<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="20" public="1" featured="1" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://digitarium.uksw.edu.pl/document/20?output=omeka-xml" accessDate="2026-05-13T04:20:13+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="13">
      <src>https://digitarium.uksw.edu.pl/files/original/2/20/Ojciec-Marian-Zelazek.pdf</src>
      <authentication>c80462bd00fee4b71326b9dd388dfac3</authentication>
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="5">
          <name>PDF Text</name>
          <description/>
          <elementContainer>
            <element elementId="113">
              <name>Text</name>
              <description/>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="667">
                  <text>OJCIEC MARIAN ŻELAZEK SVD
OJCIEC TRĘDOWATYCH
Father Marian Żelazek SVD
The Father of the Lepers

��Praca zbiorowa pod redakcją

Tomasza Szyszki SVD

OJCIEC MARIAN ŻELAZEK SVD
OJCIEC TRĘDOWATYCH
Father Marian Żelazek SVD
The Father of the Lepers

Warszawa 2008

�©?
Niniejsza publikacja jest przeredagowaną wersją pracy doktorskiej napisanej w Instytucie
Historii Kościoła (Wydział Teologii) Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II
pod kierunkiem ks. prof. dr. hab. Zygmunta Zielińskiego, na seminarium z historii Kościoła
w XIX i XX w. Oryginalny tytuł: Katoliccy misjonarze i ludność rodzima w Kanadzie
w historiografii XIX i XX w.
Autor dziękuje dyrektorowi Archiwum Deschâtelets, o. André Dubois OMI, a także poszczególnym osobom prywatnym, za zgodę na wykorzystanie zamieszczonych w publikacji
zdjęć.
Zdjęcie na okładce: ?
Praca zbiorowa pod redakcją ks. Tomasza Szyszki SVD

Skład i projekt okładki: Krzysztof Kopania

ISBN 978-83-7072-448-1

Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
01-815 Warszawa, ul. Dewajtis 5, tel. (0-22) 561-89-23; fax (0-22) 561-89-11
e-mail: wydawnictwo@uksw.edu.pl
www.wydawnictwo.uksw.edu.pl

�Spis treści
Wprowadzenie  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  7
Introduction . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  8
Eugeniusz Sakowicz
Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej Kościoła w Indiach . . . . . . . . . . . . .  15
Rafał Wiśniewski
Otwarcie sympozjum . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  31
Waldemar Wesoły SVD
Kształtowanie się powołania misyjnego ojca Mariana Żelazka . . . . . . . . . . . . . . . .  35
Raphael Cheenath SVD
Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri  . . .  43
Raphael Cheenath SVD
Fr. Marian Zelazek SVD „Bapa” (Father)
of the Leprosy Patientsand the Poor in Puri . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  59
Eugeniusz Sakowicz
Kontekst kulturowo-religijny posługi misyjnej
ojca Mariana Żelazka w Indiach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  75
Andrzej Danilewicz SVD
Ojciec Marian Żelazek – kandydatem na ołtarze? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  81
Thazhathuveetil Kurian SVD
Kontynuacja wizji i misji ojca Mariana Żelazka SVD . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  85
Thazhathuveetil Kurian SVD
Vision and Mission of Father Marian Żelazek SVD continued . . . . . . . . . . . . . . . .  92
Tomasz Szyszka SVD
Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach . . . . . . . . . .  99
Michał Studnik SVD
Nagrody, wystawy i publikacje o ojcu Marianie Żelazku w Polsce . . . . . . . . . . . .  125
Jacek Wójcik
Kandydatura ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla . . . . . . .  135

�List nominacyjny do Pokojowej Nagrody Nobla 2002 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  145
Nomination Letter for Nobel Peace Prize 2002 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  149
List nominujący do Pokojowej Nagrody Nobla 2003  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  153
Nomination Letter for Nobel Peace Prize 2003 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  155
Uchwała Senatu Rzeczypospolitej Polskiej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  157
Wojciech Góral
Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri” dla ośrodków
prowadzonych przez ojca Mariana Żelazka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  157
Grażyna Marta Dziurok
III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej Rybnik-Żory 2007  . . . . . . . . . . .  175
Noty o autorach  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  195

�Wprowadzenie
Encyklika misyjna Jana Pawła II Redemptoris missio w rozdziale zatytułowanym „Misyjne drogi” zawiera dwie ciekawe myśli. Pierwsza odnosi się do dzieła
misyjnego: „Misje są rzeczywistością stanowiącą jedną całość, ale zarazem złożoną, i są spełniane na różne sposoby…” (RMis 41). Druga myśl oscyluje wokół wartości świadectwa, zwłaszcza w kontekście pracy misyjnej: „Człowiek współczesny
bardziej wierzy świadkom, aniżeli nauczycielom, bardziej doświadczeniu, aniżeli
doktrynie, bardziej życiu i faktom, aniżeli teoriom” (RMis 42). Powyższe myśli
można odnieść do długoletniego zaangażowania misyjnego ojca Mariana Żelazka
SVD w Indiach.
Ojciec Marian Żelazek przepracował w Indiach dwie trzecie swojego długiego
życia. Do Indii – swojej nowej ojczyzny – dotarł w okresie powojennym, a zmarł
dwa lata temu, tj. w 2006 roku. Zmarł na terenie założonego przez siebie leprozorium w Puri. Świadkami jego odejścia z tego świata byli właśnie trędowaci, którzy
nazywali go pieszczotliwie „Bapa”, co oznacza ojciec. Zasłużył sobie na to określenie
długoletnią, wytrwałą i pełną poświęcenia pracą pośród najuboższych i zepchniętych na margines społeczeństwa chorych na trąd. Był pośród nich nade wszystko
świadkiem Ewangelii. O Jezusie Chrystusie nie tyle nauczał chorych na trąd Hindusów, ile świadczył o Nim codzienną posługą i zaangażowaniem wszystkich sił. Sam
mówił, że najważniejsze w pracy misjonarza jest głoszenie Ewangelii słowem, ale też
uczynkami miłosierdzia. Taka właśnie postawa zjednała mu przychylność i uznanie
nie tylko ze strony szukających u niego pomocy trędowatych, ale również hinduskiego otoczenia, na czele z Najwyższym Kapłanem wielkiej świątyni Jagannath.
W życiu ojca Mariana Żelazka widać też bardzo wyraźnie, jak złożoną rzeczywistością są misje oraz na jak wiele różnych sposobów są one realizowane. Dobrze
przemyślana i kompleksowa posługa trędowatym to jeden z aspektów działalności
misyjnej ojca Mariana Żelazka. Po przybyciu do Indii pracował jako misjonarz, zakładał szkoły i przez wiele lat pełnił funkcję dyrektora i inspektora powierzonych
mu szkół. Mając prawie 60 lat został poproszony o przeniesienie się do Puri i podjęcie w tym wyjątkowym miejscu dla hinduistów posługi misyjnej. Można zatem
bez przesady powiedzieć, że posługa misyjna ojca Mariana Żelazka była naprawdę

�ENGLISH VERSION

Introduction
In the second chapter of his encyclical „Redemptoris Missio”, entitled The Paths
of Mission, John Paul II says: „Mission is a single but complex reality, and it develops
in a variety of ways” (RMis 41). Later on, he adds: „People today put more trust in
witnesses than in teachers, in experience than in teaching, and in life and action than
in theories” (RMis 42). It may be safely said that was very much true about the missionary work of Father Marian Żelazek SVD in India.
Fr Marian Żelazek worked in India for two-thirds of his long life. He went
there after the Second World War, and died two years ago, in 2006. He died in
Puri, at the Karulanaya Leprosy Care Centre, which he had founded. The witnesses of his death were the lepers, who used to call him ‘Bapa’, which in Hindu
means: ‘Father’. He fully deserved that name by his long, relentless and committed service to the poorest of the poor: people affected by the leprosy, who were
rejected and chased away from the rest of society. Fr Żelazek was most of all
a witness to the Gospel. For he was not so much teaching the people affected by
the leprosy about Jesus Christ, as giving a witness to Him by everyday service
and commitment. He used to say that the most important thing in a missionary’s
life was preaching the Good News about Christ by words and by deeds of charity.
That attitude won him a favour and recognition of not only the lepers, seeking his
assistance, but of the entire local Hindu community, including the Highest Priest
of the Jagannath Temple.
In the life and work of Fr Marian Żelazek SVD, it can be clearly seen how complex the mission work is, and the multitude and variety of channels it may adopt for
the task of spreading of the Gospel. Well thought-over and holistic service to the
lepers is just one of many examples of Fr Marian’ missionary activities. After arriving
in India he worked as a „bush” missionary. Later on he has set up some schools. For
many years he was a school head-master and an educational school inspector. At the
age of 60 he was asked to start a mission in Puri, a city which holds an exceptional
significance to the Hinduists. There is no exaggeration in a statement forwarded
after his death that by his multifaceted missionary service Fr Żelazek had become an
„icon of the missionaries throughout the whole world”.

�Wprowadzenie

�

wieloaspektowa i wielopłaszczyznowa. Ta prawda kryje się w sformułowaniu użytym
po jego śmierci, że był „ikoną misjonarzy na całym świecie”.
Posługa misyjna w Indiach ojca Mariana Żelazka była tematem przewodnim
międzynarodowego sympozjum misjologicznego „Wkład ojca Mariana Żelazka
SVD w kształtowanie tożsamości misyjnej w Polsce”, zorganizowanego przez sekcję misjologii Wydziału Teologicznego UKSW, Prowincjalny Sekretariat ds. Misji
Księży Werbistów w Polsce wraz z Departamentem Współpracy Rozwojowej MSZ.
Sympozjum to odbyło się 22 maja 2007 roku w auli Jana Pawła II na Uniwersytecie
Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Licznie przybyłych gości powitał ks. prof. dr hab. Ryszard Rumianek, rektor
UKSW, a otwarcia sympozjum i okolicznościowej wystawy dokonał pan Rafał Wiśniewski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Referaty były
rozdzielone na dwie sesje tematyczne. Pierwsza sesja nosiła tytuł „Polski misjonarz
w Indiach”. W pierwszym referacie ks. dr hab. Waldemar Wesoły SVD (UWM)
przedstawił tematykę kształtowania się powołania misyjnego ojca Mariana Żelazka
w okresie przedwojennym i podczas II wojny światowej. Drugi referat wygłosił prof.
dr hab. Eugeniusz Sakowicz (UKSW), który przedstawił kontekst kulturowo-religijny posługi misyjnej ojca Mariana Żelazka w Indiach. Następnie referaty wygłosili
goście przybyli z Indii. Pierwszy zabrał głos arcybiskup Rafael Cheenath SVD (ordynariusz diecezji Cuttack-Bhubaneswar) z Indii. Tytuł jego referatu brzmiał „Fr.
Marian Żelazek, SVD ‘Bapa’ (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri”.
Abp R. Cheenath przedstawił dwie główne fazy posługi misyjnej o. Mariana Żelazka
w Indiach, czyli okres pracy w Sambalpur oraz w Puri (w stanie Orisa), jak również omówił najbardziej charakterystyczne jego zalety ludzkie i duchowe. W dalszej
kolejności referat „Vision and Mission of Father Marian Żelazek SVD continued”
wygłosił ojciec Thazhathuveetil Kurian SVD z Indii, następca i kontynuator dzieła
ojca Mariana Żelazka w Puri. Jak sugeruje tytuł tego referatu, przedstawione zostały
możliwości kontynuowania, a nawet rozwijania projektów, których głównym inicjatorem był ojciec Marian Żelazek.
Po półgodzinnej przerwie rozpoczęła się druga sesja, zatytułowana „Promocja
osoby i dzieła ojca Mariana Żelazka”, podczas której zostało wygłoszonych pięć referatów. Prof. dr hab. Adam Biela (Senat RP) odniósł się do tematu „Ojciec Marian Żelazek SVD. Wzór Polaka przełamującego bariery między ludźmi w duchu chrześci-

�10

Introduction

The missionary service of Fr Marian Żelazek in India was the topic of an International Symposium on „The Contribution of Fr Marian Żelazek Into the Process of
Shaping of the Mission Identity in Poland”, held at the Cardinal Stefan Wyszyński University in Warsaw (UKSW) on May 22, 2007. The symposium was organized jointly
by the Missiology Department of the Faculty of Theology of UKSW, the Mission Secretariat of the Polish Province of the Society of the Divine Word, and the Department
of Cooperation for Development of the Polish Ministry of Foreign Affairs.
The Symposium was divided into two sessions: „The Polish Missionary in India”,
and „Promotion of Life and Work of Father Marian Żelazek”. It was opened by Mr
Rafał Wiśniewski, Under-Secretary of State of the Ministry of Foreign Affairs. The
participants were greeted by Rector of the University, Rev. Fr. Prof. Ryszard Rumianek. The first speaker, Rev. Fr Dr Waldemar Wesoły SVD (University of Warmia),
recalled a history of the missionary vocation of Fr. Marian Żelazek before and during the Second World War. Next, Prof. Eugeniusz Sakowicz (UKSW) drew a broad
sketch of a religious and cultural context of Fr Żelazek’s missionary work in India.
After that, Rt. Revd. Rafael Cheenath SVD, the Archbishop of Cuttack-Bhubaneswar
Diocese in India, delivered a lecture on „Father Marian Żelazek SVD, Bapa (Father)
of the Leprosy Patients and the Poor in Puri.” In it, he outlined two most important
periods in Fr Marian Żelazek’s missionary service in India, which were his work in
Sambalpur and in Puri in Orisa State. He also praised some of the most distinctive
human and spiritual qualities of Fr Żelazek. Fr Thazhathuveetil Kurian SVD, who is
now in charge of the Karunalaya Centre in Puri, gave a talk on „Vision and Mission
of Father Marian Żelazek SVD Continued”. Fr Kurian presented the possibilities of
a continuation and development of various projects initiated by Fr Żelazek in Puri.
In the second part of the Symposium, focused on the promotion of work of Fr
Marian Żelazek, there were five lectures. First speaker, Prof. Senator Adam Biela,
described Fr Żelazek in the light of the award granted to him by the Senate of the
Republic of Poland: „Father Marian Żelazek SVD – A Role Model of a Pole Overcoming the Barriers Between People in the Spirit of Christian Ecumenism and Universalism”.
Next, Dr Jacek Wójcik (PAN), spoke on „Father Marian Żelazek – a Candidate
For the Nobel Peace Prize”. He told the listeners about the history of announcing
Fr Żelazek for the Nobel Peace Prize, and some of the repercussions relating to the

�Wprowadzenie

11

jańskiego ekumenizmu i uniwersalizmu”. Następnie został wygłoszony referat przez
dra hab. Jacka Wójcika (PAN) „Ojciec Marian Żelazek. Kandydat do Pokojowej Nagrody Nobla”, w którym prelegent przedstawił historię i reperkusje związane z procedurami zgłoszenia ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla. Ojciec
Marian Żelazek otrzymał wiele nagród, a o nim samym oraz o jego dziele ukazało się
wiele artykułów prasowych i publikacji książkowych, jak również powstało kilka wystaw oraz audycji radiowych i filmów. Wszystkie dane związane z tą tematyką zostały
zebrane i przedstawione w referacie o. dra Michała Studnika SVD (Wydawnictwo
„Verbinum”) „Nagrody, wystawy i publikacje o ojcu Marianie Żelazku w Polsce”. Kolejny referat „Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach” o.
dra Tomasza Szyszki SVD (UKSW) miał na celu ukazanie wieloaspektowej pomocy,
jaka docierała przez kilka dekad z ojczyzny do ośrodka misyjnego w Puri, na ręce
o. Mariana Żelazka. Po śmierci ojca Mariana pojawiły się sugestie i pytania, czy ten
wielki misjonarz z Indii nie będzie w przyszłości beatyfikowany? Właśnie ta problematyka została poruszona w referacie „Ojciec Marian Żelazek kandydatem na ołtarze?”, prowincjała Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego, ojca Andrzeja
Danilewicza SVD.
Na zakończenie tego sympozjum przewidziana była jeszcze dyskusja panelowa,
zatytułowana „Nie jest trudno być dobrym. Wystarczy tylko chcieć”. Uczestnikami
panelu byli: pani redaktor Anna Pietraszek (TV), pan redaktor Franciszek Kucharczak („Mały Gość Niedzielny”), ojciec Wiesław Dudar SVD (Referat Misyjny w Pieniężnie), pani mgr Marta Dziurok (katechetka), kleryk A. Erragudi SVD (pochodzący z Indii i studiujący w Pieniężnie) oraz Klara Góral (warszawska licealistka). Moderatorem dyskusji był o. dr Tomasz Szyszka SVD (UKSW). Punktem końcowym,
zamykającym sympozjum był pokaz filmu Anny Pietraszek: „Testament Ojca Mariana Żelazka”.
Niniejsza publikacja w głównej mierze opiera się na materiałach z sympozjum
„Wkład ojca Mariana Żelazka SVD w kształtowanie tożsamości misyjnej w Polsce”,
które odbyło się 22 maja 2007 roku na UKSW. Jednakże materiał zamieszczony w tej
publikacji wykracza poza ramy referatów wygłoszonych podczas tego sympozjum.
Pierwsza część, na którą składają się przemowy i referaty z sympozjum ukazujące
osobę ojca Mariana Żelazka SVD, jest poprzedzona tekstem prof. dra hab. Eugeniusza Sakowicza (UKSW), zatytułowanym „Kontekst kulturowy posługi ewangeliza-

�12

Introduction

procedures following his candidacy. During his lifetime, Father Marian Żelazek received many awards. He was a subject of many press articles, books, TV and radio
documentaries and exhibitions. All information related to that was presented by Fr
Michał Studnik SVD (Verbinum Publishing House) in his talk „Awards, Exhibitions
and Publications about Father Marian Żelazek in Poland”. Next speaker, Fr Dr Tomasz Szyszka SVD (UKSW), in his talk „Assistance of the Polish Catholic Church
in the Work of Father Marian Żelazek in India”, spoke of the extensive and sustained
assistance that Fr Żelazek was receiving for many years from his home country. After
Father Marian’s death, many people have put forward an issue of his possible beatification. The matter was taken up by Fr Andrzej Danilewicz SVD, the Provincial Superior of the Society of the Divine Word in Poland, in his lecture on „Father Marian
Żelazek SVD – a Candidate for the Altar?”.
The Symposium ended with a panel discussion „It is not difficult to be good; all it
takes is to want to.”. In the exchange of views, led by Fr Tomasz Szyszka SVD (UKSW),
took part Ms Anna Pietraszek (TVP), Mr Franciszek Kucharczak (a journalist of
Mały Gość Niedzielny), Fr Wiesław Dudar SVD (Mission Procure in Pieniężno), Ms
Marta Dziurok (a catechist), Frt A. Erragudi SVD (an Indian SVD student of theology studying in Pieniężno), and Ms Klara Góral (a student). The last item of the symposium was presentation of a documentary by Anna Pietraszek: „Testament Ojca
Mariana” (Testimony of Father Marian).
The following publication, divided into three parts, is mainly based on lectures
and talks given during the Warsaw symposium, though its scope is much broader. The first part opens with an interesting discourse by Prof. Eugeniusz Sakowicz
(UKSW): „The Cultural Context of the Gospel-like Ministry of the Catholic Church
in India”. His study may help us to acquaint ourselves better with the complex issue
of coexistence of many religious traditions in India, which, in turn, helps to understand the background of the evangelical ministry of Fr Żelazek. After that follow
the texts of lectures and talks from the Symposium about Fr Marian Żelazek. The
second part of the book contains texts dealing with work and missionary service
of Fr Żelazek in India. It also describes various forms of assistance Fr Żelazek was
receiving from his home-country, as well as instances of cooperation and mutual
influence. In the last, the third part of the book there is a collection of documents
relating to the promotion of life and work of Fr Marian Żelazek in his native Poland.

�Wprowadzenie

13

cyjnej Kościoła w Indiach”. Tekst ten pozwala zapoznać się z problematyką współistnienia wielu tradycji religijnych w Indiach, czyli pośrednio z kontekstem posługi
ewangelizacyjnej ojca Mariana Żelazka. W drugiej części publikacji zostały zamieszczone teksty nawiązujące do pracy i posługi misyjnej o. Mariana Żelazka w Indiach.
Zostały przedstawione różnorodne formy pomocy, jaką otrzymywał ojciec Marian
Żelazek z ojczyzny, jak również formy współpracy i wzajemnego oddziaływania.
W trzeciej części znajduje się zebrana dokumentacja związana z promocją osoby
i dzieła ojca Mariana Żelazka w Polsce. Oprócz oficjalnych dokumentów związanych np. z kandydowaniem do Pokojowej Nagrody Nobla, czy też ogłoszeniem ojca
Mariana Żelazka „Człowiekiem Roku” przez Senat RP, zamieszczony jest również
tekst, w którym jest mowa o przygotowaniu i przeprowadzeniu szkolnej olimpiady
misyjnej (wraz z całą dokumentacją), poświęconej ojcu Marianowi Żelazkowi.
Chciałbym wyrazić wdzięczność i skierować słowa podziękowania do wszystkich
osób i instytucji, które przyczyniły się do przygotowania i przeprowadzenia sympozjum oraz opublikowania niniejszego materiału. Podziękowania należą się gospodarzom, czyli władzom Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie,
ks. prof. drowi hab. Romanowi Bartnickiemu, dziekanowi Wydziału Teologicznego
UKSW, prodziekanowi i kierownikowi Sekcji Misjologii tegoż wydziału ks. prof.
UKSW drowi hab. Jarosławowi Różańskiemu, jego współpracownikom oraz studentom Koła Naukowego Misjologów UKSW. Sympozjum to mogło się odbyć dzięki
zainteresowaniu i wsparciu Departamentu Rozwoju Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które współfinansowało zorganizowanie tego sympozjum oraz przygotowało
wielkoformatową wystawę zdjęć „Ojciec Marian Żelazek SVD”, która była prezentowana przez dwa tygodnie w holu przed aulą Jana Pawła II na UKSW. Słowa podziękowania są skierowane również do zarządu Polskiej Prowincji Zgromadzenia
Słowa Bożego – za wsparcie i współpracę w zorganizowaniu tego sympozjum, jak
również wcześniejszej konferencji prasowej z zaproszonymi gośćmi z Indii w siedzibie Konferencji Episkopatu Polski. Słowa wdzięczności są kierowane również
do wszystkich uczestników sympozjum, a zwłaszcza do prelegentów, autorów tekstów zamieszczonych w tej publikacji, jak również tłumaczy oraz korektorki. Podziękowanie należy się również ojcu Wiesławowi Dudarowi SVD, prezesowi Fundacji
Świętego Józefa z Szantungu, za sfinansowanie niniejszej publikacji.
Tomasz Szyszka SVD

�14

Introduction

Readers may find there such official documents like, for example, papers relating to
Fr Żelazek’s candidacy for the Nobel Peace Prize, or a proclamation of Fr Marian
Żelazek by the Polish Senate as „The Man of the Year”. There is also a summary (plus
a whole documentation) of a missionary competition on Fr Marian Żelazek organized in the Polish schools.
I would like to express my gratitude and sincere thanks to all people and institutions who have helped in organizing the Symposium and in publishing this
book. I would like to thank the teaching and managing staff of the Cardinal Stefan
Wyszyński University in Warsaw (CSWU), especially Fr. Prof. Roman Bartnicki,
Dean of the Faculty of Theology, Fr. Prof. Jarosław Różański OMI, Vice-Dean and
Head of the Missiology Department and his co-workers, as well as students of the
Missiology Circle of UKSW. Organization of the symposium was possible due to
its co-financing by the Department of Cooperation for Development of the Polish
Ministry of Foreign Affairs, which also prepared a large-format photo exhibition on
Father Marian Żelazek. I would like to thank the Polish Province of the Society of the
Divine Word for its support and cooperation in organizing both the Symposium and
a press conference with our Indian guests in the Secretariat of the Conference of the
Polish Bishops’ in Warsaw. I am grateful to all participants of the Symposium, especially the speakers, the co-authors of this book, translators and copy editors. I would
like to thank also Fr Wiesław Dudar SVD, the Managing Director of The Joseph of
Shantung Foundation, for his sponsorship of the book.
Fr Tomasz Szyszka SVD
Tłumaczenie z języka polskiego: br. Marek Wojtaś SVD

�Eugeniusz Sakowicz
UKSW

Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej
Kościoła w Indiach
Azja – kolebką wielkich religii�
Kontynent azjatycki jest kolebką wielkich religijnych tradycji ludzkości. Współczesny Europejczyk, czy też ogólnie mówiąc przedstawiciel kultury Zachodu, nie zawsze jest świadomy, iż właśnie na tym kontynencie powstawały i kształtowały swoje
doktrynalne fundamenty oraz struktury instytucjonalne wielkie religie świata.
W Azji wyróżnić można cztery centra religiotwórcze (religiogenetyczne): zachodnioazjatyckie, wschodnioazjatyckie, wschodnioindyjskie oraz zachodnioindyjskie.
W pierwszym z nich, tj. zachodnioazjatyckim, powstały i ukształtowały się trzy religie
monoteistyczne: judaizm, chrześcijaństwo i islam. Każda z nich przypisuje sobie prawo do wyjątkowości i oryginalności na tle wszystkich innych religii świata. Centrum
wschodnioazjatyckie sięga od Chin, poprzez Koreę, aż do Japonii. W Chinach, w jednej z najstarszych cywilizacji świata ukształtował się chiński uniwersyzm, którego integralnymi częściami są: konfucjanizm, taoizm oraz tzw. buddyzm chiński.
Kolejne dwa centra religiotwórcze usytuowane są w Indiach. Należą do nich: centrum zachodnioindyjskie, zajmujące dolinę rzeki Indus (dzisiejszy Pakistan) oraz
centrum wschodnioindyjskie w dolinie Gangesu. Na subkontynencie indyjskim we
wskazanych centrach zrodziły się następujące religie: wedyzm i braminizm (wcześniejsze fazy hinduizmu, dziś nieistniejące, ale określane terminem „hinduizm”, co
ma podkreślać ciągłość tradycji religijnych Indii), hinduizm, buddyzm oraz dżinizm.
W Indiach powstał też sikhizm, bahaizm oraz islam ahmadijja.
Hinduizm zaczął rozwijać się na Półwyspie Indyjskim od ok. 500 r. przed Chrystusem. Dwie pierwsze fazy hinduizmu to wedyzm oraz braminizm. Okres wedyjskiego rytuału przypadał na lata od ok. 1500 do 1000 przed Chrystusem. Od ok.
Zob. E. Sakowicz, Pryncypia dialogu Kościoła katolickiego z religiami Dalekiego Wschodu i Indii,
Warszawa 2006; Jan Paweł II, Posynodalna adhortacja apostolska Ecclesia in Asia, w: J. Różański (red.),
Ecclesia in Asia. Wybrane problemy Kościoła w Azji w świetle posynodalnej adhortacji Jana Pawła II,
Warszawa 2004, s. 9-96.
�

�16

Eugeniusz Sakowicz

1200 r. przed Chr. nastąpił rozwój literatury wedyjskiej. Literatura ta dała światu
najstarsze znane zabytki piśmiennictwa człowieka. Święte księgi – Wedy – stały się
fundamentem doktryny religii subkontynentu indyjskiego. Na lata od 800 przed
Chr. do 500 po Chr. przypadł w Indiach okres medytacji i poznania intuicyjnego
– braminizm, w którym świętymi tekstami były Upaniszady. Od 500 r. przed Chr.
do 500 r. po Chr. powstały i rozwinęły się w Indiach systemy klasycznej filozofii
bramińskiej. Po fazie wedyzmu i braminizmu rozpoczął się Indiach w V w. po Chr.
okres hinduistycznej bhakti, który trwa do czasów obecnych. We wszystkich sprawowanych w hinduizmie kultach odkryto jedną niewzruszoną zasadę – ideę bezinteresownej miłości człowieka do Boga. Ruch bhakti reprezentowany jest od wieków
przez dwa odłamy hinduizmu: śiwaizm (centrum religii to bóg Śiwa) oraz wisznuizm (skoncentrowany na bogu Wisznu). U schyłku panowania Wielkich Mogołów
w Indiach (koniec XVIII w.) w hinduizmie pojawiły się ruchy reformatorskie, które
za cel stawiały również działania polityczne. W II połowie XX w. doktryna hinduizmu zainspirowała formowanie się nowego kształtu społeczno-politycznego Indii.
W XX w. wybitną rolę w wyzwoleniu się państwa spod jarzma kolonializmu odegrał
Mohandas Karamchand Gandhi – „ojciec niepodległych Indii”.
Ekspansja islamu przypadająca na XI-XVIII w. spowodowała zmiany liczbowe
wyznawców hinduizmu. Od końca XVIII w. stosunek procentowy praktykujących tę
religię jest w Indiach stały. Większość ludności to hinduiści; na początku lat 70-tych
stanowili oni ok. 95% społeczności państwa. Pozostałe ok. 5% hinduistów mieszkało w innych państwach azjatyckich oraz w diasporach na całym świecie. Niewielka
społeczność hinduistów zamieszkiwała w Pakistanie, a także na Cejlonie (Sri Lanka).
Hinduiści na Sri Lance to Tamilowie, którzy przybyli z Indii Południowych do tego
państwa oraz ich potomkowie. Hinduistów spotkać można w buddyjskiej Birmie,
na wyspie Bali w Indonezji, w Malezji (gdzie wierzenia hinduistyczne przemieszały
się z wierzeniami religii pierwotnej archipelagu oraz z elementami tamtejszego buddyzmu). Liczna diaspora hinduistów znajduje się w Republice Południowej Afryki
(niewielkie diaspory spotkać można w innych państwach Afryki), a także w Trynidadzie i Tobago w Ameryce. W państwach kultury Zachodu od dziesięcioleci ma
miejsce liczna emigracja ekonomiczna hinduistów.
Na początku XXI w. wyznawcy hinduizmu stanowili ponad 80% ludności Indii
oraz 90% mieszkańców Nepalu – państwa, w którym powstał buddyzm. Cechą cha-

�Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej Kościoła w Indiach

17

rakterystyczną religijności hinduistów są pielgrzymki. Do 150 miejsc pielgrzymkowych hinduizmu w Indiach (święte rzeki, święte miasta, święte gaje i wzniesienia)
pielgrzymuje każdego roku od 50 do 70 mln wiernych.
W tym samym regionie religiogenetycznym, czyli na subkontynencie indyjskim,
powstał i rozwijał się, a następnie „wywędrował” z niego buddyzm – pierwsza w historii kultury religia misyjna. Buddyzm, który powstał w VI w. przed Chr. na terenie dzisiejszego Nepalu, bardzo szybko rozszerzył się na obszar całej Azji. Na VII
i VIII w. po Chr. przypadł szczyt rozwoju buddyzmu w Indiach, po czym religia ta
została zredukowana na korzyść hinduizmu oraz islamu. Buddyzm zakwestionował
wybujały rytualizm hinduizmu oraz podważył autorytet braminów jako jedynych
wiarygodnych nauczycieli życia duchowego. W buddyzmie pierwotnym nie podjęto
refleksji teodycealnej. Problem istnienia czy nieistnienia Boga nie zajmował Buddy;
nie można jednak z braku wypowiedzi o Bogu wnioskować, że Budda był ateistą.
Buddyzm zachował jednak szereg kategorii doktrynalnych właściwych dla hinduizmu (dharma, reinkarnacja). Poprzez zanegowanie porządku doktrynalno-społecznego buddyzm uznany został za nieortodoksyjną religię Indii. Powszechnie uchodzi
za religię niwelacji ludzkiego cierpienia.
Ekspansja buddyzmu to konsekwencja misyjnego charakteru tej religii. Tradycja
przypisuje Buddzie zlecenie wszystkim, którzy wstąpili na ścieżkę tej religii, mandatu misyjnego. Buddyzm jest pierwszą poprzedzającą chrześcijaństwo o kilka wieków
religią misyjną, a zatem również religią uniwersalistyczną.
Ośrodkami kultu buddyjskiego są miejsca w Nepalu i Indiach związane z życiem Buddy. Najważniejszym jest drzewo w Bodhi Gaja w Nepalu, gdzie Budda dostąpił oświecenia oraz „wprawił w ruch koło prawa”, odkrywając zasadę przyczynowości i skutku odnoszącą się wprost do cierpienia wszechobecnego w ludzkim życiu. W Indiach znajdują
się liczne stupy, w których przechowywane są relikwie – doczesne szczątki Buddy. Na
początku lat 70-tych XX w. największe społeczności buddyjskie zamieszkiwały w Tybecie oraz w Kambodży (85% mieszkańców), Laosie (65%) i Nepalu (50%).
W latach 60-tych XX w. w Indiach było mniej niż 1% buddystów na ogólną
liczbę mieszkańców państwa. Wzrost liczby buddystów w Indiach, w porównaniu
z okresem bezpośrednio po uzyskaniu suwerenności przez to państwo, wiązał się ze
społecznym ruchem na rzecz przywrócenia statusu obywatelskiego oraz religijnego
bezkastowcom, czyli „niedotykalnym”, których M.K. Gandhi nazywał „dziećmi Bo-

�18

Eugeniusz Sakowicz

żymi”. Mimo zniesienia systemu kastowego w Indiach, wciąż funkcjonuje on w ramach prawa zwyczajowego.
Inną nieortodoksyjną religią Indii jest dżinizm, który powstał w tym samym
okresie co buddyzm – w VI w. przed Chrystusem. Obecnie około 0,5-1% mieszkańców Indii przyznaje się do wyznawania dżinizmu. Praktykujący tę religię żyją
głównie w północno-wschodnich stanach Indii. Dżinistów spotkać można ponadto
w Bangladeszu, Pakistanie, Birmie, Singapurze i Sri Lance.
W wyniku fuzji elementów hinduizmu i islamu powstał sikhizm. Do tego systemu
wierzeń przyznaje się w Indiach około 2,5% mieszańców. Żyją oni przede wszystkim
w północno-zachodnich stanach tego państwa. Najważniejszym ośrodkiem kultu
sikhów jest ich Złota Świątynia w Amritsar.
Tak więc Azja charakteryzuje się wielkim bogactwem tradycji religijnych. Pluralizm religijny idzie w parze z pluralizmem kulturowym. Historia wielkich religii
świata: chrześcijaństwa, judaizmu, islamu, hinduizmu i buddyzmu, na zawsze związana została z kontynentem azjatyckim. Coraz bardziej dynamiczne religie Dalekiego Wschodu są atrakcyjnymi propozycjami religijności dla mieszkańców Zachodu.
Religie Dalekiego Wschodu przeniknęły na Zachód, „regulując” życie milionów ludzi mieszkających w świecie cywilizacji łacińskiej.
Chrześcijanie stanowią w Azji około 2-3% ogółu ludności. Pierwsze gminy
chrześcijańskie powstały w Azji – w Palestynie i na terytoriach Azji Mniejszej –
w czasach Chrystusa oraz w czasach Apostołów i ich uczniów. W kolejnych wiekach,
chrześcijaństwo dotarło do Persji, Armenii, Gruzji, a w późniejszych wiekach do
Indii, Chin, Japonii, Korei i wielu innych krajów azjatyckich. Chrześcijanie różnych
Kościołów i wspólnot kościelnych stanowią dziś na ogromnym obszarze Azji zdecydowaną mniejszość. Działalność misyjna – głoszenie Ewangelii oraz zakładanie Kościoła – prowadzona jest na wielkich azjatyckich przestrzeniach, pośród wszystkich
azjatyckich religii określanych jako religie Dalekiego Wschodu.

Chrześcijaństwo w Indiach
Według przekazów tradycji chrześcijańskiej, wyznawcy hinduizmu po raz pierwszy
zetknęli się z chrześcijaństwem już na początku istnienia religii Jezusa. Pierwszym głosicielem Ewangelii w Indiach miał być św. Tomasz Apostoł. Od jego imienia wyznaw-

�Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej Kościoła w Indiach

19

ców chrystianizmu w Indiach nazwano Tomatystami, czyli Chrześcijanami Świętego
Tomasza. Po rozproszeniu uczniów Jezusa Chrystusa, jak poświadczają m.in.: Orygenes, św. Klemens Aleksandryjski, Pseudo-Doroteusz oraz św. Hieronim, św. Tomasz
głosił Ewangelię Partom i ewangelizował różne ludy, w tym mieszkańców Indii. Autorzy ci wskazują na Kalaminę jako miejsce śmierci św. Tomasza. Potwierdza to również
rozpowszechniona w VI w. tradycja. Poświadczyć ten fakt mieli wcześniej św. Ambroży, a następnie św. Grzegorz z Nazjanzu oraz Nicefor, a także Paulin z Noli.
Według niektórych autorów św. Tomasz miał działać w państwie króla Gundafara. Śmierć męczeńską miał ponieść natomiast w Mailapur, nieopodal dzisiejszego
Madrasu. Pod koniec lat 70-tych XX w. hipotezę tę uwiarygodniły wykopaliska archeologiczne. W tym czasie nie zidentyfikowano jednak nazwy Kalamina. Być może
Kalamina była położona na szczycie Góry św. Tomasza w Mailapurze lub w jej pobliżu. W 1547 r. na górze tej zbudowany został kościół poświęcony św. Tomaszowi.
W 1547 r. natomiast odkryty został tam krzyż pochodzący z IV-VIII w., na którym
znajdował się napis w języku pahlawi. Jak potwierdza tradycja, aż do II w. relikwie
św. Tomasza znajdowały się w Indiach. Znaczna ich część została w III w. przeniesiona do Edessy, gdzie były przechowywane aż do 1258 r., kiedy to przewieziono je na
wyspę Chios. Późnij dotarły one do Oriony.
Począwszy od IV w. do Indii napływać zaczęli chrześcijanie syryjscy oraz
chrześcijanie perscy. Jako miejsce osiedlania się obrali Wybrzeże Malabarskie. Ich
również nazywano Chrześcijanami Świętego Tomasza. W 512 r. przeszli pod jurysdykcję katolikosa nestoriańskiego. Świadectwa historyczne potwierdzają nieprzerwaną obecność chrześcijan w Indiach od VI w. aż do czasów obecnych. Hindusi uważali Chrześcijan Świętego Tomasza za odrębną kastę. Z tej właśnie racji
kontakty hinduistów z chrześcijanami były raczej poprawne. „Kasta” chrześcijan
harmonijnie wkomponowywała się w strukturę życia społecznego Indii. W miarę
zgodne relacje hinduistów i chrześcijan utrzymywały się aż do XVI w., kiedy to na
Wybrzeże Malabarskie przybyli Portugalczycy, którzy zaczęli latynizować chrześcijan Indii, zwalczając ponadto hinduizm oraz islam. Nawracali przede wszystkim pariasów (czyli niedotykalnych), którzy bardzo często wiązali konwersję na
chrześcijaństwo z poprawą warunków bytu oraz zmianą statusu społecznego. Prozelityzm był przyczyną rozlicznych napięć i konfliktów pomiędzy kolonizatorami
a tubylczą ludnością.

�20

Eugeniusz Sakowicz

Bardzo dynamiczną działalność misyjną w Indiach podjęli jezuici już w czasach
swojego założyciela, św. Ignacego Loyoli. Prowadząc ją, kierowali się dewizą zakonu: „Ad maiorem Dei gloriam” („na większą chwałę Bożą”). W 1542 r. (dwa lata po
zatwierdzeniu zakonu przez Stolicę Apostolską) misje w Indiach zaczął prowadzić
jeden z największych misjonarzy katolickich w dziejach Kościoła – św. Franciszek
Ksawery, patron (wraz ze św. Pawłem Apostołem i św. Teresą od Dzieciątka Jezus)
dzieła misyjnego Kościoła. W 1561 r. blisko 150 misjonarzy jezuickich głosiło Ewangelię w 12 stacjach misyjnych.
Nieliczni misjonarze katoliccy prowadzili w Indiach działalność w oparciu o metodę akomodacji misyjnej. Najbardziej znanym i zasłużonym w propagowaniu tej metody był włoski jezuita Roberto de Nobili (1577-1656). Przyjął on zewnętrzny styl życia
braminów. Wszedł w kontakt z wyższymi kastami hinduistycznymi wywierającymi
wpływ na społeczeństwo hinduistów. Według przekazów tradycji sam miał ochrzcić
około 100 tys. Hindusów. Pod koniec XVII w. jezuici prowadzili w Indiach 4 drukarnie,
gdzie drukowali Biblię oraz katechizmy w tubylczych językach i narzeczach. Odnieśli
szczególne zasługi w dziedzinie językoznawstwa. Pierwszą gramatykę sanskrytu wydał
wspomniany R. de Nobili. Wybitnym znawcą świętych ksiąg Indii był J. Calmette�.
Metoda akomodacyjna podzieliła ówczesnych misjonarzy katolickich. Zyskała oddanych zwolenników oraz zdecydowanych, wręcz zaciekłych wrogów. Spór o sposób
prowadzenia ewangelizacji (czyli tzw. spór akomodacyjny) generowany i podsycany
był przez mocarstwa ówczesnej Europy. Akomodacja misyjna została w XVII w. obwarowana szeregiem ograniczeń. W 1744 r. papież Benedykt XIV całkowicie jej zakazał.
Przez kolejnych 200 lat głosiciele Ewangelii w Indiach nie uwzględniali zasadniczo ani
kulturowych uwarunkowań, ani mentalności mieszkańców subkontynentu. Dzieło
chrystianizacji postrzegane było przez Hindusów jako forma „kolonizowania ducha”
ludów Indii. Stanowiło według nich narzędzie kolonizatorów, którzy chcieli wpierw
ujarzmić, a następnie zniszczyć świat wierzeń i tradycji religijnych Indii. Znalazło to
wyraz w uprzedzeniu Hindusów wobec kolonizatorów i misjonarzy, utrwalonym przez
wieki. Tak jak akomodacja misyjna życzliwie przyjmowana była przez niektórych Hindusów, tak chrystianizacja bez akomodacji wzbudziła powszechny opór miejscowej
ludności. Od XVIII w. jawiła się ona bardziej jako westernizacja, czyli narzucanie, najczęściej siłą i przebiegłością, wartości kultury Zachodu innym kulturom. W okresie
�

E. Sakowicz, Indie, w: Encyklopedia katolicka, t. 7, Lublin 1997, kol. 117-121 (bibliografia).

�Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej Kościoła w Indiach

21

tym utrwalił się stereotyp, według którego chrześcijanami w Indiach są ci, którzy spożywają mięso i piją alkohol. Do rozpowszechnienia się tego stereotypu przyczyniła się
niemoralność licznych kolonizatorów mieniących się jako chrześcijanie, ich nieobyczajność, buta, nieokiełznana żądza władzy i wyzysku. Europeizacja Hindusów była
w gruncie rzeczy antyewangelizacją. Konsekwencje odrzucenia akomodacji odczuwane są w Indiach po dzień dzisiejszy, gdzie nawet w organizacji życia instytucjonalnego
Kościoła obecny jest wciąż obcy dla Indii model kultury Zachodu�.
Odrzucona przez Stolicę Apostolską akomodacja misyjna praktykowana była przez
protestantów. Daleki Wschód, w tym głównie Indie, stanowiły bardzo ważny kierunek
ekspansji misyjnej protestantyzmu różnej proweniencji, rozlicznych wspólnot kościelnych i denominacji. Na początku XVIII w. w działalności ewangelizacyjnej w Trankebarze w Indiach południowo-wschodnich wyróżnili się luteranie. Zaś w Serampurze
w północno-wschodnich Indiach istniał silny ośrodek baptystyczny. Nieocenioną zasługą protestantów było dokonanie przez nich przekładu Biblii na liczne języki tubylcze.
Prozelityzm uznany został przez Hindusów za akt przemocy wymierzony
w mieszkańców Indii. Wspomniana westernizacja społeczności Indii podważała
odwieczny porządek religijno-społeczno-mityczny Indii. Konwersję pobratymców
na chrześcijaństwo oceniano jako: akt zdrady plemienia, odrzucenie dziedzictwa
pokoleń, zerwanie więzi rodzinnych, klanowych, kastowych, pogardę dla odwiecznej dharmy – kosmicznego porządku. I chociaż chrześcijanie rozwinęli w Indiach
ośrodki medyczne oraz szkolnictwo, to jednak rozliczne okoliczności życia rzutowały negatywnie na przybyszów, wręcz intruzów z Zachodu. Co więcej, chrześcijanie
nie brali zasadniczo udziału w działalności na rzecz wyzwolenia się spod jarzma kolonizatorów brytyjskich, a wcześniej – innych narodowości. Fakt ten również utrwalił negatywny stosunek Hindusów do wyznawców Chrystusa.
Do XIX w. hinduiści nie byli zainteresowani chrześcijaństwem jako religią. Odpowiedzią na dynamiczną działalność w XIX w. nowych katolickich zgromadzeń zakonnych, w tym zgromadzeń misyjnych, a także protestanckich towarzystw misyjnych,
było otwarcie się hinduizmu na wartości obcej im religii – chrześcijaństwa. W XIX
i XX w. powstał w Indiach w ramach hinduizmu nurt reformatorski – neohinduizm.
Wybitni przedstawiciele tego nurtu zaczęli interesować się przede wszystkim postacią
Jezusa Chrystusa. Reformatorzy hinduizmu „wkomponowywali” naukę o Jezusie we
�

F. Zapłata, Akomodacyjny spór, w: Encyklopedia katolicka, t. 1, Lublin 1973, kol. 253-254.

�22

Eugeniusz Sakowicz

własny system doktrynalny. Neohinduiści zaakceptowali Jezusa jako awatara, czyli
jedno z licznych wcieleń boskiej rzeczywistości – boga zstępującego na ziemię. Instytucje oraz organizacje misyjne chrześcijan stały się wzorem do powołania do istnienia neohinduistycznych organizacji misyjnych, szerzących tradycję hinduistyczną
w świecie kultury Zachodu – w Europie i Stanach Zjednoczonych.
W dziejach wzajemnych relacji chrześcijaństwa i hinduizmu, ujętych na płaszczyźnie teologicznej oraz w wymiarze chronologicznym, wskazać można na dwie
przestrzenie ich spełniania się. „Środowiskiem naturalnym” spotkania wyznawców
tych religii były Indie (i szerzej – kraje Dalekiego Wschodu). Nie mniej ważną sferą
obustronnych odniesień jest kultura Zachodu, gdzie począwszy od XVIII w. zaczęła
docierać filozoficzna religijna myśl Indii. Wcześniejsze świadectwa podróżników czy
raporty kolonizatorów zasadniczo prezentowały hinduizm z pewną dozą pogardy.
Jezuita francuski Abbe Dubois w dziele pt. Zwyczaje, tradycje i ceremonie Hindusów
(w 1815 r. książka przełożona została na język angielski) podjął próbę obiektywnego zaprezentowania wierzeń hinduistycznych. W epoce romantyzmu pod wpływem
idei religii hinduistycznej pozostawali niektórzy poeci i pisarze.

Przestrzenie dialogu międzyreligijnego
Kościół katolicki w Azji, w tym w Indiach, będący świadkiem Jezusa Chrystusa
i Jego Ewangelii pośród ludzi, którzy ukształtowani zostali przez niechrześcijańskie
tradycje, dostrzega wyraźnie różne przestrzenie dialogu. Żywo uczestniczy w dialogu z kulturami, dialogu z religiami oraz dialogu z ubogimi. Podejmuje trudne dzieło
inkulturacji, czyli wcielania wartości ewangelicznych w świat innych niż chrześcijańska kultur. Chce dziś, spełniając nakaz misyjny dany chrześcijanom przez Jezusa
Chrystusa, być obecnym wszędzie, gdzie żyje, rozwija się i umiera człowiek�.

Dialog z kulturami
Każda kultura będąca sposobem istnienia człowieka jako jednostki w społeczeństwie ma wielką wartość sama w sobie. Chrześcijanin nie może postrzegać kultur Azji
jako sfer hermetycznie zamkniętych na Ewangelię czy wręcz wrogich Dobrej Nowinie.
W. Piwowarski, J. Górski, S. Janeczek, R. Murawski, Inkulturacja, w: Encyklopedia katolicka, t. 7, kol.
234-237.
�

�Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej Kościoła w Indiach

23

Kultury azjatyckiego kontynentu charakteryzują się „dostojeństwem” starożytności. Są one przedchrześcijańskie, czyli czasowo starsze od chrystianizmu. Przepowiadający Chrystusa w Azji powinien mieć świadomość, że spotyka się z autentycznym dziedzictwem kulturowym, które przez wieki było i wciąż jest skarbcem
azjatyckich społeczności. Proces „wchodzenia” w świat kultury i mentalności Dalekiego Wschodu, poznawanie nie tylko zwyczajów, wierzeń i obrzędów, ale i mechanizmów, które nimi kierują, jest długotrwały, „bolesny” i naznaczony rozlicznymi
sytuacjami kryzysowymi.
W dokumentach Kościoła z zakresu misji i dialogu interreligijnego tematem kluczowym jest właśnie kultura, dzięki której człowiek staje się tym, kim jest. Jan Paweł
II wielokrotnie wskazywał i wskazuje na osobę Jezusa Chrystusa jako Odkupiciela człowieka i jego kultury. Świadek Ewangelii Chrystusa, prowadząc dialog z kulturami różnych ludów i narodów Azji, wstępuje na różne areopagi kultury, zawsze
proklamując orędzie odkupienia kultury. Z tej właśnie racji angażuje się w dzieło
dialogu. Opowiadając się za opcją preferencyjną na rzecz kultury wraz z Jezusem
Chrystusem współuczestniczy w dziele odkupienia tychże kultur. Szczytem misyjnego dialogu z kulturą jest inkulturacja, która w Azji, jak zresztą na każdym kontynencie, przebiegać powinna na różnych płaszczyznach: kultyczno-liturgicznej oraz
moralno-obyczajowej.

Dialog z religiami
Świadek Jezusa Chrystusa podejmując dialog z religiami Indii, każdego dnia
uczestniczy w jego różnych formach. Przede wszystkim zaangażowany jest w dialog
życia prowadzony w jego środowisku egzystencji, która zawsze jest koegzystencją.
Dialog ten, realizowany wytrwale we wszelkich okolicznościach życia i w różnym
czasie, uczy wyrozumiałości, współczucia, tolerancji. Jest codzienną lekcją braterstwa, służy pogłębianiu siostrzanych relacji. W dialogu tym świadczy się innym dobro, okazuje radość lub współczucie�.
Dialog społecznego zaangażowania, zwany inaczej dialogiem dzieł, podejmowany
jest w obronie praw człowieka oraz na rzecz sprawiedliwości. Wierni różnych religii
R. Łukaszyk, R. Miś, H. Zimoń, Dialog. IV. z religiami pozachrześcijańskimi, w: Encyklopedia
katolicka, t. 3, Lublin 1979, kol. 1277-1281.
�	

�24

Eugeniusz Sakowicz

azjatyckich żyją w świecie wielorakich społecznych uwarunkowań i zależności. Prawo
człowieka do narodzin i godnego życia, do wolności, szacunku dla człowieczeństwa
i kultury, pokoju są prawami ogólnoludzkimi. Będą one w pełni respektowane, gdy
w ich obronie staną solidarnie wyznawcy różnych religii. W kontekście wierzeń w reinkarnację oraz funkcjonującego systemu kastowego nie będzie to łatwe zadanie.
Przepowiadający Jezusa Chrystusa w Azji powinni żywo uczestniczyć w dialogu
modlitwy, zwanym również dialogiem religijnego doświadczenia. Polega on na solidarnym współuczestnictwie w modlitwie. Dialog ten wskazuje na człowieka jako
istotę z natury ukierunkowaną na Boga. Wyznawcy różnych religii, którzy „są razem, aby się modlić”, świadczą, iż centrum ich życia wyznacza Bóg. Wszechmogący
Stwórca człowieka i świata jest tym, który wzywa ludzi (braci i siostry w człowieczeństwie) do zwrócenia się ku Niemu. Ci, którzy zwracają się do Boga poprzez akty
modlitewnego uwielbienia, czci, adoracji, poświadczają, iż wyłącznie Bóg stanowi
sens ich życia. Jedynie On jest źródłem pokoju, który ma rozliczne odniesienia: pokój z własnym sumieniem, pokój z bliźnimi, pokój z różnymi społecznościami ludzkimi, pokój z przyrodą, pokój z nienarodzonymi, pokój ze zmarłymi. Zbudowanie
przez ludzi zgodnego społeczeństwa będzie możliwe, gdy będą oni zwracać się do
Boga. Pokój między narodami nie zaistnieje dopóty, dopóki nie będzie pokoju między ludźmi różnych religii. Dialog religijnego doświadczenia jest dialogiem ludzi na
rzecz pokoju z Bogiem i między sobą.
Niektórzy chrześcijanie i niechrześcijanie Azji mogą brać udział w tzw. dialogu
doktrynalnym, zwanym też dialogiem ekspertów, dialogiem teologicznym, dialogiem wymiany teologicznej. Ma on szczególne znaczenie z uwagi na tzw. „wnikanie
w głąb”. Chodzi w nim o zrozumienie doktryny, w której wyrażają się istotne treści
każdej religii. Kluczowym tematem podejmowanym w ramach tego dialogu jest tajemnica Boga oraz problematyka relacji człowieka do Niego, przy uwzględnieniu
doczesnego i eschatologicznego wymiaru życia.
Obecni w Indiach świadkowie Ewangelii mają sposobność zaangażowania się
w tzw. dialog intermonastyczny, w którym uczestniczą mnisi różnych tradycji religijnych: katolickiej, hinduistycznej, buddyjskiej i innych. Mnisi katoliccy, świadkowie Boga w świecie, którego pewne przestrzenie całkowicie uległy sekularyzacji,
solidarnie wskazują na najgłębsze i najwyższe źródło prawdy oraz sensu życia – na
Boga. Mnisi niechrześcijanie przekonują partnerów dialogu, iż żaden człowiek ni-

�Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej Kościoła w Indiach

25

gdy nie ucieknie od pytań o sens narodzin, życia, cierpienia i śmierci. Dialog intermonastyczny nie jest tylko okazjonalnym spotkaniem zainteresowanych stron.
Polega na mieszkaniu mnichów różnych tradycji pod jednym dachem, na dzieleniu jednego stołu, na byciu razem w jednej kaplicy czy świątyni, bez względu na
jej charakter. Mnisi niechrześcijańscy, żyjąc przez rok lub dwa lata w klasztorach
chrześcijańskich, chcą znaleźć odpowiedź na pytania: Kim jest Jezus Chrystus dla
chrześcijan? Jaki jest sens krzyża, znaku, któremu tak wielu się sprzeciwia? Mnisi
katoliccy, mieszkając przez pewien czas w klasztorach niechrześcijańskich, mogą
bardziej uświadomić sobie duchowy wymiar życia ludzkiego, podejmując praktyki
duchowe i cielesne, które nie muszą być przeciwne chrześcijańskiej doktrynie. Trapista Thomas Merton oraz benedyktyn-kameduła Bede Griffiths to katoliccy mnisi,
którzy przekroczyli progi klasztorów niechrześcijańskich w Tajlandii i Indiach, by
świadczyć tam, iż sensem ich życia jest Bóg w Trójcy Jedyny, który dał Swojego
Syna – Jezusa Chrystusa – całemu światu jako Boży dar wyzwalający człowieka
z rozmaitych zniewoleń. Żyli oni w aśramach chrześcijańskich, promując duchowe
spotkanie Wschodu i Zachodu.

Dialog z ubogimi
Bardzo ważnym rodzajem dialogu w Indiach jest dialog z ubogimi, przynależącymi do różnych kultur, wyznającymi różne religie. W religiach Dalekiego Wschodu
podejście do ubóstwa jest ambiwalentne. W hinduizmie nie jest ono uważane za
tragedię czy zło. Ten, który żyje w ubóstwie, a w skrajnym przypadku – umiera na
ulicy w przysłowiowym „rynsztoku” (mijany przez przechodniów nie zwracających
na niego uwagi), zasłużył na swój los. Jego kondycja egzystencjalna to konsekwencja
czynów dokonanych w poprzednim wcieleniu. Reinkarnacja kieruje się nieubłaganym prawem. Daje jednak nędzarzowi nadzieję. Jeśli w swoim „podłym życiu” kierował się on dobrem, to ma szansę na ponowne narodzenie w lepszych okolicznościach – bez biedy i niedostatku.
W buddyzmie przywiązanie do materii i w ogóle chęć posiadania stanowi
przeszkodę na drodze do oświecenia, czyli wyzwolenia uszczęśliwiającego człowieka. Pochodzący z książęcego rodu Budda, żyjący w przepychu i zbytkach,
wszystko porzucił, by poznać prawdę o ludzkim istnieniu. Budda twierdził, iż

�26

Eugeniusz Sakowicz

nie tylko ten, kto jest przywiązany do rzeczy (a także do ludzi), ale również ten,
kto ich pragnie czy pożąda, jest pogrążony w niewoli. Ideałem w buddyzmie jest
mnich z żebraczą miską w ręku, gardzący żądzą posiadania. Najważniejsza jest
wyzwalająca człowieka asceza, którą można praktykować jedynie w ubóstwie.
Ascetyczny stosunek do ubóstwa wyróżnia nie tylko buddystów oraz wyznawców innej religii subkontynentu indyjskiego – dżinizmu, ale również mnichów
chrześcijańskich.
Wyznawcy różnych religii uważają, iż ubóstwo przeżywane z myślą o Bogu
oczyszcza ludzkie serce. Czyni je współczującym, otwiera na Boga i potrzeby innych ludzi. Systemy religii świata nie akceptują jednak ubóstwa będącego gorzkim
owocem niesprawiedliwości, przemocy, struktur zła i grzechu. Podejmują działania
mające na celu wyzwolenie człowieka z ubóstwa. Czyni tak np. tzw. buddyzm społecznie zaangażowany.
Ideał ubóstwa charakterystyczny dla kultur Azji konfrontowany jest z rzeczywistością życia. Ubóstwo z wyboru jest dobrodziejstwem, natomiast nędza strukturalna, obok której kwitnie przepych i dostatek nielicznych, jest przekleństwem.
Rzesze Azjatów żyją na granicy uwłaczającej godności człowieka, doświadczając
wielkiej nędzy, która często jest zawiniona przez świat kultury Zachodu. Pozostawione przez kolonializm struktury organizacyjne życia polityczno-społeczno-gospodarczego najczęściej nie przystawały do mentalności określonych ludów.
Niski poziom technologii, eksploatacja złóż naturalnych, będąca właściwie gospodarką rabunkową, infiltracja przeróżnych totalitarnych, antyludzkich ideologii wpędziły liczne społeczności oraz kulturową przestrzeń życia Azjatów w stan
trwałej nędzy.
Niesprawiedliwość społeczna, zinstytucjonalizowana przemoc, wyzysk to powszechna w Azji rzeczywistość. Azjatycki Kościół katolicki chce wyzwalać człowieka
z niezasłużonej nędzy, głosząc konieczność realizacji żywej komunii ludzi z Bogiem.
Jest ona bowiem podstawą ludzkiej komunii braci i sióstr. Zaś symbolem integralnego wyzwolenia człowieka jest zmartwychwstały Jezus Chrystus. Kościół ma być nie
tylko „Kościołem dla ubogich”, ale „Kościołem ubogich i z ubogimi”. Jest to perspektywa niezwykle ważna i potrzebna w kontekście azjatyckim. Powołaniem świadka
Jezusa jest dialog z ubogimi materialnie, którzy często nie mają możliwości spożycia
nawet raz dziennie przysłowiowej „garści ryżu”.

�Kontekst kulturowy posługi ewangelizacyjnej Kościoła w Indiach

27

Chrześcijanin-Azjata, wierny naśladowca Jezusa-Azjaty, prowadzić ma niezmiernie trudny dialog z nędzarzami moralnymi, niejednokrotnie całkowicie zdemoralizowanymi i upadłymi ludźmi. Ma czynić wolnymi dzieci ulicy, których tysiące błądzi w metropoliach Azji, ma odważnie przeciwstawiać się i piętnować tzw. turystykę
seksualną, której ofiarami stają się liczne kobiety i dziewczynki.
Chrześcijanin, a tym bardziej posłany przez Kościół misjonarz, angażując się
w dialog z ubogimi nie może jawić się wśród nich jako bogacz, któremu niczego
nie brakuje, jako ten, kto żyje ponad stan konsumując dobra, którymi winien
dzielić się z potrzebującymi. Dialog ten będzie owocny, jeśli wyznawca Chrystusa będzie rzeczywiście (a nie jedynie deklaratywnie) biedny, ubogi zgodnie
z duchem Jezusowego Kazania na górze. Ubogi ewangelizator jest świadkiem
ubogiego Kościoła. Kościół, który nie będzie wybierał ubóstwa, który codziennie nie będzie stawał się Kościołem ubogim, nigdy nie zostanie wiarygodnym
świadkiem i heroldem Ewangelii na azjatyckiej ziemi. Kościół misyjny w Azji
i azjatycki Kościół partykularny ma być Kościołem ubogim i jako taki ma równocześnie być wzorcem dla Kościoła bogatego, a nawet bardzo bogatego w wielu
zachodnich państwach.
Chrześcijanie stanowią dziś na ogromnym obszarze Azji, w tym w Indiach,
zdecydowaną mniejszość. Jest to właściwie „śladowa” obecność uczniów Chrystusa na kontynencie Jego narodzenia. Kościół katolicki w Azji, będący świadkiem Chrystusa pośród ludzi, którzy ukształtowani zostali przez niechrześcijańskie tradycje, powołany został do dialogu międzyreligijnego. Kościół podejmuje
trudne dzieło spotkania z drugim człowiekiem w głównych azjatyckich przestrzeniach dialogu, którymi są: dialog z kulturami, dialog z religiami oraz dialog
z ubogimi. Misjonarze katoliccy przybywający do Azji są świadomi, iż nie występują tam jako promotorzy kultury Zachodu, rzekomo lepszej i bardziej doskonałej. Podkreślanie przez niektóre kręgi „oświeconych” Europejczyków, iż kultura Zachodu jest lepsza (bo skoncentrowana na jednostce) od kultury Wschodu
(rzekomo umasowionej, gdzie „ginie” osoba ludzka) jest wielkim aktem niesprawiedliwości.
Posługa dialogu z kulturami oznacza nie tylko zaangażowanie się w „rozmowę” z dziedzictwem duchowym wielkich i mniejszych kręgów społecznych. Jest ona
spotkaniem z człowiekiem, z jego „sposobem bytowania”, z jego „sprawą i sprawa-

�28

Eugeniusz Sakowicz

mi”, które wyznaczane są przez azjatycki kontekst i uwarunkowania. Katolicy azjatyccy – konwertyci – powinni z głębokim szacunkiem odnosić się do kultur, które
ich zrodziły i ukształtowały. Konwertyta, który z pogardą patrzy na swoje kulturowe „gniazdo”, jest człowiekiem koniunktury, a nie osobą nawróconą. Chrześcijaństwo przyjęte przez Azjatów nie jest „religią-wyzwolicielką” z mroku błędów i zagubienia, w których dotychczas mieli być oni rzekomo pogrążeni. Stanowi „pieczęć”
i „dopełnienie” określonej kultury – wszystkich kultur Azji. Jezus Chrystus – Odkupiciel Człowieka – jest równocześnie Odkupicielem kultur Dalekiego Wschodu,
Odkupicielem Indii.
W azjatyckim kontekście katolicy nie mogą nie prowadzić dialogu z wyznawcami różnych tradycji religijnych. Zamknięcie się na dialog oznacza odizolowanie się od rzeczywistości i wpędzenie siebie w świat hermetycznie zamkniętej
ułudy. Prowadząc dialog, Kościół uświadamia jeszcze bardziej, iż duchowy wymiar człowieka, tak bardzo charakterystyczny dla duchowości azjatyckiej, jest
stanem ontycznym każdego człowieka, gdziekolwiek by on żył i umierał. Poprzez
dialog z religiami Indii i w ogóle Dalekiego Wschodu Kościół odkrywa wyraźniej
swoją katolickość, ubogaca nie tylko parterów spotkania, ale czyni bogatszym
duchowo i siebie.
Kościół katolicki, podejmując dialog z kulturami i z religiami Azji, nie może
uciec od odpowiedzialności za los tych, którzy są ich podmiotami, a którzy doświadczają nędzy, ubóstwa, poniżenia godności osobowej. Wierni Kościoła angażują się
w dzieło dialogu z ubogimi. W posłudze tej Kościół nie może jawić się jako „bogacz”
czy triumfator. Dialog z ubogimi Azji będzie owocny, jeśli prowadzony będzie przez
Kościół ubogi. Kościół azjatycki, zresztą tak, jak cały Kościół powszechny, ma być
Kościołem ubogim i Kościołem ubogich. Wówczas całą ufność i nadzieję pokładać
będzie w Bogu, a nie w jakichkolwiek działaniach powodowanych nieszczerymi intencjami. Zapewne jedną z przyczyn braku wyraźnych owoców działalności Kościoła w Azji była jego postawa triumfalizmu, demonstrowana w przeszłości wobec
ludów i narodów tego kontynentu.
Dialog w kontekście azjatyckim (zresztą w każdym kontekście) może być pojmowany tylko i wyłącznie jako posługa Kościoła spełniana w duchu pokory. W najgłębszym sensie dialog w Azji jest i powinien być szukaniem i realizacją Królestwa
Bożego wśród ludów i narodów tego kontynentu.

�SUMMARY

Summary
The Asian continent is a cradle of several great religious traditions. One may distinguish there four big, religion shaping centres. Within one of those centres, three
monotheistic religions have taken their forms. The other two, situated in India, have
given birth to such religions like Vedism, Brahminism, Hinduism, Buddhism, and
Jainism. The Asia is extremely rich in religious traditions, which translates itself into
a religious and cultural pluralism, where Christianity constitutes barely around 2-3
per cent of the population.
According to a long-held tradition, Christianity was brought to India by Saint
Thomas the Apostle. But it took roots only in the fourth century, thanks to the Syrian and Persian Christians, who settled on the Malabar Coast. The sixteenth century
saw a dynamic mission activity of the Jesuits in India. Unlike other missionaries, the
Jesuits, in their pursue of the evangelization, put the main stress on a missionary
accommodation method. An outstanding example of that approach was Roberto
de Nobili SJ. Unfortunately, a process of a westernization was assuming a growing
importance, and the consequences of a so-called accommodation controversy from
that period are still perceptible even in our days. Modern Church is aware of the fact
that a fulfillment of the missionary task, and the grow of the Church in India itself,
must rely on the principles of inculturation. That is why the Church does not evade
a challenge of an intercultural and interreligious dialogue. Especially great importance, in the Indian context, has a dialogue with the poor, particularly when taking
into account some very differing views on poverty in various religions. In the Asian
(Indian) setting, the Catholics cannot afford not to enter into a dialogue with the
adherents of other religious traditions. Doing that would equal to a self-detachment
from reality, and opting to live in a kind of a hermetically closed world of illusion. In
the Gospel-like ministry of the Church in India, taking into consideration a cultural
context, means seeking a genuine dialogue which, in turn, is nothing else but seeking
and building the Kingdom of God among the local cultures and religions.

��Minister Rafał Wiśniewski
Departament Współpracy Rozwojowej MSZ

Szanowny Księże Rektorze,
Szanowni Goście,
Szanowni Państwo�*,
To wielka przyjemność móc otworzyć sympozjum poświęcone osobie i dziełu
ojca Mariana Żelazka. Przyjemność tym większa, że w roku bieżącym zasługi ojca
Mariana Żelazka zostały w sposób szczególny wyróżnione uchwałą Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, uznającą go za wzór Polaka.
Ojciec Marian Żelazek jest postacią szczególną. O jego zasługach zarówno w wymiarze religijnym, jak i szeroko pojętym humanistycznym – z uwagi na działania
podejmowane na rzecz najbardziej potrzebujących w poszanowaniu odmienności
kulturowej i religijnej – usłyszymy zapewne wiele dzisiejszego dnia. Ja chciałbym
wskazać na te elementy jego pracy, które dla polskiej obecności w Indiach są istotne
i które polska służba dyplomatyczna chciałaby otaczać szczególną troską.
Ojciec Marian Żelazek był osobą, której zaangażowanie na rzecz trędowatych,
wyrzuconych na margines społeczeństwa, było w sposób jednoznaczny odbierane
pozytywnie i szanowane, tak w Indiach, jak i poza ich granicami. Dowodem międzynarodowego uznania było czterokrotne poparcie jego kandydatury do Pokojowej
Nagrody Nobla, a w Polsce przyznanie Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia
Polski przez Prezydenta RP w roku 1999 oraz dyplomu Ministra Spraw Zagranicznych za wybitne zasługi dla promocji Polski w świecie w roku 2001.
Dla polskiej dyplomacji ojciec Marian Żelazek jest „twarzą Polski w Indiach”.
Pozytywne skojarzenia łączące się z jego osobą przekładają się na pozytywny stosunek do Polski i budują wizerunek naszego kraju za granicą. Dlatego podtrzymanie
pamięci o polskich korzeniach ojca Mariana poprzez stałe zainteresowanie losami
dzieła, które zainicjował, uważamy za ważną misję stojącą w pierwszym rzędzie
przed polską ambasadą i służbami konsularnymi w New Delhi.
Postać ojca Mariana Żelazka jest dla nas ważna również w innym wymiarze: jego
praca od lat 50. XX wieku to – avant la lettre – praktyczna realizacja zadań stojących
* Tekst przemowy wygłoszonej na sympozjum.

�	

�32

Rafał Wiśniewski

przed polską pomocą zagraniczną, a więc walka z ubóstwem, zapewnienie opieki
zdrowotnej, edukacji i stwarzanie szans na pracę i godny byt.
Pomoc zagraniczna jest nową formą obecności Polski w świecie i instrumentem
polityki zagranicznej, którego znaczenie z roku na rok wzrasta. Jest to instrument
szczególny, gdyż przekłada pragmatyzm materii politycznej, często pozostającej
w sferze słowa, na konkretne dowody międzyludzkiej solidarności: żywność, lekarstwa, pomoce szkolne, ale również działania niematerialne: dzielenie się wiedzą,
umiejętnościami, polskimi doświadczeniami na różnych polach.
Polska pomoc jest więc istotnym elementem budowania międzynarodowej pozycji Polski jako kraju zaangażowanego i aktywnie działającego na rzecz rozwiązania problemów globalnych, a jednocześnie wehikułem przekazywania polskich doświadczeń, promowania polskiego modelu przemian politycznych i ekonomicznych
oraz niesienia pomocy humanitarnej.
Niezależnie od uzupełniania działań pomocowych o nowe użyteczne elementy
wywodzące się z praktyk biznesowych, włączanie kryteriów efektywności i komplementarności, ewaluacji opartej o rezultaty, jej celem pozostaje niezmiennie jak
najlepsze wykorzystanie powierzonych środków publicznych na pomoc ludziom
w różnych częściach świata.
Priorytetowymi obszarami naszego działania są Europa Wschodnia i Azja Centralna. Nasze projekty realizujemy jednak również w Afryce i na Bliskim Wschodzie.
Należy w tym miejscu podkreślić trudną do przecenienia rolę polskich misjonarzy
w realizacji polskich projektów pomocowych.
W jaki więc sposób środki polskiej pomocy zagranicznej będą mogły wspomóc
kontynuację dzieła ojca Mariana Żelazka? Za pośrednictwem ambasady w New Delhi przygotowane zostały projekty wsparcia dla szkoły dla dzieci, których rodzice są
dotknięci trądem, oraz szpitala Centrum Trędowatych w Puri. Projekty te zostaną zrealizowane w ciągu roku bieżącego, jednak będzie możliwa ich kontynuacja
w przyszłości.
Mamy nadzieję, że to początek działań długofalowych. Liczymy jednocześnie na
współpracę z licznymi przyjaciółmi dzieła ojca Żelazka, osobami i instytucjami zaangażowanymi w podtrzymanie działalności Centrum. Jesteśmy otwarci na nowe
inicjatywy, czy to poprzez nasze przedstawicielstwo dyplomatyczne w New Delhi,
czy też Departament Współpracy Rozwojowej MSZ.

�Departament Współpracy Rozwojowej MSZ

33

Przy okazji dzisiejszego sympozjum mamy również przyjemność przedstawić Państwu wystawę poświęconą ojcu Marianowi Żelazkowi, którą Departament Współpracy Rozwojowej przygotował wspólnie ze Zgromadzeniem Księży Werbistów.
Na koniec pozwolę sobie dodać kilka słów o naszej współpracy z ojcami werbistami. Dzieło ojca Żelazka nie jest pierwszą okazją, przy której się spotykamy. Od
2004 r. rozbudowujemy i uzupełniamy wyposażenie szpitala im. Świętego Łukasza
w Kifangondo w Angoli. Wysoko cenimy te kilkuletnie już kontakty, dlatego możliwość ich kontynuacji w innym zakątku świata niezmiernie nas cieszy.
Dziękuję Państwu za uwagę.

�SUMMARY

Summary
Mr Rafał Wiśniewski underlined the fact that Fr Marian Żelazek was a wellknown person with many outstanding achievements. His international reputation
was confirmed by his four-time candidacies for the Nobel Peace Prize. In 1999, the
President of Poland awarded him one of the highest Polish orders, Krzyż Kawalerski
Orderu Odrodzenia Polski. In 2001 he received a award of the Polish Ministry of Foreign Affairs for his extraordinary merits in promoting the image of Poland abroad.
To the Polish diplomacy Fr Żelazek was like a ‘face of Poland in India’. In recognition
of that, the Polish Embassy in New Delhi has supported the school and hospital in
the Leprosy Care Centre in Puri, and it is possible that they will continue to do that
in the future.

�Waldemar Wesoły SVD
UWM

Kształtowanie się powołania misyjnego
ojca Mariana Żelazka�
Ojciec Marian Żelazek to wielce utytułowany człowiek. Polak. Werbista. Misjonarz z Indii. Ojciec trędowatych. W roku 2000 odznaczony Krzyżem Kawalerskim
Orderu Odrodzenia Polski i Medalem im. Karola Marcinkowskiego na Akademii
Medycznej w Poznaniu «za zasługi w niesieniu pomocy charytatywnej i medycznej
trędowatym». W roku 2002 został odznaczony Bursztynowym Orderem Kwiatu Lotosu z Krzyżem za zasługi dla Dzieła Misyjnego, nadanym przez Fundację MisyjnoCharytatywną Księży Werbistów im. św. Józefa z Szantungu w Pieniężnie. W tym
samym roku otrzymał statuetkę „Złotego Hipolita” – nagrodę Towarzystwa im. Hipolita Cegielskiego w Poznaniu. W roku 2002 również był nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla przez Ruch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri”.
W tym samym roku otrzymał medal „Dobro Rzeczypospolitej najwyższym prawem”
nadany przez Senat RP. Zmarł 30 kwietnia 2006 roku i został ogłoszony Człowiekiem Roku 2006. Dnia 23 lutego 2007 roku Senat RP jednogłośnie podjął uchwałę
o uznaniu ojca Mariana Żelazka, werbisty, „za wzór Polaka przełamującego bariery
między ludźmi w duchu chrześcijańskiego ekumenizmu i uniwersalizmu”. W tym
wystąpieniu chcemy się przejrzeć pierwszej części życiorysu ojca Mariana, czyli od
narodzenia do święceń kapłańskich.

Dzieciństwo
Marian Żelazek urodził się 30 stycznia 1918 roku we wsi Palędzie, pod Poznaniem. Palędzie jest dumne, że to właśnie stąd wyszedł najbardziej znany polski misjonarz. „Do tej pory nikt większy w naszej wiosce się nie urodził” – mówi Andrzej
Baranowski, sołtys Palędzia�.
�	
�	

Tekst referatu wygłoszonego na sympozjum.
S. Zasada, Bapa ubogich, Śp. Marian Żelazek SVD, w: Misyjne drogi 4 (2006)10.

�36

Waldemar Wesoły SVD

Dom państwa Żelazków znajdował się kilometr od wioski. Przy domu był wielki
ogród warzywny. Żelazkowie byli właścicielami młyna (wiatraka) oraz 20-hektarowego gospodarstwa rolnego. Marian był siódmym dzieckiem państwa Stanisławy
i Stanisława Żelazków. Rodzina składała się z szesnastu osób: rodziców, ośmiu synów i sześciu córek, a właściwie z osiemnastu, ponieważ rodzice zaadoptowali jeszcze dwoje sierot. Na tak liczną gromadkę ojciec Stanisław musiał ciężko pracować
w młynie i w gospodarstwie. Był nadto przewodniczącym miejscowego Kółka Rolniczego. Niestety, wielka inflacja w połowie lat dwudziestych XX wieku zniszczyła
go finansowo. W roku 1928 rodzina Żelazków przeniosła się do Poznania. Tu zamieszkali w trzypokojowym domu z kuchnią na ulicy Górna Wilda nr 107. Ojciec
prowadził detaliczny sklep spożywczy. Skromne dochody ze sklepu musiały teraz
wystarczyć na wyżywienie i wykształcenie wszystkich dzieci.
W związku ze sklepem w rodzinie Żelazków wydarzył się taki incydent. Było to
w roku 1930. Matki nie było przez całe trzy dni w domu, a jej nieobecność była otoczona tajemnicą, którą wyznała dopiero synowi kapłanowi po wojnie. Otóż pewnego
wieczoru, z powodu sporej liczby klientów, sklep nie został zamknięty o przepisowej
godzinie. Policjant wystawił mandat: karę stu złotych, co było wówczas ogromną
sumą, z zamianą na trzy dni więzienia. I matka poszła do więzienia. Potem powiedziała: „Tak mi było wstyd... przez całe trzy dni nic nie jadłam”. Ojciec Marian wspominał swoją matkę jako dzielną i świętą. Po II wojnie otrzymała nawet medal za
prowadzenie wzorowej rodziny�.
Państwo Żelazkowie mimo różnych przeciwności losu sprostali rodzicielskiemu
zadaniu i dobrze wychowali wszystkie dzieci, a także zaszczepili w nich żywą wiarę
w Boga i umiłowanie Kościoła. W rodzinie tej był głęboko zakorzeniony kult maryjny. Szczególnie w maju i październiku odmawiano wspólnie dłuższe modlitwy.
Marian mile wspomina swoje dziecinne lata i powiada, iż „miał radosne dzieciństwo”�. Swoją edukację rozpoczął w szkole podstawowej w Dopiewie, a Pierwszą
Komunię Świętą przyjął w kościele parafialnym w Skórzewie. Już jako mały chłopiec chciał być księdzem. Gdy rodzina Żelazków przeniosła się do Poznania, Marian
został ministrantem w kościele Zmartwychwstania Pańskiego. Grupa ministrantów
składała się z 200 chłopców. Duszą tej grupy był brat Jan, zmartwychwstaniec, który
�	
�	

Por. J. Krasicki, W świętym mieście Puri, Warszawa 1988, s. 16-17.
M. Żelazek, Indie – moja druga ojczyzna, Pieniężno 2000, s. 139.

�Kształtowanie się powołania misyjnego ojca Mariana Żelazka

37

swoją osobowością wywierał ogromny wpływ na całą gromadkę ministrantów. Efekt
był taki, że ponad dziesięciu chłopców zostało księżmi. Między innymi księdzem,
zmartwychwstańcem i misjonarzem w Brazylii został Stanisław, rodzony brat Mariana. Marian o swoim powołaniu misyjnym pisze tak: „Pewnego dnia w zakrystii
kościoła spotkałem starego misjonarza, emeryta (ojca Mariańskiego SVD), który
przez trzydzieści lat pracował w Argentynie, zanim powrócił na stałe do ojczyzny.
Zostawił on w zakrystii czasopismo misyjne „Nasz Misjonarz”. Przeczytałem w nim,
że chłopców, którzy zamierzaliby zostać misjonarzami, przyjmuje się do gimnazjum
misyjnego w Górnej Grupie. Opłata miesięczna wynosiła sto złotych. Po rozmowie
z rodzicami – zgłosiłem się. Tatuś napisał, że z powodu licznej rodziny może płacić
tylko 15 złotych miesięcznie. Podanie zostało wysłane do Górnej Grupy, a ja spędziłem wiele godzin przed ołtarzem Matki Boskiej w naszym kościele, prosząc Najświętszą Panienkę, aby w Górnej Grupie nie przerazili się tymi piętnastoma złotymi
i mnie przyjęli. Interwencja Matki Bożej okazała się skuteczna. Po dwóch tygodniach
nadeszła wiadomość, że zostałem przyjęty”�.
Pierwsze dwa lata Marian spędził w gimnazjum Marii Magdaleny w Poznaniu,
trzecią klasę rozpoczął już w gimnazjum misyjnym w Górnej Grupie. Był dobrym
uczniem. Z nauką nie miał żadnych problemów. Miał zdolności językowe. Jego hobby były sport i muzyka. Lubił piłkę nożną, tenis stołowy i siatkówkę. Nauczył się
grać na klarnecie. Był członkiem gimnazjalnej orkiestry i chóru. Pięć lat spędzonych
w Górnej Grupie ojciec Marian zawsze wspominał jako czas bardzo szczęśliwy.

Młodość
Dnia 8 września 1937 r. klasa, w której był Marian, rozpoczęła nowicjat w Chludowie pod Poznaniem. Mistrzem nowicjatu i opiekunem nowicjuszy był ojciec
Ludwik Mzyk (wraz z 108 błogosławionymi wyniesiony do godności ołtarzy przez
papieża Jana Pawła II w Warszawie 13 czerwca 1999 r.). W opinii nowicjuszy był
sprawiedliwy, ale i surowy, wymagał wiele od nowicjuszy, ale także od siebie. Marian
w nowicjacie czuł się znakomicie. Lubił śpiewać. Zawsze wiedział, czego chce. Miał
dobre „notowania” u magistra�.
�	
�	

J. Krasicki, dz. cyt., s. 17.
Por. J. Krasicki, A. Sujka, Drogami miłosierdzia, Warszawa 2000, s. 14.

�38

Waldemar Wesoły SVD

W drugim roku nowicjatu kandydaci do kapłaństwa rozpoczęli studia filozoficzne. Wykładowcą był m.in. ojciec Jan Chodzidło, długoletni misjonarz w Brazylii.
Obaj ojcowie (Mzyk i Chodzidło) wywarli wielki wpływ na osobowość Mariana Żelazka. Były to niespokojne czasy. 1 września 1939 r. wybuchła druga wojna światowa.
Z tego powodu 4 września kurs nowicjusza Mariana złożył pierwsze śluby zakonne.
Już następnego dnia cały nowicjat (36 osób) ewakuował się pieszo przez Poznań
w stronę Warszawy. 16 września, ze względu na bezpieczeństwo, uciekinierzy rozbili
się na małe grupy (po siedmiu). Siódemka ojca Mariana przeżyła bombardowanie.
Ale nikomu nic się nie stało. 18 września chludowscy klerycy dostali się do niemieckiej niewoli. Pozwolono im wrócić do domu. Mogli zatem kontynuować drugi rok
studiów filozoficznych. Kleryk Marian zdał egzamin końcowy z filozofii.
Od stycznia 1940 r. Chludowo stało się miejscem internowania okolicznych
księży. Dnia 22 maja 1940 r. nadjechały ciężarówki gestapo i zabrały internowanych
księży wraz z grupą młodych werbistów – nowicjuszy i filozofów – najpierw do
fortu siódmego w Poznaniu, a następnego dnia – po upchaniu w wagonach kolejowych – do Dachau. Ojciec Marian tak opisuje te koszmarne chwile: „Od chwili
zamknięcia się za nami bramy obozu koncentracyjnego staliśmy się cząstką najbardziej znienawidzonej przez gestapo grupy Pfaffów, czyli księży, i tak, za drutami
obozu, zaczął się nasz powtórny nowicjat. Trwał on pięć długich lat. Najdłuższych
w moim życiu. Ale nie były to lata stracone dla przyszłej pracy misyjnej. Tam dojrzewałem, tam zrozumiałem głębię człowieka i życie. Fakt, że ta «szkoła» została opłacona ogromnymi kosztami”�. Spomiędzy dwudziestu sześciu zabranych do
obozu młodych werbistów dwóch zostało zwolnionych, ale czternastu złożyło życie
w całopalnej ofierze za swój ideał kapłana-misjonarza i za Ojczyznę. Ich proces beatyfikacyjny trwa�. Ocalało ich tylko dziesięciu. Tu, w obozie, ojciec Marian obiecał
sobie i Bogu, że jeżeli przeżyje, poświęci się służbie chorym i pokrzywdzonym przez
los. Po latach powiedział: „Jako kleryk w koncentracyjnym obozie Dachau – Gusen
– Dachau, w ciągu długich nie kończących się 5 lat («prawie już nie wierzyłem, że
mogę stąd wyjść»), chciałem zawsze, choćby na czworakach, wyjść z tego grobu
obozowego i zostać misjonarzem. Ile razy jeden z moich kolegów seminaryjnych
H. Włodarczyk, Ojciec trędowatych, Grudziądz 2005, s. 9.
Por. Drugi proces beatyfikacyjny werbistowskich męczenników II wojny światowej, w: Misjonarz 3
(2006)32-33.
�	
�	

�Kształtowanie się powołania misyjnego ojca Mariana Żelazka

39

umarł w obozie (z grupy 26 zginęło czternastu), biorąc za sobą do obozowego krematorium niewypełnione pragnienie zostania kapłanem – misjonarzem, stawałem
się jakby spadkobiercą i jego powołania”�.
Życie obozowe było bardzo ciężkie. Każdego dnia można było zginąć. Każdego
dnia więźniów ogarniało jedno pragnienie – najeść się do syta, ale tego pragnienia
nie można było spełnić. Racje żywnościowe były obliczone na wyniszczenie organizmu: nie dość, żeby żyć i nie za mało, żeby umrzeć. Głód stawał się jakby drugą naturą więźniów. „Szatan zaś czyhał – i w tym pragnieniu i w strachu – aby doprowadzić
do zwątpienia w Opatrzność i Miłosierdzie Boże. Okazuje się jednak, że w piekle
stworzonym przez człowieka można jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga, który nie
pozostaje dłużny i odpłaca człowiekowi skazanemu na nieludzkie cierpienie łaską
niezłomnej wiary i woli służenia innym”10.
Więźniowie obozu wykonywali morderczą pracę w kamieniołomach. „Nosiliśmy
kamienie z kamieniołomu prawie trzy kilometry. Z chwilą, gdy się weszło do obozu,
już się zaczynała gehenna. Bo za każdym zaułkiem ktoś siedział z kijem i uderzał, na
oślep. To pastwienie się nad nami przeszło w ich naturę. Nie odczuwali, że robią źle...
Gdy ktoś był w bardzo biednym stanie, to go brali do ustępu. Przyszedł Blockälteste,
starszy blokowy, niemiecki kryminalista i mówi: «Ty klecho, ty taki czy taki... Pfaffe
– to po niemiecku klecha. Tak czy tak długo nie pożyjesz”11.
W obozie zdarzały się także rzeczy nadzwyczajne. Starania nuncjatury w Berlinie
sprawiły, że pod koniec 1940 roku hitlerowcy zaczęli trochę lepiej traktować wszystkich duchownych uwięzionych w Dachau. W baraku 26 urządzono nawet kaplicę,
w której codziennie odprawiano Mszę świętą. Klerycy mogli w niej uczestniczyć, ale
kosztem snu. Jednak 15 sierpnia 1941 roku polskich księży oddzielono i umieszczono w dwóch blokach (28 i 30). I znów zastosowano wobec nich najgorszy terror oraz
przeznaczano do najtrudniejszych prac12.
Amerykanie wyzwolili obóz koncentracyjny w Dachau w niedzielę 29 kwietnia
1945 roku. Jak się później okazało, hitlerowcy nie zdążyli wykonać osobistego rozA. Labudda, Kalendarium życia o. Mariana Żelazka SVD. Cytat autobiograficzny, Internet: http://
www.seminarium.org.pl/news/news_2006/04/mz/kalendarium.html (25.02.2007).
10	
J. Krasicki, A. Sujka, dz. cyt., s. 17.
11	
A. Pietraszek (red.), Szpital pod niebem. Wywiad z ojcem Marianem Żelazkiem SVD, Warszawa
2002, s. 9-10.
12	
J. Krasicki, A. Sujka, dz. cyt., s. 21.
�	

�40

Waldemar Wesoły SVD

kazu Himmlera – wymordowania wszystkich więźniów. Wśród wyzwolonych więźniów był późniejszy kapłan i misjonarz Marian Żelazek.

Kapłaństwo
Po wyzwoleniu z obozu, młodzi werbiści przebywali w werbistowskim domu
w Ingolstadt i przechodzili niezbędną kwarantannę z powodu epidemii tyfusu. 7
lipca biskup polowy Józef Feliks Gawlina udzielił werbistowskim klerykom tonsury
i niższych święceń. Wszyscy myśleli o kontynuowaniu przerwanych studiów. Sześciu
udało się do Innsbrucka, natomiast Marian Żelazek i Bruno Kozieł do Rzymu, gdzie
miała się realizować ich dalsza formacja do kapłaństwa. W czasie podróży do Włoch
na granicy niemiecko-austriackiej zatrzymano pociąg. Amerykanie przeprowadzali
dokładne sprawdzanie dokumentów. Szukano przestępców wojennych. Nasi klerycy
Żelazek i Kozieł żadnego dokumentu nie mieli. Musieli opuścić pociąg i ze smutkiem wrócić do Ingolstadt.
We wrześniu 1945 r. biskup polowy Gawlina zorganizował dla swoich diecezjalnych kleryków wyjazd do Rzymu. Podstawiono wojskową ciężarówkę, do której
wsiadło 16 kleryków, a wśród nich dwóch werbistów – Marian Żelazek i Bruno Kozieł. Podróż obfitowała w przygody. Pod Florencją samochód uległ wypadkowi, ale
po trzech dniach dojechał do Wiecznego Miasta. Nasi klerycy najpierw zamieszkali
w Instytucie Polskim przy Via Pietro Cavallini 38. Po tygodniu jednak przenieśli
się do werbistowskiego Collegio del Verbo Divino. Sytuacja w Collegio była trudna. Mieszkańcy stanowili środowisko międzynarodowe, ale przeważali Niemcy. Aby
uniknąć drażliwych po wojnie dyskusji i wyładowywania emocji, obowiązywało
ścisłe milczenie, także pewnego rodzaju izolacja. Z biegiem czasu sytuacja zaczęła
się zmieniać. Klerycy Żelazek i Kozieł czuli się w tym środowisku coraz lepiej, byli
akceptowani i rozumiani13.
Dokładnie 12 listopada 1945 r. student Marian Żelazek podjął studia teologiczne na Collegio Anselmiano, które prowadzili benedyktyni. Już na samym początku
trzeba było wykazać się znajomością języka hebrajskiego. Z łaciną nie było żadnych
kłopotów. Po 5 latach przerwy w studiach, wycieńczeniu obozowym, jakoś sobie
w nauce radził. Po miesiącu już imponował pilnością i wiedzą. O swoich studiach
13	

Por. H. Kałuża, Co naprawdę ma sens?, Nysa 2005, s. 60.

�Kształtowanie się powołania misyjnego ojca Mariana Żelazka

41

Marian powiedział: „Studia w Rzymie pogłębiły nie tylko moją wiedzę teologiczną,
ale przede wszystkim to, co Ojcowie Kościoła nazywają sentire cum Ecclesia – czuć
razem z Kościołem”14.
W roku 1948 kleryk Marian Żelazek zaczął się intensywnie przygotowywać do
święceń. Odnawiał śluby czasowe i wreszcie 12 marca złożył śluby wieczyste, natomiast 22 maja tegoż roku otrzymał święcenia diakonatu. Święcenia kapłańskie, wraz
z Brunonem Koziełem, przyjął w kościele San Marcelo al Corso 18 września 1948
roku z rąk ks. bpa Tralia, późniejszego kardynała. Nie było nikogo z rodziny, ani
z bliskich. Była to skromna uroczystość. Obecnych było paru ojców i kilka starszych
kobiet. Zresztą to nie było ważne. Ważne było, iż wreszcie na zawsze należeli do
Chrystusa. To nic, iż była to droga przez mękę, że tyle kosztowała. Tak wielu współbraci nie doczekało chwili święceń kapłańskich, oddało swoje życie konsekrowane
własną krwią. Ojciec Marian doczekał tej chwili. Wraz z ojcem Brunonem Koziełem odprawił Mszę świętą prymicyjną w rzymskiej bazylice Santa Maria Maggiore,
Matki Bożej Większej. Stał przed cudownym obrazem Najświętszej Maryi Panny,
Auxilium Populi Romani, której tak wiele zawdzięczał.
Przez rok po święceniach pracował wśród polskich uchodźców w Bagnoli koło
Neapolu. Kończył także studia, uzyskując licencjat z teologii na Uniwersytecie św.
Anzelma w Rzymie. Z domu otrzymywał listy. W jednym z tych listów matka użalała się: „Jeśli nie przyjedziesz do domu przed odjazdem na misje, już cię nigdy nie
zobaczę”. Pojechał do Poznania na jeden miesiąc. Na tak krótko po dziewięciu latach rozłąki. Odprawił prymicje. Pożegnał matkę i liczną rodzinę. Matka umarła
w następnym roku. Spełniła swoją misję. Ojciec Marian wspomina: „W najbardziej
krytycznych momentach mego życia – a było ich niemało – ona czuwała nade mną,
to przynosiło mojej duszy spokój i przywracało równowagę”15.
W roku 1950 ojciec Marian Żelazek wyjechał na misje do nowej werbistowskiej
stacji misyjnej Sambalpur, w północnej części indyjskiego stanu Orisa. Tu pracował
wśród biednych Adibasów, a od 1975 roku – w Puri, wśród trędowatych. W swej pracy misyjnej okazał się jednym z największych polskich misjonarzy. Pozostawił nam
piękne powiedzenie: „Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć!”.

14	
15	

J. Krasicki, dz. cyt., s. 19.
Tamże, s. 20.

�SUMMARY

Summary
Fr Marian Żelazek was born into a large family. He finished his secondary education in an SVD school in Górna Grupa. In 1937 he entered the SVD novitiate in
Chludowo. A year later he began studies of philosophy. His religious formation was
interrupted by the outbreak of the Second World War. In 1940 he was arrested and
sent into a Nazi concentration camp, first in Dachau, and then in Gusen. He spent
five long years in the concentration camps. After the liberation in 1945, he went to
Rome, where he took continued his studies of theology. He was ordained a priest in
Rome in 1948. The missionary vocation of Fr Żelazek was being moulded during
difficult times, between two world wars, the experience of the concentration camps
and studies in the Eternal City. In 1950 he left Europe for the missions in India.

�Raphael Cheenath SVD
Arcybiskup Cuttack-Bhubaneswar Orisa, Indie

Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec)
trędowatych i ubogich w Puri�*
„Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć”. Te słowa ojca Mariana wyrażały jego postawę i stały się mocnym fundamentem jego życia osobistego i pracy
przez 56 lat misji w Indiach. Te słowa były zaproszeniem, aby czynić dobro, bez
względu na to, gdzie się ktoś urodził i jaką wiarę wyznawał.
Ojciec Marian zawsze chciał czynić dobro. Szczęśliwie przeżył 88 lat, dzieląc się
dobrem ze wszystkimi, a szczególnie z ubogimi i pacjentami leprozorium – jedną
z żyjących najbardziej na marginesie grup społeczeństwa indyjskiego.

Dane biograficzne
Ojciec Marian Żelazek urodził się 30 stycznia 1918 r., w roku zakończenia I wojny
światowej. Przyszedł na świat w zwyczajnej polskiej rodzinie, w której było 17 dzieci,
a z których troje wcześnie zmarło. Rodzina mieszkała na opłotkach wsi Palędzie, ok.
kilometra od centrum wioski. Byli dobrze sytuowani, mieli 20 hektarów uprawnej
ziemi, wiatrak i ogród warzywny. Była to także rodzina głęboko religijna. Długie godziny spędzane na kolanach na modlitwie, szczególnie odmawianie Różańca w maju
i październiku, pozostawiły trwały ślad na wrażliwych umysłach dziecięcych.
Do szkoły podstawowej ojciec Marian chodził w latach 1925-1932. W roku 1932
wstąpił do Gimnazjum Misyjnego Zgromadzenia Słowa Bożego w Górnej Grupie,
z zamiarem pozostania kapłanem zakonnym i misjonarzem. Do nowicjatu w Chludowie wstąpił w roku 1937, a pierwsze śluby zakonne złożył 4 września 1939 roku.
W następnych latach odbywał studia filozoficzne, a już wiele później dokończył studia teologiczne w Kolegium Anzelmianum w Rzymie. Święcenia kapłańskie przyjął
18 września 1948 roku. Już jako kapłan studiował przez kolejne dwa lata, uzyskując
magisterium z teologii.
* Pełna wersja referatu wygłoszonego na sympozjum.

�	

�44

Raphael Cheenath SVD

Czasy obozowe w Dachau
Kapłańska formacja ojca Mariana została przerwana, kiedy wraz z 25 towarzyszami z Domu Misyjnego w Chludowie został uwięziony i zabrany do nazistowskiego
obozu koncentracyjnego w Dachau. Ojciec Marian tak opowiadał o tamtym czasie
próby: „Miałem wtedy 22 lata i byłem studentem teologii w moim kraju w Polsce.
Zawirowania II wojny światowej były odczuwalne wszędzie. Dnia 20 maja 1940
roku, dwie wypełnione gestapowcami ciężarówki, tajną niemiecką policją, zatrzymały się przed domem biorąc nas, 26 młodych studentów, do obozów koncentracyjnych Gusen, Mauthausen i Dachau. Było oczywistym, że nie pasowaliśmy do idei
nazistowskiego systemu zwanego „narodowym socjalizmem”. Dlatego trzeba było
nas wyeliminować. Uwięzienie nas było częścią niemieckiego programu „Rastravad”. Dachau i Gusen były obozami zagłady. Nie trzeba było dużo czasu, byśmy sobie
uzmysłowili, że jesteśmy w obozach śmierci. W okresie półtora roku od uwięzienia,
14 moich kolegów zmarło. Wszyscy byliśmy w grupie wiekowej od 20 do 22 roku
życia. Koledzy nie zmarli od kul czy przemocy, ale z wyczerpania – skutkiem nieludzkich warunków życia w obozie”.
Można powiedzieć, iż czas jego życia obozowego w Dachau w latach 1940-1945
był okresem uczenia się jak radzić sobie w przyszłości, podczas misji w Indiach.
Kiedy „Trust” Fundacji Dra Radhanath nadawała ojcu Marianowi odznaczenie, posłużyła się cytatem: „Cudem ludzkim nie jest to jak mocno ktoś jest przegranym,
ale to jak wspaniale zmartwychwstaje”. Ojciec Marian zmartwychwstał z otchłani
wyzutych z ludzkich praw w Dachau, uzyskując miano człowieka Bożego, ojca trędowatych i ubogich.
Traumatyczne doświadczenia z kamieniołomów, gdzie zmuszano więźniów do
pracy, systematyczne wyniszczanie tysięcy ludzkich istnień, wliczając w to jego towarzyszy, a nawet krewnych, złe traktowanie i upokorzenia, które on sam cierpiał,
nie były w stanie zniszczyć jego niezłomnego ducha ani napełnić go zgorzknieniem.
Im bardziej doświadczał brutalnej destrukcji życia w Dachau, tym większe było jego
zdeterminowanie, by żyć i pomagać innym, jeśli wyjdzie kiedyś z obozu. Wyzwolenie nadeszło dnia 29 kwietnia 1945 roku od armii amerykańskiej.
Jeden z najbardziej ohydnych i okropnych epizodów nienawiści przeciw ludzkości napisało Dachau. Ojciec Marian powstał do życia na nowo, by wieść życie zde-

�Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri

45

cydowanego apostoła, który pomaga tym, co zmagają się i cierpią, aby żyć godnie.
Od tamtego czasu zawsze jakby umniejszał swoje doświadczenie horroru z Dachau.
Zamiast tego, zajmował się tym, co mogło wyeliminować nienawiść, zemstę, przemoc i terror, tym, co było promocją służby, miłości, troski i braku przemocy. Jego
zatroskanie o życie w pełni rozwinęło się w tysiące pięknych kwiatów miłości i służby drugim podczas 56 lat jego misjonarskiego życia w Orisa, w Indiach.

Życie, które rozkwitło w Indiach
Pierwsza faza posługi
Po ukończeniu studiów teologicznych w Rzymie, ojciec Marian został skierowany do młodej misji werbistowskiej w Sambalpur, w stanie Orisa, w Indiach. Tak więc
Orisa, gdzie dotarł 21 marca 1950 roku, stała się jego Ziemią Obiecaną. Wkrótce po
przyjeździe rozpoczął naukę miejscowych języków. Od marca do listopada 1950 roku
mieszkał w parafii Kesramal w diecezji Sambalpur, aby poprawiać znajomość języka
sadri (lingua franca – język powszechnie używany) ludności plemiennej zachodniej Orisy. Następnie od listopada 1950 do maja 1951 roku mieszkał w Bhanjanagar
w diecezji Berhampur, gdzie uczył się języka stanowego oriya. W czerwcu 1951 r.
misję sambalpurską podniesiono do rangi diecezji. Po nauczeniu się – w stopniu
wystarczającym do rozpoczęcia pracy – dwóch języków, rozpoczęła się pierwsza
faza jego pracy misyjnej w diecezji Sambalpur. A był to rok 1951. Z niewyczerpaną
energią pracował w tej diecezji aż do roku 1975. Tam jego ostatnim zadaniem była
praca duszpasterska w parafii Bondamunda na przedmieściach znanego z przemysłu
ciężkiego miasta Rourkela (lata 1968-1975).
Ludność tamtejszej diecezji była w większości ludnością plemienną. Ojciec Marian zastał tam ubogich analfabetów, zacofanych ekonomicznie, uciskanych przez
klasy wyższe tamtego społeczeństwa. Jego gorzkie doświadczenie Dachau, jego
zdecydowanie, aby żyć i pomagać innym żyć godnie, sprawiło, iż bardzo ukochał
tę ludność. Poświęcił się całkowicie sprawie ich kształcenia, poprawie sytuacji ekonomicznej, wyzwoleniu ich ze „szponów” wierzycieli, którzy ich wykorzystywali,
i ciemiężców, którzy ich uciskali i nękali. Wizja i marzenia, które się kształtowały
w nim samym w Dachau, powoli znajdowały swój konkretny wyraz wśród ubogiej
i zmarginalizowanej ludności misji Sambalpur. W taki oto sposób 25 lat jego pracy

�46

Raphael Cheenath SVD

misyjnej w diecezji Sambalpur było realizacją jego pragnienia promocji życia. Robił
to, co najlepsze, aby kochać i świadczyć o życiu.

Ludzkie zalety ojca Mariana
Optymizm
Ze stert ludzkich prochów, wyprodukowanych przez krematoria Dachau, zmartwychwstał ojciec Marian jak Feniks, aby bronić i promować życie. Nigdy też nie
żywił w swoim sercu urazy przeciw komuś, nigdy nie był człowiekiem zgorzkniałym.
Jego postawa, aby widzieć zawsze to, co u kogoś pozytywne, chroniła go przed negatywnym wpływem obozu koncentracyjnego. Jakiekolwiek zwrócenie uwagi na negatywne strony naszego codziennego życia wyciszało go. I faktycznie było tak, że nikt
nie potrafił go rozzłościć czy spowodować jego zgorzknienia. Zawsze był optymistą.
W swojej obecności z zasady nie tolerował destruktywnego krytycyzmu – szczególnie wobec Kościoła, życia zakonnego czy przełożonych. Jeśli takowe rzeczy miały
miejsce, odpowiadał nie wprost lub opowiadał jakąś historię.
Niezłomny duch
Praca ojca Mariana w Indiach nie zmieniła w nim ducha niezłomnego Polaka.
Pełniąc liczne apostolaty, zachowywał zawsze własne zdanie i szybko podejmował
decyzje. Przy swoim głębokim zaangażowaniu w promowanie życia, rozwijał to
dzieło w sposób spójny. Dlatego był niechętny przyjmowaniu pomocy ze źródeł rządowych, czy innych agencji, które mogłyby zakłócić czy mieszać się w jego pracę.
Oczywiście taka polityka miała też swoje słabe strony, których doświadczył Ishopanthi Ashram zaraz po jego śmierci. Ojciec Kurian SVD, który przejął schedę po
ojcu Marianie, boryka się z trudnościami, aby sfinansować wiele dzieł tego centrum
i przychodzi mu to z dużym trudem.
Nauczyciel
Ojciec Marian dobrze wiedział, że kamieniem milowym rozwoju jest wykształcenie. Nie bez powodu wyznaczono go w roku 1951 na dyrektora Hamirpur High
School w Rourkela. Był też odpowiedzialnym za internat w tej szkole. W latach 19641975 był diecezjalnym sekretarzem szkół katolickich w diecezji Sambalpur. Pełniąc
urząd sekretarza, spowodował, że wszystkie szkoły katolickie znalazły się pod jednym kierownictwem i zatroszczył się o to, aby nadać im właściwy kierunek i dyscy-

�Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri

47

plinę. Do dnia dzisiejszego wiele szkół tej diecezji przywołuje w pamięci skuteczność
działania i kierownictwo, jakim cieszyły się w osobie Mariana Żelazka. Był uznanym
pedagogiem, który pozostawił trwały ślad na całym systemie szkolnym w diecezji
Sambalpur.
Popularyzator
Pół wieku temu, kiedy to Sobór Watykański II w dekrecie o środkach społecznego przekazu „Inter mirifica” z roku 1963, pierwszym kiedykolwiek wydanym na
ten temat dokumencie, donośnie wzywał cały Kościół do szerszego wykorzystania
mediów, ojciec Marian miał już przenośny zestaw medialny, na który składał się generator, projektor filmowy itp. Z takim wyposażeniem wędrował od parafii do parafii, od szkoły do szkoły, aby pokazywać filmy, przeźrocza i promować dzieła kultury.
Pierwotną koncepcję Centrum Mediów Katolickich dla stanu Orisa należałoby przypisać więc jemu. Dobrze funkcjonujące Centrum Medialne Arnold Vikas Sanchar
w Jharsuguda to realizacja pierwotnej koncepcji, zaprzątającej już wcześniej myśli
ojca Mariana.
Poliglota
Język jest kluczem, który otwiera serca ludzi. Dlatego każdy misjonarz musi
osiągnąć dużą sprawność posługiwania się językiem tego ludu, wśród którego zamierza głosić Dobrą Nowinę. Ojciec Marian bardzo szybko nauczył się trzech języków: sadri (lingua franca – wspólny język wielu plemion żyjących na zachodzie Orisy), oriya (język urzędowy stanu) i hindi (język narodowy Indii). Zyskiwał uznanie
i wywierał mocne wrażenie na chrześcijanach, jak również na wyznawcach innych
religii i urzędnikach rządowych, kiedy to, ku ich największemu zdumieniu, rozmawiał z nimi, posługując się płynnie trzema ich językami. Rzeczywiście jako poliglota
łatwiej docierał do serc wielu różnych ludzi, którym służył.
Niepunktualny
Ojciec Marian był znany ze spóźniania się na spotkania i zebrania. Denerwowało
to często tych, którzy musieli na niego czekać. Zdarzało się, iż jego spóźnienie było
spowodowane tym, iż zatrzymano go, aby pomógł komuś w nagłej potrzebie. Pewnego razu ojciec Marian dotarł już na sam koniec posiedzenia Rady Diecezjalnej,
której był członkiem. Uczestniczący wyrazili swoje zdenerwowanie z powodu jego

�48

Raphael Cheenath SVD

spóźnienia. Później delikatnie poinformował zebranych o powodach spóźnienia.
Miał już wyjeżdżać na spotkanie, kiedy to wozem ciągniętym przez woły podjechali
ludzie z kobietą w ciąży, prosząc go o pomoc, bo szpital powiatowy odmówił jej
przyjęcia. Dla tej kobiety była to sytuacja życia i śmierci – miała problemy z urodzeniem dziecka. Ojciec Marian zabrał ją do swojego jeepa, zapukał do drzwi kilku
lekarzy, aż w końcu znalazł jednego, który pomógł rodzącej.
Innym razem bp Hermann Westermann SVD, pierwszy biskup Sambalpur, zaprosił na obiad swoich współpracowników. Obiad dobiegał końca, kiedy to zauważono, iż powolnym krokiem zbliża się ojciec Marian. Biskup nakazał, aby sprzątnąć
jedzenie ze stołu, dając tym samym lekcję spóźnialskiemu. Ojciec Marian wszedł do
refektarza, ukląkł przed biskupem, ucałował go w pierścień i prosił, aby wybaczył
spóźnienie. Biskup nie oczekiwał, iż ojciec Marian postąpi w ten sposób i polecił, aby
przyniesiono jedzenie z powrotem.
Promotor jedności
Zgromadzenie Słowa Bożego to wspólnota wielonarodowa, a współbracia pochodzą z różnych krajów. W okresie przyjazdu ojca Mariana Żelazka do Sambalpur, na
tym terytorium misyjnym pracowali misjonarze z Niemiec, Ameryki, Australii, Anglii, Irlandii, Słowacji, Brazylii i Polski. W prowincji było dwóch Polaków: o. Bernard
Bona i o. Marian Żelazek. Kiedy wzrastały napięcia wśród współbraci, jak zwykle
opanowany ojciec Marian zawsze pełnił rolę „pacificusa” – rozjemcy, który nie zważając na płynące stąd własne niedogodności, usiłował wytworzyć atmosferę jedności
i zrozumienia pośród członków prowincji.

Zalety duchowe ojca Mariana
Życie wartościami ewangelicznymi wymaga ofiary, zdyscyplinowania i wyrzeczeń. Ojciec Marian zawsze był gotów poświęcić się jakiejkolwiek pracy na rzecz
Królestwa Bożego, gdyż zawsze ufał Bogu. Dlatego nie zważał na słabości własne czy
innych lub na niepowodzenia, ponieważ najważniejszą dla niego sprawą było Królestwo Boże. Żadne poświęcenie nie było dla niego zbyt wielkie, jeśli była to pomoc
ubogim czy potrzebującym.
56 lat realizowanych w wielkim tempie dzieł misyjnych i głoszenia Słowa Bożego w Indiach, z jego bezgraniczną cierpliwością i sercem otwartym dla wszystkich,

�Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri

49

wyraźnie wskazuje na to, że ojciec Marian był Mężem Bożym, który żył nieustannie
w komunii z Bogiem. Swoją duchową moc czerpał z modlitwy, celebracji Mszy św.
i swego doświadczenia Boga, płynącego z umiłowania posługi ubogim i cierpiącym.
Jego duchowość doprowadziła go do odkrycia oblicza Jezusa w ubogich. Dnia 30
kwietnia 2006 r., kiedy ojciec Marian upadł pośrodku pacjentów leprozorium, niejako sam Pan Jezus podniósł go rękami ludzi, którym służył z tak wielką miłością
i oddaniem.
Wraz z nagłą śmiercią ojca Mariana, Zgromadzenie Słowa Bożego, a szczególnie
Wschodnia Prowincja Indii, a także mieszkańcy Puri utracili wielkiego Bożego człowieka, oddanego misjonarza i „Bapa” – Ojca ubogich i dotkniętych trądem. Także
stan i Kościół w Orisie utraciły heroicznie poświęcającego się misjonarza.
Ojciec Marian bardzo szybko dostrzegł brak miejscowych powołań z terenów
misyjnych, dlatego też zajął się duszpasterstwem powołaniowym. Jako dyrektor ds.
powołań, wkrótce otworzył pierwsze niższe seminarium w Hamirpur, Rourkela, celem rekrutacji i kształcenia lokalnych powołań. Ta jego inicjatywa bogato procentuje, jako że po dziś dzień spora liczba chłopców i dziewcząt idzie do seminariów
i zgromadzeń zakonnych.
Maleńkie ziarno, które zasiał ojciec Marian pół wieku temu, rodzi stokrotny plon.
Trzej biskupi w Orisie: bp Alphonse Bilung SVD (biskup Rourkela), bp Lucas Kerketa SVD (biskup Sambalpur), bp John Barwa SVD (biskup pomocniczy w Rourkela)
– są owocem tej dalekowzrocznej polityki powołaniowej ojca Mariana. Spora liczba
werbistowskich kapłanów pochodzących z Orisy pracuje dziś w całych Indiach oraz
w kilku placówkach misyjnych za granicą kraju. Z Orisy pochodzi też pokaźna liczba
kapłanów diecezjalnych i zakonnych.
Tak więc ojciec Marian jest postrzegany jako skuteczny i gorliwy misjonarz, żarliwy pedagog, skuteczny duszpasterz powołań, w szczególności wśród chrześcijan
pochodzenia plemiennego w zachodniej Orisie.
Doświadczenie obozu Dachau sprawiło, że był zdecydowany, aby bronić życia
i polepszać wszędzie warunki życia ludzi. O swoje życie nie troszczył się jednak wiele. Pewnego dnia upadł w zakrystii klasztoru sióstr adoratorek w Puri. Lekarz zalecił
mu całkowity odpoczynek. Wieczorem jednak można było go widzieć, jak prowadził
swojego jeepa. Zapytany, dlaczego to robi, odpowiedział w typowy dla siebie sposób:
„Ja umarłem wielokrotnie w Dachau, ale Bóg dał 50 lat więcej życia w Indiach, czego

�50

Raphael Cheenath SVD

więc mam się martwić. Chciałbym upaść śmiertelnie podczas pracy na rzecz ubogich i potrzebujących”.
Pomimo swoich dolegliwości fizycznych i słabego zdrowia, zawsze był gotów, aby
pomóc innym, jak „zraniony uzdrowiciel”. Był bardzo znany z powodu umiejętności
wyszukiwania wody zarówno dla studni otwartych, jak i głębinowych. Poproszony, jechał gdziekolwiek i kiedykolwiek, aby pomóc ludziom w znalezieniu wody na
działce, na której proponowali wykopanie studni. Wodę traktował jako źródło życia
i był bardzo zdeterminowany, aby stała się ona dostępna dla potrzebujących.

Drugi okres życia w Orisa: „Bapa” dla ubogich i potrzebujących
Parafia w Puri
Drugi okres życia ojca Mariana w Orisa rozpoczął się na parafii w Puri, w archidiecezji Cuttack-Bhubaneswar. Parafia w Puri została założona w roku 1948,
choć pozostała przez długi czas zwykłą kapelanią z małym kościołem, z nieliczną grupą katolików i kapłanem. Nawet dzisiaj parafia w Puri należy do małych
– liczy raptem 65 rodzin. Przeniesienie ojca Mariana z dniem 1 czerwca 1975
roku do Puri było dla niego podróżą w nieznane. 25 lat jego pasterzowania w tętniącym życiem Kościele diecezji Sambalpur było energiczne, udane i wdzięczne.
Długie obcowanie z ludźmi z plemion diecezji Sambalpur sprawiło, że umiłował ich język, zwyczaje i mentalność. Otrzymał miano, które nadano nielicznym
misjonarzom: „nasz ojciec”, co było znakiem szczególnego związania jego osoby
z życiem mieszkańców.
Sytuacja Puri, jednego z pięciu świętych miast hinduizmu w Indiach, była całkiem odmienna. Puri jest miastem kosmopolitycznym, gdzie żyją wspólnie różne
grupy religijne, takie jak hinduiści, muzułmanie, chrześcijanie. Dlatego, aby rozpocząć pracę w Puri, ojciec Marian potrzebował wielkiego serca i otwartości, a tym się
wyróżniał. Chociaż był tak bardzo zżyty z ludnością plemienną, dzięki autentycznemu przyjęciu nowych wartości potrafił się przystosowywać do mentalności i potrzeb
mieszkańców Puri.
Ojciec Marian bezzwłocznie zaczął budować kościół i umacniać wspólnotę parafialną. Podczas 9 lat swego proboszczowania zorganizował parafię w taki sposób, że
katolicka wspólnota stała się prawdziwie „wspólnotą świadectwa”.

�Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri

51

Wybudował przestronny i piękny kościół, z którego mógł patrzeć na świątynię
Pana Wszechświata (Jagannath). Zwykle pielgrzymi przybywający do Puri zatrzymywali się i przypatrywali kościołowi, niektórzy nawet wchodzili na jego teren. Dlatego ojciec skonstruował werandę, na której odwiedzający mogli usiąść i pomodlić
się, nie wstępując do kościoła. Na terenie przykościelnym zbudował także czytelnię
i bibliotekę. Czytelnia cieszy się popularnością wśród mieszkańców Puri i tych, którzy odwiedzają miasto. Marzeniem ojca Mariana było, aby każdego wieczoru odbywało się w kościele spotkanie modlitewne z muzyką i czytaniem Pisma Świętego.
Miał nadzieję, że ludzie przychodzący do czytelni przyłączą się i do modlitwy, będą
słuchać i radować się muzyką sakralną. Miał nadzieję, iż czytelnia i biblioteka staną
się centrum dialogu międzyreligijnego, gdzie ludzie wszystkich religii mogliby się
wspólnie spotykać i dzielić swoim doświadczeniem Boga. W ten sposób dowodził,
że miłość może stać się trwałym fundamentem wzajemnego zrozumienia i dialogu,
nawet w takim miejscu jak Puri – centrum ortodoksyjnego hinduizmu.
Dystrykt Puri, z racji swego położenia w pasie przybrzeżnym, jest podatny na
klęski naturalne. W sezonie deszczowym powodzie wielokrotnie zalewają tereny niżej położone. Ludzie i zwierzęta muszą szukać schronienia w miejscach wyżej położonych, często na szczytach pagórków otoczonych wodami powodziowymi, które
wyglądają wtedy jak wyspy. Kiedy zdarzały się takie nieszczęścia, ojciec Marian organizował programy pomocy żywieniowej dla pozostawionych na łasce losu ludzi,
uzyskując przedtem wymagane zezwolenie władz cywilnych. Miał w zapasie duże
naczynia do gotowania i inne przybory kuchenne. Kiedy więc takie tragedie się zdarzały, mógł rozpocząć „program pomocy” bez zbędnych uprzednich przygotowań.
Siostry i inni wolontariusze zwykle jechali z nim, aby podjąć pracę na rzecz dotkniętych powodzią. Opinia publiczna bardzo doceniała te szybkie działania pomocowe,
które podejmowano w czasie takich tragedii.
To właśnie na południowych obrzeżach Puri ojciec Marian zorganizował kolonię
dla trędowatych, która była owocem jego wizji ochrony życia i nieutrudzonej pracy,
pełnej miłości dla najbardziej sponiewieranych. Choć sam był obcokrajowcem, ludzie, o których się troszczył, bardzo go szanowali i kochali. Będąc człowiekiem innego wyznania, akceptował ich i szanował inne tradycje religijne wraz z ich rytuałami.
Chciał przez to dowieść, że jest tylko jeden Bóg, a Jego cechą szczególną jest miłość.
Tamtejsi ludzie dobrze rozumieli postawę tego obcego człowieka, który dzięki temu

�52

Raphael Cheenath SVD

stawał się ich bliskim przyjacielem. Uczył ich przykładem swojego życia, że miłość
jednej osoby do drugiej jest jedyną skalą, na której można mierzyć swoją miłość
wobec Boga.
Ojciec Marian skrupulatnie wystrzegał się prozelityzmu, przedkładając nad to
bycie żywym świadkiem wartości ewangelicznych. Sam fakt, że otrzymał wymagane
zezwolenie, aby zbudować kościół pośrodku miasta Puri, jest wystarczającym potwierdzeniem czystości jego intencji i pozytywnej postawy wobec ludzi wszystkich
religii, w szczególności wobec braci i sióstr hinduistów. Okrucieństwa, których doznał w Dachau, nie zgasiły w nim ducha miłości do życia. Dlatego zwykł włączać się
do każdego radosnego jego świętowania i celebrowania, aż do chwili śmierci, która to „uprowadziła” go z jego ziemskiego mieszkania do wiekuistego zamieszkania
u Ojca w niebie.
W kilka miesięcy po przyjeździe do Puri, czuło się już w mieście obecność ojca
Mariana. Zapoznał się z „pandas” – kapłanami świątyni hinduistycznej. Nawiązał
kontakty z wieloma ważnymi osobistościami życia publicznego, przedstawicielami
władz i życia społecznego. Jego otwartość ujmowała wszystkich, a styl życia wytwarzał atmosferę porozumienia pomiędzy wyznawcami różnych religii. Potrafił nawiązać dobre stosunki ze wspólnotą hinduistyczną. Najwyższy Kapłan świątyni Pana
Świata stał się jednym z bliskich jego przyjaciół. Pewnego razu, po Pasterce, Najwyższy Kapłan świątyni Jagannath przyszedł do ojca Mariana i podarował mu bożonarodzeniowy dar. Był to piękny krzyż, który od tamtego Bożego Narodzenia ojciec
Marian dumnie wystawił w swoim biurze. Jednakże sam ojciec Marian nigdy nie
miał sposobności, aby odwiedzić świątynię Pana Świata. Wejście do świątyni jest zastrzeżone tylko dla hinduistów. To zastrzeżenie „tylko dla hinduistów” jest widoczne
na marmurowej płycie przy głównym wejściu. Zapytany, dlaczego nigdy nie usiłował
wejść do świątyni, mając tak wielu w niej przyjaciół, zwykł odpowiadać: „Ja szanuję
ten zakaz i nie chciałbym urazić uczuć religijnych moich braci i sióstr hinduistów,
wchodząc do świątyni i ją profanując, bo nie jestem hinduistą”. Nigdy też nie był
oburzony z tego powodu, że nie dane mu było odwiedzić tej świątyni.
Ojciec Marian w dużym stopniu i z powodzeniem zintegrował wspólnotę pacjentów leprozorium ze wspólnotą lokalną. Szkoła Beatrix jest jednym z tych narzędzi,
które przyczyniły się do integracji. Do szkoły bowiem uczęszczają dzieci rodziców
wolnych od trądu wraz z dziećmi, których rodzice zostali dotknięci trądem.

�Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri

53

Posługa trędowatym
Ishopanthi Ashram
Ojciec Marian przybył do parafii w Puri w roku 1975 i został tam duszpasterzem
Kościoła katolickiego. I właśnie wtedy zaczął się angażować w kolonii trędowatych.
Stopniowo rósł zakres jego pracy w kolonii, a to wymagało więcej czasu i osobistego
zaangażowania. Dlatego w roku 1991, ojciec A. Tom Alexis SVD został mianowany
duszpasterzem parafialnym w Puri. Dzięki temu ojciec Marian mógł zmienić miejsce
zamieszkania i przeniósł się w miejsce zwane Ishopanthi Ashram, które obecnie ma
pieczę nad wszystkimi dziełami, które ojciec Marian tworzył. Nazwa, pod którą Ishopanthi Ashram jest zarejestrowany, brzmi Karunalaya (przedsionek miłosierdzia).
Leprozorium
Pacjentom leprozorium powinno poświęcić się maksimum uwagi i troski. Natomiast z powodu piętna trądu są ze społeczeństwa wykluczani, nawet przez swoich
krewnych, gdyż trąd jest uważany za chorobę nieuleczalną, a nawet przekleństwo.
Jakiekolwiek zbliżenie się do trędowatych traktowane jest przez pacjentów podejrzliwie.
W diecezji Sambalpur ojciec Żelazek pracował tylko z jednowyznaniową ludnością
plemienną, ale w Puri, mieście kosmopolitycznym, istnieją różne grupy religijne: hinduiści, muzułmanie itp. Pomimo tego, iż ojciec Marian był związany z jednowyznaniową ludnością plemienną, potrafił jednak przystosować się do nowych warunków
i był otwarty na inne religie. Ojciec Marian, który przeszedł test w ogniach Dachau,
nie był zaniepokojony nowymi wyzwaniami. Bardzo szybko i jasno nakreślił cel swojej misji w Puri. Jego misja polegała na niesieniu pomocy i przywracaniu godności
trędowatym. Realizował ją z wielką determinacją, mając możliwość służenia setkom
pacjentów w leprozorium, żebrakom i ludziom biednym, których życie było pełne
cierpienia. Dlatego postanowił całkowicie im się poświęcić, gdyż pełnia życia, która
jest darem Bożym należnym każdemu, w brutalny sposób była im odbierana.
Cywilne władze powiatu Puri nie były w stanie poradzić sobie z dużą liczbą pacjentów leprozorium. Dla zdrowych byli oni utrapieniem i zagrożeniem. Pewnego
razu urzędnik powiatowy zwołał spotkanie organizacji pozarządowych działających
w Puri, aby przedyskutować problem trądu. Ojciec Marian był wśród zaproszonych.
Nawet po długiej dyskusji uczestnicy spotkania nie znaleźli żadnego rozwiązania.

�54

Raphael Cheenath SVD

Ojciec Marian podjął wyzwanie, choć nie miał ani przygotowania, ani wiedzy jak
obchodzić się z dotkniętymi trądem. Z pomocą książek odbył stosowne przygotowanie i uczył się w oparciu o doświadczenie innych. Z miską wody i odrobiną środków dezynfekujących rozpoczął swą misję wśród najbardziej wzgardzonych w społeczeństwie. Jego wielkoduszne i bez obaw obcowanie z chorymi na trąd stało się
zaproszeniem dla innych, by wspólnie połączyć ręce w tym dziele. Miejscowe Siostry
Miłosierdzia były pierwszymi, które włączyły się w to dzieło, później dołączyli jego
przyjaciele, następnie administracja cywilna.
Trudne lekcje, które przerobił w obozie koncentracyjnym, przygotowały go do tej
pracy. Wielu innych by się jej nie podjęło chociażby z obawy zarażenia się trądem.
Dla ojca Mariana wydawało się to czymś zwyczajnym i naturalnym, gdyż trudności,
jakich doświadczał w Puri, były niczym w porównaniu z koszmarem, którego doznał
w Dachau.
Ojciec Marian rozpoczynał swój dzień odwiedzinami trędowatych w kolonii. Jednak piętno trądu powodowało, iż kontakty z trędowatymi uważane były za sprawę
wstydliwą. Początkowo pacjenci nie dowierzali, że ojciec Marian przychodzi, aby być
jednym z nich, pracuje dla ich dobra, dąży do przywrócenia im należnej godność, do
której każda istota ludzka ma naturalne prawo. Dlatego domagali się „Prosimy, przychodź i odwiedzaj nas tylko od czasu do czasu”. A wtedy zwykł odpowiadać „Będę
z wami całe moje życie”. I pozostał wśród nich, aż pośród nich umarł. Duch ojca Mariana jest ciągle obecny w kolonii. Ludzie z czułością wspominają swojego „Bapa”.
Już jako duszpasterz w Puri, aby otoczyć opieką chorych na trąd, ojciec Marian
założył klinikę na terenie przykościelnym, gdzie lekarze mogli zdiagnozować chorobę. Klinikę nazwał „Izba przyjęć Arnolda Janssena” na cześć św. Arnolda Janssena, założyciela Zgromadzenia Słowa Bożego, aby uniknąć złej opinii, jaka by nad
nią ciążyła, gdyby nazwano ją „Centrum diagnostyczne trędowatych”. Wiele osób
dobrze sytuowanych i z klasy średniej mogło tam otrzymać pomoc bez zwracania
uwagi opinii publicznej na to, że się zarazili trądem.
Ojciec Marian bardzo szybko zdał sobie sprawę, że cierpiący na trąd są jego braćmi i siostrami, a zostali pozbawieni prawa do życia oraz godności ludzkiej. Dlatego nie tylko im służył, ale ich rzeczywiście kochał. Dla niego ta posługa ubogim
i pacjentom leprozorium była nie tylko aktem dobroczynnym, ale świętym aktem
religijnym, który spełniał z dużym oddaniem i miłością. Dlatego sam regularnie

�Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri

55

przemywał ich rany, choć niektóre z nich były zakaźne i bardzo śmierdzące. Swymi
rękoma zmieniał im bandaże i czyścił je środkami medycznymi. Arcybiskup Henry
D’Souza, który zaprosił ojca Mariana do Puri, tak pisze: „Pewnego dnia ojciec Marian powiedział mi, że odczuwa potrzebę fizycznego dotykania i przemywania ran
na rękach i stopach swoich pacjentów w leprozorium, ponieważ pomaga mu to pogłębiać swoją kapłańską duchowość. To była lekcja, której nigdy nie zapomnę”.
Wynikiem 31-letniej, bezinteresownej i oddanej służby w Puri, tamtejsza wspólnota chorych posiada dzisiaj:
– dobrze zorganizowaną kolonię trędowatych, z ponad tysiącem pacjentów wyleczonych z trądu,
– szkołę Beatrix dla dzieci pacjentów chorych na trąd,
– miniszpital dla pacjentów w kolonii,
– kuchnię miłosierdzia dla tych, którzy nie mogą sobie pomóc sami,
– internat dla dzieci, których rodzice są chorzy na trąd,
– kilka instytucji przynoszących dochody, jak i programy samopomocowe: warsztaty krawieckie, tkackie, produkcji bandaży, wytwarzania sznurów, wytwarzania cegieł, ogród, ferma kur itp.

Szkoła Beatrix i internat
Szkoła Beatrix to jeszcze jeden kamień milowy w działalności misyjnej ojca
Mariana na rzecz pacjentów leprozorium. Celem oddzielenia dzieci pacjentów leprozorium i zapewnienia im wykształcenia, zapoczątkował nauczanie w ich języku
rodzimym oriya, w szkole zwanej Beatrix. Na początku planowano, aby była ona
przeznaczona tylko dla dzieci rodziców trędowatych, jednakże również rodzice nie
chorujący na trąd posyłają swoje dzieci do tej szkoły. W celu całkowitej separacji
dzieci od swoich zarażonych rodziców ojciec Marian założył dla nich internat. Tym
sposobem niebezpieczeństwo zakażenia chorobą trądu zostało zminimalizowane.

Centrum Duchowości
Zapewne ostatnim z marzeń ojca Mariana było Centrum Duchowości w Ishopanthi Ashram. Trzy miesiące przed śmiercią, 21 stycznia 2006 roku, arcybiskup
Raphael Cheenath SVD to Centrum poświęcił, a ojciec Antoni Pernia SVD, przełożony generalny Zgromadzenia Słowa Bożego, uroczyście zainicjował jego działal-

�56

Raphael Cheenath SVD

ność. Obecnie Centrum oferuje dni skupienia, rekolekcje i seminaria. Przewiduje
się, by było miejscem spotkań służących ożywieniu dialogu międzywyznaniowego.
Gesty uznania dla pracy ojca Mariana
22 lutego 2007 roku Senat Rzeczypospolitej Polskiej podjął uchwałę w sprawie
uznania ojca Mariana Żelazka SVD za „wzór Polaka przełamującego bariery między
ludźmi w duchu chrześcijańskiego ekumenizmu i uniwersalizmu”, wyrażając tym
samym wielkie uznanie dla jego wieloletniej posługi ubogim i chorym.
W ciągu ostatnich kilku lat życia ojca Mariana, kilka lokalnych, narodowych
i międzynarodowych organizacji i instytucji oraz środków społecznego przekazu
wyraziło swoje uznanie dla jego humanitarnej służby i uhonorowało go różnymi nagrodami, wyróżnieniami i pismami pochwalnymi, a także nagrodami pieniężnymi.
Kilka lat temu ojciec Marian znalazł się na liście kandydatów do Pokojowej Nagrody Nobla. Wielu urzędników państwowych, a także wybitne osobistości poparły
jego kandydaturę. Także osoby różnych profesji i przynależności religijnej poparły
pisemnie nominację. Choć imię jego ostatecznie nie pojawiło się na liście nagrodzonych, ojciec Marian był zbudowany, widząc akcję tak wielu ludzi różnych religii
i zawodów, którzy podpisali się i poparli rekomendację.
Ojciec Marian został odznaczony za swoje przykładne życie, za wkład w dzieło
misyjne w Indiach, za pełne poświęcenia życie wśród pacjentów leprozorium w Puri
„Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski”, wręczonym przez Krzysztofa
Mroziewicza, Ambasadora RP w Indiach. Uroczystość ta miała miejsce 1 sierpnia
2000 roku. To odznaczenie było najwyższym polskim wyróżnieniem przyznanym
przez rząd Polski w owym roku.
W maju 2001 roku, sieć telewizyjna BBC transmitowała 45-minutowy program
zatytułowany „Nowe oblicze trądu”, który przedstawiał pracę ojca Mariana w Karunalaya i centrum rehabilitacyjne dla chorych na trąd. Również Polska Telewizja
wiele razy transmitowała dokumenty o życiu i pracy ojca Mariana.
5 marca 2003 roku, Instytut Xavier Labour Relation w Jamshedpur nagrodził ojca
Mariana Medalem Sir Jehangir Ghandy przyznanym za „Pracowitość i Pokój Społeczny”. Jest to złoty medal z cytatem pochwalnym.
W Rourkela Szkoła im. Świętego Pawła zorganizowała spotkanie podczas dorocznego święta szkoły 16 listopada 2003 r., dziękując ojcu Marianowi za jego humanitarną służbę.

�Ojciec Marian Żelazek SVD – „Bapa” (ojciec) trędowatych i ubogich w Puri

57

W roku 2005 Stanowa Organizacja Społeczno-Kulturalna Neelachakra z Orisa uhonorowała ojca Mariana prestiżowym odznaczeniem „Neelachakra”, na które składało się słowo pochwalne i piękny medal z brązu, wykonane wg wzoru, jaki
znajduje się na wierzchołku Świątyni Pana Świata w Puri. Polski misjonarz otrzymał
to odznaczenie w uznaniu za służbę ludziom dotkniętym trądem w Puri.
Dnia 6 grudnia 2005 roku ojciec Marian przyjmuje kolejne prestiżowe odznaczenie „Dr Radhanath Rath Seva Samman Award” w uznaniu za bezinteresowną
i przekonującą służbę dla dobra pacjentów chorych na trąd w Puri. Otrzymał wtedy
długi szal, dyplom i 10.000.00 rupii.

Ostatnia wola ojca Mariana
Pewnego razu ojciec Marian powiedział arcybiskupowi Raphaelowi Cheenath
SVD: „Pragnąłbym umrzeć podczas pracy na rzecz ubogich i potrzebujących”. Bóg,
jego Ojciec Niebieski, wypełnił to życzenie 30 kwietnia 2006 roku.

Śmierć i pogrzeb
Mieszkańcy Karunalaya – kolonii trędowatych, którą ojciec Marian stworzył,
zorganizowali u siebie w niedzielę 30 kwietnia 2006 roku wielką uroczystość religijną. Ojciec Marian osobiście zajechał samochodem do kolonii, aby wziąć udział
w uroczystości. Tam też ze swymi ukochanymi spożył obiad, w którym również
uczestniczył ojciec Kurian. Krótko przed obiadem przyłączył się jeszcze do ludzi
śpiewających „Kirtan” – powtarzający się tekst pieśni, wykonywanych przez mieszkańców. Około godziny 13.45 ojciec Marian udał się w kierunku swego samochodu,
aby wrócić do Ashramu. W drodze, około 100 stóp od samochodu upadł. Towarzyszący mu trędowaci wszczęli alarm i wezwali ojca Kuriana, który przybył pośpiesznie
i zarządził, aby natychmiast zabrać ojca Mariana do izby przyjęć. Tam stwierdzono,
że ojciec Marian ma bardzo ostre bóle w klatce piersiowej, dlatego też bezzwłocznie
przewieziono go do szpitala powiatowego w Puri. To tam, około godziny 14.00, lekarze stwierdzili jego zgon.
Dnia 1 maja o godz. 7.00 w kościele parafialnym w Puri odprawiono Mszę św. za
spokój duszy ojca Mariana. Po Mszy św. wierni mogli przez kilka godzin oddawać

�58

Raphael Cheenath SVD

hołd swemu zmarłemu „Bapa”. O godz. 10.00 ciało zabrano do domu arcybiskupa do
Bhubaneswar, aby tam mieszkańcy stolicy Orisy mogli złożyć swoje ostatnie uszanowanie temu, który odszedł z tego świata. Stamtąd jego szczątki doczesne przewieziono do werbistowskiego domu prowincjalnego w Jharsuguda. Dnia 2 maja o godz.
9.00 w kościele parafialnym p.w. Św. Arnolda w Jharsuguda odprawiono Mszę św.
pogrzebową. Po Mszy św. ciało ojca Mariana złożono w grobie na werbistowskim
cmentarzu przy domu prowincjalnym w Jharsuguda.
Z pewnością wiemy już obecnie, że w życiu, które przeżywał ojciec Marian po
ocaleniu z obozu koncentracyjnego, jego świętość nie była w żaden sposób mniejsza
niż świętość jego już beatyfikowanych towarzyszy. Dla tych z nas, którzy znali ojca
Mariana, nie ma żadnej wątpliwości, że jest teraz w niebie wraz ze swoimi beatyfikowanymi towarzyszami.
Tłumaczenie: o. Ireneusz Piskorek SVD

�ENGLISH VERSION

Raphael Cheenath, SVD
Archbishop of Cuttack-Bhubaneswar Orisa, India

Fr. Marian Zelazek, SVD
„Bapa” (Father) of the Leprosy Patients
and the Poor in Purii�*
„It is not difficult to be good, provided one wants to be so”. These words of Fr.
Marian Zelazek, SVD, articulated his fundamental attitude to life, and provided
a strong foundation for his own life and work in India for fifty-six years. These words
are also an invitation from him to all „to do good”; irrespective of where they were
born or what religion they professed.
In life, Fr. Marian always wanted „to be good”. He successfully lived that life for
88 years, sharing his goodness with all, especially with the poor and with the leprosy
patients, one of the most ostracized people of the Indian society,

Bio-data
Fr. Marian Zelazek was born on January 30, 1918, the year World War I ended. He
was born in an ordinary Polish family with 17 children, 3 of whom died very young.
The family lived on the outskirts of the village of Paledizie, about a kilometer away
from the center of the village. It was a happy family with a 20-hectare plot of cultivable land, a windmill for grinding the grain and a large vegetable garden – all signs of
a financially sound farming family. The whole family was deeply religious. The long
hours of prayers on their knees, specially praying the rosary during the months of
May and October, left a lasting impression on the tender minds of the children.
He did his elementary schooling from 1925 to 1932. In the year 1932, he joined
the Mission Gymnasium of the Society of the Divine Word (SVD) in Gorna Grupa
with the intention of becoming a religious missionary priest. He joined the SVD Novitiate at Chludowo in 1937 and made his first profession on September 04, 1939. For
the next two years he did his studies in Philosophy. Later, he completed his studies
* Pełna wersja referatu wygłoszonego na sympozjum

�	

�60

Raphael Cheenath SVD

in Theology at Collegio San Anselmo in Rome and was ordained a priest on September 18, 1948. As a priest, he continued his theological studies for two more years in
Rome to obtain a Master’s Degree in Theology.

Life in Dachau
Fr. Marians’ priestly formation was interrupted when he, together with his 25
companions, were taken prisoners and forced into a Nazi Concentration Camp in
Dachau. Fr. Marian himself narrates the ordeal: „I was 22 years old and a student of
Theology in my own country, Poland. The vibrations of the World War were palpable
everywhere. On May 20, 1940, two enclosed trucks of the Gestapo, the German Secret Police, stopped in front of our college building and took us, 26 young students,
to the concentration camps of Gusen, Mauthausen and Dachau. Obviously, we did
not fit into the Nazi system of a „National Socialism”. Therefore, we had to be eliminated. Our imprisonment was the part of a German „Rastravad” program! Dachau
and Gusen were extermination camps. It did not take too long for us to realize that
we were in the death camps. In the first year and a half, 14 of my colleagues died.
They were all in the age group of 20-22. They did not die of bullets or of any violence;
but out of exhaustion due to the harsh and inhuman living conditions in the camp”.
His life in the concentration camp at Dachau from 1940 to 1945 was a time of
learning for him for his future life as a missionary in India. Dr. Radhanath Foundation Trust, while conferring an award on Fr. Marian cited that „the miracle of a man
is not how far he has sunk, but in how magnificently he has risen”. Fr. Marian rose
from the abyss of human deprivation at Dachau to the stature of a man of God, and
a father of leprosy patients and the poor.
The traumatic experience at the stone quarry where the prisoners were forced to
work, the systematic extermination of thousands of persons, including his own companions and even relatives, the ill-treatment and humiliations he himself suffered,
could not destroy his indomitable spirit of hope nor make him embittered. The more
he witnessed the brutal destruction of life at Dachau, the greater was his determination to live on and to help others to survive, if ever he got a chance to come out of
Dachau. He was liberated on April 29, 1945 by the soldiers of the Allied American
Forces.

�Fr. Marian Zelazek, SVD „Bapa” (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri

61

One of hideous and horrifying episodes of hatred against humankind was written
at Dachau. But Fr. Marian emerged from there with the determination to continue to
live and with the spirit of an apostle to help all those who are struggling and suffering
to live with dignity. Since then, wherever he went he declined to highlight the horrors of Dachau. Instead, he pursued the path that could eliminate hatred, revenge,
violence and terror, and promote service, love, care, non-violence and compassion.
His concern for life bloomed endlessly into thousands of beautiful flowers of love
and service to others during the 56 years of his missionary life in Orisa, India.

Life began to bloom in India
After completing his ecclesiastical studies in Rome Fr. Marian was assigned to the
new SVD mission in Sambapur, in the State of Orisa in India. Orisa thus became his
Promised Land, where he arrived on March 21, 1950. Soon after his arrival in Orisa,
he began learning the languages of the people of the place. From March to November 1950 he was at the parish of Kesramal in the diocese of Sambalpur to master
Sadri, the lingua franca of the tribal people in western Orisa. Then from November
1950 to May 1951 he was at Bhanjanagar in the diocese of Berhampur to learn Oriya,
the State language of Orisa. In June 1951, the SVD Mission of Sambalpur was raised
to the status of a diocese. After he had acquired a working knowledge of two languages spoken in Orisa, he began the first phase of his missionary life in the diocese
of Sambalpur in 1951. With his never-fading energy he worked in the diocese of
Sambalpur till 1975. His last assignment in the diocese of Sambalpur was from 1968
to 1975 as pastor of the parish of Bondamunda in the suburb of the steel town of
Rourkela. The people that waited for him in Sambalpur Mission were predominantly
tribal. Fr. Marian found them poor, illiterate, economically backward and oppressed
by the upper caste people of the area. His bitter experience in Dachau and his determination to live on and help others to live on with human dignity made him fall
in love with the tribal population. He dedicated himself totally to educate them, to
make them economically better and liberate them from the clutches of the moneylenders who exploited them and the oppressors who harassed them. The vision
and the dreams that he formulated within himself at Dachau slowly began finding
concrete expressions amidst the poor and the marginalized people of the Mission of

�62

Raphael Cheenath SVD

Sambalpur. Thus 25 years of missionary work in the diocese of Sambalpur was the
realization of his desire for promoting life. He did his best to love and to witness to
life in all its forms.

Human Qualities of Fr. Marian
An Optimist
From the ash-heaps, produced by the gas chambers and crematoriums of Dachau, Fr. Marian rose like a phoenix to defend and promote life. He never entertained
any resentment or bitterness against anyone in his heart. His attitude to see the positive side of anyone or anything always truly spared him from the negative impact of
a concentration camp. Because of this experience, any reference to the negative elements of our everyday life would quieten him down. It was a fact that no one could
ever make him angry or bitter. He was indeed an optimist.
As a rule he did not tolerate destructive criticism in front of him, especially about
the Church, religious life and superiors. If that ever happened in his presence, he
would try to change the topic with an evasive answer or a story.
An indomitable spirit
Fr. Marian’s life in India did not change the indomitable spirit of a Pole in him.
In all his multifarious apostolates he had an independent mind and an aptitude for
making quick decisions. With his deep commitment to fostering of life, he went
ahead with one heart and mind. So, he was reluctant to take help coming from the
government sources and from other agencies, which would interfere with his work.
Of course, such a policy had also its weaknesses, which the Ishopanthi Ashram experienced immediately after his death. Fr. Kurian T.K., SVD, who stepped into the
shoes of Fr. Marian, even though the shoes did not fit him, is now struggling to
maintain the many activities of the center with great difficulty.
Educationist
Fr. Marian knew that education is the stepping-stone to progress. So, he was appointed Headmaster of Hamirpur High School in the town of Rourkela in 1951. He
also took charge of Hamirpur High School hostel. From 1964 to 1975 he was the
Diocesan Secretary of Catholic Schools in the diocese of Sambalpur. In that capacity
as Secretary, he brought all the Catholic-run schools under one management and

�Fr. Marian Zelazek, SVD „Bapa” (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri

63

gave them appropriate orientation and discipline. Even now, many schools in Sambalpur diocese recall the efficiency and direction they received under Fr. Marian. He
was a renowned educationist who left a lasting impression on the whole system of
schools in Sambalpur diocese	
A Communicator
Half a century ago, when the Second Vatican Council was making the clarion call
to the Church at large for greater media involvement with „Inter Mirifica” (1963),
the Church’s first-ever Council document on Communications Media, Fr. Marian
already had a mobile media unit, which consisted of a generator, a film projector and
other facilities. With it he went from parish to parish and from school to school to
show films, slides and to promote other cultural activities. The original concept for
a Catholic Communications Media Center for Orisa should be credited to him. The
well-established media center, Arnold Vikas Sanchar, at Jharsuguda is the fulfillment
of that original concept floated by Fr.Marian.
A Polyglot
Language is the key that opens the hearts of people. Therefore, every missionary
had to master the language of the people to whom he is to preach the Good News.
Fr. Marian was quick enough to learn three languages, Sadri, the lingua franca of
the many tribes (adivasis) living in Western Orisa, Oriya, the official language of
the State of Orisa and Hindi, the national language of India. He gained appreciation from all and made a deep impression on Christians as well as on the people of
other religions and Government officials, when he, to their utter amazement, spoke
to them fluently in three Indian languages. As a polyglot, therefore, he did open the
hearts of all sections of the people that he served.
Notorious Late Comer
Fr. Marian was known for being late for meetings and other common gatherings.
It often annoyed the others who had to wait for him. Often his late arrival used to be
that he was held-up somewhere for rendering some urgent service to a very needy
person.
Once Fr. Marian came almost at the end of a meeting of the Diocesan Council,
of which he was a member. The members present expressed some annoyance at his

�64

Raphael Cheenath SVD

late arrival. Later on, he gave the reason for his late arrival. As he was getting ready
to start his trip to Bishop’s House, some people brought a pregnant woman in a bullock cart asking Fr. Marian to help them because the district hospital had refused to
admit the woman. It was a life or death situation for the woman. She had problem in
delivering the baby. Fr. Marian took the woman in his jeep to several doctors until he
found one doctor who finally helped the woman to deliver the baby safely.
Once Rt. Rev. Hermann Westermann, SVD, the first Bishop of Sambalpur was
having lunch with his staff. As they were about to finish the meal, the Bishop saw
Fr. Marian strolling in. The Bishop told his staff „to remove all food from the table
so that they could teach Fr. Marian a lesson for coming late”. Fr. Marian entered the
refectory, knelt down in front of the Bishop, kissed his ring and asked his pardon for
being late. The Bishop had not expected that Fr. Marian would act in this way. So, the
Bishop told the others „please bring the food back”!
Confrere „Pacificus’
The Society of the Divine Word is an international community having confreres
from many countries. At the time of his arrival in Sambalpur, the mission territory had missionaries from Germany, America, Australia, England, Ireland, Slovakia,
Brazil and Poland. The Province had two Polish missionaries: Fr. Bernard Bona and
Fr. Marian Zelazek. When tensions built up among his confreres, the cool-headed Fr.
Marian always played the role of a ‘pacificus’, a peacemaker, who without minding
the inconveniences to himself, tried to create and foster an atmosphere of unity and
understanding among the members of the Province.

Spiritual Quality of Fr. Marian
Fr. Marian, the man who lived the Gospel values. Living the Gospel values demands sacrifice, discipline and self-surrender. Fr. Marian was always ready to offer
himself for any work for the kingdom of God, for he trusted in God. Therefore, he
was able to ignore his own weaknesses, failures and that of others because for him
the most important thing was God’s Kingdom. „Set your hearts on his kingdom
first and on his righteousness, and all the other things will be given to you as well”
(Mt. 6: 33). Therefore, no sacrifice was too great for him, if it were to help the poor
and needy.

�Fr. Marian Zelazek, SVD „Bapa” (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri

65

Man of God
Fifty-six years of hectic activities and fearless preaching of the Word of God in
India with his limitless patience and open-heartedness towards all, clearly indicate
that Fr. Marian was a man of God who lived continuously in communion with God.
He drew his spiritual strength from prayer, the celebration of the Eucharist and his
experience of God in loving and serving the poor and the suffering. His spirituality
led him to discover the face of Jesus in the poor.
On April 30, 2006, when Fr. Marian collapsed in the midst of leprosy patients,
the same Jesus lifted him up through the people whom he had served with great love
and dedication.
Model
In the sudden demise of Fr. Marian Zelazek, SVD, the Society of the Divine Word
(SVD), especially the members of the INE Province, and the people of Puri, have lost
a great man of God, a dedicated missionary and a „Bapa” (Father) of the poor leprosy
affected people of Puri. Along with it, the State of Orisa and the Church in Orisa too
lost a heroic model of a self-sacrificing missionary in the death of Fr. Marian.
Promoter of Vocations
Fr. Marian was quick to perceive the lack of local vocations in the mission. So, he
began to foster vocations. He was vocation director and soon opened the first-ever
minor seminary in Hamirpur, Rourkela, for recruiting and training local vocations.
His initiative is bearing rich dividends today, as large number of boys and girls are
joining the seminaries and religious congregations these days.
The tiny seed, which Fr. Marian planted half a century ago, is producing a hundred-fold harvest. Three of the Bishops in Orisa, Most Rev. Alphonse Bilung, SVD,
Bishop of Rourkela, Most Rev. Lucas Kerketta, SVD, Bishop of Sambalpur, Most Rev.
John Barwa, SVD, Co-Adjutor of Rourkela, are the fruits of Fr. Marian’s foresight to
recruit local vocations. A large number of SVD priests from Orisa are now working
elsewhere in India and in several mission territories abroad. We also have a large
number of diocesan priests and religious, who are from Orisa, working in Orisa.
Thus Fr. Marian distinguished himself as an efficient and zealous missionary, an ardent educationist, and an efficient vocation promoter, especially among tribal Christians of Western Orisa..

�66

Raphael Cheenath SVD

Death was no threat to Fr. Marian
His experience in Dachau made him determined to save and enhance life everywhere; but he did very little to enrich it in his own case. One day he collapsed in
the sacristy of the convent chapel of Sisters Adorers in Puri. The Doctor advised him
complete rest. But in the evening he was found driving his jeep. When asked why he
did that, his reply was very typical of his attitude:” I died many times in Dachau, but
God gave me 50 years more in India; so why should I worry. I would like to fall dead
while I am still working for the poor and the needy.”
In spite of his physical frailty and ill-health, he would always be ready to help other people in their need, like a „wounded healer”. He was well-known for his skill and
aptitude for divining water for open as well as tube wells. On request, he would go
to any place at any time to help people to divine water in the plot they are proposed
to dig a well. Water was the source of life for him and he was always determined to
make it available to the needy.

Second Phase of his life in Orisa: ‘Bapa’
to the poor and the needy Life in the Parish of Puri
The second phase of his life in Orisa began in the parish of Puri, in the Archdiocese of Cuttack-Bhubaneswar. Puri parish was established in 1948; but it remained
a simple chaplaincy for a long time with a small church, a few Catholics and a resident priest. Even today Puri parish remains a small parish with 65 families.
The transfer of Fr. Marian on June 1, 1975, to Puri was for him like a journey to
the unknown. His 25 years of life with a vibrant tribal Church in the diocese of Sambalpur, was full of life, successful and rewarding. His long association with the tribals
in Sambalpur Diocese had made him fall in love with their language, customs and
mentality. He had in fact, earned the covetous title which very few missionaries are
accorded with, namely „our father” because of one’s closeness to their life.
But the situation in Puri, one of the five Holy Cities of Hindus in India, was quite
different because Puri is a cosmopolitan city where other religious Groups, like Hindus, Muslims, Christians and so on live together. Therefore, in order to begin his life
in Puri, Fr. Marian needed a large heart and openness which he had.

�Fr. Marian Zelazek, SVD „Bapa” (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri

67

Even though he was used to the Tribal population he was able to adjust himself to
the people of Puri by genuinely assuming a new mindset.
Fr. Marian lost no time in building up the parish and strengthening the parish
community. During his life in the parish for nine years, Fr. Marian organized the
parish in such a way that the Catholic Community truly became a witnessing community.

Church, reading room and Library
Fr. Marian constructed a spacious and beautiful church from which he could
see the temple of Lord Jagannath. The pilgrims to Puri would stop and look at the
church; some even entered the church compound. So, around the church he constructed a veranda where visitors could sit and pray without entering the church. He
also constructed a reading room and a library in the church compound. The reading
room is very popular with the residents of Puri and the visitors to Puri. It was his
dream that every evening there would be a prayer session in the church with bhajans,
music and reading from the Scriptures. He had hoped that the people who come to
the reading room would come and join the prayer and the bhajans and listen to and
enjoy the sacred music. He hoped that the reading room and the library would become a centre for inter-religious dialogue.
In this way he wanted to create and promote an atmosphere of inter-religious
dialogue, where people of all religions could come together and share their God experience with each other. Thus, he proved that love for others could become a solid
foundation for mutual understanding and dialogue, even in a place like Puri, a center
of orthodox Hinduism.

Response to Disasters
Puri district being on the coastal belt of Orisa, is a disaster prone area. In the
rainy season, time and again, floods would inundate much of the low-lying areas and
the affected people, cattle and other living creatures would then have to find shelter
on some high ground, which often were hill-tops and surrounded by the flood waters, looked like islands. When such disasters took place, Fr. Marian would organize
a feeding program for the marooned people, after obtaining the required clearance
from the local civil administration. He had a stock of large cooking vessels and other

�68

Raphael Cheenath SVD

kitchen utensils, so that when such disasters struck, he could begin his „relief program” at very short notice. Sisters and other volunteers would go with him to carry
out the work. The general public had a great appreciation for these quick relief programs he carried out in times of such tragedies.

Openness to other religions
It is at the southern outskirts of Puri that Rev. Zelazek organized a leprosy colony,
which is a product of his vision for life and his untiring work filled with love for the
most downtrodden. Although he was a foreigner himself, the people he cared for,
revered and loved him deeply, because, despite his being a man of another faith, he
accepted and respected their religious traditions and rituals. Thus he proved that
there is only one God and love is his attribute. They understood well the attitude of
this stranger, who had become one of their closest friends. He taught them by the
example of his life that one person’s love for another person is the only scale with
which we can measure his love for his God.
Fr. Marian scrupulously abstained from proselytizing, preferring to be a living
witness of the Gospel values. The very fact that he received the required permission
to build a church right in the middle of Puri town was proof enough of his honest
intentions and positive attitude towards the people of all religions, especially towards
his Hindu brothers and sisters in Puri. He never involved himself in proselytizing.
The atrocities that he suffered at Dachau had not extinguished Fr. Marians’ zest
for life. Hence, he was able to join the exuberance of the people at a feast-day celebration, until moments before death snatched him away from his earthly dwelling to the
eternal dwelling place of his Father in heaven.

Fr. Marian and spirit of integration
Within a few months after his arrival in Puri, the town began to feel his presence.
He got acquainted with the „pandas”, the priests of the Hindu temple of Puri. He got
in touch with many important personalities from among the civil authorities and the
general public. His openness embraced all. His life style in the holy city of Lord Jagannath created and fostered an atmosphere of understanding among the followers
of various religions. He was able to build up a good rapport with the Hindu community in Puri. The High Priest of the Temple of Sri Jagannath became one of his close

�Fr. Marian Zelazek, SVD „Bapa” (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri

69

friends in Puri. Once after a Christmas Midnight Mass, the high priest of the temple
came to Fr. Marian and gave him a Christmas present. It was a beautiful crucifix,
which Fr. Marian proudly exhibited in his office since that Christmas.
However, Fr. Marian never had an opportunity to enter the Sri Jagannath Temple
of Puri, as entry into the temple is restricted to the Hindus only. This restriction,
„only Hindus are allowed” is prominently displayed on a marble slab at the main entrance to the Temple. When asked why, he never attempted to enter the temple with
the many friends he had in the temple complex, his response used to be: „I respect
this longstanding restriction and I would not like to hurt the religious sentiments
of my Hindu brothers and sisters by entering the temple and „defiling” it, as I am
a non-Hindu”. Thus he never nurtured any resentment against anyone that he never
got a chance to enter the temple.
Fr. Marian even succeeded to a large extend to integrate the community of leprosy
patients into the local communities. Beatrix School was and is still one of the means
through which he achieved this integration, where children whose parents are not
leprosy patients also attend classes together with the children of leprosy patients.

Life in the institutions
Ishopanthi Ashram
Fr. Marian came to Puri parish in 1975 and his first assignment at Puri was as
the parish priest of Catholic Church, Puri. It was as the pastor of Puri church that he
began to involve himself in the colony of the leprosy patients. Gradually, his workload in the colony increased and it began to demand more of his time and personal
involvement. Therefore, in 1991, another priest, Fr. Thomas R.A, SVD, was appointed
as the new parish priest of Puri. Then Fr. Marian moved to a new place in Puri, called
Ishopanthi Ashram, which now looks after all the activities in which Fr. Marian was
involved. The registered name of Ishopanthi Ashram is „Karunalaya”, ‘hall of mercy’

Life among the Leprosy Patients
Leprosy patients require maximum attention and care from society. Instead they
are ostracized from society even by their own kith and kin because of the stigma
attached to leprosy, as an incurable disease and even as a curse! Any approach to

�70

Raphael Cheenath SVD

them was looked upon with suspicion by the patients. Most of the time the distance
between them and the society was too great to bridge the gap.
In the diocese of Sambalpur he was fully for the tribals; but Puri, one of the five
Holy Cities of Hindu India, was a cosmopolitan town where other religious groups
like Hindus, Muslims etc. existed. Even though Fr. Marian was used to the tribal
populations he was able to adjust himself and be open to all religions by effecting
a total change of mindset. Fr. Marian, who was tested by the fires of Dachau was not
perturbed by the new challenge. Very soon he clearly perceived his mission in Puri.
His mission and his determination to save life, found an opportunity in the lives of
hundreds of leprosy patients, beggars and poor people whose lives were maimed and
tortured. Therefore, he made up his mind to dedicate himself totally to them, because
the fullness of life which is God’s gift to everyone, was brutally denied to them.
The civil administration in Puri district was not able to grapple with the large
population of leprosy patients who were seen all over Puri town. For the well to do
and healthy people, they were a nuisance and a ‘menace’. Once the District Collector
called a meeting of the NGOs (Non-governmental Organization) working in Puri
to discuss how the problem of leprosy could be handled. Fr. Marian was also among
them. Even after lengthy discussion, no proper response came from those invited.
Fr. Marian took up the challenge; but he had neither the training nor expertise to
deal with leprosy patients. So he trained himself by means of books and through the
experience of others. With a basin of water and some disinfectant, he began the mission to the most neglected in the society. His generous and fearless association with
the leprosy patients invited others to join hands with him. The Sisters of Charity in
Puri were the first to join him; then came some of his friends.

Later, the civil administration pitched in.
The hard lessons he leaned in the concentration camp had equipped him for the
job, which many others refused to take up or were afraid to enter in. But for Fr. Marian it was easy and natural, because the difficulties he experienced in Puri were nothing at all compared to the trauma that he had gone through in Dachau.
Fr. Marian began the day with his daily visits to the colony of leprosy patients,
who were ostracized by society. Even the relations of the patients were ashamed to
associate with them for fear of a social stigma attached to such contacts. Initially, the

�Fr. Marian Zelazek, SVD „Bapa” (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri

71

patients did not realize that Fr. Marian had come to be one among them to work for
their well-being and to accord to them the dignity to which every human being had
a natural right. So, they requested him to „please come and visit us occasionally”.
Then he used to respond: „I shall be with you all my life”. He stayed with them till he
died in their midst. The spirit of Fr. Marian is still in the colony. The people fondly
continue to cherish the sweet memories of their ‘Bapa’ (Father).
Even as the parish priest of Puri, in order to assist the leprosy patients he
started a clinic in the church compound, where the doctors could diagnose the
disease. He called it „Arnold Janssen Dispensary”, after St. Arnold Janssen, the
Founder of the Society of the Divine Word, to evade the stigma that would have
been attached to it, if it were called „Leprosy Diagnostic Center”. Several wellplaced and middle class persons were able to get treatment through the Arnold
Janssen Dispensary without drawing the attention of the general public that they
had contracted the disease.
Fr. Marian soon realized that those suffering from leprosy are his own brothers
and sisters, who were deprived of their right to life and to human dignity for no fault
of theirs. So, he was not merely serving them, but really loved them. For him, serving the poor and the leprosy patients was not merely an act of charity, but a sacred
religious act, which he did with much dedication and love. So, he himself would
regularly wash their wounds, some of which were highly infected and foul-smelling.
But he would change their bandages with his own hands and rub on the wounds the
required medication. Archbishop Henry D’Souza who had invited Fr. Marian to Puri
wrote:” One day Fr. Marian shared with me that he needed to physically touch and
wash the wounds on the hands and feet of leprosy patients, so that he might deepen
his spiritual life as a priest. It was a lesson I have never forgotten.
As a result of his selfless and dedicated service of 31 years in Puri the community
of leprosy patients has today:
• A well organized colony with a population of over 1, 000 leprosy patients
• A school, called Beatrix School for the children of leprosy patients. A Mini
hospital for the patients in the colony.
• A „mercy kitchen” for those who cannot help themselves. A hostel for the children of leprosy patients who could be protected from contracting the disease
from living with their parents

�72

Raphael Cheenath SVD

• Several income generating and self-help programs, like weaving, bandage making, rope fabrication, brick making, sewing, gardening, chicken farm, and
so on.

Beatrix School and Hostel
Beatrix School is another important milestone in his mission to the leprosy patients. In order to separate the children of leprosy patients and give them education,
he began a school in the native language, Oriya, called Beatrix School. In the beginning it was meant for the children of the leprosy patients; but children of non-leprosy parents also sent their children to this school. In order to make the separation
of children from their parents total he also started a hostel for them. In this way the
danger of children contracting leprosy was minimized.

Spirituality Center
Perhaps, the last of the dreams of Fr. Marian was the Spirituality Center at Ishopanthi Ashram. On January 21, 2006, three months before he died, His Grace Most
Rev. Raphael Cheenath, SVD, blessed the Center and Very Rev. Fr. Antonio Pernia,
SVD, the Superior General of the Society of the Divine Word inaugurated it on the
same day. The Center is now being used for conducting renewal programs, retreats
and seminars. It is also to be used to organize and foster inter-faith activities for dialogue between people of various religious affiliations.

Fr. Marians’	Life Achievements
On February 22, 2007, the Government of Poland posthumously declared Fr.
Marian as the „Man of the Year” in Poland for his life-long service to the poor and
the sick. That was not the first accolade that Fr. Marian had received. In the last few
years of Fr. Marian’s life, several local, national and international organizations and
media institutions had recognized his humanitarian services and honored him with
awards, tributes, citations and cash prizes.
A few years back, the name of Fr. Marian was proposed for the Nobel Peace
Prize for the year 2001 and 2003. Letters from the State officials and important
personages had recommended his nomination. Many persons of various occupations and religious affiliations had signed up in support of the recommendation.

�Fr. Marian Zelazek, SVD „Bapa” (Father) of the Leprosy Patients and the Poor in Puri

73

Although his name did not figure in the final list he was very happy to see the
response of so many persons of all faiths and occupations who had signed the
recommendations.
Fr. Marian was aptly rewarded for his exemplary life, contribution to the Indian missions and his self-sacrificing life among leprosy patients in Puri, when Mr.
Krzyszt of Morziewicz, Ambassador of the Republic of Poland to India, conferred on
him the „Chivalry Cross of the Order of the Rebirth of the Republic of Poland” on
August 01, 2000. This honour was the highest national civilian award of the Polish
Government that year.
In May 2001, the British Broadcasting Corporation (BBC) telecasted a 45-minute
video program entitled” „The New Face of Leprosy”, which featured the work of Fr.
Marian at „Karunalaya”, the rehabilitation center for leprosy patients. The Polish
National Television too telecast the life and works of Fr. Marian many times. On
March 5, 2003, the Xavier Labour Relation Institute (XLRI) of Jamshedpur awarded
Fr. Marian with the Sir Jehangir Ghandy Medal for Industrial and Social Peace with
a gold medal and a citation.
St. Paul’s School, Rourkela, felicitated Fr. Marian during the Annual Day of the
school on November 16, 2003, for his humanitarian services.
In 2005, the Neelachakra Socio-Cultural Organization of Orisa, honoured Fr.
Marian with its prestigious award of a” Neelachakra”, consisting of a citation and
a beautiful bronze model of the Neelachakra found on top of Sri Jagannath Temple,
Puri, for his well recognized service to the leprosy-affected people of Puri.
The city council of Poznan in Poland, Fr. Marian’s native town, honoured him
with the „Honoured Citizen of Poznan” award on June 29, 2005.
On December 6, 2005, Fr. Marian received the prestigious „Dr. Radhanath Rath
Seva Samman Award” for his selfless and committed service to the leprosy patients
of Puri. He was honoured with a shawl, a certificate and Rs. 10, 000.00.

Fr. Marian’s Last Wish
Fr. Marian once told his Grace, Most Rev. Raphael Cheenath, SVD: „I would like
to fall dead while I am still working for the poor and needy!” Evidently, God, his
Heavenly Father, granted him his wish on April 30, 2006,

�74

Raphael Cheenath SVD

Death and Funeral
The inmates of „Karunalaya”, the colony for the leprosy patients, which Fr. Marian had built up, had organized a grand religious function on Sunday, April 30, 2006,
in the colony. Fr. Marian had personally driven his jeep to the colony to join them
in their celebrations. He had lunch with them in the colony along with Fr. Kurian
T.K. Before lunch, they had joined the people for the „Kirtan”, repetitive singing of
devotional songs, performed by the inmates of the colony. At about 1.45 pm, as he
was walking back to his jeep to return to his Ashram, Fr. Marian collapsed when
he was just about 100 feet away from the jeep. The inmates of the colony, who had
accompani ed Fr. Marian, alerted Fr. Kurian, who was still in the colony. Fr. Kurian
rushed to the spot and made arrangements to take Fr. Marian to the dispensary of
the colony immediately. Finding that Fr. Marian was suffering from a severe chest
pain, they rushed him to the district hospital at Puri. There the doctors declared him
dead at about 2.00 pm.
At 7.00 am on Monday, May 01, Holy Mass was celebrated at the Catholic Church
in Puri for the repose of the soul of Fr. Marian; then his body was kept in the Church
for a few hours for the public to pay their respects to their „Bapa”. By 10.00 am the
body was taken to Archbishop’s House in Bhubaneswar for the people of the Capital
City to pay their last respects to the departed. Then his mortal remains were taken
to the SVD Provincial House at Jharsuguda. The Funeral Mass was celebrated at St.
Arnold’s Parish Church, Jharsuguda, at 9.00 a. m. on May 2nd and immediately after
that, Fr. Marian’s body was laid to rest at the SVD cemetery in the Provincial House
complex at Jharsuguda.
But we know for certain by now that in the life that Fr. Marian lived after he survived the concentration camp, his holiness was in no way less than the holiness of his
beatified companions. For those of us who have known Fr. Marian, there is also no
doubt that he is now in heaven with his beatified companions.

�Eugeniusz Sakowicz
UKSW­

Kontekst kulturowo-religijny posługi misyjnej
ojca Mariana Żelazka w Indiachi�*
Życie każdego człowieka stanowi w pewnym sensie „tekst” – zapis słów i czynów,
opis działań, inicjatyw, decyzji. „Tekst” egzystencji ludzkiej nie byłby do końca zrozumiały, gdyby nie kontekst stanowiący środowisko generujące, czy też stymulujące
zachowanie, postępowanie, co więcej – kształtujące postawę danego człowieka.
Kontekst w potocznym rozumieniu to tekst, „którego częścią jest dany wyraz
lub wyrażenie”. W tym właśnie sensie mówi się o „kontekście zdaniowym”, czy też
o „zdaniu wyrwanym z kontekstu”.
Ojciec Marian Żelazek spełniał przez całe swoje życie posługę misyjną, począwszy od czasu budzącego się powołania zakonnego w rodzinnym domu (niezwykły
kontekst wielodzietnej rodziny – kilkanaścioro rodzeństwa naturalnego i dwoje rodzeństwa przybranego!), poprzez traumatyczny, graniczny kontekst życia w koncentracyjnych obozach umierania, głównie w Dachau, po liczący kilkadziesiąt lat kontekst indyjski – ziemi szczególnej, cierpiącej, ubogiej materialnie i bogatej duchowo,
ziemi przenikniętej duchem, uduchowionej.
Spójrzmy na ten jeden ze wskazanych kontekstów – Indie. Nazwa tego państwa, w języku polskim wyrażona w liczbie mnogiej, wskazuje na wielość, różnorodność. W języku angielskim India to jedność. Rzeczywiście Indie to India
i India to Indie. W Indiach przeszłość jest teraźniejszością, czas mityczny jest
jak najbardziej czasem realnym, wydarzenia opisane przez wielkie hinduistyczne
epopeje to nie wspominanie czegoś, czego nie było, lecz proklamacja mitu jako
dzisiejszej rzeczywistości. W Indiach urzeczywistnia się „coincidentia oppositorum” – „jedność przeciwieństw”, o której wypowiadał się inny „duchowy obywatel” Indii – Mircea Eliade. Wielki fenomenolog religii w tym państwie uczył się
czytać znaki religii obecne i jawiące się w świecie, również tym zdechrystianizowanym, odreligijnionym.
* Tekst referatu wygłoszonego podczas sympozjum.

�	

�76

Eugeniusz Sakowicz

Wierzenia Indii opisywane w podręcznikach religioznawstwa drukowanych na
zachód od Gangesu (np. w Polsce) przedstawiane bywają jako politeistyczne. Sami
hinduiści – wyznawcy odwiecznej dharmy (niezmiennego ładu kosmicznego i harmonii) mówią o swojej religii jako wiecznotrwałym, nieprzemijającym porządku,
harmonii. Podkreślają nadto bardzo wyraźnie, iż „jeden jest byt, którego wieszcze
(poeci) różnorako zowią”. Politeizm w Indiach jest monoteizmem! Hinduista zrozumie to zdanie bez cienia wątpliwości. Europejczyk – racjonalista, o przerośniętym
intelekcie i skurczonym sercu będzie miał poważną wątpliwość, czy zdanie to jest
prawdziwe. Logika hinduistów jest różna od tej, którą się kierują ludzie Zachodu.
Ważnym kontekstem życia i posługi ojca Mariana Żelazka był kontekst serca.
Hinduiści myślą sercem! W Indiach uwyraźnia się bardzo mocno, dobitnie duchowy
wymiar życia ludzkiego. Cała rzeczywistość przeniknięta jest „duchem”. W Indiach
Duch Święty był zawsze obecny. Jest tajemniczo obecny w sercach i sumieniach
niechrześcijan. Przenikał i przenika niechrześcijański świat religii i kultur subkontynentu indyjskiego. W Indiach obecny był i jest „nieznany Chrystus hinduizmu”
(Raimondo Pannikar), „ukryty Chrystus tej religii” – Zbawiciel i Odkupiciel każdego człowieka, każdej religii i kultury.
W Indiach przetrwać może tylko ten, kto jest pokorny. Kolonialiści brytyjscy
przede wszystkim, ale i francuscy również, byli ludźmi wielkiej buty, pychy. Przybysze z Zachodu – chrześcijanie określani byli przez hinduistów przez dziesiątki lat jako
ci, którzy piją alkohol i jedzą mięso. Skoro tak, to burzą oni nieustannie odwieczną
harmonię kosmosu, świata. Kolonialistów o chrześcijańskim rodowodzie nikt nie
nazywał wyzwolicielami, propagatorami cywilizacyjnych osiągnięć, dobrodziejami,
czy dobroczyńcami. Nawet jeśli zakładali i prowadzili szkoły i szpitale, traktowano ich z nieufnością. Ojciec Marian Żelazek, sługa Słowa Bożego, czynił wszystko
w miłości tego Słowa. Poświadczył swoim życiem wobec całego swojego kontekstu,
iż są wśród chrześcijan również i tacy, którzy co dzień żyją (a nie tylko deklarują) zapisanymi w Ewangelii Ośmioma Błogosławieństwami, tymi Drogowskazami, które
fascynowały Ojca niepodległych Indii – Mahatmę Gandhiego. „Ośmioraka ścieżka”
– jedna ewangeliczna ścieżka!, wyznaczona Ośmioma Jezusowymi Błogosławieństwami z Kazania na górze, kreśliła duchowy kontekst życia i posługi ojca Żelazka.
Indie po latach braku własnej państwowości wyszły z „Europy – domu niewoli”. Po przywróceniu Indiom suwerenności i wyzwoleniu się z europejskiego ujarz-

�Kontekst kulturowo-religijny posługi misyjnej ojca Mariana Żelazka w Indiach

77

mienia, zniesiony został system kastowy. Decyzje polityczno-administracyjne niczego jednak nie zniosły. Kontekst wyznaczony przez warny, kasty, subkasty wciąż
w Indiach jest żywy. W tym właśnie środowisku – kontekście kastowym – posługę
misyjną prowadził bezkastowiec ojciec Żelazek. Wyznawca religii Chrystusa został
jednak zaakceptowany przez członków różnych „narodów”, którymi w gruncie rzeczy są kasty. Nie był ojciec Żelazek niedotykalnym, obcym, nie narzucał bowiem
hinduistom wartości świata Zachodu jako rzekomo wartości uniwersalnych. Pełnił
posługę misyjną wobec Jezusa Azjaty obecnego w hinduistach, Jezusa Hindusa, który będąc jako człowiek Azjatą, upodobnił się w pełni do swoich pobratymców, jak
i wobec wszystkich ludzi. W pokorze służył Chrystusowi Trędowatemu – obecnemu
w twarzach, w dłoniach, w sercach ludzi trędowatych. Jezus Chrystus Trędowaty był
jego patronem i przewodnikiem w posłudze miłości – bezgranicznej i bezwarunkowej afirmacji drugiej osoby ludzkiej.
Jezus poprzez akt Wcielenia upodobnił się w jednakowy sposób do każdego człowieka – bez względu na jego wiarę czy niewiarę. Każdego w równy sposób wyzwolił
poprzez akt Odkupienia! Skoro Jezus upodobnił się do hinduisty, to jest on (hinduista) z natury pro-Chrystusowy. Skoro Jezus obecny jest w chrześcijanach i chrześcijankach, to również żyje On w hinduistach i hinduistkach. Rozumiał to ojciec Żelazek bez cienia wątpliwości. Wiedział, że prawda ta wpisana jest w krzyż misyjny,
będący drogowskazem i laską pasterską każdego misjonarza. W tym rozumieniu
kryje się tajemnica wielkich misjonarzy – wielkich swoją pokorą, skromnością, bezinteresownością. Kontekstem posługi misyjnej ojca Mariana Żelazka w Indiach był
Jezus Chrystus.
Indie szczycą się z tego, iż stanowią najstarszą demokrację świata. Wielość religii,
filozofii, języków, stylów życia, mentalności, rozmaitość ludów i plemion stanowi
różnorodność, która jest jednością. Przez dziesiątki lat kontekst religijno-kulturowy
Indii zagrożony był destrukcyjnym wpływem ideologii sowieckiej, która wdzierała
się do sfer nie tylko rządzących. Co raz w Indiach wykluwały się demony nietolerancji religijnej. Wyznawcy hinduizmu i islamu oraz innych religii burzyli nawzajem
swoje świątynie i budowle sakralne. Tolerancja i nietolerancja również funkcjonowały w Indiach jako „jedność przeciwieństw”.
Liczni hinduiści, którzy szczycą się świętymi pomnikami – dostojnymi księgami
wiedzy, mądrości i ducha – Wedami są dziś niepiśmienni. Z drugiej strony liczni

�78

Eugeniusz Sakowicz

młodzi ludzie żyją pasją nauki, zdobywając wykształcenie wg standardów światowych. W przekonaniu Europejczyków Indie są państwem ubogim. Według analityków ekonomii Indie wraz z Chinami mogą wyznaczyć nową drogę w światowych
ekonomicznych trendach.
Indie – kontekst życia ojca Mariana Żelazka, to rzeczywistość niezwykle brzemienna w doświadczenia ducha, dynamiczna z racji na młodość i płodność, która
jest jej siłą. Państwo to było drugą Ojczyzną ojca Żelazka. Nie raz to przekonanie
z całą mocą wyrażał werbista – sługa Słowa Bożego w kontekście indyjskim. Ojczyzna to miejsce urodzenia i pochodzenia. Ojciec Marian Żelazek pochodził i z Polski,
i z Indii – on sam stał się świadkiem i potwierdzeniem owej „coincidentia oppositorum”. W tym wyraziła się wielkość pokornego i pokora wielkiego.
Ojciec Marian Żelazek urodził się w Indiach! Wszyscy hinduiści, których spotykał ojciec Marian, byli jego najstarszymi braćmi i siostrami w wierze w Boga.
W Indiach chrześcijanie dostępują niezwykłej łaski Boga. Tu uświadamiają sobie, że
oprócz starszych braci w wierze – Żydów i braci młodszych – muzułmanów, mają
jeszcze najstarszych braci – hindustów i hinduistów. Indie są kontekstem, w którym
zrozumieć można prawdę o Bogu Trójjedynym, który stanowi wzór dla wszystkich
ludzkich relacji. Nie ma innej rzeczywistości, jak: ja, ty, on (ona, ono). Ojciec Marian
Żelazek wiedział, że ja ma tylko sens, gdy istnieje dla ty i dla niego (niej). Zrozumiał
w domu rodzinnym, a następnie w obozie koncentracyjnym, wreszcie w indyjskim
kontekście, iż życie ludzkie ma sens jedynie przez swą treść dla innych. Uczył się od
Boga w Trójcy Jedynego czynów miłości.

�SUMMARY

Summary
A very important aspect of life and work of Fr Marian Żelazek was, so to say,
a ‘heart factor’. He understood that the Hinduists ‘think with heart’, or ‘through
heart’, and that in India the spiritual dimension of life plays a much more important role than in Europe. India prouds itself of being the oldest democracy in the
world. Its multiplicity of religions, philosophical systems, languages, styles of life and
mentality, ethnical and tribal variety; all that constitutes – at one and the same time
– diversity and unity. It is a complex and dynamic reality, abounding in spiritual encounters, which draws the strength from its youthfulness and vitality. Such was the
cultural setting of Fr. Marian Żelazek missionary service in India.

��Andrzej Danilewicz SVD
prowincjał

Ojciec Marian Żelazek – kandydatem na ołtarze?�*
Kilka tygodni temu do naszego prowincjalatu wpłynął e-mail z zapytaniem: „Czy
można modlić się za wstawiennictwem ojca Mariana Żelazka?”. W świetle dotychczasowych wystąpień postać ojca Mariana Żelazka jawi się jako wyjątkowa pod
każdym względem. Ową wyjątkowość w języku kościelnym możemy nazwać heroicznością cnót. To właśnie na tej podstawie, potwierdzonej przez cud – najczęściej
uzdrowienia – dostępuje się wyniesienia na ołtarze. Aby tak się stało, należy wykazać
wykraczającą ponad przeciętność miłość Boga i bliźniego danej osoby. Należy także
zwrócić uwagę, czy świętości ontologicznej – pochodzącej z daru łaski Bożej, odpowiada świętość moralna – wynik wysiłków człowieka. Kolejnym kryterium świętości jest doskonałe zjednoczenie z Chrystusem. Choć świętość jest jedna – przybiera
różne formy wyrażania się, zgodnie z warunkami i stanem życia człowieka, gdyż jest
skutkiem działania Ducha Świętego. Ważne, aby z łatwością można było ukazać jej
eklezjalny charakter.
Zgodnie z ustawodawstwem Jana Pawła II wyrażonym w konstytucji Divinus perfectionis Magister proces beatyfikacyjny powinien rozpocząć się między 5 a 30 rokiem od śmierci kandydata na ołtarze. Od tych terminów może istnieć dyspensa lub
prawnie przewidziane wyjątki. Aby rozpoczął się proces, ktoś musi wystąpić w roli
powoda i wnieść do biskupa miejsca śmierci sługi Bożego o rozpoczęcie procesu
beatyfikacyjnego. Po uzyskaniu zgody Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych biskup
wszczyna sprawę. Zostaje powołany postulator – pełnomocnik powoda, odpowiedzialny za zebranie materiału dowodowego, oraz promotor sprawiedliwości, który
stara się, by nikt niegodny nie dostąpił chwały ołtarzy. Powołuje się również biegłych
historyków, teologów, psychologów oraz inne osoby zaangażowane w proces, jak sekretarze i notariusze.
Samo postępowanie przygotowujące ogłoszenie błogosławionym składa się
z trzech głównych etapów. Pierwszym z nich jest dochodzenie diecezjalne, które* Tekst przemowy wygłoszonej podczas sympozjum.

�	

�82

Ks. Andrzej Danilewicz SVD

go celem jest zebranie wszystkich środków dowodowych odnoszących się do życia,
działalności, śmierci, opinii świętości oraz dowodów ewentualnych cudów dokonanych za wstawiennictwem sługi Bożego. Po tym etapie następują dwa dalsze w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie. Są to: studium materiału i przygotowanie wyczerpujących pozycji na temat życia i heroiczności cnót oraz na temat cudów.
Następnie odbywają się dyskusje teologiczne z udziałem członków Kongregacji. Po
zakończeniu tych etapów sprawa zostaje przekazana ojcu świętemu, który po konsultacji z zainteresowanymi wyznacza datę i miejsce beatyfikacji.
Do tego czasu należy powstrzymać się z jakimkolwiek kultem publicznym, który
według Kodeksu Prawa Kanonicznego przysługuje jedynie tym sługom Bożym, którzy
autorytetem Kościoła zostali zaliczeni do grona świętych lub błogosławionych (kan.
1187). Przykładem kultu niewłaściwego byłoby np. powstawanie bractw modlitewnych
pod wezwaniem kandydata na ołtarze, organizowania nowenn, procesji, nabożeństw
itp. Konieczność powstrzymywania się od kultu publicznego nie stoi na przeszkodzie
w szerzeniu kultu prywatnego. Wręcz przeciwnie – szerzenie go jest jednym z zadań
postulatora i powoda w procesie beatyfikacyjnym. Co można więc czynić?
Można zadbać odpowiednio o miejsce pochówku. Wolno wykonywać i rozpowszechniać podobizny sługi Bożego. Nie wolno jednak na nich umieszczać aureoli
lub innych znaków przysługujących osobom kanonizowanym lub beatyfikowanym.
Nie wolno tych podobizn umieszczać na ołtarzu. Do takiej podobizny można dołączyć krótki życiorys i modlitwę o beatyfikację. Można też wystawić księgi z prośbami
i podziękowaniami za łaski otrzymane za wstawiennictwem sługi Bożego. Można
wydawać artykuły i książki dotyczące okoliczności życia, dzieł i charyzmatu kandydata na ołtarze. Można też podawać przykłady z jego życia w kazaniach lub w czasie
katechezy, jednak bez niezdrowej przesady. Publikacje dotyczące sługi Bożego powinny posiadać odpowiednią aprobatę kościelną.
Można rozpowszechniać i odmawiać, nawet zbiorowo, modlitwy zawierające
prośbę o wstawiennictwo kandydata na ołtarze i o pomyślny i szybki przebieg procesu beatyfikacyjnego. Modlitwom takim nie powinien jednak przewodniczyć kapłan
ubrany w strój liturgiczny. Można powoływać stowarzyszenia, fundacje i towarzystwa nazwane imieniem sługi Bożego. Można też urządzać muzea i poświęcone mu
izby pamięci. Można, a wręcz należy, kontynuować dobre dzieła rozpoczęte przez
sługę Bożego.

�Ojciec Marian Żelazek – kandydatem na ołtarze?

83

Na koniec warto zadać sobie pytanie, co konkretnie można zrobić, by przyczynić
się do procesu beatyfikacyjnego ojca Mariana Żelazka oraz kto, jak i kiedy może to
zrobić? Otóż pierwszą sprawą, którą można i należy rozpocząć już dziś, to zebranie
rzetelnego materiału na temat życia i działalności ojca Żelazka. Należałoby zgromadzić wspomnienia różnych osób, które stykały się z ojcem Marianem; unikając
przy tym wszelkiego przesładzania czy zatajania spraw trudnych i niewygodnych.
Należy też rzetelnie zebrać wszystkie materiały pisane i pamiątki po ojcu Żelazku.
Wskazane jest, aby zajęło się tym Zgromadzenie Słowa Bożego. Nie byłoby sprawą
dobrą, gdyby tę akcję przeprowadzały też inne ośrodki bez porozumienia z werbistami. Sprawa ta dotyczy tak Indii, jak i Polski.
Mile widziane byłyby naukowe opracowania, zwłaszcza z zakresu historii, teologii
i religioznawstwa dotyczące osoby ojca Mariana Żelazka. Tu liczymy na współpracę
z ośrodkami akademickimi i możemy służyć materiałem archiwalnym. Pożyteczne
byłoby także podjęcie akcji informacyjnej i popularyzującej osobę i dzieło ojca Mariana Żelazka.
Trzeba też jasno powiedzieć, że można i należy modlić się do Boga, aby wsławił
swe imię przez beatyfikację ojca Mariana, jak również można prosić o potrzebne
łaski za wstawiennictwem tego wielkiego misjonarza. O otrzymanych łaskach należy
powiadomić Zgromadzenie Słowa Bożego.
1 maja 2011 roku można wystąpić z powództwem do biskupa diecezji CuttakBhubaneswar o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. Naturalnym kandydatem na
powoda wydaje się być Zgromadzenie Słowa Bożego. Potem pozostaje mieć nadzieję, że ojciec Marian Żelazek szybko zostanie wyniesiony do chwały ołtarzy, przez
co Kościół da nam go oficjalnie jako wzór do naśladowania i wsparcie w różnych
aspektach naszego życia.

�SUMMARY

Summary
Is Fr. Marian Żelazek a candidate for the altar? Many people believe that he is.
According to the Canon Law, a period of at least 5 years must pass before a beatification process may commence. A beatification process consists of three main
stages: appointment of a postulator; completion of necessary documents; a beatification ceremony itself. What could actually be done to speed a potential beatification
process of Fr. Marian Żelazek? First of all, there should be a collection of all reliable
materials relevant to life and work of Fr. Żelazek, such as his writings and things that
belonged to him, testimonies of those who had any contacts with him, etc. It would
be also good to undertake some steps promoting his cause among a wider public. At
the same time, however, it would be important to beware of all attempts of brightening up his image, or concealing things that might be difficult or inconvenient. It
must be clearly said that it is permissible, even laudable, to pray God to glorify His
name through the beatification of Fr. Marian. One may also already pray through an
intercession of that great missionary.

�O. Thazhathuveetil Kurian SVD

Kontynuacja wizji i misji ojca Mariana Żelazka SVD�*
„Jeśli, z pomocą Bożą, kiedykolwiek wydostanę się z tego piekła na ziemi, zrobię
wszystko, aby dać chleb głodującym i ulżyć ludzkiemu bólowi i cierpieniu”. Ojciec
Marian Żelazek złożył tę obietnicę w obozie koncentracyjnym w Dachau. W Puri
wypełnił ją bardziej, niż przypuszczał.
Poczytuję za błogosławieństwo, iż dane mi było znać o. Mariana na przestrzeni ponad trzydziestu lat, a podczas ostatnich dwóch lat jego życia mieszkać razem
z nim.

Wizja i misja ojca Mariana
Wizją, która prowadziła ojca Mariana, było zdanie z Ewangelii św. Jana: „Aby
mieli życie, i to życie w pełni” (J 10, 10). Dzięki tejże wizji ojciec Marian był pełen
życia i entuzjazmu. Zwykł był opowiadać na różne sposoby, jakim cennym darem
było dla niego życie i jak wdzięczny był Bogu za darowanie mu życia, to znaczy za
niejako powtórne narodzenie po pobycie w obozie koncentracyjnym. Cenił swoje
życie, cieszył się nim i pragnął, by inni również się nim cieszyli.
Na początku swojej misji w Puri ojciec Marian nie miał jasnej wizji ani planu
działania. Gdy przełożeni poprosili go, aby udał się do Puri, nie miał pojęcia, co
go oczekuje. Czuł się jedynie prowadzony słowami Jezusa: „Ja jestem światłością
świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło
życia” (J 8, 12; 14, 6).
Ojciec Marian rozpoczął swoje życie i misję w Puri z otwartością i ufnością
w Boga i w ludzi. Z tej otwartości, ufności i oddania ukształtowała się jego wizja
i potrójna misja, którą ojciec Marian zainicjował pod auspicjami Aszramu Iszopanti
(Ishopanthi Ashram). Ta wizja i misja mają również swoje podstawy w hinduskiej
tradycji trzech dróg: Jnana (znajomość prawdy), Bhakti (pobożność) oraz Karma
(życiodajne działanie).
* Referat wygłoszony podczas sympozjum.

�	

�86

O. Thazhathuveetil Kurian SVD

Ojciec Marian nadał prawdziwie chrześcijański wymiar duchowi i praktyce
dialogu. Wszedł w dialog z ludźmi innych wierzeń poprzez wzajemne dzielenie
się i zgłębianie doświadczenia Boga. Wynikiem owego dialogu były jego stosunki
z wieloma sanyaskimi i hinduskimi kapłanami. Z głębokim szacunkiem do innych
religii i kultur, i we współpracy z nimi, ojciec Marian ofiarował różnorodne posługi
ubogim i odsuniętym na margines mieszkańcom Puri, promując tym samym prawdziwą duchowość. Na początku jego posługiwania pacjentom leprozorium, bliskim
jego współpracownikiem był bramiński lekarz, a główny kapłan świątyni Jagannath
znalazł w nim przyjaciela i mistrza.

Zachować i dawać wyraz chrześcijańskim i ludzkim wartościom,
którymi żył ojciec Marian
Wizja ojca Mariana urzeczywistniała się poprzez takie ewangeliczne wartości,
jak: współczucie, szacunek i miłość do wszystkich ludzi jako dzieci Bożych, otwartość na wszystkich w duchu dialogu.
Jak Dobrego Samarytanina, tak i ojca Mariana przepełniało współczucie dla
wszystkich, którzy do niego przychodzili, i dla każdego cierpiącego. Nie mógł powiedzieć „nie” nikomu, kto cierpiał lub był w potrzebie. Poczynając od życzliwych
słów, ofiarował wszystko, co mógł. Kiedy napotykał chorych i leżących bezsilnie na
ulicy, podnosił ich i udzielał im pomocy, często odprowadzając ich do szpitala. Odnosiło się to szczególnie do ludzi dotkniętych trądem.
Nigdy nikogo nie oskarżał ani nie osądzał. Zawsze znajdował powód do usprawiedliwienia czyjegoś nagannego zachowania, mówiąc, iż osobie znajdującej się
w tak nędznym położeniu trudno byłoby zachować się inaczej. Miał czas dla każdego. Był bardzo cierpliwy. Nigdy nie widziałem go tracącego spokój.
W wiosce dla trędowatych wielu mówiło: „Ojciec uczynił ze mnie istotę ludzką”.
Chorzy na trąd, potępieni przez społeczeństwo i traktowani przez nie z góry, którzy
często żyli w nędzy i w nieludzkich warunkach, zawsze znajdowali przychylność u ojca
Mariana. Podchodził do nich z miłością i szacunkiem. W im bardziej nieludzkich warunkach ktoś żył, tym bardziej ojciec Marian widział w nim podobieństwo Boga. Bóg
Ojciec uczynił swego jedynego Syna osobą ludzką, aby ludzie stali się bardziej ludzcy.
Pewnego razu ojciec Marian dostąpił przywileju zasiadania w Rydwanie Pana
Jagannath (głównego bóstwa słynnej świątyni w Puri). Stało się to dzięki jego do-

�Kontynuacja wizji i misji ojca Mariana Żelazka SVD

87

bremu przyjacielowi, głównemu kapłanowi tejże świątyni. Jego spontaniczną odpowiedzią na ów zaszczyt było objęcie statuy Pana Jagannath. Był otwarty na wszystkich i obejmował wszystkich, niezależnie od przynależności do danej kasty, kultury
czy wyznania. Pośród religijnego fundamentalizmu i nietolerancji, jego doceniająca
i akceptująca postawa i podejście do ludzi innych religii były czymś nadzwyczajnym.
Był uważany za osobę prawdziwie religijną, ludzie zatem oczekiwali jego błogosławieństwa i uzdrawiającego dotyku.
Aby kontynuować wizje i misję ojca Mariana, pierwszą rzeczą, do jakiej musimy
dążyć, jest zachowanie wyżej wymienionych wartości. Każdy i każda z nas, żyjących
i pracujących w Aszramie Iszopanti, musi ich strzec jako jednego z ważnych aspektów swego życia i misji w tym miejscu.

Kontynuacja posług zapoczątkowanych przez ojca Mariana
Centrum Opieki nad Trędowatymi w Karunalaya (leczenie, opieka
i profilaktyka trądu)
W 1976 roku, odpowiadając na prośbę ówczesnego administratora dystryktu
Puri, ojciec Marian założył Centrum Opieki nad Trędowatymi w Karunalaya. Rozpoczął swoją misję, nadając ludzki wymiar niedotykalnym – chorym na trąd – poprzez obmywanie i opatrywanie ich ran gołymi rękoma. Przywrócił ludziom dotkniętym trądem ich godność i poczucie wartości i umożliwił im stanie się częścią
normalnego społeczeństwa.
Obecnie Karunalaya zamieszkuje 225 rodzin (ponad 1000 osób) dotkniętych
trądem. Większość z nich to ludzie odrzuceni przez swoje rodziny i społeczeństwo
z powodu ich choroby. Niektórzy z nich opuścili swoje rodziny dobrowolnie w obawie przed ostracyzmem ze strony lokalnej wspólnoty, z jakim spotkałyby się ich rodziny, gdyby zostali.
Zadaniem dla nas jest zreorganizować i kontynuować:
• Leprozorium: Szpital dla obłożnie chorych, głównie na trąd, niezależnie od ich
pochodzenia kastowego i wyznania (22 łóżka i dziewięcioosobowa obsługa).
• Apteka: Darmowe lekarstwa dla mieszkańców osady i innych potrzebujących.

�88

O. Thazhathuveetil Kurian SVD

• Klinika dentystyczna: Chorzy na trąd nie są przyjmowani w zwyczajnych klinikach dentystycznych. Jedynym zatem sposobem na zapewnienie im leczenia jest posiadanie własnego gabinetu. W naszej klinice pracują dentysta oraz
wolontariusze z Włoch, Polski i innych krajów.
Opieka nad niepełnosprawnymi i osobami w podeszłym wieku
• Kuchnia Miłosierdzia, wydaje posiłki trzy razy dziennie dla ok. 80 osób, które
w żaden sposób, nawet żebrząc, nie są w stanie zapewnić sobie utrzymania.
Oprócz pożywienia ośrodek Karunalaya dba również o ich inne potrzeby, takie jak odzienie, lekarstwa, rzeczy osobiste, aż po godziwą kremację ciała po
śmierci.
• Posiłki dla dzieci: Ponad 200 dzieci w Karunalaya objętych jest szczególną
opieką w postaci różnorodnych programów żywieniowych.
Rehabilitacja
• Rehabilitacja terapeutyczna
✓ Obuwie ortopedyczne – Ośrodek produkuje i zaopatruje chorych na trąd
w buty i sandały wykonane ze specjalnej, mikrokomórkowej gumy, która
absorbuje ucisk wywoływany przez wszelkie szkodliwe obiekty, chroniąc
w ten sposób pozbawione czucia stopy pacjentów.
• Rehabilitacja ekonomiczna i programy zatrudnienia
✓ Uzdalnianie ludzi dotkniętych trądem do maksymalnego wykorzystania
swoich możliwości i umiejętności.
✓ Motywowanie i uwalnianie ich od niewoli żebractwa jako głównego źródła
utrzymania.
✓ Uzdalnianie ich do zarabiania na życie poprzez udział w różnorodnych zadaniach indywidualnych i wspólnych.
• Projekty wspomagające rehabilitację
✓ Mała przedsiębiorczość wytwarzająca takie rzeczy, jak liny i maty przed
drzwi, w której zatrudnionych jest 35 osób.
✓ Zakład krawiecki dla ok. 20 kobiet. Płace pochodzą ze sprzedaży wyrobów.
Ośrodek pomaga w utrzymaniu budynku, narzędzi itp.
✓ Niewielki ogród warzywny oferujący terapeutyczną pracę dla siedmiu osób. Dochód pokrywa ok. 15% całości wydatków. Resztę potrzeb pokrywa ośrodek.

�Kontynuacja wizji i misji ojca Mariana Żelazka SVD

89

✓ Farma drobiu (oczekuje na otwarcie, potrzeba kapitału inwestycyjnego).
✓ Grupy samopomocy dla kobiet (chów zwierząt i ryb, produkty z muszli
morskich itp.).
Nowe wyzwania
✓ Zreorganizować i promować usługi realizowane już przez ojca Mariana, stosownie do aktualnych potrzeb i możliwości.
✓ Poprawiać i wzmocnić wysiłki w zakresie opieki rehabilitacyjno-socjalnej,
psychologicznej i duchowej.
✓ Nadać orientację zawodową i motywować ludzi do większej odpowiedzialności za samych siebie.
✓ Zapewnić większą różnorodność zdobycia kwalifikacji zawodowych.
✓ Promować ducha współpracy i zapewniać większy udział osób w projektach.
✓ Przygotowanie ankiety ewaluacyjnej i planowanie nowych projektów jest
w toku.

Szkoła Beatrix i Dom dla Dzieci Karunalaya
Pracując z ludźmi Karunalaya, ojciec Marian zdawał sobie sprawę, iż dzieci chorych na trąd nie mogły dostać się do żadnej szkoły z powodu socjalnego i religijnego piętna trądu i wynikającej z tego dyskryminacji. Założył zatem Szkołę Beatrix
dla dzieci pacjentów dotkniętych trądem. Niegdyś szkoła dla odrzuconych dzieci
trędowatych, stała się z biegiem czasu centrum integracji między ludźmi dotkniętymi trądem i resztą społeczeństwa. Szkoła jest znana z dobrego poziomu akademickiego i dyscypliny. Obecnie uczy się w niej 621 dzieci, od poziomu przedszkolnego
do klasy VII.
Dom dla Dzieci Karunalaya, który jest częścią naszej szkoły, zapewnia dach
nad głową dla 60 dzieci pacjentów chorych na trąd. Przedział wiekowy wynosi
od 6 do 14 lat. Dzieci pochodzą z różnych osad dla trędowatych, odległych od
Puri nawet o 350 km. Zapewniamy im nie tylko dobre wykształcenie, ale również
opiekę medyczną, wsparcie moralne i emocjonalne, a także możliwości wszechstronnego rozwoju. Staramy się uformować z nich dobrych ludzi i szlachetnych
obywateli świata.

�90

O. Thazhathuveetil Kurian SVD

W przyszłości należałoby nadal dążyć do:
• Pogłębienia świadomości społecznej i rozwijania programów integracyjnych
dla dzieci, wyzwalających je z poniżeń i stygmatów społecznych.
• Rozwijania wspólnych programów edukacyjnych z dziećmi z innych szkół.
• Nawiązywania kontaktów pomiędzy dziećmi ze Szkoły Beatrix i dziećmi
w Polsce, we Włoszech, w Niemczech i innych krajach.

Centrum Dialogu i Duchowości (Ishopanthi Ashram)
Centrum Dialogu i Duchowości, ostatni z wielu snów ojca Mariana, jest owocem
jego wizji prawdziwego dialogu i religijności. Puri jest jednym z najświętszych miejsc
dla Hindusów w Indiach. Ojciec Marian był znany ze swojego dialogu z ubogimi
i marginalizowanymi poprzez swą służbę ludziom dotkniętym trądem. Jednocześnie
utrzymywał bliskie kontakty z wyznawcami innych religii – hinduistami, buddystami, z ich mistrzami (gurus i sayasis), ze świątyniami i aśramami.
Ojciec Marian zdążył ukończyć ponad połowę konstrukcji budynku oraz wyposażył go w meble i ekwipunek. Centrum Dialogu i Duchowości jest blisko związane z Karunalaya, Szkołą Beatrix i pracą duszpasterską wśród ludności miasta Puri. Realizuje
ono programy podkreślające współzależność tych trzech posług. Celem Centrum jest
szeroko pojęta współpraca z innymi aśramami, grupami religijnymi i socjalnymi.
W Centrum organizowane są również różnorodne projekty promujące międzyreligijne zrozumienie i harmonię. W Puri, jako jednym z najważniejszych ośrodków religijnych i kulturalnych regionu Orisa, pragniemy mieć udział w religijnym
i kulturalnym dziedzictwie jego mieszkańców i razem z nimi promować religijne
i kulturalne wartości.
We wszystkich programach i wysiłkach nasze Centrum zawsze będzie się skupiało na rzeczywistości, w której żyją ubodzy i marginalizowani. Uczestnicy różnorodnych programów będą mieli sposobność bezpośredniego kontaktu z pacjentami
dotkniętymi trądem, niepełnosprawnymi fizycznie i psychicznie, oraz innymi podobnymi grupami. Z wyposażenia Centrum będą mogli również korzystać wszyscy
ci, którym bliska jest idea aśramu, jak na przykład wspólnoty religijne, organizacje
pozarządowe i sektor gospodarczy, dla przeprowadzania seminariów, warsztatów,
konferencji itp.

�Kontynuacja wizji i misji ojca Mariana Żelazka SVD

91

Dalsze kroki na drodze
do zachowania i promowania pamięci o ojcu Marianie
Ojciec Marian żyje w sercach tych, którzy go spotkali i doświadczyli jego dobroci.
Oprócz propagowania wartości, którymi żył, i kontynuowania jego posługi, niektóre
znaki i symbole pogłębią jego obecność wśród ludzi. Oto kilka zamierzeń, które poprowadzą nas ku temu celowi:
• Centrum dokumentacyjne na temat trądu w Ishopanthi Ashram, noszące
imię ojca Mariana.
• Szkolenia i kursy podnoszące kwalifikacje zawodowe dla personelu paramedycznego opiekującego się pacjentami chorymi na trąd.
• Przeprowadzanie sympozjów na tematy związane z trądem.
• Przygotowanie ekspozycji prezentującej życie i dzieło ojca Mariana.
• Publikacja biografii ojca Mariana.
• Regularne międzywyznaniowe modlitwy i nabożeństwa w kaplicy aśramu.
• Doroczny dzień wspólnej celebracji.
• Powołanie do życia sekretariatu do promowania jego sprawy.
• Ukończenie budowy i umeblowanie Centrum Dialogu i Duchowości.
• Zakup książek i programów audiowizualnych o tematyce duchowości, o kulturze i o trądzie.

Zakończenie
Ojciec Marian często wspominał doświadczenie skręcającego kiszki głodu w obozie koncentracyjnym. Opowiadał, iż wraz z towarzyszami niedoli zwykli byli trzymać
w kieszeniach mały kawałek chleba, zaoszczędzony z mizernych racji. Kiedy nie mogli
już dłużej znieść bólów głodu, dotykali owego kawałka chleba w kieszeni, przekonując samych siebie, że nie umrą dopóty, dopóki mają kawałek chleba w kieszeni. Ojciec
Marian dotykał w swoim życiu również chleba eucharystycznego i ciał trędowatych
– i w ten sposób odnajdywał życie. Wierzył słowom Jezusa: „W domu mego Ojca jest
wiele mieszkań” oraz że wszyscy są zaproszeni na niebiańską biesiadę. Ojciec Marian
przybył do Indii, aby mieszkańcy, zwłaszcza ci, których dotknął trąd, mieli nowe życie
i aby znaleźli się wśród tych, którzy są godni zaproszenia na tę biesiadę.
Tłumaczenie: br. Marek Wojtaś SVD

�ENGLISH VERSION

O. Thazhathuveetil Kurian SVD
Puri

Vision and Mission of Father Marian Żelazek SVD
continued�*
Introduction
„God willing if ever I come out of this hell on earth I will do everything to give
bread to the hungry and to alleviate human pain and suffering”, by Father Marian
made this promise while he was in the concentration camp at Dachau. He also fulfilled this promise in Puri much more than he had envisaged.
I consider it a blessing to have known Father Marian for over 30 years and to have
lived with him during the last two years of his life.

How to continue the vision/mission of Father Marian?
A. Cherish and give expression to the Christian/human values lived by Father
Marian.
B. Carry on the ministries started by Father Marian, making them relevant to the
present situation, needs and possibilities.
C. Take further Steps to preserve and promote the memory of Father Marian

Vision and Mission of Father Marian
Father Marian began his life and mission in Puri with openness to and trust in
God and the people. From his openness, trust and commitment evolved his vision
and the three fold mission Father Marian initiated under the umbrella of Ishopanthi
Ashram. His vision and mission have their basis also in the Indian traditional three
fold paths of Jnana (Knowledge of the Truth), Bhakti (loving devotion to the Divine)
and Karma (Life giving action) – Dialogue at all levels.
* Referat wygłoszony podczas sympozjum

�	

�Vision and Mission of Father Marian Żelazek SVD continued

93

A. Cherish and give expression to the Christian/human values lived by
Father Marian.
The Values that empowered Father Marian for his mission
Father Marian’s vision was actualized in the following Gospel values:
A. 1. Compassion: Like the Good Samaritan he was filled with compassion for all
those who came to him and anyone he found suffering. He always found an excuse
to justify the misbehavior of others saying the person is in such miserable condition
that it would have been hard for him/her to behave differently. He had time for everyone. He was very patient. I never saw him loosing his cool at any time.
A. 2. Respect and love for all human beings as God’s children: There are many
in the Karunalaya Leprosy Colony who tell me – ‘Father mothe manushya bonayile
– Father made me a human being’. Leprosy patients, condemned and looked down
up on by the Society, who often lived in misery and under inhuman conditions always found favor with Father Marian. He reached out to them with love and respect.
The more inhuman the conditions under which someone lived, the more he saw in
him the image of God. God the Father made his only Son a human person so that
people would become more human.
A. 3. Openness to all in the spirit of Dialogue: His appreciative and accepting attitude and approach to people of other faiths was outstanding in the midst of religious
fundamentalism and intolerance. He was accepted as a genuinely religious person,
and so people sought his blessing and his healing touch.

B. Carry on the ministries started by Father Marian, making them
relevant to the present situation, needs and possibilities.
The three fold mission of Marian and of Ishopanthi Ashram
B. I. Karunalaya leprosy care center – (Cure, care and prevention of leprosy)
Father Marian started the Karunalaya Leprosy Care center in 1976, following an
appeal by the then District Magistrate and Collector (the civil administrator) of Puri.
He began his mission by giving a human touch to the untouchable leprosy patients,
washing their wounds and bandaging them with his bare hands. He restored the
confidence and dignity of leprosy affected people and enabled them to be part of the
normal society.

�94

O. Thazhathuveetil Kurian SVD

Now Karunalaya is home to 225 families (over 1000 individuals) who are affected
by leprosy. Most of them are people rejected by their families and/or society because
of their illness. Some of them left their families voluntarily because they were afraid
that their families would be ostracized by the local community if they continued to
say with their families.

To be reorganized and continued:
1. Leprosy Hospital: A 22 bed hospital with a staff of nine, where serious patients, mainly leprosy patients, irrespective of their caste and creed are cared for.
2. Medical Dispensary: Medicines are given to the inmates of the colony and
other deserving patients free of cost.
3. Dental clinic: Leprosy patients will not normally be admitted to a common
dental clinic. So the only way to provide treatment to the leprosy patients is to have
a separate clinic. Our clinic at the Colony is looked after by a visiting dentist and
volunteers from Italy, Poland and other places.

Care of the disabled people and the retired
1. A Mercy kitchen is run to provide meals three times a day for about 80 people
who are not able to earn their living in any way, not even by begging. Along with the
meals their other needs like clothing, medicine, personal necessities, a respectable
cremation when they die are met by Karunalaya.
2. Nutrition for children: Over 200 children of Karunalaya are given special care
through various nutrition programs.

Rehabilitation
1. Therapeutic rehabilitation
Orthopedic shoes – shoes and sandals made of microcellular rubber which is able
to absorb the pressure of any hurting objects and protect the senseless feet of the
leprosy patients, are manufactured and supplied in the colony.
2. Economic rehabilitation and employment programs
• Enabling the leprosy affected people to maximize their capabilities and skills
• Motivating and freeing them from the slavery of begging as the main source
of earning livelihood

�Vision and Mission of Father Marian Żelazek SVD continued

95

• Enabling them to earn their livelihood through various individual and collective tasks.
3. Some Projects towards Rehabilitation
• Small scale industries (cottage industries) to make coir and jute products like
ropes and door mats, providing employment for about 35 people.
• A tailoring unit (training cum production units) for about 20 ladies.
• Wages are paid from their earnings. Help is given for maintenance of the building, tools etc.
• A small vegetable garden provides therapeutic employment to seven people.
The income covers about 15% of the total expenses. The additional expenses
are met by the center.
• Poultry farm (to be activated, needs capital investment).
• Women’s self-help groups (animal raring, products with sea shells, fish cultivation etc.)

Our challenges
✓ Prioritize and reorganize the services provided by Father Marian, according
to the present needs and possibilities.
✓ Reorganize and strengthen the Rehabilitation efforts – social, psychological
and spiritual.
✓ Job orientation and motivating people to become self reliant.
✓ Creating more job opportunities.
✓ To promote and ensure more and more participation and collaboration of
the people, a survey cum evaluation and planning is under way.

B. II. Beatrix School &amp; Karunalaya Children’s Home
Working with the people of Karunalaya, Father Marian realized that the children
of the leprosy patients could not get admission to any school because of the social
and religious stigma attached to leprosy and the consequent discrimination. So he
started Beatrix School for the children of the leprosy patients. Once a school of segregated children of the leprosy patients, it has now become a center of integration
between leprosy affected people and the rest of the society. The school is known for

�96

O. Thazhathuveetil Kurian SVD

its good academic standard and discipline. The current school year we have 621 children from nursery to class VII.

Karunalaya Children’s Home
Karunalaya Children’s Home attached to our school provides a home for 60 children of leprosy patients. They come under the age group five to fourteen. They hail
from different leper colonies located up to 350 Kilometers from Puri. We provide
them not only good education but also health care, moral and emotional support
and opportunities for over all development. We strive to form them as good human
beings and noble citizens of the world.
✓ Social awareness and integration programs for children so that the children
will be freed from inhibitions and social stigmas.
✓ Joint programs with children of other schools.
✓ Promote Relationship and support between the children of Beatrix School
and the children in Poland, Italy, Germany and elsewhere.

B III. The Center of Dialogue and Spirituality (Ishopanthi Ashram)
The center of Dialogue and Spirituality is the last of the many dreams of Father
Marian. It is the flowering of his vision of genuine dialogue and religiosity. Puri is
one of the most holiest places in India for Hindus. Father Marian has been known
for his dialogue with the poor and marginalized through the holistic welfare services
rendered to the leprosy affected people. Along with it, he also has been in close contact with the people of other faiths – Hindus, Buddhists – their gurus and sanyasis,
temples and Ashrams.
Father Marian completed more than half of the construction of the building, furnishing and equipping of the center. The center of Dialogue and Spirituality is closely
associated with Karunalaya, Beatrix school and the pastoral assistance to the people
in the city. It is an extension of Ishopanthi Ashram and hence a part of the Ashram.
✓ The Center organizes programs to promote the interrelatedness of the three
ministries
✓ The Center aims to offer regular programs in collaboration with other
Ashrams and religious and social groups

�Vision and Mission of Father Marian Żelazek SVD continued

97

Programs of the Center
The Center organizes/offers various programs to promote inter-religious understanding and harmony. Puri being the most important religious and cultural center
of Orisa, we will try to share in the religious and cultural heritage of the people and
join hands with them to promote the religious and cultural values.
The Center, through all its programs and other efforts, will keep in focus the reality of the poor and marginalized. The participants of various programs will have the
opportunity to be directly in touch with the leprosy patients, mentally and physically
challenged people and other similar groups.
The facilities of the Center will be made available to those who concur with the
vision of the Ashram, like religious communities, NGOs and the corporate sector,
for seminars, workshops, conferences etc.

C. Further Steps to preserve and promote the memory of Father Marian
Father Marian is alive in the heart of those people who have met him and those who have experienced his goodness. Along with pursuing the promotion of the
values he lived and the continuation of his services some signs and symbols and
reminders will further his presence among the people. The following are some of the
plans that will lead us to this goal:
Ishopanthi Ashram will develop a documentation center on leprosy in honor of
Father Marian.
Organize training and refresher programs for paramedical persons serving leprosy patients. (Even with the claim of elimination of leprosy there are more than
a 150, 000 new cases every year)
• Conduct occasional symposia on leprosy related concerns.
• Prepare an exhibition to present the life and work of Father Marian.
• Publish a biography of Father Marian.
• Organize regular inter-religious prayer services in the chapel of the ashram.
• Organize an annual day celebration.
• Promote greater participation of the people.
• Set up a secretariat to promote his cause.
• Complete and furnish the centre of Dialogue and Spirituality.

�98

O. Thazhathuveetil Kurian SVD

• Procure Books/Audiovisual programs on spirituality, religions, culture, and
leprosy.

Conclusion
Father Marian used to narrate how in the concentration camp they experienced
excruciating hunger. He and his companions used to preserve a small piece of bread
saved from the meager supply of bread in the pocket of the shorts they wore. When
they could not bear with hunger pangs they would touch the piece of bread in their
pocket and convinced themselves that they will not die as long as they have bread in
their pocket. He touched the Eucharistic bread and the body of the leprosy patients
and found life.
He believed in the words of Jesus: „There are many mansions in my Father house”
and „all are invited to the banquet”. He came to India that the people of India, especially the leprosy patients may have a new life who would be among those invited.

�Tomasz Szyszka SVD
UKSW

Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła
ojca Mariana Żelazka w Indiach
Słowo wstępne
Ojciec Marian Żelazek pracował w Indiach jako misjonarz Zgromadzenia Słowa
Bożego 56 lat (od 1950 do 2006). Jego pobyt na misjach można podzielić na dwa zasadnicze okresy. Pierwszy obejmuje pracę ewangelizacyjną w diecezji Sambalpur, do
roku 1975. Drugi okres to praca w Puri (31 lat), w zupełnie innych niż poprzednio
warunkach kulturowo-społecznych. W ramach swojej działalności misyjnej ojciec
Marian Żelazek zajmował się edukacją, pomocą charytatywną, a później pracą na
rzecz trędowatych oraz dialogu międzyreligijnego�.
Pracując na rzecz ubogich i potrzebujących, korzystał z pomocy otrzymywanej
z różnych krajów. Polska włączyła się w ten szeroki nurt pomocy dla dzieła ojca
Mariana dopiero w latach 70-tych. W tamtym okresie szersza współpraca z dziełem misyjnym była bardzo utrudniona ze względu na sytuację polityczno-gospodarczą w Polsce i miała „tylko duszpasterski charakter”�. Początkowe, nieśmiałe
inicjatywy przybierały jednak coraz bardziej zorganizowane formy, a przekazywana pomoc materialna zyskiwała postać coraz bardziej wymierną. Z tej pomocy
korzystał ojciec Marian i za wszelką otrzymaną pomoc był bardzo wdzięczny, co
pięknie oddają jego listy. W latach 80-tych pisał: „Chcę Was serdecznie pozdro­wić
i podziękować za wszystko, coście dla mnie zrobili w czasie 33 lat pracy misyjnej,
a szczególnie w czasie ostatnich ośmiu lat w Puri, mojej nowej placówce misyjnej. Dziękuję za życzliwość oka­zaną przez listy, paczki, ofiary pieniężne, a przede
wszystkim przez modlitwę”�. Zaś w liście do polskich przyjaciół i dobrodziejów,
SVD Mission 2006, Rome 2006, s. 141-145; K. Keler, Dialogi Ojca Mariana Żelazka, w: 7-8(2006)3-7.
F. Jabłoński, Recepcja idei misyjnej w Polsce po Soborze Watykańskim II, Kraków 2003, s. 78; W.
Kuflewski, Działalność Episkopatu Polski na rzecz misji poprzez Komisję Episkopatu do Spraw Misji,
w: E. Śliwka (red.), Wymiar misyjny Kościoła katolickiego w Polsce (1945-1986), Pieniężno 1992, s.
27-39.
�	
Marian Żelazek, Indie. Moja druga ojczyzna, Pieniężno 2000, s. 96. W roku 1983 lista przyjaciół
i dobrodziejów ojca Żelazka liczyła 139 osób – por. Archiwum, nr 81 / katalog A.
�	

�	

�100

Ks. Tomasz Szyszka SVD

na Boże Narodzenie w roku 2003, pisał o swoich marzeniach „młodego 85-letniego misjonarza” (jak sam się określił): „W 53-letnim życiu misjonarskim wiele
snów stało się rzeczywistością bez wątpienia dzięki Twoim modlitwom i dzięki
Twojej pomocy materialnej”�. Ojciec Marian Żelazek podkreślał nie tylko wartość materialną otrzymywanej pomocy, ale za cenny dar uważał również wsparcie
modlitewne: „Dziękuję Wam też za Wasze modlitwy. Jestem przekonany, że to one
rzeźbią całokształt życia misjonarza i że to im zawdzięczam, że jestem tym, czym
jestem, mimo ludzkich słabości”�.
Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie wieloaspektowej pomocy, jaką
ojciec Marian Żelazek otrzymywał przez wiele lat z Polski od licznych i rozmaitych
środowisk kościelnych (i nie tylko) w Polsce. Użyte w tytule artykułu sformułowanie
„Pomoc Kościoła w Polsce” odnosi się do bardzo szeroko rozumianej grupy ludzi
wierzących, którzy co prawda z różnych powodów, ale współpracowali z dziełem
ojca Mariana Żelazka i bez wątpienia była to pomoc bardzo konkretna. Na uwagę
zasługuje chociażby inicjatywa grupy przyjaciół ojca Mariana, aby zgłosić jego kandydaturę do Pokojowej Nagrody Nobla. Sam ojciec Marian przyznał, że nagroda tej
rangi i wysokości pozwoliłaby na zrealizowanie wielu cennych inicjatyw dla dobra
trędowatych. Inne inicjatywy były podejmowane przez liczne grupy dobrodziejów
i przyjaciół dzieła misyjnego w Puri, przez grupy misyjne i parafialne, przez fundację
„Redemptoris Missio” oraz „Maitri”, jak również przez Miva Polska, Prowincjalny
Sekretariat ds. Misji (SVD) i referaty misyjne Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego w Polsce.
Pomoc, jaką otrzymywał ojciec Marian Żelazek z Polski, była wielowymiarowa
i wielopłaszczyznowa. Były to m.in.: wysyłanie paczek i lekarstw; przekazywanie
ofiar pieniężnych; wysyłanie darów w postaci wyposażenia dla leprozorium i centrum dialogu; zakup samochodów; wolontariat (lekarze, studenci pracujący i pomagający w Puri); realizacja projektów: adopcja na odległość; kubek mleka; wspomaganie szkoły w Puri; wysyłanie intencji mszalnych i innych ofiar; utrzymywanie
struktur pozwalających organizować pomoc w Polsce i przekazywać ją na rzecz dzieła misyjnego w Puri.
Ojciec Marian był świadom ofiarności ludzi w Polsce i był wdzięczny za wszelką
�	
�	

List na gwiazdkę 2003, w: Archiwum Referatu Misyjnego w Pieniężnie [bez sygnatury]
List na gwiazdkę 1994, w: Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 126.

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

101

pomoc otrzymywaną z Ojczyzny. Jak sam to określił, pomoc otrzymywana z Polski
pozwalała mu realizować jego ambitne, zakrojone na szeroką skalę misyjne marzenia i zadania.

Pomoc dla placówki misyjnej w Puri
Ojciec Marian Żelazek pełną poświęcenia i twórczą działalnością misyjną wpisał
się w ducha Soboru Watykańskiego II i innych posoborowych dokumentów misyjnych, które przypominają, że misje pośród niechrześcijan są wciąż aktualne i wymagają autentycznego zaangażowania oraz że „Kościół proponuje, niczego nie narzuca:
szanuje ludzi i kultury, zatrzymuje się przed sanktuarium sumienia” (por. RMis 4;
39). Jednym z ważkich elementów dzieła misyjnego i posługi ewangelizacyjnej Kościoła jest szeroko pojęta promocja ludzka. Nie jest ona żadną „taktyką” Kościoła,
z ukierunkowaniem na pozyskanie jak największej liczby sympatyków dzieła misyjnego w kraju misyjnym. Program promocji ludzkiej wynika z samej istoty przekazu
ewangelicznego, z którego jasno wynika, że nie można koncentrować się wyłącznie
na płaszczyźnie duchowej, z pominięciem warunków socjalno-bytowych, zwłaszcza jeżeli dzieło misyjne jest realizowane pośród ludzi najbiedniejszych�. Wspomina
o tym adhortacja „Ecclesia in Asia”: „Chrześcijanie, którzy mówią o Chrystusie, muszą wcielać w swoje życie orędzie, które głoszą” (EA 23) oraz „Solidarność z ubogimi
staje się bardziej wiarygodna, jeśli sami chrześcijanie żyją prosto, naśladując przykład Jezusa. Prostota życia, głęboka wiara oraz prawdziwa miłość do wszystkich,
szczególnie do ubogich i odrzuconych, są świetlanymi znakami Ewangelii wprowadzonej w czyn” (EA 34)�.
Przedmiotem szczególnej troski Kościoła misyjnego byli zawsze ubodzy. Przypominają o tym liczne kościelne dokumenty, a Sobór Watykański II mówił o nich jako
o przedmiocie chrześcijańskiej caritas�. Pojawia się w tym miejscu ważne pytanie
o adekwatne formy niesienia pomocy biednym i potrzebującym. Ojciec Marian ŻeJ. Różański, Misje a promocja ludzka, Warszawa 2001, s. 22-32; 156nn.
Jan Paweł II, Posynodalna adhortacja apostolska Ecclesia in Asia, w: J. Różański (red.), Ecclesia in
Asia. Wybrane problemy Kościoła w Azji w świetle posynodalnej adhortacji Jana Pawła II, Warszawa
2004, s. 71.
�	
K. Müller, Nowe tendencje w misjologii w dwudziestoleciu posoborowym, w: J Pawlik (red.),
W trosce o głoszenie Ewangelii. Karl Müller SVD – warmiński misjolog i ekumenista, Warszawa 2002,
s. 191-193.
�	
�	

�102

Ks. Tomasz Szyszka SVD

lazek poszukiwał owych adekwatnych form pomocy i wypracowywał stosowne strategie. Konkretnym przykładem jest jego szeroko pojęta posługa trędowatym w Puri.
Od samego początku zdawał sobie sprawę z tego, że zajmowanie się trędowatymi,
jako nieuleczalnie chorymi oraz całkowicie marginalizowanymi w tamtejszym społeczeństwie, musi przybrać kształty rozwiązań kompleksowych. Stąd przekonanie
ojca Mariana o konieczności założenia wioski dla trędowatych, szpitala, warsztatów,
gospodarstwa, a nawet szkoły dla dzieci z rodzin trędowatych. W tym przedsięwzięciu nie chodziło tylko o zabezpieczenie podstawowych warunków egzystencjalnych
dla tych ludzi. Ojcu Marianowi chodziło o coś więcej. Pomoc była tak organizowana,
aby sami potrzebujący zdali sobie sprawę z konieczności współpracy w poszczególnych projektach i aktywnie włączyli się w ich realizację. Sami trędowaci mieli stać się
promotorami swojego rozwoju, rozpoznając swoje potrzeby, a zarazem możliwości
zaradzania im poprzez wypracowywanie środków na ich realizację. Sami trędowaci
mieli zadbać niejako o promocję swojej utraconej godności i tożsamości poprzez
podjęcie konkretnych zadań. Dlatego tak ważnym elementem, promowanym przez
ojca Mariana, było utrzymanie wioski przez samych zainteresowanych. Prowadzone
przez nich warsztaty, mini-zakłady produkcyjne i usługowe pozwoliły wielu trędowatym uwierzyć w siebie i podjąć wyzwania nowego życia. Zamiast prosić o jałmużnę, wielu z nich oferuje swoje fachowe usługi, czym zarabiają na utrzymanie swoich
rodzin. Kreatywna działalność misyjna ojca Mariana odzwierciedla myśl zawartą
w deklaracji Międzynarodowej Konferencji Teologicznej o Ewangelizacji i Dialogu w Indiach: „Nie może być żadnego znormalizowanego wzorca duszpasterskiego i misyjnej działalności. Każdy Kościół lokalny musi przeto pozostając wiernym
Chrystusowi, wypracować swe własne wzorce, aby sprostać wymogom sytuacji”�
oraz „ewangelizacji nie można przeto sprowadzać do kwestii organizacji kościelnej;
musi ona pozostać charyzmatyczną działalnością Kościoła”10. Właśnie ta poniekąd
nowatorska działalność ojca Mariana w Puri była często opisywana w prasie polskiej
oraz pokazywana na filmach11. Bardzo trafnie oddają charakter wieloletniej posługi
Deklaracja Międzynarodowej Konferencji Teologicznej o Ewangelizacji i Dialogu w Indiach, nr 9, w:
M. Dhavamony (red.), Ewangelizacja, dialog i rozwój, Warszawa 1986, s. 15.
10	
Deklaracja Międzynarodowej Konferencji Teologicznej o Ewangelizacji i Dialogu w Indiach, nr 21,
w: M. Dhavamony, dz.cyt., s. 19.
11	
M. Żelazek, Co jest najważniejsze w pracy misjonarza?, w: Misjonarz [numer specjalny] (2002)1113; J. Krasicki, W świętym mieście Puri, Warszawa 1988, s. 98-111, 117-144; Szpital pod niebem.
Rozmowy z ojcem Marianem Żelazkiem SVD, Warszawa 2002, s. 21-25.
�	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

103

ojca Mariana w Indiach dwa tytuły artykułów w „Rzeczypospolitej”: „Apostoł roztropnej dobroci” oraz „Nauczyciel miłosierdzia”12.
W realizacji owych zamierzeń nieodzownym elementem była dla ojca Mariana Żelazka pomoc finansowa, materialna oraz fachowa, przychodząca z zagranicy,
w tym z Polski. Pozwalała ona na rozwijanie kolejnych, ważnych projektów, ale zawsze z przeświadczeniem, że nie projekt sam w sobie jest najważniejszy, ale człowiek, któremu ów projekt ma służyć. Tak więc pomoc napływająca do Puri była
przyjmowana z jednej strony jako środek, który powinien zaradzić aktualnym potrzebom. Służyły temu celowi nadsyłane z Polski lekarstwa i paczki oraz zakup pojazdów, zorganizowanie szpitala i gabinetu dentystycznego, jak również praca licznej siły fachowej w postaci wolontariuszy (lekarzy, dentystów i innych fachowców)
z Polski. Z drugiej strony chodziło o stworzenie możliwości i stosownej przestrzeni
(środowiska) do realizacji programów samopomocy dla trędowatych. Temu celowi
służyło zaś bezpośrednio wysłanie z Polski np. warsztatu stolarskiego i ślusarskiego,
jak również finansowe zabezpieczenie funkcjonowania kuchni miłosierdzia oraz
Szkoły Beatrix.
Dla ojca Mariana Żelazka sprawa kompleksowej pomocy trędowatym odgrywała
kluczową rolę. Dlatego na uwagę zasługuje sam fakt rozłożenia priorytetów w realizacji poszczególnych projektów, ale zarazem sposób, w jaki zostali wciągnięci do
współpracy w ich realizacji dobrodzieje, np. z Polski. Ojciec Marian regularnie przysyłał listy, w których opisywał swoje plany i potrzeby, nie zapominając o corocznym
podziękowaniu dobrodziejom i rozliczeniu się z otrzymanej pomocy. Dobrodzieje
wspierający dzieło misyjne w Puri mieli przez to okazję uczestniczyć w powstawaniu
kolejnych ważnych projektów, a zarazem kształtować (być może korygować) swój
obraz misji i celowość udzielanej pomocy. Wydaje się, że jednym z większych ówczesnych problemów było przezwyciężenie tendencji o charakterze paternalistycznym w odniesieniu do ludzi, tj. do adresatów przekazywanej pomocy13. Postawa
ojca Mariana oraz forma realizacji przez niego poszczególnych projektów w Puri nie
pozwala dostrzec przejawów źle pojętego współczucia, zmierzającego do upokorzenia albo do uzależnienia od siebie potrzebujących osób. Przejawem paternalizmu
E. Misiak, Apostoł roztropnej dobroci, w: Rzeczpospolita 26-28 marca (2005)10; R. Kostrzyński,
Nauczyciel miłosierdzia, w: Rzeczpospolita 2-3 maja (2006)10.
13	
L. Luzbetak, Kościół a kultury. Nowe perspektywy w antropologii misyjnej, Warszawa 1998, s. 7980.
12	

�104

Ks. Tomasz Szyszka SVD

bowiem byłoby przeświadczenie, że potrzebujący trędowaci są tak całkowicie niezaradni, że nie są w stanie sami zatroszczyć się o siebie, ponieważ nie są zdolni do
podjęcia jakiejkolwiek inicjatywy.
Stąd też zaproszenie do współpracy licznych dobrodziejów z Polski w realizacji
projektów w Puri miało bez wątpienia korzyść dwustronną. Potrzebujący w Puri
otrzymywali pomoc materialną, a projekty zyskiwały wsparcie finansowe. Jednocześnie kształtowała się dojrzała świadomość misyjna w Polsce, że w dziele misyjnym chodzi o „dostosowanie zasad wiary do konkretnego życia narodu i o powiązanie wiary z praktyką życia, która musi przetworzyć sytuację antyewangeliczną
w sytuację ewangeliczną”14. Mówiąc jeszcze inaczej, uczestnicząc w dziele misyjnym ojca Mariana, wiele teoretycznych pojęć, jak np. „posługa miłości”, „pomoc
w rozwoju”, „troska o ubogich”, stawało się bardziej zrozumiałych i niejako namacalnie odczuwalnych. Wszyscy, którzy w większym lub mniejszym stopniu włączyli
się w dzieło prowadzone przez ojca Mariana, mieli okazję zanurzyć się w „autentyczną współpracę”, o której mówi „Cooperatio missionalis”: „Cały Kościół jest wezwany
do zaangażowania się w ową misję przez autentyczną współpracę. Każdy bowiem
chrześcijanin na mocy chrztu i bierzmowania włącza się w nurt działania nadprzyrodzonego, w wieczny plan samego Boga dotyczący powszechnego zbawienia. (…)
Nikomu zatem nie można utrudniać uczestnictwa we wzajemnej wymianie miłości
i misyjnego dynamizmu Kościoła”15.
Ten sam motyw akcentuje encyklika misyjna Jana Pawła II „Redemptoris missio”.
W tym ważnym dokumencie omawiającym naturę misyjną Kościoła znajduje się
rozdział zatytułowany „Współpraca w działalności misyjnej”, gdzie jest mowa o materialnych potrzebach misji. W kontekście niniejszych rozważań na uwagę zasługują
dwa zdania: „Liczne są materialne i ekonomiczne potrzeby misji: chodzi nie tylko
o założenie Kościoła z najkonieczniejszymi strukturami, (…) ale także o utrzymanie
dzieł charytatywnych, wychowawczych i popierających rozwój człowieka, co stanowi bardzo szerokie pole działania, zwłaszcza w krajach ubogich. Kościół misyjny
oddaje to, co otrzymuje; rozdaje ubogim to, co jego bogatsi członkowie oddają mu
wielkodusznie do dyspozycji” (RMis 81). Jest tam zatem mowa o materialnych poPor. K. Müller, Teologia misji. Wprowadzenie, s. 154.
Cooperatio missionalis. Instrukcja Kongregacji Ewangelizacji Narodów o współpracy misyjnej,
Warszawa 1999, s. 9; 11.
14	
15	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

105

trzebach misji i o dzieleniu się poprzez przekazywanie tego, co się otrzymało, z ubogimi i potrzebującymi. Kiedy w roku 1990 ukazała się encyklika „Redemptoris missio”, ojciec Marian pracował już 15 lat w Puri, wprowadzając w życie to, o czym jest
mowa w przytoczonym dokumencie papieskim.
Należałoby też wspomnieć pokrótce o znaczeniu Prowincjalnego Sekretariatu ds.
Misji Księży Werbistów (zwanego w przeszłości prokurą misyjną) oraz o roli referatów misyjnych poszczególnych domów werbistowskich w Polsce. Jednym z zadań
tych jednostek jest troska o fundusze na rzecz misji i wspierania misjonarzy w ich
działalności misyjnej. Referaty poszczególnych domów organizowały pomoc dla ojca
Mariana Żelazka albo też pośredniczyły w przekazywaniu zebranych darów. Wiele
w tym zakresie uczyniono w Pieniężnie, w Lublinie, w Chludowie oraz w innych
domach. Referenci organizowali tzw. patronat misyjny i promowali akcje, mające
na celu zebranie funduszy na potrzeby Puri, organizowano wystawy, spotkania i odczyty, uroczystości o charakterze religijnym itd. Ojciec Marian ochoczo włączał się
w te akcje w ramach swoich możliwości. Spotykał się z dobrodziejami oraz grupami
przyjaciół i dobroczyńców, uczestniczył w programach radiowych i telewizyjnych,
przyjmował też wielu gości w Puri oraz chętnie przyjmował zaproszenia do złożenia
rewizyty w Polsce. Z biegiem czasu stało się tradycją, że ojciec Marian jest „do dyspozycji wszystkich” i na ile pozwalały mu siły, nie oszczędzał się. Przyjeżdżając na
urlop albo na leczenie do Polski, z wielką pokorą, ale zarazem z wielkim zaangażowaniem i stanowczością wskazywał na materialne potrzeby dzieła misyjnego, które
rozwijał w Puri z tak wielką determinacją. Mówił o swoich planach, o kolejnych
zrealizowanych projektach, a zarazem prosił o wsparcie i był wdzięczny za wszelką
otrzymaną pomoc. Spotykając się ze swoimi przyjaciółmi i dobrodziejami dziękował
im za wsparcie duchowe oraz za wszelkie złożone i przesłane do Puri ofiary pieniężne i materialne. To samo czynił, pisząc regularnie listy.

Paczki i lekarstwa
Tradycja wysyłania paczek z pomocą dla ojca Mariana Żelazka, to ciekawy
aspekt budzącej się świadomości misyjnej w Polsce. W latach 70-tych Polska nie
była krajem ani bogatym, ani nawet zasobnym. Tym bardziej zasługuje na podkreślenie fakt, że grono przyjaciół ojca Mariana zdobywało wiele cennych rzeczy, które
były wysyłane do Indii w mniejszych i większych paczkach. Dokładne oszacowa-

�106

Ks. Tomasz Szyszka SVD

nie liczby paczek wysłanych z Polski w ostatnich trzech dekadach na potrzeby ojca
Mariana w Indiach jest raczej niemożliwe, ale z pewnością jest to cyfra sięgająca
kilku tysięcy. W roku 1975 ojciec Marian został przeniesiony do Puri. Z tamtego
okresu pochodzi list, w którym wspomina, że już po jego przeniesieniu do Puri,
na jego stary adres przyszło owego roku, w okresie od czerwca do września, prawie
800 paczek z Polski. Była to odpowiedź z Ojczyzny na apel ojca Mariana: „Pomóż
przebrnąć aż do żniw”. Inicjator tej akcji mógł wtedy napisać: „Więcej niż tysiąc
biednych z wdzięcznością wspominać będzie polską hojność”16. W roku 1976 pisał
w swoim sprawozdaniu, że od listopada 1975 roku do końca 1976 roku przyszły
192 paczki. Na uwagę zasługuje skrupulatność ojca Mariana w sprawozdaniach dla
darczyńców17. Innym ciekawym aspektem w tradycji wysyłania paczek do Puri jest
pokonanie kryzysu w Polsce w drugiej połowie lat 80-tych i wysyłanie polskich
przesyłek z Czechosłowacji, w postaci paczek jedno-, dwukilogramowych. W 1986
roku wysłano tą drogą 290 paczek, a w roku następnym z Czechosłowacji do Indii
dotarło 310 paczek. W tym samym okresie z Polski przychodziły nieliczne paczki,
które ojciec Marian określał jako „małe jaskółki” z Ojczyzny i komentował to: „Gdy
w jednym miejscu drzwi możli­wości się nieco więcej przymykają, w drugim się za
to otwierają”18. Na uwagę zasługuje szczególna wysyłka z roku 1987, zorganizowana przez „Maitri”, kiedy to wysłało do Puri wyposażenie gabinetu dentystycznego,
a nieco później warsztat stolarski.
Nie mniej ważnym aspektem w kontekście pomocy w postaci paczek jest również
to, kto wysyłał te paczki i jaka była ich zawartość. Oprócz lekarstw, witamin, środków opatrunkowych były wysyłane do Puri artykuły sportowe, higieniczne, zabawki,
zeszyty, wózki inwalidzkie, gazety i książki (na użytek własny ojca Mariana Żelazka)19. O zawartości przesyłek pisze bardzo ciekawie w swoich listach sam zainteresoMarian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 67-68.
Przykładem sumienności ojca Mariana Żelazka w sporządzaniu sprawozdań jest list z 24 października 1978 roku, w którym czytamy o otrzymanych paczkach: 12.06.78 - 15 paczek; 24.01.78 - jedna
paczka od Ciebie (od Kazika Tomaszewskiego, referenta misyjnego z Lublina); 25.08.78 - jedna paczka; 25.09.78 - dwie paczki; 29.09.78 - jedna paczka; 24.02.78 - 7 paczek na adres Sióstr Miłosierdzia;
18.03.78 - 10 paczek na adres Sióstr Miłosierdzia; 19.04.78 - 20 paczek na adres Sióstr Miłosierdzia;
26.06.78 - 23 paczki na adres Sióstr Miłosierdzia; 28.07.78 - 18 paczek na adres Sióstr Miłosierdzia;
05.08.78 - 6 paczek na adres Sióstr Miłosierdzia. Jak wynika z tego sprawozdania, w roku 1978 nadeszło
do Puri ponad 100 paczek. Por. Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 89.
18	
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 112; Archiwum, nr 153 / katalog A / s. 4.
19	
Archiwum Misyjne w Pieniężnie, 12.02.92, nr 162; 30.12.93, nr 163.
16	
17	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

107

wany. Dlatego zostaną tutaj przytoczone dłuższe cytaty z jego listów, gdzie porusza
ową kwestię.
Z listu datowanego na koniec roku 1976 dowiadujemy się, jakie rzeczy są przydatne, a co jest nieprzydatne. Jest tam bowiem dyskretna, ale jednoznaczna aluzja
wypowiedziana w kierunku dobroczyńców, aby przysyłali mniej rzeczy, ale dobre:
„Jeszcze ważna zasada odnośnie do paczek: niewiele, ale dobre. Z lekarstw najbardziej
są pożyteczne: bandaże, gluconate, calcium, przeciwbólowe, witaminy, lekarstwa na
oczy i dobre maści do czyszczenia cuchnących ran i ich gojenia”20. W liście z 3 lutego 1978 roku, pisze: „Dziękuję za list i składam równocześnie po­dziękowanie za 13
paczek przysłanych na moje nazwisko. Wymie­nione paczki dotarły bez przeszkód.
(…) W paczkach były bardzo pożyteczne rzeczy, za które dziękuję. (…) Dziękuję
za artykuły przesłane dla mnie na adres Sióstr Miłosierdzia w Puri. Gdy te wszystkie wymienione rzeczy nadejdą, będzie wielka radość. Oprócz lekarstw, przydadzą
się bardzo świece, piłki sportowe i mydło. Zegarki, chociaż dozwolone na wywóz
z Polski, łamałyby przepisy celne tutaj w Indiach, dlatego trzeba z nich zrezy­gnować.
Z lekarstw najbardziej obecnie potrzebne są: rondomycina, antybiotyki, sulfamidy
i lekarstwa na kaszel. Ostatnio jak gwiaz­da zabłysło tutaj nowe lekarstwo rifampicin. Jest ono bardzo skuteczne w leczeniu trądu. O ile to możliwe, proszę przysłać
kilka paczek tego lekarstwa, może nawet używając mego adresu. Rów­nież, jeżeli to
możliwe, proszę przesłać pewną ilość pocztą lotniczą. Arechinu mam zapas na dwa
miesiące”21.
W swoich listach ojciec Marian Żelazek wspomina też o trudnościach, jakie napotykały polskie przesyłki w drodze do adresata w Puri. Jedną z nich była niesolidność firm kurierskich, a drugą brak stosownych dokumentów celnych: „Najpierw
dziękuję serdecznie za cztery skrzynie z rzeczami oso­bistymi, które nadeszły do
Bombaju w lutym. Tym razem było dość dużo trudności z ich odebraniem. Dnia
30 marca 1978 r. cztery skrzynie zostały odesłane z Bombaju do Puri. Ktoś w drodze
musiał bardzo się nimi interesować, bo nadeszły do Puri dopiero 30 kwietnia, a więc
jeden miesiąc tylko wędrowały „expressowym transportem drogowym”. Skrzynie
zrobione w Pieniężnie wytrzy­mały wszelką ciekawość przygodnych złodziei i przyszły nienaru­szone, że aż się ucieszyłem. Niestety dwie skrzynie zrobione w Poznaniu
20	
21	

Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 73.
Tamże, s. 82-83.

�108

Ks. Tomasz Szyszka SVD

bardzo ucierpiały i nosiły wyraźne znaki, że ktoś na gwałt je chciał otworzyć. Jeden zamek był sforsowany, drugi poważnie uszkodzony itd., jednak polska stal zdała pięknie egzamin. Ponieważ martwiłem się losem rzeczy, (…) pojechałem przedwczoraj do Kalkuty. Przy pomocy polskiego wicekonsula wpadłem na ślad skrzyni.
(…) Jednakowoż brakuje najważniejszego dokumentu, a mianowicie tak zwanego
„Original Bill of Landing”22. Ten sam motyw, czyli brak stosownego dokumentu
pojawia się też w innych listach. Niefrasobliwość wysyłających albo też złośliwość
urzędników po drodze z Polski do Puri przysparzały wielu kłopotów przy odbiorze
przesyłek z Polski23.
Kilka miesięcy później do Polski dochodzi kolejny list z podziękowaniem, w którym ojciec Marian Żelazek zawiadamia o przesyłkach otrzymanych z Lublina: „Na
mój adres z Lublina nadeszło: 27 stycznia 1978 r. – 13 paczek. Dziękuję za ich zawartość. O ile cho­dzi o lekarstwa, jest dobry dobór. Gdybyście tak mogli przysłać
całą masę Rifampicin. Jest to cudowne lekarstwo na złośliwe reakcje trądu i wielu
ludziom przy­wróciło ludzki wygląd. Isomiasid (I N 4), prothonamide, isoprodian,
thiacetazone, lampren. Dużo potrzeba lekarstw na oczy. (…) Drodzy, mogę tylko
wyrazić moją wdzięczność: „Niech Pan Bóg Wam wynagrodzi!”. Wasza akcja pomaga bardzo wielu w ulżeniu doli biedaków. Jeżeli chodzi jeszcze o lekarstwa, zapotrzebowanie na: witaminy, żelazo, lekarstwa moczopędne, antybiotyki i sulfa jest wielkie.
(…) Dziękuję za książki. Dzisiaj, 27 maja, właśnie przyszły materiały problemowe,
Biblioteka Kaznodziejska, luty-kwiecień. Trochę spóźnione, ale dziękuję. Narzędzia
doszły. Z Bogiem! Wdzięczny za wszystko”24.
Bardzo wymowny jest list z 29 maja 1979 roku: „(…) po l maja otrzymałem znowu dwie paczki. Bardzo Wam za nie dziękuję. Dziękuję szczególnie za Rifampidnę.
Tutaj jest to lekarstwo nieosiągalne z powodu wysokiej ceny. Wyobraź sobie biedną
matkę, która przychodzi ze swoją dorosłą córką do na­szego St. Arnold’s Laboratory.
Panika na twarzy matki, bo u córki coraz widoczniej rozwija się „patches” – białe,
pozbawione czucia plamy na twarzy i ciele. Każdy wie, że to trąd. Jedyne zbawienie
dla matki i córki, by te plamy jak najszybciej zginęły, przynajmniej żeby się zrównały
jako tako z kolorem ciała. Rifampicina robi to w ciągu dwu tygodni... Poza tym zabija
Tamże, s. 83-84.
Tamże, s. 93.
24	
Tamże, s. 84-85.
22	
23	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

109

zakaźne bakterie, usuwając niebez­pieczeństwo zarażenia dla innych. Ojcze Kaziku,
gdybyście tak w każdej paczce mogli przysłać nawet tysiące ryfampiciny, możesz być
pewny, że pójdzie ona do najbiedniejszych i że otrze wiele łez, a jeszcze więcej usunie
gór rozpaczy i lęku z serc zalęknionych cier­piętników”25.
Na uwagę zasługuje tutaj list i inicjatywa ks. bpa J. Kraszewskiego, dotycząca
nowego lekarstwa na trąd, opracowanego w Polsce przez prof. Jana Nowackiego.
W swoim liście do prokuratora misyjnego w Pieniężnie, ks. biskup pisał, iż po przeczytaniu w „Słowie Powszechnym” artykułu „Indyjskie ścieżki Ojca Żelazka”, pomyślał o zorganizowaniu wysyłki do Indii owego nowego leku o nazwie „Novit”, w celu
jego przetestowania26.
Oprócz lekarstw i środków opatrunkowych dochodziły też paczki niespodzianki,
np. z zabawkami: „Wielką niespodziankę sprawiły nam harcerki ze szczepu „Pusz­cza”
z Niepołomic – z nadesłanej paczki (wielkiej) z zabawkami. Paczka przyszła dnia 13
listopada. Właśnie 14 listopada obchodzi­my Dzień Dziecka w Indiach. Urządziliśmy
losowanie. Każde ze 180 dzieci wylosowało jakąś zabawkę. Czegoś podobnego nie
było w naszej szkole. Gdybyście Wy, harcerki z Niepołomic, mogły wi­dzieć tę radość
dzieci, te ich błyszczące oczy” 27.
Jak to zostało już zauważone wyżej, w roku 1987 dotarło do Puri wyposażenie gabinetu stomatologicznego, co napełniło ojca Mariana Żelazka wielką radością. Pisał
o tym w swoim liście: „Najnowszym wydarzeniem po moim powrocie do Puri jest
otwarcie gabinetu dentystycznego w naszej kolonii trędowatych w Puri. Jaki nieprawdopodobny widok: okaleczony, nieraz cuchnący od ran trędowaty, siedzący w fotelu
dentystycznym, a przy nim doktor – dentysta, zaglądający do jego wykrzywionej
buzi i pra­cujący nad jego uzębieniem, przy pomocy nowoczesnego wyposa­żenia.
Wszystko to stało się rzeczywistością, dzięki nieograniczone­mu zaangażowaniu się
w ten plan pana inżyniera Wiesława Sowińskiego i ks. Proboszcza „Małgorzatki”,
obydwaj z Bytomia i dzięki tym licznym ofiarodawcom, których listę przechowują
anieli w niebie”28.
Tamże, s. 92.
Por. Archiwum, nr 103 / katalog A; nr 101 / Katalog A; nr 100 / archiwum A.
27	
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 109.
28	
Tamże, s. 108-109; por. list z Archiwum, nr 118 / Katalog A; Podanie o zwolnienie z opłat przewozowych na lekarstwa i narzędzia stomatologiczne dra Jacka Radda, w: Archiwum, nr 115 / Katalog A;
Do Puri przesyłka dotarła bez większych problemów. Wysłanie turbiny szybkoobrotowej przełożono
na rok następny, czyli 1988, por. list pana Jacka Raddy, w: Archiwum, nr 112 / Katalog A.
25	
26	

�110

Ks. Tomasz Szyszka SVD

Na zakończenie omawiania kwestii wysyłania paczek z Polski dla ojca Mariana
Żelazka należałoby podkreślić zaangażowanie wielu osób i grup, które zajmowały się
organizowaniem tej działalności. Grupa ludzi zaangażowanych w tę działalność była
spora. Bardzo wiele cennych rzeczy zostało przygotowanych i wysłanych przez osoby
prywatne, które miały okazję odwiedzić ojca Mariana w Indiach albo które znały go
jedynie ze spotkań w Polsce. Inną grupą były misyjne koła w seminariach duchownych, Koło Naukowe Teologów z Lublina, parafialne koła misyjne, referaty misyjne
domów werbistowskich w Polsce oraz ruch „Maitri”, harcerze itd. Z większością tych
osób i grup ojciec Marian utrzymywał kontakt listowny, informując i dziękując za
otrzymane paczki, a zarazem sygnalizując nowe potrzeby.

Wdzięczność i zaufanie wobec darczyńców
Motyw wdzięczności, a zarazem próśb o dalsze wsparcie pojawiał się niemal
w każdym liście, w każdej wypowiedzi ojca Mariana Żelazka. Potrafił on zachęcać do aktywnego włączenia się w pomoc, w realizację poszczególnych misyjnych projektów. Owych projektów było wiele, wymieńmy tylko te większe: pomoc medyczna dla trędowatych, wioska dla trędowatych, leprozorium, szkoła dla
dzieci z rodzin trędowatych, ambulans, kuchnia miłosierdzia, kościół NMP, Centrum Poszukiwania Prawdy z biblioteką chrześcijańską, Centrum Duchowości.
Wszystkie wymienione i nie wymienione na tym miejscu projekty były wielokrotnie przez ojca Mariana omawiane, a nade wszystko opisywane w listach. Można
bez większej przesady powiedzieć, że chyba wszystkie proponowane, a następnie
realizowane w Puri projekty znajdowały w Polsce pozytywny oddźwięk. Dlatego
też w różnym stopniu i zakresie były owe projekty wspierane, tak na płaszczyźnie
duchowej, jak i materialnej. Nie sposób określić dzisiaj wartości wysłanych paczek, przekazanej pomocy materialnej oraz przesłanych środków finansowych.
Bez wątpienia jest to cyfra niebagatelna. Przytoczone poniżej cytaty z listów mówiące o konkretnych projektach i trudnościach, pozwalają na wyobrażenie sobie
rozmiaru przekazanej z Polski pomocy. Być może pomoc płynąca do Puri z krajów
Europy Zachodniej albo USA i Kanady procentowo przewyższała pomoc z Polski.
Jednakże należy mieć na uwadze zasadnicze dysproporcje pomiędzy zasobnością
dobrodziejów z Polski i krajów zachodnich w ostatnich trzech dekadach, zwłaszcza w latach 70-tych i 80-tych.

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

111

Bez wątpienia pomoc z ojczyzny była dla ojca Mariana Żelazka zawsze bardzo
cenna. Oddaje to wyraźnie list pisany na Boże Narodzenie w roku 1992: „Piszę
o tych niektórych szczegółach z życia misjonarza szczególnie z myślą o Was, Kochani Współpracownicy misjonarza tam w dalekiej Ojczy­źnie. Nieraz otrzymuję list od
nieznanej osoby z Polski, która z pewną dumą i radością pisze: „Ojcze, donoszę, że
za pośrednic­twem apostolatu misyjnego w Pieniężnie zdecydowałam się wziąć Ojca
za mojego misjonarza i wspomagać go modlitwą i materialny­mi ofiarami”. Obydwie
rzeczy są potrzebne, ażeby misjonarz mógł iść przez Puri, Indie, przez kolonie trędowatych, wszędzie tam, gdzie go Kościół posyła, „czyniąc dobrze”. A może nawet
ci, co wspomagają misjonarza i misje, mają większe zasługi u Boga, bar­dziej się przyczyniają do owoców jego pracy niż on sam”29. Ten sam motyw pojawia się również
w liście na Gwiazdkę dwa lata później: „Zapoznałem się z akcją ‘Patronat misyjny’.
Z zadumą stałem wobec tych licznych znanych mi i nieznanych patronów mi­syjnych
ojca Mariana Żelazka i innych misjonarzy, którzy postawili sobie za cel życia dzielić
się swoim ‘chlebem’ z misjonarzem oraz modlić się i ofiarować się za niego. Chcę Was
zapewnić, że Wasze ofiary pieniężne docierają do misjonarza i Wam za nie składam
ser­deczne Bóg zapłać. Dziękuję Wam też za Wasze modlitwy. Jestem przekonany, że
to one rzeźbią całokształt życia misjonarza i że to im zawdzięczam, że jestem tym,
czym jestem, mimo ludzkich słabości”. W charakterystyczny dla siebie sposób napisał też: „Chciałbym pocałować te wszystkie kochane ręce, które pukają i przysyłają
lekarstwa, bandaże, którymi możemy skutecznie poma­gać biedakom”30.
W roku 1975 ojciec Marian Żelazek, wtedy już 57-letni człowiek, został przeniesiony do Puri. Kilka miesięcy później, w nawiązaniu do wyłaniających się potrzeb,
zwłaszcza wobec trudnej sytuacji trędowatych, pisał: „To małe miasteczko „trędowatych” już teraz apeluje o Waszą pomoc”31. Apele o pomoc i podziękowania za pomoc
z Polski stały się stałym motywem wszystkich listów. Każdy list zawierał wprawdzie
podobne motywy, ale różniły się one w szczegółach tak bardzo, że poszczególne listy
nie były do siebie podobne. Po roku pracy w Puri pisał: „Tutaj w Puri jest szerokie
pole dla chrześcijańskiej pracy charytatywnej... Pełno biedy, moc trędowatych, wśród
których już pra­cuję razem z siostrami. Dla tego apostolatu poproszę i Was o po­moc...
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 124.
Tamże, s. 91.
31	
Tamże, s. 69.
29	
30	

�112

Ks. Tomasz Szyszka SVD

Przecież ten pierwszy obraz, nakreślony powyżej, to moje pierwsze zadanie, prześladuje serce, fascynuje. Dla niego też potrzebna jest pomoc od Was, a jeszcze więcej
pomoc z nieba, o którą razem musimy prosić”32. Pod koniec zaś tego samego roku
(1976) pisał: „Z Waszą pomocą w tym hinduistycznym Rzymie nasza katolicka placówka ma już swoje po­czytne miejsce. Nasza dodatkowa praca w kolonii trędowatych
zjednała nam wiele uznania”33. Tak sformułowane listy do dobrodziejów wzbudzały
u nich świadomość współuczestniczenia w tym rozwijającym się dziele misyjnym,
a zarazem były bodźcem do dalszego wspierania podjętych zadań.
Misjonarz z dalekiego Puri w wielu listach sygnalizował swoje kolejne zamierzenia i plany na przyszłość. W roku 1983 pisał: „Po moim powrocie z wakacji zabiorę
się do budowy nowego kościółka. Ufam, że podobnie jak centrum dialogu, będzie on
przy­ciągał do siebie naszych braci hinduistów. (…) Zapraszam Was wszystkich do
dołożenia choćby jednej cegiełki do jego budo­wy”34. Dwa lata później pisał znowu:
„Tu chcemy wybudować piękny kościół ku czci Najświętszej Maryi Panny, by Ona
skierowała do Chrystusa serca hindusów, którzy tak głęboko odczuwają głód Boga.
(…) Jestem przekonany, że zostanie wypełniony dzięki wspólnym wysiłkom, szczególnie dzięki Waszej materialnej pomocy”35.
Po zakończeniu budowy kościoła, 78-letni wówczas ojciec Marian Żelazek w roku
1996 pisał do ojca Eugeniusza Śliwki, ówczesnego prokuratora misyjnego w Polsce:
„To nie wszystko. Mam pewien plan: Jak wiesz, prowadzimy kuchnię miłosierdzia
dla tych trędowatych, którzy nie mogą nawet żebrać z powodu wieku albo trądu,
który ich zniszczył. Przeciętna liczba członków kuchni miłosierdzia jest: 75 (siedemdziesiąt pięć), miesięcznie na prowadzenie kuchni miłosierdzia wydajemy 25 ty­sięcy
rupii, co wynosi 735 dolarów USA. Moja propozycja: czy nie mógłbyś co miesiąc
wysłać tej sumy przez bank, naturalnie czerpiąc z funduszu patronatu i innego w razie potrzeby. W ten sposób Pol­ska Misyjna byłaby wspomożycielem naszej „Mercy
Kitchen”. (…) Tylko pomyśleć, że w tym planie za 1/3 dolara dziennie utrzymujemy
jedną osobę: herbata rano, o 11 przed południem ryż, dal, jarzyna, o 5 po południu
chlapati, zrobione z 300 g mąki i dalma (dal z jarzyną zmieszany). W miesiącu dwa
razy mięso. Dla chorych jeszcze specjalna dieta. Po­nieważ pieniądze u nas szybko
Tamże, s. 69.
Tamże, s. 71.
34	
Tamże, s. 96-97.
35	
Tamże, s. 102.
32	
33	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

113

się rozchodzą, miesięczny przelew bankowy byłby najlepszy. Jeżeli plan aprobujesz,
możesz zaraz zacząć od miesiąca sierpnia”36. Prostota i głębia tej prośby wydaje się
być godna zauważenia i podkreślenia.
Jedną z form pomocy dla ojca Mariana Żelazka w Puri było odprawianie (misyjnych) intencji mszalnych przez kapłanów w Polsce. Z taką prośbą zwrócił się do
ekonoma Polskiej Prowincji SVD ojciec Marian w liście z 27 kwietnia 1979 roku.
Pisał wówczas: „Centrum dialogu zwróciło się do ojca Skóry o pomoc w postaci
przejęcia tysiąca intencji mszalnych, które nasz Arcybiskup już ma w pogoto­wiu dla
mnie, o ile zielone światełko od was przyjdzie. Moglibyście przejąć nawet dwa razy
tyle i nasze Polskie SVD zapisze się złotymi literami w Puri, dając najpierw jednego
ze swoich, a potem dzielnie go wspierając. Wasza pomoc będzie użyta jak złoto i jako
takie ce­niona”37. Charakterystyczne jest w powyższym cytacie ostatnie zdanie, gdzie
ojciec Marian prosi o szybką odpowiedź i szybie załatwienie sprawy.
Ten sam motyw prośby pojawia się w liście do ks. bp. Wosińskiego w Warszawie (Prezydenta Papieskiej Unii Misyjnej Duchowieństwa) z roku 1984. Ojciec
Marian rozpoczął wtedy budowę nowego kościoła w Puri i poszukiwał środków
finansowych na realizację tego dzieła. Pisał wtedy: „Kościół będzie kosztował ponad 800 tysięcy indyjskich rupii, mniej więcej 80 tys. dolarów. Podczas moich
wakacji w Polsce przyglądałem się naszym nowym, wspaniałym kościołom i tak
sobie marzyłem, aby nasz nowy kościółek w Puri był choćby cząstką tego. Ksiądz
Biskup przy­rzekł przyczynić się częściowo do tego, przyjmując na ten cel dwa
tysiące intencji mszalnych. (…) W niniejszym liście zwracam się oficjalnie do
Waszej Ekscelencji z prośbą o przyjęcie dwóch tysięcy intencji mszalnych „ad
intentionem dantis” na budowę naszego nowego kościoła w Puri. Dołączam rekomendację naszego ks. Biskupa misyjnego”38. Odpowiedź bpa Wosińskiego z
dnia 24 kwietnia 1985 roku na powyższą prośbę ojca Mariana była negatywna39.
W czerwcu tego samego roku, tę samą prośbę skierował ówczesny prokurator
misyjny z Pieniężna do ks. bpa E. Piszcza, przewodniczącego Komisji Misyjnej
Episkopatu. Pytał w nim czy biuro misyjne mogłoby przejąć, względnie sfinansoTamże, s. 132.
Tamże, s. 90-91.
38	
Tamże, s. 98.
39	
Archiwum nr 100 / katalog A.
36	
37	

�114

Ks. Tomasz Szyszka SVD

wać 2 tys. intencji mszalnych na potrzeby ojca Żelazka40. Biskup E. Piszcz odpisał
po kilku tygodniach, jednakże nie udzielił pozytywnej odpowiedzi, wskazując, że
osobą kompetentną w tej sprawie jest ks. bp Wosiński jako dyrektor Papieskich
Dzieł Misyjnych w Polsce41. Z powodu braku zainteresowania wyżej wymienionych gremiów, sprawą zajął się ówczesny prokurator misyjny z Pieniężna, ojciec
Gerard Golla. Korzystając z pomocy współbraci oraz kapłanów zaprzyjaźnionych
z prokurą misyjną, na ile to było możliwe, rozprowadził część przekazanych przez
ojca Mariana intencji42. Ojciec Marian był bardzo wdzięczny za tę pomoc, co też
wyraził w swoich listach43.
Jeszcze inną formą wsparcia była konieczność spłacenia długów, jakie ojciec
Marian Żelazek zaciągnął w związku z realizacją niektórych projektów. W grudniu 1980 roku pisał: „Dnia 19 stycznia mieliśmy inaugu­rację naszego centrum
dialogu religijnego w Puri. Piękna czytelnia z biblioteką, sala wykładowa przyciąga od tego dnia codziennie po­nad stu ludzi. Był to mój sen o Puri, miejscu
pielgrzymkowym, hinduistycznym, z piękną świątynią Dżaganath i 25 tys. hinduistycznych kapłanów, ażeby otworzyć neutralne miejsce, gdzie religie mogą się
spotkać, gdzie razem „rozmawia się” o Bogu i razem się modli. Nowe centrum
jest częściowym wypełnieniem tego snu. Przy tym projekcie nasza misja zadłużyła się. Wiem, że pomożecie, ażeby wybrnąć z długów”44. Na innym miejscu
dowiadujemy się (rok 1985): „Budowaliśmy ten kościół na długach i z głęboką
wiarą w Opatrzność Bożą, że pomoże je spłacić. Jak raz tak i dzisiaj zwracam się
do Was z prośbą o pomoc, abyście dołożyli tej Waszej kochającej ręki do wyposażenia wnętrza kościoła i do spłacania jego długów. Ofiary możecie kierować
do naszych werbistowskich zakładów mi­syjnych”45. Odpowiedź na ten apel znajdujemy w liście z roku 1987: „Korzystając z pobytu w ojczyźnie, zwracam się do
wszystkich moich przyjaciół misji i misjonarzy, z serdecznym podziękowaniem
za hojną pomoc w postaci modlitwy i ofiar pieniężnych dla mojej pracy. Dzięki
nim mogłem rozwijać moją działalność w osiedlu trę­dowatych. Dzięki nim stanął
Archiwum nr 99 / katalog A.
Archiwum nr 92 / katalog A.
42	
Archiwum nr 83 / katalog A.
43	
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 118; Archiwum w Pieniężnie, nr 156 / katalog A.
44	
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 94.
45	
Tamże, s. 104.
40	
41	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

115

też w Puri nowy kościół ku czci Naj­świętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej,
który poświęciliśmy dnia 11 grudnia 1985 r. Czy dzieło skończone? Bynajmniej.
Trędowatych i innych ubo­gich zawsze będziemy mieć z sobą. Nasza praca dla
nich zależeć bę­dzie od Waszej pomocy”46.
Tak więc wdzięczność i prośba, a zarazem wielkie zaufanie względem dobroci
Boga i szczodrobliwości dobrodziejów są motywem większości listów ojca Mariana
Żelazka do ojczyzny. W wielu listach pojawia się sformułowanie „waszej” pomocy,
ale niekiedy występuje „Twojej” (z dużej litery), co pozwalało autorowi listów zwracać się (prosząc i dziękując) niejako osobiście do swoich dobrodziejów. Wydaje się
jednak, że najważniejszym elementem jest to, że bardzo wielu dobrodziejów i darczyńców z Polski utożsamiało się z tym dziełem misyjnym w Puri nad daleką Zatoką
Bengalską i widziało w zróżnicowanych formach pomocy głęboki sens.

Odpowiedź na potrzeby dzieła misyjnego w Puri
Dokument „Misyjny adwent nowego tysiąclecia”, który jest częścią dokumentów
II Polskiego Synodu Plenarnego w Polsce (1991-1999), przypomina, że „współodpowiedzialność za misje jest prawem i obowiązkiem poszczególnych wiernych i całych
wspólnot kościelnych” (nr 23)47. Dla niniejszych rozważań istotny wydaje się ten
passus dokumentu, gdzie omawiana jest bardziej szczegółowo kwestia współpracy
misyjnej: „Wierzący, pozostając w swoim środowisku życia i wiary, może i powinien
modlić się za misje i o powołania misyjne, ofiarować w tej intencji swoje cierpienia,
(…) wspierać je finansowo, a także pomagać misjonarzom (…). Pomoc tę świadczy
się, śledząc z zainteresowaniem ich działalność, korespondując z nimi, odpowiadając
w miarę możliwości na ich potrzeby…” (nr 24)48. Wydaje się, że cytowany powyżej
dokument nie jest w Polsce szerzej znany. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę stopień
zainteresowania i konkretnego wsparcia udzielonego przez Polaków misjonarzom,
w tym ojcu Marianowi Żelazkowi, można odnieść wrażenie, że wielu wierzącym
sprawy misji nie są obojętne. Wyraźnie ukazują to projekty, jakie można było zrealizować dla misji w Puri dzięki ofiarom z Polski.
Tamże, s. 107.
II Polski Synod Plenarny (1991-1999). Poznań 2001, s. 130.
48	
Tamże, s. 131; RMis 77.
46	
47	

�116

Ks. Tomasz Szyszka SVD

Pojazdy dla Puri
W połowie lat 90-tych, ojciec Marian Żelazek zwrócił się z prośbą do ówczesnego prokuratora misyjnego w Polsce, ojca Eugeniusza Śliwki, o pomoc w zakupie
ambulansu dla leprozorium w Puri. Samochód miał spełniać kilka funkcji. Pierwszą
była oczywiście pomoc potrzebującym: „We wrześniu przejechałem ponad 2 tysiące
kilometrów naszym ‘jeepem’-ambulansem, ażeby ‘ratować’ miejscowości, cierpiące
na brak wody do picia... Ciężkie są to nieraz podróże, bo nasze drogi nie są takie
jak w Ojczyźnie (…), nie odmawiam i jadę na te egzotyczne, misjonarskie podróże,
nieraz do miejsc, w których dotąd nie postała stopa misjonarza”49.
Druga funkcja, o której jest mowa w listach, to funkcja propagandowa: „Nasz „Leprosy mobile clinic”, ambu­lans, posuwający się regularnie dwa razy na tydzień w stronę
kolo­nii trędowatych przez najbardziej ruchliwą część miasta, mijając po drodze „Dżaganath temple”, świątynię „Pana Świata”, prawie doty­kając jej, stał się już cząstką życia Puri i najlepszym ‘praecursorem’ tego, co planujemy: „National Dialogue Centre”:
centrum dialogu między hinduizmem a chrześcijaństwem”50. Ten sam motyw pojawia
się w liście na Boże Narodzenie z roku 1976: „Nasz „Leprosy mobile clinic” regularnie
dwa razy w tygodniu posuwa się ruchliwą ulicą Puri, Temple Road, przed samym fron­
tem wielkiej świątyni „Dżaganath” skręca w lewo w stronę kolonii trędowatych. Sama
Opatrzność Boża wyznaczyła tę drogę. Ambu­lans wiezie ulgę dla trędowatych w postaci chrześcijańskiej miłości i lekarstw z dalekiej Ojczyzny przysyłanych w paczkach.
Zaznacza on też obecność Ewangelii i Kościoła katolickiego w tym hinduistycznym
mieście, pozyskując dla nas sympatię i zainteresowanie, tak konieczne dla naszej przyszłej głównej pracy: założenia katolic­kiego centrum dialogu religijnego”51.
Licząc na pomoc z Polski, pisał w liście z 13 kwietnia 1995 roku: „Nasz ambulans
rozlatuje się po pięciu latach. Tutejszy klimat w tym bardzo pomaga, jego utrzymanie staje się już kosztowne. (…) a gdyby tak tym razem Polska Prokura Misyjna
postarała się o nowy ambulans”52. A zaraz potem przypomnienie i ponaglenie: „Ja
już mam za sobą 46 lat pracy misjonarskiej. (…) Nie­zależnie od naszych i Bożych zamiarów pod tym względem, przystępuję teraz do sprawy ambulansu do naszej pracy
List. Gwiazdka 1993, w: Archiwum misyjne, Pieniężno, nr 164, s. 1.
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 71.
51	
Tamże, s. 73.
52	
Tamże, s. 127.
49	
50	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

117

w kolonii trędowa­tych. Ufam, że go jeszcze przez dłuższy czas będę używał. Dnia
19 kwietnia wysłałem fax do Ciebie, że sprawa nagli, bo przy końcu kwietnia mam
wpłacić cenę ambulansu. Muszę się przyznać, że od tego dnia czekałem i czekam na
znak od Ciebie. (…) Przypominam, że pieniądze na ambulans mogą być przekazane
przez ‘Bank transfer na A-c 855-Cuttack Roman Catholic Diocesan Corporation in
Federal Bank Ltd., Bhubaneswar. Orisa, India’”53.
Dzięki zebranym funduszom z „Ogólnopolskiej werbistowskiej akcji pomocy kierowców na rzecz misyjnych środków transportu”, referat misyjny w Pieniężnie mógł
umożliwić ojcu Marianowi zakup ambulansu w roku 1996. Odpowiedź ojca Mariana
była natychmiastowa: „Ukochani Przyjaciele Misji! Spieszę z listem, aby Wam podziękować za wasze ofiary pienię­żne, za które mogłem zakupić nowy ambulans do
naszej pracy mi­syjnej w kolonii trędowatych w Puri. Ambulans został dostarczony
dnia 15 lipca 1996 r., „Biały Anioł” z polskich ofiar nosi napis po polsku i po angielsku: „Dar Przyjaciół misji z Polski, Pieniężno, 15.07.1996 Puri. Polska – Indie”. „Donated by the Friends of the missions from Poland, Pieniężno, 15.07.1996 Puri. Polska
– India”. (…) Podczas olimpiady w Atlanta był zawsze ten przejmujący moment, gdy
grano hymn narodowy kraju zawodnika zwycięzcy. Lubiłem obserwować zmiany na
jego twarzy: radość wyrażona przytłumionym płaczem. Coś podobnego odczuwam,
gdy często nieznajomy człowiek stanie przed nowym ambulansem i stara się przesylabizować, co na nim napisane: „Dar przyjaciół z Polski...”. Odzywa się wtedy jakaś
nieopisana radość i duma ze starego, miłego kraju i wdzięczność dla fundatorów
ambulansu. Ambulans kosztował nas 333 272 rupii. Ofiara z Polski w wy­mianie na
rupie indyjskie była 347 817. Dodatkowe pieniądze użyłem na wyposażenie wnętrza
ambulansu i na jego rejestrację. (…) Gdy usiądę za kierow­nicą, a to się często zdarza,
śpiewam sobie głośno, bo nikomu nie przeszkadzam, piosenkę z młodych lat: „Jak
dobrze nam zdobywać góry i młodą piersią chłonąć wiatr”. A że przy 78 latach jeszcze to wszystko bez większych trudności mogę robić, radosna ma dusza, o Boże! (…)
Serdeczne Bóg zapłać. Wam wszystkim, co nie szczędziliście „wdowiego” grosza na
niego. (…)”54. Cztery dni później został napisany jeszcze jeden list, w którym ojciec
Marian dziękuje ojcu E. Śliwce: „Nie wiem, jak Ci mam dziękować za trud włożony
w realizację zakupu nowego ambulansu. Jest solidny i bardzo wygodny. Gdy usiądę
53	
54	

Tamże, s. 129-130.
Tamże, s. 130-131.

�118

Ks. Tomasz Szyszka SVD

za kierownicą, czuję się jak „radża”. Nigdy tak wygodnie nie podróżowałem. Posyłam Ci list z podziękowaniem dla Ofiarodawców”55.
Sześć lat później również „MIVA Polska” odpowiedziała przychylnie na prośbę
ojca Mariana Żelazka, przekazując w roku 2002 kwotę 14.000 $ na zakup nowego
ambulansu dla kolonii trędowatych. W podziękowaniu, które nadeszło wraz z rozliczeniem (z 2 lutego 2003 roku) ojciec Marian pisał: „Od pierwszego listopada 2002
roku (…) ulice Puri i drogi wokół Puri oglądały nowy samochód-ambulans z napisem: (w tłumaczeniu na polski) ‘Dar polskiej MIVA dla uczczenia pamięci arcybiskupa Alan de Lastic’”56. Zaś kwota przekazana przez referat z Pieniężna w tym
samym roku (2002) została przeznaczona przez ojca Żelazka na remonty oraz na
utrzymanie samochodów w leprozorium57.
Nieco później placówka misyjna w Puri wzbogaciła się o jeszcze jeden samochód
zakupiony dzięki pomocy finansowej, która nadeszła z Polski. Z okazji 55. rocznicy
rozpoczęcia pracy misyjnej przez ojca Mariana Żelazka w Indiach, w roku 2005,
referat misyjny z Pieniężna (dzięki funduszom z Akcji św. Krzysztofa) umożliwił
zakup nowego samochodu dla ośrodka trędowatych w Puri. Kolejna znaczniejsza
kwota na utrzymanie ambulansu w Puri została przekazana w roku 2007. Tak więc
pomoc z Polski dla placówki misyjnej w Puri obejmowała zakup nowych ambulansów oraz częściowe pokrycie kosztów związanych z ich eksploatacją. Wsparcie to
płynęło głównie z dwóch źródeł: Referat Misyjny z Pieniężna oraz MIVA Polska,
a źródłem pieniędzy była coroczna Akcja Świętego Krzysztofa oraz Ogólnopolska
Werbistowska Akcja Pomocy Kierowców na rzecz Misyjnych Środków Transportu.

Miejsce modlitwy i dialogu
Ważnym aspektem posługi misyjnej ojca Mariana Żelazka w Puri był kontakt
z przedstawicielami innych religii. Dlatego tak ważną rolę przypisywał wzajemnemu
i dogłębnemu poznaniu się. Uważał, że chrześcijańskie świadectwo poparte wysiłkiem autentycznego dialogu przyczyni się do zdezaktualizowania z upływem czasu
wielu uprzedzeń i pozwoli na nawiązanie twórczej współpracy. Zdawał sobie sprawę
z tego, że w tak szczególnym miejscu, jakim jest Puri dla hinduistów, ważną rolę
Tamże, s. 131-132.
Por. list i rozliczenie.
57	
Por. Ogólnopolska Werbistowska Akcja Pomocy Kierowców na rzecz Misyjnych Środków Transportu.
Pieniężno 2003.
55	
56	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

119

odgrywa autentyczne świadectwo życia, poparte duchem modlitwy, postu i innych
form ascezy (por. EA 23). Dlatego też tak wielkie znaczenie przypisywał nie tylko
całej infrastrukturze wioski trędowatych, ale również powstaniu i funkcjonowaniu
takich miejsc jak: Centrum Poszukiwania Prawdy, kościół Niepokalanego Poczęcia
NMP oraz Centrum Duchowości św. Arnolda. Kościół miał służyć miejscowym
chrześcijanom oraz sympatykom chrześcijaństwa jako miejsce modlitwy. Natomiast wspomniane centra miałyby służyć przygotowaniu przez dialog adekwatnego
przepowiadania ewangelicznego, w myśl zasady, że kto pozwala się ubogacić przez
innych, sam znajduje posłuch u swoich adwersarzy. W roku 1991 napisał: „w pobliżu naszej kolonii trędowatych, gdzie jak ufam, za pomocą Bożą i Waszą powstanie
ośrodek rekolekcyjny, otwarty również dla nie-chrześcijan”58.
Realizacja tych zamierzeń wymagała jednakże wielkich nakładów i środków finansowych, o które między innymi zwracał się do swoich rodaków w Ojczyźnie: „Tu
chcemy wybudować piękny kościół ku czci Najświętszej Maryi Panny, by Ona skierowała do Chrystusa serca hindusów, którzy tak głęboko odczuwają głód Boga. Oby
błogosławiona Dziewica Maryja zapaliła mnie i Was wszystkich do wykonania tego
prorockiego testamentu. Jestem przekonany, że zostanie wypełniony dzięki wspólnym wysiłkom, szczególnie dzięki Waszej materialnej pomocy”59. Patrząc dzisiaj
z perspektywy czasu należy zauważyć, że wszystkie te dzieła zostały sfinalizowane,
między innymi dzięki wsparciu i pomocy, która napływała z Polski.
Konkretnym przykładem zaangażowania się Polaków było nie tyle wybudowanie, ile wyposażenie nowego kościoła w Puri. Referat misyjny w Pieniężnie zamówił
i wysłał wiele cennych artystycznie, ale też wagowo ciężkich elementów wyposażenia
kościoła (ołtarz, obramowanie do tabernakulum, drzwi, droga krzyżowa, dzwony),
na które z niecierpliwością czekał ojciec Marian Żelazek. Sam zainteresowany tak
opisuje poszczególne etapy: „Zewnętrznie kościół został wykończony i poświęcony
dnia 11 grudnia 1987 r. Teraz chodzi o jego wyposażenie wewnętrzne, nad którym
pracuje p. Ja­nina Karczewska z Gdańska60. W jej pracowni rośnie komplet wypo­
sażenia naszego nowego kościoła: figury i sceny w pozłacanej cera­mice, powoli goList. Gwiazdka 1993, w: Archiwum misyjne, Pieniężno, nr 164, s. 1.
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 102.
60	
Por. Janina Karczewska, Wyposażenie świątyni katolickiej Niepokalanego Poczęcia Najświętszej
Maryi Panny w Puri (Indie), Pieniężno 1989.
58	
59	

�120

Ks. Tomasz Szyszka SVD

tujące się do podróży, do Indii”61. W innym liście pisze: „Co do kościoła już się zaczął
okres wyposa­żania jego wnętrza. W Gdańsku, w pracowni polskiej artystki, pani
Janiny Karczewskiej, tworzącej w ceramice, powstaje panorama drogi krzyżowej,
ołtarz, tabernakulum itd. Złociste płaskorzeźby, jedna za drugą przechodzą próbę
ognia, coraz gęściej zapełniają pracownię artystki, czekając niecierpliwie na skompletowanie i przesyłkę do Indii, do Puri. Jedno jest pewne, że nie dostaną się one tam
bez Waszej pomocy”62.
Nieco zniecierpliwiony pisał do ówczesnego prokuratora misyjnego w Pieniężnie: „Już rok minął, jak rzeczy sakralne do naszego kościoła w Puri zostały poświęcone w Polsce w Gdańsku. Czekam na nie... Nie piszę o nich w moich li­stach, bo
prawie każdego dnia czekam na list, oznajmiający ich wysłanie. Dlaczego nie wysyłacie? Nie ma żadnej wątpliwości, że będą one perłą w naszym kościele i hinduiści
rozpo­znają w nich swoją sztukę: ceramika jest na wskroś hinduska. Bar­dzo ważne,
abyście przygotowali na czas wszystkie dokumenty. Najważniejsze jest pozwolenie z
ministerstwa kultury i cła naszego indyjskiego, że przywóz tych sakralnych rzeczy
jest dozwolony i bez cła. Lista powinna być dokładna”63.
Po kilku miesiącach oczekiwania i niepewności rzeczy dotarły do Indii: „Chcę
się również podzielić z Wami radosną wiadomością, że Wasze dary na sakralne
wyposażenie nowego kościoła w Puri są już w por­cie, w Kalkucie. Przywiózł je statek „Major Sucharski” tak, jakby chciał bronić naszych polskich darów dla misji,
jak kiedyś bronił Westerplatte. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że gdy te dzieła
polskiej sztuki sakralnej zostaną zainstalowane w kościele, staną się „biblią maluczkich” dla naszych hinduistów, wrażliwych na wyra­żenie praw religijnych przez
sztukę”64. Zaś w liście z lutego 1991 roku pisał: „Wszystkie rzeczy nadeszły. Ostatnio
przyszło obramowanie do tabernakulum i drzwi też są w Puri. Nigdy nie myślałem, że te rzeczy mogą być tak ciężkie. Obec­nie kościół wewnątrz jest wykończony.
Pięknie wygląda i przyciąga uwagę. Pan Jezus tak miłościwie patrzy z krzyża na
cały kościół i na całe Puri. Powoli, powoluteńku wszystkich przyciągnie do siebie.
Obramowanie tabernakulum sprawiło nam wiele kłopotu w zain­stalowaniu. Jakie
masywne i ciężkie, że się nie chce wierzyć. A teraz po zainstalowaniu trudno odeMarian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 108.
Tamże, s. 107.
63	
Tamże, s. 117.
64	
Tamże, s. 114.
61	
62	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

121

rwać od niego oczy: płonący krzew działa na mnie jak kiedyś działał na Mojżesza.
Szczególnie pięknie wygląda w godzinach popołudniowych, gdy padają na niego
pro­mienie słońca przez barwne okna z boku. Najważniejsze to, że i obecność Eucharystycznego Jezusa odczuwa się jakoś więcej”65. Pisał też: „Zdaję sobie też dobrze sprawę, jak wielki wkład do tego włożyliście Wy, Kochani Przyjaciele i Dobrodzieje w Polsce. Dzisiaj jeszcze raz chcę Wam ser­decznie podziękować za sakralne
i artystyczne wyposażenie nasze­go kościoła w Puri. Monumentalne płaskorzeźby
w mieniącej się złotem ceramice, wykonane ręką polskiej artystki, pani Janiny Kar­
czewskiej z Gdańska, będą mówiły do hinduistów o Jezusie i Maryi, i o miłości
Boga, nawet gdyby misjonarze przestali albo nie mogli o nich i o niej mówić. Gdy
wielka płaskorzeźba, przedstawiająca Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny,
umocowana na zew­nętrznej, frontowej ścianie kościoła rękami polskich górników,
Ma­riana i Leona, pracujących wówczas w Indiach, została ostatecznie odsłonięta,
nasz doktor, brahmin i hinduista, pracujący z nami w kolonii trędowatych, powiedział w pewnej zadumie: „Ojcze! Tam jest świątynia Dżagannatha, Pana Świata,
a tutaj jest „Dżagat Mata Girdża”, kościół Matki Świata. Dnia 17 lutego tego roku
umocowa­liśmy wielkie, pięciotonowe drzwi, które przyszły z Polski”66. Warto tutaj
dodać, że drzwi do kościoła zostały zamontowane dzięki poświęceniu i fachowości
polskich górników, którzy pracowali wówczas we wschodnich Indiach. Okazało się
bowiem, że te wielkie i ciężkie drzwi nie pasują do konstrukcji i należy wprowadzić
pewne innowacje, aby móc je osadzić na swoim miejscu.
Kolejnym darem i ważnym elementem wyposażenia kościoła w Puri były polskie
dzwony. Dotarcie tego daru przeciągało się, co wystawiało cierpliwość ojca Mariana
na próbę. Wyraźnie wspomina o tym w liście z 1979 roku: „…co się stało z moimi
Tamże, s. 118; Z Gdańska do Kalkuty wysłano przesyłkę (31.07.1989) o wadze 8.170 kg; por. list
z opisem montowania drzwi i tabernakulum, w: Archiwum, nr 151 / Katalog A; Ekspertyza Woj.
Konserwatora Zabytków, w: Archiwum, nr 144-143 / Katalog A; Zlecenie spedycyjne, w: Archiwum, nr
142 / Katalog A; Prośba o zniżkę ceny na transport do Indii, w: Archiwum, nr 140 / Katalog A; Zgoda
na obniżkę PLO (3 tys. kg bezpłatnie), w: Archiwum, nr 132 / katalog A; Protokół odprawy celnej 23
skrzyń dla ojca Mariana Żelazka, w: Archiwum, nr 138 / Katalog A (8 stron). Skrzynie zawierały między innymi: stacje drogi krzyżowej, elementy ołtarza głównego (ceramiczne i inne), elementy ołtarza
Maryjnego, drzwi podwójne, drzwi pojedyncze, rama do drzwi (brąz, stal), tabernakulum, ambona,
chrzcielnica, monstrancja, puszka, kielichy, dzwonek, ornaty, dzwon, ręczniki, alby, komże, obrusy,
dywan, imadło, gwintownice, narzędzia ślusarskie, komplet szewski, narzędzia ogrodnicze, pędzle,
kilof itd.
66	
Marian Żelazek, Indie, dz. cyt., s. 122.
65	

�122

Ks. Tomasz Szyszka SVD

dwoma dzwonami. (…) ja jestem bardzo za dzwonami, (…), gdzie wobec braku liczebnego świadectwa dla Chry­stusa, będą one zwiastowały wszem i wobec „radosną” nowinę. Gdy słyszę każdego dnia głos gongów, dochodzący z każdej strony (Puri
jest przeczulonym miejscem pątniczym hinduistycznym), moja tęsknota za „dzwonami” prawie nie daje mi spokoju. Pisaliś­cie, że one są już gotowe. Co się stało?”67.
Zaś w liście z 28 listopada 1980 roku donosił: „Dzwon ‘Zdrowaś Maryja’ już dzwoni
na całe Puri od dnia 19 września. Drugi zacznie głosić chwałę Bożą w Bhubaneswar,
siedzibie naszego Arcybiskupa, od dnia 8 grudnia. Nie mogę Ci nawet opisać, jak
mnie ten głos dzwonu raduje i podnosi na duchu. Obecnie jest jeszcze na prowi­
zorycznej wieży”68. W liście na Boże Narodzenie opisuje dzwony otrzymane z Polski:
„Dnia 14 września (…) po Mszy św. mie­liśmy poświęcenie naszego polskiego dzwonu, dar polskiej prowin­cji SVD dla Puri. Po poświęceniu dzwon z wyrytym na nim
po polsku imieniem „Zdrowaś Maryja” po raz pierwszy rozdzwonił się na całe Puri,
docierając do tysięcznych rzesz hinduistycznych ze swoją nową pieśnią o miłości
Bożej i o zbawieniu”69.
Na koniec należy jeszcze wspomnieć o ostatnim dziele w Puri, czyli o Centrum
Duchowości, o którym ojciec Marian Żelazek również starał się na bieżąco informować i czynił to bardzo obrazowo. W liście na Boże Narodzenie 2003 pisał: „Podczas
mojego pobytu we wrześniu tego roku w Polsce, miałem okazję dzielić się z Wami
wiadomościami, co się dzieje na misjach u mnie w Puri. W tym liście gwiazdkowym
chcę Was wziąć do budującego się tutaj Centrum Duchowości i coś więcej o nim
powiedzieć. Dzięki Waszej pomocy budowa Centrum miarowo idzie naprzód. Zaplanowane drugie piętro już jest pokryte dachem. Według tutejszego zwyczaju jest to
dach płaski, „taras”, który w przyszłości będzie dodatkowym miejscem spotkań pod
gołym niebem przy szumie fal pobliskiego morza. (…) Zejdźmy teraz z tarasu do
wnętrza budującego się Centrum. 32 dwuosobowe pokoje mają dać okazję bliższego
spotkania się z Bogiem, z Ewangelią i chrześcijanom i niechrześcijanom”.
Uroczyste poświęcenie i otwarcie tego Centrum odbyło 21 stycznia 2006 roku,
czyli na kilka miesięcy przed śmiercią ojca Mariana Żelazka (30 kwietnia w roku
2006). Jak sam wiele razy wspominał, było to zwieńczenie jego pracy w Indiach.
Tamże, s. 91.
Tamże, s. 93.
69	
Tamże, s. 94.
67	
68	

�Pomoc Kościoła w Polsce dla dzieła ojca Mariana Żelazka w Indiach

123

Podsumowanie
W Puri pozostał wyraźny ślad wieloaspektowej działalności ojca Mariana Żelazka. Wiele z tych dzieł, zarządzanych obecnie przez indyjskich werbistów, żyje dalej swoim życiem. Nie ulega jednak wątpliwości, że takie projekty jak leprozorium,
czy szkoła Beatrix ciągle będą potrzebowały wsparcia z zewnątrz. Stąd też nie było
wielkim zaskoczeniem, kiedy następca ojca Mariana w Puri zwrócił się do Polski
(Polskiej Prowincji Księży Werbistów) z prośbą o dalszą współpracę i wspieranie
projektów zainicjowanych przez swojego poprzednika. Wychodząc naprzeciw tej
prośbie, został powołany Sekretariat Ojca Mariana Żelazka w Chludowie70. Do jego
zadań będzie należało utrwalanie przesłania ojca Mariana, dalsza promocja rozpoczętych inicjatyw oraz poszukiwanie możliwości pozyskiwania środków materialnych na rzecz placówki w Puri. Również inne ośrodki aktywnie włączają się w to
dzieło. Po śmierci ojca Mariana zostały zorganizowane zbiórki pieniędzy w kilku
szkołach w Rybniku, w Poznaniu, w Bielsku Białej, podczas których na potrzeby
szkoły Beatrix w Puri zebrano kilkanaście tysięcy złotych. Należy mieć nadzieję, że
dzieło rozpoczęte przez ojca Mariana nadal będzie się rozwijać, a Kościół w Polsce
będzie miał w tym swój udział.
Pomoc udzielana z Polski dla dzieła misyjnego w Puri była od początku bardzo
różnorodna i wieloaspektowa. Ale też oddziaływanie ojca Mariana Żelazka na środowisko przyjaciół misji i dobrodziejów jego dzieła w Polsce było wszechstronne
i głębokie. Pomimo że jako misjonarz pracował całe życie w dalekich Indiach, a do
Ojczyzny przyjeżdżał co kilka lat, był wybitnym propagatorem dzieła misyjnego
w Polsce poprzez swoje listy i okazyjne spotkania. Co najważniejsze, inspirował ludzi do aktywnego włączenia się w to dzieło misyjne, którego nigdy nie traktował
jako czegoś własnego, partykularnego. Dlatego też bardzo wielu ludzi w Polsce było
zainteresowanych nie tylko dzieleniem się dobrami materialnymi, ale jednocześnie
czuli się włączeni w to dzieło i współodpowiedzialni za jego realizację. Takie też było
doświadczenie wielu lekarzy i studentów, którzy byli i pracowali w Puri, z inicjatywy Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” albo „Maitri”. W tym
wszystkim ojciec Marian Żelazek z jednej strony był beneficjentem, ale zarazem też
dobrodziejem dla swoich darczyńców i współpracowników.
70	

polandandpuri@yahoo.com

�SUMMARY

Summary
In his service to the poor and the needy, Fr Marian Żelazek was assisted by the
people of good will from all over the world. Poland joined that stream of help in
the 1970-s. The initial, modest initiatives soon took some better organized forms,
and the material help being sent over to India, was bringing more measurable effects. The assistance that Fr Marian Żelazek was receiving from Poland was multi-dimensional. It was, for example, sending over the parcels and medicaments; financial
help; delivering of equipment for the leprosy hospital and the Centre for a Dialogue;
purchase of cars; volunteers – doctors and students of medicine working in Puri;
realization of different projects; symbolic adoption; a glass of milk action; support
of a school in Puri; sending over of the mass stipends; maintaining of organizational
structures in Poland, facilitating the gathering and passing of all forms of assistance
from Poland to Puri. Fr Marian was aware of the generosity of his compatriots, and
he was always very grateful for it. The paper on „The assistance of the Church in
Poland”, presents a very wide group of people who have cooperated with the work of
Fr Marian Żelazek. Worth noticing is the initiative of some friends of Fr Marian to
present his candidacy for the Nobel Peace Prize. Some other initiatives were being
taken up by the Redemptoris Missio Foundation, Maitri Movement, MIVA Poland,
Mission Secretariat of the Polish Province SVD, mission offices of the various SVD
Houses in Poland, as well as many groups of benefactors and mission and parochial
teams in the whole country.

�Michał Studnik SVD
dyrektor wydawnictwa Verbinum

Nagrody, wystawy i publikacje
o ojcu Marianie Żelazku w Polsce�*
Słowo wstępne
Bardzo owocna i imponująco humanitarna działalność ojca Mariana Żelazka
z czasem zaczęła zwracać uwagę i zyskiwać szacunek wśród coraz szerszych kręgów ludzi. Zaczęto coraz intensywniej interesować się jego pracą i dziełem. Owocem
tego zainteresowania stawały się najpierw doniesienia prasowe, artykuły i wywiady prasowe, później reportaże filmowe i książki oraz coraz liczniejsze odznaczenia,
medale, wystawy fotograficzne i inne formy uhonorowania działalności i wielkości
duchowej ojca Mariana.
W niniejszym artykule ograniczam się merytorycznie do różnych form uhonorowania ojca Mariana w Polsce i przez polskie władze, względnie instytucje samorządowe lub towarzystwa. Zatem świadomie pomijam nagrody i wyróżnienia przyznane ojcu Marianowi poza granicami Polski. Zebrane różnego rodzaju uhonorowania
(jak przypuszczam, niekompletne) zostały pogrupowane według rodzaju, a w obrębie danej kategorii – chronologicznie.

Publikacje
Zanim zaczęto przyznawać ojcu Marianowi odznaczenia i nagrody, starano się
bliżej poznać jego działalność i spopularyzować ją oraz pochwalić się nią przed Polakami. Pierwszymi publikacjami na ten temat były filmy krótkometrażowe współbrata
ojca Mariana – ojca Feliksa Poćwiardowskiego, a potem dokumentalistki TVP Anny
Pietraszek. Kilka lat po pierwszych filmach pojawiły się książki o ojcu Żelazku.
Filmy (wideo i dokumentalne)
• (1980) Film wideo o. Feliksa Poćwiardowskiego SVD Tak niewiele potrzeba do radości. (Indie – ojciec Marian Żelazek) – produkcja: Interpress-Film
(20 min.).
* Referat wygłoszonego podczas sympozjum.

�	

�126

Michał Studnik SVD

• (1987) Film dokumentalny Anny Pietraszek: Misja (30 min.). (W 1990 roku
redaktor Irena Dziedzic, prowadząca program „Tele-echo”, wymusiła na zarządzie TVP emisję tego filmu w połączeniu z wywiadem z ojcem Marianem).
• (1998) Dwa filmy dokumentalne Anny Pietraszek: Głód miłości (30 min.).
Wersja polska i angielska. Produkcja: Redakcja Reportażu TVP 1.
• Ambasador trędowatych (15 min.). Wersja polska, angielska i francuska. Produkcja: TVP.
• (2000) Reportaż filmowy Anny Pietraszek: Boże Narodzenie w wiosce trędowatych. Red. Katolicka TVP.
• (2002) Film Anny Pietraszek Aszirbado Ojca Mariana Żelazka (20 min.). Produkcja: Redakcja Publicystyki TVP 1.
• (15.04.2003) Film dokumentalny w TVP 1: Misjonarz. Realizacja: Ryszard
Piasek i Zespół Filmowy Videonik. Patronat: Fundacja Pomocy Humanitarnej
„Redemptoris Missio”, Komisja Episkopatu Polski ds. Misji.
• (10.06.2004) Film dokumentalny TVP 2: Wyklęci przez bogów. Reż. Alicja Albrecht-Mroziewicz.
• (11.2004) Wywiad z ojcem Marianem dla Redakcji Katolickiej TVP (15 min.),
emitowany w programie „Proboszcz roku”.
• (01.2006) Reportaż filmowy Anny Pietraszek dla Redakcji Katolickiej TVP
z otwarcia i poświęcenia Centrum Dialogu w Puri 21.01.2006 r.: Dialog
(25 min.).
• (1.11.2006) Film Anny Pietraszek w TVP 1: Testament Ojca Mariana
(25 min.).

Publikacje drukowane (książki, broszury)
• (1988) Jerzy Krasicki, W świętym mieście Puri, Wydawnictwo Verbinum,
Warszawa.
• (1988) O. Marian Żelazek SVD misjonarz w Indiach. Broszura wydana przez
Referat Misyjny Seminarium Duchownego Księży Werbistów, Pieniężno.
• (1993) Francois Arnold i inni, Na drogach adwentu, Wydawnictwo Verbinum
(Książka wydana celem wsparcia działalności o. Mariana Żelazka SVD).
• (1998) Wanda Kocięcka, o. Henryk Kałuża SVD, „Namaste”, Ojcze Marianie!
Z okazji 50-lecia kapłaństwa i pracy misyjnej o. Mariana Żelazka SVD, NysaChludowo.

�Nagrody, wystawy i publikacje o ojcu Marianie Żelazku w Polsce

127

• (2000) O. Eugeniusz Śliwka SVD (Red.), Indie moja miłość. Moja druga ojczyzna. Pięćdziesiąt lat pracy dla Chrystusa i Jego braci Hindusów [Listy o. Żelazka
z Indii], Pieniężno.
• (2000) Jerzy Krasicki, Andrzej Sujka, Drogami miłosierdzia. 50 lat posługi misyjnej ojca Mariana Żelazka SVD, Wydawnictwo Verbinum.
• (nr 10 – 2000) Miesięcznik „Misjonarz” poświęcony, niemal w całości, o. Żelazkowi.
• (2002) Szpital pod niebem. Rozmowy z ojcem Marianem Żelazkiem SVD. Rozmowę przeprowadziła Anna Pietraszek, Wydawnictwo Verbinum.
• (2002) Numer specjalny „Misjonarza” poświęcony o. Marianowi.
• (2005) O. Wiesław Dudar SVD (Red.), Na indyjskiej ziemi. Broszura o o. Żelazku towarzysząca wystawie.
• (2005) Hanna Włodarczyk (Oprac.), Ojciec trędowatych. O Ojcu Marianie Żelazku, Grudziądz. Broszura dla dzieci i młodzieży, celem przygotowania się
do konkursu zatytułowanego Ojciec Marian Żelazek – opiekun trędowatych.
• (2006) Aniela Klich, o. Henryk Kałuża, Samotnie w Indiach. Po śladach Matki
Teresy i o. Mariana Żelazka SVD, Poznań – Nysa.
• (I. kw. 2008) Wydanie II, poprawione: Jerzy Krasicki, Andrzej Sujka, Drogami
miłosierdzia. 50 lat posługi misyjnej ojca Mariana Żelazka SVD, Wydawnictwo
Verbinum.
• (II. kw. 2008) Agnieszka Smreczyńska-Gąbka (Oprac.), Album o ojcu Żelazku, który ukaże się nakładem Wydawnictwa Verbinum (ok. 240 stron, w dwu
wersjach językowych: polskiej i angielskiej, z dodaną płytą DVD z filmem o o.
Marianie).
W przyjętym tu zakresie pojęcia „publikacje drukowane” pominięto świadomie
bardzo liczne artykuły i doniesienia katolickiej i świeckiej prasy krajowej. Wyjątkowo dużo pisano o o. Żelazku w okresie, gdy został nominowany do Pokojowej
Nagrody Nobla i z okazji jego śmierci.

Nagrody i odznaczenia
• (22.06.1998) Nadanie medalu „Tym, którzy czynią dobro” przez Fundację Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”, aula UAM w Poznaniu.

�128

Michał Studnik SVD

• (1998) Medal „Bóg Zapłać” nadany przez miesięcznik Powściągliwość i Praca,
wydawany przez księży michaelitów.
• (27.04.1999) Dekret Prezydenta RP o przyznaniu Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski, wręczony przez Ambasadora RP w Indiach 9.04.2000.
• (3.10.2000) Medal im. Karola Marcinkowskiego przyznany przez Akademię

•

•

•
•

•

•

•
•

•

Medyczną w Poznaniu za zasługi w niesieniu pomocy charytatywnej i medycznej trędowatym.
(9.01.2002) Bursztynowy Order Kwiatu Lotosu z Krzyżem za zasługi dla dzieła
misyjnego, nadany przez Fundację Misyjno-Charytatywną Księży Werbistów
im. bł. Józefa z Szantungu, Pieniężno.
(3.08.2002) Statuetka „Złoty Hipolit” oraz Dyplom Honorowy „Wybitnej
Osobistości Pracy Organicznej”, nadane przez Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego oraz Kapitułę Złotego Hipolita 2002, pod przewodnictwem prof.
dra hab. Andrzeja Kwileckiego, Sala Pompejańska Pałacu Arcybiskupiego
w Poznaniu.
(2.09.2002) Dyplom za wybitne zasługi dla promocji Polski w świecie w 2001
roku wręczył minister spraw zagranicznych RP Włodzimierz Cimoszewicz.
(12.12.2002) Nagroda im. św. Brata Alberta Adama Chmielowskiego przyznana „za szczególne poświęcenie służbie miłosierdzia chrześcijańskiego wobec
trędowatych w Indiach”.
(3.05.2003) Dyplom Honorowy Kawalera Orderu Polonia Mater Nostra Est,
przyznany przez Społeczną Fundację Pamięci Narodu Polskiego, za szczególne zasługi dla Narodu i Państwa Polskiego w dziedzinie historii, kultury,
oświaty i wychowania oraz postaw i działań patriotycznych.
(14.06.2003) Order Ecce Homo przyznany za „przeżywanie życia w jego pełni,
za poświęcenie się, by inni ludzie żyli w sposób możliwie najlepszy, za miłość
i rozsiewanie radości”, nadany przez Ośrodek Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych w Tomaszowie Mazowieckim.
(15.08.2003) Medal Serce dla serc w dziedzinie ekumenizmu, Lublin.
(15.09.2003) Złota odznaka Serce Dziecka za charytatywną działalność na rzecz
potrzebujących dzieci, nadana przez Kapitułę Honorowej Odznaki Ośrodka
Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych w Tomaszowie Mazowieckim.
(2004) Nominacja do Nagrody TOTUS za rok 2004 w kategorii „Promocja

�Nagrody, wystawy i publikacje o ojcu Marianie Żelazku w Polsce

129

człowieka, praca charytatywna i edukacyjno-wychowawcza” (Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”).
• (2005) Medal Bonum Respublicae Suprema Lex (Dobro Rzeczypospolitej najwyższym prawem) nadany przez Senat RP.

Wystawy
Wystawy upamiętniające postać ojca Mariana zorganizowano dotąd w wielu
ośrodkach niemal w całej Polsce – nie tylko w wielkich miastach, ale i w powiatowych. Oto przykłady 12 wystaw, które udało się odnotować:
• (16-24.06.1998) Centrum Kultury „Zamek” w Poznaniu: „Na indyjskiej ziemi… 48 lat życia pośród Adibasów i trędowatych”. Wystawa fotograficzna
z okazji 80-tych urodzin i 50-lecia kapłaństwa o. Mariana Żelazka SVD. Wystawę przygotowała Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”.
• (4.09.1998) Wystawa fotograficzna „Misjonarz trędowatych – Ojciec Marian Żelazek SVD” zorganizowana przez Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”
w Domu Polonii w Warszawie.
• (14.06.2002) Podczas Ogólnopolskiego Kongresu Misyjnego w Gdańsku otwarto wystawę poświęconą pracy misyjnej o. Mariana Żelazka.
• (22.04-15.06.2005) Muzeum Misyjno-Etnograficzne Księży Werbistów w Pieniężnie: „Na indyjskiej Ziemi”. Wystawa ze zbiorów Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”.
• (18-21.05.2005) Dom Studencki nr 2 Akademii Medycznej w Lublinie, wystawa fotografii „Na indyjskiej ziemi” przedstawiająca pracę o. Mariana Żelazka
SVD wśród trędowatych.
• (17.06.2005) Otwarcie wystawy w Galerii Azjatyckiej przy ul. Freta 5 w Warszawie: „Ojciec Marian Żelazek SVD – polski kandydat do Pokojowej Nagrody Nobla”, zorganizowana przez Muzeum Azji i Pacyfiku pod honorowym
patronatem Nuncjusza Apostolskiego w Polsce abpa Józefa Kowalczyka.
• (16-17.09.2005) Wystawa „Śladami Ojca Żelazka”, Dom Misyjny św. Krzyża
w Nysie.
• (22.10-29.11.2005) Wystawa „O. Marian Żelazek – na indyjskiej ziemi”, Muzeum w Grudziądzu.

�130

Michał Studnik SVD

• (27.10.2005-28.02.2006) Wystawa „Ojciec Marian Żelazek SVD – polski kandydat do Pokojowej Nagrody Nobla”, Muzeum Okręgowe w Koninie, Zamek
– Gosławice.
• (28.04.2006) Wystawa „Ojciec Marian Żelazek SVD – polski kandydat do Pokojowej Nagrody Nobla”, Muzeum w Bielsku Podlaskim, Oddział Muzeum
Podlaskiego w Białymstoku, Muzeum Azji i Pacyfiku oraz Muzeum MisyjnoEtnograficzne w Pieniężnie.
• (6.03-6.05.2007) Wystawa fotograficzna „Śladami Ojca Trędowatych”, Miejska
Biblioteka Publiczna w Braniewie. Wystawa zorganizowana przez Muzeum
Etnologiczno-Misjologiczne w Pieniężnie.
• (9.05.2007) Otwarcie wystawy zatytułowanej „Indie ojca Mariana Żelazka
w fotografii Krzysztofa Machowskiego”. Galeria Nusantara – Mała Galeria
Nusa Dua.

Inne formy uhonorowania i upamiętnienia
Oprócz różnego rodzaju publikacji, nagród, odznaczeń i wystaw są jeszcze inne
formy uhonorowania osoby i dzieła ojca Mariana – które nie mieszczą się w ww. kategoriach. Oto najważniejsze z nich, ujęte również w porządku chronologicznym:
• (30.01.2002) W Światowy Dzień Trędowatych, w Sali Kongresowej Pałacu
Kultury i Nauki w Warszawie, zorganizowano koncert charytatywny pt. „Dotknij i zrozum. Poznańskie Słowiki śpiewają dla trędowatych”. Organizatorami
koncertu byli: Ruch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata – Maitri oraz
Stowarzyszenie Wymiany i Pojednania z Parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Celem koncertu było między innymi wsparcie finansowe ośrodków
walki z trądem założonych i prowadzonych przez Polaków, a ponadto zbiórka
funduszy na rozbudowę szkoły integracyjnej w Puri oraz promocja osoby ojca
Mariana Żelazka SVD jako kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla.
• (15.06.2002) Zespołowi Szkół w Chludowie koło Poznania nadano imię ojca
Mariana Żelazka.
• (18.01.2005) Honorowe Obywatelstwo Poznania (nadane w ratuszu miasta).
Poznań „wyraża wdzięczność, uznanie i głęboki szacunek za wybitnie humanitarną działalność, podporządkowaną wartości życia ludzkiego i godności

�Nagrody, wystawy i publikacje o ojcu Marianie Żelazku w Polsce

•
•

•
•

•

131

człowieka oraz pomocy chorym, ubogim, w szczególności trędowatym w Indiach”.	
(21.09.2006) Nadanie tytułu Honorowego Obywatela Gminy Suchy Las (k. Poznania).
(22.02.2007) Senat RP przyjmuje jednogłośnie uchwałę uznającą ojca Mariana Żelazka SVD za „Wzór Polaka przełamującego bariery między ludźmi
w duchu chrześcijańskiego ekumenizmu i uniwersalizmu”.
(1.06.2007) Nadanie Gimnazjum nr 20 w Poznaniu imienia ojca Mariana Żelazka.
(9.12.2007) Wielki Koncert Charytatywny w Centrum Kultury w Bielsku-Białej na rzecz szkoły Beatrix w Ishopanthi Ashram w Puri, założonej przez ojca
Mariana dla dzieci pacjentów leprozorium.
Coraz liczniejsze prace magisterskie i doktorskie na polskich uczelniach, poświęcone osobie ojca Żelazka.

Zakończenie
Przytoczone tu liczne przykłady uhonorowania ojca Mariana i jego wielkiego
dzieła dowodzą o nieprzeciętnej, w skali światowej, recepcji wybitnej osobowości,
która zasłynęła przede wszystkim w zakresie heroicznej pomocy humanitarnej. Ojciec Marian, dzięki swym osiągnięciom i bogactwu duchowemu, staje w jednym
rzędzie obok takich postaci, jak: Albert Schweitzer, o. Jan Beyzym SJ, bł. o. Josef
Damian De Veuster (sercanin z Picpus), bł. Matka Teresa z Kalkuty i wielu innych,
duchownych i świeckich, którzy zasłynęli dzięki swej heroicznej służbie człowiekowi
biednemu, choremu i opuszczonemu.
Wielkość osoby ojca Mariana to jedno, ale niezwykle ciekawą rzeczą wydaje się
odbiór i oddziaływanie jego osoby na jednostki, a nawet społeczności. Dlatego byłoby
rzeczą ze wszech miar słuszną opracowanie szeroko zakrojonego studium psychologiczno-socjologicznego, w którym warto byłoby dokonać analizy fenomenu recepcji
osoby – jej wnętrza i heroicznego działania – formatu i gatunku ojca Mariana.
Analizując pokrótce przytoczone wyżej fakty, należy zauważyć, że pierwsze publikacje o działalności ojca Mariana pojawiają się po około 30 latach jego pracy w Indiach. Najwcześniej pojawiły się dokumenty filmowe (1980 r. – filmy o. F. Poćwiar-

�132

Michał Studnik SVD

dowskiego, 1987 r. – pierwszy film red. Anny Pietraszek). Rok później pojawiły się
pierwsze opracowania tekstowe – 1988 r. Jerzy Krasicki „W świętym mieście Puri”
oraz broszura wydana przez Referat Misyjny MSD w Pieniężnie „Ojciec Marian Żelazek SVD misjonarz w Indiach”. Następne publikacje ukazały się w 1993 i 1998 roku.
Pierwsze nagrody i odznaczenia przyznano ojcu Marianowi w 1998 roku, potem,
średnio, każdego roku przyznawano ojcu 1 medal (łącznie przyznano 14 polskich
odznaczeń i nagród). Również pierwsze wystawy poświęcone ojcu Marianowi Żelazkowi zaczęły pojawiać się w 1998 roku (łącznie było ich dotąd co najmniej 12).
Największe nasilenie zainteresowania postacią i działalnością ojca Mariana notuje się od 2002 roku, gdy to nominowano o. Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla.
Do największych i najważniejszych promotorów i propagatorów dzieła ojca Mariana
należy zaliczyć: Referat Misyjny w Pieniężnie (śp. o. Eugeniusz Śliwka, o. Wiesław
Dudar, o. Tomasz Szyszka), red. Annę Pietraszek (reportaże filmowe), o. Feliksa Poćwiardowskiego (reportaże filmowe) i o. Antoniego Koszorza (publikacje w Wydawnictwie Verbinum), panów Jerzego i Jacka Krasickich wraz z Ruchem Maitri (starania związane z nominacją do Pokojowej Nagrody Nobla), sen. prof. Adama Bielę
wraz z Jackiem Wójcikiem (starania związane z uchwałą Senatu RP uznającą ojca
Żelazka za „Wzór Polaka…”).
Wkład ojca Mariana Żelazka w animację misyjną i „chrześcijańsko-humanistyczną” w Polsce był i jest ogromny (o czym świadczą choćby przytoczone fakty będące
wyrazem uznania dla jego działań i roli, jaką pełnił). Dobrze, że mamy takie wzory
osobowe, jak o. Żelazek, które rozświetlają nam kamienistą drogę naszych zmagań
i które dają nam zachętę do śmiałych i jakże pięknych działań „w duchu chrześcijańskiego humanizmu i uniwersalizmu”.

�SUMMARY

Summary
The activities of Fr. Marian Żelazek soon have become noticeable and won him
a widespread interest and recognition. There have started to appear press articles,
interviews, TV reports and books. The first TV documentaries have been made
by Fr. Feliks Poćwiardowski SVD, and Ms Anna Pietraszek. Then have come first
awards, prizes, photo exhibitions and other signs of recognition. The first prizes
Fr. Żelazek won in 1998. After that he was receiving, on average, one award a year
(in total he received 14 Polish awards). The first exhibitions on Fr. Żelazek were
organized in 1998 (so far there have been at least 12 of them). In 2007 the Senate
of the Republic of Poland passed a resolution acknowledging Fr. Marian Żelazek
as „A role model of a Pole overcoming the barriers between people in the spirit of
Christian ecumenism and universalism”.

��Jacek Wójcik

Kandydatura ojca Mariana Żelazka SVD
do Pokojowej Nagrody Nobla
Ojciec Marian Żelazek wielokrotnie nawiązywał do swojego marzenia, które sformułował w formie pytania: Czy przyjdzie kiedyś taki czas, że ludzie będą dobrowolnie dzielić się z innymi?. Nie sposób bowiem mówić o kandydowaniu ojca Mariana
Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla bez odwołania się do tego marzenia. W wypadku ojca Mariana nie było to tylko myślenie życzeniowe. Opierał to marzenie na
solidnym fundamencie własnego, życiowego świadectwa: poświęcenia swojego życia
służbie najuboższym oraz autentycznego dzielenia się z innymi całym swoim życiem.
Ojciec Marian zdawał sobie sprawę z tego, że innych należy zachęcać do dzielenia
się swoimi dobrami oraz że wielu ludzi jest na to gotowych. Ojciec Marian Żelazek
długo się wahał przed kandydowaniem do tej nagrody. Argumentem, który go przekonał, było to, że jego kandydowanie – bez względu na końcowy wynik – przyczyni
się do powiększenia kręgu ludzi dobrej woli o kilkadziesiąt tysięcy osób, które będą
gotowe nieść pomoc ludziom potrzebującym w innych krajach.
Cechą charakterystyczną misyjnej posługi ojca Mariana Żelazka była głęboka
mądrość i harmonia jego działań pomocowych. W swojej posłudze misyjnej w Indiach konsekwentnie dążył do tego, aby tak organizować pomoc potrzebującym, by
ludzie ci jak najszybciej stali się, na ile to możliwe, samowystarczalni. Tej harmonii w pracy towarzyszyła pełna życzliwości afirmacja napotkanego na swojej drodze
człowieka. Inności drugiego człowieka ojciec Marian nie negował, a o wszystkich ludziach potrafił mówić z głębokim szacunkiem. Napotkanego na swojej drodze człowieka starał się zawsze zrozumieć i nawiązać z nim kontakt, czy też dialog. Wydaje
się, że efekty długoletniej pracy ojca Mariana w Indiach są czymś szczególnym, co
bez wątpienia zasługuje na zauważenie i wyróżnienie na płaszczyźnie międzynarodowej. Stąd też pomysł zgłoszenia tego polskiego misjonarza werbisty do Pokojowej
Nagrody Nobla.
Rozmowy z ojcem Marianem Żelazkiem na temat kandydowania do tej nagrody trwały kilka miesięcy na przełomie 2000 i 2001 roku. Początkowo ojciec Marian

�136

Jacek Wójcik

podchodził do tej propozycji z wyczuwalnym dystansem. Podkreślał, że to, co robi,
jest zwykłą pracą misjonarza wypełniającego swoje obowiązki. Nie chciał również
słyszeć o żadnych nagrodach, nie chodziło mu o prestiż, czy też pieniądze. Dopiero
po powrocie z Polski do Puri w roku 2001 zmienił decyzję. Wtedy miała miejsce
bardzo ciekawa wymiana myśli i uwag podczas rozmowy telefonicznej. Inicjator pomysłu zgłoszenia ojca Mariana do tej nagrody – Jacek Wójcik – powiedział wówczas:
Ojcze, teraz 1.0% Polaków deklaruje chęć pomocy ludziom z innych krajów. Jeśli ojciec
się zdecyduje kandydować, to może ten ułamek wzrośnie do 1.2%. Ojciec Marian odpowiedział wtedy: Dobrze, jeśli może się tak stać, to niech będzie. A te pieniążki, jeśli
będą, to przydadzą się moim trędowatym, żeby ulżyć ich losowi.
Po wyrażeniu zgody przez ojca Mariana Żelazka na kandydowanie należało powołać Komitet Inicjujący. Naturalnymi niejako członkami tego Komitetu stali się znajomi i przyjaciele ojca Mariana. Podczas rozmów z poszczególnymi osobami można
było wyczuć bardzo wielkie pozytywne poruszenie i zainteresowanie. Nikt nie odmówił, nikt się nie zawahał, nikt nie miał nawet cienia wątpliwości. Każdy odpowiadał:
Ależ to jasne! To oczywiste! Należy się! itd. Podawano telefony i adresy kolejnych osób,
które należałoby powiadomić i zaprosić do współdziałania. Do powstałego komitetu weszły następujące osoby: Sławomir Ast, dr Wanda Błeńska z poznańskiej fundacji Redemptoris Missio, która wspierała pracę ojca Mariana, ks. Edward Brzostowski
z Kawasaki w Japonii, prof. Krzysztof Byrski – były ambasador RP w Indiach, ks.
Janusz Godzisz z Warszawy, Jerzy Krasicki – pisarz z Krakowa i autor książek o ojcu
Marianie, abp Kazimierz Majdański z Warszawy – towarzysz ojca Mariana z obozu koncentracyjnego, ks. Zdzisław Peszkowski z Warszawy, z którym poznali się po
wojnie w Indiach, Anna Pietraszek – reżyser filmów o ojcu Marianie, prof. Teresa
Rutkowska – pianistka, Andrzej Sujka – współautor jednej z książek o ojcu Marianie
i Piotr Życieński – fotografik, autor wielu zdjęć ojca Mariana, a także Jacek Wójcik.
Jako ciekawostkę można podać, że nigdy nie doszło do spotkania się wszystkich
członków Komitetu, ponieważ był to twór w jakimś stopniu wirtualny, zaś punktem
odniesienia była przyjaźń z ojcem Marianem i gotowość wsparcia jego kandydatury
do Nagrody Nobla. Nieco później do Komitetu dołączyli jeszcze ojciec Konrad Keler
SVD – wicegenerał Zgromadzenia Słowa Bożego z Rzymu, Maurice Kujur – senator
parlamentu indyjskiego oraz abp Raphael Cheenath SVD z Cuttack-Bhubaneswar
w Orisie w Indiach.

�Kandydatura ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla

137

Komitet ukonstytuował się przyjmując, że jego przewodniczącym zostaje prof.
Krzysztof Byrski, a jego sekretarzem Jacek Wójcik. Dzięki uprzejmości ks. proboszcza Janusza Godzisza siedziba Komitetu mieściła się przy parafii św. Stanisława
Biskupa Męczennika przy ul. Bema w Warszawie. Komitet stanął przed zadaniem
podjęcia się kilku wyzwań: ułożenia Listu Nominacyjnego dla ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla na rok 2002, następnie uzyskania koniecznych pod tym listem podpisów osób z grup określonych przez Norweski Komitet
Noblowski oraz dostarczania informacji dotyczących osoby i dzieła ojca Mariana na
ewentualne żądanie sekretarza Komitetu Noblowskiego. Komitet został powołany
do życia w listopadzie 2001 roku, a termin nominacji mijał 31 stycznia 2002 r. Czasu
na zrealizowanie wszystkich koniecznych zadań było bardzo niewiele.
Pierwszą wersję listu nominacyjnego w języku polskim napisał na początku grudnia 2001 roku pan Jerzy Krasicki z Krakowa. Korekty i skrócenia tego pierwowzoru
dokonał prof. Krzysztof Byrski, a następnie przetłumaczył ten tekst na język angielski.
Nad poprawnością wszystkich tłumaczeń na język angielski czuwał lektor z Uniwersytetu Warszawskiego, który chciał pozostać anonimowy. Przygotowany list został
wysłany do ojca Mariana Żelazka do Puri, w celu jego zatwierdzenia przez samego
kandydata. Końcowa edycja listu była gotowa 20 grudnia 2001 roku. Została też opracowana dwujęzyczna informacja, tłumacząca, w jaki sposób należy pozyskiwać podpisy pod listem nominacyjnym. Informacja ta została rozesłana na cały świat.
W tym samym okresie podjęto próbę (jak się później okazało – zupełnie niesłusznie) medialnego nagłośnienia tejże sprawy. Pomysł oscylował wokół zorganizowania wielkiego koncertu na początku 2002 roku. Termin nominacji zbiegł się
z Dniem Walki z Trądem, a zarazem z urodzinami ojca Mariana Żelazka. Postanowiono zatem wykorzystać tę zbieżność terminów i urządzić pod koniec stycznia
2002 roku koncert kolęd „Poznańskich Słowików” w warszawskiej Sali Kongresowej.
Postanowiono również, że uroczystość ta będzie dobrą okazją do zaprezentowania
innych wybitnych polskich misjonarzy, jak np. dr Wanda Błeńska, dr Helena Pyz,
dr Halina Koperska, ojciec Adam Wiśniewski oraz ojciec Jan Beyzym, którzy pracowali albo aktualnie pracują pośród trędowatych. W tym celu zawiązano komitet
honorowy, który miał patronować przygotowaniom do tego koncertu. Do komitetu
zostały zaproszone wszelkie polskie organizacje, które w jakimś stopniu wspomagały
walkę z trądem. Organizatorem formalnym koncertu została warszawska wspólnota

�138

Jacek Wójcik

Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri”. Hasłem koncertu były słowa matki Teresy z Kalkuty Dotknij i zrozum, która prosiła kiedyś: Nie chcę, żebyście
dawali z waszej obfitości. Chcę, żebyście dotknęli, a przez to zrozumieli.
W międzyczasie pojawiła się propozycja, aby pierwszy list nominacyjny został złożony przez Hindusów, tym bardziej, że dwaj wychowankowie ojca Mariana Żelazka –
Rama Chandra Khuntia i Maurice Kujur – byli w tym okresie członkami Parlamentu
Indii. Zrealizowanie tego pomysłu było możliwe dzięki pomocy ówczesnego ambasadora RP w Delhi, dra Krzysztofa Majki, któremu udało się dotrzeć do obu członków
Parlamentu Indii, a potem przekazać podpisany przez nich list do kraju. List nominacyjny ojca Mariana został wysłany do Oslo przez sekretarza Komitetu, w przeddzień ostatecznego terminu zgłoszeń. Tego samego dnia odbył się w Sali Kongresowej
w Warszawie uroczysty koncert, podczas którego Maciej Rayzacher publicznie ogłosił
zgłoszenie kandydatury ojca Mariana Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla. Wygłoszony tekst brzmiał: Szanowni Państwo, mam przyjemność zakomunikować wszystkim
zebranym, że nominacja ojca Mariana Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla 2002 stała
się faktem. Został on do tej nagrody przedstawiony przez 30 posłów i senatorów z Polski
i Indii różnych orientacji politycznych oraz przez 25 profesorów specjalności przewidzianych przez Komitet Norweski. Wśród nich są: pan Bronisław Geremek, pani Hanna
Gronkiewicz-Waltz, pan Karol Myśliwiec, pan Marek Safjan, pan Henryk Samsonowicz, pan Adam Strzembosz. Dodatkowo nominację tę swoim autorytetem wsparli: laureaci Nagród Nobla pan Czesław Miłosz i pani Wisława Szymborska oraz znane osoby
z naszego życia religijnego: abp Damian Zimoń, abp Kazimierz Majdański, bp Gerard
Kusz, z życia kulturalnego: panowie Andrzej Wajda, Wojciech Kilar, Henryk Mikołaj
Górecki. I z życia publicznego: panowie Władysław Bartoszewski, Wojciech Kozak, Tadeusz Mazowiecki. A także szereg rektorów uczelni, dyrektorów instytutów naukowych
i naukowców różnych dziedzin. Gratulujemy ojcu Marianowi i serdecznie dziękujemy
wszystkim, którzy się do tej nominacji przyczynili.
Styczniowy koncert przyniósł oczekiwane rezultaty. Wiadomość o koncercie dotarła do osób reprezentujących różnorodne środowiska w Polsce i stała się w nich
pozytywnym fermentem. W organizację koncertu włączyli się m.in. pani dr Elżbieta
Krukowska z Towarzystwa Przyjaciół Trędowatych imienia o. Beyzyma oraz dr Kazimierz Szałata z Fundacji Raula Follereau. W Warszawie pojawiło się ponad 1500
plakatów z informacjami o koncercie. Ukazało się również nieco artykułów w pra-

�Kandydatura ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla

139

sie oraz wzmianki w wiadomościach radiowych i telewizyjnych. Spośród wszystkich
tekstów prasowych napisanych w tym okresie, na uwagę zasługuje artykuł byłego
ambasadora RP w Indiach, Krzysztofa Mroziewicza, zamieszczony w „Polityce”,
w którym autor porównał osiągnięcia ojca Mariana Żelazka SVD do działań Mahatmy Gandhiego. Organizacja koncertu miała też swoje momenty bardzo krytyczne. Organizatorzy nie mieli większego doświadczenia w organizowaniu tak wielkich
imprez kulturalnych. Okazało się między innymi, że źle został dobrany termin koncertu. Był to okres ferii i koniec okresu kolędowego na parafiach. Dlatego z trudem
udało się zapełnić Salę Kongresową, pomimo że w 50% bilety zostały rozdane za
darmo. Pomimo wielkiego ryzyka finansowego, koncert odbył się, a powstałe długi
udało się spłacić dopiero po dwóch latach.
Koncert przyczynił się jednak do wzrostu zainteresowania sprawą kandydatury
ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla. Zaczęły napływać nowe
podpisy nominujące i wspierające tę kandydaturę. Wysyłane były one do Komitetu
Noblowskiego do Oslo w miesięcznych odstępach. Jeżeli nominacja w roku 2002
opierała się jedynie na podpisach 55 osób nominujących i około 100 osób wspierających, to w kolejnym roku liczba podpisów bardzo wzrosła. Wszystkie listy, które
zostały wysłane po dniu 1 lutego 2002 roku, wspierały automatycznie nominację
z roku 2003. W kolejnych kilku miesiącach po koncercie przez ręce komitetu nominacyjnego w Warszawie przeszło łącznie 1058 listów z podpisami nominujących
lub wspierających. Wśród podpisów, które zostały przesłane do Oslo ze świata nauki
i sztuki, znalazły się podpisy 3 laureatów Nagrody Nobla oraz 27 rektorów wyższych
uczelni, 37 dziekanów, 24 dyrektorów instytutów, 47 członków PAN i PANS oraz
Akademii innych krajów, setki profesorów różnych specjalności. Ze świata polityki
zebrano podpisy co najmniej 33 aktualnych i kilkunastu byłych parlamentarzystów,
4 byłych premierów i 7 byłych ministrów, 2 aktualnych i jednego byłego członka
Trybunału Konstytucyjnego, kilkudziesięciu radnych i prezydentów miast. Z kręgów
kościelnych podpis złożyło 11 biskupów i arcybiskupów, wielu księży i sióstr, a także
duchowieństwo innych wyznań chrześcijańskich. Wśród sygnatariuszy znaleźli się
również członkowie licznych organizacji pozarządowych. Podpisy docierały również
z Indii, Białorusi, Ukrainy, Rosji, Słowacji, Niemiec, Litwy, Luksemburga, USA. Wiele osób wysyłało swoje listy bezpośrednio do Oslo. Tak uczynił np. pan prof. Nickolai
M. Sergeyev z Uniwersytetu Moskiewskiego, czy też dr Horst Frank z Niemieckiego

�140

Jacek Wójcik

Związku Pomocy Trędowatym. Z Polski swoje poparcie przesłał do Oslo prezydent
Aleksander Kwaśniewski i minister MSZ Włodzimierz Cimoszewicz, a także przedstawiciele Kościoła Ewangelicko-Reformowanego, Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego a wśród nich ks. Lech Tranda, bp
Janusz Jagucki, ks. Włodzimierz Nast oraz ks. prof. Zachariasz Łyko. Swój własny
list wysłał także pan Andrzej Wawrzyniak – dyrektor i założyciel Muzeum Azji i Pacyfiku. Wielkim zaskoczeniem była wiadomość, że z Indii został wysłany do Oslo
podpis głównego Kapłana Świątyni Jaganatha, Bitarchhy Madhusudhana Mahapatry
Sebayat.
W Polsce w zbieranie podpisów włączyło się też wiele osób spoza Komitetu Inicjującego, jak np. Jan Kaliszewski – student Wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie, który zebrał wiele podpisów w środowisku lewicy demokratycznej oraz w środowisku muzycznym, pani prof. Krystyna Kamieńska-Trela, która zebrała wiele
podpisów w środowisku naukowym chemików, w tym od prof. Ernsta Fischera,
noblisty w dziedzinie chemii. W Ruchu „Maitri” o podpisy starali się Wojciech Zięba z Gdańska, Teresa Klonowska z Torunia, Danuta Szczepańska z Bytomia oraz
dr Jerzy Margasiński, który zebrał wiele podpisów na uczelniach śląskich, a także
otrzymał podpis rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wspomniana już dr Elżbieta
Krukowska zdobyła kilkadziesiąt podpisów z KUL i Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, w tym dwóch rektorów KUL. Panie Janina Michalska i Barbara Rajczyk
z Sekretariatu Misyjnego Jeevodaya zebrały podpisy kilku biskupów i profesorów
Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Ks. Aleksander Seniuk pomógł zdobyć kilkanaście podpisów bardzo ważnych osób ze świata kultury, jak np. Andrzeja Wajdy,
Wojciecha Kilara, Henryka Góreckiego. Wśród posłów podpisy zbierali posłowie
Jan Rzymełka, Marek Muszyński i Zofia Krasicka-Domka. Wspierający podpis Wisławy Szymborskiej zdobyła pani Urszula Maciejewska-Immamura, właścicielka
Orient-Occident Immamura Art Gallery w Krakowie, a podpis Czesława Miłosza
bez większego problemu otrzymał autor tego artykułu. Łącznie przy zbieraniu podpisów oraz przy organizacji koncertu aktywnie pomagało w różny sposób co najmniej trzydzieści osób.
Ostateczny bilans zbierania podpisów w Polsce przerósł pierwotne oczekiwania. Cennym efektem było również poruszenie tak wielu środowisk politycznych
i naukowych oraz podjęcie wielu działań ponad istniejącymi podziałami. Wbrew

�Kandydatura ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla

141

cichym obawom, że kandydowanie ojca Mariana Żelazka może być odebrane jako
jeszcze jedna inicjatywa białego człowieka na rzecz białego człowieka, okazało się,
że w Orisie czekano na tę nagrodę jako na nagrodę dla ich człowieka, jako nagrodę
dla Indii!
Okres zbierania podpisów nominacyjnych i wspierających zbiegł się z przyjazdem ojca Mariana Żelazka do Polski. Ważnym wydarzeniem stała się konferencja
prasowa (7 czerwca 2001 r.) w warszawskim ratuszu z udziałem ojca Mariana Żelazka, prezydenta miasta oraz byłych ambasadorów RP w Indiach. Ojciec Marian
za namową Komitetu pojechał również na kilka dni do Norwegii (13-21 września
2002 r.). Sam wyjazd wyraźnie krępował ojca Mariana, ale była to okazja do bezpośredniego spotkania się z Norwegami i Polonią oraz za pośrednictwem środków
masowego przekazu z szerszym audytorium. Udzielił wywiadu redaktorowi naczelnemu pisma „Magazine”, jak również redakcji katolickiego tygodnika „Broen” oraz
polonijnego miesięcznika „Kronika”. Odbył także spotkania w fundacji charytatywnej „Caritas Norge” oraz Norweskiego Zrzeszenia Kobiet Katolickich. Został też
przyjęty przez przedstawicieli Norweskiego Komitetu Noblowskiego i Norweskiego
Instytutu Spraw Międzynarodowych oraz spotkał się z katolickim biskupem Oslo
ks. Gerhardem Schwenzerem. Miał też okazję do wygłoszenia kazania na Mszy św.
w języku angielskim dla korpusu dyplomatycznego w katedrze św. Olafa. Z Polonią
spotkał się w parafii Tonsberg na niedzielnej Mszy św. Wraz z ojcem Waldemarem
Kussem SVD byli gośćmi duszpasterza Polonii, ks. Gerarda Filaka, a w przygotowaniu i przebiegu całej wizyty znaczący udział miał ambasador RP w Norwegii, pan
Andrzej Jaroszyński.
Pomimo wielu wysiłków i starań, ojciec Marian Żelazek nie został laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. Zaraz po ogłoszeniu decyzji Komitetu Noblowskiego pojawiło się wiele krytycznych ocen względem tego norweskiego gremium. Należy mieć
jednak na uwadze, że kandydatów w owym roku było aż 157, a w Komitecie Noblowskim zasiadają przedstawiciele różnych opcji, nie zawsze przychylnie nastawionych
do Kościoła katolickiego. Poza tym kandydatura ojca Mariana była w jakimś stopniu
powtórzeniem kandydatury Matki Teresy z Kalkuty. Komitet Warszawski popełnił
też kilka błędów. Najpoważniejszym było nagłaśnianie kandydata do Nagrody Nobla, a jest to właściwie zabronione. Później okazało się również, że należałoby zgłosić
kandydaturę ojca Mariana w połączeniu z kandydaturą głównego Kapłana Świątyni

�142

Jacek Wójcik

Jagannatha z Puri. Być może taka podwójna (dwuosobowa) kandydatura dawałaby
większe szanse na otrzymanie Pokojowej Nagrody Nobla. Na bazie tych doświadczeń oraz poszukiwania nowych pomysłów, w roku 2005 zrodził się pomysł stworzenia tzw. Nagrody Braterstwa, która miałaby objąć obu kapłanów z Puri: katolickiego
i hinduistycznego.
Tymczasem ojciec Marian zgodził się na kolejne kandydowanie do Pokojowej
Nagrody Nobla w roku 2003, 2004 oraz 2005. W tym celu przepracowana została
treść Listu Nominacyjnego. Nowa wersja tego listu w większym stopniu podkreślała praktyczne osiągnięcia ojca Mariana Żelazka SVD na polu przyjaźni między
wyznawcami różnych religii. W tym celu Komitet Inicjujący poszukiwał wsparcia
wśród członków różnorodnych europejskich i międzynarodowych organizacji. Tym
razem wszystko odbywało się bez większego rozgłosu. Wśród nominatorów roku
2004 było między innymi kilku posłów Parlamentu Europejskiego oraz 4 wicemarszałków parlamentów krajowych Estonii, Polski i Węgier. Wszystkie te starania nie
przyniosły jednak oczekiwanego skutku. Z tego powodu w roku 2005 postanowiono
tę inicjatywę zakończyć, a Komitet Inicjujący już w zmienionym składzie przekształcił się w Komitet Nagrody Braterstwa.
W tym kontekście pojawia się pytanie: Czy warto było? Nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Wydaje się jednak, że dzięki tej inicjatywie wzrosła świadomość konieczności niesienia pomocy ludziom w innych krajach. Oceniając ofiarność Polaków w ostatnich latach, odnosi się wrażenie, że ów wzrost gotowości do pomocy o 0,
2%, o którym była rozmowa z ojcem Marianem Żelazkiem w roku 2001, okazał się
o wiele większy. Dla osób zaangażowanych w ten projekt była to też cenna przygoda
z ojcem Marianem, która pozwoliła dowiedzieć się o nim samym znacznie więcej
i lepiej go zrozumieć.
To wszystko, co się wydarzyło wokół nominacji ojca Mariana Żelazka SVD do
Pokojowej Nagrody Nobla, najpełniej podsumowuje list samego kandydata, który
został rozesłany do prawie wszystkich nominatorów: „Szanowni Państwo, z wielkim
wzruszeniem otrzymywałem kolejne informacje o setkach podpisów, które były przekazywane do Komitetu Norweskiego w Oslo. Czuję się zaszczycony poparciem każdej
osoby i dziękuję każdemu za użyczenie osobistego autorytetu dla poparcia mojej kandydatury. Stworzyliście Państwo sytuację dla mnie niezwykłą. Bez względu na ostateczny werdykt Komitetu Norweskiego Wasze, Szanowni Państwo, poparcie jest dla

�Kandydatura ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla

143

mnie wielką nagrodą. Jestem głęboko przekonany, że religia nie może być nigdzie użyta
do wytwarzania napięć między ludźmi. Pozwólcie więc, że odbieram Wasze, Szanowni
Państwo, poparcie dla moich wysiłków w budowaniu międzyreligijnego dialogu jako
wyraz Waszego zaangażowania w budowanie pokoju w Indiach i na świecie. Źródłem
nadziei jest dla mnie fakt, że popierając moją kandydaturę, jednocześnie opowiadacie się, Szanowni Państwo, za promocją ludzi trędowatych i niedotykalnych, którym
z wielką radością oddałem całe swoje życie. (...) Dziękuję w imieniu swoim. Dziękuję
w imieniu Adibasów. Dziękuję w imieniu trędowatych. I dziękuję w imieniu hinduistów, z którymi łączą mnie więzy przyjaźni. O. Marian Żelazek z Puri w Indiach.”

�SUMMARY

Summary
At the end of year 2001 a group of friends of Father Marian Żelazek SVD decided
to start a process for his nomination for the Nobel Peace Prize. After obtaining his
acceptance they formed The Committee for Nominating Fr. Marian Żelazek SVD for
the 2002 Nobel Peace Prize. The Nomination Letter was written and the prominent
people were asked to sign it. In order to gain more publicity for it a special event was
organized in Warsaw on January 30, 2002, which gathered 1, 500 people. The nomination of Fr. Marian was enounced during this event and in a few months more than
1, 000 signatures were collected and sent out to Oslo. Among them were signatures
of the Parliament and Government members, scientists, Catholic and Hindu priests
from several countries, the most being from Poland and from India. The nomination
was repeated in the years of 2003, 2004 and 2005 but without a success. However, it
is believed that the public opinion in Poland was moved with this nomination and it
is possible that as a result of the whole process of nomination, the number of people
sensitized to the needs of the poor people in the Third World has risen by considerably. The undersigned secretary of this committee believes that it is a benefit which
Poland has received from Fr. Marian at the end of his life.

�LIST NOMINACYJNY DO POKOJOWEJ NAGRODY NOBLA 2002
Marian Żelazek
„Nie jest trudno być dobrym – wystarczy tylko chcieć!”
Te słowa Mariana Żelazka, katolickiego księdza pracującego w Indiach od 50 lat,
stanowią nie tylko mocny fundament jego całego życia, ale także wezwanie skierowane do wszystkich ludzi bez względu na to, gdzie się urodzili lub jaką wyznają
wiarę. Dobroć bowiem nie zna granic. Dlatego też takiego świata, który jest nadzieją
ludzkości XXI wieku, a zwłaszcza tych, którzy czują się lub są odpowiedzialni za los
wszystkich mieszkańców naszej planety, nie da się bez dobroci zbudować.
Ojciec Marian Żelazek SVD, członek katolickiego zakonu księży werbistów, przez
całe swoje życie czynił dobro. Wyciąga rękę do wszystkich tych, którzy potrzebują
pomocy, do wszystkich tych, którzy zostali odtrąceni przez silniejszych od siebie, do
chorych, okaleczonych, bezbronnych w swojej samotności, otoczonych powszechną obojętnością. Tacy ludzie zawsze czekają na najdrobniejszy nawet gest czyjegoś
współczucia, czekają na kogoś, kto zauważy ich nieszczęście i zechce pomóc. Ojciec
Marian Żelazek jest właśnie takim człowiekiem, który przez całe swoje życie szukał
ludzi potrzebujących pomocy, a zwłaszcza takich, którzy cierpią w milczeniu.
Urodził się 30 stycznia 1918 roku. On, opiekun i lekarz trędowatych, niezbadanym
wyrokiem Opatrzności przyszedł na świat w tygodniu, którego niedziela obchodzona jest jako Międzynarodowy Dzień Trędowatych. Podobnie jak jego poprzedniczka
– św. pamięci Matka Teresa – obrał Indie jako teren swojej działalności. Być może
tylko ten kraj i jego pełna mistycyzmu filozofia religijna potrafiłaby znaleźć odpowiednie wytłumaczenie takiego zbiegu okoliczności.
Powołanie do stanu kapłańskiego ojca Mariana Żelazka w powiązaniu z działalnością misyjną objawiło się wcześnie, gdy był jeszcze uczniem. W czasie II wojny światowej spędził pięć lat w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Dachau.
Katowany i dręczony, przeżył obóz dzięki swojej determinacji zostania księdzem.
Barbarzyństwo obozu koncentracyjnego nie uczyniło go człowiekiem zgorzkniałym,
a wręcz przeciwnie: obudziło w nim głęboką wiarę w godność każdego człowieka
i niezwykłą chęć naprawy tego świata poprzez czynienie dobra. Po zakończeniu woj-

�146

Ojciec Marian Żelazek SVD Ojciec Trędowatych

ny wyjechał do Rzymu na studia teologiczne. Po otrzymaniu święceń kapłańskich
w 1948 roku udał się do Indii, gdzie swoimi uczynkami pragnął poświadczyć, iż
człowiek dla człowieka musi być człowiekiem.
Pierwsze 25 lat swojego pobytu w Indiach ojciec Żelazek poświęcił pracy nauczycielskiej wśród Adibasów, czyli indyjskich aborygenów. Od 1975 roku do chwili
obecnej swoją działalność misyjną prowadzi w Puri (stan Orisa), które to miasto jest
jednym z najświętszych miejsc dla hinduistów indyjskich. Znajduje się tam słynna świątynia boga Wisznu, Jagannatha, czyli Pana Świata. Codziennie świątynia ta
odwiedzana jest przez rzesze pielgrzymów z całych Indii. Właśnie w Puri, na jego
przedmieściach, ojciec Żelazek zorganizował kolonię trędowatych, która stanowi
dzieło jego życia – życia przepełnionego miłością do najbardziej pokrzywdzonych.
Nie mógł się on nigdy pogodzić ze sposobem, w jaki reszta społeczeństwa traktuje
trędowatych i ich cierpienie. Dlatego też postanowił pomóc tym odtrąconym i pogardzanym ludziom znosić ich straszliwe brzemię. Mimo że sam jest cudzoziemcem,
jest głęboko poważany i kochany przez swoich podopiecznych, zwłaszcza za to, że
wyznając inną wiarę, szanuje i akceptuje ich tradycje i zwyczaje, dowodząc tym samym, iż Bóg jest tylko jeden i Jego głównym atrybutem jest miłość. Oni rozumieją,
na czym polega główna zasada życia tego obcego człowieka, który stał się dla nich
najbliższym przyjacielem. Rozumieją, że miłość człowieka do człowieka jest jedyną
skalą, jaką można mierzyć miłość do jedynego Boga.
Kolonia założona przez ojca Żelazka stale się powiększa, tak jak stale rośnie liczba
ludności Indii. Obecnie kolonia liczy 600 stałych pacjentów, w większości chorych
na trąd. Mają oni rodziny, którym również trzeba zapewnić higieniczne warunki
mieszkaniowe, wyżywienie i ubranie. Tym, którzy mogą pracować, zapewnia się odpowiednie zatrudnienie.
Szczególną opieką otaczane są dzieci. W sąsiedztwie kolonii ojciec Żelazek założył specjalną szkołę dla dzieci trędowatych. Wśród nauczycieli znajdują się także trędowaci, którym udało się pokonać chorobę. Szkoła ma swój własny internat
i plac zabaw. Ideą przewodnią ojca Żelazka było to, aby dzieci nie przebywały cały
czas w towarzystwie chorych i nie czuły się gorsze od innych dzieci. Dla tych dzieci
ojciec Żelazek szuka na całym świecie tzw. rodziców adopcyjnych, którzy pomagają
finansowo w ich wychowywaniu i wykształceniu tak, aby stały się one całkowicie
samodzielne w chwili osiągnięcia pełnoletności.

�List nominacyjny do Pokojowej Nagrody Nobla

147

Kolonia ojca Żelazka ma również swój własny szpital, w którym najbardziej okaleczeni są pod stałą opieką. Mieszkańcy kolonii, którzy są w stanie pracować, zatrudnieni są w warsztacie obuwniczym, który specjalizuje się w szyciu obuwia dla tych
trędowatych, których stopy zostały okaleczone przez chorobę. Jest tam także warsztat produkujący sznurek, tkalnia materiałów, szwalnia i cegielnia. Niedawno ojciec
Żelazek założył też stałą klinikę dentystyczną dla swoich podopiecznych. Kolonia
posiada też swój własny ogród warzywny, sad i fermę kurzą, których produkty służą
nie tylko samym kolonistom, ale również sprzedawane są na pobliskim rynku.
Ojciec Żelazek nie ogranicza się do pracy w swojej kolonii. Służy także innym
ludziom. W czasie powodzi, która zagrażała pobliskiej wiosce, zdołał zorganizować
całą jej społeczność w celu wzniesienia wałów przeciwpowodziowych.
Trzeba podkreślić również to, iż ojciec Żelazek nie namawia nikogo do zmiany
wiary. Poza kościołem katolickim, który wybudował na terenie swojej kolonii, nie
nawraca nikogo na katolicyzm. Jest on szczególnie uczciwy wobec hinduskiej większości. Nie otrzymałby nigdy pozwolenia od władz na wybudowanie tego kościoła,
gdyby było inaczej. Obok kościoła ojciec Żelazek wybudował bibliotekę z czytelnią
i salą konferencyjną, powołując do życia Centrum Dialogu dla ludzi „głodnych Boga”
– jak ich określa ojciec Żelazek. Dowodzi on w ten sposób, że miłość do człowieka
jest możliwym do zbudowania fundamentem wzajemnego zrozumienia, a więc dialogu ekumenicznego, niełatwego do przeprowadzenia wśród hinduistów.
Podczas półwiecza swojej działalności w Indiach ojciec Żelazek zdobył miłość
i popularność nie tylko wśród najbiedniejszych, uciśnionych i odepchniętych, ale
również zdobył uznanie elit. Najwyższy kapłan świątyni Jagannatha odwiedził teren
misji z okazji 50-lecia święceń kapłańskich ojca Żelazka, wygłaszając przemówienie
gratulacyjne. Mimo że ojciec Żelazek pracuje i przebywa wśród trędowatych, którzy należą do tzw. kasty nietykalnych, jest uważany za bramina przez lokalnych kapłanów hinduskich. Ważny krok w celu osiągnięcia lepszego porozumienia między
obiema społecznościami został poczyniony. Tak więc to, co ojciec Żelazek twierdzi,
jest prawdą: wystarczy chcieć być dobrym.
Jednym z najbardziej spektakularnych osiągnięć tego niezwykłego człowieka jest
to, iż zdołał znaleźć wielu pomocników i sponsorów na całym świecie, którzy wspomagają go w jego dziele. Jest to najlepsza ilustracja powiedzenia, iż dobry przykład
czyni cuda.

�148

Ojciec Marian Żelazek SVD Ojciec Trędowatych

Uważamy, iż prawdziwy i trwały pokój zależy w dużej mierze od czynów ludzi
będących natchnieniem dla tych, którzy pragną budować harmonijne światowe
społeczeństwo. Sądzimy, że osiągnięcia ojca Żelazka zasługują na międzynarodowe
uznanie. Z tych to właśnie powodów nominujemy ojca Mariana Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla w roku 2002.

�ENGLISH VERSION

NOMINATION LETTER FOR NOBEL PEACE PRIZE 2002
Marian Żelazek
„It is not difficult to be good – provided one wants to be so.”
These words of Marian Żelazek, the Catholic priest who has worked in India for
fifty years, have become not only a strong foundation of his entire life, but have also
become a call directed to all men irrespective of where they were born or the religion
they profess. For the scope of goodness is unlimited. Therefore such world, which is
the hope of humanity in the twenty-first century and especially which is the hope of
those who feel themselves responsible and indeed are responsible for the fate of all
the inhabitants of our planet, cannot be built without goodness.
Reverend Father Marian Żelazek, SVD, a member of the Catholic Society of
the Divine Word has been a good man. He is stretching out his hand to all those
who need help, either because they have been rejected by those stronger than
themselves or because they have been ailing, maimed, helpless in their loneliness
or lost surrounded by common indifference. Such people always await even a little gesture of somebody’s compassion, they await someone who notices them and
wants to help them. Father Marian Żelazek is precisely such a man who during
his entire life has been looking for people who need help and especially for those
who suffer silently.
He was born on the 30th of January 1918. By some strange working of Providence
he, who dedicated his life to lepers, was born during the week the Sunday of which
later on the world declared an International Lepers’ Day. Similarly to the late Mother
Theresa, his illustrious predecessor, he has chosen India as the field of his activity.
It is perhaps only India, with her commonly professed religious philosophy, which
could find explanation for this coincidence of the date of his birth.
His determination and unwavering conviction to become a priest had already
crystallised during the period of his education both at school and seminary, just
before the outbreak of the World War II. Later on he spent five years in the Nazi
concentration camp at Dachau. He survived despite being brutally treated thanks to
his determination to become a priest. The barbaric experience of the concentration

�150

Father Marian Żelazek SVD The Father of the Lepers

camp did not leave him a bitter man, but awoke in him a deep faith in the dignity
of every human being and a strong desire to make this world good by being himself good. When the war ended he completed his education in Rome and after his
priestly ordination in 1948 he went to India, determined to testify by his deeds that
a man has to be a man for another man!
The first twenty-five years of his stay in India Reverend Żelazek dedicated to
teaching among the aboriginal people called Adivasis. From the year 1975 until today he has been working in Orisa, in the city of Puri, which is one of the holiest
places of the Hindus in India. There is the famous Hindu shrine of Lord Vishnu
known as Jagannath – the Lord of the World there. Every day the shrine is visited by
countless pilgrims from all over India. It is at the southern outskirts of Puri that Rev.
Żelazek organised a lepers’ colony which constitutes his life-work – life filled with
love for the most downtrodden ones.
He could never reconcile himself with the passive way that lepers and their sufferings have been treated by the rest of society. It is for this reason that he decided
to help those rejected, humiliated and scorned people to bear their horrible burden.
Although himself a foreigner, he is deeply revered and loved by his charges, especially because belonging to another faith, he nevertheless accepts and respects their
traditions and rituals, proving in this way that there is one God and love is His attribute. They understand well the principle of this stranger, who has become one of
their closest friends – the principle that love of one man for another is the only scale
with which we can measure love for one God.
The lepers’ colony established by Rev. Żelazek is incessantly growing as fast as the
expanding population of India itself is growing. At present the colony counts 600
permanent inhabitants, who in their majority are also patients treated for leprosy.
They have families which have to be provided with decent hygienic homes, food and
clothes. Besides those among them who can work are provided with suitable jobs.
Children are under his special care. Very close to the colony he established a special school for the children of lepers. Among the teachers there are also lepers who
have recovered. The school has its own dormitories as well as playgrounds. Rev.
Żelazek’s idea has been that the children should not stay round the clock among sick
people and they should not feel inferior to other children. Father Żelazek looks all
over the world for the so-called adoptive parents for his children who help finan-

�Nomination letter for Nobel Peace Prize

151

cially to bring up and educate them so that they may become self-supporting when
they reach adulthood.
Rev. Żelazek’s colony has its own hospital and provides boarding for the most
maimed ones who cannot take care of themselves. Those inhabitants of the colony
who are able-bodied work in a shoemaking unit specialising in making shoes for
those whose feet have become disfigured by the disease. There is also there a ropemanufacturing workshop, a textile-manufacturing unit, a tailoring unit and a brick
manufacturing plant. Not so long ago Rev. Żelazek managed to organise a permanent dental clinic for his friends the inhabitants of the colony. The colony maintains
its own vegetable garden, an orchard and a chicken farm, the produce of which sustains the members of the colony and the surplus is sold at the market.
Rev. Żelazek does not limit himself to the work for the colony itself. He serves
other people as well. So much so that he managed to organise inhabitants of the
neighbouring village for the purpose of constructing an embankment to protect
their houses and field from floods, endemic in the locality.
The fact that doing all this Rev. Żelazek scrupulously abstains from proselytising,
preferring rather to be a living witness of the Gospel values has to be specially noted.
The very fact that he built the church exactly in the middle of the town proves his
honest attitude towards the Hindu majority. For he could never have received permission from the authorities to built the church had he been involved in proselytising activities.
Next to the church Rev. Żelazek has built a library with a reading room and a conference hall. Thus the centre of inter-religious dialogue has been created for the people ‘hungry of God’ – as Rev. Żelazek says – to meet. He proves in this way that love
for others only can become a solid foundation for mutual understanding and for the
ecumenical dialogue, even in the centre of orthodox Hinduism.
During more than half a century of his activity in India Rev. Żelazek earned love
and popularity not only among the poorest, the downtrodden and those rejected
but also gained sincere respect and appreciation among the elite. The Chief Priest of
the temple of Jagannath visited the Church premises on the occasion of the 50th anniversary of Rev. Żelazek’s priestly ordination and delivered a congratulatory speech.
In spite of working with the lepers more often than not belonging to the so-called
Untouchables, Father Żelazek is considered a Brahmin by the local Hindu priests.

�152

Father Marian Żelazek SVD The Father of the Lepers

An important step towards better understanding of the two communities has been
made. Thus it is true – as Father Żelazek insists – that in order to be good it is necessary to want it.
One of the many spectacular achievements of this exceptional man is how he has
found all over the world numerous helpers and sponsors who are ready to go out
of their way to assist him in his stupendous task. Isn’t it the best proof that a good
example does miracles!
We are strongly convinced that real and permanent international peace depends
very much on the lives and actions of individuals who inspire the hearts and minds
of people in order to build up a harmonious world society. Therefore we understand
that Father Żelazek’s achievements deserve international recognition. It is because of
these reasons that we nominate Reverend Father Marian Żelazek for the award of the
Nobel Peace Prize in the year 2002.

�List nominujący do Pokojowej Nagrody Nobla 2003
Marian Żelazek
Wielu ludzi, zbyt wielu ludzi uważa, że różnice pomiędzy religiami stanowić będą
najważniejszą przyczynę nienawiści i wojen w XXI wieku. Według tych ludzi głośne
„zderzenie cywilizacji” będzie miało swoje źródło w istnieniu różnych religii oraz
w nieprzezwyciężalnych trudnościach dialogu międzyreligijnego. Przerażające wydarzenia w Nowym Jorku 11 września 2001 roku wydają się potwierdzać tę przepowiednię oraz utwierdzać wrażenie jej nieuchronności. Czy mamy biernie czekać na
to, co przyszłość nam przyniesie? Czy mamy porzucić nadzieję i zatopić się w bezczynności, akceptując nieuchronność katastrofy?
Odpowiedzią może być tylko stanowcze „nie!”. Dopóki wśród nas są mężczyźni
i kobiety, którzy przez przykład własnego życia udowadniają, że nie zawsze ludzie –
niejako automatycznie – nienawidzą się tylko z powodu przynależności do różnych
wspólnot religijnych, dopóty nie możemy porzucić nadziei i nie możemy oszczędzać
wysiłków w popieraniu sprawy pokoju między wspólnotami. Po pierwsze powinniśmy odszukać tych ludzi i postawić ich przed frontem całej ludzkiej społeczności
jako wzór do naśladowania i dorównywania.
W tym czasie, kiedy zapadały się dwie wyniosłe wieże Światowego Centrum
Handlowego, grzebiąc w swoich szczątkach tysiące osób, daleko od nich na półkuli
wschodniej, w indyjskim mieście Puri, dwie inne mniej strzeliste, ale jakże wiele
znaczące wieże stały obok siebie w doskonałym pokoju. Wieża starożytnej świątyni hinduskiej Jagannatha – Pana Świata i niedaleko od niej wieża kościoła Naszej
Pani zbudowanego tu dzięki bezgranicznej miłości, poświęceniu i niewyczerpanemu
duchowi służby okazywanemu każdemu bliźniemu bez względu na wyznanie przez
wielebnego ojca Mariana Żelazka – skromnego polskiego księdza katolickiego, którego celem życia jest niesienie pokoju najbardziej nieszczęśliwym ludziom na ziemi
– trędowatym.
Dewizą Mariana Żelazka jest szacunek do innych istot ludzkich we wszystkich
ich wymiarach. Taki szacunek i miłość stanowią lekarstwo nie mniej skuteczne niż
medycyna. Ojciec Żelazek przywraca swoim trędowatym przyjaciołom szacunek do
samych siebie i tym samym przywraca ich społeczeństwu, które w wyniku swojej

�154

Ojciec Marian Żelazek SVD Ojciec Trędowatych

ignorancji tak okrutnie ich odrzuciło. Zawsze okazuje pełny szacunek do wiary swoich braci hinduistów. I właśnie tym zjednał sobie większość hinduistów, dla których
Puri jest jednym z najświętszych i najbardziej szanowanych miejsc. Nie odrzucając
niczego ze swojej chrześcijańskiej wiary, potrafił wytworzyć wokół siebie atmosferę
wzajemnej życzliwości. Dzięki takiemu nastawieniu ojciec Marian zdobył przyjaźń
głównego kapłana świątyni Pana Świata, który nawet przybył do kościoła, żeby wziąć
udział w obchodach 50. rocznicy jego święceń kapłańskich.
Ojciec Marian jest mężem pokoju pomiędzy religiami i mężem pokoju społecznego. Dzięki ludziom takim jak on hinduiści szanują chrześcijan i odwrotnie; również trędowaci odzyskują szacunek.
Jesteśmy mocno przekonani, że prawdziwy i trwały międzynarodowy pokój zależy w dużej mierze od życia i działania jednostek, które inspirują serca i umysły ludzi
w budowaniu harmonijnego społeczeństwa światowego. Uważamy, że osiągnięcia
ojca Żelazka zasługują na międzynarodowe uznanie. Z tego powodu nominujemy
wielebnego ojca Mariana Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla 2003.

�ENGLISH VERSION

To
Professor Geir LUNDESTAD
The Director of The Norwegian Nobel Institute
Drammensveien 19
NO – 0255 OSLO
Europe

NOMINATION LETTER
FOR NOBEL PEACE PRIZE 2003
Rev. Marian Żelazek
Many people, too many people believe that differences over religious beliefs will
constitute the most important cause of hatred and wars in the 21st century. According to these people the notorious ‘clash of civilisations’ will have its source in the
existence of different religions and in insurmountable difficulties of inter-religious
dialogue. The gruesome events of the 11th of September 2001 in New York seem
to confirm this foreboding and to bestow upon such predictions semblance of imminence. Should we complacently wait for whatever future will bestow upon us?
Should we abandon hope and sink into inactivity already accepting the inevitability
of disaster?
The answer may only be an emphatic – no! As long as there are among us men
and women who by the example of their individual lives prove that it is not always
that people – as if automatically – hate each other only because they belong to different religious communities, we cannot give up hope and we must spare no effort to
promote the cause of peace among religious communities. What we have to do first
is to find such people and to put them in front of the entire humanity as paragons to
be followed and emulated.
When the two lofty towers of The World Trade Center collapsed burying under
their debris thousands of human beings, far away in the Eastern Hemisphere, in the
Indian city of Puri two other, less lofty but how meaningful towers have been standing side by side in perfect peace. The tower of the ancient Hindu temple of Lord Jagannath – The Lord of the Universe and not far away from it the tower of Our Lady’s
church built there thanks to limitless love, dedication and the inexhaustible spirit of

�156

Father Marian Żelazek SVD The Father of the Lepers

service rendered unto the fellow man of whatever confession by Reverend Father
Marian Żelazek – a humble Polish Catholic priest whose life purpose is to bring
peace to the most miserable people on earth – the lepers.
Marian Żelazek’s device is to respect another human being in his or her entirety. Such respect and love provide not less powerful cure than the pharmacological
medicines. Father Żelazek restores to his leper-friends self respect and by the same
restores them to the society which through ignorance so cruelly rejected them. All
the time he shows utter respect for the religious beliefs of his Hindu brethren. This is
precisely what endeared him to the Hindu majority for which Puri is one of the most
holy and most revered places. Without renouncing even for an iota his own Christian
faith, he managed to create around himself an atmosphere of mutual benevolence.
It is thanks to such an attitude that the chief priest of Lord Jagannath’s temple whose
friendship he won, came to the church to join in celebrations of Father Żelazek’s
anniversary of priesthood.
Father Marian Żelazek is the man of peace among religions and the man of social
peace. Thanks to men like him Hindus respect Christians and vice versa, as well as
lepers regain their self respect.
We are strongly convinced that real and permanent international peace depends
very much on the lives and actions of individuals who inspire the hearts and minds
of people in order to build up harmonius world society. Therefore we understand
that Father Żelazek’s achievements deserve international recognition. It is because of
these reasons that we nominate Reverend Father Marian Żelazek for the award of
the Nobel Peace Prize in the year 2003.

�UCHWAŁA SENATU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
z dnia 22 lutego 2007 r. w sprawie uznania o. Mariana Żelazka SVD za wzór Polaka przełamującego bariery między ludźmi w duchu chrześcijańskiego ekumenizmu
i uniwersalizmu

Dając wyraz wielkiemu szacunkowi dla o. Mariana Żelazka SVD za Jego pełną
poświęcenia 56-letnią pracę w Indiach na rzecz współdziałania i współistnienia społeczeństw, kultur i religii, Senat Rzeczypospolitej Polskiej uznaje Go za godny naśladowania wzór Polaka przełamującego bariery między ludźmi.
Senat Rzeczypospolitej Polskiej pragnie uhonorować i wyróżnić o. Mariana Żelazka SVD za Jego chrześcijański dialog z  hinduizmem, za Jego otwartość,
czynienie dobra i pokoju, za Jego bezinteresowne służenie najsłabszym, ale także
nawiązywanie głębokich i przyjacielskich relacji z elitami wyznającymi hinduizm.
Senat Rzeczypospolitej Polskiej zwraca się z apelem do wszystkich środowisk
twórczych i edukacyjnych w Polsce, ażeby czerpiąc ze szlachetnego wzoru o. Mariana Żelazka SVD, upowszechniały postawę życzliwej otwartości wobec innych kultur
i religii, postawę budowania zgody i zrozumienia w wielkiej rodzinie człowieczej.
Uchwała podlega ogłoszeniu w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej
„Monitor Polski”.
MARSZAŁEK SENATU

Bogdan Borusewicz

��Wojciech Góral

Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi
Trzeciego Świata „Maitri” dla ośrodków
prowadzonych przez ojca Mariana Żelazka
Początki
Pierwsze nasze spotkanie z ojcem Marianem odbyło się w końcu lat siedemdziesiątych w mieszkaniu prywatnym p. Janiny Godziszewskiej z Towarzystwa Przyjaciół Dzieci Hinduskich przy warszawskim KIK-u. W tym samym okresie wspólnie
z p. prof. Teresą Rutkowską członkowie warszawskiej wspólnoty Ruchu „Maitri”
pakowali ogromne skrzynie (200-300 kilogramów każda), które ona wysyłała drogą morską do Puri�. Pakowanie odbywało się w różnych miejscach. Między innymi
w klasztorze oo. Dominikanów na Długiej i w podziemiach kościoła garnizonowego.
Skrzynie zawierały głównie odzież, ale znalazło się też w nich miejsce na przybory
szkolne, zabawki, środki opatrunkowe i lekarstwa.
Chociaż w pierwszych latach istnienia Ruchu pomoc skierowana była głównie do
Matki Teresy, do Kalkuty, to jednak pokaźna część tej pomocy przekazywana była też
do ośrodków prowadzonych w Indiach przez Polaków: ojca Mariana Żelazka SVD,
ojca Adama Wiśniewskiego SAC, siostrę Walentynę Czernik CMW i doktor Halinę
Koperską. Zbiórki darów organizowały głównie ośrodki Ruchu w Bytomiu, GdańRuch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „MAITRI” powstał w roku 1976. Bezpośrednim
impulsem dla powstania Ruchu było spotkanie jego przyszłego założyciela Jacka Wójcika z pracą sióstr
ze Zgromadzenia Misjonarek Miłości, założonego przez Matkę Teresę z Kalkuty. Jej życie i duchowość
inspiruje uczestników Ruchu przy odczytywaniu Ewangelii i poszukiwaniu dróg realizacji zawartej
w niej Bożej nauki. Szczególnym charyzmatem tego Ruchu jest dostrzeganie problemów nędzy, głodu
i braku jedności we współczesnym świecie, odczytywanie w tych znakach czasu Bożego wezwania
oraz przyjęcia tego wezwania i odpowiadanie na nie w duchu wiary. Cele apostolskie Ruchu to:
pomoc najbiedniejszym z biednych w krajach Trzeciego Świata; budzenie wrażliwości serc i sumień
na godność najbiedniejszych oraz ich cierpienie; szukanie dróg przebaczenia, pojednania i zbliżenia
między ludźmi różnych narodów, języków, ras i religii. Dla wielu uczestników Ruchu drugim nauczycielem obok błogosławionej Matki Teresy z Kalkuty jest ojciec Marian Żelazek SVD. Obecnie Ruch
działa w kilkunastu parafiach w całym kraju. Jest członkiem Ogólnopolskiej Rady Ruchów Katolickich,
zatwierdzonej przez Episkopat Polski. Uczestnicy Ruchu prowadzą obecnie kilka różnych projektów pomocy w Afryce i Indiach, przede wszystkim w ramach Adopcji Serca. Łącznie pośredniczą
w opiece adopcyjnej ponad 3500 dzieci. Słowo „maitri” w sanskrycie, języku starożytnych Indii, znaczy
„przyjaźń”.
�	

�160

Wojciech Góral

sku, Raciborzu, Toruniu, Warszawie, Wrocławiu i Zamościu. Dary były wysyłane
w dwudziestokilogramowych paczkach zawierających odzież, lekarstwa, środki opatrunkowe, przybory szkolne, zabawki. Niestety, po latach niemożliwe jest określenie
liczby przekazanych darów, ponieważ zestawienia wysyłanych paczek z pierwszych lat
działalności Ruchu są ogólne i nie zawierają określenia ilości wysyłanych do różnych
ośrodków w Indiach. Poza tym znaczna część archiwum Ruchu została w stanie wojennym skonfiskowana przez Służbę Bezpieczeństwa, co utrudnia analizę. Możemy jedynie szacować, że do Puri Ruch „Maitri” wysyłał kilkaset kilogramów darów rocznie,
a systematyczna wysyłka darów do Puri prowadzona była na pewno już w roku 1980�.
Od roku 1977 grupy uczestników Ruchu wyjeżdżały do Indii, aby pracować
w domach pomocy prowadzonych przez Zgromadzenie Misjonarek Miłości. Grupy
te odwiedzały również ojca Mariana Żelazka w Puri. Pierwsze osoby odwiedziły Puri
w roku 1979. Łącznie na przestrzeni lat 1979-1988 Puri odwiedziło co najmniej 35
uczestników Ruchu. W roku 1989 goszcząca w Puri grupa płetwonurków z Polski,
wśród których był także uczestnik Ruchu „Maitri”, wyremontowała ojcu Marianowi samochód i przeprowadziła remont dachu budynku farmy z kurczakami. Wielu
uczestników Ruchu z różnych stron Polski miało okazję poznać ojca Mariana osobiście. Między innymi kilkadziesiąt osób spotkało go 14 października 1983 roku w siedzibie warszawskiej wspólnoty Ruchu. Opowiadał wtedy o utworzonym niedługo
wcześniej przy parafii w Puri Centrum Dialogu Religijnego, w którym odbywały
się regularne spotkania katolików, muzułmanów, baptystów i hinduistów.� W czasie
jego kolejnych pobytów w Polsce spotkania z uczestnikami Ruchu odbywały się regularnie, dwa razy ojciec Marian uczestniczył w Spotkaniach Krajowych Ruchu.

Realizowane programy
Gabinet dentystyczny
W roku 1986 rozpoczęto realizację programu mającego na celu wyposażenie gabinetu dentystycznego w kolonii trędowatych w Puri. Kompletowanie wyposażenia
ojciec Marian zaczynał praktycznie od zera. Tak opisywał sytuację w sierpniu 1986
Sprawozdania ze Spotkań Krajowych Ruchu Wymiany z Krajami Trzeciego Świata „Maitri” za lata
1976-1984.
�	
J. Wójcik, Ekumeniczny Misjonarz, w: Wspólna Radość, Pismo Ruchu Wymiany z Krajami Trzeciego
Świata „Maitri”, 27(1983)1, 4.
�	

�Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata...

161

roku: „Mam tutaj u siebie tygielki (…) różne haki i haczyki, lusterko dentystyczne
i „obcęgi” do wyrywania zębów. Jednej najważniejszej rzeczy (…) wiertarki nie mam.
W samej naszej szkole jest prawie 30 dzieci z próchnicą zębów (…) z bardzo biednymi
dziąsłami etc. Tak mi się widzi, że najważniejszą pracą będzie usuwanie zębów i plombowanie”.� W tym samym liście ojciec Marian pisze: „(…) ta Pani dentystka, lat 35,
będzie najlepsza na początek. Niech przyjedzie w grudniu czy styczniu 87 r. albo lutym
czy marcu. Później przyjechać już nie jest tak dobrze. Jedna osoba będzie najwięcej pasowała do sytuacji. (…) Jestem gotowy pojechać do Bombaju albo Nowej Delhi, ażeby
przyjąć przyjeżdżającą lekarkę-dentystkę.”� Z tego widać, że uczestnicy Ruchu „wyposażenie” gabinetu potraktowali bardzo poważnie, starając się również o dentystówwolontariuszy, którzy wyjeżdżaliby do pracy w Puri na kilka miesięcy. Co prawda
wskazywana przez ojca Mariana dentystka ostatecznie nie wyjechała do Puri, ale na
apele uczestników Ruchu zgłosił się p. Jacek Radda z Żywca, który w roku 1987 jako
pierwszy wyjechał do ojca Mariana leczyć trędowatych.
Kompletne wyposażenie gabinetu dentystycznego wyleciało samolotem z Warszawy do Delhi 18 listopada 1987 roku. Aby to się stało, konieczne były starania
o stosowne zezwolenia w Urzędzie ds. Wyznań, Głównym Urzędzie Ceł, który
zwolnił wyposażenie i bagaż z opłat celnych. Udało się także uzyskać w Polskich
Liniach Lotniczych LOT 50% zniżki w opłatach za przewóz całego sprzętu oraz
bezpłatny bilet lotniczy do Delhi od amerykańskich linii lotniczych Pan Am dla
pierwszego dentysty�.
Zbieranie pieniędzy na zakup wyposażenia gabinetu dentystycznego było pierwszym tego typu „technicznym” programem realizowanym w Ruchu „Maitri”. Do tej
pory uczestnicy Ruchu, oczywiście w porozumieniu z Matką Teresą czy też z innymi
zgromadzeniami, wysyłali paczki z lekarstwami, środkami opatrunkowymi, odzieżą
itp. Dary te trafiały do ogółu potrzebujących. W Puri po raz pierwszy zrealizowano
coś trwałego, ukierunkowanego na potrzeby konkretnej społeczności, co przez długie lata miało służyć misji ojca Mariana.
Na Boże Narodzenie 1987 r. ojciec Marian pisze w liście prywatnym: „Mogę
Cię jednak zapewnić, że Twój i nasz kochany Pan dentysta Jacek Radda od razu był
List o. Mariana Żelazka do Wiesława Sowińskiego z dnia 27.08.1986 r. – zbiory prywatne Wiesława
Sowińskiego.
�	
Tamże.
�	
W. Sowiński, Bóg zapłać ludziom dobrej woli, w: Gość Niedzielny, 2(1988)7.
�	

�162

Wojciech Góral

wprzęgnięty do pracy. Miałem trochę pieniędzy i zakupiliśmy w Kalkucie co najpotrzebniejsze i robota szła naprzód, chociaż z początku przy pomocy trochę mniej
doskonałego „wiercidełka” (…) ale szła po dentystycznemu. 8 paczek, które przyszły
latem, postawiły nasz gabinet dentystyczny na wysokim poziomie. Wszyscy żałują, że
Jacek odjeżdża. Tak sobie myślę, że następny dentysta mógłby przyjechać w lutym (…)
a potem już pora gorąca”.� I w liście skierowanym do szerszego grona współpracowników: „Najnowszym wydarzeniem po moim powrocie do Puri (po 5-miesięcznych
wakacjach w Polsce w roku 1987 – przypis autora) jest stworzenie gabinetu dentystycznego w naszej kolonii trędowatych w Puri. Jaki nieprawdopodobny widok: okaleczony, nieraz cuchnący od ran trędowaty, siedzący w fotelu dentystycznym, a przy
nim doktor-dentysta zaglądający w jego wykrzywioną buzię i pracujący nad jego
uzębieniem przy pomocy nowoczesnego wyposażenia. Wszystko to stało się rzeczywistością dzięki energicznemu zaangażowaniu się w ten plan Pana Inżyniera Wiesława
Sowińskiego i Ks. Proboszcza „Małgorzatki”, obydwu z Bytomia i dzięki tym licznym
ofiarodawcom, których listę przechowują anieli w niebie. Tym aniołem-dentystą zaglądającym do ust trędowatych dla generalnego remontu uzębienia, jest Pan Jacek
Radda, nie z nieba, ale z Polski”.�
Uczestnicy Ruchu, głównie w Bytomiu, ale także w innych miastach Polski, organizowali pomoc pośród siebie, swoich sympatyków, zwracali się też do wiernych poprzez
spotkania informacyjne w różnych parafiach w całej Polsce. Do akcji systematycznie
włączał się także „Gość Niedzielny”, na którego łamach niejednokrotnie dziękowano za
pomoc jego czytelnikom, a także zwracano się o dalsze dary i wsparcie modlitewne.
Dzięki temu, że uczestnicy Ruchu „Maitri” wyposażyli gabinet dentystyczny,
do Puri mogli przyjeżdżać wolontariusze przysyłani przez inne organizacje�. Jedną
z nich była p. dr Anna Tarajkowska, o której pracy ojciec Marian pisał: „Pani Ania na
pewno z satysfakcją wzięła ze sobą do kraju swój dzienniczek z wynikami 10-dniowej
pracy: liczba badanych pacjentów – 234, ekstrakcja zębów – 212, plombowanie – 81,
zabiegi zewnętrzne w ustach: 15”10.
List o. Mariana Żelazka do Wiesława Sowińskiego z dnia 19.12.1987 r. – zbiory prywatne Wiesława
Sowińskiego.
�	
List o. Mariana Żelazka do uczestników Ruchu „Maitri” z grudnia 1987 r. – zbiory prywatne Wiesława
Sowińskiego.
�	
Listy o. Mariana Żelazka do uczestnika Ruchu „Maitri” z grudnia 2001 r. oraz z grudnia 2002 – zbiory
prywatne Wiesława Sowińskiego.
10	
Wymiennik 5(1993)4 [wewnętrzne pismo Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri”].
�	

�Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata...

163

Uczestnikom Ruchu „Maitri” takie listy wystarczały za potwierdzenie współpracy w Bożym dziele, które realizował ojciec Marian. Nie proszono go o żadne szersze
sprawozdania z wykorzystania naszych darów.

Warsztat stolarski
Mniej więcej w tym samym czasie co program wyposażenia gabinetu dentystycznego, powstała idea wyposażenia warsztatu stolarskiego. Pierwsze „zlecenie” od ojca
Mariana w tej sprawie brzmiało tak: „O które narzędzia chodzi najwięcej odnośnie do
ich liczby? Proszę sobie wyobrazić, że jest 15 chłopaków, którzy się razem uczą stolarstwa
i ktoś tam w Polsce podszepnie, ile instrumentów potrzeba”11. Znaleźli się ludzie, którzy
podszepnęli, jak powinien być wyposażony warsztat stolarski i Ruch „Maitri” rozpoczął realizację kolejnego projektu. W międzyczasie ojciec Marian skorygował liczbę
uczniów do 10, ale poszerzył zapotrzebowanie także na maszyny i urządzenia ślusarskie. Ponieważ w tym czasie wysyłanie paczek z Polski stawało się coraz mniej opłacalne, postawiono na współpracę z Czechosłowacją, w której od końca lat 70-tych także
działały wspólnoty Ruchu „Maitri”. Ojciec Marian mając mnóstwo swojej codziennej
pracy, jakby mimochodem przy życzeniach na Boże Narodzenie 1988 napisał: „W tym
roku moja misja w Puri otrzymała 312 paczek pocztowych z lekarstwami i innymi przydatnymi rzeczami. Paczki i paczuszki jak jaskółki przychodziły z Warszawy i z innych
okolic Polski. Kółko „MAITRI” przy Bazylice Mariackiej w Gdańsku dokonało cudów,
wyposażając drogą pocztową nasz warsztat stolarski i ślusarski. Większość z tych paczek
przyszła z Czechosłowacji. Jak to dziwne w Królestwie Bożym! Gdy w jednym miejscu
drzwi możliwości się nieco więcej przymykają, w drugim się za to otwierają”12.

Kubek mleka
Od początku pracy misyjnej w Puri dla ojca Mariana dużym wyzwaniem była
pomoc dzieciom. W tym celu zorganizował on w końcu lat 80-tych akcję „Kubek
mleka dla dzieci”. Akcja skierowana była do dzieci z rodzin trędowatych z kolonii
w Puri, włączyli się w nią również uczestnicy Ruchu „Maitri”. Otrzymywali podziękowania od ojca Mariana: „Dziękuję tym, co posyłają paczki z odzieżą i lekarstwami.
List o. Mariana Żelazka do Wiesława Sowińskiego z dnia 27.08.1986 r. – zbiory prywatne Wiesława
Sowińskiego.
12	
List o. Mariana Żelazka do uczestników Ruchu „Maitri” z grudnia 1988 r. – zbiory prywatne
Wiesława Sowińskiego.
11	

�164

Wojciech Góral

Bardzo cennym artykułem w takich paczkach jest mleko w proszku. W Indiach, kraju
„świętej krowy”, ogół dzieci nie zna, co to jest mleko do picia, a tak im jest ono potrzebne. Każdej matce w błogosławionym stanie tutaj w kolonii dajemy jednokilową
paczkę mleka w proszku, a gdy dziecko przyjdzie na świat, otrzyma drugą paczkę”13.
W liście rozsyłanym na Boże Narodzenie 1993 do wszystkich swoich współpracowników dopisał: „Drodzy Przyjaciele z Maitri, serdeczne pozdrowienia dla Was z Puri,
Indie. Tym listem gwiazdkowym dziękuję Wam za paczki. 25.10.93 – 1 paczka, 20.09
– 2 paczki, 2.06 – 1 paczka, 22.05 – 2 paczki, 19.05 – 1 paczka. Mydło jest bardzo
użyteczne. Paczuszki z mlekiem w proszku są bardzo cenne i potrzebne tutaj. Paczki są
dobrze opakowane i przychodzą w dobrym stanie.”
Akcja „Kubek mleka” rozwinęła się po roku 1998, kiedy to dnia 25 listopada ojciec Marian otworzył internat dla dzieci pochodzących z rodzin trędowatych spoza
Puri, nie mających szans w swoich miejscowościach na naukę. Na początek przyjęto
23 takich dzieci, razem z nimi liczba dzieci objętych akcją wzrosła w końcu 1998
roku do 12514.
Wysyłkę mleka w proszku dla dzieci z wioski trędowatych i ze szkoły „Beatrix”
w Puri warszawska wspólnota Ruchu postanowiła rozpocząć w drugiej połowie lat
90-tych po naradzie z ojcem Marianem. W 1995 roku wystosowano list do kilkudziesięciu mleczarni w Polsce. Pozytywnie odpowiedziała mleczarnia w Gostyniu.
Na przestrzeni lat 1995-1999 mleczarnia ta nieodpłatnie przekazywała po kilkaset
kilogramów mleka, które było przez warszawską wspólnotę Ruchu wysyłane do Puri.
Podsumowanie sensowności tej akcji niestety nie wypadło pomyślnie. Z jednej strony
mleko było wyśmienite, mleko tej jakości w ogóle nie było na miejscu dostępne. Ojciec
Marian był też szczęśliwy z tego powodu, że mógł codziennie każdemu „swojemu”
dziecku podarować kubek mleka. Były jednak też związane z tym trudności. Mleko było dostarczane do Kalkuty. Ojciec Marian musiał po nie jeździć z Puri 400 km
własnym transportem i pokonywać bierną opieszałość miejscowej biurokracji, żeby
to mleko wydobyć. Tracił za każdym razem po kilka dni. Po kilku wysyłkach (łącznie
wysłano mleko w ilościach rzędu pojedynczych ton) usiedliśmy wspólnie w trakcie
jego pobytu w Polsce i podsumowaliśmy ekonomiczną stronę przedsięwzięcia. Okazało się, że po dodaniu wszystkich wydatków wspólnoty warszawskiej Ruchu oraz
13	
14	

Wymiennik 5(1993)4.
List o. Mariana Żelazka z grudnia 1998 r. – zbiory prywatne Wiesława Sowińskiego.

�Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata...

165

wydatków ojca Mariana łączna suma aż trzykrotnie przekraczała wartość mleka, które można było zakupić na miejscu! Pomimo że jakość miejscowego mleka nie dorównywała polskiemu, to różnica kosztów zdecydowała o tym, że postanowiliśmy wtedy
zaniechać dalszej wysyłki i poprzestać na zbiórce pieniędzy na ten cel. I tak w roku
2000 przekazaliśmy do Puri w ramach akcji „Kubek mleka” ok. 1900 USD. Środki na
ten cel pochodziły od warszawskiej, zamojskiej i olkuskiej wspólnoty Ruchu. Część
środków zebrana została również w nietypowych okolicznościach. Otóż w 2000 roku
ks. Edward Brzostowski, proboszcz z Kawasaki w Japonii, przekazał na ten cel 700
egzemplarzy książki pióra biskupa A. Ancela pod tytułem „Świadek Jezusa”. Książka
traktuje o duchowości wspólnoty „Prado”. Zaryzykowaliśmy i rozesłaliśmy ją do kilkuset parafii w Polsce z prośbą o ofiary. Całkowity dochód z tej akcji, zgodnie z życzeniem ks. Edwarda, przekazaliśmy na akcję „Kubek mleka”.

Studnie (Pompy)
Projekt „Studnie” („Pompy”) został uzgodniony w końcu roku 2000 na spotkaniu
z przedstawicielami wspólnoty olkuskiej i warszawskiej w czasie, gdy ojciec Marian
przebywał na urlopie w Polsce. Celem było zainstalowanie dla każdej rodziny mieszkającej w kolonii trędowatych oddzielnej ręcznej pompy, tak aby zapewnić niezależne ujęcie wody. W wiosce liczącej około 100 rodzin trędowatych jednym z głównych
problemów był brak wody. Wcześniej wioska dysponowała jedynym wspólnym otwartym zbiornikiem na wodę, co powodowało problemy natury higienicznej. Takie głębokie doły napełniane w sposób naturalny wodą przez deszcze monsunowe
znajdują się w wielu wioskach w Indiach. Zbiorniki takie służą także jako kąpielisko
dla ludzi i zwierząt. Ostatecznie ojciec Marian został do tego pomysłu namówiony
przez pewną organizację charytatywną, która obiecała pomoc w dofinansowaniu
kosztów leczenia i wyżywienia mieszkańców kolonii trędowatych, jeśli poprawi się
stan sanitarny. Dlatego chciał, aby każdy domek posiadał swoją pompę. Przy czym
przez domek należy rozumieć jedną izbę mającą 8-12 m2, przykrytą słomianą strzechą. Ojciec Marian zdecydował, że rodziny powinny uczestniczyć finansowo w tym
przedsięwzięciu i zamierzał podzielić koszty na 3 równe części, z których jedną płaciłaby rodzina, a dwie pozostałe misja.15 Wywiercenie studni i zainstalowanie pompy
kosztowało po 100 USD i zapewne na prośbę samych zainteresowanych mieszkań15	

W. Sowiński, Dar dla trędowatych, w: Gość Niedzielny, 5(2001)24.

�166

Wojciech Góral

ców wioski ojciec Marian ustalił, że za każdą pompę 20 USD płaciła rodzina, a 80
USD nasi ofiarodawcy w Polsce.
Jeszcze w tym samym roku (2000) przekazano na ten cel do Puri ponad 400 USD.
W następnym, 2001 roku zebraliśmy 3250 USD, a w roku 2002 i 2003 odpowiednio
3000 i 1000 USD. Łącznie zgromadzono więc i przekazano na ten cel ok. 7650 USD,
co wystarczyło na potrzeby całej wioski dla trędowatych. Pieniądze zebrano głównie
wśród kadry kierowniczej dużych firm, chociaż było też wiele mniejszych i całkiem
małych darowizn.
Akcja zbierania funduszy na studnie trwała więc do roku 2003, ale już na Boże
Narodzenie 2001 roku ojciec Marian pisał: „Rok 2001 był rokiem nadzwyczajnym
dla naszej wioski trędowatych, bo na jej terenie wywierciliśmy 68 studni głębinowych,
średnia głębokość 90 stóp, czyli 30 m. Studnie zostały zaopatrzone w ręczne pompy.
Koszt jednej studni wynosi 5000,- rupii czyli ok. 106 USD. Fundusze na ten projekt
organizowało i organizuje Stowarzyszenie Wymiany i Pojednania (Maitri). Pisał mi
Pan Jacek z Warszawy, że to Ty, Wiesławie, przyczyniłeś się do zbierania funduszów
na studnie dla trędowatych. Bóg ci za to zapłać. Nie mogłeś więcej uszczęśliwić naszych
chorych – trędowatych. Mała studnia za skromnym domeczkiem trędowatego to jak
niebo na ziemi dla niego. Przecież niektórzy z nich zależą od łaski drugiego człowieka,
ażeby przyniósł im wiaderko wody. Chcę się pochwalić, że miejsca do wiercenia studni
wskazywała moja „różdżka”, która wspomożona modlitwą, nie zawodzi.”16 W roku
2002 na Boże Narodzenie ojciec Marian pisał już o 80 studniach z ręczną pompą
i małą platformą do mycia się17.

Centrum dialogu międzyreligijnego
Ostatnim celem życia ojca Mariana i jego obecności w jednym z głównych ośrodków życia duchowego hinduistów było utworzenie Centrum Dialogu. Nad jego rozwojem i utrwaleniem pracował ojciec Marian całymi latami. Jak wiadomo jeszcze
w lutym 2006 roku, tuż przed swoją śmiercią doprowadził do otwarcia wielkiego
budynku, który w marzeniach ojca Mariana miał służyć zbliżaniu ludzi różnych wyznań i religii. Zamiar ten w naszym rozumieniu był bardzo bliski myśli wyrażonej
16	
17	

List o. Mariana Żelazka z grudnia 2001 r. – zbiory prywatne Wiesława Sowińskiego.
List o. Mariana Żelazka z grudnia 2002 r. – zbiory prywatne Wiesława Sowińskiego.

�Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata...

167

wcześniej przez ojca Edwarda Le Joly SJ, kapelana Matki Teresy z Kalkuty. Napisał
on, że Indie po najeździe białego człowieka miały problem z percepcją katolicyzmu.
Pierwszym krokiem zbliżającym było odkrycie, że jezuici potrafią organizować
bardzo dobre szkolnictwo. Potem Matka Teresa pozwoliła Hindusom odkryć, że
chrześcijaństwo stać na miłosierdzie. Ciągle jednak hinduiści nie dostrzegają tego, że
chrześcijaństwo może być także siłą duchową. Odczuwał to również ojciec Marian
i stąd jego marzenie o rozwijaniu dialogu i ukazywaniu sił duchowych chrześcijaństwa. Byliśmy z nim w tych jego marzeniach i dlatego warto podkreślić, że wspólnota gdańska naszego Ruchu wsparła budowę Centrum Dialogu również materialnie.
Miało to miejsce w roku 2004, kiedy to przekazano ojcu Marianowi, z przeznaczeniem na ten właśnie cel, sumę 10,510 USD.

Kandydowanie do Pokojowej Nagrody Nobla
Z inicjatywy warszawskiej wspólnoty Ruchu w 2001 roku rozpoczęto działania
w celu wystawienia kandydatury ojca Mariana Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla. Znalezienie sojuszników do tych działań nie nastręczało najmniejszych trudności.
Wszędzie miał życzliwych przyjaciół. To właśnie z nich wywodziło się samozwańcze ciało o oficjalnej nazwie: Warszawski Komitet Wspierający Kandydaturę ojca
Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla. Komitet ten zgromadził wielu
przyjaciół ojca Mariana z Polski i z Indii. Na jego czele stanął prof. K. Byrski, a cały
ciężar organizacyjny sprawy wzięła na siebie warszawska wspólnota Ruchu. W tym
celu 30 stycznia 2002 roku zorganizowano w Sali Kongresowej w Warszawie z okazji
Światowego Dnia Trędowatych koncert „Dotknij i zrozum”. Wystąpiły na nim „Poznańskie Słowiki” pod dyrekcją prof. Stuligrosza. Koncert poprowadził aktor Maciej
Rayzacher, który ogłosił w tracie koncertu kandydaturę ojca Mariana. Dodatkową
wartością tego spotkania był fakt, że zgromadziło ono przedstawicieli wielu polskich
środowisk działających na rzecz walki z trądem w świecie. W Warszawie w tamtych
dniach można było zobaczyć ojca Mariana i jego podopiecznych na plakatach rozklejonych na słupach ogłoszeniowych i przystankach tramwajowych. Znaczna część
przygotowań do koncertu została wykonana przez różne firmy i osoby nieodpłatnie.
Jednak 90% kosztów koncertu (kilkadziesiąt tysięcy złotych) poniosła warszawska
wspólnota Ruchu. Jesteśmy przekonani, że było warto.

�168

Wojciech Góral

Warszawski Komitet stworzył List Nominacyjny w wersji polskiej i angielskiej i rozpoczął zbieranie podpisów wśród uprawnionych osób w kraju i za granicą. W akcję
zbierania podpisów włączyło się wiele osób spoza Komitetu. W ciągu pierwszego roku
zebrano około 1000 podpisów profesorów, posłów, senatorów, ministrów, biskupów
itp. Efektem pośrednim tych działań było powstanie dziesiątków artykułów prasowych
o pracy ojca Mariana, pojawienie się szeregu stron w Internecie, powstanie nowych
filmów oraz nominowanie ojca Mariana do innych nagród w Indiach i w Polsce.
Ojciec Marian był nominowany za naszym wsparciem organizacyjnym do Pokojowej Nagrody Nobla jeszcze trzykrotnie w latach 2003, 2004 i 2005. Wśród późniejszych nominatorów znalazło się między innymi sześciu wicemarszałków parlamentów różnych krajów europejskich.

Nagroda braterstwa
Wobec braku powodzenia w sprawie Pokojowej Nagrody Nobla Komitet Warszawski zaniechał dalszych działań w tym kierunku i w roku 2006 zawiązał Komitet
Nagrody Braterstwa. Celem tej nagrody było uhonorowanie dwóch osób: ojca Mariana Żelazka SVD oraz głównego kapłana hinduistycznej świątyni Dżaganath w Puri,
Bitarchhy Madhusudhana Mahapatry Sebajata oraz zwrócenie uwagi na przyjaźń,
która łączyła obu tych kapłanów różnych religii. Podjęto w tym celu kilka działań,
z których część udało się już zrealizować, a najważniejsze wciąż czeka na wypełnienie. Powołano Komitet Nagrody, ale ponownie ciężar organizacyjny i finansowy
działań wzięła na siebie warszawska wspólnota Ruchu „Maitri”. Tak o przyjaźni obu
kapłanów pisali twórcy pomysłu tej nagrody: „Przyjaźń ta okazywana sobie wzajemnie przez obydwu wymienionych kapłanów pozwoliła im przekroczyć ludzkie uprzedzenia i nawarstwione błędy we wzajemnych relacjach i może być wzorem dla innych.
Przyjaźń ta, otwarta na działanie Boga, znalazła swój wyraz w postawach wolnych
od prozelityzmu; w otwartości, która pozwoliła na budowę świątyni chrześcijańskiej
u wrót świątyni hinduistycznej; w praktycznym przezwyciężeniu uprzedzeń w stosunku do ludzi chorych na trąd; w przeniknięciu relacji kastowych duchem miłości;
w przyznaniu o. Marianowi tytułu bramina”18.
List do wszystkich Osób Dobrej Woli, podstrony w: http://www.brotherhood.pl (pobrano
9.11.2007).

18	

�Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata...

169

I tak podjęto popularyzację przyjaźni kapłanów dwóch religii poprzez założenie
strony internetowej www.brotherhood.pl. Doprowadzono do przetłumaczenia na język angielski książki „Drogami Miłosierdzia”. Książka ta w obu wersjach językowych
jest do pobrania ze wspomnianej strony. Warto tu wspomnieć, że współautorem tej
książki, obok krakowskiego pisarza Jerzego Krasickiego, jest jeden z założycieli Ruchu „Maitri” – Andrzej Sujka. Na stronach tych dostępna jest również do pobrania
w polskiej wersji językowej druga książka o ojcu Marianie – „Szpital pod niebem”
pióra Anny Pietraszek. Strona internetowa jest poszerzana tak, aby mogła stać się
także pomocą edukacyjną. Między innymi zamieszczone są na niej konspekty do
przeprowadzenia w szkole lekcji z dziećmi i młodzieżą.
Drugim skutecznym działaniem okazało się staranie Komitetu o przyjęcie przez
polski Parlament stosownej uchwały w sprawie ojca Mariana Żelazka. Starania te zaowocowały 22 lutego 2007 roku przyjęciem przez Senat RP Uchwały o uznaniu ojca
Mariana Żelazka SVD za wzór Polaka.
Kolejne zakończone działanie to zaprojektowanie i wykonanie kilkudziesięciu
medali przedstawiających profile obu kapłanów z tekstem łacińskim i sanskryckim
mówiącym o ich zbliżeniu. Przed nami ostatnie działanie: znalezienie sponsorów tej
Nagrody, tak aby dorównała ona wartości Pokojowej Nagrody Nobla.
Oraz działanie, które nie powinno nigdy ustać – propagowanie postawy życzliwej
otwartości wobec innych ludzi, której uczyliśmy się od ojca Mariana.

Adopcja serca
Na przełomie kwietnia i maja 2007 roku razem z żoną i córką wziąłem udział
w Pielgrzymce Grupy Senatorów RP, Przyjaciół i Dobrodziejów Misji do Puri, Jharsugudy i Kalkuty. Pielgrzymka organizowana była w pierwszą rocznicę śmierci ojca
Mariana. Owocem tej podróży było nie tylko poznanie miejsc, gdzie żył i pracował
ojciec Marian, spotkanie ludzi, którymi się opiekował i z którymi współpracował,
ale przede wszystkim chęć zorganizowania stałej pomocy dla dzieła, które stworzył,
a które kontynuują jego następcy, przede wszystkim ojciec Kurian Thazhathuveetil SVD, dyrektor Ishopanthi Asram, wraz z p. Lalitem, sekretarzem o. Mariana.19
Thazhathuveetil Kurian SVD, Ojciec Marian odszedł do nieba, w: My a Trzeci Świat (nr 92), [Pismo
gdańskiego ośrodka Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri”], styczeń-luty (2007) 5.
19	

�170

Wojciech Góral

W maju 2007 roku w czasie wizyty w Polsce o. Kuriana uzgodniono zasady Adopcji
Serca dla dzieci w szkole „Beatrix” w Puri, których jest ponad 600, z czego ok. 400
korzysta z nauki bezpłatnie. Program Adopcji Serca dla dzieci ze szkoły „Beatrix”
prowadzony jest przez warszawską wspólnotę „Maitri”. Akcja polega na objęciu stałą
opieką finansową oraz modlitwą dziecka przez osobę w Polsce. Może to być ktoś
samotny, małżeństwo, klasa w szkole, cała szkoła itp. Osoba podpisująca deklarację
pomocy zobowiązuje się do wpłacania co miesiąc na konto Ruchu „Maitri” kwoty pozwalającej na utrzymanie dziecka w szkole i jego wyżywienie, obecnie jest to
równowartość 20 EUR. Kwota ta pozwala na pokrycie kosztów nauki i wyżywienia
dziecka. Pieniądze raz na kwartał przekazywane są do dyspozycji kierownika Ishopanthi Asram. Po trzech miesiącach wpłat „rodzice adopcyjni” otrzymują zdjęcie
dziecka i podstawowe dane o nim (wiek, sytuacja materialna rodziców, religia, którą
wyznaje). Możliwa jest wymiana listów, które mogą być pisane w języku angielskim
lub tłumaczone przez wolontariuszy ruchu. Listy przesyłane są do Puri, gdzie tłumaczone są na miejscowy język orija. Dzieci mogą też pisać do swoich rodziców
adopcyjnych. Adopcja zakłada, że pieniądze trafiają do kierownictwa szkoły, nie do
rodziców dziecka, podobnie wszelkie nadwyżki w opłatach kierowane są na to samo
konto. Żeby nie wyróżniać żadnych dzieci, nie są praktykowane spotkania rodziców
adopcyjnych z dziećmi. W październiku 2007 r. przekazaliśmy pierwsze 300 EUR
w ramach tego programu.

Łączność duchowa warszawskiej wspólnoty ruchu z ojcem Marianem
Opowiadanie o tych wszystkich działaniach nie byłoby pełne, gdybyśmy nie
wspomnieli o duchowej zażyłości Ruchu „Maitri” z ojcem Marianem. Znakiem tej
zażyłości są dwa przedmioty materialne, które znajdują się w jego kaplicy w Puri.
Są to krzyż franciszkański i ikona Jezusa Chrystusa Króla Przyjaźni. Krzyż franciszkański został namalowany przez uczestnika Ruchu „Maitri”, artystę malarza Lecha
Zadrąga i wręczony ojcu Marianowi w prezencie w Pieniężnie na 50-leciu jego święceń. Ze wzruszeniem zauważyliśmy podczas podróży do Indii, że ten krzyż umieścił
w swojej domowej kaplicy w ogrodzie w Puri.
Ikona jest natomiast jedną z wielu kopii Ikony naszego Ruchu i także została napisana przez Lecha Zadrąga. Warunek przyjaźni wypowiedziany przez Jezusa został

�Pomoc Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata...

171

na niej zapisany w sanskrycie. Z tyłu był stosowny napis, również w sanskrycie, autorstwa prof. K. Byrskiego, adresowany do głównego kapłana świątyni hinduistycznej w Puri. Ojciec Marian miał mu tę ikonę dać w prezencie w dowód przyjaźni,
jako podobiznę swojego Mistrza. Początkowo zapalił się do tego pomysłu. Potem
przymierzał się kilka lat. Nie naciskaliśmy. Wiedzieliśmy, że sprawa nie jest łatwa.
Po kilku latach powiedział: „To jeszcze nie czas”. I trzymał ją w swoim skromnym
mieszkaniu.
Po śmierci ojca Mariana krzyż franciszkański i ikona zostały na swoich miejscach
– w pokoju, gdzie ojciec Marian mieszkał oraz w kaplicy w ogrodzie.

Kim dla Ruchu „Maitri” jest ojciec Marian?
Powyższy artykuł miał na celu opisanie rodzajów i skali pomocy materialnej
uczestników Ruchu „Maitri” ojcu Marianowi Żelazkowi w jego pracy w Puri. Autorowi w czasie pisania tego artykułu towarzyszył swego rodzaju dysonans: kto komu
bardziej pomagał? Czy my – organizując i wysyłając dary i pieniądze na potrzeby
jego misji, czy on – swoim życiem, swoją postawą wobec ludzi? Szukając odpowiedzi na to pytanie, znalazłem tylko wdzięczność za dar, jaki otrzymaliśmy od Boga
w osobie ojca Mariana. Pomoc dla potrzebujących, która była darem naszych serc,
okazała się dużo mniejsza od tego, co ojciec Marian nam dawał. Wypełniały się słowa Modlitwy Franciszkańskiej odmawianej codziennie przez uczestników Ruchu
„Albowiem dając – otrzymujemy”, realizowała się najgłębiej rozumiana wymiana.
Spotkania z ojcem Marianem zarówno w Puri w Indiach, jak i w czasie jego wizyt
w Polsce formowały też naszą postawę misyjną, w której nie ma miejsca na kupowanie nowych wiernych za dary i pomoc, ale której zasadą jest głoszenie miłości
także poprzez pomoc najbardziej potrzebującym bez względu na ich religię, kulturę
czy kolor skóry. Uczyliśmy się od niego otwartości na ludzi innych religii i uniwersalizmu chrześcijańskiego, który przez miłość Chrystusa ogarnia wszystkich ludzi
na całym świecie. Jego służba była prawdziwym świadectwem miłości Jezusa wobec
ludzi. Dlatego dla wielu uczestników Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri” ojciec Marian jest obok Matki Teresy drugim nauczycielem. Jak Matka
Teresa stawiał znak, a potem każdemu zostawiał możliwość dokonania własnego

�172

Wojciech Góral

wyboru.20 Zmiana myślenia hinduistów w Puri o chrześcijaństwie, zmiana stosunku
do trądu, przyjaźń i szacunek, jakimi otaczano ojca Mariana, świadczy o tym, że jego
dzieło przynosi owoce.
Ojciec Marian uczył nas, czym jest i na czym polega misyjna natura Kościoła.
Tego uczył nas całym swoim życiem. W ostatecznym rozrachunku to ojciec Marian
nam pomagał, dzięki niemu po prostu coraz bardziej chciało się nam być dobrymi.	

20	

F. Zambonini, Teresa z Kalkuty. Ołówek w ręku Boga, Kraków 2001, s. 156.

�SUMMARY

Summary
The Maitri Movement for Solidarity with the Poor of the Third World has been
supporting the work of Fr. Marian Żelazek since the 1970s. Initially, they were sending parcels with clothes, medicines, bandages, school supplies and toys. On average, the Maitri Movement was sending several hundreds kilos of various items each
year. In 1979 several people from the Maitri Movement visited Puri for the first
time. Among the numerous projects the Maitri Movement has undertaken, the following are worth mentioning: Sending over a dentist room equipment; a severalmonths long work contract of a dentist in Puri; sending over a complete carpentry
shop fitting; a ‘glass of milk’ project; digging of a well; supporting the Centre for
Interreligious Dialogue. The Maitri Movement also deserves a credit for presenting
Fr. Marian Żelazek for the Nobel Peace Prize, establishing the „Brotherhood Award’’,
and realization of the project ‘the adoption of the heart’.

��Grażyna Marta Dziurok
Katecheta, historyk Kościoła

III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej
Rybnik-Żory 2007
Projekt „I ty możesz zostać misjonarzem”
Pierwsza rocznica śmierci ojca Mariana Żelazka – nestora polskich misjonarzy,
laureata wielu międzynarodowych nagród, kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla,
była inspiracją do poświęcenia III edycji Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej Rybnik-Żory 2007 temu właśnie wielkiemu polskiemu misjonarzowi werbiście. Była ona
realizacją trwającego od trzech lat szkolnego projektu „I Ty możesz zostać misjonarzem”. Początkowo projekt ten obejmował uczniów Koła Misyjnego (ok. 20 uczniów
z klas IV i V), później zaangażowała się w niego większość uczniów katechizowanych w Szkole Podstawowej nr 19 w Rybniku. Ostatecznie stał się projektem ogólnoszkolnym i rejonowym.
W przypadku Szkoły Podstawowej nr 19, uczniowie zajmowali się problemem
zaangażowania w misyjne dzieło Kościoła, jako obowiązku każdego chrześcijanina wynikającego z faktu przyjęcia sakramentu chrztu, poprzez studium życia osób,
które w sposób szczególny realizowały to powołanie. W roku 2007 była to postać
ojca Mariana Żelazka SVD. „Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć”
– te słowa polskiego werbisty, misjonarza, ojca trędowatych, kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla, Człowieka Roku 2006 były mottem III edycji Międzyszkolnej
Olimpiady Misyjnej�.
Celem tego szkolnego projektu była promocja postaci i dzieła ojca Mariana Żelazka SVD – człowieka, który przeżył piekło hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Dachau, przez 55 lat pracował jako misjonarz w Indiach wśród Adibasów,
indyjskich autochtonów w północnej części stanu Orisa i wśród dotkniętych trądem
w jednym z najświętszych miast hinduskich, Puri. Ojciec Marian dokonał przełomu
w kontaktach świata chrześcijańskiego z hinduizmem poprzez nawiązanie głębo�	

Por. Aneks nr 1

�176

Grażyna Marta Dziurok

kich i przyjacielskich relacji międzyludzkich z przedstawicielami miejscowych elit
wyznających hinduizm. Był człowiekiem pokoju, modlitwy, pełnym dobroci, który
swym życiem uczynił świat bardziej sprawiedliwym, bardziej tolerancyjnym i bardziej wrażliwym na krzywdę najuboższych.
Zdecydowałam się na metodę projektów, ponieważ w systemie klasowo-lekcyjnym i poza nim pełni ona wielorakie funkcje: motywacyjną, poznawczą, kształcącą,
wychowawczą, samokształceniową, integracyjną. Ze swej natury posiada charakter
wybitnie interdyscyplinarny, łączy umiejętności przedmiotowe i kluczowe. Integruje
wiedzę szkolną i pozaszkolną, łączy w spójne całości treści rozbite na poszczególne
przedmioty nauczania. Pracując tą metodą, uczniowie rozwijają w sobie umiejętność współpracy w grupie oraz samorządność. Uczą się obserwować rzeczywistość
i ustosunkowywać się do niej. Rozwijają twórcze myślenie, wdrażają zdobytą wiedzę
do praktycznego działania, rozwijają samoocenę i osiągają większą samodzielność.
Metoda ta posiada znaczące walory wychowawcze. Zalety jej polegają na integrowaniu zespołu, podejmowaniu różnych ról, aktywizowaniu wszystkich uczestników
projektu, przejmowaniu odpowiedzialności za własne uczenie się, korzystaniu z różnych źródeł informacji, planowaniu działań oraz prezentacji wytworów.
Uczniowie SP 19 jako organizatorzy projektu olimpiady zostali podzieleni na
grupy według indywidualnych zainteresowań i predyspozycji.
Pierwszy etap przygotowań w ramach lekcji religii poprzedziło dogłębne studium
życia i działalności misyjnej ojca Mariana Żelazka w Indiach. W ramach lekcji informatyki i koła informatycznego uczniowie przygotowywali prezentacje multimedialne. Koła: dramatyczno-misyjne, taneczne, muzyczne, manualne i języka polskiego
zajęły się przygotowaniem prezentacji scenicznej.
W pierwszym tygodniu stycznia 2007 r. zaproszenie do realizacji projektu zostało
skierowane do wszystkich szkół podstawowych z okręgu szkolnego Rybnika i Żor
oraz do kilku sąsiednich szkół gimnazjalnych. Szkoły, które przyjęły zaproszenie do
wzięcia udziału w Olimpiadzie, otrzymały pakiety edukacyjne. Ich zawartość stanowiły dwa filmy dokumentalne pani Anny Pietraszek, książka „Szpital pod niebem”,
numer „Misjonarza” i adresy stron internetowych, na których można było znaleźć
informacje dotyczące działalności misyjnej ojca Mariana Żelazka. W przygotowanie
drużyn do interdyscyplinarnego przedsięwzięcia zaangażowali się nie tylko katecheci, ale również poloniści, informatycy, historycy i plastycy.

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

177

W Szkole Podstawowej nr 19 w Rybniku-Kłokocinie 15 marca 2007 r. spotkało się
18 trzyosobowych drużyn z Rybnika, Żor, Jejkowic, Radlina. Uczniowie reprezentowali szkoły gimnazjalne, podstawowe i specjalne Ośrodki Szkolno-Wychowawcze.
Olimpiada składała się z czterech etapów: drużynowego testu pisemnego, prezentacji scenicznej, plastycznej i prezentacji multimedialnej�. Ubogaceniem spotkania
konkursowego była prezentacja sceniczna uczniów SP 19 (organizatorów) „Od Dachau do Puri”�.
Wśród zaproszonych gości byli: ks. dr Czesław Noworolnik sekretarz Komisji
Episkopatu Polski ds. Misji, ojciec dr Tomasz Szyszka Prowincjalny Sekretarz ds.
Misji Księży Werbistów w Polsce oraz wykładowca UKSW w Warszawie, red. Franciszek Kucharczak z „Gościa Niedzielnego”, dyrektor Muzeum Miejskiego w Żorach
Lucjan Buchalik, ks. dr Grzegorz Wita z Uniwersytetu Śląskiego, ks. dziekan Stanisław Gańczorz z Żor, ks. Marek Bernacki metodyk ds. nauczania religii, red. Agnieszka Kozłowska z Polskiego Radia, red. Joanna Bieniek z TVP Katowice. Honorowym
gościem spotkania była pani wiceprezydent miasta Rybnika Joanna Kryszczyszyn.

Analiza części pisemnej
Test składał się z części zamkniętej i otwartej�. Uczniowie rozwiązywali go drużynowo. Pytania 1-5 miały trzy odpowiedzi. Prawidłowa mogła być jedna, dwie, bądź
też wszystkie trzy. Drużyna nie otrzymywała punktu, jeżeli zaznaczyła tylko jedną
odpowiedź, gdy prawidłowe były dwie, a także wtedy, jeżeli zaznaczyła wszystkie
trzy odpowiedzi, a prawidłowe były tylko dwie. Ta część testu miała na celu sprawdzenie wiedzy biograficznej o ojcu Marianie Żelazku.

Prezentacje sceniczne
Celem tej części Olimpiady było przybliżenie życia ojca Mariana Żelazka poprzez
wykorzystanie różnych form i metod scenicznych, takich jak drama, pantomima,
taniec, wywiad. Uczniowie sięgnęli do motywów oryginalnej muzyki i tańca indyjskiego, żeby wprowadzić widza w klimat i środowisko misyjnej posługi ojca Mariana
Żelazka.
Por. Aneks nr 2
Por. Aneks nr 3
�	
Por. Aneks nr 4
�	
�	

�178

Grażyna Marta Dziurok

Większość grup wybrała temat pracy ojca Mariana z chorymi na trąd. Jedna drużyna pokusiła się o wywiad z kandydatem do Pokojowej Nagrody Nobla, inna sięgnęła do początków pracy misyjnej wśród pierwotnych plemion Indii Adibasów, była
też grupa, która podjęła bardzo trudny wątek biografii wielkiego misjonarza – okres
wojny i okupacji, pobyt w obozie koncentracyjnym w Dachau.
Uczniowie SP 19 jako gospodarze III edycji Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej
przygotowali dla uczestników i wszystkich przybyłych gości spektakl-misterium zatytułowany „Od Dachau do Puri”. Był to rodzaj podsumowania, zebrania w całość
wszystkich obrazów i dopełnienie brakujących.
Przygotowane przez panią Aleksandrę Greiner ogromne szkice budowli z Puri
(wioska trędowatych, pustelnia ojca Mariana Żelazka, kościół Matki Bożej obok
hinduistycznej świątyni Dżagannatha, Centrum Duchowości i Dialogu) stanowiły
graficzne tło dla olimpiady odbywającej się w sali gimnastycznej.
Podczas przerwy uczestnicy mogli zapoznać się z wystawą, którą stanowiły prace plastyczne osiemnastu drużyn, wykonane pod okiem nauczycieli. Tematem prac
była oczywiście postać ojca Mariana Żelazka. Wśród wybranych technik było malowanie węglem, tradycyjnie farbami i kredkami, wyklejanie plasteliną. Kilka prac
wykonano techniką collage.

Prezentacje multimedialne
Chociaż była to kategoria dodatkowa, wzięło w niej udział 13 spośród 18 drużyn. Niektórzy uczniowie dotarli do ciekawych tekstów i materiałów zdjęciowych.
Zdjęciom towarzyszyły teksty zaczerpnięte z książki „Szpital pod niebem” oraz materiałów zamieszczonych na stronach internetowych i w miesięczniku „Misjonarz”.
Ta część olimpiady była podsumowaniem i utrwaleniem zdobytej wiedzy, czasem
refleksji nad tym, co usłyszeli i zobaczyli w poprzednich etapach.

Nagrody dla uczestników
Oprócz dyplomów, nagród, wyróżnień i upominków – ufundowanych przez
Urząd Miasta w Rybniku, Komisję Misyjną Episkopatu Polski, Prokurę Misyjną
Księży Werbistów, Redakcję „Gościa Niedzielnego” i „Małego Gościa” oraz panią
Magdalenę Witoszek (Żory) – wszyscy uczestnicy otrzymali symboliczne krzyże misyjne i certyfikaty Małych Pomocników Misjonarzy. Uczestnicy spotkania mieli też

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

179

możliwość udzielenia wywiadu dla PR i TVP, co było dla nich dodatkowym przeżyciem.

Podsumowanie
Formuła III edycji Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej przybliżyła postać polskiego misjonarza, werbisty ojca Mariana Żelazka SVD. Pozwoliła zrozumieć złożoność specyfiki pracy misyjnej w Indiach. Uczniowie poszerzyli swoją wiedzę z dziedziny geografii misyjnej, religioznawstwa, kultury Indii, także historii Polski. Mieli
okazję doskonalenia swoich umiejętności informatycznych, aktorskich, plastycznych. Stosując metodę projektu, efekt percepcji wiedzy jest znacznie skuteczniejszy
i trwalszy. Nabyta wiedza z całą pewnością wpłynęła na sferę emocjonalną, kształtując w uczniach pożądane postawy i zachowania.
Celem tej edycji konkursu było przybliżenie postaci ojca Mariana Żelazka, człowieka ogromnej pogody ducha i optymizmu pomimo traumatycznych przeżyć
z obozu koncentracyjnego w Dachau. Dzisiaj, kiedy dla młodego człowieka bardziej
liczy się „mieć niż być” formowanie postawy otwartości na potrzeby drugiego człowieka, akceptacji i odpowiedzialności za innych, tolerancji, szacunku dla drugiego
człowieka bez względu na jego pochodzenie i kolor skóry wydaje się być szczególnie
ważnym. Potrzeba nam takich ludzkich autorytetów, wzorców do naśladowania.
Uczniowie SP 19 odpowiedzialni za przygotowanie Olimpiady, którzy przez kilka
miesięcy przygotowań skoncentrowani byli na osobie ojca Mariana Żelazka, często
w rozmowach wychowawczych stawiali go za wzór: Przeżył obóz koncentracyjny, nie
rozczulał się nad sobą, (...) ciężko pracował, żeby inny poznali Pana Jezusa, zawsze był
uśmiechnięty, nie brzydził się gnijących ran chorych na trąd, nie używał rękawiczek
w swoim szpitalu, żeby nie urazić godności Hindusów, był po prostu dobrym człowiekiem. Dużo się modlił.
„Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć” – to stwierdzenie ojca Mariana Żelazka na trwałe zapisze się w pamięci i sercach uczestników tego projektu
i kiedyś z całą pewnością zaowocuje konkretnymi postawami i pomoże w podejmowaniu małych i tych większych decyzji życiowych.

�180

Grażyna Marta Dziurok

Aneks nr 1. Zagadnienia
Międzyszkolna Olimpiada Misyjna Rybnik-Żory 2007
„Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć” – ojciec Marian Żelazek SVD
Zakres materiału obowiązujący w przygotowaniu drużyn
1. Kalendarium życia o. Mariana Żelazka.
Etap I
ur. 30 stycznia 1918 r. w Palędziu k. Poznania
1932 początek przygody ze Zgromadzeniem Słowa Bożego (księża Werbiści)
nauka w Męskim Gimnazjum Księży Werbistów w Górnej Grupie na Pomorzu
8 września 1937 r. początek nowicjatu w Chludowie k. Poznania
4 września 1939 r. pierwsze śluby zakonne.
Etap II
25 maja 1940 r. – 29 kwietnia 1945 r. obóz koncentracyjny w Dachau i Gusen.
1948 r. śluby wieczyste w Zgromadzeniu SVD i święcenia kapłańskie.
Etap III
1950 r. wyjazd na misje do Sambalpur w Indiach. Praca edukacyjno-formacyjna wśród
pierwotnych szczepów Hindusów – Adibasów.
Etap IV
1 czerwca 1975 r. – 30 kwietnia 2006 r. praca w świętym hinduistycznym mieście Puri nad
Zatoką Bengalską.
1975 r. w listopadzie zakłada Ośrodek Leczenia Trądu
1985 r. Konsekracja Kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP w Puri
Otwarcie Centrum Poszukiwania Prawdy z biblioteką chrześcijańską do dialogu z hinduizmem
1988 r. otwarcie schroniska dla bezdomnych trędowatych „Dharamszala”
1989 r. otwarcie szpitala dla trędowatych w stanie krytycznym
1991 r. rezygnacja z funkcji proboszcza, oddanie się życiu pustelniczemu w aśramie i dalsza opieka nad wioską trędowatych.
21 stycznia 2006 r. otwarcie Centrum Duchowości św. Arnolda, czyli pustelni w stylu indyjskich aśramów.
2. Niektóre z nagród przyznanych o. Marianowi Żelazkowi SVD
• Kandydat (drugi na liście) do Pokojowej Nagrody Nobla za rok 2002 (nagrodę otrzymał
Jimmy Carter – były prezydent USA)
• 2006 r. o. Marian Żelazek SVD i hinduistyczny kapłan otrzymują Nagrodę Braterstwa.
Nagroda jest jednorazowa, a jej wysokość – 4, 5 mln zł. – jest równa Pokojowej Nagrodzie
Nobla

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

181

• 2005 r. nagroda Senatu RP „Dobro Rzeczpospolitej najwyższym prawem”
• 2005 r. nagroda „Neelachakra” za 30 lat pracy wśród trędowatych
• 2000 r. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski

3. Niektóre filmy, reportaże, książki poświęcone tematyce pracy o. Mariana Żelazka SVD wśród trędowatych
Książki
•
•
•
•

Garść ryżu, Bernard Bona SVD, Płock 1981
W świętym mieście Puri, Jerzy Krasicki, Warszawa 1988
Indie moja miłość... (listy z Indii), Marian Żelazek SVD, Pieniężno 2000
Szpital pod niebem. Rozmowy z o. Marianem Żelazkiem SVD, Anna Pietraszek, Warszawa 2002
• Ojciec Trędowatych, oprac. Hanna Włodarczyk, Grudziądz 2005
Filmy
• Tak niewiele potrzeba do radości (video), Feliks Poćwiardowski SVD, 1980
• Głód miłości (dok. TVP), Anna Pietraszek, 1989
• Ambasador trędowatych (dok. TVP), Anna Pietraszek, 1989
• Boże Narodzenie w wiosce trędowatych (reportaż red. kat.), Anna Pietraszek, 2000
• Nowe oblicze trądu (dok. BBC), 2001
• Aszirbado Ojca Mariana Żelazka, Anna Pietraszek, 2002
Krótka charakterystyka hinduizmu (zasadnicze różnice między chrześcijaństwem)
Miasto Puri i świątynia Dżagannatha
Czym jest trąd
Na czym polegała ekumeniczna działalność i dialog międzyreligijny o. Mariana Żelazka SVD
Nominacja do Pokojowej Nagrody Nobla. Jak misjonarz służy pokojowi
więcej informacji można znaleźć między innymi na stronach
www.seminarium.org.pl/news/news_2006/o4/mz/kalendarium.html
www.seminarium.org.pl/klerycy/users/zelazek/list.html (list nominacyjny do pokojowej
Nagrody Nobla)
www.tygodnik.com.pl/numer277941/zelazek.html
www.senat.gov.pl/k6/dok/dr/300/326.pdf.
Na stronie senatu RP znajduje się tekst uzasadnienia dla projektu uznania o. Mariana
Żelazka SVD Człowiekiem Roku 2006
www.lazarus.pl (informacje dotyczące trądu)
Zachęcamy do lektury stron internetowych, wysłuchania i obejrzenia materiałów na nośnikach VCD

�182

Grażyna Marta Dziurok

Aneks nr 2. Plan spotkania i regulamin
MIĘDZYSZKOLNA OLIMPIADA MISYJNA
RYBNIK-ŻORY 15 marca 2007 r.
Szkoła Podstawowa nr 19 Rybnik-Kłokocin
„I TY MOŻESZ ZOSTAĆ MISJONARZEM”
Zapraszamy Was do trzeciego już międzyszkolnego spotkania z MISJAMI
PROGRAM MIĘDZYSZKOLNEJ OLIMPIADY MISYJNEJ
Powitanie i prezentacja drużyn 9.00
Część I – pisemna
Test drużynowy 9.15-10.00
Część II – informatyczna
Prezentacje multimedialne drużyn 10.00-11.00
Część III – prezentacja sceniczna
Prezentacja wybranej sceny z życia o. Mariana Żelazka (max. 7 min. dla drużyny) 11.00-12.30
Część IV – plastyczna
Prezentacja przywiezionych przez drużynę prac plastycznych (wykonane w szkole pod kierunkiem nauczyciela przygotowującego drużynę) 12.30-13.00
Przerwa na posiłek ok. 13.00 (w przerwie można będzie zwiedzić wystawę plastyczną)
Spotkanie z Misjonarzem 13.15
Ogłoszenie wyników 14.30 i wręczenie nagród
ZAŁOŻENIA REGULAMINOWE
1. Celem tegorocznej edycji konkursu jest przybliżenie postaci o. Mariana Żelazka, nestora
polskich misjonarzy, laureata wielu międzynarodowych nagród, kandydata do Pokojowej Nagrody
Nobla, nominowanego nie tylko przez ludzi nauki w Polsce, ale także przez najwyższych kapłanów
hinduskich. Człowieka modlitwy i autentycznego świadka Ewangelii, człowieka ogromnej pogody
ducha i optymizmu pomimo traumatycznych przeżyć z obozu koncentracyjnego w Dachau. Dzisiaj, kiedy dla młodego człowieka bardziej liczy się „mieć niż być”, formowanie postawy otwartości
na potrzeby drugiego człowieka, akceptacji i odpowiedzialności za innych, tolerancji, szacunku
dla drugiego człowieka bez względu na jego pochodzenie i kolor skóry wydaje się być szczególnie
ważnym. Potrzeba nam takich ludzkich autorytetów, wzorców do naśladowania.
2. Uczestnikami Olimpiady Misyjnej mogą być uczniowie z klas I-VI.
3. Szkoła może być reprezentowana przez dwie trzyosobowe drużyny (6 osób z klas IV-VI) i 3
osoby z klas I-III.

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

183

4. Zgłoszenia DRUŻYN do 30 stycznia (według załączonego wzoru) na adres organizatora
(SP 19).
5. Pisemny test rozwiązuje wspólnie cała drużyna.
6. Prezentacja sceniczna ma dotyczyć jednego z etapów życia o. Mariana Żelazka. Czas prezentacji 7 minut (dłuższe prezentacje mogą być ze względów organizacyjnych dyskwalifikowane).
7. Każda drużyna przygotowuje wcześniej pod kierunkiem opiekuna grupy pracę plastyczną
na formacie A1, dowolną techniką, przedstawiając wybraną scenę z życia o. Mariana Żelazka.
Wszystkie prace stanowić będą wystawę poświęconą życiu o. Żelazka.
8. Każda drużyna przygotowuje też wcześniej prezentację multimedialną na ww. temat, składającą się maksymalnie z 8 slajdów, którą przedstawi w czasie konkursu.
UWAGA
W TEGOROCZNEJ EDYCJI MIĘDZYSZKOLNEJ OLIMPIADY MISYJNEJ MOGĄ WZIĄĆ
UDZIAŁ TAKŻE DZIECI Z KLAS INTEGRACYJNYCH. Dla nich proponujemy specjalne kategorie: literacką, muzyczną, dramatyczną (wiersz, piosenka, scenka o tematyce misyjnej do wyboru) oraz plastyczną „Jak żyją moi rówieśnicy w krajach misyjnych”. Dzieci młodszych nie obowiązuje część pisemna.
KRYTERIA OCENY PRACY DRUŻYN z klas IV-VI
1. Organizator powoła jury, które dokona oceny prac pisemnych, prezentacji scenicznych oraz
prac plastycznych.
2. Prace pisemne oceniane będą według ustalonego klucza.
3. Oceniając prezentację sceniczną, jury będzie brało pod uwagę:
Scenariusz: kompozycja, wyrazistość w przedstawieniu problemu.
Wykonanie: oryginalność w doborze metody wykonania (drama, pantomima, taniec, śpiew
etc.), dykcja, emisja głosu (słowo, mimika, gestykulacja).
Ogólne wrażenie estetyczne (również stroje, rekwizyty).
4. Oceniając pracę plastyczną, jury zwróci uwagę na: zastosowaną technikę, zgodność tematyczną.
SPRAWY ORGANIZACYJNE
Międzyszkolna Olimpiada Misyjna odbędzie się w czwartek 15 MARCA 2007 r. w Szkole Podstawowej nr 19 w Rybniku-Kłokocinie. Początek o godz. 9.00.
ADRES ORGANIZATORA
SZKOŁA PODSTAWOWA NR 19
UL. WŁOŚCIAŃSKA 39 D
44-251 RYBNIK-KŁOKOCIN
TEL. 032 42 20 317, FAX 032 43 31 352

�184

Grażyna Marta Dziurok

E-MAIL: sp19rybnik@neostrada.pl
KARTA ZGŁOSZENIA NA MIĘDZYSZKOLNĄ OLIMPIADĘ MISYJNĄ
I. Imię i nazwisko uczestnika, klasa
1..........................................................................
2...................................................................................................
3...................................................................................................
II. Placówka delegująca (adres i telefon)
...........................................................................................................................................
III Imię i nazwisko opiekuna, telefon kontaktowy
...........................................................................................................................................
IV. Scenariusz scenki z podaniem wykorzystanych materiałów źródłowych (może być dostarczony w późniejszym terminie)
Szkoła Podstawowa nr 19 Rybnik, 10 stycznia 2007 r.
Włościańska 39 d
44-251 Rybnik
tel. 032 4220317
fax 032 4331352
e-mail: sp19rybnik@neostrada.pl

Aneks nr 3
Scenariusz Misterium: „Od Dachau do Puri”		
„Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć” – ojciec Marian Żelazek SVD
Na scenie czternaście postaci w obozowych pasiakach u stóp krzyża, otoczonych drutem kolczastym, na krzyżu biały całun z napisem Dachau. Ojciec Marian Żelazek stoi bokiem wpatrzony
w krzyż.
Narratorzy
W Domu Misyjnym Werbistów w Chludowie k. Poznania przebywało w chwili wybuchu II
wojny światowej w 1939 r. trzydziestu trzech nowicjuszy. W dniu 25 stycznia 1940 r. do klasztoru
wkroczyło gestapo. Wszystkich aresztowano i wywieziono do Fortu VII w Poznaniu. Mistrza nowicjatu ojca Ludwika Mzyka rozstrzelano.
Nocą 22 maja 1940 r. wywieziono bydlęcymi wagonami do obozu koncentracyjnego w Dachau tysiąc pięciuset więźniów, a wśród nich trzystu pięćdziesięciu duchownych. Po przebraniu
w pasiaki i nadaniu każdemu numeru odprowadzono jako „przestępców” na bloki.
Po dwóch miesiącach kwarantanny, nieludzkich ćwiczeń, nauki niemieckich piosenek skierowano ich do obozu pracy w Gusen. Pracowali w kamieniołomach. W głodzie, deszczu, mrozie,
wśród coraz większego wyczerpania.

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

185

W jednym dniu zabito sześćdziesięciu więźniów, czterystu odwieziono z powrotem do Dachau
jako niezdolnych do pracy. Z wyczerpania, głodu i chorób zginęło czternastu młodych kleryków
werbistów. Na obozowej kalwarii złożyli Bogu ofiarę ze swego młodego życia. Wiosną 29 kwietnia
1945 r. obóz został wyzwolony przez amerykańskich aliantów. Z dwudziestu sześciu nowicjuszy
i kleryków werbistów ocalało dwunastu, wśród nich ojciec Marian Żelazek.
Ojciec Marian Żelazek
Ile razy jeden z moich kolegów seminaryjnych umierał, biorąc ze sobą do obozowego krematorium niewypełnione pragnienie zostania kapłanem misjonarzem, stawałem się jakby spadkobiercą jego powołania. W obozie mój ideał misjonarza wzrósł jeszcze silniej. Złożyłem ślub: jeśli
Bóg przedłuży moje ziemskie życie ponad czas kacetu, ofiaruję je dla ratowania życia wiecznego
dusz nieśmiertelnych na misjach.
Narrator
Studia teologiczne ukończył w Rzymie i tam przyjął święcenia kapłańskie w 1948 r. Chciał
pojechać do Chin. Jednak tam drzwi dla chrześcijańskich misjonarzy zostały zatrzaśnięte.
Muzyka indyjska
Narrator
Kilka miesięcy później młody polski misjonarz wsiadł w Genui na pokład holenderskiego
frachtowca i popłynął do Indii.
Ojciec Marian Żelazek
Prawie nic nie wiedziałem o tym kraju. Pojechałem tam, żeby po obozowych przeżyciach
świadczyć swoimi czynami, że człowiek dla człowieka musi być człowiekiem.
Na scenie ustawia się drabina kastowa, przedstawiciele kast wypowiadają teksty o hinduizmie
Hinduski bramin
Jak każda ziemska istota pragniemy poznać tajemniczą moc, odwieczną siłę, która rządzi i kieruje tym światem, która jest obecna w wydarzeniach ludzkiego życia.
Hinduska tancerka
W medytacji, ascezie, praktykach religijnych szukamy drogi prowadzącej do wyzwolenia od
udręk naszego losu, od wszechobecnego cierpienia, od konieczności reinkarnacji.
Hinduska tancerka
Naszym najwyższym autorytetem są święte teksty – Wedy. Uznanie podziału na kasty to warunek przynależności do hinduizmu – naszej narodowej religii. Każda kasta, czyli grupa społeczna
ma swoje odrębne prawa i obowiązki, własną grupową drahmę.
Tu pojawia się grupa biedaków, czyścibutów
Narrator
Wszyscy pozostali to pariasi, czyli nietykalni. Nie należą do społeczności hinduskiej. Są nieczyści i mogą wykonywać jedynie nieczyste prace – zamiatają ulice, czyszczą buty. Nieczyści i najbardziej pogardzani przez Hindusów pierwotni mieszkańcy Indii – Adibasi zamieszkują dzikie
tereny indyjskiej dżungli. Ludzie-małpy, tak ich nazywają Hindusi.

�186

Grażyna Marta Dziurok

Ojciec Marian Żelazek
I wśród nich zamieszkałem. Ja, biały misjonarz przemierzałem setki kilometrów dżungli
wpierw pieszo, potem na rowerze, a później na motocyklu, by budować od podstaw parafie i katolickie szkoły.
Narrator
Adibasi przyjęli Chrystusa z otwartymi sercami. Religia niosąca miłość zamiast pogardy,
bezinteresowność i poświęcenie zamiast wyzysku i krzywdy, była niemal rewolucją. Całe wioski
przechodziły na chrześcijaństwo. Poznali Jezusa, ale na tym nie koniec, zaczęli się uczyć czytać
i pisać. Nie była to bynajmniej powierzchowna religijność. Zaowocowała dziesiątkami powołań kapłańskich. Chrześcijaństwo poprawiało ich status społeczny. Niegdyś pogardzani Adibasi,
dzisiaj są wykształconymi, szanowanymi urzędnikami, nauczycielami, lekarzami, księżmi i politykami.
Ojciec Marian Żelazek
Był czas, że prawie wszyscy Adibasi przeszli przez moje ręce. Dwóch nawet zostało biskupami.
Taniec hinduski
Narrator
Wielotysięczny tłum kłębił się od rana przed monumentalną świątynią Dżagannatha – Pana
Wszechświata. Ubrani w tradycyjne dhoti mężczyźni i owinięte w kolorowe sari kobiety przeciskali się, by oddać cześć swojemu bóstwu. Puri, prawie dwustutysięczne miasto nad Zatoką Bengalską, to jedno z najświętszych miejsc hinduizmu, tak jak Jasna Góra dla nas.
Narrator
(w tle tancerki, na pierwszym planie żebracy, trędowaci z metalowymi miskami)
Na peryferiach Puri, z dala od świątynnego zgiełku, od niepamiętnych czasów znajdowała się
kolonia trędowatych. Chorzy mieszkali w nędznych lepiankach i szałasach. Ich jedynym dobytkiem była najczęściej cynowa miska. Nikt zdrowy nie odważył się tam postawić stopy. Trędowaci
budzili zabobonny lęk.
Hinduski bramin
To nietykalni, nieczyści. Nie możesz ich dotknąć ani nawet się do nich zbliżyć, by się nie skalać, a przez to zostać wykluczonym z kasty. On ma taką karmę, takie przeznaczenie, musi cierpieć.
Tej harmonii nie wolno burzyć pod żadnym pozorem!
Narrator
Nietykalnych nie tylko się unika, ale i znieważa, nie dopuszcza do świątyń i domów wyższych
kast. Padają ofiarą podpaleń. Chociaż prawo indyjskie oficjalnie zniosło system kastowy, to wobec
systemu wierzeń, który stworzył nietykalnych, jest ono bezsilne.
Ojciec Marian Żelazek
W obozie w Dachau byłem gorzej niż trędowaty. Wtedy Jezus opiekował się mną. Jestem Jego
żołnierzem – czynię to, co mi każe. A On mówi „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili”.

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

187

Ojciec Marian idzie do trędowatych, opatruje jednemu rany, potem inny misjonarz podaje im
miskę ryżu, grupa dzieci zasiada do szkolnych ławek
Miejscowy poeta hinduski Gagadhar Mishra
Czysta i święta moja Matko
Gdzie biegniesz tak wczesnym rankiem?
Czyż Twój Dżagannath nie jest uniwersalnym?
Czyż mieszka tylko we wnętrzu świątyni?
Czyż nie przebywa w zaścianku biednego człowieka?
Czyż nie można go spotkać w osiedlu trędowatych
Gdzie ojciec Marian z Łaski Jezusa – służy człowieczeństwu (....)
Buduje domki, aby przygarnąć setki trędowatych
Z wielkoduszną myślą, że służyć ludziom znaczy służyć Bogu (...)
„Lokonath” jest w ludziach
Jezus – syn Boga.
„W Bogu nie ma różnicy” –
Niech ta prawda przeniknie do naszych serc.
Ojciec Marian Żelazek
Miłość podbija ludzi. Chrześcijaństwo, które ją niesie, przenika do Hindusów, jakoś ich przemieniając. Kiedyś jeden z wysokich urzędników podszedł do mnie i powiedział.
Hinduski bramin
„Jeżeli nie staniemy się chrześcijanami, nigdy nie będzie postępu, nawet prawo jest bezsilne
wobec naszej religii. Dlaczego nie pomagamy trędowatym? Bo nie możemy się skalać pracą z kimś
z kasty nietykalnych! Szukamy Boga w medytacji, w obrzędach, palimy Mu lampki, kadzidła, a On
jest tuż obok w drugim człowieku.”
O. Marian Żelazek
Udało mi się zbudować kościół Matki Bożej tuż obok Świątyni Dżagannath. Nie jest on dla
Hindusów żadną konkurencją. Kłaniają się nisko przed świątynią Maryi, która dla nich jest matką
Jezusa – jednego z wielu hinduistycznych bóstw. Nie mogą tyko jeszcze przyjąć, że Bóg jest tylko
jeden, że stał się człowiekiem i że zdarzyło się to tylko raz.
Miejscowy hinduski poeta
Myjąc lekarstwem i wodą
Krwawiące nogi, ręce
Trędowatych
Przykłada bandaże
Przywołując do pamięci w swoim sercu
Nogi Boga.
Gdy obsługuje uzdrowionych pacjentów,

�188

Grażyna Marta Dziurok

Nadzieja wytryska w ich sercach;
Gdy daje im specjale obuwie ze skóry,
Czyni ich nogi świętymi.
Bez miary życzliwy,
Kochający ojciec Marian.
Dom dobroci – jego sprzymierzeniec,
Służyć trędowatym – jego religią.
Hinduskie tancerki tańcząc mówią szeptem (echo), w ręku trzymają zapalone świece
Gdzie szukacie Dżagannatha (echo)
On jest tam, gdzie father Marian obwiązuje rany biedaków (echo)
Obmywając nogi trędowatym, obmywa nogi Chrystusa (echo)
Ojciec Marian Żelazek (modli się z Hindusami w języku orija)
Ahu Kiczi Prohbu czahe mo dżibone,
Tume dżodi thao mo kotire.
Dukho dio, sukho dio, Probhu,
Somano mo kotire.
Suho Asa kori
Tumbhonku mu czhari
Bule sina moriczikare.

Robi, soszi tara
Au ki sahora
Bule, bule moro ondhare.
Tume dżodithao kotire,
Tume dżodithao kotire.
Au kiczhi Probu, czahe mo dżibone,
Tume dzdi thao kotire.

O Panie,
Niczego już więcej nie pragnę od życia,
Bo jesteś.
Zniosę największy ból i nie porwie mnie szał radości,
Bo wiem, że Ty mi to dajesz.
Kiedyś w pogoni za namiastką radości
Opuściłem Ciebie.
Pamiętam, jak błąkałem się po bezdrożach.
Nie zgasło słońce. Nadal świecił księżyc i płonęły gwiazdy.
ALE JA, CHOĆ CZUŁEM, ŻE JESTEŚ OBOK, ZGUBIŁEM SIĘ W MROKU.
O JAKA STRASZNA BYŁA TO NOC.
O Panie,
Niczego już więcej nie pragnę od życia
Bo jesteś.
Piosenka
„Wystarczyła ci sutanna uboga”
scenariusz Grażyna Marta Dziurok

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

189

Aneks nr 4. Karta ucznia
Imię i nazwisko
numer drużyny
liczba punktów
miejsce
OLIMPIADA MISYJNA (2006/2007)
„Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć” – ojciec Marian Żelazek SVD
Etap rejonowy RYBNIK-ŻORY
INSTRUKCJA DLA UCZNIA
Zanim zaczniesz rozwiązywać zadania, przeczytaj instrukcję.
Test rozwiązuje cała drużyna.
Zadania nr 1-5 mają trzy odpowiedzi. Prawidłowa może być jedna, dwie, bądź wszystkie trzy.
Zaznaczając odpowiedz właściwą, postaw znak X na a, b lub c. Nie otrzymujesz punktu, jeżeli
zaznaczysz np. tylko jedną odpowiedź, a prawidłowe są dwie odpowiedzi, a także wtedy jeżeli
zaznaczysz np. wszystkie trzy odpowiedzi, a prawidłowe są dwie.
W zadaniach nr 6-15 należy udzielić krótkiej, wyczerpującej odpowiedzi.
Na rozwiązanie zadań drużyna ma 30 min.
Uwaga: Tylko raz możesz się pomylić, wówczas dokładnie zamaż X i postaw go na właściwym
miejscu lub skreśl słowo i wpisz właściwe.
Skróty: 1 p oznacza 1 punkt i odpowiednio 2 punkty, 3 punkty, 4 punkty.
I. Wybierz prawidłową odpowiedź, zaznaczając ją znakiem X
1. O. Marian Żelazek urodził się
a. 30 stycznia 1908
b. 30 stycznia 1918
c. 30 stycznia 1928
2. Wstąpił do zgromadzenia zakonnego
a. Księży Werbistów
b. Misjonarzy Słowa Bożego
c. SVD Societas Verbi Divini
3. Okres wojny i okupacji spędził
a. W Rzymie, studiując filozofię
b. W obozie koncentracyjnym w Dachau
c. W obozie koncentracyjnym w Gusen

�190

Grażyna Marta Dziurok

4. W 1950 r. rozpoczął pracę jako misjonarz w:
a. Chinach
b. Indiach
c. Nepalu
5. Praca wśród pierwotnych szczepów Hindusów – Adibasów polegała na
a. Głoszeniu Ewangelii
b. Prowadzeniu szpitala dla trędowatych
c. Działalności edukacyjnej
6. Wśród Adibasów o. Marian Żelazek pracował
a. 10 lat
b. 25 lat
c. 55 lat
II. Odpowiedz zwięźle na pytania
7. Jaki status społeczny mieli w Indiach Adibasi i trędowaci?
.................................................................................................
.................................................................................................
8. Dlaczego chrześcijaństwo było wśród tych grup popularne?
.................................................................................................
.................................................................................................
9. Jak nazywa się podstawowa religia Indii?
.................................................................................................
10. Dlaczego Hindus nie pomaga biednym, trędowatym?
..................................................................................................
..................................................................................................
11. Czym dla Hindusa jest cierpienie?
..................................................................................................
..................................................................................................
12. Czym dla chrześcijanina jest cierpienie?
...................................................................................................
...................................................................................................
13. Jaką rolę odgrywa dla Hindusów miasto Puri?
...................................................................................................
...................................................................................................
14. W jaki sposób o. Marian Żelazek SVD głosił Hindusom Ewangelię?
....................................................................................................
....................................................................................................

�III edycja Międzyszkolnej Olimpiady Misyjnej

191

....................................................................................................
15. Na czym polegała ekumeniczna działalność o. Mariana Żelazka SVD?
....................................................................................................
....................................................................................................
....................................................................................................
16. Czym dla polskiego misjonarza werbisty była nominacja do Pokojowej Nagrody Nobla? Jak misjonarz służy pokojowi?
....................................................................................................
....................................................................................................
....................................................................................................
....................................................................................................

Formularz sprawdzający (prawidłowe odpowiedzi)
Imię i nazwisko
numer drużyny
liczba punktów
miejsce
1. O. Marian Żelazek urodził się
a. 30 stycznia 1908
b. 30 stycznia 1918
c. 30 stycznia 1928
2. Wstąpił do zgromadzenia zakonnego
a. Księży Werbistów
b. Misjonarzy Słowa Bożego
c. SVD Societas Verbi Divini
3. Okres wojny i okupacji spędził
a. W Rzymie, studiując filozofię
b. W obozie koncentracyjnym w Dachau
c. W obozie koncentracyjnym w Gusen
4. W 1950 r. rozpoczął pracę jako misjonarz w:
a. Chinach
b. Indiach
c. Nepalu
5. Praca wśród pierwotnych szczepów Hindusów – Adibasów polegała na
a. Głoszeniu Ewangelii
b. Prowadzeniu szpitala dla trędowatych
c. Działalności edukacyjnej

�192

Grażyna Marta Dziurok

6. Wśród Adibasów o. Marian Żelazek pracował
a. 10 lat
b. 25 lat
c. 55 lat
II. Odpowiedz zwięźle na pytania
7. Jaki status społeczny mieli w Indiach Adibasi i trędowaci?
nietykalni, poza społecznością hinduistyczną
8. Dlaczego chrześcijaństwo było wśród tych grup popularne?
Przywracało im ludzką godność, było szansą na awans społeczny. Jest religią miłości, a nie
rytuałów.
9. Jak nazywa się podstawowa religia Indii?
Hinduizm
10. Dlaczego Hindus nie pomaga biednym, trędowatym?
W hinduizmie cierpienie uważane jest za przekleństwo bogów. Trędowaty musi cierpieć, taki
jest jego los, jego karma, tego porządku Hindus zmienić nie może, inaczej zostanie wykluczony
ze społeczności.
11. Czym dla Hindusa jest cierpienie?
Cierpienie dla Hindusa jest przekleństwem bogów, nie ma żadnej wartości, to coś, co trzeba
przyjąć i znosić.
12. Czym dla chrześcijanina jest cierpienie?
Pan Bóg wybrał drogę cierpienia, krzyża dla zbawienia człowieka. Dla chrześcijanina ma więc
wartość zbawczą. Nie jest bezowocne.
13. Jaką rolę odgrywa dla Hindusów miasto Puri?
Jedno z największych centrów pielgrzymkowych w Indiach, znane z kultu najstarszego hinduistycznego bóstwa Dżagannathy – Pana Świata.
14. W jaki sposób o. Marian Żelazek SVD głosił Hindusom Ewangelię?
Poprzez bezinteresowną miłość do najuboższych, bez nawracania ich, mówił im o Bogu, który
ich kocha i oddał za nich życie.
15. Na czym polegała ekumeniczna działalność o. Mariana Żelazka SVD?
Miłość do najuboższych, szacunek do każdego, praca charytatywna i rozmodlenie pozwoliła
zaakceptować Hindusom chrześcijańskiego kapłana. Nawiązanie życzliwych relacji z hinduskimi kapłanami, akceptacja ich tradycji, zwyczajów zaowocowała powstaniem katolickiej świątyni
i Centrum Dialogu.
16. Czym dla polskiego misjonarza werbisty była nominacja do Pokojowej Nagrody Nobla?
Jak misjonarz służy pokojowi?
Wyróżnieniem dla całej braci misyjnej.
Oferując ludziom wykształcenie, przyczynił się do wzrostu postępu i do pokoju. Jego obecność wśród najbardziej pokrzywdzonych i odtrąconych była dawaniem pokoju.

�NOTY O AUTORACH
Abp Raphael Cheenath SVD (ur. 1934), pochodzi z Kerala w Indiach. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1963 po ukończeniu studiów w seminarium w Pune.
Posługuje się kilkoma językami miejscowymi oraz angielskim i niemieckim. Pełnił funkcję prowincjała prowincji południowej w Indiach oraz radcy generalnego
w Zgromadzeniu Słowa Bożego w Rzymie. W roku 1974 został biskupem w diecezji Sambalpur w Indiach, zaś w roku 1985 został mianowany arcybiskupem diecezji
Cuttack-Bhubaneswar.
Andrzej Danilewicz SVD (ur. 1964), święcenia kapłańskie przyjął w Pieniężnie, w roku 1992. Przez rok pracował duszpastersko na Słowacji, a następnie przez
trzy lata przebywał w Irlandii, gdzie odbył studia podyplomowe z zakresu „Chrześcijańskiej Komunikacji i Rozwoju”. Po powrocie do kraju współpracował z Telewizją
Niepokalanów i przygotowywał cykliczne audycje dla Radia Watykańskiego, Radia
Maryja i innych rozgłośni diecezjalnych. Pełnił urząd Prowincjalnego Koordynatora
do spraw Środków Społecznego Przekazu, a od 2004 roku był rektorem Domu Misyjnego w Laskowicach Pomorskich i radcą prowincjalnym. Od 1 maja 2007 roku
jest prowincjałem Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego w Polsce.
Grażyna Marta Dziurok (ur. 1964), mgr historii, katechetka, absolwentka Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie, Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie oraz Podyplomowego Studium Teologiczno-Katechetycznego Uniwersytetu
Śląskiego. Przez kilka lat pracowała jako nauczycielka religii, historii i języka francuskiego w Państwowej Szkole Muzycznej w Warszawie. W latach 2003-2007 pracowała w Szkole Podstawowej nr 19 w Rybniku (Kłokocinie), gdzie oprócz nauczania
katechezy zajmowała się między innymi prowadzeniem warsztatów teatralnych oraz
organizowaniem międzyszkolnych olimpiad misyjnych. Jest autorką kilku publikacji
z zakresu katechezy.

�194

Ojciec Marian Żelazek SVD Ojciec Trędowatych

Wojciech Góral (ur. 1960), absolwent misjologii na ATK w Warszawie. Od 1977
roku jest uczestnikiem Ruchu „MAITRI”. Ojca Mariana Żelazka SVD poznał osobiście w roku 1983, potem spotykał go wielokrotnie w Polsce, odwiedził go też w Puri
w roku 1985. Podczas pielgrzymki w roku 2007 zorganizowanej w pierwszą rocznicę
śmierci o. Mariana Żelazka SVD, odwiedził Puri, Jharsugudę, Salbampur. Jest odpowiedzialny za projekt „Adopcji Serca”, który obejmuje opieką dzieci ze szkoły Beatrix
w Puri oraz pilotuje projekt zbierania pieniędzy na budowę w Puri szkoły średniej
im. Ojca Mariana Żelazka.
Thazhathuveetil Kurian SVD (ur. 1947), pochodzi z Kerala w Indiach. Po ukończeniu studiów filozoficzno-teologicznych w Poona, przyjął święcenia kapłańskie w roku
1977 oraz uzyskał stopień licencjata z teologii, po studiach licencjackich w Rzymie.
Posługuje się kilkoma językami indyjskimi oraz angielskim, włoskim, niemieckim i indonezyjskim. W latach 1982-1994 pracował jako duszpasterz oraz jako wykładowca
i wychowawca w seminarium, jak również zajmował się formacją braci zakonnych.
Pracował również w generalacie Zgromadzenia Słowa Bożego w Rzymie, gdzie pełnił funkcję sekretarza ds. wykształcenia. Obecnie jest dyrektorem Ishopanthi Ashram
w Puri, czyli następcą ojca Mariana Żelazka – założyciela Ishopanthi Ashram.
Eugeniusz Sakowicz (ur. 1958), prof. dr hab., teolog, religioznawca, encyklopedysta-leksykograf; doktor nauk teologicznych w zakresie teologii fundamentalnej, doktor
habilitowany nauk teologicznych w zakresie teologii religii, a od 2008 profesor zwyczajny. Pracuje jako wykładowca na UKSW w Warszawie, gdzie kieruje Sekcją Religiologii
oraz Katedrą Teologii Religii na Wydziale Teologicznym. Jest również konsultantem
Rady ds. Dialogu Religijnego przy Konferencji Episkopatu Polski, członkiem Komitetu ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi tejże Rady oraz członkiem czynnym
Wydziału Teologicznego Towarzystwa Naukowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Specjalizuje się w zakresie dialogu międzyreligijnego oraz wychowania w religiach świata. Jest autorem ponad 300 publikacji, w tym kilkunastu pozycji
książkowych oraz ponad 1 600 haseł encyklopedycznych.
Michał Studnik SVD (ur. 1944), dr, w latach 1963-1970 odbył studia filozoficzno-teologiczne w Misyjnym Seminarium Duchownym Księży Werbistów w Pienięż-

�Noty o autorach

195

nie, gdzie przyjął święcenia kapłańskie. Po rocznym doświadczeniu duszpasterskim,
rozpoczął studia psychologiczne na KUL. Od 1975 roku jest członkiem Polskiego
Towarzystwa Psychologicznego. Po uzyskaniu magisterium podjął w seminarium
w Pieniężnie pracę dydaktyczną i wychowawczą. W 1983 roku zdobywa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim stopień doktora psychologii z zakresu etnopsycholingwistyki. W latach 1984-1987 prowadzi wykłady zlecone z psycholingwistyki na
macierzystym uniwersytecie, a w latach 1994-2003 wykłady z psychologii ogólnej
w Philosophisch-Theologische Hochschule St. Augustin w Sankt Augustin k. Bonn.
Oprócz działalności dydaktycznej podejmuje równocześnie różne funkcje administracyjne w Zgromadzeniu Słowa Bożego, np. przez 5 lat pełnił, w Mödling k. Wiednia, obowiązki Koordynatora Strefy Europejskiej SVD. Od 2003 roku jest dyrektorem Wydawnictwa Księży Werbistów – Verbinum w Warszawie.
Tomasz Szyszka SVD (ur. 1960), dr, po ukończeniu studiów teologicznych
w Wyższej Szkole Filozoficzno-Teologicznej w Sankt Augustin k. Bonn przyjął święcenia kapłańskie w roku 1990. Po dwuletnich studiach licencjackich z zakresu misjologii w Niemczech, od roku 1992, przez sześć lat pracował w Boliwii, gdzie pełnił
funkcje duszpasterskie, administracyjne i pracował jako wykładowca. Po powrocie
do Polski podjął studia doktoranckie z zakresu misjologii, zakończone w roku 2005.
Przez trzy lata pełnił funkcję prowincjalnego sekretarza ds. misji Zgromadzenia
Słowa Bożego w Polsce. Obecnie jest adiunktem w sekcji misjologii (katedra historii misji) na Wydziale Teologicznym UKSW w Warszawie. Jest członkiem Instytutu
Misjologicznego (Missionswissenschafliches Institut) w Sankt Augustin k. Bonn
oraz członkiem zarządu Stowarzyszenia Misjologów Polskich.
Waldemar Wesoły SVD (ur. 1941), dr hab., absolwent Misyjnego Seminarium
Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie. Święcenia kapłańskie przyjął w roku
1968. W latach 1970-74 odbył studia specjalistyczne na Wydziale Teologicznym
ATK w Warszawie, w zakresie socjologii religii, zwieńczone magisterium w 1974 r.
oraz doktoratem w roku 1980. W latach 1986/1987 realizował studia podyplomowe
na uniwersytecie w Bonn. Od 1974 roku jest wykładowcą socjologii, katolickiej nauki społecznej oraz teologii pastoralnej w MSD w Pieniężnie. Od 1992 roku wykłada
socjologię w Wyższej Szkole Filozoficzno-Teologicznej SVD w St. Augustin k. Bonn.

�196

Ojciec Marian Żelazek SVD Ojciec Trędowatych

Od roku 2000 jest pracownikiem naukowym na Wydziale Teologii UWM w Olsztynie, a habilitację z socjologii otrzymał w 2005 roku. Do problematyki badawczej
autora należą: teologia misji oraz świadomość misyjna młodzieży i dorosłych.
Rafał Wiśniewski (ur. 1965), polski dyplomata, hungarysta, były wiceminister
spraw zagranicznych. Ukończył w 1989 r. studia na Wydziale Neofilologicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Do 1991 r. pracował na tym wydziale, był też wówczas
głównym specjalistą w Kancelarii Senatu. Do 1997 r. pełnił kolejno funkcje II i I sekretarza oraz radcy ambasady RP w Budapeszcie, był też dyrektorem Instytutu Polskiego na Węgrzech. Od 1997 do 2001 r. pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. W latach 2001-2005 sprawował urząd ambasadora Polski w Budapeszcie. Od
listopada 2005 do sierpnia 2007 r. był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw
Zagranicznych. W listopadzie 2007 roku został powołany na stanowisko dyrektora
generalnego służby zagranicznej w tym resorcie.
Jacek Wójcik (ur. 1951), dr hab., biofizyk, żonaty. Jeden z założycieli Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri”, sekretarz Komitetu Inicjującego Kandydaturę Ojca Mariana Żelazka SVD do Pokojowej Nagrody Nobla, obecnie przewodniczący Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri”.

�</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="2">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="6">
                <text>Misjologiczna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="51">
          <name>Type</name>
          <description>The nature or genre of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="109">
              <text>książka</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="37">
          <name>Contributor</name>
          <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="110">
              <text>Szyszka, Tomasz (red.)</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="111">
              <text>Ojciec Marian Żelazek SVD : ojciec trędowatych : praca zbiorowa</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="52">
          <name>Alternative Title</name>
          <description>An alternative name for the resource. The distinction between titles and alternative titles is application-specific.</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="112">
              <text>Father Marian Żelazek SVD : the father of the lepers</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="113">
              <text>2008</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="114">
              <text>Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="115">
              <text>ISBN: 9788370725013</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116">
              <text>polski</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117">
              <text>Niniejsza publikacja jest przeredagowaną wersją pracy doktorskiej napisanej w Instytucie Historii Kościoła (Wydział Teologii) Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II pod kierunkiem ks. prof. dr. hab. Zygmunta Zielińskiego, na seminarium z historii Kościoła w XIX i XX w. Oryginalny tytuł: Katoliccy misjonarze i ludność rodzima w Kanadzie w historiografii XIX i XX w.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="47">
          <name>Rights</name>
          <description>Information about rights held in and over the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118">
              <text>Niniejszy materiał może być wykorzystywany i cytowany jedynie w granicach dozwolonego użytku.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="119">
              <text>Seria: Studia i Materiały Misjologiczne ; 15.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="120">
              <text>pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
