 r., na piêæ lat powróci³ o.
Forner. Zast¹pi³ go w 1926 r. diecezjalny kap³an polskiego pochodzenia, ks.
Joseph Cybart, którzy przyszed³ do diecezji Prince Albert22.
c) Alberta
Chyba najcilejsza wiê miêdzy polskimi pionierami i ich kocio³em na preriach widoczna by³a w Albercie, zw³aszcza w jego pó³nocnej czêci. W prawie
wszystkich swych wymiarach, wspólne ¿ycie polskich emigrantów koncentrowa³o siê przy kociele. Bardzo czêsto stawianie koció³ków na preriach Alberty
nie by³o ani wielce koordynowane ani odgórnie planowane, ale by³o wynikiem
spontanicznej wspó³pracy osadników z okolicy. W pó³nocnej Albercie23, by³o
wielu polskich farmerów. Po³udniowa Alberta z kolei przyci¹ga³a robotników,
rzemielników i chêtnych do pracy w przemyle wydobywczym24.
21

22

23

24

OBLACI.P65

W 1938 r. oblat pochodz¹cy z tej parafii, Leo Engel, zosta³ wywiêcony na kap³ana. Por.
Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary Immaculate, s. 282-285; Walewander,
Leksykon geograficzno-historyczny , s. 340-343.
Teofil Nandzik przyby³ z Afryki Po³udniowej, gdzie przez piêæ lat by³ misjonarzem i pozosta³ w Fish Creek a¿ do roku 1921, kiedy powróci³ do Polski. Por. Puchniak, Polish
Missionary Oblates of Mary Immaculate, s. 103-104, 290-294; A. Forner, Rapport
sur la mission de lImmaculée Conception à Fish Creek, Sask., Canada, Missions
47 (1909) s. 251-259; Walewander, Leksykon geograficzno-historyczny, s. 287-288,
297-299, 333-335.
Patrz¹c na mapê z perspektywy czysto geograficznej mo¿na by ten region okreliæ jako
Albertê centraln¹, ale zazwyczaj, bior¹c pod uwagê miejsca zamieszkania ludzi nazywa
siê te okolice Albert¹ pó³nocn¹.
Prawdopodobnie w po³udniowozachodniej Albercie w kopalniach pracowa³o wielu Polaków poniewa¿ na tablicy pami¹tkowej na cmentarzu w Banff, upamiêtniaj¹cej tych, którzy
zginêli w wypadkach w Bankhead jest ponad dwadziecia piêæ polskich nazwisk wspominaj¹cych tych, którzy zginêli w latach 1905 i 1906. Por. Makowski, History and Integration of Poles in Canada, s. 161-162.

48

07-12-01, 21:42

�Pocz¹tki rozwoju polskich placówek duszpasterskich na preriach Kanady...

49

Praca oblatów wród Polaków Alberty do roku 1926 mo¿e byæ podzielona
na trzy etapy. Pierwszy obejmuje lata 1898 i 1899, kiedy to Wojciech i Jan
Kulawy odwiedzali te okolice od czasu do czasu, nastêpnie by³ okres organizowania podstaw duszpasterskiej troski o polskich emigrantów (19031916) i
okres pocz¹tków w miarê zorganizowanej pracy (19171926)25. W taki sposób ukarzemy tê sekcjê dodaj¹c trochê wiêcej informacji o parafii Matki Bo¿ej
Ró¿añcowej w Edmontonie.
Odwiedziny Wojciecha i Jana Kulawych
Ju¿ w 1896 r. delegacja polskich katolików z okolic Edmonton prosi³a bpa
Grandin o polskojêzycznego kap³ana. Tak, jak w Manitobie i Saskatchewanie,
pierwszym polskim kap³anem, który odwiedzi³ Albertê by³ Wojciech Kulawy.
Jego pierwsza wizyta mia³a miejsce w czasie od 9 sierpnia do 10 wrzenia
1898, a druga wiosn¹ nastêpnego roku od 16 marca do 6 kwietnia 1899 r. Jego
rodzony brat, równie¿ oblat, o. Jan Kulawy by³ w Albercie od 31 sierpnia do
30 wrzenia 1899 26.
Gdy Wojciech i Jan Kulawi zajêli siê organizacj¹ parafii Ducha wiêtego
w Winnipegu, w 1900 r. kleryk polskiego pochodzenia  Franciszek Olszewski zosta³ wywiêcony na kap³ana dla diecezji St. Albert. Przez pewien czas
by³ on jedynym polskim kap³anem pracuj¹cym regularnie w diecezji (obejmuj¹cej ca³oæ prowincji Alberta). Najwiêksza polska osada w tym czasie, le¿¹ca
ok. 90 km na pó³nocny wschód od Edmontonu zosta³a nazwana Kraków (okolice Beaver Hills). Ks. Olszewski osiad³ w tej okolicy i tam za³o¿y³ sw¹ rezydencjê s³u¿¹c Polakom w okolicy27.
25
26

27

OBLACI.P65

Por. A. Philippot, Loeuvre des Oblats polonais parmi les Polonais de lAlberta, Missions
64 (1930) s. 341-344.
Podczas swych odwiedzin Jan dotar³ równie¿ do Fernie, BC, gdzie wyg³osi³ tygodniowe
rekolekcje dla górników. Por. J.W. Kulawy, Letter of September 13, 1899 to the Superior
General, Fr. Augier, Missions, 37 (1899), s. 367-372; M.B.V. Byrne, From Buffalo to
the Cross. A History of the Roman Catholic Diocese of Calgary, Calgary 1973, s. 391-392;
Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary Immaculate, s. 314-315. Por. te¿ A. Sylla,
Memoirs, vol I, s. 3-13, w AAP. Niektóre fragmenty dzie³a o. Sylli by³y opublikowane
w ksi¹¿ce J. Matejko (red.), Polish Settlers in Alberta. Reminiscences and Biographies
(Toronto 1979).
Bp Grandin przyj¹³ go do swej diecezji w 1899 r. i wywiêci³ na kap³ana w 1900 r. Zosta³
mianowany odpowiedzialnym za duszpasterstwo polskich osadników na wschód od Edmontonu. W 1901 r. za³o¿y³ on zgromadzenie polskich sióstr, których g³ównym celem
by³o nauczanie. Przez kilka lat by³ on jedynym polskim kap³anem odwiedzaj¹cym Polaków wzd³u¿ linii kolejowej CPR i w innych czêciach diecezji. W 1911 r. opuci³ Kanadê
wraz ze sw¹ wspólnot¹ sióstr i przeszed³ do diecezji Crookston w Stanach Zjednoczonych.

49

07-12-01, 21:42

�50

Wojciech Kluj OMI

Okres zak³adania fundamentów (19031916)
W 1903 r. o. Pawe³ Kulawy, brat Wojciecha i Jana, zosta³ pos³any do pracy w diecezji St. Albert. Biskup Legal wyznaczy³ go, by zaj¹³ siê prac¹ wród
Polaków. Ten, najpierw za sw¹ siedzibê obra³ Lethbridge na po³udniu28, ale
ju¿ w 1905 r., przeniós³ siê na pó³noc od Round Hill nad jeziorem Demay,
poniewa¿ by³o tam wiêcej Polaków29. Kiedy Pawe³ Kulawy przeniós³ siê do
Round Hill zaj¹³ siê zasadniczo prac¹ wród polskich emigrantów pó³nocnej
Alberty, Polacy na po³udniu zostali bez polskiego kap³ana. Biskup Legal mówi³
o tej sytuacji na Kapitule Generalnej Misjonarzy Oblatów. Z tego wiêc powodu w 1909 r. inny polski oblat, o. Antoni Sylla, przyby³ do po³udniowej Alberty. Mia³ on pracowaæ wród wszystkich katolików s³owiañskiego pochodzenia, a wiêc Polakom, S³owakom i Ukraiñcom którzy pracowali wzd³u¿ linii
kolejowej i w obozach przemys³u wydobywczego30.
O. Sylla wybudowa³ sobie schronienie i osiad³ siê w Canmore. Stopniowo
sta³o siê ono parafi¹. Postawi³ równie¿ kocio³y w Bankhead i w Exshaw31.
Biskup Legal zaznaczy³ w 1913 r., ¿e polska wspólnota w Calgary nie ma
jak dot¹d kocio³a, ani mieszkaj¹cego na miejscu kap³ana, mimo ¿e o. Sylla

28

29

30
31

OBLACI.P65

Por. Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary Immaculate, s. 315-319; E.J. Legal,
Short Sketches of the History of the Catholic Churches and Missions in Central Alberta,
Edmonton 1915, s. 115-117; A. Sylla, Kraków  Father Olszewskis settlement (18991910),
w: Matejko, Polish Settlers in Alberta, s. 270-273; Sylla, Memoirs, vol. IV, s. 76-92.
Bp Legal opowiada³, ¿e Pawe³ musi podejmowaæ wiele wypraw i potwierdzi³, ¿e istnieje
realna potrzeba wiêkszej iloci polskich kap³anów. Por. E.J. Legal, Rapport du Vicariat de
Saint-Albert, Missions, 44 (1905) s. 161, 176-177; Puchniak, Polish Missionary Oblates
of Mary Immaculate, s. 319-325. Wiêcej o Lethbridge Sylla, Memoirs, vol. II, s. 41-57.
Ju¿ Wojciech Kulawy odwiedzi³ Round Hill. Póniej, pod przewodem ks. Olszewskiego
powsta³a tam parafia. Wraz z Paw³em Kulawym postawili tam koció³ w 1905 r. Por.
Sylla, Memoirs, vol. III, s. 47-73; Legal, Short Sketches of the History, s. 117-118.
Wiêcej o Rabbit Hills (dzi Nisku) por. Sylla, Memoirs, vol. III, s. 29-46. W 1915 r. odby³y
siê pierwsze rekolekcje parafialne w Kopernik g³oszone przez o. Kowalskiego, a 1925 r.
przez o. Jana Kulawego. W 1915 r. kap³an diecezjalny ks. Micha³ Dymiñski przej¹³ Kopernik, ale tylko na rok. O Kopernik por. A. Sylla, The Polish Community in Kopernik
(19031926), w: Matejko, Polish Settlers in Alberta, s. 279-290.
cile bior¹c, na po³udniu nie by³o polskojêzycznych kocio³ów. Pawe³ Kulawy s³u¿y³ im
z kap³añsk¹ pos³ug¹ niezale¿nie od narodowoci.
Por. Byrne, From Buffalo to the Cross, s. 312-315, 394-396. W swej ksi¹¿ce nazywa
ona braci Kulawych Kulowy! Wiêcej o Canmore A. Sylla, Christmas Among the Miners
in Canmore, w: Matejko, Polish Settlers in Alberta, s. 291-293. O Bankhead  Sylla,
Memoirs, vol. I, s. 49-65, o Exshaw  Sylla, Memoirs, vol. I, s. 66-68, a o Banff  Sylla,
Memoirs, vol. I, s. 69-70.

50

07-12-01, 21:42

�Pocz¹tki rozwoju polskich placówek duszpasterskich na preriach Kanady...

51

odwiedza³ ich od czasu do czasu z Canmore32. Do roku 1912 o. Antoni Sylla
pracowa³ na po³udniu Alberty, która nale¿a³a do diecezji St. Albert (pod kierownictwem oblata, biskupa Legal). Wtedy jednak powsta³a nowa diecezja
Calgary, której pierwszym biskupem zosta³ mianowany bp McNally. Oceniaj¹c, ¿e liczba Polaków na po³udniu jest niewielka i ¿e jest ich o wiele wiêcej na pó³nocy, pozwoli³ on o. Sylli w 1917 r. przejæ do pracy w pó³nocnej
czêci prowincji w okolicach Edmontonu, jako na to bardzo nalega³ o. Pawe³
Kulawy.
Okres organizacji pracy na pó³nocy (19171926)
Od czasu odejcia ks. Olszewskiego w 1911 r., Pawe³ Kulawy mia³ zbyt
du¿o pracy jak na jednego w pó³nocnej czêci Alberty. Na wschód od Edmontonu
z Polakami pracowali franciszkanie33. Przez pewien czas Pawe³ Kulawy mia³
pomoc w osobie niemieckiego oblata, o. Gelsdorfa34 i w koñcu od o. Antoniego
Sylli. Obaj oblaci podzielili miêdzy siebie teren i obydwaj mieszkali w Edmontonie, wyje¿d¿aj¹c do osadników w weekendy. Prowincja³, o Henry Grandin
napisa³ o ich pracy ¿e obaj zabijali siê nios¹c nauczanie i duchow¹ pomoc
katolikom ich jêzyka35. Przez cztery lata wspólnej pracy, a¿ do wyjazdu Paw³a
Kulawego do Polski, wspó³dzia³ali w bardziej zorganizowany sposób.
W 1918 r. o. Sylla, razem z innym oblatem pracuj¹cym z Ukraiñcami,
o. Roux, zasugerowali parafianom w Skaro projekt wybudowania groty ku czci

32

33

34

35

OBLACI.P65

W sierpniu 1914 r. sporz¹dzono plany wed³ug warunków nowego biskupa (McNally).
Ten koció³ nigdy jednak nie powsta³ z powodu wybuchu pierwszej wojny wiatowej.
W czasie wojny wielu Polaków opuci³o swe miejsca. Nastêpny biskup  Kidd (1925
1931) czyni³ wysi³ki, aby znaleæ polskojêzycznych ksiê¿y. Na jego apele odpowiedzieli
redemptoryci. Z parafii w Calgary pochodzi³ jeden oblat, o. Piotr Klita. Por. Sylla,
Memoirs, vol. II, s. 1-18; Byrne, From Buffalo to the Cross, s. 185-186.
Placówkami na wschód od Edmontonu w latach 19111914 zajêli siê franciszkanie. Por.
Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary Immaculate, s. 329-331; Sylla, Memoirs,
vol. IV, s. 63-64.
O. William Gelsdorf, pierwotnie przeznaczony do pracy z ludnoci¹ pochodzenia ukraiñskiego, nie zmieni³ rytu na wschodni i pomaga³ Paw³owi Kulawemu stacjonuj¹c najpierw
w Round Hill a potem w Edmontonie. Podczas pierwszej wojny wiatowej wszyscy Niemcy
co miesi¹c musieli siê meldowaæ na policji. Bardzo go to bola³o i postanowi³ przenieæ siê
do pracy w Stanach Zjednoczonych. Por. Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary
Immaculate, s. 326-327; Sylla, Memoirs, vol. III, s. 9-14. Philippot, Loeuvre des
Oblats polonais parmi les Polonais de lAlberta..., s. 355.
Tekst oryginalnie pisany po francusku, st¹d trochê nietypowe wyra¿enie. Por. H. Grandin,
Rapport du Révérend Père Vicaire d Alberta-Saskatchewan, Missions, 55 (1921),
s. 284.

51

07-12-01, 21:42

�52

Wojciech Kluj OMI

Matka Bo¿ej z Lourdes. Parafianie poparli ten projekt. W czerwcu 1919 r. prace
siê zaczê³y. Przy budowie groty pracowali nie tylko polscy parafianie, ale równie¿ ich ukraiñscy s¹siedzi. Pierwsza pielgrzymka zosta³a zorganizowana na
14 i 15 sierpnia 1919 r. Od pierwszych lat pielgrzymi przybywali na uroczystoci odpustowe z wszystkich czêci Alberty36.
Daleko na pó³nocny zachód od Edmontonu istnia³a polska osada w Flat
Lake (dziesiêæ mil na pó³nocny wschód od St. Paul des Métis). Paul Kulawy
odwiedzi³ ich. Niektóre osoby w tym regionie nie widzia³y kap³ana od piêtnastu
lat albo i wiêcej!37 Niewielu polskich osadników przyby³o nad Peace River
przed pierwsz¹ wojn¹ wiatow¹. W Webster mieszka³a po³owa Polaków ca³ego
wikariatu apostolskiego Grouard. Pierwszym polskim oblatem, który odwiedzi³ Webster i Sexmith by³ o. Antoni Sylla (latem 1926 r.) Drugim by³ póniej
o. Stanis³aw Puchniak38.
Parafia Matki Boskiej Ró¿añcowej w Edmontonie
W miarê swych mo¿liwoci proboszczowie parafii edmontoñskich opiekowali siê Polakami w tym rejonie. Na szczególne uznanie zas³uguj¹ o. Alphonse
Jan OMI z parafii w. Joachima i ks. Alphonse LeMarchand z parafii Niepokalanego Poczêcia Najwiêtszej Maryi Panny. Obaj oni prosili o. Paw³a Kulawego,
by okazyjnie celebrowa³ Mszê w. dla Polaków39.

36

37

38
39

OBLACI.P65

Ju¿ bracia Kulawi odwiedzali Skaro (Wojciech dwukrotnie, Jan raz). Po odejciu ks. Olszewskiego Pawe³ Kulawy okazyjnie odwiedza³ Round Hill. Por. Philippot, Loeuvre des
Oblats polonais parmi les Polonais de lAlberta, s. 358-360; Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary Immaculate, s. 333-334; A. Sylla, Building the Church and Grotto
in Skaro (19171919), w: Matejko, Polish Settlers in Alberta, s. 314-316.
O. Rygusiak, pracuj¹cy tam w latach trzydziestych, napisa³, ¿e niektórzy ludzie tam mieszkaj¹cy wci¹¿ wspominaj¹ o. Paw³a Kulawego, który kilkakrotnie ich odwiedzi³. Por.
E. Rygusiak, Z lasów kanadyjskich, Oblat Niepokalanej, 10 (1935) s. 288-291; 11 (1936)
s. 61-62; por. te¿ Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary Immaculate, s. 336-337;
Sylla, Memoirs, vol. III, s. 108-111.
Por. Puchniak, Polish Missionary Oblates of Mary Immaculate, s. 342; Sylla, Memoirs,
vol. III, s. 116-128.
Poza dzia³alnoci¹ typowo duszpastersk¹ o. Jan zorganizowa³ szko³ê wieczorow¹ dla tzw.
galicyjskich dziewcz¹t (Ukrainek i Polek). Por. L. Culerier, Rapport sur la Paroisse de
lImmaculée-Conception à Edmonton, Missions 50 (1912) s. 46-50; Ten¿e, Notes sur
les travaux des Oblats de Marie Immaculée à Edmonton, Missions 52 (1914) s. 349-350;
Sylla, Memoirs, vol. III, s. 1-2. Ogóln¹ prezentacjê pracy oblatów w okolicy Edmontonu
znaleæ mo¿na w E.O. Drouin, The Beginnings and Development of the Catholic Church
in the Edmonton Area and the Contributions of the Oblate Fathers and Brothers, Vie
Oblate Life 40 (1981) s. 211-250; 41 (1982) s. 37-67.

52

07-12-01, 21:42

�Pocz¹tki rozwoju polskich placówek duszpasterskich na preriach Kanady...

53

Od pierwszej Mszy w. o. Paw³a Kulawego w parafii w. Joachima w
1904 r. by³y próby za³o¿enia polskiej parafii w Edmontonie. W padzierniku
1911 r. odby³o siê spotkanie i wybrano komitet organizacyjny na rzecz budowy polskiej parafii, mimo ¿e abp Legal uwa¿a³ ten pomys³ za przedwczesny40.
Budowa kocio³a rozpoczê³a siê na wiosnê 1912 r., a pierwsza Msza w. w
nowym kociele odprawiona zosta³a w Nowy Rok 1913 r. przez Paw³a Kulawego, którego sta³¹ rezydencj¹ by³o wci¹¿ Round Hill. 28 sierpnia 1913 r. abp
Legal wys³a³ o. Kulawemu akt kanonicznej erekcji parafii Matki Bo¿ej Ró¿añcowej. W postscriptum, biskup okreli³, ¿e nowa parafia bêdzie s³u¿y³a wy³¹cznie polskim katolikom, nie Niemcom, czy jakiejkolwiek innej grupie etnicznej. Pierwsza oficjalna wizyta biskupa w parafii mia³a miejsce 3 czerwca
1917 r.
W 1914 r. Pawe³ Kulawy przeniós³ swoj¹ siedzibê do Edmontonu. W 1917 r.
Antoni Sylla do³¹czy³ tam do niego. Odt¹d Edmonton sta³ siê centrum pracy
oblatów wród Polaków w pó³nocnej Albercie. Pawe³ Kulawy i Antoni Sylla
odt¹d mieszkali w miecie i stamt¹d udawali siê z odwiedzinami duszpasterskim do poszczególnych osad41.
W 1917 r. oblaci otworzyli swoje nowe seminarium duchowne w Edmontonie42. Wród kleryków byli tam równie¿ seminarzyci polskiego pochodzenia. Pierwszym, który zostaæ wywiêcony w grudniu 1920 r. by³ o. Stanley
Baderski. Zosta³ on dodany do pomocy o. Sylli. O. Sylla kontynuowa³ swoj¹
pracê z od-daniem pos³uguj¹c w osadach powierzonych jego pieczy43. Po skoñczeniu nauki, o. Baderski wyjecha³ do Winnipegu. George Salamon, oblat
s³owackiego pochodzenia, zosta³ wywiêcony w kolejnym roku i przej¹³ obowi¹zki o. Baderskiego. W nastêpnych latach wywiêceni zostali: John Czujak
(1923), Stanley Puchniak (1925) i John Bednarz (1926). Wszyscy oni po kolei

40

41

42
43

OBLACI.P65

Dnia 12 wrzenia 1912 r. biskup jeszcze raz odpowiedzia³, ¿e nie bêdzie faktycznej
parafii dla Polaków w Edmontonie, ale zasugerowa³, podobnie jak w Calgary, ¿eby zakupiæ teren, dopóki ceny s¹ odpowiednie. Por. Sylla, Memoirs, vol. III, s. 1-28.
Brat Antoni Kowalczyk, pierwszy polski oblat w Kanadzie zachodniej, od 1911 r. pracowa³ w kolegium w. Jana w Edmontonie. Bardzo lubi³ ten koció³ i czêsto do niego przychodzi³. Wiêcej o tej parafii por. C. Zwartych, The Beginning and the End of the First
Holy Rosary Church (Polish) in Edmonton, w AAP; Z£OTE Pok³osie. Dzieje parafii Matki
Bo¿ej Ró¿añcowej w Edmonton 19131963, Edmonton 1963.
Por. Inauguration du Scolasticat O.M.I. dEdmonton, Missions 53 (1919) s. 57-60.
Pawe³ Kulawy jest tam wspomniany jako profesor jêzyka polskiego.
Pawe³ Kulawy wyjecha³ do Polski 7 czerwca 1921 r. na wakacje, ale ju¿ nigdy do Kanady
nie powróci³.

53

07-12-01, 21:42

�54

Wojciech Kluj OMI

pomagali o. Sylli b¹d to przy parafii M.B. Ró¿añcowej, b¹d w polskich
osadach. W ten sposób do roku 1927 zasadniczo zosta³y zorganizowane polskie placówki duszpasterskie i inni kap³ani diecezjalni polskiego pochodzenia
przejêli je. Tego¿ samego roku o. Sylla zosta³ skierowany do parafii Ducha
wiêtego w Winnipegu44.

44

OBLACI.P65

W Edmontonie widzimy ten sam schemat, jaki widzielimy na po³udniu. Gdy nowy biskup,
nie-oblat (abp OLeary) zast¹pi³ oblata, po kilku latach oblaci odchodzili z tej pracy.
Nastêpc¹ o. Sylli w parafii M.B. Ró¿añcowej do roku 1961 byli kap³ani diecezjalni.
Potem znów powrócili oblaci. W tym samym roku (1927) o. Sylla opuci³ Albertê a seminarium oblackie zosta³o przeniesione do Lebret w Saskatchewanie. Jednym z widocznych
skutków pracy oblatów z polskimi emigrantami w Albercie by³y powo³ania z tej grupy do
zgromadzenia. Byli to ojcowie Stanley Wachowicz ze Skaro, Frank Kosakiewicz z Edmontonu, Peter Klita z Calgary i Michael Smith z Nisku. Por. F. Kosakiewicz, Polish
Oblate Ministry and Immigration in Alberta, w: Western Oblate Studies / Etudes oblates
de lOuest, 1, Edmonton 1990, s. 176-177.

54

07-12-01, 21:42

�Pocz¹tki rozwoju polskich placówek duszpasterskich na preriach Kanady...

55

Maciej Michalski OMI

Powstanie i rozwój Prowincji Wniebowziêcia
Studium historyczne w wietle zasobu archiwalnego
Archiwum Generalnego Misjonarzy Oblatów Maryi
Niepokalanej w Rzymie

Gromadzone przez lata w archiwum generalnym zgromadzenia dokumenty stanowi¹ materia³ historyczny ukazuj¹cy nie tylko etapy procesu powstawania prowincji Wniebowziêcia w Kanadzie, ale tak¿e t³umacz¹ jego z³o¿onoæ i
trudnoci, z jakimi borykali siê ojcowie nowej jednostki administracyjnej, tak
w pocz¹tkach jej istnienia, jak i w dalszych latach dzia³alnoci. Archiwalia
bêd¹ce podstaw¹ poni¿szego opracowania, s¹ oficjalnymi dokumentami wytworzonymi na szczeblu administracji generalnej i prowincjalnej. Prywatne
listy i zapiski oraz oficjalne publikacje administracji generalnej pos³u¿y³y jedynie jako ród³a uzupe³niaj¹ce. Na szczególne podkrelenie zas³uguj¹ raporty o stanie i dzia³alnoci prowincji przesy³ane na kapitu³y generalne. Wszystkie przebadane archiwalia stanowi¹ skarbnicê wiedzy o stanie prowincji i s¹
podstawowym ród³em informacji o bogatej, pod wzglêdem ró¿norodnoci
zadañ, dzia³alnoci oblatów skupionych w ramach prezentowanej jednostki
administracyjnej. Górn¹ granicê zespo³u archiwalnego wyznacza data utworzenia prowincji, czyli rok 1956, doln¹ za data ostatniej jednostki archiwalnej
zawieraj¹cej relacjê o stanie prowincji i przes³anej na kapitu³ê generaln¹ w
roku 2004. Przeprowadza kwerenda ukaza³a braki w zespole archiwalnym nosz¹cym tytu³ Assumption Province. Stan ten spowodowany zosta³ przypuszczalnie procesem szkartowania materia³ów archiwalnych. Rozleg³oæ zasobu
archiwum generalnego, obejmuj¹cego zarówno archiwum historyczne, jak równie¿ tzw. bibliotekê oblack¹1, oraz ograniczonoæ powy¿szego studium, nie

1

OBLACI.P65

Archiwum generalne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Rzymie posiada dwa

55

07-12-01, 21:42

�56

Maciej Michalski OMI

pozwoli³y na uszczegó³owienie i weryfikacjê prezentowanych danych. Mimo
poczynionych wysi³ków, nie uda³o siê w sposób ca³kowity wyeliminowaæ niecis³oci, czy te¿ w niektórych przypadkach, sprzecznych danych.
Prezentowane w oparciu o kwerendê archiwaln¹ studium historyczne sk³ada
siê z dwóch czêci odpowiadaj¹cych jednostkom inwentarzowym zespo³u archiwalnego. Podstaw¹ tworzenia jednostek by³ zarówno aktotwórca, jak równie¿ przedmiot archiwaliów wchodz¹cych w sk³ad danej jednostki. Specyfika
archiwum zakonnego, gromadz¹cego wielojêzyczne archiwalia z ró¿nych czêci wiata, znalaz³a swój wyraz równie¿ w grupie zespo³ów archiwalnych objêtych wspólnym tytu³em Assumption Province.

1. Powstanie prowincji Wniebowziêcia
Pro-emigracyjna polityka rz¹du w Ottawie prowadzona po roku 1896 zaowocowa³a nap³ywem na teren Kanady wielonarodowociowej fali emigrantów, wród których znajdowali siê tak¿e Polacy. Przybywajacy g³ównie z obszaru Galicji emigranci napotykali liczne trudnoci, sporód których wyodrêbniæ nale¿y przede wszystkim poczucie wyobcowania i oderwania od tradycji,
w której wyroli i która by³a im szczególnie bliska. Rozproszeni na ogromnym
terenie poród osadników angielskich, francuskich, w³oskich, niemieckich,
wêgierskich, austriackich, czeskich, rumuñskich, ukraiñskich i rosyjskich, rzadko spotykali kap³anów, z którymi mogli siê porozumieæ i z pos³ugi których
mogli skorzystaæ. Przyk³ad rodziny Banachów osiedlonej ok. 30 km na po³udnie od Edmontonu wyra¿a bardzo dobrze sytuacjê polskich emigrantów w
Kanadzie w tamtym czasie2. Od tej w³anie rodziny, dziêki pomocy bp. V.
Grandin3, rozpoczê³a siê ofiarna praca duszpasterska o. Wojciecha Kulawego,

2

3

OBLACI.P65

zasoby archiwalne. Zasób pierwszy, to tzw. archiwum historyczne bêd¹ce miejscem gromadzenia i przechowywania w³aciwego zbioru archiwalnego. Zasób drugi, to tzw. biblioteka oblacka, gdzie gromadzone i przechowywane s¹ wszelkie publikacje zwi¹zane
z lub dotycz¹ce: zarz¹du generalnego Zgromadzenia, prowincji lub innych jednostek administracyjnych, a tak¿e indywidualnych oblatów.
J. W. Kulawy, Loeuvre des Oblats polonais parmi les Polonais de lAlberta, w: Missions
de la Congrégation des Missionnaires Oblats de Marie Immaculée (dalej cytowane jako
Missions OMI), 64 (1930) s. 334-341.
Vital-Justin Grandin (1829  1902), biskup Saint Albert. Razem z abp. Louis Philip Adélard
Langevin (18551915) nale¿a³ do pierwszych biskupów kanadyjskich anga¿uj¹cych polskich oblatów do pracy w rodowiskach emigracyjnych pañstwowej prowincji Manitoba
i Alberta.

56

07-12-01, 21:42

�Powstanie i rozwój Prowincji Wniebowziêcia. Studium historyczne...

57

który swoje pos³ugiwanie emigrantom rozci¹gn¹³ na ogromny obszar ci¹gn¹cy siê od Winnipegu a¿ do Gór Skalistych4. W pos³ugiwaniu wspiera³ o. Wojciecha jego rodzony brat Jan, tak¿e oblat, którego relacja z dzia³alnoci pasterskiej zamieszczona w licie z 13 wrzenia 1899 r. do o. Cassiana Augiera,
superiora generalnego5, daje obraz zaanga¿owania polskich oblatów w pioniersk¹ pracê Zgromadzenia poród emigrantów6. Wspomnienia wart jest fakt,
¿e przez okres dwóch lat tych dwoje kap³anów pracowa³o na terenie znacznie
wiêkszym od obszaru ówczesnej Francji. Zaanga¿owanie braci Kulawych w
powstawanie wielonarodowociowej parafii w Winnipegu oraz przybycie kolejnych polskich oblatów7 ca³kowicie zmieni³o sytuacjê i charakter wykonywanej przez nich pos³ugi.
Od samego niemal pocz¹tku swej dzia³alnoci w Kanadzie oblaci polscy
podjêli wysi³ek dotarcia do rodaków za pomoc¹ s³owa drukowanego. Pocz¹tkowe
próby zwi¹zania wydawania gazety w jêzyku polskim z czasopismem Rundschauer, zakoñczy³y siê niepowodzeniem. Nie zniechêci³o to jednak pomys³odawców, dlatego rozpoczêcie wydawania Echa Kanadyjskiego przemianowanego nastêpnie na Glos Kanadyjski, czy te¿ Gazety Polskiej, która w 1908 r. zmieni³a nazwê na Gazeta Katolicka, mo¿na z perspektywy czasu uznaæ za sukces,
osi¹gniêty przede wszystkim dziêki ofiarnej pracy o. Franciszka Kowalskiego8.
W pierwszych latach swego pobytu w Kanadzie oblaci polscy jurysdykcyjnie podlegali zarz¹dowi oblackiej prowincji Manitoba, skupiaj¹cej w swych
szeregach oblatów ró¿nych narodowoci. Zmieniaj¹ca siê struktura spo³eczna
doprowadzi³a do zmian sk³adu personalnego prowincji zakonnej, co zapocz¹tkowa³o prace zmierzaj¹ce do jej podzia³u. Czynnoci te trwa³y w sumie kilka
lat. Podstaw¹ wyodrêbnienia nowych prowincji zakonnych by³o pochodzenie
oblatów. Plany powo³ania prowincji niemieckojêzycznej z udzia³em oblatów
polskich wywo³a³y reakcje niezadowolenia oraz protesty. Szczególnym opozycjonist¹ idei w³¹czenia polskich oblatów do planowanej prowincji by³ jeden
z pionierów pracy wród Polonii kanadyjskiej, o. Franciszek Kowalski. Razem
z innymi ojcami polskiego pochodzenia opowiada³ siê za pozostaniem Polaków
4
5
6
7
8

OBLACI.P65

Pó³ wieku Prowincji Wniebowziecia NMP w Kanadzie, [b.m.] 2006, s. 20.
Missions OMI, 37 (1899) s. 367-372.
Pionierem polskich oblatów w Kanadzie by³ brat Antoni Kowalczyk (18961956), który
przyjecha³ do prowincji Alberta w 1896 r. na zaproszenie abp. A. Langevin.
W 1901 r. do Kanady przybyli ojcowie Karol Greczel i August Forner , a w 1903 r. o. Pawe³
Kulawy.
Por. M. McCarthy, The Missionary Oblates of Mary Immaculate, St. Marys Province,
Saskatchewan 2004, s 114.

57

07-12-01, 21:42

�58

Maciej Michalski OMI

w dotychczasowej prowincji Manitoba, a¿ do czasu, gdy pojawi¹ siê okolicznoci sprzyjaj¹ce powo³aniu prowincji polskojêzycznej. Przyczyn¹ takiego
stanowiska by³y przede wszystkim ró¿nice kulturowe oraz, jak mo¿na przypuszczaæ, wydarzenia w Europie9. Zwiastun powo³ania do ¿ycia prowincji na
terenach odrodzonej Polski10 obudzi³ w polskich oblatach w Kanadzie pragnienie czynnego wsparcia tego zamiaru. Wyjazd z Kanady niektórych ojców
os³abi³ pozycjê oponentów nowej jednostki administracyjnej maj¹cej po³¹czyæ
wspólnym zarz¹dem oblatów niemieckiego i polskiego pochodzenia. Decyzj¹
administracji generalnej z dnia 15 marca 1926 roku powo³ana zosta³a do ¿ycia
nowa prowincja pod wezwaniem Matki Bo¿ej (fr. Sainte-Marie de Regina,
ang. Saint Marys Province)11. Wydarzenie to zmieni³o zasadniczo sytuacjê
polskich oblatów w Kanadzie. Zgodnie z postanowieniem prze³o¿onych, Polacy
weszli w sk³ad nowej prowincji, anga¿uj¹c siê w duszpastersk¹ opiekê rodowisk emigracyjnych bez wzglêdu na ich pochodzenie i miejsce zamieszkania.
W za³o¿eniach bowiem nowa jednostka administracyjna nie posiada³a wyznaczonego terytorium, obejmuj¹c pocz¹tkowo swym zasiêgiem pañstwow¹ prowincjê Manitoba i Saakatchewan. W planach by³o objêcie opiek¹ duszpastersk¹
wszelkich miejsc wymagaj¹cych kap³añskiego zaanga¿owania. O znaczeniu
polskich oblatów w strukturach nowej prowincji zakonnej wiadczy chocia¿by
fakt, ¿e wród cz³onków pierwszej administracji znalaz³ siê o. Leonard Nandzik,
bêd¹cy oficjalnym reprezentantem grupy polskiej. Anga¿uj¹c siê w szeroki nurt
prac duszpasterskich i owiatowych prowincji (Gimnazjum w. Jana, Wy¿sze
Seminarium Duchowne w Edmontonie, juniorat i scholastykat w Battleford),
oblaci polscy troszczyli siê tak¿e o utrzymanie i kontynuowanie tradycji narodowych wród Polonii. Umacnianiu ducha patriotycznego s³u¿y³y organizacje
powo³ywane przy prowadzonych przez oblatów parafiach a nawi¹zuj¹ce do
organizacji i stowarzyszeñ znanych i dzia³aj¹cych na terenach odrodzonej Polski. Do tych organizacji zaliczyæ nale¿y: Sodalicjê Mariañsk¹, Stowarzyszenie
w. Stanis³awa, Akcjê Katolick¹, chóry parafialne pw. w. Cecylii, a tak¿e Stowarzyszenie Sportowe Sokó³12. Stosuj¹c siê do zaleceñ w³adz centralnych
9

10
11
12

OBLACI.P65

Narastaj¹ce napiêcia miêdzy oblatami ¿yj¹cymi dotychczas w ramach jednej prowincji
niemieckiej sk³oni³y administracjê generaln¹ do wy³¹czenia oblatów polskich spod jurysdykcji niemieckiej i podporz¹dkowania ich bezporednio zarz¹dowi centralnemu Zgromadzenia w Rzymie
Conseils Généraux, T. 8 (3 VI 1909 au 5 III 1924), s. 69-70.
Circulaires administratives des Superieurs généraux aux members de la Congregation
des Missionnaires Oblats de M.I., T. 4 (19221946), Rzym 1947, s. 35-39
Por. McCarthy, The Missionary..., s. 106-107

58

07-12-01, 21:42

�Powstanie i rozwój Prowincji Wniebowziêcia. Studium historyczne...

59

zgromadzenia, oblaci polscy rozpoczêli pracê wród rodowisk polonijnych
rozproszonych na terenach dotychczas nie objêtych przez oblatów. Ze wzglêdu na rosn¹c¹ liczbê rodaków w Toronto (prowincja Ontario), pierwsi polscy
oblaci pojawili siê w tym miejscu w roku 1935. Prekursorem nowej placówki
by³ o. Stanis³aw Puchniak, a pierwszym miejscem pracy duszpasterskiej parafia pw. w. Stanis³awa. Powiêcenie i trud, jakiego wymaga³a ta pos³uga, przynios³y stosunkowo szybko oczekiwane efekty. W wyniku przyjazdu kolejnych
kap³anów z Polski, jak równie¿ dziêki powo³aniom w rodowisku polonijnym,
liczba oblatów posiadaj¹cych polskie pochodzenie znacz¹co wzros³a. Spowodowa³o to, ¿e w po³owie lat 30. obudzone zosta³y nadzieje na od³¹czenie siê od
prowincji Matki Bo¿ej i stworzenie w³asnej, polskiej prowincji w Kanadzie.
Trudnoci administracyjne i ekonomiczne, wydarzenia historyczne, a przede
wszystkim niechêæ do tej idei ze strony superiora generalnego, o. Theodora
Labouré i administracji prowincji Matki Bo¿ej, zablokowa³y tê ideê na nastêpne 20 lat.
Historia zna wiele paradoksów, a jednym z nich w historii oblackiej jest
fakt, ze II wojna wiatowa z jednej strony opóni³a powstanie, z drugiej za
znacz¹co przyczyni³a siê do powstania nowej, polskojêzycznej prowincji w Kanadzie. Rosn¹ca liczba cz³onków prowincji Matki Bo¿ej, nowe uwarunkowania
historyczne i spo³eczne oraz zmiany, jakie zasz³y w administracji generalnej
w czasie i po II wojnie wiatowej spowodowa³y, ¿e idea podzia³u prowincji
utworzonej w 1926 r. po trzydziestu latach jej dzia³ania, znów sta³a siê aktualna.
Historyczne pod³o¿e powo³ania nowej jednostki administracyjnej w Kanadzie
mia³o charakter wielowarstwowy. Jedn¹ z pierwszych przyczyn by³o zjawisko
nowej fali emigracyjnej Polaków. Zmiany polityczne jakie nast¹pi³y w Polsce
po II wojnie wiatowej spowodowa³y, ¿e wielu sporód tych, którzy w wyniku
dzia³añ wojennych znaleli siê poza granicami kraju, postanowi³o nie wracaæ
do ojczyzny, wybieraj¹c czêsto jako kraj nowego zamieszkania Kanadê. Wród
nowej fali emigracyjnej znaleli siê tak¿e ci, którzy nie pogodzili siê z zachodz¹cymi w kraju zmianami i którym uda³o siê opuciæ jego granice zanim ¿elazna kurtyna oddzieli³a by ich od pozosta³ej czêci wiata. Nowi emigranci
zmienili zasadniczo spo³eczno-ekonomiczne oblicze dotychczasowej Polonii
kanadyjskiej. W przeciwieñstwie do swoich poprzedników, zatrudniaj¹cych
siê w rolnictwie, nowi przybysze szukali pracy przede wszystkim w ró¿nych
ga³êziach prê¿nie rozwijaj¹cego siê przemys³u. Du¿e orodki przemys³owe
przyci¹gnê³y znaczn¹ czêæ nowej fali emigracyjnej. Przybyszom nale¿a³o
pomóc odnaleæ siê w nowej rzeczywistoci i zapewniæ odpowiedni¹ opiekê
duszpastersk¹. Zadania, przed jakimi stanê³a prowincja Matki Bo¿ej pod koniec lat 40-tych, zdynamizowa³y dzia³ania polskich oblatów zmierzaj¹cych

OBLACI.P65

59

07-12-01, 21:42

�60

Maciej Michalski OMI

w kierunku wydzielenia siê z dotychczasowych struktur administracyjnych.
Wskazywano przy tym nie tylko na zmieniaj¹c¹ siê sytuacjê personaln¹, ale
tak¿e na fakt, ¿e pozostawanie w jurysdykcji niemieckiej, szczególnie w rzeczywistoci powojennej, dla wielu Polaków mo¿e byæ zbyt du¿ym wyzwaniem13.
Nie by³ to zreszt¹ ¿aden nowy argument. Podobn¹ opiniê w 1926 r. wyra¿ali
oponenci przeciwstawiaj¹cy siê podporz¹dkowaniu ich niemieckojêzycznej administracji prowincji Matki Bo¿ej. Przedstawiane argumenty nie znajdowa³y
pos³uchu i akceptacji w administracji prowincjalnej. Ówczesne w³adze wskazywa³y na liczne trudnoci, od personalnych14, przez ekonomiczne15, po zakonno-religijne. Problemem okaza³y siê tak¿e mieszane narodowociowo parafie16.
Urzêduj¹cy prowincja³, Bernard Ueberberg pragn¹cy os³abienia nastrojów separatystycznych, wysun¹³ propozycje powo³ania sporód Polaków wikariusza
prowincjalnego, a w przysz³oci mianowanie prowincja³em jednego z polskich
oblatów, któremu przydany by zosta³ wikariusz pochodzenia niemieckiego17.
Stan ten mia³ usatysfakcjonowaæ i zabezpieczyæ interesy obydwu grup narodowociowych, i jako powtarzaj¹ca siê praktyka, mia³ byæ kontynuowany w
przysz³oci18. Determinacja polskich oblatów w powo³aniu w³asnej prowincji
by³a jednak bardzo mocna19. Jej przejawem by³a min. propozycja po³¹czenia
w ramach jednej prowincji wszystkich polskich oblatów pracuj¹cych w Kanadzie i na terenie Stanów Zjednoczonych. Wysuwane postulaty znalaz³y ostatecznie pos³uch wród administracji generalnej. Nowy superior generalny, o. Leo
Deschâtelets nie podziela³ niechêci swego poprzednika, do powo³ywania prowincji o charakterze narodowociowym. Znaj¹c ju¿ z autopsji sytuacjê kanadyjsk¹, mia³ okazjê pog³êbiæ jeszcze bardziej stan swej wiedzy podczas wizyty
w 1948 r. Wyrazem zatroskania, jak i chêci pomocy w rozwi¹zaniu trudnej

13
14
15
16

17
18
19

OBLACI.P65

Por. Tam¿e, s.259
Na 116 oblatów w prowincji tylko 35 by³o Polakami.
Problem dotyczy³ podzia³u domów zakonnych i przysz³oci budowanego w³anie domu
formacyjnego w Battleford.
Niektóre z parafii mia³y charakter wielonarodowociowy lub polsko-niemiecki. Przekazanie duszpasterstwa w rêce jednej narodowoci mog³o zatem zrodziæ niepotrzebne napiêcia i spory wród samych parafian.
Archiwum Generalne (dalej AG), sygn. B-220 Assumption, Toronto. House of Studies.
List .B. Ueberger do J. Boekenfoehra
Por. Tam¿e
Listy polskich oblatów przesy³anych do Rzymu to g³ównie proby o powo³anie nowej
prowincji, do której zg³aszaj¹ wolê przynale¿noci; AG, sygn. B-219 Assumption, Historia.
Pro Memoria³. La separation des Peres Polonais de la Province de ST. Marie de Regina.

60

07-12-01, 21:42

�Powstanie i rozwój Prowincji Wniebowziêcia. Studium historyczne...

61

sytuacji by³ fakt mianowania w roku nastêpnym ówczesnego prokuratora Zgromadzenia przy Stolicy Apostolskiej, o. Józefa Rousseau specjalnym wizytatorem. Celem wizytacji by³o dog³êbne zbadanie potrzeb oraz wskazanie mo¿liwoci rozwi¹zania problemu, nie wykluczaj¹c przy tym ewentualnego podzia³u
istniej¹cej prowincji Matki Bo¿ej. Raport koñcowy wizytacji, przychylny stanowisku Polaków, spotka³ siê z ostrym sprzeciwem ze strony o. Ueberberga20,
który za sugesti¹ asystenta generalnego o. J. Boekenfoera przygotowa³ w³asny
raport przes³any nastêpnie do Rzymu. W tym¿e dokumencie ojciec prowincja³
wykazywa³ koniecznoæ i mo¿liwoci, przy wprowadzeniu nowych zasad administracyjnych, zachowania istniej¹cego status quo. Warto w tym miejscu
zaznaczyæ, ¿e dla o. Ueberberga ewentualny podzia³ stanowi³ nie tylko zagro¿enie dla ekonomicznego pod³o¿a prowincji, ale sta³ tak¿e w sprzecznoci z
wizj¹ przysz³oci zarówno oblatów, jak i Kocio³a katolickiego w Kanadzie.
Prowincja³ przewidywa³ bowiem, ¿e bliskie s¹siedztwo parafii prowadzonych
przez cz³onków dwóch ró¿nych prowincji tego samego Zgromadzenia, bêdzie
wywo³ywa³o pragnienie rywalizacji na niwie duszpasterskiej, co doprowadzi
ostatecznie do niechêci ze strony biskupów, d¹¿¹cych do konsolidacji Kocio³a kanadyjskiego21. Zarz¹d centralny Zgromadzenia zdawa³ siê podzielaæ te
obawy, w zwi¹zku z tym o. Ueberberg, zgodnie z reszt¹ z w³asnym projektem
zmian administracyjnych, zakoñczy³ po trzech latach sprawowanie pos³ugi
prowincja³a, co umo¿liwi³o mianowanie nowego prze³o¿onego. W czerwcu
1950 r. zamianowany zosta³, pierwszy raz w historii prowincji Matki Bo¿ej,
prowincja³ polskiego pochodzenia , o. S. Wachowicz. Z perspektywy czasu
mo¿na pokusiæ siê o stwierdzenie, ¿e by³o to rozwi¹zanie o charakterze ad
experimentum, maj¹ce w praktyce sprawdziæ mo¿liwoæ funkcjonowania proponowanego rozwi¹zania. S³usznoæ przyjêtej opcji potwierdza fakt, ¿e lansowana idea podzia³u zaczê³a budziæ coraz wiêcej kontrowersji i emocji wród
cz³onków prowincji, tak¿e tych legitymuj¹cych siê polskim pochodzeniem22.
20

21
22

OBLACI.P65

Prowincja Matki Bo¿ej bêd¹ca w trakcie realizacji projektów zaaprobowanych wczeniej
przez administracjê generaln¹ w przypadku podzia³u utraci³aby mo¿liwoci ich sfinalizowania, co poci¹gnê³oby daleko id¹ce straty ekonomiczne; AG, sygn. B-219 Assumption,
Toronto. House of Studies, List B. Ueberberga do J. Boekenfoehra.
Por. McCarthy, The Missionary..., s. 256; List B. Ueberberga do L. Deschâtelets z 26 listopada 1949.
Chodzi tutaj o g³os sprzeciwu ówczesnego superiora scholastykatu St. Charles, o. Leona
Engela. W swoim licie do superiora generalnego z 16 stycznia 1956 r., przychyla siê on
do opinii prowincja³a o koniecznoci d¹¿enia do integracji spo³eczeñstwa kanadyjskiego,
dlatego bardziej sensownym wydawa³oby siê powo³anie jedynie dwóch prowincji, frankojêzycznej dla wschodniej Kanady i anglojêzycznej dla pozosta³ej czêci kraju. Ta druga

61

07-12-01, 21:42

�62

Maciej Michalski OMI

Przybieraj¹cy na sile ruch na rzecz podzia³u nie da³ siê ju¿ jednak zatrzymaæ i
podczas kanonicznej wizytacji asystenta generalnego, o. Johna Walsha w czerwcu 1956 roku, og³oszony zosta³ dekret powo³uj¹cy w uroczystoæ Wniebowziêcia Najwiêtszej Maryi Panny, tj 15 sierpnia 1956 roku now¹ prowincjê z
o. Micha³em Smithem jako pierwszym prowincja³em23.
Powo³anie nowej prowincji nie rozwi¹zywa³o jednak problemów nagromadzonych przez lata. Warto wspomnieæ, ¿e baz¹ wyjciow¹ do funkcjonowania nowej jednostki administracyjnej by³y szczegó³owe dyrektywy administracji
generalnej wyra¿one w licie asystenta generalnego, o. Johna Walsha do o. Micha³a Smitha jako prowincja³a nowo powo³anej prowincji Wniebowziêcia24.
W siedmiu punktach z licznymi podpunktami administracja generalna ustali³a
szczegó³owo relacje miedzy now¹ i star¹ prowincj¹, staraj¹c siê rozwi¹zaæ nie
tylko problemy bie¿¹ce, ale tak¿e zapobiec ewentualnym sporom w przysz³oci25.
Wydaje siê, ¿e sporód wszystkich wskazañ na szczególn¹ uwagê zas³uguj¹
dwa punkty. Pierwszy, zwi¹zany z procesem formacji dotyczy scholastyków.
W podpunkcie e punktu drugiego o. Walsh zaznacza, ¿e scholastycy prowin-

23
24
25

OBLACI.P65

prowincja skupi³aby w sobie wszelkie grupy narodowociowe i jêzykowe. Por. McCarthy,
The Missionary , s. 266.
AG, sygn. B-219, Assumption, Circulares, Administratio gen., Dekret nominacyjny.
AG, sygn B-219, Assumption, Correspondentia administrative (1956  1965), List J. Walsha
do M. Smitha z 27 sierpnia 1956 r.
Wspomniane wy¿ej dyrektywy obejmuj¹ nastêpuj¹ce punkty:
1. Procedury zwi¹zane z og³oszeniem powo³ania prowincji Wniebowziêcia oraz szczegó³owe wskazówki dotycz¹ce objêcia funkcji prowincja³a przez o. Smitha.
2. Personel. Zawiera szeæ podpunktów precyzyjnie wyliczaj¹cych funkcje i wskazania
poszczególnych grup wspólnoty oblackiej oraz odpowiedzi na pytania dotycz¹ce
administracyjnej przynale¿noci niektórych oblatów.
3. Dom i archiwum prowincji. Wskazanie miejsca gdzie winna mieciæ siê sta³a siedziba
prowincja³a oraz praktyczne wskazówki dotycz¹ce zorganizowania i funkcjonowania
archiwum.
4. Finanse. Czwarty w kolejnoci punkt zawiera piêæ podpunktów opisuj¹cych zasady
dysponowania zasobami materialnymi, z konkretnym wskazaniem powinnoci finansowych prowincji.
5. Relacje z Polskim Dystryktem we Francji.
6. Nowe fundacje. Powy¿szy punkt bardzo wyranie podkrela koniecznoæ uzyskania
zgody administracji generalnej w przypadku powo³ywania do ¿ycia nowych dzie³
poci¹gaj¹cych za sob¹ jakiekolwiek zobowi¹zania.
7. ¯ycie religijne. Zapowiadajac przes³anie raportu z wizytacji kanonicznej przeprowadzonej od marca do czerwca 1956 r., czyli jeszcze przed oficjalnym podzia³em prowincji Matki Bo¿ej, zaleca wprowadzenie w ¿ycie zawartych w nim wskazówek, szczególnie za, na osobiste ¿yczenie superiora generalnego, podkrela wa¿noæ ¿ycia religijnego i wspólnotowego.

62

07-12-01, 21:42

�Powstanie i rozwój Prowincji Wniebowziêcia. Studium historyczne...

63

cji Wniebowziêcia s¹ tak samo misjonarzami jak wszyscy oblaci, i superior
generalny jest szczególnie zainteresowany ich misyjn¹ formacj¹ i studiami26.
Z kontekstu ca³ej wypowiedzi mo¿na przypuszczaæ, ¿e administracja generalna chcia³a daæ do zrozumienia, i¿ nowa jednostka administracyjna jest przede
wszystkim wspólnot¹ oblack¹, a jej charakter narodowy nie mo¿e mieæ znaczenia nadrzêdnego. Z drugiej strony mog³a to byæ równie¿ forma wyczulenia
cz³onków nowej prowincji na stawiany niekiedy zarzut o nacjonalizacjê ¿ycia
oblackiego27. W ten oto sposób o. Walsh nawi¹za³ do treci swego raportu
powizytacyjnego, zaaprobowanego przez superiora generalnego, w którym
bardziej szczegó³owo przedstawi³ cele i zadania wspólnoty oblackiej na szczeblu prowincji28. Wracaj¹c do zasadniczej treci listu, punkt pi¹ty dotyczy relacji nowej prowincji w Kanadzie z Polskim Dystryktem we Francji. Asystent
generalny podkrela, ¿e oblaci owego dystryktu nie s¹ cz³onkami powo³anej
prowincji Wniebowziêcia. Pomijaj¹c motywacje tej decyzji, mo¿na wnioskowaæ, ¿e taka myl, sugestia pojawi³a siê równie¿ przy okazji starañ o erygowanie prowincji w Kanadzie. Byæ mo¿e by³a to kontynuacja lub bardziej rozbudowana forma koncepcji po³¹czenia w jedn¹ prowincjê Polaków ¿yj¹cych i
pracuj¹cych poza krajem, o czym wspomniano ju¿ wczeniej. Brak potwierdzenia powy¿szej tezy w zachowanych i dostêpnych archiwaliach, wymusza
umieszczenie jej jedynie w sferze hipotez. Zdecydowany, choæ zarazem pe³en
¿yczliwoci ton listu pozwala przypuszczaæ, i¿ zarz¹d centralny odnosi³ siê z
¿yczliwoci¹ do wie¿o powo³anej prowincji, a zgoda na jej powstanie by³a
wyrazem troski o dobro ca³ego zgromadzenia. Potwierdzeniem tego mo¿e byæ
list superiora generalnego, o. Leo Deschâteles z 22 sierpnia 1956 r., adresowany do oblatów obydwu prowincji, w którym oznajmiony zostaje fakt erygowania dnia 15 sierpnia nowej prowincji Wniebowziêcia29. Wyra¿aj¹c pragnienie
rozwoju nowej prowincji, superior generalny zaznaczy³, i¿ jej powstanie uzasadnione by³o rzeczywistym dobrem tych, do których oblaci zostali powo³ani
i pos³ani.
26

27
28
29

OBLACI.P65

Father General would like you to make it clear that students and Scholastics of the
Assumption Province are Oblate Missionaries just as any others and that he will be keenly
interested in their missionary outlook. No doubt in years to come, when it shall be possible
he shall look for missionaries for the foreign missions just as he does in any other regular
province. AG, sygn B  219, Assumption, Correspondentia administrative (19561965),
List J. Walsha do M. Smitha z 27 sierpnia 1956 r.
Por. McCarthy, The Missionary..., s. 260-264.
Act of Visitation of Assumption Province by Rev. John P. Walsh, OMI, Assistant General.
March 6 to June 9, 1956, [b.m.] [1957], s. 7-12.
AG, sygn. B-219 Assumption, Circulares (Administratio gen.).

63

07-12-01, 21:42

�64

Maciej Michalski OMI

2. Dzia³alnoæ i rozwój prowincji Wniebowziêcia
Powstanie nowej zakonnej jednostki administracyjnej mo¿liwe jest w sytuacji, gdy ma ona zapewnion¹ odpowiedni¹ liczbê cz³onków oraz wystarczaj¹ce zabezpieczenie finansowe umo¿liwiaj¹ce jej funkcjonowanie. Wskazane
czynniki musia³y zostaæ spe³nione tak¿e w przypadku prowincji Wniebowziêcia. Zestawienie archiwaliów pozwala na wyobra¿enie sytuacji, w jakiej na
pocz¹tku swego istnienia znajdowa³a siê powy¿sza prowincja. Dla przyk³adu
na podstawie lektury listów superiora generalnego, Leo Deschâteles (22 sierpieñ 1956 r.), Johna Walsha (27 sierpieñ 1956 r.) i Micha³a Smitha (wrzesieñ
1956 r.) mo¿na pokusiæ siê o stwierdzenie, ¿e dwa podstawowe filary egzystencji prowincji, tj. finanse i personel, nie by³y w najlepszym stanie, a przynajmniej nie w takim, który pozwala³by na przys³owiowy spokojny sen. Poniewa¿ sprawy personelu zostan¹ przedstawione szerzej poni¿ej, kilka s³ów na
temat sytuacji finansowej. W specjalnych dyrektywach o. J. Walsha mowa jest
o kontrybucjach, które nowa jednostka administracyjna, tak zreszt¹ jak wszystkie inne prowincje, zobowi¹zana jest przesy³aæ do wspólnej kasy zgromadzenia30. Poniewa¿ erygowanie prowincji nast¹pi³o w sierpniu, kontrybucj¹ objête zosa³o ca³e drugie pó³rocze 1956 r. W swoim pierwszym licie okólnym do
prowincji o. Smith wspomina o tej sytuacji dodaj¹c, ¿e nie otrzymano z kasy
prowincji Matki Bo¿ej ¿adnej gotówki, dlatego ca³¹ kwotê trzeba zgromadziæ
licz¹c wy³¹cznie na w³asne si³y31. Na prowincji spoczywa³ tak¿e obowi¹zek
pokrycia kosztów pierwszej formacji tych m³odych oblatów, którzy w wyniku
podzia³u weszli w jej sk³ad. Je¿eli do tych dwóch punktów dodaæ jeszcze koszty
zwi¹zane z administracj¹ bie¿¹c¹, to z pe³nym uznaniem nale¿y odnotowaæ
fakt ca³kowitego wywi¹zania siê ze wszystkich tych powinnoci.
We wspomnianym ju¿ wy¿ej pierwszym licie do prowincji, o. M. Smith
pisa³, ¿e jedna myl zaprz¹ta jego umys³ od momentu powstania prowincji,
powo³ania, powo³ania i raz jeszcze powo³ania. Niew¹tpliwie by³ to nie tylko
element decyduj¹cy w bie¿¹cym funkcjonowaniu, ale tak¿e kwestia rozwoju
i przysz³oci. Wed³ug informacji podanych w pierwszym, oficjalnym personelu
prowincji Wniebowziêcia z 1956 r., nale¿a³o do niej czterdziestu dwóch ojców,

30
31

OBLACI.P65

AG, sygn. B-219 Assumption, Correspondentia administrativa (19561965), J. Walsh do
M. Smitha (27 sierpieñ 1956).
AG, sygn. B-219 Assumptioni, Circulares (Admin. Prov.) (19561965), M. Smith, List do
Prowincji (wrzesieñ 1956).

64

07-12-01, 21:42

�Powstanie i rozwój Prowincji Wniebowziêcia. Studium historyczne...

65

piêciu ojców scholastyków i siedmiu scholastyków, co daje razem piêædziesiêciu czterech oblatów32. Oprócz tego w spisie umieszczona zosta³a informacja o omiu scholastykach nowicjuszach i dwunastu juniorach, którzy nie maj¹c
lubów zakonnych nie byli zaliczani do personelu prowincji33. Zwrócenia uwagi
wymaga fakt, ¿e w momencie powstania prowincja nie posiada³a w swych
szeregach braci zakonnych. Sytuacjê wyjaniaj¹ dyrektywy o. Walsha, w których podaje, ¿e za taki stan rzeczy odpowiada bezporednio superior generalny,
który gotów jest w przysz³oci udzieliæ obediencji ka¿demu z braci, który o to
poprosi. Nim jednak to nast¹pi, ka¿dy brat zakonny winien zdobyæ wystarczaj¹ce dowiadczenie ¿ycia zakonnego i wspólnotowego, a tak¿e odpowiednie
kwalifikacje zawodowe34. W 1958 r. stan personalny prowincji wynosi³ czterdziestu omiu ojców, trzech ojców scholastyków, dziesiêciu scholastyków i dwóch
braci zakonnych. W tej grupie dwóch oblatów by³o S³owakami, wszyscy za
pozostali posiadali pochodzenie polskie35. Wart odnotowania jest tak¿e fakt,
¿e w grupie tej trzech by³o powy¿ej siedemdziesi¹tego roku ¿ycia, dwóch powy¿ej szeædziesi¹tego, a jedenastu mia³o ukoñczonych piêædziesi¹t lat. rednia
wiekowa najliczniejszej grupy wynosi³a czterdzieci piêæ lat i tylko siedmiu
nie ukoñczy³o jeszcze trzydziestego roku ¿ycia36. Brak w statystyce wiadomoci o nowicjuszach dowodzi, ¿e w tym czasie prowincja ich nie posiada³a, co
potwierdza s³usznoæ obaw o przysz³oæ. Analizuj¹c statystyki rocznych sprawozdañ, uwagê przykuwa fakt utrzymywania siê w latach szeædziesi¹tych
niemal sta³ej liczby oblatów, która wynosi³a od piêcdziesiêciu omiu do szecdziesiêciu. Na pocz¹tku 1965 roku prowincja posiada³a jeszcze trzech scholastyków, dwóch z profesj¹ wieczyst¹ i jednego w lubach czasowych. A¿ do
koñca lat 60-tych statystyki podaj¹ jednego, dwóch, maksymalnie trzech oblatów w pierwszej formacji. Podobna sytuacja utrzymywa³a siê w latach 70-tych.
W oficjalnych raportach oraz publikacjach dotycz¹cych personelu prowincji
32
33

34
35
36

OBLACI.P65

AG, sygn. B-220 Assumption, Personnel, Information for the an abridged Personnel of
the Congregation (1956)
W sprawozdaniu z 1959 r. przygotowanym na Kapitu³ê generaln¹ podano, ¿e w momencie
erygowania prowincja liczy³a: 42 ojców, 5 ojców scholastyków, 5 scholastyków i 7 nowicjuszy. Ró¿nica dotyczy liczby scholastyków i nowicjuszy. AG, sygn. B-220 ASSUMPTION. Relatio ad Capitulum Generale (1959, 1966). Report Assumption Province (Kanada) to the General Chapter 1959.
AG, sygn. B-219 Assumption, Correspondentia administrative (19561965), J. Walsh do
M. Smitha. Special Directives (27 sierpnia 1956) s. 2.
AG, sygn. B-220 Assumption, Relatio ad Capitulum Generale (1959; 1966), Report. Assumption Province (Canada) to the General Chapter 1959, s. 1.
Tam¿e.

65

07-12-01, 21:42

�66

Maciej Michalski OMI

znajduj¹ siê dane mówi¹ce o nowicjuszu (1975 r.)37 i jednym scholastyku (1973
i 1977)38. W lata 80-te prowincja wkracza³a ze stanem piêædziesiêciu czterech
ojców i jednym bratem zakonnym39. Zaznaczyæ nale¿y, ¿e w raporcie na kapitu³ê generaln¹ w 1980 r. umieszczono informacjê, i¿ od 1972 r. zmar³o dziesiêciu ojców, dwóch opuci³o prowincjê, wród za pozosta³ych pracuj¹cych czterech zosta³o wypo¿yczonych z innych prowincji, trzech z Polski i jeden z
prowincji Mackenzie40. Oficjalne dane prowincji Wniebowziêcia zamieszczone
w personelu zgromadzenia z 1981 r. mówi¹ o piêcdziesiêciu szeciu oblatach,
wród których znajduje siê jeden brat zakonny41. Kolejne dane pochodz¹ce z
roku 1987 wykazuj¹ ju¿ pewn¹ zmianê. W ci¹gu 6 lat stan prowincji zmniejszy³ siê do piêcdziesiêciu czterech osób, ale za to zapis statystyczny podaje
informacjê o dwoch scholastykach. Niestety, prowincja w tym czasie nie posiada³a ju¿ ¿adnego brata zakonnego42. Pierwsze trzy lata nastêpnej dekady
przynios³y kolejne straty w personelu prowincji. W ci¹gu tych trzech lat (1990
 1993) zmar³o szeciu ojców43. Zapewne ten fakt jest przyczyn¹ rozbie¿noci
pomiêdzy danymi przygotowanymi na kapitu³ê generaln¹ w 1992 r., a personelem Zgromadzenia z 1993 r. Raport Regionu Kanady podaje bowiem informacjê o czterdziestu omiu oblatach w 1991 r.44 podczas gdy Personel OMI z
1993 wymienia tylko czterdziestu trzech, w tym jednego scholastyka45. rednia wieku oblatów w prowincji w tym czasie to piêcdziesi¹t osiem lat, przy
czym dwunastu ukoñczy³o ju¿ osiemdziesi¹ty rok ¿ycia, trzech jest w wieku
siedemdziesiêciu lat, piêciu miêdzy szecdziesi¹tym a szecdziesi¹tym dziewi¹tym, dwudziestu omiu za nie przekroczy³o jeszcze szecdziesi¹tego roku
¿ycia46. Raport na kapitu³ê generaln¹ w 1998 r. podaje, ¿e w prowincji pracuje
czterdziestu jeden oblatow, wród których jedenastu ukoñczy³o szeædziesi¹t
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46

OBLACI.P65

AG, sygn. B-220 Assumption, Statistica (19691980), Relatio Statistica Annua Provinciale seu Vicariatus ad Superiorem Generalem Mittenda 1975.
Personnel OMI 1973, Rzym 1973, s. 128; Personnel OMI 1977, Rzym 1977, s. 53.
AG, sygn. B-220 Assumption, Statistica (1969  1980), Assumption  Canada (sierpieñ
1980).
AG, sygn. GA III/1, General Chapter 1980. Reports A-22, s. 2.
Presonnel OMI 1981, Rzym 1981, s. 213.
Personnel OMI 1987, Rzym 1987, s. 166.
Por. Pó³ wieku..., s. 162  176.
AG, sygn. GCh/1992, Chapitre-General-Chapter 1992, Reports. Province Reports, s. 76.
Personnel OMI 1993, Rzym 1993, s. 154.
AG, sygn. GA III/3 General Chapter 1992  Regions (Canada ), Questionnaire for the
Reports of the Provinces and Delegations to the General Chapter of 1992.

66

07-12-01, 21:42

�Powstanie i rozwój Prowincji Wniebowziêcia. Studium historyczne...

67

piêæ lat, dwudziestu jeden jest pomiêdzy czterdziestym a szecdziesi¹tym pi¹tym rokiem ¿ycia, dziewiêciu za ma mniej ni¿ czterdzieci lat. Ponadto dokument ten zawiera informacjê o trzech oblatach bêd¹cych w okresie formacji
pierwszej, z czego dwóch przebywa w³anie w nowicjacie. Brak jest danych
na temat braci zakonnych47. Na podstawie Personelu OMI z roku 2000 wiadomo, ¿e do prowincji Wniebowziêcia przynale¿a³o czterdziestu trzech oblatów,
wród których by³ jeden brat zakonny. Brak adnotacji odnonie scholastyków,
co pozwala ponownie domniemywaæ, ¿e w danym czasie prowincja nie posiada³a nikogo, przygotowywujacego siê do przyjêcia wiêceñ kap³añskich lub
z³o¿enia profesji wieczystej48. Oficjalne dane o obediencjach oblackich z czerwca 2006 r. podaj¹ liczbê czterdziestu szeciu oblatów nale¿¹cych do prowincji
Wniebowziêcia49.
Ostatnim punktem wartym zaznaczenia w zakresie spraw personalnych
jest narodowoæ i pochodzenie oblatów prowincji Wniebowziêcia. Jak zosta³o
wspomniane ju¿ wczeniej w 1958 r. dwóch z czterdziestu omiu oblatów nale¿¹cych do prowincji by³o pochodzenia s³owackiego, pozosta³¹ za czêæ stanowili Polacy. Drugie miejsce w prowincji pod wzglêdem liczebnoci od lat
60-tych przypada oblatom w³oskim. Historia wspó³pracy W³ochów i Polaków
zaczê³a siê w latach 60-tych XX wieku. Tym, co ich po³¹czy³o by³a wspólna
idea pracy dla i poród emigrantów w³asnej narodowoci. Poproszeni o pomoc
przez zarz¹d prowincji oblaci w³oscy objêli w pierwszej po³owie lat szeædziesi¹tych50 w Toronto parafiê w. Anio³ów, w której dominuj¹c¹ grup¹ byli
emigranci w³oskiego pochodzenia. Pocz¹tki tej wspólnoty zainicjowa³o dwóch
oblatów przyby³ych bezporednio z W³och, do których do³¹czy³o jeszcze dwóch
innych pracuj¹cych dotychczas na pó³nocnych krañcach Kanady. W kolejnych
latach przybywali kolejni w³oscy oblaci, tak ¿e w szczytowym okresie swej
liczebnoci, w latach 70-tych, grupa ta liczy³a dwunastu zakonników. Posiadaj¹c tak¹ liczbê mogli obj¹æ sw¹ pos³ug¹ równie¿ wiernych skupionych w parafii pw. w. Katarzyny ze Sieny. Prê¿na dzia³alnoæ oraz rosn¹ca liczba oblatów
w³oskiego pochodzenia doprowadzi³a do zrodzenia idei utworzenia w Kanadzie delegatury prowincji W³oskiej. Zmieniaj¹ce siê jednak warunki spo³eczne (liczebne zmniejszanie siê parafii w³oskich) oraz powrót niektórych ojców

47
48
49
50

OBLACI.P65

AG, sygn. B-184A7, General Chapter 1998-Regions Reports. Reports from Provinces
(Original), Assumption Vice-Province  Canada. Report to the 1998 General Chapter.
Presonnel OMI 2000, Rzym 2000, s. 182.
AG, sygn. B-220, Assumption, Personnel (1956 ), Assumption Province 2006.
Por. Oblate Directory. Directoire Oblat 1999, Battleford 1999, s. 138.

67

07-12-01, 21:42

�68

Maciej Michalski OMI

do prowincji-matki, ostatecznie przekreli³y mo¿liwoæ realizacji tych planów51.
Obecnie grupa w³oska liczy kilku oblatów pracuj¹cych w ich pierwszej parafii
w Toronto52. Archiwalia archiwum generalnego nie pozwalaj¹ na precyzyjnie
okrelenie sk³adu narodowego prowincji Wniebowziêcia dzisiaj. Z oficjalnych
publikacji, przytaczanych ju¿ wczeniej wynika, ¿e dominuj¹c¹ grupê narodowociow¹ stanowi¹ nadal oblaci legitymuj¹cy siê pochodzeniem polskim.
Wyp³ywa to zarówno z charakteru i rodzaju misji prowincji, jak te¿ jest wynikiem ¿ywych relacji miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia i prowincj¹ Polsk¹ oraz
jest wynikiem pojawienia siê powo³añ w rodowisku Polonii kanadyjskiej53.
Zaznaczenia wymaga jeszcze fakt, ¿e obok narodowoci polskiej w prowincji
reprezentowana jest tak¿e narodowoæ w³oska, wietnamska, niemiecka i kanadyjska54.
Powo³anie oblackiej prowincji Wniebowziêcia w Kanadzie by³o form¹
odpowiedzi na potrzeby, jakie pojawi³y siê w tym kraju na pocz¹tku drugiej
po³owy XX w.55 Zgodnie z dewiz¹ Zgromadzenia, Evangelizare pauperibus
misit me, oblaci dostrzegli w pracy dla emigrantów, czêsto opuszczonych i
zagubionych w nowej, nieznanej rzeczywistoci, jedn¹ z form realizacji swego charyzmatu. Naturaln¹ kolej¹ rzeczy wydaje siê organizowanie tej pracy w
oparciu o struktury parafialne, które by³y znane rodowisku emigrantów i w
zwi¹zku z tym dawa³y poczucie bezpieczeñstwa i oparcia. Uwzglêdniaj¹c specyficzne cechy emigracji polskiej, trzeba podkreliæ, ¿e w wielu wypadkach
prowadzone przez oblatów parafie by³y pierwsz¹, a czêsto na d³ugie lata, podstawow¹ form¹ kontaktu z otaczaj¹c¹ rzeczywistoci¹56. Oblaci polscy zdaj¹c
sobie sprawê z potrzeb rodaków starali siê od samego pocz¹tku wychodziæ im
naprzeciw, s³u¿¹c szeroko pojêt¹ rad¹ i pomoc¹, anga¿uj¹c do tej s³u¿by tak¿e
tych emigrantów, którzy posiedli ju¿ odpowiednie dowiadczenie.
Parafia ze swoj¹ okrelon¹ struktur¹ organizacji i metodami dzia³ania sta³a siê podstawow¹ form¹ dzia³alnoci oblatów polskich. W wiêkszoci przeba51
52
53
54
55
56

OBLACI.P65

AG, sygn. B-219 Assumption, Italian Oblates, N. Ferrara, Esperimento da non dimenticare.
Por. Pó³ wieku, s. 33
Por. AG, sygn. B-184A7 General Chapter 1998  Regions Reports. Reports from Provinces (Original), Assumption Vice-Province  Canada. Report to the 1998 General Chapter
Por. Pó³ wieku, s. 126-158.
AG, B-219 Assumption, Visitatio Canonica (Admin. Gen) 1956, J. Walsh, Act of Visitation of Assumption Province March 6 to June 9, 1956.
Por. J. Pielorz, Oblaci polscy. Zarys dziejów prowincji Polskiej Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej z okazji 50-lecia istnienia 19201970, Rzym 1970, s. 121-131.

68

07-12-01, 21:42

�Powstanie i rozwój Prowincji Wniebowziêcia. Studium historyczne...

69

danych archiwaliów i publikacji pojawia siê stwierdzenie, ¿e specyfik¹ pracy
oblatów prowincji Wniebowziêcia jest praca parafialna. Choæ jest to pierwsza
i podstawowa, to jednak nie jedyna forma s³u¿by oblackiej na rzecz rodowiska emigracyjnego. Palma pierwszeñstwa sk³ania jednak do powiêcenia temu
zagadnieniu wiêcej miejsca.
W licie okólnym superiora generalnego Leo Deschâtelets z 22 sierpnia
1956 r. zaznaczono, ¿e nowo powsta³a prowincja w celu wype³nienia swego
apostolatu, którym jest pos³uga duszpasterska wród dawnej i nowej emigracji
polskiej, otrzymuje do tej pos³ugi placówki w dystrykcie Toronto (ON) i Rama
(SK) oraz parafie: w. Ducha w Winnipegu, w. Henryka w Melville, w. Kazimierza w Vancouver, w. Micha³a w Krydor, w. Stanis³awa w East Selkrik,
w, Micha³a w Lemberg, Najwiêtszego Serca Pana Jezusa w Garson, Najwiêtszej Trójcy w Tolstoi, w. Tersy w Rossburn i Najwiêtszego Serca Pana
Jezusa w Elphinstone57. Sporód wszystkich wymienionych miejsc, tylko jedno posiada³o status domu zakonnego (Winnipeg) oraz jedno status rezydencji
zakonnej (Melville), pozosta³e miejsca mia³y charakter placówek duszpasterskich58. Porównuj¹c ten z spis z list¹ miejsc obs³ugiwanych przez oblatów w
roku 2005 zauwa¿a siê, ¿e liczba ta zwiêkszy³a siê a¿ trzy razy59. Nie uwzglêdnia siê w tym wyliczaniu miejsc i dzie³, w których oblaci byli zaanga¿owani, a
które dzisiaj ju¿ nie znajduj¹ siê pod ich opiek¹60. Zestawienie w formie listy
wszystkich parafii w oparciu o archiwalia jest niemo¿liwe, przede wszystkim
ze wzglêdu na braki w zarchiwizowanej dokumentacji. Liczne publikacje, jakie pojawi³y siê z okazji jubileuszu prowincji Wniebowziêcia, ca³kowicie lukê
tê jednak uzupe³niaj¹. Szerok¹ gamê dzia³alnoci parafialnej otwieraj¹ liczne
stowarzyszenia i grupy religijne zorganizowane i dzia³aj¹ce w ramach struktur
parafialnych. Bogata kolekcja biuletynów parafialnych w sposób niemal kronikarski obrazuje bogate spektrum ¿ycia duszpasterskiego tych placówek. We
wszystkich parafiach, gdzie znajduje siê rodowisko polonijne istniej¹ grupy
parafialne znane tak¿e w kraju np. rada parafialna, ministranci, grupy ró¿añcowe, poradnictwo rodzinne, chóry parafialne, duszpasterstwo chorych, itp.
Oprócz tych, tak typowych dla polskiego duszpasterstwa organizacji, w para57
58
59
60

OBLACI.P65

AG. sygn. B-219 Assumption, Circulares (Administratio gen), List L. Deschâteles, To the
Oblates of St. Marys and Assumption Province 22 sierpieñ 1956 r.
Tam¿e.
Por. Pó³ wieku ., s. 34-35.
Zob. Tam¿e, s. 35-38. Por. AG, sygn. GA III/3 GEN. CHAPTER 1992  Region (Canada),
Questionnaire for the Reports of the Provinces and Delegations to the General Chapter
of 1992.

69

07-12-01, 21:42

�70

Maciej Michalski OMI

fiach dzia³aj¹ równie¿ grupy charakterystyczne dla kanadyjskiego rodowiska
katolickiego np.: Rycerze Kolumba, czy Liga Kobiet Katolickich. £¹czenie ze
sob¹ cech tradycyjnego duszpasterstwa polskiego z duszpasterwem kanadyjskim nadaje tym placówkom znamiona wyj¹tkowoci i odzwierciedla realizacjê zaleceñ, jakie prowincja otrzyma³a od zarz¹du generalnego w pocz¹tkach
swego istnienia61. Wszystkie raporty i sprawozdania przesy³ane do Rzymu
przez administracjê prowincjaln¹ podkrelaj¹ wyranie fakt realizacji programów i wskazañ duszpasterskich Kocio³a lokalnego62. Opieka duszpasterska
nie jest jednak jedyn¹ form¹ zaanga¿owania siê polskich oblatow na rzecz
Polonii kanadyjskiej. Bogate spektrum organizacji i stowarzyszeñ parafialnych
wzbogacaj¹ organizacje i grupy o charakterze wieckim podtrzymuj¹ce i krzewi¹ce rodzime tradycje polskie. W czêci powiêconej historii powstania prowincji wspomniane ju¿ zosta³o Stowarzyszenie Sportowe Sokó³, nie mo¿na
jednak zapomnieæ o tradycyjnych dru¿ynach harcerskich, które tak¿e znalaz³y
swe miejsce w ¿yciu Polaków za oceanem. Nieocenion¹ rolê w podtrzymaniu
polskoci, szczególnie wród nowego pokolenia, odgrywaj¹ polskie szko³y istniej¹ce przy prawie wyszstkich wiêkszych parafiach. W wiêkszoci s¹ to tzw.
szko³y sobotnie prowadz¹ce naukê jêzyka polskiego. Zaanga¿owanie na rzecz
kultury polskiej widoczne jest bardzo wyranie w dzia³alnoci Katolickiego
Studia M³odych (KSM). To jedno z najm³odszych dzie³ polskich oblatów swoj¹
dzia³alnoæ kulturow¹ wyra¿a m.in. poprzez organizowanie koncertów z udzia³em s³awnych artystów z Polski i innych krajów. Zgromadzony w archiwum
generalnym materia³ audio-wizualny, p³yty CD i kasety VHS, stanowi doskona³y przyk³ad zaanga¿owania oblackiego w tê dziedzinê63. Innym przyk³adem
prê¿nej dzia³alnoci KSM mo¿e byæ miesiêcznik Rodzina bêd¹cy jedynym
miesiêcznikiem katolickim wydawanym w jêzyku polskim w Kanadzie. Mimo
braku dokumentacji w archiwum generalnym, warto wspomnieæ o trzeciej formie ewangelizacji prowadzonej przez KSM, któr¹ jest dzia³alnoæ radiowa64.
Szeroko pojêta dzia³alnoæ ewangelizacyjna obejmuje ró¿ne formy rekolekcji i misji parafialnych g³oszonych we wszystkich prowadzonych przez prowincje parafiach, gdzie znajduj¹ siê skupiska Polaków. Tradycyjnie, czasem
61
62

63
64

OBLACI.P65

AG, sygn. B-220 Assumption, Visitatio Canonica (Admin. Gen) 1956, J. Walsh, Act of
Visitation of Assumption Province. March 6 to June 9, 1956.
Por. AG, sygn. B-220, Assumption, Relatio Annua 19571964. AG, sygn. B-220,
Assumption, Relatio Annua 19651968. AG, sygn. B-219, Assumption, General Chapter
(Canada), Report to the General Chapter 1972, 1980, 1992, 1998, 2004.
AG, sygn. B-220 (CD, VHS), John Paul II. Tu es Petrus. Gala Concert. Celebrating the
25th Anniversary of the Holy Father Pontificate. Toronto, October 12, 2003.
Pó³ wieku..., s. 101.

70

07-12-01, 21:42

�Powstanie i rozwój Prowincji Wniebowziêcia. Studium historyczne...

71

tych spotkañ ewangelizacyjnych jest okres Wielkiego Postu i Adwentu, a prowadz¹cymi s¹ ojcowie oblaci zapraszani z Polski. lady tej wspó³pracy znajdujemy w sprawozdaniach kapitulnych, o których wspomniano ju¿ wczeniej.
Znacz¹c¹ rolê w dzia³alnoci ewangelizacyjno-formacyjnej pe³ni dom rekolekcyjny pw. Królowej Aposto³ów w Mississauga. Oficjalnie otwarty w 1963 r.
z inicjatywy pierwszego prowincja³a, o. Micha³a Smitha orodek mia³ za zadanie
pog³êbiaæ i ubogacaæ ¿ycie religijne spo³ecznoci polonijnej65. Z up³ywem czasu
zespó³ oblatów zajmuj¹cy siê jego prowadzeniem rozszerza³ zakres dzia³alnoci
przekszta³caj¹c go w centrum rekolekcyjne dla osób konsekrowanych, duchownych i wieckich z ró¿nych grup narodowociowych, jêzykowych a nawet wyznaniowych. Relacje kapitulne pokazuj¹, ¿e dzie³o to pe³ni wa¿n¹ rolê w ¿yciu
i pos³annictwie prowincji66. Mówi¹c o dzia³alnoci ewangelizacyjnej nie sposób nie wspomnieæ o udziale prowincji w dziele ewangelizacyjnym poza granicami Kanady. Zaanga¿owanie na tym polu zwi¹zane jest przede wszystkim
z ekonomicznym wsparciem dzie³ misyjnych na Madagaskarze i Ukrainie.
Niemal od samego pocz¹tku ich istnienia oblaci prowincji Wniebowziêcia anga¿owali siê w misyjn¹ pracê swoich wspó³braci67. O ile, wymienione wy¿ej
dzie³a misyjne zwi¹zane s¹ z prowincj¹ Polsk¹, o tyle misja w Kenii to dzie³o
za które odpowiedzialnoæ przej¹³ ca³y oblacki region Kanady. Udzia³ prowincji Wniebowziêcia w tej misji ma charakter ekonomiczny i personalny68.
Zaanga¿owanie oblatów prowincji Wniebowziêcia w dzia³alnoæ formacyjn¹, to nie tylko kwestia prowadzenia domu pw. Królowej Aposto³ów. Znacznie wczeniejszym dzie³em by³ dom w Toronto nazywany House of Studies.
By³a to forma junioratu, w którym m³odzie¿ mêska objêta by³a specjalnym
programem formacyjnym. Powstanie tego domu by³o swoistym wyrazem troski o nowe powo³ania. Pocz¹tki tej placówki siêgaj¹ jeszcze czasów, gdy oblaci polscy wchodzili w sk³ad prowincji Matki Bo¿ej, czyli roku 1947. Dom
zmienia³ swoj¹ lokalizacjê, a dokumenty dotycz¹ce jego zakupu i sprzeda¿y,
czyli zestaw pozwoleñ, upowa¿nieñ i bogata korespondencja administracyjna,
to zasadnicze archiwalia, jakie znajduj¹ siê w teczce dotycz¹cej tej placówki69.
Literatura pomocnicza, pozwalaj¹ca uzupe³niæ zasób wiedzy na ten temat, do65
66

67
68
69

OBLACI.P65

Oblate Directory..., s. 138.
Questionnaire for the Reports of the Provinces and Delegations to the General Chapter of
1980, 1986,1992, 1998, 2004. AG (GA III/3) Gen. Chapter 1980, 1986, 1992, 1998,
2004  Region. Canada.
Por. Oblate Directory..., s. 139-140.
AG, sygn B-311 Kenya, Assumption Province.
AG, sygn. B-220 Assumption, Toronto: House of Studies.

71

07-12-01, 21:42

�72

Maciej Michalski OMI

starcza informacji o roli jak¹ ten dom odegra³ w historii prowincji70. Zaanga¿owanie w dzie³o formacji oblackiej kontynuowane by³o tak¿e w latach nastêpnych. Statystyki prowincji wskazuj¹ na czynny udzia³ jej cz³onków, w miarê
oczywicie mo¿liwoci personalnych, w dzie³ach formacyjnych oblatów w
Kanadzie i Stanach Zjednoczonych71. Z dzia³alnoci¹ formacyjn¹ nierozerwalnie zwi¹zana jest dzia³alnoæ edukacyjna. lady pracy przedstawicieli prowincji widaæ tak¿e i w tej dziedzinie. Zaanga¿owanie w powstawanie i dzia³alnoæ szkó³ polskich wspomniane zosta³o ju¿ wczeniej. Elementem wymagaj¹cym pewnego uzupe³nienia jest edukacja o charakterze religijnym. Na
podstawie lektury biuletynów parafialnych ³atwo wysnuæ wnioski o szeroko
zakrojonych akcjach parafialnych, których celem jest ugruntowanie wiedzy
religijnej, szczególnie wród m³odego pokolenia polonijnego. Kwestia edukacyjna, to tak¿e jeden z celów powstania i dzia³ania wspomnianego ju¿ wczeniej KSM. Ostatnim krokiem tego dopowiedzenia jest wskazanie na zaanga¿owanie oblatów na najwy¿szym stopniu drabiny edukacyjnej, czyli szczeblu
uniwersyteckim. Analiza danych personalnych Uniwersytetu w. Paw³a w Ottawie wskazuje na obecnoæ i zaanga¿owanie przedstawiciela prowincji Wniebowziêcia tak¿e i w tym miejscu72.
Ostatnim elementem charakterystyki dzia³alnoci oblatów prowincji Wniebowziêcia jest dzia³alnoæ o charakterze spo³eczno-ekonomicznym. Swoista
forma opieki nad spo³ecznoci¹ emigracyjn¹ wymaga³a czêsto pomocy o charakterze czysto materialnym. Form¹ odpowiedzi oblatów na tak¹ potrzebê by³a
pomoc ojców Puchniaka i Smitha w zorganizowaniu kasy oszczêdnociowopo¿yczkowej, która z jednej strony zabezpiecza³a oszczêdnoci spo³ecznoci
polonijnej, z drugiej za pozwala³a zaci¹gaæ kredyty na korzystnych warunkach. Dzie³o zainicjowane przez dwóch oblatów szybko zaczê³o ¿yæ swoim
w³asnym ¿yciem, osi¹gaj¹c bardzo dobre wyniki na rynku bankowym. Najwa¿niejszym jednak osi¹gniêciem jest fakt, ¿e powo³any w 1945 r. Credit Union
sta³ siê nieod³¹cznym elementem ¿ycia Polonii kanadyjskiej73. Niestety brak
jest archiwaliów na ten temat, do dyspozycji pozostaj¹ wiêc jedynie oficjalne
publikacje na temat prowincji Wniebowziêcia.
70
71

72
73

OBLACI.P65

Por. Pielorz, Oblaci polscy..., s. 132.
Por. Questionnaire for the Report from Provinces, Delegations and Missions to the 1998
General Chapter. AG B-184A7 General Chapter 1998  Regions Reports, Reports from
the Provinces  Canada. Por. Pó³ wieku..., s. 133, 145.
Rapport Triennal de lUniversité Saint-Paul. Ottawa-Canada 19961999, s. 7. AG RP IX/
1 Ottawa-St. Pauls Uuniversity, Reports.
Oblate Directory ., 138-139.

72

07-12-01, 21:42

�Powstanie i rozwój Prowincji Wniebowziêcia. Studium historyczne...

73

W formie uzupe³nienia wspomnieæ nale¿y jeszcze o tzw. formacji ci¹g³ej,
w któr¹ wkracza ka¿dy oblat po z³o¿eniu profesji wieczystej lub przyjêciu
wieceñ kap³añskich. Archiwalia dotycz¹ce prowincji Wniebowziêcia wskazuj¹, ¿e zarówno administracja prowincjalna, jak i poszczególni oblaci przywi¹zuj¹ do tej formy formacji bardzo du¿¹ wagê. Wszystkie sprawozdania
prowincji przygotowywane i przesy³ane na kapitu³y generalne ró¿nych lat (1972,
1980, 1986, 1992, 1998, 2004) podkrelaj¹ znaczenie ¿ycia wspólnotowego i
troski o nie74. Tam, gdzie tylko to jest mo¿liwe, oblaci tworz¹ wspólnotê, a w
sytuacjach, gdy zmuszeni s¹ przebywaæ na placówkach jednoosobowych, staraj¹ siê o czêste kontakty ze wspó³braæmi ¿yj¹cymi w bliskim s¹siedztwie. W
umacnianiu ¿ycia wspólnotowego pomagaj¹ tak¿e zjazdy, spotkania i rekolekcje cz³onków prowincji75. Wa¿n¹ rolê w tym dziele odegra³ kongres prowincji
w 1985 r. Zachowane akta kongresu powiêconego refleksji nad ¿yciem oblackim i pe³nion¹ pos³ug¹, wskazuj¹ na próbê odpowiedzenia na pytanie o miejsce i sposoby wype³niania misji prowincji w zmieniaj¹cych siê warunkach
wspó³czesnoci76.
Przeprowadzona w archiwum generalnym Zgromadzenia kwerenda ukaza³a z³o¿on¹, trudn¹, ale niezmiernie bogat¹ historiê i dzia³alnoæ prowincji
Wniebowziêcia w czasie piêædziesiêciu lat jej istnienia. Niepe³ne archiwalia nie
pozwoli³y na przedstawienie w sposób wyczerpuj¹cy poruszanych w¹tków,
ale i tak zarysowa³y to, co zdaje siê byæ najwa¿niejsze, mianowicie wiernoæ
pos³annictwu i celom, dla których prowincja zosta³a powo³ana. Podkreliæ
nale¿y tutaj szczególnie jeden aspekt, mianowicie bycie pos³anym do s³u¿enia
i niesienia pomocy tym, którzy tej pomocy najbardziej potrzebuj¹. W tym
wypadku s¹ to grupy emigracyjne o ró¿nym charakterze i ró¿nej narodowoci.
Spo³ecznoæ polska jest nadal najliczniejsz¹ wspólnot¹, której s³u¿¹ oblaci
prowincji Wniebowziêcia, ale nie jest jedyn¹. Prowincja Wniebowziêcia jest
zatem soczewk¹ Zgromadzenia pos³anego, aby odpowiadaæ na potrzeby tych,
do których zosta³o one powo³ane.

74

75
76

OBLACI.P65

Por. AG, sygn B-184A7 General Chapter 1998  Regions Reports, Reports from the
Provinces  Canada, Questionnaire for the Report from Provinces, Delegations and Missions to the 1998 General Chapter.
AG, sygn. B-184A7 General Chapter 1992  Region, Canada  Reports, Questionnaire
for the Report from Provinces, Delegations and Missions to the 1992 General Chapter.
AG, sygn. B-219 Assumption  Congress, Missionary Oblates of Mary Immaculate.
Assumption Province  Congress 1985.

73

07-12-01, 21:42

�74

Janusz B³a¿ejak OMI

Janusz B³a¿ejak OMI
Toronto, Kanada

Wspó³czesne zaanga¿owanie duszpasterskie
Prowincji Wniebowziêcia NMP
w Kanadzie

Oblacka Prowincja Wniebowziêcia wiêtuje Z³oty Jubileusz 50-lecia! Jednak spogl¹daj¹c wstecz, widzimy ju¿ ponad sto lat pracy polskich oblatów w
Kanadzie. S³uga Bo¿y brat Antoni Kowalczyk przyby³ na prerie Kanady w
roku 1896, gdy jeszcze wiêkszoæ ich ludnoci stanowili Indianie. Pierwsza
parafia polska  w. Ducha w Winnipegu zosta³a erygowana w roku 1898.
Takie by³y pocz¹tki. Dzi wizytówk¹ naszej pracy s¹ parafie torontoñskie.
W moim wyst¹pieniu chcia³bym krótko zaprezentowaæ, co robimy aktualnie.
Prezentacjê podzielê na trzy czêci. Najpierw zaprezentujê nasz¹ pracê typowo duszpastersk¹ w okolicy Toronto, potem pracê na zachodzie kraju i w koñcu powiem krótko o innych inicjatywach duszpasterskich.

1. Parafie w Toronto i okolicy
a) Parafia w. Stanis³awa Kostki
Pierwszym oblatem w Toronto by³ o. Stanis³aw Puchniak OMI, który 29
czerwca 1935 r. przyby³ do parafii w. Stanis³awa Kostki. W 1937 r. do parafii
przyby³y siostry felicjanki z Buffalo. Parafia ta, by³a drug¹ parafi¹ polonijn¹ w
Toronto. Odgrywa³a ona w tamtych czasach wa¿n¹ rolê w ¿yciu Polonii. W
latach szeædziesi¹tych i siedemdziesi¹tych w parafii istnia³a najwiêksza w
diecezji grupa m³odzie¿owa i zespó³ taneczny Górale. W 1969 r. parafia w
swoich progach goci³a kard. Karola Wojty³ê. W 1986 r. parafia obchodzi³a
75-lecie istnienia. Uroczystej Mszy w. przewodniczy³ kard. Józef Glemp. W
roku 2002, w czasie wiatowych Dni M³odzie¿y w parafii odbywa³y siê katechezy i spotkania dla m³odzie¿y przyby³ej z Polski. Parafia ta wyda³a siedmiu

OBLACI.P65

74

07-12-01, 21:42

�Wspó³czesne zaanga¿owanie duszpasterskie Prowincji Wniebowziêcia NMP w Kanadzie

75

kap³anów, z których czterech wst¹pi³o do Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów
Maryi Niepokalanej. Szeæ parafianek wst¹pi³o do Zgromadzenia Sióstr Felicjanek. Dzi do parafii nale¿y 1295 rodzin. W Mszach w. w niedzielê uczestniczy ponad 900 osób. Szko³a polska dzia³a w soboty. Lekcje religii odbywaj¹
siê w soboty
b) Parafia w. Kazimierza
Parafia w. Kazimierza przez wiele lat by³a g³ówn¹ parafi¹ polonijn¹ Toronto. Dzi do parafii nale¿y ok. 3000 rodzin. W Mszach w. niedzielnych
uczestniczy ponad 2500 osób. Jeszcze w czasach II wojny wiatowej oblaci
zaczêli dostrzegaæ potrzebê za³o¿enia nowej, trzeciej polonijnej parafii w Toronto. W 1948 r. o. Stanis³aw Duchniak powiêci³ grunt pod budowê budynku
parafialnego. Prace powierzono o. Micha³owi Smithowi. Rok póniej powsta³a trzypoziomowa sala parafialna, która s³u¿y³a za koció³, miejsce spotkañ
oraz miejsce do nauki dla dzieci. 21 stycznia 1951 r. na walnym zebraniu parafialnym podjêto decyzjê o budowie kocio³a, który zosta³ powiêcony trzy lata
póniej, 23 maja 1954 r. Wydarzenie to by³o wielkim prze¿yciem dla parafian.
Pierwsz¹ Mszê w. odprawi³ o. Micha³ Smith OMI. Po po³udniu ks. kard. James
McGuigan w obecnoci kilku tysiêcy wiernych dokona³ uroczystego powiêcenia kocio³a. W nastêpnych latach koció³ zosta³ wyposa¿ony i upiêkszony.
Parafia w. Kazimierza zachowuje i pielêgnuje stare obyczaje religijno-narodowe. Odwiedzi³o j¹ wielu polskich biskupów i kardyna³ów, w tym czterokrotnie Prymas Polski, kard. Józef Glemp, dwukrotnie kard. Henryk Gulbinowicz. Podczas wiatowych Dni M³odzie¿y w 2002 r. parafia sta³a siê centrum dla polskiego Biura wiatowych Dni M³odzie¿y. Parafia w. Kazimierza
prze¿ywa³a swój rozkwit w latach osiemdziesi¹tych i dziewiêædziesi¹tych.
Nadal pozostaje presti¿owym orodkiem duszpasterskim w Toronto.
Parafia prowadzi naukê religii dla dzieci ze szkó³ wieckich. Uczêszcza
do niej ponad 100 dzieci. Przy parafii dzia³a Sobotnia Szko³a Polska, która
prowadzi naukê jêzyka polskiego dla ponad 150 dzieci. W parafii dzia³aj¹ szafarze Eucharystii i lektorzy; chór w. Kazimierza Melodia; Towarzystwo
Ró¿añca wiêtego; grupa AA; Towarzystwo Im. Jezus; Sodalicja Mariañska;
Stowarzyszenie Mi³osierdzia Bo¿ego; Towarzystwo w. Wincentego a Paulo;
Rycerze Kolumba; Klub Seniora w. Kazimierza; Klub Seniora w. Kazimierza
Polonia; Szko³a Polska; Oaza Dzieci Bo¿ych; grupa modlitewna; Kó³ko
Ró¿añcowe Dzieci; Ruch Rodzin Nazaretañskich; klub judo im. Jana Paw³a;
English Lectors; Zespó³ Pieni i Tañca Bia³y Orze³.
W tak wielkiej parafii nie brak ró¿nych nabo¿eñstw pierwszoczwartkowych,
pierwszopi¹tkowych, pierwszosobotnich, nabo¿eñstw do M.B. Nieustaj¹cej

OBLACI.P65

75

07-12-01, 21:42

�76

Janusz B³a¿ejak OMI

Pomocy, do Bo¿ego Mi³osierdzia, nie mówi¹c o nabo¿eñstwach okresowych,
takich jak Gorzkie ¯ale czy Droga Krzy¿owa w Wielkim Pocie.
c) Parafia w. Maksymiliana Kolbe w Mississauga
W nale¿¹cym do wielkiego Toronto, s¹siednim, prawie milionowym miecie
 Mississauga prowadzimy obecnie najwiêksz¹ polonijn¹ parafiê w Kanadzie,
a mo¿e i na wiecie. Jest to parafia m³oda. W miejscu tym Polacy osiedlaj¹ siê
od niedawna. Pierwsza Msza w. inauguracyjna odprawiona zosta³a 2 grudnia
1979 r. przez abpa Philipa Pococka. Proboszczem nowej parafii zosta³ mianowany
o. Stanis³aw B¹k. Zacz¹³ on odprawiaæ Msze w. u sióstr felicjanek. 15 kwietnia 1981 r. og³osi³ parafianom dobr¹ nowinê o zakupieniu ziemi pod budowê
nowej wi¹tyni. Plac zosta³ powiêcony 27 wrzenia przez bpa Jan Wieczorka.
Na placu rozsypano ziemiê z Owiêcimia. By³ to symbol mêczeñskiej mierci
patrona nowej parafii  w. Maksymiliana Kolbe. Budowê kocio³a rozpoczêto w marcu 1983 r. 22 maja 1983 r. kard. W³adys³aw Rubin powiêci³ kamieñ
wêgielny pod nowy koció³. 1 wrzenia 1991 r. na miejsce o. Stanis³awa B¹ka
przyszed³ o. Tadeusz Nowak. Po o. Nowaku proboszczem zosta³ o. Adam Filas, a w 1999 r. mianowany zosta³ o. Stanis³aw Kowal.
W parafii istnieje regularna poradnia rodzinna, organizowana jest pomoc
dla tych, którzy znaleli siê w krytycznej sytuacji materialnej. Za spraw¹ ma³ych grup Odrodzenia Ewangeliê g³oszono równie¿ po domach. Obok kocio³a otworzy³o podwoje Polskie Centrum Kultury im. Jana Paw³a II. To wielka
nadzieja Polonii na kultywowanie polskoci w miejscu najwiêkszego skupiska
rodaków. W Wielki Pi¹tek 1995 r. otwarto Kaplicê Mi³osierdzia Bo¿ego. Najwiêkszym wydarzeniem w parafii i w ca³ym Toronto jak równie¿ w Kanadzie
by³y wiatowe Dni M³odzie¿y i spotkanie z Ojcem wiêtym Janem Paw³em II
w 2002 r. Pod swój dach parafia przyjê³a wtedy ponad 1000 m³odych pielgrzymów.
Dzi do parafii nale¿y 11 000 rodzin. W Mszach w. niedzielnych uczestniczy ponad 8000 wiernych. Nabo¿eñstwa w tej parafii odprawiane s¹ podobnie jak u w. Kazimierza, a od kilku lat w parafii tej istnieje wieczysta adoracja
Najwiêtszego Sakramentu (24 godziny, 7 dni w tygodniu).
d) Inne parafie w Toronto i okolicy
W samym Toronto prowadzimy te¿ polonijn¹ parafiê Matki Bo¿ej. Jej
historia siêga pocz¹tków XX w. Pierwsi polscy emigranci osadzali siê miêdzy
innymi w ówczesnej dzielnicy West Toronto. Ówczesny ordynariusz, bp Neil
McNeil odda³ najpierw do dyspozycji Polaków kapliczkê w. Jana obok kurii
biskupiej. W 1914 r. powierzy³ misjê budowy polskiego kocio³a ks. Mariano-

OBLACI.P65

76

07-12-01, 21:42

�Wspó³czesne zaanga¿owanie duszpasterskie Prowincji Wniebowziêcia NMP w Kanadzie

77

wi Wachowiakowi, który pe³ni³ pos³ugê duszpastersk¹ przy kociele w. Stanis³awa. W 1915 r. odby³o siê powiêcenie kocio³a pod wezwaniem Narodzenia
Matki Bo¿ej. By³ to pierwszy polski koció³ w Toronto zbudowany od podstaw przez Poloniê. Planowano j¹ rozbudowaæ, ale trudna sytuacja finansowa
spo³ecznoci polonijnej nie pozwoli³a zrealizowaæ tych planów. Kiedy w roku
1940 w wypadku samochodowym zgin¹³ proboszcz  ks. W³adys³aw Gulczyñski, wtedy abp McGuigan zwróci³ siê do oblatów z prob¹ o przejêcie tej parafii. Pierwszym oblackim proboszczem zosta³ o. Piotr Klita. W parafii dzia³a
m.in. Towarzystwo Wzajemnej Pomocy Polonia, wczeniej znane pod nazw¹
Ulga oraz Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej, Placówka 133, wsparte
póniej Korpusem Pomocniczym Pañ. Istnieje równie¿ polska szko³a. Do dzi
dzia³a chór parafialny za³o¿ony przez ks. Józefa Dekowskiego w latach dwudziestych. Choæ dzi parafia nie ma ju¿ takiego znaczenia dla ca³ej Polonii
torontoñskiej jak na pocz¹tku swej historii, by³a jednak ostoj¹ polskoci dla
kilku pokoleñ Polaków na emigracji.
Po tym najstarszym polskim kociele, trzeba wspomnieæ najm³odsz¹ polsk¹
parafiê w okolicy Toronto. Jest ni¹ parafia w. Eugeniusza de Mazenoda
w Brampton. Jej dzieje rozpoczê³y siê w 1990 r., kiedy coraz wyraniej by³o
widaæ, ¿e parafia w. Maksymiliana Kolbe w Mississauga nie mo¿e ju¿ sprostaæ
potrzebom rzymskokatolickich rodzin polskich, mieszkaj¹cych na jej terenie.
Przepe³nienie w kociele w. Maksymiliana Kolbe sk³oni³o o. Stanis³awa B¹ka
OMI i wieckich dzia³aczy do starañ o utworzenie nowej parafii. Bp Terrence
Prendergast podczas wizytacji duszpasterskiej w 1996 r. uzna³ te starania za
uzasadnione. Wkrótce po tej wizytacji o. Adam Filas OMI zosta³ mianowany
proboszczem parafii w. Maksymiliana Kolbe i zadecydowa³ o za³o¿eniu nowej parafii w Brampton. 31 lipca 1998 r., po rozmowach z biskupem oraz
prowincja³em oblatów, otrzymano pozwolenie na jej utworzenie. 7 listopada
1999 r. o. prowincja³ Christopher Pulchny OMI mianowa³ o. Adama Filasa
OMI odpowiedzialnym za tworzenie nowej parafii i budowê kocio³a. Do parafii nale¿y ok. 2500 rodzin. W Mszach w. niedzielnych uczestniczy ponad
3000 osób. Parafia prowadzi naukê religii dla dzieci na wszystkich poziomach.
Polska szko³a sobotnia skupia ponad 300 polskich dzieci. Wród wielu ró¿nych
grup parafialnych zauwa¿yæ wymieniæ warto bardzo liczn¹ grupê Oazy Dzieci
Bo¿ych, do której nale¿y ponad 100 dzieci oraz grupê 200 ministrantów.
Poza parafiami polonijnymi prowadzimy te¿ w Toronto parafiê dla emigrantów w³oskich p.w. wiêtych Anio³ów. Do parafii tej nale¿y ponad 1000
rodzin. W Mszach w. w niedzielê uczestniczy ok. 600 wiernych. W parafii tej
równie¿ prowadzimy wiele nabo¿eñstw i katechizacjê dzieci i m³odzie¿y. Dzia³a
te¿ wiele organizacji i grup.

OBLACI.P65

77

07-12-01, 21:42

�78

Janusz B³a¿ejak OMI

W okolicy Toronto prowincja nasza prowadzi kilka mniejszych parafii.
Nad malowniczym wodospadem Niagara prowadzimy parafiê p.w. w. Aposto³ów Piotra i Paw³a w Welland, w której obecnie zarejestrowanych jest 285
rodzin i osób indywidualnych, w tym ok. po³owa to Polacy. Niedaleko Welland po³o¿one jest St. Catharines, w której prowadzimy parafiê M.B. Nieustaj¹cej Pomocy. Dzi do parafii nale¿y ponad 1000 rodzin. W Mszach w. w
niedzielê uczestniczy ok. 700 osób. Od niedawna prowadzimy te¿ parafie w
Sarni oraz w Wilnie na Kaszubach (to nie b³¹d  miejscowoæ Wilno w
prowincji Ontario le¿y w okolicy zwanej potocznie Kaszubami).
e) Ottawa
Równie¿ w stolicy kraju, w Ottawie, prowadzimy parafiê polonijn¹ p.w.
w. Jacka Odrow¹¿a. Nowa fala imigrantów z czasów Solidarnoci wzmocni³a znacznie parafiê, która przez to bardzo siê odm³odzi³a. Dzi do parafii
nale¿y 1200 rodzin. W Mszach w. w niedzielê uczestniczy oko³o 900 osób. W
parafii bardzo aktywnie dzia³a m.in. Komitet Pomocy Polskim Misjom. Warto
tu wspomnieæ, ¿e na Uniwersytecie w. Paw³a w Ottawie, cz³onek naszej prowincji, o. Wojciech Kowal, jest profesorem i pro-dziekanem na Wydziale prawa kanonicznego.

2. Parafie na Zachodzie Kanady
a) Winnipeg, Parafia wiêtego Ducha
Najstarsz¹ oblack¹ i w ogóle polonijn¹ parafi¹ w Kanadzie jest parafia
Ducha wiêtego w Winnipegu. Zosta³a ona erygowana przez abpa Adelarda
Langevina z St. Bonifacy 20 kwietnia 1898 r., jako parafia dla wszystkich
emigrantów na preriach zachodniej Kanady. Jej pierwszym proboszczem zosta³ o. Wojciech Kulawy OMI. Wraz ze swym bratem Janem (równie¿ kap³anem  oblatem) rozpoczêli organizowaæ duszpasterstwo polonijne w Zachodniej Kanadzie.
Z okazji 90. rocznicy istnienia parafii wiêtego Ducha kard. Henryk Gulbinowicz odprawi³ dziêkczynn¹ Mszê wiêt¹ oraz powiêci³ stacje Drogi Krzy¿owej i now¹ salê parafialn¹. W latach 19861989 parafia sponsorowa³a 716
polskich rodzin z obozów dla uchodców. Transmisjê radiowej niedzielnej Mszy
w. zapocz¹tkowano w 1988 r. Koció³ wiêtego Ducha zosta³ uznany przez
Ministerstwo Dziedzictwa i Kultury w Manitobie za obiekt historyczny.
W latach osiemdziesi¹tych ubieg³ego wieku, wraz z powstaniem Solidarnoci i zmian, jakie zasz³y w Polsce, zrodzi³a siê nowa fala imigrantów, która

OBLACI.P65

78

07-12-01, 21:42

�Wspó³czesne zaanga¿owanie duszpasterskie Prowincji Wniebowziêcia NMP w Kanadzie

79

dotar³a tak¿e do Winnipegu. Ca³y kompleks budowli, które s³u¿y³y prawie sto
lat, okaza³ siê za ma³y na nowe potrzeby. Z wielkim i godnym podziwu wysi³kiem parafianie  pod przewodnictwem proboszcza, o. Christophera Pulchnego
OMI  zbudowali nowe centrum parafialne z piêknym kocio³em. Warto podkreliæ, ¿e o³tarz, ambona, wieczniki i krzy¿ procesyjny u¿ywane by³y w czasie Mszy w. w Birds Hill Park, odprawianej przez Jana Paw³a II we wrzeniu
1984 r. Nowy koció³ konsekrowa³ abp Adam Exner OMI 20 wrzenia 1987 r.
Dzi do parafii nale¿y 1850 rodzin. W Mszach w. niedzielnych uczestniczy ponad 1200 osób. W ka¿d¹ niedzielê transmitowana jest te¿ w radiu Msza
w. po polsku oraz audycja radiowa Wzmocnij swoj¹ wiarê. W latach 1986
1989 parafia sponsorowa³a 716 polskich rodzin z obozów dla uchodców. Od
ponad 100 lat parafia prowadzi podstawow¹ szko³ê katolick¹ na prawach pañstwowych.
b) Parafie w Edmontonie
W Edmontonie prowadzimy dwie parafie polonijne. Powstanie starszej z
nich z nich, pod wezwaniem Matki Bo¿ej Ró¿añcowej, ³¹czy siê z prac¹ duszpastersk¹, jak¹ na pocz¹tku XX w. prowadzili na terenie po³udniowej Alberty
polscy oblaci, ojcowie Jan i Pawe³ Kulawi OMI oraz Antoni Sylla OMI. W
Edmontonie grupa naszych rodaków stale siê powiêksza³a. Pierwsze spotkanie omawiaj¹ce mo¿liwoci zbudowania kocio³a i utworzenia parafii w Edmontonie odby³o siê 27 padziernika 1911 r. Wziê³o w nim udzia³ ok. 100
polskich rodzin mieszkaj¹cych w miecie i okolicy. Rok póniej, o. Pawe³
Kulawy, otrzyma³ od bpa Emila Legal OMI pozwolenie na rozpoczêcie prac
budowlanych. Parafia zosta³a kanonicznie erygowana 1 sierpnia 1913 r. Budowê kocio³a i plebani ukoñczy³ o. Antoni Sylla OMI w 1919 r. Z braku personelu w 1927 r. oblaci opucili parafiê w Edmontonie, przekazuj¹c pieczê nad
ni¹ kap³anom diecezjalnym. Pierwszym kap³anem pochodz¹cym z parafii w
Edmontonie by³ o. Frank Kosakiewicz OMI, wywiêcony w 1931 r. Po zakoñczeniu II wojny wiatowej do Edmontonu przyby³a nowa fala imigrantów.
Potrzeba by³o zbudowaæ nowy, wiêkszy koció³. Pierwsza Msza w. zosta³a
odprawiona w zbudowanej najpierw sali parafialnej 15 maja 1955 r. Prace
przy budowie nowej wi¹tyni ukoñczono w 1959 r. Dwa lata póniej parafiê
na nowo objêli oblaci. W roku 1969 parafiê odwiedzi³ kard. Karol Wojty³a. W
1972 r. do pracy w parafii przyby³y siostry s³u¿ebniczki NMP  l¹skie. Dzi
do parafii nale¿y 1500 rodzin. W Mszach w. niedzielnych uczestniczy ponad
1200 osób.
Poniewa¿ Polonia w Edmontonie stale wzrasta³a w latach szeædziesi¹tych i siedemdziesi¹tych, a zw³aszcza po 1980 r., w 1989 r. w miecie powsta³a

OBLACI.P65

79

07-12-01, 21:42

�80

Janusz B³a¿ejak OMI

druga parafia polonijna p.w. Matki Bo¿ej Królowej Polski. Pierwsza Msza w.
w nowym kociele zosta³a odprawiona w pierwsz¹ niedzielê listopada 1989 r.
i otrzyma³a tytu³ Matki Bo¿ej Królowej Polski. Szybko powstawa³y liczne
organizacje parafialne i komitety, prowadzono katechezy, przygotowanie do
sakramentów wiêtych, w tym do I Komunii w. i bierzmowania. Do parafii tej
nale¿y dzi 950 rodzin. W Mszach w. niedzielnych uczestniczy ok. 850 osób.
c) Vancouver, parafia w. Kazimierza
W 1928 r. grupa Polaków w Vancouver rozpoczê³a starania o w³asny koció³. Sta³o siê to jednak mo¿liwe dopiero wtedy, gdy nast¹pi³ gwa³towny przyrost polskiej ludnoci. W 1944 r. abp Duke zwróci³ siê do oblatów z prob¹ o
opiekê nad Poloni¹ w Vancouver i za³o¿enie polskiej parafii. Do Vancouver
przyby³ o. Frank Kosakiewicz OMI. Po intensywnych poszukiwaniach znalaz³
dom z du¿ym placem na 27 ulicy w Vancouver. W 1948 r. wybudowano koció³, który istnieje do dzisiaj. W 1960 r. rozpoczêto przy parafii budowê szko³y, która dawa³a wszystkie mo¿liwoci intelektualnego wychowania w wierze
i tradycji polskiej kultury. Nie zapomniano o polskich seniorach, dla których
w 1970 r. zaczêto wznosiæ Dom Kopernika. Jego uroczyste otwarcie odby³o
siê 29 kwietnia 1973 r. 7 padziernika 1986 r. parafia powita³a w swych progach siostry s³u¿ebniczki Maryi Niepokalanej. Ich praca w przeró¿nej formie
przyczyni³a siê do rozwoju i o¿ywienia ducha religijnego i wspólnotowego
zarówno w parafii jak i w ca³ej miejscowej Polonii. Dzi do parafii nale¿¹
1163 rodziny. W parafii dzia³aj¹ liczne grupy a wród nabo¿eñstw szczególnie
wspomnieæ warto o nabo¿eñstwie do Serca Pana Jezusa.
d) Inne parafie
Wród mniejszych parafii, które prowadzimy na preriach wymieniæ trzeba
najpierw parafiê w. Henryka z Melville, SK. By³a to kiedy parafia czêciowo
polonijna, dzi ca³a pos³uga prowadzona jest ju¿ po angielsku. Do parafii nale¿y
obecnie 700 rodzin. Na Msze w. niedzielne uczêszcza ok. 1000 osób. Podobn¹
parafi¹ jest par. w. Stanis³awa w East Selkirk wraz z fili¹ w Narol.
Trochê nietypow¹, jak na nasz¹ prowincjê, pos³ugê prowadzimy w Lestock.
Ojciec Wojciech Wojtkowiak, poza miejscow¹ parafi¹, jest te¿ odpowiedzialny
za pos³ugê duszpastersk¹ w 13 indiañskich rezerwatach, które maj¹ w sumie
6 kocio³ów.
Pomagaj¹c miejscowym diecezjom, którym czêsto brakuje kap³anów, na
preriach prowincji Saskatchewan prowadzimy te¿ parafie w Sturgis, Rama,
Buchanan, Norquay i Rockford (jeden kap³an na piêæ preryjnych parafii). S¹
one ma³e (nale¿y do nich niekiedy po kilkadziesi¹t rodzin), ale s¹ one od siebie

OBLACI.P65

80

07-12-01, 21:42

�Wspó³czesne zaanga¿owanie duszpasterskie Prowincji Wniebowziêcia NMP w Kanadzie

81

oddalone po kilkadziesi¹t kilometrów. Podobnie prowadzimy duszpasterstwo
w parafii w Grayson wraz z filiami w Killaly, Lemberg i Marieval.
Pomagaj¹c lokalnym biskupom, którzy nie maj¹ wystarczaj¹cej iloci kap³anów, pomagamy te¿ w kilku kanadyjskich parafiach. W Kolumbii Brytyjskiej prowadzimy parafiê Chrystusa Króla w Kitimat.

3. Inne dzie³a Prowincji Wniebowziêcia
Poza parafiami prowadzimy kilka oryginalnych dzie³, sporód których
chcia³bym szczególnie wspomnieæ trzy. Pierwszym jest dom rekolekcyjny, drugim Katolickie Studio M³odych, trzecim pielgrzymki do Midland.
a) Dom rekolekcyjny p.w. Królowej Aposto³ów
Dom ten s³u¿y g³ównie pog³êbieniu ¿ycia religijnego i rodzinnego Polonii. Prowadzi rekolekcje rodzinne, dla ksiê¿y, sióstr zakonnych, osób konsekrowanych i wieckich. Mo¿na te¿ odprawiaæ rekolekcje prywatne i korzystaæ
z obecnoci odpowiednio przygotowanych kierowników duchowych. Dom ten
powsta³ z inicjatywy o. Micha³a Smith OMI. W 1963 r. abp Philip Pocock
dokona³ oficjalnego otwarcia tego domu. Przez wiele lat o. Smith marzy³ o
miejscu, w którym ma³¿eñstwa i rodziny mog³yby w oderwaniu od swoich
codziennych obowi¹zków pog³êbiaæ swoje wzajemne zobowi¹zania rodzinne.
Czas trwania ró¿nych spotkañ waha siê od jednego dnia, do niekiedy kilku
tygodni. Najbardziej popularne s¹ spotkania ma³¿eñskie i przedma³¿eñskie.
Spotkania Ma³¿eñskie (Marriage Encounter) w domu rekolekcyjnym zosta³y
zapocz¹tkowane w 1971 r. Od 1976 r. prowadzone s¹ Kursy Przedma³¿eñskie
(Engaged Encounter), prowadzone dla wielu grup etnicznych w ich ojczystym
jêzyku m.in. w jêzyku angielskim, polskim, hiszpañskim, koreañskim i kantoñskim.
Nasz Dom Rekolekcyjny jest dobrze znany tak¿e poza rodowiskiem katolickim. Korzystaj¹ z niego m.in. anglikanie, prezbiterianie, luteranie i inni
chrzecijanie. Na szczególn¹ uwagê zas³uguje spotkanie ekumeniczne w maju
2000 r. Przez tydzieñ w domu rekolekcyjnym przebywali przedstawiciele Kocio³a rzymskokatolickiego i anglikañskiego. Koció³ katolicki reprezentowany by³
przez kard. Cassidyiego, przewodnicz¹cego Rady do Spraw Jednoci Chrzecijan, a Koció³ anglikañski przez prymasa Careya, arcybiskupa Canterbury.
Dom Rekolekcyjny Królowej Aposto³ów mia³ tak¿e zaszczyt gociæ kard.
Karola Wojty³ê. W jego progach byli równie¿ Jean Vanier, za³o¿yciel wspólnoty Arka, i b³. Matka Teresa z Kalkuty.

OBLACI.P65

81

07-12-01, 21:42

�82

Janusz B³a¿ejak OMI

b) Katolickie Studio M³odych
Katolickie Studio M³odych prowadzi dzia³alnoæ ewangelizacyjn¹ poprzez
1) Program radiowy nadawany codziennie w jêzyku polskim w godzinach
od 20:00 do 22:00 oraz poprzez internet: www.ksmradio.com, a tak¿e w
jêzyku angielskim ca³¹ dobê na stronie internetowej: www.catholicradio.ca.
2) Magazyn Rodzina  jedyny miesiêcznik katolicki wydawany w jêzyku
polskim w Kanadzie. Mówi¹c o czasopimie polonijnym warto pamiêtaæ,
¿e nie mamy potencjalnych czytelników liczonych w milionach, jak prasa
w Polsce, ale najwy¿ej 300 tys.
3) Wydarzenia kulturalne. Wród nich wspomnieæ warto o nastêpuj¹cych:
a) Festiwal Piosenki Religijnej  ka¿dego roku bierze w nim udzia³ oko³o
100 wykonawców amatorów i profesjonalistów oraz kilkutysiêczna publicznoæ. Na przestrzeni lat gocinnie wystêpowali miêdzy innymi:
Eleni, Mietek Szczeniak, czy O. Stan Fortuna.
b) projekcje filmów  Jednym z najwiêkszych sukcesów by³a projekcja
filmu Quo Vadis, w re¿yserii Jerzego Kawalerowicza w 2001 r.
c) spotkania ze s³uchaczami  Na przestrzeni 11 lat KSM by³o inicjatorem
szeregu spotkañ formacyjnych, na które zapraszani byli znani wyk³adowcy, m.in. ks. prof. Waldemar Chrostowski z UKSW.
d) koncerty  najbardziej znanym pozosta³ Jubileuszowy Koncert Papieski
dnia 12 padziernika 2003 r. w Air Canada Centre w Toronto, w którym
wziê³o udzia³ oko³o osiem tysiêcy uczestników i ponad dwustu artystów z ca³ego wiata. Obok 150 osobowego Chóru DM/SMS i Silver
Symphony Orkiestry pod dyrekcj¹ Michaela Newnhama, podczas koncertu wyst¹pili: Hemut Lotti z Belgii, Tony Melendez z USA, Anna
Shafajinskaja z Rosji, Georghe Zamfir z Rumunii, Ma³gorzata Walewska z Polski oraz Franco Tenelli, Kinga Mitrowska, Adrian Anantawan
i Lisa Di Maria z Kanady. Warto te¿ wspomnieæ The Legacy Koncert,
który odby³ siê 22 padziernika 2005 r. w Roy Thomson Hall, jako
wyraz wdziêcznoci za pontyfikat Jana Paw³a II. Zaprezentowano Oratorium o Mi³osierdziu Bo¿ym skomponowane przez Zbigniewa Ma³kowicza w oparciu o teksty z Dzienniczka w. Siostry Faustyny.
5 lipca 2004 r. podczas jubileuszowego festynu radia w Parku im. I. Paderewskiego, uroczyst¹ Mszê w. odprawi³ Jego Eminencja Prymas Polski, Kardyna³ Józef Glemp.
c) Pielgrzymka do Midland
Ciekaw¹ nasz¹ pos³ugê wród Polonii stanowi polonijna pielgrzymka do
sanktuarium mêczenników jezuickich w Midland. W roku 1649 piêciu misjo-

OBLACI.P65

82

07-12-01, 21:42

�Wspó³czesne zaanga¿owanie duszpasterskie Prowincji Wniebowziêcia NMP w Kanadzie

83

narzy jezuickich ponios³o mieræ mêczeñsk¹ z rêki Irokezów w okolicy Midland. W 1925 r. papie¿ Pius XI beatyfikowa³ ich, a piêæ lat póniej kanonizowa³. Byli to pierwsi zatwierdzeni przez Koció³ wiêci na ziemi kanadyjskiej.
Wkrótce po tym wydarzeniu powsta³o i rozwinê³o siê Sanktuarium Mêczenników Kanadyjskich w Midland. Rozpoczê³y siê pielgrzymki do sanktuarium.
Wzmianka o pierwszych grupach polskich pielgrzymów do Midland pojawi³a
siê ju¿ w 1938 r.
Pierwsza oficjalna polska pielgrzymka do Midland zorganizowana przez
ojców z naszej prowincji wyruszy³a z Toronto 17 sierpnia 1947 r. Pielgrzymki
te znacznie rozwinê³y siê po roku 1983, o¿ywione przez imigracjê posolidarnociow¹ i stworzenie grupy pielgrzymów pieszych. Znaczenie tym pielgrzymkom nada³a wizyta Jana Paw³a II w Midland 15 wrzenia 1984 r. Piesze pielgrzymki z Toronto do Midland odbywaj¹ siê zwykle w tygodniu poprzedzaj¹cym uroczystoæ Wniebowziêcia NMP  15 sierpnia. Od pocz¹tku w
pielgrzymkach tych g³ówn¹ rolê odgrywali oblaci z prowincji Wniebowziêcia
NMP. Obecnie w pielgrzymce pieszej bierze udzia³ kilkaset osób, a na g³ówn¹
uroczystoæ do Midland przybywa ponad 10 000 Polaków z ca³ej Kanady, g³ównie z parafii w Toronto.
d) Inne dzie³a
Sporód innych dzie³ w Toronto wspomnieæ warto Kasê Oszczêdnociowo-kredytow¹ Credit Union wiêtych Stanis³awa i Kazimierza oraz dom spokojnej staroci  Copernicus Lodge. Obie te instytucje zosta³y przez nas zbudowane dla Polonii i do dzi pe³nimy w nich pos³ugê.

Podsumowanie
Prowincja Wniebowziêcia NMP w Kanadzie pe³ni dzi pos³ugê duszpastersk¹ w wielu miejscach Kanady. Pracujemy w du¿ych parafiach miejskich
w prowincji Ontario, w okolicach Toronto i w sto³ecznej Ottawie, w wielkich
parafiach takich miast zachodniej Kanady jak Winnipeg, Edmonton czy Vancouver, ale równie¿ w mniejszych miejscowociach, zw³aszcza na preriach.
Prowadzimy kilka innych dzie³ duszpasterskich, niezale¿nie od parafii. W tak
ró¿norodny sposób staramy siê przybli¿aæ Królestwo Bo¿e naszym rodakom
na ziemi kanadyjskiej

OBLACI.P65

83

07-12-01, 21:42

�84

Janusz B³a¿ejak OMI

Pawe³ Zaj¹c OMI
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
Wydzia³ Teologiczny
Sekcja w Obrze

Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia
a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów
Maryi Niepokalanej,
19562006

Zagadnienie relacji miêdzy prowincjami  oczywicie chodzi tu o struktury wewn¹trz zgromadzenia zakonnego  w pierwszej kolejnoci przywodzi
na myl instytucjonalny i oficjalny poziom wzajemnych kontaktów1. To przede
wszystkim odpowiednie administracje s¹ odpowiedzialne za ich kszta³towanie, stanowi¹c swoisty punkt odniesienia dla szerszej wspólnoty i poszczególnych zakonników. Kiedy jednak mowa jest o relacjach prowincji Wniebowziêcia
z polsk¹ prowincj¹ misjonarzy oblatów kryterium to jawi siê jako w sposób
oczywisty niewystarczaj¹ce. Wystarczy zwróciæ uwagê na fakt, i¿ kiedy w 1956
r. w Kanadzie dokonywa³ siê podzia³ oblackiej prowincji St. Marys i do ¿ycia
powo³ywano prowincjê Wniebowziêcia, wspó³praca polskich oblatów z obu
stron Atlantyku mia³a ju¿ kilkudziesiêcioletni¹ tradycjê.
Choæ w latach 18861920 r. polscy kandydaci do zgromadzenia oblatów
rozpoczynali sw¹ formacjê g³ównie w Niemczech i Holandii2, wielu z nich

1

2

OBLACI.P65

Autor pragnie wyraziæ wdziêcznoæ ojcom Janowi Mazurowi OMI z prowincji Wniebowziêcia oraz Paw³owi Latuskowi OMI z polskiej prowincji za przejrzenie pierwszej wersji tekstu i podzielenie siê swoimi uwagami.
To w³anie utworzone w latach osiemdziesi¹tych i dziewiêædziesi¹tych XIX w. juniorat
w. Karola w Valkenburgu, nowicjat w. Gerlacha i scholastykat w Hünfeldzie przyjm¹
i wychowaj¹ pierwsze szeregi Oblatów polskich.  J. Pielorz, Oblaci polscy. Zarys dziejów prowincji polskiej, 19201970, Rzym 1970, s. 24. Autor dodaje, i¿ w latach 1886
1920 oko³o 50 Polaków wst¹pi³o, lub przynajmniej próbowa³o wst¹piæ do Zgromadzenia OO. Oblatów w Prowincji niemieckiej. Tam¿e, s. 25.

84

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

85

pierwsze dowiadczenia dojrza³ego ¿ycia zakonnego oraz pracy duszpasterskiej zdobywa³o w³anie w Kanadzie, najczêciej wród polskich imigrantów3.
Z drugiej strony, bior¹c pod uwagê udzia³ ojców i braci z kanadyjskim sta¿em w tworzeniu nowej prowincji oblackiej w Polsce po 1920 r. mo¿na przyznaæ, i¿ czêæ tradycji zakonnych pionierów z prerii Saskatchewan, Manitoby
i Alberty leg³a u samych podstaw jej istnienia oraz dynamicznego rozwoju w
okresie miêdzywojennym4. Na zasadzie wzajemnoci, przynajmniej do 1939
r. doæ liczni oblaci kszta³ceni ju¿ w Polsce podejmowali nadal pracê duszpastersk¹ w Kanadzie. Byli oni najczêciej kierowani do oblackich wikariatów
dalekiej pó³nocy, lecz ostatecznie wielu z nich przechodzi³o do pos³ugi wród
swych rodaków na kanadyjskich preriach. Tym samym przybyli z Polski oblaci, po d³u¿szym lub krótszym pobycie na pó³nocy, w³¹czali siê w struktury
istniej¹cej od 1926 r. etnicznie niemiecko-polskiej prowincji St. Marys, s³u¿¹cej imigrantom odpowiednich narodowoci5. W ten sposób, wraz z Kanadyjczykami polskiego pochodzenia mogli staæ siê podstaw¹ personelu utworzonej w 1956 r. prowincji Wniebowziêcia, której priorytetem mia³o byæ ju¿
niemal wy³¹cznie duszpasterstwo polonijne6.

3

4

5
6

OBLACI.P65

W latach 18961914 a¿ trzynastu polskich oblatów rozpoczê³o pracê w Kanadzie. Zob.
M. Smith, History of Assumption Province, [manuskrypt], Archiwum Prowincji Wniebowziêcia, Toronto [dalej  APW], bez sygnatury [dalej  bez sygn.], s. 1.
Znamienne by³o udzielenie w 1920 r. pierwszej obediencji do Polski o. Stanis³awowi
Baderskiemu, urodzonemu i wykszta³conemu ju¿ w Kanadzie. W tworzeniu polskiej
prowincji pomagali tak¿e inni oblaci przybyli do Polski bezporednio z Kanady, m.in. oo.
Teofil Nandzik, Pawe³ Kulawy, Franciszek Kowalski, Leonard Nandzik. Zob. Pielorz,
Oblaci polscy, s. 43-44. O. Jan-Wilhelm Kulawy, patriarcha i pionier polskich oblatów, po okresie pracy w Kanadzie do Europy powróci³ ju¿ w 1905 r. Zob. odpowiednie
nazwiska w: Dictionnaire Biographique des Oblats de Marie Immaculée au Canada,
[CD-Rom], Archives Deschâtelets, Ottawa 2005. Z czasem kanadyjscy oblaci polskiego
pochodzenia mogli odbyæ czêæ swej formacji w obrzañskim seminarium duchownym.
Zob. Pielorz, Oblaci polscy, s. 53.
W latach 19331939 z polskiej prowincji do pracy w Kanadzie skierowano dziewiêtnastu
oblatów. Zob. Smith, History .
Personel nowej prowincji stanowi³o 42 ojców, 11 kleryków i jeden nowicjusz. Decyzja
o administracyjnym od³¹czeniu polskich oblatów od liczniejszej grupy oblatów niemieckich, pozostaj¹cych w St. Marys, podjêta zosta³a po wieloletnich rozwa¿aniach nad mo¿liwymi korzyciami takiego rozwi¹zania. Dyskusje na ten temat toczy³y siê w zasadzie ju¿
od lat trzydziestych. Zob. tam¿e; M. McCarthy, The Missionary Oblates of Mary Immaculate. St. Marys Province, Saskatoon 2004, s. 249-267; D. Levasseur, A History of the
Missionary Oblates of Mary Immaculate. Toward a Synthesis, vol. 2, 18981985, Rome
1989, s. 144-147, 381-384.

85

07-12-01, 21:42

�86

Pawe³ Zaj¹c OMI

1. Kontakty osobiste i wymiana personelu
Z powy¿szego krótkiego wstêpu wynika jasno, i¿ pierwsza p³aszczyzna
relacji miêdzy oblatami z Polski i Kanady, kszta³towana ju¿ od koñca XIX w.,
dotyczy³a wzajemnej pomocy personalnej. Ponadto, jak uka¿¹ to jasno dalsze
rozwa¿ania, kluczow¹ rolê w procesie podejmowania odpowiednich decyzji
odgrywali tu poszczególni prowincja³owie, czyli prze³o¿eni prowincji polskiej
i Wniebowziêcia, tej ostatniej oczywicie od 1956 r. St¹d te¿ znaczenie ich
wzajemnej korespondencji jako podstawowego materia³u ród³owego7.
Pocz¹tkowo niemal wszyscy oblaci pracuj¹cy wród kanadyjskiej Polonii
docierali za ocean bezporednio z Polski, najpierw poprzez zakonne struktury
prowincji niemieckiej, a po 1925 r. wprost z nowoutworzonej prowincji polskiej oblatów. W Kanadzie ów specyficzny zwi¹zek polsko-niemiecki utrzyma³ siê jeszcze w latach 19261956, a wiêc od utworzenia prowincji St. Marys do wykszta³cenia odrêbnej, polskiej prowincji Wniebowziêcia8. Co jednak wa¿ne, z czasem oblackie szeregi w Kanadzie zaczêli zasilaæ kandydaci
miejscowi polskiego pochodzenia, b¹d urodzeni ju¿ w nowej ojczynie, b¹d
przybyli z Polski jako ma³e dzieci. Ów specyficzny sk³ad narodowociowy
wyra¿a zwiêle specyfikê prowincji Wniebowziêcia  swym duchem od pocz¹tku by³a ona zarówno polska, jak i kanadyjska9. Kanadyjska z racji swego
zakorzenienia w miejscowej kulturze i tradycji, a to w du¿ej mierze dziêki
obecnoci i zaanga¿owaniu miejscowych oblatów polskiego pochodzenia;
polska z racji specyfiki duszpasterstwa wspólnot polonijnych oraz dziêki sta³ym kontaktom z ojczyzn¹. Te za zmierza³y do podtrzymania systematycznej
wymiany personalnej miêdzy obu prowincjami, która  z uwagi na sytuacjê
polityczn¹ w Polsce po 1945 r.  sta³a pod znakiem zapytania10.
7

8

9
10

OBLACI.P65

Zestawienie prowincja³ów obu prowincji zawiera Aneks 2 na koñcu niniejszego artyku³u.
Warto zwróciæ uwagê, ¿e czas pe³nienia urzêdu przez kolejnych prowincja³ów w Polsce
i Kanadzie nie pokrywa siê ze sob¹.
Wspó³praca w ramach jednej struktury zakonnej oblatów ró¿nych narodowoci mia³a stanowiæ a real example in catholicity and genuine Canadianism  O. Boekenfoehr OMI
do o. Ueberberga OMI (List z 13 III 1949 r.), cyt. za: Smith, History. Wzglêdy praktyczne
zadecydowa³y jednak o ostatecznym wyodrêbnieniu struktur opartych na kategorii etnicznej.
Nale¿y przy tym podkreliæ, ¿e to nie etnicznoæ, ale dobro i wyzwania skuteczniejszego
duszpasterstwa imigrantów sk³oni³y oblatów do podjêcia takiej decyzji.
Na temat sk³adu narodowociowego zob. Pielorz, Oblaci polscy, s. 128.
Ostatni¹ grup¹ polskich oblatów, która zasili³a duszpasterstwo polonijne tu¿ po II wojnie
wiatowej, by³o kilkunastu ojców, którzy z ró¿nych wzglêdów znaleli siê w zachodniej

86

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

87

Ze strony prowincji Wniebowziêcia ju¿ w latach 60-tych zaczêto staraæ siê
w Polsce o pozyskanie oblatów do pracy wród Polonii kanadyjskiej. Oczywicie g³ówn¹ trudnoci¹ nie by³ brak chêtnych, ale ró¿nego rodzaju utrudnienia
ze strony w³adz pañstwowych. W 1966 r. prowincja³ Wniebowziêcia o. Feliks
Kwiatkowski OMI przebywa³ w Polsce i stara³ siê w Urzêdzie do Spraw Wyznañ o zgodê na wyjazd do Kanady kilku polskich oblatów. Mieli to byæ ojcowie Zygmunt Kozak, Wilhelm Rozmys³owski oraz kleryk scholastyk Jan Szkodziñski. Formalnociom nie by³o koñca, gdy¿ oficjalne podania trzeba by³o
z³o¿yæ najpierw do Kanadyjskich W³adz Emigracyjnych oraz do Ambasady
Polskiej w Ottawie, prosz¹c o oficjalne poparcie starañ o udzieleniu paszportów dla w/w zakonników. Ponadto dopiero gdyby otrzymali prawo wyjazdu z
kraju, mo¿na by³o prosiæ superiora generalnego oblatów o oficjaln¹ obediencjê do Kanady. Tymczasem potrzeby personalne w prowincji Wniebowziêcia
stawa³y siê coraz pilniejsze. Na probê bpa Saskatoon, Francisa Kleina, oblaci
objêli tam polsk¹ parafiê11.
Wreszcie pokonano wszelkie bariery administracyjne i wspomniani ojcowie
oraz jeden kleryk przybyli do Kanady w styczniu 1967 r. Jeszcze tego samego
roku, w listopadzie, do fratra Szkodziñskiego do³¹czy³o trzech kolejnych kleryków, bêd¹cych po drugim roku studiów teologicznych  Stanis³aw Ignatiuk,
Tadeusz Skorupski i Stanis³aw Moszkowicz. Wszyscy oni kontynuowali sw¹
formacjê zakonn¹ i teologiczn¹ oraz uczyli siê jêzyka angielskiego w scholastykacie prowincji St. Marys w Battleford w prowincji Saskatchewan. Ostatnim oblatem, który pod koniec lat szeædziesi¹tych uda³ siê z Polski za ocean
by³ o. Ryszard Kosian OMI. W 1970 r., po zakoñczeniu okresu próbnego, otrzyma³ on skierowanie do pracy duszpasterskiej w Kanadzie na sta³e12.
Warto podkreliæ, i¿ potrzeby personalne sygnalizowane przez stronê kanadyjsk¹ w latach szeædziesi¹tych oblatom w Polsce mia³y zwi¹zek nie tylko

11
12

OBLACI.P65

Europie  jako byli kapelani Polskich Si³ Zbrojnych, wiêniowie niemieckich obozów lub
te¿ potomkowie imigrantów we Francji. Nabór kandydatów w Polsce by³ utrudniony. Zob.
J. Kowalik, Jubileuszowe refleksje z³otem pisane, Misyjne drogi Nr 118 (4/2006), [online], http://www.misyjnedrogi.pl/artykuly.php?tresc,1724, dostêp: 31.08.2006. O. Pielorz pisa³ w 1970 r.: kwestia powo³añ jest kwesti¹ ¿ycia i mierci prowincji Wniebowziêcia. Zob. tam¿e, s. 132. Poniewa¿ istnienie prowincji zale¿y od odpowiedniej liczby
personelu zakonnego, przy braku dostatecznej iloci miejscowych powo³añ, po 1956 r.
ogromnego znaczenia nabra³y starania o pozyskanie oblatów z Polski do pracy wród
Polonii w Kanadzie.
O. Kwiatkowski do o. Kamiñskiego, (List z 10 VI 1966 r.), APW, DDC Polish: Relations
with Polish Province [dalej  RPP], Teczka 1, bez sygn.
O. Tomys do o. Kwiatkowskiego, (List z 3 II 1970 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1,
bez sygn.

87

07-12-01, 21:42

�88

Pawe³ Zaj¹c OMI

z wewnêtrznym rozwojem prowincji Wniebowziêcia, ale te¿ z coraz wyraniej rysuj¹c¹ siê koniecznoci¹ ewentualnego zasilenia tradycyjnych oblackich misji na pó³nocy Kanady13.
Kolejna proba o wsparcie personalne dla Kanady wp³ynê³a do Poznania
w pocz¹tkach 1972 r. Rok wczeniej podczas rozmów o. Micha³a Smitha OMI
z rad¹ prowincjaln¹ w Polsce kanadyjski prze³o¿ony sugerowa³, aby z racji
specyficznych warunków pracy w Kanadzie mogli wyje¿d¿aæ tam z Polski
jeszcze klerycy, choæ ju¿ po wieczystych lubach. Kontynuacja studiów teologicznych w Kanadzie mia³a u³atwiæ szybsze poznanie jêzyka angielskiego14.
W odpowiedzi na owe sugestie, do pracy wród Polonii kanadyjskiej wyznaczeni zostali klerycy W³adys³aw Karciarz i Zbigniew Zapasek. Wszystko poród trudnoci i nieprzewidzianych k³opotów, jak np. wyst¹pienie ze zgromadzenia o. Kozaka, jednego z pierwszych ojców pos³anych do Kanady pod koniec lat szeædziesi¹tych15. Fratres Karciarz i Zapasek znaleli siê w Kanadzie
jeszcze w 1972 r. i po miesiêcznym kursie j. angielskiego zamieszkali w scholastykacie w Edmonton, dok¹d przeniesiona zosta³a wspólnota z Battleford16.
W 1972 r. zg³osi³ siê do pracy w Kanadzie o. Ignacy Pluszczyk.
W listach prowincja³a kanadyjskiego czêsto powraca zagadnienie braków
personalnych tak¿e w innych ni¿ polonijne parafiach. Dostrzega siê pocz¹tki
kryzysu powo³añ miejscowych. W 1973 r. polski prowincja³ zgodzi³ siê na
czasowy pobyt w Kanadzie o. Marka Czy¿yckiego17. O. wi¹tek prosi³ o wparcie personalne zaraz na pocz¹tku 1973 r.  nawet o tylko czasowy (1-4 lata)
pobyt 2-3 ojców18. Rada prowincjalna w Polsce zgodzi³a siê zatem na takich
zasadach wydelegowaæ ojców Antoniego Mendrelê i Ignacego Pluszczyka.
Wszyscy oni, wraz z o. Czy¿yckim, powrócili do Polski w 1975 r.
13

14
15

16
17
18

OBLACI.P65

Wobec braku dotychczasowego wparcia z Francji, Belgii i Holandii ju¿ w 1967 r. konferencja prowincja³ów Kanady zaczê³a myleæ o oblatach polskich. Zob. o. Kwiatkowski do
o. Kamiñskiego, (List z 9 IV 1967 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. wi¹tek do o. Tomysa, (List z 22 II 1972 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. wi¹tek do o. Tomysa, (Listy z 5 X 1972 r. i 22 II 1972 r.), APW, DDC Polish: RPP,
Teczka 1, bez sygn. W tym samym licie prowincja³ kanadyjski prosi³ o ewentualne pozostawienie w Kanadzie fratra Mariana Hryniewicza, który podczas swego krótkiego pobytu w Kanadzie wyrazi³ pragnienie pracy w prowincji Wniebowziêcia. Zgodê na przejcie
do prowincji Wniebowziêcia otrzyma³ od polskiego prowincja³a 5 grudnia 1972 r. Zob.
o. Tomys do o. wi¹tka, (List z 5 XII 1972 r., L.dz. 176/72), APW, DDC Polish: RPP,
Teczka 1, bez sygn.
O. wi¹tek do o. Tomysa, (List z 4 IV 1972 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. Tomys do o. wi¹tka, (List z 27 XI 1973 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. wi¹tek do o. Tomysa, (List z 30 I 1973 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.

88

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

89

W koñcowych latach swej kadencji prze³o¿ony prowincji Wniebowziêcia, o. Edward wi¹tek, z obaw¹ patrzy³ w przysz³oæ pos³ugi polskich oblatów w Kanadzie. Miejscowy personel stawa³ siê coraz starszy, a pracy przybywa³o. W latach siedemdziesi¹tych ju¿ ponad 70 % oblatów polskich w Kanadzie mia³o za sob¹ szeædziesi¹te urodziny, m³odsi wspó³bracia przybywaj¹cy
z Polski nie zawsze szybko integrowali siê z nowym rodowiskiem. Ojcu wi¹tkowi chodzi³o przy tym nie tyle o losy struktury zakonnej samej w sobie, co
przede wszystkim o dobro Polonii, której s³u¿enie uwa¿a³ za bardzo odpowiadaj¹ce charyzmatowi oblackiemu. Stara³ siê wiêc dementowaæ pewne powierzchowne i obiegowe opinie o pracy duszpasterskiej w Kandzie, jakie nieraz
kr¹¿y³y w Polsce:

Myl¹c o Kanadzie, myli siê o bogatej Kanadzie. Owszem, Kanada jest bogata,
ale nie Polacy. (...) Dopiero najm³odsze pokolenie ma wielk¹ szansê przed sob¹.
Kto wspomnia³ w Polsce, ze praca w Kanadzie nie jest po linii naszego za³o¿yciela, ¿e nie zgadza siê zbytnio z nasz¹ regu³¹. Jestem przekonany, ¿e to du¿e
nieporozumienie. Porównuj¹c Polaków do innych narodowoci jestemy jednymi
z najbiedniejszych19.

Natomiast w sprawie odpowiedniego doboru kandydatów wyra¿a³ siê nastêpuj¹co:

(...) ponawiam probê o zasilenie kadry. Bardzo by³bym wdziêczny, gdyby byli to
ludzie, którzy chcieliby naprawdê oddaæ siê pracy wród naszych emigrantów
ca³ym sercem, z przekonania, a nie z namowy czy chêci zaznania przygód. Bo
jeli trafi na poszukiwacza wygód czy przygód  znajdzie tu doskona³e pole do
popisu. Dotyczy to nie tylko ojców przyje¿d¿aj¹cych z Polski (...), jest to tak
samo wa¿ne w odniesieniu do ojców urodzonych ju¿ tu, w Kanadzie20.

Po ankiecie rozes³anej wród oblatów prowincji polskiej w 1976 r. zg³osi³o siê wielu chêtnych do pracy w Kanadzie. Prze³o¿eni zaproponowali na razie
jednego kandydata, na tradycyjne 2-3 lata próbnego pobytu, o. Wojciecha
Wojtkowiaka21. Otrzyma³ on obediencjê do Kanady jeszcze w 1976 r. W tym
samym czasie starano siê o wizê dla neoprezbitera o. Ryszarda Czepka, przeznaczonego do pracy wród ludnoci indiañskiej Mackenzie22. Choæ nie mia³
on zasiliæ szeregów duszpasterzy Polonii, prze³o¿eni prowincji Wniebowziê-

19
20
21
22

OBLACI.P65

O. wi¹tek do o. Kupki, (List z 6 I 1977 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. wi¹tek do o. Kupki, (List z 27 V 1975 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. Kupka do o. wi¹tka, (List z 25 IV 1976 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. Kupka do o. wi¹tka, (List z 22 VI 1977 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.

89

07-12-01, 21:42

�90

Pawe³ Zaj¹c OMI

cia bez ¿adnej ró¿nicy ofiarowali swoj¹ pomoc w za³atwianiu formalnoci.
Ostatecznie po roku pracy w Mackenzie o. Czepek poprosi³ o próbny rok pracy w parafii polonijnej. I tym razem polscy oblaci w Kanadzie u³atwili mu
wszelkie oficjalne procedury, podejmuj¹c siê tak¿e wspó³pracy z prowincja³em prowincji Mackenzie, o. Mousseau23. Podobna wspó³praca mia³a miejsce
i póniej, kiedy kolejni oblaci z Polski zaczêli zasilaæ wspólnoty kanadyjskich
wspó³braci, nie tylko w ramach prowincji Wniebowziêcia. Kierowani na misje wród Indian lub Inuitów dalekiej pó³nocy mogli zawsze liczyæ na bratersk¹ pomoc duszpasterzy Polonii z po³udnia Kanady24. Do dzisiaj polscy
oblaci pracuj¹cy z ludnoci¹ rodzim¹ w Kanadzie, choæ nale¿¹ do innych struktur zakonnych, pozostaj¹ w jak najlepszych relacjach ze wspó³braæmi z prowincji Wniebowziêcia.
Z koñcem lat siedemdziesi¹tych coraz czêciej sugerowano, aby do Kanady
wyje¿d¿ali jednak ojcowie z 2-3 letnim sta¿em duszpasterskim, a nie klerycy.
Chciano tym samym zapewniæ jednolitoæ formacji seminaryjnej polskich kap³anów, czego zreszt¹ wymaga³a polska hierarchia kocielna. Podczas swego
pobytu w Rzymie o. G³owacki rozmawia³ na ten temat m.in. z biskupem Szczepanem Weso³ym, odpowiedzialnym za koordynacjê duszpasterstwa Polonii z ramienia episkopatu Polski25. Jeli za chodzi o samych oblatów, to zapatrywania
na tê kwestiê zmienia³y siê okresowo. Obie wizje  posy³ania do Kanady jeszcze
kleryków b¹d ju¿ dowiadczonych kap³anów  mia³y odpowiednio swoich
zwolenników. Tak¿e w praktyce raz przewa¿a³a jedna, raz druga opinia.
Dalsze lata korespondencji prowincja³ów prowincji polskiej oraz Wniebowziêcia mo¿na by nadal ilustrowaæ szeregiem nazwisk oblatów, którzy byli
uwa¿ani za dobrych kandydatów do pracy w Kanadzie26. Od tworzenia ewi-

23

24

25

26

OBLACI.P65

O. Mazur do o. Kupki, (List z 30 V 1979 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
W 1978 r. pojawi³ siê projekt wys³ania do Kanady o. Stanis³awa B³aszkowskiego. Zob.
O. Kupka do o. Mazura, (List z 22.05.1978 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
Zob. o. Latusek do o. Mendreli, (List z 20 I 1988 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 2,
bez sygn. Polski prowincja³ informowa³ o. Mendrelê o planowanym przylocie diakonów
Andrzeja Stendziny i Paw³a Andrasza, obu przeznaczonych do oblackiej prowincji Grandin.
Gocinê tu¿ po przylocie mieli jednak znaleæ we wspólnotach prowincji Wniebowziêcia.
By³o tak i w dalszych tego rodzaju sytuacjach.
O. Kupka do o. Mazura, (List z 18 VI 1979 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez
sygn. By³o to ¿yczenie przede wszystkim polskich w³adz kocielnych. Zob. o. G³owacki
do o. Mazura, (List z 21 V 1981 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.; o. Engel
do o. Mazura, (List z 9 I 1981 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
W 1980 na sta³e cz³onkami prowincji Wniebowziêcia zostali oo. Wojtkowiak i Mendrela.
W 1982 r. wyjecha³ do Kanady Zdzis³aw Bzura, zaakceptowano te¿ kandydaturê Mariana

90

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

91

dencji wyjazdów i powrotów wa¿niejsze jednak wydaje siê podsumowanie
pewnych g³ównych w¹tków wynikaj¹cych z ca³oci zebranego materia³u ród³owego. Przede wszystkim listy prowincja³ów Wniebowziêcia jasno wskazuj¹ na ci¹g³e braki personalne m³odej prowincji, prowadz¹cej cenione duszpasterstwo polonijne w Kanadzie. Pomimo wszelki utrudnieñ administracyjnych zwi¹zanych z sytuacj¹ polityczn¹ Polski, oblaci w kraju byli gotowi
odpowiedzieæ pozytywnie na to wezwanie i pocz¹wszy od 1967 r. wielu z nich
rzeczywicie w udany sposób w³¹czy³o siê w struktury prowincji Wniebowziêcia. Adaptacja w nowych warunkach kulturowych, mimo wyranie polskiego
kontekstu pracy wród Polonii, nie zawsze by³a ³atwa, st¹d decyzje niektórych
wspó³braci o porzuceniu stanu zakonnego i kap³añstwa. Nie by³y to jednak
zbyt czêste sytuacje, zw³aszcza jeli zestawiæ je z ogólnym kryzysem kap³añstwa w wiecie zachodnim w latach szeædziesi¹tych i siedemdziesi¹tych.
Rozwój kontaktów obu prowincji  polskiej i Wniebowziêcia  i powrót do
¿ywej wymiany personalnej, która charakteryzowa³a oblackie relacje w pierwszej po³owie XX w., sk³oni³ tak¿e prze³o¿onych w Kanadzie do refleksji nad
istot¹ powo³ania do pracy wród Polonii. Jak pisa³ o. wi¹tek, mia³a to byæ
prawdziwie oblacka s³u¿ba ubogim, a nie szukanie wygód czy przygód.
Jeszcze w 1968 r. ówczesny prowincja³ prowincji polskiej, o. Józef Kamiñski, odwiedzi³ Kanadê, ¿eby poznaæ realia pracy oblackiej w parafiach
polonijnych. Do odbycia takiej wizyty zachêca³ ju¿ prze³o¿ony generalny
oblatów, o. Leo Deschâtelets, w czasie swej wizytacji polskiej prowincji,
a ze swej strony proponowa³ j¹ ju¿ w 1966 r. kanadyjski prowincja³, o. Feliks
Kwiatkowski27. Podjêto wówczas tak¿e wstêpne rozmowy na temat wsparcia
Kanady dla planowanych polskich placówek misyjnych w Kamerunie28. Kiedy

27
28

OBLACI.P65

Sukiennika. W 1983 r. pojawi³a siê propozycja wyjazdu do pomocy w Kanadzie dla
o. Teofila Szendzielorza, na 1984 r. planowano wyjazd o. Stanis³awa Bijaka. O. Fidyka
przyby³y z Polski w 1985 r. podj¹³ siê w Melville nauki jêzyka, itd. Co wa¿ne, jeszcze
w 1985 r. powrócono do dawnej tradycji wysy³ania kleryków do Kanady. Pisa³ w tej sprawie
do Prymasa polski prowincja³ Leonard G³owacki i otrzyma³  dopiero po ponownym
przedstawieniu racji  pozytywn¹ odpowied. Kandydatami wówczas wyznaczonymi byli
klerycy Janusz B³a¿ejak, Waldemar Pucha³a, Robert Nowak. Jeszcze tego samego roku
znaleli siê w Kanadzie. Zob. o. G³owacki do o. Mazura, (Listy z 4 i 25 VII 1983 r. i 11 XII
1983 r.); o. Mendrela do o. G³owackiego, (List z 11 III 1985 r.); o. G³owacki do Ksiêdza
Kardyna³a Józefa Glempa, (List z 5 IV 1985 r.); Sekretariat Prymasa Polski, (List z 15 IV
1985 r., N. 862 /85/P) APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. Kwiatkowski do o. Kamiñskiego, (List z 18 X 1966 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1,
bez sygn.
O. Kwiatkowski do o. Kamiñskiego, (List z 30 XII 1968 r.), APW, DDC Polish: RPP,
Teczka 1, bez sygn. Idea misji w Kamerunie zaczê³a nabieraæ realnych kszta³tów pocz¹wszy

91

07-12-01, 21:42

�92

Pawe³ Zaj¹c OMI

finalizowa³a siê sprawa otwarcia misji, prowincja³ Kwiatkowski potwierdzi³
sw¹ szczer¹ wolê pomocy  choæ prowincja Wniebowziêcia nie posiada³a wystarczaj¹cego personelu, by w³¹czyæ siê bezporednio w dzia³alnoæ misyjn¹
w Kamerunie, by³a jednak gotowa pomóc finansowo29. Odt¹d sprawa ta do³¹czy³a do zbioru wspólnych i sta³ych zainteresowañ obu prowincji. Praktyczne
strony owej wspó³pracy omówiono podczas wizyty w Polsce kolejnego prowincja³a Wniebowziêcia, o. Micha³a Smitha, w 1971 r.30
Trzeba przyznaæ, i¿ wzajemne relacje  mimo zmieniaj¹cych siê regularnie prowincja³ów i rad prowincjalnych  oparte by³y o sta³e zrozumienie koniecznoci podtrzymywania serdecznych kontaktów. Kiedy sw¹ kadencjê prze³o¿onego prowincji Wniebowziêcia koñczy³ o. Kwiatkowski, zwróci³ siê do
polskiego prowincja³a Józefa Tomysa w nastêpuj¹cych s³owach: (...) jestem
pewien, ¿e nowa administracja [prowincji Wniebowziêcia] bêdzie wasze wysi³ki popieraæ. Gdy¿ nasza prowincja nie utrzyma siê bez waszego zasilenia
naszego personelu31. Wspomniana przez o. Kwiatkowskiego nowa rada zosta³a mianowana w trybie przyspieszonym. Wi¹za³o siê to z decyzj¹ Nadzwyczajnej Rady Generalnej oblatów w Rzymie, og³oszon¹ w padzierniku 1969 r.
Dotyczy³a ona wczeniejszego wyboru nowych w³adz w prowincjach, których
administracje koñczy³y termin swego urzêdowania dopiero w 1971 r. Odpowiednie konsultacje mia³y siê tam odbyæ najpóniej do koñca 1970 r. Chodzi³o
o to, ¿eby nowy prowincja³ móg³ pe³niæ swój urz¹d przynajmniej rok przed
kapitu³¹ zaplanowan¹ na kwiecieñ 1972 r.32
Zmianom w sk³adzie administracji prowincjalnych towarzyszy³a tradycyjnie wymiana listów z gratulacjami i najlepszymi ¿yczeniami. Wyra¿a³y one
dobre relacje miêdzy prowincja³ami  by³o tak choæby po wyborze o. Edwarda

29
30
31
32

OBLACI.P65

od 11 padziernika 1967 r., kiedy to prowincja³ Kamiñski przed³o¿y³ superiorowi generalnemu w Rzymie Mémoire sur lenvoi des oblats polonais au Cameroun. 29 grudnia 1967 r.
o. de Bernon poinformowa³ prowincja³a polskiego, ¿e bp Plumey jest gotowy przyj¹æ
Polaków na warunkach przez nich podanych (osobny dystrykt itd.) Zob. O. J. Tomys
OMI, Le Rapport sur le projet dune mission polonaise au Cameroun, Rome (z dnia 24 II
1969 r.) w: APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. Kwiatkowski do o. Tomysa, (List z 8 IV 1969 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1,
bez sygn.
O. Tomys do o. wi¹tka, (List z 28 V 1971 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez
sygn.
O. Kwiatkowski do o. Tomysa, (List z 16 I 1971 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1,
bez sygn.
Tam¿e; o. Kwiatkowski do o. Tomysa, (List z 16 I 1971 r.), APW, DDC Polish: RPP,
Teczka 1, bez sygn.

92

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

93

wi¹tka na prze³o¿onego prowincji Wniebowziêcia. Polski prowincja³, o. Józef Tomys, przes³a³ ¿yczenia listem z 22 lutego 1971 r.33 Podobna wymiana
korespondencji nast¹pi³a w 1974 r., kiedy o. wiatek wybrany zosta³ prowincja³em na drug¹ kadencjê, a w Polsce o. Tomysa zast¹pi³ o. Alfons Kupka34. Z
czasem dobre kontakty zaczê³y wykraczaæ poza sferê wy³¹cznie listown¹. W
1977 r. o. Kupka przebywa³ z wizyt¹ w Kanadzie, g³osz¹c m.in. rekolekcje i
spotykaj¹c siê ze wspó³braæmi w parafiach polonijnych35. Z kolei w 1979 r. o.
Micha³ Smith, wówczas ekonom prowincji Wniebowziêcia, wyg³osi³ rekolekcje dla oblatów w Polsce. Zosta³y one bardzo dobrze odebrane i spodziewano
siê, ¿e mog¹ zaowocowaæ zwiêkszon¹ pomoc¹ personaln¹ dla Kanady36. Podobne nadzieje zrodzi³a wizyta kolejnego prze³o¿onego prowincji Wniebowziêcia w Polsce w 1985 r. O. Antoni Mendrela odwiedzi³ wówczas m.in.
seminarium duchowne oblatów w Obrze i wyrazi³ nadziejê dalszej owocnej
wspó³pracy obu prowincji37.
W latach osiemdziesi¹tych opracowano tak¿e konkretny zbiór zasad postêpowania przy w³¹czaniu oblata wywodz¹cego siê z Polski w struktury prowincji Wniebowziêcia38. Chodzi³o o to, by jak ewentualny kandydat by³ jak
najlepiej przygotowany do podjêcia nowej pos³ugi w Kanadzie. Zwracano wiêc
uwagê na koniecznoæ odpowiedniego informowania wspó³braci w kraju o specyfice duszpasterstwa kanadyjskiego i polonijnego39. Ponadto postanowiono,
33

34
35

36
37
38
39

OBLACI.P65

O. Tomys do o. wi¹tka, (List z 22 II 1971 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez
sygn. Tego samego roku Rada Generalna zatwierdzi³a administracjê prowincjaln¹ w Polsce na drugie trzechlecie.
O. Kupka do o. wi¹tka, (List z 12 III 1974 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez
sygn.
O. Kupka do o. wi¹tka, (List z 25 IV 1977 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez
sygn.; o. wi¹tek do o. Kupki, (List z 9 XII 1977 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1,
bez sygn.
O. Kupka do o. Mazura, (List z 5 III 1979 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. Mendrela do o. Latuska, (List z 11 III 1985 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez
sygn.
O. Mendrela do o. G³owackiego, (List z 26 IV 1984 r.), APP, Polskie Wiceprowincje:
Teczka Polska Wiceprowincja w Kanadzie, bez sygn.
Odpowiednia informacja mia³a te¿ zainteresowaæ polskich oblatów pos³ug¹ wród Polonii.
W 1984 r. postulowano np.: Co dwa miesi¹ce przesy³aæ do wy¿szego seminarium w Obrze
poprzez rektora dla ko³a misjologicznego nasze bie¿¹ce biuletyny parafialne, ksiêgi pami¹tkowe i zdjêcia ilustruj¹ce ¿ycie naszych parafii i prowincji. Zaproponowaæ rektorowi
w Obrze, by do programu wyk³adów misjologicznych w³¹czy³ materia³y informacyjne
o Polonii, celem rozbudzenia zainteresowania kleryków prac¹ na emigracji, równie¿
w Kanadzie. Zob. Protokó³ ze spotkania o. Prowincja³a Antoniego Mendreli z ojcami

93

07-12-01, 21:42

�94

Pawe³ Zaj¹c OMI

by przyjmowaæ oblatów pocz¹tkowo na trzyletni okres próbny. Co roku mia³a
siê dokonywaæ weryfikacja ich pracy, a rada prowincjalna mog³a przed³u¿aæ
kontrakt na kolejny rok. Po trzech latach staraj¹cy siê o przyjêcie do prowincji Wniebowziêcia mia³ z³o¿yæ pisemne podanie do rady prowincjalnej40. Strona
polska pocz¹tkowo nie podesz³a do tego rozwi¹zania ze zbytnim entuzjazmem.
Obawiano siê, ¿e kandydaci do pracy w Kanadzie nabior¹ nieufnoci do wspó³braci, którzy mieliby oceniaæ ich pracê przez trzy lata próby. Poza tym rada
prowincjalna w Polsce oczekiwa³a akceptacji w³asnych decyzji, co do ewentualnych predyspozycji danego oblata do pracy wród Polonii41. Tymczasem
prowincji Wniebowziêcia nie chodzi³o o tworzenie sztucznych zasad, do których miano dopasowywaæ przybywaj¹cych z kraju oblatów. Ewaluacja nie mia³a
byæ czysto formalna, lecz przebiegaæ w braterskiej atmosferze, poprzez szczere dzielenie siê w³asnymi prze¿yciami i dowiadczeniami. Celem mia³o byæ
u³atwienie wspó³bratu pe³nej integracji z nowym rodowiskiem. Brano na powa¿nie pewne powa¿ne wyzwania, które mog³y czasem okazaæ siê zbyt wymagaj¹ce dla m³odego kap³ana z Polski, gdyby mia³ byæ pozostawiony sam z
w³asnymi przemyleniami. Zaliczano do nich m.in. odmienn¹ kulturê i mentalnoæ spo³eczeñstwa kanadyjskiego, konsumpcjonizm, pluralizm kultur i religii, wiêkszego ni¿ w Polsce ducha indywidualizmu i niezale¿noci. Duszpasterstwo musia³o zmagaæ siê z ogromnymi nieraz przestrzeniami, na jakich
byli rozproszeni parafianie, a tak¿e z ró¿nicami w mentalnoci poszczególnych pokoleñ imigrantów. Nie mo¿na by³o na te warunki po prostu przenieæ
polskiego modelu duszpasterstwa  celem pracy oblatów nie by³o budowanie
w Kanadzie drugiej Polski. St¹d te¿ nacisk na uwzglêdnienie okresu próbnego przed ostatecznym zadeklarowaniem woli sta³ej pos³ugi w Kanadzie42.
Podsumowuj¹c warto zwróciæ uwagê na kilka danych statystycznych.
Sporód piêædziesiêciu czterech oblatów pracuj¹cych dzi w strukturach prowincji Wniebowziêcia w Kanadzie a¿ trzydziestu czterech odby³o ca³oæ lub
wiêksz¹ czêæ swej formacji w Polsce, dodaj¹c do niej nierzadko kilka lub

40
41
42

OBLACI.P65

z Polski, Mississauga, (z dnia 20 VI 1984), APW, DDC Polish: RPP Teczka 2, bez. sygn.
Propozycje te, niestety, nie doczeka³y siê realizacji.
Tam¿e.
Zob. o. Kuc do o. Mendreli, (List z 15.11.1989 r., L.dz. 347/89), APW, DDC Polish: RPP,
Teczka 2, bez sygn.
Zob. Oblate Fathers of Assumption Province. Provincial Administration, Recommendations regarding adaptation, Toronto 19851988, APW, DDC Polish: RPP, Teczka 2, bez
sygn.

94

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

95

kilkanacie dalszych lat pracy kap³añskiej w kraju lub na misjach. Z tej liczby
dziewiêciu zakonników rozpoczê³o sta³¹ pos³ugê w Kanadzie jeszcze przed
1986 r., natomiast dwudziestu piêciu, czyli prawie po³owa obecnego personelu, zosta³o tam skierowanych w latach 19862006 43. Ró¿nice w proporcjach
wyjazdów mo¿na wyjaniæ polepszeniem siê sytuacji paszportowej i coraz lepszym poznaniem warunków pracy w Kanadzie przez oblatów nale¿¹cych do
polskiej prowincji. Od po³owy lat osiemdziesi¹tych wzajemne relacje wzbogaci³y siê bowiem o kolejny wymiar  okresowej lecz regularnej pomocy duszpasterskiej w parafiach polonijnych. Najwa¿niejsz¹ jej form¹ sta³o siê g³oszenie rekolekcji wielkopostnych przez kap³anów z Polski.

2. Pomoc duszpasterska w parafiach polonijnych
Od po³owy lat osiemdziesi¹tych tradycyjnym elementem religijnego krajobrazu oblackich parafii w Kanadzie sta³y siê rekolekcje wielkopostne g³oszone przez misjonarzy z Polski. Dla tych ostatnich by³a to mo¿liwoæ poznania wyzwañ duszpasterskich typowych dla spo³eczeñstwa kanadyjskiego, podczas gdy miejscowa Polonia ceni³a sobie poczucie sta³ego i bliskiego kontaktu
z rzeczywistoci¹ ojczyzny i Kocio³a polskiego44.
Pierwsze wzmianki na temat bardziej zorganizowanej formy pos³ugi duszpasterskiej w wielkim pocie, ewentualnie po³¹czonej z wiosennymi i letnimi
zastêpstwami w parafiach, pojawi³y siê w korespondencji prowincja³ów w
po³owie lat siedemdziesi¹tych. Wczeniej wszelkiego rodzaju wyjazdy po³¹czone z g³oszeniem kazañ przez oblatów z Polski by³y aran¿owane doranie,

43

44

OBLACI.P65

Nale¿y wzi¹æ pod uwagê obecnoæ w strukturach prowincji Wniebowziêcia kilku kap³anów, którzy nie s¹ polskiego pochodzenia. Wród nich jest czterech W³ochów, jeden Niemiec, jeden Wietnamczyk. Z pozosta³ej liczby siedmiu urodzi³o siê jeszcze w Polsce, choæ
do zgromadzenia oblatów wst¹pili ju¿ w Kanadzie, dwóch urodzi³o siê i pozna³o oblatów
we Francji, piêciu za w Kanadzie.
Rzadko zachowuj¹ siê wiadectwa wiernych na temat prze¿ytych rekolekcji, tym bardziej
warto przytoczyæ nastepuj¹ce s³owa jednego z parafian z Vancouver, odnosz¹ce siê do
wizyty o. Henryka Tomysa w lutym 1988 r.: Koció³ by³ zape³niony ka¿dego wieczoru
podczas mszy w. Polonia ³aknê³a S³owa Bo¿ego i nauki Ojca Misjonarza. (...) Jak sam
wyzna³ by³a to jego pierwsza misja poza granicami kraju, a nasza parafia pierwsz¹ na
rodze przez orodki polonijne w Kanadzie. Tym bardziej cieszylimy siê, ¿e mielimy go
u siebie, staraj¹c siê by nie tylko piêkne okolic eVancouver ale i pe³ny koció³ podczas
rekolekcji pomog³y mu czuæ siê u nas jak najlepiej. Feliks Rohraft do o. Antoniego Mendreli, APW, teczka Lenten Missionaries from Poland [dalej LM], bez sygn., rok 1988.

95

07-12-01, 21:42

�96

Pawe³ Zaj¹c OMI

w zale¿noci od potrzeb i mo¿liwoci obu stron45. Jako pierwszy rekolekcje w
kilku oblackich parafiach polonijnych wyg³osi³ o. Alfons Kupka, w 1977 r.
Kolejnego roku w jego lady poszed³ o. Leonard G³owacki, zbieraj¹cy przy
okazji materia³y do planowanej publikacji na temat pracy oblatów polskich w
Kanadzie. Od tamtej pory kwestia rekolekcji wielkopostnych wpisa³a siê na
sta³e w relacje obu prowincji46. Ciekawostk¹ dokumentacji archiwalnej owego faktu jest poni¿szy list prowincja³a Jana Mazura, pisany 16 padziernika
1978 r., którego fragment warto przytoczyæ:
Wed³ug komentarzy naszych proboszczów i opinii ludzi, zgadzam siê, ¿e dobrze
by³oby przygotowaæ [jakiego] ojca do g³oszenia rekolekcji na okres Wielkiego
Postu w 1979 r. Pobyt trwa³by tylko 3 miesi¹ce. Ogólnie, by³oby Wasz¹ spraw¹
wybraæ odpowiedniego kaznodziejê, który bêdzie móg³ dostosowaæ siê do potrzeb Polaków w Kanadzie. (...) Przerwa kilka minut... Dopiero og³oszono, ¿e
kardyna³ Karol Wojty³a zosta³ wybrany na Papie¿a Jana Paw³a II!!! Cudowne...
nie do uwierzenia!!!47

W 1979 r. rekolekcje wyg³osi³ o. Józef Kowalik48. Nastêpnie pojawi³a siê
propozycja, aby od kolejnego roku zaprosiæ dwóch oblatów  jednego z Polski,
drugiego z polskiej delegatury w Kamerunie, który akurat mia³by przewidziany
urlop w kraju. Do Kanady móg³by zawitaæ niejako po drodze 49. 14 padziernika 1982 r. na posiedzeniu radu prowincjalnej w Polsce o. Jan Mazur
zaproponowa³, aby ojciec g³osz¹cy rekolekcje pozosta³ ju¿ nie trzy, lecz szeæ
miesiêcy w Kanadzie, by w ten sposób s³u¿yæ pomoc¹ duszpastersk¹ w okresie
wiosenno-letnim50. Wkrótce zaakceptowano te¿ sta³¹ procedurê doboru kaznodziejów na dany rok  strona polska podawa³a nazwiska kilku kandydatów,

45

46

47
48
49
50

OBLACI.P65

W 1977 r., otrzymawszy probê o pomoc w czasie Wielkiego Postu od o. Kosiana,
o. Kupka pyta³ oficjalnie prowincja³a Mazura o mo¿liwoæ przylotu jednego z ojców,
który móg³by w takim wypadku obs³u¿yæ wiêcej parafii. Zob. o. Kupka do o. Mazura,
(List z 31 X 1977 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
Pozostawa³y do uzgodnienia formalnoci  kto przedstawia czy wybiera kandydatów itd.
Zob. o. Kupka do o. Mazura, (List z 13 IX 1978 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez
sygn. Ustalona ostatecznie formu³a polega³a na wspó³pracy obu stron  Polska przedstawia³a kilka nazwisk ewentualnych kandydatów, sporód których strona kanadyjska wybiera³a dwie osoby przeznaczone do pos³ugi w nadchodz¹cym roku kalendarzowym.
O. Mazur do o. Kupki, (List z 16 X 1978 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
Zamieszczony na zakoñczenie niniejszej prezentacji Aneks zestawia wszystkich rekolekcjonistów z Polski goszcz¹cych w Kanadzie w latach 19772006.
O. Mazur do o. Kupki, (List z 30 V 1979 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. Mazur, (List z 14 X 1982 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.

96

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

97

a kanadyjska administracja prowincjalna wybiera³a sporód nich dwie osoby,
które nastêpnie zapraszano oficjalnie51.
O przygotowanie rekolekcji wielkopostnych do wyg³oszenia w Kanadzie
nale¿a³o zadbaæ z odpowiednim wyprzedzeniem czasowym. Problemem by³y
formalnoci zwi¹zane z podró¿¹  zaproszeni misjonarze musieli podejmowaæ
czasoch³onne starania o paszport i wizy. Z kolei po stronie kanadyjskiej troszczono siê o odpowiednie poinformowanie wspólnot parafialnych o programie
rekolekcji52. Korzystano w tym celu z biuletynów parafialnych, lokalnej prasy
polskiej czy nawet radia. Plan pracy misjonarza obejmowa³ tak¿e wizyty u
osób chorych i starszych. Po naukach ogólnych w kociele g³oszono nauki
stanowe dla mê¿czyzn, kobiet i ca³ych rodzin, spotykano siê z ró¿nymi grupami w salkach parafialnych, odwiedzano i b³ogos³awiono mieszkania i domy.
Oczywicie nie brakowa³o okazji do spowiedzi w. Na zakoñczenie rekolekcji
zarówno g³osz¹cy jak i miejscowi proboszczowie dokonywali ewaluacji ich
przebiegu, uwzglêdniaj¹c frekwencjê parafian oraz nauki misjonarza53.
Nierzadko jeszcze przed rozpoczêciem rekolekcji sugerowano kaznodziei
tematykê kazañ, zgodnie z dostrzeganymi potrzebami w kontekcie danej parafii. W 1988 r. w parafii w. Ducha w Winnipegu o. Chris Pulchny prosi³
przyby³ego z Polski o. Henryka Tomysa o refleksjê nad wielorakim znaczeniem zagadnienia budowy Kocio³a, tak by w ca³ej g³êbi ukaza³o siê jego
znaczenie teologiczne  tworzenia wspólnoty, a nie wy³¹cznie stawiania budynku. Mia³o to swoje znaczenie w³anie w kontekcie rozpoczêtych prac przy
nowej wi¹tyni54. Jeszcze wczeniej kanadyjski prowincja³, o. Antoni Mendrela, zasugerowa³ ogólnie, by podczas rekolekcji mniej krzyczano na tych,
co nie chodz¹ do kocio³a, wiêcej za czasu powiêcano zagadnieniom takim
jak, znaczenie Pisma w. oraz liturgii w ¿yciu chrzecijanina, wynikaj¹ce z
sakramentu chrztu w. zadania wieckich w Kociele, spo³eczny i osobisty
aspekt wiary, relacjê wiara  kultura55. Tematykê rekolekcji ustalano czasem
na obradach rady prowincjalnej w Toronto i nastêpnie proponowano kazno51
52

53
54
55

OBLACI.P65

Lista oblatów g³osz¹cych rekolekcje w Kanadzie w latach 19772006 znajduje siê
w Aneksie 1, na koñcu niniejszej prezentacji.
Rada prowincjalna w Polsce typowa³a zwykle czterech kandydatów, sporód których strona
kanadyjska mia³a wybraæ dwóch kaznodziejów. APW, teczka LM, bez sygn., rok 1993.
Sytuacja wizowo-paszportowa uleg³a poprawie dopiero w latach 90-tych.
Zob. Programy rekolekcji wielkopostnych 19861989, APW, teczka LM, bez sygn., lata
19871989.
O. Pulchny do o. Mendreli, (List z 13 III 1988 r.), APW, teczka LM, bez sygn., rok 1988.
O. Mendrela do o. G³owackiego, (List z 1 X 1985 r.), APP, Polskie Wiceprowincje: Teczka
Polska Wiceprowincja w Kanadzie, bez sygn.

97

07-12-01, 21:42

�98

Pawe³ Zaj¹c OMI

dziejom. Przyk³adowo, z koñcem 1987 r. zaplanowano na najbli¿sze rekolekcje we wszystkich parafiach temat zagadnienia roli wieckich w Kociele, w
zwi¹zku z zakoñczonym niedawno synodem biskupów56. Czasem oczekiwano
od misjonarzy dodatkowej pos³ugi, uzale¿nionej od ich osobistych zainteresowañ i zdolnoci, jak np. w przypadku wspomnianego o. Tomysa konkretnej
pomocy z zakresu muzyki kocielnej oraz znajomoci nowych pieni, które w
ostatnich latach przyjê³y siê w Polsce. Jak ju¿ wspomniano, od lat osiemdziesi¹tych, w zale¿noci od mo¿liwoci, po okresie rekolekcji kaznodzieje nadal
pe³nili pos³ugê duszpastersk¹, zastêpuj¹c oblatów w ró¿nych parafiach Kanady a¿ do koñca letnich wakacji. Podobnie g³oszono czasem rekolekcje tak¿e w
innych ni¿ oblackie parafiach polonijnych57.
W ewaluacjach przeprowadzonych rekolekcji przewa¿aj¹ zdecydowanie
oceny pozytywne  tak ze strony kanadyjskich gospodarzy, jak i goci z Polski. Nale¿y jednoczenie stwierdziæ, i¿ nie zawsze by³o ³atwo przybywaj¹cym
do Kanady misjonarzom wczuæ siê w odmienny kontekst spo³eczny i kulturowy kraju, w którym g³osili swe nauki. Choæ wspólnoty by³y polonijne, to jednak mia³y nieco inne oczekiwania ni¿ parafie w Polsce, inny by³ te¿ styl pos³ugi ksiêdza, do którego parafianie kanadyjscy przywykli. Dotyczy³o to zw³aszcza nauk stanowych, dla sukcesu których zawsze wa¿na jest dobra znajomoæ
specyfiki codziennych wyzwañ stoj¹cych przed katolikami danego regionu.
Czasem te¿ misjonarz-kaznodzieja  z pewnoci¹ w dobrej wierze  zbytnio
koncentrowa³ siê na problemach Polski i polskoci, podczas gdy wierni oczekiwali raczej treci czysto religijnych. Tego rodzaju drobne nieporozumienia
by³y do przewidzenia, dlatego te¿ co roku dokonywano oceny zdobytych dowiadczeñ. Ewentualne uwagi krytyczne s³u¿y³y do uwra¿liwienia kolejnych
kaznodziejów na pewne aspekty ich pos³ugi w Kanadzie. Nale¿y w tym miejscu podkreliæ, i¿ ewentualne zastrze¿enia by³y jedynie marginesem w wiêkszoci pozytywnego odbioru polskich misjonarzy w Kanadzie.
Rekolekcje s¹ przyk³adem jasno ukierunkowanego zaanga¿owania duszpasterskiego, st¹d wysuwaj¹ siê na czo³o wzajemnych relacji na p³aszczynie
pos³ugi wiernym. Wspomniano ju¿ wy¿ej, i¿ w przypadku czêci g³osz¹cych
ojców ta pomoc wyd³u¿a³a siê na kolejnych kilka miesiêcy zwyczajnej pracy
parafialnej. Niekiedy oblaci z Polski byli zapraszani wprost na d³u¿sze lub
krótsze zastêpstwo, umo¿liwiaj¹c w ten sposób czêci kanadyjskich wspó³bra56
57

OBLACI.P65

O. Mendrela do o. Rychlika, (List z 2 XI 1987 r.), APW, teczka LM, bez sygn., rok 1988.
W 1996 r. o. Krzysztof Czepirski na zaproszenie ks. Ryszarda Hanaczewskiego wyg³osi³
rekolekcje tak¿e w parafii Our Lady of Czestochowa w Saskatoon. Ks. Hanaczewski do
o. Pulchnego, (List z 4 XII 1995 r.), APW, teczka LM, bez sygn., rok 1996.

98

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

99

ci odbycie urlopu. Czasem zdarza³y siê tak¿e bardziej specyficzne potrzeby,
jak choæby animacja dorocznego Programu Odrodzenia w parafii w. Maksymiliana Kolbego w Mississauga58. Obejmowa³a ona zamkniête rekolekcje
dla wieckich animatorów programu oraz cykl zajêæ formacyjnych oferowanych im w okresie letnim. Tak przygotowani animatorzy brali w ci¹gu roku
odpowiedzialnoæ za przewodniczenie ma³ym grupom domowym, w których
troszczono siê o pog³êbienie wiary i zaanga¿owania religijnego. W 1992 r.
wieckim animatorom w Mississauga podczas lata towarzyszy³ o. Andrzej
Madej, w 1996 r. o. Rados³aw Zmitrowicz59.
Wyrazem wzajemnych relacji na polu duszpasterskim by³y tak¿e dwukrotne wizyty kleryckiego zespo³u Gitary Niepokalanej z Obry w Kanadzie.
Latem 1992 r. ich opiekunem by³ o. Teodor Jochem. Klerycy koncertowali w
wielu oblackich parafiach polonijnych i uwietnili swymi wystêpami tak¿e
jubileuszowe uroczystoci 50-lecia pielgrzymki do sanktuarium w Midland60.
Dowiadczenie to powtórzono w 2001 r., kiedy to zespó³, oczywicie w innym
sk³adzie, wraz z o. Marianem Pucha³¹ jako opiekunem, goci³ w Kanadzie w
dniach 12 lipca  27 sierpnia61.
W ostatnich latach szczególn¹ okazj¹ do zamanifestowania ducha wspólnoty polskich oblatów z obu stron Atlantyku by³ wiatowy Dzieñ M³odzie¿y
w Toronto, w 2002 r. Z racji zbyt wysokich jak na warunki polskie kosztów
ewentualnego uczestnictwa, wspó³praca ta nie osi¹gnê³a pocz¹tkowo proponowanego poziomu zaanga¿owania m³odzie¿y z oblackich parafii w Polsce
czy te¿ nawet kleryków z seminarium w Obrze. M.in. brano pod uwagê zaanga¿owanie tych ostatnich jako wolontariuszy. Jednoczenie oblaci pracuj¹cy
w Kanadzie, wraz z goszcz¹cymi akurat wspó³braæmi z kraju, w³¹czyli siê z
pe³n¹ energi¹ w s³u¿bê przybywaj¹cej na spotkanie z Ojcem w. m³odzie¿y.
Oblackiej gocinnoci dowiadczyli tak¿e polscy biskupi, którzy nastêpnie
przekazali na rêce polskiego prowincja³a, o. Paw³a Latuska, specjalne podziêkowania, a nawet wrêczyli plakietkê pami¹tkow¹ ze s³owami wdziêcznoci
superiorowi generalnemu oblatów w Rzymie62.
58
59
60
61
62

OBLACI.P65

O. Nowak do o. Bieleckiego, (List z 21 III 1996 r.), APP, Prowincja w Kanadzie: Teczka 2,
bez sygn.
Tam¿e. Ponadto: o. Pulchny do o. Bieleckiego, (List z 5 VII 1992 r.), APP, Prowincja w Kanadzie: Teczka 2, bez sygn.
O. Pulchny do o. Bieleckiego, (List z 19 VIII 1992 r.), APP, Prowincja w Kanadzie: Teczka 2,
bez sygn.
APP, Prowincja w Kanadzie: Teczka 2, bez sygn.
O. Latusek do o. Pulchnego, (List z 12 X 2002 r.), APP, Prowincja w Kanadzie: Teczka 2,
bez sygn.

99

07-12-01, 21:42

�100

Pawe³ Zaj¹c OMI

3. Wspó³praca naukowa  studia w Kanadzie i w Polsce
Kolejna wa¿na p³aszczyzna wspó³pracy obu oblackich prowincji, zjednoczonych swym zakorzenieniem zarówno we wspólnocie ¿ycia zakonnego jak i
w kulturze polskiej, dotyczy zagadnieñ edukacji i nauki. Tak¿e i w tym przypadku mo¿na odwo³aæ siê do d³ugiej tradycji, wykraczaj¹cej poza okres istnienia prowincji Wniebowziêcia w Kanadzie. W 1926 r. oblaci osiedlili siê w
pocysterskim klasztorze w Obrze, gdzie odt¹d mia³o znajdowaæ siê seminarium duchowne prowincji polskiej. Pocz¹wszy od 1929 r. czêæ swojej formacji odbywali w nim tak¿e klerycy polskiego pochodzenia z Kanady  by³o to
dla nich okazja doskonalenia siê m.in. w znajomoci jêzyka polskiego oraz
kultury i tradycji ojczystej. Ze swej strony spontanicznie wnosili do obrzañskiego scholastykatu prawdziwego ducha misyjnego i praktyczne dowiadczenie miêdzynarodowoci oblackiej wspólnoty63.
Po 1945 r. tego rodzaju wspó³praca nie zanik³a, choæ oczywicie pocz¹tkowo twarde rz¹dy komunistyczne w Polsce zdawa³y siê stawiaæ nad mo¿liwoci¹ jej kontynuacji wielki znak zapytania. Pierwsze lady powrotu do przedwojennych tradycji mo¿na odnaleæ w latach szeædziesi¹tych. Kanadyjscy
wspó³bracia ochoczo wspierali nale¿¹cego do polskiej prowincji o. Piotra Sachtê, który w Niemczech zachodnich studiowa³ filozofiê Kanta64. Ów niezwykle
uzdolniony student filozofii by³ przeznaczony pocz¹tkowo na profesora do
Obry, nawet wyk³ada³ ju¿ tam przez pewien czas tu¿ po zakoñczeniu studiów
na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Okaza³o siê jednak, ¿e zbytnio  jeszcze jak na ówczesne czasy  interesuje siê myl¹ Kanta, a zbyt ma³o nadal
obowi¹zuj¹c¹ w seminariach scholastyk¹65. St¹d decyzja o umo¿liwieniu mu
dalszych badañ w Niemczech, gdzie ju¿ pozosta³ na sta³e.
Powolna normalizacja sytuacji w Polsce  o ile mo¿na tak to w ogóle uj¹æ
pisz¹c o okresie PRL-u  zaczê³a sprzyjaæ dalszemu zacienianiu relacji na
p³aszczynie naukowej. Obejmuj¹cy w 1968 r. swój urz¹d jako siódmy prowincja³ oblatów w Polsce o. Józef Tomys ju¿ w pierwszym licie do ówczesnego
63

64
65

OBLACI.P65

Wród kleryków kanadyjskich odbywaj¹cych przed 1939 r. studia w Obrze znaleli siê:
Frank Kosakiewicz, Feliks Kwiatkowski, Tomasz Nowak, Micha³ Kucharski, Micha³ Smith,
Leopold Engel. Jak podkrela o. Pielorz, trzech z nich zosta³o w przysz³oci prowincja³ami.
Zob Pielorz, Oblaci polscy, s. 53. Rzeczywicie, ojcowie Smith i Kwiatkowski zostali
prze³o¿onymi prowincji Wniebowziêcia, o. Engel za prowincja³em St. Marys.
O. Kwiatkowski do o. Sachty, (List z 6 III 1968 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
Zob. Lublin, Codex Historicus OMI, vol. 1.

100

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

101

prze³o¿onego w Kanadzie, o. Kwiatkowskiego, proponowa³ wykszta³cenie
w Kanadzie ewentualnego profesora angielskiego dla seminarium w Obrze66.
Ten plan nie zosta³ jeszcze zrealizowany, niemniej jednak prowincja Wniebowziêcia zaanga¿owa³a siê wówczas w wiele inicjatyw na rzecz swej siostrzanej prowincji oblackiej w kraju. Nale¿a³y do nich choæby zakup i ofiarowanie
ksi¹¿ek dla indywidualnych studentów KUL-u, wsparcie publikacji naukowych,
jak choæby Oblatów Polskich 19201970 o. Józefa Pielorza, a nawet pomoc
w sprawie kupna domu dla ojców-studentów w Lublinie, w 1970 r.67 Powrócono
tak¿e do idei okresowych studiów w Polsce dla oblatów polskiego pochodzenia z Kanady. W 1972 r. planowano wys³aæ na KUL o. Edwarda Klimuszko,
delegata na Kapitu³ê Generaln¹ oblatów odbywaj¹c¹ siê tego¿ roku w Rzymie.
Kanadyjski oblat studiuj¹c Pismo w. mia³ jednoczenie pog³êbiæ znajomoæ
jêzyka polskiego68. O. Klimuszko mia³ zamieszkaæ w oblackim domu studenckim przy ul. Chmielewskiego 17 w Lublinie, a tak¿e w czasie swego rocznego
pobytu w kraju odwiedziæ wspó³braci z innych wspólnot. Jak mo¿na stwierdziæ dziêki zachowanej korespondencji odpowiednich prowincja³ów, pobyt siê
uda³69. Zaplanowano zatem kolejne tego rodzaju wizyty  kandydatami na
studia w Polsce zostali kleryk Chris Pulchny i o. Rudy Nowakowski. Latem
1973 r. mieli oni odbyæ wakacyjny kurs jêzyka polskiego w Lublinie70. O. Chris
Pulchny, ju¿ jako kap³an, powróci³ na dalsz¹ naukê jêzyka polskiego jeszcze
w 1976 r. Towarzyszy³ mu wtedy o. Jan Mazur. Obaj wspó³bracia z Kanady
zatrzymali siê d³u¿ej m.in. w oblackich wspólnotach w Poznaniu i Katowicach71.
Podwójny wymiar mia³ natomiast d³u¿szy pobyt w Polsce o. Rockyego Grimarda. W latach 19911993 nie tylko sam uczy³ siê jêzyka polskiego, ale by³

66
67
68

69

70

71

OBLACI.P65

O. Tomys do o. Kwiatkowskiego, (List z 13 XII 1968 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1,
bez sygn.
Skromna dokumentacja na ten temat znajduje siê w: APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1,
bez sygn.
Rzeczywicie o. Klimuszko przebywa³ w Polsce w roku akademickim 19721973. Prywatne zaproszenie wys³a³ mu 1 marca 1972 r. prowincja³ Józef Tomys. O. wi¹tek do o.
Tomysa, (Listy z 16 i 22 II 1972 r.); o. Tomys do o. wi¹tka, (List z 1 III 1972 r.), APW,
DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. Tomys do o. wi¹tka, (List z 9 XII 1972 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez
sygn.; o. wi¹tek do o. Tomysa, (List z 4 IV 1972 r.), APP, Polskie Wiceprowincje: Teczka
Polska Wiceprowincja w Kanadzie, bez sygn.
O. wi¹tek do o. Tomysa, (List z 4 IV 1972 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez
sygn.; (List z 26 VI 1973 r. ), APP, Polskie Wiceprowincje: Teczka Polska Wiceprowincja
w Kanadzie, bez sygn.
O. Kupka do o. wi¹tka, (List z 17 VI 1976 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.

101

07-12-01, 21:42

�102

Pawe³ Zaj¹c OMI

te¿ wietnym nauczycielem angielskiego juniorów z oblackiego ni¿szego seminarium duchownego w Markowicach. Dziêki swej wizycie zdoby³ przygotowanie potrzebne do dalszej pracy z Poloni¹ w Kanadzie, a jednoczenie przybli¿y³ realia duszpasterstwa kanadyjskiego wielu przysz³ym oblatom72. Jak
pokaza³o jeszcze przedwojenne dowiadczenie obecnoci kanadyjskich kleryków w Obrze, podobne kontakty by³y wymienit¹ form¹ praktycznego kszta³cenia duszpasterzy.
Nawi¹zuj¹c do tych tradycji, jeszcze w po³owie lat osiemdziesi¹tych, do
Obry zawita³ ponownie kanadyjski kleryk  Józef Budziak, a po dalszych kilku latach zg³oszono kandydata do nowicjatu na w. Krzy¿u, Wies³awa Jaska.
Ostatnio tego rodzaju relacje na poziomie pierwszej formacji ponownie siê
o¿ywi³y. Swój nowicjat w Polsce w 2000 r. ukoñczyli Mieczys³aw Burdzy
oraz Pawe³ Ratajczak, powracaj¹c na dalsz¹ formacjê do Kanady. Ich nastêpca, Marcin Serwin, zosta³ nawet uczniem ni¿szego seminarium w Markowicach, a po ukoñczeniu nowicjatu w 2006 r. podj¹³ studia filozoficzne w scholastykacie obrzañskim73.
Wracaj¹c do nieco odleglejszej przesz³oci  w 1973 r. zaistnia³a koniecznoæ
podjêcia bardziej merytorycznej wspó³pracy naukowej polskich oblatów z obu
stron Atlantyku. Chodzi³o o opracowanie artyku³u na temat pracy misjonarzy
oblatów wród Polonii, zgodnie z zamówieniem Zak³adu Duszpasterstwa
i Migracji Polonijnej KUL74. Po stronie kanadyjskiej mia³ siê tym zaj¹æ o. Stanis³aw Puchniak, ostateczna rewizja tekstu mia³a za byæ dokonana w Polsce.
Zaproszenie to wi¹za³o siê z planowanym na 1975 r. pierwszym naukowym
Sympozjum Polonijnym, które organizowa³ Katolicki Uniwersytet Lubelski75.
O. Puchniak rzeczywicie opracowa³ krótk¹ historiê dzia³alnoci oblatów
w Kanadzie, pozosta³a ona jednak w formie manuskryptu76. Natomiast w 1978 r.
72

73

74

75

76

OBLACI.P65

O. Pulchny do o. Bieleckiego, (List z 16 VII 1993 r., 208 P-93), APP, Prowincja w Kanadzie: Teczka 2, bez sygn. O. Grimard po dwuletnim pobycie w Polsce wróci³ do Kanady
14 lipca 1993 r.
O. B³a¿ejak do o. Jochema, (List z 5 V 2006 r.); o. Jochem do o. B³a¿ejaka, (List z 31 V
2006 r.), Archiwum Prowincji Polskiej, [dalej  APP], Prowincja w Kanadzie: Teczka 3,
bez sygn.
O. Tomys do o. wi¹tka, (Listy z 12 III; 12 IV; 26 V i 15 VI 1973 r.), APW, DDC Polish:
RPP, Teczka 1, bez sygn.; o. wi¹tek do o. Tomysa, (List z 26 VI 1973 r.), APW, DDC
Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
Ówczesny rektor KUL-u, o. Mieczys³aw Kr¹piec, pisa³ w tej sprawie do prowincja³a oblatów o. Alfonsa Kupki, ten za do o. wi¹tka do Kanady. Zob. o. Kupka do o. wi¹tka,
(List z 12 IV 1975 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
Zob. S. Puchniak, Polscy Misjonarze Oblaci MN w Kanadzie, 18961970, Toronto 1973, mps.

102

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

103

odpowiedni¹ kwerendê w tym samym celu przeprowadzi³ podczas swego pobytu w Kanadzie o. Leonard G³owacki. By³a ona czêci¹ szerszego projektu
badawczego, powiêconego ca³oci duszpasterstwa polonijnego, w jakie zaanga¿owani byli oblaci, wykracza³o wiêc poza tematykê wy³¹cznie kanadyjsk¹.
Jego opracowanie ukaza³o siê w materia³ach z wspomnianego sympozjum,
opublikowanych w Lublinie w 1982 r.77 Tematyka tego rodzaju zosta³a podjêta raz jeszcze, choæ ju¿ wy³¹cznie na skalê prowincji polskiej oblatów. Otó¿ w
dniach 26-30 czerwca 1989 r. odby³ siê w Obrze Kongres Prowincji polskiej
Misjonarzy Oblatów. Z tej okazji wystosowano odpowiednie zaproszenia do
wspó³braci w Kanadzie, a ówczesny prowincja³, o. Mendrela, zosta³ poproszony o wyg³oszenie referatu na temat duszpasterstwa polonijnego i zagranicznego78.
W latach dziewiêædziesi¹tych wzajemnie wspierano wiele dalszych inicjatyw o charakterze naukowym. Wspólnoty prowincji Wniebowziêcia chêtnie goci³y Polaków przybywaj¹cych do Kanady by podszkoliæ siê w znajomoci jêzyka angielskiego79. Podobnie ¿yczliwe przyjêcie spotyka³o ojców,
którzy z racji kontynuowanych studiów specjalistycznych mieli potrzebê odbycia kwerendy w bibliotekach i archiwach kanadyjskich80.
Za kulminacjê owej wieloletniej wspó³pracy naukowej mo¿na uznaæ podjêcie studiów na Uniwersytecie w. Paw³a w Ottawie przez dwóch ojców z Polski, w 1992 r. Z inicjatyw¹ wyszed³ prowincja³-nominat prowincji polskiej,
o. Jan Bielecki, z koñcem 1991 r. przebywaj¹cy w Kanadzie, lecz w jego imieniu
odpowiednie kontakty z w³adzami ottawskiej uczelni nawi¹za³ o. Chris Pulchny,
wówczas prowincja³ Wniebowziêcia. W licie z listopada 1991 r. adresowanym do rektora Uniwersytetu w. Paw³a, o. Pierra Hurtubisa, kanadyjski pro-

77

78
79

80

OBLACI.P65

Zob. L. G³owacki, Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej,
w: J. Bakalarz, R. Dzwonkowski i M. Kr¹piec i in. (red.), Dzia³alnoæ mêskich zgromadzeñ zakonnych wród Polonii, Lublin 1982, s. 453-563. Por. L. G³owacki, Pocz¹tki duszpasterstwa polonijnego Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Kanadzie Zachodniej, Collectanea Theologica 68 (1998) nr 1, s. 205-213.
Zob. o. Kuc do o. Mendreli, (L.dz. 259/88; L.dz. 60/89), APW, DDC Polish: RPP, Teczka
2, bez sygn.
O. Latusek do o. Nowaka, (List z 7 IV 1999 r.), APP, Prowincja w Kanadzie: Teczka 2, bez
sygn. Trzeba dodaæ, i¿ ze strony kanadyjskiej chêtnie udzielano pomocy finansowej dla
seminarium duchownego w Obrze, by umo¿liwiæ wyjazdy kleryków na kursy jêzykowe.
O. Latusek do o. Pulchnego, (List z 27 VI 2000 r.), APP, Prowincja w Kanadzie: Teczka 2,
bez sygn.
O. Bielecki do o. Pulchnego, (List z 29 III 1994 r.); o. Pulchny do o. Jochema, (List z 26 II
2004 r.), APP, Prowincja w Kanadzie: Teczka 2, bez sygn.

103

07-12-01, 21:42

�104

Pawe³ Zaj¹c OMI

wincja³ nawi¹zywa³ do nabieraj¹cych tempa przemian politycznych w Polsce.
Umo¿liwia³y one wiêksze ni¿ dotychczas otwarcie na wiat, z czego mog³a
skorzystaæ tak¿e formacja przysz³ych kap³anów. Poniewa¿ wielu oblatów wykszta³conych w Polsce by³o kierowanych do pracy w Kanadzie  czy to wród
Polonii, czy te¿ wród ludnoci rodzimej81  o. Pulchny uwa¿a³ za po¿yteczne
wzmocnienie grupy wyk³adowców w Obrze o ojców, którzy zdobyliby odpowiednie specjalizacje w³anie w Ottawie. Rozwa¿ano nawet mo¿liwoæ formalnej afiliacji scholastykatu w Obrze do Uniwersytetu w. Paw³a82.
Ostatecznie zrealizowano projekt ojców-studentów. Uniwersytet by³ gotów przyznaæ stypendia, prowincja Wniebowziêcia za op³aciæ pobyt oraz kursy jêzyka angielskiego83. Przedsiêwziêcie zakoñczy³o siê pe³nym sukcesem 
o. Wojciech Kluj w latach 19921996 zdoby³ licencjat z teologii i misjologii, a
nastêpnie powróci³ do Obry by podj¹æ tam pos³ugê formatora i wyk³adowcy.
Drugim ottawskim studentem zosta³ o. Wojciech Kowal, który mia³ ju¿ za sob¹
ukoñczone w latach 19871991 studia specjalistyczne z filozofii przyrody na
KUL-u. W Kanadzie mia³ studiowaæ prawo kanoniczne. W 1994 r. wydzia³
prawa kanonicznego Uniwersytetu w. Paw³a wyszed³ z propozycj¹ zatrudnienia o. Kowala, oczywicie jak tylko obroni swój doktorat84. Nast¹pi³o to w
1997 r. Rok póniej uczelnia odnowi³a kontrakt zatrudnienia o. Kowala, co
by³o znakiem, i¿ jego zaanga¿owanie w rodowisku uniwersyteckim jako m³odego pracownika naukowego i wyk³adowcy jest w pe³ni doceniane. Z racji
coraz liczniejszych obowi¹zków zwi¹zanych z prac¹ profesorsk¹ w Ottawie o.
Kowal w 2000 r. sta³ siê cz³onkiem prowincji Wniebowziêcia.
Podsumowuj¹c omawiany w¹tek wspó³pracy obu prowincji mo¿na zwróciæ
uwagê na kilka inicjatyw o bardziej duszpasterskim charakterze, jak choæby

81
82

83

84

OBLACI.P65

W tym w³anie okresie siedmiu oblatów z Polski podjê³o pracê w strukturach zakonnych
prowincji Grandin i Manitoby w Kanadzie.
O. Pulchny do o. Hurtubisa, (List z 21 XI 1991 r., 269-11), APP, Prowincja w Kanadzie:
Teczka 2, bez sygn. O. Pulchny pisa³: As Provincial of Assumption Province I would like
to offer my support to the Polish province in this endeavor. We have received many of
their men here in Canada to do ministry within our province, and recently other provinces
(Grandin &amp; Manitoba) have received 7 oblates from Poland to minister among the native
population in Northern Canada.
O. Pulchny do o. Hurtubisa, (List z 2 XII 1991 r.); o. Pulchny do o. Bieleckiego, (List z 5 VII
1992 r.); o. Pulchny do o. Hurtubisa, (List z 6 I 1992 r.); o. Pulchny do o. Bieleckiego,
(List z 19 VIII 1992 r.), APP, Prowincja w Kanadzie: Teczka 2, bez sygn.
O. J. Thorn do o. Bieleckiego, (List z 9 XI 1994 r.); o. Bielecki do o. Thorna, (List z 21 XI
1994 r.), APP, Prowincja w Kanadzie: Teczka 2, bez sygn. Prowincja³ odpowiada³ wyra¿aj¹c zgodê na propozycjê dziekana Wydzia³u Prawa.

104

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

105

zaanga¿owanie kanadyjskich wspó³braci w pomoc przy druku polskiej wersji
oblackiego modlitewnika Adorabo, na prze³omie lat 1979 i 1980 r. W 1986 r.
przekazano Polsce w darze 5 tysiêcy egzemplarzy ksi¹¿ki Kowal Bo¿y autorstwa kanadyjskiego oblata Paul-Emile Bretona OMI. Ksi¹¿ka powiêcona
by³a ¿yciu S³ugi Bo¿ego brata Antoniego Kowalczyka OMI, jednego z pierwszych Polaków w zgromadzeniu oblatów oraz pioniera polskiego zaanga¿owania misyjnego w Kanadzie85. Podobnie poredniczono w formalnociach zwi¹zanych z wydaniem polskiego t³umaczenia biografii bpa Witalisa Grandin, które
ukaza³o siê nak³adem Ksiêgarni w. Jacka w Katowicach86. Dziêki tym projektom umo¿liwiono polskim czytelnikom nieco lepsze poznanie niezwykle
bogatej tradycji oblackiej w Kanadzie, która ponadto do dzi pozostaje ród³em natchnienia i inspiracji dla wielu m³odych zakonników przygotowuj¹cych siê do pracy misyjnej w zgromadzeniu oblatów.

4. Wsparcie finansowe dla dzie³a polskiej prowincji
W odniesieniu do omówionych dot¹d p³aszczyzn wzajemnych relacji polskich oblatów z zakonnych prowincji w Polsce i Kanadzie mo¿na by³o mówiæ
o jakim stopniu wzajemnoci. Dotyczy to nawet zagadnienia wymiany personelu, zw³aszcza przed 1939 r., gdy¿ po 1945 r. to raczej prowincja polska kierowa³a swych cz³onków do sta³ej pos³ugi w Kanadzie. Sprawy maj¹ siê nieco
inaczej, jeli podejmie siê choæby zwiêle kwestiê wspó³pracy finansowej.
W tym przypadku inicjatywê mo¿na dostrzec ju¿ niemal wy³¹cznie po stronie
prowincji Wniebowziêcia. Ci¹g³a gotowoæ do dzielenia siê i pomocy ze strony
kanadyjskich oblatów mia³a kluczowe znaczenie dla rozwoju wielu inicjatyw
duszpasterskich w krajach znacznie ubo¿szych od Kanady, w tym i w Polsce.
Najwiêkszym i ci¹g³ym wyzwaniem dla polskiej prowincji by³o utrzymanie domów okrelanych jako formacyjne. Od koñca lat szeædziesi¹tych rozpoczyna siê sta³a wymiana informacji na temat aktualnych potrzeb w tym wzglêdzie. To wspólne zainteresowanie nie ogranicza³o siê wy³¹cznie do seminarium duchownego w Obrze  w 1969 r. ze wsparcia prowincji Wniebowziêcia
skorzysta³ choæby nowicjat na wiêtym Krzy¿u, rok póniej  jak ju¿ wspo85
86

OBLACI.P65

Zob. P.E. Breton, Kowal Bo¿y, (t³um. M. Ma³achowska), London 1961.
O. Lacombe do o. Tyca, (List z 2 XI 1988 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 2, bez
sygn.; o. Tyc do o. Mendreli, (List z 25 I 1989 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 2, bez
sygn. Ksi¹¿kê opublikowano w 1993 r. Zob. F.J. Dolphin, Biskup Indian zachodniej
Kanady: Vital Justyn Grandin (18291902), (t³um. I. Dole¿al-Nowicka), Katowice 1993.

105

07-12-01, 21:42

�106

Pawe³ Zaj¹c OMI

mniano wy¿ej  dom studencki w Lublinie. Przyk³adów tego rodzaju mo¿na
by przytoczyæ znacznie wiêcej, zw³aszcza ¿e pomoc dla domów formacyjnych
pozosta³a na czele zagadnieñ regularnie omawianych przez prowincja³ów87.
W tym samym okresie zaistnia³a kolejna kwestia natury finansowej  problem zaplecza materialnego dla misyjnego zaanga¿owania polskich oblatów
w Kamerunie. Prowincja³ Kwiatkowski deklarowa³ w jednym z listów: Co
siê tyczy pomocy dla Ojców udaj¹cych siê do Kamerunu, bardzo chêtnie to
uczynimy88. Wiadomoæ ta oczywicie niezmiernie ucieszy³a polskiego prowincja³a, o. Józefa Tomysa. Oczywicie nie skoñczy³o siê na deklaracjach.
Kiedy pierwsza grupa misjonarzy zadomowi³a siê ju¿ w Kamerunie, w pocz¹tkach lat siedemdziesi¹tych, o. Tomys pisa³ do nowo wybranego prze³o¿onego
prowincji Wniebowziêcia, o. Edwarda wi¹tka: pragnê z³o¿yæ Wam najserdeczniejsze podziêkowanie za pomoc jak¹ niesiecie naszym ojcom na misjach.
S¹ bardzo zadowoleni i pe³ni podziwu dla Waszej solidarnoci. Dziêki tej pomocy mog¹ budowaæ nowe domy i utrzymaæ siê przy ¿yciu89. Wypada nadmieniæ, i¿ tak¿e pozosta³e prowincje oblackie w Kanadzie kierowa³y swe subsydia do Polski za porednictwem ekonoma prowincji Wniebowziêcia90. W
po³owie lat siedemdziesi¹tych skorzysta³y z tego choæby takie przedsiêwziêcia, jak organizacja polonijnej parafii w Malmö, w Szwecji, budowa kocio³ów w Kêdzierzynie i Gorzowie Wielkopolskim.
W przypadku planowanego w latach siedemdziesi¹tych zakupu domu w
Warszawie91 oraz budowy nowego kocio³a parafialnego we Wroc³awiu-Popowicach zaanga¿owanie polskich oblatów pracuj¹cych w Kanadzie wykroczy³o poza wsparcie materialne. Zachowa³ siê interesuj¹cy list o. wi¹tka adresowany do Urzêdu do Spraw Wyznañ z prob¹ o zgodê na osiedlenie siê
oblatów w Warszawie  w warunkach PRL-u by³a do tego potrzebna zgoda
odpowiednich w³adz pañstwowych. Warto przytoczyæ go nieco szerzej, tak¿e
dla oddania ówczesnego ducha czasu:

87
88

89
90
91

OBLACI.P65

O. Kupka do o. Mazura, (List z 31 X 1977 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez
sygn.
O. Kwiatkowski do o. Tomysa, (List z 4 XII 1969 r.); o. Tomys do o. Kwiatkowskiego,
(List z 3 II 1970 r.); APP Polskie Wiceprowincje: Teczka Polska Wiceprowincja w Kanadzie, bez. sygn.
O. Tomys do o. wi¹tka, (List z 9 XII 1972 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez
sygn.
O. Tomys, (List z 4 II 1972 r., L.dz. 10/72). APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
Wczeniejsze nieudane próby osiedlenia siê oblatów w Warszawie opisuje Pielorz, Oblaci
polscy, s. 105.

106

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

107

Zwracam siê z uprzejm¹ prob¹ o udzielenie nam, tzn. Polskiej Prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Kanadzie, pozwolenia na zakup domu wolnostoj¹cego w Warszawie. Ojcowie naszej prowincji, którzy przybyli do Kanady
w okresie miêdzywojennym osi¹gnêli wiek emerytalny. Têsknota za krajem daje
im siê we znaki bardziej ni¿ kiedykolwiek przedtem. Wracaj¹ w swych mylach
i rozmowach do rodzinnych stron, marz¹c o spêdzeniu reszty swych dni w Polsce.
Najbardziej podoba siê wszystkim Warszawa92.

Prowincja³ jako drugi argument motywuj¹cy sw¹ probê poda³ potrzeby
ojców udaj¹cych siê z Kanady na wakacje do Polski. W³adze pañstwowe nie
okaza³y specjalnego wzruszenia  trzeba by³o czekaæ kilka miesiêcy na odpowied i ponawiaæ petycje93. Wreszcie w lutym 1976 r. Aleksander Merker,
ówczesny wicedyrektor Urzêdu do Spraw Wyznañ (notabene, podobno niegdy pobo¿ny ministrant) w³asnorêcznie podpisa³ lakoniczn¹ lecz niezwykle
uprzejm¹ notatkê:
Uprzejmie informujê Wielebnego Ksiêdza Prowincja³a, ¿e pismo Jego z dnia
27.05.1975, w sprawie zakupu budynku w Warszawie, przekazane zosta³o do rozpatrzenia Urzêdowi Miasta Sto³ecznego Warszawy. W sprawach dotycz¹cych lokali i nieruchomoci na terenie stolicy tylko ta Instytucja mo¿e podejmowaæ decyzje. £¹czê wyrazy szacunku94.

Kolejny prowincja³ Wniebowziêcia w Kanadzie, o. Jan Mazur, zaanga¿owa³ siê osobicie w starania o zgodê na budowê kocio³a na terenie oblackiej
parafii we Wroc³awiu-Popowicach. Zwróci³ siê w tej sprawie najpierw do
wojewody wroc³awskiego, Zbigniewa Nadratowskiego, probê sw¹ motywuj¹c wyra¿onym przez Poloniê kanadyjsk¹ pragnieniem poparcia projektu budowy nowej wi¹tyni na wspomnianym osiedlu95. Co wiêcej, za zachêt¹ polskiego prowincja³a, o. Alfonsa Kupki, oblaci kanadyjscy zaapelowali o interwencjê na rzecz budowy kocio³a do samego I Sekretarza KC PZPR Edwarda
Gierka, powo³uj¹c siê na wielkie zaanga¿owanie Polonii kanadyjskiej na rzecz
pomylnoci kraju ojczystego. Wyrazem tej troski by³o czêste wspieranie ak92
93

94
95

OBLACI.P65

O. wi¹tek do Urzêdu do Spraw Wyznañ, (List z 27 V 1975 r.), APP Polskie Wiceprowincje:
Teczka Polska Wiceprowincja w Kanadzie, bez. sygn.
Zob. o. Kupka do o. wi¹tka, APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn., bez daty;
o. Kupka do o. wi¹tka, (List z 24 II 1975 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.;
o. Kupka do o. wi¹tka, (list z 7 VII 1975 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
Urz¹d do Spraw Wyznañ do o. wi¹tka, (List z 24 II 1976 r., Nr Z-813/E/M/4/76), APP
Polskie Wiceprowincje: Teczka Polska Wiceprowincja w Kanadzie, bez. sygn.
O. Mazur do Wojewody Wroc³awskiego, Zbigniewa Nadratowskiego, (List z 20 IV 1978 r.),
APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.

107

07-12-01, 21:42

�108

Pawe³ Zaj¹c OMI

cji socjalnych w Polsce, podejmowane nie bez zachêty polonijnych duszpasterzy. W tym kontekcie  argumentowano  wielkie rozczarowanie wzbudzi³by
fakt odwlekania zgody polskich w³adz na budowê wroc³awskiej wi¹tyni, któr¹
przecie¿ Polonia pragnie wesprzeæ, podobnie jak wspiera³a budowê Centrum
Zdrowia Dziecka, odbudowê Zamku Warszawskiego czy obchody Roku Kopernikowskiego96.
Formalnie kwestiê wzajemnych relacji finansowych podjê³a strona polska na pocz¹tku urzêdowania ojca prowincja³a Leonarda G³owackiego. Chodzi³o o stworzenie pewnych struktur dzia³ania i sta³ych zasad postêpowania,
którymi mo¿na by siê odt¹d kierowaæ, unikaj¹c wszelkich niedomówieñ. Otó¿
w sytuacji, gdy kleryk czy kap³an przechodzi³ na sta³e do prowincji Wniebowziêcia, ze strony polskiej administracji prowincjalnej oczekiwano wyrównania kosztów jego kszta³cenia w Polsce. Nie chciano przy tym, by traktowane to
by³o jako darowizna, ale jako wymóg sprawiedliwoci97. W odpowiedzi o. Jan
Mazur zwróci³ uwagê na realia pracy w Kanadzie w ich aspekcie finansowym98. Zgodnie z naszkicowanym obrazem sytuacji by³o jasne, i¿ nie wszystkie oczekiwania polskiej prowincji by³y mo¿liwe do zrealizowania. Wspomniane sprawy  personalna i finansowa  wzajemnie siê jednak warunkowa³y.
Jeli oczekiwano kontynuacji wsparcia materialnego ze strony kanadyjskiej,
nale¿a³o zgodziæ siê z potrzeb¹ równie ci¹g³ej pomocy w uzupe³nianiu personelu duszpasterzy Polonii w Kanadzie, w przeciwnym wypadku prowincja
Wniebowziêcia mog³aby z czasem po prostu przestaæ istnieæ.
Jak widaæ, wszelkim poruszanym zagadnieniom  nawet tak delikatnym
jak finanse  towarzyszy³a szczera wola zgody i wzajemnego porozumienia. Z
takim te¿ nastawieniem w³adze prowincji Wniebowziêcia odnios³y siê do sprawy promocji b¹d wparcia dla wydawanego w Polsce czasopisma Misyjne
Drogi 99. Ze strony kanadyjskiej ponownie nie wahano siê skierowaæ petycji
do Prezesa G³ównego Urzêdu Kontroli Publikacji i Widowisk, kiedy wa¿y³a
siê sprawa podniesienia nak³adu Misyjnych Dróg. Motywowano du¿ym zain96

97
98
99

OBLACI.P65

O. Mazur do Pierwszego Sekretarza KC PZPR Obywatela Edwarda Gierka, (List z 4 V
1979 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn. Wczeniej z podobn¹ prob¹ zwróci³ siê o. Szymurski z Francji. Zob. o. Kupka do o. Mazura, (List z 29 IV 1979 r.), APW,
DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. G³owacki do o. Mazura, (Listy z 21 V; 1 VII i 7 XI 1981 r.), APW, DDC Polish: RPP,
Teczka 1, bez sygn.
O. Mazur, (List z 14 X 1982 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. Kupka do o. Mazura, (List z 3 II 1983 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.;
o. Mazur do o. G³owackiego, (List z 8 IV 1983 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez
sygn.

108

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

109

teresowaniem, z jakim czasopismo spotyka siê w rodowiskach polonijnych
oraz jego dobr¹ jakoci¹. Deklarowano dalsz¹ pomoc w zakupie potrzebnej
iloci papieru za granic¹100. W praktyce jednak  g³ównie z powodu ugruntowanego zainteresowania Polonii miejscowymi periodykami misyjnymi  z
kolporta¿em Misyjnych Dróg w parafiach kanadyjskich bywa³y czasem trudnoci. Redaktor, o. Alfons Kupka, zachêca³ gor¹co do zwiêkszenia zainteresowania pismem, do odpowiedniej reklamy itd., liczba prenumerat pozostawa³a
jednak d³u¿szy czas na sta³ym poziomie. W roku 1988 wynosi³a ona ³¹cznie
278 egzemplarzy101.
Priorytetem prowincji Wniebowziêcia, jeli chodzi o pomoc finansow¹,
pozosta³a sprawa edukacji misjonarzy oraz wsparcie dla misji w Kamerunie i
na Madagaskarze, a z czasem tak¿e dla polskiej delegatury na Ukrainie102 .
Rolê tego zaanga¿owania wspó³braci z Kanady w dzie³a i duszpasterstwo polskiej prowincji dobrze podsumowuj¹ s³owa o. Paw³a Latuska, wówczas rektora seminarium duchownego w Obrze, wypowiedziane w 1985 r., kiedy to obrzañski scholastykat osi¹gn¹³ wówczas rekordow¹103 liczbê 139 kleryków przygotowuj¹cych siê do kap³añstwa. Choæ w zwi¹zku z tym wzrasta³y koszta
utrzymania tak licznej wspólnoty  wraz z ojcami i braæmi licz¹cej 158 oblatów, rektor stwierdzi³:

szczególnym znakiem Bo¿ego b³ogos³awieñstwa jest fakt, ¿e nie brakuje nam
dobroci, hojnoci i solidarnoci ludzkiej. Dziêki dobrym ludziom ¿adna wiêksza
trudnoæ natury materialnej nie przeszkodzi³a nam w realizowaniu naszego g³ównego zadania, jakim jest kszta³cenie przysz³ych kap³anów-misjonarzy. Do dobrych
ludzi zaliczamy niew¹tpliwie czcigodnego Ojca Prowincja³a, wszystkich Ojców
wiceprowincji Matki Bo¿ej Wniebowziêtej oraz ich Parafian. Dary i ofiary, które
otrzymujemy, s¹ dla nas wielk¹ pomoc¹ i wiadectwem chrzecijañskiej solidarnoci. Widzimy w nich tak¿e przejaw odpowiedzialnoci za dzia³alnoæ Kocio³a
nie tylko w naszym kraju, ale na ca³ym wiecie; boæ przecie¿ wielu kap³anów
wychodz¹cych z Obry niesie Chrystusow¹ Ewangeliê a¿ po krañce ziemi104.

100
101

102
103

104

OBLACI.P65

O. Mendrela do Prezesa G³ównego Urzêdu Kontroli Publikacji i Widowisk, (List z 15 VII
1985 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 1, bez sygn.
O. Kupka do o. Mendreli, (List z 27 I 1988 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 2, bez
sygn.; o. Mendrela do o. Kupki, (List z 16 I 1990 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 2,
bez sygn.
Report of Father Mendrelas Meeting with the Provincial Council of the Polish Province,
(Z dnia 10 IV 1986 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 2, bez sygn.
Ju¿ rok póniej ów rekord zosta³ poprawiony  w 1986 r. w obrzañskim seminarium zamieszka³o a¿ 154 kleryków. Jest jak dot¹d najwy¿sza liczba scholastyków w historii polskiej prowincji.
O. Latusek do o. Mendreli, (List z 25 I 1985 r.), APW, DDC Polish: RPP, Teczka 2, bez sygn.

109

07-12-01, 21:42

�110

Pawe³ Zaj¹c OMI

Nale¿y podkreliæ, i¿ ofiarnoæ prowincji Wniebowziêcia w omawianym
okresie nie by³a ukierunkowana wy³¹cznie na wspieranie dzia³alnoci oblatów
nale¿¹cych do polskiej prowincji. Jednym z wielu przyk³adów znacznie szerszych horyzontów kanadyjskich prze³o¿onych mo¿e byæ choæby fakt przyznania prowincji Wniebowziêcia medalu za zas³ugi dla Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Decyzjê tak¹ podj¹³ Senat uczelni z okazji 75 rocznicy jej
dzia³alnoci. Wyró¿nienie to odebra³ w imieniu prowincja³a obecny na uroczystociach 24 maja 1994 r. w Lublinie o. Micha³ Smith105. Powracaj¹c natomiast do wymiaru samej ju¿ tylko prowincji polskiej na prze³omie lat 1990/
2000, na szczególn¹ wdziêcznoæ zas³uguje wk³ad kanadyjskich wspó³braci w
funkcjonowanie oraz modernizacjê scholastykatu obrzañskiego oraz domu w
Warszawie, choæ i tym razem s¹ to jedynie przyk³ady w istocie znacznie szerszego i wielowymiarowego zaanga¿owania.

Zakoñczenie
Jak ju¿ z pewnoci¹ zauwa¿ono, celem powy¿szych rozwa¿añ nie by³o
szczegó³owe przedstawienie faktografii niezliczonych kontaktów miêdzy
przedstawicielami prowincji polskiej i Wniebowziêcia, a tym bardziej ich czêsto z³o¿onych ludzkich uwarunkowañ. Bezporedni uczestnicy wiêkszoci
wspomnianych wydarzeñ mogliby ze swej strony dopowiedzieæ znacznie wiêcej, dodaj¹c informacje, których nie wyczyta siê w ¿adnym archiwum, gdy¿ s¹
przechowywane wy³¹cznie przez ludzk¹ pamiêæ i emocje. Niniejszy artyku³
spe³ni³by ca³kowicie swoje zadanie, jeli zdo³a³by zachêciæ kogokolwiek do
utrwalenia tego rodzaju wspólnej oblackiej pamiêci w formie wspomnieñ czy
pamiêtników.
W powy¿szym tekcie zaproponowano jedynie próbê uogólnienia i schematycznego ujêcia najwa¿niejszych p³aszczyzn wzajemnych relacji miêdzy
dwiema oblackim prowincjami, które ³¹czy wspólne zakorzenienie w polskoci, a dzieli odmienny kontekst spo³eczny i kulturowy dzia³alnoci duszpasterskiej. Starano siê by ta jednoæ i zarazem ró¿norodnoæ dowiadczeñ wybrzmia³y poprzez zaprezentowane fakty i komentarze.
Narzucone ramy chronologiczne  okres istnienia prowincji Wniebowziêcia, a wiêc lata 19562006  wymog³y wykluczenie z ca³oci prezentacji do-

105

OBLACI.P65

O. Pulchny do o. Bieleckiego, (List z 16 VII 1993 r., 208P-93), APP, Prowincja w Kanadzie: Teczka 2, bez sygn.

110

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

111

k³adniejszej analizy pierwszego okresu polsko-kanadyjskich kontaktów, kszta³towanych w ramach struktur zgromadzenia oblatów oraz w kontekcie duszpasterstwa polonijnego w Kanadzie przed 1956 r. Mia³ on istotnego znaczenie
dla biegu póniejszych wydarzeñ, zatem wypada wyraziæ nadziejê, i¿ doczeka
siê kiedy odpowiedniego i wnikliwego opracowania106. Sugestia ta odnosi
siê tak¿e do tematu podjêtego w niniejszej prezentacji, który  z koniecznoci
ujêty jedynie skrótowo  zyska³by na dalszym pog³êbieniu badañ ród³owych.

ANEKS 1

Oblaci z Polski g³osz¹cy rekolekcje wielkopostne lub adwentowe
w Kanadzie, 19772005 107

106

107

OBLACI.P65

1977

O. Alfons Kupka

1978

O. Leonard G³owacki

1979

O. Józef Kowalik

1980

O. Kazimierz Czarnecki

1982

O. Marek Czy¿ycki

1983

O. Antoni Boczar

1984

O. Jerzy Sikorski

1985

O. Eugeniusz Laskowski

1986

O. Stanis³aw Grzybek

O. Henryk Stempel

1987

O. Mieczys³aw Ha³aszko

O. Antoni Skwierawski

Istniej¹ce prace oblatów dotycz¹ raczej samego duszpasterstwa polonijnego, a nie zagadnienia wzajemnych zapo¿yczeñ i wymiany tradycji pomiêdzy Polsk¹ i Kanad¹, dokonuj¹cej siê za porednictwem wielowymiarowych relacji miêdzy personelem zakonnym zgromadzenia oblatów. Wród prac pierwszego rodzaju wymieniæ mo¿na jednak cytowane ju¿
publikacje o. G³owackiego, oraz jedno z nowszych opracowañ opartych o pracê dyplomow¹ powsta³¹ na Uniwersytecie w. Paw³a w Ottawie, zob. W. Kluj, Forms of Work of
the Oblates of Mary Immaculate Among Polish Immigrants in the Prairies of Canada
(18981926), Vie Oblate Life 56 (1997) s. 363-401; 57 (1998) s. 27-76.
Tabela mo¿e zawieraæ drobne b³êdy z racji czasem wystêpuj¹cej niezgodnoci miêdzy
dokumentami archiwalnymi, a faktycznym stanem rzeczy. Utrudnienia w wyjazdach i wiele
innych wzglêdów sprawi³o, i¿ ojcowie deklarowani w dokumentach jako rekolekcjonici
ostatecznie musieli pozostaæ w Polsce, natomiast brak jest informacji o misjonarzach
wybieranych na ich miejsce. Nie ze wszystkimi te¿ uda³o siê bezporednio skontaktowaæ.
Autor bêdzie wdziêczny za zg³oszenie ewentualnych usterek.

111

07-12-01, 21:42

�112

Pawe³ Zaj¹c OMI

1988

O. Kazimierz Rychlik

O. Henryk Tomys

1989

O. Franciszek ¯ok

O. Stanis³aw Grzybek

1990

O. Szczepan Brzezina

O. Antoni Walisko

1991

O. Stanis³aw Wódz

O. Kazimierz Kozicki

1992

O. Edmund Stefañski

O. Krzysztof Tarwacki

1993

O. Bernard Briks

O. Jozef Chlebek

1994

O. Maksymilian Wendelberger

O. Antoni Sowa

1995

O. Wies³aw Zielonka

O. Antoni Sowa

1996

O. Krzysztof Czepirski

O. Jan Marcinkiewicz

1997

O. Jan Bartczak

O. Janusz Jajeniak

1998

O. Marek Michalik

O. Pawe³ Ratajczyk

1999

O. Andrzej Korda

O. Janusz Snarski

1999*

O. Waldemar Janecki

O. Jerzy wita³a

2000

O. Krzysztof Borodziej

O. Antoni Sowa

2000*

O. Robert ¯ukowski

2001

O. Marian ¯eleniak

2001*

O. Andrzej Maæków

2002

O. Maksymilian Wendelberger

O. Jozef Nies³ony

2003

O. Joachim Kusz

O. Andrzej Noga

2004

O. Wojciech Zawadzki

O. Jaros³aw Szotkiewicz

2005

O. Tomasz Krzesik

O. Andrzej Noga

2006

O. Marcin Szafors

O. S³awomir Dworek

O. Krzysztof Niespodziañski

ród³o: APP; APW, Teczka Lenten Missionaries from Poland, bez sygn.
* Dodatkowe rekolekcje adwentowe z okazji Wielkiego Jubileuszu 2000 r.

OBLACI.P65

112

07-12-01, 21:42

�Relacje miêdzy prowincj¹ Wniebowziêcia a prowincj¹ polsk¹ Misjonarzy Oblatów...

113

ANEKS 2

Zestawienie prowincja³ów prowincji polskiej i Wniebowziêcia,
1922, 19562006.
PROWINCJA WNIEBOWZIÊCIA

O. Micha³ Smith
O. Felix Kwiatkowski
O. Edward wi¹tek
O. Jan Mazur
O. Antoni Mendrela
O. Christopher Pulchny
O. Tadeusz Nowak
O. Christopher Pulchny
O. Janusz B³a¿ejak

1956-1965
1965-1971
1971-1977
1977-1984
1984-1990
1990-1996
1996-1999
1999-2005
2005-

PROWINCJA POLSKA
O. Franciszek Kowalski
1922-1931
O. Jan Nawrat
1931-1935
O. Bronis³aw Wilkowski
1936-1947
O. Stefan migielski
1947-1956
O. Feliks Matykiewicz
1956-1962
O. Józef Kamiñski
1962-1968
O. Józef Tomys
1968-1974
O. Alfons Kupka
1974-1980
O. Leonard G³owacki
1980-1986
O. Józef Kuc
1986-1992
O. Jan Bielecki
1992-1998
O. Pawe³ Latusek
1998-2004
O. Teodor Jochem
2004-

ród³o: Pielorz, Oblaci Polscy..., s. 156-164; J. B³a¿ejak i in. (red.), Misjonarze Oblaci Maryi
Niepokalanej. Pó³ wieku prowincji Wniebowziêcia NMP w Kanadzie, Toronto 2006.

Bibliografia
RÓD£A:
Archiwum Prowincji Wniebowziêcia, Toronto:
DDC Polish: Relations with Polish Province, Teczka 1.
DDC Polish: Relations with Polish Province, Teczka 2.
Teczka Lenten Missionaries from Poland.
Smith Michael, History of Assumption Province, mps.
Archiwum Prowincji Polskiej, Poznañ:
Polskie Wiceprowincje: Teczka Polska Wiceprowincja w Kanadzie [19701986]
Polskie Wiceprowincje: Teczka Wiceprowincja w Kanadzie [19871993]
Prowincja w Kanadzie: Teczka 2 [19912004]
Prowincja w Kanadzie: Teczka 3 [20042006]

OBLACI.P65

113

07-12-01, 21:42

�114

Pawe³ Zaj¹c OMI

OPRACOWANIA:
B³a¿ejak Janusz OMI i in. (red.), Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej. Pó³ wieku
prowincji Wniebowziêcia NMP w Kanadzie, Toronto 2006.
Dictionnaire Biographique des Oblats de Marie Immaculée au Canada, [CD-Rom],
Archives Deschâtelets, Ottawa 2005.
G³owacki Leonard OMI, Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, w: J. Bakalarz i in (red.), Dzia³alnoæ mêskich zgromadzeñ zakonnych
wród Polonii, Lublin 1982, s. 453-563.
G³owacki Leonard OMI, Pocz¹tki duszpasterstwa polonijnego Misjonarzy Oblatów
Maryi Niepokalanej w Kanadzie Zachodniej, Collectanea Theologica 68(1998),
nr 1, s. 205-213.
Kluj Wojciech OMI, Forms of Work of the Oblates of Mary Immaculate Among Polish
Immigrants in the Prairies of Canada (18981926), Vie Oblate Life 56 (1997),
s. 363-401; 57 (1998), s. 27-76.
Kowalik Józef OMI, Jubileuszowe refleksje z³otem pisane, Misyjne Drogi Nr 118 (4/
2006), [online], http://www.misyjnedrogi.pl/artykuly.php?tresc,1724, dostêp:
31.08.2006.
Levasseur Donat OMI, A History of the Missionary Oblates of Mary Immaculate.
Toward a Synthesis, t. 2, 18981985, Rome 1989.
McCarthy Martha, The Missionary Oblates of Mary Immaculate. St. Marys Province,
Saskatoon 2004.
Pielorz Józef OMI, Oblaci polscy. Zarys dziejów prowincji polskiej, 19201970, Rzym
1970.

OBLACI.P65

114

07-12-01, 21:42

�115

Polscy oblaci na dalekiej Pó³nocy

Jaros³aw Ró¿añski OMI

Polscy oblaci na dalekiej Pó³nocy

Wiosn¹ 1844 r. bp Norbert Provencher Wikariatu Apostolskiego Pó³nocnego Zachodu Kanady z³o¿y³ oblatom formaln¹ probê o misjonarzy dla swojego wikariatu. Odpowiedzialnym za za³o¿enie nowej placówki nad brzegami
Rzeki Czerwonej zosta³ o. Pierre Aubert, który 25 czerwca 1845 r. wyruszy³ ku
rozleg³ym preriom i lasom w towarzystwie nowicjusza, Alexandre-Antonin
Taché. Tak rozpoczê³a siê wielka karta ewangelizacji kanadyjskich Indian i
Eskimosów przez misjonarzy oblatów. W 1850 r. o. Alexandre-Antonin Taché
zosta³ mianowany biskupem koadiutorem Wikariatu Apostolskiego Pó³nocnego Zachodu z prawem nastêpstwa po biskupie Norbercie Provencher. w. Eugeniusz de Mazenod, za³o¿yciel Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi
Niepokalanej, upatrywa³ w tej nominacji wolê Bo¿¹ i z entuzjazmem odniós³
siê do nowego, wielkiego pola ewangelizacji. Ju¿ w 1853 r. misje oblatów
gromadzi³y prawie cztery tysi¹ce katolickich Indian. Wkrótce zaczê³y siê te¿
rozrastaæ kocielne struktury administracyjne: powstawa³y nowe wikariaty
misyjne i diecezje. Oblaci znad Rzeki Czerwonej wyruszyli dalej nad Zatokê
Hudsona, Morze Beringa, Ziemiê Baffina. G³osili Ewangeliê Krysom, Czarnym Stopom, Montanom, ¯ó³tym No¿om, P³askim Psim Bokom i wielu innym. W 1860 r. o. Henryk Grollier jako pierwsza Czarna Suknia pojawi³ siê
wród Eskimosów. Wielu oblatów, jak choæby o. Albert Lacombe, bp Witalis
Grandin, bp Emil Grouard, przesz³o wprost do legendy. Nie dziwi zatem z³o¿ony oblatom piêkny ho³d: Pragnê w imieniu narodu kanadyjskiego przekazaæ Misjonarzom Oblatom Maryi Niepokalanej moje pozdrowienia z okazji
150 rocznicy ich przybycia do Kanady  pisa³ do o. Krzysztofa Pulchnego,
prze³o¿onego polskiej Prowincji Wniebowziêcia MB, gubernator generalny
Kanady, Ramon John Hnatyshyn  ta rocznica, wa¿ne wydarzenie w historii

OBLACI.P65

115

07-12-01, 21:42

�116

Jaros³aw Ró¿añski OMI

Kocio³a katolickiego w Kanadzie, jest wiadectwem uznania dla wielkich
zas³ug, które od zarania ich apostolstwa na ziemi kanadyjskiej nadaj¹ rozg³osu
Zgromadzeniu Oblatów1.

Brat Antoni Kowalczyk (18661947)
Na kanadyjskiej Dalekiej Pó³nocy nie zabrak³o tak¿e i polskich oblatów.
Pierwszym z nich by³ s³uga Bo¿y brat Antoni Kowalczyk, urodzony 4 czerwca
1866 r. w Dzier¿onowie ko³o Krotoszyna. W Polsce brat Antoni nauczy³ siê
kowalstwa. Nastêpnie pracowa³ w fabryce broni w Niemczech, gdzie zdecydowa³ siê wst¹piæ do nowicjatu Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, znajduj¹cego siê w Saint-Gerlach (Houthem) w Holandii (1 padziernika 1891 r.).
Najpierw pracowa³ w junioracie w. Karola w Valkenburgu w Holandii. Nastêpnie otrzyma³ obediencjê do Afryki Po³udniowej, któr¹ w ostatniej chwili
zmieniono na obediencjê do Kanady. 19 maja 1896 r. brat Antoni Kowalczyk
opuci³ Valkenburg i uda³ siê na misjê w Lac La Biche, po³o¿on¹ nad jeziorem
o tej samej nazwie. Misja ta odegra³a wa¿n¹ rolê w dziele ewangelizacji terenów pó³nocnych. Brat Antoni zaraz po swoim przybyciu uruchomi³ maszynê
parow¹, która obs³ugiwa³a m³yn i tartak. Misja zaopatrywa³a inne misje w
konieczny budulec. Po roku pracy w misji, 15 lipca 1897 r., brat Antoni straci³
praw¹ rêkê. Po wyjciu ze szpitala przebywa³ na rekonwalescencji w misji
Saint Albert, a nastêpnie zosta³ skierowany do pracy do powstaj¹cej wród
Metysów misji Saint-Paul, w której pracowa³ w latach 18971911. Praca brata
Antoniego, mimo jego kalectwa, w zasadzie nie uleg³a zmianie. Pracowa³ w
m³ynie i tartaku. Zajmowa³ siê tak¿e hodowl¹ wiñ i ogrodem warzywnym.
Urz¹dzi³ tak¿e bardzo potrzebn¹ kuniê. Czêsto pracowa³ w tzw. obozach zimowych w g³êbi lasów, gdzie wycinano drzewa, aby przygotowaæ materia³ do
budowy. Brat Antoni odznacza³ siê wielk¹ pracowitoci¹ i pobo¿noci¹. Przez
pierwsze cztery lata  wraz z innymi braæmi  mieszka³ przy chlewie, a nastêpnie na strychu. Zimê spêdza³ w sza³asie razem z drwalami.
W padzierniku 1911 r. brat Antoni Kowalczyk zosta³ przeniesiony do
junioratu (ni¿sze seminarium duchowne i kolegium) w. Jana w Edmontonie,
gdzie spêdzi³ pozosta³e 36 lat ¿ycia.

1

OBLACI.P65

J. Ró¿añski, Montreal bram¹ do wielu narodów. 150-lecie pracy Misjonarzy Oblatów
M.N. w Kanadzie, Misyjne Drogi (1991), nr 4, s. 18-19.

116

07-12-01, 21:42

�117

Polscy oblaci na dalekiej Pó³nocy

Brat Antoni zmar³ 10 lipca 1947 r. Pochowany zosta³ na oblackim cmentarzu w Saint Albert. Jego proces beatyfikacyjny znajduje siê w toku2.

O. Leon Mokwa (19092003)
O. Leon Mokwa OMI urodzi³ siê w wielodzietnej rodzinie 19 kwietnia 1909 r. w Lubichowie k. Stargardu na Pomorzu. Mia³ dwunastu braci i jedn¹
siostrê. Podczas pierwszej wojny wiatowej straci³ trzech braci. Z oblatami
zetkn¹³ siê przez przypadek, jeli mo¿na mówiæ o przypadkach w ¿yciu cz³owieka wierz¹cego. Jego brat Stefan, jad¹c na motocyklu, z³ama³ sobie nogê
i trafi³ do szpitala. Tam siostra zakonna pos³uguj¹ca przy chorych poda³a Stefanowi czasopismo wydawane przez Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, zatytu³owane Oblat Niepokalanej. Numer tego miesiêcznika trafi³ do
domu Mokwów. W ten sposób trafi³ do Ni¿szego Seminarium Duchownego
Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Lubliñcu. Po ukoñczeniu Ni¿szego Seminarium w Lubliñcu wst¹pi³ do nowicjatu w Markowicach. Dwuletnie
studia filozoficzne ukoñczy³ w Krobi. Teologiê natomiast rozpocz¹³ w Obrze
k. Wolsztyna. W seminarium istnia³ wówczas zwyczaj  i istnieje po dzi dzieñ
 ¿e ka¿dy z diakonów w licie do prze³o¿onego generalnego mo¿e wyraziæ
swoje ¿yczenie dotycz¹ce przysz³ej pracy apostolskiej. Mia³em do wyboru
dwie propozycje  wspomina³ o. Leon Mokwa  albo wyjechaæ na misje do
Afryki, albo te¿ do Kanady. Wybra³em Kanadê, gdy¿ pomyla³em sobie: od
zimna mo¿na siê jako uchroniæ, ale od gor¹ca uchroniæ siê nie da3. W padzierniku 1935 r. wraz z o. Józefem Kucharczykiem drog¹ morsk¹ uda³ siê do
kusz¹cej Kanady.
Zaraz po przyjedzie do Kanady zetkn¹³ siê z jej ogromnymi przestrzeniami. Z Montrealu bowiem udali siê poci¹giem do Winnipegu, a podró¿ ta
trwa³a a¿ dziesiêæ dni. W Winnipegu przebywali do 13 listopada, nastêpnie
pojechali do Lebret, gdzie znajdowa³o siê seminarium misjonarzy oblatów.
Zobowi¹zano ich bowiem do ukoñczenia roku pastoralnego, aby mogli lepiej

2

3

OBLACI.P65

Por. E. Breton, Kowal Bo¿y. Prze³. z francuskiego M. Ma³achowska, [Toronto] 1961;
H. Lembeck, Bezrêki kowal. Brat Antoni Kowalczyk OMI, misjonarz w Kanadzie. Prze³.
z niem. J. Ró¿añski, Poznañ 1997; L. G³owacki, Kaza³ mi iæ. Dzieje S³ugi Bo¿ego Brata
Antoniego Kowalczyka OMI, Poznañ 1999; G. Carriere, Dictionnaire biographique des
Oblats de Marie Immaculée au Canada, t. 2, Ottawa 1977, s. 204.
J. Ró¿añski, Cykl rozmów przeprowadzonych z o. Leonem Mokw¹ w dniach 12-21 grudnia
1996 r. w Edmontonie (Kanada), zarejestrowanych na tamie magnetofonowej. Rozmowa I.

117

07-12-01, 21:42

�118

Jaros³aw Ró¿añski OMI

zapoznaæ siê z prac¹ misyjn¹ i duszpastersk¹ w Kanadzie. Pod koniec maja
o. Mokwa opuci³ Lebret i uda³ siê do Edmontonu i Saint Albert, a potem ca³¹
karawan¹ na Pó³noc. Najpierw do Fort Smith, które wówczas by³o w³aciw¹
stolic¹ Pó³nocy. Ludnoæ miasteczka liczy³a ok. 400 osób. Tam rozpocz¹³ naukê
jêzyka Montanów. Jêzyk ten mia³ skomplikowan¹ gramatykê, a na dodatek
brak by³o podrêczników i s³owników. Dzieci indiañskie mia³y siê z jego mówienia. Powiedzia³em jednak sobie  mówi³ po latach  poczekajcie trochê,
a nauczê siê tak jêzyka, ¿e ja bêdê mia³ siê z was4. Cierpliwa nauka jêzyka
da³a owoce. Po roku o. Leon powiedzia³ swoje pierwsze kazanie w tym jêzyku.
Po szeciu miesi¹cach przeznaczono o. Leona do misji w. Józefa w Fort
Resolution, która obs³ugiwa³a obozy Indian w promieniu 200 km. Przebywa³
tam od 9 grudnia 1936 r. do wrzenia 1940 r. Pe³ni³ równie¿ funkcjê ekonoma, czyli by³ odpowiedzialny za sprawy materialne misji. £¹czy³o siê to z wieloma pracami gospodarskimi, miêdzy innymi ze cinaniem drzew, a tak¿e
z przywo¿eniem drewna, które przyp³ywa³o rzek¹ z Kolumbii Brytyjskiej.
Wyprawia³ siê tak¿e do obozów indiañskich czó³nem albo psim zaprzêgiem.
O. Leon z ka¿dym miesi¹cem coraz lepiej poznawa³ arkana ¿ycia codziennego na dalekiej Pó³nocy. Uczy³ siê cierpliwie zak³adaæ mokasyny psom przy
wiosennych roztopach, gdy¿ wówczas nieg zamienia³ siê w k³uj¹ce lodowate
ig³y, które rani³y psom nogi. Wprawia³ siê w zarzucaniu sieci, cinaniu drzew,
rozpalaniu ogniska, a przede wszystkim w rozpoznawaniu nadchodz¹cej pogody. Cz³owiek by³ wówczas m³ody, pe³en entuzjazmu, dlatego te¿ wszystko
przychodzi³o mu o wiele ³atwiej  wspomina³5.
Nauka jednak nie przychodzi³a ³atwo  wspomina, jak kilkakrotnie zab³¹dzi³ podczas polowania w lesie, jak trzykrotnie topi³ siê w jeziorze.
Kolejn¹ placówk¹ o. Leona by³o Yellowknife (wrzesieñ 1939  12 kwietnia 1942). Niespodzianka, ale dziej siê wola Boga  pisze krótko w swoim
pamiêtniku6. Tam dowiedzia³ siê o wybuchu wojny. Yellowknife by³o miasteczkiem wyros³ym wokó³ kopalñ.
Praca w Yellowknife wród robotników z kopalñ z³ota nie by³a ³atwa.
Pocz¹tkowo w wiêkszoci byli to ludzie bez¿enni, czêsto awanturnicy. Pijañ4

5

6

OBLACI.P65

J. Ró¿añski, Cykl rozmów przeprowadzonych z o. Leonem Mokw¹ w dniach 12-21 grudnia 1996 r. w Edmontonie (Kanada), zarejestrowanych na tamie magnetofonowej.
Rozmowa II.
J. Ró¿añski, Cykl rozmów przeprowadzonych z o. Leonem Mokw¹ w dniach 12-21 grudnia 1996 r. w Edmontonie (Kanada), zarejestrowanych na tamie magnetofonowej.
Rozmowa III.
L. Mokwa, Pamiêtnik  memoires, [rkps bmrw], s. [11].

118

07-12-01, 21:42

�119

Polscy oblaci na dalekiej Pó³nocy

stwa, zbrodnie, awantury zdarza³y siê tam na co dzieñ. Nie by³o tak¿e domu
dla misjonarza. Jego poprzednik mieszka³ na strychu kaplicy pod dziurawym
dachem. Pewnego razu, gdy odwiedzi³ mnie biskup, zaprosi³em go na strych
kaplicy, by postawiæ mu herbatê. Jak zobaczy³, ¿e podczas deszczu krople wody
wpadaj¹ mu do kubka, zgodzi³ siê chêtnie na budowê domu dla misjonarza7.
Dosta³ pozwolenie na wybudowanie domku 16/18 stóp. Szybko znalaz³ wród
robotników kopalnianych cielê, Kanadyjczyka, który wzniós³ budowlê w ci¹gu kilku tygodni. O. Leon dzieli³ czas miêdzy Indian i robotników. W okolicy
Yellowknife mieszkali Indianie z plemienia P³askich Psich Boków oraz Montanów. Byli tak¿e Indianie z plemienia ¯ó³tych No¿y.
W kwietniu 1942 r. o. Leon przyby³ do Edmonton na leczenie, po którym
kilka miesiêcy przebywa³ na po³udniu Kanady. W swoim pamiêtniku pisa³ krótko: Ci¹gnie mnie na Pó³noc8. Ci¹gnê³o mnie na Pó³noc  wyjania³ po latach  gdy¿ ca³y czas mia³em w pamiêci Indian. Ich dobroæ, otwartoæ, uczciwoæ. To nie by³o to, co dzisiaj9. To ostatnie zdanie powiedzia³ z nut¹ ¿alu.
W sierpniu 1943 r. powróci³ do Yellowknife.
W 1944 r. o. Leon wróci³ na dawn¹ misjê do Fort Resolution i jak za dawnych lat podró¿owa³ znowu l¹dem i jeziorami do swoich Montanów. Pracowa³
z du¿ym powiêceniem. Mówi¹ o tym lapidarne zapiski w pamiêtniku z 1944 r.
i 1945 r.
W padzierniku r¹biê drzewo, g³oszê rekolekcje dla dzieci po angielsku.
Listopad: Ojciec Rion wyje¿d¿a do Smith, zastêpujê go, r¹biê drzewo.
Nowy Rok  po³owa za³ogi pijana, zmarz³em.
Wyje¿d¿am po Trzech Królach do Artilerylake, piêkne krajobrazy. Spêdzam tam
19 dni.
Rellyance Silver, ¯yd policjant.
Po³owa stycznia i z powrotem do Snowderift.
Wracam do Roher River  smutna ekspedycja.
10 lutego wracam do Resolution. Biskup przyje¿d¿a nazajutrz ambulansem do
Smith. Jestem chory ca³y tydzieñ.
Marzec  pomagam r¹baæ drzewo i woziæ.
Pocz¹tek kwietnia  wyje¿d¿am do Roher River na Wielkanoc. Tam otrzymujê

7
8
9

OBLACI.P65

J. Ró¿añski, Cykl rozmów przeprowadzonych z o. Leonem Mokw¹ w dniach 12-21 grudnia
1996 r. w Edmontonie (Kanada), zarejestrowanych na tamie magnetofonowej. Rozmowa IV.
L. Mokwa, Pamiêtnik  memoires, [rkps bmrw], s. [18].
J. Ró¿añski, Cykl rozmów przeprowadzonych z o. Leonem Mokw¹ w dniach 12-21 grudnia 1996 r. w Edmontonie (Kanada), zarejestrowanych na tamie magnetofonowej. Rozmowa IV.

119

07-12-01, 21:42

�120

Jaros³aw Ró¿añski OMI

wiadomoæ o obediencji ojca Gulles do Smith  ja sam muszê wróciæ natychmiast
obj¹æ miejsce ekonoma.
W czerwcu bawiê dwa tygodnie w Roher River.
W lipcu ojciec Rion w Snowderift, ja sam  okrêty misyjne, malujemy klasztor.
W sierpniu tydzieñ na jagodach.
We wrzeniu jadê do Roher River i Snowderift. Nêdzna podró¿  wiatry przeciwne, ba³wany, zimno. Trzy dni na wyspie u Z³otej Bramy. Naprawiam kaplicê.
Wracam w padzierniku, zimno, nieg, lód, deszcz. Przygoda z niedwiedziem,
strzelanina.
Koniec padziernika  g³oszê rekolekcje dla dzieci.
W listopadzie ojciec Rion  chory, ja sam niedomagam na ¿o³¹dek.
Przed wiêtami do Roher River.
Po wiêtach do Snowderift. Podró¿ przyjemna, zimno, karibu10.

Wród krótkich zapisów w pamiêtniku brak istotnej informacji z 1945 r.
W lipcu tego roku o. Leon Mokwa zosta³ prze³o¿onym misji w. Józefa w Fort
Resolution. Odpowiedzialnoæ za ewangelizacjê Indian, braci, siostry, szpital,
szko³ê i sprawy materialne tej najwa¿niejszej misji nad Wielkim Jeziorem Niewolniczym spoczê³a na jego barkach. W 1948 r. wybudowa³ na terenie misji
nowy szpital.
Od 1949 r. o. Leon pracowa³ w misji Fort Smith. Rok wczeniej zosta³
wikariuszem generalnym diecezji Fort Smith i praktycznie w czasie choroby
biskupa ordynariusza a¿ do nominacji nowego kierowa³ diecezj¹. W 1957 r.
zostaje dyrektorem szko³y Indian w Fort Smith.
Z 1953 r. pozosta³o w jego pamiêci jeszcze jedno bardzo wa¿ne wydarzenie dla ca³ego Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej: Kapitu³a Generalna. Kapitu³a Generalna jest zwo³ywana co szeæ lat i gromadzi
przedstawicieli zgromadzenia z ca³ego wiata. Jest ona najwy¿szym cia³em
ustawodawczym ca³ego zgromadzenia. Pod koniec marca o. Leon opuci³ Kanadê i pop³yn¹³ do Europy. W maju by³ w Rzymie, uczestnicz¹c w obradach.
Mia³ wówczas nadziejê, ¿e odwiedzi Polskê, zw³aszcza starszych ju¿ rodziców. Niestety, tak siê nie sta³o. Obawia³ siê, ¿e kiedy wjedzie do Polski, nie
bêdzie móg³ powróciæ do Indian w Kanadzie. Jak siê okaza³o, by³a to jego
ostatnia szansa na spotkanie siê z rodzicami. W 1954 r. obydwoje zmarli.
W latach 19651970 o. Leon pracowa³ w misji Fort Rae, gdzie nauczy³ siê
jêzyka P³askich Psich Boków. 19 wrzenia 1966 r. pisa³ stamt¹d: Ostatnio
10

OBLACI.P65

L. Mokwa, Pamiêtnik  memoires, [rkps bmrw], s. [22-26].

120

07-12-01, 21:42

�121

Polscy oblaci na dalekiej Pó³nocy

zrobi³em dwie wyprawy do Barenland (Ziemi Ja³owej), gdzie spêdzi³em prawie miesi¹c z Indianami, ¿ywi¹c siê tylko miêsem i rybami, na czym wcale le
nie wyszed³em, bo to dowodzi, ¿e bia³y cz³owiek równie¿ mo¿e siê zadowoliæ
tak¹ diet¹. Ten Barenland to jest dziwny kraj. Jak wiadomo, nic tam nie ronie,
tylko czarnych jagód by³o du¿o, co mi nieco os³odzi³o ¿ycie. Ska³y s¹ olbrzymie i ca³y kraj, jak okiem siêgn¹æ, zawalony g³azami, ¿e trudno siê przedrzeæ
i to tam w³anie w³ócz¹ siê stada karibu oraz ¿yj¹ niedwiedzie. Jeziora o dnie
skalistym wodê maj¹ przeroczyst¹, a w niej ¿yj¹ doskona³e ³ososie. Dzieci
w szkole jest du¿o, wiêc znowu uczê katechizmu i ten czas szybko mija, jak
fala za fal¹ pêdzona wichur¹11.
W 1970 r. o. Leon rozpocz¹³ pracê w misji Black Lake wród Montanów,
tych samych, wród których pracowa³ w misji w Fort Resolution.
W 1984 r. o. Leon Mokwa zosta³ przeniesiony z Black Lake do Fond-duLac, na pó³nocny zachód od Black Lake. Si³y opuszcza³y go coraz bardziej,
mia³ przecie¿ ju¿ 75 lat, ale jednak powtarza³, i¿ po 50 latach tutaj trudno
by³oby mi w¿yæ siê w nowe otoczenie. Dlatego te¿ jesieni¹ 1986 r. z powodu
braku personelu na misjach w Kanadzie Zachodniej przeniós³ siê do misji Sturgeon Lake, na zachód, bli¿ej Gór Skalistych, 300 km na pó³noc od Edmontonu, w pobli¿u Peace River. Przej¹³ tê placówkê  jak mówi³  ad interim, wszak
mam swój wiek i ró¿ne s³aboci doskwieraj¹ tu i tam12. Misja po³o¿ona by³a
w rezerwacie Krysów, rozproszonych po okolicznych lasach.
Jednak w styczniu 1987 r., ze wzglêdu na stan zdrowia, o. Leon osiedli³ siê
na sta³e w Edmonton. St¹d wyje¿d¿a³ na zastêpstwa do misji na pó³nocy, jak
równie¿ do polonijnych parafii na po³udniu Kanady. Przede wszystkim pomaga³ w parafii pw. Matki Bo¿ej Ró¿añcowej w Edmontonie. By³ przez wszystkich podziwiany i bardzo lubiany. Ostatnie lata spêdzi³ w Domu MisjonarzaSeniora Foyer Grandin. St¹d udawa³ siê co roku w pielgrzymce Indian nad
Jezioro w. Anny, gdzie spotyka³ swoich dawnych parafian i spowiada³ ich
w rodzimych jêzykach. Czu³ siê wtedy znowu ich misjonarzem. Zmar³ 5 listopada 2003 r. w Edmontonie w wieku 94 lat. Mszê w. pogrzebow¹ za p. o.
Leona odprawiono 8 listopada w kociele polonijnym pw. Matki Bo¿ej Ró¿añcowej w Edmontonie, tam gdzie przez ostatnie lata pomaga³ duszpastersko.
Przyby³o bardzo wielu wiernych. Jego pogrzeb odby³ siê na wspólnym oblackim cmentarzu St. Albert, gdzie spoczywa ju¿ kilkuset weteranów misjonarzy
Dalekiej Pó³nocy Kanady.
11
12

OBLACI.P65

L. Mokwa, List 19 wrzenia 1966 r., Archiwum OMI, Poznañ.
J. Ró¿añski, Cykl rozmów przeprowadzonych z o. Leonem Mokw¹ w dniach 12-21 grudnia 1996 r. w Edmontonie (Kanada), zarejestrowanych na tamie magnetofonowej.

121

07-12-01, 21:42

�122

Jaros³aw Ró¿añski OMI

O. Leon Mokwa by³ cz³owiekiem g³êbokiej wiary, oddanym ca³ym sercem ewangelizacji Indian wród lodów polarnych. Jednoczenie by³ cz³owiekiem bardzo skromnym. Pozna³ dobrze jêzyki plemion indiañskich Chipewyan, Dogrib, Montanów i P³askich Psich Boków. Przet³umaczy³ na ich jêzyki
wiele czêci Pisma wiêtego oraz katechizm. W czasie krótkich odwiedzin
w Polsce potrafi³ z pasj¹ opowiadaæ o pracy wród ulubionych Indian i obdarza³ wtedy wszystkich swoim charakterystycznym, figlarnym spojrzeniem13.

Polscy bracia na Dalekiej Pó³nocy Kanady
W pamiêci o. Leona Mokwy oraz wielu oblatów pracuj¹cych w Kanadzie
bardzo trwale zapisa³a siê s³u¿ba polskich braci na Dalekiej Pó³nocy. Bez ich
pracy, zwi¹zanej z regu³y z zajêciami codziennymi, budowami, transportem
itp., nie mo¿na by³oby prowadziæ misji pó³nocnokanadyjskich, rozlokowanych
na ogromnych przestrzeniach, w trudnych warunkach klimatycznych.
Pierwszym polskim oblatem w misji arktycznej by³ brat Micha³ D¹browski14. Przyjecha³ do wikariatu apostolskiego Mackenzie w 1933 roku. Przez
ponad piêædziesi¹t lat pracowa³ w ró¿nych miejscach rozleg³ej diecezji. Najd³u¿ej przebywa³ w Aklavik, u ujcia rzeki Mackenzie, nad Oceanem Lodowatym. Pierwsze dziesiêæ lat w Aklavik jak kieracie: staranie o drzewo, polowanie na renifery, zwo¿enie miêsa i ryb z odleg³oci 40, 50 mil. Nawet nasz superior, o. Józef Trocellier OMI pracowa³ z nami w lesie15.
Przez d³ugie lata by³ sternikiem statku misyjnego zaopatruj¹cego poszczególne stacje w najpotrzebniejsze przedmioty. Czêsto przemierza³ niebezpieczn¹
rzekê Mackenzie, pocz¹wszy od jeziora Athabaska a¿ po Ocean Lodowaty.
Niekiedy jechalimy statkiem i bark¹ po rzece Aklavik, by zbieraæ du¿e kloce
drzew, które woda nanios³a wiosn¹. Pnie by³y suche, robota niez³a, tylko ca³e
chmary wciek³ych komarów, czuj¹c wie¿¹, polsk¹ krew, przeladowa³y mnie
zawziêcie. Póniej zak³adalimy siatki ochronne (moskitiery), ale i przez nie
siê przedostawa³y. Latem ciê¿ko by³o pracowaæ w buszu, lecz trzeba by³o przy13
14

15

OBLACI.P65

Por. tak¿e J. Ró¿añski, Odszed³ wspania³y misjonarz. p. O. Leon Mokwa OMI, Misyjne
Drogi 22 (2004) nr 1, s. 37-39.
Ur. w 1901 r. w Kocienicach diecezji kieleckiej. Do Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów
Maryi Niepokalanej wst¹pi³ w 1926 r., maj¹c 24 lata. Por. J. Sajewicz, Tam ludzie stawali
siê lepsi, kêdy my przeszli. O misyjnej dzia³alnoci brata Micha³a D¹browskiego OMI,
Misyjne Drogi (1989) nr 4, s. 52-54.
M. D¹browski, Piêædziesi¹t lat wród Indian i Eskimosów, Misyjne Drogi (1984), nr 1,
s. 29.

122

07-12-01, 21:42

�123

Polscy oblaci na dalekiej Pó³nocy

gotowaæ wiêcej opa³u, bo zima d³uga, a misja w Alkavik potrzebowa³a 750 m
kubicznych drzewa. Postanowilimy wiêc, ¿e zim¹ zgromadzimy wiêkszy zapas. Pisa³em wtedy, ¿e za ¿adne skarby tego bym nie robi³, jedynie na chwa³ê
Bo¿¹16. Mia³ te¿ na swoim koncie tysi¹ce kilometrów, które przewêdrowa³
psim zaprzêgiem.
W 1986 r. brat Micha³ z powodu ciê¿kiej choroby opuci³ Dalek¹ Pó³noc
Kanady. Do koñca swych dni przebywa³ w Edmontonie. Zmar³ dnia 4 czerwca
1989 r. w wieku 88 lat.
W latach 19351939 na Dalekiej Pó³nocy pracowa³ brat Józef Cichocki.
Pos³any na misje do Mackenzie, pracowa³ najpierw w Fort Fitzgerald w Albercie (193536), a nastêpnie w Fort Resolution, na Pó³nocnym-Zachodzie Kanady(19361939). Brat Józef Cichocki, podobnie jak brat Micha³, podejmowa³
wiele prac zwi¹zanych z zaopatrzeniem misji w ¿ywnoæ i opa³17.
W 1936 r. wyjecha³ z Polski do Kanady brat Stanis³aw Szczepaniak18.
Pracowa³ przede wszystkim jako ciela i stolarz na budowach przez dwadziecia piêæ lat. Do najokazalszych jego dzie³ misyjnych nale¿y zaliczyæ szpital w
Fort Smith i katolick¹ szko³ê w Yellowknife na wschód od Jeziora Niewolniczego. Miejsca pracy w Kanadzie to: Fort Resolution, Terytorium Pó³nocnoZachodnie (19361937), Fort McMurray, Alberta (19371947), Fort Rae, Terytorium Pó³nocno-Zachodnie (19391940), Yellowknife, Terytorium Pó³nocno-Zachodnie (1947), Fort Resolutin, Terytorium Pó³nocno-Zachodnie
(19481951), Fort Smith (19511955). Brat Stanis³aw Szczepaniak by³ tak¿e
cz³onkiem grupy ochotników, którzy pracowali dorywczo w ró¿nych misjach.

16
17

18

OBLACI.P65

M. D¹browski, Piêædziesi¹t lat wród Indian i Eskimosów, Misyjne Drogi (1984), nr 1,
s. 28.
Ur. 15 sierpnia 1907 r. w Starogardzie w diecezji che³miñskiej. 7 wrzenia 1926 r. wst¹pi³
do nowicjatu Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Markowicach na Kujawach,
gdzie z³o¿y³ pierwsz¹ profesjê 8 wrzenia 1927 r. luby wieczyste z³o¿y³ tak¿e w Markowicach 8 wrzenia 1933 r. Nastêpnie pracowa³ w domach oblackich w Polsce w Poznaniu
i Lubliñcu. Na pocz¹tku II wojny wiatowej wst¹pi³ do armii polskiej we Francji. By³
ranny podczas wojny, a za swoj¹ postawê ¿o³niersk¹ otrzyma³ kilka odznaczeñ wojskowych.
Otrzyma³ dyspensê od lubów zakonnych i opuci³ zgromadzenie w czerwcu 1940 r. Zmar³
w Toronto 8 wrzenia 1963 r. Por. M. Gilbert, N. Martel, Dictionnaire biographique des
Oblats de Marie Immaculée au Canada, t. 4, Montréal 1989, s. 64. Por. Archiwum OMI,
Rzym; S. Puchniack, Polish Missionary Oblates of Mary Immaculate, t. 1, Western Canada,
Toronto [brw], s. 257 [rkps].
Ur. 25 padziernika 1905 r. w Krzy¿anowie. Do nowicjatu wst¹pi³ 16 lutego 1925 r.
w Markowicach. Pierwsze luby zakonne z³o¿y³ 17 lutego 1926 r. luby wieczyste z³o¿y³
w Lublinie 17 lutego 1932 r. Pracowa³ w Markowicach (19261929), w Lublinie (1929
1934), w Poznaniu (19341936).

123

07-12-01, 21:42

�124

Jaros³aw Ró¿añski OMI

W ramach dorywczych prac przebywa³ na misji: Fort McMurray (1935), Breynat (1939), Fort Resolution (1939, 1941), Aklavik (1946), Yellowknife (1947),
Fort Smith (1947), Fort Resolution (19471948), Fort Smith (1951), Yellowknife (19521953). Zmar³ 15 maja 1955 r. w Edmonton19.
Rok po bracie Stanis³awie Szczepaniaku szeregi polskich oblatów w Mackenzie zasili³ w 1937 r. brat Józef Sobecki20. Pracowa³ w Fort Resolution przy
wyrêbie drzewa i przeró¿nych budowach. Zmar³ na grulicê 5 marca 1939 r. w
Fort Resolution, gdzie zosta³ pochowany21.
Tu¿ przed wybuchem wojny na Dalek¹ Pó³noc wyjecha³a nowa grupa
polskich braci, któr¹ tworzyli br. Józef Kaintoch22, br. Ignacy Dorobia³a23 oraz
br. Józef Jurczyk24.
Powo³anie do pracy na misjach w pó³nocnej Kanadzie zrodzi³o siê w sercu
brata Józefa Kaintocha ju¿ w nowicjacie w 1936 r. Po z³o¿eniu pierwszych
lubów zakonnych w 1936 r. przez dwa lata pracowa³ w wy¿szym seminarium
duchownym w Obrze. W 1938 r. zadeklarowa³ pisemnie pragnienie wyjazdu
na misje, bez okrelania kraju przeznaczenia, chocia¿ myla³ o wyjedzie na
misje do Afryki. Deklaracjê tê wys³a³ do prze³o¿onego generalnego Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Od prze³o¿onego generalnego
otrzyma³ jednak obediencjê do pracy misyjnej w Kanadzie. Po przyjedzie do
Kanady w 1939 r., do Fort Smith, otrzyma³ obediencjê do Yellowknife. Pracowa³
razem z o. Leonem Mokw¹, który uczy³ go jêzyka angielskiego i francuskiego.
W Yellowknife pracowa³ i uczy³ siê trzy lata, po czym zosta³ przeniesiony do
pracy na misji Fort Lake, a nastêpnie do Fort Rae i Fort Resolution. W 1942 r.
dosta³ obediencjê na po³udnie Kanady do Badlfort, gdzie jesieni¹ 1943 r. z³o19
20

21
22
23
24

OBLACI.P65

Por. G. Carrière, Dictionnaire biographique des Oblats de Marie Immaculée au Canada,
t. 3, Ottawa 1979, s. 208-209.
Ur. 24 lutego 1908 r. w Nowym Dworze. Do nowicjatu wst¹pi³ 15 lipca 1929 r. Pierwsze
luby zakonne z³o¿y³ rok póniej, 16 lipca 1930 r. luby wieczyste z³o¿y³ w Obrze,
16 lipca 1937 r. Pracowa³ w domach oblackich w Markowicach (19311932) i Obrze
(19321937).
Por. G. Carrière, Dictionnaire biographique des Oblats de Marie Immaculée au Canada,
t. 3, Ottawa 1979, s. 196-197.
Ur. 18 marca 1909 r. na l¹sku. Do nowicjatu Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej
zg³osi³ siê w 1935 r. Pierwsze luby z³o¿y³ w 1936 r.
Ur. w 1902 r. w diecezji gnienieñskiej. Do nowicjatu Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej wst¹pi³ w 1928 r.
Ur. 19 listopada 1919 r w Bottrop w diecezji Münster (Niemcy). 18 marca 1927 r. wst¹pi³
do nowicjatu Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Markowicach (Polska), gdzie
19 marca 1928 r. z³o¿y³ pierwsze luby zakonne. luby wieczyste z³o¿y³ 19 marca 1934 r.
w Lubliñcu, gdzie pracowa³ w latach 19281934 jako elektryk i technik.

124

07-12-01, 21:42

�125

Polscy oblaci na dalekiej Pó³nocy

¿y³ luby wieczyste. Tam przez d³ugie lata pracowa³ w kot³owni, a póniej na
gospodarstwie. Zajmowa³ siê tak¿e cieplarni¹. By³ te¿ rzenikiem i kucharzem25.
Brat Ignacy Dorobia³a, utalentowany kucharz, pracowa³ na Dalekiej Pó³nocy Kanady od 1939 r. do swojej mierci 12 czerwca 1993 r. w St. Albert.
Brat Ludwik Jurczyk pracowa³ w wielu misjach, wykonuj¹c konieczne,
specjalistyczne prace. Pracowa³ kolejno w misjach: Fort Rae (19391942),
Fort Resolution (1942), Fort Chipewyan (19421948), Fort Resolution (1948
1950), Fort Rae (19501951), Fort Smith (19511953), Yellowknife (19531954),
Fort Resolution (1954), Fort Rae (19541956), Fort Chipewyan (1956), Fort Rae
(19561958), Fort Smith (19591974). W latach 19741975 pracowa³ w domu
generalnym Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Rzymie. W latach
19751976 przebywa³ ponownie w misji Fort Smith, po czym wycofa³ siê ostatecznie do domu Saint Albert (Alberta 19761979). Zmar³ 15 wrzenia 1979 r.
w Edmontonie. Pochowany zosta³ na oblackim cmentarzu w Saint Albert26.
W 1954 r. pracê na misjach w pó³nocnej Kanadzie rozpocz¹³ brat Jerzy
Mruga³a27. Pracowa³ w Fort Smith (1954), Aklavik (19541959). Na prze³omie 1959/1960 r. przebywa³ na wakacjach w Europie. Po wakacjach pracowa³
w misjach: Fort Good Hope (19601961), Stony Rapids (Saskatchewan) i Black
Lake (Saskatchewan) (19611972)28.

Nowy zastêp polskich oblatów wród Indian
Prawie wszystkie misje w diecezjach wysuniêtych najdalej na pó³noc
Kanady zosta³y za³o¿one przez Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Oni
te¿ stworzyli struktury diecezjalne, zapewniaj¹c im personel misyjny. W latach
osiemdziesi¹tych XX w. personel ten zosta³ mocno uszczuplony z powodu
25

26

27

28

OBLACI.P65

Informacje zaczerpniête z rozmowy przeprowadzonej przez o. Tomasza Sajdaka z bratem
Józefem Kaintochem w 1991 r. w Kanadzie i zarejestrowanej na dwóch tamach magnetofonowych.
M. Gilbert, N. Martel, Dictionnaire biographique des Oblats de Marie Immaculée au
Canada, t. 4, Montréal 1989, s. 142-143; Por. tak¿e: Frère Louis Jurczyk, Aux Glaces
Polaires, 81 (septembre 1979), s. 4-6.
Ur. w £agiewnikach 13 lutego 1917 r. Z zawodu by³ rzenikiem. Wst¹pi³ do nowicjatu
Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej 13 listopada 1938 r. w Markowicach, gdzie przebywa³ do 1941 r. W 1941 r. zosta³ wcielony do armii niemieckiej. Po wojnie przebywa³
w obozie dla jeñców wojennych w Bordeaux (194748). Po opuszczeniu obozu uda³ siê
do domu oblatów polskich w La Ferté-sous-Jouare, gdzie pracowa³ w latach 19481954.
Po wyjedzie na wakacje w sierpniu 1972 r. zdecydowa³ siê na pozostanie we Francji

125

07-12-01, 21:42

�126

Jaros³aw Ró¿añski OMI

chorób i wieku misjonarzy. W padzierniku 1986 r. o. Jacques Johnson, wikariusz prowincjalny nowo utworzonej zakonnej prowincji oblackiej w Kanadzie, nosz¹cej imiê bpa Grandin, przyby³ do Polski w poszukiwaniu misjonarzy. Oblacka prowincja Grandin obejmowa³a tereny Dalekiej Pó³nocy, na których pracowali wspominani wy¿ej bracia zakonni z Polski oraz o. Leon
Mokwa29. Prowincja przyjê³a nazwê od bpa Vital Grandin, legendarnego misjonarza Dalekiej Pó³nocy30. Apel prowincji Grandin, skierowany do oblatów
z Polski, nie pozosta³ bez echa. W 1987 r. dwóch oblackich diakonów, Pawe³
Andrasz31 i Andrzej Stendzina32, otrzyma³o skierowanie do pracy w misji Grandin. Do Kanady przyjechali w lutym 1988 r. Przez kilka miesiêcy przebywali
w Toronto, ucz¹c siê jêzyka angielskiego, a nastêpnie zostali skierowani na
sta¿e misyjne: dk. Pawe³ Andrasz do miejscowoci Grouard w diecezji Grouard-McLennan, a o. Andrzej Stendzina do Fort Simpson. wiêcenia kap³añskie otrzymali w 1990 r. w Kanadzie, pierwszy z nich w Lac St. Anne (25 lipca
1990 r.), drugi w Fort Simpson (17 czerwca 1990 r.).
Po wiêceniach o. Pawe³ Andrasz skierowany zosta³ do pracy w Wabasca.
Po roku zosta³ przeniesiony do Fort Vermilion. By³a to stara misja oblacka. Na

29
30

31
32

OBLACI.P65

i otrzyma³ obediencjê do Vaudricourt-Verquin (1972), gdzie pe³ni³ funkcjê ogrodnika.
Zmar³ w Lille we Francji 11 listopada 1972 r. Zosta³ pochowany w La Ferté-sous-Jouare.
V. Philippe, Pour Dieu et lEglise. Le Frère Jerzy Mrugalla O.M.I., 19171972, [w:] Aux
Glaces Polaires [Mackenzie], 46, janvier-février 1973, s. 26-27; Brat Jerzy Mruga³a,
Niepokalana. LImmaculée, 19 (1973), s. 15.
Por. J. Ró¿añski, Potrzeba nowych misjonarzy w mronej Arktyce, Misyjne Drogi (1987)
nr 1, s. 50-52.
Vital Grandin urodzi³ siê w pó³nocnej Francji, jako kap³an pracowa³ w Kanadzie najpierw
wród Metysów w St. Boniface, po czym po roku zosta³ wys³any do pracy na terenach
pó³nocnej Kanady. W 1871 r., gdy zosta³a utworzona diecezja St. Albert (która póniej
sta³a siê archidiecezj¹ Edmonton), papie¿ Pius IX mianowa³ o. Grandin jej pierwszym
biskupem. Bp Grandin by³ nie tylko duchowym przywódc¹ ludów z terenów dzisiejszych
prowincji Alberta, Saskatchewan i Terytoriów Pó³nocnego Zachodu, ale sta³ siê równie¿
ich orêdownikiem w sprawach pokoju i sprawiedliwoci spo³ecznej. Razem z kilkunastu
oblatami bp Grandin pos³ugiwa³ oko³o 12 tysi¹com Indian, 5 tysi¹com Metysów i kilkuset
bia³ym. Sta³ siê on równie¿ porednikiem w rozmowach z rz¹dem podczas powstania
Metysów, gdy rz¹d nie dotrzyma³ podpisanych przez siebie umów. Wstawia³ siê za Indianami i Metysami w rozmowach z rz¹dem, gdy zaczê³o przyje¿d¿aæ coraz wiêcej bia³ych
osadników z Europy. Jego imiê jest wspominane w ró¿nych czêciach prowincji Alberta,
nosz¹ je ró¿ne budynki, sale, ulice i szko³y. Jego proces beatyfikacyjny rozpocz¹³ siê w Rzymie w 1937 r., a w 1966 r. zosta³ og³oszony b³ogos³awionym.
Ur. 8 grudnia 1962 r. w Trzeboszowicach, w diecezji opolskiej. wiêcenia diakonatu otrzyma³ 17 czerwca 1987 r. w Wy¿szym Seminarium Duchownym oblatów w Obrze.
Ur. 10 listopada 1961 r. w Lubliñcu, w diecezji katowickiej. wiêcenia diakonatu otrzyma³ 17 czerwca 1987 r. w Wy¿szym Seminarium Duchownym oblatów w Obrze.

126

07-12-01, 21:42

�127

Polscy oblaci na dalekiej Pó³nocy

jej terenie mieszkali g³ównie Krysowie, Metysi oraz Bobry. Dziêki jego pracy
ma³e koció³ki zape³ni³y siê dzieæmi i m³odzie¿¹ indiañsk¹. 28 lipca 1994 r. o.
Pawe³ Andrasz otrzyma³ pod samodzieln¹ opiekê kocio³y w Fort Vermilion,
North and South Tall Cree, North Vermilion, Beaver Ranch, Boyer River i
Eleske. Ponadto zosta³ prze³o¿onym High Level Dystrict. W 1999 r. uda³ siê
na rok sabatyczny do Jerozolimy, a po powrocie obj¹³ misjê w Wabasca (2000
2002). Nastêpnie przez dwa lata pracowa³ w parafii wiêtego Ducha w Winnipegu. Od wrzenia 2004 pracuje w Standoff na po³udniu Alberty, przy granicy
USA, w najwiêkszym rezerwacie indiañskim Czarnych Stóp.
O. Andrzej Stendzina po wiêceniach kap³añskich pozosta³ we wspólnocie
oblackiej w Fort Simpson. Pracowa³ tak¿e w okolicznych misjach do 1994 r.
W 1994 r. wyjecha³ na rok do Rzymu, by przygotowaæ siê do pracy formacyjnej.
Po trzech latach pracy w formacji w St. Albert zosta³ skierowany do pracy w rezerwacie indiañskim w Enoch i pozosta³ych rezerwatach w okolicach Edmontonu. Pod jego piecz¹ pozostawa³o ponadto szeæ placówek w okolicach Jeziora
w. Anny. W 2003 r. zosta³ mianowany proboszczem parafii w St. Albert.
W 1990 r. do pracy w pó³nocnej Kanadzie przyjechali kolejni misjonarze.
Byli nimi ojcowie Leon Kler i Leszek Kwiatkowski. Po krótkim okresie czasu
powiêconym na naukê jêzyka angielskiego, zostali skierowani najpierw do
pracy wród Indian w oblackiej prowincji Grandin.
O. Leon Kler uda³ siê najpierw do misji Fort Rae, a w 1994 r. przej¹³
samodzielnie misjê w Fort Simpson, w okolicach plemienia Niewolników.
Oprócz tej misji obs³ugiwa³ Trout Lake, Fort Liard oraz Nahanni Butte. Patrz¹c na to wszystko  pisa³ z Fort Simpson  czasem a¿ trudno mi uwierzyæ,
¿e przebywam w Kanadzie. W ka¿dej z wymienionych wiosek spotkaæ mo¿na
kilkuletnie dzieci jeszcze nieochrzczone. W praktyce wszêdzie zapomniano
ju¿ o sakramencie bierzmowania. W niektórych wioskach zawierano ostatnio
zwi¹zek ma³¿eñski 6, a nawet 12 lat temu. Nieliczne tylko dzieci przyjê³y
Pierwsz¹ Komuniê w.33. Od 2003 r. o. Leon Kler pracuje w Sexsmity, przynale¿¹cej do McLennan  oblackiej wspólnoty dystryktu Grouard.
O. Leszek Kwiatkowski pracowa³ najpierw w Fort Providence, sk¹d obs³ugiwa³ cztery mniejsze misje: Kakisa, Wrigly, Jean Marie Riwier i Fort Simpson. W 1995 r. przeniesiony zosta³ z Dalekiej Pó³nocy na po³udnie Kanady,
pod granicê z USA, gdzie rozpocz¹³ pracê wród Czarnych Stóp w najwiêkszym rezerwacie indiañskim Kanady. W 2004 r. zosta³ przeniesiony do misji
Wabasca, do Krysów.

33

OBLACI.P65

L. Kler, A¿ trudno mi uwierzyæ, ¿e to Kanada, Misyjne Drogi (1995) nr 2, s. 35-36.

127

07-12-01, 21:42

�128

Jaros³aw Ró¿añski OMI

W 1996 r. do pracy wród Indian kanadyjskich wyjecha³o kolejnych dwóch
polskich oblatów, oo. Wies³aw Nazaruk i Wies³aw Szatañski.
O. Wies³aw Nazaruk pracowa³ w misjach Slave Lake (19961997), St.
Albert (19971998), Lac St. Anne (19982003)34. Tu¿ po objêciu misji Slave
Lake pisa³: Katolicy stanowi¹ prawie po³owê mieszkañców miasteczka. Oficjalnie, w rejestrze, jest ich 3 000. Z praktykami religijnymi jednak bywa ró¿nie. Ci, którzy przychodz¹, zaanga¿owali siê bardzo w ¿ycie misji. Wród nich
jest wielu m³odych. Im te¿ staram siê powiêcaæ najwiêcej czasu. Na miejscu
jest szko³a katolicka. Mam wiêc u³atwiony kontakt. Bardzo dobrze uk³ada siê
wspó³praca z pastorami innych wyznañ. Czêsto modlimy siê razem, korzystamy z miejscowego radia35.
O. Wies³aw Szatañski najpierw pracowa³ wród Indian w High Level, a
od 1998 r. w Valley View. W 2003 r. pracowa³ w parafii w. Maksymiliana
Kolbego w Mississauga. Obecnie pracuje w misji Yellowknife na Dalekiej
Pó³nocy Kanady.
25 sierpnia 2000 r. do pracy wród kanadyjskich Indian wyjecha³ o. Jaros³aw Pachocki. Pierwsz¹ obediencjê otrzyma³ do prowincji Grandin. Przez
pierwszy rok uczy³ siê jêzyka w St. Albert. Mia³ wtedy równie¿ okazjê praktyki misjonarskiej wród Indian36. We wrzeniu 2001 r. pos³ano go do Labradoru, na drugi kraniec Kanady. W zamierzeniu mia³ to byæ jedynie roczny (ewentualnie dwuletni) sta¿ duszpasterski w kanadyjskiej parafii. Pobyt ten jednak
przeci¹gn¹³ siê do kilku lat. Wraz z innymi oblatami o. Jaros³aw Pachocki
pracowa³ w parafiach pw. Matki Bo¿ej Nieustaj¹cej Pomocy w Labrador City,
Wniebowziêcia NMP w Wabush oraz by³ odpowiedzialny za misjê w Churchill Falls. Koordynowa³ tak¿e katechezami sakramentalnymi dzieci przygotowuj¹cych siê do Pierwszej Komunii i Bierzmowania, niedzielnymi liturgiami dla dzieci itp. Poza tym by³ duchowym opiekunem Catholic Spirit Youth
Group, Rycerzy Kolumba w Wabush, Królewskich Legionów Kanadyjskich.
We wrzeniu 2001 r. do pracy w Kanadzie wyjecha³ o. Ignacy Warias. Na
naukê jêzyka angielskiego uczêszcza³ do NorQuest College do sierpnia 2002.
W tym czasie pomaga³ w pracy o. Andrzejowi Stendzinie w rezerwatach Indian  Krysów na preriach, w prowincji Alberta37. Na pocz¹tku wrzenia 2002
r. zosta³ przeniesiony na parafiê do Melville, w kanadyjskiej prowincji Saskat-

34
35
36
37

OBLACI.P65

W 2003 r. powróci³ do Polski.
W. Nazaruk, niegu oko³o metra i wci¹¿ pada, Misyjne Drogi (1997), nr 2, s. 31.
Por. J. Pachocki, Mój pierwszy list, Misyjne Drogi (2001) nr 2, s. 31-32.
Por. I. Warias, W rezerwatach kanadyjskich Indian, Misyjne Drogi (2003), nr 6, s. 33.

128

07-12-01, 21:42

�129

Polscy oblaci na dalekiej Pó³nocy

chewan, gdzie pracowa³ z o. Rocky Grimard. We wrzeniu 2003 r. rozpocz¹³
pracê u boku o. Hoanh Dinh OMI w parafii w Bonnyville, w Albercie, na
pó³nocny-wschód od Edmonton (250 km). We wrzeniu 2004 r. zosta³ administratorem parafii w. Ludwika w Bonnyville oraz parafii pw. Naszej Pani Mi³osierdzia w Kekewin, w rezerwacie indiañskim. 1 wrzenia 2005 r. zosta³
mianowany proboszczem obydwu parafii.
Parafia w. Ludwika w Bonnyville zosta³a za³o¿ona 100 temu. Obejmuje
ok. 500 rodzin. Jest to parafia z silnymi korzeniami francuskimi. Msze w.
sprawuje siê w jêzyku angielskim, francuskim, a niekiedy tak¿e w polskim,
gdy¿ w miasteczku i okolicach mieszka kilkanacie rodzin przyby³ych z Polski, b¹d o polskich korzeniach. W rezerwacie o. Ignacy Warias prowadzi przygotowanie do sakramentów oraz sprawuje regularnie Msze w niedziele, a tak¿e przy innych okazjach38.
Jednym z pierwszych oblatów, którzy w drugiej po³owie XX w. powiêcili siê pracy wród Indian, by³ o. Wojciech Wojtkowiak, duszpasterz Polonii z
Prowincji Wniebowziêcia NMP w Kanadzie. Pracê wród Indian rozpocz¹³ on
na pocz¹tku lat dziewiêædziesi¹tych w Kolumbii Brytyjskiej. Zamieszka³ wtedy w rezerwacie Sugar Cane, po³o¿onym 15 km na wschód od miasteczka
Williams Lake w Górach Skalistych i obs³ugiwa³ szeæ rezerwatów. Póniej
zosta³ przeniesiony na preriê. W 1995 r. pisa³ z Lestock: Teren, który przej¹³em, jest ogromny. Lekko pofalowane prerie nios¹ niejako na grzbiecie kêpy
zaroli. Tu i tam spotkaæ mo¿na ma³e jeziorka czy nawet bagna. Nie posiadaj¹
one odp³ywów, st¹d te¿ poziom wody w nich zale¿y od iloci opadów. W po³udniowej czêci powierzonego mi do obs³ugi duszpasterskiej regionu przep³ywa rzeka QuApelle, która ³¹czy siê z rzek¹ Assiniboine i wraz z ni¹ wpada do
Rzeki Czerwonej. Dolina rzeki AuApelle jest bardzo malownicza. Rzeka tworzy tutaj cztery jeziora. Mieszkañcami rezerwatów s¹ Indianie z plemion Ojibwa, Cree i Sioux39. Ma kocio³y tylko w piêciu rezerwatach, w innych odprawia w prywatnych mieszkaniach, szko³ach czy nawet w budynku zarz¹du
rezerwatu. Obecnie pracuje w prowincji Saskatchewan, w diecezji Regina.
Jest duszpasterzem piêtnastu rezerwatów Indian z prerii kanadyjskich.
W latach 199697 pracowa³ równie¿ na preriach w archidiecezji Keewatin
 Le Pas o. Wojciech Kowal, wyk³adowca prawa kanonicznego z Uniwersytetu
w. Paw³a w Ottawie, równie¿ cz³onek polonijnej Prowincji Wniebowziêcia NMP
w Kanadzie.

38
39

OBLACI.P65

Por. I. Warias, List elektroniczny z 13.04.2006 r. do J. Ró¿añskiego OMI.
W. Wojtkowiak, Na kanadyjskich preriach (2), Misyjne Drogi (1995), nr 5, s. 38.

129

07-12-01, 21:42

�130

Jaros³aw Ró¿añski OMI

Polscy oblaci wród Inuit
1 kwietnia 1999 r. w pó³nocnej Kanadzie rozpoczê³a swe istnienie nowa
prowincja Nunavut, co znaczy Nasz Kraj lub te¿ Kraj Ludu. Nowa prowincja ³¹czy rozleg³e terytoria Pó³nocno-Zachodnie, zamieszka³e przez Eskimosów (Inuit).
Terytorium Nunavut zajmuje obszar prawie 2 mln km kwadratowych, czyli
ma wielkoæ Europy Zachodniej. Liczy ono ok. 25-28 000 mieszkañców, z
których ponad 50% stanowi m³odzie¿ poni¿ej 20 roku ¿ycia. Stolic¹ prowincji
jest Iqaluit (dawniej Frobisher Bay) w Ziemi Baffina. Miasteczko liczy ok.
4000 mieszkañców.
Nunavut jest dawnym terytorium misyjnym oblatów i w du¿ej czêci pokrywa siê z granicami diecezji Zatoki Hudsona, w mniejszej za z granicami
diecezji Mackenzie-Fort Smith oraz w niewielkiej z diecezj¹ Labrador. Wszystkie trzy diecezje do dzisiaj administrowane s¹ przez biskupów oblatów. Misjonarze oblaci zas³u¿yli siê w niedalekiej przesz³oci w dziele ewangelizacji Inuit
oraz maj¹ znaczny wk³ad w poznanie i utrwalenie ich kultury.
W 1990 r. tak¿e ten rozleg³y teren sta³ siê polem pracy polskich misjonarzy oblatów Maryi Niepokalanej. Do pracy wród Inuit nad Zatok¹ Hudsona
wyjechali ojcowie Adam Filas oraz Wies³aw Krótki. Pierwsz¹ ich placówk¹
by³o Igloolik, wioska licz¹ca ok. 1500 osób, z czego ok. 50% katolików. Niestety o. Adam Filas ciê¿ko zachorowa³ i wyjecha³ na po³udnie kraju, do pracy
wród Polonii kanadyjskiej. O. Wies³aw Krótki z rozrzewnieniem wspomina³
swój pierwszy pobyt w iglu: Kiedy przyjecha³em na Pó³noc, jeden z misjonarzy, który uczy³ mnie jêzyka eskimoskiego, powiedzia³ mi, ¿e mam siê nie tyle
uczyæ jêzyka i miejscowej kultury od niego w³anie, lecz od ludzi. Wtedy w³anie zdecydowa³em siê na pierwsz¹, trwaj¹c¹ dwa i pó³ miesi¹ca wyprawê
z grup¹ Eskimosów i mieszkanie razem z nimi pod namiotem. Nie zabra³em
ze sob¹ nic oprócz brewiarza  wtedy jeszcze w jêzyku polskim. Wtedy ¿y³em
tak ja oni: jad³em z nimi, wstawa³em jak oni, my³em siê lub te¿ nie  równie¿
jak oni. By³o to trudne. Przez pierwsze pó³ miesi¹ca chodzi³em g³odny, gdy¿
Eskimosi jedli tylko miêso fok i morsów. By³ to czas polowania na morsy.
Wyrusza³em ze wszystkimi na wody oceanu. Dwa razy w tygodniu, w niedzielê
i w rodê, odprawialimy Mszê w.40.
40

OBLACI.P65

Z Ewangeli¹ na krañcach wiata. Rozmowa z o. Wies³awem Krótkim OMI, misjonarzem
Eskimosów. Rozmawiali: oo. Alfons Kupka OMI i Jaros³aw Ró¿añski OMI, Misyjne Drogi
(1997) nr 1, s. 10.

130

07-12-01, 21:42

�131

Polscy oblaci na dalekiej Pó³nocy

O. Wies³aw Krótki pozosta³ przez dwa lata w Igloolik, po czym zosta³
przeniesiony na wyspê Gjoa Haven. Obs³ugiwa³ on tak¿e Spence Bay, która
le¿y na pó³nocy oraz Pelly Bay  na wschodzie, a dwa razy w roku udawa³ siê
równie¿ do Repulse Bay, by odwiedziæ innego misjonarza i przy okazji samemu skorzystaæ z sakramentów wiêtych. Po kilku latach tak wspomina³ swoj¹
pracê: Z Polski wyjecha³em dok³adnie szeæ lat temu. Z tego piêæ i pó³ roku
spêdzi³em na Dalekiej Pó³nocy. Mylê, ¿e moje wczeniejsze wyobra¿enie,
kszta³towane przez lekturê i opowiadania misjonarzy z Dalekiej Pó³nocy, spe³ni³y siê gdzie w 35-40%. Nie myla³em bowiem, ¿e to bêdzie a¿ tak trudna
praca. Myla³em, ¿e o wiele ³atwiej przyjdzie mi poznaæ jêzyk eskimoski, zwyczaje, kulturê, sposób bycia ludzi, ¿e ³atwiej nawi¹¿ê z nimi kontakt. Tymczasem to trwa³o 3-4 lata, ale i teraz mogê powiedzieæ zaledwie tyle, ¿e trochê
tych ludzi znam. Mo¿e, ¿e bardziej ich kocham. To na pewno. Ale znam  to
raczej za mocne s³owo41.
Kolejn¹ jego placówk¹ by³a misja Iglooik, jedna z najstarszych misji wród
Eskimosów. Z niej obs³ugiwa³ piêæ innych misji na Ziemi Baffina: Sanerajak,
Iqaluit, Pond Inlet, Nanisivik i Arctic Bay. Te ostatnie s¹ oddalone od Igloolik o 1 000 do 1 500 km. Taka jest nasza rzeczywistoæ. Docieram do poszczególnych 3 razy w roku. Wszêdzie s¹ tam niedu¿e wspólnoty katolików
i trudno by³oby pozostawiæ im misjonarza na sta³y pobyt. Trzeba jeszcze dodaæ, ¿e s¹ to misje dobrze zorganizowane. Wszêdzie mamy odpowiedzialnych
ludzi wieckich albo siostry zakonne, które w czasie naszej nieobecnoci przewodnicz¹ nabo¿eñstwom oraz nauczaj¹ katechezy42.
Kolejnymi polskimi oblatami nad Zatok¹ Hudsona byli ojcowie Bogdan
Osiecki i Grzegorz Oszust, którzy wyjechali do Kanady w 1997 r. Po kursie
jêzyka angielskiego w Saskatoon (10 wrzenia 1997 r. do 15 maja 1998) od 4
sierpnia 1998 r. o. Bogdan Osiecki przez dwa i pó³ roku pracowa³ w Igloolik u
boku starszego misjonarza, o. Josepha Meeus, ucz¹c siê zwyczajów eskimoskich, ich jêzyka i radzenia sobie z liturgi¹ w tym jêzyku. Igloolik liczy³o ok.
1200 osób, w tym ok. 600 katolików. Drug¹ po³owê stanowili anglikanie. Igloolik opuci³ w styczniu 2001 r., by 21 lutego 2001 r. obj¹æ placówkê Kugaaruk
(Pelly Bay  stara nazwa u¿ywana do 1999 r.). Kugaaruk liczy ok. 650 osób.
Misja ta zosta³a za³o¿ona ponad 70 lat temu. Dzia³a³ tu przez wiele lat legendarny misjonarz belgijski o. Frank Vandevelde OMI, który mieszka³ i odprawia³ Msze w. w igloo i który mocno przyczyni³ siê do tego, ¿e niemal ca³a
41
42

OBLACI.P65

Tam¿e, s. 9-10.
Nasza misja. Rozmowa z o. Wies³awem Krótkim OMI, misjonarzem wród Eskimosów.
Rozmawia³ o. A. Kupka, Misyjne Drogi (2003) nr 1, s. 8.

131

07-12-01, 21:42

�132

Jaros³aw Ró¿añski OMI

miejscowoæ jest katolicka. Jest tam tylko jeden koció³ katolicki. Stamt¹d o.
Bogdan odwiedza dwie inne misje  Gjoa Haven i Taloyoak. W obydwu tych
misjach istnieje parafia z kocio³em. Jego praca polega g³ównie na g³oszeniu
s³owa Bo¿ego, katechezie, udzielaniu sakramentów i pracy z katechetami, którzy podczas nieobecnoci ksiêdza prowadz¹ parafiê43.
O. Grzegorz Oszust, po kursie jêzyka angielskiego w Saskatoon, rozpocz¹³
25 sierpnia 1998 r. pracê misyjn¹ w Chesterfield Inlet  miejscowoci licz¹cej
ok. 350 osób. Wszyscy mieszkañcy byli katolikami. Tam uczy³ jêzyka eskimoskiego i prowadzi³ duszpasterstwo w Chesterfield Inlet oraz innych, przylegaj¹cych misjach  Whale Cove i Baker Lake. 9 wrzenia 2000 r. zosta³ przeniesiony do Arviat w Nunavut. Ludnoæ Arviat liczy³a ok. 2000 osób, w tym ok.
1/3 stanowili katolicy. Trzeci¹ jego placówk¹ od 15 padziernika 2006 r. sta³a
siê misja Iqaluit w Nunavut. Ludnoæ tego miasteczka liczy³a ok. 7000 osób, w
tym ok. 1500 katolików44.
W 2000 r. na sta¿ pastoralny do misji eskimoskich wyjecha³ diakon Pawe³
Zaj¹c, z oblackiego seminarium miêdzynarodowego w Rzymie. Przebywa³ przez
dwa lata w Gjoa Haven z o. Wies³awem Krótkim. Zajmowa³ siê m³odzie¿¹, ale
te¿ zwyk³ym ¿yciem parafii, zw³aszcza kiedy o. Wies³aw wyje¿d¿a³ do innych
misji. Po wiêceniach kap³añskich od 8 grudnia 2001 r. do lipca 2002 r. zosta³
sam na placówce w Gjoa Haven. Przez ten czas uczy³ siê jêz. inuktitut, w
którym swobodnie przewodniczy³ modlitwom, piewom i liturgii.
Od 20 wrzenia 2002 r. swój sta¿ misyjny wród Inuit na Ziemi Baffina na
Dalekiej Pó³nocy Kanady odbywa³ tak¿e diakon Daniel Szwarc. Najpierw do
czerwca 2004 r. by³ w Igloolik. Pos³ugiwa³ tam jako diakon. Stamt¹d wyprawia³ siê tak¿e na inne misje, g³ównie do Pond Inlet, a niekiedy do Hall Beach.
Z Igloolik  ju¿ po wiêceniach kap³añskich  zosta³ przeniesiony do misji
Kugaaruk, gdzie pracowa³ do maja 2005 r. W maju 2005 r. otrzyma³ kolejn¹
obediencjê do pracy w misji Taloyoak, gdzie pozostaje do dzisiaj. Jest to miejscowoæ licz¹ca ok. 800 osób, z tego 120 katolików. O swojej pracy pisze:
Pos³uga we wszystkich wioskach jest taka sama, czyli Msza, inne sakramenty, katecheza dla dzieci, gotowanie, pranie, sprz¹tanie, trochê stolarki, ale tylko latem, jak pogoda pozwoli, ³owienie ryb, jesieni¹ i wiosn¹ polowanie na
renifery, albo czasem na wo³y pi¿mowe, czyli wszystko to, co samotny misjonarz musi robiæ na pó³nocy45.

43
44
45

OBLACI.P65

Por. B. Osiecki, List elektroniczny z 11.04.2007 r. do J. Ró¿añskiego OMI.
Por. G. Oszust, List elektroniczny z 10.04.2007 r. do J. Ró¿añskiego OMI.
D. Szwarc, List elektroniczny z 14.04.2007 r. do J. Ró¿añskiego OMI.

132

07-12-01, 21:42

�133

Polscy oblaci na dalekiej Pó³nocy

Bp Andrzej Suski z Torunia

Ksiê¿a Biskupi, Ojcze Prowincjale,
Drodzy uczestnicy jubileuszowego spotkania!

Najtrudniej jest mówiæ o rzeczach prostych, zwyczajnych, czytelnych, bo
³atwiej stawiaæ problemy, komentowaæ, przedstawiaæ ró¿ne opinie. W tym sensie
nie jest ³atwo mówiæ o polskich oblatach w Kanadzie, ludziach prostych, zwyczajnych, czytelnych. By³em ich gociem trzy razy. Najpierw jako prowadz¹cy rekolekcje dla polskich kap³anów, potem jako katechista podczas Miêdzynarodowych Dni M³odzie¿y w Toronto i w koñcu jako uczestnik pielgrzymki
polonijnej w Midland. By³em gociem
Gocinnoæ to pierwsze wra¿enie jakie wynios³em za ka¿dym razem pobytu u oblatów. Gocinnoæ typowo polska, serdeczna, braterska, bez zbytniego ceremonia³u, ale zarazem czujna by niczego nie brakowa³o. Szczególnie
doceni³em ten rodzaj gocinnoci w dniach wizyty papieskiej, kiedy by³ du¿y
nap³yw biskupów, kap³anów i m³odzie¿y z Polski. Parafia w. Kazimierza w
Toronto stanowi³a wówczas centrum dowodzenia. Nie lada zadaniem by³o przyjmowanie i rozlokowanie grup przybywaj¹cych, organizowanie dla nich wszystkiego co ³¹czy³o siê z pobytem, a tak¿e niejednokrotnie rozwi¹zywanie nieprzewidzianych trudnoci, które siê zdarza³y. Dni orodka parafialnego sta³y
wówczas otworem dniem i noc¹. Nie zamyka³y siê. Dla gospodarzy by³y to
niew¹tpliwie bia³e noce. Ogl¹da³em ówczesnego proboszcza, o. Janusza
B³a¿ejaka, który mimo widocznego zmêczenia, chocia¿ nie przyznawa³ siê
wtedy do tego, wychodzi³ do ka¿dego z umiechem na twarzy.
Radoæ to w³anie druga cecha polskich oblatów. Radoæ prosta, trwa³a.
W³aciwie, jak ju¿ wspomnia³em, bez wzglêdu na okolicznoci. Taka radoæ
ma swe ród³o nie tyle w sukcesach i dokonaniach, które przecie¿ przemijaj¹.
Jest to radoæ z dawania siebie, s³u¿enia innym, radoæ po prostu z powo³ania.
Powo³anie oblatów wyra¿a siê ewangelicznym zawo³aniem Evangelizare pau-

OBLACI.P65

133

07-12-01, 21:42

�134

Bp Andrzej Suski z Torunia

peribus. Aby nieæ Dobr¹ Nowinê ubogim, trzeba umieæ jak Chrystus radowaæ siê w Duchu wiêtym. Bóg zakry³ te rzeczy przed m¹drymi i roztropnymi,
a objawi³ je prostaczkom. Trzeba te¿ samemu wieæ ¿ycie proste w duchu ewangelicznego ubóstwa.
¯ycie proste. £atwo to dostrzec w oblackich mieszkaniach, wyposa¿eniach. Przebywa³em tam jako domownik, wiêc jestem naocznym wiadkiem.
Nie ma tam zbytku, który czêsto rzuca siê w oczy na ziemi kanadyjskiej. Wszystko sprowadzone do koniecznego minimum. Wszystko proste, zwyczajne, a w
codziennoci stawia siê na samoobs³ugê. Wiele czynnoci kuchennych i porz¹dkowych wykonuj¹ sami ojcowie. Niektórzy z nich, jak poprzedni i obecny
prowincja³ stali siê specjalistami w tej dziedzinie. Szkoda, ¿e nie ma ksiêdza
Prymasa, bo korzystalimy wspólnie, z ich umiejêtnoci kulinarnych, zw³aszcza o. Janusza. Oblaci w Kanadzie czuj¹ potrzebê wyciszenia miejsca na osobnoci, krótkiego odpoczynku poród przyrody. Jak powiedzia³ Pan Jezus Idcie i odpocznijcie nieco. Pomyleli wiêc o ma³ym orodku w lesie, gdzie ka¿dy z nich mo¿e na krótko wy³¹czyæ siê z aktywnoci duszpasterskich, po to,
aby odnowiæ si³y duchowe i fizyczne. Pomyleli równie¿ o domu rekolekcyjnym dla rodzin, dla ma³¿onków. Pomyleli równie¿, co jest bardzo wa¿ne dla
mnie, jako by³ego przewodnicz¹cego komisji ds. duchowieñstwa, pomyleli o
spotkaniach formacyjnych dla polskich ksiê¿y we wschodniej Kanadzie. Spotkania te odbywaj¹ siê regularnie. W jednym z nich uczestniczy³em.
Dalej, duch misyjny, to przecie¿ zakonny charyzmat Misjonarzy Oblatów M.N.. Id¹ na pierwszy front Kocio³a, gdzie trzeba zanieæ Ewangeliê. To
przede wszystkim t³umaczy ich obecnoæ na wszystkich kontynentach wiata,
zw³aszcza tam, gdzie jest misja ad gentes. Duch misyjny zaprowadzi³ ich niegdy do Kanady. Dzisiaj tak¿e pracuj¹, jak s³yszelimy z poprzedniego wiadectwa, a¿ tam daleko na Pó³nocy. Ten sam duch misyjny kaza³ im podj¹æ
pracê wród osadników, którzy znaleli siê daleko od ojczyzny. Ojczyzna by³a
daleka, ale Koció³ pozosta³ bliski, dziêki oblatom, którzy im towarzyszyli na
obczynie. Obok misji ad gentes ojcowie prowadzili i prowadz¹ ten wewnêtrzny
rodzaj misji podtrzymuj¹c wiarê i polskoæ.
Nie wiem czy poruszyæ tu sprawy zwi¹zane z duszpasterstwem, skoro
zosta³y ju¿ one naszkicowane przez samego ojca Prowincja³a. W ksi¹¿ce, która siê ukaza³a, s¹ tam one dobrze omówione. Chcê tu tylko powiedzieæ o trosce o ubogich. Credit Union  co to jest? By³a to kasa po¿yczkowo-zapomogowa, kasa oszczêdnociowa powsta³a z myl¹ o najbiedniejszych, którzy
musieli kupiæ kawa³ek ziemi a pieniêdzy na pocz¹tku nie mieli. Dzi mówimy
o wielkich obrotach, ale to nie dla tych obrotów ta kasa powsta³a. Ona powsta³a z myl¹, o tym evangelizare pauperibus.

OBLACI.P65

134

07-12-01, 21:42

�Ksiê¿a Biskupi, Ojcze Prowincjale, Drodzy uczestnicy jubileuszowego spotkania!

135

To tylko kilka wietlanych aspektów ¿ycia i pos³ugi polskich misjonarzy
oblatów w Kanadzie. Mo¿na zapytaæ czy nie dowiadczaj¹ oni trudnych sytuacji i problemów. Zapewne tak, ale nie s³ysza³em nigdy skarg i narzekañ 
to te¿ trzeba powiedzieæ. Mylê, ¿e g³ówny problem polega na tym, o czym ju¿
powiedzia³ sam Pan Jezus do owych siedemdziesiêciu dwóch uczniów, których wyprawia³ na swoj¹ misjê: ¯niwo wprawdzie wielkie, robotników ma³o,
procie Pana ¯niwa, aby pos³a³ robotników na swoje ¿niwo. Mylê, ¿e polskim oblatom w Kanadzie mo¿na pomóc g³ównie poprzez budzenie powo³añ
misyjnych i modlitw¹ w tej intencji.
Chcia³bym z okazji tego piêknego jubileuszu ¿yczyæ nade wszystko powo³añ, a tym, którzy ju¿ pracuj¹ na niwie Pañskie w Kanadzie si³ duchowych
i fizycznym ¿eby nadal odwa¿nie szli i owoc przynosili.

OBLACI.P65

135

07-12-01, 21:42

�</text>
                  </elementText>
                </elementTextContainer>
              </element>
            </elementContainer>
          </elementSet>
        </elementSetContainer>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="2">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="6">
                  <text>Misjologiczna</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>książka</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122">
                <text>duszpasterstwo polonijne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124">
                <text>Kluj, Wojciech (red.)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125">
                <text>Różański, Jarosław (red.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126">
                <text>Polscy oblaci w służbie polonii kanadyjskiej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128">
                <text>Wydawnictwo "Bernardinum"</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130">
                <text>polski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131">
                <text>Niniejszy materiał może być wykorzystywany i cytowany jedynie w granicach dozwolonego użytku.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132">
                <text>Seria: Studia i Materiały Misjologiczne ; 13.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="22" public="1" featured="1">
    <fileContainer>
      <file fileId="15">
        <src>https://digitarium.uksw.edu.pl/files/original/2/22/Kluj_Podstawowe_teksty_wiary_w_j.malgaskim.pdf</src>
        <authentication>adde62ed2a059489ba27b879b262aac3</authentication>
        <elementSetContainer>
          <elementSet elementSetId="5">
            <name>PDF Text</name>
            <description/>
            <elementContainer>
              <element elementId="113">
                <name>Text</name>
                <description/>
                <elementTextContainer>
                  <elementText elementTextId="669">
                    <text>Kształtowanie się
podstawowych tekstów wiary
w języku malgaskim

�Development of basic Christian texts
in Malagasy language
Développement des textes fondamentaux
de la foi chrÉtienne en langue malgache

�Wojciech Kluj OMI

Kształtowanie się
podstawowych tekstów wiary
w języku malgaskim

WARSZAWA 2013

�© Wojciech Kluj

Korekta:
Joanna Przypolska
Skład i projekt okładki:
Krzysztof Kopania

Wydawnictwo Missio-Polonia
01-015 Warszawa, Skwer Kard. Stefana Wyszyńskiego 9
tel. (22) 838-29-44, 636-93-28; fax (22) 838-00-08
www.missio.org.pl
ISSN 1896-5393

Wydawnictwo: Missio-Polonia

ISBN 978-83-61859-09-03

�Spis treści
Wstęp....................................................................................................................... 21

CZĘŚĆ I
Zarys problematyki tłumaczeń
w kontekście historii Madagaskaru...................................................... 27
Rozdział I
W kierunku teologicznego rozumienia przekładalności wiary....................... 27
a) Wskazania interpretacyjne współczesnego Magisterium Ecclesiae........ 28
b) Tradycja misjologiczna................................................................................ 38
Rozdział II
Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia........................................................ 49
a) „Modlitwa Pańska”....................................................................................... 52
b) Inne teksty pacierzowe................................................................................. 62
c) Teksty biblijne i liturgiczne ......................................................................... 68
Rozdział III
Historia Madagaskaru jako tło procesu .............................................................. 76
a) Madagaskar z perspektywy Europy............................................................ 77
b) Dawny Madagaskar oczami jego mieszkańców....................................... 83
c) Czasy pierwszego okresu wzmożonych wysiłków translatorskich ........ 87
d) Rozwój wiary w latach 1861-1895.............................................................. 95
e) Wiara chrześcijańska na Madagaskarze
pod panowaniem kolonialnym......................................................................102
f) Czas niepodległego Madagaskaru.............................................................107

�6

Wojciech Kluj OMI

Rozdział IV
Język malgaski i świat duchowych wyobrażeń.................................................111
a) Kodyfikacja i rozwój języka.......................................................................111
b) Proces wyboru słowa na określenie Boga...............................................114
c) Dyskusje nad duszą malgaską...................................................................126
d) Rozwój rodzimych pojęć...........................................................................129

CZĘŚĆ II
Podstawowe teksty wiary okresu dawnego Madagaskaru..........135
Rozdział I
Źródła tekstów......................................................................................................136
Rozdział II
Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”.........................................149
Rozdział III
Inne teksty pacierzowe.........................................................................................177
a) „Pozdrowienie Anielskie” .........................................................................177
b) „Skład apostolski”.......................................................................................190
c) „Dekalog”.....................................................................................................205
d) „Przykazania kościelne”.............................................................................214
Rozdział IV
Kształtowanie się tekstu Biblii w języku malgaskim........................................221

CZĘŚĆ III
Podstawowe teksty wiary
okresu niepodległego Madagaskaru................................................. 235
Rozdział I
Kształtowanie się soborowego rozumienia tłumaczeń liturgicznych............237
a) Intuicje przedsoborowe..............................................................................239
b) Kodyfikacja soborowa i posoborowa.......................................................248

�Spis treści

Rozdział II
Kształtowanie się podstawowych malgaskich tekstów liturgicznych ...........258
a) Mszał rzymski.............................................................................................258
b) Ankalazao ny Tompo – malgaska Liturgia godzin..................................263
Rozdział III
Teologia religijnych pieśni malgaskich..............................................................275
a) Dawne pieśni śpiewane do dziś.................................................................278
b) Nowe pieśni.................................................................................................288
Zakończenie.........................................................................................................295
Streszczenie..........................................................................................................311
Bibliografia ..........................................................................................................315
Aneksy ..................................................................................................................349

7

�8

Wojciech Kluj OMI

�Table of contents
Introduction........................................................................................................... 21

PART I
Part I. Translations in the context
of the History of Madagascar.................................................................. 27
Chapter I
Towards the theological understanding of the translatability of faith............. 27
a) Recommendations of contemporary Magisterium Ecclesiae................... 28
b) Missiological Tradition................................................................................ 38
Chapter II
„Basic Christian texts” and their translations..................................................... 49
a) Lord’s Prayer.................................................................................................. 52
b) Other „short” texts ...................................................................................... 62
c) „Longer” texts ............................................................................................... 68
Chapter III
Madagascar’s history as the background of the process .................................. 76
a) Madagascar from the perspective of Europe............................................. 77
b) Ancient Madagascar through the eyes of its inhabitants........................ 83
c) The first period of the increased translation efforts ................................ 87
d) Development of the faith in years 1861-95............................................... 95
e) The Christian faith in Madagascar under colonial rule.........................102
f) Time of independent Madagascar............................................................107

�10

Wojciech Kluj OMI

Chapter IV
The Malagasy Language and the Spiritual world of the Malagasy People........111
a) Language Codification and Development ..............................................111
b) The process of finding of the word for God............................................114
c) Discussions on Malagasy soul...................................................................126
d) Development of indigenous notions........................................................129

PART II
Basic Christian texts formed
in the period of ancient Madagascar.............................................135
Chapter I
Sources...................................................................................................................136
Chapter II
Forming of the Malagasy version of „Our Father”...........................................149
Chapter III
Other „short” texts...............................................................................................177
a) Hail Mary ...................................................................................................177
b) Apostles Creed............................................................................................190
c) Decalogue....................................................................................................205
d) Church’s Precepts........................................................................................214
Chapter IV
Forming of the Malagasy Bible translations.....................................................221

PART III
Basic Christian texts formed
in the period of independent Madagascar...................................... 235
Chapter I
The understanding of the issue of liturgical translation at the Vatican II.....237
a) Pre-Council intuitions...............................................................................239
b) Codification during and after Council....................................................248

�Table of contents

11

Chapter II
Shaping the Basic Malagasy liturgical texts ......................................................258
a) Roman Missal..............................................................................................258
b) Liturgy of hours..........................................................................................263
Chapter III
Theology of Religious Malagasy Songs..............................................................275
a) Old songs used up to today.......................................................................278
b) New songs....................................................................................................288
Conclusions..........................................................................................................295
Summary...............................................................................................................311
Bibliography ........................................................................................................315
Appendices ..........................................................................................................349

�12

Wojciech Kluj OMI

�Table des matières
Introduction........................................................................................................... 21

PARTIE I
La problématique des traductions
dans le contexte de l’histoire de Madagascar................................. 27
Chapitre I
Vers une compréhension théologique de la traductibilité de la foi ................. 27
a) Indications interprétatives du Magistère de l’Eglise contemporain....... 28
b) Tradition missionnaire................................................................................. 38
Chapitre II
Textes fondamentaux de la foi chrétienne et leurs traductions........................ 49
a) La prière du Seigneur................................................................................... 52
b) Autres textes courts ..................................................................................... 62
c) Textes plus longs .......................................................................................... 68
Chapitre III
L’histoire de Madagascar comme toile de fond ................................................ 76
a) Madagascar dans la perspective de l’Europe............................................. 77
b) L’ancien Madagascar vu par ses habitants ................................................ 83
c) La première période du développement
croissant des efforts de traduction ................................................................. 87
d) Développement de la foi de 1861 à 1895................................................... 95
e) La foi chrétienne à Madagascar sous le joug colonial............................102
f) Période de l’indépendance de Madagascar..............................................107

�14

Wojciech Kluj OMI

Chapitre IV
La langue malgache et l’univers spirituel des Malgaches................................111
a) Codification et développement de la langue...........................................111
b) Le choix du terme désignant Dieu...........................................................114
c) Discussions sur l’âme malgache................................................................126
d) Développement des notions indigènes....................................................129

PARTIE II
Les textes fondamentaux de la foi chrétienne constitués
pendant la période de l’ancien Madagascar....................................135
Chapitre I
Sources ..................................................................................................................136
Chapitre II
Formation de la version malgache du „Notre Père”........................................149
Chapitre III
Autres textes courts..............................................................................................177
a) Je vous salue Marie.....................................................................................177
b) Le Symbole des Apôtres.............................................................................190
c) Décalogue....................................................................................................205
d) Les préceptes de l’Église.............................................................................214
Chapitre IV
Réalisation des traductions malgaches de la Bible...........................................221

PARTIE III
Les textes fondamentaux de la foi durant
la période de l’indépendance de Madagascar.................................235
Chapitre I
Cristallisation de la compréhension conciliaire des traductions liturgiques..... 237
a) Les intuitions de Pré-concile de Vatican II .............................................239
b) Codification conciliaire et postconciliaire .............................................248

�Table des matières

15

Chapitre II
Réalisation des textes liturgiques malgaches fondamentaux .........................258
a) Missel romain .............................................................................................258
b) Liturgie des heures.....................................................................................263
Chapitre III
Théologie des Chants malgaches .......................................................................275
a) Chants anciens chantés jusqu’à nos jours ...............................................278
b) Nouveaux chants.........................................................................................288
Conclusions..........................................................................................................295
Résumé..................................................................................................................311
Bibliographie ......................................................................................................315
Annexes ................................................................................................................349

�16

Wojciech Kluj OMI

�wykaz skrótów
AAS	

„Acta Apostolicae Sedis”. Commentarium officiale, Roma, 1909-

ABCFM	American Board of Commissioners for Foreign Missions
ACM	

„Ami du Clergé Malgache” (od 1946 r.), od roku 1985 jako „Aspects
du Christianisme à Madagascar”, Antananarivo-Ambatoroka

AG	Sobór Watykański II, Dekret o działalności misyjnej Kościoła Ad
gentes (z 7 grudnia 1965 r.)
AMis	

„Roczniki Związku Akademickich Kół Misyjnych w Polsce”, od
1932 „Annales Missiologicae”, od 2003 „Annales Missiologici Posnanienses”

AMZ	

„Allgemeine Missionszeitschrift”, Berlin, 1874-1923

ArSR 	

„Archives de sociologie des religions”, od 1973 „Archives de sciences sociales des religions”, Paris 1956-

BSc	

„Bibliotheca Sacra”, Dallas, 1843-

CMS	Church Missionary Society
CT	

„Collectanea Theologica”, Lwów, 1931-39, Warszawa, 1949/50-

EEM	

Eklesia Episkopaly Malagasy (Kościół anglikański na Madagaskarze)

EK	Encyklopedia Katolicka KUL
EKAR	

Eglizy Katolika Apostolika Romana (Kościół katolicki na Madagaskarze)

EN	Paweł VI, Adhortacja Evangelii nuntiandi (z 8 grudnia 1975 r.)
FFKM 	

Fiombonan’ ny Fiangonana Kristianina eto Madagasikara (Ekumeniczna Rada Kościołów na Madagaskarze)

�18

Wojciech Kluj OMI

FJKM 	

Fiangonan’i Jesoa Kristy eto Madagasikara (Kościół Zjednoczony na
Madagaskarze)

FLM	

Fiangonana Loterana Malagasy (Kościół luterański na Madagaskarze)

IRM 	

„The International Review of Missions”, London, 1912-

ISTPM	Institut Supérieur de Teologie et de Philosophie de Madagascar,
Diego-Suarez (Antsiranana)
KKK	

Katechizm Kościoła Katolickiego

LG	Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen
gentium (z 21 listopada 1964 r.)
LMD	

„La Maison Dieu”, Paris, 1945-

LMS	London Missionary Society
MIA	

„Missionalia”, Menlo Park (RPA), 1973-

NZM	

„Neue Zeitschrift für Missionswissenschaft – Nouvelle Revue de
science missionnaires”, Beckenried, 1945-1973, Immensee, 1974-

OA	

„Omaly sy Anio”. Revue d’études historiques. Université de Madagascar, Département d’histoire

OsRomIt	

„L’Osservatore Romano”, Città del Vaticano, 1950- (edycja włoska)

OsRomPol	 „L’Osservatore Romano”, Città del Vaticano, 1980- (edycja polska)
PL	

Patrologiae cursus completus. Series Latina, wyd. J.P. Migne, Paris,
1878-

PPK	

Posoborowe Prawodawstwo Kościelne (zebr. i tłum. Edward Sztafrowski), Warszawa, ATK, 13 t.

RMis	Jan Paweł II, Encyklika Redemptoris missio (z 7 grudnia 1990 r.)
SA	Jan Paweł II, Encyklika Slavorum Apostoli (z 2 czerwca 1985 r.)
SC	Sobór Watykański II, Konstytucja o liturgii świętej Sacrosanctum
Concilium (z 4 grudnia 1963 r.)

�19

Wykaz skrótów

SMEP	Société des missions évangéliques de Paris
SPG	Society for the Propagation of the Gospel
VigCh	

„Vigiliae Christianae”. A Review of Early Christian Life and Language, Amsterdam 1947-1981, Leiden 1982-

VoxP	

„Vox Patrum”, Lublin, 1981-

ZMis	

„Zeszyty Misjologiczne Akademii Teologii Katolickiej”, Warszawa,
1973-

ZMR	

„Zeitschrift für Missionswissenschaft und Religionswissenschaft”,
Münster, 1911-41

Inne
Munthe 	Ludvig Munthe, Elie Rajaonarison i Desire Ranaivosoa, Le catechisme malgache de 1657. Essai de présentation du premier livre
en langue malgache. Approche théologique, historique, linguistique et
conceptuelle, Antananarivo, Egede Instituttet, 1987
Sundkler	

– Bengt Sundkler i Christopher Steed, A History of the Church in
Africa, Cambridge, Cambridge University Press, 2000

Lupo	

– Pietro Lupo, Dieu dans la tradition Malgache. Approches comparées
avec les religions africaines et le christianisme, Paris, Karthala; Fianarantsoa, Ambozontany, 2004

Hübsch	

– Bruno Hübsch (red.), Madagascar et le Christianisme. Histoire
Oecuménique, Antananarivo, Ambozontany-Analamahitsy; Paris,
Karthala-Agence de coopération culturelle et technique, 1993

�20

Wojciech Kluj OMI

�WSTĘP
Ktokolwiek próbował modlić się w języku obcym albo był przymuszony sytuacją, aby uczestniczyć w  liturgii sprawowanej w  języku, którego dobrze nie zna,
albo jeśli próbował spowiadać się w języku, w którym nie jest mu się łatwo wyrazić,
dobrze zrozumie główną myśl niniejszej książki. Takie doświadczenie jest bliskie
wielu emigrantom, a jeszcze bliższe misjonarzom posłanym do kraju, w którym
używa się języka odmiennego od tego, który znają ze swego środowiska.
Wiele osób przeżywa nie tylko trudności życia codziennego związane z obcym
językiem, ale także stawia sobie pytanie na poziomie wiary, czy to jest ta sama
wiara, którą zna ze swojego rodzinnego kręgu kulturowego. Misjonarze z natury
swego powołania są wezwani, aby nie tylko sami te kwestie rozwiązać dla rozwoju
własnej relacji z  Bogiem, ale również, aby prowadzić innych w  pogłębianiu ich
zażyłości z Bogiem. Często ci prowadzeni mają zupełnie inne odniesienie do wielu
pojęć, które głoszą misjonarze. Czy Bóg, objawiony w Jezusie Chrystusie jest tym
samym, o którym słuchacze mają jakieś wyobrażenia? Czy zbawienie w Chrystusie
to jest to samo, co wyratowanie z różnych znanych opresji? Czy modlitwa chrześcijańska, podkreślająca konieczność wewnętrznego zaangażowania w  rozmowę
z Bogiem, jest podobna do pewnych inwokacji czy rytuałów spełnianych niejako
„zewnętrznie”? Takie pytania można mnożyć. Najczęściej w rozmowach na tego
typu tematy po pewnym czasie dochodzi się do konkluzji, że podstawową kwestią
jest pytanie o możliwości „przetłumaczenia wiary”.
Papież Paweł VI w swej adhortacji Evangelii nuntiandi wyraził przekonanie
o nieskończonej możliwości przekładania depozytu wiary na wszystkie kultury
i  języki. Nie zostało tam ono poparte żadnym odniesieniem do dawnego nauczania, ani do żadnych badań. Jest to stwierdzenie niezwykle ważne, bo nie
tylko rodzi daleko idące konsekwencje dla szeroko pojętej działalności misyjnej,

�22

Wojciech Kluj OMI

ale rzuca również światło na wiele współczesnych problemów kościelnych (np.
korekty tłumaczeń mszału). Papież napisał, że depozyt wiary „przekłada się na
wszystkie języki” (EN 65). Ponieważ nie udało się znaleźć teologicznej weryfikacji tego stwierdzenia, zdecydowano, aby temu właśnie zagadnieniu poświęcić
niniejsze studium1.
Odwołanie się do cytatu z nauczania papieża wymaga odniesienia się również
do kontekstu tejże wypowiedzi. W numerze 63 papież najpierw zachęcił Kościoły
partykularne do „przyswojenia sobie trzonu ewangelizacyjnego orędzia”, a następnie do przełożenia go na język „zrozumiały dla miejscowych ludzi”. Wskazał też
na trzy typy tekstów, które mają być tłumaczone. Chodzi o  formuły liturgiczne,
o katechezę oraz o określenia teologiczne. Choć papież nie wspominał w tym miejscu o tłumaczeniach biblijnych, wydaje się odpowiednim włączenie ich również
w zakres naszych badań2.
Wykazanie zdolności adaptacyjnej chrześcijańskiej wiary w wymiarze nieskończonej możliwości przekładu depozytu wiary na wszystkie kultury i języki wymaga oczywiście obszerniejszych badań niż jedno opracowanie. Studium próbujące
całościowo zweryfikować to stwierdzenie musiałoby być zarówno bardzo obszerne zakresowo, jak i prowadzone różnymi metodami. Podejmując się więc próby
teologicznego przebadania fragmentu tego zagadnienia, autor jest zmuszony do
poważnego ograniczenia zakresu badań.
Nie jesteśmy w stanie w pełni dać odpowiedzi na pytanie: Czy to prawda, że
depozyt wiary chrześcijańskiej jest nieskończenie przekładalny na wszystkie kultury i języki? Prezentowana praca będzie bardziej umiarkowana w swych zamierzeniach. Postanowiono oprzeć ją na konkretnym studium przypadku, którym
będzie Madagaskar. Ponieważ papieski termin „trzon ewangelizacyjnego orę1
Podobnie stwierdził Jan Paweł II: „Kościół jest katolicki także dlatego, że potrafi w każdym środowisku
strzeżoną przez siebie Prawdę objawioną, nie skażoną w  Boskiej treści, przedstawić w  taki sposób, by
mogła spotkać się ze szlachetnymi myślami i słusznymi oczekiwaniami każdego człowieka i wszystkich
ludów” (SA 18, kursywa dodana – WK). Podobną tezę ukazuje słynna książka L. Sanneha, Translating the
Message. The Missionary Impact on Culture (Maryknoll 1989), zwłaszcza jego stwierdzenie, że zdolność
translacyjna jest źródłem sukcesu chrześcijaństwa w różnych kulturach (s. 51). Analogicznie wypowiedział
się też światowej sławy historyk misji prof. Andrew Walls, którego autor miał okazję spotkać osobiście.
Por. A.F. Walls, The Gospel as Prisoner and Liberator of Culture, MIA 10 (1982) nr 3, s. 93-105.

Papież wspominał też o  drugorzędnych strukturach kościelnych oraz o  posługach duchownych.
Mogłoby to stanowić ciekawe pole badań w kontekście Kościoła na Madagaskarze, ale nie odnosi się to
bezpośrednio do celu naszych badań, ponieważ nie dotyczy tłumaczenia tekstów.
2

�Wstęp

23

dzia” jest trudny do doprecyzowania w znaczeniu językowym, dlatego w pracy
proponujemy określenie „podstawowe teksty wiary”. Główne pytanie badawcze
brzmieć zatem będzie: Jak kształtowały się podstawowe chrześcijańskie teksty
wiary w języku malgaskim?. Te podstawowe chrześcijańskie teksty wiary to teksty, które wyrażają „trzon ewangelizacyjnego orędzia” w formie podstawowych
modlitw i tekstów biblijnych oraz liturgicznych, jakie wykształciły się w praktyce Kościoła przez wieki. Zwrócimy tu szczególną, choć nie wyłączną, uwagę na
tradycję katolicką.
Zasadniczy problem badawczy stanowić będzie przeanalizowanie jak wspólnota eklezjalna na Madagaskarze odczytywała chrześcijańskie prawdy wiary
przekazywane jej w sformułowaniach wyrażonych w językach europejskich.
Prześledzimy, na ile były one interpretowane, czy też modyfikowane w rzeczywistości kultury i języka malgaskiego.
Niniejsza praca zostanie podzielona na trzy części poprzedzone wstępem
i zwieńczone zakończeniem, w którym zostaną zebrane wnioski. Część pierwsza
ukaże kontekst metodologiczny niniejszego studium. Pierwszy rozdział poświęcony będzie kwestii metody. Drugi rozdział skoncentruje się na doprecyzowaniu
określenia „podstawowych tekstów wiary”. Trzeci zostanie poświęcony kontekstowi interesującego nas procesu, czyli historii Madagaskaru. Czwarty w  końcu
przybliży problematykę świata duchowych wyobrażeń ludności posługującej się
językiem malgaskim.
Część druga obecnej pracy skoncentruje się na tłumaczeniu podstawowych
tekstów wiary na język malgaski w  okresie dawnego (przedkolonialnego i  kolonialnego) Madagaskaru. W rozdziale pierwszym zaprezentowane zostaną źródła
tekstów, które będą analizowane. W drugim szerzej przyjrzymy się kształtowaniu
się malgaskiej wersji najbardziej klasycznego tekstu wiary chrześcijańskiej, tzn.
„Modlitwie Pańskiej”. W trzecim rozdziale prześledzimy ten proces nieco bardziej
pobieżnie na przykładzie czterech innych tekstów, tzn. „Pozdrowienia Anielskiego”, „Symbolu apostolskiego”, „Dekalogu” i „Przykazań kościelnych”.
Trzecia część poświęcona będzie kształtowaniu się podstawowych tekstów wiary w języku malgaskim w okresie współczesnego Madagaskaru, od czasu odzyskania niepodległości w roku 1960. Ponieważ ten proces stale trwa, dlatego jedynie
zaprezentujemy główne jego nurty.

�24

Wojciech Kluj OMI

Podstawowa literatura zostanie szerzej przedstawiona w  rozdziale I  części II.
Do prześledzenia kształtowania się podstawowych modlitw pacierzowych w języku malgaskim spośród ponad stu różnych wydań katechizmów wybranych zostało
kilkanaście, w  taki sposób, aby były reprezentowane każdy ważny okres i  miejsce. Będą więc przeanalizowane katechizmy z XVII i XVIII w., a także pierwsze
z XIX w. Tam, gdzie będzie to konieczne, odwołamy się również do katechizmów
z końca XIX w., a w niektórych przypadkach również z XX w. Ostatnim konsultowanym katechizmem będzie malgaskojęzyczne wydanie Katechizmu Kościoła Katolickiego. Jeśli chodzi o tradycje innych wyznań chrześcijańskich, to przy analizowaniu „Ojcze nasz” i „Wierzę” tradycję katolicką porównamy również z wersjami
trzech innych tradycji chrześcijańskich, które aktywnie współpracują z katolikami
w ramach malgaskiej rady ekumenicznej. Porównamy ich współczesne teksty liturgiczne. W przypadku tłumaczeń biblijnych w skrócie odniesiemy się do wszystkich zasadniczych wersji tłumaczeń, zarówno protestanckich, jak i  katolickich.
Tak więc źródłami staną się wszystkie wersje tłumaczeń, bez wspominania dodruków. W tym przypadku tradycja protestancka jest bogatsza od katolickiej. Jeśli zaś
chodzi o teksty liturgiczne, to skoncentrujemy się jedynie na tradycji katolickiej.
Proces tłumaczenia głównych tekstów liturgicznych na Madagaskarze jeszcze się
nie zakończył, więc pod uwagę wzięte będą wszystkie zbiory już istniejących tekstów liturgicznych, czyli praktycznie malgaski mszał i brewiarz. Ponieważ na popularnym poziomie przeżywania wiary bardzo ważne są pieśni religijne, dlatego
w ostatnim rozdziale przyjrzymy się najlepiej przyswojonym tekstom, to znaczy
tym, które są znane i  śpiewane od ponad wieku. Dla tej analizy źródłami będą
najstarszy katolicki śpiewnik wydany na Madagaskarze, jak i  najpopularniejsze
współczesne śpiewniki. Tematyka rozwoju wiary chrześcijańskiej na Madagaskarze doczekała się już tysięcy publikacji w różnych językach (również kilkudziesięciu w języku polskim). Odwołamy się tylko do niektórych z nich, najważniejszych
dla naszej problematyki.
We wstępie wypada powiedzieć słowo o tradycji malgaskiej. Zasadniczo w pracy interesować nas będzie malgaski materiał językowy. W tradycyjnym malgaskim
przemówieniu (kabary gasy) rozpoczynający przemówienie zaczyna od przepro-

�Wstęp

25

szenia słuchaczy, że zabiera głos, zdając sobie sprawę, iż jest wielu zacniejszych
i lepiej zorientowanych w temacie, niż przemawiający w danej chwili3.
Bardziej osobiście, w  2004 r. autor był zaangażowany w  pierwszą próbę przetłumaczenia trzech podstawowych modlitw – „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo”
i „Chwała Ojcu” na język turkmeński. To doświadczenie współpracy z rdzennymi
użytkownikami tego języka w dziele tłumaczenia podstawowych tekstów modlitwy
pozostawiło niezatarty ślad, którego jednym z owoców jest niniejsza książka. Wielokrotnie przypominały się też słowa św. Pawła z Pierwszego Listu do Koryntian:
„Czy wszyscy mówią językami? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć?” (12,30). Nawet
jeśli bezpośrednio słowa te odnoszą się do daru języków, stały się też inspiracją dla
podjęcia takich właśnie badań. Ciekawą inspiracją do refleksji nad teologią tłumaczeń tekstów wiary podczas kończenia książki było spostrzeżenie, że w ormiańskiej
katedrze we Lwowie (dziś na Ukrainie), anioł Gabriel przemawia do Maryi po polsku. Przy różnych okazjach autorowi było również dane niejednokrotnie modlić się
w różnych językach podczas Mszy św., czy też modlitwą brewiarzową lub różańcową. Mimo że były to te same słowa, wypowiadane w różnych językach brzmiały
nieco inaczej i budziły inne skojarzenia, również religijne4.
W końcu na wybór takiego zagadnienia wpłynął też powód ściśle naukowy –
misjologiczny. Działalność misjonarzy bywa niekiedy krytykowana przez ludzi
postrzegających ich działalność jako przejaw „kolonializmu” religijno-kulturowego, niszczącego rodzime kultury różnych grup etnicznych na świecie. Tymczasem dzieło tłumaczenia Biblii czy innych tekstów wiary na różne rodzime języki
nie tyle niszczyło te kultury, co raczej przyczyniało się do ich wzrostu i rozwoju.
Słynny profesor Lamin Sanneh, pochodzący z Afryki, krytykował szeroko rozpowszechnioną na Zachodzie tendencję traktowania misjonarzy chrześcijańskich
jako niszczycieli rodzimych kultur spoza Zachodu. Uważał współczesny zachodni
kompleks winy związany z misjami za nieuzasadniony. Określał misje jako „po3
Idę tu za myślą prof. Spindlera, który przypomniał tę prawdę wszystkim nie-Malgaszom piszącym na
temat zagadnień malgaskich. Por. M.R. Spindler, Theological Developments in Madagascar, „Exchange” 12
(1983) nr 35, s. 1-43.
4
Por. W. Kluj, Translations of verbal expressions of faith as the prophetic dimension of missionary work, w:
M. Delgado i M. Sievernich (red.), Mission und Prophetie in Zeiten der Interkulturalität. Festschrift zum
hundertjährigen Bestehen des Instituts für missionswissenschaftliche Forschungen 1911-2011, St. Ottilien
2011, s. 279-289.

�26

Wojciech Kluj OMI

tężny ruch translatorski”. Podkreślał, że z perspektywy kulturowej „misje chrześcijańskie stają się bardziej wyraźne, jako ruch translacyjny, z konsekwencjami dla
rewitalizacji miejscowych języków, zmian religijnych i transformacji społecznych,
niż jako środek zachodniej dominacji kulturowej”5. Wydaje się, że wśród prac
z dziedziny translatoryki najczęściej przemilczane zostają zagadnienia teologiczne i misjologiczne6. Warto byłoby przyjrzeć się bliżej kwestii teologii przekładów.
Może ta praca zainspiruje innych do dalszych badań w tym kierunku.

L. Sanneh, A  powerful translation movement: confronting the western-related guit complex, „World
evangelization” 18 (1993) nr 64, s. 15-19. Podaję za J.A.B. Jongeneel, Philosophy, Science, and Theology of
Mission in the 19th and 20th Centuries. A Missiological Encyclopedia. Part I: The Philosophy and Science of
Mission, Frankfurt am Main (i in.) 2002, s. 216.
5

6
Jednym z dodatkowych argumentów na korzyść podjęcia przeze mnie tej problematyki był przypadek
z  jednej konferencji, gdy po prezentacji dorobku językowego polskich misjonarzy próbujących znaleźć
pierwsze zasady gramatyczne danych języków, ktoś z  językoznawców stwierdził, że często misjonarze
„psują” języki, a  później językoznawcy muszą „poprawiać” ich błędy. Wtedy nie byłem w  stanie
zaprezentować tak szeroko perspektywy misyjnej lingwistyki.

�I.
zarys problematyki
tłumaczeń w kontekście
historii madagaskaru
Rozdział I
W kierunku teologicznego rozumienia
przekładalności wiary
Już w prologu1 do starotestamentalnej księgi Mądrości Syracha czytamy: „nie
mają tej samej mocy słowa czytane w języku hebrajskim, co przełożone na inną
mowę. Nie tylko ta księga, ale nawet samo Prawo i Proroctwa, i inne księgi czytane
w ich własnym języku wykazują niemałą różnicę” (wiersze 21-26).
Jaką metodologię przyjąć dla opracowania tak postawionego problemu? Praca niniejsza jest pisana z perspektywy misjologicznej. Jest więc istotowo zakorzeniona w tematyce teologicznej. Warto więc na samym początku odnieść się do
współczesnego nauczania Kościoła. W tym pierwszym rozdziale przyjrzymy się
więc, jakie sugestie dla naszego badania przynosi współczesne nauczanie Kościoła, a następnie przypomnimy pokrótce tradycję refleksji misjologicznej nad
językami.

Prolog powstał ok. 130 lat przed Chrystusem. Jest swoistym komentarzem starożytnego tłumacza,
którego można uważać za jednego z  poprzedników dzisiejszych misjonarzy w  dziele tłumaczenia
zbawczego orędzia.
1

�28

Wojciech Kluj OMI

a) Wskazania interpretacyjne współczesnego Magisterium Ecclesiae
Podejmując się jakiegokolwiek zagadnienia teologicznego, nie można nie odnieść się do nauczania Magisterium Ecclesiae na interesujący nas temat. Od dawna
papieże przypominali o konieczności tłumaczeń. Były to jednak raczej tylko ogólne apele i zachęty. Dopiero od czasów ostatniego soboru nadszedł czas na poważniejszą refleksję nad tym zagadnieniem.
Zarys teologicznych ram interesującego nas tu procesu nakreśla Konstytucja
dogmatyczna o Kościele Lumen gentium. „Kościoły te (młode – WK) czerpią ze
zwyczajów i tradycji, z mądrości i wiedzy, ze sztuki i umiejętności swoich ludów to
wszystko, co może się przyczynić do wyznawania chwały Stwórcy, do zobrazowania łaski Zbawiciela i właściwego ukształtowania życia chrześcijańskiego (…). Do
wypełnienia tego zamierzenia konieczne jest rozbudzenie (…) badań teologicznych2. (…) Kościoły partykularne, wzbogacone swoimi tradycjami, znajdą swoje
miejsce w kościelnej wspólnocie” (LG 13). Ten fragment Konstytucji dogmatycznej
o Kościele ukazuje zarówno: 1) konieczność wierności Bożemu działaniu w świecie, 2) wartość rodzimych tradycji (przedchrześcijańskich), oraz 3) niezbędność
„nowego” ukazania „wiecznych” prawd wiary.
Zaczyna się więc wyłaniać schemat, jaki powinny zachować badania teologiczno-translatorskie. Z  jednej strony głoszenie Ewangelii musi zakładać wierność
temu, co zostało przekazane żywej wspólnocie Kościoła i  przez nią pogłębione
przez wieki modlitwy i refleksji. Z drugiej zaś strony trzeba uwzględnić wartość
i specyfikę języka (tu malgaskiego), który odzwierciedla cały duchowy świat danej
kultury. Trzeba więc zachować podwójną „wierność” – obu stronom. Na koniec
procesu ma to doprowadzić do nowego wyrażenia starej prawdy, w  sposób dostosowany do zastanych warunków. Ten schemat postaramy się więc naśladować
w niniejszej pracy. Z jednej strony ukażemy podstawowe teksty wiary, które stanowią trzon ewangelicznego orędzia, a z drugiej prześledzimy jak proces kształtowania się ich malgaskiej wersji zmagał się ze specyfiką kultury i języka malgaskiego.
Jeśli chodzi o konkretniejsze soborowe wskazania językowe dla misjonarzy, to
znajdujemy je w dekrecie misyjnym Ad gentes w części poświęconej misjonarzom.
2
Choć mowa tu w  pierwszym rzędzie o  formalnych badaniach teologicznych, to jednak możemy to
odnieść również do praktycznych wysiłków translacyjnych.

�W kierunku teologicznego rozumienia przekładalności wiary

29

„Ktokolwiek (…) ma zamiar udać się do innego narodu, powinien mieć w wielkim
poszanowaniu jego spuściznę narodową, jego język i obyczaje” (AG 26). Nieco zaś
dalej dekret przypomina, aby misjonarze poznali na miejscu „również najskrytsze
pojęcia, jakie ludy te na podstawie uświęconych tradycji wytworzyły sobie o Bogu,
o świecie i o człowieku. Niech w takim stopniu opanują języki, aby mogli się nimi
posługiwać poprawnie i swobodnie i aby w ten sposób znaleźli łatwiejszy dostęp
do umysłów i  serc ludzi” (AG 26). Dekret soborowy ukazuje więc konieczność
powiązania nauki języków ze znajomością miejscowej kultury, co stanowi jakby
dopowiedzenie czy uzupełnienie konieczności wyżej wspomnianej postawy „podwójnej wierności”.
W wyżej wspomnianym na początku pracy numerze adhortacji Evangelii nuntiandi Paweł VI wskazał również, że pisząc o języku ma na myśli nie tyle badania
językowe w znaczeniu literackim, co raczej „uwydatniającym sens antropologiczny i doktrynalny” przedmiotu. Jest to dla nas ważna wskazówka dotycząca metody
naszej pracy. Naszym celem ma więc być nie tyle analiza stricte semantyczna, ale
bardziej uwzględniająca wymiar kulturowy. Trzeba się więc przyjrzeć, jak podstawowe teksty wiary przyjmowały się wśród ludzi wierzących posługujących się
konkretnym językiem. Tę wskazówkę możemy określić jako zasadę „odniesienia
kulturowego”.
W  numerze 63 adhortacji papież ogólnie przedstawił dwie przestrogi dla tłumaczy. Z jednej strony przypomniał, że: „ewangelizacja wiele traci na swej mocy
i wpływie, jeśli nie uwzględnia charakteru ludzi, do których się zwraca, jeśli nie posługuje się ich językiem, znakami i obrazami, jeśli nie odpowiada na stawiane przez
nich pytania, jeśli wreszcie nie dotyczy i nie porusza ich rzeczywistego sposobu życia”. Krótko mówiąc, jest to wielka zachęta do otwarcia się na miejscowe języki i kultury, do korzystania z tego wszystkiego, co jest w nich dobre i może być pożyteczne
w dziele ewangelizacji. Z drugiej jednak strony przestrzega, że: „ewangelizacja staje
wobec niebezpieczeństwa utracenia swego właściwego charakteru i wobec niebezpieczeństwa całkowitego zaniku, jeśli jej treść zostanie z okazji przekładu osłabiona
lub okaleczona, albo jeśli chcąc dostosować prawdę powszechną do danego terenu,
zatraci się samą prawdę i zniszczy jedność, bez której nie ma żadnej powszechności”. Papież puentuje tę myśl stwierdzeniem: „tylko taki Kościół, który zachowuje
świadomość swojego uniwersalizmu i rzeczywiście okazuje się uniwersalnym, dys-

�30

Wojciech Kluj OMI

ponuje przepowiadaniem zrozumiałym dla wszystkich, poza jakimikolwiek granicami regionalnymi”. W numerze 65, jakby widząc większe niebezpieczeństwa w tym
drugim zagrożeniu, przypomniał jeszcze raz o konieczności zachowania nienaruszonego depozytu wiary katolickiej. Punkt ten stanowi więc jakby przypomnienie
wyżej wspomnianej zasady „podwójnej wierności”, przy czym w zależności od okoliczności przypomina się o wierności jednej bądź drugiej stronie.
W takim właśnie kontekście padają słowa, które stanowiły inspirację dla podjęcia niniejszego studium: „Chociaż ten depozyt przekłada się na wszystkie języki,
to jednak nie wolno go naruszać ani uszczuplać. Chociaż ubiera się go w symbole
właściwe poszczególnym ludom i wyjaśnia się go w wypowiedziach teologicznych
przy użyciu środków i narzędzi, jakie odpowiadają różnym kulturom, czy społeczeństwom, czy rasom, to jednak zawsze musi się zachować tę treść katolickiej
wiary, jaką kościelny Urząd Nauczycielski otrzymał i przekazuje” (kursywa dodana
– WK). Jest to więc przestroga przed pójściem za daleko oraz wskazanie narzędzi,
jakimi należy się posługiwać. W  przekładzie wiary należy więc używać symboli
właściwych poszczególnym ludom, a w wypowiedziach teologicznych w danych
językach należy używać środków i narzędzi odpowiadających różnym kulturom.
Stwierdzenie to łączy dwie wspomniane wyżej zasady „podwójnej wierności” oraz
„odniesienia kulturowego”.
Co istotnego dla naszych badań dodał w swym nauczaniu Jan Paweł II? Poruszał on interesujące nas zagadnienia w dwóch encyklikach. Najpierw w Slavorum
Apostoli, a później w Redemptoris missio. W pierwszej z nich zauważył, że święci
bracia „Przekładając prawdy ewangeliczne na nowy język, musieli sobie zadać trud
zapoznania się z całym wewnętrznym światem tych, którym zamierzali głosić Słowo Boże, posługując się zrozumiałymi dla nich wyobrażeniami i  pojęciami” (nr
11). Opisując skutek działań Braci Sołuńskich zauważył: „Szlachetne dążenie do
utożsamienia się z ich (ludów słowiańskich – WK) życiem i tradycją, które oczyścili
i  oświecili prawdą Objawienia, czyni z  Cyryla i  Metodego prawdziwe wzory dla
wszystkich misjonarzy (…), a w szczególny sposób dla misjonarzy, którzy od najdawniejszych czasów po dzień dzisiejszy (…) pracowali i pracują nad przekładem
Pisma Świętego i tekstów liturgicznych na żywe języki różnych ludów” (nr 11).
Na swój sposób prowokacyjne, a może z perspektywy trzydziestu lat od napisania wręcz prorocze są słowa z numeru 17 tejże encykliki, gdzie papież wspomi-

�W kierunku teologicznego rozumienia przekładalności wiary

31

nał o „przedstawicielach kultury kościelnej” przywiązanych „do zawężonej raczej
koncepcji rzeczywistości kościelnej”, z którymi musieli się zmierzyć Święci Bracia.
Papież powtórzył argumentację Cyryla podczas dysputy w  Wenecji na temat liturgii we własnym języku. Po odwołaniu się do tych starożytnych ludów, które
ją posiadały, jak Ormianie, Persowie, Abazgowie, Iberowie, Sugdowie, Gotowie,
Awarzy, Tursowie, Chazarowie, Arabowie, Egipcjanie, Syryjczycy, przypomniał argumentację z tej dawnej dysputy, która nie straciła na aktualności: „Jakżeż więc nie
wstydzicie się uznawać tylko trzy języki (hebrajski, grecki i łaciński) – a wszystkim
innym ludom i językom kazać być ślepymi i głuchymi? Powiedzcie mi, czy Boga
uważacie za tak słabego, że tego dać nie może, czy za tak zawistnego, że nie chce?”.
Na przeciwstawianą mu argumentację historyczną i  dialektyczną Święty odpowiadał, odwołując się do Pisma Świętego: „‘i każdy język (niech) głosi, że Panem
jest Jezus Chrystus ku chwale Boga Ojca’, ‘Wszystka ziemia niech Ci się pokłoni,
niech śpiewa Ci, niech wyśpiewuje Imieniu Twojemu, Najwyższy’; ‘Chwalcie Boga
wszystkie narody, chwalcie Go wszyscy ludzie’”.
W numerze 18 Slavorum Apostoli Jan Paweł II najpierw przypomniał, że Kościół „potrafi w każdym środowisku strzeżoną przez siebie Prawdę objawioną, nie
skażoną w Boskiej treści, przedstawić w taki sposób, by mogła spotkać się ze szlachetnymi myślami i słusznymi oczekiwaniami każdego człowieka i wszystkich ludów”. Nieco dalej zaś podał ciekawą myśl: „Konkretny wymiar katolickości, wpisany przez Chrystusa Pana w samą konstytucję Kościoła, nie jest czymś statycznym,
oderwanym od historii i  płytko ujednoliconym, ale rodzi się i  rozwija poniekąd
codziennie jako nowość z jednomyślnej wiary wszystkich, którzy wierzą w Trójjedynego Boga, objawionego przez Jezusa Chrystusa i  głoszonego przez Kościół
w mocy Ducha Świętego” (SA 18) (kursywa dodana – WK). Kolejną zasadą metodologiczną, którą musimy więc przyjąć w naszym studium, jest zasada „dynamiki
języka”. Pewne pojęcia czy określenia mogą się zmieniać.
W misyjnej encyklice papieża Jana Pawła II Redemptoris missio sekcja poświęcona tłumaczeniom nie pojawia się samodzielnie, ale występuje w części dotyczącej inkulturacji. W RMis 52 jest to połączenie dość ogólne przez samą koncepcję
inkulturacji (tutaj analizowaną w  wymiarze języka3). Jan Paweł II przypomniał
3
Szerzej o  tym, że język jest jednym z  narzędzi inkulturacji por. M. Rostkowski, Język narzędziem
inkulturacji w nauczaniu Kościoła na przestrzeni wieków, AMis 14 (2004), s. 115-122.

�32

Wojciech Kluj OMI

przestrogę Pawła VI oraz określił pojęcie inkulturacji4. W dalszej kolejności ogólnie zaprezentował proces inkulturacji (na który tu patrzymy jedynie w perspektywie procesu tłumaczenia), ukazując jego trzy etapy: a) przekazanie treści wiary,
b) przyjęcie wiary w ramach rodzimych pojęć oraz c) odnowienie znaczenia tego
pojęcia. Wydaje się, że opisanie tego trójetapowego procesu ma bardzo wielkie
znaczenie dla poprawnego zrozumienia postępu tłumaczeń pojęć chrześcijańskich
w  różnych językach, również w  języku malgaskim5. Od strony metodycznej ten
podział wpisuje się w trzy przyjęte zasady – „podwójnej wierności”, „odniesienia
kulturowego” oraz „dynamiki języka”.
W dalszej części numeru 52 papież ukazał interesujący nas proces z perspektywy Kościoła powszechnego. Tu również można zauważyć kilka ciekawych sugestii
metodologicznych dla naszych badań. Po przypomnieniu, że Kościół powszechny
w ten sposób „wzbogaca się o (nowe – WK) formy wyrazu i wartości”, papież napisał ważne teologicznie słowa, że w ten sposób Kościół „poznaje i wyraża jeszcze
lepiej tajemnicę Chrystusa”, a także „jest pobudzany do stałej odnowy”. Być może
jest to pewna sugestia, iż dzięki inkulturacji (tłumaczeniom pojęć chrześcijańskich) można „jeszcze lepiej wyrazić” tajemnicę Chrystusa. Jest to bez wątpienia
dość prowokujące stwierdzenie, które jednak znajduje swoje potwierdzenie w dotychczasowej historii refleksji teologicznej. Ta sugestia może nie będzie zasadą dla
całej pracy, ale przyjrzymy się, czy coś podobnego można zauważyć w  procesie
kształtowania się podstawowych tekstów wiary w języku malgaskim.
O ile numer 52 encykliki Redemptoris missio miał charakter bardziej teoretyczny, o tyle w numerze 53 papież omawiał praktyczne zadania dla misjonarzy połączone w dwa obowiązki: nauczenia się języka oraz poznania miejscowej kultury,
którą mają odkrywać w bezpośrednim doświadczeniu. W tym numerze znajdu„Inkulturacja ‘oznacza wewnętrzne przekształcenie autentycznych wartości kulturowych przez ich
integrację w chrześcijaństwie i zakorzenienie chrześcijaństwa w różnych kulturach’. Jest to zatem proces
głęboki i  całościowy, który dotyczy zarówno orędzia chrześcijańskiego, jak też refleksji i  konkretnej
działalności Kościoła. Jest to również proces trudny, ponieważ nie może w  żadnej mierze naruszyć
specyfiki i integralności wiary chrześcijańskiej” (RMis 52).

4

5
„Poprzez inkulturację Kościół wciela Ewangelię w różne kultury i jednocześnie wprowadza narody z ich
kulturami do swej własnej wspólnoty; przekazuje im własne wartości, przyjmując wszystko to, co jest
w  nich dobre i  odnawiając je od wewnątrz. Ze swej strony przez inkulturację Kościół staje się bardziej
zrozumiałym znakiem tego, czym jest, i coraz odpowiedniejszym narzędziem misji” (RMis 52). Kursywa
dodana – WK.

�W kierunku teologicznego rozumienia przekładalności wiary

33

jemy również tę uwagę metodologiczną, aby łączyć język z wymiarem antropologicznym, którą wskazał już Paweł VI: „Tak więc winni nauczyć się języka regionu,
w którym pracują, poznać najbardziej znamienne przejawy tamtejszej kultury, odkrywając jej wartości w bezpośrednim doświadczeniu” (RMis 53). Mamy tu więc
jakby przypomnienie zasady „podwójnej wierności”.
Następnie, w tym samym numerze 53 papież spoglądając na tę samą rzeczywistość z perspektywy Kościołów lokalnych, napisał: „ewangelizowane grupy dostarczą elementów do ‘przekładu’ ewangelicznego orędzia”. W tym miejscu Redemptoris
missio odwołuje się do Evangelii nuntiandi 63, cytując w przypisie wyżej analizowany
fragment: „Kościoły partykularne (...) powinny przyswoić sobie trzon ewangelicznego orędzia i, bez najmniejszej zmiany zasadniczej jego prawdy, przełożyć je na
język zrozumiały dla miejscowych ludzi, a potem je w tym języku głosić (...). ‘Język’,
o jakim tu mowa, należy brać nie tyle w znaczeniu semantycznym czy literackim, ile
raczej uwydatniającym sens antropologiczny i kulturowy przedmiotu”6. Oczywiście
również Jan Paweł II przestrzegał przed niebezpieczeństwami zniekształceń, jakie
mogą się wkraść. Jest to więc kolejne przypomnienie zasady „podwójnej wierności”.
Papież Benedykt XVI nie napisał encykliki poświęconej problematyce misyjnej.
Jednakże przy kilku okazjach wyraził się na interesujący nas temat. Np. 14 listopada 2010 r. przypomniał, że Kościół, aby wypełnić swą misję głoszenia prawdy
Chrystusa wszystkim narodom, musi używać „kreatywnej inteligencji”. Choć ta
opinia była wypowiedziana w kontekście wyzwań epoki informatycznej i nowych
języków oraz środków komunikacji, to jednak widać tu wyraźną analogię. Konkretniej w  kontekście tłumaczeń misyjnych wspomniał o  tym przy okazji katechezy na temat Cyryla i  Metodego, wygłoszonej 17 czerwca 2009 r. Powiedział
tam m.in.: „każdy naród winien zanurzyć we własnej kulturze objawione orędzie
i wyrazić jego zbawczą prawdę w swoim własnym języku. Zakłada to bardzo zobowiązującą pracę translatorską, ponieważ wymaga ustalenia terminologii właściwej
do oddania, bez zniekształcenia go, bogactwa objawionego Słowa”7. Mamy tu więc
znowu przypomnienie zasady „podwójnej wierności”.

6
Przypisy w  encyklice Redemptoris missio mają szczególne znaczenie. Odwołanie się do jakiegoś
dokumentu wyraźnie wskazuje na kontynuację myśli z tego źródła.
7

Za: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/benedykt_xvi/audiencje/ag_17062009.html (2013-02-02).

�34

Wojciech Kluj OMI

Ważną wypowiedzią na interesujący nas temat była adhortacja Verbum Domini
o Słowie Bożym w życiu i misji Kościoła z dnia 30 września 2010 r. Oczywiście odnosi
się ona głównie do zagadnień związanych z Pismem Świętym, ale część z tych spraw
ma znaczenie również dla tłumaczeń innych tekstów wiary. W numerze 46 czytamy m.in.: „tłumaczenie tekstu nie jest zabiegiem czysto mechanicznym, ale w pewnym sensie jest częścią procesu interpretacji”. Było to napisane głównie w kontekście
wspólnych tłumaczeń ekumenicznych, ale ma znaczenie powszechniejsze. Wydaje
się, że to spostrzeżenie, iż tłumaczenia łączą się z interpretacją, jest szczególnie ważne. W  numerze 72 papież przypomniał wielkie znaczenie Wulgaty nie tylko jako
dzieła językowego, ale także dla rozwoju życia duchowego wielu świętych. W numerze 75 zalecał, za wskazaniami ojców synodalnych, aby wykorzystywać istniejące struktury akademickie dla formacji (biblijnej i nie tylko) świeckich i misjonarzy.
W numerze 86 papież przypomniał, że „żywym podmiotem Pisma Świętego jest lud
Boży, jest Kościół” i że „słowo jest zawsze żywe w żywym podmiocie”.
Najwięcej bezpośrednich wskazań dla nas zawiera część „Słowo Boże a kultury”
(nry 109-116). Zaczyna się od stwierdzenia, że Bóg „nie objawia się człowiekowi
abstrakcyjnie, lecz posługując się językami, obrazami i wyrażeniami związanymi
z różnymi kulturami. Jest to owocna relacja, o czym świadczą dzieje Kościoła” (nr
109). Papież zauważył też, że „dzisiaj ta relacja wchodzi w nową fazę” i że kultura
„ze swoimi wielorakimi aspektami jawi się jako element konstytutywny ludzkiego
doświadczenia” (tamże). Dalej papież przypomniał, że „Słowo Boże na przestrzeni
wieków inspirowało różne kultury, czego owocem były podstawowe wartości moralne, znakomite formy sztuki i wzorcowe style życia”. Wydaje się, że perspektywicznie bardzo nośnym dla rozwoju teologii jest określenie Biblii jako kodu kulturowego. Papież wprost napisał: „Trzeba w pełni odnaleźć sens Biblii jako wielkiego
kodu kulturowego” (nr 110).
W numerze 114, który traktuje o Biblii i inkulturacji, Benedykt XVI znowu powrócił do zagadnień wspominanych przez Jana Pawła II, pisząc „Bóg objawia się
zawsze w konkretnej historii, posługując się zapisanymi w niej kodami kulturowymi, ale z drugiej strony słowo Boże może i powinno być przekazywane w różnych
kulturach, by przemieniać je od wewnątrz”8. Kolejne zdanie znowu niesie ważne
8

W tym miejscu odwołuje się do Evangelii nuntiandi 20.

�W kierunku teologicznego rozumienia przekładalności wiary

35

dla nas stwierdzenie, nie tylko w odniesieniu do tłumaczeń biblijnych: „Tak więc
ujawnia się głęboko międzykulturowy charakter słowa Bożego, podobnie zresztą jak
wiary chrześcijańskiej, zdolnych do spotkania i doprowadzenia do spotkania różnych kultur” (pierwsza kursywa w oryginale, druga dodana)9. W kolejnym zaś zdaniu powtarza to w innych słowach: „słowo Boże zdolne jest dotrzeć do wszystkich
ludzi w kontekście kulturowym, w jakim żyją” (kursywa dodana – WK)10.
Bezpośrednio tłumaczeniom i rozpowszechnianiu Biblii poświęcony jest numer
115. Wspominając najpierw dawne tłumaczenia Biblii napisał ważne słowa: „Tłumaczenie w  istocie jest zawsze czymś więcej niż zwykłą transkrypcją oryginalnego tekstu. Przejście od jednego języka do drugiego pociąga za sobą z konieczności
zmianę kontekstu kulturowego: pojęcia nie są identyczne, odmienne przesłanie zawiera się w symbolach, ponieważ nawiązują do innych tradycji myśli i innych sposobów życia”11. Za sugestią ojców synodalnych papież powtórzył, że „ważna jest przede
wszystkim formacja specjalistów, zajmujących się różnymi przekładami Biblii”, po
czym dodał od siebie „zachęcam do inwestowania środków w tej dziedzinie”.
W  ostatnim numerze tej części (nr 116) poświęconym przekraczaniu granic
kultur przez Słowo Boże, znajdujemy m.in. takie stwierdzenie: „Słowo Boże jest
zdolne przeniknąć w różne kultury i języki i w nich się wyrazić, ale to samo Słowo zmienia granice poszczególnych kultur, tworząc wspólnotę różnych ludów”.
W ostatnim zdaniu tego numeru, zwracając się do misjonarzy i tłumaczy, papież
zachęcił, „abyśmy jako pierwsi dokonali nowego exodusu, zrezygnowali z naszych
miar i ograniczonych wyobrażeń, by otworzyć się na obecność Chrystusa”.
Wiele konkretnych przesłanek teologicznych dla analizy tekstów dostarcza
nam też list Benedykta XVI do przewodniczącego Konferencji Episkopatu Niemiec, abpa Roberta Zollitscha z dnia 14 kwietnia 2012 r. w związku z kwestią tłumaczenia słów „pro multis” w Modlitwach Eucharystycznych12. List poświęcony
9

W tym miejscu odwołuje się do swojej wcześniejszej adhortacji Sacramentum caritatis 78.

Osobom mniej zorientowanym w zagadnieniach inkulturacyjnych przypomina również, że „inkulturacji
nie należy mylić z  powierzchownym przystosowaniem ani też z  synkretycznym zamieszaniem,
rozmywającym oryginalny charakter Ewangelii, aby uczynić ją łatwiejszą do przyjęcia” (tamże, nr 114).
Wspomina też o semina Verbi obecnych w łonie kultury lokalnej.

10

11
Jest to cytat za dokumentem Papieskiej Komisji Biblijnej Interpretacja Biblii w Kościele (z 15 kwietnia
1993 r.), część IV, B, do którego szerzej nawiążemy później.
12

Tekst polski: OsRomPol 33 (2012) nr 6, s. 30-32.

�36

Wojciech Kluj OMI

jest w zasadzie zagadnieniu tłumaczenia tych słów w kanonie Mszy św., tzn. czy
Chrystus umarł „za wielu”, czy „za wszystkich” – jak optowała dotychczasowa wersja niemiecka13. Nie wgłębiając się w  szczegóły tego właśnie przypadku, kwestię
streścić można następująco. W  latach sześćdziesiątych, gdy tłumaczono Mszał
Rzymski słowa „wiele”, „wielu” z Iz 53,11 nn rozumiano jako semityzm oznaczający „wszyscy”. To samo odnoszono do łacińskiego pro multis. Później ten konsensus
przestał istnieć. Okazało się więc, że przyjęte wtedy tłumaczenie okazało się nie
tylko tłumaczeniem, ale też interpretacją. Literalnie słowo „wielu” w tym miejscu
może sugerować, że Jesus umarł nie za wszystkich ludzi. Dokładniejsza egzegeza
tego tekstu wskazuje jednak coś przeciwnego.
Pomijając szczegóły tego przypadku, papież Benedykt XVI we wspomnianym
liście podał kilka ważnych wskazań translatorskich dla interesującego nas zagadnienia. Napisał: „To połączenie tłumaczenia i interpretacji należy w pewnym sensie
do zasad, które zaraz po Soborze przyświecały tłumaczeniom ksiąg liturgicznych
na języki nowożytne. Zdawano sobie sprawę z tego, że teksty biblijne i liturgiczne
tak dalece odbiegają od języka i mentalności współczesnego człowieka, że nawet
w  przekładzie dalej są  niezrozumiałe dla uczestników liturgii. […] uważano, że
nie tylko można, ale wręcz trzeba zawrzeć już w tłumaczeniu interpretację, i w ten
sposób skrócić drogę do ludzi, do których serc i umysłów słowa te miały dotrzeć”.
Dalej papież napisał bardzo ważkie słowa: „W pewnym stopniu zasada, by tłumaczyć treść, zamiast starać się o dosłowność przekładu tekstów podstawowych,
jest wciąż uzasadniona”. Dalej jednak wyjaśnia, że przy częstym odmawianiu tekstów liturgicznych w  różnych językach, zauważa się, że w  niektórych wersjach
trudno znaleźć wspólne elementy. Dzięki temu doświadczeniu posoborowemu
uświadomiono sobie, że „zasada nie dosłownej, ale strukturalnej zgodności ma
w odniesieniu do przekładu swoje ograniczenia”. Pierwszą oficjalną odpowiedzią
na to była opublikowana 28 marca 2001 r. przez Kongregację ds. Kultu Bożego
i  Dyscypliny Sakramentów instrukcja dla tłumaczy Liturgiam authenticam. Instrukcja ta „ponownie postawiła na pierwszym miejscu jako zasadę ekwiwalent
słowny”, choć nie narzucała dosłowności. Te wskazania papieża Benedykta XVI
Nie tylko niemiecka. Podobnie było z trzema najczęściej używanymi w Kościele katolickim wersjami:
angielską, włoską, hiszpańską. Por. W. Kluj, Translations of verbal expressions of faith as the prophetic
dimension of missionary work, w: M. Delgado, M. Sievernich (red.), dz.cyt., s. 289.
13

�W kierunku teologicznego rozumienia przekładalności wiary

37

można od strony metodologicznej w naszym przypadku sprowadzić do doprecyzowania bądź uszczegółowienia zasady „podwójnej wierności”.
Papież zaznaczył, że to rozróżnienie między tłumaczeniem a interpretacją jest
niezbędne tak w stosunku do Pisma Świętego, jak i do tekstów liturgicznych. Istnieje tu stale twórcze napięcie między tym, jakie to słowo rzeczywiście jest, nawet
ze swą obcością, a  misją interpretacji, jaka została powierzona wspólnocie Kościoła. Papież napisał: „Nawet najdokładniejsze tłumaczenie nie może zastąpić interpretacji: do struktury objawienia należy fakt, że Słowo Boże jest odczytywane
w  interpretującej wspólnocie Kościoła, a  wierność i  aktualizacja są  ze sobą połączone. Słowo musi być takie, jakie jest, w swojej własnej, dla nas być może obcej postaci. Interpretacja musi być wierna wobec samego słowa, ale jednocześnie
ma sprawić, by było ono zrozumiałe dla współczesnych odbiorców”. Po wyjaśnieniu wątpliwości teologicznych związanych z  rozumieniem słów „za wielu” i  „za
wszystkich” papież ponownie przypomniał, że „przez dosłowne tłumaczenie słów
Pisma Świętego włączamy się w ten łańcuch pełnej szacunku wierności”. W tym
fragmencie widzimy jeszcze jedną zasadę, która wyłaniała się już wcześniej, ale
nie była wyrażona wprost. Informacja o twórczym napięciu odsyła nas do podmiotu, który musi podjąć decyzję. W  przypadku tekstów często wymawianych
wspólnie, zwłaszcza podstawowych modlitw, musi istnieć jedna wybrana formuła.
Aby doszło do decyzji, musi być ona szeroko przedyskutowana i  wypróbowana
w  praktyce. Jeśli tekst tłumaczenia modlitwy nie będzie pasował wielu osobom,
które przecież znają również tekst oryginalny, to taka wersja nie zostanie przyjęta.
W tym przypadku możemy więc powiedzieć o zbiorowym podmiocie weryfikującym dane tłumaczenie. To nie od decyzji takiego bądź innego tłumacza zależeć
będzie wybór wersji danej modlitwy, ale będzie to w pewnym sensie wybór wspólnoty, która każde słowo będzie wielokrotnie weryfikowała14. Tę zasadę możemy
określić zasadą „zbiorowego podmiotu tłumaczącego”, czyli wspólnoty Kościoła.
Podsumowując ten fragment poświęcony sugestiom interpretacyjnym współczesnego Magisterium Ecclesiae, możemy je określić jako cztery „znaki drogowe”
postawione dla właściwego odczytywania interesującego nas procesu. Są to zasady
„podwójnej wierności” wierze chrześcijańskiej i miejscowym kulturom, „odniesieNawet jeśli nie każdy Malgasz w XIX w. znał grekę czy łacinę, to jednak było wielu misjonarzy, którzy
znali te języki i wielokrotnie mogli weryfikować dobór danych słów z rdzenną ludnością.

14

�38

Wojciech Kluj OMI

nia kulturowego” danego języka wiary, „dynamiki języka” oraz „zbiorowego podmiotu tłumaczącego” teksty wiary, czyli wspólnoty Kościoła. Poza tymi czterema
zasadami w nauczaniu Jana Pawła II padło intrygujące pytanie, czy wiara chrześcijańska może być „jeszcze lepiej wyrażona”. Zobaczymy jak to będzie w przypadku
języka malgaskiego.

b) Tradycja misjologiczna
Zagadnienia językowe i translacyjne zawsze stanowiły istotną część wysiłku misjonarzy i misjologów. Takie połączenie nie stanowi więc żadnego nowego przełomu w ramach szeroko rozumianych studiów misjologicznych. Problem znajomości języków obcych na misjach dotyczył już działalności apostołów i ewangelistów
w Nowym Testamencie i we wczesnym Kościele15. W wielu miejscach świata misjonarze byli pierwszymi, którzy przemieniali kultury oralne na kultury piśmienne. Nie sięgając daleko do przykładów Mesropa Masztoca (ok. 359-440), który
stworzył alfabet armeński16, czy innych misji pierwszych wieków, z naszego kręgu
kultury środkowoeuropejskiej wspomnieć można np. Ulfilasa (ok. 311-383), który
upiśmiennił język Gotów i przetłumaczył na niego Biblię. Był to chyba pierwszy
przypadek języka naszej części Europy, który został spisany17. Później jeszcze bardziej podstawowym punktem odniesienia dla nas stało się dzieło świętych Braci
Sołuńskich, Konstantyna-Cyryla (ok. 827-869) i Metodego (ok. 815-885), do których działalności odwołujemy się po dziś dzień nie tylko w znaczeniu ewangelizacyjnym, ale również kulturotwórczym18.

15
Por. G. Bardy, La question des langues dans l’église ancienne, Paris 1948; Ch. Mohrmann, Das
Sprachenproblem in der frühchristlichen Mission, ZMR 38 (1954), s. 103-111; Taż, Les origines de la latinité
chrétienne à Rome, VigCh 3 (1949), s. 67-106, 163-183.
16
Por. M. Starowiejski, Słownik wczesnochrześcijańskiego piśmiennictwa Wschodu: literatury – arabska,
armeńska, etiopska, gruzińska, koptyjska, syryjska, Warszawa 1999, s. 153-154; J. Figiel, Mesrop, Mesrob,
Masztoc, EK, t. 12, kol. 603-604.

Por. J. Strzelczyk, Apostołowie Europy, Warszawa 1997, s. 46-61; S. Longosz, Wulfila. Propagator kultury
chrześcijańskiej w starożytnej Mezji i Tracji, VoxP 3 (1983) nr 4, s. 125-159.

17

18
Por. J.S. Gajek MIC, L. Górka SVD (red.), Cyryl i  Metody. Apostołowie i  nauczyciele Słowian, Lublin
1991, t. 2; Por. też: W. Kluj, Godność każdej kultury [Rozmowa na temat encykliki „Slavorum Apostoli”],
w: Przewodnik po encyklikach. Myśląc z Janem Pawłem II, Komentarze M. Zięba OP. Rozmawiał P. Kozacki
OP, Poznań 2003, s. 67-83.

�W kierunku teologicznego rozumienia przekładalności wiary

39

Jeszcze przed okresem wielkich odkryć geograficznych oraz idącym za nimi
okresem pierwszych misji na innych kontynentach, w  średniowieczu Raymond
Lull (ok. 1232-1315), Roger Bacon (ok. 1214-1294) i inni wnieśli swój wkład do refleksji Kościoła na temat stosowania różnych rodzajów języka w procesie głoszenia
Ewangelii i zakładania Kościoła. Ciekawą uwagę prawie półtora wieku temu poczynił Thomas Laurie19, gdy zwrócił uwagę, że „Najwcześniejszy wkład do współczesnej lingwistyki wnieśli misjonarze papiescy. Początki filologii porównawczej
wyniknęły z porównywania tłumaczeń „Modlitwy Pańskiej” w XV w.”. Niektórym
osobom te słowa wydawały się przesadzone, ale pod wpływem badań przeprowadzonych dla powstania tej pracy okazuje się, że nie są one aż tak nierealne. Nie
miejsce tu na dyskusję z tym stwierdzeniem, ale warto zapamiętać, że choć odnoszą się one do okresu wcześniejszego, zostały napisane, gdy dokonywał się proces
kształtowania się malgaskiej wersji „Ojcze nasz”.
Wielkie zasługi dla rozwoju miejscowych języków i powstania pierwszych tłumaczeń z  języków europejskich mieli wielcy misjonarze XVII i  XVIII w. Dzieła
takich misjonarzy z Azji jak np. Matteo Ricci, Roberto de Nobili czy Aleksander
de Rhodes weszły do kanonu klasyki misjologicznej20. Nie mniej płodni w  tym
wymiarze byli misjonarze Ameryki Łacińskiej tworzący pierwsze katechizmy na
tym kontynencie i na wyspach Pacyfiku21. Ameryka Północna i Afryka z czasem
również dołączyły do tego wielkiego nurtu.
W epoce nowożytnej, począwszy od XIX w., uczyniono dalszy postęp. Na prośbę amerykańskich misjonarzy, którzy pracowali wśród Indian, już John Pickering
(1777-1846) podjął się próby opracowania ich języka i wydał An Essay on a Uniform Orthography for the Indian Languages of North America (1820). Ta książka
wywarła wielki wpływ. Dzieła zarówno Henriego Venna Rules for Reducing Unw19
T. Laurie, The Ely volume Or the contributions of our foreign missions to science and human well-being,
Boston 1882, s. 187. Por. J.A.B. Jongeneel, dz.cyt., s. 208-209.
20
Warto zauważyć, że np. pierwszy tekst napisany przez Matteo Ricciego po chińsku, czyli „Traktat
o przyjaźni” wszedł później do kanonu pism konfucjańskich. Polskie tłumaczenie: R. Malek, Matteo Ricci SJ
(1552-1610) i jego aforyzmy o przyjaźni (Jiaoyou lun / Dell’amicizia), „Chiny Dzisiaj” 5 (2010) nr 4, s. 26-32.
Bardzo ciekawa pozycja na temat pierwszego katechizmu w  Wietnamie – zob. P.C. Phan, Mission and
Catechesis. Alexandre de Rhodes and Inculturation in Seventeenth-Century Vietnam, Maryknoll, NY 2005.

Por. np. W. Kluj, Problematyka tłumaczeń biblijnych, katechetycznych i liturgicznych na główne języki na
Filipinach, w: G. Cyran i E. Skorupska-Raczyńska (red. naukowa), W kręgu języka religii i wiary. Język.
Religia. Tożsamość V, Gorzów Wielkopolski – Szczecin 2011, s. 109-119.
21

�40

Wojciech Kluj OMI

ritten Languages to Writing in Roman Characters (1848), jak i Richarda Lepsiusa
Standard Alphabet for Reducing Unwritten Languages and Foreign Graphic System
to a Uniform Orthography in European Letters (1855; 18632), wiele z niej korzystały.
Pochodzą one z okresu, kiedy interesujący nas proces przebiegał na Madagaskarze.
Wielu misjonarzy w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej używało tych i podobnych
studiów podczas opracowywania różnych gramatyk czy słowników.
Nie tylko w  kręgach katolickich dziewiętnastowieczna refleksja nad misjami
często szła w parze z misyjną lingwistyką22. Karl Graul (1814-1864), dyrektor protestanckiego towarzystwa misyjnego Leipzig Mission, uważał, że misjologia powinna rozwijać się w takich dziedzinach, jak historia misji, teoria misji, historia religii,
religioznawstwo porównawcze, statystyka religii i – właśnie – lingwistyka misyjna23. Po Graulu wspomnieć można również innych misjologów zajmujących się
bezpośrednio lingwistyką. Po stronie protestanckiej warto wymienić takie postaci,
jak Carl Meinhof (1857-1944)24, a spośród bardziej współczesnych Kenneth Lee
Pike (1912-2000)25 oraz oczywiście Eugene Albert Nida (1914-2011)26.
22
Por. ogólne opracowania dotyczące misji i  badań językowych w  środowiskach protestanckich: F.E.
Daubanton, Prolegomena van Protestantsche zendingswetenschap, Utrecht 1911, s. 93-95 (De taal waarvan
de zendeling zich bedient) oraz s.  520-537 (De zendingswetenschap en de taalwetenschap); J. Schmidlin,
Einführung in die Missionswissenschaft, Zweite Auf., Münster in Westfalen 1925, s. 170-172 (Sprachkunde).

Por. Jongeneel, dz.cyt., s. 207-210; Szerzej O.G. Myklebust, The study of missions in theological education:
an historical inquiry into th eplace of world evangelisation in Western Protestant ministerial training with
particular reference to Alexander Duff ’s chair of evanglistic theology, 2 t., Oslo, 1955-1957, t. 1 (to 1910),
1955, s. 101. Tutaj trochę uwspółcześniono nazwy sprzed dwustu lat. W oryginale historia religii brzmiała
wtedy jako „historia pogaństwa” (Geschichte des Heidenthums), a  religioznawstwo porównawcze jako
„ogólna mitologia” (Allgemeine Mythologik).

23

Meinhof z  jednej strony badał naukowo języki afrykańskie, z  drugiej zaś poświęcił swój wysiłek
ich „chrystianizacji”. Por. C. Meinhof, Die Christianisierung der Sprachen Afrikas, Basel 1905. Pisał
(s. 7) o  trudnościach w  tłumaczeniu Biblii z  trzech powodów: 1) gramatycznych, 2) geograficznohistorycznych, ale również z powodów 3) teologicznych. Ten ostatni jest dla nas szczególnie interesujący.
Rozwinięty zostanie w trakcie omawiania sytuacji na Madagaskarze.
24

25
Ten amerykański lingwista i antropolog zmarł symbolicznie ostatniego dnia starego millennium – 31
grudnia 2000 r. Pike jest znany głównie jako językoznawca Camp Wyclif, później został przewodniczącym
Summer Institute of Linguistics (SIL). Choć Pike był dość kontrowersyjną osobą jako przewodniczący SIL,
to jednak uczynił je znanym w amerykańskich i europejskich kręgach językoznawczych. Por. K.L. Pike
&amp; R.M. Brend (red.), The Summer Institute of Linguistics: its works and contributions, The Hague 1977; D.
Stoll, Fishers of men or founders of empire? The Wycliffe Bible Translators in Latin America, London 1982,
s. 251.

Nida, znany twórca teorii ekwiwalencji dynamicznej, zmarł 25 sierpnia 2011 r. Jako sekretarz
American Bible Society całe dziesięciolecia pracował z  misjonarzami nad rozwiązywaniem problemów
translatorskich. Jest najbardziej znanym i  wpływowym współczesnym lingwistą misji chrześcijańskich.

26

�W kierunku teologicznego rozumienia przekładalności wiary

41

Również po stronie katolickiej27 można wymienić wiele postaci. Tytułem przykładu za Jongeneelem wspomnimy tu tylko takie postaci jak Joseph Dahlmann SJ
(1861-1930)28, André Rétif SJ (1914-)29 czy John Wils30.
Odniesienie do lingwistyki misyjnej spotykamy już w klasycznym podręczniku
ojca współczesnej misjologii czyli Gustawa Warnecka (1834-1910)31. Przekonanie Kennetha S. Latourette’a32, że wiek XIX był „wielkim wiekiem” misji chrześcijańskich odnosi się również do badań językowych misjonarzy. Liczba gramatyk
i słowników stworzonych przez misjonarzy w XIX w. przerosła liczbę wszystkich
napisanych wcześniej przez osiemnaście wieków. François E. Daubanton33 cytował stwierdzenie Maxa Müllera (jednego z prekursorów religioznawstwa) na temat
wpływu misji chrześcijańskich na współczesną lingwistykę: „pełny zakres naszej
wiedzy na temat dialektów ludów pierwotnych zawdzięczamy głównie, jeśli nie
całkowicie, misjonarzom”. Nawet jeśli dziś nie do końca takie twierdzenie jest podTraktował lingwistykę nie tylko jako dyscyplinę zajmującą się empirycznym problemem formalnych
struktur językowych, ale zajmował się też kwestiami hermeneutycznymi znaczenia i  komunikacji. Por.
np. Eugene A. Nida, Message and mission: the communication of the Christian faith, New York, Evanston
&amp; London 1960.
27
Por. A.J.M. Mulders, Missiologisch bestek; inleiding tot de katholieke missiewetenschap, Hilversum
&amp; Antwerpen, 1962; A. Santos Hernandez SJ, Misionologia: problemas introductorios y cincias auxiliares,
Santander 1961, s. 289-290 i 405-468 (Las misiones y la lingüistica).
28
Był jednym z współzałożycieli słynnego katolickiego uniwersytetu Sophia w Japonii. Jednym z czołowych
katolickich lingwistów misyjnych końca XIX w., a  więc kiedy ma Madagaskarze toczył się interesujący
nas proces. Zajmował się badaniem historii katolickiej lingwistyki misyjnej czasów nowożytnych. Por. J.
Dahlmann SJ, Die Sprachkunde und die Missionen: ein Beitrag zur Charakteristik der ältern katholischen
Missionsthätigkeit (1500-1800), Freiburg im Breisgau 1891 [It. tr.: 1892; Sp. tr.: 1893].

Zwrócił on uwagę np. na problem kompetencji językowych. Por. A. Rétif SJ, Introduction à la doctrine
pontificale des missions, Paris 1953, s. 115-118 (La compétence en matière linguistique).

29

Wils sugerował jako najwyższy cel lingwistyki misyjnej „stworzenie rodzimego języka chrześcijańskiego”,
tzn. narzędzia, dzięki któremu Ewangelia może dotrzeć bez przeszkód i w sposób w pełni zaadaptowany
do ludów nieeuropejskich. Odwieczne Słowo Ojca nie ma języków. Historyczny Kościół jednakże nie
może bez nich działać. Kościół należy do wszystkich języków i  łączy je wszystkie. W  tym znaczeniu
misyjne prace językowe uczestniczą w ciągłym dziele wcielenia, por. J. Wils, The Mission and Linguistics,
w: É. Loffeld CSSp, J. Wils (red.), Scientia missionum ancilla: clarissimo doctor Alphonso I.M. Mulders …
hunc librum dedicant amici occasione sexagesimi eius anniversarii, Nijmegen &amp; Utrecht 1953, s. 252.
30

31
Por. G. Warneck, Evangelische Missionslehre: ein missionstheoretischer Versuch, t. 3, Gotha, 1892-1903,
III/1, s. 17-26 (Die sprachliche Verschiedenartigkeit des Missionsgebiets); III/2, s. 49-65 (Die missionarische
Sprache).

K.S. Latourette, A history of the expansion of Christianity, Exeter &amp; Grand Rapids 1971, t. 7. Tomy 4-6
traktujące o XIX w. noszą tytuł: The great century.

32

33

Dz.cyt., s. 522.

�42

Wojciech Kluj OMI

trzymywane, bez wątpienia rozwój językoznawstwa jako dyscypliny naukowej był
związany niejednokrotnie z  badaniami językowymi na różnych terenach misyjnych34. Szkoda jednak, że prace te znane są najczęściej z perspektywy językoznawczej, a nie ma jak dotąd pogłębionej refleksji teologicznej nad nimi.
Jak ma się zachować tłumacz tekstów wiary na nowy język? Tłumaczenie jest
konieczne, bo nie wszyscy znają język objawienia. Jak zatem zachować oryginalną treść? Czy proces tłumaczenia pojęć wiary ma kłaść nacisk na tekst wyjściowy i podkreślać wierność oryginałowi? A może powinien to być bardziej proces
tworzenia pojęć wiary w nowym języku na podstawie pierwowzoru otrzymanego
z innej kultury, z zewnątrz? Wtedy akcent będzie padał na znaczenie przetłumaczonych pojęć w  nowym systemie odniesień. Te dwa pytania wyznaczają jakby
dwie skrajności, których musimy uniknąć, aby pośrodku znaleźć rozwiązanie. Jest
to w pewnym sensie analogiczna sytuacja do tej, jaką znamy z okresu sporów chrystologicznych i trynitarnych w pierwszych wiekach. Jeśli bardzo podkreśli się Bóstwo Chrystusa, trudno wytłumaczyć Jego ludzkie cechy, a jeśli rozpoczniemy od
Jego Człowieczeństwa, trudno będzie logicznie utrzymać wszystkie konsekwencje
Jego Bóstwa. Historia różnych herezji jest tu wyraźnym przykładem.
Warto tę kwestię podnieść na początku, gdyż wydaje się, że w tym tkwi główne
źródło nieporozumień. Z jednej strony wiarę otrzymaliśmy, a nie wymyśliliśmy.
Z  drugiej jednak strony proces tłumaczenia sformułowań wiary jest procesem
twórczym35. Twórczość w zakresie języka oznacza, że napotkany język nie do końca radzi sobie z nową treścią i musi coś nowego stworzyć. Może to być nowe słowo,
a może być doprecyzowanie czy zmiana znaczenia słowa już istniejącego. Tak czy
inaczej jest to pewna ingerencja w język. Działo się to już w czasach starożytnych,
gdy np. dyskusje nad wiarą w Chrystusa zmusiły niejako język grecki do doprecyPor. szerzej: O. Zöckler, Missionare als Sprach-und Religionsforscher, AMZ 4 (1877), s.  52-61; E.
Wallroth, Was hat die gegenwärtige Mission für die Sprachwissenschaft geleistet?, AMZ 18 (1891), s. 322339, 387-400, 449-465, 509-526; 20 (1893), s. 26-37, 74-87, 117-137, 222-240, 408-421. M. Grösser PSM,
Die Beziehungen der Missionswissenschaft und Missionspraxis zur Völker- Sprachen- und Religionskunde,
ZM 3 (1913), s. 29-53.

34

Od czasów Soboru Trydenckiego stosowano w Mszy św. zasadniczo kanon rzymski (dzisiejsza pierwsza
modlitwa eucharystyczna). Po polsku modlimy się tam m.in. „oraz wszystkimi, którzy wiernie strzegą
wiary katolickiej i apostolskiej”. W oryginale słowa te brzmią trochę inaczej: et omnibus […] catholicae et
apostolicae fidei cultoribus. Słowo cultor określa ogrodnika lub rolnika. Jak przypomniał o. Michał Pac,
chodzi więc nie tyle o „strzeżenie” wiary, co bardziej jej „uprawianie” – por. M. Pac, Ogrodnicy wiary. 11
niedziela zwykła (17 czerwca 2012 r.), „W Drodze” (2012) nr 6.
35

�W kierunku teologicznego rozumienia przekładalności wiary

43

zowania znaczenia słów „osoba” czy „natura”. A przecież łacińskie słowo persona
nie odpowiadało dokładnie znaczeniu słów prosopon czy hypostasis. Czy teologia
łacińska stawała się przez to „heretycką”?
Inaczej mówiąc tradycja misjologiczna również przypomina, że tłumacza tekstów wiary obowiązuje zasada podwójnej wierności. Z jednej strony wierności tekstom wiary, a z drugiej wierności zasadom języka (kultury), na który te teksty mają
być przełożone.
Jaki ma być ten język „docelowy”? Istnieje pewna preferencja dla języków ojczystych (Mother tongue, Muttersprache36). Opiera się to na podstawach biblijnych:
„Partowie, Medowie i  Elamici … słyszymy ich głoszących w  naszych językach
wielkie dzieła Boże” (Dz 2,9-11). Ta preferencja dla języków ojczystych staje jednak przed pewnym problemem. Zasadniczo języki rodzime są  zakorzenione we
własnej przeszłości, natomiast języki komunikacyjne w ideologiach politycznych,
działalności komercyjnej albo wymianie naukowej. Jakim językiem mają być wyrażane treści wiary?
Wiara chrześcijańska ma swoją własną terminologię. Takie podstawowe określenia jak „Ewangelia”, „chrzest”, „Eucharystia”, „Trójca” są  nieznane w  wielu językach. Jak przetłumaczyć te pojęcia (oraz inne podobne) w sposób zrozumiały,
zachowując ich znaczenie? Jak sobie radzić z dosłownym i metaforycznym znaczeniem słów? Np. istnieją ludy, które nie jedzą chleba. Czy można to słowo zastąpić
„rybą” albo „ryżem”, albo „jedzeniem” lub „posiłkiem” w  „Modlitwie Pańskiej”:
„Chleba/ryby/foki/ryżu/posiłku naszego powszedniego daj nam dzisiaj”? Nie zawsze jest to fortunne, bo traci się związek pomiędzy „chlebem” i „Ciałem Chrystusa”, celebrując Eucharystię.
Największym problemem jednak jest właściwe przetłumaczenie słowa „Bóg”37.
W Chinach właściwe tłumaczenie słów „Bóg” i „Duch” powodowało kontrowersje
wśród misjonarzy. Prace Rosina (1956) i  Kima (2005) poświęcone są  problemo36
F.M. Zahn, Die Muttersprache in der Mission, AMZ 28 (1895), s. 337-360; F. Melzer, Unsere Sprache im
Lichte der Christus-Offenbarung, Tübingen 1952.
37
D.B. Barrett (red.), World Christian Encyclopedia: a comparative study of churches and religions in the
modern world AD 1900-2000, Nairobi, Oxford &amp; New York, 1982, s. 984-987 (The names for God in 900
languages). Wśród polskich publikacji por. np. H. Gzella, Imiona boże u ludów Manggarai, Riung i Ngada
na wyspie Flores w Indonezji, w: R. Malek i W. Wesoły (red.), W służbie Słowa Bożego, Płock 1978, s. 255273 albo R. Malek, Koncepcja Boga w Tenri-Kio, w: tamże, s. 221-239.

�44

Wojciech Kluj OMI

wi właściwego tłumaczenia imion Bożych38. Ani Stary, ani Nowy Testament nie
pozwalają nam samym wymyślać desygnatów na określenie Boga według naszego
własnego zdania. Nie jest to więc kwestia jakiejś filozofii, czy misyjnej intuicji. To
Bóg sam się objawia. Jest to więc objawienie, które mamy niejako „odkryć” w granicach naszych języków. Dlatego też kluczowym pytaniem jest, jak ludzie odkrywają
oraz jak tłumaczą święty tetragram JHWH jako imię własne Boga w swoich językach39. W takim znaczeniu możemy mówić o kształtowaniu się nowej terminologii.
Działalność misjonarzy musi więc zmierzać do wytworzenia swoistego nowego
języka religijnego, do pewnego zakorzenienia40 języka (terminologii) chrześcijańskiej w język lokalny. Inaczej mówiąc chodzi o to, co Gustaw Warneck nazywał
Sprachchristianisierung41, tzn. chrystianizacją tzw. języków „pogańskich”. Ta chrystianizacja języka ma również wpływ na język niechrześcijan. Zarówno w świecie
zachodnim, jak i poza Europą niechrześcijanie muszą się stopniowo, świadomie
bądź nie, ustosunkować do pojęć tego języka chrześcijańskiego42. Ma to więc swój
szerszy wydźwięk, w pewnym sensie wymiar prorocki.
Stworzenie „terminologii chrześcijańskiej”43 różni się w zależności od kontekstu. W społeczeństwach tradycyjnych misjonarze napotkali jedynie języki móPor. S. Witkowska, Jak powiedzieć „Bóg” po chińsku, czyli o powstaniu sinologii, „Fundamenta Europaea”
3 (2005) fasc. 4/5, s.  17-26; H.H. Rosin, The Lord is God: the translation of the divine names and the
missionary calling of the church, Amsterdam 1956; S. Kim, Strange Names of God: The Missionary
Translation of the Divine Name and the Chinese Responses to Matteo Ricci’s „Shangti” in Late Ming China,
1583-1644, New York 2005; S.W. Williams, The controversy among the Protestant missionaries on the proper
translation of the words God and Spirit into Chinese, BSc 35 (1878), s. 732-778.
38

39

Por. Jongeneel, dz.cyt., s. 214.

C. Meinhof, Die Einführung des Missionars in das Volkstum der Heiden durch die Sprache, w:
J. Richter (red.), Die Einwurzelung des Christentums in der Heidenwelt: Untersuchungen über schwebende
Missionsprobleme…, Gütersloh 1906, s. 145-161; E.A. Nida, God’s word in man’s language, rev. ed. New
York 1966.

40

Por. G. Warneck, Evangelische Missionslehre: ein missionstheoretischer Versuch, t. 3, Gotha 1903, cz. 2,
s. 49-65.
41

Świadczą o  tym np. ostatnie zakazy używania słowa „Bóg” w  arabskiej wersji przez chrześcijan na
Indonezji. Bardziej naukowa refleksja por. C. Meinhof, Die spechliche Ausbildung des Missionars, nach
einem Referat für die erste Missionslehrerkonferenz am 6 und 7 Juli 1908 in Berlin, Basel 1909; I.T.
Headland, Some by-products of missions (By-products in language and literature), Cincinnati &amp; New York
1912, s. 301-311; E.A. Nida, How the Word is made flesh: communicating the gospel to aboriginal people,
Princeton 1952; H.W. Gensichen, Glaube für die Welt: theologische Aspekte der Mission, Gütersloh 1971,
s. 193-199; H. Bürkle, Missionstheologie, Stuttgart, Berlin, Köln… 1979, s. 89-91.
42

43
Por. W. Bühlmann OFMCap, Die christliche Terminologie als missionsmethodisches Problem, dargestellt
am Swahili und an andern Bantusprachen, Schöneck-Beckenries 1950; S.N. Wald SVD, Christian

�W kierunku teologicznego rozumienia przekładalności wiary

45

wione, podczas gdy w południowej i wschodniej Azji również spisane. Transformacja znaczenia terminów już istniejących jest podobnie trudna, jak tworzenie
nowego języka. Nie jest łatwo przemienić indyjski termin advaita czy chiński
yin-yang w język, który by miał swój charakter chrześcijański44. Widzimy tu więc
również podobną sugestię tradycji misjologicznej, aby pamiętać o zasadzie „dynamizmu języka”.
Polska myśl misjologiczna w tej dziedzinie nie jest aż tak bardzo rozwinięta, ale
też nie jesteśmy w tym względzie totalną pustynią. Mamy już pewne opracowania.
Ponieważ nie jest ich aż tak wiele, możemy je tu krótko przypomnieć.
Jedną z pierwszych syntetycznych prób polskiej analizy tej problematyki, jaka
ukazała się w naszym ośrodku myśli misjologicznej za czasów pierwszej misjologii
warszawskiej, był artykuł o. Andrzeja Bronka SVD, który choć uczył zasadniczo
w Lublinie, to jednak swój tekst przedstawił w warszawskiej serii Zeszytów Misjologicznych Akademii Teologii Katolickiej w roku 197845.
Autor artykułu podejmuje najpierw dyskusję z „nową zasadą relatywizmu językowego” Sapiro-Whorfa, która głosi, że odmienne gramatyki prowadzą do odmiennych poglądów na świat. Oczywiście każdy język jest pewnym całościowym
systemem, jednak nie jest on zamknięty na innych. Człowiek zaś z  natury swej
otwartości na innych nie jest nigdy zamknięty w  jednym tylko języku. Jeśli zaś
chodzi o misjonarzy, to opanowanie miejscowego języka jest dla nich podstawowym i pierwszym obowiązkiem46.
Lubelski profesor zwracał też uwagę na fakt, że misjonarz może długie lata przebywać w jakimś kraju, nawet poprawnie mówić, ale nie być dobrze rozumianym,
gdy przychodzi do tłumaczenia prawd wiary. Może to być niekiedy kwestia innej
semantyki albo logicznych barier danego języka. Jednak to nie wszystko. Dorosły
człowiek ustalił już sobie związki między słowami a rzeczami. Świat jest postrzegany przez pewną strukturę języka. Tak więc misjonarz nie może pozostać tylko na
terminology in Hindi, w: K. Müller SVD (red.), Missionsstudien, Kaldenkirchen 1962, s.  228-275; Ch.
Mohrmann, Le problème du vocabulaire chrétien: expériences d’évangélisation Paléo-chrétiennes et
modernes, w: Ed. Loffeld, J. Wils (red.), Scientia missionum ancilla, Nijmegen, Utrecht 1953, s. 254-262.
Por. W.A. Smalley, Vocabulary and the preaching of the gospel, w: W.A. Smalley (red.), Readings in
missionary anthropology, New York 1967, s. 61-64.
44

45

Por. A. Bronk SVD, Misjonarz wobec obcych sobie światów mówienia, ZMis III, s. 219-238.

46

Por. tamże, s. 223.

�46

Wojciech Kluj OMI

poziomie samego poznawania języka, ale musi dopytywać się o całokształt kultury
materialnej i duchowej danego ludu47.
Misjonarz zmierzyć się musi jednak jeszcze z czymś innym. Żaden język nie
jest statyczny, każdy stale się rozwija. Było tak za czasów Jezusa, gdy musiał On
przekraczać pojęcia swej rodzimej kultury i języka. Tak było także w czasach, gdy
Żydzi i Arabowie przyswajali sobie metafizykę Arystotelesa, w średniowieczu. Gdy
dochodzi do spotkania misjonarza (przybywającego z bogactwem wiary chrześcijańskiej wyrażonej w pewnej formie kulturowej) z nową kulturą, musi rodzić się
nowe słownictwo. Niekiedy jest ono „dość dowolną wypadkową zaistniałych potrzeb i świadomych wysiłków misjonarza”. Niektóre pojęcia zaczną zmieniać swe
dawne znaczenie i  zyskiwać nowe. Zostaną też wprowadzone pewne całkowicie
nowe terminy.
W pewnym sensie misjonarz zdobywa zdolności językotwórcze. To oczywiście
wszystko zależy od wymogów głoszenia Słowa, ale misjonarz może, a nawet powinien sterować tymi procesami. Np. chrześcijańskie pojęcie „Bóg” będzie inne zakresowo niż podobne pojęcie w języku danych ludzi, określające jakąś Siłę Wyższą,
ale niekoniecznie osobową, niekoniecznie jedyną. Często jest tak, że miejscowe języki są bardzo konkretne, ujmują bezpośrednio uchwytne dane życia codziennego,
a język katechezy czy homilii jest językiem bardziej abstrakcyjnym, korzystającym
z pojęć „o dosyć wysokim stopniu uteoretycznienia, odnoszącym się do rzeczywistości wymykającej się bezpośredniemu poznaniu”. Biorąc to wszystko pod uwagę,
o. Bronk stwierdza: „Nieprzypadkowo właśnie misjonarze byli pionierami na polu
lingwistyki układając słowniki, opracowując gramatyki, stwarzając pisownię i dokonując przekładów (Biblia, katechizmy, modlitewniki)”48.
Autor omawianego tekstu zauważa, że w oparciu o swój język wszystkie ludy radzą sobie z otaczającą je rzeczywistością, potrafią skutecznie komunikować się ze
sobą. Okazuje się natomiast, że przybywający w to środowisko misjonarz ma niekiedy spore problemy, aby zaprezentować swój światopogląd, a w tym swą wiarę.
Musi się więc zarówno uczyć szacunku dla języka, jak i liczyć się z jego oryginalno47

Por. tamże, s. 227-228.

Por. tamże, s. 228-229. Warto tu podkreślić to zestawienie z artykułu o. Bronka: tłumaczenia biblijne,
katechizmy i teksty modlitewników, do których można również zaliczyć śpiewniki. Takie właśnie formy
będziemy omawiać w dalszej części pracy.
48

�W kierunku teologicznego rozumienia przekładalności wiary

47

ścią. On sam jest uwarunkowany własnym światem doświadczenia i rozumienia.
W ten sposób jego kultura (w której wyrósł) staje się modelem dla zrozumienia
innych sposobów myślenia. A  przecież te inne kultury i  języki kształtowały się
niekiedy przez całe wieki (tysiąclecia) historii danego ludu49.
Przedstawiony tekst był najbardziej znamiennym dla okresu „pierwszej misjologii” warszawskiej. Za czasów „drugiej epoki misjologicznej” na UKSW, pod kierunkiem o. prof. Jarosława Różańskiego OMI, powstało kilka ciekawych opracowań
w formie krótkich artykułów. Trzeba tu wspomnieć przede wszystkim książkę pod
wspólną redakcją Andrzeja Halemby oraz Jarosława Różańskiego, Między przekładem biblijnym a teologią afrykańską. Wybrane problemy przekładów biblijnych
i teologii afrykańskiej50. Publikacja ta nie tyle miała na celu przebadanie wszystkich
zagadnień językowych (choć i  tak zawężonych do kontekstu afrykańskiego), co
raczej zasygnalizowanie pewnych zagadnień. Po wstępnym artykule o. Różańskiego51 znajdujemy tam teksty p. prof. Niny Pawlak oraz p. Anny Michalak dotyczące doskonaleń kolejnych przekładów biblijnych w danym języku52. Następnie ks.
Andrzej Halemba zaprezentował historię nowego przekładu, a mój tekst traktował
o pierwszym malgaskim tłumaczeniu Biblii53. Kolejna grupa tekstów podejmowała
wyzwanie zmierzenia się z niektórymi pojęciami, niekoniecznie w kontekście tłumaczeń biblijnych. Tutaj zaproponowane zostały artykuły o. prof. Henryka Zimonia oraz o. prof. Jacka Pawlika54. Na koniec ukazany został dorobek instytutu SIL
znanego z tłumaczeń biblijnych na języki jeszcze nie opracowane w formie pisanej
oraz zarys dorobku translatorskiego polskich misjonarzy55.
49

Por. tamże, s. 231-232.

50

Warszawa 2003.

51

J. Różański, Biblia a inkulturacja w kontekście afrykańskim (s. 7-18).

N. Pawlak, Kryteria doskonalenia przekładu. Co znaczą kolejne przekłady Biblii na języki afrykańskie?
(s. 19-31); A. Michalak, Adaptacja muzułmańskiej terminologii religijnej w hausańskich przekładach Biblii
(s. 33-38).
52

53
A. Halemba, Historia i znaczenie przekładu Nowego Testamentu na język mambwe (s. 39-51), W. Kluj,
Ewangelizacyjne i społeczne znaczenie pierwszego malgaskiego tłumaczenia Biblii (s. 53-69).

H. Zimoń, Chrystologia afrykańska jako przykład inkulturacji (s. 71-85), J.J. Pawlik, Trudności przekładu
pojęcia zła w kontekście zachodnioafrykańskich kultur (s. 87-96).
54

A. Kotarska, SIL International i  Wycliffe Bible Translators – historia powstania i  zasady tłumaczenia
Pisma Świętego (s. 97-120), W. Mironiuk, Polscy misjonarze wobec miejscowych języków i przekładów (s.
121-124).
55

�48

Wojciech Kluj OMI

Poza dorobkiem książkowym wydawanym pod auspicjami misjologicznymi,
trzeba też wspomnieć twórczość misjologów prezentujących swe badania podczas
sympozjów językoznawczych. Niektóre z  nich ukazały się w  postaci artykułów
w  książkach opracowanych po sympozjach organizowanych przez ośrodki językoznawcze w  Gnieźnie-Poznaniu oraz w  Gorzowie-Głogowie56. Niektóre z  tych
wątków pojawiały się też na sympozjach językoznawców zajmujących się tłumaczeniami w Krakowie57.
Poza dorobkiem misjologicznym w tej dziedzinie, warto by też było zebrać prace współczesnych polskich misjonarzy i misjologów w tej dziedzinie. Jest ich wiele,
ale jak dotąd nie doczekaliśmy się jeszcze całościowego ich opracowania58.
Podsumowując ten pierwszy rozdział poświęcony wypracowaniu metodologicznych wskazówek dla naszych badań, możemy wymienić cztery wskazówki,
które znalezione zostały w nauczaniu Magisterium Ecclesiae ostatniego półwiecza
oraz w tradycji refleksji misjologicznej. W dalszym ciągu pracy, czy to będzie analiza tekstu, czy synteza pewnych ogólnych pojęć dotyczących kultury malgaskiej,
czy też porównywanie różnych wyborów pojęć i sformułowań, kierować się będziemy zasadami „podwójnej wierności” (prawdzie objawionej i kulturze malgaskiej),
„odniesienia kulturowego” (bardziej niż zagadnieniom czysto lingwistycznym),
„dynamiki języka” oraz zasadzie „zbiorowego podmiotu tłumaczącego” (który nie
zadowala się jedynie ideą pojedynczego tłumacza, ale jest weryfikowany praktyką
i modlitwą całej wspólnoty). Spróbujemy też odnaleźć jakiś przykład malgaski (jeśli będzie) przypadku „jeszcze lepszego” wyrażenia tajemnicy wiary.
Wśród moich tekstów, poza wspomnianym wyżej artykułem o tłumaczeniach tekstów chrześcijańskich
na Filipinach, por. np. Obraz mieszkańców Madagaskaru w  perspektywie najdawniejszych religijnych
tekstów w  języku francuskim, w: P. Zając (red.), Konflikty perspektyw w  historii i  praktyce misji, Poznań
2009, s.  119-127; Pierwsze tłumaczenia chrześcijańskie na język malgaski, w: G. Cyran i  E. SkorupskaRaczyńska (red.), Meandry tożsamości. Język. Religia. Tożsamość IV, Gorzów Wielkopolski – Szczecin
2010, s. 385-396.
56

57

Por. cała seria Między oryginałem a przekładem.

Por. np. teksty T. Szyszka, Historia ewangelizacji królestwa Quito, „Nurt SVD”, nr 2, 2010, s. 89-123,
zwłaszcza s. 114-115 o kwalifikacjach językowych ewangelizatorów; Meandry zamierzeń inkulturacyjnych
w Chinach, w: P. Zając (red.), dz.cyt., s. 263-280, zwłaszcza s. 271-278; Wymiar ewangelizacyjny Instrucción
de la orden que se ha de tener en la doctrina de los naturales z roku 1545, autorstwa biskupa limskiego
Jerónimo de Loaysa, „Studia Warmińskie” nr 48, 2011, s. 117-136; Zmagania ewangelizacyjne w Ameryce
Łacińskiej okresu kolonialnego, w: M.F. Gawrycki (red.), Dzieje kultury latynoamerykańskiej, Warszawa
2009, s. 120-130.
58

�Rozdział II
Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia
Oczywiście podstawowym tekstem wiary chrześcijańskiej jest Pismo Święte.
Ponieważ jednak bardziej szczegółowe omówienie kształtowania się całego tego
tekstu w języku malgaskim stanowiłoby zagadnienie samo w sobie i wymagałoby
więcej miejsca, dlatego w  niniejszej pracy krótko omówimy historię malgaskich
tłumaczeń biblijnych z kilkoma przykładami, ale nie będziemy się nad tym długo zatrzymywać. Określenie „podstawowe teksty wiary” zarezerwujemy przede
wszystkim dla krótszych tekstów, którym można się przyjrzeć trochę dokładniej.
Podczas swego pierwszego wystąpienia, 13 marca 2013 r., tuż po wyborze, nowo
wybrany papież Franciszek zaprosił zebranych do krótkiej modlitwy. Czymś naturalnym dla wszystkich wydawała się wtedy wspólna modlitwa tekstami „Ojcze nasz”,
„Zdrowaś Maryjo” oraz „Chwała Ojcu”. Było to spontaniczne uznanie, że mamy takie
wspólne nam wszystkim podstawowe teksty wiary, które są jednocześnie wyrazem
wiary i modlitwą. Podobne świadectwo podaje np. tekst wybrany jako II czytanie do
Godziny Czytań we wspomnienie świętych męczenników Pawła Miki i Towarzyszy
(6 lutego). Czytamy tam m.in., że w obliczu bliskiej śmierci brat Gonzales „podniesionym głosem odmawiał Modlitwę Pańską i Pozdrowienie Anielskie”59.
Jakie teksty zatem możemy określić „podstawowymi tekstami wiary”? Pierwszą formą przekazu wiary był przekaz ustny. Niektórych z pierwszych sformułowań wiary możemy się doszukiwać w Nowym Testamencie, a później w różnych
pismach starochrześcijańskich pisarzy. Z czasem jednak rosło przekonanie o konieczności nowego sformułowania pewnych tekstów. Analogiczny proces zachodził wtedy, gdy misjonarze po raz pierwszy docierali do nowych ludów, a  więc
w sytuacji, która nas interesuje60.
Liturgia Godzin. Codzienna modlitwa Ludu Bożego, t. II. Wielki Post, Okres Wielkanocny, Poznań 1984,
s. 1239.

59

Ciekawie o  tłumaczeniach ustnych pisze M. Chrobak, Między światami. Tłumacz ustny oraz
komunikacja międzykulturowa w  literaturze odkrycia i  konkwisty Ameryki, Kraków 2012. Szczególnie
interesujący z  naszej perspektywy jest fragment „Tłumacze Słowa Bożego” (s. 46-50), gdzie m.in. na
60

�50

Wojciech Kluj OMI

Gdy wraz z  końcem starożytności proces wtajemniczenia chrześcijańskiego
ulegał zmianie, niektóre elementy wczesnochrześcijańskiego katechumenatu włączono do liturgii chrztu61. Z czasem przygotowanie do sakramentu zredukowano
do kilku dni. Wymagano, aby kandydat (chrzestni) nauczył się na pamięć „Pater
noster” i „Credo”. Praktyka wielkich misjonarzy wczesnego średniowiecza, takich
jak św. Augustyn z Canterbury czy św. Bonifacy, szła po linii nawracania dworów,
za których przykładem chrzest przyjmowali ich poddani. Z czasem zasadą stał się
chrzest dzieci. Właściwa praca wyjaśnienia prawd wiary miała więc miejsce po
przyjęciu chrztu. Jako że oficjalnym językiem Kościoła była wtedy łacina, a większość ludzi była analfabetami, stopniowo zaczęła przyjmować się praktyka uczenia
się na pamięć podstawowych prawd wiary w rodzimym języku.
Do czasu Soboru Laterańskiego IV (1215) nauczanie kościelne opierała się na
tym, co wykształciło się za czasów Karola Wielkiego w słynnym Admonitio generalis z roku 789. Nauczanie to polegało na uczeniu i wyjaśnianiu „Symbolu wiary” i „Modlitwy Pańskiej”, które należało znać na pamięć i codziennie odmawiać.
Sobór Laterański IV wydał wiele nowych dyspozycji w tym względzie, m.in. proboszcz został zobowiązany do wyjaśniania podczas niedzielnej sumy „Wierzę”,
„Ojcze nasz”, „Dekalogu”, a później również „Zdrowaś Maryjo”. Zaczęły się pojawiać pierwsze pozycje, które można by nazwać poprzednikami katechizmów. Od
czasów karolińskich aż do XII w. rozpowszechnione było dzieło Disputatio puerorum per interrogationes et responsiones (Rozmowa uczniów w pytaniach i odpowiedziach). Przypisuje się je Alkuinowi, rektorowi szkoły pałacowej Karola Wielkiego. Dzieło to zawierało 12 rozdziałów, z których dwa ostatnie poświęcone były
„Credo” i „Pater noster”62.
Erazm z Rotterdamu (1467-1536) był autorem dwóch katechizmów. Tytuł dłuższego w formie pytań i odpowiedzi mówi, o jakie teksty chodziło: Symboli Apostolorum, Decalogi praeceptorum et Orationis Dominicae explanatio (1533). Luter
przykładzie wyprawy Wilhelma z Rubruk autorka ukazuje niezdolność tłumacza do przetłumaczenia
pewnych prawd wiary. Autorka pisze, że „zabrakło mu [tłumaczowi] znajomości specjalistycznego
języka religijno-filozoficznego”. Zabrakło, ponieważ taki specjalistyczny słownik jeszcze w tym języku
nie istniał.
61

Por. szerzej M. Dujarier, Krótka historia katechumenatu, Poznań 1990.

Por. R. Murawski, Historia katechezy, w: J. Stala (red.), Historia katechezy i katechetyka fundamentalna,
Tarnów 2010, s. 66-74.
62

�Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia

51

był autorem dwóch katechizmów, tzw. Małego i Dużego. Obydwa wyszły drukiem
w 1529 r. w Wittenberdze. Ich układ jest oparty o schemat: „Dekalog”, „Symbol
apostolski”, „Modlitwa Pańska”, a następnie chrzest i Wieczerza Pańska. Warto zauważyć, że w odróżnieniu od katechizmów katolickich, pierwsze miejsce zajmuje
w nich „Dekalog”.
Katechizm Rzymski (Catechismus Romanus) ukazał się po Soborze Trydenckim w 1566 r. Dzieli się on na cztery części, które stały się katolickim standardem
układu katechizmu (również dla współczesnego Katechizmu Kościoła Katolickiego). Są to: I – wiara, II – sakramenty święte i łaska, III – Przykazania Boże i IV –
Ojcze nasz – modlitwa.
W drugiej połowie XVI w. powstało kilka katechizmów, które później stały się
klasycznymi. Św. Piotr Kanizjusz (1527-1597) napisał trzy. Składają się z sześciu
części: I – O wierze i Symbolu apostolskim, II – O ufności i Ojcze nasz, III – O miłości i 10 przykazaniach Bożych, IV – O sakramentach świętych, V – O chrześcijańskiej sprawiedliwości (unikanie grzechu i praktykowanie cnót), VI – O uzasadnieniu wiary. Dwa katechizmy św. Roberta Bellarmina (1542-1621) dzielą się na:
I – Symbol wiary, II – Modlitwa Pańska, III – Przykazania Boże, IV – Sakramenty.
Bellarmin stworzył typ katechizmu zwięzłego i łatwego do nauczenia na pamięć.
Z czasem, zwłaszcza w XVII w., namnożyło się wiele lokalnych katechizmów.
Od XVIII w. zaczyna się tendencja ujednolicenia katechizmów w ramach kraju.
Np. w  Austrii za rządów Marii Teresy powstał Einheitskatechismus (1777), a  we
Francji za Napoleona – Catéchisme imperial (1806). Podczas obrad Soboru Watykańskiego I pojawiła się sugestia stworzenia ujednoliconego katechizmu dla całego
Kościoła63.
Z tego krótkiego zarysu widać wyraźnie, że przez wieki praktyki wytworzyło
się kilka podstawowych tekstów, które stały się zarówno tekstami modlitwy, jak
i wyjaśnienia podstawowych prawd wiary. Tym tekstom – najważniejszym z perspektywy wiary, chcemy się dokładniej przyjrzeć na interesującym nas przykładzie Madagaskaru. Ostatecznie do analizy wybierzemy te, które zostały zamieszczone w najstarszej wersji katechizmu malgaskiego. Będą to „Modlitwa Pańska”,
„Pozdrowienie Anielskie”, „Skład apostolski”, „Dziesięć przykazań Bożych” oraz
63

Por. Murawski, dz.cyt., s. 78-89.

�52

Wojciech Kluj OMI

„Przykazania kościelne”. Wiara chrześcijańska w  lokalnej wersji nie zawęża się
jedynie do powtarzania ogólnych prawd, ale wyraża również geniusz lokalnego
ludu64. Ponieważ ten proces jest trudny do schematycznego ujęcia, przyjrzymy się
również krótko najdawniejszym katolickim pieśniom malgaskim śpiewanym do
dziś. Proces kształtowania się tych tekstów w języku malgaskim będzie stanowił
drugą, zasadniczą część niniejszego studium.
Dla tradycji katolickiej, obok Pisma Świętego, podstawowymi tekstami wiary par
excellence są teksty liturgiczne (lex orandi, lex credendi). Analiza powyższych tekstów musi być więc uzupełniona spojrzeniem na formowanie się dwóch najczęściej
używanych ksiąg liturgicznych, jakimi są mszał i brewiarz. Te teksty jednak w języku malgaskim mogły się kształtować dopiero w okresie pokolonialnym (po Soborze Watykańskim II). O ile w pierwszym przypadku, tekstów objętościowo w miarę
krótkich, a istniejących już dość długo, będzie można przyjrzeć się im bliżej, analizując prawie wszystkie ważne słowa, o tyle w przypadku współczesnych tekstów
liturgicznych przyjrzymy się im jedynie w zarysie, śledząc ten proces, który jeszcze
się w pełni nie zakończył. To będzie stanowiło trzecią część naszego studium.
W  dalszym ciągu pracy przyjmiemy zasadę, że podstawowemu przypadkowi
przyjrzymy się dokładniej, a innym porównując czy proces kształtowania się tych
podstawowych tekstów wiary przebiegał podobnie, czy może omawiany przypadek główny stanowił swoisty wyjątek. Zanim jednak przejdziemy do kształtowania
się tych tekstów w języku malgaskim, najpierw trzeba przyjrzeć się im samym oraz
tradycji ich tłumaczeń.

a) „Modlitwa Pańska”
Podstawowym tekstem modlitwy dla każdego chrześcijanina jest tekst „Modlitwy Pańskiej”, czyli „Ojcze nasz”. Tekst ten został zapisany w  Piśmie Świętym
w podwójnej formie, jednak w wielu przypadkach jest on traktowany nie tyle jako
tekst biblijny, co raczej jako podstawowy tekst modlitewny nauczony na pamięć
w  dzieciństwie. Wypowiadając samo określenie „Modlitwa Pańska” czy „Ojcze
Czym byłaby polska pobożność ludowa bez Godzinek, Apelu Jasnogórskiego, Koronki do Bożego
Miłosierdzia, albo polskie przeżywanie wiary bez pielgrzymek na Jasną Górę, czy współcześnie bez
Lednicy albo Przystanku Jezus?
64

�Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia

53

nasz”, przywołuje się najczęściej tę wersję katechetyczno-liturgiczną. Wersje biblijne i katechetyczno-liturgiczna nieco się różnią.
Pierwowzorem biblijnym jest tekst zapisany w Ewangelii wg św. Mateusza (6,913). Paralelny, „krótszy” tekst w Ewangelii wg św. Łukasza (11,2-4) w naszym studium opuścimy, gdyż interesuje nas przede wszystkim powstawanie zwięzłych formuł wiary, a kwestie językowe są te same, co w tekście Mateuszowym. Podejmując
się prześledzenia historii kształtowania się tejże modlitwy w  języku malgaskim,
pamiętać należy, że mamy jakby dwie tradycje tej modlitwy. Pierwsza, biblijna
wersja grecka wywodzi się z tekstu greckiego pochodzącego z pierwszego wieku po
Chrystusie. Pozostawiając szczegóły zagadnienia specjalistom, tutaj przypomnimy
jedynie, że według starożytnej wersji bizantyjskiej tekstu Ewangelii, do której miał
dostęp Erazm z Rotterdamu, a za nim reformatorzy protestanccy, na zakończenie
występuje doksologia65. Tradycja katolicka poszła za wersją Wulgaty św. Hieronima, który uznał te słowa za późniejszy dodatek i nie włączył ich do „Modlitwy
Pańskiej”. Dla tradycji katolickiej ten właśnie tekst stał się wzorcem słów modlitwy,
która później będzie tłumaczona na inne języki. Hieronim był też sprawcą innej
zmiany, która się jednak nie przyjęła. Mianowicie słowo epiousios przetłumaczył
w  wersji Mateuszowej jako chleb supersubstantialem zamiast cotidianum. Był to
więc chleb nadzwyczajny – Eucharystia. Ciekawe jednak, że to samo słowo w wersji Łukaszowej oddał jako chleb „codzienny”. W wersji liturgiczno-katechizmowej
przyjęło się tłumaczenie chleb „codzienny”.
Najstarszym dokumentem traktującym o modlitwie „Ojcze nasz” jest świadectwo Didache (8,3), według której należało ją odmawiać trzy razy dziennie. Dość
wcześnie modlitwa ta została związana z chrześcijańskim wtajemniczeniem. Przekazywano ją podczas przygotowania do chrztu św. wraz z „Credo”. W czasach patrystycznych znajdujemy wiele omówień tej modlitwy. Jest ona związana ze sprawowaniem sakramentów i liturgią godzin66.
65
Bizantyjskiej doksologii („bo Twoje jest Królestwo, potęga i chwała po wszystkie wieki wieków”) nie
ma w  liturgii łacińskiej bezpośrednio po Modlitwie Pańskiej. W  rytuale Mszy św. występuje ona nieco
później, po embolizmie.
66
Literatura na temat modlitwy „Ojcze nasz” jest przeogromna. Tutaj wspomnimy tylko autorów hasła
„Ojcze nasz” w Encyklopedii Katolickiej. Podają oni wiele pozycji bibliograficznych. Por. E. Zając, Ojcze
nasz. W Biblii, EK, t. 14, kol. 449-450; J. Naumowicz, Ojcze nasz. W patrystyce, EK, t. 14, kol. 450-453; B.
Nadolski, Ojcze nasz. W liturgii, EK, t. 14, kol. 453-455; Z. Pałubska, Ojcze nasz. W duchowości, EK, t. 14,
kol. 455; J. Choroszy, Ojcze nasz. W literaturze, EK, t. 14, kol. 455-458.

�54

Wojciech Kluj OMI

W  misyjnej tradycji protestanckiej tłumaczenie Biblii zawsze było i  stale jest
jednym z  pierwszych przedsięwzięć misyjnych na nowym terenie, podczas gdy
w  tradycji katolickiej w  pierwszym okresie tworzy się najpierw katechizmy. Będziemy więc mieli jakby dwa, nieco różniące się teksty źródłowe: grecki – biblijny
oraz łaciński – katechizmowo-liturgiczny.67 68
Grecki tekst biblijny67

Łacińska wersja katechizmowo-liturgiczna68

Πάτερ ἡμῶν ὁ ἐν τοῖς οὐρανοῖς·
ἁγιασθήτω τὸ ὄνομά σου·
ἐλθέτω ἡ βασιλεία σου·
γενηθήτω τὸ θέλημά σου,·
ὡς ἐν οὐρανῷ καὶ ἐπὶ γῆς·
τὸν ἄρτον ἡμῶν τὸν ἐπιούσιον δὸς ἡμῖν σήμερον·
καὶ ἄφες ἡμῖν τὰ ὀφειλήματα ἡμῶν,
ὡς καὶ ἡμεῖς ἀφήκαμεν τοῖς ὀφειλέταις ἡμῶν·
καὶ μὴ εἰσενέγκῃς ἡμᾶς εἰς πειρασμόν,
ἀλλὰ ῥῦσαι ἡμᾶς ἀπὸ τοῦ πονηροῦ.

Pater noster, qui es in caelis:
sanctificetur Nomen Tuum;
adveniat Regnum Tuum;
fiat voluntas Tua,
sicut in caelo, et in terra.
Panem nostrum cotidianum da nobis hodie;
et dimitte nobis debita nostra,
sicut et nos dimittimus debitoribus nostris;
et ne nos inducas in tentationem;
sed libera nos a Malo.

Z perspektywy wierności tekstowi oryginalnemu najważniejsze znaczenie powinna mieć wersja najbliższa oryginałowi wypowiedzianemu przez Pana Jezusa.
Wydaje się, że taką jest wersja zachowana w  języku aramejskim w  formie przekazanej w syryjskiej Peszitcie. Choć ten dialekt syryjski nie był językiem, którym
posługiwał się sam Jezus z Nazaretu i Jego bezpośredni uczniowie, to jednak wydaje się on być najbliższy oryginałowi69. W rzeczywistości jednak jest on prawie
nieznany. A na pewno nie ma on tak wielkiego znaczenia kulturowego w kręgu
języków europejskich jak wersja łacińska i tłumaczenia z niej pochodzące. Nasuwa się więc ciekawy wniosek, że w życiu wiary wspólnota chrześcijańska wybrała
Tutaj podany za wersją Nestle-Aland Novum Testamentum Graece z 1993 r. oraz United Bible Societies.
Jest to tekst używany w prawie wszystkich współczesnych tłumaczeniach Nowego Testamentu. Starsze
tłumaczenia opierały się na wersji bizantyjskiej z ἐπὶ τῆς γῆς w piątej linii (werset 10) zamiast ἐπὶ γῆς,
oraz ἀφίεμεν w ósmej linii (werset 12) zamiast ἀφήκαμεν. Dodawała ona również na końcu (werset 13)
doksologię ὅτι σοῦ ἐστιν ἡ βασιλεία καὶ ἡ δύναμις καὶ ἡ δόξα εἰς τοὺς αἰῶνας. ἀμήν.
67

68

KKK 2759.

Ciekawe mogłoby być poszukanie oryginalnego tekstu w języku, którym się posługiwał sam Pan Jezus.
Wydaje się jednak, że dla naszych badań ten kierunek nie jest aż taki ważny. Interesujące uwagi na ten
temat zawiera S. Caruso, The Aramaic Blog dedicated to keeping track of the Aramaic language within
Biblical Studies, the Media and Scholarship at large: http://aramaicdesigns.blogspot.com/2007/06/o-fathermother-birther-of-cosmos.html (2012-11-27).
69

�Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia

55

(pod przewodnictwem Ducha Świętego) tekst, który nie był aż tak dosłownie bliski
słowom Pana Jezusa.
„Modlitwa Pańska” bywała tłumaczona z łaciny na długo przed tłumaczeniami
całej Biblii na poszczególne języki. Zbiory tłumaczeń tejże modlitwy powstawały już od XVI w. Najstarszym znanym zbiorem wydaje się być kolekcja 22 wersji
tłumaczeń „Ojcze nasz”, wydana w książce Konrada Gessnera (1516-1565) Mithridates de differentis linguis z  roku 155570. Dzieło to ma również swoisty polski
akcent. Zawiera oczywiście również polską wersję tejże modlitwy, ale nie wersję
powszechnie przyjętą. Więcej o tym poniżej.
Pomysł Gessnera był później podejmowany przez takich autorów siedemnastowiecznych, jak Hieronim Megiser (1554-1619), autor wielojęzycznego słownika
opracowanego w 1603 r. Jego dzieło nosiło nazwę Specimen quinquaginta diversarum atque inter se differentium linguarum et dialectorum; videlicet, oratio dominica
(wydane we Frankfurcie). Były w nim zawarte teksty „Modlitwy Pańskiej” w 50
językach. Poza Megiserem z XVII w. wspomnieć można Georga Pistoriusa Mauera, który w 1621 r. w Ołomuńcu wydał dzieło Pater noster, oder daß allerheiligste
Gebett, Vater Vnser in viertzig vnderschiedlichen Sprachen zusammen colligiret vnd
inn Druck verfertiget durch Georgium Pistorium Mauer, Pfarr zu Duras. Jak sam
tytuł wskazuje, było to czterdzieści wersji językowych „Ojcze nasz”71.
Pod koniec XVII w., w 1680 r., Thomas Lüdeken wydał poszerzoną do 83 języków kolekcję różnych wersji „Modlitwy Pańskiej”72. W  roku 1700 kolekcja ta
została wydana ponownie. Tym razem wydawcą był B. Mottus. Dzieło nosiło tytuł
Oratio dominica plus centum linguis versionibus aut characteribus reddita et expressa. O wiele wyższą wartość miało jednak wydanie poprawione tego dzieła, które
ukazało się w 1715 r. Tym razem stał za nim John Chamberlain. Również Johann
Ulrich Kraus wydał kolekcję z ponad 100 wersjami73.

Książka odnosi się do 130 znanych wówczas języków. Tytuł zaś odnosi się do Mitrydatesa VI z Pontu,
który według świadectwa Pliniusza Starszego miał być wyjątkowym poliglotą.
70

Strona tytułowa dostępna na: http://www.arcanum.hu/oszk/lpext.dll/eRMK/3f6f/3fdb/41ab#JD_
RMNY1233 (2012-11-26).

71

72

Trzy z nich to fikcyjne języki filozoficzne.

Por. A. Backer, A. Backer, Bibliothèque des écrivains de la compagnie de Jésus ou notices bibliographiques,
vol. 5, Liège 1839, s. 304-306.
73

�56

Wojciech Kluj OMI

Z  długiej listy osób zainteresowanych zbieraniem tłumaczeń „Modlitwy Pańskiej” warto przypomnieć kogoś, kto żył na terenie dzisiejszej Polski. Gottfried
Hensel (1687-1767)74, pastor ewangelicki z Jeleniej Góry znany ze swych prac językowych, w swym słynnym dziele Synopsis Universae Philologiae wydanym w 1741 r.
w Norymberdze przedstawił „mapę geograficzno-poliglotyczną” z umieszczonymi
początkami tejże modlitwy w 33 różnych językach europejskich75. O popularności
tego dzieła może świadczyć fakt, że po trzynastu latach doczekało się ono drugiego wydania. Przedstawiało znane ówcześnie języki. Hensel próbował wyprowadzić
wszystkie języki ze wspólnego korzenia w języku hebrajskim, w czym był naśladowcą Pierre’a Besniera (1648-1705), który przedstawił swoją wizję w dziele La réunion
des langues, ou, L’art de les apprendre toutes par une seule76. Podstawą książki Hensela było wyżej wspomniane wydanie Chamberlaina (z  roku 1715) dzieła Oratio
dominica plus centum linguis versionibus aut characteribus reddita et expressa.
Jaki związek ma ta historia z zagadnieniami poruszanymi w niniejszej książce? Przede wszystkim nie może dziwić fakt, że tekst „Modlitwy Pańskiej” został
jednym z pierwszych tekstów, jeśli nie w ogóle pierwszym utworem zapisanym
alfabetem łacińskim w języku malgaskim. W tym znaczeniu wydźwięk tego tłumaczenia można porównać do polskiej (starosłowiańskiej) Bogurodzicy. Ponadto
pierwsze teksty malgaskie zapisane znakami łacińskimi pozostają w  nurcie podobnych badań tego samego okresu. Zaczynały się one o wiele wcześniej, nie na
Madagaskarze, ale czas powstania wersji malgaskiej wpisuje się właśnie w  ten
nurt. Wspomniany wyżej Hensel urodził się trzydzieści lat po wydaniu pierwszego malgaskiego katechizmu.
Por. S.J. Ehrhardt, Presbyterologie des Evangelischen Schlesiens, Dritten Theils Erster Haupt-Abschnitt,
Gros Glogau, 1783, s. 205.
74

Pełny tytuł tego dzieła brzmi Synopsis universae philologiae: in qua: miranda unitas et harmonia
linguarum totius orbis terrarum occulta, e literarum, syllabarum, vocumque natura et recessibus eruitur.
Cum Grammatica, LL. Orient. Harmonica, Synoptice tractata; nec non descriptione Orbis Terr. quoad
Linguarum situm et propagationem, mappisque geographico-polyglottis. Zdjęcie mapy Europa poliglotta
por. – t. 2, s. 376-377.
75

W roku 1984 został wydany reprint tego dzieła w małym nakładzie 100 egzemplarzy. Jeden z nich jest
dostępny w Library of Congress w Waszyngtonie. Oryginalne dzieło: P. Besnier, La réunion des langues,
ou, L’art de les apprendre toutes par une seule, wydane zostało w  Paryżu w  1674 r. Reprint z  1984 r.
wydany został pod redakcją i z komentarzem Vincenzo Lo Cascio w Dordrechcie. Dzieło ma 92 strony,
format 25 cm. Dziewiętnastowieczne spojrzenie na to dzieło – por. J.G. Eichhorn, Geschichte der neuern
Sprachenkunde (vol. 5 of Geschichte der Litteratur von ihrem Anfang bis auf die neuesten Zeiten), 1807,
s. 11.

76

�Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia

57

Nie będziemy tu opisywać całej dalszej tradycji wydawania tłumaczeń „Ojcze
nasz”, ale warto przypomnieć, że jedną z najbardziej znanych prac porównawczych
„Modlitwy Pańskiej” z okresu początków misji protestanckich na Madagaskarze
było dzieło, którego autorami byli Johann Christoph Adelung i  Johann Severin
Vater. W  latach 1806-1817 wydali oni wielkie czterotomowe dzieło zawierające
„Modlitwę Pańską” w ponad pięciuset językach77. W realiach świata misji protestanckich Oceanu Indyjskiego podobne dzieło powstało po przetłumaczeniu na
52 języki orientalne (większość wydana po raz pierwszy) przez słynną Misję Serampore w Indiach w 1818 r. Wobec tego faktu nie dziwi chyba stwierdzenie, że
tradycja porównań tej modlitwy w pewnym sensie stała się prawie „narzędziem”
dla lingwistyki porównawczej.
Również polskie wersje tłumaczeń „Modlitwy Pańskiej” mogą stanowić ciekawy materiał do badań językowych i teologicznych. W dwutomowym zbiorze Ojcze
nasz – nasz. Przekłady, parafrazy i inne literackie opracowania Modlitwy Pańskiej78
zawarto m.in. 115 polskich wersji „Modlitwy Pańskiej”. Najstarsze pochodzą z rękopisów z 1375 i 1407 r. Istniejące już wtedy wersje zasadniczo nie różnią się od
wersji, którą znamy dzisiaj, jeśli chodzi o słownictwo. Zasadnicze różnice to kwestie bądź to języka staropolskiego, bądź innych układów gramatycznych. Najstarszy drukowany polski tekst „Modlitwy Pańskiej” pochodzi ze zbioru Synodalia statuta episcopi Conradi (Wrocław 1475)79. Statuty biskupa Konrada datowane są na
rok 1446. Kopiowane były w latach późniejszych. To, co jest dla nas interesujące
w tym tekście, to brak drugiego wezwania (o przyjściu Królestwa Bożego), prawdopodobnie z powodu błędu zecera.
Tekst nr 8 był polskim tłumaczeniem Erazma z Rotterdamu Precatio Dominica
(1523). Wyszedł on spod pióra Hieronima Spiczyńskiego80. Tekst nr 9 pochodzi
od Mikołaja Reja na podstawie Catechismus, to jest nauka pożyteczna każdemu
wiernemu krześcijaninowi, jako się ma w zakonie Bożym a w wierze i w dobrych
77
Mithridates oder allgemeine Sprachenkunde mit dem Vater Unser als Sprachprobe in bey nahe fünf hundert
Sprachen und Mundarten, Berlin 1806-1817, 4 vol. Wydanie faksymilowane w Hildesheim w 1970 r.
78

Zebr. i oprac. J.A. Choroszy (Wrocław 2008).

79

Jest to tekst nr 5 w wyżej wspomnianym zbiorze (t. 1, s. 22 i t. 2, s. 363-366).

Wydanie polskie jako Modlitwa Pańska rozdzielna na siedm części, Kraków 1533. Por. t. 1, s. 25, t. 2,
s. 367-368 wyżej wspomnianego dzieła.
80

�58

Wojciech Kluj OMI

uczynkach sprawować. 1543 r.81. Pewne ślady szesnastowiecznych polskich różnic
widać np. w wydaniach Jana Maleckiego (Catechismus, to jest nauka krześcijańska od Apostołów dla prostych ludzi we trzech cząstkach zamkniona…, Królewiec
1546) oraz Jana Seklucjana (Catechismus, to jest nauka naprzedniejsza i potrzebniejsza ku zbawieniu, o wierze krześcijańskiej, Królewiec 1547)82. Z interesującej
nas perspektywy ważne jest pytanie, czy głównym punktem odniesienia tłumaczeń miał być język czeski (Malecki), czy coraz popularniejsza już wtedy łacina (Seklucjan). Ostatecznie Seklucjan okazał się obrotniejszy w propagowaniu
swego dzieła83.
Ciekawą historię ma za sobą również tekst nr 12, autorstwa Jana Mączyńskiego.
Po raz pierwszy modlitwa ta została opublikowana w dziele Theodora Buchmanna
(Bibliandera) De ratione communi omnium linguarum et literarum commentarius
(Zurich 1548). Było tam 15 przekładów Ewangelii Mateuszowej w  14 językach.
Z tej właśnie pozycji przejął ten tekst Gesner, którego dzieło było źródłem dla wielu filologów i  gramatyków w  XVII i  XVIII w. Choć wersja ta nie pokrywała się
z  żadną znaną z  katechizmów sprzed roku 1555, to jednak dzięki Mithridatesowi rozpowszechniła się jako wzór polszczyzny na Zachodzie Europy84. Później od
tego zuryskiego protestanta przejął ją katolicki biskup Angelo Rocca, publikując
ją w  swej Bibliotheca Vaticana w  roku 159185. Później mamy oczywiście szesnastowieczne biblijne teksty w  wersji protestanckiej Stanisława Murzynowskiego
z 1551 r. (nr 13) oraz katolickiej Marcina Bielskiego (nr 15) z Biblii Szarffenberga
z 1556 r., katolicką wersję Jana Leopolity z Biblii Szarffenbergera z roku 1561 (nr
17) i protestancką z Biblii Brzeskiej z 1563 r. (nr 19).
Tekst ostatecznie przypisany Rejowi stanowi parafrazę łacińskiego katechizmu luteranina Urbana
Rhegiusa (1540), „głośnego kaznodziei augsburskiego”, Catechismus minor puerorum (1540). Został on
po polsku wydany równocześnie z  Krótką rozprawą drukarni Heleny Floryanowej w  1543 r. Wykład
„Modlitwy Pańskiej” został w nim poprzedzony omówieniem „Dekalogu” i „Składu apostolskiego”. Por. t.
2, s. 435 omawianego dzieła.

81

Są to teksty nr 10 i 11. Na s. 369 (t. 2) czytamy: „W tle sporu filologiczno-teologicznego były pieniądze
z druku i rozpowszechniania katechizmu dla ludu i polskiego przekładu Nowego Testamentu”.

82

Ten katechizm był poprzedzony tzw. „katechizmem mniejszym” (Katechizmu tekst prosty dla prostego
ludu, Królewiec 1545), który z  kolei wzorowany był na dziele Marcina Lutra Enchiridion piarum
precationum (Wittenberga 1529). Por. szerzej t. 2, s. 366-370 omawianego dzieła.

83

84

Tamże, s. 55-56 – zdjęcie t. 2, s. 371.

Por. t. 2, s.  372; szerzej P. Zwoliński, Pierwsze drukowane polonicum Jana Mączyńskiego, „Slavia
Occidentalis” (1968), s. 341-347.
85

�Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia

59

W tradycji katechizmowej, do najstarszych polskich tekstów „Modlitwy Pańskiej” należy również wersja Benedykta Herbesta, zawarta w Nauce prawego chrześcijanina, Kraków 1566. Oczywiście istniały już w Polsce wcześniejsze łacińskojęzyczne katechizmy św. Piotra Kanizjusza, czy dzieło Stanisława Hozjusza Confessio
catholicae fidei Christiana, Kraków 1553. Było to już dzieło potrydenckie, choć
wyprzedzające Katechizm Rzymski z 1566 r.86
Historia późniejszych prób tłumaczeń jest też ciekawa, ale warto to pozostawić
specjalistom w tej dziedzinie. Swoisty punkt dojścia w tym okresie stanowi Biblia
ks. Jakuba Wujka – wydanie z roku 1593.
Również współcześnie mamy wiele kolejnych tłumaczeń „Modlitwy Pańskiej”
związanych z nowymi tłumaczeniami Pisma Świętego na język polski. Na szczególną uwagę zasługuje tłumaczenie Romana Brandstaettera87. Zwrócił on uwagę
nie tyle na dosłowność, co na rytmikę – kolometrię. Podobnie zauważyła też Anna
Świderkówna. W „Od tłumaczki” napisała: „Starałam się dać przekład możliwie
wierny, lecz […] wierność nie jest dosłownością. Nieraz wydawało mi się konieczne, dla dobrego zrozumienia, dodanie po polsku jednego lub kilku nawet słów”88.
Współczesne polskie katechizmowe wersje prawosławne i  protestanckie właściwie nie odbiegają od powszechnie przyjętej formy katolickiej z dodatkiem doksologii89.
W ostatnim czasie można zaobserwować też próby tłumaczeń „kulturowych”.
Ciekawe są  tłumaczenia w  wersji górali skalnopodhalańskich Marii Matejowej
Torbiarz90, tłumaczenie z Komentarza żydowskiego do Nowego Testamentu Aleksandry Czwojdrak91, a także „współczesna wersja młodzieżowa” Beaty Lasoty, Joanny Rafał i Barbary Sieradz zatytułowana Nasz Tato. To tzw. hiphopowa wersja
– środowisko Dobrej Czytanki wg św. zioma Janka (Warszawa 2006). Choć wersje
te mogą być ciekawe z perspektywy prób językowych, wydaje się, że jednak mijają
86

Por. tamże, t. 2, s. 375.

87

Por. tamże, t. 1, s. 98, t. 2, s. 397-398.

88

Por. tamże, t. 1, s. 108, t. 2, s. 401.

Por. Bóg żywy. Katechizm Kościoła prawosławnego, Kraków 2001, s.  487; Modlitewnik prawosławny,
Czarna Białostocka 2004, s. 5; Śpiewnik ewangelicki. Codzienna modlitwa, pieśń, medytacja, nabożeństwo,
Bielsko-Biała 2002, s. 1347-1348. Teksty nr 99, 100 i 103 – t. 1, s. 118, 119, 122, t. 2, s. 404 i 405.
89

90

Por. tamże, t. 1, s. 120, t. 2, s. 404-405.

91

Por. tamże, t. 1, s. 124; t. 2, s. 406-407.

�60

Wojciech Kluj OMI

się one z rytmem modlitwy. Rzadko kto korzysta z nich w modlitwie, a ten teologiczny wymiar nas tu głównie interesuje.
Być może niedługo do tych różnych współczesnych polskich wersji dojdzie
wersja kaszubska. Mowa kaszubska uzyskała już status urzędowego języka, a nie
tylko gwary. Zaczyna też powoli wchodzić do liturgii92. Może z czasem stanie się
również językiem liturgicznym93.
Istnieją też pewne ciekawe próby językowe „przetłumaczenia” „Ojcze nasz” na
język uniwersalnie zrozumiały. Światowej sławy lingwista pani prof. Wierzbicka, specjalizująca się zwłaszcza w dziedzinie sprowadzania tekstów do pojęć powszechnie zrozumiałych, unikających terminów związanych z niektórymi kulturami, próbuje tak przetłumaczyć „Modlitwę Pańską”.
Myślę o Tobie tak:
Ty jesteś kimś nie takim, jak ludzie
ludzie istnieją, bo Ty chcesz, żeby istnieli
Ty znasz wszystkich ludzi
Ty chcesz robić dobre rzeczy dla wszystkich ludzi
gdybyś Ty nie robił dobrych rzeczy dla wszystkich ludzi,
ludzie nie mogliby żyć
jednocześnie myślę o Tobie tak:
ludzie nie mogą Cię widzieć, bo Ty nie jesteś kimś takim jak ludzie
ludzie mogą Cię znać, kiedy chcą robić dobre rzeczy dla innych ludzi
tak jak Ty chcesz robić dobre rzeczy dla wszystkich ludzi
ja wiem:
wszyscy inni ludzie mogą myśleć o Tobie tak samo
wszyscy inni ludzie są jak ja
dlatego kiedy myślę o Tobie, chcę myśleć o innych ludziach
92
Pierwsza Msza św. częściowo w języku kaszubskim odprawiona została w roku 1984. Pierwsze regularne
Msze z  kaszubską liturgią słowa sprawowane są  od roku 1987 (parafia Matki Boskiej Różańcowej
w  Gdańsku-Przymorzu). Zaczęły też ukazywać się pierwsze modlitewniki i  książki liturgiczne. Por.
Ksążeczka do nôbòżéństwa, Pelplin 2005, s. 39-40.
93
Kaszubska wersja „Ojcze nasz” brzmi: Òjcze nasz, jaczi jes w  niebie, niech sã  swiãcy Twòje Miono,
niech przińdze Twòje królestwò, niech mdze Twòja wòlô jakno w niebie tak téż na zemi. Chleba najégò
pòwszednégò dôj nóm dzysô i òdpùscë nóm naje winë, jak i më òdpùszcziwómë naszim winowajcóm.
A nie dopùscë na nas pòkùszeniô, ale nas zbawi òde złégò (tamże, s. 7).

�Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia

61

Przekład ten bez wątpienia ciekawy w wymiarze określenia treści, nie jest jednak spójny z zasadą wcielania tekstów wiary w poszczególne języki (inkulturacja),
więc nie ma aż tak wielkiego znaczenia dla naszej pracy94.
Istnieje też inny ciekawy wątek, nie tyle językowy, co bardziej międzywyznaniowy, dziś powiedzielibyśmy ekumeniczny. Pomimo pewnych różnic w koncepcjach
teologicznych, tekst „Ojcze nasz” pozostawał ważnym punktem odniesienia dla
misjonarzy wszystkich denominacji chrześcijańskich. Warto zwrócić uwagę na to,
że nie ma aż tak wielu różnic na poziomie języka malgaskiego w tłumaczeniach
różnych denominacji. Z drugiej zaś strony proces, który będziemy śledzili na przykładzie Madagaskaru, ciągle trwa. Na Filipinach jeszcze niedawno używana była
inna wersja „Modlitwy Pańskiej” w  języku angielskim. Na Ukrainie jeszcze niedawno nie było ujednoliconej katolickiej wersji do wspólnej modlitwy. Wiele pojęć
dopiero się kształtuje95. Tego typu przykłady można by mnożyć.
Nie jest to wielki argument teologiczny, ale w  malgaskiej książce do nabożeństw na Wielki Tydzień (często bez księdza), znajduje się również polski tekst
„Ojcze nasz” (choć omyłkowo bez pierwszej linii), razem z tekstem greckim, łacińskim, włoskim, francuskim, hiszpańskim, angielskim (przed polskim), a po
polskim jest jeszcze wersja w językach niemieckim, kiswahili i na koniec w języku malgaskim96.
O znaczeniu „Modlitwy Pańskiej” może też świadczyć klasztor Pater noster powstały w miejscu, gdzie Pan Jezus nauczył tej modlitwy. Na ścianach tego klasztoru
znajduje się 140 napisów z tą modlitwą w różnych językach. Na stronie internetowej klasztoru znaleźć można ponad tysiąc wersji tej modlitwy. Według ostatnich
danych podawano, że istnieje 1698 wersji „Modlitwy Pańskiej”97.

Za: E. Piecul-Karmińska, Językowy obraz Boga i świata. O przekładzie teologii niemieckiej na język polski,
Poznań 2007, s. 226.
94

Wiele przykładów podał bp Jacek Pyl OMI z  Ukrainy, który jeszcze przed sakrą brał czynny udział
w  opracowywaniu ukraińskich tekstów liturgicznych. Często trzeba było tworzyć nowe pojęcia, trochę
rzadziej stosowane. Uwzględniając wrażliwość ludzi, np. tworząc nowe pojęcia, niekiedy starano się
wybierać słowa, które nie pochodziły ani z języka rosyjskiego, ani z języka polskiego.
95

96
Por. Vaomieran’ ny Eveka momba ny Fanompoam-pivavahana, Herinandro Masina, Antananarivo –
Analamahitsy 2000. Tekst polski na s. 210.

Por. http://www.christusrex.org/www1/pater/ (2013-03-29). Poza „Modlitwą Pańską” znajduje się tam
wiele wersji „Pozdrowienia Anielskiego”, „Składu apostolskiego” i innych podstawowych modlitw.

97

�62

Wojciech Kluj OMI

b) Inne teksty pacierzowe
1o – „Pozdrowienie Anielskie”
O modlitwie „Zdrowaś Maryjo” można by napisać podobnie szeroko jak o „Ojcze nasz”. Modlitwa ta, zwana często z  łacińskiej wersji „Ave Maria” albo „Pozdrowieniem Anielskim”, składa się z dwóch fragmentów biblijnych (Łk 1,28 oraz
Łk 1,42), do których w  tradycji katolickiej dodano drugą część. Jej najstarsze
świadectwa sięgają IX w., choć podobne formy znajdują się nawet w starożytnych
liturgiach św. Jakuba i  św. Marka. Na Zachodzie Europy spotyka się połączenie
dwóch fragmentów biblijnych w jedną modlitwę już w XI w. Od XVI w. otrzymała
ona oficjalne liturgiczne uznanie papieża Piusa V poprzez włączenie do Brewiarza Rzymskiego w 1568 r. Forma prawosławna zawiera część pierwszą poszerzoną o wezwanie „Dziewico Matko Boża” i zakończoną „bo Ty zrodziłaś Zbawiciela
naszych dusz” (z opuszczonym imieniem Jezus)98. Modlitwa „Ave Maria” była też
inspiracją dla wielu utworów muzycznych. Wśród najbardziej znanych wymienić
można „Ave Maria” Franciszka Schuberta oraz Charlesa Gounoda.
Choć pierwsza część tej modlitwy pochodzi z Biblii, modlitwa ta zaczęła jakby żyć swoim własnym życiem i  przyjęła się w  wielu językach. Analogicznie jak
w przypadku „Ojcze nasz” istnieją całe zbiory tejże modlitwy w różnych językach99.
Spośród wielojęzycznych wersji drukowanych najczęściej przypomina się „Ave Maria in 404 lingue”100. Istnieje też historia polskiej wersji tejże modlitwy. Na ile udało
się dotrzeć, najstarszy zachowany zapis modlitwy w  języku polskim znajduje się
w „Statutach Wacława Księcia Legnickiego” z 1412 r., a najstarsza drukowana wersja pochodzi ze „Statutów Elyana” z 1475 r.101.

Por. F.L. Cross (red.), Hail Mary, w: The Oxford Dictionary of the Christian Church, 3 ed. rev., Oxford
2005, s. 734.
98

Np. kilkadziesiąt wersji znaleźć można na: http://www.cattoliciromani.com/55-elenco-preghiere/21230ave-maria-tutte-le-lingue (2013-01-17) albo na: http://campus.udayton.edu/mary/resources/flhm01.
html (2013-01-17) lub też na: http://www.latheotokos.it/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=241
(2013-01-17).
99

100

Ave Maria in 404 lingue, Milano 1931.

Kasper Elyan lub Elian albo Helian (ur. ok. 1435 r. w  Głogowie, zm. 1486 r.) to prawdopodobnie
pierwszy polski drukarz, który już 35 lat po wynalazku Gutenberga wydrukował książkę w  języku
polskim. Oficjalna nazwa tej publikacji to Statuta synodalia episcoporum Wratislaviensis. Por. H.

101

�63

Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia

Prawdopodobnie niewielu Polaków modląc się dziś tymi słowami zwraca uwagę, że znajduje się w niej słowo staropolskie, które dziś oznacza coś innego. Chodzi
mianowicie o  „żywot” w  zwrocie „błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus”.
Oczywiście można przyjąć w modlitwie, że Jezus jest najwspanialszym owocem życia Maryi, ale porównanie zarówno z biblijnym tekstem greckim, z modlitewnym
tekstem łacińskim, czy po prostu z innymi wersjami w innych językach pokazuje
wyraźnie, że jest to „łono, brzuch”. Taka w pewnym sensie „zmieniona” treściowo
wersja przyjęła się w polskiej modlitwie i nie przeszkadza to w istocie modlitwy
kierowanej za pośrednictwem Maryi.
Porównując biblijny pierwowzór grecki oraz modlitewną wersję łacińską, wyraźnie widać, że nie są one tożsame. Poza kwestią precyzyjności tłumaczenia widać
wyraźnie, że do części biblijnej dodano imiona Jezusa i Maryi oraz uzupełniono
całą drugą część.
Χαίρε, κεχαριτωμένη, ο Κύριος μετά σου,
ευλογημένη συ εν γυναιξίν,
και ευλογημένος ο καρπός της κοιλίας σου.

Ave Maria, gratia plena, Dominus tecum;
benedicta tu in mulieribus,
et benedictus fructus ventris tui, Iesus.
Sancta Maria, Mater Dei,
ora pro nobis peccatoribus,
nunc et in hora mortis nostrae. Amen.

Aby pokazać różnice między tymi dwoma wersjami, jednak bez wchodzenia
w  szczegóły, warto porównać kilka popularnych wersji, pozostając w  grupie języków europejskich. Francuski początek Je vous salue, Marie podkreśla, że to ja
Ciebie pozdrawiam, Maryjo. Ale już wersja hiszpańska Dios te salve, María podkreśla, że to Bóg pozdrawia Maryję. Wersja włoska „Ave Maria” zasadniczo nie
odbiega od tekstu łacińskiego. Podobnie nacisk na pozdrowienie kładzie wersja
angielska Hail Mary, natomiast niemiecka Gegrüßet seist du, Maria poprzez rozłożenie pozdrowienia na imiesłów i czasownik nadaje mu pewnej specyficznej, na
swój sposób doniosłej, formy. Czymś wyjątkowym jest natomiast wersja rosyjska
i to jeszcze w dwóch wersjach, katolickiej i prawosławnej. Po pierwsze obie wersje tłumaczą haire jako „ciesz się”, a nie jak większość tradycji europejskich jako
Szczegóła, Kasper Elyan z Głogowa, pierwszy polski drukarz, Zielona Góra 1968; J. Oleksiński, „I nie ustali
w walce”, Warszawa 1980 (o Kasprze na s. 51-53).

�64

Wojciech Kluj OMI

„bądź pozdrowiona”. Po drugie zaś, pomijając nawet kwestię poprawności językowej, obie wersje modlitwy wpisują się we właściwą sobie tradycję chrześcijańską.
Poniżej wersja katolicka i prawosławna po rosyjsku102.

Радуйся, Мария, благодати полная!
Господь с Тобою;
благословенна Ты между женами,
и благословен плод чрева Твоего Иисус.
Святая Мария, Матерь Божия,
молись о нас, грешных,
ныне и в час смерти нашей. Аминь.

Богородице Дево,
радуйся, благодатная Марие,
Господь с Тобою:
благословенна Ты в женах,
и благословен плод чрева Твоего,
яко Спаса родила еси душ наших.

2o – Skład apostolski
Ponieważ do przyjęcia chrztu konieczna jest wiara w zasadnicze prawdy wiary
chrześcijańskiej (Mk 16,16; Dz 8,37), a udzielający chrztu chciał się o tym przekonać przed udzieleniem tego sakramentu, stąd od początku potrzeba było pewnego
streszczenia prawd wiary. W pierwotnych Kościołach istniały takie różne skróty
– symbole wiary.
Istnieje wiele symboli wiary, zarówno Kościołów Wschodnich, jak i  znanych
na Zachodzie. Powstawały one nie tylko w starożytności, ale również w średniowieczu, w czasach nowożytnych, a nawet współcześnie. Najbardziej współczesnym
wielkim publicznym wyznaniem wiary było to, które wypowiedział Paweł VI na
zakończenie Roku Wiary. Wydaje się jednak, że dla misyjnej praktyki największe
znaczenie ma właśnie „Skład apostolski”. Obok Symbolu nicejsko-konstantynopolitańskiego jest to podstawowy symbol wiary Kościoła zachodniego, oficjalnie
używany w ceremonii chrztu św.
Według dawnego podania apostołowie przed rozejściem się, aby Dobrą Nowinę
głosić w różnych miejscach świata, mieli uzgodnić punkty swego nauczania. Jeśli
wierzyć Rufinowi z Akwilei, św. Ambrożemu i św. Augustynowi, to 12 apostołów
podało 12 artykułów wiary. Później to przyszeregowanie poszczególnych artykułów wiary poszczególnym apostołom okazało się pobożną legendą, ale zasadnicza
102

Por. http://campus.udayton.edu/mary/resources/flhm01.html (2013-01-17).

�Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia

65

część tego symbolu wiary sięga czasów apostolskich, choć obecna forma jest formą
rzymską z VI w.103.
3o – Dekalog
Terminem „Dekalog” pierwszy posługiwał się Ireneusz, opierając się na biblijnej
wzmiance o 10 słowach (Wj 34,28; Pwt 4,13; 10,4). Te „Dziesięć słów” stanowiło
największą świętość Izraela. Nie zawsze jednak istniała znana dziś formuła dekalogu. Żydzi palestyńscy (Talmud) za pierwsze przykazanie uważali wprowadzenie
„Ja jestem Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli”.
Za drugie uznawali zakaz czci obcych bogów i obrazów Boga. Dalej analogicznie
jak to znamy dziś, a ostatnie dwa były połączone w jedno (zakaz pożądania rzeczy
bliźniego i jego żony). Taki podział przyjmował np. Filon z Aleksandrii. Ten podział przyjął Kościół grecki oraz ewangelicko-reformowany. Inni pisarze, np. Orygenes czy św. Augustyn, łączyli zakaz czci obcych bogów i sporządzania obrazów
Boga w jedno przykazanie, uważając je za pierwsze. Zakaz pożądania dzielili na
dwa. Taki podział przyjął Kościół katolicki i ewangelicko-augsburski104.
W  epoce karolińskiej „Dekalog” dodano do nauki o  „Apostolskim składzie
wiary” oraz „Ojcze nasz”. Znajdujemy to np. w katechizmie Disputatio puerorum
(Alkuin). Podobnie w  Kapitularzach Karola Wielkiego, nakazujących kapłanom
nauczanie moralności zgodnie z listą grzechów z „Dekalogu”. Schemat „Dekalogu”
przyjęto później jako podstawę do określania liczby i rodzajów grzechów w XIII w.
Rozwijały to sobory, synody i podręczniki penitencjarne.
W Polsce pierwsza wzmianka o nauczaniu „Dekalogu” wraz z prawdami wiary chrześcijańskiej wystąpiła w życiorysie Ottona z Bambergii (1124) w związku
z  prowadzoną przez niego działalnością mającą na celu chrzest Pomorzan. Najdawniejsze polskie statuty synodu wrocławskiego (1248) i  łęczyckiego (1285)
nakazywały nauczanie „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo” i  „Apostolskiego składu
wiary”. Nie było w nich „Dekalogu”. Jednak zachowane dawne rękopisy świadczą
Por. Breviarium fidei. Wybór doktrynalnych wypowiedzi Kościoła, oprac. S. Głowa SJ, I. Bieda SJ,
Poznań 1988, s.  607. Więcej wiadomości znaleźć można w: F.X. Murphy, red., Creed, w: New Catholic
Encyclopedia, second edition, t. 4 (Com-Dyn), s. 349-356; J.N.D. Kelly, Early Christian Creeds, t. 2, New
York 1960; P. Schaff (red.), The Creeds of Christendom, t. 3, New York 1931.
103

104

S. Łach, Dekalog. W Piśmie św., EK, t. 3, kol. 1106-1109.

�66

Wojciech Kluj OMI

o przekazywaniu go w ramach modlitw i kazań. Do 91 zachowanych wersji dekalogów polskich z XIV-XVI w. należą utwory dłuższe i krótsze, aż po 21-zwrotkową
„Pieśń o  należytym przestrzeganiu dziesięciorga przykazań” z  początku XVI w.,
której autorstwo jakiś czas przypisywano patronowi Warszawy, bł. Władysławowi
z Gielniowa105.
Pod wpływem Soboru Trydenckiego w Katechizmie Rzymskim (1566) „Dekalog” umieszczono po „Wierzę” i sakramentach, a przed „Ojcze nasz”. Potem rozwinięto to w opracowaniach teologii moralnej.
4o – Przykazania kościelne
Pierwsze przykazania kościelne zostały sformułowane na Soborze Laterańskim IV i dotyczyły obowiązku przystępowania do spowiedzi i Komunii Świętej
przynajmniej raz w roku w okresie wielkanocnym. Obszerniejszy zbiór przykazań
czasów tuż przed wielkimi odkryciami geograficznymi znajdujemy w dziele Summa theologica (Wenecja 1477) autorstwa św. Antonina Pierozziego. Wyliczał on
9 przykazań, które zobowiązywały do świętowania dni świętych, zachowywania
postów w dni nakazane (np. w Wielkim Poście), powstrzymywania się od mięsa
we wszystkie piątki, wysłuchania (jak to wtedy mówiono) Mszy św. w  niedziele
i  święta, spowiadania się oraz przyjmowania Komunii Świętej przynajmniej raz
w roku (w dniu Wielkanocy) i na czczo, płacenia dziesięciny, powstrzymywania się
od wszystkich uczynków obwarowanych ekskomuniką latae sententiae, unikania
ekskomunikowanych, nieuczestniczenia w kulcie Bożym sprawowanym przez duchownych żyjących w publicznym konkubinacie. Na Soborze Trydenckim liczba
przykazań została zmniejszona do pięciu. Św. Piotr Kanizjusz umieścił je w swoim
„małym” katechizmie (1556)106.
W Polsce wciąż najczęściej znaną jest wersja przykazań, którą przyjął Episkopat
Polski w 1948 r. W wersji częściowo zmodyfikowanej znajduje się ona w pierwszym polskim wydaniu Katechizmu Kościoła Katolickiego z roku 1994 (KKK 20422043). Obecnie zaś obowiązująca w Polsce wersja została zatwierdzona na wniosek
Episkopatu Polski przez Kongregację Nauki Wiary (10 VI 2002 r.). Jeszcze inna
105

S. Rosik, Dekalog. W dziejach teologii i życiu Kościoła, EK, t. 3, kol. 1109-1111.

Elżbieta Kasjaniuk, Przykazania Kościelne, EK, t. 16, kol. 761-763; Stanisław Dziekoński, Wokół pięciu
przykazań kościelnych, w: Katecheza wobec wyzwań współczesności, Płock 2001, s. 107-118.
106

�67

Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia

wersja ukazała się w drugim wydaniu katechizmu z 2009 r.107 Polska sytuacja jasno
pokazuje, że te sformułowania, nie różniąc się w istocie, mogą podlegać zmianom
w Kościołach lokalnych. Tym bardziej, że w perspektywie Madagaskaru będziemy mówili o okresie dłuższym niż pół wieku. Nie będzie to więc analiza słów, ale
raczej pewnych tradycji dostosowanych do lokalnego Kościoła na Madagaskarze.
O znaczeniu sformułowań „Dekalogu” i „Przykazań kościelnych” dla przeżywania wiary można się niejednokrotnie przekonać podczas przygotowań do sakramentu pojednania. Poniżej ostatnie polskie wersje.

1948

107

1994

2002

2009

Ustanowione przez
Kościół dni święte
święcić

W niedziele
i święta we Mszy
świętej nabożnie
uczestniczyć

W niedziele i święta
nakazane uczestniczyć we
Mszy świętej i powstrzymać
się od prac niekoniecznych

W niedziele i w inne
nakazane dni
świąteczne uczestniczyć
we Mszy świętej
i powstrzymać się od
prac niewolniczych

W niedziele
i święta we Mszy
św. nabożnie
uczestniczyć

Przynajmniej raz
w roku spowiadać
się

Przynajmniej raz w roku
przystąpić do sakramentu
pokuty

Przynajmniej raz
w roku spowiadać się
ze swych grzechów

Posty nakazane
zachowywać

Przynajmniej raz
w roku w czasie
wielkanocnym
Komunię św.
przyjąć

Przynajmniej raz w roku
w okresie wielkanocnym,
przyjąć Komunię św.

Przynajmniej na
Wielkanoc przyjąć
Komunię św.

Przynajmniej raz
w roku spowiadać
się i w czasie
wielkanocnym
Komunię św.
przyjmować

Ustanowione
przez Kościół dni
święte święcić

Zachowywać nakazane
posty i wstrzemięźliwość
od pokarmów mięsnych,
a w okresach pokuty
powstrzymywać się od
udziału w zabawach

W dni wyznaczone
przez Kościół
powstrzymywać się
od spożywania mięsa
i zachować post

W czasach
zakazanych zabaw
hucznych nie
urządzać

Posty nakazane
zachowywać

Troszczyć się o potrzeby
wspólnoty Kościoła

Przychodzić z pomocą
potrzebom Kościoła

KKK 1994, s. 468, KKK 2009, s. 478.

�68

Wojciech Kluj OMI

Różnice w treści i kolejności widać wyraźnie108. Na tym przykładzie widzimy,
że tych przykazań nie można porównywać dosłownie. Ponieważ w niniejszej pracy
interesuje nas przede wszystkim proces tworzenia się podstawowych pojęć teologicznych (religijnych), więc nie ma potrzeby analizować każdego słowa ani sposobu formułowania, które przykazanie co określa. Ukażemy je wszystkie, zatrzymując się jedynie nad zagadnieniami, które nas zajmują.
Podsumowując tę część o pozostałych „pacierzowych” tekstach wiary, warto po
prostu przypomnieć, że takie codzienne modlitwy wielu chrześcijan, jak różaniec,
koronka do Bożego Miłosierdzia czy inne praktyki pobożne często zawierają teksty „Modlitwy Pańskiej”, „Pozdrowienia Anielskiego”, „Składu apostolskiego”. Jak
wspomniano wyżej, widoczne to było również wyraźnie w pierwszym wystąpieniu
papieża Franciszka.

c) Teksty biblijne i liturgiczne
Poza krótkimi tekstami naszej wiary mamy też dłuższe. Dwoma podstawowymi
zbiorami tych tekstów są teksty biblijne oraz liturgiczne. W naszej pracy nie zamierzamy analizować wszystkich niuansów tłumaczeń biblijnych na język malgaski. Podobnie nie będziemy się zatrzymywali nad wszystkimi tekstami liturgicznymi. To,
co nas szczególnie interesuje, to proces tworzenia się tych tekstów. Przyjrzymy mu
się w kolejnych częściach. Teksty biblijne zaczęły być tłumaczone już w okresie pierwszego Madagaskaru, dlatego przyjrzymy im się w drugiej części pracy. Natomiast
o powstawaniu malgaskiej liturgii mówić można dopiero w okresie posoborowym,
dlatego najciekawsze przypadki omówimy w części trzeciej traktującej o okresie Madagaskaru po odzyskaniu niepodległości i po Soborze Watykańskim II.
10 – Tłumaczenia biblijne w misyjnej praktyce Kościoła katolickiego
W  1622 r. papież Grzegorz XV utworzył Kongregację Rozkrzewiania Wiary
(Congregatio de Propaganda Fide, dziś Ewangelizacji Narodów). Jej zadaniem
było m.in. ustalenie pewnych nowych zasad dotyczących działalności misyjnej. Od
Nie wspominamy tu już nawet kwestii „wykładni 4 przykazania” z  doprecyzowaniem dotyczącym
„zabaw”, które istnieje tylko w polskiej tradycji. Trudno się doszukiwać takich określeń w katechizmach
malgaskich.
108

�Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia

69

samego początku podkreślano wagę przygotowania i dobrej formacji misjonarzy.
Mało wtedy mówiono o tłumaczeniach Biblii, ale mamy pewne wskazówki, że takie dzieła nie były zapomniane. Powstała drukarnia dla druku w różnych językach
– Poliglotta. Spośród pierwszych jej druków wspomnieć można trzytomową Biblię
w języku arabskim z 1671 r. Już wcześniej mamy świadectwa o misyjnych tłumaczeniach biblijnych na język Ge’ez (etiopski) – psalmy w 1513 r., Nowy Testament
w 1548 r. W 1615 r. papież Paweł V pozwolił przetłumaczyć całą Biblię na język
chiński. Wiadomo, że przynajmniej Ewangelie niedzielne zostały przetłumaczone
do roku 1642. Pewne teksty miały być przetłumaczone na język japoński przez św.
Franciszka Ksawerego (połowa XVI w.), a cały Nowy Testament w 1613 r. Teksty te
jednak zaginęły w czasie prześladowań. Portugalscy misjonarze w XVI w. przetłumaczyli pewne fragmenty Biblii na lokalne języki na Sri Lance.
W 1629 r. Kongregacja Rozkrzewiania Wiary zadecydowała, że żadna książka
nie może być drukowana w jej drukarniach bez specjalnego dekretu zezwalającego
na to. W 1655 r. zabroniła druku jakiejkolwiek książki autorstwa misjonarzy bez
pisemnej zgody. Rzymska polityka misyjna preferowała publikacje katechizmów
i  wyjaśnień wiary chrześcijańskiej ponad tłumaczenia biblijne. Choć zakładano,
że misjonarze będą mieli Biblię w wielkim poważaniu, to jednak od czasów Soboru Trydenckiego (1545-1563) przeciętny ksiądz nie posiadał swojej kopii Pisma
Świętego. Aczkolwiek sam Sobór Trydencki ani nie zachęcał, ani nie zniechęcał do
tłumaczeń na miejscowe języki na terenach misyjnych, to jednak określił Wulgatę
jako oficjalny tekst katolicki (a więc ograniczył znajomość Biblii do tych, którzy
znali łacinę). Ponadto panowała wtedy pewna wrogość do tłumaczeń protestanckich. Uważano więc tłumaczenia Biblii za podejrzaną protestantyzację.
W naszym kontekście warto zauważyć, że prace nad malgaskimi tłumaczeniami biblijnymi rozpoczęły się wcześniej niż ogólnokościelna zmiana mentalności
wraz z Leonem XIII i jego Providentissimus Deus (18 listopada 1893 r.), Benedyktem XV i jego Spiritus Paraclitus (1920) czy już wprost zachętą do czytania Piusa
XII w Divino afflante Spiritu (1943)109.
109
Por. W. Henkel, The Polyglot Printing Office of the Congregation, w: J. Metzler (red.), Sacrae
Congregationis de Propaganda Fide Memoria Rerum: 350 Years in the Service of the Missions 1622-1972,
t. I/1: 1622-1700, Rome 1971, s.  343-348; J. Beckmann (red.), Die Heilige Schrift in den katholischen
Missionen, Schöneck-Beckenried 1966.

�70

Wojciech Kluj OMI

Współczesne katolickie rozumienie procesu tłumaczeń biblijnych zostało zaprezentowane w dokumencie Papieskiej Komisji Biblijnej Interpretacja Biblii w Kościele
(z 23 kwietnia 1993 r.)110. Część IV tego dokumentu zatytułowana „Interpretacja
Biblii w życiu Kościoła” w części A traktuje o aktualizacji. Punkt 1 traktuje o zasadach tej aktualizacji. W miejscu tym padają ważne dla nas słowa: „Aktualizacja jest
możliwa, ponieważ pełnia sensu biblijnego nadaje jej wartość dla wszystkich epok
i wszystkich kultur (por. Iz 40,8; 66,18-21; Mt 28,19-20)” (kursywa dodana – WK)111.
Bardziej nas tu interesująca część B poświęcona jest inkulturacji112. Warto by
było przyjrzeć się temu fragmentowi. Już w  pierwszym akapicie czytamy m.in.:
„Wysiłkowi aktualizacji (…) odpowiada ze względu na różnorodność miejsc wysiłek inkulturacji, który zapewnia zakorzenienie orędzia biblijnego na najróżniejszych terenach”.
Wyjątkowo ważny dla naszej perspektywy badań jest kolejny akapit: „Fundamentem teologicznym inkulturacji jest wiara, że Słowo Boże jest transcendentne w stosunku do kultur, w których zostaje wyrażone, i że ma zdolność rozprzestrzeniania się w różnych kulturach w taki sposób, że dociera do wszystkich ludzi
w kontekście kultury, w której żyją. To przekonanie wypływa z samej Biblii, która w Księdze Rodzaju przybiera orientację uniwersalną (Rdz 1,27-28), następnie
utrzymuje ją w błogosławieństwie obiecanym wszystkim ludom dzięki Abrahamowi i jego potomstwu (Rdz 12,3; 18,18) i ostatecznie potwierdza, głosząc ‘wszystkim
narodom’ chrześcijańskie orędzie (Mt 28,18-20; Rz 4,16-17; Ef 3,6)”.
Sam proces dobrze omawia kolejny akapit, w którym czytamy: „Pierwszy etap
inkulturacji polega na przekładzie na inny język Pisma natchnionego. (…) W rzeczy samej przekład jest zawsze czymś więcej niż prostą transkrypcją tekstu oryginalnego. Przejście z jednego języka na drugi przynosi z konieczności zmianę kon110
Papieska Komisja Biblijna, Interpretacja Biblii w Kościele, w: Interpretacja Pisma świętego w Kościele.
Dokument Papieskiej Komisji Biblijnej z  komentarzem biblistów polskich, przekład i  redakcja R.
Rubinkiewicz, Warszawa 1999, s.  24-100. W  tejże pozycji, poza tekstem samego dokumentu, warto
zwrócić uwagę również na artykuły W. Chrostowskiego, Żydowskie tradycje interpretacyjne pomocą
w zrozumieniu Biblii (s. 131-146, zwłaszcza uwagi na s. 140) oraz S. Szymika, Lektura fundamentalistyczna
Biblii i  zagrożenia z  niej płynące w  świetle dokumentu Papieskiej Komisji Biblijnej (s. 169-177). Choć
tytuł artykułu S. Haręzgi, Droga Słowa Bożego od zrozumienia do inkulturacji (s. 196-217) wzbudza
zainteresowanie, niestety nie podejmuje wątków nas tu interesujących.
111

S. 87.

112

Fragment ten znajduje się we wspomnianej publikacji na s. 90-92.

�Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia

71

tekstu kulturowego: pojęcia nie są identyczne i treść symboli jest różna, ponieważ
stają one w stosunku do innych tradycji myślenia i innego sposobu życia”.
Następny akapit, poświęcony procesowi interpretacji, podaje nam ciekawą
wskazówkę interpretacyjną, odwołując się aż dwukrotnie do soborowego Dekretu o działalności misyjnej Kościoła Ad gentes (nry 11 i 23). Wydaje się więc,
że jest to fragment szczególnie uwzględniający doświadczenie misyjne. Jest tam
mowa o tym, że sam przekład nie wystarcza do prawdziwej inkulturacji. Trzeba ją
kontynuować w interpretacji, „która stawia orędzie biblijne w bardziej wyraźnym
stosunku do sposobów odczuwania, myślenia, życia i  wypowiadania się właściwych dla kultury lokalnej”. Dalej zaś: „od interpretacji przechodzi się następnie
do innych etapów inkulturacji, które zmierzają do kształtowania lokalnej kultury
chrześcijańskiej, rozciągając się na wszystkie wymiary egzystencji”. Wśród tych
różnych wymiarów egzystencji na pierwszym miejscu wspomniana jest modlitwa,
a na ostatnim refleksja filozoficzna i teologiczna. Mamy więc chyba prawo, aby ten
proces przyłożyć do matrycy naszego przypadku Madagaskaru.
Kolejny, przedostatni już akapit tej części rzuca ciekawe światło na to prowokujące pytanie, jakie znaleźliśmy w nauczaniu Jana Pawła II o „ubogacenie rozumienia wiary”. Czytamy tam: „nie chodzi o proces jednokierunkowy, ale o ‘wzajemne
ubogacanie się’. Z jednej strony bogactwa zawarte w różnych kulturach pozwalają Słowu Bożemu wydać nowe owoce, a z drugiej światło Słowa Bożego pozwala dokonać pewnego wyboru z  tego, co wnoszą kultury, aby odrzucić elementy
szkodliwe i sprzyjać rozwojowi elementów wartościowych. Pełna wierność osobie
Chrystusa, dynamizmowi Jego tajemnicy paschalnej i Jego miłości do Kościoła pozwala uniknąć dwóch fałszywych rozwiązań: powierzchownej ‘adaptacji’ orędzia
i synkretycznego pomieszania pojęć”. Co ciekawe, tu znowu dokument odwołuje
się do dekretu Ad gentes 22.
Ostatni akapit tego fragmentu przypomina wielkie historyczne doświadczenie
inkulturacji Biblii na chrześcijańskim Wschodzie i Zachodzie. Dalej zaś jakby nawiązując do interesujących nas sytuacji podaje: „należy ją stale podejmować (inkulturację – WK) ze względu na stałą ewolucję kultur. W krajach, w których ewangelizacja dopiero się zaczęła, problem przedstawia się inaczej. Nowe Kościoły lokalne
muszą dokonać wielkich wysiłków, aby przejść z formy obcej inkulturacji Biblii do
innej formy, która odpowiada kulturze ich własnego kraju” (kursywa dodana – WK).

�72

Wojciech Kluj OMI

20 – Tłumaczenia tekstów liturgicznych w realiach misji
28 marca 2001 r. Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów wydała
instrukcję Liturgiam authenticam. Dotyczy ona stosowania języków narodowych
przy wydawaniu ksiąg rzymskiej liturgii. Jest to już piąta instrukcja dotycząca poprawnego wprowadzenia w życie soborowej konstytucji o liturgii, odwołująca się
do jej artykułu 36.
Wokół tej instrukcji narosło sporo zamieszania, zwłaszcza na terenach misyjnych. Przypomnimy tu kilka jej podstawowych punktów, ale normy te nie do
końca odnoszą się do realiów misyjnych. Najpierw instrukcja przypomina, że sam
obrządek rzymski jest już sam w sobie przykładem inkulturacji (nr 5). W przekładach pojawiły się pewne błędy lub opuszczenia (nr 6) i dlatego trzeba na nowo
określić normy. Wszystkie więc dotychczasowe przepisy posoborowe w tej kwestii
zostają zniesione, aby odtąd ujednolicić pewne sprawy. W tym właśnie miejscu,
w numerze 8, pojawia się informacja, że to zniesienie dotychczasowych norm nie
dotyczy czwartej instrukcji tejże kongregacji zatytułowanej Varietates legitimae,
która traktowała właśnie o inkulturacji liturgii.
W Liturgiam authenticam najpierw powraca zagadnienie języków narodowych
wprowadzonych do liturgii. Nie każdy dialekt się do tego nadaje. Powinna być wystarczająca liczba wykształconych ludzi zdolnych posługiwać się tym językiem.
Konieczne też są pewne środki materialne na wydanie ksiąg liturgicznych. Rozwój
niektórych języków warto popierać. Przekłady powinny być dokonywane wiernie,
w miarę dosłownie. Numer 21 traktuje o ludach „niedawno nawróconych na wiarę
Chrystusa”, otwierając perspektywę na dopuszczanie pewnych nowych słów lub
zwrotów. Powinno to się dokonywać ze szczególną ostrożnością przy wprowadzaniu wyrażeń wywodzących się z języków etnicznych. Zaleca się bardziej dosłowne
tłumaczenie pewnych określeń odnoszących się do Boga, czy tytułów takich, jak
„Syn Człowieczy”, „ojcowie”, „brat”, „siostra”. Przypomina się też, żeby unikać języka reklam, projektów politycznych czy ideologicznych, a  także podręczników
szkolnych. Warto raczej utrzymać styl języka „klasycznego”. Nr 47 traktuje o przekazaniu w tłumaczeniu odwiecznego skarbca modlitw w zrozumiałym kontekście
kulturowym. Modlitwa jest kształtowana duchem kultury, ale też tworzy pewien
sakralny język narodowy. Instrukcja zwraca też uwagę na tłumaczenie pewnych

�Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia

73

podstawowych wyrazów należących do teologicznej i duchowej tradycji Kościoła rzymskiego (nr 50, 56). Pewne teksty należy tłumaczyć ze szczególną starannością, jak np. modlitwy eucharystyczne lub formuły sakramentalne (nr 63, 85),
natomiast przekłady powinny być bardziej dziełem wspólnego wysiłku, niż jednej
osoby lub niewielkiego zespołu ludzi, a przełożone teksty powinny być podawane
bez nazwiska autora (nr 72). Na zakończenie instrukcja przypomina, że wcześniej
zatwierdzone przekłady liturgiczne są ważne, ale odtąd należy stosować się do tej
instrukcji, również w przypadku nanoszenia poprawek.
Dla nas większe znaczenie ma jednak czwarta instrukcja tejże samej Kongregacji Kultu Bożego i  Dyscypliny Sakramentów Varietates Legitimae, dotycząca
wprowadzenia w życie soborowej konstytucji o liturgii (nry 37-40) z dnia 25 stycznia 1994 r. na temat inkulturacji i  liturgii rzymskiej. Instrukcja przypomina już
w pierwszym numerze, że pewne różnice w rycie rzymskim zostały przewidziane
w soborowej konstytucji o liturgii, zwłaszcza na misjach, a Jan Paweł II już w swym
liście Vicesimus Quintus Annus (4 grudnia 1988 r.) opisał wysiłki zakorzenienia
liturgii w różnych kulturach, które są zgodne z autentycznym duchem liturgii, respektując jedność rytu rzymskiego.
Gdy od numeru czwartego do ósmego instrukcja zaczyna podawać pewne ogólne zasady dotyczące inkulturacji, cytuje encyklikę misyjną Redemptoris missio oraz
Slavorum Apostoli, a także inne dokumenty nawiązujące do zagadnień związanych
z kulturą w kontekście misyjnym. W numerze piątym spotykamy na przykład odwołanie do tego, co Jan Paweł II mówił do biskupów Zairu.
Dlaczego jest to takie ważne? Dlatego, że chodzi tu o kraje, gdzie tradycja chrześcijańska została przyniesiona w  czasach nowożytnych przez misjonarzy, którzy
znali ryt rzymski. Jest to sytuacja zupełnie inna niż w  krajach z  długą tradycją
zachodniego chrześcijaństwa, gdzie kultura już od dawna była przeniknięta wiarą
i liturgią wyrażaną w rycie łacińskim. Trzeba tę różnicę wziąć pod uwagę, gdy dziś
mówi się o inkulturacji czy adaptacji tekstów liturgicznych.
Aby ujrzeć proces inkulturacji w odpowiedniej perspektywie, instrukcja przypomina w numerach 9-20 ten proces z perspektywy historii zbawienia, rozpoczynając od ludu Izraela, który mając świadomość wybrania nie bał się czerpać od
sąsiednich ludów pewnych form oddawania czci Bogu, nawet jeśli czasem zapożyczenia zmieniały znaczenie danych obrzędów. W ostatnim akapicie numeru dzie-

�74

Wojciech Kluj OMI

wiątego instrukcja przypomina o nowej formie inkulturacji, jaka zaistniała przy
przełożeniu Biblii na język grecki.
Trzynasty numer przypomina, że w  czasie swego odejścia do Ojca, Chrystus
zmartwychwstały posłał uczniów, aby czynili uczniów z  wszystkich narodów
i  chrzcili ich (por. Mt 28,15; Mk 16,15; Dz 1,8). W  dniu Pięćdziesiątnicy Duch
Święty zjednoczył uczniów mimo różnic językowych (Dz 2,1-11). Odtąd więc
cudowne dzieła Boże będą głoszone ludziom wszystkich języków i  kultur (por.
Dz 10,44-48). Odkupieni Krwią Baranka i zjednoczeni we wspólnocie braterskiej
(por. Dz 2,42) są powołani z wszystkich ludów i języków (por. Ap 5,9).
Druga część instrukcji (nry 21-32) traktuje o warunkach inkulturacji liturgicznej. Najpierw o tych, które wypływają z samej natury liturgii (nry 21-27), a potem
z uwarunkowań inkulturacji liturgii (nry 28-32). Tu przypomnimy niektóre z tej
drugiej części. Numer 28 przypomina, że misyjna tradycja Kościoła zawsze starała
się podejmować dzieło ewangelizacji w rodzimych językach. Jest to właściwe, bo
jedynie ojczysty język oddaje mentalność i kulturę ludu, która może dotknąć jego
duszy, urobić ją w duchu chrześcijańskim i uzdolnić do głębszego udziału w modlitwie Kościoła. W numerze 30 widzimy praktyczne zastosowanie wspomnianej
wcześniej zasady „podwójnej wierności”. Konferencje episkopatu powinny wezwać
do dzieła inkulturacji liturgii ludzi kompetentnych w tradycji rytu rzymskiego, ale
jednocześnie ceniących rodzimą kulturę. Badania naukowe muszą być konfrontowane z doświadczeniem pastoralnym rodzimego duchowieństwa.
Trzecia część instrukcji (nry 33-51) traktuje o zasadach i praktycznych normach
inkulturacji rytu rzymskiego. W tym, co dotyczy języka, w numerze 39 przypomina się, że trzeba dobrze zbadać, jakie elementy języka ludzi mogą być wprowadzone do celebracji liturgicznych, a zwłaszcza czy roztropnym będzie wprowadzanie
wyrażeń zaczerpniętych z religii niechrześcijańskich. Osobny fragment poświęcony jest muzyce i śpiewom oraz pobożności ludowej, zwłaszcza tej, którą przynieśli
misjonarze w czasie pierwszej ewangelizacji i która często rozwinęła się zgodnie
z rodzimymi zwyczajami. Instrukcja przypomina, że konieczna jest roztropność.
Ostatnia, czwarta część instrukcji traktuje o dziedzinach adaptacji rytu rzymskiego (nry 52-69). Pierwszym etapem inkulturacji jest przetłumaczenie ksiąg
liturgicznych na język miejscowych ludzi. Każdy lud ma już swój pewien język
religijny dla wyrażenia modlitwy. Jednakże język liturgiczny ma też swą własną

�Podstawowe teksty wiary i ich tłumaczenia

75

charakterystykę. Od roztropności miejscowych biskupów zależy określenie, co
może być zaadaptowane. W tym zaś co dotyczy Liturgii Godzin (nr 61), która ma
uświęcać modlitwę ludzi i  wszystkie działania przez uwielbienie Boga, to konferencje episkopatów mogą dokonać zmian w  drugim czytaniu godziny czytań,
w hymnach, wezwaniach i końcowych antyfonach maryjnych.
Aby lepiej osadzić nasze badanie we współczesnym kontekście, po krótkim
wprowadzeniu przyjrzeliśmy się w  tej części współczesnym dokumentom watykańskich dykasterii na interesujące nas tematy. W podsumowaniu tego fragmentu
poświęconego procesowi tłumaczenia dłuższych tekstów wiary znowu widzimy
powracające wyznaczniki procesu w postaci zasad „podwójnej wierności”, „odniesienia kulturowego”, „zbiorowego podmiotu tłumaczącego”. Tu może mniej było
o zasadzie „dynamiki języka”, ale wydaje się ona tak oczywistą, że chyba nie trzeba
jej przypominać.

�Rozdział III
Historia Madagaskaru jako tło procesu
Madagaskar, czwarta pod względem wielkości wyspa świata, jest niemal dwukrotnie większa od Polski, licząc prawie 590 tys. km2. Kanał Mozambicki oddziela
ją od Afryki południowowschodniej, mając w tym miejscu ok. 400 km. Istnieje kilka teorii na temat pochodzenia ludności Madagaskaru. Najczęściej przyjmuje się,
że dominująca grupa mieszkańców ma pochodzenie azjatyckie113. Nazwa wyspy
jest prawdopodobnie skutkiem błędu popełnionego przez Marco Polo, który wziął
wyspę za Mogadiszu. Arabowie, którzy dotarli na wielką wyspę przed Europejczykami, nazwali ją Wyspą Księżycową (al-Qumr)114, a pierwsi Europejczycy – Portugalczycy, którzy dotarli do niej w roku 1500 – Wyspą św. Wawrzyńca115. Język malgaski jest pochodzenia azjatyckiego, należy do rodziny języków indonezyjskich,
ale zawiera również zapożyczenia z języków bantu oraz z arabskiego, a współcześnie również z języków europejskich, zwłaszcza francuskiego i angielskiego.
Wiek XV był na Madagaskarze czasem rozpoczęcia się długiego procesu, w wyniku którego wyłoniła się społeczność, o której języku będziemy pisali. Proces ten
będzie nas interesował najpierw w wieku XVII, a potem szczególnie w XIX i XX w.
Aby rozumieć te skomplikowane relacje, konieczny jest najpierw ogólny zarys historyczny.
Nie jest naszym zadaniem opisywanie tu szeroko całej historii misji116, ale spojrzenie na tę historię poprzez perspektywę głównego celu pracy, czyli procesu tworzePor. B. Nowak, Historia Madagaskaru do końca XVI w., w: M. Tymowski (red.), Historia Afryki do
początku XIX w., Wrocław 1996, s. 703-708. Autor ten preferuje teorię R.K. Kenta, który mocniej akcentuje
element afrykański. Większość autorów skłania się jednak ku zasadniczym wpływom azjatyckim.
113

114
Wczesne arabskie wzmianki na temat wyspy są  dość skąpe. Dopiero Portugalczykom zawdzięczamy
obszerniejsze informacje.
115

Ponieważ dotarli do niej we wspomnienie św. Wawrzyńca.

Misje na Madagaskarze cieszą się w  Polsce dość dużym zainteresowaniem. Bibliografia dzieł im
poświęconych jest imponująca. Spośród książek warto wspomnieć przynajmniej trzy książki o. prof.
Różańskiego OMI: Misje w  kraju Betsimisaraka. Polscy oblaci na Madagaskarze (1998), Misjonarze
Oblaci Maryi Niepokalanej na Madagaskarze (1980-2010) (2012), W  kręgu pracy polskich oblatów
116

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

77

nia się podstawowych tekstów wiary chrześcijańskiej w języku malgaskim. Najstarsi
misjonarze, którzy jedynie przejściowo, w podróży zatrzymali się na Madagaskarze,
nie pozostawili tekstów modlitw117. Nie mamy się więc do czego odnieść. Dopiero
misjonarze lazaryści z Francji w XVII w. pozostawili po sobie spisany tekst.
Ponieważ proces tworzenia się nowych chrześcijańskich tekstów w języku malgaskim zakłada pewną relację „przetłumaczenia” tych tekstów z  jednego języka
(kręgu kulturowego) na drugi, dlatego historię interesującego nas okresu Madagaskaru i historię misji chrześcijańskich przedstawimy z dwóch perspektyw, jednego
i drugiego kręgu kulturowego (języka), czyli konkretniej z perspektywy misjonarzy (będących głównymi uczestnikami tego procesu) i z perspektywy rodzimych
mieszkańców wyspy. Zgodnie z  wytycznymi znajdującymi się w  dokumentach
papieskich skoncentrujemy się bardziej na wymiarze kulturowym, niż czysto językowym. Ukażemy więc społeczne i historyczne tło interesujących nas procesów
translatorskich podzielonych na cztery okresy – początków, czasów przedkolonialnych, czasów kolonialnych oraz pokolonialnych.

a) Madagaskar z perspektywy Europy
W  okresie do połowy XV w. horyzont świata chrześcijańskiego, skoncentrowanego zwłaszcza wokół Morza Śródziemnego, kończył się na Europie. To w tym
regionie leżały zarówno Jerozolima, Rzym, jak i Konstantynopol czy Aleksandria.
W 1453 r. Europa z pewnym zaskoczeniem dowiedziała się, że muzułmanie zdobyli Konstantynopol, a słynna chrześcijańska świątynia Hagia Sophia została przeznaczona na meczet. Był to swoisty szok dla Europy. Pół wieku później (1492 r.)
Krzysztof Kolumb dotarł do Indii Wschodnich. W  nieco skamieniałej w  swych
strukturach i myśleniu Europie wydarzenia te nie mogły nie wywołać poruszenia.
Wydaje się, że z powodu położenia i doświadczeń historycznych wydarzenia te
szczególnie mocno wpłynęły na ludność Półwyspu Iberyjskiego. Z jednej strony
na Madagaskarze (2012, redakcja wspólnie z  o. Grzegorzem Krzyżostaniakiem). W Wydawnictwie
Missio-Polonia ukazała się też pozycja: K. Lendzion, Społeczno-religijna rola kapłana misjonarza na
Madagaskarze, Warszawa 2012.
Por. I. Zatorska, Discours colonial – discours utopique. Témoignages français sur la conquête des
antipodes XVIIe-XVIIIe siècles, Warszawa 2004; W. Kluj, Obraz mieszkańców Madagaskaru w perspektywie
najdawniejszych religijnych tekstów w języku francuskim, w: P. Zając (red.), Konflikty perspektyw w historii
i praktyce misji, Poznań 2009, s. 119-127.

117

�78

Wojciech Kluj OMI

Hiszpania i Portugalia dopiero co zrzuciły jarzmo muzułmańskie (upadek Granady w 1492 r.), a z drugiej położenie nad oceanem umożliwiało dalekie wyprawy.
Zanim jeszcze Kolumb wyruszył na zachód, statki portugalskie już wcześniej docierały do Ceuty i na Wyspy Kanaryjskie oraz Wyspy Zielonego Przylądka. Nawet
w Portugalii można więc było spotkać nie-Europejczyków.
Cokolwiek by mówić o motywacji pierwszych żeglarzy portugalskich, obok nadziei na lukratywny handel było w  nich sporo gorliwości religijnej, choć trzeba
pamiętać, że w tamtych czasach trudno by się było doszukiwać współczesnej motywacji misyjnej. Była ona raczej wyrazem średniowiecznego rozumienia Kościoła
w Europie jako instytucji wpisanej w struktury społeczne. Umacniała ona społeczeństwo, a jednocześnie, w razie potrzeby, korzystała ze wsparcia społeczeństwa,
zwłaszcza osób posiadających autorytet i władzę. W Europie znane było doświadczenie niebezpieczeństwa zewnętrznego „niewiernych” w Ziemi Świętej i związanych z tym krucjat. Nawet Polska realnie odczuła zagrożenie mongolskie (bitwa
pod Lednicą – 1421 r.). Własnego społeczeństwa i związanej z nim wiary trzeba
było niekiedy bronić z mieczem w ręce.
Od kiedy papież Aleksander VI w roku 1493118 podzielił świat na zachodni –
przypisany Hiszpanii oraz wschodni – przypisany Portugalii, wyprawy (misje?) do
Afryki i Azji były prowadzone pod kierunkiem króla Manuela Wielkiego (14951521), działającego jako wielki mistrz Zakonu Chrystusa119. Jako przywódca dążył
do zdobycia złota i zbawienia dusz pozostających „w mroku i cieniu śmierci” (Łk
1,79). Mały naród portugalski – wtedy nie więcej niż 2 mln ludzi – poczuł swoją
dziejową misję. Choć dziś system padroado jest często oceniany bardzo krytycznie,
warto sobie uświadomić, że wtedy był to rodzaj świętego dokumentu, który temu
małemu krajowi dawał poczucie misji do spełnienia, obowiązek odkrywania no118
Por. Aleksander VI, Bulla Inter caetera (4 maja 1493 r.), BM, t. I, Warszawa 1979, s. 21-26; Pierwsza
bulla Inter caetera Aleksandra VI 3 maja 1493 roku (tł. z hiszp. P.A. Sokołowski), Nurt SVD (2004), z. 1,
s. 185-189; Druga bulla Inter caetera Aleksandra VI 4 maja 1493 roku (tł. z hiszp. P.A. Sokołowski), Nurt
SVD (2004), z. 1, s. 189-195.

W  tym narodowo-kościelnym przedsięwzięciu król miał do pomocy trybunał misyjny – mesa
da conciencia, składający się z  teologów i  różnych przedstawicieli rycerstwa. Można w  nim dostrzec
portugalską poprzedniczkę późniejszej rzymskiej Congregatio de Propaganda Fide. Pod osobistym
przewodnictwem króla trybunał spotykał się dwa razy miesięcznie, aby rozstrzygać różne sprawy. Ten
wielki mistrz działał i tak w sposób o wiele bardziej pokojowy niż wielcy mistrzowie zakonów rycerskich
podczas krucjat.
119

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

79

wych światów i wprowadzania w nich chrześcijańskiego ładu w znaczeniu porządku społecznego znanego w Europie.
W  XV-XVI w. imperium portugalskie rozwijało się wzdłuż linii brzegowych
Afryki i  Indii. Chrześcijańska idea misyjna nakładała się wtedy na cywilizacyjną
ideę podboju. Podbojowi ziem towarzyszyła idea „podboju dusz”. Ówczesna koncepcja misyjna zakładała budowanie faktorii handlowych wzdłuż linii brzegowej
oceanu i  ustanawianie tam placówek kościelnych z  kapelanami dla handlowców.
Vasco da Gama stwierdził, że udaje się na wschód „po pieprz i dusze”. Pieprz (przyprawy) znalazł w obfitości i przywiózł w hołdzie królowi do Lizbony. Jeśli zaś chodzi
o  „dusze”, to w  ówczesnym rozumieniu chodziło o  wprowadzenie innych ludów
w taką formą chrześcijaństwa, która rozwinęła się w Europie. Po krótkim przygotowaniu, niekiedy obejmującym zaledwie naukę znaku krzyża i formuły trynitarnej,
mogli być oni włączeni do Kościoła przez chrzest120. Nie mamy danych dotyczących
kształtowania się malgaskich tekstów wiary w tym okresie portugalskim.
Pierwszym misjonarzem na Madagaskarze znanym z imienia był pewien portugalski dominikanin o imieniu Jan od św. Tomasza, który zszedł na ląd w 1585 r.,
ale wkrótce umarł, być może otruty. Kolejna poważniejsza próba miała miejsce
w roku 1614, kiedy to inny Portugalczyk, tym razem jezuita o imieniu Mariano
zszedł na ląd w okolicach dzisiejszego Taolanaro. Po tym jak został życzliwie przyjęty przez miejscową ludność, gdy podjął dalszą podróż do Goa w Indiach, zabrał
ze sobą syna miejscowego władcy (bardziej siłą niż z przekonania) o imieniu Ramaka. Tam posłał go do kolegium, gdzie przez trzy lata nauki uczono go podstaw
wiary i został ochrzczony jako Andrzej. Później powrócił z nim z Goa na ziemię
malgaską. Wtedy podjęto pierwszą poważną próbę ewangelizacji Madagaskaru.
Niestety, obecność portugalskich żołnierzy nie sprzyjała temu i  podczas buntu
przeciw nim misjonarze musieli opuścić ziemię malgaską. Pozostał jednak Ramaka-Andrzej, który wtedy już objął tron po ojcu.
Gdy ćwierć wieku później, w roku 1642, Francuska Kompania Indii Wschodnich wylądowała w  okolicy, gdzie wcześniej próbowali Portugalczycy, lokalnym
władcą był nadal Ramaka-Andrzej, który choć powrócił do praktykowania zwyczajów przodków, to jednak stale pamiętał „Ojcze nasz” i „Credo” po łacinie i po
120

Por. Sundkler, s. 42-45.

�80

Wojciech Kluj OMI

portugalsku, czego nauczył się w Goa121. Być może to jego pomoc umożliwiła tak
szybkie powstanie katechizmu wydanego przez Flacourta. Była to pierwsza portugalska udokumentowana próba nauczenia mieszkańców wielkiej wyspy podstawowych tekstów wiary, choć wtedy jeszcze w językach obcych.
Ciekawe, że patronacka misja na Madagaskarze nie pozostawiła żadnego zapisanego tekstu, choć były ku temu możliwości dzięki księciu Ramace. Być może
misjonarzy przerosła kwestia sfinansowania druku, a notatki zaginęły. Stanie się
tak dopiero z nowej inicjatywy misyjnej podjętej w perspektywie misji papieskiej,
kierowanej przez Kongregację Rozkrzewiania Wiary.
Wraz z  przybyciem Portugalczyków na Ocean Indyjski stale zmieniająca się
równowaga władzy w regionie została poważnie naruszona. Wraz z portugalskim
osiedleniem się w Goa, umajjadzcy Arabowie wzmocnili swą pozycję na wschodnich wybrzeżach Afryki. Władcy osmańscy przenieśli się z Półwyspu Arabskiego
na Zanzibar. Otwierał się wtedy również nowy rozdział w  chrześcijańskim podejściu do Wschodniej Afryki, choć w  zupełnie zmienionych okolicznościach.
Przybyła w  1541 r. flota portugalska w  ostatniej chwili uratowała Etiopię przed
zniszczeniem przez muzułmańskich najeźdźców. Grupa 100 żołnierzy portugalskich osiadła w Etiopii, stanowiąc zabezpieczenie przed wrogami. Dla nich to król
i Kościół Portugalii posłali swego biskupa. Najpierw miał on być zasadniczo dla
Portugalczyków. Obecność portugalskiego biskupa stanowiła jednak wyzwanie dla
koptyjskiego patriarchy Antiochii i jego przedstawiciela w Etiopii. Czasy ekumenicznego Soboru Florenckiego należały już do przeszłości. Europa uwikłana była
wtedy w  dramat reformacji. Duchowni portugalscy przybywając do Etiopii byli
zaszokowani odkrywając, że legendarny kapłan Jan nie wyznawał prawowiernej
wiary, ale był „heretykiem”122.
Młody książę uczył się w Goa w latach 1614-1617. Wspomina o tym Nacquart w swym dzienniku pod
datą 5 lutego 1650 r. Kiedy Nacquart spotkał księcia w 1648 r., ten pokazał liczne pamiątki, jakie przywiózł
z  Indii, m.in. Złoty Krzyż Zakonu Chrystusa. Gdy zabrakło kapłanów, którzy wraz z  nim przybyli na
wyspę, książę powrócił do zwyczajów przodków. Jednak gdy misjonarze lazaryści przybyli ponownie na
Madagaskar, obiecał, że powróci do Kościoła i bardzo wspomagał działalność nowych misjonarzy. Por.
Mémoirs de la Congrégation de la Mission, t. 9, Paris 1866, s. 22-25, 109-110, 120-122; Munthe, s. 8-9, 46.
Bardzo prawdopodobne, że zabrał też ze sobą z Goa katechizm św. Franciszka Ksawerego, którego pewne
elementy schematu widać w pierwszym katechizmie malgaskim.

121

Portugalczycy posłali czterech patriarchów do Etiopii. Dwóch pierwszych chciało nawet przyjąć króla
do Kościoła rzymskiego. Trzeci z patriarchów Pero Paez (przybył w 1603 r., zmarł w 1622 r.), hiszpański
jezuita, był bardzo otwarty i  zyskał uznanie u  wielu, jednak jego następca Alfonso Mendez nie miał
122

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

81

Obok Portugalczyków również inne europejskie potęgi kolonialne zaczęły zajmować wyspy Oceanu Indyjskiego. Holendrzy, lądując też na Mauritiusie
w  1598 r., osiedlili się ostatecznie w  Batawii, na Jawie, w  sposób podobny do
Portugalczyków w Goa, w Indiach. Francuzi zajęli Reunion w 1638 r. Sam Madagaskar nie przedstawiał z początku wielkiej wartości dla europejskich potęg.
Choć do brzegów wyspy przybijały statki portugalskie, holenderskie i angielskie,
dopiero przybycie w  te regiony Francuzów zwiększyło zainteresowanie tą ziemią123. Trzeba tu dodać gwoli sprawiedliwości, że w  pierwszych wiekach drugiego tysiąclecia na wyspę dotarli również przybysze z  krajów arabskich. Nie
podbili oni całej wyspy, ale stworzyli poszczególne grupy etniczne (Zafi-Raminia
i Antemoro), które posługiwały się językiem arabskim (również pisanym)124.
Można tu też dodać, że najstarsza polska wzmianka o Madagaskarze również
pochodzi z tego okresu. O. Michał Boym SJ w swej relacji z podróży z Chin do
Europy w charakterze posła chińskiego cesarza dynastii Ming, pisząc o ziemiach
leżącego nieopodal Mozambiku, pod datą 11 stycznia 1644 r. napisał m.in., że od
czasu do czasu przywożone są kozy z wyspy św. Wawrzyńca zwanej też Madagaskarem125.
Jako datę pierwszej poważniejszej europejskiej próby osadnictwa na Madagaskarze przyjmuje się rok 1642, kiedy to Francuska Kompania Indyjska podjęła się
zorganizowania wyprawy w celu m.in. zdobycia oparcia na Madagaskarze i objęcia
zrozumienia dla miejscowej tradycji. Wierni byli ponownie chrzczeni w rycie rzymskim, „schizmatyccy”
diakoni, kapłani i  mnisi byli na nowo wyświęcani, a  święta etiopskie zostały zniesione. Nic dziwnego,
że w  1632 r. doszło do powstania. Cały naród odrzucił „nową” wersję wiary, a  wkrótce jezuici zostali
wypędzeni z  Etiopii. Reakcja przeciw cudzoziemcom spowodowała, że na dwa wieki Etiopia zamknęła
się na zewnętrzne wpływy. O czymś podobnym można powiedzieć w przypadku Japonii. Również tam,
po pierwotnym wielkim otwarciu, za czasów św. Franciszka Ksawerego, doszło do dwuwiekowej izolacji
kraju. W  obydwu przypadkach tradycyjnym społeczeństwom zajęło dwa wieki wypracowanie własnej
postawy wobec „obcych”. Por. szerzej Sundkler, s. 72-77.
Szerokie tło historyczne daje B. Nowak, Dzieje Madagaskaru i  Maskarenów w  XVII-XVIII w., w: M.
Tymowski (red.), Historia Afryki do początku XIX w., Wrocław 1996, s. 1066-1080.

123

Nowak przytacza relację Théveta i  Megiera, która podaje, że ok. 1300 r. kilku kupców z  Sofali
wylądowało na zachodnich wybrzeżach wyspy i  stwierdziło, że z  powodu powodzi są  one zupełnie
bezludne. Ich nalegania po powrocie do ojczyzny sprawiły, że przetransportowano na wyspę ok. 3-4 tys.
osadników, którym przewodniczył poganin (tzn. nie-muzułmanin).

124

Capri de Insula Sancti Laurenti seu Madagascar subinde afferuntur, sunt vaccae et paucae ficus ad
instar digiti Indici oblongae, fragarum habent, quando maturae, saporem. Por. http://www.hs-augsburg.
de/~harsch/Chronologia/Lspost17/Boym/lat_text.html (2013-01-15).
125

�82

Wojciech Kluj OMI

Maskarenów. Dowodzący tą wyprawą Jacques de Pronis wysadził wtedy na maleńkiej wysepce Saint Luce, leżącej u  wybrzeży Madagaskaru, grupę pierwszych
13 osadników. Rok później doszło do ważnego wydarzenia – założenia osady
francuskiej: Fort Dauphin, położonej na południu wyspy. Francja interesowała się
też wybrzeżem północnowschodnim, zwłaszcza okolicami nad Zatoką Antongil,
a także wyspą Sainte Marie.
Jacques de Pronis był administratorem kolonialnym tych przedsięwzięć w latach 1642-1648. Jego następcą został Étienne de Flacourt (1648-1655). Początki
były bardzo trudne. Nie udało się nawiązać pokojowych stosunków z rdzennymi
mieszkańcami. Flacourt w swych pamiętnikach pozostawił świadectwo, że główną
troską osadników było po prostu biologiczne przetrwanie. Postać Flacourta warto
wspomnieć już w tym miejscu, bo był on związany z pierwszym drukowanym tekstem (katechizmem), który omówimy dalej. Co prawda w 1665 r. dotarła kolejna
grupa kolonistów z Francji, ale w 1674 r. wszyscy zginęli na skutek ataku miejscowej ludności Antanosy. Fort Dauphin został zniszczony126.
Pytając o interesujący nas proces kształtowania się podstawowych tekstów wiary w języku malgaskim, widzimy, że z inicjatywy rzymskiej Kongregacji Rozkrzewiania Wiary lazaryści zaczęli pracę na wyspie w roku 1640. Dwóm francuskim
lazarystom, którzy dotarli w  tym roku, towarzyszyło dwóch Malgaszów, którzy
oczywiście umożliwiali komunikację z miejscową ludnością. Dwóch malgaskich
rybaków w  jakiś sposób znalazło się we Francji i  tam zostali ochrzczeni. Jeden
z nich był przygotowywany przez samego Wincentego à Paulo. On sam tak pisał
o sposobie wprowadzanie w podstawowe prawdy wiary: „Używam obrazów, aby
go pouczyć. Wydaje się, że to mu pomaga, aby pobudzić jego wyobraźnię”. Na samej wyspie choroby szybko dziesiątkowały francuskich misjonarzy, ale docierali
kolejni. Dla swych nawróconych misjonarze stworzyli dwujęzyczny (francusko-malgaski) katechizm. Waga katechizmu była podkreślana pytaniem zawartym
w tym katechizmie, czy ktoś może zostać ochrzczony bez znajomości katechizmu,
na które dawano odpowiedź: „Nie, ponieważ nie możemy być dobrzy, jeśli nie będziemy uczyli się katechizmu”. Czego więc można się było dowiedzieć z tego katechizmu? Wszystkiego, co konieczne, aby się dostać do nieba. Wśród tekstów tego
126

Por. B. Nowak, Dzieje Madagaskaru i Maskarenów w XVII-XVIII w., s. 1066-1067.

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

83

katechizmu znajdujemy wszystkie interesujące nas formuły pięciu tekstów, które
będziemy dalej omawiać127.
W kolejnym, XVIII w., Francuzi interesowali się przede wszystkim wschodnimi
wybrzeżami Madagaskaru. Handlowali zasadniczo na wybrzeżu między Tamatave
a Zatoką Antongil. W drugiej połowie wieku większego znaczenia nabrała osada
Foulpointe położona między tymi miejscami. Z tą okolicą związana jest działalność Maurycego Beniowskiego (lata 1774-1776). Powierzono mu rolę skromnego
faktora wspierającego interesy plantatorów. Ten ambitny człowiek zaczął jednak
wdawać się w  układy i  miejscowe wojny. Marzył mu się podbój większej części
Madagaskaru. Siebie widział nawet w roli króla wyspy. Posyłał kłamliwe raporty
podkreślające z przesadą jego sukcesy. Z powodu jego pisarstwa powstała swoista
legenda Beniowskiego, która jednak odbiega od rzeczywistości.
Po doświadczeniach z XVII w., Francuzi utrzymywali później raczej dobre kontakty z władcami miejscowego ludu Betsimisaraka, którzy niekiedy sprzedawali im
niewolników. Według Nowaka128 spośród 359 statków francuskich, które w latach
1755-1808 dotarły z Madagaskaru na Maskareny, tylko 10 wypłynęło z towarem
z zachodniego wybrzeża, większość pochodziła przeważnie ze wschodniego129.

b) Dawny Madagaskar oczami jego mieszkańców
Choć w późniejszej części pracy zasadniczo będziemy traktować o języku (i kulturze) malgaskim jako o jednej całości, nie powinno się tracić z oczu rzeczywistości, że ludność Madagaskaru nie stanowi jednego, niepodzielonego ludu, o  jednym i niezmiennym języku. Zanim rozpoczniemy część poświęconą konkretnym
tekstom, trzeba pokrótce przypomnieć skład etniczny wielkiej wyspy, jak on się
kształtował w interesującym nas okresie. Choć dziś uznaje się, że na Madagaskarze żyje 18 grup etnicznych, tu zajmiemy się jedynie największymi, które odegrały
ważniejszą rolę w interesującym nas procesie.
127

Por. Munthe, s. 68.

128

B. Nowak, Dzieje Madagaskaru i Maskarenów w XVII-XVIII w., s. 1067-1068.

Nie chcemy tu mnożyć szczegółów z tego okresu. Więcej znaleźć można np. u: H. Deschamps, Tradition
and change in Madagascar, 1790-1870, w: J.E. Flint (red.), The Cambridge History of Africa, t. V: From c.
1790 to c. 1870, Cambridge 1976, s. 393-417.
129

�84

Wojciech Kluj OMI

1o – Państwa Sakalawa na zachodzie i północy wyspy
Jednym z wcześniejszych państw na Madagaskarze, które choć nie pokrywało
całej wyspy, miało swoje wielkie wpływy, było państwo, a raczej państwa grupy
etnicznej Sakalawów. Według tradycji, państwo Sakalawów stworzyła dynastia
Maroserana. Założycielem państwa był władający na początku XVII w. Andriamisara. Właściwym twórcą potęgi państwa był jego syn Andriandahifotsy130, który najprawdopodobniej żył w latach 1610-1685131. Podbił on sąsiadów (Antanandro) i poprzez dynastyczne małżeństwo podporządkował sobie lud Sakoambe. Te
dwa plemiona wraz z Maroserana i innymi grupami etnicznymi już wcześniej od
nich uzależnionymi stworzyły lud Sakalawów. Andriandahifotsy podbił wielkie
obszary. W  sukcesach pomagała mu broń palna po raz pierwszy stosowana na
taką skalę na Madagaskarze. Teren, który sobie podporządkował, określa się jako
„Menabe”.
Po śmierci pierwszego władcy, w walce o tron po ojcu zwyciężył Trimanongarivo, który prawdopodobnie panował do 1718 r. Umiał on utrzymać dobre stosunki z europejskimi kupcami. Później coraz trudniej było jednak utrzymać jedność
państwa Menabe. Trzeci syn Andriandahifotsy, Tsimanata132, pokonany w  walce
o tron w Menabe, uciekł na północ i tam utworzył państwo, które z czasem określono „Boina”. Pokonał okoliczne rody i założył stolicę w Tongay.
Po nim państwo Boina rozwijało się w  kierunku północnym (Andrianamboniarivo, 1712-1722; Andriamahatindriarivo, 1722-1742), tak że objęło prawie
całe wybrzeże zachodnie. Zarówno Boina, jak i Menabe, prowadziły wewnętrzne
walki o  władzę. Za panowania w  Boina władcy o  imieniu Tsitavana133 (w  połowie XVIII w.), państwa Sakalawów kontrolowały jedną trzecią wyspy. Był to
szczyt ich potęgi. Niestety, rozbicie polityczne osłabiało je wewnętrznie. Sakalawowie zjednoczyli się za czasów królowej Ravahiny (ok. 1770?-1808). Umiała
ona utrzymać dobre relacje z władcą Merinów – Andrianampoinimeriną. Z jednej strony władczyni Sakalawów mogła tłumić bunty i  dbać o  bezpieczeństwo
130

Dosłownie „Biały Władca”.

131

O wielu szczegółach jego panowania dowiadujemy się z relacji Flacourta.

132

Imię pośmiertne Andriamandisoarivo.

133

Pośmiertnie nazywany Andrianiveniarivo.

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

85

w swoim państwie, z drugiej zaś władca Merinów nie musiał się lękać o najazdy
Sakalawów na swe ziemie134.
Jeden z kupców holenderskich opisując audiencję, jaką otrzymali u władcy Boinów w 1741 r., ukazuje go, jak przyjmuje Holendrów w gronie setki wojowników
uzbrojonych w muszkiety. Władca siedział na tronie ze złota, który został sprowadzony z Chin. Miał na sobie złotą koronę, złote łańcuchy na szyi, a także pas zdobiony złotem. Nim przeszli do rozmowy handlowej na temat ceny za niewolników,
musieli obejrzeć dary, jakie otrzymał wcześniej od innych. Podobnie widać to również w relacji z 1792 r., kiedy to Dumaine spotkał się z królową Ravahiny. Autor
podkreślił, że władczyni Sakalawów była sprawiedliwa i szczodra, ale jednocześnie
bezwzględna i okrutna.
Oceniając państwa Sakalawów H. Deschamps podkreślał ich słabości organizacyjne, a także elementy monarchii absolutnej. Obszar państwa był bardzo rozległy, archaiczna gospodarka oparta była na rolnictwie i hodowli bydła, było mało
ludzi, do tego zróżnicowanych etnicznie i kulturowo. Poza rywalizacją wewnątrz
państwa i buntami niektórych regionów, stale wzrastało też znaczenie sąsiadów,
zwłaszcza państwa Merinów135.
2o – Betsimisaraka i sytuacja na wschodnim wybrzeżu
Ponieważ w dalszym ciągu pracy odwołamy się również do innej ważnej grupy, która zamieszkiwała tereny wschodniego wybrzeża, musimy więc wspomnieć
również o nich. Betsimisaraka również stworzyli w okresie poprzedzającym czas,
który nas najbardziej interesuje, pewne struktury państwowe. Wybrzeże to dość
długo pozostawało pod wpływami piratów oraz lokalnych książąt handlujących
niewolnikami. Właściwie były to różne grupy etniczne. Wśród większych wyróżnić można Antanosi z Sainte-Marie czy Antemaroa znad Zatoki Antongila136. Pod
koniec XVII w. regiony północnowschodniej części wyspy stały się praktycznie
państwami piratów. Setki, a może nawet tysiące piratów miało swe bazy na wyspie
Sainte Marie, w  Antab, Foulpointe, Tintingue. W  samej Zatoce Antongila mieli
134

Dzięki takiemu układowi kupcy Merinów uzyskali dostęp do zachodniego wybrzeża wyspy.

135

Por. szerzej Nowak, Historia Madagaskaru i Maskarenów w XVII-XVIII w., s. 1070-1073.

Tak grupy te były wtedy określane przez europejskich podróżników. Nie pokrywa się to z obszarami
zamieszkanymi współcześnie przez te grupy.
136

�86

Wojciech Kluj OMI

punkt oparcia na wysepce Nosy Mangabé. Można też ich było spotkać w takich
miejscach, jak Antalaha czy Vohémar. Szczyt ich dominacji przypadał na lata
1685-1726, zwłaszcza pierwszych dwadzieścia lat. Przebywali tu wtedy tacy słynni
dowódcy, jak Avery, Mission czy Kid. Współpracowali oni z miejscowymi władcami. Nie brakowało też małżeństw piratów z rodzimymi księżniczkami. Najbardziej
znanym był chyba Ratsimihalo, syn pirata Thomasa White’a (Anglika) i miejscowej księżniczki Rabeny. O sile jego rodziców może świadczyć fakt, że został posłany na studia do Anglii. Później starał się zjednoczyć ludność mieszkającą nad
Zatoką Antongila i uchronić przed skutkami handlu niewolnikami i wzajemnymi
lokalnymi wojnami. Udało mu się przekonać do swego dzieła Mulatów (Zana Malata) oraz przywódców miejscowych grup. Został wybrany władcą i przybrał imię
Ramaromanampo137. Swemu państwu nadał nazwę Betsimisaraka138. Udało mu się
nawet podbić Tamatave. Było to pierwsze zjednoczenie tak wielkiej części wybrzeża wschodniego.
Ratsimihalo poślubił nawet córkę władcy Sakalawów z Boina. Miał więc poparcie i pomoc potężniejszego sąsiedniego władcy. Ponadto jego rodzina została podniesiona do rangi dynastii. Niestety, śmierć władcy w 1750 r. zakończyła te wielkie
plany. Po jego śmierci doszło do wielu sporów między naczelnikami miejscowych
rodów i Mulatami, skutkiem czego państwo rozbiło się na mniejsze jednostki. Jego
syn Zanahary chciał jeszcze ratować państwo swego ojca, jednakże w 1767 r. został
zabity139.
3o – Początki państwa Merinów
Przodkowie Merinów (czyt. Mernów) przybyli na wyspę z Azji południowowschodniej na przełomie XIV i XV w. Mieli wylądować w okolicach Zatoki Antongila i rozpocząć powolny marsz w głąb wyspy. Te początki trudno nazwać ekspansją. Starali się utrzymać pokojowe relacje z zastaną ludnością (Vazimba). Po mniej
więcej dwóch pokoleniach zaczyna dochodzić do pierwszych starć zbrojnych z Vazimba. Władca Merinów – Andriamanelo – zwyciężył. Zdaje się, że powodem było
137

Co znaczy „ten, który ma wielu poddanych”.

138

Po malgasku: „Liczni nierozdzielni”.

139

Por. szerzej Nowak, Historia Madagaskaru i Maskarenów w XVII-XVIII w., s. 1068-1074.

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

87

m.in. posiadanie broni z żelaza. Trudno dziś powiedzieć, czy Merinowie stworzyli
swe państwo, czy tylko zreformowali istniejące struktury. Terytorialnie państwo to
powstało za czasów trzech władców, których lata panowania Grandidier porządkuje następująco: Andriamanelo (1590-1615), Ralambo (1615-1640) i Andriandazaka (1640-1665).
W XVIII w. najpierw państwo zjednoczył Andriamasinavalona (zm. w 1710 r.),
ale przed śmiercią podzielił je pomiędzy swych synów. Ogólnie można powiedzieć,
że okresy jednoczenia państwa były przedzielane okresami podziałów, które trwały o wiele dłużej. Ostatecznie na koniec XVIII w. Andrianampoinimerina (17401810), pierwotnie władca małego księstewka Ambohimanga, zjednoczył wszystkie ziemie zamieszkałe przez Merinów. Był przewidującym i skutecznym władcą,
m.in. nabywał broń palną od Europejczyków. Po zdobyciu w 1794 r. Antananarywy ogłosił się władcą całej Imeriny. Podporządkował swojej władzy również ziemie Sihanaka, Betsileo, a nawet uzależnił od siebie państwo Boina. Tym samym
zapoczątkował proces jednoczenia całego Madagaskaru140.

c) Czasy pierwszego okresu wzmożonych wysiłków translatorskich
Podstawowe teksty wiary potrzebne były zwłaszcza dla prowadzenia katechumenów. Na początku XIX w. w powszechnej praktyce długość katechumenatu nie
była jednoznacznie określona, ani wśród misjonarzy katolickich, ani protestanckich. Z czasem zaczęły powstawać różne programy. Kard. Lavigerie i jego ojcowie
biali opowiadali się za czteroletnim141. Wśród protestantów czas katechumenatu był
zasadniczo wprowadzeniem do czytania Biblii. Na tej drodze katechumen powinien się nauczyć alfabetu i czytania. Zasadniczą ideą było doprowadzenie do etapu,
kiedy każdy, przynajmniej z młodszego pokolenia, mógł sam rozeznać, co mówi
Słowo Boże. Nauczanie obejmowało wybór fragmentów z Księgi Rodzaju i Księgi
Wyjścia oraz synopsy Ewangelii. Niektóre, bardziej zorganizowane wspólnoty mogły się odwoływać do katechizmów: bądź to katechizmu Lutra, bądź westminsterPor. Nowak, Historia Madagaskaru i Maskarenów w XVII-XVIII w., s.  1074-1076. Na temat dawnej
historii Madagaskaru istnieje wiele publikacji. Tytułem przykładu podamy tu dwie ogólnie uznane prace:
H. Deschamps, Histoire de Madagascar (3 wyd.), Paris 1965; R. Kent, Early Kingdoms in Madagascar, New
York 1970.

140

141

Według Katechizmu Rzymskiego Piusa V z roku 1566.

�88

Wojciech Kluj OMI

skiego. Inne wspólnoty protestanckie zachowywały rezerwę wobec katechizmów,
widząc w  nich wpływy rzymskie142. Według niektórych poziom umysłowy nie
wystarczał do określenia końca katechumenatu. Potrzebny był też pewien poziom
moralny. W niektórych przypadkach oznaczało to wielki paternalizm i możliwość
przedłużania katechumenatu, nawet w nieskończoność, co w końcu doprowadzało
do tego, że kandydaci zaczynali szukać alternatyw w innych wspólnotach.
10 – Radama I – pierwszy król Madagaskaru
Radama I, syn Andrianampoinimeriny, zdawał sobie sprawę, że będzie musiał
doprowadzić do sformalizowania relacji z Europejczykami. Rozumiał, że dwie siły
starają się umocnić swe wpływy na Madagaskarze: Francuzi i Anglicy. Postanowił
wygrać interesy jednego mocarstwa przeciw drugiemu. Udało mu się przekonać
Brytyjczyków, żeby zaopatrzyli go w broń i przeszkolili jego wojsko.
Anglicy zdawali sobie sprawę, że nie są w stanie opanować całego Madagaska143
ru . Pierwszy gubernator brytyjski Mauritiusa – Farquhar szukał odpowiedniego
rozmówcy po stronie malgaskiej. Na wybrzeżu było kilku lokalnych przywódców,
ale jego wybór padł na Radamę. Według niego jedynie Radama był w stanie trzymać
Francuzów i innych z daleka. Radama od 1810 r. dzierżył władzę w centrum wyspy
i konsekwentnie realizował testament przekazany mu przez jego ojca: „Morze stanowi granicę mojego ryżowiska” (tzn. jego wpływy mają sięgać aż do morza). Wybór
brytyjskiego gubernatora mógł dziwić, ponieważ królestwo Merina wydawało się
być dość oddalone od wybrzeży, ale okazał się trafny. Istniał wspólny cel: rozciągnięcie władzy Merinów aż do wybrzeży. Z jednej strony chodziło o to, aby pod jednymi
rządami ułatwić sobie stosunki handlowe (perspektywa angielska), a z drugiej o to,
aby znieść pośredników i zachować dla siebie monopol w handlu bronią (perspektywa Merinów). Zajęcie Tamatave i podporządkowanie sobie plemion Betanimena
oraz Betsimisaraka oznaczało koniec roli pośredniczącej tych grup.
Gubernator Farquhar uznał zwierzchnictwo Radamy i zawarł z nim przymierze
jako z „królem Madagaskaru”. Ten nowy tytuł dodał powagi roli Radamy, zaliczając
142

Por. Sundkler, s. 90.

Wielka Brytania była wtedy mocno zajęta Indiami i Cejlonem, a ponadto w 1815 r. w ramach regulacji
po wojnach napoleońskich, Brytyjczycy przejęli kolonie francuskie na Oceanie Indyjskim – wyspę
Bourbon (zmieniając nazwę na Reunion) oraz Ile de France (wracając do pierwotnej nazwy Mauritius).
143

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

89

go do grona królewskiego. Został też nobilitowany wyżej niż inni sąsiedni władcy.
Wpływy angielskie stały się mocniejsze niż francuskie. Brytyjski przedstawiciel sierżant Hastie osiadł w stolicy Merinów w 1817 r. Odtąd zaczęła docierać tam z Tamatave angielska broń. Dzięki niej oraz dzięki pomocy dwóch oficerów brytyjskich
wojsko Radamy szybko przekształcało się w największą siłę militarną wyspy144.
Od początku rozwoju monarchii Merinów mamy dwóch czynnych aktorów
zmian społecznych: monarchę oraz władze kolonialne. Niedługo jednak pojawi się
trzeci: misjonarze protestanccy z London Missionary Society145. W sierpniu 1818 r.
przybywa do Tamatave dwóch misjonarzy wraz z rodzinami. Szybko łapią malarię i wycofują się146. W 1820 r. powracają w trochę innym składzie i docierają na
płaskowyż do stolicy. W roku 1820 król zaprosił ich do założenia w stolicy szkoły
i kościoła147. Co prawda niektóry wierzyli, że tak często powtarzane przez misjonarzy angielskich słowo „Dżej-Ho-Wa” to jakiś wielki przodek Europejczyków, a czytanie i pisanie to wyższa forma magii, ale to opaczne rozumienie nie przeszkodziło
kilku tysiącom uczniów (głównie Merinom) nauczyć się tych sztuk.
O wiele trudniej szło z nauką religii. Było to poważne wyzwanie rzucone kulturze tradycyjnej. Wiązało się z kwestią prestiżu starszych. W 1821 r. misjonarzom
udało się nawet użyć wpływów na tyle, że zobligowano uczniów do obchodów
Bożego Narodzenia. Później próbowali przekonywać o wyższości chrztu nad tradycyjnym obrzezaniem i wtajemniczeniem. Oczywiście wywoływało to falę oburzenia u tradycyjnej części społeczeństwa.
144
Por. F. Raison-Jourde, Bible et pouvoir à Madagascar au XIXe siècle, Paris 1991, s. 113-115; K. Laidler,
Kaligula w spódnicy, Szalona królowa Madagaskaru, Warszawa 2006, s. 34-39.

To świeżo założone, w 1795 r., towarzystwo misyjne powstałe w duchu odnowy protestanckiej, pełne
było entuzjazmu misyjnego.

145

W  porównaniu z  innymi krajami Afryki Madagaskar stanowił przypadek specyficzny. W  Afryce
zasadniczo wiara chrześcijańska docierała w  XIX w. jako religia wybrzeży. Naokoło portów: St. Louis,
Douala, Port Elizabeth, Mombasa i  innych oraz w  okolicznych miejscowościach nadmorskich, pierwsi
misjonarze nawiązywali kontakty z  tymi, którzy w  przyszłości staną się pierwszymi katechumenami. Na
Madagaskarze było inaczej. Pierwsze próby pracy w Tamatave, porcie na wschodnim wybrzeżu, okazały się
klęską, a misjonarze, o ile w ogóle przeżyli, musieli powrócić do bazy. Aby zdobyć Madagaskar dla Ewangelii,
musieli rozpocząć od wyżyn w centrum wyspy, które przy okazji miały o wiele lepszy klimat, niż wybrzeża.
146

W latach 1817 i 1820 podpisano dwa traktaty o przymierzu Madagaskaru oraz Wielkiej Brytanii. W tym
drugim rząd brytyjski nie tylko uznawał Madagaskar za niepodległe państwo, ale również obiecywał stałe
wspieranie władzy króla Radamy. Król zgadzał się zakazać handlu niewolnikami, a w zamian za to miał
otrzymać tytuł króla Madagaskaru i co roku hojne stypendium z Londynu. Traktat, zwłaszcza ten drugi,
okazał się dobrą furtką dla misjonarzy. Por. Laidler, dz.cyt., s. 34-39, Hübsch, s. 199nn.
147

�90

Wojciech Kluj OMI

Król popierał europejskich misjonarzy, choć oczywiście miał w tym swoje cele.
Przejmował elementy kultury europejskiej i wykorzystywał je na swój sposób. Posłał nawet dwóch dziewięcioletnich braci bliźniaków do Anglii, gdzie uczyli się
pod kierunkiem Londyńskiego Towarzystwa Misyjnego. Tak „dobrze” zostali wyedukowani, że kiedy wrócili jako osiemnastoletni młodzieńcy, musieli rozmawiać
ze swymi rodzicami przez tłumacza. W 1819 r. król nadał nawet wyjątkowy przywilej chrześcijanom: mogli pozostać na wyspie przez dziesięć lat, nie stosując się
do malgaskich praw. Dopiero potem musieli je przyjąć lub opuścić wyspę.
Gdy Radama zaczął się tytułować królem Madagaskaru (zamiast królem Merinów), Francuzi, ciągle marzący o podboju, w 1823 r. formalnie zaprotestowali.
Posiadając jednak zaledwie kilka nadbrzeżnych fortów, nie mogli nic na to poradzić. Delegacja francuska, która miała mu wręczyć ten protest, nie została przyjęta
w stolicy. Mało tego, urażony król wysłał swe wojska do Fort Dauphin. Co prawda
poniosły one wielkie straty, ale w końcu (14 marca 1825 r.) zdobyły fort. Merinowie
zdobyli niemałe łupy, ale swych przeciwników nie wzięli do niewoli, tylko odesłali
do francuskiej bazy na St. Marie. Radama udowodnił, że jest władcą Madagaskaru
i to on decyduje, które mocarstwa europejskie mogą być obecne na jego wyspie148.
Z perspektywy misyjnej w pierwszej połowie wieku, a dokładnie w latach 18201861, wpływy chrześcijańskie były praktycznie historią protestantów, a konkretniej
reformowanych. Pionierzy, walijscy kongregacjonaliści, byli nauczycielami i artystami, którzy postrzegali tłumaczenie Biblii jako pierwszy obowiązek, konieczność
i  szansę. Mała grupka misjonarzy LMS w  roku 1820 obejmowała głównie rzemieślników: stolarzy, kowali, tkaczy i garbarzy. We współczesnej terminologii nazywalibyśmy ich pracownikami rozwoju ludzkiego, zajmującymi się alfabetyzacją
oraz nauczaniem zawodu. Odpowiadało to królowi. Zafascynowany zachodnimi
technikami, król uważał się za „modernizatora”. Misjonarze uczyli go angielskiego
i stworzyli najpierw szkołę pałacową, a później dwie inne szkoły przeznaczone dla
arystokracji.
Język angielski szybko został zastąpiony miejscowym, kiedy został on zaadaptowany, pisany i czytany literami europejskimi, który to zapis król uznał za łatwiejszy do nauczenia niż arabski. Do wyboru pozostawał stary, gdzieniegdzie znany
148

Laidler, dz.cyt., s. 46-47.

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

91

w  rękopisach, zapis literami arabskimi (sorabe) oraz zapis literami europejskimi
(łacińskimi). Po pewnym wahaniu, król zdecydował się jednak na litery łacińskie.
Z powodu rozpoczętej wcześniej nauki czytania i pisania drukowane teksty były
dostępne dla sporej liczby ludności.
W  1826 r. misjonarze przywieźli prasę drukarską. Wydawali teksty biblijne i  inne święte teksty w  wielkich ilościach. W  1828 r. misjonarze LMS wydali
pierwszy śpiewnik, który stał się bardzo popularny149. W roku 1835 wśród chrześcijan krążyło ok. 10 000 kopii Nowego Testamentu i ok. 5000 kopii każdej z ksiąg:
Rodzaju, Izajasza i  Przysłów, obok kopii najpopularniejszej książki The Pilgrim’s
Progress150. Całe młode pokolenie arystokracji Merinów zaczęło kwestionować
tradycyjną religię, gdzie zmarli wciąż żyli i gdzie przodkowie mieli stale wysoką,
honorowaną pozycję.
Osobiste zainteresowania i pasja młodych misjonarzy koncentrowały się na tłumaczeniach biblijnych. Pochodząc z Kościoła czytającego Biblię, chcieli się dzielić
tym samym podstawowym dla nich doświadczeniem wiary z miejscowymi ludźmi.
Nie mieli co prawda wykształcenia akademickiego, ale okazali się zaskakująco kompetentni dla dzieła, które postrzegali jako dla nich właściwe. Pierwsze wydanie malgaskiego Nowego Testamentu ukazało się w 1830 r., a Starego w 1835 r. Większość
tego pierwszego wydania została rozdzielona głównie pomiędzy żołnierzy i ich oficerów, którzy byli absolwentami szkół misyjnych151. Ci żołnierze niekiedy wprost
deklarowali, że muszą mieć Nowy Testament, aby zbudować szkołę na wybrzeżu.
Przez cały ten czas Radama wykorzystywał europejską technikę i  dyscyplinę
wojskową do podbojów. Opanował on centrum wyspy, umieszczając swe garnizony wojskowe w strategicznych miejscach, dzięki czemu rozwój nowej religii był
149

Por. Sundkler, s. 487-490.

The Pilgrim’s Progress from This World to That Which Is to Come (Wędrówka Pielgrzyma) to
najbardziej znane dzieło Johna Bunyana. Pierwszy raz opublikowane zostało w  roku 1678. Jest to
alegoria doświadczenia chrześcijańskiego życia w  barwnej narracji pielgrzymki z  Miasta Zagłady na
Górę Syjon. Już w ciągu 10 lat od pierwszego wydania udało się sprzedać ponad 100 tys. egzemplarzy.
Do tej pory ukazało się ponad 1500 wydań dzieła w tłumaczeniach na ponad 200 języków. Pierwszego
polskiego tłumaczenia dokonał Stanisław Cedrowki (1726, wydany w  roku 1764 pod tytułem Droga
pielgrzymującego chrześcijanina do wieczności błogosławionej). W  1907 r. Ewangelickie Towarzystwo
Oświaty Ludowej w Cieszynie wydało kolejny przekład. Nowe wydanie (tłum. Józef Prower) ukazało się
w 1961 r., wydane przez Zjednoczony Kościół Ewangeliczny.
150

151
L. Munthe, La Bible à Madagascar: les deux premières traductions du Nouveau Testament Malgache,
Oslo 1969, s. 132.

�92

Wojciech Kluj OMI

łatwiejszy, gdy okazała się dobrze pasującą do oficerów i żołnierzy. W ten sposób
placówki wojskowe stały się stacjami misyjnymi. Pierwsze pół wieku wiary chrześcijańskiej na wyspie było historią Kościoła Merinów. Od czasu do czasu Madagaskarowi zagrażało któreś z dwóch głównych państw kolonialnych, Francja lub
Anglia, ale do roku 1885 państwo to odpierało zakusy imperialne. W krytycznym
i kreatywnym ćwierćwieczu 1836-1861 pierwsze wspólnoty chrześcijańskie pozostawały zupełnie autonomiczne.
20 – „Krwawa” królowa Ranavalona I
Do czasu przejęcia tronu przez Ranavalonę I (1828 r.) ok. 10-15 tys. osób otrzymało edukację szkolną. Ok. 1000-1500 młodych ludzi zostało wykształconych jako
rzemieślnicy przez pierwszych misjonarzy, a w maju 1831 r. celebrowano chrzest
pierwszych dwudziestu pięciu Malgaszów. Stopniowo jednak po przejęciu władzy
pierwszy intensywny okres pracy misyjnej zaczął się kończyć.
Ranavalona I  postanowiła unicestwić polityczną schedę męża152. Gdy nowy
brytyjski przedstawiciel przybył do Antananarywy, musiał czekać wiele tygodni,
żeby móc przedłożyć nowej królowej listy uwierzytelniające. Królowa odrzuciła
jednak propozycję współpracy. Takie pociągnięcie zjednało królowej tradycyjną
starszyznę. Brytyjczycy protestowali, podobnie jak uprzednio Francuzi. Zresztą
Francuzi też rościli sobie prawo do wschodniej części wyspy. Ranavalona zdawała sobie sprawę, że Europejczycy powrócą. W grudniu 1834 r. wydała powszechny zakaz nauki czytania lub pisania w szkołach misyjnych. Mogły to robić tylko
szkoły państwowe. W kolejnym roku zabroniła udzielania chrztów i nawracania.
Zapowiedziała karę śmierci dla tych, którzy odważyliby się modlić do Boga chrześcijan. W końcu wyspę musieli opuścić również misjonarze. Tuż przed wyjazdem
jednak misjonarzom udało się wydrukować pierwsze egzemplarze Biblii w języku
Merinów. Dwaj ostatni misjonarze opuścili wyspę w 1836 r., po tym jak po cichu
rozprowadzili trochę literatury religijnej i pokaźną liczbę Biblii153.
Królowa zdawała sobie sprawę z  rangi szkół i  konieczności kształcenia rzemieślników. Jednak w tym kryło się też niebezpieczeństwo dla władzy i autorytetu
152

Poniższa część oparta jest na: Sundkler, s. 487-502.

153

Por. Sundkler, s. 489-490.

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

93

królowej. Stopniowo stawało się to jej obsesją. Sumując razem z zabitymi w czasie
kampanii wojskowych w czasie panowania Ranavalony I życie straciło ok. 150 tys.
osób. Liczba chrześcijańskich męczenników sensu stricto za wiarę sięgała przynajmniej 200. Na samym Madagaskarze, uciekając w ukryte i niezamieszkałe miejsca,
daleko od stolicy pierwsze grupy chrześcijan spotykały się na górach, w grotach
lub jaskiniach. Stopniowo jednak kształtował się pewien modus vivendi. Chrześcijanie byli nawet w  rodzinie królewskiej. Reinterpretując historię Kościoła na
Madagaskarze, pastor Rabary – jeden z  większych kaznodziejów Madagaskaru,
dostrzegał w latach panowania Ranavalony czas „nocy” i „wewnętrznej ucieczki”.
Kościół malgaski przeżywał noc, jak Jonasz w brzuchu wieloryba, modląc się o wyzwolenie. Wiara wyrażała się również w pieśniach, których wielkim tematem była
pielgrzymka do niebieskiego Jeruzalem, na górę Syjon, często mylona z niebieską
Tananarywą.
Pośrodku społeczeństwa malgaskiego był człowiek najczystszej krwi królewskiej, książę Rakoto (później król Radama II), urodzony w 1829 r., syn królowej
Ranavalony. W 1845 r. włączył się on w tajny ruch chrześcijański, a w następnym
roku przyjął w ukryciu chrzest. Był to krok, którego nie zrobi nikt z rodu królewskiego aż do roku 1869.
Przez ćwierć wieku, w latach 1835-1861, Kościół był prowadzony jedynie przez
chrześcijan malgaskich. Wbrew wielkim niebezpieczeństwom był to Kościół
ewangelizujący. Gdy w 1835 r. chrześcijan na wyspie było ok. 1-2 tys., w roku 1861,
a  więc w  roku śmierci królowej Ranavalony I, liczba chrześcijan wzrosła do ok.
7-10 tys. Po roku 1861 grupy chrześcijan odkrywano w odległych miejscach.
30 – Interludium międzywyspowe
Dwie wyspy, Reunion i Mauritius, stanowiące część zintegrowanego z Madagaskarem świata, miały tak wielkie znaczenie dla wysiłków ewangelizacyjnych
na Wielkiej Wyspie, że zasługują tu na wzmiankę. Na obu wyspach wielką rolę
w działalności misyjnej odegrali francuscy misjonarze Ducha Świętego. Nawrócenie ludności wyspy Reunion pokazuje wagę jednej z zasad, że Ewangelia musi
być „przyniesiona do domu”, nie tylko głoszona. Frédic Le Vavassuer, osiemnastoletni przedstawiciel populacji kreolskiej Reunion, został w 1830 r. posłany na studia do Francji. Tam spotkał się z o. Franciszkiem Libermannem. Stał się gorliwym

�94

Wojciech Kluj OMI

katolikiem, a po dwudziestu latach powrócił na Reunion jako kapłan, misjonarz
Ducha Świętego. „Przyniósł do domu” orędzie. Przybył na czas wielkich zmian,
rewolucji społecznej, wyzwolenia niewolników (ok. 60 tys.). Na plantacjach budował kaplice i  szkoły techniczne oraz nowicjat dla braci. Rozpoczął tworzyć
zgromadzenie dla kobiet.
W 1850 r. mała wyspa Reunion miała swojego biskupa (Maupoint). Libermann
przekonywał, że biskup jest bardziej potrzebny w koloniach niż we Francji154. Reunion stało się wzorem dla całej Afryki. Całe wybrzeże Wschodniej Afryki, od Cape
Delgado do równika, było pod jurysdykcją biskupa z Reunion. W 1867 r. udał się
on w podróż do Zanzibaru. W kolejnych latach udadzą się tam francuscy misjonarze Ducha Świętego z Reunion. W ich ślady poszło sześć Córek Maryi. Były to
początki współczesnych misji katolickich we Wschodniej Afryce.
Na Reunion misjonarze szybko zorientowali się, że muszą zająć się również
liczną grupą młodych z Madagaskaru. Już w latach czterdziestych XIX w. duchacze
rozpoczęli dzieło, które nazwali „chrześcijańską wioską” dla młodych. Ten system,
wypróbowany w Senegalu, został rozwinięty na Reunion. Małe „wioski” założono
dla malgaskich chłopców i dziewcząt w celu przygotowania ich, aby w przyszłości,
po powrocie na Madagaskar, dawali katolickie świadectwo. Ten malgaski eksperyment edukacyjny stał się modelem większych przedsięwzięć katolickich, gdy duchacze przenieśli się do Zanzibaru i Bagamoyo na wschodnim wybrzeżu Afryki.
W takich właśnie warunkach powstanie kilka katechizmów, których teksty będziemy analizowali w kolejnej części oraz słowniki o. Webera.
Mauritius również miał swoją wspólnotę malgaską. Stał się on sceną wyraźnej
działalności kongregacjonalistów LMS i anglikanów SPG. Church Mission Society (CMS) miało szczęście w wyborze biskupów anglikańskich dla Mauritiusa. Bp
Vincent W. Ryan i bp Royston zasługują na szczególne wspomnienie w kontekście
roli wyspy jako bazy dla pracy poza nią samą. CMS prosiło bpa Ryana, aby wziął
w opiekę „Misję wschodnioafrykańską”, czyli wyspy na północ: Zanzibar i Seszele,
do których był łatwy dostęp łódkami na wizyty pasterskie.
Dość szybko powstała również wspólnota katolicka na Mauritiusie. Brytyjska
kolonia w 1841 r. miała angielskiego benedyktyna jako biskupa katolickiego, a naj154

J. Janine, Le clergé colonial de 1815 à 1850, Toulouse 1935, s. 401.

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

95

ważniejszym misjonarzem był jeden z francuskich uczniów Libermanna – o. Jacques Désiré Laval (1803-1864)155. Z wykształceniem teologicznym i medycznym
przybył w 1841 r. na wieloetniczny, wielojęzykowy i wieloreligijny Mauritius. Zamiast zaprzyjaźnić się z bogatymi właścicielami plantacji, Laval udał się do uciskanych ludzi i identyfikował się z nimi zarówno w sposobie mieszkania, jedzenia, jak
i warunków życia. Świetlany wzór samozaparcia przyciągnął do niego dziesiątki
tysięcy ludzi. W populacji ponad 300 tys. w 1862 r. było 75 tys. chrześcijan (65 tys.
katolików i 10 tys. anglikanów) oraz 236 tys. muzułmanów, hinduistów i wyznawców tradycyjnych religii afrykańskich.
Również na innych okolicznych małych wyspach pracowali misjonarze. Warto
wspomnieć zwłaszcza Nosy Be, małą wyspę leżącą na północny zachód od Madagaskaru. 30 tys. mieszkańców wyspy przybyło głównie z  Madagaskaru, „skąd
musieli uciekać i gdzie pragnęli wrócić” – jak to określił jezuicki historyk Kościoła
Boudou156.

d) Rozwój wiary w latach 1861-1895
W dramatycznych okolicznościach dziewiętnastowiecznej historii Madagaskaru rozwój wiary musiał się wpisać w sytuację całkowitej zależności mieszkańców
wobec woli i zachcianek władców, a zwłaszcza wobec dwóch wybijających się królowych, Ranavalony I i Ranavalony II. W 1861 r. długie panowanie Ranavalony I
dobiegło końca. Jej śmierć stała się dla misjonarzy znakiem powrotu na wyspę.
Oczekiwany wybawiciel – Radama II – został królem i marzenie zaczęło się spełniać. Ale była to dość brutalna rzeczywistość dla młodego króla. Otwarty na nowe
idee i polityczne wpływy zachodu szybko zniszczył samego siebie. Po dwóch latach panowania w 1863 r. został zamordowany. Jego następczynią została królowa
Rasoherina, z  osobistą sympatią wobec Kościoła katolickiego, która jednak, jak
jej poprzednik, utrzymała sytuację wolności wyznania. Po jej śmierci w  1868 r.,
Por. J. Fitzsimmons, Father Laval: Jacques Désiré Laval: the ‘Saint’ of Mauritius, Bootle 1972. Jacques
Désiré Laval był jednym z  pierwszych beatyfikowanych przez Jana Pawła II. W  historii zgromadzenia
Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej bł. Laval zasłynął m.in. tym, że bł. Józef Gérard spędził u jego
boku kilka miesięcy w drodze na swą misję w dzisiejszym Natalu i Lesotho, czerpiąc od niego inspirację
do późniejszej pracy.
155

156

A. Boudou, Les Jésuites à Madagascar au XIXe siècle, t. 1, Paris 1940, s. 136.

�96

Wojciech Kluj OMI

w następnym roku sukcesja przeszła w ręce królowej Ranavalony II. Wraz z nią i jej
mężem – premierem rządu, nastały dla rozwoju wiary na Madagaskarze zupełnie
nowe czasy.
O ile postawa Rasoheriny wobec wiary chrześcijańskiej była obojętna bądź niezdecydowana, o tyle kolejna królowa, Ranavalona II, postanowiła działać zdecydowanie. Krótko po objęciu tronu, 21 lutego 1869 r. wraz z mężem przyjęła chrzest
w Kościele kongregacjonalistów157. Czując się zagrożona buntem tradycjonalistów,
po chrzcie nakazała spalić wszystkich sampy i stworzyła Kościół państwowy. Złożyło się na to wiele spraw, interesów, zagrożeń dotyczących dynastii, ale również
napięcia związane z odradzającymi się tradycyjnymi kultami, a także szybko wzrastające wpływy grupy, która stanie się partią protestancką. Obejmowała ona zarówno misjonarzy LMS, jak i armię, a także nauczycieli i wielu niewolników. Te
wpływy nie mogły być nie zauważone, a najlepiej było je zdominować, wstępując
do tej grupy. Oczywiście poza tymi uwarunkowaniami politycznymi i społecznymi, była też zapewne osobista decyzja samej królowej, która przypuszczalnie napotkała przekonywujące przykłady chrześcijańskiego życia.
Od tego czasu Kościół pałacowy stał się oficjalną religią państwową. Uczestnictwo w nabożeństwach i obecność w szkole stały się znakiem lojalności wobec
królowej, a stare obrzędy oficjalnie porzucono158. Chrzest, który mógł być postrzegany przez poddanych królowej w  perspektywie uroczystej koronacji, odbył się
w  obecności dostojnego zgromadzenia: najwyższych oficerów, sędziów, szefów,
arystokracji i kaznodziejów kościołów protestanckich stolicy. Nie było obecnego
żadnego obcokrajowca, szafarzem sakramentu był pastor Andriambelo, potomek
szanowanej rodziny. Odbyło się to według rytuału zwykłego, choć uroczystego
chrztu kongregacjonalistycznego. Skoro królowa przyjęła chrzest, wszyscy jej poddani z zasady powinni pójść za nią. Wiara chrześcijańska stała się więc kultem faworyzowanym przez władczynię. Skutki tego widać wyraźnie w szybko rosnących
statystykach misyjnych. Dla misjonarzy LMS rozpoczął się czas żniw.
LMS budowało na społecznych fundamentach kultury urbanistycznej na
względnie bogatej i arystokratycznej części wyspy. Chrystianizacja Imeriny stała się
157

Z którego wywodziło się London Missionary Society.

Por. S. Feierman, Wiek paradoksów w Afryce Wschodniej (około 1780-1890), s. 500-501, w: P. Curtin, S.
Feierman, L. Thompson, J. Vansina, Historia Afryki. Narody i cywilizacje, Gdańsk 2003.
158

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

97

procesem spowodowanym przez podstawowe faktory społeczeństwa malgaskiego,
nie mające nic wspólnego z chrześcijaństwem159. Ten proces nie był łatwy. Część
społeczeństwa wpatrzona w  Europę oczekiwała świtu jasnego nowego dnia, tradycjonaliści natomiast doświadczali tych zmian jako traumatyczne. Nagły postęp
chrześcijaństwa wydawał się pozbawiać tych dumnych ludzi ich wielkiej narodowej
tradycji. Misjonarze LMS, z powodu swej historii i kontaktów z rodziną królewską
oraz arystokracją mieli od początku przewagę. Ich wpływy były mocne w stolicy
i wśród dominującej ludności Merina. Mieli uprzywilejowaną sytuację z powodu
pionierskich inicjatyw z lat dwudziestych XIX w., z powodu tradycyjnych powiązań
z rodziną królewską i arystokracją Merina, ale również z powodu osoby Williama
Ellisa z LMS, odgrywającego w latach sześćdziesiątych XIX w. wielką rolę w zamysłach zaplanowanych jeszcze przez Davida Jonesa i jego współpracowników160.
We wczesnych latach sześćdziesiątych XIX w. sami wierni najuboższych dzielnic
stolicy wznieśli w ciągu kilku miesięcy własnym wysiłkiem trzy kościoły. Bardziej
jednak w mentalność tego czasu wpisały się cztery Memorial Churches, wzniesione
na propozycję Williama Ellisa. Pragnął on, aby te kościoły, erygowane w  latach
1869-1870, stanowiły uczczenie malgaskich męczenników. Król Radama II ofiarował ziemię, a brytyjscy kongregacjonaliści wsparli budowy finansowo. Françoise
Raison-Jourde w  swej bardzo szczegółowej pracy ukazującej również budowę
świątyń protestanckich w  latach 1860-1869, przedstawiła sakralny wymiar tych
kościołów protestanckich męczenników, które uczyniły w ten sposób stolicę miastem w pewnym sensie świętym również dla chrześcijan. W podobny sposób jak
w XVIII w., gdy Król Andrianampoinimerina stworzył świętą geografię związaną
z dwunastoma wzgórzami położonymi w okolicy Antananarywy. W ten sposób te
Tak przynajmniej twierdzi F. Raison-Jourde, Mission LMS et mission jésuite face aux communautés
villageoises merina: fondation et fonctionnement des paroisses entre 1869 et 1876, „Africa” 53 (1983), s. 70.
159

Sytuację z  tego okresu dobrze ukazują książki Williama Ellisa (1794-1872), który nie tylko był
zainteresowany ewangelizacją wyspy, ale sam trzykrotnie też tam się udał. Por. History of Madagascar.
Comprising also the progress of the Christian mission established in 1818, and an authentic account of the
persecution and recent martyrdom of the native Christians, London [1838], t. 2; Madagascar revisited,
describing the events of a  new reign and the revolution which followed, London 1867 (współczesne
wydanie: Freeport, N.Y. 1972); The martyr church: a narrative of the introduction, progress, and triumph of
Christianity in Madagascar, with notices of personal intercourse and travel in the island, London 1870; Three
visits to Madagascar during the years 1853-1854-1856; including a journey to the capital, with notices of
the natural history of the country and of the present civilization of the people, New York 1859 (współczesne
wydanie: Detroit 1971).

160

�98

Wojciech Kluj OMI

Memorial Churches w stolicy „wpisały” męczenników w serce malgaskiej historii
i pomogły „przedstawić prześladowania jako jeden z najwspanialszych rozdziałów
historii Merinów”161.
W ramach struktury LMS wyrósł dość szczególny twór, jakim stał się „Kościół
pałacowy”. Rozwinął się on w stolicy jako niezależny Kościół malgaski, stworzony
jednak nie oddolnie (jak to było zazwyczaj w  niezależnych Kościołach afrykańskich), ale zaplanowany odgórnie. Był on kierowany przez królową i  przez premiera (jak to musiało być z natury w feudalnym społeczeństwie Merina). Kościół
pałacowy był dla elit. Większość społeczności średniej grupy mogła być członkami
zgromadzeń prowadzonych przez białych misjonarzy, ale klasa rządząca, kasta gabinetu premiera, najwyżsi przywódcy wojskowi i urzędnicy cywilni mieli Kościół
dla siebie. Oczywiście był on w stanie bardzo łatwo sam się utrzymać. Wybijający się członkowie, wywodzący się sprzed roku 1861, mogli włączyć się do tego
Kościoła, aby nie być zależnymi od wpływów misjonarzy. Statystycznie Kościół
pałacowy rozrastał się bardzo szybko. W roku 1870 liczył zaledwie 50 członków,
w 1880 r. – 100, a w 1895 r. było to już 160 tys. wraz z 194 pastorami. Kościół pałacowy posyłał swych emisariuszy, wybranych przez królową, do odległych dystryktów. Byli oni wybierani spośród arystokracji. Po pięciu latach byli odwoływani do
stolicy i otrzymywali wysokie stanowiska w urzędach państwowych w uznaniu ich
zasług dla państwa i Kościoła.
Stopniowo jednak misjonarze LMS tracili monopol prezentowania chrześcijaństwa. Wśród „nowych” misjonarzy, poza katolickimi, zauważyć trzeba anglikańskich, posłanych przez Society for the Propagation of the Gospel in Foreign Parts
(SPG)162 w 1864 r. oraz norweskich luteranów w 1866 r. Te dwie grupy prezentowały „twardszą” strukturę liderowania w Kościele, niż dość „giętka” linia „niezależnych” LMS. Obydwa Kościoły były episkopalne. W roku 1867 przybyli na Madagaskar kwakrzy163. Było to jednak tylko jakby rozszerzenie działalności LMS,
zarówno geograficznie, jak i teologicznie.
F. Raison, La fondation des temples protestants à Tananarive entre 1861 et 1869, „Annales de l’Université
de Madagascar, Série Lettres et Sciences humaines” 11 (1970), s. 50.

161

Założone pierwotnie w 1701 r. w łonie wspólnoty anglikańskiej. Dziś United Society for the Propagation
of the Gospel (USPG).

162

Kwakrzy czyli oficjalnie członkowie Religijnego Towarzystwa Przyjaciół. Jest to grupa wywodząca się
z chrześcijańskiego ruchu zapoczątkowanego przez Jerzego Foxa w połowie XVII stulecia w Anglii i Walii.

163

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

99

Norwegowie, zaledwie trzy i  pół roku po rozpoczęciu pracy na wyspie, rozpoczęli bardzo ambitne dzieło – Seminarium Teologiczne, pod kierunkiem Larsa
Dahle’a (1843-1925), jednego z wielkich misjonarzy zachodnich na wyspie. LMS,
którzy już próbowali formować pastorów w latach dwudziestych, wiedzieli, że źródło wiary i życia dla edukacji teologicznej znajduje się zasadniczo w Piśmie Świętym, z pewnym pedagogicznym wsparciem Johna Bunyana The Pilgrim’s Progress.
Lars Dahle wprowadził coś, co dotąd w tradycji reformowanej na Madagaskarze
wydawało się obcym. Wydał podręcznik teologii i zadawał swym studentom pytania w rodzaju: „Jaka jest prawdziwa doktryna na temat sakramentów?”. Dahle znał
odpowiedź i pokazał ją w „Prezentacji” doktryny luterańskiej, po której następowało „odrzucenie” pozycji z prawej i lewej strony – katolików i reformowanych.
Oczywiście w jego prezentacji jedynie doktryna luterańska była poprawna164.
Ponieważ LMS próbowało utrzymać Norwegów na odległość, przynajmniej od
stolicy, więc skierowali się oni razem ze swymi współbraćmi luteranami amerykańskimi (przybyli w  1888 r.) na południe. Na swych konferencjach misyjnych
protestanci zaczęli używać określeń o „kongregacjonalistycznej północy” i „luterańskim południu”.
Wzrost malgaskiego Kościoła luterańskiego związany jest z ruchem Fifohazana,
rodzimym ruchem chrześcijańskim, który rozpoczął się w 1894 r.165. Ruch ten zainicjowany został przez Rainisoalambo166, który był najpierw w kontakcie z misjonarzami z London Missionary Society. Zachorował on na jakąś dziwną chorobę. Miał
wizję Jezusa, który wezwał go do zerwania z pogańskimi zwyczajami. Po obudzeniu się był już uzdrowiony. W odpowiedzi na to stworzył grupę „Uczniowie Pana”
(Mpianatry ny Tompo), która później została nazywana Fifohazana (Przebudzenie lub Odnowa). Pierwsi członkowie ruchu połączyli się z misjami luterańskimi.
Powstały jednak pewne problemy, ponieważ istnieją poważne różnice pomiędzy
164
Por. L.N. Dahle, Anganon’ny ntaolo: tantara mampiseho ny fomban-drazana sy  ny finoana sasany
nananany (we współczesnym wydaniu oprac. przez J. Simsa ukazało się w 1962 i 1971 r.), Tananarive 1962
i Antananarivo 1971.

Por. szerzej J.P. Daughton, The Civilizing Mission: Missionaries, Colonialists and French Identity, 18851914, doktorat na University of California w Berkeley, 2002, s. 168-210.

165

R. Rafanomezantsoa, The Contribution of Rainisoalambo (1844-1904), the Father of Revivals, to the
Indigenization of the Protestant Churches in Madagascar: A  Historical Perspective, praca magisterska
na University of KwaZulu-Natal, Pietermaritzburg, South Africa, 2004, s.  51; M. Brown, A  History of
Madagascar, Cambridge 2000, s. 111-216.

166

�100

Wojciech Kluj OMI

teologicznym rozumieniem we wspólnocie luterańskiej a w ruchu Fifohazana167.
Malgaski teolog Rasolondraibe Peri twierdzi, że koncentrowanie się na „poprawnym głoszeniu” prowadzi Kościół do tak intensywnego zajmowania się własnym
uzasadnieniem, że staje się niezdolny do misji168. Wcześni misjonarze na Madagaskarze, skoncentrowani na „Słowie poprawnie głoszonym”, nie byli wystarczająco
świadomi kontekstu malgaskiego, w sensie stylu publicznej retoryki. Podstawową
formą retoryczną było kabary – forma, która wymaga odpowiedzi. W  większości przypadków, gdzie się słucha kabary, jest wiele odpowiedzi na pierwsze przemówienie. Kazanie misjonarzy było pojmowane jako dialog z  świętym tekstem
i publiczna odpowiedź na kazanie nie była mile widziana. Malgaską odpowiedzią
(kulturową) na ten fakt było nazwanie kazania kabary tsy misy foto-kevitra czyli
kabary bez rozumnej odpowiedzi169. Prowadziło to w wielu miejscach do przekonania, że malgaski Kościół luterański jest jakąś obcą organizacją. Inną sprawą było
rozumienie zdrowia, opieki zdrowotnej i relacji wiara-zdrowie. Malgaski Kościół
luterański wprowadził opiekę zdrowotną jako środek do ewangelizacji. Niektórzy
znani doktorzy pisali w  swych notatkach, że ich praca było pomocniczą wobec
pracy pastorów i ewangelistów, którzy byli „prawdziwymi misjonarzami”. W rozumieniu misjonarzy zbawienie wieczne było podstawową troską, a troska jedynie o zdrowie ciała schodziła na plan drugi. Inaczej w ruchu Fifohazana. Opieka
zdrowotna miała podstawowe znaczenie w praktykowaniu wiary. Troska o zdrowie w tym ruchu była związana z egzorcyzmami, które były prowadzone podczas
każdego nabożeństwa i  przy każdej okazji, gdy zaszła taka potrzeba. Ten punkt
stanowił jedną z podstawowych różnic między ruchem a Kościołem luterańskim
na Madagaskarze170.
Anglikanie przybyli na Madagaskar wsparci formułą eklezjalną, która z początku wydawała się prosta. Reprezentowali Kościół episkopalny, którego oficjalną głową była królowa. Jednak na wyspie królowa w Antananarywie nie była anglikanką.
Z początku były też dyplomatyczne wątpliwości w Canterbury. Ostatecznie bazą
Por. H. Austnaberg, Shepherds and Demons. A  study of exorcism as practiced and understood by
shepherds in the Malagasy Lutheran Church, Stavanger 2006, s. 53.

167

168

Rasolondraibe, Ecclesiology and Mission: A Lutheran Perspective, IRM 90 (2001), s. 331-337.

169

F. Raison-Jourde, Bible et pouvoir à Madagascar au XIXe siècle, Paris 1991, s. 572-574.

C. Holder Rich, Spirit and Culture: Navigating Ecclesiological Minefields in Madagascar, „Journal of
Theology for Southern Africa” 131 (2008), s. 58-71.
170

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

101

dla anglikanów stało się główne portowe miasto na wschodnim wybrzeżu – Tamatave. Bp A.K. Cornish, konsekrowany w Edynburgu, wyruszył do pracy w 1874 r.
Katolicy pojawili się w tym misyjnym protestanckim gronie dość późno, oczywiście jeśli nie brać pod uwagę wcześniejszych prób, które w XIX w. należały już
jedynie do historii. Protestancka dominacja na wyspie stanowiła pewien zimny kubeł wody na głowę misjonarzy katolickich, ale nie poddawali się i – jak nawet pisał
protestancki historyk – „wykazywali niespożytą energię w podejmowaniu różnych
małych inicjatyw”. Z małych wysp otaczających „mały kontynent” stale próbowali
docierać na główną wyspę, z „zadziwiającą mobilnością” śpiesząc z jednej małej
wyspy na drugą, próbując ukrytych kontaktów. W swym dwutomowym dziele o.
Adrien Boudou poświęca cały pierwszy tom (ponad 500 stron) temu „kamuflażowemu prologowi” pracy na wyspie171. Najbardziej spektakularną próbą był wyczyn
o. Fianaza SJ, który w 1855 r. pod osłoną panieńskiego nazwiska swej matki jako
„Pan Hervier” dotarł do stolicy i zapoznał się z księciem – który później został królem jako Radama II – i w wielkiej tajemnicy sprawował pierwszą Mszę św. w historii Antananarywy, dnia 8 lipca 1855 r.
Katolicy znaleźli się w protestanckim, a nawet reformowanym kraju. Aż do
podboju wyspy przez Francję, katolicy nie mieli silnych ośrodków w  krainie
Merinów, ale raczej wśród ludności nadbrzeżnej. W centrum wyspy pracowali
wśród Betsileo, zwłaszcza jezuici po roku 1903. Koncentrowali się na biedniejszych i bardziej oddalonych grupach. Być może czuli, że nie mieli wielkich szans
w stolicy. Były jednak wyjątki, np. świetlana postać bł. Wiktorii Rasoamanarivo
(zm. 1894), poślubionej synowi premiera. Innym pozytywnym wyjątkiem był
o. Basilide Rahidy, wyświęcony w  1872 r., po latach spędzonych na Reunion.
Dopiero w  1925 r. będziemy mieli nowe pokolenie duchownych, kiedy to zostało wyświęconych 9 malgaskich kapłanów. Również siostry św. Józefa z Cluny
oraz Bracia Szkół Chrześcijańskich oddali wielką przysługę dziełu ewangelizacji,
zwłaszcza w szkołach172, a siostry również w leprozoriach.

171

Por. Sundkler, s. 501, Boudou, Les jesuites…, t. 1.

O  szkołach przed podbojem Madagaskaru przez Francję pisze P. Lupo w  artykule Tamatave et la
mission catholique à la fin du XIXe siècle, OA 1985, nr 21-22, s. 197-215, zwłaszcza s. 200. W 1895 r. na
Płaskowyżu Centralnym wśród Imerina i Betsileo funkcjonowało 817 szkół z 25 tys. uczniów, natomiast
na wybrzeżach było zaledwie 6 szkół z 805 uczniami.
172

�102

Wojciech Kluj OMI

W kraju, gdzie elita Merinów była angielskojęzyczna, katolicyzm był postrzegany
jako religia Francuzów. Wojny z Francją z lat 1885 i 1895 będą stanowiły swoisty
ambaras dla misyjnych wysiłków katolickich. W XIX w. czymś utrwalona była pozycja katolików jako „wewnętrznych emigrantów” i  represjonowanej mniejszości.
Sytuacja ta zaczęła się zmieniać po podboju, choć nie zawsze na lepsze. W roku 1900
liczba katolików wynosiła ok. 90 tys. i wtedy na stałe był tylko jeden kapłan malgaski.
Dopiero od lat trzydziestych XX w. można zaobserwować widoczną różnicę.

e) Wiara chrześcijańska na Madagaskarze
pod panowaniem kolonialnym
Pod koniec XIX w. siła królestwa Merinów słabła. W 1883 r., gdy na wyspie było
już ok. 30 000 protestantów i 20 000 katolików, wybuchła pierwsza wojna francusko-malgaska (1883-1886)173. Podpisany w 1886 r. pokój był tylko prowizorycznym porozumieniem. Oczywistym było, że musi dojść do decydującego rozstrzygnięcia. Rząd Merinów próbował wykorzystać swych groźnych obrońców
„generałów Hazo i Tazo” (las i gorączka), ale na koniec, w 1895 r., siły francuskie
zajęły wyspę i  Madagaskar został ogłoszony kolonią Francji. Gdy wybuchały
wojny, misjonarze musieli opuścić kraj. Paradoksalnie, możemy stwierdzić, że
z perspektywy ewangelizacji, „dzięki” obu wojnom, już na tak wczesnym etapie rozwoju mógł się lepiej ukazać i wykształcić prawdziwie rodzimy charakter
chrześcijaństwa malgaskiego. Zagraniczni misjonarze, którzy przynosili ze sobą
kulturowo obcą wersję wiary w Jezusa Chrystusa, musieli opuścić centrum wyspy i schronić się bądź to na wybrzeżu, bądź to na terytoriach francuskich.
Zwycięstwo francuskie w 1895 r. zmieniło zewnętrzny kontekst pracy misyjnej. Misjonarze pochodzenia europejskiego nie musieli już w swej działalności
słuchać władców malgaskich. Paradoksalnie jednak sytuacja nie zmieniła się na
korzyść wierzących, którzy wyznawali tę samą wiarę, co okupanci. Z początku
misje katolickie traktowano jako okupantów. Tak też chciały to traktować władze
kolonialne. Widząc jednak, że misjonarze nie zawsze są po jego stronie, gubernator kolonialny Gallieni sprowadził na wyspę również francuskich misjonarzy
173
Niektórzy autorzy podkreślają, że ponieważ Madagaskar nie stanowił wtedy jedności, była to wojna
Francuzów z plemieniem Merinów lub – jak ich wtedy często nazywano – Hova.

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

103

protestanckich (SMEP)174, którzy mieli służyć jako przeciwwaga dla misjonarzy
katolickich. Dwóch pierwszych gubernatorów generalnych w taki sposób ustawiło sprawy. Gallieni, gubernator-generał w latach 1896-1905, dążył do utrwalenia języka francuskiego. Z tego powodu przeciwstawiał się LMS, ponieważ było
angielskie i stanowiło potencjalne zagrożenia dla interesów francuskich.
W 1905 r., roku separacji Kościoła od państwa we Francji, następcą Gallieniego został gubernator-generał Victor Augagneur, zatwardziały ateista i  antyklerykał, walczący z  wiarą chrześcijańską. Przeciwstawiał się szczególnie
ustanawianiu lokalnego duchowieństwa175, co było czymś naturalnym dla protestantów. Również misje katolickie stanowiły dla niego przeszkodę. Szkoły misyjne normalnie były prowadzone w budynkach kościelnych w ciągu tygodnia.
Zostało to zakazane i dotknęło 2000 szkół podstawowych. Spośród 900 szkół
luterańskich z 30 tys. uczniów rzadko która mogła przetrwać. Misje próbowały
tworzyć szkółki niedzielne, ale zabroniono im uczyć czytania i pisania.
Reakcją na podbój kolonialny w wymiarze religijnym były pod koniec XIX w.
dwa ruchy, które w różny sposób dotyczyły misji: powstanie „czerwonych szali”
oraz ruch odnowy pietystycznej Soatanana. Powstanie „czerwonych szali” (z lat
1895-1899) rozpoczęło we wszystkich częściach kraju gwałtowaną wojnę partyzancką głęboko upokorzonej ludności. Ruch ten niekiedy mieszał się z biblijnymi ideami i dlatego był mylony przez władze kolonialne z niebezpiecznymi
ideami protestanckimi. Wędrowny kaznodzieja wzywał: „Czy będziemy zawsze
żyli pod jarzmem bezbożnych Nabuchodonozoryjczyków?”176. Powstanie zostało oficjalnie zdławione w 1899 r., ale gdy trwało, spowodowało wiele szkód
dla misji. Pietystyczny ruch Soatanana zaistniał w czasie największego napięcia
politycznego i społecznego, w czerwcu 1895 r. Rolnik o imieniu Rainisoalambo
z  Soatanana zgromadził dwunastu uczniów. Kilka miesięcy wcześniej przeżył
Towarzystwo Misji Ewangelickich z Paryża (Société des missions évangéliques de Paris – SMEP) było
protestanckim stowarzyszeniem misyjnym założonym w  1822 r. Działało pod auspicjami Francuskiego
Kościoła Reformowanego oraz protestanckich ruchów odnowy (Réveil). Por. więcej J.F. Zorn, Le grand
siècle d’une mission protestante: la Mission de Paris, 1822-1914, Paris 1993; J.M. Léonard, Mémoires
d’évangile: les archives de la Société des missions évangéliques de Paris, 1822-1949, Paris 2000.
174

Por. J. Bauberot, L’antiprotestantisme politique à la fin du XIXe siècle: I, les débuts de l’antiprotestantisme
et la question de Madagascar, „Revue d’histoire et de Philosopie religieuses” 4 (1972), s. 449-484.

175

176

S. Ellis, The Rising of the Red Shawls: a revolt in Madagascar 1895-1899, Cambridge 1985, s. 77.

�104

Wojciech Kluj OMI

swoje własne duchowe przebudzenie177. Jego związek z luteranami sprawił, że
używał Małego Katechizmu Marcina Lutra w swym nauczaniu. Ruch Soatanana stał się siłą misyjną dla Kościołów protestanckich, docierając w różne części
kraju. Miał on również znaczenie ekumeniczne, przechodząc ponad różnicami
denominacyjnymi pomiędzy grupami protestanckimi, czyniąc to nie poprzez
powolne debaty teologiczne, ale poprzez wspólne doświadczenie religijne.
Mówiąc o procesie kształtowania się podstawowych tekstów wiary w języku malgaskim, trzeba też wspomnieć pewne ważniejsze wydarzenia polityczne
i społeczne sytuacji po roku 1914. W pierwszej wojnie światowej wzięło udział
ponad 50 tys. żołnierzy malgaskich walczących za Francję i inne kraje Europy.
Chrześcijanie wśród nich zasłynęli z tego, że dali wspaniałe świadectwo życia
wiary w obcych krajach. Ich późniejszy powrót do ojczyzny stał się inspiracją
dla wielu Kościołów. W  1913 r. powstał ruch VVS (vy, vato, sakelika – żelazo, kamień i sieć) – tajne stowarzyszenie, bardzo nacjonalistyczne. Zostało ono
utworzone przez grupę malgaskiej inteligencji, w  której znaleźli się zarówno
protestanccy pastorzy, jak i katoliccy duchowni. Zostało ono odkryte w 1915 r.
przez francuską administrację. Z powodu napięć wojennych trzydziestu czterech głównych przywódców otrzymało wyrok albo wieloletniego więzienia,
albo nawet dożywocia. W  tej grupie znalazł się również pastor Ravelojaona,
który jest powszechnie uznawany za „ojca malgaskiego nacjonalizmu”178.
Antychrześcijańska kampania kolonialnego rządu spowodowała trwałe
szkody dla Kościołów protestanckich. Brytyjskie misje protestanckie musiały
stopniowo ustępować ze swej dominującej pozycji, utrzymywanej w XIX wieku.
Porównanie statystyk LMS z roku 1895 i 1911 mówi samo za siebie. Wyraźnie
widać gwałtownie zmniejszające się liczby. Teren wpływów LMS zmniejszył się
o ok. połowę. Liczba chrześcijan związanych z LMS spadła z 352 tys. do 160 tys.,
członków Kościoła z 63 tys. do 30 tys., liczba ordynowanych pastorów z 1050 do
177
Prawie wszystkie cechy charakterystyczne przytaczane przez Rainisoalambo i opisane przez malgaskich
członków tego ruchu przebudzenia oraz misjonarzy, na tyle wyjątkowe, na ile może być postrzegane,
są  pewną odmianą tego, co prorocy Zulu albo Shona potwierdzą nieco później: poważna choroba, sen
z  jaśniejącą postacią wzywającą widzącego do odrzucenia swych narzędzi wróżbiarskich, rola Pisma
Świętego, modlitwa za chorego poprzez nałożenie rąk z  konsekwencją cudownego uleczenia. Dwa
dodatkowe składniki są bardziej specyficznie malgaskie: Rainisoalambo był żołnierzem i zebrał dwunastu
mężczyzn jako swych współpracowników – „Uczniów Pańskich”.
178

M. Brown, A History of Madagascar, London 1995, s. 245.

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

105

470, nieordynowanych kaznodziejów z 6000 do 2600, a liczba misjonarzy z 39
do 24. Misje straciły wiele centralnych miejsc i ważnych budynków w stolicy,
przede wszystkim prestiżowe kolegium przejęte przez władze i przeznaczone na
siedzibę sądu najwyższego. Wielkość politycznej i kościelnej prowokacji, której
doświadczali misjonarze LMS, pokazuje fakt, że w latach 1895-1913 stale pozostawało pytaniem otwartym, czy LMS ze swym wiekowym zaangażowaniem
pracy wśród Merinów, nie powinno się wycofać z wyspy. Wiodący członkowie
zarządu londyńskiego byli przekonani, że Towarzystwo nie powinno mieć „stałego miejsca na terytorium Francji” i poczyniono już nawet pewne przygotowania do wycofania się. Ostatecznie, w 1913 r. rząd wydał deklarację na temat
publicznego kultu na Madagaskarze, udzielając podstawowych praw, o  które
prosiły misje protestanckie. W tym samym roku odbyła się konferencja towarzystw niekatolickich na wyspie: LMS, SMEP179, kwakrzy, SPG razem z luteranami. Choć uszczuplony, Kościół reformowany odnalazł swoje głębsze korzenie
wiary już zakorzenionej w kulturze malgaskiej180.
„Luterańskie południe” miało swój środek ciężkości wśród Betsileo. W ciężkim
okresie atmosfery kolonialnej skoncentrowali się na wyborze synodu Kościoła
składającego się z Malgaszów i misjonarzy. Zmagania dotyczące tych spraw wciągały wszystkich zainteresowanych, zarówno Betsileo, jak i  Norwegów. Ponieważ
Kościół i szkoły były krępowane przez interwencje reżimu kolonialnego, ważnym
wydawało się podkreślanie przez Kościół własnej autonomii. W 1902 r. misjonarze razem z przedstawicielami malgaskich liderów, w liczbie 432 spotkali się razem i stworzyli plan synodu Kościoła. Na czele misyjnego organu stanął doktor
Christian Borchgrevink, misjonarz-doktor i  ordynowany pastor, który służył na
Madagaskarze 43 lata. Malgaski pastor Hans Rabeony, który studiował teologię
w Norwegii, został wybrany przewodniczącym komitetu synodalnego. Jednak sekretarz generalny w  Stavanger, Lars Dahle, który był wcześniej misjonarzem na
Madagaskarze, nalegał, aby samorządność zakładała samoutrzymanie181. Ten kon179
W  bardzo trudnych latach Augagneura Paryska Misja Ewangelicka mówiła po francusku niejako
w  imieniu wszystkich protestantów i  musiała znosić odium postawy władz kolonialnych za wszystkich
protestantów.
180
F. Raison, Spiritualité et ecclésiologie protestantes en Imerina sous la colonisation, „Revue d’histoire de la
spiritualité” 49 (1973), s. 185 i 188.
181

Choć opierając się na szanowanej formule eklezjologicznej, to jednak faktycznie cofnął misje malgaskie

�106

Wojciech Kluj OMI

flikt Antsirabe-Stavanger pokazuje trochę szerszy problem: misjonarze na miejscu
reprezentowali bardziej otwarte podejście, pracując dla praw Malgaszów dotyczących ich samodeterminacji, a zarząd misji upierał się przy pewnych wpływach
konserwatywnych182.
Na zachodnim brzegu wyspy norwescy luteranie zaczęli pracować w portach
i po wyzwoleniu niewolników w 1896 r. w niektórych wspólnotach Makua (czarnoskórych dawnych niewolników) ze Wschodniej Afryki. W Morondawie stworzyli centrum chrześcijańskie wraz z  dobrymi instytucjami edukacyjnymi i  medycznymi. Luteranie byli świadomi społecznych i  ekonomicznych czynników
wspierających ewangelizację, poprzez ruchy ludowe w  regionie. Wprowadzenie
kolonialnego opodatkowania wymusiło wewnętrzną emigrację na szeroką skalę,
zwłaszcza na zachód. Wyrastały nowe wioski, w większości tworzone według grup
etnicznych. Ci emigranci, pozbawieni swojego środowiska, przybywali z chrześcijańskiego podłoża na wyżynach. Teraz odkrywali w  Kościele konieczny cement
społeczny, aby nadać kształt tym nowym wspólnotom: śpiewanie pieśni na polach, grupy biblijne w nowych domach, stowarzyszenia kobiet, szkoły niedzielne.
W  tym samym czasie wspierali swoje ważne instytucje kościelne, zwłaszcza Seminarium Teologiczne na Ivory. Od 1920 r. Seminarium Ivory było prowadzone
wspólnie przez luteran norweskich i  amerykańskich. Międzynarodowa Komisja
Teologiczna, odwiedzająca Madagaskar w 1956 r. określiła, że Ivory, z ok. 80 studentami i wysoce kompetentną międzynarodową kadrą, była „najważniejszą (protestancką) instytucją teologiczną na Madagaskarze”.
W 1950 r. Malgaski Kościół luterański (Fiangonana Loterana Malagasy – FLM)
został uznany jako „niezależny” i samorządny z 1800 wspólnotami i ok. 180 000
członków. Był to pierwszy Kościół pochodzący z terenów misyjnych przyjęty do
Światowej Federacji Luterańskiej. Obecnie jest to jeden z największych Kościołów
luterańskich na świecie z ok. 3 mln. członków, ponad 1,5 tys. pastorów i ponad
15 tys. wykształconych katechistów i ewangelistów.
o pół wieku. S. Edland, Lars Dahles „regime” og sjølvstendighetstrongen I den gassisk-lutherske kyrkja (18891920), „Norsk tidsskrift for misjon” 36 (1982), s. 179.
W  porównaniu z  innymi krajami Afryki było to dość wyjątkowe. W  innych krajach Afryki często
właśnie ludzie na miejscu byli bardziej konserwatywni, a zarządy z Europy i Ameryki Północnej nalegały
na więcej odważnych decyzji dotyczących zakładania samodzielnego Kościoła w miejscowych realiach.

182

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

107

W przypadku misji katolickich „nie można zaprzeczyć, że włączenie Madagaskaru do kolonialnego imperium Francji miało konsekwencje w szybkim rozwoju
misji katolickich na wyspie”183. Niezależnie jak historycy to ocenią, w  roku 1880
na wyspie pracowało 44 kapłanów, 29 braci i 20 sióstr. Prowadzili oni 346 różnych
instytucji oświatowo-wychowawczych, charytatywnych i 1 leprozorium. W 1896 r.
powstał pierwszy, a w 1900 r. dwa kolejne wikariaty apostolskie, w których pracowało 76 kapłanów, 40 braci, 60 sióstr, wśród 94 978 katolików, 266 tys. katechumenów, było 1306 kościołów i kaplic, 98 tys. uczniów w szkołach misyjnych. W następnych latach liczba katolików stale wzrastała. W roku 1925 wyświęcono pierwszego
Malgasza na kapłana. Wielkim krokiem do przodu było mianowanie w 1939 r. pierwszego malgaskiego biskupa dla Miarinarivo. Konsekracja bpa Ignacego Ramarosandratana ukazywała drogę w przyszłość184. Pozostawał stale problem małej liczby
rodzimych kapłanów. Dopiero w roku 1950 całkowita liczba miejscowych kapłanów przekroczyła 100185. Na Kongres eucharystyczny w Antananarywie w 1951 r.
papież przesłał osobiste orędzie, które nie mogło być bardziej rewolucyjne w swej
treści „Kościół w zgodzie z prawem naturalnym uznaje wolność ludów do samostanowienia”. Wikariaty apostolskie zostały zmienione w diecezje i w 1955 r. było już
dziewięć diecezji. W tym roku normalna hierarchia katolicka została ustanowiona
dla Kościoła katolickiego na Madagaskarze z ok. milionem ochrzczonych186.

f) Czas niepodległego Madagaskaru
Do lat trzydziestych XX w. Madagaskar wydawał się leżeć na końcu świata,
poza jakimikolwiek sprawami świata zewnętrznego. Jak to określił Thompson, wydawał się być „odizolowany zarówno geograficznie, jak i psychologicznie”187. Druga wojna światowa zmieniła to radykalnie. W latach 1939-1940 piętnaście tysięcy
malgaskich żołnierzy zostało posłanych do Francji. Po upadku Francji w 1940 r.,
183
J. Metzler, Die Missionen in Südafrika und auf den ostafrikanischen Inseln, w: J. Metzler (red.), Sacrae
Congregationis de Propaganda Fide Memoria Rerum, vol. III/1 – 1815-1972, Rome 1975, s. 329.
184
Cała ta część poświęcona Kościołom za czasów kolonialnych, por. Sundkler, s.  502-509; por. też B.
Kumor, Historia Kościoła, cz. 8: Czasy współczesne 1914-1992, Lublin 1995, s. 347-348.
185

W roku 1980 sięgała dopiero 150, do „podziału” pomiędzy stale rozwijające się diecezje.

186

B. Kumor, Historia Kościoła, cz. 8: Czasy współczesne 1914-1992, Lublin 1995, s. 348.

187

V. Thompson, R. Adloff, The Malagasy Republic, Stanford 1965, s. 31.

�108

Wojciech Kluj OMI

rząd Vichy dwa lata rządził Madagaskarem, zanim siły brytyjskie przejęły kontrolę
nad wyspą w roku 1942188. W 1943 r. Brytyjczycy oddali Madagaskar siłom Wolnej
Francji i gen. De Gaule’owi.
Po wojnie dwóch Malgaszów zostało wybranych do zebrania konstytutywnego
Czwartej Republiki Francuskiej. W Paryżu prowadzili kampanię na rzecz autonomii kraju. Również wtedy wyłoniły się pierwsze partie polityczne – jedna katolicka, druga protestancka. Niełatwa sytuacja i  niepewność kraju stała się powodem
wybuchu w 1947 r. powstania na Madagaskarze. Ofiary życia były wysokie (oceny
oscylują między 10 tys. a 90 tys.). Niepodległość w ramach Wspólnoty Francuskiej
proklamowana została 14 X 1958 r. W  1959 r. Philibert Tsiranana został wybrany prezydentem. Wśród prominentnych polityków znajdowali się m.in. pastor Richard Andriaramanjato, mer Tananarywy. Kościoły przygotowywały się na zmiany,
mierząc się z przeszłością189. Pełną niepodległość kraj uzyskał 26 czerwca 1960 r.
W wyniku zamieszek na początku lat siedemdziesiątych do władzy doszedł Didier Ratsiraka. Sprawował ją do wyborów w  roku 2001. Władzy nie oddał łatwo.
Doszło do wojny domowej. Jego następca, Marc Ravalomanana, również po blisko
dwóch kadencjach musiał uciekać z kraju w 2009 r., po tym jak wojsko rozpoczęło szturm na pałac prezydencki. Sytuacja na Madagaskarze wciąż nie jest stabilna,
mimo ponad pół wieku niepodległości. Według danych zamieszczonych w CIA Factbook struktura etniczna wyspy wygląda dziś następująco: największą grupę stanowią
Merinowie (20,4%), następnie Betsimisaraka (15,6%), dalej Betsileo (10%), Sakalava
(7,6%), Tsimihety (7,1%), Antesaka (5,9%), Tanala (4,5%), Tandroy i Antemoro (po
4,1%), Bara (3,7%). Pozostałe mniejsze grupy stanowią w sumie 17% ludności190.
Zmiany zachodzące w Kościele katolickim w wolnej Republice Malgaskiej były
widoczne. W roku 1960 abp Sartre z Antananarywy zdecydował się zrezygnować,
aby ustąpić miejsca malgaskiemu arcybiskupowi w osobie biskupa Jerome Rakotomalala, późniejszego kardynała. W tym samym roku mianowany został delegat
apostolski dla Madagaskaru i okolicznych wysp (Mauritiusa i Reunion), a także
powstał Wyższy Instytut Teologiczny z  prawami akademickimi. W  tym samym
O tych walkach angielsko-francuskich w czasie II wojny światowej por. J.W. Dyskant, Madagaskar 1942,
Warszawa 2010.

188

189

Por. Sundkler, s. 843-845.

190

https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/ma.html (2013-03-06).

�Historia Madagaskaru jako tło procesu

109

roku Kościół prowadził 3 szpitale, 4 leprozoria, 16 ośrodków zdrowia, 10 sierocińców, 1 dom starców, 5 szkół średnich z 4510 uczniami, 56 szkół komplementarnych (36 037 uczniów), 6 szkół technicznych (357 uczniów), 2 szkoły rolnicze (65
uczniów) i 12 szkół menedżerskich. Stale następuje powolny rozwój.
W 1989 r. Madagaskar odwiedził papież Jan Paweł II. Aktualnie Kościół katolicki na Madagaskarze podzielony jest na pięć metropolii z 21 diecezjami. W skład
metropolii północnej (Antsiranana) wchodzą diecezje Ambanja, Mahajanga i Port-Berger. W skład metropolii centralnej (Antananarywa) – diecezje Tsiroanomandidy, Antsirabe oraz Miarinarivo. Metropolia wschodnia to archidiecezja Toamasina
z diecezjami Ambatondrazaka, Fénérive Est oraz Moramanga. Metropolię południowowschodnią stanowi archidiecezja Fianarantsoa z  diecezjami Ambositra,
Ihosy, Farafangana oraz Mananjary. Natomiast metropolia południowozachodnia
to archidiecezja Toliary z sufraganiami w Morombe191, Morondava, Tolagnaro192.
Najlepszym „owocem” dojrzałości miejscowego Kościoła są miejscowi święci. Jak
dotąd Madagaskar ma jednego kanonizowanego świętego – o. Jacques’a Berthieu
oraz trzech błogosławionych: Wiktorię Rasoamanarivo, brata Louisa Raphaëla Rafiringę oraz oczywiście Polaka, o. Jana Beyzyma193. Instytut Teologiczny w Ambatoroka (dzielnica stolicy) jest obecnie już prywatnym Uniwersytetem Katolickim.
Kościół katolicki radykalnie zmierzył się z centralnym zagadnieniem kultury
malgaskiej, słynnym zwyczajem powtórnego pochówku albo „przewijania kości
zmarłych”, czyli famadihaną. Było to jakby zostawione na boku przez inne denominacje. Wielkiego znaczenia nabrał fakt, że w 1987 r. kard. Razafimaharatra ogłosił, iż 31 misjonarzy, zarówno zagranicznych, jak i malgaskich, zmarłych w latach
1956-1970, zostanie wspólnie pogrzebanych zgodnie z obrzędem famadihana194.
Zwyczaj famadihany był stale praktykowany, choć między denominacjami protestanckimi istniały różnice w tej sprawie. Oficjalnie zwyczaju nie zaakceptowa191

Gdzie aktualnie, od roku 2001, ordynariuszem jest Polak, bp Zygmunt Robaszkiewicz MSF.

Aktualne dane ogólne na temat Kościoła katolickiego na Madagaskarze znaleźć można na stronie
http://www.ecar-mada.mg/.

192

Świętego Jacques’a beatyfikował jeszcze Paweł VI, Wiktorię i Jana Beyzyma beatyfikował Jan Paweł II.
Szczególne znaczenie na Madagaskarze miała beatyfikacja Wiktorii, która odbyła się podczas pielgrzymki
Jana Pawła II po ziemi malgaskiej. Beatyfikacji br. Rafaela oraz kanonizacji o. Jacques’a  dokonał
Benedykt XVI.

193

Por. M. Bloch, Placing the dead: tombs, ancestral villages and kinship organization in Madagascar,
London 1971.

194

�110

Wojciech Kluj OMI

no, choć niewielu trzymało się z dala od niego. Nawet prezydent republiki Didier
Ratsiraka, przy okazji spotkania Towarzystwa Biblijnego w 1985 r. ogłosił, że jest
chrześcijaninem i czyta regularnie Pismo Święte i dlatego nie bierze udziału w famadiahanie z ofiarą z wołu. W końcu jednak dodano do tych ceremonii czytanie
Pisma Świętego i śpiew pieśni195.
Próbowano stworzyć zjednoczony ewangelicki Kościół malgaski, ale te marzenia
nie przekształcały się tak szybko w rzeczywistość. Łatwiej było stworzyć zjednoczone, protestanckie kolegium teologiczne albo seminarium. Ale nawet wtedy interesy
denominacyjne brały górę. W 1956 r. Komisja Teologiczna Międzynarodowej Rady
Misyjnej (Theological Commission of the International Missionary Council) znalazła
wciąż jeszcze pięć kolegiów teologicznych, z tego trzy prowadzone przez LMS i po
jednym prowadzonym przez Paryskie Misje Ewangeliczne oraz kwakrów. Wszystkie miały niewiele i to przepracowanego personelu, często z niewystarczającymi bibliotekami. Studenci rokujący nadzieje byli posyłani na studia do Francji i Wielkiej
Brytanii. Istniało napięcie pomiędzy chrześcijanami malgaskimi a misjonarzami196.
W  końcu jednak doszło do powstania w  1968 r. Zjednoczonego Kościoła Jezusa
Chrystusa na Madagaskarze (FJKM).
Ostatecznie również wysiłki ekumeniczne doprowadziły do pewnego sukcesu. 20 stycznia 1980 r. podczas tygodnia modlitwy o jedność chrześcijan powstała ekumeniczna rada Kościołów na Madagaskarze (FFKM), w skład której weszły
Kościół katolicki (EKAR – Eglizy Katolika Apostolika Romana), Kościół luterański
(FLM – Fiangonana Loterana Malagasy), Kościół anglikański (EEM – Eklesia Episkopaly Malagasy) oraz Kościół Zjednoczony (FJKM – Fiangonan’i Jesoa Kristy eto
Madagasikara). Poza Kościołami zjednoczonymi w FFKM istnieją na Madagaskarze również „Kościoły niezależne”, ale z powodu mniejszego znaczenia dla naszego
problemu badawczego, nie będziemy wchodzili tu w szczegóły ich działalności197.
195

Sundkler, s. 998-999.

196

Sundkler, s. 843-845.

Do najważniejszych z nich zaliczyć trzeba: FMTA – Tzw. Kościół Tranozozoro (różowego domu) lub
Antranobriky (murowany), zał. w 1894 r., w 1966 r. liczył 200 świątyń i 200 tys. wyznawców. Adwentyści
Dnia Siódmego – na Madagaskarze od 1976 r., 320 domów modlitwy, 65 tys. wyznawców. Baptystyczny
Kościół Biblijny powstał w  1932 r. z  Evansem, misjonarzem, który opuścił LMS, 25 świątyń, 4 tys.
wyznawców. Misja Ewangelicka z  Tananarywy, założona przez Rakotobe Andriamaro, którego zastąpił
jego syn w 1987 r., 329 świątyń i 23 tys. wyznawców. FFSM – Kościół Przebudzenia Uczniów Pańskich
(złączony z  ruchem Soatanana), wywodzący się z  ruchu powstałego w  1894 r. – dziś niezależny z  340
197

�Rozdział IV
Język malgaski i świat duchowych wyobrażeń
Niniejsza praca, choć w kolejnych rozdziałach często będzie odwoływała się do
materiału językowego, pozostaje jednak w swej istocie pracą teologiczną, śledzącą
proces kształtowania się podstawowych tekstów wiary na Madagaskarze. Ponieważ język malgaski nie jest w Polsce powszechnie znany, dlatego trzeba go przybliżyć polskiemu czytelnikowi choć w zarysie.

a) Kodyfikacja i rozwój języka
W artykule na temat literatury malgaskiej, który ukazał się w Polsce prawie trzydzieści lat temu, mamy przedstawiony zarys rozwoju tego języka198. Według tych
malgaskich autorów, pod koniec XVIII w. Andrianamopoinimerina dążąc do ekspansji wybrał grupę uczonych, pośród nich zarabizowanych Temoro, którzy mieli
napisać kroniki centralnego królestwa. Związek między wiedzą pisaną a  władzą
polityczną (i wiarą religijną) był jeszcze ściślejszy w XIX w., gdy Radama I przejął
władzę po ojcu w 1810 r. Po zapoznaniu się z arabomalgaskim, spróbował z literami łacińskimi zasugerowanymi mu przez pierwszych misjonarzy i przekonał się
do takiej wersji zapisu.

miejscami kultu i  34 tys. wyznawców. FFPM – Kościół Przebudzenia Duchowego, zrodzony z  ruchu
Mandoa w czerwcu 1956 r. – w 1970 r. liczył 50 miejsc kultu i 10 tys. wyznawców. FAM – Kościół Boga
na Madagaskarze, powstał w 1967 r. i posiada 22 świątynie i 1,5 tys. wyznawców. FKPMV – Świadkowie
Jehowy w 1967 r. posiadali 22 domy modlitwy i 18,5 tys. wyznawców. ACPJM – Jesosy Mamonjy założony
przez M. Daoda z  małżonką, którzy przybyli do Antananarywy w  1961 r., obecnie posiada ponad 100
świątyń i  ponad 10 tys. wyznawców. FPMM – Zjednoczony Kościół Pentekostalny na Madagaskarze
istnieje od 1970 r. – 145 miejsc kultu i 11,5 tys. wyznawców. FLMN – Reformowany Kościół luterański
na Madagaskarze, odłączony od FLM w  1970 r. – 77 świątyń. FAP – Kościół Apostolski Madagaskaru,
odłączył się od EEM w 1968 r. – 55 kościołów i ok. 15 tys. wyznawców. Dane za Hübsch, s. 421-422.
198
Choć książka wydana była w języku angielskim pod wspólnym szyldem Oxfordu i Wiedzy Powszechnej,
to jednak drukowana była w  Polsce – Z. Bemananjara i  S.A. Ramamonjisoa, Malagasy Literature in
Madagascar, w: B.W. Andrzejewski, S. Piłaszewicz, W. Tyloch (red.), Literatures in African Languages.
Theoretical issues and sample surveys, Cambridge University Press i Warszawa 1985, s. 426-459.

�112

Wojciech Kluj OMI

Tłumaczenie Biblii z hebrajskiego i greckiego na malgaski utrwaliło formę językową określaną odtąd jako klasyczna. Był to język początku XIX w., używany
w regionie Imeriny, do którego wprowadzono pewne poprawki uczonych dworu
królewskiego. Kiedy już klasyczny język malgaski został ustalony, założono wiele
szkół, w  tym z  pomocą misji chrześcijańskich, głównie w  centrum wyspy. Edukacja rozwijała się po malgasku. W roku 1882 według oficjalnych statystyk było
1167 szkół, 2893 nauczycieli oraz 146 521 uczniów. W 1886 r. zaczęło się ukazywać
pierwsze malgaskie czasopismo Teny Soa (Dobre Słowo).
Po podboju przez Francję, w 1902 r. powstała Akademia Malgaska, której celem
miało być „głębokie, metodyczne i rozumowe poznanie języka, etnologii i socjologii malgaskiej”. Faktycznie jednak polityka gen. Gallieni zmierzała do tego, aby to
wykształcona warstwa Malgaszów znała język francuski. Tak więc wiele osiągnięć
językowych i  edukacyjnych XIX w. zostało zniszczonych, a  szkoły pozamykane.
Dialekt Merinów, który uzyskał status języka pisanego, stał się od 1902 roku oficjalnym językiem malgaskim. Z czasem pisany malgaski musiał się europeizować,
bo służył jako kanał przekazywania poleceń władz kolonialnych. Nie był używany
w sferach technologii czy nauki. Prace nad dialektami regionalnymi czy opracowywanie ich formy pisemnej zostało zarzucone. Pisana forma standardowego języka
malgaskiego, nie mająca kontaktu z językiem mówionym, stawała się coraz bardziej uboga. W rodzimej tradycji rozwijały się jedynie niepiśmienne formy literackie, używane przez ludzi.
Od lat sześćdziesiątych XX w., wraz z odzyskaniem niepodległości nastąpiła ponowna, choć powolna malgaszyzacja systemu oświaty. Do tego czasu różne zbiory
utworów malgaskich tworzone były praktycznie – jak piszą autorzy tekstu – przez
misjonarzy, kolonizatorów i  europejskich badaczy dla różnych celów. Wszystkie
one były jednak zasadniczo europocentryczne199.
W interesującym nas procesie szczególnie ważną rolę odegrały pierwsze dziewiętnastowieczne słowniki malgaskie. Pierwszy taki słownik wydrukowali w Antananarywie w  1835 r. misjonarze protestanccy. W  1853 i  1855 r. o. Weber wydał dwa słowniki malgaskie na leżącej nieopodal wyspie Reunion. Kolejny wydał
Swoistym żartem historii jest chyba fakt, że książka z  tym tekstem, drukowana w  drukarni im.
Rewolucji Październikowej, w  bibliografii (s. 457-459) wspomina prace takich misjonarzy jak Abinal,
Malzac, Dahle czy Weber.
199

�Język malgaski i świat duchowych wyobrażeń

113

w  1885 r. misjonarz angielski Richardson. Na długo przed tym ostatnim misjonarze katoliccy rozpoczęli pracę nad wielkim słownikiem języka malgaskiego.
Przez wiele lat zajmował się tym o. Callet. Śmierć nie pozwoliła mu dokończyć
tego dzieła. Kontynuacji dzieła podjął się o. Abinal. On również odszedł nie dokończywszy dzieła. Jednak dzieło to było już tak zaawansowane, że nie można go
było pozostawić bez kontynuacji. W końcu o. Malzac podjął się jego dokończenia.
Praca została zakończona w  stolicy w  grudniu 1888 r. Oczywiście później również powstawały słowniki, ale do dziś słownik Abinala-Malzaca uznawany jest za
główny punkt odniesienia w dyskusjach nad językiem malgaskim. Wśród prac językowych o. Malzaca warto wspomnieć również inne prace, które ujrzały światło
dzienne w formie drukowanej już po jego śmierci. Były to Vocabulaire de Philologie
Comparée Malgache-Malais (1911), Grammaire Malgache (1960) oraz Vocabulaire
français-malgache (1967). Dokładniejsze badania językowe mogłyby bez wątpienia
przynieść wiele ciekawych przypadków lingwistycznych, nie jest to jednak celem
tej pracy. Lista najważniejszych pozycji zostanie zamieszczona w aneksie.
Ponieważ w  dalszym ciągu pracy wystąpią pewne słowa malgaskie, więc bez
wchodzenia w szczegóły gramatyczne, na początku trzeba podać kilka podstawowych informacji umożliwiających lepsze zrozumienie treści. Język malgaski posługuje się alfabetem łacińskim, ale nie ma w nim liter „c”, „q”, „u”, „x”. Dźwięk znany
nam jako „c” jest zastępowany bądź to przez „s” (łagodne), bądź „k” (twarde) lub
też dyftong „ts”. Litery „i” oraz „y” wymawia się tak samo, z tym że „y” występuje
na końcu wyrazu. Literę „o” czyta się jak polskie „u”. W języku malgaskim nie ma
dźwięku „o”, a jeśli jest to słowo zapożyczone z języka obcego, np. francuskie „hotel”, wtedy nasze „o” zapisuje się jako „ô”. Inne dźwięki zapisywane są jako dyftongi,
np. „dr”, „tr”. Ciekawą rzecz w języku malgaskim stanowi zamiana liter w połączeniach dwóch członów200.
Poza wyżej wspomnianymi zasadami wyrazy często posiadają prefiksy czasownikowe. Najczęściej rozpoczynają się one od litery „m”. W czasie przeszłym
litera ta zostaje zastąpiona literą „n”, a w czasie przyszłym „h”, często pozosta200
Bez wchodzenia w  szczegóły przytoczmy tu kilka przykładów, jakie zamieszcza słownik AbinalaMalzaca. Słownik przypomina, że w  połączeniu dwóch wyrazów n-b staje się mb (Man Babo staje się
Mambabo), n-f staje się mp (An Fo staje się Am-Po), n-l staje się nd (Man Lany staje się Mandany), n-r
staje się ndr (Man Re staje się Mandre).

�114

Wojciech Kluj OMI

wiając resztę wyrazu bez zmian. Dodanie na początku „Mp” lub „Mpam” tworzy
imiesłów określający kogoś, kto tę czynność wykonuje lub sprawia, że ktoś inny
ją wykonuje. Dla ilustracji podajmy dwa przykłady, np. mianatra [uczyć się],
mpianatra [ten, który się uczy, czyli uczeń], mpampianatra [ten, który sprawia,
że ktoś się uczy, czyli nauczyciel], fianarana [czynność uczenia się], fampianarana [akcja uczenia]. Wszystkie te słowa wywodzą się od rdzenia anatra oznaczającego radę, polecenie. Jeśli zaś chodzi o czasy, to mianatra określa uczenie się
w czasie teraźniejszym, hianatra w czasie przyszłym, a nianatra w czasie przeszłym. Inny przykład: z rdzenia asa [praca, ćwiczenie] biorą się takie słowa pochodne jak miasa [pracować], mpiasa [pracownik], mpampiasa [pracodawca],
fiasana [praca, narzędzia]. Czas przyszły i  przeszły będą również analogicznie
jako hiasa oraz niasa.
W języku malgaskim często stosuje się stronę bierną oraz nieznaną w naszej gramatyce stronę relatywną. To małe wyjaśnienie było konieczne, aby w dalszym ciągu
pracy ukazać znaczenie pochodzenia poszczególnych słów z różnych rdzeni201.

b) Proces wyboru słowa na określenie Boga
Podobnie jak wyżej w przypadku „Modlitwy Pańskiej”, również tutaj zatrzymamy się nad jednym przypadkiem procesu kształtowania się słowa, które jest dla
nas słowem podstawowym. W części drugiej naszej pracy będziemy się zajmować
tekstami, nie poszczególnymi słowami. Jednakże zanim dojdziemy do tekstów,
musimy wpierw krótko ukazać zawiłość tego procesu na przykładzie formowania
się terminu oddającego chrześcijańską wizję Boga.
Z  perspektywy czysto słownikowej proces tłumaczenia może się wydawać
względnie prosty. Nowe pojęcia „chrześcijańskie” (europejskie) trzeba przetłumaczyć na język malgaski. Jednakże w przypadku pojęć z kręgu innej religii trzeba
przyjrzeć się nie tylko kwestiom różnic kulturowych, ale i różnic religijnych. Tak
jak pojęć typu hinduskie dharma, chińskie tao, czy buddyjskie nirwana nie uda się
dobrze przetłumaczyć pozostając w kręgu europejskich pojęć chrześcijańskich, tak
trzeba też podejść do tradycji malgaskich. W odniesieniu do tradycji afrykańskich
201
Informacje za: A. Abinal &amp; V. Malzac, Dictionnaire Malgache-Français, Analamahitsy, Antananarivo
2009, s. V-IX.

�Język malgaski i świat duchowych wyobrażeń

115

zbyt łatwo w przeszłości szafowano pojęciami typu „animizm”, „fetyszyzm”, „kult
przodków”, „bożki” czy „zabobony”202. Dziś jesteśmy tego świadomi. Jednakże
w XVI w., a nawet w XIX w. Europejczycy nie byli tego świadomi i dlatego pojawiło
się wiele błędnych określeń. Nie inaczej było w przypadku Madagaskaru.
Jaka była malgaska wizja świata, gdy na wyspę docierali pierwsi europejscy
misjonarze? Zanim przyjrzymy się jak misjonarze i pierwsze wspólnoty dobierali
słowa dla odpowiednich pojęć chrześcijańskich, musimy krótko prześledzić, jak
wyglądał malgaski świat wierzeń. Powstało już sporo prac poświęconych temu zagadnieniu, dlatego w tym miejscu postaramy się jedynie streścić interesujące nas
zagadnienia, tak jak były one postrzegane przez ważniejszych badaczy. Aby nie
przejść zbyt szybko do ogólników, a z drugiej strony ukazać kompleksowość zagadnienia, przyjrzymy się w zarysie jak kształtowało się malgaskie pojęcie/pojęcia
na temat Istoty Najwyższej, którą my, jako chrześcijanie, w języku polskim nazywamy „Bogiem”. Czy istniejące już malgaskie słowa dotyczące świata duchowego
odnosiły się do rzeczywistości podobnej do tej, którą misjonarze pragnęli głosić,
czy też był to zupełnie inny świat?
Podejmując problematykę słowa „Bóg” z perspektywy językowej, warto zwrócić uwagę na kilka aspektów. W naszej europejskiej tradycji słowo to jest zazwyczaj
krótkie, jednosylabowe. Było tak zarówno w takich dawnych językach, jak grecki
czy łaciński, jak i  w  językach współczesnych. Na poziomie mnemotechnicznym
sugeruje to m.in. rzeczywistość prostą, nieskomplikowaną. Wymawiając to słowo,
nie ma niejako czasu na dookreślenie treści. Wydaje się być oczywiste samo w sobie. Malgaskie słowa, czy to Zanahary czy też Andriamanitra są dłuższe, opisując
już pewną rzeczywistość. Ale przecież dla misjonarza-tłumacza punktem wyjścia
202
Na ten temat istnieje wiele publikacji. Założyciel misjologii na ATK o. Feliks Zapłata napisał na ten temat
m.in. Pojęcie Boga w religiach niechrześcijańskich, w: A. Święcicki (red.), Bóg – Dekalog – Błogosławieństwa
– Modlitwa, Kraków 1977, s. 28-43; Tenże, Chrześcijańska idea Boga kluczem do rozwiązania zasadniczego
problemu Kościoła w  Indiach, w: B. Bejze (red.), Studia z  filozofii Boga, Warszawa 1977, t. III, s.  247271. Por. też: J. Różański, Działalność misyjna wobec różnorodności językowej świata, w: S. Mikołajczak,
T. Węcławski (red.), Język religijny dawniej i  dziś. Materiały z  konferencji, Gniezno 3-5 czerwca 2004 r.,
Poznań 2005, s. 271-281; J. Różański, Słownictwo tradycyjnych religii afrykańskich. Nazwa religii, w: P.
Bortkiewicz, S. Mikołajczak, M. Rybka (red.), Język religijny dawniej i  dziś (w  kontekście teologicznym
i kulturowym), t. IV, Materiały z konferencji, Gniezno 22-24 września 2008, Poznań 2009, s. 91-98; W. Kluj,
Studia nad tradycyjną religią afrykańską. Zarys problematyki i sposoby badań, CT 69 (1999) nr 3, s. 181185; Koncepcja Istoty Najwyższej – Boga w tradycyjnej religii afrykańskiej według Johna S. Mbitiego, AMis
12 (2001), s. 59-77.

�116

Wojciech Kluj OMI

nie powinno być filozoficzne pojęcie ukryte w krótkim słowie, ale Najwyższa Rzeczywistość objawiona w Jezusie Chrystusie. Przecież święty tetragram też był słowem objaśniającym. Można się zastanawiać, co odczuwał i co rozumiał wierzący
Żyd, gdy wymawiał to święte słowo? Czy to samo, co Europejczyk203 lub Malgasz?
Dotykamy tu sedna procesu inkulturacyjnego, jednak tutaj interesuje nas jedynie
jak przebiegał proces wytworzenia się malgaskiego pojęcia oznaczającego Najwyższą Osobową Rzeczywistość objawioną w osobie Jezusa Chrystusa.
Stawiając to pytanie w  języku malgaskim najczęściej problem streszcza się
jako kwestię wyboru między dwoma pojęciami: Zanahary i Andriamanitra. Choć
w pewnym sensie jest to prawdziwe, to jednak takie ustawienie sprawy nie ukazuje całej skomplikowanej rzeczywistości znaczeń, pomysłów misjonarzy i wyborów
poszczególnych wspólnot. Termin Andriamanitra, który obecnie przyjął się w formułach liturgicznych, dosłownie oznacza tego, którego intymna istota jest jak zapach rozchodzący się wokoło. Jednak termin Zanahary, który dosłownie oznacza
tego, który tworzy, stwarza, podtrzymuje przy życiu, nie został odrzucony. Jest on
obecny na przykład w słowach hymnu narodowego: Zanahary ô tahio ny tanindrazanay (Boże, strzeż naszą ojczyznę). Występuje również w innych popularnych
wyrażeniach, np. voajanahary (dosłownie: stworzony przez Boga), aby wyrazić
„naturalny” w  wyrażeniach typu harena voajanahary (bogactwa naturalne), czy
Valan-javaboary (park naturalny). Wydaje się, że dziś słowo Zanahary jest bardziej
stosowane w odniesieniu do wierzeń tradycyjnych. Być może z tego właśnie powodu w terminologii chrześcijańskiej przyjmuje się dziś raczej termin Andriamanitra. Nie musiało tak jednak być w przeszłości.
Takie streszczenie nie ukazuje jednak głębi problemu. Nas interesuje tu zasadniczo kształtowanie się malgaskiego języka religijnego, a w tym miejscu zwłaszcza
wykształcenie się chrześcijańskiego słowa na określenie Boga. Przy tym zagadnieniu pamiętać trzeba o kilku wymiarach problemu. Po pierwsze, tradycyjna kultura
malgaska miała pewne pojęcie Bytu Najwyższego, ale nie posiadał on cech Boga
Osobowego, tak jak Go znamy z objawienia chrześcijańskiego. Po drugie, kultura
malgaska to nie monolit, ale jakby kilka czy nawet kilkanaście światów kulturowych z pewnymi modyfikacjami. Dalej, malgaska wizja świata „ponadludzkiego”
Nie wnikamy tu już teraz, czy słowo to używane w języku polskim powoduje takie same skojarzenia jak
analogiczne słowo w innych językach europejskich.

203

�Język malgaski i świat duchowych wyobrażeń

117

nie była (i nie jest) niezmienna. Kultury niepiśmienne wykazują wielką zdolność
adaptacyjną między pokoleniami. Dla celów naszej pracy nie będziemy prowadzili nowych badań terenowych, ani pogłębionych badań językowych, musimy więc
oprzeć się na już istniejących źródłach pisanych. Niektóre spośród tych tekstów
spisane były przez obcych autorów związanych z laickim (niekiedy wręcz ateistycznym) środowiskiem kolonialnym, inne przez misjonarzy (różnych wyznań), a najnowsze często spisane są przez rdzennych Malgaszów. Tym, co nas tu szczególnie
interesuje, jest fakt, że niektóre z ich konkluzji się nie pokrywają.
Ta właśnie rozbieżność wniosków jest jednym z powodów, które skłaniają do
zastosowania kryteriów teologicznych. Ostatecznie, to nie takie czy inne argumenty poszczególnych piszących przeważyły w przyjmowaniu poszczególnych pojęć,
ale wiara wspólnoty, która niejako wymusiła stosowanie pewnych pojęć, przynajmniej w częściej pojawiających się tekstach. Taki jest kontekst naszego poszukiwania polegającego na analizie występowania słowa „Bóg” w podstawowych tekstach
chrześcijańskich.
W języku polskim istnieje jedna pozycja, która porusza interesujące nas zagadnienie. Jej autorem jest o. Grzegorz Krzyżostaniak OMI204. W rozdziale I – Najważniejsze uwarunkowania religijne analizuje on trzy pojęcia. W pierwszej części
zatytułowanej „Bóg w tradycji malgaskiej” (strony 19-33) omawia szeroko etymologię malgaskiego pojęcia Boga, jego naturę i tradycyjny kult. Najpierw koncentruje się nad słowem Zanahary, które wydaje się najbardziej rozpowszechnione,
choć według niektórych (R. Jaovelo-Dzao) termin ten był częściej używany na
wybrzeżach, a w centralnej części wyspy Andriamanitra (razem z Zanahary i Andriananahary). Autor omawia różne etymologiczne tłumaczenia słowa Zanahary,
zarówno te bardziej tradycyjne, związane z rdzeniem nahary – tworzyć (wtedy byłby „Stworzycielem”), jak i związane z indonezyjskim Hari – słońce (wtedy byłby
„bóstwem słońca”). O. Krzyżostaniak przytacza obserwacje P. Collina i G. Ferranda, które opowiadają się za tym, że islam nie wywarł w świadomości rodzimych
mieszkańców aż tak wielkiego wpływu w tym względzie. R. Dubois opowiada się
zaś za obecnością idei monoteistycznej w tradycyjnych wierzeniach malgaskich.
G. Mondain szukał śladów prymitywnego monoteizmu w dawnych powiedzeniach
204

Inkulturacja obrzędów przejścia na Madagaskarze, Warszawa 2011.

�118

Wojciech Kluj OMI

malgaskich. L. Vig przyjmował ideę jednego Boga w tradycyjnych wierzeniach, ale
trudno mu to było udowodnić, dlatego skłaniał się praktycznie ku politeizmowi.
Natomiast rodzimy badacz, R. Jaovelo-Dzao, uważał, że wiara w jednego Boga istniała na Madagaskarze od dawna. Warto przytoczyć podsumowanie o. Krzyżostaniaka (s. 56-57):
Abstrahując od różnych prób wyjaśnienia etymologii określenia Boga (zwłaszcza jeśli chodzi o termin Zanahary), traktowanie zagadnienia Boga w malgaskiej kulturze religijnej wskazuje na jego transcendencję, immanencję oraz jednorodność.
Należy zaznaczyć, iż badania, w których dowodzono, że monoteizm został przeniesiony
na grunt malgaski przez Arabów, zakończyły się porażką. Prawdą jest jednak, iż islam wywarł
swój wpływ w takich dziedzinach jak astrologia, wróżbiarstwo czy kalendarz. Jednakże jego
wpływ był raczej powierzchowny i Malgasze skutecznie obronili własną, przekazaną im przez
przodków ideę jednego Boga – Zanahary.
Należy także odrzucić wszelkie tendencje politeistyczne czy panteistyczne, które przewijały się w badaniach dotyczących malgaskiej koncepcji Istoty Najwyższej.
Bóg ten zatem jawi się w  świadomości Malgaszów jako zasada dynamiczna, początek
i koniec, jako synteza wszystkich czasów. Jest on Bogiem wiecznym (mandrakizay), świętym,
dobrym, tajemniczym, sprawiedliwym oraz godnym ofiar i modlitw. Jednocześnie jako Bóg
wszechmogący rządzi on całym wszechświatem, jest panem życia i śmierci. Bóg ten jawi się
jako stwórca całego wszechświata, również i ludzi.
Chociaż w  wierzeniach Malgaszów Bóg jest niedostępny, gdyż nikt z  nim jeszcze nie
rozmawiał, to jest On obecny we wszystkich inwokacjach i błogosławieństwach. Modlitwy
i inwokacje zanoszone do Boga mają zazwyczaj charakter ekspiacji za grzechy, które są rezultatem uprzedniego pogwałcenia tabu (fady). Należy zaznaczyć, iż Malgasze proszą także
Boga o pomyślność w życiu, bogactwo i zdrowie. Język tych próśb nacechowany jest spontanicznością i prostotą.

Nie będziemy się tu zatrzymywali nad wszystkimi publikacjami na ten temat,
trochę szerzej jednak warto przyjrzeć się książce Pietro Lupo zatytułowanej Dieu
dans la tradition Malgache. Approches comparées avec les religions africaines et le
christianisme205. Autor, choć pochodzący z Europy, przeżył na Madagaskarze po205
Paris, Fianarantsoa 2004. Por. też np. Ch. Renel, Ancêtres et dieux, Tananarive 1923; J. Rajaobelina,
Sentiments religieux des malgaches avant l’arrivée des Missionnaires chrétiens à Madagascar, Fianarantsoa

�Język malgaski i świat duchowych wyobrażeń

119

nad 40 lat i jest autorem kilkunastu książek oraz kilkuset artykułów z tej dziedziny.
W tej części oprzemy się na jego opracowaniu.
Podejmując zagadnienie tradycyjnego określenia na Najwyższą Rzeczywistość,
odnieść się trzeba do różnych prac, które pozwalają na prześledzenie tych pojęć
w różnych regionach wyspy. Np. dla społeczności Betsimisaraka wschodniego wybrzeża dobrze podaje to Pascal Lahady206, M. Rakotomalala Malanjaona dla Vonizongo207, F. Rabeony dla Imeriny208, M. Rasoja209 i D. Raherisoanjato210 dla Betsileo i dla regionu Tanala, ekipa katechistów i misjonarzy katolickich dla regionu
Antambahoaka i  dla południowych Betsimisaraka regionu Mananjary211 (1973),
Lucien David dla Masikoro regionu Tulearu212, Eléonore Nerine dla Sakalawów
regionu zachodniego Menabe213. Eugène Régis Mangalaza przebadał to dla Madagaskaru jako całości214 i dla społeczności Betsimisaraka215.
W różnych obrzędach związanych z przodkami Byt Najwyższy jest często przywoływany lub wzywany. Z  jednej strony J.  Rakotonirainy stwierdza wprost: Tsy
1950; R. Jaovelo-Dzao, Richesses culturelles d’une civilisation de l’oralité, w: Madagascar et le Christianisme,
Antananarivo 1993, 69-94; tenże, Aspects de la conception Malgache de Dieu, Antsiranana 1996; L. Vig, Les
conceptions religieuses des anciens Malgaches, Paris 2001.
206

Le culte betsimisaraka, Fianarantsoa 1979.

Les Tsialokana du Vonizongo. Essai de monographie régionale en Imerina (Madagascar), EHESS 1980.
Dwa tomy tej pracy to w sumie 459 stron. …
207

Tonom-bavaka. Étude structural de textes de prière recueillis en Imerina, Tananarive, Ambatoroka
(maszynopis, 54 s.).

208

209
M. Rasoja, P. Baudeu, Lovan-tsofina betsileo avy tany Manandriana (Tradycja oralna regionu
Manandriana), ACM nr 9 i 10 (1974), s. 279-288, 300-316.

Les rites religieux dans le Betsileo, leurs supports matériels et leur contenu historique, w: Ancêtres et
Société à Madagascar [numer specjalny Cahiers ethnologiques, Bordeaux II], Bordeaux 1983, s.  45-62;
Christianisme et religion traditionnelle, „Taloha. Revue du Musée d’Art et d’Archéologie. Tananarive” 1982,
nr 29, s.  25-38; Tavy et rituels en pays tanala. L’Exemple du „saotany”, w: Le Tanala, la forêt et le tavy,
Antananarivo, Musée d’Art et d’Archéologie (Seria: Travaux et documents, 25).
210

Tonom-bavaka (Prières), Recueil de prières ancestrales. Région d’Antsenavolo-Vohilava-Nosy Varika,
Mananjary 1973.

211

Le tampoke Andrevola. Essai d’interprétation de la conception du pouvoir chez les Masikoro du Fiherena,
Tuléar 1988, t. 2.
212

La littérature orale dans le pays Sakalava Menabe [nie wydany drukiem doktorat z  etnologii], Paris
1982, 2 t.

213

214

Dieu malgache et Dieu biblique, w: „Cahier de l’École Normale” (Tuléar), (1986) nr 2-3, s. 71-100.

Essai de philosophie betsimisaraka. Sens du „famadihana”, Tuléar 1979 (Coll. „Tsiokantimo”) oraz La
poule de Dieu. Essai d’anthropologie philosophique chez les Betsimisaraka, Madagascar, Bordeaux 1994
(Mémoire des Cahiers Ethnologiques, nr 4331).
215

�120

Wojciech Kluj OMI

mba miady hevitra ny amin’ny fisian’Andriamanitra ny Razana malagasy (przodkowie malgascy nigdy nie stawiali pytania o istnienie Boga)216. Z drugiej jednak
strony obecność Boga była oczywista. Wg Rakotonirainy nie ma wątpliwości, że
w myśli malgaskiej istniało pojęcie Boga. Istniał Bóg i świat duchowy. Jednak, gdybyśmy postawili pytanie, jaka jest natura tego świata duchowego, sprawa nie jest
już tak prosta.
Podobnie dokładne określenie, co oznaczają terminy Andriamanitra, Andriananahary, czy Zanahary wraz z całą gamą wersji w lokalnych dialektach, jest niemożliwe. Najczęściej słowa te są po prostu tłumaczone jako „Bóg”. Malgaska idea Boga
jest w pewien sposób związana z kwestią władzy, zwłaszcza ojca albo szefa rodziny,
starszego czy króla. W kontekście malgaskim Lupo217 przywołuje takie określenia
władcy, jak Zanahary hita maso (widzialny bóg-słońce) albo Andriamanitra ambonin’ny tany (pachnący książę na ziemi). Jakiego boga przywołują te słowa? Słowo
Andriamanitra (pachnący książę) używane było szczególnie na Płaskowyżu Centralnym. Wyraża ono koncepcję Boga, wychodząc od supremacji władzy (Andriana). W ten sposób sankcjonuje niejako porządek społeczny panujący w tym regionie, łącząc władzę z bóstwem. Z kolei słowo Zanahary, używane przede wszystkim
w częściach nadbrzeżnych, również oznaczało Byt Najwyższy, ale wychodziło z pojęcia Przodka-Stwórcy, szefa założyciela i organizatora. Podkreśla ono ciągłość między społeczeństwami, królami-bogami, przodkami i bóstwem/Bogiem.
Czy ten malgaski Byt Najwyższy jest tożsamy z Bogiem chrześcijan? Pamiętać
trzeba, że kiedy o Nim mówimy, posługując się pojęciami filozoficznymi, posługujemy się bardziej ideą Boga filozofów, niż żywej Osoby. Oczywiście taka idea Boga
różni się od tego, jakiego znamy z Objawienia. Jednakże odwołując się do sytuacji
z Antiochii pierwszego wieku, warto pamiętać, że tam również użyto słowa Kyrios,
mającego wieloznaczną wymowę, na określenie Jezusa Chrystusa. Tak więc nawet jeśli tradycyjne malgaskie koncepcje Najwyższej Rzeczywistości różniły się od
chrześcijańskich, można było zastosować te słowa, nadając im jednocześnie nowe
znaczenie.
216
Ny tsaran’ny razantsika na ny fahendrena malagasy [bogactwo naszych przodków i mądrość malgaska],
Antananarivo 1961, s. 69. Praca ta choć ciekawa, powstała w nurcie pierwszych prac niepodległościowych
i liczy zaledwie 88 s. Tu podaję za Lupo, s. 30.
217

S. 22.

�Język malgaski i świat duchowych wyobrażeń

121

Inna sprawa, której warto się przyjrzeć, przeglądając opracowania tego zagadnienia, to zajrzenie do życiorysu autora piszącego. Wydaje się, że bardzo trafny jest
podział P. Lupo na dwie grupy badaczy, najpierw na cudzoziemców i Malgaszów,
a  tę pierwszą grupę warto podzielić jeszcze na przedstawicieli podejścia laicko-ateizującego, reprezentowanego w przeszłości przez badaczy związanych z rządami kolonialnymi oraz na podejście chrześcijańskie, reprezentowane głównie przez
misjonarzy. Patrząc na cudzoziemców, żadnemu podejściu nie można a priori odmówić naukowego charakteru, ale po różnych rezultatach widać, że często było
to związane z własnymi doświadczeniami w tym względzie. Inaczej pisał antyklerykał, inaczej buddysta, a jeszcze inaczej chrześcijanin-misjonarz. W podtekście
wyniki te stanowiły pretekst lub punkt wyjścia do pewnych debat ideologicznych.
Z drugiej zaś strony autorzy rodzimi szerzej analizowali (również ze zrozumiałych
względów) kontekst tradycyjnej kultury religijnej, odnosząc się wtórnie do pojęć
chrześcijańskich wyrażonych w terminach i koncepcjach europejskich. Lupo podaje dość ironizujące stwierdzenie o. Antoine Rahajarizafy, że to przeważnie obcy
piszą o  kulturze malgaskiej218. Choć trudno się dziwić Malgaszom ich pewnego
podirytowania tym faktem, to jednak prawdą jest, że często obcokrajowcom łatwiej opublikować badania. To właśnie dzięki relacjom różnych obcych zachowały
się pewne dokumentacje, które w innym przypadku zginęłyby bezpowrotnie.
10 – Prace autorów „laicyzujących”
Biorąc pod uwagę całą złożoność problemu autora piszącego na temat wiary
w Boga, przyjrzymy się najpierw pokrótce pracom obcokrajowców ateistów. Klasykę
w tej grupie stanowi dzieło Charlesa Renela. Uważał on, że monoteizm malgaski jest
pozbawiony wszelkiego poważnego fundamentu. Twierdził, że doszło do pomieszanie koncepcji Boga z koncepcją przodków. Jego główne dzieło Ancêtres et dieux219
było też popularyzowane w innych, gatunkowo lżejszych książkach takich, jak La
coutume des Ancêtres, Le décivilisé czy też La fille de l’Ile Rouge. Przyglądając się tej
Lupo, s.  34. Dla przykładu w  numerze specjalnym „Bulletin de l’Académie malgache” (BAM)
upamiętniającym 75. rocznicę Akademii Malgaskiej (1977), w artykule Philosophie et théologie zebrane
zostały dzieła z tych dwóch dziedzin. Na 43 prace 33 są autorstwa obcego. Są to dane za lata 1902-1977.
218

219
Ukazało się ono w „Bulletin de l’Académie malgache” (BAM) t. 5 (1920-21), s. 1-261 (drugie wydanie
w 1934 r.).

�122

Wojciech Kluj OMI

postaci, częściowo można zrozumieć, dlaczego doszedł do takich wniosków. Pochodzący z kręgów laickich i masońskich Trzeciej Republiki, profesor w Lyonie, Charles
Renel został wezwany przez gubernatora Augagneura, który powierzył mu zadanie
kierowania nauczaniem na Madagaskarze. Można się domyślać, jak w tych kręgach
przedstawiano zagadnienia wiary w Boga. W oczach takich ateistów czy deistów jak
Augagneur czy Renel monoteizm malgaski mógł być co najwyżej „rzekomy” lub
wręcz absurdalny. Renel pisał, że pierwsi podróżnicy i odkrywcy, pod wpływem idei
chrześcijańskich głosili, że ludność Madagaskaru, jeszcze nie nawrócona, wierzyła
w pewne wyższe bóstwo zwane Andriamanitra albo Andriananahary.
Próbując odwrócić argumentację Renela, zapytać można, czy to bardziej misjonarze widzieli w wierzeniach malgaskich potwierdzenie pierwotnego monoteizmu,
czy bardziej dla autorów jego pokroju wizja wierzeń malgaskich nie była ich własną
projekcją negatywnej wizji Boga. Warto w tym kontekście pamiętać, że masoneria
francuska próbowała oddziaływać nie tylko na Europę, ale i  na kolonie. Na Madagaskarze próbowali oni założyć jeszcze za czasów panowania ostatniej królowej
Ranavalony III (pod koniec XIX w.) lożę szkocką. W przedkolonialnym królestwie
Merina, pod koniec XIX w. istniały tendencje, aby połączyć władzę polityczną z religijną (jak w Europie w niektórych epokach). Niezależnie od tego, że ostatecznie
wiara chrześcijańska zastąpiła stare wierzenia, to jednak tendencja do legitymizowania władzy wierzeniami pozostała. Z tego powodu masoneria przedstawiając się
jako zagrożenie dla władzy, została zabroniona w 1892 r. Po rozpoczęciu okupacji
kolonialnej zintensyfikowała jednak swoje wysiłki. Nic więc dziwnego, że za wszelką cenę starała się zmniejszyć wpływy Kościoła w  społeczeństwie. W  takiej perspektywie dzieła typu Renela wyraźnie wpisywały się w te oczekiwania220.
Rozprawa Louisa Célestin Aujasa była bardziej wyważona i poważniejsza niż
Renela w  tej sprawie. Prawnik, przewodniczący miejscowego trybunału, dobry
znawca tradycyjnego prawa i  kultury malgaskiej, etnograf mówiący płynnie po
malgasku, pracował na wyspie od roku 1900. Współpracował z Gallienim i z Augagneurem, zachowując autonomię intelektualną. Pozostał na wyspie do roku
1920. Po powrocie w 1942 r. został mianowany gubernatorem honorowym. Jego
bezpośrednie kontakty ze społeczeństwem malgaskim, jakie umożliwiała jego
220

Lupo, s. 37-39.

�Język malgaski i świat duchowych wyobrażeń

123

znajomość języka, doprowadziła go do głębszego poznania tradycji malgaskich.
Napisał dzieło na temat Les rites du sacrifice à Madagascar, w którym przedstawia
wizję etnocentryczną. Analizuje on zebrane dane w perspektywie cywilizacyjnej.
Aujas przyjmuje, że słowa Andriamanitra, Andriananahary i Zanahary różnią się
w  zależności od regionu, ale zawierają „bez wątpienia” ideę Bytu Najwyższego.
Choć sam ostrzega, że od tego stwierdzenia do monoteizmu jest jeszcze daleko.
Podsumowując jego stanowisko, można by je zaliczyć do kręgów zbliżonych do
„misji cywilizacyjnej”. Był to swoisty świecki mesjanizm, może więc dlatego Aujas
pozytywniej odnosi się do wierzeń malgaskich221.
Nie jest tu celem opisywanie wszystkich wypowiedzi Europejczyków na temat wierzeń malgaskich. Byli też inni, którzy z innych powodów uważali, że na
Wielkiej Wyspie nie ma wiary w Boga. Cytując Alfreda Grandidiera, ojciec H.M.
Dubois222 podaje swoistą listę różnych autorów, podróżników, odkrywców, którzy twierdzili, że Madagaskar jest krajem „bez religii”: Hugon (1599), Isbrantsz
Boutekoe (1619), Beaulieu (1620), Joachim Blank (1664), Du Barnefeld (1719),
Albrand (1919). Lupo omawia krótko M. Guillaina (kapitana statku wojennego)
oraz Jeana Carola (prawdziwe nazwisko Gabriel Laffaiile – dziennikarz i powieściopisarz). Dla pierwszego życie religijne Malgaszów to mieszanina politeizmu
i fetyszyzmu, a dla drugiego społeczeństwo malgaskie jest „społeczeństwem bez
Boga”. Ciekawą postacią była też Ida Pfeiffer, kuriozalna Austriaczka, która zdecydowała się na wyprawę naokoło świata i znalazła się na dworze Ranavalony I
w roku 1857. Pisała ona, że Malgasze nie mają ani religii, ani żadnej idei Boga,
ani nie uznają nieśmiertelności duszy. Czczą królową, która ma kilka bożków
domowych223.
Dla zachowania równowagi wspomnieć trzeba również kilku innych świeckich
badaczy, którzy przyjmowali, że Malgasze wierzą w Boga. Byli to np. drugi gubernator wyspy Flacourt, wielki badacz i  historyk Madagaskaru Alfred Grandidier,
prawnik Laurent Crémazy, którzy nie mniej zdecydowanie niż Renel czy Pfeiffer
twierdzili, że Malgasze są monoteistami i wierzą w Boga – Zanahary.

221

Lupo, s. 39.

222

H.M. Dubois, L’idée de Dieu chez les anciens Malgaches, „Anthropos” 24 (1929), s. 282-283.

223

Por. Lupo, s. 40-44.

�124

Wojciech Kluj OMI

20 – Dyskurs misjonarzy
Badania misjonarzy i  ich rozprawy bywały niekiedy nie mniej kategoryczne
w swych twierdzeniach i też mogły mieć pewne podświadome założenia. W XIX w.
w niektórych kręgach panowała idea „kamieni oczekujących”, którą mogli być naznaczeni również misjonarze. Jako swoistą opozycję do teorii darwinistycznej, pod
koniec XIX w. Wilhelm Schmidt SVD224 stworzył szkołę etnologiczną w Wiedniu
oraz czasopismo „Anthropos”. Pragnęła ona bardzo naukowo wykazać, że wszystkie ludy u swego początku wierzyły w jednego Boga. Jeden z misjonarzy na Madagaskarze, H.M. Dubois225 pisał do „Anthropos”.
W  prywatnej korespondencji i  różnych pismach (książki, relacje, artykuły
w  czasopismach) wielu misjonarzy podejmowało i  rozwijało temat tradycyjnej
wiary w Boga na Madagaskarze. Tradycje te odbierane były jako pozostałość pierwotnego monoteizmu, którego wzorem była religia biblijna. Ojcowie Dalmond,
Jouen, Fianaz, Deniau, Weber (z wyjątkiem pierwszego wszyscy jezuici) podkreślali podobieństwa religii biblijnej z tradycją malgaską. Niekiedy te przekonania
były wyrażane w sposób nieco naiwny, czy upraszczający226.
Podobną opinię jak misjonarze katoliccy prezentowali misjonarze protestanccy.
W tym samym roku, co o. Dubois, pastor Rusillon opublikował swoje dzieło na
temat pogaństwa. Podtrzymuje on tezę o dekadencji albo degeneracji pierwotnej
religii i o „kamieniach oczekujących”. Pisał on, że wielka idea Najwyższego Boga
przenika całe pogaństwo. To On jest początkiem wszystkich rzeczy, choć teraz jakby
gdzieś zagubionym227. Taka koncepcja była wyznawana przez wielu protestantów
tego okresu, np. na początku XX w. przez pastora Mondain228. Podobnie kwestię
tę analizowała protestancka historyk Josette Ralambondrainy Randriamboavonjy,
224
Poza instytutem i czasopismem wielki wpływ wywarło jego monumentalne dwunastotomowe dzieło
L’origine de l’idée de Dieu (1912).
225
L’idée de Dieu chez les anciens Malgaches, „Anthropos” 24 (1929), s. 281-311. Pisał tam, że idea Boga
jedynego, jaką ukazują tradycje, pozostawała w  duszach Malgaszów, kult przodków nie był idolatrią,
a wiara w Boga jedynego, jakby „uśpiona” obudziła się przez kontakt z chrześcijaństwem.
226
Por. Lupo, s. 48-49, a przede wszystkim ciekawy tekst tego samego P. Lupo, Un témoignage sur la religion
malgache au XXe siècle. Une Lettre du P. Marc Fianaz, OA, nry 25-26, s. 183-224.
227
Paganisme. Observations et notes documentaires, Paris, Société des Missions Évangéliques, s. 19. Tu za
Lupo, s. 49.

G. Mondain, Un chapitre d’une étude sur les idées religieuses des Malgaches avant l’arrivée du
Christianisme, „Bulletin de l’Académie Malgache” 1 (1902) nr 1, s. 108-120.

228

�Język malgaski i świat duchowych wyobrażeń

125

analizując czasopismo Teny Soa (Dobre Słowo) z lat 1860-1870229. Zauważyła, nie
bez ironii, że ludzie Zachodu roszczą sobie prawo i zdolność interpretacji duchowego i umysłowego świata innych ludów.
Dwie wybitne postaci misjonarzy sytuują się jakby na pograniczu świata „obcych” i rodzimych Malgaszów. Są to francuski jezuita François Callet i norweski
pastor luterański Lars Vig. Dlaczego? Otóż zbierali oni i opisywali rodzime tradycje. O. Callet jest znany przede wszystkim z zebrania tradycji mówionych, które
opracował w  dziele znanym jako Tantara ny Adriana (Historia królów). O  jego
znaczeniu w przedstawianiu tradycji malgaskiej i ważności po dziś dzień świadczyć może fakt, że niedawno ministerstwo kultury wydało jego wznowienie230.
Lars Vig pozostawił po sobie wiele dokumentów i pism zasadniczo publikowanych
w czasopismach norweskich i niemieckich. Aż do niedawna nie były one znane
na Madagaskarze, dopiero ostatnio dzięki tłumaczeniom na francuski i malgaski
zostały odkryte na nowo. Zarówno jeden, jak i drugi starali się o zebranie tradycyjnych danych magiczno-religijnych, zaczynając od dokumentów dotyczących kultu
sampy. Podkreślają, że w  swych pismach starali się ukazywać wizję świata taką,
jaką ją widzieli sami Malgasze231.
Taka interpretacja religijnej myśli malgaskiej z jednej strony respektowała dawne wartości, a z drugiej usprawiedliwiała, przynajmniej teoretycznie, działalność
misyjną. Skoro tradycyjna myśl malgaska jest jak te „kamienie oczekujące”, to
Ewangelia jest właśnie tym uzupełnieniem, tym „prorokiem”, który objaśnia co
z nią zrobić. Wynika stąd, że tradycja malgaska zawiera wręcz pewne ukierunkoUne revue missionnaire „Teny soa” 1866-1896. Doktorat z historii na Sorbonie – Paris I (569 s.). Kilka
przykładów książek o myśli malgaskiej napisanych przez Malgaszów: A. Rahajarizafy SJ, Hanitra nentin’
drazana (zapach przodków), Fianarantsoa, 1939; tenże, Filozofia malagasy. Ny fanahy no olona (Filozofia
malgaska. Duch, który stał się człowiekiem), Fianarantsoa 1948 (1970); R. Andriamanjato, Le Tsiny et le
Tody dans la pensée malgache. Transgression et reconstruction, Paris 1957; A. El-Zein Samson, Ohabolana
betsimisaraka (przysłowia Betsimisaraka), Tamatave 1976 (zawiera 800 przysłów).
229

F. Callet, Tantara ny Andriana teto Madagascar. Documents historiques d’après les manuscrits
malgaches, Tananarive 1908; Antananarivo 1981, 2 t. Tłumaczenie na jęz. francuski jako Histoire des Rois,
Antananarivo 1974, 5 t.
230

Lupo, s. 50-51; zob. też P. Lupo, Christianisme, société et culture dans le Sud-Ouest de Madagascar dans la
deuxième moitié du XIXe siècle. La Mission luthérienne de Norvège, Revue française d’Histoire d’Outre-Mer
(1999) première semestre, nr 324-325, s. 173-202; A. Délivré, L’histoire des rois d’Imerina. Interprétation
d’une tradition orale, Klincksiek 1974; J.P. Domenichini, Les dieux au service des rois. Histoire orale des
sampin’ andriana ou Palladium royaux de Madagascar, édition critique et traduction de textes recueillis par
le Pasteur Lars Vig, Paris 1985.
231

�126

Wojciech Kluj OMI

wanie, nasłuchiwanie na treść, która potrafi ją wypełnić i rozwinąć we właściwym
kierunku. Misjonarze nie musieli ani uzasadniać istnienia Boga, ani Jego jedności,
skoro te „chrześcijańskie” zasady można było odnaleźć w tradycyjnej myśli i kulturze malgaskiej. Działalność misyjna miała więc zebrać te „kamienie”, oczyścić,
wyszlifować i na nowo umieścić wewnątrz kultury tradycyjnej232.

c) Dyskusje nad duszą malgaską
Tak w przypadku ateistów, jak i wierzących, ich interpretacja świata rzutowała
na tłumaczenie malgaskich kategorii świata duchowego. Ale nie było to takie proste. Nawet autorzy katoliccy nie zawsze byli jednomyślni w swym odczytywaniu
dawnej religijnej myśli malgaskiej. Analizy o. Dubois stały się punktem wyjścia
dyskusji na temat wizji Boga, zarówno dla tych, którzy się z nim zgadzali, jak i dla
tych, którzy nie podzielali jego punktu widzenia233. Ponadto sam o. Dubois234 nie
był pewien, czy monoteizm, jaki obserwował w kulturze malgaskiej, był wynikiem
pierwotnego praobjawienia naturalnego, czy też był już inspirowany islamem bądź
wiarą chrześcijańską235. Podobnie było z  niektórymi protestantami. Ellis pisał
o idei Boga, „wyimaginowanej” przez Merinów, której brakuje precyzji, a ponadto
nie istnieje u nich wiara w nieśmiertelność duszy. Dla Sibree kult tradycyjny kierował się do „idoli” i do „fetyszów”. Podobnie Cousins, autor Fomba malagasy, nie
odważył się rozstrzygać kwestii monoteizmu wśród Merinów236.
Dla podkreślenia wpływu XIX-wiecznej perspektywy misjonarzy warto ją porównać z wcześniejszą. Lupo podaje przykład pierwszego kapłana na Madagaskarze
– o . Luisa Mariano. Ten siedemnastowieczny misjonarz portugalski (pochodzenia
włoskiego) próbował stworzyć stację misyjną w Fort-Dauphin, a później w Sahadia,
niedaleko dzisiejszej Morondawy. Jest on pierwszym misjonarzem, który podał nam
232
Warto by było tą postawę porównać z  podobną reprezentowaną przez wcześniejszych misjonarzy
w Chinach, np. Matteo Ricciego w odniesieniu do konfucjanizmu.

Np. Dama-Ntsoa (1938, s.  174 nn) krytykował jego podejście. Dama-Ntsoa to pseudonim innego
jezuity o. Jeana Baptiste’a Razafintsalama.

233

234

Monographie du Betsileo, Paris 1938 (wielkie dzieło – 1500 s.).

235

Por. Lupo, s. 53-55.

Résumé opinii protestanckich na ten temat por. L. Michel, La religion des Ancien Merina, Aix-enProvince 1958, s. 17nn. Por. Lupo, s. 53-55.

236

�Język malgaski i świat duchowych wyobrażeń

127

poważne informacje etnograficzne na temat społeczeństwa malgaskiego na południu i na południowym zachodzie. Można być zaskoczonym, czytając jego stwierdzenia. Uważa on, że Malgasze są czystymi poganami i niewiernymi, bez Boga, że
mają we krwi cześć idoli, że mają wielu bogów. Choć przyznaje, że mają ograniczoną
wiedzę na temat Boga jedynego, ale zaczerpnęli ją od Arabów. Ta idea jest i tak dość
pomieszana, a nazywają go Zangarary (Zanahary), czyli Stworzyciel237.
Dla porównania warto podać, że Étienne de Flacourt, który od 1648 r. był drugim gubernatorem w Fort-Dauphin i który napisał w swej Histoire de la Grande Isle
de Madagascar, że społeczeństwo to wierzy w jednego Boga Stworzyciela wszystkich rzeczy, czci Go, mówi o Nim z wielkim respektem, dając Mu imię Zahanhare.
Nie ma żadnych idoli, ani świątyń, a ktokolwiek składa ofiary, kieruje je ku Bogu238.
Wizja Flacourta kształtowała się bez wątpienia pod wpływem lazarystów, którzy
się osiedlili w Fort-Dauphin. Choć relacje misjonarzy239 z gubernatorem nie zawsze się dobrze układały, to jednak współpracował z nimi w powstaniu pierwszego
katechizmu w języku malgaskim i opublikował go. To właśnie w tym katechizmie
po raz pierwszy chrześcijańska koncepcja Boga i stworzenia po raz pierwszy zostanie wyrażona w języku malgaskim240.
Ta pierwsza publikacja w języku malgaskim, którą dogłębnie przeanalizował teologicznie pastor Munthe, jest bardzo ważnym punktem odniesienia w dyskusji nad
malgaską wizją Boga. Misjonarze lazaryści słowu Zanahary szeroko stosowanemu
na południu przypisali znaczenie Boga-Stwórcy. W  rzeczywistości przyjęli w  ten
sposób interpretację muzułmanów, którzy już wcześniej przyjęli tłumaczenie słowa
Allah na Zanahary. Pokazują to najstarsze rękopisy malgaskie w zapisie arabskim241.
Por. Lettre du 24 mai 1617, Cite de Sahadia (Menabe). W: Grandidier (COACM) 1903-1920, vol. II,
s. 233 i 253; oraz w: Grandidier (COACM) 1903-1920, t. 9, Relation … (Avant-propos). Podaję za: P. Lupo,
s. 54-55 oraz tenże Projets d’évangélisation dans le littoral sud-ouest de Madagascar. XVIe-XVIIIe siècles, w:
Christianisme (Le …) dans le sud de Madagascar, 1996, s. 79-93.
237

238

Avant-propos, s. 95, w edycji Alliberta 1995 i rozdz. XVII, s. 150.

Bezpośrednie zdanie lazarystów znaleźć można np. w  relacji o. Nacquarta do Wincentego à Paulo
z dnia 5 II 1619 r. opublikowanej przez J. Chavanon (1897): Une ancienne relation sur Madagascar. Por.
Lupo, s. 55.
239

Szerzej: Munthe, Catechisme 1657. M. Rakotondrabe, Les premiers catéchismes en langue malgache –
1657, 1785, 1841, Recherches et Documents. Revue de l’Institut supérieur de théologie et de philosophie
de Madagascar, Diego-Suarez (ISTPM), 1990, nr 9.
240

Lupo, s.  56, Munthe 1982, C. Allibert, Histoire de la Grande Isle de Madagascar, par E. De Flacourt
(1661) édition présentée et annotée par ..., Paris 1995, s. 466.

241

�128

Wojciech Kluj OMI

Tak więc termin Zanahary, który pierwotnie wyrażał ideę Przodka założyciela-organizatora-prokreatora, został na początku przejęty przez kulturę chrześcijańską. Został mu nadany nowy sens. Myśl malgaska przyjmie go, posługując się nim,
jak gdyby swoim od zawsze. Podobnie postąpią misjonarze brytyjscy – jak to potwierdza pastor Mondin – znajdując w słowniku ludności Płaskowyżu Centralnego termin (koncepcję) Andriamanitra i Andriananahary, które będą im potrzebne,
aby przetłumaczyć biblijną ideę Boga i stworzenia242. Z czasem jednak również misjonarze katoliccy wraz z całą katolicką wspólnotą uznają, że lepiej na odniesienie
do Boga używać słowa Andriamanitra. Te konkretne decyzje zaowocowały tym, że
dziś słowo Andriamanitra uważa się za chrześcijańskie, a słowo Zanahary używane
jest raczej w kontekście wierzeń tradycyjnych243.
Na przykładzie jednego, choć w tym przypadku najważniejszego, słowa domyślać się można, jak skomplikowany był proces kształtowania się chrześcijańskiego
słownictwa. Nie będziemy tu tak obszernie prezentować procesu kształtowania się
innych słów. Celem pracy jest śledzenie procesu tworzenia się podstawowych tekstów wiary, nie tylko słów. Proces przeobrażania się poszczególnych słów obserwować będziemy analizując poszczególne teksty.
Podsumowując stwierdzić można, że wizja Boga w  nurcie laicyzującym ukazywała europejską wizję racjonalistyczną. Malgasze potrzebowali według niej
kierownictwa duchowego i  politycznego. Z  drugiej jednak strony percepcja misjonarzy starała się zasadniczo ukazać w  sposób trochę apologetyczny orędzie
chrześcijańskie w  harmonii z  wierzeniami malgaskimi. W  takiej perspektywie
głoszenie Ewangelii odpowiadało na rodzaj naturalnej tendencji w malgaskiej cywilizacji ancestralnej. Wołanie o światło Ewangelii pochodziło z wnętrza tejże kultury, która szukała oczyszczenia. Opozycja tych dwóch perspektyw jest ewidentna.
A jaka była naprawdę malgaska wizja Boga sama w sobie, bez odniesień do Europy? Dyskusja na temat świata malgaskiego i jego Boga stale trwa, ale ostatecznie
rozstrzygnąć ją mogą jedynie sami mieszkańcy wyspy244.
242

Por. Lupo, s. 56.

Choć stale powstają nowe pieśni chrześcijańskie, które używają słowa Zanahary. Z drugiej zaś strony
w słowniku Abinala-Malzaca (s. 41) przy haśle Andriamanitra jest dodane wyjaśnienie, że kiedyś dawano
to imię przedmiotom kultu tradycyjnego i innym rzeczom, aby podkreślić najwyższą jakość.
243

244

Por. Lupo, s. 58-59.

�Język malgaski i świat duchowych wyobrażeń

129

Ciekawe spostrzeżenie podał też doktor Christian Narcisse Rakotondrazaka.
Według niego konkurencja między katolikami a  protestantami była tak mocna,
że gdy protestanci z  początku podkreślali nowość Ewangelii, katolicy starali się
zbliżyć do tradycji malgaskich. Dziś wydaje się, że katolicy są bardziej tolerancyjni
wobec tradycyjnych zwyczajów malgaskich w porównaniu z protestantami.

d) Rozwój rodzimych pojęć
Nas interesują jednak nie te zagadnienia, ale śledzenie delikatnej operacji
kształtowania się podstawowych koncepcji religijnych, przenoszonych z jednego
języka na drugi. Misjonarze i pierwsza wspólnota kontynuowali praktykę stosowaną już wcześniej przez autora czwartej Ewangelii, który użył greckiego słowa
filozoficznego logos, czy chrześcijan z Antiochii, którzy użyli słowa Kyrios. Było to
też zgodne z całą Bożą ekonomią zbawienia, według której Słowo Boże „wcieliło
się” w kultury ludzkie.
Wydaje się, że z perspektywy niniejszej pracy warto wspomnieć dwa słowniki
o. Webera. Dlaczego są  one takie ważne? Te dwa słowniki245 powstały w  latach
pięćdziesiątych XIX w. na wyspie Reunion. Pierwszy z  nich (malgasko-francuski) wydany został w 1853 r. Był to Dictionnaire Malgache-Français rédigé selon
l’ordre des racines par les missionnaires catholiques de Madagascar et adapté aux
dialectes de toutes les Provinces246. Drugi słownik (francusko-malgaski) powstał
dwa lata później. Był to Dictionnaire Français-Malgache rédigé par les missionnaires catholiques de Madagascar et adapté aux dialectes de toutes les Provinces247.
Powstały one, gdy jeszcze nie było możliwości pracy w sercu wielkiej wyspy, a jedynie na okalających ją małych wysepkach. Było to jakby przygotowanie gruntu
do bezpośredniej ewangelizacji. Tym jednak co nas szczególnie interesuje, jest
fakt, że stworzył je ten sam autor, a różnią się one dość znacznie w zakresie pojęć tłumaczonych w  jedną bądź drugą stronę. W  pierwszym słowniku podjęto
się znalezienia malgaskich odpowiedników dla pojęć wiary „przekazanych” przez
misjonarzy. Był to niejako proces „przyjęcia” wiary chrześcijańskiej (europejskiej)
245

Wydane bez informacji o autorze, dlatego czasem nie podaje się nazwiska o. Webera.

246

Ile Bourbon (dziś Reunion), Établissement Malgache de Notre-Dame de Ressource, 1853.

247

Ile Bourbon (dziś Reunion), Établissement Malgache de Notre-Dame de Ressource, 1855.

�130

Wojciech Kluj OMI

w domu (tu w sferze językowej) malgaskim. Na tym etapie słowami (pojęciami)
wyjściowymi były prawdy wiary, dla których trzeba było dopiero znaleźć malgaskie słowa. W drugim słowniku widać próby znalezienia europejskich (chrześcijańskich?) odpowiedników dla malgaskich pojęć tradycyjnych. Był to więc proces
dwustronny. Jak to później będzie widać wyraźniej, na etapie przedkolonialnym
i kolonialnym będzie to zasadniczo słownik i proces francusko-malgaski. W czasach po odzyskaniu niepodległości, a w Kościele katolickim również po Soborze
Watykańskim II, zaznaczy się mocniej proces odwrotny – malgasko-francuski.
Do wyrażeń symbolicznych dla tego pierwszego procesu zaliczyć można te słowa, które praktycznie zostały przyjęte w formie europejskiej, jedynie lekko zmalgaszyzowanej. Do tej grupy należą takie słowa jak np. „anioł”, „sakrament”, „dziewica”, „chrzest”, a  przez długi czas również „bierzmowanie” i  „Eucharystia”. Dla
innych sakramentów próbowano znaleźć malgaskie określenia. Do tej grupy wliczają się oczywiście również imiona własne. Inną grupę stanowią słowa, z którymi
było trochę problemów, ale nie tyle teologicznych, co bardziej lingwistycznych.
Do tej grupy należą słowa typu „Kościół”, „zbawienie”, „wcielenie”, „Niepokalane Poczęcie”, „łaska”. Dość długo trwały wątpliwości, jakimi słowami oddać takie
rzeczywistości, jak „grzech”, „duch/duchy/dusza”, „modlitwa/ofiara” czy „kapłan”.
Z drugiej strony występowały pojęcia, które nie do końca pasowały do koncepcji chrześcijańskich (europejskich). Tytułem przykładu podamy tu trzy pojęcia:
sampy, sikidy i tromba (wym. czumba). W tym przepadku potrzebne będzie krótkie wyjaśnienie, co one oznaczają.
Według znanego słownika malgaskiego Abinala-Malzaca sampy to amulet, talizman, który nosiło się na szyi jako wisiorek (s. 571). Były to np. kawałki drewna.
W domu umieszczano je w północno-wschodnim narożniku. Najsłynniejsze sampy to Ikelimalaza (dosłownie: „małe słynne”), uważane za wszechmocne. Uzdrawiało ono chorych, służyło do określania pogody, zapowiadając nadejście deszczu,
grzmotów i innych klęsk na ludzi. Sampy Ramahavaly (dosł.: „ten, który jest w stanie odpowiedzieć, który jest wdzięczny”) było również lekarstwem przeciwko czarom. Mogło wykryć złe prezenty ofiarowane królowi. Chroniło przed krokodylami
– przed przejściem przez rzekę wrzucano je do niej. Strzegło też przed złodziejami.
Sampy miały wielkie znaczenie od czasów króla Andrianampoinimeriny (17941810). Chroniły one króla, a także wojskowych od wrogich pocisków w walce. Były

�Język malgaski i świat duchowych wyobrażeń

131

jego osłoną przed wrogiem. To one pomagały mu podbić królestwa. On sam uznawał, że zawdzięcza swe panowanie sampy Rafantaka (dosłownie: „wysoka trawa,
której łodyga jest jak trzcina”) i Manjakatsiroa (dosłownie: „nie ma dwóch panujących”). Brał je ze sobą, gdy udawał się na kampanię wojenną. Czcił też Ikelimalaza. Oczywiście jego poddani i jego przeciwnicy też mieli swoje sampy. Król posiadał 12 świętych sampy248. Królowa Rasoherina (1863-1868) zawdzięczała swoje
panowanie sampy Manjakatsiroa. Królowa Ranavalona II (1868-1883) przyjmując
chrzest, przyjęła wiarę prezbiteriańską jako religię państwową. Kazała wtedy spalić
Ikelimalaza i Rabehaza. Istnieli też strażnicy (kapłani) sampy – mpitahiry sampy.
Posiadali oni daleko posunięty immunitet związany z  funkcją. Niektórzy z  nich
byli nawet tsy maty manota, tzn. nie byli zabijani, nawet w wypadku popełnienia
przestępstwa249. Czy takie sampy można w terminologii chrześcijańskiej określić
jako „bożki”?
Zadziwiać może, że w biblijnym tekście 2 Kor 6,16 („Co łączy świątynię Boga
z bożkami”) we wszystkich tłumaczeniach – protestanckich, katolickich, jak i ekumenicznych – na określenie „bożków” używane jest właśnie słowo sampy.
Ciekawe też, że we współczesnym elektronicznym słowniku malgaskim250 spotykamy wiele z wyżej wymienionych sampy uznanych jako fetysze, idole, talizmany. Wymienione tam są: Ikelimalaza, Imanjakatsiroa, Rafantaka, Ramahavaly,
Ratsimahalahy. Wymienionych jest też wiele innych talizmanów czy amuletów.
Liczba różnych określeń jest w tym słowniku ogromna. Są to famato, fametsivetsena, famoizana, famonody, famonodindo, famono tandroka, fanahonana, fanalalahy,
fanalavavy, fanatsatsorano, fanavy, fandafika, fandavoana, fandevonana, fandika,
fandoaka, fandravalaka, fandresilahy, fandionana, fanetralahy, fanevotana, fanidy,
fanifikifihana, fanjambana, fanjava, fanjoanana, fanjonjonana, fitavoka, fitsinjo,
fonoka, fotsimavo. A jeśli do tego dodamy jeszcze np. fandramanana (napój miłosny), fankatovana (zaklinanie), aody lub ody (lekarstwo, ale też fetysz lub amulet),
to nie powinno dziwić, że świat duchowy Malgaszy był o wiele bogatszy, niż mo248

Liczba 12 miała w Imerinie znaczenie sakralne. Było też 12 świętych pagórków.

Por. E. Ralaimihoatra, Histoire de Madagascar, Tananarive 1969, s. 185; Tantara ny andriana, Tananarive
1981, t. 1, s. 173-236.
249

250
Zamieszczonym na stronie: http://malagasyword.org/bins/contextLists?ctxt=belief&amp;lang=mg (201302-18).

�132

Wojciech Kluj OMI

gli się tego spodziewać pierwsi misjonarze lub inni Europejczycy. Zresztą nawet
określeń na duchy było wiele: ambiroa, angatra, avelo, fahatelo, lolo, lolovokatra,
matoatoa.
Pozostając zaś w zakresie pojęć chrześcijańskich tego internetowego słownika,
zauważyć można wielką rolę wyjściowego języka angielskiego bądź francuskiego.
Boże Narodzenie to Krismasy albo Noely. Na Mszę św. spotykamy nazwy Lamesa,
Eokaristia, ale też Fanasan’ ny Tompo lub Fandraisana (dosł. Wieczerza Pańska).
Podobnie Ewangelia to evanjely albo filazantsara. Krzyż to hazofijaliana, lakoroa
albo lakroa, a piekło to afobe albo helo.
Wybory pewnych słów przez misjonarzy, którzy przyjmowali tradycyjne pojęcia
malgaskie, nadając im nowy wydźwięk, przyczyniły się też do zmiany powszechnego znaczenia niektórych z tych pojęć251. Np. słowo vavaka – modlitwa, znaczyło
na początku voady – zaangażowanie, śluby, jeśli prośba zostanie wysłuchana, trzeba coś dać w zamian temu, który wysłuchał tej prośby. Słowo mivavaka – modlić
się, znaczyło uczynić ślub, mivoady – manao vava, czyli uczynić obietnicę. Słowo
olona mivavaka oznaczało osobę, która się modli, tzn. osobę, która jest uczciwa
i boi się Boga, dlatego dotrzymuje słowa, swojej obietnicy.
A jak po chrześcijańsku nazwać praktykę sikidy? Były to tradycyjne wróżby na
Madagaskarze z układu ziaren na specjalnej tablicy. Jest to czynność astrologiczna
pochodzenia arabskiego (do dziś używa się dawnych nazw pochodzenia arabskiego), która jest powszechnie przyjętą i do dziś stosowaną praktyką. Ludzie uciekają
się do niej, szukając wyjścia z trudnych sytuacji osobistych, rodzinnych czy wspólnotowych. Sikidy ma na celu wykrycie, co złego się stało, kto zawinił i jak naprawić zło, aby wszystko wróciło do normy. Do wróżb używa się ziaren rozrzucanych
na tablicy złożonej z szesnastu pól, z których każde ma swoją nazwę i znaczenie.
Sposób wyjaśniania jest bardzo skomplikowany i zależy w dużej mierze od mpisikidy – wróżbity (przeważnie mężczyzna). Określa on dni „dobre” i „feralne” dla
danych osób lub czynności; posiada tajemną wiedzę tłumaczenia wyroczni ziaren, ale również wytwarza ody (czyt. „udi”, tradycyjne „lekarstwa”), które często
wynikają z zaleceń sikidy i stanowią obronę przed złymi mocami. Przede wszystkim jednak służą one do interpretacji wydarzeń z pogranicza światów widzialnego
251

Korzystam tu z uwag doktora Christiana Narcisse Rakotondrazaka.

�Język malgaski i świat duchowych wyobrażeń

133

i niewidzialnego252. Dziś łatwo powiedzieć, że chrześcijanin nie może praktykować
sikidy, ale jak miały być one nazywane, gdy pierwsi misjonarze zaczęli docierać do
ludzi praktykujących je od niepamiętnych czasów?
W  miarę najmniej wątpliwości, że jest to zwyczaj nie do pogodzenia z  nową
wiarą, pojawiało się wobec tromby (czyt. „czumby”). Jest to fenomen transu, w który wpada osoba zawładnięta przez ducha zmarłego. Jest on znany na całym Madagaskarze, choć z pewnymi modyfikacjami. Prawdopodobnie początki wywodzą
się ze szczepu Sakalawów. Słowo tromba oznacza jednocześnie ducha – który przemawia przez daną osobę, medium – osobę, przez którą przemawia, oraz sam ryt
wprowadzenia w trans. W celu rozwiązania poważnego problemu „wzywa się” ducha ważnego przodka, np. dawnego króla, aby poradził jak się zachować w nowej
sytuacji albo aby uleczył ciężko chorego. Duch wciela się w osobę, którą uprzednio
wprowadza się w trans. Istnieje wiele teorii tłumaczących to zjawisko, począwszy
od widzących w  nim dzieło szatańskie czy szarlatanerię, przez metempsychozę,
patologię, kult dynastyczny (Rusillon), tradycyjną terapię (Weber), wyimaginowane wyzwolenie z opresji społecznej (Althabe), strukturalną adaptację do sytuacji
konfliktowych (Bare, Bastide, Gillig), aż do korzystania z energii kosmicznych (Paques) czy poszukiwania Absolutu (Jaovelo, Mangalaza)253.

Por. więcej R. Decary, La divination malgache par le sikidy, Paris 1970; J.F. Rabedimy, Pratiques
de divination à Madagascar. Technique du sikidy en pays Sakalava – Menabe, Paris 1976; L. Vig, Les
conceptions religieuses des anciens Malgaches, Paris 2001.

252

253
Por. szerzej H. Rusillon, Un culte dynastique avec évocation des morts chez les Sakalava de Madagascar.
Le „tromba”, Paris 1912; G. Althabe, Oppression et libération dans l’imaginaire, Paris 1969; J.M. Estrade,
Un culte de possession à Madagascar. Le tromba, Paris 1977; P. Lahady, Le culte Betsimisaraka, Fianarantsoa
1979; R. Jaovelo-Dzao, Mythes, rites et transes à Madagascar, Paris 1996.

�134

Wojciech Kluj OMI

�II.
podstawowe teksty wiary
okresu dawnego
Madagaskaru
Najkrótszym „tekstem wiary” wspomnianym w  pierwszym katechizmie jest
znak krzyża. Z interesującej nas tu jednak perspektywy – kształtowania się podstawowych tekstów wiary, nie jest on dla nas szczególnie interesujący, gdyż zarówno słowa „ojciec”, jak i „syn” są słowami istniejącymi w potocznym języku malgaskim. Pomijając sprawę rozwoju systemu zapisu tych słów, właściwie nie było
w tej kwestii żadnego problemu. Określenie osoby Ducha Świętego miało swoją
małą historię. Ponieważ jednak będzie ona wspomniana w innych miejscach, więc
tu możemy tę część opuścić1. Podobnie jest z doksologią „Chwała Ojcu i Synowi,
i Duchowi Świętemu”.
Analizę tekstów wiary rozpoczniemy więc od „Modlitwy Pańskiej”. Przyjrzymy się jej nieco dokładniej. Pozostałe cztery teksty, tzn. „Pozdrowienie Anielskie”,
„Skład apostolski”, „Dekalog” oraz „Przykazania kościelne” będą już omawiane nieco ogólniej. Na koniec tej części poświęconej pierwszemu Madagaskarowi
przyjrzymy się krótko najstarszym malgaskim tłumaczeniom biblijnym. Analizę
tych tekstów poprzedzić jednak trzeba krótkim omówieniem źródeł, skąd one pochodzą.

1
W najstarszych zapisach było to:
K 1785 (s. 13) A gni Angara i Zanhar Rai, i Zanaq, i Massin Tsereq. Hoefa.
K 1841 (s. 1) Amini angharan ni Rei, ni Zanak, ni Fanghahe-Senga. Atovu efa zen.
K 1851 (s. 3) A my ny anara’ny Ray, ny Zanaka, indraiky ny Fanahe-Masina. Amena.
K 1866 (s. 3) Aminy anara’ny Ray, ny Zanaka, ny Fanahi-Masina. Ano efa ny zany.

�Rozdział I 
Źródła tekstów
Do bardziej szczegółowej analizy podstawowych tekstów okresu pierwszego
Madagaskaru (przedkolonialnego i kolonialnego) zostało wybranych kilka wersji
tekstów katechetyczno-liturgicznych oraz tłumaczeń biblijnych. W wyborze tym
starano się ująć wersje najważniejsze dla ukazania naszego procesu. Wznowienia i  dodruki katechizmów ukazywały się bardzo często, ale naszym celem nie
jest śledzenie każdego wydania, gdyż często niczym się one nie różniły. Wybrano
zbiór kilkunastu najważniejszych. W tej więc części zatrzymamy się zasadniczo
nad tekstami krótkimi (pacierzowymi) i  jedynie na końcu poświęcimy trochę
uwagi tłumaczeniom biblijnym.
Przyglądając się najstarszym tłumaczeniom drukowanym w dawnych katechizmach, trzeba pamiętać, że nie istniał jeszcze wtedy jeden standardowy język malgaski ani jeden styl zapisu tego języka2, a  pierwsze katechizmy powstawały pod
wpływem różnych lokalnych dialektów. Widać to było nawet jeszcze w  połowie
XIX w. Poza formującym się stylem zapisu, to właśnie był główny powód różnych
wersji. Zgodnie ze wskazaniami, które zaprezentowane zostały na początku pierwszej części, w  niniejszej analizie nie interesuje nas tak bardzo strona językowa.
Zgodnie z sugestiami zasad referencyjnych przypominanych w nauczaniu kościelnym oraz obecnych w tradycji misjologicznej, przyjrzymy się raczej kulturowemu
znaczeniu wyboru odpowiednich słów i ich staraniom o podwójną wierność, weryfikowaną przez zbiorowy podmiot tłumaczący. Będzie to wyraźnie widać w teologicznych konsekwencjach dokonanych wyborów. Zasadniczo przyjrzymy się katechizmom. Powód jest prosty. Katechizmy ukazywały się dość regularnie i stale
starano się w nich uwzględniać aktualny rozwój języka i pojęć.
2
Np. słowo oznaczające „dzień” było zapisywane jako „andro”, „anrou” [wym. andżu]. Słowo „nasz” było
zapisywane jako „antsica”, „antsika” [wym. antsika – twarde „s”]. Zaprzeczenie „nie” zapisywane było
„aca”, „aza” [wym. aza]. Poza tym dopiero kształtowały się zasady ostatecznie ustalające, że w  języku
malgaskim nie ma np. dźwięku „o”, a litera ta oznacza dźwięk „u”, natomiast głoska „dż” zapisywana jest
jako „dr” itp.

�Źródła tekstów

137

O  zasadzie dynamiki języka przekonać się będziemy mogli po prześledzeniu
procesu. Ponieważ praca nie jest pracą ściśle językową, dlatego tam, gdzie to nie
będzie wnosiło nowych elementów, aby uprościć prezentację procesu kształtowania się podstawowych tekstów wiary, powtórzenia kolejnych wersji zostaną opuszczone tam, gdzie nie następowały żadne zmiany.
Dla większej przejrzystości wprowadzone zostaną skróty określające katechizm3
(K) oraz Biblię (B) z dodatkiem tradycji tłumaczenia, jako protestancką (BP), katolicką (BK) lub ekumeniczną (BE), ewentualnie modlitewnik (M). Po skrócie literowym zostanie dodana liczba określająca rok ukazania się tej publikacji. Jeśli
w tabelce nie podano jakiegoś źródła, to znaczy, że wersja z tego katechizmu nie
różni się od wcześniejszej. Optycznie tabelki podzielone zostały z zaznaczeniem
tekstów sprzed roku 1861 (śmierć Ranavalony I), między 1861 a 1895 (pierwszy
wolny Madagaskar), między 1895 a 1960 r. (czasy kolonialne), po 1960 r. (współczesny niepodległy Madagaskar). W  przypadku współczesnych wersji liturgicznych innych wyznań zostaną podane ich malgaskie skróty, a więc EEM (anglikańska), FLM (luterańska), FJKM (zjednoczona), a  na oznaczenie wersji katolickiej
zostanie przyjęty skrót malgaski: EKAR.

K 1657
„Pierwociny” ewangelizacji zawsze pozostawiają niezatarty ślad w  kulturze
każdego narodu. Można tu choćby przywołać znaczenie „Bogurodzicy” dla języka
i kultury polskiej. Dlatego też kilka słów należy poświęcić pierwszemu katolickiemu katechizmowi w języku malgaskim4. Katechizm zawiera 30 katechez. Poświęcone są one następującym zagadnieniom: 1. O konieczności i użyteczności katechizmu oraz o środkach korzystania z niego5; 2. O stworzeniu i celu człowieka; 3.
3
W odniesieniu do dawnych „krótkich” tekstów wiary będziemy się najczęściej odnosić do katechizmów.
Oczywiście katechizmy prezentowały nie tylko te krótkie teksty, ale nie będziemy tu wchodzić w szczegóły
tekstów katechizmowych. Wiele na ten temat napisał włoski salezjanin, Antonino Romano, profesor na
Salesianum w  Rzymie. Por. zwłaszcza jego ostatnią książkę Madagascar. Autenticità ‘in transizione’ tra
cultura e inculturazione della fede, Messina 2010.

Szerzej o jego powstaniu, układzie, treści i autorstwie oraz wpływach malgaskich, arabskich i europejskich
w  tym najstarszym tekście por. W. Kluj, Pierwsze tłumaczenia chrześcijańskie na język malgaski, w: G.
Cyran i  E. Skorupska-Raczyńska (red.), Meandry tożsamości. Język. Religia. Tożsamość IV, Gorzów
Wielkopolski – Szczecin 2010, s. 385-396.
4

5

Jest to katecheza wprowadzająca. Rozpoczyna się ona od słów „Uczyńcie wraz ze mną znak krzyża”. I dalej

�138

Wojciech Kluj OMI

O misterium Najświętszej Trójcy; 4. O misterium Wcielenia; 5. O życiu Naszego
Pana Jezusa Chrystusa; 6. O Najświętszym Sakramencie Ołtarza; 7. O grzechu; 8.
O pierwszym przykazaniu; 9. O drugim przykazaniu; 10. O trzecim przykazaniu;
11. O czwartym przykazaniu; 12. O piątym przykazaniu; 13. O szóstym przykazaniu; 14. O nieczystości; 15. O siódmym przykazaniu; 16. O ósmym przykazaniu;
17. O kłamstwie; 18. O przykazaniach kościelnych; 19. O modlitwach porannych
i  wieczornych z  błogosławieństwami i  kilkoma antyfonami; 20. O  znaku krzyża; 21. O  sakramentach w  ogólności; 22. O  poszczególnych sakramentach; 23.
O przygotowaniu do Komunii; 24. O nabożeństwie do Najświętszej i Niepokalanej Dziewicy Maryi; 25. O ostatecznym przeznaczeniu człowieka, o śmierci; 26.
O niebie; 27. O czyśćcu; 28. O piekle; 29. O sądzie ostatecznym; 30. O nabożeństwie do Anioła Stróża. Wśród tych katechez znajdujemy pięć formuł, które zostaną przeanalizowane. Są to: „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo”, „Skład apostolski”,
a także „Dekalog” oraz „Przykazania kościelne”. Na temat tego katechizmu, będącego najstarszym zabytkiem języka malgaskiego spisanym literami łacińskimi
powstało wiele opracowań6.

K 1657 wersje A i B
Jeśli chodzi o  najstarszy tekst „Ojcze nasz” w  języku malgaskim, to udało się
dotrzeć do czterech, minimalnie różniących się wersji. Dwie z  nich zostały wydrukowane w katechizmie, dwie w książce Flacourta. Tekst opracowany w książce Munthe, Catechisme 1657 jako najbardziej dostępny oraz najlepiej opracowany
krytycznie będzie dla nas zasadniczym punktem odniesienia, jako wersja A. W bibliotece Uniwersytetu Papieskiego Urbanianum w Rzymie udało się dotrzeć do ponastępuje „W imię Ojca…”. Znak krzyża staje się więc symbolicznie pierwszym zdaniem w tym języku,
zapisanym łacińskimi literami, poprzedzonym zachętą „Uczyńcie wraz ze mną”. Szerzej o znaczeniu znaku
krzyża mówi katecheza 20.
6
Do najbardziej znanych należą: L. Munthe, E. Rajaonarison, D. Ranaivosoa, Le catéchisme malgache
de 1657. Essai de présentation du premier livre en langue malgache. Approche théologique, historique,
linguistique et conceptuelle, Antananarivo 1987 oraz Autour de Flacourt. Actes du colloque ‘Etienne de
Flacourt’ à l’occasion du centenaire des Etudes Malgaches à l’Institut National des Langues et Civilisations
Orientales (Orléans, 11 octobre 1996), Paris 1997 (Etudes Océan Indien, nr 23-24). Spośród różnych
ciekawych tekstów tam zamieszczonych dla nas szczególnie ciekawy jest: N.J. Gueunier, Le ‘Catéchisme’ de
Flacourt comme témoin des relations linguistiques dans le sud-est de Madagascar au milieu du XVIIe siècle
suivi du lexique du ‘Catéchisme’ de 1657, s. 67-148. O kontekście hisorycznym tego okresu np. B. Hübsch,
Premiers contacts du christianisme et de Madagascar (XVIIe et XVIIIe siècles), w: Hübsch, s. 163-183.

�Źródła tekstów

139

prawionej wersji tego katechizmu wydanej rok później, w  roku 1658. Nie był to
zwykły przedruk. Zostało tam wprowadzonych kilka zmian w  tekstach. Dodano
lub zmieniono wiele drobnych elementów, ale w taki sposób, że nie zmieniają one
zasadniczego układu katechizmu. Tytuł i wydawca pozostaje ten sam. Katechizm
nosi pełny tytuł: Petit Catechism avec les prieres du matin et du soir que les Missionnaires font et enseignent aux Neophytes et Cathecumenes [pisownia oryginalna] de
de [pisownia oryginalna] l’Isle de Madagascar, le tout en François et en cette langue,
contenant trente instructions. A Paris, chez Georges Iosse ruë Saint Iacques à la Couronne d’Espines MDCLVII7. W obu wersjach tekst „Modlitwy Pańskiej” znajduje się
na s. 58, co w wydaniu krytycznym wersji A znajduje się na s. 180. „Pozdrowienie
Anielskie” na s. 58-59, w wydaniu krytycznym na s. 180 i 182. „Skład apostolski” na
s. 59-60, w wydaniu krytycznym 182 i 184. Katechizmowe sformułowanie „Dekalogu” na s. 30-31, w wydaniu krytycznym na s. 126 i 128. „Przykazania kościelne” na
s. 52, w wydaniu krytycznym na s. 168.

K 1657 wersje C i D
Dwie wersje książki gubernatora Flacourta również zawierają tekst „Ojcze nasz”.
Egzemplarz znajdujący się w bibliotece Urbanianium nosi datę 1658 r. i nosi tytuł:
Histoire de la Grande Isle Madagascar composée par le Sieur de Flacourt, directeur
general de la Compagnie Françoise de l’Orient et commandant pour Sa Majesté dans
ladite Isle et Isles adjacentes. A Paris, chez Pierre L’Amy, au second pilier de la grande
salle du palais, au grand cefar, MDCLVIII avec privilege. Egzemplarz udostępniany
w wersji elektronicznej przez Bibliotekę Narodową w Paryżu stanowi drugie wydanie, uzupełnione o relacje wydarzeń z lat 1655-1657 i datowany jest na rok 1661.
Nosi tytuł: Histoire de la Grande Isle Madagascar composé par le Sieur de Flacourt,
directeur general de la Compagnie Françoise de l’Orient, et commandant pour Sa
Majesté dans ladite Isle et és Isles adjacentes. Avec une Relation de ce qui s’est passé
és années 1655, 1656 et 1657 non encor veuë par la premiere impression. A Paris,
chez Gervais Clovzier au Palais, fur les degrez en montant pour allez à la fainete
Chapelle, MDCLXI avec privilege du roy. W wersji C (z Urbanianum) analizowany
tekst „Ojcze nasz” znajduje się na s. 187. W wersji D (z Paryża) na s. 197. Pozosta7
Wersja faksymilowana zamieszczona w krytycznym wydaniu książkowym zawiera rok 1657 i brakuje jej
litery „i” w wyrazie „François”. Egzemplarz z Urbanianum ma podany rok 1658.

�140

Wojciech Kluj OMI

łe teksty też były drukowane z tym dziesięciostronicowym przesunięciem, a więc
„Zdrowaś Maryjo” znajduje się na s. 187-188 oraz 197-198, „Credo” na s. 188 i 198,
„Dekalog” na s. 190-191 oraz 200-201, a „Sześć Przykazań Kościelnych” na s. 191192 oraz 201-201. Tradycyjnie przyjmuje się, że tekst ten powstał na południu,
w okolicach dzisiejszego Fort Dauphin8.

K 1785
Druga zachowana próba przetłumaczenia „Modlitwy Pańskiej” na język malgaski pochodzi z XVIII w. Książka ta nie zawiera ani nazwiska autora, ani daty druku.
Odwołuje się jedynie (na s. 17) do katechezy pewnego „sławnego tłumacza z Ile de
France” z roku 1763 oraz zawiera dekret Kongregacji Rozkrzewiania Wiary z 22
VIII 1785 r. autoryzujący publikację (na s. 27-28). Dzieło to nosi tytuł: Catechisme
abregé en langue de Madagascar pour instruire sommairement ces peuples, les inviter et les disposer au baptême. Egzemplarz tej książki udało się również znaleźć
w bibliotece Urbanianum. Jej autorem był o. Caulier CM, choć jego nazwiska nie
spotykamy w książce. Katechizm wydany był w Rzymie w 1785 r., ale teksty w nim
zawarte musiały powstać przynajmniej kilkadziesiąt lat wcześniej, gdy o. Caulier
tam pracował9. Analizowany tekst „Ojcze nasz” znajduje się na s.  13, „Zdrowaś
Maryjo” na s. 14, „Skład apostolski” na s. 14-15, „Dekalog” na s. 16-17. Formuły
przykazań kościelnych w nim nie ma10.
Kolejne teksty, które chcemy analizować, pochodzą już z  XIX w. Warto się
przyjrzeć kilku katechizmom z  tego okresu, bo były one szczególnie ważne dla
kształtowania się podstawowych słów i tekstów religijnych w języku malgaskim.
W XIX i XX w. ukazało się wiele katechizmów i innych pozycji z tymi modlitwami,
jak np. śpiewniki czy modlitewniki. Tu skupimy się na kilku z nich, które wydają
się najważniejsze. Teksty te niekiedy różnią się odwołaniem się do innych grup etnicznych. Przed okresem kolonialnym misjonarze katoliccy nie zawsze traktowali
Według lingwistki – p. Elisabeth Ravaoarimalala, z  którą konsultowana była ta praca, widać w  nim
elementy dialektów północnego Madagaskaru.

8

Por. szerzej C. Sambo, Le catéchisme malgache de 1785, w: Le Christianisme dans le sud de Madagascar.
Mélanges à l’occasion du centenaire de la reprise de l’évangélisation du Sud de Madagascar par la
Congrégation de la Mission (Lazaristes) 1896-1996, Fianarantsoa-Ambozontany 1996, s. 106-121.
9

10
Według pani Elisabeth Ravaoarimalala w  tekście mocno widoczny jest dialekt ludu Bara z  południa
wyspy, choć w nazwie nie znajdujemy określenia tego ludu.

�Źródła tekstów

141

Madagaskar jako jeden kraj. Tak traktowały go raczej władze brytyjskie, a za nimi
misjonarze protestanccy. Misjonarze katoliccy, podobnie jak władze francuskie,
w  tej sprawie raczej traktowali mieszkańców wyspy jako różne grupy, chwilowo
podbite przez państwo Merinów11. Z tego powodu, nie mogąc dostać się do państwa zarządzanego przez Merinów próbowali również układać katechizmy w dialektach innych ludów. Różnice nie są wielkie, ale dla nas jest to dość interesujący
obraz wysiłków ewangelizacyjnych w wymiarze tłumaczeń podstawowych tekstów
wiary. Kolejne dwa teksty powstały poza Madagaskarem, głównie na Nosy Be
i Reunion, w celu przygotowania gruntu do pracy na Wielkiej Wyspie, gdy pojawi
się w końcu taka możliwość. Stanowi to ciekawy przykład zarówno przygotowania
do ewangelizacji, jak i kwestii tłumaczeń tekstów malgaskich12.

K 1841
Trzeci tekst, który będziemy analizowali, pochodzi z  książki ks. Jean-Pierre’a
Dalmonda, prefekta apostolskiego Madagaskaru w latach 1841-1847. On sam pisał, że tekst ten dostosowany był do dialektu Sakalawów. Tytuł tej książki brzmiał:
Exercices en langue sakalave contenant prières, catéchisme, cantiques et abrégé
d’histoire sainte de l’Ancien et du Nouveau Testament par N. L’abbé Dalmond, préfet
apostolique de Madagascar, Saint-Denis (Ile Bourbon), Imprimerie de Lahuppe,
1841. Tekst „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo” pochodzi ze s. 1, „Skład apostolski”
ze s. 1-2, „Dekalog” ze s. 2, „Przykazania kościelne” ze s. 2-313.

Przeglądając dzienniki misji Tamatave z  lat osiemdziesiątych XIX w. w  archiwum jezuickim
w Tsaramasoandro, można było zauważyć, że stale występuje w nich słowo Hova, nie Merina: ich powrót,
ich przyjście… Natomiast słowo roi (król) odnosi się również do innych miejscowych władców, nie tylko
do tych z Antananarywy.

11

Jest to zagadnienie, któremu warto by było poświęcić więcej miejsca. Warto przeczytać np. B. Hübsch,
Difficultés des missions catholiques à Madagascar (1820-1861), w: Hübsch, s. 241-255; F. Raison-Jourde,
Petites îles, grandes espérances. Réflexion sur les modalités de l’expérience des Jésuites dans le Nord-ouest de
Madagascar (1841-1879), w: Ch.R. Ratongavao (red.), Mélanges offerts à Bruno Hübsch, Antananarivo, t.
2, s. 31-63; V. Belrose-Huygues, Fondation des premières communautés congrégationalistes, w: B. Hübsch,
s. 187-213, a także M. Rasoamiaramanana, Le rejet du christianisme au sein du royaume de Madagascar
(1835-1861), w: tamże, s. 217-239.

12

13
W  maszynopisie V. Belrose-Huyghues L’Oeuvre de la premiere imprimerie catholique à Madagascar
(1848-1883), w  archiwum archidiecezji Toamasina, wspomniany jest też katechizm z  Nosy Be z  roku
1848. Niestety nie udało się do niego dotrzeć. Był to według wyżej wspomnianego maszynopisu (s. 21
bis): Abrégé du catéchisme malgache à l’usage des petits enfants, Nosy Be 1848, 59 s., bez podanego autora,

�142

Wojciech Kluj OMI

K 1851
Czwarty tekst wzięty jest z ogólnego katechizmu kolonii francuskich, uwzględniającego język Merinów. Był to: Catéchisme a  l’usage des populations de Madagascar traduit du catéchisme des colonie françaises, Ile de la Réunion: Typogr. de
Lahuppe 185114. Tekst „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo” znajdują się na s. 4, „Skład
apostolski” na s. 4-5, „Dekalog” i „Przykazania kościelne” na s. 6.
Gdy po śmierci „krwawej” królowej pojawiła się dla misjonarzy katolickich
możliwość pracy również w  stolicy15, zaczęto drukować wiele katechizmów,
śpiewników i książeczek do nabożeństwa16. Lista katechizmów, które udało się
znaleźć w archiwach, zwłaszcza w archiwum jezuitów w Antananarywie, podana
została w aneksie. Symboliczny jest fakt, że przez ponad ćwierć wieku katechizmy drukowano na Madagaskarze, a  potem, po podboju wyspy przez wojska
francuskie, przez kilka lat trzeba było drukować katechizmy we Francji i stamtąd
je przywozić. Może chodziło też o większą kontrolę. Od roku 1908 znowu zaczęto drukować je na wyspie. Z listy wyliczonej w aneksie wybranych zostało kilka pozycji, które wydawały się najważniejsze z perspektywy interesującego nas
procesu tworzenia się podstawowych tekstów wiary w języku malgaskim. Dwa
pierwsze katechizmy są w językach regionalnych: w języku Merinów (K 1862)
i drugi określany jako katechizm w języku Betsimisaraka (K 1866). Katechizm
z  1868 r. był wydany jeszcze we Francji, a  więc pod silnym wpływem misjonarzy, którzy znali realia malgaskie z  pracy na okolicznych wyspach, a  którzy
później wrócili do Europy i stamtąd próbowali wspierać dzieło misji na Madadwujęzyczny malgasko (sakalava)-francuski. Por. więcej P. Lupo, Un témoignage sur la religion malgache
pratiquée à Nosy Be au XIXe siècle. Une Littre du père Marc Fianaz, OA (1987) nr 25-26, s. 183-223.
14
Była to malgaska wersja powszechnie stosowanego w koloniach francuskich „katechizmu kolonialnego”:
Catéchisme ou Abrégé de la Doctrine chrétienne à l’usage des Paroisses des colonies françaises, approuvé par
la Sacrée Propagande, Saint-Paul, Ile Bourbon, 1844.
15
O  kontekście historycznym więcej doczytać można np. w  B. Hübsch i  H. Rajoelison, L’instauration
de la liberté religieuse (1861-1868), w: B. Hübsch, s. 259-276; F. Raison-Jourde, Dérives constantiniennes
et querelles religieuses (1869-1883), w: tamże, s.  277-297; P. Lupo, L’entre-deux-guerres franco-malgache
(1884-1895), w: tamże, s. 299-321.

Por. V. Belrose-Huyghues, Considerations sur l’introduction de l’imprimerie à Madagascar, OA (1977)
nr 5-6, s. 89-105. W naszej pracy nie będziemy się odwoływać do innych wczesnych publikacji katolickiej
drukarni. Ważne wydawnictwa katolickie XIX w. zostaną podane w aneksach.
16

�Źródła tekstów

143

gaskarze. Katechizm z roku 1880 – to ostatnia poważniejsza redakcja, która powstała jeszcze w  środowisku wolnego Madagaskaru, przed wielkimi zmianami
na wyspie, prowadzącymi do utraty niepodległości przez Malgaszów. Ostatnim
katechizmem okresu dawnego Madagaskaru, do którego udało się dotrzeć, jest
katechizm z  1892 r.17. W  kwestiach językowych wniósł on jedną ważną sprawę. Zaczął stosować słowo Andriamanitra na oznaczenie Boga na całej wyspie.
W 1880 r. było to wciąż słowo Zanahary. Warto dodać, że chodzi tu o katechizm
ogólnomalgaski, ponieważ katechizm przeznaczony dla Merinów z 1862 r. używał tego słowa już wcześniej. Jednakże na początku traktowano to jako tłumaczenie na dialekt Merinów. Poza tym jednym wątkiem katechizm ten nie wnosił
nic nowego w sformułowania podstawowych tekstów wiary, dlatego nie będziemy go brali pod uwagę w naszych badaniach.
Tak więc w  tej grupie katechizmów, które ukazały się między rokiem 1861
(śmierć Ranavalony I) a 1895 (podbój przez Francję), analizować będziemy dwa
katechizmy wydane w formach regionalnych – dla Merinów (K 1862) oraz dla Betsimisaraka (K 1866), a także dwa ogólnomalgaskie (K 1868 i K 1880).

K 1862
Piąty analizowany katechizm wydrukowany został już na Madagaskarze.
Warto zwrócić uwagę, że był to pierwszy katolicki katechizm po malgasku tam
wydrukowany. Na stronie tytułowej widać też odwołanie do panowania króla
Radamy II. Nosił on tytuł: Katesizy. Fampianarana Kristiana lazaina aminy fanontaniana sy ny famaliana hianarany ny firazanana Malagasy rehetra ny fanompoana marina an’ Andriamanitra, An-Tananarivo no tontaina taminy fanereny
ny misionary katolika, ao Madagascar, fony Radama II vao nanjaka 1862. Był to
katechizm pomyślany głównie dla grupy Merinów z okolic stolicy. Tekst „Składu
apostolskiego” na s. 91-93, „Dekalog” na s. 112-11318, „Przykazania kościelne”
na s. 162.
17

Ny Fivoasana ny Katesizy ho any ny Malagasy, Antananarivo 1892.

Zasadniczo w  przypadku „Dekalogu” będziemy porównywali krótszą formułę katechizmową, a  nie
dłuższą biblijną. W przypadku tego katechizmu zostały tam zamieszczone dwie formuły, dłuższa i krótsza.
W  naszej analizie zasadniczo zajmiemy się wersją krótszą (wersja B), ale niekiedy wersja dłuższa (A)
zawiera zwroty krótsze niż wersja B. Cały tekst na s. 112-113, krótszy na s. 113.
18

�144

Wojciech Kluj OMI

K 1866
Szósty tekst pochodzi z  katechizmu wydanego dla ludności Betsimisaraka w  roku 1866. Również został wydrukowany na terenie Madagaskaru. Jest to:
Katesisy va fampianarana kretieny aminy volana Betsimisaraka, Antananarivo,
no tontaina taminy fanereny ny missionary katolika ao Madagascar, août 1866.
Tekst „Modlitwy Pańskiej” znajduje się na s. 4, „Pozdrowienie Anielskie” na s. 4-5,
„Skład apostolski” na s. 5-6, „Dekalog” na s. 7-8, „Przykazania kościelne” na s. 8.

K 1868
Ten katechizm jest ciekawy o tyle, że został on jeszcze wydany we Francji. Jest
to Katesizy na Fampianarana Kristiana lazaina aminy teny fohifohy hianarany ny
Malagasy ny Fanompoana Marina an’ Andriamanitra, Clermont-Ferrand: Typographie Ferdinand Thibaud, Libraire 1868. Jego autorami byli misjonarze, którzy
pracowali wcześniej z ludnością malgaską, ale głównie na Reunion. „Ojcze nasz”
znajduje się na s. 4, „Zdrowaś Maryjo” na s. 4-5, „Symbol apostolski” na s. 5-6,
„Dekalog” na s. 7-8, „Przykazania kościelne” na s. 8.

K 1880
Katechizm z roku 1880 nie zawiera może wiele nowych zmian, ale warto go tu
również przytoczyć, aby przyjrzeć się procesowi, jaki zachodził jeszcze w czasach
przedkolonialnych, kiedy wszystko musiało być podporządkowane rodzimej władzy królewskiej. Jest to Katesizy na Fampianarana ny Fivavahana Marina, Antananarivo: Tamy ny Presy Katolika, 1880. Katechizm ten został zaaprobowany przez
prefekta apostolskiego Jean-Baptiste’a Cazeta SJ. „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo”
znajdują się na s. 4, „Skład apostolski” na s. 5, „Dekalog” na s. 6-7, „Przykazania
kościelne” na s. 7. Katechizm ten jako jeden z ważnych uwzględnił w swej książce
Antonino Romano19.

19
Por. jego wyżej wspomniana książka: Madagascar. Autenticità ‘in transizione’, s.  261, gdzie wylicza
ważniejsze katechizmy w porządku chronologicznym.

�Źródła tekstów

145

Cztery kolejne publikacje powstały w okresie kolonialnym. Pierwszy z wybranych (K 1908) pochodzi z  czasu po okresie silnej ateizacji na początku XX w.
Drugi z  tej grupy wydrukowany został w  1916 r., a  więc w  okresie, kiedy władzom kolonialnym zaczęło zależeć na żołnierzach malgaskich, którzy mogli walczyć podczas I wojny światowej pod flagą Francji. Trzeci z tej serii wydany został
w roku 1940, w dość specyficznym czasie początków II wojny światowej, kiedy
to kontrolę nad Madagaskarem przejął oficjalnie rząd Vichy uległy Niemcom.
W  końcu czwarty z  tej grupy katechizm (K 1944) wydany został po malgasku,
ale we Francji – na potrzeby malgaskich żołnierzy walczących w Europie u boku
armii francuskiej20.
Wydaje się, że wyżej wybrane katechizmy, ze względu na swą specyfikę, pomogą lepiej ukazać interesujący nas proces.

K 1908
Ten katechizm opublikowany został już w czasach kolonialnych. Po kilku latach, kiedy można było drukować tylko we Francji, ten był pierwszym, który został
wydrukowany na Madagaskarze. W niektórych wymiarach mógł on jednak reprezentować próby narzucenia pewnej unifikacji. Chodzi tu o Katesizy na Fampianarana ny Fivavahana Katolika, Tananarive: Imprimerie de la Mission Catholique –
Mahamasina, 1908. W tym katechizmie jest zgoda, wtedy już biskupa i wikariusza
apostolskiego Madagaskaru Centralnego, Jean-Baptiste’a  Cazeta SJ. „Ojcze nasz”
znajduje się na s. 4, „Zdrowaś Maryjo” na s. 4-5, „Symbol apostolski” na s. 5-6,
„Dekalog” na s. 8, „Przykazania kościelne” na s. 8-9.

M 1916
Ten modlitewnik został wybrany przykładowo spośród wielu podobnych ukazujących się w tym czasie. Jest to już jedenaste wydanie Fihirana (Manuel de piété),
Tananarive: Imprimerie catholique, 1916. „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo” są na
s. 20, „Symbol apostolski” na s. 20-21, „Dekalog” na s. 23, „Przykazania kościelne”
na s. 23.
20
Madagaskar był wtedy przejściowo pod zarządem Brytyjczyków, którzy nie chcieli, aby z bogactw wyspy
czerpały Niemcy za pośrednictwem rządu Vichy.

�146

Wojciech Kluj OMI

K 1940
Ten podstawowy katechizm, zawierający też modlitwy i  pieśni, ukazał się na
Madagaskarze w  czasie II wojny światowej. Biorąc pod uwagę specyficzną sytuację, jaka panowała wtedy na wyspie, warto go również wspomnieć. Jest to trzecie
wydanie: Manuel ho an’ ny Katolika Malagasy. Katesizy, Fivavahana, Hira, Fianarantsoa: Imprimerie St-Joseph. Mission Catholique, 1940. „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo” znajdują się na s. 5, „Symbol apostolski” na s. 5-6, „Dekalog” na s. 7,
„Przykazania kościelne” na s. 8.

K 1944
Ten katechizm także jest nietypowy. Powstał on we Francji, na potrzeby malgaskich żołnierzy walczących podczas II wojny światowej w oddziałach francuskich.
Nosił on tytuł: Ho ando, miaramila… Fanambarana Kristiana (fivoasana ny Katesizy), Paris &amp; Marseille: Aumonerie des Formations Malgaches, 1944. „Ojcze nasz”
i „Zdrowaś Maryjo” znajdują się na s. 6, „Symbol apostolski” na s. 6-7, „Dekalog”
i „Przykazania kościelne” na s. 8.
Poza tekstami katechizmów, weźmiemy pod uwagę teksty malgaskich tłumaczeń Pisma Świętego. W  tym przypadku ważne będzie również odniesienie do
protestanckich tłumaczeń21. Szerzej kontekst powstawania różnych tłumaczeń biblijnych omówiony zostanie w rozdziale 4 na końcu tej części, dlatego tu jedynie
wymienimy wersje, które będą brane pod uwagę, bez ich omawiania. Będą to BP
1835, BP 1865, BP 1909, BK 1938, BE 2003, BK 2011.
Poza wersjami z  katechizmów katolickich22 i  tam, gdzie ma zastosowanie,
wersją biblijną, porównamy też „Modlitwę Pańską” oraz „Skład apostolski”
Nie jest to naszym zagadnieniem, więc je tutaj opuszczamy, ale protestanckie tłumaczenia Biblii odegrały
olbrzymią rolę w powstaniu tożsamości państwa malgaskiego jeszcze w okresie przedkolonialnym jako
państwa chrześcijańskiego. Klasyką w tej dziedzinie jest monumentalne (choć niekiedy pisane z bardzo
protestanckiej perspektywy ludu Merinów) dzieło F. Raison-Jourde, Bible et pouvoir à Madagascar au XIXe
siècle. Invention d’une identité chrétienne et construction de l’État (1780-1880), Paris 1991.
21

22
Nie analizujemy w naszej pracy wielkiego dzieła tłumaczeń, publikacji i prac językowych podejmowanych
przez misjonarzy protestanckich, a  było ich wiele. Zainteresowanym dokładniejszymi badaniami w  tej
dziedzinie warto polecić bardzo dobrą książkę V. Huyghues-Belrose, Les premiers missionnaires protestants
de Madagascar (1795-1827), Paris 2001.

�Źródła tekstów

147

z  wersjami liturgicznymi używanymi w  trzech podstawowych wspólnotach
współpracujących z  Kościołem katolickim i  podejmujących razem z  nim wiele inicjatyw ekumenicznych (Ekumeniczna Rada Kościołów na Madagaskarze
– FFKM), tzn. z Kościołem anglikańskim (Eklesia Episkopaly Malagasy – EEM),
luterańskim (Fiangonana Loterana Malagasy – FLM) oraz Zjednoczonym Kościołem Jezusa Chrystusa na Madagaskarze (Fiangonan’i Jesoa Kristy eto Madagasikara – FJKM). Będą to wersje zaczerpnięte z ich oficjalnych modlitewników
liturgicznych. Kościół rzymskokatolicki na Madagaskarze to w  skrócie EKAR
(Eglizy Katolika Apostolika Romana), stąd taki właśnie skrót będzie podany przy
współczesnej wersji katolickiej. W związku z rosnącą aktywnością ekumeniczną, wydano książeczkę do wspólnych modlitw nazywaną Miara-Mizotra. Wersja
tych dwóch tekstów przeznaczonych do wspólnych celebracji będzie oznaczona
skrótowo jako MM.

EEM (anglikański)
Tekst „Modlitwy Pańskiej” zaczerpnięty został z książki Ny boky Fivavahana misy
ny Fivavahana maraina sy hariva mbamin’ny Salamo sy ny Fanaovana ny Sakramenta ary ny Fombam-pivavahana sasany fanaon’ny Eklesia Katolika araka ny fomban’ny
Eklesia Episkopaly Malagasy miray amin’ny Eklesia Anglikana, Antananarivo: Eklesia Episkopaly Malagasy &amp; London: Society for Promoting Christian Knowledge,
1963. Tekst „Ojcze nasz” znajduje się na s. 10, „Skład apostolski” na s. 18.

FLM (luterański)
Tekst „Modlitwy Pańskiej” pochodzi z książki Ny Litorzy sy Ritoaly fanao amin’ny Fiangonana Loterana Malagasy, Antananarivo: Imp. Luth, 1960, s. 16. „Skład
apostolski” umieszczony został na s. 6.

FJKM (zjednoczony)
Tekst „Modlitwy Pańskiej” zaczerpnięty został z książki Litorjy FJKM, Imarivolanitra: Edisiona Antso, 1983, s.  21-22. „Skład apostolski” znajduje się na
s. 17.

�148

Wojciech Kluj OMI

EKAR (katolicki)
Ponieważ ten skrót odpowiada malgaskiej nazwie Kościoła rzymskokatolickiego , więc oznaczony nim będzie w tym ekumenicznym kontekście tekst ostatniego rzymskiego katechizmu w języku malgaskim, który nosi pełną nazwę: Katesizin’ ny Fiangonana Katôlika dika teny manontolo. Wydanie oficjalne jako główny
urząd sprawczy podaje Konferencję Episkopatu Madagaskaru: Fivondronamben’
ny Eveka eto Madagasikara, a u dołu strony komisję biblijną i liturgiczną episkopatu: Dika teny nataon’ ny Vaomieran’ ny Eveka misahana ny Fandalinam-Pinoana sy ny Baiboly ary ny Litorzia eto Madagasikara (C.E.P.C.B.L.), Antananarivo,
Edition Imprimerie NIAG (Antanimena), copyright Libreria Editrice Vaticana
2009. Tekst „Modlitwy Pańskiej” znajduje się na s.  730. Jest to nr 2759 katechizmu. Ta sama wersja „Ojcze nasz” występuje w malgaskim mszale. „Pozdrowienie
Anielskie” znajdujemy pod numerami 2676-2677. „Skład apostolski”, podobnie jak
w  wersji polskiej ma nr 184, „Dekalog” ma nr 2051, a  „Przykazania kościelne”
mają nr 2042-2043.
23

MM
Modlitewnik Miara-Mizotra. Vavaka sy Hira. Iombonan’ ny Kristianina eto Madagasikara, Antananarivo, Analamahitsy: Editions Ambozontany, 2003, zawiera
wiele tekstów modlitw i  pieśni przeznaczonych do wspólnych celebracji. Teksty
„Modlitwy Pańskiej” oraz „Składu apostolskiego” jako częściej używane podane
są na odwrocie okładki (strona II).

Nie jest naszym celem analiza wkładu katolickiej terminologii do rozwoju języka malgaskiego.
Aby jednak zaznaczyć, że był on znaczący, przypomnimy tu jedynie istnienie krajowego tygodnika
katolickiego, wydawanego od 1927 r., jakim jest Lakroan’ i Madagasikara.

23

�Rozdział II 
Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”
Jak to było wspomniane wyżej, wśród tłumaczeń biblijnych zwrócimy uwagę
jedynie na wersję Mateuszową (Mt 6,9-13). Schematycznie przyjrzymy się tu najważniejszym malgaskim wersjom tejże modlitwy. Kolejność prezentacji będzie
chronologiczna.24 25 26
Ojcze nasz, któryś jest w niebie
K 1657
K 1785

Amproy antsica izauhau antangh andanghitsi24 (Rainay izao any an-danitra)
Rai-sica an-danghitsi25 (Rainay any an-danitra)

BP 1835

Ny Ray nay izay any an-danitra

K 1841

Rei nei an Danghitsh

K 1851

Ray nay au-danitra

BP 1865

Rainay Izay any an-danitra

K 1868

Ray nay any an-danitra26

K 1880

Ray nay any an-danitra

K 1908
BK 1938

Rainay any an-danitra
Rainay any an-danitra

BE 2003
BK 2011

Ry Rainay any an-danitra ô
Ry Rainay any an-danitra ô

EEM

Rainay Izay any an-danitra

FLM

Rainay izay any an-danitra ô!

FJKM

Rainay Izay any an-danitra

Munthe, Catechisme 1657, zamieszcza również próby uwspółcześnienia tej dawnej wersji. Będzie ona
podawana w nawiasie. Analizowany tekst „Ojcze nasz” z katechizmu znajduje się w tej książce na s. 180,
tekst uwspółcześniony na s. 181, a komentarze do niektórych słów na s. 181 i 257.
24

Próba uwspółcześnienia tego tekstu znajduje się w artykule C. Sambo, Le catéchisme malgache de 1785,
w: Le Christianisme dans le sud de Madagascar. Mélanges à l’occasion du centenaire de la reprise de l’évangélisation du Sud de Madagascar par la Congrégation de la Mission (Lazaristes) 1896-1996, FianarantsoaAmbozontany 1996, s. 115. Będzie ona również podawana w nawiasie, jak tekst poprzedzający.
25

26

W wersji Betsimisaraka (K 1866) bez any („w”).

�150

Wojciech Kluj OMI

EKAR

Rainay any an-danitra

MM

Ry Rainay any an-danitra ô

Pierwszą kwestią teologiczną, jaka pojawia się przy tłumaczeniu tego wezwania, jest zagadnienie „nazwania” Boga innym słowem. Wcześniej już pisaliśmy
o  procesie wykształcania się słowa „Bóg” w  tradycji malgaskiej. Tutaj jednak
spotykamy się z  zagadnieniem antropomorfizmu „ojciec”. Starożytne bóstwa
miały, podobnie jak w tradycyjnych wyobrażeniach malgaskich, rysy antropomorficzne. Jednak religia Izraela podkreślała raczej transcendencję Boga. Pomimo to sam Jezus używał antropomorfizmu, nazywając Boga nie tylko „Ojcem”,
ale wręcz „Tatusiem” – Abba. Jak miał się zachować tłumacz malgaski, próbując
oddać tę jedyną rzeczywistość? W pewnym sensie transcendencji broni uzupełnienie „który jesteś w niebie”, ale ostatecznie normą dla chrześcijanina pozostaje
postawa samego Jezusa27.
W  tym kontekście ciekawy pozostaje wybór w  najstarszym katechizmie. Bez
wchodzenia w szczegóły językowe, od razu narzuca się spostrzeżenie, że choć autor znał oczywiście słowo „ojciec” (Ray) w powszechnym znaczeniu, użył jednak
w tym przypadku słowa Amproy, które może pochodzić od określenia „ten, który
łączy”, albo „człowiek, który się łączy”28.
Jest to sytuacja dość ciekawa z perspektywy teologicznej. Najprawdopodobniej
pierwsi tłumacze albo mieli duże zastrzeżenia do roli, jaką spełniali w rodzinach
malgaskich mężczyźni i dlatego nie odważyli się dać ich za przykład odniesienia
do samego Boga, albo starali się unikać antropomorfizmów jako zbyt niebezpiecznych teologicznie. Otwartym pozostaje pytanie teologiczne, czy (albo na ile?) odniesienie dziecka do ojca w tradycyjnej rodzinie malgaskiej (w regionie, gdzie żyli
misjonarze) mogło być brane jako model odniesienia do Boga? Być może według
tłumaczy w  relacjach tych za dużo było strachu, czy autorytarności (lub wręcz
przemocy). Może jednak misjonarzom towarzyszyła głębsza myśl teologiczna.
Małżeństwa między osobą ochrzczoną a  nieochrzczoną nie określamy małżeń27
Ciekawą analizę teologiczną słowa „Ojciec”, jako imienia własnego Boga, przeprowadza Claude Geffré
w swej książce The risk of interpretation: on being faithful to the Christian tradition in a non-Christian age,
New York 1987, s. 129-139.
28

Szerzej od strony leksykalnej, por. Munthe, s. 181nn.

�Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”

151

stwem sakramentalnym (mówiąc o związkach ważnych, oficjalnie uznanych również prawem kościelnym). Związek z osobą nieochrzczoną nie staje się znakiem
i narzędziem prowadzącym do Chrystusa. Może analogicznie uznali, że tradycyjna
relacja z ojcem w domu daje przykład odniesienia do tradycyjnych wierzeń, a nie
do obrazu Boga objawionego w Jezusie Chrystusie? Zapewne nigdy nie dowiemy
się, co mieli wtedy na myśli, jednak ta ciekawa wersja pozostawia nam po dziś
dzień dość intrygujące wyzwanie teologiczne. Tym bardziej, że na początku katechizmu, w pierwszej lekcji, gdzie przedstawiony jest znak krzyża, występuje słowo
„ojciec” (rai29).
Można tu jeszcze zauważyć, że pierwsze tłumaczenie biblijne z roku 183030 do
„ojca” dodało też rodzajnik określony (ny). Szybko jednak z  niego zrezygnowano. Najnowsze wersje mają rodzajnik przedimienny (ry) przed tytułem Rainay,
niejako określając w tym przypadku „Ojcze nasz” jako imię własne Najwyższego.
W dwóch ostatnich wersjach biblijnych dodano również wykrzyknik ô na końcu
tego wezwania.
Druga bardzo ważna kwestia teologiczna w  tym wezwaniu związana jest ze
słowem „nasz”. Jest to ważne dopowiedzenie teologiczne, ustanawiające właściwą
perspektywę modlitwy. Bóg nie jest prywatnym, osobistym Ojcem modlącego się.
Modlący się zawsze stanowi jednostkę we wspólnocie. W przypadku języka malgaskiego napotykamy tu jednak dość specyficzny casus językowy.
Osobom posługującym się językami europejskimi trudno zauważyć to zagadnienie, bo wiąże się ono z nieco inną strukturą gramatyki malgaskiej. Język malgaski
ma podwójną strukturę pierwszej osoby liczby mnogiej. Istnieje my inkluzywne
(szersze) oraz my ekskluzywne (węższe). W różnych sytuacjach życiowych istnieją
oczywiście takie konteksty, gdy w językach europejskich domyślnie używamy jednego bądź drugiego, ale gramatycznie brzmi to zawsze tak samo. Np. gdy rozmawiając
z Amerykaninem powiem do niego „bo my Polacy…”, to mimo że z nim rozmawiam,
nie włączam go do tego „my”. Jest to my ekskluzywne. Jeśli powiem „my ludzie” wiadomo, że chodzi o wszystkich ludzi bez wyjątku. W przypadku języka malgaskiego
zawsze trzeba użyć jednej z form. Nie można „zawiesić” tego doprecyzowania.
29

A nih angara nih rai, ama nih Zanacha, ama nih masin pangbahé amin amin. Por. Munthe, s. 68.

30

Nowy Testament wydany w 1830 r., całe Pismo Święte w 1835 r.

�152

Wojciech Kluj OMI

Dwa pierwsze katechizmy, zarówno ten z roku 1657, jak i z 1785 r., używały
właśnie tego określenia inkluzywnego antsica lub Rai-sica (dziś byłoby to antsika – raisika). Potem jednak przyjęło się we wszystkich tłumaczeniach określenie
ekskluzywne. Jest w tym zawarta głęboka myśl teologiczna. Jeśli nazwiemy Boga
„Ojcem wszystkich” (my inkluzywne), będzie oznaczało równość wobec Boga
wszystkich ludzi, w tym przypadku również niechrześcijan. W dalszej konsekwencji będzie to przedstawiało w dwuznacznym świetle całe dzieło głoszenia Ewangelii. Po co to czynić, skoro Bóg i tak jest już Ojcem nas wszystkich i kocha nas
od wieków, więc nie mógł nam dotychczas odmawiać tego, czego tak bardzo nam
potrzeba do szczęścia po śmierci. Jeśli zaś użyjemy formy ekskluzywnej, wtedy Bóg
Ojciec staje się (z gramatycznego punktu widzenia), Bogiem chrześcijan. Oznacza
to, że ten „nasz” Bóg jest nieco inny od „waszego”. Warto lepiej Go poznać i przyjąć. W samym pojęciu kryje się więc zaproszenie do poznania Boga, do wyjścia ze
starego rozumienia. W przypadku powyższych tekstów, dwa pierwsze stosowały
formą inkluzywną (końcówka -sika), późniejsze jednak powszechnie przyjęły formę ekskluzywną (końcówka -nay)31.
Pomijając kwestie kształtującego się dopiero zapisu, można powiedzieć, że nie
było większych trudności i różnic z określeniem „w niebie”. Autor dokładnej analizy
pierwszej wersji modlitwy doszukuje się trudności leksykalnych w  wyrażeniu antangh andaghitsi, co dosłownie znaczyłoby „na niższej ziemi w niebie”. Mogło to być
spowodowane bądź słabą znajomością określników miejsc – powinien być określnik
miejsca niezdeterminowanego, a nie niższego, bądź też był to po prostu błąd drukarski antangh zamiast auvangh. Dla naszych badań z perspektywy teologicznej nie
wnosi to jednak wiele nowego, co najwyżej pewną próbę „lokalizacji” nieba.
Pomijając kwestie ortografii, na uwagę zasługuje też fakt stosowania zaimka
izay (który) w dwóch najstarszych tłumaczeniach biblijnych. Występował on zarówno w roku 1830, jak i w wydaniu poprawionym w roku 1865. W takiej wersji
weszło to również do liturgicznej formuły we wspólnotach protestanckich (wszystkich trzech przez nas analizowanych).

Analogiczny problem spotykamy też np. w języku aymara. Tam punkt sporny dotyczy kwestii, czy
należy dalej używać tradycyjnej formy nanakan awkisa (mój Ojcze, ale nie twój), czy wprowadzić nową
jiwasan awkisa (nasz Ojcze, mój i twój). Por. M.J. Hardman, De donde vino el jaqaru?, La Paz 1987, s. 186.
31

�Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”

153

To pierwsze wezwanie „Modlitwy Pańskiej” utrwaliło się w języku malgaskim
bardzo szybko, już w latach sześćdziesiątych XIX w. Praktycznie od razu po ponownym otwarciu możliwości przybycia misjonarzy na wyspę po śmierci „krwawej” królowej Ranavalony I. Poza nieskomplikowaną formą gramatyczną prawdopodobnie przyczynił się do tego również fakt, że tekst ten, jako podstawowy tekst
modlitewny, był bardzo często powtarzany i dość szybko zweryfikowano wszelkie
wątpliwości. A później obfita działalność drukarska, przy relatywnie dużej znajomości czytania w rejonie stolicy, utrwaliła te słowa dość szybko i mocno.
Fakt przyjęcia poszczególnych wersji liturgicznych przez różne tradycje podkreśla, jak wielka jest rola tekstu uświęconej modlitwy w każdej z poszczególnych
tradycji. Współczesna wersja ekumeniczna idzie za wersją podaną we współczesnym ekumenicznym tłumaczeniu Biblii.
Święć się Imię Twoje
K 1657
K 1785

Angharanau hofissahots (Ny Anaranao ho fisaotra)
Angare ano ho fissatise (Ny Anaranao ho tsaohina)

BP 1835

Hasinouy anara’ nao

K 1841

Atovu hai hulun abi ni angharan nau

K 1851

Hasino ny anara’ nao

BP 1865

hohamasinina anie ny anaranao

K 1868

ankamasino ny anara’ nao

K 1880

ho hamasinina anie ny anara’ nao

K 1908
BK 1938

hohamasinina anie ny anaranao
hohamasinina anie ny anaranao

EEM

hohamasinina anie ny Anaranao

FLM

hohamasinina anie ny anaranao

FJKM

hohamasinina anie ny Anaranao

EKAR

hohamasinina anie ny Anaranao

MM

hohamasinina anie ny Anaranao

Przy tym wezwaniu widać wyraźnie, że różnice w  wersjach katechizmowych
były znacznie większe, niż w wersjach biblijnych. Być może dlatego, że wersje biblijne nie są od siebie tak bardzo odległe w czasie. Ponadto język został już bardziej
ujednolicony.

�154

Wojciech Kluj OMI

Najstarszą wersję można przetłumaczyć jako „niech się uniżą” (hofissahots)
przed Twoim Imieniem lub „niech Twemu Imieniu będą składane dzięki” (ho fisaotra). Określenie z XVIII w. można przetłumaczyć jako „niech oddadzą cześć” (ho
fissatise) Twojemu Imieniu. Pierwsze tłumaczenie biblijne (przed prześladowaniami) stanowi już bardziej standardowe określenie „uświęć Imię swoje”.
Od XIX w. słowa modlitwy przyjmują postać wersji standardowej dla wszystkich, niezależnie od wyznania. Wersja z  1841 r. może być przetłumaczona jako
„niech cały świat pozna” (hai) Twoje Imię. Wersja z roku 1851 jest bardzo podobna
do tłumaczenia biblijnego „uświęć” (hasino) Twoje Imię. Poprawiona wersja Biblii
z 1865 r. oddaje to już jako „niech się święci” [czas przyszły] (hohamasinina). Katechizm Betsimisaraka z 1866 r. oddaje to słowem w innej formie gramatycznej,
choć pochodzącym z tego rdzenia (ankamasino).
Stopniowo jednak nawet w katechizmach katolickich i w katolickich tłumaczeniach Pisma Świętego przyjmowała się wersja z Biblii protestanckiej. Widać to już
w  katechizmie z  roku 1880. A  ostateczna obecna forma gramatyczna występuje
w  katechizmach od roku 1908. Widać to w  późniejszych wersjach z  roku 1916,
1940, 1944. W takiej formie przyjęło się zarówno w pierwszym, jak i w poprawionym wydaniu Biblii w tłumaczeniu katolickim. W nowym wydaniu jedynie podano „imię” z dużej litery (Anaranao), tak samo jak w tłumaczeniu ekumenicznym.
Taką wersję przyjmują wszystkie cztery Kościoły zrzeszone w  malgaskiej radzie
ekumenicznej, a więc taka jest również wspólna wersja ekumeniczna.
Nie napotykamy zasadniczych problemów językowych przy tłumaczeniu określenia „Imię Twoje”. Poza pewnymi różnicami wynikającymi z  dopracowywania
pisowni i gramatyki nie było tu żadnych dylematów. Nic dziwnego. Jest to zwrot
tak popularny, że kwestie te były już dawno rozstrzygnięte w języku mówionym.
Jednakże z  perspektywy teologicznej sprawa nie jest taka prosta. Co mogło
oznaczać „Imię Boże” w  rozumieniu języka malgaskiego? Uwarunkowane to
jest kulturowym odniesieniem do imion na Wielkiej Wyspie. Imię stanowi dla
Malgasza bardzo ważny punkt odniesienia. Choć w  oficjalnych dokumentach,
np. paszportach, na Madagaskarze używa się dwuczłonowych określeń każdego
człowieka, trudno je jednak nazywać imieniem i nazwiskiem w naszym znaczeniu. Jeszcze z „imieniem” można by się zgodzić. Istnieje pewna grupa słów, które
pełnią rolę podobną do naszych imion. Jednakże z „nazwiskiem” sprawa wygląda

�Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”

155

zupełnie inaczej. Każda osoba otrzymuje swoje własne „nazwisko”. W  rodzinie
każde dziecko ma inne. Najczęściej wyraża ono pewne życzenie, np. pomyślności
czy szczęścia w  życiu, albo odwołuje się do jakichś ważnych wydarzeń z  życia
kraju lub rodziny, albo przypomina jakiś z przymiotów Bożych lub cech odziedziczonych po przodkach. Z imieniem Malgaszów wiąże się jeszcze inna kwestia.
Nie jest ono niezmienne na całe życie. Niekiedy małemu dziecku nadaje się imię
tymczasowe. W rejonach bardziej oddalonych od wielkich miast do dziś spotyka
się przypadki nadawania małym dzieciom imion w rodzaju „kot”, „pies”, czy jakieś inne stworzenie. Miało to w przeszłości wprowadzać w błąd złe duchy, które mogłyby wyrządzić krzywdę małemu dziecku (np. zesłać chorobę). Później,
w wieku kilku lat nadawano imiona „dziecięce”, które później mogły nabrać poważniejszego statusu, gdy dana osoba dorosła. Np. popularne imię chłopca Koto
stawało się Rakoto albo żeńskie imię małej dziewczynki Soa otrzymywało formę
Rasoa. Dodanie przedrostka „Ra” oznaczało właśnie uznanie dorosłości danej
osoby. Z „nazwiskami” dzisiaj sprawa już się trochę unormowała, ale tradycyjnie,
gdy osoba otrzymywała jakąś ważną rolę w społeczeństwie albo gdy na przykład
król obejmował władzę, przyjmował nowe „nazwisko”, które miało mówić o wielkości jego samego lub jego królestwa, np. Andrianampoinimerina (tzn. władca
upragniony przez Merinów).
Zwyczaj ten do dziś sprawia pewne problemy w przypadku załatwiania różnych formalności w urzędach lub np. w księgach metrykalnych w regionach mających mniej kontaktów społecznych. Podaje się tam często imię tymczasowe, do
którego nie przywiązuje się większej uwagi, albo np. imię jakiejś ważnej osoby, np.
misjonarza32.
Jakie w tym kontekście skojarzenie teologiczne wywoływało wymawianie słowa
„Imię” – Anarana? Nie jesteśmy dziś w stanie szczegółowo tego prześledzić. Ponieważ jednak oba najczęściej używane słowa oznaczające Boga na Madagaskarze
są imionami „objaśniającymi” pewne atrybuty Najwyższego Bytu, więc wydaje się,
że mogą one mieć wiele wspólnego z biblijną i starożytną teologią „Imienia Boże32
Słyszałem np. o nadaniu dziecku na chrzcie imienia „O. Stanisław Oller OMI”, łącznie z „ojciec” i „OMI”,
ku uczczeniu cenionego misjonarza. Później zapewne dziecko otrzyma inne „dorosłe” imię. Inną kwestią
przy okazji ksiąg metrykalnych, a zwłaszcza chrztu św., jest podawanie błędnego ojca, np. ojca matki, czyli
dziadka dziecka. Nie świadczy to o kazirodztwie, ale o pragnieniu ukrycia imienia faktycznego ojca, aby
w przyszłości nie domagał się praw do dziecka.

�156

Wojciech Kluj OMI

go”33. Biblijnie „Imię Boże” to sam Bóg. Temu „Imieniu” można służyć, przed nim
można klękać, można się też mu sprzeniewierzyć. Jest ono pewnym „objawieniem”
Boga, jego epifanią. Czcić więc „Imię Boże” oznaczało czcić samego Boga, nie nadużywając Jego imienia własnego. W tym znaczeniu to wezwanie relatywizowało
jakby spory wokół Andriamanitra i Zanahary, odsyłając do głębszej rzeczywistości
niż tylko wskazywanej przez te dwa pojęcia.
Poza kwestią „imienia”, więcej trudności rodziło słowo „uświęcić”. Podobnie
jak we wcześniejszym fragmencie, dwie najstarsze wersje dopuszczają więcej spekulacji. W używanym określeniu zawiera się w pewien sposób wymiar dziękczynienia lub uniżenia się przed Bogiem. Jest też wyrażone misyjne pragnienie, aby
poznał je cały świat. Dobrze oddaje to chyba starotestamentalne rozumienie słowa,
które oznaczało pewne oddzielenie od świata, pewną niedostępność dla człowieka.
Samo słowo mówiące o „uświęceniu” Bożego Imienia jest po dziś dzień trudne
do wyjaśnienia, nawet w  tak teologicznie zaawansowanych językach, jak polski
czy inne języki europejskie. Kto ma „uświęcać” to Imię Boże? Forma aorystu użyta
w  tekście greckim zdaje się wskazywać na jednorazowe działanie Boga w  przyszłości. Nie wyklucza ona jednak działania ludzkiego34. Na poziomie wyjaśnienia duchowego można pisać o „uczczeniu” Bożego Imienia w naszym życiu, czy
o „wywyższaniu” Go w modlitwie. Na poziomie językowym w wersji malgaskiej
pozostaniemy tu przy stwierdzeniu, że w języku malgaskim przyjęło się słowo odwołujące się do źródłosłowu oznaczającego „świętość”.
Od połowy XIX w., czyli już pod wyraźnym wpływem działalności misyjnej
zaczyna się wykształcać określenie przymiotnikowe i rzeczownikowe „święty/a” –
Masina. Zwrot hohamasinina anie („niech się święci”) przyjmuje się praktycznie po
śmierci królowej Ranavalony, czyli wtedy, gdy misjonarze ponownie mogą przybyć
na wyspę. Wcześniej, np. w katechizmie Dalmonda z roku 1841 r., wprowadzano
Por. R. Dziura, Imię Boże, EK, t. 7, kol. 59-61; J. Szlaga, Imię Boże w Piśmie Świętym, tamże, kol. 61-62;
H. Seweryniak, Imię Boże w teologii, tamże, kol. 62-63; H. Cazelles, Imię – Stary Testament, w: X. LeonDufour (red.), Słownik teologii biblijnej, Poznań, Warszawa 1973, s.  321-324; J. Dupont, Imię – Nowy
Testament, tamże, s.  324-326; J.A. Emerton, Imiona Boga w  Biblii Hebrajskiej, w: B.M. Metzger, M.D.
Coogan, Słownik wiedzy biblijnej, Warszawa 1997, s. 241-243; R. Fuller, Imiona i nadawanie Imienia, w:
tamże, s. 243; J. Daniélou, Teologia judeochrześcijańska. Historia doktryn chrześcijańskich przed Soborem
Nicejskim, Kraków 2008, s. 205-220.
33

34
Por. A. Paciorek, Ewangelia według świętego Mateusza, rozdziały 1-13. Wstęp, przekład z  oryginału,
komentarz, Częstochowa 2005 (seria: Nowy Komentarz Biblijny, t. 1, cz. 1), s. 267-277.

�Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”

157

też inne określenia. Jednak wersje tworzone poza samą Wielką Wyspą, np. na Reunion lub na Nosy Be, nie były po prostu powszechnie znane. Nic więc dziwnego,
że stale powstawały nowe warianty. Pewnym wyjątkiem może być wersja z roku
1866. Jeśli jednak pamiętamy, że jest to katechizm tworzony w dialekcie Betsimisaraka, to nie powinno to wzbudzać szczególnych kontrowersji. Do dnia dzisiejszego
spotyka się pewne różnice między tymi dialektami, a co dopiero mówić o okresie,
kiedy język standardowy zaczynał się dopiero kształtować, a ludy Wschodniego
Wybrzeża nie miały tak częstych kontaktów z ludnością Płaskowyżu Centralnego.
Tak czy inaczej jest to tylko kwestia nieco innej formy gramatycznej, a nie różnic
w pojęciach. Powszechnie przyjęta wersja powstała więc w latach sześćdziesiątych
XIX w., choć jeszcze w latach siedemdziesiątych stosowane były także inne wersje.
Jednak ujednolicona wersja tego wezwania utrwaliła się na długo przed podbojem
kolonialnym.
Przyjdź Królestwo Twoje
K 1657
K 1785

Vahoüachanau hoavi aminay (Ny vahoakanao ho avy aminay)
I fansaq-ano avi aminaie (Ny fanjakanao ho tonga aminay)

BP 1835

Ampandrosoy ny fanjaka’ nao

K 1841

Mantzaka aminei abi

K 1851

Ampiavio ny fanjaka nao

BP 1865

ho tonga anie ny fanjakanao

K 1868

ampiavio ny fanjaka’nao

K 1880

ho tonga anie ny fanjaka’ nao

K 1908
BK 1938

ho tonga anie ny fanjakanao
ho tonga anie ny fanjakanao

EEM

ho tonga anie ny fanjakanao

FLM

ho tonga anie ny fanjakanao

FJKM

ho tonga anie ny fanjakanao

EKAR

ho tonga anie ny fanjakanao

MM

ho tonga anie ny fanjakanao

Wezwanie modlitewne błagające Boga, aby przyszło Jego Królestwo, ma szczególne znaczenie w  kontekście misyjnym, gdzie większość mieszkańców nie jest
jeszcze chrześcijanami. Może ono mieć nawet wydźwięk polityczny. Dziś na nowo

�158

Wojciech Kluj OMI

podkreśla się ten wymiar w teologii misji35. W katolickiej teologii do czasów Soboru Watykańskiego II praktycznie zrównywano „Królestwo Boże” z Kościołem
rzymskokatolickim.
Osiemnastowieczna wersja katechizmu oddaje to wezwanie słowami o  władzy – królestwie: fanjakana, które zaprasza się do przyjścia: niech do nas przyjdzie. To słowo fanjakana przyjmie się już na trwałe. Pierwsze tłumaczenie biblijne
zapraszało, aby Bóg „rozwinął” swoje królestwo wśród nas. Wersja katechizmu
z 1841 r. wyrażała to w formie imperatywnej „króluj nad nami”. Wersja z 1851 r.
bardziej prosiła, aby „sprawił nadejście” swego królestwa. Poprawiona wersja biblijna z 1865 r. wprowadziła już standardową wersję. Choć jeszcze katechizm Betsimisaraka z  1866 r. próbował trzymać się wersji z  1851 r., to jednak oddziaływanie tradycji biblijnej i ośrodka z Płaskowyżu Centralnego było mocniejsze. Od
lat osiemdziesiątych XIX w. w katechizmach mamy już wersję z poprawionej Biblii protestanckiej. Doszły jeszcze minimalne zmiany w  stylu zapisu. Katechizm
z 1908 r. zawierał już dokładnie formę gramatyczną, jaka istnieje do dziś. Za tą
wersją poszły też zarówno tłumaczenia katolickie Biblii, jak i tłumaczenie ekumeniczne. Taka sama forma przyjęła się też wśród wszystkich Kościołów skupionych
w malgaskiej radzie ekumenicznej.
Kolejny raz spotykamy się z większą trudnością językową w najstarszym przekładzie. Najpierw trudno powiedzieć, dlaczego tłumacz zdecydował się oddać termin „królestwo” w znaczeniu „twój lud” – Vahoüachanau (dziś vahoakanao). Jest
to ciekawa sugestia teologiczna. W naszych warunkach określenie królestwa rozumiemy bardziej jako pewien system sprawowania władzy na określonym terenie.
Jednak Królestwo Boże to nie teren. Bez wątpienia określenie Królestwa Bożego
jako ludu Bożego jest ciekawe i  może zostać uznane za poprawne. Może nawet
bliższe słowom Pana Jezusa, że jest „nie z tego świata” (J 18,36).
W przeszłości, a zwłaszcza w XIX w., na pewno główny wpływ na rozumienie
tego słowa miał ówczesny system władzy. Słowo „królestwo” odwołuje się do postaci króla. Oficjalnie tytuł ten został nadany Radamie I przez Brytyjczyków, którzy chcieli przez jego pośrednictwo rozwijać swe wpływy na Madagaskarze, konPor. W. Kluj, Misjologiczne perspektywy teologii królestwa Bożego w  nauczaniu encykliki Jana Pawła
II „Redemptoris missio”, CT 71 (2001) nr 4, s. 99-116; Tenże, Cel misji w perspektywie teologii Królestwa
Bożego, „Lumen Gentium. Zeszyty Misjologiczne” 32 (2012) nr 1, s. 132-149.
35

�Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”

159

kurując w tym z Francuzami36. Jednakże używacie tego słowa nie ograniczało się
jedynie do koronowanej głowy. Odnosi się do każdego władcy, również lokalnego.
Na wyspie stale trwały walki różnych grup o władzę nad poszczególnymi regionami. Pociągały one za sobą śmierć wielu osób. Według relacji Merinów niektórzy
królowie jednak zasługiwali na szczególny szacunek z powodu rozszerzania swej
władzy (a pośrednio władzy wszystkich Merinów). Był takim na pewno Radama I.
Trochę jednak inaczej było z królową Ranavaloną I. Nie tylko wyrzuciła ona misjonarzy z wyspy, ale prześladowała również wielu swoich ziomków, również ze swej
własnej grupy etnicznej. W jej przypadku walka o władzę, a potem o jej utrzymanie, niewiele miała wspólnego z rządami dla dobra ludu.
Z perspektywy teologicznej zastanawiać się można, jaki obraz Bożego Królestwa mieli wtedy Malgasze słuchający takich słów. Dziś jest już większa świadomość treści wiary chrześcijańskiej. Wtedy było to prawdopodobnie odniesienie do
czegoś, co znali ze swej rzeczywistości. Władcy nie należeli do szczególnie umiłowanych postaci. Raczej starano się zachować wobec nich pewien dystans, a jedynie
w  czasach wojen uciekano się pod ich patronat. Te realia są  chyba podobne do
tych, jakie znamy z historii Europy. A jednak przecież udało się w końcu wykształcić poprawne rozumienie tych słów. W tym kontekście ani osoba króla/królowej,
ani podleganie władzy królewskiej nie stanowiło żadnego pozytywnego, czy entuzjastycznego wymiaru życia.
Inną teologiczną trudność w tym najstarszym tekście sprawia tłumaczenie wezwania „przyjdź – niech przyjdzie” terminem hoavi (dziś ho avy). Według autorów opracowania najstarszego katechizmu37 oznacza on bowiem raczej nadejście
w niedobrym celu, zaatakowanie. Takie sformułowanie wypacza więc sens modlitwy, bo oznacza w rzeczywistości: „Twój lud niech przyjdzie nas zaatakować”. Nic
dziwnego, że słuchający tych słów mogli się obawiać Boga chrześcijan. Późniejsze
wersje przyjmują już raczej termin oznaczający władzę bądź to w wersji czasownikowej manjaka (rządzić), bądź rzeczownikowej fanjakana (królestwo – obszar
Pisząc o  osobie króla, warto zwrócić uwagę na wymiar feministyczny. Na Madagaskarze nie było
większych problemów z władzą sprawowaną przez kobiety. Wśród 7 władców w XIX w., obdarowanych
tytułem królewskim, były aż 4 kobiety. Dwie z  nich odegrały dość znaczącą rolę – Ranavalona I
(„krwawa”) oraz Ranavalona II (która jako pierwsza z  rodu królewskiego przyjęła chrzest i  stała się
„apostołką” swego ludu).
36

37

Munthe, s. 181.

�160

Wojciech Kluj OMI

czyjejś władzy). Dziś jest to słowo stosowane w nazwach wielu urzędów (fanjakana) na oznaczenie cywilnej władzy świeckiej.
W  tym przypadku nie było problemu z  „my” inkluzywnym, bo oczywiście
w tym „my” nie jest zawarty Bóg, którego prosimy, aby do nas przyszedł. Występuje tu poprawnie „my” ekskluzywne.
Ciekawy wariant tłumaczenia tego określenia znajdujemy jeszcze w  pierwszym tłumaczeniu Nowego Testamentu z roku 1830. Występuje tam ampandrosoy
(wprowadź). Podkreśla ono, że główna inicjatywa tego wprowadzenia Królestwa
Bożego w nasze ziemskie realia jest istotowo dziełem Bożym, a nie ludzkim.38 39
Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi
K 1657

Fiteian nau hoefaiz anghe38 an tane toua andanghitsi (Ny Fitiavanao ho
tanteraka any an-tany toy (ny any) an-danitra)

K 1785

Amorompo-ano ho efa iż an tanne oucoua an-Danghitsi (Ny sitraponao ho
tanteraka eto an-tany tahaka ny any an-danitra)

BP 1835

Atavy ny fankasitraha’nao ety an-tany, tahaky ny any an-danitra

K 1841

Zaha tianau atovu efa antete tane karaha an Danghitsh

K 1851

Atovo ny sitrapo nao aty an-tane karaha an-danitra

BP 1865

Hatao anie ny sitraponao ety an-tany tahaka ny any an-danitra

K 1868

ataovy ny sitra-po nao ety an tany tahaky ny any an-danitra39

K 1880

ho tanteraka anie ny sitrapo nao ety an-tany, tahaky ny any an-danitra

BK 1938

ho tanteraka anie ny sitra-ponao ety an-tany tahaka ny any an-danitra

BE 2003
BK 2011

hatao anie ny sitraponao, eto an-tany tahaka ny any an-danitra
hatao anie ny sitraponao, eto an-tany tahaka ny any an-danitra

EEM
FLM

hatao anie ny sitraponao: ety an-tany tahaka ny any an-danitra
hatao anie ny sitraponao ety an-tany tahaka ny any an-danitra

FJKM

hatao anie ny sitraponao ety an-tany tahaka ny any an-danitra

EKAR

ho tanteraka anie ny sitraponao: ety an-tany tahaka ny any an-danitra

MM

hatao anie ny sitraponao, ety an-tanytahaka ny any an-danitra

38
K 1657 A i B oraz D mają fiteian nau, K 1657 C ma fitejannau. K 1657 A, B i C mają anghe, K 1657 D
ma angh.
39
W wersji Betsimisaraka (K 1866) jest inaczej: Ny tafo nao ano ho efa ambony ny tany ohatra ny an-danitra.

�Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”

161

Najstarszą wersję można by przetłumaczyć dosłownie jako „Niech to, co kochasz, spełnia się na ziemi i w niebie”. W warunkach bardzo krótkiego pobytu na
wyspie i okoliczności bardzo niedogodnych dla prac nad tekstem tak bardzo wymagającym specyficznej terminologii wybrano ciekawe określenie „woli Bożej”.
Nieco inaczej oddał to katechizm osiemnastowieczny. Dosłownie było to „Niech
pragnienia Twego serca spełnią się na ziemi i w niebie”. Jeszcze inaczej, też ciekawie, oddało to pierwsze tłumaczenie biblijne: „Wprowadź swoje porządki na ziemi, tak jak w niebie”. Ze zwrotem tym miał również problem katechizm z 1841
r., którego tłumaczenie można oddać jako „Wszystkie Twoje pragnienia niech
się spełnią tu na ziemi i również w niebie”. Bliższy ostatecznie wybranej wersji
słowa „wola” był tekst z roku 1851 r., który można by przetłumaczyć dosłownie
„Czyń swą wolę na ziemi, tak jak w niebie”. Występuje w nim już słowo sitrapo,
które później zostanie przyjęte, choć w  nieco innym układzie gramatycznym
całego zdania.
Poprawiona wersja Biblii protestanckiej wprowadziła pewien standard do protestanckiej modlitwy. Formuła, która została użyta, a którą można by przetłumaczyć już jako „Niech Twoją wolę czyni się na ziemi, tak jak w niebie”, stała się regułą modlitwy używaną również w późniejszych korektach tłumaczeń biblijnych.
Tę formułę przyjęło też później tłumaczenie ekumeniczne oraz – nawet – nowe
tłumaczenie katolickie. Również trzy pozostałe wspólnoty (poza Kościołem katolickim) używają tego tekstu w swych oficjalnych modlitwach. Tak samo współczesna modlitwa ekumeniczna.
Tradycja katolicka szła trochę inną drogą. Oczywiście katechizm Betsimisaraka
był trochę inny, bo skierowany do innej grupy. Ostateczną wersję katolicką widzimy już w katechizmie z 1880 r., a więc jeszcze z czasów przed pierwszą wojną
z Francją. W kolejnych katechizmach były jeszcze drobne korekty, typu łączna lub
rozdzielna pisownia sitra-ponao. Tę tradycję kontynuowało pierwsze katolickie
tłumaczenie biblijne. Formuła ta została przyjęta do liturgicznej modlitwy Kościoła katolickiego. Poprawione tłumaczenie katolickie poszło za wersją ekumeniczną,
tzn. hatao zamiast ho tanteraka oraz eto zamiast ety. Widać w tym duże otwarcie
katolików na sprawy ekumeniczne.
W pewnym sensie to drobnostka, ale z perspektywy teologicznej zasługuje również na uwagę ta zmiana określnika miejsca z ety na eto, przyjęta najpierw w eku-

�162

Wojciech Kluj OMI

menicznym tłumaczeniu Biblii, a potem również w nowej wersji katolickiej. Jest
to jakby „bliższe” lokalizowanie tej ziemi, na której ma się spełniać wola Boża. Ta
ziemia jest geograficznie bliższa mówiącemu te słowa.
Mamy tu do czynienia z nieco dłuższym tekstem, jednak druga część tego zdania (o niebie i ziemi) nie niesie ze sobą specjalnych trudności, ani językowych, ani
teologicznych. Pomijając tu kwestie różnic w zapisach gramatycznych, zasadniczo
nie było problemów spornych w odniesieniu do „ziemi” i „nieba”. Drobna różnica
pojawiła się dopiero w latach dziewięćdziesiątych XX w., przy okazji ekumenicznego tłumaczenia Biblii. Jak w zagadnieniach wspomnianych wyżej, w tym okresie
fundamentalne kwestie języka były już w tym względzie ustandaryzowane.
Trochę trudniej było jednak z „Wolą Bożą”. Nie był to chyba problem jedynie
języka malgaskiego. Warto pamiętać, że to wezwanie występuje jedynie w wersji
Mateuszowej. Łukasz w swej Ewangelii je opuścił. Kwestią nie do końca doprecyzowaną w tekście modlitwy jest, czy ta wola Boża ma się urzeczywistniać „pośród”
ludzi czy „poprzez” ludzi. Wydaje się, że oba wymiary są obecne.
Nawet w naszych realiach trudno jest niekiedy stwierdzić, co było wolą Bożą,
a co tylko Bożym dopustem. Jeśli trudno to wyjaśnić, to tym trudniej było stworzyć odpowiednie pojęcie. Nic dziwnego, że pierwsi tłumacze mieli z tym problem.
Stąd też określenie woli Bożej przez Fiteian nau („to, co kochasz”) w najstarszym
katechizmie wydaje się ciekawe. Tłumacz drugiego katechizmu również musiał
się z tym zmierzyć. Skłonił się on ku Amorompo-ano, czyli ku „pragnieniom Boskiego serca”. W  pierwszej Biblii występowało Atavy ny fankasitraha’nao, które
zwracało uwagę bardziej na wprowadzenie właściwych porządków. W  katechizmie Dalmonda z 1841 r. mamy pewne nawiązanie do tej najstarszej wersji Zaha
tianau – niech Twe pragnienia, to co kochasz, się spełnia. Dopiero katechizm
z 1851 r. wprowadził słowo, które później przyjęło się jako standardowe – sitrapo
(zgadzać się), z dodatkiem „Twoja” – nao. Wersja dla Betsimisaraka z roku 1866
ma co prawda jeszcze inne określenie tafo nao, ale można to uznać za odmienną
wersję dialektyczną. W późniejszych wersjach stopniowo przyjmuje się już wola
– sitrapo. Na tym przykładzie widać dobrze stopniowy rozwój malgaskiego języka
teologicznego.

�Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”

163

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj
K 1657

Mahoumeho hanau anrou aniou abinai hane antsica (Manomeza ianao
[amin’ ny] andro anio ny hanina rehetra [ho] anay)

K 1785

Mahome anaie [albo] anahenais anrou-anne mouse abi (Manomeza anay
androany ny mofo rehetra)

BP 1835

Omeo anay anio izay fihina’nay isa-nandro

K 1841

Ameu zahei nankihia zaka ziabi ni vatan nei ni arumi nei40

K 1851

Omeo zahay aneto ny hani’nay isan-andro

BP 1865

Omeo anay anio izay hanina sahaza ho anay

K 1868

Omeo anay anio ny hani’ nay isan’ andro

K 1880

Omeo anay anio ny hani’ nay isan’ andro 

BK 1938

Omeo anay anio ny hanina sahaza ho anay

BE 2003
BK 2011

Omeo anay anio ny hanina sahaza anay
Omeo anay anio ny hanina sahaza anay

EEM
FLM

Omeo anay anio izay hanina sahaza ho anay
Omeo anay anio izay hanina sahaza ho anay

FJKM

Omeo anay anio izay hanina sahaza ho anay

EKAR

Omeo anay anio ny haninay isan’andro

MM

Omeo anay anio ny hanina sahaza anay

Choć słowa rozpoczynające drugą część „Modlitwy Pańskiej” wydają się bardzo
proste i zwyczajne, niekoniecznie tak samo musi być w języku i kulturze malgaskiej. W  kwestii sformułowania „daj nam dzisiaj” (omeo anay anio) praktycznie
od samego początku panowała jednomyślność. Nie były to pojęcia wykraczające
poza codzienne rzeczywistości. Słowa „dzisiaj” i „daj” są tak powszechne, że nie
sprawiały żadnej trudności. 40
Już najstarsza wersja katechizmowa używała my inkluzywnego, oznaczającego w  tym przypadku modlitwę za wszystkich ludzi żyjących na Madagaskarze.
Od pierwszej wersji występowało zawsze inkluzywne, obejmujące wszystkich
(o których się myśli w czasie modlitwy, nie tylko chrześcijan). Według autorów
opracowania najstarszego katechizmu w zwrocie tym zostały pomieszane zaimki
dzierżawcze.
40
W wersji Betsimisaraka z 1866 r. widać wpływy tej wersji Sakalawa: Amio zahay niany ny hani’nay
isan’andro.

�164

Wojciech Kluj OMI

Jednak nie tak prosto było z „naszym chlebem powszednim”. Z powodu braku
„chleba codziennego” na wyspie, słowa te musiały zostać wyrażone jakoś inaczej41.
Na Madagaskarze chleb zbożowy nie stanowi podstawy posiłków, jak w realiach
europejskich42. Trzeba było znaleźć inne słowo, które w miarę wiernie oddawałoby
pierwotny sens słów Pana Jezusa. Już w najstarszej wersji nie ma „chleba”, ale jest
„posiłek, pożywienie” (hane, dziś hanina). Osiemnastowieczna wersja wprowadziła do modlitwy „chleb” (mouse – dziś mofo), ale powszechnie ten wariant się nie
przyjął. Ciekawą wersję przyjmuje w tym względzie pierwsze tłumaczenie biblijne
„to, co zazwyczaj jemy” (fihina). Katechizm Dalmonda z 1841 r. oddaje to słowami „to, co posila nasze ciało”. Słowo hanina, które później przyjmie się jako standardowe, wprowadza na nowo katechizm z roku 1851. Katechizm Betsimisaraka
z 1866 r. bardzo wyraźnie idzie za wersją z 1841 r.
Poprawione wydanie Biblii z  roku 1865 wprowadza standardową wersję całego sformułowania, która przyjmie się w kręgach protestanckich: „odpowiedni
pokarm, którego potrzebujemy” (izay hanina sahaza ho anay). Słowo „odpowiedni” (sahaza) przyjęło się w kręgach protestanckich. W dosłownym tłumaczeniu
można to oddać jako „odpowiedni pokarm dla nas”. W wersji katolickiej użyto
innej wersji gramatycznej, którą można by dosłownie oddać jako „nasz pokarm
każdego dnia”. Są to oczywiście minimalne różnice, które być może przyjęły się
w różnych wersjach, aby podkreślić odrębność od „konkurencyjnej” tradycji. Nie
licząc drobnych zmian polegających na łączeniu słów, najstarszą standardową katolicką wersję tego fragmentu modlitwy spotykamy w katechizmie z roku 1880
i następnych.
W wersjach biblijnych zauważyć można większe podobieństwo. Pierwsza wersja katolicka przyjęła zasadniczo wersję protestancką z małą różnicą gramatyczną
rodzajnika ny zamiast zaimka izay. Użyte zostało słowo sahaza, którego nie było
Warto porównać przysłowia malgaskie w  sekcji poświęconej pożywieniu: P. de Veyrières i  G. de
Méritens, Le livre de la sagesse malgache. Proverbes, dictons, sentences, expressions figurées et curieuses,
Paris 1967, s. 445-462.
41

Przy tej okazji można by się też zastanawiać, na ile nasz polski chleb stał się odpowiednikiem
podstawowego składnika pokarmów w Palestynie czasów Pana Jezusa. Ucząc modlitwy, Pan Jezus nie miał
przecież na myśli polskiego chleba, ani francuskiej bagietki. Na ile nasza piękna polska symbolika chleba
„powszedniego”, który podnosi się „z ucałowaniem”, gdy spadnie ze stołu, jest wytworem naszej kultury,
a na ile wyraża bezpośrednią myśl biblijną? Ta symbolika przyjęła się w tej modlitwie, choć nieco zmieniła
chyba pierwotne znaczenie tekstu z czasów Jezusa.

42

�Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”

165

w  katechizmowo-liturgicznych wersjach katolickich. Tłumaczenie ekumeniczne
poszło za wersją protestancką, opuszczając odniesienie do przyszłości wyrażone
przez ho. Za tą samą wersją poszło też nowe tłumaczenie katolickie43.
W wersjach modlitewnych protestanci pozostali przy dawnym biblijnym tłumaczeniu, z ilay. Katolicy zaś poszli za odmienną tradycją Kościoła, gdzie formuła
modlitewna brzmi niekiedy inaczej niż biblijna.
Z perspektywy teologicznej trzeba się chwilę zatrzymać nad symboliką chleba.
Co oznaczać ma ta piękna symbolika w tekście „Modlitwy Pańskiej”? Jak daleko
można w tym względzie iść z inkulturacją pojęć?
Podstawowym składnikiem pożywienia Malgaszów jest bez wątpienia ryż. Europejski chleb nie był w przeszłości znany. Wystarczy spojrzeć do jakiegokolwiek
zbioru przysłów, czy malgaskich opowiadań, aby znaleźć przeróżne historie prawdziwe i symboliczne ukazujące znaczenie tego pożywienia. Nie ma na Madagaskarze żadnego ważnego posiłku bez ryżu. Spotkałem się nawet ze stwierdzeniami, że
ktoś nie jadł już od kilku dni, w znaczeniu nie jadł ryżu, tylko inne „uzupełniające”
potrawy. O  ile w  przypadku ustanowienia Eucharystii substancja chleba wydaje
się być istotowo związana ze sprawowaniem świętych tajemnic, o tyle w interesującym nas tekście wydaje się być po prostu synonimem codziennego pożywienia.
Wydaje się, że na tym etapie procesu inkulturacyjnego w  tradycji katolickiej
większe teologicznie znaczenie ma wersja łacińska (katechizmowo-liturgiczna) niż
tekst biblijny. W tekście biblijnym kluczowym słowem pozostaje epiousios44. Hieronim w Wulgacie przełożył to słowo raz jako supersubstantialis (Mt 6,11), a drugim razem jako quotidianus (Łk 11,3). Chodziłoby więc zarówno o chleb materialny, jak i duchowy. Tak więc gdy jedne interpretacje podkreślają aspekt czasowy,
inne ideę konieczności. Ks. Paciorek podsumowuje to zagadnienie następująco:
„Pokarm, o który prosimy, to przede wszystkim niezbędne dla egzystencji cielesnej pożywienie. Jednakże w kontekście egzystencji w królestwie, sens wyrazowy
dosłowny należy wzbogacić znaczeniem symbolicznym: Słowo Boże oraz Eucharystia są także niezbędne dla egzystencji chrześcijanina oraz jego wzrastania
w  królestwie”45. Wydaje się więc, że malgaski wybór zarówno hanina (pokarm),
43

Dla uproszczenia opuszczamy tu objaśnienia zawarte w aparacie krytycznym w przypisach.

44

Szerzej o dyskusjach wśród biblistów por. A. Paciorek, dz.cyt., s. 273-274.

45

S. 274.

�166

Wojciech Kluj OMI

jak i isan’andro (codzienny) oddaje treść ducha modlitwy. We wspólnej modlitwie
jednak z protestantami (modlitewnik Miara-Mizotra) katolicy ustępują i modlą się
tekstem bardziej biblijnym.
Z  innych miejsc świata, gdzie również nie ma „powszedniego chleba”, znane
są  próby odmiennego tłumaczenia tego pojęcia. Dyskutowano na przykład nad
stosowaniem w  kontekście misji eskimoskich słów „foki naszej powszedniej”46.
Były też analogiczne próby refleksji nad stosowaniem w Eucharystii milu zamiast
chleba47 lub tradycyjnego afrykańskiego piwa zamiast wina.
Na Madagaskarze ten problem teologiczny wspólnota wierzących rozwiązała pośrednio. Nie pokuszono się o  wprowadzenie w  tym miejscu sformułowania „ryżu naszego powszedniego”, ale również nie wprowadzano nie mającego
w tym kontekście wielkiego znaczenia symbolicznego „chleba”. Poza katechizmem
osiemnastowiecznym, przyjęło się używać słowo znaczące „pokarm, pożywienie”
(hanina). 48 49
Odpuść nam nasze winy,
jako i my odpuszczamy naszym winowajcom
K 1657

Amanhanau manghafaca hanay ota antsica toua zahai manghafaca hota
anreo mauouanai48 (Ary ianao manafaka anay [amin’ny] otanay tahaka anay
manafaka ny otan’ ireo mahavoa anay)

K 1785

Tahe-iou zahaie ô Zanahar ! gni fannahe-naie ratsi abi toa zaie mivale
i fannahe ratsi a gni Rasi naie (Avelao ry Zanahary ny ratsy rehetra ato
anatinay, indreo izahay mifona nohon’ ny fanahy ratsinay)

BP 1835

Ary mamela ny trosa nay tahaky ny amela’nay ny mitrosa amy nay

K 1841

Ario aminei ni zaka rati natou nei karaha zahei manghare zaha rati ni
fahavalu nei

K 1851

Ambilao ny ota nay karaha ambela nay ny ota ny ny [!] olona amy nay

BP 1865

Ary mamelà ny helokay tahaka ny namelanay izay meloka taminay

K 1868

avelao ny fahota’ nay, toy ny amela’ nay ny fahotany ny olona aminay49

Por. Godność każdej kultury. O  Slavorum apostoli rozmowa z  Wojciechem Klujem OMI, „W  Drodze”
(2003) nr 4, s. 12.
46

Por. W. Kluj, Godność każdej kultury. O encyklice „Slavorum Apostoli” rozmowa z..., w: Przewodnik po
encyklikach. Myśląc z Janem Pawłem II, komentarze M. Zięba, rozmawiał P. Kozacki, Poznań, s. 67-83.
47

48

Zarówno K 1657 A, B, jak i C mają „i”, wersja D „y” na końcu „mauouanai”.

Wersja Betsimisaraka (K 1866) ma: Avilay ny raha ratsy nay karaha avela nay ny raha ratsy n’olona
aminay.
49

�Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”
K 1880

avelao ny fahota’ nay, tahaky ny amela’ nay izay nanao ratsy tamy nay ;

K 1908
BK 1938

avelao ny fahotanay tahaka ny amelanay izay nanao ratsy taminay 
avelao ny fahotanay tahaka ny amelanay izay nanao ratsy taminay

BE 2003
BK 2011

avelao ny helokay tahaka ny amelanay izay meloka taminay
avelao ny helokay tahaka ny amelanay izay meloka taminay

EEM

Ary mamela ny helokay, tahaka ny amelanay izay meloka aminay

FLM

Ary mamelà ny helokay tahaka ny namelanay izay meloka taminay

FJKM

Mamelà ny helokay tahaka ny namelanay izay meloka taminay

EKAR

avelao ny fahotanay tahaka ny amelanày izay nanao ratsy taminay

MM

avelao ny helokay tahaka ny amelanay izay meloka taminay

167

Prawdopodobnie jest to najtrudniejszy fragment „Modlitwy Pańskiej”. Nie
tylko do spełnienia, ale również do przetłumaczenia. Pojęcie „grzechu”50 długo
ulegało rozwojowi, nic więc dziwnego, że również język malgaski musiał się stopniowo z nim zmierzyć. Z perspektywy językowej samo to określenie stopniowo się
skracało.
Najstarszy katechizm oddaje to wezwanie jako „wybaw nas (amanhanau manghafaca), wyzwól nas z naszych (inkluzywne) grzechów, w taki sam sposób jak my
(ekskluzywne) pozostawiamy (manghasaca) grzechy, które nas uderzają”.
Katechizm osiemnastowieczny (K 1785) przełożył to wezwanie jako „strzeż nas
(ekskluzywne) (tahe-o) Zanahare przed wszystkim, co czynimy (ekskluzywne) źle.
W  taki sam sposób, jak my czynimy wobec nieprawości (mivale) tych, którymi
nasi przeciwnicy nas obdarzają”.
Pierwsza wersja biblijna (BP 1835) tłumaczy to wezwanie jako „daruj nam nasze długi, jak i my je darujemy tym, którzy mają długi u nas”. Ta prośba o darowanie jest wyrażona trybem rozkazującym czynnym zapraszającym Ojca do działania. W tekście tym po raz pierwszy wprowadzone zostało słowo „przebaczamy”
(amelanay), które potem już standardowo wpisało się do malgaskiego słownika
teologicznego.

Por. A. Razafintsalama, Essai sur le sens du péché chez le Malgache, ACM (1960) nr 8, s. 214-219; nr 9,
s. 230-233; R. Favre, ‘Fady’ ou tabous malgache. Etude pastorale, ACM (1953) nr 5, s. 109-116; (1954) nr
1, s. 164-168; (1956) nr 4, s. 233-242.
50

�168

Wojciech Kluj OMI

Katechizm z roku 1841 fragment ten tłumaczy jako „odrzuć (ario) zło, które
popełniliśmy (ekskluzywne), w taki sam sposób, jak my odrzucamy (manghare)
zło, które nasi nieprzyjaciele nam każą znosić”.
Według wersji K 1851 jest to „przebacz (ambilao) nasze (ekskluzywne) grzechy,
jak my przebaczamy (ambelanay) tym, którzy zgrzeszyli wobec nas”.
Poprawione tłumaczenie Biblii (BP 1865) zawiera w tym miejscu poszerzony
aparat krytyczny dla tego wydania. Jak sugeruje przypis, zamiast helokay może to
być trosa, a zamiast meloka może być nitrosa. Znaczenie tekstu można oddać jako
„przebacz nam naszą winę, jak i  my przebaczyliśmy tym, którzy nam zawinili”
lub też „daruj nam nasze długi, jak i my je podarowaliśmy tym, którzy mają długi
u nas”. Jest to analogicznie jak w pierwszym wydaniu Biblii. „Jak przebaczyliśmy”
wyrażone jest czasem przeszłym! Prośba o darowanie jest analogicznie wyrażona
trybem rozkazującym czynnym zapraszającym Ojca do działania.
Kolejne sformułowania katechizmowe ukazują kształtowanie się słownictwa.
Forma ostateczna widoczna jest w katechizmie z roku 1880, choć sama pisownia
jeszcze trochę ewoluowała. Współczesną pisownię widzimy w katechizmie z 1908
r. Kolejne katechizmy katolickie powtarzały już tę wersję.
Pierwsze katolickie tłumaczenie biblijne w tym miejscu poszło za istniejącą już
wersją modlitewną. Wersja ekumeniczna oparła się na poprawionym wydaniu Biblii protestanckiej, ale nieco je zmodyfikowała. Nowe wydanie katolickie zaakceptowało tłumaczenie ekumeniczne.
Uwaga gramatyczna z konsekwencjami teologicznymi. W ostatecznie wypracowanych formach mamy bądź avelao ny fahotanay / ny helokay lub też mamela. Ta
pierwsza forma to tryb rozkazujący czasownika w stronie biernej, a więc zwraca on
uwagę na temat przebaczenia, odpuszczenie grzechów. Podczas gdy mamelà (tryb
rozkazujący od mamela) „daj przebaczenie”, podobnie jak inne formy rozkazujące
negatywne (aza mitarika lub aza mitondra = „nie prowadź”) stosują formę aktywną i zwracają uwagę na osobę, którą się zaprasza do wykonania lub nie wykonania
danej czynności określonej czasownikiem, czyli tu „Ojca naszego”. W pierwszym
wypadku akcent pada więc na odpuszczenie grzechów, w drugim na Odpuszczającego grzechy.
W języku malgaskim zależności odgrywają ważną rolę gramatyczną. Można by
się poważniej zastanowić, jaka relacja zachodzi między ludzkim a Bożym „odpusz-

�Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”

169

czeniem” win. Które jest uprzednie? Wydaje się jednak, że tak jak np. w  języku
polskim, ta kwestia pozostaje w wersji modlitewnej celowo nierozstrzygnięta51.
Od strony teologicznej widać w tym wezwaniu, że proces kształtowania się tego
sformułowania nie był tak prosty. Nic dziwnego, występuje tu kilka trudnych pojęć.
Widać też, że wspólnoty protestanckie i katolickie dokonały odmiennych wyborów.
Katastrofalny (teologicznie) błąd językowy, wynikający ze słabej znajomości
specyfiki „my” inkluzywnego i ekskluzywnego, wkradł się do tej części najstarszej
wersji modlitwy. Jest tu wyrażenie ota antsica52, czyli nasze grzechy w znaczeniu
inkluzywnym, a więc obejmującym wszystkich uczestników tej rozmowy. Modlitwa jest rozmową z Bogiem, więc użycie w tym miejscu formy inkluzywnej oznacza, że Bóg również zgrzeszył. Choć oczywiście jest to poważny błąd językowy, to
jednak trzeba brać pod uwagę, że misjonarze, którzy układali te modlitwy, pracując na Madagaskarze tylko kilka miesięcy, nie mogli poznać języka miejscowego
na tyle dobrze, aby ustrzec się tego typu pomyłek. Do dziś obcokrajowcy, nawet
przebywający na wyspie kilka lat, mają z tym problemy.
Wersja katolicka wypracowała słowa ota oraz fahotana. Pochodzą one od tego
samego rdzenia. Oznaczają błąd, przekroczenie prawa. Ota jest też używane na
określenie profanacji, czegoś, co stanowi sacrum w kulturze malgaskiej. Dwa najpopularniejsze współczesne słowniki malgasko-francuski Hallangera i  jego odpowiednik malgasko-angielski oraz słownik Abinala i Malzaca53 podają, że ota to
rdzeń określający grzech, coś nie na miejscu, coś, czemu brakuje celu. W zwrocie
ota fady oznacza to przekroczenie tabu lub ciężki grzech. Manota to czasownik
oznaczający przekraczanie, pogwałcenie, grzeszenie. Manota fady to przekroczenie poważnego zakazu, tabu, popełnienie poważnego grzechu przeciwko moralności lub zwyczajom. Fahotana zaś to rzeczownik oznaczający czynność grzechu,
pogwałcenie prawa.
Wersja protestancka opowiada się raczej za słowami heloka (meloka) oraz trosa (nitrosa). Wg Hallangera przymiotnik meloka oznacza „winny”, natomiast rze-

Analizując tekst biblijny, wydaje się, że jest to tzw. aoristum drammaticum, który wyrażałby czynność
dokonującą się w momencie wypowiadania. Por. A. Paciorek, dz.cyt., s. 274.
51

52

Powinno być ekskluzywne otanay.

53

Słownik Hallangera s. 17, 55, 74; angielski s. 17, 58, 79; Abinala &amp; Malzaca s. 472.

�170

Wojciech Kluj OMI

czownik heloka „winę, potępienie”. Rzeczownik trosa oznacza „dług”, a nitrosa to
czas przeszły od czasownika mitrosa oznaczającego „zapożyczyć się, wziąć kredyt”.
Problemy związane z kształtowania się odpowiednich pojęć w języku malgaskim, dotyczących chrześcijańskiej koncepcji grzechu oraz jego odpuszczenia, nie
powinny nas dziwić. W związku ze specyfiką tego pojęcia, problem ten występował także w wielu innych miejscach, gdzie tworzyły się zręby terminologii chrześcijańskiej54. Nie jest łatwo właściwie wyjaśnić te słowa, nawet w szerokim komentarzu egzegetycznym. Nic więc dziwnego, że tłumacze mieli poważne wątpliwości
dotyczące użycia słów i nadania im w pewnym sensie nowego, chrześcijańskiego
znaczenia.
Ciekawe, że w słowach „Modlitwy Pańskiej” nie pada określenie fady (tabu, coś
zakazanego). Jest to słowo dość często używane w odniesieniu do wierzeń tradycyjnych. Jednak najczęściej nie oznacza ono wewnętrznego wykroczenia moralnego,
ale przekroczenie jakiegoś zwyczaju zewnętrznego, np. wykonanie pewnej pracy
w niewłaściwym dniu albo niedopełnienie jakiegoś zwyczaju. „Odpuszczenie” tego
typu wykroczeń dokonuje się w różny sposób, w zależności od rangi danej sprawy.
W najcięższych przypadkach trzeba złożyć ofiarę z tradycyjnego wołu, co wymaga
poniesienia wysokich kosztów. Podzielenie się mięsem z niego w większości przypadków „gładzi” grzechy tego typu. 55
Nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen
K 1657

Amanhanau aca manghatetsanay55 abin fiuetseuetse ratsi feho hanau
metezahahanay tabin haratsijan abi. Amin (Ary ianao aza mitondra anay
amin’ny eritreritra ratsy fa ianao meteza hanala anay amin’ny haratsiana
rehetra. Amena)

K 1785

Aca manatitse anaïe vetse-vetse ratsi fea ano mitteneza anaïe tabin ratsi abi.
Amen (Aza manozona anay nohon’ ny sain-dratsinay fa manafaha anay
amin’ ny ratsy rehetra. Amen [na] ho efa)

BP 1835

Ary aza mitarikia anay amy ny fakam-panahy, famanafaha anay amy ny
ratsy

Por. np. J. Konior, Zagadnienie „grzechu” w  kulturze chińskiej, Kraków 2006; J.J. Pawlik, Trudności
przekładu pojęcia zła w kontekście zachodnioafrykańskich kultur, w: A. Halemba, J. Różański (red.), Między
przekładem biblijnym a rodzimą teologią. Wybrane problemy przekładów biblijnych i teologii afrykańskiej,
Warszawa 2003, s. 87-96.
54

55

K 1657 A, B i C ma „manghatetsanay”, a K 1657 D „mahatetseanay”.

�Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”

171

K 1841

Aka ambilau arahe nei ni dzere rati nei alau aminei ni rufi ziabi. Antovu
efa zen

K 1851

Aza ho azo ny ny [ !] fitaoman-dratsy zahay fa manafaha zahay amy ny ratsy.
Amena

BP 1865

Ary aza mitondra anay ho amin’ny fakam-panahy, fa manafaha anay amin’ny
ratsy56

K 1868

aza avelanao ho azo ny fitaoman-dratsy izahay fa manafaha anay amy ny
ratsy. Amen57

K 1880

aza avela nao ho azo ny fitaomandratsy izahay, fa manafaha anay amy ny
ratsy. Amena.

K 1908

aza avelanao ho azon’ ny fitaoman-dratsy izahay, fa manafaha anay amin’ ny
ratsy. Amena.

BK 1938

ary aza avelanao ho resin’ny fitaoman-dratsy izahay, fa manafaha anay
amin’ny ratsy. Amena

BE 2003

aza avela ho azon’ny fakàmpanahy izahay, fa manafaha anay amin’ ilay
Ratsy!58

BK 2011

aza avela ho azon’ny fakampanahy izahay, fa manafaha anay amin’ilay Ratsy!

EEM

ary aza mitondra anay ho amin’ny fakam-panahy: fa manafaha anay amin’ny
ratsy: (fa anao ny fanjakana sy ny hery ary ny voninahitra, mandrakizay).
Amena.

FLM

ary aza mitondra anay ho amin’ny fakam-panahy, fa manafaha anay amin’ny
ratsy. (fa anao ny fanjakana sy ny hery ary ny voninahitra mandrakizay).

FJKM

ary aza mitondra anay ho amin’ny fankampanahy, fa manafaha anay amin’ny
ratsy, (fa anao ny fanjakana sy ny hery ary ny voninahitra mandrakizay).
Amena.

EKAR

aza avelanao ho azon’ny fitaoman-dratsy izahay, fa manafaha anay
amin’ny Ratsy.

MM

aza avela ho azon’ ny fakam-panahy izahay fa manafaha anay amin’ ilay
ratsy (anao ny fanjakana sy ny hery, anao ny voninahitra mandrakizay.
Amena)

56 57 58

56
W aparacie krytycznym tego wydanie jest też dłuższe zakończenie: Fa Anao ny fanjakana sy ny hery
ary ny voninahitra mandrakizay. Amena – „Bo Twoje jest Królestwo, potęga i chwała na wieki. Amen”.
O pochodzeniu tej końcówki była mowa wcześniej.
57
W wersji Betsimisaraka jest to: Aza avela harahi’nay ny heritra ratsy nay alay aminay ny rofy ziaby. Ano
efa ny zany.
58
W aparacie krytycznym również dodano: Anao ny fanjakana sy ny hery, Anao ny voninahitra mandrakizay! Amen.

�172

Wojciech Kluj OMI

Wielokrotnie podnoszone zagadnienie trudności przetłumaczenia abstrakcyjnego pojęcia „zła” w wielu kulturach jest widoczne wyraźnie również tutaj – w różnorodnych próbach oddania terminu „nie wodzić na pokuszenie”. Z pojęciem „zła”
wiąże się też pojęcie „pokusy”. W pierwotnym tekście (biblijnym) występuje słowo
peirasmos – próba, pokusa. Z samego tekstu nie wynika jasna odpowiedź, czy jest
to pokusa dotycząca spraw codziennych, czy jakaś wielka próba eschatologiczna.
W przypadku języka malgaskiego odkrywamy jednak, że od samego początku panowała w tym przypadku niezwykła jednomyślność. Zawsze jako „zło” występowało słowo ratsy. Ciekawą sugestię pozostawia wielka litera „R” w ostatnich tłumaczeniach. Może to oznaczać „wybaw nas od wpływu Złego”, czyli szatana.
Podobnie jak w  wersji polskiej, również na Madagaskarze sporo problemów
wiązało się z  tym „wodzeniem na pokuszenie”. Jakim słowem oddać tę rzeczywistość, którą liturgiczno-katechizmowa wersja w  pewien sposób zaciemnia?
Autorzy opracowania językowego i  teologicznego pierwszego katechizmu widzą
tu pierwowzór słowa „prowadź” (mitondra) z  zaprzeczeniem (aza) w  znaczeniu
odciągnięcia od złego. Słowa fiuetseuetse ratsi oddają jako „pokusa”, dosłownie to
pierwsze słowo oznaczało „myśli”, a więc „pokusa” to „złe myśli”. Sens tego zwrotu można oddać jako „nie prowadź nas do złych myśli (intencji), ale zechciej nas
oderwać od wszelkiego zła”.
Katechizm osiemnastowieczny tłumaczył to jako „nie prowadź” (aca manatitse) do złych intencji, ale strzeż nas od wszelkiego zła, albo jak podaje współczesna
wersja do „mówienia źle” (manozona).
Pierwsza Biblia ustaliła już standardową wersję drugiej części tego zwrotu („ale
nas zbaw ode złego”). Jeszcze katechizmy z roku 1841, 1851 oraz katechizm Betsimisaraka z 1866 r. próbowały znaleźć inne słowa. Prawdopodobnie jednak autorzy
tych tłumaczeń nie mieli dostępu do tego tekstu. A ponieważ pomimo prześladowań tekst ten był bez wątpienia często używany przez prześladowanych chrześcijan, więc utrwalił się na dobre. Jeśli jednak chodzi o pierwszą część, o wyrażenie
aza mitarikia, to słowo to oznacza „prowadzić, wyciągnąć”, natomiast drugie słowo
fakam-panahy przyjmie się odtąd w kręgach protestanckich jako „pokusa”.
Katechizm Dalmonda z 1841 r. nie mógł korzystać z ustaleń i odkryć tłumaczy
na głównej wyspie. Spotykamy więc znowu inne wersje, które dosłownie można

�Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”

173

przetłumaczyć jako „nie pozwól” (aka ambilau) „złu iść za nami, ale wyzwól nas
od wszelkich chorób”.
Katechizm z 1851 r. używa innej formuły na „pokusę” – fitaoman-dratsy, które
odtąd przyjmie się w kręgach katolickich.
Poprawione wydanie Biblii z  1865 r., w  porównaniu z  tłumaczeniem sprzed
prześladowań wprowadza pewien porządek do pierwszej części tego fragmentu,
proponując mitondra zamiast mitarikia i zmieniając lekko styl gramatyczny. Druga
część pozostaje bez zmian, tak jak w pierwszej wersji Biblii. W aparacie krytycznym tego wydania zamiast amin’ ny istnieje też opcja: amin’ ilay. Różnica jest tylko
gramatyczna.
Wersja z 1866 r., podobnie jak we wcześniejszych fragmentach, jest nieco inna,
co jednak nie może dziwić, gdyż przeznaczona była dla grupy Betsimisaraka posługującej się własnym dialektem, nieco różniącym się od języka Merinów.
Katechizm z 1880 r. podaje pierwowzór katolickiej wersji tego fragmentu modlitwy, a od wersji z 1908 r. utrwali się w kolejnych ostatecznie przyjęta wersja.
W tym kontekście na uwagę zasługuje wersja z pierwszego wydania Biblii katolickiej, która jest nieco inna, w pierwszej części używając „być pokonanym, przezwyciężonym” (ho resin’ ny) zamiast „dozwolić, posiąść” (ho azon’ ny).
Biblia ekumeniczna stanowi w tym miejscu ciekawy kompromis. Na początku
przyjęte zostało określenie katolickie (aza avela), a nie protestanckie (aza mitondra). Na określenie „pokusy” przyjęto wersję protestancką (fakampanahy), a nie
katolicką (fitaoman-dratsy). Dodano „my” ekskluzywne – izahay. A  na koniec
dodano określenie „tamtego” (ilay) przed „zła” (ratsy). Próbując w miarę wiernie
tłumaczyć z malgaskiego, jest to więc „i nie pozwól naszym pokusom zwyciężyć
nad nami, ale wyzwól nas od tamtego zła!”. Nowa wersja katolicka przyjęła także
tę wersję.
Podsumowując ten fragment, wydaje się, że ta część stanowiła szczególny casus
dla tłumaczy i dla wspólnot. Pojęcie „pokusy” nie istniało wcześniej w malgaskim
słowniku. Również dla określenia „zbawienia” w znaczeniu chrześcijańskim trzeba
coś było wynaleźć. Co do słowa „pokusa”, nie licząc dawnych wersji, widać dwie
tendencje fitaoman-dratsy oraz fakam-panahy. W wersji modlitwy katolickiej ostatecznie przyjęło się to pierwsze określenie, w  kręgach protestanckich to drugie.

�174

Wojciech Kluj OMI

Słownik Simsa i Kingzetta podaje jako tłumaczenie francuskiego tentation malgaskie słowa fakam-panahy, fitsiriritana oraz faniriana ta-hanao.
Warto też zwrócić uwagę na zakończenie modlitwy. Najpierw trzeba zauważyć, że zgodnie z tradycją protestancką dodawane było „bo Twoje jest królestwo,
potęga i chwała”, co zostało wyjaśnione już w pierwszej części pracy, w rozdziale
drugim. Drugą kwestią jest słowo „Amen”. Oczywiście w  tłumaczeniach biblijnych go nie ma (wyjątek stanowi pierwsze tłumaczenie katolickie). Najstarszy
katechizm używał tu słowa Amin. Mogła to być po prostu zmalgaszyzowana forma od „Amen”, jednakże słowo to mogło mieć też inne znaczenie. Zostało ono
prawdopodobnie zaczerpnięte ze słownika arabsko-malgaskiego, gdzie było dość
często używane w wyrażeniach typu insallaho amina (Insh Allah, Amen). Może
więc być też pośrednio muzułmańskim echem w chrześcijańskiej modlitwie. Zapewne wśród grup etnicznych, które zostały bardziej zislamizowane, takie skojarzenie mogło być wyraźniejsze. Wśród większości jednak zapewne było uważane
za słowo zmalgaszyzowane. Katechizm osiemnastowieczny stosował w tym miejscu Amen. Katechizm Sakalawa z roku 1841 Antouvu efa zen, co było swoistym
tłumaczeniem francuskiej wersji Amen jako „niech się tak stanie” (ainsi soit-il).
Katechizm z 1851 r. użył zmalgaszyzowanego słowa Amena. Katechizm Betsimisaraka z 1866 r., podobnie jak ten Sakalawów, przyjął określenie Ano efa ny zany.
Jednak już od roku 1880 przyjęło się Amena. Ostatecznie ta wersja zmalgaszyzowana oparła się tendencjom płynącym z  tradycji francuskiej. Współcześnie,
przynajmniej w  tradycji katolickiej, powrócono do słowa hebrajskiego, jedynie
w nieco poprawionej formie.
Spoglądając całościowo na proces kształtowania się malgaskiej wersji „Ojcze
nasz”, zauważyć można kilka wyraźnych okresów kształtowania się tego tekstu.
Najstarsza wersja, choć w  niektórych przypadkach zawierała pewne oryginalne
pojęcia, a czasami nawet błędy, może po dziś dzień służyć jako ciekawy przykład
inkulturacji w  okresie pierwszego kontaktu z  kulturą nie mającą określeń istotnych dla wiary chrześcijańskiej. Niektóre wybory tłumaczy są zaskakujące, np. nie
stosowania słowa „ojciec” w modlitwie „Ojcze nasz” albo określenie Królestwa Bożego jako ludu Bożego, czy też określenie woli Bożej jako tego, co Bóg kocha, czy
też w  końcu zastąpienie słowa „chleb” słowem „posiłek”. Były też błędy, zwłaszcza w przypadku grzechów przypisanych (gramatycznie) samemu Bogu. W tym

�Kształtowanie się malgaskiego tekstu „Ojcze nasz”

175

ostatnim przypadku najwyraźniej widać było problemy, jakie tłumaczom sprawia
koncepcja my inkluzywnego oraz my ekskluzywnego, których to struktur gramatycznych próżno szukać w językach europejskich i myśl teologiczna wcześniej nie
spotykała się z takim problemem. Choć można mieć pewne zastrzeżenia do wyboru słów w modlitwie „Ojcze nasz” w najstarszym katechizmie, jeśli uwzględni
się okoliczności, w jakich ten tekst powstał, budzi to podziw. Pierwsi misjonarze
umierali po kilku miesiącach od przybycia na wyspę i  jedynie dwóm udało się
przeżyć półtora roku. W tak krótkim okresie trudno głębiej wniknąć w tajniki języka. Ponadto spotkali się z problemem w postaci konieczności dodatkowej zgody
na druk tego pierwszego katechizmu. Na szczęście tę drugą trudność wziął na siebie gubernator Flacourt, który wydał to swoim sumptem, nie będąc zobligowanym
do przestrzegania przepisów Kongregacji Rozkrzewiana Wiary59.
Proces kształtowania się tekstu pierwszego katechizmu stał się w pewnym sensie wzorem procesu, jaki zachodził również później. Kolejny katechizm powstał
na sąsiedniej wyspie Reunion. Było tam sporo malgaskich niewolników i do pracy wśród nich stworzono tę pozycję, choć musiała czekać kilkadziesiąt lat, zanim
udało się ją opublikować. Zarówno pierwszy, jak i drugi katechizm, choć stanowiły
nie lada osiągnięcie, nie utrwaliły się w pamięci chrześcijan malgaskich, ponieważ
nie było możliwości bezpośredniej pracy na Madagaskarze. Pierwsza próba pracy
tam zakończyła się wypędzeniem misjonarzy i śmiercią innych. Druga próba nie
miała możliwości oddziaływania na stały kontynent.
Kolejne próby, już dziewiętnastowieczne, ukazują wielką siłę tradycji w przypadku przyjęcia się pewnych tekstów. Słowo, bądź wyrażenie, które już się przyjęło
w pewnej formie, niechętnie było zmieniane. Widać tu wielką rolę pierwszych wyborów. Kolejne wersje były ewentualnymi korektami poprzednich.
Na szczególne wspomnienie zasługuje też kwestia katechizmów opracowywanych dla ludności posługującej się innymi narzeczami, nie dialektem Merinów.
Misjonarze protestanccy pochodzenia angielskiego dotarli wcześniej do stolicy
i przyjęli jako powszechny dialekt używany na Płaskowyżu Centralnym. Potraktowali ten język zgodnie z brytyjską formułą kolonialną jako język urzędowy, który
Więcej por. W. Kluj, Pierwsze tłumaczenia chrześcijańskie na język malgaski, w: G. Cyran i E. SkorupskaRaczyńska (red.), Meandry tożsamości. Język. Religia. Tożsamość IV, Gorzów Wielkopolski – Szczecin
2010, s. 385-396.
59

�176

Wojciech Kluj OMI

powinien być stosowany na całej wyspie. Misjonarze katoliccy nie mieli z początku
możliwości dotarcia do serca wyspy i dlatego podejmowali pracę z ludnością, która
nie była w takim stopniu zdominowana władzą centralną. Stąd rodziły się pierwsze
próby stworzenia katechizmów w narzeczach Sakalawów (K 1841), czy Betsimisaraka (K 1866).
Trudno mówić o współpracy ekumenicznej w XIX w. Różne wybrane sformułowania były później utrwalane przez ich stosowanie i  niekiedy prowadziły do
pozornych różnic w przekazywanej treści. Trochę znamy tę sytuację również z realiów europejskich czasu reformacji, ale jeszcze częściej występowało to w kontekście misyjnym60. Dopiero współcześnie obserwujemy pewne próby ustępstw w celu
umożliwienia wspólnej modlitwy. Wydaje się, że więcej ustępstw w tym względzie
uczynili katolicy. Być może jest to skutkiem większej otwartości ekumenicznej,
a może zgody na określenia, które bardziej przyjęły się w języku malgaskim. Jakikolwiek był powód, to katolicy ustąpili w tak ważnych miejscach, jak np. określenie
woli Bożej, chleba powszedniego, czy odpuszczenia win (w tym ostatnim przypadku ustępstwo było częściowo obopólne). Ciekawa wydaje się też ewolucja słowa
„Amen” – od Amin trącącego wpływami muzułmańskimi, przez Amena lub „niech
się tak stanie”, do współczesnego Amen61.

60
W  czasie pobytu w  Turkmenistanie zostałem kiedyś zapytany, czy jestem chrześcijaninem czy
katolikiem. Dziwiłem się tak postawionemu pytaniu. W  naszym języku katolicyzm i  prawosławie to
dwa wyznania chrześcijańskie. Okazało się jednak, że w  ich codziennym języku słowo „chrześcijanin”
oznacza prawosławnego. Dla nich więc nie byłem chrześcijaninem. S. Weronika Klebba SSpS wyjaśniła, że
podobnie jest w języku chińskim, gdzie protestantyzm określany bywa jako nauka Chrystusa, a katolicyzm
jako nauka Pana Niebios. Są to więc dwie różne religie i za takie są też uznawane przez chińskie prawo.
61
Choć w  analizowanym tekście nie mieliśmy okazji prześledzić tej współczesnej formy wracającej do
hebrajskiego pierwowzoru.

�Rozdział III
Inne teksty pacierzowe
a) Pozdrowienie Anielskie
Przed analizą tekstu malgaskiego trzeba przyjrzeć się tekstowi oryginalnemu. Dokładniejsze analizy biblijne znaleźć można w rozlicznych komentarzach
i opracowaniach specjalistów. Tutaj odwołamy się jedynie do pozycji Franciszka
Mickiewicza SAC62. W pierwszej części biblijnej wersji „Pozdrowienia Anielskiego” (Łk 1,28) kluczową rolę pełnią trzy człony: chaire, dalej kecharitomene oraz ho
Kyrios meta sou. Pierwsze słowo – chaire to niezupełnie to, co polskie „Zdrowaś
Maryjo” lub „Bądź pozdrowiona”. Jest to tryb rozkazujący od czasownika chairein
– cieszyć się. Jest to wyrażenie ważne teologicznie podkreślające, że czasy Jezusa
są czasami radości. Tradycyjnym pozdrowieniem w czasach Jezusa było shalom,
tłumaczone jako greckie eirene. Pozdrowienie anioła to nie tylko zwykłe „witaj”,
ale nawiązanie do zapowiedzi prorockich63, w  których Bóg wzywa do radości
z nadchodzącego zbawienia. Źródłem i motywem tej radości jest stan Maryi oddany słowem kecharitomene.
Słowo kecharitomene jest jednym z najtrudniejszych do przetłumaczenia słów
w Nowym Testamencie. Jest to imiesłów strony biernej czasu przeszłego dokonanego (perfectum). Najczęściej tłumaczy się za interpretacją Wulgaty (gratia plena
– łaski pełna), ale można też jako „przepełniona łaską”, „która jesteś najbardziej
wyróżniona”, „której udzielono szczególnej łaski”. Słowo charitoo wskazuje na
skutek, przemianę spowodowaną przez charis (łaskę) w  danej osobie. Imiesłów
czasu perfectum ukazuje stan aktualny wynikający z czynności, zapoczątkowanej
w przeszłości, której skutki trwają aktualnie. Strona bierna oznacza, że czynność
została wykonana nie przez osobę, do której ten imiesłów się odnosi (w tym kon62
F. Mickiewicz, Ewangelia według świętego Łukasza, rozdziały 1-11, Częstochowa 2011 (Seria: Nowy
Komentarz Biblijny, t. III, cz. 1), s. 111-112, 125-126.

Tu problem języka malgaskiego będzie analogiczny do języka polskiego. W naszych językach nie ma
takiego odniesienia.

63

�178

Wojciech Kluj OMI

tekście czynność ta została wykonana przez Boga). Wyrażenie ho kyrios meta sou
(Pan z Tobą) dodaje drugi motyw radości. Obecność Boża ma zawsze charakter
dynamiczny.
Druga część biblijna to słowa Elżbiety (Łk 1,42). Błogosławieństwo wypowiadane przez Elżbietę stanowi natchnioną, liturgiczną pieśń, wyrażoną pod wpływem
działania Ducha Świętego w języku starotestamentalnym. Zawiera błogosławieństwo gościa, mające zauważyć Boże działanie w życiu pozdrawiających się osób,
a  także wyrazić wdzięczność oraz uczcić Boga. Samo słowo składa się z  dwóch
członów eu (dobrze) oraz lego (mówić).
Zdanie „błogosławiona jesteś między niewiastami” w języku semickim, który
nie ma stopniowania przymiotników, wyraża stopień najwyższy i oznacza „spośród wszystkich niewiast jesteś najbardziej błogosławiona”. Elżbieta najpierw wymienia Maryję, a potem Dziecko. Maryja jest błogosławiona, ponieważ zasłużyła
w oczach Bożych na najwyższą pochwałę, Bóg z własnej inicjatywy skierował do
Niej słowo i przemienił Jej życie. Owoc Jej łona jest błogosławiony, ponieważ nie
jest zwykłym dzieckiem, ale Synem Bożym.
Zanim przejdziemy do samego tekstu modlitwy „Zdrowaś Maryjo”, warto też
zwrócić uwagę, że spotykamy w niej bardzo ważne imiona „Jezus” i „Maryja”. Niezależnie od całego tekstu modlitwy warto przyjrzeć się kształtowaniu się malgaskiej formy tych świętych imion. Imię Maryi występuje na samym początku, zarówno pierwszej, jak i drugiej części. Imię Jezusa występuje na końcu pierwszej
części. Przyjrzymy się najpierw kształtowaniu się malgaskiej wersji imienia Jezus.
W najstarszym tekście malgaskim (K 1657) spotykamy słowo Rahyssa. Można
przyjąć, że była to pierwsza malgaska próba oddania tego imienia. Na ile jednak była to tylko próba malgaska? Pierwszy katechizm jak wiadomo powstał
na południu, gdzie relatywnie silne jak na Madagaskar były wpływy islamskie.
W Rahyssa zauważyć można wyraźnie malgaski przedrostek Ra-, ale można się
też dopatrzyć islamskiej wersji słowa „Jezus”, czyli Issa (Hyssa). Osoby, które miały kontakt z tradycją muzułmańską na wyspie, prawdopodobnie słyszały, że prorok Issa był wielkim prorokiem, przed największym z proroków – Mahometem,
ale na pewno nie był Synem Bożym. Zastosowanie więc takiej wersji imienia Jezus mogło mieć swoje dwuznaczne konsekwencje. Katechizm osiemnastowieczny (K 1785) powtarza tę wersję w nieco zmienionej formie zapisu, jako Raïtssa,

�Inne teksty pacierzowe

179

dodając jednak do tego Jesus. Mamy więc niejako wersję malgaskoarabską oraz
łacińską. Wersje biblijne oczywiście nie zawierają tego imienia. Katechizm z roku
1841 stosuje pisownię Zezu-Kri. Katechizm z 1851 r. pozostaje przy tej wersji, ale
bez dodatku tytułu „Chrystus”, podając jedynie Zezo. Katechizm wersji Betsimisaraka z 1866 r. podaje analogicznie jak wersja Sakalawa z 1841 r. Zezo-Kry, ale
już w nowej pisowni, a więc „u” pisząc jak „o”, a „-i” na końcu wyrazu jako „-y”.
Od lat siedemdziesiątych XIX w. przyjmuje się w  kręgach katolickich pisownia
Jeso, która określa zapis dla wymawiania tego imienia w taki sam sposób. Ta pisownia przyjmuje się odtąd jako standardowa pisownia katolicka, która zostanie
zmieniona dopiero w wyniku starań ekumenicznych pod koniec XX w. na Jesoa.
O ile zmiana pisowni Zezu na Jeso nie była praktycznie zauważana przez ludność
w zdecydowanej większości nie potrafiącą pisać, gdy wymowa praktycznie się nie
zmieniła, to zmiana z końca XX w., zauważalna w wymowie, musiała stanowić dla
pewnych chrześcijan wysiłek wiary.
Przyglądając się wersjom imienia Maryi, widzimy również pewien proces. Katechizm siedemnastowieczny nazywał Ją Ramariama. Widzimy tu analogiczny
malgaski przedrostek Ra- na początku imienia. Wersja osiemnastowieczna rozdzieliła nawet pisownię jako Ra Mariama. Katechizm z 1841 r. stosował pisownię
Mari, prawdopodobnie wziętą z francuskiej wymowy zapisanej po malgasku. Od
1851 r. prawdopodobnie zastosowano zasadę widoczną również w pisowni imienia Jezus, mianowicie -i na końcu pisze się jako -y. Stąd powstało Mary. Wynikało
to z zasad gramatyki malgaskiej, choć zewnętrznie może wyglądać jak pisownia
angielska. Wersja ta przyjęła się na długi czas. Ciekawy przypadek mamy w wersji katechizmu z roku 1944. Na początku modlitwy zastosowano pisownia Maria
(Arahaba, ry Maria), ale na początku drugiej części Mary (Masina Mary, Renin’
Andriamanitra). Współcześnie przyjęła się forma zapisu i wymowy jako Maria.
Analogicznie jak to było w przypadku „Modlitwy Pańskiej”, w analizie wersji
tłumaczeń malgaskich przyjrzymy się tu również „Pozdrowieniu Anielskiemu”, jak
było ono tłumaczone w najstarszych katechizmach oraz wydaniach biblijnych. Podobnie jak wcześniej nie będziemy wnikać w tajniki języka malgaskiego, ale raczej
śledzić znaczenie słów i zachodzące zmiany. Ponieważ inne tradycje chrześcijańskie nie odwołują się tak znacząco do tej modlitwy, więc w  tym przypadku nie
będziemy porównywać „liturgicznych” protestanckich wersji tej modlitwy.

�180

Wojciech Kluj OMI
Zdrowaś Maryjo (Raduj się, Maryjo), łaski pełna, Pan z Tobą

K 1657

Salama Ramariama64, masimpeno Tompon antsica hotangh aminau (Salama
i Maria feno hasina. [Ny] Tompontsika ho tany aminao.)

K 1785

Salama Ra Mariama, mihole tsi tacats dahe, Massin penou Tompontsiq amino
(Salama ry Maria virjiny, tsy azon-dehilahy, feno hasina. Ny Tompontsika ao
aminao).

BP 1835

Mifalia, ny hasoavi’ny, ny Tompo ao amy nao

K 1841

Kuezi, anau Mari, fenu Fanghahe-Senga Zanahar aminau

K 1851

Koezy anao, Mary, feno hasoavana, ny Tompo amy nao

BP 1865
K 1868

Arahaba, ry ilay nohasoavina, ny Tompo momba anao
Izaho miarahaba anao Mary, fenohasoavana, ny Tompo ao aminao65

M 1916
BK 1938

Arahaba, ry Mary, feno hasoavana; ny Tompo ao aminao
Arahaba, ry ilay feno hasoavana; ny Tompo ao aminao

BE 2003

Mifalia, ry nohasoavin’ny Tompo! Momba anao hatrany Izy!

BK 2011

Mifalia, ry ilay feno hasoavana; ny Tompo ao aminao

EKAR

Arahaba ry Maria feno hasoavana ny Tompo ao aminao

64 65

Na początku tego fragmentu występuje imię Maryi. O tworzeniu się jej malgaskiego odpowiednika była mowa powyżej.
Siedemnastowieczny katechizm (K 1657) na pozdrowienie używa słowa Salama, do dziś używanego regionalnie w  niektórych miejscach Madagaskaru.
Na „pełnię łaski”, używa słowa oznaczającego „pełnię świętości” (masimpeno).
Zwrot „nasz Pan niech będzie z Tobą” nie zawiera tu żadnych skomplikowanych
wyrażeń. „Nasz” jest tu podane w  formie inkluzywnej. Tłumacząc dosłownie
najstarszą wersję Tompon antsica hotangh znaczyłoby „Nasz Pan niech będzie
tam, nisko”. Prawdopodobnie taki określnik miejsca stanowił pomyłkę korektora
lub tłumacza66.
W  katechizmie osiemnastowiecznym mamy ten sam zwrot na pozdrowienie,
natomiast ciekawy jest następny fragment, stanowiący pewnie jakąś wstępną katechezę. Słowa mihole tsi tacats dahe znaczą dosłownie „dziewczyno (panno) nie

64

Wg K 1657 A, B i C. W wersji D jest Ramadriama.

65

Wg K 1866: Fianaritr’anao, Mary, feno Fanahi-Masina Zanahary aminao.

66

Por. Munthe, s. 181 i 275.

�Inne teksty pacierzowe

181

skażona mężczyzną”, czyli „dziewico”. Jest to pewnie próba ukazania dziewictwa
Maryi wstawiona w to miejsce modlitwy.
Pierwsze tłumaczenie biblijne jest oczywiście wierniejsze tekstowi biblijnemu,
a  więc nie ma tu imienia Maryi, a  pozdrowienie oddano słowem wskazującym
bardziej na radość, niż na czynność pozdrawiania.
Kolejne wersje katechizmowe zawierają już tekst bardziej zwięzły. W katechizmie z 1841 r. na pozdrowienie użyte jest słowo kuezi, które można oddać jako „zaiste, zaprawdę”. Natomiast „pełnię łaski” określono jako „pełnię Ducha Świętego”.
Zamiast „Pan z Tobą” jest „Bóg z Tobą”.
Katechizm z  1851 r. akceptuje już nową pisownię malgaską („o” zamiast „u”
oraz „-y” zamiast „-i”), ponadto w porównaniu z K 1841 tłumaczy już jako „pełna
łaski” i „Pan z Tobą”.
Wersja Betsimisaraka z 1866 r. używa określenia „ciesz się”, ale w dalszych słowach idzie za katechizmem Sakalawów, a  więc mamy „pełna Ducha Świętego”
i „niech Bóg będzie z Tobą”.
Poprawiona wersja biblijna w  tym miejscu różni się dość znacznie od wersji
sprzed prześladowań. Na początek użyte jest słowo oznaczające bardziej pozdrowienie niż radość. Na „pełnię łaski” forma jest już coraz bardziej dopracowana.
Ciekawe jest natomiast określenie na „Pan z Tobą” oddane słowem „towarzyszy”,
podkreślającym dynamiczny wymiar tej Bożej obecności.
Katechizm z 1880 r. idzie za wersją z roku 1868. Podobnie katechizm z 1908 r.
Od 1916 r. widzimy jednak zmianę, która stanie się później wersją klasyczną. Powtórzą ją katechizmy „wojenne” z 1940 i 1944 r. Pierwsze katolickie tłumaczenie
Biblii też pójdzie za tą tradycją, z wyjątkiem imienia Mary, które zostanie oddane
zaimkiem ilay.
Ekumeniczne tłumaczenie Biblii w  początkowym pozdrowieniu powróci do
tradycji pierwszego tłumaczenia protestanckiego – nie korekty z lat sześćdziesiątych XIX w. – i posłuży się słowem „raduj się” (mifalia), resztę zwrotu odda innymi
słowami, w znaczeniu bliższym do „Raduj się, błogosławiona Pana! On jest zawsze
z Tobą!”.
Katechizm Kościoła Katolickiego w malgaskiej wersji z 2009 r. oddaje to słowami przyjętymi w tradycji katolickiej, zmieniając jedynie pisownie imienia Maryi,
o którym była mowa wyżej i podając w nawiasach „radosną” wersję pozdrowienia.

�182

Wojciech Kluj OMI

Ostatnie tłumaczenie katolickie Biblii wybiera znowu wersję „radosną” i oczywiście posługuje się zaimkiem zamiast imienia Maryi, co można przetłumaczyć
jako „Raduj się, która jesteś pełna łaski, Pan z Tobą (lub „Pan w Tobie”)”.
Przechodząc do próby określenia teologicznego znaczenia tego pozdrowienia,
trzeba zauważyć, że dziś w oficjalnej wersji malgaskiej (używanej wśród Merinów)
używa się pozdrowienia Manao ahoana, często dodając Tompoko (Pan/Pani) albo
też Manahoana hianao. Jednak w różnych częściach wyspy używa się też innych
pozdrowień, np. wśród Betsimisaraka jako „dzień dobry” używa się Manakory Aby
(zwracając się do większej liczby ludzi) lub Akory Aby (do jednej osoby). W niektórych regionach używa się jednak słowa Salama. Być może z tego powodu w pierwszej wersji „Zdrowaś Maryjo” zastosowane zostało to właśnie słowo.
Współcześnie coraz częściej pojawia się pozdrowienie w formie „co słychać, co
nowego?” – Inona no vaovao? Na co zawsze odpowiada się, że nic nowego – tsisy
vaovao (nawet gdyby była jakaś ważna wiadomość, najpierw mówi się, że nie ma
nic nowego). Dopiero potem dodaje się fa (ale, jednak…).
W  tekście tłumaczenia biblijnego tej modlitwy przyjęło się używać dwóch
słów na tłumaczenie tego pozdrowienia: Mifalia („ciesz się”) oraz Arahaba
(„bądź pozdrowiona”). Ponieważ z biblijnego punktu widzenia oba tłumaczenia
są poprawne, trudno się dziwić, że te dwa słowa występowały najczęściej. Słowa te, choć wierne oryginalnemu tekstowi, nie są słowami z języka potocznego,
a więc wprowadzają mimowolnie w pewien specyficzny świat, czyli w tym wypadku w świat wiary.
W  katechizmowych wersjach etap formułowania się ostatecznej wersji trwał
dłużej. Katechizmy z  lat czterdziestych i  pięćdziesiątych XIX w. używały słowa
koezy albo fianaritra. Dopiero później przyjęło się Arahaba. To trudne tłumaczenie stało się w pewnym sensie symbolicznym skrótem problemu, nad którym
zastanawiamy się w  tej pracy. Z  jednej strony tekst wyjściowy (biblijny) nie jest
w  tym przypadku jednoznaczny. Greckie chaire wyraża zarówno pozdrowienie,
jak i  zachętę do radości. Z  drugiej strony wprowadzenie tak ważnego słowa do
jednej z podstawowych modlitw musiało być poprzedzone pewnym rozeznaniem,
zarówno z  perspektywy używania tych słów w  różnych dialektycznych wersjach
języka malgaskiego, jak i formy przystępnej do modlitwy. Nic dziwnego, że w katechizmach przeznaczonych dla poszczególnych grup etnicznych stosowano ich

�Inne teksty pacierzowe

183

własne określenia, a nie odwoływano się do pojęcia używanego przez wrogów. Słowo to musiało też być proste do wymówienia.
Również sformułowanie „pełna łaski” sprawiało pierwszym tłumaczom sporo
trudności. Z początku tłumaczono je jako „pełna świętości”. W najstarszej wersji
użyto właśnie słowa masimpeno, co dosłownie znaczy „pełna świętości”, nie „pełna
łaski”67. W drugiej wersji katechizmowej, z XVIII w., dodano nawet do tego tekstu
prawdę o dziewictwie Maryi, dosłownie o „nietknięciu” przez mężczyznę. Wersja
z 1841 r. mówiła o „pełni Ducha Świętego”, co również nie jest sprzeczne z prawdą
wiary, choć językowo trochę odbiega od pierwowzoru tekstu. Mamy to również
w katechizmie Betsimisaraka z 1866 r. Stopniowo jednak coraz bardziej przyjmuje
się wersja Merinów z Płaskowyżu Centralnego. Zapewne wielką w tym rolę odegrało pierwsze tłumaczenie Nowego Testamentu z 1830 r.
Błogosławionaś Ty między niewiastami
K 1657

Anau missahots taunanga vaivave abi (Ianao misaotra teo anivon’ny vehivavy
rehetra)

K 1785

Ano missahotse ambonne vaiave abi (Mihoatra ny vehivavy rehetra ianao)

BP 1835

finaritra hianao amy ny vehivavy

K 1841

Anau senga fanghahe ambuni ampisafi ziabi

K 1851

be hasina ambony ny viave ziaby anao

BP 1865
K 1868

voatahy samy vehivavy ianao
be hasina ambony ny vehivavy rehetra hianao68

K 1908

nohasoavina noho ny vehivavy rehetra hianao

BP 1909

voatahy samy vehivavy hianao

M 1916

nosoavina noho ny vehivavy rehetra hianao,

BK 1938

nosoavina noho ny vehivavy rehetra hianao

BE 2003

nomban’Andriamanitra fitahiana amin’ny samy vehivavy ianao,

BK 2011

nosoavina noho ny vehivavy rehetra ianao

EKAR

nosoavina noho ny vehivavy rehetra ianao

68

67
Ciekawe, bo w innych miejscach tego katechizmu „łaska” jest tłumaczona jako fiandriana albo haihay.
Tutaj „łaska” przetłumaczona jest jako „świętość”. Por. Munthe, s. 275.
68

Wg K 1866: Anao masimasina ambony ny viavy ziaby.

�184

Wojciech Kluj OMI

Przy tłumaczeniu tego fragmentu znowu nie gramatyka, ale teologia wysuwa
się na pierwszy plan. Choć pojawiały się różnice w zapisie, to jednak nie było większych trudności z  pojęciami „ty”, „między” i  „kobiety”. Zasadniczym powodem
różnorodności tłumaczenia tych słów jest problem z  koncepcją „błogosławieństwa”. Nie powinno to dziwić, bo biblijna koncepcja błogosławieństwa nie jest jednoznaczna i doprecyzowana. Elżbieta ze wzruszeniem uznaje, że Maryja została
przez Boga szczególnie obdarzona darami, dlatego należy ją szczególnie wysławiać. Jest to dar udzielony Maryi, większy niż ktokolwiek otrzymał. Nic dziwnego,
że w popularnym języku nie ma słowa na taką rzeczywistość.
Wyrażenie Anau missahots oraz Ano missahotse z dwóch pierwszych katechizmów sprawia spore problemy. Według autorów książki o pierwszym katechizmie
dosłownie znaczyłoby to „dziękujesz, modlisz się”69, według innych konsultowanych specjalistów można by to przetłumaczyć jako „niesiesz dobro, masz dobra,
możesz się nosić ponad, jesteś piękna między”. Wersję katechizmu z  roku 1841
można by przetłumaczyć jako „jesteś ciałem i duchem wywyższona, możesz widzieć wszystko”, z  roku 1851 jako „masz wiele wartości (duchowych) ponad
wszystkimi kobietami”, a z roku 1866 „jesteś święta (masimasina – powiedziane
z dużą dozą pokory) ponad wszystkimi kobietami”.
Wersję z 1868 r. powtórzy katechizm z 1880 r. Wersja, która pojawiła się w pierwszym katolickim tłumaczeniu Biblii (1938), powtórzona została w „wojennych” katechizmach z 1940 i 1944 r. i stała się z czasem standardową wersją katolicką.
Obecnie przyjęte na błogosławieństwo słowo nosoavina, pochodzące od soavina, wywodzi się od rdzenia soa70, który oznacza dobro, piękno, przyjemność, bycie
miłym, korzyść, dobrodziejstwo, zaletę. W  ten sposób czasownik strony biernej
soavina („niech Cię błogosławi”) oznacza przede wszystkim bycie uprzywilejowanym, bycie w sytuacji korzyści.
Słowa voatahy i  fitahiana pochodzą od rdzenia tahy oznaczającego pomoc,
asystencję, błogosławieństwo, subwencję, protekcję. Słowa te kładą nacisk na ideę
czuwania nad kimś. Słowo tahiana jest często używane, aby wyrazić  „błogosławiony/-a” w  wyrażeniu Nomban’ Andriamanitra fitahiana ianao!, oznaczającym
69

Por. Munthe, s. 275.

Nieoceniona w tym względzie była pomoc p. Elisabeth Ravaoarimalala, bez której nie byłoby możliwe
wniknięcie w tajniki języka malgaskiego.

70

�Inne teksty pacierzowe

185

„Niech Bóg cię błogosławi, niech ci użyczy opieki”, wypowiadanym zamiast podziękowania za jakąś posługę albo jako uprzejma formuła oznaczająca życzenie
dobrej drogi. Tłumaczenia biblijne z 1865 r. i tłumaczenie ekumeniczne używają
tego słowa.
Słowo finaritra opisuje stan dobra bez niedociągnięcia, stan zupełnej satysfakcji. Podkreśla to początkową zachętę mifalia, „ciesz się”.
Według pani Elisabeth Ravaoarimalala na wybór słów mogło wpłynąć też rozróżnienie między Matką Bożą a Matką Jezusa (katolicy – protestanci). Wybór słowa
pochodzącego od rdzenia tahy oznacza, że Maryja jest Tą, która jest błogosławiona
albo strzeżona przez Boga. Natomiast w wersji katolickiej Maryja jest Tą, która jest
błogosławiona, aby otrzymać łaski od Boga – jeśli stosujemy słowo soavina.
Aby zrozumieć proces tworzenia się tego słowa, trzeba przypomnieć też tradycyjną malgaską koncepcję błogosławieństwa. Otrzymanie błogosławieństwo (voatso-drano)  od kogoś posiadającego władzę rodzinną (starszego) polegało na tym,
że udzielający błogosławieństwa rozpryskiwał wodę nad osobą, która otrzymywała
błogosławieństwo. Oznaczało ono fakt obmycia z wszelkiej nieczystości pochodzącej z nierespektowania starszych, społeczności albo wartości i wierzeń społecznych.
71 72

I błogosławiony Owoc żywota (łona) Twojego, Jezus
K 1657

Nare nissahotse enghe zanaca, nitondranau rahyssa. Amin (Ary nisaotra ny
zanaka nitondranao i Jesoa. Amena)

K 1785

Aman missaots izi-zanne Zanaq, nitondrano Raïtssa Jesus (ary misaotra anao
nohon’ ny zaza izay nentinao dia i Kristy Jesoa71)

BP 1835

ary finaritra ny hateraky ny kibo nao

K 1841

Zezu-Kri zanak hau Fanghahe-Senga be

K 1851

Be hasina ny nateraky ny kibo nao i Zezo

BP 1865
K 1868

ary voatahy ny hateraky ny kibonao
be hasina i Jeso nateraky ny kibo nao72

71
W tym miejscu widać pewną rozbieżność między tekstem katechizmu, do którego udało się dotrzeć
autorowi w bibliotece Urbanianum, a tekstem, do którego miał dostęp autor artykułu na temat tego
katechizmu (w bibliotece Akademii Malgaskiej w Antananarywie oraz w centrum Ambozontany
w Fianarantsoa). W „rzymskiej” wersji było Raitssa Iesus, w „malgaskiej” Raitsa Iesosy. Być może podobnie jak we wcześniejszym katechizmie, również w tym wprowadzano pewne drobne zmiany w różnych
wydaniach. Może to ukazywać pewną ewolucję tworzenia poprawnego słownictwa.
72

Katechizm Betsimisaraka: I Zezo-Kry Zanaka nao masim-be.

�186

Wojciech Kluj OMI

K 1908

ary be hasoavana Jeso voahary an-kibonao

M 1916

ary nosoavina Jeso nateraky ny kibonao

BK 1938

ary nosoavina ny hateraky ny kibonao

BE 2003

ary nombany fitahiana koa ilay haterakao

BK 2011

ary nosoavina ny haterakao

EKAR

Ary nosoavina i Jesoa nateraky ny kibonao

W tym fragmencie modlitwy pojawia się imię Jezus. Ponieważ jednak o formowaniu się malgaskiej wersji tego słowa była już mowa, więc tutaj opuścimy tę część.
Podobnie ze słowem „błogosławiony” – było ono omówione w poprzedniej części,
więc nie będziemy tego powtarzać.
Najstarszą wersję (K 1657) można przetłumaczyć jako „dzięki temu Synowi,
któregoś nosiła (w łonie), Jezusowi”. Według autorów opracowania tego katechizmu słowo nitondranau, dosłownie „któregoś zrodziła”, w formie okolicznikowej
powinno być zastąpione formą entinau. Ciekawe, że w  najstarszym katechizmie
w tym miejscu dodano również słowo „Amen”73.
Druga wersja, z XVIII w., może być przetłumaczona jako „dzięki Jemu, Synowi,
któregoś nosiła (Raïtssa podkreśla poważanie dla osoby) Jezusowi”. Imię zostało
powtórzone po arabsku i łacinie.
Pierwsza wersja biblijna bardziej podobna jest już do wersji współczesnej. Natomiast katechizmy, które powstawały poza Madagaskarem (K 1841, K 1851) odbiegają trochę bardziej od dosłowności, kierując się bardziej ku wyjaśnieniu. Pierwsza wersja (K 1841) oznacza „Jezus Chrystus, Twój Syn, jest wielki duszą i ciałem”
(senga ma znaczenie moralne, duchowe, be oznacza „wielki”). Wersja z roku 1851
może być przetłumaczona jako „Ten, któregoś zrodziła, Jezus, ma wiele wartości duchowych”. Praktycznie do końca wieku XIX widać próby oddania tej treści
różnymi słowami. Katechizm z 1868 r. znowu ustala standard, powtórzony przez
K 1880. Dziwić może znowu rozbieżność tekstu katechizmu z 1880 r. z tekstem
z katechizmu z roku 1908, gdzie spotykamy zupełnie inne sformułowanie. Wersję
prawie współczesną podaje katechizm z 1916 r.: „I błogosławiony Jezus, zrodzony
z twego łona (dosł.: z twego brzucha)”. Pojawi się w nim słowo nosoavina. Ta wersja
73

Na zakończenie „Pozdrowienia anielskiego” pojawi się jeszcze raz, ale już w wersji „niech się tak stanie”.

�Inne teksty pacierzowe

187

powtórzona zostanie w katechizmach „wojennych” z 1940 i 1944 r. Wersje biblijne
do ostatniej nie mogą się zdecydować na jedno określenie.
Święta Maryjo, Matko Boża
K 1657
K 1785

Ramariama masin, reine nih Zahanhare (Maria Masina, renin’i Zanahary)
Ra Mariama masin, reine gni Zanahar (Ry Maria, masina, Renin’ ny Zanahary)

K 1841

Senga Mari, reine ni Zanahar

K 1851

Masina Mary, Reny ny Zanahare

K 1868

Masina Mary, Reny ny Zanahary74

K 1908

Masina Mary, Renin’ Andriamanitra

EKAR

Masina Maria, Renin’Andriamanitra

74

Tego tekstu nie ma już w  Biblii, więc mamy jedynie wersje katechizmowe.
W tym przypadku nie mamy tu jednak żadnych nowych sformułowań. Zarówno
słowa „święta”, jak i „Bóg” zostały już dawno wyjaśnione i przyjęte w języku malgaskim. Pozostałe różnice wynikają z doprecyzowywania się malgaskiej gramatyki.
O krystalizowaniu się stosowania pojęć Zanahary i Andriamanitra na określenie Boga była już mowa wcześniej. Wyraźnie widać to również na tym przykładzie.
Podobnie z pisownią imienia Maryi. Swoistą ciekawostką w tym miejscu może być
słowo Niny z katechizmu Betsimisaraka z 1866 r. na określenie „matki”, gdzie użyto
słowa z tego narzecza. Katechizm z 1868 r. ustalił pewien standard, powtórzony
później w 1880 r. Współczesna wersja przyjęła się od katechizmu z roku 1908, ale
zmiany nie wynikały z teologii, lecz z kwestii językowych.
W  kontekście teologicznym warto zwrócić uwagę, że sam tytuł Matki Bożej
w  historii myśli chrześcijańskiej ma dość bogatą historię. Jednakże na Madagaskarze tytuł „Matki Zanahary” nie brzmiał wcale dziwnie, skoro każdy większy
przodek, protoplasta czy inny ważny człowiek stawał się Zanahary. Wiadomo, że
każdy musiał mieć swoją matkę.
Módl się za nami grzesznymi
K 1657

74

mi tambetambeho hanau ahinri nahonai ompanghota (mihantà ianao aminy
mba ho anay olona mpanota)

Wersja Betsimisaraka: Masin-Mary, Niny ny Zanahary.

�188

Wojciech Kluj OMI

K 1785

Miantambeho ano ahinri [albo] alo-azo nahonaie ompiratsi (mivavaha ho anay
eo anatrehany (Zanahary), izahay izay olon-dratsy)

K 1841

Tumpu Zanahar nihinei halala hulun rati

K 1851

Mijoroa nihy nay, ampanao ratsy

K 1868

Ivavaho ankehitriny izahay mpanota75

K 1908

mivavaha ho anay mpanota

EKAR

Mivavaha ho anay mpanota

75

Ponieważ koncepcja „grzechu” została już w języku malgaskim przyjęta wcześniej, np. podczas kształtowania się „Modlitwy Pańskiej”, więc w  tym przypadku nie było większych problemów. Trochę trudności sprawiło jednak znalezienie
określenia na grzeszników i na modlitwę wstawienniczą.
W najstarszym katechizmie (K 1657) spotykamy wyrażenie „wstawiaj się” (mitambetambe) „za nami, którzy jesteśmy grzesznikami”. Określenie mitambetambe znaczy dosłownie „pocieszyć, ugłaskać, uspokoić, szukać łaskawości u  kogoś
– wkraść się w łaski”. Według autorów opracowania językowego tego tekstu to tłumaczenie słowa „modlić się” dobrze oddaje sens oryginalny.
W wersji osiemnastowiecznej oraz z 1841 r. uznano za konieczne dodanie do
kogo Maryja ma się modlić za nami grzesznymi (dodano „do Boga”).
W tekście katechizmowym z 1868 r., powtórzonym w 1880 r., mamy tu zmianę
szyku i dlatego w tym miejscu pojawiło się słowo „teraz” (ankehitriny), które należy do dalszej części modlitwy.
Katechizm z  roku 1908 ustanowił już ostateczną formę tego wezwania. Była
ona powtarzana w kolejnych katechizmach z 1916, 1940 i 1944 r. W takiej wersji
istnieje też w malgaskiej edycji Katechizmu Kościoła Katolickiego.
Teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

75

K 1657

Izanheuezanhe amaleha tanh Zahai hofate amin. (Izao dia izao sy rehefa izahay
ho faty. Amena.)

K 1785

Izanne vezanne ama leatangh [albo] ama ouvia zahaie hofatte. Amen. (amin’
izao ary mandra-pahatongavanay any ambany tany [albo] hatra amin’ ny
fahafatesanay. Amen)

Wersja z 1866 r.: Mijoroa nihy nay ampanano ratsy.

�Inne teksty pacierzowe
K 1841

Ankahane, miaru amini fate nei. Atovu efa zen.

K 1851

Ataonio indraiky amy ny hifatesa’nay. Amena.

K 1868
K 1880

ankehitriny ... ary aminy andro hafatesa nay. Amen.
ankehitriny ... ary amy ny andro hafatesa’ nay. Amena.76

K 1908

ankehitriny ary amin’ ny andro hahafatesanay. Amena.

EKAR

Ankehitriny ary amin’ny andro hahafatesanay. Amen.

189

76

Tutaj również nie było potrzeby szukania nowych pojęć. Podobnie jak wyżej,
słowa te wchodziły w zakres terminologii codziennej. W najstarszej wersji słowo
Izanheuezanhe oznacza najprawdopodobniej podwojenie (często spotykane w języku malgaskim) izau izau (teraz teraz).
W  tym ostatnim fragmencie widzimy również formowanie się malgaskiego
Amen. Była już o tym mowa wyżej. Katechizmy z 1868 i 1880 zmieniły trochę szyk
modlitwy, ale wersja, która została wprowadzona w 1908 r., przyjęła się już na stałe.
Ankehitriny znajduje się już bezpośrednio w tej części. Kolejne wersje przyjęły taki
właśnie szyk. Warto też zwrócić uwagę, że katechizm z roku 1880 w tym przypadku użył innego zakończenia niż wersje poprzednie, tzn. Amena. Ta wersja stała się
praktycznie obowiązującą z małym wyjątkiem przestawienia szyku.
Porównując proces formowania się standardowej wersji tej modlitwy, widać, że
nie wykształciła się ona tak szybko jako „Modlitwa Pańska”. Potrzeba było więcej
czasu. Jest to też pewien wskaźnik częstotliwości używania tej modlitwy. Ponadto
w  tym przypadku nie było porównywalnych tekstów w  modlitewnikach innych
wyznań, dlatego zatrzymaliśmy się jedynie na modlitewnikach i katechizmach katolickich. Sam proces kształtowania się ostatecznej katolickiej wersji tej modlitwy
przebiegał podobnie jak w przypadku „Modlitwy Pańskiej”. Wystąpiło kilka innych
sytuacji wymagających wyboru innych określeń. Najważniejsze tu wydają się procesy kształtowania się malgaskiej formy najświętszych imion Jezusa i Maryi, które
najlepiej widać właśnie w tej modlitwie. Ponadto „Pozdrowienie Anielskie” może
też służyć jako dobry przykład „teologizujący” lub „katechetyczny”, tzn. wprowadzania pewnych określeń, których nie ma w oryginale, ale w kontekście nowej kultury warto je wyjaśnić, np. dodanie „Maryjo nietknięta przez mężczyznę”.
76

Wersja z 1866 r.: Avaizo miharo aminy fatesa’nay. Ano efa ny zany.

�190

Wojciech Kluj OMI

b) Skład apostolski
Trzecim tekstem, po „Modlitwie Pańskiej” oraz „Pozdrowieniu Anielskim”, jakim się tu zajmiemy, będzie „Skład apostolski”. Tak samo jak wcześniej przyjrzymy
się dawniejszym wersjom tego jednego z podstawowych tekstów wiary. Ponieważ
na wcześniejszych dwóch przykładach zaprezentowane zostało w większych szczegółach językowych, jak wyglądał ten proces, a celem naszej analizy nie są badania językoznawcze, lecz analiza procesu kształtowania się malgaskiej wersji tych
tekstów, dlatego nie będziemy już poświęcali uwagi szczegółom gramatycznym,
a skoncentrujemy uwagę raczej na fakcie kiedy i w jakich okolicznościach społeczno-historycznych te wersje powstawały.
77

Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi
K 1657

Zaho macatau abinahanhare Rai ommahai abi77. Namboüatseri enghe langhitse
amantane

K 1785

Zaho mancato a gni Zanhar Rai, ommahai abi, anamboatze i langhits i tanne

K 1841

Haiku tu ni Zanahar Rei, mahefa zaka ziabi, nanou Langhitsh miaru ni tane.

K 1851

Zaho mino Zanahare, ny Ray mahefa raha ziaby, nanao ny lanitra indraiky ny
tane

K 1862

Izaho mino Zanahary ny Ray mahefa ny zavatra rehetra, nanao ny lanitra sy ny
tany

K 1866

Zaho mino Zanahary, ny Ray mahefa ny raha ziaby, nanano ny lanitra miharo
ny tany.

K 1868

Izaho mino Zanahary ny Ray mahefa ny zavatra rehetra, nanao ny lanitra sy ny
tany

K 1880

Izaho mino Zanhary, ny Ray mahefa ny zavatra rehetra, nanao ny lanitra sy ny
tany.

K 1908

Izaho mino an’ Andriamanitra, Ray mahefa ny zavatra rehetra, nahary ny
lanitra sy ny tany

EEM

Izaho mino an’ Andriamanitra Ray Tsitoha, Mpanao ny lanitra sy ny tany

K 1657 C podaje: raj manghatauuanh abi, natomiast K 1657 D: rai manghat auuanh abi. Obie wersje
oznaczają „Ojciec, który stworzył niebo i ziemię”. Ponieważ tego typu drobne różnice w kształtującym się
dopiero zapisie nie wnoszą nic do naszego głównego zagadnienia, w dalszym ciągu nie będziemy zwracali
uwagi na tego typu drobne różnice. Podobnie nie będziemy się tu już więcej odwoływali do uwspółcześnionej wersji zapisów dwóch pierwszych katechizmów, jak to było wyżej przy dwóch wcześniejszych
modlitwach.

77

�Inne teksty pacierzowe

191

FLM

Izaho mino an’ Andriamanitra Ray tsitoha, Mpanao ny lanitra sy ny tany

FJKM

Mino an’ Andriamanitra Ray Tsitoha, Mpanao ny lanitra sy ny tany aho.

EKAR

Izaho mino an’Andriamanitra, Ray Mahefa ny zavatra rehetra, mpahary ny
lanitra sy ny tany.

MM

Izaho mino an’ Andriamanitra Ray Tsitoha, nahary ny lanitra sy ny tany

W tym przypadku najważniejszym słowem jest „wierzę”, choć do pewnego stopnia również słowo „wszechmogący”. To pierwsze w dwóch najstarszych katechizmach przetłumaczone zostało jako macatou, oznaczające „akceptować, z respektem”. Warto zauważyć, że najstarszy katechizm w innych miejscach używał słowa
meinou (wierzyć), tu jednak prawdopodobnie chciał podkreślić respekt, który jest
winny Bogu, Ojcu wszechmogącemu. Katechizm Sakalawa z 1841 r. stosował słowo haiko – „znam” Boga Ojca Wszechmogącego, a od katechizmu z 1851 r. jako
określenie na „wierzę” przyjęło się mino.
Zwrot ommahai78 abi, stosowany w  obu pierwszych katechizmach, oznacza
„zdolny zdziałać wszystko”. Zwrot z 1841 r. mahefa zaka ziabi, a także mahefa raha
ziaby z 1851 r. oraz z 1866 r. oznacza praktycznie to samo, tylko w innym dialekcie.
Od pierwszego katechizmu Merinów z  roku 1862 w  tradycji katolickiej najczęściej przyjmuje się zwrot mahefa ny zavatra rehetra. Określa on innymi słowami tę
samą treść. W popularnej formie istnieją jeszcze drobne zmiany, przede wszystkim
przyjęcie słowa Andriamanitra zamiast Zanahary. Ta wersja przyjmuje się w następnych katechizmach. Ostatnia wersja z Katechizmu Kościoła Katolickiego została przetłumaczona z użyciem słowa mpahary, w miejsce uprzedniego nahary,
na oznaczenie Stworzyciela.
Określenie wszechmocności w wersjach protestanckich pochodzi raczej od zaprzeczenia ograniczoności (tsi – toha), natomiast w  wersji katolickiej podkreśla
moc nad wszelkim stworzeniem (Mahefa ny zavatra rehetra). Podobna różnica widoczna jest w określeniu Stworzyciela, który w wersji katolickiej ma ten sam źródłosłów, co Zanahary (tu Mpahary). Ciekawe, że wersja wspólna z Miara-Mizotra
używa innego określenia na Stworzyciela, niż pozostałe wersje.

78
Dosłownie ommahai oznacza „człowiek, który wie”, jako tłumaczenie „potężny”. Na temat haihay
i relacji „wiedzieć-móc” więcej Munthe, s. 53 i 57.

�192

Wojciech Kluj OMI
I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego

K 1657
K 1785

Aman ahin rahyssa chiristou Zanaca anri irere tompon antsica
am a gni Rahan Iesus-Christ, irer Zanaq-Zanhar Tompe naie

K 1841

Haiku tu Zezu-Kri, anak reik ni Zanahar Rei, tumpun sik

K 1851

zaho mino Zez-Kry, zana’ny tokana Tompo’ntsika

K 1862
K 1866

Izaho mino any Jeso-Kristy, Zana’ ny tokana Tompo ntsika
Zaho mino i Zez-Kry, Zanaka raiky ny Zanahary Ray, Tompontsika

EEM

Ary an’ Iesosy Kristy Zanani-lahy Tokana Tompontsika

FLM

Izaho mino an’ i Jesosy Kristy, Zanak’ Andriamanitra lahy tokana Tompontsika

FJKM

Ary mino an’ i Jesoa Kristy Zananilahy Tokana Tompontsika

EKAR

Izaho mino an’i Jesoa-Kristy, Zanany tokana Tompontsika

MM

Izaho mino an’i Jesoa-Kristy, Zananilahy tokana Tompontsika

Tu znowu najstarsza wersja przysparza nieco trudności. Aman ahin rahyssa,
według autorów opracowania, znaczyłoby „i życie Jezusa”. Wypowiedziana po zdaniu poprzedzającym, ta idea „życia Jezusa” zmienia sens modlitwy, brzmiąc: „Respektuję Boga, Ojca, który zna wszystkie rzeczy. Stworzył On niebo i ziemię, a także życie Jezusa Chrystusa, Jego syna jedynego…”. Według autorów opracowania
jest to jednak prawdopodobnie błąd drukarski. Zamiast ahin powinno być amin
(„w”) i wtedy poprawny sens zostanie przywrócony.
O kształtowaniu się pisowni imienia Jezus była już mowa wcześniej, podobnie
jak słowa „wierzę”. Obecnie używana ostateczna katolicka forma oparła się na katechizmie z 1862 r., którą powtórzyła wersja z roku 1868 i która ulegała później
jeszcze małej korekcie zapisu. Tak ją powtarzały późniejsze katechizmy. Ponieważ
kolejne katechizmy powtarzały tę wersję, więc w tabelce zostały opuszczone.
Przy porównaniu wersji katolickiej z wersjami protestanckimi widać podobieństwo między wersjami anglikańską oraz Kościoła zjednoczonego, natomiast luteranie mają swoją odrębną. Warto zauważyć, że wersja katolicka jest w tym miejscu
poprawna w sensie języka inkluzywnego. Nie nazywa Jezusa „synem” tylko „dzieckiem”. Pozostałe wersje dodają lahy oznaczające męską płeć tego dziecka (Zana lub
Zanaka).

�Inne teksty pacierzowe

193

Który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny
K 1657

Nitanaheri tabin masin Panghahe nih Zahanhare. Nivelomeri tabin
Ramariama mihole

K 1785

izi nandzare Lahe, faha be Rahanne Zanhar, Massin Tsereq, ri nivelom zaza
i Reine Maria Massin Mihole

K 1841

hizi nanun ni Fanghahe-Senga velun tamini Senga-Mari

K 1851

izy no foroni’ny Fanabe – masina nateraky Mary Virijiny

K 1862
K 1866

Izy noforoniny Fanahi-Masina, nateraky Mary Virijiny
izy nano ny Fanahi-Masina, natembo ny Mary Virjiny

EEM

Izay notorontoronina tamin’ ny herin’ ny Fanahy Masina, Naterak’ i Maria
Virijina

FLM

Izay notorontoronin’ ny herin’ ny Fanahy Masina, naterak’ i Maria virijina

FJKM

Izay notorontoronina tamin’ ny Fanahy Masina, naterak’ i Maria virijina

EKAR

Noforonin’ny Fanahy Masina, naterakin’i Maria Virjiny

MM

Izay nototontoronina tamin’ ny Fanahy Masina, naterak’ i Maria Virjina

Katechizm z roku 1785 jest zdecydowanie dłuższy w tym miejscu. Było to związane z pewnym nastawieniem wyjaśniania prawd wiary, nawet podczas recytacji
„Credo”. Tłumaczenie staje się jednocześnie wyjaśnieniem. Dosłownie ten fragment znaczy: „stał się mężczyzną (człowiekiem), wielkim dziełem Pana Boga, Ducha Świętego, narodził się dzieckiem z matki Maryi, świętej dziewczyny”.
To, co tu wydaje się szczególnie interesujące, to fakt, że po pierwszych próbach
znalezienia malgaskiego słowa na dziewictwo, ostatecznie przyjęto zmalgaszyzowane słowo europejskie. W tym przypadku zarówno angielskie, jak i francuskie
słowa powstały z łacińskiego pierwowzoru, stąd takie podobieństwo.
Dla ostatecznego kształtu wersji katolickiej znowu decydujące znaczenie ma
katechizm z roku 1862, choć podobnie jak we wcześniejszych przypadkach wersja
ta ulega jeszcze minimalnym zmianom. Co ciekawe, różne wyznania protestanckie używają różnych formuł na przetłumaczenie tego zwrotu. Wersja ekumeniczna
idzie za wariantem FJKM.
Umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion
K 1657

Niaretseri tambane rapontio Pilato nitsampanri ni mate, nalleuenghri

K 1785

i niaretz bebe faniraeq aratsi, Rahann-Massioq anhaven Poncio Pilato. Izi
matte an hazon mitsivali; Aze Vatang mandre an bato

�194

Wojciech Kluj OMI

K 1841

hizi nanghutsku be amini ampantzaka Ponsi Pilate : hizi mate amini hazu
misaka

K 1851

Izy nijaly faha Pontsy Pilaty, no fatseha’ny tamy ny hazo misakana, nate
indraiky nalevina

K 1862

Izy nijaly faha i Pontsi-Pilaty; no fantsihana taminy hazo-misakana, maty dia
nalevina

K 1866

Izy nijali faha i Ponsi-Pilaty, no fatsehana taminy kakazo-mitsivalana, naty
miharo nalevina

K 1880

Izy nijaly faha i Pontsi-Pilaty, no fantsihana tamy ny hazomisakana, maty dia
nalevina

K 1908

Izy nijaly faha-Pontsi-Pilaty, nofantsihana tamin’ ny hazo fijaliana, maty dia
nalevina

M 1916

nijaly faha-Pontsi-Pilaty, nofantsihana tamin’ ny hazo fijaliana, maty dia
nalevina

EEM

Nijaly tamin’ ny nanapahan’ i Pontio Pilato, Nohomboana tamin’ ny hazo
fijaliana, dia maty, ka nalevina

FLM

nijaly raha nanapaka Ponsio Pilato, nohomboana tamin’ ny hazo-fijaliana,
maty ka nalevina

FJKM

nijaly raha nanapaka Pontio Pilato, nohomboana tamin’ ny hazofijaliana,
maty ka nalevina

EKAR

nijaly faha-Pôntsy Pilaty, nofantsihana tamin’ny Hazofijaliana, maty dia
nalevina

MM

nijaly tamin’ ny andron’ i Pontio Pilato, nohomboana tamin’ ny hazofijaliana,
maty dia nelevina

Wydawać by się mogło, że ten fragment nie powinien rodzić większych problemów. Według autorów opracowania pierwszego katechizmu określenie ntisampanri, dosł. „rozdzielił się na dwóch gałęziach”, stanowi wyrażenie wiary, że Jezus
sam przyjął ukrzyżowanie. Zwrot nosampanina wyrażałby lepiej ducha zdania oryginalnego. W  drugim zaś katechizmie dodano, że Piłat był „złośliwym” władcą
(massioq), określono, że Jezus umarł na hazo mitsivali („horyzontalnej belce drzewa”), a pogrzebanie oddano zwrotem nandry ambony vato ny vatany („jego ciało
zasnęło na kamieniu”).
Etap formułowania się tych słów trwał dość długo. Zwrot „umarł i pogrzebion”
(maty dia nalevina) przyjął się w drugiej połowie XIX w. Część o krzyżu i o Piłacie kształtowała się trochę dłużej. Ostatecznie w formie przyjętej przez katolików

�Inne teksty pacierzowe

195

znajdujemy ją po raz pierwszy w katechizmie z 1916 r. Choć widać, że tu również
pierwszy katechizm Merinów (K 1862) miał znaczenie decydujące w kształtowaniu się późniejszych wersji, ponieważ zmiany były nieco większe, więc ukazano
więcej wersji. Wersję z 1916 r. powtórzyły potem katechizmy z czasów II wojny
światowej.
Wersje stosowane przez inne wyznania protestanckie różnią się nieco słowami
od wersji katolickiej, ale wspólna wersja ekumeniczna jest jeszcze inna.
Ten fragment „Składu apostolskiego” pozwala prześledzić kształtowanie się
określenia krzyża. Najpierw określany był jako hazo mitsivali, potem hazo misaka/-na, aby w końcu przyjąć się jako hazo fijaliana. Hazo to „drzewo”, natomiast
słowo mitsivali pochodzi od słowa mitsivalana (belka horyzontalna). Z  czasem
przyjęło się określenie hazo misakana oznaczające przecinające się belki (dosł. belka, która przecina belkę wertykalną, czyli krzyżuje się). Ostatecznie jednak przyjął
się termin hazo fijaliana oznaczający drzewo, na którym się cierpiało. Jest to dość
ciekawy przykład teologiczny. Od spostrzeżenia przestrzennego – skrzyżowanie
belek, ważniejsze zostało podkreślenie znaczenia – „drzewo cierpienia”. Jest to
spojrzenie głębsze niż w językach europejskich.
Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał
K 1657

Nare niroron anhafouanrou fahatellou, nitambellome tauuangh anreo ommate

K 1785

ama amiroue nizoutsou amban-ni tanne ; feh’a tellu androu i nitambelome,
andraq tsiar ho fatte

K 1841

hizi nalevi: arumui anani nitzutsu an tane faha mamuku mahamei, hizi
nitanbelu

K 1851

izy nandrorona tamy ny ifery, fahatelo andro nitsangana tamy ny mate

K 1862

Izy nidina tambany ny tany, taminy andro fahatelo izy nitsangana taminy
maty

K 1866

izy nandrorona ambany ny tany, fahatelo andro izy nitambelona

K 1880

Izy nidina tambany ny tany: tamy ny andro faha-telo Izy nitsangana tamy ny
maty

K 1908

Izy nidina tany ambanin’ ny tany: tamin’ ny andro fahatelo, Izy nitsangana
tamin’ ny maty

M 1916

nidina tany ambanin’ ny tany: nitsangana tamin’ ny maty tamin’ ny andro
fahatelo

�196

Wojciech Kluj OMI

EEM

Nidina tany amin’ ny fiainan-tsy-hita; Ary nony tamin’ ny andro fahatelo dia
nitsangana tamin’ ny maty

FLM

nidina tany amin’ ny fiainan-tsy-hita; nitsangana indray tamin’ ny maty
tamin’ ny andro fahatelo

FJKM

nidina tany amin’ ny fiainan-tsy hita; nitsangana tamin’ ny maty tamin’ ny
andro fahatelo

EKAR

nidina tany ambanin’ny tany; nitsangan-ko velona tamin’ny andro fahatelo

MM

nidina tamin’ ny toeran’ ny maty, nitsangana velna tamin’ ny andro fahatelo

Widać, że w tym fragmencie zmagania językowe były jeszcze poważniejsze. Znowu widać w katechizmie osiemnastowiecznym dodatkowe dopowiedzenie oznaczające w tym przypadku, że Jezus zmartwychwstał, aby już więcej nie umierać.
Dawniejsze wersje bardziej podkreślały „powstanie z  martwych” (nitsangana
tamy ny mate), podczas gdy ostatnia katolicka wersja akcentuje „powstanie do życia” (nitsanga-ko velona).
Ostatecznie forma katolicka przyjęła się z katechizmie z 1916 r., choć wcześniej
widać już pewne doprecyzowanie stosowanych pojęć w wersji z 1862 r. W 1880 r.
było praktycznie bez zmian, ale w 1908 r. i 1916 r. dodano pewne korekty. Katechizmy wojenne je powtarzały.
Wersje protestanckie zamiast „geograficznego” katolickiego stwierdzenia
o „zstąpieniu pod ziemię” preferują bardziej abstrakcyjne o „zstąpieniu, gdzie nie
widzi się (gdzie nie ma) życia”. Oczywiście treść jest podobna, chodzi o znalezienie
odpowiedniego wyrażenia językowego. Z „trzecim dniem” (andro fahatelo) problemów nie było, bo jest to pojęcie powszechne. Tu znowu współczesna wspólna
wersja odbiega od wzorów stwierdzeń przyjętych w różnych tradycjach.
Wstąpił na niebiosa; siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego
K 1657

Nanonghari andanghitsi. Aretoumoüetseri anchauana nih Zahanhare rai
ommahaihai abi

K 1785

izi niacre an Danghitsi, aroui toumouetz-ri, mitouri a ni Zanahar Rai,
Ommahai abi

K 1841

nanunga an Danghitsh; hizi mifitak, amini fametsa mahere ni Zanahar Rei,
mahefa zaka ziabi

�Inne teksty pacierzowe

197

K 1851

Izy nakatra tan-danitra, mipetraka an-kavana’ny Zanahare-Ray mahefa raha
ziaby

K 1862

Izy niakatra any an-danitra, mipetraka eo ankavanany ny Zanahary Ray
mahefa ny zavatra rehetra

K 1866

Izy nakatr’an-danitra, mantoitra ankavana’ny Zanahary Ray mahefa raha
ziaby

EEM

Dia niakatra any an-danitra, Ary mipetraka eo ankavanan’ Andriamanitra
Ray Tsitoha 

FLM

niakatra ho any an-danitra, mipetraka ao an-tanana ankavanan’
Andriamanitra Ray tsitoha

FJKM

niakatra ho any an-danitra, mipetraka eo an-kavanan’ Andriamanitra Ray
Tsitoha

EKAR

niakatra any an-danitra, mipetraka eo an-kavanan’Andriamanitra Ray
Mahefa ny zavatra rehetra

MM

niakatra any an-danitra, mipetraka eo ankavanan’ Andriamanitra Ray
Tsitoha

Z tym wezwaniem nie było większych problemów, ani z niebem, ani z „zasiadaniem” po prawicy Wszechmogącego. Widać to w praktycznie dobranym słownictwie, od czasów katechizmu z roku 1851. Wprowadzane zmiany pozostawały na
poziomie transformacji językowych, np. imię Boga Zanahary / Andriamanitra lub
stosowanie „On” (Izy) na początku każdej części wyznania wiary, z którego później
zrezygnowano.
Katolicką wersję widać już (poza wspomnianymi zmianami w wyborze imienia
Bożego) w katechizmie z roku 1862 i powtórzoną w późniejszych79.
Jak to już było zauważone w  pierwszej części tejże modlitwy, w  ukazywaniu
Bożej wszechmocy protestanci podkreślają brak ograniczeń mocy Bożej (tsi-toha),
katolicy zaś władzę nad wszelkim stworzeniem (mahefa ny zavatra rehetra). Wersja wspólna upraszcza niektóre słowa, ale nie wnosi nowych określeń.
Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych
K 1657
K 1785

79

Tafara ho aniri manzaca oulon velome ama noulon mate
Tahin hoaviri mandzaca i oulon velom y olon matte

Choć w wersji z 1944 r. wkradł się drobny błąd drukarski – zamiast zavatra jest zavratra.

�198

Wojciech Kluj OMI

K 1841

hizi umbu huavi antete tane, beak mimalu ni velun miaru ni mate

K 1851

Izy’mbola ho avy himalo ny velona indraiky ny mate

K 1862

Izy any mbola ho avy hitsara ny velona sy ny maty

K 1866

Izy ampola ho avy himalo ny velona miharo ny maty

K 1880

Avy any no hiavia’ ny hitsara ny velona sy ny maty.

K 1908
M 1916

avy any no hihaviany hitsara ny velona sy ny maty.
ary any Izy mbola ho avy hitsara ny velona sy ny maty.

EEM

Ary avy any no hihaviany indray hitsara ny velona sy ny maty.

FLM

ka avy any no hihaviany hitsara ny velona sy ny maty

FJKM

avy any no hihaviany hitsara ny velona sy ny maty

EKAR

avy any Izy mbola ho avy hitsara ny velona sy ny maty

MM

ary ho avy hitsara ny velona sy ny maty

Dwie najstarsze wersje stosowały słowo „królować” (manzaca), zamiast „sądzić”. Jednak uwzględniając miejscowy kontekst, gdzie król był jednocześnie najwyższym sędzią, można to uznać za rodzaj interpretacji w duchu przybliżenia się
do miejscowej kultury. Ani słowo „żyjący” (velona), ani „umarły” (maty) nie budziło żadnych wątpliwości, bo było powszechnie stosowane. W  tym przypadku
widać jednak, że proces kształtowania się ostatecznej wersji trwał nieco dłużej. Katechizm z roku 1880 pierwszą część sformułował innymi słowami, niż ten z 1862 r.,
a i tak katechizmy z lat 1908 i 1916 wprowadzały kolejne zmiany. Ostateczna wersja katolicka widoczna w katechizmie z roku 1916 przyjęła się również w późniejszych z okresu II wojny światowej (K 1940 i K 1944). Wersja protestancka poszła
za sformułowaniem, które spotykamy w katechizmie z roku 1908. Wersja wspólna
upraszcza stwierdzenie, ale nie wnosi nowych elementów.
Wierzę w Ducha Świętego
K 1657
K 1785

Zaho macatau abin massin-Panghahé
Zaho mangato a gni Zanahar Massin Tsereq

K 1841

Haiku tu ni Fanghahe-Senga Zanahar

K 1851

zaho mino ny Fanahe-masina

K 1862
K 1866

Izaho mino ny Fanahi-Masina
Zaho mino ny Fanahi-Masina Zanahary

EEM

Izaho mino ny Fanahy Masina

�Inne teksty pacierzowe
FLM

Izaho mino ny Fanahy Masina

FJKM

Mino ny Fanahy Masina

EKAR

Izaho mino ny Fanahy Masina

MM

Izaho mino ny Fanahy Masina

199

O słowie „wierzę” w języku malgaskim i jego formowaniu się w kontekście wiary
chrześcijańskiej była mowa przy pierwszej części „Składu apostolskiego”. Tutaj zauważyć można dawne określenia na Osobę Ducha Świętego – w trzech pierwszych
katechizmach. Trzy wersje dodawały do tego słowo „Bóg” (Zanahary). Tu również
wersja z 1862 r., a praktycznie nawet wcześniejsza z 1851 r. ustaliła standard, który
później nie był kwestionowany. Poza kwestiami gramatyki wersje zarówno katolicka, jak i protestancka były w tym zgodne od początku misji na Madagaskarze.
Jedynie wersja FJKM opuszcza słowo Izaho (ja).
Święty Kościół powszechny
K 1657
K 1785

A nih fiuourin nih vazaha80
Gni Vouri-Oul Oulon Massin abi

K 1841

vuri ni hulun senga ziabi

K 1851

Ny Ekilisy masina katolika

K 1862

ny Egilizy Masina Katolika

K 1866

Ny Egilizy Masina Katolika

K 1880

ny Eglizy masina katolika

EEM

Ny Eklesia Masina Katolika

FLM

ny fiangonana masina manerana izao tontolo izao

FJKM

ny Fiangonana Masina manerana izao tontolo izao

EKAR

Ny Fiangonana Masina, katôlika

MM

Ny Fiangonana Masina manerana izao rehetra izao

80

W  tym miejscu spotykamy słowo „Kościół”, które ma nieco dłuższą historię
i znaczenie teologiczne, więc trzeba się nad nim zatrzymać. Pierwszy katechizm
bardzo niefortunnie oddał to słowo sformułowaniem „wspólnota obcych” (fiuTu jest poważna różnica między wersjami A i B oraz C i D. Wersje C i D opuszczają część i z dwóch
wezwań: a nih fiuouri nih vazaha, abini firaïche nih oulon masin robią jedno: abini fiuouri nih oulon
masin.
80

�200

Wojciech Kluj OMI

ourin nih vazaha). Drugi katechizm zastosował określenie „wspólnota świętych”
(fivondronan’ ny olona asina rehetra). Od połowy XIX w. zaczęło się przyjmować
określenie wzięte z francuskiego i zmalgaszyzowane – Eklisy bądź Eglizy. W takiej
wersji przyjęło się i było używane w wyznaniu wiary przez wiele dziesiątków lat.
Uważano, że jest to jedno z tych słów, które lepiej przyjąć w formie obcej i dostosować do miejscowej wymowy, bo nie ma wystarczająco bliskiego odpowiednika
malgaskiego. Dopiero po odzyskaniu niepodległości przez Madagaskar oraz na fali
zmian posoborowych zdecydowano się na użycie malgaskiego słowa fiangonana.
Dziś ta wersja stała się obowiązującą również w liturgii. Jedynie anglikanie pozostają przy greckiej wersji Eklesia.
Nie ma tu problemów z  określeniem świętości Kościoła, bo termin ten już
wielokrotnie był doprecyzowywany, natomiast u luteranów i w Kościele Zjednoczonym widać pewną niechęć do używania słowa „katolicki” i dlatego stosuje się
zwrot oznaczający powszechność. Taki sam wariant przyjmuje wspólna wersja
ekumeniczna.
W tym miejscu warto zwrócić uwagę na kwestię, której w języku polskim często się nie zauważa. Mianowicie w większości języków, w tłumaczeniu „Credo” na
określenie tego przymiotu wspólnoty Kościoła przyjęło się stosować słowo „katolicki” (w różnych wersjach językowych). Spośród bliskich nam języków chyba
tylko w języku polskim stosuje się pojęcie utworzone od innego słowa. Oczywiście
treść pozostaje ta sama, mówi ona o powszechności, czyli katolickości Kościoła.
W tym miejscu nie jest to nazwa własna Kościoła rzymskokatolickiego, ale przymiot Kościoła, który jest powszechny. Nie miejsce tu na przypominanie historii
wytworzenia się takich pojęć, szczególnie od czasów reformacji81. Dla ilustracji
poniżej podajemy ten tekst w kilku innych językach.
Wierzę w jeden, święty, powszechny, apostolski Kościół
Credo in … unam, sanctam, catholicam et apostolicam Ecclesiam (łacina);
We belive in one, holy, catholic and apostolic Church (angielski);
Credo la Chiesa una, santa, cattolica e apostolica (włoski);
je crois en l’Eglise, une, sainte, catholique et apostolique (francuski);
… und die eine, heilige, katholische und apostolische Kirche (niemiecki);
Szerzej o rozwoju pojęcia „katolickości” w kontekście refleksji misjologicznej zob. A. Seumois, Théologie
missionnaire, t. V – Dynamisme missionnaire du Peuple de Dieu, Rome 1981, s. 30-46.

81

�Inne teksty pacierzowe

201

Creo en la Iglesia, que es una, santa, católica y apostólica (hiszpański);
Creio na Igreja, uma, santa, católica e apostólica (portugalski);
И во единую, святую, католическую и апостольскую Церковь (rosyjski).
Wydaje się więc, że kto jak kto, ale my, Polacy, nie możemy się dziwić malgaskiej wersji luterańskiej czy Kościoła Zjednoczonego. Gdy pierwsi chrześcijanie
dotarli na wyspę, słowo „katolicki” funkcjonowało już w znaczeniu technicznym
jako „rzymskokatolicki” i u wyznawców innych wyznań chrześcijańskich mogło
budzić pewne opory.
Poza słowem fiangonana, które pojawiło się niedawno, ostateczna wersja katolicka istniała już w katechizmie z roku 1880, który skrócił wersję z 1862 r. o powtórzenie zwrotu „wierzę”. Później to sformułowanie z 1880 r. powtarzano.
Świętych obcowanie
K 1657
K 1785

Abini firaïche nih oulon masin
gni fifancatea izereo

K 1841

Ni hulun senga mitzuru Zanahar nihinakahe, zaho mitzuru nihin reo

K 1851

ny fiombona’ ny ny olomasina

K 1862
K 1866

ny fimbonany ny Olo-Masina
ny fimbonana ny Olo-Masina

EEM

ny fiombonan’ ny Santa

FLM

ny fiombonan’ ny olona masina,

FJKM

ny fiombonan’ ny olona masina,

EKAR

ny fiombonan’ ny olomasina

MM

ny fiombonan’ ny olona masina

Według autorów opracowania najstarszego katechizmu określenie firaïche
oznacza „czynność uczynienia jedności”. To tłumaczenie podkreśla jedność świętych. Myśl, którą się prezentuje w ten sposób, jest następująca: istnieje tylko jedna
zbiorowość świętych. Od strony teologicznej patrząc, jest to jednak nieco inna idea
niż pojęcie communio.
Autorzy drugiego katechizmu, którzy też musieli się zmierzyć ze stworzeniem
nowego pojęcia, wybrali zwrot gni fifancatea izereo oznaczający miłość wzajemną
świętych. Wersja Sakalawa z 1841 r. oznacza przodków, którzy trzymają się blisko
Zanahary.

�202

Wojciech Kluj OMI

Od wersji z 1851 r. przyjęły się zarówno określenia na „obcowanie” (fiombonana/ fimbonana), jak i na „świętych” (olona – ludzie, masina – święci). Trochę czasu
zajęło ujednolicenie formy gramatycznej, ale nie odbiega ona znacznie od wersji
z 1862 r. Ciekawa w tym miejscu jest wersja anglikańskiego wyznania wiary, która
na „świętych” używa słowa pochodzącego z języków europejskich Santa. Wersja
wspólna idzie za wyborem luteranów i FJKM.
Grzechów odpuszczenie
K 1657
K 1785

Abini fanghafac nihota abi
gni fitahe tsata ratsi abi

K 1841

Irak Zanahar mahefa manasa zaka rati ziabi

K 1851

Ny fambela’ny ny ota

K 1862

Izaho mino ny fanalany ny ota

K 1866

ny ana lana ny raha ratsy

K 1880

ny fanalana ny ota

EEM

ny famelan-keloka

FLM

ny famelan-keloka

FJKM

ny famelan-keloka

EKAR

ny fanalana ny ota

MM

ny famelan-keloka

W porównaniu z wezwaniem „odpuść nam nasze winy” z „Modlitwy Pańskiej”,
nie znajdujemy tu nowych pojęć. Zwrot z najdawniejszego katechizmu oznaczał
zniszczenie grzechów, wyzwolenie z  nich, natomiast z  katechizmu osiemnastowiecznego podkreślał bardziej ochronę przed wszelkim złem. Natomiast katechizm Sakalawa (K 1841) wyznawał wiarę w Boga wszechmogącego, który obmywa z wszelkiego zła.
Wersja przyjęta wśród katolików za ostateczną pojawiła się w katechizmie z roku
1880, choć już w 1862 r. znajdujemy podobną różniącą się jedynie dodatkowym
słowem „wierzę”. Potem była już powtarzana. Współczesna wersja protestancka
„odpuszczania grzechów” bierze źródłosłów od famelan, podczas gdy katolicka od
fanalana, bo „grzech” to u katolików ota, a u protestantów heloka. W wersji wspólnej katolicy znowu ustępują.

�Inne teksty pacierzowe

203

Ciała zmartwychwstanie
K 1657
K 1785

Abini fitambelome nih ounoufou
gni fitanbelomme ounoussou-naie

K 1841

fitanbelu ni vatan nei

K 1851

Ny fitambelomany ny vata’ntsika

K 1862

Izaho mino ny Hitsanganany ny vata’ ntsika aminy maty

K 1866

Ny fitambelomana ny vata’ntsika

K 1880

ny hitsanganany ny vata’ ntsika amy ny maty

EEM

ny fitsanganan’ ny tena amin’ ny maty

FLM

ny fitsanganan’ ny tena amin’ ny maty

FJKM

ny fitsanganan’ ny tena amin’ ny maty

EKAR

ny fitsanganan’ ny vatansika ho velona

MM

ny fitsanganan’ ny vatana ho velona

W  tym przypadku również widać trudności w  pierwszych dwóch katechizmach, które powstawały niejako poza realnym kontaktem z mieszkańcami Madagaskaru i w okresie, kiedy Malgasze nie mieli jeszcze wykształconych chrześcijańskich pojęć, stąd oprócz sformułowania trzeba było je również wyjaśniać. Zwrot
z pierwszego katechizmu oznaczał zmartwychwstanie ciała, które już nie umrze.
W drugim była zawarta treść, że wyznaje zmartwychwstanie i życie, które nie zazna końca.
Nawet z tej małej tabeli widać, że długo trwały próby wypracowania odpowiedniego zwrotu dotyczącego zmartwychwstania. W  wersji katolickiej zasadniczo
przyjął się znowu zwrot z  katechizmu z  roku 1862, choć z  drobnymi zmianami
gramatycznymi. Ostatecznie współcześnie przyjęło się określenie wywodzące się
z tradycji protestanckiej fitsangana w czasie teraźniejszym mitsangana.
Jeśli zaś chodzi o drugi człon, to po okresie dookreślenia katolicy przyjęli słowo
vata („ciało”, z dodatkiem „nasze” – vatansika), protestanci zaś preferują tena (bardziej „osoba”). U katolików zastanawia również ukierunkowanie ciała na przyszłe
życie (ho velona), u protestantów zaś akcent pada na powstanie ciała zmarłej osoby
(maty). W tym przypadku zauważyć można, że jest to jedna z nieczęstych sytuacji,
gdy protestanci przyjmują wersję katolicką, choć nieco zmieniając formę z vatansika (nasze ciało), na vatana (ciało).

�204

Wojciech Kluj OMI
Żywot wieczny. Amen.

K 1657
K 1785

Abini veloma tsimate. Amin (Amin’ny fahavelomana tsy maty. Amen.)
gni velom tsara, tsi tapere. Amen (ny fiainana sambatra mandrakizay. Amen.)

K 1841

ni velun bezara anrikizei. Atovu efa zen.

K 1851

Ny havelomana andrikizay. Amena.

K 1862

Izaho mino ny Havelomana mandrakizay. Amena.

K 1866

ny havelomana barikizay. Ano efa ny zany.

K 1880

ny havelomana mandrakizay. Amena.

K 1908
M 1916

ny fiainana mandrakizay. Amena.
ary ny fiainana mandrakizay. Amena.

EEM

ary ny fiainana mandrakizay. Amena.

FLM

ary ny fiainana mandrakizay. Amena.

FJKM

ary ny fiainana mandrakizay. Amena.

EKAR

ary ny fiainana mandrakizay. Amen.

MM

ary ny fiainana mandrakizay. Amena.

Z tym ostatnim fragmentem „Składu apostolskiego” było w przeszłości też trochę problemów. W  dawniejszych tłumaczeniach próbowano utworzyć słowo od
zaprzeczenia (tsy) czegoś czasowego. Tsy mate („bez śmierci”), tsi tapere („bez
przerwy”), ale stopniowo na wieczność przyjęło się określenie pozytywne mandrakizay a na życie fiainana. Znowu w wersji katolickiej widać wielki wpływ katechizmu Merina z 1862 r., którego sformułowanie zasadniczo przyjęła wersja z roku
1868, później z  1880 r., a  ostatecznie przyjętą wersję znajdujemy w  katechizmie
z  roku 1908, powtórzoną później w  katechizmach wojennych. Choć wydaje się,
że jest to sformułowanie równie trudne, zgodność we współczesnym tłumaczeniu
tego ostatniego zwrotu przez różne wyznania może aż zadziwiać. W katechizmie
z 1868 r., wydanym w Europie, występowało jednak Amen, w wersji „europejskiej”.
Samo słowo Amena w Miara-Mizotra może dziwić. W ostatnich latach zaczęto
przyjmować mimo wszystko wersję oryginalną, a  tu znowu tak malgaszyzująca
z „a” na końcu.
Patrząc na cały proces tworzenia się malgaskiej wersji „Składu apostolskiego”,
widać, że przebiegał on zasadniczo podobnie jak powyższe procesy kształtowania się „Ojcze nasz” i  „Zdrowaś Maryjo”. Spośród specyficznych dla tego tekstu

�205

Inne teksty pacierzowe

zagadnień warto zwrócić uwagę na pewną tendencję w  dawnych katechizmach
do nie tylko przetłumaczenia, ale również objaśniania niektórych miejsc, jak np.
„narodził się z Maryi Panny”. To, co może ciekawić z perspektywy ekumenicznej,
to fakt tworzenia wspólnej wersji, która jest używana podczas wspólnych modlitw
chrześcijan różnych wyznań. W wielu miejscach ta wersja wspólna odbiega od tradycyjnych sformułowań. Chrześcijanie muszą się więc ich jakby na nowo uczyć
w nowej, ekumenicznej rzeczywistości. Ciekawie też przedstawia się historia formowania się słowa „Kościół”, od malgaszyzowanych słów pochodzenia europejskiego, do typowo malgaskiego fiangonana. Przymiot powszechności – katolickości ukształtował się podobnie jak w języku polskim.
Tym, co jednak zasługuje na szczególną uwagę przy omawianiu „Składu apostolskiego”, jest wykształcenie się słowa hazo fijaliana na krzyż. Nie jest to tylko
przestrzenne połączenie krzyżujących się gałęzi, ale jest to drzewo cierpienia.

c) Dekalog
W przypadku „Dekalogu”, choć jest to tekst biblijny, musimy postąpić analogicznie jak ze „Składem apostolskim”. Tekstowi biblijnemu można przyjrzeć się
samemu w sobie (por. aneksy), ale wersja katechizmowa nie zawsze jest identyczna
jak tekst natchniony. Pierwsze i ostatnie przykazania są w Biblii znacznie bardziej
rozbudowane.
Sytuacje i problemy translacyjne oraz kwestie akceptowalności przez wspólnotę
wiary poszczególnych sformułowań są analogiczne do powyższych, więc komentarz do procesu formowania się tego tekstu zostanie skrócony. Zbieżność terminów
jest widoczna bez komentarza. Zagadnienia gramatyczne w rodzaju pisania łącznego bądź rozłącznego poszczególnych słów albo zmiana pisowni „u” na „o” lub
„-i” na „-y” nie będą już uwzględniane. Nie będziemy też stale podkreślać zmian
dotyczących imienia Bożego między Zanahary a  Andriamanitra. Wspomniane
będą jedynie nowe sytuacje, bądź miejsca szczególnie ważne z perspektywy interesującego nas procesu.
W przypadku „Dekalogu” zrobimy mały wyjątek od zasady. Ponieważ w katechizmie z roku 1862 mamy dwie katechizmowe formy dekalogu, dłuższą – A i krót-

�206

Wojciech Kluj OMI

szą – B, więc zasadniczo zajmiemy się wersją krótszą, ale tam, gdzie to będzie ważne, odwołamy się też do wersji dłuższej82.
Dokładniejsze komentarze językowe i teologiczne dotyczące najstarszego wydania oraz opracowanie leksyki katechizmu osiemnastowiecznego nie będą tu już
przytaczane. Można je łatwo odnaleźć w miejscach wspomnianych we wcześniejszych modlitwach.
Niekiedy „Dekalog” poprzedzany był wezwaniem „Ja jestem Pan, Bóg twój”
(Izaho no Tompo Andriamanitrao).
1. Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną.
K 1657
K 1785

Hanau homanghandrian Zahanhare ocan nahanau miteiaha anri tocoüa
Ho mangandrianu ireqe – Zanahar; aman ano miteri, ambon-gni oul-abi

K 1841

Tumpu nau ni Zanahar reik tiavu azi senga be

K 1851

Tompoy nao Zanahare raiky, tiavo tsarabe izy.

K 1862A

...Aza manana Andriamanitra hafa eto anatreha’ ko hianao ...

K 1862B

Manompoa an’Andriamanitra izay tokana, tiavo aminy fo nao rehetra izy.

K 1866

Tompoy nao Zanahary raiky, tiavo izy tsara be.

K 1868

Hianao aza manana Zanahary hafa afatsy Izaho. Manompoa Zanahary
hianao; tiavo amy ny fo nao rehetra Izy

VH

Ianao aza manana Andriamanitra hafa afa-tsy Izaho; manompoa an’
Andriamanitra ianao; tiava Azy amin’ ny fonao manontolo

EKAR

Andriamanitra irery ihany no hotsaohanao sy ho tiavinao tanteraka

Wszystkie te sformułowania podkreślają, że Bóg jest jedyny oraz przypominany jest obowiązek kochania lub adorowania Go. Poza dwoma pierwszymi wersjami, które zawierają pewne elementy wspólne, formuła przyjęta w katechizmie
Sakalawa z 1841 r. została powtórzona w katechizmie z roku 1851 i katechizmie
Betsimisaraka 1866 r. z wyjątkiem regionalnego słowa senga zastąpionego tsarabe
(bardzo).
Pierwsza wersja wydana w  stolicy, jak wtedy uważano, w  dialekcie Merinów
odbiega od wcześniejszych wersji. Posłużyła ona do sformułowania, które pojawiSpośród współczesnych modlitewników Dera zawiera przypomnienie przykazań Bożych, ale omawia je
w formie pomocnej dla rachunku sumienia (s. 33). Ponieważ nie podaje formuły katechizmowej, dlatego
nie będzie tu wspomniana.

82

�Inne teksty pacierzowe

207

ło się w katechizmie z 1880 r. Tutaj podajemy zasadniczo jedynie skróconą wersję
z katechizmu z 1862 r., jednak wersja dłuższa zawierała również większość słów
ze sformułowania przyjętego w 1868 r. Występowało tam m.in. określenie podane w nawiasie kwadratowym. Wyraźnie widać wpływ tej wersji na sformułowanie
użyte kilkanaście lat później. Z czasem ta wersja została przyjęta jak standardowa
i powtarzano ją w katechizmach z 1880, 1908, 1916, 1940 i 1944 r. Najnowsza wersja, zgodna z Katechizmem Kościoła Katolickiego, jest zupełnie inna.
Widać tu wyraźnie cztery grupy wersji: a) dwie najstarsze, b) imigracyjno-dialektowe, c) standardowe dla XIX i XX w., d) najnowsza wersja zgodna z ostatnim
katechizmem rzymskim.
2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno.
K 1657
K 1785

Acamifante hanau anau angharan ni Zahanhare na raha afe coüaa
Aca misant ano avoa, angara gni Zanahar, gni raha af coua

K 1841

Aka nipoku angharan ni Zanahar tsisi fotu, ni zaka afa mira

K 1851

Aza mifanta fo amy ny Zanahare, va amy ny raha hafa koa

K 1862

Aza manonom-poana ny Anaran’ Andriamanitra

K 1866

Aza mifanta aminy anarana ny Zanahary tsisy tomboana, va aminy raha hafa
koa.

K 1868

Aza manonom-poana ny anarany ny Zanahary

VH

Aza manonom-poana ny Anaran’ Andriamanitra

EKAR

Hajainao ny anarany masina, amin’ny fialana ny faniratsirana sy fianianana
tsy to.

Podobnie jak przy pierwszym przykazaniu dwa pierwsze teksty stanowią pierwszą grupę, teksty z 1841, 1851 i 1866 r. wykazują również wiele podobieństw. Tekst
z roku 1862 staje się podstawą dla późniejszych sformułowań, przyjętych niemal
dosłownie w  katechizmach, począwszy od roku 1880. Wspomnieć tu warto, że
choć w katechizmie z roku 1862 występowało słowo Andriamanitra na oznaczenie
Boga, wtedy było ono uważane za słowo z  dialektu Merinów, tak że teksty z  lat
siedemdziesiątych i osiemdziesiątych używały wciąż słowa Zanahary. Jednak jeszcze w tekstach przedkolonialnych, w latach dziewięćdziesiątych XIX w. pojawiło
się już słowo Andriamanitra w znaczeniu standardowego określenia malgaskiego.
Ostatni tekst znowu jest zupełnie inny.

�208

Wojciech Kluj OMI
3. Pamiętaj, abyś dni święte święcił.

K 1657
K 1785

Acamiasa anau alahadi, feha hanau manompoho ani Zanahare anrou Izanghe
Aca miassa ano alahadi, fea ano manompo gni Zanahar, androu izanne

K 1841

Miasa amini tsiota mahamei, mahamei-mahere tumpu nau Zanahar fua

K 1851

Mankamasina ny Alahady manompo Zanahare tsarabe

K 1862

Mankamasina ny andro Alahady

K 1866

Ankamasino ny Alahady, manompo Zanahary tsara be

K 1868

Mankamiasina ny andro Alahady; aza miasa, fa manompoa Zanahary

VH

Mankamasina ny andro alahady; aza miasa, fa manompoa an’ Andriamanitra

EKAR

Hotsaroanao ny andro fety mba hanamasina azy

Trzy najstarsze teksty najpierw przypominają o nakazie powstrzymania się od
pracy w niedzielę, a następnie o uczczeniu Boga. Ciekawe, że zawsze jest mowa
o niedzieli. Dopiero najnowsza wersja wprowadza kategorię „dnia świątecznego”.
Katechizm z 1862 r. wprowadza nowy sposób formułowania do późniejszych wersji, które zostały potem nieco poszerzone przez dodanie zakazu pracy i  zachęty
do uczczenia Boga. W roku 1880 widzimy już standardową wersję przyjmowaną
w późniejszych katechizmach. A nowa wersja, z XXI w., jest znowu inna.
4. Czcij ojca swego i matkę swoją.
K 1657
K 1785

Hanau mihatsiki rai nih aman reine nahouhanau miluelome ho lauahohats
Ho ano miassi gni Rai, gni Reine, nahou ano ava velom

K 1841

Manghumeasi anau ni rei, nie reine beak velu nela

K 1851

Hajao ny ray ny reny nao, ‘mba hovelona ela

K 1862A

Hajao ny ray aman-dreny nao, mba ho ela velona ambony ny tany hianao

K 1866

Hajao ny baba nao, ny niny nao, mora ho velon’ela

K 1868

Hajao ny ray nao aman-dreny nao, mba ho ela volona hianao

K 1908
M 1916

Hajao ny rainao aman-dreninao, mba ho ela velona hianao
Manaja ny rainao aman-dreninao, mba ho-ela velona hianao

VH

Manaja ny ray aman-dreninao, nba ho ela velona ianao

EKAR

Hanaja ny rainao sy ny reninao ianao, tahaka izany koa ny lehibenao

Malgaska wersja czwartego przykazania dodaje również określenie „abyś długo żył”. Widać to we wszystkich praktycznie wersjach. Analogicznie jak wcześniej

�Inne teksty pacierzowe

209

dwie dawne wersje są  trochę inne. Kolejne dialektowo-imigracyjne też są  nieco
odmienne. Wersja standardową wprowadził katechizm Merinów z roku 1862. Najnowsza wersja jest nieco inna.
Szerszy komentarz językowy i teologiczny dla dwóch pierwszych katechizmów
został już opracowany. W drugiej grupie na uwagę zasługuje zastosowanie innych
słów na ojca i matkę w dialekcie Betsimisaraka. Są to nie ray i reny (ray aman-dreny), ale baba (ojciec) i niny (matka).
W trzeciej grupie wersja wyjściowa, czyli z katechizmu K 1862 w wersji B (krótszej) co prawda brzmiała tylko Hajao ny ray amandreny nao, ale w tym przypadku przyjęła się później w wersji A (dłuższej), gdzie brzmiała jak wyżej w tabelce.
Po dwudziestu latach, w  katechizmie z  1880 r. przyjęła się w  wersji nieco skróconej, bez dodatku „na ziemi”. W takiej też wersji występowało na początku XX
w., w roku 1908. Później zmieniono pierwsze słowo („czcij”) z hajao na manaja.
W takiej wersji istniało od czasów I wojny światowej (M 1916) do czasów II wojny
światowej (K 1940 i K 1944). Najnowsza wersja jest znowu trochę inna.
5. Nie zabijaj.
K 1657

Acahanau mamonne oulon to, na anih fiteia, coüa

K 1785

Aca mamone oulon to, andra gni fiteae coua [albo] aca mamone oulon, na
gni assano, na anpono

K 1841

Aka mamun hulun, aka tia an kibu mamun hulun

K 1851

Aza mamono olona aza tia hamono

K 1862B

Aza mamono

K 1866

Aza mamono olona, aza tia hamono

K 1868

Aza mamono olona

VH

Aza mamono olona

EKAR

Hofadinao ny famonoan’ olona sy ny fanafintohinana, tahaka izany koa ny
fankahalana sy fahatezerana

Słowo „zabijać” (mamono) zawsze istniało w języku malgaskim, więc nie było potrzeby wymyślania żadnego nowego pojęcia. W polskiej wersji przykazanie to brzmi
bardzo krótko: „Nie zabijaj”. W malgaskiej dodaje się „ludzi”, a w dłuższej wersji uzupełnia się jeszcze dopowiedzeniem, że nie wolno zabijać ani w sercu83, ani czynem.
83
W wersji z roku 1841 zgodnie z miejscową symboliką jest to dosłownie nie chciej zabijać „w żołądku”
zamiast „w sercu”.

�210

Wojciech Kluj OMI

Dłuższa wersja z roku 1785 podawała dwie wersje i oznaczała: „nie zabijaj ludzi
z własnej woli” albo „nie chciej zabijać ani dziełem, ani w sercu swoim”.
W tym przykazaniu znowu widać podobieństwo wersji z 1841, 1851 oraz 1866
r., które stanowią formę nieco bardziej rozbudowaną. Natomiast katechizm z 1862
r. w  wersji B podaje krótko Aza mamono, podczas gdy wersja A  dodaje jeszcze
zaimek „ty”: Aza mamono hianao. Być może chodziło o kwestię zabijania zwierząt,
gdyż ostatecznie przyjęło się przykazanie poszerzone o zakaz zabijania ludzi (olona). Od lat osiemdziesiątych XIX w. staje się to już standardem, kontynuowanym
w omawianych katechizmach z lat 1908, 1916, 1940 i 1944.
Nowa wersja znowu jest inna. To, że dłuższa wersja jest bardziej rozbudowana
i przez to inna, można zrozumieć. Jednakże zmiana formy gramatycznej zwięzłej
formuły może albo zapoczątkować czas wielkich zmian, albo może być trochę
marginalizowana wśród prostych wierzących.
6. Nie cudzołóż.
K 1657
K 1785

Acahezauho hanau na anifiteia, na anhatanh
Aca mieza ano, andra ni fiteano, na gni vatangno

K 1841

Aka manou zaka rati amini vatan, aka an kibu

K 1851

Aza manaraka ny filandratsy, va amy ny vatana va amy ny fo

K 1862

Aza manambady ratsy na manao fahalotoana

K 1866

Aza manano fanahy ratsy na aminy vatana na aminy fo

K 1868

Aza mijangajanga

VH

Aza mijangajanga

EKAR

Hankatoavinao amim-pitandremana ny fahadiovana amin’ny ataonao

Po raz kolejny widać podobny schemat powstawania tekstów. Dwa najstarsze
teksty są trochę podobne, mówią o zakazie cudzołożenia wolą i ciałem. Trzy z drugiej grupy przypominają o zakazie czynienia zła zarówno w ciele, jak i „w łonie” (K
1841) lub „w sercu” (K 1851 i K 1866).
Katechizm z 1862 r. wprowadza nowe określenie, które jednak tym razem się
nie przyjmie. Co ciekawe, w tym przypadku wersja dłuższa – A, jest krótsza od
normalnie krótszej84 wersji B. Dopiero później, w latach siedemdziesiątych XIX w.
84
Tak nawet została nazwana w katechizmie jako teny fohifohy (s. 113). Wersja A: Aza manao fahalotoana
hianao.

�Inne teksty pacierzowe

211

przyjmie się forma, którą znajdziemy w katechizmie z 1880 r. jako aza mijangajanga („nie dokonuj aktu cudzołóstwa”). Wersja ta będzie powtarzana w kolejnych
katechizmach. A  wersja ostatniego katechizmu Kościoła powszechnego znowu
stworzy nowe sformułowanie, zarówno w wersji dłuższej, jak i krótszej.
7. Nie kradnij.
K 1657
K 1785

Acamanghalats anau raha noulon tsiare mitane azeanpoh
Raha gni oulon aca mangalatze, aca mitannaze anpono

K 1841

Aka mangalatsh zaka ni hulun aka tana hizi aminau

K 1851

Aza mangalatra ny raha n’olona, aza mitana ny raha hay nao tsy nihy nao

K 1862B

Aza mangalatra

K 1866

Aza mangalatra ny raha n’olona, aza mitana tsisy tomboana

K 1868

Aza mangalatra

VH

Aza mangalatra

EKAR

Tsy haka ny fananan’ny hafa ianao, na hitazona izany tsy an-drariny

Słowo „kraść” (mangalatra) istniało w języku malgaskim, podobnie jak i w innych. Jednak ostateczne uformowanie się siódmego przykazania wymagało czasu.
Oczywiście to słowo w różnych formach spotykamy w sformułowaniach wszystkich katechizmów.
Zarówno sformułowania z katechizmów z pierwszej, jak i drugiej grupy oddawały treść przykazania, dodając do zwrotu „nie kradnij” określenia wskazujące, że
chodzi o rzeczy innych ludzi. Osiemnastowieczny katechizm formułował to nawet
„nie zabierać ich w sercu”, tzn. nie pragnąć.
Katechizm z 1862 r. w formie skróconej podał to przykazanie właśnie jako Aza
mangalatra bez dodatkowych określeń. W takiej formie przyjęło się ono w następnych katechizmach. Sformułowania z XXI w. są znowu inne, zarówno długie, jak
i krótkie.
8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
K 1657
K 1785

Amisahada hanau tsito, acamauende hanau
Aca missahada ano, tsi to, aca marand’ano

K 1841

Aka mipuka amini zaka tsi tu, aka manumbu tene

�212

Wojciech Kluj OMI

K 1851

Aza manampanga tsy to, aza mavandy

K 1862B

Aza miampanga lainga

K 1866

Aza manatoro raha tsy to, aza manombotenika

K 1868

Aza miampanga lainga, aza mandaingia [sic!]

VH

Aza miampanga lainga, aza mandainga

EKAR

Hialanao ny fanaratsiana, tahaka izany koa ny fandaingàna

O ile we wcześniejszych przypadkach polskie sformułowania katechetyczne
10 przykazań były najczęściej krótsze od malgaskich, o  tyle w  tym przypadku
wersja malgaska jest krótsza. Malgasze mówią krótko „nie kłam” albo „nie oskarżaj” (miampanga). Najstarsze wersje mówią najpierw o zakazie oskarżania o to,
co jest nieprawdą, a potem zakazują kłamstwa. Podobnie jest z drugą grupą katechizmów.
Trzecią grupę znowu rozpoczyna katechizm z roku 1862. Wersja nieco poszerzona zostaje przyjęta już w katechizmie z roku 1880 i z drobną poprawką literową
jest przyjmowana w kolejnych katechizmach. Nową formułę wprowadza malgaskie tłumaczenia najnowszego katechizmu Kościoła powszechnego.
9. Nie pożądaj żony bliźniego twego.
K 1657
K 1785

Acamiteia hanau na milaoulo, leha tsi mirachebau anau ami ri
Aca mitea-ano milela amini oulon leha tsi mananbadz amin izi

K 1841

Aka manambali fua tsi an dranghu anrikizei

K 1851

Aza tia hanambady foana, laha tsy an-trano andrikizay

K 1862B

Aza maniry ny vady n’olona na ny fahalotoana

K 1866

Aza tia hanambady foa tsy an-drano barikizay

K 1868

Aza maniry vady n’ olona

VH

Aza maniry vadin’ olona

EKAR

Tsy haniry ny vadin’ny namanao ianao

Nie wchodząc w tajniki języka malgaskiego, trzeba zauważyć, że istnieje pewna
drobna różnica między koncepcją małżeństwa manambady (stąd fanambadiana)
i  aktem „kochania” (mivady) praktycznie we wszystkich dialektach malgaskich.

�Inne teksty pacierzowe

213

Dwa najstarsze katechizmy oddawały to przykazanie zakazami nie szukania zjednoczenia się z kimś, kto nie jest własnym mężem czy żoną85.
Druga grupa katechizmów formułowała to przykazanie w znaczeniu „nie pobieraj się, jeśli to nie jest na zawsze”. Katechizm z roku 1862 w formie B ustalił formę maniry vadin’ olona („pragnąć się złączyć z innymi”), która później się przyjęła,
choć z poprawkami. Forma A wcale nie była krótsza i brzmiała Aza maniry ny vady
ny nama’nao hianao. Jednak to forma B posłużyła jako podstawa wykształcenia się
zwrotu standardowego, widocznego już w katechizmie z 1880 r.
Forma ta praktycznie obowiązywała do czasów nowego katechizmu, gdzie znowu sformułowano to inaczej.
10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.
K 1657
K 1785

Aca mibefiteia raha noulon, acamarangou anau leha tsi miuili aze
Aca mibefitea, raha ni oulon, aca marangouano, leha tsi mivili aze

K 1841

Aka bez an kibu ni zaka ni hulun

K 1851

Aza tia halaka ny raha n’olona, mba hahazoa’nao reo tsy mahitsy

K 1862B

Aza maniry ny zavatra’olona

K 1866

Aza be fo ny harean’olona, aza tia hahazo tsisy tomboana

K 1868

Aza maniry ny fananan’ olona

K 1880

Aza maniry fananan’ olona

VH

Aza maniry fananan’ olona

EKAR

Tsy hitsiriritra ny fananan’ny namanao ianao

W tym zwrocie znowu spotykamy słowo „pragnąć” (maniry). Najstarsze wersje
formułę tego przykazania oddają zwrotem oznaczającym nakaz, aby nie pragnąć
dóbr innych osób albo nie brać rzeczy innych osób, jeśli nie są własnością. Wersje
z drugiej grupy przestrzegają przed trzymaniem w sercu (żołądku) rzeczy innych
osób, przed zabraniem ich w nieuczciwy sposób.
Katechizm z roku 1862 w wersji B znowu zaczyna stosować sformułowanie, które się później przyjmie. W wersji A doprecyzowuje, że nie wolno pożądać domu,

Katechizm osiemnastowieczny wyrażał to dosadnie: „nie chciej kopulować [!!! – termin bardzo wulgarny w standardowym jęz. malgaskim] z osobą, jeśli nie jesteś z nią w małżeństwie”. Wskazówka p. Elisabeth
Ravaoarimalala.
85

�214

Wojciech Kluj OMI

dzieci, wołów, osłów czy innych rzeczy. Od katechizmu z roku 1880 przyjmuje się
formuła standardowa. No i znowu najnowszy katechizm formułuje to inaczej.
Analiza kształtowania się katechizmowej wersji „Dekalogu” ukazuje proces podobny do tego, który widzieliśmy w przypadku trzech wcześniej analizowanych tekstów. Najdawniejsze wersje stanowiły jakby świat dla siebie, a zasadnicze sformułowania ukształtowały się w XIX w., niekiedy z korektami wprowadzonymi w XX w.
Podsumowując proces kształtowania się malgaskiej wersji „Dekalogu”, można
dojść do dość zaskakującego wniosku, że wysiłek ponad wieku zmagań malgaskich
chrześcijan, aby wyrazić prawdy dziesięciu przykazań w formule względnie prostej
do przyswojenia, został teraz jakby zakwestionowany w nowym katechizmie Kościoła powszechnego w wersji malgaskiej. Prawie każde przykazanie brzmi inaczej
i jest o wiele trudniejsze do zapamiętania. Jak więc może stać się przewodnikiem
dla wielu niewykształconych chrześcijan? Trzeba więc chyba potraktować ten tekst
katechizmu powszechnego jak punkt odniesienia dla osób pragnących pogłębić
swą wiarę, a na poziomie praktycznym chyba lepiej będzie pozostać przy formule
tradycyjnej, która została współcześnie zawarta w modlitewniku Vavaka sy hira,
wydanym z upoważnienia konferencji episkopatu Madagaskaru.

d) Przykazania kościelne
Przyglądając się przykazaniom kościelnym ze starych katechizmów malgaskich,
trzeba wziąć pod uwagę, że są one zawsze dostosowywane do Kościołów lokalnych
i dlatego nie można ich dosłownie porównywać ze współczesnymi przykazaniami
w polskim wydaniu Katechizmu Kościoła Katolickiego. Dobrym przykładem faktu
dostosowywania jest proces kształtowania się polskiej wersji, o czym była mowa
w pierwszej części. Współczesna poprawiona wersja z 2009 r. jest oczywiście identyczna (KKK 2042-2043). Porównamy ją na samym początku, ale analizę dawnych
tekstów trzeba przeprowadzić niezależnie od współczesnego tekstu.
Podobnie jak w polskich katechizmach ostatnich lat lokalne katechizmy nawet
dziś mogą się nieco różnić sformułowaniami, zachowując jednak zasadniczą zgodność treści. Tak samo jak w przypadku przykazań Bożych również w tym przypadku sformułowania malgaskiego tłumaczenia najnowszego katechizmu odbiegają
od standardowych formułek katechetycznych.

�215

Inne teksty pacierzowe
KKK 2009 – wersja polska

KKK 2009 – wersja malgaska

W niedziele i w inne nakazane dni
świąteczne uczestniczyć we Mszy św.
i powstrzymać się od prac niewolniczych

Ny Alahady sy ny andro fety hafa voadidy
hohamasinina, tsy maintsy mandray anjara
amin’ny Lamesa Masina sy hifady ny
asampanompoana ny mpino

Przynajmniej raz w roku spowiadać się ze
swych grzechów

Ny mpino rehetra dia tsy maintsy mikônfesy
ny fahotany fara fahakeliny indray maka
isan-taona

Przynajmniej na Wielkanoc przyjąć
Komunię św.

Ny mpino rehetra dia tsy maintsy mandray
ny Kômonio Masina fara fahakeliny isantaona amin’ny Paka

W dni wyznaczone przez Kościół
powstrzymywać się od spożywania mięsa
i zachować post

Amin’ireo andro fivalozana naraikitry ny
Fiangonana, ny mpino dia tsy maintsy
mifady hena sy mifehy tena amin’ny fifadiankanina

Przychodzić z pomocą potrzebom Kościoła

Ny mpino dia tsy maintsy miantoka ny
fanampiana amin’izay ilain’ny Fiangonana

Przyglądając się przykazaniom kościelnym wyrażanym w  języku malgaskim,
warto zauważyć, że w  tradycji malgaskiej były one formułowane w  postaci sześciu, nie pięciu przykazań, co jednak nie zmienia zasadniczo ich treści. W krótkim katechizmie osiemnastowiecznym (K 1785) nie było przykazań kościelnych.
Współczesna popularna wersja przykazań kościelnych z  modlitewnika Dera zamieszczona jest na s. 34, a z Vavaka sy hira na s. 22. Ponieważ są to najczęściej
zapamiętywane wersje przykazań, więc zostaną one podane, nawet jeśli nie różnią
się od wersji wcześniejszych.
1. Świętowanie niedziel i świąt
K 1657
K 1841

Anrou alahadi abi hanau mitainou la Messe aman nih fissanatsero iraha abi
Amini mahamei Fete, tumpu nau Zanahar ambak amini Mahamei-Mahere

K 1851

Hasino nao ny andro fete didany ny Ekilisy

K 1862
K 1866

Mankamasina ny andro fety natokany ny Egilizy ho hamasinina
Ankamasino ny andro fety fadidy ny Egilizy

Dera

Mankamasina ny andro fety natokan’ ny Eglizy hohamasinina

VH

Mankamasina ny andro fety natokan’ ny Eglizy hohamasinina

�216

Wojciech Kluj OMI

Najstarsza wersja przypomina o uczestnictwie we Mszy św. niedzielnej i świątecznej. Katechizm Sakalawa przypomina, że są to święta Boga, dlatego trzeba je
uczcić. Katechizm z 1851 r. przypomina o święceniu dnia, który Kościół nakazuje
uczcić. Później przyjmuje się już wersja o świętowaniu dnia świątecznego zgodnie
ze zwyczajem Kościoła. Znowu katechizm z  1862 r. ustala wersję standardową,
który pozostałe katechizmy będą powtarzać, aż po dzień dzisiejszy.
2. Spowiedź wielkanocna / Uczestnictwo we Mszy św.
K 1657
K 1841

Mitataho anau hotanih abi faha irache abini taun abi.
Amini Mahamei-Mahere, miaru amini Fete, mandeana amini Mesa

K 1851

Mitainoa ny Mesa amy ny Alahady indraiky amy ny fete

K 1862

Vonjeo ny Mesa aminy andro Alahady, sy aminy andro fety natokany ny Egilizy
ho hamasinina.

K 1866

Mitainoa Lamesy aminy alahady miharo aminy fety.

K 1880

Mamonje Lamesa amy ny andro Alahady, sy amy ny andro fety natokany ny
Egilizy ho hamasinina.

Dera

Mamonje Sorona Masina na Fiangonana amin’ ny andro alahady sy amin’ ny
andro fety natokan’ ny Eglizy hohamasinina, raha tsy misy sampona lehibe

VH

Mamonje lamesa na ny fanompoam-pivavahana amin’ ny andro alahady
sy amin’ ny andro fety natokan’ ny Eglizy hohamasinina, raha tsy misy antony
lehibe.

Najbardziej w najstarszej wersji uderza to, że przykazanie to odnosi się do obowiązku spowiedzi przynajmniej raz do roku, a  więc nie ma co porównywać go
treściowo w tym miejscu z późniejszymi wersjami. Następne warianty traktują już
o obowiązku uczestnictwa we Mszy św. w niedziele i święta. Znowu widać duży
wpływ wersji z 1862 r. na późniejsze.
Współczesna wersja z Dery na określenie Mszy św. używa już nowej nazwy Sorona Masina zamiast Lamesa. Wprowadza słowo Fiangonana, choć stosuje również
Eglizy. Dodaje przy obowiązku uczestnictwa we Mszy św. niedzielnej (Alahady)
„jeśli to możliwe”. W  warunkach buszu Wschodniego Wybrzeża cotygodniowe
uczestnictwo w niedzielnej Mszy św. jest niemożliwe z powodu braku kapłanów,
dróg i odległości. Vavaka sy hira używa wciąż słowa lamesa, a resztę wyraża podobnie, choć nieco innymi zwrotami.

�Inne teksty pacierzowe

217

3. Komunia wielkanocna / spowiedź wielkanocna
K 1657

Hanau ho hazonh vatanh nih rahyssa nahohane a zeanrou nifissauats ni
Pasques

K 1841

Isan tahun, mivulangha nau zaka rati nau amini Ampitzuru

K 1851

Fosao ny ota nao ziaby, indre tsy mazana, fa indraiky isan-taona

K 1862

Ambarao aminy mpisorona ny fahota’nao rehetra, na dia indrai-maka isantaona aza

K 1866

Afosao ny raha ratsy nao ziaby, sala tsy mazana, indraiky isan-taona

K 1880

Ambarao amy ny Pretra ny fahota’ nao rehetra, na dia indrai-maka isan-taona
hiany aza

Dera

Manambarà amin’ ny Pretra ny fahotana lehibe rehetra, na dia indray maka
isan-taona ihany aza

VH

Manambarà amin’ ny Pretra ny fahotana lehiba rehetra na dia indray maka
isan-taona ihany aza

Najstarsza wersja (K 1657) przypomina o  obowiązku przyjęcia Komunii na
Wielkanoc. Ale już następne traktują o spowiedzi wielkanocnej. W K 1841 widać
jeszcze ciekawe określenie na kapłana Ampitzuru, użyte na wzór składającego ofiarę w trakcie składania tradycyjnych ofiar. Dosłowne sformułowania określa: „każdego roku powiesz (mivolangha) kapłanowi o  złych rzeczach, które popełniłeś”.
K 1851 podaje: „opowiedz (fosao) swoje grzechy, nawet jeśli nie często, przynajmniej raz w roku”. Wersja Betsimisaraka z 1866 r. jest nieco inna. K 1862 podaje znowu sformułowanie, które stanie się punktem odniesienia dla późniejszych,
z tym że na określenie kapłana występuje jeszcze dawne słowo mpisorona. Później
przyjmie się pretra. Katechizm z roku 1880 zawiera już wersję przyjętą i powtarzaną później w kolejnych katechizmach.
Formuła przyjęta w  popularnych modlitewnikach Dera oraz Vavaka sy  Hira
oznacza „wyznaj (manambarà) kapłanowi wszystkie twoje wielkie grzechy, przynajmniej raz w roku”. Widać, że później zastosowano odmienną formę gramatyczną na „wyznanie grzechów” – manambara zamiast ambarao (pochodzi od tego
samego rdzenia).
4. Zakaz pracy w niedzielę / Komunia wielkanocna
K 1657

Acamiassa anrou fissauatse

�218

Wojciech Kluj OMI

K 1841

Isan tahun, manova ni Communione, amini Pake

K 1851

Mahazoa Zanahare ampanao nao, indre tsy mazana, fa indraiky amy ny Pake,
amy ny fanetrian-tena

K 1862

Manaova Komonio tsara aminy fety ny Paka

K 1866

Mazahoa Zanahary nanano anao, sala tsy mazana, aminy Paky, aminy
fanjetrian-tena

K 1880

Manaova Komonio tsara amy ny Paka

Dera

Manaova Komonio tsara amin’ ny vaninandro fankalazana ny Paka

VH

Manaova Komonio tsara amin’ ny vaninandro fankalazana ny Paka

Najstarsza wersja czwartego przykazania traktowała o zakazie pracy w niedzielę. Katechizm Sakalawa z  1841 r. podawał już wersję o  Komunii wielkanocnej,
formułując ją prosto: „każdego roku przyjmiesz Komunię na Wielkanoc”. Wersja
z  roku 1851 podkreślała przyjęcie Boga (Zanahary) do serca, jeśli nie często, to
przynajmniej raz w roku i że ma to być z pokorą. Katechizm z 1862 r. wprowadził
wersję, która później stała się podstawą stworzenia wersji standardowej. Katechizm
Betsimisaraka z roku 1866 znowu nieco się różni. Katechizm z roku 1880 praktycznie ustanowił wersję standardową, powtarzaną w następnych katechizmach.
Współczesne wersje z  modlitewników Dera oraz Vavaka sy  hira mają wersję
podobną, jedynie doprecyzowują, że ma to być „w okresie wielkanocnym”, a nie jak
to funkcjonowało wcześniej „na Wielkanoc”.
5. Wstrzemięźliwość od mięsa w piątki (i soboty)
/ okres pokuty wielkopostnej
K 1657
K 1841

Anrou zouma aman saboutsi acahoumanchenana ounoufe nihraharaha
Aka oma nufu amini Tzuma, miaru Butsi

K 1851

Mifadia hanina amy ny Kareme, isan-telo volana indraiky ny andro aloha ny
fetebe

K 1862

Mifadia hanina be aminy karemy, ary isany telo volana, sy indrai-andro aloha
ny fety lehibe

K 1866

Mifadia hanina aminy Karemy, isan-telo volana, miharo andro raiky aloha ny
Fety be

K 1868

Mifadia hanina be amin’ ny karemy, ary isan-telo volana sy indray andro
alohan’ ny fety lehibe sasany

�Inne teksty pacierzowe

219

K 1940

Mifadia hanina be aminy karemy, ary isan-telo volana, sy indray-andro aloha
ny fety lehibe

Dera

Mifadia hena sy hanina be amin’ ny alarobian’ ny lavenona sy ny zoma masina

VH

Mifadia hanim-be, ary mifadia hena amin’ ny Alarobian’ ny Lavenona, sy ny
Zoma Masina

Wersja siedemnastowieczna oraz katechizm Sakalawa z 1841 r. przypominają,
żeby nie jeść mięsa w piątki i soboty86. Pozostałe wersje piątego przykazania zaczynają się od słowa mifadia („powstrzymaj się”). Katechizm z roku 1851 przypomina
o powstrzymaniu się od pokarmów podczas Wielkiego Postu87 i co trzy miesiące
oraz w wigilię wielkiego święta. Podobnie formułuje to katechizm z 1866 r. Natomiast katechizm z roku 1862 doprecyzowuje, żeby powstrzymać się od „wielkich”
posiłków. Poza kwestią gramatyczną zapisu aminy, amy ny, amin’ ny oraz isany telo,
isan-telo bądź isantelo, wersja ta przyjęła się dosłownie w kolejnych katechizmach,
a od wersji z 1940 r. dodano jeszcze „pewnych, niektórych” (sasany) wielkich świąt.
Ta wersja powtórzona zastała w 1944 r.
Ostatnie wersje z  modlitewników Dera oraz Vavaka sy  hira uwspółcześniają przepisy określając, że należy się powstrzymać od wielkiego jedzenia i  mięsa
w Środę Popielcową oraz w Wielki Piątek88.
6. Okres pokuty wielkopostnej
/ wstrzemięźliwość od mięsa w piątki (i soboty)
K 1657

Honau ho miafoutche faha reo effapoul anrou aman effats hohats aman anrou
nihira abi

K 1841

In-efatsh isan tahun, mahamei reik talua ni Fete, miaru amini Kereme ziabi,
humana in-reik fu amini mahamei zen

K 1851

Mifadia nofo amy ny Joma indraiky ny sabotsy

K 1862

Mifadia hena aminy zoma sy ny sabotsy

K 1866

Mifadia mady ikaratra aminy joma miharo sabotsy

K 1880

Mifadia hena amy ny zomà sy ny sabotsy

K 1908

Mifadia hena amin’ ny zomà sy sabotsy

86

Kiedyś wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych obowiązywała również w soboty.

87

Wcześniej była mowa tylko piątkach i sobotach, bez wspominania Wielkiego Postu.

88

Takie przepisy postne obowiązują na Madagaskarze.

�220

Wojciech Kluj OMI

K 1940

Mifadia hena isan-jomà

Dera

Ataovy ny ezaka iombonana anentanan’ ny Evekan’ ny Diosezinao fa indrindra
mandritra y Karemy

VH

---

Szóste przykazanie kościelne w najstarszej wersji określało powstrzymanie się
od pokarmów mięsnych w Wielkim Poście i czterokrotnie w roku, według prawa.
Katechizm z 1841 r. doprecyzowywał, aby podczas Wielkiego Postu oraz w cztery
wigilie wielkich świąt jeść tylko raz dziennie. Od roku 1851 mamy już tylko przypomnienie o powstrzymywaniu się od mięsa w piątki i soboty, a od 1940 już tylko
w piątki.
Dera przypomina, aby zachowywać zarządzenia biskupa własnej diecezji, zwłaszcza w czasie Wielkiego Postu. Vavaka sy hira nie podaje szóstego przykazania.
W przypadku przykazań kościelnych trudno porównywać sformułowania poszczególnych wersji z różnych lat, dlatego że nie tylko język ulegał transformacji,
ale również zmieniana była treść, a nawet kolejność i liczba tych przykazań. Pomijając w tym miejscu zupełnie inne sformułowania Katechizmu Kościoła Katolickiego, przetłumaczonego w miarę dosłownie na język malgaski, wersje kształtujące się
przez dziesiątki lat bardziej wyrażają ducha inkulturacji prawd wiary.

�Rozdział IV
Kształtowanie się tekstu Biblii w języku malgaskim
Tłumaczenia Biblii na Madagaskarze stały się już prawie symboliczne. Słynny
dziewiętnastowieczny misjonarz i  zarazem tłumacz Pisma Świętego – David Livingstone wskazał na pierwsze malgaskie tłumaczenie Biblii jako wzór oddziaływania na rozwój chrześcijaństwa w tym kraju: „Na Madagaskarze kilku chrześcijan
pozostawiono jedynie z Biblią w ręku i choć wystawieni oni byli na prześladowania i nawet śmierć, jako karę za wyznawanie swej wiary, dziesięciokrotnie wzrośli
w liczbę i są – jeśli to możliwe – jeszcze bardziej radykalnymi wierzącymi teraz,
niż wtedy, gdy przez edykt królowej tej wyspy misjonarze musieli zaprzestać swego nauczania”89. Oczywiście w ramach naszej pracy nie jesteśmy w stanie śledzić
szczegółowo nawet wybranych fragmentów biblijnych90. Interesują nas tu nie tyle
szczegóły wyboru poszczególnych pojęć czy sformułowań, ile raczej jak wyglądał
cały proces.
Pierwsi misjonarze protestanccy z London Missionary Society (LMS) przybyli na
Madagaskar w 1818 r. Początkowo próbowali pracować na Wschodnim Wybrzeżu
w okolicach Tamatave, a po dwóch latach dotarli do stolicy. Jak to było w zwyczaju misji protestanckich, pierwszy wysiłek ewangelizacyjny ukierunkowany został
na przetłumaczenie i wydanie Biblii w języku malgaskim. Pierwszą kwestią, którą
trzeba było podjąć w  tym celu, był wybór liter, w  których miał być spisany język malgaski. Alternatywą dla alfabetu łacińskiego były litery arabskie (sorabe),
które od dawna były stosowane w niektórych miejscach na Wschodnim Wybrzeżu. Ich stosowanie było jednak dość ograniczone w swym zakresie terytorialnym
oraz treściowym. Znane one były tylko bardzo ograniczonej liczbie osób, a ponadD. Livingstone, Missionary Researches and Travels in South Africa, London 1857, s.  115 – cyt. za L.
Sanneh, Translating the Message. The Missionary Impact on Culture, Maryknoll NY, 1989, s. 109.
89

90
Zagadnienie to nie straciło nic ze swej aktualności. O współczesnych kwestiach por. np. R. Pacholski
i  M. Laskowski, Problematyka translacyjno-dydaktyczna w  Misyjnym Seminarium Duchownym na
przykładzie wybranych biblizmów, „Rocznik Przekładoznawczy. Studia nad teorią, praktyką i dydaktyką
przekładu” 2 (2006), s. 237-246.

�222

Wojciech Kluj OMI

to treściowo służyły one głównie do zapisania tradycyjnych formuł stosowanych
w obrzędach medyczno-magicznych oraz do spisywania tradycyjnych genealogii
i historii91. Przez pewien okres rozważano, który zapis wybrać. Król Radama I miał
na swym dworze specjalistów od obu zapisów. Nawet sam rozpoczął się uczyć obu.
Rozpoczął próby ich stosowania w  początkach korespondencji dyplomatycznej.
Obie grupy, zarówno tradycyjni liderzy religijni stosujący zapis arabsko-malgaski,
jak i misjonarze chrześcijańscy optujący za znakami łacińskimi, starały się wykazać przydatność własnego zapisu. Ostatecznie król wybrał zapis europejski.
Po tym okresie pierwszych przymiarek misjonarze mogli się zająć właściwym
sobie dziełem tłumaczenia Biblii, zanim jeszcze nawet dzieło pełnego opracowania gramatyki i słownika zostało ukończone. Prace przebiegały dość szybko. Ten
pośpiech miał przynajmniej podwójne uzasadnienie. Po pierwsze teologiczne. Celem pracy misjonarzy było przecież w miarę jak najszybciej udostępnić miejscowej
ludności orędzie zbawienia. Opóźnianie pracy powodowało, że niektórzy umierali,
zanim zdążyli zaznajomić się z Dobrą Nowiną. Poza uzasadnieniem teologicznym
było jednak drugie, bardziej praktyczne. Zaufanie władcy – króla Radamy I, który
umożliwiał i sankcjonował pobyt misjonarzy w stolicy, nie zapewniało trwałego
bezpieczeństwa. Mogło się zmienić. Po śmierci Radamy (w 1828 r.) nowa królowa
Ranavalona I  z  początku wydawała się wspierać dzieło misjonarzy, szybko jednak stawała się wobec niego coraz bardziej wrogo usposobiona, zmierzając wprost
do prześladowania nowej wiary. Pierwsi misjonarze musieli więc bardzo się pospieszyć, aby zdążyć z drukiem Biblii, zanim zostaną wypędzeni. Udało im się to
dosłownie w ostatniej chwili. W takich warunkach trudno było jednak o idealne
wykończenie tego dzieła pierwszego tłumaczenia Biblii na język malgaski.
Wśród pierwszych uczniów misjonarze wybrali grupę „Dwunastu”, która później pomagała w tłumaczeniu Pisma Świętego. Przyniosło to niespodziewane skutki. W roku 1820 misjonarze przybyli do stolicy i zaczęli oswajać się z językiem,
a  w  1830 r. wydrukowany już został Nowy Testament. Tempo tłumaczenia było
bardzo szybkie. Można postawić pytanie, kto był faktycznym tłumaczem, misjonarze brytyjscy (jak podawano oficjalnie), czy miejscowi chrześcijanie (zwłaszcza grupa „Dwunastu”)? Warto też postawić pytanie czy tłumaczyli oni z tekstów
91
Por. N.J. Gueunier, Les traductions de la Bible et l’évolution du malgache contemporain, „Archives de
Sciences Sociales des Religions” 147 (2009), s. 81.

�Kształtowanie się tekstu Biblii w języku malgaskim

223

oryginalnych, czy z  angielskiego? Oficjalnie podawano, że tłumaczami byli misjonarze, a miejscowi chrześcijanie (zwłaszcza „Dwunastu”) jedynie sekretarzami.
Sprawa jednak nie była tak prosta. „Dwunastu” nie było tylko sekretarzami. Nawet
jeśli nie byli oni wprost odpowiedzialni za tłumaczenie, wiele do niego wnieśli.
W tekście widać wiele odniesień do tradycyjnych instytucji malgaskich, których
misjonarze nie mogli dobrze rozumieć i znać, nie mówiąc już o wyrażeniach idiomatycznych.
Ponieważ celem niniejszej pracy nie jest analiza językowa tłumaczeń biblijnych,
więc podamy tu jedynie przykłady ilustrujące to zagadnienie. W  Rdz 38,8 czytamy o  historii Tamar, której mąż Er (syn Judy) zmarł. Drugiemu synowi Juda
poleca, aby wzbudził potomka swemu zmarłemu bratu. W wersji Biblii malgaskiej
czytamy dosłownie ento loloha Izy, co dosłownie znaczy „obowiązek na głowie”.
Oznacza to dokładnie w  tradycji malgaskiej małżeństwo lewirackie, bardzo podobne do tego, które znamy z prawa mojżeszowego (Pwt 25,5-10). Niekiedy jednak zwyczaje malgaskie uniemożliwiały dosłowne przetłumaczenie tekstów biblijnych. Jako przykład może służyć Rdz 15,15. Jest to miejsce, w którym Bóg obiecuje
Abrahamowi godny pochówek. W malgaskiej wersji z 1835 r. czytamy „odejdziesz
w pokoju ‘do twych przodków’” (amy ny raza’nao), choć tekst w swej dosłownej
wersji znaczy „do swych ojców”. Dosłowne tłumaczenie na język malgaski dałoby
rezultat trudny do przyjęcia, z powodów zarówno społecznych, jak i językowych.
Malgaski pochówek jest bowiem postrzegany jako miejsce spoczynku nie tylko
„ojców”. Z tego przykładu jasno wynika, że misjonarze nie byli sami w stanie dokonać takiego rozróżnienia po tak krótkim czasie pobytu.
Jeśli chodzi o  postawę misjonarzy wobec swych współpracowników92, to nie
mamy co prawda świadectw z okresu pierwszego tłumaczenia (z lat 1820-1830),
ale najprawdopodobniej była ona podobna do tej, jaką reprezentowali misjonarze z czasu „wielkiej rewizji” (1874-1887). W notatkach Williama Cousinsa czy92
Por. Gueunier, s. 84. Zagadnieniem podobnym jest kwestia, kto był głównym animatorem i inicjatorem
dzieła tłumaczeń. Z perspektywy jakości tłumaczenia może nie mieć znaczenia, czy np. tłumaczenia na
język polski dzieł Konfucjusza inicjuje jakiś instytut chiński, czy polska jednostka. Może też nie mieć
znaczenia czy jest to praca badawcza czy komercyjna. Często jednak odbija się to na doborze pewnych
słów. Jako przykład z polskiej literatury można podać początek naszego narodowego eposu, jakim jest Pan
Tadeusz. Mickiewicz napisał w nim „Litwo (nie Polsko), Ojczyzno moja”, ale napisał to po polsku. Czy czuł
się wtedy Polakiem? Tutaj jednak potraktujemy tłumacza i inicjatora jako jednego zbiorowego sprawcę,
którym ostatecznie jest wspólnota wiary.

�224

Wojciech Kluj OMI

tamy: „Wielką uwagę należy poświęcić naszej małej grupie rodzimych asystentów
(our little band of native helpers); często, gdy teraz czytam Biblię, zauważam, ile
im zawdzięczamy. Wśród tych pomocników (these helpers) nikt bardziej nie zasługuje na pamięć, jak nasz przyjaciel Andrianaivoravelona, nawet jeśli nie jest on
już z nami fizycznie, za każdym razem, gdy czytamy Biblię w naszych kościołach,
mówi do nas jeszcze przez wiele wyrażeń idiomatycznych, które zostały wprowadzone za jego sugestią”. Widać tu ton protekcji. Miejscowa ludność, której zasługi
w  tłumaczeniu się uznaje, może być traktowana jako „przyjaciele”, ale pozostają
oni jednak jedynie asystentami, czy pomocnikami. Misjonarze nie wątpili, że to na
nich spoczywa główny obowiązek tłumaczenia. Miejscowi byli pomocnikami, ale
nie głównymi autorami dzieła tłumaczenia.
Wydaje się, że temu zagadnieniu nie poświęcano wiele uwagi, a jest ono bardzo
ważne z przynajmniej dwóch powodów. Pierwszy jest bardziej językowy. Jedynie
native speaker będzie w stanie rozróżnić niuanse znaczeniowe w niektórych przypadkach. Wydaje się jednak, że dla nas o wiele ważniejszy jest drugi powód. Kwestia przyjęcia pewnych słów malgaskich na określenie koncepcji chrześcijańskich
to przede wszystkim nie tyle kwestia zdolności i talentu tłumaczy, co raczej przyjęcia tych pojęć przez wspólnotę wiary.
Kolejne pytanie jest takie – z jakiego języka tłumaczono Biblię, z oryginału, czy
z języka angielskiego? Misjonarze zazwyczaj podkreślali zasadę, że tłumaczenia powinno się dokonywać z tekstów oryginalnych, hebrajskich i greckich. Zasadniczo
byli kompetentni w tych językach. Wyruszając na Madagaskar, misjonarze LMS byli
zorientowani na bieżąco w najnowszych badaniach egzegetycznych. Podkreślić tu
należy zwłaszcza fakt, że mieli ze sobą grecki Nowy Testament wydania Griesbacha,
który reprezentował wielki postęp wobec przyjętego Textus receptus odziedziczonego po poszukiwaniach humanistycznych renesansu, którego się trzymał Kościół
anglikański. Misjonarze rzeczywiście pracowali nad tym tekstem greckim. Munthe wykazał, śledząc werset po wersecie opuszczenia i dodatki edycji Griesbacha,
że tłumaczenie malgaskie nie podążało za dostępnym wtedy tekstem angielskim
(opartym na Textus receptus), ale oparte było na tekście Griesbacha93. Czy znaczy to,
Cała ta praca stanowi podstawowy punkt odniesienia do prac nad pierwszymi malgaskimi tłumaczeniami
Biblii: L. Munthe, La Bible à Madagascar. Les deux prèmieres traductions du Nouveau Testament malgache,
Oslo 1969.
93

�Kształtowanie się tekstu Biblii w języku malgaskim

225

że tłumaczenie rzeczywiście dokonywane było z greckiego? Prawdopodobnie było
tłumaczone najpierw z angielskiego, ale później starannie porównywane z tekstem
greckim. Dlaczego tak można wnioskować? Deklaracje samych misjonarzy pozostawiają pewne wątpliwości. Strony tytułowe wydania Nowego Testamentu (1830)
oraz całej Biblii (1835) nie są w tym względzie jednomyślne. W pierwszym przypadku czytamy no dikai’ny Misionary tamy ny teny Girika (przetłumaczony przez
misjonarzy z języka greckiego), a w drugim przypadku voadikia tamy ny teny Hebirio sy  Girika (przetłumaczony z  języków hebrajskiego i  greckiego), ale po nim
następuje wyjaśnienie: ka nafindra ny ny Misionary, avy amy ny ‘London Missionary
Society’, ho teny Malagasy (i  przetransponowane przez misjonarzy LMS na język
malgaski)94.
Wygląda więc na to, że tłumaczenie sensu stricto dokonywane było za pośrednictwem języka angielskiego, zanim zostało „przetransponowane” na język malgaski95. Na czym miała polegać ta ostatnia operacja? Czy chodzi o rozbieżność procedur tłumaczenia dla Nowego i Starego Testamentu z powodu większej kompetencji
w języku greckim niż hebrajskim u tłumaczy? A może jakieś różnice teoretyczne
w ekipie tłumaczy? Jeśli tłumaczenie dokonywało się z języków greckiego i hebrajskiego, znaczy, że było ono zasadniczo dziełem misjonarzy europejskich. Tylko oni
znali te dawne języki. Jeśli zaś tłumaczenie było zasadniczo dziełem „Dwunastu”,
to musiało być ono dokonywane z angielskiego.
Przy okazji druku Pisma Świętego trzeba było zadecydować o  jeszcze jednej
kwestii językowej. Strony tytułowe dzieł zarówno z 1830 r. (Nowy Testament), jak
i z 1835 r. (cała Biblia) informują, że książka została przetłumaczona ho teny Malagasy, czyli na język malgaski. Podobnie jak w  innych sprawach, również w  tej
między misjonarzami nie było jednomyślności. Munthe96 podaje, że w 1834 r., gdy
drukowano księgę Ezechiela, tytuł nosił nazwę teny hova, czyli w języku hova. Tak
chciał to określić Griffiths, ale Freeman zadecydował, że zostało teny Malagasy.
Jaki to był język? Był to język używany na dworze w Tananarywie i w tym regioNa tytułowej stronie angielskiej (obok malgaskiej) czytamy: translated from Hebrew and Greek
Languages: and retranslated into the Madagascar language by the Missionaries of the ‘London Missionary
Society’.
94

95

Tak przynajmniej twierdzi Gueunier, s. 86.

96

1969, s. 97.

�226

Wojciech Kluj OMI

nie, który pierwsi europejscy kupcy od XVIII w. znali jako Ankova, czyli kraj Hovów. Tak też określano mieszkańców tego regionu. Stopniowo bardziej popularne
stawało się określenie Merina (Hova byli najwyższą grupą społeczną plemienia
Merinów). Wybór określenia miał znaczenie polityczno-językowe. Królowa Ranavalona protestowała przeciwko zwyczajowi Europejczyków określania jej „królową
Hova”97. Podkreślała, że włada nad całym Madagaskarem. Słowem wybranym na
określenie jej poddanych było Malagasy. Określenie więc Biblii jako dzieła w języku malgaskim oznaczało pierwsze dzieło nie w lokalnym dialekcie, ale w języku
narodowym98. Kwestia natury języka pisanego: czy jest to rozciągnięcie dialektu
regionu stolicy czy też język standardowy, który ma służyć jako zwornik dla całego
kraju, wracało w  historii za każdym razem, gdy zmieniał się zakres stosowania
języka malgaskiego w odniesieniu do francuskiego w nauczaniu99.
Jak to już wspomniano wyżej, nie będziemy tu mnożyć szczegółów, ale warto
przypomnieć, jak podejmowane były najważniejsze tłumaczenia biblijne. O pierwszym tłumaczeniu protestanckim z 1835 r. wspominaliśmy już szeroko. Na stronie
tytułowej znajduje się taka informacja: Ny Teny n’Andriamanitra, atao hoe, Baiboly Masina, misy ny Tesitamenta taloha sy taoriana, voadikia tamy ny teny Hebirio
sy Girika; ka nafindra ny ny Misionary, avy amy ny „London Missionary Society”,
ho teny Malagasy (Słowo Boże, które się nazywa Świętą Biblią ze Starym Testamentem, ostatecznie przetłumaczone z  języków hebrajskiego i  greckiego i  przetransponowane przez misjonarzy London Missionary Society na język malgaski).
Antananarivo, Poresy ny ny London Missionary Society, 1835. Ten długi tekst miał
też swój odpowiednik po angielsku na przeciwległej stronie. Mamy dziś do tego
łatwiejszy dostęp, ponieważ wydanie faksymilowane ukazało się w roku 1985.
Nowy Testament, wydany najpierw odrębnie, miał własną stronę tytułową: Ny
Teny n’Andriamanitra, atao hoe, Tesitamenta’ny Jesosy Kraisty Tompo’ntsika, sady
97

Raison-Jourde 1991, s. 33.

Nawet jeśli w tym czasie (1830-1835) proces standaryzacji języka dopiero się rozpoczynał w odniesieniu
do języka mówionego w Imerina.
98

99
W  czasach kolonialnych władze czasem faworyzowały język francuski, a  czasem malgaski. Po
odzyskaniu niepodległości, w  1978 r. malgaski został określony jako jedyny język nauczania, potem
w  1991 r. znowu powrócił francuski. W  lipcu 2008 r. nowa decyzja: malgaski dla pięciu pierwszych
lat nauczania. Za każdym razem powraca ten sam argument. Preferowanie malgaskiego to narzucanie
„mernizacji” języka ludności wybrzeża.

�Kształtowanie się tekstu Biblii w języku malgaskim

227

Mpamonjy no Mpanavotra: No dikai’ny ny Misionary tamy ny teny Girika ho teny
Malagasy, ka nampitovi’ny sy no dinihi’ny tamy ny teny sasany vao adika (Słowo
Boże, które się nazywa Testamentem Jezusa Chrystusa naszego Pana, a także Zbawiciela i Wyzwoliciela. Przetłumaczone przez misjonarzy z języka greckiego, uczynione podobnym i przemyślane w innych językach przed przetłumaczeniem).
Po wypędzeniu z wyspy prace nad rewizją tekstu biblijnego trwały nadal. Pierwsza poważniejsza rewizja, tzw. „Griffithsa”, ukazała się w 1865 r. w Londynie. Było
to: Ny Baiboly, izany hoe, ny Soratra Masina rehetra amy ny Faneken-taloha sy ny
Fanekem-baovao (Biblia, to znaczy całe Pismo Święte ze Starym Paktem i Nowym
Paktem), Londona: W.M. Watts, 1865100. Nowy Testament był już wydrukowany
w 1855 r. z inną stroną tytułową: Ny Teniny ny Fanekem-baovao, milaza any Iesio
Kiraitsy, Mpamonjy, Tompontsika. Voa dikiany ny Misionary tamy ny teny Girika,
tao am-boalohany ary voa dinikia, ka voa hitsiny D. Griffiths, ambany ny anankiray
mitandriny ny fandikiany ny Soratra Masina, teo aoriana (Słowa Paktu nowego,
który ogłasza Jezusa Chrystusa, Zbawiciela i Pana. Przetłumaczone na początku
przez misjonarzy z języka greckiego, przebadane i skorygowane później przez D.
Griffithsa, wraz z  jednym z  odpowiedzialnych za tłumaczenie Pisma Świętego)
Londona: W.M. Watts, 1855.
Wersja Biblii z 1865 r. przyjęła się dość powszechnie, ale w latach 1873-1887
pod kierunkiem Cousinsa przeprowadzono „wielką rewizję”. Ostatecznie w roku
1909 dodano ostatnie poprawki. Jest to tekst używany obecnie w większości wspólnot chrześcijańskich, poza katolikami: Ny Soratra Masina dia ny Testamenta taloha
sy ny Testamenta vaovao. Nadika avy tamin’ ny teny Hebreo sy Grika (Pismo Święte,
to znaczy Stary Testament i Nowy Testament. Przetłumaczone z języków hebrajskiego i greckiego), Londres: Société Biblique Britannique et étrangère &amp; Société
Bilique Norvégienne, 1960 (reprint edycji z roku 1908-1909).
Ponieważ w tradycji misji katolickich wcześniej tworzono katechizmy, w których kształtowały się podstawowe teksty wiary, tłumaczenia Pisma Świętego były
podejmowane w kolejnym okresie. Sytuacja wojen końca XIX w. sprawiła, że wydanie całego tekstu biblijnego nieco się opóźniło. Nie oznacza to, że takich prac nie
Wersja ta jest dostępna do pobrania na stronie http://www.madapourchrist.org/ (16-03-2013). Por.
szerzej o dawnych malgaskich tłumaczeniach Biblii: N.J. Gueunier, Les traductions de la Bible et l’évolution
du malgache contemporain, „Archives de Sciences Sociales des Religions” (2009) nr 147, s. 81-103.
100

�228

Wojciech Kluj OMI

prowadzono. Już w roku 1865 gotowe były czytania biblijne listów i Ewangelii na
niedziele. W latach 1869-1872 przetłumaczono cztery Ewangelie. W latach 18761879 przetłumaczone zostały Dzieje Apostolskie, listy św. Pawła, listy katolickie,
Księgi Judyty, Tobiasza i Machabejskie (czyli teksty Starego Testamentu, których
nie było w tłumaczeniach protestanckich)101. Całe katolickie tłumaczenie Nowego
Testamentu było gotowe w 1892 r., a więc jeszcze przed pierwszą wojną z Francją.
Niestety, później skomplikowana sytuacja polityczna w koloniach sprawiła, że na
całe katolickie wydanie Biblii trzeba było czekać prawie pół wieku, do roku 1938.
Było to dość duże opóźnienie w stosunku do prac protestanckich, ale realnie opóźnienia w kształtowaniu się słownictwa teologicznego nie było, bo istniały zarówno
wydania fragmentów Biblii, jak i wydania katechizmów. Ostatecznie, w roku 1926,
biskupi zadecydowali, aby w końcu uzupełnić brakujące części i wydać całe Pismo
Święte. W  roku 1938 najpierw wydrukowano w  stolicy Madagaskaru Nowy Testament (już trzecie wydanie), a potem w tym samym roku ukazało się w Rzymie
całe Pismo Święte. Pierwsze pełne katolickie wydanie Biblii nosiło tytuł Ny Baiboly
Masina na ny Soratra Masina (Biblia albo Pismo Święte), [Rzym]: Tipografia Poliglotta Vaticana, 1938. Na odwrocie strony tytułowej czytamy: Ny Baiboly Masina,
nadikan’ny Mompera Jesoita amin’ny Vikarian’Antananarivo ho teny Malagasy (Biblia święta, przetłumaczona przez ojców jezuitów wikariatu Antananarivo na język
malgaski)102. Ta Biblia stała się standardową dla malgaskich katolików.
Po wielu latach udało się w końcu wspólnie przetłumaczyć Pismo Święte w grupie mieszanej wyznaniowo. Jest to bez wątpienia wielkie osiągnięcie, choć tradycyjnie zarówno katolicy, jak i protestanci wolą odwoływać się do określeń i sformułowań, do których byli przyzwyczajeni. W niektórych przypadkach udało się osiągnąć
pewne ustępstwa. W roku 1962 zostały wspólnie przetłumaczone dwa pierwsze rozdziały Ewangelii wg św. Łukasza, w 1988 r. cztery Ewangelie (Ny Vaovao Mahafaly).
Por. M. Rakotondrabe, L’inculturation du christianisme à Madagascar, historie et perspectives. Thèse du
doctorat, Strasbourg 1987, s. 1-6.
101

Posiadamy więcej informacji na temat przygotowania biblijnych tłumaczy katolickich. Jednym
z tekstów ukazujących przygotowanie jezuitów tego okresu jest: B. Judic, Ecce ego, mitte me. La formation
des missionnaires jésuites et Madagascar au XIXème siècle, OA (1987) nr 25-226, s.  169-181. O  samych
malgaskich tłumaczeniach Biblii por. J. Metzler, Madagassische Bibelübersetzungen, NZM 17 (1961),
s. 135-139; G. Rizzi, Edizioni della Bibbia nel contesto di Propaganda Fide. Uno studio sulle edizioni della
Bibbia presso la Biblioteca della Pontificia Università Urbaniana, t. 3 – Asia, Oceania, Africa, Continente
Americano, Roma 2006, s. 1423-1428.

102

�Kształtowanie się tekstu Biblii w języku malgaskim

229

W 1991 r. ukazało się wspólne tłumaczenie całego Nowego Testamentu, a w 2003 r.
całej Biblii. Wersja ta bywa nazywana wersją DIEM. Ny Baiboly Masina na ny Soratra Masina, Antananarivo: Fikambanana Mampiely Baiboly Malagasy, 2003.
Podobnie jak protestanci, tak i katolicy zdecydowali się na pewną korektę tekstu biblijnego w języku malgaskim. Dzieło to prowadził zasadniczo o. Bonaventure Ramboasolomanana SJ. Tłumaczenie to uwzględnia zarówno najnowsze trendy
w biblistyce, jak i stanowi pewien krok w kierunku ekumenicznym. Zasadniczo
jednak w wielu przypadkach wierne jest pierwszemu tłumaczeniu katolickiemu.
Jest to Ny Baiboly Masina. Dikanteny ôfisialin’ ny Fivondronamben’ ny Eveka eto
Madagasikara, Antananarivo: Edisiôna Md Paoly, 2011103.
Ponieważ kilka razy powracał już termin „dziewica” w odniesieniu do Maryi,
warto zauważyć, że przetłumaczenie tego słowa przysparzało wiele problemów
już pierwszym misjonarzom. W B-1835 przyjęto rozwiązanie, aby używać słowa
pochodzenia angielskiego virjina. Chodziło o  Łk 1,27 i  Mt 1,23. Jak to czyniono w tłumaczeniach tego okresu, podobnego słowa używano u Izajasza, z którego
pochodzi cytat w Ewangelii. W ten sposób doprowadzano do ujednolicenia pojęć, mimo że słowo hebrajskie nie zawiera idei dziewictwa. B-1865 przyjęła w Łk
1,27 słowo już istniejące: zatovo-vavy (młoda kobieta, dziewczyna), a w Mt 1,23
podobne słowo mpitovo-vavy (kobieta, dziewczyna, celibatariuszka). Oba słowa
oznaczają młodość i  celibat, ale niekoniecznie bezżenność. W  takim przypadku
związek z tekstem Izajasza reguluje się samoistnie, ale kosztem tradycyjnej doktryny o dziewictwie Maryi. Ta propozycja również nie przyjęła się w późniejszych
B-1909 i B-1938, gdzie powróciło słowo virjina bądź virjiny. W tej ostatniej formie
słowo to przyjęło się również w języku współczesnym.
Warto też zwrócić uwagę na inny fenomen. Od strony leksykalnej istnieje język
„katolicki” i  „protestancki”, zwłaszcza od czasu druku katolickiego tłumaczenia
Pisma Świętego w 1938 r. Podczas gdy protestanci nazwy własne tłumaczyli z pośrednictwem angielskiego, katolicy przez pośrednictwo francuskiego. Stąd mamy
„protestanckie” imiona malgaskie takie jak Mosesy, Petera, Jaona oraz „katolickie”
takie jak Moizy, Piera, Joany. Jak opowiadał o. Bonawentura, nawet po wspólnym,
Autorowi udało się spotkać z o. Bonaventurą Ramboasolomanana SJ, który był odpowiedzialny za to
wydanie. Wdzięczność należy się za wskazanie głównych linii, jakimi kierował się podczas aktualizowania
pewnych sformułowań dawnego tłumaczenia katolickiego.

103

�230

Wojciech Kluj OMI

ekumenicznym przetłumaczeniu Biblii, pozostały różnice imion. Tłumacze dogadali się w innych kwestiach, ale z powodu imion pozostała „katolicka” wersja ekumeniczna oraz „protestancka” wersja ekumeniczna.

*****
W drugiej części pracy, po koniecznym przedstawieniu źródeł tekstów (rozdz.
1), przeanalizowaliśmy najpierw pięć tekstów krótkich (rozdz. 2-3), zwracając
szczególną uwagą na modlitwę „Ojcze nasz”. Ponieważ nie były one długie, więc
można było bardziej szczegółowo przyjrzeć się niektórym zagadnieniom, zwracając wręcz uwagę na poszczególne, ważniejsze słowa. Pod koniec tej części przypomniany został również zarys historii tłumaczeń biblijnych na język malgaski
(rozdz. 4).
Ponieważ w naszej pracy w części historycznej koncentrowaliśmy się zasadniczo na tradycji katolickiej, więc do niej zasadniczo odnoszą się wnioski. Jedynie
w  przypadku „Modlitwy Pańskiej” i  „Składu apostolskiego” porównaliśmy również wersje innych wyznań protestanckich zrzeszonych w malgaskiej radzie ekumenicznej. W  przypadku tłumaczeń biblijnych właściwie dopiero od niedawna
możemy mówić o wspólnym chrześcijańskim podejściu.
Jeśli chodzi o  pięć pierwszych tekstów „krótkich”, to wyraźnie widać, że najszybciej udało się dojść do pewnego konsensusu w przypadku tekstu najczęściej
używanego, czyli „Modlitwy Pańskiej”. Pozostałe teksty kształtowały się znacznie
dłużej, a w przypadku określeń „Dekalogu” oraz „Przykazań kościelnych” w pewnym sensie proces ten jeszcze się nie zakończył. Dwie najstarsze wersje, z  XVII
i XVIII w., nie miały kontynuacji. Nie istniała wtedy możliwość głębszego zakorzenienia wiary na Madagaskarze, więc praca nad stworzeniem tych tekstów nie
miała szans na kontynuację. Często jednak wysiłki tych pierwszych tłumaczy pozostawiły ciekawe przykłady sformułowań, nawet jeśli ostatecznie niektóre z nich
nie zostały przyjęte we wspólnocie wiary w XIX i na początku XX w.
Próby dziewiętnastowieczne można zasadniczo podzielić na dwie grupy. Zgodnie z  pojmowaniem Madagaskaru jako krainy kilku dużych plemion podbitych
chwilowo przez Merinów, najstarsze katechizmy tworzone były dla poszczególnych grup etnicznych –Sakalawów (K 1841), Merinów (K 1862) i Betsimisaraka (K

�Kształtowanie się tekstu Biblii w języku malgaskim

231

1866). Swoistym wyjątkiem w tym był francuski katechizm kolonialny (K 1851),
który próbował unifikować pewne sprawy, oczywiście dla swoich celów – w perspektywie kolonizacji. Te katechizmy powstawały zasadniczo poza Madagaskarem,
choć oczywiście pod wpływem kontaktu z jej mieszkańcami. Ta praca na małych
wyspach (zwłaszcza Nosy Be i Reunion) stanowiła przygotowanie do podjęcia pracy na właściwym lądzie. Dwa z nich zostały wydrukowane już na Madagaskarze (K
1862 i K 1866), chociaż powstały wcześniej. Zapewne propozycje zawarte w tych
katechizmach nie były gorsze od późniejszych, jednak brakowało możliwości ich
popularyzacji, dlatego nie odegrały aż tak wielkiej roli.
Kiedy już można było rozpocząć właściwą pracę na stałym lądzie, widać wyraźnie, że te wersje bardzo szybko się przyjmowały. Właściwie poprawki lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XIX w., a tym bardziej późniejsze, są już tylko
minimalne lub bardziej gramatyczne. Może jedynym wyjątkiem była ostateczna
decyzja misjonarzy katolickich, aby jednak mimo wszystko przyjąć słowo Andriamanitra na określenie Boga.
Patrząc na ten szybko postępujący proces, trudno przecenić rolę ówczesnych
środków społecznego przekazu, czyli druku książek pomagających rozwojowi wiary. Królowa Ranavalona I podczas prześladowań nie doceniła siły drukowanego
słowa pierwszej malgaskiej Biblii. Podobnie również w czasach kolonialnych spisane i drukowane formuły wiary pozwoliły umacniać wiarę mimo niesprzyjających
okoliczności ateizacji.
Jeśli chodzi o zbiory tłumaczonych tekstów, to w interesującym nas okresie wyróżnić można dwa podstawowe: biblijne oraz katechetyczno-modlitewne. Liturgia
sprawowana była wtedy po łacinie i nikt nie myślał o tłumaczeniu tych tekstów.
O popularnych pieśniach, które także stawały się w pewnym sensie tekstami wiary,
wspomnimy również w części trzeciej naszej pracy.
Katechizmy z  natury nie były tłumaczone dosłownie. To by się wręcz mijało
z celem. Katechizmy były bowiem lokalnym uszczegółowieniem prawd, które miały być przekazane. Dawny Katechizm Rzymski nie był tłumaczony na język malgaski. Dopiero współczesny Katechizm Kościoła Katolickiego został przetłumaczony.
Jednakże to właśnie powoduje pewne trudności. Wcześniejsze lokalne katechizmy
stanowiły konkretną lokalną aplikację (inkulturacja) tłumaczenia prawd wiary.
Obecny katechizm powszechny, próbując zuniformizować pewne wyrażenia na

�232

Wojciech Kluj OMI

poziomie całego Kościoła, stanowi dobry punkt odniesienia do pogłębienia wiary,
ale na poziomie praktyki prostych ludzi, którzy często nie potrafią pisać i czytać,
a także żyją w niedużych społecznościach stanowiących mniejszość w danym środowisku, stanowi to nie lada problem.
Tłumaczenia biblijne ukazują inny wątek wysiłków translatorskich pierwszych
misjonarzy. Niestety w XIX w. nie było jeszcze ducha ekumenicznego. Tłumaczenia były podejmowane w różnych grupach, niezależnie od siebie. W wyniku tego
trzeba było angażować w ten proces więcej ludzi, a także powstawały dwie różne
wersje, z czasem przyjęte jako własne przez dwie różne grupy chrześcijan na tej
samej wyspie. Później będzie się trudno wspólnie modlić.
Podsumowując tę część poświęconą kształtowaniu się podstawowych tekstów
wiary w języku malgaskim w okresie dawnego Madagaskaru, zgodnie z zasadami
referencyjnymi wyznaczonymi przez współczesne nauczanie Kościoła oraz tradycję refleksji misjologicznej, można dojść do kilku ciekawych wniosków.
Jeśli chodzi o  zasadę „podwójnej wierności”, to wyraźnie widać, że wierność
nie jest łatwa. W  niektórych przypadkach wysiłki wybierania najlepszych pojęć
i zwrotów trwały dość długo. Niełatwo było pozostać wiernym wierze chrześcijańskiej i jednocześnie poprawnie wyrazić to w języku malgaskim.
Zasada „odniesienia kulturowego” pozostawała dla nas stałą perspektywą, gdy
omawialiśmy znaczenie poszczególnych słów. Więcej miejsca poświęciliśmy temu
właśnie zagadnieniu, niż kwestiom gramatycznym. Ma to olbrzymie znaczenie
teologiczne, ponieważ to właśnie odniesienie kulturowe określało wydźwięk teologiczny poszczególnych słów.
Zasada „dynamiki języka” była również wyraźnie widoczna na tych przykładach. Stale poprawiano dawne wersje, tworząc nowe. Gdy podstawowe teksty
w tradycji katolickiej w pewien sposób się ukształtowały, okazało się, że niektóre
fragmenty trzeba będzie znowu dopracowywać wspólnie z protestantami. Szerzej
będzie o tym mowa w kolejnej części, przyjdzie też czas na odnowę pojęć i tekstów
w  duchu malgaszyzacji po okresie kolonialnym (np. historia słowa „Kościół”).
W  samej tradycji katolickiej największym przełomem językowym była decyzja
zmiany słowa na określenie Boga.
Zasada „zbiorowego podmiotu tłumaczącego” przypominała, że mimo iż pewne ciekawe próby były podejmowane przez różne osoby w  różnych miejscach,

�Kształtowanie się tekstu Biblii w języku malgaskim

233

to jednak zasadniczo liczyła się recepcja tych podstawowych tekstów wiary. To
wspólnota przez praktykę życia wiary i modlitwy „zatwierdzała” te teksty.
Czy udało się wyrazić jakieś sprawy „jeszcze lepiej”? Wydaje się, że specjalne
wyzwanie w tym względzie stanowił językowy casus „my” inkluzywnego oraz ekskluzywnego, z którym trzeba się było zmierzyć w niektórych przypadkach, a także
malgaska nazwa krzyża jako drzewa cierpienia.

�234

Wojciech Kluj OMI

�III.
podstawowe teksty wiary
okresu niepodległego
Madagaskaru
Po roku 1960, kiedy to Madagaskar odzyskał niepodległość, oraz po roku 1965,
kiedy to reforma Kościoła katolickiego objęła tłumaczenie ksiąg liturgicznych na
rodzime języki, mógł się rozpocząć proces kształtowania (praktycznie tworzenia
się) kolejnych, tym razem liturgicznych tekstów wiary. Proces ten jeszcze się nie
zakończył. Przyjrzymy się pokrótce Mszałowi, a  nieco dłużej brewiarzowi, czyli
księdze Liturgii godzin.
Podobnie jak Pismo Święte, księgi liturgiczne są  o  wiele „dłuższe” niż teksty
omawiane na początku drugiej części. Ponadto proces ukształtowania się ich w języku malgaskim jeszcze się nie skończył (nie ma ostatecznej wersji). Rzeczywistość
tłumaczeń tekstów liturgicznych w realiach Madagaskaru była zupełnie inna, niż to,
co analizowaliśmy w części drugiej. Musimy więc najpierw poświęcić trochę czasu
na prześledzenie samego procesu. Tłumaczenia krótkich tekstów wiary oraz tłumaczenia Biblii istniały już wcześniej w wersjach tłumaczeń na inne języki, natomiast
tłumaczenie ksiąg liturgicznych było czymś wyjątkowym i nowym dla całego Kościoła. O  ile w  przypadku wcześniejszych tekstów wystarczyło powtarzać wzorce,
jakie pojawiły się wcześniej, np. w Europie, o tyle w tym przypadku Madagaskaru
katolicy przechodzili niejako równolegle taki sam proces, jak w innych krajach.
W ostatnich latach głośno było o korektach angielskiego i niemieckiego mszału. A gdybyśmy porównali różnice w brewiarzach, to są one o wiele większe. Polska
wersja też nie może być uważana za wzorcową dla innych, bo jest już pewnym
ukonkretnieniem wielu możliwości. Na przykład niektóre teksty są w niej opuszczone (np. modlitwy po psalmach).

�236

Wojciech Kluj OMI

W przypadku Madagaskaru przyjrzymy się dokładniej Liturgii godzin. Z Mszałem sprawa była prostsza, był on tłumaczony bardziej dosłownie. Na kilku przykładach ukażemy pewne tendencje. Natomiast historia malgaskiej Liturgii godzin
jest bardzo ciekawa i może rzucić światło również na procesy, jakie dokonywały się
w Europie, w tym również w Polsce.
Dziś mówiąc o tłumaczeniach liturgicznych, szuka się wskazówek w instrukcji
Liturgiam authenticam z  2001 r. Jednak proces kształtowania się podstawowych
tekstów liturgicznych w języku malgaskim miał miejsce przed tą instrukcją. Wcześniejsze przepisy były nieco inne. Ponieważ proces kształtowania się malgaskich
tekstów był uzależniony od zmian w kościelnym prawie dotyczącym tłumaczeń,
dlatego trzeba go będzie najpierw omówić i dopiero na tym tle ukazać przypadek
malgaski. To będzie treścią rozdziału pierwszego.
Rozdział drugi będzie poświęcony kształtowaniu się malgaskich tekstów liturgicznych. Malgaska liturgia stała się w  pewnym sensie wzorem dla wielu krajów
Afryki. Nie jest może aż tak bardzo znana jak słynna Msza zairska, ale warto się jej
bliżej przyjrzeć. Liturgia godzin – Ankalazao ny Tompo, stanowi swoisty wyjątek nie
tylko wśród krajów Afryki. Jest to liturgia bardzo mocno inkulturowana. Większość
tekstów, które mogły być brane z innych źródeł (hymny, responsoria, błogosławieństwa), było tworzonych na użytek tej liturgii. Powstało też większe bogactwo niektórych części, np. komplety w cyklu dwutygodniowym. Szczególną rolę w tym wielkim wysiłku tworzenia liturgii malgaskiej odgrywa też strona muzyczna, której tu
jednak nie będziemy omawiali, gdyż nie wchodzi w zakres naszych zainteresowań.
Poza „oficjalnymi” tekstami wiary, wielkie znaczenie dla praktycznego przeżywania wiary na co dzień przez chrześcijan nie posiadających specjalnej formacji
akademickiej, mają pieśni religijne. Omówienie ich teologii będzie stanowić treść
trzeciego rozdziału. W szerokim ujęciu popularne pieśni religijne wpisują się w nurt
pobożności ludowej. Oczywiście ich rola nie może się równać z wcześniej omawianymi tekstami, ale warto im też poświęcić chwilę uwagi. Omawianie teologii zawartej w  pieśniach mogłoby samo w  sobie stanowić studium pokaźnych rozmiarów.
W naszej analizie zatrzymamy się na pieśniach z pierwszego katolickiego śpiewnika
wydanego na Madagaskarze, które są śpiewane po dziś dzień. Przyjrzymy się krótko
ich treści, bez wchodzenia w wielkie analizy językowe. Krótko wspomnimy również
proces powstawania współczesnych pieśni, które nie znalazły się w Anakalazao.

�Rozdział I
Kształtowanie się soborowego
rozumienia tłumaczeń liturgicznych
W przypadku tłumaczeń liturgicznych – zwłaszcza w przypadku Liturgii godzin
– sprawa dotyczy nie tylko tłumaczeń, ale niekiedy wprost tworzenia rodzimych
tekstów, takich jak np. hymny, czy niektóre sformułowania próśb lub błogosławieństw. W tym wymiarze widać wyraźniej, że jest to „tworzenie” się podstawowych tekstów wiary.
Język liturgiczny to język wiary chrześcijańskiej. Teksty liturgiczne muszą
być ortodoksyjne w  znaczeniu doktrynalnym. Jednak prawowierność jest głównie sprawą intelektu, a on stanowi tylko jeden aspekt doświadczenia religijnego.
Żadne twierdzenie doktrynalne nie uchwyci pełni znaczenia życia Bożego i przymierza Boga z  ludźmi. Ponieważ prawowierność jest zasadniczo przekazywana
przez pouczenia i katechezy, komunikacja twierdzeń dogmatycznych nie jest zasadniczym celem celebracji liturgicznej. Wymawiający teksty liturgiczne powinien
rozwinąć w  sobie wewnętrzne życie wiary, zakorzenionej w  osobistej modlitwie
i pragnieniu dzielenia się swoją wiarą z innymi. Celem języka liturgicznego jest
obudzenie w sercach słuchaczy pobożności i wzbudzenie zawierzenia Bogu. Różni
się on od tekstów prawnych, które są po to, aby je dokładnie analizować oraz od
wypowiedzi doktrynalnych, które są po to, aby je badać. Język liturgiczny niekiedy
bywa określany jako poetycki, gdyż mówi o głębokim sensie życia, pragnie poszerzyć horyzonty życia z większą świadomością.
Aby język został uznany za liturgiczny, musi spełniać trzy warunki: 1) musi być
aktualnie używany przez ludzi; 2) musi być nauczany w szkołach; 3) musi zostać
zatwierdzony przez kompetentną konferencję biskupów jako język liturgiczny1.
Łatwo sobie wyobrazić, że biskupi malgascy nie mieli żadnych wątpliwości co do
punktu trzeciego, a dwa pierwsze zostały spełnione. Jeśli chodzi o zasób słów litur1
Te warunki zostały określone w liście Kongregacji ds. Kultu Bożego Decem iam annos z 5 czerwca 1976 r.,
do przewodniczących konferencji episkopatów.

�238

Wojciech Kluj OMI

gicznych i ich styl w danych językach, to dopiero się kształtuje. Potrzeba lat, aby
ukształtował się język liturgiczny w lokalnym języku. Jak zobaczymy niżej, zgodnie
z duchem instrukcji Comme le prévoit, intuicja posoborowa sugerowała również
tworzenie alternatywnych tekstów2.
Zanim przejdziemy do sytuacji posoborowej, warto pokrótce przypomnieć
doświadczenie historii w  tym względzie. Dawną historię tłumaczeń tekstów liturgicznych podaje w skrócie Bogusław Nadolski w haśle „Tłumaczenia tekstów
liturgicznych” zamieszczonym w  Leksykonie liturgii3. Tu przypomnimy jedynie
najważniejsze fakty.
Choć również w starożytnym Kościele zachodnim4 mamy pewne przykłady
tworzenia i tłumaczenie tekstów liturgicznych, to jednak o wiele więcej przykładów znajdujemy na Wschodzie. Posługiwano się tam w liturgii różnymi językami, takimi jak aramejski, syryjski, koptyjski, armeński czy gruziński. Oczywiście ta różnorodność nie tylko w dziedzinie języków, ale również i tekstów była
spowodowana różnymi rozłamami w  Kościele, zwłaszcza po Soborze Chalcedońskim, a także wojnami na wschodzie, m.in. inwazją arabską. Teksty liturgii
bizantyjskiej zostały przetłumaczone również na głagolicę, później na język starocerkiewnosłowiański.
Kościół zachodni też pozostawił nam ciekawy przykład. Choć najczęściej Rzym
kojarzy się z łaciną, to jednak do IV w. oficjalnym językiem Kościoła rzymskiego była greka. Pierwszymi Kościołami łacińskojęzycznymi były ośrodki leżące
w Afryce. Papieskie uznanie głagolicy, języka potocznego, jako języka liturgicznego było pierwszą kontrowersyjną sprawą tego typu na Zachodzie. Problem powrócił m.in. w epoce wielkich odkryć geograficznych, kiedy jezuici poprosili o zgodę
na przetłumaczenie Mszału na język chiński (XVII w.).
Autor jednego z ważnych opracowań tego, zagadnienia, A.G. Martimort, analizując historię tłumaczeń liturgicznych zauważył, że wspólnoty wiary nie poprzestawały na tłumaczeniach naukowych. Ponadto nawet w tłumaczeniach zachowyNp. w  mszale angielskim mamy alternatywne wersje tekstów rozpoczynających liturgię. Choć czerpią
one inspirację z  tekstów łacińskich, odeszły od euchologijnej formy rzymskiej. Nie są  to tłumaczenia
tekstów łacińskich, ale nowo ułożone modlitwy.
2

3

Poznań 2006, s. 1594-1596.

4

G. Bardy, La question des langues dans l’Église ancienne, Paris, 1948.

�Kształtowanie się soborowego rozumienia tłumaczeń liturgicznych

239

wano pewne oryginalne zwroty, takie jak Amen, Sabaot, Alleluja, Hosanna i inne.
Przy tłumaczeniu tekstów pozabiblijnych szczególną uwagę zwracano na takie
teksty jak wyznanie wiary, czy modlitwy przewodniczącego, a zwłaszcza Modlitwa
eucharystyczna. Wyjątkowe znaczenie wyznania wiary sprawiało, że starano się je
oddać w miarę dosłownie, mimo że często sprawiało to trudności, np. homousios
(współistotny).
Poza liturgiami w różnych językach istniała też praktyka wielojęzycznej liturgii,
np. w Rzymie od VII w. czytano teksty biblijne w liturgii zarówno po łacinie, jak
i po grecku5. Podobnie było w Konstantynopolu i w innych miastach Wschodu6.
Istniała też praktyka wielojęzycznych śpiewów. W swym artykule ks. Nadolski podaje konkretne przykłady starożytne7.
Kwestia tworzenia i tłumaczeń tekstów liturgicznych w Kościele łacińskim powróciła na nowo po Soborze Watykańskim II. Znaczącym szczegółem ukazującym
złożoność tego procesu jest fakt niezdolności określenia tego procesu jednym słowem. Na ten proces tłumaczenia tekstów używa się różnych określeń: versio, conversio, interpretatio, redditio, mutatio, transductio. Ta różnorodność jest widocznym znakiem trudności w określeniu jasności zasad tego procesu.

a) Intuicje przedsoborowe
Nie można zrozumieć posoborowych zasad dotyczących tłumaczeń liturgicznych bez zrozumienia modernizacji soboru w tym względzie. Aby poważniej rozpocząć badania dotyczące kwestii tłumaczeń liturgicznych po soborze, musimy
wpierw prześledzić rozwój zasadniczych artykułów konstytucji o  liturgii świętej
promulgowanej przez sobór8. Zanim tekst ten został oficjalnie zaaprobowany, długo był rozważany i dyskutowany. Sugestie były opracowywane przez różne ośrodki
5

Zwyczaj ten podtrzymywany jest do dziś w liturgii papieskiej.

6

A. Petrani, De bilinguibus lectionibus liturgiciis, CT [Lwów] 18 (1937), s. 1-31.

Więcej o  historii znaleźć można w  A. Siegmund, Die Überlieferung der christlichen Literatur in der
lateinischen Kirche bis zum XII Jahrhundert, München, 1949; A.G. Martimort, Essai historique sur les
traduction liturgiques, LMD nr 86 (1966), s. 75-105.
7

8
Nie mając bezpośredniego dostępu do archiwum Soboru Watykańskiego II, w  tej części opieram się
na pracy doktorskiej z prawa kanonicznego Michaela Josepha Kinga, The Competence of the Conference
of Bishops relative to Vernacular Translations of Liturgical books, napisanej w  Rzymie na Papieskim
Uniwersytecie św. Tomasza w 1987 r.

�240

Wojciech Kluj OMI

naukowe i różne dykasterie. Następnie były dyskutowane podczas trwania obrad
soboru. W końcu zasady te trzeba było wprowadzić w życie. Był to (i stale jeszcze
jest) proces bardzo złożony.
Wkrótce po rozpoczęciu pontyfikatu, w  uroczystość nawrócenia św. Pawła,
25 stycznia 1959 r. nowo wybrany papież Jan XXIII obwieścił swą myśl zwołania
synodu powszechnego. Był to jednocześnie czas ostatecznego zakończenia okresu
kolonialnego na Madagaskarze.
Już w  połowie 1959 r. przewodniczący Komisji Przedprzygotowawczej (kard.
Tardini) wysłał list do biskupów całego świata, prosząc o przesłanie swoich uwag
i propozycji. W tym samym czasie trwały też konsultacje w rzymskich dykasteriach oraz na uniwersytetach i  wydziałach katolickich. Te głosy zostały zebrane
jako fontes, z których później były tworzone pierwsze redakcje dokumentów soborowych. Wielka ilość tych głosów jasno ukazuje szczery wysiłek i pragnienie m.in.
potrzeby dostosowania liturgii do języków miejscowych.
Nie będziemy tu analizować szczegółów nadsyłanych propozycji, ale warto
przypomnieć kilka z nich. Spośród głosów biskupów ułożonych w Analyticus Conspectus interesują nas tu dwie grupy zagadnień: De Sacramentis i De Culto Divino.
W pierwszej z nich zbierającej sugestie dotyczące sakramentów, poza propozycjami ogólnymi, wielu biskupów z Afryki było szczególnie zatroskanych o większe
stosowanie języków lokalnych i większą adaptację do rodzimych zwyczajów. Tak
na przykład prefekt apostolski Niamey (Afryka Zachodnia) Constat Quillard zaproponował, aby wierni byli w  stanie uczestniczyć i  rozumieć, co czyni kapłan
w czasie ofiary Mszy św.; aby większe zastosowanie miał miejscowy język, zwłaszcza w błogosławieństwach, a także aby brewiarz został zaadaptowany do naszych
czasów. Biskup Alfonse I. Matthysen, biskup tytularny Berenice, z Kongo, w tym,
co dotyczy Mszy św. nalegał na stosowanie „żywego języka” wszystkich modlitw
mszalnych z  wyjątkiem kanonu. Proponował również adaptację symboli liturgicznych. Ordynariusze Konga, Rwandy i Burundi zaprezentowali wspólny głos,
w którym przedstawili cztery sprawy. Po pierwsze, aby odnowa liturgiczna doszła
do pozytywnego zwieńczenia, nalegali, aby brała pod uwagę potrzeby Kościoła na
misjach. Po drugie, aby wzięto pod uwagę kraje, gdzie jest mało duchowieństwa,
szczególnie potrzeby krajów misyjnych. Po trzecie, aby pozwolono na szersze stosowanie w  liturgii języka miejscowej ludności, zwłaszcza w  celebracji Mszy św.

�Kształtowanie się soborowego rozumienia tłumaczeń liturgicznych

241

i sprawowaniu sakramentów. Po czwarte, aby rytuał został zreformowany w perspektywie również krajów pozaeuropejskich, czyniąc go bardziej dostępnym dla
ludzi przez szersze stosowanie języka miejscowego.
Jeszcze więcej sugestii nas interesujących znalazło się w grupie dotyczącej kultu
Bożego (De Culto Divino). Było tam trzynaście proponowanych zagadnień. Nas
interesuje zasadniczo sześć z nich. Zostały one zebrane pod tytułami: De Codice
Liturgico, De Sacrosanto Missae Sacrificio, De Officio Divino, De Sacris Ritibus, De
Libris Liturgicis, De Lingua Liturgica.
Wśród głosów dotyczących kodeksu prawa liturgicznego wydaje się, że głos biskupa Gregorio Espiga e Enfante, wikariusza apostolskiego Palawan (Filipiny), oddaje ducha tych wypowiedzi. Sugerował on rozciągnięcie uprawnień dotyczących
sprawowania sakramentów, ich uproszczenia i  stosowania miejscowego języka,
które już zostały przyznane niektórym diecezjom, na wszystkie, bez konieczności
odwoływania się stale do Stolicy Świętej. Ponadto był za tym, aby prawo tłumaczenia modlitw liturgicznych zostało przyznane wszystkim lokalnym ordynariuszom
bez stałego odwoływania się do Stolicy Świętej. Pragnął też uproszczenia strojów
liturgicznych, które miałyby być dostosowane do klimatu danego regionu.
W  drugiej grupie zawierającej głosy w  sprawie ofiary Mszy św. było oczywiście proponowanych wiele różnych tematów. Nas interesują tutaj jedynie te, które
odnosiły się do tłumaczeń na języki miejscowe. Prefekt apostolski Fort Rosebery
w Rodezji, ks. René Pailloux, był za tłumaczeniem wszystkich modlitw od komunijnej części Mszy św. do końca celebracji. Niektóre głosy przypominały o  braku jedności wobec zezwoleń udzielonych pewnym (nie wszystkim) regionom dla
śpiewu w rodzimych językach stałych części Mszy św. (Kyrie, Gloria i inne części
należące do ludzi). Był to m.in. głos bpa Petera Kelletera z Bethlehem (Afryka Południowa) oraz abpa Berharda Melsa z Luluabourga (Kongo)9.
Trzecia grupa zagadnień zgrupowanych w  dokumencie Komisji Przedprzygotowawczej dotyczyła brewiarza. Jasno ukazuje to wagę tej księgi dla życia Kościoła.
Wielu wprost wyrażało konieczność drukowania brewiarzy w rodzimych wersjach
9
Warto zauważyć, że głosy dotyczące tłumaczeń tekstów liturgicznych nie pochodziły tylko z  terenów
misyjnych. Ordynariusz Münster (wtedy Niemcy Federalne), abp Matthias Wehr i jego biskup pomocniczy
bp Bernhard Stein, we wspólnym votum zacytowali encyklikę Piusa XII Mediator Dei, w której napisał, że
stosowanie języka miejscowego może być bardzo pomocne dla ludzi.

�242

Wojciech Kluj OMI

językowych. Również związek brewiarza z codziennym życiem kapłanów był często podkreślany, m.in. przez bpa Alberta F. Cousineau z  Cap Haitien, przez bpa
Johna B. Grellinger, pomocniczego Green Bay (Wisconsin), bpa Johna Treacy z La
Crosse (Wisconsin). Podobnie uważali biskupi z Niemiec: Johannes Pohlschneider
z  Aachen, Matthias Wehr z  Trier, Joseph Stangel z  Wurzburga, Karl J. Leiprecht
z Rottenberga. Kard. Richard Cushing z Bostonu optował za używaniem języka rodzimego. Szczególny głos misjonarzy został również zauważony. Ks. Christopher
Ulyatt, przełożony prałatury nullius Volksrust (Południowa Afryka) domagał się
reformy brewiarza, dostosowanego do codziennych potrzeb księży, zwłaszcza na
misjach. Ta uwaga została poszerzona przez bpa Johna Luecka z  Alival (Afryka
Południowa), który domagał się takiej akomodacji zwłaszcza na święta i niedziele.
We wspólnym votum przekazanym przez biskupa Alphonse’a Verwimpa z Kisantu oraz abpa Felixa Calais z Leopoldville w imieniu ordynariuszy Konga, Rwandy
i Burundi, szczególna uwaga poświęcona była reformie brewiarza dla tych, którzy
nie odmawiają go w  chórze. W  końcu trzech biskupów amerykańskich wyraziło
to samo życzenie, aby modlitwy brewiarzowe były dobierane nie tylko pod kątem
pracy kapłanów w parafiach, ale również tych, którzy pracują na misjach. Byli to
bp Bernard T. Espelage z Gallup (New Mexico), bp Wendelin J. Sold z GalvestonHouston (Texas) i bp John T. Treacy z La Crosse (Wisconsin).
Czwarta grupa tematyczna wśród sugestii dotyczących liturgii dotyczyła świętych rytów. W tej wielkiej grupie również znalazło się kilka sugestii, które dotyczą
stosowania w liturgii języka rodzimego. Abp Armand S. Blanquet z Chayla, delegat apostolski w Iraku, prosił, aby język rytów nie-esencjalnych był poważnie zaadaptowany do rozumienia różnych ludów i grup wiernych. Rola lokalnych biskupów w adaptacjach liturgicznych modlitw i ceremonii została wyraźnie wyrażona
przez bpa Petera A. Kobyaski z Sendai (Japonia). Proponował on, aby umożliwiając
większy udział wiernych we Mszy św., Mszę katechumenów sprawować w języku
miejscowym, a także, aby władzę adaptacji modlitw i ceremonii liturgicznych pozostawić biskupom i by mogły być dostosowane do lokalnych zwyczajów (np. proponował głęboki skłon zamiast uklęknięcia w Japonii). Bp Francis B. Cialeo z Multan
(Pakistan) stwierdził, że w misyjnej liturgii konieczne są pewne adaptacje dotyczące
zarówno modlitw, jak i nauczania. Przede wszystkim był on za częstszym stosowaniem języków miejscowych, zwłaszcza w katechetycznej części Mszy św. i w pie-

�Kształtowanie się soborowego rozumienia tłumaczeń liturgicznych

243

śniach liturgicznych. Bp Francis Simons z Indore (Indie) pisał o trudnościach z łaciną w świecie współczesnym.
Piąta grupa tematyczna sugestii dotyczących liturgii obejmowała księgi liturgiczne. Podobnie jak wyżej, również tu nie będziemy się zajmować wszystkimi
postulatami dotyczącymi ksiąg liturgicznych, a jedynie tymi, które miały związek
z językiem. Biskup Pierre Martin z Nowej Kaledonii (Melanezja) opowiadał się za
adaptacją języka i rytów do miejscowej mentalności. Jedenastu biskupów domagało się adaptacji Missale Romanum, aby lepiej pasował do potrzeb pastoralnych. Bp
Tadeusz P. Zakrzewski z Płocka sugerował dopuszczenie pewnych części Mszy św.
do celebracji w miejscowym języku. Podobnie wypowiedział się bp José C. Maurer
z Sucre (Boliwia).
W  końcu szóstą grupę tematyczną stanowiła grupa zajmująca się wprost zagadnieniem języka liturgicznego. Wyraźnie widać wielkie zainteresowanie biskupów kwestiami języka liturgicznego. W czwartej wśród swoich pięciu propozycji
bp George H. Pearce, wikariusz apostolski wysp Samoa i Tokelau, opowiadał się za
ograniczonym stosowaniem miejscowego języka, a jednocześnie dowartościowaniem dawnych języków Kościoła. Podobnie wypowiadał się generał zgromadzenia
św. Mikołaja i Bernarda Monis Jovis, o. Angelini-Mauritius Lovey. Kardynał Giacomo Lercaro z  Bolonii stwierdził, że stosowanie języka miejscowego w  liturgii
nie jest kwestią dogmatyczną i dlatego może być on wykorzystywany10. Celebracja
liturgii w  języku łacińskim sprawiała szczególny problem wielu biskupom chińskim11. Zwłaszcza abp Secondino P. Lacchio z  Chagsha optował za używaniem
miejscowego języka w tych częściach, w których od wiernych wymaga się zrozumienia ceremonii. Bp Hyeronimus Haberstroh z Sining nie tylko chciał stosowania
języka miejscowego podczas Mszy św., ale także w sprawowaniu sakramentów. Bp
Joseph M. Yuen Ching Ping z Chumatien również wypowiadał się za stosowaniem
języka miejscowego. Bp Andrew A. D’Souza z Poona (Indie) przypomniał, że so10
W  stwierdzeniu tym opierał się na zasadach określonych przez Piusa XII w  encyklice Mediator Dei.
Wydawało mu się pożytecznym, jeśli miejscowy język będzie wykorzystywany w tych częściach liturgii,
które bezpośrednio dotyczą ludzi.
11
Jeśli współcześni zwolennicy łaciny w liturgii lamentują, że coraz więcej księży nie zna lub nie rozumie
łaciny, Mohrmann odpowiada, że przeciętny chrześcijanin V czy VI w. nie zawsze rozumiał łacińskie
oracje, ponieważ były pisane w stylu retorycznym niełatwo dostępnym normalnej wspólnocie. Por. Ch.
Mohrmann, Liturgical Latin. Its Origins and Character, London, 1957, s. 60.

�244

Wojciech Kluj OMI

bór powinien ustalić pewne normy umożliwiające stosowanie języków współczesnych podczas świętych czynności. Brazylijski bp Claudio Colling z Passo Fundo
sugerował, że język kraju powinien być językiem liturgicznym, tak aby wszyscy
wierni mogli rozumieć i odpowiadać celebransowi. Bp André Lefebvre z Kikwit
(Kongo) prosił, aby Stolica Święta rozważyła udzielenie biskupom uprawnień do
adaptacji tłumaczeń części rytuału do afrykańskiej mentalności12.
Propozycje i głosy biskupów zostały przedstawione dykasteriom rzymskim, które
ustosunkowały się do nich. Był to więc już jakby kolejny etap refleksji nad możliwością przetłumaczenia liturgii na języki rodzime. W następnej części przyjrzymy się
najważniejszym propozycjom zaprezentowanym przez dykasterie kurialne. Wśród
licznych pomysłów nadesłanych przez różne dykasterie na tym etapie, przyjrzymy
się tu krótko odpowiedziom czterech kongregacji: ds. Kościołów Wschodnich, ds.
Zakonów, oczywiście Rozkrzewiania Wiary oraz ds. Rytów. Dwie pierwsze mają dla
nas mniejsze znaczenie. Natomiast dwie pozostałe są dość ważne.
Kongregacja ds. Kościołów Wschodnich wyraziła propozycję faworyzującą stosowanie języków miejscowych w liturgii i w sprawowaniu sakramentów, przynajmniej w tych częściach liturgii, które są skierowane do ludzi. Jako powód podała
pragnienie bardziej świadomego czynnego udziału wiernych w życiu liturgicznym.
Kongregacja ds. Zakonów szczególnie zainteresowana była znaczeniem brewiarza
w  życiu liturgicznym zakonników, dlatego przedstawiła w  tej sprawie dwie propozycje. Po pierwsze, mniszki, które uroczyście odmawiają oficjum, powinny się
nauczyć łaciny, aby mogły lepiej się modlić, a także powinny otrzymać formację
biblijną i liturgiczną – bez tego tłumaczenie brewiarza niewiele pomoże. Po drugie,
siostry, których konstytucje przewidują przynajmniej część brewiarza wspólnie,
mogą odmawiać pewne części w języku miejscowym.
Kongregacja Rozkrzewiania Wiary przedstawiła dwie propozycje w  dziedzinie, która nas tu interesuje. Najpierw zauważyła, że wielu ordynariuszy prosiło
o  uproszczenie ksiąg liturgicznych, tak aby były miały łatwiejszą formę, co jest
Nie tylko biskupi misyjni wypowiadali się w  tym duchu. Również bp Joseph J. McNamee z  Ardagh
(Irlandia) sugerował zgodę na odmawianie modlitw rytuału po łacinie i w języku miejscowym dla tych
regionów, gdzie biskupi poproszą o  to. Na pewno ważnym głosem był ten zaprezentowany przez kard.
Fringsa z Kolonii w Niemczech. Wypowiadał się on w imieniu wielu biskupów proszących o dopuszczenie
języka miejscowego, zwłaszcza podczas Mszy katechumenów na misjach. Ta sama prośba przedstawiona
została przez bpa Karla J. Seiprechtsa z Rottenburga i bpa Wilhelma Sedlmeiera z Rotterdamu.
12

�Kształtowanie się soborowego rozumienia tłumaczeń liturgicznych

245

ważne bądź to z powodu warunków klimatycznych na terenach misyjnych, bądź
też z powodu małej liczby personelu, zwłaszcza kapłanów. Inny powód konieczności uproszczenia to szczególna trudność w krajach misyjnych rozproszenia norm
liturgicznych na zbyt wiele tomów. Druga propozycja dotycząca stosowania języka miejscowego w liturgii mówiła o tym, że kongregacja zauważa trudności, jakie
napotyka zwłaszcza miejscowe duchowieństwo, a które wynikają z ekskluzywnego
stosowania łaciny w  liturgii. Ten powód, łącznie z  pragnieniem większego włączenia wiernych w liturgię, sprawia, że kongregacja nalega na częstsze stosowanie
języków rodzimych w czynnościach liturgicznych, przede wszystkim w sprawowaniu sakramentów i sakramentaliów.
Poza propozycjami Kongregacji Rozkrzewiania Wiary, najważniejsze dla nas
są opracowania Kongregacji ds. Rytów, które trzeba tu omówić nieco szerzej. Dotyczyły one najpierw samej sprawy oficjum, a następnie bezpośrednio używania
łaciny i języków miejscowych w liturgii. Warto tu podkreślić, że nie było mowy
o eliminacji łaciny, a jedynie o umożliwieniu korzystania z miejscowych języków,
równolegle z łaciną.
Na początku kongregacja stwierdziła, że nie przedstawia jeszcze całej reformy
oficjum, a jedynie ukazuje pewne problemy dotyczące publicznej modlitwy Kościoła w czasach obecnych. Jedną z trudności jest niewystarczająca znajomość języka łacińskiego przez kapłanów, tak, aby mogli czytać z łatwością całe oficjum.
Jest to konieczne, jeśli ma to być dla nich źródłem duchowego rozwoju. Poza tym
stwierdzeniem obszerny fragment dotyczył dwóch głównych zagadnień, ewolucji
używania łaciny w Kościele i rekomendacji dotyczącej stosowania języków miejscowych w liturgii. Ponieważ ten tekst wydaje się dla nas szczególnie ważny, więc
poświęcimy mu więcej uwagi.
Najpierw kongregacja ukazała stosowanie łaciny w liturgii jako fakt historyczny
w życiu Kościoła. Stosowanie łaciny było związane z innymi kwestiami, takimi jak
zagadnienie jedności Kościoła, czystości wiary i wpływu tradycji. Prawo kościelne
odwoływało się do ksiąg liturgicznych sporządzonych w języku łacińskim. Języka
miejscowego używano, gdy miał miejsce rodzaj dialogu z ludźmi i kiedy koniecznym było wyjaśnienie wiernym rozumienia pewnych słów. W  najdawniejszych
drukowanych rytuałach język rodzimy był używany podczas świętych rytów razem z łaciną. Kolejnym etapem rozwoju języka lokalnego w liturgii był rozwój ry-

�246

Wojciech Kluj OMI

tuałów diecezjalnych. Takie typy rytuałów, potocznie zwanych „dwujęzycznymi”,
były dość rozpowszechnione w świecie. Jako przykład podano, że w 1943 r. kard.
Bertram z Wrocławia, w imieniu episkopatu niemieckiego, poprosił o możliwość
odprawiania Mszy św. w „Deutsches Hochamt”, a kongregacja – reskryptem z 24
grudnia 1943 r. – zezwoliła na to. Podobne przywileje zostały udzielone niektórym
regionom podległym Kongregacji Rozkrzewiania Wiary.
Ponieważ kongregacja coraz częściej spotykała się z  prośbami docierającymi
z różnych miejsc świata o szerszy dostęp lokalnego języka do liturgii, podała siedem argumentów na korzyść takiej postawy. Po pierwsze, odnowa ogólnego zmysłu
liturgicznego prowadzi do wzrostu wśród wiernych postawy gorącego pragnienia
udziału w czynnościach liturgicznych i do poprawienia rozumienia formuł liturgicznych. Po drugie, wpływ i rozmach współczesnego życia z najnowszymi wynalazkami, takimi jak telewizja i radio, doprowadził do bezpośredniego i szerokiego
kontaktu we własnych językach. Po trzecie, zauważa się pewien regres liturgii po
łacinie. Po czwarte, innym czynnikiem jest dojrzałość ludzi. Po piąte, argumenty
biblijne i orzeczenia papieży oraz promotorów stosowania języka ojczystego przywołują św. Pawła Apostoła „quem strenuum assertores fuisse asseverant linguae
popularis in liturgia”. Po szóste, istnieje „argument z natury języka”, mianowicie
język ludzki z  powodu swej szczególnej natury jest instrumentem komunikacji
międzyludzkiej. W końcu kongregacja przypomniała, że używanie łaciny w liturgii
Kościoła jest ostatecznie sprawą dyscypliny. Prawa kościelne zaś podporządkowane są ogólnym warunkom zmienności wszystkich spraw ludzkich.
Kongregacja odniosła się też do pozycji niektórych promotorów używania liturgii łacińskiej, twierdzących, że język łaciński jest związany z powszechną jednością Kościoła. Kongregacja wyraźnie odżegnała się od takiego podejścia i oświadczyła, że tylko w  pewien sposób łacina może być postrzegana jako zewnętrzny
znak Kościoła łacińskiego. Bycie katolikiem oznacza przede wszystkim związanie
się z jednością wiary i pozostawanie pod władzą biskupa rzymskiego oraz biskupów pozostających w łączności z nim, a nie z językiem łacińskim.
W ostatniej części swego propositum kongregacja podała dwie wytyczne dotyczące stosowania języka rodzimego. Po pierwsze, że łacina powinna być stale stosowana w liturgii Kościoła łacińskiego. Po drugie zaś, że dobrze by było wydać nową,
poprawioną wersję rytuału rzymskiego tam, gdzie jest to konieczne lub zasadne

�Kształtowanie się soborowego rozumienia tłumaczeń liturgicznych

247

i warto by go było przełożyć na języki lokalne. Kongregacja uznała, że tłumaczenia
te powinny być prowadzone pod kierunkiem konferencji biskupów poszczególnych
krajów, tak aby wszyscy wierni tego samego języka używali tego samego tłumaczenia. Końcowe zatwierdzenie powinno być dokonane przez kongregację.
Poza głosami biskupów oraz rzymskiej kurii, swój głos na interesujący nas temat wyraziły niektóre uniwersytety oraz wydziały kościelne i katolickie. Wypowiedziały się trzy uczelnie „in urbe” oraz sześć „extra urbem”. Gregorianum wniosło
postulat, aby rozważyć możliwość większej różnorodności formy, która by była
spójna z jedną legislacją liturgiczną. Taka postawa umożliwiłaby biskupom odpowiedź na lokalne warunki w sposób właściwy i bardziej skuteczny. Zaproponowano rozważenie kwestii używania łaciny i języków lokalnych w liturgii, sugerując,
że trzeba rozważyć, czy problem ten ma być rozwiązany na poziomie Kościoła powszechnego czy też rozwiązania należy poszukiwać na poziomie Kościołów lokalnych. Misyjny uniwersytet Urbanianum po poruszeniu ogólnie kwestii adaptacji
misyjnej, podniósł sprawę adaptacji liturgicznych. Zapytał, czy jurysdykcja Kongregacji Rozkrzewiania Wiary jest wystarczająca do rozwiązywania problemów
liturgicznych, tak żeby mogła udzielać ordynariuszom misyjnym odpowiednich
uprawnień w dziedzinie liturgii (np. stosowanie lokalnego języka, adaptacje rytów
nie-esencjalnych w  sakramentach). Trzecim spośród uniwersytetów rzymskich,
który wypowiedział się w tej sprawie, był Anselmianum. Odnotował on, że recepcja
sakramentów i aktywne uczestnictwo w sakramentalnym życiu Kościoła rozwinęło się dzięki teologii znaków i dzięki zgodzie już udzielonej na stosowanie języka
miejscowego w niektórych częściach rytów. Koniecznym wydaje się uproszczenie
rytów akcydentalnych i dostosowanie do czasów współczesnych oraz częstsze stosowanie języków miejscowych, zwłaszcza w administracji sakramentów i w pewnych częściach ofiary eucharystycznej.
Spoza „miasta” wyraźny głos pochodził z  uniwersytetu Lovanium w  Leopoldville (Kongo). Uniwersytet wnioskował o stosowanie języka miejscowego w wielu
okolicznościach, w celebracji Mszy św. (z wyjątkiem kanonu) oraz w sprawowaniu sakramentów13. W odniesieniu do brewiarza Lovanium zaproponowało rówInnymi uczelniami katolickimi, które opowiedziały się za szerszym stosowaniem języka miejscowego,
były Universidad Pontificia de Comillas w  Santander (Hiszpania), Katolieke Universiteit w  Leuven
(Belgia), Université d’Ottawa (Kanada), Facoltà Teologica S. Luigi w Neapolu.

13

�248

Wojciech Kluj OMI

nież, aby można go odmawiać albo po łacinie, albo w  języku miejscowym, pod
warunkiem, że jest to tłumaczenie oficjalnie zatwierdzone przez władzę kościelną.
Katolicki uniwersytet w Nijmegen (Holandia) przedstawił trudności posługi duszpasterskiej Kościoła w dziedzinie liturgicznej i misyjnej. Możliwości adaptacyjne
powinny być przebadane pod kątem każdej kultury i zwyczajów ludzi. Katolicki
Instytut w Tuluzie (Francja) proponował stosowanie języka potocznego w liturgii,
po zatwierdzeniu właściwych władz. Wydział Teologiczny w Trier (Niemcy), po
uwagach dotyczących liturgii Wielkiego Tygodnia, sugerował uproszczenie i adaptację rubryk oraz rozciągnięcie na cały świat już nadanych na pewnych terenach
uprawnień dotyczących stosowania języków lokalnych. Jochi Daigaku (Uniwersytet Sophia) z  Tokio (Japonia) przywołując misjonarzy Dalekiego Wschodu, którzy byli przyzwyczajeni do akomodacji liturgicznych do ich użytku, zaproponował, aby wyjść naprzeciw współczesnym potrzebom i takie sprawy liturgiczne jak
określenie rytów, tekstów i  adaptacji w  poszczególnych sprawach dać biskupom
i  synodom regionalnym wolność. Główna uwaga powinna być skupiona na zachowaniu duchowej jedności poprzez różne środki. Jnana Deepa (Ateneum Papieskie) w Poona (Indie) przedstawiło głos dotyczący liturgii i tekstów liturgicznych.
Odwołało się do głębszego uczestnictwa wiernych we Mszy św., w przyjmowaniu
sakramentów i sakramentaliów, ponieważ ważne jest, żeby wierni lepiej rozumieli
ryty i słowa. Postulowało również ustalenie norm i dekretów w sprawie stosowania
współczesnych języków w świętych czynnościach14.

b) Kodyfikacja soborowa i posoborowa
W kontekście licznych głosów nadesłanych w związku ze zbliżającym się soborem (a ok. jedna czwarta z nich dotyczyła spraw liturgicznych) jasnym się stało,
że jednym z ważniejszych zagadnień na soborze będzie liturgia, a w niej kwestia
konieczności wprowadzenia do liturgii języków rodzimych. Oczywiście na tym
etapie było to tylko zebranie opinii, ale ich liczba i powszechność występowania na
różnych kontynentach ukazywała dość powszechne w Kościele przekonanie o konieczności przybliżenia modlitwy liturgicznej do życia ludzi, w tym zaoferowania
14

Powyższe wypowiedzi zostały wybrane z książki ks. dra Kinga, s. 9-56.

�Kształtowanie się soborowego rozumienia tłumaczeń liturgicznych

249

jej w miejscowym języku. Następnym etapem będzie przełożenie tego przekonania na konkretne decyzje i postanowienia podczas obrad soboru. Wydaje się, że
te dość powszechne opinie w Kościele powszechnym praktycznie na całym świecie ukazały przekonanie ogółu wiernych, który – jak później przypomniał sobór
w konstytucji Lumen gentium 1215 – nie może błądzić w wierze.
5 VI 1960 r. Jan XXIII ustanowił centralną komisję soborową oraz dziesięć komisji przygotowawczych i dwa sekretariaty nadchodzącego soboru. Jedną z tych
komisji przygotowawczych była Komisja Liturgiczna. W  trakcie swych prac komisja przygotowała schemat dokumentu do dyskusji na temat liturgii. Dokument
ten składał się z 8 rozdziałów poświęconych: I – zasadom ogólnym, II – Mszy św.,
III – sakramentom i sakramentaliom, IV – oficjum, V – rokowi liturgicznemu, VI
– sprzętom liturgicznym, VII – sztuce kościelnej. Dla nas interesujące były w nim
cztery artykuły: 21, 22, 24 i 28. Nie będziemy tu szczegółowo opisywać dyskusji
nad tymi artykułami, ani analizować różnych zastrzeżeń i aprobat. Zwrócimy tylko
uwagą na kilka najważniejszych spraw.
Art. 21 proponowanego schematu określał zakres adaptacji. Art. 22 poświęcony był zagadnieniu adaptacji na terenach misyjnych. Komisja zauważyła, że trzeba rozróżnić sprawy bezpośrednio związane z wiarą, które wymagają absolutnej
jedności i inne, które nie dotyczą wiary bezpośrednio, ale są dobrem wspólnym.
Podano też powody dlaczego kładzie się szczególny akcent na liturgię na misjach:
liczne potwierdzenia papieży, liczne indulty udzielane terenom misyjnym, misyjna historia starożytnych Kościołów, a także współczesna historia misji, zwłaszcza
w  Azji i  Afryce, motywy pastoralne właściwe dla misji i  liczne petycje ukazują
specjalną i pilną konieczność adaptacji liturgicznych na terenach misyjnych. Art.
24 poświęcony był językowi liturgicznemu. Pierwsza część artykułu proponowała
zachowania języka łacińskiego w liturgii zachodniej, druga uznawała użyteczność
tłumaczeń w niektórych przypadkach. Art. 28 odnosił się do roli hierarchii w nadzorowaniu liturgii.
Spora część dyskusji nad schematem konstytucji dotyczyła kwestii kto i w jakich granicach będzie kompetentny do nadzorowania zmian, adaptacji i  tłuma„Ogół wiernych, mając namaszczenie od Świętego (…) nie może zbłądzić w wierze i tę szczególną swoją
właściwość ujawnia przez nadprzyrodzony zmysł wiary całego ludu, gdy ‘poczynając od biskupów aż po
ostatniego z wiernych świeckich’ ujawnia on swą powszechną zgodność w sprawach wiary i obyczajów”.
15

�250

Wojciech Kluj OMI

czeń. Czy będzie to w gestii poszczególnych biskupów, czy może jakichś większych
zgromadzeń biskupów, prowincji kościelnej, kraju. Przed soborem nie istniała
jeszcze instytucja konferencji episkopatu danego kraju, jak ją znamy w dzisiejszej
formie. Niektórzy bali się, że ordynariusze albo konferencje episkopatu otrzymają
zbyt duże kompetencje, które później wpłyną na brak jedności w Kościele. Większość kardynałów i  biskupów była za umożliwieniem stosowania języków miejscowych w niektórych częściach Mszy św., wyrażali jednak pewne obawy przed
nadużyciami.
Podsumowując etap przygotowawczy przyszłej soborowej konstytucji o liturgii,
można za Kingiem wywnioskować, że dokument ten powstał w konkretnym kontekście teologiczno-historyczno-dyscyplinarnym. To, co jasno wynika z  prac na
tym etapie, to związek adaptacji liturgicznych z konferencjami episkopatu, związek
adaptacji liturgicznych z misjami oraz konieczność podjęcia kwestii języka liturgicznego. Bardzo mocno podkreślone zostały kompetencje papieża i miejscowych
biskupów w kwestii kontrolowania liturgii16.
Warto zauważyć, że konstytucja nie dała jednoznacznej odpowiedzi, kto jest
kompetentny w zakresie odpowiedzialności za tłumaczenia, gdyż sposób działania, autorytet jurysdykcyjny i legislacyjny takich ciał jak konferencje episkopatów
nie był jeszcze wyraźnie określony. Rozwiązanie tego problemu nastąpi dopiero
po soborze17. Nie jest tu naszym celem omawianie kształtowania się tekstu Konstytucji o liturgii na jego etapie soborowym. Warto jednak zwrócić uwagę na to,
co działo się po soborze, bo miało to wpływ na przedsięwzięcia translatorskie na
Madagaskarze.
Nawet po promulgowaniu konstytucji o liturgii Sacrosanctum Concilum dnia
4 grudnia 1963 r. (oraz jej wejściu w życie z dniem 16 lutego 1964 r.) pozosta16
King, s.  94-95. Wyżej podawane dane pochodzą ze stron 58-140. W  miarę dyskusji, jak ojcowie
soborowi angażowali się w dyskusję nad schematem, powstawały różne podkomisje Komisji Liturgicznej,
które zajmowały się analizą proponowanych zmian. Te analizy doprowadziły do powstania tekstu
uzupełnionego. Wtedy to art. 28 schematu stał się artykułem 22, art. 24 stał się 36, art. 21 stał się 39, a art.
22 stał się 40. Po długich pracach dnia 4 grudnia 1963 r. tekst ten stał się Konstytucją o Liturgii Świętej.

Porównując cztery interesujące nas fragmenty, można zauważyć, że konstytucja trzykrotnie powierza
pewne sprawy autorytetowi i  odpowiedzialności grup biskupów: najpierw w  określeniu stosowania
języka ludności (art. 36 § 3), następnie przy zatwierdzaniu oficjalnych tłumaczeń (art. 36 § 4), dalej przy
wprowadzeniu albo propozycji adaptacji w granicach określonych przez editiones typicae poszczególnych
ksiąg liturgicznych (art. 39), w końcu w proponowaniu, w pewnych miejscach i okolicznościach, nawet
bardziej radykalnych adaptacji liturgii (art. 40).
17

�Kształtowanie się soborowego rozumienia tłumaczeń liturgicznych

251

ło wiele kwestii otwartych, zarówno w  zakresie kompetencji legislacyjnych, jak
i bardziej szczegółowych przepisów związanych z tłumaczeniem. Pozostały przynajmniej trzy grup zagadnień, które wymagały doprecyzowania. Po pierwsze
przepisy dotyczące samego tłumaczenia ksiąg liturgicznych na lokalne języki, po
drugie kwestie dotyczące publikacji książek liturgicznych w lokalnych językach
oraz zasady dotyczące wynagrodzeń za tłumaczenia ksiąg liturgicznych. Krótko
je tu przypomnimy18.
25 stycznia 1964 r. papież Paweł VI motu proprio Sacram Liturgiam ustanowił
Radę ds. wprowadzenia w życie konstytucji o liturgii. Rada ta, złożona z ekspertów i biskupów, miała za zadanie rewizję ksiąg liturgicznych. Miała też być odpowiedzialna za zatwierdzenia tłumaczeń. W pewnym sensie to motu proprio było
sprzeczne z konstytucją o liturgii w kwestii tłumaczeń. Podczas gdy konstytucja
autoryzowała regionalne konferencje biskupów do wybrania i zatwierdzenia tych
tekstów, tekst motu proprio określał, że te tłumaczenia muszą być przedstawione
Stolicy Świętej do zatwierdzenia19. Może to się wydawać mało ważne, ale po dokładniejszym przyjrzeniu się sprawie, zgodnie z duchem art. 36 § 4 konstytucji o liturgii, za tłumaczenia odpowiedzialne są lokalne konferencje biskupów, a Stolica
Święta potwierdza ich dekret (acta), nie tłumaczenie.
26 września 1964 r. Kongregacja ds. Rytów wydała Instructio Prima, Inter
Oecumenici. Jedenasty numer jest poświęcony wyłącznie tłumaczeniom tekstów
liturgicznych na języki miejscowe. Instrukcja stwierdza, że podstawą tłumaczeń
jest tekst łaciński. Tam, gdzie nie ma komisji liturgicznej, za tłumaczenie ma być
odpowiedzialnych dwóch albo trzech biskupów. Oni z kolei wybierają ekspertów,
łącznie ze świeckimi, z dziedziny Pisma Świętego, liturgii, języków biblijnych, łaciny, rodzimego języka i muzyki. Tłumaczenie tekstu liturgicznego musi spełnić
jednocześnie wiele wymogów. Instrukcja zaleca, aby tłumaczenia były konsultowane z biskupami z okolicznych regionów używających tego samego języka. Poleca także, aby zwrócić uwagę na wysoką jakość ksiąg z tekstami liturgicznymi, tak
aby nawet sam wygląd budził szacunek do Słowa Bożego i świętych przedmiotów.
Podając szczegóły dotyczące wymienionych dokumentów, opieramy się znowu na pracy doktorskiej:
M.J. King, The Competence of the Conference of Bishops relative to Vernacular Translations of Liturgical
Books, Rome 1987.

18

OsRomIt, 29 stycznia 1964, s. 1, za: King, s. 145. Były to słowa recognoscendas atque probandas. W wersji
oficjalnej zamieszczonej w AAS 56 (1964), s. 143 (nr 9) było już napisane probanda seu confirmanda.

19

�252

Wojciech Kluj OMI

16 października 1964 r. nowo mianowany przewodniczący Rady ds. wprowadzenia w życie konstytucji o liturgii napisał do przewodniczących konferencji episkopatu list Consilium ad exsequendum. W liście tym wyraził konieczność jedności
języka w nowych tekstach liturgicznych. Ponieważ zauważa się negatywne zjawisko zatwierdzania różnych wersji, tekstów i edycji w tej samej grupie językowej,
zwłaszcza angielskiej, francuskiej, niemieckiej i hiszpańskiej, prosi się o porozumienia odpowiednich episkopatów20.
2 czerwca 1965 r. ukazała się instrukcja rady Popularibus interpretationibus
traktująca o tłumaczeniach tekstów własnych należących do diecezji i rodzin zakonnych. W  tym przypadku teksty zatwierdza biskup lub przełożony generalny
i przesyła je do Rzymu.
10 listopada 1965 r. papież Paweł VI na spotkaniu zorganizowanym dla tłumaczy tekstów liturgicznych21 wyraził życzenie rzetelnego (sane) tłumaczenia.
Tłumaczenie tekstów liturgicznych nie może być pozostawione ocenie jednostki.
Papież dodał uwagę, która wydaje się szczególnie ważna dla tej pracy, w kontekście Madagaskaru. Powiedział, że do naszych czasów tłumaczenia miały za cel
pomóc wiernym zrozumieć ryt, który był sprawowany po łacinie. Współczesne
tłumaczenia stały się same częścią rytu, a więc stały się głosem Kościoła. Obecnie język miejscowy w  liturgii powinien służyć temu, że będzie ona w zasięgu
wszystkich, nawet dzieci i osób niewykształconych. W końcowych słowach papież przypomniał, że nikt nie ma prawa ingerować w te teksty, zmieniać, skracać,
rozwijać bądź opuszczać, według własnego zdania. Nie można też wprowadzać
do liturgii nowych elementów tytułem eksperymentu. Tylko Stolica Święta ma
prawo na to zezwalać.
25 stycznia 1969 r. rada wydała deklarację Comme le prévoit. Była to pierwsza
szczegółowa instrukcja odnosząca się do tłumaczeń tekstów liturgicznych na języki miejscowe. Ustalono tam ważne zasady teoretyczne i praktyczne. Celem tłumaczeń liturgicznych jest głoszenie orędzia zbawienia wierzącym i wyrażenie modlitw
Kościoła do Pana. Aby osiągnąć ten cel, nie wystarczy, aby tłumaczenia liturgiczne
Dla ujednolicenia wersji powstały cztery komisje międzynarodowe: ICEL (International Commission
on English in the Liturgy), DELC (Consejo Episcopal Latinoamericano Departamento de Liturgia), IAG
(Internationale Arbeitsgemeinschaft der Liturgischen Kommissionnen in Deutschem Sprachgebiet) oraz
CIFT (Commission Internationale Francophone pour les Traductions et la Liturgie).
20

21

Paweł VI, Allocutio Vos omnes qui, AAS 57 (1965), s. 967-970.

�Kształtowanie się soborowego rozumienia tłumaczeń liturgicznych

253

jedynie powtarzały wyrażenia i idee tekstu oryginalnego. Powinny wiernie przekazać konkretnym ludziom, w ich własnym języku to, co Kościół poprzez dany tekst
zamierzał przekazać. Wierne tłumaczenie nie może więc być oceniane jedynie na
podstawie pojedynczych słów. Trzeba pamiętać o  kontekście tego specyficznego
aktu komunikacji, nie zapominając o formie słownej właściwej dla danego języka.
Instrukcja określa, że komitety tłumaczy powinny być złożone ze specjalistów
z  różnych dziedzin, mianowicie z  liturgii, Pisma Świętego, teologii pastoralnej,
a zwłaszcza od języków i literatury, oraz – według okoliczności – od muzyki. Ich
praca powinna być skoordynowana. Kraje, które mają wspólny język, powinny
stworzyć „komisję mieszaną”, aby przygotować jeden tekst.
Instrukcja uznaje potrzebę tworzenia całkowicie nowych tekstów, ale z zastrzeżeniem, że „tłumaczenie tekstów przekazanych przez tradycję Kościoła jest najlepszą
szkołą i dyscypliną do tworzenia nowych tekstów tak, aby jakakolwiek zaadaptowana nowa forma wypływała z form już istniejących” (SC 23). Dwa miesiące po
powyższej, w marcu 1969 r., Rada ds. wprowadzenia w życie konstytucji o liturgii
wydała kolejny dokument – deklarację Circa Instructionem na temat tłumaczeń ad
interim.
15 września 1969 r. Kongregacja ds. Kultu Bożego opublikowała deklarację Plures Liturgicae. W tłumaczeniu tekstów liturgicznych kongregacja określiła zadania
konferencji episkopatu. Ich pierwszym zadaniem jest zachowanie i rozwój źródeł
biblijnych i euchologijnych. Konferencje mogą więc dodać pewne formularze, które będą bardziej współbrzmiały z mentalnością i kulturą ich ludów. Mogą rozważyć czy konkretny ryt jest właściwy dla praktyki miejscowego ludu, a  także czy
w miejscowych zwyczajach lub lokalnych praktykach (z zachowaniem SC 37 i 40)
jest coś, co może być dopuszczone do liturgii.
Dnia 5 września 1970 r. Kongregacja ds. Kultu Bożego wydała trzecią instrukcję Liturgicae Instaurationes. Odnowione księgi liturgiczne muszą być tłumaczone
w całości. Jeśli jakaś konferencja episkopatu uzna za konieczne dodanie nowych
formularzy lub dokonanie adaptacji, muszą być zatwierdzone przez Stolicę Świętą
i wydrukowane w taki sposób, aby wyraźnie odróżniały się od oryginalnego tekstu
łacińskiego. Instrukcja podała, że tłumaczenia mają świadczyć o pięknie, wyważeniu, elegancji. Bogactwo stylu oraz języka może im zapewnić długotrwałość. Instrukcja podała też, że tłumacze bądź autorzy mają pozostać anonimowi, księgi li-

�254

Wojciech Kluj OMI

turgiczne mają służyć wspólnocie chrześcijańskiej, a wydawanie i publikacja ksiąg
liturgicznych dokonuje się z mandatu konferencji biskupów.
Dnia 25 października 1973 r. Kongregacja ds. Kultu Bożego wydała cyrkularz
Dum toto terrarum dotyczący norm, które mają być zachowane przy tłumaczeniach ksiąg liturgicznych na języki współczesne. Ojciec Święty zarezerwował sobie osobiście prawo zatwierdzenia tłumaczeń formuł sakramentalnych na języki
miejscowe. Dotyczy to tłumaczeń na podstawowe języki współczesne (angielski,
francuski, niemiecki, hiszpański, holenderski, włoski i portugalski).
Tłumaczenia formuł sakramentalnych na języki miejscowe powinny być nie tylko poprawne doktrynalnie, ale powinny wiernie oddawać tekst łaciński. Jeśli tłumaczenia są dokonywane na języki inne niż te główne, odpowiednia komisja liturgiczna powinna przygotować tłumaczenia formuł sakramentalnych. Powinny one
być zatwierdzone przez konferencję episkopatu, a następnie mają być przesłane do
kongregacji, z pełnym objaśnieniem wszystkich słów w jednym z szerzej znanych
języków. Gdyby formuły sakramentalne nie były przetłumaczone słowo w słowo,
mają być podane przekonujące argumenty w odniesieniu do tekstu łacińskiego.
25 stycznia 1974 r. Kongregacja Nauki Wiary wydała deklarację Instauratio liturgica, w  której czytamy, że koniecznym jest, aby istotne formuły rytów sakramentów wiernie oddawały oryginalne znaczenie oficjalnych tekstów. Stolica Święta bada tłumaczenia formuł sakramentalnych na język miejscowy i kiedy uzna, że
tłumaczenie poprawnie wyraża znaczenie zamierzone przez Kościół, zatwierdza
i potwierdza tłumaczenie.
5 czerwca 1976 r. Kongregacja Sakramentów i Kultu Bożego22 wydała list Decem iam annos. List przypomina, że konferencje episkopatów są odpowiedzialne
za decyzje o wprowadzeniu i o zakresie stosowania języka miejscowego w liturgii.
28 kwietnia 1969 r. Paweł VI podzielił Kongregację ds. Rytów na dwie: Kongregację ds. Kultu Bożego
oraz Kongregację ds. Świętych (AAS 67 (1975), s. 425-432). Konstytucją apostolską Constans nobis z dnia
11 lipca 1975 r. Kongregacja ds. Sakramentów i  Kongregacja ds. Kultu Bożego połączyły się. Papież
Jan Paweł II przez Quoniam in celeri rerum cursu z dnia 5 kwietnia 1984 r. odnowił autonomię każdej
z sekcji. Kompetencje Kongregacji ds. Kultu Bożego są określone w konstytucji apostolskiej Sacra Rituum
Congregatio z dnia 8 maja 1969 (AAS 61 (1969), s. 296-305). Kongregacja jest podzielona na dwa biura.
Zwłaszcza to drugie nas tu interesuje, ponieważ ono utrzymuje relacje z  konferencjami episkopatów,
których liturgiczne sprawy (zgodnie z  SC 36 § 3) zatwierdza czyli potwierdza. W  świetle prawa
liturgicznego oraz potrzeb tradycji, kultur i poszczególnych ludzi, analizuje te adaptacje zaproponowane
przez konferencje episkopatów. To biuro jest też odpowiedzialne za nabożeństwa paraliturgiczne.

22

�Kształtowanie się soborowego rozumienia tłumaczeń liturgicznych

255

Po drugie przypomina, że zatwierdzenie takiego tłumaczenia musi być dokonane poprzez głosowanie. Po trzecie, akta konferencji świadczące o  zatwierdzeniu
i wskazujące wynik muszą być przesłane do kongregacji razem z wszelkimi głosami (sprzeciwami) na prośbę o potwierdzenie. Przewodniczący i sekretarz muszą
je podpisać. List wyjaśnia formalności związane z przekazaniem akt Stolicy Apostolskiej. Po czwarte, list przypomina, że raport konferencji episkopatu ma podać
uzasadnienie albo kryteria tłumaczenia oraz każdą różnicę z editio typica po łacinie. Po piąte, tłumaczenie i zatwierdzenie formuł sakramentalnych należy otoczyć
szczególną uwagą.
Wiele tych norm odnosi się do języków używanych dość powszechnie. W przypadku języków mniej znanych trzeba zachować trzy zasady. Po pierwsze, znaczenie każdego pojedynczego słowa w tym języku ma być podane w jakimś bardziej
znanym języku. Po drugie, jeśli tłumaczenie różni się od tekstu oryginalnego, muszą być podane powody takiej decyzji. W końcu przewodniczący i sekretarz konferencji episkopatu mają zaświadczyć fakt zatwierdzenia przez konferencję i autentyczność tej wersji jako tłumaczenie „słowo w słowo”. Kończąc, list określa, że
potwierdzenie nadane przez Stolicę Świętą ma ukazać się w tekście drukowanym,
którego dwie kopie mają być przesłane kongregacji23.
Kwestia norm dotyczących publikacji tłumaczonych ksiąg liturgicznych nie jest
dla nas aż tak istotna, więc możemy ją wspomnieć bardziej pobieżnie. 27 stycznia 1966 r. Kongregacja ds. Rytów dekretem De editionibus librorum liturgicorum
określiła, że prawo do publikacji tekstów łacińskich mają te wydawnictwa, które
posiadają zezwolenie papieskie. Prawo do publikacji tekstów w  językach narodowych mają te wydawnictwa, które otrzymają takie uprawnienia od konferencji episkopatu. 15 maja 1970 r. Kongregacja ds. Kultu Bożego deklaracją Nonnullae Commissiones potwierdziła, że wszystkie tłumaczenia mają pozostać w pełni
anonimowe (podobnie jak w przypadku tekstu łacińskiego). Nazwisko tłumacza
nie może się pojawić ani na okładce, ani w tekście. Prawa autorskie (copyright)
wszystkich wydań powinny pozostać bądź w rękach konferencji episkopatu bądź
narodowej komisji liturgicznej. W 1973 r. ukazała się odpowiedź Kongregacji ds.
Kultu Bożego De Integritate Servanda, w której przypomniała, że praenotanda oraz
23

Dane za: King, s. 141-193.

�256

Wojciech Kluj OMI

Institutio Generalis zarówno do Mszału, jak i do Liturgii godzin muszą być drukowane razem z tekstem zasadniczym. Mają też być drukowane wszystkie rubryki
oraz aranżacja hymnów i  psalmów na cztery tygodnie. Materiały specjalne, jak
np. hymny albo materiały nowo ułożone, które uzyskały właściwe zatwierdzenie,
mogą się ukazać jako appendix. Powinno się też ukazać concordat cum originali
udzielone przez biskupa albo inne kompetentne ciało. 19 marca 1975 r. ukazał się
dekret Ecclesiae Pastorum wydany przez Kongregację Nauki Wiary, według którego księgi liturgiczne mogą być publikowane jedynie na mocy mandatu konferencji
episkopatu, pod kontrolą i po potwierdzeniu przez Stolicę Świętą. Przy ponownym
druku tych ksiąg miejscowy ordynariusz musi potwierdzić ich zgodność z zatwierdzoną wersją. Ponadto modlitewniki przewidziane do użytku prywatnego muszą
być drukowane za zgodą lokalnego ordynariusza.
Jeśli chodzi o  wynagrodzenie za tłumaczenia ksiąg liturgicznych, to również
nie interesuje nas to aż tak szeroko, więc tylko można wspomnieć, że listem Non
latet sane z dnia 5 sierpnia 1966 r. Kongregacja ds. Rytów przypomniała, że Stolica
Święta zajmuje się przygotowaniem i  wydaniem tekstu łacińskiego. Konferencje
episkopatów muszą same zająć się stroną finansową tłumaczeń i druku. Editio typica tekstów łacińskich jest przypisane do Typographia Vaticana. Prawo wydania
iuxta typicam może być przyznane „drukarniom pontyfikalnym”. Wtedy opłata za
prawa autorskie jest przesyłana do Administratury Patrymonium Stolicy Świętej.
10 września 1966 r. Administratura Patrymonium Stolicy Świętej listem na ten
odpowiedziała, że 1,5% całej ceny sprzedaży ksiąg należy przekazać do Administratury.
Nie będziemy omawiać tu całej historii rozwoju prawodawstwa liturgicznego
w zakresie tłumaczeń tekstów liturgicznych. Chodziło jedynie o zarysowanie kontekstu, w jakim zaczęły powstawać tłumaczenia malgaskie24. Ostatnim dokumentem w tej serii była instrukcja Liturgiam authenticam Kongregacji ds. Kultu Bożego
i Dyscypliny Sakramentów z dnia 8 maja 2001 r., wspomniana w pierwszej części
pracy wraz z czwartą instrukcją tejże samej kongregacji Varietates Legitimae do-

Ten proces trwa nadal. Tytułem przykładu zaczerpniętego z  innego regionu świata, za Kingiem
wspomnijmy Stany Zjednoczone, gdzie konferencja episkopatu tego kraju zatwierdziła m.in. dwa języki
Indian jako liturgiczne – w 1983 r. język Indian Navajo, a w 1984 r. język Choctaw. Por. King, s. 290-300.

24

�Kształtowanie się soborowego rozumienia tłumaczeń liturgicznych

257

tyczącą wprowadzenia w życie soborowej konstytucji o liturgii (nry 37-40) z dnia
25 stycznia 1994 r. na temat inkulturacji i liturgii rzymskiej.
Warto tu zwrócić uwagę na sprawę, która choć nie dotyczy wprost kwestii tłumaczeń liturgicznych jako takich, to jednak wiąże się ze znajomością języka i ważnością pewnych rytów. Do tradycyjnego rozumienia tej sprawy przyczynił się słynny list papieża Zachariasza do św. Bonifacego dotyczący przypadków ponownego
chrztu w Bawarii w lipcu 746 r. Chodziło tam o to, że pewien kapłan nie znając
łaciny mylił się przy wymawianiu formuły chrztu świętego. Zamiast chrzczę ciebie
in nomine Patris et Filii et Spiritus Sancti mówił in nomine patria et filia et Spiritus
Sancti25. Wynikało to jednak z nieznajomości języka, a nie ze złej woli. Taki chrzest
uznaje się za ważny i nie chrzci się warunkowo ponownie.
Z drugiej jednak strony bardzo ważna jest wola wierności temu, co czyni w takich sytuacjach Kościół. 1 lutego 2008 r. Kongregacja Nauki Wiary przypomniała26,
że tylko chrzest „udzielany w imię Trójcy Świętej, a więc z wymienieniem imion
trzech Osób Boskich, jest ważny w Kościele katolickim”. W zapytaniu skierowanym do kongregacji chodziło o ważność chrztu udzielanego z wypowiedzeniem
takich tytułów Boga, jak Stwórca, Odkupiciel, Wyzwoliciel czy Uświęciciel, bądź
też Ożywiciel, zamiast imion Trójcy Świętej. Taki chrzest nie jest ważny i w takim
przypadku osoby powinny być ponownie ochrzczone w formie bezwarunkowej.

Zachariasz (papież), List do Bonifacego z dnia 1 lipca 746 r., w: M. Tangl (red.), Die Briefe des heiligen
Bonifatius und Lullus, Berlin 1916, s. 140-142, list nr 68.
25

Tekst Noty doktrynalnej o  zasadach dogmatycznych ważności chrztu św. na: http://www.vatican.va/
roman_curia/congregations/cfaith/documents/rc_con_cfaith_doc_20080201_validity-baptism_en.html
(2013-04-09).

26

�Rozdział II
Kształtowanie się podstawowych
malgaskich tekstów liturgicznych
Gdy Sobór Watykański II zalecił poprawienie i przetłumaczenie ksiąg liturgicznych, na Madagaskarze bezzwłocznie podjęto się tego dzieła.

a) Mszał rzymski
Chociaż większe znaczenie dla naszego zagadnienia będzie miała malgaska Liturgia godzin, która zawiera więcej elementów oryginalnie malgaskich, to jednak
najpierw wypada rozpocząć od Mszału27. Aby pokazać tempo, z jakim biskupi malgascy zabrali się do tego dzieła, warto zauważyć, że już w czasie zakończenia soboru istniała pierwsza, studyjna wersja dialogów mszalnych. W najpoważniejszym
naukowym czasopiśmie teologicznym na Madagaskarze L’Ami du clergé malgache28
z końca roku 1965 znajdujemy tę pierwszą wersję29. Jeśli ten tekst był już wtedy
opublikowany, to znaczy, że istniał przynajmniej trochę wcześniej. Większość sformułowań przyjęła się później jako standardowe zwroty liturgiczne.
Wśród tych sformułowań, które proponowano w bardziej dosłownej wersji, ale
później zmieniono, warto przyjrzeć się „Pan z wami” i odpowiedzi „i z duchem twoim”. W wersji proponowanej pierwotnie (np. na s. 171) mamy zwrot Ho aminareo
anie ny Tompo, odpowiadający dosłownie tekstowi oryginalnemu (i polskiemu również). Odpowiedź też była dosłowna i brzmiała Sy amin’ ny fanahinao. W przypadku
biskupa było to Ho aminareo anie ny fiadanana, a odpowiedź była taka sama.
Nie udało się odnaleźć śladów dyskusji, ale ostatecznie (tzn. jak na razie, w wersji wciąż studyjnej) mamy Homba antsika mianakavy anie ny Tompo, co dosłownie
27
W  przypadku Madagaskaru nie widzimy tak wielkich prac nad opracowaniem Mszału, jakie widać
było np. w Zairze. Por. Ryt Mszy świętej w Kościele Zairu, w: L. Górka i W. Hryniewicz (red.), Eucharystia
i posłannictwo, Warszawa 1987, s. 182-189.
28
Ukazujące się od 1946 r. Ami du Clergé Malgache, w roku 1985 przyjęło nazwę Aspects du Christianisme
à Madagascar. Tak więc skrót ACM pozostał bez zmian.
29

Texte malgache officiel de l’ordinaire de la messe, ACM 20 (1965) nr 6, s. 169-176.

�Kształtowanie się podstawowych malgaskich tekstów liturgicznych

259

przetłumaczyć by należało jako „niech z nami razem będzie Pan”, a odpowiedzią
jest Ho tanteraka tokoa anie izany, co można przetłumaczyć jako „Niech tak zaiste
się stanie”. Można by dyskutować dlaczego wybrano taką niedosłowną formułę.
Prawdopodobnie chodziło o to, że w języku malgaskim stosowanie formuły aktywnej nie jest objawem kultury języka, ale jest to wręcz niegrzeczne. Poniżej porównamy tę wersję z pierwszą wersją Mszału, która ukazała się w 1973 r.30. Biorąc
pod uwagę, że pierwsza wersja Mszału rzymskiego ukazała się w Rzymie w roku
1969, widzimy, że zmiana ta dokonała się w ciągu pięciu pierwszych lat od „próbowania” tej formuły. Warto tu przypomnieć, że posoborowy Mszał rzymski ukazał
się dopiero w 1969 r. (pierwsza edycja), więc tempo prac translatorskich na Madagaskarze może wprawiać w zadziwienie.
W  sprawach bardziej drugorzędnych mamy więcej różnic. Bez wchodzenia
w szczegóły przyjrzyjmy się tu aktowi pokutnemu „Spowiadam się Bogu wszechmogącemu” w wersji z 1965 r. i w wersji z 1973 r. Oczywiście trzeba pamiętać, że teksty
z lewej strony, zarówno polski, jak i malgaski, odpowiadały ówczesnej wersji Mszału,
która się później zmieniła. Aby zauważyć ważne różnice, niezależne od zmiany tekstu wyjściowego (łacińskiego), podajemy również oba teksty w wersji polskiej.
Polski tekst z roku
1965

Malgaski tekst
z roku 1965

Współczesny tekst
malgaski

Współczesny tekst
polski

Spowiadam
się Bogu
wszechmogącemu,
Najświętszej
Maryi zawsze
Dziewicy, świętemu
Michałowi
Archaniołowi,
świętemu Janowi
Chrzcicielowi,
świętym Apostołom
Piotrowi i Pawłowi,
wszystkim Świętym
i tobie, Ojcze, żem

Izaho miampanga
tena amin’
Andriamanitra
mahefa ny
zavatra rehetra,
amin’ i Masina
Maria Virjiny
mandrakizay, amin’
i Masina Miseli
Arkanjely, amin’
i Masindahy Joany
Batista, amin’
i Masindahy Piera
sy Paoly Apôstôly,

Miampanga tena
amin’ Andrimanitra
mahefa ny zavatra
rehetra aho, ary
koa amintsika
mianakavy, fa
nanota tokoa tamin’
ny hevitro, tamin’
ny teniko, sy tamin’
ny nataoko ary
tamin’ ny adidy tsy
vitako:

Spowiadam się Bogu
wszechmogącemu
i wam bracia
i siostry, że bardzo
zgrzeszyłem myślą,
mową, uczynikiem
i zaniedbaniem:

Boky Rômanina Fanaovana ny Sorona Masina. Nalahatra araka ny didy sy ny fetra voalazan’ ny Kônsily
Eokomenika faharoa tao Vatikana ary nankatoavin’ ny Papa Paoly VI, Fianarantsoa, 1973.

30

�260

Wojciech Kluj OMI

zgrzeszył bardzo
myślą, mową
i uczynkiem:

amin’ ny Olomasina
rehetra, ary aminao
koa, ry Ray, fa
be tokoa ny ratsy
vitako, tamin’ ny
hevitro, tamin’ ny
teniko sy tamin’ ny
nataoko:

moja wina, moja
wina, moja bardzo
wielka wina

fahotako izany,
fahotako, fahotako
lehibe

fahotako izany,
fahotako, fahotako
lehibe

moja wina, moja
wina, moja bardzo
wielka wina

Przeto błagam
Najświętszą Maryję
zawsze Dziewicę,
świętego Michała
Archanioła,
świętego Jana
Chrzciciela,
świętych
Apostołów Piotra
i Pawła, wszystkich
świętych, i ciebie,
Ojcze, o modlitwę
do Pana Boga
naszego.

Koa izaho mihanta
amin’ i Masina
Maria Virjiny
mandrakizay, amin’
i Masina Misely
Arkanjely, amin’
i Masindahy Joany
Batista, amin’
i Masindahy Piera
sy Paoly Apôstôly,
amin’ ny Olomasina
rehetra, ary aminao
koa, ry Ray, mba
hivavaka ho ahy
amin’ ny Tompo
Andriamanitsika.

Koa mihanta
amin’ i Masina
Maria Virjiny
mandrakizay aho,
amin’ ny Anjely
sy ny Olomasina
rehetra, ary
koa amintsika
mianakavy mba
hivavaka ho ahy
amin’ ny Tompo
Andriamanitsika.

Przeto błagam
Najświętszą Maryję,
zawsze Dziewicę,
wszystkich Aniołów
i Świętych i was,
bracia i siostry,
o modlitwę za
mnie do Pana Boga
naszego.

Niech się zmiłuje
nad wami Bóg
wszechmogący,
a odpuściwszy
wam grzechy,
niech was
doprowadzi do
żywota wiecznego.

Hamindra fo
aminareo anie
Andriamanitra
mahefa ny zavatra
rehetra, ary hamela
ny fahotanareo
ka hitondra
anareo any
amin’ ny fiainana
mandrakizay.

Hamindra fo
amintsika anie
Andriamanitra
mahefa ny zavatra
rehetra, ary hamela
ny fahotantsika
ka hitondra
antsika any
amin’ ny fiainana
mandrakizay.

Niech się zmiłuje
nad nami Bóg
wszechmogący
i odpuściwszy nam
grzechy, doprowadzi
nas do życia
wiecznego.

Pierwsza zmiana, jaką można zauważyć w tym fragmencie, jest czysto gramatyczna. Zamiast rozpoczęcia zdania od Izaho (ja), w wersji poprawionej mamy aho
(ja) na końcu pierwszego członu zdania, co bardziej odpowiada strukturze języka

�261

Kształtowanie się podstawowych malgaskich tekstów liturgicznych

malgaskiego i nic nie zmienia. Kolejna część (tu kursywą) została zmieniona, więc
ją opuścimy. Pod koniec tej części mamy „i tobie Ojcze” (tak samo po malgasku).
Reforma liturgiczna zmieniła to miejsce na słowa odnoszące się do całej wspólnoty
„i wam bracia i siostry” – tak przynajmniej podaje wersja polska, bo w oryginale
nie ma „sióstr”31. Wersja malgaska natomiast ma amintsika mianakavy, tzn. „nam
wszystkim”. Niezbyt grzeczne w tym miejscu wyrażenie „wam” zostało zamienione
na „nam wszystkim”, co w praktyce znaczy „wam”, bo przecież nikt nie spowiada
się przed samym sobą. Literalnie jest tu różnica, ale praktycznie nie stanowi to
chyba żadnego problemu, przynajmniej nie spotkałem się z tym nigdy, nawet gdy
pytałem niektóre osoby, co o tym myślą.
Przyjrzyjmy się jeszcze jednemu z takich miejsc, gdzie widać drobne różnice,
które jednak nie wprowadzają żadnych istotnych zmian. Po przygotowaniu darów,
przed prefacją, kapłan zwraca się do zebranych słowami „Módlcie się, aby moją
i waszą ofiarę przyjął Bóg, Ojciec wszechmogący”. Odpowiedź brzmi i odpowiedź
„Niech Pan przyjmie ofiarę z rąk twoich, na cześć i chwałę swojego imienia, a także
na pożytek nasz i całego Kościoła świętego”. Zmiany w wersji malgaskiej wyglądały
następująco.

31

Módlcie się, Bracia,
aby moja i wasza
ofiara była przyjęta
przez Boga Ojca
wszechmogącego.

Mivavaha, ry
havako, mba
hankasitrahan’
Andriamanitra
Ray mahefa ny
zavatra rehetra ity
sorona atolotro
sy atolotrareo ity.

Aoka hivavaka
isika mianakavy,
mba hankasitrahan’
Andriamanitra
Ray mahefa ny
zavatra rehetra ity
Sorona atolotro
sy atolotrareo ity.

Módlcie się, aby
moją i waszą
Ofiarę przyjął
Bóg, Ojciec
wszechmogący.

Niech przyjmie Pan
ofiarę z rąk twoich
na cześć i chwałę
Imienia swego, oraz
na pożytek nasz
i całego świętego
Kościoła swego.

Horaisin’ ny Tompo
anie ny sorona
atolotry ny tananao,
hanomezana dera
sy vononahitra ny
anarany, ary koa
hanasoavany antsika
sy ny Egliziny
manontolo.

Horaisin’ ny Tompo
anie ny Sorona
atolotry ny tananao,
hanomezana dera
sy vononahitra
ny Anarany, ary
koa hanasoavany
antsika sy ny
Egliziny masina
manontolo.

Niech Pan
przyjmie Ofiarę
z rąk twoich na
cześć i chwałę
swojego imienia,
a także na pożytek
nasz i całego
Kościoła świętego.

Mamy tam po łacinie: et vos fratres.

�262

Wojciech Kluj OMI

W tym przypadku polska wersja też nie do końca jest wierna łacińskiemu oryginałowi i stanowi polską „inkulturację”, gdyż w oryginale czytamy: Orate, fratrem,
ut meum ac vestrum sacrificium acceptabile fiat apud Deum Patrem omnipotentem. W polskiej wersji zgubili się „bracia”, a w malgaskiej zostali zastąpieni „nami
wszystkimi”. Pierwotna wersja malgaska była bardziej dosłowna, ale potem została
zmieniona. Pod koniec w obecnej wersji dodano (poprawnie) „świętego” (masina)
do przymiotów Kościoła, którego to słowa brakowało w pierwotnej wersji.
Ponieważ przy omawianiu „Modlitwy Pańskiej” wspomniano o nie do końca
przejrzystej na Madagaskarze symbolice chleba, można tu dodać, że podczas przygotowywania darów używa się mimo wszystko słowa „chleb” (mofo). Słowa „Błogosławiony jesteś, Panie, Boże wszechświata, bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy chleb…” po malgasku brzmią: Ankalazaina Ianao, ry Tompo. Andriamanitry
ny tany aman-danitra, fa avy aminao mazava fo sy malalatanana no nahazoanay
izao mofo atolotray Anao izao…
Przyjrzyjmy się jeszcze końcowemu błogosławieństwu „Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn, i Duch Święty”, które znowu stanowi dobry
przykład małego problemu inkulturacyjnego stwarzanego przez język malgaski.
Hitso-drano anareo anie Andriamanitra
mahefa ny zavatra rehetra, ny Ray, ny
Zanaka sy ny Fanahy Masina.

Hitso-drano antsika anie Andriamanitra
mahefa ny zavatra rehetra, ny Ray, sy  ny
Zanaka sy ny Fanahy Masina.

To końcowe błogosławieństwo w tekście łacińskim nie uległo zmianie po soborze, natomiast widać zmianę w wersji malgaskiej. Po pierwsze słowo „was” (anareo) zostało zamienione na „nas” (antsika). Tę zmianę omawialiśmy już wyżej.
Można to też wyjaśnić próbą inkulturacji tego tekstu, aby nie oddalać kapłana od
całej wspólnoty celebrującej Eucharystię.
Równie ciekawe jest dodanie drugiego „i”, przed „Syn”. W pierwszej wersji było
„Ojciec, Syn i Duch Święty”, w obecnej „Ojciec i Syn, i Duch Święty”. Jakie znaczenie może mieć ta zmiana, z pozoru gramatyczna? W języku malgaskim, przy wyliczaniu kilku elementów, jako „i” stosuje się sy. Jednakże przed ostatnim członem
dodaje się ary (też „i”). To ostatnie słowo jest mocniejsze i stanowi jakby mocniejszy akcent, podkreślenie czegoś ważniejszego przed końcem. W przypadku jednak

�Kształtowanie się podstawowych malgaskich tekstów liturgicznych

263

formuły trynitarnej trzeba podkreślić równość wszystkich trzech Osób Bożych,
dlatego ary zaburzyłoby ten szyk. Wprowadziłoby nierówność Osób Bożych. Ostatecznie więc wprowadzono nie do końca poprawne gramatycznie, ale bardziej poprawne teologicznie podwójne sy.
Przejdźmy teraz do o wiele ciekawszego przykładu malgaskiej wersji liturgicznej modlitwy ludu Bożego, zwanej popularnie brewiarzem, a teraz częściej Liturgią
godzin.

b) Ankalazao ny Tompo – malgaska Liturgia godzin
Być może Polacy, przyzwyczajeni do wiernego tłumaczenia łacińskich ksiąg
liturgicznych, będą zdziwieni niektórymi innowacjami. Warto tu więc już z  początku przypomnieć, że zgodnie z  postulatami soborowymi omówionymi wyżej
liturgia ta pomyślana jest przede wszystkim jako modlitwa ogółu chrześcijan,
a więc w sporej części świeckich, którzy nie są zobowiązani, jak np. kapłani, do
całej modlitwy Liturgii godzin. Jest to raczej zachęta do modlitwy dla chrześcijan
świeckich, tak aby mogła się ona stać pokarmem ich życia duchowego.
Nowe księgi liturgiczne zaczęły się ukazywać w  Rzymie, począwszy od roku
1969. W  1969 r. we Francji ukazał się nowy brewiarz pod znaczącym tytułem
Prière du Temps Présent (Modlitwa czasu obecnego). Choć było to małe wydanie,
do którego stopniowo dodawano kolejne części, stało się ono pewnym wzorem
dla rozpoczęcia prac w innych krajach francuskojęzycznych. Zebrana 12 stycznia
1970 r. Konferencja Episkopatu Madagaskaru zadecydowała, aby rozpocząć dzieło opracowania malgaskiej Liturgii godzin. Dzieło to powierzono benedyktynom
z klasztoru w Mahitsy. Z początku benedyktyni bali się podjąć się tak wielkiego
dzieła, ale w końcu po licznych namowach i prośbach podjęli się go32.
Podejmując się tego wielkiego dzieła, kierowali się podstawowymi przesłankami soborowymi, aby liturgia godzin była liturgią dla całego ludu Bożego, aby
była liturgią przepojoną Biblią, aby była liturgią „inkulturowaną”, czyli zrozumiałą
w  lokalnej kulturze malgaskiej, aby miała też walor katechetyczny i  aby jednoW  tej części prezentacji pójdziemy za obszerną prezentacją zawartą w  książce: G. Gaide, S.A.
Andriantsifa, L’Amour Chante. Ankalazao ny Tompo. Liturgie Malgache, Antananarivo-Analamahitsy,
2001. Tu s. 5-6.
32

�264

Wojciech Kluj OMI

czyła różne grupy etniczne Madagaskaru. Z początku zadanie wydawało się być
proste – na podstawie wzorcowego wydania trzeba będzie pouzupełniać psalmy
czytaniami i antyfonami. Kiedy jednak zaczęto zabierać się do hymnów, okazało
się, że zadanie nie jest takie łatwe. Trzeba było znaleźć odpowiednie kompozycje,
a najpierw odpowiednich twórców malgaskich, którzy mogliby się podjąć takiego
dzieła oraz utworzyć ekipę wspólnie z teologami i biblistami. W klasztorze nie było
wtedy jeszcze dorosłych zakonników malgaskich, jedynie młodzi. Trzeba się więc
było odwołać do specjalistów spoza wspólnoty.
Sytuacja wymagała trudnych decyzji. Do tego czasu, od początków głoszenia
Ewangelii na wyspie, wszystkie księgi liturgiczne były nie tylko w języku łacińskim,
ale również ustalone „gdzieś kiedyś” i  przywiezione na wyspę. Wymagana więc
teraz była wielka roztropność pastoralna.
Aby pokazać złożoność procesu, warto przyjrzeć się jednej z pierwszych prób,
jaką była pieśń/piosenka Ireo olon-tsotra tsy misy fitaka no zanaka handova ny lanitra. Dada ô… (prości, którzy nie są dwuznaczni, są dziećmi, którzy odziedziczą
niebo. Tato!). Wiadomo, że słowo Abba zostało użyte przez Marka (14,36), cytującego słowa samego Jezusa z Getsemani i przez Pawła Apostoła (Ga 4,6; Rz 8,15)
w odniesieniu do modlitwy chrześcijańskiej inspirowanej przez Ducha Świętego
i adresowanej do niebieskiego Ojca. Malgaskim ekwiwalentem tego czułego określenia ojca jest Dada. Powstało pytanie, czy takiego określenia można użyć w liturgii, nawet jeśli w języku malgaskim wyraża zarówno czułość, jak i respekt. Mimo
że melodia też była wspaniała, to jednak nawet sam autor, kapłan malgaski, nie
uważał, aby ta pieśń była właściwa w liturgii33.
Inną kwestią było zagadnienie doboru języka związanego ze zmianą pokoleń.
Do pewnego stopnia sytuację tę można zauważyć w każdym kraju i środowisku.
W  przypadku Madagaskaru lat siedemdziesiątych XX w. zagadnienie to jednak
miało szczególne znaczenie. Za czasów kolonialnych język malgaski nie rozwijał
się, służył zasadniczo przekazywaniu miejscowej ludności kolonialnych poleceń.
W  dziedzinie rodzimego języka modlitwy oczywiście panowała z  tego powodu
stagnacja. Wraz z  odzyskaniem niepodległości i  powiększeniem możliwości nauczania w języku malgaskim nowe pokolenie zaczęło stopniowo tworzyć uwspół33

Tamże, s. 9.

�Kształtowanie się podstawowych malgaskich tekstów liturgicznych

265

cześniony język malgaski. Ponadto rozwój cywilizacyjny wymuszał tworzenie
pewnego nowego słownictwa. Nietrudno więc sobie wyobrazić ówczesną sytuację,
kiedy trzeba było tworzyć pewne teksty modlitw i błogosławieństw albo w języku
pokolenia czterdziestolatków, albo pokolenia dwudziestolatków, które się nieco
różniły. W pierwszym przypadku byłoby to mniej więcej imitowanie tego, co już
było w poprzednich dziesięcioleciach, w drugim przypadku trzeba było szukać nowych form. Wydawało się, że właśnie tego drugiego domagało się soborowe aggiornamento. To samo sugerował tytuł pierwszego francuskiego brewiarza. Oczywiście
nie można było popadać w skrajności. Nowe modlitwy nie mogły zrywać z tym,
co było już znane i praktykowane. Jednocześnie „nowości” języka świeckiego najczęściej odwoływały się do nowych form sportu, kultury czy polityki. Zbytnie uzależnienie od takiej mentalności mogło doprowadzić do opustoszenia kościołów.
Inną otwartą kwestią była sprawa strony muzycznej. Choć śpiew gregoriański
ma swą tradycyjną rolę w muzyce kościelnej, to jednak nawet w liturgii przyjęte
są  różne style i  formy. Ekipa Anakalazao ny Tompo z  założenia otwarta była na
różne malgaskie tradycje muzyczne, takie jak vakodrazana, hira gasy, ôsika, zafindraony, jijy, rango i inne. Pozostawała jednak również otwarta na inne tradycje chrześcijańskie, jak np. negro spirituals. Jednym z założeń było również, aby ta
malgaska liturgia łączyła wszystkie grupy etniczne wyspy34.
Zaczynając pracę nad nową, malgaską Liturgią godzin, zajęto się najpierw psalmami. Istniejące tłumaczenia, zarówno katolickie, jak i protestanckie, nie nadawały się do śpiewu. Trzeba było zatem najpierw dokonać nowego tłumaczenia, które
byłoby odpowiednie do śpiewania psalmów z pamięci, w sposób rytmiczny35. Jako
podstawę przyjęta została nowa wersja tłumaczenia z hebrajskiego, której od 1966
r. w swej liturgii używali już benedyktyni i benedyktynki.
Wydawało się, że przygotowanie malgaskiej wersji Liturgii godzin będzie proste. Na podstawie pierwszego wydania Prière du Temps Présent wystarczyło przygotować czytania z Biblii. Antyfony, wersety itp. były przecież zaczerpnięte z Biblii.
Trzeba było przetłumaczyć modlitwy, a modlitwy niedzielne zostały już przetłumaczone na potrzeby Mszału.
34

Tamże, s. 10-12.

35

Wiele osób na Madagaskarze po dziś dzień nie umie czytać.

�266

Wojciech Kluj OMI

Jeśli jednak chodzi o hymny, tu sprawa pozostawała otwarta dla badań i kompozycji, jak w każdym języku i kulturze. Potrzeba jednak było malgaskich chrześcijańskich poetów. Konieczne było stworzenie ekipy, która by współpracowała
z teologami i biblistami. Sam klasztor nie posiadał takich ludzi. Zaproszono więc
do współpracy znane osoby. Spotkania ekipy odbywały się zasadniczo trzy razy
w roku. Pierwsza taka sesja odbyła się w Fianarantsoa w 1970 r. Uczestnikom zadano „zadanie domowe” stworzenia pewnego fragmentu tekstu lub melodii. Jednym
udało się to lepiej, innym nie za bardzo się to powiodło.
Aby lepiej ukazać proces kształtowania się malgaskiej wersji Liturgii godzin,
trzeba nie tyle przyjrzeć się jej ostatecznej wersji (która wciąż jeszcze nie jest gotowa), ale zbadać jak powstawały kolejne części, a odbywało się to swoistym porządku, który niosło życie.
Opracowanie pierwszego tygodnia było gotowe w 1972 r. Od twórców domagano się tekstów dobrze skomponowanych i  poprawnych doktrynalnie. Psalmy
i kantyki biblijne istniały już wcześniej, ale w tłumaczeniu bardzo dosłownym, nie
rytmicznym. Dodano do nich rytmiczne hymny i  krótkie responsoria. Fakt ten
spowodował sytuację, iż melodia hymnów, antyfon i  responsoriów była typowo
malgaska, natomiast śpiew psalmów był zbliżony do psalmodii gregoriańskiej.
Z tego powodu udało się tego dokonać dość szybko. Choć oczywiście nie wystarczyło ułożyć teksty i skomponować melodie, trzeba je było jeszcze rozpropagować.
W  czasie wakacji rozpoczęły się sesje mające na celu nauczenie przedstawicieli
kapłanów, zakonów, ale także katechistów i zaangażowanych chrześcijan tych nowych melodii i takiej formy modlitwy liturgicznej, której wcześniej nie znali. Część
kursu była poświęcona nauczaniu norm liturgii godzin36, ale większość zajmowały
lekcje śpiewu. Najbardziej entuzjastyczną grupą były wtedy siostry zakonne, które często jeszcze w nocy powtarzały te melodie z pomocą prymitywnych (wtedy)
magnetofonów. Pierwsza taka sesja odbyła się w Antsirabe, w kolegium św. Józefa,
kolejna w Fianarantsoa.
Po tym pierwszym etapie ekipa zabrała się za drugi tydzień. Ponieważ to
swoiste zderzenie melodyki gregoriańskiej psalmów i melodii malgaskich pozostałych części wywoływało pewien zgrzyt, dlatego w drugim tygodniu postano36

Wtedy ukazało się typiczne wydanie łacińskie pierwszego tomu posoborowej Liturgii Godzin.

�Kształtowanie się podstawowych malgaskich tekstów liturgicznych

267

wiono spróbować stworzyć malgaskie melodie również dla psalmów. Wzorując
się na istniejących w  pewnych krajach rymowanych tłumaczeniach psalmów,
zaczęto na nowo tłumaczyć psalmy37. Najpierw zabrano się za Kantyki Maryi
i  Zachariasza. Wydawały się one zadowalające38. Prace kontynuowano. Dalej
stworzono malgaskie melodie do tych tekstów. Z początku była to prosta polifonia39. Ten drugi tydzień powstawał dość szybko na fali wielkiego entuzjazmu
i wielu nowo powstających kompozycji. Od trzeciego tygodnia prace zaczną się
posuwać bardzo wolno.
Zanim jednak jeszcze ukończono prace nad drugim tygodniem, zabrano się za
responsoria. Wzorując się na tradycyjnych śpiewach malgaskich, chciano skomponować je na wzór krótkich wezwań śpiewanych przez solistę i podejmowanych
przez grupę, np. w słowach „Będę Cię, Panie, wysławiał na wieki”. Stopniowo jednak funkcja responsoriów w kolejnych wydaniach typicznych się zmieniała. Coraz
częściej były to słowa powiązane z czytaniami przypadającymi na dany dzień. Nie
przeszkadzało to jednak, aby kantor podawał pewne słowa, które chór/wspólnota
częściowo powtarza.
Jednak jeszcze przed ukończeniem prac nad drugim tygodniem pojawiła się
niespodziewana inicjatywa. Pod koniec 1972 r. ruch ZMM (Zanakin’ i Masina Maria – Córek Świętej Maryi)40 pragnął odnowić swój tradycyjny modlitewnik. Kapelan krajowy zaproponował, aby zamiast przedruku starego modlitewnika odnowić
go w  liturgicznym duchu posoborowym. Zarząd krajowy ruchu poprosił ekipę
Ankalazao o  stworzenie nowego oficjum o  Matce Bożej, stosownie do nowych
wskazań liturgicznych. W 1973 r. ukazała się książeczka Ankalazao ny Tompo Fankalazana an’ i Masina Maria, w nowym stylu, z psalmami, kantykami biblijnymi,
krótkimi odpowiedziami, rytmicznymi tekstami i prawdziwie malgaską muzyką.
Był to swego rodzaju test. Okazało się, że to odnowione oficjum zostało bardzo
37
Mamy również w Polsce takie tłumaczenie Franciszka Karpińskiego, które jest śpiewane w tradycyjnych
nieszporach. Na Madagaskarze nasza tradycja nie była znana, ale wiedziano o  analogicznej sytuacji
istniejącej w kraju Basków.

Więcej szczegółów por. G. Gaide, La Foi Chante en nos Coeurs, w: Ta Parole est ma joie. Mélanges
Bibliques offerts au Père Léonard Ramaroson, Antananarivo, 1991, s. 125-135.
38

39
Przy ówczesnych prymitywnych możliwościach technicznych (przegrywaniu kaset z magnetofonu na
magnetofon domowym sposobem) śpiewy kilkugłosowe nie były dobrze słyszalne.
40

Bardzo prężny na Madagaskarze ruch katolickich kobiet.

�268

Wojciech Kluj OMI

przychylnie przyjęte przez ten ruch o  długiej już tradycji na Madagaskarze, do
którego należą dorosłe i starsze osoby. Ta zmiana nie okazała się więc żadną przeszkodą również dla starszych osób.
Oficjum drugiego tygodnia stało się punktem przełomowym. Ukazało się ono
w  marcu 1974  r. Tym razem nie było już żadnych zastrzeżeń do jego charakteru malgaskiego. Jego rozprzestrzenianie się było też wspomagane przez katolickie
programy radiowe. Zwłaszcza młodzi znaleźli w nim odpowiedź na swe oczekiwania. Zaangażowali się w animację liturgii i często śpiewali je w chórach w wielu
parafiach. Co prawda niektóre osoby zakonne wychowane w duchu przedsoborowym miały z początku trochę trudności z zaakceptowaniem tej nowej formy, ale
widząc entuzjazm młodych, też je przyjęły41.
Po zakończeniu prac nad drugim tygodniem nastąpił mały zastój przed pracami
nad trzecim tygodniem. Skoncentrowano się na modlitwach przed spoczynkiem.
Stworzenie książeczki Vavaka Hatory (Modlitwy przed spoczynkiem) sytuuje
się pomiędzy drugim i trzecim tygodniem. Z punktu widzenia inkulturacyjnego
kompleta ta pozostaje w duchu drugiego tygodnia, z wyjątkiem błogosławieństw.
W tym czasie błogosławieństwo było codziennie takie same. Ponadto było umieszczone pomiędzy modlitwą końcową a antyfoną ku czci Maryi. W kulturze malgaskiej błogosławieństwo – tsodrano odgrywa bardzo ważną rolę. Wypadało więc je
jakoś podkreślić. Na każdy dzień tygodnia utworzono więc różne teksty, zakończone właściwą odpowiedzią zgromadzonych42.
Przyjrzyjmy się przykładowej modlitwie. Np. we wtorek mamy: „Niech Bóg,
nasz Ojciec, odnowi nasze siły podczas tej nocy, abyśmy mogli lepiej Mu służyć,
gdy powstanie Słońce, które nie zna zachodu”. Odpowiedzią jest „Pozostańmy żywi
Istnieje wiele anegdot związanych z wprowadzaniem tych tekstów do życia modlitwy na Madagaskarze.
O. Gaide przytacza (L’Amour Chante, s.  21) np. historię pewnej osoby, która będąc z  początku
przeciwnikiem takich zmian w  modlitwie liturgicznej zmieniła zdanie, gdy usłyszała teksty modlitw
śpiewane przez ludzi na głównym targu w stolicy. Jest też historia dziewczyny z rodziny protestanckiej,
która prosiła ojca o  zgodę na pójście na nabożeństwo katolickie, bo – wg niej – nowe śpiewy lepiej
wyrażają to, co przeżywa w swej wierze.
41

Po ukończeniu czwartego tygodnia, w 1989 r., zostaną opracowane jeszcze modlitwy przed spoczynkiem
w  drugiej wersji, aby uniknąć monotonii. Będzie więc kompleta tygodni parzystych i  nieparzystych.
Świadczy to m.in. o  tym, jak często teksty te używane są  przez chrześcijan na Madagaskarze podczas
modlitwy. Warto zauważyć, że późniejsze wersje komplety dodadzą więcej wersji błogosławieństw. Np.
wersja francuska z 1980 r. podała cztery hymny do wyboru, podczas gdy pierwsza wersja malgaska siedem
plus dwie opcjonalne. A wersja druga doda jeszcze siedem innych.
42

�Kształtowanie się podstawowych malgaskich tekstów liturgicznych

269

i niech każdy dotrwa do rana”. W sobotę wieczorem, przygotowując się na przyjście Chrystusa: „Niech Bóg Ojciec i Źródło pokoju nas uświęci, abyśmy byli bez
grzechu na dzień, gdy Chrystus powróci”. Ponadto zmieniona została kolejność
– błogosławieństwo jest umieszczone nie między modlitwą a antyfoną do Matki
Bożej, gdzie w pewnym sensie traci swą moc, ale na samym końcu43.
Nie zajmujemy się tu stroną muzyczną, ale dodać można, że na tym etapie do
melodii dołączono też pochodzące z tradycji Betsimisaraka.
Z  punktu widzenia literackiego i  teologicznego można powiedzieć, że trzeci
tydzień (1977) sytuuje się podobnie jak drugi. Z perspektywy muzycznej jednak
trzeci tydzień przewyższył kompozycje drugiego tygodnia (typowo malgaskie).
Przy komponowaniu trzeciego tygodnia postanowiono otworzyć się też na inne
kultury, oczywiście pozostawiając wciąż priorytet kulturze miejscowej. Widać
w tym już wielką dojrzałość chrześcijańskiej kultury malgaskiej, która nie boi się
zamykania jedynie w sobie, ale jest zdolna asymilować inne dobre tradycje.
Przyjrzyjmy się przykładowi z trzeciego tygodnia44. Modlitwa zaczyna się refrenem Eny tanteraka („Wszystko się wypełniło”): „Tak wszystko się wypełniło;
nasze oczy zobaczyły, nasze uszy usłyszały wspaniałe rzeczy dokonane przez
Pana; nasze oczy zobaczyły, nasze uszy usłyszały: Jezus jest Synem Bożym. On
jest Amen, Alleluja” (por. 2 Kor 1,20). Ten refren rozwija się przez cztery strofy
w stylu rodombe, rodzaju charakterystycznego rozpoczęcia lub zakończenia malgaskiego teatru na scenie.
Hymn Miantso Anao („Wzywamy Cię, Panie”) podejmuje stary styl protestancki maintimolaly i rozwija się wzdłuż linii dawnych śpiewów Merinów.
Hanambara Ahy ny Fanahy („Duch świadczy o mnie”) – antyfona do Magnificat podejmuje muzykę majestatycznego śpiewu tryumfalnego grupy Antandroy.
Mamy też całą serię krótkich wezwań w rytmie melodii typowych dla Betsimisaraka. Widać tu otwartość na bogactwo innych grup etnicznych poza Płaskowyżem
Centralnym.
Ekipa Ankalazao wsłuchiwała się również w głosy młodych. Kilka utworów jest
owocem zainspirowania się śpiewami młodych w rytmach negro spirituals.
43

A więc tam, gdzie pierwotnie było, zanim za czasów św. Barnarda nie dodano antyfony maryjnej.

44

G. Gaide, L’Amour Chante, s. 23.

�270

Wojciech Kluj OMI

Klasyczny styl chórów kościelnych w  trzecim tygodniu odnaleźć można
w  Ny voaary manontolo („Całe stworzenie”), czy Efa natsangan’ Andriamanitra
(„Wskrzeszony przez Boga”) czy też Na ny Ray na ny Reny („Ojcowie i matki”).
Są też rytmy marszowe albo do śpiewów z gitarą, jak np. Nifidy ahy ny Tompo
(„Pan mnie wybrał”) czy Na ilaozan’ ny olona Aza aho („Choćby nawet ludzie mnie
opuścili”).
Jest też ciekawy amalgamat stylów w Ento ny jiogako („Weźcie na siebie moje
jarzmo”). Refren – antyfona w stylu klasycznego largo, wersety (Ps 130-131) bardziej w stylu anglosaksońskich teksaskich zespołów chórowo-gitarowych. Jednak
główna inspiracja melodyjna pochodzi od słynnego Adoro te devote.
Poza tą różnorodnością w trzecim tygodniu widać też otwarcie na inne kultury.
Przyjrzyjmy się przykładowi nieszporów wtorku trzeciego tygodnia podczas spotkania międzynarodowego. Zaczyna się od wezwania skierowanego do wspólnoty
Ndeha hitsaoka („Adorujmy”). Wszyscy, a zwłaszcza Amerykanie łatwo włączą się
w rytm negro spirituals, podejmując spontanicznie refren. Nikt się nie zdziwi, jeśli
w tym czasie pojawią się improwizacje. W Psalmie 124 Na ilaozan’ ny olona aho
(„Nawet jeśli ludzie mnie opuszczą”) w  wersety łatwo włączą się Kanakowie ze
swymi hawajskimi gitarami. W  Psalmie 130 – Enty ny jiogako („Weźcie na siebie moje jarzmo”) Europejczycy (vazaha) mogą się spodziewać wolnego refrenu
rozwijającego się w wersetach, ale nagle może ich zaskoczyć klaskanie w dłonie.
Kantykowi z Nowego Testamentu (2 Kor 1,3-5) Eny isaorana ho’ aho („Niech będzie Bóg uwielbiony”) towarzyszą spontanicznie ludowe pieśni anglosaksońskie
(folksong). Cała wspólnota adoruje w Miantso Anao („Wzywamy Cię, Panie”), ale
podczas Kantyku Maryi wybrzmiewa na wiwat antyfoną Hanambara Ahy („Duch
daje mi świadectwo”), w rytm tańca grupy Antandroy, który daje możliwość zaangażowania w modlitwę również swego ciała.
Aby nie popadać w zachwyt, warto też przypomnieć, że nie wszystkie próby
znajdowały uznanie. Niektóre pozostawiano bez kontynuacji. Reforma posoborowa ustaliła stałą kolejność brewiarza: wezwanie, hymn, psalmy, lektura Pisma
Świętego, odpowiedź, kantyk, modlitwy wstawiennicze, modlitwa końcowa, błogosławieństwo. Były jednak również inne tradycje. Reforma postawiła jednak na
stały schemat, aby było łatwiej włączyć się w innych językach, czy w czasie zmęczenia. Ekipa Ankalazao, opierając się na starożytnej tradycji, proponowała również

�Kształtowanie się podstawowych malgaskich tekstów liturgicznych

271

wprowadzić wstępne wezwanie i krótką odpowiedź, a hymn umieścić w miejscu
responsorium. Ten pomysł jednak nie został wprowadzony.
Okres Bożego Narodzenia (1982). Kiedy ekipa Ankalazao podjęła się utworzenia oficjum o Matce Bożej, przewodniczący komisji episkopatu ds. liturgii dał ekipie wskazówkę, aby to, co tworzą, opierali nie na uczuciach, ale przede wszystkim
na Biblii. Taka postawa widoczna jest bardzo wyraźnie w opracowanym okresie
Bożego Narodzenia. To dzieło ukazało się razem – okres Bożego Narodzenia oraz
drugie wydanie oficjum o Matce Bożej.
Codzienna modlitwa liturgii godzin pokazała, że dobrze by było, gdyby wierni
mieli na okresy specjalne (Adwent, Boże Narodzenie, Wielki Post i  Wielkanoc)
odpowiednią liczbę części własnych, aby zmieniać w  miarę możliwości teksty
z okresu w ciągu roku. Podczas komponowania oficjum zmieniono nieco schemat:
kantyk ze Starego Testamentu w  modlitwie porannej i  kantyk z  Nowego Testamentu w  modlitwie wieczornej na kantyki ze Starego Testamentu tak rano, jak
i wieczorem w okresie Adwentu, a kantyki z Nowego Testamentu wielbiące Słowo Wcielone w okresie Bożego Narodzenia. Wszystkie kantyki skomponowane na
okres Adwentu pochodzą z księgi Izajasza.
Dzięki Soborowi wysiłki ekumeniczne nabrały dużego rozmachu. Kościół na
Madagaskarze też ma swój wielki udział w tej dziedzinie. Z jednej strony powstała
ekumeniczna książka modlitw Miara-mizotra, która nie jest tylko zbiorem pieśni
różnych Kościołów – członków rady ekumenicznej (anglikanów, protestantów
i katolików), ale zawiera również kilka pieśni wspólnie ułożonych, zwłaszcza tytułowe Miara-mizotra („Wstąpmy razem”). Powstanie tych pieśni zbiegło się w czasie
z powstaniem oficjum okresu Bożego Narodzenia.
Czwarty tydzień i  kompleta tygodni parzystych (1983-1989). Podobnie jak
w trzecim tygodniu proponuje się w nich specjalną serię dla tych, którzy nie chcą
w kółko odmawiać tych samych tekstów. Podczas gdy w trzecim tygodniu były one
zaczerpnięte z listów Pawłowych, w czwartym z kolei sięgnięto do św. Jana: Ewangelii i Pierwszego Listu. Wśród wielkich osiągnięć inkulturacyjnych warto wspomnieć hymn Akondro lonjehitra – „Skrzywiony bananowiec”. Bananowiec jest tu
symbolem eucharystycznym: Chrystus, w momencie śmierci na krzyżu, składnia
głowę. Staje się pożywieniem, chlebem życia dla tych, którzy go spożywają.

�272

Wojciech Kluj OMI

Okres wielkanocny (1988-1996). Książeczka Ankalazao na okres paschalny
używana była ad experimentum w  postaci 14 małych zeszycików drukowanych
na powielaczu, które ukazywały się stopniowo, począwszy od roku 1988. W  tej
części, podobnie jak we wcześniejszych, jest kilka innowacji. Ponieważ Duchowi
Świętemu poświęcony jest jedynie jeden dzień – Pięćdziesiątnica, ekipa Ankalazao
zaproponowała więcej hymnów i modlitw powszechnych koncentrujących się na
trzeciej Osobie Trójcy, zwłaszcza w czasie od Wniebowstąpienia.
Nie będziemy tu omawiać treści teologicznych obecnych w  poszczególnych
utworach. Z teologii św. Mateusza podkreślane w utworach były takie aspekty, jak
wiara, Jezus – Nowy Mojżesz, Kościół – nowy lud Boży, Królestwo Boże, Piotr.
Z teologii św. Łukasza zaczerpnięte zostały m.in. treści do pięciu hymnów ku czci
Ducha Świętego. Czerpano również z teologii św. Pawła, listu do Hebrajczyków,
listów Piotra, listu Jakuba. Odwoływano się też do teologii ojców Kościoła i liturgii
wschodnich45. Omawianie głębokiej teologii wielu hymnów czy innych utworów
odbiegałoby od celu naszej pracy. Najlepszym dowodem na ich „przyjęcie” wśród
malgaskich katolików jest fakt, że wiele z tych utworów stało się pieśniami często
śpiewanymi podczas celebracji eucharystycznych lub też innych okazji religijnych
i nie tylko. Z czasem ekipa Ankalazao zabrała się też za komponowanie pieśni oraz
części stałych do Mszy św. Przykład Madagaskaru stał się też natchnieniem dla
Kościołów w innych krajach Afryki.
Sukces grupy Ankalazao spowodował, że poproszono ich również o  pomoc
w tworzeniu innych pieśni, np. mszalnych, a zwłaszcza o stworzenie pieśni, które
mogą być wykorzystywane podczas modlitw niedzielnych pod nieobecność kapłana. Początkowo grupa miała się zająć jedynie tworzeniem malgaskiej Liturgii
godzin, ale biorąc pod uwagę sukces przedsięwzięcia, poproszono ich o  pomoc
w  komponowaniu utworów również dla innych celebracji. Stopniowo pewne
śpiewy były tworzone jako odpowiedź zebranych na wezwania kapłana przewodzącego modlitwie. Powstały malgaskie wersje Kyrie z troparami. Powstały wersje Gloria, Credo, a także śpiewane odpowiedzi Amen na zakończenie Modlitwy
eucharystycznej, oczywiście śpiewane wersje Ojcze nasz, znaku pokoju, Baranku
Boży, Panie, nie jestem godzien.
45

Szerzej w: G. Gaide, L’Amour Chante, s. 83-130.

�Kształtowanie się podstawowych malgaskich tekstów liturgicznych

273

Wysiłki malgaskie zostały zauważone również w Afryce kontynentalnej. Międzynarodowa grupa Aide à l’Implantation Monastique (A.I.M.) zaproponowała,
aby Madagaskar podzielił się swymi doświadczeniami z  innymi krajami Afryki,
które stale używały w  swej modlitwie liturgicznej tekstów angielskich i  francuskich. Ostatecznie po sesjach w różnych krajach: Wybrzeżu Kości Słoniowej, Togo,
Burkina Faso, Beninie i Kongo, na prośbę słuchaczy o. Gilles Gaide zebrał te doświadczenia w książce Guide de composition de textes pour une liturgie inculturée,
wydanej w 1993 r. w opactwie Wniebowzięcia (Abbaye de L’Ascension) w Kpalime
(Togo) pod patronatem grupy AMORSYCA (L’Association Monastique de Réflexion
sur les Symbolismes dans les Cultures Africaines).
Poza sukcesami występowały również problemy. Jeden z podstawowych zarzutów, jakie podnoszone są w związku z twórczością ekipy Ankalazao, dotyczy kwestii
nieco innych tłumaczeń psalmów niż te, które czytane są podczas Mszy św. albo
zamieszczane w podstawowych tłumaczeniach Biblii. Do pewnego stopnia jest to
analogiczne do innych wersji językowych, gdzie również tłumaczenia biblijne w Liturgii godzin są nieco inne. Oczywiście wersja rymowana do śpiewu niekiedy może
się oddalać od wierności tekstowi pierwotnemu. Jeśli chodzi o Madagaskar, to niektóre teksty zostały poprawione. Można się zastanawiać, czy tekst rytmiczny, jakim
często są psalmy, nie traci więcej, gdy tłumaczy się go dosłownie, ale bez rytmu, czy
może jednak lepiej kosztem dosłowności ratować rytm modlitwy.
Jak wspomniano wcześniej, nie zajmujemy się tu stroną muzyczną i  problemami z tym związanymi. Książki Ankalazao ny Tompo zawierają obecnie ponad
700 utworów, spośród których niektóre przeznaczone są dla całości zgromadzenia
liturgicznego, inne dla chóru czy scholi, albo mniejszych wspólnot. Zasadniczo
odpowiadają one na potrzeby pastoralne.
Kwestia imprimatur. Wydanie pierwszego tygodnia psalmów z  1972 r. otrzymało imprimatur od biskupa Claude’a  Rollanda, ówczesnego przewodniczącego
komisji liturgicznej episkopatu Madagaskaru. Kolejne teksty powstają stopniowo.
Do dziś nie ma opracowanej wersji godziny w ciągu dnia ani godziny czytań. Niektórzy twierdzą nawet, że ta ostatnia nie jest przeznaczona do śpiewu, dlatego nie
będzie opracowywana wersja muzyczna, a jedynie wystarczy teksty przetłumaczyć.
W  każdym razie prace nie są  zakończone, dlatego w  kolejnych edycjach, gdzie

�274

Wojciech Kluj OMI

również do wcześniejszych tekstów dochodzą pewne korekty, widnieją dwa słowa
wprowadzające niekiedy zamieszanie lub zniechęcenie: ad experimentum.
Według danych z  roku 2001, w  ekipie pracowało ok. 60 osób pochodzących
z  różnych części Madagaskaru. Liczba kompozytorów, którzy już wnieśli swój
wkład, przekroczyła 60 osób. Liczba książek, które zostały wydrukowane, przekroczyła 120 tys., a liczba kaset audio ok. 39 tys.46

Jestem wdzięczny za te dane o. Solo Anatole Andriantsifa, współautorowi książki L’Amour Chante
i obecnemu przewodniczącemu grupy Anakalazo, za jego wskazówki i informacje. Wyrazy wdzięczności
kieruję również do pani Florence Rasoandrainy, bliskiej współpracowniczki o. Solo, za jej życzliwość
i pomoc w dotarciu do niektórych źródeł. Por. też G. Gaide, L’Amour Chante, s. 161.

46

�Rozdział III
teologia religijnych pieśni malgaskich
Bez wątpienia pieśni religijne nie mają tak wysokiego statusu podstawowych tekstów wiary, jak teksty biblijne, liturgiczne, czy pięć wcześniej analizowanych formuł
katechetyczno-modlitewnych. Jednakże kierując się wskazaniami podanymi w dokumentach Magisterium Ecclesiae, trzeba też zwrócić uwagę na „odpowiedź wiary”
miejscowego młodego Kościoła. W  sytuacji Kościoła katolickiego przed rokiem
1960 trudno jest zauważyć owoce malgaskiej refleksji nad wiarą, bo nie sprzyjały
temu warunki zewnętrzne. Od czasu śmierci „krwawej” królowej Ranavalony do
czasu pierwszego podboju wyspy przez kolonialne siły Francuzów minęło niecałe
ćwierć wieku. Był to okres zbyt krótki, aby katolicy na Madagaskarze mogli się dobrze wyrazić w sposób dostosowany do miejscowej wrażliwości kulturowej, zwłaszcza w tak niesprzyjających warunkach walki o władzę oraz wprowadzenia państwowego Kościoła protestanckiego. W czasach kolonialnych warunki zewnętrzne też
nie sprzyjały pogłębianiu i rozwojowi rodzimego wyrażania wiary.
Próbując się więc doszukać choć pewnych śladów rodzimego doświadczenia
wiary, postanowiono przyjrzeć się najstarszemu śpiewnikowi katolickiemu i jego
recepcji. Wydanie pierwszego śpiewnika w ciągu kilkunastu miesięcy od przybycia
do Antananarywy (1863 r.) może budzić podziw. Pamiętając o historii ewangelizacji Madagaskaru i wcześniejszych próbach, zwłaszcza podejmowanych na okolicznych wyspach, można się domyślać, że część z  tych tekstów powstała nieco
wcześniej na Reunion lub Nosy Be. Niemiej jednak faktem jest, że w tak szybkim
czasie wydrukowany został obszerny śpiewnik katolicki, zawierający słowa pieśni
przeznaczonych do śpiewu podczas różnych spotkań modlitewnych. Spora część
melodii pochodziła z pieśni francuskich.
Pieśni te, przez sam fakt śpiewania latami przez wielu chrześcijan, nabierały
również pewnego statusu ważnych tekstów dla podtrzymywania i rozwoju wiary.
W swym liście apostolskim Vicesimus Quintus Annus47 Jan Paweł II podniósł kwe47

Z 4 grudnia 1988 r.

�276

Wojciech Kluj OMI

stię relacji odnowy liturgicznej do religijności ludowej, przypominając, że nie można jej ignorować, ponieważ stanowi ona również o  naszej postawie wobec Boga.
W pewnym sensie w rzeczywistości Madagaskaru możemy traktować bardziej popularne śpiewy religijne jako wyraz pewnej osobistej pobożności ludowej, zwłaszcza
że liturgia sprawowana była po łacinie, a pieśni śpiewane były w języku rodzimym.
Różne formy pobożności propagowane przez misjonarzy związane były z nabożeństwami eucharystycznymi, maryjnymi czy pasyjnymi. Z powodu trudności z liturgią (zarówno z dostępem – brak kapłanów, jak i zrozumieniem) często właśnie
różne inne praktyki pobożne służyły jako główne narzędzie przekazu i zachowania
wiary, razem z głoszeniem Ewangelii i sprawowaniem chrztu. Naturalnie, że tego
typu praktyki były wystawione na niebezpieczeństwo zniekształcenia wiary, czy
wręcz synkretyzmu, ale z  drugiej strony sprawiały, że wiara stawała się bardziej
autonomiczna i dojrzała.

Hira 1863
Pierwszy śpiewnik został wydrukowany przez misjonarzy katolickich krótko
po dotarciu do stolicy i  po sprowadzeniu drukarni. Był to śpiewnik Hira Fivavahana nampitovi’ ny antony sy hevi’ ny aminy Finoana sy ny Fivavahana aminy
Relijio Katolika Romana, Antananarivo: Taminy fanereny ny misionary Katolika,
ao Madagascar, taminy nanjakany Radama II, 1863, a na stronie tytułowej widniało odniesienie do króla Radamy II. Nie będziemy przeprowadzać szczegółowej
analizy tego śpiewnika, tym bardziej, że spora część tych pieśni nie jest już dziś
śpiewana. Warto jednak krótko przyjrzeć się tym, które się przyjęły. Pytani przeze
mnie młodzi malgascy księża podali, że dziesięć z tych pieśni jest do dziś znanych
i używanych. Poniżej przytoczymy te teksty, wraz z polskim tłumaczeniem oraz
krótką analizą teologiczną. Wśród tych dziesięciu pieśni mamy teksty śpiewów
związanych z liturgią Mszy św. lub chrztu, pieśni pasyjne oraz maryjne.

VH
Modlitewnik połączony z pieśniami Vavaka sy hira iombonan’ ny KATOLIKA48
eran’ ny Nosy, za którego edycję odpowiada Konferencja Episkopatu Madagaskaru,
48

To słowo KATOLIKA jest napisane wielkimi literami, tak że od razu rzuca się w oczy.

�Teologia religijnych pieśni malgaskich

277

a konkretnie Komisja Liturgiczna (Vaomieran’ ny Eveka momba ny Fanompoam-pivavahana), posiada imprimatur bpa Xaviera Tabao Manjarimanana, bpa Mananjary, z dnia 3 grudnia 1985 r. Zawiera on najpierw podstawowe modlitwy, litanie,
drogę krzyżową, przypomnienie podstawowych prawd dotyczących sprawowania
sakramentów oraz krótko liturgie poszczególnych sakramentów, a następnie pieśni
(od s. 249). Jest to więc taka typowa dla Polski książeczka do nabożeństwa. Ponieważ wyszedł on pod patronatem episkopatu Madagaskaru, zostanie uznany jako
punkt odniesienia w przypadku formuł „Dekalogu” i „Przykazań kościelnych”.

Dera
Ten modlitewnik powstał wśród misjonarzy diecezji Toamasina (Tamatave) w  latach sześćdziesiątych. Pierwsza wersja powstała wśród montfortanów
w Brickaville. Stopniowo rozrastał się i z czasem przyjął się na Wschodnim Wybrzeżu oraz na północy wyspy. Zawiera on najpierw teksty do Mszy św., następnie
różne podstawowe modlitwy na rano i  wieczór oraz modlitwy przed spoczynkiem, a także inne, takie jak litania czy różaniec. Zasadniczą część stanowią pieśni, a na koniec umieszczona jest pomoc w rachunku sumienia przed spowiedzią.
Organem odpowiedzialnym za ten modlitewnik był Eveche de Toamasina. Strony
podawane w niniejszej pracy opierają się na wydaniu z roku 1992. Różne wydania
były drukowane w różnych miejscach. To, do którego się odwołujemy, było drukowane w Fianarantsoa w drukarni św. Pawła (Imprimerie St-Paul).

Hasina
Śpiewnik Hasina Vaovao (nowa Hasina) jest obecnie największym i  najlepiej
wydanym śpiewnikiem pieśni katolickich na Madagaskarze. Giustino Béthaz SJ,
Hasina vaovao. Fihirana. Hira 1000 mahery (nasiam-panitsiana), Analamahitsy
Antananarivo: Editions Ambozontany, 2010. Śpiewnik Hasina powstał pierwotnie w kolegium św. Franciszka Ksawerego w roku 1983. Na dwudziestopięciolecie
(2008) został poszerzony i dopracowany. Jako autor podany jest Giustino Béthaz SJ.
Jako w  miarę prywatna inicjatywa posiada nihil obstat prowincjała jezuitów na
Madagaskarze oraz imprimatur wikariusza generalnego z  Fianarantsoa (gdzie
znajduje się kolegium św. Franciszka Ksawerego). Zawiera on części Mszy św.,
a następnie praktycznie wszystkie znane pieśni zebrane z głównych śpiewników

�278

Wojciech Kluj OMI

na wyspie, tzn. Ankalazao ny Tompo, Dera, Fihirana vaovao oraz Vavaka sy hira.
Nie zawiera on innych formuł katechetycznych. Jest to typowy, bardzo schludnie
i kompetentnie wydany śpiewnik.

a) Dawne pieśni śpiewane do dziś
Ponieważ interesuje nas przede wszystkim przyjęcie tych tekstów w  kulturze
malgaskiej i odpowiedź wiary poprzez zachowanie ich w żywej pamięci modlitewnej, dlatego głównym punktem odniesienia pozostaną dla nas obecnie istniejące
sformułowania, które się przyjęły i oczyściły z ewentualnie błędnych naleciałości.
Zaczynając od pieśni wielbiących, najpierw zajmiemy się pieśnią eucharystyczną Mba mamiko ‘ty trano ‘ty („Słodki mi jest ten dom”). Jest to typowa pieśń pokomunijna49. Liczyła ona pierwotnie sześć zwrotek oraz refren. We współczesnej
wersji pozostały trzy lekko zmodyfikowane zwrotki i refren, które zasadniczo odpowiadają zwrotkom pierwszej, trzeciej i piątej. Również refren jest lekko zmieniony. Poniższa pieśń eucharystyczna, przeznaczona do śpiewania po Komunii
św., nie odbiega zasadniczo w swej treści od wielu innych pieśni eucharystycznych
śpiewanych w Polsce czy innych krajach. Odwołuje się do uczucia radości spotkania z Bogiem przychodzącym do serca osoby przyjmującej Komunię.
Mba mamiko ‘ty trano ‘ty fa misy
Ny hanim-bao namboarin’i Jesoa;
Gina avokoa ny foko sy ny saiko,
Fa i Jesoa no niditra amiko.

Słodki mi jest ten dom, ponieważ on zawiera
Nowy pokarm, który stworzył Jezus;
Ciche (spokojne) zupełnie jest moje serce i duch,
Ponieważ to Jezus przyszedł do mnie.

Ry mofo velona nohaniko
Mifaly aho: be ny anjarako

O chlebie żyjący, który spożyłem,
Raduję się: wielka jest moja część (udział).

Ny Avo be nidina hamangy ahy,
Izy mitoetra anatin’ny foko;
Efa amiko ka tsy ho foiko izy;
Efa azoko ka tsy halefako.

Najwyższy zstąpił mnie odwiedzić,
Mieszka w moim sercu;
Już jest we mnie, więc go nie opuszczę
Już go otrzymałem, więc go nie odeślę.

Tsy fantatro ‘zay fanomezana mendrika
Havaliko ny soa nomenao;
‘Zao foko ‘zao no omeko anao, ry Jesoa,
Fa ny foko no tadiavinao.

Nie wiem, jaki dar godny to odwdzięczyć,
Aby odpowiedzieć na dobro, które mi dałeś;
Moje serce Ci daję, o Jezu;
Ponieważ mojego serca szukasz.

W  śpiewniku z  roku 1863 (dalej określanym jako Hira 1863) zamieszczona jest ona na s.  38-39,
w śpiewniku Hasina – s. 581, Dera – s. 83, VH – s. 755.

49

�279

Teologia religijnych pieśni malgaskich

W przypadku kolejnej pieśni mamy odwrotność sytuacji. Mianowicie najstarszy śpiewnik zawierał tylko dwie pierwsze zwrotki, a później dodano dwie kolejne.
Tekst zaznaczony kursywą przeznaczony jest do powtórzenia dwa razy. W tekście
pierwotnym odznaczony jest klamrą i opisem „bis”50. Poniższy tekst jest widocznie inspirowany pieśniami wielbiącymi Boga w rodzaju Te Deum. Pieśń ta, jako
ogólna pieśń wielbiąca Boga, mogła być śpiewana również przy różnych okazjach,
także pozaliturgicznych. Fakt, że pieśń ta przyjęła się i przetrwała, znaczy, że jej
treść była bliska również duszy malgaskiej. Zawiera kilka ważnych nawiązań do
tożsamości malgaskiej, takich jak odniesienia do przyrody, do ojczystej ziemi, do
wielkiej wody (Tompon’ ny ranomasina sy  ny rivo-drehetra – Władco oceanów
i wszelkich wiatrów). Kto doświadczył potęgi tropikalnego cyklonu, temu nie trzeba tłumaczyć potęgi mocy Bożej. Jednocześnie pieśń ta podkreśla dziecięce zaufanie do Boga, jakiego nie było w tradycyjnych wierzeniach malgaskich.

50

Ry tany, mihainoa
Ny teny anatro:
Andriananahary
Miseho amintsika.
Angony ny fontsika
Hidera ny nataony
Ho an’ ny razantsika
Sy ny firentsika.

O ziemio, słuchaj
Moich porad:
Bóg Stworzyciel
Pokazał się nam.
Zbierzmy nasze serca,
Aby uwielbiać, co dokonał
Dla naszych przodków
I dla naszej ziemi [ojczyzny].

Tompon’ ny ranomasina
Sy ny rivo-drehetra,
Aza tezitra anay e,
Fa zanakao izahay.
‘Zahay midera anao;
Ny hiranay asaovy
Aterin’ny anjely
Any anatrehanao.

Władco oceanów
I wszystkich wiatrów,
Nie gniewaj się na nas,
Ponieważ jesteśmy Twoimi dziećmi
Uwielbiamy Cię;
Spraw, by nasze pieśni
Zostały zaniesione przez aniołów
Przed Ciebie.

Ny asanao, ry Tompo,
Ankasitrahanay
Noho ny hasoavana
Alatsany masonay
Hitan’ny masonay.
Ny soa nataonao e,
Mampiaiky sy mampino
Ny teny anatrao.

Twoje dzieło, Panie,
Dziękujemy za nie,
Ponieważ szczęście,
Które zstąpiło przed nasze oczy,
Widzimy naszymi oczyma.
Dobro, które sprawiłeś,
Sprawia, że wierzymy
Twoim słowom i radom.

Hira 1863 – s. 19, Hasina – s. 25, Dera – s. 111, VH – s. 471.

�280
Zanahary mpitondra
Izao rehetra izao,
Tsy misy tsy fehezin’
Ny fandidianao.
Izao tontolo izao
Nataon’ny tananao e,
‘Zahay feno toky
Sy manantena anao.

Wojciech Kluj OMI
Stworzycielu prowadzący
Wszystko, co istnieje,
Nie istnieje żadna rzecz
Nie związana Twoimi rządami.
W całym świecie
Ty je uczyniłeś swą ręką,
Mamy pełną ufność,
Pokładamy w Tobie nadzieję.

Krótka pieśń zamieszczona poniżej również jest swoistym hymnem uwielbienia
śpiewanym po Komunii. Taki zresztą jest jej nagłówek w dawnym śpiewniku: Aoriany
ny Komonio („Po Komunii”). Poza kilkoma drobnymi różnicami w zapisie ten tekst
sprzed półtora wieku nie różni się od wersji wydrukowanej w roku 201051. Podobnie
jak pierwsza prezentowana tu pieśń jest to krótki utwór łatwy do zapamiętania. Również odwołuje się do uczuć wdzięczności i radości, a także nazywa Jezusa królem
królów. Ten tytuł mógł mieć też swoje „polityczne” znaczenie, zarówno w czasach
władców jeszcze malgaskich (niekoniecznie chrześcijańskich), a nabrał innego znaczenia w czasach, kiedy oficjalnymi władcami były nielubiane władze kolonialne.
Ny foko manome hasina anao,
Jesoa Tompoko.
Fa ny Ranao sy ny Ainao
No mitoetra ao amiko.
Endrey, ny zava-tsoa nanambinanao ahy!
Endrey! Fa ianao, Jesoa,
Mpanjakan’ny mpanjaka
No monina amiko.
Izaho te hanao hira fankasitrahana,
Hankalazana anao, noho ny hamamian’
Ny hasambarako.

Moje serce uwielbia Cię,
Jezu, mój Panie.
Ponieważ Twoja Krew i Twoje Życie
Mieszka we mnie.
Ach! dobre rzeczy, których mi udzieliłeś!
Ach! Ponieważ Ty jesteś Jezu
Królem królów,
Który mieszka we mnie.
Pragnę śpiewać z wdzięcznością,
Aby Cię uwielbiać,
Ze względu na słodycz mego szczęścia.

Kolejna krótka pieśń to znowu pieśń eucharystyczna przeznaczona zasadniczo
do śpiewania po Komunii (Aoriany ny Komonio). Tekst w dawnym śpiewniku zawiera tylko dwie pierwsze zwrotki (z refrenem). Współczesna wersja zawiera trzy
zwrotki52. Poniższa pieśń opiera się na schemacie rozmowy prowadzonej w sercu
osoby, która przyjęła Komunię. Jest prośbą o  zwycięstwo nad grzechem i  złymi
przyzwyczajeniami.
51

Hira 1863 – s. 87, Hasina – s. 189, Dera – s. 82, VH – s. 754.

52

Hira 1863 – s. 120, Hasina – s. 438, Dera – s. 93, VH – s. 754.

�281

Teologia religijnych pieśni malgaskich
Efa amiko i Jesoako,
Tompo nandrsan’ny foko,
Izy mitoetra ao am-poko,
Izy miray tena amiko.

Już jest we mnie mój Jezus,
Pan, którego oczekiwało moje serce,
On mieszka w moim sercu,
Jest jednym ciałem ze mną.

Ry Jesoako, mba manjakà
Ao am-poko mandrakizay.

O mój Jezu, racz królować
W moim sercu na zawsze.

Ilaozako ny fahotana
Sy ny fanao tsy tianao:
Ozoniko ny lainga foana
Nampianarin’ny demony.

Chciałbym zostawić grzech
I rzeczy, których nie lubisz:
Przeklinam próżne kłamstwa,
Których nauczył demon.

‘Zay tianao no tiako,
‘Zay halanao no halako,
Ka ny fonao no fidiko
Honenako mandrakizay.

Co Ty kochasz, ja kocham,
Czego nienawidzisz, ja nienawidzę,
A więc wybieram Twoje serce,
Abym w nim zamieszkał na zawsze.

Nagłówek kolejnej pieśni w pierwotnej wersji brzmiał Ny batemy („Chrzest”).
Pieśń ta to śpiewane wyznanie wiary osoby przyjmującej chrzest. Oryginalnie liczyła ona aż 11 zwrotek. Do dziś przetrwały zwrotki 1-4, 7-8 i 1153. Sam tytuł sugeruje, na jaką okazję powstał ten utwór. Jest to jakby śpiewane „Credo” – wyznanie,
a jednocześnie wyjaśnienie dla innych. Ostatnie trzy zwrotki współcześnie występują jedynie w Hasina oraz Vavaka sy Hira. Układ tej pieśni potwierdza zasadniczy układ „Składu apostolskiego”. Najpierw jest to postanowienie wyznania wiary
(bądź jej potwierdzenia), następnie wyznanie wiary w Boga Ojca, dalej w Jezusa
Chrystusa i w Ducha Świętego. Kolejne zwrotki mówią o odrzuceniu szatana i jego
spraw. Pieśń kończy się pełnym zaufania stwierdzeniem, że na koniec, po śmierci
śpiewający złączy się z Bogiem na zawsze.

53

Hamafisiko anio ny teny
Namehezako ny tenako
Tamin’i Zanahary fahiny:
Hamafisiko anio indray.

Potwierdzam dziś me słowa.
Które wiążą mnie
Z odwiecznym Stworzycielem,
Potwierdzam dziś jeszcze raz.

‘Zaho mino an’Andriamanitra,
Olon-telo tokoa izy iray.
‘Zaho mino ny Ray Mpahary
‘Zay nanao ‘zao tontolo izao.

Wierzę w Boga,
Zaiste Trzy osoby w Jednym.
Wierzę w Ojca Stworzyciela,
Który stworzył ten świat.

Hira 1863 – s. 34-35, Hasina – s. 473, Dera – s. 148, VH – s. 504.

�282

Wojciech Kluj OMI

‘Zaho mino ny Zanany tokana
‘Zay namonjy ny olon-drehetra
Sy nanondro ny lalan-karahina:
‘Zaho mino ny teny nataony.

Wierzę w Jedynego Syna,
Który zbawił wszystkich ludzi
I który wskazał drogę do naśladowania,
Wierzę w słowa, które powiedział.

‘Zaho mino ny Fanahy Masina
‘Zay namindra ny saina amintsika;
Izy no manazava ny olona
Mba hiala amin’ny hadalana.

Wierzę w Ducha Świętego,
Który przekazuje nam swego ducha,
To On oświeca ludzi,
Aby się oczyścili ze swego szaleństwa.

Laviko ny fanaon’i Satàna
Sy ny fireharehany foana;
Mialà, ry fanahy maloto;
Fa an’i Jesoa ny tenako ‘zao.

Odrzucam, co uczynił szatan
I pustą pogardę;
Odejdź duchu nieczysty,
Ponieważ teraz moje ciało należy do Jezusa.

Mba ilaozako ny halotoana
’Zay tsy foin’ny foko fahiny,
Halako ny lalao mahavery;
Zanahary no fidin’ny foko.

Chcę odrzucić nieczystość,
Której nie porzuciło kiedyś moje serce,
Nienawidzę zabawy stracenia,
Moje serce wybrało Stworzyciela.

Ny homenao anay, Zanahary,
Hasambarana mandrakizay;
Koa izaho tsy mety ho reraka,
Fa matoky ho tonga aminao.

To, co nam dajesz, o Stworzycielu,
To dobro wieczne,
A więc nie mogę być zmęczony,
Ponieważ wierzę, że dotrę do Ciebie.

Przechodzimy do pieśni pasyjnych. Kolejna pieśń to pieśń o krzyżu. Jej tytuł
brzmiał w pierwowzorze Ny Hazo-Misakana ny Jeso („Krzyżu Jezusa”). Mieściła
się tam też informacja, że jako zwrotkę czwartą należy powtórzyć pierwszą. Próbując znaleźć polską analogię, można się chyba odwołać do „Krzyżu święty” albo
„W krzyżu cierpienie”54. Symbole przywoływane w tej pieśni są nam dobrze znane,
zarówno krzyż jako znak wstydu (kiedyś), jak i znak zbawienia (dziś), jako dumny
proporzec zwyciężający demony. Jest też odwołanie do końca świata, kiedy Jezus
będzie sądził wszystkich ludzi. Jeśli pamięta się, że pierwsi chrześcijanie krwawo
okupili swoją wiarę za czasów królowej Ranavalony, nie może dziwić fakt szczególnego znaczenia tradycji pieśni pasyjnych, zwłaszcza o krzyżu.

54

Hira 1863 – s. 22, Hasina – s. 68, Dera – s. 112, VH – s. 691-692.

�Teologia religijnych pieśni malgaskich

283

Masina ianao, ry Hazo nohamasinin’i Jesoa;
Arovy aho tsy ho resin’ny fanirin-dratsiko.
Raha izaho ho afaka aina, ‘zaho te hanoroka
anao
Ka ianao no hanamasina sy hampandefa ny
aiko;
Hazo isaorana, Hazo masina.

Święte jesteś drzewo, które uświęcił Jezus,
Strzeż mnie, aby me złe intencje mnie nie
zwyciężyły.
Jeśli umrę, chcę cię ucałować,
Ponieważ Ty mnie uświęcisz i dajesz mi
życie;
Drzewo dziękczynne, drzewo święte.

Taloha ny hazofijaliana henatr’izao rehetra izao;
Fa anio izy tonga saina fireharehanay rehetra;
Izy rovan’ny olo-meloka sy ny mbola marina
am-po,
Izy no mampangorohoro sy maharesy ny
demony;
Saina hajaina, saina masina.

Kiedyś krzyż był wstydem dla wszystkich;
Teraz stał się naszym dumnym
proporcem;
Jest obroną potępionych i prawych
w sercu;
Drżą przed nim demony, a on je zwycięża,
Proporzec czczony, Proporzec święty.

Raha amin’ny farandro loza, rahefa hitsara
anay i Jesoa,
Ny saina hiseho avo amin’ny hazavana be;
Ka hidona ny kotrokotroka sy ny ela-baratra
be,
Ary hohelohin’i Jesoa ‘zay tsy nanao sy ‘zay
nandà;
Saina atahorana, saina masina.

Na strasznym końcu świata, kiedy Jezus
będzie nas sądził,
Proporzec podniesie się wysoko,
w wielkim świetle;
Grzmot i błyskawica zagrzmią,
Jezus potępi tych, którzy odrzucili co kazał
czynić;
Proporcu, wzbudzający strach, Proporcu
święty.

Kolejna pieśń to również typowa pieśń pasyjna. Jest to rodzaj śpiewanej drogi krzyżowej, w pierwszej wersji z trzynastoma zwrotkami, dziś z dziesięcioma55.
Również malgaska dusza jest poruszona rozpamiętywaniem męki Pana Jezusa.
Sam fakt długości nie powinien nas zaskakiwać. W kulturach, gdzie wielu nie potrafi pisać i czytać, zdolność do zapamiętywania jest szczególnie rozwinięta. Nasze
tradycyjne polskie nieszpory z rymowanymi psalmami, czy Godzinki o Matce Bożej albo Gorzkie Żale wiele osób znało na pamięć, nawet jeśli nie wszyscy dobrze
potrafili czytać.

55
Hira 1863 – s. 49-52, Hasina – s. 557, Dera – s. 110, VH – s. 684-685. W śpiewniku Dera znajdujemy
tylko 8 zwrotek.

�284

Wojciech Kluj OMI

Kristianina, mihevera ny nanjò ny
Tompontsika,
Tomanio ny ra masina nanavotany antsika.
Fa ny hadisoantsika, nanariany ny ainy,
Koa manaraha azy isika, hiara-maty aminy.

Chrześcijanie, rozmyślajcie o tym, jakie
nieszczęście spotkało naszego Pana.
Opłakujcie świętą krew, którą nas zbawił,
Ponieważ to z powodu naszych grzechów
stracił życie,
A więc idźmy za Nim, aby umierać z Nim.

I Jesoa mivavaka ela ao an-tany
mangingina;
Ady mafy manjo azy, ka ny fony toa
malaina.
Fa maniry te ho faty, ary toa rera-po indray;
Ny ho faty nofidiny, hanome aina ho
antsika.

Jezus modli się długo w miejscu
odosobnionym;
Wielki ból Go przygniata, że sercu brakuje
woli.
Chce umrzeć i Jego serce jest również
zmęczone;
Śmierć, On ją wybrał, aby darować nam
życie.

I Jodasy manoroka azy, ka nafatony i Jesoa;
Entina Izy hovonoina, ka natao ho
solontsika.
Mba Jodasy koa ny mpanota sahy manao
kômonio
Amin’ny fo misy ratsy, tsy voalaza amin’ny
Ray.

Judasz Go całuje i związali Jezusa;
Jest prowadzony, aby został zabity, aby zająć
nasze miejsce;
Judasz też jest grzesznikiem, który odważa
się przyjąć komunię,
Ze złem w sercu, które nie mówi Bogu.

Izy entin-kohelohina amin’ny mpisorom-be
‘Zay malain-kanaiky azy ho
Andriamanintsika.
Fa i Jesoa mbola hitsara ‘zay mitsara azy
rehetra;
Ho renao ny fitsaràny, ka tsy handà ianao.

Jest prowadzony, aby być sądzony przed
arcykapłanami,
Którzy nie chcieli Go uznać jako Boga.
Ale Jezus osądzi tych wszystkich, którzy Go
osądzili;
Usłyszycie Jego sąd i nie odrzucisz tego.

Izy miasa hamonjy, fa ompan’izay vonjeny,
Ary i Piera mandà azy, manao hoe: tsy
fantatro.
Fa i Jesoa mitodika azy amin’ny maso
miantra.
Ka manisy nenin-tsara sy fikasana ao ampony.

Zbawia, a jest przeklinany przez tego,
którego zbawia
I Piotr się Go zaparł, mówiąc, że Go nie
zna.
Ale Jezus zwraca na niego wzrok pełen
litości.
I wkłada dobre zadośćuczynienie i
postanowienia w jego serce.

Loza indray ny nanjò azy tao an-tranon’i
Pilaty;
Ny vahoaka manolotra azy hatakalo an’i
Barabasy.
Ratsy izany toetra izany: mahafoy an’i Jesoa,
Manameloka ny marina, ka mandefa ny
jiolahy.

Nieszczęście na Niego przychodzi w domu
Piłata;
Lud Go stawia w miejsce Barabasza.
To złe zachowanie: pozostawić Jezusa,
Oskarżyć Prawdziwego i wypuścić bandytę.

�285

Teologia religijnych pieśni malgaskich
I Jesoa alàna akanjo, ka nafoy hampijaliana;
Indro ilay Ondry madio, lavon’ny kapoka be.
Mitsahara, ry mpandoza, fa isika ratsy fo;
Mba hanavotra ny meloka, izy no mandeha
ra.
Tsilobe mifantsi-dalina ao an-kandrin’i
Jesoa,
Izy lohantsika menatra, fa manaram-po
isika
Izy ory sy mijaly amin’ny ainy rehetra,
Ary isika tsy maharitra fijaliana kely foana.

Rozbierają Jezusa, pozwala się poniewierać;
Oto czysty Baranek, powalony wielkimi
ciosami.
Zatrzymajcie się, złoczyńcy, bo to my mamy
złe serce;
Aby zbawić grzeszników, to On oddaje krew.
Wielkie ciernie wbijają się głęboko w czoło
Jezusa,
On, Przywódca, wstydzi się, a my korzystamy,
Jest nieszczęśliwy i cierpi w głębi ducha,
A my nie znosimy nawet małego cierpienia.

Izy mandroso milanja Hazo mavesatra be:
Teo ambony Kalvery izy no milaza hoe:
„Ry Raiko, mba iantrao ‘zay manala ny aiko”.
Izany no famaly tsara ‘zay manao ratsy
antsika.

Postępuje niosąc bardzo ciężkie Drzewo,
Na górze Kalwarii mówi:
„Ojcze, zmiłuj się nad tymi, którzy mnie
zabijają”.
To jest dobra odpowiedź tym, którzy nam
źle czynią.

Maty i Jesoa Zanahary, taitra izao tontolo
izao:
Mihorohoro ny tany, ny anjely mitaraina.
Ary isika va tsy taitra amin’izao rofy izao.
Moa haditra fo isika, sy fo donto toa vato?

Umarł Jezus Bóg (Stworzyciel), świat
osłupiał,
Ziemia się trzęsie, aniołowie skarżą się,
A my, nas to nie porusza wewnętrznie to zło?
Czy pozostaniemy na zawsze z twardym
sercem i uparci jak kamień?

Przechodzimy do pieśni maryjnych. Poniższa pieśń jest do dziś jedną z  bardziej znanych i często śpiewanych. Sam tytuł z dawnego śpiewnika jest znamienny.
Było to Tompovavy ny Malagasy („Królowa Malgaszów”). Stała się ona swoistym
hymnem. Dość szybko malgascy katolicy przyzwyczaili się nazywać Maryję swoją Królową. Znaczenie tej pieśni można by więc w pewnym sensie porównać do
znaczenia naszej Bogurodzicy. Tekst dawny, tak jak dzisiejszy, liczy dwie zwrotki
i refren. Warto tu zwrócić uwagę na ten bardzo ważny tytuł, jakim już tak wcześnie
określono Maryję, mianowicie „Królowa Malgaszów”56.
Hira 1863 – s. 137-138, Hasina – s. 80, Dera – s. 126, VH – s. 604-605. Więcej o maryjnej pobożności,
w tym m.in. o maryjnych pieśniach w: W. Kluj, Maryjna pobożność Kościoła na Madagaskarze, AMis 14
(2004), s. 97-114. Wspomniano tam również tę pieśń Aterinay oraz szerzej o innych formach czci Maryi
i historii tytułu „Królowej Madagaskaru”.
56

�286

Wojciech Kluj OMI

Aterinay anatrehanao, Reny,
Ny saotra ataon’ny fonay aminao;
Arovinao izahay mbola osa
Fa mandry izay miankina aminao.
Raha izahay sendra mivily lalana,
Ka hosimbàn’ny tafik’i Satàna;
Reny miantra, atreho izahay e,
Ny tananao no mahafaka anay.

Przynosimy przed Ciebie, Matko,
Podziękowania, które składają nasze serca;
Strzeż nas, którzy jesteśmy jeszcze słabi,
Ponieważ jesteśmy spokojni, gdy opieramy
się na Tobie.
Jeśli zbłądzimy, przez pomyłkę, z drogi
I gdy armia szatana nas niszczy,
Matko miłosierdzia, bądź przed nami,
Twoja ręka nas zbawia.

Tompovavin’ny Malagasy,
Mamindrà fo aminay zanaka,
Ianao no tsaroanay ao am-ponay,
Amin’ny andro ratsinay:
Mba vonjeo ‘zahay, Virjiny,
Reny mora fo sy miantra, Virjiny
miantra.

Królowo Malgaszów
Zmiłuj się nad Twymi dziećmi,
To o Tobie pamiętają nasze serca
Podczas naszych złych dni;
Racz nas chronić, o Dziewico,
Królowo dobrego serca i miłosierna,
Dziewico miłosierna.

Ianao any no mahita ny rofy
Hanjò anay sy handrendrika anay;
Sakano re izy, Reny mahery,
Fa fantatrao ny fahalemenay.
Maro izay mitaona anay hiala
Ao aminao sy amin’ny Eglizy;
Tano ‘zahay. Maria mpamindra fo,
Fa ny fonay tsy mahafoy anao.

O Ty, który z daleka Ty widzisz naszą nędzę,
Która nas dosięga i zatapia;
Zatrzymaj ją, Matko bardzo potężna,
Ponieważ Ty znasz nasze słabości.
Wiele spraw nas pobudza, aby Cię opuścić
Ciebie i Kościół;
Strzeż nas, Maryjo, zmiłuj się nad nami,
Gdyż nasze serca nie porzucą Cię.

Druga do dziś znana i  śpiewana pieśń maryjna to Mba fotsy. W  pierwszym
śpiewniku była to jednak tylko jedna zwrotka. Dzisiejszy refren stanowił ciąg dalszy
tej pieśni. Dziś jest to pięć zwrotek i refren57. Pieśń ta wspomina wniebowstąpienie
Maryi. Biorąc pod uwagę obrazy i  skojarzenia symboliczne, można by tę pieśń
porównać do naszej „Chwalcie łąki umajone”, która również powstała w  XIX w.
Pierwsza część pieśni odwołuje się do przyrody żegnającej Maryję odchodzącą do
nieba, druga część bardziej wyraża ducha prośby, aby Maryja prowadziła swoje
dzieci w różnych sytuacjach życia.

57

Hira 1863 – s. 131, Hasina – s. 82, Dera – s. 129, VH – s. 593.

�287

Teologia religijnych pieśni malgaskich
Mba fotsy manjopiaka ‘ty rahona avy ity:
Izy mivalombalona an-tampon-dohako.

Są białe olśniewające chmury, które tu
przybywają,
One falują ponad moją głową.

Misononoka tsara ny fiondranako:
Maria, tariho aho hitody aminao.

Tak się odbywa dobrze moje odejście,
Maryjo, prowadź mnie, abym dotarł do
Ciebie.

‘Zahay be fahotana, matoky ny fonao,
Fa ianao manarina ny malahelo fo.

My, którzyśmy wiele zgrzeszyli, ufamy
Twemu sercu,
Ponieważ Ty uzdrawiasz tych, którzy mają
serce zranione,

Ny zanakao mazoto, mikasa sy manao
‘Zay hatsaram-panahy ampianarinao.

Twoje gorliwe dzieci pragną i postanawiają
naśladować
Dobre zwyczaje, których nas nauczyłaś.

Arovy ny tanora, tariho ny fonay,
Ny tananao amparo handray ny zanakao.

Strzeż młodych, prowadź nasze serca,
Otwórz swe ręce, aby wziąć swe dzieci.

Be ny fanangolena mamandrika ny fo,
Tariho re, ry Reny, ny dianay rehetra.

Jest wiele pokus, które usidlają serca,
Prowadź, o Maryjo, wszystkie nasze kroki

Trzecia pieśń maryjna również odwołuje się do obrazów podobnych jak wyżej, analogicznie do naszych „umajonych łąk”. Długość tej pieśni pozostała do dziś
taka sama, tzn. trzy zwrotki i refren. Oryginalny tytuł brzmiał Haja aminy Mary
(„Cześć Maryi”)58. Sam fakt częstego odwoływania się do serca (w każdej zwrotce)
ukazuje z jednej strony pewną intymność, a z drugiej otwarcie na bardziej uczuciowe przeżywanie wiary.

58

Asio voninkazo ny lapan’i Maria;
Ka mba atolory azy ny hajan’ny fontsika.

Ułóżcie kwiaty w pałacu Maryi;
Ofiaruj jej cześć naszych serc.

Maria, indro ny fonay sy ny fiderànay e,
Aterin’ny anjely eo anatrehanao.

Maryjo, oto nasze serca i nasze uwielbienia,
Które aniołowie przyniosą przed Ciebie.

Virjiny nofinidy ho Renin’i Jesoa,
‘Zahay te hankasitraka ny Fon’ny Zanakao.

Dziewico wybrana, aby być Matką Jezusa,
Chcemy podziękować Sercu Twego Syna.

‘Zahay be fahotana, matoky ny fonao,
Fa ianao manarina ny malahelo fo.

My, którzyśmy wiele zgrzeszyli, ufamy
twemu sercu,
Ponieważ Ty podnosisz tych, którzy mają
serce zranione.

Hira 1863 – s. 91, Hasina – s. 81, Dera – s. 134, VH – s. 586.

�288

Wojciech Kluj OMI

W analizowanym śpiewniku z roku 1863 znalazły się też trzy pieśni z polskim
akcentem. Co prawda nie są już dziś śpiewane, ale jako swoiste „poloniki” zostały
też zamieszczone w aneksie. Są to pieśń-modlitwa przypisywana św. Kazimierzowi
oraz dwie pieśni ku czci św. Stanisława Kostki.
Tłumaczenie powyższych pieśni dokonane zostało za sugestiami pana doktora
Christiana Narcisse Rakotondrazaka, z nie do przecenienia pomocą o. Waldemara
Żukowskiego OMI, misjonarza na Madagaskarze.
Podsumowując tę część poświęconą pieśniom, które choć powstały ponad
półtorej wieku temu, to jednak stale są  znane i  śpiewane, widać wyraźnie, że
zostały uznane przez wspólnotę wierzących za dobrze wyrażające treść wiary,
z którą się utożsamiają. Z perspektywy treści, nie wchodząc w wielkie szczegóły
dotyczące poszczególnych tekstów, można uznać, że w duchu pieśni powstających wtedy w Europie, często odwoływały się do uczuć i wrażeń. Był to jednak
sposób, który dobrze trafił w „duszę malgaską”. Choć w większości przypadków
zostały one skomponowane przez misjonarzy pochodzących z Europy i pracujących na Reunion (w sporej części przez o. Webera), to jednak dobrze zachowały zarówno zasady „podwójnej wierności”, jak i  „odniesienia kulturowego”.
Korekty tekstów są wyrazem wprowadzenia w życie zasady „dynamiki języka”
a  przejęcie tych pieśni do zbiorowej pamięci wspólnoty podkreśla znaczenie
„zbiorowego podmiotu”, to nie tyle tłumaczącego, co bardziej przyjmującego.
Poza sugestywnymi odniesieniami do malgaskiej przyrody trudno w tych pieśniach znaleźć jakieś nowe elementy pozwalające „jeszcze lepiej wyrazić tajemnicę Chrystusa”.

b) Nowe pieśni
Analogicznie jak w przypadku Ankalazao ny Tompo, posoborowa odnowa i zachęta do poszukiwań rodzimego sposobu na wyrażenie wiary przełożyła się również na bogactwo kompozycji innych pieśni, niekoniecznie przeznaczonych do
liturgii. W poniższym fragmencie korzystano z uwag przekazanych również przez
doktora Christiana Narcisse Rakotondrazaka.
Poza kantykami wywodzącymi się z  tradycji łacińskiej, gregoriańskiej, czy
innych europejskich, seminarzyści, bracia i  księża malgascy ułożyli wiele pieśni

�Teologia religijnych pieśni malgaskich

289

i piosenek czysto malgaskich. Spędzając część swych staży kapłańskich w stolicy,
jako narzędzie do głoszenia orędzia Ewangelii przyjęli oficjalny język malgaski
(Merinów). Niektóre z tych pieśni już zniknęły, bądź przestano je śpiewać, bądź
nie były tak dobre artystycznie, bądź też nie zawierały poprawnej teologii (np. Madina ry Anjely Masina). Zniknęły z horyzontu. Niektóre jednak stale są śpiewane.
Ponadto słynne pieśni francuskie i łacińskie zostały również przetłumaczone na
język malgaski, np. Adeste fideles, Je crois en toi Seigneur, Notre Seigneur a vaincu,
Minut chrétien, Viens Esprit Saint, Les anges dans nos campagnes, Il est né le Divin
enfant. Poza powyższymi, również malgaskie pieśni protestanckie zostały przyjęte,
po pewnych modyfikacjach, w śpiewnikach katolickich: Any an-danitra any, Vonona aho Tompo. Z powodu spięć spowodowanych możliwością stosowania pieśni
protestanckich w liturgii katolickiej i na odwrót, do wspólnych modlitw stworzono
śpiewnik Miara-mizotra.
Kilka diecezji próbowało zebrać pieśni, które mogą być użyteczne w  danych
miejscach. W ten sposób zrodziły się śpiewniki takie, jak Dera (Toamasina), Fihirana vaovao (Fianarantsoa), Boky fihirana sy fivavahana katolika (Antananarywa), Hasina. Dopiero w połowie lat osiemdziesiątych XX w. Komisja Episkopatu
ds. Kultu Religijnego i Liturgii kierowana przez bpa Xavier Tabao Manjarimanana
(bpa Mananjary), próbowała zebrać w jednym śpiewniku wszystkie używane pieśni religijne Vavaka sy  Hira iombonan’ny Katolika eran’ny Nosy. Były to „pieśni,
które jednoczą, pieśni które uczą się modlić”59.
Powstanie tego śpiewnika nie ograniczyło powstawania nowych pieśni, ani
tworzenia innych książek liturgicznych. Warto tu wspomnieć Antsao ny Tompo (Diégo). Nawet niektóre parafie stworzyły swoje śpiewniki, np. Karine Dera
(parafia St. Maurice w  Fenoarivo Est). Śpiewnikiem, który stopniowo zaczyna
zdobywać popularność na całej wyspie, jest Hasina. Z  początku śpiewnik ten
przeznaczony był dla uczniów kolegium Saint Michel Ampasibe w stolicy oraz
kolegium Saint François Xavier w Fianarantsoa. Obydwa te kolegia prowadzone
są przez jezuitów.
W duchu zaleceń ogólnokościelnych, z zasady nie podawano autorów nowych
utworów. Jedynym wyjątkiem w tym względzie, szczęśliwie dla naszej pracy poda59

Vavaka sy hira iombonan’ny katolika eran’ny Nosy, Fianarantsoa 1986, s. 3.

�290

Wojciech Kluj OMI

jącym nazwiska autorów, jest mniej znany śpiewnik Hirao ny Tompo, który ukazał się w roku 1974 w Antsirabe. Autorami niektórych pieśni, do dziś śpiewanych
w kościołach, są znane postaci Kościoła katolickiego na Madagaskarze60. Gdy tworzyli te utwory, byli jeszcze braćmi czy diakonami. Jako przykład można podać:
bpa Xaviera Tabao Manjarimanana (Feno hafaliana ny foko, Ankalazo Zanahary
Ray, Endrey mbe mahafinaritra Loara, Derao ny Tompo, Indray hariva izay, Ianao no hazavana, O! izany Diako, Avia ny Fanahy Masina, Tompo o Jereo zahay,
Atolotray ny tenanay), kard. Armanda Gaëtana Razafindratandra (Atolotra anao
e ry Tompo ry akiakim-ponay, Ray loe fitia ô, Tonga nizara ny mofo), o. Constanta (Alo kalofan’ny Tompo, Raha mitana ny heloko), o. Josepha Razafimanantroa
(Andriamanitra ô raiso ny tolotray oraz Ry Tompo Andriamanitra Rainay). Wśród
dawniejszych zaś autorów wymienić można znanego o. Venance’a Manifatra (Ny
foto-diako ety an-tany, Rankizy, Zacho fodin’ny olona, Aterinay anatrehanao Reny,
Ny foko manome hasina anao).
Od bardzo zasłużonego, wieloletniego katechisty diecezjalnego z  Tamatave,
Emanuela Randriankandanowana, przełożonego diecezjalnego centrum formacji
katechistów (St. Vincent de Paul), posiadamy dane dotyczące najpopularniejszych
pieśni w okresie tuż przedsoborowym, w okresie soboru i w okresie bezpośrednio posoborowym. Poproszony, wskazał poniższe pieśni jako najpopularniejsze
używane w liturgii katolickiej w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Dane w nawiasach odnoszą się do stron śpiewnika Dera używanego
w diecezji Tamatave (dziś archidiecezji Toamasina).
Pierwsze próby przygotowania kapłanów z Madagaskaru sięgają roku 1846 i seminarium założonego
w  Notre-Dame de la Resource na Reunion. Z  dwudziestu kandydatów do święceń dotarł tylko
o. Basilide Rahidy SJ, wyświęcony w Vals we Francji. To on później zredagował zasady języka malgaskiego
i  przetłumaczył opowiadania. Zmarł w  roku 1883. W  latach 1873-1878 próbowano założyć szkołę
apostolską w  Andohalo (Antananarywa). Z  powodu chorób i  innych trudności ukończył ją jedynie ks.
Venance Manifatra SJ, wyświęcony później w  Hiszpanii. Trzech kolejnych jezuitów przeszło formację
w  Europie i  zostali wyświęceni w  latach 1911, 1920, 1921. Myślano jednak ciągle o  stworzeniu czegoś
trwałego na Madagaskarze. Pierwsze regularne wykłady z filozofii rozpoczęły się w roku akademickim
1916-1917. Wyższe Seminarium, w budynku znanym dzisiaj jako Ambatoroka, zostało oddane do użytku
w  1930 r. Od roku 1972 zdecydowano o  oddzieleniu Wyższego Seminarium od Instytutu Wyższych
Studiów Teologicznych (ISTA – Institut Supérieur de Théologie, Ambatoroka). Por. Ch.R. Ratongavao,
Le clergé catholique malgache pendant la décolonisation. L’expérience de Tananarive et de Fianarantsoa,
w: Ch.R. Ratongavao (red.), Mélanges offerts à Bruno Hübsch, Antananarivo  2005, t. 2, s.  7-30; Grand
Séminaire d’Ambatoroka (1930-1980), ACM (1980) nr 11, s. 326-333; R. Saint-Jean, Le Grand Séminaire
a 50 ans, ACM (1967) nr 4, s. 99-108; Le role de l’Institut d’Ambatoroka (1960-1980), ACM (1980) nr 11,
s. 329-333.
60

�Teologia religijnych pieśni malgaskich

291

W latach pięćdziesiątych:
Manatona rey vahoaka (Dera 59)
Manjake ry Jesoa (Dera 117)
Mesia ry Mpamonjy (Dera 102)
Ankavavan’ Andriamanitra (Dera 119)
Aterinay (Dera 126)
Eny sambatra tokoa (Dera 92)
W latach sześćdziesiątych:
Inty ny oro Saro-bidy (Dera 87)
Hohitako, Maria (Dera 132)
Feno hafaliana ny foko (Dera 52)
I I’saotra Anao Jesoa Hostia (Dera 94)
W latach siedemdziesiątych:
Fo madio no iriko (Dera 48)
Ho vatolampiko (Dera 49)
Ankalazao ny Tompo (Dera 49)
Jerosalema, ianao Siona (Dera 48)
Tsarovy ry Iaveh (Dera 50)
Efa amiko i Jesoako (Dera 93)
Od lat osiemdziesiątych coraz większy wpływ na rozwój katolickich pieśni kościelnych ma już grupa Ankalazao ny Tompo.
Podsumowując ten krótki zarys prezentacji nowych katolickich pieśni malgaskich, zauważyć warto, że o ile w przypadku tłumaczeń biblijnych, a nawet liturgicznych trzeba się było dość mocno trzymać pierwotnego tekstu, o tyle w przypadku
pieśni panowała większa swoboda wyrazu, zarówno po stronie treści, jak i po stronie melodycznej. Ponieważ w  takich przypadkach nie było konieczności żadnego
odgórnego zatwierdzania tych tekstów, widać w tym procesie zjawisko oddolnego
potwierdzenia. Jeśli były śpiewane, to znaczy, że wyrażały wiarę i pomagały ją zachować. Sam fakt ich przetrwania – śpiewania podczas modlitwy sprawiał, że stawały się
też tekstami wiary. Dopatrywać się w tym możemy pewnego przejawu weryfikacji
prorockiego zmysłu całego ludu Bożego, który w sprawach wiary nie może zbłądzić.
Nie było celem naszej pracy ukazywanie rozwoju podręczników katechizmowych, ale w pewnym sensie też stanowiły one ważne teksty wiary. W aneksie po-

�292

Wojciech Kluj OMI

dane zostaną ważniejsze dawne książki stanowiące zarówno typowe katechizmy,
jak i początki rozwoju malgaskiej teologii. Po Soborze Watykańskim II lawinowo
zaczęło się rozwijać tworzenie nowych katechizmów, próbujących wyjaśniać wiarę
w nowy sposób, dostosowany do aktualnych realiów61.
Innym fenomenem okresu odzyskania niepodległości jest rosnące zainteresowanie powstawaniem tekstów wiary w językach różnych grup etnicznych, posługujących się, mimo unifikacji języka na poziomie kraju, swymi odmianami dialektycznymi62.
Powoli na Madagaskarze zaczyna rozwijać się też rodzima teologia63, wraz z którą
powstają nowe teksty wiary, choć już nie tak podstawowe, jak te, które omawialiśmy.
Zagadnienie to samo w sobie mogłoby stanowić ciekawy przedmiot badań.

*****
Trzecia część naszej pracy zasadniczo różniła się od drugiej. Tam mieliśmy dość
szczegółową analizę pięciu tekstów i opis jednego procesu powstawania tekstów
biblijnych, tu szerszy opis jednego procesu powstawania liturgicznej modlitwy godzin i krótką analizę pieśni, które przetrwały wiele lat.
Z analizy procesu powstawania Ankalazao ny Tompo rodzi się pytanie, czy przy
tłumaczeniu tekstów liturgicznych ważniejsza jest dosłowność, czy dostosowanie

61
Krótką prezentację różnych katechizmów powstających w  poszczególnych diecezjach w  latach
siedemdziesiątych podaje R. Saint-Jean, C. Rasolo i  inni, Les Catéchismes dans l’Eglise Catholique
à Madagascar, ACM (1977) nr 4, s. 97-124.

Por. np. L. Elli i D. Realy (red.), Evanjely amin’ny teny Bara. Araka ny Andron’ ny Tompo, Ihosy 2002;
Talily Soa. Nente i Jesoa Kristy Sinora i Lioke. Dikan-teny ntandroy Tarihe i P. François Benolo, Ihosy 2002;
F. Benolo, Tsara Ntandroy Miomba an’ Andrianañahare Naho ze masiñe. Discours ntandroy sur Dieu et
le Sacré, w: Ch.R. Ratongavao (red.), Mélanges offerts à Bruno Hübsch, Antananarivo 2005, t. 1, s. 69-99.

62

Przytoczmy tu jedynie jako przykład prace nad możliwością zaadaptowania w  teologii malgaskiego
tradycyjnego pojęcia fihavana, oznaczającego poprawne relacje międzyludzkie. Por. J.G. Rajoelison, Le
fihavanana. Une approche ethno-philosophique, ACM (1992) nr 7, s. 302-309; R. Saint-Jean, Le fihavanana
à la lumière de la catégorie de relation, ACM (1992) nr 7, s.  310-325; J.P. Ranga, Le Fihavanana dans
la vie et la pensée de l’Église: parenté humaine et alliance de Dieu, ACM (1995) nr 3, s.  109-115; J.M.
Rasolonjatovo, Ce supplément d’âme qu’est la mystique du ‘Fihavanana’, w: Ch.R. Ratongavao (red.),
Mélanges offerts à Bruno Hübsch, Antananarivo  2005, t. 1, s.  161-171; H.A.M. Raharilalao, Eglise et
Fihavanana à Madagascar. Une herméneutique malgache de la Réconciliation chrétienne selon Saint Paul
2 Co 5,17-21, Antananarivo – Analamahitsy, 2007.
63

�Teologia religijnych pieśni malgaskich

293

do modlitwy. Inaczej mówiąc, czy w przypadku tekstów modlitewnych więcej traci
się odbiegając od dosłowności, czy też od rytmicznej formy modlitewnej?
Fakt powstania malgaskiej wersji modlitwy liturgicznej stał się pewnym przykładem również dla innych krajów Afryki. Jest też znakiem tego, że wiara chrześcijańska na Madagaskarze nie zamyka się w sobie, zatroskana jedynie o obronę, ale
nie boi się otwarcia. Widać to wyraźnie w melodiach trzeciego tygodnia. Spośród
innych oznak tego samego dobrym znakiem jest fakt posyłania misjonarzy z Madagaskaru w inne miejsca świata64.
Odwołując się do zasad referencyjnych wskazanych w dokumentach Magisterium, to w odniesieniu do ostatniego rozdziału zauważyć możemy pewien przewrót
w pojmowaniu zasady podwójnej wierności. Podczas gdy wcześniej dominowała
postawa „dopasowywania” realiów malgaskich do wiary chrześcijańskiej, teraz nareszcie przyszła pora na malgaskie wcielenie wiary, czyli prawdziwą inkulturację.
Również zasada „odniesienia kulturowego” z powodu odzyskania niepodległości i „malgaszyzacji” wszystkich wymiarów życia nabrała nowego znaczenia. Nie
mogło być inaczej w przypadku wiary, bo wyobcowałaby się z rozwoju społeczeństwa i kultury malgaskiej.
Zasadę „dynamiki języka” wyraźnie widać było w  tej części w  konieczności
tworzenia zupełnie nowych utworów.
„Zbiorowy podmiot tłumaczący” w przypadku tekstów liturgicznych widoczny
był w  zasadzie zatwierdzania przez konferencję episkopatu Madagaskaru. Ostatecznie wersja finalna będzie wymagała również potwierdzenia z Rzymu. W przypadku pieśni pozaliturgicznych widać, że najlepszym „zatwierdzeniem” jest przechowanie tych utworów w żywej pamięci wiary.
Czy „jeszcze lepiej” udało się wyrazić tajemnicę Chrystusa? Wydaje się, że cała
inicjatywa Ankalazao o tym świadczy. Nie podważa ona w niczym dotychczasowych prawd wiary, ale próbuje wprowadzić pewne nowe ujęcia starych prawd.

Nie omawialiśmy tego, ale autorowi znane sy  przykłady posyłania malgaskich misjonarzy ze
zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej oraz zgromadzenia Franciszkanek Misjonarek
Maryi.
64

�294

Wojciech Kluj OMI

�zakończenie
Inspiracją do podjęcia problemu poruszonego w niniejszej pracy było stwierdzenie papieża Pawła VI o nieskończonej możliwości translacyjnej wiary chrześcijańskiej, wyrażone w  kontekście działalności misyjnej w  adhortacji Evangelii
nuntiandi. Teza ta niesie ze sobą wielkie – i wydaje się, że ciągle mało przebadane
– znaczenie teologiczne. Została ona wypowiedziana w  kontekście ewangelizacji, co zdaje się mieć szczególne znaczenie dla badań misjologicznych. Dla próby
weryfikacji tej tezy wybrano do badań przypadek jednego konkretnego języka
i kultury. Jest to przykład kultury malgaskiej uzewnętrzniającej się w rodzimym
języku mieszkańców Madagaskaru.
W pierwszej części niniejszej pracy koniecznym było najpierw doprecyzowanie
pewnych zasad referencyjnych dla tego studium. Najpierw, w rozdziale pierwszym,
na podstawie analizy ostatnich wypowiedzi papieskich i soborowych oraz skrótowego przypomnienia tradycji refleksji misjologicznej w zakresie dzieła tłumaczeń,
udało się określić cztery punkty odniesienia dla naszych badań oraz jedno pytanie.
Te cztery „znaki drogowe”, albo inaczej zasady referencyjne określające, do jakich
zagadnień powinna się odnosić podjęta analiza, to 1) zasada „podwójnej wierności” zarówno wobec wiary, jak i rodzimego języka – żadnej nie wolno zdradzić;
2) zasada „odniesienia kulturowego” – zgodna z regułą inkulturacji wiary; 3) zasada „dynamiki języka” – podlegającego zmianom tak jak każda kultura; oraz
4) zasada „zbiorowego podmiotu tłumaczącego” – którym nie jest jakiś określony tłumacz, nawet wybitny, ale modląca się wspólnota wiary. Poza tymi czterema
„znakami drogowymi” pojawiło się również pytanie, czy dzieło tłumaczenia prawd
wiary na nowe języki i kultury może „jeszcze lepiej wyrazić tajemnicę Chrystusa”,
co zdawała się sugerować wypowiedź Jana Pawła II. Pokuszono się więc o postawienie pytania, czy coś takiego zaistniało w przypadku języka malgaskiego.

�296

Wojciech Kluj OMI

W  drugim rozdziale koniecznym było doprecyzowanie określenia „podstawowe teksty wiary”. Podział na teksty „krótsze” (modlitwy pacierzowe) i „dłuższe” (biblijne i liturgiczne) był uzasadniony nie tylko ze względu na ich długość,
ale również z powodu pewnej różnicy podejścia do badania. O ile w przypadku
pierwszych można je było prześledzić, przyglądając się prawie każdemu ważniejszemu słowu, o  tyle w  przypadku tekstów dłuższych sensowniejszą wydawała
się bardziej analiza procesu kształtowania się tych tekstów niż analiza poszczególnych słów. Do tych tekstów „krótkich” należy przede wszystkim „Ojcze nasz”
– „Modlitwa Pańska”, która nie tylko ma podstawowe znaczenie teologiczne dla
chrześcijańskiej wiary, ale stała się również pewnym wzorem w dziedzinie tłumaczeń na różne języki. Dziś jest to już ponad 1700 języków. Inne „krótkie” teksty, to
„Pozdrowienie Anielskie” – „Zdrowaś Maryjo”, „Skład Apostolski” – pacierzowe
„Wierzę”, „Dekalog” – katechetyczna wersja Przykazań Bożych, oraz „Przykazania
kościelne”. Tych pięć tekstów zostało wybranych do bardziej szczegółowej analizy
językowej. Spośród tekstów „dłuższych”, które zostały omówione bardziej ogólnie
z ukazaniem procesu kształtowania się ich malgaskiej wersji, na pierwszym miejscu znajduje się oczywiście Pismo Święte. Natchnione słowo Boga przemawiającego do ludzi w spisanym tekście zawsze ma znaczenie podstawowe w każdej
refleksji teologicznej. Poza biblijnymi, innymi ważnymi podstawowymi tekstami
wiary chrześcijańskiej są teksty liturgiczne. Również one mają wielką wagę teologiczną. Inną, choć nie aż tak ważną jak powyższe grupą podstawowych tekstów
wiary pozostają pieśni religijne. Ta twórczość też na Madagaskarze przyniosła
wiele owoców.
Ponieważ interesujący nas proces był omawiany na przykładzie języka Madagaskaru, w trzecim rozdziale koniecznym było naszkicowanie historii wyspy, gdyż
służyła ona za tło procesu kształtowania się interesujących nas tekstów. W najdawniejszej historii wyspy widzianej z perspektywy Europy była ona postrzegana
jako kraj do ewangelizacji (ewentualnie jako kraj do podbicia). W takim przypadku bardziej akcentowano więc treść wiary przyniesionej z zewnątrz. Madagaskar
miał też jednak swoją własną historię. Nie był jednością. W  różnych okresach
na wyspie powstawały różne lokalne państwa. W zależności z kim mieli kontakt
misjonarze, w  takim języku (dialekcie) dokonywane były tłumaczenia. Czasy
wzmożonych wysiłków translatorskich początku XIX w. przypadły na okres pa-

�Zakończenie

297

nowania na wyspie Merinów. Ich dialekt stał się standardowym językiem malgaskim, a  więc również językiem podstawowych tekstów wiary. Był to okres najpierw wielkiego otwarcia władców wyspy na misje, a później walki z wszystkimi
obcymi. W pierwszym więc okresie można było prowadzić prace translatorskie
na wyspie, w późniejszym poza nią. W latach 1861-1895, w czasach panowania
władców malgaskich, misje mogły rozwijać się w miarę swobodnie. Później nastały czasy kolonii i nie było możliwości normalnego rozwoju języka malgaskiego.
Od 1960 r., czyli od ponownego zdobycia niepodległości, rozpoczął się nowy etap
rozwoju języka malgaskiego, a wraz z nim pozostałych malgaskich tekstów wiary.
Jednym z  ważnych odniesień dla kształtowania się podstawowych tekstów
wiary w języku malgaskim była historia wyspy. Jednak również sam język stanowi
też odbicie świata duchowych wyobrażeń mieszkającej tam ludności. W czwartym rozdziale trzeba było przyjrzeć się zarysowi tworzenia się i kodyfikacji tego
języka. Więcej miejsca poświęcono procesowi wyboru odpowiedniego słowa na
określenie Boga w języku malgaskim. W tym względzie Madagaskar miał i stale
ma swoją wyjątkową historię wahań między dwoma słowami Zanahary oraz Andriamanitra. Słowo „Bóg” jest podstawowym w chrześcijańskiej teologii, ale świat
wierzeń nie zamyka się w rzeczywistości Boga. Konieczne było też krótkie przedstawienie tradycyjnych malgaskich wierzeń. Na tym tle można było przyjrzeć się
procesowi rozwoju rodzimych pojęć. Dynamika języka stanowi normalny objaw
jego żywotności. Tak samo było w przypadku malgaskim. Ciekawe, że dziś słowo
Andriamanitra używane jest najczęściej na określenie „chrześcijańskiego” Boga,
natomiast słowa Zanahary używa się w  odniesieniu do wierzeń tradycyjnych.
Nieco inaczej było w XIX wieku. Widać tu więc wyraźny przykład wpływu misji
chrześcijańskich (nie tylko katolickich) na pewną dynamikę języka malgaskiego.
Otwartość na stosowanie przez katolików słowa Zanahary w pewnych pieśniach
religijnych sprawia wrażenie, że są oni bardziej otwarci na tradycyjną kulturę
malgaską.
Omówienie tych czterech grup zagadnień w części pierwszej pokazało konieczne tło, na którym można było rozpocząć bezpośrednią analizę interesujących nas
tekstów. W części drugiej postanowiono przyjrzeć się, jak przebiegał ten proces
w okresie dawnego Madagaskaru, a więc do odzyskania niepodległości (1960 r.).
W rozdziale pierwszym omówiono źródła, które zostały wykorzystane w dalszej

�298

Wojciech Kluj OMI

części opracowania. Najstarszym tekstem malgaskim zapisanym literami łacińskimi jest katechizm z roku 1657, tzw. Flacourta. Jest to tekst dwujęzyczny, francusko-malgaski, który odzwierciedla pierwsze próby ukształtowania podstawowych tekstów wiary w języku malgaskim. Jako zabytek języka malgaskiego tekst
ten doczekał się już wielu opracowań. Powstawał on jednak w  okolicznościach
bardzo niesprzyjających, gdyż z grupy kilkudziesięciu pierwszych misjonarzy tylko dwóm udało się przeżyć na Madagaskarze półtora roku, a nikomu dwóch i pół.
W tak krótkim czasie trudno było o dobre poznanie języka i opracowanie podstawowych tekstów. Następnie przez dwa i pół wieku nie było możliwości prowadzenia działalności misyjnej na Wielkiej Wyspie. Drugi katechizm, z XVIII w., ułożony został podczas pracy wśród mniejszości malgaskich na sąsiednich małych
wyspach. Nic więc dziwnego, że te dwa katechizmy, choć ciekawe same w sobie,
nie pozostawiły większych śladów w tworzeniu się podstawowych tekstów wiary,
gdyż po prostu nie były znane.
Od XIX w. zaczyna się nowa epoka tworzenia katechizmów malgaskich. Pierwsze powstawały wciąż poza główną wyspą, zasadniczo na Reunion. Pierwsze katolickie katechizmy były tworzone dla poszczególnych grup etnicznych, zwłaszcza
Sakalawa i Betsimisaraka, ale również dla Merinów. Dopiero gdy udało się rozpocząć pracę na Madagaskarze, zaczęła się kształtować jedna, standardowa wersja
omawianych tekstów. Czasy kolonialne nie sprzyjały kształtowaniu się nowych
wersji. W  przypadku tekstów biblijnych („Ojcze nasz” i  część „Zdrowaś Maryjo”) koniecznym było również odniesienie do dzieła misjonarzy protestanckich.
Podobnie przy opisie „Modlitwy Pańskiej” i „Składu apostolskiego” zaczerpnięto również z liturgicznych książek protestantów zrzeszonych w malgaskiej radzie
ekumenicznej (luteranie, anglikanie, zjednoczeni) oraz z książeczki na wspólne
z nimi nabożeństwa.
W rozdziale drugim tej części przeanalizowano dokładniej „Modlitwę Pańską”,
uwzględniając bardziej szczegółowo kontekst, a często analizując nawet poszczególne słowa. Ten szczególny tekst wiary chrześcijańskiej wymagał, aby przyjrzeć
się jak konkretne wezwania tej modlitwy zostały określone w języku malgaskim.
Był to w pewnym sensie rozdział kluczowy dla naszej pracy. Ukazał pewien wzór
analizy zasadniczo kulturowej, a jedynie pośrednio językowej, kształtowania się
tego najważniejszego tekstu. Niektóre wnioski były zaskakujące. Antropomor-

�Zakończenie

299

fizm „ojciec” na określenie Boga budził pewne wątpliwości już w pierwszym tłumaczeniu, choć później się przyjął. W dawnych wersjach zastanawiano się też czy
stosować przed tym słowem rodzajnik określony ny lub przedimienny ry. Ostatecznie pozostało bez rodzajnika, samo Ray, w połączeniu z „nasz” jako Rainay.
Wiele problemów budziło określenie „nasz” spowodowane malgaskim językiem
zawierającym „my inkluzywne” oraz „my ekskluzywne”. Z  niezrozumienia tej
formuły gramatycznej wynikały niekiedy katastrofalne błędy, jak np. przypisanie
Bogu grzechu (przez użycie formy inkluzywnej w zwrocie „nasze winy”), ale również problemy teologiczne, na ile Bóg jest Ojcem niechrześcijan. Ciekawe też było
pierwsze określenie królestwa Bożego jako ludu Bożego, co w  misyjnym kontekście modlitwy o jego przyjście miało wręcz wydźwięk polityczny. Nietypowo
też próbowano z początku oddać wolę Bożą, jako „to, co Bóg kocha”. Oczywiście
powstał problem z  „powszednim chlebem” na wyspie, gdzie nie jest on znany.
W tym przypadku, dzięki roztropności wiary malgaskiej, do „Modlitwy Pańskiej”
zostało wprowadzone określenie „posiłek codzienny”. Trudność sprawiał też proces stworzenia odpowiedniego słowa na chrześcijańską koncepcję „grzechu”. Do
dziś katolicy używają w tym miejscu innego słowa niż protestanci. Podobnie było
z „wodzeniem na pokuszenie”, gdzie również nie ma jednomyślności; protestanci
idą bardziej za wersją biblijną, a katolicy za łacińską liturgiczną. Duży problem
sprawiło tłumaczenie sformułowań „pokusa” i „zbawienie”, ponieważ takich pojęć wcześniej w języku malgaskim nie było.
W trzecim rozdziale przeanalizowane zostały pozostałe cztery „krótkie” podstawowe teksty, tzn. „Pozdrowienie Anielskie”, „Skład apostolski”, „Dekalog”
i  „Przykazania kościelne”. W  rozdziale tym można było omówić kilka tekstów,
ponieważ część problemów została już rozwiązana przy analizie „Modlitwy Pańskiej”. Zanim przeszliśmy do analizy pierwszej modlitwy, trzeba było zwrócić
uwagę na pojawiające się w niej święte imiona Jezusa i Maryi. Kształtowanie się
malgaskiego zapisu imienia Syna Bożego rozpoczęło się od Rahyssa, stanowiącego połączenie tradycji malgaskiej i  prawdopodobnie muzułmańskiej. Później
podlegało zmianom z powodu kształtowania się malgaskiej ortografii, mając następujące formy: Raïtssa, Zezu-Kri, Zezo-Kry, Jeso, Jesoa. Podobny proces przebiegał przy kształtowaniu się malgaskiej wersji imienia Maryi – od Ramariama,
przez Mari, Mary, do Maria. Z niektórymi zwrotami tej modlitwy były problemy,

�300

Wojciech Kluj OMI

analogicznie jak w „Modlitwie Pańskiej”, np. z „pełnią łaski”. Intrygującym może
być też, że niektóre dawne wersje do modlitwy dodawały tytuł Maryi jako Dziewicy. Na oddanie kecharitomene w wersjach modlitewnych stosuje się określenie
„bądź pozdrowiona”, a w wersjach biblijnych raczej tłumaczy się jako „ciesz się”.
Modlitwa ta potrzebowała trochę więcej czasu na wykształcenie ostatecznej formy niż „Ojcze nasz”.
W  procesie wykształcenia ostatecznej wersji „Składu apostolskiego”, podobnie jak w przypadku „Pozdrowienia Anielskiego”, część zagadnień została już doprecyzowana wcześniej w naszej pracy. Spośród nowych wspomnieć można, że
w przypadku wszechmocy Boga sformułowanie katolickie idzie za wersją powiększającą – „wszystkomogący”, a  wersja protestancka za wersją przeczącą – „nieograniczony”. W tekście tym występuje też słowo „ukrzyżowan”. Słowo „krzyż” ma
też swoją historię w języku malgaskim, bo choć z początku stosowano określenie
oznaczające dwie skrzyżowane belki, to jednak ostatecznie przyjęło się określenie
„drzewo cierpienia”, co niesie z sobą bardzo bogatą, na swój sposób nową treść.
Przy „zstąpieniu do piekieł” wersja katolicka rozumie to bardziej geograficznie
jako „pod ziemię”, natomiast protestancka bardziej abstrakcyjnie – tam, gdzie nie
ma życia. Interesująca też jest historia określeń wspólnoty Kościoła. Pomijając
pierwszy katechizm, gdzie fatalnie określono Kościół jako „wspólnotę obcych”,
przez „wspólnotę świętych”. W XIX w. stosowano zmalgaszyzowaną wersję europejskiego słowa Eklisy lub Eglizy. Dziś raczej używa się malgaskiego słowa oznaczającego wspólnotę fiangonana. Jedynie anglikanie pozostają przy greckiej wersji Eklesia. Ciekawie też przetłumaczony został przymiot „katolickości” Kościoła.
Zdecydowana większość wersji w różnych językach idzie za rdzeniem łacińskiego
słowa catholica. Jednak Malgasze innych wyznań wybrali, podobnie jak Polacy,
słowo „powszechny”. Jedynie wersja katolicka i anglikańska ma słowo katôlika (ô
wymawia się po malgasku jako „o”, natomiast o wymawia się jako „u”). Drobna
różnica występuje również w przypadku określenia na zmartwychwstanie ciała,
gdzie katolicy używają słowa oznaczającego „ciało”, a protestanci „skórę”. W przypadku wspólnej modlitwy następuje jedna z rzadkich sytuacji, kiedy zostaje wybrana wersja katolicka.
Przy analizie „Dekalogu”, choć pierwowzór tekstu jest oczywiście biblijny, tu
zatrzymaliśmy się nad katechizmową, skróconą wersją. W porównaniu z trzema

�Zakończenie

301

wcześniej analizowanymi tekstami, w tym przypadku wchodzimy na nieco inny
teren. O ile wcześniejsze wersje różniły się nieco poszczególnymi określeniami,
zwłaszcza biorąc pod uwagę różne tradycje chrześcijańskie, o  tyle tu widać, że
wersja katechizmowa wykształciła się w XIX w., ale najnowszy Katechizm Kościoła Katolickiego tłumaczony dosłownie z wersji ogólnokościelnej, wprowadza
zupełnie inne sformułowania. Praktycznie jako wspólną wersję katechizmową
trzeba uznać sformułowanie z modlitewnika Vavaka sy hira wydanego z upoważnienia malgaskiego episkopatu, a  sformułowania z  katechizmu powszechnego,
jako odbiegające od sformułowań przyjętych od ponad wieku i  trudniejsze do
zapamiętania, mogą służyć jako punkt poszerzenia wiary dla osób szukających
pogłębienia. Analizując szczegółowo tłumaczenia, można zauważyć, że np. przykazanie piąte do słów „nie zabijaj” dodaje „ludzi”, a w wersji szerszej jeszcze „ani
w  sercu (dosł. w  łonie), ani czynem”. Przykazanie ósme zamiast długiego polskiego zwrotu podaje „nie kłam” albo „nie oskarżaj”. Z przykazaniem dziewiątym
jest trochę problemu, gdyż w języku malgaskim jest pewna różnica między stanem małżeństwa a aktem zbliżenia. Jeden z dawnych katechizmów używał bardzo
wulgarnego określenia „nie kopuluj poza małżeństwem”. Ogólnie sformułowania
mówią o nie szukaniu zjednoczenia z kimś, kto nie jest mężem czy żoną.
Jeśli pewne różnice sformułowań najnowszego katechizmu i przyjętych formuł
widzieliśmy w przypadku „Dekalogu”, to teraz problem rozrasta się jeszcze bardziej. Sformułowania przykazań zmieniały się. Ostatnia wersja nie będzie więc
odpowiadała poprzedniej z początku XX w. Jednakże podobny proces zachodził
również wcześniej. Treść niektórych przykazań została przeniesiona do innych.
Tym, co chyba najbardziej zaskakuje polskiego czytelnika, jest fakt, że przykazań
kościelnych było sześć, nie pięć. Tak je kiedyś formułowano na Madagaskarze.
W przypadku przykazań kościelnych mija się więc z sensem analiza poszczególnych słów, skoro często zmienia się ich treść. Przykazanie mówiące o obowiązku
niedzielnej Mszy św. uzupełnione jest o sformułowanie „jeśli to możliwe”. W mieście nie ma problemu z uczestnictwem w Mszy św., ale w warunkach buszu jest
to często niemożliwe. Mamy też pewne doprecyzowania dotyczące spowiedzi czy
Komunii św. wielkanocnej, że ma to być w  okresie wielkanocnym, bo dla wielu osób w  czasie samej Wielkanocy jest to niemożliwe. Praktyka postna też się
zmieniała. Kiedyś zakaz spożywania mięsa dotyczył piątków i sobót oraz czterech

�302

Wojciech Kluj OMI

dni w  roku poprzedzających wielkie święta. Później doprecyzowano, aby unikać „wielkich” posiłków. Ostatnie przepisy postne na Madagaskarze określają, że
wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych obowiązuje w piątki Wielkiego Postu,
a nakaz powstrzymywania się od „wielkiego” jedzenia i mięsa – w Środę Popielcową i w Wielki Piątek.
Ostatni, czwarty rozdział drugiej części poświęcony został historii tłumaczeń biblijnych. Ponieważ jest to tekst „długi”, nie było możliwości tak dokładnej
analizy poszczególnych słów czy sformułowań, jak w przypadku wcześniejszych
tekstów. Ukazany więc został sam proces, w  którym niepoślednią rolę odegrali
misjonarze protestanccy, a  pierwsze ich dzieło stało się wręcz symboliczne dla
misji protestanckich na całym świecie. Młoda i mało liczna wspólnota ochrzczonych, pozostawiona bez misjonarzy, a  jedynie z  Biblią w  ręku, przetrwała czas
krwawych prześladowań, ba, nawet się rozwijała. Biblia w rodzimym języku stała się najlepszym misjonarzem. W przypadku tłumaczeń biblijnych musieliśmy
przyjrzeć się im nieco inaczej niż pozostałym krótkim tekstom. Chodziło tu bardziej o sam proces i jakie były jego główne uwarunkowania. Pierwsze tłumaczenie dokonywane było z odniesieniem do najnowszego wtedy dostępnego tekstu
oryginalnego, z pomocą miejscowych chrześcijan („Grupa Dwunastu”). Jeśli chodzi o tekst, to posiadali grecki Nowy Testament Griesbacha, który reprezentował
wielki postęp wobec Textus receptus przyjętego w Kościele anglikańskim. Pierwsze wydanie Biblii przyczyniło się też do określenia języka stolicy i okolicy jako
języka malgaskiego, a  nie języka Merinów, jak to często wtedy określano. Przy
pracy nad tym tekstem trzeba też było doprecyzować pewne sprawy gramatyczne
nowo tworzącego się języka. Po wypędzeniu misjonarzy trwały prace nad poprawieniem języka, najpierw w Europie, a po roku 1861 również z powrotem na
Madagaskarze. Wielkiej rewizji protestanci dokonali w latach 1873-1887 i ostatecznie dodali pewne poprawki w  roku 1909. W  porównaniu z  tłumaczeniami
protestanckimi, tłumaczenia katolickie wydają się znacznie opóźnione. Nie jest to
do końca prawdą. Biblijne teksty mszalne były gotowe dość szybko, a cały Nowy
Testament był praktycznie przetłumaczony jeszcze za czasów dawnego Madagaskaru, w roku 1892. Później skomplikowana sytuacja kolonialna oraz zmiana
zasady, aby tłumaczyć z tekstów oryginalnych, a nie z łaciny sprawiły, że trzeba
było czekać prawie pół wieku na wydanie całej Biblii w tłumaczeniu katolickim

�Zakończenie

303

(1938). Ta wersja została poprawiona w roku 2011. Wielkim osiągnięciem ekumenicznym było podjęcie się wspólnego tłumaczenia Biblii, które ukazało się w roku
2003 (Nowy Testament w 1991 r.). Główną spuścizną tego podwójnego nurtu tłumaczeń są dziś dwie wersje imion. Okazało się, że w innych sprawach łatwiej się
było porozumieć niż w kwestii imion. Mamy więc „protestanckie” imiona malgaskie takie jak Mosesy, Petera, Jaona oraz „katolickie” Moizy, Piera, Joany.
Trzecia część pracy traktuje o okresie kształtowania się podstawowych tekstów
wiary w języku malgaskim w okresie niepodległego Madagaskaru, po roku 1960.
W tym czasie głównym interesującym nas dziełem były tłumaczenia liturgiczne.
W przypadku tradycji katolickiej o tłumaczeniach liturgicznych możemy mówić
dopiero po Soborze Watykańskim II, a  więc od mniej więcej pół wieku. Proces
ten nie jest jeszcze zakończony. Ponieważ ciągle trwa, konieczne było najpierw
omówienie podstawowych odniesień do tego procesu, jaki zachodził tuż przed,
w trakcie i po ostatnim soborze. Było to treścią pierwszego rozdziału tej części.
Zgodnie z intencją ojców soborowych, zwłaszcza wyrażaną w duchu bezpośrednio przed- i posoborowym, liturgia godzin miała być codzienną modlitwą całego
ludu Bożego. W tym pierwszym okresie bardzo popierano otwartość na miejscowe
kultury i uwzględnianie rodzimego doświadczenia wiary. W takim duchu zabrano
się do opracowywania malgaskiej liturgii godzin. Dopiero później przyszły normy
określające większą dosłowność i uniformizację. Instrukcja Liturgiam authenticam
stanowi owoc doświadczeń wprowadzania w życie reformy liturgicznej w krajach
od dawna chrześcijańskich i różnych nadużyć, jakie się wtedy zdarzały. Jednakże
sama ta instrukcja zauważa, że w warunkach misyjnych sytuacja jest nieco inna
(o czym była mowa szerzej w pierwszej części pracy).
Drugi rozdział tej trzeciej części poświęcony był już bezpośrednio malgaskim
tłumaczeniom tekstów liturgicznych, przy czym szczególną uwagę zwrócono na
tłumaczenie malgaskiej liturgii godzin. Zauważono pewną ciekawą okoliczność.
Ponieważ Msza św. stanowi centrum życia Kościoła, więc nie może dziwić, że
szczególną troską otoczono księgę związaną z jej sprawowaniem. Eucharystia to
wielki dar otrzymany od samego Pana, Jezusa Chrystusa. Wspólnota go z radością przyjmuje i bez własnych zasług celebruje. Analogicznie w przypadku malgaskiej edycji Mszału trzymano się zasady dość ścisłej wierności tekstowi. Można
tę postawę porównać z podejściem do tłumaczenia Pisma Świętego. Zauważono

�304

Wojciech Kluj OMI

kilka problemów związanych z koncepcją my inkluzywnego oraz z kwestią przywitania wspólnoty. Choć w  „Ojcze nasz” mowa jest o  posiłku codziennym, nie
o chlebie, to jednak w przygotowaniu darów do Przeistoczenia podczas liturgii
mowa jest jednak o chlebie (mofo).
Z perspektywy naszej pracy o wiele ciekawszy przypadek stanowiła malgaska
liturgia godzin. Teksty te nie zawierają formuł sakramentalnych i w sporej części stanowią dziedzictwo pobożności poprzednich pokoleń chrześcijan. Jest więc
w  tej dziedzinie większa dowolność. Z  inspiracji episkopatu odpowiedzialnymi
za jej przygotowanie zostali benedyktyni z klasztoru w Mahitsy, którzy z czasem
zebrali większą grupę kompetentnych osób, nazwaną od tytułu śpiewnika Ankalazao ny Tompo (Chwalmy Pana). Do prac przystąpiono z powagą i bez przesadnego pośpiechu. W rezultacie zaangażowania tej grupy i całego Kościoła na
Madagaskarze jest już częściowo opracowana liturgia godzin, w formie łatwej do
przyswojenia również dla osób nie umiejących czytać. Jednocześnie wiele takich
tekstów, jak hymny, responsoria, modlitwy wiernych czy błogosławieństwa, ukazuje bardziej ducha malgaskiego. Oczywiście układ całości czy psalmy pozostają
analogiczne jak w wersji typicznej. Choć nie omawialiśmy strony muzycznej, wykazuje ona również wielką otwartość zarówno na tradycyjne melodie malgaskie,
jak i na melodie pochodzące z innych kultur.
Rozdział trzeci poświęcony został malgaskim pieśniom religijnym. Na pewno
nie są to aż tak podstawowe teksty jak wcześniej analizowane, ale sam fakt recepcji, zwłaszcza tych dawnych pieśni, które przetrwały półtora wieku, świadczy
o ich wpływie na przeżywanie wiary przez malgaskich chrześcijan. Ciekawe, że
wśród dziesięciu pieśni, które przetrwały ponad 150 lat, znalazły się pieśni związane z sakramentami: eucharystyczne (4) i z chrztem (1) oraz pasyjne (2) i maryjne (3). Powstały one w zupełnie innym okresie. Misjonarze tworzący te teksty nie
mieli możliwości zapoznania się duchem ostatniego soboru. Pieśni powstawały
według ówczesnych zasad religijności ludowej panującej w Europie. Jest w nich
sporo odniesień do uczuciowego pojmowania wiary. Znalazło się też odniesienie
do przeżywania wiary w przyrodzie (potężne cyklonowe wichury, wielkie wody,
ale również słońce czy kwiaty). Fakt recepcji przez pobożność ludową tych pieśni
stanowi o otwartości malgaskiej „duszy” na takie przeżywanie wiary. Kilka stron
poświęciliśmy tworzeniu nowych pieśni. Dopiero za jakiś czas będzie można

�Zakończenie

305

stwierdzić, które z nich się przyjęły. Tutaj chodziło o ukazanie procesu, który się
nie zakończył, ponieważ stale powstają nowe utwory. Wydaje się, że właśnie religijne pieśni malgaskie mogłyby stać się ciekawym materiałem do pogłębienia rozumienia ducha kultury malgaskiej. W warunkach kościelnych zachował się duch
pewnej niezależności. W okresach wojen XIX w. świeccy chrześcijanie byli zmuszeni zatroszczyć się sami o zachowanie wiary. Nauczyli się o nią dbać i rozwijać.
Dziś interesującym przykładem tej niezależności jest pewna dwoista struktura
wspólnot. Z jednej strony jest kapłan lub w mniejszych oddalonych wspólnotach
katechista jako jego „prawa ręka”, ale z drugiej jest też wybrany przez wspólnotę
jej przewodniczący. Obaj razem prowadzą wspólnotę.
Pewne przesunięcie między częścią drugą i trzecią pracy było konieczne dla
ukazania całości procesu kształtowania się danych tekstów. Choć współczesne,
liturgiczne wersje „Modlitwy Pańskiej” i „Składu apostolskiego” należą do okresu
omawianego w trzeciej części pracy, to jednak, aby ukazać całościowo proces ich
kształtowania się, zostały umieszczone w części drugiej. Podobnie było z popularnymi religijnymi pieśniami malgaskimi. Początek procesu ich recepcji przypadał
na okres omawiany w drugiej części pracy. Analogicznie, aby nie rozbijać całości
prezentacji, umieszczone to zostało w części trzeciej.
Proces kształtowania się podstawowych tekstów wiary w  języku malgaskim
bardzo dobrze ukazał też dynamikę inkulturacji. W pierwszym etapie, za czasów
wolnego Madagaskaru przedkolonialnego (do 1895 r.), procesem nas interesującym było raczej przyjęcie wiary. W czasie kolonialnym nie mógł on zachodzić
swobodnie, więc mamy tylko pewne elementy. Po odzyskaniu niepodległości (od
1960 r.) zaczął się proces tworzenia pojęć wiary w malgaskiej szacie językowej,
czyli kształtowania się malgaskiej teologii, która może wnieść również swój wkład
w dziedzictwo wiary Kościoła powszechnego.
W pierwszym okresie XIX w. młodzi misjonarze protestanccy koncentrowali
się na tłumaczeniach biblijnych. Pochodząc z Kościoła czytającego Biblię, chcieli
się dzielić tym samym podstawowym dla nich doświadczeniem wiary z miejscowymi ludźmi. Nie mieli co prawda wykształcenia akademickiego, ale okazali się
zaskakująco kompetentni dla dzieła, którego się podjęli. W drugim okresie XIX w.
widzimy analogiczny proces w przypadku misji katolickich i kształtowania podstawowych tekstów i form wiary. W XX w. najciekawszy proces możemy zaobser-

�306

Wojciech Kluj OMI

wować podczas tworzenia zrębów liturgii w języku malgaskim. Pracy tej podjęli
się również nie tyle ludzie posiadający lingwistyczne wykształcenie naukowe, co
raczej posiadający doświadczenie wiary przyjętej z  zewnątrz, ale przeżywanej
w miejscowych realiach kulturowych.
Podsumowując cztery zasady referencyjne, o których mowa była na początku,
na przykładzie Madagaskaru stwierdzić możemy, że zasada „podwójnej wierności” była stale przyczyną wielu napięć. Wydaje się, że w sytuacjach niepewności
tłumacze trzymali się raczej dosłownej wierności otrzymanemu depozytowi wiary. Na poziomie językowym spowodowało to m.in. większą w pierwszym okresie grupę słów europejskich przyjętych w  wersji malgaskiej, jak np. lamesa na
określenie Mszy św. Dopiero w drugim okresie doszło do przyjęcia malgaskiego
słowa sorona (ofiara) z  dodatkiem masina (święta). Zaszła tu chyba przemiana
od postawy i mentalności zamkniętej twierdzy, aby bronić wiary, do misyjnego
otwarcia na inne kultury.
Druga zasada, którą nazwaliśmy zasadą „odniesienia kulturowego”, służyła
jako wskazówka dla całej pracy, aby nie tyle zwracać uwagą na kwestie samego
języka, ale bardziej na kontekst kulturowy, w którym dane słowo funkcjonowało.
Starano się trzymać tej zasady przy omawianiu poszczególnych przypadków, często odwołując się do malgaskiej kultury i tradycyjnych wierzeń. To właśnie odniesienie do kultury określało teologiczny wydźwięk poszczególnych słów i zwrotów.
Z początku miejscowa kultura pełniła rolę punktu odniesienia dla wiary prezentowanej w obcej formie kulturowej. Później jednak w samej kulturze malgaskiej
odnaleziono „zarodki Słowa” i „promienie Prawdy”. Nabrało to szczególnego znaczenia w okresie „malgaszyzacji” całego życia na Wielkiej Wyspie w latach siedemdziesiątych XX w. Dziś nikt z Malgaszów nie patrzy na wiarę chrześcijańską
jako na coś obcego. Oczywiście wiąże się z tym pewne niebezpieczeństwo zbytniego zapatrzenia się we własną kulturę, podczas gdy wiara jest zawsze darem
przekazanym nam we wspólnocie Kościoła powszechnego. Jednakże trudno się
dziwić, że po długim okresie niewoli do głosu mocniej dochodzi naturalne pragnienie wyrażenia wiary we własnej kulturze.
Trzecia zasada, „dynamiki języka”, była widoczna praktycznie we wszystkich
przypadkach, w  których następowały zmiany. Najwyraźniejszym przykładem
były tu długie wahania dotyczące wyboru odpowiedniego słowa na określenie

�Zakończenie

307

Boga i  właściwego wyrażenia imiona Jezusa i  Maryi. Ciekawie wyglądała też
ewolucja słowa „Kościół”. Pojawiały się też różne zmiany w  innych tekstach.
W niektórych przypadkach decyzje podjęte przez tłumaczy katolickich lub protestanckich skutkowały utrwaleniem się jakiejś formy, która później przyjmowała się jako własna. Bywało tak bądź to w  odniesieniu do imion niektórych
osób, bądź w pojęciach przyjętych w niektórych formułach wiary, np. w „Składzie Apostolskim”. Dziś kontakty ekumeniczne wymuszają niejako kolejne zmiany językowe, gdy przychodzi wspólnie się modlić. Trzeba wtedy wybrać którąś
z już istniejących wersji, bądź tworzyć nowe. Tak więc odwieczne prawdy bywają
niekiedy wyrażane na nowo.
„Zbiorowy podmiot tłumaczący” spowodował, że niektóre określenia się
przyjęły, inne nie. A w przypadku katolickich tekstów liturgicznych było to jasno
widoczne. Były one zatwierdzane przez konferencję episkopatu Madagaskaru,
a ostatecznie będą wymagały potwierdzenia z Rzymu. W przypadku pieśni pozaliturgicznych najlepszym „zatwierdzeniem” była zbiorowa pamięć wspólnoty
wiary. Dziś wydaje się, że szczególnym wyzwaniem stała się konieczność ustalenia pewnych słów do wspólnej, ekumenicznej modlitwy. Jak dotąd nie było nawet
wspólnego określenia na imię Jezusa. Wydaje się, że bardziej otwarci na zmiany,
nawet tak ważnych dla chrześcijan imion, są katolicy.
Czy w języku malgaskim udało się „jeszcze lepiej wyrazić tajemnicę Chrystusa”? Wydaje się, że przykład my inkluzywnego i ekskluzywnego oraz związanych
z  nim problemów, począwszy od modlitwy „Ojcze nasz”, a  kończąc na podstawowych posoborowych dialogach liturgicznych, może być pewnym wskazaniem,
że gramatyka języka malgaskiego zmusiła do podjęcia nowej refleksji w teologii
katolickiej. O ile pomyłkowe przypisanie Bogu grzechu w pierwszym tłumaczeniu „Modlitwy Pańskiej” wynikło ze zwykłej nieznajomości tego wymiaru języka,
o tyle wątpliwości, na ile Bóg jest Ojcem wszystkich ludzi (również niechrześcijan), spowodowało duże zamieszanie. Ponieważ nie możemy się modlić na przykład z muzułmanami słowami tej modlitwy, więc Bóg nie jest w pełni „naszym
wspólnym” Ojcem. Rozróżnienie tych dwóch wymiarów „naszego” (wszystkich
ludzi czy tylko chrześcijan) Boga Ojca może być pewną inspiracją dla Kościoła
powszechnego. Nie tylko w języku malgaskim znajdujemy taką formę gramatyczną. Analogiczna forma występuje też np. w języku aymara.

�308

Wojciech Kluj OMI

Innym ciekawym przejawem teologicznej nowości języka malgaskiego wydaje
się nazwanie krzyża „drzewem cierpienia”. Krzyż to nie tylko złączenie dwóch
belek. To coś o  wiele więcej. Nowego znaczenia nabrała też symbolika chleba
tam, gdzie nie był on powszechnie znany. Wiele mówi fakt, że o ile w „Modlitwie
Pańskiej” występuje określenie „posiłek codzienny”, to jednak podczas Mszy św.
wymienia się chleb, a nie inny posiłek. Te dwa przykłady również mogą stanowić
pewne wyzwanie dla refleksji teologicznej, zwłaszcza w kontekście ewangelizacji
przekraczającej swym zasięgiem krąg jednej kultury.
Wiara chrześcijańska opiera się na Boskim akcie tłumaczenia „Słowo stało się
ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1,14). To dla nas pierwsze, fundamentalne tłumaczenie dokonane przez samego Boga. Następnie Jezus nauczając o Królestwie
Bożym, dokonał kolejnego „przekładu” z misteryjnej rzeczywistości samego Boga
na obrazowy język przypowieści i  niektórych konkretnych wskazań. Dalej możemy mówić o czterech wersjach „przekładu” nauczania i osoby Jezusa na tekst
spisany w  obcym języku. Tak więc wiara rodzi się w  nowej formie kulturowej
z przekładu. Wynika to z samej natury, z katolickości (powszechności) Kościoła, nie tylko z misyjnego mandatu pozostawionego przez Chrystusa Zmartwychwstałego (Mt 28,19). Tę cechę wyraźniej widać, gdy porównamy nasze stanowisko
z innymi religiami, np. z islamem, gdzie tłumaczenie nie jest tak głęboko wpisane
w naturę przeżywania wiary.
Jakiekolwiek zaufanie do tłumaczeń tekstów wiary opiera się na tym pierwszym „tłumaczeniu”. Istnieje cała historia tłumaczeń Biblii, historia tłumaczeń
katechizmów i ksiąg liturgicznych, ponieważ zaistniało pierwsze „przetłumaczenie” Słowa na ciało. Wydaje się, że sama koncepcja „tłumaczenia” wiary powinna się doczekać poważniejszej refleksji teologicznej. W naszej kulturze europejskiej, gdzie większość pojęć ewoluowała wspólnie, nawet w różnych językach, nie
zdajemy sobie sprawy, że w  „przełożeniu wiary” chodzi o  coś więcej niż tylko
o  przetłumaczenie pewnych koncepcji czy pojęć, które istnieją w  dwóch językach: oryginalnym i docelowym. Przekład zakłada konieczność „tworzenia” czegoś podobnego w innym języku. W przypadku wiary mamy jednak do czynienia
z rzeczywistością żywą, której nie da się do końca zamknąć w sformułowaniach.
Pewne określenia w  pewnych okolicznościach mogą się zmieniać. Nie można
więc kurczowo trzymać się tylko tekstu wyjściowego. Wiara chrześcijańska nie

�Zakończenie

309

jest ograniczona do litery, ale opiera się na relacji z żywą osobą Jezusa Chrystusa, przeżywanej zarówno w wymiarze osobistym, jak i wspólnotowym. Niekiedy
wierność Jego Osobie oznacza konieczność stworzenia nowego określenia, które
ma lepiej wyrazić relację, jak np. wprowadzenie w Antiochii słowa „Pan” (Kyrios)
na określenie osoby nazywanej w Jerozolimie Mesjaszem. Oba terminy nie były
tożsame, ale oba są prawdziwe. Potrzeba do tego ducha prorockiego. Tłumacząca wspólnota stara się to zrobić najlepiej, jak potrafi i podejmuje ryzyko w tym
karkołomnym przedsięwzięciu, jednak ducha prorockiego wspólnoty nie da się
określić jedynie wysiłkami ludzkimi.
Wśród prawd wiary, które od czasu do czasu są przypominane przez nauczanie
Kościoła, choć nie doczekały się poważniejszych opracowań teologicznych, istnieje też przekonanie o nieskończonej możliwości przekładu wiary na wszystkie kultury i języki. Stwierdzenie to niesie daleko idące konsekwencje dla szeroko pojętej
działalności misyjnej. Rzuca również światło na wiele współczesnych problemów
kościelnych (np. korekty tłumaczeń tekstów liturgicznych). Postanowiono więc
wypełnić tę lukę, posługując się przykładem kształtowania się wiary chrześcijańskiej na Madagaskarze.
Autor zdaje sobie sprawę, że w zakresie znajomości realiów ewangelizacji na
Madagaskarze jest wiele bardziej kompetentnych osób. Choć niektóre wnioski
wypływające z  przypadku Madagaskaru są interesujące same w  sobie, zasadnicza oryginalność i novum tej pracy polega przede wszystkim na stworzeniu zarysu metody takich badań. Opracowane zostało pojęcie „podstawowych tekstów
wiary”. Ponieważ różne kultury mogą mieć swoje partykularne cechy charakterystyczne i trudno je porównywać z innymi kulturami, dlatego zasadnym wydawało
się wybranie zbioru zasadniczych tekstów, które mogą służyć do porównania z innymi wersjami językowymi. Poza zbiorem tych fundamentalnych tekstów, drugim oryginalnym rysem tej pracy pozostaje propozycja określenia podstawowych
perspektyw, według których można prowadzić analogiczne badania porównawcze dla przypadków zakorzeniania się wiary w innych kulturach. Autor wyraża
nadzieję, że taka też będzie zasadnicza przydatność niniejszej pracy dla rozwoju
teologii misji.

�310

Wojciech Kluj OMI

�Streszczenie
Punktem wyjścia niniejszego badania było stwierdzenie papieża Pawła VI o nieskończonej zdolności adaptacji kulturowej orędzia chrześcijańskiego. Autor postanowił przyjrzeć się konkretnemu przypadkowi Madagaskaru, śledząc proces kształtowania się tam podstawowych tekstów wiary. Pierwsza część pracy określa ramy
metodyczne. Na podstawie oficjalnego nauczania Kościoła katolickiego określono
cztery zasady referencyjne badania. Są to: zasada „podwójnej wierności” (wierze
katolickiej i  miejscowemu językowi); zasada „odniesienia kulturowego”, zasada
„dynamiki języka” oraz zasada „zbiorowego podmiotu tłumaczącego” (wspólnoty
Kościoła, nie jednostki). Postawiono też pytanie, czy w nowej kulturze wiara może
się wyrazić „jeszcze lepiej”. Termin ‘podstawowe teksty wiary’ obejmuje pięć krótkich formuł oraz trzy duże zbiory. Do tych krótkich należą „Ojcze nasz”, „Zdrowaś
Maryjo”, „Skład Apostolski”, „Dekalog” i „Przykazania kościelne”. Trzy duże zbiory
obejmują Pismo Święte, teksty liturgiczne oraz popularne pieśni religijne.
Druga część pracy ukazała proces kształtowania się tych podstawowych tekstów w okresie pierwszego wolnego Madagaskaru i w czasach kolonialnych. W tym
okresie wykształciły się teksty krótkie oraz miały miejsce zasadnicze tłumaczenia
biblijne. Trzecia część śledziła proces kształtowania się katolickich tekstów liturgicznych w języku malgaskim oraz najbardziej znanych dawnych pieśni religijnych.
Wydaje się, że najciekawsze perspektywy dla rozwoju teologii, jakie podsuwa
gramatyka malgaska, wiążą się z gramatyczną formą „my” inkluzywnego oraz ekskluzywnego. W językach europejskich nie ma takiej formy i dlatego taka refleksja nie była dotąd podejmowana. Wydaje się, że może być ona wykorzystana np.
w teologii religii, zwłaszcza dialogu międzyreligijnego. Wymusza to już nawet dobre określenie „nasz” w „Modlitwie Pańskiej”. Ciekawa jest też historia tworzenia
się malgaskiej wersji liturgii godzin. Spośród zaś nowych intuicji warto zwrócić
uwagę na malgaskie określenie krzyża, nie tyle przestrzenne jako skrzyżowanych
belek, ale jako „drzewa cierpienia”.

�312

Wojciech Kluj OMI

SUMMARY
Pope Paul the 6th affirmation about the unlimited ability of the cultural adaptation of the Christian faith, was the starting point for the study of this book. The
author chose for the study the particular case of Madagascar looking at the process
of developing there the basic texts of the faith. The first part of the work defined
the methodological framework. Starting from the official teaching of the Roman
Catholic Church, it determined four points of reference. These are: the principle of
„double faithfulness” (to the faith and to the local language); the principle of „cultural reference”, the principle of „dynamics of the language”, and principle of „collective translating subject” (community, not individuals). The question was also
asked, whether the faith can be „better” explained in the new culture. The term
„basic texts of the faith” consist of five brief formulas and three big groups of texts.
To the first group belong „Our Father”, „Hail Mary”, the „Apostles’ Creed”, the „Ten
commandments” and the „Precepts of the Church”. Three big groups include the
Bible, liturgical texts and popular religious songs.
The second part of the work presented the process of elaboration of these basic
texts in the period of first free Madagascar and in the colonial times. Over this
period short texts developed. The fundamental biblical translations took place also
in this period. The third part was consecrated to the process of developing of major
Roman Catholic liturgical texts as well as to the short analysis of the old Malagasy
religious songs, which are known still today.
It seems that most interesting perspective for the further theological understanding of translations involves the grammatical form of Malagasy language. In
its grammar there is an inclusive and exclusive „we”. Such a form does not exist in
European languages. It seems that such a distinction can be used in theology of
the religion, especially concerning interreligious dialogue. One can see this even
in the „Lord’s Prayer”. A history of formation of the Malagasy version of liturgy of
hours is also interesting. Among other matters it might be worthwhile to recall the
Malagasy intuition to name the cross, not spatially as crossed beams, but as the
„tree of suffering”.

�313

Streszczenie

RÉSUMÉ
Le point de départ de cette étude repose sur l’affirmation du pape Paul VI
concernant la capacité infinie d’adaptation culturelle du message chrétien. L’auteur a choisi de présenter le cas concret de Madagascar, en examinant le processus
de développement des textes fondamentaux de la foi. La première partie définit
le cadre méthodologique de cette étude. Ainsi, en se fondant sur l’enseignement
officiel de l’Eglise catholique, l’auteur a déterminé quatre points de référence qui
sont: Le principe de la „double fidélité” (à la foi et la langue locale), le principe de
„référence culturelle”, le principe de „la dynamique de la langue” et le principe
de „l’entité collective de la traduction” (par la communauté et non de façon individuelle). Cette étude pose le problème de savoir si la foi peut être encore mieux
exprimée, dans une nouvelle culture. Les termes „textes fondamentaux de la foi”
ont été attribués à cinq formules brèves et trois grands groupes de textes. Au premier groupe appartiennent le „Notre Père”, le „Je vous salue Marie”, le Symbole des
Apôtres, les Dix commandements et les préceptes de l’Eglise. En revanche, les trois
grands groupes comprennent les textes bibliques, liturgiques ainsi que les chants
religieux populaires.
La deuxième partie de l’étude présente le processus d’élaboration de ces textes
fondamentaux, durant la période d’indépendance de Madagascar en tant que
royaume, ainsi qu’à l’époque coloniale. Avant cette dernière, des textes courts ont
été développés, de même que la traduction de la Bible. Enfin, la troisième partie est
consacrée au processus de développement des principaux textes liturgiques catholiques, ainsi qu’à l’analyse des plus célèbres chants anciens et religieux malgaches,
qui ont perduré jusqu’à aujourd’hui.
Il apparaît que l’on trouve dans la grammaire malgache, les perspectives les plus
intéressantes pour le développement de la théologie, comme en témoigne l’emploi
de la forme grammaticale „nous” inclusif et exclusif. Une telle forme n’existe pas
dans les langues européennes. Il semble que cette distinction soit utilisable entre
autre, dans la théologie de la religion, en particulier dans le dialogue interreligieux.
Cela est clairement visible à travers la formulation „Notre Père”, dans la prière du
Seigneur. Dans cette perspective, l’histoire de l’élaboration de la version malgache

�314

Wojciech Kluj OMI

de la liturgie des heures est également intéressante. Parmi ces nouvelles intuitions,
il vaut la peine de prêter attention à la conception malgache de la croix qui n’est pas
tant définit par deux poutres de bois croisées dans un même espace mais comme
„l’arbre de la souffrance”.

�Bibliografia

I. Źródła
Novum Testamentum Graece, Johann Jakob Griesbach (oprac.), London, J. Mackinlay, Cuthell &amp; Martin, 1809.
Novum Testamentum Graece, Eberhard Nestle i Kurt Aland (oprac), Münster, Institute for New Testament Textual Research, 1993.
Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych,
Zespół biblistów polskich z  inicjatywy benedyktynów tynieckich (Biblia
Tysiąclecia), wyd. 5, Poznań, Pallottinum, 2000.
1. Dokumenty Magisterium Ecclesiae
a) papieskie
Aleksander VI, Bulla Inter caetera (z 3 maja 1493 r.). Różne wersje: Pierwsza bulla Inter caetera Aleksandra VI, 3 maja 1493 roku (tł. z hiszp. Piotr Artur
Sokołowski), „Nurt SVD” (2004) z. 1, s. 185-189; Druga bulla Inter caetera Aleksandra VI, 4 maja 1493 roku (tł. z hiszp. Piotr Artur Sokołowski),
„Nurt SVD” (2004) z. 1, s. 189-195; inna wersja w: Breviarium Missionum,
t. I, Warszawa, Akademia Teologii Katolickiej, 1979, s. 21-26.
Benedykt XV, Encyklika Spiritus Paraclitus (z 15 września 1920 r.).
Benedykt XVI, Adhortacja Sacramentum caritatis (z 22 lutego 2007 r.).
Benedykt XVI, Adhortacja Verbum Domini o Słowie Bożym w życiu i misji Kościoła (z 30 września 2010 r.)
Benedykt XVI, List do przewodniczącego Konferencji Episkopatu Niemiec, abpa
Roberta Zollitscha (z dnia 14 kwietnia 2012 r.) w związku z kwestią tłuma-

�316

Wojciech Kluj

czenia słów „pro multis” w Modlitwach Eucharystycznych, OsRomPol 33
(2012) nr 6, s. 30-32.
Benedykt XVI, Przemówienie podczas audiencji generalnej dnia 17 czerwca 2009
(o świętych Cyrylu i Metodym), w: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/
WP/benedykt_xvi/
audiencje/ag_17062009.html (2013-02-02).
Jan Paweł II, Encyklika Redemptoris missio (z 7 grudnia 1990 r.).
Jan Paweł II, Encyklika Slavorum Apostoli (z 2 czerwca 1985 r.).
Jan Paweł II, List apostolski Vicesimus Quintus Annus (z 4 grudnia 1988 r.).
Leon XIII, Encyklika Providentissimus Deus (z 18 listopada 1893 r.).
Paweł VI, Adhortacja Evangelii nuntiandi (z 8 grudnia 1975 r.).
Paweł VI, Przemówienie Vos omnes qui (z 10 listopada 1965 r.), AAS 57 (1965), s.
967-970.
Paweł VI, Konstytucja apostolska Constans nobis (z 11 lipca 1975 r.), PPK, t. 8, z.
1, s. 77-82.
Paweł VI, Konstytucja apostolska Sacra Rituum Congregatio (z 8 maja 1969 r.), PPK,
t. 2, z. 2, s. 95-112.
Paweł VI, Motu proprio Sacram Liturgiam (z 25 stycznia 1964 r.), PPK, t. 1, z. 2, s.
159-168.
Pius XII, Encyklika Divino afflante Spiritu (z 30 września 1943 r.).
Zachariasz (papież), List do Bonifacego z  dnia 1 lipca 746 r., w: Michael Tangl
(red.), Die Briefe des heiligen Bonifatius und Lullus (S. Bonifatii et Lulli epistolae), Berlin, Weidmannsche Buchhandlug, 1916, s. 140-142 (list nr 68.
Wersja zdygitalizowana na: http://www.dmgh.de/de/fs1/object/display/
bsb00000525_00184.html (2013-04-17).
b) inne
Katechizm Kościoła Katolickiego, Poznań, Pallottinum, 2009.
Katechizm Rzymski, według uchwały Ś. Soboru Trydentskiego [pisownia oryginalna] dla Plebanów ułożony, z rozkazu najprzód Piusa V., potem Klemensa
XIII, po łacinie wydany, na polski język w lat cztery po Soborze przez Imci
księdza Walentego Kuczborskiego, Archidiakona Pomorskiego przetłóma-

�Bibliografia

317

czony; teraz zaś z małemi poprawkami i z niektóremi dodatkami przedrukowany. 3 t., Jasło, Czcionkami drukarni L.D. Stoegera, 1866.
Kongregacja Kultu Bożego, Instrukcja Liturgicae instaurationes (tzw. „trzecia” instrukcja do Konstytucji o liturgii) (z 5 września 1970 r.), PPK. t. 3, z. 2, s.
177-208.
Kongregacja Kultu Bożego, List Decem iam annos (z 5 czerwca 1976 r.) do przewodniczących konferencji episkopatów, na: http://www.kathpedia.com/index.php?title=Decem_iam_annos (2013-04-16).
Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Instrukcja Varietates legitimae (tzw. „czwarta” instrukcja dotycząca inkulturacji i liturgii rzymskiej
– z dnia 25 stycznia 1994 r.).
Kongregacja Kultu Bożego i  Dyscypliny Sakramentów, Instrukcja Liturgiam authenticam (z 28 marca 2001 r.).
Kongregacja Nauki Wiary, Nota doktrynalna o zasadach dogmatycznych ważności
chrztu św. (z 1 lutego 2008 r.), na: http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/documents/rc_con_cfaith_doc_20080201_validity-baptism_en.html (2013-04-09).
Kongregacja Nauki Wiary, Wyjaśnienie Instauratio liturgica na temat waloru, jaki
zawiera w sobie potwierdzenie przekładów formuł sakramentalnych, PPK,
t. 7, z. 2, s. 204-205.
Kongregacja Obrzędów, Instrukcja Inter Oecumenici o  należytym wykonywaniu
Konstytucji o Świętej Liturgii (z 26 września 1964 r.), PPK, t. 1, z. 1, s. 169222.
Papieska Komisja Biblijna, Interpretacja Biblii w Kościele, w: Interpretacja Pisma
Świętego w Kościele. Dokument Papieskiej Komisji Biblijnej z komentarzem
biblistów polskich, przekład i  redakcja Ryszard Rubinkiewicz, Warszawa,
Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, 1999, s. 24-100.
Rada Wykonawcza ds. wprowadzenia w  życie konstytucji o  liturgii, Instrukcja
Comme le prévoit na temat tłumaczenia tekstów liturgicznych przeznaczonych do sprawowania obrzędów z udziałem ludu (z 25 stycznia 1969 r.),
PPK, t. 3, z. 2, s. 209-236.
Sobór Watykański II, Dekret o działalności misyjnej Kościoła Ad gentes (z 7 grudnia 1965 r.).

�318

Wojciech Kluj

Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium (z 21
listopada 1964 r.).
Sobór Watykański II, Konstytucja o liturgii świętej Sacrosanctum Concilium (z 4
grudnia 1963 r.).
2. Źródłowe teksty malgaskie analizowane w pracy
(w porządku chronologicznym)
K 1657 wersje A i B
Petit Catechism avec les prieres du matin et du soir que les Missionnaires font et
enseignent aux Neophytes et Cathecumenes [pisownia oryginalna] de de
[pisownia oryginalna] l’Isle de Madagascar, le tout en François et en cette
langue, contenant trente instructions. A Paris, chez Georges Iosse ruë Saint
Iacques à la Couronne d’Espines MDCLVII (Wersja A – faksymilowana zamieszczona w krytycznym wydaniu książkowym Munthe, Catechisme 1657
zawiera rok 1657 i brakuje jej litery „i” w wyrazie „François”. Wersja B – egzemplarz w bibliotece Urbanianum ma podany rok 1658).
K 1657 wersja C
Histoire de la Grande Isle Madagascar composée par le Sieur de Flacourt, directeur
general de la Compagnie Françoise de l’Orient et commandant pour Sa Majesté dans ladite Isle et Isles adjacentes. A Paris, chez Pierre L’Amy, au second
pilier de la grande salle du palais, au grand cefar, MDCLVIII avec privilege
(egzemplarz w bibliotece Urbanianum).
K 1657 wersja D
Histoire de la Grande Isle Madagascar composé par le Sieur de Flacourt, directeur
general de la Compagnie Françoise de l’Orient, et commandant pour Sa
Majesté dans ladite Isle et és Isles adjacentes. Avec une Relation de ce qui
s’est passé és années 1655, 1656 et 1657 non encor veuë par la premiere impression. A Paris, chez Gervais Clovzier au Palais, fur les degrez en montant
pour allez à la fainete Chapelle, MDCLXI avec privilege du roy (egzemplarz

�Bibliografia

319

udostępniany w wersji elektronicznej przez Bibliotekę Narodową w Paryżu
stanowi drugie wydanie, uzupełnione o relacje wydarzeń z lat 1655-1657
i datowany jest na rok 1661).
K 1785
Catechisme abregé en langue de Madagascar pour instruire sommairement ces
peuples, les inviter et les disposer au baptême, [Rzym, 1785] (egzemplarz
książki w bibliotece Urbanianum).
BP 1835
Ny Teny n’Andriamanitra, atao hoe, Baiboly Masina, misy ny Tesitamenta taloha sy
taoriana, voadikia tamy ny teny Hebirio sy Girika; ka nafmdra ny ny Misionary, avy amy ny „London Missionary Society”, ho teny Malagasy, Antananarivo, Poresy ny ny London Missionary Society, 1835.
K 1841
Jean-Pierre Dalmond, Exercices en langue sakalave contenant prières, catéchisme,
cantiques et abrégé d’histoire sainte de l’Ancien et du Nouveau Testament
par N. L’abbé Dalmond, préfet apostolique de Madagascar, Saint-Denis (Ile
Bourbon), Imprimerie de Lahuppe, 1841.
K 1851
Catéchisme a l’usage des populations de Madagascar traduit du catéchism des colonie
françaises, Ile de la Réunion: Typogr. de Lahuppe, 1851.
K 1862
Katesizy. Fampianarana Kristiana lazaina aminy fanontaniana sy ny famaliana hianarany ny firazanana Malagasy rehetra ny fanompoana marina an’ Andriamanitra, An-Tananarivo no tontaina taminy fanereny ny misionary katolika, ao Madagascar, fony Radama II vao nanjaka, 1862.
Hira 1863
Hira Fivavahana nampitovi’ ny antony sy hevi’ ny aminy Finoana sy ny Fivavahana
aminy Relijio Katolika Romana, Antananarivo: Taminy fanereny ny misionary Katolika, ao Madagascar, taminy nanjakany Radama II, 1863.

�320

Wojciech Kluj

BP 1865
Ny Baiboly, izany hoe, ny Soratra Masina rehetra amy ny Faneken-taloha sy ny Fanekem-baovao, Londona, W.M. Watts, 1865 (dostępna na stronie http://www.
madapourchrist.org/ 16-03-2013).
K 1866
Katesisy va fampianarana kretieny aminy volana Betsimisaraka, Antananarivo, no
tontaina taminy fanereny ny missionary katolika ao Madagascar, août 1866.
K 1868
Katesizy na Fampianarana Kristiana lazaina aminy teny fohifohy hianarany ny
Malagasy ny Fanompoana Marina an’ Andriamanitra, Clermont-Ferrand:
Typographie Ferdinand Thibaud, Libraire, 1868.
K 1880
Katesizy na Fampianarana ny Fivavahana Marina, Antananarivo: Tamy ny Presy
Katolika, 1880.
K 1908
Katesizy na Fampianarana ny Fivavahana Katolika, Tananarive: Imprimerie de la
Mission Catholique – Mahamasina, 1908.
BP 1909
Ny Soratra Masina dia ny Testamenta taloha sy ny Testamenta vaovao. Nadika avy tamin’ ny teny Hebreo sy Grika, Londres: Société Biblique Britannique et étrangère &amp; Société Bilique Norvégienne, 1960 (reprint edycji z roku 1908-9).
M 1916
Fihirana (Manuel de piété), Tananarive: Imprimerie catholique, 1916.
BK 1938
Ny Baiboly Masina na ny Soratra Masina, [Rzym]: Tipografia Poliglotta Vaticana,
1938.
K 1940
Manuel ho an’ ny Katolika Malagasy. Katesizy, Fivavahana, Hira, Fianarantsoa: Imprimerie St-Joseph. Mission Catholique, 1940.

�Bibliografia

321

K 1944
Ho ando, miaramila… Fanambarana Kristiana (fivoasana ny Katesizy), Paris
&amp; Marseille: Aumonerie des Formations Malgaches, 1944.
FLM (Fiangonana Loterana Malagasy – wersja w liturgii luterańskiej)
Ny Litorzy sy Ritoaly fanao amin’ny Fiangonana Loterana Malagasy, Antananarivo:
Imp. Luth, 1960, s. 16.
EEM (Eklesia Episkopaly Malagasy – wersja w liturgii anglikańskiej)
Ny boky Fivavahana misy ny Fivavahana maraina sy hariva mbamin’ny Salamo
sy ny Fanaovana ny Sakramenta ary ny Fombam-pivavahana sasany fanaon’ny Eklesia Katolika araka ny fomban’ny Eklesia Episkopaly Malagasy miray amin’ny Eklesia Anglikana, Antananarivo: Eklesia Episkopaly Malagasy
&amp; London: Society for Promoting Christian Knowledge, 1963.
Ankalazao ny Tompo
Ankalazao ny Tompo. (Pierwsze zeszyty ukazywały się w formacie A5 w wersji broszurowej. Istniało wiele dodruków. Rozróżnić je można numeracją stron.).
[z. 1] Ankalazao ny Tompo (bez wyróżniającej nazwy, luźna kartonowa okładka
z włożonymi kartkami, b.m.r.w.), s. 1-132.
[z. 2] Ankalazao ny Tompo 2 (spięte wydanie broszurowe, b.m.r.w.), s. 133-298.
[z. 3] Ankalazao ny Tompo, Vavaka hatory (spięte wydanie broszurowe, b.m.w.,
1975), s. K 1 – K 64.
[z. 4] Ankalazao ny Tompo 3 (wydanie książkowe, b.m.w., 1979), s. 299-501.
[z. 5] Ankalazao ny Tompo. Noely. Masina Maria (wydanie książkowe, Fianarantsoa, b.r.w.), s. 502-735.
[z. 6] Ankalazao ny Tompo 4. Vavaka hatory 2 sy 4 (wydanie książkowe, Antananarivo, Edisiona Md. Paoly, 1989), s. 740-1051.
[z. 7] Ankalazao ny Tompo. Paka sy Eokaristia 2 (wydanie książkowe, format 11x15
cm, Antananarivo, Edisiôna Md Paoly, 2001), s. 1001-1408 [numeracja
stron 1001-1051 powtórzyła się].
FJKM (Fiangonan’i Jesoa Kristy eto Madagasikara – wersja liturgiczna we wspólnocie zjednoczonej)
Litorjy FJKM, Imarivolanitra, Edisiona Antso, 1983.

�322

Wojciech Kluj

VH
Vavaka sy hira iombonan’ny katolika eran’ny Nosy, Fianarantsoa, Commission Episcopale pour la Culte Religieuse et la Liturgie, 1986.
Dera
Eveche de Toamasina, Dera, Fianarantsoa, Imprimerie St-Paul, 1992.
BE 2003
Ny Baiboly Masina na ny Soratra Masina, Antananarivo, Fikambanana Mampiely
Baiboly Malagasy, 2003.
MM
Miara-Mizotra. Vavaka sy Hira. Iombonan’ ny Kristianina eto Madagasikara, Antananarivo, Analamahitsy, Editions Ambozontany, 2003.
EKAR (Eglizy Katolika Apostolika Romana – liturgiczna wersja katolicka)
Katesizin’ ny Fiangonana Katôlika dika teny manontolo, Antananarivo, Edition
Imprimerie NIAG (Antanimena), 2009 (Jest to Katechizm Kościoła Katolickiego. Malgaskie wydanie oficjalne jako główny urząd sprawczy podaje
Konferencję Episkopatu Madagaskaru: Fivondronamben’ ny Eveka eto Madagasikara, a u dołu strony komisję biblijną i liturgiczną episkopatu: Dika
teny nataon’ ny Vaomieran’ ny Eveka misahana ny Fandalinam-Pinoana sy
ny Baiboly ary ny Litorzia eto Madagasikara (C.E.P.C.B.L.), jednakże copyright należy do Libreria Editrice Vaticana).
Hasina
Giustino Béthaz SJ, Hasina vaovao. Fihirana. Hira 1000 mahery (nasiam-panitsiana), Analamahitsy Antananarivo, Editions Ambozontany, 2010.
BK 2011
Ny Baiboly Masina. Dikanteny ôfisialin’ ny Fivondronamben’ ny Eveka eto Madagasikara, Antananarivo, Edisiôna Md Paoly, 2011.

�323

Bibliografia

3. Inne malgaskie katechizmy i modlitewniki
Catéchisme ou Abrégé de la Doctrine chrétienne à l’usage des Paroisses des colonies
françaises, approuvé par la Sacrée Propagande, Saint-Paul, Ile Bourbon,
1844.
Ny Fivoasana ny Katesizy ho any ny Malagasy, Antananarivo, Notontaina tamy ny
Presy Katolika, 1892.
[Ekipa katechistów i misjonarzy katolickich], Tonom-bavaka (Prières), Recueil de
prières ancestrales. Région d’Antsenavolo-Vohilava-Nosy Varika, Mananjary,
Mission Catholique, 1973.
Boky Rômanina Fanaovana ny Sorona Masina. Nalahatra araka ny didy sy ny fetra
voalazan’ ny Kônsily Eokomenika faharoa tao Vatikana ary nankatoavin’ ny
Papa Paoly VI, Fianarantsoa, Trano Printy Masindahy Paoly, 1973.

II. Opracowania
1. Dotyczące Madagaskaru i języka malgaskiego
[Elektroniczny słownik malgaski on-line], na: http://malagasyword.org/bins/contextLists?ctxt=belief&amp;lang=mg (2013-02-18).
[Kościół katolicki na Madagaskarze, Aktualne dane ogólne], na: http://www.ecar-mada.mg/ (2013-03-15).
[Madagascar. Bibliography], na: http://malagasyword.org/bins/sources?s=1 (201303-15).
[Weber, Joseph], Dictionnaire Français-Malgache rédigé par les missionnaires catholiques de Madagascar et adapté aux dialectes de toutes les Provinces, Ile
Bourbon (dziś Reunion), Établissement Malgache de Notre-Dame de Ressource, 1855.
[Weber, Joseph], Dictionnaire Malgache-Français rédigé selon l’ordre des racines
par les missionnaires catholiques de Madagascar et adapté aux dialectes de
toutes les Provinces, Ile Bourbon (dziś Reunion), Établissement Malgache
de Notre-Dame de Ressource, 1853.

�324

Wojciech Kluj

Abinal, Antoine &amp; Victorin Malzac, Dictionnaire Malgache-Français, Analamahitsy, Antananarivo, Editions Ambozontany, 2009.
Allibert, Claude (red.), Histoire de la Grande Isle de Madagascar, par E. De Flacourt
(1661) édition présentée et annotée par ..., Paris, Inalco-Karthala, 1995.
Althabe, Gérard, Oppression et liberation dans l’imaginaire, Paris, Maspéro, 1969.
Andriamanjato, Richard, Le Tsiny et le Tody dans la pensée malgache. Transgression
et reconstruction, Paris, Présence Africaine, 1957.
Austnaberg, Hans, Shepherds and Demons. A study of exorcism as practiced and understood by shepherds in the Malagasy Lutheran Church, Stavanger, Norway
School of Mission and Theology, 2006.
Autour de Flacourt. Actes du colloque ‘Etienne de Flacourt’ à l’occasion du centenaire
des Etudes Malgaches à l’Institut National des Langues et Civilisations Orientales (Orléans, 11 octobre 1996), Paris, Institut des Langues et Civilisations
Orientales, 1997 (Etudes Ocean Indien, nr 23-24).
Bauberot, Jean, L’antiprotestantisme politique à la fin du XIXe siècle: I, les débuts
de l’antiprotestantisme et la question de Madagascar, RHPR 4 (1972), s.
449-484.
Belrose-Huyghues, Vincent, Considerations sur l’introduction de l’imprimerie
à Madagascar, OA (1977) nr 5-6, s. 89-105.
Belrose-Huyghues, Vincent, Fondation des premières communautés congrégationalistes, w: Bruno Hübsch (red.), Madagascar et le Christianisme. Histoire
Oecuménique, Antananarivo, Ambozontany-Analamahitsy; Paris, Karthala-Agence de coopération culturelle et technique, 1993, s. 187-213.
Belrose-Huyghues, Vincent, L’Oeuvre de la premiere imprimerie catholique à Madagascar (1848-1883), mps w archiwum archidiecezji Toamasina.
Belrose-Huyghues, Vincent, Les premiers missionnaires protestants de Madagascar
(1795-1827), Paris, Karthala-Inalco, 2001.
Bemananjara, Zefaniasy i  Suzy-Andrée Ramamonjisoa, Malagasy Literature in
Madagascar, w: B.W. Andrzejewski, S. Piłaszewicz, W. Tyloch (red.), Literatures in African Languages. Theoretical issues and sample surveys, Cambridge University Press i Warszawa, Wiedza Powszechna, 1985, s. 426-459.
Benolo, François, Tsara Ntandroy Miomba an’ Andrianañahare Naho ze masiñe.
Discours ntandroy sur Dieu et le Sacré, w: Charles Raymond Ratongavao

�Bibliografia

325

(red.), Mélanges offerts à Bruno Hübsch, Antananarivo, Institut Catholique
de Madagascar, 2005, t. 1, s. 69-99.
Bloch, Maurice, Placing the dead, tombs, ancestral villages and kinship organization
in Madagascar, London, New York, Seminar Press, 1971.
Boudou, Adrien, Les Jésuites à Madagascar au XIXe siècle, 2 t., Paris, Beauchesne,
1940-1942.
Brown, Mervyn, A History of Madagascar, Cambridge, Damien Tunacliffe, 2000.
Callet, François, Tantara ny Andriana teto Madagascar. Documents historiques
d’après les manuscrits malgaches, Tananarive, Academie Malgache, 1908;
Antananarivo, Ministère de la Culture, 1981, 2 t. (Tłumaczenie na jęz. francuski jako Histoire des Rois, Antananarivo, Academie Malgache, 1974, 5 t.).
Dahle, Lars Nilsen, Anganon’ny ntaolo, tantara mampiseho ny fomban-drazana sy
ny finoana sasany nananany (we współczesnym wydaniu oprac. przez Johna Simsa ukazało się w 1962 i 1971 r., Tananarive, Impr. luthérienne, 1962
i Antananarivo, Trano Printy Loterana, 1971).
David, Lucien, Le tampoke Andrevola. Essai d’interprétation de la conception du pouvoir chez les Masikoro du Fiherena, Tuléar, Université de Tuléar, 1988, 2 t.
Decary, Raymond, La divination malgache par le sikidy, Paris, Paul Geuthner, 1970.
Délivré, Alain, L’histoire des rois d’Imerina. Interprétation d’une tradition orale, Paris, Klincksiek, 1974.
Deschamps, Hubert, Histoire de Madagascar, Paris, Berger-Lavrault, 1960.
Deschamps, Hubert, Tradition and change in Madagascar, 1790-1870, w: John E.
Flint (red.), The Cambridge History of Africa, t. V: From c. 1790 to c. 1870,
Cambridge, Cambridge University Press, 1976, s. 393-417.
Domenichini, Jean-Pierre, Les dieux au service des rois. Histoire orale des sampin’
andriana ou Palladium royaux de Madagascar, édition critique et traduction
de textes recueillis par le Pasteur Lars Vig, Paris, Éd. du CNRS, Centre de
Documentation et de Recherche sur l’Asie du Sud-Est et le Monde insulindien, 1985.
Dubois, Henri-Marie, L’idée de Dieu chez les anciens Malgaches, Anth 24 (1929),
s. 281-311.
Dubois, Henri-Marie, Monographie du Betsileo, Paris, Institut d’Ethnologie, 1938.
Dyskant, Józef Wiesław, Madagaskar 1942, Warszawa, Bellona, 2010.

�326

Wojciech Kluj

Elli, Luigi i Daniel Realy (red.), Evanjely amin’ny teny Bara. Araka ny Andron’ ny
Tompo, Ihosy, Éditions St. Vincent de Paul, 2002.
Ellis, Stephen, The Rising of the Red Shawls, a  revolt in Madagascar 1895-1899,
Cambridge, Cambridge University Press, 1985.
Ellis, William, History of Madagascar. Comprising also the progress of the Christian
mission established in 1818, and an authentic account of the persecution and
recent martyrdom of the native Christians, 2 t., London, Fisher, Son &amp; Co.,
1838.
Ellis, William, Madagascar revisited, describing the events of a new reign and the
revolution which followed, London, J. Murray, 1867 (współczesne wydanie:
Freeport, N.Y., Books for Libraries Press, 1972).
Ellis, William, The martyr church, a narrative of the introduction, progress, and triumph of Christianity in Madagascar, with notices of personal intercourse and
travel in the island, London, J. Snow, 1870.
Ellis, William, Three visits to Madagascar during the years 1853-1854-1856; including a journey to the capital, with notices of the natural history of the country
and of the present civilization of the people, New York, Harper, 1859 (współczesne wydanie: Detroit, Negro History Press, 1971).
El-Zein Samson, Atef, Ohabolana betsimisaraka, Tamatave, Imprimerie tamatavienne, 1976.
Estrade, Jean-Marie, Un culte de possession à Madagascar. Le tromba, Paris, Éditions Anthropos, 1977.
Favre, R., ‘Fady’ ou tabous malgache. Etude pastorale, ACM (1953) nr 5, s. 109-116;
(1954) nr 1, s. 164-168; (1956) nr 4, s. 233-242.
Gaide, Gilles i Solo Anatole Andriantsifa, L’Amour Chante. Ankalazao ny Tompo.
Liturgie Malgache, Antananarivo-Analamahitsy, Edition Ambozontany,
2001.
Gaide, Gilles, Guide de composition de textes pour une liturgie inculturée, Abbaye de
L’Ascension (Kpalime, Togo), Amorsyca, 1993.
Gaide, Gilles, La Foi Chante en nos Coeurs, w: Ta Parole est ma joie. Mélanges Bibliques offerts au Père Léonard Ramaroson, Antananarivo, Institut Supérieur de Théologie – Ambatoroka, 1991, s. 125-135.
Grand Séminaire d’Ambatoroka (1930-1980), ACM (1980) nr 11, s. 326-333.

�Bibliografia

327

Gueunier, Noël-Jacques, Le ‘Catechisme’ de Flacourt comme témoin des relations
linguistiques dans le sud-est de Madagascar au milieu du XVIIe siècle suivi
du lexique du ‘Catechisme’ de 1657, w: Autour de Flacourt. Actes du colloque
‘Etienne de Flacourt’ à l’occasion du centenaire des Etudes Malgaches à l’Institut National des Langues et Civilisations Orientales (Orléans, 11 octobre
1996), Paris, Institut des Langues et Civilisations Orientales, 1997, s. 67148.
Gueunier, Noël-Jacques, Les traductions de la Bible et l’évolution du malgache contemporain, ArSR (2009) nr 147, s. 81-103.
Hallanger, Fredrick Stang, Diksionera Malagasy-Englisy, Antananarivo, Andro Vaovao, Trano Printy Loterana, 1973.
Hallanger, Fredrick Stang, Diksionera Malagasy-Frantsay, Antananarivo, Trano
Printy Fiangonana Loterana Malagasy, 1974.
Hubsch, Brüno (red.), Madagascar et le Christianisme. Histoire Oecuménique, Antananarivo, Ambozontany-Analamahitsy; Paris, Karthala-Agence de coopération culturelle et technique, 1993.
Hübsch, Bruno i Haja Rajoelison, L’instauration de la liberté religieuse (1861-1868),
w: Bruno Hübsch (red.), Madagascar et le Christianisme. Histoire Oecuménique, Antananarivo, Ambozontany-Analamahitsy; Paris, KarthalaAgence de coopération culturelle et technique, 1993, s. 259-276.
Hübsch, Bruno, Difficultés des missions catholiques à Madagascar (1820-1861),
w: Bruno Hübsch (red.), Madagascar et le Christianisme. Histoire Oecuménique, Antananarivo, Ambozontany-Analamahitsy; Paris, KarthalaAgence de coopération culturelle et technique, 1993, s. 241-255.
Hübsch, Bruno, Premiers contacts du christianisme et de Madagascar (XVIIe et
XVIIIe siècles), w: Bruno Hübsch (red.), Madagascar et le Christianisme.
Histoire Oecuménique, Antananarivo, Ambozontany-Analamahitsy; Paris,
Karthala-Agence de coopération culturelle et technique, 1993, s. 163-183.
Jaovelo-Dzao, Robert, Aspects de la conception Malgache de Dieu, Antsiranana,
ISTPM, 1996 (seria: Recherches et Documents, nr 21).
Jaovelo-Dzao, Robert, Mythes, rithes et transes à Madagascar, angano, joro et tromba sakalava, Antananarivo, Editions Ambozontany Analamahitsy &amp; Paris,
Karthala, 1996.

�328

Wojciech Kluj

Jaovelo-Dzao, Robert, Richesses culturelles d’une civilisation de l’oralité, w: Bruno
Hübsch (red.), Madagascar et le Christianisme. Histoire Oecuménique, Antananarivo, Ambozontany-Analamahitsy; Paris, Karthala-Agence de coopération culturelle et technique, 1993, s. 69-94.
Judic, Bruno, Ecce ego, mitte me. La formation des missionnaires jésuites et Madagascar au XIXème siècle, OA (1987) nr 25-26, s. 169-181.
Kent, Raymond K., Early Kingdoms in Madagascar, New York, Holt, Rinehart and
Winston, 1970.
Kluj, Wojciech, Ewangelizacyjne i  społeczne znaczenie pierwszego malgaskiego
tłumaczenia Biblii, w: Andrzej Halemba i Jarosław Różański (red.), Między
przekładem biblijnym a teologią afrykańską. Wybrane problemy przekładów
biblijnych i teologii afrykańskiej, Warszawa, Komisja Episkopatu Polski ds.
Misji, 2003, s. 53-69.
Kluj, Wojciech, Maryjna pobożność Kościoła na Madagaskarze, AMis 14 (2004),
s. 97-114.
Kluj, Wojciech, Obraz mieszkańców Madagaskaru w perspektywie najdawniejszych
religijnych tekstów w języku francuskim, w: Paweł Zając (red.), Konflikty perspektyw w historii i praktyce misji, Poznań, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, Wydział Teologiczny, 2009, s. 119-127.
Kluj, Wojciech, Pierwsze tłumaczenia chrześcijańskie na język malgaski, w: Grzegorz Cyran i  Elżbieta Skorupska-Raczyńska (red.), Meandry tożsamości.
Język. Religia. Tożsamość IV, Gorzów Wielkopolski – Szczecin, Państwowa
Wyższa Szkoła Zawodowa w  Gorzowie Wielkopolskim i  Uniwersytet
Szczeciński. Wydział Teologiczny, 2010, s. 385-396.
Krzyżostaniak, Grzegorz i  Jarosław Różański (red.), W  kręgu pracy polskich oblatów na Madagaskarze, Warszawa, Grapio, 2012.
Krzyżostaniak, Grzegorz, Inkulturacja obrzędów przejścia na Madagaskarze, Warszawa, 2011.
Lahady, Pascal, Le culte betsimisaraka, Fianarantsoa, Ambozontany, 1979.
Laidler, Keith, Kaligula w spódnicy. Szalona królowa Madagaskaru, Warszawa, Bellona, 2006.
Le role de l’Institut d’Ambatoroka (1960-1980), ACM (1980) nr 11, s. 329-333.

�Bibliografia

329

Lendzion, Kinga, Społeczno-religijna rola kapłana misjonarza na Madagaskarze,
Warszawa, Missio-Polonia, 2012.
Luis, Mariano, Lettre du 24 mai 1617, Cite de Sahadia (Menabe), w: Pietro Lupo,
Dieu dans la tradition Malgache. Approches comparées avec les religions africaines et le christianisme, Paris, Karthala; Fianarantsoa, Ambozontany,
2004, s. 54-55.
Lupo, Pietro, Christianisme, société et culture dans le Sud-Ouest de Madagascar
dans la deuxième moitié du XIXe siècle. La Mission luthérienne de Norvège,
„Revue française d’Histoire d’Outre-Mer” (1999) nr 324-325, s. 173-202.
Lupo, Pietro, Dieu dans la tradition Malgache. Approches comparées avec les religions africaines et le christianisme, Paris, Karthala; Fianarantsoa, Ambozontany, 2004.
Lupo, Pietro, L’entre-deux-guerres franco-malgache (1884-1895), w: Bruno Hübsch
(red.), Madagascar et le Christianisme. Histoire Oecuménique, Antananarivo, Ambozontany-Analamahitsy; Paris, Karthala-Agence de coopération
culturelle et technique, 1993, s. 299-321.
Lupo, Pietro, Projets d’évangelisation dans le littoral sud-ouest de Madagascar, w:
Le Christianisme dans le sud de Madagascar. Mélanges à l’occasion du centenaire de la reprise de l’évangelisation du Sud de Madagascar par la Congrégation de la Mission (Lazaristes) 1896-1996, Fianarantsoa-Ambozontany,
1996, s. 79-93.
Lupo, Pietro, Tamatave et la mission catholique à la fin du XIXe siècle, OA (1985),
nr 21-22, s. 197-215.
Lupo, Pietro, Un témoignage sur la religion malgache pratiquée à Nosy Be au XIXe
siècle. Une lettre du père Marc Fianaz, OA (1987) nr 25-26, s. 183-223.
Madagascar [CIA Factbook], na: https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/ma.html.
Mangalaza, Eugène Régis, Dieu malgache et Dieu biblique, „Cahier de l’École Normale” (Tuléar), (1986) nr 2-3, s. 71-100.
Mangalaza, Eugène Régis, Essai de philosophie Betsimisaraka. Sens du „famadihana”, Tuléar, Université de Madagascar, Centre Universitaire Régional, 1979.

�330

Wojciech Kluj

Mangalaza, Eugène Régis, La poule de Dieu. Essai d’antropologie philosophique chez
les Betsimisaraka, Madagascar, Bordeaux, Université de Bordeaux, 1994
(Mémoire des Cahiers Ethnologiques, nr 4331).
Metzler, Josef, Madagassische Bibelübersetzungen, NZM (1961), s. 135-139.
Michel, Louis, La religion des Ancien Merina, Aix-en-Province, Pensées universitaires, 1958.
Mondain, G., Un chapitre d’une étude sur les idées religieuses des Malgaches avant
l’arrivée du Christianisme, „Bulletin de l’Académie Malgache” (1902) nr 1,
s. 108-120.
Munthe, Ludvig, Elie Rajaonarison, Desire Ranaivosoa, Le catechisme malgache de
1657. Essai de présentation du premier livre en langue malgache. Approche
théologique, historique, linguistique et conceptuelle, Antananarivo, Egede
Instituttet, 1987.
Munthe, Ludvig, La Bible à Madagascar. Les deux prèmieres traductions du Nouveau Testament malgache, Oslo, Egede Instituttet, 1969.
Nacquart, [Relacja pisana do Wincentego à Paulo] z dnia 5 II 1619 r., cyt. w: Pietro Lupo, Dieu dans la tradition Malgache. Approches comparées avec les
religions africaines et le christianisme, Paris, Karthala; Fianarantsoa, Ambozontany, 2004, s. 55.
Nerine, Eléonore, La littérature orale dans le pays Sakalava Menabe (Doktorat
z etnologii na uniwersytecie w Paryżu, 1982).
Nowak, Bronisław, Dzieje Madagaskaru i  Maskarenów w  XVII-XVIII w., w: Historia Afryki. Narody i cywilizacje, Gdańsk, Wydawnictwo Marabut, 2003,
s. 1066-1080.
Nowak, Bronisław, Historia Madagaskaru do końca XVI w., w: Michał Tymowski (red.), Historia Afryki do początku XIX w., Wrocław, Ossolineum, 1996,
s. 703-708.
Philosophie et teologie [Bibliographie], „Bulletin de l’Académie malgache” (1977),
s. 132-135.
Rabedimy, Jean-François, Pratiques de divination à Madagascar. Technique du sikidy en pays Sakalava – Menabe, Paris, Éditions de l’Office de la recherche
scientifique et technique outre-mer, 1976.

�Bibliografia

331

Rabeony, F., Tonom-bavaka. Étude structural de texts de prière recueillis en Imerina,
Tananarive-Ambatoroka, b.r.w. (maszynopis w bibliotece Instytutu w Ambatoroka, Antananarivo).
Rafanomezantsoa, Roger, The Contribution of Rainisoalambo (1844-1904), the Father of Revivals, to the Indigenization of the Protestant Churches in Madagascar, A Historical Perspective (praca magisterska na University of KwaZuluNatal, Pietermaritzburg, South Africa, 2004).
Rahajarizafy, Antoine, Filozofia malagasy. Ny fanahy no olona, Fianarantsoa, Ambozontany, 1948.
Rahajarizafy, Antoine, Hanitra nentin’ drazana, Fianarantsoa, Ambozontany, 1939.
Raharilalao, Hilaire Aurélien-Marie, Eglise et Fihavanana à Madagascar. Une herméneutique malgache de la Réconciliation chrétienne selon Saint Paul 2 Co
5,17-21, Antananarivo-Analamahitsy, Editions Ambozontany, 2007.
Raherisoanjato, Daniel, Christianisme et religion traditionnelle, „Taloha. Revue du
Musée d’Art et d’Archéologie. Tananarive”, (1982) nr 29, s. 25-38.
Raherisoanjato, Daniel, Les rites religieux dans le Betsileo, leurs supports matériels
et leur contenu historique, w: Ancêtres et Société à Madagascar (numer specjalny „Cahiers ethnologiques”), Bordeaux 1985, s. 45-62.
Raherisoanjato, Daniel, Tavy et rituels en pays tanala. L’Example du „saotany”, w:
Le Tanala, la forêt et le tavy, Antananarivo, Musée d’Art et d’Archéologie,
1987 (Seria: Travaux et documents, 25).
Raison, Françoise, La fondation des temples protestants à Tananarive entre 1861
et 1869, „Annales de l’Université de Madagascar, Série Lettres et Sciences
humaines”, 11 (1970), s. 11-55.
Raison, Françoise, Spiritualité et ecclésiologie protestantes en Imerina sous la colonisation, „Revue d’histoire de la spiritualité”, 49 (1973), s. 165-197.
Raison-Jourde, Françoise, Bible et pouvoir à Madagascar au XIXe siècle. Invention
d’une identité chrétienne et construction de l’État (1780-1880), Paris, Éditions Karthala, 1991.
Raison-Jourde, Françoise, Dérives constantiniennes et querelles religieuses (18691883), w: Bruno Hübsch (red.), Madagascar et le Christianisme. Histoire
Oecuménique, Antananarivo, Ambozontany-Analamahitsy; Paris, Karthala-Agence de coopération culturelle et technique, 1993, s. 277-297.

�332

Wojciech Kluj

Raison-Jourde, Françoise, Mission LMS et mission jésuite face aux communautés
villageoises merina , fondation et fonctionnement des paroisses entre 1869 et
1876, „Africa” (1983), s. 55-72.
Raison-Jourde, Françoise, Petites îles, grandes espérances. Reflexion sur les modalités
de l’experience des Jesuites dans le Nord-ouest de Madagascar (1841-1879),
w: Charles Raymond Ratongavao (red.), Mélanges offerts à Bruno Hübsch,
Antananarivo, Institut Catholique de Madagascar, t. 2, s. 31-63.
Rajaobelina, Job, Sentiments religieux des malgaches avant l’arrivée des Missionnaires chrétiens à Madagascar, Fianarantsoa, Imprimerie de la Mission
Catholique, 1950.
Rajoelison, Jean Germain, Le fihavanana. Une approche ethno-philosophique, ACM
(1992) nr 7, s. 302-309.
Rakotomalala Malanjaona, M., Les Tsialokana du Vonizongo. Essai de monographie
régionale en Imerina (Madagascar), Paris, l’École des hautes études en sciences sociales, 1980.
Rakotondrabe, Modeste, L’inculturation du christianisme à Madagascar, historie et
perspectives (doktorat na uniwersytecie w Strasbourgu, 1987).
Rakotondrabe, Modeste, Les premiers catéchismes en langue malgache – 1657, 1785,
1841, Antsiranana, ISTPM, 1990 (Seria „Recherches et Documents”, nr 9).
Rakotonirainy, Joseph, Ny tsaran’ny razantsika na ny fahendrena malagasy, Antananarivo, [b.m.w.], 1961.
Ralaimihoatra, Edouard, Histoire de Madagascar, Tananarive, Société malgache
d’édition, 1969.
Ralambondrainy Randriamboavonjy, Josette, Une revue missionnaire „Teny soa”
1866-1896 (doktorat z historii na Sorbonie, 1980).
Ranga, Jean Pierre, Le Fihavanana dans la vie et la pensée de l’Église, parenté humaine et alliance de Dieu, ACM (1995) nr 3, s. 109-115.
Rasoamiaramanana, Micheline, Le rejet du christianisme au sein du royaume de
Madagascar (1835-1861), w: Bruno Hübsch (red.), Madagascar et le Christianisme. Histoire Oecuménique, Antananarivo, Ambozontany-Analamahitsy; Paris, Karthala-Agence de coopération culturelle et technique, 1993,
s. 217-239.

�Bibliografia

333

Rasoja, M. i P. Baudeu, Lovan-tsofina betsileo avy tany Manandriana, ACM (1974)
nr 9 i 10, s. 279-288, 300-316.
Rasolondraibe, Ecclesiology and Mission, A  Lutheran Perspective, IRM (2001),
s. 331-337.
Rasolonjatovo, Joseph Martial, Ce supplément d’âme qu’est la mystique du ‘Fihavanana’, w: Charles Raymond Ratongavao (red.), Mélanges offerts à Bruno Hübsch, Antananarivo, Institut Catholique de Madagascar, 2005, t. 1,
s. 161-171.
Ratongavao, Charles Raymond, Le clergé catholique malgache pendant la décolonisation. L’expérience de Tananarive et de Fianarantsoa, w: Charles Raymond
Ratongavao (red.), Mélanges offerts à Bruno Hübsch, Antananarivo, Institut
Catholique de Madagascar, 2005, t. 2, s. 7-30.
Razafintsalama, Adolphe, Essai sur le sens du péché chez le Malgache, ACM (1960)
nr 8, s. 214-219; nr 9, s. 230-233.
Renel, Charles, Ancêtres et dieux, Tananarive, 1923.
Rich, Cynthia Holder, Spirit and Culture, Navigating Ecclesiological Minefields in
Madagascar, „Journal of Theology for Southern Africa” (2008) nr 131,
s. 58-71.
Romano, Antonino, Madagascar. Autenticità ‘in transizione’ tra cultura e inculturazione della fede, Messina, Coop. San Tommaso, 2010.
Różański, Jarosław, Misje w kraju Betsimisaraka. Polscy oblaci na Madagaskarze,
Poznań, Abos, 1998.
Różański, Jarosław, Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej na Madagaskarze (19802010), Warszawa, Polskie Towarzystwo Afrykanistyczne, 2012.
Rusillon, Henry, Un culte dynastique avec évocation des morts chez les Sakalava de
Madagascar. Le „tromba”, Paris, Librairie Alphonse Picard et Fils, 1912.
Saint-Jean, Raymond (i inni), Les Catéchismes dans l’Eglise Catholique à Madagascar, ACM (1977) nr 4, s. 97-124.
Saint-Jean, Raymond, Le fihavanana à la lumière de la catégorie de relation, ACM
(1992) nr 7, s. 310-325.
Saint-Jean, Raymond, Le Grand Séminaire a 50 ans, ACM (1967) nr 4, s. 99-108.
Sambo, Clément, Le catéchisme malgache de 1785, w: Le Christianisme dans le sud
de Madagascar. Mélanges à l’occasion du centenaire de la reprise de l’évangeli-

�334

Wojciech Kluj

sation du Sud de Madagascar par la Congrégation de la Mission (Lazaristes)
1896-1996, Fianarantsoa, Ambozontany, 1996, s. 106-121.
Talily Soa. Nente i Jesoa Kristy Sinora i Lioke. Dikan-teny ntandroy Tarihe i P. François Benolo, Ihosy, Éditions St. Vincent de Paul, 2002.
Tantara ny Adriana eto Madagascar. Documents historiques d’après manuscrits malgaches, Tananarive, Imprimerie Officielle, 1908.
Texte malgache officiel de l’ordinaire de la messe, ACM 20 (1965) nr 6, s. 169-176.
Thompson, Virginia i Richard Adloff, The Malagasy Republic. Madagascar Today,
Stanford, Stanford University Press, 1965.
Vaomieran’ ny Eveka momba ny Fanompoam-pivavahana, Herinandro Masina,
Antananarivo-Analamahitsy, Editions Ambozontany, 2000.
Veyrières, Paul de i Guy de Méritens, Le livre de la sagesse malgache. Proverbes, dictons, sentences, expressions figurées et curieuses, Paris, Éditions Maritimes
et d’Outre-Mer, 1967.
Vig, Lars, Les conceptions religieuses des anciens Malgaches, Paris, Karthala; Antananarivo, Ambozontany, 2001.
2. Dotyczące tekstów wiary
[Rosyjska wersja Pozdrowienia Anielskiego, prawosławna i  katolicka], na: http://
campus.udayton.edu/mary/resources/flhm01.html (2013-01-17).
[Różne wersje językowe Modlitwy Pańskiej], na: http://www.christusrex.org/www1/
pater/ (2013-03-29).
[Różne wersje językowe Pozdrowienia Anielskiego], na: http://www.cattoliciromani.
com/55-elenco-preghiere/21230-ave-maria-tutte-le-lingue (2013-01-17),
http://campus.udayton.edu/mary/resources/flhm01.html (2013-01-17) lub
http://www.latheotokos.it/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=241 (2013-01-17).
Alkuin (prawdopodobnie), Disputatio puerorum per interrogationes et responsiones, PL 101, s. 1097-1144.
Ave Maria in 404 lingue, Milano, Ordine Equestro del San Sepolcro di Gerusalemme, 1931.

�Bibliografia

335

Bardy, Gustave, La question des langues dans l’église ancienne, Paris, Beauchesne,
1948.
Beckmann, Johannes (red.), Die Heilige Schrift in den katholischen Missionen,
Schöneck-Beckenried, Neue Zeitschrift für Missionswissenschaft, 1966.
Bóg żywy. Katechizm Kościoła prawosławnego, Kraków, WAM, 2001.
Bronk, Andrzej, Misjonarz wobec obcych sobie światów mówienia, ZMis III, s. 219238.
Bühlmann, Walbert, Die christliche Terminologie als missionsmethodisches Problem,
dargestellt am Swahili und an andern Bantusprachen, Schöneck-Beckenries,
Neue Zeitschrift für Missionswissenschaft, 1950.
Catechismus Romanus Ex Decreto Sacro-Sancti Concilii Tridentini Jussu Pii V.
Pontificis Maximi editus, Wratislaviae, Typis Academicis Collegii Societatis Jesu, per Factorem Franciscum Gabrielem Olbrich, 1737. Pierwsze
wydanie w 1566 r.
Choroszy, Jan A., (zebr. i  oprac.), Ojcze nasz – nasz. Przekłady, parafrazy i  inne
literackie opracowania Modlitwy Pańskiej, Wrocław, Agencja Wydawnicza
a Linea, 2008.
Choroszy, Jan A., Ojcze nasz. W literaturze, EK, t. 14, kol. 455-458.
Chrostowski, Waldemar, Żydowskie tradycje interpretacyjne pomocą w  zrozumieniu Biblii, w: Interpretacja Pisma Świętego w Kościele. Dokument Papieskiej
Komisji Biblijnej z  komentarzem biblistów polskich, przekład i  redakcja
Ryszard Rubinkiewicz, Warszawa, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, 1999,
s. 131-146.
Creed, w: Murphy, Francis Xavier (red.), New Catholic Encyclopedia, 15 t., Washingthon, The Catholic University of America, 2002.
Cross, Frank Leslie (red.), Hail Mary, w: The Oxford Dictionary of the Christian
Church, Oxford, Oxford University Press, 2005.
Dahlmann, Joseph, Die Sprachkunde und die Missionen, ein Beitrag zur Charakteristik der ältern katholischen Missionsthätigkeit (1500-1800), Freiburg im
Breisgau, 1891.
Dziekoński, Stanisław, Wokół pięciu przykazań kościelnych, w: Katecheza wobec
wyzwań współczesności, Płock, Płocki Instytut Wydawniczy, 2001, s. 107-118.

�336

Wojciech Kluj

Głowa, Stanisław i Ignacy Bieda (oprac.), Breviarium fidei. Wybór doktrynalnych
wypowiedzi Kościoła, Poznań, Księgarnia św. Wojciecha, 1988.
Grösser, Max, Die Beziehungen der Missionswissenschaft und Missionspraxis zur
Völker- Sprachen- und Religionskunde, ZM 3 (1913), s. 29-53.
Gzella, Henryk, Imiona boże u ludów Manggarai, Riung i Ngada na wyspie Flores
w Indonezji, w: Roman Malek i Waldemar Wesoły (red.), W służbie Słowa
Bożego, Płock, Płockie Wydawnictwo Diecezjalne, 1978, s. 255-273.
Halemba, Andrzej, Historia i  znaczenie przekładu Nowego Testamentu na język
mambwe, w: Andrzej Halemba i Jarosław Różański (red.), Między przekładem biblijnym a teologią afrykańską. Wybrane problemy przekładów biblijnych i teologii afrykańskiej, Warszawa, Komisja Episkopatu Polski ds. Misji,
2003, s. 39-51.
Haręzga, Stanisław, Droga Słowa Bożego od zrozumienia do inkulturacji, w: Interpretacja Pisma Świętego w Kościele. Dokument Papieskiej Komisji Biblijnej
z  komentarzem biblistów polskich, przekład i  redakcja Ryszard Rubinkiewicz, Warszawa, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, 1999, s. 196-217.
Henkel, Willi, The Polyglot Printing Office of the Congregation, w: Jozef Metzler
(red.), Sacrae Congregationis de Propaganda Fide Memoria Rerum, 350
Years in the Service of the Missions 1622-1972, t. I/1: 1622-1700, Rome, Herder, 1971, s. 343-348.
Herbest, Benedict, Nauka Prawego Chrzescijanina przez [...] Jako pożyteczne są
człowiekowi Chrzescijańskiemu te Xięgi; [...] zaiste są iakoby Cornvcopiae
(iż w nich wszystkie potrzebne rzeczy naydzie) człowieka Chrzescijańskiego:
Przedmowa też iasnie y dowodnie pokaże, ktora iest prawa Wiara Chrzescijańska, Z Regestrem dostatecznym, Kraków, Mateusz Siebeneicher, 1566.
Kasjaniuk, Elżbieta, Przykazania Kościelne, EK, t. 16, kol. 761-763.
Katechizmu tekst prosty dla prostego ludu, Królewiec, 1545.
Kelly, John Norman Davidson, Early Christian Creeds, 2 t., New York, D. McKay, 1960.
Kim, Sangkeun, Strange Names of God, The Missionary Translation of the Divine
Name and the Chinese Responses to Matteo Ricci’s „Shangti” in Late Ming
China, 1583-1644, New York, Peter Lang, 2005.
Kluj, Wojciech, Problematyka tłumaczeń biblijnych, katechetycznych i liturgicznych
na główne języki na Filipinach, w: Grzegorz Cyran i  Elżbieta Skorupska-

�Bibliografia

337

-Raczyńska (red. naukowa), W  kręgu języka religii i  wiary. Język. Religia.
Tożsamość V, Gorzów Wielkopolski – Szczecin, Państwowa Wyższa Szkoła
Zawodowa w Gorzowie Wielkopolskim i Uniwersytet Szczeciński. Wydział
Teologiczny, 2011, s. 109-119.
Kluj, Wojciech, Translations of verbal expressions of faith as the prophetic dimension
of missionary work, w: Mariano Delgado i Michael Sievernich (red.), Mission und Prophetie in Zeiten der Interkulturalität. Festschrift zum hundertjährigen Bestehen des Instituts für missionswissenschaftliche Forschungen
1911-2011, St. Ottilien, EOS Klosterverlag 2011, s. 279-289.
Konior, Jan, Zagadnienie „grzechu” w  kulturze chińskiej, Kraków, Wyższa Szkoła
Filozoficzno-Pedagogiczna „Ignatianum”, Wydawnictwo WAM, 2006.
Liturgia Godzin. Codzienna modlitwa Ludu Bożego, t. II. Wielki Post, Okres Wielkanocny, Poznań, Pallottinum, 1984.
Łach, Stanisław, Dekalog. W Piśmie św., EK, t. 3, kol. 1106-1109.
Malecki, Jan, Catechismus, to jest nauka krześcijańska od Apostołów dla prostych
ludzi we trzech cząstkach zamkniona…, Królewiec 1546.
Malek, Roman, Koncepcja Boga w Tenri-Kio, w Roman Malek i Waldemar Wesoły
(red.), W służbie Słowa Bożego, Płock, Płockie Wydawnictwo Diecezjalne,
1978, s. 221-239.
Martimort, Aimé-Georges, Essai historique sur les traduction liturgiques, LMD
(1966) nr 86, s. 75-105.
Mauer, Georg Pistorius, Pater noster, oder daß allerheiligste Gebett, Vater Vnser
in viertzig vnderschiedlichen Sprachen zusammen colligiret vnd inn Druck
verfertiget durch Georgium Pistorium Mauer, Pfarr zu Duras, Ołomuniec,
1621. Wersja zdigitalizowana na: http://www.arcanum.hu/oszk/lpext.dll/
eRMK/3f6f/3fdb/41ab#JD_RMNY1233 (2012-11-26).
Meinhof, Carl, Die Christianisierung der Sprachen Afrikas, Basel, Verlag der Missionsbuchhandlung, 1905.
Meinhof, Carl, Die Einführung des Missionars in das Volkstum der Heiden durch die
Sprache, w: Julius Richter (red.), Die Einwurzelung des Christentums in der
Heidenwelt, Untersuchungen über schwebende Missionsprobleme, Gütersloh,
Bertelsmann, 1906, s. 145-161.

�338

Wojciech Kluj

Meinhof, Carl, Die sprachliche Ausbildung des Missionars, nach einem Referat für
die erste Missionslehrerkonferenz am 6 und 7 Juli 1908 in Berlin, Basel, Basler Missionsstudien, 1909.
Michalak, Anna, Adaptacja muzułmańskiej terminologii religijnej w  hausańskich
przekładach Biblii, w: Andrzej Halemba i Jarosław Różański (red.), Między
przekładem biblijnym a teologią afrykańską. Wybrane problemy przekładów
biblijnych i teologii afrykańskiej, Warszawa, Komisja Episkopatu Polski ds.
Misji, 2003, s. 33-38.
Mironiuk, Weronika, Polscy misjonarze wobec miejscowych języków i przekładów,
w: Andrzej Halemba i Jarosław Różański (red.), Między przekładem biblijnym a teologią afrykańską. Wybrane problemy przekładów biblijnych i teologii afrykańskiej, Warszawa, Komisja Episkopatu Polski ds. Misji, 2003,
s. 121-124.
Modlitewnik prawosławny, Czarna Białostocka, Parafia Prawosławna w  Czarnej
Białostockiej, 2004.
Modlitwa Pańska rozdzielna na siedm części (polskie tłumaczenie Erazma z Rotterdamu Precatio Dominica (1523) pióra Hieronima Spiczyńskiego), Kraków,
1533.
Mohrmann, Christine, Das Sprachenproblem in der frühchristlichen Mission, NZM
(1954), s. 103-111.
Mohrmann, Christine, Le problème du vocabulaire chrétien, expériences
d’évangélisation Paléo-chrétiennes et modernes, w: Édouard Loffeld, John
Wils (red.), Scientia missionum ancilla, Nijmegen, Utrecht, Dekker &amp; Van
de Vegt N.V., 1953, s. 254-262.
Mohrmann, Christine, Les origines de la latinité chrétienne à Rome, VigCh 3 (1949),
s. 67-106, 163-183.
Mohrmann, Christine, Liturgical Latin. Its Origins and Character, London, Burns
and Oates, 1957.
Murawski, Roman, Historia katechezy, w: Józef Stala (red.), Historia katechezy i katechetyka fundamentalna, Tarnów, Biblos, 2010, s. 19-106.
Nadolski, Bogusław, Ojcze nasz. W liturgii, EK, t. 14, kol. 453-455.
Nadolski, Bogusław, Tłumaczenia tekstów liturgicznych, w: Leksykon liturgii,
Poznań, Pallottinum 2006, s. 1594-1596.

�Bibliografia

339

Naumowicz, Józef, Ojcze nasz. W patrystyce, EK, t. 14, kol. 450-453.
Nida, Eugene A., God’s word in man’s language, New York, Harper &amp; Brothers,
1966.
Nida, Eugene A., How the Word is made flesh, communicating the gospel to aboriginal people, Princeton, Princeton Theological Seminary, 1952.
Nida, Eugene A., Message and mission, the communication of the Christian faith,
New York, Evanston &amp; London, 1960.
Pacholski, Robert i  Marek Laskowski, Problematyka translacyjno-dydaktyczna
w Misyjnym Seminarium Duchownym na przykładzie wybranych biblizmów,
„Rocznik Przekładoznawczy. Studia nad teorią, praktyką i  dydaktyką
przekładu” (2006), s. 237-246.
Pałubska, Zofia, Ojcze nasz. W duchowości, EK, t. 14, kol. 455.
Pater noster, Wrocław, Dolnośląskie Wydawnictwo Edukacyjne, 1999.
Pawlak, Nina, Kryteria doskonalenia przekładu. Co znaczą kolejne przekłady Biblii na języki afrykańskie?, w: Andrzej Halemba i Jarosław Różański (red.),
Między przekładem biblijnym a  teologią afrykańską. Wybrane problemy
przekładów biblijnych i teologii afrykańskiej, Warszawa, Komisja Episkopatu Polski ds. Misji, 2003, s. 19-31.
Pawlik, Jacek Jan, Trudności przekładu pojęcia zła w kontekście zachodnioafrykańskich kultur, w: Andrzej Halemba, Jarosław Różański (red.), Między przekładem biblijnym a rodzimą teologią. Wybrane problemy przekładów biblijnych i teologii afrykańskiej, Warszawa, Komisja Episkopatu Polski ds. Misji,
2003, s. 87-96.
Petrani, Aleksy, De bilinguibus lectionibus liturgiciis, CT (1937), s. 1-31.
Pistorius Mauer,  Georg, Pater noster, oder dass allerheiligste Gebett, Vater Vnser
in viertzig vnderschiedlichen Sprachen zusammen colligiret vnd inn Druck
verfertiget, Ollmütz (Ołomuniec), Schramm, 1621.
Rej, Mikołaj, Catechismus, to jest nauka pożyteczna każdemu wiernemu krześcijaninowi, jako się ma w zakonie Bożym a w wierze i w dobrych uczynkach
sprawować, Kraków, Drukarnia Heleny Floryanowej, 1543.
Rosik, Seweryn, Dekalog. W dziejach teologii i życiu Kościoła, EK, t. 3, kol. 11091111.

�340

Wojciech Kluj

Rosin, Hellmut H., The Lord is God, the translation of the divine names and the missionary calling of the church, Amsterdam, Nederlandsch Bijbelgenootschap,
1956.
Rostkowski, Marek, Język narzędziem inkulturacji w nauczaniu Kościoła na przestrzeni wieków, AMis 14 (2004), s. 115-122.
Różański, Jarosław, Biblia a  inkulturacja w  kontekście afrykańskim, w: Andrzej
Halemba i Jarosław Różański (red.), Między przekładem biblijnym a teologią
afrykańską. Wybrane problemy przekładów biblijnych i teologii afrykańskiej,
Warszawa, Komisja Episkopatu Polski ds. Misji, 2003, s. 7-18.
Ryt Mszy świętej w Kościele Zairu, w: Leonard Górka i Wacław Hryniewicz (red.),
Eucharystia i posłannictwo, Warszawa, Verbinum, 1987, s. 182-189.
Schaff, Philip (red.), The Creeds of Christendom, 3 t., New York, 1931.
Schmidt, Wilhelm, Der ursprung der Gottesidee: eine historisch-kritische und positive studie, 12 t., Münster, Aschendorff, 1926-1954.
Seklucjan, Jan, Catechismus, to jest nauka naprzedniejsza i potrzebniejsza ku zbawieniu, o wierze krześcijańskiej, Królewiec, 1547.
Szlaga, Jan, Imię Boże w Piśmie Świętym, EK, t. 7, kol. 61-62.
Szymik, Stefan, Lektura fundamentalistyczna Biblii i  zagrożenia z  niej płynące
w  świetle dokumentu Papieskiej Komisji Biblijnej, w: Interpretacja Pisma
Świętego w Kościele. Dokument Papieskiej Komisji Biblijnej z komentarzem
biblistów polskich, przekład i  redakcja Ryszard Rubinkiewicz, Warszawa,
Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, 1999, s. 169-177.
Śpiewnik ewangelicki. Codzienna modlitwa, pieśń, medytacja, nabożeństwo, BielskoBiała, Augustana, 2002.
Wald, Stanislaus N., Christian terminology in Hindi, w: Karl Müller (red.), Missionsstudien, Kaldenkirchen, Steyler Verlagsbuchhandlung, 1962, s. 228-275 (Studia Instituti Missiologici Societas Verbi Divini, nr 1).
Wallroth, Emil, Was hat die gegenwärtige Mission für die Sprachwissenschaft geleistet?, AMZ (1891) 322-339, 387-400, 449-465, 509-526; (1893) 26-37, 7487, 117-137, 222-240, 408-421.
Williams, Samuel W., The controversy among the Protestant missionaries on the
proper translation of the words God and Spirit into Chinese, BSc (1878), s.
732-778.

�341

Bibliografia

Wils, John, The Mission and Linguistics, w: Édouard Loffeld i  John Wils (red.),
Scientia missionum ancilla, clarissimo doctor Alphonso I.M. Mulders …
hunc librum dedicant amici occasione sexagesimi eius anniversarii, Nijmegen &amp; Utrecht, Dekker &amp; Van de Vegt N.V., 1953, s. 243-253.
Witkowska, Sylwia, Jak powiedzieć „Bóg” po chińsku, czyli o  powstaniu sinologii,
„Fundamenta Europaea” (2005) nr 4/5, s. 17-26.
Zahn, Franz M., Die Muttersprache in der Mission, AMZ 28 (1895), s. 337-360.
Zając, Ewa, Ojcze nasz. W Biblii, EK, t. 14, kol. 449-450.
Zimoń, Henryk, Chrystologia afrykańska jako przykład inkulturacji, w: Andrzej
Halemba i Jarosław Różański (red.), Między przekładem biblijnym a teologią
afrykańską. Wybrane problemy przekładów biblijnych i teologii afrykańskiej,
Warszawa, Komisja Episkopatu Polski ds. Misji, 2003, s. 71-85.
Zöckler, Otto, Missionare als Sprach-und Religionsforscher, AMZ (1877), s. 52-61.

III. Literatura pomocnicza
Backer, Augustin i Alois Backer, Bibliothèque des écrivains de la compagnie de Jésus
ou notices bibliographiques, vol. 5, Liège 1839, s. 304-306. Wersja zdigitalizowana na: http://books.google.ch/books?id=hElDAAAAcAAJ&amp;pg=P
A304#v=onepage&amp;q&amp;f=false (2012-11-27).
Barrett, David B. (red.), World Christian Encyclopedia, a  comparative study of
churches and religions in the modern world AD 1900-2000, Oxford, New
York, Oxford University Press, 1982.
Besnier, Pierre, La réunion des langues, ou, L’art de les apprendre toutes par une
seule, Paryż, 1674 (reprint z 1984 wydany w Dordrechcie).
Boym, Michał, Cafraria, a P.M. Boym Polono Missa Mozambico 1644 Januario 11,
rękopis w Rzymskim Archiwum Towarzystwa Jezusowego, sygnatura Goa
34-I, ff. 150-160, na: http://www.hs-augsburg.de/~harsch/Chronologia/
Lspost17/Boym/lat_text.html (2013-01-15).
Buchmann, Theodor (Bibliander), De ratione communi omnium linguarum et litterarum commentarius, Zurich, 1548.

�342

Wojciech Kluj

Bunyan, John, Wędrówka Pielgrzyma, Cieszyn, Ewangelickie Towarzystwo Oświaty Ludowej, 1907.
Bürkle, Horst, Missionstheologie, Stuttgart, Berlin, Köln, 1979, s. 89-91.
Caruso, Steve, The Aramaic Blog dedicated to keeping track of the Aramaic language
within Biblical Studies, the Media and Scholarship at large, na: http://aramaicdesigns.blogspot.com/2007/06/o-father-mother-birther-of-cosmos.
html (2012-11-27).
Cazelles, Henri, Imię – Stary Testament, w: Xavier Leon-Dufour (red.), Słownik
teologii biblijnej, Poznań, Warszawa, Pallottinum, 1973, s. 321-324.
Chrobak, Marzena, Między światami. Tłumacz ustny oraz komunikacja międzykulturowa w literaturze odkrycia i konkwisty Ameryki, Kraków, Wydawnictwo
Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2012.
Daniélou, Jean, Teologia judeochrześcijańska. Historia doktryn chrześcijańskich
przed Soborem Nicejskim, Kraków, WAM, 2008.
Daubanton, François E., Prolegomena van Protestantsche zendingswetenschap,
Utrecht, 1911.
Daughton, James Patrick, The Civilizing Mission, Missionaries, Colonialists and
French Identity, 1885-1914, (doktorat na University of California w Berkeley, 2002).
Dujarier, Michel, Krótka historia katechumenatu, Poznań, W Drodze, 1990.
Dupont, Jacques, Imię – Nowy Testament, w: Xavier Leon-Dufour (red.), Słownik
teologii biblijnej, Poznań, Warszawa, Pallottinum, 1973, s. 324-326.
Dziura, Ryszard, Imię Boże, EK, t. 7, kol. 59-61.
Edland, Sigmund, Lars Dahles „regime” og sjølvstendighetstrongen I  den gassisklutherske kyrkja (1889-1920), „Norwegian Journal of Missiology – Norsk
tidsskrift for misjon” 36 (1982) nr 3, s. 171-183.
Ehrhardt, Siegismund Justus, Presbyterologie des Evangelischen Schlesiens,
Gros Glogau, 1783. Wersja zdigitalizowana na: http://books.google.ch/
books?id=WeZBAAAAcAAJ&amp;pg=RA1-PA205#v=onepage&amp;q&amp;f=false
(2012-11-26).
Eichhorn, Johann Gottfried, Geschichte der neuern Sprachenkunde (vol. 5 of Geschichte der Litteratur von ihrem Anfang bis auf die neuesten Zeiten), 1807. Wersja

�Bibliografia

343

zdigitalizowana na: http://books.google.ch/books?id=dmUMAAAAYAAJ
&amp;pg=PA11#v=onepage&amp;q&amp;f=false (2012-11-26).
Emerton, John Adney, Imiona Boga w Biblii Hebrajskiej, w: Bruce M. Metzger, Michael D. Coogan, Słownik wiedzy biblijnej, Warszawa, Oficyna Wydawnicza
„Vocatio”, 1997, s. 241-243.
Feierman, Steven, Wiek paradoksów w  Afryce Wschodniej (około 1780-1890),
s. 473-504, w: Philip Curtin, Steven Feierman, Leonard Thompson, Jan
Vansina, Historia Afryki. Narody i cywilizacje, Gdańsk, Wydawnictwo Marabut, 2003.
Figiel, Józef, Mesrop, Mesrob, Masztoc, EK, t. 12, kol. 603-604.
Fitzsimmons, Joseph, Father Laval, Jacques Désiré Laval, the ‘Saint’ of Mauritius,
Tenbury Wells, Fowler Wright, 1973.
Fuller, Russell, Imiona i nadawanie Imienia, w: Bruce M. Metzger, Michael D. Coogan, Słownik wiedzy biblijnej, Warszawa, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”,
1997, s. 243.
Gajek, Jan Sergiusz, Leonard Górka (red.), Cyryl i Metody. Apostołowie i nauczyciele Słowian, Lublin, RW KUL, 1991, 2 t.
Geffré, Claude, The risk of interpretation, on being faithful to the Christian tradition
in a non-Christian age, New York, Paulis Press, 1987, s. 129-139.
Gessner, Konrad (red.), Mithridates: de differentis linguarum tum vetrum tum quae
hodie apud diversas nationes in tot orbe terranum in use sunt, Manfred Peters, 1555.
Hans-Werner Gensichen, Glaube für die Welt, theologische Aspekte der Mission,
Gütersloh, Verlagshaus G. Mohr, 1971.
Hardman, Martha J., De dónde vino el jaqaru, La Paz, Aurora Acosta Rojas, 1987.
Headland, Isaac Taylor, Some by-products of missions, Cincinnati, Jenings and Graham &amp; New York, Eaton and Mains, 1912.
Hensel, Gottfried, Synopsis universae philologiae, in qua, miranda unitas et harmonia linguarum totius orbis terrarum occulta, e literarum, syllabarum,
vocumque natura et recessibus eruitur. Cum Grammatica, LL. Orient. Harmonica, Synoptice tractata; nec non descriptione Orbis Terr. quoad Linguarum situm et propagationem, mappisque geographico-polyglottis, Norymberga, 1741.

�344

Wojciech Kluj

Hernandez, Angel Santos, Misionologia, problemas introductorios y cincias auxiliares, Santander, Sal Terrae, 1961.
Janine, Joseph, Le clergé colonial de 1815 à 1850, Toulouse, Impr. H. Basuyau, 1935.
Jaouen, René, L’Eucharistie du mil, langages d’un peuple, expressions de la foi, Paris,
Karthala, 1995.
Jongeneel, Jan A.B., Philosophy, Science, and Theology of Mission in the 19th and
20th Centuries. A  Missiological Encyclopedia. Part I: The Philosophy and
Science of Mission, Frankfurt am Main, Peter Lang, 2002.
King, Michael Joseph, The Competence of the Conference of Bishops relative to Vernacular Translations of Liturgical books (doktorat w Rzymie na Papieskim
Uniwersytecie św. Tomasza, 1987).
Kluj, Wojciech, Cel misji w perspektywie teologii Królestwa Bożego, „Lumen Gentium. Zeszyty Misjologiczne” 32 (2012) nr 1, s. 132-149.
Kluj, Wojciech, Godność każdej kultury. O encyklice „Slavorum Apostoli” rozmowa z..., w: Przewodnik po encyklikach. Myśląc z Janem Pawłem II, komentarze Maciej Zięba, rozmawiał Paweł Kozacki, Poznań, W Drodze, 2003, s.
67-83.
Kluj, Wojciech, Koncepcja Istoty Najwyższej – Boga w tradycyjnej religii afrykańskiej według Johna S. Mbitiego, AMis 12 (2001), s. 59-77.
Kluj, Wojciech, Misjologiczne perspektywy teologii królestwa Bożego w nauczaniu
encykliki Jana Pawła II „Redemptoris missio”, CT 71 (2001) nr 4, s. 99-116.
Kluj, Wojciech, Studia nad tradycyjną religią afrykańską. Zarys problematyki i sposoby badań, CT (1999) nr 3, s. 181-185.
Kotarska, Anna, SIL International i Wycliffe Bible Translators – historia powstania
i zasady tłumaczenia Pisma Świętego, w: Andrzej Halemba i Jarosław Różański (red.), Między przekładem biblijnym a teologią afrykańską. Wybrane
problemy przekładów biblijnych i teologii afrykańskiej, Warszawa, Komisja
Episkopatu Polski ds. Misji, 2003, s. 97-120.
Ksążeczka do nôbòżéństwa, Pelplin, Bernardinum, 2005, s. 39-40.
Kumor, Bolesław, Historia Kościoła, t. 8: Czasy współczesne 1914-1992, Lublin, Wydawnictwo KUL, 1995.
Latourette, Kenneth Scott, A  History of the Expansion of Christianity, 7 t., New
York &amp; London, Harper &amp; Brothers Publishers, 1937-1945.

�Bibliografia

345

Laurie, Thomas, The Ely volume or The contributions of our foreign missions to
science and human well-being, Boston, ABCFM, 1881.
Léonard, Jeanne-Marie, Mémoires d’évangile, les archives de la Société des missions
évangéliques de Paris, 1822-1949, Paris, Défap, 2000.
Livingstone, David, Missionary Researches and Travels in South Africa, London,
J. Murray, 1857.
Longosz, Stanisław, Wulfila. Propagator kultury chrześcijańskiej w starożytnej Mezji
i Tracji, VoxP (1983) nr 4, s. 125-159.
Luter, Marcin, Enchiridion piarum precationum, Wittenberga, 1529.
Megiser, Hieronymus, Specimen quinquaginta diversarum atque inter se differentium linguarum et dialectorum; videlicet, oratio dominica, Frankfurt:
Joachim Brathering, 1603.
Melzer, Friso, Unsere Sprache im Lichte der Christus-Offenbarung, Tübingen, J.C.B.
Mohr, 1952.
Mémoirs de la Congrégation de la Mission, t. 9, Paris, Congrégation de la Mission,
1866.
Metzler, Josef, Die Missionen in Südafrika und auf den ostafrikanischen Inseln, w:
Josef Metzler (red.), Sacrae Congregationis de Propaganda Fide Memoria
Rerum, vol. III/1 – 1815-1972, Rome, 1975.
Mickiewicz, Franciszek, Ewangelia według świętego Łukasza, rozdziały 1-11,
Częstochowa, Edycja Świętego Pawła, 2011 (Seria: Nowy Komentarz Biblijny, t. III, cz. 1).
Mithridates oder allgemeine Sprachenkunde mit dem Vater Unser als Sprachprobe in
bey nahe fünf hundert Sprachen und Mundarten, Berlin 1806-1817, 4 vol.
9 (Wydanie faksymilowane w Hildesheim w 1970 r.).
Mulders, Alphonsus Joannes Maria, Missiologisch bestek; inleiding tot de katholieke
missiewetenschap, Hilversum &amp; Antwerpen, P. Brand, 1962.
Myklebust, Olav G., The study of missions in theological education, an historical
inquiry into the place of world evangelisation in Western Protestant ministerial training with particular reference to Alexander Duff ’s chair of evanglistic
theology, 2 t., Oslo, Egede Instituttet, 1955-1957.

�346

Wojciech Kluj

Nowak Bronisław, Wybrzeże Afryki Wschodniej od XVI do początków XIX w., w:
Historia Afryki. Narody i  cywilizacje, Gdańsk, Wydawnictwo Marabut,
2003, s. 985-1013.
Oleksiński, Jerzy, „I nie ustali w walce”, Warszawa, Nasza Księgarnia, 1980.
Pac, Michał, Ogrodnicy wiary. 11 niedziela zwykła (17 czerwca 2012 r.), „W Drodze” (2012) nr 6, s. 139.
Paciorek, Antoni, Ewangelia według świętego Mateusza, rozdziały 1-13. Wstęp,
przekład z  oryginału, komentarz, Częstochowa, Edycja Świętego Pawła,
2005 (seria: Nowy Komentarz Biblijny, t. 1, cz. 1).
Phan, Peter C., Mission and Catechesis. Alexandre de Rhodes and Inculturation in
Seventeenth-Century Vietnam, Maryknoll, NY, Orbis Books, 2005.
Piecul-Karmińska, Eliza, Językowy obraz Boga i świata. O przekładzie teologii niemieckiej na język polski, Poznań, Wydawnictwo Poznańskie, 2007.
Pierozzi, Antonin, Summa theologica, Wenecja, 1477.
Pike, Kenneth Lee &amp; Ruth Margaret Brend (red.), The Summer Institute of Linguistics, its works and contributions, The Hague, Mouton, 1977.
Rétif, André, Introduction à la doctrine pontificale des missions, Paris, 1953.
Ricci, Matteo, Traktat o przyjaźni, w: Roman Malek, Matteo Ricci SJ (1552-1610)
i  jego aforyzmy o  przyjaźni (Jiaoyou lun / Dell’amicizia), „Chiny Dzisiaj”
(2010) nr 4, s. 26-32.
Rizzi, Giovanni, Edizioni della Bibbia nel contesto di Propaganda Fide. Uno studio
sulle edizioni della Bibbia presso la Biblioteca della Pontificia Università Urbaniana, t. 3 – Asia, Oceania, Africa, Continente Americano, Roma, Urbaniana University Press, 2006, s. 1423-1428.
Różański, Jarosław, Działalność misyjna wobec różnorodności językowej świata, w:
Stanisław Mikołajczak, Tomasz Węcławski (red.), Język religijny dawniej
i dziś. Materiały z konferencji, Gniezno 3-5 czerwca 2004 r., Poznań, Wydawnictwo „Poznańskie Studia Polonistyczne”, 2005, s. 271-281.
Różański, Jarosław, Słownictwo tradycyjnych religii afrykańskich. Nazwa religii, w:
Paweł Bortkiewicz, Stanisław Mikołajczak, Małgorzata Rybka (red.), Język
religijny dawniej i dziś (w kontekście teologicznym i kulturowym), t. IV, Materiały z konferencji, Gniezno 22-24 września 2008, Poznań, Wydawnictwo
„Poznańskie Studia Polonistyczne”, 2009, s. 91-98.

�Bibliografia

347

Rusillon, Henry, Paganisme. Observations et notes documantaires, Paris, Société
des Missions Évangéliques, 1929.
Sanneh, Lamin, A powerful translation movement, confronting the western-related
guit complex, „World evangelization” (1993) nr 64, s. 15-19.
Sanneh, Lamin, Translating the Message. The Missionary Impact on Culture, Maryknoll NY, Orbis Books, 1989.
Schmidlin, Joseph, Einführung in die Missionswissenschaft, Münster in Westfalen,
1925.
Seumois, André, Théologie missionnaire, t. V – Dynamisme missionnaire du Peuple
de Dieu, Rome, 1981, s. 30-46.
Seweryniak, Henryk, Imię Boże w teologii, EK, t. 7, kol. 62-63.
Siegmund, Albert, Die Überlieferung der griechischen christlichen Literatur in der
lateinischen Kirche bis zum XII Jahrhundert, München, Fliser, 1949.
Smalley, William Allen, Vocabulary and the preaching of the gospel, w: William Allen Smalley (red.), Readings in missionary anthropology, New York, Practical Anthropology, 1967, s. 61-64.
Spindler, Marc R., Theological Developments in Madagascar, „Exchange” 12 (1983)
nr 35, s. 1-43.
Starowiejski, Marek, Słownik wczesnochrześcijańskiego piśmiennictwa Wschodu,
literatury – arabska, armeńska, etiopska, gruzińska, koptyjska, syryjska,
Warszawa, Pax, 1999.
Stoll, David, Fishers of men or founders of empire? The Wycliffe Bible Translators in
Latin America, London, Zed Press, 1982.
Strzelczyk, Jerzy, Apostołowie Europy, Warszawa, Pax, 1997.
Sundkler, Bengt i Christopher Steed, A History of the Church in Africa, Cambridge,
Cambridge University Press, 2000.
Szczegóła, Hieronim, Kasper Elyan z  Głogowa, pierwszy polski drukarz, Zielona
Góra, Muzeum Ziemi Lubuskiej, 1968.
Szyszka, Tomasz, Historia ewangelizacji królestwa Quito, „Nurt SVD” nr 2, 2010,
s. 89-123.
Szyszka, Tomasz, Meandry zamierzeń inkulturacyjnych w Chinach, w: P. Zając
(red.), Konflikty perspektyw w historii i praktyce misyjnej, UAM, Poznań
2009, s. 263- 280.

�348

Wojciech Kluj

Szyszka, Tomasz, Wymiar ewangelizacyjny Instrucción de la orden que se ha de tener en la doctrina de los naturales z roku 1545, autorstwa biskupa limskiego
Jerónimo de Loaysa, „Studia Warmińskie” nr 48, 2011, s. 117-136.
Szyszka, Tomasz, Zmagania ewangelizacyjne w Ameryce Łacińskiej okresu kolonialnego, w: M.F. Gawrycki (red.), Dzieje kultury latynoamerykańskiej, PWN,
Warszawa 2009, s. 120-130.
Walls, Andrew Finlay, The Gospel as Prisoner and Liberator of Culture, MIA (1982)
nr 3, s. 93-105.
Warneck, Gustav, Evangelische Missionslehre, ein missionstheoretischer Versuch,
Gotha, F.A. Perthes, 1897.
Zapłata, Feliks, Chrześcijańska idea Boga kluczem do rozwiązania zasadniczego
problemu Kościoła w  Indiach, w: Bohdan Bejze (red.), Studia z  filozofii
Boga, Warszawa, ATK, 1977, t. 3, s. 247-271.
Zapłata, Feliks, Pojęcie Boga w religiach niechrześcijańskich w: Andrzej Święcicki
(red.), Bóg - Dekalog - Błogosławieństwa - Modlitwa, Kraków, Znak, 1977,
s. 28-43.
Zatorska, Izabella, Discours colonial – discours utopique. Témoignages français sur
la conquête des antipodes XVIIe-XVIIIe siècles, Warszawa, Wydawnictwo
Uniwersytetu Warszawskiego, 2004.
Zorn, Jean-François, Le grand siècle d’une mission protestante, la Mission de Paris,
1822-1914, Paris, Karthala, 1993.
Zwoliński, Przemysław, Pierwsze drukowane polonicum Jana Mączyńskiego,
„Slavia Occidentalis” (1968), s. 341-347.

�Aneks I 
– porównania tłumaczeń biblijnych
wybranych fragmentów

Wj 20,2-17
2 Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! 4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby
ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko,
ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5  Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie
będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który
karze występek ojców na synach do trzeciego i  czwartego pokolenia względem
tych, którzy Mnie nienawidzą. 6  Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia
tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań. 7  Nie będziesz wzywał
imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie
tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy. 8 Pamiętaj o dniu szabatu, aby
go uświęcić. 9  Sześć dni będziesz pracować i  wykonywać wszystkie twe zajęcia.
10  Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto
w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani
twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który
mieszka pośród twych bram. 11 W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego
pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty. 12 Czcij ojca twego i matkę
twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie. 13  Nie będziesz zabijał. 14  Nie będziesz cudzołożył. 15  Nie będziesz kradł. 16  Nie będziesz mówił
przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek. 17 Nie będziesz pożądał domu
bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika,

�350

Wojciech Kluj OMI

ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do
bliźniego twego.

Eksaody 20,2-17
(BP 1835)
2 Izaho no Jehovah Andriamanitr’ao izay namoaka anao tamy ny tany Ejipitra,
tamy ny trano fanompoana. 3 Aza manao andrimanitra hisolo ahy hianao. 4 Aza
manao sarin-javatra hianao, na endri-javatra izay any an-danitra ambony, na izay
amy nt tany ambany, na izay anaty ny ny rano ambany ny tany. 5 Aza miondrikia
amy ny hianao, na hanompo azy: fa Izaho no Jehovah Andrimanitr’ao. Andriamanitra miaro, izay nampitondra ny helo-dray tamy ny zana’ny hatr’amy ny zafy
ny fahatelo ny sy ny fahefa’ny, izay tsy tia ahy. 6 Ary mamindra fo amy ny olona
tsy omby arivo izay tia ahy sy mitandrina ny didy ko. 7 Aza manonona foana ny
anarany ny Jehovah Andriamanitr’ao; fa tsy hatao ny Jehovah tsy ho meloka izay
manonona foana ny anara’ny. 8 Mitandrema ny andro sabata’ mba hahamasina
azy. 9 Heneman’andro no hiasa’nao, ary hanava’nao ny zavatr’ao rehetra. 10 Fa ny
andro fahafito no sabata ny Jehovah Andriamanitr’ao: Aza manao zavatra hianao,
na ny zanak’ao lahy, na ny zanak’ao vavy, na ny ankizy lahy nao, na ny ankizy
vavy nao, na ny omby nao, na ny vahiny nao, izay miditra amy ny vavahady nao.
11 Fa tamy ny heneman’andro no nanava’ny ny Jehovah ny lanitra sy ny tany, ary
ny ranomasina, sy izay zavatra rehetra ao anaty ny, ary nitsahatra izy tamy ny fahafitoan’andro : Izany no nitahian’Andriamanitra ny sabata sy nahamasina’ny azy.
12 Mankatoava ny ray sy ny reny nao; ’mba hahelavelona anao ambony ny tany
izay nome’ny ny Jehovah Andriamanitr’ao ho anao. 13 Aza mamono hianao. 14
Aza manintaka hianao. 15 Aza mangalatra hianao. 16 Aza miampanga laingia ny
nama’nao hia nao. 17 Aza mila haka ny trano ny nama’nao hianao, aza mila haka
ny vady ny ny nama’nao hianao, na ny ankizy lahy ny, na ny ankizy vavy ny, na
ny omby ny, na ny ampondra ny, na izay mety ho zavatry ny nama’nao akory aza.

(BP 1865)
2 Izaho no Jehovah Andriamanitrao, Izay nitondra anao nivoaka avy tany amin’ny tany Egypta, tamin’ny trano nahandevozana. 3 Aza manana andriamani-kafa,

�Aneks 1

351

fa Izaho ihany. 4 Aza manao sarin-javatra voasokitra ho anao, na ny mety ho endriky ny zavatra izay eny amin’ny lanitra ambony, na izay etỳ amin’ny tany ambany, na izay any amin’ny rano ambanin’ny tany. 5 Aza miankohoka eo anatrehany,
ary aza manompo azy; fa Izaho, Jehovah Andriamanitrao, dia Andriamanitra saro-piaro ka mamaly ny heloky ny ray amin’ny zanaka hatramin’ny zafiafy sy ny zafindohalika, dia amin’izay mankahala Ahy; 6 nefa kosa mamindra fo amin’ny olona
arivo mandimby izay tia Ahy ka mitandrina ny didiko. 7 Aza manonona foana ny
anaran’i  Jehovah Andriamanitrao; fa tsy hataon’i  Jehovah ho tsy manan-tsiny
izay manonona foana ny anarany. 8 Mahatsiarova ny andro Sabata hanamasi­na
azy. 9 Henemana no hiasanao sy hanaovanao ny raharahanao rehetra. 10 Fa Sabatan’i Jehovah Andriamanitrao ny andro fahafito; koa aza manao raharaha akory
ianao amin’izany, na ny zanakao-lahy, na ny zanakao-vavy, na ny ankizilahinao,
na ny ankizivavinao na ny biby fiompinao, na ny vahininao izay tafiditra eo am-bavahadinao. 11 Fa henemana no nanaovan’i Jehovah ny lanitra sy ny tany sy ny
ranomasina mbamin’izay rehetra ao aminy, dia nitsahatra Izy tamin’ny andro fahafito; izany no nitahian’i Jehovah ny andro Sabata sy nanamasinany azy. 12 Manaja
ny rainao sy ny reninao mba ho maro andro ianao ao amin’ny tany izay omen’i Jehovah Andriamanitrao ho anao. 13 Aza mamono olona. 14 Aza mijangajanga.
15 Aza mangalatra. 16 Aza mety ho vavolombelona mandainga hanameloka ny
namanao. 17 Aza mitsiriritra ny tranon’ny namanao; aza mitsiriritra ny vadin’ny
namanao, na ny ankizilahiny, na ny ankizivaviny, na ny ombiny, na ny borikiny,
na izay mety ho an’ny namanao akory aza.

(BP 1965)
2 Izaho no Jehovah Andriamanitrao, Izay nitondra anao nivoaka avy tany amin’ny tany Egypta, tamin’ny trano nahandevozana. 3 Aza manana andriamani-kafa,
fa Izaho ihany. 4 Aza manao sarin-javatra voasokitra ho anao, na ny mety ho endriky ny zavatra izay eny amin’ny lanitra ambony, na izay etỳ amin’ ny tany ambany, na izay any amin’ ny rano ambanin’ ny tany. 5 Aza miankohoka eo anatrehany,
ary aza manompo azy; fa Izaho, Jehovah Andriamanitrao, dia Andriamanitra saro-piaro ka mamaly ny heloky ny ray amin’ny zanaka hatramin’ny zafiafy sy ny zafindohalika, dia amin’ izay mankahala Ahy; 6 nefa kosa mamindra fo amin’ny olona arivo mandimby, izay tia Ahy ka mitandrina ny didiko. 7 Aza manonona foana

�352

Wojciech Kluj OMI

ny anaran’ i Jehovah Andriamanitrao; [Na: Aza manonona ny anaran’ i Jehovah
Andriamanitrao ho enti-mandainga] fa tsy hataon’ i Jehovah ho tsy manan-tsiny
izay manonona foana ny anarany. 8 Mahatsiarova ny andro Sabata hanamasina
azy. 9 Henemana no hiasanao sy hanaovanao ny raharahanao rehetra. 10 Fa Sabatan’ i Jehovah Andriamanitrao ny andro fahafito; koa aza manao raharaha akory
hianao amin’ izany, na ny zanakao-lahy, na ny zanakao-vavy, na ny ankizilahinao, na ny ankizivavinao, na ny biby fiompinao, na ny vahininao izay tafiditra eo
am-bavahadinao. 11 Fa henemana no nanaovan’ i Jehovah ny lanitra sy ny tany sy
ny ranomasina mbanin’ izay rehetra ao aminy, dia nitsahatra Izy tamin’ ny andro
fahafito; izany no nitahian’ i  Jehovah ny andro Sabata sy nanamasinany azy. 12
Manajà ny rainao sy ny reninao mba ho maro andro hianao ao amin’ ny tany izay
omen’ i Jehovah Andriamanitrao ho anao. 13 Aza mamono olona. 14 Aza mijangajanga. 15 Aza magalatra. 16 Aza mety ho vavolombelona mandainga hanameloka
ny namanao. 17 Aza mitsiriritra ny tranon’ ny namanao; aza mitsiriritra ny vadin’
ny namanao, na ny ankizilahiny, na ny ankizivaviny, na ny ombiny, na ny borikiny, na izay mety ho an’ ny namanao akory aza.

(BK 1938)
2 Izaho no iaveh Andriamanitrao, izay namoaka anao tany amin’ ny tany Ejipta, tany amin’ ny trano fanandevozana. 3 Tsy hanana andriamani-kafa eo anatrehako hianao. 4 Tsy hanao sarin-javatra voasokitra ho anao, na sary fampisehoana ny zavatra eny amin’ ny lanitra ambony, na ny eny amin’ ny tany ambany, na
ny any amin’ ny rano ambanin’ ny tany. 5 Tsy hiankohoka eo anatrehan’ ireny
na hanompo azy akory hianao, fa izaho Iaveh Andriamanitrao dia Andriamanitra saro-piaro, ka amin’ izay mankahala ahy, mamaly ny heloky ny ray amin’ ny
zanaka hatramin’ ny taranaka fahatelo sy fahaefatra, 6 ary amin’ izay tia ahy sy
mitandrina ny didiko kosa, mamindra fo hatramin’ ny taranaka faharivo. 7 Tsy
hanonom-poana ny anaran’ Iaveh Andriamanitrao, fa tsy havelan’ Iaveh tsy ho
voasazy izay manonom-poana ny anarany. 8 Tsarovy ny andro Sabata mba hanamasina azy. 9 Ny andro enina no hiasanao sy hanaovanao ny taozavatrao. 10 Fa
ny andro fahafito dia Sabata voatokana ho an’ Iaveh Andriamanitra; tsy hanao
asa no inona na inona, na ny tenanao, na ny zanakao lahy na ny zanakao vavy,
na ny ankizilahinao, na ny ankizivavinao, na ny biby fiompinao, na ny vahi-

�Aneks 1

353

ny izay tafiditra ny vavahadinao. 11 Satria ny andro enina no nanaovan’ Iaveh
ny lanitra, ny tany, ny ranomasina, mbamin’ izay rehetra ao aminy, fa ny andro
fahafito dia nitsaharany, ka izany no nanasoavan’ Iaveh ny andro Sabata sy nanamasinany azy. 12 Manajà ny ray aman-dreninao mba ho lava andro hianao any
amin’ ny tany omen’ Iaveh Andriamanitrao anao. 13 Tsy hamono olona hianao.
14 Tsy hijangajanga hianao. 15 Tsy hangalatra hianao 16 Tsy hitsangan-ko vavolombelona mandainga hamely ny namanao hianao. 17 Tsy hitsiriritra ny tranon’
ny namanao hianao, tsy hitsiririritra ny vadin’ ny namanao, na ny ankizilahiny
na ny ankizivaviny, na ny ombiny na ny ampondrany, na inona na inona amin’
ny zavatra ny namanao.

(BK 2011)
2 Izaho no Tompo Andriamanitrao. Izay namoaka anao avy any amin’ny tany
Ejipta, avy any amin’ny toeram-panandevozana. 3 Tsy hanana andriamani-kafa eo
anatrehako ianao. 4 Tsy hanao sarin-javatra voasokitra ho sampy ianao, na sary
fampisehoana ny zavatra eny amin’ny lanitra ambony, na ny eny amin’ ny tany
ambany, na ny any amin’ ny rano ambanin’ ny tany. 5 Tsy hiankohoka eo anatrehan’ ireny na hanompo azy akory ianao, fa Izaho Tompo Andriamanitrao dia
Andriamanitra fatra-pitandro hasina, ka amin’ izay mankahala Ahy, dia mamaly
ny heloky ny ray amin’ ny zanaka hatramin’ny taranaka fahatelo sy fahefatra Aho
6 ary amin’izay tia Ahy sy mitandrina ny didiko kosa, dia mamindrafo hatramin’
n y taranaka faharivo Aho. 7 Tsy hanonom-poana ny anaran’ny Tompo Andrimanitrao ianao, fa tsy havelan’ny Tompo tsy ho voasazy izay manonom-poana
ny Anarany. 8 Tsarovy ny andro Sabata mba hanamasina azy. 9 Ny andro enina
no hiasanao sy hanaovanao ny tao-zavatrao. 10 Fa ny andro fahafito dia Sabata
voatokana ho an’ ny Tompo Andrimanitrao; tsy hanao asa na inona na inona, na
ny tenanao, na ny zanakao lahy na ny zanakao vavy, na ny mpanompolahinao,
na ny mpanompovavinao, na ny biby fiompinao, na ny vahiny izay tafiditra ny
vavahadinao, na ny biby fiompinao, na ny vahiny izay tafiditra ny vavahadinao. 11
Satria ny andro enina no nanaovan’ ny Tompo ny lanitra, ny tany, ny ranomasina,
mbamin’ izay rehetra ao aminy, fa ny andro fahafito dia nitsaharany, ka izany no
nanasoavan’ny Tompo ny andro sabata sy nanamasinana azy. 12 Manajà ny ray
aman-dreninao mba ho lava andro ianao any amin’ ny tany omen’ ny Tompo An-

�354

Wojciech Kluj OMI

driamanitrao anao. 13 Tsy hamono olona ianao. 14 Tsy hanitsakitsa-bady na haka
vadin’ olona ianao. 15 Tsy hangalatra ianao. 16 Tsy hitsangan-ko vavolombelona
mandainga hamely ny namanao ianao. 17 Tsy hitsiriritra ny tranon’ny namanao
ianao, tsy hitsiriritra ny vadin’ ny namanao, na ny mpanompolahiny na ny mpanompovaviny, na ny ombiny na ny ampondrany, na inona na inona amin’ ny zavatry ny namanao.

(BE 2003)
2 Izaho no TOMPO Andriamanitrao, Izay namoaka anao hiala tany Ejipta,
toera-nanandevozana anao. 3 Aza manana andriamani-kafa ianao, fa Izaho ihany. 4 Aza manao sarin-tsampy voasokitra ho anao, ampisehoanao endri-javatra izay eny amin’ ny habakabaka ambony, na izay etỳ amin’ ny tany ambany, na
izay ao amin’ ny rano ambanin’ ny tany. 5 Aza miankohoka eo anatrehan’ ireny
sampy ireny ary aza manompo azy [And 4-5: jereo 34.17’ Lev 19.4; 26.1; Deot
4.15-18; 27.15], satria Izaho TOMPO Andriamanitrao dia saro-piaro amin’ ny
maha Andriamanitra Ahy. Raha misy olona meloka amin’ izany ka mankahala
Ahy, dia hofaiziko izy sy ny zafindohalika; 6 nefa kosa izay tia Ahy ka mitandrina
ny didiko, dia hanehoako famindrampo hatramin’ ny taranaka faharivo [nefa...
hatramin’ ny taranaka faharivo na nefa kosa olona arivoarivo, dia izay rehetra tia
Ahy ka mitandrina ny didiko, no hanehoako famindrampo. – And 5-6; jereo 34.67; Nom 14.18; Deot 7.9-10]. 7 Aza manonom-poana ny anarako ianao fa Izaho
TOMPO Andriamanitrao dia mitana ho meloka izay manao toy izany [Jereo Lev
19.12]. 8 Tsarovy ny andro ‘sabata mba hanokananao azy ho Ahy. 9 Enina andro
no hiasanao sy hanaovanao ny raharahanao rehetra. 10 Fa ny andro fahafito dia
sabata voatokana ho Ahy TOMPO Andriamanitrao; koa aza manao raharaha mihitsy amin’io andro io, na ianao na ny zanakao na ny mpanomponao na ny biby
fiompinao na ny vahiny izay ao an-tanànanao. 11 Fa enina andro no nanaovako
ny lanitra sy ny tany ary ny ranomasina mbamin’ izay rehetra ao aminy, dia nitsahatra Aho tamin’ ny andro fahafito. Izany no nahatonga Ahy TOMPO nitahy ny
andro sabata sy nanokana azy ho Ahy [And 8-11: jereo 16.23-30; 23.12; 31.12-17;
34.21; 35.2; Gen 2.1-3; Lev 23.3]. 12 Hajao ny rainao sy ny reninao mba ho maro
andro iainana ianao eo amin’ ny tany izay omeko TOMPO Andriamanitrao ho
anao [Jereo Deot 27.16; Mt 15.4; 19.19; Mk 7.10; 10.19; Lk 18.20; Ef 6.2-3]. 13 Aza

�355

Aneks 1

mamono olona [Jereo Gen 9.6; Lev 24.17; Mt 5.21; 19.18; Mk 10.19; Lk 18.20; Rm
13.9; Jak 2.11.]. 14 Aza mitsakitsa-bady na maka vadin’ olona [Jereo Lev 20.10; Mt
5.27; 19.18; Mk 10.19; Lk 18.20; Rm 13.9; Jak 2.11]. 15 Aza mangalatra [mangalatra: dkt hafa maka an-keriny; amin’ izay ity didy ity dia mikendry ireo fanohintohinana ny fahafahan’ ny hafa, izany hoe ny fakana olona an-keriny hatao andevo
(jereo 21.16). Ny fanohintohinana ny fananan’ ny hafa rehetra moa dia voararan’
ny and 17. – Jereo koa Lev 19.11; Mt 19.18; Mk 10.19; Lk 18.20; Rm 13.19.]. 16
“Aza mety ho vavolombelona mandainga hamelezana ny namanao [Jereo 23.1;
Mt 19.18; Mk 10.19; Lk 18.20.]. 17 Aza mitsiriritra izay rehetra an’ ny namanao,
na ny tranony, na ny vadiny na ny mpanompony, na ny ombiny na ny borikiny
[Jereo Rm 7.7; 13.9].

Pwt 5,11-21
11  Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, bo nie dozwoli Pan, by pozostał bezkarny ten, kto bierze Jego imię do czczych rzeczy. 12 Będziesz zważał na szabat, aby go święcić, jak ci nakazał Pan, Bóg twój. 13 Sześć dni
będziesz pracował i wykonywał wszelką twą pracę, 14  lecz w siódmym dniu jest
szabat Pana, Boga twego. Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój
syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służąca, ani twój wół, ani twój osioł,
ani żadne twoje zwierzę, ani obcy, który przebywa w twoich bramach; aby wypoczął twój niewolnik i twoja niewolnica, jak i ty. 15 Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem
w ziemi egipskiej i wyprowadził cię stamtąd Pan, Bóg twój, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem: przeto ci nakazał Pan, Bóg twój, strzec dnia szabatu. 16 Czcij
swego ojca i swoją matkę, jak ci nakazał Pan, Bóg twój, abyś długo żył i aby ci się
dobrze powodziło na ziemi, którą ci daje Pan, Bóg twój. 17  Nie będziesz zabijał.
18  Nie będziesz cudzołożył. 19  Nie będziesz kradł. 20  Jako świadek nie będziesz
mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa. 21 Nie będziesz pożądał żony swojego
bliźniego. Nie będziesz pragnął domu swojego bliźniego ani jego pola, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która
należy do twojego bliźniego.

�356

Wojciech Kluj OMI

Deoterônômy 5,11-21
(BP 1835)
11 Aza manonona foana ny anara’ ny ny Jehovah Andriamanitr’ao: fa tsy hatao
ny ny Jehovah tsy ho meloka izay manonona foana ny anara’ny. 12 Mitandrema ny
andro sabata, ’mba hahamasina azy, toy ny nandidia’ny ny Jehovah Andriamanitr’ao anao. 13 Heneman’andro no hiasa’nao, ary hanava’nao ny zavatr’ao rehetra:
14 Fa ny andro fahafito no sabata ny Jehovah Andriamanitr’ao: aza manao zavatra
hianao, na ny zanak’ ao lahy, na ny zanak’ao vavy, na ny ankizy lahy nao, na ny
ankizy vavy nao, na ny omby nao, na ny ampondra nao, na ny biby nao, na ny vahiny nao izay miditra amy ny vavahady nao: ’mba hitsahara’ny ny ankizy lahy nao,
sy ny ankizy vavy nao to’anao. 15 Ary tsarovy, fa efa mpanompo tamy ny tany Ejipitra hianano, ary tanana mahery sy sandry nihinjitra no namoaha’ny ny Jehovah
Andriamanitr’ao anao: ka izany no nandidia’ny ny Jehovaj Andriamanitr’ao anao
hitandrina ny andro sabata. 16 Mankatoava ny ray nao sy ny reny nao, tahaky ny
nandidia’ny ny Jehovah Andriamnitr’ao anao; ’mba hahela velona anao, ary ’mba
ho hasoavi’ny hianao amy ny tany izay ome’ny ny Jehovah Andriamanitr’ao ho
anao. 17 Aza mamono hianao. 18 Aza manintaka hianao. 19 Aza mangalatra hianao. 20 Aza miampanga laingia ny nama’nao hianao. 21 Aza mila haka ny vady ny
nama’nao, ary aza mia haka ny trano ny nama’nao, ny saha ny, na ny ankizy lahy
ny, na ny ankizy vavy ny, na izay mety ho zavatry ny nama’nao akory aza.

(BP 1865)
11 Aza manonona foana ny anaran’i Jehovah Andriamanitrao; fa tsy hataon’i Jehovah ho tsy manan-tsiny izay manonona foana ny anarany. 12 Mitandrema ny
andro Sabata hanamasima azy, araka izay nandidian’i  Jehovah Andriamanitrao
anao. 13 Henemana no hiasanao sy hanaovanao ny raharahanao rehetra. 14 Fa Sabatan’i Jehovah Andriamanitrao ny andro fahafito; koa aza manao raharaha akory
ianao amin’izany, na ny zanakao-lahy, na ny zanakao-vavy, na ny ankizilahinao,
na ny ankizivavinao, na ny ombinao, na ny borikinao, na ny biby fiompinao rehetra, na ny vahininao izay tafiditra eo am-bavahadinao; mba hitsaharan’ny ankizilahinao sy ny ankizivavinao tahaka anao koa. 15 Ary tsarovy fa andevo tany

�Aneks 1

357

amin’ny tany Egypta ianao, ka tanana mahery sy sandry nahinjitra no nitondran’i Jehovah Andriamanitrao anao nivoaka avy tany; izany no nandidian’i Jehovah
Andriamanitrao anao hitandrina ny andro Sabata. 16 Manajà ny rainao sy ny reninao, araka izay nandidian’i Jehovah Andriamanitrao anao, mba ho maro andro
ianao, ary mba hahita soa any amin’ny tany izay omen’i Jehovah Andriamanitrao
ho anao. 17 Aza mamono olona. Ary aza mijangajanga. Ary aza mangalatra. Ary
aza mety ho vavolombelona mandainga hanameloka ny namanao. 18 Ary aza mitsiriritra ny vadin’ny namanao; ary aza mitsiriritra ny tranon’ny namanao, na ny
taniny, na ny ankizilahiny, na ny ankizivaviny, na ny ombiny, na ny borikiny,
na izay mety ho an’ny namanao akory aza. 19 Ireo teny ireo no nolazain’i Jehovah
tamin’ny feo mahery tao amin’ny afo sy ny rahona ary ny aizim-pito, raha nivory
tany an-tendrombohitra ianareo, ka dia tsy nampiany intsony; ary nosoratany tamin’ny vato fisaka roa ireo ka natolony ahy. 20 Ary rehefa renareo ny feo avy tao
amin’ny aizina, raha nirehitra afo ny tendrombohitra, dia nanatona ahy ianareo,
dia ny loham-pirenenareo rehetra sy ny loholonareo, 21 ka hoy ianareo: Indro,
efa nampahitain’i Jehovah Andriamanitsika ny voninahiny sy ny fahalehibiazany
isika, ary efa rentsika ny feony avy tao amin’ny afo; koa efa hitantsika androany fa
Andriamanitra miteny amin’ny olona, nefa velona ihany izy.

(BP 1965)
11 Aza manonona foana ny anaran’ i Jehovah Andriamanitrao [Na: Aza manonona ny anaran’ i Jehovah Andriamanitrao ho enti-mandainga]; fa tsy hataon’
i Jehovah ho tsy manan-tsiny izay manonona foana ny anarany. 12 Mitandrema
ny andro Sabata hanamasina azy, araka izay nandidian’ i Jehovah Andriamanitrao
anao. 13 Henemana no hiasanao sy hanaovanao ny raharahanao rehetra. 14 Fa
Sabatan’ i  Jehovah Andriamanitrao ny andro fahafito; koa aza manao raharaha
akory hianao amin’ izany, na ny zanakao-lahy, na ny zanakao-vavy, na ny ankizilahinao, na ny ankizivavinao, na ny ombinao, na ny borikinao, na ny biby fiompinao rehetra, na ny vahininao izay tafiditra eo am-bavahadinao; mba hitsaharan’
ny ankizilahinao sy ny ankizivavinao {nakizivavinao - WK} tahaka anao koa.
15 Ary tsarovy fa andevo tany amin’ ny tany Egypta hianao, ka tànana mahery sy
sandry nahinjitra no nitondran’ i Jehovah Andriamanitrao ano nivoaka avy tany;
izany no nandidian’ i Jehovah Andriamanitrao anao hitandrina ny andro Sabata.

�358

Wojciech Kluj OMI

16 Manajà ny rainao sy ny reninao, araka izay nandidian’ i Jehovah Andriamanitrao anao, mba hahita soa any amin’ ny tany izay omen’ i Jehovah Andriamanitrao
ho anao. 17 Aza mamono olona. Ary aza mijangajanga. Ary aza mangalatra. Ary
aza mety ho vavolombelona mandainga hanameloka ny namanao. 18 Ary aza mitsiriritra ny vadin’ ny namanao; ary aza mitsiriritra ny tranon’ ny namanao, na ny
taniny, na ny ankizilahiny, na ny ankizivaviny, na ny ombiny, na ny borikiny, na
izay mety ho an’ ny namanao akory aza. 19 Ireo teny ireo no nolazain’ i Jehovah
tamin’ ny feo mahery tao amin’ ny afo sy ny rahona ary ny aizim-pito, raha nivory
tany an-tendrombohitra hianareo, ka dia tsy nampiany intsony; ary nosoratany
tamin’ ny vato fisaka roa ireo ka natolony ahy. 20 Ary rehefa renareo ny feo avy tao
amin’ ny aizina, raha nirehitra afo ny tendrombohitra, dia nanatona ahy hianareo
dia ny loham-pirenenareo rehetra sy ny loholonareo, 21 koa hoy hianareo; Indro,
efa nampahitain’ i Jehovah Andriamanitsika ny voninahiny sy ny fahalehibiazany
isika, ary efa rentsika ny feony avy tao amin’ ny afo; koa efa hitantsika andro-any fa
Andriamanitra miteny amin’ ny olona, nefa velona ihany izy.

(BK 1938)
11 Aza manonom-poana ny anaran’ Iaveh Andriamanitrao, fa tsy havelan’ Iaveh
ho afapotsiny, izay manonom-poana ny anarany. 12 Mitandrema ny andro sabara,
mba hankamasina azy, araka ny nandidian’ Iaveh Andriamanitrao anao. 13 Henemana no hiasanao sy hanaovanao ny asanao rehetra. 14 Fa ny andro fahafito, dia
sabata ho an’ Iaveh Andrimanitrao, ka aza manao zavatra na inona na inona hianao, na ny zanakao lahy, na ny zanakao vavy, na ny ankizilahinao, na ny ankizyvavinao, na ny ombinao, na ny ampondranao, na ny biby fiompinao rehetra, na ny
vahiny tafiditra ny vavahadinao, mba hitsahatra toa anao koa ny vavahadinao, mba
hitsahatra toa anao koa ny ankizilahinao sy ny ankizivavinao. 15 Tsarovy fa efa
andevo tany amin’ ny tany Ejipta hianao, ary tànana mahery sy sandry ahinjitra no
nitondran’ Iaveh Andriamanitrao anao nivoaka avy tany; koa izany no nandidian’
Iaveh Andriamanitrao anao hitandrina ny andro sabata. 16 Manajà ny ray aman-dreninao, araka ny nandidian’ Iaveh Andriamanitrao anao, mba ho halavaina ny
andronao sy ho sambatra any amin’ ny tany omen’ Iaveh Andriamanitrao anao.
17 Aza mamono olona. Aza maka vadin’ olona. Aza mangalatra. Aza mitsangana
ho vavolombelona tsy marina hamely ny namanao. 18 Aza mitsiriritra ny vadin’

�Aneks 1

359

ny namanao. Aza mitsiriritra ny tranon’ ny namanao, na ny taniny, na ny ankizilahiny, na ny ankizivaviny, na ny ombiny, na ny ampondrany, na izay mety ho
an’ ny namanao. 19 Ireo no teny nolazain’ Iaveh tamin’ ny fiangonanareo rehetra
tamin’ ny feo mahery, tany an-tendrombohitra, tao anatin’ ny afo sy ny rahona, ary
ny aizim-pito, ka tsy nampiany na inona na inona. Nosoratany tamin’ ny takelaka
vato roa natolony ahy ireo. 20 Nanatona ahy hianareo, rehefa nandre ny feo avy
teo amin’ ny aizina, raha nirehitra afo daholo ny tendrombohitra, dia ny filohan’
ny fokonareo rehetra sy ny loholonareo, ka hoy hianareo: 21 Indro Iaveh Andriamanitsika efa naneho ny voninahitra amam-pahalehibeazany tamintsika, ary isika
efa nandre ny feony avy tao anatin’ ny afo; koa hitantsika androany Andriamanitra
miteny amin’ ny olombelona, ary ny olombelona dia mbola velona.

(BK 2011)
11 Aza manonom-poana ny anaran’ ny Tompo Andriamanitrao, fa tsy havelan’
ny Tompo ho afa-potsiny izay manonom-poana ny Anarany. 12 Mitandrema ny
andro sabata mba hankamasina azy, araka ny nandidian’ ny Tompo Andriamanitrao anao. 13 Henemana no hiasanao sy hanaovanao ny asanao rehetra. 14 Fa
ny andro fahafito, dia sabata ho an’ ny Tompo Andriamanitrao, ka aza manao
zavatra no inona na inona ianao, ny ny zanakao lahy, na ny zanakao vavy, na ny
mpanompolahinao, na ny mpanompovavinao, na ny ombinao, na ny ampondranao, na ny biby fiompinao rehetra, na ny vahiny izay ao antranonao; dia mba
hiala sasatra toa anao koa ny mpanompolahinao sy ny mpanompovavinao. 15
Tsarovy fa efa nandevozina tany amin’ ny tany Ejipta ianao, ary fiarovana mahery
sy fahefana tsy hay tohaina no nitondran’ ny Tompo Andriamanitrao anao niala
avy tany; koa izany no nandidian’ ny Tompo Andriamanitrao anao hitandrina
ny andro sabata. 16 Manajà ny ray aman-dreninao, araka ny nandidian’ ny Tompo Andriamanitrao anao, mba ho halavaina ny andro ka ho sambatra ianao any
amin’ ny tany omen’ ny Tompo Andriamanitrao anao. 17 Aza mamono olona. 18
Aza manitsakitsa-bady sy maka vadin’ olona. 19 Aza mangalatra. 20 Aza mitsangana ho vavolombelona tsy marina hamely ny namanao. 21 Aza mitsiriritra ny
vadin’ ny namanao. Aza mitsiriritra ny tranon’ ny namanao, na ny taniny, na ny
mpanompolahiny, na ny mpanompovaviny, na ny ombiny, na ny ampondrany,
na izay mety ho an’ ny namanao.

�360

Wojciech Kluj OMI

(BE 2003)
11 Aza manonom-poana ny anarako ianao, fa Izaho TOMPO Andriamanitrao dia
tsy hamela ho afa-potsiny izay manonom-poana ny anarako. 12 Mitandrema ny andro sabata mba hanokananao azy ho Ahy TOMPO Andriamanitrao, araka izay nandidiako anao. 13 Enina andro no hiasanao sy hanaovanao ny raharahanao rehetra. 14
Fa ny andro fahafito kosa dia sabata voatokana ho Ahy TOMPO Andriamanitra; koa
aza manao raharaha akory amin’ izany, na ny mpanomponao, na ny ombinao na ny
borikinao, na ny biby hafa rehetra fiompinao, na ny vahiny izay ao an-tranonao; aoka
mba hitsahatra tahaka anao koa ireo mpanomponao. 15 Ary tsarovy fa nandevozina
tany Ejipta ianao ka fiarovana mahery sy fahefana tsy hay tohaina no nitondrako anao
niala tany; izany no mahatonga Ahy TOMPO Andriamanitrao handidy anao hitandrina ny andro sabata. 16 Manajà ny rainao sy ny reninao, araka izay mamdidiako
anao, mba ho maro andro iainana ianao ary mba hahita soa any amin’ ny tany anao.
17 Aza mamono olona. 18 Aza manitsakitsa-bady na maka vadin’ olona. 19 Aza mangalatra. 20 Aza mety ho vavolombelona mandainga hamelezana ny namanao. 21 Aza
mitsiriritra ny vadin’ ny namanao, na ny tranony, na ny taniny, na ny mpanompony,
na ny ombiny, na ny borikiny, na izay mety ho fananany.

Wj 3,14-15
14 Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «JESTEM, KTÓRY JESTEM». I dodał: «Tak
powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was». 15 Mówił dalej Bóg do Mojżesza: «Tak powiesz Izraelitom: „JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama,
Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest
moje zawołanie na najdalsze pokolenia.
Eksaody 3,14-15
(BP 1835)
14 Ary hoy ny Andriamanitra tamy ny Mosesy, IZAHO NO IZAHO: ary hoy
izy, Izao no ho lazai’nao amy ny zanaky Isiraely, IZAHO NO efa naniraka ahy tamy
nareo. 15 Ary hoy koa ny Andriamanitra tamy ny Mosesy, Izao no ho lazai’nao

�Aneks 1

361

amy ny zanaky Isiraely, Ny Jehovah Andriamanitry ny ray nareo, Andriamanitry
Abirahama, Andrimanitry Isaka, ary Andriamanitry Jakoba, no efa naniraka ahy
aty amy nareo; Izany no anara’ko mandrakizay, ary izany ho fahatsiarovana ahy ho
amy ny taranaka rehetra.

(BP 1865)
14 Ary hoy Andriamanitra tamin’i Mosesy: IZAHO, IZAY IZY HATRIZAY
HATRIZAY KA HO MANDRAKIZAY. Ary hoy koa Izy: Izao no holazainao
amin’ny Zanak’Isiraely: IZAHO IZAY Izy no efa naniraka ahy ho atỳ aminareo.
15 Ary hoy koa Andriamanitra tamin’i  Mosesy: Izao no holazainao amin’ny
Zanak’Isiraely: Jehovah, Andriamanitry ny razanareo, dia Andriamanitr’i Abrahama sy Andriamanitr’i Isaka ary Andriamanitr’i Jakoba, no efa naniraka ahy ho
atỳ aminareo; izany no anarako mandrakizay, ary izany no hahatsiarovana Ahy
hatramin’ny taranaka fara mandimby.

(BP 1965)
14 Ary hoy Andriamanitra tamin’i Mosesy: IZAHO, IZAY IZY HATRIZAY
HATRIZAY KA HO MANDRAKIZAY. Ary hoy koa Izy: Izao no holazainao
amin’ ny Zanak’ Isiraely: IZAHO IZAY IZY no efa naniraka ahy ho atỳ aminareo. 15 Ary hoy koa Andriamanitra tamin’ i Mosesy: Izao no holazainao amin’ny
Zanak’Isiraely: Jehovah, Andriamanitry ny razanareo, dia Andriamanitr’ i Abrahama sy Andrimanitr’ Isaka ary Andrimanitr’ i  Jakoba, no efa naniraka ahy ho
atỳ aminareo; izany no anarako mandrakizay, ary izany no hahatsiarovana Ahy
hatramin’ny taranaka fara mandimby.

(BK 1938)
14 Hoy Andriamanitra tamin’ i Moizy: Izaho ny Ilay misy. Izany, hoy izy, no
havalinao ny zanak’ Israely: Ilay misy no maniraka ahy ho ary aminareo. 15 Dia
hoy koa Andriamanitra tamin’ i Moizy: Lazao amin’ ny zanak’ Israely hoe: Iaveh,
Andriamanitry ny razanareo, dia ny Andriamanitr’ i Abrahama, Andriamanitr’
Isaaka, Andriamanitr’ i  Jakoba, no maniraka ahy ho aty aminareo. Fa izany no
anarako mandrakizay; izany no hahatsiarovana ahy hatramin’ ny taranaka fara
mandimby.

�362

Wojciech Kluj OMI

(BK 2011)
14 Dia hoy Andriamanitra tamin’ i Môisy: „Izaho no Ilay Misy”. Ary hoy ihany
Izy hoe: „Izao no holazainao amin’ny Israelita: ‘Ilay Misy’ no naniraka ahy ho atý
aminareo.” 15 Dia hoy koa Andriamanitra tamin’ i Môisy: „Lazao amin’ ny Israelita
hoe: ny Tompo, Andrimanitry ny razanareo, dia ilay Andriamanitr’ i Abrahama
sy Andriamanitr’ i Isahàka ary Andrimanitr’ i Jakôba, no maniraka ahy ho atý aminareo. Fa izany no Anarako mandrakizay: izany no hahatsiarovana Ahy amin’ny
taranaka mifandimby.”

(BE 2003)
14 Dia hoy Andriamanitra tamin’ i  Mosesy: - Izaho no Ilay hatrizay ka ho
mandrakizay. Koa izao no holazainao amin’ ny Israelita: „Ilay hatrizay ka ho
mandrakizay no naniraka ahy ho atỳ aminareo.” 15 Dia ampio hoe: „Ny TOMPO
Andriamanitry ny razanareo, ilay Andriamanitr’ i  Abrahama sy i  Itsehàka ary
i Jakôba, no naniraka ahy ho atỳ aminareo.” Izany no anarako mandrakizay, ary
izany no hahatsiarovana Ahy isaky ny taranaka mifandimby.

Iz 7,14
Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go
imieniem Emmanuel.

Izaia 7,14
(BP 1835)
Izany no hanomeza’ny ny Tompo famantarana ho anareo ; Indro, Virijina hanananaka; ary hiteraka zaza lahy, ary ny anara’ny hatao hoe, Imanioela.

(BP 1865)
Ary noho izany dia ny Tompo no hanome famantarana ho anareo: Indro, hanan’anaka ny virijina* ka hiteraka zazalahy, ary ny anarany hataony hoe Imanoela**.
[*Na: zazavavy][**Na: Imanoela = Amintsika Andriamanitra]

�363

Aneks 1

(BP 1965)
Ary noho izany dia ny Tompo no hanome famantarana ho anareo: Indro, hanan-anaka ny virijina [Na: zazavavy] ka hiteraka zazalahy; Ary ny anarany hataony hoe Imanoela [Na: Imanoela = Amintsika Andriamanitra].

(BK 1938)
Noho izany dia tenan’ ny Tompo no hanome famantarana anareo: Indro nanan’
araka ny Virjiny, ka miteraka zazalahy, ary ny anarany hataony hoe Emmanoela.

(BK 2011)
Noho izany, dia tenan’ ny Tompo no hanome famantarana anareo: Indro manana anaka ny virjiny, ka hiteraka zazalahy, ary ny anarany hataony hoe Emanoela

(BE 2003)
Noho izany àry, dia ny Tompo mihitsy no hanome famantarana ho anareo: jereo fa hitoe-jaza ny vehivavy ka hiteraka zazalahy ary ny anarany hataony hoe
Himanoela, izany hoe „Andriamanitra miaraka amintsika [Jereo Mt 1.23].”

Mt 1,23
Oto Dziewica pocznie i  porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to
znaczy: „Bóg z nami”.

Matio 1,23
(BP 1835)
Indro, ny virijina iray hanananaka, ary izy dia hiteraka zaza lahy, na anara’ny
hatao’ny hoe, Imanioela, izay no hahafantara’ny hoe, Andriamanitra amin’tsikia.

(BP 1865)
Indro, ny virijina hitoe-jaza ka hiteraka zazalahy; Ary ny anarany hataon’ny
olona hoe Imanoela (Isa. 7. 14), izany hoe, raha adika: Amintsika Andriamanitra.

�364

Wojciech Kluj OMI

(BP 1965)
„Indro, ny virijina hitoe-jaza ka hiteraka zazalahy; Ary ny anarany hataon’ ny
olona hoe Imanoela” (Isa. 7,14), izany hoe, raha adika: „Amintsika Andrimanitra.”

(BK 1938)
Indro ny Virjiny hitoae-jaza ka hiteraka Zazalahy, ary ny anarany hatao hoe:
Emanoela, izany hoe, amintsika Andriamanitra.

(BK 2011)
„Indro ny Virijiny hitoe-jaza ka hiteraka Zazalahy, ary ny anarany hatao hoe
Emanoela izany hoe amintsika Andriamanitra.”

(BE 2003)
„Indro hitoe-jaza ny virijiny ka ho tera-dahy; ary ny anarana hiantsoana ny
zaza dia i Imanoelae” (izany hoe „miaraka amintsika Andrimanitra”).

2 Kor 6,16
16  Co wreszcie łączy świątynię Boga z  bożkami? Bo my jesteśmy świątynią
Boga żywego – według tego, co mówi Bóg: Zamieszkam z  nimi i  będę chodził
wśród nich, i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem.
2 Kôrintianina 6,16
(BP 1835)
Ary inona no ikambana’ny ny trano n’Andriamanitra sy ny any sampy? Fa hianareo no trano n’Andriamanitra velona; toy ny natao n’Andriamanitra hoe, Izaho hitoetra ao amy ny; ary hanakao amy ny, Izaho ho Andriamani’ny, ary izy ho
olo’ko.

�Aneks 1

365

(BP 1865)
Ary inona no ikambanan’ny tempolin’Andriamanitra amin’ny sampy? Fa isika
no tempolin’Andriamanitra velona, araka ny nataon’Andriamanitra hoe: Honina
eo aminy sy handeha eo aminy Aho, ary izy ho oloko (Lev. 26. 11, 12).

(BP 1965)
Ary inona no ikambanan’ ny tempolin’ Andriamanitra amin’ ny sampy? Fa
isika no tempolin’ Andriamanitra velona, araka ny nataon’ Andriamanitra hoe:
„Honina eo aminy Aho sy handeha eo aminy; ary ho Andrimananiny Aho, ary izy
ho oloko” (Lev. 26. 11, 12).

(BK 1938)
15 Ary inona no ifanarahan’ ny Kristy sy Beliala? Na inona no iombonan’ ny
mpino amin’ ny tsy mpino? Inona ny ifankahazoan’ ny tempolin’ Andrimanitra sy
ny sampy? 16 Fa isika no tempolin’ Andriamanitra velona, araka ny lazain’ izy
Andriamanitra hoe: Honina eo aminy aho, ary handeha eo aminy; dia izaho no ho
Andriamanitr’ izy ireo, ary izy ho vahoakako.

(BK 2011)
15 Ary inona no ifanarahan’ i Kristy sy i Beliala? Na inona no iombonan’ ny
mpino amin’ ny tsy mpino? Inona no ifankahazoan’ ny tempolin’ Andriamanitra
sy ny sampy? 16 Fa isika no tempolin’ Andrimanitra velona, araka ny lazain’ Izy
Andrimanitra hoe: Honina eo aminy Aho, ary handeha eo aminy; dia Izaho no ho
Andriamanitr’ izy ireo, ary izy ho vahoakako.

(BE 2003)
Ahoana no hifandraisan’ ny tempolin’ Andriamanitra amin’ ny sampy? Fa isika
no tempolin’ Andrimanitra velona, araka ny voalazan’ Andriamanitra hoe: „Honina eo aminy Aho ary izy ireo ho vahoakako.”

�366

Wojciech Kluj OMI

�Aneks II 
Polskie akcenty
w pierwszym malgaskim śpiewniku katolickim
1. Pieśń św. Kazimierza
Pieśń Hira ny M-D [Masin-Dahy] Kasimira (Pieśń św. Kazimierza) s. 108, nr
128. Wzorowana jest ona na pieśni, której autorstwo było przypisywane św. Kazimierzowi Omni die dic Mariae. Była to jego ulubiona modlitwa i dlatego do niej
odwołuje się nagłówek w śpiewniku, choć najnowsze badania wskazują, że to nie
on był autorem tej pieśni.
1. Izahay sy ny Anjely
Mider’ anao, Reny nay,
Aminy’ zay hira tsara
Vita ny fahaiza’ nay.

1. Wraz z aniołami
Wysławiamy ciebie, nasza Matko,
Tym pięknym śpiewem
Według naszych zdolności.

Fiverenany:
Miangona,
Ry sakaiza,
Hankalaza ‘ny Mary,
Sy hidera
Sy hilaza
Ny natao ny tamintsik’.

Ref.
Zbierzmy się,
O przyjaciele,
By uczcić Maryję
I wysławiać
I powiedzieć
Co nam uczyniła.

2. Ny hamamy ny tantely
Tsy tahak’ any Mary;
Na ny hazavan’ ny lanitr’
Tsy mitovy aminy.

2. Słodycz miodu
Nie jest taka jak Maryi;
Lub jasność nieba
Niepodobne do Niej.

3. Izy voninkazo manitr’
Anivo ny tany ntsik’,
Ka nitaona Zanahary
Hidin’ amintsik’ aty.

3. Jest ona kwiatem pachnącym
Na naszej ziemi,
Dlatego sprawił Stworzyciel,
By zeszła tu do nas.

�368

Wojciech Kluj OMI

4. Izy, trano vavahan’
Nidiran’ ny Tompontsik’,
Nanidina’ ny ny soa
Sy ny hazava’ ny be.

4. Ona, dom modlitwy,
Do którego wszedł nasz Pan,
Zesłał łaskę
I wielką światłość.

2. Pieśni ku czci św. Stanisława Kostki
Św. Stanisław Kostka jako patron młodzieży jezuickiej musiał być na tyle dobrze znany misjonarzom jezuickim na Reunion, że skomponowali aż dwie pieśni
ku jego czci. Obie pieśni mają nagłówek informujący, że jest to pieśń o św. Stanisławie Kostce (I Masin-Dahy Stanislas Kostka).
Pierwsza pieśń jest zamieszczona na s. 60-61 i nosi nr 68.
Ny hery nay, tsy mahaton’ an-danitr’
Raha tsy misy manohan’ anay;
Ny hevitr’ ay, tsy mba mahay ny mari
Raha tsy be ny anatr’ azo nay.
Ry Stanislas mpiaro ny tanora,
Ny hevitr’ao no fianara’ nay;
Ka ny fo nao no oha-pahendrena
Ahita’ nay ny tokony hatao.

1. Naszymi siłami nie osiągniemy nieba
Jeśli ktoś nas nie podtrzyma;
Nasze myśli nie znają prawdy,
Jeśli nie otrzymamy dużo pouczenia.
O Stanisławie, patronie młodzieży,
Twoje myśli są dla nas nauką,
Więc twoje serce jest przykładem mądrości,
Gdzie widzimy co należy czynić.

Ny tratra nao, nafana ny lelafo
Ny fitiava’ nao any Jeso;
Ny maso nao mba namirapiratan’
Ny hazavan’ ny Jeso taminao.
Ka taminy nanjo anao fahiny,
Nifona’ nao handray ny komonio,
Tong’ aminao ny mofo ny Anjely,
Fa i Jeso nankao anaty nao.

2. Twoja światłość była gorąca płomieniem
Miłości do Jezusa;
Twoje oczy promieniowały
Blaskiem Jezusa w tobie.
Wtedy więc, gdy cię kiedyś spotkało zło,
Błagałeś, żeby przyjąć komunię,
anioł przyniósł ci chleb
I Jezus wstąpił w ciebie.

Ny loha nao nankini’ nao matetik’
Taminy fo ny Mary reny nao,
Nahazo-fy ny fahafinaretan’
Nantenai’ nao ho azo aminy.
Ka taminy’ zay fivavahan’ alin’
Nahita’ nao ny Reny ny Jeso,
Naroha’ nao i Jeso zaza kely
No raisi’ nao tan-tanan’ ny Mary.

3. Swoją głowę często składałeś
Na sercu Maryi, twojej matki,
Otrzymałeś smak radości,
Którego spodziewałeś się od Niej;
I podczas wieczornej modlitwy
Ujrzałeś Matkę Jezusa.
Ucałowałeś Jezusa Dzieciątko,
Którego wziąłeś z rąk Maryi.

�369

Aneks 2
No lavi’ nao ny fiavonavonan’
Sy ny fananan’ izao tany ‘zao;
Koa miakar’ an-danitr’ an’, anjely,
Fa i Jeso no lova ho anao.
Tsy ho foy nay ny fananaran-tsara
Natoro nao anay an-tany’ ty.
Ry Stanislas mpiaro sy mpananatr’,
Mb’ arovy nao ny hadiova’ nay.

4. Nie zaakceptowałeś zazdrości
Oraz bogactw tej ziemi;
Wstąp więc do nieba aniołów,
Bo Jezus jest twoim udziałem.
Nie zapomnimy twych dobrych rad,
Których nas nauczyłeś na tej ziemi.
O Stanisławie, patronie i dobry doradco,
Broń naszej czystości.

Druga pieśń znajduje się na s. 142, pod numerem 188.
Fiverenany
Midina, ry Anjely,
Hiarak’ aminay,
Hidera ny zatovo
Sakaiza ny fo nay.

Ref.
Zstąpcie, o aniołowie,
By razem z nami
Wychwalać młodzieńca,
Przyjaciela naszych serc.

1. Tsy olon’ fa Anjely,
No derai’ ntsik’ izao;
Tolory haja izy,
Sy fiderana be.

1. Nie człowieka lecz anioła
Wychwalamy teraz;
Oddajmy mu cześć
I wielką chwałę.

2. Fon’ izy zaza kely,
Dia olo-masim-be;
Fa izy be hatsara
Sy hadiovam-po.

2. Będąc małym dzieckiem
Był wielkim świętym;
Pełnym wielkiej dobroci
I czystego serca.

3. Ny fo ny trano vola
Ny Zanahary ntsik’;
Fo may ny fitiavan’
An’ Jeso sy Mary.

3. Serce bardzo drogie
Naszemu Stworzycielowi;
Serce płonące miłością
Do Jezusa i Maryi.

4. Na dia no sakanan’
Ny rahon’ ny demon’
Nanarak’ tsara izy
Ny didy nJanahar’.

4. Nawet jeśli przeszkadzały
Chmury diabelskie,
Przestrzegał dobrze
Przykazań Stworzyciela.

5. Ny fitondra’ ny tena
Soraty am-po ntsik’,
Ho fianara’ ntsika
Ny tokony hatao.

5. Jego charakter
Zapiszmy w naszych sercach,
Dla naszego pouczenia
Co należy czynić.

Tłumaczenia tych trzech pieśni dokonał o. Waldemar Żukowski OMI.
Tekst malgaski za: Hira Fivavahana, Antananarivo 1863.

�370

Wojciech Kluj OMI

�Aneks III 
Ważniejsze słowniki i opracowania
języka malgaskiego
(ponieważ niektóre słowniki miały wiele wznowień i dodruków, a do innych
udało się dotrzeć jedynie w bibliografiach1, dlatego dla ogólnej orientacji zostaną
tu podane w porządku chronologicznym jedynie rok, autor i tytuł)

Dzieła powstałe w okresie niepodległego Madagaskaru do 1895 r.
Symbolicznie pierwszy okres kończy słownik autorstwa pierwszego malgaskiego kapłana, ks. Basilide’a Rahidy.
1658	Etienne de Flacourt, Dictionnaire de la Langue de Madagascar
1713	Chaulant, Vocabulaire
1729	Robert Drury, English-Malagasy (Sakalava) Vocabulary
1815	Froberville, Grand Dictionnaire de Madagascar
1835	 David Johns, Dictionary Malagasy-English
1835	Joseph John Freeman, A Dictionary of the Malagasy Language
1842	Pierre Dalmond, Vocabulaire et Grammaire Sakalava et Betsimisaraka.
1853	Joseph Weber, Dictionnaire Malgache-Français
1855	Joseph Weber, Dictionnaire Français-Malgache
1873	Rabearana, Rabezandriana, Ralaitafikia, English and Malagasy Vocabulary
1878	Lars Dahle, Vocabulary Grika-Malagasy
1880	Jean Loriquet, Vocabulaire Français-Malgache
Do niektórych pozycji nie udało się dotrzeć. Zasadniczo informacje o nich pochodzą ze strony http://
malagasyword.org/.

1

�372

Wojciech Kluj OMI

1880	Joseph Stickney Sewell, Dictionary English-Malagasy
1883 	Victorin Malzac, Dictionnaire français-malgache
1885 	James Richardson, A New Malagasy-English Dictionary
1888	Antoine Abinal &amp; Victorin Malzac, Dictionnaire malgache-français
1894	 William Edward Cousins, A  concise Introduction to the Malagasy
Language as spoken in Imerina
1895	Basilide Rahidy, Cours Pratique de Langue Malgache

Dzieła powstałe po utracie niepodległości w 1895 r.
1909	O. Jensénius, Dictionnaire Bara-Hova-Français
1917	Henri Dubois, Essai de Dictionnaire Betsileo-Merina-Français
1926	André J. Dandouau, Vocabulaire Sakalava-Merina-Français
1930	Fagereng, Diksionera Sakalava-Hova-Français
1934	Ramino, Diksionera Malagasy
1936	Hubert Deschamps, Le dialecte Antaisaka
1937	Ravelojaona, Randzavola, Rajonah, Firaketana ny fiteny sy ny zavatra
malagasy
1939	Evans, Randzavola, Diksionera amin’ny Baiboly
1952	R.P. François, Lexiques Sakalava
1957	 Famotorana ny fiteny malagasy

Dzieła powstałe po odzyskaniu niepodległości w 1960 r.
1960	Fidelis Justin Rabetsimandrato, Diksionera Malagasy (A-Doka)
1962	Andrianony, Gramera na ny fianarana ny fiteny malagasy
1965	Régis Rajemisa-Raolison, Vakoka
1965	Rakoto, Rakotomanga, Zeller, Traduction en langue malgache des
termes techniques
1966	Lev Kôrneev, Diksionary Malagasy-Rosiana
1966	Régis Rajemisa-Raolison, Dictionnaire Historique et Géographique
1967	Elsie L. Stark, Malagasy Without Moans
1969	Fredrick Stang Hallanger, An Elementary Englisy-Malagasy Dictionary

�Aneks 3

373

1969	Pietro Profita, Rakibolana malagasy-italianina / Dizionario italiano-malgascio
1969	John Sims, J.C. Kingzett, Dictionnaire français-malgache
1970	Paginton, K., English-Malagasy vocabulary
1970	Lev Kôrneev, Diksionary Rosianina-Malagasy
1971	Régis Rajemisa-Raolison, Grammaire malgache
1973	Fredrick Stang Hallanger, Diksionera Malagasy-Englisy
1974	Fredrick Stang Hallanger, Diksionera Malagasy-Frantsay
1975	Rakotosaona, Rakibolana
1975	Razafindrakoto, Malagasy ara-drafitra
1976	Faridanonana, Rantimbolana – Dictionnaire Tsimihety
1977	Bakoly Domenichini-Ramiaramanana, Le Malgache: Essai de Description Sommaire
1977	Ralison Rakotovao, Rafitry ny fototeny
1980	Jacques Dez, La Syntaxe du Malgache
1980	Michel Razafindrabe, Xavier Ralahatra, Elisabeth Ravaoarimalala,
Cours de Malgache pour les Etrangers
1982	L.A. Kartachova, E.I. Kedaitene, V.I. Mitrohina, Rantimbolana Rosiana-Malagasy ho an’ny Mpianatra
1983	 David, Irrigaray [i in. misjonarze], Lexiques des dialectes du Nord de
Madagascar
1985	Régis Rajemisa-Raolison, Rakibolana malagasy
1986	Service de la Logistique Pédagogique &amp; Ministère de l’Enseignement
Secondaire et de l’Éducation de Base, Voambolaña malagasy-malagasy (frantsay) / lexique malagasy-malagasy (français)
1991	Henning Bergenholtz, Rakibolana malagasy-alemà
1992	Hanitrarivo Raoanaivo, Malagasy Basics
1994	Henning Bergenholtz, Deutsch-Madagassisches Wörterbuch
1995	Mathilde Deverchin-Rakotozafy, Dictionnaire d’éducation bilingue
usuel malgache-français
1995	Narivelo Rajaonarimanana, Grammaire Moderne de la Langue Malgache

�374

Wojciech Kluj OMI

1995	Narivelo Rajaonarimanana, Dictionnaire du malgache contemporain
(malgache-français / français-malgache)
1995	James W. Yount, Tari-dalam-pifandraisana: Guide to Communication
1996	Narivelo Rajaonarimanana, Sarah Fee, Dictionnaire malgache dialectal - français (dialecte Tandroy)
1998	Philippe Beaujard, Dictionnaire malgache (dialectal) - français
1998	 Thomas P. Jedele, Lucien Emmanuel Randrianarivelo, Malagasy
Newspaper Reader
1999	Huguette Fugier, Syntaxe Malgache
2000	Gérard Poirot, Émilien Santio, La langue Vezo de Madagascar
2000	Paul Robert, Le Nouveau Petit Robert
2001	Foibe momba ny Teny an’ny Akademia malagasy, Voambolana momba ny fanabeazana sy ny fanofanana
2001	Foibe momba ny Teny an’ny Akademia malagasy, Voambolana momba ny zahatany
2001	Foibe momba ny Teny an’ny Akademia malag asy, Voambolana ampiasaina eo amin’ ny fanabeazana ny tanora ho olom-pirenena
2001	Prosper Rajaobelina, Malgache: Manao ahoana
2001	Janie Rasoloson, Malagasy-English / English-Malagasy
2001	Clément Sambo, Languages non conventionnels à Madagascar
2003	François Rakotonaivo, Rakibolana frantsay - malagasy
2004	 Dominique Ranaivoson, Iza Moa?
2005	Akademia Malagasy, Rakibolana Rakipahalalana
2009	Huguette Fugier, Les constructions causatives en malgache

�Aneks IV 
Lista dawnych katechizmów, wydanych
przed uzyskaniem niepodległości w 1960 r.

1862 – Katesizy ny fampianarana kristiana. Katesizy hianarany an’ Andriamanitra, Antananarivo: Missionary Katolika, 176 s.
1865 – Katesizy ny fampianarana kristiana. Katesizy hianarany an’ Andriamanitra, Antananarivo: Missionary Katolika, 19 s.
1865 – Katesizy ny fampianarana kristiana, Antananarivo: Missionary Katolika, 160 s.
1866 – Katesizy na fampianarana kretieny aminy volana Betsimisaraka, Antananarivo: Missionary Katolika, 160 s.
1868 – Katesizy ny fampianarana kristiana, Clermont-Ferrand, 1868, 160 s.
1875 – Katesizy kely na fampianarana kristiana, Antananarivo: Presy Katolika, 34 s.
1878 – Katesizy kely na fampianarana kristiana, Antananarivo: Presy Katolika, 29 s.
1880 – Katesizy na fampianarana ny fivavahana marina, Antananarivo: Presy
Katolika, 126 s.
1881 – Katesizy kely na fianarana kristiana, Antananarivo: Presy Katolika,
31 s.

�376

Wojciech Kluj OMI

1887 – Katesizy kely na fivavahana sy fianarana katolika, Antananarivo: Presy
Katolika, 31 s.
1887 – Katesizy na fampianarana ny fivavahana katolika, Antananarivo: Presy Katolika, 128 s.
1891 – Katesizy na fampianarana ny fivavahana katolika, Antananarivo: Presy Katolika, 126 s.
1892 – Ny Fivoasana ny Katesizy ho any ny Malagasy, Antananarivo, Notontaina tamy ny Presy Katolika, 469 s.

1898 – Katesizy na fampianarana ny fivavahana katolika, Paris: Imprimerie
M.-R. Leroy, 126 s.
1901 – Katesizy na fampianarana ny fivavahana katolika, Paris: Imprimerie
M.-R. Leroy, 126 s.
1905 – Katesizy na fampianarana ny fivavahana katolika, Paris: Imprimerie
M.-R. Leroy, 126 s.
1906 – Katesizy na fampianarana ny fivavahana katolika, Paris: Imprimerie
M.-R. Leroy, 126 s.
1908 – Katesizy na fampianarana ny fivavahana katolika, Tananarive: Imprimerie Catholique, 126 s.
1910 – Katesizy fohifohy, Tananarive: Imprimerie Catholique, 73 s.
1911 – Katesizy na fampianarana ny fivavahana katolika, Tananarive: Imprimerie Catholique, 124 s.
1915 – Katesizy na fampianarana ny fivavahana katolika, Tananarive: Imprimerie Catholique, 124 s.

�Aneks 4

377

1917 – Katesizy na fampianarana ny fivavahana katolika, Tananarive: Imprimerie Catholique, 123 s.
1918 – Katesizy na fampianarana ny fivavahana katolika, Tananarive: Imprimerie Catholique, 124 s.
1921 – Katesizy na fampianarana ny fivavahana katolika, Tananarive: Imprimerie Catholique, 120 s.
1951 – Katesizy na fampianarana ny fivavahana katolika, Tananarive: Imprimerie d’Antanimena, 127 s.

Dane pochodzą zasadniczo z archiwum jezuitów w Antananarywie (Tsaramasoandro).

�378

Wojciech Kluj OMI

�Studia i Materiały Misjologiczne
Seria pod red. Jarosława Różańskiego OMI

1. 	Jarosław Różański, Misje a promocja ludzka według dokumentów soborowych
i posoborowych oraz praktyki misyjnej Kościoła, Warszawa 2001.
2. 	Jarosław Różański, Paweł Szuppe (red.), Ewangelia między tradycją a współczesnością
afrykańską, Warszawa 2004.
3. 	Franciszek Jabłoński, Misjolodzy polscy. Informator, Warszawa 2005.
4. 	Ireneusz Paweł Ropiak, Kult Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju w Yamoussoukro
na Wybrzeżu Kości Słoniowej, Warszawa 2005.
5. 	Andrzej Halemba, Religious and ethical values in the proverbs of the Mambwe people
(Zambia) – part I, Warszawa 2005.
6. 	Andrzej Halemba, Religious and ethical values in the proverbs of the Mambwe people
(Zambia) – part II (Proverbs), Warszawa 2005.
7. 	Tomasz Atłas, Ruch charyzmatyczny w Republice Konga i jego wpływ na kształtowanie
życia osobistego i społecznego, Warszawa 2005.
8. 	Marian Midura, Wkład polskich misjonarzy i misjonarek w rozwój Kościoła katolickiego
w Senegalu, Warszawa 2006.
9. 	Romuald Szczodrowski, Misyjny wymiar życia i działalności matki Marii Teresy Linssen
i zakonu Communio in Christo, Pelplin 2006.
10. 	Franciszek Jabłoński, Błogosławione stopy głoszących Dobrą Nowinę. Świętowojciechowi
misjonarze, Warszawa 2007.
11. 	Marek Rostkowski, La cooperazione dei laici all’attività missionaria delle Chiesa
nell´insegnamento di Giovanni Paolo II, Varsavia 2007.
12. 	Paweł Zając, Spotkania kultur. Katoliccy misjonarze i Ludność Rodzima w Kanadzie
w historiografii XIX i XX w., Warszawa 2007.
13. 	Wojciech Kluj, Jarosław Różański (red.), Polscy oblaci w służbie Polonii kanadyjskiej,
Warszawa 2007.
14. 	Grzegorz Krzyżostaniak, Inkulturacja obrzędów przejścia na Madagaskarze, Warszawa
2011.
15. 	Tomasz Szyszka (red.), Ojciec Marian Żelazek SVD, Ojciec Trędowatych – Father Marian
Żelazek SVD, The Father of the Lepers, Warszawa 2008.
16. 	Franciszek Jabłoński, Tradycja gnieźnieńskich krzyży misyjnych, Gniezno 2010.
17. 	Franciszek Jabłoński, Apele i orędzia na Światowy Dzień Misyjny (1930-2010), Gniezno
2010.
18. 	Franciszek Jabłoński, Terytoria misyjne w świetle Kongregacji Ewangelizowania Narodów
w 390. rocznicę jej powstania (1622-2012), Warszawa 2012.
19. 	Krzysztof Tyliszczak, Rola młodzieżowych Kursów Loreto w duszpasterstwie polonijnym
w Europie Zachodniej, Pelplin 2012.

�20. 	Wojciech Kluj, Kształtowanie się podstawowych tekstów wiary w języku malgaskim,
Warszawa 2013.
22. 	Grzegorz Krzyżostaniak, Jarosław Różański (red.), W kręgu pracy polskich oblatów na
Madagaskarze, Warszawa 2012.
23. 	Jarosław Różański, Misjonarze oblaci Maryi Niepokalanej na Madagaskarze (1980-2010),
Warszawa 2012.
31. 	Leon Nieścior OMI, Kościół otwarty na ludy. Misyjna myśl Ojców Kościoła. Wybrane
zagadnienia, Warszawa 2011.
41. 	Radosław Jaszczuk, Ewangelizacja kultur i inkulturacja Ewangelii w świetle dokumentu
końcowego IV Konferencji Generalnej Episkopatu Latynoamerykańskiego i posynodalnej
adhortacji apostolskiej Jana Pawła II „Ecclesia in America”, Warszawa 2012.

�</text>
                  </elementText>
                </elementTextContainer>
              </element>
            </elementContainer>
          </elementSet>
        </elementSetContainer>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="2">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="6">
                  <text>Misjologiczna</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>książka</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134">
                <text>język malgaski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="190">
                <text>literatura religijna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136">
                <text>Kluj, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="137">
                <text>Kształtowanie się podstawowych tekstów wiary w języku malgaskim</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="52">
            <name>Alternative Title</name>
            <description>An alternative name for the resource. The distinction between titles and alternative titles is application-specific.</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="138">
                <text>Development of basic Christian texts in Malagasy language</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="139">
                <text>Développement des textes fondamentaux de la foi chrétienne en langue malgache</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141">
                <text>Wydawnictwo "Missio-Polonia"</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142">
                <text>ISBN: 978-83-61859-09-03&#13;
ISSN 1896-5393</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143">
                <text>polski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144">
                <text>Niniejszy materiał może być wykorzystywany i cytowany jedynie w granicach dozwolonego użytku.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146">
                <text>Seria: Studia i Materiały Misjologiczne ; 20.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
