<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="23" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://digitarium.uksw.edu.pl/document/23?output=omeka-xml" accessDate="2026-05-13T04:20:14+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="16">
      <src>https://digitarium.uksw.edu.pl/files/original/2/23/Niescior_Misyjny-wymiar-Kosciola-pierwszych-wiekow.pdf</src>
      <authentication>99444f7332cd15d0a8d7dd50d99afeae</authentication>
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="5">
          <name>PDF Text</name>
          <description/>
          <elementContainer>
            <element elementId="113">
              <name>Text</name>
              <description/>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="670">
                  <text>MISYJNY WYMIAR
CHRZEŚCIJAŃSTWA
PIERWSZYCH TRZECH WIEKÓW
Na podstawie książki:

Adolf von Harnack
Die Mission und Ausbreitung des Christentums
in den ersten drei Jahrhunderten, 4. Auflage
Leipzig 1924 (reprint 1965)1

oprac. Leon Nieścior OMI
UKSW
Warszawa 2010

1

Książka dostępna w języku ang.: The Mission and Expansion of Christianity in the First Three Centuries, translated and edited by J. Moffatt , London 1908 (from the 2nd German edition), w internecie w pdf na stronie:
http://www.ccel.org/ccel/harnack/mission.toc.html (na podstawie 2. wydania, starszego i krótszego)
albo w doc: http://ccat.sas.upenn.edu/rak//courses/535/Harnack/bk0-TOC.htm (na podstawie 4. wydania, pełnego i nowszego).

�Adolf von Harnack
Harnack badał m. in. wpływ helleńskiej
filozofii na wczesnochrześcijańską literaturę.
Jego ojciec był profesorem teologii pastoralnej w Tartu (wtedy prowincja Rosji, obecnie
Estonia). Harnack studiował na uniwersytecie w Tartu (1869-1872), a następnie w Lipsku. W 1874 r. rozpoczął wykłady w Lipsku.
Jego wykłady, poświęcone gnostycyzmowi i
Apokalipsie, przyciągały wielu słuchaczy. W
1876 r. został profesorem nadzwyczajnym, a
w 1884 r. – profesorem zwyczajnym na
Uniwersytecie w Giessen. W tymże roku
rozpoczął edycję dzieł Ojców Apostolskich.
W 1879 r. ożenił się. Od 1885 r. wydawał
Lehrbuch der Dogmengeschichte (ang. wyd.
w 7 vol.). W 1888 r. został powołany na profesora Uniwersytetu w Berlinie. Jednym z
najbardziej znanych i monumentalnych jego
dzieł jest Die Mission und Ausbreitung des
Christentums in den ersten drei Jahrhunderten, opublikowane w 1902 r., a uzupełniane
ur.: 7 maja 1851, Tartu (Dorpat), Estonia
przez autora w kolejnych edycjach.
zm.: 10 czerwca 1930, Heidelberg
narodowość: niemiecka
zawód: protestancki teolog i historyk Kościoła
żona: Amalie Thiersch (1858-1937)
dzieci: Anna, Margarete, Agnes, Karl, Ernst,
Elisabet, Axel

2

�I. MISYJNY WALOR CHRZEŚCIJAŃSTWA
Uwagi wstępne
Pod jaką nazwą da się uchwycić objawienie się chrześcijańskiej religii w historii świata? W chrześcijańskiej refleksji nigdy nie wątpiono, że nadejście tej religii oznacza pojawienie się doskonałej religii w obliczu dominacji religii fałszywej (pogaństwo) i niedoskonałej
(judaizm), a razem z tym – Dobrej Nowiny o zbawieniu rodzaju ludzkiego z potęgi grzechu i
śmierci. Ale takie stwierdzenie nie mogło się spotkać z powszechnym uznaniem, bo wiara nie
tak samo charakteryzuje każdego człowieka. Zadaniem teologii jako nauki jest wypracować
taki osąd, który oprze się każdemu zarzutowi. Musi się ona trzymać faktów.
Aby odpowiedzieć na powyższe pytanie, trzeba uwzględnić pozycję chrześcijaństwa w
IV w., gdy odniosło ono zwycięstwo w rzymskim cesarstwie. Należy uwzględnić przy tym
następujące czynniki:
• Chrześcijańska religia wraz z jej strukturą-Kościołem jawi się jako wyzwolona z pewnych ograniczeń, a przez to u d o s k o n a l o n a r e l i g i a ż y d o w s k a – ta występowała jako najbardziej wartościowa religia, jaka wówczas istniała –, a równocześnie jako wyraźne jej przeciwieństwo.
• Chrześcijańska religia jawi się jako w y p e ł n i e n i e i zobiektywizowanie o r i e n t a l n o - g r e c k i e g o s y n k r e t y z m u, a równocześnie jako jego wykorzenienie, a wraz z tym wszelkiego politeizmu i pogańskiej ofiary, na korzyść powszechnego monoteizmu. Jawi się jednak również jako wypełnienie greckiej filozofii religii.
Wniknęła w jej idee i niebawem stała się zdolna do zwycięskiej rywalizacji z nią,
podczas gdy inne religie zachowywały się w istocie biernie wobec filozofii.
• Chrześcijańska religia stanowi wielki r u c h o d n o w y m o r a l n e j, zamykając
tym samym etyczny wysiłek późnego judaizmu, Greków i Rzymian, demokratyzując
go i popularyzując. Jej moralność, surowa a zarazem wrażliwa na człowieka, przekraczająca poziom natury i polityki, orientująca się na dobra wieczne, staje się miarodajną wytyczną dla życia prywatnego i publicznego. Właśnie wskutek takiego nastawienia nabrała także społeczno-politycznej siły, chcąc nie chcąc (noluit, sed coacta voluit).
• Chrześcijańska religia, wraz z jej strukturą-Kościołem, jest w s p ó l n o t ą, w której
ogólnoludzka religijna idea objawienia Bożego w ludzkiej postaci znalazła swoje historycznie namacalne urzeczywistnienie. Wierni Kościoła tworzyli braterską wspólnotę z różnych narodów i ponad narodami, a więc także ponad państwem.
W obliczu takiej religii zblakły wnet inne poszczególne religie. Z żadną poszczególną
religią chrześcijaństwo, tak uniwersalne, nie musiało prowadzić zaciekłej walki. Przewyższało je znacznie. A od połowy II w. judaizm właściwie dla niego już się nie liczył. Chrześcijańska religia, gdy wycichły od początku III w. wrogie i okrutne instynkty tłumu, miało do czynienia jeszcze z kultem państwowym, grecką filozofią religii, trudnym do zdefiniowania, wysublimowanym pogaństwem, ukrywającym się za wszystkimi religiami (kult solarny) i astrologicznym fatalizmem.

istota
objawienia
się nowej
religii

płaszczyzny
chrześcijańskiego
zwycięstwa

zwycięski
pochód
chrześcijaństwa

1. Podstawowy kerygmat
Wyrażenie misyjne przepowiadanie (Missionspredigt) można rozumieć w dwojakim
sensie. Po pierwsze, jako to wszystko, co Ewangelia ma w sobie poruszającego, przyciągającego i przekonywującego, albo co dzięki swemu rozwojowi przyswoiła z innych religii i wykorzystała dla swojej siły i żywotności. Po drugie, w sensie ścisłym, pojęcie to ujmuje istotny
przekaz wiary i moralnych wymagań. W tym miejscu zamierzamy przedstawić podstawowe
cechy misyjnego przepowiadania w tym drugim znaczeniu. Chodzi więc o przepowiadanie
3

Tertulian, Adversus Praxeam, 3.

3

dwojaki
sens misyjnego charyzmatu

�kerygmatu. W sensie ścisłym słowa, takie przepowiadanie właściwie ustało pod koniec II w.
W jego miejsce przyszedł katechumenat, a następnie rodzinne wychowanie i liturgia.
Da się ustrzec przed nieporozumieniem, jakoby każdy, kto przystąpił do chrześcijaństwa, został pozyskany dzięki misyjnemu przepowiadaniu zachowującemu wszystkie istotne
swe cechy. Źródła, karmi dysponujemy, pokazują inny obraz. W niezliczonych przypadkach
to, co wpłynęło na decyzję przyjęciu nowej wiary, było jedynie promieniem światła, a nie
całym światłem. Jeden został pozyskany przez Stary Testament, drugi przez wypędzającego
demony, inny przez czystość chrześcijańskiego życia, jeszcze inny przez monoteizm albo – w
ogóle – przez nadzieję na całkowite oczyszczenie i życie wieczne, albo przez głębię teologicznej spekulacji, albo przez socjalną pomoc, którą otrzymał. Pełne poznanie chrześcijańskiej nauki, która przecież jeszcze w II w. była giętka jak wosk, zdobyli z pewnością tylko
niektórzy. Tertulian stwierdza z ironią, że większość zawsze pozostaje w ignorancji (idiotae,
quae maior semper credentium pars est)3. Poznanie Pisma Świętego musiało też, pomimo że
nie brakło praktyki prywatnej lektury, być przywilejem nielicznych, gdyż lektura ta niemałą
sprawiała trudność.
Najczęściej być może, dopóki chrześcijaństwo jeszcze się nie rozkrzewiło, wierzący
budził do wiary kogoś innego, tak jak prorok namaszcza drugiego proroka. Przykład, i to nie
tylko męczenników, oraz osobiste pokazanie chrześcijańskiego życia skłaniało do naśladowania.
Najstarszy misyjny kerygmat, skierowany do Żydów, brzmiał: Przybliżyło się królestwo Boże; pokutujcie, gdyż z i przed królestwem nadejdzie sąd5. Co oznacza królestwo niebieskie i jego bliskość, Żydzi wiedzieli, a na czym miała polegać pokuta dla zdobycia głębszej sprawiedliwości, to trzeba było im powiedzieć. Od tego momentu także i pojęcie królestwo Boże nabierze innego znaczenia.
Drugi etap misyjnego przepowiadania do Żydów wyrażało zdanie: Jezus Zmartwychwstały jest Mesjaszem i przyjdzie z nieba, aby sądzić i ustanowić królestwo Ojca.
Trzeci etap odznacza się wyjaśnieniem sensu Starego Przymierza z perspektywy wypełnienia się go w osobie Chrystusa. Równocześnie chodziło o to, aby wyrobić takie duchowe
nastawienie i moralną postawę, do której zobowiązani są członkowie mesjańskiej wspólnoty,
wezwani i kierowani przez Ducha Świętego. Nie wystarczy przy tym dotychczasowe przestrzeganie Prawa.
Wiecie, że gdyście byli poganami, ciągnęło was nieodparcie ku niemym bożkom6. Albowiem oni sami opowiadają o nas, jakiego to przyjęcia doznaliśmy od was i jak nawróciliście się od bożków do Boga, by służyć Bogu żywemu i prawdziwemu i oczekiwać z niebios
Jego Syna, którego wzbudził z martwych, Jezusa, naszego wybawcę od nadchodzącego gniewu7. Tu mamy z kolei przesłanie misyjne do pogan in nuce (w zalążku). Żywy i prawdziwy
Bóg, to jest to pierwsze i najważniejsze; Jezus, Syn Boży, który nas ochroni przed nadchodzącym sądem Bożym, godny uwielbienia Pan, to jest to drugie8. Tu mamy aspekt pozytywny. W tym aspekcie przepowiada się kult w duchu i prawdzie, ufną wiarę, świętość i wstrzemięźliwość, miłość i braterstwo, w końcu niezbitą pewność zmartwychwstania i życia wiecznego oraz podległość obecnego życia przyszłemu sądowi. W aspekcie negatywnym głosi się
nicość innych bogów, bożków z metali szlachetnych i drewna, odrzuca się fatum, wartość
wszelkich innych ofiar, świątyń i czysto ludzkiego kultu, a także bezbożność.
Najbardziej przesadzona, w mniemaniu pogan, była nauka o zmartwychwstaniu ciała,
o odnowieniu wszystkiego (restitutio in integrum) i królestwie chwały. Tertulian powiada:
Bardziej opornie wierzy się w zmartwychwstanie aniżeli w jedno Bóstwo9. Creatio i resurrec5

Najstarszy kerygmat: Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie (Mt 10,7).
1 Kor 12, 2.
7
1 Tes 1, 9-10.
8
Istotną treść takiego przesłania ujmuje Skład Apostolski, Credo formujące się w okresie II-VI w.
9
O zmartwychwstaniu, 2.
6

4

światło
świeci
promieniami

pociąga
przykład

etap I
kerygmatu
do Żydów

etap II

etap III

kerygmat
do pogan

orędzie
Zmartwychwstania

�tio są początkiem i końcem nauki. Wiara w zmartwychwstanie ciała i tysiącletnie panowanie
wydawała się w oczach pogan stanowić charakterystykę tej nowej szaleńczej religii. I mieli
rację; rzeczywiście tak było. Tertulian powiada: Przedmiotem ufnej wiary chrześcijan jest
zmartwychwstanie umarłych. …Jest nie do pomyślenia, aby ten punkt nauki, w którym cała
wiara znajduje swój wyraz i na którym opiera się cała dyscyplina, był przepowiadany niejednoznacznie i był przedstawiany mętnie10. Traktaty wielkich nauczycieli Kościoła były rozprawami na temat zmartwychwstania ciała. Taka nadzieja współgrała z pragnieniem uciśnionych, ubogich, niewolników, a także rozczarowanych życiem. Nie chcemy już więcej służyć
jako niewolnicy, pragniemy niebawem panować11. Niech przyjdzie łaska, a przeminie ten
świat, niech Pan nadejdzie! – tak modlił się chrześcijanin podczas wieczornej Eucharystii12.
Aż do początku III w. panowało takie nastawienie, a szczytowym jego momentem był okres
do Marka Aureliusza (121-180).
W II w. chrześcijańska kerygma była zróżnicowana. Inaczej przepowiadano na Zachodzie, inaczej na Wschodzie, jeśli nawet nauka była oparta na tych samych podstawach.
Odmiennie nauczali gnostycy, a mianowicie marcjonici, którzy podważali cały zręb kościelnej nauki poprzez oddzielanie Boga miłości od odpychającego sprawiedliwego Stwórcy świata. Tertulian nie bez powodu twierdził, że marcjonici w zasadzie nie podejmowali misji wśród
pogan. Zwracali się w zasadzie do tych, którzy już byli chrześcijanami. Od czasu walki z
Marcjonem i Walentynianem antymarcjonistyczna reguła wiary stała się wszędzie podstawą
kościelnego przepowiadania.
Teologia na przełomie II i III w. była już szeroko rozwinięta, ale przepowiadanie misyjne musiało nadal pozostawać zwięzłe. „Prostaczkom” starczyło czy nawet było aż nadto
pięć podstawowych prawd:
• jest jeden, żywy Bóg, Stwórca świata
• Jezus jest Zbawicielem
• chrzest daje odpuszczenie grzechów
• po śmierci następuje sąd i zmartwychwstanie ciał
• należy praktykować ascetyczną wstrzemięźliwość.
Sceny, jak spotkanie Filipa z etiopskim eunuchem13, musiały się częściej powtarzać. Słuchacze usłyszeli często tylko podstawowe prawdy Ewangelii, zdani byli na własne poszukiwania.
Wielu poprzestawało tylko na tym, co usłyszeli.

gnostycy
wypaczają
kerygmat

istota
kerygmatu

2. Ewangelia o Zbawicielu i uzdrowieniu
Euzebiusz z Cezarei powiada: Jezus jest Zbawicielem i lekarzem14. Jezus głosi Dobrą
Nowinę – nadejście królestwa Bożego, że jest Synem Boga, natomiast działa jako Zbawiciel.
Św. Paweł przepowiada chrześcijaństwo jako religię zbawienia. Zwłaszcza trzy pierwsze
Ewangelie mówią o Jezusie jako lekarzu. On nie rozprawia o chorobach, lecz je leczy. Bierze
na siebie cierpienie. Zna także korzenie choroby – grzech, dlatego chorobę pragnie uleczyć w
samej jej przyczynie. Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje
grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź?15. On, który wielu uzdrowił, sam
znalazł się w sytuacji jakby beznadziejnej: Wtedy z pewnością powiecie Mi to przysłowie:
Lekarzu, ulecz samego siebie16. Znienawidzony przez starszych, prześladowany, przyjął na
siebie krzyż. Właśnie ten krzyż objawił dopiero całą głębię i moc Jego zbawczego działania.
Pokazał, że cierpienie sprawiedliwego staje się w historii zbawieniem. Nosił nasze słabości, a

10

O zmartwychwstaniu, 21.
Tertulian, O modlitwie, 5.
12
Didache, 10.
13
Dz 8, 26-38.
14
Wyjaśnienie Ewangelii, IV, 10, 17. 19.
15
Mk 2, 9.
16
Łk 4, 23.
11

5

Jezus
Lekarzem i
Zbawcą

�w Jego ranach jest nasze zdrowie17. Niczym strumień wody, rozlało się nowe poznanie, nowa
mądrość na wyschnięte ludzkie serca i ich suchą moralność. W miejsce urzeczowionej i zewnętrznej moralności przychodzi perspektywa osobistego, czystego i boskiego życia, które
zużywa się na służbie braciom i dobrowolnie wydaje się na śmierć. To nowe życie jest niczym innym, jak naśladowaniem Jezusa. Uczniowie nie głoszą niczego innego, jak Dobrą
Nowinę o Bogu Zbawcy i Lekarzu, którego osoba, czyn i cierpienie przynosi uzdrowienie i
życie. Paweł Apostoł powiada: Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus18.
W świecie, któremu Apostołowie głosili Dobrą Nowinę, religia służyła pierwotnie nie
chorym, ale zdrowym. Bóstwo pragnie czystych i zdrowych czcicieli. Chorzy i grzesznicy są
poddani ciemnym mocom. Muszą najpierw sprawdzić, czy w jakiś sposób nie mogą odzyskać
zdrowia ciała i duszy. Dopiero wtedy przyjmą ich bogowie. Ciekawe, jak to myślenie przebija
u końca II w. w postawie wroga chrześcijan, Celsusa: Mistagodzy, którzy wzywają ludzi do
różnych misteriów, wołają głośno: „Niech przyjdzie do nas każdy, kto ma czyste ręce i roztropny język”, albo: „Każdy, kto jest czysty od wszelkiego brudu, kto ma czyste sumienie i kto
żył uczciwie”. Tak wołają ci, którzy obiecują oczyszczenie z grzechów. A posłuchajmy, kogo
wzywają chrześcijanie: „Każdy, powiadają, grzesznik, głupiec, każde dziecko, krótko mówiąc
każdy nieszczęśnik, może zostać przyjęty do królestwa Bożego”. Czyż nie nazywacie grzesznikiem człowieka niesprawiedliwego, złodzieja, włamywacza, truciciela, świętokradcy, rabusia
grobów? Kogo więc innego wzywałby do siebie herszt bandy rozbójników?19. Wyraziście Celsus ujął kontrast pomiędzy chrześcijaństwem i antyczną religią.
Jednak nastroje, na jakie natknęło się chrześcijaństwo i jakie rozwinęły się w II i III
w., nie były już takie same jak dawniej. Pod tym względem również się pokazuje, że nowa
religia objawiła się, wtedy, gdy wypełnił się czas. Naiwność starej religii kończyła się; w jej
miejsce nadchodziły nowe potrzeby. Filozofia uwalniała człowieka w obywatelu i indywiduum w człowieku. Religia staje się bardziej sprawą osobistą. Zmieszanie się państw i narodów
prowadziło do pewnego kosmopolityzmu, a to z drugiej strony – do pewnego indywidualizmu. Subtelniejsza materialna i duchowa kultura kształtowała większą wrażliwość na cierpienie w życiu. Owa wrażliwość przejawia się także na polu moralnym, co uwzględniają orientalne religie. Przede wszystkim stoicy zajmowali się nieustannie zdrowiem i chorobą duszy.
Człowiek pragnął uzdrowienia, oczyszczenia, pociechy i zaczął szukać tego w religii, gdyż
nie mógł znaleźć gdzie indziej. Zainteresował się nowymi formami wtajemniczenia.
Dowodem na to jest nie tylko zainteresowanie dziełami stoickich pisarzy, jak Seneka
czy Epiktet, ale jeszcze bardziej – kult boga Asklepiosa w okresie cesarstwa. Już w 290 r. prz.
Chr. za radą sybilińskich ksiąg przeszczepiono kult tego boga-uzdrowiciela do Rzymu. Na
wyspie Insula Tiberina na Tybrze miał swoje sanktuarium. Obok znajdowały się pomieszczenia, podobnie jak w wielu asklepionach u Greków, w których chorzy oczekiwali we śnie na
wskazówki od bogów. Za Asklepiosem przybyli do Rzymu greccy lekarze. Wiele upłynęło
czasu, zanim grecki bóg i greccy lekarze stali się popularni w Rzymie. W 219 r. prz. Chr.
osiedlił się w Rzymie pierwszy grecki lekarz leczący rany, otrzymał obywatelstwo rzymskie i
na koszt państwa prowadził sklepik. Chętnie posługiwał się nożem i rozpalonym, żelazem.
W okresie cesarskim było już inaczej. Wprawdzie nadal Rzymianie trzymali się z dala
od sztuki lekarskiej i oceniali ją jako formę czarodziejstwa, ale poszukiwano już umiejętnych
lekarzy greckich i kwitł kult Asklepiosa jako boga od medycyny (deus clinicus). Z Rzymu
rozkrzewił się na cały Zachód, tu i ówdzie mieszając się z kultem Serapisa i innych bogów,
podporządkowany kultowi Hygiei, Salusa, Telesfora i Somnusa. Zasięg działania tego boga
coraz bardziej rozszerzał się. Stał się wybawcą (soter), bogiem pomagającym w każdej potrzebie, przyjacielem człowieka (filantrwpo,tatoj). Kult nabierał coraz bardziej ludzkiego
oblicza i lekarze przez ów kult byli kształtowani do bardziej ludzkiego obchodzenia się z chorymi. Pseudo-Hippokrates w Paraggeli,ai zachęca lekarzy do ludzkiego traktowania pacjen17

1 P 2, 24.
Ga 2, 20.
19
Orygenes, Przeciwko Celsusowi, III, 59n.
18

6

religia dla
zdrowych?

zmiana
postaw w
II/III w.

początki
kultu
Asklepiosa

rozwój
kultu
Asklepiosa

�tów i leczenia bez względu na materialny zysk, kierując się życzliwością względem drugiego
człowieka20. Im bardziej w religii poszukiwano ratunku i uzdrowienia, tym bardziej rósł szacunek względem boga. Asklepios należał do bogów, którzy najdłużej stawiali opór chrześcijaństwu. Dlatego też nierzadko występuje w chrześcijańskiej literaturze. Od połowy II w. i
przez III w. kult Asklepiosa należał do najbardziej popularnych. Udawano się do sanktuariów
boga jak dzisiaj do kurortów. Przyzywano go w chorobie zarówno ciała, jak i duszy. Spano w
jego świątyniach; nazywano bogiem zbawcą (qeo,j swth,r); obdarzano najhojniejszymi podarkami; poświęcano mu życie. Świadczą o tym niezliczone napisy i przedstawienia. Także i co
do innych bogów, stawiano ich uzdrowieńcze działanie na nadrzędnym miejscu. Nikt nie
mógł być bogiem, jeśli nie był zbawcą. Porfiriusz stawia za cel filozofii zbawienie duszy (h`
th/j yuch/j swthri,a).
Jeśli przyjrzymy się dokładnie wielkiemu dziełu polemicznemu Orygenesa przeciwko
Celsusowi, to zobaczymy, że głównym przedmiotem sporu pomiędzy tymi autorytetami jest
to, czy Jezus jest prawdziwym Zbawcą, czy Asklepios. Orygenes przytacza opinię Celsusa, iż
wszędzie albo przynajmniej w wielu miejscach działy się cuda za sprawą tego boga. Uzdrawiał on i objawiał we wszystkich mu poświęconych miastach, jak Trikka, Epidaurus, Kos,
Pergamum, rzeczy przyszłe21. Celsus wyrzuca chrześcijanom, że nie chcą Asklepiosa nazywać bogiem, gdyż najpierw był człowiekiem22. Orygenes odpowiada, że Asklepios wedle
greckiego przekazu został zabity przez Zeusa piorunem. Celsus twierdzi, że wielu Greków i
barbarzyńców osobiście widziało Asklepiosa i jeszcze widzą, jak osobiście uzdrawia z chorób
i czyni dobre dzieła, natomiast uczniowie Jezusa widzieli tylko cień23. Orygenes wskazuje na
wielką ilość chrześcijan, na prawdę Pism i na dokonane w imię Jezusa uzdrowienia. Tego
rodzaju argumentacja nie wydaje się być zbyt przekonywująca, bo jej autor zdaje się: po
pierwsze, dawać wiarę swemu przeciwnikowi, po drugie, uzdrowicielską działalność Asklepiosa stawia na tej samej płaszczyźnie co Chrystusa.
Nagle zmienia linię obrony i dochodzi do całkiem trafnej refleksji: Jeśli nawet zgodziłbym się z opinią, że jakiemuś lekarzowi-demonowi imieniem Asklepios został przyznany
dar leczenia ciała, mógłbym powiedzieć do tych, którzy podziwiają ten fakt, albo sztukę
wieszczą Apollona: Jeżeli sztuka leczenia nie jest ani dobrem, ani złem i może przypaść w
udziale zarówno ludziom dobrym jak i złym, a także umiejętność przepowiadania przyszłości
jest czymś obojętnym (jasnowidz nie musi być od razu cnotliwym człowiekiem24), to udowodnijcie, że ci, którzy leczą i przepowiadają przyszłość, nie są niegodziwcami, lecz okazują się
naprawdę porządnymi ludźmi i że niewiele brakuje, by zostali uznani za bogów. Lecz nie potrafią dowieść, że uzdrowiciele i jasnowidze są ludźmi nieposzlakowanymi, albowiem wiadomo o wielu uleczonych, którzy nie byli godni, aby żyć, i którym rozsądny lekarz nie chciałby
nieść pomocy z uwagi, na ich rozwiązły tryb życia. …Jeżeli więc sama medycyna Asklepiosa i
wróżbiarstwo Apollona nie zawiera w sobie boskich elementów, to czyż można rozsądnie
czcić ich jako bogów, nawet przyjmując, że obaj istotnie posiedli te umiejętności?25. Widzimy
z powyższych wypowiedzi Orygenesa, jak wielkim powodzeniem cieszył się kult Asklepiosa
i jak bardzo ludzie szukali uzdrowienia. Orygenes nie wyklucza możliwości uzdrowienia poza
chrześcijaństwem; dar uzdrowienia ma autentycznie religijne znaczenie, jeśli idzie w parze z
moralną czystością uzdrowiciela. W przeciwnym razie może służyć bałwochwalstwu.
W taki świat tęskniący za uzdrowieniem wkracza chrześcijański kerygmat. Jego zwycięstwo uzasadniało już to, że obiecywał i przynosił uzdrowienie, że pod tym względem przyćmił inne religie i kulty, zanim osiągnął je przez własną, przekonywującą wykładnię religii.
Chrześcijaństwo nie tylko przeciwstawiało prawdziwą osobę Jezusa wymyślonemu w marze20

IX, 258.
Orygenes, Przeciwko Celsusowi, III, 3.
22
III, 22.
23
III, 14.
24
Por. IV, 96; VII, 5.
25
III, 25.
21

7

Orygenes w
polemice z
Celsusem

samo
leczenie nie
świadczy o
niczym

chrześcijanie detronizują Asklepiosa

�niach Asklopiosowi, ale samo przedstawiało się jako religia uzdrowienia, medycyna duszy i
ciała i traktowało troskę o fizycznie chorych jako jeden ze swoich podstawowych obowiązków. Obie rzeczy zilustrujemy przykładami.
Najpierw teoria. Chrześcijaństwo trzyma się zaszczepionej w sobie zasady, że religia
jest dla chorych. Ale przy tym zakłada się, że żaden człowiek albo prawie żaden nie znajduje
się w normalnym stanie. Podobnie jak św. Paweł, tak wielu nieznanych misjonarzy twierdziło
podobnie, że człowiek bez Chrystusa jest konający, umiera z powodu grzechu. Ludzka dusza
jest chora, poddana śmierci od urodzenia. Cały rodzaj ludzki poddany jest umieraniu. Gdy zaś
ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga, do ludzi26, odnowiła ludzką duszę.
Eucharystia była rozumiana jako lekarstwo nieśmiertelności. Przy jej świętowaniu składa się
dziękczynienie za życie, które jest podarowane. Pojęcie życia nabiera nowego znaczenia.
Wobec nędzy, grzechu i śmierci nowa religia odsłania się jako przesłanie nieśmiertelności. To
był w stanie zrozumieć pogański świat. Ale niemało też potrafiło pojąć warunki, jakie trzeba
było spełnić. Należało poddać się już teraz zbawczej kuracji religii, iż zanim dusza stanie się
nieśmiertelna, musi oczyścić się i uświęcić27. Kto otrzymał promień mocy i wspaniałości nowego życia, ten oceniał swoje dotychczasowe życie jako ślepotę, chorobę i umieranie. Lucjan
drwi z chrześcijan, iż wbili sobie do głowy, że są zupełnie nieśmiertelni28. Z pewnością, by
opowiedział w tym miejscu jakiś ironiczny dowcip, ale znamienne, że wobec wiary chrześcijan nie przychodziło mu nic takiego do głowy.
Spotykamy wiele wypowiedzi, w których chrześcijańska nauka jawi się jako lekarstwo
dla duszy, a Chrystus – jej Lekarz. Pokuta staje się procesem uzdrawiania wewnętrznego.
Często porównuje się pasterza dusz, zwłaszcza biskupa, do chirurga. W Konstytucji Apostolskiej czytamy: I ty zatem, jak współczujący lekarz, uzdrawiaj wszystkich grzeszników używając zbawiennych środków leczniczych, nie tylko amputując, wypalając i stosując ostre środki,
lecz również korzystając z opatrunków i bandaży oraz podając słodkie lekarstwa zabliźniające i namaszczając rany słowami pociechy. Jeśli rana jest głęboka, stosuj na nią plastry, aby
się zabliźniła i wyrównała; jeśli jest zakażona, oczyść ją środkiem żrącym, to znaczy słowem
krytyki; jeśli napuchnie, zaklęśnij ją ostrym plastrem, to znaczy groźbą sądu; jeśli ulegnie
gangrenie, wypal ją i usuń zakażoną tkankę stosując posty. Jeśli użyjesz wszystkich tych środków i stwierdzisz, że od stóp do głowy nie możesz zastosować okładu, oliwy ani bandaża, a
26

Tt 3, 4.
Por. Orygenes, Homilie do Księgi Kapłańskiej, VIII, 1: O tym, że Pan nasz, Jezus Chrystus, bywa w Pismach
Bożych nazywany Lekarzem, poucza nas wypowiedź samego Pana. Otóż powiada On na przykład w Ewangeliach: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się, źle mają. Bo nie przyszedłem wezwać do pokuty sprawiedliwych, lecz grzeszników” (Mt 9, 12-13). Wszelki zaś lekarz z soków ziół lub drzew, rud metali albo z organizmów żywych preparuje lekarstwa, które mają pomóc ciałom. A przecież jeśli ktoś ogląda owe zioła przed ich
spreparowaniem wedle zasad sztuki, jeśli widzi je na polach albo w górach, depcze je i przechodzi obok nich
traktując je jak marną trawę. Jeśli natomiast ujrzy je posegregowane wedle gatunków w gabinecie lekarza, to
choć może one wydają przykrą i ostrą woń, będzie się domyślał iż zawierają się w nich jakieś substancje nadające się do pielęgnacji i leczenia, i to choćby jeszcze nie wiedział, jaka w nich tkwi siła przynoszą ca zdrowie i
uleczenie. Powiedzieliśmy to o zwyczajnych lekarzach. Zwróć się, teraz do niebieskiego Lekarza, Jezusa, wejdź
do Jego lecznicy, do Kościoła, zobaczysz, że leży tam mnóstwo chorych. Przybywa kobieta, która stała się nieczysta na skutek porodu, przychodzi trędowaty, który z powodu nieczystości trądu został usunięty „poza obóz”
(Kpł 13, 46), proszą Lekarza o lekarstwo, które by ich uleczyło i oczyściło. A ponieważ Jezus, który jest tym
Lekarzem ,jest także i Słowem Bożym, przeto dla swych chorych szuka lekarstw nie w sokach ziół, ale w objawieniu słów. Jeśli ktoś widzi, że owe lekarstwa słowne rozproszone są bezładnie w księgach jak gdyby na polach,
to nie znając mocy poszczególnych stwierdzeń przechodzi obok nich jak obok czegoś marnego i nie zawierającego w sobie żadnej uprawy nauki. Kto zaś choćby częściowo dowie się, że u Chrystusa jest medycyna dusz, z pewnością zrozumie, iż z ksiąg czytanych w Kościele jakby z pól i z gór należy zbierać zbawienne zioła, to znaczy
wszelki sens wypowiedzi; że jeśli jest w duszy jakaś choroba, to powinna być leczona nie tyle mocą zawierającą
się w zewnętrznym listowiu i korze, ile raczej mocą czerpaną z wewnętrznego soku.
28
Lucjan (II w.), filozof pogański, przyjaciel Celsusa wrogi chrześcijaństwu, w książce O śmierci Peregryna
Proteusza ukazuje portret oszusta, Peregryna Proteusza, który został biskupem, ale później uwięził go gubernator Syrii. Jego wierni zebrali znaczną sumę na rzecz oszusta, tak iż mógł on zapłacić za swoje uwolnienie i jeszcze mu pozostało.
27

8

religia jest
dla chorych
i śmiertelnych

pokuta
medycyną

�zakażenie się rozszerza i rozwija szybciej niż terapia, jak gangrena, która zakaża cały organizm, to po dokładnym zbadaniu i po konsultacji z innym lekarzami odetnij zakażony organ,
aby nie zginęło całe ciało Kościoła. Nie stosuj więc zbyt pochopnie amputacji, nie chwytaj
zbyt szybko piły o zębatym ostrzu, lecz najpierw użyj skalpela, aby przeciąć wrzody, a usunąwszy wewnętrzną przyczynę choroby sprawisz, że ciało nie będzie odczuwało bólu. Jeżeli
jednak widzisz, że ktoś nie chce się nawrócić i trwa w zatwardziałości, wówczas ze smutkiem i
bólem usuń go z Kościoła jako nieuleczalnie chorego29.
Do tego stopnia greccy chrześcijanie czczą w Chrystusie Lekarza-Boga, który zdetronizował mitycznego Asklepiosa, że pojawia się w sztuce kontrowersyjny trend ukazywania
Go w postaci podobnej do tego boga medycyny. Przykład na to podaje Euzebiusz z Cezarei,
który w mieście Paneas (Cezarea Filipowa) był naocznym świadkiem takiej praktyki: Na wysokim bowiem kamieniu, tuż przy drzwiach jej domu, stoi spiżowy posąg niewiasty, która zgina kolana i wyciąga swe ręce przed siebie, jak błagalnica; naprzeciwko niej mieści się postać
druga, z tego samego kruszcu, wyobrażająca mężczyznę, stojącego w płaszczu wspaniale zarzuconym, z ręką wyciągniętą ku niewieście. U stóp jego, z samego już słupa, wyrasta jakaś
nieznana roślina, pnąca się aż po kraj spiżowego płaszcza, jak gdyby jakie lekarstwo i na
wszelkiego rodzaju dolegliwości. I nic w tym dziwnego, że starzy poganie, którzy doświadczyli
dobrodziejstw Zbawiciela naszego, taki wystawili pomnik30. Rzekomo posąg ten miał być
postawiony przez kobietę cierpiącą na krwotok, uzdrowioną przez Jezusa31. Taki fakt jest
mało prawdopodobny. Prawdopodobnie mieszkańcy Paneas nadali dawnej statui Asklepiosa
nową symbolikę, uznając ją za przedstawienie Chrystusa.
Przyjrzeliśmy się pokrótce, jak chrześcijaństwo ukazywało się jako religia uzdrowienia w teorii, to jest w różnych metaforach, ideach, naukach. Obecnie pokażemy, że ten rys
znajdował swój wyraz również w rozporządzeniach dotyczących opieki nad fizycznie chorymi. Byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie.
…Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili32. W
tych słowach Założyciel chrześcijaństwa służebną miłość względem chorych i potrzebujących
postawił w samym centrum religii i położył ją na sercu swoich uczniów. Starożytne chrześcijaństwo urzeczywistniało ją swoim czynem.
Najpierw, wszędzie napotykamy napomnienia, aby troszczyć się o chorych. W swojej
modlitwie, jak to widzimy w liście św. Klemensa do Koryntian, Kościół modli się za chorych
fizycznie i duchowo33. Pomoc chorym rozumiano jako wspólną sprawę gminy chrześcijańskiej. Św. Justyn donosi, że chrześcijanie przynosili w niedzielę na Eucharystię dobrowolne
dary; składano je przed przełożonym (biskupem) i przeznaczano na pomoc dla sierot, wdów,
chorych i tych wszystkich, którzy z jakiegokolwiek innego powodu cierpieli niedostatek34.
Tertulian wspomina, że wspólnota troszczyła się o starców niezdolnych do pracy35. Wiemy od
Justyna i następnych, że diakoni byli zobowiązani do odwiedzania chorych. Najpóźniej pod
koniec III w. w powiązaniu z kultem męczenników i świętych patronów, budową sanktuariów
poświęconych męczennikom zaczyna się praktyka poszukiwania uzdrowień za wstawiennictwem świętych, niekiedy przypominająca kult Asklepiosa. W IV. w. była bardzo rozpowszechniona.
Kościół zbudował u swoich początków rozwiniętą instytucję pomocy chorym i ubogim. Biskup był przełożonym takiej instytucji36, a w nierzadkich przypadkach, mianowicie w
29

Konstytucje apostolskie, II, 41; zob. też Klemens Aleksandryjski, Pedagog, I, 8, 64n. Konstytucje apostolskie
powstały w Antiochii około 380 roku. Księgi I-VI pochodzą z Didaskaliów, które kompilator dostosowuje do
wymogów swojego czasu.
30
Historia kościelna, VII, 18.
31
Mt 9, 20-22.
32
Mt 25, 36. 40.
33
I, 5, 14.
34
Apologia, I, 67.
35
Apologetyk, 39.
36
Konstytucje Apostolskie, III, 4.

9

statuę
Asklepiosa
przerabia
się na figurę
Chrystusa

chorzy w
sercu
Kościoła

przejawy
opieki nad
chorymi

instytucja
opieki

�Syrii i Palestynie, był on rzeczywiście zarazem lekarzem37. Jego współpracownikami pozostawali diakoni i zatrudnione wdowy.
Zatrudnienie wdów do kościelnej służby zabezpieczało nieraz je same przed utratą
środków do życia38. W pewnym rozporządzeniu z II w. wymaga się: W każdej gminie powinna być zatrudniona co najmniej jedna wdowa, aby wspierać kobiety dotknięte chorobą, zdolna do służby, trzeźwa, powiadamiająca o rzeczach koniecznych prezbiterów, nie żądna zysku,
nie mająca upodobania w winie, aby zdołała czuwać ze względu na nocne udzielanie pomocy.
W syryjskich Didaskaliach (15) czytamy: Ty jednak, wdowo, jesteś bez karności. Widzisz chore wdowy, twoje towarzyszki, albo braci, ale nie troszczysz się o [nich] [jako] członki [twego
ciała, czyli Kościoła], aby za nie pościć, modlić się, rękę na nie położyć, odwiedzić, ale sama
się przedstawiasz, jak gdybyś była niezdrowa albo zniewolona. Stosunkowo wcześnie, wydaje
się, instytucja wdów na Wschodzie przeszła w urząd diakonis. Niestety, moment tego przejścia ani powstanie instytucji diakonis nie jest bliżej znane.
W pierwotnym kościele przeważali męscy opiekunowie chorych. Diakoni byli tymi
właściwymi opiekunami chorych. Ich urząd był trudny, bardzo eksponowany i wystawiony w
czasie prześladowań na represje. Znaczna ich liczba zasiliła szeregi męczenników. Troska o
chorych i ubogich była ich głównym zadaniem. Czego musieli dokonać i czego dokonali, pokazuje korespondencja św. Cypriana i akta męczenników. Ich urząd nie zwalniał jednak również świeckich z odpowiedzialności za chorych.
Czytamy w pseudojustynowym liście do Zenasa i Serenusa (17): Nie wolno zaniedbywać chorych; nikt nie powinien mówić: nie nauczyłem się służenia. Nikogo nie usprawiedliwia wygodne czy nienawykłe [do pomocy] życie w tym, aby nie okazywać pomocy innym. Grasujące epidemie wyzwalały czyny miłosierdzia w wielu wyznawcach Chrystusa. Słowa zdziwienia: Patrzcie, jak oni się miłują39, słyszał Tertulian niejeden raz i nawet wrogi chrześcijanom filozof Lucjusz potwierdza ten fakt.
Warto – przynajmniej – wspomnieć o walce, jaką wczesny Kościół wypowiedział
grzesznym praktykom medycyny, jak na przykład spędzanie płodu40, jak również przeciw
sprzecznym z naturą występkom pogaństwa. Stał w obronie wartości i godności życia, które
nie może zostać unicestwione czy zbezczeszczone na żadnym etapie swego rozwoju. Co do
tych wykroczeń, to od IV w. wywierał wpływ na cesarskie prawodawstwo, które zresztą już
w III w. ustosunkowywało się do nich. Na przykład Filip Arab (244-249) obłożył ciężką karą
pederastię.
Co do metod leczenia, to, podobnie jak dzisiaj, im bardziej chrześcijanie stronili od
świata i byli negatywnie do niego nastawieni, tym bardziej sceptyczny mieli stosunek do
przyjętych medycznych praktyk41. Powstaje oddolnie, można by tak rzec, „chrześcijańska
sztuka leczenia”, gdzie nowa świadomość miesza się ze starymi przesądami. Ulega jej, skądinąd światły i zdecydowanie walczący z resztkami pogaństwa Tertulian: Dla nas ochroną jest
wiara. Jeśli już i ona nie jest wyczerpana brakiem ufności, to trzeba tylko zrobić znak krzyża,
wymówić jej przyrzeczenie i w ten sposób rozdeptać bestię42. Przeżegnanie i zaklęcie, same,
nie mogły być skuteczne. Czystą wiarę reprezentowała, pewnie, mniejszość.

3. Walka przeciwko demonom
43

Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła . Jedno z pierwszych misyjnych zadań, jakie otrzymali Jego uczniowie, obok leczenia chorych, było wypędzanie złych
37

Harnack podaje przykłady w oparciu o źródła, s. 148.
1 Tm 5, 16.
39
Apologetyk, 39.
40
Didache, 2, 2; List do Barnaby, 19, 5; Tertulian, Apologetyk, 9, Minucjusz Feliks, Oktawiusz, 30, 2; Atenagoras, Prośby za chrześcijanami, 35; Klemens Aleksandryjski, Pedagog, II, 10, 96 etc.
41
Por. Tacjan, Mowa do Greków, 17, 18.
42
Tertulian, Lekarstwo na ukłucie skorpiona, 1.
43
1 J 3, 8.
38

10

wdowy
odpowiedzialne za
chorych

rola diakonów

wszyscy
odpowiadają za chorych

w obronie
życia i
godności

chrześcijańska medycyna

misyjne
zadanie
wypędzania
złych
duchów

�duchów. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście,
darmo dawajcie!44.
W pierwszych wiekach była rozpowszechniona wiara w działanie demonów i ich panowanie na świecie. Wiara w działanie demonów, z którą spotykamy się w późniejszych
księgach Starego Testamentu i w Nowym Testamencie, rozwinęła się u Żydów stosunkowo
późno. W interesującym nas okresie doznawała bujnego rozwoju. W tym okresie zaczyna się
także przyjmować u Rzymian i u Greków. Nie da się wykazać, że ten rodzaj wiary w złe duchy, który krzewi się w II w. w całym cesarstwie, można wyjaśnić wyłącznie żydowskimi i
chrześcijańskimi wpływami. Z pewnością te obie religie przyniosły swój wkład w utrwalenie
się i rozwój owych przekonań. Współkształtowały je także: starogrecka religia, nauka takich
filozofów jak Platon o duchach (daimoniones) czy orientalne religie, a przede wszystkim
egipska i perska, w których kapłani od zawsze pełnili także funkcję egzorcystów. W II w.
istniał już zawód „egzorcysty”, tak jak dzisiaj obok konwencjonalnych lekarzy są także lekarze niekonwencjonalni. Ich działalność wzbudzała nieraz nieufność u bardziej sceptycznych
obywateli. Wielki jurysta Ulpian (zm. 223 r. po Chr.) nie chciał zaliczyć ich do stanu lekarzy i
miał nawet wątpliwość, czy tacy lekarze „specjaliści” działają w zgodzie z prawem, jeśli nawet zęba czy ucha nie leczą inaczej, jak w połączeniu z zaklęciami i egzorcyzmami45.
Specyfikę wiary w II w. w demony określają następujące czynniki:
• z ludu przenosi się do wyższych warstw społecznych, a nawet do literatury i nabiera
dużo większego znaczenia niż wcześniej
• nie asystuje jej potężna i publiczna religia, która ją raczej tłumi
• potęga złych duchów, dotąd uznawana za obojętną moralnie, przeobraża się w powszechnym przekonaniu w złą moralnie
• znajduje indywidualną aplikację w nowej wierze, w której obszarze pojawiają się nowe choroby duszy.
Rozwój wiary w złe duchy i rozkwit demonicznych chorób, w połączeniu z powyższymi faktami, sprawiał, że indywidualnie ludzie tracili zaufanie do starej religii, a przy tym
czuli się coraz bardziej wolni i niezależni, odnajdując poczucie osobistej odpowiedzialności
za życie.
W taką rzeczywistość wkracza Ewangelia. Ewangelia pokazała chorobę człowieka,
doprowadziła ją niejako do zaawansowanego rozwoju, a następnie uzdrowiła. Nie da się wyobrazić, co stałoby się z imperium w III w., co stałoby się ze światem bez chrześcijaństwa.
Wielcy retorzy, jak Libaniusz, zasłużyli na nieprzemijającą sławę, ale ludy nie karmiły się
kunsztem retorów i filozofów. To chrześcijaństwo wpłynęło na lud i go zmieniało, odwracając od ludu i poszczególnych wiernych wiszącą nad nimi groźbę zła. Wskazując, że dni są
złe46, pokazało, jak je odmienić.
Warto przytoczyć niektóre świadectwa chrześcijańskiej wiary w istnienie złych duchów. Abstrahujemy już od demonologii nowotestamentalnej. Chrześcijanie wkroczyli w
świat jako pogromcy złych duchów. Przepędzenie czy wyklęcie demonów było bardzo ważnym narzędziem misji i przepowiadania. Nie chodziło tylko o wypędzenie i pokonanie demonów mieszkających w pojedynczym człowieku, ale również oczyszczenie z nich całego otoczenia, przestrzeni powietrza i wszelkiego wokół życia. Świat (saeculum) znajduje się bowiem pod wpływem mrocznych potęg. To nie była sucha teoria, ale żywe przekonanie.
Obok dowodów biblijnych, chrześcijanie wskazują w apologii swojej wiary na udzieloną im władzę egzorcyzmu, która zmusza do ucieczki złe duchy, a nawet zmusza do powiedzenia prawdy o religii, przez którą zostają pokonane. Powiada Tertulian: Przedstawiliśmy
całą naszą re1igię i sposoby, którymi moglibyśmy wywody nasze potwierdzić, a mianowicie
44

Mt 10, 7-8.
Digesta, L, XIII, 1, 3.
46
Ef 5, 6.
45

11

antyczny
świat
wierzy w
złe duchy

specyfika
wiary w złe
duchy

odwrót od
starej religii

nowość
chrześcijaństwa

chrześcijanie wypędzają złe
duchy

egzorcyzm
apologetycznym
argumentem

�wiarygodność i starożytność boskich pism, a także zeznanie duchowych mocy47. Takie znaczenie Tertulian przypisuje chrześcijaństwu. Od czasów Justyna Męczennika spotykamy wiele wzmianek o wypędzaniu złych duchów i każda przynajmniej większa gmina miała swego
egzorcystę, który zajmował miejsce w niższej hierarchii, obok lektora i subdiakona. Niektórzy
egzorcyści, podobnie jak „prorocy”, wzbudzali wątpliwości.
Środowiskiem religijnego matactwa był Egipt, o czym relacjonuje Lucjan we wspomnianym dziełku O śmierci Peregryna Proteusza, a także Celsus. Szerzy się synkretyzm.
Pogańscy czarownicy noszą imiona patriarchów48, w swoich formułach powołują się na Salomona, nawet Chrystusa; nawet żydowscy egzorcyści wplatają w swoje zaklęcia imię Jezusa.
Wspominają o tym już Dzieje Apostolskie: Ale i niektórzy wędrowni egzorcyści żydowscy
próbowali wzywać imienia Pana Jezusa nad opętanymi przez złego ducha49. Pseudo-Cyprian
zwraca uwagę na to, że niechrześcijanie niekiedy wypędzają demony z powodzeniem w imię
Chrystusa50. I odwrotnie, Kościół musiał swoich egzorcystów upominać, aby nie naśladowali
pogan.
Właściwą postawę egzorcysty kreśli autor w pseudoklementyńskim liście (I, 12):
Również i to godzi się braciom w Chrystusie, … aby odwiedzać dręczonych przez złe duchy i
modlić się, i wypowiadać nad nimi w błagalnych słowach i w należny sposób słowa zaklęcia,
które miłe są Bogu, ale nie w błyszczących i długich mowach, układnych i wystudiowanych,
aby uchodzić przed ludźmi za wymownych i obdarzonych dobrą pamięcią. Tacy ludzie podobni są w swoim wielomówstwie do brzmiącego spiżu albo dźwięczącego dzwonka i nie przydają
się w niczym…, lecz wypowiadają tylko przerażające słowa, którymi ludziom napędzają strachu, ale nie opierają się na prawdziwej wierze i nauce Pana, który powiedział: Ten rodzaj
można wyrzucić tylko postem oraz stałą i nieustanną modlitwą, i skupieniem umysłu51. Niech
zwrócą się zatem ze świętym płaczem i modlitwą do Boga, i radością, i trzeźwością, i czystością, bez nienawiści i złości. W taki sposób mamy nawiedzać chorych (opętanych) braci i siostry… bez zakłamania i wyniosłości, bez gadulstwa i wielomówstwa, co obce jest pobożności,
i bez dumy, ale w pokornym i skromnym duchu Chrystusowym. Niech więc egzorcyzmują chorych w poście i modlitwie…, jako ludzie, którzy otrzymali od Boga charyzmat uzdrawiania, z
ufnością, na chwałę Bożą… Kto tak postępuje, ten jest świątynią świętego ducha Bożego, i
taki niech wypędza demony, a Bóg mu pomoże… Pan nakazał: „wypędzajcie złe duchy!” I
dodał: „darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!” Wielka nagroda od Boga czeka tego, kto tak
postępuje.
Justyn Męczennik pisze: Chrystus bowiem, jak się już powiedziało, stał się człowiekiem i narodził się z woli Boga Ojca dla zbawienia ludzi wierzących, a zatracenia demonów,
o czym możecie się przekonać jeszcze teraz z tego, co się dzieje na waszych oczach. Otóż wielu ludzi opętanych, których nie brak w całym świecie, ani tutaj, w waszym mieście, a których
żaden zaklinacz, czarownik ani guślarz nie mogli uleczyć, nasi chrześcijanie uleczyli i jeszcze
teraz leczą przez zaklęcie w imię Jezusa Chrystusa, ukrzyżowanego pod Poncjuszem Piłatem,
jako że demonów, co ludzi trzymają w swej mocy, pozbawiają siły i wypędzają52. W Dialogu z
Żydem Tryfonem (85) stwierdza: Każdy bowiem demon ulega i poddaje się, jeśli się go zaklina w imię samego tego Syna Bożego i Pierworodnego wszelkiego stworzenia, który się narodził z Dziewicy i stał się człowiekiem, podległym cierpieniom, który za Poncjusza Piłata został
ukrzyżowany przez wasz lud, umarł, zmartwychwstał i wstąpił do nieba. Gdybyście zaś wy
czynili egzorcyzmy w imię któregokolwiek z waszych królów, sprawiedliwych czy patriarchów,
żaden z demonów się nie podda. Inaczej byłoby, gdyby który z was zaklęcia czynił na Boga
47

Apologetyk, 46.
Przeciwko Celsusowi, I, 22.
49
Dz 19, 13.
50
De rebaptismo, 7.
51
Mk 9, 29.
52
Apologia, II, 5.
54
Przeciwko Celsusowi, I, 6.
48

12

nadużycia

PseudoKlemens:
udzielać
egzorcyzmu
poszcząc i
modląc się

Justyn: złe
duchy
wypędza się
w imię
Jezusa

�Abrahama, i Boga Izaaka, i Boga Jakuba; wtedy tak samo się poddadzą. Tymczasem zaklinacze wasi przy egzorcyzmach używają tej samej sztuki, jaką się posługują również poganie, a
mianowicie okadzania i węzłów magicznych. Z fragmentu tego wynika, że chrześcijańskie
formuły wypędzania demonów zawierały podstawową historię zbawienia związaną z Chrystusem. Potwierdza to Orygenes: egzorcyści czerpią siłę nie z magicznych zaklęć, lecz z imienia Jezusa oraz z odczytywania Jego historii54.
Zapewne nie było budujące i wzbudzało krytycyzm, że w środowisku chrześcijan istniały podziały i nieraz wzajemnie podważano wiarygodność egzorcystycznych działań i w
ogóle intencji. Na przykład w Małej Azji przypisywano montanistycznym prorokiniom inspiracje demoniczne. Niekiedy taka nieufność miała wyraźne podstawy. Św. Ireneusz donosi o
poczynaniach heretyków: Zwolennikom Szymona i Karpokratesa, i innym rzekomym cudotwórcom dowiedziono, że nie mocą Boga ani prawdy, ani dla dobra ludzi to czynią, co czynią,
ale dla zguby i zwiedzenia przez magiczne oszustwa i wszelkie kłamstwo, raczej szkodząc niż
pomagając tym, którzy im wierzą, ponieważ są zwodzicielami. Ani ślepym nie potrafią przywrócić wzroku, ani głuchym słuchu, ani zmusić do ucieczki demony, za wyjątkiem tych, które
same ich posłały. Co do swojej gminy, to Ireneusz jest przekonany, że nawet umarłych
wskrzeszają wyznawcy Chrystusa. Dalej stwierdza: Tutaj nie mamy do czynienia ze zwodzeniem, ale nadzwyczajną prawdą, jak w przypadku samego Pana: W imię Jezusa podejmują
zbawienne działanie prawdziwi uczniowie, którzy od Niego otrzymali tę łaskę, dla dobra innych ludzi… Jedni wypędzają demony z całą pewnością i prawdziwie; często zdarza się potem, że ci, którzy zostali uwolnieni od złych duchów, przyjmują wiarę i stają się członkami
Kościoła. …Nie można policzyć błogosławieństw, jakich udziela Kościół całemu światu,
otrzymując je od Boga, w imię Jezusa Chrystusa, ukrzyżowanego pod Poncjuszem Piłatem,
dzień po dniu, dla zbawienia pogańskiego świata, nikogo nie zwodząc ani nie domagając się
pieniędzy. Jeśli się je za darmo otrzymało, służy się nimi za darmo55.
W powszechnym przekonaniu było, iż obok anioła stróż, który czuwa nad życiem każdego, każdy ma swego złego ducha, który na niego czyha56. Demonologia miała ten walor, że
pobudzała do wrażliwości na zło i moc grzechu, i jego panowanie na świecie. Dlatego też na
przykład Tertulian podejmował chętnie ten wątek. W jego Apologetyku (23 nn.) łączą się
elementy grecko-rzymskie i judeochrześcijańskie. Tertulian jest przekonany, że za bożkami z
drewna i kamienia kryją się demony. Chrześcijanie zmuszają je do podania swojej tożsamości, iż nie są bogami, ale nieczystymi duchami.
I my także twierdzimy, że są pewne duchowe istoty. Nawet imię nie jest nowe; znają
„demonów” filozofowie, gdyż nawet sam Sokrates oczekiwał znaku woli ze strony swego demona57. Dlaczego by nie? Przecież od dzieciństwa miał w nim przebywać demon, daemonium,
który powstrzymuje naturalnie przed dobrem. Wiedzą o nich wszyscy poeci, także lud prosty
posługuje się często ich imionami na wyrażenie przekleństwa. Albowiem także imię szatana,
księcia tego złego rodu, na skutek własnej świadomości duszy wypowiada jako wyraz przekleństwa. Co się tyczy także „aniołów”, to nawet Platon nie zaprzeczał ich istnieniu58. Świadkami na istnienie obydwóch rodzajów duchów, demonów i aniołów, są szczególnie magowie...
Na teraz wystarczy omówić ich działanie. Przedmiotem ich działania jest zguba człowieka. Tak od samego początku złość duchów rozpoczęła działanie na zniszczenie człowieka.
W ten sposób nasyłają na ciało choroby i przykre wypadki wszelkiego rodzaju, na duszę zaś
nagle, nadzwyczajne i gwałtowne wstrząśnienia. Posiadają delikatność i nieuchwytność, dzięki którym mogą zaatakować obydwie części składowe człowieka, tak ciało, jak i duszę. Nieraz
55

Adversus haereses, II, 31, 2.
Pasterz Hermasa, Przykazania, VI, 2, 1. 9.
57
Platon, Obrona Sokratesa, 19: Mam jakieś bóstwo, jakiegoś ducha… To u mnie tak już od chłopięcych lat:
głos jakiś się odzywa, a ilekroć się zjawia, zawsze mi coś odradza, cokolwiek bym przedsiębrał, a nie doradza mi
nigdy…
58
Wspomina o demonach zanoszących do bogów ludzkie prośby a ludziom od bogów odpowiedzi; nazywa ich
a;ggeloi – posłańcami (Uczta, 202 de).
56

13

Ireneusz z
Lyonu:
błędnowiercy są zwodzicielami,
inaczej niż
uczniowie
Chrystusa

Tertulian o
bożkachdemonach

o demonach
wiedzą i
niechrześcijanie

demony
szkodzą i
prowadzą
do bałwochwalstwa

�bywa dozwolone siłom duchowym, że one, niewidoczne i niezauważone, ukazują się raczej w
skutkach aniżeli w działaniu. Tak jak zaraza jakaś ukryta w powietrzu, rzuciwszy się na owoce
i zboża, strąca kwiaty, niszczy nasienie, zadaje rany zawiązkom w najpiękniejszym rozwoju, a
tajemną siłą zepsute powietrze sypie naokoło wyziewy zatrute – tak z tą samą znowu tajemniczością zarazy podszepty demonów i złych aniołów sprowadzają zepsucie ducha przez szaleństwa, obrzydliwe choroby umysłowe i okropne namiętności z rozmaitymi nałogami, z których
ten jest najwięcej spotykany, że obłąkanym i usidlonym umysłom ludzkim te bóstwa polecają
czcić, by i sobie także z ofiar składanych ich posągom i obrazom zapewnić tłuszczem i krwią
spływające kąski. I jakież dla nich odpowiedniejsze mogłoby być żerowisko, aniżeli kiedy
człowieka fałszywym mamidłem oddalają od myśli o boskości prawdziwej? Jak to właśnie
robią, pragnę przedstawić.
Każdy duch jest jak gdyby ptakiem: takimi są aniołowie i demony. W ten sposób w jednej chwili są wszędzie. Świat cały jest dla nich jednym miejscem. Co i gdzie się dzieje, z tą
samą łatwością dowiadują się, jak i donoszą. Tę ich szybkość uważają ludzie za boskość, ponieważ nie znają jej istoty. Tak niekiedy chcą uchodzić za sprawców tych rzeczy, o których
przynoszą wiadomość. Są sprawcami naprawdę czasem, ale naturalnie tylko złych rzeczy,
dobrych nigdy. O wskazówkach Boga czerpali niegdyś wiadomość z przepowiedni proroków,
teraz przyswajają je sobie słuchając z głośnej lektury. W ten sposób i tą drogą dowiadując się
o niektórych losach czasów, współzawodniczą z boskością, kradnąc jej dar proroczy… Z
powodu przebywania w powietrzu, sąsiedztwa z gwiazdami, mogą natychmiast wiedzieć, co
się przygotowuje w niebie, tak że nawet deszcz, który już czują, mogą przepowiedzieć. Nawet
jako dobrodzieje mają uznanie u tych, którzy troszczą się o swoje zdrowie. Albowiem najpierw odbierają zdrowie, następnie polecają lekarstwa niezwykłe, by cud był widoczny, i nawet szkodliwe; potem takie, co przestają odbierać zdrowie – i w ten sposób uchodzą za
uzdrowicieli. Co więc mam powiedzieć o innych sprytnych podstępach, albo nawet o zdolnościach tych duchowych oszustów, o takich zjawiskach jak: zwodnicze obrazy Kastorów59,
woda niesiona w przetaku60, okręt poruszony paskiem61 i broda przez dotknięcie czerwona62 –
a to wszystko w tym celu czynili, by kamienie uważano za bóstwa, by nie szukano
prawdziwego Boga?
A dalej, jeśli i magowie wywołują zwodnicze obrazy i nawet zniesławiają dusze umarłych, jeśli dręczą chłopców, by wypowiadali słowa wyroczni, jeśli nieraz wzbudzają podziw
jarmarcznymi sztukami, jeśli nawet narzucają sny mając do pomocy siłę raz na zawsze pozyskanych sobie aniołów i demonów… – to o ileż więcej ta moc zechce z całych sił działać podług własnej woli i na swój pożytek, jeśli dla innych tyle świadczy! Albo jeśli aniołowie i demony to samo czynią co i bogowie wasi, to gdzie jest wyższość bóstwa, które przecież trzeba
uważać za wyższą ponad wszelką moc? Czyby nie godniej było uważać, że oni sami są tymi,
którzy się mianują bogami, ponieważ to robią, co wywołuje wiarę w bogów, aniżeli wierzyć,
że bogowie są równi aniołom i demonom? Różnica miejsca, sądzę, odgrywa rolę, że ze względu na świątynie uważacie ich za bogów, których nie nazywacie gdzie indziej bogami...
…Niechaj tu przed waszym trybunałem stawi się ktoś, o którym wiadomo, że jest opanowany przez demona. Na rozkaz byle którego chrześcijanina, by mówił, duch ten wyzna, że
59

Legenda opowiada, że w tym samym dniu, w którym Aemilius Paulus pokonał Perseusza, króla macedońskiego, pod Pydną (168 r. prz. Chr.), przy źródle na Forum Romanum zjawili się Kastor i Polluks przynosząc wieść
o zwycięstwie.
60
Westalka Tuccia została oskarżona, że nie dochowała czystości. Wezwała na świadectwo boginię Westę i
wymogła na niej taki cud, że Tuccia doniosła w przetaku wodę z Tybru do świątyni Westy.
61
Podczas wojny z Hannibalem w 204 r. prz. Chr. postanowiono sprowadzić z Azji Mniejszej, za radą ksiąg
sybilińskich, posąg Kybele, matki bogów. Okręt w Ostii wiozący posąg ugrzązł i nie mógł ruszyć. Kwinta Klaudia, ciesząca się nie najlepszą reputacją, pomodliwszy się do bogini, lekko przyciągnęła na swym pasku okręt o
brzegu.
62
Przodek Nerona, Domicjusz, w drodze do Rzymu spotkał dwóch młodzieńców, którzy kazali donieść senatowi
o zwycięstwie. Na dowód boskiego swego posłannictwa, dotknęli jego brody, nadając jej rudy kolor.
64
Apologetyk, 23.

14

demony
dokonują
cudów

demony
ukryły się
pod postacią bogów

�jest demonem, co odpowiada prawdzie, tak jak gdzie indziej poda się za boga, co jest nieprawdą. Podobnie niechaj wystąpi jeden z tych, którzy rzekomo stoją pod wpływem boga i
którzy oddychając nad ołtarzami z tłuszczu ofiarnego boskiego otrzymują ducha, potem przez
wymioty przychodzą do siebie i ciężko oddychając prorokują, Niech tu stanie sama Dziewica
Celestis, zapowiadaczka deszczów, albo nawet sam Eskulap, odkrywca 1ekarstw, który ludziom, mającym i tak któregoś dnia umrzeć, przyczynia życia przez socordion, thanation i
asclepiodotum – jeśli nie zeznają, że są demonami, nie mając odwagi chrześcijanina okłamać,
to na miejscu rozlejcie krew najzuchwalszego z chrześcijan!
…Jeśli z jednej strony są naprawdę bogami, dlaczego kłamią, że są demonami? Czy
dlatego, by stali się nam posłuszni? A więc podległym jest chrześcijanom wasze bóstwo, a nie
może uchodzić za bóstwo to, co jest podległe człowiekowi, i to jeszcze wtedy, gdy człowiek nie
czci tego bóstwa i jest raczej jego nieprzyjacielem. Jeśli zaś z drugiej strony są demonami
albo złymi aniołami, dlaczego odpowiadają nam, że gdzie indziej zachowują się jak bogowie?
Albowiem tak jak ci, którzy są uważani za bogów, nie zechcieliby pozwolić, by ich nazywano
bogami, gdyby istotnie byli bogami – naturalnie, nie chcąc się pozbawić swego majestatu –
tak samo i ci, których całkiem prosto znacie jako demonów, nie odważyliby się tu i ówdzie
występować jak bogowie, gdyby w ogóle byli bogami ci, których imiona oni noszą. Obawialiby się bowiem nadużywać majestatu istot wyższych bez wątpienia, a więc takich, których trzeba się bać. A więc niczym jest to bóstwo, w które wy wierzycie, bo gdyby istniało, nie mogłyby
się na nie w swych zeznaniach powoływać demony, ani też bogowie nie mogliby zaprzeczać
jego istnienia. Skoro więc jedna i druga strona zgadza się w zeznaniu, że bogów takich nie
ma, to uznajcie, że jest to jeden gatunek tylko, i to demonów – po jednej i po drugiej stronie.
Tertulian stwierdza, że demony, pytane przez chrześcijan, nie tylko przyznają się do
tego, kim są, ale też wyznają Boga chrześcijan jako prawdziwego Boga. Chrystusa się bojąc
w Bogu, a Boga w Chrystusie, są ulegli sługom Boga i Chrystusa. W ten sposób wskutek zetknięcia się z nami i pod naszym tchnieniem, prze rozważanie i uprzytomnienie sobie owego
ognia przygnębieni, na nasz rozkaz wychodzą nawet z ciał, niechętnie jednak i z bólem. Dajcie im wiarę, kiedy o sobie mówią prawdę, skoro im wierzycie, kiedy kłamią!... Tego rodzaju
zresztą świadectwa waszych bogów zwykle pomnażają liczbę chrześcijan; wierząc im jak najwięcej w Chrystusie, wierzymy w Boga64.
W rozdz. 27. Tertulian rozpatruje następujący zarzut: gdyby demony rzeczywiście były poddane chrześcijanom, to byłoby niemożliwością, aby chrześcijanie pozostawali bezradni
wobec prześladowań, wszczynanych przez tamte. Autor odpowiada, że są one niewolnikami
pod władzą chrześcijan, ale jako bezużyteczni niewolnicy od strachu przechodzą w upór i
cieszą się, gdy mogą zranić tych, którzy ich się lękają. Ale chwyceni idą w więzy, ulegają
swemu położeniu i z bliska błagają tych, których z daleka zwalczają. Kiedy więc jak buntownicy w ciężkich obozach pracy, w więzieniach, kopalniach także i ten pokarany ród niewolników wypada przeciwko nam, swoim władcom, wiedząc dobrze, że i równać się z nami nie mogą i że przez to tym więcej są zgubieni, to my chcąc nie chcąc stajemy do walki z nimi, jak
równi z równymi, i wytrwale odpieramy ich ataki, broniąc tego, co oni zwalczają. W takiej
walce nigdy nasz triumf nad nimi nie jest sławny, jak kiedy skazują nas za uparte trwanie przy
wierze.
W rozdz. 37. Tertulian ujmuje jeszcze raz pożytek, jaki chrześcijanie przynoszą poganom dzięki egzorcyzmom: Ale kto by was wtedy chronił od tych ukrytych wrogów i niszczących ciągle ducha i zdrowie wasze – mam na myśli owe ataki demonów, które bez nagrody i
zapłaty w was wypędzamy? Podobnie twierdzi w piśmie do zarządcy miasta, Skapuli: Nie
tylko gardzimy demonami, ale pokonujemy je i przepędzamy każdego dnia i wypędzamy je z
każdego człowieka, jak to jest wiadome dla bardzo wielu65. Ten dar chrześcijan musiał spotykać się rzeczywiście w szerszych kręgach z uznaniem i Tertulian w wielu miejscach o nim
wspomina, jak gdyby każdy chrześcijanin był w jego posiadaniu.
65

Do Skapuli, 2.

15

w obecności chrześcijan
wyznają
swoją
tożsamość

demony nie
są bogami

mogą
utwierdzić
w wierze w
Boga

chrześcijanie mogą
ich pokonać

chrześcijanie uwalniają od
nich nawet
pogan

�Podobnie jak Tertulian, również Minucjusz Feliks w swoim dziele Oktawiusz traktował ten temat (27). Teofil pisze z kolei w piśmie Do Autolyka (II, 8): Albowiem, zaiste poeci,
mianowicie Homer i Hezjod – jak sami wyznają – przez Muzy natchnieni, na podstawie fałszywych przewidzeń mówili; nie z czystego ducha, lecz zwodniczego. Co jasno okazuje się z
tego, że, gdy demony czasem kogo opanują, a zostaną zaklęte przez imię Boga prawdziwego,
przyznają, że są duchami fałszywymi. One to oddziaływały niegdyś i na owych pisarzy, chyba,
że czasem i z nich niektórzy, ocknąwszy się, powiedzieli rzeczy zgodne z Prorokami.
Również św. Cyprian mówi o uwolnieniu z opętań: O, jeżeliby chciał ich słyszeć i widzieć, gdy są przez nas zaklinani, gdy są męczeni duchowymi biczami i gdy dojmującymi słowy są wyrzucani z opętanych, gdy wyjąc i wzdychając głosem ludzkim, a mocą bożą odczuwając chłostę i razy, przyszły sąd wyznają! Przyjdź i poznaj, że prawdą jest, co mówimy; a ponieważ mówisz, że tak czcisz bogów, przynajmniej tym wierz, których czcisz. A jeżelibyś chciał
i sobie wierzyć, z ciebie samego będzie mówił – gdy ty będziesz słuchał – ten, który teraz twoje serce oblega, który teraz umysł twój zaćmił nocą nieświadomości. Będziesz widział, iż prosić nas będą ci, których ty prosisz, że bać się będą ci, którym ty cześć oddajesz; będziesz widział, jak pod naszą ręką stoją skrępowani i drżą ujarzmieni ci, ku którym ty wzrok podnosisz
i masz we czci jako panów. Zapewne choć w ten sposób możesz być zbity ze swymi błędami,
gdy zobaczysz i usłyszysz, jak na nasze pytanie bogowie twoi natychmiast zdradzą, czym są, i
nawet w waszej obecności owych bałamuctw i fałszów swoich zakryć nie zdołają66.
Podobnie tenże autor w piśmie Do Donata: Ile tam pojemnej wiary przynosimy, tyle
czerpiemy łaski spływającej. Tam nabywa się zdolności, trzeźwą czystością, pełnym umysłem,
czystym głosem, móc na lekarstwo dla bolejących zniszczyć jad trucizny, oczyścić plamy na
umysłach niemądrych przez przywrócenie im zdrowia, niespokojnym nakazać pokój, gwałtownym umiarkowanie, srogim łagodność, nieczyste i błędne duchy, które usiłują zdobywać
ludzi, groźnym łajaniem zmusić do wyznania, twardymi razami zmusić do cofania się, a opierające się, wyjące, wzdychające, wzmożoną przymusić karą, bić batogami, straszyć ogniem.
Rzecz tam się odbywa, a nie jest widziana: ukryte uderzenie, a jawna kara, tak, że czym już
być zaczęliśmy, otrzymany duch jest panem swej wolności; a że jeszcze ciała i członków nie
zmieniliśmy, jeszcze widok cielesny światowa zasłania nam chmura. Jakaż tu jest potęga umysłu, jaka jest siła, gdy nie tylko sam wolny jest od zgubnego zetknięcia się ze światem, by ktoś
oczyszczony i czysty żadnego szwanku nie doznał ze strony atakującego nieprzyjaciela, lecz
jeszcze dzielniejszym i większym staje się na siłach, że całemu wojsku grasującego przeciwnika władczym prawem rozkazywać może67.
Najciekawszy jest jednak spór pomiędzy Orygenesem i Celsusem na temat demonów i
opętania. Tu ścierają się dwaj wysoko wykształceni uczeni. Celsus twierdzi, że chrześcijanie
zawdzięczają siłę, którą zdają się posiadać, wzywaniu i zaklinaniu niektórych demonów.
Wprawdzie ich nauka jest zbieżna z nauką filozofów, ale chrześcijanie swoją siłę zdają się w
tym okazywać, że znają imiona niektórych demonów i odpowiednie zaklęcia68. Orygenes odpowiada, że jedynie imię Jezusa i świadectwo o Jego dziejach mają moc, aby przepłoszyć
demony. Tak wielką moc ma samo imię Jezusa, że działa nawet wtedy, gdy jest wypowiadane
przez niemoralnych ludzi69. Obaj, Celsus i Orygenes, wierzą w istnienie demonów.
Ponadto Orygenes reprezentuje dawne wyobrażenie o mocy związanej z wypowiadaniem określonych imion70, a nawet wskazuje na tajemniczą wiedzę o imionach, która udziela
wtajemniczonym szczególnych sił, pod warunkiem że imiona te zostaną wypowiedziane w
odpowiednim języku. Dlatego właśnie owe imiona posiadają nadzwyczajną moc, jeśli wypowie się je w określonym związku; dlatego też niektóre imiona wypowiadane po egipsku pod
adresem pewnych demonów, które mają władzę nad określonymi sprawami, albo po persku
66

Do Demetriana, 15.
Do Donata, 5.
68
Przeciwko Celsusowi, I, 4nn.
69
Przeciwko Celsusowi, I, 6.
70
Np. I, 24 n.
67

16

Teofil z
Antiochii:
demony
inspirują
twórców

Cyprian:
chrześcijanie wypędzają złe
duchy

walka z
demonami
umacnia
chrześcijanina

Orygenes z
kontra
Celsus nt.
skuteczności chrześcijańskiego
egzorcyzmu

siła imienia

�pod adresem innych demonów, są stosowane dla uzyskania określonych korzyści. …Również
imię naszego Jezusa należy do podobnej filozofii nazw: Jego imię niejednokrotnie w obecności wielu świadków wypędziło z dusz i ciał złe duchy i posiadało władzę nad ludźmi wyzwolonymi od demonów71.
Celsus nie zaprzecza cudom Jezusa, ale inaczej je interpretuje. Zakłada na chwilę, że
te cuda są prawdą, ale natychmiast porównuje te cuda „z dziełami kuglarzy, którzy obiecują
dokonywać rzeczy jeszcze bardziej zadziwiających, oraz z tym, co robią magicy egipscy, którzy za kilka oboli sprzedają na rynku swe cudowne umiejętności, wypędzają z ludzi demony,
zamawiają choroby, wywołują dusze bohaterów, pokazują stoły zastawione drogimi potrawami i przysmakami, które w rzeczywistości nie istnieją, wprawiają w ruch martwe przedmioty tak, że wskutek złudzenia poruszają się one jak żywe istoty”. W końcu pyta: „Czyż musimy
uważać od razu za synów bożych ludzi, którzy dokonują takich rzeczy? Czy raczej powinniśmy
stwierdzić, że są to praktyki bezbożników opętanych przez złego ducha?”72. Chrześcijanie są
czarodziejami i kuglarzami – oto przekonanie Celsusa. Orygenes zadaje sobie wiele trudu,
aby odrzucić ten zarzut. Co też mu się udaje. Wskazuje na fakt, że Chrystus całe swoje działanie ukierunkował w tym celu, aby ludzi uczynić lepszymi73. Czy czynią to czarodzieje?
Ale poważne ostrzeżenie kryło się wobec Kościoła i chrześcijan w tym zarzucie Celsusa, który podnosił nie tylko on. Już w połowie II w. pewien kaznodzieja woła: Imię prawdziwego Boga jest znieważane przez chrześcijan u pogan, bo jeśli nie zachowujemy Bożych
przykazań, lecz prowadzimy niegodne życie, to odwracają się od nas poganie i mówią, że nasza nauka jest nową baśnią i błędem74. Od połowy II w. wyrzucano nierzadko chrześcijanom,
że są kuglarzami i magikami, i niektórzy zasłużyli na taki zarzut. Uzdrowienia opętanych,
dokonywane przez ludzi pozbawionych prawdziwego ducha, przy całej swojej sile przyciągania, musiały także odpychać wielu sceptycznych pogan.

Celsus:
chrześcijanie to
kuglarze

zarzut nie
całkiem
bezzasadny?

4. Ewangelia miłości i pomocy bliźniemu
Powiada Jezus: Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi
pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory,
a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Zaprawdę, powiadam wam:
Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili75. Te
słowa tak wiele pokoleń oświecały i tak mocno działały, że chrześcijański kerygmat można
nazwać głoszeniem miłości i pomocy. Jezus powiada: Po tym wszyscy poznają, żeście
uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali76.
Jezus rozwinął bogatą teologię miłości bliźniego w swoich przypowieściach i pouczeniach. Bóg jest Miłością. Jego uczniowie w tym nade wszystko mają naśladować Jego Ojca.
O tym, że chrześcijaństwo było rzeczywiście religią miłości, zaświadczają nawet sami poganie. Filozof Lucjan powiada o chrześcijanach: Ich pierwszy Prawodawca wyrobił w nich
przekonanie, że są między sobą braćmi; rozwijają niewiarygodną aktywność, jak tylko coś się
zdarzy, co dotyczy ich wspólnej sprawy; nic wtedy nie jest dla nich za drogie77. Tertulian zauważa: Ten sposób okazywania wielkiej miłości daje nam w oczach niejednych specjalną cechę. „Patrz – powiadają – jak oni się wzajemnie miłują”. Sami bowiem nienawidzą się
między sobą, „i jak jeden za drugiego gotów jest umrzeć”. Sami bowiem byliby raczej skłonni
jeden drugiego mordować79.
71

Przeciwko Celsusowi, I, 24n..
Przeciwko Celsusowi, I, 68.
73
Np. III, 28; I, 68.
74
II Klem. do Kor 13, 3.
75
Mt 25, 35-36. 40.
76
J 13, 35.
77
O śmierci Peregryna Proteusza, 10.
79
Apologetyk, 39.
72

17

Jezus
utożsamia
się z potrzebującymi

chrześcijanie rzeczywiście się
miłują

�Ewangelia staje się też pewnym socjalnym przesłaniem. Przepowiadanie, które dotyczyło samej istoty człowieka, wyprowadzało go ze świata i łączyło z Bogiem, było równocześnie przepowiadaniem solidarności i braterstwa.
W oficjalnym piśmie, które wspólnota rzymska wystosowała do korynckiej w 96 r.,
nakreśla się stan, w jakim znajdowała się gmina: Któż z tych, co przebywali u was czas jakiś,
nie doświadczył szlachetności i stałości waszej wiary? Któż nie podziwiał waszej rozwagi i
Chrystusowej dobroci waszej pobożności, nie głosił, jak wielkoduszna jest wasza gościnność,
nie wychwalał waszej wiedzy pewnej i doskonałej? …Wszyscy byliście pokorni, niczym się nie
chełpiąc, raczej poddani innym niż żądający dla siebie posłuszeństwa, szczęśliwsi dając niż
biorąc. Wystarczało wam to, czym żywił was Chrystus... Toteż pokój głęboki i bogaty zstąpił
na wszystkich, a wraz z nim nienasycone pragnienie czynienia dobrze i Duch Święty został
obficie na was wylany… Dzień i noc walczyliście za całą wspólnotę braci, aby Bóg przez swe
miłosierdzie i współczucie zechciał zbawić pełną liczbę wybranych. Byliście szczerzy i niewinni, nie pamiętając wzajemnych uraz. Wstrętny zdawał się wam każdy bunt i każdy rozłam.
Opłakiwaliście grzechy waszych bliźnich, ich niedociągnięcia uważając za własne. Nie cofaliście się nigdy, gdy można było zrobić coś dobrego, „gotowi do wszelkiego szlachetnego czynu”80.
Justyn w Apologii (I, 67) nakreśla tam, gdzie mowa Eucharystii, następującą postawę:
Ci, którym się dobrze powodzi, i którzy dobrą mają wolę, dają, co chcą, a wszystko, co się
zbierze, składa się na ręce przełożonego. On zaś roztacza opiekę nad sierotami, wdowami.
chorymi albo z innej przyczyny cierpiącymi niedostatek, nad więźniami, obcymi gośćmi, jednym słowem śpieszy z pomocą wszystkim, co są w potrzebie.
Tertulian pisze: A jeśli jest rodzaj jakiejś kasy, to nie powstaje ona z wpisowego81, jak
gdyby za sprzedaną religię, ale każdy przynosi umiarkowany datek w oznaczonym dniu miesiąca, albo kiedy chce i o ile chce i może. Nikogo tu nie niewolą, ale każdy swój datek daje
dobrowolnie. Są to jak gdyby składki pobożności. Bo z kasy tej nie wydaje się ani grosza na
uczty i pijatyki, lub obżarstwa bez pożytku, ale na życie i pogrzeb biednych, na utrzymanie
chłopców i dziewcząt, którzy stracili rodziców i środki do życia, dla starców, którzy nie mogą
pracować i nie wychodzą z domu, dla rozbitków okrętowych, a ci, którzy w kopalniach, na
wyspach lub w więzieniach siedzą, o ile religia Boga naszego tego przyczyną, to za swe wyznanie są uprawnieni do zaopatrzenia82.
Co do wielkości datku: jesteśmy tego zdania, że tylko tym trzeba coś dać, którzy proszą. Zresztą niech Jowisz wyciągnie rękę, to coś otrzyma, bo nasza litość więcej rozdaje na
ulicach jak wasza religia w świątyniach85.

socjalny
wymiar
Ewangelii

przykład
korynckiej
gminy

zbiórka
podczas
Eucharystii

datek jest
dobrowolny

…i szczodry

a. jałmużna w powiązaniu z kultem
Od apostolskich zachęt aż po pismo Cypriana O dobrych uczynkach i jałmużnie, nasila
się napomnienie Kościoła do szczodrobliwego dawania. Jałmużna świadczy o ogólnej postawie religijnej. Już w Pasterzu Hermasa czytamy wiele na ten temat, a w 2. Liście do Kościoła
w Koryncie (16)86 podkreśla się, że jałmużna stanowi pokutę za grzechy; lepsza niż modlitwa
jest post, a jałmużna przewyższa obie. Cyprian jałmużnę przekształcił w narzędzie łaski, jakie
jeszcze człowiek po chrzcie posiada87, w pewne widowisko, jakie człowiek urządza Bogu88.
80

Klemens Rzymski, List do Kościoła w Koryncie, I, 2 - II, 7; 2 Tm 2, 21.
Większość pogańskich kolegiów sakralnych, gromadzących strażników kultu, kapłanów, wymagało opłaty
wpisowej (por. Trajan w: Pliniusz, Ep. X, 114); chrześcijanie nie chcieli mieć z tym nic wspólnego.
82
Apologetyk, 39.
85
Apologetyk, 42.
86
Autor sporny.
87
O uczynku i jałmużnach, 1: Albowiem, gdy Pan, przychodząc, uleczył te rany, jakie nosił Adam, i uchronił
zastarzałe zakażenie wężową trucizną, dał zdrowemu prawo i przykazał, by już więcej nie grzeszył, aby grzeszącemu coś gorszego się nie przytrafiło. Byliśmy ściśnieni i przepisami niewinności w ciasnym miejscu zamknięci. I
nie miałaby wyjścia słabość ludzkiego niedołęstwa i ułomności, gdyby znów zmiłowanie boże nie przyszło i na
81

18

świadectwa
o jałmużnie

�Pewien poganin u Makarego z Magnezji, biskupa IV w., twierdzi, że niektóre chrześcijanki
po rozdaniu swojego mienia stały się żebraczkami. Szczególnie poleca się, by środki na jałmużnę zyskać przez post: Jeśli między nimi jest ktoś w potrzebie albo ubóstwie, a nie mają
zbędnych środków, to poszczą dwa lub trzy dni, aby zaspokoić potrzebę pożywienia u ubogich89.
Kościół nie zadowolił się prywatną jałmużną, ale wydaje się od początku posiadać
wspólnotową kasę (arca). Posługę miłości ściśle wiąże z kultem. W każdą niedzielę czy raz w
miesiącu, albo wedle upodobania, znoszono dary (stips) na zgromadzenie liturgiczne – pieniężne i w naturze – i przekazywano przełożonemu gminy. Ten składał je na stół Pański i
przez to zostały przez Boga poświęcone. Odbiorca otrzymywał je teraz jakby z rąk Boga.
Przełożony decydował, kto i ile otrzymywał. Radził się diakonów, którzy bardziej się orientowali. Rozdawano dary częściowo bezpośrednio po zakończeniu nabożeństwa, częściowo
zanoszono je do domu potrzebującym.
Do regularnego samoopodatkowania się – trzymano się ściśle zasady dobrowolności –
dochodziły dodatkowe dary. Dowiadujemy się na przykład, że gdy gnostyk Marcjon przybył
do rzymskiej gminy ok. 139 r., dostarczył w darze 200 tys. sesterców. Za taką sumę mniej
więcej można było wybudować dom w Rzymie90. Zresztą, sumę tę zwrócono mu później.
Do form wsparcia ubogich należy zaliczyć agapy. W pierwotnym zamyśle było, aby
ubodzy mogli otrzymać niezbędny dla nich pokarm i napój. Organizowano wspólny posiłek,
w którym uczestniczyli ubodzy i bogaci, i każdy wnosił swój wkład wedle możliwości.
Wskutek różnych nadużyć szybko agapy straciły na znaczeniu.
Przełożony zdawał się od początku mieć nieograniczoną władzę w rozdawaniu darów.
Asystowali mu diakoni. Odpowiedzialność była wielka i pokusa wielka, aby korzystać z darów dla własnej korzyści. Stąd podkreśla się często, że kandydaci na duchownych mają być
wolni od chciwości. Dopiero później powstaje prawodawstwo regulujące sprawy kościelnego
majątku.
Cennej informacji na temat zasad dotyczących pomocy ubogim udziela nam Orygenes. Brzmią one zupełnie współcześnie: Z drugiej strony trzeba, abyśmy byli roztropni, abyśmy nieśli pomoc każdemu według godności każdego, pamiętając o powiedzeniu: „Szczęśliwy
ten, kto myśli o biednym i o nędzarzu”91. Nie wystarczy bowiem po prostu dawać z zasobów
kościelnych, jedynie na to bacząc, aby nie zjadać pożywienia ubogich, ani go nie wykradać,
lecz trzeba roztropnie poznawać okoliczności, z powodu których ludzie są potrzebującymi
oraz wartość osobistą każdego, w jaki sposób został on wychowany, ile niezbędnie potrzebuje
i z jakiego powodu potrzebuje. Nie należy zatem postępować podobnie z tymi, którzy od dziecka odbierali surowe i dokładne wychowanie, i z tymi, którzy chowani byli w dostatku i przyjemnościach, a potem popadli w biedę. Nie to samo należy dostarczać mężczyznom i kobietom
ani tak samo dużo starcom i młodzieńcom, ani młodzieńcom i ułomnym (ponieważ nie mogą
dla siebie zdobyć jedzenia) i tym, którzy przynajmniej w części mogą sobie pomóc. Trzeba też
badać, czy mają wielu synów, nie niedbałych, lecz wszystko czyniących, ale nie dostatecznie
im pomagających. Żeby nie powiedzieć więcej, potrzebuje wiele mądrości ten, kto chce dopomoc z dziełami sprawiedliwości i miłosierdzia, otwierając niejako drogę ku zachowaniu zbawienia, byśmy
jakiekolwiek później nabyte brudy jałmużnami obmywać mogli.
88
O uczynku i jałmużnach, 21: Jakaż to zabawa, najdrożsi bracia, która się na oczach Boga odbywa! Jeżeli w
publicznej zabawie pogan wielką i chwalebną wydaje się rzeczą, że są na niej obecni prokonsulowie i imperatorowi, a przygotowania i wydatki urządzających większe są, by mogli podobać się przełożonym, o ileż nad to
piękniejszą i większą jest chwała Boga i Chrystusa mieć jako widzów, o ileż tu i przygotowania gruntowniejsze i
hojniejszych trzeba wydatków, gdzie na widowiska schodzą się moce aniołów, schodzą się wszyscy aniołowie,
gdzie urządzający nie o kwadrygę lub konsulaty się ubiega, lecz otrzymuje żywot wieczny, gdzie nie chodzi o
zjednoczenie czczych i przemijających względów tłumów, lecz o otrzymanie wiekuistej nagrody królestwa niebieskiego.
89
Arystydes, Apologia, 15.
90
Willę od Krassusa kupił ktoś za 350 tys. sesterców.
91
Ps 40, l.

19

jałmużna
związana z
liturgią

dobrowolny
dar Marcjona

agapa

duchowni
odpowiedzialni za
rozdawanie

Orygenes:
dawać
roztropnie

�brze szafować kościelnymi dochodami, aby i przy nich okazawszy się wiernym i roztropnym
szafarzem, stał się szczęśliwym92. To są najbardziej światłe zasady dotyczące troski o ubogich,
jakie można znaleźć u Ojca Kościoła wczesnego okresu, czy – w ogóle. Z tego bezpośrednio
wynika, że duchowni mieli prawo utrzymywać się z dochodów kościelnych, ale te wydatki
nie powinny były być większe niż na ubogich, aby to, co miało być przeznaczone dla sierot i
wdów, nie zostało zawłaszczone.
Przytoczmy kilka liczb. Według relacji Cypriana93, w kartagińskiej gminie zgromadzono 100 tys. sesterców. Rzymska gmina ok. 250 r. miała około stu duchownych i półtora
tysiąca potrzebujących pomocy. Jeśli przyjmie się koszta utrzymania jednego człowieka równe utrzymaniu niewolnika, wolno zakładać, że gmina miała do dyspozycji ok. pół miliona
sesterców.

dobroczynność w
liczbach

b. wspieranie nauczycieli i pełniących urzędy
To z ustanowienia Jezusa, jak stwierdza Paweł94, głoszący Ewangelię mają prawo żyć
z Ewangelii. Interpretowano to w ten sposób, że nauczyciele w Kościele mają prawo do
skromnych środków niezbędnych do utrzymania i ich potrzeby mają pierwszeństwo, nie naruszając też zasady, że majątek Kościoła należy do ubogich. Biskup dysponował władzą rozstrzygania i rozeznawania, przeznaczając dla siebie i duchownych tyle, ile uznał za słuszne,
resztę dając potrzebującym. Nauczycielom (misjonarzom) i prorokom zapewniał z pewnością
całodzienne utrzymanie. O pewnych nadużyciach dowiadujemy się z Didache i od Lucjana.

wyważyć
między
potrzebą
urzędu a
ubogich

c. wspieranie wdów i sierot
Wszędzie, gdzie w patrystycznych patrystycznych źródłach mówi się o pomocy potrzebującym, pierwsze miejsce wśród nich zajmują sieroty i wdowy. Nie bez znaczenia jest
inspiracja biblijna i judaizm, gdzie sieroty i wdowy stają się synonimem bezradności człowieka wobec swego losu i sprawdzianem troski o bliźniego. W starożytności były one szczególnie wystawione na niedostatek. Były one zawsze na liście potrzebujących również dlatego, że
nigdy ich nie brakowało. Biskup Korneliusz relacjonuje, że rzymska gmina żywi półtora tysiąca wdów i potrzebujących95. Wdowy nosiły zaszczytny tytuł we wspólnocie: ołtarz Boży, i
nawet Lucjan wiedział o tym, że u chrześcijan wdowy i sieroty zajmują nadrzędne miejsce.
Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach96. Autor Pasterza Hermasa zaczyna listę cnót od służby wdowom
oraz troski o sieroty i o cierpiących niedostatek97. Nie brakuje przykładów na to, że prywatne
osoby przyjmowały sieroty do swoich rodzin98. Wspierając wdowy i sieroty, Kościół bez
wątpienia włożył swój wkład w poprawę sytuacji socjalnej niższych warstw społecznych. O
pewnych nadużyciach ze strony wdów mówi już św. Paweł99.

wdowy i
sieroty na
pierwszym
miejscu

d. pomoc chorym, słabym, ubogim i niezdolnym do pracy
O uzdrawianiu chorych była już mowa. Chorych, których nie daje się uleczyć, powinna gmina wspierać, przynosząc pocieszenie i dary. Wymienia się w źródłach innych jako
wymagających wspólnej troski: cierpiących na duszy, pozbawionych pomocy, niezdolnych do
pracy, wielodzietne rodziny i w ogóle ubogich. Diakoni, wdowy i diakonise były obciążone
zadaniem takiej pomocy. Od diakonów w kościelnych rozporządzeniach wymaga się, aby
92

Komentarz do Ewangelii według św. Mateusza, 61.
Ep. 62.
94
1 Kor 9, 14: Tak też i Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię.
95
Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, VI, 43.
96
Jk 1, 27.
97
Przykazania, VIII, 10.
98
O Orygenesie Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, VI, 2; Męczeństwo Perpetui i Felicyty, 15; Konstytucje
Apostolskie, VI, 1.
99
1 Tm 5, 1-16.
93

20

ubodzy
skarbem
Kościoła

�pełnili dobre dzieła, ani ubogimi nie pogardzali, ani nie zabiegali o względy bogatych; powinni odnajdywać potrzebujących i dzielić się z nimi dochodami ze zbiórek gminy. Biskup
powinien miłować ubogich, czyli być filo,ptwcoj. Legenda donosi z czasów prześladowań za
Decjusza, że diakon Wawrzyniec, gdy domagano się od niego, aby wydał dobra kościelne,
odpowiedział, że jedynym skarbem Kościoła są ubodzy. Przekaz ten dobrze wyraża powszechne wtedy przekonanie, że to, co Kościół posiada, jest własnością ubogich. Naturalnie,
ze zgromadzonych dóbr nie można było zaspokoić potrzeb wszystkich ubogich. Tertulian
relacjonuje o przypadkach pożyczania przez chrześcijan pieniędzy od pogan100. Zapewne nie
były to rzadkie przypadki. Na to, że kościelny system pomocy ubogim był właściwy i sprawiał na wielu wrażenie, i pociągał do wiary, najlepszego dowodu dostarcza w IV w. Julian
Apostata. Próbując sztucznie odbudować pogańskie państwo, usiłował naśladować chrześcijan w dobroczynności, aby wytrącić im z rąk taką broń. Naśladowanie to nie udało się.
Julian Apostata poświadcza również fakt, że charytatywna działalność Kościoła rozciągała się także na niechrześcijan. Pisał do Arsacjusza: Bezbożni Galilejczycy oprócz swoich
żywią ubogich naszych. Nasi zaś, jak widać, cierpią brak pomocy, której od nas potrzebują101.
To świadectwo jest tym bardziej wartościowe, że nie znajdujemy podobnego w chrześcijańskich źródłach. Wszakże już św. Paweł pisał: A zatem, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze
wszystkim, a zwłaszcza naszym braciom w wierze102. Fundusz gminy służył wyłącznie potrzebom braci w wierze, jednak prywatna dobroczynność wykraczała poza te granice. Podczas
różnych katastrof chrześcijanie pomagali też niechrześcijanom, wzbudzając ich podziw.

pomoc
niechrześcij
anom

e. opieka nad więźniami i skazańcami w kopalniach
Na liście cnót w Pasterzu Hermasa znajdujemy na trzecim miejscu: uwolnić niewolników Bożych z sytuacji przymusu. Często więźniami stawali się ludzie niewinni, a przede
wszystkim prześladowani za wiarę, oraz niewypłacalni dłużnicy. Kościelna dobroczynność
obejmowała swoim zasięgiem obie grupy. Przede wszystkim należy ich odwiedzać, pocieszać
i ulżyć w trudnej sytuacji dostarczając pożywienia. Odwiedzanie więźniów należało do stałych obowiązków diakonów, przez co oni sami często wystawiali się na niebezpieczeństwo.
Również inni powinni to czynić. Gdy więźniami byli odważni świadkowie wiary czy słynni
jej nauczyciele, zadanie odwiedzania więźniów nie było przykre do wypełnienia, gdyż wielu
ubiegało się o kontakt z wyznawcami uznając ich za świętych i skutecznych pośredników
przed Bogiem i Kościołem. Akta męczenników są pełne takich historii i nie uchodzą one
uwadze Lucjana, który dostrzega różne nadużycia. Przypadki, w których ktoś np. podawał się
za wyznawcę, a nim nie był, zdarzały się, choć były raczej rzadkością.
Jeśli bracia byli skazani do kopalń, nie pozostawiano ich samych103. Starano się sporządzić listę przebywających tam chrześcijan i doprowadzić, wedle możliwości, do ich uwolnienia. Hipolit opowiada o tym, że biskup rzymski Wiktor posiadał listę wszystkich chrześcijan zesłanych do kopalń na Sardynii i doprowadził rzeczywiście do ich uwolnienia przez
wstawiennictwo cesarskiej konkubiny Marcji u Kommodusa104. W innych przypadkach starano się przynajmniej ulżyć w ciężkiej sytuacji. Szczególnie piękne przykłady takiej troski spotykamy w relacji O męczennikach palestyńskich Euzebiusza z Cezarei czasów prześladowań
za Dioklecjana. Egipscy chrześcijanie udają się do najodleglejszych kopalń, nawet na Sycylię,
aby podtrzymać na duchu skazanych tam swoich braci. Przy kopalniach złota w górach Fanos
(na greckiej wyspie Thasos) urządzono nawet kościół. W Konstytucjach Apostolskich czytamy: Jeśli jakiś chrześcijanin dla imienia Chrystusa, za wiarę i miłość do Boga skazany został
przez bezbożnych na udział w walce gladiatorskiej, na walkę z dzikimi zwierzętami albo na
100

O bałwochwalstwie, 23.
Sozomen, Historia Kościoła, V, 16.
102
Ga 6, 10.
103
Dionizy u Euzebiusza z Cezarei (Historia kościelna, IV, 23) wystawia gminie rzymskiej chlubne świadectwo
pod tym względem.
104
Refutatio omnium haeresium, IX, 12.
101

21

rodzaje
skazanych

solidarność
ze skazanymi do
kopalń

�katorgę w kopalni, nie opuszczajcie go, lecz z owoców waszej pracy i potu posyłajcie mu
środki utrzymania oraz pieniężną zapłatę dla żołnierzy, aby mu ulżyć i zapewnić opiekę; niechaj dzięki waszym wysiłkom wasz błogosławiony brat znajdzie ulgę w ucisku105.
Troska chrześcijan o więźniów była tak znana, że Licyniusz, ostatni cesarz przed Konstantynem, który prześladował chrześcijan, wydał prawo, że nikomu nie wolno ludzkich uczuć
przejawiać wobec nieszczęśliwych więźniów, przez podawanie im żywności, że nie wolno okazywać litości tym, co jęczą w kajdanach i z głodu giną, że nikomu po prostu nie wolno być
dobrym, że dobrze czynić nie wolno nawet tym, których, własna natura do współczucia z bliźnimi pociąga. …Ci. którzy byli litościwi, mają cierpieć to samo, co ci, którym litość okazano,
mają być zakuci w kajdany i wtrąceni do więzienia; ci, którzy ludzką wyświadczyli przysługę,
tę samą co skazańcy ponieść mają karę106. Prawo to poświadcza wyraźniej niż wszystko inne
ową troskę chrześcijan o więźniów i siłę moralną, jaką chrześcijaństwo przez to okazywało.
Mogły do tego dochodzić pewne nadużycia, których państwo nie chciało tolerować.
Starano się także wykupywać chrześcijańskich więźniów; jednak trudno jest w tego
rodzaju relacjach rozróżnić, czy chodzi o wykupienie więźniów, czy wyzwolenie niewolników. W Liście Klemensa Rzymskiego czytamy: Wiemy, że i spośród nas wielu poszło do więzienia, aby innych z więzów uwolnić, wielu sprzedało się do niewoli, oddając uzyskane pieniądze innym na pożywienie108. Podobnie w Konstytucjach apostolskich: Z uczciwego wysiłku
wiernych udzielajcie pokarmu potrzebującym i ubierajcie ich, oraz – jak to stwierdziliśmy
wyżej – zebrane wśród braci pieniądze rozdawajcie, przeznaczajcie na zakupy dla świętych,
kupujcie niewolników, jeńców, więźniów, ofiary oszczerstw, oraz tych, których tyrani z powodu imienia Chrystusa skazali na walkę w cyrku i na śmierć. Pismo powiada: ,,Ratuj wleczonych na śmierć i wykupuj zabijanych, nie żałuj [na to]”109. Gdy numidyjscy rabusie uprowadzili chrześcijan, kartagińska gmina prędko zebrała sumę stu tysięcy sesterców na okup i wyraziła gotowość do dalszej pomocy110. Gdy Goci pojęli w niewolę chrześcijan w Kapadocji
ok. 255 r., gmina rzymska przekazała swoją zbiórkę dla opłacenia okupu. Wykup więźniów
także później uchodził za szczególnie szlachetne dzieło. Pośród nagrobnych inskrypcji galijskich w IV i V w. spotykamy napisy: Wykupywał więźniów.

zakaz
Licyniusza

wykupywanie więźniów

f. pochówek ubogich i innych zmarłych
Cesarz Julian Apostata pisze do Arsacjusza: Do wzrostu wrogiej bogom religii najwięcej się przyczyniła życzliwość okazywana przybyszom ze strony obcych oraz troskliwa pamięć
o mogiłach ludzi zmarłych, a następnie udawana czcigodność w sposobie życia111. To, że pochówek ubogich braci był finansowany z kasy gminy, poświadcza Tertulian112 i Arystydes:
Ilekroć jakiś ubogi zejdzie ze świata i ktoś z nich to zobaczy, to podejmuje się wedle możliwości jego pochówku113. Jakie znaczenie miał pogrzeb i jak bolesna była obawa, że będzie się
jego pozbawionym, było powszechnie wiadome. Chrześcijańska gmina uwzględniała tu powszechne nastawienie, w którym pochowanie zmarłych uchodziło za humanitarny wymóg
nawet u wrogów tej religii. Szczególnie diakoni ponosili odpowiedzialność za godne pogrzebanie zmarłych. Chrześcijanie pozwalali sobie nawet w tym względzie na pewien luksus:
Gdyby Arabie miały się użalać, to niech wiedzą Sabejczycy, że więcej i to kosztowniejszych
ich towarów szczodrą ręką rozrzucają chrześcijanie przy pogrzebach, aniżeli bogowie otrzymują wśród dymów ofiarnych114.
105

Konstytucje apostolskie, V, 1.
Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, X, 7.
108
List do Kościoła w Koryncie, LV, 2
109
Konstytucje apostolskie, IV, 9; Prz 24, 11.
110
Cyprian, Ep. 62.
111
Sozomen, Historia Kościoła, V, 16.
112
Tertulian Apologetyk, 39.
113
Arystydes, Apologia, 15.
114
Tertulian, Apologetyk, 42.
106

22

znaczenie
pochówku

�Do chrześcijańskiej specyfiki pogrzebu należało być pochowanym obok braci w wierze. Gdy tak nie było – bez większego powodu, podnosiła się skarga czy zarzuty. Cyprian
relacjonuje o pewnym biskupie, który był prawdopodobnie członkiem jakiegoś klubu lub kolegium pogańskiego: Marcjalis zaś przez długi czas brał udział w haniebnych i wystawnych
ucztach w Kolegium. Należąc do tego kolegium, według pogańskiego zwyczaju, w świeckich
grobach razem z obcymi pochował swoje dzieci116. Pojedyncze chrześcijańskie groby spotykamy też na żydowskich cmentarzach.
Laktancjusz stwierdza: Nie zniesiemy tego, żeby obraz i stworzenie Boże zostało rzucone na łup dzikim zwierzętom i ptakom, ale zwrócimy je ziemi, z której zostało wzięte117, a
także względem nieznanego człowieka wypełnimy posługę należącą do krewnych, których zastąpi, jeśli ich zabraknie, [nasze] humanitarne usposobienie118.
Troska o zmarłych obejmowała także ich przyszły los i modlitwę za nich. Składano w
ich imieniu i za ich szczęśliwe życie w wieczności ofiarę eucharystyczną. Ten prastary zwyczaj miał wielkie znaczenie, przynosił pocieszenie krewnym i dodawał chrześcijaństwu siły
przyciągania. Tertulian jest dla nas najstarszym świadkiem istniejącego już pewnie wcześniej
zwyczaju sprawowania Eucharystii w rocznicę zgonu, podając przykład owdowiałej wcześnie
kobiety, która w ten sposób modli się za zmarłego męża119. Polemizuje z pogańskim zwyczajem, przejmowanym przez niektórych chrześcijan, urządzania biesiad nad grobem zmarłych z
okazji ich wspomnienia. Jednak w III w. zwyczaj ten musiał się upowszechniać i trudny był
do wykorzenienia.

chrześcijanie grzebani
razem

godność
zmarłego
człowieka

Eucharystia
za zmarłych

g. troska o niewolników
Kwestię niewolnictwa podnoszono nieraz w historii jako zarzut przeciwko chrześcijaństwu. Starożytni chrześcijanie nie oceniali niewolnictwa ani gorzej ani lepiej niż ówczesne
państwo czy prawodawstwo. Na przykład Didache zaleca niewolnikom, aby okazywać posłuszeństwo swemu panu jako obrazowi Boga120. Nie zamierzano występować przeciwko ówczesnemu systemowi państwa i nie przychodziło im do głowy, aby z przyczyn religijnych czy
innych usuwać niewolnictwo. Już w listach Pawłowych zachęca się niewolników do wierności i posłuszeństwa względem swoich panów121. Byłoby jednak niesprawiedliwością posądzać
chrześcijan o obojętność wobec sytuacji niewolników. Kościół zajmował się ich sytuacją i
starał się polepszyć ich los.
Istniały różne płaszczyzny, na których niewolników postrzegano jako równych innym:
• Nawróceni niewolnicy byli uznawani z punktu widzenia religijnego jako bracia i siostry w pełnym tego słowa znaczeniu; ich stan w świecie postrzegano jako obojętny dla
wiary. Znamienne, że na chrześcijańskich grobach nigdzie nie spotykamy inskrypcji
„niewolnik”, z jaką mamy do czynienia w innych przypadkach. Ireneusz powiada, że
Chrystus uczynił nas z dzieci i niewolników wedle ciała synami Bożymi, wszystkim dając dar Ducha ożywiającego nas122. Laktancjusz ustosunkowuje się do zarzutu przeciwników chrześcijaństwa, którzy – już wtedy! – wytykali chrześcijanom niekonsekwencję, iż mówią o równości, a u siebie mają panów i niewolników: Nie ma żadnej
innej przyczyny, dla której przyznajemy sobie nawzajem imię braci, jak ta, iż sądzimy,
116

Ep. 67, 6.
Chrześcijanie byli przeciwnikami kremacji i starali się pochować przynajmniej ocalałe resztki ze spalonych
braci. Wiara prostych ludzi w zmartwychwstanie ulegała nieraz zachwianiu wobec spalenia ciała. Teologowie
starali się takich podtrzymać w wierze, aczkolwiek sami także uważali kremację za niemoralną, np. Tertulian
(De anima, 51; De ressurectione mortuorum, 1). Powody takiego stanowiska nie są bliżej znane.
118
Ιnstitutiones, VI, 2.
119
De monogamia, 10: Naprawdę i za jego duszę się modli, i prosi o czasową ochłodę dla niego, i udział w
pierwszym zmartwychwstaniu, i składa ofiarę w rocznice jego zgonu.
120
IV, 11.
121
Np. 1 Kor 7, 20 n.
122
Adversus haereses, IV, 21, 3.
117

23

chrześcijaństwo nie
zmieniało
struktur

równość
duchowa

�że równi jesteśmy. Skoro bowiem wszystko, co ludzkie, oceniamy nie wedle ciała, lecz
ducha, jeśli nawet różny byłby stan fizyczny, nie mamy przecież niewolników, lecz ich
uważamy i nazywamy wedle ducha braćmi, a wedle religii współniewolnikami123. W
przypadku chrześcijańskich panów istniał obowiązek doprowadzenia do wiary także
niewolników: Niewolników i niewolnice tak formują, że stają się chrześcijanami, z
powodu miłości, którą dla nich mają, a gdy nimi się stali, nazywają ich braćmi bez
różnicy124.
• W pełnym wymiarze korzystali z praw chrześcijańskiej wspólnoty; niewolnicy mogli
zostać duchownymi, a nawet biskupami. Rzymski biskup Pius, brat Hermasa, należał
do stanu niewolników; podobnie biskup Rzymu, Kalikst, był wcześniej niewolnikiem;
prawdopodobnie też biskup Euzebiusz z Cezarei. Kanon 80 synodu w Elwirze stwierdza: Zabrania się ustanawiania wyzwoleńców duchownymi za życia ich panów.
• Ich moralna postawa miała być tak samo ceniona jak ludzi wolnych; nie powinno się
naruszać godności płci i wstydliwości niewolnic; niewolników należy zachęcać i zobowiązywać do tych samych cnót, co ludzi wolnych. Pośród męczenników niemałą
liczb stanowili niewolnicy. Jest wiele przypadków wspólnej męczeńskiej śmierci, z
których najbardziej znane pozostaje męczeństwo Perpetui i Felicyty. Zdarzały się sytuacje, że bardziej lękliwi chrześcijanie polecali swoim niewolnikom podczas prześladowań za Dioklecjana złożyć pogańską ofiarę w ich imieniu. Kanony kościelne przewidywały trzyletnią pokutę za takie postępowanie125.
Panowie są napominani do tego, aby po ludzku traktować niewolników, nie zapominać, że chrześcijańscy niewolnicy są ich braćmi i siostrami; natomiast niewolnikom przypomina się, że nie powinni gardzić swoimi panami ani stawiać się na równi z nimi. Augustyn w
Wyznaniach podaje piękny przykład postawy chrześcijańskiej niewolnicy, która służyła w
domu jego dziadka od strony matki: Za to, jak też ze względu na sędziwy wiek i nienaganne
obyczaje, pan i pani odnosili się do niej z respektem jako do szacownego członka tej chrześcijańskiej rodziny. Dlatego też powierzyli jej wychowanie swoich córek, co ona sumiennie wypełniała127. Mogło to być ok. 300 r.
Wyzwalanie niewolników uchodziło od początku jako zaszczytne dzieło, w przeciwnym razie nie pojawiłoby się roszczenie ze strony niektórych chrześcijańskich niewolników
do ich wyzwolenia się. Takie roszczenia kierowali oni względem wspólnotowej kasy, jednak
Kościół wyraźnie takie roszczenia odrzucał, aczkolwiek w niektórych wypadkach wykupywał
niewolników128. Prawa panów do swoich niewolników nie uznawał za niemoralne, lecz postrzegał niewolnictwo jako naturalny stan. Zmiany pod tym względem przychodzą z inspiracji
nie tylko religijnych, ale moralno-filozoficznych i z powodu ekonomicznej konieczności129.
O tym, że, niestety, w III w. nawet w chrześcijańskich gminach zdarzały się przypadki
okrucieństwa stosowanego względem niewolników, dowiadujemy się przede wszystkim z
kanonu 5. odbytego ok. 306 r. synodu w Elwirze: Jeśli kobieta pod wpływem złości pobije
swoją niewolnicę, tak że ta umrze w boleściach w ciągu trzech dni, a nie wiadomo, czy zabiła
celowo, czy przypadkiem, to: jeśli celowo – po siedmiu latach wyznaczonej pokuty, a jeśli
przypadkiem – po pięciu latach może przystąpić do komunii. Gdyby w tym czasie zachorowała, można jej dać komunię. Orygenes z kolei powiada, że złorzeczenie – jest to częsty i pochopny błąd ludzkiej słabości, popełniany zwłaszcza względem poddanych i ludzi stojących
niżej od nas. Ludzie sądzą, że samo takie określenie [tj. „poddany”] nie jest przekleństwem130.
123

Divinae instututiones, V, 15.
Arystydes, Apologia, 15.
125
Piotr z Aleksandrii, kan. 6-7.
127
IX, 8, 17.
128
Ignacy Antiocheński, List do Polikarpa, 4.
129
Harnack nawet twierdzi, że tylko z inspiracji pozareligijnych (s. 195).
130
Komentarz do Listu św. Pawła do Rzymian, III, 4.
124

24

równość
kościelna

równość
moralna

szacunek w
rodzinie

praktyka
wyzwalania

przypadki
okrucieństwa

�Już w II w. mamy do czynienia ze zmniejszaniem się liczby niewolników. Zjawisko
to, z przyczyn ekonomicznych, przybiera na sile w III w. Wyzwolenie niewolników staje się
często koniecznością i nie jest poczytywane jako szczególny akt miłosierdzia.

schyłek
niewolnictwa

h. pomoc w losowych nieszczęściach
Już w Hbr 20, 32nn. spotykamy pochwałę gminy za okazaną troskę o innych. Często
spotykamy napomnienia, aby w razie pilnej potrzeby śpieszyć na pomoc innym, zwłaszcza
siostrzanym gminom. Mamy wiele przypadków takiej pomocy. Oto kilka przykładów:
Gdy wybuchła zaraza ok. 259 r. w Aleksandrii, pisze biskup Dionizy: Bracia po większej części w uniesieniu miłości… nie oszczędzali siebie i żyli jedni dla drugich, odwiedzali
chorych, na nic nie zważając, bez wytchnienia im służyli, pielęgnowali ich w Chrystusie, i
razem z nimi z wielką radością życie swe oddawali. Od innych wchłaniali w siebie zarazki
cierpienia i choroby nabawiali się od bliźnich, a bóle ich chętnie brali na siebie. Było istotnie
wielu takich, którzy pielęgnowali i krzepili i drugich, i ich śmierć przenieśli na siebie... Najlepsi z pośród braci naszych w ten sposób życie swe zakończyli, szereg kapłanów i diakonów
oraz najznakomitszych mężów z pośród ludu. Taka śmierć… w niczym, jak się zdaje, nie ustępuje przed męczeństwem. Zwłoki zaś świętych brali na ręce i przygarniali…, zamykali im oczy
i usta, nieśli je na swych ramionach, składali je…, obmywali i ubierali w szaty ozdobne, a
krótko potem i oni tych samych doznawali zabiegów, bo ci co pozostawali, szli za tymi, co ich
wyprzedzili. U pogan zaś było zgoła inaczej. Tych, którzy w chorobę popadli, odtrącali od
siebie i uciekali od swoich najdroższych. Wyrzucali na ulicę konających i zwłoki pozostawiali
niepogrzebane. Unikali styczności z śmiercią i zbliżenia się do niej, lecz mimo wszystkich
środków ujść przed nią nie było rzeczą łatwą131.
O podobnej epidemii relacjonuje św. Cyprian z Kartaginy. Jak zachęca do pomocy
bliźnim, pokazuje jego pismo O śmiertelności132; jak natomiast sam ją praktykował, pokazuje
jego biograf, diakon Poncjusz133.
O podobnym postępowaniu chrześcijan dowiadujemy się podczas wielkiej zarazy za
Maksymina Dai, którzy ofiarnie pomagali także niechrześcijanom: Chrześcijanie tymczasem
jaśnieli w oczach wszystkich pogan swą gotowością do każdej posługi oraz pobożnością. Oni
tylko sami w tym okropnym nieszczęść splocie czynami okazywali współczucie i miłość bliźniego. Po całych dniach jedni z nich świadczyli ostatnie przysługi umierającym i zabiegali o
ich pochowanie, a niepoliczona liczba była takich, o których się nikt nie troszczył. Inni znowu
zbierali w jedno miejsce wszystkich, których po miastach głód z sił wyczerpywał, i chleb im
wydawali. Gdy te czyny do powszechnej dotarły wiadomości, wszyscy wielbili Boga chrześci-

131

Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, VII, 22.
Cyprian, O śmiertelności, 16: A to wreszcie, najmilsi bracia, cokolwiek jest, jak jest ważne, jak potrzebne, że
zaraza ta i choroba, która wydaje się straszną i nieszczęsną, doświadcza sprawiedliwości jednostek i bada umysły rodzaju ludzkiego, czy chlebodawcy litują się nad złożonymi niemocą sługami, czy lekarze nie zaniedbują
błagających chorych, czy gwałtowni powstrzymują swą srogość, czy drapieżni hamują szalonej swej chciwości
nienasycony ciągle żar przynajmniej obawą śmierci, czy pyszni uginają karku, czy nieuczciwi łagodzą swą czelność, czy bogaci czynią jakieś ofiary na widok umierających drogich osób, i czy robią zapisy mający umrzeć bez
spadkobierców. Gdyby nic innego ta śmiertelność nie przyniosła, to jednak chrześcijanom i sługom Boga
ogromną przysługę wyświadczyła przez to, żeśmy chętnie zaczęli pragnąć męczeństwa, skoro uczymy nie lękać
się śmierci. Są to dla nas ćwiczenia, nie pogrzeby; dają umysłowi chwałę męstwa, pogardę śmierci przygotowują
do korony.
133
Vita s. Cypriani, 9-10: Byłoby zbrodnią zbyć milczeniem, co w tych okolicznościach czynił arcykapłan Chrystusa i Boga, który kapłanów tego świata o tyle miłosierdziem przewyższał, o ile prawdą religijną wyprzedzał.
Zebrawszy najpierw w jedno miejsce lud, pouczył go o pożytkach miłosierdzia, wykazując na przykładach Pisma
św., ile zasługują u Boga obowiązki wzajemnej miłości. Następnie dodawał, że nic dziwnego, jeżeli z poczucia
należnej miłości swoim tylko przychodzimy z pomocą… Pomijam wiele innych rzeczy… Gdyby to mogli na rynku
słyszeć poganie, może by zaraz uwierzyli…. Zaraz tedy rozdzielono zajęcia odpowiednio do uzdolnienia i stanu… Działo się więc z nadmiaru dobrych uczynków wszystkim dobrze, nie tylko współwyznawcom.
132

25

pomagać
zwłaszcza
swoim

pomoc
podczas
zarazy w
259 r. w
Aleksandrii

podobnie w
Kartaginie

pomoc
także
poganom

�jan i uznawali, że tylko oni są prawdziwie pobożni i bogobojni, jako że to stwierdzili swymi
czynami134.
Wolno przypuszczać, że takie przypadki, o których opowiada Euzebiusz, wywierały
duże wrażenie na niechrześcijanach i dobrze służyły krzewieniu wiary.

i. zapewnienie pracy
Chrześcijaństwo krzewiło się najpierw pośród ciężko pracującej ludności. Wprawdzie
nie nauczało o godności pracy czy o głębokiej satysfakcji, którą ona przynosi, ale uwrażliwiało na jej obowiązek. Kto nie chce pracować, niech też nie je!135 Zawsze przypominano, że
obowiązek ten ma granice w ludzkich zdolnościach i możliwościach pracy. Wkrótce spostrzeżono, że niektórzy popadli w bezczynność czy nawet usiłowali wykorzystać dobrotliwość
swoich braci sami nie pracując. Sprawa była tak znana, że znajduje swoje odzwierciedlenie w
Didache, a Lucjan uznaje za cechę właściwą chrześcijanom, że w imię braterskiej miłości
dają się zwieść i wykorzystywać różnym krętaczom.
Nie można jednak stawiać chrześcijaństwu zarzutu, że chciało przysparzać żebraków i
nie doceniało obowiązku pracy. Tertulian odpiera nawet taki zarzut, że chrześcijanie są bezużyteczni w handlu i pracy: Jak to? Mogą takimi być ludzie razem z wami żyjący, mający taki
sam sposób życia i ubioru, te same sprzęty i te same potrzeby życiowe? Nie jesteśmy przecież
braminami, albo indyjskimi gimnosofistami, ludźmi leśnymi i wygnańcami z życia136. Pamiętamy o tym zawsze, żeśmy Bogu, panu i stwórcy, winni wdzięczność, i nie gardzimy żadnym
owocem jego dzieł, owszem, wstrzymujemy się, byśmy ich nie nad miarę używali albo fałszywie! Przeto mieszkamy na tym świecie razem i nie gardzimy forum, nie gardzimy targowiskiem, używamy kąpieli, chodzimy do waszych magazynów, warsztatów, hoteli, oglądamy
wasze targi i cały ruch handlowy. Spotykamy się razem z wami na okrętach, razem odbywamy
służbę wojskową, razem uprawiamy rolę i razem prowadzimy handel. Dlatego jest między
nami wymiana, bo sztukę naszą i pracę oddajemy na wasz użytek137.
Nawet duchowni zajmowali się właściwą wszystkim pracą zarobkową. Dopiero w
rozporządzeniach synodu w Elwirze spotykamy pewne dla nich ograniczenia: Biskupi, prezbiterzy i diakoni niech nie wyjeżdżają w sprawach handlowych, ani nie krążą po prowincjach
szukając zysku na targach. Po żywność niech wyślą syna, wyzwoleńca, najemnika, przyjaciela
lub kogokolwiek innego. Jeśli chcą zajmować się handlem, niech to robią w granicach prowincji138.
Na temat konieczności pracy znajdujemy trafne słowa u Klemensa Aleksandryjskiego
i innych. Jednym z motywów, którym chciano pobudzić do pracowitości, był ten, że z dochodów uzyskanych przez pracę można wspierać innych. Chętnie podkreślano, że robotnik godny
jest swojej zapłaty139. Dobitnie o obowiązku pracy mówią Didaskalia apostolskie (15): Wy
wszyscy, wierzący, powinniście każdego dnia i o każdym czasie, o ile nie jesteście w kościele,
pilnie oddawać się pracy, aby całe wasze życie nie było próżniacze… Pan bowiem powiedział: „Do mrówki się udaj, leniwcze, patrz na jej drogi – bądź mądry…”140. Bądźcie więc
ciągle zajęci, bo hańbą jest, której nie da się naprawić, próżniactwo. Kto u was nie pracuje,
niech też nie je. Leniwych bowiem nienawidzi Pan; leniwy nie może stać się wierzącym.
W pierwotnym chrześcijaństwie, przy uznaniu prawa każdego brata w wierze do minimum koniecznego do życia, istniał także obowiązek spoczywający na gminach, aby to minimum zapewnić przez pośrednictwo w znalezieniu pracy albo przez bezpośrednie wsparcie.
134

Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, IX, 8.
2 Tes 3, 10.
136
Brachmanae – braminami nazywano kapłanów indyjskich, którzy w pustelniach leśnych, z dala od świata,
prowadzili życie bez wszelkich wygód. Nazywano ich także gimnosofistami, t. j. mędrcami, chodzącymi nago.
137
Apologetyk, 42.
138
Elwira, ok. 306 r., kan. 19.
139
1 Tm 5, 18.
140
Prz 6, 6-11.
135

26

obowiązek
pracy

chrześcijanie pracują
jak inni

ograniczenia co do
duchownych

motywy
pracy

pomoc
socjalna
gminy

�Tak oto czytamy w pseudoklementyńskich Homiliach: zdolnemu do pracy – praca, niezdolnemu do pracy – czynne miłosierdzie141. Cyprian uznaje za rzecz samą przez się zrozumiałą,
że jeśli zabroni się jakiemuś nauczycielowi nauczania zawodu aktora, to gmina powinna o
niego się zatroszczyć i, jeśli niczego innego nie umie, powinna dostarczyć niezbędne mu
środki142. Nie wiemy, czy takie zobowiązanie miało charakter powszechny. W Didache z kolei się stwierdza, że żaden z braci nie powinien być dłużej na utrzymaniu gminy jak dwa lub
trzy dni. Jeśli zaś chce u was osiąść, a ma jakiś zawód, niech pracuje, by się wyżywić. Jeśli
natomiast nie ma żadnego zawodu, zadbajcie rozsądnie o to, by chrześcijanin nie żył wśród
was w bezczynności. Gdyby zaś nie chciał tego czynić, znaczyłoby to, że kupczy Chrystusem.
Strzeżcie się takich ludzi143.
Wynika z tego, że brat we wspólnocie mógł o niej domagać się pracy i że ona powinna
była mu jej dostarczyć. Nie tylko zatem obowiązek materialnej pomocy łączył członków
gminy – była ona ostatecznością –, ale tworzyli oni pewien rodzaj wspólnoty pracy i gmina w
razie konieczności miała dostarczyć bratu zajęcia. Gminy tworzyły wspólnotę ekonomiczną.
Taki ustrój socjalny chrześcijańskiej gminy stanowił dodatkowo o sile jej przyciągania. Gmina dostarczała zajęcia zdatnym do pracy, a niezdatnych chroniła przed głodem.

gmina
wspólnotą
ekonomiczną

j. troska o przybyszów i inne gminy
Przyjmowanie przyjezdnych było w starożytności dość uciążliwym obowiązkiem,
zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Przybyli urzędnicy, żołnierze czy prywatne osoby,
często stawiali duże wymagania. W najstarszej relacji, jaką dysponujemy na temat posługi
gościnności we wspólnocie chrześcijańskiej, pośród posług, które są wspierane funduszami
gminy, wymienia się także przyjmowanie gości144. Gościnność nie była więc sprawą prywatną chrześcijan. Zachwala ją już Pismo Św.145 i autorzy pierwszych pism starochrześcijańskich146. Tertulian uznaje do tego stopnia obowiązek gościnności, że przestrzega swoją żonę
przed ewentualnym wyjściem za mąż po jego śmierci za poganina, gdyż w obcym domu nie
będzie mogła praktykować gościnności względem swoich braci w wierze147. Cyprian nawołuje do gościnnego przyjmowania uciekinierów podczas prześladowań za Decjusza: Proszę,
abyście troskliwą opieką otaczali wdowy, chorych, wszystkich ubogich a nawet obcych, o ile
tego potrzebują z moich własnych pieniędzy, które zostawiłem u mojego współprezbitera Rogacjana. Na wypadek gdyby suma ta była już całkowicie wyczerpana, przez akolitę Narika
posyłam Rogacjanowi dalszą kwotę, aby można było hojniej i szybciej wspierać potrzebujących148. Lucjan kreśląc karykaturę chrześcijanina w osobie pielgrzyma Proteusza, wskazuje
na wygodne i zbytkowne życie, które mógł on prowadzić korzystając z chrześcijańskiej gościnności149. Julian Apostata wyraża pragnienie, aby wyznawcy reaktywowanej przez niego
pogańskiej religii państwowej naśladowali chrześcijan pod względem gościnności150. Gościnność w czasach Orygenesa zdaje się nieco osłabła, gdyż Aleksandryjczyk napomina: Wysłani
w celu zburzenia Sodomy aniołowie chcąc przyspieszyć wyznaczone im zadanie zadbali najpierw o swego gospodarza, Lota, aby przez pamięć jego gościnności ocalić go od zagłady w
zagrażającym ogniu. Posłuchajcie tego wy, którzy zamykacie swe domy przed cudzoziemcami;
posłuchajcie wy, którzy gościa unikacie jak wroga!151 Lot mieszkał w Sodomie. Nie czytamy w
141

Ep. Clem. 8.
Ep. 2; por. 41, 1.
143
Didache, 12.
144
Justyn, Apologia, I, 67.
145
Rz 12, 13; 16, 1n.; Hbr 6, 10; 13, 2: Nie zapominajmy też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę.
146
Pasterz Hermasa, Przykazania, VIII, 10; 10, 3.
147
Do żony, II, 4.
148
Ep. 7.
149
O śmierci Peregryna Proteusza, 16.
150
List do Arsacjusza.
151
Rufin, tłumacz homilii na łacinę, stosuje grę słów: hospitem velut hostem vitatis.
142

27

świadectwa
o gościnności

�Piśmie o innych jego dobrych uczynkach, Pismo wspomina jedynie o gościnności…152. Na
innym miejscu pisze Orygenes: Pismo bowiem doskonalenie się świętych określa symbolicznie jako „małżeństwo”. A zatem i ty, jeśli chcesz, możesz być mężem dzięki takim zaślubinom:
jeśli na przykład chętnie okazujesz gościnność, wydawać się będzie, że ją właśnie pojąłeś za
żonę…153.
Szczególnie Kościół rzymski słynął z gościnności. W liście do rzymskiej gminy biskupa korynckiego Dionizego z okresu panowania Marka Aureliusza podkreśla się, że Kościół ten nadal zachował ów prastary zwyczaj przyjmowania gości: Przez te zapomogi… Wy,
Rzymianie, stoicie na straży ojczystego obyczaju, który błogosławiony Wasz biskup Soter nie
tylko zachował, ale rozwinął. Otóż… braci, którzy przychodzą do niego, podejmuje słowy błogosławionymi jak ojciec miłujący swe dzieci154. Rzymska gmina nie tylko dlatego wysunęła
się naprzód w Kościele zachodnim, że była miejscem działalności św. Piotra i Pawła i stolicą
cesarstwa, ale również dlatego, że podjęła się szczególnych obowiązków gościnności i troski
o innych w związku z tym, że zamieszkiwała główną metropolię imperium.
W okresie, gdy chrześcijaństwo miało charakter religii wędrownej, przypadkowe podróże braci były często dobrym środkiem do tego, by gminy nawiązywały kontakt ze sobą.
Gościnność ta miała szczególne znaczenie w okresie represji chrześcijan, gdy wielu pojmanych wyznawców eskortowano długą drogę w celu skazania albo wydalono z rodzinnych
stron. Takiej gościnności doznawał m. in. św. Ignacy z Antiochii, prowadzony przez żołnierzy do Rzymu przez wiele tygodni.
Już w II w. w Małej Azji Meliton z Sardes, wedle relacji Euzebiusza z Cezarei, miał
napisać specjalne pismo na temat cnoty gościnności155. Gościnność tak wysoko ceniono, że
stawiano ja nieraz zaraz po cnocie wiary. Jest ona jej bezpośrednim potwierdzeniem w czynie.
Gościnność w połączeniu z wiarą sprawiła, że Abraham doczekał się syna. Cnota ta wraz z
pobożnością uratowała Lota w Sodomie; ona też zapewniła ratunek nierządnicy Rahab156.
Przy drogach, które prowadziły przez odludne okolice, budowano hospicja. Najstarszy przykład takiego hospicjum podają Akta Archelausa (4) z początku IV w.
Gościnność gminy mogła być nadużywana, dlatego podejmowane pewne środki zaradcze. Przybysza sprawdzano, czy rzeczywiście jest chrześcijaninem, i to prawowiernym157.
Bez pracy nikt nie powinien pozostawać więcej aniżeli dwa lub trzy dni; potem powinien podróżować dalej albo podjąć pracę158. Później domagano się, aby przybyły brat okazał pewien
dokument swojej przynależności do rodzimej gminy159. Wielu przybyszów nie tylko nie obciążało miejscowej wspólnoty, ale jeszcze ze sobą przywoziło dary.
Przybysz z daleko często był jedynym posłańcem odległej gminy donoszącym o sytuacji chrześcijan gdzie indziej. Przy całkowitej niezależności i rozproszeniu wspólnoty był on
znakiem powiązania ze sobą całego Kościoła. Wyznanie: Wierzę w jeden, święty Kościół
przejawiało się konkretnie w gościnnym przyjęciu członka innej wspólnoty. Powiada poganin
Cecyliusz o chrześcijanach: Rozpoznają się po tajemniczych znamionach i znakach i miłują
się nawzajem, zanim poznają się ze sobą160. Na zgromadzeniu eucharystycznym wznoszono
modlitwy za cały Kościół, co kształtowało we wszystkich poczucie przynależności do jednej
wspólnoty. Takie poczucie jedności przejawiało się szczególnie we wzajemnej pomocy gmin
w sytuacji pilnej potrzeby, jak ubóstwo, choroba, prześladowanie i cierpienie różnego rodzaju.

152

Hom. do Rdz V, 1.
Hom do Rdz XI, 2.
154
Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, IV, 23, 10.
155
Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, IV, 26, 2.
156
Klemens Rzymski, I List do Koryntian, 10, 7; 11, 1; 12, 1.
157
Didache, 1.
158
Didache, 12.
159
Kan. 25 synodu w Elwirze.
160
Minucjusz Feliks, Oktawiusz, 9, 3.
153

28

rzymska
gmina
słynęła z
gościnności

solidarność
podczas
prześladowań

gościnność
w teologii i
praktyce

wymóg
roztropności

gościnność
umacnia
kościelną
komunię

�Pierwszy przykład pomocy jednej gminy drugiej spotykamy w Dz 11, 27 nn. Prorok
Agabos zapowiedział wielki głód na całej ziemi. Pod wpływem tego proroctwa zebrano pieniądze na potrzeby braci w Judei i wysłano je przez Pawła i Barnabę. Pomoc Kościołowi jerozolimskiemu trwała dalej po ustaniu głodu. Nie znamy przyczyn tej trudnej sytuacji wspólnoty jerozolimskiej. Niektórzy sądzą, że doprowadziła do tego zbyt utopijna idea wspólnoty
dóbr, jaką tam zaprowadzono. Listy Pawłowe do Galatów, Koryntian i Rzymian pokazują, jak
dalej trwała troska innych gmin o potrzeby biednych w Judei. Paweł Apostoł potrafił pobudzić chrześcijan pogańskiego pochodzenia do dobroczynności na rzecz judeochrześcijan i
kształtować w nich poczucie przynależności do jednego Kościoła. Nie wiemy, jak długo trwała ta pomoc. Wielkie katastrofy w Jerozolimie i Palestynie od połowy lat sześćdziesiątych
doprowadziły do ścisłej więzi pomiędzy tamtejszymi chrześcijanami a resztą. Jedno pokolenie później wybuchło prześladowanie za Domicjana (81-96 r.).
Jednak do połowy III w. nie miały miejsca represje o charakterze powszechnym. Było
więc tak, że w okresie prześladowań gminy cieszące się pokojem przychodziły z pomocą represjonowanym. Istniało poczucie obowiązku wspierania prześladowanych. Justyn donosi o
regularnej kolekcie na potrzeby więzionych, podobnie Tertulian wspomina o wspieraniu skazanych do kopalń i na odludne wyspy oraz więźniów161.
Tak samo pisze biskup koryncki Dionizy ok. 170 r.: Przez te zapomogi, jakie rozsyłacie już od początku, Wy, Rzymianie, stoicie na straży ojczystego obyczaju, który błogosławiony Wasz biskup Soter nie tylko zachował, ale rozwinął. Otóż rozsyła on Świętym całą obfitość
darów…. Od początku bowiem jest u Was w zwyczaju, by braciom świadczyć przeróżne dobrodziejstwa, by do wielu kościołów, rozrzuconych po wszystkich miastach, posyłać zapomogi, a tak zaspakajać potrzeby biednych oraz pomagać braciom w kopalniach cierpiącym162.
Sto lat później w liście do biskupa Rzymu Stefana biskup Aleksandrii Dionizy odnosi się do
sytuacji Kościołów w Syrii i Arabii: Tam regularnie przesyłacie pomoc163. Bazyli Wielki donosi, że za biskupa Dionizego (259-269) rzymski Kościół wysłał pieniądze do Kapadocji dla
wykupienia chrześcijańskich jeńców z rąk barbarzyńców. Wspominano o tym z wdzięcznością jeszcze po koniec IV w.164. Rzym nawet podczas ostatnich i powszechnych prześladowań
za Dioklecjana, będąc wierny swej chlubnej tradycji, wspierał niektóre cierpiące wspólnoty.
Wobec takich faktów lepiej rozumiemy, dlaczego Ignacy Antiocheński uznaje, że Kościół
rzymski przewodniczy w miłości165. Powyższy kontekst nie wyklucza innego znaczenia tej
wypowiedzi, związanego z prymatem jurysdykcyjnym166.
Także inne Kościoły udzielały pomocy siostrzanym gminom. Cyprian wspomina o
wsparciu udzielonym przez niego chrześcijanom uwięzionym w Numidii167. Godny uwagi
jest jego list wystosowany do biskupów numidyjskich w 253 r. Biskupi donosili, że grabieżcze hordy napadły na prowincję i uprowadziły wielu chrześcijan obojga płci. Cyprian natychmiast zorganizował kolektę i przesłał ją, w kwocie stu tysięcy sesterców, biskupom załączając list168. Spotykamy tu najbardziej wyczerpujący opis, jaki zachował się w pierwszych
trzech wiekach, i uzasadnienie pomocy udzielanej innym gminom:
Cyprian pozdrawia braci: Januarego, Prokula, Wiktoryna, Modiana, Nemeziana,
Nampula i Honorata.
1. Z największym bólem naszego ducha i ze łzami przeczytaliśmy wasz list, najdrożsi
bracia, w którym… donieśliście mi o uprowadzeniu w niewolę naszych braci i sióstr. Któż by
nie bolał w takich wypadkach?... Apostoł Paweł oświadcza i mówi: „Jeśli cierpi jeden członek, wszystkie członki z nim współcierpią; a jeśli się cieszy jeden członek i inne członki się
161

Apologetyk, 39.
Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, IV, 23, 10.
163
Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, VII, 5, 2.
164
Ep. 70. do papieża Damazego.
165
Ignacy Antiocheński, List do Rzymian, prolog.
166
Uwaga – L.N.
167
Ep. 76-79.
168
Ep. 62.
162

29

na pomoc
Jerozolimie

pomoc
prześladowanym

Rzym
przewodzi
w pomocy
ubogim

pomoc
Kartaginy

Cyprian:
List 62

potrzeba
solidarności

�radują”169. …Dlatego teraz powinniśmy uważać niewolę za swą własną niewolę i boleść wystawionych na niebezpieczeństwo zaliczać do własnego bólu! Jesteśmy bowiem złączeni i stanowimy jedno ciało. Nie tylko miłość, ale również i religia powinny nas pobudzać i zachęcać
do wykupu członków braci.
2. Ponieważ Apostoł Paweł znowu mówi: „Nie wiecie, żeście świątynią Boga i że duch
Boga mieszka w was?”170, dlatego chociażby miłość nie wystarczająco skłaniała nas do pomagania braciom, to jednak pamiętać należy o tym, że właśnie te świątynie Boga zostały pojmane. Nie powinniśmy więc dopuścić, aby przez długą zwłokę i brak współczucia świątynie
Boga były długo więzione. W miarę sił powinniśmy nad tym pracować i szybko się o to starać,
abyśmy swymi wysiłkami wysłużyli sobie Chrystusa, Sędziego i Pana naszego. Skoro Apostoł
Paweł mówi: „Którzyście zostali ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa”171, to musimy w naszych pojmanych braciach widzieć Chrystusa i wyzwolić Go z niebezpieczeństwa niewoli. On nas przecież oswobodził z niebezpieczeństwa śmierci! wyrwał nas ze
szponów diabła i teraz przebywa i mieszka w nas. Dlatego i my mamy Go uwolnić z rąk barbarzyńców i wykupić Go za pewną sumą pieniędzy, jak On nas odkupił krzyżem i krwią.
Na razie jednak dopuszcza u nas, żeby tak było, aby doświadczyć naszą wiarę i czy
każdy uczyni to dla innego, co chciałby, aby uczyniono, gdyby sam przez barbarzyńców był
więziony. Kto wyróżnia się uczuciami ludzkimi, napomniany wzajemną miłością, jeśli jest
ojcem, nie widzi tam teraz swoich dzieci? A jeżeli jest żonaty, czyż nie winien myśleć z bólem i
skłoniony również węzłem małżeńskiej miłości, że tam jest może uwięziona jego żona? A jakim
smutkiem i bólem winno nas wszystkich przejmować niebezpieczeństwo, w jakim tam stanie
pozostają dziewice? Powinniśmy nad nimi ubolewać nie tylko z powodu wolności, jaką utraciły, lecz i z pozbawienia ich czystości; nie tyle winny nas smucić więzy, w jakich u barbarzyńców pozostają, jak to, że są wydane rajfurom i rajfurkom i że ich członki, poświęcone Chrystusowi i za zachowanie czystości przeznaczone do wiecznej chwały, obecnie są kalane dotknięciami rozpustników.
3. Stosownie do waszego listu, to wszystko tutaj nasi wierni, biorąc pod uwagę i z bólem nad tym się zastanawiając, wszyscy z gotowością dla braci chętnie hojne złożyli ofiary
pieniężne. Zawsze według swej mocnej wiary gotowi do dzieła Boga, teraz tym więcej do dzieł
zbawiennych się zapalili, myśląc o tak wielkim cierpieniu. Skoro Pan mówi w swej ewangelii:
„Byłem chory, a nawiedziliście mnie”, to o ileż bardziej, obiecując nagrodę za nasz czyn,
powie: „Byłem w niewoli, a wykupiliście mnie”. A gdy znowu powie: „Byłem w więzieniu, a
nawiedziliście mnie”, to cóż będzie, gdy oświadczy: „Byłem w więzieniu, w niewoli zamknięty, związany leżałem u barbarzyńców, a wyście mnie wyzwolili z owego niewolniczego więzienia” 172. Gdy nadejdzie dzień sądu, jaką od Pana otrzymacie nagrodę? Wreszcie jak największe składamy wam dzięki, że zechcieliście, abyśmy mieli udział w waszej trosce i tak dobrym i
koniecznym dziele ofiarowujecie nam żyzne pola, które obsiejemy ziarnami naszej nadziei,
oczekując jak najobfitszych owoców z tej niebieskiej i zbawiennej czynności. Wysyłamy wam
zaś sto tysięcy sestercji173 z zebranych tutaj wśród kleru i ludu w Kościele, którym z łaski Pana rządzimy. Rozdzielcie je tam według waszego uznania.
4. Życzymy wprawdzie, aby nic podobnego w przyszłości się nie stało i żeby nasi bracia, chronieni majestatem Pana, od takich niebezpieczeństw byli zachowani. Jeśliby jednak
dla wypróbowania naszej wiary i zbadania miłości naszych serc, zaszło coś podobnego, to nie
zwlekajcie nas o tym zawiadomić. Bądźcie pewni i wiedzcie, że nasz Kościół i wszyscy tutaj
nasi wierni modlą się, aby się to już nie powtórzyło, jednakże, gdyby się to ponownie stało,
chętnie i hojnie udzielą pomocy.

169

1 Kor 12, 26.
1 Kor 3, 16.
171
Ga 3, 27.
172
Mt 25, 36nn.
173
Srebrna moneta rzymska wagi 1, 13g.
170

30

bliźni
świątynią
Boga i
obrazem
Chrystusa

przejąć się
losem
innych

dokonana
zbiórka

chrześcijanie z Kartaginy zawsze
gotowi do
pomocy

�Abyście zaś modląc się, mieli w pamięci naszych braci i siostry, którzy z gotowością i
ochotnie dokonali tak koniecznego dzieła, i żeby zawsze to czynili i abyście za ich przysługą w
swych ofiarach i modlitwach wdzięczność okazać im mogli, dołączyłem ich imiona. Dodałem
również (imiona) naszych kolegów i prezbiterów, którzy będąc tutaj, w swoim i swego ludu
imieniu według możności złożyli ofiary. Oprócz naszej własnej, wymieniłem i wysłałem również ich sumki. O nich wszystkich, jak tego wymaga wiara i miłość, w swych prośbach i modlitwach powinniście pamiętać.
Miejcie się zawsze dobrze w Panu i pamiętajcie o nas.
Lucjan kpiąc z chrześcijan mimowolnie pokazuje budujący przykład ich postawy174.
Zarządca Syrii wtrącił do więzienia chrześcijanina Proteusza, którego Lucjan ukazuje jako
zwykłego krętacza. W więzieniu odwiedzają go współwyznawcy: Nawet z niektórych miast
prowincji Azji przybyli ludzie, których chrześcijanie wysłali w imieniu swoich wspólnot, aby
mu towarzyszyć, zapewnić obronę i pociechę. Przejawiają oni niesamowitą żywotność, gdy
coś takiego się wydarzy, a co dotyczy ich wspólnej sprawy; nic tedy nie jest im za drogie. Tak
oto napływały od nich do Peregrynusa pokaźne sumy pieniędzy i zyskał przez to całkiem niemałe źródło dochodu. Nie należały o rzadkości przypadki takiej pomocy, z której szydzi Lucjan. Nie tylko przysyłali braci pieniądze, ale odwiedzali osobiście i towarzyszyli podczas
procesu.
Taki opis ze strony poganina chrześcijańskiej solidarności dobrze naświetla historia
św. Ignacego Antiocheńskiego, którego męczeńskiej drodze z Antiochii do Rzymu towarzyszą poszczególne gminy. Biskup pisze osobny list do chrześcijan rzymskich, aby powstrzymać ich przed próbą uwolnienia go, gdyż pragnie ponieść śmierć dla świadectwa o wierze.
Ponadto utrzymuje korespondencyjny kontakt z innymi mijanymi po drodze gminami w: Efezie, Magnezji, Tralleis, Filadelfii, Smyrnie i Filippi. Przy okazji udziela napomnień i ustosunkowuje się do miejscowych problemów.
Wspólnoty wysyłały często innym, po ustaniu prześladowań, wyczerpującą relację o
przeżytych represjach. Dysponujemy takim listem Kościoła w Smyrnie do Kościoła w Filomelium i do wszystkich Kościołów za panowania Antonina Piusa oraz listem Kościołów galijskich do Kościołów w Małej Azji i Frygii po wygaśnięciu krwawych prześladowań za Marka Aureliusza175. W pierwszej relacji donosi się o chlubnej śmierci biskupa Smyrny, św.
Polikarpa. W drugiej relacji sprawa osobiście dotyczy adresatów, bo w Lyonie ponieśli śmierć
męczeńską ich rodacy, Attalus i Aleksander. Z kolei rzymska gmina zachęcała kartagińskich
chrześcijan do wytrwałości podczas prześladowań za Decjusza176, a następnie omawia z Kościołem kartagińskim zasady przyjmowania upadłych na powrót do wspólnoty.
Pomoc innych wspólnot dotyczyła również sytuacji, gdy w grę nie wchodziło ubóstwo
czy prześladowanie, ale na przykład jakieś nieporozumienia czy zagrożenia. Inne gminy spieszyły ze słowem zachęty, rady czy napomnienia. Z końca I w. pochodzi tzw. Pierwszy List
Klemensa Rzymskiego do Koryntian, będący w istocie oficjalnym pismem wspólnoty rzymskiej adresowanym do chrześcijan korynckich177. Doszło w Koryncie do schizmy i pewne
wpływowe autorytety pociągnęły za sobą część wiernych, podważając w ogóle władzę prezbiterów i diakonów. Gmina rzymska pisze napomnienie w duchu serdecznej braterskiej troski,
traktując go jako swój obowiązek. Podobnie św. Polikarp ze Smyrny pisze List do Filipian na
ich doniesienie o przykrym przypadku defraudacji pieniędzy przez prezbitera tamtejszej gminy i jego żonę. Duchownego wzywa do pokuty, a wspólnotę prosi o miłosierne potraktowanie
ich brata. Dysponujemy także innymi świadectwami takiej praktyki braterskich upomnień178.
Wyraźna zmiana owych praktyk następuje od końca II w., gdy utrwala się instytucja
synodu. Dobrowolna i nieraz przypadkowa wymiana opinii pomiędzy wspólnotami zostaje
174

O śmierci Peregryna Proteusza, 13.
Pierwsza relacja, w skrócie, w: Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, IV, 15; druga, pełna, tamże, V, 1 nn.
176
Cyprian, Ep. 8.
177
Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, VI, 11, 5.
178
Pasterz Hermasa, Wizje, II, 4; Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, IV 23.
175

31

imiona
dobroczyńców

pomoc
niekiedy
nadużywana

Ignacy
solidaryzuje
się z gminami Małej
Azji

listy o
męczeństwie braci

listy upominające

zmiana pod
koniec II w.

�zastąpiona przez prawnie uregulowane postępowanie dzięki powstałej praktyce zwoływania
synodów. Wspomniany powyżej kontakt między gminami nie wygasa, ale schodzi na drugi
plan, natomiast na pierwszy plan wysuwa się wspólnota danej prowincji, zarządzana przez
biskupa metropolitę.

5. W duchu i mocy
Orygenes powiada: Oby i nam Pan Jezus położył „ręce swoje na oczach”, abyśmy zaczęli patrzeć nie „na to, co widzialne, lecz na to, co niewidzialne”179, oby otworzył nam owe
oczy, które wpatrują się nie w teraźniejszość, lecz w przyszłość, oby odsłonił nam wzrok serca, którym Boga oglądać można w Duchu, przez samego Pana Jezusa Chrystusa180.
Chrześcijaństwo jawiło się w swym misyjnym oddziaływaniu nie tylko jako Ewangelia zbawienia i czynnej miłości, ale także jako religia ducha i mocy. Już przez to okazywała
ducha i prawdę, że przynosiła zbawienie i pomoc, że wyzwalała spod panowania demonów i z
nędzy w życiu. Ale świadectwo ducha sięgało dalej. Jeśli Paweł zastrzega, że jego mowa nie
ma nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz jest ukazywaniem ducha i mocy181,
to myśli o wszelkim nadprzyrodzonych cudach, które dokonuje się przez głoszenie Ewangelii.
Wymieńmy najważniejsze przejawy takiego działania łaski:
• Bóg przemawia do misjonarzy przez ekstazy, kieruje ich zamiarami, pokazuje drogę,
prowadzi do określonych miast. Zmarli męczennicy pokazują się ich znajomym, jak
św. Potamiena z Aleksandrii czy Cyprian z Kartaginy. Niektórzy nawracają się na
chrześcijaństwo pod wpływem snów, jak na przykład Arnobiusz. Dwaj wielcy biskupi
połowy III w., Cyprian w Kartaginie i Dionizy w Aleksandrii, doznają wizji. Św. Monika, matka Augustyna, często doświadczała wizji i po pewnym smaku w ustach mogła poznać, czy dana wizja była rzeczywistym objawieniem, czy jakimś sennym wyobrażeniem182. Nie była pierwszą, która w ten sposób rozeznawała.
• Podczas misyjnego przepowiadania czy zgromadzeń liturgicznych zachodzą przypadki
gwałtownego wstrząsu duchowego, nawróceń, które wzbudzają lęk, a potem zamieniają się w wielką radość. Potem często pojawia się pytanie: „co mam czynić, aby stać
się świętym?”.
• Niektórzy otrzymują dar proroctwa dla wyjaśnienia czy to przeszłości, czy teraźniejszości, czy przyszłości.
• Bracia doznają zachwytu i są pobudzani do modlitw, hymnów i psalmów.
• Niektórzy zostają tak napełnieni duchem, że tracą przytomność czy też otrzymują dar
języków; te z kolei są tłumaczone przez innych.
• Inni z kolei popadają w ekstazę i w momencie najwyższego duchowego napięcia mówią czy piszą to, co im zostaje nadprzyrodzonym natchnieniem nakazane.
• Przynoszeni chorzy sa uzdrawiani przez misjonarzy czy też innych, którzy otrzymali
dopiero co taki dar; lęk przed Bogiem zostaje uciszony, a demony w imię Jezusa są
wypędzane.
• Duch pobudza do symbolicznych zachowań, aby wyjaśniać pewne tajemnice albo
udzielać napomnień, czy też do heroicznych postaw np. męczeństwa.
• Obecność Ducha postrzegana jest przez wszystkie zmysły; wyznawcy nowej wiary
oglądają blask światła, słyszą głos Ducha, czują woń nieśmiertelności, smakują Jego
słodycz; własnymi oczami widzą niebiańskie postacie, dostrzegają dusze; mają wgląd
w rzeczy odległe, ukryte, przyszłe; są porywani do nieba, słyszą niewymowne słowa183.
179

2 Kor 4, 18.
Hom. do Rdz XV, 7.
181
1 Kor 2, 4.
182
Augustyn, Wyznania, VI, 13, 23.
183
Orygenes, Hom. do Rdz. 27, 27; Hom. XXVII, 11 do Lb.
180

32

nadprzyrodzone oczy

słowo
poparte
mocą

nadprzyrodzone
zjawiska

�•

Duch objawia się nie tylko przez takie cuda, ale również przez wzmocnienie religijnej
i moralnej siły, która tak czysta i mocna jest, że przynosi w sposób namacalny przez
zmysły pieczęć boskiego początku; pobudza do heroicznej wiary, zaufania Bogu,
czynnej miłości działającej na wzór Bożej Opatrzności; to wszystko działa ku zbudowaniu wspólnoty i okazuje ją jako Kościół Boży.
Na wszystkie te objawy działania ducha i mocy znajdujemy świadectwo we wczesnej
literaturze. Z pewnością i inne religie wykazywały się pewnym działaniem ducha, ekstazą i
wizjami, objawami demonicznego i antydemonicznego działania, ale nie przekazuje się o
żadnej z nich, iż występowało tyle objawień co tu; ich skala obejmowała także cuda związane
z moralnym heroizmem, co odciskało na nich specyficzne piętno i je w sposób rozstrzygający
uwiarygodniało. To, co gdzie indziej występuje częściowo, tu objawia się w całej pełni, w
której każda duchowa i moralna funkcja wykracza poza samą siebie.
Te cudowne zdarzenia w największym nasileniu występowały na początku lat sześćdziesiątych I w., ale dokonywały się, jeśli nawet na mniejszą skalę, przez cały II w. Ireneusz
zwraca uwagę, że cuda przypisywane Szymonowi Magowi, Karpokratesowi czy innym, jeśli
nawet miały miejsce, nie dokonywały się dzięki mocy Bożej czy w powiązaniu z prawdą ani
ze względu na dobro człowieka, ale dla zguby i zwiedzenia rodzaju ludzkiego. Jeśli oni nawet
wypędzali złe duchy z ludzi, to jedynie te, które najpierw w nich wpędzili. Tymczasem nie
dokonują rzeczywistych uzdrowień czy wskrzeszenia z martwych. Natomiast, poza uzdrowieniami, Jezus, Apostołowie i bardzo często obecnie (w czasach Ireneusza) bracia chrześcijanie
po modlitwie i poście nawet wskrzeszają z martwych, jeśli zachodzi taka konieczność184.
Ruch montanistyczny na nowo rozbudził Ducha, który zdawał się jakby wycofywać. Od początku III w. zanika część tego rodzaju znaków. Nie są już one znamieniem Kościoła powszechnego czy poszczególnych gmin, ale wybranych osób. Euzebiusz spogląda wstecz na
epokę ducha i mocy jako na miniony heroiczny okres Kościoła i pisze: Działały bowiem przez
nich jeszcze wówczas rozliczne, a przedziwne siły Ducha Bożego, tak że nagle, zaraz po wysłuchaniu pierwszego ich opowiadania, całe rzesze z największą gotowością przyjmowały do
dusz swoich religię Stwórcy wszech rzeczy185. Jednak dużo wcześniej podobną nostalgię wyraża Orygenes z perspektywy uboższej w to współczesności: …nauka nasza posiada swoje
własne dowody, napełnione mocą Bożą bardziej niż argumenty wywodzące się z zasad dialektyki greckiej. Ten boski sposób dowodzenia Apostoł nazywa „ukazaniem Ducha i mocy”. Ducha – przez proroctwa, które potrafią utwierdzić w wierze każdego czytelnika, zwłaszcza w
wierze, która dotyczy Chrystusa; mocy – za pomocą cudów, których istnienia można dowieść
różnymi sposobami, ale przede wszystkim na podstawie tego, iż ich ślady przetrwały do naszych czasów w ludziach, którzy żyją zgodnie z nakazami nauki186. W III w. owo zubożenie i
otrzeźwienie co do nadprzyrodzonych znaków nie przynosiło już wiele strat dla misji, bo ona
dokonywała się już w inny sposób. Nie było już wielu misjonarzy ex professo – w każdym
razie niewiele o nich wiemy –; krzewienie się wiary nie było już gwałtownym, ale stałym
procesem fermentacji. W cichej, lecz bezpiecznej ekspansji rozwijało się chrześcijaństwo,
rozszerzając się coraz dalej ze zdobytych wcześniej ośrodków bez burzliwych porywów i
wstrząsów.
Gdy dawni chrześcijanie mieli na uwadze przejawy ducha i mocy, elita spośród nich
zwracała uwagę przede wszystkim na aspekt religijny i moralny wiary. Paweł uznaje za sukces przede wszystkim zbudowanie całego Kościoła i, w aspekcie indywidualnym, odrodzenie
człowieka, powstanie ze śmierci do życia. Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój,
cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie187. Całą chrześcijańską
działalność misyjną można scharakteryzować jako pracę moralną, jako budzenie i wzmacnianie moralnej wrażliwości. Trzeba przyznać, że chrześcijaństwo wkracza w momencie budze184

Adversus haereses, II, 31, 2.
Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, III, 37.
186
Przeciwko Celsusowi, I, 2.
187
Ga 5, 22n.
185

33

chrześcijaństwo przewyższa
cudami inne
religie

ekonomia
cudów w
pierwszych
wiekach

istotą
odnowa
moralna

�nia się moralnego społeczeństwa. Następuje pogłębienie świadomości moralnej i próba przełożenia czystości kultowej na czystość moralną. Zwiększa się wrażliwość na moralność dnia
codziennego.
Czytając wczesną literaturę patrystyczną, natykamy się co chwilę na moralne zachęty i
wymagania. Aż do znużenia i z pewnym rygoryzmem stawia się je przed oczyma wszystkich.
Chrześcijańskie wspólnoty chciały żyć według najsurowszych reguł i nie tolerowały członków nie poddających się uświęceniu. Zdawały sprawę, że rozpadną się, jeśli dadzą przystęp
niemoralności. Ciężsi grzesznicy są wykluczani ze wspólnoty. Przede wszystkim chrześcijaństwo walczyło z grzechami cielesnymi, nierządem, cudzołóstwem, występkami przeciwko
naturze. Podkreślano nierozerwalność małżeństwa, drugie małżeństwo zaledwie tolerowano.
Surowo zabraniano aborcji i porzucania dzieci. Dalej chrześcijanie potępiali chciwość, nieuczciwość w handlu, a zatem wszelki rodzaj umiłowania mamony. Zwalczali dwulicowość i
kłamstwo.
Czystość i szlachetność chrześcijańskiego życia ukazywali apologeci. Uwadze apologetów nie uchodzi to, że i dla nieprzyjaciół wiary dobro jest dobrem, a zło złem. Ale w odróżnieniu od tamtych, moralność dla chrześcijan nie pozostaje pustym ideałem, lecz pod każdym względem jest ukształtowana i praktykowana. Podkreśla się, że w nowej wierze ludzie
słabi i nieszlachetni nabywają nowej godności i wartości. Do prawdziwej filozofii teraz wszyscy mają dostęp. Justyn powiada: Oto moc Ojca niewysłowionego, a nie działanie słowa ludzkiego188. Spotkacie u nas niewykształconych ludzi i rzemieślników, i stare kobiety, które nie
potrafią słowami wyjaśnić wartość naszej nauki, ale wykazują jej słuszność swoimi czynami189.
Na to, że wysoki poziom wymagań moralnych i postawy chrześcijan miał misyjnie
oddziaływać190 i rzeczywiście oddziaływał, mamy wiele świadectw. Nierzadko podnoszą tę
kwestię apologeci. Tacjan wymienia jako jeden z motywów przyjmowania wiary chrześcijańskiej wspaniałość nakazów191. Justyn powiada, że stałość chrześcijan przekonała go o ich czystości i to wrażenie zadecydowało o przystąpieniu do nowej religii192. O tym, że wytrwałość
w wierze chrześcijan podczas przesłuchań i egzekucji pozyskiwała dla wiary naocznych tego
świadków, świadczy wiele akt męczenników, również tych autentycznych. Klemens Aleksandryjski opowiada o drugim najwcześniejszym przypadku męczeństwa (po św. Szczepanie),
św. Jakuba Apostoła, iż jego oskarżyciel nawrócił się i poniósł śmierć razem z Apostołem193.
W piśmie do Donata donosi Cyprian, że przekonały go do chrześcijaństwa nie tyle jego moralne wymagania, co moralna siła, którą emanowało. Uważał za niemożliwe wyzucie
się ze starego człowieka i przyobleczenie nowego, ale gdy z nieba zaczerpniętym duchem
drugie narodzenie zmieniło w nowego człowieka, w dziwny sposób natychmiast wątpliwości
zmieniły się w pewniki, rzeczy niedostępne stały otworem, ciemne – wydawały światło, dawało możność, co przedtem zdawało się trudnym, wykonalnym stawało się, co było uważane za
niemożliwe194. Podobnie twierdzą Orygenes i Tertulian.
Nie tylko chrześcijanie świadczą o czystości moralnej ich nauki i postawy, ale i sami
poganie. Wprawdzie długi czas utrzymywały się rozpowszechniane przez Żydów zarzuty
niemoralności podnoszone przeciwko chrześcijanom i dawał im wiarę lud czy osoby wykształcone, ale kto poznał nową wiarę, łatwo dochodził do przeciwnej oceny. Zarzutom takim
dawał wiarę pewnie Fronton, nauczyciel Marka Aureliusza, dalej namiestnik Lyonu czy pi188

Apologia, II, 10.
Atenagoras, Prośba za chrześcijanami, 10.
190
Ignacy Antiocheński, List do Efezjan, 10: Pozwólcie im zatem, by przynajmniej przez wasze postępowanie
stali się waszymi uczniami. Wobec ich gniewów bądźcie cisi, wobec ich przechwałek wy bądźcie pokorni, na ich
bluźnierstwa odpowiadajcie modlitwami, na ich błędy statecznością w wierze, na ich okrucieństwa łagodnością,
nie próbując ich naśladować w niczym. Okażmy się ich braćmi przez naszą dobroć…
191
Mowa do Greków, 29.
192
Apologia, II, 12.
193
Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, II, 9.
194
Do Donata, 4.
189

34

moralność
wymagająca

moralność
w słowie i
czynie

moralność
atrakcyjna

moralność
dynamizująca samych
chrześcijan

świadectwo
pogan o
moralnej
sile chrześcijan

�sarz Apulejusz, gdy kreśli obraz pewnej chrześcijańskiej kobiety195. Pliniusz wyjaśnia w
słynnym liście do cesarza Trajana, że nie spostrzega u chrześcijan nic zdrożnego; celem ich
wspólnoty jest utwierdzenie się w pewności i cnocie. Lucjan stwierdza, że wprawdzie chrześcijanie są marzycielami, ale też ludźmi moralnej czystości, gotowości do ofiary i odwagi w
obliczu śmierci. Epiktet i Marek Aureliusz także uznawali tę ostatnią cechę chrześcijan, choć
ten drugi sądzi, że czynią to dla ostentacji196. Najważniejsze jest jednak świadectwo wnikliwego lekarza Galena197. W piśmie O naukach o państwie Platona powiada: Większość ludzi
nie jest w stanie, śledzić naukowe wywody z ich tokiem dowodzenia; dlatego trzeba ich nauczać za pomocą przypowieści. To samo spostrzegamy dzisiaj u ludzi zwanych chrześcijanami. Swoją wiarę wzięli z przypowieści, a jednak niekiedy zachowują się jak prawdziwi filozofowie. To bowiem, że gardzą śmiercią, widzimy wszyscy, podobnie że wzdrygają się pod
wpływem pewnego rodzaju cnotliwej bojaźni przed wszelkim cielesnym obcowaniem; znajdują się u nich kobiety i mężczyźni, którzy przez całe życie powstrzymują się od współżycia. Także tacy są u nich, którzy w samodyscyplinie i samoopanowaniu w najbardziej ofiarnej gorliwości o to, co szlachetne, tak daleko zaszli, że w niczym nie ustępują prawdziwym filozofom.
Naturalnie, Galen ocenia ich wiarę jako przejaw uporu i ignorancji. Trudno by znaleźć bardziej bezinteresowne i korzystne świadectwo o obyczajności chrześcijan jak to. Również i
Celsus mimowolnie przyznaje, że chrześcijanom nie można odmówić wysokiej moralności.
Gdy od początku III w. schodzi na dalszy plan argument mocy i ducha, podobnie ustaje ów niezwykły wysiłek moralny dając miejsce moralności, która przystosowuje się do
świeckiego życia i nie dorasta do heroizmu koniecznego podczas prześladowań. To, że chrześcijanie ok. 220 r. nie prezentowali tej samej moralności co wcześniej, wnioskujemy po pismach Tertuliana i Orygenesa, gdzie pełno krytycznych uwag na temat chrześcijańskich postaw. Prześladowania za Decjusza i Dioklecjana przynoszą ogromną ilość lapsi. Tertulian już
wcześniej powiedział o współwyznawcach, że są chrześcijanami tylko przy sprzyjającym wietrze, gdy im się to podoba199. Mimo to wierni nie ustają w wysiłkach, aby ich moralność przewyższała obyczaje społeczeństwa. Liczne przepisy dotyczące pokuty z okresu 251-320 pokazują ową walkę o moralność i świętość życia. Pomimo braków chrześcijaństwo nadal
dysponowało wielką moralną siłą przyciągania.
Zresztą, chrześcijańskie wspólnoty oddziaływały także nawet na najsłabszych w swoim gronie, wzywając do pokuty i przynosząc przebaczenie. Obok chrztu i Eucharystii ukształtował się sakrament pokuty. Teraz siła przyciągania chrześcijaństwa jako religii przebaczenia
przychodziła do pełnego głosu. Julian Apostata kpi z chrześcijan, iż tak głoszą przebaczenie i
nim szafują, że szkodzą moralności i mają między sobą takich, których nie tolerowałaby żadna inna religia200. To, co z przesadą krytykuje Julian, musiało znajdować pewną podstawę w
rzeczywistości w połowie III w., gdy nieraz zbyt łatwo przyjmowało się nowych czy upadłych do wspólnoty. Pomimo moralnej słabości chrześcijaństwo nie straciło w przeciągu III
w. na sile przyciągania, a częściowo zaczęło pozyskiwać nawet nowe środowiska.
Rzecz znamienna, że Kościół nie zgadzał się z gnostyckim poglądem, że ludzie pod
względem moralnych predyspozycji są różni i dlatego wymaga się od nich różnej moralności
i ich faktyczna moralna postawa jest różna. Jednak rozróżnienie pomiędzy moralnością doskonałych a moralnością przeciętnych istniało od dawna i było utrzymywane. Spotykamy je
już w Listach Apostolskich201. Katolicka nauka prawie od początku rozróżniała pomiędzy
przykazaniem a radą. Autor Didache (6) stwierdza: Jeśli chcesz dźwigać całe jarzmo Pańskie,
195

Metamorfozy, IX, 14.
Epiktet, Dissertationes, IV, 7, 6; Marek Aureliusz, Rozmyślania, XI, 3.
197
Galen (ok. 130 - 200 po Chr.) – rzymski lekarz greckiego pochodzenia, anatom, utalentowany badacz i pisarz,
jeden z najznakomitszych starożytnych lekarzy, wywarł olbrzymi wpływ na rozwój nauk medycznych w
średniowieczu i odrodzeniu.
199
Lekarstwo na ukłucie skorpiona, 1.
200
Por. Zenon z Werony, II, 40. 44.
201
1 Kor 3, 2; Hbr 5, 13.
196

35

siła moralna
chrześcijaństwa nie
ginie, choć
słabnie w
III w.

apostolstwo
przebaczenia

moralność
dla wszystkich: doskonałych i
przeciętnych

�będziesz doskonały; jeśli nie możesz tego czynić, czyń, co możesz. Justyn przez całe jarzmo
Pańskie rozumie wyrzeczenie się wszystkiego na świecie aż po obumarcie i zachęca do tego
wszystkich chrześcijan202. Chrześcijańscy herosi, mianowicie męczennicy, asceci, zawsze
byli, i szczególnie ich szanowano, jednak już w okresie poapostolskim przestrzegano ich
przed wyniosłością czy chełpliwością: Jeśli ktoś może zachować czystość na cześć Ciała naszego Pana, niech się tym nie chełpi. Jeśli będzie się chełpił, jest zgubiony, a jeśli dowie się o
tym ktoś inny oprócz biskupa, jest skalany203.
Wiarygodność religii doznaje uszczerbku przez fanatyzm, bezkrytyczność i oszustwo,
które pasożytują na każdym jej rodzaju. Nie brakuje ich także w dziejach Kościoła. W większości przypadków: cudów, które nie miały miejsca, wizjach, których nie było, książek, których nie napisali podawani za autorów autorzy, nie możemy już dzisiaj ustalić, gdzie kończy
się trwanie we własnym błędzie, a gdzie zaczyna się okłamywanie innych. Musimy stwierdzić, że takie przypadki nierzadko występowały w pierwotnym chrześcijaństwie.
Chrześcijaństwo jako religia mocy i ducha zawierała w sobie jeszcze jeden element,
który w sposób szczególny pokazywał jej oryginalność – szacunek dla uniżenia, cierpienia i
śmierci i możliwość ich przekształcenia w zwycięstwo i chwałę. Życie Zbawcy i Jego krzyż
dawały wielką siłę i przykład do tego, aby taki szacunek praktykować. W połączeniu z cierpliwością i nadzieją postawa taka pozwalała stawić czoła wszelkim przeciwnikom i przeciwnościom. Szacunek wobec ludzkiego, ograniczonego losu opierał się także na cnocie pokory i
łagodności.
Tu jednak wchodzimy w szczegóły, w bogatą aretologię i duchowość chrześcijaństwa,
jego, co nie jest celem naszej refleksji.

braki
moralne
chrześcijan

szacunek
wobec
cierpienia

6. Religia prawdy i przebóstwienia
Tertulian powiada: Boski rozum można odkryć w istocie rzeczy, a nie w ich powierzchowności, i często kłóci się on z tym, co jest widzialne204.
Poganie, tacy jak Celsus, Lucjan czy Porfiriusz, zarzucali chrześcijanom bezkrytyczną, ślepą wiarę w prawdy, które nie usiłują zweryfikować własnym rozumem205. Chrześcijanie mieli własną logikę, poddając własny rozum posłuszeństwu Ewangelii. Św. Paweł stwierdza: Udaremniamy ukryte knowania i wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga i wszelki
umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi206. Tertulian, wobec zagrożenia herezji i
uwodzicielskich nauk filozofów, nawołuje do czystej wiary: Cóż jednak mają wspólnego Ateny z Jerozolimą? Kościół z Akademią? Heretycy z chrześcijanami? Nasza nauka zrodziła się
w portyku Salomona, który twierdził, że Boga należy szukać w prostocie serca. Niech o tym
pamiętają ci, którzy głoszą jakieś stoickie, platońskie czy dialektyczne chrześcijaństwo. Po
Chrystusie Jezusie nie potrzebujemy już żadnych badań, po jego Ewangelii żadnych dociekań!
Skoro wierzymy, to nie życzymy sobie poza wiarą niczego więcej. Bo to jest najważniejsze, że
wierzymy i nie ma już niczego więcej, w co byśmy po nadto wierzyć powinni207.
Ponad rozumem ludzkim znajduje się autorytet objawionej Bożej woli, natchnionego
Słowa oraz nauki i osoby Chrystusa. Takiemu autorytetowi należy się posłuszeństwo w wierze. Ponadto kształtuje się niebawem tzw. reguła wiary, a więc sposób interpretacji określonych prawd wiary obowiązujący wiernych, i autorytet Kościoła.
Byłby ktoś w błędzie sądząc, że wymóg dawania wiary autorytetom i podporządkowania swego rozumu nadrzędnej prawdzie był poważną przeszkodą dla większości w przyję202

Dialog z Żydem Tryfonem, 119.
Ignacy Antiocheński, Do Polikarpa, 5.
204
Tertulian, O zmartwychwstaniu, 3. Tłumaczenia prezentowanej monografii patrystycznych tekstów na podstawie
205
Orygenes, Przeciw Celsusowi, I, 12; 26; III, 44; VI, 10; Lucjan, O śmierci Peregryna Proteusza, 13; Justyn,
Apologia, I, 53.
206
2 Kor 10, 4-5.
207
Preskrypcja przeciw heretykom, 7.
203

36

religia
objawienia

autorytet
ponadludzkiego
rozumu
religia
godna
zaufania

�ciu chrześcijańskiej wiary. Owszem, był przeszkodą dla takich filozofów, jak Celsus czy Porfiriusz, który ironizuje w odniesieniu do Mt 11, 25: Jeśli tajemnice są ukryte przed mądrymi,
a objawione prostaczkom, to lepszy jest nierozsądek i brak wykształcenia208. Dla większości
taka religia była tym bardziej godna zaufania i pewna.
Powoli w ciągu II w., aż po połowę III w., formuje się autorytet Kościoła reprezentowanego w osobie i społeczności biskupów. Obok zbawczej woli Boga i Pisma Świętego wyrasta autorytet kościelnej hierarchii, najwyższej instancji w interpretacji innych autorytetów.
Właśnie od połowy III w., gdy Kościół i biskupstwo były szeroko rozwinięte, następuje masowy rozwój chrześcijaństwa. Przeciętny wierny dostrzegał w swoim biskupie, prezbiterze,
świątyni i kulcie sacrum i autorytet i im się bezpośrednio podporządkowywał. Kościół na
początku IV w. cieszył się tak dużym autorytetem wśród mas, że Konstantyn Wielki będzie w
nim szukał oparcia dla swej władzy.
Chrześcijaństwo godziło w sobie sprzeczności – complexio oppositorum. Ten sam
Paweł, który zaleca poddać rozum pod jarzmo posłuszeństwa, uznaje swoją wiarę, w przeciwieństwie do politeizmu, za rozumną służbę Bożą209. Chrześcijańskie przepowiadanie, choć
niedorzeczne w oczach pogan, przynosi głębię mądrości. Chrześcijanie stają się ludem powołanym z ciemności do światła. Już przyroda objawia wszechmoc i mądrość Boga. Sama natura człowieka odsłania cechy Stwórcy. Na nowo zostaje odkryta religia Logosu. Łuski odpadają z oczu ochrzczonego. Chrystus jest właśnie tym Logosem, który stworzył świat. Spoglądając na historię, teraz dostrzega się jej głębszy sens. Wszystko wiąże się ze sobą i dąży do
chwalebnego celu. Mocą Logosu zostaną pokonane przeciwne siły oraz ludzka słabość i
grzech.
Nie jest więc nowa religia jakimś ograniczeniem rozumu, ale jego uwolnieniem. Pomaga rozumowi zobaczyć to, co dotychczas było ciemne. Jest boskim Objawieniem, ale równocześnie religią czystego umysłu, prawdziwej filozofii. Tym aspektem chrześcijaństwa zajmowali się szczególnie apologeci. Ich szkoły, jak na przykład Justyna czy Tacjana, miały
charakter prawdziwie misyjny. W IV w. wystąpią Laktancjusz i Euzebiusz z Cezarei, pokazując jeszcze raz chrześcijaństwo jako religię oświecenia i rozumu oraz potwierdzając jej wiarygodność opisem jej historycznego tryumfu nad pogaństwem.
Chrześcijaństwo nie rezygnowało z żadnego sposobu, w który mogłoby przekazać
pewne religijne wartości. Ówczesny człowiek pragnął doznawać religii nie tylko w aspekcie
autorytetu i mądrości, a więc nie tylko wolitywnie i intelektualnie, ale także na poziomie
zmysłowo-emocjonalnym, namacalnie. Naprzeciw tych potrzeb wychodziła chrześcijańska
liturgia. Posługiwała się znakami zewnętrznymi. Od samych początków głoszeniu nowej religii towarzyszyła celebracja chrztu i Eucharystii. Znak wody, chleba i wina przynosiły konieczną łaskę. Trzej bowiem dają świadectwo: Duch, woda i krew, a ci trzej w jedno się łączą.
Jeśli przyjmujemy świadectwo ludzi – to świadectwo Boże więcej znaczy, ponieważ jest to
świadectwo Boga, które dał o swoim Synu210. Woda stawała się znakiem radykalnego oczyszczenia i uwolnienia od grzechu. Chleb i wino – pokarmu dla duszy dla nieśmiertelności. Św.
Jan Ewangelista i Orygenes byli najgłębszymi misteriozofami – teologami boskiej tajemnicy.
Kościół stawił czoło gnostykom, bo pokazywał, że w prawowiernym chrześcijaństwie jest
również tajemnica, w której kryje się zbawienie. Minął czas krwawych ofiar w religiach, ale
wszystkie nadal posługiwały się świętymi znakami. Krytyka chrześcijaństwa ze strony Porfiriusza nie osiągnęła swego celu. Pogański filozof usiłuje podważyć wiarygodność Eucharystii: Czyż nie ma w tym zwierzęcego okrucieństwa, że człowiek spożywa ciało drugiego i pije
jego krew? Jeśli nawet dokonuje się to w alegoryczno-mistycznym sensie, to sam wydźwięk
słowa stanowi obrazę dla duszy211. Porfiriusz pragnie uderzyć w samą istotę chrześcijańskich

208

Harnack, s. 242.
Rz 12, 1.
210
1 J 5, 7-9.
211
Harnack, s. 248.
209

37

autorytet
Kościoła

przez wiarę
odkrywa się
harmonię
wszystkiego

religia
oświeconego rozumu

bogactwo
liturgii

�misteriów, ale jego retoryka nie powstrzyma mas przed przyjęciem nowej wiary, która właśnie odpowiada na ich najgłębsze potrzeby religii zawierającej tajemnicę.
Wstąpienie w świat ponadzmysłowy otwiera drogę ku przebóstwieniu. To jedno z najbardziej pierwotnych pragnień starożytności. Powiada Ireneusz: Jesteśmy dziećmi Boga na
podstawie adopcji. Nie jesteśmy bogami od początku, stworzenia, najpierw jesteśmy ludźmi,
a zmierzamy dopiero ku przebóstwienia: Nie zostaliśmy na początku stworzeni jako bogowie,
ale najpierw jako ludzie, potem dopiero staniemy się bogami212. Hipolit Rzymski zastrzega,
że owo przebóstwienie ma charakter duchowo-moralny, a nie ontologiczny: Unikniesz piekła,
jeśli zdobyłeś poznanie prawdziwego Boga; posiądziesz nieśmiertelne i niezmienne ciało wraz
z duszą i otrzymasz królestwo niebieskie; ty, który żyłeś na ziemi i uznawałeś Króla niebieskiego, będziesz przyjacielem Boga i współdziedzicem Chrystusa, którego żądze, cierpienia i
choroby nie mają więcej w swojej niewoli. Stałeś się bogiem213. Było to przesłanie, które każdy rozumiał. Dla takiej perspektywy wielu było gotowych zrezygnować z wszystkiego innego.

naprzeciw
tęsknocie za
bóstwem

7. Religia jednego ludu
Powiada Justyn: Nie jesteśmy zgoła narodem nikczemnym ani plemieniem barbarzyńskim, ani jakimś gminem Karyjczyków czy Frygijczyków; nie, nas Bóg i wybrał, i zjawił się
tym, co Go nie szukali. …My natomiast, których uznano za godnych miana ludu, jesteśmy
narodem215.
Ewangelia była głoszona jako wypełnienie się judaizmu, a równocześnie jako nowa
religia czy też jako wyraz pierwotnej i ponownie przywróconej religii. Ten potrójny wymiar
chrześcijaństwa przepowiadało wielu misjonarzy. Powiada Piotr Apostoł: Wy zaś jesteście
wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym216. Chrześcijanie uznawali się za prawdziwy Izrael, za nowy lud, a także
zarazem za stary. Owa świadomość bycia jednym ludem nadawała mu pewną politycznohistoryczną świadomość.
Z powyższej świadomości wynikały przekonania przejęte od Żydów:
• nasz lud jest starszy niż świat
• świat został stworzony ze względu na nas
• świat zostaje zachowany ze względu na nas, a straszliwy sąd Boży odroczony
• wszystko na świecie jest nam podporządkowane i musi nam służyć
• wszystko na świecie – początek, pełnia i koniec – zostało nam objawione
• będziemy brać udział w sądzie nad światem i cieszyć się wieczną radością.
Przekonania te dochodzą do głosu jeszcze przed połową II w. w homiliach, apokalipsach,
listach i apologiach. Celsus, przeciwnik nowej religii, miał tutaj bardziej niż gdzie indziej
bogatą pożywkę dla swojej krytyki217.

212

Ireneusz z Lionu, Adversus haereses, IV, 38, 4.
Hipolit, Refutatio omnium haeresium, X, 34.
215
Dialog z Żydem Tryfonem, 119. 123.
216
1 P 2, 9.
217
Orygenes, Przeciwko Celsusowi, IV, 23: Celsus kpi z Żydów i chrześcijan, porównując jednych i drugich do
gromady nietoperzy, do mrówek wypełzających z mrowiska, do żab zebranych wokół bagna, do robaków zgromadzonych w kałuży i spierających się między sobą o to, kto z nich jest największym grzesznikiem; twierdzą: „To
nam Bóg wszystko odkrywa i przepowiada, to o nas się troszczy i zabiega lekceważąc świat cały, nie zajmując
się ruchem gwiazd i wielką ziemią, do nas posyła ciągle swoich wysłanników zatroskany o to, byśmy połączyli
się z nim na zawsze”. W jego przedstawieniu jesteśmy podobni do robaków, które mówią: „Bóg istnieje, my zaś
zajmujemy drugie miejsce po nim, a jesteśmy zupełnie podobni do Boga. Wszystko jest nam poddane: ziemia,
woda, powietrze, gwiazdy; wszystko istnieje dla nas, wszystko jest na nasze usługi”. I powiadają dalej te jego
robaki, czyli niby my: Ponieważ istnieją między nami grzesznicy, Bóg sam przybędzie albo ześle swego Syna, aby
wydać na płomienie niesprawiedliwych, a my będziemy mieli z nim życie wieczne”. Od siebie zaś Celsus dorzu213

38

chrześcijanie jednym
narodem

stary a
zarazem
nowy lud

w centrum
świata i
historii

�Taka społeczna świadomość wchodziła w pewną konfrontację nie tylko z Izraelem, ale
także rzeczywistością grecko-rzymskiego cesarstwa. Św. Paweł często rozróżnia w ówczesnej
społeczności ludzkiej Żydów, Greków czy w ogóle pogan i Kościół Boży218. Chrześcijański
lud nie jest jakimś trzecim ludem obok pozostałych, ale wyższym etapem dziejów ludzkości
w jej ostatecznym rozwoju. Nowy lud znosi etniczne, społeczne czy nawet pod względem płci
różnice: Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma
już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie219. On
bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył
rozdzielający je mur – wrogość220. Nowy Lud łącząc ludy wchłonie je, w tym także stary
Izrael.
Owo rozróżnienie na Greków (czy pogan), Żydów i nowy lud chrześcijan przejmie
myśl wczesnochrześcijańska. Przychodzi godzina, gdy oddawać się będzie cześć Ojcu nie na
Gerazim, świętej górze Samarytan będących poganami, ani w Jerozolimie, stolicy Żydów, ale
w duchu i prawdzie221. W oparciu o ten i inne teksty będzie się rozróżniać trzy stopnie religii:
⇒ niepewność na temat bóstwa i niewłaściwy kult zewnętrzny Boga (poganie)
⇒ ⇒ w zasadzie prawdziwe poznanie Boga, ale fałszywy kult zewnętrzny (Żydzi)
⇒ ⇒ ⇒ właściwe poznanie Boga i odpowiedni, bo duchowy Jego kult (chrześcijanie).
Tym, który bardziej szczegółowo zajął się owym trójstopniowym podziałem, był Arystydes222.
Ireneusz z Lyonu wobec zarzutu marcjonitów względem Żydów, że ukradli Egipcjanom złote i srebrne naczynia opuszczając kraj niewoli223, stwierdza, że ten zarzut jeszcze
słuszniej należałoby postawić chrześcijanom: Kto słuszniej posiada złoto i srebro: Żydzi, którzy zabrali je Egipcjanom jako zapłatę za swoją pracę, czy my, którzy zabraliśmy złoto Rzymianom i innym narodom, chociaż nie byli oni naszymi dłużnikami?224. Autor postrzega
chrześcijan jako naród, który oddzielił się od innych i niewiele z nimi ma wspólnego, przejmując ich dziedzictwo. Wyjście Izraela z Egiptu staje się typem wyjścia Kościoła spośród
pogan – profectio ecclesiae gentibus225.
Teologiczna historiozofia Klemensa Aleksandryjskiego opiera się na przekonaniu, że
oba narody, Żydzi i Grecy, zostały wychowane przez Boga i teraz mają współtworzyć jedność
trzeciego ludu na wyższej płaszczyźnie226.
Kościół uważał się za lud nie tylko nowy, jakby trzeci, ale i pradawny, czyli pierwszy.
Takie aspiracje miał Izrael, uznając się za najstarszą religię na świecie. Chrześcijanie wchodzili pod tym względem w konfrontację z judaizmem. Istniały trzy podstawowe wątki, na
których budowano ową myśl o wyprzedzeniu przez chrześcijan innych:
1. Wskazuje się, że chrześcijanie, jak każdy naród, mają swój sposób życia, swoją politeia. Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie227. Na ziemi są wyznawcy Chrystusa pielgrzymami. Poszukują innego, trwałego miasta228. Trzymając się ewangelicznej moralności wybierają spośród dwóch dróg drogę życia.
2. Wymagająca moralność, monoteistyczne postrzeganie świata i ład w życiu jednostkowym i społecznym jest tym, co było na początku. Chrześcijanie przywracając ten pierwotca: „Łatwiej znieść takie głupstwa, gdy rozprawiają o nich robaki i żaby, niż kiedy mówią tak Żydzi i chrześcijanie”.
218
Np. 1 Kor 10, 32.
219
Ga 3, 28.
220
Ef 2, 14.
221
J 4, 21n.
222
Apologia, 2.
223
Wj 11, 2.
224
Adversus haereses, IV, 30.
225
Adversus haereses, IV, 30, 4.
226
Np. Kobierce, III, 10, 17.
227
Flp 3, 20.
228
Hbr 13, 13n.

39

lud ponad
ludami

prawdziwa
wiara i kult

chrześcijanie przejęli
dziedzictwo
innych

pojednawcza nauka
Klemensa
lud pierwszy i ostatni

tożsamość
nowego
ludu

lud starszy
od Żydów

�ny porządek jawią się jako pradawny lud. Apologeci podejmują karkołomne wysiłki, aby udowodnić, że najbardziej pierwotne objawienie, mądrość i kult Boga wywodzą się od religii
chrześcijańskiej. Ona bowiem wyprzedza judaizm w starotestamentalnych figurach, które
zapowiadają Nowe Przymierze. Na przykład misterium Eucharystii wyprzedza ofiary żydowskie, gdyż ofiara Melchizedeka, będąc figurą Najświętszej Ofiary, była pierwsza niż ofiary
żydowskie z kozłów i cielców. Chrześcijaństwo jest starsze niż judaizm. Podobnie sądzi się w
stosunku do pogan. Powtarza się idea: „wszystko, cokolwiek dobrego zostało powiedziane,
zostało przejęte od nas”. Justyn uzna, że to, co prawdziwe w myśli greckiej, u Homera, filozofów i innych, jest w jakiś sposób chrześcijańskie. Nie tylko w dziedzinie filozofii posądzano
pogan o plagiat, ale także w dziedzinie kultu. Na przykład apologeci twierdzili, że w kulcie
Mitry demony naśladowały chrześcijańskie obrzędy i sakramenty.
3. Pojawia się polityczna refleksja na temat miejsca chrześcijaństwa w rzymskim cesarstwie i stosunku do niego nowej religii. Tutaj występuje najciekawszy aspekt w omawianej
świadomości chrześcijan jako. Tutaj spostrzegamy trzy czynniki warunkujące takie myślenie:
• myśl polityczna żydowskiej apokaliptyki, dla której państwo świeckie jest państwem
diabelskim i dlatego zajmuje czysto negatywne wobec niego stanowisko
• bardzo wczesne przejście Ewangelii od Żydów do Greków i pewne powinowactwo
pomiędzy chrześcijaństwem a hellenizmem oraz pomiędzy Kościołem a rzymskim
państwem
• upadek Jerozolimy i państwa żydowskiego.
Co do pierwszego, to ową pesymistyczną chrześcijańską apokaliptykę utwierdzało
jeszcze bardziej w takim przekonaniu zmuszanie przez państwo do kultu cesarza i okrucieństwo prześladowań. W takim duchu pisze Hipolit Rzymski: Kiedy narodził się Pan w 12. roku
za panowania Augusta, od którego zaczęło się rozwijać cesarstwo, gdy tymczasem przez Apostołów Pan powołał wszystkie narody i języki i stworzył wierzący naród chrześcijan, naród
panujący i naród tych, którzy noszą nowe imię w swoim sercu – tak oto w tym czasie naśladuje je cesarstwo, które panowało na skutek działania szatańskiej mocy, i gromadzi także z
wszystkich narodów najbardziej szlachetne jednostki i zbroi do walki, nazywając ich Rzymianami. I dlatego nastąpił pierwszy spis ludności za Augusta, gdy Pan narodził się w Betlejem,
aby ludzie tego świata, przypisani ziemskiemu królowi, byli nazywani Rzymianami, a wierzący
w niebieskiego Króla nazywali się chrześcijanami, niosąc na czole znak zwycięstwa nad
śmiercią229. Rzymska ekumena jest więc, w przekonaniu Hipolita, szatańskim naśladowaniem
chrześcijaństwa. Podobnie jak demony wykradły chrześcijanom filozofię i kult, tak teraz dokonują plagiatu ich ustroju i kradną cechę powszechności Kościoła.
Kontakt z hellenizmem i cywilizacją rzymską kształtował, wprost przeciwnie, pozytywne nastawienie chrześcijan do państwa. Już św. Paweł dostrzega pozytywne znaczenie
państwa. To rzymskie cesarstwo powstrzymuje nadejście niegodziwca, którym jest szatan230.
Ziemska zwierzchność wypełnia służbę Bożą. Należy uznać jej władzę, zachować posłuszeństwo, wypełniać obowiązki przez nią nałożone, w tym – płacić podatki231. Łukasz podkreśla,
że Jezus narodził się za panowania Augusta. Panowanie to uchodziło za szczególnie pomyślny i długi okres pokoju. Być może kryje się w tym sugestia, że Bóg wybrał czas ziemskiego
pokoju (pax romana), aby ukazać tym bardziej pokój Boży, przyniesiony przez Mesjasza.
Na postawę lojalności chrześcijan wobec państwa wskazują pisarze wczesnochrześcijańscy232. Meliton z Sardes pisze do cesarza Antonina: Otóż filozofia, którą my naszą nazywamy, zakwitła najpierw wśród barbarzyńców. Później rozwinęła się wśród Twoich ludów, za
wspaniałych rządów Augusta, przodka twojego, i dla Twoich zwłaszcza rządów dobrą była
wróżbą. Odtąd bowiem wzrastała wielkość i świetność potęgi Rzymu, którego władcą upragnionym Ty zostałeś i będziesz razem z Synem Swoim, jeśli opieką otoczysz filozofię, co wzro229

In Dn IV, 9.
2 Tes 2, 5-7.
231
Rz 13, 1nn.
232
Justyn, Apologia, 1, 12; List do Diogneta, 6.
230

40

czynniki
kształtujące
postawę
chrześcijan
wobec
państwa

dwa przeciwne sobie
królestwa

pozytywny
stosunek do
władzy w
Nowym
Testamencie

dwie potęgi
obok siebie

�sła razem z państwem, a zrodziła się za Augusta, i którą przodkowie Twoi razem z innymi
religiami czcią otaczali. I w tym też dowód najwymowniejszy dobroci wiary naszej, że się
rozwinęła razem z tak szczęśliwie powstającym cesarstwem, że się od czasów panowania Augusta nic złego nie przydarzyło i że się, owszem, wszystko układało świetnie i chwalebnie według życzeń ogółu233. Państwo i chrześcijańska religia są przybranym rodzeństwem; należą w
jakiś sposób do siebie; kształtują nowy etap historii. Godne podziwu jest to, że w czasie, gdy
chrześcijaństwo było jeszcze małą trzódką, Meliton widzi równorzędność tych dwóch potęg.
Ciekawie politykuje Orygenes twierdząc, że chrześcijaństwo kiedyś stanie się Bożym
państwem obejmującym w sobie całą ludzkość, wszystkie narody i państwa, także cesarstwo
rzymskie, łącząc je ze sobą i zastępując. Teolog przejmuje i po swojemu interpretuje platońską ideę świata światów234. Jeśli zgodnie ze słowami Celsusa wszyscy by postąpili tak jak ja,
to jasne, że i barbarzyńcy zbliżywszy się do nauki Bożej będą przestrzegać praw i staną się
ludźmi cywilizowanymi, zginą wszelkie wierzenia pogańskie, a zapanuje religia chrześcijańska; ona zresztą i tak zapanuje – wówczas, gdy Słowo Boże zawładnie większością dusz235.
Nie jest Orygenes całkiem pewny, czy w doczesnej rzeczywistości taka jedność będzie możliwa. Wobec kwestii, czy Azja, Europa, Libia, Grecy i barbarzyńcy mogliby jednomyślnie
przyjąć wspólne prawo, odpowiada: Może to jest niemożliwe do osiągnięcia dla tych, którzy
żyją jeszcze w ciele, lecz na pewno możliwe dla tych, którzy zostali już uwolnieni od ciała236.
Przecież „za dni Jego wzeszła sprawiedliwość, a obfitość pokoju” (Ps 72 [71], 7) zaczęła się
w chwili Jego narodzin; Bóg bowiem przygotowując narody do przyjęcia Jego nauki oddał je
pod władzę jednego cesarza rzymskiego, aby istnienie wielu królestw i brak wzajemnych kontaktów między narodami nie stanowiły dla apostołów zbyt wielkiej trudności w wypełnieniu
polecenia Jezusa, który rzekł: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”237.
W dziele Przeciwko Celsusowi znajdujemy jeszcze jedną uwagę autora, trzeźwą i wnikliwą. W starochrześcijańskiej literaturze nie spotykamy porównywalnie wnikliwej wypowiedzi na ten temat: Według Celsusa zatem Apollo chce, aby Metapontyni zaliczyli Arysteasa
w poczet bogów. Metapontyni jednak uznali, że dowody na to, iż Arysteas był człowiekiem,
może nawet niesprawiedliwym, są pewniejsze niż wyrocznia, która ogłosiła go bogiem i istotą
godną boskiej czci; nie chcieli więc posłuchać Apollona i dlatego nikt nie uważa Arysteasa za
boga238. O Jezusie natomiast możemy powiedzieć następująco: było rzeczą pożyteczną dla
ludzi, aby uznali Go za Syna Bożego, za Boga, który przybył w ludzkim ciele i duszy; fakt ten
wydał się jednak szkodliwy dla łakomych i miłujących ciało ziemskie demonów oraz dla ludzi,
którzy demony uznają za bogów. Dlatego demony ziemskie przez nieświadomych ludzi zaliczano do grona bogów oraz ich wyznawcy usiłowali przeszkodzić rozprzestrzenianiu się nauki
Jezusa. Zdawali sobie bowiem sprawę, że jeśli przeważy nauka Jezusa, to znikną libacje i
kadzidła, którymi karmią się demony. Bóg jednak, który posłał Jezusa, udaremnił spisek złych
duchów i sprawił, że na całej ziemi zatryumfowała Ewangelia Jezusowa, aby nawrócić i naprawić ludzi...

233

Historia kościelna, IV, 26.
In Jn VI, 38.
235
Przeciw Celsusowi, VIII, 68.
236
Przeciw Celsusowi, VIII, 72.
237
Przeciw Celsusowi, II, 30.
238
Herodot, Dzieje, IV 13-15: Następująca zaś rzecz, jak wiem, zdarzyła się Metapontynom w Italii w dwieście
czterdzieści lat po drugim zniknięciu Arsiteasa, o czym przekonałem się, zestawiając ze sobą opowieści Prokonnezu i Metapontu. Metapontyni twierdzą, że sam Aristeas zjawił się w ich kraju i rozkazał im wznieść ołtarz dla
Apollona, a obok niego ustawić posąg, noszący nazwę Aristeasa z Prokonnezu; powiedział bowiem, że Apollo
przybył do ich kraju jako jedynych spośród Italiotów, a on, który teraz jest Aristeasem, towarzyszył mu; wówczas
jednak, gdy towarzyszył bogu, był krukiem. A skoro to powiedział – zniknął. Oni sami, mówią Metapontyni, posłali do Delf i zapytali boga, co oznacza ta zjawa. Pitia zaś kazała im posłuchać zjawy, bo lepiej na tym wyjdą.
Oni więc przyjęli tę odpowiedź i spełnili polecenie. I jeszcze dziś stoi posąg, noszący imię Aristeasa, obok samego ołtarza Apollona, a dookoła niego znajdują się drzewa wawrzynowe; ołtarz zaś wzniesiony jest na rynku. Tyle
o Aristeasie.
234

41

chrześcijaństwo ponad
państwami

wielu nie
chce przyjścia Chrystusa

�Kościoły Boże wykształcone przez Chrystusa, jeśli się je porównuje ze zgromadzeniami ludowymi, z którymi sąsiadują, są jak „światła na ziemi”239. …Tak więc na przykład Kościół Boży w Atenach jest spokojny i stateczny w swym pragnieniu podobania się najwyższemu Bogu, natomiast zgromadzenie Ateńczyków jest wrzaskliwe i zupełnie nieporównywalne z
Kościołem Bożym. To samo powiesz o Kościele Bożym w Koryncie i o zgromadzeniu Koryntian, to samo o Kościele Bożym w Aleksandrii i o zgromadzeniu mieszkańców tego miasta.
Jeśli usłyszy o tym ktoś rozsądny, kto szuka prawdy w faktach, będzie pełen podziwu dla Tego,
kto postanowił i sprawił, że Kościoły Boże wszędzie, w każdym mieście, sąsiadują ze zgromadzeniami ludowymi. Tak samo porównując Radę Kościoła Bożego z senatem poszczególnych
miast stwierdzisz, że niektórzy członkowie Rady Kościoła byliby godni kierować państwem
Bożym, jeśliby gdzieś na świecie istniało takie państwo, podczas gdy wszyscy senatorowie nie
reprezentują zasad moralnych, które predestynowałyby ich do piastowania funkcji, dzięki
której zdają się górować nad obywatelami. Jeśli w ten sposób porównasz przełożonego Kościoła z naczelnikami poszczególnych miast, zrozumiesz, że między członkami Rady i przełożonymi Kościoła Bożego nawet ci, którzy prowadząc spokojne życie i ustępują najaktywniejszym, przewyższają jednak senatorów i naczelników miast na drodze postępu ku cnocie240.

obywatele
Kościoła
moralnie
przewyższają obywateli
państwa

8. Religia księgi i historii
Chrześcijaństwo nigdy nie było religią księgi tak jak islam – w najbardziej właściwym
tego słowa znaczeniu nadanym właśnie przez islam. Księga, najpierw Stary Testament, wywierała wpływ na chrześcijan i kusiła do tego, aby stali się wyznawcami religii samej tylko
księgi. Paweł powstrzymywał rozwój religii w tym kierunku, uwalniając wiarę spod nadmiernych wpływów Prawa. Gnostycy poszli w odwrotnym kierunku, natomiast Kościół obronił
księgi Starego Przymierza – ukształtowanie się kanonu nowych wymagało czasu –, uciekając
się często do ich alegorycznej interpretacji. Księgi te, interpretowane duchowo, stały się kopalnią wielorakiej, wszechstronnej mądrości, niczym drugie stworzenie, bliźniacze względem
pierwszego stworzenia, czyli kosmosu. Zwłaszcza na Grekach nowa religia wywierała wrażenie pod tym względem, tym bardziej że niektóre z tych ksiąg miały prastare pochodzenie.
Dla niektórych Stary Testament był jedynym mostem prowadzącym do chrześcijaństwa. Tak stało się w przypadku Tacjana, który opisuje swoje nawrócenie następująco: Gdy
więc zacząłem się nad tym wszystkim zastanawiać, wpadły mi w ręce pewne pisma barbarzyńskie, starsze od nauk Greków, bardziej jednak boskie niż błędy tamtych. I dałem się przekonać
do nich ze względu na ich bezpretensjonalny styl, naturalne słowa, łatwą do zrozumienia prezentację wszystkich wydarzeń, przepowiednię przyszłości, wspaniałość nakazów i nauk, o tym,
że całym wszechświatem rządzi jedna Istota. Gdy więc moja dusza została pouczona przez
Boga, zrozumiałem, że wcześniejsze pisma, jakie znałem, prowadziły do potępienia, te nowe
natomiast do wyrwania z niewoli, która jest w świecie, i uwolnienia nas spod władzy panujących i niezliczonych tyranów, a także do obdarzenia nas nie tym, czego nie posiadaliśmy
wcześniej, lecz właśnie tym, co posiadaliśmy, tyle że oczyszczonym z błędu241.
Tacjan wskazuje na takie oto walory Pisma Św.:
• Nawet f o r m a księgi musiała wywierać głębokie wrażenie. Właśnie formę
wyróżnia najpierw Tacjan, Syryjczyk łacińsko-greckiego pochodzenia. Przekonująca mowa proroków i psalmistów zapaliła człowieka, który przeszedł
wcześniej przez wiele szkół retoryki i filozofii. Siła i prostota – to było to, co
odróżniało te księgi od wielu innych, które Tacjan czytał.
• Drugie, co wymienia Tacjan, to o p i s s t w o r z e n i a w Księdze Rodzaju.
To jest również znamienne i zrozumiałe: wszyscy greccy filozofowie religii
byli kosmologami, a w Genesis mamy do czynienia z wnikliwym i jasnym opi239

Flp 2, 15.
Przeciw Celsusowi, III, 29-30.
241
Mowa do Greków, 29.
240

42

chrześcijanie mają
Księgę, ale
inaczej niż
Żydzi

Tacjan
nawraca się
pod wpływem Pisma
Św.

walory
Starego
Testamentu
wg Tacjana

�sem stworzenia. Nie wydawał się być ani filozofią ani zwyczajnym mitem, ale
całkiem nowym gatunkiem, między i ponad tamtymi. Tego mógł tylko Bóg
nauczyć!
• Po trzecie, Tacjanowi zaimponowały p r z e p o w i e d n i e w księdze. Krótki
wgląd w starochrześcijańskich pisarzy pokazuje, jak wielką rolę w ich apologetyce odgrywał dowód z proroctwa.
• Dalej, ważną rolę odegrały m o r a l n e n a k a z y. Tacjan z pewnością ma na
myśli przede wszystkim Dekalog. Nawet gnostykom, którzy odrzucali całość
księgi, wydawał się do przyjęcia, dopełniony tym, co gnostycy brali skądinąd.
Dekalog uchodził u chrześcijan wywodzących się z pogaństwa, jak widzimy to
na przykład w Didache, za synonim obowiązującej moralności, uzupełniony o
wskazania zawarte w Kazaniu na Górze.
• Ostatnią, piątą rzeczą, którą Tacjan wymienia, jest najściślejszy m o n o t e i z m , odciskający znamię na całej księdze.
Tacjan wymienia istotne walory ksiąg Starego Przymierza, które odegrały dla krzewienia się nowej wiary wielkie znaczenie. Znaczenie tych ksiąg dla Kościoła pierwszych
trzech wieków możemy ująć, niezależnie od Tacjana, następująco:
• Ze Starego Testamentu przejęto monoteistyczną kosmologię i refleksję nad naturą. Księgi nowotestamentalne zakładają tę wiedzę, ale jej nie rozwijają.
• Wykazuje się na podstawie dawnych ksiąg, że osoba i dzieje Jezusa zostały
przepowiedziane przed wiekami. Chrześcijaństwo jawi się więc jako religia
spełnionej obietnicy Boga i wypełnionych dziejów. Przy czym istnieje napięcie
pewnego niespełnienia, które zostanie spełnione na końcu czasów, tak jak
spełniło się to, co wciśnij zostało zapowiedziane. Z pomocą Starego testamentu
chrześcijańscy nauczyciele mogli datować chrześcijaństwo na sam początek
rzeczy i wiązali je z aktem stworzenia. To stanowiło niezwykle przyciągający
walor misyjnego przepowiadania, zwłaszcza dla bardziej wykształconych.
Chrześcijaństwo otrzymywało taki punkt zaczepienia, jakim nie dysponowała
żadna religia poza judaizmem. Równocześnie trzeba było się strzec przed tym,
aby Starego Testamentu nie pojmować jako księgi wyłącznej przepowiedni,
jeszcze bez spełnienia. W Ewangeliach znajduje ona swoje wypełnienie i razem z nimi stanowi pełne Objawienie Boże.
• Ze Starego Testamentu wnioskowano w coraz większym stopniu o zasadach i
instytucjach chrześcijańskiej wspólnoty, na przykład kapłaństwo, biskupstwo,
nowe obrzędy.
• Korzystano z tej księgi w celach paranezy, posługując się schematem a minori
ad maius (od rzeczy mniejszej do większej): jeśli Bóg już wtedy tak wynagradzał i karał, to możemy oczekiwać od Niego czegoś znacznie większego, gdy
znajdujemy się u kresu czasów i zostaliśmy powołani do obietnicy.
• Ze Starego Testamentu wynika, że Izrael nie ma już przymierza z Bogiem i został przepowiedziany kres tego ludu.
• Czytelnik Starego Testamentu budował się wypowiedziami na temat zaufania
Bogu, pomocy Bożej, pokory i odwagi znamiennej dla jego bohaterów i proroków, a zwłaszcza tekstami Psalmów.
Po tym, jak ukształtował się Nowy Testament – największe i najbardziej oczywiste
dokonanie pierwotnego Kościoła, dzięki któremu uzasadnił swoją wiarę jako nową religię –,
Stary Testament zeszedł pod pewnymi względami na drugi plan. Gnostycy dezawuowali
księgi Starego Przymierza na rzecz Nowego; obrońcy prawowierności starają się wykazać
ciągłość między tymi Przymierzami. Znaczenie Nowego Testamentu dla pierwotnego chrześcijaństwa, które tutaj jedynie sygnalizujemy, wymagałoby dłuższej refleksji242.
242

Harnack omawia je w jedenastu punktach, s. 298n.

43

znaczenie
Starego
Testamentu
dla chrześcijan

Nowy
Testament
ma pierwszorzędne
znaczenie

�9. Walka przeciwko politeizmowi i idolatrii
Jezus powiada: A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga,
oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa243.
Czytamy w Tradycji Apostolskiej z III w. na temat przygotowania do chrztu (16):
Trzeba dalej dowiedzieć się, jakie zawody i zajęcia wykonują ci, których przyprowadza się na
nauki. Jeśli jest ktoś właścicielem domu publicznego, powinien zaprzestać takiej działalności
albo niech się go odprawi. Jeśli ktoś jest rzeźbiarzem lub malarzem, niech się mu nakaże,
żeby nie wykonywał żadnych podobieństw bożków; winni się z tego wycofać albo niech się ich
odprawi. Jeśli ktoś jest aktorem albo wystawia widowiska w teatrze, powinien z tym skończyć
albo niech będzie odprawiony. Kto uczy dzieci, dobrze czyni, jeśli od tego odstąpi; jeśli jednak nie ma innego zawodu, niech będzie mu wolno. Podobnie powinien zaprzestać zawodu
woźnica, zawodnik oddający się walkom (qui certat) albo ma być odprawiony. Jeśli ktoś jest
gladiatorem albo szkoli gladiatorów, walczy ze zwierzętami, organizuje walki gladiatorów,
powinien z tego wycofać się albo niech będzie odprawiony. Pogański kapłan albo stróż bożków powinien z tego wycofać się albo niech będzie odprawiony. Żołnierz, poddany rozkazom,
nie powinien zabijać żadnego człowieka. Jeśli otrzyma taki rozkaz, nie powinien go wykonać,
podobnie nie powinien składać przysięgi. Jeśli nie jest do tego gotowy, należy go odprawić.
Jeśli ktoś ma władzę miecza albo jest zarządcą miasta, albo purpurę nosi, powinien zrezygnować ze stanowiska albo zostać odprawiony. Katechumen, a także wierny, który chce zostać żołnierzem, powinien być odprawiony, ponieważ Bóg pogardza nim. Nierządnica, homoseksualista, ten, który sam się okalecza, i każdy inny, który coś czyni, o czym nie godzi się
mówić, powinien być odprawiony; są oni bowiem nieczyści. Mag nie będzie nigdy dopuszczony do egzaminu (iudicium); podobnie czarownik, astrolog, wiedźmin, wykładacz snów, szarlatan i ten, który obcina brzegi monet, jak również ten, kto sporządza amulety, oni wszyscy powinni zaprzestać takich zajęć albo zostać odprawieni. Czyjejś konkubinie, jeśli jest niewolnicą
kogoś i wychowała dzieci, i pozostała wierna, wolno słuchać Słowa. W innym wypadku należy
ją odprawić. Mężczyzna, który ma konkubinę, powinien z nią się rozstać i pojąć zgodnie z
prawem żonę; jeśli tego nie chce, niech będzie odprawiony. Jeśli coś opuściliśmy, to same
zajęcia nas nauczą. Wszyscy bowiem mamy ducha Bożego.
Pierwotny Kościół prowadził walkę przeciwko politeizmowi, dostrzegając w nim
przejawy działania demonów oraz źródło niemoralności. Walka ta nie była aż tak trudna w tej
epoce, bo pospolity politeizm był już od dawna obiektem szyderczej krytyki ze trony filozofów, jak stoicy, sceptycy, a przede wszystkim cynicy, a także takich satyryków jak Lucjan.
Sami poganie podważali swój kult. Na ofiarę często składano półmartwe i bez wartości zwierzęta; bezczeszczono podobizny bogów, na scenie amfiteatru wyśmiewano je; świątynie profanowano244. Jednak chrześcijańska polemika z pogaństwem nie była zbędna, w przeciwnym
razie apologeci nie angażowaliby tyle sił na walkę z nim. Nowe religie przywracały świeżość
dawniejszym i otrzymywały nową symbolikę. Poza tym istniał bardzo rozwinięty domowy
kult bogów. Państwo wspierało kult, bo politycznie było nim zainteresowane.
Apologeci z reguły zadowalali się zwalczaniem oficjalnego panteonu bogów. 1. Odwoływali się do moralnego smaku, wskazując na haniebne czyny bogów. 2. Uwypuklali niedorzeczność i bezsens przesłania i historii związanej z bogami. 3. Wskazywali na przyczynę
tego, która sprowadza się do faktu, że bogowie są:
• albo niczym,
• albo dziełem demonów, które ukrywają się za martwymi kukłami, uczynionym po to,
aby opanować człowieka,
• albo – na co wskazywał już Euhemer, grecki filozof i mitograf (IV/III w. prz. Chr.) –
zmarłymi ludźmi, ubóstwionymi ze względu na czyny,

243
244

J 17, 3.
Tertulian, Apologetyk, 14; 42.

44

zawody
zakazane

kontekst
walki
Kościoła z
politeizmem

kim są
bogowie?

�•

albo pustą baśnią i matactwem, nieraz wymyślonym, nie bezinteresownie, przez pogańskich kapłanów.
Najwyższym obowiązkiem chrześcijanina było oczyszczenie się ze skalania wielobóstwem. Stanowił on negatywną stronę obowiązku wyznania prawdziwej wiary. Grzech bałwochwalstwa traktowano bardziej surowo aniżeli inne: Bałwochwalstwo jest głównym przestępstwem rodzaju ludzkiego, największym przewinieniem świata, wystarczającym powodem
do jego oskarżenia245. Na rozgrzeszenie z tego grzechu Kościół zdecydował się z trudem i
bardzo późno, dopiero pod presją sytuacji wynikłej z prześladowań za Decjusza, a więc po
250 r. Jest to zrozumiałe, gdyż pewna ekskluzywność była na początku warunkiem istnienia
Kościoła. Kościół walczył o tożsamość nowej religii. Złagodził postępowanie, gdy jego instytucja już ukształtowała się: jego nauka, kult i zasady.
Obowiązek wyznania wiary nie zawierał w sobie obowiązku, aby z siebie samego
spieszyć się do takiego wyznania czy też wydać się w ręce prześladowców. W liście gminy ze
Smyrny do Filomelium karci się taka postawę, którą reprezentowali montaniści namiętnie
dążąc do męczeństwa. Podobnie walka z wielobóstwem nie pociągała za sobą obowiązku, aby
walczyć z nim publicznie. Publiczne szydzenie z cesarza czy bożków albo znieważenie bez
prowokacji lub strącenie ich podobizny było poddawane krytyce. Tu i ówdzie musiało to mieć
miejsce, gdyż w kanonie 60. synodu w Elwirze czytamy: Jeśli ktoś zostałby zabity przy niszczeniu idoli, ponieważ w Ewangelii o tym nie napisano, ani nie ma tego u apostołów, uznano,
by nie zaliczać go do grona męczenników.
Aby skutecznie zwalczać wielobóstwo, nie powinno zważać się na filozofów czy inne
autorytety, gdyż oni wszyscy w jakiś sposób związani są z idolatrią. Jednak pod tym względem apologeci różnią się między sobą. Byli jednomyślni co do tego, że żaden filozof nie odkrył całej prawdy, dalej, że żaden z nich nie jest stanie udowodnić prawdę, którą znalazł,
upowszechnić ją i przekonać do niej innych aż po ich gotowość na śmierć.
Niektórzy, tacy jak św. Justyn czy teologowie aleksandryjscy, poprzestawali na tych
zarzutach i co do reszty, to cieszyli się z jednomyślności pomiędzy chrześcijaństwem i filozofią i głębią myśli niektórych filozofów. Dostrzegano pokrewieństwo nauki chrześcijańskiej z
Platonem w zakresie nauki o bóstwie czy metafizyki, ze stoikami – w zakresie etyki, w Sokratesie dostrzegano herosa i zwiastuna prawdy. Niektórzy inni nie chcieli mieć nic wspólnego z
żadną filozofią i jej nauczycielami, jak na przykład Tacjan czy Teofil z Antiochii, a częściowo – Tertulian. Znalezienie jakiegokolwiek śladu pogaństwa w danym filozofie prowadziło
tego rodzaju myślicieli do odrzucenia całej ich nauki. Sokrates zalecił, aby po jego śmierci
złożono w ofierze za niego koguta Asklepiosowi. Nie dostrzegano w tym subtelnej ironii, ale
przejaw zwykłego bałwochwalstwa dający do podstawę do najsurowszej krytyki i odrzucenia
myśli tego filozofa! Jednak to bardziej otwarta na świat myśl Justyna, Klemensa Aleksandryjskiego czy Orygenesa czyniła chrześcijaństwo religią misyjną i rozwojową.
Praktycznie większe znaczenie aniżeli walka z wielobóstwem miała walka z ubóstwianiem ludzi. Ta walka, której najwyższym przejawem był odrzucenie kultu cesarza, oznaczała równocześnie protest przeciwko mieszaniu religii z polityką, w sytuacji gdy państwo w
osobie cesarza uznawało się za przedmiot kultu. Zasługą chrześcijaństwa było wyraźne rozróżnienie pomiędzy uwielbieniem Boga a szacunkiem do władzy świeckiej. Chrześcijaństwo
wyeliminowało religię polityczną. Represje państwa względem chrześcijan nastąpiły niemal
wyłącznie z powodu odmowy przez nich kultu cesarza. Władze imperialne uczyniły wyjątek
dla Żydów, zwalniając ich z obowiązku takiego kultu, ale dla chrześcijan nie miały zrozumienia. Gdyby chrześcijanie odrzucili bogów Olimpu, a kompromisowo przystali na kult cesarza,
najprawdopodobniej nie byliby represjonowani.
Chrześcijanie odrzucali wszelki rodzaj kultu cesarza, nawet słowne formy uznania cesarza za istotę ponadludzką, uznając je za bałwochwalstwo. Bronili się przed oskarżeniem o
brak szacunku i nielojalność względem władzy, zapewniając o swojej modlitwie za cesarza i
245

Tertulian, O bałwochwalstwie, 1.

45

bałwochwalstwo
największym złem

nie narażać
się bez
potrzeby

konfrontacja z filozofią

różne
podejście
do filozofii

odnowa
kultu
cesarza

modlono się
za cesarzy

�państwo. Modlitwy te miały od początku w liturgii swoje miejsce i formuły. Tertulian podaje
ich treść: Modlimy się także za cesarzy, za jego sługi i władze, za istnienie świata, o spokój w
państwach, o odwleczenie końca. …Zanosimy modły zawsze za wszystkich cesarzy, aby mieli
szczęśliwe i długie życie, spokojne panowanie, pomyślność w domu, dzielne wojsko, wierny
senat, lud uczciwy, pokój na ziemi, i to, czego sobie tylko jako ludzie i cesarze życzą246. Nawet
przy najostrzejszej krytyce cesarza i państwa nigdy nie postanawiano zaniechać takich modlitw. Powiada Tertulian: Cesarz jest drugi po Bogu247, a nawet twierdzi, że Naszym jest cesarz przede wszystkim, jako przez naszego Boga ustanowiony 248.
Walka z wielobóstwem była prowadzona również przez odrzucenie teatru i różnych
widowisk, które były w starożytności ściśle związany z idolatrią. Dla wielu chleb i igrzyska były połową życia. Chrześcijańskie wspólnoty zabraniały zawodu aktora, gladiatora, nauczania aktorstwa i chodzenia na przedstawienia249. Te same pisma, w których nasi pisarze
odrzucają tego rodzaju praktyki, na przykład O widowiskach Tertuliana, pokazują, że zakaz
ten nie wszędzie był przestrzegany. Wydaje się, że większość chrześcijan w Kartaginie, gdzie
działał Tertulian, uczęszczała na takie widowiska.
Liberalni mistrzowie usiłują bronić widowisk. Nowacjan pyta retorycznie: Gdzie w Piśmie Świętym występuje zakaz widowisk? Przecież i Eliasz był woźnicą, i nawet Dawid tańczył przed arką przymierza! Czytamy o wszelkiego rodzaju instrumentach muzycznych i korowodzie. Również i Apostoł stawia nam bojowo przed oczy walkę na pięści i bój naszego zmagania się ze złymi duchami. A do tego: gdy bierze przykłady z toru wyścigowego, ukazuje dekorowanie wieńcem. Dlaczego miałoby być niedozwolone dla chrześcijanina patrzeć na to, o
czym wolno było napisać w Piśmie Świętym?250. Ta obrona widowisk brzmi niemal frywolnie,
ale były też poważniejsze konflikty.
Również występowano przeciwko zbytkowi, o ile w pewnej mierze miał związek z
politeizmem, a na pewno obnażał ducha pogaństwa i próżności.
Nurtował także chrześcijan problem, do jakiego stopnia może chrześcijanin zaakceptować obyczaje i pracę zawodową w życiu codziennym, tak aby nie wyprzeć się swojej wiary
i nie splamić się wielobóstwem. W czasach apostolskich palące były pytania, czy wolno spożywać mięso z pogańskich ofiar i brać udział w pogańskich ucztach251. Większość chrześcijan
wywodziła się z klas niższych i nie miała obowiązku reprezentacji swego stanu podczas różnych uroczystości. Niebawem ich szeregi zasilą przedstawiciele innych stanów i powyższe
pytania staną się bardziej palące.
Stawiano pytanie: czy chrześcijanin w ogóle może wypełniać jakiś zawód bez splamienia się bałwochwalstwem? Surowsi mistrzowie zakazywali w zasadzie jedynie kilku zawodów, ale praktykowanie innych tak zawężali, że zawężanie to było bliskie zakazowi. Wobec skutków tak rygorystycznej postawy, które mogłyby kogoś prowadzić do wniosku: Nie
mam nic do życia, Tertulian daje odpowiedź: Wiara nie boi się głodu252.
Przede wszystkim Tertulian odrzuca rzemiosło bezpośrednio związane z bałwochwalstwem, a więc sporządzanie podobizn bożków. Obrońcy wykonywania takiego zawodu przez
chrześcijan powiadali, że przecież i Mojżesz nakazał wykonanie miedzianego węża. Tertulian
użala się: Czy od bożków chrześcijanin przechodzi do Kościoła? Czy przechodzi z wrogiego
warsztatu do domu Bożego? Czy sprawczynie bałwanów wyciągają ręce do Boga Ojca? Czy
wielbią Boga tymi rękami, które na zewnątrz wznoszą się przeciwko Niemu? Czy te ręce zbliżają się do Ciała Pańskiego, które składają ofiary z mięsa demonom? Ani nawet to nie wystarczy. Za mało byłoby, gdyby z innych rąk przyjmowali to, co plamią; lecz także te same
246

Apologetyk, 39. 30.
Apologetyk, 30.
248
Apologetyk, 33.
249
Minucjusz Feliks, Oktawiusz, 12.
250
Nowacjan, O widowiskach, 2.
251
1 Kor 8.
252
O bałwochwalstwie, 12.
247

46

walka
przeciw
widowiskom

liberalne
stanowisko

przeciwko
zbytkowi

problemy
dnia codziennego

rygoryzm
Tertuliana

nie przedstawiać
podobizn
bożków

�ręce innym przekazują to, co splamiły. Twórców bałwanów zalicza się do porządku kościelnego253.
W odróżnieniu od bardziej liberalnych pisarzy Tertulian zabrania wykonywania również rzeczy pośrednio związanych z kultem bożków, a więc rzemiosła cieśli, dacharza, dekarza itp. Nie wolno im niczego wykonywać, co miałoby znaleźć się pogańskiej świątyni254.
Podobnie zabroniony jest zawód astrologów i magów. Powinni oni nawrócić się, czyli inną
drogą wrócić do swojej ojczyzny255. Podobnie na liście Tertulianowych zakazów znajdują się
nauczyciele ówczesnych nauk, gdyż przyczyniają się do krzewienia pogaństwa. Natomiast
wolno się uczyć w pogańskich szkołach: Jak oddzielimy się od nauk pogańskich, bez których
nie można nabyć także nauk Bożych?256. Tertulian jest skłonny zakazać wszelkiego handlu
chrześcijanom, gdyż pobudza do chciwości, która jest formą bałwochwalstwa. Jednak ściśle
zakazuje handlu tylko takimi artykułami, które mogłyby służyć pogańskiemu kultowi257. Zabrania również pożyczania na procent, której to praktyki nie odróżnia od lichwiarstwa258.
Czy chrześcijanin może być urzędnikiem? Bardziej liberalni wskazywali na biblijne
postacie Józefa i Daniela, którzy pełniąc wysokie urzędy na pogańskich dworach nie skalali
się pogaństwem. Tertulian jest jednak sceptyczny: Przyjmijmy przeto, że sługa Boży może
podjąć się zadań związanych z różnymi godnościami i urzędami, by postępować także we czci,
już przez samo imię posiadające cześć. Nie może zatem składać ofiar, ani wykorzystywać swojej powagi przy sprawowaniu ofiar, ani rozmieszczać zwierząt ofiarnych; nie może wybierać
zarządu dla świątyń, ani troszczyć się o ich podatki; nie może urządzać widowisk na własny
lub publiczny koszt i czuwać nad ich przygotowaniem, ani ogłaszać i wydać edyktów na żadne
uroczystości; nie może nawet tych spraw poręczać przysięgą; co więcej, w sprawach sądowych nie może on wyrokować o życiu i śmierci albo cywilnej czci kogokolwiek. W sprawach
finansowych nie może nikogo skazać lub potępić, nikogo wtrącić też do więzienia, nikogo zamknąć tub poddać torturom, jeżeli jest prawdopodobne, że takie sprawy mogłyby się stać.
…Jeżeli ty wyrzekłeś się przepychu diabła, zarazem winieneś wiedzieć, że bałwochwalstwem
jest to wszystko, czegokolwiek z jego spraw się dotknąłbyś259. Zgadza się z Tertulianem Orygenes, które wielokrotnie wyraża pogląd, że chrześcijanin nie powinien względem nikogo
stosować prawo miecza260.
Tym samym niemożliwością jest, aby chrześcijanin był oficerem w wojsku. Czy wolno natomiast być zwykłym żołnierzem? Tertulian odpowiada przecząco. Przecież Pan Jezus
nakazał Piotrowi schować miecz do pochwy261. Jest wiele innych rzeczy w życiu codziennym,
których chrześcijanin powinien unikać. Nie należy w mowie odwoływać się na bogów, zaklinać się, przysięgać nich, na przykład na Herkulesa, składać pogańskich życzeń itp.262.
Większość myślała inaczej niż Tertulian. On sam potwierdza w Apologetyku (42), że
chrześcijan wszędzie jest pełno: uprawiają żeglugę, służą w wojsku, są w rolnictwie i handlu,
nawet w senacie. Tylko świątynie pozostawili poganom. Sam kult bożków, w sensie ścisłym,
odrzucali. Pod tym względem nie było kompromisów. Praktycznie byli obecni w każdym
zawodzie. Nie należy jednak wyolbrzymiać skali tej obecności. Chrześcijaństwo nie ma charakteru masowego. Państwo i ustrój praktycznie nie ulegały zmianom. Dopiero na przełomie
III i IV w. cesarski dwór, administracja i wojsko napełni się chrześcijanami.

253

O bałwochwalstwie, 7.
O bałwochwalstwie, 8.
255
O bałwochwalstwie, 9; Mt 2, 12.
256
O bałwochwalstwie, 10 .
257
O bałwochwalstwie, 11.
258
Lichwa polega na pobieraniu wygórowanych procentów za pożyczone pieniądze i wykorzystywaniu trudnej
sytuacji materialnej pożyczającego.
259
O bałwochwalstwie, 17. 18.
260
Harnack, s. 318.
261
O bałwochwalstwie, 19; Mt 26, 52.
262
O bałwochwalstwie, 20-23.
254

47

jak najdalej
od pogaństwa

wolno być
urzędnikiem?

żołnierzem?

chrześcijanie wszędzie

�Chrześcijaństwo wymagało dłuższego czasu, aby z prostej etyki pierwotnego okresu,
w której zarysowały się dwie linie: ucieczki od świata i odnalezienia w nim właściwego miejsca, powstała całościowa i wielostronna myśl moralna. W interesującym nas okresie myśl ta
dopiero kształtuje się. Ów rozwój widzimy na przykład u Tertuliana, zdolnego do ekstremizmu, a z drugiej strony – do trzeźwych i trafnych wniosków. W przyszłości oprze się ona na
dwóch podstawach: prawie natury, tak mocno akcentowanym przez stoicyzm, i Piśmie Świętym. Przede wszystkim w łonie monastycyzmu zostanie wypracowana myśl ascetycznomoralna, przewidujące stopnie moralnej i duchowej dojrzałości. Dla oddziaływania misyjnego będzie to miało ogromne znaczenie. Po pierwsze, chrześcijańska myśl moralna wejdzie
głęboko w kulturę grecko-rzymską swojej epoki, po drugie uwzględniając gradację moralnego stanu człowieka, nabędzie wymiaru uniwersalności.

myśl moralna dojrzewa

II. DZIAŁALNOŚĆ ŚCIŚLE MISYJNA
1. Misjonarze
W pierwotnym języku misyjną posługę określano częstą triadą: apostołowie, prorocy,
nauczyciele. Zanim przyjrzymy się bliżej pierwszym głosicielom Ewangelii, zastanowimy się
nad pojęciem apostoł w najstarszych pismach chrześcijańskich oraz zbadamy judaistyczne –
ewentualnie – wpływy tego triadycznego ujęcia.
U Mateusza, Marka i Jana apostoł nie jest jakimś szczególnym i wyróżniającym tytułem najbliższych uczniów Jezusa. To najwęższe grono nazywane jest raczej mianem dwunastu albo dwunastu uczniów. Ich wybór i liczba nawiązuje do dwunastu plemion Izraela. Jezus
wybrał ich i posłał w celu głoszenia Ewangelii. Mają oni w przyszłym świecie współkrólować
z Synem Bożym i sądzić Izrael. Biorą udział w mesjańskiej funkcji Chrystusa.
Inaczej jest u św. Pawła, który nigdy nie używa terminu dwunastu, ale wyłącznie –
apostoł, aczkolwiek jego słownictwo nie jest jednoznaczne:
• Apostołem Chrystusa nazywa s a m e g o s i e b i e; stał się nim przez Boże powołanie, a swój apostolat potwierdził czynem
• Apostołami są j e g o m i s j o n a r z e, jak Barnaba czy Sylwan, ale nie wspierający
go uczniowie, jak Tymoteusz i Sostenes
• Apostołami są także i n n i, na przykład Andronik i Junias263; jednak pojęcie to nie pozwala na ścisłe rozgraniczenie, gdyż podobnie jak proroków i nauczyciel, tak i apostołów Bóg postawił w pierwszym szeregu w Kościele264; te charyzmatyczne rodzaje posługi są nieograniczone co do ilości, gdyż odpowiadają pragnieniu Boga, jakie żywi
On w danej sytuacji. Do apostolatu należy, poza powołaniem przez Boga względnie
Chrystusa, dokonywanie wiarygodnych cudów265 i jakieś dzieło266. Kto może się tym
wykazać, jest apostołem. Także polemika z pseudoapostołami czy porównywanie się z
wielkimi apostołami267 wskazuje, że pojęcie apostoł u Pawła nie wprowadza jakiegoś
ilościowego ograniczenia.
• Apostołem jest się w ścisłym sensie tylko dla tych, wśród których działa268. Nie bez
znaczenia jest chronologiczna kolejność, w której zostało się powołanym do apostolatu269. Najstarszymi apostołami jest dwunastu powołanych do tej posługi przez Jezusa.
Ich postawa i urząd są miarodajne dla późniejszych apostołów. Zatem d w u n a s t u
wysuwa się jako apostołowie na pierwsze miejsce. Paweł wysuwa ich na nadrzędne
miejsce. Aby we właściwym świetle ukazać godność własnego apostolatu, ukazuje ją
263

Rz 16, 7.
2 Kor 12, 28n.
265
2 Kor 12, 12.
266
1 Kor 9, 1n.
267
2 Kor 11, 13; 11, 5; 12, 11.
268
1 Kor 9, 2; Ga 2.
269
Rz 16, 7; 1 Kor 15, 8.
264

48

pojęcie
apostoł

apostoł u
św. Mateusza

u św. Pawła

�z perspektywy owego pierwotnego apostolatu uczniów Jezusa. Wynosi ją ponad apostolat innych, ale nie ponad apostolat dwunastu. Przez pierwszeństwo dwunastu Paweł
paradoksalnie wykazuje znaczenie i wielkość swego własnego apostolstwa.
Język św. Łukasza jest uwarunkowany pierwotnym okresem synoptycznej tradycji
(Mt, Mk), jak i językiem św. Pawła. Dwunastu nazywa więc po prostu apostołami, jak gdyby
w ogóle nie było innych. Podkreśla, że Jezus sam ich tak nazywał270. Odnosi się wrażenie, że
Łukasz nie zamierza nikogo innego nazywać apostołem, jak dwunastu. Wyjątek czyni dla
Pawła i Barnaby271. Zresztą, Pawła w jednym tylko miejscu tak nazywa. Jednak według kryteriów, jakie podaje Łukasz w Dz 1, 21n., – a definicja tu podana staje się z czasem coraz bardziej miarodajna – Paweł nie należy do takiej kategorii. Są apostołami ci, którzy towarzyszyli
nam przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał z nami, począwszy od chrztu Janowego aż do
dnia, w którym został wzięty od nas do nieba. Paweł z Barnabą są więc apostołami w szerszym sensie tego słowa.
W Janowej Apokalipsie (2, 2) mowa jest o apostołach, którzy za takich się podają,
lecz nimi nie są. To stwierdzenie zakłada, że autor idzie za pierwotnym i szerszym rozumieniem tego słowa. Apostołami mogą być też inni, poza dwunastoma, nawet jeśli w obecnym
stanie nimi nie są.
Ojcowie Apostolscy w większości ograniczają miano apostołów do dwunastu272, niektórzy jednak rozszerzają ów krąg także do innych posłanych273.
Z powyższego przeglądu wynika, że w pierwotnym okresie istnieje podwójne znaczenie pojęcia apostoł. Pierwsze, przeważające, odnosi je wyłącznie do dwunastu uczniów Jezusa i ewentualnie kilku innych, jak Paweł czy Barnaba. Drugie, rzadsze, przypisuje taki tytuł
również innym wybranym przez Boga i posłanym do głoszenia Ewangelii, bez ścisłej ich definicji.
Gdy chodzi o żydowskie inspiracje w zwyczaju ujmowania pierwszych misjonarzy w
kategorii apostołów, proroków i nauczycieli, to judaizm w zasadzie nie zna takiej triady, aczkolwiek wszystkie trzy posługi, osobno wzięte, tam występują.
Pod nazwą apostołów znamy urzędników z okresu po pierwszym zburzeniu Jerozolimy w VI w. prz. Chr. Jest nieprawdopobne, żeby takiego urzędu nie było już wcześniej. Byli
nimi urzędnicy obdarzeni odpowiedzialnością za pobieranie opłat w diasporze na rzecz świątyni jerozolimskiej i za kontakty tych wspólnot z Jerozolimą i między sobą. Według relacji
Justyna arcykapłani i nauczyciele żydowscy wysłali swoich zaufanych na cały świat, nakładając na nich ręce, aby opowiadali prawdę o Jezusie i Jego uczniach274. Były to środki podjęte
przeciwko szerzeniu się chrześcijańskiej wiary. Synagoga uznawała więc chrześcijańskich
apostołów właściwie za anty-apostołów.
Że tych wysłanych ludzi należy identyfikować z żydowskimi apostołami odpowiedzialnymi za kontakty diaspory z Jerozolimą, potwierdza Euzebiusz z Cezarei: W pismach
starożytnych odkryliśmy, że zamieszkujący w Jerozolimie kapłani i przełożeni narodu żydowskiego napisali listy do wszystkich narodów, do wszystkich pośród nich mieszkających Żydów,
w których demaskują naukę Chrystusa jako nową i odwodzącą od Boga herezję i ostrzegają
przed jej przyjęciem… a ich apostołowie, którzy wieźli ze sobą papirusowe listy, jeździli po
całym świecie z oszczerczymi kazaniami o naszym Zbawcy. Apostołami Żydzi nazywają, zgodnie ze starym zwyczajem, nawet teraz tych, którzy przewożą okólne listy od swoich zwierzchników275. W relacji Euzebiusza apostołowie żydowscy mają przede wszystkim zadanie rozpowszechniać w diasporach okólne pisemne rozporządzenia z centrali. Kodeks Teodozjański
270

Łk 9, 10; 17, 3 etc.
Dz 14, 4. 14.
272
Klemens Rzymski, List do Koryntian, 42, 1nn.; 47, 4; List Barnaby, 5, 9; 8, 3; Ignacy Antiocheński, Rz 4, 3
etc.
273
Pasterz Hermasa, Podobieństwa, IX, 15, 4. 5; 25, 2;
274
Dialog z Żydem Tryfonem, 17; 108; 117.
275
Commentarii in Isaiam 18, 1n.
271

49

u św.
Łukasza

u św. Jana

u Ojców
Apostolskich
dwa zakresy pojęcia

urzędy w
synagodze

instytucja
apostoła u
Żydów

Ojcowie
Kościoła o
żydowskich
apostołach

�uznaje za przejaw niegodnej praktyki, aby przełożeni synagog czy żydowscy kapłani, czy też
ci, których Żydzi nazywają apostołami, byli przez patriarchę żydowskiego wysyłani dla domagania się srebra czy złota276. Hieronim zaświadcza, że jeszcze w jego czasach patriarchowie żydowscy wysyłali swoich apostołów; wymienia ich obok posługi proroków: jedni byli
zarówno prorokami, jak i apostołami, a drudzy tylko prorokami277. Epifaniusz z Salaminy
wspomina o niejakim Józefie: Należał do ich [żydowskich] dostojników; tacy zajmują miejsce
rangą zaraz po patriarchach i nazywają się apostołami; z takim patriarchą obradują i spędzają u niego wiele czasu w dzień i w nocy, aby służyć radą i wyjaśniać, czego wymaga prawo (w danym przypadku)… Został wysłany z listem do Cylicji i wrócił stamtąd, przywiózł z
każdego miasta w Cylicji dziesięcinę i pierwociny od Żydów tamtej prowincji… Ponieważ
jako apostoł miał najwyższą rangę i urząd, aby skutecznie czuwać nad utrzymaniem właściwego prawnego porządku, więc oddał się temu zadaniu i skłaniał do poprawy czy odsuwał
wielu ustanowionych złych przełożonych synagog, kapłanów i starszych278.
Podsumowując, należy stwierdzić, że żydowscy apostołowie:
• byli wyświęceni i zajmowali wysokie stanowisko
• byli wysyłani do diaspory w celu zebrania podatku
• zawozili tam listy okólne, podtrzymywali związek prowincji z centrum; informowali o
zamiarach władzy zwierzchniej i patriarchy
• mieli rozkazy odnośnie do niebezpiecznych ruchów w diasporze i doprowadzali do ich
zwalczania
• sprawowali w diasporze władzę pewnego nadzoru i utrzymywania dyscypliny
• tworzyli, gdy wrócili do ojczyzny, pewien rodzaj zgromadzenia doradzającego patriarsze czuwającego razem z nim nad przestrzeganiem prawa.
Nie da się zaprzeczyć, że chrześcijańscy apostołowie byli jakoś związani z tradycją
urzędu apostoła u Żydów. Nie tylko doznawali wrogości od żydowskich apostołów, lecz mogli także wiele się od nich nauczyć. Sam Paweł pełnił najpierw urząd żydowskiego apostoła.
Czy zbieranie podatku było tym, co diametralnie odróżniało chrześcijańskiego apostoła od
żydowskiego? Widzimy jednak, że Paweł podczas wypraw misyjnych zajmuje się składkami
na rzecz wspólnoty jerozolimskiej. Inne gminy czują się zobowiązane do kolekty na rzecz
Jerozolimy. Wydaje się, że jerozolimska wspólnota i grono apostolskie rozumiało się jako
kościelne centrum, a zarazem reprezentacja prawdziwego Izraela, nakładając na gminy diaspory podobny podatek jak synagoga żydowska. Paweł prawdopodobnie widział sprawę inaczej, ale podporządkował się rozporządzeniom zwierzchnich władz Kościoła. Może późniejsze świętopietrze stanowi przedłużenie tej bardzo pierwotnej praktyki Kościoła?
Apostołowie na ogół wyruszali w teren we dwóch279: Piotr i Jan, Barnaba i Paweł,
Barnaba i Marek, Paweł i Silas, Tymoteusz i Erast. To, że Paweł coraz bardziej pracuje misyjnie w pojedynkę, wynika z jego szczególnej pozycji. Prawdopodobnie konieczne było na
początku dla każdej większej wyprawy misyjnej szczególne posłanie ze strony Ducha Świętego. Gdy mandat wygasł, apostoł pozostawał nauczycielem bądź prorokiem, aż do nowego
zlecenia.
Co do proroków, to w pospolitej opinii w czasach Jezusa w Izraelu prorocy już wymarli. Jedynie Nowy Testament sprzeciwia się takiemu poglądowi. Wskazuje się przy tym na
osobę Jana Chrzciciela, a także prorokinię Annę280; wspomina się o fałszywym proroku BarJezus na wyspie Pafos czy też przestrzega się przed innymi fałszywymi prorokami281. Również ze źródeł pozachrześcijańskich dowiadujemy się o prorokach pośród Esseńczyków czy
innych. W apokaliptyce żydowskiej dar proroctwa nie tylko nie jest na wymarciu, ale doznaje
276

Cod. Theod. XVI, 8, 14.
Ad Gal. 1, 1.
278
Panarion, 30, 4; 11.
279
Mk 6, 7; Łk 10, 1.
280
Łk2, 36
281
Dz 13, 6; Mt 7, 15 etc.
277

50

charakterystyka
żydowskiego apostoła

wpływ
żydowskiej
tradycji na
chrześcijan

misja
apostoła

żywa w
Izraelu
tradycja
proroków

�rozkwitu. Dla szerokich kręgów żydowskich nie było więc nic obcego w tym, że pojawił się
nowy prorok w osobie Jana Chrzciciela. Wierzono nawet w powrót zmarłych niegdyś proroków. Uznawano za rzecz wiarygodną powstanie z martwych proroka mocą Boga. W tym sensie myślał Herod i część ludu o Chrystusie jako powstałym z martwych Janie Chrzcicielu282.
Prorocy cieszyli się wielkim szacunkiem i chętnie słyszano w nich głos Boga, nawet jeśli temu nie towarzyszyły inne cuda.
Na temat roli, jaką odgrywali uczeni w Piśmie i nauczyciele w narodzie żydowskim,
nie ma potrzeby rozprawiać. Ale warto uznanie, jakim cieszyli się chrześcijańscy nauczyciele,
dida,skaloi, odnieść do autorytetu żydowskich nauczycieli. Rabini domagali się od swoich
uczniów tego samego szacunku, jakiego rodzice oczekiwali od dzieci.
A zatem wszystkie trzy urzędy, który powstały we wczesnym chrześcijaństwie, istniały już u Żydów. Każdy z nich cieszył się dużym szacunkiem, ale w Izraelu nie łączono ich w
taką triadę.
W 4. rozdz. Didache, gdzie autor wymienia różne obowiązki we wspólnocie chrześcijańskiej, jako pierwsze przykazanie nakazuje się: Dziecko moje, o tym, kto głosi ci słowo Boże, pamiętaj dniem i nocą i czcij go jak samego Pana, bo gdziekolwiek jest głoszone panowanie Jego, tam jest i Pan. Całe pismo – zwłaszcza rozdz. 15 o biskupach i diakonach – pokazuje, że autor zna tylko jeden rodzaj ludzi cieszących się szczególnym autorytetem w gminie,
mianowicie tych, którzy głoszą Słowo Boże, jako ministri evangelii. Wezwanie do podobnego
szacunku spotykamy w Hbr 13, 7: Pamiętajcie o swych przełożonych, którzy głosili wam słowo Boże… Kim jest jednak ten głosiciel Słowa w Didache? Nie stały, wybrany kaznodzieja
poszczególnej wspólnoty, ale przede wszystkim wolny nauczyciel, który opiera swoje powołanie na boskim mandacie czy charyzmacie. Między nimi rozróżnia się apostołów, proroków i
nauczycieli. Tymi kaznodziejami są w czasach Didache zawodowi misjonarze przepowiadający Ewangelię (apostołowie), następnie ci, którzy przynoszą zbudowanie i są duchowym
wsparciem w życiu gminy (prorocy i nauczyciele).
Nie wybiera ich gmina, ponieważ tylko w odniesieniu do biskupów i diakonów zaleca
się, aby ustanawiać ich przez nałożenie rąk283. Czytamy już u św. Pawła: I tak ustanowił Bóg
w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli284. Jak ów Boży
mandat należy rozumieć co do apostołów, pozwala nam wyobrazić relacja z Dz 13. We
wspólnocie w Antiochii pięciu mieszkających tam proroków i nauczycieli, Barnaba i Szymon
zwany Niger, Lucjusz Cyrenejczyk i Manaen, i Szaweł, otrzymali po modlitwie i poście polecenie od Ducha Świętego, aby wysłać Barnabę i Szawła jako apostołów285. Posługa apostoła
nie wynikała automatycznie z urzędu proroka czy nauczyciela, ale wymagała mandatu od
Ducha Świętego. Możemy przypuszczać, że i w innych przypadkach zachodziło podobne
nadprzyrodzone powołanie do misji. Prorocy byli uprawomocnieni na podstawie ich głoszenia w formie przesłania od Ducha Świętego. Co do nauczycieli, to nie da się bliżej określić, w
jaki sposób byli zatwierdzani. Pewnej wskazówki udziela nam Jk 3, 1: Niech zbyt wielu z was
nie uchodzi za nauczycieli, moi bracia, bo wiecie, iż tym bardziej surowy czeka nas sąd. Z
tego wynika, że funkcja nauczyciela pozostawała sprawą osobistej decyzji, naturalnie na podstawie pewnego charyzmatu, którego było się świadomym. Także i nauczycielem był ten,
który dla takiego zadania otrzymał Ducha Świętego. Czy ktoś był wiarygodnym nauczycielem, to stwierdzały wspólnoty, podobnie jak wiarygodność proroków286. Szczególne i trudne
obowiązki, jakie spełniali apostołowie i prorocy, stwarzały naturalną barierę, tak iż niezbyt
wielu niepowołanych kwapiło się do posługi głoszenia i misyjnego urzędu.
Rozróżnienie na apostołów, proroków i nauczycieli było bardzo pierwotne i powszechne w najwcześniejszym Kościele. Autor Didache zakłada, że wszystkim wspólnotom
282

Mk 6, 14.
Didache, 15, 1.
284
1 Kor 12, 28.
285
1 Kor 12, 28; Dz 11, 27; 15, 22. 32; 13, 1.
286
Didache, 13, 2; 11, 11; 13, 1.
283

51

autorytet
nauczyciela
w Izraelu
apostoł,
prorok i
nauczyciel
– znani u
Żydów

urzędy w
Didache

mandat
apostolski
w Dziejach
i Listach
Apostolskich

posługi
powszechnie znane

�jest znane takie rozróżnienie. Kolejność wymienionych posług pozostaje identyczna z kolejnością podaną przez Pawła w 1 Kor 12, 28. A zatem jego początki dadzą się zlokalizować w
latach pięćdziesiątych I w., a z pewnością takie rozróżnienie istniało jeszcze wcześniej. Posługi te istniały zapewne w całym Kościele.
Pomiędzy świadectwem Dz 13, 1nn. i ostateczną redakcją Didache istnieje jeden wiek
odległości. Dysponujemy świadectwami pośrednimi. 1 Kor 12, 28: I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co
mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi
językami. Ef 2, 20: jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani
na fundamencie apostołów i proroków. Świadectwa te niewiele nowego wnoszą dla ustalenia
charakteru rozpatrywanych posług.
W Pasterzu Hermasa podobnie spotykamy triadę wymienionych posług, aczkolwiek
nazwy proroków autor nie wymienia wprost, być może dlatego, że jest jednym z nich. Na
przykład spotykamy taką wypowiedź: Te więc kamienie czworokątne, białe i przylegające do
siebie spojeniami są to wszystko apostołowie, biskupi, nauczyciele i diakoni, którzy postępowali zgodnie z świętością Boga, wypełniając swoją posługę biskupa, nauczyciela czy diakona
w sposób czysty i święty dla dobra wybranych Boga. Jedni z nich pomarli, inni jeszcze żyją287.
Tak więc źródła wczesnochrześcijańskie potwierdzają istnienie ukształtowanych posług. Spośród nich apostołowie, prorocy i nauczyciele nie są rozumiani jako urzędnicy określonej wspólnoty, ale jako kaznodzieje ustanowieni przez Boga dla całego Kościoła, jeśli nawet nauczyciele z reguły pozostają na jednym miejscu. Nie byli wybierani przez wspólnotę,
ale wyłaniani z natchnienia Bożego. Rozproszone chrześcijaństwo pierwotne dysponowało
zatem więzią pozwalającą budować jedność – w osobie charyzmatycznych głosicieli Ewangelii nie związanych z jednym miejscem. Posługa ta była często niedoceniana m. in. ze względu
na pojawiające się nadużycia. Obecność owych charyzmatyków pozwala wyjaśnić, w jaki
sposób rozwój wspólnot w tak różnych warunkach rozmaitych prowincji cesarstwa zachowywał względną jednolitość. Ślady ich istnienia pozostały nie tylko w nielicznych starożytnych
dokumentach, gdzie podaje się niewiele więcej jak tylko ich nazwę, ale przede wszystkim w
obszarze literatury, w listach i różnych pismach. Przykładem takiej literatury są listy nowotestamentalne czy niektóre pisma Ojców Apostolskich, jak na przykład Didache i Pasterz Hermasa.
Z czasem rozpatrywane posługi zanikły, gdy na pierwszy plan wysunął się monarchiczny urząd biskupa, który kształtował wymiar powszechno-apostolski Kościoła. Już Didache i Pasterz Hermasa pokazują osłabienie roli wspomnianych kaznodziei. W pismach św.
Cypriana i pocyprianowych uznaje się biskupów jako apostołów, proroków, nauczycieli i arcykapłanów Kościoła. Biskup Smyrny, św. Polikarp, zostanie nazywany przez swoją gminę
apostolskim i prorockim nauczycielem.
Didache (11, 3) ujmuje apostołów i proroków razem, wskazując że w pełnieniu posługi mają się trzymać nauki (dogma) Ewangelii. Być może autor ma na myśli Mk 6, 8-9, gdzie
określa się podstawowe reguły. Mówi się o apostolskim ubóstwie, wyzbyciu się posiadania.
Orygenes w III w. będzie jeszcze poświadczał bezinteresowność pierwszych apostołów: …chrześcijanie starają, żeby ich nauka rozprzestrzeniła się po całej ziemi. Niektórzy
podejmują wędrówkę po miastach, osiedlach i wsiach, aby doprowadzić innych ludzi do świętego kultu Boga. I nikt nie może powiedzieć, że czynią to dla zysku, ponieważ najczęściej nie
przyjmują za swą naukę żadnej zapłaty. Jeśli zaś czasami bieda ich zmusza, aby przyjęli jakieś
wynagrodzenie, biorą tylko tyle, ile jest niezbędne, choćby ludzie chcieli obdarować więcej.
Skoro teraz wśród olbrzymiej ilości ludzi z radością witających naukę znajdują się bogacze,
ludzie piastujący wysokie godności, kobiety szlachetne i dobrze urodzone, które chętnie
przyjmują zwiastunów nauki, może ośmieli się ktoś powiedzieć, że niektórzy wykładają doktrynę chrześcijańską pociągani pragnieniem zaszczytów; na początku jednak, gdy nauczycie287

Pasterz Hermasa, Wizje, III, (5), 1.

52

1 Kor 12,
28; Ef 2, 20

w Pasterzu
Hermasa

synteza
wiedzy o
pierwotnych urzędach

schodzą na
drugi plan
wobec
urzędu
biskupa

reguły ich
życia

Orygenes:
wymóg
ubóstwa

�lom zagrażało szczególne niebezpieczeństwo, podejrzenie takie nie mogłoby powstać. A i teraz większa jest ich niesława między obcymi niźli sława wśród swoich, chociaż i ona nie
wszystkim przypada w udziale288.
O ich działalności zaświadcza Euzebiusz: Istotnie, bardzo wielu było wówczas
uczniów, których dusze Słowo Boże rozpaliło najgorętszą miłością do filozofii, tak że przede
wszystkim wypełnili zachętę Zbawicielową i ubogim rozdali swe majętności. Potem poszli w
świat i pełnili zadanie ewangelistów, zajmując się gorliwie opowiadaniem nauk i wiary tym,
którzy jej dotychczas zgoła nie słyszeli, tudzież podawaniem księgi ewangelii Bożych. Zakładali w obcych stronach same tylko podwaliny wiary, a potem ustanawiali innych mężów jako
pasterzy i powierzali im uprawę roli co dopiero zdobytej, sami zaś szli w inne strony i do innych narodów z łaską i pomocą bożą289. Na innym miejscu Euzebiusz odnosi się do końca II
w: Od czasów niepamiętnych istniała w Aleksandrii szkoła nauk świętych, która przetrwała aż
po dni nasze, i jak wiemy, stała pod kierownictwem mężów, odznaczających się wymową i
gorliwością w sprawach bożych. Spośród nich miał wówczas najwięcej się odznaczać Pantajnos, który zresztą wyszedł ze szkoły filozoficznej tak zwanych stoików290. Drugą cechą owych
misjonarzy, poza ubóstwem, był wędrowna działalność misyjna, bez stałego zamieszkania. Tę
praktykę podobnie potwierdza Orygenes i Euzebiusz.
Dzięki Didache wiemy, że ci wędrowni kaznodzieje na początku II w. nazywali się
apostołami, a Orygenes i Euzebiusz potwierdzają, że istnieli oni jeszcze w II w. – Orygenes
spotkał takich osobiście –, ale nie mieli już tytułu apostołów. Na przeszkodzie w określaniu
ich tym zaszczytnym tytułem był wzrastający kult pierwszych Apostołów i rozpowszechniające się w II w. przekonanie, że już pierwsi Apostołowie zanieśli całemu światu Ewangelię. A
więc następujący po nich misjonarze nie byli już ściśle biorąc apostołami, bo nie głosili jako
pierwsi Ewangelii w różnych krajach.
Wzrost rangi pierwszych Apostołów wynika ze sposobu myślenia Kościoła pierwszych wieków. Ich znaczenie wzrasta biorąc pod uwagę fakt, że są uzupełnieniem i przedłużeniem działalności ziemskiej Jezusa, który nie głosił Ewangelii poza Palestyną. Wiara w
rychłe nadejście końca świata wymuszała niejako wyobrażenie, że Ewangelia jest już przepowiadana na całym świecie, gdyż dopiero po tym ma nadejść koniec. To Apostołom należy
przypisać ową zasługę cudownego krzewienia się wiary. Ostatecznie, to wszystko, co obecnie
jest chrześcijańskie, może być uwiarygodnione jako takie jedynie przez odwołanie się do tego, co najbardziej pierwotne, apostolskie. Posłanie Apostołów na cały świat zostanie nawet
przyjęte do Credo. Dziś nie jesteśmy w stanie ogarnąć całej rzeczywistości, która znajdowała
się u podstaw wiary we wszechobecną działalność misyjną Apostołów. Ale z pewnością
wszystkie te wyobrażenia odsyłają do bogatego świata legend o Apostołach.
O działalności misjonarzy w II w. nie wiemy w konkretach prawie nic, a poza imieniem Pontana i misją tego aleksandryjskiego nauczyciela w „Indiach”291, nie znamy żadnego
innego imienia. Prawdopodobnie Papylus z Acta Carpi et Papyli (32) był misjonarzem, gdyż
podczas przesłuchania stwierdza: W każdej prowincji i mieście mam dzieci w duchu Boga;
może Attalus w Lyonie pełnił taka funkcję292, ale oba przypadki nie są pewne. Według Acta
Pauli tytuł apostoła nosiła Tekla, jako jedyna kobieta, ale nie wiemy, czy jej kult ma jakieś
uzasadnienie poza legendą. Sama legenda może zawierać pewną historyczną esencję.
Na początku III w. istnieją tylko nieliczni kontynuatorzy posługi apostołów. Orygenes
zauważa, że Kościół rozwija się, choć nie przybywa nauczycieli293. Nie da się przecenić ich
roli dla rozwoju chrześcijaństwa. Jednak już w II w. doszło pewnie do zużycia się tej instytucji, skoro Didache dokonuje pewnych regulacji dla zwalczania nadużyć. Ponadto nie upo288

Przeciw Celsusowi, III, 9.
Historia kościelna, III, 37.
290
Historia kościelna, V, 10, 2.
291
Historia kościelna, V, 10.
292
Historia kościelna, V, 1.
293
O zasadach, IV, 1, 1n.
289

53

w II w.
tracą tytuł
na korzyść
pierwszych
apostołów

kult i
legenda
pierwszych
Apostołów

skąpe
informacje
o apostołach II w.

najczęściej
Słowo Boże
nieśli
nieurzędowi
misjonarze

�wszechniłyby się legendy i wyidealizowane wyobrażenia o pierwszych Apostołach, gdyby
apostołowie II w. odgrywali wielką rolę. Zresztą, co do pierwszych Apostołów, to może nie
jest zbyt śmiałe przypuszczenie, że Kościół miał dwóch wielkich Apostołów, Piotra i Pawła, a
ponadto Jana Ewangelistę w Efezie. Trudno przypisać główną zasługę w krzewieniu się wiary
owym innym apostołom, którzy wszakże zawodowo wykonywali tę posługę, rezygnując z
majętności i swojego domu. W przeciwnym razie musielibyśmy o nich słyszeć i znać ich
imiona. Ale już Euzebiusz wie o nich tyle, co my obecnie. Główna zasługa w krzewieniu się
wiary, poza rolą wielkich Apostołów, przypadnie nieurzędowym apostołom i nauczycielom.
Prorocy, chociaż według Didache i innych świadectw powinni być podobnie jak apostołowie ubodzy, nie należą do zawodowych misjonarzy. Ale odegrali dużą rolę w krzewieniu
chrześcijaństwa, bo z zasady prowadzili wędrowne życie. Ich charyzmat uzdalniał do głoszenia Słowa Bożego. Nawet poganie przysłuchiwali się ich charyzmatycznym mowom i sam
Paweł potwierdza, że wywierali oni na tamtych duże wrażenie294. Prorocy jako stan zachowali
się w Kościele do końca II w. Tertulian już ich nie wymienia jako osobny stan. Takim prorokiem był Meliton z Sardes. Ruch montanistyczny doprowadził do nasilenia pierwotnego profetyzmu i jego kresu. Pojedynczy świadkowie tej posługi istnieją jeszcze później295, ale dla
Kościoła nie mają już większego znaczenia, na ogół są przez duchowieństwo oceniani jako
fałszywi prorocy. Podobnie jak apostołom, tak i prorokom zagrażało niebezpieczeństwo utraty swego właściwego charakteru. Rozporządzenia w Didache (11) pokazują, jakie musiały
zostać podjęte w II w. środki ostrożności we wspólnotach, aby chronić je przed różnego rodzaju matactwem. Poganin Lucjan w swoje satyrze przeciwko chrześcijanom ukazuje Peregryna jako proroka, który to osiedla się w jakiejś gminie, to wędruje otoczony swoimi czcicielami. Prorocy nie byli związani z określoną gminą.
Didache wymienia również nauczycieli296. Wykonywali podobną posługę co prorocy,
mianowicie posługę słowa. Mieli prawo do utrzymania ze środków gminy. Nie byli jednak
zobowiązani do rezygnacji z posiadania dóbr. Nie mieli obowiązku wędrowania, lecz z zasady pozostawali w jednej wspólnocie. Nauczyciele cieszyli się dużym autorytetem w II w., a
także i później. O tym świadczy często czynione pokorne zastrzeżenie przez różnych pisarzy,
że nie piszą w imieniu jakiegoś nauczyciela, ale własnym. Tak oto autor Listu Barnaby zaznacza: Nie napominam jak nauczyciel, ale jak jeden spośród was297. Tego rodzaju zastrzeżenie staje się z czasem standardową formułą deklaracji przez autora własnej skromności. Jakub
Apostoł, odradzając swoim czytelnikom: Niech zbyt wielu z was nie uchodzi za nauczycieli298,
pokazuje w jakiej cenie był ten urząd. Autor Pasterza Hermasa zastrzega z kolei, że tacy wyróżnieni otrzymywali Ducha Świętego dla swojej posługi299.
Wspomina ich Klemens Aleksandryjski, ukazując ich międzynarodowe pochodzenie:
To zaś dzieło moje nie jest utworem skomponowanym według zasad sztuki retorycznej, przeznaczonym na pokaz. Gromadzę w nim, jak w skarbcu, zapiski na starość jako lek przeciw
zapomnieniu, miarę tylko i kontur tych wspaniałych i pełnych życia mów – których wysłuchać
przypadło mi w zaszczytnym udziale – owych błogosławionych i naprawdę wartościowych
mężów. Z tych jeden przebywał w Helladzie, drugi był Jończykiem, inni zamieszkiwali w Wielkiej Grecji... Inni przebywali na Wschodzie: jeden pochodził z Asyrii, drugi był Hebrajczykiem ze starego rodu w Palestynie. Gdym spotkał jednego z nich, jako ostatniego, a co do
wpływu na mnie – pierwszego, zaprzestałem dalszych poszukiwań, wytropiwszy go w Egipcie,
gdzie się ukrył. Był on istotnie sycylijską pszczołą i z łąki proroczego i apostolskiego na-

294

1 Kor 14, 24.
Np. Firmian u Cypriana, Listy, 75, 10.
296
13, 2; 15, 1-2.
297
1, 8; 4, 9.
298
Jk 3, 1.
299
Pasterz Hermasa, Przypowieści, IX, 25, 2.
295

54

prorocy w
starożytnym
Kościele

nauczyciele

Klemens:
hołd
wdzięczności swoim
mistrzom

�tchnienia kwiaty wysysając w duszach swych słuchaczy krzewił czyste dzieło prawdziwego
poznania300.
W pseudoklementyńskim piśmie De virginitate (I, 11) spotykamy obszerniejsze pouczenie skierowane do nauczycieli: Bójcie się sądu Bożego, który grozi nauczycielom; bo
surowy sąd spotka tych nauczycieli, którzy uczą, a sami tego nie czynią, podobnie jak tych,
którzy fałszywie przyjmują imię Chrystusa i twierdzą, że nauczali prawdy, ale krążą i bezczelnie się panoszą, i się wynoszą, i chełpliwie się szczycą myśląc cieleśnie… Natomiast jeśli
otrzymałeś rzeczywiście słowo poznania albo słowo nauki, albo słowo proroctwa, albo diakonii, to niech Bóg otrzyma za to pochwałę… Wraz z tym charyzmatem, który otrzymałeś od
Boga, stań pośród duchowych braci, proroków, którzy zdołają rozeznać, czy jest to rzeczywiście Słowo Boga, które wypowiadasz, i przemawiaj mocą otrzymanego charyzmatu na zgromadzeniu Kościoła dla zbudowania twoich braci w Chrystusie. Z wypowiedzi tej wynika, że
nauczyciele podlegali nadzorowi proroków i zachodziła konieczność wyjaśniania różnych
poważnych nieporozumień.
Niektórzy z nich zdobywali wyjątkową wiedzę i tworzyli teologiczną i intelektualną
elitę. Charyzmatyczny urząd niepostrzeżenie przejdzie w urząd zwyczajny. Tak oto znajdujemy się u początków powstawania szkół teologicznych w chrześcijaństwie, na wzór pogańskich szkół filozoficznych. Do tego rodzaju działalności należy aktywność wędrownych apologetów, takich jak Justyn czy Tacjan, którzy zakładali szkoły w wielkich miastach301, czy
innych założycieli szkół jak Rodon i dwóch Teodotów w Rzymie302. W wyniku takiej działalności powstała szkoła aleksandryjska, szkoły gnostyckie czy szkoła Lucjana w Antiochii.
Często dochodziło do podziałów ze względu na istnienie różnych szkół. Dlatego słowo „szkoła” nabiera ironicznego znaczenia.
Z tego między innym powodu nie wymierają nauczyciele charyzmatyczni, dida,skaloi
nauczający w kościele, choć nie posiadający święceń. Są pewną przeciwwagą dla nurtu intelektualnego, bardziej podatnego na błędy. Choć upadła instytucja apostołów i proroków, ostała się dłużej posługa nauczyciela. Urząd ten istniał dopóty, dopóki prezbiterzy i biskupi nie
nabyli dzięki odpowiednim kwalifikacjom statusu nauczycieli i nie przejęli odpowiedzialności za kościelne wychowanie i nauczanie. Przejęcie funkcji nauczania przez hierarchię kościelną w niektórych gminach, nawet dużych, nastąpiło dopiero w drugiej połowie III w. lub
na początku IV w. Aż do tego momentu, tu i ówdzie zachowali się nauczyciele. Potem już nie
pasowali do nowego porządku. Tertulian, dostrzegając tego rodzaju posługę, plasuje nauczycieli na trzecim miejscu w porządku pozahierarchicznym Kościoła, po wdowach i dziewicach,
a przed męczennikami303. W niektórych aktach męczeńskich spotykamy tytuł presbyter doctor wskazujący na możliwość łączenia urzędu hierarchicznego i charyzmatycznego, a więc
mógł ktoś być prezbiterem i nauczycielem naraz. Cyprian stwierdza, że w niektórych gminach
nauczyciele byli zaliczani do kolegium prezbiterów i zlecano im egzaminy na posługę lektorów304. W drugiej połowie III w. spotykamy jeszcze nauczycieli na przykład w egipskich wioskach. Dionizy Aleksandryjski donosi o swoim pobycie w nich: Przywołałem prezbiterów i
nauczycieli mieszkających razem po wioskach braci305. Ponieważ w wioskach tych nie było
biskupów, należy wnioskować, że prezbiterzy razem z nauczycielami stali jeszcze wówczas
na czele wiejskich wspólnot chrześcijańskich.
W Egipcie, w Aleksandrii, instytucja nauczycieli, obok episkopalnej struktury gminy,
zachowała się najdłużej, aczkolwiek wygasł zwyczaj przemawiania ich podczas liturgii. Jeszcze dość często spotykamy nauczycieli w dziełach Orygenesa; wspomina o nich też Klemens
300

Kobierce, I, 1, 11. Sycylia słynęła ze wspaniałego miodu; być może jest tu aluzja do pochodzenia Pantena,
bezpośredniego nauczyciela Klemensa, kierownika szkoły aleksandryjskiej.
301
Acta Justini; Ireneusz z Lyonu, Adversus haereses, I, 28.
302
Historia kościelna, V, 13; 28.
303
O proskrypcji heretyków, 3; 14.
304
Listy, 29.
305
Historia kościelna, VII, 24, 6.

55

PseudoKlemens:
urząd
nauczyciela
poddany
nadzorowi

powstanie
szkół

recepcja
urzędu

nauczyciele
w Aleksandrii –
świadectwo
Orygenesa

�Aleksandryjski. Według Orygenesa nauczyciele stanowią szczególny stan w Kościele, paralelny do prezbiterów. Teolog ten dokonuje krytycznej uwagi: Często się bowiem zdarza, że
kto ma nędzne i podłe myśli, kto rozmyśla o sprawach ziemskich, ten osiąga wysoką godność
kapłańską albo zasiada na profesorskiej katedrze, ten zaś, kto jest „człowiekiem duchowym” i
wolnym od ziemskiego sposobu życia tak bardzo, że może „rozsądzać wszystko i przez nikogo
nie być sądzonym”306, posiada niższy stopień posługiwania (kapłańskiego) albo nawet ginie w
tłumie pospólstwa307. Gdzie indziej: Otóż również w Kościele kapłani i nauczyciele mogą płodzić synów…308. Owi zatem nauczyciele Kościoła rodząc w ten sposób następne pokolenia
niekiedy mają przepasane spodnie i powstrzymują się od płodzenia dzieci – wówczas, gdy
spotykają takich słuchaczy, o których wiedzą, iż nie mogą w nich mieć owocu309. Zatem w
czasach Orygenesa, w pierwszych dekadach III w., w Aleksandrii i Cezarei, istniał jeszcze
stan nauczycieli, obok hierarchicznego urzędu biskupów, prezbiterów i diakonów. Zresztą,
biografia Orygenesa pokazuje, iż on sam pełnił taką funkcję. Napięcie miedzy nim a biskupem Aleksandrii Demetriuszem wskazuje na to, że relacje między tymi urzędami nie były
bezproblemowe. Od połowy III w. nauczycielami w Kościele są niemal wyłącznie duchowni.
Oni też zajmą się formacją katechumenów.
Starożytni nauczyciele kościelni byli też misjonarzami. Tertulian czyni spostrzeżenie,
że heretyccy nauczyciele nie zajmują się dziełem misji, tylko katoliccy: O posłudze słowa cóż
mam powiedzieć, skoro ich zadaniem jest nie nawracanie pogan, lecz podkopywanie wiary
naszych? …Bo tak już jest, że łatwiej zrujnować stojące budowle, aniżeli podnieść w ruinach
leżące310. Do ich szkół uczęszczali nie tylko katechumeni, ale i poganie. Do pogan przemawiał Justyn, Tacjan. Orygenes nierzadko nawracał pogan w prowadzonej przez siebie szkole
w Aleksandrii311. Rzeczą znaną jest, że cesarzowa Julia Mamea, matka Aleksandra Sewera,
zaprosiła go do Antiochii, aby słuchać jego wykładów312. Dysponujemy kilkoma wzmiankami
o nawróceniach znamienitych pogan przez owych nauczycieli313. Co do dzieł apologetycznych adresowanych do cesarzy, nie mamy informacji, czy rzeczywiście dotarły do rąk adresatów. Tertulian uskarża się: Bardzo daleko do tego, żeby ludzie uznali nasze pisma, do których
dostęp mają tylko chrześcijanie314. Na przykład Celsus w polemice nie odnosi się do chrześcijańskich apologii, mimo że w jego okresie było ich już niemało.
Apologie podejmowały krytykę pogańskiej i państwowej religii, ustosunkowywały się
do greckiej filozofii, poddawały moralnej ocenie życie publiczne i prywatne, kulturę, system
wykształcenia. Przy tym równocześnie ukazywały istotę chrześcijaństwa, podstawowe prawdy teologiczne i moralne. Broniły go przed pogańskimi zarzutami. Apologeci prowadzili także publiczne dysputy z poganami. Często nazywali siebie uczonymi w Bogu, chociaż nie należeli w sensie ścisłym do nauczycieli w oparciu o charyzmat, lecz w oparciu o swoją solidną
wszechstronną formację. Na początku szkoły apologetów były przez publiczność i policję
rozumiane jako szkoły filozoficzne, dlatego przez pewien okres, zanim władze zorientowały
się w ich religijnym charakterze, były wolne od represji.
Na Zachodzie, w następnym pokoleniu, wczesnochrześcijańscy nauczyciele nie wywierali większego wrażenia na pogańskiej publiczności i ich zasługa dla misji była niewielka.
Działa swoje adresowali niemal wyłącznie do chrześcijan i pochłaniały ich wewnętrzne spory
związane z odpieraniem błędów heretyckich. W zasadzie poganin nie brał ich dzieł do ręki.
Laktancjusz będzie się skarżył na to, że pisma chrześcijan pozostają bezskuteczne315.
306

1 Kor 2, 15.
Hom. do Lb, II, 1.
308
Gal 4, 19; 1 Kor 4, 15.
309
Hom. do Kpł, VI, 6.
310
Proskrypcja przeciw heretykom, 42; Przeciwko Marcjonowi, II, 1.
311
Historia kościelna, VI, 3.
312
Historia kościelna, VI, 21.
313
Justyn, Apologia, II, 2; Akta Saturna i Datiwusa etc.
314
Świadectwo duszy, 1.
315
Institutiones divinae, V, 1.
307

56

misyjna
działalność
nauczycieli

apologeci

zachodni
nauczyciele
chrześcijańscy mniej
przyciągają
elity

�Inaczej było na Wschodzie dzięki pisarzom takiego formatu jak Orygenes czy Tertulian. Wprawdzie przeciwnik chrześcijaństwa, Porfiriusz, stwierdza, że i Orygenesa można
pominąć, ale fakty mówią o tym, że wdał się w polemikę z nim i musiał uznawać jego autorytet. Orygenes wywarł duże wrażenie na pogańskich uczonych. Jednak decydujące jego oddziaływanie w świecie filozofii nastąpiło po śmierci, w IV w., w osobie jego pilnych uczniów,
jak Bazyli Wielki, Grzegorz z Nazjanzu i Grzegorz z Nyssy. To, że w III i IV w. wykształceni
Grecy czy w ogóle hellenizm został pozyskany dla chrześcijaństwa, to bezpośrednio czy pośrednio, wielka zasługa Orygenesa. Na początku IV w. na Zachodzie nie było rozwiniętej
nauki chrześcijańskiej, która miałaby walor misyjny i pociągała wykształcony świat pogański.
Natomiast na Wschodzie nauka była już wtedy ważną pomocą dla misji.
Jest nas coraz więcej, ilekroć kosicie nas: Nasieniem jest krew chrześcijan. …Sam ten
upór, który nam zarzucacie, jest nauczycielem316 – woła Tertulian. Najwięcej misjonarzy, i to
najbardziej skutecznych, nie było w szeregach zawodowych nauczycieli. Ale byli nimi zwykli
wyznawcy wiary, o ile pozostawali wierni i silni duchowo. Jakże mało słyszymy o dokonaniach tych pierwszych, a jak dużo o dokonaniach tych drugich! Przede wszystkim to wyznawca i męczennik był misjonarzem. Umacniał nie tylko już przekonanych do wiary, ale
pozyskiwał przez swoje świadectwo i śmierć nowych wyznawców. Mamy wiele relacji w
aktach męczeńskich, które o tym donoszą. Wątek ten zbyt rozszerzałby ramy naszego studium, dlatego nie będziemy nim się zajmować. Ich świadectwo robiło wrażenie: gdy wyznawcy ci siedzieli w więzieniu, gdy stawali przed sędziami, gdy szli na miejsce egzekucji,
gdy wykonywano na nich karę śmierci, a nawet po śmierci. O Potamienie, aleksandryjskiej
męczennicy z czasów Septymiusza Sewera, donosi się we współczesnych jej źródłach317, że
zaraz po śmierci pokazywała się w mieście nawet niechrześcijanom i skłoniła ich do przyjęcia
nowej wiary. Nie jest to bynajmniej niewiarygodne, gdyż egzekucje męczenników – przecież
było wtedy państwo prawa – sprawiały wstrząsające wrażenie na szerszych kręgach i stawiano pytanie, kto tu jest winien, oskarżany czy oskarżyciel. Gdy widziano ofiarne męstwo i wytrwałość tych chrześcijan, trudno było uważać ich za winnych. Stwierdzenie, ż krew jest nasieniem wiary, które skądinąd nie występuje tylko u Tertuliana, nie pozostawało pustym słowem.
Nie tylko wyznawcy i męczennicy byli misjonarzami. Nową religię cechowało to, że
każdy poważny wyznawca oddawał się jej krzewieniu. Tertulian zauważa, że nawet przez

316

Apologetyk, 50.
Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, VI, 5: Jako siódmego można do nich zaliczyć Bazylidesa. Prowadził
on na śmierć Potamienę, której chwałę jej rodacy jeszcze dziś w rozlicznych opiewają pieśniach. Niepoliczone
bowiem stoczyła walki z tymi, którzy czyhali na czystość jej ciała i zdobiące ją dziewictwo… Tysiączne wycierpiała katusze, a wreszcie… razem ze swą matką, Marcelą, śmierć poniosła ogniową. Opowiadają, że sędzia,
któremu na imię było Akwilas, kazał ciężkimi ranami całe jej porozdzierać ciało, a wreszcie zagroził, że ją na
pohańbienie wyda w ręce gladiatorów. Tedy ona na krótką chwilę skupiła swe myśli, a gdy ją zapytano, jakie
powzięła postanowienie, dała podobno taką odpowiedź, że to jej oświadczenie w ich oczach w wstrętnie bluźnierczym przedstawiło ją świetle. Zaledwie ostatnie wypowiedziała słowo, zapadł przeciwko niej wyrok, a Bazylides, jeden z straży żołnierskiej, zabrał ją i na śmierć prowadził. Tłum tymczasem zaczął przeciwko niej groźną
przybierać postawę i obrzucać ją obelgami. Tedy Bazylides odsuwał i odpychał napastników, okazując jej jak
największą litość i współczucie. Potamiena przyjęta przychylnie dowody jego życzliwości i zwróciła się do niego
z wezwaniem, by skrzepił ducha swego. Będzie się bowiem po śmierci za niego modliła do swego Pana i wkrótce
mu się odwdzięczy za to, co dla niej uczynił. Po tych słowach poniosła odważnie śmierć męczeńską. Wrzącą
smołę lano na wszystkie części jej ciała, od stóp aż do głowy, zwolna i stopniowo… Niedługo potem zażądali od
Bazylidesa jego towarzysze broni z jakiegoś powodu złożenia przysięgi, na co on oświadczył, że mu w ogóle
przysięgać nie wolno, jest bowiem chrześcijaninem i otwarcie to wyznaje. Zdawało się początkowo, że to żarty,
gdy jednak z całą stanowczością trwał przy swej odmowie, stawiono go przed sędzią, a gdy również wobec niego
uczynił niezłomne wyznanie, wtrącono go do więzienia. Przyszli tam do niego bracia jego w Bogu i pytali go o
przyczynę tak nagłego i nadzwyczajnego postanowienia, na co wówczas podobno oświadczył, że Potamiena w
trzy dni po swej śmierci męczeńskiej w nocy mu się ukazała, włożyła mu wieniec na głowę i powiedziała, iż prosiła Pana dla niego o łaskę i została wysłuchaną, tak że jej wkrótce dostąpi. Na to udzielili mu bracia pieczęci
Pańskiej, on zaś dnia następnego poniósł wspaniale męczeństwo i został ścięty.
317

57

teologowie
wschodni
pozyskują
świat
uczonych

bardziej
pociągało
świadectwo
męczenników

świadectwo
zwykłych
chrześcijan

�handel krzewi się nowa wiara318. Przecież życie cieszy się także z bezgłośnej filozofii319. Poganie widzieli uczynki chrześcijan. Żyjąc zgodnie ze swoją wiarą chrześcijanie oddziaływali
misyjnie. Wielkie misyjne dzieło chrześcijaństwa dokonywało się w istocie przez niezawodowych misjonarzy. Obok Pisma Świętego, przyciągało pogan do nowej religii obyczajne
życie jej wyznawców. Jak życie to różni się od zwykłego biegu codzienności, jak ma stawać
się nieustannym kazaniem, kreśli Tertulian w piśmie do swojej żony, zaklinając ją, aby po
jego śmierci nie wychodziła za mąż za poganina320. Należy przyjąć, że właśnie kobiety odegrały wielką rolę w krzewieniu się nowej religii. Co do grup zajmujących szczególne miejsce
w społeczeństwie, to nie jesteśmy w stanie stwierdzić, kto najbardziej służył dziełu misji.

2. Drogi misyjnego oddziaływania
Gdy pytamy o metody misyjne, to trzeba odwołać się do tego, już zostało powiedziane
wcześniej. Ewangelia przepowiadana słowem i czynem oddziaływała na innych. W ten sposób misyjne przepowiadanie stawało się równocześnie metodą. Powyżej ukazaliśmy główne
składowe owej siły przyciągania chrześcijaństwa. Obecnie dokonamy pewnego przeglądu
sposobów, w jakie chrześcijaństwo docierało do pogan.
Pozyskiwano nowych wyznawców przez głoszenie Słowa Bożego. Treść podstawowego kerygmatu spotykamy na przykład w 1 Kor 15, 3-5: Przekazałem wam na początku to,
co przejąłem; że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem
Dwunastu. Mowę misyjną wygłasza Paweł Apostoł w Dz 13, w której łączy elementy pierwotnego kerygmatu z własną teologią. W Dz 17, podczas występu w areopagu, pozostawia
nam wzór misyjnej mowy do wykształconych pogan.
Obok tradycyjnej formy kaznodziejskiej, istniała, jak już wspominaliśmy, skłonność
do ujmowania Ewangelii jako pewnego systemu nauki, filozofii. Stąd drugą formą przepowiadania był wykład. Ponadto na usługach przepowiadania była poezja. Elementy taki spotykamy na przykład w różnych starochrześcijańskich hymnach.
Często tym, co pobudzało do przyjęcia nowej wiary, było jakiś jednorazowego,
wstrząsające przeżycie. Paweł Apostoł nawrócił się dzięki niezwykłemu widzeniu. Dworzanin
etiopskiej królowej Kandaki nawrócił się dzięki objaśnieniu przez Filipa Apostoła proroctwa
Izajasza (Iz 53). Z pewnością dla wielu proroctwo to było pomostem prowadzącym do chrześcijaństwa! Tekla nawróciła się dzięki kazaniu o dziewictwie i modlitwie (7). Apokryficzne
Dzieje Apostolskie donoszą o tym podobnych rzeczach tak często, że trudno wątpić w ich
faktyczność i znaczenie takiego motywu nawróceń.
Nawracały na chrześcijaństwo egzorcyzmy, wypędzanie złych duchów, wstrząsające
kazania o sądzie Bożym i jego rychłym nadejściu. Pociągał do wiary sposób postępowania
chrześcijan i świadectwo męczeńskie ich wiary. W czasach Justyna świadectwo życia chrześcijan musiało być szczególnie przekonywujące321. Często było tak, iż ktoś z zewnątrz tak
został ujęty nową wiarą, że bez większego zastanowienia i nagle skłaniał się do niej. Chrześcijaństwo odpowiadało najgłębszym religijnym potrzebom. Dusza jest chrześcijańska w najistotniejszej swej głębi (anima naturaliter christiana) – stwierdził Tertulian322. Nie słyszymy
natomiast o przypadkach pozyskiwania nowych kandydatów motywami finansowymi. W III
w. urozmaiciły się i pomnożyły się sposoby docierania nowej wiary do mas. Aleksandryjska
szkoła, a przede wszystkim Klemens i Orygenes, przez nieznużony wysiłek wywalczyli dla
nauki w Kościele prawo do istnienia. Od tego momentu chrześcijaństwo będzie prowadzić
działalność misyjną także przez naukę w słowie i piśmie, szczególnie na Wschodzie. W
szczególny sposób przejawiała się jego siła pozyskiwania nowych członków w liturgii, która
318

Apologetyk, 46.
Tertulian, O płaszczu, 6.
320
Do żony, II, 4-6.
321
Apologia, I, 16.
322
Apologetyk, 17, 6.
319

58

jak chrystianizowano?

głoszenie
kerygmatu

wykład,
poezja

jednorazowe wydarzenie

różne
aspekty
chrześcijaństwa przyciągały

�systematycznie sprawowana, stawała się silną więzią jedności323. Najbardziej skutecznym
środkiem misyjnym w III w. staje się Kościół w swojej całości.
Chrześcijaninem stawał się każdy przez chrzest. Tertulian powiada, że chrześcijanie
się stają takimi, a nie nimi rodzą (Fiunt, non nascuntur christiani)324, wskazując na fakt, że
chrześcijanami stawali się dorośli, wychowując się w środowisku pogańskim. Takich, co urodzili się z rodziców chrześcijańskich, czyli vernaculi Ecclesiae325, było niewielu. Taki stan
istniał do ponad połowy II w. Ale potem następuje naturalne krzewienie się chrześcijaństwa,
które od rodziców przechodzi na dzieci. Od tego momentu zaczyna się praktyka chrztu dzieci.
Chrzest był od początku rozumiany jako wielkie misterium chrześcijaństwa. W środowisku nawróconych pogan, wywodzących się ze świata bogatych misteriów religijnych,
liturgia chrześcijańskiego wtajemniczenia sprawiała wielkie wrażenie. Do rytu tego ciągle
dodawano nowe obrzędy. Nie mniej ważne od chrztu było przygotowanie się do tego
sakramentu. Chrztu udzielano po okresie próby, którym był katechumenat. Przygotowanie
miało gruntowny charakter i wprowadzano katechumena w szczegóły nauki chrześcijańskiej;
roztaczano przed nim dwie drogi życia. Katechumen zobowiązywał się do wyrzeczenia się
grzechu i posłuszeństwa prawu Ewangelii. Biskup dopuszczał go do sakramentu dopiero
wtedy, gdy przekonał się, że kandydat poznał nową naukę i pragnie za nią iść326. W obliczu
zagrożenia gnostycyzmu katechumenów przygotowywano też pod kątem apologii i obrony
swojej wiary.
Poza chrztem, tożsamość chrześcijańskiej wiary i stosownego życia umacniała praktyka pokuty. Groźba wieloletniego wykluczenia z Kościoła pozwalała dyscyplinować wielu
wiernych. Ekskomunika była potężną bronią Kościoła odstraszającą od wielkich przewinień.
Po prześladowaniach za Decjusza stał się możliwy powrót do Kościoła nawet po dopuszczeniu się grzechu bałwochwalstwa, chociaż wymagał długotrwałej pokuty. Poluzowaniem tej
dyscypliny gorszyli się tacy poganie jak Porfiriusz czy Julian Apostata. U przyczyn złagodzenia kar leżała pewnie obawa biskupów, iż ekskomunikowani na zawsze wierni mogą wrócić
do pogaństwa alba zasilić szeregi heretyków. Nie spotykamy świadectw wskazujących na to,
by groźba kościelnych kar ograniczała misyjny dynamizm Kościoła. Surowa dyscyplina nie
zniechęcała tych, którzy zostali przeniknięci duchem wiary. Natomiast jest raczej pewne, że
szerokie kręgi pogan, niezdolne do przyjęcia surowych chrześcijańskich wymagań, stroniły
od Kościoła.
Niestety, nie posiadamy z pierwszych trzech wieków biografii, które by opisywały
czyjeś nawrócenie, wewnętrzny wzrost i dojrzewanie. Nie dlatego, że zaginęły, ale pewnie
dlatego, że nie zostały napisane. Nie znamy biografii Pawła aż do nawrócenia pod Damaszkiem. Justyn opisuje swoje nawrócenie, jak szukał prawdy w różnych szkołach filozoficznych327, ale opis jest tak retorycznie stylizowany, że ma niewielką wartość informacyjną.
Najwięcej jeszcze o wewnętrznym dochodzeniu do wiary mówi pismo Cypriana Ad Donatum.
Jak głęboko musiały nawrócenia dotykać sfery małżeńskiej, rodzinnej, ile wywoływały napięcia, niepokoju, podziału, gdy jedna część rodziny przyjmowała nową wiarę, a druga
323

Frapujące jest, jak sytuacja przedstawiała się z uczęszczaniem do kościoła w pierwszej połowie III w.: Bo
czyż nie jest dla Kościoła powodem smutku i płaczu to, że nie zbieracie się, aby słuchać słowa Bożego, że zaledwie w dni świąteczne przychodzicie do kościoła, a i to powodowani nie tylko pragnieniem słuchania słowa, ile
raczej chęcią świętowania oraz dla otrzymania publicznego odpuszczania? …Większość tego czasu, może nawet
prawie cały swój czas poświęcacie na świeckie zajęcia: część czasu tracicie na rynku, część na załatwianie interesów, część na polu, część w sporach sądowych – na słuchanie słowa Bożego nikt albo prawie nikt nie ma czasu. …Nawet będąc obecni, nawet przebywając w kościele nie okazujecie gorliwości, lecz zajmujecie się pospolitymi baśniami i plecami się odwracacie od Słowa Bożego i boskich tekstów (Orygenes, Hom. do Rdz, X, 1).
Niektórzy z was odchodzą, kiedy tylko usłyszą odczytywaną lekcję. Nie wypytują się nawzajem o przeczytany
tekst, nie rozmawiają o nim… Inni nawet nie czekają cierpliwie na odczytanie lekcji w kościele. Jeszcze inni nie
wiedzą nawet, czy kapłan czyta lekcję, bo po kątach domu Pańskiego zajmują się świeckimi opowieściami (Hom.
do Wj, XII, 2; XIII, 3).
324
Apologetyk, 18. Por. O świadectwie duszy, 1: fieri non nasci solet christiana anima.
325
O duszy, 51.
326
Justyn, Apologia, I, 65.
327
Dialog z Żydem Tryfonem, 1nn.

59

brak chrześcijańskich
tradycji
rodzinnych

rola chrztu

rola pokuty

skąpe
świadectwa
o nawróceniach

�pozostawała przy starej! Jezus powiada: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy328.
Tertulian powiada, że to proroctwo nie spełniło się na żadnym z apostołów, więc spełnia się
na nas: żaden bowiem Apostoł nie przeżył tego, żeby jego brat czy ojciec stał się dla niego
zdrajcą, co wielu z nas już przeżyło329. Skarży się na innym miejscu: Jesteśmy wydawani
przez naszych najbliższych330. To samo stwierdza Justyn: Mordują nas nasi krewni331.
Najbliżsi są gotowi, by zadenuncjować333.
Klemens Aleksandryjski pisze: Oto możemy pomyśleć, że odbywa się jakby rozprawa
sądowa. Wyobraź sobie, że staje przed tobą ojciec i mówi: „Ja cię spłodziłem i wychowałem,
pójdź za mną, czyń zło razem ze mną i nie słuchaj prawa Chrystusowego”… A z drugiej strony posłuchaj Zbawiciela: „Ja cię odrodziłem, gdyś był w zły sposób przez świat na śmierć
zrodzony; uwolniłem cię, uleczyłem, odkupiłem. Ukażę ci oblicze Boga, Ojca dobrego; nie
nazywaj sobie ojcem nikogo na ziemi334; niechaj umarli grzebią umarłych, a ty pójdź za,
mną335…, Jam twój żywiciel: samego siebie jako Chleb daję, a nikt, kto chleba tego skosztuje,
nie zazna śmierci… Za ciebie ze śmiercią walkę stoczyłem i poniosłem śmierć twoją, na którą
ty zasłużyłeś przez grzechy i niewierność wobec Boga”. …Kiedyś wysłuchał tych mów stron
obydwu, sam swoją sprawę rozsądź i oddaj głos za własnym zbawieniem. A jeśliby podobnie
mówił brat albo żona, czy ktokolwiek inny, niech przed wszystkimi Chrystus w tobie zwycięża336.
W Recognitiones (II, 9) stwierdza autor: W każdym domu musi powstać wojna, gdy
nastąpi różnica pomiędzy wierzącym i niewierzącym; niewierzący walczą przeciwko wierzącym, a wierzący zwalczają w tamtych stare błędy i grzeszne wady. Euzebiusz z Cezarei pisze:
Zauważamy, że żadne słowo człowieka, czy to filozofa, czy proroka, czy to Greka, czy barbarzyńcy, nigdy nie okazało takiej mocy jak te słowa, jak również i to, że Chrystus włada całym
światem, dzieli wszystkie rodziny, rozdziela i rozłącza wszystkie pokolenia, tak iż jedni myślą
po swojemu, drudzy natomiast zajmują całkiem przeciwne stanowisko337.
Justyn opowiada o pewnym rzymskim małżeństwie szlachetnego pochodzenia; żona
nawróciła się na chrześcijaństwo; nie mogła wytrzymać przy mężu poddanym różnym wadom, dlatego wniosła o rozwód, a on zadenuncjował ją i jej nauczyciela w wierze prefektowi
miasta338. Tertulian stwierdza podobną rzecz, że pogańscy mężowie często szantażowali
chrześcijańskie małżonki groźbą natychmiastowego donosu339. Podobnie w Acta Pauli czytamy, że Tekla jako chrześcijanka nie chciała mieć nic wspólnego ze swoim narzeczonym,
dlatego narzeczony denuncjuje jej nauczyciela sędziemu; Tekla opuszcza rodzinny dom.
Celsus maluje w drastycznych kolorach, jak chrześcijańscy fanatycy z niższych sfer
sieli niezgodę w swoich rodzinach. Obraz, chodź ukazany przez przeciwnika chrześcijaństwa,
zasługuje na uwagę: Widzimy, że w poszczególnych domach prywatnych gręplarze, szewcy,
folusznicy, ludzie nieokrzesani i prości nie ośmielają się wyszeptać słowa w obecności starszych i poważniejszych panów; kiedy jednak spotkają się na osobności z dziećmi i kobietami
równie prostymi jak oni, opowiadają im przedziwne historie: że nie należy słuchać ojców i
nauczycieli, a raczej tylko im trzeba wierzyć; że tamci są głupcami i szaleńcami; że nie mogą
328

Mt 10, 34-36.
Lekarstwo na ukłucie skorpiona, 9.
330
Lekarstwo na ukłucie skorpiona, 10 i 11.
331
Dialog z Żydem Tryfonem, 35.
333
Justyn, Apologia, II, 1.
334
Mt 23, 9.
335
Mt 8, 22.
336
Który człowiek bogaty może być zbawiony?, 23.
337
Teofania, IV, 12.
338
Apologia, II.
339
Do żony, II, 5.
329

60

konflikty w
rodzinie z
powodu
wiary

Klemens
Aleksandryjski

Recognitiones

Tertulian,
Justyn, Acta
Pauli

Celsus o
nieokrzesanych nauczycielach
chrześcijan

�dostrzec ani zrobić nic naprawdę szlachetnego, zajęci próżnymi głupstwami, a tylko oni jedni
wiedzą, jak należy żyć; że jeśli uwierzą ich słowom, będą szczęśliwi sami i ich bliscy. A jeśli
mówiąc to zobaczą, że zbliża się któryś z nauczycieli młodzieży, ktoś poważniejszy albo sam
ojciec rodziny, lękliwi uciekają w popłochu, zuchwali zaś podburzają dzieci do buntu, szepcą
im do ucha, że w obecności ojca lub nauczycieli nie będą mogli ani chcieli wyjaśniać dzieciom tych wszystkich wspaniałości; że wzbudza w nich odrazę głupota i i okrucieństwo tych
zdemoralizowanych ludzi, pełnych najgorszej niegodziwości i kroczących drogą występku,
którzy by ich na pewno ukarali; ale jeśli chcą się czegoś nauczyć, niechaj porzucą rodziców i
nauczycieli i idą z kobietami i towarzyszami zabaw na zebranie kobiet albo do pracowni,
szewca lub do foluszni, a tam osiągną doskonałość340. Mamy tu szkic sytuacji, który, pomijając złą intencję autora, jakoś oddawał rzeczywistość w czasach Antoninów. Gdy jednak, pół
wieku później, polemizuje z nim Orygenes, był już mało aktualny341.
Wstrząsające są sceny, które zachodziły między Perpetuą i jej ojcem. Najpierw pragnie ją odwieść od męczeństwa siłą, potem płaczem i prośbą342. Przyszedł też z miasta i mój
ojciec, sterany zgryzotą. Podszedł do mnie i pragnąc mnie odwieść, powiedział: Córko, miej
litość dla mojej siwizny; ulituj się nad ojcem, jeżeli jestem godzien, byś mnie ojcem nazywała.
Bo jeśli moje ręce ciebie wypiastowały i doprowadziły do kwiatu wieku, w jakim się znajdujesz, jeśli ukochałem ciebie bardziej niźli braci twoich, to nie skazuj mnie na hańbę wśród
ludzi. Pomyśl o swoich braciach, pomyśl o swojej matce i ciotce, pomyśl o swoim dziecku,
które nie będzie mogło żyć po twojej śmierci. …W ten sposób mówił – z miłości do mnie – jak
ojciec. Całował też moje ręce, rzucał mi się do nóg i pośród łez nie nazywał mnie już swą córką, lecz panią. … A kiedy stojący w pobliżu ojciec starał się mnie odwieść, Hilarian kazał go
wyrzucić i wymierzyć mu chłostę. Cierpiałam z powodu tego, co wydarzyło się ojcu, jak bym
to ja sama otrzymała te razy; tak bardzo współczułam jego nieszczęśliwej starości. ...Gdy
dzień igrzysk był już bliski, znowu przyszedł do mnie mój ojciec. Nieprzytomny z bólu zaczął
wyrywać sobie włosy z brody, rzucał się na ziemię, upadał na twarz, przeklinał swą starość i
mówił takie słowa, które wzruszyłyby wszelkie stworzenie.
Do męczennicy Agatoniki w Pergamum w Małej Azji woła lud: Zlituj się nad swoim
synem. Ona odpowiada: On ma Boga, który może się nad nim zmiłować. Wołają ze współczuciem pogańscy widzowie podczas egzekucji chrześcijan: Z pewnością ma dzieci, bo w domu
towarzyszy mu żona, a jednak nie idzie za więzami rodzinnymi ani nie odstępuje od swego
postanowienia z miłości do kobiety i dziecka343. Mąż, już nie potrzebujący być zazdrosny, wyrzuca żonę skromną; ojciec, przedtem cierpliwy, wydziedzicza syna posłusznego; pan, dawniej tak łagodny, przepędza z oczu wiernego niewolnika344. Zdarza się niekiedy coś przeciwnego, iż mianowicie rodzina zachęca do jeszcze większego posłuszeństwa swojej wierze.
Orygenes, jeszcze prawie dziecko, pisze do swego ojca zamkniętego w więzieniu z powodu
wiary: Uważaj, byś ze względu na nas nie zmienił swego zapatrywania346. Jakże nierzadkie
były przypadki, w których mąż był poganinem, a żona chrześcijanką! Często relacje małżeńskie pozostawały nienajgorsze, czego przykład mamy w domu rodzinnym Augustyna, w którym wszyscy byli wierzący poza ojcem, ale on nie utrudniał innym praktyki wiary347. Jednak
ile troski i cierpienia niosły ze sobą w większości przypadków takie małżeństwa!
Szczególnych metod żywa wiara nie potrzebuje, aby dalej się krzewić, pokonując
wszelkie trudności, i nawet najsilniejsze odczucia natury nie są w stanie jej zdławić.
Misyjne przepowiadanie miało od początku na celu budowanie wspólnoty i kształtowanie jedności pośród wiernych. Chrześcijaństwo to ecclesia, święte zgromadzenie. Pierwot340

Przeciw Celsusowi, III, 55.
Przeciw Celsusowi, III, 56.
342
Męczeństwo św. Perpetui i Felicyty, 3; 5; 9.
343
Pseudo-Cyprian, De laude martyrii, 15.
344
Tertulian, Apologetyk, 3.
346
Historia kościelna, VI, 2.
347
Wyznania, I, 11.
341

61

Perpetua
nie ugina
się przed
ojcem

inne świadectwa

rozwój
spontaniczny wiary

�ną strukturę wspólnoty chrześcijanie przejęli z synagogi. W diasporze wzorowano braterską
wspólnotę wiary na gminach żydowskich w ich powiązaniu ze społecznością prozelitów. Takiego rodzaju religijno-społeczna wspólnota, nie oparta na politycznych podstawach, a obejmująca całość życia prywatnego, była czymś niesłychanym i nowym w społeczności greckorzymskiej. Tak uformowana wspólnota stanowiła niezwykłe oparcie dla swoich członków.
Dysponowała ogromną siłą przyciągania. To wspólnota jako taka, a nie pojedynczy ewangelista czy apostoł, odgrywała największe znaczenie na polu misyjnym. Wolno nam przyjąć jako
rzecz pewną, że samo istnienie i stałe oddziaływanie poszczególnych wspólnot było pierwszą
przyczyną krzewienia się chrześcijaństwa.
Dlatego jednak pojawia się ciągłe wezwanie: Nie opuszczajmy naszych wspólnych ze348
brań . Od początku istniały postawy zagrażające trwałości wspólnoty. W każdym okresie
byli na przykład tacy, którzy sądzili, że religijne dobra w wierze chrześcijańskiej można tak
samo przyjąć jak w kulcie Izydy czy Wielkiej Matki, a następnie wycofać się. Niektórych
lenistwo, lekkomyślność i opieszałość popychały do opuszczenia wspólnoty. Inni rezygnowali z uczestniczenia w liturgii i jedności wspólnoty uważając się za kogoś lepszego i mogącego
się obejść bez pomocy gminy. Inni byli się władz i prześladowań, obawiając się rozpoznania
podczas uczestniczenia w liturgii349.
Niedzielna Eucharystia była uważana za obowiązek. W pozostałe dni bracia powinni
możliwie jak najczęściej się spotykać. W Didache (4, 2) zaleca się: Szukaj codziennie towarzystwa świętych, abyś mógł znaleźć oparcie w ich słowach. Eucharystia musiała przyciągać
pogan, nie dysponujemy jednak świadectwami na ten temat. W III w. wiara stała się dla wielu
praktyką zwyczajową. Więc zachodziło zjawisko opuszczania się w niej, naruszania jej świętości przez rozmowy podczas Mszy świętej, wychodzenia przedwczesnego z kościoła, ograniczania się do wizyt w nim tylko podczas większych świąt. Na takie zachowanie skarży się
Orygenes. Niekiedy dokonywało się to pod wpływem strachu przed represjami350. Synod w
Elwirze, w kanonie 21, nakłada stosowne kary: Jeśli jakiś mieszkaniec miasta przez trzy niedziele nie przyjdzie do kościoła, należy go wykluczyć na krótki czas, aby dał oznaki poprawy.
Następuje rozwój kościelnego ustroju przez prawodawstwo dotyczące poszczególnych
Kościołów, jak i prowincji kościelnych. Kościół coraz bardziej staje się, między innymi dzięki synodom, jednym organizmem. Umacnia się świadomość wiernych przynależenia do wielkiej społeczności sięgającej granic cesarstwa. Taki rozwój mobilizował do działalności misyjnej. Powszechny charakter Kościoła współkształtowały, czynniki wewnętrzne i zewnętrzne:
• jego wewnętrzna chrześcijańska świadomość tworzenia społeczności ogólnoludzkiej
• żydowski uniwersalizm, otwarty na prozelitów
• stoicka idea przynależności wszystkich do jednego świata i kosmosu
• obywatelska świadomość przynależności do jednego imperium.
Współprzyczyniając się do budowania i umacniania świadomości Kościoła, zarówno judaizm
jak cesarski imperializm, z czasem popadły w bankructwo. Na ich gruzach jeszcze bardziej
wzrastała potęga chrześcijańskiej religii.
Kościół z czasem nabrał ustroju monarchicznego episkopatu. Było to najważniejszy
element ustroju gminy. Biskupi byli rozumiani jako następcy Apostołów. Cyprian nazywa ich
sędziami w zastępstwie Chrystusa. Orygenes, chociaż sam prowadził spór z biskupem Aleksandryjskim, porównuje ich do królów: Jeżeli miano „królów” pochodzi od królowania, to
słusznie zwać się będą królami ci, którzy królują w Kościołach Bożych351. Jakie wsparcie gminom dawali ich zwierzchnicy, biskupi wraz z innymi duchownymi, pokazuje walka, którą
cesarstwo im wytoczyło w III w. Na przykład biskup Dionizy z Koryntu pisze do gminy ateńskiej list po śmierci męczeńskiej ich biskupa Publiusza, gdy gmina bliska była apostazji, a oto
348

Hbr 10, 25.
Tertulian, O ucieczce podczas prześladowań, 3.
350
Np. Hom. do Rdz, XI; Hom. do Wj, XII, 2.
351
Hom. do Lb, XII, 2.
349

62

apostolstwo
wspólnoty

obowiązek
wierności
wspólnocie

częsta
Eucharystia

umacnia się
ustrój
kościelny

nieodzowna
rola biskupa

�nastał nowy biskup, Kwadratus, który na nowo ją zebrał i tchnął w nią nowego ducha wiary352. Tertulian zauważa, że trzoda bez pasterza często staje się łupem dzikich zwierząt: Taka
sytuacja najwyraźniej ma miejsce, gdy podczas prześladowania kler opuszcza Kościół353. Cyprian opowiada o biskupie Trofimie, który podczas prześladowań wyrzekł się wiary wraz z
większością gminy i złożył ofiarę, potem jednak do niej powrócił odprawiając pokutę, a za
nim wrócili inni: Oni wszyscy nie powróciliby do Kościoła bez Trofima354. Podobnie gdy Cyprian pozostawał w ukryciu za Decjusza, gminie groził rozpad. Podczas prześladowań tym
bardziej uwidacznia się rola biskupa: z nim wspólnota upada, z nim zachowuje wytrwałość.
Do biskupa Achatiusza zwraca się pogański sędzia: Z tobą wróci [do starych bogów] cały
lud; zależy on od twojej decyzji (Venit tecum omnis populus; ex tuo pendet arbitrio). Wakat
biskupi albo schizma zawsze stwarzały wielkie niebezpieczeństwo dla gminy. Zdawał sobie z
tego sprawę Julian Apostata, walczący chrześcijaństwem, i stosował odpowiednią politykę.
Biskup nie będąc ściśle misjonarzem, odgrywał wielką rolę w dziele misji. Często misjonarz
zakładający daną wspólnotę stawał się jej pierwszym biskupem355. Przede wszystkim chronił
swoich wiernych przed powrotem do pogaństwa. Biskup, który właściwie wypełniał swoje
zadania, pozyskiwał wielu nowych wiernych, jak to widzimy na przykład w przypadku Cypriana z Kartaginy czy Grzegorza Cudotwórcy.
Powstaje pytanie, ważne dla kościelnej statystyki: jak silna była tendencja do budowania samodzielnych gmin z własnym biskupem? Czy było wiele gmin, a nawet prowincji, które
zadowalały się jedynie prezbiterem albo diakonem? Krótko mówiąc, w połowie III w. w
większości prowincji, poza Egiptem, regułą było ustanawianie w każdej gminie biskupa, nawet jeśli gdzieś mieszkała niewielka ilość chrześcijan albo sama miejscowość, w której mieszkali, była niewielka. Poza tym jest ważne, czy nawet ważniejsze, że od początku istnieje
tendencja, aby w danej miejscowości, niezależnie od jej wielkości, wszyscy chrześcijanie
tworzyli jedną tylko gminę. Tu i ówdzie, w dużych miastach, mogło być kilka gmin, ale zasada jednej gminy w jednym mieście była powszechnie stosowana. Wskazuje na to wczesne
kościelne prawodawstwo. Taka naturalna organizacja stawała się niezwykle mocna i trwała.
U końca III w. trudno mówić o pojedynczych przyczynach warunkujących misyjną
atrakcyjność Kościoła. Kościół jako taki, przez swoją obecność, stawał się ipso facto misyjny,
gdyż jawił się pod każdym względem jako uwieńczenie i dopełnienie całej dotychczasowej
historii religii. Około 300 r. społeczność basenu Morza Śródziemnego po prostu należy do
Kościoła, o ile ceni sobie w ogóle religię, moralność i wyższe poznanie. Chrześcijańska religia wkroczyła w historię, od początku oferując pewną uniwersalność, dzięki której ujęła w
swoje ramy całe życie, z wszystkimi jego wymiarami. Ta właśnie totalność religii zapewniła
jej zwycięstwo. To, że Jezus jest Logosem i jedynym Zbawicielem, religia chrześcijańska
udowodniła właśnie przez swoją uniwersalność. Jako jedna z wielu religii, a więc pozostając
obok nich, na dłuższą metę nie mogła utrzymać się. Nie mogła też tym jeszcze bardziej upaść.
Jako jedyna oferowała pewną całość, kompletność.

biskup w
każdej
gminie

społeczeństwo nie
mogło
oprzeć się
chrześcijaństwu

3. Misyjny rozwój
Po tym, jak doszła do skutku misja wśród pogan dzięki Pawłowi i Barnabie, i nieznanym nam bliżej hellenistom, cały świat zaczęto rozumieć jako pole misyjnego działania. Nie
istniała już żadna granica, gdy chrześcijaństwo wyszło poza krąg Izraela. Do tego, aby całemu
światu możliwie prędko obwieścić Dobra Nowinę, ponaglało apostołów oczekiwanie na rychłe przyjście ponowne Chrystusa i sąd ostateczny. Koniec jest już blisko, a dzieło misyjne
musi przedtem zostać wykonane. Ewangeliści zapowiadają znaki końca czasów, konstatując:
Lecz najpierw musi być głoszona Ewangelia wszystkim narodom356.
352

Historia kościelna, IV, 23.
O ucieczce podczas prześladowań, 11.
354
Listy, 55, 11.
355
Orygenes, Hom. do Lb, XI, 4.
356
Mk 13, 10; Mt 24, 14.
353

63

koniec
świata
ponagla do
misji

�W takiej atmosferze rodzi się wyobrażenie, nie całkiem oparte na faktach, że Ewangelia rzeczywiście dociera już na krańce świata. Być może tak należy rozumieć zamysł autora
Dziejów Apostolskich (Dz 2), który pokazując jak w Jerozolimie w dniu Pięćdziesiątnicy
zgromadzili się przedstawiciele wszystkich narodów, chce powiedzieć, że oto może już nadejść koniec świata, skoro Ewangelia do nich wszystkich już dotarła! Tak oto powstają misyjne legendy aż do XVI w. Niemal dla każdego kraju wymyśla się pewną misyjną historię
związaną z jakimś Apostołem. Na Zachodzie, skoro przyjmuje się twierdzenie, że spośród
Apostołów jedynie Piotr przybył na Zachód, Rzym staje się jedynym centrum misyjnej działalności. Ale już na przykład w Mediolanie wskazywano na apostoła Barnabę jako założyciela
tamtejszego Kościoła i nie brakło prób, aby powiązać takie czy inne gminy chrześcijańskie w
metropoliach z określonym Apostołem albo uczniem Pańskim, albo innym mężem apostolskim. Próby te przypadają jednak dopiero na okres średniowiecza.
Jest wiele pierwotnych świadectw dających wyraz takiemu wyobrażeniu, że Ewangelia bardzo wcześnie rozprzestrzeniła się na całym świecie357. Już Paweł Apostoł twierdza:
Dzięki wam nauka Pańska stała się głośna nie tylko w Macedonii i Achai, ale wasza wiara w
Boga wszędzie dała się poznać, tak że nawet nie trzeba nam o tym mówić358. W Pasterzu
Hermasa czytamy: Owo drzewo wielkie, osłaniające góry i równiny i wszystką ziemię, jest to
prawo Boże dane całemu światu. A prawem tym jest Syn Boży, głoszony aż po krańce ziemi.
…Te dwanaście gór to dwanaście pokoleń, które zamieszkują świat cały. To im właśnie głosili
Apostołowie Syna Bożego. …Dwanaście pokoleń zamieszkujące cały świat to dwanaście narodów. Są one różnorodne w swoim sposobie myślenia i w swoich dążeniach359. To świadectwo jest o tyle ważniejsze, że ilustruje już potoczne przekonanie o tym, że Ewangelię głosi się
już na całym świecie. Na temat rzeczywistego szerzenia się chrześcijaństwa powyższe świadectwa mówią niewiele, ale wskazują na dynamizm chrystianizacji zarówno barbarzyńców,
jak i Greków i Rzymian. Na świecie istnieje dwanaście narodów i dwunastu apostołów głosi
im Dobrą Nowinę.
Na temat intensywności chrystianizacji czytamy w Dz 21, 20: Słysząc to, wielbili Boga, ale powiedzieli mu [Pawłowi]: Widzisz, bracie, ile tysięcy Żydów uwierzyło. Cenne jest
również pod tym względem świadectwo Pliniusza Młodszego w jego liście do Trajana (96), w
którym donosi cesarzowi o niebezpiecznie rozrastającej się liczbie chrześcijan w Bitynii. Bardzo wielu ludzi (multi) jest narodzonych na ich wpływ – każdego wieku, stanu i płci. Ich wiara dociera nie tylko do miast, ale i do wiosek i prowincji (civitates, vici, agri). Pierwsze z nich
zaświadcza, że podczas ostatniego pobytu Pawła w Jerozolimie, a więc w latach pięćdziesiątych I w., ilość chrześcijan wśród palestyńskich Żydów wynosiła kilka tysięcy. Pliniusz
Młodszy pewnie przesadza nakreślając obraz chrześcijaństwa niemal wszechobecnego –
chcąc nakłonić cesarza do działań profilaktycznych, aczkolwiek nie do powszechnych krwawych represji –, ale pokazuje istotną rzecz, iż chrześcijaństwo miało w sobie ogromny potencjał i mogło szybko się rozkrzewić. Godne uwagi jest także multitudo ingens (ogromna masa)
chrześcijan rzymskich, o której wspomina Tacyt w okresie prześladowań za Nerona i Klemens Rzymski360.
U Justyna cenne jest wskazanie, że Ewangelia dotarła do arabskich nomadów i do
361
Scytii . Justyn pochodził z Samarii i być może jego wiedza opiera się na rzeczywistych relacjach. Tenże autor stwierdza, że chrześcijanie wywodzący się z pogan przewyższyli pod
względem liczby judeochrześcijan. Wyraźniej to stwierdza nieco później autor pseudoklementyńskiego listu362. Mieszkający w Rzymie (biskup Soter?) daje ok. 170 r. świadectwo,
357

Harnack zestawił trzydziestu dwóch różnych autorów, biblijnych, chrześcijańskich i antycznych, donoszących
o krzewieniu się pierwotnego chrześcijaństwa, s. 530-543.
358
1 Tes 1, 8.
359
Przypowieści, VIII, 3; IX, 17.
360
Tacyt, Annales, XV, 44; Klemens Rzymski, I List do Koryntian, 6.
361
Justyn, Dialog z Żydem Tryfonem, 117 etc.
362
II Cor 2.

64

Apostołowie
wszechobecni?

Ewangelia
szerzy się
na całym
świecie

chrześcijanie – milia,
multi

chrześcijanie w
sąsiedztwie
Żydów

�nawet jeśli jest ono jeszcze wyrazem pewnej rywalizacji z Żydami, że chrześcijanie są liczniejsi tam niż Żydzi.
Ireneusza relacja na temat Kościołów w Hiszpanii, Germanii i wśród Celtów w Galii
wydaje się być wiarygodna, bo jej autor mógł ja opierać na własnej wiedzy. Autor zdawkowo
wspomina krzewienie się wiary w tych regionach, podkreślając jej jedność pomimo różnorodności języków i kultur363. Ireneusz stara się ze względu na misyjną działalność nauczyć się
celtyckiego364. Było to wielki wyjątek, bo misjonarze tego okresu nie zabiegali o znajomość
miejscowych języków.
Biskup Polikrates z Efezu donosi ok. 190 r., niezależny od jakichś teoretycznych założeń, że zna chrześcijan z wszystkich regionów świata, to jest cesarstwa365.
Tertulian woła: Prawie większość w każdym mieście jest chrześcijańska!366 Zapewne
przesadza, ale w Kartaginie i w Afryce Prokonsularnej ok. 197 r. chrześcijaństwo musiało
mocno się rozwinąć; w przeciwnym razie Tertulian nie posługiwałby się taką retoryką. W
czasach Konstantyna Wielkiego te strony musiały być w większości chrześcijańskie, gdyż
cesarz nazywa je chrześcijańską krainą367. Między Apologetykiem Tertuliana a Konstantynem
działał w Kartaginie Cyprian. Musiały być wtedy tysiące chrześcijan w tym mieście. Cyprian
stwierdza, że codziennie podczas prześladowań za Decjusza wystawia się tysiące litterae pacis, czyli listów polecających za upadłymi, pisanych przez wyznawców368. Godna uwagi jest
także uwaga Tertuliana, że chrześcijanie, razem wzięci, stanowią liczniejszy naród niż jakikolwiek inny369.
Świadectwo Orygenesa ma o tyle dużą wartość, iż jako pierwszy i jedyny donosi z kolei o szczupłej ilości chrześcijan. Wskazuje na fakt, że chrześcijaństwo nie przeniknęło jeszcze wszystkie narody, i to nie tylko barbarzyńskie, ale i nasze370. Nie ma jeszcze takiego miasta, które byłoby całkowicie chrześcijańskie371. W poszczególnych miastach ilość chrześcijan
jest stosunkowo niewielka372. Są wprawdzie jeszcze całkiem nieliczni, ale w stosunku do początków, jest ich mnóstwo373. Na podstawie faktu stałego i silnego wzrostu liczby chrześcijan
przewiduje, że kiedyś wyeliminują inne religie i sami będą panować374.
Co do stwierdzenia Orygenesa, że nie ma jeszcze na świecie w pełni chrześcijańskiego
miasta, to dwa pokolenia później Lucjan Męczennik mówi już o urbes integrae (całych miastach), które są chrześcijańskie375. Był Syryjczykiem, a wypowiedzi takiej udzielił w Nikomedii. W istocie możemy stwierdzić, że w Syrii i we Frygii w Azji Mniejszej na początku IV
w. były całkowicie chrześcijańskie miejscowości. O Frygii i sąsiednich prowincjach wyraził
się już Dionizy Aleksandryjski, że były tam najbardziej ludne kościoły376. Obserwując takie
środowisko Lucjan twierdził, że niemalże większa część świata (pars paene mundi iam maior) wyznaje chrześcijańską wiarę. W niektórych regionach ilość chrześcijan mogła rzeczywiście sięgać połowy. Taka statystyka jest dość wiarygodna, podczas gdy pozostaje niewiarygodna u Tertuliana, który dokonuje podobnego szacowania 110 lat wcześniej. Opinię Lucjana
363

Adversus haereses, I, 10, 2.
Adversus haereses, I, prolog.
365
Historia kościelna, V, 24, 7.
366
Do Skapuli, 2: Tanta hominum multitudo, pars paene maior civitatis cuisque.
367
Historia kościelna, X, 5, 18.
368
Ep. 20, 2.
369
Do pogan, I, 8.
370
Comment. in Mt 24, 9.
371
Przeciw Celsusowi, III, 30.
372
Hom. I in Ps. 36.
373
Przeciw Celsusowi, III, 10.
374
Comment. in Mt 24, 9.
375
W: Rufin z Akwilei, Historia Kościoła, IX, 6. Lucjan z Antiochii (240-312) – teolog, znany też jako Lucjan
Męczennik. W nauce o Logosie był przedstawicielem subordynacjanizmu. Jego poglądy miały duży wpływ na
rozwój arianizmu. Przez długi czas był wykluczony ze swej macierzystej gminy. Został do niej ponownie przyjęty przed swym męczeństwem. Spalony na stosie przez prześladowców.
376
Historia kościelna, VII, 7.
364

65

wzmianka
Ireneusza o
Galii

Polikrates:
chrześcijanie wszędzie

liczne
chrześcijaństwo w
Kartaginie

niewielu ich
jeszcze
wobec
wszystkich

na początku
IV w. tu i
ówdzie już
połowa to
chrześcijanie

�potwierdza reskrypt Maksymina Dai, prześladowcy chrześcijan, który obserwują ten sam region, a więc Syrię i Azję Mniejszą, niepokoi się tym, że prawie wszyscy ludzie wyrzekają się
wiary w bogów i przyłączają się do chrześcijan377.
Znamienne, że Euzebiusz w swojej Historii nie zajmuje się ideą rozwoju misyjnego
Kościoła. Owszem, nie dysponował odpowiednimi źródłami. Ale kierował się także pewnymi
dogmatyczno-historycznymi przesłankami, które nie dopuszczały raczej koncepcji stopniowego rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa, lecz jedynie jego intensywne dojrzewanie. Pod
względem zasięgu, chrześcijańska wiara została już upowszechniona na całym świecie przez
dwunastu Apostołów, którzy zadaniem tym podzieli się między sobą. Co więcej, już sam
Chrystus swoim świętym imieniem napełnił cały świat378. Już do Niego przyszły tysiące z
najodleglejszych nawet krain379. W tym kontekście wielkie znaczenie dla Euzebiusza miała
legenda o wymianie korespondencji pomiędzy Agarem, królem Edessy, a Jezusem. Relacja
ta, rekompensując brak innych, stanowi dowód na to, że Jezus swoją misję rozszerzył daleko
poza Żydów i Palestynę.
Euzebiusz relacjonuje pewien szczegół na temat Maksensjusza Dai, iż pierwotnie
sprzyjał on chrześcijanom, aby przypochlebić się rzymskiemu ludowi, który był chrześcijański380. Dopiero potem, zdjął nałożoną maskę. Taka interpretacja wydaje się być mało prawdopodobna. Euzebiusz patrzy na Rzym z perspektywy Wschodu. Jego horyzont sięgał od Aleksandrii, przez Palestynę aż po Syrię i Nikomedię. Tam chrześcijanie byli rzeczywiście najliczniejsi. Jednak w pierwszej dekadzie IV w. na Zachodzie sytuacja nie przedstawiała się tak
samo. Tam chrześcijanie byli jeszcze w mniejszości.
Podsumowując, w pierwszych trzech wiekach mamy do czynienia ze stały wzrostem
chrześcijaństwa, które najsilniej rozwija się w drugiej połowie III w. W czasach apostolskich,
przez pierwsze półtora wieku religia chrześcijańska rozwija się przede wszystkim w obrębie
domu rodzinnego i miasta. W drugiej połowie II w. i pierwszej połowie III w. staje się ważnym czynnikiem życia prowincji czy nawet całego cesarstwa. Później nabiera zasięgu całej
ekumeny. Wypiera inne religie, zajmując ich miejsce jako religia publiczna. Wywiera coraz
większy wpływ na moralność, łagodząc dzikie obyczaje barbarzyńskich ludów.
Zachowując krytycyzm wobec przytoczonych świadectw na temat rozprzestrzeniania
się wczesnego chrześcijaństwa należy stwierdzić, że żadna inna religia nie dysponuje choćby
podobną dokumentacją na temat jej rozwoju. Żadna inna religia nie ukształtowała takiej silnej
samoświadomości jak chrześcijaństwo, podobnie jak nie dokonała tak skutecznego dzieła
misyjnego. Ową świadomość, która od początku występuje, że ta nowa religia została przeznaczona dla wszystkich ludzi i natychmiast zwróciła się do wszystkich krajów, w pewnych
swoich korzeniach, była inspirowana prorockim i eschatologicznym nauczaniem judaizmu;
ale pod innymi względami była z pochodzenia czysto chrześcijańska. Chrześcijan rozumiał
siebie jako ucznia Chrystusa zjednoczonego z Duchem Boga, który pragnie i może pozyskiwać ludzkość, przenikać ją i doprowadzić do pełni liczbę wybranych ze wszystkich ludów.

377

Historia kościelna, IX, 9.
Historia kościelna, I, 3, 12.
379
Historia kościelna, I, 13, 1.
380
Historia kościelna, VIII, 14, 1.
378

66

Euzebiusz:
już Apostołowie
zanieśli
wiarę na
cały świat

wbrew
Euzebiuszowi, w
Rzymie –
jeszcze w
mniejszości

dynamiczny
rozwój
chrześcijaństwa

…jak
żadnej innej

�Spis treści
I. MISYJNY WALOR CHRZEŚCIJAŃSTWA ____________________________________ 2
Uwagi wstępne_________________________________________________________________ 3
1. Podstawowy kerygmat ________________________________________________________ 3
2. Ewangelia o Zbawicielu i uzdrowieniu ___________________________________________ 5
3. Walka przeciwko demonom___________________________________________________ 10
4. Ewangelia miłości i pomocy bliźniemu __________________________________________ 17
a. jałmużna w powiązaniu z kultem______________________________________________________
b. wspieranie nauczycieli i pełniących urzędy______________________________________________
c. wspieranie wdów i sierot ____________________________________________________________
d. pomoc chorym, słabym, ubogim i niezdolnym do pracy____________________________________
e. opieka nad więźniami i skazańcami w kopalniach ________________________________________
f. pochówek ubogich i innych zmarłych __________________________________________________
g. troska o niewolników ______________________________________________________________
h. pomoc w losowych nieszczęściach ____________________________________________________
i. zapewnienie pracy _________________________________________________________________
j. troska o przybyszów i inne gminy _____________________________________________________

18
20
20
20
21
22
23
25
26
27

5. W duchu i mocy_____________________________________________________________ 32
6. Religia prawdy i przebóstwienia _______________________________________________ 36
7. Religia jednego ludu _________________________________________________________ 38
8. Religia księgi i historii________________________________________________________ 42
9. Walka przeciwko politeizmowi i idolatrii ________________________________________ 44

II. DZIAŁALNOŚĆ ŚCIŚLE MISYJNA________________________________________ 48
1. Misjonarze _________________________________________________________________ 48
2. Drogi misyjnego oddziaływania________________________________________________ 58
3. Misyjny rozwój _____________________________________________________________ 63
Spis treści ____________________________________________________________________ 67

67

�</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="2">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="6">
                <text>Misjologiczna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="148">
              <text>kościół wczesnochrześcijański</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="51">
          <name>Type</name>
          <description>The nature or genre of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="149">
              <text>książka</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="37">
          <name>Contributor</name>
          <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="150">
              <text>Nieścior, Leon (oprac.)</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="151">
              <text>Misyjny wymiar chrześcijaństwa</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="152">
              <text>2010</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="153">
              <text>Na podstawie książki: Adolf von Harnack "Die Mission und Ausbreitung des Christentums in den ersten drei Jahrhunderten, 4. Auflage, Leipzig 1924 (reprint 1965). Książka dostępna w języku ang.: The Mission and Expansion of Christianity in the First Three Centuries, translated and edited by J. Moffatt , London 1908 (from the 2nd German edition), w internecie w pdf na stronie: &lt;a href="http://www.ccel.org/ccel/harnack/mission.toc.html"&gt;http://www.ccel.org/ccel/harnack/mission.toc.html&lt;/a&gt; (na podstawie 2. wydania, starszego i krótszego) albo w doc: &lt;a href="http://ccat.sas.upenn.edu/rak//courses/535/Harnack/bk0-TOC.htm"&gt;http://ccat.sas.upenn.edu/rak//courses/535/Harnack/bk0-TOC.htm&lt;/a&gt; (na podstawie 4. wydania, pełnego i nowszego).</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="47">
          <name>Rights</name>
          <description>Information about rights held in and over the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="154">
              <text>Niniejszy materiał może być wykorzystywany i cytowany jedynie w granicach dozwolonego użytku.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
